Postawy rodzicielski3, KATOLICKA RODZINA


Postawy rodzicielskie

mgr Dorota Sudenis

Postawy rodzicielskie a kształtowanie się osobowości dziecka w świetle literatury

Pojęcie "postawy rodzicielskie" ma długą tradycję w psychologii społecznej. Kieruje ono swoją uwagę na rodzinne tło kształtowania się osobowości dziecka.

M. Ziemska mówi, że postawa rodzicielsko-macierzyńska czy ojcowska - jest tendencją do zachowania się w pewien specyficzny sposób w stosunku do dziecka . Postawa rodzicielska zawiera trzy komponenty: myślowy, uczuciowy i działania. Składnik myślowy, ujawnia się w formie poglądu na dziecko, oceny jego zachowania. Składnik uczuciowy, odzwierciedla się w wypowiedzi, jej tonie i sposobie ekspresji oraz zachowaniu niewerbalnym.

Składnik działania przejawia się w czynnym zachowaniu wobec przedmiotu postawy.

Postawa rodzicielska zawiera więc ładunek uczuciowy, który wyznacza działania w stosunku do dziecka. Przez to działanie, przez zachowanie rodziców wobec dziecka, oraz przez to co mówią oni o dziecku i jak mówią. można poznać ich postawę rodzicielską. Postawa rodzicielska jest więc nabytą strukturą poznawczo-dążeniowo-afektywną, ukierunkowującą zachowanie się rodziców wobec dziecka.

Tendencja do reagowania w określony sposób w stosunku do dziecka musi być przez rodziców utrwalana, aby można było ją uznać za postawę rodzicielską. Postawy rodzicielskie są zazwyczaj plastyczne i ulegają zmianom w miarę jak zmienia się dziecko, przechodząc przez różne fazy rozwojowe. Zmianie podlega przede wszystkim jakość form dozoru oraz jakość i stopień swobody jaką powinni dawać dziecku rodzice biorąc pod uwagę fazę rozwojową dziecka. Jeżeli rodzice nie będą przyjmować postaw właściwych dla danego okresu rozwojowego, to zaczną występować sytuacje konfliktowe, których efektem będą zaburzenia w zachowaniu dziecka, a następnie deformacje w rozwoju jego osobowości. Rola rodziców to nie tylko opieka nad dzieckiem. Rodzice mają decydujący udział w kształtowaniu osobowości dziecka, jego myśli, uczuć, świata dążeń, w tworzeniu się obrazu siebie oraz własnego "ja".

Na podstawie własnych badań M. Ziemska wyróżnia postawy rodzicielskie prawidłowe i postawy nieprawidłowe. Do właściwych postaw rodzicielskich zalicza:

  1. Akceptację dziecka, tj. przyjęcie dziecka takim jakim ono jest wraz jego usposobieniem, cechami fizycznymi i możliwościami umysłowymi. Rodzice, którzy akceptują swoje dziecko, lubią je i nie ukrywają swoich uczuć przed dzieckiem, a przebywanie z nim daje przyjemność. Znają potrzeby dziecka i zaspakajają je. Taka postawa daje dziecku poczucie bezpieczeństwa oraz zadowolenie własnego istnienia.

  2. Współdziałanie z dzieckiem. Postawa ta przejawia się zaangażowaniem i zainteresowaniem rodziców pracą i zabawą dziecka oraz angażowaniem dziecka w sprawy domu i rodziców. Angażowanie to musi być stosowne do fazy rozwojowej dziecka.

  3. Dawanie dziecku, właściwej do jego wieku, rozumianej swobody. Dziecko w miarę rozwoju, staje się coraz mniej zależne pod względem fizycznym od swoich rodziców, natomiast pod względem psychicznym rozwija się coraz bardziej świadoma więź psychiczna. Wraz z dorastaniem dziecko otrzymuje coraz więcej swobody oraz może pracować i bawić się z dala od rodziców. Rodzice dają dziecku coraz więcej swobody, w dalszym ciągu umieją utrzymać autorytet.

