z03d uzupełniający 'Robert Kulpa, Kicz subwersja kamp

background image

Robert Kulpa Kicz - Subwersja - Kamp. Szkic antropologiczny


Niniejszy tekst ma prześledzić relacje między pojęciami kiczu, kampu i subwersji.
Chciałbym zakreślić ich wspólny obszar, płaszczyznę zazębiania, ale też uchwycić
rysy różnicujące je od siebie. Poszukiwał ich kontekstów będę w odniesieniu do
gender - płci kulturowej, homoseksualizmu oraz teorii queer, ponieważ właśnie
tych problemów dotyczą moje zainteresowania. Nie zamierzam definiować
tytułowych pojęć, gdyż uważam to za niewykonalne, a jedynie przybliżyć się do
nich, dotknąć materii, z której są zbudowane. Za przykład zaś niech mi posłuży
odwołanie do filmu "Trylogia miłości" Paula Bogarta z 1988 r.

KAMP

Camp - (1) obóz (np. harcerski, wojskowy); obozowisko (miejsce rozbijania
namiotów); (2) styl (nieformalnie, dotyczy bezpośrednio osoby), zachowanie i/lub
ubranie celowo podkreślające sztuczność i nieprawdziwość tegoż, co powinno
zostać zauważone oraz wywołać rozbawienie (1).

Nie można mówić o kampie, jeśli się nie uwzględni sławnych "Notatek o
Kampie". To przecież tam, bodajże po raz pierwszy, zostały wyartykułowane
najbardziej podstawowe stwierdzenia dotyczące kampu. Czy jednak zamysł
autorki, Susan Sontag, się powiódł? Jak sama pisze, próba zdefiniowania kampu,
to tyle co zdrada wobec niego. Jednakże potrzeba wiedzy okazała się silniejsza i
przezwyciężyła, skądinąd, słuszne obawy. Bo czy można i należy nazywać to, co
niejako z założenia powinno pozostać nienazwane, kiedy to właśnie
"niedookreśloność", niezdefiniowanie stanowią jedną z cech konstytutywnych
omawianego zjawiska? Pojęcie kampu, o którym pisze Sontag, pozostaje podobnie
problematyczne, jak pojęcie "queer". Równie trudne do uchwycenia, zawiera w
sobie "pułapkę niedefiniowalności". Mianowicie słowo "queer", które początkowo
oznaczało dziwaka, dziwadło, Innego - stopniowo zawężało swoje pole
semantyczne, aż zaczęto je stosować tylko do określenia jednej grupy społecznej:
lesbijek i gejów. Wraz z tym, stało się bardziej wulgarne i obelżywe. Myślę, że w
języku polskim poniekąd odpowiednikami mogłyby być słowa "pedał", "ciota",
"pedryl", z zaznaczeniem jednak, że w angielskim "queer" używano również w
stosunku do kobiet, co zupełnie nie istnieje w języku polskim. Ale najciekawsza
jest sytuacja, która zaistniała niecałe dwadzieścia lat temu. Od końca lat 80-tych w
USA rozwijał się radykalny ruch lesbijsko-gejowski, którego znakomitą

