Astrologia glebi Tracy Marks


Tracy Marks, Astrologia głębi

Spis treści

Wstęp 9

CZĘŚĆ PIERWSZA: Księżyc i węzły księżycowe

  1. Księżyc: troska o nasze wewnętrzne dziecko 17

  2. Księżyc w znakach zodiaku 35

Dziennik wewnętrznego rozwoju 68

3. Nów i pełnia Księżyca 72

Nów 77

Pełnia 79

Zaćmienia 80

Korzystanie z tabel 83

Inne wpływy cyklu Księżyca 90

4. Węzły Księżyca: cele naszego życia 93

Węzeł południowy 96

Węzeł północny '. 98

Integracja osi węzłów 101

Aspekty, synastria i tranzyty 112

Aspekty do węzłów Księżyca 112

Synastria: aspekty węzłów w horoskopach porównawczych 116

Odwrócone koniunkcje osi 119

Węzły, tranzyty i progresje 121

Tranzyty do węzłów 122

Tranzyty węzłów 123

Aspekty między węzłami urodzeniowymi a tranzytującymi 123

Cykl dobowy a węzły 125

Oś węzłów w znakach 126

CZĘŚĆ DRUGA: Tranzyty planet zewnętrznych

5. Tranzyty: kolejny krok w naszym stawaniu się 147

Interpretacja tranzytów 157

Tranzytowe aspekty do planet urodzeniowych 159

Domy rządzone przez aspektowaną planetę 160

Aktywizacja urodzeniowych aspektów 160

Tranzytowe koniunkcje 161

Tranzytowe trygony i sekstyle 161

Tranzytowe kwadraty i opozycje 162

Koniunkcje planet wewnętrznych 162

Tranzyty a progresje 163

Podwójny nelson tranzytowy 164

Dwa tranzyty aspektujące jedną planetę 164

Układy aspektów natalnych i tranzytowych 164

Zmiana domu przez planetę tranzytującą 165

Tranzyty stacjonarne 166

Fazy Księżyca 167

Zaćmienia 167

Tranzyty do nieaspektowanych planet 168

Tranzyty do midpunktów 168

Tranzyty a małe aspekty 169

Odbieranie tranzytu zewnętrznej planety 170

Przygotowanie do tranzytów 173

Zadawanie właściwych pytań 182

Saturn/Uran i Saturn/Neptun 189

6. Neptun: pływanie: w kosmicznych wodach 203

Słuchanie wewnętrznego przewodnika 213

Arkusz pracy z Neptunem: Przejście przez zamęt 214

Neptun a ekspresja twórcza 219

Praca ze snami i fantazjami 220

Neptun w domach 225

Nadwrażliwość, eskapizm i uzależnienia 233

Neptunowe problemy w związkach 236

Służba światu ...238

7. Pluton: z ciemności w światło 241

Plutonowe zmagania: bezsilność i projekcja 246

Arkusz pracy własnej 251

Pluton, śmierć i odrodzenie 255

Podróż w pustkę 257

Plutonowe problemy: niwelowanie granic,

społeczna transformacja, eliminacja 261

Uzdrawiaj ąca moc Plutona 264

Plutonowe związki 266

CZĘŚĆ TRZECIA: Astrologia a rozwój wewnętrzny

8. Zasady astrologii głębi 275

Dialog z naszymi osobowościami planetarnymi 279

Suosobowości według znaków 283

Przekroczenie natalnego horoskopu 288

Transformacja energii planetarnych przez samoakceptację 296

Integracja osobowości planetarnych 308

9. Nadużycia astrologii 312

.326

Nadużycia w doradztwie astrologicznym 322

Dodatek.

Zaćmienia Księżyca i Słońca (1980-2000) 326

Pełnie i nowie (1960-2000) 327

Wstęp

Kosmogram nie jest jedynie abstrakcyjnym portretem człowieka postrzeganego jako stała, niezmienna w czasie istota, nie służy też tyl­ko do określenia, jakiego rodzaju wpływy przejawiają się w poszcze­gólnych dziedzinach naszego życia. Należy raczej uważać go za mapę, dzięki której możemy odkryć, kim naprawdę jesteśmy i kim możemy się stać, o ile zdecydujemy się przyjąć odpowiedzialność za zintegro­wanie pooddzielanych od siebie elementów swojej osobowości oraz wpływających na nas wewnętrznych i zewnętrznych energii. Korzysta­jąc z astrologii w świadomy, aktywny, konstruktywny i odpowiedzial­ny sposób, możemy odkryć swoją prawdziwą tożsamość i jednocześnie tworzyć ją we współpracy z uniwersalnymi siłami.

Książka ta propaguje aktywne, dynamiczne i transformujące podejście do astrologii, które polega na wejściu w empiryczny i inte­lektualny kontakt z poszczególnymi osobowościami planetarnymi, z jakich składa się nasza psychika. Dzięki takiemu podejściu możemy odkryć cel i kierunek swojego życia i wstąpić na ścieżkę integracji, dążąc do zharmonizowania różnorodnych, często pozostających w konflikcie ze sobą aspektów własnej osobowości. Zamiast biernie przyjmować zewnętrzne wpływy, stając się ofiarą planetarnych ener­gii, możemy i powinniśmy wykorzystać urodzeniowe horoskopy jako mapy w swojej ewolucyjnej podróży oraz nauczyć się współdziałania z pozytywnym potencjałem tranzytów, progresji i synastrii. Gdy nasza

prawdziwa natura rozwinie się i rozkwitnie, przekonamy się, że mamy w sobie potencjał, by uczynić coś wartościowego dla świata, w którym żyjemy.

Astrologia głębi składa się z dziewięciu rozdziałów. Pięć z nich zo­stało pierwotnie opublikowanych w formie oddzielnych broszur. W ciągu ostatnich pięciu lat, w miarę jak rozwijał się mój sposób rozu­mienia zagadnień, zostały one przejrzane i poszerzone. Pozostałe cztery rozdziały, poświęcone Księżycowi, Księżycowi w znakach zo­diaku, węzłom księżycowym oraz nadużyciom astrologii, traktują

0 sprawach, które poznałam na własnej skórze i które stanowiły integralną część mojego rozwoju podczas ostatnich dziesięciu lat. Jako astrolog, doradca, pisarka, nauczycielka, adeptka ścieżki duchowej i psychoterapeutka, pisząc te rozdziały czerpałam z własnych doświad­czeń oraz z wiedzy uzyskanej dzięki studiom, a także bliskim związ­kom z innymi ludźmi.

Celem tej książki nie jest przedstawienie kompletnej wiedzy doty­czącej interpretacji horoskopu ani nawet szczegółowych wskazówek do interpretacji położenia konkretnych planet. Jest to raczej przewo­dnik po kilku zazwyczaj zaniedbywanych lub powierzchownie trakto­wanych działach astrologii, które jednak są bardzo istotne dla osób pragnących odkryć własną fizyczną, emocjonalną, intelektualną i du­chową naturę, wyzwolić się z ciasnych, wyuczonych w przeszłości sche­matów zachowań i rozbudzić w sobie głos wewnętrznej duchowości, wewnętrznego przewodnika w procesie naszego rozwoju.

W rozdziale Księżyc: troska o nasze wewnętrzne dziecko zastanowi­my się, w jaki sposób tłumimy w sobie pierwiastek żeński i afirmującą życie energię małego dziecka. Omówimy także często bolesny, lecz zazwyczaj regenerujący proces docierania do owego wewnętrznego dziecka i otoczenia go odpowiednią opieką. W rozdziale Księżyc w znakach zodiaku spróbujemy zrozumieć, w jaki sposób położenie Księżyca w konkretnym znaku określa nasze potrzeby uczuciowe oraz jak powinniśmy się o siebie troszczyć, by zapewniać sobie odpowiedni „pokarm emocjonalny", a także jakie działania sprzyjają naszemu wewnętrznemu rozwojowi i pozwalają wytworzyć w sobie mechanizm wewnętrznego rodzicielstwa.

W Pełni i nowiu omówimy wpływ cyklu księżycowego na nasze osobowości planetarne i zastanowimy się, jak można wykorzystać ten

wpływ, by poszerzyć swoje zrozumienie i rozwinąć możliwości ofero­wane przez nów. Arkusze pracy własnej oraz zamieszczone na końcu książki tabele nowiu, pełni i zaćmień uporządkowanych w kolejności stopni zodiaku pomogą nam wyznaczyć fazy Księżyca wypadające w koniunkcji z naszymi urodzeniowymi planetami i przygotować się do wykorzystania tych aspektów w przyszłości.

W rozdziale Węzły księżycowe: cele naszego życia omówimy węzeł południowy jako nośnik doświadczeń z przeszłości oraz północny jako wskaźnik życiowych celów i zajmiemy się metodami ich integracji. Zastanowimy się także nad znaczeniem węzłów w swoim kosmogra-mie, ich położeniem w znakach zodiaku i sposobami interpretacji w tranzytach, progresjach i horoskopach porównawczych.

W rozdziale Tranzyty: kolejny krok w naszym stawaniu się omówi­my różne podejścia do tranzytów i ich wpływu na nas. Zastanowimy się, w jaki sposób możemy z nimi aktywnie współpracować, tak by odkryć i przyjąć zawarte w nich lekcje. Nauczymy się interpretować tranzyty i zadawać każdej z zewnętrznych planet właściwe pytania, by konstruktywnie przygotować się do jej tranzytu i jak najlepiej spożyt­kować jej energię. Zajmiemy się także koniunkcjami Saturna z Ura­nem i Saturna z Neptunem w Strzelcu i Koziorożcu oraz sposobami, w jakie można je wykorzystać.

W rozdziale o Neptunie spróbujemy się dostroić do nieuchwytnych, wzmagających wrażliwość wibracji tej zewnętrznej planety, przyjrzeć się zamieszaniu i niepewności, jakie wprowadzają w nasze życie procesy przejścia od jednego etapu do drugiego, a także odnaleźć jasność wizji zagubioną w neptunowej mgle. Zajmiemy się także korzyściami, które można odnieść z wizualizacji i uruchomienia wyobraźni, a ponadto Neptunem jako symbolem służby, poświęcenia, kreatywności i doświad­czeń duchowych oraz jego związkami z romantyczną miłością.

Rozdział o Plutonie ma nam przybliżyć proces wyzwolenia trans­formującej energii tej planety oraz wskazać, jak można przejść przez psychiczną śmierć i odrodzenie, tak by w rezultacie wzmocnić się we­wnętrznie. Zastanowimy się, w jaki sposób sami skazujemy się na bez­silności źle używamy swoich sił oraz jak możemy się wzmocnić w tych obszarach życia, na które Pluton wpływa przez swą pozycję urodze-niową albo tranzytową. Zajmiemy się także wpływem Plutona na związki międzyludzkie.

Zasady astrologii głębi to podsumowanie całości i synteza idei przedstawionych w poprzednich rozdziałach. Wprowadzone tu zosta­ły nowe koncepcje oraz ogólna filozofia interpretacji kosmogramu, która powinna być konstruktywna, praktyczna i zachęcać do indywi­dualnego rozwoju. Zasady pochodzące z psychologii głębi, astrologii, współczesnej fizyki i nauk duchowych zostały tu zintegrowane w spój­ną całość.

I wreszcie w Nadużyciach astrologu odważnie przyjrzymy się nie­bezpieczeństwom, które niesie studiowanie tej wiedzy i interpretacja kosmogramów. Przekonamy się, jak trudno jest uniknąć wpływu ne­gatywnych czynników własnej osobowości, takich jak lęk przed przy­szłością, intelektualizowanie doświadczeń czy przekonanie o swojej bezsilności, na praktykę astrologiczną. Zwrócimy także uwagę na kwestię wewnętrznej uczciwości i wierności najwyższym ideałom w praktyce astrologicznej i pomaganiu innym.

Idee przedstawione w tej książce są integracją zasad wywodzących się z psychologii głębi (szczególnie z psychosyntezy, terapii Gestalt i szkołyobject relations], nauk duchowych i tradycyjnej astrologii z do­świadczeniami, jakie zebrałam podczas własnej praktyki zawodowej i autoterapii, której od piętnastu lat poświęcam przynajmniej dwie go­dziny dziennie. Choć uważam się za astrologa, piszę o astrologii, uczę jej i udzielam astrologicznych porad, przede wszystkim jestem psy-choterapeutą i regularnie spotykam się z klientami, którzy pragną rozwijać się indywidualnie oraz w związkach i zdecydowali się na przejście przez emocjonalne i intelektualne transformacje, jakie nie­odłącznie wiążą się z tym zadaniem. Posługujemy się wiedzą i zrozu­mieniem, by ułatwić innym procesy wzrostu oraz integracji i pomóc im odnaleźć w sobie głos wewnętrznego przewodnika. Jest to także jeden z podstawowych celów tej książki.

Kosmogram jest zadziwiająco dokładną mapą psychiki, pozostaje jednak tylko mapą, która działa na poziomie symbolicznym. Można w nim znaleźć wiele potencjalnych celów życia każdej osoby i wiele dróg prowadzących do każdego z tych celów; można według niego określić najwłaściwszy moment do rozpoczęcia każdej z tych podróży. Ale to my wytyczamy własne przeznaczenie, drogę i czas; sami musi­my uruchomić silniki naszych cielesnych pojazdów, tankować paliwo, gdy wyczerpią nas przeciwności, i oprzeć się pokusie zbaczania w stronę wszystkich pułapek dla turystów, jakie znajdują się zaledwie o kil­ka mil od drogi, którą podróżujemy. Horoskop może nam pomóc w określeniu kierunku, ale nie przesądza, czy uda nam się dotrzeć do celu, czy też nie.

Jeśli chcemy odnieść wymierne korzyści z wiedzy astrologicznej, musimy aktywnie przyjmować odpowiedzialność za własne życie. Mu­simy wejść w kontakt ze wszystkimi aspektami własnej osobowości i nauczyć się akceptować zarówno te, które wspomagają, jak i te, które utrudniają proces wewnętrznej integracji. Astrologia może nam po­móc zrozumieć na poziomie intelektualnym, kim jesteśmy i kim możemy się stać, ale tylko od nas zależy, czy zdobędziemy się na wy­starczającą odwagę, siłę woli, miłość do siebie i wytrwałość, by zreali­zować najwyższy potencjał tkwiący w nas samych i w innych.

CZĘŚĆ PIERWSZA

Księżyc i węzły księżycowe

Rozdział l

Księżyc: troska o nasze wewnętrzne dziecko

Jak głęboko rozumiemy własną instynktowną i emocjonalną natu­rę? Na ile dobrze potrafimy integrować we własną osobowość obecny w nas receptywny, opiekuńczy pierwiastek żeński, który pozwala nam zaspokajać emocjonalne potrzeby własne i innych ludzi? Czy potrafi­my pozostawać w kontakcie z uczuciami i intuicją swojego wewnętrz­nego dziecka nie tracąc przy tym umiejętności funkcjonowania w roli dorosłych i adaptacji do zewnętrznego świata? W jaki sposób odczu­wamy energię naszego Księżyca i wyrażamy ją w codziennym życiu?

Księżyc w astrologii symbolizuje nasze najbardziej podstawowe emocjonalne wzorce i potrzeby, rodzaj wrażliwości i reaktywności, a także postawę wobec wewnętrznego pierwiastka żeńskiego, czyli animy, i zewnętrznych wpływów kobiecych. Funkcją Księżyca jest również nasze „zakorzenienie" w życiu, w rodzinie i we własnej prze­szłości, w domu, społeczeństwie i szeroko rozumianym otoczeniu. Księżyc wpływa na nasze więzi uczuciowe, umiejętność ochrony oraz troski o siebie i pokazuje, w jaki sposób spełniamy rolę rodzica wobec siebie, swoich dzieci oraz innych ludzi. Bez dostrojenia się do energii Księżyca i zrozumienia własnych potrzeb emocjonalnych, określonych przez jego pozycję i aspekty w horoskopie urodzeniowym, nie będzie­my potrafili zaprzyjaźnić się ze sobą ani tworzyć związków, które były­by źródłem wsparcia i zaspokajały potrzeby nas samych i innych. Jeśli jednak potrzeby naszego Księżyca kłócą się z postawami, instytucjami i wymaganiami społeczeństwa, takie dostrojenie może się okazać nie­zmiernie trudne.

Rozbudzenie świadomości Księżyca

Żyjemy w świecie, który tłumi i dewaluuje świadomość Księżyca. Od czasów gdy narodziła się religia patriarchalna i ludzie zaczęli czcić Słońce, a potem hebrajskiego Boga Ojca Jahwe, ludzkość zagorzale zwalcza Wielką Matkę wczesnego matriarchatu i wszystko, co Ona reprezentuje: irracjonalizm, jedność oraz jakości in - trwanie, przyna­leżenie i pielęgnowanie, w ich miejsce promując racjonalizm, podział oraz energie jang, nastawione na aktywność osiągania. Witalne, potężne i życiodajne energie bogini-matki zostały zawłaszczone i zniekształcone przez religię patriarchalna. Jako symbol kobiecości pozostała nam jedynie odcieleśniona, pozbawiona siły Panna Maryja. Religie pogańskie wytępiono, a czarownice spalono na stosach. Po odkryciu, że Słońce stanowi centrum układu słonecznego, heliocen-tryczna świadomość zaczęła gloryfikować naukę, która oddzieliła się od religii. Z kolei religia, odcięta od witalnej siły, która płynie z połą­czenia energii serca i ciała, coraz bardziej degenerowała się w martwy formalizm. Umysł stanął w opozycji do uczuć, instynktu i intuicji, za­miast z nimi współdziałać. Satysfakcja osobista i społeczna, która przez wiele wieków była bezpiecznym fundamentem życia ludzkiego, rozpłynęła się w olbrzymich, bezosobowych siłach nauki i technologii. Patrząc na dezintegrację świadomości „księżycowej" z perspekty­wy jednostki i zbiorowości musimy zauważyć, że dominacja męskich energii w naszym świecie prowadzi do przekonania, iż męskie proble­my emocjonalne i zadania rozwojowe muszą wywierać wielki wpływ na poglądy i instytucje całego społeczeństwa. Na pewnym etapie roz­woju chłopcy muszą odrzucić żeński element, by oddzielić się od matek i utwierdzić własną indywidualność. Okazując pogardę wszyst­kiemu, co jest miękkie, wrażliwe i co przypomina im o szczęśliwej symbiozie z matką, jakiej zaznali w okresie prenatalnym i we wcze­snym dzieciństwie, identyfikując się z ojcami i asertywną męską zasa­dą samowystarczalności, zaczynają ustalać swoją tożsamość z dala od wpływów kobiecych. Po przejściu tego etapu dorastający mężczyźni na powrót jednoczą się z kobietami, nie obawiając się już, że zatracą

18

własną tożsamość i popadną w regres symbiotycznej jedności. Zaczy­nają na nowo cenić kobiecość, odkrytą już nie w matce, lecz w dora­stających dziewczętach i młodych kobietach. Przeżywają nowy rodzaj emocjonalnego i seksualnego zjednoczenia, który jednak pozwala im zachować odrębność. Jeśli rozwój mężczyzny ma przebiegać pozytyw­nie, element kobiecy musi zostać stopniowo włączony na powrót w psychikę, tak by mężczyzna mógł doznawać swej „kobiecości" i wy­rażać ją bez poczucia utraty ego i by kobieta mogła stać się dla niego kooperującym partnerem, a nie tylko narzędziem wykorzystywanym dla powtórnego odkrycia własnych odrzuconych i projektowanych na zewnątrz cech.

Nasze zdominowane przez męski pierwiastek społeczeństwo utkwiło w kryzysie rozwojowym wieku dojrzewania, związanym z ak­ceptacją i integracją własnego kobiecego elementu. Być może poja­wienie się męskiego wzorca, jaki powstał w nazistowskich Niemczech, zupełnie odciętego od wartości kobiecych, zaszokowało nas do tego stopnia, że ludzkość zaczęła sobie uświadamiać istnienie swojego cie­nia i możliwość zemsty zrepresjonowanej kobiety. Matka-Ziemia zaczyna się buntować przeciwko naszym gwałtom na środowisku; ko­biety buntują się przeciw teoriom o męskiej wyższości. Choć to męż­czyzna postawił pierwszy krok na Księżycu, to wydarzenie z 1969 roku stworzyło nową więź między Ziemią a jej satelitą, więź, dzięki której ludzkość może odzyskać utraconą księżycową świadomość. Po powro­cie na Ziemię Edgar Mitchell i Jim Irwin, wstrząśnięci doświadcze­niem „obecności Boga" na Księżycu, założyli High Flight Foundation. Oprócz fizycznych badań powierzchni Księżyca, druga połowa dwudziestego wieku przyniosła falę zainteresowania wieloma zaga­dnieniami, które Księżyc reprezentuje - wyzwoleniem kobiet, na­turalnymi porodami, naturalną żywnością, medycyną holistyczną, magią, życiem na wsi i w komunach, ekologią i genealogią. W psycho­logii pojawiły się nowe gałęzie o jeszcze bardziej księżycowej orienta­cji niż psychoanaliza Freuda. Zyskały popularność psychologia Junga, a także terapia pierwotna (primal therapy] i rebirthing. „Odkrycie" religii Wschodu wprowadziło medytację w świat biznesu. Współcze­sna fizyka coraz mocniej potwierdza stare prawdy mistycznej i ma-triarchalnej świadomości, niwelując rozdźwięk między nauką a religią. Sztuka mistyczna zyskuje popularność wśród ludzi rozczarowanych ograniczonymi, jałowymi światami wewnętrznymi, jakie kreuje stech­nicyzowane społeczeństwo.

Ponowne rozbudzenie świadomości księżycowej jest konieczne do naszego przetrwania fizycznego i emocjonalnego. Oddzieleni od ożywczego wpływu instynktów i duchowości, pozbawieni kontaktu ze swoją wewnętrzną i zewnętrzną naturą, niszczymy siebie samych i śro­dowisko. Carl Gustav Jung napisał: „To, co człowiek niesie w sobie, ale czego nie wykorzystuje, zaczyna narastać i zwraca się przeciwko niemu. (...) Każdy, kto zlekceważy instynkty, wpadnie w ich sidła". Gdy odmawiamy czci bogini Księżyca, dosłownie czy w przenośni, odkrywa ona przed nami swoją ciemną stronę. Im bardziej odrzuca­my naszą pierwotną matkę, tym bardziej zniekształcamy jej obraz i sprawiamy, że degeneruje się ona w negatywne archetypy. Postrzega­my ją wówczas w postaci zimnej jak kamień, saturnowej starej panny albo ciemnej, nienasyconej plutonowej bogini, która niszczy zamiast tworzyć. Baśnie uczą nas, że zapomniane boginie zawsze szukają ze­msty (czarownica, której nie zaproszono na ślub Śpiącej Królewny, rzuciła na nią klątwę nieświadomości i skazała na spędzenie dwudzie­stu lat w królestwie Księżyca, zanim spotka swojego księcia i będzie mogła zjednoczyć się z elementem męskim). Jeśli jednak przyjmuje­my je z radością, zlekceważone i zgorzkniałe boginie-czarownice w naszym wnętrzu zamieniają się w dobre wróżki, duchowych przewo­dników, i odkrywają przed nami wewnętrzne skarby, których istnienia nawet nie podejrzewaliśmy.

Gdy jesteśmy odcięci od swojej księżycowej istoty, odczuwamy rozmaite emocjonalne i fizyczne dolegliwości, które wyczerpują naszą energię i nie pozwalają nam dotrzeć do źródeł prawdziwej mocy. Mo­żemy cierpieć na zaburzenia przewodu pokarmowego lub organów rozrodczych, uzależnić się od jedzenia albo od ludzi, z którymi pozo­stajemy w bliskich związkach. Bezustannie poszukując zewnętrznych bodźców, które mają wypełnić pustkę w naszym wnętrzu, popadamy w duchowe odrętwienie i coraz bardziej oddalamy się od wewnętrz­nych źródeł mocy. Projektujemy niezaspokojone pragnienia swojego Księżyca na innych ludzi, przedmioty i doświadczenia, które jedynie na chwilę wypełniają dokuczliwą pustkę. Na skutek takiego postępo­wania rozwijają się w nas neurozy i psychozy. Pustego naczynia bogini Księżyca nie da się wypełnić z zewnątrz.

20

Musimy wejść głęboko w siebie, przebrnąć przez ból i gniew tej odrzuconej bogini w jej obydwu postaciach, dziecięcej i dorosłej, i odkryć w nim pokarm, który może nas uleczyć.

Brak macierzyńskiej troski

Jeśli w dzieciństwie cierpieliśmy z powodu braku właściwej mat­czynej opieki, jeśli nasze matki nie rozumiały własnych - oraz naszych -potrzeb emocjonalnych, to najprawdopodobniej rozwinęliśmy w so­bie wewnętrzny kompleks „złej matki", która pod wieloma względami jest zaprzeczeniem siły życiowej. Ta zła matka żyje już teraz nie w ze­wnętrznym świecie, lecz w naszej psychice. Obawia się ona energii instynktów i emocji; nalega na perfekcjonizm i konieczność poświę­cenia; zmusza nas do posłuszeństwa za pomocą gniewu, lęku i poczu­cia winy. Za każdym razem, gdy docieramy do swych prawdziwych uczuć, odczuwamy niepokój, gdyż mamy wrażenie, że ją zdradzamy. Ale jeśli się od niej nie oddzielimy i nie odkryjemy własnej natury, sami skażemy się na życie samotne i pełne lęków.

Często internalizacji „złej matki", zaburzeniu żeńskiego archety­pu, czyli animy, towarzyszą zaburzenia animusa, czyli męskiej energii. Zniekształcony animus usiłuje kompensować własne braki, nieustan­nie domagając się od nas osiągnięć i perfekcji. Obydwa te archetypy funkcjonują razem w nienasycony, przymusowy, drapieżny sposób, pragnąc nasycić wewnętrzny głód i uciec od przerażającego bólu nie­zaspokojonych potrzeb. Jeśli nie byliśmy w stanie odprężyć się w ciele matki pozbawionej kontaktu z własnymi instynktami, nie potrafimy zrelaksować się także we własnym ciele i w kontekście własnych in­stynktów. Szukamy ucieczki w intelekcie i wznosimy mury odgradza­jące nas od uczuć. Tracimy entuzjazm i kreatywność. Nastawiamy się na zdobywanie celów, których osiągnięcie nie przynosi nam jednak zaspokojenia.

Alternatywnym wzorcem jest identyfikacja z pasywną, altruis-tyczną matką, archetypem kobiety, który opiera się wyłącznie na miękkich energiach in, odrzuca zaś potężną pierwotną siłę bogini, Matki-Ziemi. Stając się ucieleśnieniem energii in i odrzucając jang, przyciągamy do siebie wyolbrzymione cechy jang, w których nie pozo­stał żaden ślad miękkości i łagodności m. Projektując naszego animusą na zewnątrz, przyciągamy do siebie dominujących ludzi, którzy zy­skują nad nami władzę i wykorzystują nas.

Typowym objawem wskazującym na to, że w dzieciństwie nie otrzymywaliśmy właściwej opieki i w rezultacie zinternalizował się w nas kompleks „złej matki", są zachowania przymusowe (kompulsje) związane z jedzeniem. Gdy czujemy niezaspokojony głód wewnętrz­ny, jedzenie może stać się substytutem matki, którą w ten sposób pożeramy lub odrzucamy. Jedzenie nie zawsze spowodowane jest fi­zycznym głodem; może zaspokajać potrzeby zaniedbanego dziecka w naszej duszy. Jedząc połykamy gniew skierowany na matkę i inne ko­chane przez nas osoby, które nie zapewniły nam właściwej opieki. Je­dzenie pozwala nam nawiązać kontakt z własnym ciałem, przytłumić palący ból niezaspokojonych potrzeb, wyciszyć umysł i poddać się sta­nowi nieświadomości wywoływanemu przez procesy trawienne. Może być także próbą zaspokojenia głębokiego głodu duszy, tęsknoty, by odkryć swoją prawdziwą naturę, której nieświadomie szukamy poza własnym ciałem.

Księżyc krąży po orbicie wokół Ziemi i podobnie księżycowe uczucia są nierozerwalnie związane z naszymi ziemskimi ciałami. Aby odzyskać kontakt z własnym ciałem, musimy zaakceptować swoje zra­nione uczucia i wyrzucić z siebie długo tłumiony gniew na tych, którzy kiedyś nie dostarczyli nam odpowiedniego wsparcia. Jednocześnie musimy przejąć na siebie rolę matki wobec własnego wewnętrznego dziecka i nauczyć się zaspokajać jego podstawowe potrzeby. Tylko my sami możemy uleczyć rany zadane nam w przeszłości. Łzy wypłakane z żalu za tym, co utraciliśmy albo czego nie otrzymaliśmy, mogą się stać wodami płodowymi chroniącymi nasze wewnętrzne dziecko. Świadomym wysiłkiem musimy odzyskać własne uczucia i dochować im wierności, nawet jeśli niosą one ze sobą bagaż zaburzonych emo­cji, pochodzących z niezintegrowanych przeszłych doświadczeń; mu­simy rozbudzić w sobie żeński archetyp, obraz wewnętrznej bogini; musimy odkryć swoje prawdziwe potrzeby, dopuścić je do siebie, przy­znać im prawo do istnienia oraz przebudować własne życie, tak by mogły one zostać w pełni zaspokojone.

Jeśli archetyp „złej matki" przeważa w nas nad archetypem „do­brej matki" albo jeśli w jakiś inny sposób zostaliśmy odcięci od afirmujących życie energii księżycowych, musimy udać się na wyprawę do chaotycznego królestwa dziecięcych uczuć i instynktów, aby dotrzeć do źródła życia. W przeciwieństwie do duchowych ścieżek, które mają nas wznieść na mistyczne wyżyny rządzone przez serce, nasza droga do odzyskania utraconego ducha prowadzi w dół, do najbardziej pier­wotnych obszarów własnej istoty. Taka podróż jest niebezpieczna i powinniśmy ją traktować jako pielgrzymkę dedykowaną boskiemu celowi, inaczej bowiem nieposkromione, zniekształcone energie stra­chu, bólu i gniewu, które pragniemy przetransformować, mogą nami zawładnąć. Bogini Księżyca, którą lekceważyliśmy przez pół życia, czy nawet dłużej, może zmienić się w szalejącą Gorgone, Meduzę, której gniew jest tak przerażający, że zabraknie nam odwagi, by stawić mu czoło. Zranione dziecko w naszej duszy, od najwcześniejszego dzie­ciństwa policzkowane i uciszane, może przedrzeć się przez mury obronne i sprawić nam ból nie do zniesienia. Odnalezienie własnej księżycowej natury wyjdzie nam na korzyść tylko wtedy, gdy potraktu­jemy je jako świadomy i uświęcony akt. Nieustanne poddawanie się popędom emocjonalnym oraz instynktom bez świadomej kontroli i selekcji może prowadzić do szaleństwa. Jeżeli jednak odważymy się zaryzykować odrobinę szaleństwa, by w ten sposób odzyskać ukrytą głębiej równowagę psychiczną, mamy szansę zintegrować świadomość z podświadomością i zainicjować proces zdrowienia.

Musimy działać powoli, zapewniając sobie wsparcie przyjaciół i pomocników, którzy rozumieją cel naszych poszukiwań i sami pozo­stają w zgodzie z boginią Księżyca. Musimy wzmacniać wiarę i zaufa­nie do siebie. Możemy przetransformować każdą utraconą cząstkę nas samych, niezależnie od tego, jak brzydka i przerażająca wydaje się na pierwszy rzut oka, jeśli tylko przyznamy się do niej i powitamy z otwartymi ramionami. Nasz ból kruszy wewnętrzne zapory i otwiera serce. Nasz gniew daje nam siłę. Powinniśmy poddać się dobrowolnie wszelkim impulsom bólu i gniewu, dopuścić je do siebie, by mogły dokonać przemiany w naszej duszy, po czym uwolnić się od nich. Ak­ceptując swoje szalejące, zranione instynkty, ucząc się kochać ukrytą w sobie bestię zaprzyjaźniamy się z nią i rozbudzamy jej uzdrowiciel-skie właściwości. To, co wywoływało w nas największy lęk, staje się najcenniejszym źródłem siły, bramą do pełni istnienia. W książce Womaris Mysteńes Esther Harding porównuje odzyskanie instynktu do podróży łodzią bogini Księżyca:

„Wybawienia należy szukać w przyjęciu nowej postawy wobec po­tęgi instynktu i w głębokim zrozumieniu, że nie jest on ludzki, lecz należy do ponadludzkiego, boskiego świata. Wchodząc do łodzi bogi­ni akceptujemy wyłonienie się instynktu w duchu religijnym, jako manifestację twórczej siły życia. (...) Nie należy uważać instynktu za przewagę, którą można wykorzystywać dla korzyści w życiu osobistym. Trzeba zrozumieć, że osobowość, ego, musi poddać się żądaniom siły życia, która jest manifestacją boskiego istnienia."

Księżyc

Pozytywna ekspresja

(cechy pochodzące z wczesnych do­świadczeń, których wyrazem jest do­strojenie do własnych uczuć i in­stynktów)

1. zaufanie do siebie i innych

2. zakorzenienie we własnym życiu i instynktownej naturze

  1. kontakt z własnymi uczuciami;
    emocjonalna głębia i stabilność

  2. wrażliwość połączona ze zdrową
    ochroną siebie

5. receptywność i reagowanie na po­trzeby innych; empatia

6. troszczenie się o innych, macie­rzyńska postawa

  1. umiejętność przyjmowania troski od innych; zrównoważony wzo­rzec dawania i otrzymywania

  2. umiejętność troszczenia się o siebie

  3. zdolność do doświadczania i zaspokajania własnych potrzeb w związkach międzyludzkich bez utraty poczucia tożsamości i nie­zależności

  1. równowaga bliskości i odrębności w rodzinie, z której pochodzi­my

  2. zdolność do tworzenia bliskich związków bez poświęcania wła­snej niezależności i odrębności

  3. lojalność i oddanie okazywane tym, których kochamy

  1. umiejętność zaspokajania wła­snej potrzeby bezpieczeństwastworzenie dla siebie bazy życiowej w postaci bezpiecznego domu;
    umiejętność odnajdywania rado­
    ści w rodzinie i życiu domowym

  2. rozwaga finansowa; umiejętność oszczędzania

  1. konstruktywne przyzwyczajenia

  2. zdrowe nawyki żywieniowe

  1. umiejętność wyciszenia się i prze­grupowania własnych zasobów energii

  2. dziecięca otwartość i spontaniczność

  3. umiejętność adaptacji do otoczenia bez poczucia utraty tożsamo­ści; zdolność do przewodzenia, jak i do podporządkowania się

  4. otwartość na intuicję; medialność

  5. umiejętność identyfikacji z żeńską energią oraz kobietami

Negatywna ekspresja

(cechy dominujące osobowość, zabu­rzone, stłumione lub nierozwinięte)

  1. brak zaufania do siebie i innych;
    zaburzone wzorce zaufania i nie
    ufności

  2. brak psychicznego i cielesnego zakorzenienia; zdawanie się na ła­
    skę instynktów albo odcięcie od
    nich

  3. nadmierna emocjonalność; niesta­bilność emocjonalna; stłumienie emocji

  4. nadwrażliwość; branie wszystkie­go do siebie; brak wrażliwości; nadmierna ochrona siebie; brak ochrony siebie

  5. nadgorliwość w pomaganiu innym; nadmierne współczucie;
    brak empatii; nieuświadamianie sobie potrzeb innych i brak reak­cji na nie

  6. nadmierna opiekuńczość, zagłaskiwanie innych na śmierć; skłonności do przyjmowania postawy męczen­nika; zaprzeczanie swoim cechom macierzyńskim i opiekuńczym

  1. uzależnienie od troski i opieki innych; niezdolność do dawania i przyjmowania

  2. pobłażanie sobie; zaniedbywanie siebie; brak odpowiedniej opieki nad sobą

  3. zaprzeczanie własnym potrzebom i zależności od innych; zaspokaja­
    nie fałszywych potrzeb i zaniedbywanie prawdziwych; uzależnienie od innych

  1. nadmierne uzależnienie od rodziny, z której pochodzimy; brak więzów rodzinnych

  2. tworzenie symbiotycznych związków; unikanie bliskości i intymności

  3. nadmierne przywiązywanie się do innych; kurczowe trzymanie się innych; nielojalność; unika­nie zależności i zobowiązań

13. nieustanne zamartwianie się o własne bezpieczeństwo; brak
poczucia bezpieczeństwa; zaprze­czanie potrzeby bezpieczeństwa

  1. kurczowe trzymanie się domu; życie w odosobnieniu; unikanie
    życia rodzinnego i domowego

  2. egoizm; skąpstwo; brak zaintere­sowania bezpieczeństwem finan­sowym

  1. szkodliwe albo obsesyjne nawyki; brak konstruktywnych nawyków

  2. przejadanie się albo niezdrowy sposób odżywiania; głodzeniesię, nieprzywiązywanie wagi do jedzenia

  3. kompulsywne wycofywanie się i chowanie w siebie; niezdolność do zwrócenia się do własnego wnętrza

  4. nadmierny infantylizm i niedoj­rzałość; usztywnienie, odcięcie się od cech dziecięcych

  5. nadmierna zdolność adaptacji; pasywność i uległość; silna agre­sja jako reakcja na pasywność; niezdolność do adaptacji

  6. niezdolność do zapanowania nad procesami intuicyjnymi i medial­nymi albo odcięcie się od nich

  7. nadmierne przywiązanie do ener­gii żeńskiej oraz kobiet albo lek­ceważenie ich

Uzdrawiająca moc księżycowego mroku

Jedna z lekcji Księżyca, niemal zupełnie ignorowana w społeczeń­stwie Zachodu, dotyczy uzdrawiających właściwości świadomie wy­branej nieświadomości. Współczesna psychoterapia opiera się na praktyce uświadamiania nieświadomego, docierania do emocji oraz instynktów i włączania ich do własnego poczucia tożsamości. Jednak pary zakochanych, którzy poddają się ekstazie połączenia ciał i dusz, kobiety, które doświadczyły symbiotycznej unii z noszonym w ciele dzieckiem, osoby medytujące, którym udało się otworzyć umysł i zjed­noczyć ze swoim oddechem lub mantrą, czy artyści, którzy odrzucając procesy myślowe pozwalają prowadzić się głębokim, twórczym ener­giom -wszyscy oni znają uczucie głębokiego zaspokojenia i regenera­cji sił, jaką daje odrzucenie chęci kontroli, interpretacji, organizowania, analizy i zrozumienia. Dziecko wyłania się z mroku macicy; kurczęta wykluwają się na świat po okresie inkubacji w ciemnościach jaja. Proces narodzin zaczyna się w mroku, świt następuje po długiej nocy. Światło świadomości często niszczy to, co pragnie oświe­tlić, podobnie jak mityczna Psyche straciła swego ukochanego Kupi-da, gdy zapaliła świecę, by go zobaczyć, nie chcąc zaufać miłości, którą ją obdarzał niewidoczny w mroku. Nie wolno przerywać zachodzące­go w naszym wnętrzu procesu inkubacji ani zmuszać go do wydania przedwczesnych owoców. Wyciągnięcie ziarna z ziemi, zanim puści kiełki, otwieranie kokonu poczwarki, zanim uformują się skrzydła dojrzewającego w niej motyla, oznacza zatrzymanie wzrostu albo na­wet zupełne zniszczenie nowego życia.

Ciemność kojarzy się nam ze śmiercią, depresją, izolacją i złem. Czerń jest mroczna - biała świadomość tłumi wszystko, co czarne. Zapominamy przy tym o ciemności macicy i żyznej czerni gleby, a na­wet o cichym, inspirującym mroku nocy, gdy umysł może się rozluźnić i pozwolić na swobodny przepływ wizji i intuicji. Trzymając się kur­czowo świadomości jawy, lekceważymy trzecią część swojego życia wypełnioną snem, ciemność, w której pozbywamy się siebie samych po to, by następnego ranka znów się obudzić. Mroczne uczucia bólu, gniewu i strachu kłócą się z jasnymi doznaniami radości, spokoju i miłości, którym poddajemy się z ochotą. Znosimy ciemność tylko dla­tego, że zapowiada światło, ale nie cenimy jej dla niej samej. Potem zaś z rozpaczą załamujemy ręce na widok zanieczyszczenia środowi­ska, na zagrożenia stwarzane przez energię nuklearną, wojny, mor­derstwa, dramatyczne rozwody, w których wrogiem jest zawsze ta druga osoba. Kogo należy za to winić? Nas samych. Nie dlatego, że zyskujemy świadomość, lecz że być może zyskujemy ją w niewłaściwy sposób; nie dlatego, że pozostajemy w nieświadomości - choć pod niektórymi względami rzeczywiście jesteśmy zbyt nieświadomi - ale dlatego, że straciliśmy umiejętność korzystania z uzdrawiającego wpływu nieświadomości.

Światło racjonalnej świadomości to światło dzienne, światło mę­skiego Słońca, dar boga Słońca, Boga Ojca, patriarchat, supremacja mężczyzn. Słońce nie potrafi radzić sobie z mrokiem; zachodzi, by nad światem mogła zapanować ciemność; wstaje, by rozpuścić noc. Tylko Księżyc (wraz z gwiazdami) potrafi rozświetlić noc, współistnieć z nią i przeobrazić przerażającą, czarną próżnię w żywy, budzący cześć mrok wieczornego nieba. Światło słoneczne jest spolaryzowane i tworzy ostre kontrasty, oddzielając jasność od mroku. Tam, gdzie jest Słońce, tam jest i cień, projekcje naszej nieświadomości, odrzucone cząstki nas samych. Tam, gdzie jest Księżyc, tam jest również nadzieja na integrację mroku ze światłem.

Nasz racjonalny umysł jest bezradny w obliczu demonów nieświa­domości, które zagrażają nam od wewnątrz i z zewnątrz. W obliczu mroku słoneczna świadomość traci moc. Uzdrowienie może nam przynieść jedynie świadomość księżycowa - płodna, kreatywna ener­gia, do której możemy dotrzeć poddając się instynktom i uczuciom, intuicji i wyobraźni, wchodząc w głębokie warstwy psychiki należące do matki, która dała nam życie, i do ziemi, która nas karmi.

Potrzebujemy tego spotkania ze swoją ciemnością i chaosem, do­tarcia do próżni we własnym wnętrzu, do swojego indywidualnego oraz do zbiorowego podziemnego świata. Musimy skupić się na roz­wijaniu i wzmacnianiu własnych korzeni, zamiast wciąż wypuszczać nowe gałęzie, dopóki nie upadniemy pod ich ciężarem. Musimy od­kryć na nowo fundamenty swojego istnienia. Jednak by to osiągnąć, będziemy musieli odrzucić niektóre ze swoich przyzwyczajeń i zacho­wań, celów i postaw zorientowanych na posiadanie, walkę, zdobywa­nie i stawanie się, a w zamian pozwolić sobie na proste doświadczanie istnienia i głęboki odpoczynek w ochronnym łonie własnej natury. Musimy zaprzyjaźnić się z samotnością, cierpieniem i lękiem oraz uwierzyć, że te uczucia, przeżyte w pełni, potrafią nas uzdrowić. Nie chodzi o to, by trzymać się ich kurczowo, upajać się nimi czyje glory­fikować, lecz by przejść przez nie do końca, po czym zostawić je za sobą, na powrót jednocząc się z ciepłymi, zabezpieczającymi energia­mi wody i z mocą stabilnych energii ziemi, odnalezionych w centrum naszej psychiki. Musimy odrzucić słoneczne pragnienie racjonalizo­wania i kontroli i otworzyć się na mrok nie po to, by w nim pozostać, lecz by rozbudzić w sobie uzdrowicielską moc księżycowej świado­mości.

Mitologiczne znaczenie Księżyca

Niektóre znaczenia przypisywane Księżycowi w starożytnych mi­tologiach, powstałych na długo przed odkryciem Urana, Neptuna i Plutona, obecnie odnoszą się także do tych zewnętrznych planet.

W mitologiach Księżyc włada uranową dziedziną zmian, intuicji, sza­leństwa i geniuszu, neptunowym współczuciem, wizją, wyobraźnią, duchowością i poświęceniem oraz plutonowym królestwem śmierci, odrodzenia, ciemnej matki pożerającej własne dzieci, niszczenia, uzdrawiania i transformacji. Dlatego Księżyc jest bramą do zrozumie­nia zewnętrznych planet, a nasza postawa wobec własnych najgłęb­szych uczuć, potrzeb i instynktów decyduje o tym, czy Uran, Neptun i Pluton staną się czyhającymi na nas wrogami, czy raczej przewodni­kami oświetlającymi naszą ścieżkę podobnie jak Księżyc.

Droga Księżyca nie jest łatwa i zawsze wymaga jakiegoś poświęce­nia. Córki muszą na jakiś czas porzucić matki, by się zjednoczyć z męską energią, podobnie jak Persefona, którą Pluton uprowadził do świata podziemi, musiała się wyrzec niewinności istnienia pod ochro­ną macierzyńskiej miłości. Matki oddają synów i córki dorosłemu życiu; są jak Demeter opłakująca Persefonę, która kiedyś do niej po­wróci, ale jej cząstka już zawsze będzie należała do męskiego partne­ra. Ojcowie również tracą własne dzieci, by te mogły przejść przez proces dojrzewania. Synowie odrzucają matki, by odkryć swą męską tożsamość i w końcu ponownie zjednoczyć się z kobietami, a być może także zawrzeć pokój z własną energią kobiecą - animą.

Aby zaprzyjaźnić się z animą, musimy dotrzeć do obszarów rzą­dzonych przez boginię Księżyca. Ma ona wiele twarzy - dziewicza Artemis, którą symbolizuje przybywający Księżyc; Afrodyta lub Sele-ne, czyli Matka, kojarzona z pełnią; wreszcie staruszka Hekate, straż­niczka bram podziemnego świata, która odpowiada ubywającemu Księżycowi. Innym ważnym skojarzeniem mitologicznym są trzy prządki losu, reprezentujące siłę przeznaczenia - znajomość przeszło­ści, instynktowną moc teraźniejszości oraz wgląd w przyszłość. Jeszcze inną mitologiczną postacią związaną z Księżycem jest Bogini Dziewi­ca. Pierwotnie słowo „dziewiczość" nie oznaczało czystości seksual­nej, lecz raczej wewnętrzną pojedynczość - jedność. Ta, która jest dziewicą, posiada siebie, rządzi sobą i nie poddaje się zewnętrznej sile męskiej, lecz własnej naturze. Dziewica oddaje siebie unii z wewnę­trznym boskim elementem, wewnętrznym Bogiem, swoim animusem, czyli męską duszą.

Próżnia wewnątrz kobiety zostaje wypełniona przez proces samo-zapłodnienia, wewnętrzną koniunkcję Słońca i Księżyca, integrację energii solarnej i lunarnej. Jednakże jeśli nawet uda nam się odzyskać kontakt z własnymi lunarnymi instynktami i z boginią Księżyca, nie oznacza to jeszcze końca podróży. Świadomości księżycowej nie nalży uważać za wyższą od słonecznej, lecz raczej za jej partnerkę. Gdy już poznamy swoją archetypową energię żeńską, możemy zacząć pro­ces jednoczenia jej z męską naturą. Wówczas naszym celem staje się boskie małżeństwo, wewnętrzna unia, dzięki której stajemy się jedno­ścią, pełną, zdrową osobowością, zdolną do wchodzenia w szczere i trwałe związki z innymi ludźmi, którzy także osiągnęli wewnętrzną pełnię.

Troska o nasze wewnętrzne dziecko

Omówiliśmy już wejście w kontakt ze swoją księżycową energią z wielu punktów widzenia, zarówno z perspektywy jungowskiej i mito­logicznej, które skupiają się na koncepcji animy i bogini Księżyca, jak i według równoległych, choć nieco innych koncepcji psychologicz­nych, które zajmują się relacją między matką a dzieckiem oraz za­gadnieniem jej internalizacji. Teraz powrócimy do tej ostatniej perspektywy, by przygotować się do bardziej bezpośredniego kontak­tu ze swoją lunarną energią. Spróbujemy się zastanowić nad własnymi potrzebami i umiejętnością, czy też brakiem umiejętności, ich zaak­ceptowania i zaspokojenia. Przyjrzymy się bliżej więzi między matką a dzieckiem i zastanowimy się, jakimi rodzicami jesteśmy dla siebie sa­mych oraz jakie zmiany należałoby poczynić w procesie wewnętrzne­go rodzicielstwa, by zaspokoić wszystkie istotne potrzeby własnego wewnętrznego dziecka zgodnie z jego indywidualną naturą. Oprócz potrzeb uniwersalnych, które dotyczą nas wszystkich, każdy ma także indywidualne potrzeby, określone przez znak, dom i aspekty urodze-niowego Księżyca. Te potrzeby także należy wziąć pod uwagę, jeśli chcemy dojść do ładu ze swoimi lunarnymi energiami.

W książce Your Inner Child ofthe Past Hugh Missildine opisuje wiele wzorców zachowania i postaw wobec siebie, które mają źródło w zinternalizowanych doświadczeniach z dzieciństwa. Missildine omawia proces uświadamiania sobie tych wzorców i przystępowania do żmudnej, lecz opłacalnej zmiany tych, które są dla nas szkodliwe. Proces ten rozpoczyna się od zrozumienia, w jaki sposób rodzice reagowali na nasze uczucia oraz potrzeby, i od odnalezienia tych samych wzorców we własnym zachowaniu. Powrót do doświadczeń z dzieciń­stwa może być bolesny i zniechęcający, ale jeśli nie zrozumiemy, w jaki sposób mechanicznie odtwarzamy przeszłość w teraźniejszości, nie uda nam się uwolnić od zachowań, które już nie przynoszą nam ko­rzyści.

Samo rozpoznanie tych wzorców niewiele nam da, jeśli nie będą mu towarzyszyły akceptacja i współczucie. Być może trzeba będzie wyzwolić w sobie gniew na swoich rodziców za to, że nie troszczyli się o nas odpowiednio, a także poczuć wdzięczność za wsparcie, jakiego
nam dostarczyli. Musimy spojrzeć na rodziców ze zrozumieniem i wybaczyć im, dostrzegając, że oni także zostali nieświadomie ukształ­towani przez sposób wychowania oraz okoliczności, z których nie zda­wali sobie sprawy albo które znajdowały się poza ich kontrolą, toteż
trudno im było dać nam to, czego sami nie mieli. Musimy odszukać i wyzwolić w sobie prawdziwe potrzeby i uczucia dziecka, którym kie­dyś byliśmy i do pewnego stopnia nadal jesteśmy. Zasługuje ono na współczucie, próbowało bowiem kompensować niezaspokojone po­ trzeby rozwijając postawy i zachowania, które w dorosłym życiu nie przynoszą nam korzyści.

Od zrozumienia i akceptacji przechodzimy do wypracowania no­wych zachowań i postaw, które możemy wprowadzić w życie. Nie­którzy z nas mogą potrzebować do tego modeli ról. Inni być może już wiedzą, jakie wzorce wewnętrznego rodzicielstwa im odpowiadają i muszą tylko zastosować tę wiedzę w praktyce. W każdej sytuacji jed­nak trzeba wiele wytrwałości, by przezwyciężyć bezpieczne, znajome, głęboko w nas zakorzenione nawyki i nie poddać się lękom związa­nym z pierwszą fazą procesu, podczas której tworzymy nowe, jeszcze nie sprawdzone, lecz na dłuższą metę satysfakcjonujące sposoby od­noszenia się do siebie.

Ważną częścią tego procesu jest wejście w kontakt ze swoimi prawdziwymi uczuciami i potrzebami, zaakceptowanie ich i znalezie­nie sposobów na ich zaspokojenie. Trzeba przy tym uważać, by nie wpaść w pułapkę rozpaczy, braku nadziei i czarnych myśli, które szep­czą nam, że nigdy nie zaznamy spełnienia, ani też w pułapkę kompen­sacji - dostarczania sobie natychmiastowych, lecz nieefektywnych i niewłaściwych gratyfikacji. Jak mamy zaspokoić swoje potrzeby kontaktu, ochrony i przynależności, posiadania domu i rodziny? Już samo doświadczenie prawdziwych uczuć i potrzeb oraz obdarzenie ich akceptacją i czułością jest dużym krokiem naprzód. Uczucia, które tłumiliśmy, wypływają na powierzchnię i wypełniają nas, kar­miąc się sobą. Czujemy mniejszą pustkę, gdy wypełnia nas nasza prawdziwa natura. Jedynie w kontakcie ze swoim prawdziwym „ja" możemy zbudować życie, w którym własne potrzeby będą rzeczywi­ście zaspokajane.

Teraz już odpowiedzialność za budowanie tego życia spoczywa na nas, nie na rodzicach. Jedną z największych przeszkód, jakie możemy napotkać, jest potężna, uparta siła gniewu i poczucia winy pochodzą­ca z tej części swojego wnętrza, która odmawia wejścia w dojrzałość i kurczowo trzyma się postawy: „Nie zrobię tego - ty to zrób za mnie". Im trudniej jest nam się pozbyć gniewu na rodziców za to, czego nam nie dali, im mocniej pragniemy dostać od nich to, czego być może nie są nam w stanie dać, im bardziej domagamy się od innych, by kom­pensowali nam niezaspokojenie naszych potrzeb w przeszłości, tym większe będą: nasza frustracja, rozczarowanie i poczucie niedosytu.

Teraz sami jesteśmy swoimi rodzicami i tylko my możemy uporać się ze zranionymi, zniekształconymi uczuciami i instynktami. To, co odrzucamy w sobie, będziemy przyciągać u innych. Jeśli sami nie po­trafimy sobie czegoś dać, nie będziemy potrafili przyjąć tego z ze­wnątrz. Gdy szukamy dopełnienia siebie w innych, uzależniamy się od nich i tłumimy te strony własnej osobowości, które mogą stać się za­grożeniem dla związku. Tracąc kontakt z własną istotą, tracimy także kontakt z innymi ludźmi i po pewnym czasie może się okazać, że zo­staliśmy sami, pozbawieni jakiegokolwiek oparcia z zewnątrz czy z wewnątrz. Sami jesteśmy teraz własnymi rodzicami. Musimy się nau­czyć uspokajać siebie, gdy ogarnia nas strach czy ból, dawać sobie pozytywne, pełne troski sygnały, pilnować własnej diety i zajmować się rzeczami, które sprawiają nam głęboką satysfakcję. Dorastanie nie oznacza pozbycia się wewnętrznego dziecka, lecz raczej zrozumienie, jak się nim opiekować, a jednocześnie hamować jego nadmierne wy­magania.

Poniższy kwestionariusz może nam pomóc w nawiązaniu dialogu z księżycową energią przejawiającą się w naszej wewnętrznej relacji rodzic-dziecko. Należy najpierw wewnętrznie ocenić rolę Księżyca w swoim życiu, a potem dopiero można przejść do astrologicznej in­terpretacji jego pozycji. Odwrotna kolejność mogłaby tylko wypaczyć i ograniczyć nasze zrozumienie. Kosmogram urodzeniowy jest jedy­nie mapą i w żaden sposób nie może zawierać w sobie wszystkich wy­miarów naszego życia. Jeśli zdecydujemy się na spędzenie godziny czy dwóch odpowiadając pisemnie lub ustnie (możemy mówić do siebie, do magnetofonu lub do przyjaciela) na pytania o swoje wzorce rodzi­cielstwa, to prawdopodobnie znacznie lepiej zrozumiemy położenie swojego Księżyca, niż gdybyśmy zaczęli od rozważania symboliki astrologicznej.

Troska o własne wewnętrzne dziecko

Pytania

  1. Opisz swój temperament w wieku: 3-5 lat, 8-10 lat i 13-14 lat.

  2. Opisz swoją matkę albo bardziej znaczącego z rodziców.

  3. W jaki sposób doświadczałeś w dzieciństwie swoich potrzeb i uczuć, jak sobie z nimi radziłeś i jak je wyrażałeś? Jak twoi rodzice reagowali na twoje potrzeby, zachcianki/życzenia, lęk, cierpienie/urazę, gniew, radość?

  4. Jak wyglądały stosunki miedzy tobą a rodzicami, w jaki sposób okazywali ci oni miłość, aprobatę oraz brak akceptacji i dezaprobatę, jak cię karali?
    W jaki sposób i w jakich sytuacjach twoi rodzice wyrażali aprobatę i deza­probatę?

  1. Czego rodzice od ciebie oczekiwali? Czego wymagali i co nakazywali ci robić? W jaki sposób troszczyli się o ciebie lub odmawiali ci troski?

  2. Jak i kiedy odczuwałeś, że jesteś kochany, bezpieczny, akceptowany i wartościowy?

  1. W jaki sposób twoje wewnętrzne dziecko funkcjonuje w tobie teraz?

  2. Jakie zachowania rodziców przyswoiłeś sobie i powielasz je teraz w stosunku do siebie? Jakie szkodliwe wzorce przeniosłeś z przeszłości?

  3. Jakimi nowymi postawami i zachowaniami chciałbyś zastąpić te, które są szkodliwe?

10. Które z twoich istotnych potrzeb nie są zaspokajane i jak mógłbyś je zaspokoić? Co mógłbyś zrobić, aby bardziej kochać, troszczyć się i afirmować siebie?

11. Jaki przekaz lub mantra (np. „Jesteś w porządku właśnie taki, jaki jesteś", „Nie musisz być doskonały", „Nie ma nic złego w tym, że się boisz") jest najbardziej potrzebny twojemu wewnętrznemu dziecku?

Proponowane działania

1. Powtarzaj przekaz do swojego wewnętrznego dziecka (punkt 11) kilka razy dziennie. Poproś przyjaciół, żeby często ci go powtarzali.

  1. Pisz albo mów do swojego wewnętrznego dziecka codziennie, nawiązując z nim dialog. Poznaj ją/jego. Naucz się zdobywać jej/jego zaufanie. Możesz używać do tego lalki albo pluszowego zwierzaka, który ma dla ciebie szcze­gólne znaczenie.

  2. Zdobądź nagranie piosenki z tekstem wyrażającym miłość i akceptację, naucz się jej i zaśpiewaj ją na głos swemu wewnętrznemu dziecku przynaj­mniej trzy razy pod rząd. Rób to codziennie albo kilka razy w tygodniu, by poczuć miłość i ciepło, które nosisz w sobie i potrafisz wyrażać, kiedy two­je wewnętrzne dziecko czuje się otoczone troską i docenione.

Rozdział 2

Księżyc w znakach zodiaku

Po tych początkowych refleksjach nad naszym związkiem z rodzi­cami oraz procesem wewnętrznego rodzicielstwa możemy przejść do dodatkowych informacji na ten temat, jakich dostarcza nam urodze-niowy horoskop. Znak zodiaku, w którym znajduje się nasz Księżyc, mówi nam o tym, jakie energie powinno odbierać i wyrażać nasze wewnętrzne dziecko, by mogło się czuć bezpieczne i zadowolone, a także o tym, w jaki sposób nasz wewnętrzny rodzic reaguje na jego uczucia i potrzeby. Pozycja Księżyca w znaku jest bardzo ważna. Księ­życ w Byku pragnie posiadać piękne przedmioty, Księżyc w Strzelcu czuje się szczęśliwy, gdy jest wolny i może podróżować. Znak naszego Księżyca, a także położenie w domach i aspekty określają indywidual­ne wzorce zachowania własnego wewnętrznego dziecka, które są wyrazem jego podstawowych potrzeb: kontaktu emocjonalnego i fizycznego, przynależności, pożywienia i domu. Jeśli te podstawowe potrzeby, wspólne nam wszystkim, nie zostaną zaspokojone, energia Księżyca może się wyrażać w sposób kompulsywny, na przykład przez gromadzenie wielkich ilości pieniędzy lub przedmiotów w przypadku Księżyca w Byku czy przez nieustanne podróże przy Księżycu w Strzel­cu. Ekstremalne, kompulsywne lub mało elastyczne manifestacje po­łożenia Księżyca mogą być próbą kompensacji i wskazywać na to, że nasze prawdziwe potrzeby nie są zaspokajane. Jeśli tak jest w istocie, skuteczną pomocą może się okazać psychoterapia albo grupa wspacia, dzięki której łatwiej będzie nam odkryć, jakie uczucia oraz po­trzeby tłumiliśmy lub lekceważyliśmy, odzyskać z nimi kontakt i nau­czyć się je zaspokajać.

Z powodu ograniczonych rozmiarów tego rozdziału będziemy w stanie omówić jedynie położenie Księżyca w znakach zodiaku, nie będziemy się natomiast zajmować domami ani aspektami. Musimy więc odwołać się do własnej wiedzy astrologicznej, by zanalizować swój Księżyc w świetle jego pozycji w kosmogramie. Ponieważ jednak Księżyc w trzecim domu będzie nosił niektóre cechy Księżyca w Bli­źniętach, a charakterystyka kwadratu Księżyca do Urana przypomina Księżyc w Wodniku, możemy na kolejnych stronach przeczytać nie tylko omówienie naszego znaku zodiaku, ale także fragmenty odno­szące się do znaków, których władcy mają wpływ na nasz Księżyc. Jeśli na przykład leży on w Lwie, w szóstym domu, zaś aspektowany jest kwadratem przez Marsa i trygonem przez Jowisza, nasz wzorzec emo­cjonalny będzie kombinacją Księżyca w Lwie, w Pannie (szósty dom), Baranie (Mars) i Strzelcu (Jowisz). Należy wziąć pod uwagę także znak, w którym znajduje się progresywny Księżyc, gdyż progresje Księżyca obrazują ewolucję naszych potrzeb w ciągu życia. Cytaty ilu­strujące położenie Księżyca w znakach także mogą nam pomóc w głębszym zrozumieniu naszych lunarnych energii.

Być może po przeczytaniu zodiakalnej charakterystyki Księżyca zechcemy zacząć pracę z własnymi lunarnymi energiami. Pomoże nam w tym Dziennik wewnętrznego rozwoju", omówiony na końcu tego roz­działu. Prowadząc dziennik według podanych wskazówek możemy się nauczyć rozpoznawać i zaspokajać potrzeby swojego wewnętrznego dziecka oraz odkryć, co powinniśmy zrobić, by doznawać w życiu wię­cej emocjonalnego wsparcia.

Księżyc w Baranie

Ci z nas, którzy mają Księżyc w Baranie, pragną wyrażać się szcze­rze i otwarcie, podkreślać swoją indywidualność oraz angażować się z entuzjazmem w coraz to nowe przedsięwzięcia. Położenie w Baranie niezbyt dobrze harmonizuje z charakterem Księżyca. Bardzo możliwe, że walczą w nas przeciwstawne tendencje, często zaprzeczamy swojej potrzebie bliskości oraz intymności i usiłujemy stać się emocjonalnie samowystarczalni. Gdy pojawiają się w nas głębsze uczucia i potrzeby, możemy się przed nimi nieświadomie bronić za pomocą gniewu, impul­sywnych działań czy zachowań o charakterze czysto seksualnym.

Najprawdopodobniej jedno z rodziców z silnymi wpływami Bara­na szybko reagowało na nasze pragnienia i dawało nam wolną rękę w realizacji własnych zainteresowań. Taki rodzic mógł nas zachęcać do niezależności, być może dlatego, że sam miał niezależny charakter lub był tak bardzo zaabsorbowany sobą, że nie miał ochoty obciążać się odpowiedzialnością za nasze dobre samopoczucie. Rodzic ten praw­dopodobnie wpajał nam postawę „bądź silny" czy „bądź twardy", ale mogło to wynikać nie tyle z troski o nasz prawidłowy rozwój, ile raczej z potrzeby obrony przed bliskością i niechęci do wyrażania własnej wrażliwej strony. Mógł nas zachęcać do rozwoju własnej indywidual­ności, choć jednocześnie sam nie potrafił jej rozpoznać i wspierać. Księżyc w Baranie może także wskazywać na uległego rodzica, który spełniał wszystkie nasze zachcianki i chwilowe kaprysy, ale w gruncie rzeczy nigdy nie zadał sobie trudu, by poznać i zaspokoić nasze praw­dziwe potrzeby, ani nie pomógł nam rozwinąć odporności na frustra­cję, niezbędnej w procesie dojrzewania i skutecznej adaptacji do środowiska.

Toteż przede wszystkim powinniśmy się nauczyć odróżniać chwi­lowe impulsy od głębszych potrzeb i zrozumieć, jakie pragnienia kom­pensujemy zaspokajając przelotne zachcianki. Musimy nauczyć się żyć w sposób, który pozwoli nam cenić i zaspokajać własne głębsze po­trzeby i zachować niezależność, jednocześnie doznając i akceptując zależność właściwą wszystkim ludzkim istotom. Księżyc w Baranie mówi o tym, że potrzebujemy głębokiego zakorzenienia we własnej instynktownej i fizycznej naturze oraz doznawania własnej istoty i wła­snego istnienia w sposób, który nadaje życiu konkretny, realny wy­miar. Jeśli zabraknie nam tego zakorzenienia, jedynym sposobem, byśmy mogli doświadczyć własnej żywotności i energii witalnej, stanie się nieustanna pogoń za podnieceniem i stymulacją.

Myśli ilustrujące Księżyc w Baranie

Albo jestem pierwszym koniem w zaprzęgu, albo jestem nikim. John Fletcher

Chcę tego, czego chcę, wtedy, kiedy tego chcę. Henry Blossom Moim listem uwierzytelniającym jest szczerość. Malcolm X Mogę obiecać szczerość, ale nie mogę obiecać bezstronności. Goethe

Brakuje mi lekkości. Potykam się o własne słowa, jak o grabie skryte wśród chwastów, dyszę i sapię, zamiast się wymknąć po cichu... Na oślep pędzę. Marge Piercy

Robimy to (...) co najbardziej chcemy. Mówimy - przemawiamy, malujemy, rzeźbimy, piszemy, wyrażamy siebie (...) co nam się tylko spodoba. Rockwell Kent

Wszystko tu krąży, jest w ciągłym ruchu, ogarnięte gorączkowym po­dnieceniem. Eksperyment następuje za eksperymentem, przedsię­wzięcie za przedsięwzięciem. Michel Chevalier Na dnie tego serca, co bije mocno i gorąco, Wrze gorączkowy niepokój. Don Marąuis

- Już! Już! - zawołała Królowa. - Prędzej! Prędzej!" Lewis Carroll A należał on do tych Tygrysów, które szły zawsze przodem, wtedy gdy wskazywało im się drogę dokądkolwiek, i zazwyczaj wcale ich nie było widać, gdy wreszcie przychodziło się na miejsce i chciało z dumą powiedzieć: „Oto jesteśmy ".** A. A. Milne Żyć to płonąć. Norman O. Brown Utrzymać się przy życiu nie jest tak trudno, Jak bronić się codziennie przed rozerwaniem się na strzępy przed eksplodowaniem od środka. May Sarton Jeśli nie uda ci się od razu, dodaj entuzjazmu. Autor nieznany Jestem namiętnością, jestem ogniem (...) Jestem pożądaniem, które przekracza wszelki wstyd. Gustavo Beąuer

Idź za tym impulsem. Tom Masson Chcę zacząć wszystko od nowa. Barry Stevens

Wszystkie cytaty z Lewisa Carrolla podane są w tłumaczeniu Macieja Słomczyńskiego.

'* Wszystkie cytaty z A.A. Milne'a oprócz fragmentu na str.55 podane są w tłumaczeniu Ireny Tuwim.

Jeśli nie wyjdzie ci od razu, spróbuj czegoś innego. Autor nieznany

Wydaje mi się, że mogę coś zrobić nawet wtedy, gdy leżę w łóżku.

Dorothea Lynde

Złoszczą nas ludzie, którzy próbują organizować nam życie.

Dianę Wakoski

Będę walczył ze wszystkich sił. Pożałują, że się urodzili. Harry

S. Truman

Idziemy na ryzyko, bez generalnej próby. Jesteśmy spontaniczni. Fritz Perls

Zobacz, mogę odważyć się przewrócić, zobacz, potrafię wstać, zo­bacz, nie boli mnie aż tak, bym miała więcej nie spróbować. Diana Michener

Księżyc w Byku

Jeśli mamy Księżyc w Byku, niezbędna jest nam solidna baza po­czucia własnej wartości i wewnętrznego bezpieczeństwa, zaufanie do własnych wewnętrznych zasobów, przekonanie, że potrafimy zdobyć to, czego potrzebujemy, oraz używać tego, co posiadamy, zdolność do doznawania fizycznego i emocjonalnego ciepła, umiejętność odczu­wania wszelkich przyjemności i cierpień, jakie niesie życie, za pośre­dnictwem ciała i zmysłów, oraz nieustanny kontakt z ziemią. Jeśli te podstawowe potrzeby nie zostaną zaspokojone, najprawdopodobniej będziemy szukali kompensacji przez nadmierne pobłażanie sobie albo kompulsywne przywiązywanie się do ludzi, jedzenia, pieniędzy i in­nych zewnętrznych źródeł satysfakcji. Możemy stać się gnuśni, za­chłanni i zorientowani zbyt materialisty cznie. Kurczowe trzymanie się tego, co daje nam poczucie bezpieczeństwa, może prowadzić do życia naznaczonego głównie rutyną, sterylnego i pozbawionego elementu ryzyka.

Na kształtowanie się naszych wzorców bezpieczeństwa prawdopo­dobnie duży wpływ wywarło któreś z rodziców z wyraźnie zaznaczo­nym w horoskopie Bykiem. W pozytywnych kategoriach może to oznaczać osobę o ziemskiej, dobrze ugruntowanej naturze, która po­trafiła dać nam poczucie ciepła i stabilności, pocieszyć nas i wzmac­niać naszą pewność siebie w kontaktach z fizycznym światem. Od negatywnej strony taki rodzic mógł być niewolnikiem własnych zmysłów, który próbował na własne podobieństwo przykuć nas do wyłącz­nie fizycznego poziomu egzystencji. Zamiast nadmiernej surowości mogło się tu pojawiać nadmierne pobłażanie; możliwe, że otrzymywa­liśmy za dużo jedzenia, pieniędzy czy innych przyjemności w życiu, nie musieliśmy o nic prosić i w rezultacie wykształciło się w nas przekona­nie, że inni ludzie powinni dbać o zaspokojenie naszych potrzeb. Z drugiej strony, zdominowani przez zaborczego rodzica, mogliśmy się bronić przed wdzieraniem się w nasze wnętrze za pomocą opiesza­łości albo też wykształcając w sobie podobnie zaborczą i uzależnioną postawę.

W głębi duszy możemy być przekonani o własnej bezwartościowo-ści i braku kompetencji. Przekazy, które sobie dajemy, mogą mówić o tym, że lepiej się czegoś trzymać, niż pozwolić temu odejść, że trzeba zarabiać coraz więcej pieniędzy i zachować bezpieczną pracę, że bar­dzo ważne jest kupowanie rzeczy oraz wygody i przyjemności fizycz­ne, które uspokajają nas wewnętrznie. Grozi nam uzależnienie od zbyt miękkiego i wygodnego stylu życia albo zbyt surowe upieranie się przy samowystarczalności, co w rezultacie prowadzi do stłumienia wła­snych potrzeb. Aby zapewnić naszemu wewnętrznemu dziecku odpo­wiednią opiekę, musimy zweryfikować te wewnętrzne przekonania, które powodują, że uzależniamy się od nawyków i zachowań nie przy­noszących nam prawdziwej satysfakcji, i wypracować sobie nowy sy­stem przekonań, które: a) wzmocnią nasze poczucie własnej wartości, pomogą nam odkryć własne wewnętrzne zasoby i poczucie bez­pieczeństwa i oprzeć się na nich; b) nie pozwolą nam ugrzęznąć w le­nistwie, przyjemnościach zmysłowych i chęci fizycznego albo mate­rialnego posiadania, lecz ułatwią nam doznawanie i zaspokajanie prawdziwych potrzeb cielesnych; c) pomogą się nam rozluźnić i pod­dać swojemu wewnętrznemu Ja, dzięki czemu będziemy mogli odrzu­cić zaborczość oraz kompulsywną samowystarczalność i nauczymy się prawdziwie dawać i przyjmować ciepło i oddanie.

Myśli ilustrujące Księżyc w Byku

Jedynym źródłem mojej siły jest mój upór. Louis Pasteur Wgryzaj się z siłą buldoga, żuj i połykaj tyle,ile tylko możesz. Abraham Lincoln

Nasza własna stałość jest piękną zaletą, ale u innych przeobraża się ona w irytujący upór. Autor nieznany

Lepiej mieć stały dochód niż fascynującą osobowość. Oscar Wilde Wszystko, co masz, pragnie cię posiadać. Regina Elbert Wydaj wszystko, co masz, na piękno. Sara Teasdale Niezbyt mnie obchodzi, kim jestem dla innych; bardziej szanuję to, czym jestem sam dla siebie. Będę bogaty dzięki sobie, a nie dzięki pożyczkom. Montaigne

Najważniejszym celem człowieka jest tworzenie i zachowanie warto­ści. Lewis Mumford

Miał w sobie barwy ziemi, czerwonej gleby, Zapach i smak rzeczy pierwotnych. Edwin Markham Odpocznij sobie. Bądź cierpliwy. Poczekaj. Timothy Steele Gdy ktoś próbuje mnie popędzać, zawsze mówię: „Mam jeszcze tyl­ko jeden bieg-wolniejszy". Glenn Ford

Pomyśl, że jestem cichy (...) mam w sobie nieskończoną cierpliwość, Jestem łagodny - dopóki nie poczuję oporu. W.S. Merwin Bezczynność wymaga silnego poczucia własnej tożsamości. R.L. Stevenson

Lepiej stracić przez lenistwo, niż nigdy nie leniuchować. James Thurber

Oddałbym całą swą sławę za dzban piwa i bezpieczeństwo. William Shakespeare

Szczęście: dobre konto w banku, dobry kucharz i dobra przemiana materii. Jean-Jacques Rousseau

Bezpieczeństwo to pierwszy krok do indolencji. Rod McKuen Ciepło, które ze mnie promieniuje, odbija się w innych. Anais Nin Czy jest ranek, czy wieczór, on zawsze jest taki sam. Zawsze w do­brym nastroju, zawsze cieszy się, że cię widzi, zawsze mu przykro, gdy odchodzisz! (...) Taki prosty, taki dobry i taki serdeczny. Kenneth Grahame

Lecz jestem stały jak północna gwiazda, Której w spoczynku i nieruchomości Na firmamencie żadna nie dorówna. William Shakespeare Musimy posiąść siebie samych, zanim damy coś z siebie innym. Ignazio Silone

Księżyc w Bliźniętach

Jeśli mamy Księżyc w Bliźniętach, nasze potrzeby obejmują ko­munikację werbalną, nawiązywanie kontaktów z wieloma ludźmi, rozbudzanie i zaspokajanie ciekawości, nieustający trening w posługi­waniu się umysłem, rozwój własnych umiejętności oraz otwarcie się na stymulację pochodzącą z otoczenia i zaangażowanie w jego spra­wy. Księżyc w Bliźniętach przede wszystkim pragnie doświadczać i wy­rażać uczucia w związkach oraz angażować się w liczne kontakty i działania, które dostarczają nam prawdziwego pokarmu emocjonal­nego, a nie tylko powierzchownej stymulacji. Powinniśmy zaspokajać nasz głód wiedzy i rozwijać w sobie umiejętności myślenia oraz prze­kazywania informacji.

Jeśli te potrzeby nie zostaną zaspokojone, mogą nami zawładnąć charakterystyczne dla Bliźniąt przymusy wewnętrzne - możemy ga­dać nieustannie, lecz powierzchownie, nie nawiązując z nikim praw­dziwego kontaktu, albo rozpraszać energię na wiele osób i działań, które jednak nie prowadzą do wewnętrznego zaspokojenia. Możemy także szukać ucieczki od uczuć w aktywności intelektualnej i zdoby­waniu wiedzy traktowanej jako cel sam w sobie.

Negatywnie, Księżyc w Bliźniętach sugeruje, że odbieraliśmy jed­no z rodziców (lub obydwoje) jako zmienną i niekonsekwentną oso­bę, która nie potrafiła bezpośrednio wyrażać uczuć, za to nadmiernie identyfikowała się z intelektem i przejawiała skłonności do racjonali­zowania. Taki rodzic mógł być nerwowy, pełen wewnętrznych napięć i nadmiernie skupiony na błahostkach. Od pozytywnej strony taka osoba mogła zachęcać nas do rozwijania umiejętności werbalnych i intelektualnych oraz dostarczać nam znacznej stymulacji mentalnej.

Niezaspokojenie naszych potrzeb w dzieciństwie mogło doprowa­dzić do tego, że zaprzeczamy własnym uczuciom albo szukamy dla nich racjonalnego uzasadnienia i choć jesteśmy otwarci na wszelkie zewnętrzne wpływy, nie potrafimy skupić się na jednej wybranej dzie­dzinie ani podejmować długoterminowych zobowiązań. Ponieważ nie czujemy się bezpiecznie w relacji z własnym ciałem i emocjami, wy­ćwiczyliśmy swe umiejętności mentalne i skłonność do racjonalizacji. Uciekamy w słowa i powierzchowne znajomości, by się bronić przed potrzebą prawdziwego kontaktu, intymności i porozumienia. Musimy odzyskać kontakt z własnym ciałem i uczuciami, nauczyć się myśleć, komunikować i kształtować własne życie w taki sposób, by nasza ak­tywność umysłowa stała się narzędziem służącym rzeczywistemu za­spokajaniu swoich potrzeb.

Myśli ilustrujące Księżyc w Bliźniętach

Gdy dorosnę, chcę zostać małym chłopcem. Joseph Heller Nie sposób przyrzec absolutnej wierności. Erica Jong Jestem bogaty jedynie w nieprzemijający niepokój. W.S. Gilbert Niech inni trudzą się z roku na rok. Ja żyję z dnia na dzień. Isaac Bickerstaff To, co kocham, jest w zasięgu ręki,

W każdej chwili, w ziemi i w powietrzu. Theodore Roethke Rozmowa powinna dotykać wszystkich tematów, lecz nie skupiać się na żadnym. Oscar Wilde Nadszedł już czas - powiedział Mors -Pogrążyć się w rozmowie O tym, czym but jest, łódź i lak, Kapusta i Królowie... Lewis Carroll Nakręca sprężynę swojego dowcipu, By tym mocniej uderzyć. William Shakespeare Jeśli nie potrafisz olśniewać błyskotliwością, mąć w głowach bzdura­mi. Autor nieznany

Nie promieniujesz, lecz błyszczysz. Łatwo ci przychodzi gadanie o niczym. Gail Godwin

Wiele razy miałem ochotę przestać mówić i odkryć, w co naprawdę wierzę. Walter Lippman

Jeśli inni mają też mówić, jakakolwiek rozmowa jest po prostu nie­możliwa. Autor nieznany

Myślę, że myślę, i dlatego myślę, że jestem. Ambrose Bierce Najpierw zgromadź fakty, potem możesz przekręcać je tak, jak ci się tylko podoba. MarkTwain Wciąż zadaje się pytania (...). To intelekt Krążenia w kółko, biegania tu i tam. Wallace Stevens Człowiek powinien żyć choćby po to, by zaspokoić swoją ciekawość. Przysłowie żydowskie

Co może nam dać pewniejszą wiedzę niż nasze zmysły? Lukrecjusz Niezwykle zabawne jest to, ile różnych nastrojów można doświad­czyć w ciągu jednego dnia. Annę Morrow Lindberg Czasami ludzie mnie pytają, w jaki sposób udaje mi się robić tyle różnych rzeczy bez poczucia rozproszenia. Nigdy nie mam wrażenia, że się rozdrabniam, bo wszystko, co robię, jest komunikacją. Hepzibah Menuhin

lam not confused. Fmjust well mbced. Robert Frost Wszyscy jesteśmy nieustannie bombardowani przez cząsteczki zbłą­kanej schizofrenii. Roger Pierce

Mój dylemat polega na tym, jak połączyć ze sobą dwa bieguny życia, jak wpisać dwugłos w melodię istnienia. Herman Hesse

Księżyc w Raku

Dla tych z nas, którzy mają Księżyc w Raku, zaspokojenie lunar-nych potrzeb jest szczególnie istotne, bowiem władcą Raka jest wła­śnie Księżyc. Nasze dobre samopoczucie zależy więc w znacznym stopniu od podłączenia do źródła lunarnej energii. Jeśli w dzieciń­stwie byliśmy pozbawieni właściwej opieki albo za bardzo nam pobła­żano, mogło się w nas wykształcić nadmierne przywiązanie do jedze­nia, domu albo opiekunów, którzy troszczyli się i pocieszali nas. Brak kontaktu z wewnętrznymi potrzebami i uczuciami może się przeja­wiać przez: a) nadmierne jedzenie lub szukanie innych postaci oralnej gratyfikacji, b) oczekiwanie, że inni ludzie będą się o nas troszczyć, c) częste wybuchy płaczu, użalanie się nad sobą i domaganie się więk­szej uwagi, ze strony innych, d) kurczowe trzymanie się ludzi lub przedmiotów, e) wycofywanie się do własnego świata. Alternatywnym wzorcem jest szukanie zastępczej satysfakcji przez wewnętrzny przy­mus opiekowania się innymi. Nie sprawia nam żadnego kłopotu wej­ście w rolę bezradnego dziecka, Dobrej Mamuśki czy Dobrego Tatuś-ka, ale trudno jest nam osiągnąć pełną satysfakcję i reagować na potrzeby innych ludzi w sposób, który ich nie infantylizuje, respektu­jąc ich integralność i indywidualność. Kwadraty lub opozycje do na­szego Księżyca mogą oznaczać, że odgrodziliśmy się potężnym mu­rem od własnych potrzeb przyjmowania i dawania opieki. Może to prowadzić do problemów psychicznych albo fizycznych (często związanych z żołądkiem, macicą lub piersiami), które wskazują na to, że powinniśmy się nauczyć o siebie troszczyć.

44

Przy Księżycu położonym w Raku któreś z rodziców (lub oboje) mogło być postacią macierzyńską, opiekuńczą i empatyczną, zdolną do wyczuwania naszych potrzeb i zaspokajania ich. Jednak jeśli nasz Księżyc jest nieharmonijnie aspektowany, taki rodzic mógł pozosta­wać pod nieuświadomionym wpływem własnych niezaspokojonych potrzeb i pragnąć, byśmy pozostawali bezradni oraz w dużym stopniu uzależnieni od niego. Tacy rodzice często kreują się na męczenników, robią za nas to, co powinniśmy robić sami, albo nadmiernie podkre­ślają własne uczucia oraz niedomagania fizyczne, by uzyskać od nas współczucie i troskę, której sami nie doznaliśmy od nich.

Taka sytuacja może prowadzić do wytworzenia wewnętrznej po­stawy, w wyniku której użalamy się nad sobą, podkreślamy własne cierpienie, mamy zbyt wielkie oczekiwania wobec innych, nadmiernie przywiązujemy się do jedzenia, domu, kochanych osób albo innych zewnętrznych form bezpieczeństwa i gratyfikacji. Musimy do końca przejść przez okres żałoby po symbiozie z matką, której nasze wewnę­trzne dziecko nigdy nie poznało albo którą musiało odrzucić w proce­sie dojrzewania. Musimy zaakceptować potrzebę dawania i przyjmo­wania opieki, a w relacjach z innymi ustanowić dojrzałe wzorce zachowania, dzięki którym ta potrzeba zostanie zaspokojona bez po­padania w nadopiekuńczość. Nasze lunarne lekcje będą dotyczyły tak­że: a) uświadamiania sobie i komunikowania swoich prawdziwych potrzeb i uczuć, b) tworzenia wewnętrznych fundamentów bezpie­czeństwa, c) odrzucenia zachowań opartych na bezradności oraz ta­kich, które przekształcają bezradność i potrzeby w broń, d) naukę, jak wspierać dorosłe i dziecięce elementy osobowości u innych i kochać bez zaborczości, e) skupienia się na trosce o siebie zamiast na ścisłych rozliczeniach, ile dajemy, a ile otrzymujemy w związku z inną osobą.

Myśli ilustrujące Księżyc w Raku

Bodaj że najwspanialszą rzeczą w życiu jest uczucie, że ktoś nas po­trzebuje. Olive Schreiner Najczęściej kochamy z potrzeby miłości (...) pocieszamy, gdyż pragniemy pociechy. Nikki Giovanni

Ale czym jestem? Dzieckiem płaczącym pośród nocy, Dzieckiem, które domaga się światła, I oprócz płaczu nie ma innego języka. Alfred Tennyson Chcę wpełznąć w jej schronienie ułożyć głowę w przestrzeni między jej piersiami a ramieniem zrzekając się władzy dla miłości. Adrienne Rich Gdy go odwiedzam, a potem odchodzę, on chwyta mnie za ramię i błaga, bym został. J.W. Riley Nigdy nie pytam zranionego, jak się czuje; sam staję się zranionym. Walt Whitman

„Współczuję wam - powiedział Mors -I płaczę tu nad wami!" Lewis Carroll Pełen jestem matczynej miłości moja dobroć zawsze była moim przekleństwem czułe serce to krzyż który niosę. Don Marąuis Możemy powiedzieć, jak starożytni Chińczycy, do kolejnych fal najeźdźców: „Odprężcie się i pozwólcie, że was wchłoniemy". Carolyn Kizer

Zapach grzanki z masłem wyraźnie przemawiał do Toada - mówił o ciepłych kuchniach, śniadaniach w jasne, mroźne poranki, o zaci­sznych miejscach przy kominku, gdzie w zimowe wieczory płonął ogień. Kenneth Grahame Stara Ostryga słysząc go Nie rzekła ani słowa; Mrugnęła raz, stuknęła raz

0 dno jej mądra głowa,
Jakby rzec chciała, że na dnie
Najlepiej się uchowa. Lewis Carroll
Mój dom, moje gniazdo miłości (...)
moje schronienie przed huraganem. Elizabeth Bishop

By przetrwać cało

ślimaki kurczą się w zaciszu muszli

i bezpieczne czekają cierpliwie

aż ucichną żywioły. Isabella Gardner

Otacza mnie

Blask dni dzieciństwa, wiek męski

Spłynął w powodzi wspomnień, łkam

niczym dziecko za dawnymi dniami. D .H. Lawrence

Uważam, że naszym życiem osobistym powinny kierować głębokie

potrzeby naszej wewnętrznej natury. Sigmund Freud

W przywiązywaniu się do przedmiotów jest coś terapeutycznego.

Edna O'Brien

Nie mogę żyć bez tego kocyka. Nie mogę stawić czoło życiu nie uzbro­jony. Charles Schultz (Linus)

Księżyc w Lwie

Jeśli mamy Księżyc w Lwie, nade wszystko pragniemy czuć, że jesteśmy kochani, doceniam i traktowani jak osoby wyjątkowe. Po­trzebujemy zabawy, możliwości wyrażania własnej osobowości w spo­ntaniczny i kreatywny sposób, ciepła i oddania ze strony innych. Dopóki czujemy się otoczeni miłością, potrafimy obficie obdarzać in­nych serdecznymi uczuciami. Gdy tak nie jest, nasza księżycowa natu­ra może zostać wypaczona i wówczas powstaje w nas wewnętrzny przymus domagania się uwagi i władzy. Od negatywnej strony to poło­żenie Księżyca może oznaczać, że człowiek nie potrafi zejść ze środka sceny, nadmiernie dramatyzuje siebie i własne przeżycia po to, by wy­wrzeć wrażenie na innych, albo usiłuje sprawować kontrolę nad sobą i innymi w dominujący, władczy sposób.

Księżyc w Lwie wskazuje na to, że mieliśmy kochających rodziców, którzy wysoko nas cenili, z entuzjazmem włączali się w nasze działania, cieszyli się z triumfów, nie usiłowali tłumić naszej potrzeby zabawy, a na­wet sami się do niej przyłączali. Jednak nieharmonijne aspekty sugerują, że rodzice nadmiernie nam pobłażali albo nie dość się o nas troszczyli. Charakterystycznym wzorcem jest tu matka, która obdarzała nas prze­sadnym zainteresowaniem i wyróżniała na każdym kroku, przygotowując nas do dorosłego życia jedynie w roli księcia czy księżniczki. Druga skraj­ność to narcystyczni rodzice-tyrani, absolutni władcy, którzy życzyli sobie jedynie tego, byśmy się stali posłusznymi poddanymi, albo też nadmier­nie identyfikowali się z nami, gorliwie zwalczając naszą indywidualność ipragnąc, byśmy w dorosłym życiu zrealizowali ich marzenia.

Wzorce, jakie zinternalizowaliśmy w wyniku doświadczeń z dzie­ciństwa, mogą się opierać na dominacji, wygórowanych oczekiwa­niach wobec innych, domaganiu się ich uwagi i dziecinnych reakcjach. Możliwe, że zachowujemy się tak, jakbyśmy uważali, że powinniśmy być pępkiem świata dla wszystkich, nie tylko dla siebie samych. Nieza­spokojone w przeszłości potrzeby mogą się przejawiać w postaci we­wnętrznego przymusu, by nieustannie udowadniać swoją wartość, zyskując poklask innych.

Przy Księżycu w Lwie mamy wiele do ofiarowania, jeśli tylko mo­żemy się wygrzewać w ciepłych promieniach uczucia. Powinniśmy sami dostarczać sobie wsparcia emocjonalnego, zamiast oczekiwać, że zawsze będą to robić inni. Potrzebujemy od czasu do czasu obdarzyć siebie uwagą i uznaniem, stać się dla siebie widownią, rozwijać spo­ntaniczność i radość życia swojego wewnętrznego dziecka i cieszyć się nimi. Aby zaznać satysfakcji emocjonalnej, musimy otworzyć serca nie tylko na radość, także na ból, i nauczyć się kochać innych nie tylko dlatego, że oni w zamian odpłacają nam miłością, ale także dlatego, że prawdziwie kochamy siebie.

Myśli ilustrujące Księżyc w Lwie

Udawaj, że jesteś dzieckiem i nie masz nic do ukrycia, Podamy sobie ręce i niech świat wiruje. Carly Simon Zajmij się czymkolwiek, byleby ci to sprawiało radość. Henry Miller Życie jest krótkie; przeżyj je w pełni. Nikita Chruszczow Gdy dorosnę, chcę zostać małym chłopcem. Joseph Heller Człowiek powodowany bezgranicznym entuzjazmem może osiągnąć niemal wszystko. Charles Schwab

Prawdziwe centrum mojej istoty (...) to bezgraniczna umiejętność zakochiwania się we wszystkim, co mnie otacza. Malvina Hoffman Ciepło, które ze mnie promieniuje, odbija się w innych. Anais Nin Kochać to dawać, dawać, dawać, Dawać coraz więcej, więcej i więcej. William Jay Smith Gdy posiadasz wewnętrzne światło, widzisz je na zewnątrz siebie. Anais Nin

Wszyscy jesteśmy robakami, ale wydaje mi się, że ja jestem świetli­kiem. Winston Churchill

Czczę siebie i siebie opiewam.

Zachwycam się sobą, tak dużo mnie i tak jestem ponętny! Walt Whitman

Skoro już to masz, chwal się tym. George Lois Gdy tylko się zbudził, poczuł się bardzo ważny, tak jak gdyby wszyst­ko zależne było od niego. A. A. Milne Gdy gdzieś wychodzę, wszyscy na mnie patrzą. Nie muszę o tym myśleć ani tego ćwiczyć. Sylvia Plath Jeśli ktoś chce klaskać (...) to teraz właśnie jest odpowiednia pora. A. A. Milne

Bądź zawsze gwiazdą własnego filmu. KenKesey Wielką sztuką jest chodzić bez pośpiechu. Henry David Thoreau Każdy ma prawo do mojego zdania. Autor nieznany Gdybym był obecny przy dziele stworzenia, mógłbym udzielić kilku użytecznych wskazówek dla lepszego urządzenia świata. Alfonso Uczony

Mówię poważnie - nie mam zamiaru owijać w bawełnę - nie będę przepraszał - nie cofnę się ani o krok; i zostanę wysłuchany. WL. Garrison

Jeśli istnieje wiara, która potrafi przenosić góry, jest to wiara we wła­sną moc. Marie Ebner von Eschenbach

Lew (...) wskoczył na łóżko, zwinął się jak kot, zamruczał i po chwili już spał. Frank Baum

Księżyc w Pannie

Księżyc w Pannie może nas skłaniać do posługiwania się umysłem jako orężem przeciwko nie chcianym uczuciom. Pragniemy, by przy­najmniej w niektórych dziedzinach naszego życia panowała dobra organizacja i wszystko szło zgodnie z przewidywaniami. Odczuwamy potrzebę bycia użytecznymi, dostarczania innym cennych usług przez pracę i osobiste zaangażowanie. Weryfikujemy swoje doświadczenia mentalnie, włączamy je w schludną strukturę i dbamy o własne zdro­wie fizyczne. Stawiamy wysokie wymagania sobie oraz innym i za wszelką cenę pragniemy zachować własną odrębność.

Jeśli stracimy kontakt z własnymi emocjami i instynktami, kon­struktywne cechy Panny mogą przeobrazić się w destrukcyjne zachowania przymusowe. Do takich przymusów należy przesadne nalega­nie na porządek oraz skuteczność w działaniu, które niszczy sponta­niczność i witalność w nas samych, a także w innych; możemy się stać niezdolnymi do odprężenia pracoholikami, którzy nieustannie muszą być czymś zajęci. Bez przerwy marudzimy, martwimy się, czepiamy i intelektualizujemy. Podporządkowujemy się innym, zmuszając ich do korzystania z własnych usług. Stajemy się nadmiernie samokrytyczni i nie potrafimy się pogodzić z niedoskonałością innych.

Ta pozycja Księżyca może oznaczać, że w dzieciństwie pozostawa­liśmy pod silnym wpływem energii Panny, pochodzącej od któregoś z rodziców. Jeśli wpływ tego rodzica był pozytywny, mógł on zachęcać nas do rozwoju intelektualnego, wpajać zdrowe nawyki, a także stwo­rzyć nam bezpieczne i uporządkowane środowisko rozwoju, nie ni­szcząc przy tym indywidualności naszego wewnętrznego dziecka. Mógł nas nauczyć, że lepsze od tłumienia uczuć jest kontrolowanie ich za pomocą zdrowego rozsądku. Prawdopodobnie pomagał nam także w wielu drobnych, lecz istotnych sprawach codziennego życia.

Z drugiej strony, jeśli wpływ takiego rodzica nie był pozytywny, jego dążenie do superefektywności i perfekcjonizmu, krytycyzm, ma­łostkowość i nadmiernie analityczne nastawienie mogły frustrować i hamować nasz własny rozwój i nadwątlić nasze poczucie własnej war­tości. System nakazowy stosowany wobec nas w dzieciństwie mógł zostać zinternalizowany i utworzyć fundament wewnętrznej struktu­ry, która w dorosłym życiu nadal nas więzi. Poczucie, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, negatywnie wpływa na naszą umiejętność funk­cjonowania w życiu prywatnym i zawodowym. Niewolniczy, pod­porządkowany rodzic mógł być wobec nas nadopiekuńczy; rodzic hipochondryk mógł skupiać się tak obsesyjnie na własnym zdrowiu, a więc żeby, by otrzymać właściwą opiekę, sami także musieliśmy stać się chorowitymi dziećmi albo hipochondrykami.

Musimy przyjrzeć się uważnie swoim wewnętrznym wzorcom i odrzucić te, które skłaniają nas do powielania szkodliwych zachowań. Powinniśmy się nauczyć dopuszczać do siebie i cenić wszystkie swoje uczucia oraz potrzeby, używając jednocześnie umiejętności analitycz­nych, by wprowadzić porządek i dyscyplinę w obszar własnych do­świadczeń. Być może potrzebujemy wypracować nowe standardy oceny siebie i innych, takie, które będą w pełni akceptować nasze nie-

doskonałe ludzkie zachowania jednocześnie doceniając nadludzką doskonałość, którą czasami udaje się osiągnąć. Umiejętność darzenia siebie miłością i odkrycie cudownej doskonałości własnej niedosko­nałości może okazać się pokarmem dla duszy, który pozwoli nam stać się bardziej kompetentnymi i zdolnymi do dawania ludźmi.