  4. Uznanie praw dziecka w rodzinie jako równych, bez przeceniania lub niedoceniania jego woli. Aktywność dziecka oceniana jest w sposób swobodny, bez oznak dyktatorstwa i formalności, pozwalają dziecku na odpowiedzialność za własne działania i oczekują aby dziecko przejawiało "dojrzałe" zachowanie. Takie postępowanie rodziców jest wyrazem szacunku dla indywidualnych cech dziecka. Kierowanie dzieckiem oparte jest na podsuwaniu mu sugestii, a nie na narzucaniu lub wymuszaniu. Dziecko w takiej sytuacji wie czego oczekują od niego rodzice i stara się spełnić te oczekiwania, gdyż są to oczekiwania na miarę jego możliwości.

Rodzice przejawiający postawy właściwe wobec dziecka, nie mają trudności w nawiązaniu kontaktu z dzieckiem, chętnie opiekują się nim, zaspokajają jego potrzeby oraz okazują dużo cierpliwości. Rodzice ci są zdolni do obiektywnej oceny własnego dziecka.

Każdej z postaw właściwych odpowiada postawa przeciwna. wychowawczo niewłaściwa. Do postaw niewłaściwych M. Ziemska zalicza:

  1. Postawę unikającą. Postawa ta charakteryzuje się obojętnością uczuciową między rodzicami a dzieckiem. Przebywanie z dzieckiem sprawia rodzicom trudności i nie należy do przyjemności. Kontakty rodziców z dzieckiem są luźne, ograniczone do minimum. Dziecko wtedy jest zaniedbywane, potrzeby nie są zaspakajane lub zaspakajane w minimalnym stopniu.

  2. Postawę odtrącającą. Rodzice, którzy reprezentują taką postawę nie lubią dziecka i nie chcą go, przejawiają wobec niego uczucie zawodu, rozczarowania i urazy. Dziecko uważane jest jako ciężar ograniczający swobodę, dlatego nieraz poszukują zakładu, który przyjąłby ich obowiązki.

  3. Postawę nadmiernie wymagającą, zmuszającą, korygującą. Postawę tą cechuje naginanie dziecka do wytworzonego przez rodziców wzoru, bez liczenia się z jego możliwościami i indywidualnymi cechami. Dziecko przez cały czas znajduje się pod presją. gdyż rodzice z góry założyli dostosowanie go do idealnego wzorca.

  4. Postawę nadmiernie dominującą. Podejście rodziców do dziecka jest bezkrytyczne, a ono uważne jest jako wzór doskonałości. Dziecko traktowane jest nadmiernie pobłażliwie i przesadnie opiekuńczo. Rodzice nie doceniają jego możliwości, sami rozwiązują trudności dziecka, przez co nie dopuszczają do samodzielności.

Postawy rodzicielskie wywierają wpływ na powstanie i rozwój pewnych form zachowania dziecka, decydują w ogromnej mierze o stylu wychowania oraz o doborze i skuteczności środków wychowawczych.

Według M. Ziemskiej postawy rodzicielskie wpływają na pozycję dziecka w rodzinie. Dziecko, gdzie postawa rodzicielska jest odtrącająca, czuje się niepotrzebne. Niekiedy próbuje walczyć o swoją pozycję, albo zwraca na siebie uwagę złym zachowaniem, którego rodzice nie akceptują, dzięki czemu staje się centrum zainteresowania. U dzieci tych kształtuje się agresywność, kłótliwość, nieposłuszeństwo, kradzieże, zahamowanie rozwoju uczuć wyższych, zachowania aspołeczne i antyspołeczne.

Dzieci, z którymi rodzice unikają kontaktów lub nie współdziałają z nimi, czują się również niepotrzebne. Przy takiej postawie dzieci są uczuciowo niestałe, nastawione antagonistycznie do społeczeństwa, niezdolne do obiektywnych ocen, zmienne w planach. Dystans uczuciowy w skrajnych przypadkach prowadzić może do zachowań aspołecznych a nawet antyspołecznych.