background image

reprezentacją jest organizacja Queer Nation - Naród Zboczeńców,
bezkompromisowo walcząca o równouprawnienie. Moment o tyle znaczący, że
właśnie wtedy słowo "queer" zaczyna być coraz częściej stosowane w
różnorodnych publikacjach, aż w końcu wchodzi do terminologii akademickiej.
Dawna inwektywa "queer" funkcjonuje obecnie także w zbitce "queer theory" jako
dyscyplina uniwersytecka (swoją drogą, czy możemy sobie wyobrazić podobną
sytuację w Polsce?). Ruch społeczny oraz teoria queer próbują w jakiś sposób
przeciwstawić się, czy raczej uzupełnić, dotychczasowe sposoby mówienia o
homoseksualizmie. Zwraca się uwagę na to, że problemem nie jest jedynie
wykluczenie osób zorientowanych homoseksualnie, homofobia i dyskryminacja.
Równie ważną kwestią jest biseksualizm, transseksualizm, transgenderyzm,
tożsamość etniczna "seksualnych odmieńców" oraz inne zachowania i postawy
społeczne, które mają status "nie-normalnych". Także, a może przede wszystkim,
w obrębie już jakoś ukonstytuowanego środowiska les&gej. Przez to właśnie, że
queer ma obejmować wszystko to, co dotąd było przemilczane, Judith Butler -
czołowa teoretyczka teorii queer, uważa, że queer powinno zostać
niezdefiniowane. Bo gdy pojawiają się jakiekolwiek granice, to automatycznie
muszą pojawić się zjawiska, które będą poza nimi, - co w konsekwencji
doprowadzić musi do wykluczenia zjawisk "nienormatywnych". Tak został
oddzielony homoseksualizm od "zdrowego jądra", jak siebie chce widzieć
heteronormatywny dyskurs władzy; tak został wypchnięty poza obręb środowiska
lesbijsko-gejowskiego biseksualizm, jako grożący zachwianiem słabej, ale powoli
się tworzącej tożsamości homoseksualnej. Niedefiniowalność pojęcia queer ma
więc ustrzec je przed usztywnieniem i zatraceniem jego pierwotnej funkcji
reprezentowania Innego.

Podobnie rzecz ma się z kampem - niechęć Sontag do jego opisu wynika ze
świadomości faktu, że tak naprawdę każde nazwanie nie tylko stwarza, ale też
pozbawia istnienia to, co wciąż tylko intuicyjnie dostępne jest człowiekowi i nie
daje się wyrazić "linearną strukturą arbitralnych znaków językowych". Niemniej
jednak, usprawiedliwieniem niech będzie zapewnienie, że Sontag nie podała
definicji kampu, czego i ja, idąc jej śladem, nie zamierzam uczynić.

"Trzeba być dziełem sztuki albo ubierać się w dzieło sztuki" (Oscar Wilde,
"Sentencje i filozofie na użytek młodych", za: Sontag).

Początków kampu doszukuje się Sontag w XVIII w., a więc w okresie rozkwitu
baroku i następującym po nim klasycyzmie. Wyśmienite wg niej przykłady to
"chińszczyzna", (tzw. chinoiserie, czyli zdobienie np. miśnieńskich waz
fajansowych tak, aby imitowały wyroby chińskie) czy sztuczne ruiny,
sentymentalne świątynie. Jednakże mówić o nich, że są kampowe, możemy

background image

dopiero obecnie, ponieważ dla pojęcia kampu ważna jest kategoria dystansu
czasowego, w którym może się on objawić. Proces starzenia się stwarza
możliwość spojrzenia na przedmiot bardziej łaskawym okiem, w którym więcej
będzie dystansu, chęci uznania i zabawy raczej, niż dezaprobaty i wyśmiania. Stąd
też kategorie ironii i cynizmu są mu obce. To starość umożliwia kamp, a więc
zabawę tym, co zabawne (nie śmieszne), mimo iż obiektywnie nietrafione w
swym zamierzeniu. Jednak kiedy możemy stwierdzić, że "coś zostało chybione
celowi"? Oczywiście, gdy jest niewspółmierne do jak najbardziej poważnego
założenia. Tylko rzeczy, które powstały "na serio", mogą posiadać naturalny
kamp, bo tylko one stają się w sposób "naturalny" urocze i zabawne. Kamp
zamierzony nie ma w sobie takiej siły oddziaływania. Kamp więc musi być
"płynny" w swej istocie. Kamp właściwość, ale też i sposób patrzenia na świat.
Sposób na bycie w nim. Jakie są wyróżniki tego sposobu-na-bycie? Jak już
wspomniałem, kamp chce się bawić, porusza się wśród kategorii pozytywnych,
aprobujących. Zabawa często wiąże się z pasją, a od niej już tylko krok do
szczególnego oszołomienia, blasku, ekstrawagancji. Ekstrawagancja to styl, - bo
"styl jest wszystkim" (Sontag 319). Kamp widzi wszystko przez różowe okulary
estetyki sztuczności (natura nie jest kampowa, takimi są jedynie produkty kultury,
a wiec człowieka). Styl (a więc forma), która wyrasta ponad treść. "To powaga,
która zawodzi" (319). Ekstrawagancja to swego rodzaju nadmiar. W przypadku
kampu, znajdzie on ujście w szczególnym zamiłowaniu do przerysowania
osobistych manieryzmów, sposobów zachowania się. Będzie to przesada i
wyolbrzymienie cech płci, "kobiecych" i "męskich" (zabawa w/z/na gender?).
Cechuje więc kamp upodobanie do przekraczania granic, swego rodzaju
hermafrodytyzm. Na koniec kilka słów, które, jak sądzę, odpowiadają
charakterowi kampu, bądź też są w jakiś sposób z nimi synonimiczne. Są to słowa
takie jak: urocze, zabawne, zabawowe, dowcipne, estetyczne, stylowe,
ekstrawaganckie,