Myśli ilustrujące Księżyc w Pannie

Wżyciu nie chodzi o to, by być szczęśliwym, lecz o to by być produk­tywnym, użytecznym. Leo Rosten

Przynosi potrawy na stół, pochyla się - i robi to z miłości. Stephen Spender

Nic bardziej nie pomoże człowiekowi przejść przez trudności i prze­trwać (...) kłopoty niż świadomość, że mamy w życiu jakieś zadanie do wypełnienia. Yiktor Franki

Jest tak pracowita, że gdy nie ma nic do roboty, przynajmniej mar­szczy brwi. Autor nieznany

Biegał na posyłki, wysyłał pocztę, nawet zamiatał podłogę, A gdy wieczorem wszystko już było zrobione, zawsze prosił o więcej. Albert Stillman

Don't agonize. Organize. Autor nieznany

Można zawrzeć wielki świat w jednym ścisłym planie. May Sarton Przemierzyłem swe życie łyżeczką od kawy.* T.S. Eliot Najbardziej dokuczliwe są drobiazgi: można zejść z drogi szarżują­cemu słoniowi, ale nie musze. Autor nieznany Gdy jestem zajęty drobiazgami, nikt nie wymaga ode mnie, żebym zajmował się czymś ważniejszym. Św. Franciszek Salezy Nawet największa doza genialności nie wystarczy, by poradzić sobie z obsesją na punkcie drobiazgów. Autor nieznany Cały problem w tym, że analizuję życie, zamiast je przeżywać. Hugh Prather

Nawyk analizowania zazwyczaj zabija uczucia. John Stuart Mili Przez całe życie patrzyłem na różne rzeczy I dostrzegałem, jak bardzo do siebie nie pasują. Choć każda z nich ma swoje miejsce,

Tłum. Władysław Dulęba

Weszło mi już w nawyk zauważać,

że to, co powinno do siebie pasować - nie chce. Ogden Nash

Wżyciu tylko to, co stuprocentowe, jest dostateczne. J.R McEvoy

Czyż świat nie wydawałby się nudny i płaski, gdyby nie było na co

narzekać? W.S. Gilbert

Jeśli jesteś hipochondrykiem pierwszej klasy, budzisz się każdego

ranka z mocnym postanowieniem, by się nie martwić. I tak wszystko

pójdzie źle. Goodman Ace

Jego potrzeba ablucji była do tego stopnia anormalna, że większą

część życia spędził przed umywalką. Thomas Mann

Nikt bez twojej zgody nie potrafi sprawić, by ś poczuł się gorszy.

Eleanor Roosevelt

Jestem nikim!A ty?

Czy też jesteś nikim? Emily Dickinson

Nie, nie jestem Księciem Hamletem ani być myślałem,

Jestem członkiem orszaku... bez wątpienia poręczne narzędzie,

Nader uległy, chętny poleceniom,

Polityczny, roztropny, skrupulant* TS. Eliot

Tłum. Michał Sprusiński

Księżyc w Wadze

Przy Księżycu położonym w Wadze nade wszystko pragniemy piękna i spokoju; chcemy współdziałać z innymi, zadowalać ich i two­rzyć obustronnie zadowalające związki. Satysfakcję sprawia nam po­sługiwanie się umysłem, wykorzystywanie umiejętności obiektywnego oglądu i syntezy. W dostrojeniu się do konstruktywnych wpływów na­szego Księżyca w Wadze mógł nam pomóc rodzic, który wysoko nas cenił, lubił sprawiać nam przyjemność, zachęcał do rozwoju estetycz­nego i intelektualnego, a także chciał i potrafił docenić nasz punkt widzenia.

Jednak jeśli nasz Księżyc odbiera trudne aspekty albo jeśli trygo-ny i sekstyle wskazują na rodzica, z którym łączyły nas jedynie po­wierzchowne stosunki, to możliwe, że usiłujemy uzyskać od partnera to, czego nigdy nie doświadczyliśmy w dzieciństwie. Taka sytuacja może się objawiać nadmierną zależnością od innych. Usiłujemy zasłużyć sobie na względy partnera zaspokajając wszystkie jego zachcianki i stając się osobą, bez której nie potrafi się obejść. Możemy mieć tak­że skłonności do tłumienia emocji i unikania konfrontacji z własnym gniewem oraz bólem. Obawiamy się w jakikolwiek sposób naruszyć stałość związku, wówczas bowiem musielibyśmy przyjąć do wiadomo­ści, że w gruncie rzeczy jesteśmy odrębnymi, samotnymi istotami. Ta­kie wzorce postępowania mogły zostać nam wpojone przez rodzica, który przykładał zbyt wielką wagę do pozorów i zewnętrznej harmo­nii, nie potrafił tolerować niezgody albo też wzbudził w nas przekona­nie, że związek zawsze oznacza podporządkowanie się komuś. Taka matka czy ojciec mogli w procesie wychowania dziecka wyrażać wła­sne niezaspokojone potrzeby i oczekiwać, że będzie ono kompenso­wać im to, czego sami nie otrzymali w dzieciństwie czy w małżeń­stwie.

Księżyc w Wadze wskazuje na to, że do pełnego zaspokojenia emocjonalnego niezbędne jest nam zaangażowanie w związki z inny­mi ludźmi. Jednak warunkiem stworzenia prawdziwie satysfakcjonu­jących więzi z drugą osobą jest dobry, mocny kontakt z własną naturą, akceptacja własnych potrzeb i uczuć oraz umiejętność asertywnego zachowania, nawet jeśli oznacza to, że dla pogłębienia autentyczności kontaktu chwilowo musimy wejść w konflikt z partnerem. Nasz otwar­ty umysł i umiejętność identyfikacji z różnymi punktami widzenia mogą stać się cennymi narzędziami w kontaktach z drugą osobą i z wła­sną naturą. Powinniśmy słuchać każdej ze swoich wewnętrznych oso­bowości i afirmować je wszystkie, a gdy to konieczne, zgadzać się na dysharmonię i brak tak istotnej dla nas równowagi, po to, by na dłuż­szą metę harmonia i równowaga stały się trwalsze. Jednocześnie mu­simy zaspokajać swoją potrzebę piękna i spokoju, nawiązując relacje oraz budując otoczenie, które, gdy to tylko możliwe, będą nas uspo­kajać i podnosić na duchu.

Myśli ilustrujące Księżyc w Wadze

Nie możemy żyć jedynie dla siebie. Yernon E. Jordan Jr. Prawdziwe życie to osobiste kontakty. E. M. Forster Nie chcę po prostu żyć - chcę przede wszystkim kochać, a żyć przy okazji. Zelda Fitzgerald

Jednemu smutno, ale Dwóch może się trzymać razem. Tak to już jest - mówi Puchatek. A. A. Milne Przez długi czas dobierała na jego powitanie odpowiednią osobo­wość,

Która nie kłóciłaby się z jego osobowością. Wallace Stevens Potrzebował oczu innych ludzi, by się w nich zobaczyć, potrzebował ich zmysłów, by odczuć siebie samego. Malcolm X Spędzałam całe godziny angażując się bez reszty w to, czego, jak są­dziłam, inni ode mnie oczekiwali. Tłumiłam własne pragnienia i ży­czenia i wiecznie pragnąc zadowalać innych robiłam to, czego się po mnie spodziewano. Liv Ullmann

Urok osobisty polega przede wszystkim na umiejętności zapomnie­nia o sobie i zaangażowania się w innych. Eleanor Roosevelt Urok osobisty to umiejętność uzyskania czyjejś zgody bez sformuło­wania wyraźnego pytania. Albert Camus

- W porządku - powiedział Kot i tym razem zniknął z wolna, rozpo-cząwszy od koniuszka ogona i skończywszy na uśmiechu, który trwał jeszcze przez pewien czas, gdy reszta już zniknęła. Lewis Carroll Będzie cię kochał, jeśli dasz mu trochę cukru. Kenneth Rexroth Odpowiadam ci zdecydowanym: może. Sam Goldwyn Niektórzy ludzie lubią kompromisy, a inni ich nie znoszą. Nie potrafię się opowiedzieć po żadnej stronie; myślę, że jedno i dru­gie ma swoje zalety. Ogden Nash

Najwyższej klasy inteligencja polega na tym, że człowiek potrafi utrzymywać w umyśle dwie przeciwstawne koncepcje, nie zatracając przy tym umiejętności funkcjonowania. Francis Scott Fitzgerald Czasami sam nie mogę uwierzyć w to, jak bardzo jestem niezdecydo­wany. Charles Schultz (Charlie Brown)

Mój dylemat polega na tym, jak połączy ć ze sobą dwa bieguny życia, jak wpisać dwugłos w melodię istnienia. Herman Hesse Największą sztuką (...) jest utrzymywanie równowagi w odpowiedni sposób. W taki, na przykład, jak widzisz-... Tym razem spadł płasko na plecy. Lewis Carroll

Według zasad zwierzęcej etykiety, nie oczekuje się, by jakiekolwiek zwierzę dokonywało czynu wyczerpującego, bohaterskiego czy nawet umiarkowanie aktywnego poza sezonem. Kenneth Grahame Nie potrafię żyć bez piękna. Albert Camus

Jedyny sposób, by wyjść zwycięsko z kłótni, to uniknąć jej.

Dale Carnegie

Ale przede wszystkim (...) chcę pozostawać w pokoju ze sobą (...) chcę

żyć (...) w wewnętrznej harmonii, zasadniczo duchowej, z której da się

wyprowadzić zewnętrzną harmonię. Annę Morrow Lindbergh

Księżyc w Skorpionie

Księżyc w Skorpionie wskazuje na to, że cenimy swoją prywatność, mamy w sobie wielką pasję i intensywność emocjonalną, a także mamy potrzebę doświadczania własnej mocy, by efektywnie używać zasobów należących do nas i do innych ludzi. Aby zapewnić sobie głę­bokie, solidne fundamenty wewnętrzne, musimy docierać do sedna każdego doświadczenia. Jeśli nie dopuszczamy do siebie swoich praw­dziwych uczuć albo nie zaspokajamy własnych potrzeb, przejawiają się one w zaburzonej postaci jako negatywne wzorce zachowania Skor­piona - obsesja na punkcie seksu lub pieniędzy, pragnienie zemsty lub niszczenia, dominująca postawa wobec innych czy próby manipulo­wania nimi. Przy Księżycu w Skorpionie częstym źródłem problemów jest lęk przed utratą kontroli i poddaniem. Może on prowadzić do tłu­mienia czy ukrywania bardziej miękkich, wrażliwych aspektów siebie, a w rezultacie sprawić, że nie będziemy w stanie osiągnąć prawdziwe­go zjednoczenia z drugą osobą.

Pod wpływem rodziców mogliśmy zinternalizować postawy, które sprzyjały rozwijaniu pomysłowości, wytrzymałości i siły charakteru, a także zdolności do sondowania głębi doświadczeń. Intensywne rela­cje w rodzinie mogły wcześnie rozbudzić naszą seksualność i uświado­mić nam potęgę życia i śmierci. Rodzic z silnymi wpływami Skorpiona mógł jednak negatywnie wpłynąć na naszą umiejętność troszczenia się o siebie i przyjmowania opieki od innych. Taki rodzic mógł okazywać nam wrogość i często karać, przyczyniając się do powstania w nas nie­ufności i tendencji do ukrywania uczuć. Mógł także być dominujący, wtrącać się we wszystko albo prowokować nas seksualnie, budząc lęk przed zawłaszczeniem lub poddaniem się. Jeśli nasze wewnętrzne dziecko wychowane zostało w atmosferze chłodu emocjonalnego czy nadmiernego stoicyzmu wyrażającego się w postawie „bądź twardy", jego potrzeba czułości i opieki nie została zaspokojona. Czasami Księżyć w Skorpionie może oznaczać śmierć któregoś z rodziców w dzie­ciństwie albo przedwczesne zetknięcie się ze śmiercią i przemocą.

Jeśli mamy Księżyc w Skorpionie, przede wszystkim powinniśmy uświadomić sobie, że oprócz pragnień seksualnych mamy także inne uczucia i potrzeby emocjonalne, które należy zaakceptować oraz wy­rażać. Musimy wejść w kontakt z najgłębszymi warstwami swojej psy­chiki, by nauczyć się kontrolować namiętności i w pełni posiąść siebie, zamiast zawłaszczać innych. Przy Księżycu w Skorpionie jednym z najważniejszych zadań jest odkrycie własnej wewnętrznej siły i prze­konanie się, że w zaspokajaniu naszych potrzeb powinniśmy przede wszystkim polegać na własnych zasobach, zamiast manipulować inny­mi, by otrzymać od nich to, czego nie potrafimy lub nie chcemy dać sobie sami.

Myśli ilustrujące Księżyc w Skorpionie

Interesuje mnie jedynie najbardziej fundamentalna część ludzkiej istoty. Sigmund Freud

Prawda zagrzebana głęboko pod ziemią pęcznieje, dławi się i groma­dzi w sobie taką wybuchową siłę, że gdy wreszcie eksploduje, wszyst­ko dokoła wylatuje w powietrze. Emil Zola

Niewielu ludzi (...) przynajmniej zbliżyło się do wyczerpania drze­miących w człowieku zasobów. Są w nas głębokie źródła mocy, której nigdy nie używamy. Admirał Richard Byrd Będę szorstki jak prawda i bezkompromisowy jak sprawiedliwość. Nie chcę używać umiarkowania. William Lloyd Garrison Daj mi wszystko bez reszty. Nie zadowolę się

Niczym mniejszym. Żądam, byś zaangażowała Wszystko, czym jesteś, do końca. Fritz Perls Każdy, kto nie potrafi zapanować nad własną najgłębszą naturą, będzie próbował kontrolować wolę swego bliźniego. Johann Wolfgang Goethe

Co tylko mnie nie pogrąży, wzmocni mnie. Friedrich Nietzsche Gdy jesteś pewien, że masz rację, twoim moralnym obowiązkiem jest narzucić swoją wolę wszystkim, którzy się z tobą nie zgadzają. Robert Mayer

Uznałem, że moim zadaniem jest stwarzać wszędzie problemy. Soren Kierkegaard

Jedyny sposób, by się pozbyć pokusy, to jej ulec. Oscar Wilde Co nie jest przybite na amen, jest moje. Co tylko potrafię obluzować, to nie jest przybite. Collis Huntinton Za każdą chwilę ekstazy Musimy płacić drżący

Twardą walutą cierpienia. Emily Dickinson Wzdychał, strzelał oczami, usychał z miłości, Kipiąc od nadmiaru wrzących namiętności. William Thackeray Jeszcze wczoraj spałam w ognistej pościeli Dziś umieram samotnie, przeklinam pożądanie Skazana, by najpierw płonąć, a potem zamarzać. Carly Simon W mojej duszy ogień walczy z lodem Pod przykryciem parnej nocy. A.E. Housman Kochał totalnie i dlatego nienawidzi (...) totalnie. Frieda Lawrence Błądzić jest rzeczą ludzką; przebaczać nie jest naszym zwyczajem. Autor nieznany

Czego nie możesz mieć, zdefrauduj. Przysłowie włoskie Mało, że była gotowa zaakceptować cierpienie;pożądała go. Maurice Friedman

Znam dno (...) Dosięgnęłam go korzeniami. Tego właśnie się boisz. Ja się nie boję. Byłam tam. Syhda Plath

Miejsce, w którym jesteśmy zakorzenieni, niektórzy nazywają miej­scem śmierci. My jednak patrzymy na nich twardym wzrokiem i wo­limy je nazywać obszarem zmartwychwstania. Robin Morgan Musimy być stali i stale przesuwać się Winne natężenie, Dla dalszej jedności i głębszej wspólnoty* T.S. Eliot

Tłum. Krzysztof Boczkowski

Księżyc w Strzelcu

Jeśli mamy Księżyc w Strzelcu, potrzebujemy wolności, by móc rozszerzać własne granice - odkrywać i wprowadzać w życie nowe możliwości, podróżować i rozwijać swoje rozumienie świata. Jesteśmy wielkoduszni i pragniemy obdarowywać innych. Poczucie humoru i miłe towarzystwo pomagają nam oderwać się od kłopotów.

Jeśli nasze prawdziwe potrzeby nie są zaspokajane albo gdy wła­sne uczucia w jakiś sposób stają się dla nas groźne, natura Strzelca przejawia się w defensywny, zaburzony sposób - odwlekamy podjęcie decyzji dotyczących aktualnych spraw, unikamy bezpośrednich roz­strzygnięć, a zamiast tego skupiamy się na przyszłości, abstrakcyjnych dziedzinach i eskapistycznych działaniach zastępczych; uciekając od wymagań chwili angażujemy się w odległe cele i ideały; intelektualizu-jemy, filozofujemy, wygłaszamy niestosowne żarty albo ogarnięci we­wnętrznym niepokojem bez końca przerzucamy się z jednej czynności czy osoby na drugą, próbując uciec od odpowiedzialności i wypełnić wewnętrzną pustkę.

Najprawdopodobniej matka albo ważna dla nas postać rodziciel­ska wpoiła nam filozoficzne spojrzenie na świat oraz zamiłowanie do duchowych i życiowych poszukiwań. Taki rodzic mógł jednak obawiać się bliskości emocjonalnej i uciekać w odległe dziedziny, gdyż nie po­trafił zaspokoić naszych prawdziwych potrzeb ani pomóc nam w prze­zwyciężeniu trudności, przed którymi stawaliśmy. Być może rodzice zanadto nam pobłażali, nie dostarczając przy tym prawdziwej opieki, i zamiast łagodnie kierować naszym rozwojem, wychowywali nas wy­głaszając kazania i stosując nakazy czy zasady religijne, które mogły nie odpowiadać naszej naturze i aktualnym potrzebom.

Przy tym położeniu Księżyca powinniśmy stworzyć dla siebie własny system filozoficzno-moralny, różny od wyznawanego przez ro­dziców, który pozwoli nam pogodzić się z własnymi potrzebami i uczu­ciami, zamiast je tłumić. Musimy się nauczyć obdarzać siebie, a nie tylko innych, i zbudować poczucie wewnętrznej wolności pomimo zewnętrznych ograniczeń i zobowiązań. Bardzo ważne jest dla nas utrzymanie kontaktu z Bogiem obecnym wewnątrz nas, duchowym przewodnikiem, który nas prowadzi i inspiruje.

Myśli ilustrujqce Księżyc w Strzelcu

W swoim czasie próbowałem zostać filozofem, ale w niewytłuma­czalny sposób w moją filozofię zawsze wkradała sią wesołość. Oliver Edwards

58

Rozfiglowana jak młody jelonek,

... Oszalała z radości na trawniku. William Wordsworth Pragnęła obdarzać życiem; rozgrzewać krew i podsycać nadzieję w szarych, ostrożnych ludziach. Margot Asąuith Po trosze niedosłyszę, po trosze niedowidzę, po trosze jestem impo­tentem, a do tego wszystkiego mam jeszcze dwie czy trzy inne odraża­jące przywary, ale nic nie może zniszczyć mojej nadziei. Yoltaire

- posłuchaj: jak piekielnie

wielki świat tuż za drzwiami; idziemy, e.e. cummings Muszę iść dalej. Donald Davie

-jutro to nasz stały adres zamieszkania, e.e. cummings Nie traktuj jego złamanych przysiąg jako zbrodni; naprawdę chciał ich dotrzymać, gdy je składał. Kensal Green Życie jest sztuką wyciągania dostatecznych wniosków z niedostatecz­nych przesłanek. Samuel Butler Gładka nad podziw była jego mowa, Chętnie nauk udzielał, chętnie je przyjmował. Geoffrey Chaucer

- Ho, ho, moje dziecko! - powiedziała Księżna. - Ze wszystkiego
wynika jakiś morał, jeśli tylko potrafisz go odnaleźć. Lewis Carroll
Chodźcie, przyjaciele,

Nie jest za późno, by szukać nowszego świata (...) dopóki życia starczy, mym celem płynąć tam, gdzie zachodzi złota słońca tarcza, tam, gdzie kąpią się w morzu wszystkie gwiazdy zachodu. Alfred Tennyson

O Panie, chcę być wolny, chcę być wolny;

Tęcza na mych ramionach, skrzydła na mych stopac/i.Negro spiritual Chciałby mnie widzieć w więzach, uwięzionym; Ja zaś chcę się rozszerzyć na wszystkie świata strony. Ernest Stadler Moje życie było bezustanną próbą ucieczki od miejsc banalnej egzstencji. Sir Arthur Conan Doyle

Poszukiwanie sensu życia może się skończyć szaleństwem, Ale życie bez poczucia sensu jest torturą Niepokoju i niejasnych tęsknot. Edgar Lee Masters Leć daleko Leć wysoko Twym celem niebo Metą - obłoki. Autor nieznany

Najważniejszą rzeczą na świecie jest utrzymać wzniosłość duszy.

Gustave Flaubert

Jedyne prawdziwe szczęście pochodzi z roztrwonienia siebie na jakiś

cel. John Mason Brown

Ten, kto ma cel w życiu, może znieść niemal każde warunki.

Friedrich Nietzsche

/ w to przede wszystkim wierzę (...) że muszę wierzyć - muszę wierzyć

w moich bliźnich - muszę wierzyć w siebie - muszę wierzyć w Boga -

jeśli życie ma mieć jakikolwiek sens. Margaret Chase Smith

Księżyc w Koziorożcu

Jeśli mamy Księżyc w Koziorożcu, potrzebujemy poczucia bez­pieczeństwa, jakie zapewnia nam organizacja i struktura. Najwięk­szą satysfakcję sprawia nam dotrzymywanie zobowiązań i osiąganie celów. Jesteśmy dumni ze swej pracy i pragniemy, by nasze osiągnię­cia były doceniane. Księżyc w Koziorożcu znajduje się w upadku, toteż przy tym położeniu szczególnie trudno jest nam zaspokoić po­trzeby emocjonalne i nauczyć się troszczyć o siebie. Możemy mieć skłonności do zupełnego odcinania się od własnych uczuć i niedopu­szczania ich do świadomości. Możemy się obawiać własnej wrażli­wości oraz słabości i postępować zbyt surowo ze swoim wewnętrz­nym dzieckiem. Stłumienie głębszych uczuć może prowadzić do depresji, negatywizmu, nadmiernej samokrytyki, zapracowywania się na śmierć lub odcięcia od satysfakcjonujących związków z inny­mi ludźmi. Możliwe, że nieustannie wzmacniamy w sobie wewnętrz­ny nakaz, by „być twardym", który pomaga nam osiągnąć samowy­starczalność, ale nie pozwala na prawdziwy kontakt z własnym wnętrzem, bez którego nie można stworzyć prawdziwie bliskich związków z innymi ludźmi.

W procesie naszego wychowania prawdopodobnie podkreślano potrzebę kontroli nad emocjami, brania odpowiedzialności za siebie i podejmowania dojrzałych decyzji. Rodzic, który miał na nas silny wpływ, był osobą konsekwentną i potrafił zapewnić nam bezpieczeń­stwo. Jednak Księżyc w Koziorożcu sugeruje, że nigdy nie pozwalano nam folgować uczuciom i że prawdopodobnie zaznaliśmy niewiele

czułości. Nasz rodzic mógł być zimny, odrzucać nas, zaniedbywać albo wpoić nam przekonanie, że nasze uczucia i potrzeby mają niewielką wartość. Możliwe, że był on perfekcjonistą, którego w żaden sposób nie potrafiliśmy zadowolić i musieliśmy nieustannie odnosić jakieś sukcesy, by zasłużyć na akceptację. Wskutek tego w dorosłym życiu nadal możemy być przekonani, że wartość mierzy się wartością na­szych osiągnięć, a nie tym, kim sami jesteśmy.

Jeśli mamy Księżyc w Koziorożcu, musimy ustanowić sobie własne standardy, inne od standardów rodziców, i porzucić walkę o osiąganie celów, które w gruncie rzeczy nie pomagają nam w zaspokojeniu na­szych prawdziwych potrzeb. Naszym zadaniem jest odnalezienie w sobie wewnętrznego źródła bezpieczeństwa. Powinniśmy się nauczyć obda­rzać siebie szacunkiem i uznaniem, których wcześniej szukaliśmy u in­nych. Dopiero gdy zaakceptujemy swoje uczucia i potrzeby, pozwolimy sobie na wrażliwość i pogodzimy się z własną podatnością na zranienie, będziemy mogli zaznać zaspokojenia oraz odkryjemy w sobie siłę i sa­mowystarczalność, która nie zaprzecza wrażliwości naszego wewnętrz­nego dziecka, lecz włącza ją w siebie.

Myśli ilustrujące Księżyc w Koziorożcu

Sam będę swoim panem. Johann Wolfgang Goethe

Zawsze słuchaj wieży kontrolnej. Charles Schultz (Snoopy)

Mieć to, czego pragniemy, to bogactwo; móc obejść się bez tego to

siła. George McDonald

Lepiej postawić mocny płot dokoła krawędzi urwiska niż ambulans

u podnóża. Joseph Malines

Postaw na jedną kartę i dobrze jej pilnuj. Mark Twain

Zbudowałem mury, potężną fortecę

Do której nikt się nie wedrze (...)

Jestem skałą; jestem wyspą. Simon i Garfunkel

Moje uczucia nie potrafią wyjść na zewnątrz

Pełen jestem wątpliwości i wspomnień

Chyba wolę z czegoś zrezygnować,

Niż ryzykować. Cryer i Ford

Czekają, gdy powinni wyruszyć,

I sztywnieją, gdy powinni się schylić. Louise Bogan

Jestem samotny w olbrzymiej społeczności istot (...) Znajduję się pośród nich, ale do nich nie należę. Ralph Waldo Emerson Traktowałeś siebie zbyt poważnie. Gubernator Dupont Nie rezygnuj z tego, co trudne. Rainer Maria Rilke Cóż by człowiek ze sobą począł, gdyby nic mu nie stało na drodze? H.G. Wells

To właśnie umiejętność znoszenia frustracji utrzymuje nas przy ży­ciu. Abbie Hoffman

Każdy potrzebuje w życiu trochę nieszczęścia, by być w pełni szczęśli­wym. Autor nieznany

Nie chcę głosić doktryny niechwalebnej swobody, lecz pracowitego życia. Theodore Roosevelt Jeden, wyłącznie jeden tylko bodziec Podżega we mnie tę pokusę, to jest Ambicja, która przeskakując siebie Spada po drugiej stronie." William Shakespeare Będę jak to drzewo. Umrę na szczycie. Jonathan Swift Tajemnicą sukcesu jest konsekwencja w dążeniu do celu. Benjamin Disraeli

W większości przedsięwzięć do osiągnięcia sukcesu potrzebne jest nie tylko rozpoczęcie, lecz także zakończenie. Autor nieznany Brak osiągnięć jest przyczyną największych cierpień. Chofetz Chaim Jest w stanie zbudować swoje życie wokół wewnętrznego dziedzińca, jak cedr wyrasta wokół ziarna, i (...) znaleźć spełnienie tego życia w obrębie wyznaczonych granic. Antoine de Saint-Exupćry To, co człowiek posiada, może zależeć od innych, ale to, kim jest, zależy tylko od niego. Autor nieznany

W dzieciństwie byłam zmuszona żyć w sposób nazbyt dojrzały; teraz odwróciłam ten stan rzeczy i zamierzam już na zawsze pozostać mło­da. Mary Pickford

Tłum. Józef Paszkowski

Księżyc w Wodniku

Księżyc w Wodniku wskazuje na potrzebę doznawania i wyra­żania własnej indywidualności oraz swobody w nawiązywaniu różnorodnych kontaktów. Pragniemy wykorzystywać własną intuicję, inwencję i zdolność abstrakcyjnego myślenia oraz znacząco przy­czynić się do rozwoju społeczeństwa. Energie Wodnika niełatwo dają się pogodzić z charakterem Księżyca, toteż możemy mieć kło­poty z uświadamianiem sobie własnych uczuć, a także odczuwać lęk przed bliskością i intymnością. Zazwyczaj bronimy się przed zagrażającymi nam emocjami przez racjonalizację, intelektualizo-wanie, bunt, głośne obwieszczanie własnej samowystarczalności czy ucieczkę w jakieś niezwykle absorbujące zajęcie. Bliskie związ­ki z drugą osobą i nadmiar emocji mogą wywoływać w nas wraże­nie, że się dusimy, i prowokować do nagłych, gwałtownych zmian w życiu. Zawieranie licznych przyjaźni oraz zaaangażowanie się ca­łym sercem w jakąś sprawę może dać nam poczucie spełnienia, ale może być także formą kompensacji niezaspokojonych potrzeb emocjonalnych.

Prawdopodobnie któreś z rodziców było osobą rozwiniętą intelek­tualnie, humanitarnym indywidualistą, i wspierało rozwój podobnych cech u nas, ucząc, że powinniśmy być dumni z własnej oryginalności i wyjątkowości, a także z talentów towarzyskich oraz zdolności inte­lektualnych. Ale taki rodzic mógł być równocześnie chłodny i zdystan­sowany emocjonalnie. Niewykluczone, że nie potrafił zapewnić nam odpowiedniego fizycznego i emocjonalnego wsparcia, choć jednocze­śnie angażował się w sprawy społeczne, które nie nakładają takich ograniczeń jak więzi rodzinne i są mniej wymagające emocjonalnie. Nasi rodzice, lub przynajmniej jedno z nich, mogli się zachowywać wobec nas w niekonsekwentny, nieprzewidywalny sposób, tak że nie potrafiliśmy rozwinąć w sobie zaufania do bezpiecznych, stabilnych związków i już we wczesnym wieku nauczyliśmy się bronić przed bli­skością.

Jeśli mamy Księżyc w Wodniku, powinniśmy nauczyć się cenić własną wyjątkowość i stworzyć własną społeczność przyjaciół, w której nasze potrzeby emocjonalne będą respektowane i zaspokajane, a nie tłumione. Powinniśmy zaufać własnej intuicji oraz posługiwać się umysłem w taki sposób, by służył nam do zrozumienia i zaspokajania własnych potrzeb, a nie do ucieczki przed nimi. Do naszych zadań należy także pielęgnowanie wewnętrznej wolności, jaką niesie ze sobą otwarcie się na własną emocjonalną naturę, i nauczenie się, jak być swoim przyjacielem, byśmy nie musieli uciekać w kontakty społeczne dlatego tylko, że źle się czujemy ze sobą.

Myśli ilustrujące Księżyc w Wodniku

Lepiej być okrągłym kołkiem w kwadratowej dziurze niż kwadrato­wym kołkiem w okrągłej dziurze. Elbert Hubbard Jeśli to kawa, to poproszę herbatę; ale jeśli to herbata, wolałbym kawę. Punch

Jeśli nie urodziłeś się geniuszem, zostań zaciekłym fanatykiem. Autor nieznany

Jeśli człowiek nie dotrzymuje kroku swym towarzyszom, być może po prostu maszeruje w takt innego werbla. Henry David Thoreau Wyznaje tajemniczą religię Zajmuje się zodiakiem i zenem

Rozkłada karty tarota, przyrządza napary z ziół. Joni Mitchell (z piosenki Clouds} Spośród dwóch dróg ginących w lesie Wybrałem tę mniej uczęszczaną I była to wielka różnica. Robert Frost Głupia stałość jest ulubieńcem ciasnych umysłów. Ralph Waldo Emerson

Dojdź do granicy i przekrocz ją. Dojdź do granicy i przekrocz ją. Na­sze poczucie bezpieczeństwa opiera się jedynie na zdolności do zmian. Sam Keen (parafraza Johna Lilly)

I znów jakiś głos każe nam wyrwać się z utartych kolein, zostawić wszy­stkie bagaże, zmienić samochód, zmienić kierunek. Henry Miller Chcę przestrzeni. Tu Fu

Chcemy wyzwolenia, a nie tylko gadania o wyzwoleniu. Sam Levenson Pragnąłem wolności, wolności, wolności do robienia i dawania tego, co dyktował mi przelotny kaprys. W chwili, gdy czegoś ode mnie żą­dano albo oczekiwano, robiłem unik. To była (...) moja niezależ­ność. Henry Miller Uległa żona to nie jest mój ideał;

Jestem twoim przyjacielem, a nie własnością. Vera Brittain Jedyny sposób, by zdobyć dla siebie przyjaciela, to samemu nim być. Ralph Waldo Emerson

Miłość to tylko puste słowa; Liczą się jedynie przyjaciele. Gelett Burgess Wygląda na kobietę obdarzoną głębokim umysłem, który chroni ją przed nadmiarem emocji. George Sand

Otoczeni furią, zachowywaliśmy spokój; gdy dokoła szalały namięt­ności, my pozostawaliśmy obojętni. George Clarke Muszę pytać o prawdę, mówić prawdę i działać zgodnie z prawdą, teraz i zawsze. Lillian Hellman

Szerokie horyzonty są rezultatem spłaszczenia nadmiernych wznio­słości. George Saintsbury

Nie potrafię kochać całej ludzkości inaczej, jak tylko ogromną i nie­co abstrakcyjną miłością. Albert Camus

Prawdziwe bezpieczeństwo można znaleźć w solidarności społecznej, a nie w samotnym wysiłku jednostki. Fiodor Dostojewski Albo koegzystencja, albo brak egzystencji. Bertrand Russell Gdy przestajesz przyczyniać się do czegoś, zaczynasz umierać. Eleanor Roosevelt

A teraz, Ludzkości, zwracam się do ciebie: Oddaję swe usługi światu! Yoltarine de Cleyre

Księżyc w Rybach

Księżyc w Rybach mówi o tym, że w naszym życiu musi się znaleźć miejsce na sny i swobodne dryfowanie, związki oparte na empatycznej więzi oraz otwarcie na wewnętrzne i zewnętrzne źródła inspiracji. Przy tym położeniu wodne energie Księżyca mogą się wyrażać niezwy­kle łatwo, toteż czasami przejawiają się w nadmiarze. Możliwe, że przesadnie okazujemy własną emocjonalność często wybuchając pła­czem, użalając się nad sobą albo wymuszając współczucie na innych. Świadomie czy nie, możemy uciekać przed własną naturą w świat wy­obraźni i idealizacji lub w uzależnienie od alkoholu czy narkotyków. Przy Księżycu w Rybach często zaspokajamy własne potrzeby w za­stępczy sposób, skupiając się na potrzebach oraz uczuciach innych ludzi i poświęcając się dla ich dobra.

Prawdopodobnie mieliśmy rodzica, w którego kosmogramie wy­raźny był wpływ Ryb. Zapewne była to osoba pełna wrażliwości i współczucia, która starała się rozbudzać naszą podatność na inspirację, jednak przy nieharmonijnie aspektowanym Księżycu ten wpływ mógł być także negatywny. Możliwe, że za bardzo nas rozpieszczano, traktując wszystkie nasze bóle i cierpienia ze śmiertelną powagą. Taki rodzic mógł również odgrywać rolę męczennika, usiłując swoją ofiar­nością wzbudzić w nas poczucie winy albo oczekując w zamian bezwa­runkowego poświęcenia. Być może miał skłonności do hipochondrii albo z powodu nadmiernego uduchowienia nie potrafił sobie poradzić z fizyczną rzeczywistością. Może sam był ofiarą uzależnień albo ucie­kał w marzenia i fantazje, tracąc kontakt ze swymi prawdziwymi emo­cjami i światem konkretu.

Ci z nas, którzy mają Księżyc w Rybach, powinni się nauczyć za­spokajać swe uczucia i potrzeby w konstruktywny sposób, służyć sobie i obdarzać siebie, zamiast zatracać się w potrzebach innych. Z powo­du naszego uduchowienia często możemy mieć trudności z zaakcep­towaniem i zaadoptowaniem się do realności ziemskiej egzystencji; powinniśmy przekładać swoje wizje na działania, wprowadzać marze­nia w życie, wykuwając w ten sposób więź między duchowym a prak­tycznym aspektem swojej natury. Możemy szukać jedności w bliskich związkach, ale możliwe, że nie doświadczymy jej w pełni, dopóki nie dostroimy się do własnego twórczego i duchowego źródła oraz nie otworzymy serca na pełnię miłości i bólu, które w sobie nosimy.

Myśli ilustrujqce Księżyc w Rybach

Nie potrafię powiedzieć, gdzie ja sam się kończę, a inni zaczynają. George McCabee

Cierpienie jest dla mnie jak zmiana garderoby; nie muszę pytać zra­nionego, jak się czuje (...) sam staję się zranioną osobą. Walt Whitman

Jestem sobą i wszystkim, co dokoła; jeśli ja tego nie ocalę, to wszyst­ko nie ocali mnie. Jose Ortega y Gasset Kto będzie ratował ratownika? Charles Schultz moja dobroć zawsze była moim przekleństwem czułe serce to krzyż który niosę Don Marąuis Jeśli nie potrafisz pomóc, okaż przynajmniej współczucie. Autor nieznany

Jestem jak sito. Uczucia wszystkich przenikają przeze mnie. Liv Ullmann

Czy poświęcenie się dla innych ma przykrywać własny głód i potrze­by, których się wstydzimy? Zawsze wstydziłam się brać. Więc dawa­łam. Nie była to cnota. To był kamuflaż. Anais Nin Łzy z głębi boskiej rozpaczy

Wezbrały w sercu i napłynęły do oczu. Alfred Tennyson Jeśli z początku ci się nie uda, płacz, płacz dalej. Autor nieznany Zobacz, co zrobiłeś! (...) Za chwilę się rozpłynę. Frank Baum Ona dryfuje. Nic więcej nie pragnie zrobić ze swym życiem, jak tyl­ko gdzieś je zatracić. Dorothy Baker

Jestem piórkiem, które każdy wiatr porywa. William Shakespeare Mądry człowiek przystosowuje się do okoliczności, podobnie jak woda przybiera kształt naczynia, w którym się znajduje. Przysłowie chińskie

Jeśli będziesz błąkał się bez celu wystarczająco zagubiony, wkrótce doznasz oświecenia. Digby Diehl

- O, to Poważna Sprawa -powiedział- muszę się jakoś Ratować. A.A. Milne

Na pewno ci się wymknę,

Widzisz przecież, że już od ciebie uciekłem. Walt Whitman Możesz zostać oszukany, jeśli będziesz zbyt ufny, ale jeśli nie bę­dziesz wystarczająco ufny, twoje życie stanie się torturą. Frank Crane

Idziemy kierując się wiarą, nie wzrokiem. Z Listu do Koryntian Nie, nie ja, lecz wiatr, który wieje przeze mnie. D.H. Lawrence Dobrze widzi się tylko sercem; to, co najważniejsze, jest niewidocz­ne dla oczu. Antoine de Saint-Exupery Emocje rozkwitły we mnie jak boskie objawienie. Andrć Gide Dla mnie każda godzina światła i mroku jest cudem, Każdy centymetr sześcienny przestrzeni jest cudem. Walt Whitman Odnaleźć swoją drogę to podążać za własnym szczęściem. Joseph Campbell

Wolę być marzycielem pośród najskromniejszych i mieć wizje do zrealizowania, niż władcą pośród tych, którzy nie mają marzeń ni pragnień. Kahlil Gibran

Dziennik wewnętrznego rozwoju

Na kolejnych stronach opisany jest proces autoterapii, jaką stosu­ję z wieloma spośród moich klientów. Pomaga on zauważyć własne postępy, sprecyzować cele, rozwinąć opiekuńczą postawę wobec swo­jego wewnętrznego dziecka, zwiększyć poziom satysfakcji emocjonal­nej i dobrego samopoczucia. Pierwszym krokiem do prowadzenia dziennika jest zakupienie czystego zeszytu. Może to być zwykły notes albo autentyczny dziennik, ważne jest jedynie to, by jego wygląd, bar­wa, faktura papieru przemawiały do nas estetycznie i emocjonalnie.

Intencje

Zmiana zaczyna się od intencji. Powinniśmy przede wszystkim ja­sno zdefiniować swoje pragnienia i odczuć w pełni ich siłę. Najlepiej jest wypisać na kilku pierwszych stronach dziennika intencje dotyczą­ce własnego rozwoju, a później od czasu do czasu je uaktualniać. Za­nim przejdziemy dalej, należy poświęcić trochę czasu na refleksje dotyczące tych celów, na osiągnięciu których zależy nam najbardziej. Czy rzeczywiście czujemy pragnienie zmian? Jeśli nie, być może nasze intencje nie są wystarczająco mocne, by uruchomić procesy, które doprowadzą do wprowadzenia ich w życie. Im bardziej pragniemy coś osiągnąć i im mocniej będziemy afirmować to pragnienie, tym więk­sze jest prawdopodobieństwo dokonania właściwego wyboru.

Układając listę intencji należy zaczynać każde zdanie od słowa CHCĘ, wypisanego wielkimi literami, na przykład: „CHCĘ być bar­dziej świadomy negatywnych przekazów, jakie sobie daję, i zastąpić je pozytywnymi przekazami", „CHCĘ dbać o swoje ciało, przygotowy­wać pożywne posiłki i ćwiczyć trzy razy w tygodniu", „CHCĘ bardziej otwarcie dzielić się moimi uczuciami z przyjaciółmi" albo „CHCĘ zwracać się przede wszystkim do siebie, gdy jestem w potrzebie, za­nim poproszę o pomoc innych". Upewnij się, że cele, które wybrałeś, są realistyczne i będą stymulować twój wewnętrzny rozwój. Unikaj sformułowań abstrakcyjnych czy związanych z jakimś odległym mo­mentem w przyszłości (np. „CHCĘ osiągnąć sukces zawodowy" albo „CHCĘ kochać innych ludzi"). Te zamiary mogą dotyczyć wszystkich dziedzin życia - kontaktu z własnym umysłem, ciałem, uczuciami

i duchem, a także pracy, miłości, przyjaźni, spędzania wolnego czasu itd. Od czasu do czasu możemy uzupełniać tę listę czy zweryfikować wcześniejsze intencje i przeredagować je w taki sposób, by pozostało tylko dziesięć czy dwanaście, które są dla nas najważniejsze. Można je także czytać albo powtarzać każdego dnia, by wzmocnić w sobie wolę wprowadzenia ich w życie. Im wyraźniej potrafimy wizualizować swo­je cele i konkretne korzyści, jakie mają wyniknąć z ich osiągnięcia, tym skuteczniej będziemy potrafili je realizować.

Zasługi

Ta część dziennika przeznaczona jest do opisywania sytuacji, w których poczułeś zadowolenie z siebie. Mogą one dotyczyć czegoś, co zrobiłeś, czy też sposobu zachowania wobec siebie lub innych lu­dzi. Każdego wieczoru zapisuj pół strony lub całą i wymień przynaj­mniej trzy sytuacje, w których zachowałeś się zgodnie ze swymi celami i systemem wartości. Poświęć najwięcej miejsca tym doświadczeniom, które przybliżają cię do osiągnięcia wyznaczonych celów. Nie jest istotne, czy będzie to opis konkretnych działań podjętych w ciągu dnia, czy tylko sposobu zachowania. Jeśli twoim problemem jest per-fekcjonizm i stawianie sobie zbyt wysokich wymagań, możesz opisy­wać sytuacje, w których pozwoliłeś sobie na obniżenie standardów, a mimo to nie straciłeś dobrego samopoczucia - np. „dziś po południu oglądałem telewizję, zamiast się uczyć, i wybaczyłem sobie to marno­wanie czasu", albo „pozwoliłem sobie zasnąć, gdy poczułem się przy­gnębiony, zamiast zmuszać się, by iść na przyjęcie". Powinieneś afirmować to, co udało ci się osiągnąć, i wybaczać sobie potknięcia. Złe traktowanie siebie, gdy nie spełnia się własnych wymagań, rzadko prowadzi do zdrowych zmian.

Od czasu do czasu, co kilka tygodni albo miesięcy, możesz przeczy­tać swoją listę zasług, by odczuć, jak wyraźnie posuwasz się naprzód, nawet jeśli ten proces zachodzi powoli. Ważne jest także, byś czuł się dobrze opisując swoje doświadczenia - postaraj się chłonąć pozytywne uczucia, tak jakbyś usłyszał komplement od bliskiego przyjaciela, który chwali cię za umiejętność wzmacniania się i tworzenia własnej rzeczy­wistości. Po jakimś czasie nauczysz się wychwytywać wszelkie pozytyw­ne doświadczenia związane z wewnętrznym wzrostem i mniej będziesz się przejmował negatywami; przestaną cię one zniechęcać, gdy wytwo­rzysz w sobie opiekuńczego rodzica, który będzie cię głaskał po głowie za każde osiągnięcie i kochał pomimo porażek lub potknięć. Dzięki temu staniesz się mniej uzależniony od innych, a tym samym nauczysz się w pełniejszy sposób przyjmować to, co zechcą ci dać.

Doświadczenia opiekuńcze

Które ze swoich dotychczasowych przeżyć określiłbyś jako saty­sfakcjonujące emocjonalnie? Jakie doświadczenia dały ci poczucie pełni i zaspokojenia, a także miłości i radości? Potrzebujemy poztywnych doświadczeń, ale z nawyku często stwarzamy i powtarzamy sytuacje, które nie są dla nas korzystne i nawet jeśli nas stymulują, na dłuższą metę pozostawiają z poczuciem pustki, niespełnienia oraz nie­zadowolenia. Jednym z naszych zadań w procesie wewnętrznej inte­gracji jest odrzucenie pragnień, które nie zgadzają się z naszymi potrzebami, oraz uświadomienie sobie i zaspokojenie tych, które pro­wadzą do prawdziwej satysfakcji. Gdy zaczniesz zapisywać swoje za­sługi w Dzienniku wewnętrznego rozwoju, możesz w osobnej części notować te doświadczenia, które przyniosły ci prawdziwe zaspokoje­nie. Przeznacz na niejedną stronę tygodniowo lub miesięcznie. Czytaj tę listę raz w miesiącu i zaglądaj do niej przy podejmowaniu decyzji dotyczących sposobu spędzania czasu. Pomoże ci ona w stworzyć wię­cej pozytywnych doświadczeń i odrzucić nie przynoszące satysfakcji cele, działania i związki, które tak naprawdę nie dają ci żadnych ko­rzyści.

Można zacząć tę listę od remanentu z przeszłości. Przypomnij so­bie dziesięć czy dwadzieścia najbardziej satysfakcjonujących doświad­czeń z okresu całego swojego życia, ostatnich pięciu lat i ostatniego roku. Zastanów się, jak dochodziło do tych sytuacji w przeszłości i co możesz zrobić, by przytrafiały się one częściej. Możesz także pomy­śleć o czymś, co w rzeczywistości nie miało miejsca, ale gdyby się wy­darzyło, przyniosłoby ci emocjonalne zadowolenie. Może spróbujesz wywołać taką sytuację i sprawdzić, co się stanie? Im lepiej potrafisz napełniać własną studnię i rozwijać w sobie opiekuńczego rodzica, który umie podejmować mądre wybory, satysfakcjonujące zarówno dziecięcą, jak i dorosłą część twojej istoty, tym rzadziej będziesz skłon-

ny czekać, aż jakaś zewnętrzna siła (która być może nie istnieje) przyj­dzie ci na ratunek i tym rzadziej będziesz się czuł rozpaczliwie bez­silny i zdany na innych w zaspokajaniu własnych potrzeb. Wiele pozytywnych doświadczeń opiera się na dawaniu i przyjmowaniu, ale jeśli uświadomisz sobie własną rolę w tym procesie i nauczysz się ak­tywnie przyczyniać do powstawania takich kontaktów z innymi, prze­staniesz uważać siebie za biernego odbiorcę, który wiecznie czeka na to, by świat zewnętrzny wypełnił jego wewnętrzną próżnię, a zamiast tego zaczniesz doświadczać własnej siły w związkach. W przyszłości możesz także sporządzić następną listę doświadczeń, które podnoszą twoją samoocenę - takich, które być może nie były emocjonalnie saty­sfakcjonujące, ale mimo to zwiększyły szacunek do siebie, poczucie kompetencji i pozwoliły ci ujrzeć siebie jako zdolnego, odpowiedzial­nego dorosłego, który odrzuca niektóre zachcianki swego wewnętrz­nego dziecka, by żyć w większej zgodzie z własnym systemem wartości i efektywniej funkcjonować w świecie.

Rozdział 3

Nów i pełnia Księżyca

Jakże często podczas badania wpływów tranzytów i progresji na nasz kosmogram ignorujemy aspekty tworzone przez nowie i pełnie Księżyca! Być może nie chce się nam kartkować efemeryd strona po stronie, by sprawdzić, gdzie dokładnie one wystąpią. Możliwe też, że nie zdajemy sobie sprawy, jak istotny wpływ wywierają na nas fazy Księżyca, szczególnie jeśli przypadają w koniunkcji z naszymi urodzeniowymi planetami. A jednak świadomość nadchodzących faz nowiu i pełni oraz aspektów tworzonych przez nie do naszych planet pozwala nam ujarzmić i wykorzystać ich potężną energię. Nów daje nam oka­zję, by pełniej odczuć własne istnienie i przygotować grunt pod nowe przedsięwzięcia. Pełnia z kolei przynosi otwartość na podszepty intu­icji i nagłe błyski zrozumienia, które w tym czasie pojawiają się nie wiadomo skąd. Podczas pełni światło naszej świadomości wzmacnia się i rozszerza, pozwalając nam jasno postrzegać naszą relację do sie­bie samych, innych ludzi i otaczającego nas świata. Jeśli któraś z tych faz ściśle aspektuje jakąś planetę naszego kosmogramu, planeta ta zostaje wzmocniona i przetransformowana przez energię solarno-lu-narną.

W tym rozdziale postaram się pokazać, w jaki sposób fazy Księży­ca wpływają na nas i jak możemy się do nich przygotować, by maksy­malnie je wykorzystać. Na końcu książki zamieszczone są tabele nowiu i pełni wraz z zaćmieniami Słońca i Księżyca, obejmujące okres

od 1960 do 2000 roku (najlepszym źródłem danych dla wcześniejszych przedziałów czasu są The American Ephemeris ofthe Twentieth Centu-ry, opracowane i wydane przez ACS Publishing Co.). Spróbujmy od­szukać w tych tabelach wszystkie nowie, pełnie i zaćmienia, które tworzyły koniunkcje z planetami, wierzchołkami domów i węzłami Księżyca w naszym urodzeniowym kosmogramie (z dokładnością do 2 stopni), i zastanowić się nad własną przeszłością. Zapewne pomoże nam to zrozumieć wpływ faz Księżyca i zauważyć rozwijający się wzór, który dotyczy poszczególnych punktów naszego horoskopu. Możemy także zaznaczyć w tabelach przyszłe wpływy, zastanowić się, w jaki sposób najlepiej moglibyśmy je wykorzystać, oraz wzbudzić w sobie motywację, by konstruktywnie używać energii aspektowanych planet. W ten sposób zaczniemy brać aktywny udział w tworzeniu doświad­czeń i wydarzeń, które przybliżają nas do osiągnięcia celów. Za­mieszczone w tym rozdziale arkusze pracy własnej pomogą nam uporządkować przeszłe doświadczenia i przygotować się do bardziej świadomego kształtowania swojej teraźniejszości.

Jeśli dotychczas uważaliśmy, że energie planet kierują naszym ży­ciem z zewnątrz, my zaś jesteśmy jedynie biernymi uczestnikami wy­wołanych przez nie zdarzeń, to powinniśmy sobie uświadomić, do jakiego stopnia możemy kierować własnym życiem i aktywnie koope­rować z kosmicznymi energiami. Potrzebna jest do tego tylko chęć uczenia się z przeszłości, umiejętność oszacowania przyszłych wpły­wów i świadomy wysiłek, by wyrazić najbardziej konstruktywne spo­śród drzemiących w nich możliwości.

Osobiste doświadczenia

Choć już od wielu lat zdawałam sobie sprawę z wpływu cyklu księ­życowego, dopiero niedawno przekonałam się, jak potężnym na­rzędziem w procesie wewnętrznej transformacji może stać się jego energia. Podczas tygodnia, gdy na mojej osi ascendent-descendent wypadała pełnia, zastanawiałam się nad działaniem pełni i nowiu na tę oś oraz na mojego urodzeniowego Urana, który leży pośrodku siód­mego domu i jest planetą ogniskową półkrzyża. Myśląc o przeszłych doświadczeniach przypomniałam sobie (i intensywnie odreagowałam emocjonalnie) wiele wydarzeń, które złożyły się na wzorzec alienacji, buntu i ostrych konfliktów w bliskich związkach- Zauważyłam wtedy, że dokładnie na moim Uranie znajduje się Pluton mojej matki, i to odkrycie dodatkowo zaostrzyło wzorzec konfliktów. Ponadto odkry­łam, że prawie za każdym razem, gdy nów lub pełnia tworzyły ko-niunkcję z moim Uranem, położonym 13 stopni nad descendentem, jakiś ważny związek w moim życiu z hukiem walił się w gruzy. Przygo­towując się do kolejnego nowiu na Uranie uświadomiłam sobie, że najważniejsze związki w moim życiu są niestabilne i nie przynoszą mi satysfakcji. Istniało więc niebezpieczeństwo, że któryś z nich, a może nawet więcej niż jeden, rozpadnie się podczas tego nowiu. Gdy już uświadomiłam sobie dotychczasowe wzorce postępowania, napełnio­na energią wyzwoloną podczas emocjonalnego katharsis, jakim było dla mnie powtórne przeżycie kluczowych doświadczeń z przeszłości, zastanawiałam się nad problemami występującymi w moich ówcze­snych związkach i zadałam sobie pytanie: co mogę zrobić, by wyrazić uranową energię w alternatywny sposób i użyć jej do przetransformo-wania tych konkretnych relacji? Jak mogę wyzwolić się od przeszłych zachowań i przebudować te związki od podstaw, by zaczęły przynosić zadowolenie obu stronom?

Gdy uświadomiłam sobie możliwe sposoby działania i postanowi­łam podjąć ryzyko koniecznych konfrontacji, poczułam zaskakującą pewność siebie i wewnętrzną moc. W ciągu następnych dwóch tygo­dni, do chwili gdy zachodził nów, udało mi się osiągnąć w kontaktach z najważniejszymi osobami w moim życiu jedność i spełnienie, o ja­kich wcześniej nawet nie marzyłam. Ale przede wszystkim uświado­miłam sobie wówczas własną zdolność - i zdolność każdego z nas - do przekraczania naszych najgłębiej zakorzenionych, destruktywnych konfliktów wewnętrznych. Znajomość astrologii nie jest do tego ko­nieczna, ale może znacznie przyśpieszyć proces.

Fakty i teorie

Żyjemy w patriarchalnej kulturze, w zdominowanym przez męż­czyzn społeczeństwie, które czci męskiego boga. Nieustannie wzrasta­jące w naszym stuleciu zainteresowanie psychiatrią i psychoterapią, narkotykami, zmienionymi stanami świadomości, zjawiskami para­normalnymi i formami życia duchowego wywiedzionymi z filozofii

Wschodu jest manifestacją stłumionej świadomości księżycowej, która poszukuje dróg, by móc się wyrazić oraz przywrócić równowagę psychiki indywidualnej i zbiorowej. Rozpoczynając proces integracji istniejących w nas energii solarnych i lunarnych - pierwiastka męskie­go z żeńskim, umysłu z emocjami i ciałem - przyczyniamy się do inte­gracji tych elementów w społeczeństwie i do przywrócenia delikatnej równowagi między człowiekiem a naturą, która w naszych czasach została poważnie naruszona. We wcześniejszych epokach wpływy lu-narne przejawiały się o wiele wyraźniej niż teraz. Na przykład kalen­darz hebrajski oparty jest na 13 miesiącach księżycowych; hebrajskie słowo sabbattu, szyli szabas, pierwotnie oznaczało „miesiąc księżyco­wy". Kalendarze i języki wielu pierwotnych kultur odzwierciedlają znaczenie, które Księżyc i świadomość lunarna miały dla pierwotnych ludzi.

Współcześni naukowcy badający skamieliny łodzika, głowonoga morskiego, wysnuli teorię, że liczba spiralnych zwojów jego muszli ma związek z cyklem Księżyca. Najstarsze odkryte skamieliny mają po 9 zwojów, późniejsze 17, a skorupki żyjącego współcześnie łodzika - 28 lub 29, co odpowiada, trwającemu 28,12 dnia, synodycznemu miesią­cowi księżycowemu, czyli okresowi, jakiego Księżyc potrzebuje, by powrócić do punktu wyjścia na orbicie ziemskiej. Istnieje teoria, że Księżyc kiedyś znajdował się bliżej Ziemi niż teraz i zamykał swój obieg w ciągu 9 dni, odzwierciedlonych przez 9 zwojów muszli łodzi­ka. Jeśli to prawda, powstanie kultury patriarchalnej oraz wzrost świa­domości, który przyniosła ze sobą nasza skomplikowana cywilizacja (a także związany z tym rozwój nauki i filozofii, odbywający się ko­sztem religii), odzwierciedlają zmniejszanie się wpływu Księżyca na naszą planetę; zachodziło ono równolegle z procesem jego fizycznego oddalania się od Ziemi.

Ostatnio naukowcy zaczęli badać wpływ nowiu i pełni na Ziemię oraz na zachowanie ludzi. Ponieważ w tych momentach przyciąganie obydwu ciał niebieskich jest największe, połączone oddziaływanie Słońca i Księżyca, ustawionych w jednej linii, faktycznie sprawia, że ziemia i woda się unoszą. Lądy dosłownie rozszerzają się i kurczą; poziom wody w oceanach zwiększa się i zmniejsza. W nieunikniony sposób wpływ zaznacza się także w zakresie równowagi płynów w na­szym ciele. Organizm wytwarza więcej serotoniny- substancji, która przyśpiesza bicie serca i podnosi ciśnienie krwi. Równowaga chemicz­na w ciele ludzkim ulega zmianie. Wzrost elektrycznego potencjału magnetycznego pola ziemskiego powoduje zwiększenie ilości dodat­nich jonów w atmosferze, co z kolei staje się przyczyną zaburzeń w naszym zachowaniu.

Badania nad zjawiskami nowiu i pełni wykazały, że w tym czasie można zaobserwować następujące zjawiska:

W dzisiejszych czasach wielu uczonych zastanawia się nad naturą wpływu faz Księżyca na ludzkie zachowanie. Dr Robert Becker uwa­ża, że w naszym systemie nerwowym istnieją węzły wzmacniające sygnały nerwowe, odpowiedniki punktów nakłuwanych w akupunktu­rze. Węzły te odbierają fluktuacje pola magnetycznego Ziemi, które zmienia się w zależności od pozycji Słońca i Księżyca. Z kolei dr Arnold Lieber wysunął hipotezę, że wszyscy nieustannie oscylujemy między stanem „negatywnej receptywności" a „pozytywnej receptyw-ności". Jeśli pełnia ma miejsce w czasie, gdy nasza psychika znajduje się w stanie negatywnej receptywności i mamy raczej skłonności do wycofywania się w głąb siebie, to jest mało prawdopodobne, byśmy zareagowali na jej wpływ. Jeśli jednak pełnia zbiegnie się w czasie

z naszą fazą „pozytywnej receptywności", odczuwamy wzmożoną po­budliwość emocjonalną i jesteśmy bardziej podatni na zaburzenia uczuć i zachowania.*

* Szczegółowe informacje na temat badań naukowych nad wpływem faz Księżyca podane są w książkach The Lunar Effect i Fuli Moons.

Osoby, które urodziły się podczas nowiu lub pełni, mają silny uro-dzeniowy Księżyc (położony w Raku albo w domu kątowym), albo też mają kilka planet w Raku, najmocniej odczuwają wpływy faz Księżyca. Być może dzieje się tak dlatego, że ci ludzie lepiej niż inni uświada­miają sobie własne oscylacje wewnętrzne. Takie osoby mogą szcze­gólnie wiele skorzystać, jeśli uważnie przyjrzą się cyklom słoneczno--księżycowym i dostosują do nich własne postawy i działania, by jak najlepiej spożytkować ich wpływ.

Nów

Podczas nowiu Słońce i Księżyc wchodzą w koniunkcję w obrębie jednego znaku. Księżyc odbija wówczas najmniej światła w ciągu całe­go cyklu, lecz połączona ze słoneczną siła, z jaką przyciąga Ziemię, jest największa. W tym czasie instynktownie wyrażamy energię znaku, w którym przypada nów, kierując ją na dziedziny życia określone przez dom naszego horoskopu. Cała nasza energia skupiona jest głę­boko we wnętrzu psychiki. Choć trudno wtedy o obiektywizm, jasność widzenia i samoświadomość, możemy głęboko doświadczyć własnego istnienia i skupić uwagę na zewnętrznym świecie - szczególnie na sprawach reprezentowanych przez dom horoskopu, w którym przeby­wa Księżyc.

Gdy nów tworzy koniunkcję z jakąś planetą, w naturalny sposób stajemy się energią tej planety, często nie uświadamiając sobie spo­sobu własnej ekspresji. Połączone siły Słońca i Księżyca otwierają wewnątrz nas kanał prowadzący do samego rdzenia naszej istoty, esencji naszej psychiki. Planeta włączona w ten proces za sprawą koniunkcji zostaje rozbudzona i naładowana energią. Ziarno zosta­je zasiane i zaczyna kiełkować. To, co wówczas odkrywamy, energia, z którą wchodzimy w kontakt, sposób, w jaki ją wyrażamy, wszystko, co rozpoczynamy i robimy w zgodzie z naturą tej planety, teraz właśnie ma najlepsze warunki do wzrostu i zamanifestowania się na ze­wnątrz.*

/Poniższe słowa napisałam w dzienniku podczas poprzedniego nowiu na moim ascendencie, po którym nastąpiła pełnia w koniunkcji z moim Uranem w siódmym domu. W tydzień później, dokładnie w dniu pełni na Uranie, „odkry­łam" astrologie.

Przez moją świadomość przepływają niejasne przeczucia. Nie potrafię ich wyraźnie uchwycić, wyczuwam tylko, że w moim wnętrzu zachodzi zasadnicza przemiana, która być może doprowadzi do przeobrażenia moich relacji z ludźmi. Przyłapuję się na tym, że patrzę na innych, obserwuję, jak się do siebie odnoszą, jak na siebie reagują, jak nawiązują i podtrzymują przyjaźnie. Patrząc na nich, odczuwam przemożne pragnienie, by wyjść wreszcie z trwającej całe życie aliena­cji. Odkrywam, że podświadomie ich naśladuję, zaczynam powtarzać ich zacho­wania, uczę się nawiązywać kontakty równie swobodnie jak oni. Mam wrażenie, że przemieniam swój sposób tworzenia relacji, uczę się pełniej być w świecie, a nie obok niego. (...) Niejasno wyczuwam, że gdzieś głęboko w moim wnętrzu stop­niowo tworzą się nowe fundamenty, i chcę wykorzystać ten czas, który wydaje się bardzo potężnym i płodnym okresem do zmian. (...) Prześladuje mnie cytat z Gibrana: „Pod tym skrępowanym 'ja' znajduje się moje wolne 'ja'. Jestem zbyt młody i za bardzo przerażony, by stać się tym wolnym 'ja'. Ale jak mogę się nim stać, dopóki nie zniszczę mojego skrępowanego 'ja'?"/

Dlatego też koniunkcja którejś z faz Księżyca z naszą urodzenio-wą planetą albo osią jest znakomitą okazją do sprecyzowania zamie­rzeń związanych z energią tej planety, znaku i domu. Właśnie wtedy powinniśmy inicjować działania związane z wyrażaniem tej energii. Koniunkcja nowiu ze Słońcem urodzeniowym może być odpowiednim momentem, by zmienić nazwisko, eksperymentować z alternatywną tożsamością czy odzyskać kontakt z własną siłą, którą wcześniej rzu­towaliśmy na ojca, męża albo inne ważne dla nas męskie postacie. Koniunkcja nowiu z natalnym Księżycem to odpowiedni okres na przeprowadzkę do lepszego otoczenia, adopcję dziecka lub zmianę postawy wobec własnych potrzeb emocjonalnych. Podczas nowiu na Saturnie możemy zacząć nową karierę lub etap pracy, albo zainicjo­wać jakieś znaczące i długoterminowe przedsięwzięcie. Przy nowiu na Neptunie można się zająć praktykowaniem medytacji albo nauczyć się bardziej otwarcie wyrażać empatię i inspirację. Świadome sterowanie energią nowiu powiązanego z naszymi planetami pozwala nam inicjo­wać nowe przedsięwzięcia we wszystkich dziedzinach życia.

78

Pełnia

Podczas pełni Słońce i Księżyc stoją w opozycji, czyli znajdują się na tym samym stopniu przeciwnych znaków. Ilość światła odbijanego przez Księżyc jest wówczas największa w całym cyklu, podobnie jak siła grawitacji, z jaką Słońce i Księżyc działają na Ziemię. Równie mocne przyciąganie występuje tylko podczas nowiu, chociaż przy no­wiu siły grawitacji Słońca i Księżyca działają w tym samym kierunku, a przy pełni w przeciwnych.

Podczas pełni możemy doświadczać wewnętrznego rozdarcia. Czujemy się oddzieleni od innych ludzi, a jednocześnie mamy zwięk­szoną potrzebę więzi z nimi. Pełnia łączy ze sobą dwa opozycyjne znaki i domy naszego horoskopu, toteż może nam uświadamiać na­pięcia powstające przy próbie integracji tych dwóch stron osobowo­ści i dziedzin życia. Możemy wówczas bardzo wyraźnie dostrzegać, w jaki sposób dotychczas funkcjonowaliśmy w tych dziedzinach i jak moglibyśmy zintegrować i zharmonizować przeciwstawne energie, atakże przekonać się, jaki sens kryje się w naszych doświadczeniach związanych z tym obszarem życia. Podczas pełni mamy zdolność przekroczenia samych siebie i potrafimy spojrzeć na siebie obiek­tywnie i z dystansem, zauważając swoje przeszłe i obecne wzorce zachowania.

Gdy pełnia wypada w koniunkcji z jedną z naszych planet, w na­turalny sposób stajemy się świadomi energii tej planety oraz sposo­bu, w jaki wyrażamy ją w relacjach z innymi ludźmi.*

/* Podczas pełni, która przypadała w koniunkcji z moim czwartodomowym Księżycem w Baranie, postanowiłam zapisać się na pierwszy w życiu kurs goto­wania i rozpocząć pierwszą pracę jako kelnerka. Gdy pełnia wypadła na moim dwunastodomowym Marsie, zainteresowałam się sprawami związanymi z dwu­nastym domem i postanowiłam napisać książkę na ten temat. Przy każdej pełni w koniunkcji z moim Neptunem odkrywałam jakiegoś inspirującego poetę, który motywował mnie do pisania własnych wierszy./

Intuicyjnie wyczuwamy zaspokojone i niezaspokojone potrzeby tego aspektu naszej osobowości, którą steruje dana planeta. Często rzutujemy tę energię na zewnątrz, skupiając się na związku z jakąś osobą lub na aktywności reprezentowanej przez tę planetę. W takim okresie mo­żemy podjąć decyzję, którą wprowadzimy w życie podczas następne­go nowiu; możemy też doznawać wewnętrznych lub zewnętrznych konsekwencji działania zainicjowanego podczas poprzedniego nowiu.

Dlatego też koniunkcja Księżyca w pełni z naszą urodzeniową pla­netą (a także opozycja, gdyż wówczas planeta znajduje się w koniunk-cji ze Słońcem) jest bardzo dobrym okresem, by się zastanowić, jak wyrażamy konkretną energię planetarną, zwłaszcza w relacjach z in­nymi. Jest to czas na medytację, przewartościowanie życia, uporząd­kowanie związków i otwarcie się na dopływ świadomości. Mamy wówczas łatwość wchodzenia w kontakt ze źródłem inspiracji. Powin­niśmy to wykorzystać, by uświadomić sobie znaczenie i cel swojego życia, szczególnie w odniesieniu do danej planety.

Pełnia zazwyczaj wzbudza w nas niepokój fizyczny i emocjonalny. Możemy temu przeciwdziałać przez fizyczne ćwiczenia, stosowanie technik świadomości ciała, odpowiednią dietę i skupienie się na co­dziennych obowiązkach. Pełnia może doprowadzić nas do oświecenia albo do bolesnej alienacji, do odcięcia się od innych ludzi oraz wła­snego źródła zasilania albo też do pogłębienia kontaktu z nimi. Im lepiej jesteśmy ugruntowani we własnym ciele i w świecie fizycznym, tym większą mamy szansę na przeżycie jej w sposób, który nie tylko rozbudzi nas i zainspiruje, ale także pomoże nam czerpać większą sa­tysfakcję z naszych działań i związków.

Zaćmienia

Zaćmienia zdarzają się podczas nowiu i pełni, gdy Księżyc równo­cześnie wchodzi w koniunkcję z jednym z własnych węzłów. Niemal każdego roku przechodzimy przez dwie pary zaćmień Słońca i Księży­ca, z których każda składa się z zaćmienia Słońca występującego pod­czas nowiu i z zaćmienia Księżyca w 14 dni później, podczas pełni. W 1982 roku zaćmienia zdarzały się przeważnie w znakach Raka i Ko­ziorożca, a w latach 1983-84 przesunęły się do Bliźniąt i Strzelca.

Podczas zaćmienia światło wysyłane przez Słońce lub Księżyc w stronę Ziemi zostaje zasłonięte. W rozumieniu astrologicznym za­ćmienia blokują „światło świadomości" i zmuszają nas do wejścia w głębszy niż zwykle kontakt z nieświadomością indywidualną i zbio­rową. Uważa się ogólnie, że zaćmienia mają naturę uraniczną, gdyż często towarzyszą im nieoczekiwane zdarzenia. Mogą one otworzyć

puszkę Pandory; stłumione energie emocjonalne i psychiczne mogą eksplodować w świadomości, domagając się, byśmy się nimi zajęli -czy to bezpośrednio, przez konfrontację z własnymi wewnętrznymi aniołami i demonami, czy też pośrednio w formie projekcji, przez re­lacje z innymi ludźmi i zewnętrzną rzeczywistością.

W domu naszego horoskopu, na który przypada zaćmienie, często odbywa się coś w rodzaju generalnych porządków - jest to okres do-kańczania i zamykania różnych spraw, uprzątania pozostałości, utraty lub uwalniania się od przeszłych postaw, zachowań czy ludzi, którzy wcześniej byli dla nas ważni. Może nam się przydarzyć kryzys wyma­gający pełnej mobilizacji energii. Choć nie jest to łatwy okres, zaćmie­nie, wpływające na ważne punkty naszego horoskopu, może nam przynieść wyzwolenie, zmuszając do porzucenia spraw, w które upo­rczywie brnęliśmy w przeszłości, i oczyszczenia terenu, na którym będą mogły się swobodnie rozwijać przyszłe możliwości. Te możliwo­ści mogą się ujawnić w postaci przebłysków intuicji czy nieoczekiwa­nych szans pojawiających się w życiu.

Zaćmienia Słońca często wpływają na poziom naszej witalności, przy czym mogą zarówno odbierać nam energię, jak i jej dodawać. Szczególnie widoczne jest to w dziedzinie życia określonej przez dom i znak, w którym zachodzi zaćmienie. Ponieważ Słońce, „świa­tło świadomości", zostaje wygaszone, nasza świadomość może być zamglona i niepełna; nie jesteśmy w stanie postrzegać własnego ży­cia z wyraźnej, obiektywnej perspektywy ani podejmować mądrych decyzji. Wpływ zaćmień Księżyca zaznacza się raczej na poziomie emocji i działających w nas irracjonalnych popędów. Mogą one spra­wić, że będziemy się kurczowo trzymać jakiejś jednej strony swojej osobowości czy też jednego doświadczenia, goniąc za czymś, co nie­ustannie nam umyka, a co w naszym przekonaniu mogłoby nam dostarczyć wsparcia czy zapewnić bezpieczeństwo. Taka sytuacja przypomina trochę działanie pod wpływem nieharmonijnych aspek­tów Księżyca.

Zadania, jakie stawiają przed nami zaćmienia w znakach ogni­stych, zazwyczaj dotyczą naszej energii fizycznej i emocjonalnej oraz bezpośredniej aktywności; w znakach ziemskich - bytu materialne­go i fizycznego; w znakach powietrznych te wyzwania będą miały związek z relacjami i wszystkimi dziedzinami życia, gdzie niezbędna jest komunikacja z innymi, w znakach wodnych zaś będą dotyczyły uczuć, zwłaszcza traktowanych jako źródło emocjonalnego wsparcia i bezpieczeństwa. Na naturę zaćmienia wpływa znak, w którym ono występuje, a także aspekty planet (szczególnie koniunkcje, kwadra­ty i opozycje z dokładnością do 5 stopni) w kosmogramie zaćmienia. Natomiast jego położenie w naszym kosmogramie oraz aspekty, ja­kie tworzy do naszych planet, będą oczywiście wpływać na nasz odbiór.

Astrologowie różnią się w poglądach co do długości trwania wpły­wu zaćmienia. Z całą pewnością wpływ ten jest wyczuwalny już na kilka tygodni wcześniej, natomiast jeśli chodzi o to, jak długo się utrzymuje już po fakcie, istnieją następujące poglądy: a) do następnej pełni lub nowiu, b) do następnego zaćmienia Słońca lub Księżyca około pół roku później, c) przez okres zależny od długości trwania samego zaćmienia, przy czym l godzina = l rok dla zaćmień Słońca i l godzina = l miesiąc dla zaćmień Księżyca (tzn. zaćmienie Księży­ca trwające 5 godzin i 12 minut miałoby wpływać na nas przez 5 mie­sięcy i !2A<> dnia albo 5 miesięcy i 6 dni). Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejsze wpływy widoczne są w ciągu miesiąca po­przedzającego zaćmienie, a jeśli wypada ono w koniunkcji albo ści­słym (do 2 stopni) kwadracie lub opozycji do naszej natalnej planety, odczuwamy jego „podskórny" wpływ aż do następnego cyklu zaćmień. Przez ten czas za każdym razem, gdy tranzytująca planeta (szczegól­nie Mars albo któraś z planet zewnętrznych) przechodzi przez sto­pień, w którym wystąpiło zaćmienie, jego działanie zostaje na nowo uaktywnione.

Zaćmienie ma na nas największy wpływ, gdy tworzy koniunkcje z naszą planetą (do 2 stopni); kwadraty i opozycje (także do 2 stopni) mogą zapowiadać kryzysy dotyczące związków z innymi i stosunku do siebie; wpływ sekstyli i trygonów (do 2 stopni) jest mniejszy i zwykle korzystny, otwiera bowiem przed nami dostęp do nadświadomości oraz wprowadza w nasze życie doświadczenia i ludzi, którzy okazują się w czymś pomocni.

Jak możemy się przygotować do zaćmienia, zwłaszcza jeśli wypa­da ono w koniunkcji z naszą urodzeniową planetą? Przede wszystkim powinniśmy się zdecydować na zrobienie porządków w tych dziedzi­nach życia, na które zaćmienie będzie miało wpływ. Możemy sobie zaplanować zakończenie tego, co trzeba zakończyć, czy będzie to sfi­nalizowanie jakichś działań, czy gotowość do odrzucenia postaw lub nawyków, które już nam nie służą. Przed zaćmieniem Księżyca należy znaleźć miejsce i czas na zajęcie się swoimi procesami wewnętrznymi. Zwykle jednak więcej zyskamy na działaniach ugruntowujących niż na wchodzeniu w głąb siebie (na przykład przez medytację), gdyż nasza psychika może być emocjonalnie przeciążona i próby otwarcia się na dodatkowe wpływy mogą się okazać nieefektywne. Bez względu na to, czy spodziewamy się zaćmienia Słońca, czy Księżyca, jeśli aspektuje ono ważne punkty naszego kosmogramu, prawdopodobnie zmusi nas do radzenia sobie z nieoczekiwanymi sytuacjami, toteż najlepszym sposobem przygotowania się do niego jest zwolnienie tempa życia, by niespodziewane sytuacje nie spowodowały zbędnego chaosu przy zbyt sztywnym lub napiętym terminarzu zajęć.

Doris Hebel, która przeprowadziła wiele znakomitych zajęć war­sztatowych poświęconych zaćmieniom, sugeruje głodówkę w dniu za­ćmienia. Ponadto proponuje, by w tygodniu, podczas którego zdarza się zaćmienie Słońca, odżywiać się owocami cytrusowymi albo innym rodzajem pożywienia wyrosłego w słońcu, przez co wzmacniamy w sobie solarną energię. Natomiast przy zaćmieniach Księżyca może­my wzmacniać lunarną energię jedząc warzywa korzeniowe i żywność, która rosła pod ziemią.

Korzystanie z tabel

W tabelach zamieszczonych na końcu książki podane są pozycje nowiu, pełni i zaćmień w latach 1960-2000 z dokładnością do jednego stopnia zodiaku. Mają nam one ułatwić zbadanie wpływu, jaki cykl słoneczno-księżycowy wywierał na nas w przeszłości, i przygotowanie się do ważnych momentów nadchodzących w ciągu najbliższych lat. Korzystanie z tabel najlepiej jest zacząć od sprawdzenia stopni zodia­ku, na których znajdują się nasze urodzeniowe planety (albo inne ważne punkty horoskopu) i wynotowania wszystkich nowi, pełni i za­ćmień, które zdarzyły się w obrębie dwóch stopni. Możemy także za­znaczyć koniunkcje faz Księżyca z naszymi planetami, które zajdą w ciągu najbliższego roku. Dane dotyczące przeszłości nanosimy na „Arkusz badań przeszłości" zamieszczony w książce w tym właśnie celu, nadchodzące zaś koniunkcje notujemy w „Arkuszu badań przy­szłości". Najlepiej jest zrobić sobie kopie tych stron, pozostawiając arkusze w książce czyste.

W następnej kolejności powinniśmy się zastanowić nad okresami, gdy miały miejsce koniunkcje faz Księżyca z naszą planetą, osią lub węzłem. Co się wówczas działo? Co przeżywaliśmy? Jakie ziarna zostały zasiane? Które z nich wykiełkowały? Jakie powtarzające się motywy lub wzory dostrzegamy, badając cykl siedmiu czy ośmiu ko-niunkcji z jednym wybranym elementem naszego horoskopu? W jaki sposób dana planeta, węzeł czy oś reagowały na solarne i lunarne energie? Refleksje nad znaczeniem danego elementu w naszym horskopie mogą nam pomóc w zrozumieniu podstawowej dynamiki na­szych wcześniejszych doświadczeń.

Badając rozwijający się w czasie wzór swoich doświadczeń powin­niśmy także zwrócić uwagę na fazy Księżyca występujące w pobliżu tego samego stopnia zodiaku co 9 i pół oraz co 19 lat - na przykład w miejscu, gdzie kiedyś wystąpiła pełnia, w 9 i pół roku później zdarza się nów, często związany z nią znaczeniem, nowie i pełnie zaś powta­rzają się na tym samym stopniu zodiaku co 19 lat. Kolejny interesują­cy wzór pojawia się, jeśli mamy w horoskopie planety oddzielone od siebie o 13-15 stopni, szczególnie jeśli leżą one w tym samym domu. Ponieważ między nowiem a pełnią mija około 14 dni, w ciągu jednego miesiąca możemy przeżyć dwie koniunkcje faz Księżyca z naszymi plnetami. Jeśli obie planety znajdują się w tym samym domu, sprawy tego domu zostają wówczas bardzo mocno podkreślone.

Gdy już wypełnimy „Arkusz badań przeszłości" dla planety, osi lub węzła, możemy przejść do „Arkusza badań przyszłości", by przy­gotować się do nadchodzących wydarzeń. W pracy nad nowiem mogą nam pomóc pytania zamieszczone na kolejnych stronach. Chodzi oczywiście o to, byśmy zrozumieli, jakie możliwości otwiera­ją się przed nami w czasie nowiu, i potrafili wybrać najkorzystniejsze z nich. Później możemy się przyjrzeć koniunkcjom faz Księżyca ze wszystkimi ważnymi elementami naszego kosmogramu, a także wpływom innych aspektów, szczególnie kwadratur i opozycji. Rów­nież dzięki nim możemy uświadomić sobie własne wzorce zachowa­nia, co pozwoli nam podejmować mądre, satysfakcjonujące decyzje w przyszłości.

Arkusz badań przeszłości

Nowie i pełnie Księżyca

Wynotuj tu wszystkie przeszłe koniunkcje nowiów i pełni Księżyca z two­imi planetami, osiami i węzłami, z dokładnością do 2 stopni (jeżeli nie masz zupełnej pewności co do dokładnej godziny urodzenia, przyjmij 3-stopniową dokładność dla osi). Zaznacz nowie, pełnie i zaćmienia. Wy­pisz swoje wspomnienia z okresu od dwóch tygodni przed każdym zaćmie­niem do dwóch tygodni po nim. Jeśli zauważysz j akiś wyłaniaj ący się wzór, zanotuj to. Zrób kilka kopii tego arkusza.

Planeta: Stopień, znak i dom:

Aspekty:

Midpunkty:

Data Stopień Dokładność aspektu Faza Księżyca Uwagi

1.

2.

3.

4.

5.

6.

7.

Komentarz:

85

Arkusz badań przyszłości

Przygotowanie do wykorzystania przyszłych wpływów

(Zrób kilka kopii tego arkusza)

Nów

Data: • Stopień i znak Słońca i Księżyca: Aspekty do innych tranzytujących planet (3°): Dom twojego horoskopu, w którym wypada nów: Aspekty do elementów twojego horoskopu (2°): Koniunkcje: Inne:

Co możesz zrobić, by pełniej przyswoić sobie lub wyrażać energię nowiu? W jaki sposób pragnąłbyś skanalizować tę energię przez planetę, znak i dom, biorące udział w koniunkcji?

Pełnia

Data: Stopień i znak Księżyca: Słońca:

Aspekty Księżyca do innych planet tranzytujących (3°): Dom twojego horoskopu, którego władcą jest Księżyc: Słońce: Aspekty Księżyca do elementów twojego horoskopu (2°): Koniunkcje:

^

Opozycje: Inne:

Co możesz zrobić, by stać się bardziej świadomym energii pełni w dziedzi­nie określonej przez domy i planety twojego horoskopu? Jak możesz kon­struktywnie używać tej energii w związkach z innymi? Jak możesz zinte­grować doświadczenia dwóch domów uaktywnionych przez pełnię? Jaki cel lub znaczenie chciałbyś tutaj odnaleźć?

Koniunkcja z nowiem

Poniższe pytania mogą nam pomóc przygotować się do koniunk­cji nowiu Księżyca z naszą planetą, osią czy węzłem, byśmy potrafili maksymalnie wykorzystać to wydarzenie. Każde z pytań należy rozpa­trywać w powiązaniu z domem naszego horoskopu, w którym przypa­da koniunkcja.

Nów w koniunkcji ze Słońcem: Jak mogę pełniej odczuwać i wyrażać własną istotę? Jak mogę stać się centralnym punktem i reżyserem własne­go życia? Co mogę zrobić, by powiększyć zaufanie do siebie? W jaki spo­sób mogę „rozsiewać światło"? (Kobiety: Co powinnam zrobić, by stać się centrum własnego świata, także w relacjach z mężczyznami, zamiast krą­żyć na orbicie wokół mężczyzny lub pozwalać, by wyrażał męską zasadę w moim imieniu?)

Nów w koniunkcji z Księżycem: Co mogę zrobić, by pełniej wyrażać i zaspokajać swoje potrzeby emocjonalne? W jaki sposób mogę dawać lub przyjmować opiekę? Co może wzmocnić moje poczucie zakorzenienia i bezpieczeństwa w tej dziedzinie życia? (Mężczyźni: W jaki sposób mogę głębiej odczuwać i wyrażać moją kobiecą energię, zamiast oczekiwać, że kobieta zrobi to w moim imieniu?)

Nów w koniunkcji z Merkurym: Czego potrzebuję, by się komuniko­wać w tej dziedzinie życia? Co chciałbym zakomunikować? Jaką wiedzę mogę zdobyć? Jakie przemyślenia powinny mi towarzyszyć na temat tego obszaru doświadczeń? Jak mogę zaspokoić swoją potrzebę różnorodności i kontaktów w tej dziedzinie?

Nów w koniunkcji z Wenus: W jaki sposób mogę tworzyć pełne miłości związki? Jakie wartości powinnam przyjąć za swoje i wyrażać na zewnątrz? Jak mogę zaspokoić własną potrzebę piękna, spokoju i doznań estetycz­nych? Co pozwoliłoby mi doświadczać głębszych więzi ze światem?

Nów w koniunkcji z Marsem: Co pragnę zainicjować w tej dziedzinie życia? Jakie działania byłyby dla mnie stymulacją? Jakie pragnienia chcę zaspokoić? Co mogłoby powiększyć moją pewność siebie? Jakie ryzyko mogę podjąć?

Nów w koniunkcji z Jowiszem: Jak mogę rozszerzyć swoją świado­mość albo kontakty towarzyskie? Co mogę zrobić, by wzbogacić swoje życie, wzmocnić pewność siebie i dobre samopoczucie? Co pragnę dawać innym? Jakie wierzenia i filozofie wpływają na mój sposób życia? Jakie są moje cele dotyczące tej dziedziny?

Nów wkoniunkcji z Saturnem: Co powinienem doprowadzić do koń­ca? Jakiej pracy lub rodzaju odpowiedzialności mogę się podjąć? Jakie zobowiązania jestem w stanie przyjąć? Jak mogę zyskać siłę i umiejętność polegania na sobie w tej dziedzinie życia? W jaki sposób mogę ćwiczyć swoją dyscyplinę wewnętrzną i wolę? Czego potrzebuję, by ustabilizować i skonsolidować tę dziedzinę życia?

Nów w koniunkcji z Uranem: Co chciałbym zmienić, wyzwolić albo przetransformować w tej dziedzinie życia? Jakie ryzyko wiąże się z wyra­żaniem mojej indywidualności i oryginalności? Co mogę zrobić, by się otworzyć na alternatywne sposoby myślenia i życia? Jakie eksperymenty chciałbym przeprowadzić? Dzięki czemu mógłbym pełniej doświadczać własnej wolności i niezależności? Jaki wkład mogę wnieść dla ludzkości?

Nów w koniunkcji z Neptunem: Jakie ideały pragnę wprowadzić w życie w tej dziedzinie? Jak mogę wejść w kontakt z moim źródłem wiary i inspiracji? Czego potrzebuję, by obdarzać innych empatią i służyć im? W jaki sposób chcę być twórczy? Jak mogę wznieść swoje doświadczenia na wyższy poziom duchowy?

Nów w koniunkcji z Plutonem: Jakim problemom z pogranicza życia i śmierci muszę stawić czoło? Co należy wyeliminować? Pod jakim wzglę­dem powinienem umrzeć dla przeszłości? Jak mogę zaangażować się cał­kowicie i pogłębić swoje doświadczenia na tym obszarze życia? W jaki sposób mogę konstruktywnie wyrażać swoją moc i wywierać uzdrowiciel-ski wpływ?

Nów w koniunkcji z ascendentem: W jaki sposób mógłbym wzmocnić i uczynić pełniejszą moją więź z własnym ciałem? Kim jestem? Kim pragnę być? Jak mogę otwarcie wyrażać to, kim jestem i czego chcę? W jakiego rodzaju relacjach chciałbym pozostawać z innymi ludźmi?

Nów w koniunkcji z descendentem: Jakiego rodzaju związki z innymi są dla mnie ważne? Jakie nowe związki chciałbym stworzyć i co mogłoby mi to umożliwić? Jak mogę pogłębić i wzmocnić więzi łączące mnie z inny­mi? Jakich cech i sposobów zachowania oczekuję od partnera?

Nów w koniunkcji z Imum Coeli: Jak mogę wzmocnić swoje funda­menty i rozwinąć w sobie większe poczucie bezpieczeństwa? Co umożliwi-

łoby mi doznawanie większego zaspokojenia w życiu rodzinnym i osobi­stym? Co powinienem zainicjować w tej dziedzinie życia? Jak mogę po­głębić kontakt z własnym wnętrzem?

Nów w koniunkcji z Medium Coeli: Czym pragnę przysłużyć się spo­łeczeństwu? Jakie przedsięwzięcia publiczne lub zawodowe mogę zaini­cjować? Co powinienem zrobić, by doświadczać większej satysfakcji wkontaktach ze światem zewnętrznym? Czego potrzebuję, by odczuć, że dotarłem na szczyt?

Nów w koniunkcji z południowym węzłem Księżyca: Co powinienem zrobić, aby uwolnić się od zaabsorbowania przeszłością? Jakie umiejętno­ści i talenty rozwinąłem w tej dziedzinie i jak mogę je skierować na osiąga­nie nowych, wzbogacających życie celów?

Nów w koniunkcji z północnym węzłem Księżyca: Jakie umiejętności, talenty i sposoby zachowania powinienem teraz rozwinąć i wyrażać, by stać się tym, kim mogę się stać? Jakie marzenie pragnę zrealizować? Jaką misję pragnę wypełnić i jak mogę to zrobić? W jaki sposób miłość do Boga i ludzi może mnie rozbudzić i napełnić nowymi siłami witalnymi?

Choć powyższe pytania mają nam pomóc określić, co chcemy zai­nicjować lub wprowadzić w życie w czasie nowiu, możemy się nad nimi zastanowić także wówczas, gdy w koniunkcji z ważnymi elementami naszego horoskopu przydarza się pełnia Księżyca. Nów jest okresem istnienia i działania; podczas pełni powinniśmy się skupić na refleksji i związkach. Choć prawdopodobieństwo rozpoczęcia nowego etapu w życiu podczas pełni jest mniejsze niż podczas nowiu, możemy wyko­rzystać ten czas, by się zastanowić nad najważniejszymi sprawami, których dotyczą aspektowana przez pełnię planeta i dom. Natomiast przypływy intuicji oraz decyzje podejmowane podczas nowiu mogą wywierać bardzo wyraźny wpływ na nasze zachowanie i działania podejmowane podczas kolejnych nowi.

Powyższej listy pytań możemy używać nie tylko przy koniunkcjach, lecz także wówczas, gdy fazy Księżyca tworzą inne aspekty do naszych urodzeniowych planet, osi i węzłów. Podczas koniunkcji w naturalny sposób odbieramy i wyrażamy pewien rodzaj energii; przy kwadracie jest ona przez nas odbierana silniej i zazwyczaj pozostaje w konflikcie z inną stroną naszej osobowości; przy sekstylu i trygonie mamy ła­twość dostępu do tej energii i płyniemy wraz z nią; przy opozycji stykamy się z nią za pośrednictwem innych ludzi i często wchodzimy w konfrontację z własnymi projekcjami, gdyż mamy wrażenie, że ta energia „atakuje" nas w postaci jakiegoś człowieka albo czynnika ze­wnętrznego. W każdym przypadku jednak mamy do czynienia z tą samą energią czy osobowością planetarną i musimy po prostu przyjąć do wiadomości, że przez jakiś czas będzie ona wywierać zwiększony wpływ na nasze wnętrze. Możemy wykorzystać tę energię z pożytkiem dla siebie niezależnie od rodzaju aspektu, sterując nią świadomie w zgodzie z naszymi celami i systemem wartości.

Inne wpływy cyklu Księżyca

Domy: Nowie i pełnie, które nie tworzą ścisłych aspektów do na­szych urodzeniowych planet, mimo wszystko wpływają na odpowie­dnie domy naszego horoskopu. Choć ten wpływ jest mniej wyraźny niż w przypadku ścisłych aspektów, wyznacza jednak korzystne okresy do inicjowania nowych przedsięwzięć i poszerzania świadomości w konkretnych dziedzinach życia.

Midpunkty: Gdy nów albo pełnia wypadają w zasięgu jednego stopnia od naszych midpunktów, uaktywniają jednocześnie energię obydwu planet (np. midpunkt Słońca położonego na 16° 33' Skorpio­na i Księżyca na 14° 13' Koziorożca wypada na 15° 23' Bliźniąt/Strzel­ca). Ten wpływ jest szczególnie znaczący, jeśli planety urodzeniowo są połączone aspektem, wówczas bowiem ten aspekt zostaje uaktyw­niony. Ale czy aspekt istnieje, czy też nie, energia solarno-lunarna wzmocni obydwie planety i da nam szansę, by odczuć, zintegrować i skanalizować ich działanie.

Jeśli na przykład nów wypada na midpunkcie naszego Księżyca i Neptuna, możemy czuć się przewrażliwieni, niepewni swoich uczuć albo też rozbudzeni duchowo i dostrojeni do głosu swojego wyższego Ja. Przygotowując się do tego nowiu powinniśmy zapewnić sobie do­datkowy czas na medytację, słuchanie muzyki czy twórczą ekspresję. Taki nów może stać się początkiem nowego duchowego lub kreatyw­nego etapu w naszym życiu.

Symbole sabiańskie: Ci z nas, którzy mają łatwość myślenia sym­bolicznego, mogą odczytywać symbole sabiańskie dla stopnia, na

którym zdarza się nów albo pełnia. Przypisane im wyobrażenia mają zarówno osobiste, jak i uniwersalne znaczenie. Znakomitym przewo­dnikiem do symboli sabiańskich jest TheAstrologicalMandala Dane'a Rudhyara.

Horoskop nowiu lub pełni: Kosmogram obliczony na dokładny moment nowiu czy pełni pokazuje ich wpływ na zbiorowość oraz na konkretne miejsca na kuli ziemskiej (Amerykańskie Stowarzyszenie Astrologów AFA publikuje co roku broszury zawierające zestaw ho­roskopów nowi i pełni). Aspekty utworzone przez Słońce i Księżyc do innych planet, szczególnie w orbicie nie przekraczającej 3 stopni, będą modyfikowały wpływ tego wydarzenia. Na przykład nów w ścisłej ko-niunkcji z tranzytującym Saturnem zabarwi się saturnowym charakte­rem, nawet jeśli w naszym horoskopie przypada on w koniunkcji z tak skrajnie odmienną planetą jak Neptun.

Progresywny cykl lunarny: Progresywny cykl Księżyca to jeden z najważniejszych cykli w naszym życiu. Nie ma przesady w stwierdze­niu, że jest on prawdziwym przewodnikiem po psychicznej i duchowej ewolucji człowieka. W ciągu całego życia zazwyczaj doświadczamy pięciu lub sześciu progresywnych nowi i pełni, a każdy z nich wyzna­cza punkt zwrotny w naszych relacjach ze sobą, innymi ludźmi, świa­tem i kosmosem. Progresywny nów (koniunkcja progresywnego Słońca z progresywnym Księżycem) oznacza nowy, często nieświado­my początek - w tym okresie zasiane zostają ziarna, które będą kieł­kować przez następnych 14 lat. Progresywna pełnia (progresywne Słońce w opozycji do progresywnego Księżyca) to czas rozkwitu, otrzymywania nagród i głębokiego zrozumienia wszystkiego, co dzia­ło się w ciągu minionych lat. Może to być jednak także okres alienacji, separacji i wewnętrznych konfliktów wywołanych przez niemądre wy­bory i działania. Tu także nasze doświadczenia będą zabarwione przez aspekty tworzone przez Słońce i Księżyc do innych planet, domów i midpunktów. Zazwyczaj wiele treści można odnaleźć w symbolach sabiańskich dla stopnia, w którym występuje progresywny nów czy pełnia.

Jeśli nie mamy ochoty poświęcać czasu i energii na badanie faz tranzytującego Księżyca na tle naszego horoskopu, możemy w każ­dym razie zrozumieć ogromne znaczenie cyklu księżycowego na przykładzie faz progresywnego Księżyca. Jeśli zastanowimy się nad okresami w życiu, gdy przechodziliśmy przez progresywny nów czy pełnię, to możemy odkryć ze zdumieniem, iż wyznaczają one nasze najważniejsze doświadczenia i transformacje i wywarły na nas nawet większy wpływ niż tranzyty planet zewnętrznych.

Rozdział 4

Węzły Księżyca: cele naszego życia

Węzły północny i południowy

Oś węzłów Księżyca w kosmogramie urodzeniowym jest co naj­mniej równie ważna jak każda z planet, szczególnie w odniesieniu do naszego rozwoju psychicznego i duchowego. Węzeł południowy odzwierciedla wzorce zachowania przeniesione z przeszłości, naj­prawdopodobniej z wczesnego dzieciństwa i przeszłych wcieleń. Wią­żą się one z naszym instynktem przetrwania i poczuciem tożsamości, są jednak mało elastyczne i często stają się źródłem wewnętrznych przymusów. Wzorce te mogą również ujawniać nasze mocne punkty i wrodzone talenty, którymi chętnie się posługujemy. Z kolei węzeł północny wyznacza nam nowe ścieżki rozwoju, sposoby autoekspresji i cele życia oraz określa postawy i wzorce zachowania, dzięki którym możemy zaspokoić swoje głębokie potrzeby oraz otworzyć się na do­świadczenia wewnętrznej jedności i integracji.