Dziecko, którego rodzice przejawiają postawę nadmiernie chroniącą, zajmuje w rodzinie bardzo wysoką pozycję, wszyscy skupiają uwagę wokół niego. Postawa ta powoduje wystąpienie u dziecka opóźnienia dojrzałości emocjonalnej, społecznej, dziecko jest uzależnione od matki, jest bierne, nie przejawia własnej inicjatywy. Dziecko nadmiernie chronione może też przejawiać zachowanie typu "rozpieszczonego dziecka". W takiej sytuacji demonstruje nadmierną pewność siebie, poczucie większej wartości, zarozumialstwo, awanturniczość, tyranizuje matkę, jest egoistyczne, ale gdy zostanie samo jest niepewne, niespokojne i nieszczęśliwe. Postawa rodzicielska nadmiernego wymagania, korygowania również nie przyczynia się do zdobycia przez dziecko właściwej pozycji w rodzinie.

Dziecku takiemu nie pozwala się na działanie autentyczne, nie respektuje się jego praw oraz nie uznaje się chociaż w minimalnym stopniu jego prawa do samostanowienia. U dziecka kształtuje się takie cechy jak: brak wiary we własne siły, niepewność, lękliwość, uległość, pobudliwość i brak zdolności do koncentracji. W takiej sytuacji mogą powstać trudności szkolne lub zaburzenia w przystosowaniu społecznym. Rodzice, którzy wyrażają właściwe postawy rodzicielskie szanują swoje dziecko, respektują jego prawa. Dziecko takich rodziców posiada pozycję pełnowartościowego członka rodziny. Dziecko akceptowane łatwiej nawiązuje trwałe więzi emocjonalne, jest łatwiej uspołecznione, umie pokonywać trudności oraz łatwiej przystosowuje się do różnych sytuacji społecznych. Osobowość dziecka powinna być kształtowana w rodzinie pełnej, w której występują oba wzorce osobowe rodziców. Rodzice przebywając stale z dzieckiem dostarczają mu wzorów zachowania. Dzieci w początkowym okresie naśladują ich, natomiast później identyfikują się z nimi i chcą być takie jak oni.

Chłopiec wychowywany w rodzinie pełnej identyfikuje się z ojcem, a dziewczynka z matką. Brak w rodzinie ojca wpływa negatywnie na kształtowanie się osobowości dzieci, a głównie chłopców.

T. Krzyszkowski uważa, że autentyczny rozwój psychiczny wymaga następującej specyficznej atmosfery: miłości normalnej pary małżeńskiej, pary dwojga zdrowych fizycznie i psychicznie, współodpowiedzialnych, nawzajem pomagających sobie i kochających się ludzi . Poza tym, jak wykazały badania naukowe, dziecko, by mogło prawidłowo rozwijać się, powinno być chciane, akceptowane, uznawane. Rodzice mają obowiązek nie tylko kochać je, ale głównie powinni kochać siebie nawzajem. Tylko w takiej atmosferze może kształtować się normalna ludzka osobowość.

Jeżeli jednak rodzice wraz z rozwojem dziecka nie przyjmują postaw właściwych dla danego okresu rozwoju, prowadzi to do sytuacji konfliktowych, które powodują zaburzenia w zachowaniu się dziecka, a przy dłuższym trwaniu - deformację jego osobowości. Rodzina i warunki życiowe w niej mogą być przyczyną prowadzącą do powstania zależności od środków odurzających, często stają się także miejscem, w którym nałóg ten szybko utrwala się.

K. Kowalski uważa, że przyczyn, między innymi, narkomanii należy szukać w domu rodzinnym. Wszelkie nieprawidłowości tej komórki społecznej oddziaływują bezpośrednio na dziecko i w konsekwencji wykrzywiają jego psychikę. Deformację tego typu spotyka się najczęściej u dzieci pochodzących z rodzin niekompletnych lub funkcjonujących jako całość, ale praktycznie będących w rozbiciu, a także z domów, w których brak autentycznej więzi między współmałżonkami oraz dziećmi.

Autor ten stwierdza, iż matki pomimo dobrych chęci, ponoszą główna winę za kształt osobowości dziecka oraz za jego przygotowanie do życia. Chodzi tu głównie o matki nadopiekuńcze. Matki te są bezkrytyczne w stosunku do swoich dzieci, podejmują za nie decyzje. Na dziecko patrzą życzeniowo. W stosunku do dziecka są niekonsekwentne, nie umieją wymagać. Wszystkie problemy pojawiające się w życiu dziecka rozwiązują same, gdyż chcą za wszelką cenę uchronić je przed złem tego świata. Takie postępowanie matek, stanowi według autora genezę nieprzystosowania społecznego młodzieży.