przesadne,

teatralne,

przejaskrawione,

androgyniczne,

hermafrodytyczne, pasjonujące.

"Życie jest zbyt ważną sprawą, aby o nim mówić na poważnie" ( Oscar Wilde w:
Sontag).

SUBWERSJA I GENDER

Zanim przejdę do terminu subwersja, należy się wcześniej odwołać do koncepcji
Judith Butler dotyczącej gender. Teoria queer zaczęła się rozwijać zupełnie
niedawno, na początku lat dziewięćdziesiątych. Judith Butler opublikowała wtedy
sztandarową już dziś pozycję "Gender Trouble", w której rozwija z pozoru prostą

background image

myśl, że gender to performatywność zachowań, nigdy nie kończący się spektakl.
Według Butler, nasza płeć kulturowa jest ciągłym stawaniem się. "Męskość" i
"kobiecość" dzieją się tu i teraz, cały czas, nieustannie. Tworzymy siebie w sferze
zewnętrznej, (bo gender funkcjonuje w kulturze), poprzez język, gesty,
zachowania, ubiór, role. Może to zostać odebrane przez niektórych jednak
opacznie, jako świadome i wolicjonalnie podejmowane działanie. Nie. Jesteśmy
umieszczani w dyskursie, który nazywając - stwarza. Praktyka powoduje
zaistnienie, nie można mówić o czymś immanentnym, zastanym, istniejącym
obiektywnie. Kobietą się stajemy, gdy np. chodzimy jak kobieta; mówiąc jak
mężczyzna - tworzymy siebie jako mężczyznę. Gdzie jednak jest wzorzec, na
którym mogłaby się wnieść potęga imitatio? Paradoksalnie, to w wyniku ciągłego
powtarzania zachowań symbolicznych, tworzy się ów ideał. To referent jest
pierwotny w stosunku do desygnatu, którego jest "naśladownictwem". Dopiero
nieustanne powtarzanie zachowań powoduje uświadomienie, że składają się one
na pewną całość, która zapewne odwzorowuje coś, co w relacji do nich jest
prymarne. Ideał ów jest więc fantasmagorią, ułudą. Nie ma żadnej naturalnej
pierwotności. To, co uważamy za naturalne, jest takim tylko ze względu na normy,
jakie kształtuje dana kultura i Język. Płeć jest kształtowana przez/według gender.
Wszystko jest wynikiem dyskursu. Teoria Butler rozbija podmiot, neguje
tożsamości jako stały porządek. Dotąd kluczem był ład społeczny, oparty na
antagonizmie płci. Tożsamość konstytuowano w oparciu o trzy elementy: płeć,
gender oraz pragnienie, oczywiście ukierunkowane na płeć przeciwną. Jednakże w
świetle wcześniejszego wywodu, tożsamość okazuje się być płynną, sprawiającą
jednak