Oś węzłów jest osią, a nie dwoma oddzielnymi, nie powiązanymi ze sobą punktami przestrzeni. Węzły funkcjonują we wzajemnej rela­cji i możemy odnieść z nich największe korzyści wówczas, gdy będzie­my świadomie używać energii węzła południowego we współdziałaniu z północnym i dla wyrażenia jego potrzeb. Niezależnie od tego, w ja­kich znakach i domach leżą nasze węzły, powinniśmy przepracować wzorce zachowania związane z węzłem południowym, rozbudzić węzeł północny i nauczyć się wyrażać je obydwa w harmonijnym związku ze sobą. W zależności od konkretnego kosmogramu jedno z tych za­dań może się okazać ważniejsze od pozostałych. Jeśli na przykład mamy węzeł południowy w koniunkcji z jakąś planetą lub planetami, przede wszystkim powinniśmy się skupić na przepracowaniu zaga­dnień związanych z tym węzłem, bez tego bowiem nie będziemy po­trafili wyrażać naszego węzła północnego i zintegrować osi. Planeta położona na węźle północnym może nam zapewniać automatyczne dostrojenie do energii naszych zadań życiowych, w takim przypadku jednak musimy zwrócić uwagę na to, by wyrażać pozytywne, a nie ne­gatywne strony znaku i domu, w którym ten węzeł się znajduje. Jeśli na przykład mamy ascendent w Wadze (ewentualnie w Skorpionie lub w Pannie), wówczas znaki rozmieszczone są w domach naszego ko­smogramu w porządku odwrotnym do naturalnego. Jeśli przy tym węzeł południowy znajduje się w Byku w ósmym domu, a północny w Skorpionie w drugim domu, albo też jeden z węzłów jest w koniunk­cji z władcą drugiego (np. południowy węzeł w Wadze, a północny w Baranie w koniunkcji z Wenus), przede wszystkim powinniśmy się zająć integracją przeciwstawnych energii.

Zanim przejdziemy do szczegółowego omówienia znaczenia obu węzłów oraz procesu integracji osi, przede wszystkim wyjaśnijmy so­bie dokładnie, czym są węzły z astronomicznego punktu widzenia. Są to punkty przestrzeni, w których orbita Księżyca przecina się z eklip-tyką ziemską. Węzeł południowy to miejsce, w którym Księżyc prze­chodzi z szerokości ekliptycznej północnej na południową; węzeł północny znajduje się w punkcie jego przejścia z szerokości południo­wej na północną. W chwili gdy Księżyc znajduje się w koniunkcji z jed­nym z węzłów, jego szerokość ekliptyczna wynosi O stopni. Węzły przesuwają się ruchem retrogradującym z przybliżoną prędkością 3 minut kątowych dziennie, czyli przechodzą przez jeden znak w ciągu 19 miesięcy, a przez cały zodiak w ciągu 18 i pół roku. Rzeczywiste pozycje węzłów (true nodes, w odróżnieniu od średnich pozycji -mean nodes, które są przybliżonymi pozycjami podawanymi w nie­których efemerydach i które mogą się różnić od rzeczywistych na­wet o 3 stopnie) mogą wędrować w obie strony, dominuje jednak ruch retrogradujący. Toteż gdy węzeł znajduje się w pobliżu O stopni jakiegoś znaku, oznacza to, że zbliża się do poprzedniego znaku, i ten

94

poprzedni znak może być bardziej przydatny w interpretacji niż znak, w którym węzeł faktycznie się znajduje. Na przykład węzeł położony na 0° 10' Ryb zabarwiony jest energią zarówno Ryb, jak iWodnika, podczas gdy węzeł na 29° 40' Wodnika zdecydowanie ma charakter Wodnika. Zaćmienia zdarzają się, gdy nów lub pełnia przypada w zasięgu do 10-12 stopni od jednego z węzłów. Dlatego ludzie urodzeni w dniu zaćmienia mają Słońce i Księżyc w koniunk­cji z węzłami.

Znaki naszego horoskopu, w których znajdują się węzły, określa­ją, jak wyrażamy ich energię, a domy - gdzie ją wyrażamy. Czynni­kiem często przeoczanym przy interpretacji węzłów jest pozycja ich władców, czyli władców znaków, w których węzły są położone. Pozycja władcy w domu i znaku jest dodatkowym wskaźnikiem, pomocnym w określeniu dziedziny, w której najlepiej wykorzystać energię węzła. Na przykład osoba, która ma węzeł północny w Wadze w piątym domu, może odnaleźć satysfakcję w zajmowaniu się dziećmi albo w twórczych, artystycznych poszukiwaniach. Jeśli ponadto Wenus, władczyni Wagi, leży w Rybach w dziesiątym domu, może to wskazy­wać na karierę zawodową związaną ze sztuką albo na profesjonalną pracę z dziećmi. Gdyby natomiast Wenus w tym kosmogramie wscho­dziła w Bliźniętach, taka osoba mogłaby wykorzystywać swoje zamiło­wanie do zabawy oraz talenty twórcze i estetyczne, angażując się fi­zycznie i emocjonalnie w kontakty z innymi ludźmi.

Ponieważ często nazywamy węzły Księżyca po prostu „węzła­mi", zapominamy, że inne planety także mają węzły i że węzły za­znaczane w kosmogramie należą do Księżyca. Dlatego też możemy sobie nie uświadamiać, jak bardzo ich znaczenie łączy się z tą pla­netą. Skoro Księżyc w kosmogramie symbolizuje macierzyństwo iopiekę, jego węzły będą oznaczać macierzyństwo na bardziej uni­wersalnym poziomie. Pokazują one, w jaki sposób możemy się do-stroić do duchowych sił ewolucji, które nas prowadzą, i gdzie powinniśmy szukać uniwersalnego pokarmu w postaci wiecznych, przenikających wszechświat energii, które możemy wchłaniać iprzetwarzać. Węzeł północny jest bramą do przeszłości i do po­przednich źródeł duchowego pokarmu. Węzeł południowy wskazu­je naszą przyszłość i wkraczające w nasze życie odżywcze energie, zdolne nasycić nowe wcielenie nas samych.

Węzeł południowy

Pozycja węzła południowego określa nasze nawyki i wzorce zacho­wania, w których czujemy się najpewniej; są one jednak zazwyczaj mało elastyczne, nieodpowiednie do sytuacji i często przejawiają się jako przymusy wewnętrzne. Możliwe, że są to cechy i umiejętności, które dobrze rozwinęliśmy w uprzednich wcieleniach, toteż w tym życiu za­częliśmy je ujawniać bardzo wcześnie, pomagały nam bowiem pora­dzić sobie ze stresem i odnaleźć poczucie bezpieczeństwa. Węzeł południowy reprezentuje te strony naszej osobowości, do których jesteśmy bardzo przywiązani; chętnie wracamy do łatwych, zakodowa­nych w podświadomości wzorców zachowania, by odnaleźć wewnętrz­ną równowagę i bezpieczeństwo emocjonalne. Gdy jesteśmy zmęczeni, chorzy albo przeciążeni, węzeł południowy może się nam wydawać miejscem odpoczynku, bezpieczną przystanią, sposobem na znalezie­nie chwili spokoju i zgromadzenie energii. Ponieważ ten węzeł może wskazywać na cechy, które przenieśliśmy z poprzednich wcieleń, nasze poczucie tożsamości zazwyczaj jest mocno związane ze sposobami jego wyrażania. Działanie z poziomu jego energii może się nam wydawać równoznaczne z przetrwaniem, dlatego boimy się je odrzucić i wyzwo­lić od tego, co on reprezentuje. Węzeł południowy mówi o tym, co jest w nas dobrze rozwinięte. Mogą to być wyraźne talenty, umiejętności i mocne punkty, które czasami uważamy za oczywiste i które stanowią podstawę naszych relacji z innymi ludźmi i ze światem w ogóle. Ale ponieważ nasze wzorce zachowania związane z tym węzłem najczęściej są nieuświadamiane i sztywne, istnieje niebezpieczeństwo, że będą się one przejawiać nie tylko wówczas, gdy jest to korzystne dla nas samych i dla innych, lecz także w niestosownych okolicznościach albo w nie­właściwy, przesadzony lub zbyt nieelastyczny sposób.

Oto na przykład kobieta, która ma południowy węzeł w Bliźnię­tach w drugim domu i zarabia na życie pracując na godziny w kilku różnych miejscach, wykonując zajęcia o różnorodnym charakterze. Taka wszechstronność zapewne jej się przydaje, ale może także spra­wiać trudności, gdy ta osoba musi przerwać jedno zadanie i skupić się przez dłuższy czas na innym. Północny węzeł w Strzelcu w ósmym domu mógłby jej przynieść możliwość zysków finansowych dzięki in­westycjom, spadkom, stypendiom czy darowiznom, ale ponieważ południowy węzeł w drugim domu narzuca jej potrzebę samowystarczal­ności, to możliwe, że nie chce ona skorzystać z szans stwarzanych przez północny węzeł, choć mogłyby przynieść jej wolność i nowe możliwo­ści rozwoju.

Negatywne cechy znaku i domu, w którym znajduje się nasz połu­dniowy węzeł, zazwyczaj przejawiają się w naszym zachowaniu co naj­mniej równie często jak pozytywne. Przyczyna jest prosta: odruchowo trzymamy się tego, co znane. W tej dziedzinie trudno nam uczyć się z doświadczenia i świadomie kultywować nowe, bardziej elastyczne sposoby bycia. Ciekawe jest jednak to, że chociaż południowy węzeł wyraża nasze wrodzone umiejętności, często poważnie wątpimy we własne zdolności związane z jego znakiem i domem. Rzadko czujemy się tu spełnieni i dorastamy do własnych wymagań. Jakaś wewnętrzna siła każe nam powtarzać wciąż te same doświadczenia w oczekiwaniu, że w końcu przyniosą one satysfakcję. Ale bez względu na intensyw­ność tych usiłowań, spełnienie wciąż nam umyka. Nasze ciało roz­paczliwie potrzebuje witamin i minerałów, ale my karmimy je bez­wartościowym pożywieniem. Może takie pożywienie było dla nas odpowiednie w przeszłości i dlatego zakładamy, że teraz także będzie nas podtrzymywać na siłach. Jemy więc więcej, niezdolni zrozumieć, że potrzebujemy nie więcej tego samego, lecz raczej zupełnej zmiany diety.

W książce The Astrologer's Node Book Donna van Toen mówi o racjonalizacjach typu „tak, ale", które sprawiają, że coraz głębiej brniemy we wzorce związane z południowym węzłem. Jeśli na przykład próbujemy pogodzić troskę o rodzinę z rozpoczęciem kariery zawodo­wej, a węzeł południowy w naszym kosmogramie znajduje się w Pannie w czwartym domu, będzie nam nieustannie przypominał o wszystkich nie wykonanych albo wykonanych niedokładnie domowych obowiąz­kach. Zaabsorbowani bez reszty kurzem na parapetach albo zdrowiem dzieci nie znajdziemy czasu, by poszukać sobie odpowiedniego miej­sca pracy albo je stworzyć. Tam, gdzie mamy południowy węzeł, za­wsze znajdą się jakieś nie wykonane zadania i zawsze będzie się nam wydawało, że mogliśmy zrobić więcej. We własnym dobrze pojętym interesie powinniśmy się z tym po prostu pogodzić, przestać o tym myśleć i skierować uwagę na północny węzeł, nie pozwalając, by racjo­nalizacje związane z południowym powstrzymywały nas przed pójściem do przodu. Wielu z nas definiuje swój rozwój w kategoriach po­łudniowego węzła, który rzeczywiście mógł być wskaźnikiem rozwoju w przeszłych wcieleniach. Teraz jednak nie sprzyja on już rozwijaniu tego, co dla nas najkorzystniejsze, lecz kieruje nas na ścieżki, które okazują się ślepymi zaułkami. Trzymając się kurczowo jego energii zachowujemy się jak koń dorożkarski, zakładamy sobie klapki na oczy i nie chcemy dostrzec ścieżek, które prowadzą w innych kierunkach.

Węzeł południowy rzeczywiście daje nam motywację i stabilność, a także wartościowe umiejętności, ale jeśli zbyt często działamy z po­ziomu jego energii, narażamy się na utratę równowagi, dezintegrację i cierpienie. Gubimy poczucie sensu i integracji emocjonalnej; tracimy kontakt z naszym wewnętrznym źródłem; czujemy się odseparowani od siebie i od innych. Południowy węzeł tworzy nasze fundamenty, ale jeśli w nich pozostajemy, przestajemy się rozwijać, a nasze życie staje się nieświadome, automatyczne, niesatysfakcjonujące i pozbawione znaczenia.

Symbol południowego węzła przypomina słuchawki odwrócone do góry nogami; symbol węzła północnego to słuchawki we właściwej po­zycji. Gdy wsłuchujemy się we własne wnętrze w czasie podejmowana codziennych wyborów dotyczących ukierunkowania naszej energii, powinniśmy zapytać siebie: „Czy moje słuchawki znajdują się w prawi­dłowym położeniu? Czego właściwie słucham, gdy dostrajam się do kosmicznych przekaźników - głosu przeszłości, mojego starego „ja", czy głosu przyszłości, mojego wyłaniającego się potencjału?"

Węzeł północny

Węzeł północny symbolizuje nasz cel w życiu i cechy, które najbar­dziej potrzebujemy w sobie rozwinąć, by uzyskać dostęp do wewnętrz­nych i zewnętrznych energii, które dadzą nam poczucie spełnienia i posłużą naszemu rozwojowi. Wyrażając swój węzeł północny dociera­my do energii większych od nas samych; kontaktujemy się z naszym wewnętrznym źródłem; przyciągamy do siebie ludzi i możliwości, które wspierają nasz wzrost. Północny węzeł przynosi nam doświadczenia, które dają nam poczucie zaspokojenia, spójności wewnętrznej i pełni. Poprawia się nasze zdrowie fizyczne i umysłowe. Jeśli nadal tkwimy we wzorcach zachowania, związkach czy sytuacjach, które już nam nie słu-

żą, rozbudzenie energii północnego węzła może nam pomóc zmienić perspektywę i wyciągnąć na światło dzienne nie zauważone wcześniej możliwości. Północny węzeł aktywizuje w nas potencjały, które przez całe lata mogły pozostawać uśpione, gdyż nasze kosmiczne generatory nie były podłączone do sieci.

Dla wielu z nas północny węzeł jest także kluczem do rozpoznania marzeń, które hołubiliśmy w głębi duszy, ale których nigdy nie starali­śmy się zrealizować. Nasze najpiękniejsze przeżycia, chwile radości i pełni, których zaznaliśmy w przeszłości, mogły być bezpośrednio związane z wyrażaniem energii północnego węzła albo zaistnieć dzięki temu, że zaangażowaliśmy się w jakieś działania lub przyjęliśmy posta­wy związane z tym węzłem. Podczas gdy węzeł południowy może nas prowadzić do wewnętrznego rozpadu i alienacji, północny jest bramą do doznania łączności i jedności z istotą siebie i z innymi ludźmi. Gdy czujemy się kompletni i pozostajemy w kontakcie z naszą najgłębszą istotą, kontaktujemy się także z najgłębszą istotą w innych. Doświad­czenie jedności wzmacnia nas, generując energię, która potrafi zasilić wszystkie obszary naszego życia.

Ale działanie z poziomu węzła północnego zazwyczaj nie jest ła­twe; wymaga świadomego wysiłku. Może dlatego, że znak i dom nasze­go północnego węzła reprezentują te nasze cechy i dziedziny życia, których nigdy prawdziwie nie rozwinęliśmy w przeszłych wcieleniach. Czujemy się tu jak małe dzieci, które po raz pierwszy próbują chodzić albo pierwszoklasiści uczący się pisać i czytać. Rozwijamy nowe mię­śnie, pełni wahań i niepewności. Obawiamy się doświadczeń naszego północnego węzła, gdyż wiemy, że nie mamy nad nimi kontroli. Jakaś siła niesie nas i zmusza, by odrzucić znajome wzorce węzła południo­wego i skupić całą uwagę na północnym.

W tych doświadczeniach mogą nam pomóc ludzie, którzy mają planety w koniunkcji z naszym węzłem północnym, a także koniunkcje planet tranzytujących i progresywnych. Dobrze jest także zorganizo­wać sobie życie w taki sposób, by włączyć w nie działania i sytuacje, które wymagają od nas użycia energii węzła północnego. Weźmy za przykład kobietę-profesora z północnym węzłem położonym w Pannie w dziewiątym domu. Nie ma ona żadnych trudności z wykorzystywa­niem jego energii, gdyż prowadzi zajęcia z krytyki literackiej na uni­wersytecie, musi więc codziennie odwoływać się do umiejętności reprezentowanych przez ten węzeł. Innym przykładem jest aktor, który ma węzeł południowy w dziesiątym domu w Lwie i z własnego wyboru mieszka w budynku komunalnym wraz z grupą ludzi oddanych sprawie reform społecznych i życiu we wspólnocie. Taka sytuacja nie­ustannie wzmacnia jego czwartodomowy północny węzeł w Wodniku.

Wielu ludzi szukając swego celu w życiu próbuje bez powodzenia znaleźć zawód, który dałby im pełną satysfakcję, albo też uważa, że praca zawodowa powinna być ich najważniejszym wkładem dla ludz­kości. Ale nasz północny węzeł może mieć niewiele wspólnego z wybo­rem zawodu, chyba że znajduje się w szóstym lub dziesiątym domu albo w Pannie czy Koziorożcu. Naszym najważniejszym celem w życiu jest własny rozwój, ścieżka duchowej ewolucji, która może stać w sprzeczności z zaangażowaniem w pracę zawodową. Jeśli na przykład nasz północny węzeł znajduje się w czwartym lub dwunastym domu, może to oznaczać, że powinniśmy zainwestować naszą energię w życie osobiste.

Każdego dnia stajemy przed wyborami dotyczącymi wszystkiego, co robimy. Niektóre z tych wyborów są błahe, pozbawione większych konsekwencji; inne są ważne i mają wielki wpływ na całą resztę nasze­go życia. Jeśli to, co wybieramy, ma jakiś związek z naszym północnym węzłem, szansa, że podjęte decyzje będą służyć nam i innym, znacznie się zwiększa. W nieustannym korygowaniu kierunku naszego życia może nam pomóc zbieranie cytatów* i opracowywanie mantr, które wyrażają energię naszego północnego węzła (na przykład: „Sam je­stem źródłem własnej siły" dla Skorpiona w pierwszym domu). Przy podejmowaniu decyzji możemy zadawać sobie pytania, które weryfi­kują nasze motywy według standardów węzła północnego. Jeśli jest on położony w Baranie, możemy zapytać: „Czy ten wybór pobudza mnie i motywuje? Czy naprawdę chcę to robić, nie ze względu na życzenia i potrzeby innych ludzi, lecz dla siebie?" Przy północnym węźle w Strzelcu pytanie może brzmieć: „Czy znajdę tu sens i cel, a także wol­ność badania nowych horyzontów i odkrywania własnych prawd?" Przy węźle północnym w Rybach możemy zapytać: „Czy ten wybór zwięk­szy moją empatię i otworzy moje źródła inspiracji?", przy Lwie zaś:

* Niektóre z cytatów ilustrujących Księżyc w znakach zodiaku w poprze­dnim rozdziale mogą się okazać przydatne także dla węzła północnego.

„Czy jest to ścieżka serca?" Gdziekolwiek znajduje się nasz północny węzeł, możemy opracować pomocnicze pytania i hasła przewodnie, dzięki którym łatwiej nam będzie dostroić się do energii, które nas oży­wią, nakarmią, wzmocnią i pomogą wyrazić naszą prawdziwą naturę.

Zamieszczone w tym rozdziale arkusze pracy z węzłami mają nam pomóc w uświadomieniu sobie wzorców związanych z węzłem połu­dniowym i potencjałów węzła północnego (dla ilustracji przykładowy arkusz został już wypełniony). Ponieważ sami często nie potrafimy dostrzec niektórych spośród możliwych znaczeń naszego węzła pół­nocnego, możemy poprosić jakiegoś obiektywnego obserwatora lub innego studenta astrologii, by wypełnił za nas arkusz dla węzła północ­nego. Dzięki temu być może uda nam się dostrzec możliwości, które na pierwszy rzut oka wcale nie wydają się oczywiste. Można kopiować dowolną liczbę arkuszy.

Integracja osi węzłów

Oś węzłów przypomina alchemiczne laboratorium wewnątrz na­szej psychiki, dzięki któremu jesteśmy w stanie przemienić surowy materiał pochodzący z poprzednich wcieleń i głęboko zakorzenionych wzorców zachowania w nowe źródła energii. Jeśli obydwa nasze węzły współpracują ze sobą, doświadczamy nieustannej mobilizacji energii, która przyśpiesza nasz rozwój. Często jednak mamy trudności z wy­zwoleniem się spod obsesyjnego przyciągania węzła południowego. W rezultacie trudno nam rozbudzić uśpiony potencjał węzła północne­go i skierować zdolności węzła południowego na cele określone przez północny.

Niektórzy z nas, świadomie czy nie, wykorzystują w życiu energie obydwu węzłów, ale bez żadnego powiązania ze sobą. Na przykład mając węzeł południowy w Wadze w piątym domu, a północny w Bara­nie w jedenastym, w ciągu dnia możemy się zajmować opieką nad dziećmi, a wieczorami aktywnie działać w klubie sportowym dla doro­słych, który sami zorganizowaliśmy, podczas gdy dziećmi zajmuje się płatna opiekunka. Obydwa te zajęcia służą nam i być może jesteśmy zadowoleni z oddzielenia tych dwóch stron naszego życia. Inna osoba jednak mogłaby znaleźć więcej satysfakcji organizując klub sportowy zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. W ten sposób mogłaby jednocześnie zajmować się dziećmi i angażować w bardzo dla niej istotną aktywność fizyczną. Kolejnym przykładem jest kobieta ze Słońcem w Bliźniętach, Merkurym i Neptunem w Lwie w dziesiątym domu, po­łudniowym węzłem w Pannie w jedenastym i północnym w Rybach w piątym w koniunkcji z Marsem. Z własnego wyboru zarabia ona na życie wykonując dwa różne zawody: pracuje na pół etatu jako księgo­wa w agencji pomocy społecznej oraz jest tancerką jazzową. Inna ko­bieta, która wykorzystuje oś Panna-Ryby w pracy zawodowej, jest nauczycielką gry na pianinie. Ten zawód pozwala jej połączyć precyzję i wyczucie techniki gry z wrażliwością na muzykę, a także wyrazić twór­cze umiejętności w komponowaniu ćwiczeń dla uczniów.

Gdy próbujemy dostroić się do energii swojego węzła północnego, zanim jeszcze został on w pełni uaktywniony, możemy odkryć, że co prawda działamy w obszarze życia wyznaczonym przez węzeł północ­ny, ale za pomocą metod przejętych z południowego. Przy węźle pół­nocnym położonym w Rybach możemy używać węzła południowego wPannie do planowania precyzyjnych, doskonale zorganizowanych medytacji. Przy węźle południowym w Bliźniętach, a północnym w Strzelcu będziemy stosować wszystkie możliwe techniki samorozwo-ju naraz albo jednocześnie zapiszemy się na pięć różnych kursów na miejscowym uniwersytecie, nie przykładając najmniejszego znaczenia do faktycznego wyspecjalizowania się w żadnej dziedzinie. Przy węźle południowym w Bliźniętach i północnym w Wadze możemy się poświę­cić życiu małżeńskiemu, ale wybierzemy sobie partnera, który nie ma żadnych zainteresowań i i jedynym celem jego życia będzie spełnianie naszych życzeń.

108

Często, gdy działamy wyłącznie na obszarze węzła południowego, ignorując północny, w naszym życiu pojawiają się zakłócenia ze strony tego ostatniego, który w ten sposób domaga się uwagi. Pracując pilnie przy węźle południowym w Pannie, odmawiając sobie czasu na wy­poczynek i rozbudzenie inspiracji, możemy stać się roztargnieni, roz­trzepani albo zacząć odczuwać pociąg do alkoholu. W ten sposób północny węzeł w Rybach usiłuje nam przypomnieć o swoim istnieniu. Niektórzy ludzie po długim okresie funkcjonowania na poziomie ener­gii węzła południowego zaczynają odczuwać coraz większą frustrację i niezadowolenie, które prowadzi do tego, że zupełnie wycofują się z dziedziny rządzonej przez węzeł południowy i inicjują coś zupełnie nowego, co związane jest z węzłem północnym i często prowadzi do dramatycznych zmian w życiu. Osoba z węzłem południowym w Bli­źniętach w siódmym domu i północnym w Strzelcu w pierwszym domu może po wielu latach porzucić życie małżeńskie po to, by odnaleźć sie­bie; w kilka lat później może wykonać następny zwrot, poświęcając swoje nowo odkryte zainteresowania dla innego partnera.

Jeżeli pragniemy uniknąć podobnej huśtawki, powinniśmy świado­mie stworzyć sobie styl życia, w którym potrzeby obu naszych węzłów zostaną zaspokojone, tak byśmy nie musieli poświęcać jednej strony swojej osobowości na rzecz innej. Jak to zrobić, by jednocześnie podą­żać za własnymi zainteresowaniami i utrzymać partnerstwo? Jak na przykład, gdy nasza oś węzłów łączy dom czwarty z dziesiątym, pogo­dzić ze sobą satysfakcjonujące życie rodzinne i karierę zawodową? Im bardziej te dwie strony naszego życia są od siebie oddzielone, tym wię­cej trudności napotykamy podczas próby ich integracji. Praca w domu jest oczywiście dobrym sposobem na połączenie domu czwartego z dziesiątym, podczas gdy pogodzenie kariery stewardesy linii lotni­czych z wychowywaniem małych dzieci może postawić przed nami pro­blemy nie do rozwiązania.

Szukając metod integracji obu końców osi przede wszystkim po­winniśmy sobie uświadomić najistotniejszą treść potrzeb każdego z węzłów, które pragniemy zaspokoić, i odrzucić te formy wyrażania ich energii, które wykluczają się nawzajem i których być może nie jeste­śmy w stanie zintegrować. Kobieta, która jest zdecydowana pracować jako stewardesa, ale także pragnie natychmiast mieć dzieci z nowym mężem, może stanąć przed dylematem nie do rozwiązania, chyba że mąż zgodzi się tolerować jej częste nieobecności i przejmie na siebie pełną odpowiedzialność za wychowanie dzieci albo jeśli uda jej się la­tać regularnie na codziennej wahadłowej trasie. Ale jeśli u podłoża jej pragnienia, by być stewardesą, kryje się chęć podróżowania, a za dąże­niem do natychmiastowego założenia rodziny leży potrzeba, by znleźć ujście dla energii opiekuńczych, wówczas może ona znaleźć inne wyjście. Przykładem może stać się pewne małżeństwo, które prowadzi letnie obozy dla dzieci w Austrii, albo inne, które kupiło samochód mieszkalny i wraz z dziećmi podróżowało i pracowało na terenie ca­łych Stanów Zjednoczonych. Tego typu metody integracji obydwu węzłów nie są oczywiste na pierwszy rzut oka. Aby je odkryć, powinniśmy najpierw przyjrzeć się obydwu końcom osi, uświadomić sobie, jaka jest prawdziwa treść potrzeb każdego z naszych węzłów, a na­stępnie zorganizować burzę mózgów i rozważyć wszystkie możliwo­ści jednoczesnego zaspokojenia tych przeciwstawnych potrzeb, nawet te, które na pierwszy rzut oka wydają się nam zupełnie nie­prawdopodobne.

Integracja osi węzłów jest nam szczególnie potrzebna, jeśli w na­szym kosmogramie pojawia się któryś z następujących wzorów: a) domy, w których leżą węzły, ustawione są w porządku odwrotnym do naturalnego (np. węzeł północny w Baranie w siódmym domu, a połu­dniowy w Wadze w pierwszym domu), b) węzeł południowy jest w ko-niunkcji z władcą węzła północnego albo północny w koniunkcji z władcą południowego (np. węzeł północny w Byku, a południowy w Skorpionie w koniunkcji z Wenus, władczynią Byka). W pierwszym przypadku musimy pamiętać, że znaki wskazują na energie, a domy na dziedziny życia; wyrażamy energię znaku, w którym znajduje się węzeł, w dziedzinie życia określonej przez dom. Węzeł północny w Baranie w siódmym domu nie jest tym samym, co południowy w Wadze w pierwszym domu, podobnie jak węzeł północny w Wadze w pierw­szym domu różni się od południowego w Baranie w siódmym domu. Zastanówmy się nad poniższymi interpretacjami:

Węzeł południowy w Wadze w pierwszym domu: tendencja do pokazy­wania się światu jako miła, sympatyczna osoba i definiowania siebie przez relacje z innymi ludźmi.

Węzeł północny w Baranie w siódmym domu: trzeba nauczyć się same­mu dbać o zaspokajanie własnych potrzeb w partnerstwie, stać się inicjato­rem działań podejmowanych wspólnie z partnerem i tworzyć bliskie związki z dynamicznymi osobami obdarzonymi dużą motywacją.

Węzeł południowy w Baranie w siódmym domu: tendencja do szuka­nia impulsywnych i dynamicznych, a nawet agresywnych partnerów, którym można oddać inicjatywę, oraz do poświęcania siebie, by zaspokoić potrzeby partnera.

Węzeł północny w Wadze w pierwszym domu: trzeba się nauczyć two­rzyć harmonijne kontakty z ludźmi i reagować na ich potrzeby, jednocze­śnie tworząc własny wizerunek jako miłej, towarzyskiej osoby i zaspokajając swoje potrzeby piękna, harmonii, obiektywizmu i tworzenia związków.

110

Jeśli węzeł północny znajduje się w koniunkcji z władcą południo­wego, wyrażanie energii węzła północnego będzie nieodłącznie zwią­zane z jednoczesnym dostrojeniem się do energii znaku i władcy węzła południowego. Uaktywniając węzeł północny położony w Skorpionie w koniunkcji z Wenus przeniesiemy potrzebę ciepła i bezpieczeństwa, symbolizowaną przez węzeł południowy w Byku. Podobnie, jeśli węzeł południowy znajduje się w koniunkcji z władcą węzła północnego, nie uda nam się wyrażać węzła południowego nie rozbudzając jednocze­śnie w sobie cech związanych, choćby tylko pośrednio, z węzłem pół­nocnym. Jeśli mamy węzeł południowy w Rybach, a północny w Pannie w koniunkcji z Neptunem, to zajmując się szczegółową, analityczną pracą związaną z węzłem północnym jednocześnie będziemy czerpać z naszej współczującej i podatnej na inspirację natury.

Często obawiamy się, że jeśli przestaniemy się skupiać na dziedzi­nach życia symbolizowanych przez węzeł południowy, zaczniemy dry­fować bez kotwicy i stracimy poczucie bezpieczeństwa oraz możliwość korzystania z umiejętności związanych z węzłem południowym. Za­zwyczaj jednak te obawy są bezpodstawne, zwłaszcza jeśli zbudowali­śmy solidne fundamenty na węźle południowym. Ja sama mam węzeł południowy w Pannie w dziewiątym domu w koniunkcji z Saturnem, a także ze Słońcem położonym na pierwszych stopniach Wagi. Spędzi­łam w życiu wiele żmudnych godzin przygotowując notatki do wykła­dów, pełna obaw, że jeśli nie sprecyzuję dokładnie wszystkiego, co chcę powiedzieć, na piśmie, to zabraknie mi słów, wszystko mi się po­miesza i zgubię się w środku wykładu (negatywna strona Ryb). Węzeł południowy zmusza mnie do starannego przygotowania wszystkich wypowiedzi, ale jeśli stojąc przed grupą nie jestem w stanie wyzwolić się od stwarzanego przezeń przymusu wewnętrznego i czytam z kartki zamiast zawierzyć sobie i mówić spontanicznie, używając notatek jedy­nie jako zabezpieczenia, moje wykłady stają się o wiele mniej inspiru­jące niż wówczas, gdy porzucam metody Panny. Ale po to, by rozwinąć w sobie wiarę Ryb i w chwili potrzeby zyskać dostęp do intuicji, muszę odrobić lekcje Panny i przygotować dobrze zorganizowane notatki. Gdy już je mam, mogę je odłożyć i prowadzić wykłady spontanicznie. Podam jeszcze jeden mnie dotyczący przykład dla zilustrowania tego, że gdy już zdecydujemy się otworzyć na doświadczenia związane z węzłem północnym, pojawia się przed nami mnóstwo codziennych sytuacji, w których możemy wybierać, czy chcemy pójść za impulsem węzła południowego, czy wolimy uaktywnić północny albo też znaleźć sposób na harmonijne wyrażenie obydwu. Gdy po raz pierwszy mia­łam prowadzić zajęcia na temat węzłów Księżyca, wstałam wcześnie rano, by przygotować arkusze ćwiczeń dla studentów. Miałam niewie­le czasu, a czułam wewnętrzną presję, by nie pominąć żadnej strony, która wydawała mi się ważna. Musiałam także pójść do sklepu spożyw­czego po napoje przeznaczone na przerwę w zajęciach. Gdy wracałam ze sklepu, zaabsorbowana myślami o tym, co jeszcze muszę zrobić, gdzieś w pobliżu rozległo się przestraszone miauczenie. Rozejrzałam się i ze zdumieniem ujrzałam siedzącego na drzewie kota, który roz­paczliwie trzymał się najwyższych gałęzi i najwyraźniej nie potrafił zejść na dół. W tej chwili uświadomiłam sobie, że mam wybór - jeśli zajmę się ratowaniem kota w sąsiedztwie (północny węzeł w Rybach w trzecim domu), to nie wystarczy mi czasu, by przygotować „bardzo ważne" arkusze (południowy węzeł w Pannie w dziewiątym domu) dla studentów. Ale co tak naprawdę było ważniejsze? Zdając sobie sprawę z synchroniczności tego zdarzenia wiedziałam, co powinnam wybrać. Uratowałam kota, nie skończyłam arkuszy i przeprowadziłam zajęcia, w trakcie których okazało się, że arkusze w ogóle nie były potrzebne. Za to opowiedziałam studentom wydarzenie z kotem i sądzę, że zain­spirowało ich to bardziej niż kolejne zadanie analityczne.

Każdego dnia stajemy przed wyborami związanymi z energią węzłów. Jeśli pomimo niepokoju spowodowanego porzuceniem zna­jomych wzorców wybieramy drogę węzła północnego, zazwyczaj prze­konujemy się, że nadal możemy korzystać z umiejętności związanych z węzłem południowym, lecz te umiejętności przynoszą o wiele więcej korzyści nam i innym, jeśli są przepuszczone przez filtr sposobu istnie­nia związanego z węzłem północnym.

111

-

109

Arkusz pracy dla węzła północnego

Znak i dom węzła północnego:

Aspekty do węzła północnego:

Władca węzła północnego, jego znak i dom:

Aspekty do władcy węzła północnego:

Słowa-klucze

ilustrujące znak

węzła północnego

Słowa-klucze

ilustrujące dom

węzła północnego

Słowa-klucze ilustrujące planety w koniunkcji z węzłem północnym (jeśli takie są)

PODAJ CO NAJMNIEJ DZIESIĘĆ ZNACZEŃ ZNAKU I DOMU TWOJEGO WĘZŁA PÓŁNOCNEGO:

1.

2.

4.

5.

6.

7.

8.

9.

10.

11.

SŁOWA-KLUCZE ILUSTRUJĄCE DOM, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ WŁADCA WĘZŁA PÓŁNOCNEGO:

PODAJ CO NAJMNIEJ PIĘĆ ZNACZEŃ WŁADCY DOMU, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ TWÓJ WĘZEŁ PÓŁNOCNY:

1.

2.

3.

4.

5.

6.

Arkusz pracy dla węzła północnego

Znak i dom węzła północnego: Ryby w 3. domu

Aspekty do węzła północnego: opozycja do Saturna i Słońca, kwadrat do ascendentu

Władca węzła północnego, jego znak i dom: Neptun w Wadze w 10. domu

Aspekty do władcy węzła północnego: opozycja do Księżyca, kwadrat do Urana, sekstyl do Plutona

Słowa-klucze

ilustrujące znak

węzła północnego

wyobraźnia kreatywność wrażliwość synteza płynność woda

Słowa-klucze

ilustrujące dom

węzła północnego

bliskie otoczenie krewni percepcja komunikacja pisanie

Słowa-klucze ilustrujące planety w koniunkcji z węzłem północnym

(jeśli takie są)

nie ma koniunkcji

PODAJ CO NAJMNIEJ DZIESIĘĆ ZNACZEŃ ZNAKU I DOMU TWOJEGO WĘZŁA PÓŁNOCNEGO:

  1. krótkie podróże do miejsc inspiracji (nad wodą); wyjazdy z miasta na weekendy

  2. serdeczne stosunki z rodzeństwem i krewnymi

  3. intuicyjne porozumienie, komunikacja z wyobraźnią

  4. twórcze pisanie, pisanie w natchnieniu

  1. muzyka w codziennym otoczeniu

  2. wrażliwość na potrzeby innych, obdarzanie innych w codziennych relacjach; codzienna służba

  3. płynięcie z prądem w codziennej rutynie

  4. nauka przedmiotów artystycznych i uprawianie jakiejś dziedziny sztuki

  5. uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych (koncerty, spektakle, muzea, kino)

  1. wykorzystywanie duchowości; zaufanie do intuicji

  2. wrażliwość na najbliższe otoczenie

SŁOWA-KLUCZE ILUSTRUJĄCE DOM, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ WŁADCA WĘZŁA PÓŁNOCNEGO:
wizerunek publiczny praca zawodowa praca na własny rachunek uznanie u innych

reputacja pozycja społeczna pracodawca matka lub ojciec

PODAJ CO NAJMNIEJ PIĘĆ ZNACZEŃ WŁADCY DOMU, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ TWÓJ WĘZEŁ PÓŁNOCNY:

  1. inspirujący, twórczy zawód - sztuka lub pisanie

  2. praca niezależna, kierowana przez wewnętrzne przewodnictwo lub wyższą jaźń

  3. pragnienie, by przez pracę zawodową dokonać znaczącego wkładu do społeczeństwa

  4. płynięcie z prądem w życiu zawodowym, podążanie za inspiracją

  5. zawód związany ze służeniem społeczeństwu, zdobycie uznania za umiejętności twórcze lub służbę innym

  6. wysokie standardy w zobowiązaniach zawodowych

Arkusz pracy dla węzła południowego

Znak i dom węzła południowego:

Aspekty do węzła południowego:

Władca węzła południowego, jego znak i dom:

Aspekty do władcy węzła południowego:

Słowa-klucze

ilustrujące znak

węzła południowego

Słowa-klucze

ilustrujące dom

węzła południowego

Słowa-klucze ilustrujące planety w koniunkcji z węzłem południowym

(jeśli takie są)

PODAJ CO NAJMNIEJ DZIESIĘĆ ZNACZEŃ ZNAKU I DOMU TWOJEGO WĘZŁA POŁUDNIOWEGO:

1.

2. 3. 4.5. 6.7.8.9.10. 11

SŁOWA-KLUCZE ILUSTRUJĄCE DOM, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ WŁADCA WĘZŁA POŁUDNIOWEGO:

PODAJ CO NAJMNIEJ PIĘĆ ZNACZEŃ WŁADCY DOMU, W KTÓRYM ZNAJDUJE SIĘ TWÓJ WĘZEŁ POŁUDNIOWY:

1.2. 3. 4. 5. 6.

Aspekty, synastria i tranzyty

Aspekty do węzłów Księżyca

Jeśli jakaś planeta znajduje się w koniunkcji z naszym węzłem południowym (z dokładnością do około 5 stopni), a w opozycji do pół­nocnego, najprawdopodobniej wyraża ona umiejętności, które rozwi-

112

nęliśmy w poprzednich wcieleniach oraz w pierwszych latach obecne­go życia. Podobnie jak w przypadku węzła południowego, taka planeta reprezentuje wrodzony talent, ale może również narzucać nam auto-matyzmy, zachowania kompulsywne, brak elastyczności i umiejętności adaptacji. Osobowość planetarna, czyli jedno z naszych wewnętrznych „ja", symbolizowane przez tę planetę, ma tendencję do dominowania całej naszej osobowości, choć ten wpływ może pozostawać nieuświa-damiany. Tak głęboko identyfikujemy się z energią danej planety, że rzadko zauważamy jej działanie. Ponieważ ten wpływ jest ukryty, nosi charakterystykę dwunastego domu. Na przykład Saturn w koniunkcji z południowym węzłem może działać podobnie jak Saturn w dwunstym domu, powodując wszechobecne lęki i niepokoje, które kryją się pod większością naszych działań, a także sztywność psychiki, czasami odczuwaną jako swego rodzaju wewnętrzny mur; od pozytywnej stro­ny koniunkcja Saturna z węzłem południowym wskazuje na wrodzoną umiejętność ciężkiej pracy, odpowiedzialność i zaangażowanie. Księ­życ w koniunkcji z południowym węzłem może oznaczać głęboko zakorzenione uzależnienia, ale także umiejętność dawania i przyjmo­wania opieki. Każda planeta w koniunkcji z południowym węzłem działa jak okulary, przez które patrzymy na rzeczywistość. Ponieważ używamy ich bezustannie, a zwykle są one dobrze dopasowane, naj­częściej w ogóle nie zdajemy sobie sprawy, że je nosimy.

Działanie energii planet tworzących koniunkcję z naszym połu­dniowym węzłem, podobnie jak działanie samego węzła, należy wypro­wadzić z nieświadomości i zweryfikować. Może nam w tym pomóc jakaś forma terapii opartej na przywołaniu w pamięci i przepracowa­niu wczesnych doświadczeń i postaw związanych z tą planetą albo re­gresy do przeszłych wcieleń z motywami przewodnimi, które kojarzą się z tą planetą. Jeśli mamy planety w koniunkcji z południowym węzłem, możemy potrzebować wielu lat, by przepracować przeszłe doświadczenia; ale zakończenie tego procesu nie jest warunkiem osią­gania zadowolenia i sukcesów, gdyż zalety i siła tych planet są do na­szej dyspozycji przez cały czas. Najtrudniejszą częścią naszego zadania będzie wyzwolenie się spod dominacji wzorców narzucanych przez daną planetę i rozbudzenie w sobie cech związanych z węzłem północ­nym, ale zrobienie tego leży w naszym najlepiej pojętym interesie. Jeśli mamy więcej niż jedną planetę w koniunkcji z południowym węzłem, zadanie staje się jeszcze trudniejsze. Siła przyciągania wzorców zwią­zanych z tym węzłem wytwarza wówczas wielką energię i motywację do działania w danej dziedzinie życia, ale może nas także pobudzić do przezwyciężenia bezwładu i odkrycia nowych sposobów ekspresji.

Ja sama mam w dziewiątym domu stellium złożone z Merkurego, Wenus, Saturna, węzła południowego i Słońca, przy czym odległość Saturna i Słońca od węzła wynosi około czterech stopni. Ta konfigura­cja jest dla mnie jednocześnie ciężarem i błogosławieństwem. Przez całe życie odczuwałam wielką motywację do rozwoju intelektualnego i zajmowania się filozofią. Pragnęłam odnajdywać sens swoich do­świadczeń i dzielić się własnym zrozumieniem z innymi, ale lęk wywo­łany przez Saturna sprawiał, że najczęściej zamykałam się w dziewiąto-domowej wieży pełnej papierów i książek, nie czując ochoty i nie potrafiąc wypuścić się w szerszy świat. Na rozwój mojej umiejętności używania dziewiątodomowych talentów, a także na rozbudzenie moje­go węzła północnego największy wpływ miały dwa doświadczenia. Jed­nym z nich była współpraca z mężczyzną (proszę zauważyć, że mój Sa­turn jest w koniunkcji ze Słońcem i z węzłem południowym), który miał koniunkcję Neptuna i węzła północnego w Pannie w miejscu, w którym znajduje się moje stellium. Drugim takim przeżyciem była dla mnie śmierć ojca, która zbiegła się w czasie z ostatnim przejściem Neptuna przez mój ascendent. Gdy południowy węzeł znajduje się w koniunkcji z planetą reprezentującą jedno z rodziców (Księżycem, Słońcem albo Saturnem), przywiązanie i identyfikacja z tym rodzicem może być tak głęboko zakorzeniona w naszej osobowości (i często równie głęboko nieświadoma), że jego śmierć może być przez nas odczuwana jako śmierć naszego „ja" w takiej postaci, w jakiej je znaliśmy. Tego typu doświadczenie może być przerażające i prowadzić do zupełnej dezin­tegracji wewnętrznej; z drugiej strony jednak może się okazać wyzwo­leniem, w końcu bowiem otrzymujemy możliwość wyjścia poza wzor­ce, które więziły nas od lat, a może nawet od wielu wcieleń.

Planety w koniunkcji z naszym węzłem północnym (z dokładno­ścią do 5 stopni) pomagają nam rozbudzić aktywność związaną z tym węzłem. Zabarwiają one znaczenie węzła swoją energią, zarówno w jej pozytywnych, jak i w negatywnych manifestacjach. Koniunkcja planety z północnym węzłem nie daje jeszcze pewności, że będziemy używać tego węzła konstruktywnie; w gruncie rzeczy zbyt łatwo możemy się

dostroić do najbardziej powierzchownych wymiarów danej planety, jej znaku i domu, przez co tym trudniej będzie nam dotrzeć do jej głęb­szych znaczeń i nauczyć się je wyrażać. Węzeł północny w koniunkcji zWenus w Byku może nas skłaniać do przywiązywania zbyt wielkiej wagi do fizycznego piękna, wskutek czego nigdy nie nauczymy się prawdziwie kochać; koniunkcja węzła północnego z Plutonem w Lwie może spowodować, że będziemy poszukiwać intensywnych doświad­czeń seksualnych bez względu na wpływ takich eksperymentów na nasz ogólny stan ducha. Gdy węzeł północny znajduje się w koniunkcji z więcej niż jedną planetą, otrzymujemy dodatkowe zasilanie z kosmo­su w dziedzinie, którą ten węzeł reprezentuje; musimy jednak prze­robić lekcje dotyczące konstruktywnego wyrażania energii węzła południowego, nauczyć się integrować obydwa końce osi oraz odkryć najkorzystniejsze sposoby manifestacji znaku i planet związanych z węzłem północnym. Mimo to ci z nas, którzy mają planety w koniunk­cji z węzłem północnym, są szczęściarzami, prawdopodobieństwo, że ugrzęzną w głęboko zakorzenionych wzorcach z przeszłości, jest tu bowiem o wiele mniejsze. Taka koniunkcja zawiera w sobie wielki po­tencjał, który może nam pomóc w odnalezieniu właściwego rodzaju duchowego pokarmu oraz przyciągnąć do nas możliwości rozwoju

i spełnienia.

Wpływ planet pozostających w trygonie lub sekstylu (do 3 stopni) do osi węzłów jest słabszy niż w przypadku koniunkcji, ale mogą one nam pomóc w integracji spolaryzowanych znaków, prowadząc nas do doświadczeń, dzięki którym uda nam się rozwiązać problemy związa­ne z opozycją węzłów. Wpływ takich planet może jednak również okazać się szkodliwy. Szczególnie trygon daje nam skłonność do wybierania linii najmniejszego oporu, łatwych, utartych dróg, co w od­niesieniu do osi węzłów oznacza kierowanie się energią węzła połu­dniowego raczej niż północnego. Takie trygony czy seks tyle mogą nam odbierać motywację do rozbudzenia północnego węzła.

Natomiast kwadraty do osi węzłów mogą nas w znacznym stopniu wzmacniać, choć także powodują konflikty, tworzą bowiem rodzaj pół-krzyża, który odciąga naszą uwagę od samej osi w kierunku planety znajdującej się na wierzchołku konfiguracji. Taka planeta zostaje na­ładowana energią przeszłych i przyszłych wzorców zawartych w osi węzłów wraz ze wszystkimi jej karmicznymi manifestacjami. Kwadrat do osi daje jej siłę, lecz to, jak używamy tej siły, jest kwestią indywidu­alnego wyboru. Planeta tworząca półkrzyż może jeszcze bardziej skomplikować napięcia osi węzłów i pogłębić nasz konflikt wewnętrz­ny, ale także dać nam motywację do jego rozwiązania. Może także, jako midpunkt węzłów, wprowadzić w nasze życie doświadczenia, które pomogą nam przezwyciężyć trudności związane z integracją osi. Na taką planetę należy zwrócić szczególną uwagę, często bowiem sta­nowi ona najbardziej karmiczny i transformujący element horoskopu. Ponieważ oś węzłów jest osią wzrostu i transformacji, kwadraty do niej z perspektywy ewolucyjnej są o wiele bardziej korzystne niż trygony i sekstyle.

Jeszcze inna sytuacja powstaje, gdy mamy dwie planety pozostają­ce we wzajemnej opozycji i jednocześnie w kwadraturze do osi węzłów albo oś węzłów w kwadraturze do osi ascendentu czy MC-IC, w rezul­tacie czego tworzy się swego rodzaju wielki krzyż. Przy takiej konfigu­racji czujemy się ciągnięci już nie w dwóch, lecz w czterech różnych kierunkach, i możemy mieć wrażenie, że nigdy nie uda nam się „ze­brać do kupy" i funkcjonować z jakimkolwiek poczuciem wewnętrznej harmonii. Ale tego typu kwadratury dają nam silniejszą motywację, a dodatkowa opozycja zwiększa naszą świadomość. Energia zawarta w tej konfiguracji, a także energie wszystkich poszczególnych zawar­tych w niej planet mogą nas doprowadzić do zrozumienia i zintegro­wanego działania, które będzie wywierać znaczący wpływ na innych i promować nasz rozwój.

Ponieważ mam oś ascendentu w dość ścisłym kwadracie do osi węzłów, często zauważałam, że wyrażanie energii moich węzłów koli­duje z projektowaniem własnej osobowości na ascendencie i two­rzeniem związków na descendencie. Zintegrowanie tych czterech dziedzin mojego życia wymagało znacznej inwestycji czasu, energii i świadomości, ale dało mi także kilka doświadczeń głębokiej unii, zro­zumienia i działań transformujących w relacjach ze sobą i z innymi.

Synastria: aspekty węzłów w horoskopach porównawczych

Aspekty do węzłów księżycowych między horoskopami działają podobnie jak w obrębie jednego horoskopu. Gdy planety innej osoby znajdują się w koniunkcji z naszym węzłem południowym, zostaje on

116

wzmocniony ich specyficznymi cechami. Zazwyczaj czujemy się swo­bodnie w towarzystwie takiej osoby, od pierwszej chwili mamy wraże­nie, jakbyśmy ją znali od lat i byli starymi przyjaciółmi; występuje tu wzajemne przyciąganie, a najswobodniej odnosimy się do siebie na płaszczyźnie planety i znaku, w którym zachodzi koniunkcja. Możliwe, że byliśmy związani z tą osobą w którymś z przeszłych wcieleń i od dawna jesteśmy połączeni świadomością. Jeśli na przykład mamy przy­jaciela, którego Merkury w Lwie znajduje się w koniunkcji z naszym węzłem południowym, również w Lwie, nasza komunikacja i procesy myślowe są ze sobą zgrane; możemy spontanicznie, twórczo i z zaufa­niem dzielić się myślami.

Ale chociaż relacje z ludźmi, którzy mają planety na naszym połu­dniowym węźle, przychodzą nam bardzo naturalnie, na dłuższą metę takie związki mogą hamować nasz rozwój. Ta druga osoba nieustannie wzmacnia w nas funkcje, które i tak już są nadmiernie rozwinięte. Poza tym nie mamy żadnej gwarancji, że ta osoba wyraża energię swojej pla­nety w konstruktywny sposób, że będzie stymulować najbardziej pozy­tywne cechy naszego węzła południowego i pomoże nam się pozbyć negatywnych wzorców z nim związanych. Jest raczej prawdopodobne, że będzie nas wciąż na nowo wciągać w tę dziedzinę naszego życia, odrywając od lekcji niesionych przez węzeł północny. Na krótką metę takie relacje mogą nam sprawiać przyjemność i dowartościować, dru-, ga osoba dostarcza bowiem wzmocnienia naszych cech związanych z węzłem południowym, pomagając nam przezwyciężyć niepewność siebie w tej dziedzinie. (Oczywiście należy tu poczynić zastrzeżenie, że jeśli dana planeta jest nieharmonijnie aspektowana w kosmogramie takiego człowieka, on sam może mieć z nią kłopoty i wówczas nie bę­dzie się w stanie dostroić do energii naszego węzła południowego.) Jednak z czasem prawdopodobnie poczujemy, że oddalamy się od wła­ściwego kierunku i że zamykają się jakieś drzwi w naszej psychice, my zaś pozostajemy uwięzieni w wąskim obszarze automatyzmów węzła południowego i nie rozwijamy swoich potencjałów i innych aspektów osobowości, gdyż brakuje nam do tego odpowiedniego bodźca. Jeśli więc zależy nam na tym, by w pełni wyrażać energię węzła północnego i rozbudzić swoje zdolności, powinniśmy unikać koniunkcji z połu­dniowym węzłem. Są to niezwykle kuszące, ale prawdopodobnie naj­mniej korzystne aspekty przy długotrwałych związkach.

Planety innej osoby tworzące trygon, sekstyl albo kwadrat do na­szej osi węzłów wpływają na obydwa węzły. Trygony i sekstyle najczę­ściej, choć nie zawsze, wciągają nas na powrót w obszar doświadczeń węzła południowego; kwadraty aktywizują wszystkie konflikty repre­zentowane przez naszą oś węzłów, ale jednocześnie dają nam motywa­cję do ich rozwiązania. Przy wszelkich aspektach porównawczych wiele zależy od siły i natury planety wpływającej na nasz węzeł oraz od tego, czy dana osoba używa jej energii konstruktywnie czy destruktywnie. Aspekty czyjegoś Neptuna do naszego południowego węzła w Pannie mogą rozpuścić część krytycyzmu i nadmiernej skłonności do analizy Panny i rozbudzić północny węzeł w Rybach. Jeśli natomiast aspektu-jącą planetą jest Merkury, związek z taką osobą może wzmocnić w nas cechy Panny. Energia Panny potrafi się jednak przejawiać na wielu poziomach i nie sposób przewidzieć, do jakiego stopnia i w jaki sposób wpływ innej osoby zmieni nasze postawy związane z węzłem południo­wym. Niektórzy ludzie mogą stymulować nasz węzeł południowy bar­dziej niż północny, ale to właśnie kontakt z nimi daje nam okazję, by przepracować negatywne uwarunkowania związane z naszym węzłem południowym i wyzwolić się od nich.

Chociaż ilość możliwych kombinacji aspektów w astrologii porów­nawczej jest praktycznie nieograniczona, nie ma chyba korzystniejsze­go wskaźnika dla związków międzyludzkich niż koniunkcja północne­go węzła jednej osoby z planetą drugiej. Taka planeta stymuluje nasz węzeł północny za każdym razem, gdy jej energia zostaje uruchomio­na. Wiele oczywiście zależy od sposobu manifestacji tej planety. Oso­ba, która wyraża swego Marsa w Baranie w koniunkcji z naszym wę­złem północnym w agresywny i szorstki sposób, może prowokować nas do ostrego gniewu i możliwe, że będziemy woleli nie wiązać się z kimś takim na dłuższą metę. Ale ten sam Mars w Baranie może nam dostar­czyć potrzebnej mobilizacji. Z kolei podatność na depresje i poczucie izolacji wywoływane przez czyjegoś Saturna w Rybach mogą nas otwo­rzyć na ból emocjonalny i niesprecyzowane tęsknoty, jeśli mamy pół­nocny węzeł w Rybach, ale dzięki temu być może uda nam się rozbu­dzić i rozwinąć w sobie inspirację, kreatywność i empatię.

Najczęściej spotkanie osoby, która ma planetę w koniunkcji z na­szym węzłem północnym, jest pozytywnym doświadczeniem, szczegól­nie jeśli tą planetą jest Słońce, Księżyc, Wenus albo Jowisz. Słońce

118

dodaje nam wiary w siebie przy wyrażaniu energii naszego węzła pół­nocnego; Księżyc opiekuje się nami i dostarcza mu pokarmu ducho­wego; Wenus nasyca go miłością; Jowisz promuje i pomaga w ekspan­sji. Z tego powodu koniunkcje z północnym węzłem występują u wielu szczęśliwych małżeństw. Właściciel planety także zyskuje na tym part­nerstwie, gdyż węzeł północny obficie wspiera jego planetę afirmującą życie energią.

Odwrócone koniunkcje osi

Jeszcze innym układem porównawczym o karmicznym znaczeniu, który wart jest odnotowania, jest odwrócona koniunkcja osi węzłów między dwoma kosmogramami, szczególnie jeśli jej zasięg nie przekra­cza pięciu stopni. Takie połączenie występuje na przykład wówczas, gdy jedna osoba ma węzeł północny na 2 stopniu Bliźniąt, a południo­wy na 2 Strzelca, druga zaś węzeł południowy na 2 stopniu Bliźniąt, a północny na 2 Strzelca. Różnica wieku między takimi osobami za­wsze będzie wynosiła mniej więcej 9 lat i 3 miesiące albo nieparzyste wielokrotności tego okresu: 27 3A, 461/4 lub 64 3A roku (dokładne wiel­kości należy sprawdzić w efemerydach). Jeśli w ogóle można odczytać z horoskopu braterstwo dusz, jego najlepszym wskaźnikiem będzie prawdopodobnie połączenie węzła północnego z planetą lub odwróce­nie osi węzłów. Taka więź duchowa nie musi jednak koniecznie wska­zywać na potencjalne małżeństwo albo partnerstwo; może przybierać formę przyjaźni, związku nauczyciela z uczniem, rodzica z dzieckiem, pracodawcy z pracownikiem albo jakiejkolwiek innej relacji między­ludzkiej.

Gdy dwie osoby mają odwróconą koniunkcje osi o zasięgu nie przekraczającym kilku stopni, wówczas jedna z nich w naturalny sposób wyraża cechy, które druga ma potrzebę rozwinąć w sobie, i od­wrotnie. Nasze instynktowne zachowania związane z węzłem połu­dniowym stymulują „ja" drugiej osoby symbolizowane przez jej węzeł północny; ona zaś oddziałuje w analogiczny sposób na nas. Samo prze­bywanie w towarzystwie kogoś takiego uruchamia potężne transfor­mujące energie, które wpływają na obie strony.

Choć odwrócenie węzłów jest jednym z najbardziej dynamicznych i rozwojowych połączeń, jakie mogą się pojawić w horoskopach porównawczych, ma ono także swoje wady. Po pierwsze, jest możliwe, że ta druga osoba nie potrafi wyrażać energii swojego węzła południowe­go konstruktywnie. Jeśli nasz węzeł północny znajduje się w Lwie, powinniśmy rozwijać w sobie otwartość emocjonalną, twórczą autoek-spresję i zaufanie do własnej indywidualności; tymczasem ta druga osoba zamiast ciepła, spontaniczności i poczucia własnej wartości Lwa może wyrażać przez swój węzeł południowy raczej jego egoizm, bom-bastyczność i arogancję. Kolejną niedogodnością w związkach dwojga ludzi z odwróconą osią węzłów, którzy pozostają ze sobą w bliskich sto­sunkach, jest wzorzec przyciągania i odpychania. Bierze się on stąd, że gdy próbujemy sterować w stronę naszego węzła północnego, druga osoba blokuje nas i hamuje, ściągając z powrotem na stare ścieżki. Je­śli na przykład mamy północny węzeł w Wodniku, a południowy w Lwie, zapewne będziemy sobie cenić towarzystwo kogoś z północ­nym węzłem położonym w Lwie, a południowym w Wodniku, emo­cjonalny dystans oraz społeczna, polityczna i metafizyczna świado­mość takiej osoby pomogą nam bowiem przezwyciężyć tendencję do grzęźnięcia w dylematach emocjonalnych i poczucie niedowartościo­wania ego, związane z węzłem południowym w Lwie. Ale tę osobę zkolei może przyciągać do nas emocjonalny, ekspresyjny sposób bycia Lwa, toteż będzie ona poszukiwać wspólnych doświadczeń, podkreślających cechy Lwa, a nie Wodnika. Mimo wszystko jednak odwrócenie osi niezwykle mocno aktywizuje potencjał rozwoju oby­dwojga partnerów. Ludzie, których węzły znajdują się w przeciwnych znakach niż nasze, choć poza zasięgiem koniunkcji, także mogą nam pomóc w rozbudzeniu energii północnego węzła; również ci, którzy mają węzły w przeciwnych domach niż my, niezależnie od znaku, mogą nam udzielić kilku lekcji dotyczących dostrojenia się do dane­go obszaru życia.

Ja sama przez wiele lat utrzymywałam znajomość z mężczyzną, który miał węzeł południowy i Księżyc w Rybach w dwustopniowej koniunkcji z moim węzłem północnym, a węzeł północny i Neptuna wPannie w również dwustopniowej koniunkcji z moim Saturnem i wę­złem południowym. W czasie trwania tego związku, opartego na wza­jemnej nauce i wsparciu, przekonałam się, jak wielki potencjał rozwoju i spełnienia niosą ze sobą tego typu koniunkcje. W tym przypadku jed­nocześnie wystąpiło odwrócenie osi oraz koniunkcje planet z węzłem

120

północnym i południowym, miałam więc okazję obserwować działanie zarówno pozytywnych, jak i negatywnych stron każdego z tych ukła­dów. Przez jakiś czas wysyłałam także prośby do kosmosu o to, by na mojej drodze pojawiali się ludzie z koniunkcjami planet do mojego węzła północnego albo z osiami odwróconymi względem moich. Licz­ba osób, jakie wówczas poznałam, z takimi aspektami do mojego ho­roskopu, była zdumiewająca.*

* Kiedyś prowadząc zajęcia ze studentami astrologii wspomniałam o tym, że modliłam się o poznawanie ludzi z koniunkcjami do mojego węzła północnego i że bardzo szybko otrzymałam odpowiedź na te modlitwy. Wówczas jeden ze stu­dentów zawołał: „Ale ty masz północny węzeł w Rybach! Ludzie z planetami w Rybach słyszeli te modlitwy!"

Wszystkie te związki stymulowały mój rozwój, choć dwa z nich niestety trwały bardzo krótko, gdyż nie odpo­wiadał mi sposób, na jaki te osoby wyrażały energie planet pozostają­cych w koniunkcji z moim węzłem północnym. Pomimo tych dwóch trudnych doświadczeń nadal jestem przekonana, że koniunkcje z wę­złem północnym i odwrócenie osi między horoskopami to kamienie węgielne przy budowaniu związków, które mogą nas pchnąć na ścieżki indywidualnego rozwoju, i że możemy ogromnie dużo zyskać dzięki ta­kim połączeniom dusz.

Węzły, tranzyty i progresje

Węzły księżycowe są nieustannie stymulowane przez nasze związ­ki z innymi ludźmi oraz przez wpływy tranzytów i progresji. Warto zwrócić szczególną uwagę na cztery rodzaje tranzytów, które działają na naszą oś węzłów jak katalizator, zmuszając nas do zajęcia się nie­rozwiązanymi problemami, przeszłymi i obecnymi. Są to:

a) tranzyty planet aspektujących nasze węzły (należy tu uwzględnić

także progresje i cykl księżycowy),

  1. aspekty do naszych planet tworzone przez tranzytujące węzły,

  2. aspekty między węzłami tranzytującymi a urodzeniowymi,

d) dobowy cykl kosmogramu ze szczególnym uwzględnieniem koniunkcji ascendentu z naszymi węzłami urodzeniowymi i tranzytu­jącymi. Zastanówmy się nad nimi po kolei.

Tranzyty do węzłów

Planety tranzytujące i progresywne, a także nowie i pełnie, które tworzą koniunkcje z naszymi węzłami Księżyca, aktywizują ich poten­cjał swoją energią. Tranzytujący Saturn może pomóc nam skonsolido­wać energię i skierować ją na obszar związany z węzłem; tranzytujący Neptun może nas uwrażliwić i zainspirować, ale także wprowadzić w życie chaos. Działanie wewnętrznych planet i faz Księżyca jest krót­kie, ale tranzyty zewnętrznych planet i wszystkie progresje, oprócz Księżyca, uaktywniają nasze węzły na całe miesiące czy nawet lata. Ponieważ wszystkie zewnętrzne planety zgromadziły się teraz między Skorpionem a Wodnikiem, ci z nas, którzy mają węzły w tych znakach, odbierają potężne koniunkcje ciężkich planet ze swym północnym lub południowym węzłem. Wpływ tych tranzytów jest długotrwały i może­my odczuwać, że przechodzimy przez długi okres przepracowywania przeszłości lub nauki funkcjonowania na nowym poziomie. Warto zwrócić uwagę nawet na comiesięczne tranzyty Księżyca przez nasz północny węzeł, a także na koniunkcje ze Słońcem, Merkurym, Wenus i Marsem oraz nowie i pełnie, które wypadają na naszych węzłach, gdyż nasza świadomość w tych dniach, a także działania, które podejmuje­my, i możliwości, jakie się przed nami pojawiają, mogą sygnalizować najkorzystniejsze dla nas sposoby istnienia. Angażując się świadomie w działania reprezentowane przez węzeł północny i tranzytujące prze­zeń planety ułatwimy sobie dojście do istotnych przełomów wewnętrz­nych i odnalezienie indywidualnej ścieżki rozwoju.

Planety tranzytujące i progresywne, które aspektują nasze węzły kwadratami, tworzą wraz z nimi konfigurację półkrzyża. Znajdująca się pośrodku planeta staje się soczewką skupiającą zarówno konflikto­we, jak i motywujące energie opozycji węzłów. Dlatego też doświad­czenia związane z wpływem takiej planety aktywizują i podkreślają problemy związane z węzłami, ale także dają nam energię do ich prze­zwyciężenia. Pośredni wpływ na nasze węzły mogą też mieć tranzyty ich władców do innych planet i osi naszego horoskopu. Jeśli mamy północny węzeł w Wodniku, tranzyt Urana przez ascendent pomoże nam dostroić się do wodnikowych energii. Przy południowym węźle w Wodniku taki tranzyt może pośrednio zaktywizować kwestie związa­ne z tym węzłem.

Tranzyty węzłów

Gdy tranzytujące węzły zmieniają dom w naszym horoskopie, mamy okazję odkryć nowe możliwości rozwoju na obszarze domu, do którego wchodzi północny węzeł, ale jednocześnie powinniśmy się wystrzegać automatycznych, przymusowych zachowań lub dezintegra­cji w domu, do którego wchodzi węzeł południowy. Jeśli tranzytujący węzeł południowy tworzy koniunkcje z jakąś planetą, często popada­my w wewnętrzny regres i grzęźniemy w nie rozstrzygniętych proble­mach z nią związanych. Jest to okazja do przewartościowania i prze­pracowania sposobu, w jaki wyrażamy energię tej planety. Koniunkcja tranzytującego węzła północnego z planetą w pierwszej chwili może sprawiać na nas wrażenie, że jesteśmy bombardowani negatywnymi energiami tej planety. Najczęściej jednak ma to na celu wyczyszczenie śmieci, po to, byśmy mogli później dostroić się do najwyższego poten­cjału tej planety. Koniunkcja tranzytującego północnego węzła z Plu­tonem w Raku może nam przynieść poczucie bezsilności albo emocjo­nalny zamęt, który potrwa dopóty, dopóki nie rozbudzimy w sobie uzdrowicielskich energii i nie nauczymy się wzmacniać wewnętrznie. Koniunkcja tranzytującego węzła północnego z Uranem w Byku może wywołać dramatyczne załamanie finansowe, które jednak jest wska­zówką, że powinniśmy się oprzeć na własnej intuicji i rozpocząć jakąś niezależną działalność. Jeśli tranzytujące węzły aspektują jakąś plane­tę kwadratami, tworzy się półkrzyż, planeta zaś staje się kanałem, którym możemy wyzwolić intensywną energię konfliktu węzłów. W ten sposób otwierają się przed nami nowe możliwości, a planeta staje się potężnym agentem zmiany i integracji wewnętrznej.

Aspekty między węzłami urodzeniowymi a tranzytującymi

Aspekty tworzone przez tranzytujące węzły do własnych pozycji urodzeniowych są co najmniej równie ważne jak aspekty tranzytują-cych planet do węzłów i tranzytujących węzłów do planet. Najważniej­sze z nich to powrót węzłów na własne pozycje urodzeniowe, który zdarza się co 18 i pół roku, odwrócenie pozycji - także co 18 i pół roku, oraz kwadraty węzłów tranzytowych do urodzeniowych tworzone co 9 lat i 3 miesiące.

Gdy osiągamy wiek około 18 i pół roku, 37 lat i 2 miesiące, 55 lat i 9 miesięcy i 74 i pół roku, tranzytujące węzły tworzą koniunkcję ze swymi urodzeniowymi pozycjami. Doświadczenia, jakie wówczas pojawiają się w naszym życiu, są bezpośrednio związane z osią węzłów. Zwykle w ta­kich chwilach stajemy przed wyborami dotyczącymi sposobów wyraża­nia energii naszego południowego węzła, rozwoju węzła północnego oraz integracji obu końców osi. Gdy mamy około 9 lat i 3 miesięcy, 27 lat i 9 miesięcy, 46 i pół roku oraz 65 lat, tranzytujący węzeł północny wcho­dzi w koniunkcję z naszym urodzeniowym węzłem południowym, a tran­zytujący węzeł południowy z urodzeniowym północnym. To odwrócenie osi jest szczególnie istotnym momentem, daje nam bowiem możliwość głębokiego zrozumienia, a także przynosi ze sobą doświadczenia i związ­ki, które mogą stać się okazją do rozwiązania urodzeniowych dylema­tów i zaprowadzenia harmonii między węzłami. Co 9 lat i 3 miesiące, wpołowie drogi między koniunkcją węzłów z pozycjami urodzeniowymi a odwróceniem osi, tranzytujące węzły tworzą kwadrat do osi urodze-niowej, co często zaostrza konflikty związane z obydwoma węzłami, ale także otwiera ujście dla ich energii, dzięki którym możemy rozwiązać albo przerosnąć niektóre z naszych dylematów. Często gdy węzły aspek-tują się wzajemnie (podobnie jak w sytuacji, gdy planety aspektują wę­zły), możemy czuć się wewnętrznie rozdarci między wzorcami węzła południowego a północnego albo odkryć wcześniej nie zauważone spo­soby integracji obu końców osi.

Aspekty węzłów do urodzeniowych pozycji i koniunkcję tranzytu-jących lub progresywnych planet z naszym węzłem północnym mogą sygnalizować poważne przełomy w naszym życiu, szczególnie jeśli świadomie staramy się tworzyć doświadczenia, które mogą ułatwić wystąpienie takich przełomów. Miałam okazję obserwować skutki od­wrócenia osi węzłów na własnym przykładzie, gdy po kilku latach grzę-źnięcia w analitycznych skłonnościach związanych z moim węzłem południowym w Pannie oraz po długotrwałym związku z mężczyzną, który miał półkrzyż osi węzłów do swego Księżyca w koniunkcji z moim południowym węzłem i Saturnem, uczestniczyłam w tygodniowej kon­ferencji pisarzy. Tam poznałam autorkę książek dla dzieci, która mia­ła koniunkcję Słońca i Wenus na moim północnym węźle, znajdującym się w Rybach w trzecim domu.

124

Zainspirowana przez nią, spędziłam cały tydzień na pisaniu fantastycznej książki dla dzieci, która jednocześnie była alegorią mojego życia. Przeżycia tego tygodnia wywarły na mnie tak głęboki wpływ, że zakończyłam związek ze wspomnianym mężczyzną, a moje pisanie i nauczanie weszły na nowy poziom, na którym wykorzystuję cechy Ryb w co najmniej w takim samym stopniu jak intelektualne umiejętności Panny.

Obserwowałam podobne przełomy u moich studentów i klientów, którzy zdawali sobie sprawę ze znaczenia tranzytów węzłów i w porę podjęli decyzje, dzięki którym w ich życiu pojawiły się niezwykle ko­rzystne możliwości. Jednym z przykładów może być kobieta z trzecio-domową Wenus w Raku w koniunkcji z węzłem południowym oraz z węzłem północnym w Koziorożcu w dziewiątym domu. W dzień pra­cowała ona jako kosmetyczka, a wieczorami studiowała dziedziny du­chowe. Praca kosmetyczki nie przynosiła jej satysfakcji, gdyż rozmowy z klientkami salonu najczęściej były zupełnie błahe i nie zaspokajały jej potrzeb związanych z dziewiątym domem. Gdy progresywny Księżyc zbliżał się do jej północnego węzła, zdecydowała, że musi coś zmienić w swym życiu zawodowym. Spędziła miesiąc w grupie ludzi oddanych praktykom duchowym i powróciła stamtąd z wiadomością, że znalazła w tej miejscowości salon kosmetyczny wystawiony na sprzedaż. Kupiła go bez namysłu i przeniosła się do miejsca, gdzie może jednocześnie wykrzystywać swe umiejętności kosmetyczki i zaspokajać potrzeby pół­nocnego węzła, pracując z klientkami zainteresowanymi rozwojem duchowym. Wykorzystując tranzyt przyciągnęła do siebie sytuację, która pozwoliła jej zaspokoić potrzeby obydwu węzłów.

Cykl dobowy a węzły

Oprócz bezpośrednich aspektów do elementów naszego urodzeniowego kosmogramu, tworzonych przez planety tranzytujące i pro­gresywne, możemy wykorzystywać potencjał węzłów, sprawdzając, o jakiej porze doby uaktywniane zostają aspekty do naszej osi oraz energia węzłów tranzytowych. Gdy dobowy ascendent przechodzi przez stopień ekliptyki, na którym znajduje się nasz południowy węzeł, instynktownie dostrajamy się do jego energii. W takich chwilach po­winniśmy się oprzeć na bezpiecznych, sprawdzonych wzorcach, gdyż wówczas przyniosą nam one największe korzyści. Można wykorzysty­wać tę porę dnia do regresów w przeszłe wcielenia i terapeutycznej pracy nad problemami przeniesionymi z przeszłości. Z kolei chwile, gdy ascendent przechodzi przez nasz północny węzeł, najlepiej jest wykorzystać na świadome oderwanie się od codziennej rutyny i dostro­jenie się do energii tego węzła. Jeśli mamy węzeł północny w Bliźnię­tach w jedenastym domu, możemy wtedy zadzwonić do przyjaciela; przy węźle północnym w Pannie w czwartym domu może to być sprzą­tanie mieszkania. Północny węzeł w Rybach sugeruje, że powinniśmy się wyciszyć i rozbudzić duchowo przy muzyce albo przez medytację, zaś przy węźle w Lwie w takich chwilach należy wyrażać własną osobo­wość w spontaniczny i kreatywny sposób.

Warto także zwrócić uwagę na koniunkcje ascendentu z tranzytującymi węzłami, gdyż te chwile mają wpływ na wszystkich. Każda oso­ba w naszym otoczeniu codziennie przez jakieś 5-10 minut znajduje się pod wpływem węzła południowego, a w dwanaście godzin później -północnego. Jeśli sprawdzimy, o jakiej porze wypada przejście ascen­dentu przez węzeł północny, będziemy mogli wykorzystać życiodajną, transformującą energię, do której mamy wówczas dostęp, a która stwarza szerokie możliwości dla doświadczeń indywidualnych i grupo­wych. Wyobraźmy sobie na przykład, jak może wyglądać grupowa me­dytacja przeprowadzana podczas koniunkcji ascendentu z północnym węzłem w Rybach albo jakie możliwości zarabiania pieniędzy otrzy­muje grupa ludzi, gdy ascendent przechodzi przez tranzytujący węzeł północny w Byku, czy też grupową kreatywność, rozbudzoną przez koniunkcje ascendentu z węzłem północnym w Lwie. Te chwile nie trwają długo, ale duchowa siła, jaką ze sobą niosą, aktywizuje nasze potencjały rozwoju, uzdrawiania i integracji na osobistym, społecznym i planetarnym poziomie.

Oś węzłów w znakach

Nie będę tu interpretować wszystkich możliwych pozycji węzłów, gdyż potrafi to zrobić każdy adept astrologii, który zna znaczenie do­mów i znaków.** Zamiast tego proponuję, byśmy się skupili na zaga­dnieniu polaryzacji znaków, przez które przebiega oś węzłów, oraz na

Szczegółowe interpretacje położeń węzłów w znakach zodiaku podane są w książkach Donny van Toen The Astrologers Node Book i Martina Schulmana Karmie Astrology: The Moon 's Nodes and Reincarnation.

126

lekcjach, które musimy przerobić, by je ze sobą zintegrować. W książ­ce How To Handle Your T-Square, w rozdziale o opozycjach, przedsta­wiłam negatywne i pozytywne strony każdej pary znaków; materiał ten ma zastosowanie także w analizie osi węzłów. Poniższe interpretacje są rozszerzeniem tej pracy w odniesieniu do osi węzłów.

Lekcje dla osi Baran-Waga

Lekcja 1. Jedynie wówczas, gdy posiadamy siebie, możemy rzeczy­wiście spotkać się z drugim człowiekiem nie zatracając przy tym własnej osobowości. Tylko poznanie własnych pragnień, uczuć i po­trzeb oraz ich asertywne wyrażanie pozwoli nam tworzyć związki, które nie będą się składały z dwóch niekompletnych osób usiłujących odnaleźć dopełnienie siebie w zjednoczeniu z drugą osobą, lecz z dwoj­ga kompletnych ludzi połączonych więzią, która mieści w sobie ich in­dywidualne osobowości, jest od nich jednak większa. Tylko wtedy gdy poznamy własne potrzeby i pragnienia i weźmiemy na siebie odpowie­dzialność za ich zaspokajanie, będziemy potrafili dostroić się do głę­bokich potrzeb innych ludzi i reagować na nie w konstruktywny spo­sób. Nawet jeśli z pozoru nie będziemy postępować zgodnie z ich pragnieniami, zaspokoimy i wzmocnimy te części ich psychiki, które poszukują prawdziwego wsparcia, integracji i rozwoju. Może nie za­wsze będziemy w ten sposób zyskiwać aprobatę i miłość ze strony ego tej osoby, ale tym drożsi staniemy się przez to jej wyższemu Ja.

Lekcja 2. Pozostając w zgodzie ze sobą jednocześnie pozostajemy w zgodzie z innymi, gdyż obiektywizm i świadomość zbiorowa kryją się w najgłębszych i najbardziej subiektywnych warstwach naszego wnę­trza. Gdy docieramy do tego poziomu naszej psychiki, który zarazem jest kanałem łączącym nas z innymi, stajemy się „Ja, które zawiera w sobie My"; potrzeby i uczucia innych stają się równie ważne jak na­sze. „Ja, które zawiera w sobie My" to podstawa do zbudowania „My, które zawiera w sobie Ja" - partnerstwa, w którym potrzeby obu indy­widualności są cenione i zaspokajane w równym stopniu. Zastępując postawy „ja wygrywam/ty przegrywasz" lub „ty wygrywasz/ja przegry­wam" filozofią „ja wygrywam/ty wygrywasz", uczymy się negocjować metody zaspokajania najbardziej podstawowych potrzeb obu zaanga-i żowanych w związek stron. Jeśli dobro partnera stanie się dla nas równie ważne jak własne, prawdopodobnie odkryjemy, że ta druga osoba, gdy poczuje się doceniona i szanowana, także zechce zaspokajać nasze potrzeby i pragnienia. Zamiast zatracać siebie dla zdobycia drugiej osoby lub budować własną osobowość czyimś kosztem, uczymy się od­najdywać nasze prawdziwe „ja" i zaspokajać je w obrębie związku.

Lekcja 3. Gdy zaakceptujemy konieczność popadania w konflik­ty ze sobą i z innymi, mając przy tym na celu osiągnięcie pokoju, stajemy się zdolni do tworzenia harmonii wewnątrz siebie oraz w związku, który wówczas staje się aktywny i dynamiczny. Jeśli unika­my konfliktów, by zachować pozorny spokój, nasze życie upodabnia się do nieruchomej kałuży i znikają z niego wszystkie autentyczne re­lacje. Z kolei nieustanne stwarzanie konfliktów także odbywa się ko­sztem rzeczywistego kontaktu z drugą osobą. Chwilowy gniew i stres nie może zniszczyć prawdziwego pokoju, gdyż jest on w stanie znieść konfrontację i przekroczyć konflikt. Jest to spokój oceanu podczas sztormu, kojący, choć dynamiczny i pełen uczuć, żywy i witalny, ob­darzony mocnym centrum.

Lekcja 4. Zanim zaczniemy coś robić, powinniśmy się zastanowić nad alternatywnymi sposobami działania oraz nad potrzebami i uczu­ciami swoimi i innych. Czas poświęcony na refleksję pozwoli nam później podjąć wyważone, kooperujące działanie, które nie będzie nas alienować od innych ani prowadzić do frustracji, lecz da nam poczucie zaspokojenia. Natura Barana znajduje swoje najgłębsze spełnienie przez włączenie w siebie cech Wagi. Nasza gotowość do działania pośród róż­nych alternatyw i punktów widzenia, nawet jeśli oznacza ryzyko podję­cia decyzji, która może okazać się błędna albo wywołać niezadowolenie innych, pozwoli nam rozładować napięcie wywołane przez konflikt sprzecznych ze sobą możliwości, przywracając równowagę i harmonię.

Oś węzłów Baran-Waga

W dzieciństwie wpajano mi przekonanie, że powinnam zaspokajać oczekiwa­nia innych, żeby mnie lubili i żeby nie przeszkadzała im moja obecność. Gdy zaczęłam być sobą, poczułam, że mam więcej do ofiarowania. Liv Ullmann

Oddawanie się nie jest nic warte, jeśli się siebie nie posiada. Można dawać tylko to, co się ma. Albert Camus

Wyjść naprzeciw drugiemu, a jednocześnie nie ugiąć się to jedno z najtrudniej­szych zadań na świecie. Większość z nas tego nie potrafi, toteż stosuje najroz­maitsze uniki. Merle Shain

Istnieje związek, którego nie możemy zerwać: jest to związek z samym sobą. Kenneth Wydro

Zagubiona w dziesiątkach alternatyw, niezdolna wybrać jednej ścieżki w miej­scu, gdzie krzyżuje się ich tak wiele, siedzę nieruchomo całymi godzinami, zastanawiając się nad każdą rysującą się przede mną możliwością, poszuku­jąc najdrobniejszych choćby przesłanek, które pozwoliłyby mi dokonać naj­właściwszego wyboru. (...) Ale gdy nie mogę znaleźć żadnych wskazówek, gdy odpowiedzi są nieznane albo pozostają poza moim zasięgiem, a każda decy­zja zależy od innej, która z kolei zależy od tej pierwszej, wiem, że przyczyną paraliżu, który mnie unieruchomił na tym rozdrożu, nie jest brak danych, lecz brak determinacji, by dokonać wyboru i konsekwentnie trzymać się raz po­wziętej decyzji. (...) Gdyż sens tego, co teraz zrobię, nie leży w słuszności moje­go wyboru, lecz w samym akcie zdecydowania się na konsekwentne działanie, jedną osobę, jedną ścieżkę. Żadna ścieżka u początku nie ukazuje swego koń­ca. Grunt musi zostać przygotowany, owoc musi dojrzeć, a ja w moim zdoby­waniu wewnętrznych Everestów muszę przejść jedną ścieżkę do końca, by odkryć, że pot i zmagania wspinaczki nadają każdemu wyborowi więcej sensu niż dni, miesiące i lata spędzone na wybieraniu najwłaściwszej decyzji. Trący Marks (z nie opublikowanego rękopisuyl Passing ofClouds)

Najważniejsze sprawy: właściwe relacje między sobą a innymi

Konflikty wewnętrzne: subiektywizm a obiektywizm działanie a refleksja konflikt a harmonia

Słowa-klucze: odwaga do miłości

aktywne partnerstwo żywy, dynamiczny pokój wyważone, kooperujące działanie refleksja w działaniu niezależność w związkach

Lekcje dla osi Byk-Skorpion

Lekcja 1. W im większym stopniu posiadamy siebie i im lepiej po­trafimy obdarzać siebie, tym mniejsza jest nasza potrzeba zawłaszczania innych i oczekiwanie, że będą nam coś dawali. Inni ludzie nie mogą wypełnić próżni w naszym poczuciu własnej wartości; jeśli sami nie potrafimy dostarczać sobie szacunku, wsparcia i aprobaty, nie otrzy­mamy ich także z zewnątrz. Świadomość własnych zasobów, umiejęt­ność ich cenienia i używania, a także obdarzania innych pozwoli nam wnosić w związki wkład naszej wewnętrznej mocy i pozbyć się pragnie­nia, by to inni wzmacniali nas.

Rozwijając swoje poczucie własnej wartości i samowystarczalności stajemy się bardziej ugruntowani i zdolni do skutecznego funkcjono­wania w fizycznym świecie; gdy odnajdziemy swe prawdziwe wartości i zaczniemy żyć w zgodzie z nimi, będziemy mogli używać własnej siły dla dobra innych, nie zaś po to, by zaspokajać własne potrzeby przez kontrolę czy manipulację innymi. Jeśli posiadamy siebie i stoimy pew­nie na własnym terenie, łatwiej nam zdobyć się na poddanie emocjo­nalne i seksualne, gdyż nie musimy się obawiać, że zatracimy siebie w intensywnym zjednoczeniu z drugą osobą. Rozwinięcie wewnętrzne­go poczucia bezpieczeństwa pozwala nam podjąć ryzyko ostatecznej zatraty siebie, śmierci minionych wzorców oraz zachowań i doświad­czyć transformacji na najgłębszym poziomie.

Lekcja 2. Przez integrację fizycznej zmysłowości Byka z namięt­ną seksualnością Skorpiona możemy poznać wszechogarniającą se­ksualność, która pozwala nam odnaleźć pełne zaspokojenie na poziomie cielesnym i jednocześnie afirmować wewnętrzne warto­ści. Doświadczenia seksualne wzmacniają nasz szacunek do siebie iinnych, a zarazem umożliwiają pełne poddanie i osiągnięcie saty­sfakcji na wszystkich poziomach - emocjonalnym, duchowym i fi­zycznym.

Lekcja 3. Intensywność i pasja Skorpiona nie musi prowadzić ani do nadmiernego folgowania sobie, ani do frustrującej ascezy. Można nad nimi zapanować i wykorzystać je w konkretnych, praktycznych działaniach, a także użyć do wzmacniania ducha i fizycznego ciała. Energia, która może zniszczyć nas samych i innych, może także stać się dobroczynna; skanalizowana przez konkretne fizyczne zadania i doświadczenia, może budować, zamiast burzyć. Zdolność do transfor­macji, sublimacji i kanalizowania namiętności może wzmocnić nasze poczucie własnej wartości i wewnętrzną siłę oraz umożliwić intensyw­ną, konkretną produktywność w świecie.

Lekcja 4. W naszym systemie wartości, ustalonym przez Byka, musi znaleźć się dostarczona przez Skorpiona świadomość tego, co w życiu najistotniejsze. Skorpion sprawia, że dostrajamy się do wszyst­kiego, co wzmacnia naszą witalność, i rezonuje z naszymi podstawo­wymi energiami. Wejście w kontakt ze swoją wewnętrzną siłą umożli­wia nam osiągnięcie głębokiej, wymiernej satysfakcji. Gdy wiemy, co jest dla nas naprawdę ważne, możemy eliminować z życia wszystkie nieistotne rzeczy, pozostawiając jedynie esencję. Byk jest niewzruszo­ny i skoro już zdobędzie podstawową świadomość Skorpiona oraz nauczy się od niego eliminowania tego, co zbędne, umożliwi nam trzy­manie się siebie - wierność naszym najwyższym wartościom i determi­nację, by nadać im realny, konkretny wymiar.

*** *******************************************************

Oś węzłów Byk-Skorpion

Nazywam neurotykiem każdego, Kto używa swego potencjału, By manipulować innymi, Zamiast rozwijać siebie.

Kontroluje wszystko, popada w szaleństwo władzy A tam, gdzie nie jest zdolny Oprzeć się na sobie,

Wykorzystuje przyjaciół i krewnych. Fritz Perls

Odwaga to zdolność porzucania tego, co znane i bezpieczne. Roiło May Chciałbym, byś spojrzał na swoje apetyty i rozsądek jak na dwóch gości, którzy przybyli do ciebie z wizytą. Sądzę, że nie wyróżniałbyś jednego z nich kosztem drugiego; gdyż ten, kto bardziej zważa na jednego, traci miłość i zaufanie oby­dwu. Kahlil Gibran

Najważniejsze sprawy: własne pragnienia

wewnętrzna siła zmysłowość i seksualność pieniądze i dobra osobiste używanie zasobów własnych i należących

do innych, siła woli

Konflikty wewnętrzne: stabilność a intensywność

akumulacja a eliminacja

folgowanie sobie a asceza

trzymanie a porzucanie


Słowa-klucze: posiadanie siebie

transformacja pragnień konstruktywna wola ustabilizowana intensywność ugruntowane namiętności siła wewnętrzna i jej wymierne efekty

********************************************************

Lekcje dla osi Bliźnięta-Strzelec

Lekcja 1. Nasza filozofia życiowa, system przekonań i poczucie celowości przyobleką się w konkretną formę, jeśli będziemy je wyra­żać świadomie i aktywnie w codziennych kontaktach ze światem po­przez nasze komunikaty, zachowanie i podejmowane działania. Jeśli zamiast ogłaszać światu nasze przekonania tonem kaznodziei, zacznie­my je wprowadzać w życie, tym samym będziemy mogli je testować i doskonalić, tworząc na ich podstawie praktyczny system wartości i fi­lozofię życiową, które przetrwają okresy napięć i zmian.

Lekcja 2. W każdej chwili możemy poszerzać swoją świadomość i poczucie sensu pozostając świadomymi swojej wyjątkowości i nie tracąc z oczu dalekosiężnych perspektyw i celów. Jeśli będziemy wy­rażać swe przekonania w działaniu i zachowamy jednolitą perspekty­wę, otworzymy sobie drogę do głębokiego spełnienia w codziennym życiu, a także będziemy podnosić na duchu i inspirować ludzi dokoła nas.

Wielość i jedność mogą współistnieć. Jeśli nie zatracimy poczucia znaczenia i celu, a podejmowane przez nas wybory będą konsekwent­nie odzwierciedlać to znaczenie, zapewnimy sobie przez to różnorod­ność i stymulację, która nie będzie rozpraszać naszej energii, lecz ją skupiać. Niezależnie od tego, czy pragniemy zdobyć miłość, wsparcie, wzajemność, szacunek do siebie czy integrację ciała, ducha i umysłu, we wszystkich tych dziedzinach życia możemy dokonywać wyborów i angażować się w różnorodne doświadczenia, które zaspokoją naszą potrzebę urozmaicenia, wolności i nowości, a jednocześnie będą nas zbliżać do osiągnięcia celów.

Lekcja 3. Poszukując wiedzy dla samej wiedzy gromadzimy infor­macje, które być może są interesujące, lecz nie mają wpływu na jakość naszego życia albo nie prowadzą do celu, w który wierzymy. Wiedza może służyć zarówno destruktywnym, jak i konstruktywnym celom. Zajmując się filozofią dla samej filozofii możemy odkryć wiele fascy­nujących poglądów, których jednak nie będziemy potrafili zastosować w codziennym życiu. W rezultacie, choć nasze horyzonty będą się roz­szerzać, własne życie może się nam wydawać jałowe i bezsensowne.

Musimy zwrócić uwagę na związek między celem a środkami. Mu­simy zapytać siebie: Dlaczego właściwie poszukuję wiedzy i zrozumie­nia i jak mogę posługiwać się nimi dla poprawy jakości życia mojego i innych ludzi?

Lekcja 4. Gdy nieustannie szukamy na zewnątrz tego, czego nam brakuje, możemy stać się wiecznymi poszukiwaczami, ale nigdy tego nie znaleźć. Nasze poszukiwania nigdy się nie zakończą, jeśli skupimy na nich całą energię i nie pozwolimy sobie na to, by się zatrzymać, do­świadczyć w pełni obecnej chwili i znaleźć. To, czego szukamy, być może nie znajduje się daleko ani w przyszłości, lecz istnieje już teraz, w naszym otoczeniu. Tylko wówczas, gdy nauczymy się odnajdywać i przeżywać sens zawarty w każdej chwili naszego życia, uda nam się podnieść jego jakość i stać się tymi, którzy znajdują.

Oś węzłów Bliźnięta-Strzelec

Przeżyliśmy coś, lecz umknął nam sens tego przeżycia. Annę Morrow Lindbergh

W pewnej chwili być może uświadomimy sobie, że to, czego wszędzie szukali­śmy, to koń, na którym przez cały czas jedziemy. Harvey Cox Mamy do dyspozycji tysiące potencjalnych możliwości i dopóki nie weźmiemy ich pod kontrolę, by służyły nam na naszej drodze, będą bardziej przypomina­ły demony, (...) niż anielskich posłańców pełni życia. Maurice Friedman Zamiast dopasowywać fakty do aspiracji, muszę nauczyć moje aspiracje, by się podporządkowywały faktom. Thomas Huxley

Wiele razy miałem ochotę przestać mówić i odkryć, w co naprawdę wierzę. Walter Lippman Nie ustaniemy w poszukiwaniach, A kresem naszych wszelkich poszukiwań Będzie dojście do punktu wyjścia I poznanie tego miejsca po raz pierwszy.* T.S. Eliot Pragnienie, by stać się wszystkim i zawrzeć w sobie wszystko, nie pozwala mi osiągnąć żadnego konkretnego celu. Ale gdy zjadam wszystkie ciastka z pate­ry, odwiedzam wszystkich znajomych po kolei, czytam każdą książkę, która mnie interesuje, i włączam wszystko, co wiem, w pisany rozdział, moje ciało i umysł dławią się od nadmiaru. (...) Próbuję teraz posortować surowy mate­riał mojego życia, określić wagę poszczególnych doświadczeń, ustalić prioryte­ty i usunąć końcówkę listy, tak jak redaktor skraca artykuł, wiedząc, że to, co odrzuca, jest mniej istotne od tego, co pozostaje. (...) Muszę znaleźć w życiu czas na odczucie sensu wszystkich rzeczy, które są dla mnie ważne. Muszę znaleźć we własnym wnętrzu przestrzeń, gdzie będą mogły się gromadzić uczu­cia i objawienia przenikające przez zatłoczona powierzchnię, tak by z całego pstrokatego spektrum zebranych przeze mnie idei i emocji pozostały jedynie dwa lub trzy nasycone, intensywne odcienie, nie zaś szaleńczo wirujący tęczo­wy krąg, zmieniający się w biel, z której nic nie wynika. Trący Marks (z nie opublikowanego rękopisu /ł Passing of Clouds)

Najważniejsze sprawy:

wolność, pęd do przodu, ekspansja relacje z innymi nauka i komunikacja stymulacja umysłowa

Konflikty wewnętrzne:

wiedza a zrozumienie logika a intuicja konkret a abstrakcja środki a cele różnorodność a jedność teraźniejszość a przyszłość tu i teraz a to, co odległe

Słowa-klucze:

Tłum. Krzysztof Boczkowski

wszechstronne cele praktyczna mądrość różnorodność pełna znaczeń poszerzona teraźniejszość szerzenie mądrości natchnione rozumowanie celowe kontakty

**********************************************************

Lekcje dla osi Rak-Koziorożec

Lekcja 1. Koziorożec, który w imię samowystarczalności zaprze­cza swoim potrzebom i tłumi uczucia, osłabia swą siłę i wzbudza w so­bie poczucie niedosytu emocjonalnego; może stać się ono paliwem dla kompulsywnych prób zaspokojenia ambicji i zdobycia uznania. Tylko wtedy gdy pozwolimy sobie odczuć nasze prawdziwe potrzeby, może­my mieć nadzieję na ich zaspokojenie; jedynie przez dopuszczenie do siebie uczuć możemy zaznać emocjonalnego spełnienia. Jeśli zaakcep­tujemy własną wrażliwość, pragnienia, uczucia, potrzebę wsparcia i wspierania innych, przekonamy się, że pod naszą wrażliwością kryje się wewnętrzna siła. Mury obronne Koziorożca od środka mają mięk­ką wyściółkę Raka, którego wrażliwość kryje w sobie mocną konstruk­cję Koziorożca.