wrażenie

niezmiennej,

dzięki

nieustannej

powtarzalności,

performatywności gender. Podmiot musi znaleźć sobie miejsce wśród płci, gender,
pragnienia, przymusu, ale też możliwości. I tutaj pojawia się subwersja, jak
podważanie istniejących formuł i konwenansów. Subwersja ma ośmieszać,
parodiować, pokazywać dotąd niewidoczny szkielet, potrząsać schematami.
Wskazywać "nieoczywistości zachowań oczywistych", podważać kanony,
dekonstruować. Dążenie do zmiany, do zaprzeczenia dotychczasowym normom.
Oprócz potencjału krytycznego, działania subwersywne pociągają za sobą
konieczność tworzenia. Wyłom, jaki powstaje, jest ustanawianiem nowych
przestrzeni. Subwersja to potencjał odnowienia: nie chodzi o zniszczenie
istniejących norm, ale uwolnienie się od nich. Przeformułowanie relacji, tworzenie
zupełnie prekursorskich jakości - to są nadrzędne cele, które stoją za działaniami
subwersywnymi. Subwersja w kontekście gender to zdemaskowanie i podważanie
mechanizmów kultury, produkujących binarność i niezbywalność gender; to
działania dążące do przełamania heterodogmatu i otwarcia hermetycznego
dyskursu współczesnej kultury na potencjał, jaki niesie za sobą performatywność
naszej płci kulturowej.

background image

KITSCH

Czy podpisanie tego podrozdziału słowem kicz pisanym po niemiecku jest
kiczowate? Chyba tak, choć czy koniecznie należy to przesądzać? Czy
rzeczywiście jest to jakikolwiek problem? Bo co mi da stwierdzenie, że coś jest
lub nie jest kiczem? Jeśli "kitsch" jest kiczem, to jak to się ma do merytorycznej
oceny całego mojego wystąpienia. Czy też jest kiczem? A może tylko tak
zatytułowany rozdział jest kiczem? Czy praca o kiczu może być kiczowata? A
jeśli tak, to czy dlatego, ze jest o kiczu, czy może z innych powodów? Jakie są
przesłanki kiczowatości? Tandeta jest tandetą, wszyscy wiedzą, o co chodzi. A
najlepiej to się trzymać od tego z daleka, żeby nam jeszcze jakiegoś badziewia nie
wciśnięto. Ja, proszę państwa, badziewia i tandety wciskał nie będę, ja mam same
rzeczy pierwsza klasa. Ot, proszę krawat. Ciuchlandia - dwa zeta [czytelnikom
należy się wyjaśnienie: autor w czasie wystąpienia miał na sobie różowo-złoty
krawat, który nie mógł nie przykuć uwagi przy bordowej koszuli i czarnej
marynarce]. Czy ten krawat jest kampowy czy kiczowaty? Odpowiem: krawat jest
kampowy, ale kiedy go noszę, to nie jestem przekonany, czy to jeszcze jest
kampowość, czy raczej świadoma kiczowatość. Ale też zastanawiam się - bo mi
tak nieswojo, gdy myślę sobie, że jestem kiczowaty, nawet jeśli naumyślnie i
celowo - czy kicz programowo wywołany oraz obnoszenie się z nim, jest jeszcze
kiczem? Ponieważ jednak kiczowatym być nie chcę, nawet "świadomie
kiczowatym", to postawię hipotezę, że kiczowatość umyślnie obnoszona to
subwersywność w czystym wydaniu. Oglądać, mówić i zastanawiać się nad
kiczem - tak, ale być kiczowatym - nikt z nas nie chce. Inaczej pragniemy coś
osiągnąć: ośmieszyć kanony piękna, pokazać ich arbitralność i fakt, że w żaden
sposób się one nie mają do cielesności lub naszego status quo. Spróbuję teraz
jednak nakreślić, co rozumiem pod pojęciem kiczu, ale tylko w odniesieniu do
kampu i zaznaczając jednocześnie, że te ramy wcale mnie nie satysfakcjonują,
gdyż mam podejrzenie, że kicz, podobnie jak kamp, powinien pozostać
niedookreślony i być nacechowany indywidualnością, którą każdy z nas w sobie
nosi.

DZIESIĘĆ UWAG O KICZU

1. Kicz rządzi się manieryzmami jednostek i ich gustów i w żaden sposób nie jest
kategorią obiektywną lub obiektywizującą.

2. Kicz dyskredytuje i poniża, jest oskarżeniem; kamp uszlachetnia i wysubtelnia.
Radosny dystans, zabawa i uśmiech, tak charakterystyczne dla drugiego z nich,

background image

zupełnie nie mają zastosowania, gdy mowa o kiczu. Szyderstwo, ironia i
politowanie są trybunałem wyrokującym o kiczu.