Lekcja 2. Jeśli chcemy kierować własnym życiem i przyjąć od­powiedzialność za siebie, musimy najpierw porzucić żądania, jakie stawialiśmy rodzicom czy osobom pełniącym emocjonalne funkcje na­szych rodziców, i nauczyć się opiekować sobą. Rozwijając umiejętność troszczenia się o nasze wewnętrzne dziecko, ucząc się dbać o jego po­trzeby i uczucia, uczymy się zarazem odpowiednio reagować na po­trzeby innych, przy zachowaniu szacunku dla ich autonomii, i obdarzać ich nie po to, by pośrednio zaspokajać własne potrzeby, a tym samym tworzyć uzależnienia.

Lekcja 3. Ucząc się troszczyć się o siebie w sytuacjach, gdy zewnę­trzne wsparcie jest nieosiągalne, powinniśmy zarazem nauczyć się czerpać wsparcie z zewnątrz wtedy, gdy jest to możliwe, nie przywiązy­wać się zaś do ludzi i doświadczeń, które nie dostarczają nam wzmac­niającego pokarmu. Uporczywe próby picia z pustej studni nie zaspo­koją naszego pragnienia; musimy się odwrócić od pustych studni i poszukać pełnych.

Musimy także nauczyć się odróżniać miłość i troskę od głodu i tę­sknoty. Związki z ludźmi, którzy pozostawiają nas z uczuciem głodu i wyczerpania, nie są wzmacniające; studnie tych ludzi są puste. Z ka­miennego serca nie da się wycisnąć wody. Ludzie, którzy potrafią kochać, dawać i wspierać, nie wzbudzają w nas głodu i tęsknoty. Prze­bywając w ich towarzystwie czujemy się ogrzani, nasyceni i pełni.

Lekcja 4. Dyscyplina, kontrola i wyczucie granic Koziorożca mogą nam pomóc skutecznie kanalizować energie Raka i zaspokajać jego potrzeby. Możemy rozwinąć w sobie wewnętrzny system sterowania i nauczyć się współistnieć z naszymi najgłębszymi potrzebami emocjonal­nymi, zamiast je tłumić czy folgować im nadmiernie. Opieka nad naszym wewnętrznym dzieckiem powinna przypominać hodowanie rośliny, którą należy podlewać i chronić przed chwastami; musimy je karmić, dyscyplinować, a czasami ograniczać i ostro powstrzymywać, tak by ro­sło zdrowe i silne. Poczucie granic Koziorożca pozwala nam chronić ikonstruktywnie wyrażać opiekuńczy potencjał Raka. Dawanie ma sens tylko wtedy, gdy potrafimy wyznaczyć własne granice i działać selektywnie, zwracając uwagę na to, by obdarzać ludzi, którzy na nas nie pasożytują, wodpowiednich momentach i we właściwy sposób.

Lekcja 5. Potrzeba ciepła, rodziny i emocjonalnego wsparcia uRaka nie musi pozostawać w konflikcie ze społecznymi dążeniami i ambicjami Koziorożca. Możemy wytyczyć sobie takie zawodowe cele, które będą uwzględniały nasze osobiste uczucia i potrzeby. Jeśli stwo­rzymy sobie rodzinę złożoną z kolegów z pracy, która zapewni nam cie­pło i bezpieczeństwo emocjonalne, oraz jeśli będziemy odnosić się do całego świata z troską i uczuciem, tym samym zaznamy emocjonalnej satysfakcji w pracy, a także zwiększymy swoje szansę na sukces zawo­dowy.

*********************************************************

Oś węzłów Rak-Koziorożec

Całkowite poświęcenie dla rodziny i całkowite poświęcenie dla kariery jest możliwe, ale męczące. Muriel Fox

Jeśli nie będziesz ostrożny, zaczniesz do kogoś należeć. Autor nieznany Ich miłość jest (...) albo zbyt napięta, albo zbyt rozlazła. Louise Bogan Najlepszą ochroną, która da ci większe bezpieczeństwo niż jakakolwiek broń, jest umiejętność wzbudzania zaufania w innych. Merle Shain Każdy, kto przyjmuje odpowiedzialność za dobro innej osoby, wystawia się na demoralizujące pokusy, które są nieodłączne od władzy. Troska, nawet jeśli wynika z najgłębszego uczucia, wkrótce w subtelny sposób zmienia swój cha­rakter i zamiast ofiarowywać to, o co prosi uzależniona od nas osoba, zaczy­namy jej narzucać to, co - naszym zdaniem -powinna dostawać. Sheldon Kopp

Mój pokój przypomina czerwiec, Jest ciepły, ze szczelnie zaciągniętymi zasłonami,

136

Ale moje serce szlocha z zimna

Jak bezdomne dziecko. Sara Teasdale

Najważniejsze sprawy: bezpieczeństwo i ochrona

wycofanie się i odwrót budowanie fundamentów ustanowienie granic rodzicielstwo wsparcie zewnętrzne i wewnętrzne

Konflikty wewnętrzne: dziecko a rodzic

życie zawodowe a życie osobiste

zależność a samowystarczalność

opieka a dyscyplina zaangażowanie a dystans wrażliwość a niewrażliwość

Słowa-klucze: dyscyplina wynikająca z troski

siła emocjonalna

siła wrażliwości

umiejętność troszczenia się o siebie ciepłe relacje ze światem ciepło kontrolowane opiekuńcze zobowiązania ustabilizowane emocje receptywna siła

*********************************************************

Lekcje dla osi Lew-Wodnik

Lekcja 1. Gdy pozostajemy w kontakcie z własnym sercem, nasze ego opiera się na mocnych fundamentach i pozwala ujawnić naszą zdolność do miłości. Oświetleni wewnętrznym światłem, nie musimy zaspokajać swojej potrzeby bezpieczeństwa kosztem innych, lecz wcią­gamy wszystkich dokoła w krąg naszego ciepła i pozwalamy im także świecić.

Im lepiej jesteśmy podłączeni do potężnych energii wewnątrz i dokoła nas, im bardziej czujemy się zjednoczeni ze światem, tym skuteczniej potrafimy działać z poziomu osobistej woli czy ego, do­strajając się do nieświadomości zbiorowej i energii całej ludzkości.

Zamiast starać się przekroczyć i zatracić własne ego poświęcając się dla innych albo zaspokajać jego potrzeby bez względu na dobro innych, możemy otworzyć serce i rozszerzyć swoje poczucie tożsa­mości tak, by włączyć w nie cały wielki świat, z którego będziemy mogli czerpać energię i jednocześnie bez ograniczeń dawać z sie­bie.

Lekcja 2. Zaangażowanie w postępowe działania nie wystarczy, by zaspokoić naszą potrzebę humanitaryzmu, jeśli nie otworzymy przy tym serca na ludzkość. Powinniśmy wprowadzać własne ideały w czyn, wyrażać je na co dzień w związkach z przyjaciółmi i grupami społecznymi, a także przez działania polityczne albo służbę dla spo­łeczeństwa. Próby narzucenia zmian innym ludziom i społeczeństwu będą bezskuteczne, jeśli sami nie wykażemy chęci, by się otworzyć izmienić. Środki i cele łączą się ze sobą; nasz wkład w dobro ludzko­ści okaże się o wiele bardziej znaczący i konstruktywny, jeśli sami bę­dziemy promieniować energią miłości, zamiast przyjmować postawę wyższości i usiłować uczynić z innych ludzi takimi, jakimi sami nie potrafimy się stać.

Lekcja 3. Zamiast izolować się we własnym świecie albo popadać w drugą skrajność i angażować się bez reszty w działania grupowe, za­tracając własną osobowość w większej całości (lub też używać grupy dla umacniania własnego ego), powinniśmy poszukać drogi życiowej, która mogłaby jednocześnie zaspokoić nasze indywidualne potrzeby oraz potrzeby grupy. Czego my sami pragniemy? Jakie są pragnienia i potrzeby grupy jako zbiorowości? W jakich punktach te dwa rodzaje potrzeb się pokrywają? Jeśli je odnajdziemy, będziemy mogli skiero­wać na nie energię i osiągnąć osobistą satysfakcję, jednocześnie ak­tywnie angażując się w działania grupowe i czyniąc swój wkład dla zbiorowości.

Gdzie możemy znaleźć wspólne obszary zainteresowań dla indy­widualności Lwa i grupowej świadomości Wodnika? Musimy wypra­cować sobie drogę, na której będziemy mogli poczynić osobisty, twór­czy wkład do społeczeństwa, odkryć sposoby autoekspresji i wyrażania swoich zdolności przywódczych w zgodzie z dobrem zbiorowości. W ten sposób będziemy mogli zaspokajać własną potrzebę mistrzostwa i uznania przyczyniając się do osiągnięcia celów, które przynoszą po­żytek innym.

************************************************

Oś węzłów Lew-Wodnik

Codziennie rano wstaję rozdarty między pragnieniem, by udoskonalić albo zbawić świat, a chęcią, by się nim cieszyć i napawać. E.B. White Prawdziwa równość może oznaczać jedynie prawo do indywidualnej kreatyw­ności. Milton Erickson

Na dłuższą metę najlepszą rzeczą, jaką możemy uczynić dla bliźnich, jest od­nalezienie w sobie wewnętrznej siły. Roiło May Po głębokim przemyśleniu I szczegółowym rozważeniu Wszystkich pięknych planów naprawy świata, które tutaj przedstawiono,

Nie widzę żadnej przyczyny, By kryć, że jedyny

Projekt z odrobiną sensu to mój własny. Thomas Love Peacock Wyzwól siebie! (...) Nikt tego za ciebie nie zrobi. Henry Miller Nie należałam do paczki na Pinckney Avenue. Mieszkałam z nimi przez rok, ale wcześnie odchodziłam od stołu i czytałam w swoim pokoju, gdy oni bawili się na dole. Co jest ze mną nie tak? - zastanawiałam się w desperacji. Dlacze­go zawsze muszę się trzymać z boku? Dlaczego nie potrafię dobrze się czuć w ich towarzystwie? Dlaczego jestem czarną owcą, albatrosem, motylem bez jednego skrzydła? (...) Teraz, w wiele lat później, z niedowierzaniem wspomi­nam cierpienie, które przeżywałam sądząc, że coś jest ze mną nie tak, bo nie potrafię się zaadaptować, podczas gdy w gruncie rzeczy mój błąd polegał na tym, że wybrałam niewłaściwą grupę. Spotkałam nowych przyjaciół w dniu, gdy przestałam potrząsać kikutem martwego skrzydła w stronę okolicznych drapieżników i dumnie rozpostarłam zdrowe żółto-czerwone skrzydło. Inne motyle z jednym skrzydłem powitały mnie radośnie. (...) Wtedy uświadomi­łam sobie, że nie mogę pasować wszędzie, a jednocześnie należeć do siebie. Trący Marks (z nie opublikowanego rękopisu >I Passing of Clouds}

Najważniejsze sprawy:

odkrycie wzajemnych zależności z innymi indywidualność i kreatywność ekspresja idealizmu używanie woli z miłością

Konflikty wewnętrzne:

serce a umysł

własna wola a wola uniwersalna

ja a zbiorowość

miłość do konkretnej osoby a miłość uniwersalna

Słowa-klucze: humanitaryzm przepełniony miłością

natchnione reformy zaufanie społeczne ciepła przyjaźń osobista prawda twórczy wkład

****************

Lekcje dla osi Panna-Ryby

Lekcja 1. Najważniejsza lekcja osi Panna-Ryby dotyczy umiejęt­ności nasycania codziennych, praktycznych obowiązków inspiracją i wyobraźnią. Pragniemy, by nasza praca służyła innym w znaczący spo­sób, byśmy mogli wypełniać dzięki niej swoje ideały i wprowadzać w życie własne wizje. Możemy posługiwać się wyobraźnią, by dostrzec nie zauważone wcześniej możliwości rozwoju, spełnienia i służby w co­dziennym życiu, a także przewidywać swoje przyszłe działania i ćwi­czyć się w umiejętnościach, które chcielibyśmy zacząć wykorzystywać. Możemy przerzucić most między naszą duchowością a rzeczywistością fizyczną, ucząc się dostrzegać okazje do wyrażania empatii i wprowa­dzania w życie naszych ideałów w konkretnych, codziennych sytuacjach i relacjach z innymi ludźmi.

Lekcja 2. Współczucie okazywane bez żadnej selekcji wyczerpuje nas i zniechęca; krytyczna dyskryminacja Panny bez empatii i troski Ryb często prowadzi do emocjonalnego niezaspokojenia i uwikłania się w sieć błahych obowiązków. Powinniśmy rozwinąć w sobie dyskry­minującą empatię i wrażliwość, nauczyć się, komu i jak dawać (a także jak, kiedy i od kogo przyjmować), by chronić swoją studnię przed wy­schnięciem, zachowując jednocześnie zdolność do miłości i służenia innym.

Lekcja 3. Umiejętność selekcji, która cechuje Pannę, pozwala za­chować i afirmować naszą autonomię; empatia Ryb daje nam doświad­czenie jedności i otwartości. Integrując Pannę i Ryby stajemy się zdolni do stworzenia trwałej równowagi między otwartością a za­mknięciem, zjednoczeniem a separacją. Musimy od czasu do czasu zamykać się jak kwiat, odpocząć i naładować siły, by potem móc znów się otworzyć. W miarę jak coraz lepiej opanowujemy ten proces otwie-

140

ranią się i zamykania, zaczynamy osiągać wewnętrzną spójność, dzięki której możemy zachować autonomię w związkach i doświadczać jed­ności z innymi bez zatracania siebie.

Lekcja 4. Ograniczeni z jednej strony perfekcjonizmem Panny, a z drugiej idealizmem Ryb, z trudem radzimy sobie ze świadomością własnych braków. Powinniśmy zaakceptować to, że jesteśmy w dosko­nały sposób niedoskonali. Gdy wykorzystamy empatię Ryb i chęć sa­modoskonalenia Panny dla własnego rozwoju, odkryjemy, że możemy przekroczyć własne ograniczenia jedynie przez akceptację siebie i kon­struktywny krytycyzm, jaki płynie z miłości.

Jeśli chcemy rozwinąć w sobie umiejętność uzdrawiania innych, musimy najpierw uzdrowić siebie i przyjąć holistyczny punkt widzenia, według którego ciało, umysł i dusza są ze sobą nierozdzielnie powiąza­ne. Pozytywne myślenie i wizualizacje pomogą nam uleczyć ciało, a zkolei pełna miłości troska o ciało pozwoli nam oczyścić energię i zainspiro­wać umysł. **********************************************************

Oś węzłów Panna-Ryby

Tam, gdzie brak miłości, praca staje się substytutem. Tam, gdzie brak pracy, miłość staje się narkotykiem. Alice Lyttens

Nie wierz (...) że (..) zamknięcie się w klasztorze jest drogą do doskonałości. Uciekając od świata narazisz się na upadek z nieba na ziemię. Tymczasem ja, pozostając wśród rzeczy ziemskich, będę mógł bezpiecznie wznieść serce do niebios. Coluccio Salutati Zamiast ustawiać innych na swoich miejscach, postaw siebie na ich miejscu.

Autor nieznany

Twoja transcendencja to za mało

By być żywą kobietą.

By nie zatracić się w innym człowieku,

Trzeba wewnętrznej spójności. Mary Black Crouch

Można

Zawrzeć cały świat w jednym ścisłym planie.

Trzeba tylko wyciągnąć z niego esencję i dorzucić słowo

Które przetrwa, pocieszy, podtrzyma człowieka. May Sarton

Gdy tworzę obraz siebie takiej, jaką chciałabym być, i skupiam się na nim

nieustannie, zwiększam w sobie moc do zrealizowania tej wizji. Wyrazistość

intencji i wyobrażeń tworzy wewnętrzną intensywność, która pomaga nadać konkretny kształt moim pragnieniom.

Ale czasami wzór, który stworzyłam, nie zgadza się ze wzorem mojego życia; nitki przecinają się pod dziwnymi kątami; obraz wychodzi krzywo; i gdy gobe­lin zostanie już utkany i wystawiony na pokaz, przekonuję się, że nie ma on nic wspólnego z kierunkiem rozwoju, który powoli, niedostrzegalnie wyłaniał się z mojej podświadomości.

Gdy zaczynam tkać, nie wiem jeszcze, czego najbardziej pragnę i potrzebuję. Widzę jedynie wzory, które mój świadomy umysł potrafi rozpoznać, oparte na wcześniejszej wiedzy i doświadczeniach. Nie potrafię wyobrazić sobie tego, czego nigdy nie poznałam.

Jest więc niezmiernie ważne, bym umiała wybrać możliwości, które współgra­ją z najgłębszymi pokładami mojej psychiki, a które objawiają mi się w snach albo w przebłyskach intuicji. Można je rozpoznać po tym, że zawsze towarzy­szy im rzadko odczuwana, lecz absolutna pewność, która nie dopuszcza żad­nych wątpliwości. A jeśli te wizje po spełnieniu okażą się ślepym zaułkiem, być może to także jest częścią wzoru i nie dokończony dramat w jednym akcie rozwiąże się w następnej scenie innego gobelinu. Trący Marks (z nie publiko­wanego rękopisu A Passing ofClouds)

Najważniejsze sprawy: związek miedzy ciałem a umysłem

służba introwersja i wycofanie

perfekcjonizm i idealizm

pokora, skromność i kompleks niższości czystość

Konflikty wewnętrzne:

umysł a ciało

ziemia a niebo

część a całość

autonomia a jedność

analiza a synteza

Słowa-klucze:

selektywne współczucie

zastosowanie wyobraźni

płynna organizacja

podstawowa służba służba bez wysiłku

ugruntowana duchowość

realistyczna wiara

samodoskonalenie

kontrolowana otwartość

holistyczna praca

praktyczny idealizm

natchniona skuteczność

krytyka pełna miłości

*************************************

CZĘŚĆ DRUGA Tranzyty planet zewnętrznych

Rozdział 5

Tranzyty: kolejny krok w naszym stawaniu się

Jeśli chcemy zrozumieć wpływy Urana, Neptuna i Plutona, by maksymalnie wykorzystać ich tranzyty, powinniśmy się najpierw za­stanowić, jakie znaczenie te tranzyty mają dla naszego rozwoju. Przy­jęcie konstruktywnej postawy wobec wpływów planet ułatwi nam poczynienie koniecznych zmian w życiu.

Nawet jeśli ogólnie rzecz biorąc mamy pozytywne podejście do astrologii i wierzymy, przynajmniej intelektualnie, w wolną wolę czło­wieka, mimo wszystko możemy negatywnie odnosić się do tranzytów aspektujących nasz kosmogram urodzeniowy. Ponieważ tranzyty ze­wnętrznych planet, szczególnie koniunkcja, kwadrat i opozycja, bywa­ją bolesne, nasza umiejętność radzenia sobie z nimi i korzystania z ich potencjału często zależy od tego, na ile potrafimy się zidentyfikować z naszym wyższym Ja, czyli duszą; taka identyfikacja daje nam mocną wiarę, która pomaga przebrnąć przez szczególnie trudne okresy życia. Jeśli utrzymujemy ciągły kontakt ze swoim wyższym Ja przez medyta­cję, modlitwę, twórczość czy też po prostu otwarty, ciepły stosunek do świata, nasze życie staje się mniej uwarunkowane przez pragnienia ego i okoliczności zewnętrzne, a bardziej zależne od wewnętrznego przewodnictwa.

Podstawą naszego bezpieczeństwa staje się wówczas połączenie z wewnętrznym światłem i choć nadal możemy się obawiać, że straci­my coś, co jest dla nas cenne, albo nie zrealizujemy świadomych celów, łatwiej nam powitać tranzyty z radością i potraktować je jak prze­słania od kosmosu, które mają nas wprowadzić na następny etap roz­woju. Przestajemy pytać: „Kim jestem?" i „Co się ze mną stanie?", gdyż nie uważamy się już za istoty niezmienne w czasie, sztywno ogra­niczone urodzeniowym horoskopem i zdane wyłącznie na łaskę pla­net. Pytania, jakie zaczynamy zadawać, brzmią: Czym mogę się stać w następnej kolejności? Jak mogę zrealizować i przekroczyć urodze-niowy potencjał mojego horoskopu? Czego muszę się nauczyć, by zin­tegrować energię tranzytujących planet, które tworzą aspekty do planet, znaków i domów mojego horoskopu? W jaki sposób powinie­nem zmienić swoje postawy i działania, by jak najkorzystniej wyrazić tę energię? Co mogę zrobić, by tranzyty pozwoliły mi przejść do na­stępnego etapu rozwoju?

Zadawanie takich pytań i poszukiwanie odpowiedzi ma sens tylko wtedy, gdy decydujemy się przyjąć odpowiedzialność za własne posta­wy i działania. Jeśli mamy katastroficzne oczekiwania wobec konkret­nych wpływów planetarnych, prawdopodobnie będziemy się zachowy­wali w sposób, który przyciągnie do nas katastrofę; jeżeli wierzymy, że możemy jedynie biernie odbierać tranzyty, będziemy przyciągać do siebie przede wszystkim nieharmonijne energie zewnętrznych planet. Jeśli Pluton wchodzi w koniunkcję z naszym drugodomowym Księży­cem, my zaś nie chcemy porzucić starych wzorców dotyczących wyda­wania pieniędzy i gromadzenia przedmiotów, tranzyt może nas zmu­sić, byśmy się rozstali z częścią naszego dobytku z powodu jakiegoś nieprzewidzianego wydarzenia, na przykład włamania do domu. Jeśli jednak zrozumiemy energię Plutona i zachowamy czujność wobec jego wpływów, to może pozbędziemy się wielu posiadanych rzeczy z własnej woli, eliminując z otoczenia wszystko, co nie jest niezbędne. Gdy dostroimy się do wpływu danej planety, staje się ona naszym przyjacielem i pomocnikiem.

Teilhard de Chardin powiedział kiedyś: „Muszę nieustannie zmie­niać się po to, by pozostać sobą". Musimy raz na zawsze zaakcepto­wać to, iż jesteśmy nieustającym procesem, a nie niezmiennymi isto­tami, i że tylko rozwój i zmiany pozwalają nam stać się sobą. Głębokie pogodzenie z tą prawdą pozwoli nam porzucić obecną i przeszłą toż­samość oraz warunki życia w chwili, gdy tranzyty zewnętrznych planet sygnalizują potrzebę zmian, i powitać nieznane, jakkolwiek przeraża-

jące może się ono wydawać na początku. Pozostawienie za sobą wszy­stkiego, co było dla nas ważne w przeszłości, gdy nie mamy jeszcze wyraźnej wizji tego, co możemy przeżyć albo stworzyć w przyszłości, nie jest łatwe, szczególnie jeśli w naszym kosmogramie wyekspono­wane są znaki stałe lub żywioł wodny czy ziemski. Pozostajemy wów­czas zawieszeni w próżni między dwoma sposobami wyrażania siebie, twarzą w twarz z naszym lękiem. Musimy przejść przez ten lęk i rozwi­nąć w sobie wiarę, a także zgodzić się na cierpienie i stratę, patrząc na nasze doświadczenie z perspektywy, w której wewnętrzny rozwój i uzdrowienie są ważniejsze niż natychmiastowa przyjemność i wygo­da. Zewnętrzne planety stają się groźne, jeśli opieramy się zmianom trzymając się kurczowo przeszłych lub teraźniejszych doświadczeń, nie zaś wtedy, gdy akceptujemy ich wpływ i staramy się świadomie wprowadzać w życie niesione przez nie lekcje.

Emocjonalny wymiar tranzytów

Akceptacja tranzytu oznacza, że nie czekamy, aż jego zewnętrzne wpływy pojawią się w naszym życiu, lecz już wcześniej przygotowuje­my się wewnętrznie do przyjęcia energii planety. Powinniśmy nauczyć się dostrzegać subtelne zmiany w swoich uczuciach i postawach i prak­tykować te umiejętności duchowe, podobnie jak artysta ćwiczy się w postrzeganiu subtelności obrazu, które dla przeciętnego obserwato­ra wcale nie są oczywiste. Często zapominamy, że planety nie są wy­łącznie czynnikami zewnętrznymi, lecz przez cały czas niesiemy ich energie w sobie. Ciało ludzkie rezonuje na bardzo podobnej częstotli­wości co jonosfera, która absorbuje elektrony wysyłane przez planety, toteż kosmiczne energie nieustannie działają na nasze komórki, sta­jąc się częścią nas samych. Jeśli chcemy w pełni przyjąć niesioną przez tranzyt lekcję, musimy zgodzić się na doświadczenie niepewności, cierpienia i zamętu, które mogą być pierwszymi zwiastunami wpływu ciężkiej planety - musimy otworzyć się na chłód nieznanego, wchło­nąć go w siebie i pozwolić, by dokonał w nas transformacji. Dopiero wtedy stajemy się gotowi do przyjęcia lekcji, której tranzyt próbuje nas nauczyć, i możemy ustalić najlepszy kierunek działania. Nawet najtrudniejsze tranzyty po początkowym okresie dezorientacji mogą przynieść nam głębszy spokój wewnętrzny i mądrość.

Podkreślam tu znaczenie emocjonalnych reakcji na tranzyty, gdyż często w obawie przed niewygodnymi uczuciami próbujemy intelektualizować to, co się z nami dzieje. Uciekamy się do interpretacji astrologicznych albo zaczynamy przyjmować negatywne przekazy, myśląc: „To straszne", „Nie mogę tego znieść", „Tracę kontrolę. Za chwilę zrobię coś okropnego" albo „Nigdy nie wyjdę z tego zamętu, ten problem pozostanie ze mną już do końca życia". Takie myśli wpę­dzają nas tylko w depresję i skłaniają do ucieczki od rzeczywistości. Werbalizacja nie jest niczym złym; pomaga nam stworzyć porządek z chaosu i odkryć, w jaki sposób powinniśmy zmienić swoje życie. Ale zanim zaczniemy werbalizować, spróbujmy najpierw dostroić się emo­cjonalnie do tego, co przeżywamy; pozwólmy uczuciom przepływać przez nas i transformować nas. Jeśli tego nie zrobimy, możemy się nigdy nie dowiedzieć, jakie korzyści przynosi nam tranzyt konkretnej planety. Nie należy zbyt szybko interpretować swoich uczuć, łączyć ich z konkretnymi sytuacjami czy uwarunkowaniami własnego życia i przyjmować, że ta właśnie sytuacja czy związek jest źródłem naszego chaosu i cierpienia. Zbyt łatwo projektujemy to, co zachodzi w na­szym wnętrzu, na zewnątrz i wierzymy, że jest to skutek działania oko­liczności. Spróbujmy naprawdę odczuć własne emocje, pozostańmy z nimi przez jakiś czas i pozwólmy, by we właściwym czasie odkryły nam swe lekcje.

Przed kilku laty, gdy tranzytujący Neptun utworzył kwadrat do mojej Wenus, a Saturn wszedł z nią w koniunkcję, przechodziłam okres trudności w bliskich związkach i czułam się bardzo nieszczę­śliwa. Przez wiele miesięcy ukrywałam się przed światem, zajęta pisaniem, cierpiąc z powodu dojmującej samotności. Gdy wreszcie przestałam pogłębiać swoją depresję negatywnymi przekazami i do­puściłam do siebie doznania bólu i pustki, napłynęły do mnie obrazy pustyń i kaktusów. Widziałam siebie jako kaktus na pustyni, który zdolny jest trwać w dobrym samopoczuciu, choć ma bardzo niewiele źródeł pokarmu. Zaczęłam wtedy pisać o opozycji Rak-Koziorożec i o tym, jak trudno jest wspierać innych, gdy sami czujemy się pozba­wieni wsparcia. Pełne przeżycie tego doświadczenia pozwoliło mi zro­zumieć, dlaczego mój ojciec, ofiara koniunkcji Wenus z Saturnem w Rybach, nigdy nie był w stanie dać mi tego, czego pragnęłam. Prze­pełniona współczuciem zadzwoniłam do niego i odbyliśmy jedną

z naszych pierwszych prawdziwych, pełnych miłości rozmów. To zro­zumienie, przyniesione przez Saturna i Neptuna, poruszyło mnie do tego stopnia, że nieświadomie zaczęłam szukać jednej szczególnej osoby, którą mogłabym obdarzyć swymi nowo odkrytymi uczuciami. Szczęśliwie udało mi się uniknąć wenusjańsko-neptunowej pułapki romantycznych fantazji i samooszukiwania; zamiast kierować uczucia cierpienia i miłości na tylko jedną osobę, pozwoliłam, by płynęły prze­ze mnie swobodnie. Dzięki temu odkryłam, że te uczucia mogą wzbo­gacić wszystkie moje związki, wznieść wszystkie aspekty życia na wy­ższy poziom, a dodatkowo w tym konkretnym okresie dały mi one inspirację w pisaniu.

Gdy dopuścimy do siebie emocje, które budzą się w nas pod wpły­wem tranzytu ciężkiej planety, pozwolimy, by uczucia przepływały przez nas swobodnie, a nawet wyrzucimy je z siebie w postaci łez albo wybuchów wściekłości, odnajdziemy w sobie spokój i wewnętrzne przewodnictwo pochodzące nie z intelektu, lecz z serca, z samego cen­trum własnej istoty - przewodnictwo, które pomoże nam zrozumieć i konstruktywnie wyrazić przeżywany tranzyt. Czasami jednak przez wiele miesięcy nie udaje nam się odnaleźć tego wewnętrznego głosu. W takim wypadku ważna jest wiara, gdyż to ona pozwala nam trwać w przekonaniu, że każde doświadczenie ma swój cel, jest istotnym kro­kiem w naszym rozwoju i nawet jeśli na razie nie rozumiemy jego zna­czenia, być może w przyszłości dostrzeżemy płynące z niego korzyści. Możemy wówczas zapytać siebie: „Co mogę zyskać na tym doświad­czeniu?" albo „Jaka część mojej osobowości pragnie tego doświad­czenia - tego zamętu, zagubienia, napięcia oraz obecnych i przyszłych zmian w życiu, które z niego wynikają?" W pierwszej chwili możemy mieć wątpliwości, czy rzeczywiście pragniemy niektórych rzeczy, które się nam przydarzają pod wpływem tranzytu ciężkiej planety, ale jeśli przyjrzymy się sobie uważnie, może się okazać, że na jakimś po­ziomie rzeczywiście dążymy do koniecznych zmian. Czasami już po przejściu tranzytu odkrywamy, że potrzebny był nam nie tyle zamęt, ile zmiany w sposobie życia, jakie z niego wynikły.

Posłużę się jeszcze jednym przykładem z własnego życia. Kiedyś, podczas tranzytowej opozycji do mojego drugodomowego Jowisza i kwadratu do Marsa, chuligani zniszczyli mój samochód. Z powodu problemów z firmą ubezpieczeniową i mechanikiem nie dostałam prawie żadnego odszkodowania, nie mogłam więc kupić następnego sa­mochodu, wypełniać swoich codziennych obowiązków czy choćby po­jechać w odwiedziny do przyjaciół. Gdy wreszcie minęła wściekłość na kosmos i przyszło mi do głowy, by zapytać siebie, jaka część mojej psy­chiki pragnęła tego doświadczenia i co na nim zyskuję, uświadomiłam sobie całą masę pozytywnych konsekwencji - bardzo potrzebowałam wysiłku fizycznego, chodząc piechotą poznałam nowych przyjaciół, musiałam zorganizować sobie czas tak, by wypełniać wszystkie obo­wiązki w ciągu jednego dnia w tygodniu, zyskałam czas na zakończe­nie pracy, którą trzeba było skończyć, i tak dalej. Choć metoda, jakiej wszechświat użył, by obdarzyć mnie tymi korzyściami, nadal nie napa­wa mnie zachwytem, widzę teraz, że były mi one potrzebne. Uświada­miam sobie wyraźnie, jak bardzo ich pragnęłam, i jestem pewna, że gdyby mój samochód nie został zniszczony, sama nie zdecydowałabym się wprowadzić tych zmian do swojego życia.

Słowa piosenki Rolling Stonesów mówią, że „nie zawsze dostaje­my to, czego chcemy, ale zawsze dostajemy to, co jest nam potrzeb­ne". Jest to jedna z lekcji niesionych przez ciężkie planety. Na pewno nie zawsze dostajemy to, czego pragniemy świadomie, zawsze jednak jakaś nieuświadomiona część naszej osobowości chce lub potrzebuje doświadczenia, które się nam przydarza, albo też jego konsekwencji. Im lepiej jesteśmy dostrojeni do rezonującej w naszym wnętrzu ener­gii tranzytów, tym bardziej jest prawdopodobne, że sami będziemy potrafili kształtować własne życie tak, by wyzwolić tę energię, zamiast nieświadomie przyciągać do siebie wydarzenia, które zmuszą nas do zgrania się z nią. Tranzyt zewnętrznej planety jest najtrudniejszy do przejścia wówczas, gdy nasze ego czy poczucie tożsamości stało się zbyt sztywne i ograniczone, gdy wyparliśmy ze świadomości i przesta­liśmy konstruktywnie wyrażać w życiu energię danej planety. Tranzyt przypomina nam wówczas, że powinniśmy na powrót włączyć tę ener­gię w nasze poczucie tożsamości i nauczyć się aktywnie wyrażać ją w świecie, tak by nasze ego odzyskało kontakt z wyższą Jaźnią.

Konstruktywne wykorzystanie tranzytów

Podczas tranzytu ciężkiej planety ważne jest nasze podejście do niego, zachowanie, jak i to, co robimy. Musimy być gotowi na przyjęcie nowych postaw, które pozwolą nam zaakceptować nadchodzące doświadczenia, a także na poprawki w zachowaniu i działaniach, tak byśmy mogli wprowadzić w życie zmiany wyrażające energię planety i sens ujawnianych przez nią lekcji. Jeśli nie chcemy, by kosmos zmusił nas do zwrócenia uwagi na to, co się dzieje, paląc nam dom, niszcząc samochód czy wysyłając naszego współmałżonka lub partnera do łóż­ka z inną osobą, to musimy się przygotować do aktywnego przeżycia tranzytu, odpowiednio wcześniej dostroić do jego energii i znaleźć konstruktywne sposoby jej wyrażania.

Przede wszystkim powinniśmy się otworzyć emocjonalnie, pozwa­lając na swobodny przepływ energii; w następnej kolejności należy włączyć intelekt i zastanowić się, w jaki sposób planeta tranzytująca przez konkretny znak i dom naszego horoskopu, niosąc ze sobą cha­rakterystykę swego urodzeniowego położenia, może połączyć swoją energię z energią planety tranzytowanej, wpływając nie tylko na dom tranzytu, lecz także na dom, którym włada. Jeśli posługujemy się te­kstami astrologicznymi, by lepiej zrozumieć nasz tranzyt, to na przy­kład w wypadku gdy jest to kwadrat, nie należy czytać wyłącznie

0 kwadracie, lecz także o koniunkcji, trygonie i sekstylu między danymi planetami. Chodzi nam o to, by zintegrować energie dwóch planet, i jeśli ograniczymy się tylko do znaczenia kwadratury między nimi, to zaistnieje niebezpieczeństwo, że skupimy się wyłącznie na negaty­wach, a wówczas nie uda nam się rozszerzyć świadomości na tyle, by dostrzec korzystne potencjały aspektu. Jeżeli określimy jasno, jakie możliwości pragnęlibyśmy sobie stworzyć, i zachowamy aktywną po­stawę, to kwadrat może nam przynieść wszystkie pozytywne cechy trygonu lub sekstylu plus motywację, która daje aspekt 90 stopni.

Gdy Neptun po raz pierwszy utworzył kwadrat do mojego Merku­rego w Pannie, zaczęłam robić błędy przy obliczaniu kosmogramów, co nigdy wcześniej mi się nie zdarzało. Po okresie dostrojenia do nep-tunowej energii uświadomiłam sobie, że nie jest to najlepszy okres do wykonywania precyzyjnych czynności, i zaczęłam korzystać z usług agencji komputerowej. Jednocześnie rozbudzenie twórczych i ducho­wych energii pozwoliło mi wprowadzić do realizowanych przeze mnie zajęć nowe techniki: wizualizację, odgrywanie ról i dialogi. Neptun przechodził wtedy przez mój dwunasty dom. Kiedy już zgrałam się z jego energią, zainspirowała mnie ona do napisania bajki i książki o dwunastym domu. Od czasu gdy zaczęłam świadomie wyrażać ener­gię tego tranzytu, przestałam mieć kłopoty z Neptunem.

Kolejnym stojącym przed nami zadaniem jest ugruntowanie ener­gii ciężkich planet w codziennym życiu. Jeśli tego nie zrobimy, mogą nas one przytłoczyć i sprawić, że będziemy się czuli niezdolni do nor­malnego funkcjonowania. Lepiej unikać deflacji czy inflacji ego, które mogą się nam przydarzyć, gdy kosmiczne energie zanadto nas przy­tłoczą albo jeśli pod ich wpływem pozwolimy sobie uwierzyć, że jeste­śmy posłańcami Boga albo zbawcami ludzkości. Jeśli aspektowana jest planeta osobista, zazwyczaj ma ona już swoje ujście energii, które możemy wykorzystać; należy sprowadzić energię zewnętrznej planety na płaszczyznę codziennego życia w zgodzie z charakterem aspektowanej planety osobistej - na przykład przy aspekcie do Merkurego przetwarzamy mentalnie energię planety tranzytującej, komunikując ją na zewnątrz; jeśli jest to Wenus, zajmujemy się weryfikacją naszych wartości i wzbogaceniem związków. Możemy także ugruntować tę energię przez planetę będącą jej niższą oktawą - Plutona przez Mar­sa, Neptuna przez Wenus, a Urana przez Merkurego, zgodnie z urodzeniowym położeniem tych planet w naszym horoskopie. Podczas tranzytu ciężkich planet napływa do nas kosmiczna energia, która powinna zostać włączona w tkankę naszego życia, nie zaś pozostawać na zewnątrz.

Pod wpływem tranzytów ciężkich planet, szczególnie przy ko-niunkcji, kwadracie i opozycji, możemy przeżywać wiele wątpliwości, na przykład: Czy zmiana postawy wystarczy, czy też należy uzupełnić ją zmianami na zewnątrz? A jeśli tak, to czy struktury i związki w na­szym życiu są wystarczająco elastyczne, by wytrzymać te zmiany? Czy będą w stanie przetrwać w nowej postaci? A może musimy odrzucić lub odsunąć na bok niektóre z nich i znacząco zmienić kształt naszego życia? Nikt z nas nie zna z góry odpowiedzi na te pytania; wiele zależy od konkretnych okoliczności. Jeśli planeta wejdzie w retrogradację, to może się zdarzyć, że w trakcie powtórnego jej przejścia przez sto­pień aspektu na nowo ocenimy sprawy poruszone przez tranzyt, a do­piero przy ostatnim przejściu dokonamy zmian, które uznamy za konieczne.

Największe korzyści z potężnych tranzytów Urana, Neptuna i Plu­tona do naszych urodzeniowych planet odniesiemy otwierając się na doświadczenia emocjonalne, ale nie popadając przy tym w bierność i poczucie bezsilności wobec ich wpływów. Powinniśmy aktywnie wy­rażać najbardziej pozytywne energie planety tranzytującej połączone z energią planety aspektowanej. Należy jednak wystrzegać się gorącz­kowego, przedwczesnego działania; dajmy sobie najpierw czas na do­strojenie się do tych energii i pozwólmy, by one same odkryły przed nami najkorzystniejszy kierunek działania. Naszą odpowiedzią na tranzyty ciężkich planet powinna być aktywna otwartość lub aktywne współuczestnictwo. Możemy jednocześnie reagować na sposób in ijang, receptywnie i kreatywnie, pozwolić sobie na dostrojenie i swo­bodny przepływ uczuć, zrozumieć nasze doświadczenie w kategoriach intelektualnych, znaleźć konstruktywne ujścia dla energii tranzytu, połączyć się z wewnętrznym głosem przewodnim, wyrażać energię tranzytu przez aktywność zewnętrzną, jeszcze raz wsłuchać się w sie­bie i zastanowić, jaki powinien być nasz następny krok. Mówiąc sło­wami Virginii Satir, musimy się stać „żywym perpetuum mobile", dostosowywać się do zmiennych wiatrów i przed każdym kolejnym podmuchem na nowo odnajdywać swój środek ciężkości.

Im lepiej dostroimy się do podszeptów intuicji, tym rzadziej będziemy musieli odwoływać się intelektu w celu odkrywania i zrozumienia wpły­wów planetarnych. Gdy bezpośrednio odbieramy działające w nas ener­gie, automatycznie reagujemy na nie w najwłaściwszy sposób. Znam przy­padek kobiety, która po raz pierwszy od wielu lat postanowiła wziąć urlop i wybrać się na sześć tygodni do Indii. Bez żadnej znajomości astrologii zarezerwowała bilet na samolot odlatujący dokładnie w godzinie, gdy nów tworzył koniunkcję z jej Marsem w Strzelcu w dziewiątym domu. Co więcej, było to w tygodniu poprzedzającym koniunkcję tranzytującego Jo­wisza z jej Marsem. Takiej osobie studiowanie astrologii nie przyniesie większego pożytku, gdyż i tak pozostaje ona w kontakcie ze swymi ener­giami, a jej wybory często odzwierciedlają świadomość planetarnych cy­kli i niesionych przez nie lekcji.

Tranzyty planet zewnętrznych a transformacja

Pięć zewnętrznych planet, od Jowisza do Plutona, to przewodni­cy, którzy podróżując po swoich trasach i rezonując w naszym wnę­trzu pomagają nam odkryć ścieżki rozwoju. Szczególnie Uran, Neptun i Pluton mają moc transformacji głęboko zakorzenionych indywi­dualnych, interpersonalnych i transpersonalnych wzorców zachowa­nia. Po lekturze astrologicznych tekstów Uran może nam się kojarzyć ze zmianami i wolnością, Neptun z inspiracją i iluminacją, a Pluton z transformacją i regeneracją. Rzadko sobie przy tym uświadamiamy, że każda z tych trzech planet ma związek ze wszystkimi wyżej wymie­nionymi procesami, różni je zaś przede wszystkim rodzaj energii, za sprawą której wprowadzają te doświadczenia w życie.

Należy pamiętać, że te trzy planety, których orbity znajdują się za orbitą Saturna, zostały odkryte dopiero w ciągu ostatnich dwóch wie­ków. Przez wiele stuleci, zanim doszło do odkrycia Urana, Neptuna i Plutona, świadomość ludzkości ograniczona była przez Saturna. Dla­tego też wpływ, jaki planety pokoleniowe wywierają na każdego z nas indywidualnie, do pewnego stopnia może być uwarunkowany naszą postawą wobec Saturna i jego powrotów w cyklu. Czy udało nam się dojrzeć? Czy potrafimy nakładać na siebie ograniczenia, dotrzymywać zobowiązań, czy jesteśmy samodzielni i odpowiedzialni, ugruntowani w rzeczywistości, czy umiemy adaptować się do wymagań społeczeń­stwa? Nasze relacje z Saturnem oraz umiejętność odnalezienia się w wewnętrznych i zewnętrznych strukturach naszego życia są bardzo istotne, jeśli chcemy się otworzyć na wpływy Urana, Neptuna i Pluto­na. Jeżeli nie przerobiliśmy jeszcze saturnowych lekcji, potężne ener­gie planet pokoleniowych mogą nas zwalić z nóg. Gdy stare granice, struktury i podstawy bezpieczeństwa zostają zagrożone przez transsaturniczne planety, szczególnie ważna jest umiejętność doświadczania i przekraczania saturnowego lęku.

Aktualnie wszyscy przechodzimy przez cykl trzech zewnętrznych planet, który ja nazywam „stadium poczwarki". Rozpoczął się on wej­ściem Neptuna do Koziorożca, po którym nastąpił ingres Urana do Strzelca, a potem Plutona do Skorpiona. We względnie krótkim okre­sie Neptun rozmywa przestarzałe struktury tranzytowanego domu, potem Uran burzy mury i wyzwala mieszkańców, a wreszcie Pluton kończy dzieło zniszczenia, uprząta pozostałości i zaczyna odbudowy­wać na nowych fundamentach. Jednocześnie Neptun wprowadza przebłysk nowej wizji i przygotowuje nas do jej zrealizowania, Uran wyzwala energię, która pozwoli nam tego dokonać, a Pluton sprawia, że ta energia staje się fizycznie dostępna.

Wszystkie trzy planety pokoleniowe mogą nam pomóc w lepszym dostrojeniu się do wibracji naszego wyższego Ja i do przekazów otrzy­mywanych przezeń z kosmosu. Wsłuchanie się w ten wewnętrzny głos i pójście za przewodnictwem uniwersalnych energii jest drogą do we­wnętrznej wolności. Wpływ tych trzech planet pozwala nam odkryć nowe możliwości, dzięki którym będziemy mogli porzucić przeszłość, przejść przez proces transformacji, rozbudzić się wewnętrznie i zacząć wykorzystywać nasze twórcze i duchowe umiejętności - krótko mó­wiąc, rozwinąć najwyższe potencjały naszych urodzeniowych kosmogramów.

Interpretacja tranzytów

Często czujemy lęk przed nadchodzącymi tranzytami, szczegól­nie jeśli są to koniunkcje, kwadraty albo opozycje Saturna, Urana, Neptuna i Plutona do naszych urodzeniowych planet. Czytamy in­terpretacje tych tranzytów, przeważnie utrzymane w katastroficz­nym tonie, obawiamy się najgorszego i czekamy bezradnie na „uderzenie" kolejnej planety, zastanawiając się, czy po jej przejściu uda nam się pozbierać i poskładać na nowo szczątki siebie i własne­go życia.

Wiedza astrologiczna może jeszcze pogłębiać ten lęk, szczególnie jeśli opieramy się zmianom i kurczowo trzymamy się bezpośredniego otoczenia, nadziei czy marzeń. Ale ta wiedza może również dać świa­domość, która pozwoli nam zrozumieć rolę tranzytów w procesie na­szego rozwoju, a tym samym umotywuje nas, byśmy się przygotowali do nadejścia nowego, aktywnie wyrażając pozytywne strony każdego zbliżającego się tranzytu.

Aby jak najlepiej wykorzystać wpływy tranzytujących planet, mu­simy nie tylko chcieć otworzyć się na zmiany, ale także: 1) dokładnie zaznajomić się z własnym urodzeniowym horoskopem; 2) umieć in­terpretować wpływające na nas tranzyty; 3) uczyć się z przeszłych sy­tuacji; 4) uświadamiać sobie, jakie tranzyty czekają nas w przyszłości; 5) jak najpełniej odczuwać i rozumieć tranzyty wpływające na nasz kosmogram aktualnie oraz w najbliższej przyszłości; 6) świadomie wykorzystywać każdy tranzyt, współpracując z jego energią i nadając mu właściwą formę w codziennym życiu.

Zajmijmy się teraz kilkoma zagadnieniami, często pomijanymi w podręcznikach astrologii, które mogą nam pomóc zinterpretować tranzyty wpływające na nasz kosmogram. Choć poniższe rozdziały odnoszą się do tranzytów wszystkich planet, szczególne znaczenie mają przy Jowiszu, Saturnie, Uranie, Neptunie i Plutonie, gdyż wpływ tych planet na nasze życie jest istotniejszy i bardziej długotrwały niż planet wewnętrznych.

Rozwijanie urodzeniowego potencjału

Wielu astrologów jest zdania, że tranzyty wskazują na zewnętrzne wydarzenia, progresje zaś na zmiany psychiczne. Takie podejście za­kłada, że istnieje rodział między życiem wewnętrznym a zewnętrznym. Nie można jednak rozpatrywać jednego w oderwaniu od drugiego, gdyż nieustannie wpływają one na siebie nawzajem. Tranzytów rze­czywiście doświadczamy zazwyczaj najpierw na płaszczyźnie zewnętrz­nej, a dopiero potem zmieniają one nasze wnętrze. Ale jeśli jesteśmy dobrze dostrojeni do energii naszej psychiki, to możemy je wyczuwać już wtedy, gdy nadchodzą, i do pewnego stopnia decydować o tym, jak zamanifestują się w naszym życiu. W takiej sytuacji odbieramy tranzy-tującą planetę jako jedną ze stron swojej osobowości, która w tej aku­rat chwili domaga się uwagi, zmuszając nas, byśmy ją zaakceptowali i zintegrowali ze strukturą własnego życia.

Ponieważ nie jesteśmy niezmiennymi istotami, lecz raczej ciągłym procesem, nasze urodzeniowe energie pozostają w nieustannym ru­chu, rozwijając się w rytm pochodu planet przez układ słoneczny. Tranzytującego Saturna nie da się do końca oddzielić od swojego uro­dzeniowego Saturna; tworząc aspekty do innych natalnych planet nie­sie on ze sobą swoje położenie w znaku, domu i aspekty. Jest to fundament, na którym będą się rozwijać cechy tranzytowanego zna­ku, domu i aspektów do innych planet. Jeśli urodzeniowo mamy Saturna w siódmym domu, wówczas jego tranzytowa koniunkcja z na­szym MC będzie nosiła charakterystykę zarówno siódmego, jak i dzie­siątego domu. W takim okresie możemy na przykład otrzymać pracę konsultanta i mieć do czynienia z jedną tylko osobą; utworzyć zawo­dowe partnerstwo; zakończyć romans z szefem albo inną osobą ważną w naszym życiu publicznym lub zawodowym.

Jeśli zewnętrzna planeta w kosmogramie urodzeniowym odbiera bardzo nieharmonijne aspekty, wówczas jej tranzyty, nawet trygony i sekstyle, mogą być trudne i zmuszać nas do konfrontacji z problema­mi określonymi przez jej natalne położenie. Jowisz, który urodzenio­wo tworzy przede wszystkim kwadraty i opozycje, może nie być tym kosmicznym dobroczyńcą, za jakiego go uważamy, a w każdym razie nie będzie nim dopóty, dopóki nie rozwiążemy problemów związa­nych z jego urodzeniową pozycją. Z kolei jeśli zewnętrzna planeta tworzy w horoskopie urodzeniowym przede wszystkim trygony i se­kstyle, przy tranzytowych koniunkcjach, trygonach i sekstylach jej energia będzie łatwa do zintegrowania. Ale jeśli nigdy wcześniej nie musieliśmy się zmagać z trudnymi aspektami tej planety i nie mamy doświadczenia w integrowaniu nieharmonijnych manifestacji jej ener­gii, tranzytowy kwadrat czy opozycja mogą zupełnie wytrącić nas z równowagi.

Tranzytowe aspekty do planet urodzeniowych

Gdy tranzytująca planeta tworzy aspekt do jednej z naszych planet urodzeniowych, wpływ tranzytu obejmie nie tylko samą pla­netę, jej znak i dom, lecz także jej natalne aspekty. Jeśli tranzytu-jący Uran wejdzie w koniunkcję z naszym ósmodomowym Księży­cem w Skorpionie i po raz pierwszy w życiu przyjdzie nam do głowy, że być może mamy skłonności biseksualne, urodzeniowe aspekty Księżyca zadecydują o tym, czy to doświadczenie będzie dla nas łatwe, czy trudne. W wypadku, gdy Księżyc tworzy kwadrat do piątodomowej koniunkcji Marsa i Wenus w Lwie, kwestia na­szej seksualności rzeczywiście może się stać źródłem poważnych dylematów i prowadzić nas do poszukiwania związków, w których moglibyśmy wyrażać się swobodnie i które zaspokajałyby nas emo­cjonalnie i seksualnie. Jeśli zaś Księżyc jest w wielkim trygonie wznakach wodnych wraz z dwunastodomową Wenus w Rybach iczwartodomowym Marsem w Raku, możemy zamieszkać z kilko­ma przyjaciółmi tej samej płci i dostarczać sobie wzajemnie fizycz­nego oraz emocjonalnego wsparcia przez masaże i częste uściski, ale nie będziemy potrzebowali zastanawiać się nieustannie nad własną tożsamością seksualną.

Domy rzqdzone przez aspektowaną planetę

Tranzytowy aspekt zewnętrznej planety do jednej z naszych pla­net urodzeniowych będzie miał wpływ na dom, w którym znajduje się planeta natalna, a także na dom lub domy, którymi włada, szczególnie jeśli są one puste. Możliwości oraz konflikty stwarzane przez tranzyt mogą więc dotyczyć nawet trzech lub więcej domów horoskopu. Jeśli na przykład Neptun, który urodzeniowo znajduje się w dwunastym domu, a teraz tranzytuje przez trzeci, utworzył opozycję do dziewią-todomowej Wenus, a szkole podyplomowej, do której chodzimy, gro­zi utrata uprawnień, to sprawy naszego drugiego domu, którego władcą jest Byk, oraz siódmego, którym rządzi Waga, także mogą po­zostawać w zawieszeniu przez okres zmagania się z niepewnością co do naszej dalszej edukacji. Czy mimo wszystko należy nastawiać się na ukończenie tej szkoły i zapłacić czesne za przyszły semestr? Czy nadal powinniśmy zarabiać na mieszkanie i utrzymanie pracując w bibliotece uniwersyteckiej? Jak do tego wszystkiego ma się nasz związek z człowiekiem, który uczy się w tej samej szkole, a jeśli zakoń­czy ona działalność, wróci do swojego rodzinnego miasta? W tym przypadku opozycja wpływa na nasz dwunasty, trzeci, dziewiąty, drugi i siódmy dom, zmuszając nas do podjęcia decyzji dotyczących wszyst­kich tych dziedzin życia.

Aktywizacja urodzeniowych aspektów

Gdy tranzytująca planeta aspektuje jedną z naszych planet, tym samym aktywizuje swój urodzeniowy aspekt z tą planetą i odkrywa przed nami nowe, łatwiejsze lub trudniejsze możliwości integracji tych dwóch energii. Dwie planety urodzeniowo połączone kwadraturą lub opozycją będą działać bardziej harmonijnie, gdy jedna z nich utworzy tranzytową koniunkcję, sekstyl lub trygon do drugiej. Jeśli urodzenio­wo mamy kwadrat Urana do Marsa i przez całe życie zmagamy się z kwestią wolności seksualnej albo nieustannie zmieniamy obszary ak­tywności, nie dając sobie szansy, by dokonać czegokolwiek istotnego w żadnej dziedzinie, to może znajdziemy jakieś rozwiązanie, gdy tran­zytowy Uran utworzy koniunkcję, sekstyl albo trygon do Marsa. Nowe możliwości, jakie się przed nami wówczas otworzą, prawdopodobnie będą powiązane z domifikacją tranzytu.

Tranzytowe koniunkcję

Tranzytująca planeta, która wchodzi w koniunkcję z urodze-niową, zmieni sposób wyrażania energii tej ostatniej. Tranzyt Jowisza doda jej ekspansywności, Saturn skoncentruje, Uran dra­matycznie pobudzi lub wyzwoli, Neptun nadmiernie uwrażliwi, aPluton zintensyfikuje. Pozwalając, by nasza natalna planeta ab­sorbowała i kanalizowała energię planety tranzytującej, odkrywa­my nowe sposoby wyrażania i zaspokajania jej potrzeb. W ciągu całego życia każda z naszych urodzeniowych planet może włączyć wswój sposób wyrażania lekcje przyniesione przez koniunkcję trzech, czterech albo pięciu zewnętrznych planet. Jeśli na przykład mamy Wenus w Wadze, to w ciągu krótkiego okresu, gdy Pluton, Jowisz i Saturn kolejno utworzą z nią koniunkcję, możemy przejść przez kurs relacji międzyludzkich w pigułce i w szybkim tempie nauczyć się, jak sobie poradzić z utratą miłości, na czym polega odpowiedzialność w związku, jak reagować na obsesje, jak tworzyć satysfakcjonujące więzi seksualne, jak otwierać się na nowe znajo­mości i hojnie dawać z siebie. Przerobienie tych wszystkich lekcji pozwoli naszej Wenus w Wadze tworzyć bardziej zadowalające wię­zi w przyszłości.

Tranzytowe trygony i sekstyle

Tranzytowe trygony i sekstyle do naszych planet urodzeniowych mogą przejść nie zauważone. Najczęściej musimy świadomie wyrażać taki aspekt, by odkryć energię, do której mamy wówczas dostęp, i możliwości, jakie ona daje. Urodzeniowa pozycja tranzytującej pla­nety w znaku i domu powie nam, w jaki sposób możemy najkorzyst­niej wyzwolić energię planety aspektowanej. Na przykład, trygon Jowisza tranzytującego przez jedenasty dom do naszego siódmodo-mowego Słońca w Byku może oznaczać, że uczestnicząc w działaniach grupowych o charakterze edukacyjnym czy filozoficznym (albo też w inny sposób związanym z pozycją Jowisza w naszym horoskopie uro-dzeniowym) mamy szansę spotkać ludzi, z którymi będziemy mogli nawiązać satysfakcjonujące więzi.

Tranzytowe kwadraty i opozycje

Kwadrat planety tranzytującej do urodzeniowej może wywołać konflikty dotyczące sposobu ekspresji natalnej planety i zmusić nas, byśmy poszukali nowych sposobów wyrażania tej energii w zgodzie z tranzytującą planetą i jej domem. Tranzytujący Saturn w szóstym domu w kwadracie do trzeciodomowej Wenus w Bliźniętach może nas zmusić do tego, byśmy skupili się na obowiązkach w pracy, a mniej czasu poświęcali na kontakty z ludźmi; możemy zaspokoić towarzy­skie potrzeby naszej Wenus umawiając się na spotkania podczas lun­chu albo zapisując się na kursy wieczorowe, gdzie poznamy wielu ludzi, z którymi będziemy się mogli komunikować do woli.

Opozycja planety tranzytującej do natalnej może oznaczać, że musimy uporządkować kwestie związane z aspektowaną planetą w związkach z innymi ludźmi. Opozycja Plutona z dziesiątego domu do Księżyca w czwartym może sprawić, iż będziemy czuć się zdomino­wani przez szefa i uważać, że dyspozycyjność, której od nas wymaga, koliduje z naszym życiem prywatnym. Należy wówczas zastanowić się, w jaki sposób moglibyśmy zaspokoić swoje potrzeby emocjonalne i za­chować poczucie wewnętrznej siły zarówno w pracy, jak i w domu. Często przy tranzytowych opozycjach do natalnej planety mamy wra­żenie, że ogranicza nas jakaś osoba albo zewnętrzne okoliczności; gdy już zrozumiemy, że tranzytującą planeta wyraża jedynie jakiś aspekt nas samych, możemy zacząć integrować jej energię z energią planety urodzeniowej. W podanym wyżej przykładzie musimy zaakceptować własne pragnienie, by nasza praca była znacząca i miała potężny, transformujący wpływ na innych ludzi; zintegrujemy energie Plutona i Księżyca, jeśli uda nam się znaleźć konstruktywne ujście dla swoich intensywnych uczuć i celów.

Koniunkcje planet wewnętrznych

Koniunkcje albo zgromadzenia planet wewnętrznych w jednym znaku czy domu mogą mieć na nas równie istotny wpływ co tranzyty zewnętrznych planet, szczególnie gdy w takiej koniunkcji bierze udział któraś z planet zewnętrznych, wzmacniając ją. Jeśli na przykład tran-zytujące Słońce, Merkury, Wenus i Mars, a także Uran zgromadzą się na ostatnich stopniach Skorpiona, to można się spodziewać, że w ta­kim okresie zaktywizowane zostaną ich położenia natalne i aspekty w kosmogramie urodzeniowym. Możemy reagować bezpośrednio na wyzwolenie skorpionowej energii albo też wykorzystać ją w inny spo­sób, przygotowując wcześniej grunt pod daleko idące zmiany w akty­wizowanych obszarach naszego życia.

Tranzyty znajome i nieznajome

Tranzyty, które mają podobny charakter jak nasze urodzeniowe planety i aspekty, mogą się nam wydawać znajome, gdyż po prostu aktywizują nasz urodzeniowy potencjał. Jeśli mamy Neptuna w dzie­wiątym domu, a tranzytowy Neptun tworzy akurat koniunkcję do na­szego Jowisza, to zapewne odkryjemy, że charakter tego tranzytu jest nam bardzo bliski, choć może się on manifestować w domu, który urodzeniowo nie znajduje się pod wpływem Neptuna. Z drugiej strony tranzyty, które są zdecydowanie różne od urodzeniowych aspektów, będziemy odbierać jako obce, choć mogą one przynieść nam doświad­czenia czy sposoby zachowania, jakie wcześniej uznalibyśmy za nie­możliwe. Dla naszego Saturna w Byku tranzyt Urana wchodzącego do drugiego domu będzie wyzwaniem, które jednak może go nauczyć, że podjęcie w odpowiedniej chwili wykalkulowanego ryzyka finansowe­go może zwiększyć poczucie bezpieczeństwa; tranzyt Saturna przez descendent będzie trudny przy koniunkcji Wenus i Urana w Bliźnię­tach, ale przy tej okazji możemy odkryć, że wolne, ekscytujące związki są możliwe także wtedy, gdy podejmujemy długoterminowe zobowią­zania i działamy w wyraźnie wyznaczonych granicach.

Tranzyty a progresje

Działanie tranzytów jest szczególnie silne, jeśli równocześnie wy­stępują pokrewne progresje. W czasie gdy nasze progresywne Słońce wchodzi w koniunkcję z Uranem, opozycja tranzytowego Urana do dziesiątodomowego Księżyca zaznaczy się o wiele wyraźniej niż pod­czas działania samego tylko tranzytu albo progresji; taka kombinacja zdecydowanie nakaże nam zerwać ze starymi wzorcami i stworzyć nowe, skuteczniejsze modele zaspokajania naszych potrzeb emocjonalnych, a także reagowania na potrzeby innych. Możemy wówczas z własnej woli zrezygnować z bezpiecznego życia rodzinnego, by podą­żać za własnymi celami w życiu zawodowym.

Podwójny nelson tranzytowy

Od czasu do czasu przytrafia się nam podwójny nelson w tranzy­tach, na przykład gdy tranzytujący Pluton tworzy kwadrat do naszego urodzeniowego Saturna, a jednocześnie tranzytujący Saturn wchodzi w kwadraturę z urodzeniowym Plutonem. Taka kombinacja mówi nam, że musimy zgrać ze sobą wpływy tych dwóch planet, biorąc pod uwagę ich położenie urodzeniowe i tranzytowe. Możemy to zrobić angażując się bez reszty w saturnowe zobowiązania albo doprowadza­jąc do końca jakąś sytuację wiążącą się z jednym z aspektowanych domów i godząc się na „śmierć" pewnego etapu w swoim życiu.

Dwa tranzyty aspektujące jednq planetę

Gdy dwie tranzytujące planety jednocześnie aspektują którąś z naszych planet urodzeniowych, jeden z tranzytów może pomóc w rozwiązaniu problemów stwarzanych przez drugi. Jeśli Saturn wcho­dzi w koniunkcję z naszym urodzeniowym Księżycem, a jednocześnie Neptun tworzy do niego kwadrat, może się okazać, że muzyka albo medytacje są w stanie rozpuścić emocjonalne blokady Saturna i umożliwić nam wyrażanie siebie w bardziej płynny sposób; z drugiej strony zaangażowanie się w jakąś działalność, która wymaga wkładu emocjonalnego czy zaspokaja niektóre z potrzeb naszego Księżyca, może nas uchronić przed nadwrażliwością, popadnięciem w uzależ­nienia czy przed innymi pułapkami kwadratu Księżyc-Neptun.

Układy aspektów natalnych i tranzytowych

Tranzyty nabierają szczególnego znaczenia, jeśli są powiązane z układami aspektów w naszym kosmogramie urodzeniowym albo tworzą układy nie istniejące natalnie. Tranzytowy kwadrat do wielkie­go trygonu może go zaktywizować i dać nam bodziec do wykorzysta­nia fizycznej, intelektualnej i emocjonalnej energii na nowe sposoby.

Trygon do wielkiego krzyża czy półkrzyża może otworzyć nowe ujścia energii, które pomogą nam przekroczyć konflikty wynikające z kwa­dratów i opozycji. Opozycja do planety, która znajduje się na odgro­mniku palca bożego albo pośrodku półkrzyża, może wywołać kryzys, który pozwoli nam na transformację energii tej planety, tak byśmy mogli wyrażać ją w bardziej zintegrowany i bezpośredni sposób. Tran­zytowe aspekty do natalnego stellium mogą dostarczyć nam bodźca do zastosowania skoncentrowanej energii tego stellium także na in­nych obszarach naszego horoskopu, nie tylko w domu, w którym ono występuje (bardziej szczegółowe informacje na temat wpływów tran­zytów na układy w horoskopie urodzeniowym podane są w książkach How to Handle Your T-Square oraz TheArt of Chart Synthesis*).

Obydwie wydane przez CRCS Publications. Poprawiona i rozszerzona we­rsja Chart Synthesis nosi tytuł The Art of Chart Interpretation (wyd. poi. Sztuka interpretacji kosmogramu, Łódź, Ravi 1995).

Gdy tranzyty rozbudowują natalny trygon w wielki trygon, kwadraturę lub opozycję w półkrzyż, kwinkunks lub sekstyl w palec boży czy koniunk­cję trzech planet w stellium, utworzona w ten sposób konfiguracja będzie działała niemal tak samo jak urodzeniowa, przy czym tranzytu-jąca planeta będzie tu spełniać rolę czynnika aktywizującego.

Zmiana domu przez planetę tranzytujqcq

Gdy tranzytująca planeta zewnętrzna opuszcza któryś z domów urodzeniowego kosmogramu i wchodzi do następnego, możemy nie zauważyć zmiany od razu, zachodzi ona bowiem bardzo powoli. Jed­nak znaczenie takiego tranzytu jest duże, ponieważ wyznacza on bo­wiem początek nowego etapu w życiu, jeśli chodzi o manifestację energii tej planety. Lekcje wyniesione z pobytu w poprzednim domu zostają przeniesione do następnego. Jeśli przez siedem lat mieliśmy Urana w pierwszym domu, teraz nadszedł czas, by wyrazić naszą nowo odnalezioną tożsamość przez bardziej indywidualistyczne sposoby zarabiania i wydawania pieniędzy oraz odmienne metody wykorzysty­wania własnych zasobów fizycznych, emocjonalnych i intelektualnych. Bezpośrednio możemy odczuć drugodomowe działanie Urana dopie­ro wtedy, gdy utworzy on pierwszy aspekt do natalnej planety.

Tranzyty przechodzące przez nasz ascendent lub MC są zazwyczaj bardzo silne i wyznaczają okresy uzewnętrznienia energii, które po­przednio działały wewnątrz nas, na emocjonalnym czy mentalnym poziomie. Gdy planeta przekracza ascendent, jej energia, uprzednio podświadomie przetworzona w dwunastym domu, przepływa do świa­domości. Wówczas musimy zintegrować ją z naszym poczuciem toż­samości, fizycznym ciałem i sposobami projektowania siebie na świat. Z kolei po pobycie planety w dziewiątym domu zdobyta przez nas wie­dza i system wierzeń oraz nowe obszary doświadczenia będą musiały otrzymać zewnętrzną formę w życiu publicznym czy zawodowym, gdy planeta przekroczy MC i wejdzie do dziesiątego domu.

Tranzyty stacjonarne

Podobnie jak w przypadku progresywnej planety, przechodzącej przez okres stacjonarności, tranzytująca planeta, która zatrzymuje się w obrębie jednego stopnia od naszej natalnej planety, wywiera na nią niezwykle silny wpływ, przynajmniej pięciokrotnie silniejszy niż tran­zyt, który przechodzi z normalną szybkością. W żadnej innej sytuacji planeta nie działa równie mocno. Nawet Merkury, Wenus i Mars wpłyną na nas znacząco, zatrzymując się obok jednej z naszych planet. Każda stacjonarna planeta, która tworzy aspekty do naszych planet, najprawdopodobniej zdominuje naszą świadomość aż do czasu, gdy zasięg aspektu przekroczy jeden stopień; wbijając nam do głowy swo­je lekcje każe się zatrzymać i zastanowić, w jaki sposób używamy jej energii. Takie doświadczenie może być bardzo trudne, szczególnie jeśli aspektowana planeta natalna tworzy wiele kwadratów i opozycji. Wpływ planety stacjonarnej może być jednak na tyle silny, by wymusić konieczne zmiany w naszym życiu. Kwadraty i opozycje, a także trygo-ny i sekstyle tworzone przez planetę stacjonarną do urodzeniowych będą na nas wpływać na głębszym poziomie niż zwyczajne tranzyty, wy­znaczając okresy w naszym życiu, podczas których powinniśmy się zająć integracją energii dwóch planet biorących udział w aspekcie. Stacjonar­ny Saturn w koniunkcji do naszej Wenus może nas zmusić do wycofania się na jakiś czas z życia towarzyskiego i zwrócenia do wewnątrz, by zwe­ryfikować nasze wartości, pragnienia i umiejętności w związkach. Wpływ stacjonarnego Saturna, tworzącego trygon do Wenus, może być

podobny, ale taki aspekt raczej nie wzbudzi w nas uczuć samotności izwątpienia w siebie, jakie mogą pojawić się przy koniunkcji.

Fazy Księżyca

Koniunkcja nowiu z planetą albo osią naszego horoskopu, z do­kładnością do dwóch stopni, może oznaczać początek czegoś nowego, co dotyczy tej planety albo osi, na przykład wyzdrowienie z choroby, jeśli nów wypada na ascendencie i wpływa na nasze ciało fizyczne, albo podwyżkę pensji, jeśli tworzy koniunkcję z drugodomowym Jowiszem. Jeśli aspektowana planeta lub oś urodzeniowa odbiera nieharmonij-ne aspekty, wówczas nowy etap życia może się rozpocząć dopiero po rozwiązaniu problemów powodowanych przez kwadraty lub opozycje. Nów w trygonie, sekstylu, kwadracie lub opozycji do natalnej planety także będzie miał na nas wpływ, ale słabszy niż koniunkcja.

Zaćmienia

Zaćmienia Słońca i Księżyca tworzące aspekty do elementów na­szego kosmogramu mogą zapowiadać kryzysy w sprawach dotyczą­cych aspektowanej planety lub osi, szczególnie jeśli zaćmienie tworzy koniunkcję, kwadrat lub opozycję. Możemy mieć wrażenie utraty kon­troli nad energią naszej planety i czuć się zdani na łaskę nieświado­mych procesów albo niespodziewanych okoliczności zewnętrznych, które domagają się naszej uwagi. Jeśli zaćmienie wypada w koniunk­cji, opozycji lub kwadracie do naszej urodzeniowej planety, nie po­winniśmy oczekiwać, że uda nam się wyrażać energię tej planety w normalny sposób, lecz zorganizować sobie życie tak, by wystąpienie irracjonalnych lub nieprzewidzianych zdarzeń nie stało się katastrofą. Przy trygonie i sekstylu zaćmienia mogą przynieść nam nowe, podnie­cające możliwości związane z aspektowana planetą, a także uaktywnić naszą podświadomość lub rozbudzić kreatywność i intuicję. Koniunk­cja zaćmienia z jedenastodomowym Merkurym może się zbiec w cza­sie z rozpadem grupy, do której należymy, w efekcie czego zmuszeni będziemy poszukać nowych sposobów zaspokajania naszych jedena-stodomowych potrzeb; zaćmienie w siódmym domu w trygonie do Merkurego może nam przynieść niespodziewany początek nowej przyjaźni, która z biegiem czasu może doprowadzić nawet do małżeń­stwa. Zaćmienia mają charakter Urana i działają w zasięgu trzech stopni. Zazwyczaj doświadczamy ich wpływu co najmniej przez pięć dni przed i po ich wystąpieniu, a także później, gdy tranzytująca pla­neta, szczególnie Mars, przejdzie przez stopień zodiaku, na którym ono miało miejsce.

Tranzyty do nieaspektowanych planet

Nieaspektowane planety trudno jest włączyć w strukturę naszego życia. Ich działanie może się objawiać na zasadzie: wszystko albo nic. Jeśli na przykład nasz Merkury nie ma żadnych głównych aspektów, możemy mieć trudności w nawiązywaniu kontaktów i oscylować mię­dzy stanami wycofania w głąb siebie a kompulsywną gadatliwością, bez względu na to, czy ktoś nas słucha, czy nie. Tranzytowy kwadrat albo opozycja do naszej nieaspektowanej planety może nas zmusić do kon­frontacji z jej problemami i poszukania jakiegoś lekarstwa. Trygon lub sekstyl może odkryć przed nami proste rozwiązanie, które będziemy mogli zastosować w przyszłości, nawet wtedy gdy wpływ tranzytu prze­minie. Na przykład przy trygonie Neptuna tranzytującego przez pierw­szy dom do dziewiątodomowego Merkurego możemy odkryć, że medy­tacja działa na nas uspokajająco i pomaga naszemu nieaspektowanemu Merkuremu komunikować się w bardziej płynny sposób.

Tranzyty do midpunktów

W każdym urodzeniowym horoskopie można wyznaczyć dziesiąt­ki midpunktów i gdybyśmy chcieli zajmować się wszystkimi, groziłoby nam zatonięcie w nawale informacji. Nie oznacza to jednak, że po­winniśmy je zupełnie zlekceważyć. Niektóre midpunkty są bardzo sil­ne i reagują na tranzyty niemal równie wyraźnie jak planety. By ułatwić sobie obserwowanie tranzytów do ważnych urodzeniowych midpunktów, możemy sporządzić listę wszystkich naszych midpunk­tów ustawionych w porządku zodiakalnym (robią to niektóre progra­my komputerowe).

Na co powinniśmy zwrócić uwagę? Przede wszystkim należy sobie uświadomić, że niektóre z naszych planet leżą na midpunkcie dwóch innych, np. Słońce na 26° Panny znajduje się na midpunkcie Merku­rego na 23° Lwa i Marsa na 29° Wagi. Tranzyt, np. koniunkcja Satur­na ze Słońcem, uaktywni zarazem połączenie między Merkurym a Marsem, pomagając nam się zdyscyplinować i umotywować do napi­sania od dawna odkładanej pracy albo w jakiś inny sposób wykorzy­stać energie Merkurego i Marsa.

Po drugie, powinniśmy pamiętać o midpunktach każdego aspektu w naszym kosmogramie, szczególnie ścisłych kwadratów i opozycji. Tranzyty przechodzące przez te midpunkty uaktywnią aspekty i po­zwolą nam rozwiązać stwarzane przez nie konflikty. Tranzyt Jowisza przez piąty dom przechodzący przez midpunkt ścisłego kwadratu Wenus-Pluton może nawet przynieść nam satysfakcjonujący romans, który nie będzie tak obsesyjny ani emocjonalnie wyczerpujący jak na­sze poprzednie związki zabarwione kombinacją Wenus i Plutona.

Po trzecie, należy zwrócić uwagę na tranzyty przechodzące przez midpunkty planet urodzeniowo nie połączonych aspektem. Takie tranzyty mogą nam umożliwić stopienie energii dwóch natalnych pla­net w zgodzie z charakterem planety tranzytującej. Uran w pierwszym domu tranzytujący przez midpunkt naszego Marsa i Neptuna może niespodziewanie odkryć przed nami radość płynącą z kreatywnego tańca albo z innych neptunowych form aktywności fizycznej, jak tai chi czy jazda figurowa na lodzie.

Śledzenie tranzytów przez ważne midpunkty nie jest trudnym zadaniem. Musimy tylko od czasu do czasu sprawdzać na liście na­szych midpunktów ustawionych w porządku zodiakalnym, do jakich bliższych lub dalszych midpunktów (np. w przykładzie z Marsem i Merkurym 26° Panny jest bliższym midpunktem, a 26° Ryb dalszym) zbliżają się tranzytujące planety. Jeśli na jednym stopniu występuje kilka midpunktów, np. Księżyc-Mars, Saturn-Uran i Merkury-We-nus, wszystkie te planety zostaną uaktywnione przy tranzycie. Wie­dząc, że będziemy mieli dostęp do dużej ilości energii, możemy się przygotować, by odpowiednio ją wykorzystać.

Tranzyty a małe aspekty

Rzadko wystarcza nam czasu i cierpliwości, by zwracać uwagę na małe aspekty, tworzone przez planety tranzytujące do urodzeniowych.

Zasadniczo małe aspekty nie są tak istotne jak główne, choć tranzyto­wy półkwadrat czy kwinkunks utworzony przez zewnętrzną planetę wart jest uwagi, podobnie jak każdy mały aspekt utworzony przez pla­netę stacjonarną. Warto zauważać także kwintyle, które pozwalają nam w unikalny sposób dokonać syntezy rozproszonych energii na wyższym niż zazwyczaj planie świadomości. Takie aspekty są szcze­gólnie ważne, gdy uaktywniają nasze nieaspektowane lub bardzo nie-harmonijne planety. Kwintyl tranzytującego przez dziesiąty dom Plutona do naszego nieharmonijnego Marsa w dwunastym domu może wyzwolić energię i motywację, której potrzebujemy, by wyjść z dwunastodomowego zacisza i wziąć aktywny udział w życiu publicz­nym, budując w sobie zaufanie do własnej umiejętności otwartego występowania.

Możemy uprościć proces ustalania tranzytowych małych aspek­tów zaznaczając na liście midpunktów te stopnie zodiaku, które two­rzą półkwadraty i kwintyle do naszych planet urodzeniowych. Potem wystarczy tylko sprawdzać pozycje tranzytujących planet, by zauwa­żyć, które midpunkty i małe aspekty zostają uaktywnione.

Odbieranie tranzytu zewnętrznej planety

Po rozważeniu różnych rodzajów wpływów tranzytowych na pla­nety urodzeniowe zastanówmy się, w jaki sposób odbieramy działanie tranzytu? Kiedy i przez jak długi czas najwyraźniej będziemy odczu­wać jego skutki? Co się dzieje, jeśli tranzytująca planeta retrograduje, kilkakrotnie przechodząc przez te same stopnie zodiaku, i powtarza aspekt trzy albo nawet pięć razy? Prześledźmy więc cały proces tran­zytu planety zewnętrznej od pierwszego podejścia aż do wyjścia z ostatniego aspektu. Ponieważ niemożliwe jest scharakteryzowanie absolutnie wszystkich aspektów, jakie mogą utworzyć tranzytujące planety, poniższy opis jest bardzo ogólny i odnosi się przede wszyst­kim do koniunkcji, kwadratur i opozycji Saturna, Urana, Neptuna i Plutona.

Prawdopodobnie zaczniemy podświadomie wyczuwać energię tranzytującej planety już wtedy, gdy znajdzie się ona o trzy stopnie od koniunkcji z naszą natalną planetą, a dwa stopnie przed kwadratem i opozycją. Trygon i sekstyl zazwyczaj są słabiej wyczuwalne i możemy nie zauważyć działania aspektu, dopóki nie osiągnie on jednego stop­nia dokładności.

Przy koniunkcji, kwadracie i opozycji energia tranzytu może w pierwszej chwili wydawać się nam obca. Zostajemy nagle zmuszeni do konfrontacji z nią na płaszczyźnie wewnętrznej albo w świecie ze­wnętrznym. Jeśli już wcześniej, w miarę zbliżania się tranzytu, za­czniemy włączać jego energię we własne życie, wyrażać ją aktywnie przez aspektowaną planetę i rozwiązywać problemy, jakie mogą się pojawić szczególnie przy kwadracie i opozycji, wtedy mamy szansę oswoić tranzyt, zanim osiągnie on swoje największe natężenie. Szcze­gólnie w przypadku koniunkcji najlepszym sposobem postępowania jest akceptacja energii tranzytującej planety, asymilacja i pełne z nią stopienie się. Jeśli nam się to nie uda, tydzień, na który przypada do­kładny aspekt, może przynieść nam kulminację kryzysu zapowiadane­go przez zbliżanie się tranzytu, a wówczas będziemy musieli szukać jakichś, przynajmniej tymczasowych, środków zaradczych.

Większość wpływów tranzytowych utrzymuje się tylko do momen­tu utworzenia dokładnego aspektu, choć działanie Saturna może być odczuwalne jeszcze w zasięgu jednego stopnia po aspekcie. Konflikty czy możliwości rozbudzone przez tranzyt mogą jeszcze przez jakiś czas utrzymywać się w naszej świadomości, choć już nie na pierwszym pla­nie, a potem znikają ze sceny wtapiając się w podświadomość, chyba że tranzytująca planeta wejdzie w retrogradację .i znów zbliży się do tego samego stopnia.

Charakter okresu retrogradacji zależy od tego, jak daliśmy sobie radę z aspektem w ruchu prostym. W tym czasie możemy w ogóle nie zauważać energii retrogradującej planety i mieć wrażenie, że jej eks­presja została zablokowana, a my sami jesteśmy na wpół uśpieni. Mo­żemy też odbierać działanie tej energii na płaszczyźnie psychicznej raczej niż zewnętrznej, na przykład przy retrogradującym Uranie bę­dzie to wewnętrzne napięcie i niepokój, a przy Saturnie - psychiczne blokady i nadmierna samokontrola. (Dokładniejsze informacje o działaniu każdej retrogradującej planety podane są w książce Ho w to Handle Your T-Square, w rozdziale o tranzytach i retrogradacjach.) Jeżeli jeszcze nie rozwiązaliśmy konfliktów uaktywnionych przez tran­zyt w ruchu prostym, to przy retrogradacji możemy, a właściwie po­winniśmy zastanowić się nad nimi i określić swój sposób postępowania w przyszłości, gdy aspekt powtórzy się po przejściu planety do ru­chu prostego. Nawet jeśli udało nam się rozwiązać problemy, które wystąpiły przy pierwszym przejściu planety przez stopień aspektu, należy jeszcze raz przemyśleć swoje doświadczenia, gdyż powtórne wejście planety w ruch prosty odkryje przed nami nowe lekcje i przy­niesie nieoczekiwane możliwości.

W okresie gdy planeta po powtórnym utworzeniu aspektu pozo­staje w retrogradacji, uaktywnione przez nią kwestie znów mogą zejść na margines naszego życia albo pozostawać w zawieszeniu, zwłaszcza jeśli planeta cofa się dosyć daleko. Ale gdy wchodzi w ruch prosty i powtórnie zaczyna się zbliżać do stopnia aspektu, pozwala nam wy­raźnie odczuć swą energię. Nawet jeśli zdaliśmy egzamin podczas dwóch pierwszych przejść, a teraz nie chcemy albo nie potrafimy do-stroić się do energii tranzytu i wyko rży stać* j ej twórczo w odpowie­dnich dziedzinach życia, możemy zostać zaskoczeni wyzwaniami, które tranzytująca planeta przed nami postawi. Jest to okres końco­wego rozliczenia; dostajemy to, na co sobie zasłużyliśmy. Teraz przy­gotowanie do tranzytu, refleksja i odpowiednie działania wydadzą swoje owoce albo przynajmniej umożliwią skierowanie energii na wybrany cel; jeśli jednak wykazaliśmy bierność, brak zrozumienia, umiejętności przewidywania i motywacji, tranzyt może wytrącić nas z równowagi i przynieść niespodziewane problemy, przerastające na­sze siły i możliwości. Jeśli odpowiednio wcześniej nie przygotujemy się do tranzytu, nie zastanowimy się nad nim i nie zaczniemy wyrażać jego energii na zewnątrz w obszarach życia związanych z aspektowaną planetą, domem i znakiem, to możliwe, że niczego nas on nie nauczy. Jeśli będziemy marnować energię na walkę z przeżywanymi kryzysa­mi, starając sieje odsuwać od siebie, zamiast rozwiązywać, wówczas, szczególnie przy tranzytach Jowisza, możemy przegapić możliwości wzrostu, jakie daje nam kosmos.

172

Przy tranzytach Urana, Neptuna i Plutona może się zdarzyć, że planeta powtórnie wejdzie w retrogradację i jeszcze dwukrotnie utwo­rzy aspekt do naszej planety natalnej, a nawet zatrzyma się i pozosta­nie stacjonarna w obrębie ścisłego aspektu, wbijając nam do głowy swe lekcje. Taka sytuacja zmusza nas do nieustannych wysiłków, by zintegrować energię tranzytu z energią planety natalnej. Jeśli będzie­my biernie czekać na to, co ma się wydarzyć, każdy kolejny kwadrat i opozycja przyniosą nam nowe kryzysy, a każdy z trygonów i sekstyli może się okazać straconą szansą. Dlaczego więc mamy się skazywać na rolę ofiary zdanej na łaskę tranzytów, skoro możemy włączyć ich energie do naszego życia, przerobić niesione przez nie lekcje i ruszyć dalej, wzbogaceni o nowe zrozumienie, które będziemy mogli zasto­sować w wielu dziedzinach życia?

Wewnętrzne korzyści wyniesione z tranzytu oraz mądrość zyskana dzięki jego doświadczeniom mogą się w pełni ujawnić dopiero po wie­lu latach. Jedynie patrząc z szerszej perspektywy możemy zrozumieć, w jaki sposób wszystkie aspekty w cyklu tranzytowym są ze sobą po­wiązane i jak nasze doświadczenia z jednego tranzytu wpływają na następny. To, co rozwinęliśmy w sobie pod wpływem koniunkcji pla­nety tranzytującej z urodzeniową, być może wyrazi się twórczo dopie­ro przy okazji najbliższego sekstylu między tymi dwiema planetami. Z kolei odpowiednie wykorzystanie sekstylu pomoże nam podczas konfrontacji z kwadraturą. Integracja kwadratu pozwoli nam na płyn­ne wyrażanie energii i wybuch możliwości przy trygonie. Lekcje trygonu umożliwią nam syntezę energii opozycji i poszerzą nasze zro­zumienie o świadomość nowych możliwości. Cykl trwa dalej; po ja­kimś czasie znów dochodzimy do koniunkcji (w każdym razie tak się dzieje przy tranzytach wszystkich planet aż po Saturna) i na nowo przeżywamy integrację dwóch planetarnych energii. Może to być in­tegracja częściowa lub całkowita; mogą wówczas dojść do głosu nega­tywne albo pozytywne manifestacje obydwu planet; wiele zależy od tego, na ile rozwinęliśmy swoją świadomość i czy aktywnie używali­śmy dostępnej nam energii, wykorzystując aspektowane urodzeniowe planety i połączenia, jakie tranzyt otworzył i uaktywnił.

Przygotowanie do tranzytów

Tranzyty są przekazami z kosmosu, które mają nam powiedzieć, jak powinniśmy rozwijać swoje urodzeniowe potencjały i wykorzystać energie dostępne w danej chwili. Jest mało prawdopodobne, byśmy odnieśli z nich korzyści, jeśli będziemy biernie czekać, aż przyniosą nam spełnienie marzeń i pragnień albo kryzysy i załamania. Jeśli pod­czas tranzytu nie zastanowimy się nad tym, czego ma nas on nauczyć, nie rozwiniemy w sobie zrozumienia jego energii i nie wykorzystamy jej odpowiednio w codziennym życiu, nie będziemy przygotowani do następnego tranzytu tej samej planety.

Powinniśmy uczyć się z przeszłych tranzytów, wykorzystywać energie obecnych i przygotować się do tych, które nadejdą wkrótce; nawet świadomość tranzytów, które wpłyną na nas w odległej przy­szłości, pomoże nam podejmować trafne decyzje w chwili obecnej. Możemy stać się reżyserami, aktorami i widzami w naszych własnych kosmicznych dramatach.

Uczenie się z przeszłości

Cykl Jowisza trwa 12 lat; cykl Saturna - 29. Podczas tranzytów tych planet możemy spojrzeć wstecz i przypomnieć sobie, co przeży­waliśmy, gdy konkretny tranzyt zdarzył się po raz ostatni. Co się wów­czas zdarzyło? Jakie trudności musieliśmy przezwyciężyć? Co zyskali­śmy? Jak używaliśmy energii tranzytu w związku z aspektowanym domem i planetą? Co można było zrobić inaczej? Jakie lekcje płynące z tego doświadczenia pozwolą nam działać skuteczniej, gdy ten tran­zyt się powtórzy?

Nawet jeśli konkretny tranzyt Saturna przydarza nam się po raz pierwszy w życiu albo poprzednio zdarzył się, gdy byliśmy dziećmi, możemy przypomnieć sobie, co się działo, gdy Saturn tworzył ko-niunkcję, sekstyl, kwadrat, trygon czy opozycję do danej planety. Jeśli na przykład Saturn dochodzi do aplikacyjnego kwadratu z Marsem, jakie mamy wspomnienia sprzed czternastu lat, gdy przechodziliśmy przez kwadrat separacyjny? Jeśli Saturn wchodzi w opozycję do Jowi­sza, co się wydarzyło podczas ostatniej koniunkcji albo nawet ostat­niego trygonu? W przypadku Urana, Neptuna i Plutona prawdopo­dobnie żadna z tych planet nie zdążyła zrobić wszystkich aspektów do którejkolwiek z naszych planet, ale nawet na podstawie tranzytów, które przeżyliśmy, możemy zauważyć, w jaki sposób udało nam się (lub nie) zintegrować energię planety tranzytującej z natalną.

Każdy tranzyt uaktywnia kanał energetyczny łączący dwie plane­ty. Niezależnie od rodzaju aspektu, działają one w powiązaniu ze sobą. Naszym celem jest odkryć najkorzystniejszy sposób zintegrowania tych dwóch energii i wyrażenia ich poprzez znaki i domy biorące udział w aspekcie. Jeśli mamy doświadczenia z poprzedniej koniunk-

174

ej i tych planet, zastanówmy się, jak reagowaliśmy na połączenie ich energii w konkretnym znaku i domu. Przeszłe sekstyle i trygony poka­zują nam możliwości (niezależnie od tego, czy zostały one wykorzy­stane, czy też nie) zintegrowania ekspresji dwóch znaków i domów. Przeszłe kwadraty wyznaczają okresy, kiedy prawdopodobnie do­świadczaliśmy konfliktu między tymi dwiema planetami, ich znakami i domami, i możliwe, że trzeba było zastosować aktywne środki do rozwiązania stojących przed, nami dylematów. Z kolei podczas minio­nych opozycji mogliśmy projektować energię jednej z planet na zewnątrz, odbierając ją jako niezależną od nas siłę, stwarzającą prze­szkody w realizacji naszych pragnień, reprezentowanych przez drugą planetę, jej znak i dom. Opozycja mogła stwarzać w nas napięcia i poczucie wewnętrznego rozdarcia, ale mogła także doprowadzić do poszerzenia świadomości, zaakceptowania w sobie uprzednio projek­towanych na zewnątrz energii oraz do syntezy dwóch planet.

Przyjrzyjmy się przypadkowi kobiety, u której Saturn tranzytujący przez ósmy dom w Wadze miał wkrótce utworzyć opozycję do natalnego Marsa, położonego w Baranie w drugim domu. Urodzeniowo Saturn znajduje się na wierzchołku szóstego domu. Ta osoba jest zbyt młoda, by pamiętać ostatnią opozycję Saturna do Marsa, pamięta jed­nak niektóre z poprzednich aspektów tranzytowych między tymi planetami. Gdy Saturn podczas tranzytu przez Barana wszedł w koniunkcję z jej Marsem, jednocześnie studiowała i pracowała w sali gimnastycznej dla kobiet, wykorzystując fizyczną energię swego Mar­sa. Praca była słabo płatna, a łączenie jej ze studiami - wyczerpujące, ale dzięki temu ta osoba zaspokajała potrzeby swego Marsa w Bara­nie - mogła utrzymać się samodzielnie, skończyć studia i zdobyć do­świadczenie w pracy, które miało zaprocentować w przyszłości. Gdy w pięć lat później Saturn tranzytujący przez Bliźnięta wszedł do jej czwartego domu i utworzył sekstyl do Marsa, była świeżo po ślubie. Mieszkała i pracowała z mężem na jego rodzinnej farmie. Choć czuła się nieco odizolowana od ludzi, odpowiadała jej fizyczna aktywność i ustabilizowane życie. Ciężka praca na świeżym powietrzu przynosiła także spore dochody.

Gdy tranzytujący Saturn wszedł do Raka w jej piątym domu i utworzył kwadrat do Marsa, mieszkała i pracowała w domu opieki dla upośledzonych dzieci. Praca zostawiała jej bardzo niewiele wolnego czasu i była mało dochodowa, moja klientka jednak była bardzo oddana swym podopiecznym i czuła się odpowiedzialna za ich dobro. Właśnie wracała do równowagi po bolesnym rozwodzie i nie miała ochoty na ożywione życie towarzyskie. Gdy Saturn po raz pierwszy uściślił kwadrat do jej Marsa, zwierzchnik tej kobiety trafił do szpita­la, na nią zaś spadła odpowiedzialność za prowadzenie ośrodka. Pod­czas tranzytu retrogradującego zaczęła odczuwać przygnębienie i frustrację, gdyż jej własne potrzeby finansowe i emocjonalne pozo­stawały niezaspokojone. Gdy Saturn wszedł w ruch prosty i po raz ostatni uściślił kwadrat, moja klientka zmieniła pracę na inną, o podobnym charakterze, w której jednak zarabiała więcej i która nie była tak absorbująca czasowo.

Przez pierwsze dwa lata nie czuła satysfakcji w nowym miejscu pracy. Dopiero wówczas gdy Saturn wszedł do jej szóstego domu w Lwie i utworzył trygon do Marsa, pojawiły się pierwsze oznaki po­prawy sytuacji. Cierpliwość, którą wykazywała w pracy z niepełno­sprawnymi dziećmi, pomagając im wzmacniać się fizycznie i zwiększać możliwości ruchowe, zaczęła wydawać owoce. Miała teraz stały do­chód, który wystarczał j ej na zaspokojenie potrzeb. Ponadto zaprzyja­źniła się blisko ze starszą kobietą, która pracowała w tym samym ośrodku. Ta przyjaźń stała się dla niej źródłem wsparcia, wzmacniając jej samoocenę i motywację.

W czasie gdy przyszła do mnie na konsultację, Saturn wchodził do Wagi, tworząc opozycję do jej urodzeniowego Marsa. Wyszła po raz drugi za mąż, miała sześciomiesięczne dziecko i nie pracowała. Firma jej męża stała na skraju bankructwa, ona zaś włączyła się aktywnie w organizowanie dla okolicznych matek dziennej opieki nad dziećmi. Była bardzo zaangażowana w ten program, ale przez najbliższych kil­ka lat nie mógł on zagwarantować jej żadnego dochodu. Jakie lekcje wyniesione z poprzednich tranzytów mogły jej pomóc w rozwiązaniu przeżywanych aktualnie problemów?

Przez kilka ostatnich miesięcy ta kobieta odczuwała żal do męża za to, że nie umiał on radzić sobie w interesach, i winiła go za ograni­czenia, jakim musiała się poddać. Jest ona jednak osobą samodzielną z natury; zawsze potrafiła się utrzymać i znaleźć możliwości pracy związane ze swymi zainteresowaniami. Przy każdym z poprzednich tranzytów Saturna do Marsa godziła się na pracę na pełnym etacie,

176

a jeśli było to konieczne, również na niski standard życia. Patrząc na swe przeszłe doświadczenia odkryła, że część jej osobowości, symboli­zowana przez drugodomowego Marsa w Baranie, woli zarabiać na sie­bie, niż być na czyimś utrzymaniu, i lubi wyzwania stawiane przez ciężką pracę fizyczną. Podejmowanie niepotrzebnego ryzyka finanso­wego podczas tranzytu Saturna przez ósmy dom byłoby nierozsądne; zamiast od razu otwierać całodzienne prywatne przedszkole, mogłaby na początek zorganizować program opieki nad dziećmi tylko na kilka godzin dziennie, a jednocześnie znaleźć pracę, która zapewniałaby jej stały dochód. Dlaczego miałaby obwiniać męża za to, że nie jest w sta­nie utrzymać albo sfinansować jej nowego przedsięwzięcia? Ona sama ma wystarczająco wiele energii i pomysłowości, by zrealizować swe plany, musi jednak dostosować się do tranzytów Saturna i podtrzymy­wać w sobie wiarę w przyszłość, ćwicząc się w cierpliwości i akceptując tymczasowe ograniczenia. Jeśli teraz przyjmie na siebie odpowiedzial­ność za stan swoich finansów i poszuka pracy przy dzieciach, która dałaby jej stały dochód i doświadczenie pomocne w przyszłości, to być może uda jej się założyć własne przedszkole w czasie, gdy tranzytujący Saturn wejdzie do jej dziesiątego domu, aspektując trygonem drugo­domowego Marsa.

Wykorzystanie obecnych tranzytów i przygotowanie do najbliższej przyszłości

Jakie zewnętrzne planety tworzą teraz aspekty do naszego urodze­niowego kosmogramu? Jakie aspekty utworzą w ciągu najbliższych sze­ściu miesięcy? Już w chwili gdy planeta znajdzie się o trzy stopnie od ścisłego aspektu, możemy wyczuwać jej zbliżanie i zastanowić się, jaki sposób wyrażenia jej energii będzie dla nas najkorzystniejszy.

Przede wszystkim musimy zrozumieć energię tranzytujących i na-talnych planet w powiązaniu z ich domami i znakami, a potem odkryć sposoby stopienia się różnych znaczeń w jedno. Niezależnie od tego, czy przygotowujemy się do koniunkcji, sekstylu, kwadratu, trygonu czy opozycji, naszym podstawowym zadaniem jest integracja planet,

znaków i domów.

Przyjrzyjmy się tranzytom w kosmogramie 38-letniego mężczyzny. Tranzytujący Pluton wkrótce utworzy koniunkcję z jego urodzeniowym Merkurym, położonym na 24 stopniu Wagi, w jedenastym domu. Urodzeniowo Pluton, władca dwunastego domu, znajduje się na wierzchołku dziewiątego domu, w sekstylu do dziesiątodomowego Marsa i siódmodomowego Urana. Z kolei Merkury, władca MC i de-scendentu, jest w kwadracie do ósmodomowego Jowisza w Raku i w trygonie do trzeciodomowego Księżyca położonego na ostatnich stopniach Wodnika. Pierwsza koniunkcja Plutona z Merkurym zaj­dzie, gdy progresywny Księżyc utworzy koniunkcję z Jowiszem, a pro­gresywny Mars będzie się zbliżał do koniunkcji Słońca z Neptunem. Jednocześnie te dwie ostatnie planety będą odbierały sekstyl tranzy-tującego Urana, a tranzytujący Jowisz i Saturn kilkakrotnie przejdą po dziesiątodomowym Marsie.

0x01 graphic

Ten mężczyzna jest kawalerem. Od sześciu lat pracuje jako do­radca w ośrodku leczenia alkoholików, jednak ta praca nie przynosi mu pełnej satysfakcji, gdyż techniki modyfikacji zachowania stosowa­ne w tym programie nie rozwijają w uczestnikach poczucia odpowie­dzialności za własne życie. Miał wiele pomysłów dotyczących innych metod leczenia alkoholizmu, o których często opowiadał (Jowisz w kwadracie do Marsa), ale nie był w stanie wprowadzić ich w życie (Słońce/Neptun/Mars). Ukończył studia podyplomowe, które dały mu tytuł naukowy z socjologii i uprawnienia do wykonywania zawodu pracownika socjalnego. Po wejściu tranzytującego Plutona do jedena­stego domu zaczął się interesować społeczno-politycznymi przyczyna­mi alkoholizmu i związkiem między ekonomią a występowaniem problemów społecznych. Ostatnio zastanawiał się nad przystąpieniem do lewicowej organizacji politycznej. Mężczyzna ten ma wielu przyja­ciół, ale powierzchowne relacje towarzyskie, które kiedyś sprawiały mu przyjemność, teraz przestają go zadowalać; często przeszkadza mu to, że jego przyjaciół nie interesują zagadnienia psychologiczne i społeczne. Martwią go także problemy z utworzeniem i utrzymaniem stabilnych związków z kobietami.

Spróbujmy cofnąć zegar do chwili, gdy Pluton miał wkrótce wejść w koniunkcję z Merkurym. Jak ten człowiek może się przygotować do tranzytu i odpowiedzieć na niego? Może spróbować pogłębić swoje przyjaźnie dążąc do większej bliskości z innymi. Może się wycofać z przyjaźni, których nie da się ożywić, i skupić się na budowaniu więzi z ludźmi, z którymi będzie go łączyło porozumienie na głębokim po­ziomie. Może poważnie zająć się zagadnieniami psychologicznymi, politycznymi i społecznymi, które go interesują. Może się aktywnie zaangażować w działalność polityczną, pozostając w zgodzie ze swymi wartościami i pragnieniem zmian.

Może także wziąć udział w psychoterapii, szczególnie w terapii grupowej, by przyjrzeć się bliżej własnym konfliktom interpersonal­nym. Przy tranzycie Plutona najkorzystniejsza byłaby terapia inten­sywna, taka, która ułatwia wyzwalanie emocji, a nie tylko zachęca do zwykłego werbalizowania. Może się zająć rozwijaniem swoich umie­jętności komunikacji przez pisanie albo relacje w grupie, dzięki cze­mu pozyskałby nowe źródła wsparcia w pracy i w życiu politycznym, towarzyskim i osobistym.

Może poważnie przemyśleć swoje cele życiowe. Zbliżający się tranzyt Urana przez ascendent i progresywnego Marsa przez ko­niunkcję Słońca z Neptunem pomoże mu zweryfikować dążenia doty­czące pracy i zaangażowania w sprawy społeczne. Niewykluczone, że w tym okresie mógłby wprowadzić w życie swoje metody leczenia al­koholizmu albo znaleźć pracę, która pozwoliłaby mu wykorzystywać w pełni intuicję i zdolności, a jednocześnie wnieść znaczący wkład w życie społeczne.

Rozważania nad dalszą przyszłością

Często jesteśmy tak zaabsorbowani aktualnymi tranzytami, że sprawdzając pozycje planet w efemerydach nie wychodzimy poza naj­bliższy rok i nie zwracamy uwagi na wpływy, które pojawią się w na­szym życiu w dalszej przyszłości. Ale świadomość wpływów, które czekają nas w ciągu najbliższych kilku lat, może nam pomóc w podej­mowaniu aktualnych decyzji; wzięcie pod uwagę tranzytów, które przejdą przez ważne elementy naszego horoskopu nawet za dziesięć lat, może nam pomóc ustalić kierunek rozwoju. Jeśli sprawdzimy, które domy znajdą się pod wpływem pięciu zewnętrznych planet i ja­kie główne aspekty utworzą Uran, Neptun i Pluton do naszych planet w ciągu najbliższej dekady, oraz dołożymy do tego koniunkcje, kwa­draty i opozycje Saturna, a także koniunkcje Jowisza, będziemy mieli jasny obraz tego, które dziedziny naszego życia okażą się najważniej­sze w ciągu następnych lat i jakie lekcje będziemy musieli przerobić. Dla uzupełnienia obrazu możemy wyznaczyć daty ważnych progresji.

Wyobraźmy sobie na przykład, że mamy ascendent w końcówce Barana i wkrótce czeka nas koniunkcja Jowisza z dziewiątodomową Wenus, a potem koniunkcja Saturna z siódmodomowym Księżycem w Skorpionie. W tej chwili myślimy wyłącznie o planowanym ślubie i szczerze wierzymy, że małżeństwo będzie dla nas najważniejszą spra­wą już do końca życia. Ale ponieważ MC naszego horoskopu znajduje się w Koziorożcu, a w końcu lat osiemdziesiątych i początku dziewięć­dziesiątych tędy właśnie będą przechodziły zewnętrzne planety, jest bardzo prawdopodobne, że zechcemy wówczas skupić się na życiu publicznym czy zawodowym. W tej chwili zapewne nie ma to dla nas większego znaczenia, ale możliwe, że już w połowie lat osiemdziesią­tych zaczniemy się zastanawiać nad powrotem do szkoły i przygoto­waniem do nowej kariery. Jeśli jednak zdecydujemy się wykorzystać potężne tranzyty przez nasz dziesiąty dom i już teraz zaczniemy budo­wać fundamenty dla przyszłych osiągnięć, owoce, które zbierzemy w przyszłości, będą o wiele większe.

Weźmy pod uwagę inny przykład z roku 1980. Pewna kobieta z ascendentem w Pannie, Neptunem i Księżycem w pierwszym domu dostała propozycję kupna domu w okolicy, która bardzo jej się po­doba. Tranzytowy Jowisz i Mars niedawno utworzyły koniunkcje wpobliżu jej ascendentu, rozbudzając w niej pragnienie nowych doświadczeń. Jednocześnie jej progresywny Księżyc w Strzelcu w czwar­tym domu utworzył kwadrat do urodzeniowego Księżyca i dowiedzia­ła się, że budynek, w którym mieszka, ma zostać przebudowany, a mieszkania zamienione w luksusowe, kosztowne apartamenty. Ta kobieta zawsze chciała mieć własny dom, ale nigdy nie myślała o kup­nie, po części dlatego, że oszczędzała pieniądze na czesne w szkole muzycznej, do której zamierzała się zapisać od przyszłego roku. Ma przyjaciela, który mieszka w innym stanie i z którym utrzymuje oży­wioną korespondencję. Ten mężczyzna jest nauczycielem, w ciągu roku szkolnego pracuje w swoim mieście, a w lecie prowadzi wakacyj­ne kursy w Europie. Poza tym właśnie rozwodzi się z żoną. Moja klientka odwiedziła go przed miesiącem. Zostali kochankami i teraz zastanawia się, czy stały związek między nimi byłby możliwy. Chciała­by wyjść za mąż i nie jest pewna, czy chce się wiązać z miejscowością, w której mieszka, inwestując wszystkie pieniądze w dom położony nie­mal o tysiąc mil od miasta przyjaciela. Z kolei jej przyjaciółka, właści­cielka domu, chce go sprzedać bez pośrednictwa agencji nieruchomo­ści i oferuje bardzo korzystną cenę.

Co ta kobieta powinna zrobić? Z pewnością obecne wpływy koniunkcji Jowisza z Marsem i pobytu progresywnego Księżyca w czwar­tym domu skłaniają ją do inwestycji. Ale co wówczas stałoby się z jej zaangażowaniem w związek, pragnieniem małżeństwa, planami pój­ścia do szkoły muzycznej? Czy posiadanie domu będzie dla niej ważne w ciągu następnych kilku lat? W jaki sposób uświadomienie sobie wpływu przyszłych tranzytów i progresji może jej pomóc w podjęciu właściwej decyzji? Jakie ważne aspekty pojawią się w jej kosmogramie w początku lat osiemdziesiątych?

Po pierwsze, za dziewięć miesięcy Jowisz i Saturn wejdą w ko­niunkcje z jej pierwszodomowym Neptunem, władcą pustego domu siódmego. Czy ten tranzyt może zwiększyć jej zainteresowanie muzy­ką? Czy może wpłynąć na związek z nowym kochankiem albo sprawić, że w jej życiu pojawi się inny ważny mężczyzna? Za rok jej progresyw­ny Księżyc wejdzie do piątego domu i utworzy koniunkcje z Wenus, władczynią dziewiątego domu, rozpoczynającego się w Byku, harmo­nijnie aspektowaną w urodzeniowym kosmogramie. W sześć miesięcy później tranzytujący Neptun także wejdzie w koniunkcje z Wenus. Czy nie są to korzystne wpływy dla zajęcia się muzyką, a także dla miłości?

Za dwa lata tranzytujący Uran wejdzie do jej czwartego domu i utwo­rzy koniunkcję z IC. Czy ten tranzyt może wskazywać na znaczące zmiany? Czy jeśli kupi ten dom, za dwa lata nie będzie miała ochoty go sprzedać? Czy nie zechce wtedy mieszkać przez dziewięć miesięcy w roku w Stanach, a przez trzy w Londynie razem ze swym kochan­kiem, a być może przyszłym mężem?

Choć nie jesteśmy w stanie przewidzieć przyszłości, w tym przy­padku można podjąć mądrą decyzję opierając się na tranzytach i pro­gresjach, które będą wpływały na urodzeniowy kosmogram w ciągu najbliższych kilku lat. Ta kobieta zapewne nie zechce się obciążać odpowiedzialnością i kosztami kupna domu.

Powyższy przykład pokazuje, że często przy podejmowaniu bieżą­cych decyzji warto zwracać uwagę na tranzyty, które będą na nas wpły­wać w ciągu najbliższych kilku lat. Z kolei świadomość tranzytów, które przejdą przez nasz kosmogram za lat dziesięć czy nawet dwa­dzieścia, może nam dać ogólne rozeznanie co do kierunku życia, po­kazując, jakie lekcje będziemy musieli przerobić. Możemy spojrzeć na teraźniejszość z długodystansowej perspektywy, traktując ją jako dy­namiczny moment oparty na przeszłych doświadczeniach i otwierają­cy przed nami możliwości dalszego rozwoju. W ten sposób zaczynamy współpracować z energią tranzytów i odkrywać najkorzystniejsze spo­soby wyrażania siebie. Nie należy jednak zanadto skupiać się ani na przeszłości, ani na przyszłości, gdyż najważniejsze przy tranzytach jest to, byśmy nauczyli się chwytać i przeżywać w pełni każdy dynamiczny moment teraźniejszości. Powinniśmy otworzyć się na energię planet natalnych i tranzytujących i najlepiej, jak potrafimy, wyrażać ją przez nasze działania, związki z innymi i sposób życia, który pozwoli nam na osiągnięcie harmonii ze sobą, innymi ludźmi, całym społeczeństwem i kosmosem.

Zadawanie właściwych pytań

Skoro już wiemy, w jaki sposób powinniśmy się uczyć z przeszło­ści, przygotowywać do obecnych tranzytów i brać pod uwagę tranzyty nadchodzące w odległej przyszłości, musimy zacząć stosować tę wie­dzę w praktyce. Ze wszystkich tranzytów wpływających na nasz uro­dzeniowy kosmogram prawdopodobnie najważniejsze wydają się nam

182

te, których działanie odczuwamy w obecnej chwili. Nie będziemy tu interpretować konkretnych aspektów, lecz zastanowimy się, jak mo­żemy współpracować z energią zewnętrznych planet.

Na kolejnych stronach zamieszczona jest lista pytań, które może­my sobie zadać przygotowując się do tranzytów Jowisza, Saturna, Urana, Neptuna i Plutona. Nie wszystkie z tych pytań będą dla nas równie istotne; wiele zależy od konkretnego aspektu i od natury pla­net, znaków i domów biorących udział w danym tranzycie. Mimo wszystko te pytania mogą nam pomóc w ukierunkowaniu energii tran­zytu i zintegrowaniu go z charakterem natalnej planety, znaku i domu.

Odpowiadając na pytania, które odnoszą się do naszych aktual­nych tranzytów, oprócz bieżących pozycji planet tranzytujących musi­my wziąć pod uwagę ich urodzeniowe położenie i władztwo, a także dom, znak, aspekty i wpływy planety natalnej. Nawet jeśli dobrze ro­zumiemy wpływ tranzytującej planety, nie będziemy potrafili zinte­grować jej energii z energią planety urodzeniowej, jeśli najpierw nie uświadomimy sobie, w jaki sposób wyrażamy tę energię i jak mogliby­śmy wykorzystywać wszystkie jej urodzeniowe potencjały.

Zastanówmy się najpierw, jaki tranzyt jest dla nas aktualnie naj­ważniejszy i jakie mamy potencjalne możliwości wyrażania energii aspektowanej planety. Potem przejdźmy do odpowiedniego kwestio­nariusza i oceńmy, jak najlepiej możemy wykorzystać ten tranzyt. Na­wet jeśli nie będziemy w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania ani wprowadzić wszystkich odpowiedzi w życie, możemy przynajmniej zastosować się do słów Rainera Marii Rilkego, który napisał:

Pragnę cię błagać z całego serca, byś okazywał cierpliwość wobec wszystkiego, co nie rozwiązane w twoim sercu, i starał się kochać same pytania jak zamknięte pokoje i jak książki napisane w zupełnie obcym języku. (...) Najważniejsze jest, by żyć wszystkim. Żyj teraz pytaniami. Może pewnego dnia, sam o tym nie wiedząc, zaczniesz żyć odpowie­dziami.

Tranzyty Jowisza

1. W jaki sposób mogę wyjść poza dawne ograniczenia w wyrażaniu tej planety i domu nie stając się przy tym nadmiernie ekspansywnym? Jak mogę poszerzyć obszar swoich doświadczeń? Co pomoże mi odkryć nowe możliwości i skorzystać z nich?

2. Co mogę zrobić, by działać z większą swobodą i doświadczać większej wolności w tej dziedzinie życia?

3. Jak mogę wykorzystać energię tej planety i domu do podróżowania? Co pomoże mi otworzyć się na nowych ludzi i miejsca?

  1. Co mogę zrobić, by czerpać więcej radości z tej dziedziny życia nie zaniedbując jednocześnie swoich obowiązków? Jak mogę wzmocnić w sobie pozytywną energię, entuzjazm i poczucie wewnętrznego bo­gactwa?

  2. Jak mogę nabrać większego rozmachu w tej dziedzinie życia i powiększyć skalę swoich działań, nie popadając jednak w przesadę?

  3. Co umożliwi mi działanie z większą pewnością siebie przy wyrażaniu tej planety i domu? Jak mogę rozwijać i powiększać własne umiejęt­ności?

  4. Jaki jest mój system przekonań dotyczących tej planety i domu? Jakie nowe możliwości mogę zaakceptować i włączyć w ten system, nie rezy­gnując z kryterium praktyczności?

  5. Jak mogę poszerzyć swoje zrozumienie i zasymilować doświadczenia w tej dziedzinie życia? Czego pragnę się tu nauczyć? Jak mogę do­trzeć do źródeł wewnętrznej mądrości i poprawić jakość swojego ży­cia, wykorzystując to, czego się nauczyłem?

  6. Co potrafię dać z siebie? Jak mogę wyrazić swoją dobrą wolę i dzielić się bogactwem swych doświadczeń, by uczyć, prowadzić lub inaczej pomagać innym, stając się przywódcą, zarządcą albo dobroczyńcą?

  1. Co mogę zrobić, by nadać swoim doświadczeniom w tej dziedzinie większe znaczenie, wyrażając i wypełniając przez nie swoje życiowe cele?

  2. Czego poszukuję? Co mogę tu znaleźć! Czy naprawdę chcę to zna­leźć? Jak mam to znaleźć! Co zrobić, by poszukiwania sprawiały mi radość?

  3. Jakie mam plany na przyszłość związane z tą planetą i domem? Co powinienem jeszcze przemyśleć, by lepiej przygotować się do wyko­rzystania przyszłych możliwości w tej dziedzinie życia?

  4. W jaki sposób mogę poszukiwać nowych możliwości, zamiast uznawać sytuację w tej dziedzinie życia za daną mi raz na zawsze, ale nie zanied­bując przy tym potrzeb innych planet i domów mojego horoskopu?

Tranzyty Saturna

1. Jak mogę lepiej zorganizować i skonsolidować sprawy związane z planetą, znakiem i domem? Jakie trwałe struktury mogę tu utworzyć?

184

  1. Jak mogę powiązać wszystkie sprawy tego domu w spójną całość albo uporządkować je w inny sposób? Które z przeszłych spraw należy za­kończyć? Jakie struktury albo zobowiązania powinienem odrzucić?
    Co muszę stracić, by zachować szacunek dla siebie i prowadzić życie zgodne z własnymi zasadami? Jak się zachować w obliczu tej straty?
    Jakich zysków w przyszłości mogę się spodziewać, jeśli teraz zdecydu­ję się na stratę lub zrezygnuję z czegoś?

  2. Jakie są moje priorytety w tej dziedzinie? Jak mam zawęzić obszar swoich zainteresowań, by się skoncentrować na tych priorytetach nie ograniczając się zanadto? Na jakie ograniczenia mogę się zgodzić?

  3. Jakie obowiązki i zadania do wykonania stoją przede mną? Za co muszę przyjąć odpowiedzialność? Na czym muszę skupić energię?
    Jak mogę się wewnętrznie zdyscyplinować, by wykonać te zadania?
    Czego potrzebuję, by stać się praktyczną, odpowiedzialną i wytrwałą osobą?

  1. Co mogę osiągnąć w dziedzinie reprezentowanej przez tę planetę, dom i znak? Jakich osiągnięć pragnę? Czy warto poświęcać na to czas i energię? W jaki sposób powinienem działać, by proces dochodzenia do celu, a także jego osiągnięcie przyniosły mi satysfakcję?

  2. Jakie fundamenty powinienem zbudować? Jak zapewnić im trwałość?
    Co muszę zrobić, by wystarczyło mi cierpliwości na długi czas? Jakie korzyści w przyszłości przyniesie mi to, co zrobię teraz?

  3. Jakie przeszkody w tej dziedzinie życia muszę przezwyciężyć? Z jaki­mi zewnętrznymi okolicznościami muszę się pogodzić? Jak najsku­teczniej poradzić sobie z zewnętrznymi przeszkodami i wewnętrznymi blokadami?

  4. Jak mam postępować, by nie zatracić ostrożności i poczucia realizmu? Jak poradzić sobie z własnym lękiem, by zamiast paraliżować czy nie­wolić, powstrzymywał mnie od nierozsądnych działań?

9. Czego potrzebuję, by się wzmocnić i osiągnąć większą samowystar­czalność w tej dziedzinie życia, wzmacniając szacunek do siebie i po­czucie kompetencji?

  1. Czego powinienem się nauczyć w dziedzinie reprezentowanej przez tę planetę, znak i dom? Co zrobić, by skupiać się na zyskach płynących z nauki i rozwoju, a nie na trudnościach, których doświadczam?

  2. Jak mogę rozwijać w sobie samokontrolę, dyscyplinę i odpowiedzial­ność, których wymaga Saturn, jednocześnie zaspokajając potrzeby innych planet mojego horoskopu i prowadząc zrównoważone, zintegrowane życie?

Tranzyty U rana

1. Jakie postawy i struktury wpływające na moje życie, a związane z daną planetą i domem, należy wyzwolić, rozbudzić albo odświeżyć, a jakie lepiej będzie odrzucić? Które z nich zgadzają się z moim systemem wartości, a które się z nim kłócą? Czy te zachowania lub struktury można zmienić? Co mam zrobić, by je zmienić albo porzucić?

  1. Jakimi nowymi postawami, wzorcami albo strukturami chcę zastąpić stare? Jakie reformy chcę przeprowadzić? Jak mogę odkryć i zbadać alternatywne sposoby wyrażania energii tej planety i domu? Jakie nowe, niezwykłe lub postępowe kierunki przemawiają do mnie? W
    jaki sposób mogę eksperymentować z nowościami? Do jakiego stopnia mogę ryzykować? Czy warto podejmować to ryzyko?

  2. W jaki sposób mogę odkryć w sobie wyjątkowe talenty i wyrażać indy­widualizm w tej dziedzinie? Jak postępować, by różnić się od innych nie stając się jednocześnie buntownikiem bez powodu? Jak najlepiej wykorzystywać swoją oryginalność i inwencję?

  3. W jaki sposób mogę osiągnąć większą niezależność i swobodę działa­nia w dziedzinie życia reprezentowanej przez tę planetę i dom? Czego potrzebuję, by zdobyć tu więcej wolności? Jak mogę działać swobo­dniej i bardziej niezależnie, nie tracąc przy tym poczucia wzajemnej
    zależności z innymi ludźmi i z całą ludzkością?

  4. Co mogę zrobić, by lepiej się dostroić do głosu własnej intuicji i zau­ważać działanie uniwersalnych praw? Jak mogę wykorzystać w tej dziedzinie życia swoją świadomość astrologiczną i psychologiczną?

  5. Jak mogę zaspokoić swoją potrzebę nieustannej stymulacji, pozostawać otwartym na nowe kierunki i pojawiające się przede mną możli­wości, nie tworząc niepotrzebnego zamieszania w życiu?

  6. Co mam zrobić, by nagłe i niespodziewane wydarzenia związane z tą planetą i domem, tworzone przeze mnie świadomie albo powstające bez mojego świadomego wyboru, nie wytrąciły mnie z równowagi? Jak mam radzić sobie z nieoczekiwanym i przyzwyczaić się do niestabilno­ści w tej dziedzinie życia?

  7. Jak mogę konstruktywnie wyrażać energię Urana na obszarze repre­zentowanym przez daną planetę i dom, nie zaniedbując jednocześnie potrzeb innych planet w moim horoskopie? Co pomoże mi uniknąć narzucania sobie zmian, które kłóciłyby się ze wszystkimi innymi
    częściami mojej osobowości? Jak mogę najwłaściwiej wykorzystać energię Urana, funkcjonując w zintegrowany sposób i żyjąc w zgodzie ze swymi najgłębszymi zasadami, celami i ideałami?

186

Tranzyty Neptuna

  1. Jak mogę w razie konieczności przetrwać okres, gdy sprawy związane z tą planetą, domem i znakiem będą pozostawały w zawieszeniu? Czy potrafię poradzić sobie z chaosem?

  2. Co mogę zrobić w tej dziedzinie życia, by wyczyścić osady z prze­szłości i utorować sobie drogę do wewnętrznego spokoju? Jak mogę osiągnąć wewnętrzne przyzwolenie, by na jakiś czas zwolnić obroty i wymagać mniej od siebie w okresie, gdy Neptun „przetwa­rza" moją urodzeniową planetę, dzięki czemu będzie ona skutecz­niej funkcjonować w przyszłości? Jak mogę pozwolić sobie na swobodne dryfowanie i czerpać z tego doświadczenia wewnętrzne zaspokojenie, nie zbaczając jednak z właściwego kursu i nie za­niedbując obowiązków? Jak przydać własnemu wnętrzu większej płynności?

  3. Co mam zrobić, by nie popadać w bezradność czy uzależnienia w tej dziedzinie życia? Jak mogę odnaleźć w sobie środek ciężkości i zyskać kontakt z wewnętrznym światłem? Jak najlepiej używać medytacji, praktyk duchowych albo źródeł boskiej mądrości takich jak / C/z wg,
    by zyskać wewnętrzną jasność widzenia?

  4. Jak mogę rozbudzić swój twórczy potencjał, aktywnie odwoływać się do wyobraźni i inspiracji w związku z tą planetą, znakiem i domem? Jakie dziedziny twórczości będą tu najodpowiedniejsze?

  1. W jaki sposób moje marzenia i fantazje mogą się przyczynić do uzy­skania większej satysfakcji w życiu? Czego mogę się z nich nauczyć?
    Jakie pozytywne wyobrażenia związane z tą planetą, znakiem i do­mem powinienem w sobie utrwalać? Co muszę zrobić, by nadać kon­kretny kształt moim wizjom i marzeniom?

  2. Co mogę zrobić, by otworzyć się na własne uczucia? Jak radzić sobie z nadwrażliwością i chronić się przed absorbowaniem negatywnych uczuć innych ludzi?

  3. Jak mogę wyrażać swoje współczucie? Co mogę dać innym i jak mam dawać z siebie nie powodując zależności ani nie stając się męczenni­kiem? W jaki sposób mogę służyć innym?

  4. Jak mogę się chronić przed samooszukiwaniem i życiem w świecie fan­tazji? W jaki sposób najlepiej wykorzystać głos wewnętrznego prze­wodnika i spostrzeżenia innych, by nie stracić kontaktu z rzeczywisto­ścią? Co zrobić, by nie utracić wiary w chwilach, gdy iluzje walą się w
    gruzy, a ideały chwieją się u podstaw?

9. Jak mogę zgrać swoje życie z ideałami w dziedzinie reprezentowanej przez tą planetę, znak i dom, wyrażając boski element mojej natury w konkretnych działaniach?

10. Jak mogę zaspokoić swoją potrzebę wyższych doznań duchowych i otworzyć się na przeżycie oświecenia? Co muszę zrobić, by otworzyć się na inspirację i przydać większego znaczenia moim sposobom wy­rażania energii tej planety, znaku i domu? Co pozwoli mi doświad­czać jedności z ludzkością i wszechświatem? Jak mogę się otworzyć na uzdrowicielskie energie wszechświata, pozwalając, by napełniły mnie światłem i przeprowadziły przez okres tego tranzytu?

Tranzyty Plutona

1. Jakie sprawy dotyczące tego domu, znaku i planety wymagają mojego całkowitego zaangażowania? Jak mogę wykorzystać w tej dziedzinie życia olbrzymią energię, do której mam teraz dostęp?

  1. Czego potrzebuję, by odczuć w pełni głębię moich doświadczeń? Jak mogę wyrażać tę planetę, znak i dom na najgłębszych poziomach mojej istoty? Co pozwoli mi uświadomić sobie, co jest dla mnie najistotniejsze?

  2. Jak mogę umrzeć dla przeszłości w tej dziedzinie życia, eliminując z niej wszystko, co nie jest konieczne? Jak przeprowadzić destrukcję starego, jeśli jest ona potrzebna? Czym się kierować, by zniszczyć tylko to, co trzeba zniszczyć, w taki sposób, by ułatwić tworzenie nowego?

  3. Jak mogę wejść pod powierzchnię doświadczeń i odbierać ich głębszy wymiar? Co pozwoli mi stać się bardziej przenikliwym i używać swojej spostrzegawczości dla dobra własnego i innych ludzi? Jakiego rodzaju terapia pomoże mi osiągnąć głębię doświadczenia, której poszukuję?

  4. W jaki sposób pragnienie intensywnych doznań może podnieść jakość mojego życia w tej dziedzinie, zamiast powodować niepotrzebny za­ męt? Co pragnę przeżywać intensywnie? Jak mogę zaspokoić moje pra­gnienie totalnego zaangażowania się w coś?

  5. Jaka jest najlepsza metoda uwolnienia się od nagromadzonych w moim wnętrzu trucizn? Jak mogę konstruktywnie przetworzyć zazdrość, chciwość, wściekłość i uczucie niezaspokojenia?

  6. Jak najlepiej powinienem się regenerować? Jak mogę odnowić albo przebudować siebie i swoje życie w zgodzie z energią danej planety, znaku i domu? Co zrobić, by podnieść poziom własnej witalności?

  7. Jak mogę wzbogacić i wzmocnić tę dziedzinę mojego życia? Jakich wła­snych zasobów mam do tego użyć? W jaki sposób mogę wykorzystywać zasoby i umiejętności innych ludzi?

9. Co mogę zrobić, by lepiej uświadamiać sobie własną wewnętrzną moc i nie odczuwać bezsilności ani potrzeby podporządkowywania sobie in­nych? W jaki sposób moja moc może zmieniać, uzdrawiać albo regene­rować innych? Jak mogę konstruktywnie i znacząco wpływać na innych, wyrażając swoją moc?

  1. Jaki wkład do społeczeństwa mogę wnieść? W jakie reformy albo dzia­łania o społecznym lub politycznym znaczeniu mogę się zaangażować? W jaki sposób moja moc i zasoby wewnętrzne mogą się przyczynić do walki ze złem w społeczeństwie i do wprowadzenia ważnych, daleko
    idących reform?

  2. Jak mogę zaangażować się na najgłębszym poziomie w sprawy tej pla­nety, znaku i domu nie zaniedbując jednocześnie innych swoich planet, znaków i domów? Jak mam zintegrować swoje doświadczenie energii Plutona ze wszystkimi innymi dziedzinami życia?

Saturn/Uran i Saturn/Neptun

W 1988 roku Saturn i Uran trzy razy utworzyły koniunkcję między 27° 49' a 29° 57' Strzelca. Z kolei w 1989 roku Saturn i Neptun także spotkały się trzykrotnie między 10° 22' a 11° 55' Koziorożca. Zwykle zastanawiamy się nad tranzytami zewnętrznych planet jedynie pod kątem ich wpływu na społeczeństwo i nie wiemy, jak do nich podejść w relacji do naszego natalnego horoskopu. Ale co się dzieje, gdy taka koniunkcja zewnętrznych planet wpływa na naszą planetę urodzenio-wą, aktywizując ją koniunkcja, kwadratem lub opozycją albo też wspo­magając trygonem czy sekstylem? Jak możemy wykorzystać tę energię i jaki wpływ może ona mieć na nasze życie?

Wpływ ten może być różny, w zależności od aspektowanej planety i jej urodzeniowego położenia w znaku i domu. Nie sposób omówić wszystkich możliwości w jednym krótkim rozdziale ani nawet w całej książce. Możemy jednak zastanowić się, jak najkorzystniej stopić ze sobą energie dwóch zewnętrznych planet biorących udział w koniunk-cji. Gdy zrozumiemy naturę tego połączenia, łatwiej nam będzie zna­leźć najlepszy sposób jej wyrażania przez aspektowaną planetę, znak i dom naszego horoskopu.

Lekcje, które przerabiamy, ucząc się stapiać ze sobą energie dwóch planet zewnętrznych, mają zastosowanie także do innych aspektów tych samych planet, występujących w kosmogramach urodzeniowych. Jeśli na przykład urodzeniowo mamy kwadrat Saturna do Urana, koniunkcja może nas nauczyć integrować te dwa rodzaje energii. Jeśli w naszym horoskopie urodzeniowym również występuje koniunkcja Urana i Saturna w kwadracie do innej planety, jej powtór­ne wystąpienie może zaktywizować wszystkie sprawy związane z tą koniunkcja i ożywić konflikt kwadratury. W takim wypadku po­wtórzenie się koniunkcji będzie najlepszym okresem na przezwycię­żenie trudności związanych z tymi planetami. Nawet jeśli planety zewnętrzne, które wchodzą w koniunkcję, nie mają nieharmonijnych połączeń w naszym kosmogramie urodzeniowym, a koniunkcja nie tworzy aspektów do naszych planet, możemy wykorzystać okazję, by zrozumieć, jak ich energie mogą ze sobą współpracować. Ta świado­mość przyda nam się później, gdy będziemy przechodzić przez aspek­ty tranzytującego Urana do urodzeniowego Saturna, tranzytującego Saturna do urodzeniowego Urana, tranzytującego Saturna do urodze­niowego Neptuna czy tranzytującego Neptuna do urodzeniowego Saturna. Urodzeniowe aspekty nie wyczerpują zresztą wszystkich możliwości połączeń i konfliktów pomiędzy natalnymi planetami. Możemy mieć na przykład Saturna w jedenastym domu, rządzonym przez Urana, albo w dwunastym, którego władcą jest Neptun; Urana w domu dziesiątym (władca - Saturn) lub dwunastym (Neptun); albo Neptuna w domu dziesiątym (Saturn) czy jedenastym (Uran). Ko­niunkcja planet zewnętrznych, ucząc nas łączenia dwóch rodzajów energii w konstruktywny sposób, pomoże nam zintegrować ze sobą tego rodzaju pozornie nie powiązane elementy naszego kosmogramu. Zastanówmy się więc nad negatywnymi i pozytywnymi potencja­łami połączenia Saturna z Uranem i Saturna z Neptunem, byśmy mo­gli przygotować się na ewentualne trudności, jakie mogą nas czekać, i stworzyć wizję, którą być może zechcemy zrealizować.

190

Saturn/Uran

Połączone wpływy Saturna i Urana w pierwszej chwili mogą ujaw­nić nam swoje niekorzystne strony. Oto niektóre z niebezpieczeństw tej koniunkcji:

a) Możemy odczuwać lęk przed zmianami i opierać się im, kurczowo trzymając się starych struktur i związków, choć nieustanne wstrząsy i załamania sygnalizują, że powinniśmy się otworzyć na nowe możliwości.

  1. Możemy odczuwać rozczarowanie istniejącymi strukturami oraz związkami i ślepo wyrywać się z wszelkich ograniczeń, wylewając dziecko z kąpielą i niszcząc przy okazji także to, co jest dla nas ko­rzystne.

  2. Możemy drastycznie ograniczać wolność innych ludzi albo przycią­gać do siebie sytuacje, w których inni będą blokować nasze dążenie do wolności.

  3. Możemy wpaść w pułapkę konfliktów wewnętrznych między indy­widualizmem a konformizmem albo wolnością a odpowiedzialno­ścią, niezdolni opowiedzieć się po żadnej stronie ani zintegrować tych dwóch skrajności.

  4. Lęk może skłaniać nas do tłumienia własnej intuicji, oryginalności i społecznego idealizmu.

  5. Możemy stać się samowolni, odczuwać pragnienie władzy, przyjmo­wać dyktatorską, sztywną postawę w pracy, a także w relacjach z grupami i organizacjami. Usztywnieniu może ulec także nasz sy­stem poglądów.

  6. Możemy czuć się wyalienowani i samotni w grupach, instytucjach i w całym społeczeństwie.

Saturn i Uran, jako współwładcy Wodnika, mogą się okazać praw­dziwymi zwiastunami nowej ery. Wiedząc, jak wielki potencjał dla na­szego rozwoju indywidualnego i społecznego niesie ich połączona energia, powinniśmy stworzyć w sobie motywację, by wykorzystać ją na następujące sposoby:*

/Lekcje niesione przez koniunkcję Saturna i Urana zostały omówione także w ostatnim rozdziale How to Handle Your T-Square./

  1. Możemy przezwyciężyć strach. Energia Urana może nam po­móc wyzwolić się od paraliżujących nasze działania lęków i otworzyć się na nieoczekiwane możliwości, które czekają na nas za zamknięty­ mi dotychczas drzwiami.

Możemy wyzwolić się ze starych struktur i zmienić je. Jest to odpowiedni czas na wprowadzanie reform w pracy, związkach i innych dziedzinach naszego życia. Jeśli wykażemy gotowość do zmian i zdecydujemy się podjąć ryzyko eksperymentu, możemy przezwyciężyć przeszkody stojące nam na drodze i ożywić na nowo te obszary życia, które przestały nas satysfakcjonować. Być może odkryjemy wówczas, że struktury w naszym życiu są bardziej elastyczne, niż nam się wyda­wało, i że potrafimy niezależnie działać w granicach, które sami sobie wyznaczyliśmy.

  1. Możemy zyskać wolność przez przyjęcie odpowiedzialności. Odpowiednia osoba, zadanie, grupa czy rodzaj pracy może wyzwolić naszą energię i sprawić, że działania staną się skuteczniejsze, a także będą nam dawać większą satysfakcję. Ustalając swoje priorytety i po­święcając się osiąganiu wyznaczonych przez nas samych celów aktywi­zujemy w pełni cały swój potencjał. Dobrowolne przyjmowanie odpowiedzialności może nas uwolnić od przymusów wewnętrznych, jakie wytworzyliśmy sobie w przeszłości, umożliwiając rozwinięcie sa­mokontroli, samodyscypliny i samowystarczalności.

  2. Możemy wyzwolić siebie. Połączony wpływ Saturna i Urana może sprawić, że skupimy całą energię na rozbudzeniu swej prawdzi­wej natury, odkrywaniu praw rządzących naszą wewnętrzną istotą i prowadzeniu niezależnego życia w zgodzie ze swoim wewnętrznym
    systemem wartości. Mówiąc słowami Henry'ego Millera: „Wyzwól się! Nikt tego za ciebie nie zrobi".

  3. Możemy zbudować w sobie wewnętrzne fundamenty, które po­zwolą nam stawiać czoło zmieniającemu się światu. Tworząc mocne wewnętrzne podstawy własnego istnienia uniezależniamy się w dużym stopniu od zewnętrznych struktur, rozwijamy w sobie zdolność inicjo­wania zmian oraz przystosowania się do nieznanych, nieoczekiwanych i często irytujących okoliczności zewnętrznych, w jakich możemy się znaleźć. W naszym szybko zmieniającym się społeczeństwie ta umie­jętność jest niezmiernie ważna, jeśli chcemy stać się reżyserami wła­snego życia, nie zaś ofiarami zdanymi na łaskę zewnętrznych sił.

  4. Możemy opanować nowe sposoby myślenia i nadawać praktyczny kształt oryginalnym ideom. Otwierając umysł na nowe możli­wości możemy jednocześnie ugruntowywać je w świecie konkretu. Przebłyski intuicji i inwencji Urana można przełożyć na materialne formy. Saturn pomaga nam opanować i wykorzystywać w praktyce działanie komputerów i innych innowacji technicznych, które charak­teryzują początek ery Wodnika. Możemy znaleźć nowe sposoby wykorzystania starych systemów, ożywić i rozszerzyć ich potencjał dzięki nowej wiedzy. Także przy poszukiwaniu prawd duchowych dyscyplina i praktycyzm Saturna pomogą nam stworzyć solidną bazę teoretyczną w astrologii, filozofii new agę, współczesnej nauce i myśli politycznej.

  1. Możemy odnaleźć punkt, w którym nasze wewnętrzne prawa spotykają się z prawami społeczeństwa, w którym żyjemy. Połączone energie Saturna i Urana pomogą nam odnaleźć lub na nowo zdefinio­wać nasze miejsce w społeczeństwie, tak byśmy potrafili funkcjono­wać niezależnie, ale w połączeniu z większą całością. Szukając złotego środka między indywidualnością a konformizmem możemy wybierać sobie cele i struktury, które pozwolą nam wyrazić własną wyjątkowość i indywidualność, a jednocześnie umożliwią działanie w obrębie spo­łeczeństwa.

  2. Możemy się poświęcić reformie społecznej. Idealizm i humani­taryzm Urana muszą zostać przetestowane w praktyce, jeśli mają wy­wrzeć znaczący wpływ na strukturę społeczeństwa. Możemy włączyć się w pracę grup i instytucji politycznych, które dążą do wprowadze­nia trwałych zmian dotyczących polityki, środowiska i relacji między­ ludzkich w naszym otoczeniu.

Saturn/Uran

Dojdź do granicy i przekrocz ją; dojdź do granicy i przekrocz ją. Na­sze poczucie bezpieczeństwa opiera się jedynie na zdolności do zmian. Sam Keen parodiujący Johna Lilly

Jakiś głos nieustannie każe nam się wyrywać z utartych kolein, zosta­wiać wszystkie bagaże, zmieniać samochód, zmieniać kierunek. Henry Miller

Największą i najszlachetniejszą przyjemnością, jakiej możemy za­znać na tym świecie, jest odkrywanie nowych prawd, a zaraz potem odrzucanie starych uprzedzeń. Fryderyk Wielki Rzucam wyzwanie aksjomatom. Bertrand Russell Wolność jest posłuszeństwem wobec prawa, które ustaliło się same­mu. Jean-Jacques Rousseau

Wolność to prawo wyboru niesionego ciężaru. Hepzibah Menuhin Odnalezienie źródła siły we własnym wnętrzu jest najlepszą rzeczą, jaką możemy zrobić na dłuższą metę dla bliźnich. Roiło May

Strach to szum, który nie pozwala mi słuchać własnej intuicji. Hugh Prather

Człowiek może być wolny nawet w więzieniu. Ciało można przykuć łańcuchami, ale ducha nie. Bertolt Brecht

Łatwo jest w świecie żyć w zgodzie z wartościami świata; łatwo jest w samotności żyć w zgodzie z własnymi; ale wielkim człowiekiem jest ten, który pośród tłumu potrafi z ujmującą słodyczą zachować nieza­leżność samotności. Ralph Waldo Emerson Wierzę w indywidualizm (...) dopóki indywidualista nie zaczyna działać kosztem społeczeństwa. Frankłin Roosevelt Czyż jestem stróżem mego brata? Księga Rodzaju Żaden człowiek nie jest samotną wyspa. John Donnę To prawda, jesteśmy samotni, ale w naszej samotności jesteśmy braćmi, którzy pomagają sobie iść naprzód nie potykając się. Elie Wiesel

Oddzielił mnie kręgiem -Heretyk, buntownik, niegodzien uwagi. Lecz Miłość i ja zwyciężyliśmy podstępem; Narysowaliśmy krąg, który i jego objął. Edwin Markham Najszlachetniejsza umowa, jaką możemy zawrzeć z naszym bliźnim, brzmi: Niech między nami zawsze panuje prawda. Ralph Waldo Emerson

Jedyną prawdziwą radością w życiu jest oddanie się w służbę celu, który sami uznamy za wielki (...) zamiast narzekać, że świat nie chce pomyśleć o naszym szczęściu. George Bernard Shaw Ci, którzy chcieliby zbierać błogosławieństwa wolności, muszą, jako ludzie, wpierw przejść przez trud wzmacniania jej. Thomas Jefferson

Przedkładam potrzeby społeczeństwa nad własne ambicje. Ralph Nader

A teraz, Ludzkości, zwracam się do ciebie: Oddaję swe usługi światu! Yoltarine de Cleyre

Jestem na świecie po to, by go zmieniać. Muriel Rukeyser

Prawda jest taka, że zmiany nadchodzą. Muszą nadejść. A ty musisz mieć w nich swój udział. John Hersey

Saturn/Neptun

Połączenie energii tranzytującego Saturna i tranzytującego Nep­tuna także ma swoje negatywne i pozytywne strony. Wpływ koniunk-cji tych dwóch planet na nasz horoskop może przejawić się u nas następującymi problemami:

  1. Możemy czuć wyczerpanie, brak motywacji i sił, by zająć się spra­wami aspektowanego znaku, domu i planety.

  2. Gdy czujemy się przeciążeni, usiłując wywiązać się z obowiązków i funkcjonować na normalnym poziomie w dziedzinie określonej przez daną planetę, możemy unikać bezpośredniej konfrontacji z rzeczywistością i łatwo poddawać się niepraktycznym fantazjom, których nie jesteśmy w stanie wprowadzić w życie.

  3. Możemy oscylować między okresami inspiracji a zniechęcenia, na przemian zmuszając się do wysiłku i unikając wszelkich wyzwań, a także odczuwać niejasny niepokój, rozczarowanie albo brak nadziei, co nie pozwala nam czerpać żadnej satysfakcji z danej dzie­dziny życia. Nie potrafimy przy tym odkryć źródła problemu, a co za tym idzie, znaleźć środków zaradczych.

  4. Nasze próby wyrażania energii aspektowanej planety mogą być nie­skuteczne, nie potrafimy bowiem jednoznacznie i wyraźnie zdefi­niować swoich celów, mamy zbyt mało informacji, by podejmować stanowcze decyzje i wywiązywać się z przyjętej na siebie odpowie­dzialności, albo też ludzie, od których w jakiś sposób zależymy, do­świadczają podobnego zamętu i nie można na nich polegać.

  5. Gdy nie potrafimy otwarcie wyrażać energii aspektowanej planety, możemy wycofać się w głąb siebie i w samotności poddawać się zwątpieniu i apatii, użalać nad sobą, popadać w paranoję, czuć się ofiarą i uciekać w alkohol, narkotyki lub sen.

  6. Możemy nadwrażliwie reagować na odrzucenie i wątpić w swoją umiejętność dawania. W związkach możemy na przemian podda­wać się neptunowej bierności, uzależniać się od drugiej osoby i po­święcać się nadmiernie, a potem zupełnie się zamykać, pragnąc, by zostawiono nas w spokoju wraz z naszym wewnętrznym zamętem.

Nawet jeśli ogarnia nas tęsknota za głębokimi, romantycznymi związkami opartymi na czułości i braterstwie dusz, prawdopodob­nie nie mamy ochoty inwestować energii w głębokie, wielostronne kontakty. W rezultacie możemy ograniczać swój krąg towarzyski albo podtrzymywać znajomości z osobami, które w jakiś sposób są dla nas niedostępne.

h) W pracy możemy dryfować bez celu, grzęznąc w nie przynoszących nam żadnej satysfakcji obowiązkach, albo bez końca przerzucać się z jednego zadania na drugie. Pragniemy zmian, ale nie wiemy, cze­go naprawdę chcemy, ani nie czujemy się gotowi, by pójść w nowym kierunku.

i) W sprawach materialnych może zapanować bałagan, a konto banko­we może się skurczyć w niekontrolowany sposób, zmuszając nas do rezygnacji z wydatków, które były dla nas ważne w przeszłości. Mo­żemy się czuć nadmiernie ograniczeni i wątpić we własne umiejętno­ści zarabiania pieniędzy i gospodarowania nimi. Ekonomiczne dyle­maty społeczeństwa mogą w nas budzić poczucie bezsilności.

j) Możemy czuć blokady duchowe; twórcze, emocjonalne czy seksual­ne, gdyż nie potrafimy dotrzeć do źródeł energii, które zasilały nas w przeszłości.

k) Ponadto możemy mieć wrażenie, że struktura życia i podstawy na­szej tożsamości rozpływają się powoli, pozostawiając po sobie bole­sną pustkę, która jeszcze nie ujawniła swojego potencjału nowych fundamentów, działań, związków i źródeł energii.

Powyższe stany mogą się pojawić w każdym przypadku, gdy wpły­wy natalnego czy tranzytowego Saturna i Neptuna łączą się ze sobą w naszym kosmogramie. Nie musimy jednak stać się ofiarą chaosu, de­presji czy poczucia niekompetencji. Odpowiednio wykorzystując połączoną energię tych planet możemy stworzyć fundamenty dla przy­szłych osiągnięć. Ale jeśli chcemy, by tak się stało, musimy uczyć się na doświadczeniach i poddać się inspiracji, która rozbudzi w nas pod­świadome energie i wprowadzi w nasze życie konstruktywne zmiany. W jaki sposób możemy więc wykorzystać połączone wpływy Saturna i Neptuna?

1) Należy zdawać sobie sprawę z własnych ograniczeń. W tym okresie nie powinniśmy stawiać sobie zbyt wielkich wymagań, a raczej potraktować ulgowo sprawy planety, znaku i domu, aspektowanych przez Neptuna. Na poziomie świadomości będziemy odczuwać brak energii i motywacji, ale nasza psychika przebudowuje się niezauważalnie i gdy ten proces dobiegnie końca, ujrzymy przed sobą nowy kie­runek działania. Musimy zawierzyć własnej wewnętrznej mądrości i dać sobie czas, by nowe mogło się skonsolidować i stopniowo wypły­nąć na powierzchnię.

  1. Możemy płynnie wejść w nowe struktury. Priorytety i zobowiązania z przeszłości mogą się nam wydawać nieistotne, ale nie jest to odpowiedni okres, by się od nich gwałtownie uwalniać i całym sercem oddawać nowym celom. Nie mamy pewności, jaki powinien być nasz następny krok, toteż powinniśmy przez jakiś czas pozwolić sobie na dryfowanie, słuchając głosu intuicji i ufając, że doprowadzi nas on do nowych źródeł znaczenia. Rozluźnienie i pójście za podszeptami pod­świadomości może sprawić, że zaniedbamy ludzi czy obowiązki z prze­szłości, w ten sposób jednak możemy odkryć, iż te strony naszego życia nie są już dla nas ważne lub nie dostarczają nam satysfakcji i należy je zostawić za sobą, zmienić albo dokładnie zrewidować. Z ko­lei to, co zaczyna nas pociągać, prawdopodobnie okaże się istotniej­sze i przyniesie nam większe korzyści. Rozluźnienie dotychczasowych struktur pozwoli nam w porę wejść w nowe struktury i zobowiązania, które wzbogacą nas wewnętrznie.

  2. Możemy tchnąć nowego ducha w stare struktury. Jeśli otwo­rzymy się na przepływające przez nas emocje, nie usiłując ich tłumić ani oceniać, możemy doświadczyć wyzwolenia twórczej i duchowej energii, która na nowo podsyci wewnętrzne światło i ożywi nawet naj­bardziej jałowe strony naszego życia. Wszelkie, najbardziej nawet nie­realne fantazje, stany nadwrażliwości, ambiwalentne reakcje na to, co się dzieje dokoła, i na innych ludzi mogą stać się bramami do wyższych światów. Zamiast unikać nieprzyjemnych uczuć, możemy pobudzać ich wyzwalanie i kanalizować je. Z kolei w przezwyciężeniu uczucia samotności pomoże nam dostarczanie sobie pokarmu duchowego w postaci medytacji, cichych wieczorów z muzyką czy inspirującej lite­ratury. Wewnętrzna pełnia, jaką dzięki temu osiągniemy, wpłynie tak­że na inne dziedziny naszego życia i pomoże nam na nowo odnaleźć sens w wykonywanej pracy oraz romantyczne uczucia i duchową jedność w związkach. Akceptacja saturnowych ograniczeń, lęków
    i niepokoju może w nas rozbudzić neptunową empatię i inspirację; otwarcie się na neptunową wrażliwość wzmocni i skonsoliduje saturnowe poczucie odpowiedzialności

  1. Możemy dzielić się z innymi naszą inspiracją. Choć nie potra­fimy skupić się na niczym przez dłuższy czas, możemy wykorzystać krótkotrwałe przypływy energii, by nadać naszej twórczej i duchowej inspiracji konkretną fromę. Neptun wyzwala powódź uczuć uwolnio­nych z podświadomości, Saturn zaś dostarcza ujścia, w które powinni­śmy skierować te uczucia, jeśli nie chcemy w nich zatonąć. Teraz właśnie możemy skończyć pisanie tego wiersza, który kiedyś zaczęli­śmy, wyrazić swój smutek grając preludia Chopina czy medytować, pozwalając, by duchowa energia wniknęła w nasze życie i przyniosła nam wewnętrzne wyciszenie pośród codziennej rutyny.

  2. Możemy obserwować, oceniać i kierunkować nasze fantazje. Jesteśmy teraz podatni na fantazjowanie na temat przyszłych celów czy związków i, obserwując własne marzenia, możemy się z nich wiele nauczyć. Nasze fantazje są kluczem do niezaspokojonych potrzeb, pokazują wyraźnie, czego życiu brakuje, toteż mogą nas wprowadzić na nowe drogi działania. Być może nie będą one równie podniecające jak te, które stwarzamy sobie w wyobraźni, ale na pewno staną się kro­kiem naprzód w stosunku do obecnego stanu. Jeśli puścimy wodze wyobraźni, pozwalając jej malować obrazy tego, co możliwe i co nie­możliwe, zachowując przy tym postawę obiektywnego obserwatora, a potem zastanowimy się nad tym, co ujrzeliśmy, to nie musimy się obawiać, że stracimy kontakt z rzeczywistością. W wyobraźni możemy poznać i zaspokoić pragnienia, na które nie ma miejsca w naszym prawdziwym życiu. Musimy jednak wyraźnie oddzielać fantazje od rzeczywistości i nie dopuścić do tego, by wprowadziły one niekontro­lowane zamieszanie do naszego życia. Uświadomienie sobie własnych niezaspokojonych potrzeb i pragnień pozwoli nam tworzyć konstruk­tywne formy myślowe - realistyczne fantazje związane z naszymi przy­szłymi celami, które możemy zacząć stopniowo wprowadzać w życie.

  3. Możemy sprecyzować własne wartości i ideały i odbudować w sobie wiarę. Co jest dla nas naprawdę ważne? Jakim wartościom i ideałom musimy dochować wierności, by osiągnąć spokój umysłu?
    Jak najlepiej zainwestować nasze ograniczone zasoby energii, czasu i środki finansowe, by polepszyć jakość własnego życia? Wpływ Satur­na i Neptuna może podkopać wiarę w siebie, innych ludzi i boską moc, zachwiać dotychczasowymi priorytetami, a niejasne uczucie bezrad­ności i rozpaczy może nadwątlić fundamenty, na których do tej pory opierało się nasze życie. Ale to kwestionowanie dotychczasowych wartości może okazać się procesem konstruktywnym; nie musi pro­wadzić do odrzucenia wszystkiego, co do tej pory było dla nas ważne. Rozczarowanie i uczucie, że zostaliśmy odarci z iluzji, wskaże nam, w którym miejscu zbłądziliśmy, i pozwoli odkryć, jakich elementów rzeczywistości nie włączyliśmy w porę do naszego systemu wierzeń czy wartości. Jest to odpowiedni okres na przebudowę naszych wewnętrz­nych fundamentów i zdefiniowanie na nowo związków ze sobą i z ko­smosem. Połączone wpływy Saturna i Neptuna pomogą nam znaleźć złoty środek między idealizmem a praktycyzmem, między cierpliwo­ścią i wiarą a umiejętnością podjęcia bezpośrednich, zaangażowanych działań.

  1. Możemy nadawać konkretne formy naszej duchowości. Gdy już ugruntujemy się w rzeczywistości, pogodzimy z ograniczeniami i prze­budujemy swoją wiarę, możemy przystąpić do wyrażania swojej nowo odnalezionej duchowości w praktycznych działaniach. Jaką wartość
    mają nasze ideały, jeśli nie żyjemy w zgodzie z nimi? Jaki pożytek z medytacji, jeśli nie otworzymy serca na innych ludzi? Zamiast zała­mywać ręce nad kryzysem w polityce, ekologii, ekonomii i stosunkach międzyludzkich, możemy sobie uświadomić, że jesteśmy potrzebni.
    Zapytajmy siebie, w jaki sposób możemy się przysłużyć planecie Zie­mi i żyć w zgodzie ze swymi ideałami, wykorzystując neptunową inspi­rację i saturnowe poczucie odpowiedzialności.

Możemy na nowo określić swoje możliwości w związkach. W tym okresie reagujemy nadwrażliwie na zachowanie innych, ogar­niają nas wątpliwości dotyczące istniejących związków i mamy skłon­ności do wycofywania się w głąb siebie. Powinniśmy chronić własną wrażliwość i nie stawiać sobie zbyt wielkich wymagań w relacjach z innymi. Jest to okres na przewartościowanie i wyklarowanie sytuacji w związkach. Jeśli mamy za mało energii, by nawiązywać nowe kon­takty, możemy skupić się na zweryfikowaniu i ożywieniu już istnieją­cych. Możliwe, że postrzegamy innych przez mgłę iluzji i łudzimy się na temat ich potencjałów, które być może nie istnieją, ale powinniśmy przynajmniej uświadamiać sobie tę mgłę i nie tworzyć nowych zobo­wiązań, dopóki nie przekonamy się, czego naprawdę chcemy i czego nam brakuje. Marzymy o bliskości z innymi, która w tej chwili wydaje się poza naszym zasięgiem; możemy ją osiągnąć dopiero wówczas, gdy jasno sprecyzujemy, czego szukamy, czego pragniemy i co sami może­my dać. W jaki sposób jednak możemy zaspokoić przynajmniej niektóre z tych tęsknot już teraz, skoro nasza wrażliwość jest maksymalna, energia w kontaktach towarzyskich minimalna? Jak ożywić istniejące związki? Co zrobić, by nie popaść w rozpacz z powodu trudności w da­waniu i otrzymywaniu uczuć? Musimy sami odpowiedzieć sobie na te pytania, ryzykując odkrycie, że wiążemy się z niewłaściwymi ludźmi i decydując się na okres samotności, który nas wzmocni i przygotuje do tworzenia w przyszłości bardziej satysfakcjonujących związków.

9) Możemy dzielić się z innymi własną niepewnością, iluzjami i zamętem. Jeśli mamy wrażenie, że wciąż nadajemy mieszane sygnały, w jednej chwili otwieramy się do końca, a w następnej szczelnie zamy­kamy, nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy szczerze mówili o naszych doznaniach. Taka werbalizacja może wywołać pełną zrozumienia re­akcję, a przy okazji nauczy nas komunikować własne ograniczenia i niedostatki, jednocześnie okazując innym wrażliwość i współczucie. Umiejętność dzielenia się swoją niepewnością i dawania z siebie przy jednoczesnym utrzymywaniu własnych granic może wnieść w nasze związki neptunową jedność duchową, jakiej poszukujemy, a także saturnową solidność i stabilność, dzięki którym związek może przetrwać i dostosować się do nowych okoliczności pośród nieustannych wewnę­trznych i zewnętrznych zmian w naszym codziennym życiu.

Saturn/Neptun

Obrazy:

fundamenty na piasku

labirynt bez końca

rafa koralowa

zatkany zlew z

amarznięte rury

filtr do wody

pustynne miejsca w duszy

wewnętrzna forteca

podwodna zapora

małż w skorupie

wierzba płacząca

nastrojowa muzyka

szczyt górski tonący we mgle

święta góra

mury klasztoru

święte drzewo

niebiański statek

oaza na pustyni

konstrukcja duszy

fundamenty duszy

zarządzanie snami

-------------------

Wyciągnął rękę w stronę czegoś złocistego na drzewie, Ale ręka wróciła pusta. Carole King Ranimy stopy, nie mając dość wzroku (...) Nurkujemy w kałużach otulonych mgłami Roztrzaskując migoczące odbicia gwiazd (...) Ledwo trafimy na skrawek czystego nieba Po chwili znów zasnuwa go mgła. Joseph Macleod Opustoszałe sny wyrywają mnie ze snu;

Budzi mnie szloch; budzę się we łzach. Edna St.Yincent Millay Ten ból oznacza pęknięcie skorupy, która otacza twój sposób zrozu­mienia. Kahlil Gibran

Mówisz o cierpieniu, wycofaniu, odwrocie. (...) Staw im czoło, gdyż każde prawdziwe cierpienie może nas wyzwolić od iluzji. Prawdzi­wy ból jest ludzki i ma zdolność otwierania serca. Anaias Nin

Wszak w gruncie rzeczy to nie fizyczna samotność oddziela człowie­ka od innych, nie izolacja cielesna, lecz duchowa. Samotność nie jest wyspą ani kamienną pustynią. Przypomina raczej (...) jałowe ob­szary w duszy, przez które wędrujemy jak zbłąkani obcy. (...) Jeśli nie potrafimy dotrzeć do siebie, nie uda nam się także dotrzeć do innych. Annę Morrow Lindbergh

Najlepszą ochroną, która da ci większe bezpieczeństwo niż jakakol­wiek broń, jest umiejętność wzbudzania zaufania w innych. Merle Shain Niech twą wiarę poruszy Choćby sen, ulotne słowo,

Brak nadziei, w którym jednak tli się jakaś nadzieja. Marion Strobel Najpierw zimny dreszcz, potem paraliż, w końcu rezygnacja. Emily Dickinson

Drzwi do rzeczywistości są przesuwane. Ralph Waldo Emerson - O, to Poważna Sprawa - powiedział - muszę się jakoś Ratować. A.A. Milne

Odkryłam, że istnieje Wzór większy i piękniejszy, niż potrafilibyśmy utkać przy naszej krótkowzroczności. Julia Seaton Jak zawsze jedynymi granicami są granice wyobraźni. James Broughton Odpowiedzialność zaczyna się od marzeń. W.B. Yeats

Jestem w gruncie rzeczy (...) praktycznym marzycielem. Moje marze­nia nie są ulotnymi iluzjami. Chcę je przekształcić w rzeczywistość. Gandhi

Jeśli istnieje wiara, która potrafi przenosić góry, jest to wiara we wła­sne siły. Maria Ebner von Eschenbach

Jeśli budujesz zamki w powietrzu, twoja praca nie musi pójść na marne; tam właśnie powinieneś je budować. Teraz tylko wstaw pod nie fundamenty. Henry David Thoreau

Rozdział 6

Neptun: pływanie w kosmicznych wodach

Neptun jest trudną do zdefiniowania, subtelną planetą transfor­macji, która tranzytując przez nasz kosmogram zaciera postawy i zachowania z przeszłości oraz rozbudza w nas współczucie, receptyw-ność, kreatywność, duchowość i idealizm. Urodzeniowy Neptun wpły­wa nie tylko na dom, w którym występuje, ale także na planety, które aspektuje, oraz na domy związane z Rybami. W tranzytach jego wpływ rozszerza się na inne planety i domy, aż w końcu jego chaotyczne, ale i oświecające energie przetransformuj ą wszystkie obszary naszego ży­cia i osobowości.

Neptunowe stany świadomości

Zrozumienie Neptuna należy zacząć od omówienia licznych dzie­dzin i odpowiadających im stanów świadomości, które ta planeta re­prezentuje. W pierwszym z nich Neptun odbiera nam świadomość siebie. Chociaż nie śpimy, mamy wrażenie, jakbyśmy byli pogrążeni w półśnie, we mgle, i niemal zupełnie tracimy świadomość własnych myśli i działań. Wydaje nam się, że szybujemy w przestrzeni, zapomi­namy o różnych rzeczach i tracimy poczucie czasu. Przypomina to stan po zażyciu narkotyku. Trudno jest się z niego rozbudzić i wrócić do przytomności umysłu. Drugi stan także przypomina sen, ale połą­czony z jasnością wizji. Znajdujemy się wówczas na przecięciu dwóch światów, tak jak tuż przed zaśnięciem albo zaraz po obudzeniu, gdy nasze ego wchodzi w neptunowy stan marzeń albo wynurza się z nie­go. Nie mamy świadomości siebie, lecz przez nasz umysł przepływają wyraźne obrazy lub myśli, które, jeśli chcemy, możemy przenieść do świadomości. Psychologowie nazywają stan przed zaśnięciem stanem hipnogogicznym, a po obudzeniu - hipnopompicznym.

Trzeci stan świadomości Neptuna to fantazjowanie, czyli marze­nia na jawie. Tu także tracimy świadomość siebie, choć nasza percep­cja jest wyraźna i barwna, a mentalne obrazy mogą się wydawać równie realne jak świat dokoła nas. Może to być stan doskonałej re-ceptywności, i wówczas nie mamy kontroli nad otrzymywanymi obra­zami, albo też możemy je po części świadomie reżyserować, biorąc aktywny udział w naszym wewnętrznym procesie, wybierając pewne fantazje i pozwalając im się rozwijać. Czwartym jest stan marzeń sen­nych, gdy świadomość zanika, a nasze ego całkowicie znika w obsza­rach astralnych. Wizje, jakie nawiedzają nasz umysł, bywają jaskrawe, ale nie muszą zostać przeniesione do świadomości. Często motywy, które powtarzają się regularnie w naszych snach, mają związek z pla­netami aspektowanymi przez Neptuna, czy to urodzeniowo, czy przez tranzyt, a także z planetami, które natalnie albo tranzytowe przeby­wają w naszym dwunastym domu.

Piątym stanem neptunowym jest medytacja, głęboki relaks nazy­wany także stanem alfa, w którym świadomość zwrócona jest do we­wnątrz i obserwuje nasze wewnętrzne procesy. Ponieważ jesteśmy skupieni, nasza percepcja jest wyraźna - identyfikujemy się z wewnę­trznym obserwatorem, a jednak dostrzegamy, co się dzieje w naszej psychice. Szósty to stan medialny, który nie wymaga skupienia na we­wnętrznym doświadczeniu. Otrzymujemy wówczas obrazy i wrażenia odnoszące się do innych ludzi i do własnej przyszłości. Pomiędzy sta­nami medytacyjnym a medialnym znajduje się stan siódmy, który ja nazywam „szczeliną pośrodku ciszy". Osiągamy go wchodząc w kon­takt z centrum naszej istoty i dostrajając się do głosu wewnętrznego przewodnika. W tym stanie wiemy na pewno, że prowadzi nas wyższa Jaźń; jeśli mamy wątpliwości, czy jesteśmy podłączeni do właściwego głosu, czy też do głosu swoich pragnień i lęków, to znaczy, że najpraw­dopodobniej nie weszliśmy w kontakt z naszym centrum, z boskim źródłem wewnętrznej mocy.

Ósmy stan, wywołany przez alkohol albo narkotyki, przypomina inne neptunowe doznania, ale ponieważ wywołany jest sztucznie, czę­sto wyzwala z naszej psychiki negatywne energie i wypiera na zewnątrz stłumiony materiał z podświadomości, nie dając nam szansy, by go zasymilować. Tu właśnie należy umieścić halucynacje, gdyż zakłócają one naszą umiejętność odróżniania fantazji od rzeczywistości. Dzie­wiątym stanem jest twórcza inspiracja. Podobnie jak w medytacji, wy­maga on skupienia, różnica polega jednak na tym, że tutaj skupiamy się na obiekcie zewnętrznym. Nasza świadomość krystalizuje się i pro­jektuje neptunowe światy na zewnątrz przez swój filtr, przekładając je na formy zewnętrzne. W tym stanie, podobnie jak podczas medytacji, możemy popadać w swego rodzaju trans. Nasze ego wędruje daleko w głąb podświadomości, a później wyłania się na powierzchnię ze zwiększoną jasnością widzenia.

Dziesiąty neptunowy stan to otwarcie emocjonalne, gdy pozwala­my na swobodny przepływ przez naszą psychikę przeszłych cierpień i uwrażliwień, ale odczuwamy także miłość i współczucie dla konkret­nych osób i dla całej ludzkości. Neptun jest wyższą oktawą Wenus; może on powiększyć naszą wrażliwość do tego stopnia, że przekroczy­my własne pragnienia i potrzeby i zaczniemy kochać miłością pocho­dzącą z boskiego źródła, jakie znajduje się w każdym z nas.

Ostatnim neptunowym stanem jest mistyczne doświadczenie ko­smicznej świadomości, stan szczęśliwości, w którym osiągamy wewnę­trzny spokój i zjednoczenie ze sobą i wszechświatem. Przekraczamy siebie samych; nasze ego stapia się z duchem, czyli Jaźnią, i przyjmuje w siebie uzdrawiającą, odmładzającą kosmiczną energię. Krótkie ze­tknięcie z tym stanem może rozbudzić naszą duchowość i na jakiś czas powiększyć świadomość świata zewnętrznego i wewnętrznego. Jedy­nie po doświadczeniu oświecenia, które jest celem wielu wschodnich religii, na przykład buddyzmu zeń, człowiek potrafi utrzymać tę ko­smiczną świadomość dłużej niż przez kilka chwil czy godzin.

Wszystkie te stany mają ze sobą wiele wspólnego. Gdy nauczymy się przyjmować i kanalizować energię Neptuna, będziemy mogli swo­bodnie przepływać z jednego neptunowego królestwa do drugiego, zamiast kurczowo trzymać się jednego miejsca, rozbryzgując panicz­nie wodę i pragnąc się uwolnić od zamętu, bólu czy nie chcianych fan­tazji.

Przejście przez neptunowy zamęt

Przyjrzymy się teraz bliżej niektórym z tych stanów. Zacznijmy od stanu niejasności, zamglenia i braku energii, w którym nie potrafimy nawiązać kontaktu ze sobą i z innymi, podjąć żadnej decyzji ani zdo­być się na stanowczość, wszystko bowiem wydaje się nam amorficzne i niepewne. W rezultacie możemy odczuwać bezsilność na obszarach życia dotkniętych wpływami Neptuna; jeśli urodzeniowo lub tranzyto-wo tworzy on koniunkcje, kwadraty lub opozycje do naszych planet, będziemy mieć kłopoty z wyrażaniem ich energii. Przy wpływie tran­zytowym należy zdać sobie sprawę, że w danym okresie będziemy w stanie wykorzystywać jedynie niewielką część energii aspektowanej planety. Nasza świadoma energia przenika do podświadomości, a jed­nocześnie energia podświadomości wydostaje się na powierzchnię i zaciera przeszłe wzorce zachowania. Stare sposoby wyrażania energii danej planety okażą się w tym czasie nieskuteczne. Neptun rozmywa je, zabiera z nich energię i używa jej, by przygotować w naszej pod­świadomości nowe metody działania. Część naszej psychiki, która zanurza się w studni nieświadomości i przechodzi przez okres głębo­kiego odpoczynku, po jakimś czasie wynurzy się na powierzchnię od­świeżona i tryskająca inspiracją.

Wiele mitów o stworzeniu świata mówi, że na początku, zanim je­szcze powstała Ziemia i narodził się człowiek, istniał tylko bezimien­ny chaos. My również podróżujemy w krainę pierwotnego chaosu po to, by dać życie wyższym poziomom własnego istnienia. Jest to okres inkubacji i dopóki on trwa, nie powinniśmy wymagać zbyt wiele od planet i domów, na które wpływa tranzytujący Neptun; nie należy wy­wierać na siebie nadmiernej presji ani spodziewać się, że będziemy funkcjonowali równie skutecznie jak dotychczas. Powinniśmy raczej zaufać swojej podświadomości i nauczyć się żyć pośród niejasności i zamętu, nie znając żadnych odpowiedzi i pozostawiając ważne spra­wy w zawieszeniu. Musimy zrozumieć, że jesteśmy w okresie przej­ściowym, spędzamy wakacje na wyspie otoczonej neptunowymi wodami, a nasza energia przechodzi przez proces transformacji, który ma ją przygotować do lepszego funkcjonowania na obszarze danej planety, znaku, i domu.

Możemy jednak szukać po omacku drogi przez splątany labirynt naszej psychiki wchodząc w kontakt z tą częścią nas samych, która

pragnie mgły i zamętu, pozbycia się myśli i paraliżu działań. Na pew­nym poziomie nie chcemy, by nasze myśli, działania i uczucia były ja­sne i bezpośrednie; nie chcemy nadal funkcjonować według starych wzorów. Nasze poprzednie doświadczenia związane z aspektowaną planetą, znakiem i domem przestały być dla nas istotne; wolimy je wymazać i zaczekać, aż pojawią się przed nami nowe możliwości.

Czynnikiem, który może powiększać nasz wewnętrzny zamęt, jest nadwrażliwość o medialnym charakterze, którą Neptun znacznie powiększa. Często przytłacza nas energia innych ludzi, którą nieświa­domie absorbujemy. Jeśli Neptun aspektuje naszego Merkurego, mo­żemy wychwytywać ich myśli; przy Księżycu - uczucia i pragnienia; przy Saturnie - lęki; przy Marsie - gniew i pożądanie. Możemy mieć kłopoty z odróżnieniem siebie od innych. Z tego powodu dobrze jest każdego dnia znaleźć chwilę na medytację lub relaks i dodawać sobie sił wycofując się do spokoju przestrzeni wewnętrznej. W procesie we­wnętrznego oczyszczenia może nam pomóc woda - prysznic, kąpiel albo spędzanie czasu nad oceanem czy jeziorem. Poleca się także uspokajającą muzykę.

Jeśli Neptun wpływa na takie elementy naszego horoskopu, jak ascendent, władca ascendentu czy Mars, możemy odczuwać zmęcze­nie i brak energii fizycznej. W takim przypadku, zanim zajmiemy się swoją formą fizyczną, powinniśmy najpierw oczyścić się z emocjonal­nych osadów nagromadzonych w codziennym życiu. Ważna jest także odpowiednia troska o ciało i zniwelowanie blokad. Jeśli spędzamy zbyt wiele czasu na pracy umysłowej, zaniedbując potrzebę ruchu, nie jesteśmy w stanie jasno myśleć, a napięcia fizyczne sprawiają, że za­mykamy się w sobie i kurczymy. Pomocny może być tu masaż. Gdy nasze ciało zacznie się rozluźniać, łatwiej będzie nam oderwać się od chaotycznych myśli i odpocząć, zagłębiając się w obszarach wewnętrz­nego spokoju.

Neptun a rezygnacja

Neptun żąda od nas, byśmy od czasu do czasu z własnej woli wcho­dzili w stan, który powszechnie określa się jako „nieobecność du­chem", a który ja nazywam podróżą w nicość. Jeśli codziennie nie zafundujemy sobie odpoczynku od fizycznej, mentalnej i emocjonalnej aktywności, Neptun może wykraść naszą uwagę i sprawić, że sta­niemy się roztargnieni, będziemy śnić na jawie w chwilach, gdy powin­niśmy się skupić, albo uzależnimy się od narkotyków, nikotyny czy alkoholu. Powinniśmy jak najczęściej odrywać myśli od wykonywa­nych obowiązków, porzucać celowe sposoby zachowania, dekoncen­trować się i pozwalać, by myśli i uczucia błądziły własnymi ścieżkami. Możemy w takich chwilach oglądać telewizję albo filmy w kinie. Je­szcze lepiej jest słuchać muzyki czy tworzyć coś spontanicznie. Istnie­je wiele prostych zajęć, jak na przykład tkanie dywaników czy robienie na drutach, które nie tylko zaspokoją potrzeby Neptuna, ale także pozwolą nam stworzyć coś konkretnego. Nie będziemy mieli przy tym wrażenia, że bezproduktywnie tracimy czas, i dzięki temu nasze ego nie popadnie w nadmierny krytycyzm wobec własnego zachowania.

Często możemy odczuwać pokusę walki z neptunową mgłą, pra­gnąc odzyskać jasność umysłu i znaleźć mocny punkt oparcia. Roz­bryzgujemy więc wodę naszego emocjonalnego zamętu i po chwili wpadamy w panikę, ogarnięci strachem, że zatoniemy w wirze, który sami stworzyliśmy. Zamiast tego lepiej po prostu położyć się na ple­cach i dryfować, pozwalając, by neptunowe wody uspokajały nas i pod­trzymywały, i nie zastanawiając się nad tym, jak dotrzemy do brzegu. Może po jakimś czasie uświadomimy sobie, że potrafimy pływać w tej wodzie i choć nie zmierzamy w żadnym konkretnym kierunku, spra­wia nam to przyjemność. Postępując w ten sposób mamy szansę na­trafić na falę, która wyniesie nas na brzeg - może nie ten, którego szukaliśmy, ale ten, który było nam pisane znaleźć.

Jeśli przez całe życie byliśmy nastawieni na osiąganie celów, mo­żemy popaść w zupełną dezorientację, gdy Neptun zacznie zacierać nasze cele oraz wizje przyszłości i przykuje nas - ale także rozbudzi -do obecnej chwili. Na jakiś czas możemy stracić poczucie celu i kie­runku albo odkryć nowy cel czy kierunek, gdzie ważna będzie droga, a nie punkt dojścia. Podobnie jak rzeka, która płynie meandrami w stronę morza, rozpraszając się po drodze na liczne odnogi i strumie­nie, my też możemy się rozproszyć i rozszerzyć uwagę, tak by objąć nowe możliwości ukryte w obecnej chwili, a mimo wszystko nadal zmierzać w stronę naszych celów, choć osiągnięcie ich może nam za­jąć znacznie więcej czasu. Pod wpływem Neptuna możemy jednocze­śnie dryfować i zmierzać do celu.

Jeśli Neptun wpływa bardziej na nasz umysł niż na uczucia i żyje­my w mentalnej mgle, nie powinniśmy za wszelką cenę wytężać wzro­ku, by dostrzec odległe kształty. Najlepszy sposób, by rozproszyć tę mgłę, to powitać ją ciepło i wejść w nią jak najgłębiej, na przykład przez medytację albo sterowane fantazje. Możemy nawet próbować wyobrazić sobie siebie jako mgłę, rozproszoną i bezkształtną, rozsze­rzającą się we wszystkie strony i przenikającą przez wszystko aż do chwili, gdy prześwietli nas słońce i roztopimy się w jasności jego pro­mieni. Można także po prostu patrzeć, jak zbiera się wokół nas, sie­dzieć spokojnie i i uważnie obserwować swoje wewnętrzne procesy. Jeśli pojawią się jakieś obrazy, możemy połączyć naszą świadomość z podświadomością, wchodząc w nie aktywnie, bawiąc się nimi w umy­śle, rozmawiając z nimi albo przekształcając je. Gdy wykazujemy czyn­ną postawę i angażujemy się emocjonalnie, mgła traci swoją przewagę i przestaje nas przytłaczać; wchodząc w nią i działając od wewnątrz zaczynamy ją rozpraszać i w końcu odsuwamy daleko od siebie.

Czasami wyobrażanie sobie, że znaleźliśmy się w prawdziwej mgle, i zastanawianie się, jak powinniśmy się zachować w takiej sytuacji, może nam pomóc zrozumieć, jak poradzić sobie z Neptunem. Jeśli nie chcemy, by mgła nas oślepiła, najlepiej jest wznieść się wyżej od niej albo pozostać blisko ziemi. Powinniśmy także wykorzystać inne zmysły oprócz wzroku: słuch, zapach i dotyk. Uzyskane dzięki nim informacje pomogą nam wyjść na otwartą przestrzeń.

Jeśli obrazowy sposób myślenia nie pomaga nam poradzić sobie z Neptunem, jeśli nadal gubimy się w labiryncie myśli, krążąc nieustan­nie po tych samych ścieżkach, mącąc sobie w głowie nieustannymi wątpliwościami i pytaniami, na które nie ma odpowiedzi, możemy zdystansować się od siebie i patrzeć na swój zamęt z boku. Gdy już oddzielimy się od wewnętrznego chaosu i zdamy sobie sprawę z ab­surdu tych mentalnych machinacji, możemy w jednym przebłysku osiągnąć nowe zrozumienie, które pozwoli nam przekroczyć wewnę­trzny chaos. Czasami nawet chwilowa zmiana otoczenia czy ludzi, z którymi wchodzimy w kontakty, krótka podróż albo zaangażowanie się w nowy rodzaj aktywności może nam pomóc wyrwać się z błędne­go koła. Być może na próżno szukaliśmy rozwiązania wątpliwości w naszym dotychczasowym życiu; może nieustannie przestawialiśmy stare meble w tym samym pokoju, gdy tymczasem powinniśmy kupić nowe meble, zburzyć ściany albo przejść do innego pokoju i spróbo­wać życia w innym otoczeniu. Może powinniśmy zmienić okulary, przez które patrzymy na rzeczywistość. W gabinecie optyka przymie­rzamy wiele różnych szkieł, zanim zdecydujemy się na te, w których widzimy najlepiej. Choćbyśmy z całych sił wytężali wzrok, nie uda nam się przeczytać liter przez niewłaściwie dobrane szkła. Znalezienie no­wych szkieł oznacza zdjęcie starych okularów i zaryzykowanie, że przez jakiś czas będziemy widzieli jeszcze mniej wyraźnie, zanim oczy przystosują się do pełnej ostrości widzenia.

210

Sposoby zaglądania w neptunową mgłę

Neptun potrafi irytować, unieruchamiać, a nawet przerażać. Może wzbudzać w nas wrażenie, że tracimy kontakt z rzeczywistością. Możemy się czuć sparaliżowani, niezdolni do podjęcia jakiejkolwiek decyzji albo bezpośredniego działania. Neptun może nas zaślepiać na nasze prawdziwe uczucia oraz potrzeby i wikłać w wewnętrzne dra­maty, które prowadzą donikąd i nie mają żadnego rzeczywistego wpły­wu na nasze życie. Zastanówmy się więc, co nam przeszkadza skutecz­nie uporać się z neptunowym zamętem:

  1. Może walczymy z niewłaściwymi problemami albo zadajemy nie­właściwe pytania i dlatego nie potrafimy znaleźć żadnej prawidło­wej odpowiedzi. Może tak naprawdę chcemy nie tego, co wydaje się nam, że chcemy, lecz czegoś innego, czego z jakiegoś powodu nie potrafimy sobie dać. Może na przykład uważamy, że powodem naszego przygnębienia jest rozczarowanie pracą, a gdy próbujemy wytyczyć sobie nowy kurs działania w karierze zawodowej, wydaje nam się, że kręcimy się w kółko. Jednak prawdziwym źródłem na­szego niezadowolenia może być to, że nie dopuszczamy do siebie własnych uczuć albo brakuje nam emocjonalnego kontaktu z part­nerem.

  2. Może nie jesteśmy jeszcze przygotowani do zmian, gdyż we wzorze naszego rozwoju brakuje fragmentów, które może wypełnić jedy­nie przyszłość. Może jeszcze nie staliśmy się tym, kim musimy się stać, by ruszyć dalej w konkretnej dziedzinie życia.

  3. Może z jakiegoś powodu nie chcemy zobaczyć rozwiązania naszych dylematów. Po pierwsze, gdybyśmy przyjęli do wiadomości, że takie rozwiązanie istnieje, czulibyśmy się zobowiązani do podjęcia działań, których na razie nie chcemy lub nie możemy podjąć. Po drugie, możliwe, że nasza świadomość nie aprobuje kierunku roz­woju, który wyłania się z podświadomości, i sabotuje próby otwar­tego wyrażania tego kierunku. Na przykład boimy się porzucić męża, gdyż przeraża nas myśl o samotności; ale gdy wyjeżdża on na tydzień w interesach, odkrywamy, że samotność ma swoje zalety, i wówczas możemy zastanowić się nad separacją. Wcześniej myśl o separacji mogła nas przerazić do tego stopnia, że pojechałybyśmy z mężem, zamiast wykorzystać jego nieobecność i zająć się sobą.

4. Może nie chcemy widzieć wyraźnie, gdyż bywa to bolesne. Ozna­czałoby to konieczność uświadomienia sobie, że sami mimowolnie przyczyniliśmy się do powstania nieznośnej sytuacji. Musielibyśmy pogodzić się z wewnętrzną pustką albo brakiem miłości w małżeń­stwie. Nasze marzenia i iluzje mogą runąć w gruzy. Ale gdy już uj­rzymy światło, przekonujemy się, że wcześniej żyliśmy w ciemności i nie chcemy pozostawać w niej ani chwili dłużej. Jeśli jednak pło­mień świecy rozbłyśnie na chwilę i oświetli nasz ciemny kąt, a po­tem zgaśnie, my zaś nie wiemy, jak wyzwolić się z mroku albo podtrzymać płomień, doświadczenie światła może być niewymow­nie bolesne. Gdy już uświadomimy sobie możliwość innego życia, wówczas to, które prowadzimy obecnie, może się wydawać jałowe i bez znaczenia. Wtedy sądzimy, że lepiej jest nie widzieć.

  1. Możliwe też, że nie chcemy wprowadzać żadnych zmian do swojego życia, wolimy natomiast rozbudzać własnego ducha przez fantazję. Ale wymarzony kochanek, który zaspokaja nas w snach, w prawdzi­wym życiu powiększa jedynie nasze cierpienie. Z kolei w chwili gdy walczymy o pieniądze na zapłacenie grudniowego rachunku za ogrzewanie zimnego mieszkania, wizja wakacji na Karaibach może nas zainspirować bardziej niż prawdziwa podróż, z którą przecież wiąże się ryzyko nieprzewidzianych kosztów, przeszkód i kaprysów zimowej pogody. Skoro już przekonamy się, że wolimy fantazję od rzeczywistości, możemy porzucić próby wprowadzenia marzeń
    w życie.

Brak zdecydowania i paraliż mogą być rezultatem pragnienia, by uzyskać absolutną pewność i idealne okoliczności w sytuacji, gdy jedno i drugie jest niemożliwe. Neptun jest planetą boskiego niezadowolenia; obdarza nas wyobrażeniami doskonałości i harmonii, których nie potrafi zrealizować. Upieranie się przy próbie znalezie­nia idealnej pracy czy idealnego partnera może doprowadzić do tego, że nie zdecydujemy się na nic i spędzimy całe życie nie zazna­jąc satysfakcji płynącej z pracy, chociaż jest niedoskonała, i ze związków z niedoskonałymi ludźmi.

Gdy Neptun mąci nam w głowie, spróbujmy zadać sobie pytanie, jakiego zamętu pragniemy i dlaczego. Czego nie widzimy? Jakiej kon­frontacji pragniemy uniknąć? O czym wiedzieliśmy od dawna, lecz nie chcieliśmy się do tego przyznać? Pod jakim względem się łudzimy? Gdybyśmy potrafili dostrzec jakieś wyjście z sytuacji, to co byśmy zo­baczyli? Gdybyśmy znali odpowiedzi na nasze wątpliwości, jak by one brzmiały? Czego naprawdę pragniemy i co czujemy? Do czego zmie­rzamy? Czego się obawiamy i w jaki sposób nasz strach powstrzymuje nas przed wstąpieniem na właściwą ścieżkę? Wypełnienie kwestiona­riusza zamieszczonego po tym rozdziale może nam pomóc zrozumieć, jak i dlaczego wytwarzamy zamęt we własnym wnętrzu i w jaki sposób, gdy nadejdzie odpowiedni czas, będziemy mogli się od niego uwolnić. Czasami rozwiązaniem naszych skomplikowanych dylematów może być proste motto: Idź tam, gdzie jest jasność widzenia. Rozwią­zanie sprawy, w którą się uwikłaliśmy, może być niemożliwe w obe­cnej chwili. Im bardziej będziemy się na niej skupiać, tym bardziej się zapłaczemy. Ale obietnica spełnienia może się kryć w innych dziedzi­nach naszego życia - i one właśnie mogą doprowadzić nas do stanu, w którym będziemy potrafili rozwiązać pierwotny problem. Może na przykład mamy kłopoty ze znalezieniem pracy, gdyż nie chcemy zgo­dzić się na kompromis i przyjąć tej, która jest dostępna. W końcu od­kładamy tę sprawę na bok i skupiamy się na życiu towarzyskim, w którym świetnie sobie radzimy. Na przyjęciu, gdzie czujemy się swo­bodnie i jesteśmy rozluźnieni, spotykamy dobrze prosperującego bi­znesmena, któremu zaimponowały nasze umiejętności w kontaktach towarzyskich, toteż chce nas zatrudnić w swojej firmie na stanowisku, o jakim nawet nie marzyliśmy. Odłożyliśmy problem na bok i podąży­liśmy za swoimi naturalnymi skłonnościami; dzięki temu udało nam się otworzyć i przyciągnąć do siebie właśnie taką energię, jaka była nam potrzebna.

Bywa jednak i tak, że nie możemy odłożyć problemów na bok. Rzeczywistość ma swoje wymagania. Nasz szef nie będzie czekał, aż Neptun przetranzytuje przez nasze Słońce i będziemy mogli podjąć decyzję w sprawie napływającego projektu. Musimy się zdecydować, czy chcemy w tym roku wstąpić do szkoły podyplomowej, a termin składania zgłoszeń mija za dwa tygodnie. W takiej sytuacji najlepszą metodą działania jest dokonanie wyboru z pełną świadomością, że przechodzimy właśnie przez tranzyt, nasze decyzje mogą okazać się tymczasowe i niedługo trzeba będzie je zrewidować. Za przykład niech nam posłuży pewien człowiek, któremu oferowano wysoko płat­ną pracę na drugim końcu kraju. Było to w lecie, a jesienią jego córki bliźniaczki miały rozpocząć ostatni rok nauki w szkole średniej. Zale­dwie kilka miesięcy wcześniej ten mężczyzna kupił i wyremontował dom swoich marzeń. Neptun, władca jego dziesiątego domu, wszedł właśnie w koniunkcję z Księżycem w Koziorożcu położonym na IC. Czy ten mężczyzna powinien sprzedać dom i zmusić żonę i córki do rozpoczęcia nowego życia w obcym mieście? Wiedząc, że jest tu wiele niewiadomych i że potrzebny mu jest czas na zbadanie sytuacji, zosta­wił córki u przyjaciół, podnajął dom i wraz z żoną przeniósł się do tym­czasowego mieszkania w nowym mieście. Wkrótce przekonał się, że ta obiecująca praca zupełnie mu się nie podoba. O ileż trudniejsza byłaby jego sytuacja, gdyby odciął sobie drogę powrotu do poprze­dniego życia i zmusił rodzinę do poważnych zmian w imię wątpliwej okazji.

Słuchanie wewnętrznego przewodnika

Neptun rzadko pomaga nam w zmaganiach z zewnętrzną rzeczy­wistością i konkretnymi problemami; jego zadaniem jest raczej roz­budzenie naszej jaźni i otwarcie jej na źródła inspiracji. Zamęt, przez który przechodzimy, może nas umotywować, byśmy dotarli do naj­głębszych pokładów własnej psychiki, odkryli możliwości intuicji i głos wewnętrznego przewodnika. Łatwo jest się zgubić w pokrętnych labi­ryntach duszy; musimy więc schodzić coraz głębiej, aż w końcu do­trzemy do centrum. Przypomina to poruszanie się we mgle, która zawsze najrzadsza jest tuż przy ziemi; podobnie i tutaj, im bardziej zbliżamy się do podstaw naszej psychiki, tym łatwiej o jasność widzenia.

Arkusz pracy z Neptunem: Przejście przez zamęt

Pozycja Neptuna

Znak: Dom: Dom, którym rządzi:

Dom, przez który tranzytuje: Aspekty tranzytowe:

Aspekty tranzytujących planet do Neptuna:

1. Opisz naturę swojego zamętu, określając, w jaki sposób i w jakich dziedzinach życia go doświadczasz. Jaki jest główny problem, którego nie potrafisz rozwiązać z powodu wewnętrznego chaosu?

Arkusz pracy z Neptunem:

5. Co by się stało, gdybyś znalazł wyjście ze swojego dylematu? Gdy­byś znał odpowiedź, jak by ona brzmiała? Z czym wówczas musiał­byś się zmierzyć?

6. Czy szukasz absolutnej pewności, nie istniejącego ideału albo roz­wiązania, które nie wymaga żadnego ryzyka, wysiłku ani odpowie­dzialności? Czy nie potrafisz pójść na ustępstwa, gdyż za bardzo przywiązałeś się do wymyślonego ideału? Czego potrzebujesz, by porzucić nierealistyczne oczekiwania?

2. Czy to właśnie jest prawdziwy problem? Jeśli nie, to co się pod nim ukrywa? Przed czym chroni cię zaabsorbowanie tym problemem? Co by się działo, gdybyś nie odczuwał zamętu?

7. Jakie fantazje lub marzenia przeszkadzają ci w podjęciu decyzji dotyczących tej dziedziny życia? Jak bardzo są one nierealistyczne? Z czym musiałbyś się zmierzyć, gdybyś je porzucił albo sprowadził na ziemię?

3. W jaki sposób bronisz się przed wyjściem z zamętu? Jakie twoje wewnętrzne przekazy służą podtrzymywaniu go?

8. Jakie pozytywne, inspirujące doświadczenia w tej dziedzinie życia przyniosły ci satysfakcję i poczucie sensu, którego ci teraz brakuje? Gdzie możesz znaleźć albo jak możesz stworzyć więcej podobnych doświadczeń?

4. Z czym nie chcesz się skonfrontować? O czym wiesz, lecz nie chcesz przyznać się do tego przed sobą? Jakich odkryć dotyczą­cych siebie lub innych się obawiasz? Czego nie musisz widzieć dzięki Neptunowi?

  1. Czego pragniesz? Czy rzeczywiście chcesz właśnie tego? Czego chcesz naprawdę?

Arkusz pracy z Neptunem:

10. O czym naprawdę marzysz i co robisz, by nie dopuścić do siebie tego marzenia albo zablokować możliwość spełnienia go? Co możesz zrobić, by odrzucić od siebie przekonania typu „to niemożliwe" i„nie potrafię tego zrobić" i zbadać swoje prawdziwe możliwości?

Arkusz pracy z Neptunem:

15. Co jest dla ciebie naprawdę ważne i jak mógłbyś uprościć swoje życie, by było ono zgodne z twoją prawdziwą naturą? Czego mu­siałbyś się wyrzec, by zbliżyć się do Neptuna i polepszyć jakość swego życia kosztem ilości doświadczeń?

11. Jakie nieświadome założenia wpływają na ciebie i blokują cię w dziedzinie życia, która pogrążona jest w chaosie? Jak możesz je odkryć? Jakie poglądy i postawy, które być może uważasz za oczy­wiste, należałoby zrewidować?

>. Gdzie widzisz jasność? Jakie dziedziny twojego życia są dla ciebie teraz ważne i przynoszą ci satysfakcję? Co mógłbyś przeżyć, gdy­byś odwrócił uwagę od chaosu i skupił się na dziedzinach obiecu­jących jasność wizji i zaspokojenie?

12. Co sprawia, że trzymasz się kurczowo obecnej sytuacji lub nie po­trafisz z niej wybrnąć? Jakie korzyści przynosi ci zamęt lub iner­cja? Czy naprawdę chcesz zmian, czy też wolisz korzyści płynące z obecnego stanu rzeczy? W jaki sposób mógłbyś utrzymać nie­które z nich, a mimo to ruszyć dalej?

17. Co takiego usiłuje wydostać się z twojego wnętrza i dotrzeć do świadomości? Dokąd twoja energia podąża w naturalny sposób, gdy nie zakłócają jej przepływu świadome sterowanie, lęki czy nie­pokoje? Co twoja intuicja podpowiada ci na temat kolejnego eta­pu twojego rozwoju?

13. Jakich elementów brakuje ci jeszcze, zanim będziesz mógł dojść do jakichś rozstrzygnięć w tej dziedzinie życia? Co potrzebujesz zrobić albo kim się stać, by poradzić sobie z zamętem? Jaki powi­nien być twój pierwszy krok?

18. Jak możesz zmienić kształt swojego życia, otworzyć się na nowe energie, doświadczenia i perspektywy, które by ci pozwoliły wyjść z zamętu i przejść do kolejnego etapu rozwoju? Jakie doświadcze­nia mogą ci pomóc w uwolnieniu się od starych, ograniczających struktur i zachęcić do przyjmowania nowego?

14. Jakich uczuć nie dopuszczasz do siebie lub nie chcesz wyrażać? Czy nie wypłakane łzy utworzyły mgłę, w której teraz giniesz? Jak możesz bezpiecznie otworzyć się na te zablokowane uczucia i wy­razić je, by odzyskać utraconą jasność widzenia?

19. Jakie wewnętrzne przekazy mogą ci pomóc uporać się z chaosem, odzyskać jasność widzenia, inspirację i wiarę?

W rozproszeniu mgły i odnalezieniu głosu wewnętrznego przewodni­ka może nam pomóc medytacja czy twórcza aktywność. Ale nasz we­wnętrzny głos może milczeć lub radzić, byśmy po prostu czekali, dryfując z chwilą, i nie starali się wymuszać natychmiastowych rozwiązań. Jeśli milczy, możemy przynajmniej posłuchać ciszy we własnym wnętrzu, gdzie nie dociera zgiełk myśli. Każda próba zjedno­czenia świadomości z podświadomością i wsłuchania się we własne wnętrze powstrzyma nas przed podejmowaniem pośpiesznych czy nie­mądrych decyzji, przed poddaniem się iluzjom i przytłoczeniem nega­tywnymi wyobrażeniami, myślami i emocjami, a przez to ułatwi nam przejście tranzytu Neptuna. Możemy także posługiwać się I Chingiem i tarotem, opierając się w interpretacji na własnej intuicji, nie zaś na wyjaśnieniach autora czy tłumacza. Takie ćwiczenia w rozwijaniu in­tuicji pomogą nam dostroić się do wewnętrznego głosu i zaufać jego przewodnictwu.