3. Kicz to kwestia wyboru raczej niż smaku i gustu. Gust i smak nie są kiczowate:
są one dobre lub złe. Nigdy inaczej.

4. Kicz jest żenujący.

5. Kicz jest śmiertelnie poważny, nudny i niereformowalny. Otacza nas zewsząd i
nigdy się od niego nie uwolnimy. Chyba, że wyjedziemy na bezludną wyspę.

6. Natura nie jest kiczowata, podobnie jak nie jest kampowa. To ludzkie jej
odczuwanie, zbudowane na kulturowych siatkach i wzorcach, postrzega ją w
takich kategoriach. Jesteśmy skazani na kicz, bo tak nas wychowano.

7. Niektóre przykłady kiczu to: białe skarpetki do ciemnego garnituru; mój krawat,
gdyby nie istniał kamp; jaskrawo czerwony sweterek z moheru założony do
zielonej plisowanej spódnicy z tweedu i wrzosowych rajstop; skórzana spódnica
do półłydki noszona przez pięć lat przez moją wychowawczynię w technikum;
disco polo; 10 anten satelitarnych w dziesięciorodzinnym bloku, w
postpegeerowskiej wsi z bezrobociem sięgającym 95%, filmy z lat 80-tych, jak
"Pragnienie śmierci 2" i w górę, melodyjki w telefonach komórkowych.

8. O ile kamp może jeszcze być świadomy, choć jest wtedy mniej interesujący, niż
ten "naturalny" i niezamierzony, to kicz jest zawsze nieświadomy. Kicz
zamierzony jest subwersją.

9. Kicz nie jest w żaden sposób związany ze środowiskiem lesbijsko-gejowskim,
jak to ma miejsce w przypadku kampu.

10. Kicz jest kategorią temporalną w tym sensie, że zawsze odnosi się do istnienia
w teraźniejszości. Nic, co historyczne (przeszłe), nie jest kiczowate samo w sobie.
Kicz jest syndromem dnia dzisiejszego, z którego patrzymy na przeszłość.

MELANŻ STRATEGICZNY: "TRYLOGIA MIŁOŚCI"

"Trylogia miłości" to prosta historia o miłości, okraszana niespełnieniem i
nieustannym dążeniem do realizacji własnego "ja", w nieprzychylnym sobie
społeczeństwie. Brzmi prawie jak historia z telenoweli wenezuelskiej. Historia
miłosna, w której wyśmienicie mieszają się elementy kampu, kiczu i pomimo

background image

tego, że jest to film bardzo zachowawczy w wielu aspektach, to także kryje się w
nim ogromny potencjał subwersywności. Prześledźmy teraz kilka przykładów.
Kiczowate są dla nas przede wszystkim stroje z lat osiemdziesiątych: skórzane
kurtki z frędzlami, czerwone jeansy, kowbojki. Albo pasiaste getry, leginsy i
podkoszulka, a na nią jeszcze jedna, luźniejsza, z podciętymi rękawami i do
pępka. Najpewniej czerwona. A jeśli już idzie o kolory to najprzeróżniejsze,
prawdziwa feeria kolorów, absolutnie nieuporządkowana i zdecydowanie w
nadmiarze. "Aż zęby bolą" - tak chyba należałoby to określić. Jesteśmy bezlitośni
dla ówczesnych wyborów stylistycznych.