Zapewne będziemy potrzebować trochę czasu i praktyki, zanim nauczymy się odróżniać głos pochodzący z centrum naszej istoty od głosów reprezentujących nasze poszczególne osobowości planetarne. Jeśli go słyszymy, ale nie jesteśmy mu posłuszni, trudniej nam będzie odnaleźć go następnym razem. Powinniśmy traktować go z szacun­kiem nawet wtedy, gdy zaprzecza podpowiedziom racjonalnego umy­słu, w przeciwnym bowiem razie będzie się stawał coraz bardziej nie­dostępny. Możemy usłyszeć ten wewnętrzny głos i zaufać mu tylko pod warunkiem, że uznamy jego wyższość nad rozgardiaszem wszystkich innych wewnętrznych głosów. Słuchając go i idąc za jego wskazówkami dostrajamy się do niego coraz lepiej. Głos naszego przewodnika przy­nosi nam spokój wewnętrzny, jasność umysłu i wyraźny przypływ ener­gii. Gdy już poznamy głos naszej Jaźni,* będziemy potrafili odróżnić go od podszeptów lęku, pożądania czy innych manifestacji ego.

* Ja sama doświadczam go niejako głosu czy obrazu, lecz w postaci bąbelka powietrza, który wyłania się ze „szczeliny pośrodku ciszy". Wrażenia innych osób mogą się różnić. Niektórzy ludzie rzeczywiście słyszą głos, inni widzą ścieżkę, na którą powinni wstąpić.

218

Ważną lekcją, jakiej może nas nauczyć tranzyt Neptuna, jest umie­jętność odróżniania formy od treści. Przywiązanie do form i struktur, z których składa się nasze życie, będzie powodować cierpienie, dopóki nie nauczymy się ich pozbywać. Skupiając się na dawaniu i otrzymywa­niu miłości w związku z jakąś osobą albo nastawiając na otrzymanie konkretnej pracy, możemy przeżyć rozczarowanie. Ale gdy otworzymy serce i nauczymy się kochać dla samej miłości, to być może przyciągnie­my do siebie innego, odpowiedniejszego partnera; jeśli dokładnie okre­ślimy, jakie sprawy są dla nas najważniejsze w życiu zawodowym, mamy szansę odkryć możliwości pracy, których wcześniej nie braliśmy pod uwagę, a które w pełni zaspokoją nasze potrzeby.

Często podczas warsztatów poświęconych problemom w związ­kach wprowadzam pewne ćwiczenie. Polega ono na tworzeniu z pa­pieru kształtów, które reprezentują nas samych, i łączeniu ich z konstrukcją innej osoby, tak by otrzymać złożoną całość. Niektórzy ludzie próbują się dostosować do form utworzonych przez partnera i zmieniają swoje; inni tego nie robią. Ci, którzy zginają papier na nowo, a nawet tną czy mną swoje formy, by stworzyć doskonale połą­czoną całość, mogą działać z dwóch różnych poziomów - identyfikacji z samym papierem albo identyfikacji z formami, które stworzyli. Ci, którzy identyfikują się z papierem, potrafią znacznie zmienić swoją formę nie tracąc przy tym poczucia tożsamości; ci, którzy zidentyfiko­wali się z formą, mają bardziej ograniczone pole działania i traktują każdą zmianę jako kompromis, zagrożenie dla siebie. Jedną z lekcji wypływających z tego ćwiczenia, a także z tranzytu Neptuna, jest od­krycie naszej esencji i dochowanie jej wierności, przy jednoczesnym odrzuceniu form, struktur, identyfikacji i przywiązań, które nie po­zwalają nam stać się tym, czym naprawdę jesteśmy.

Neptun a ekspresja twórcza

Nasze prawdziwe „ja" może być o wiele bardziej elastyczne i nieo­kiełznane niż tożsamość, którą przyzwyczailiśmy się uważać za wła­sną. Aby rozbudzić prawdziwą istotę siebie, musimy nawiązać kontakt z dzieckiem we własnym wnętrzu i zaakceptować jego spontaniczność, kreatywność oraz chęć zabawy. Dzięki powiązaniu z Neptunem form twórczej ekspresji, takich jak muzyka, taniec, fotografia czy poezja, możemy skanalizować energię tranzytu i zrozumieć jej duchowy wy­miar. Wyrażając nasze duchowe doświadczenia na zewnątrz nie po­winniśmy wtłaczać ich w jakąś z góry ustaloną formę, lecz pozwolić, by Neptun sam nadał najodpowiedniejszy kształt naszej twórczości. Neptunowa twórczość jest wyrazem kontaktu z własnymi uczuciami i poddania się natchnieniu. Nie jest tu ważna doskonałość techniczna. Wystarczy, jeśli poddamy się temu, co niesie chwila, odrzucimy świa­domość siebie i zapomnimy o zasadach i regulaminach, które mogły­by blokować spontaniczność i indywidualność. Stajemy się wówczas otwarci, receptywni, ufni i chętni do podjęcia gry ze wszystkim, co się pojawia. Nie stosujemy żadnej selekcji i dzięki temu nie dławimy w zarodku żadnych możliwości, lecz pozwalamy im się rozwinąć i wska­zać nam drogę do jeszcze bardziej ekscytujących i oryginalnych sposo­bów ekspresji. Chętnie eksperymentujemy i tolerujemy chaos, popu­szczając cugli wyobraźni. Później możemy użyć energii Saturna, a także Merkurego i Plutona, dla udoskonalenia stworzonej przez nas formy, ale jeśli już na początku pozwolimy, by niepotrzebnie nas one ograni­czały, możemy nigdy nie odkryć własnego twórczego potencjału.

Aspekty Neptuna natalnego i tranzytowego oraz jego położenie w domach powiedzą nam, jakie formy twórczości czy koncentracji energii będą dla nas najodpowiedniejsze. Aspekt do Marsa może się wyrazić w kreatywnym tańcu albo ćwiczeniu tai chi, aspekt do Wenus -w muzyce lub sztukach plastycznych, aspekty Merkurego - w medy­tacji albo pisarstwie opartym na wyobraźni. Neptun w jedenastym domu może wymagać, byśmy włączyli się w działalność grupową; w dziewiątym będzie się wyrażał w studiach, konsultacjach z / Chin-giem albo podróżach, w szóstym - w wykorzystywaniu naszej ducho­wości czy umiejętności twórczych w codziennym życiu i zaangażowa­niu w uzdrawianie mentalne lub duchowe.

Tranzyt Neptuna to także doskonały okres na docenienie cudzej twórczości. Powinniśmy wówczas czytać (szczególnie poezję i baśnie), oglądać filmy, a szczególnie słuchać muzyki. Muzyka rozluźnia nas, sprawia, że uczucia swobodnie przepływają przez całe ciało uwalnia­jąc napięcia, a także rozbudza wyobraźnię i duchowość, inspirując nas do aktywnego wyrażania wewnętrznego światła i miłości.

Praca ze snami i fantazjami

Tranzyt Neptuna jest także znakomitą okazją do pracy z marze­niami i snami. Nasze sny często mają związek z planetą aspektowaną

220

przez Neptuna oraz z planetami, które znajdują się w dwunastym domu. Możemy się wyćwiczyć w zapamiętywaniu snów programując się przed zaśnięciem i zapisując je zaraz po obudzeniu, zanim szcze­góły uciekną nam z pamięci. Znaczenie snów można badać różnymi metodami, na przykład: 1) technika wolnych skojarzeń z obrazami lub scenami ze snu, 2) dialogi z symbolami lub ludźmi ze snu, 3) identyfi­kacja z wyobrażeniem lub osobą i opowiedzenie wewnętrznemu ob­serwatorowi, co my, jako treść snu, reprezentujemy i co mamy do przekazania, 4) świadome kontynuowanie snu po przebudzeniu. Mogą nam w tym pomóc książki nt. interpretacji snów, ale najważ­niejsze jest nasze własne rozumienie. Sny odzwierciedlają naszą pod­świadomość, dlatego też musimy w pełni przyswoić sobie ich treść, jeśli mają się dla nas stać źródłem mądrości i przewodnictwa. Nie na­leży przesadnie intelektualizować ich znaczenia; lepiej po prostu przeżywać świadomie niesione przez nie uczucia, wchodzić twórczo w ich scenariusz i bawić się obrazami.

W okresie gdy przechodzimy przez tranzyt Neptuna, powinniśmy codziennie pozwalać sobie na sny na jawie. Obserwując własne ma­rzenia możemy odkryć, czego brakuje w naszym życiu albo jaki kieru­nek powinniśmy obrać, gdyż często fantazje kompensują to, czego nam brakuje w rzeczywistości. Neptun powiązany z Wenus, piątym czy siódmym domem sprawia, że stajemy się podatni na romantyczne fan­tazje o jakiejś osobie. W takiej sytuacji lepiej jest otworzyć się na mi­łość i wyrażać ją całym swym życiem, niż projektować ją na jedną tylko osobę, przygotowując grunt pod cierpienie i rozczarowania. Ponieważ nasze fantazje są szczególnie bogate podczas tranzytu Neptuna, mo­żemy stworzyć w wyobraźni osobę lub przeżycie, o którym marzymy, by nie mieszać fantazji z prawdziwymi związkami i doświadczeniami. Neptun ma nas nauczyć oddzielania fantazji od rzeczywistości i wzbo­gacania rzeczywistości wyobraźnią. Odwołując się do świata fantazji świadomie, w sposób, który nie zakłóca naszego codziennego życia, a także porównując własne spostrzeżenia z obserwacjami ludzi, którym ufamy, możemy się uchronić przed niepotrzebnym zamętem w życiu codziennym i w związkach.

Neptun reprezentuje symbole i metafory, nielinearne myślenie, umiejętność wzbogacania swoich doświadczeń i zwiększania twór­czych potencjałów przez dostrzeganie analogii i posługiwanie się wyobraźnią. Nawet jeśli dotychczas nie potrafiliśmy myśleć w obrazowy sposób, tranzyty Neptuna mogą zatrzeć bariery otaczające nasz racjo­nalny umysł i otworzyć przed nami świat wewnętrznych wizji. Czyta­nie bajek i poezji, słuchanie muzyki czy prowadzenie dziennika, w którym będziemy zapisywać wolne skojarzenia, może stymulować naszą wyobraźnię, pozwalając jej tworzyć bogate w znaczenie obrazy. Terapia jungowska, psychosynteza czy technika kontroli umysłu me­todą Silvy mogą nam pomóc ujarzmić energię Neptuna i konstruk­tywnie operować wyobraźnią.

Wyobraźnia aktywna i wyobrażenia receptywne

Pod wpływem Neptuna możemy zwrócić uwagę na obrazy samoi­stnie pojawiające się w naszej psychice, które często określa się nazwą wyobrażeń receptywnych; możemy także kontrolować albo reżysero­wać te mentalne obrazy stosując technikę aktywnej wyobraźni, czyli sterowanych fantazji. Aby dotrzeć do naszych receptywnych wyobra­żeń, musimy wejść w stan zupełnego rozluźnienia i uwolnić się od myślowego zgiełku, który zakłóca naszą wewnętrzną wizję. Jeśli mimo zamkniętych oczu i wyciszonego umysłu nie pojawiają się żadne obra­zy, możemy sobie wyobrazić, że zjeżdżamy windą w głąb własnej psy­chiki, i zwrócić uwagę na to, co zobaczymy, gdy drzwi windy się otworzą. Przesuwających się przed naszymi oczami obrazów nie nale­ży interpretować ani werbalizować. Po prostu obserwujmy je i zwróć­my uwagę na uczucia, jakie w nas wzbudzają. Możemy przybrać bardziej aktywną rolę i włączyć do tego doświadczenia wszystkie zmy­sły, poruszać się, oglądać obrazy czy sceny z różnych miejsc i pod róż­nymi kątami, przekształcać je świadomie, rozmawiać z nimi, pytać, czym są i czego mogą nas nauczyć, albo wyreżyserować mały spektakl, w którym będziemy uczestniczyć. Możemy też poprosić naszą pod­świadomość, by pokazała nam obrazy, które pomogą nam znaleźć roz­wiązanie jakiegoś problemu.

Większość technik wizualizacji posługuje się kombinacją wyobra­żeń receptywnych i sterowanych. Możemy wyobrazić sobie sytuację związaną z wpływem Neptuna na nasz kosmogram i gdy nasze wewnę­trzne oko już ją dostrzeże, pozwalamy, by sytuacja rozwijała się samo­istnie. Wiele kierunków w psychologii wykorzystujących techniki aktywnej wyobraźni, na przykład psychosynteza, sugeruje, byśmy za­czynali tę wyprawę w głąb siebie wyobrażając sobie jedno z następują­cych zdarzeń: 1) idziemy plażą, patrzymy na fale uderzające o brzeg i ślady pozostawione przez nie na piasku; 2) jesteśmy wzburzonym je­ziorem albo oceanem, które powoli się uspokaja, aż jego powierzch­nia staje się zupełnie gładka; 3) nurkujemy i patrzymy na podwodne zwierzęta, rośliny i minerały; 4) idziemy przez zalaną słońcem łąkę; 5) wspinamy się na wysoką górę i docieramy do szczytu; 6) jesteśmy drzewem, odczuwamy światło i ciemność, wiatr, zmienną pogodę i upływ czasu; 7) jesteśmy lustrem zwróconym do wewnątrz, odbijają­cym własną podświadomość - odbijamy siebie; 8) wchodzimy do cha­ty w lesie i spotykamy nasze wewnętrzne osobowości: małą beksę, księżniczkę z bajki, ulicznika itd. Pytamy ich, kim są, czego chcą, cze­go potrzebują i czego mogą nas nauczyć. Możemy ułatwić sobie proces wewnętrznej integracji skupiając uwagę na uniwersalnych wy­obrażeniach, jak na przykład kwiat, diament czy mandala, która ma dla nas szczególne znaczenie.

Oprócz uniwersalnych wyobrażeń na uwagę zasługują także na­sze własne symbole, które często pojawiają się w snach, fantazjach, mowie albo piśmie. Możemy wizualizować obrazy związane z sym­bolami sabiańskimi najważniejszych planet w naszym kosmogramie albo przedstawiające położenie planet w domu i znaku, bawiąc się nimi w umyśle i pozwalając, by odkryły przed nami swoje znaczenia. Możemy wyobrazić sobie Wenus w Strzelcu w drugim domu jako ślubną wyprawę; Saturna w Rybach w piątym domu jako lód topnie­jący na boisku; czwartodomowy Jowisz w Pannie będzie badaczem, który wykreśla na mapie współrzędne, szukając rodzinnego kraju; dziesiątodomowy Mars w Lwie - kogutem piejącym na dachu stodo­ły; Pluton w Pannie w dwunastym domu - archeologiem, który ana­lizuje znalezione pod ziemią szczątki; Neptun w Wadze w domu drugim - dwojgiem ludzi trzymających planszę z napisem „Marze­nia na sprzedaż", Jowisz w Strzelcu w domu dziewiątym - windą do nieba; Wenus w Skorpionie w trzecim - szkarłatną różą na podwór­ku sąsiada.

W rozdziale książki How to Handle Your T-Square poświęconym kreatywnym i medytacyjnym technikom astrologicznym podane są przykładowe obrazy planet, które mogą posłużyć jako punkt wyjścia do utworzenia swoich archetypów. Zamieszczona po tym rozdziale li­sta wyobrażeń Neptuna (i Ryb) w domach może nam pomóc zrozu­mieć najważniejsze znaczenia naszego natalnego i tranzytującego Neptuna. By odkryć znaczenie aspektów, należy stopić ze sobą wyo­brażenia dwóch planet. Zajmiemy się tym w kolejnym podrozdziale zatytułowanym Astrologia a wyobrażenia.

Oprócz omówionych już technik, w wyciągnięciu praktycznych korzyści z wpływu Neptuna może nam pomóc wizualizacja zmian, które chcielibyśmy przeprowadzić w przyszłości. Nasze wyobrażenia mają potężną moc sprawczą, toteż warto przygotować sobie grunt pod przyszłe działania przez fantazje i medytację. Jeśli na przykład Nep­tun aspektuje teraz naszego piątodomowego Marsa, to choć brakuje nam energii, by grać codziennie w tenisa, możemy udoskonalać swoją technikę wyobrażając sobie każdy ruch, jaki chcielibyśmy wykonać na korcie. Jeśli zmagamy się z chorobą, szczególnie gdy Neptun wpływa na nasz pierwszy albo szósty dom, możemy przyśpieszyć proces zdrowienia wizualizując białe światło wokół chorego organu. Jeśli przytłaczają nas niepokoje i lęki, możemy stosować techniki zmniej­szania wrażliwości. Należy wejść w stan medytacyjny, a gdy już osią­gniemy spokój wewnętrzny, wyobrażamy sobie sytuacje, w których skutecznie radzimy sobie z budzącymi lęk okolicznościami i powta­rzamy afirmacje, które pomagają wyeliminować lęk i wzmocnić na­szą samoocenę.

Niezależnie od tego, na jakie planety i domy Neptun wpływa w naszym kosmogramie, możemy sobie wyobrażać, że jesteśmy szczę­śliwi, kompetentni i pewni siebie w tych dziedzinach życia. Starajmy się włączać w nasze fantazje wszystkie poziomy własnej istoty - ciało, umysł i emocje, by doświadczenie było pełne i nabrało mocy transfor­macji rzeczywistości. Tworząc nasze praktyczne fantazje upewniajmy się często, czy naprawdę chcemy, by się one zmaterializowały, gdyż jeśli będziemy powtarzać te ćwiczenia regularnie, nasze wizje nabiorą wielkiej mocy. Techniki praktycznej wizualizacji są najbardziej sku­teczne wówczas, gdy często je powtarzamy, afirmujemy własną zdol­ność do wprowadzenia ich w życie, wierzymy w wynik, skupiamy się tylko na pozytywach i koncentrujemy energię na wizualizacji, zamiast rozpraszać ją na informowanie innych ludzi o naszym doświadczeniu, postępach i celach.

Neptun w domach Podstawowe wyobrażenia Neptuna:

mgła

chmura

kamuflaż

miraż

zasłona dymna

sylwetka

lustro

pryzmat

maskarada

bańka mydlana

różowe okulary

trans

labirynt

diabelskie koło

karuzela

latarnia morska

harfa

księżniczka z bajki

wróżka z bajki

anioł

elf

jednorożec

książę

alchemik

magiczna różdżka

kryształowa kula

Graal

świeca

czarnoksiężnik

mnich

guru

święty

muza

barman

mewa

owieczka

jagnię

j ir-

delfin

kameleon

partyzant

snajper

wagabunda

męczennik

tancerz

łódź żaglowa

harfa

melodia

wybrzeże morskie

deska surfingowa

spadochron

latawiec

PIERWSZY DOM:

lustro

nadciągająca chmura

zasłona dymna

wróżka z bajki

inspirująca muza

sztuczki iluzjonisty

kameleon zmieniający kolory

tajemnicza postać na balu maskowym

anioł grający na harfie

czarodziejka wypowiadająca zaklęcie

DRUGI DOM:

bezrobotny anioł

szuflada poety

przemoczona książeczka czekowa surfingowca

złoto alchemika

jednorożec w domu towarowym

przedsiębiorcze jagnię

centrum handlowe spowite mgłą

walki partyzantów o portfel

pracownik społeczny w centrum szkolenia bezrobotnych

oszczędności z marzeń i nadziei

TRZECI DOM: mgła na ulicach miasta

kryształowa kula na targach nauki

komunikacja delfinów

socjalistyczna gazeta

hiponotyzer w telewizji

turystyczna wycieczka w chmurach ;labirynt ulic miejskich; kurs degustatorów win; alkoholik na kursie prawa jazdy ;centrum kosmiczne w sąsiedztwie

CZWARTY DOM:

zamki w powietrzu

klasztor na wyspie

willa nad morzem ł

óżko wodne

akwarium z rybkami

pole marihuany

sen o ojczyźnie; barman w restauracji; marynarz w rodzinnym porcie; strych poety; pielęgniarka w przychodni; łódź mieszkalna

PIĄTY DOM:

dziecięce przedstawienie lalkowe

mgła w zaułku kochanków

mnich w zaułku kochanków

karuzela w wesołym miasteczku

dzieci puszczające bańki mydlane

dziewczynka-aktorka

łódź miłości

pijany marynarz w barze

zagubione dziecko

zabawa w udawanie

domek dla lalek

pokaz jazdy na nartach wodnych

SZÓSTY DOM:

fabryka nad morzem

zwierzeta-ratownicy

alchemik w laboratorium

centrum pracy tymczasowej

warsztat elfów

ulubiona rybka

centrum zdrowia holistycznego; kryształowa kula w gabinecie lekarskim

studio fotograficzne

biurowiec-labirynt

labirynt papierowej pracy

delfin przy maszynie do pisania

SIÓDMY DOM:

duet aniołów

dwa lustra zwrócone do siebie

tandem narciarzy wodnych

ślub na chmurze

para kameleonów

kolacja dla dwojga przy świecach

mglisty dzień ślubu; oświadczyny po pijanemu ;dwie stapiające się chmury; para na karuzeli ;jagnię ofiarne; komunia bratnich dusz

ÓSMY DOM:

anioły na szczycie wulkanu

mnich w lupanarze guru w centrum okultystycznym

chmura osądu

mistyczne rytuały

chemik mieszający niebezpieczne płyny

elegia albo poetycki rytuałp pogrzebowy; mgła nad przepaścią ;niebiańskie rytuały inicjacyjne ;mgła nad jesiennymi liśćmi; kosmiczny orgazm; handlarz narkotyków w podziemiu

DZIEWIĄTY DOM:

czarodziejski dywan w podróży do Katmandu; uchodźca w obcym kraju ; winda do Świętego Graala ; księżniczka w wieży z kości słoniowej; dyplom świętego

mgła nad krainą marzeń; kameleon-globtroter,; pielgrzymka do Indii,; lekcja medytacji,; podyplomowe kursy używania

środków odurzających,; student skreślony z listy

DZIESIĄTY DOM:

szczyty odurzenia

niebiański statek

letnia posiadłość nad morzem

anioł na okładce „Time"

nieśmiała primadonna

kryształowa kula na piedestale

delfiny wyskakujące z morza,; brzeg na horyzoncie, zasłonięty mgłą,; mgła nad jeziorem w górach ; latarnia morska na niebie ;zimorodek;

labirynt we wnętrzu drapacza chmur

JEDENASTY DOM:

krąg światła

stado owiec

Rycerze Okrągłego Stołu

anonimowi alkoholicy

niebiański chór

kosmonauci

zjazd dobrych wróżek; bractwo duchowe; kampania na rzecz ochrony wielorybów; partia socjalistyczna; grupa medytacyjna; agencja pomocy społecznej w chmurach

DWUNASTY DOM:

dusza na wygnaniu

Anioł Stróż

kosmiczna kałuża

uwięziony jednorożec

wody duszy

ukryte sprężyny

chmury nad morzem

zakazana magia

muzyka duszy

mistyk w szafie

tancerz-statysta

wieczny przypływ

osobista misja

wewnętrzna latarnia morska

**********************************

Astrologia a wyobrażenia

Poniższe fragmenty pochodzą z nie ukończonego manuskryptu Your PlanetaryArchetypes, który przedstawia: 1) obrazy ilustrujące każdą planetę we wszystkich znakach i domach; 2) techniki tworzenia archetypów plane­tarnych; 3) przykłady demonstrujące, jak integracja dwóch wyobrażeń na dwa sposoby, harmonijny i nieharmonijny, może nam dopomóc w odkryciu znaczeń i potencjałów aspektów naszego horoskopu urodzeniowego.

Pierwszym obrazem, jaki pojawił się przede mną, gdy podczas medytacji skupiłam się na moim retrogradującym Jowiszu, położonym na 29 stopniu Wodnika przy końcu drugiego domu (Jowisz jest także władcą mojego dwu­nastego domu i ascendentu), był duży, wypełniony powietrzem balon z wypi­sanymi słowami: „Rozwijaj swoją intuicję. Ucz się astrologii. 10 dolarów za godzinę". Ponieważ jedynym głównym aspektem mojego Jowisza jest kwa­drat do Marsa, który leży na O stopni Strzelca w dwunastym domu i jest wład­cą czwartego, medytowałam także na temat Marsa i otrzymałam obraz łodzi podwodnej wynurzającej się na powierzchnię oceanu po bitwie w głębinie. Spróbowałam połączyć te obrazy ze sobą, by lepiej zrozumieć naturę mojego kwadratu, i ujrzałam, że łódź wyprysnęła gwałtownie na powierzchnię wody i wystrzeliła do balonu, próbując go przebić.

Wczasie trwania tego obrazu oświecił mnie błysk zrozumienia związany ze wspomnieniami z dzieciństwa. Moja matka wciąż mnie krytykowała za to, że jestem gruba (podobna do balonu), a jednocześnie napełniała puszkę moimi ulubionymi ciasteczkami. Uświadomiłam sobie teraz, że pod wpły­wem tej krytyki, zamiast ograniczać swój apetyt, objadałam się nadmiernie i wydawałam całe kieszonkowe na książki, pragnąc zostać pisarką. Ponieważ moja fizyczna postać nie była akceptowana, wcześnie nauczyłam się kom­pensować niską samoocenę skupiając się na rozwoju intelektualnym, ducho-

wym i twórczym. Teraz, po wielu latach, nie mam już nadwagi, ale nie pozby­łam się przymusu kupowania książek, jakbym nadal próbowała wypełnić swoje wnętrze i udowodnić sobie własną wartość.

Gdy już uświadomiłam sobie wczesne wzorce związane z kwadratem Mars-Jowisz, postanowiłam stworzyć obraz Marsa i Jowisza, połączonych harmonijną współpracą, który pozwoliłby mi odkryć pozytywny potencjał tej kwadratury. Wróciłam do wcześniejszych wizji i wyobraziłam sobie, że wynu­rzająca się łódź podwodna strzela w powietrze, by ogłosić zwycięstwo nad wrogami w głębi morza; z kolei napisy na balonie, który krążył nad moją gło­wą, głosiły: „Zaprzyjaźnij się ze swoją podświadomością. Niech ascendent w Strzelcu pomoże ci odkryć twoje wewnętrzne bogactwo". Wówczas ujrza­łam mojego Jowisza pod postacią profesora psychologii, który nie zajmuje się prowadzeniem abstrakcyjnych wykładów, lecz pomaga studentom badać ich podświadome procesy i stawiać czoło wewnętrznym demonom, które zagra­żają ich poczuciu własnej wartości i obniżają opinię o własnych zdolno­ściach.

Dzięki tym obrazom uświadomiłam sobie, że mój kierunek rozwoju w astrologii (od zajmowania się planetami położonymi w dwunastym domu, poprzez wewnętrzną dynamikę półkrzyża, dialogi z planetarnymi osobowo­ściami i wprowadzenie osobistych doświadczeń do moich książek, aż po we­wnętrzny odbiór tranzytów ciężkich planet i wykorzystanie wyobrażeń do odnajdywania ukrytych znaczeń planet i aspektów) może nie tylko pomóc mi zintegrować kwadrat Marsa do Jowisza i opozycję urodzeniowej pełni Księży­ca, ale także ułatwić wyrażanie północnego węzła Księżyca położonego w Rybach i powstrzymać przed wycofywaniem się w koniunkcję węzła połu­dniowego z trzema planetami w Pannie. Gdy wyobrażałam sobie moją mar-sjańską łódź podwodną wyłaniającą się na powierzchnię po zwycięstwie w głębinach, zrozumiałam, że staję się gotowa do konfrontacji ze skrytymi w mojej podświadomości demonami i odważniejsza w aktywnym wyrażaniu energii dwunastodomowego Marsa w codziennym życiu. Uświadomiłam so­bie także, że uczę się akceptować i przekształcać agresywne instynkty, które, jeśli się je tłumi, stają się zniekształcone i prowadzą do przymusowych, auto-destrukcyjnych zachowań. Teraz lepiej rozumiem, że mój Jowisz, który w przeszłości był dla mnie źródłem problemów, gdy już zasymiluje i wyrazi stłumioną energię Marsa, stanie się źródłem mojej siły, ujawni przede mną bogactwo mądrości, która kryje się nawet w najciemniejszych zakamarkach podświadomości, i pozwoli mi podzielić się tą mądrością z innymi przez ucze­nie, doradztwo, pisanie i publikowanie.

*********************************************

Pływanie z prądem Neptuna

Sterowane fantazje mogą nam pomóc w wykorzystaniu tranzytu Neptuna, ale samo pragnienie sterowania i kontroli nad własnym ży­ciem niewiele ma z Neptunem wspólnego. Pod wpływem tej planety możemy zrozumieć to, co Chińczycy nazywają wu-wei - mądrością niedziałania, płynięcia z prądem, łączenia się z tao, czyli Drogą natury i wszelkich rzeczy. Niedziałanie nie oznacza powstrzymywania się od robienia czegokolwiek, inercji i braku wszelkiej motywacji. Chodzi raczej o to, by niczego nie wymuszać ani nie walczyć z oporem, lecz adaptować się do okoliczności, płynąć z prądem, zaufać swoim uczu­ciom i działać bez wysiłku.

Chociaż może nam się wydawać, że w dziedzinie reprezentowanej przez planetę, która znajduje się pod wpływem Neptuna, zachowuje­my się biernie, apatycznie i w sposób nie przynoszący nam satysfakcji, poczujemy przypływ inspiracji i energii, gdy odkryjemy nowe sposoby jej wyrażania. By się tak stało, powinniśmy pozwolić sobie na dryfo­wanie, swobodnie unosić się wraz ze zmiennymi prądami i nie mieć za złe, że nie potrafimy funkcjonować równie skutecznie jak kiedyś. Pod­czas tranzytu Neptuna właśnie to, w co wpływamy bezwiednie, może okazać się bardziej nam potrzebne od tego, do czego dążymy świado­mie. W czasie tranzytu Neptuna do Marsa możemy się na przykład przekonać, że brakuje nam energii do biegania, ale poruszając się w rytm muzyki podczas zmywania naczyń odkryjemy, że chcielibyśmy się zająć kreatywnym tańcem. Przy tranzycie Neptuna przez Wenus może nam brakować sił lub chęci, by podtrzymywać niektóre zna­jomości z poprzednich lat, ale niespodziewanie zauważamy, że po­trafimy swobodnie rozmawiać z ludźmi, z którymi wcześniej nie mielibyśmy ochoty wchodzić w kontakt, i nieświadomie zaczynamy budować związki, które mogą się okazać ważne w przyszłości. Jeśli nie pozwolimy sobie płynąć z prądem i nie zwrócimy uwagi na to, co się przed nami pojawia, możemy się nigdy nie dowiedzieć, czego Neptun chciał nas nauczyć.

230

W zasadzie każdy trudny aspekt Neptuna sygnalizuje, że energię danej planety należy teraz wyrażać płynnie, kierując się uczuciami i inspiracją chwili. Nie należy niczego wymuszać. Podobnie jak woda spływająca z góry, ta energia sama musi znaleźć sobie drogę. Jedynie podążając za inspiracją możemy wpłynąć w nowe struktury czy znajo­mości, które na nas czekają. Powinniśmy jednak uważać, by neptunowe fale nie poniosły nas za daleko albo zbyt szybko w stronę niewłaściwego brzegu. Pozostając w kontakcie z własnym centrum i słuchając głosu wewnętrznego przewodnika możemy częściowo kon­trolować kierunek i nie dopuścić do tego, by zewnętrzne okoliczności wciągnęły nas w sytuacje, które mogą stać się destruktywne. Nie cho­dzi o to, by kierować się każdą zachcianką czy impulsem, lecz by pod­dać się tao, sile życiowej pochodzącej z głębi nas samych, i podążać za wewnętrznym przewodnictwem. W słowach księgi I Ching (heksa-gram drugi, Biorczość):

„Człowiek jest tu aktywny nie w samodzielnej funkcji, lecz jako pomocnik i wykonawca. (...) Zadaniem jest, by nie dążyć do przewo­dzenia - bo przez to można tylko zbłądzić - lecz by pozwolić się pro­wadzić. (...) Szlachetny pozwala kierować sobą. Nie idzie ślepo przed siebie, lecz z okoliczności wnioskuje, czego się od niego żąda, i postę­puje wedle tych wskazań losu."*

* Wszystkie cytaty zł Ching w wersji Richarda Wilhelma podane są w tłuma­czeniu Wojciecha Jóźwiaka, Latawiec 1994.

W dostrojeniu się do naszej wewnętrznej energii pomoże nam kontakt z naturą, która jest źródłem wszelkich metafor i posiada moc rozbudzania twórczego potencjału. Przy wpływie Neptuna mo­żemy mieć wrażenie, że drzewa, góry i łąki przemawiają do nas. Prawdopodobnie jednak największy spokój, kontakt z własnymi uczuciami i świadomość boskiego elementu w nas samych i w świecie przyniesie nam bliskość wody. Rzeki, jeziora i oceany mogą nas doprowadzić do wewnętrznego źródła inspiracji, pomóc w wyzwole­niu nagromadzonych w przeszłości uczuć i przynieść spokój wewnę­trzny.

Doświadczanie Neptuna

Poniższe fragmenty pochodzą z mojego nie opublikowanego manu­skryptu,^ Passing ofdouds. Napisałam je, gdy mój progresywny Księżyc przechodził przez trzeci dom w Rybach, a tranzytujący przez dom dwuna­sty Neptun utworzył trygon do mocno nieharmonijnego natalnego Księżyca w czwartym domu. Urodzeniowo mój Neptun znajduje się w dziesią­tym domu, tworząc opozycję do Księżyca, kwadrat do Urana, sekstyl do Plutona i półsekstyl do dwunastodomowego Marsa.

Nr 202

Nie pracuję i po raz pierwszy pozostaję bezczynna całymi miesiącami. Truchtem przemierzam okolicę, luźno trzymając w dłoni wodze własnego życia. Nie zmierzam do żadnego celu; wystarcza mi bycie tu, gdzie jestem te­raz. Skręcam na przypadkowe ścieżki, tu i tam, nie trzymając się żadnego kierunku. To jest etap zaufania do konia. Może, gdy zacznie się zbliżać noc, zechcę ująć cugle mocniej i przejąć kontrolę, ale na razie jest mi dobrze tak, jak j es t.

Ale gdy pomyślę o tym, ile czasu już straciłam na tę bezcelową włóczęgę, ogarnia mnie niepokój i niezadowolenie. Powtarzam sobie, że w końcu wrócę na główną drogę i pojadę w wyznaczonym wcześniej kierunku, wiem jednak, że im bardziej oddalę się od ścieżki, tym trudniej potem będzie ją odnaleźć. Im więcej wolności dam mojemu koniowi, tym trudniej będzie później przy­wołać go do porządku.

Gdy ten rok się skończy, nie pozostanie mi nic z tych zmarnowanych dni i bezcelowych wędrówek, oprócz wspomnień wiatru wiejącego w twarz i sze­lestu liści.

To wystarczy, by usprawiedliwić miesiące bezczynności.

Nr 291

Mam trudności z jasnym określeniem swojego kierunku w życiu nie dla­tego, by był on jeszcze nieuformowany, lecz raczej dlatego, że jest nieuchwyt­ny i nie daje się przełożyć z jednego systemu symboli na inny. Nie potrafię go zobaczyć, poczuć ani wyrazić w słowach, a jednak wiem, kiedy podążam wła­ściwą ścieżką, a kiedy przez pomyłkę z niej zboczyłam.

Jeśli próbuję przekładać to na słowa, wstrząsa mną dreszcz, jakbym po­pełniała świętokradztwo. To, co nieuchwytne, zostaje ściągnięte do poziomu banału. To, co nie do odszyfrowania, przy próbie odczytania zostaje zniszczo­ne. Świadomy umysł, jak ptak chwytający w szpony ofiarę, próbuje kontrolo­wać moją psychikę i trzyma się kurczowo własnych dosłownych interpretacji, zaburzając naturalny rytm podświadomości.

Niejasność i nieokreśloność wizji, za którą podążam, jest dla mnie klu­czem do jej wartości. To, co w jest moim doświadczeniu prawdziwie orygi­nalne, prawdziwie znaczące, prawdziwie zasadnicze, nie da się zamknąć w kategoriach ani w definicjach. Wiem, że mój rzeczywisty rozwój odbywa się za kulisami.

Nadwrażliwość, eskapizm i uzależnienia

Płynąc z prądem Neptuna odkrywamy, że także nasze uczucia i łzy płyną swobodnie. Neptun zwiększa wrażliwość; rozwija w nas współ­czucie, ale i podatność na zranienie. Zacierając nasze granice i bu­dząc zdolność do miłości wyzwala ból, który w sobie nieśliśmy. W słowach księgi / Ching, (heksagram 59, Rozproszenie):

„Od zatwardziałości i egoizmu tężeją serca, a to oddziela ludzi od siebie. (...) Gdy nastają łagodne powiewy wiosny, to, co stężało, roz­puszcza się, a to, co było rozdzielone na bryły lodu, jednoczy się na nowo. Tak też jest z nastrojem ludu. (...) Lecz tylko ktoś, sam wolny od wszelkich egoistycznych, niskich motywów, niezmienny w swej pra­wości, zdolny jest do rozproszenia twardości egoizmu."

Dlatego w okresie gdy Neptun aspektuje którąś z naszych planet, a szczególnie jeśli jest to planeta osobista, należy sobie pozwolić na swobodny przepływ uczuć i dopuścić je wszystkie do siebie, nawet ból, dzięki temu bowiem będziemy potrafili otworzyć się na innych. Mgła neptunowego zamętu często powstaje z nie wypłakanych łez, które zagęszczają się i otaczają nasz umysł ciemną chmurą. Gdy rany z prze­szłości otwierają się na nowo, możemy je wyleczyć dopuszczając do siebie cierpienie, którego wcześniej usiłowaliśmy uniknąć, i ucząc się znów kochać. Ból i podatność na zranienie rozwijają w nas współczu­cie, dzięki któremu lepiej potrafimy reagować na cierpienie innych ludzi. Nie powinniśmy jednak zbyt pochopnie kierować całej naszej miłości i współczucia na jedną tylko osobę, możemy bowiem wpaść w pułapkę romantycznych fantazji i rozczarowań. Miłość niesioną przez Neptuna należy rozszerzać, roztaczać wokół siebie, używając jej do zasilenia wszystkich i wszystkiego, co znajduje się wokół nas. Nep­tun uczy nas, że miłość nie jest uczuciem kierowanym na kogoś wyjąt­kowego, ale raczej sposobem życia.

Inną pułapką tranzytu Neptuna są niepokoje, lęki i wątpliwości na własny temat. Może nam się wydawać, że toniemy w wirze wymy­kających się spod kontroli emocji; jeśli nieustannie będziemy sobie dawać wewnętrzne negatywne przekazy, grozi nam depresja i apatia. Zwykle najlepszym sposobem radzenia sobie z tymi nieprzyjemnymi efektami ubocznymi tranzytu jest dopuszczenie do siebie własnych uczuć przepływających przez ciało i wyzwolenie ich na zewnątrz bez pośrednictwa słów, które mogłyby tylko wzmocnić ich władzę nad nami. Możemy także przyjąć przeciwne podejście: oddzielić się od tych uczuć i obserwować z boku, w jaki sposób przenikają one do naszej świadomości. Zapewne odkryjemy wówczas, że te uczucia po­chodzą z zewnątrz, nie muszą więc obniżać naszej samooceny ani zakłócać zwykłego funkcjonowania. Jeśli przy tranzycie Neptuna (szczególnie w aspektach do naszego Słońca, Marsa albo Saturna) ogarnia nas paranoja i bezsilność, gdyż wydaje nam się, że stajemy się ofiarami jakiegoś czynnika zewnętrznego, zastanówmy się, czy przy­padkiem nie projektujemy na zewnątrz swojej woli, gniewu, nienawi­ści i negatywnych myśli, których nie chcemy dopuścić do świadomości. Źródłem paranoi jest najczęściej nasz własny gniew, którego nie chce­my przyjąć do wiadomości i wyrazić. Akceptując swoje prawdziwe uczucia, nawet te najbardziej negatywne, i pozwalając, by przez nas przepływały, możemy je wyrzucić z siebie i uwolnić się od ich wpływu. Powodem negatywnego nastawienia może być to, że Neptun, otwierając nas na wyższe wymiary istnienia, jednocześnie sprawia, iż zaczynamy zauważać ograniczenia i małostkowość naszego codzien­nego życia. Czujemy boskie niezadowolenie; zwykłe, codzienne spra­wy przestają nam wystarczać, chcemy przekroczyć dotychczasowe granice i wprowadzić w życie ideały. Spróbujmy więc dokonać wewnę­trznego remanentu, przypominając sobie wszystkie najpiękniejsze osiągnięcia i najbardziej transcendentne chwile naszego życia, dołóż­my do nich przeżycia, o których marzymy, i zastanówmy się, co mo­żemy zrobić, by takie doznania zdarzały się nam częściej. Letnie żeglowanie pojezierze, romantyczna kolacja przy świecach, znakomi­ty koncert - takie przeżycia pomogą nam pozostać w kontakcie z ener­giami Neptuna i zachować stan umysłu, który pozwoli pozostać w górnych sferach ducha, nawet w ciasnym i mało inspirującym oto­czeniu.

Jeszcze innym niebezpieczeństwem Neptuna jest pragnienie ucieczki od wszystkiego, co nieprzyjemne. Próbując uniknąć jednej trudnej sytuacji, trafiamy na następną, przez cały czas łudząc się, że uda nam się uciec przed problemami z przeszłości. Przez jakiś czas ten eskapistyczny wzorzec zachowania może być skuteczny i wnosić w nasze życie coś nowego. Ale nieustanna adaptacja do nowych sytua­cji, które z reguły nie spełniają naszych oczekiwań, prowadzi do rozczarowania i goryczy. Choć Neptun pozwala nam stopniowo wyzwo-lać się od przeszłości i daje okazję badania nowych terenów, może nas także nauczyć, że ucieczka od konfliktów, unikanie konfrontacji i po­zostawianie poprzednich spraw nie zakończonych przyczynia się tylko do zwiększenia zamętu, wątpliwości i poczucia winy.

Czasami te eskapistyczne działania mogą nam pomóc odnaleźć właściwą drogę. Czytając fantastyczną powieść w czasie, gdy powinni­śmy kończyć pracę, możemy natrafić na fragment, który otworzy ja­kieś drzwi w naszej świadomości i pozwoli nam rozwiązać problem, z którym dotychczas zmagaliśmy się bezskutecznie. Albo na przykład, chcąc uniknąć służbowego spotkania, które nas nie interesuje, wymy­kamy się na spacer do parku i spotykamy tam kobietę, z którą czuje­my duchowe braterstwo i która staje się bezcennym przewodnikiem w naszym rozwoju. Jeśli chcemy doświadczyć błogosławieństw Neptu­na, musimy zapewnić sobie trochę wolnej przestrzeni w życiu; należy jednak uważać, by nie przekroczyć granicy, za którą unikanie odpo­wiedzialności przestaje nam służyć.

Jeszcze innym niebezpieczeństwem Neptuna jest nadmierna pa­sywność, bezradność i poszukiwanie oparcia. Przy kwadracie może się to przerodzić w uzależnienie od narkotyków lub alkoholu, przy opo­zycji - w nadmierną zależność od innej osoby. I znowu/ Ching oferuje nam przewodnictwo: heksagram 30, Lgnięcie, rzeczywiście każe nam lgnąć, ale do tego, co słuszne, do światła, które płonie wewnątrz każ­dego z nas:

„Ciemne lgnie do jasnego i w ten sposób wzmaga jasność. (...) Każda w świecie rzecz świecąca, aby jaśnieć stałym blaskiem, zależna jest od czegoś, do czego lgnie. (...) Człowiek, bytujący w świecie w spo­sób niesamodzielny i uwarunkowany, odnosi sukces, gdy uznaje swoje uwarunkowanie i czyni siebie zależnym od harmonijnych i dobrych sił Kosmosu. (...) Gdy człowiek hoduje w sobie tę uległość i dobrowolne uzależnienie, osiąga jasność umysłu bez ostrych cech i odnajduje swo­je miejsce w świecie."

Neptun wyraźnie zachęca nas do zależności od wewnętrznego przewodnictwa, które otrzymujemy, dostrajając się do najwyższych energii w nas samych i we wszechświecie.

Zamiast lgnąć do innych, pod wpływem Neptuna możemy tworzyć związki, w których inni będą lgnąć do nas. Rozbudzone współczucie może nas doprowadzić do ludzi, którzy potrzebują naszej miłości i wsparcia. Chętni do dawania, możemy nie uświadamiać sobie, że tworzymy uzależnienia; wierzymy, iż działamy z altruistycznych pobu­dek, ale możemy popaść w zgorzknienie, gdy ludzie, którym poświęci­liśmy siebie, nie potrafią wykorzystać tego, co otrzymali, albo nie są w stanie nas docenić i nie dają nic w zamian. W pierwszej chwili może­my czuć dumę z własnej bezinteresowności, potem jednak świadomie wycofujemy się z takich związków z poczuciem, że zostaliśmy wyko­rzystani.

Neptun uczy nas, że dawanie wzmacnia tego, który daje, w takim samym stopniu jak obdarowanego; nie powinno osłabiać ani prowa­dzić do zgorzknienia. Dawanie nie oznacza przyjmowania na siebie odpowiedzialności za innych ludzi. Powinniśmy pomagać im w taki sposób, by sami potrafili przyjąć odpowiedzialność za siebie. Miłość nie jest tylko swobodnym przepływem empatii i dobroci. Zawiera w sobie umiejętność powiedzenia „nie", stawiania wyzwań, a nawet, je­śli to konieczne, odwrócenia się plecami i odmowy udzielenia wspar­cia w sytuacjach, które umniejszają nas samych i innych. Miłość polega na tym, by akceptować i cenić esencję drugiej osoby i zachęcać ją do wyrażania własnej boskiej natury.

Neptunowe problemy w związkach

Pod wpływem tranzytu Neptuna, szczególnie do Wenus albo Księ­życa, może się w nas pojawić pragnienie, by utworzyć duchową więź z drugą osobą, doprowadzić do spotkania dusz i zaznać duchowej jed­ności. Z powodu tej tęsknoty za stopieniem się z kimś na najwyższym poziomie stajemy się bardzo podatni na iluzje. Możemy się łudzić, że znaleźliśmy bratnią duszę czy też racjonalizować własne uzależnienie od innych albo uzależnienie drugiej osoby od nas, uważając, że do­świadczamy kosmicznej jedności, podczas gdy usiłujemy po prostu wrócić do bezpieczeństwa łona matki. Może się oczywiście zdarzyć, że pod wpływem Neptuna powstanie prawdziwa duchowa więź, która będzie nas inspirować i podnosić na duchu jeszcze w długi czas po przeminięciu tranzytu. Ale warunkiem powstania takiego związku jest zupełna szczerość ze sobą i z partnerem. Musi się on składać z dwóch oddzielnych osób, które potrafią istnieć samodzielnie, zwrócić się do

własnego wnętrza i odnaleźć tam oświecenie, nie czekając, aż zrobi to za nich ktoś inny. Braterstwo duchowe może pozostać i przetrwać, jeśli nie oczekujemy, by inna osoba dała nam to, co może dać tylko Bóg, lecz pielęgnujemy własne wewnętrzne źródło siły; wtedy jeste­śmy w stanie docenić piękno innego człowieka, rozumiejąc jednocze­śnie, że nie może on być wzorem wszelkich cnót.

Jeśli Neptun wpływa na nasz siódmy dom, Wenus, descendent lub jego władcę, jesteśmy szczególnie podatni na iluzje dotyczące ludzi, których kochamy i z którymi pozostajemy w związkach. W takim wy­padku często będziemy znajdować sobie partnerów, którzy z jakiegoś powodu są nam niedostępni, zarazem tęskniąc za bliskością i nie ro­zumiejąc, że na tym etapie życia odczuwamy zbyt wiele lęku i obawy przed zranieniem, by odważyć się na wejście w prawdziwy, pełny zwią­zek. Możemy też zakochać się w wyobrażeniu partnera i nie dopu­szczać do siebie jego prawdziwego obrazu, gdyż jesteśmy zakochani w samej miłości i wolimy fantazję niż rzeczywistość.

W książce Psychology ofRomantic Love Nathaniel Branden wska­zuje na różnicę między związkami opartymi na obustronnym zaśle­pieniu a tymi, które oparte są na wspólnych punktach widzenia. Zaślepione związki funkcjonują na zasadzie „nie niszcz moich iluzji, a ja zostawię w spokoju twoje". Gdy wreszcie otworzą nam się oczy na niedostatki partnera, miłość znika. Natomiast w związkach opartych na wspólnym postrzeganiu akceptujemy drugą osobę taką, jaką na­prawdę jest, ze wszystkimi jej niedoskonałościami, które jednak nie przeszkadzają w podtrzymaniu uczucia i romantyzmu. Neptun potrafi zaślepić jedno lub obydwoje partnerów; ale jeśli zdecydujemy się odrzucić fałszywe bezpieczeństwo naszych iluzji i zaakceptować zwią­zek, który nie jest i nie może być idealny, wówczas możemy przejść do etapu miłości opartej na wspólnym patrzeniu.

Kahlil Gibran napisał kiedyś: „Miłość nie polega na patrzeniu so­bie w oczy, ale na wspólnym patrzeniu na świat". W neptunowych związkach ważne jest, by więź, którą tworzymy, nie istniała tylko dla siebie, ale dla wypełnienia jakiegoś większego celu. Takie związki muszą być współtwórcze, poświęcone urzeczywistnieniu wartości i ideałów, które dzielimy z partnerem. Te ideały mogą się wyrażać w duchowym oddaniu, profesjonalnym przedsięwzięciu, przekona­niach politycznych albo podejściu do wychowania dzieci. Niezależnie od tego, czego dotyczy nasza wspólna wizja, musi ona być na tyle moc­na, by przeprowadziła nas przez nieuniknione okresy emocjonalnego niezaspokojenia.

Aby jednak stało się to możliwe, musimy ustalić sobie wyraźną hierarchię priorytetów i przestrzegać jej. Świadomość tego, co dla nas ważne, pozwoli nam wyrazić prawdziwe znaczenie słowa „poświęce­nie", które łączy się z Neptunem. Zbyt często padamy ofiarą fał­szywych form poświęcenia, takich jak wymuszone ustępstwa czy odgrywanie roli męczennika. Jeśli nie potrafimy być asertywni i bro­nić własnego terenu przed drugą osobą, jeśli nie wiemy, jakie są nasze prawdziwe wartości lub nie jesteśmy im wierni, wówczas poświęcamy własną integralność. Ale słowo „poświęcenie" naprawdę oznacza „czynienie świętym". Gdy Abraham zdecydował się poświęcić swego syna Bogu, uczynił ten wybór nie dlatego, że nie kochał Izaaka, ale dlatego, że Boga kochał jeszcze bardziej. Zgoda na odrzucenie mniej­szej miłości w imię miłości większej może być bolesna, ale ten ból jest do zniesienia, gdy nasz wybór potwierdza podstawową wartość. Do­chowując wierności Bogu Abraham w końcu zyskał względy u Boga i oszczędził syna. Poświęcając mniejsze wartości dla najwyższych, czę­sto otwieramy przed sobą nowe drzwi i na dłuższą metę o wiele więcej zyskujemy, niż tracimy.

Służba światu

Neptun uczy nas wiele o miłości i obdarzaniu siebie i innych; po­maga nam także rozszerzyć pojęcie miłości tak, by objęło również na­szą pracę i zaangażowanie w sprawy społeczne. Szczególnie Neptun powiązany z pierwszym, szóstym, dziesiątym, jedenastym i dwunastym domem zachęca nas do wyrażania duchowości przez praktyczne dzia­łania w służbie światu, które będą znaczące dla nas samych i dla in­nych, wypełnią istotne potrzeby społeczne i tchną nowego ducha w życie zbiorowości. Być może nie potrafimy dokładnie określić, na czym miałaby polegać nasza służba czy misja, i choć jesteśmy przesy­ceni idealizmem, nie wiemy, jak wyrazić te ideały w praktycznej for­mie. Neptun może wzbudzać w nas złudne przekonanie, że naszym przeznaczeniem jest zostać zbawcą ludzkości i zlikwidować biedę i cierpienie na całym świecie. Ponieważ nie jesteśmy w stanie tego dokonać, możemy zupełnie odrzucić idealizm albo lekceważyć służbę innym, która nie gloryfikuje ego. Neptun uczy nas jednak, że służenie innym może oznaczać po prostu uprzejme słowo wypowiedziane do klienta w chwili, gdy pakujemy jego zakupy do torby, albo pomoc sta­ruszce w przejściu przez ruchliwą jezdnię. Możemy pragnąć czegoś więcej - wybrać zawód, który pozwoli nam pomagać cierpiącym i uci­skanym, albo wspierać tych, którzy szukają sensu życia. Ale gdy po­święcamy się naszym ideałom i zmagamy się z własną niezdolnością do wprowadzenia ich w życie, Neptun odziera nas ze złudzeń i nie pozwala pozostać duchowymi egocentrykami.

Do jakiego stopnia jesteśmy oddani wypełnianiu naszej misji, a do jakiego nasza postawa ma zrekompensować niską samoocenę? Czy służymy tylko po to, by inni nas doceniali, szanowali albo kochali? Każdy z nas posiada w sobie boski element i może go wyrazić, ale nie wszyscy zostaniemy Chrystusami. Neptun uczy nas, że pozbycie się złudzeń, pokora, akceptacja naszych niedoskonałości i słabych punk­tów oraz wrażliwość na innych bardziej rozbudza nas do miłości i służ­by niż pragnienie, by zostać zbawcą ludzkości.

Neptun a doświadczenie jedności

Neptun jest planetą wiary i kosmicznego doświadczenia. Pod jego wpływem możemy pragnąć przekroczyć siebie, poddać nasze ego kosmosowi, pozbyć się małostkowości, ciasnoty umysłowej i strachu. Rozbudzając w nas duchowe tęsknoty i receptywność, Neptun rzeczy­wiście może wznieść naszą świadomość na wyższy poziom, zaprowa­dzić nas na obszary, o których nawet nie mieliśmy pojęcia, że istnieją, i umożliwić nam osiągnięcie jedności z ludzkością i wszechświatem. Jedynie dzięki doświadczeniu takiej jedności, kontaktowi z naszym wewnętrznym centrum, przez które przepływają najwyższe kosmiczne energie, możemy rozwinąć w sobie wiarę. Bez tej wiary nie potrafili­byśmy uporać się z cierpieniem, jakiego doznajemy, gdy Neptun unicestwia nas, burzy nasze ukochane iluzje i otwiera nasze serca. Neptun przynosi nam utratę poczucia bezpieczeństwa i zamęt, cier­pienie i konieczność poświęcenia, ale także, pokazując, jacy jesteśmy mali i nic nie znaczący, prowadzi do szukania Boga i proszenia o po­moc kosmosu. Otwierając się na to, co jest większe od nas, wznosimy się, przechodzimy chrzest w kosmicznych wodach i uczymy się rozpo­znawać w sobie boską naturę. Neptun oświeca, wzmacniając naszą wiarę, że każdy z nas jest zasadniczą częścią boskiego planu i jeśli tyl­ko pozostaniemy w kontakcie z własnym źródłem inspiracji, uda nam się przejść przez cierpienie i zagrożenia i wypełnić ten plan.

Chociaż oddzielni, wszyscy jesteśmy jednością. Wszyscy jesteśmy błogosławieni, choć przeklęci. Wszyscy niesiemy w sobie ogromny potencjał, w każdym z nas jest odrobina Boga, choć jednocześnie każdy z nas jest kruchy, słaby i od czasu do czasu szuka ucieczki w dziecinnej bezradności i upokarzającej niekompetencji. To są dwu­znaczności Neptuna, lekcje, które przerastają logikę i wprowadzają zamęt w nasze wnętrze, gdyż nie potrafimy przekroczyć siebie i spoj­rzeć na wszystko oczami wiary.

Jak więc powinniśmy przejść przez tranzyt Neptuna? Jak uporać się z wewnętrznym chaosem i nadwrażliwością? Powinniśmy codzien­nie wyciszać umysł, by się dostroić do wewnętrznego głosu i oczyścić z osadów całego dnia; pozwolić, by uczucia swobodnie przepływały przez nasze ciało; wejść w chaos i zaufać mu, wiedząc, że prowadzi on do wyraźnej wizji; możemy się uspokajać muzyką, literaturą i sztuką; możemy sami tworzyć w przypływie inspiracji; uczyć się z naszych snów i fantazji; porównywać nasze spostrzeżenia z obserwacjami in­nych i z głosem wewnętrznego przewodnika, by nie dać się omamić iluzjom; możemy zachowywać wiarę, gdy nasze iluzje legną w gruzach; możemy otworzyć serce na innych, nie tworząc przy tym zależności; możemy dzielić się z innymi własną słabością i niepewnością; możemy rozwijać w sobie pokorę, służyć i wyrażać własną inspirację w codzien­nym życiu; możemy poświęcić się ideałom, nadając im praktyczną for­mę bez gloryfikowania własnego ego; możemy doświadczać jedności z ludzkością i kosmosem; możemy się otworzyć na kosmiczne energie; możemy osiągnąć oświecenie i pogłębić wiarę; możemy odrzucić przy­wiązanie do własnych pragnień i rzeczy, które dostarczają nam opar­cia z zewnątrz, i polegać tylko na wewnętrznym świetle, które nas inspiruje, podtrzymuje, pozwala nam cenić własną boską naturę i z bezgraniczną miłością wspierać boski element w innych.

Rozdział 7

Pluton: z ciemności w światło

Zarówno Pluton, jak i Neptun mają związek z naszymi procesami podświadomymi, a przez to pokrewne są Księżycowi. Im lepiej in­stynkty, uczucia i potrzeby Księżyca są ugruntowane w naszym wnę­trzu, tym większe mamy szansę na skuteczne wykorzystanie intensyw­nej energii Plutona. Ukorzenienie i ugruntowanie są niezbędne, jeśli chcemy konstruktywnie wykorzystać tę energię, zamiast stać się jej ofiarą. Korzenie potężnego drzewa muszą sięgać równie daleko na boki jak gałęzie rozłożystej korony; podobnie i my musimy wejść w kontakt ze swoją plutonową naturą, w przeciwnym bowiem razie ist­nieje niebezpieczeństwo, że zagubimy się w mgle bezradności i wrażli­wości, omamieni przez idealizm i fantazje Neptuna. Podczas gdy Neptun prowadzi nas wzwyż w stronę wysublimowanego świata du­chowego, Pluton każe zejść pod powierzchnię, do samych podstaw naszego istnienia, byśmy mogli skonfrontować się z przyczajonymi tam cieniami i odkryć źródła mocy, bez których Neptun staje się bez­silny. Utrzymujący się od połowy naszego stulecia aż do jego końca sekstyl Neptuna i Plutona może wskazywać na to, że trudne czasy, którym musimy sprostać, każdy z nas indywidualnie oraz wszyscy zbiorowo, wymagają wzajemnego wspomagania energii tych dwóch planet, wyrażanych w zintegrowany sposób.

Pod wpływem Plutona, czy to urodzeniowego, czy tranzytowego, zwykle doświadczamy intensywnego wyzwalania energii. Najczęściej zachodzi ono na poziomie emocjonalnym i fizycznym lub seksualnym, ale może się także przejawić na płaszczyźnie intelektualnej i ducho­wej. Zależy to od planety, którą Pluton aspektuje, i domów, na które ma wpływ: domu, w którym położony jest urodzeniowo, domu, które­go jest władcą, oraz tego, przez który tranzytuje. Pluton jest w końcu wyższą oktawą Marsa, planety-odpowiadającej za fizyczne wyzwalanie energii. Często spowodowane przez Plutona wyzwolenie energii z centrum naszej podświadomości sprawia wrażenie eksplozji trucizn z jakiegoś ukrytego źródła w nas samych i kojarzy się z erupcją gejzera albo pęknięciem czyraka czy pryszcza. Jest to jednak naturalna oczy­szczająca reakcja organizmu. W pierwszej chwili możemy dostrzegać tylko zalewające nas, uwolnione trucizny - sfrustrowaną namiętność, tłumioną dotychczas wściekłość, niszczącą zazdrość czy zachłanność. Jednak gdy wejdziemy w głębszy kontakt z centrum własnej istoty i pozwolimy na swobodny przepływ plutonowej energii, zauważymy, że zostaliśmy oczyszczeni i uwolnieni od wszystkiego, co stało się w na­szym życiu bezużyteczne, a przez to łatwiej nam teraz wejść w kontakt z tym wszystkim, co naprawdę w nas istotne.

Intensywność, znajdowanie ujścia i doświadczanie mocy

Jedną z lekcji Plutona jest nauka życia w stanie ekstremalnej in­tensywności. „Żyć znaczy płonąć" - napisał kiedyś Norman O. Brown; stan, o którym mówi, z pewnością jest jednym z najpowszechniejszych sposobów doświadczania Plutona, bowiem choć jest on planetą wod­ną, z powodu związków z Marsem przejawia także cechy ogniste. Ogień Plutona to pierwotny ogień psychiki; określenia „płonąca woda", „wrzący ogień" czy „ogień pod wodą" celnie opisują jego cha­rakter, gdyż ta mieszanka wody i ognia wytwarza coś w rodzaju wewnętrznej pary, która, jeśli nie znajdzie żadnego ujścia, może spo­wodować potężną eksplozję. Alchemicy, którzy używali wysokich tem­peratur w procesach transformacji metali, uważali, że transformacja ludzkiej psychiki zachodzi w analogiczny sposób, przez doprowadze­nie płynów ciała oraz emocji do wysokiej temperatury. Jeśli wytwo­rzona przez tę temperaturę energia nie zostanie właściwie ukierunko­wana, możemy przeżywać wewnętrzne piekło, jest to jednak jeden z podstawowych sposobów naszej psychiki na wypalenie wód przeszłości, a wyzwolona podczas tego procesu energia może zostać użyta do tworzenia nowego sposobu istnienia.

Opanowanie umiejętności życia w wysokiej temperaturze uczuć i pragnień jest bardzo ważne, jeśli mamy mocno postawionego Pluto­na w kosmogramie urodzeniowym, a także wówczas, gdy tworzy on jakiś silny aspekt tranzytowy albo zostaje uruchomiony przez progre­sje. Jednak jeśli nie potrafimy skierować tej olbrzymiej energii na zewnątrz, samo tylko wewnętrzne doświadczenie zazwyczaj nie wy­starczy, by opanować moce Plutona i przetransformować zewnętrzne wymiary naszego życia na sposób, jakiego sobie on życzy. Druga lek­cja Plutona dotyczy konieczności znalezienia właściwego, konstruk­tywnego ujścia dla jego energii, by nie zamieniła nas ona w popiół i byśmy mogli bezpiecznie usunąć trucizny wyzwolone w naszej psychi­ce. Możemy wyprowadzić tę energię na zewnątrz za pomocą neutral­nych metod, takich jak bieganie, joga czy terapia pierwotnego krzyku. Ale mamy także inną możliwość. Zamiast po prostu pozbywać się tru­cizn, możemy je przekształcić i użyć ogromnych zasobów energii, do jakich teraz mamy dostęp, w jakimś ważnym celu, szczególnie o zna­czeniu społecznym.

Pod wpływem Plutona prawdopodobnie będziemy działać w spo­sób ekstremalny, czasami obsesyjny. Możemy stać się wyznawcami zasady „wszystko albo nic". Może nas także pochłonąć potrzeba to­talnego zaangażowania w jakieś doświadczenie, poddania albo zatra­cenia się w czymś lub kimś. Pragniemy się poddać do tego stopnia, by stopić się w jedno z drugą osobą, rzeczą czy celem. Obsesje zazwyczaj pojawiają się wówczas, gdy to nie my wybieramy świadomie ujście dla intensywnej energii wrzącej w naszej podświadomości, lecz ujście wy­biera nas. Skoro wpływ Plutona może nam przynieść wewnętrzne przymusy czy obsesje, w takim razie jednym z naszych zadań może się stać wybór rodzaju obsesji, wybranie celu, do którego będziemy zmie­rzać pod wewnętrznym przymusem, tak by wyzwalanie energii odby­wało się w konstruktywny sposób i służyło konstruktywnej sprawie.

To, co otrzymujemy z każdego doświadczenia, zawsze jest propor­cjonalne do tego, co w nie wkładamy; ponieważ pod wpływem Plutona mamy do dyspozycji ogromną energię, możemy skierować potężną moc na jakąś osobę, zadanie czy cel. I znów konkretny sposób zastoso­wania tej energii zależy od domów, na które Pluton wpływa urodzeniowo, w tranzytach i w progresjach, oraz od planety czy też planet, jakie aspektuje. Już wcześniej, przygotowując się do tranzytu, możemy poszukać emocjonalnego czy intelektualnego kanału powiązanego z planetami i domami, na które Pluton wpływa; możemy być zdumieni widząc, jak wiele jesteśmy w stanie osiągnąć na tym konkretnym ob­szarze życia.

Nie uda nam się jednak świadomie skanalizować działania Pluto­na, jeśli nie dostroimy się do poruszonej w naszym wnętrzu energii popychającej nas do ożywczych działań i doświadczeń. Zanim dostro­imy centrum swojej istoty do tej energii i nauczymy się ją wykorzysty­wać z pożytkiem dla siebie, często kierujemy ją na jakąś niewielką cząstkę własnej osobowości albo na osobę czy wpływ zewnętrzny, a wówczas powstaje w nas pragnienie, by odzyskać dostęp do niej pod­dając się obsesjom i przymusom.

Trzecia lekcja Plutona łączy się z doświadczeniem mocy. Energia rozbudzona przez tę planetę umożliwia nam kontakt z głębokimi po­kładami pierwotnej energii w naszym wnętrzu, a przez to doświadcze­nie indywidualnej mocy każdego z nas. Tylko wówczas, gdy chcemy doświadczyć jej w pełni i pozwolimy sobie urosnąć wystarczająco, by pomieścić w sobie cały jej ładunek, możemy liczyć na to, że ta energia sama wskaże nam najlepsze ujście dla siebie.

Czym jest ta wewnętrzna siła, którą Pluton w najlepszym swoim wydaniu może nas obdarzyć? Istnieje wiele definicji, które mogą nam pomóc w zrozumieniu jej rozmaitych manifestacji i podpowiedzieć, w jaki sposób możemy się rozwijać wewnętrznie pod wpływem tranzytu Plutona. Wewnętrzna siła może się przejawiać jako:

  1. umiejętność dotarcia do głębokich pokładów dynamicznej energii w naszym wnętrzu, doświadczania tej podstawowej energii i wejścia w kontakt z pełnią swojej istoty;

  2. zaufanie do wewnętrznego „ja", chęć, by być mu wiernym i zacho­wywać szacunek dla siebie idąc za jego głosem;

  3. siła determinacji wewnętrznej, przekonanie „ja mogę", które po­zwala nam podejmować własne decyzje, kontrolować i kanalizować energię oraz utrzymywać do pewnego stopnia kontrolę nad swoim życiem;

  4. siła, która pozwala nam zaspokajać własne potrzeby, troszczyć się o siebie i dostarczać sobie tego, czego nie możemy otrzymać z zewnątrz, a także nauczyć się, jak uzyskiwać to, czego potrzebujemy, od świata;

  1. siła niezbędna do tego, by podejmować ryzyko, a także współistnieć ze swoim strachem i wrażliwością, nie pozwalając jednocześnie, by nas ograniczały albo hamowały w dążeniu do osiągnięcia tego, cze­go najbardziej pragniemy i potrzebujemy;

  2. moc przetrwania i wytrwałości, świadomość, że potrafimy sobie poradzić z każdym rodzajem uczuć, znieść każdą stratę i przejść przez kryzysy w życiu, nie poddając się i nie załamując;

g) siła, która pozwala nam być osobą ważną nie tylko dla siebie, ale także dla innych i dla całego społeczeństwa; świadomość, że nasza obecność ma znaczenie i wpływ, szczególnie jako pozytywny albo transformujący czynnik;

h) moc współpracy i współtworzenia, umiejętność tworzenia wzaje­mnie satysfakcjonujących związków opartych na postawie wygrana/ wygrana, zamiast wygrana/przegrana.

Moc, którą definiują powyższe punkty, nie musi być widoczna na powierzchni w postaci asertywności czy dominacji. Wewnętrzna siła często jest cicha i zdystansowana, emanuje z niej poczucie obecności wyrastające z zakorzenienia we własnej istocie. Posiadanie wewnętrz­nej siły nie jest równoznaczne z pełnieniem funkcji, które przez społe­czeństwo są uważane za stanowiska władzy. Możemy pracować pod zwierzchnictwem czy nadzorem innej osoby, a jednak: a) zachowywać swą moc wiedząc, że jeśli sytuacja stanie się nie do zniesienia albo nadmiernie zagrozi naszej integralności, to będziemy w stanie podjąć ryzyko jej porzucenia; b) wyrażać siebie jak najpełniej w obrębie gra­nic narzuconych przez sytuację i stosować wszelkie nasze umiejętno­ści, by ją poprawić; c) zachować wolność wyboru postawy w każdej sytuacji, nawet jeśli nasze działania są z konieczności ograniczone. Mamy moc, by zaakceptować albo nie, konceptualizować albo przeor­ganizować warunki swojego życia w taki sposób, by nadać im znacze­nie i odkryć możliwości integracji, szacunku dla siebie oraz rozwoju nawet w najbardziej ograniczających nas okolicznościach.*

Zobacz: Man's Search for Meaning Yiktora Frankla. Autor opisuje tam swoje doświadczenia w obozie koncentracyjnym podczas II wojny światowej oraz filozofię życia, którą zaczął wówczas rozwijać.

Im więcej mamy wewnętrznej siły, tym łatwiej jest nam zachę­cać innych, by wzmacniali siebie, i przyczyniać się do wzajemnego wzmacniania bez poczucia zagrożenia i lęku, że zysk drugiej osoby oznacza naszą stratę. W książce Power and Innocence Roiło May pisze o odżywczej mocy istnienia jednocześnie dla siebie i dla do­bra drugiej osoby, zachowywania siebie i jednocześnie promowania rozwoju innych. Martin Buber także pisze o połączeniu energii mi­łości i mocy: „Nie możemy uniknąć używania siły. Więc... kochajmy z siłą."

Dom, w którym Pluton położony jest urodzeniowo w naszym ko-smogramie i ten, którym włada, to klucze do obszarów życia, na których najpełniej możemy doświadczyć naszej wewnętrznej siły i uży­wać jej w kontrolowany sposób. Tranzyt Plutona przez któryś z innych domów także może nam przynieść doświadczenie zyskiwania mocy w danej dziedzinie życia. Zwykle dzieje się tak wtedy, gdy już wcześniej pogodziliśmy się z własną bezsilnością albo nieumiejętnością używa­nia siły w doświadczeniach danego domu. Podczas wpływu Plutona często pojawia się w nas potrzeba narzucania władzy innym albo też wrażenie, że zostaliśmy zdominowani przez jakąś osobę lub sytuację. Obydwie te reakcje powstają wówczas, gdy nie potrafimy w pełni do­trzeć do własnej wewnętrznej siły i przyswoić jej sobie albo znaleźć dla niej konstruktywnego ujścia.

Plutonowe zmagania: bezsilność i projekcja

Jedną z negatywnych manifestacji Plutona jest dążenie do domi­nacji. Może się ono przejawiać jako pragnienie manipulacji, niszcze­nia albo pochłaniania. Zazwyczaj takie zapędy odzywają się w nas, gdy czujemy się bezsilni wobec tego, co dzieje się w naszym wnętrzu; nasze ego jest zbyt małe i sztywne, by pozwolić na swobodny przepływ stru­mienia energii, czujemy się więc pokonani, zdani na łaskę własnych wewnętrznych demonów, namiętności i pożądań. Gdy nie czujemy się panami siebie, możemy próbować zawłaszczyć innych ludzi albo rze­czy; utrata kontroli sprawowanej przez ego budzi w nas lęk, próbuje­my więc kontrolować świat zewnętrzny. Chcąc przywrócić władzę naszego ego usiłujemy zmusić innych ludzi, by dopasowali się do na­szych potrzeb lub zaspokajali nasze pragnienia. Pragnienie dominacji nad innymi nie jest wyrażaniem własnej mocy, lecz raczej sposobem na odreagowanie wewnętrznego poczucia bezradności.

246

Właśnie bezsilność, bardziej nawet niż pragnienie władzy, może się stać naszym najważniejszym plutonowym doświadczeniem, szczegól­nie jeśli nie jesteśmy w stanie w pełni zasymilować i skanalizować ener­gii, która została uaktywniona w naszym wnętrzu. Uczucie bezsilności pojawia się zazwyczaj w sytuacji, gdy musimy się czemuś poddać, gdy oddaliśmy własną siłę jakiejś osobie, grupie, doświadczeniu czy działa­niu i w rezultacie czujemy się mali i niekompetentni. Możemy czuć się bezsilni w dziedzinach, którymi Pluton włada w naszym urodzeniowym kosmogramie, jeśli:

  1. jesteśmy tu podporządkowani innym ludziom, którzy nad nami do­minują i posiadają to, czego my pragniemy, albo nie pozwalają nam tego zdobyć;

  2. stoimy przed przeszkodami albo ograniczeniami, które wydają się nie do przejścia;

  3. blokują nas wewnętrzne przeszkody, takie jak strach przed niezna­nym, lęk przed upokorzeniem, lęk przed bólem, przed utratą waż­nych związków i więzi albo niewiara we własne możliwości;

  4. wpływają na nas fałszywe albo nieodpowiednie w danej sytuacji za­łożenia, postawy, niewłaściwy obraz rzeczywistości lub nawyki, które nie pozwalają nam jasno ocenić sytuacji i skutecznie działać; brakuje nam niezbędnej świadomości i zrozumienia;

e) nie potrafimy dotrzeć do naszej energii fizycznej i emocjonalnej, blokują nas nieuświadomione motywy i opory, które nie pozwalają nam rozwinąć skutecznej motywacji i woli.

Bezsilność wywołana przez Plutona często wyraża się w postaci obsesji. Pewne aspekty naszej psychiki przywiązują się do jakiegoś ze­wnętrznego czynnika i dominują inne. W rezultacie czujemy się opęta­ni i zdani na łaskę swojego przywiązania. Obsesje, uczucie bezsilności i inne objawy utraty mocy wynikają z tego, że jeśli boimy się energii i siły rozbudzonej w naszym wnętrzu, jeśli czujemy się przez nią przy­tłoczeni i nie potrafimy rozszerzyć poczucia własnej tożsamości na tyle, by ją w pełni zasymilować, wówczas projektujemy ją na zewnątrz.

Tendencja do projekcji, charakterystyczna szczególnie przy opo­zycjach Plutona, może się manifestować na wiele sposobów. Po pierwsze, możemy projektować swoją moc nie na zewnątrz, lecz na jakąś część naszej psychiki; na przykład pod wpływem tranzytu Plutona przez Merkurego mogą nas prześladować obsesyjne myśli i niepokoje i w rezultacie będziemy czuć się przytłoczeni własną aktywnością men­talną. Po drugie, możemy projektować własną siłę na innych ludzi, szczególnie, jeśli urodzeniowo mamy Plutona w domu relacji między­ludzkich, przede wszystkim w siódmym, ale także w trzecim, piątym, ósmym lub jedenastym, jeśli jest on nieharmonijnie aspektowany przez Wenus albo planety w Wadze lub też stoi w opozycji do innych planet w naszym horoskopie. Niedawny tranzyt Plutona przez Wagę mógł skłaniać nas wszystkich do projektowania własnej mocy na innych.

Przy tego rodzaju projekcji możemy być przekonani, że zostaliśmy zdominowani przez jakąś osobę, podobnie jak dzieci mają poczucie, iż dominują nad nimi rodzice. Mity i ludowe legendy o gigantach odzwierciedlają właśnie ten lęk przed dominacją, przekonanie, że je­steśmy mali i bezradni w konfrontacji z kimś, kto wydaje się o wiele od nas potężniejszy. Czasami zamiast wyraźnej projekcji na drugiego człowieka pojawia się obsesja na punkcie jakiejś osoby albo związku, który stał się dla nas bardzo ważny, zazwyczaj dlatego, że ta osoba albo związek daje nam coś, czego potrzebujemy. Jeśli mamy Plutona w pią­tym domu, możemy popaść w obsesję na punkcie własnych dzieci; w ósmym domu - na punkcie kochanka; w jedenastym - przyjaciela; w czwartym - jakiegoś członka rodziny; w siódmym - partnera czy współmałżonka. Sprawy związane z tymi relacjami wydają się wówczas zasadnicze dla naszego przetrwania, poczucia tożsamości oraz samoo­ceny.

Trzecim typem projekcji często występującym przy wpływie Pluto­na, szczególnie położonego w dziesiątym lub jedenastym domu, jest projektowanie własnej siły na grupę ludzi. Jeśli na przykład należymy do jakiejś organizacji, możemy mieć wrażenie, że kontroluje ona każ­dy nasz ruch. Wszelkie grupy, a nawet całe społeczeństwo może w nas budzić poczucie bezsilności lub alienacji. Możemy na przykład uwa­żać, że jesteśmy wykorzystywani przez politykę ekonomiczną rządu, na którą nie mamy żadnego wpływu. Możemy czuć się zagrożeni w gru­pie, jeśli nie pełnimy żadnego stanowiska, które dawałoby nam wła­dzę, pragniemy bowiem, by nasza obecność miała wpływ na grupę; a jednak ponieważ nie chcemy albo nie potrafimy zachowywać się zgodnie z ustalonymi regułami społecznymi, w sposób, jakiego inni od nas oczekują, tego typu doświadczenia wytrącają nas z równowagi.

Często występującą projekcją, powszechną szczególnie u tych lu­dzi zajmujących się astrologią, którzy nie uświadamiają sobie, że ener­gie planetarne w gruncie rzeczy istnieją wewnątrz nas, a nie poza nami, jest projekcja siły na planety, wszechświat czy Boga. W rezultacie za­czynamy postrzegać siebie jako małe, nic nie znaczące istoty, bezradne w obliczu kontrolujących nas kosmicznych energii. Ten typ projekcji, charakterystyczny dla Plutona położonego w ósmym, dziewiątym lub dwunastym domu, może doprowadzić do sytuacji, w której będziemy mówili o wolnej woli nie doświadczając własnej wolności postaw i dzia­łań, gdyż nie pozwoli nam na to nadmierna świadomość kosmicznych sił i przekonanie, że wpływają one na każdą chwilę naszego życia.

Przy projektowaniu naszej mocy na zewnątrz zawsze powstaje nie­bezpieczeństwo obsesyjnego przywiązania się do jakiejś osoby, rzeczy, dążeń czy systemu wierzeń, które pomagają nam utrzymać kontakt z najgłębszymi warstwami własnej psychiki. Projekcja staje się wówczas jedyną drogą dostępu do zasobów energii i witalności w naszym wnę­trzu. Zamieszczony w tym rozdziale arkusz pracy nad wewnętrzną siłą ma nam pomóc odkryć, w jaki sposób tracimy swoją moc lub niewła­ściwie jej używamy, a także uświadomić nam potencjały, które mogą zostać wykorzystane do wzmacniania siebie.

Wielu z nas skazuje się na bezsilność z własnego wyboru, szczegól­nie w sprawach związanych z tymi domami naszego kosmogramu, które znajdują się pod wpływem Plutona (a także z planetami, tworzą­cymi do Plutona kwadrat lub półkwadrat), gdyż bezsilność jest uczu­ciem, które dobrze znamy, toteż może się wydawać mniej ryzykowna i bardziej opłacalna niż wzbudzające lęk perspektywy dysponowania własną mocą. Wybierając bezsilność czujemy się usprawiedliwieni, gdy użalamy się nad sobą, szukamy współczucia u innych albo wznosimy pomniki własnego męczeństwa. Może po prostu jesteśmy leniwi albo boimy się odpowiedzialności i rozliczeń, jakie wiążą się z posiadaniem i bezpośrednim wyrażaniem własnej siły. Niewykluczone, że podnosi­my swój obraz we własnych oczach fantazjując na temat naszych poten­cjałów, zamiast zaryzykować utratę czy weryfikację tych fantazji podczas próby nadania im konkretnego kształtu i wyprowadzenia na zewnątrz. Być może obawiamy się, że okazałoby się to zagrożeniem wobec ważnych dla nas osób, że moglibyśmy kogoś utracić, zranić albo w jakiś inny sposób spowodować zmiany i wypuścić się na nieznane tereny.

Jeśli nie jesteśmy skrystalizowani wewnętrznie, możemy się wahać przed porzuceniem ludzi czy spraw, które stały się centralne w naszym życiu i od których się uzależniliśmy. Zbyt duży wpływ mogą mieć na nas negatywne wyobrażenia siły czy przywiązanie do postaw i wartości gloryfikujących obraz kobiety kochającej, niepewnej siebie i biernej albo takiej, której życie nabiera znaczenia jedynie w relacjach z męż­czyznami. Może brak nam modeli ról kochających, silnych mężczyzn i kobiet. Wreszcie możemy być także pozbawieni kontaktu z własnym ciałem, nieugruntowani, albo wciąż jeszcze nie wiedzieć, jak skutecz­nie kanalizować energie pożądania, gniewu i seksualności, które po odpowiednim przekształceniu stają się naszymi źródłami konstruktyw­nej, twórczej mocy.

Jeśli nie potrafimy w pełni przyjmować i akceptować energii, która się w nas wyzwala, jeśli nie jesteśmy w stanie wyprawić się tak głęboko w siebie, by dotrzeć do centrum naszej istoty i zaczerpnąć stamtąd nowych sił do transformacji, wówczas możemy oscylować między poczuciem bezradności a pragnieniem, by podporządkować sobie ko­goś lub coś z zewnątrz. Zazwyczaj dzieje się tak wówczas, gdy jakaś osoba albo wydarzenie w naszym życiu zagraża naszemu podstawowe­mu poczuciu tożsamości i bezpieczeństwa; możemy się czuć totalnie upokorzeni, podeptani, wykorzystani i zareagować na to intensywną wściekłością i żądzą zemsty. Mamy wrażenie, że zostaliśmy zniszczeni, i teraz my z kolei pragniemy niszczyć. Jeśli zdarzyło się nam coś takie­go, oznacza to, że do naszych plutonowych zadań należy pozbycie się tej części naszej tożsamości, która czuje się zniszczona; reaguje ona z taką wściekłością, gdyż urosła zbyt wielka i wydaje się sobie zbyt waż­na; jest to niepewna siebie, zaburzona albo przerośnięta część ego, którą należy na nowo włączyć w obręb odnowionego poczucia włas­nego Ja. Jakaś część naszego poczucia własnej wartości, być może związana z ambicjami społecznymi albo pragnieniami w związkach, roz­winęła się na niewłaściwych fundamentach, i teraz musimy się jej po­zbyć. Przeżywana wściekłość pochodzi z tej części nas samych, która opiera się własnej zagładzie. Gdy nieustannie projektujemy ją na osobę, którą uważamy za odpowiedzialną za nasze upokorzenie, tracimy kon­takt z prawdziwym doświadczeniem wewnętrznej śmierci i odrodzenia.

Arkusz pracy własnej

Pluton w horoskopie urodzeniowym

Pozycja w domu: Dom(y), którego Pluton jest władcą:

Inne domy w Skorpionie:

Aspekty Plutona:

Planety w ósmym domu: Planety w Skorpionie:

Aspekty Plutona tranzytującego:

Tranzytowe aspekty do Plutona urodzeniowego:

WYBIERZ JEDNĄ SPRAWĘ ALBO DZIEDZINĘ ŻYCIA, W KTÓREJ ZMAGASZ SIĘ Z PROBLEMEM PLUTONOWEJ MOCY I BEZSILNOŚCI.

BEZSILNOŚĆ:

1. W jaki sposób doświadczasz własnej bezsilności w tej dziedzinie ży­cia? Jakie pragnienia albo przymusy mają nad tobą władzę? Komu i jak oddajesz swoją siłę?

2. Co otrzymujesz w zamian za to, że oddajesz swoją siłę albo czujesz się bezsilny? Jakie twoje potrzeby w tej dziedzinie zostają zaspoko­jone dzięki bezsilności?

3. Jak mógłbyś zaspokoić te potrzeby inaczej, nie potrzebując pozosta­wać bezsilnym ani uciekać się do nieskutecznych i destruktywnych zachowań?

  1. Jakie wewnętrzne przekazy podtrzymują twoją bezsilność?

Arkusz pracy własnej

5. Jakich innych, bardziej wzmacniających przekazów m wobec siebie? Jakie postawy możesz kultywować?

SIŁA W ZWIĄZKACH MIĘDZYLUDZKICH

6. W jaki sposób niewłaściwie używasz siły w związkach do manipulo­wania innymi albo występowania przeciwko nim z jawną lub ukrytą agresją?

7. Jaką własną potrzebę próbujesz przez to zaspokoić?

8. Jak moż4esz bardziej konstruktywnie zaspokoić tę potrzebę?

Z jakich innych metod mógłbyś skorzystać?

  1. Jak używasz swojej siły dla dobra innych?

Arkusz pracy własnej

10. Jak jeszcze mógłbyś używać swojej siły dla dobra innych, w twór­czej współpracy z nimi? Jak możesz pomóc innym, by wzmacniali siebie?

SIŁA WEWNĘTRZNA

11. W jaki sposób doświadczasz wewnętrznej siły w tej dziedzinie ży­cia?

12. Jak opisałbyś swoje doświadczenie wewnętrznej siły oraz skutki, jakie wniosła ona w twoje życie?

13. Jak chciałbyś doświadczać swojej siły w tej dziedzinie?

14. Co cię powstrzymuje przed używaniem twojej mocy? Jakie wewnę­trzne i zewnętrzne przeszkody cię blokują? Co mógłbyś stracić albo przez co musiałbyś przejść?

Arkusz pracy własnej

15. Co chciałbyś zmienić w swoim życiu na lepsze, gdybyś miał wię­cej siły wewnętrznej w tej dziedzinie? Jakie konstruktywne możliwości potrafisz sobie wyobrazić?

16. Czego potrzebujesz, by się wzmocnić w tej dziedzinie? Co mu­siałbyś utracić, zaryzykować, zrobić lub czemu się przeciwstawić?

17. Jak możesz zacząć przezwyciężanie tych przeszkód? Jakie po­stawy i działania mogą cię wzmocnić?

18. W jaki sposób możesz wykorzystywać zasoby innych ludzi lub środowiska do wzmacniania, a nie osłabiania siebie?

19. Jaki mały krok możesz zrobić w ciągu najbliższego tygodnia lub miesiąca w stronę pełniejszego doświadczania własnej i zbiorowej siły w tej dziedzinie twojego życia?

Pluton, śmierć i odrodzenie

Pluton jest planetą śmierci, ale śmierć, którą przynosi, częściej jest śmiercią wewnętrzną niż fizyczną - jest to śmierć starych tożsamości, wzorców, zachowań i postaw, które już nam nie służą. Osoby, które mają Plutona położonego na osi, w koniunkcji ze Słońcem, Księżycem, w pierwszym lub ósmym domu, często, wielokrotnie w ciągu życia, muszą przechodzić przez głębokie doświadczenia psychicznej śmierci. Podobne doświadczenia mogą się pojawić także wówczas, gdy Pluton aspektowany jest ścisłymi kwadratami. Najczęściej dotyczą one obsza­rów życia, na które ta planeta wpływa w urodzeniowym horoskopie; takie transformacje mogą się nam przydarzać szczególnie w czasie, gdy Pluton tworzy koniunkcje, kwadraty lub opozycje do naszych urodze-niowych planet, domagając się, byśmy odrzucili poprzedni sposób eks­presji danej planety, jej znaku i domu.

Chyba najlepszą analogią do doświadczenia śmierci wewnętrznej jest porównanie do czarnej dziury w przestrzeni kosmicznej, w której materia staje się tak gęsta, że zapada się w siebie i znika. Siła grawita­cji gwiazdy, która staje się czarną dziurą, jest tak potężna, że wciąga wszystko dokoła w pustkę swego centrum. Ta analogia przyszła mi na myśl w 1972 roku, gdy zaczynałam już zajmować się astrologią, ale zbyt mało wiedziałam o tranzytach, by zauważyć, że w tym czasie stacjonar­ny Pluton przebywał na moim Słońcu. W miesiącu, w którym miała miejsce dokładna koniunkcja, pochłonięta byłam tworzeniem cyklu wierszy zatytułowanych Wiersze Czarnego Słońca, które były opisem mojej walki z uczuciem pustki i bezsilności, a także wrażenia, że zapa­dam się w siebie i umieram. Próbując jakoś sobie poradzić z tym trud­nym stanem emocjonalnym, spontanicznie stworzyłam collage, który przedstawiał czarne kręgi bez środka wirujące na białym tle. W tym samym roku 1972 astronomowie odkryli czarne dziury i informacje o tym niezwykłym zjawisku zostały opublikowane. Uderzyła mnie wów­czas analogia między czarną dziurą a moim wewnętrznym doświadcze­niem, a także sposobem jego twórczego wyrażenia.

W ciągu dziesięciu lat Pluton przetranzytował przez połowę planet w moim horoskopie, jak również przez węzeł południowy i MC. Moje doświadczenia z tego okresu, a także doświadczenia innych znanych mi osób, które przeżyły intensywne tranzyty tej planety, doprowadziły mnie do przekonania, że Pluton potrafi doprowadzić nas do próżni znajdującej się w centrum naszej istoty i zmusić do konfrontacji z lę­kiem przed zagładą. Jeśli nie żyliśmy w harmonii ze wszechświatem i jesteśmy nadmiernie przywiązani do tych części naszej osobowości, które raczej powstrzymują nasz rozwój, niż mu sprzyjają, możemy mieć wrażenie, że zapadamy się w czarną otchłań bez dna; ogarnia nas strach, że zostaniemy starci na proch, staniemy się niczym, stracimy wszystko, co wiemy o sobie. Podczas trwającego dwa lata tranzytu Plu­tona przez moje Słońce wciąż losowałam ten sam heksagram zł Ching, Otchłań, który jasno ilustruje ten wymiar jego energii. Otchłań, woda nad wodą, przedstawia sytuację powtarzającego się niebezpieczeń­stwa. Oto jak Richard Wilhelm skomentował ten heksagram: „dusza zamknięta w ciele, a także to, co jasne, zawarte pośród ciemnego". By nie zatracić swej podstawowej natury, powinniśmy być jak woda, która „przed żadnym niebezpiecznym miejscem się nie cofa, żadnego upad­ku się nie lęka". „W niebezpieczeństwie potrzebna jest rzetelność, czy­li realne załatwianie wszystkiego, co jest do zrobienia, oraz kroczenie do przodu, by nie zasiedzieć się w niebezpieczeństwie i nie przepaść w nim".

Pluton sprawia nam tym większe trudności, im bardziej wąskie i niepewne jest nasze poczucie tożsamości. Dylan Thomas napisał „walczymy, walczymy z zanikaniem światła". Taka walka może się za­kończyć poddaniem, biernością, uczuciem, że zostaliśmy zwyciężeni i zniszczeni. Ale wychodzimy z niej z życiem i w rezultacie odkrywamy, że to wcale nie my zostaliśmy zniszczeni, lecz część naszego przeszłego „ja", która już nie jest nam przydatna, teraz zaś możemy odbudować swą tożsamość na solidniejszych fundamentach naszej wyższej Jaźni i stworzyć mocniejsze więzi z kosmosem. Możliwe, że dopiero po wielu latach w pełni docenimy korzyści, jakie przyniósł nam tranzyt Plutona, i poczujemy wdzięczność za traumatyczne przeżycia, dzięki którym mogliśmy się odrodzić.

W naszym społeczeństwie nie funkcjonują żadne kosmologie ani mity związane z doświadczeniem rzeczywistej śmierci ani takie, które włączałyby śmierć w szerszą perspektywę ewolucji duszy wędrującej przez wiele wcieleń. Nie mamy także rytuałów i obrzędów inicjacyjnych, które by nam pozwoliły doświadczyć śmierci różnych etapów naszego życia. Dlatego to plutonowe doświadczenie śmierci wewnętrznej, przez którą trzeba przejść samemu, bez wsparcia ze strony zbio­rowości, może się okazać wstrząsającym przeżyciem. Możemy w ogóle nie zdawać sobie sprawy, że cokolwiek zyskujemy. Twarzą w twarz z nieznanym, które wydaje się olbrzymią, groźną ciemnością, możemy naprawdę uwierzyć, że jesteśmy u kresu życia, nie wiedząc o tym, że jednocześnie docieramy do nowego początku.

Podróż w pustkę

Doświadczenie psychicznej śmierci jest najtrudniejsze wówczas, gdy mu się opieramy i zamiast wejść w siebie głęboko pozwalając na wyzwolenie i transformację energii, poddajemy się przerażeniu i ucie­kamy emocjonalnie od tego, co zachodzi w naszym wnętrzu. W wykła­dach z astrologii głębi mówiłam o wielkiej pustce, która istnieje w kosmosie i w atomie - pustce czy przestrzeni tak rozległej, że mate­ria, z której składają się planety, w porównaniu z nią zajmuje niezmier­nie mało miejsca. Gdyby ścisnąć atomy składające się na nasze ciało, skurczyłoby się ono do rozmiarów pyłka kurzu. Cała reszta to pustka. Pustka wewnątrz i na zewnątrz nas nie jest właściwie próżnią, lecz przestrzenią wypełnioną przez oscylujące wzory energii. Chińczycy uważają, że jest to chi, dynamiczna energia życia, z której bierze po­czątek wszelka materia. Chuang Tsu powiedział: „Skoro wiemy, że wielka pustka pełna jest chi, nicość nie istnieje." W przestrzeni ko­smicznej cząsteczki rodzą się w próżni i w niej znikają; kosmologie wie­lu kultur utrzymują, że z tej pustki zrodzony został świat i wszystkie żywe istoty. Próżnia, ciemność, nicość dokoła nas i w naszym wnętrzu jest w gruncie rzeczy tym, co psychologowie zajmujący się terapią Gestalt nazywają płodną próżnią, źródłem energii, wszelkiego istnienia i stawania się.

Jedną z najważniejszych rzeczy, jakich możemy dokonać pod wpły­wem tranzytu Plutona, szczególnie przez Słońce lub Księżyc, jest wej­ście w tę próżnię, w tę ciemność w naszym wnętrzu. Możemy odbyć podróż aż do samego jej centrum, nie w celach autodestrukcji, lecz po to, by wchłonąć w siebie tę ciemność i znaleźć głębsze centrum własnej istoty, które tam właśnie leży. Taka podróż jest przerażająca; rzeczy­wiście przypomina zejście do piekła. Ale jednocześnie jest drogą wzwyż, gdyż jeśli w pełni zidentyfikujemy się z tą ciemnością i doświadczymy siebie jako nicości, gdy zamiast walczyć z pustką, którą w sobie czujemy, zaakceptujemy ją, doświadczymy potężnego wyzwolenia energii, która może nas zregenerować i umożliwić transformację wszelkich wypaczonych emocji, jakie nas zatruwały. Takie wejście może się zdarzyć bez naszego świadomego wyboru i może być do tego stopnia przerażające, że potrzebna nam będzie pomoc terapeuty albo mistrza duchowego, by nie ugrzęznąć w wysysających energię zewnę­trznych rejonach ciemności, lecz dotrzeć aż do samego centrum i przejść przezeń. Pod wpływem tranzytu Plutona możemy odnieść duże korzyści z intensywnych, wyzwalających energię form terapii i dróg rozwoju duchowego - terapii pierwotnej (primal therapy), rebir-thingu, Gestalt, bioenergetyki i jogi. Należy jednak zachować ostroż­ność, by się nie zaangażować w potężne katartyczne metody bez odpowiedniego nadzoru i wsparcia. Terapie czy ścieżki duchowe

0 biernym charakterze, na przykład medytacja, w tym wypadku mogą się okazać zupełnie nieskuteczne; Pluton ze swej natury domaga się totalnego zaangażowania ciała i emocji oraz wyzwolenia energii fizycz­nej i emocjonalnej.

Gdy Pluton wszedł w koniunkcję z moim Słońcem (jednocześnie aspektując półkwadratem swoją urodzeniową pozycję) w 1972 roku, wielokrotnie miałam okazję zauważyć, że świadome doświadczenie własnej bezsilności może prowadzić do odkrycia wewnętrznej siły. Pewnego razu, w grupie terapii primal/Gestalt, przeżycie własnego strachu doprowadziło mnie do pustki i pomogło przez nią przejść; gdy wyzwoliłam ten strach w obecności grupy, przez kilka minut krzycząc: „Boję się", mój zazwyczaj łagodny głos nabrał głębokich wibracji do­chodzących z głębi brzucha, a całe ciało przez kilka następnych godzin dygotało od przepływających przez nie fal energii. Przy innej okazji, wylewając z siebie cierpienie zakończonej miłości, napisałam w Wier­szach Czarnego Słońca: „Zapal mnie. Nie umiem zapłonąć. Zapal mnie. Nie zapłonę sama. Jestem zapałką, mam czarną głowę, skrzy­wione ciało, siły za mało." Ale pisząc te słowa, choć czułam się nie­szczęśliwa i bezsilna, rozbudziłam w sobie twórczą moc, która wówczas ożywiła mnie i doprowadziła do powstania ośmiu książek w ciągu na­stępnych sześciu lat.

Jeśli w jakimkolwiek momencie życia doświadczamy bezsilności i wewnętrznej śmierci, należy pamiętać, że możemy skorzystać z wpływu Plutona, o ile: 1) dotrzemy do głębi naszego doświadczenia, za­miast cofać się z lękiem już na skraju, 2) znajdziemy wspierające, tera­peutyczne otoczenie lub pomocnika, który pomoże nam w tej wypra­wie w głąb siebie, 3) odkryjemy w sobie potężny, fizyczny lub twórczy kanał ujścia dla plutonowej energii. Wielu z nas dopiero po zejściu do końca w otchłań własnej duszy, po doświadczeniu i zaakceptowaniu cierpienia, które się tam znajduje, może zacząć drogę wzwyż - podróż, która zapewne rozpocznie się dopiero wtedy, gdy tranzyt Plutona mi­nie, ale może potrwać do końca życia. Zwykle schodząc w dół nie po­trafimy sobie nawet wyobrazić możliwości wzniesienia się w górę. Ale doświadczenie wewnętrznego schodzenia w dół i wznoszenia z powro­tem ma swój wyraźny odpowiednik w teoriach o śmierci i odrodzeniu, głoszonych przez wielu nauczycieli duchowych. Stanislav i Christina Grof piszą:

„Dusza staje przed dziwnym paradoksem: aby móc kontynuować swą podróż, musi zaakceptować pozostanie na wieki w piekle... Dopie­ro wówczas, gdy w pełni zaakceptuje się tę świadomość, naprawdę przechodzi się przez piekło i można iść dalej. Po potężnej konfrontacji z siłami zła i «czarnym mrokiem duszy» następuje świetlisty punkt zwrotny... Dusza wyłania się w promienne Boskie Światło i zostaje odrodzona."

Doświadczenie psychicznej śmierci, podobnie jak śmierci fizycz­nej, nie jest więc końcem, lecz raczej etapem w nieustającym procesie stawania się i ewolucji. Jest to odrodzenie, środek służący odrzuceniu niepotrzebnych już rzeczy z przeszłości, by mogło się wyłonić nowe. Współcześni fizycy odkryli, że czarne dziury znikają, po czym znów się pojawiają w przestrzeni kosmicznej jako białe dziury, nowe gwiazdy, nowe galaktyki. Umierają tylko po to, by się odrodzić. W greckim mi­cie Demeter schodzi do piekła, by przywrócić do życia swą córkę Per-sefonę. Ponieważ Persefona podczas pobytu w Hadesie zjadła pestkę granatu, każdego roku musi wracać do podziemnego świata na sześć miesięcy - umiera na czas jesieni i zimy po to, by mogła nadejść wiosna i by życie znów mogło powstać na nowo. Motyw śmierci i odrodzenia jest podstawą wielu religii opartych na tajemnicy, a także rytuałów ini-cjacyjnych, w których jednostka przechodzi przez niewyobrażalne cier­pienia, często musi walczyć o przetrwanie, a potem, pozostawiając za sobą przeszłą tożsamość i rolę w społeczeństwie, rodzi się pod nowymimieniem i w nowej roli. Jeśli chodzi o śmierć fizyczną, istnieją liczne informacje o pacjentach, którzy zostali uznani za zmarłych, a potem ożyli, wrócili i opisywali niebiańskie światy, które zwiedzili -wypełnio­ne światłem, przestrzenią i radością, obszary istniejące poza śmiercią. Wielu umierających pacjentów, którzy w ostatnich chwilach swego ży­cia przeżywali wizje, poddawało się śmierci spokojnie, ze świadomo­ścią, że nie jest to koniec, lecz raczej narodzenie w innym wymiarze, kolejny etap w podróży duszy przez czas i przestrzeń.

Im lepszy mamy kontakt z naszą wyższą Jaźnią, duchem; im bar­dziej identyfikujemy się z nim, a nie z naszym ego czy też rozmaitymi planetarnymi manifestacjami ego, z których składa się nasz kosmo-gram; im wyraźniej doświadczamy tego, że jesteśmy czymś więcej niż tylko naszą zwyczajną, codzienną świadomością siebie; im bardziej otwieramy się na energie wszechświata i na to, co nieznane, akceptu­jąc konieczność transformacji; im bardziej jesteśmy w stanie zaufać procesowi własnego stawania się i boskiemu planowi, który kieruje naszą ewolucją - tym lepiej będziemy potrafili poradzić sobie z tranzy­tem Plutona i skorzystać z niego. Doświadczenie zagłady, które może nam się przydarzyć albo i nie, jest skrajnie dramatyczne, ale jeśli zda­jemy sobie sprawę, co się z nami dzieje i ufamy w ostateczny wynik, nie musi być druzgocące. Tybetańska Księga Umarłych podaje instrukcje dla duszy, jak świadomie przejść przez proces fizycznej śmierci; analo­gicznie możliwe jest, byśmy świadomie przeszli przez śmierć psychicz­ną, ale tylko pod warunkiem, że przynajmniej częściowo zidentyfikuje­my się z własną duszą, czyli wyższą Jaźnią, i nie będziemy się do końca angażować w ziemskie przywiązania, pragnienia i uczucia. Dzięki iden­tyfikacji z duszą możemy doświadczyć energii Plutona nie jako narzę­dzia zagłady, a raczej jako drogi do wyzwolenia, rozbudzenia i powtór­nych narodzin.

Gdy rozmyślam o cyklu siedmiu koniunkcji Plutona do moich urodzeniowych planet, MC i południowego węzła, a także o kwadratach i opozycjach, które Pluton tworzył w tym samym okresie, naprawdę mam wrażenie, że przeszłam przez długi proces powtórnych narodzin. Przy końcu ostatniej koniunkcji, gdy przygotowywałam pierwszą wersję tego rozdziału, zapytałam / Ching, jaką postawę powinnam przyjąć wobec zakończenia tego plutonowego cyklu w moim życiu, jed­nocześnie pisząc o plutonowych lekcjach. Heksagram, który wylosowałam, nazywał się niezwykle stosownie, Po dokonaniu - woda nad ogniem albo ogień pod wodą - znów celny opis Plutona. „Kiedy woda w kotle wisi nad ogniem, oba pierwiastki wchodzą w relację, skutkiem czego zostaje wyzwolona energia (jak przy wytwarzaniu pary) - dowie­działam się. - Jednakże powstające przy tym napięcie wymaga os­trożności. Jeśli woda się przeleje, ogień zgaśnie, a jego energia zosta­nie stracona. Jeśli gorąco jest zbyt wielkie, woda uleci jako para w powietrze". / Ching powiedział mi, że nawet odrodzenie, zakończe­nie cyklu Plutona, nie może być uważane za ostateczne spełnienie; ogień i woda zaktywizowane przez tę planetę wymagają uwagi, ostroż­ności i troski. Możemy się odrodzić pod wpływem Plutona, ale to odro­dzenie jest ciągłym procesem; oznacza ono, że wchodzimy w nowy cykl doświadczeń, mając do dyspozycji zwiększoną energię i siłę, ale musi­my nieustannie ćwiczyć się w ostrożności podczas posługiwania się tą energią i wyrażania tej siły.

Plutonowe problemy: niwelowanie granic, społeczna transformacja, eliminacja

Omówiliśmy już różne doświadczenia i lekcje związane z plutono­wą potęgą, śmiercią i odrodzeniem, ale nie wspomnieliśmy jeszcze o wielu innych manifestacjach energii tej planety. Przy silnym tranzy­cie Plutona, szczególnie jeśli wpływa on na nasze Słońce, Księżyc, Wenus, Marsa czy też pierwszy, piąty, siódmy lub ósmy dom, zazwy­czaj pojawia się w nas przemożne pragnienie stopienia, zjednoczenia z czymś lub kimś. Często ta tęsknota przybiera postać pożądania se­ksualnego; może prowadzić do obsesji na punkcie własnej seksualno­ści i wrażenia, że spalamy się we własnym ogniu. Jeśli przy tym jest skierowana na konkretną osobę czy osoby, które wzbudzają w nas po­żądanie, to może sprawić, że doświadczenia seksualne z tymi osobami będą się zaliczać do naszych najpotężniejszych, najbardziej wyzwalają­cych, szczęśliwych i transcendentnych doznań w skali całego życia. Jed­nak wzmożone pobudzenie seksualne, które ma prowadzić nie tylko do wyzwolenia energii, ale do stopienia się z drugą osobą, reprezentu­je tylko jedną stronę Plutona, i jeśli ta energia nie znajdzie sobie żad­nego twórczego czy duchowego kanału, przez który mogłaby zostać wykorzystana albo wysublimowana, może przerodzić się w destrukcyjna obsesję. Dzięki twórczej ekspresji albo duchowym dyscyplinom prowadzącym do wyzwolenia energii, jak na przykład joga, możemy nauczyć się przetwarzać nasze namiętności oraz pożądania i przeko­nać się, że pragnienie poddania czy stopienia jest do pewnego stopnia tęsknotą za ponownym zjednoczeniem się z kosmosem, wejściem do kosmicznego łona. Pragniemy przekroczyć własne granice, stać się jed­nością ze wszystkim i zatracić ograniczoną świadomość własnego ego. Przez takie poddanie, przez otwarcie na kosmiczną energię, które do­konuje się, gdy znajdujemy jakieś ujście dla energii Plutona, przez do­świadczenie i pełną akceptację próżni wewnątrz nas tracimy nasze wąskie pojmowanie siebie i zyskujemy szerszą świadomość Jaźni. Ten proces pozwala na przebudowę ego w taki sposób, by obejmowało ono świadomość naszej wyższej Jaźni czy duszy. To kosmiczne spełnienie możemy także osiągnąć wyrażając energię naszego Plutona urodzeniowego czy tranzytowego przez totalne zaangażowanie w jakąś działal­ność albo cel, przez poddanie siebie jakiejś sprawie, w którą wierzymy, przez aktywny udział w reformach i odnowie społeczeństwa.

Pluton, jako planeta zewnętrzna, wpływa nie tylko na pierwotne pokłady naszej psychiki, ale także na sprawy zbiorowości - społeczeń­stwo i jego transformację. W kategoriach indywidualnego horoskopu oznacza to, że jeśli nie znaleźliśmy sobie satysfakcjonującego miejsca w społeczeństwie, jeśli nie odgrywamy w nim roli, która jest znacząca dla nas samych i dla innych, to możemy się czuć wyalienowani w relacji do własnej psychiki i do świata, w którym żyjemy. Taka alienacja może zaburzyć naszą energię i skierować ją na niszczenie, zamiast na rege­nerację. Jeśli tranzyt Plutona wpływa na nas właśnie w taki sposób, wyzwalając potężne destruktywne energie, wówczas możemy przynaj­mniej ukierunkować jego działanie oddając się zadaniu niszczenia tego, co zniszczyć trzeba - burzeniu slumsów, walce z rakiem, ujawnia­niu politycznego zła. Ale niszczenie dla samego niszczenia nie jest przekazem Plutona; rozpętana przez tę planetę furia, którą możemy odbierać jako pragnienie destrukcji, jest w gruncie rzeczy pasją, ener­gią, której lepiej użyć do odbudowy, odnowy, rozbudzenia. Potrzeba mszczenia może się przejawić w domach podporządkowanych Pluto­nowi urodzeniowo i tranzytowe, a także w dziedzinach związanych z aspektowanymi przez niego planetami. Gdy odczujemy taką potrze­bę, powinniśmy zapytać siebie, jakie nowe modele istnienia tworzymy, i skierować swoją energię na tworzenie nowego, przynajmniej w takim samym stopniu co na burzenie starego.

Moje własne motto, które jest znakomitym hasłem przewodnim w postępowaniu z Plutonem, brzmi: „Idź za energią". Nie oznacza to, że mamy podążać za każdym chwilowym impulsem czy zachcianką. Chodzi raczej o to, by pozostawać w kontakcie z energią leżącą u pod­staw naszego istnienia i pozwolić, by kierowała nas w stronę najwła­ściwszych działań i zachowań, które pozwolą nam ją wyzwolić w kon­struktywnym celu. Pluton symbolizuje przecież najgłębszy poziom naszej istoty, podstawową energię, która jest jeszcze bardziej instynk­towna i silniejsza niż energia Księżyca czy Marsa, a z pewnością tru­dniejsza do okiełznania. Dom, w którym Pluton położony jest w na­szym horoskopie urodzeniowym, i do pewnego stopnia także dom, którym włada, mówią o tym, gdzie oddajemy swą siłę, ale także w ja­kich dziedzinach możemy najskuteczniej wchodzić w kontakt z dostęp­ną nam energią i wyzwalać ją w kontrolowany sposób. Jeśli Pluton ma związek z naszym dziesiątym czy jedenastym domem, przede wszystkim wzbudzi w nas pragnienie dokonania czegoś istotnego dla społeczeń­stwa. Ale nawet jeśli wpływa na inne domy, możemy i potrzebujemy wytworzyć więzi ze społeczeństwem, spożytkowując swoją energię, za­soby i siły na rzecz jakiegoś celu, który ma znaczenie nie tylko dla nas samych. Powiniśmy skierować energię naszego Plutona na działania, które regenerują, uzdrawiają albo w jakiś inny sposób przyczyniają się do transformacji zewnętrznych i wewnętrznych ciemności w światło.

Są jeszcze dwie inne lekcje Plutona, które musimy wziąć pod uwa­gę, jeśli mamy w pełni zrealizować jego urodzeniowy potencjał i wycią­gać korzyści z tranzytów i progresji, szczególnie że progresywny Plu­ton w naszym horoskopie może pozostawać w stacjonarnej pozycji przez bardzo długi okres, dziesięć lat lub nawet więcej. Jedna z nich to nauka eliminacji. Gdy zaczynamy doświadczać wyzwolenia energii i pozwalamy, by w naszym wnętrzu rozpoczął się proces transformacji, uzyskujemy lepszy kontakt z naszą najgłębszą istotą i powierzchniowy wymiar naszego życia przestaje nas satysfakcjonować. Zaczynamy bez­pośrednio postrzegać własną esencję albo usiłujemy ją dostrzec; chce­my żyć jej energią. Wówczas pojawia się pragnienie, by wyeliminować ze swojej tożsamości, stylu życia i doświadczeń wszystko, co nie jest zasadnicze. Z tego powodu możemy się zachowywać trochę bezwzględnie, z własnego wyboru uwalniając się od postaw, zachowań, ludzi, rzeczy albo struktur, które nie rezonują z naszym wnętrzem. Jeśli nie pozostajemy w głębokim kontakcie z własnymi wewnętrznymi energia­mi, możemy odnieść wrażenie, że różne rzeczy - struktury, przekona­nia, ludzie czy przedmioty, są nam zabierane, niszczone bez naszej świadomej zgody. Jednak im lepszy mamy kontakt z najgłębszymi war­stwami własnej psychiki, tym bardziej świadomie będziemy się de­cydować na pozbywanie tego nadmiernego bagażu, tak by nasze ze­wnętrzne życie zaczęło odzwierciedlać wewnętrzne doświadczenia i rezonować z nimi. Pluton zachęca nas do zejścia pod powierzchnię doświadczeń, do eliminacji wszystkiego, co nie jest niezbędne, i do odnalezienia tego, co witalne, żywe, co dodaje nam energii, regeneruje nas samych i innych. Obszary w nas samych i w naszym życiu, które domagają się takiej penetracji, sprawy, które trzeba wyeliminować, zazwyczaj będą powiązane z domami i obszarami wpływów Plutona natalnego i tranzytowego oraz planetami, które natalny i tranzytowy Pluton aspektują w naszych horoskopach.

Uzdrawiająca moc Plutona

Jeszcze inną lekcją Plutona, a także Skorpiona w ogóle, jest to, że plutonowa energia pozwala uzdrawiać nie tylko fizycznie, ale także wewnętrznie. Ta moc uzdrawiania ma bezpośredni związek z energią, która zostaje wyzwolona w kontakcie i konfrontacji z mroczną stroną własnej psychiki. Wiele osób ze Słońcem w Skorpionie lub z silnym Plutonem, które przeszły taką transformację, ma uzdrawiający wpływ na otoczenie. Tak wiele mieli do czynienia z własnymi demonami, że potrafią zneutralizować demony kryjące się we wnętrzu innych -wściekłość, pożądanie, zachłanność czy zazdrość, które uważane są za złe, niekorzystne cechy i które odrzucamy, dając im przez to jeszcze większą moc. Jako Waga z dwunastodomowym Marsem, często waha­jąca się przed konfrontacją ze swą ciemną stroną, poczułam się uzdro­wiona dzięki bliskim związkom ze Skorpionami i plutonowymi ludźmi, którzy nieustannie muszą walczyć z własną zazdrością, lękami, gnie­wem, nienawiścią i pragnieniem piastowania władzy nad innymi. Nau­czyli się oni uważać swoją ciemną stronę za siłę i integralną część własnego człowieczeństwa.

Czym jest ta uzdrawiająca moc plutonowych ludzi, którzy walczą o przezwyciężenie własnych skłonności do sądzenia, potępiania i ni­szczenia? Może jest to swoboda, z jaką, gdy z drżeniem odkrywamy przed nimi jakieś uczucia, które uważamy za naganne, mówią: „Ach, tak. Rozumiem. Sam muszę się z tym zmagać nieustannie, każdego dnia". Ponieważ tak łatwo akceptują coś, co my uważamy za zło w swo­im charakterze, uwalniają nas od konieczności walki z tym złem, a tym samym pozwalają nam skierować energię na bardziej wartościowe cele. Jest to takie uczucie, jakbyśmy mieli chorobę weneryczną, która została uleczona przez ich słowa albo nawet samą ich obecność.
Legenda o Pięknej i Bestii mówi właśnie o uzdrowicielskiej mocy plu­tonowej akceptacji, która wymaga miłości i tolerancji dla naszych we­wnętrznych potworów. Nagrodzona powieść Ursuli LeGuin^l Wizard of Earthsea (Czarnoksiężnik Ziemiomorza), również zawiera w sobie plutonową (a także dwunastodomową) lekcję w postaci czarodzieja, który uczy się konfrontować z własnym cieniem i absorbować go.

Gdy Pluton wyzwala energię w naszym wnętrzu, w pierwszej kolej­ności uwalnia emocje, które uważamy za negatywne - gniew, nazna­czone frustracją pragnienia, nienawiść, zazdrość - wszystkie trucizny, które gromadząc się w naszej psychice, zniekształcone i zdegenerowa-ne, gdyż pozbawiliśmy ich światła świadomości i akceptacji, zatykały nasze centrum jak muł. Wejście w kontakt z ciemnymi siłami oznacza konieczność konfrontacji ze swoimi wewnętrznymi demonami: może­my się czuć opętani, pozbawieni jakiejkolwiek kontroli, możemy tracić wiarę w siebie. Ale co się dzieje, gdy już poznamy swoje ciemne siły, przyznamy im miejsce w naszej tożsamości i zintegrujemy ze świado­mością, nie lękając się ich i akceptując jako ludzkie? Energia, która uwalnia się wraz z nimi, zostaje przekształcona i teraz możemy ją spożytkować do innych celów. Jesteśmy w stanie lepiej korzystać z własnych zasobów, wznieść się wyżej, wzmocnić własną motywację i osiągnąć więcej, niż wcześniej uważaliśmy za możliwe. Mamy więcej siły, którą możemy skierować na osiąganie naszych celów. Dzięki niej wchodzimy także w głębszy kontakt ze sobą, z centrum naszej istoty,
możemy wzmacniać się słuchając swojego wewnętrznego głosu. W re­zultacie możemy pomagać innym w zmaganiach z ich demonami; je­steśmy w stanie przeniknąć pod powierzchnię doświadczeń, dostrzec, co się dzieje w ich wnętrzu i przeprowadzić przez proces transformacji. Możemy uzdrawiać i regenerować innych, tak jak uzdrowiliśmy i zregenerowaliśmy siebie.

Plutonowe związki

Jeśli nasz Pluton leży w siódmym domu, włada nim albo powiąza­ny jest ścisłym aspektem z Wenus, mamy do przerobienia lekcje doty­czące dotarcia do naszej wewnętrznej siły przez relacje z innymi ludźmi. Pluton jako planeta odpowiedzialna za relacje może wskazy­wać na to, że szukamy partnera, którego energia dałaby nam poczucie, iż żyjemy, który jest intensywny, spostrzegawczy, głęboki i obdarzony silną wolą. Jednak taka plutonowa osoba może być również dominują­ca, wymagająca, dogmatyczna, zazdrosna i destruktywna; plutonowe związki w negatywnym wydaniu mogą się degenerować w relacje opar­te na wzajemnej manipulacji, walce o władzę, psychologicznych woj­nach albo obsesyjnym, symbiotycznym przywiązaniu. Jedna ze stron może przywiązywać nadmierne znaczenie do seksualnej albo finanso­wej strony związku. Obydwoje partnerzy mogą zbyt wiele inwestować w siebie nawzajem, do tego stopnia, że przetrwanie związku staje się równoznaczne z przetrwaniem każdego z nich z osobna. Niezdolni do zaspokojenia własnych potrzeb, możemy się domagać, by nasz partner kompensował te niedobory. Niezdolni doświadczyć i afirmować wła­sną energię życiową, możemy odczuwać nieodparty pociąg do osoby, która rozbudza w nas intensywne emocje i seksualność, błędnie uzna­jąc tę intensywność za wskaźnik uczucia albo odnalezienia właściwego partnera. Możemy także uważać, że związek oparty na miłości musi jednocześnie zawierać dramatyczny ładunek nienawiści i pożądania i że pozostawanie w takim związku jest równoznaczne z życiem w atmosfe­rze nieustannych kryzysów i zamętu uczuciowego.

Ale plutonowy związek nie musi być destruktywny dla żadnego z partnerów. Modelowe partnerstwo, w którym dominuje energia Plu­tona czy Skorpiona, powinno być intensywne, transformujące i prowa­dzić nas daleko w głąb siebie. W takim związku wykorzystujemy nasz wgląd psychologiczny dla dobra rozwoju własnego i partnera, a nie po to, by zdominować drugą stronę. Konstruktywny związek plutonowy opiera się na dzieleniu mocy z drugą osobą i posługiwaniu się nią dla dobra obu stron. Powinniśmy się w nim czuć na tyle bezpiecznie, by pragnąć wzmacniać się wzajemnie i działać według zasady: ja wygry­wam/ty wygrywasz, zamiast ja wygrywam/ty przegrywasz albo ty wygrywasz/ja przegrywam. Partnerzy zaangażowani w pozytywny plu­tonowy związek często zauważają wyraźne, głębokie zmiany w relacji między nimi, zmiany, które mogą zupełnie przekształcić łączącą ich więź i dać im poczucie nieustannego jej odradzania. Pozytywne part­nerstwo plutonowe dodaje energii, sił witalnych i jest pełne namiętno­ści, a jednak pochodząca z niego energia nie jest kierowana wyłącznie na zajmowanie się sobą nawzajem, ale także wyrażana na zewnątrz w konkretnych działaniach podejmowanych przez obydwoje partnerów albo przez każdego z osobna.

Jeśli Pluton w naszym kosmogramie odpowiada za relacje (tzn. związany jest z siódmym domem albo z Wenus), powinniśmy wykorzy­stywać jego energię w wielu związkach, nie tylko w partnerstwie uczu­ciowym. Potrzebujemy intensywnych więzi emocjonalnych z kilkoma osobami, z którymi wspólnie moglibyśmy docierać do wewnętrznych głębin. Musimy odwoływać się do własnego wglądu i zrozumienia wo­bec wielu ludzi, z którymi łączą nas bliskie indywidualne relacje. Po­winniśmy także konstruktywnie zaspokajać nasze pragnienie władzy i kontroli tworząc znaczące związki, w których moglibyśmy głęboko od­działywać na innych w sposób uznawany za istotny przez obie strony.

W tym rozdziale omówiliśmy wiele doświadczeń wewnętrznych, jakie może przynieść nam Pluton, i rozważaliśmy niesione przez nie lekcje. Teraz więc podsumujmy: co możemy zrobić, jeśli Pluton jest silny w naszym kosmogramie i tworzy trudne aspekty urodzeniowe albo tranzytowe do innych planet?

  1. Możemy odnowić kontakt z naszą duszą czy wyższą Jaźnią, by ła­twiej przyjąć doświadczenie wewnętrznej śmierci i odrodzenia nie tracąc przy tym do końca poczucia tożsamości ani umiejętności funkcjonowania w świecie.

  2. Możemy zrobić miejsce w życiu i we własnym wnętrzu, by świado­mie doświadczać wyzwalania energii.

  3. Możemy zająć się jakąś intensywną formą terapii albo ścieżką du­chową, która pomoże nam przejść przez to doświadczenie.

Możemy zainteresować się filozofią religii, na przykład buddyzmem tantrycznym, a także mitologiami, które zajmują się kwestią śmierci i odrodzenia i które mogą nas symbolicznie przeprowadzić przez takie doświadczenie.

  1. Możemy poszukać konstruktywnych kanałów dla naszej energii - fizycznych, które pomogą nam pozbyć się nagromadzonych trucizn, a jeszcze lepiej celów, w które moglibyśmy się zaangażować całko­wicie: fizycznie, emocjonalnie i intelektualnie, tak by nie tylko wy­zwalać i przetwarzać wewnętrzną energię, ale także wykorzystać ją do konkretnych działań i może zrobić coś wartościowego dla społe­czeństwa.

  2. Możemy aktywnie zaangażować się w społeczne reformy, nie tylko niszcząc to, co należy zniszczyć, ale także odkrywając, co trzeba stworzyć.

  3. Możemy wyeliminować z naszego życia postawy, zachowania albo doświadczenia, które już nie są nam niezbędne, i zastąpić je takimi, które są ważne.

  4. Możemy pogłębić nasze kontakty z ludźmi o silnych wpływach Plu­tona albo Skorpiona, którym udało się przejść przez własny wewnę­trzny mrok i którzy mogą nam pomóc w naszych zmaganiach.

  5. Wreszcie, gdy już zaczynamy się wynurzać z mroku i odkrywamy w sobie światło świtu, możemy stać się uzdrowicielami i pomagać in­nym, którzy zmagają się z chorobą albo demonami własnej psychiki.
    Możemy pozwolić, by nasza obecność stała się dla nich światłem, siłą, która będzie ich uzdrawiać i podtrzymywać w procesie ich transformacji, regeneracji i rozbudzenia.T.S. Eliot napisał w Czte­rech kwartetach:

Aby posiąść to, czego nie posiadasz, Musisz oddać to, co posiadasz. Aby dojść do tego, kim nie jesteś, Musisz iść drogą, na której nie ma ciebie.

...Musimy być stali i stale przesuwać się W inne natężenie,

Dla dalszej jedności i głębszej wspólnoty, Przez mroczny chłód i puste odludzie ...W moim kresie jest mój początek.*

Przekład Krzysztofa Boczkowskiego.

List do Skorpiona

Poniższe fragmenty pochodzą z listu, który napisałam w kwietniu 1980 roku do przyjaciela, Skorpiona. Ma on Słońce w koniunkcji z Merkurym, położone w ścisłym kwadracie do Plutona, a oprócz tego sześć innych kwa­dratów z Lwa na Skorpiona, które łączą jego drugi dom z piątym. Publiku­ję ten list, choć jest osobisty, gdyż wierzę, że może przemówić do osób zmagających się z najciemniejszymi stronami Plutona i pomóc im w rozpo­znaniu, przetworzeniu i skanalizowaniu energii ich wewnętrznego mroku.

Pytasz, dlaczego musisz walczyć z mrokiem - z niezmierzoną otchłanią wściekłości, namiętności i samotności we własnym wnętrzu; dlaczego czasa­mi ten mrok cię wchłania, ogarnia bez reszty, każe niszczyć wszystko, co ko­chasz. Myślę, że ten mrok wewnątrz ciebie, czarna dziura w samym centrum twojej istoty, jest w równym stopniu darem, co przekleństwem - bramą do ist­niejącej w tobie potężnej, transformującej, uzdrowicielskiej energii, do białych dziur przebudzenia w twoim wnętrzu... Ten mrok jest ścieżką, kanałem ener­gii, próżnią wolną od atomów, która może zostać otwarta, uwolniona i afir-mować nasze piękno, nasze światło, zamiast mu zaprzeczać. Nie mówię tu o pozbawionym ugruntowania świetle z wysoka, o nie mających nic wspólnego z życiem śpiewach Hare Kńszny, odlatywaniu w przestrzeń czy o duchowości, która twierdzi, że kocha wszystkich ludzi, lecz nie jest w stanie w pełni otwo­rzyć serca na drzewo, kobietę czy dziecko. Światło, które się liczy, to takie, które wchłania ciemność, ogarnia ją i nie pozwala jej się zniszczyć, lecz wzmacnia się jej energią... Mówi się: zwalcz ciemność za pomocą światła. Owszem, światła; ale takiego światła, które potrafi spotkać się z ciemnością, jak świt spotyka się z nocą, a nie tylko lśnić na j ej powierzchni jak cienka za­słona. Światła, które wchłania ciemność, włącza ją w siebie. Światła, które może się załamać i krwawić, ale potem powraca do zdrowia i mknie przed' siebie jak promień lasera, skondensowane, zjednoczone, ukierunkowane, afirmujące.

Można ćwiczyć tai chi; można medytować; można rozsiewać wokół szla­chetne wibracje. Ale czy w ten sposób naprawdę przetwarzamy ciemność, czy tylko od niej uciekamy? Czy naprawdę schodzimy w dół, docieramy do energii naszego centrum, do naszego bólu, pustki, furii i namiętności, i czy pracujemy z nimi, by je podźwignąć w górę? Nie wierzę już we wznoszenie się na coraz wyższe poziomy, śpiewanie mantr, otaczanie siebie i innych aurą białego świa­tła, jeśli jednocześnie wchodzimy w psią kupę na chodniku i odwracamy oczy od bagna we własnym wnętrzu. Każdy z nas musi przejść przez ból, a nieprzeskoczyć ponad nim. Przez wściekłość, a nie ponad nią. Tam tkwi źródło naszej energii; tylko tam znajdziemy siły konieczne, by przeciwstawić się koszmarom we własnej duszy i dokoła nas. Musimy uznać je za swoje wyzyskać je, wywo­łać reakcję nuklearną we własnym wnętrzu, zrzucić bomby, które nie zabijają, lecz otwierają nas na innych...

Czterdzieści lat temu naziści wypuścili swoje demony na ludzkość. Teraz nie ma już obozów śmierci, ale nazizm nadal trwa, w nas i dokoła nas. Na­zizm naszej psychiki to odmowa dotarcia do mroku w naszym wnętrzu iprze-transformowania go. Nie dochodzimy wystarczająco daleko; docieramy w pobliże centrum, po czym uciekamy z przerażeniem; projektujemy nasze de­mony na zewnątrz i w rezultacie musimy niszczyć innych, by się od nich wy­zwolić, a przez to tylko dodajemy im siły, pozwalamy, by nas zdominowały, by nas zniszczyły, zamiast rozbudzić...

Ja także, podobnie jak ty, walczę z demonami i czuję się zwyciężona przez siły pozostające poza moja kontrola. Ale powoli uczę się rozpoznawać, że pod tą porażką kryje się afirmacja życia. Każde ukłucie bólu, każdy okrutny cios noża, każdy wykręcający wnętrzności krzyk to zdrowa, piękna, wrażliwa część nas samych, która krzyczy, gdyż pragnie wyrazić swe istnienie i nie zgadza się, by otaczające nas zewsząd okrucieństwa deptały po niej, niszczyły ją, zaprze­czały jej. Jest zniekształcona jedynie dlatego, że na całym świecie nie znalazła miejsca, gdzie mogłaby przeżywać i wyrażać całe swoje piękno.

Ja także mam w sobie ciemność. Ale uczę się z nią nie walczyć, nie burzyć się przeciwko niej. Zamiast tego zagłębiam się w samo jej centrum - nurkuję w tę próżnię, chwytam fale i cząstki roztańczone w moim wnętrzu, staję się nimi, zaczynam ich używać do tego, by afirmować, otwierać się, budzić na miłość. To właśnie jest cały sekret. Pytasz, gdzie zwierzę spotyka się z duchem. Właśnie tu. Dzięki naszej wściekłości możemy budować mosty prowadzące do innych ludzi, zamiast je palić. Dzięki cierpieniu możemy grać muzykę. Dzięki naszemu przerażeniu możemy zagłębiać się w otchłań własnej samotności i odkryć, że ta samotność kryje w sobie pełną zdolność do miłości...

Mówisz, że zdany jesteś na łaskę swojego cierpienia, swojego gniewu, swo­jej pasji... Jeśli nadal chcesz wskrzeszać swoją przeszłą tożsamość, jeśli chcesz obwieszczać sobie, mnie i całemu światu, że jesteś człowiekiem, który musi niszczyć to, co kocha, to zrób tak, pozbieraj popioły i idź dalej; to twój wybór. Ale nie jest to wybór, do którego ja przyłożę ręki; i nie jest to wybór, który mu­sisz uczynić. Masz inne możliwości. Jeśli musisz coś zniszczyć, wyładować na czymś swoją chęć zemsty, uderzaj w zło na świecie, które na to zasługuje, przy­łącz się do ekipy rozbiórkowej i burz slumsy, przyłóż pochodnię do bezwarto­ściowego wraka samochodu. Ale nie niszcz mnie; i nie niszcz piękna, które

jest tobą. Śmiało, biegnij, krzycz, nasyć tę noc swoją wściekłością. Ale niech to będzie celebracja, nie akt zniszczenia. Niech to będzie afirmacja twojej siły życiowej i umiejętności kochania. Połącz ze sobą barwy gniewu i frustracji, bólu i samotności, ale w taki sposób, by powstał z nich obraz promiennego świtu.

CZĘŚĆ TRZECIA Astrologia a rozwój wewnętrzny

Rozdział 8

Zasady astrologii głębi

Wszyscy składamy się ze skrawków i łat materii tak bezkształtnej i różnorodnej, że każdy fragment i każda chwila mają swoją rolę do odegrania. Montaigne

Czy zaprzeczam sobie? Niech i tak będzie (...) Jestem wielki. Zawie­ram w sobie nieprzeliczoną mnogość. Walt Whitman Ten, który zajmuje się swoim wyższym Ja, staje się wielkim człowie­kiem; ten, który zajmuje się niższym Ja, staje się małym człowiekiem. Mencjusz

Centrum, którego nie mogę znaleźć Mój nieświadomy umysł zna; Nie mam powodów do rozpaczy Bo jestem tam przez cały czas. W.H. Auden

Ludzie, którzy zajmują się astrologią, nieustannie mają do czy­nienia z pytaniami dotyczącymi celu, wartości i zastosowania tej sztuki. Jaką wartość ma zgłębianie astrologii? Czy znajomość obe­cnych i przyszłych wpływów nie wzbudza w nas poczucia bezsilności albo nie działa na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni? Jak się ma astrologia do wolnej woli? W jaki sposób powinniśmy korzystać z astrologii, by wzmacniać siebie i innych i by nie czuć bezradności w obliczu czynników, na które, wydawałoby się, nie mamy żadnego wpływu? Te i inne pytania, które często słyszymy, pozwalają nam wypracować konstruktywną filozofię interpretacji horoskopu, mogą też posłużyć za punkty przewodnie w duchowej podróży, mając nas doprowadzić do zrozumienia celów i pożytków astrologii.

Zatrzymajmy się więc przez chwilę w tym miejscu i zastanówmy się nad własnym podejściem do astrologii. Dlaczego zajmujemy się akurat nią? Dlaczego właśnie ty czytasz ten rozdział? Czego tu szu­kasz? Czy astrologia interesuje cię po prostu dlatego, że działa? Dla­tego, że daje spójny system myślowy, który pomaga ci poczuć się bezpieczniej w świecie? A może twoje poczucie tożsamości jest nie­stabilne i nie potrafisz doświadczyć siebie bezpośrednio, astrologia zaś pomaga ci zdefiniować swoje „ja"? Czy ten system pomaga ci pod­trzymywać przekonania na swój temat, kultywować stare postawy, dobre i złe, i opierać się zmianom? Czy ty sam, korzystając z astrolo­gii, uzależniasz się od przeczytanych czy usłyszanych interpretacji pla­net, znaków, domów i aspektów własnego horoskopu, czy też raczej dostrajasz się do swojego wewnętrznego głosu, uczysz się dawać wię­cej innym i doznawać łączności ze wszechświatem? Ważne jest, by każdy z nas odpowiedział sobie szczerze na te pytania, gdyż nasza mo­tywacja i podejście mają bezpośredni wpływ na to, w jaki sposób pla­nety będą na nas działały i na ile będziemy potrafili pomóc innym ludziom. Jak możemy pomóc innym w dotarciu do ich wnętrza i zinte­growaniu energii pozostających w konflikcie, jak możemy nauczyć ich współpracy z uniwersalnymi energiami i sterowania własnym życiem (rozumiejąc przez to podążanie za głosem wyższej Jaźni), jeśli sami uważamy się za ofiary planet i nie potrafimy wykorzystać z pożytkiem energii, które nieustannie na nas wpływają?

Astrologia a cele naszego życia

Zgłębianie wiedzy astrologicznej jest ważnym celem samym w so­bie, ale nie należy tracić z oczu celu jeszcze istotniejszego - astrologia powinna służyć do tego, by poprawić jakość ludzkiego życia, umożli­wić nam rozwój i osiągnięcie harmonii ze sobą i z otoczeniem. Astro­logia służy temu celowi, gdy pomaga nam zintegrować pozostające w konflikcie aspekty naszej osobowości i zwrócić się ku ważnym zada­niom, czekającym na nas w zewnętrznym świecie. Nie wierzę w wiedzę dla wiedzy, sztukę dla sztuki, naukę dla nauki ani astrologię dla astro­logii, gdyż takie podejście zakłada pogoń za wieloma przelotnymi ce­lami zamiast za jednym wszechogarniającym i jednoczącym celem.

Życie w dwudziestym wieku stało się niewiarygodnie wyspecjali­zowane i rozdrobnione. Od chwili gdy w społeczeństwie zaczęła się rozmywać wiara w Boga i w kosmologie zakładające istnienie jednego Stwórcy, straciliśmy kontakt nie tylko z jednoczącym centrum zewnę­trznym, ale także punktem oparcia w sobie i usiłujemy wypełnić tę próżnię mnóstwem nie powiązanych ze sobą celów i zainteresowań. Pragniemy, by praca, kochanek, rodzina czy studia nadały naszemu życiu sens, którego sami nie potrafimy odnaleźć. W kategoriach naszego horoskopu oznacza to, że pozwalamy dominować najpierw jednej planecie, a potem innej, i kręcimy się w kółko jak dzieci w elek­trycznych samochodzikach, co chwilę zmieniając kierunek jazdy i zde­rzając się z innymi ludźmi, którzy, podobnie jak my, także nie jadą w żadnym określonym kierunku i usiłują znaleźć w życiu jakiś sens. Może nie potrafimy dotrzeć do własnego centrum, wewnętrznego światła, studni, z której moglibyśmy czerpać uzdrawiającą energię wszechświata; nasze planetarne głosy są ciągle skłócone i nie chcą słu­chać siebie nawzajem. Zamiast współbrzmieć w planetarnej symfonii tworzonej przez dyrygenta, centralną, zjednoczoną Jaźń, tworzą kakofonię przypominającą wieczorny zgiełk w barze.

Każdy z nas powinien zapytać siebie: Jaki jest cel naszego życia, indywidualny czy zbiorowy? Do czego powinny zmierzać nasze posta­wy i działania? Czy sposób, w jaki korzystamy z astrologii, rzeczywi­ście zgadza się z tym celem? Czy odwołujemy się do niej, by poprawić jakość ludzkiego życia? Czy rzeczywiście przyśpieszymy swój rozwój, jeśli będziemy nieustannie gonić za nowymi informacjami, zamiast asymilować i stosować wiedzę, którą już posiedliśmy? Czy naprawdę służy nam przekonanie, że nie potrafimy utrzymać żadnej pracy, gdyż mamy Urana w kwadracie do Marsa w szóstym domu? Czy pomoże­my znajomym i klientom, jeśli będziemy im wpajać lęk przed nadcho­dzącymi tranzytami Saturna, zamiast zachęcać, by wykorzystali ener­gię tej planety z pożytkiem dla siebie?

Od czasu gdy nauka zdetronizowała religię, astrologia popadła w niełaskę wraz ze wszystkimi innymi dziedzinami wiedzy, które uzna­no za przesądy. Jeśli nie zastanawiamy się, w jaki sposób używamy efemeryd i czemu ma to służyć, popychamy astrologię w ślady nauki kon­wencjonalnej. Wszyscy wiemy z gazet, co się dzieje, gdy ludzie nie ponoszą odpowiedzialności za skutki swych działań. Wiemy, do czego doprowadził przemysł, który nastawiony jest wyłącznie na zysk i lek­ceważy środowisko naturalne, co się dzieje, gdy rządy poszczególnych państw zajmują się przede wszystkim zaspokajaniem własnych ambi­cji, zamiast zaakceptować wzajemne zależności i współpracować ze sobą, albo gdy sfrustrowane jednostki, które nie chcą lub nie potrafią respektować potrzeb innych ludzi, stają się kryminalistami. Przypo­mnijmy np. Einsteina, który miał palec boży do Urana w trzecim domu i przez długi czas zajmował się fizyką tylko dla niej samej, lek­ceważąc pytania stawiane przez dziewiąty dom. Dopiero gdy ujawnił przed prezydentem Rooseveltem militarny potencjał energii nuklear­nej, zaczął się zastanawiać nad dalekosiężnymi skutkami swej pracy. Powinniśmy więc bardzo poważnie zastanowić się, czego właści­wie uczy nas astrologia, jak korzystamy ze swej wiedzy i jakie pożytki przynosi ona nam samym i innym ludziom, którym udzielamy porad. Należy uważać, by nie zagubić się w szczegółach i nie traktować kosmogramu jak układanki składającej się z oddzielnych kawałków, wówczas bowiem powstaje niebezpieczeństwo, że interpretując go nade wszystko będziemy próbowali udowodnić swą rację i pokazać, jak łatwo nam przychodzi zredukowanie skomplikowanego obrazu człowieka i jego potencjałów do schludnego wzoru. Upraszczając zło­żone połączenia odcinamy się od chaosu istniejącego wewnątrz i na zewnątrz nas - od chaosu, który, gdy go do siebie dopuścimy, może przynieść nam oświecenie i pomóc w integracji wewnętrznej. Ważne jest też, jakie pytania zadajemy. Nie należy pytać: Co oznacza mój kwadrat Saturna do Merkurego?, czy Co się stanie, gdy Pluton utworzy opozycję do mojego Słońca?, lecz raczej skupiać się na takich kwe­stiach, jak: Jaki jest maksymalny potencjał połączonej energii tych dwóch planet? Jak mogę wyrazić ten potencjał we własnym życiu? Jakie postawy i działania wyrażające aspekt tych dwóch planet będą pożytecz­ne dla mnie i dla innych? Co mogę zrobić, by otworzyć się w pełni na energię tego tranzytu, nauczyć się odpowiednio postępować już wtedy, gdy pojawią się jego pierwsze zwiastuny, i zastosować to, czego się nau­czyłem, gdy aspekt się uściśli? Jak mam zintegrować energię każdego tranzytu z energią innych planet, by nie zdominował on mojej świadomości, lecz by wzmocnił moje poczucie wewnętrznego centrum? W jaki sposób mogę użyć wpływu wszystkich natalnych planet i aspektów, a tak­że tranzytów i progresji, by poprawić jakość mojego życia, wzmocnić związki, zwiększyć swój udział w życiu społeczeństwa i poczucie łączno­ści z wszechświatem?

Może na wiele spośród tych pytań nie potrafimy odpowiedzieć. Ale musimy je sobie zadawać i nieustannie uświadamiać sobie, w jaki sposób posługujemy się astrologią i jak moglibyśmy z niej korzystać. Jeśli nie będziemy z całego serca pragnęli zrozumieć i wyrazić najwyż­szego potencjału naszych planet, znaków, domów i aspektów, to za­pewne nigdy nie dotrzemy do właściwych odpowiedzi.

Dialog z naszymi osobowościami planetarnymi

Z punktu widzenia astrologii głębi planety nie reprezentują po prostu poszczególnych cech naszego charakteru, lecz są istniejącymi wewnątrz nas subosobowościami, samodzielnymi, obdarzonymi wła­snym życiem jednostkami. Sterowane fantazje i dialogi z naszymi wewnętrznymi osobowościami, które w zasadzie odpowiadają oso­bowościom planetarnym, wykorzystywane są przez psychosyntezę, kierunek psychoterapii o orientacji duchowej, którego twórcą był Ro-berto Assagioli. Te wewnętrzne osobowości to na przykład dobra wróżka, mały mazgaj, pracoholik, zapaśnik, hałaśliwy kibic, lew salo­nowy czy buntownik. Większość z nich odpowiada naszym poszcze­gólnym planetom. Uran w pierwszym domu będzie buntownikiem, Saturn w Pannie w szóstym - pracoholikiem, Mars w Byku w siódmym - zapaśnikiem, Księżyc w Rybach w czwartym - zapłakanym dziec­kiem, Wenus w Bliźniętach w jedenastym - duszą towarzystwa.

Rzadko dopuszczamy do głosu wszystkie nasze subosobowości jednocześnie. Przeważnie pojawiają się one na scenie po kolei, na przykład jeżeli czujemy gniew, siódmodomowy Mars prowokuje kłót­nię, potem do głosu dochodzi czwartodomowy Księżyc, który czuje się urażony i każe nam się wycofać, a jeszcze później uaktywnia się na przykład jedenastodomowa Wenus w Bliźniętach i rzucamy się w wir życia towarzyskiego, zapominając o gniewie i przewrażliwieniu. Każ­da z tych planet może dochodzić do głosu na chwilę, godzinę, dzień albo nawet dłużej, i wówczas inne planety pozostają w tle, niewidoczne, dopóki one także nie zostaną uaktywnione. Jeśli Saturn aspektuje akurat nasze czwartodomowe Słońce w Pannie, to możliwe że osobo­wość związana z Saturnem aktualnie dominuje w naszym życiu. Przez kilka miesięcy skupiamy się na obowiązkach wobec rodziny i obsesyj­nie zajmujemy się organizacją spraw domowych. Potem jednak Saturn wchodzi w opozycję do naszego dziesiątodomowego Marsa w Rybach i nagle uświadamiamy sobie, do jakiego stopnia zaniedbaliśmy się w pracy. W sposób charakterystyczny dla opozycji możemy teraz prze­skoczyć do Marsa i zidentyfikować się z jego osobowością, koncentru­jąc się z kolei na sprawach zawodowych, a zaniedbując dom i rodzinę. Po kilku miesiącach zdominowanych przez Marsa znów zmieniamy bieg, dopuszczając do głosu Słońce w Pannie w czwartym domu, i na powrót poświęcamy się życiu domowemu. Taki tryb życia staje się przyczyną wielu problemów i wytrąca nas z równowagi. Jeśli pozwala­my, by jedna z planetarnych osobowości dominowała naszą świa­domość przez zbyt długi czas, blokujemy tym samym pragnienia i potrzeby innych planet, które również powinny zostać zaspokojone, jeśli mamy osiągnąć wewnętrzną harmonię.

Od czasu do czasu huśtawka między dwiema planetami może się okazać konieczna, przynajmniej w przypadku opozycji; ale jeśli po­zwalamy jednej planecie dominować zbyt długo, zapominając przy tym o innych, przyczyniamy się do rozszczepienia własnej osobowości i wprowadzamy chaos w swoje życie. W podanym wyżej przykładzie, jeśli skupimy całą uwagę na rodzinie, to możemy zaniedbać pracę za­wodową do tego stopnia, że znajdziemy się na krawędzi jej utraty; potem z kolei, chcąc odzyskać bezpieczeństwo zawodowe, wyrzucimy ze świadomości wszystkie potrzeby rodziny i poświęcimy się wyłącz­nie pracy, aż pewnego dnia odkryjemy, że mąż zamierza nas porzucić, a zaniedbane dzieci coraz gorzej radzą sobie w szkole i spędzają cały czas na ulicy. Gdybyśmy w okresie zaangażowania w pracę zostawili sobie w życiu choćby minimum miejsca na wyrażanie czwartodomowego Słońca, a na etapie zajmowania się domem nie zapominali o dziesiątodomowym Marsie i wypełniali przynajmniej najważniejsze obowiązki w pracy, może nie doszłoby do takiego bałaganu w obu tych dziedzinach życia.

Aby wyrażać wszystkie nasze planetarne osobowości w zintegro­wany sposób, musimy najpierw uświadomić sobie, jakie miejsce każda z nich zajmuje w naszym życiu - czego się domaga, jak się manifestu­je, jak najlepiej można zaspokoić jej potrzeby. Spróbujmy obserwo­wać siebie w działaniu, w chwilach gdy wyraźnie przemawia przez nas któraś z planetarnych osobowości. Powinniśmy poświęcić trochę cza­su i uwagi na to, by je zidentyfikować i zaprzyjaźnić się z nimi. Pamię­tajmy przy tym, że rozmaite nasze cechy, które być może już nam nie służą i w dorosłym życiu przysporzyły nam kłopotów, wykształciły się w przeszłości jako sposób radzenia sobie ze światem. Nie należy ich więc osądzać surowo, lecz akceptować i traktować ze zrozumieniem. Co się jednak dzieje, gdy już zaakceptujemy jakąś nie chcianą stronę nas samych i przyznamy jej prawo do istnienia? Otóż, co naj­ciekawsze, w takiej sytuacji przechodzi ona transformację i zaczyna odkrywać przed nami swój pozytywny potencjał. Jeśli powstrzymamy się od niechęci do spragnionego uczuć dziecka, którym jest nasz Księ­życ w Raku, przestaje ono marudzić, a w zamian ujawnia swą troskli­wość i wrażliwość na innych, a także umiejętność obdarzania nas ciepłymi uczuciami; gdy przestaniemy potępiać lenistwo i trudności z koncentracją Marsa w Rybach, rozluźnia się on i prowadzi nas do kreatywnych, natchnionych działań.

Spróbujmy obserwować pojawianie się i znikanie ze sceny naszych rozmaitych subosobowości. Wkrótce zaczniemy się orientować, kiedy przez naszą świadomość przemawia tylko jedna lub dwie planety, a kiedy potrafimy pomieścić w sobie wszystkie naraz albo przynajmniej więk­szość z nich. W miarę jak nasza świadomość się rozszerza, coraz łatwiej nam przychodzi uświadamianie sobie wszystkich swoich wewnętrznych głosów. Po jakimś czasie bez trudu możemy przechodzić od jednej plane­ty do drugiej i konsultować podejmowane decyzje z każdą z nich. Jeśli wnaszym życiu jest miejsce na wyrażenie energii wszystkich planet, prze­stajemy identyfikować się z pojedynczymi subosobowościami, lecz steru­jemy nimi z centralnego punktu naszej istoty. Dzięki temu zyskujemy moc i jasność widzenia, które umożliwiają nam przezwyciężenie najtru­dniejszych nawet konfliktów zawartych w naszym kosmogramie.

W książce How To Handle Your T-Square opisałam niektóre z moich planetarnych osobowości i chcąc je nauczyć współdziałania, pozwoliłam im przeprowadzić dialog ze sobą. Dialogi z planetami, mówienie do nich i słuchanie tego, co one mają nam do powiedzenia, to potężna technika wywodząca się z terapii Gestalt i z psychosyntezy, w której prowadzi się dialogi z subosobowościami. Takie rozmowy pomagają nam wejść w bezpośredni kontakt z rozmaitymi cząstkami nas i połączyć je w harmonijną całość. Spójrzmy na taki fragment:

W tej scenie brały udział Słońce i Neptun w Wadze tworzące pół-krzyż ze ścisłym kwadratem Księżyca w Baranie i Urana w Raku. Podobne dialogi między naszymi planetami, uruchamiając przynależ­ne do nas archetypy, mogą odkryć nie uświadamiane dotychczas pła­szczyzny naszych wewnętrznych dramatów i pomóc w transformacji energii skłóconych ze sobą planet.

Astrologia a proces transformacji

Kolejna zasada astrologii głębi mówi, że człowiek nie jest statycz­ną istotą, zdefiniowaną i ograniczoną przez konkretne położenia pla­net w urodzeniowym horoskopie, lecz raczej procesem, zbiorem wzorców energetycznych i manifestacji nieskończonych możliwości istnienia, które znajdują się w ciągłym ruchu i nieustannie wchodzą we wzajemne relacje. Współczesna fizyka uczy nas, że wszystko we wszechświecie składa się z falowo-cząsteczkowej energii. Materia jest po prostu energią wibrującą na niższych częstotliwościach. Częstotli­wość wibracji atomów, z których składa się nasze ciało, wynosi w przybliżeniu 1015 cykli na sekundę, jąder atomowych- 1022, cząsteczek -109, a komórek- 103. Wydaje nam się, że składamy się z materii sta­łej i solidnie umiejscowionej w czasie, gdyż nasze ciała, takie, jakimi postrzega je świadomość, są gęste i ich fizyczna manifestacja zmienia się powoli. Niesiemy w świadomości ciąg powiązanych ze sobą wspo­mnień; działamy w ramach ustalonych struktur i zależności, które po­zwalają nam zdefiniować własne poczucie tożsamości.

Przez większą część czasu nasza świadomość pozostaje ograniczo­na do niezmiernie małej części nas samych. Nie zdajemy sobie spra­wy, iż nasze ciało składa się z około 1027 par elektronów i protonów, które tworzą tryliony jąder komórkowych, które z kolei tworzą trylio­ny atomów, które tworzą tryliony - a dokładniej 1014 albo 100 trylio­nów - komórek. Każdy podsystem w organizmie człowieka ma swoje prawa i świadomość, która determinuje i reguluje jego rozwój. W każ­dym z tych podsystemów zachodzi proces wymiany i transformacji energii, umożliwiony przez połączenia z innymi podsystemami i do­stęp do energii z zewnątrz. Często zapominamy, że nie jesteśmy tylko świadomością siebie; trzymamy się kurczowo tego, co uważamy za własną tożsamość, zdeterminowaną przez swoją przeszłość. Opiera­my się zmianom i rozwojowi, który być może zdefiniowany jest w naj­drobniejszych szczegółach przez ten aspekt naszej istoty, który pozostaje poza świadomością.

Współczesna fizyka oraz religie Wschodu uczą nas w mądrych te­kstach, jak np. / Ching, że zmiana jest jedyną rzeczywistością. Jesteśmy nieustannie stwarzani na nowo; należałoby właściwie określić ten proces jako stawanie się, nie zaś istnienie. Definiując siebie przez pozycje planet w natalnym horoskopie często nie uświadamiamy so­bie, w jaki sposób, przez kontakt ze swoim wewnętrznym światłem, moglibyśmy stać się czymś więcej, rozbudzić uśpione dotychczas wymiary każdej z planet, przekoczyć konflikty kwadratur i opozycji, uaktywnić połączenia tworzone przez midpunkty i małe aspekty, a roz­budzone przez tranzyty i progresje. Nasze kosmogramy urodzeniowe nie są mapami osobowości, ale raczej mandalami, które wskazują moż­liwości transformacji energii, opisują dynamiczny potencjał, z którym się urodziliśmy i który możemy rozwinąć współdziałając z dostępną nam w każdej chwili energią wszechświata.

Trudno nam postrzegać siebie jako nieustający proces, mamy bo­wiem wrażenie, że w naszym życiu istnieją trwałe struktury; operujemy w ramach wyznaczonych wzorców i mówimy językiem, który zasadni­czo jest martwy, pełen statycznych rzeczowników, a ubogi w czasowni­ki, które wyraźniej opisują prawdziwą rzeczywistość wewnętrzną i zewnętrzną. Na to, jak postrzegamy siebie i innych, ma wpływ słowo „być"; mówimy: „ja jestem", „ty jesteś", jakbyśmy byli zastygłą w cza­sie fotografią, a nie filmem, w którym przeszłość, teraźniejszość i przy­szłość są ze sobą nierozerwalnie powiązane i wpływają na siebie wzajemnie. Tworzymy definicje i tożsamości, by poczuć się bezpiecz­niej pośród przepływu emocji i zmian dokoła nas, tym samym jednak określamy naszą teraźniejszość przez kategorie pochodzące z prze­szłości, ograniczając w ten sposób możliwości, jakie niesie przyszłość.

Współczesna fizyka zakłada, że nic nie jest pewne; wszystko, co ist­nieje, wykazuje jedynie tendencje do istnienia; wszystko jest prawdo­podobieństwem, a nie niewzruszoną rzeczywistością. Tak więc gdy mówimy, że jesteśmy Słońcem w Wadze albo Słońcem w Rybach, czy też że mamy Wenus w Skorpionie w kwadracie do Marsa w Lwie, w zasadzie powinniśmy mówić, że często manifestujemy się jako nasz znak Słońca w Wadze czy w Rybach i że mamy tendencje do doświad­czania dramatycznych, intensywnych konfliktów uczuciowych w zgo­dzie z charakterem kwadratu Wenus do Marsa. Każdą pozycję i aspekt planet naszego horoskopu można wyrażać na wiele różnych sposobów, najczęściej jednak ograniczamy się do niewielkiego fragmentu całego spektrum. Rzadko korzystamy z całej sieci energetycznej tworzonej przez wszystkie nasze aspekty, midpunkty i inne elementy kosmogramu i nie próbujemy nawet wychodzić poza najprostsze manifestacje tych czynników.

Jeśli chcemy doświadczyć siebie jako procesu i pozwolić sobie na nieustanne stawanie się tym, czym jest nam przeznaczone się stać, nie powinniśmy zbyt mocno przywiązywać się do przeszłych wzorców i definicji własnej tożsamości, astrologicznych czy innych, lecz pozostać otwartymi na transformację i płynąć z energią wszechświata, korzysta­jąc z wzorców zawartych w naszym kosmogramie i przekształcając je, a także otwierając się na nowe możliwości niesione przez tranzyty i pro­gresje. W tym celu musimy przygotować się na niepewność, cierpienie i zamęt, jakie niesie za sobą każda przemiana, oraz rozbudzić w sobie zaufanie do boskiego planu, zawarte w nim są bowiem lekcje, które musimy przerobić, i nie zawsze są to lekcje, jakich szukamy świado­mie. Musimy się otworzyć na kosmos, słuchać jego głosu rozbrzmie­wającego w centrum naszej psychiki i odpowiadać mu afirmacją i/W-daję się; otwieram się; zgadzam się na transformację; poddaję moją własną wolę Woli Uniwersalnej; akceptuję następny etap mojego stawa­nia się.

Subosobowości według znaków *

* Copyright Tracy Marks 1982. Przedruk z The Sąuare Aspect, Tracy Marks, wydanej przez Sagittarius Rising Publishing Company

Poniższa lista zawiera przykładowe osobowości planetarne, jakie możemy odnaleźć we własnym wnętrzu, uszeregowane według znaków zodiaku. Na pierw­szy rzut oka może się nam wydawać, że posiadamy prawie wszystkie cechy zwią­zane z naszymi dominującymi znakami, ale po uważniejszym zastanowieniu odkryjemy, że tylko kilka z nich tworzy zasadniczy rdzeń naszej osobowości. Wie­lu z nas może na przykład rozpoznać w sobie „spragnione dziecko" albo „przyta-kiwacza", ale konkretna postać, jaką ta osobowość przyjmuje, a także jej potrzeby, pragnienia, cele i wzorce zachowania będą inne u każdego człowieka.

BARAN

wojownik

;niewolnik ekscytacji; człowiek czynu; przeciwnik; rozpuszczony bachor ;pionier ;krzyżowiec ;„Macho"

przywódca narcyz

poszukiwacz przygód demon szybkości

sportowiec ryzykant

kandydat do złotego „Ja pierwszy"

medalu inicjator

podżegacz szczery do bólu
spontaniczne dziecko
agresor

BYK

Matka-Ziemia

hodowca

materialista

leniwy włóczęga

piesek pokojowy

lokomotywa

buldożer

menedżer

kolekcjoner

koneser przyjemności zmysłowych

artysta

leń

egocentryk

wytwórca

nuworysz

„Panna Uległa"

hedonista

epikurejczyk

konformista ;

„Pan Pazerny";

granit;

niewzruszona skała ;

przedsiębiorca;

swój chłop;

żarłok;

rozrzutnik

BLIŹNIĘTA

gaduła

pleciuga

dowcipniś

plotkarz

amator

motylek towarzyski

mistrz tysiąca pytań

logik

naukowiec

„Pan Dociekliwy"

nocny Marek

spryciula

posłaniec

żywe radio

żongler

nerwus

życzliwy sąsiad;

pulpit sterowniczy;

stonoga;

sprzedawca;

bibliotekarz;

wszystkowiedzący;

gospodarz talk show;

manipulator

RAK

głodne dziecko

medium

mięczak

żółw

histeryk

gąbka

dobra matka

mazgaj

biedne maleństwo

ośmiornica

męczennik

Matka Hubbard

obrońca

bluszcz

przeżuwacz

gospodyni domowa

, . zbieracz

matka karmiąca

opiekun

melancholik

pocieszacz

struś

„kwoka"

LEW

gwiazda

dowódca

świetlik

rozbawione dziecko

miłośnik życia

zdobywca nagrody

bohater

twórca

wodzirej

przystojny książę

egotysta

latarnik

Romeo

chwalipięta

tchórzliwy lew

Don Juan

szpaner

romantyk

jaskrawe światło

złote serce

królowa pszczół

król

.

dyktator

„pierwsze skrzypce"

aktor

playboy

mąż zaufania

ulubieniec publiczności

medalista

PANNA

analityk

purytanin

niewidzialny człowiek

organizator

zakonnica

stróż porządku

księgowy

wcielenie pokory

moralnego

sceptyk

pomocnik

anatom

sekretarka

„Panna Zmartwiona"

wcielenie oszczędności

domowy tyran

fanatyk zdrowia

pielęgniarka

pracoholik

pracowita pszczółka

życzliwy sługa

„Panna Układna"

„Pan Nieśmiały"

złota rączka

perfekcjonista

człowiek do czarnej roboty

WAGA

„Pan Nieskazitelny"

przyjemniaczek

współpracownik

człowiek środka

księżniczka pokoju

„Słodycz i Jasność"

bezstronny sędzia

księżniczka z bajki

mediator

huśtawka

anioł

esteta

naśladowca

uśmiechnięta pani domu

opiniodawca

mistrz savoir vivre'u

wdzięczny gość

Charlie Brown

królowa piękności

„Uśmiechnij się"

flirciarz

żona swojego męża

posłuszne dziecko

czaruś

negocjator

mistrz pozorów

pochlebca

łagodna gołębica

SKORPION

dochodzeniowiec;

badacz podziemia;

zazdrosna suka ;

eksperymentator;

maniak seksualny; niewolnik intensywnych wrażeń;

poszukiwacz prawdy;

„Pan Niewybaczalski";

elektrownia

żałobnik

nałogowiec władzy

ekstremista

niszczyciel

odnowiciel

dyktator

mafioso

sędzia

stoik

wulkan

cicha woda

pustelnik

detektyw

manipulator

wyłudzacz

wilk

skorpion

psycholog

uzdrowiciel

szybkowar

STRZELEC

poszukiwacz

profesor

wieczny student

moralista

przyjaciel całego świata

wolny duch

badacz

misjonarz

filozof

guru

mól książkowy

abnegat

spóźnialski

„Bez Umiaru"

wędrowiec

optymista

„Pan Hojny"

wszystkowiedzący

dogmatyk

mistrz generalizacji

profesor etyki

stary mędrzec

filantrop

sportowiec

przewodnik

wolny strzelec

KOZIOROŻEC

administrator

biznesmen

stoik

wcielenie wytrwałości

pracoholik

„Bohater Pracy"

realista

mistrz wyrzeczeń

konformista

pełen strachu

„Wielki Tatuś"

wzór odpowiedzialności

Atlas

samotnik

autorytet

szef

skąpiec

mizantrop

pesymista

opoka bezpieczeństwa

podpora

alpinista

uparty indywidualista

zdobywca statusu

Machiavelli

prezydent

juczny osioł

żelazna baba

żywiciel rodziny

aktywista

WODNIK

humanista

nonkonformista

niezależny artysta

poszukiwacz prawdy

przyjaciel całego świata

reformator

liberał

buntownik

wynalazca

dziwak fan

wolny duch mistrz dystansu;

mistrz unikania zobowią­zań

heretyk

wichrzyciel

dysydent

indywidualista

uczony

szalony geniusz

zbawca ludzkości

anarchista

wariat

wyrzutek społeczeństwa

outsider

polityk

przywódca grupy

RYBY

mistyk

włóczęga

idealista

kosmonauta

złote serce

kameleon

poeta

medium

męczennik

żeglarz bez steru

wybraniec bogów

muzyk

„bezkręgowiec"

wcielenie pokory

naśladowca

Kopciuszek

wizjoner

zagubiona dusza

pasożyt

mistrz uników

ofiara

elf

wcielenie współczucia

melancholik

wrażliwy słuchacz

marzyciel

chodząca bezbronność

„Panna Łzawa"

anioł miłosierdzia

eskapista

gąbka

„Panna Bezradna"

nieuchwytny

wybawca

cynik

biedne maleństwo

**********************************************************

Przekroczenie natalnego horoskopu

Kolejną ważną zasadą astrologii głębi, która w gruncie rzeczy zbiera w jedno wszystkie pozostałe, jest to, że możemy przekroczyć ogranicze­nia własnego horoskopu. Niesiemy go ze sobą przez całe życie, ale wmiarę jak krystalizujemy się wewnętrznie, uczymy się wierzyć ducho­wemu przewodnikowi i wchodzimy w kontakt z uniwersalnymi energia­mi, coraz mniej zdani jesteśmy na łaskę konfliktów generowanych przez urodzeniowe pozycje naszych planet. Może mamy natalną opozycję Wenus do Urana; w takim razie boimy się wpaść w pułapkę zobowiązań uczuciowych i w rezultacie trafiamy na partnerów, którzy dają nam upragnioną wolność, gdyż sami obawiają się głębokiego zaangażowania, w jakiś sposób są nam niedostępni albo szybko zrywają związek. Przy takim aspekcie lęk przed ograniczeniami trwałego związku może nas nie opuścić przez całe życie, nie musi on jednak przeszkadzać w tworzeniu ważnych, trwałych więzi. Z czasem uświadomimy sobie lepiej, jaki ro­dzaj wolności jest dla nas najważniejszy, na co możemy się zgodzić,

aczego nie potrafimy tolerować, nauczymy się wyrażać własne potrzeby i tworzyć związki, które pozwolą zaspokoić najistotniejsze z tych po­trzeb. Może uda nam się wejść w kontakt z własnym wewnętrznym świa­tłem, które stanie się źródłem oświecenia dla nas samych i dla innych, dając naszemu „ja" poczucie spełnienia, dzięki któremu przestanie ono być zdane na łaskę potrzeb, które wcześniej wydawały się nam ważne. Opozycja Wenus do Urana od czasu do czasu może się przejawiać wkonfliktowy sposób, budząc w nas tęsknotę, by się wyswobodzić, po­większyć własne terytorium i zbadać możliwości innych związków, ale takie pragnienia nie będą już dominowały naszej świadomości.

W opisywaniu urodzeniowego kosmogramu można użyć analogii z teatrem marionetek. Gdy poszerza się nasza świadomość, gdy uczy­my się wznosić ponad swój kosmogram i sterować własną energią, za­miast pozwalać, by kierowały nami niższe popędy, gdy poznajemy nowe sposoby wyrażania planet i aspektów i staramy się zaspokoić wszystkie swoje sprzeczne potrzeby, przestajemy być marionetkami we własnym kosmicznym spektaklu, zaplątanymi w sznurkach, lecz reży­serujemy przedstawienie patrząc na scenę z góry.

W tym momencie można by zapytać, czy rzeczywiście powinniśmy dążyć do przejęcia kontroli nad planetami i osiągnięcia pozycji mistrza lub dyrygenta naszej planetarnej symfonii, czy może raczej należy pod­dać się Bogu, uniwersalnej Woli, boskiemu planowi czy jakkolwiek je­szcze chcemy nazwać najwyższą siłę działającą we wszechświecie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że te dwa podejścia wykluczają się wzaje­mnie. Ale sprzeczność znika, gdy zrozumiemy, że boska siła, działają­ca w centrum wszechświata, pomaga nam rozwinąć w sobie centralną Jaźń, która integruje podzielone składniki naszej osobowości. Skoro mamy przejąć odpowiedzialność za kształt naszych kosmicznych spek­takli, to powinniśmy się upewnić, że reżyserem nie jest nasze ego, skła­dające się z niższych popędów, ani jedna czy dwie planety, lecz Jaźń, która je transcenduje, centrum świadomości, które ogarnia i przekra­cza wszystkie nasze planetarne osobowości. Zbudowanie w sobie świa­domości tego wyższego centrum jest oczywiście procesem trwającym przez całe życie (a być może nawet przez wiele wcieleń).

W dalszej części tego rozdziału skupimy się na tym, jak możemy zbudować w sobie świadomość Jaźni. Ale najpierw zastanówmy się, w jaki sposób możemy, świadomie albo nieświadomie, wyjść poza najniższe poziomy własnego horoskopu i rozwinąć jego najwyższy poten­cjał. Przede wszystkim tranzyty i progresje dostarczają nam wciąż nowych możliwości samorozwoju, otwierając nowe połączenia energe­tyczne w naszych urodzeniowych kosmogramach i przedstawiając nam alternatywne sposoby odczuwania, myślenia i działania. W ciągu roku wewnętrzne planety tworzą wszystkie możliwe aspekty do planet urodzeniowych. Cykl progresywnego Księżyca pozwala nam w ciągu 27-30 lat doświadczyć wewnętrznie wszystkich znaków i dojść do emo­cjonalnego porozumienia ze wszystkimi planetami. Saturn także za­myka swój cykl w ciągu 29 lat, dając nam w tym czasie możliwość zastosowania energii każdej planety w praktycznych działaniach, za­mknięcia pewnej fazy jej rozwoju i przygotowania do następnej.

W ciągu całego życia planety transsaturniczne aspektują wszystkie nasze planety urodzeniowe; i choć nie wszystkie utworzą pełną serię aspektów do każdej planety natalnej, każda z nich na swój sposób prze­prowadza nasze planetarne osobowości przez proces transformacji. Uran roztrzaskuje wszystko na kawałki, ale także wyzwala to, co wcze­śniej pozostawało skrępowane; transcendentne mgły Neptuna rozmy­wają; siła Plutona niesie zagładę, ale również obietnicę odnowy. Klucza­mi do procesu naszego rozwoju są także solariusze; wskazują one możliwości integracji planet, znaków i domów, które w kosmogramie urodzeniowym pozostają w konflikcie. W latach, w których planety tworzące natalnie kwadrat czy opozycję w solariuszu znajdują się w koniunkcji, trygonie lub sekstylu, najłatwiej jest dostrzec alternatywne sposoby wyrażania i integracji ich energii. Na przykład jeśli Saturn wsolariuszu tworzy trygon do naszego Księżyca solariuszowego albo natalnego, to, podobnie jak przy trygonie tranzytującego Saturna do urodzeniowego Księżyca, mamy okazję, by się nauczyć, jak odpowiedzial­nie angażować się w trwałe związki lub długofalowe przedsięwzięcia, jak stabilizować emocje, zamiast je tłumić, jak czerpać satysfakcję z dojrza­łego zachowania i odpowiedzialności w wielu dziedzinach życia. Jeśli zintegrujemy te planety świadomie, będziemy mogli wykorzystać swoje doświadczenia następnym razem, gdy natalny kwadrat czy opozycja Saturn-Księżyc wywoła w nas depresję lub stresy emocjonalne.

Po drugie, okazję do stawania się dają nam związki z innymi. Mię­dzy osobami, które pozostają ze sobą w bliskim kontakcie, szczególnie seksualnym, mieszkają razem albo są mocno ze sobą związane w jakiś inny sposób, zachodzi wymiana energii. Wpływ jest tu wzajemny. Tacy ludzie uaktywniają uśpione aspekty swojej osobowości albo otwierają nowe kanały ekspresji. W ich obecności nasze zachowanie zmienia się do tego stopnia, że czasem zdumiewa to nas samych. Porównując ho­roskopy możemy odkryć rozmaite wzorce powiązań. Na przykład na­sza bardzo nieharmonijna Wenus, nadwrażliwa i podatna na iluzje z powodu opozycji Neptuna albo wymagająca i niespokojna w miłości, gdy wyraża najniższe poziomy kwadratu do Jowisza, rozkwita przy lu­dziach, którzy mają planety stojące do niej w trygonie lub sekstylu. Możemy nawet utworzyć szczęśliwe małżeństwo z człowiekiem, który ma Marsa w sekstylu do naszej Wenus i Saturna w trygonie do niej, seksualność i witalność tej osoby będzie bowiem nas stymulować, nie stwarzając przy tym nierealistycznych oczekiwań czy fantazji, Saturn zaś wzbudzi w nas zdrową, dojrzałą miłość, lojalność oraz zdolność do tworzenia solidnych, trwałych więzi. Z drugiej strony ten sam partner może mieć Merkurego w Rybach, w ścisłej opozycji do naszego elokwentnego i racjonalnego Merkurego w Pannie, co spowoduje, że bę­dziemy mieć przy nim kłopoty z organizacją i jasnym wyrażaniem myśli. Jeśli mimo to będziemy z uporem dążyć do poprawienia jasno­ści komunikacji, po jakimś czasie może się okazać, że osiągnęliśmy głębsze zrozumienie z ukochaną osobą, a ponadto ujawniła się nasza uśpiona kreatywność i duchowość, nauczyliśmy się myśleć bardziej in­tuicyjnie, wykorzystując wyobraźnię i holistyczny punkt widzenia, oraz lepiej potrafimy wyrażać emocje.

Ważne osoby w naszym życiu uaktywniają nasze uśpione potencja­ły, a także pozwalają nam rozwinąć w sobie cechy i sposoby zachowa­nia, które nie wynikają z samego tylko natalnego horoskopu. Możemy oczywiście liczyć na to, że cudze trygony i sekstyle do nieharmonijnych planet w naszym kosmogramie złagodzą nasze konflikty; jest to jednak ryzykowne, bo gdy taka osoba zniknie z naszego życia, nagle zostajemy sami z tymi konfliktami i odkrywamy, że nie nauczyliśmy się ich roz­wiązywać. Możemy jednak wiele się nauczyć obserwując, w jaki sposób tacy ludzie na nas wpływają i jak w ich obecności wyrażamy swoje nie-harmonijne planety. Dzięki temu po rozstaniu z partnerem czy inną ważną osobą możemy zastosować to, czego się nauczyliśmy, i świado­mie sterować wyrażaniem własnych energii. Nie jest to łatwe, ale jeśli rzeczywiście czegoś się nauczyliśmy, z pewnością okaże się możliwe.

Sposoby rozwijania własnych potencjałów urodzeniowych

Kolejną metodą przekroczenia ograniczeń horoskopu urodzeniowego jest zrozumienie i świadome wyrażanie najwyższego potencjału naszych planet, znaków, domów i aspektów.

Najpierw powinniśmy się zastanowić nad pozytywnymi stronami każdej z naszych planetarnych pozycji. Księżyc w Koziorożcu, chociaż znajduje się tu w upadku, z pewnością ma jakieś zalety, podobnie jak Wenus w Pannie, Saturn w dwunastym domu czy Mars w siódmym. Większość tekstów astrologicznych podkreśla trudności związane z takimi położeniami, ale każda pozycja planety ma swoje mocne i sła­be punkty. Jakie więc są mocne punkty każdej z naszych planet? Dopóki ich nie zrozumiemy, nie będziemy potrafili wyrazić ich świa­domie.

Po drugie, powinniśmy się zastanowić nad naszymi harmonijnie aspektowanymi planetami. Trygony i sekstyle zazwyczaj trzeba uak­tywniać świadomie; kierując w nie energię, uwalniamy kwadraty i opo­zycje od nadmiernego napięcia, które może przeszkadzać w rozwiąza­niu ich konfliktów.

Po trzecie, możemy wykorzystać władcę domu, w którym znajdują się nieharmonijnie ustawione planety. Jeśli władca ma jakieś harmo­nijne aspekty, spróbujmy pokierować jego energią tak, by wyrażać ją przez dom, którym rządzi. Może to zmniejszyć stres, którego doświad­czamy w danej dziedzinie życia, i wyzwolić potencjał znajdujących się tam domu nieharmonijnych planet.

Po czwarte, możemy się zająć syntezą kwadratów i opozycji, zwra­cając największą uwagę na te, które są najściślejsze. Powinniśmy szu­kać sposobów integracji nie tylko planet, ale także znaków i domów. W How To Handle Your T-Square pokazuję, jak można dokonać synte­zy każdej opozycji domów i znaków i jak mogą one kooperować ze sobą dla wzajemnej korzyści, zamiast pozostawać źródłem konfliktów. Aby zrozumieć, jak dwie planety pozostające w opozycji mogą ze sobą współpracować, powinniśmy się najpierw zastanowić nad ich koniunk-cją; kwadrat z kolei można rozpatrywać tak, jakby był to trygon. Nigdy nie poznamy w pełni potencjału naszego kwadratu Pluton-Merkury, jeśli będziemy opierać się na podręcznikach astrologii, które mówią nam jedynie o problemach, na jakie natrafimy, posiadając ten aspekt.

Więcej skorzystamy czytając, a jeszcze lepiej zastanawiając się same­mu, jak Merkury i Pluton mogą funkcjować w trygonie. Przypomnijmy sobie, jak wyrażaliśmy energie tych planet w czasie, gdy tranzytujący albo progresywny Merkury tworzył trygon do naszego Plutona lub tranzytujący Pluton trygon do Merkurego. Jeśli uda nam się zgrać ze sobą energię tych dwóch planet, osiągnięta harmonia będzie miała nawet większy potencjał niż przy trygonie, bowiem kwadratura daje tu dodatkową motywację w działaniu. Przy opozycji z kolei jest możliwość stopienia energii planet tak, jak przy koniunkcji, z tym że dodatkowo zyskamy tu świadomość, jaką daje opozycja.

Związki między poszczególnymi planetami mogą się okazać nawet ważniejsze niż ich położenie w znakach i domach. Współczesna fizyka uczy nas, że cała rzeczywistość jest właściwie siecią oscylujących wzo­rów energii. Nie istnieje nic trwałego, niezmiennego w czasie i prze­strzeni, ani też nic nie istnieje samo przez siebie, bez związku ze wszystkim innym. Aspekty, a do pewnego stopnia także midpunkty łą­czące planety, znaki i domy, które w innym wypadku nie byłyby połą­czone, symbolizują istniejące w naszej psychice kanały energetyczne, które możemy wykorzystywać z pożytkiem dla siebie albo też nie, w zależności od tego, jak ich używamy. Ważną zasadą astrologii głębi jest to, że działanie każdego aspektu można przekształcić. Kwadrat wykazuje tendencje do tworzenia konfliktów między dwiema częścia­mi naszej osobowości; opozycja wykazuje tendencje do projektowa­nia jakichś naszych cech na innych ludzi. Musimy jednak pamiętać, że dynamiczne połączenie między dwiema planetami nie jest ograniczo­ne do charakterystyki konkretnego aspektu. Połączenie energii dwóch planet zawsze zawiera w sobie potencjał dla własnej transformacji.

Wróćmy jeszcze raz do omawianej wcześniej koniunkcji Saturna z Neptunem (patrz rozdział 5: Saturn/Uran i Saturn l Neptun}. Jeśli ta koniunkcja aspektuje którąś z naszych ważnych planet, jest to dla nas przesłanie, że musimy się nauczyć integrować wpływy Saturna i Nep­tuna. Oczywiście można usiąść i narzekać, że nie potrafimy się skupić, w pracy panuje chaos, czujemy się niespokojni i zagrożeni, odcięci od źródeł inspiracji i nie potrafimy niczego dokonać na płaszczyźnie du­chowej czy twórczej. Ale ta koniunkcja, zmuszając nas do zmagań z pozornie sprzecznymi wpływami, może także doprowadzić do ich har­monijnej syntezy. Dzięki kombinacji wpływów Saturna i Neptuna możerny nauczyć się w porę zauważać własne ograniczenia, wpłynąć w nowe struktury, nadawać przypływom natchnienia konkretny kształt, obserwować własne fantazje, oceniać je i sterować nimi, sprecyzować swoje wartości i ideały i odbudować w sobie wiarę, zweryfikować swoje umiejętności w związkach, dzielić się przeżywanym chaosem, iluzjami i niepokojem z innymi, pogłębiając i wzmacniając więzi uczuciowe. Wszystkie nasze aspekty i kombinacje planet (nawet takich, które na-talnie nie tworzą żadnego głównego ani małego aspektu, a połączenie między nimi powstaje przez aspekt tranzytowy albo tranzyt na ich midpunkcie), mogą zostać zintegrowane, a ich energia przekształcona, jeśli tylko uświadomimy sobie, w jaki sposób można to zrobić, i zasto­sujemy tę wiedzę w praktyce.

Piątą techniką służącą rozwijaniu potencjałów naszego urodzeniowego horoskopu jest świadome wykorzystywanie możliwości tych pla­net, które znajdują się na midpunkcie dwóch innych, szczególnie jeśli jest to midpunkt kwadratu lub opozycji. W ten sposób można dokonać syntezy dwóch nieharmonijnych energii. Midpunkt kwadratu wyzna­cza dwie półkwadratury, a midpunkt opozycji tworzy półkrzyż. Można wykorzystać te punkty do wyzwolenia napięcia nieharmonijnego aspektu. Nawet midpunkty między planetami, które urodzeniowo nie są połączone aspektem, mogą nam pomóc rozbudzić uśpione aspekty nas samych. W moim horoskopie Merkury położony jest na midpunk­cie Neptuna i Plutona. Przekonałam się, że pisanie uaktywnia sekstyl Neptun-Pluton i pozwala mi stać się przekaźnikiem dla uniwersalnych energii. Gdy z kolei zaczęłam wykorzystywać w tym, co piszę, osobiste doświadczenia emocjonalne, pozwalając dojść do głosu Księżycowi w Baranie, okazało się, że dzięki temu mogę czerpać z ogromnych za­sobów energii emocjonalnej i inspiracji, ponieważ midpunkty Słońca z Neptunem i Marsa z Plutonem (obie te pary planet nie są połączone aspektami) wypadają właśnie na Księżycu położonym przy IC i na MC. Szóstą techniką godną polecenia jest zwrócenie uwagi na małe aspekty, szczególnie na kwintyle i bikwintyle, które poszerzają naszą świadomość i pozwalają nam odkryć oryginalne, twórcze sposoby łą­czenia dwóch osobowości planetarnych. Małe aspekty są szczególnie ważne w kosmogramach z dużą ilością kwadratur i opozycji, gdyż na­pięcia tworzone przez te konflikty łatwo aktywizują wszystkie energe­tyczne połączenia istniejące w horoskopie. W kosmogramach, w których występuje niewiele ścisłych aspektów, małe aspekty, jeśli są do­kładne, mogą działać bardzo dynamicznie. Ponieważ znaczenie tych aspektów nie jest dokładnie zbadane, najlepiej korzystać z nich nie określając z góry, jak powinna działać półtorakwadratura czy półsekstyl, lecz raczej przyglądając się obydwu planetom i pytając siebie, jak moglibyśmy konstruktywnie połączyć ich energię.

Siódma technika, polecana gdy jakiś żywioł albo jakość jest słabo zaznaczona, polega na wzmacnianiu tego żywiołu czy jakości przez zwrócenie uwagi na domy, w których występują związane z nimi znaki i planety. Na przykład Saturn może nas wiele nauczyć o żywiole ziemi, Księżyc i Neptun o wodzie, a Mars o energii kardynalnej.

Ósma technika polega na aktywnym wyrażaniu północnego węzła Księżyca i planety rządzącej znakiem, w którym węzeł jest położony, ta planeta bowiem mówi nam, w jaki sposób powinniśmy realizować nasze przeznaczenie w życiu. Wypełnianie zadań związanych z północ­nym węzłem najczęściej nie jest łatwe; powinniśmy najpierw zastano­wić się nad tym, jak możemy wyrażać kombinację znaku i domu, w których węzeł leży, w połączeniu z ich władcami. Wtedy dopiero mo­żemy świadomie próbować zastosować to zrozumienie w życiu, szcze­gólnie w chwilach gdy bezpieczne przeszłe wzorce związane z węzłem południowym ciągną nas jak magnes. Węzła południowego także nale­ży używać - jego energia jest łatwiej dostępna niż energia którejkol­wiek z planet - ale musimy go używać rozważnie, po to, by wypełnić zadania związane z węzłem północnym.

Oprócz integracji osi węzłów należy także zwrócić uwagę na to, by dostarczać sobie odpowiedniego pokarmu emocjonalnego, akceptując i wyrażając potrzeby naszego Księżyca. Dopóki nie zaspokoimy pod­stawowych, instynktownych potrzeb Księżyca, każda próba rozwijania w sobie wyższej Jaźni może prowadzić do samooszukiwania i zwodze­nia innych. Musimy najpierw zaakceptować i zaspokoić potrzeby oso­bowości, zanim spróbujemy je przekroczyć. Aby rozwinąć potencjał naszego urodzeniowego Księżyca, powinniśmy się nauczyć rozumieć własną naturę i środowisko, w którym żyjemy, odbierać wpływy cykli planetarnych na poziomie emocjonalnym i instynktownym, a także poddać się kosmicznym falom i zaufać, że doniosą nas one do bez­piecznych brzegów naszej wyższej Jaźni. Jeśli nie będziemy potępiać ani osądzać własnych instynktów i nauczymy się kochać pierwotną część naszej natury, uwolniony od ciężaru Księżyc sam ujawni przed nami możliwości współpracy z energią zewnętrznych planet.

Planety i znaki znajdujące się w dwunastym domu również są bar­dzo ważne dla naszego rozwoju. Jeśli nie zrozumiemy ich potencjału i nie zaakceptujemy ich energii jako silnej, żywotnej części naszej oso­bowości, mogą one działać destrukcyjnie i powodować przymusy we­wnętrzne. Często uważamy, że dwunastodomowe planety osłabiają nas i działają na naszą niekorzyść. Przez takie podejście tłumimy i znie­kształcamy ich energię. Akceptując je i dopuszczając do świadomości te energie, uprzednio wtłoczone w zakamarki naszej psychiki, uwal­niamy się od nagromadzonych napięć, dzięki czemu dwunastodomo­we planety mogą stać się dla nas źródłem siły i wsparcia.*

* Zagadnienia związane z dwunastym domem zostały omówione szczegóło­wo w książce Trący Marks The Twelfth House, opublikowanej przez Sagittarius Rising, a rozprowadzanej przez CRCS Publications.

Transformacja energii planetarnych przez samoakceptację

Podkreślenie wagi planet i znaków położonych w dwunastym domu wiąże się z następną ważną zasadą astrologii głębi - mianowicie, że energię naszych planet można transformować przez postawę akcep­tacji i łagodne traktowanie siebie. Jednym z wielkich paradoksów na­szego życia jest to, że gdy przestajemy odrzucać te swoje cechy i zacho­wania, które nam się nie podobają, i zaczynamy je akceptować, uwalniamy się od dominacji uprzednio tłumionych stron naszej osobo­wości. Jeśli na przykład irytuje nas nasza Wenus w Raku, która nieu­stannie domaga się wsparcia i czułości, nie pozwolimy innym ludziom troszczyć się o nas ani nie będziemy w pełni potrafili cieszyć się tym, co od nich otrzymujemy. W rezultacie potrzeba doznawania opieki bę­dzie coraz bardziej dominować w naszym życiu, my zaś będziemy osą­dzać ją coraz surowiej. Gdy tłumimy energię którejś z naszych plane­tarnych osobowości osądzając ją, opierając się jej albo walcząc z nią w inny sposób, ta osobowość nasyca się energią konfliktu i coraz bar­dziej uporczywie domaga się ekspresji. Jej głos upodabnia się do pła­czu głodnego dziecka, które krzykiem oznajmia, że czuje się zaniedba­ne i nieszczęśliwe, a im głośniej płacze, tym bardziej się boimy, że potrzeby owej energii burzą równowagę naszego życia.

To, czy każda z planet w naszym kosmogramie będzie działała na naszą korzyść, czy też niekorzyść, przede wszystkim zależy od naszej postawy i umiejętności używania jej energii. Każda planeta ma swoje potrzeby, które stara się zaspokoić, i będzie wpływać destrukcyjnie, jeśli zignorujemy te potrzeby albo zaniedbamy daną sferę życia. Naj­częściej konflikty wywołane są przez planety położone w dwunastym domu oraz przez Księżyc, ale także w przypadku kwadratu czy opozy­cji zdarza się, że zbyt mocno i jednoznacznie identyfikujemy się zjed­na tylko stroną aspektu, lekceważąc potrzeby drugiej planety.

Ilekroć odczuwamy niechęć do którejś z naszych planetarnych oso­bowości i tłumimy ją, gdyż wydaje nam się, że działa ona w zniekształ­cony, destrukcyjny sposób, powstaje w nas uczucie niezadowolenia i braku równowagi. Powinniśmy wówczas zwrócić się do własnego wnę­trza i określić źródło tego niezadowolenia. Która planeta leży u źródeł problemu? Jakie jej potrzeby nie są zaspokojone? Jak moglibyśmy za­spokoić te potrzeby w harmonii z potrzebami wszystkich innych pla­net? Gdy już nauczymy się dostrzegać wszystkie nasze wewnętrzne subosobowości, słyszeć ich głosy i zauważać, kiedy każda z nich poja­wia się na scenie, możemy przeprowadzić z nimi dialog. Spróbujmy na przykład wcielić się w swojego Marsa i odezwać się do Wenus, a potem odpowiedzieć w jej imieniu. Może dzięki temu znajdziemy rozwiąza­nie niektórych dylematów stwarzanych przez kwadrat tych dwóch pla­net. Można też zacząć od pozycji obiektywnego obserwatora, nie identyfikując się z żadną planetą, lecz z energetycznym centrum, z którego wszystkie planety czerpią swoją siłę. Z tej pozycji możemy wciągnąć w rozmowę którąś z naszych planetarnych osobowości i za­pytać ją, dlaczego zachowuje się właśnie tak i czego od nas chce. Mo­żemy mówić, pisać, praktykować medytację czy sterowane fantaze, by spotkać się z każdą planetą i pozwolić, by obdarzyła nas swą mądro­ścią i powiedziała, jakie jej potrzeby nie są zaspokojone, a nawet zasu­gerowała nam, jak możemy je zaspokoić.

Może na przykład mamy Wenus w Raku w drugim domu w kwa­dracie do Jowisza w końcu domu czwartego. Jeśli przy tym władcą dwunastego domu jest Byk, to sposób, w jaki doświadczamy i wyraża­my potrzeby Wenus, powoduje w nas dyskomfort psychiczny. Pragnie­my posiadać i otaczać się pięknymi przedmiotami; chcemy, by rodzina pocieszała nas i pobłażała nam w obowiązkach domowych. Jeśli nie lubimy tych cech u siebie i tłumimy je, nie pozwalając im się swobo­dnie wyrażać, może ona działać podświadomie i przymusowo w eks­tremalny sposób. Ni stąd, ni zowąd wydajemy na przykład całą pensję na orgię zakupów, zjadamy całe ciasto czekoladowe naraz albo kła­dziemy się do łóżka udając chorobę, żeby rodzina musiała się nami opiekować.

A gdybyśmy zamiast tego porozmawiali z naszą Wenus i odkryli, czego ona chce? „Za mało dostaję. Saturn na ascendencie nie pozwala mi jeść tego, co lubię, ani nosić ładnych ubrań, i nikt w domu nigdy mi nie mówi, że mnie docenia albo troszczy się o moje uczucia. Dostaję za mało troski" - mogłaby powiedzieć, dając nam w ten sposób do zrozu­mienia, że nie potrafimy zaspokoić własnych potrzeb inaczej, jak tylko wykazując brak umiaru. Następne pytania do Wenus i do innych na­szych planet brzmią: Co powinniśmy zrobić, by lepiej zadbać o siebie i otrzymywać więcej miłości od innych? Do jakiego stopnia możemy złagodzić swoje obyczaje związane z dietą, wydawaniem pieniędzy, ubraniem, by nie przekroczyć granic wyznaczanych przez Saturna na ascendencie? Jak dać do zrozumienia innym ludziom, że pragniemy ich miłości, szacunku i wsparcia? Oczywiście jeśli nie lubimy tej cząst­ki siebie, która potrzebuje czegoś od innych, to nie będziemy nawet próbowali zaspokajać tych potrzeb, zachęcać kogokolwiek, by na nie reagował, ani przyjmować doznawanej troski i opieki z wdzięcznością. Jeżeli jednak zaakceptujemy te potrzeby jako pełnoprawne elementy nas samych i nauczymy sieje zaspokajać, zamiast tłumić, nasz kwadrat Wenus-Jowisz przestanie się wyrażać w tak ekstremalny sposób.

W każdej sytuacji gdy jakaś planeta powoduje problemy, może­my się zastanowić, jakie nasze podświadome potrzeby nie są zaspokojone. Na przykład nasza koniunkcja Marsa z Merkurym w Wodniku w piątym domu prowokuje kłótnie z partnerem. Czy skłon­ność do wszczynania sprzeczek jest tym właściwym problemem? A może chodzi o to, że nie zaspokajamy potrzeb Wodnika? Może nasz romans trochę już zwietrzał, gdyż przestaliśmy się dzielić myśla­mi i odkrywać nowe rzeczy, które możemy robić razem, albo też seksualna strona związku zaczęła nas nużyć. Pragniemy większej sty­mulacji; chcielibyśmy, by podniecenie, jakie kiedyś istniało między nami, wróciło. Ale czy nieustanne sprzeczki przywrócą nam to, co utraciliśmy? Gdy już zrozumiemy, że potrzeby naszego Marsa nie są zaspokojone, możemy porozmawiać z partnerem i odkryć nowe spo­soby ożywienia związku.

Każda planeta w naszym kosmogramie ma swój pozytywny i nega­tywny wymiar, może działać konstruktywnie albo destruktywnie. Igno­rując ją, tłumiąc czy w inny sposób odmawiając używania jej energii odcinamy się od ważnej części nas samych i zmuszamy tę planetę do działania z ukrycia, a przez to odbieramy sobie energię, której mogli­byśmy użyć do zaspokojenia świadomych potrzeb. Nie należy oczeki­wać, że przez cały czas będziemy się zachowywać w zdrowy, cnotliwy, altruistyczny sposób. Spróbujmy więc docenić te cechy naszych plane­tarnych osobowości, które wzbudzają w nas niechęć, gdyż są one nie­rozerwalnie powiązane z innymi, które w sobie lubimy. Nasza Wenus w kwadracie do Jowisza domaga się miłości, gdyż sama także potrafi obdarzać uczuciem; tendencja do wycofywania się w głąb siebie, spo­wodowana koniunkcja Merkurego z Saturnem, jest ceną za umiejęt­ność formułowania myśli, efektywnego komunikowania się w pracy, jasnego i zwięzłego wyrażania się na piśmie.