Jednakże, gdy w kadrze pojawia się czarnoskóry mężczyzna - przyjaciel Arnolda,
głównego bohatera - który idąc ulicami, bezwstydnie rozgląda się za czarownymi
mężczyznami i płynnym krokiem, lekko kołysząc biodrami, tak by naśladować
"uwodzącą kobiecość", wtedy mamy do czynienia z kampem. Piękny i pożądany,
niczym królowa, z nonszalancją i pewnością obnosi się stylem. Ekstrawagancki i
wspaniały, jest bardzo kampowy. Jest zupełnie niepoważny, choć traktuje rzeczy
zupełnie na serio. Właśnie w tym tkwi zalążek subwersywny - podważanie, nic-
sobie-nie-robienie z przyjętych w naszej kulturze stereotypów określających
zachowania kobiet i mężczyzn w ich "kobiecości" i "męskości". Jeszcze lepiej
widać ideę działań subwersywnych w tym filmie, w momencie ukazywania
Arnolda w pracy. Jako drag queen wciela się w kobietę, a dokładniej: przybiera
gender przypisane w naszej kulturze kobietom. Mężczyzna odgrywający
"kobiecość". Występy drag queens często odbywają się w klubach gejowskich,
choć - jak to w filmie zostało pokazane - nie koniecznie. Czy to znaczy, ze
społeczny stereotyp "geja-przebierańca", o którym tak usilnie nas przekonują
media, zawsze pokazując "królowe" przy okazji parad, ma jednak uzasadnienie w
rzeczywistości? Niekoniecznie. Środowisko gejowskie, ponieważ jest bardzo
silnie upośledzone społecznie, (tutaj wystarczy tylko przywołać scenę pobicia
Allana, partnera Arnolda, czy wszelkie relacje z matką, którą możemy traktować
jak uosobienie norm społecznych, a która nawet odbiera swojemu synowi prawo
do modlitwy na grobie swojego partnera), dąży do takich transformacji
społecznych, w których nie musiałoby się czuć opresjonowane ze względu na
seksualność. Stąd też tak ogromna emfaza na dekonstrukcję dyskursu, który
utrzymuje swoją hegemonię na binarnej opozycji płci. Kabaret, w którym pracuje
bohater jest kampowy: artyści bawią się szalenie poważnymi rzeczami jak płeć,
przybyła publiczność doświadcza zabronionego powabu ambiwalencji seksualnej,
wszyscy przełamują jakieś paradygmaty.

W szkicu tym starałem się przedstawić trzy wzajemnie warunkujące się kategorie,
przynajmniej wtedy, gdy mowa o płciowości i seksualności. Kicz i kamp - a

background image

między nimi przeplata się niewidoczna nić subwersji i (nie)powagi.

PRZYPISY:

1. Za: Cambridge International Dictionary of English, Cambridge 1995.
Tłumaczenie własne.

BIBLIOGRAFIA:

1. Butler, Judith. "Podmioty płci/płciowości/pragnienia". Spotkania feministyczne.
Warszawa, 1994/95.

2. Completly Queer. The Gay and Lesbian Encyclopedia. New York, 1999.

3. Firbank, Ronald. Zdeptany kwiatuszek. Warszawa, 1998.

4. Hołówka, Teresa. Nikt nie rodzi się kobietą. Warszawa, 1982.

5. Kornatowska, Maria. Eros i film. Łódź, 1986.

6. Kowalczyk, Iza. "Pornografia jako subwersja". Opcje nr 4/5, 2002.

7. Literatura na Świecie, nr 12/1994.

8. Malinowski, Jarosław. "Z notatnika operowego fetyszysty". Opcje nr4/5, 2002.

9. Oleksy, Elżbieta i Elżbieta Ostrowska. Gender, film, media. Kraków, 2001.

10. Sontag, Susan. "Notatki o kampie". Literatura na Świecie, nr 9/1979.


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
robert kulpa ha art
karnawał kicz i kamp
karnawał kicz i kamp
Leczenie uzupełniające nowotworów narządu rodnego chemioterapia, radioterapia
Wałki uzupełnienie
Uzupełnienia
TEST UZUPEŁNIANIA ZDAŃ
Printing bbjorgos lekcja41 uzupelnienie A
exam z farmy 2014 (uzupełniony)
Tekst do uzupełnienia, konspekty, KONSPEKT, WOS, klasa II
EGZAMIN UZUPEŁNIAJĄCY 25-06-2005, EGZAMIN PYTANIA
EKONOMIA MIĘDZYNARODOWA 16.11.2014-uzupełnienie, V rok, Wykłady, Ekonomia międzynarodowa
Różnice w budowie kręgów uzupełnione
PRACA KONTROLNA I UZUPEŁNIAJĄCE UZ LICEUM OGÓLNOKSZTAŁCĄCE SEMESTR I
4 uzupełnienie do kolokwium 1
11 Uzupełnienie Zależności pokarmowe w biocenozie

więcej podobnych podstron