Obserwując innych ludzi bez trudu zauważymy, jak cechy ich cha­rakteru, które nam się podobają, łączą się z innymi, wzbudzającymi naszą niechęć. Na przykład u mężczyzn urodzonych ze Słońcem w Skorpionie może nas pociągać wewnętrzna głębia, intensywność uczuć, magnetyzm i pasja. Jednak w związku z taką osobą trzeba so­bie radzić również z pewnym brakiem lekkości, bezlitosną szczero­ścią, która wynika przecież z głębokiej przenikliwości i intensywnego przeżywania emocji, atrakcyjnością tego mężczyzny dla innych kobiet, dystansem, który jest drugą stroną jego magnetyzmu, zabor­czością oraz nieustannym podkreślaniem wagi seksu, co wynika znamiętnej natury. Jeśli podobają nam się cechy Skorpiona w ekstre­malnym wydaniu, te, które budzą naszą niechęć, również będą się manifestować w skrajny sposób. W każdym związku, a także w sobie, należy akceptować wszystkie strony osobowości planetarnych, rozu­miejąc, że są one ze sobą integralnie połączone. Jeśli potrzeby plane­ty będą zaspokajane, jej energia stanie się mniej destruktywna, mimo wszystko jednak musimy ją akceptować w całości i zrozumieć, że te cechy, które na pierwszy rzut oka nie wydają się szczególnie chlubne, przyczyniają się do istnienia innych, które cenimy i pragniemy wyrażać.

Astrologia jako ścieżka do naszego wnętrza

Zasada akceptacji wszystkich naszych planetarnych osobowości wynika z ogólnego podejścia astrologii głębi, która kładzie nacisk na to, byśmy nie stosowali astrologii jako intelektualnego ćwiczenia, lecz angażowali się we własny kosmogram emocjonalnie, kreatywnie i du­chowo. Aby wewnętrzna transformacja, do której dążymy, mogła zajść w maksymalnie pozytywny sposób, musimy od czasu do czasu odłożyć na bok wiedzę intelektualną i po prostu poddać się uczuciom, przejść przez lęk przed samotnością naszego Saturna, emocjonalny głód Księ­życa, poznać uczucie braku bezpieczeństwa i wewnętrznego chaosu, a nawet przerażenia, które mogą w nas wzbudzić tranzyty planet ze­wnętrznych. Pozwólmy sobie odczuć napięcie, nerwowość i niepokój Urana, zamęt i nadwrażliwość Neptuna, potężne wyzwolenie energii emocjonalnej i seksualnej Plutona. Lęk przed utratą kontroli, utonię­ciem we własnych emocjach, dryfowaniem prosto w otchłań, która przeraża nas niezgłębioną ciemnością, może doprowadzić do tego, że za każdym razem, gdy przydarzy się nam coś nowego, będziemy prze­łączać się na intelekt, próbując interpretować swe doświadczenia astrologicznie, zanim jeszcze poczujemy w pełni, co dzieje się w na­szym wnętrzu. Gdy dopuścimy do siebie przeżywane uczucia, samot­ność Saturna może się zmienić w twórcze odosobnienie, które zaowo­cuje satysfakcjonującą, produktywną pracą, a senne mgły Neptuna przyniosą nam twórczą inspirację; ale jeśli nie pozwolimy sobie na podróż w głąb własnej psychiki i nie poczekamy cierpliwie, aż z począt­kowego zamętu wyłoni się nowe zrozumienie, lecz będziemy unikać uczuć, które przynoszą nam psychiczny dyskomfort, to utkniemy gdzieś na krawędzi, nie docierając do nowych, ożywczych stanów świa­domości, i nigdy nie odkryjemy, jakie możliwości się w nich kryją.

Zazwyczaj za pozytywne uważamy te doświadczenia, które spra­wiają nam przyjemność, a za negatywne te, z którymi czujemy się źle. Ale gdy spojrzymy na własne życie z szerszej perspektywy, zauważymy poszczególne etapy własnego rozwoju i cele, jakie pragniemy osiągnąć na każdym z nich, to prawdopodobnie odkryjemy, że niektóre z do­świadczeń, które uznawaliśmy za przyjemne, w gruncie rzeczy były ne­gatywne, i odwrotnie, na pewno zdarzały nam się rzeczy nieprzyjemne, które jednak miały dobroczynne skutki. Zafundowanie sobie obiadu

z sześciu dań we francuskiej restauracji, gdy nie mamy pieniędzy na czynsz i chcielibyśmy zrzucić dziesięć kilogramów, zapewne jest przy­jemne, ale także destrukcyjne; porzucenie przez partnera, przy którym zrezygnowaliśmy z dalszego kształcenia, by nie pogłębiać jego kom­pleksów, może się nam wydawać końcem świata, ale dzięki temu mamy szansę odkryć, czego naprawdę chcemy, i robić to bez zahamo­wań. Często walczymy z tranzytami i opieramy się niesionym przez nie zmianom, bo obawiamy się bólu, zamętu, lęku albo utraty czegoś, cho­ciaż właśnie te uczucia z czasem mogą nam pomóc osiągnąć głębszy spokój umysłu, porzucić dotychczasowe znajomości czy sposób życia, który już nam nie służył, i otworzyć się na bardziej satysfakcjonujące alternatywy.

Jeśli chcemy zintegrować się wewnętrznie, znaleźć w życiu miejsce na wyrażanie energii każdej z naszych planet i zrealizować potencjał naszego kosmogramu, nie powinniśmy poszukiwać wyłącznie przyjem­ności, lecz nauczyć się dopuszczać do siebie i cenić nieprzyjemne stany i uczucia - ból, samotność, napięcie, nadwrażliwość i obsesje - gdyż dzięki nim możemy osiągnąć rzeczy ważniejsze od chwilowej satysfak­cji. Powinniśmy oceniać własne doświadczenia z szerszej perspektywy, w kategoriach dalekosiężnych zysków i pożytku dla zbiorowości. Po­winniśmy pogłębić swoją wiarę w to, że czas ujawni pożytki płynące z naszych obecnych działań, rozbudzić w sobie zaufanie do własnej podświadomości oraz mądrości kosmosu i wierzyć, że zsyła on nam do­świadczenia, które pomagają w ewolucji naszej duszy, nawet jeśli nie będziemy potrafili zrozumieć sensu tych doświadczeń jeszcze przez wiele lat.

Wiedza astrologiczna a rozszerzanie świadomości

Ważnym odkryciem współczesnej fizyki jest to, że wszechświat jest siecią wzorów energetycznych, w której wszystko połączone jest ze wszystkim innym, a obserwator i przedmiot obserwacji wpływają na siebie wzajemnie. Wiemy z astrologii, że zmieniając swoją pozycję w czasie i przestrzeni zmieniamy zarazem relacje między nami a plane­tami. Decyzja podjęta w południe może się różnić od decyzji podjętej o północy, gdyż inne będą wówczas aspekty Księżyca do naszych kosmogramów, a poza tym planety znajdą się w innych domach. Decyzja o przeniesieniu się z Indiany do Kalifornii może otworzyć przed nami nowe możliwości, gdyż zmienia się wówczas położenie osi i domów w kosmogramie, szczególnie gdy przemieścimy się daleko na wschód lub na zachód. Zmieniając punkty odniesienia w czasie i przestrzeni możemy zmienić działanie naszych planet.

Ale być może nie do końca uświadamiamy sobie, do jakiego stop­nia możemy zmieniać rodzaj oddziaływania planet przekształcając na­szą świadomość. Atomy, cząsteczki i komórki, które wirują w naszym ciele z niewyobrażalną prędkością, nie tylko otrzymują energię od pla­net, ale także same wyrzucają energię w kosmos. Energia emitowana przez nasz mózg podróżuje z tak niewyobrażalną prędkością, że bez trudu może przeniknąć poza system słoneczny. Skoro materia i ener­gia mogą przenikać się wzajemnie, a energia potrafi się przejawiać w najrozmaitszych postaciach, to czy nie można przyjąć, że sposób, w jaki planety oddziałują na Ziemię, jest uzależniony od stanu naszych indywidualnych umysłów i zbiorowej świadomości całego gatunku ludzkiego? Wydaje się możliwe, że zmieniając swój stan umysłu

1 poszerzając świadomość naszych związków z kosmosem możemy konstruktywnie kształtować wpływ, jaki natalne, progresywne i tranzytujące planety wywierają na nasze życie.

Słowo „rezonans", często używane we współczesnej fizyce, ozna­cza wymianę energii między systemami operującymi na tych samych lub harmonizujących ze sobą częstotliwościach. Gdy na przykład stro­iciel fortepianu uderzy kamertonem uzyskując dźwięk A, to, o ile for­tepian jest dobrze nastrojony, wszystkie struny A zawibrują, gdyż ustawione są na tę samą częstotliwość drgań. W jonosferze, czyli polu elektrostatycznym nad powierzchnią Ziemi, gdzie gromadzą się fale energetyczne pochodzące z planet i gwiazd, częstotliwość wibracji wy­nosi w przybliżeniu 7,5 cyklu na sekundę. Podobną częstotliwość ma ludzkie ciało pogrążone w głębokim odpoczynku, na przykład w stanie medytacji. Innymi słowy ciało może wejść w rezonans z atmosferą ziemską, reagując i wpływając na energię wszystkich planet.

Większość współczesnych fizyków uważa, że wszechświat ma kształt torusa, wydłużonego pączka z dziurką w środku. Nasza galakty­ka przemieszcza się od gęstego centrum w stronę rzadszej części ze­wnętrznej, tak że z naszej perspektywy przestrzeń się rozszerza. To rozszerzanie się przestrzeni zewnętrznej ma swój odpowiednik w rozszerzaniu wewnętrznej przestrzeni człowieka, które zachodzi, gdy na­sze ciała wchodzą w interakcję z kosmicznymi energiami i absorbują elektrony z zewnątrz. Elektrony są naładowane ujemnie i odpychają się wzajemnie, co oznacza, że z każdym wchłoniętym elektronem na­sze ciała zarazem włączają w siebie przestrzeń, której ten elektron po­trzebuje, by zachować swoje pole siły i utrzymać się w odpowiedniej odległości od innych elektronów. Przestrzeń ta jest tak rozległa, że gdyby ścisnąć wszystkie elektrony składające się na ludzkie ciało, nie zajęłyby one więcej miejsca niż ziarenko kurzu. Nasze ciało w przewa­żającej części to po prostu przestrzeń; musimy jednak pamiętać, że ta przestrzeń nie jest zupełnie pusta. Wypełniają pole energetyczne, ak­tywizująca siła, która istnieje w przestrzeni kosmicznej i umożliwia powstanie życia.

Gdy ludzkie ciało znajduje się w stanie głębokiego relaksu, jego energia przybiera wyższą częstotliwość. Jeśli w takiej chwili uderzy w nie szybki elektron z zewnątrz, pod wpływem impetu tego uderzenia elektrony w naszym ciele zostają zepchnięte na zewnętrzne orbity, tworząc miejsce dla zaabsorbowania nowego elektronu, dzięki czemu powiększa się przestrzeń wewnątrz atomu. To, czy elektron zostanie zaabsorbowany i czy nasza wewnętrzna przestrzeń się powiększy, zale­ży od siły uderzenia zewnętrznego elektronu (wyobraźmy sobie na przykład, jak potężne są elektrony pochodzące z zewnętrznej planety, która akurat pozostaje stacjonarna i znajduje się w koniunkcji z naszą natalną planetą) oraz od poziomu energii atomów w naszym ciele,

0 którym w znacznym stopniu decyduje nasz stan świadomości. Gdy jesteśmy w stanie alfa, w harmonii wewnętrznej i w rezonansie z jonosferą, absorbujemy więcej kosmicznej energii, dzięki czemu nasza świadomość może się rozszerzać, a my sami zmieniamy się i stajemy się zdolni do przekroczenia starych wzorców.

Saint Germain napisał w Studiach nad alchemią: „Jeśli człowiek ma właściwie kierować swoimi sprawami, koncepcja rozszerzającej się świadomości musi zostać zgrana z koncepcją rozszerzającego się wszechświata". Jakie znaczenie ma to stwierdzenie i odkrycia współ­czesnej fizyki dla ludzi zajmujących się astrologią? Otóż możemy po­szerzać swoją świadomość, absorbować więcej uniwersalnej energii 1 włączać ją do naszego wewnętrznego doświadczenia, tak by działać w harmonii z kosmosem, zamiast bezwolnie dać się sterować planetom.

Jesteśmy w stanie osiągnąć wyższy poziom świadomości, na którym nie będziemy się już identyfikować z chwilowymi impulsami czy jedną z naszych planetarnych osobowości, ale z całym organizmem, rozumie­jąc jego relację do wszechświata. Działając z poziomu centrum naszej psychiki, czyli wyższej Jaźni, możemy pogłębić naszą więź z kosmosem, czerpać z wcześniej nam niedostępnych źródeł energii, dostrzegać nowe alternatywy dla starych problemów i zwiększać zakres możliwych reakcji na wydarzenia w naszym życiu.

W kategoriach astrologicznych oznacza to, że możemy nauczyć się nowych sposobów ekspresji energii poszczególnych planet, odkryć metody integracji kwadratów i opozycji, uaktywnić połączenia tworzo­ne przez luźne aspekty, małe aspekty, a nawet najsubtelniejsze ze wszy­stkich, aspekty harmoniczne - kanały energetyczne tworzone przez odległości kątowe 22 '/2 stopnia (pół półkwadratu) czy 15 stopni (pół półsekstyla). Oznacza to, że mamy do dyspozycji szeroką gamę plane­tarnych kombinacji i możliwych reakcji na każde przeżycie. Kierując energię w nowo odkryte kanały ekspresji, możemy przezwyciężyć pro­blemy stwarzane przez dominujące nasz horoskop kwadraty i opozy­cje. Nasz kosmogram staje się tęczą zawierającą wszelkie możliwe barwy, pianinem, na którym gramy na wszystkich klawiszach, orkie­strą, w której każdy instrument jest do naszej dyspozycji i może wnieść swój wkład w stworzenie symfonii, pod warunkiem że my sami stanie­my się dyrygentem zdolnym do wprowadzenia harmonii.

Jaźń jako dyrygent planetarnej orkiestry

Tracimy poczucie wewnętrznej harmonii, gdy nadmiernie identyfi­kujemy się z jedną planetą, pozwalamy, by zdominowała ona nasze życie i dążyła do swoich celów w ekstremalny sposób, nie zważając na potrze­by innych naszych planetarnych osobowości. Planeta może też działać wsposób podświadomy albo przymusowy, gdyż jej nie akceptujemy i nie pozwalamy jej się wyrażać. Aby rozwiązać tego typu problemy, a także konflikty tworzone przez kwadratury i opozycje, musimy rozszerzyć na­szą świadomość i odnaleźć własne centrum. Nasze poczucie „ja" oparte jest wówczas na tym centrum, a nie na energii pojedynczej planety. Działając z poziomu centrum, możemy zachowywać jednoczesną świa­domość wszystkich stron naszej osobowości i podejmować decyzje, które w miarę możliwości zadowalają wszystkie nasze planety. Nie­którzy z nas być może odnajdą w życiu jeden cel, w który będą mogli zaangażować wszystkie strony swej osobowości; w innych wypadkach zaspokojenie potrzeb i integracja wszystkich natalnych planet będzie możliwa jedynie przez wiele różnych działań i związków.

Działanie z poziomu Jaźni nie oznacza odrzucenia spontaniczno­ści; pozwala nam raczej rozwinąć elastyczną postawę, określoną przez Saint Germaina mianem „mobilnej i plastycznej świadomości", która dopuszcza do głosu wszystkie planetarne osobowości, ale nie pozwala, by którakolwiek z nich przejęła kontrolę. Pod przewodnictwem nasze­go centralnego dyrygenta gramy na fletach Merkurego, a potem na trąbach Marsa, łącząc je w dynamiczny motyw, a tym samym integru­jąc kwadrat Merkury-Mars, na przykład przez napisanie satyry, orga­nizację zajęć sportowych lub prowadzenie własnej audycji radiowej. Nastąpnie dołączamy harfy Wenus, skrzypce Neptuna, basy Plutona i inne planetarne instrumenty, dając każdemu z nich szansę na solów­kę, nie zapominając jednak, że wszystkie muszą ze sobą harmonizo­wać i wspólnie zagrać zintegrowany utwór, muzykę naszego życia. Każdy człowiek może stać się żywą symfonią, ale większość z nas gra w kółko te same nuty; możemy przez całe życie odpowiadać na ton neptunowych skrzypiec nieharmonijnym buczeniem saturnowego fagotu, nigdy nie wykorzystując pełnego zakresu tonów, które można wydobyć z każdego instrumentu, wszystkich możliwych akordów i połączeń dźwięków, nigdy też nie pozwalając, by inne instrumenty weszły do gry dopełniając melodię.

Nauka dyrygowania własną planetarną orkiestrą trwa przez całe życie. Przede wszystkim nie powinniśmy blokować żadnej z naszych odrębnych planetarnych tożsamości, lecz uważnie obserwować je wszystkie, akceptując ich sprzeczności i niejasności. Musimy przygo­tować się na wewnętrzne napięcie, które w nas powstanie, gdy nie pozwolimy żadnej planecie zdominować naszej osobowości i nie za­czniemy natychmiast projektować jej energii na inną osobę. Jak na przykład zachowamy się w sytuacji, gdy tranzytujący Uran pobudzi naszą Wenus, a jednocześnie tranzytujący Saturn uaktywni Marsa? Czy pogrążymy się w pracy, tłumiąc swe potrzeby towarzyskie i seksu­alne w obawie, że moglibyśmy paść ofiarą chwilowego zauroczenia? A może pozwalamy, by koniunkcja Urana z Wenus zdominowała naszą osobowość i wciągnęła nas w nieoczekiwany romans, choć w tej chwili nie pragniemy angażować się seksualnie, a jedynie ożywić swe życie towarzyskie? Jeśli zdecydujemy się dopuścić do siebie napięcie two­rzone przez te dwa sprzeczne wpływy, a nawet na jakiś czas popaść w paraliż, zapewne będziemy się czuli rozdarci na dwoje, ale podobnie jak w koanie medytacji buddyjskiej, to napięcie może wywołać wewnę­trzny przełom. Świadomość, zmuszona pomieścić w sobie jednocze­śnie dwa przeciwstawne dążenia, może się rozciągnąć tak bardzo, że w końcu pęknie, jeśli można tak powiedzieć, i wpuści światło nowych możliwości. W powyższym przykładzie może uda nam się znaleźć spo­sób, by skierować fizyczną energię na jakieś produktywne działanie i żyć w celibacie, jeśli tego właśnie chcemy, a jednocześnie badać moż­liwości stworzenia nowych, podniecających związków. Pewna heteroseksualna kobieta znalazła się w podobnej sytuacji, poradziła sobie z nią całkiem dobrze, pracując i mieszkając przez kilka miesięcy z przy­jacielem homoseksualistą.

Rozbudzona jaźń ukazuje nam nowe możliwości i pozwala prze­kroczyć dotychczas istniejące ograniczenia. Musi ona jednak działać przez nasze planety; jej mądrość jest ogromna, a energia przez nią ge­nerowana - potężna, ale nie może się ona wyrazić w zachowaniach, które w żaden sposób nie wynikają z naszego kosmogramu. Jeśli mamy Jowisza na ascendencie w kwadracie do Księżyca, możemy się poże­gnać z marzeniami o karierze modelki, nawet jeśli na naszym MC stoi Wenus w Baranie, gdyż żaden czynnik w naszym horoskopie nie wska­zuje na umiejętność fizycznej samokontroli, jaka jest konieczna, by utrzymać wagę. Przy nieharmonijnym Saturnie w piątym domu nie będziemy mieli dziesięciorga dzieci. Jaźń, która emanuje z naszego centrum, może nas poprowadzić i transformować na niezliczoną ilość sposobów, gdyż jest ona większa niż poszczególne planety, ale mimo wszystko zawiera w sobie ich energię, toteż może nam jedynie pomóc w rozwinięciu pełnego potencjału naszego horoskopu, nie zrealizuje jednak możliwości, które się w nim nie mieszczą.

Ponieważ Jaźń zawiera w sobie wszystkie nasze osobowości plane­tarne, jeśli przy podejmowaniu decyzji chcemy się przekonać, czy rze­czywiście działamy z poziomu centrum, powinniśmy odbyć konsultację ze wszystkimi planetami i obserwować ich reakcję. Nie powinno nam to sprawiać trudności, o ile już wcześniej porozmawialiśmy ze wszystkimi naszymi planetarnymi osobowościami i nauczyliśmy się zauważać ich głosy we własnym wnętrzu. Jeśli nie jesteśmy jeszcze pewni, która planeta reprezentuje którą część naszej psychiki, możemy wykorzystać doświadczenie astrologiczne i zastanowić się, jak każda z nich mogła­by zareagować na daną sytuację.

Przypuśćmy, że w czwartek wieczorem mamy ważne spotkanie w pracy, a tymczasem mężczyzna, którym interesujemy się już od daw­na, dzwoni i zaprasza nas na jedyny koncert utalentowanego śpiewaka folkowego, który ma się odbyć właśnie w czwartkowy wieczór. Co po­winniśmy zrobić? W pierwszej chwili ogarnia nas impuls, by przyjąć zaproszenie ignorując głos sumienia. Czujemy jednak, że ta decyzja nie wypływa z naszego centrum, prosimy więc o czas do namysłu i zaczy­namy się wsłuchiwać w naszą wewnętrzną kłótnię. Patrząc na swój ko-smogram zauważamy, że podniecenie i impulsywna chęć, by przyjąć zaproszenie, jest głosem Słońca w Baranie w piątym domu. Z kolei za romantyczne fantazje, nie wspominając już o zamiłowaniu do muzyki, odpowiedzialna jest Wenus w Rybach, także w piątym domu, która już unosi się na obłokach marzeń. Pierwszodomowy Księżyc w Skorpionie pragnie emocjonalnego i seksualnego zbliżenia z tym mężczyzną, a Mars w Byku w domu siódmym przynajmniej raz jest tego samego zdania i zgadza się cierpliwie poczekać na nowy związek; Neptuna w Wadze w jedenastym domu pociągają takie wydarzenia towarzyskie jak koncerty i wrażliwi ludzie, którzy podobnie jak on doceniają dobrą muzykę. Wszystko wskazuje na to, że należałoby przyjąć zaproszenie. Ale jeśli przez chwilę posłuchamy głosu sumienia i przyjrzymy się wszystkim planetom, zauważymy, że nie możemy się zgodzić od razu, gdyż nie zapytaliśmy jeszcze o zdanie Merkurego w Baranie w szóstym domu i Saturna w Lwie w dziesiątym. Merkury bardzo się zaangażował w zebranie w pracy i przez cały ostatni miesiąc przygotowywał projekt, który ma być przedyskutowany; z kolei Saturn jest bardzo odpowie­dzialny, dba o swoją reputację zawodową i wie, że jeśli nie pojawi się na zebraniu, jego szansę na awans zmaleją. Nie chcąc poddać się im­pulsowi sterowanemu przez Słońce w Baranie, znaleźliśmy się w pato­wej sytuacji. Co mamy zrobić? Jak podjąć skoordynowaną decyzję i zaspokoić potrzeby wszystkich planet?

Nawet jeśli jesteśmy dobrze dostrojeni do własnej Jaźni, nie zawsze daje nam ona natychmiastową odpowiedź. A nawet jeśli znajdziemy jakieś wyjście, może się okazać, że chwilowo musimy przegłosować jed­ną czy dwie planety, obiecując, że zaspokoimy ich potrzeby przy na­stępnej okazji. Ale samo już wysłuchanie i poważne potraktowanie ich głosu powstrzyma nas przed podjęciem pośpiesznej decyzji, której później możemy żałować, i pomoże odkryć alternatywne sposoby za­spokojenia ich pragnień.

W powyższej sytuacji możemy jednak zaspokoić wszystkie planety. Świadomi wszystkich naszych głosów, możemy oszacować pragnienia każdego z nich; możemy posłuchać wewnętrznego przewodnika i zo­baczyć, co nam sugeruje. Wiemy, że Merkury w szóstym domu i Saturn w dziesiątym to nasze własne głosy; oznacza to, że nie tylko musimy, ale także chcemy iść na zebranie. Ale chcemy także pójść na koncert. Doświadczając napięcia sprzecznych pragnień, przez jakiś czas czuje­my wewnętrzne rozdarcie; potem jednak odkrywamy wyjście z sytua­cji. Bierzemy do ręki gazetę i widzimy, że w kilka dni później ma się odbyć następny interesujący koncert. Dzwonimy do tego mężczyzny i proponujemy wybranie się na koncert w sobotę. Czy ma wolny wie­czór? Czy zechce pójść? Owszem, tak. Teraz możemy spokojnie iść na zebranie, a w dodatku jesteśmy umówione z mężczyzną, który nas in­teresuje - i to na sobotni wieczór, możemy więc bawić się do późna, bo następnego dnia rano nie musimy iść do pracy. Dzięki astrologii udało nam się wejść w kontakt z własnym centrum, odbyć konsultację ze wszystkimi naszymi planetarnymi osobowościami i podjąć optymalną decyzję.

Integracja osobowości planetarnych

Istnieje wiele sposobów wejścia w kontakt z naszym centrum, roz­budzenia wewnętrznej Jaźni i integracji wszystkich planetarnych oso­bowości. Jeśli będziemy często rozmawiać z naszymi planetami lub pisać historyjki, w których występują one jako główni bohaterowie, po jakimś czasie poznamy je tak dobrze, że nasz wewnętrzny obserwator, czyli Jaźń, wzmocni się i zacznie reżyserować nasz kosmiczny spektakl. Możemy codziennie medytować. Dystans, którego uczy nas medyta­cja, wzmacnia wewnętrznego obserwatora; takie chwile wewnętrznego wyciszenia są konieczne, jeśli chcemy rozszerzać swoją świadomość. Możemy ćwiczyć jogę, tai chi albo którąkolwiek z wielu innych ducho-

wych dyscyplin, które pomagają zjednoczyć ciało i umysł i wejść w kon­takt z kosmicznymi energiami. Możemy poświęcić się realizacji jakie­goś wielkiego celu lub idei, włączając do działania energię wszystkich naszych planet; takie poświęcenie siebie czemuś większemu przez in­tegrację wszystkich stron naszej osobowości i znaczący wkład do roz­woju społeczeństwa może otworzyć nasze centrum i nagrodzić nas dopływem uzdrawiającej kosmicznej energii.

Niezależnie od istniejących w naszym kosmogramie sprzeczności i dylematów, gdy już zintegrujemy się wewnętrznie i nauczymy się żyć w harmonii ze sobą i z kosmosem, odkryjemy, że wszystkie nasze pla­nety tworzą jedność, że są one po prostu różnymi twarzami jednej Ja­źni, która nami kieruje i łączy nas ze wszystkimi innymi Jaźniami. Wówczas zaczniemy żyć na sposób, który będzie zadowalał i jednoczył wszystkie nasze planety, czy to przez jedną konkretną działalność lub związek, czy przez wiele powiązanych ze sobą obszarów aktywności. Każdego dnia będziemy realizować nasze Słońce wyrażając własne „ja", wzmacniając własną samoocenę, czerpiąc z naszego wewnętrzne­go światła; Księżyc - przez troskę o siebie i innych; Merkurego - przez przetwarzanie doświadczeń i komunikację z otoczeniem; Wenus -przez dochowanie wierności naszym najgłębszym wartościom i tworze­nie pełnych miłości związków; Marsa - przez aktywne i konstruktywne wyzwalanie energii; Jowisza - przez rozszerzanie świadomości i bada­nie nowych obszarów doświadczenia; Saturna - przez skupianie się na stojących przed nami ważnych zadaniach i poczucie, że osiągnęliśmy coś samodzielnie; Urana - przez dostrojenie się do własnej intuicji oraz niezależne i indywidualistyczne działanie, które prowadzi do po­czucia wewnętrznej wolności; Neptuna - przez rozbudzenie w sobie inspiracji i kreatywności i poczucie łączności ze światem; Plutona -przez kontakt z naszymi podstawowymi energiami i poczucie wewnę­trznej siły, które pozwoli nam nieustannie regenerować siebie i innych.

Nawet w przypadku planet indywidualnych najkorzystniejszym sposobem wyrażania ich energii jest ten, który jednocześnie uwzglę­dnia potrzeby wszystkich innych planet. Skąd wiemy, że konstruktyw­nie wyrażamy naszego Marsa? Bo w naszych działaniach bierzemy pod uwagę pragnienie Wenus, by zachować wrażliwość na uczucia innych i tworzyć wspierające związki; bo zaspokajamy Księżycową potrzebę dawania i przyjmowania opieki; bo słuchamy głosu Saturna i działamy ostrożnie, wypełniając nasze zobowiązania z pełną koncentracją; bo słuchamy wskazówek Merkurego dotyczących starannego planowania i jasnej organizacji myśli; bo odpowiadamy na prośby Neptuna i szuka­my przedsięwzięć, które są inspirujące i zaspokajają nasze potrzeby duchowe i twórcze. Im więcej planetarnych osobowości uda nam się zaspokoić wyrażając Marsa, tym bardziej konstruktywna, jednocząca i zadowalająca będzie jego aktywność i asertywność.

Głębsze cele astrologicznego samorozwoju

Astrologia głębi pragnie nas nauczyć, byśmy używali naszych kosmogramów jako przewodników, map, które mają nam pomóc w procesie stawania się i osiągania wewnętrznej jedności, nie zaś w uzbrajaniu się przeciwko przyszłości. Ale ten cel ma wartość jedynie wtedy, gdy służy z kolei innemu, wyższemu celowi. Powinniśmy stać się zintegrowaną jednością nie tylko dla własnej satysfakcji, większego komfortu życia i zmniejszenia przeżywanych stresów. W tym olbrzy­mim wszechświecie, gdzie wszystkie elementy są ze sobą połączone, a każdy z nich może wpływać na każdy inny, czy mielibyśmy stać się ca­łością tylko dla własnego dobra?

Im bardziej jesteśmy zintegrowani wewnętrznie jako jednostki, tym bardziej harmonijne stają się nasze relacje z otoczeniem, tym le­piej wypełniamy swoje zadania w społeczeństwie i tym głębsze więzi powstają między nami a wszechświatem. Kultury Indian Hopi, Dakota i inne, jeszcze do niedawna uważane za prymitywne, zawsze miały świadomość, że stan poszczególnych ludzi ma wpływ na równowagę w naturze i że najważniejszym zadaniem człowieka jest doświadczenie i wzmacnianie uniwersalnych połączeń i kosmicznej harmonii. Każdy z nas indywidualnie może się zjednoczyć i stać całością. Ale jako społe­czeństwo, jako planeta, jako wszechświat już jesteśmy całością; wszy­scy jesteśmy ze sobą nierozerwalnie połączeni. Chodzi tylko o to, czy jako społeczeństwo, jako planeta, jako harmoniijnie zintegrowany ko­smos działamy z poziomu najwyższej Jaźni, źródła, z którego emanują wszystkie poszczególne, indywidualne Jaźnie?

Ostatnią i chyba najważniejszą zasadą astrologii głębi jest to, że celem życia człowieka nie jest wyrażenie żadnej z poszczególnych pla­netarnych osobowości ani nawet rozbudzenie indywidualnej Jaźni.

Odkrywając i rozwijając nasze potencjały, łącząc się z naszą wyższą Jaźnią mamy wprowadzić harmonię do naszych związków, do społe­czeństwa i środowiska, szerzyć pokój i miłość na całej planecie Ziemi, w całym systemie słonecznym, w całym wszechświecie.

Żyjemy w trudnych czasach i nie możemy sobie pozwolić na to, by nadal trwonić własne emocjonalne, fizyczne, intelektualne i duchowe zasoby pogrążając się w rozpaczy i żalu nad sobą, bo nasze życie nie wygląda tak, jak chcielibyśmy, żeby wyglądało. Jesteśmy odpowiedzial­ni przed sobą, całą planetą i wszechświatem za to, by zachować pozy­tywną energię, zintegrować się wewnętrznie i poświęcić sprawie poprawy jakości życia własnego i innych. Wszyscy musimy i wszyscy możemy nieść światło.

Rozdział 9

Nadużycia astrologii

My, astrologowie i adepci astrologii, często nadmiernie identyfi­kujemy się ze swą sztuką. Wielu z nas popada w obsesję i fanatyzm na punkcie efemeryd. Myślimy o sobie używając planetarnych etykietek; przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji sprawdzamy pozycje planet; wyliczamy urodzeniowy horoskop każdej osoby, która pojawia się w naszym życiu. Coraz większa świadomość i coraz lepsze dostrojenie do kosmicznych cykli napełnia nas nieustannym zachwytem i podnie­ceniem. Ale choć nasze zrozumienie staje się coraz pełniejsze, jedno­cześnie możemy odczuwać wzrastające niezadowolenie i niepokój. Czy astrologia rzeczywiście nam pomaga? Czy uczy nas sterować wła­snym życiem w ze swoimi najwyższymi wartościami? Czy pomaga nam przekraczać lęki i budzić w sobie wiarę? Czy otwiera także nasze ser­ca, nie tylko umysły?

Interpretując kosmogram łączymy nasz umysł z kosmicznymi sym­bolami, archetypami podstawowych energii działających w nas sa­mych i we wszechświecie. Grzebiemy się w domenie zarezerwowanej dla bogów i ryzykujemy, jak Ikar, że jeśli zanadto zbliżymy się do słoń­ca, opalimy sobie skrzydła i spadniemy na ziemię. Podobnie jak Ewa, która skusiła się na zakazany owoc, czy budowniczowie wieży Babel, którzy pragnęli dosięgnąć nieba i w rezultacie każdy z nich został za­mknięty w więzieniu własnego języka i odcięty od prawdziwej komu­nikacji z innymi, czasami pragniemy wznieść się za wysoko, wiedzieć

za dużo, stać się kimś większym, niż możemy być, i w rezultacie sami prosimy się o kosmiczną zapłatę. Nie da się igrać z archetypami psy­chiki nie wyzwalając przy tym ich mocy. Wszystko, z czym nie potrafi­liśmy sobie poradzić we własnym wnętrzu, czemu zaprzeczaliśmy, co tłumiliśmy albo projektowaliśmy na innych, wróci do nas.

Astrologia jest potężną sztuką, dzięki której możemy zrozumieć proces własnego rozwoju i nauczyć się współpracować z wewnętrzny­mi i zewnętrznymi energiami, a tym samym podnieść jakość naszego istnienia. Ale jest także sztuką niebezpieczną, w której łatwo o nadu­życia. Jeśli mamy używać astrologicznej wiedzy konstruktywnie, nie padając ofiarą licznych niebezpieczeństw, jakie niesie ze sobą igranie z kosmicznymi siłami, musimy być wobec siebie boleśnie szczerzy, dobrze zintegrowani wewnętrznie i ugruntowani we własnym istnie­niu, zdecydowani w działaniu, a także szczerze, głęboko oddani swo­im najwyższym ideałom i zdolni do życia w zgodzie z nimi. Musimy sami stać się bogami, choć nikt z nas bogiem nie jest.

Jakie więc są te niebezpieczeństwa astrologii, które mogą wywierać szkodliwy wpływ na nasz stosunek do siebie, innych, rzeczywistości jako takiej i całego społeczeństwa? Jakie nie dokończone sprawy w naszym własnym rozwoju mogą spowodować, że zamiast artystami, staniemy się ofiarami własnej sztuki? Co musimy przezwyciężyć w nas samych i w sposobie posługiwania się wiedzą, by stać się bardziej świadomymi, skuteczniejszymi i z pewnością pokorniejszymi astrologami? Jedynie przez uświadamianie sobie nieświadomego i zdecydowanie się na kon­frontację ze słabościami, które obniżają naszą wartość jako ludzi i pro­fesjonalistów, mamy szansę rzeczywiście pomóc innym i uzdrawiać ich.

Niebezpieczeństwo nr l: utrata bezpośredniego kontaktu ze sobą

Gdy zaczynamy postrzegać siebie i świat za pośrednictwem wyso­ce abstrakcyjnych symboli, pojawia się ryzyko utraty kontaktu z bez­pośrednim doświadczeniem. Niknie więź łącząca nas z własnym ciałem i uczuciami, a przez to zmniejsza się nasza zdolność do odczu­wania pełni życia i otwarcia się na to, co dzieje się dokoła. Coraz więk­szy dystans wobec rzeczywistości może prowadzić do wewnętrznej dezintegracji. Rozszerzając zakres rozumienia świata powinniśmy jednocześnie wchodzić w kontakt z bezpośrednią świadomością sie­bie. Usiłowanie, by zapanować nad swoimi doświadczeniami, oddzie­lając się od nich i patrząc na nie obiektywnie, paradoksalnie może prowadzić do zerwania więzi łączącej nas z najgłębszymi pokładami psychiki i całkowitej utraty kontroli oraz umiejętności kierowania własnym życiem.

Niebezpieczeństwo nr 2: przywiązanie do własnych wyobrażeń o sobie

Nie jesteśmy własnymi wyobrażeniami o sobie. Jesteśmy tym, czym stajemy się w każdej konkretnej chwili - tym, co czujemy, myśli­my, robimy. Jesteśmy podmiotem, nie przedmiotem; nasze „ja" ist­nieje w każdym doświadczeniu „ja", a nie w wyobrażeniu „ja", które z uporem podtrzymujemy. Doznania typu: „ja jestem, ja czuję, ja mogę, ja chcę", łączą nas z naszą podstawową energią, podczas gdy stwierdzenia: „jestem impulsywny, bo mam Księżyc w Baranie" czy „potrzebuję wolności i urozmaicenia w miłości, bo mam kwadrat We­nus do Urana", to tylko koncepcje, które nic nie mają wspólnego z głęboko ugruntowanym doświadczaniem siebie jako żywej, pełnej siły, aktywnej jednostki. Zbyt wielkie skupienie na tego typu koncep­cjach, które tworzymy, by choć w części zrozumieć siebie samych, może w gruncie rzeczy osłabić doświadczanie naszego „ja". Takie konstrukcje myślowe są pomocne, ale nie mogą zastąpić bezpośre­dniego odczuwania siebie, które nie pochodzi z naszego intelektu, lecz z samego rdzenia naszej istoty. Gdy potrafimy być sobą i w pełni wyrażać własną indywidualność, nie jesteśmy uzależnieni od definicji tożsamości, jakiej dostarcza nam astrologia. Nasze koncepcje na wła­sny temat są wodą na młyn naszego ego. Im mocniej ugruntujemy się w swoim istnieniu, tym łatwiej będzie nam porzucić ego, które lepiej się nadaje do roli sługi niż pana.

Niebezpieczeństwo nr 3: mylenie wiedzy z władzą (lęk przed niepewnością)

Znajomość planetarnych wpływów może nam dać fałszywe poczu­cie bezpieczeństwa lub władzy i stać się buforem oddzielającym nas

od chaosu i nieznanego, z którymi boimy się skonfrontować bezpo­średnio. Samotność w ogromnym wszechświecie jest przerażającym doświadczeniem; nie wiemy, dokąd zmierzamy i co może się nam przydarzyć. Jest to szczególnie przerażające, jeśli nie wierzymy, że potrafimy sobie poradzić z nieoczekiwanym. Nasza wiedza może się wydawać ochroną; pomaga nam stłumić lęk, dzięki czemu wydaje się on mniej przytłaczający. Ale w ten sposób osłabiamy się, gdyż jedynie przez doświadczenie własnego lęku, niepewności i bezsilności może­my rozwinąć w sobie wiarę, wewnętrzną pewność i siłę ducha. Może­my zdobyć kontrolę jedynie odrzucając ją; tylko przez niewiedzę możemy przekroczyć granice wiedzy i dotrzeć do przewodnika ducho­wego w swoim wnętrzu.

Niebezpieczeństwo nr 4: osłabienie intuicji

Przez nieustanne sprawdzanie pozycji planet w efemerydach i ustalanie swojego stosunku do ludzi dopiero po wyliczeniu ich horo­skopu osłabiamy zaufanie do siebie. Zamiast używać własnej intuicji i wzmacniać ją, pozwalamy, by zanikła; podejmujemy decyzje kierując się wiedzą astrologiczną, a nie własnym wyczuciem. Astrologia staje się dla nas najwyższym autorytetem, czymś w rodzaju boga, który wy­daje osądy oraz obwieszczenia i straszy nas groźbami katastrofy, my zaś tracimy wszelki wewnętrzny autorytet, jaki posiadaliśmy wcze­śniej. Władza naszych planet staje się coraz większa i groźniejsza, a my sami coraz bardziej się kurczymy.

Niebezpieczeństwo nr 5: mylenie mapy z rzeczywistością

Kosmogram jest mapą, a nie rzeczywistością, podobnie jak nasze pojęcia o sobie są pojęciami, a nie nami. Jeśli jedziemy samochodem po nieznanym terenie, patrzymy na mapę, wyznaczamy trasę, po czym odkładamy mapę, jedziemy uważnie i trafiamy do wybranego celu. Docieramy tam nie tylko dlatego, że mieliśmy mapę, ale także dlate­go, że wprawnie przyciskaliśmy na przemian pedał gazu i hamulca i uważnie obserwowaliśmy drogę przed sobą. Gdybyśmy jechali trzy­mając mapę tuż przed twarzą i zamiast na drogę patrzyli na żółte i niebieskie kreski na papierze, nie tylko nie dotarlibyśmy do celu, ale możliwe, że zakończylibyśmy podróż w szpitalu, więzieniu albo wręcz w astralu. Nasza wiedza jest dla nas dobrodziejstwem pod warunkiem, że korzystamy z niej we właściwy sposób; w innym przypadku staje się ciężarem.

Niebezpieczeństwo nr 6: samospełniająca się przepowiednia

Choć naszych koncepcji nie należy mylić z rzeczywistością, nie­mniej jednak mają one moc wpływania na rzeczywistość. Nasze wie­rzenia i przekonania mogą okazać się samospełniającą przepowie­dnią, wpływają bowiem na nasze zachowanie i zachowanie innych w stosunku do nas. Jeśli spodziewamy się odrzucenia, możemy przyjąć pełną dystansu, obronną postawę, która stanie się zachętą do odrzu­cenia; jeśli jesteśmy przekonani, że pod wpływem tranzytu Saturna popadniemy w depresję, będziemy dawać sobie negatywne przekazy, które wyczerpią naszą energię i nie pozwolą nam zająć się troską o siebie, ożywiającymi działaniami i kontaktami.

Psychologowie odkryli, że jeśli nauczyciel jest przekonany, iż pew­ni uczniowie myślą powoli albo są mało inteligentni, traktuje ich ina­czej niż tych, których uważa za szybkich i błyskotliwych. W rezultacie uczniowie, na których działa negatywna postawa nauczyciela, nie ra­dzą sobie równie dobrze jak ci, którzy są przez niego faworyzowani. Nauczyciel zachowuje się zgodnie z pewnymi założeniami, a zachowa­nie uczniów ilustruje zasadę samospełniającej się przepowiedni. Dla nas, astrologów, jest więc ogromnie ważne, byśmy brali pod uwagę nie tylko te założenia i oczekiwania, których jesteśmy świadomi, lecz tak­że próbowali się dokopać do własnych ukrytych, nieświadomych prze­konań, które mogą się ujawniać w naszym zachowaniu i wywoływać skutki szkodliwe dla nas samych i innych.

Niebezpieczeństwo nr 7: intensyfikacja swoich nie rozwiązanych problemów

Ponieważ planety są archetypami naszych podstawowych energii, skupianie się na nich intensyfikuje wzorce, które są z tymi energiami powiązane. Nasze podświadome procesy, stłumienia i nie rozwiązane problemy łączące się z jakąś planetą wypływają na powierzchnię za każdym razem, gdy skupiamy się na tej planecie, czy to w naszym wła­snym horoskopie, czy w horoskopach innych ludzi. Symbole mają ta­jemniczą zdolność koncentracji i wyzwalania energii ukrytej głęboko w naszym wnętrzu; za każdym razem, gdy skupiamy się na jednym z symboli psychiki, pobudzamy energię, którą on wyraża, zapraszamy, by odegrała swoją rolę w spektaklu naszego życia - tworzyła wewnę­trzne doświadczenia, zewnętrzne zdarzenia, wzorce przyciągania i za­chowania wobec innych.

Niezależnie od rodzaju naszych lęków, negatywnych nastawień i przymusów, koncentracja na planecie prawdopodobnie powiększy je także, podobnie jak i nasze pozytywne strony. Skupienie się na Satur­nie, planecie lęku, może sprowokować nasz lęk do wyjścia na po­wierzchnię; skupianie się na którejkolwiek planecie może zintensyfi­kować i uaktywnić nasze podświadome kompleksy i emocje, po prostu dlatego, że dostrajamy się do archetypów, czyli symboli podświado­mości. Jeśli na przykład obawiamy się przyszłości i nieustannie zabez­pieczamy się przed jakąś nieznaną katastrofą, zajmowanie się astrolo­gią może jeszcze powiększyć ten lęk. Jeśli mamy niskie poczucie własnej wartości, nieustannie usprawiedliwiamy siebie i powiększamy swoje ego broniąc się przed wewnętrzną pustką, astrologia może nam dostarczyć paliwa dla racjonalizacji i wzmocnić podświadomą potrze­bę kompensacji tego, czego nam brakuje. Możemy wykorzystywać astrologię, by uzasadniać tłumienie czegoś w sobie, na przykład defi­niując siebie przez Księżyc w Byku w kwadracie do Saturna w Lwie, możemy się szczycić własnym trzeźwym praktycyzmem i ostrożnością, jednocześnie racjonalizując niechęć do podejmowania ryzyka, które mogłoby prowadzić do porażki.

Gdy zastanawiamy się nad archetypami planet, skupiamy się na reprezentowanych przez nie energiach naszej psychiki. Jednak sku­pienie uwagi na symbolu umożliwia nam wejście w kontakt z tymi energiami na płaszczyźnie mentalnej i postrzeganie ich jako zewnę­trznych sił, nie prowadzi natomiast do ich bezpośredniego doświad­czenia. To, czego nie uświadomiliśmy sobie i nie zaakceptowaliśmy w sobie, zostaje wówczas zaprojektowane na symbol. W takich przy­padkach zwykle stajemy się zależni od obiektu, na który projektuje­my, ponieważ reprezentuje on dla nas tę cząstkę nas samych, od której się odcięliśmy. Im mniejszy mamy kontakt z własnym wnętrzem, tym bardziej jest prawdopodobne, że będziemy projektować coś z siebie na zewnątrz; w miarę, jak coraz więcej uwagi poświęcamy obiektowi projekcji, coraz trudniej jest nam wejść w bezpośredni kontakt z we­wnętrznymi energiami, których się wyparliśmy. Gdy w naszym poczu­ciu tożsamości i samoświadomości istnieje wiele luk, szczególnie łatwo przywiązujemy się do symboli, a także ludzi i rzeczy reprezentu­jących to, czego brakuje nam samym.

Niektórzy z nas, wyczuwając narastające uzależnienie i utratę wła­snej mocy, będą usiłowali się wyzwolić, walcząc z narastającą obsesją na punkcie astrologii albo własnych kompleksów, które astrologia ujawnia. Podobnie jak narzeczona Jazona, która nałożyła magiczny płaszcz utkany dla niej przez Medeę - płaszcz, który palił jej ciało i przywierał do skóry tym mocniej, im bardziej zaciekle usiłowała go zrzucić - tak i my próbujemy zrzucić z siebie narastające uzależnienie od astrologicznej mapy, ale przy każdej próbie więzi nas ona jeszcze bardziej. Niebezpieczeństwo tkwi nie w samej astrologii, lecz w na­szym sposobie korzystania z niej i w więzi z własnymi energiami. Spo­sobem na wygranie tej bitwy nie jest zupełne porzucenie efemeryd, a raczej wejście w głębszy kontakt z własną psychiką.

Niebezpieczeństwo nr 8: poczucie bezsilności i utraty własnego centrum

Spośród wszystkich naszych nie rozwiązanych problemów wewnę­trznych prawdopodobnie jednym z najważniejszych jest doświadcze­nie bezsilności, poczucie, że nie istniejemy w centrum siebie i nie jesteśmy zdolni kształtować życia według własnej woli i w zgodzie z wybranymi przez nas celami. Jeśli mamy tendencję do postrzegania siebie w roli ofiary, jeśli jesteśmy przekonani, że to czynniki zewnętrz­ne mają na nas wpływ, a my sami możemy jedynie biernie te wpływy odbierać, że krążymy wokół jakiegoś znanego czy nieznanego centrum zamiast samemu stanowić centrum swojego wszechświata, astrologia może jeszcze wzmocnić to wrażenie.

Aby skutecznie funkcjonować w świecie, musimy skierować wolę na stojące przed nami zadania - doświadczać „ja chcę, ja potrafię i ja to zrobię" - i działać w zgodzie z tym wewnętrznym doświadczeniem.

Nasze poczucie siebie jest najmocniejsze wówczas, gdy mamy kontakt z własnym wnętrzem, potrafimy siebie wyrażać oraz aktywnie tworzy­my własną rzeczywistość. Często popadamy w konflikt z siłami, które przeciwstawiają się naszym zamiarom; musimy radzić sobie z ograni­czeniami zewnętrznymi, nieprzewidzianymi przeszkodami, ludźmi, którzy stają nam w opozycji. W miarę jak nasza kompetencja, szacu­nek do siebie i samowystarczalność wzrastają, zaczynamy stawiać czo­ło tym przeszkodom i przezwyciężamy je coraz skuteczniej.

Astrologia, podobnie jak psychologia behawiorystyczna i filozofia deterministyczna, skupia się bardziej na zewnętrznych wpływach niż na naszej zdolności do działania czy sterowania nimi. Sami się osła­biamy poświęcając wiele uwagi temu, co na nas oddziałuje, bez jedno­czesnego doświadczania kontroli nad własnym zachowaniem czy wpływem na otoczenie. Nasza energia przesuwa się wówczas z bycia (w kontakcie ze sobą i światem) i działania na wiedzę i odbieranie wpływów. Zamiast podmiotem, stajemy się przedmiotem; przestaje­my być kapitanami naszej duszy i panami własnego życia. Gdy tracimy poczucie centrum, planety mają na nas większy wpływ, gdyż brakuje nam centralnej, integrującej siły, która mogłaby nas poprowadzić i skierować nasze energie w odpowiednie kanały.

System psychosyntezy, którego twórcą był Roberto Assagioli, kła­dzie duży nacisk na subosobowości, wewnętrzne „głosy" istniejące w każdym z nas, które mają specyficzne potrzeby i pragnienia, często pozostające we wzajemnym konflikcie. Czasami jedna z takich subo­sobowości może nas zdominować. Choć jednym z zadań psychosynte­zy jest wejście w kontakt z każdą z nich, akceptacja i zaspokojenie jej potrzeb, najważniejszym celem pozostaje jednak budowa centrum świadomości i woli, które byłoby zdolne do koordynowania, integro­wania i sterowania wszystkimi subosobowościami.

Wyobraźmy sobie spektakl bez reżysera, w którym każdy z akto­rów improwizuje zależnie od nastroju chwili, nie zwracając uwagi na innych; rezultatem będzie najprawdopodobniej chaos i brak koordy­nacji. Wyobraźmy sobie także zebranie bez przewodniczącego albo klasę bez nauczyciela. Zapewne niewiele uda się wówczas osiągnąć, uczniowie czy uczestnicy zebrania zaś będą mieli duże trudności z za­chowywaniem się w jednolity, zadowalający wszystkich i efektywny sposób. Podobnie zachowanie naszych wewnętrznych osobowości staje się zaburzone, gdy przewodniczący czy reżyser jest nieobecny. Na­sze planetarne energie walczą ze sobą o zaspokojenie swych potrzeb, często powtarzając wciąż te same nieświadome wzorce, które w grun­cie rzeczy sabotują wszelkie szansę na osiągnięcie zaspokojenia. Nie ma żadnej centralnej siły, która byłaby w stanie dostrzec, jakie praw­dziwe motywy kryją się za ich zachowaniem, nie ma reżysera, który wskazywałby, kiedy jedna z subosobowości ma wejść na scenę, a inna z niej zejść, nie ma dyrygenta, który potrafiłby przekształcić kakofonię nie zgranych ze sobą dźwięków w symfonię.

Ludzie, którzy posiadają wewnętrznego reżysera, którzy sami sta­nowią centrum własnego wszechświata i pozostają w kontakcie ze swym ciałem, uczuciami i najgłębszymi warstwami psychiki, są mniej podatni na wpływy planet, gdyż do pewnego stopnia mogą się wznieść ponad swe podświadome procesy. Tranzyt Saturna, który niezintegrowanej osobie przyniesie ostrą depresję, dla świadomego i zintegrowa­nego człowieka może oznaczać tylko chwilowe obniżenie poziomu energii emocjonalnej i konieczność naniesienia drobnych poprawek, nie stanie się zaś przyczyną ugrzęźnięcia w ogromie przytłaczających sytuacji.

Toteż wchodzimy w błędne koło, gdy tracąc wewnętrzną siłę za­czynamy zwracać większą uwagę na poszczególne osobowości plane­tarne niż na rozwijanie kontaktu z własnym centrum i działanie z jego poziomu. Wskutek wzrastającego poczucia bezradności coraz gorli­wiej będziemy szukać odpowiedzi, które będą się od nas odsuwać co­raz dalej, rozwiązania naszego problemu nie znajdziemy bowiem za pomocą intelektu, w efemerydach, w wiedzy astrologicznej ani w in­terpretacjach pozycji planet. Znajduje się ono w głębi nas samych, w naszej więzi z rdzeniem własnej istoty, od którego się odcięliśmy.

Niebezpieczeństwo nr 9: alienacja

Ostatnim niebezpieczeństwem płynącym z posługiwania się astro­logią jest wpływ, jaki nasze zainteresowania mogą wywierać na relacje z innymi ludźmi i całym społeczeństwem. Wprawa w używaniu astrolo­gicznego żargonu pozwala nam nalepiać etykietki, diagnozować siebie nawzajem, tworzyć rozmaite koncepcje i klasyfikacje. W rezultacie tworzymy wokół siebie barierę mentalną i zatracamy umiejętność postrzegania i reagowania na innych ludzi bezpośrednio, przy użyciu wła­snej wrażliwości. Gdy spotykamy potencjalnego przyjaciela czy ko­chanka, o wiele łatwiej jest obliczyć jego horoskop i uzależnić nasz stosunek i zachowanie wobec takiego człowieka od zrozumienia jego półkrzyża do Plutona czy koniunkcji Słońca z Wenus, niż opierać się na niepewnych spostrzeżeniach i uczuciach, jakie ta osoba w nas wzbu­dza, rezygnując z gotowego materiału dostarczanego przez astrologię.

Jeśli mamy trudności w nawiązaniu głębszych kontaktów z innymi i niełatwo nam przychodzi dzielenie się własnymi uczuciami, potrze­bami i wrażliwością, to możliwe, że używamy żargonu astrologicznego, by stworzyć iluzję intymności, której w gruncie rzeczy nie doznajemy. Porozumiewanie się hasłami typu „koniunkcja twojego Saturna z moim Słońcem" czy „opozycja twojego Marsa do mojego Merkurego" wyda­je się o wiele bezpieczniejsze niż powiedzenie wprost, że rani mnie twoja tendencja do wycofywania się, gdy potrzebuję pociechy i wspar­cia lub iż często mam wrażenie, że mnie nie słuchasz, bo przerywasz mi, gdy ja naprawdę chcę coś powiedzieć. Używając języka astrologii jesteśmy w stanie wyrazić konflikty w sposób symboliczny i złagodzić napięcie nie wypowiedzianych myśli, ale w ten sposób coraz bardziej zamykamy się przed prawdziwą komunikacją, która umożliwia odna­lezienie w związku głębokiego zaspokojenia. Jeśli abstrakcyjne sym­bole zastępują nam bezpośrednie wyrażanie uczuć, zamiast ujawniać to, co rzeczywiście przeżywamy, tylko zaciemniamy obraz.

Astrologia jest w końcu językiem - językiem wysoce mistycznym i hermetycznym, gdyż włada nim bardzo niewielu ludzi. Jeśli brakuje nam zaufania do własnej wartości, zdolności towarzyskich i umiejęt­ności komunikowania się z innymi w taki sposób, by być przez nich akceptowanym i czuć własną przynależność do grupy, możemy pod­świadomie traktować znajomość tego tajemnego języka jako środek kompensacji. Astrologia może nam dać poczucie wyjątkowości i siły, która upoważnia nas, by się odcinać od zwykłych ludzi i uważać siebie za coś lepszego od nich. Skoro należymy do tajemnego bractwa misty­ków i potrafimy się kontaktować z magicznymi siłami we wszechświe­cie, to po cóż nam nużące rozmowy o niczym z tymi, którzy nie dostąpili wtajemniczenia i nie stoją na naszym poziomie świadomości? Im ważniejsze staje się dla nas ezoteryczne spojrzenie na świat, tym mniej nas satysfakcjonują zwykłe rozmowy z osobami, które nie dzieląnaszego zrozumienia; łatwo wówczas zapomnieć, że najgłębsze i naj­bardziej satysfakcjonujące kontakty między ludźmi zachodzą nie na poziomie umysłu, ale kontaktu wzrokowego i otwarcia serca na szcze­re uczucia.

W rezultacie możemy spędzać coraz więcej czasu z ludźmi, którzy „mówią astrologią", i czuć coraz większe wyalienowanie i niepewność w towarzystwie osób, które „nie nadają na naszych falach". Możemy się bez reszty zidentyfikować z wąskim marginesem społeczeństwa, a przez to narazić się na odrzucenie przez ludzi, którzy nic nie wiedzą o sztukach mistycznych albo są do nich uprzedzeni. Jeśli powstanie w nas przekonanie, że jesteśmy inni, wyżsi niż zwyczajni ludzie, to za­tracimy zdolność do empatii, identyfikowania się i utrzymywania zadowalających kontaktów z tymi, którzy nie dzielą naszej pasji. Astro­logia, sztuka Wodnika, do której mogło nas przyciągnąć pragnienie doświadczenia łączności z tajemnicami wszechświata, paradoksalnie może nas odciąć od ideałów Wodnika i uniemożliwić zintegrowanie jego opozycji z Lwem. Zamiast jedności i unii zaczniemy doświadczać izolacji i alienacji. Rozszerzanie umysłu może się odbywać kosztem zamykania serca. W miarę jak intelekt i pęd do wiedzy przejmują nad nami coraz większą władzę, możemy się coraz bardziej zamykać na ból, smutek, pragnienia i tęsknoty, a także na miłość.

Nadużycia w doradztwie astrologicznym

Zajmowanie się astrologią niesie ze sobą wiele potężnych pokus. Ci z nas, którzy prowadzą doradztwo astrologiczne i występują z pozy­cji profesjonalnego autorytetu, zapewne zetknęli się z wieloma spo­śród wymienionych niżej niebezpieczeństw, a być może także z innymi sytuacjami, które potencjalnie mogą prowadzić do nadużyć. Jako do­radcy astrologiczni ponosimy wielką odpowiedzialność, dlatego po­winniśmy szczerze odpowiedzieć sobie na kilka pytań: W jaki sposób nadużywamy zaufania naszych klientów i, zamiast im służyć, wykorzy­stujemy ich, by zaspokajali nasze niespełnione potrzeby? Jakie werbal­ne lub niewerbalne przekazy dajemy im nieświadomie, które być może stoją w sprzeczności z wyznawaną przez nas filozofią pomocy?

Wszystkie wymienione niżej cechy osobiste, postawy i sposoby za­chowania mogą podkopać naszą skuteczność w roli doradców, jeśli nie przepracujemy ich w sobie i nie zrobimy wszystkiego, co możliwe, by nie przeszkadzały nam w pracy:

  1. Poczucie wyższości: mówienie o drugiej osobie z pozycji absolutnego autorytetu, dawanie przekazów: „jestem lepszy od ciebie" albo „wiem o tobie więcej niż ty sam o sobie".

  2. Postawa wszystkowiedzącego: zachowywanie się w taki sposób, jakby­śmy znali wszystkie odpowiedzi dotyczące życia naszego klienta; prze­kazywanie naszych prywatnych opinii pod przykrywką autorytetu astrologicznego albo demonstrowanie w inny sposób braku szacunku
    do klienta.

  3. Osądzanie: wyrażanie negatywnych opinii na temat osobowości nasze­ go klienta, jego decyzji i sposobów postępowania; ocenianie go według naszych własnych standardów zamiast zachęty do poszukiwania wła­snych punktów odniesienia.

  4. Domaganie się uwagi: wygłaszanie monologów, popisywanie się, dzie­lenie nieistotnymi doświadczeniami osobistymi albo inne zachowania, które powodują, że zamiast skupiać się na potrzebach klienta, zatrzy­mujemy dla siebie środek sceny.

  5. Dominacja; przymus udzielania rad, o które nas nie proszono, mówie­nie innym, jak mają żyć, niezależnie od tego, w jakim stopniu nasze sugestie są użyteczne dla klienta i czy respektują jego autonomię.

  6. Wciskanie na siłę własnej filozofii: próba przekonania klienta do na­szej filozofii życia albo poglądów duchowych bez względu na jego sy­stem wierzeń i przekonań.

  7. Potrzeba bycia niezastąpionym: dążenie do uzależnienia klienta od sie­bie czy próba wybawienia go od jego kłopotów przy braku szacunku dla jego autonomii.

  8. Iluzje pomagania: karmienie własnego ego przekonaniem, że udziela­my skutecznej porady i pomocy tylko dlatego, iż przekazujemy klien­towi astrologiczne informacje, nie wchodząc w pełni w jego świat i nie ustalając z nim prawdziwego dialogu, do czego oprócz integracji i za­stosowania wiedzy konieczne jest dzielenie się uczuciami.

  9. Iluzje wiedzy: nadmierne podkreślanie wiedzy i abstrakcyjnego zrozu­mienia jako klucza do zmian, bez względu na zdolność naszego klienta do spożytkowania tej wiedzy.

10. Wywoływanie wrażenia bezsilności: skupianie się przede wszystkim na wpływie planet na naszego klienta, przez co ignorujemy jego zdolność do aktywnego kierowania własnym życiem oraz podkopujemy jego po­czucie wolności, wolę i motywację.

11. Przekazywanie lęków i negatywnego nastawienia: zamiast podchodzić nawet do najtrudniejszych planet i aspektów w konstruktywny sposób, wygłaszamy negatywne osądy albo sugerujemy klientowi negatywne oczekiwania wobec przyszłości.

12. Pragnienie, by zadowalać: dawanie klientowi tego, czego chce, zamiast tego, czego potrzebuje, albo dostarczanie mu chwilowej satysfakcji czy wsparcia kosztem powiedzenia mu tego, co w danej chwili może być dla niego bolesne, lecz na dłuższą metę okaże się cenne.

13. Przymus dzielenia się informacjami: działanie według zasady „im wię­cej, tym lepiej", przeładowywanie klienta wiedzą bez względu na to, czy jest on w stanie emocjonalnie przetrawić usłyszane informacje, włą­czyć w swoje zrozumienie i zastosować w życiu.

14. Używanie niejasnych, niekonkretnych ogólników: wygłaszanie po­wierzchownej interpretacji, która nie dociera do sedna problemów, z jakimi klient się zmaga w danej chwili, i która pozostaje bezpiecznie abstrakcyjna, tak że wiedza, którą przekazujemy, ma niewielkie praktyczne zastosowanie.

15. Intelektualizowanie i odcięcie od emocji: komunikowanie wyłącznie z poziomu intelektu, niechęć do tego, by samemu zaangażować się emocjonalnie i zachęcić do tego klienta; podejście z dystansu, pozba­wione empatii i ludzkiego zaangażowania.

  1. Mylenie mapy z klientem: odnoszenie się nie do klienta, lecz do kosmogramu, jakby miał on większą wartość niż doświadczenia kon­kretnego człowieka i jakby dzielenie się informacjami o mapie było ważniejsze niż potrzeby klienta w danej chwili.

  2. Mistyfikacja: nadużywanie astrologicznego żargonu bez przekładania go na język zrozumiały dla klienta, stwarzanie iluzji głębi znaczeń, gdy po prostu rozsnuwamy sieć astrologicznych symboli.

  3. Brak samoświadomości: niemożność albo niechęć do uświadomienia sobie, w jaki sposób i w jakim stopniu nasze problemy i osobowość wpływają na to, co mówimy, i sprawiają, że projektujemy własne nierozwiązane konflikty wewnętrzne na klienta albo w inny sposób zaspo­
    kajamy własne potrzeby przez kontakt z nim.

Niezależnie od tego, czy jesteśmy zaledwie studentami astrologii, czy też doradcami, grozi nam, że wpadniemy w niejedną z tych puła­pek. Jesteśmy ludźmi, a nie bogami, i zapewne nigdy nie staniemy się wystarczająco świadomi naszych działań czy na tyle wolni od wad, by zawsze posługiwać się astrologią mądrze i konstruktywnie. Musimy zdobyć się na pokorę i samoakceptację; musimy zobowiązać się do szczerości wobec siebie; potrzebujemy poczucia odpowiedzialności i siły, która pozwoli nam pracować pomimo wszystkich swoich ograni­czeń.

Co więc możemy zrobić, każdy z nas indywidualnie i wszyscy astro­logowie jako społeczność, by zminimalizować wpływ omówionych tu­taj niebezpieczeństw i nadużyć praktyki astrologicznej? W jaki sposób odważnie stawić czoło słabościom własnym i naszej sztuki, by móc je później przekroczyć? Co jest nam niezbędne, by rozwinąć w sobie: a) ugruntowanie we własnej istocie; b) bezpośredni kontakt ze sobą, innymi i wszystkim, co nas otacza; c) umiejętność konfrontacji ze swo­im cieniem i rozwiązywania własnych wewnętrznych problemów; d) wiarę zdolną przekroczyć lęk; e) doznawanie wewnętrznej mocy; f) identyfikację z Jaźnią, naszym wyższym Ja, zamiast z naszymi wyo­brażeniami o własnej tożsamości, i kontakt z najgłębszymi pokładami naszej psychiki; g) wolę i zdolność do działania z poziomu własnego centrum. Jak mamy poszerzać intelektualne horyzonty, by jednocze­śnie nie zatracić otwartości i zdolności odczuwania?

Na każdym z nas spoczywa odpowiedzialność wobec siebie i klien­tów, by zastanowić się nad tymi pytaniami. Nie ma tu prostych odpo­wiedzi. Musimy odkryć je sami, podobnie jak fundamenty własnej istoty. Jeśli zdecydujemy się na życie wśród nie rozwiązanych proble­mów i pytań bez odpowiedzi, nie zatracając przy tym wyraźnego, płynącego z głębi serca pragnienia, by przekroczyć nasze słabości, z czasem może znajdziemy jakieś rozwiązanie. Rainer Maria Rilke na­pisał:

„Pragnę cię błagać z całego serca, byś okazywał cierpliwość wobec wszystkiego, co nie rozwiązane w twoim sercu, i starał się kochać same pytania jak zamknięte pokoje i jak książki napisane w zupełnie obcym języku. Nie szukaj teraz odpowiedzi, które nie mogą ci zostać udzielo­ne, gdyż jeszcze nie potrafiłbyś z nich skorzystać. Najważniejsze jest, by żyć wszystkim. Żyj teraz pytaniami. Może pewnego dnia, sam o tym nie wiedząc, zaczniesz żyć odpowiedziami."

Zaćmienia Księżyca i Słońca

(1980-2000)

Zaćmienia Słońca

Zaćmienia Księżyca

27/07/80

04° 52' Wodnika

16/02/80

26° 50' Wodnika

26/08/80

03° 03' Ryb

10/08/80

18° 17' Lwa

20/01/81

00° 10' Lwa

04/02/81

16° 02' Wodnika

17/07/81

24° 31' Koziorożca

31/07/81

07° 51' Lwa

09/01/82

19° 14' Raka

25/02/82

04° 54' Wodnika

06/07/82

13° 55' Koziorożca

21/06/82

29° 47' Bliźniąt

30/12/82

08° 27' Raka

20/07/82

27° 43' Raka

25/06/83

03° 14' Koziorożca

15/12/82

23° 04' Strzelca

20/12/83

27° 36' Bliźniąt

11/06/83

19° 43' Bliźniąt

15/05/84

24° 31' Skorpiona

04/12/83

11° 47' Strzelca

13/06/84

22° 45' Strzelca

30/05/84

09° 26' Bliźniąt

08/11/84

16° 30' Byka

22/11/84

00° 50' Strzelca

04/05/85

14° 17' Skorpiona

19/05/85

28° 50' Byka

28/10/85 24/04/86

05° 15' Byka 04° 03' Skorpiona

12/11/85 09/04/86

20° 09' Skorpiona 19° 06' Barana

17/10/86

24° 07' Barana

03/10/86

10° 16' Wagi

14/04/87

23° 38' Wagi

29/03/87

08° 18' Barana

07/10/87

13° 22' Barana

23/09/87

29° 34' Panny

03/03/88

13° 18' Panny

18/04/88

27° 42' Ryb

27/08/88

04° 23' Ryb

11/09/88

18° 40' Panny

20/02/89

01° 59' Panny

07/03/89

17° 10' Ryb

17/08/89

24° 12' Wodnika

31/08/89

07° 48' Panny

09/02/90

20° 47' Lwa

26/01/90

06° 35' Wodnika

06/08/90

13° 52' Wodnika

22/07/90

29° 04' Raka

30/01/91

09° 51' Lwa

15/01/91

25° 20' Koziorożca

27/06/91

05° 00' Koziorożca

11/07/91

18° 59' Raka

26/07/91

03° 16' Wodnika

04/01/92

13° 51' Koziorożca

21/12/91

29° 03' Bliźniąt

30/06/92

08° 57' Raka

15/06/92

24° 20' Strzelca

24/12/92

02° 28' Koziorożca

09/12/92

18° 10' Bliźniąt

21/06/93

00° 31' Bliźniąt

04/07/93

13° 55' Strzelca

13/11/93

21° 32' Skorpiona

29/11/93

07° 03' Bliźniąt

10/05/94

19° 48' Byka

24/06/94

03° 43' Strzelca

03/11/94

J

10° 54' Skorpiona

18/11/94

25° 42' Byka

29/04/95

08° 56' Byka

15/04/95

25° 04' Wagi

23/10/95

00° 18' Skorpiona

08/10/95

14° 54' Barana

17/04/96

28° 12' Barana

04/04/96

14° 31' Wagi

12/10/96

19° 32' Wagi

27/09/96

04° 17' Barana

09/03/97

18° 31' Ryb

24/03/97

03° 35' Wagi

01/09/97

09° 34' Panny

16/09/97

23° 56' Ryb

26/02/98

07° 55' Ryb

13/03/98

22° 24' Panny

22/08/98

28° 48' Lwa

08/08/98

15° 21' Wodnika

16/02/99

27° 08' Wodnika

06/09/98

13° 40' Ryb

11/08/99

18° 21' Lwa

31/01/99

11° 20' Lwa

05/02/00

16° 02' Wodnika

28/07/99

04° 54' Wodnika

01/07/00

10° 14' Raka

21/01/00

00° 26' Lwa

31/07/00

08° 12' Lwa

16/07/00

24° 19' Koziorożca

25/12/00

04° 14' Koziorożca

Pełnie i nowie

(1960-2000)

Stopień Data

Stopień Data

Stopień Data

OOT14

23/09/72

Pełnia

15 16

04/04/00

Nów

0146

25/10/69

Pełnia

0024

23/09/91

Pełnia

1557

06/04/70

Nów

0152

21/04/93

Nów

0049

21/03/85

Nów

16 19

06/04/89

Nów

01 55

22/04/74

Nów

01 07

22/03/66

Nów

1652

09/10/84

Pełnia

0159

25/10/88

Pełnia

01 11

24/09/61

Pełnia

1704

10/10/65

Pełnia

0258

23/04/63

Nów

0135

24/09/80

Pełnia

1727

07/04/78

Nów*

0321

23/04/82

Nów

0156

25/09/99

Pełnia

1740

07/04/97

Nów

0326

28/10/96

Pełnia

0235

25/09/69

Pełnia*

1839

12/10/73

Pełnia

0327

26/10/77

Pełnia

0240

23/03/93

Nów

1840

11/10/92

Pełnia

04 19

25/04/71

Nów

0252

23/03/74

Nów

1906

09/04/86

Nów*

0443

25/04/90

Nów

0255

25/09/88

Pełnia

1922

09/04/67

Nów

05 15

28/10/85

Pełnia*

0407

27/09/77

Pełnia*

1942

13/10/62

Pełnia

0532

29/10/66

Pełnia*

0408

25/03/63

Nów

2006

13/10/81

Pełnia

0540

25/04/60

Nów

0417

27/09/96

Pełnia*

2019

13/10/00

Pełnia

0543

26/04/79

Nów

0426

25/03/82

Nów

2053

10/04/94

Nów

0603

26/04/98

Nów

0529

26/03/71

Nów

2104

14/10/70

Pełnia

0706

30/10/93

Pełnia

0548

29/09/85

Pełnia

21 10

11/04/75

Nów

07 14

31/10/74

Pełnia

0553

26/03/90

Nów

21 28

14/10/89

Pełnia

0715

28/04/87

Nów

0605

29/09/66

Pełnia

2232

16/10/78

Pełnia

0725

27/04/68

Nów

0639

27/03/60

Nów*

2238

12/04/64

Nów

0825

01/11/63

Pełnia

0651

28/03/79

Nów

2249

16/10/97

Pełnia

0846

01/11/82

Pełnia

0715

28/03/98

Nów

2250

13/04/83

Nów

0856

29/04/95

Nów*

0737

30/09/93

Pełnia

2400

13/04/72

Nów

0913

29/04/76

Nów*

0752

01/10/74

Pełnia

2407

17/10/86

Pełnia*

0948

02/11/71

Pełnia

08 18

29/03/87

Nów*

2421

18/10/67

Pełnia*

1013

02/11/90

Pełnia

08 19

28/03/68

Nów*

2421

14/04/91

Nów

1053

01/05/65

Nów

0915

03/10/63

Pełnia

2501

15/04/61

Nów

1057

01/05/84

Nów

0930

03/10/82

Pełnia

25 20

15/04/80

Nów

1104

03/11/60

Pełnia

0954

30/03/95

Nów

2545

16/04/99

Nów

11 13

04/11/79

Pełnia

1007

30/03/76

Nów

2553

19/10/94

Pełnia

1135

4/11/98

Pełnia

1037

04/10/71

Pełnia

2611

20/10/75

Pełnia

1218

02/05/73

Nów

1100

04/10/90

Pełnia

2634

16/04/69

Nów

1234

02/05/92

Nów

1141

04/10/60

Pełnia

2643

16/04/88

Nów

1244

05/11/87

Pełnia

1157

01/04/84

Nów

2749

21/10/64

Pełnia

1249

05/11/68

Pełnia

1158

05/10/79

Pełnia

2756

22/10/83

Pełnia

1314

04/05/62

Nów

1203

02/04/65

Nów

28 12

17/04/96

Nów*

1337

04/05/81

Nów

1223

05/10/98

Pełnia

28 17

18/04/77

Nów*

1400

04/05/00

Nów

13 17

06/10/68

Pełnia*

2915

22/10/72

Pełnia

1424

07/11/95

Pełnia

1322

07/10/87

Pełnia*

2933

23/10/91

Pełnia

1441

05/05/70

Nów

1335

03/04/73

Nów

1441

06/11/76

Pełnia'

1342

03/04/92

Nów

OOtfS

20/04/85

Nów

1457

05/05/89

Nów

1433

04/04/62

Nów

0014

23/10/61

Pełnia

1617

07/05/78

Nów

1454

08/10/95

Pełnia*

0018

20/04/66

Nów

1621

06/05/97

Nów

1458

04/04/81

Nów

0036

23/10/80

Pełnia

1630

08/11/84

Pełnia

1502

08/10/76

Pełnia

0100

24/10/99

Pełnia

1633

09/11/65

Pełnia

* oznacza zaćmienie

-.<&&

0939

29/02/72

Pełnia

28 14

18/03/73

Pełnia

1641

06/04/74

Pełnia

0940

28/02/91

Pełnia

2824

18/03/92

Pełnia

1658

06/04/93

Pełnia

0950

02/09/78

Nów

2930

22/09/68

Nów*

1748

10/10/88

Nów

11 15

04/09/67

Nów

2934

23/09/87

Nów*

1754

11/10/69

Nów

11 15

02/03/99

Pełnia

2953

20/03/00

Pełnia

18 15

08/04/82

Pełnia

11 26

01/03/80

Pełnia*

2956

20/03/81

Pełnia

1828

09/04/63

Pełnia

11 28

04/09/86

Nów

1924

12/10/77

Nów*

11 45

02/03/61

Pełnia*

00 :£M3

• 21/03/62

Pełnia

1932

12/10/96

Nów*

1236

05/09/75

Nów

0054

23/09/76

Nów

2000

10/04/90

Pełnia

1258

05/09/94

Nów

01 10

24/09/95

Nów

20 18

10/04/71

Pełnia

13 18

03/03/88

Pełnia*

0145

22/03/89

Pełnia

2021

14/10/66

Nów

1328

04/03/69

Pełnia

01 51

25/09/65

Nów

2047

14/10/85

Nów

1336

06/09/64

Nów

0201

23/03/70

Pełnia

21 46

15/10/74

Nów

1355

07/09/83

Nów

0214

25/09/84

Nów

2149

11/04/98

Pełnia

1501

05/03/77

Pełnia

0320

26/09/73

Nów

21 57

11/04/60

Pełnia

1506

05/03/96

Pełnia

0335

26/09/92

Nów

2202

12/04/79

Pełnia

15 10

07/09/72

Nów

0335

24/03/97

Pełnia*

2208

15/10/93

Nów

15 18

08/09/91

Nów

0340

24/03/78

Pełnia*

23 18

17/10/82

Nów

1602

07/03/66

Pełnia

0447

26/03/67

Pełnia

2320

13/04/68

Pełnia'

1627

07/03/85

Pełnia

0457

28/09/81

Nów

2325

17/10/63

Nów

1647

09/09/99

Nów

0500

27/09/00

Nów

2338

14/04/87

Pełnia"

1652

09/09/80

Nów

05 10

26/03/86

Pełnia

2439

14/04/76

Pełnia

17 10

10/09/61

Nów

05 12

28/09/62

Nów

2500

18/10/90

Nów

1727

08/03/84

Pełnia

0608

27/03/75

Pełnia

25 04

15/04/95

Pełnia

1750

08/03/93

Pełnia

0633

27/03/94

Pełnia

25 17

19/10/71

Nów

1840

11/09/88

Nów*

0643

29/09/89

Nów

2545

15/04/65

Pełnia

1853

11/09/69

Nów*

0701

30/09/70

Nów

2600

15/04/84

Pełnia

1857

09/03/82

Pełnia

0727

28/03/64

Pełnia

2649

20/10/98

Nów

1901

10/03/63

Pełnia

0733

28/03/83

Pełnia

2706

20/10/60

Nów

2027

12/09/96

Nów

0833

01/10/97

Nów

2706

21/10/79

Nów

2029

13/09/77

Nów

0843

02/10/78

Nów*

2725

17/04/73

Pełnia

2037

11/03/90

Pełnia

0905

30/03/91

Pełnia

2726

17/04/92

Pełnia

2052

12/03/71

Pełnia

09 14

29/03/72

Pełnia

2833

21/10/68

Nów

2131

14/09/66

Nów

0956

03/10/67

Nów

2846

22/10/87

Nów

21 55

14/09/85

Nów

1016

03/10/86

Nów*

2859

18/04/00

Pełnia

2224

13/03/98

Pełnia*

1046

31/03/99

Pełnia

29 10

19/04/81

Pełnia

2242

13/03/79

Pełnia*

11 03

31/03/80

Pełnia

2928

20/04/62

Pełnia

2247

13/03/60

Pełnia*

11 16

05/10/75

Nów

2955

23/10/76

Nów*

2252

16/09/74

Nów

11 16

01/04/61

Pełnia

23 16

15/09/93

Nów

1141

04/10/94

Nów

OOIR.18

24/10/95

Nów*

24 14

17/09/63

Nów

1227

05/10/64

Nów

0057

24/10/65

Nów

24 16

14/03/68

Pełnia

1238

06/10/83

Nów

01 00

21/04/89

Pełnia

24 16

17/09/82

Nów

1251

02/04/69

Pełnia*

0109

21/04/70

Pełnia

2425

15/03/87

Pełnia

1251

02/04/88

Pełnia

01 16

24/10/84

Nów

25 39

16/03/76

Pełnia

1409

07/10/72

Nów

0234

26/10/73

Nów

2559

16/03/95

Pełnia

1417

04/04/77

Pełnia*

0239

23/04/78

Pełnia

2550

19/09/90

Nów

14 17

07/10/91

Nów

0241

25/10/92

Nów

2600

19/09/71

Nów

1431

04/04/96

Pełnia*

0245

22/04/97

Pełnia

2640

17/03/65

Pełnia

15 13

05/04/66

Pełnia

0337

24/04/67

Pełnia

2701

17/03/84

Pełnia

1538

05/04/85

Pełnia

0403

24/04/86

Pełnia

2732

20/09/98

Nów

1544

09/10/99

Nów

04 12

27/10/00

Nów

2749

21/09/79

Nów

15 58

09/10/80

Nów

04 19

27/10/81

Nów

2758

20/09/60

Nów*

16 14

09/10/61

Nów

0438

28/10/62

Nów

0459

25/04/75

Pełnia

2426

15/05/65

Pełnia

12 17

03/06/66

Pełnia

0522

25/04/94

Pełnia

2431

15/05/84

Pełnia*

1231

03/06/85

Pełnia

06 11

29/10/89

Nów

2445

17/11/90

Nów

1331

06/12/91

Nów

0625

30/10/70

Nów

2503

18/11/71

Nów

1349

05/12/72

Nów

0626

28/04/83

Pełnia

2601

16/05/92

Pełnia

1354

04/06/74

Pełnia*

0631

26/04/64

Pełnia

2609

17/05/73

Pełnia

1355

04/06/93

Pełnia*

0801

31/10/97

Nów

2638

19/11/98

Nów

1522

07/12/99

Nów

0803

31/10/78

Nów

2639

18/11/60

Nów

1537

06/06/82

Pełnia

0804

28/04/91

Pełnia

2648

19/11/79

Nów

1539

07/12/61

Nów

0819

28/04/72

Pełnia

2740

18/05/00

Pełnia

1540

07/12/80

Nów

0907

02/11/67

Nów*

2756

19/05/81

Pełnia

1553

07/06/63

Pełnia

0931

02/11/86

Nów

2804

20/11/68

Nów

1709

09/12/69

Nów

0949

30/04/99

Pełnia

2808

19/05/62

Pełnia

1722

09/12/88

Nów

1006

30/04/80

Pełnia

2824

21/11/87

Nów

1724

08/06/90

Pełnia

1010

30/04/61

Pełnia

2927

21/11/76

Nów

1732

09/06/71

Pełnia

1029

03/11/75

Nów*

2941

21/05/70

Pełnia

1833

10/12/77

Nów

1054

03/11/94

Nów*

2942

20/05/89

Pełnia

1840

09/06/60

Pełnia

11 37.

02/05/69

Pełnia

2952

22/11/95

w

1856

10/12/96

w

1148

01/05/88

Pełnia

1901

10/06/79

Pełnia

11 54

04/11/64

Nów

00x"40

23/11/65

Nów*

1906

10/06/98

Pełnia

1156

04/11/83

Nów

0050

22/11/84

Nów*

1938

12/12/66

Nów

1258

03/05/77

Pełnia

01 05

22/05/78

Pełnia

1956

12/12/85

Nów

13 19

03/05/96

Pełnia

01 19

22/05/97

Pełnia

1959

10/06/68

Pełnia

1332

06/11/91

Nów

0200

23/05/67

Pełnia

2024

11/06/87

Pełnia

1344

06/11/72

Nów

0221

24/11/92

Nów

21 17

13/12/74

Nów*

1356

04/05/66

Pełnia*

0224

24/11/73

Nów

21 19

12/06/76

Pełnia

14 17

04/05/85

Pełnia*

0225

23/05/86

Pełnia

21 23

13/12/93

Nów

15 17

08/11/99

Nów

0325

25/05/75

Pełnia*

21 42

13/06/95

Pełnia

1527

06/05/74

Pełnia

0345

24/05/94

Pełnia*

2245

13/06/84

Pełnia*

1536

07/11/80

Nów

0400

25/11/00

Nów

2248

14/06/65

Pełnia*

1538

06/05/93

Pełnia

04 16

24/11/81

Nów

2304

15/12/82

Nów*

1546

08/11/61

Nów

0432

27/11/62

Nów

2323

16/12/63

Nów

1707

08/05/82

Pełnia

0457

26/05/83

Pełnia

2420

15/06/92

Pełnia*

1721

09/11/69

Nów

0509

26/05/64

Pełnia

2435

15/06/73

Pełnia*

1724

08/05/63

Pełnia

0608

28/11/89

Nów

2458

17/12/90

Nów

1724

09/11/88

Nów

06 14

28/11/70

Nów

25 11

17/12/71

Nów

1847

11/11/77

Nów

0639

28/05/91

Pełnia

2603

16/06/00

Pełnia

1854

09/05/90

Pełnia

0656

28/05/72

Pełnia

26 19

17/06/81

Pełnia

1903

11/11/96

Nów

0746

30/11/78

Nów

2622

18/06/62

Pełnia

1910

10/05/71

Pełnia

0754

30/11/97

Nów

2632

18/12/60

Nów

1945

12/11/66

Nów*

0826

30/05/99

Pełnia

2648

18/12/98

Nów

2009

12/11/85

Nów*

0832

30/05/61

Pełnia

2650

19/12/79

Nów

2032

11/05/60

Pełnia

0838

29/05/80

Pełnia

2748

19/06/70

Pełnia

2042

11/05/98

Pełnia

0847

01/12/67

Nów

2756

19/12/68

Nów

2046

12/05/79

Pełnia

09 12

01/12/86

Nów

2759

19/06/89

Pełnia

21 16

14/11/74

Nów

0954

31/05/69

Pełnia

2820

20/12/87

Nów

2132

13/11/93

Nów*

1012

31/05/88

Pełnia

2908

20/06/78

Pełnia

2151

12/05/68

Pełnia

1013

03/12/75

Nów

2921

21/12/76

Nów

2214

13/05/87

Pełnia

1035

02/12/94

Nów

2929

20/06/97

Pełnia

2256

15/11/82

Nów

11 13

01/06/77

Pełnia

2945

21/12/95

Nów

23 10

13/05/76

Pełnia*

11 37

01/06/96

Pełnia

23 11

16/11/63

Nów

1147

04/12/83

Nów*

00>)o06

22/06/67

Pełnia

2335

14/05/95

Pełnia

11 56

04/12/64

Nów*

0027

22/06/86

Pełnia

0049

22/12/65

Nów

1938

12/07/95

Pełnia

0836

31/07/85

Pełnia

0049

22/12/84

Nów

1949

10/01/67

Nów

0840

01/08/66

Pełnia

01 36

23/06/75

Pełnia

1958

10/01/86

Nów

0850

29/01/68

Nów

01 47

23/06/94

Pełnia

2052

13/07/84

Pełnia

0907

29/01/87

Nów

0240

24/12/73

Nów*

21 04

13/07/65

Pełnia

1012

02/08/93

Pełnia

0228

23/12/92

Nów*

21 31

11/01/94

Nów

1027

03/08/74

Pełnia

03 14

25/06/83

Pełnia*

21 35

12/01/75

Nów

1030

31/01/76

Nów

0330

25/06/64

Pełnia*

2234

14/07/92

Pełnia

1035

30/01/95

Nów

04 14

25/12/00

Nów*

2251

15/07/73

Pełnia*

12 12

04/08/82

Pełnia

0433

26/12/81

Nów

2327

14/01/83

Nów

12 15

05/08/63

Pełnia

0442

26/12/62

Nów

2343

14/01/64

Nów*

12 19

01/02/84

Nów

0500

26/06/91

Pełnia*

24 19

16/07/00

Pełnia*

1238

01/02/65

Nów

05 14

26/06/72

Pełnia

2425

17/07/62

Pełnia*

1341

06/08/71

Pełnia*

06 17

28/12/70

Nów

2431

17/07/81

Pełnia*

1352

06/08/90

Pełnia*

0622

28/12/89

Nów

25 20

15/01/91

Nów*

14 12

03/02/92

Nów

0634

28/06/61

Pełnia

2525

16/01/72

Nów*

1425

03/02/73

Nów

0645

28/06/99

Pełnia

2546

18/07/70

Pełnia

1435

07/08/60

Pełnia

0648

28/06/80

Pełnia

2604

18/07/89

Pełnia

1500

08/08/79

Pełnia

0744

29/12/78

Nów

2632

16/01/61

Nów

15 21

08/08/98

Pełnia*

0752

29/06/69

Pełnia

2655

17/01/80

Nów

1543

05/02/62

Nów*

0801

29/12/97

Nów

2704

20/07/78

Pełnia

1558

08/08/68

Pełnia

08 15

29/06/88

Pełnia

2705

17/01/99

Nów

1602

04/02/81

Nów*

0846

31/12/67

Nów

2728

20/07/97

Pełnia

1602

05/02/00

Nów*

0908

31/12/86

Nów

2756

18/01/69

Nów

16 19

09/08/87

Pełnia

0911

01/07/77

Pełnia

2809

21/07/67

Pełnia

1705

06/02/70

Nów

0936

01/07/96

Pełnia

2821

19/01/88

Nów

1729

09/08/76

Pełnia

1019

01/01/76

Nów

2823

21/07/86

Pełnia

1730

06/02/89

Nów

1027

02/07/66

Pełnia

2924

19/01/77

Nów

1739

10/08/95

Pełnia

1033

02/07/85

Pełnia

2945

20/01/96

Nów

1829

07/02/78

Nów

1033

01/01/95

Nów

2946

23/07/75

Pełnia

1853

07/02/97

Nów

1200

03/01/84

Nów

1908

11/08/84

Pełnia

1202

03/07/93

Pełnia

012=00

21/01/85

Nów

1924

12/08/65

Pełnia

1210

04/07/74

Pełnia

01 10

21/01/66

w

1958

09/02/86

w

12 17

02/01/65

Nów

0129

24/07/83

Pełnia

2000

09/02/67

Nów

1351

04/01/92

Nów*

0145

24/07/64

Pełnia

2055

13/08/92

Pełnia

1355

06/07/82

Pełnia*

0246

22/01/93

Nów

21 09

14/08/73

Pełnia

1406

06/07/63

Pełnia*

0304

23/01/74

Nów

21 38

10/02/94

Nów

14 10

04/01/73

Nów*

03 16

26/07/91

Pełnia*

21 51

11/02/75

Nów

1538

08/07/71

Pełnia

0324

26/07/72

Pełnia*

2230

15/08/62

Pełnia*

1539

08/07/90

Pełnia

0431

27/07/61

Pełnia

2241

15/08/00

Pełnia

1543

06/01/62

Nów

0452

27/07/80

Pełnia*

2245

15/08/81

Pełnia

1544

06/01/00

Pełnia

0452

25/01/63

Nów*

2344

13/02/83

Nów

1554

06/01/81

Nów

0454

25/01/82

Nów*

2349

17/08/70

Pełnia*

1636

08/07/60

Pełnia

0458

28/07/99

Pełnia*

2352

13/02/64

Nów

1701

09/07/79

Pełnia

0549

29/07/69

Pełnia

24 12

17/08/89

Pełnia*

1709

07/01/70

Nów

06 14

29/07/88

Pełnia

2507

18/08/78

Pełnia

1715

09/07/98

Pełnia

0621

26/01/71

Nów

25 26

15/02/72

Nów

1729

07/01/89

Nów

0635

26/01/90

Nów*

2531

15/02/91

Nów

1755

10/07/68

Pełnia

0709

30/07/77

Pełnia

25 32

18/08/97

Pełnia

1820

11/07/87

Pełnia

0720

28/01/60

Nów

2624

20/08/67

Pełnia

1832

09/01/78

Nów

0732

30/07/96

Pełnia

2625

15/02/61

Nów*

1857

09/01/97

Nów

0744

28/01/79

Nów

2629

19/08/86

Pełnia

1920

11/07/76

Pełnia

0806

28/01/98

Nów

2650

16/02/80

Nów*

2708

16/02/99

Nów*

1523

06/03/62

Nów

2750

16/02/69

Nów

1546

06/03/81

Nów

2800

21/08/94

Pełnia

1557

06/03/00

Nów

2808

21/08/75

Pełnia

1559

08/09/76

Pełnia

28 12

17/02/88

Nów

1600

09/09/95

Pełnia

2922

18/02/77

Nów

1644

07/03/70

Nów*

2936

18/02/96

Nów

17 10

07/03/89

Nów*

2955

23/08/83

Pełnia

1745

10/09/84

Pełnia

1801

10/09/65

Pełnia

OOH06

23/08/64

Pełnia

18 10

09/03/78

Nów

0105

19/02/85

Nów

1831

09/03/97

Nów*

01 21

20/02/66

Nów

1934

12/09/92

Pełnia

0140

24/08/72

Pełnia

1942

12/09/73

Pełnia

0141

25/08/91

Pełnia

1944

10/03/86

Nów

0239

26/08/61

Pełnia*

1955

11/03/67

Nów

0255

21/02/93

Nów

2052

14/09/62

Pełnia

0303

26/08/80

Pełnia*

21 13

14/09/81

Pełnia

03 13

22/02/74

Nów

'21 18

13/09/00

Pełnia

03 17

26/08/99

Pełnia

21 29

12/03/94

Nów

0358

27/08/69

Pełnia*

2147

12/03/75

Nów

0423

27/08/88

Pełnia*

2212

15/09/70

Pełnia*

0445

24/02/63

Nów

2237

15/09/89

Pełnia

0456

23/02/82

Nów

2326

15/07/96

Pełnia*

0524

28/08/77

Pełnia

2332

14/03/64

Nów

0541

28/08/96

Pełnia

2333

16/09/78

Pełnia*

0609

25/02/71

w*

2335

14/03/83

w

0630

25/02/90

Nów

25 00

15/03/72

Nów

0657

30/08/85

Pełnia

25 01

18/09/86

Pełnia

0709

31/08/66

Pełnia

2505

18/09/67

Pełnia

07 10

26/02/60

w

25 14

16/03/91

w

0729

26/02/79

Nów*

2557

16/03/61

Nów

0755

26/02/98

Nów*

2621

16/03/80

Nów

0841

01/09/93

Pełnia

2639

19/09/94

Pełnia

0845

28/02/68

Nów

2644

17/03/99

Nów

0854

28/02/87

Nów

2654

20/09/75

Pełnia

0858

01/09/74

Pełnia

2725

18/03/69

Nów*

1025

01/03/95

Nów

2742

18/03/88

Nów*

1031

29/02/76

Nów

2842

22/09/83

Pełnia

1034

03/09/63

Pełnia

2845

21/09/64

Pełnia

1041

03/09/82

Pełnia

2902

19/03/77

Nów

1157

05/09/71

Pełnia

2907

19/03/96

Nów

12 15

05/09/90

Pełnia

1222

02/03/84

Nów

1237

03/03/65

Nów

1253

05/09/60

Pełnia*

13 16

06/09/79

Pełnia*

1340

06/09/98

Pełnia*

14 14

04/03/92

Nów

14 17

05/03/73

Nów

1421

06/09/68

Pełnia

1435

07/09/87

Pełnia

* oznacza zaćmienie

2



Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
Tracy Marks Astrologia głębi, ASTROLOGIA
Zawód astrolog, Astrologia
2013 Astrologiczny Kalendarz Księżycowy
Koło astrologiczne
21. Rak, Astrologia - podstawy - W.J
Koziorożec i jego podwładni czyli znajduja się w jego znaku, Astrologia
ZNAKI ZODIAKU, ezo, astrologia
24. Waga, Astrologia - podstawy - W.J
27. Niedobór planet. Męczące planety, Astrologia - podstawy - W.J
26. Strzelec, Astrologia - podstawy - W.J
SATURN- W DOMACH I ASPEKTACH, Astrologia, Astrologia
11. Znaczenia planet na osiach - ciąg dalszy i szczegółowy, Astrologia - podstawy - W.J
34. Więcej o Neptunie i Plutonie, Astrologia - podstawy - W.J
psychoanaliza czyli psychologia glebi, Psychologia
Komunizm Marks Manifest komunistyczny id 7379
Astrologia klasyczna tom II
Marks, który schodzi jak ciepłe bułeczki Głośny 'Kapitał w XXI wieku' już po polsku

więcej podobnych podstron