Podobny pogląd reprezentuje Z. Thille, twierdząc, iż duży wpływ na osobowość narkomana ma patologia relacji: rodzice - dziecko (a właściwie: matka - dziecko, przy bierne "obecności" ojca). Rezultatem tych patologicznych relacji wyjściowych ma być "nadtroskliwość" rodzicielska . Autor uważa, iż zjawisko nadtroskliwości występuje w rodzinach, w których warunki materialne i stabilizacja społeczna są dobre, ale rodzice są bardzo zaabsorbowani sprawami pozarodzinnymi. W takich rodzinach więzy uczuciowe pomiędzy jej członkami są raczej luźne. Głównym celem życia takich rodziców jest sukces materialny lub prestiżowy, który nie wpływa na kształtowanie się prawidłowych interakcji wewnątrzrodzinnych, natomiast ma to ogromny wpływ na rozwój nałogu.

Z. Thille stwierdził, na podstawie zebranego materiału, że istnieją nieraz bardzo drastyczne sytuacje konfliktowe między pacjentami a ich rodzicami. W tych przypadkach można było stwierdzić bądź niemal kompletne (najczęściej wzajemne) zobojętnienie uczuciowe, bądź nawet wręcz ze strony dziecka, które czuło się odrzucone, a jednocześnie poniżone przez rodziców, którzy negowali na każdym kroku jego suwerenność i prawo do emancypacji. W parze z tymi zarzutami "subiektywnej" natury wyrażano na ogół zarzuty "obiektywne" co do egoistycznej, oportunistycznej i konformistycznej oraz zakłamanej postawy ogólnej rodziców wobec otaczającej rzeczywistości. Nieraz pod żywiołowym manifestowaniem nienawiści można było odkryć postawę ambiwalentną będącą wypadkową mieszanych uczuć gniewu, oburzenia, żalu oraz zawiedzionej i miłości .

J. Rogala przytacza wyniki badań Bessa, Janussa i Ryfkma z 1872 roku. Autorzy ci stwierdzili, że większość narkomanów odczuwało wrogie nastawienie do ojca i ambiwalentne do matki. Z badań przeprowadzonych przez Cz. Cekierę wynika, że źródłem narkomani jest między innymi zachwiana struktura rodziny i konfliktowa w niej atmosfera. Rodziny narkomanów są najczęściej rozbite, niepełne (brak ojca lub matki) lub brak zgody w rodzinie, albo wyraźnie złe współżycie. Do tego często dochodzi alkoholizm, przestępczość, choroby lub obciążenia dziedziczne.
Dawniej wielkimi mocnymi więzami zespolone rodziny, dawały jednostce odpowiednią pozycję i rolę w tej rodzinie z poczuciem bezpieczeństwa i odpowiedzialności. Dziś często w rodzinie rozbitej, skłóconej nie znajduje się tego i dlatego młodzież szuka namiastki w grupie poza rodziną
.

M. Maciejewska wyraża podobny pogląd, twierdząc, iż proces deprywacji ma swój początek przeważnie w rodzinie, gdyż prawie wszyscy narkomani wywodzą się z rozbitych rodzin. W rodzinach tych zaznacza się tylko fizyczna obecność jej członków, natomiast brak jest w nich jakichkolwiek związków uczuciowych, występuje brak kontaktów rodziców z dziećmi oraz brak kontroli wychowawczej.
Rodzice nie posiadają prawie żadnej miedzy o śmiecie wewnętrznym dziecka, jego konfliktach i dramatach. Zauważają to dopiero w momentach dramatycznych, gdy proces deprawacji często jest już nieodwracalny, lecz więzy uczuciowe dziecka z rodzicami już praktycznie nie istnieją .

Jak wynika z literatury przedmiotu, odpowiedzialną za patologie jednostki, często czyni się rodzinę i w niej powinno się szukać przyczyn narkomanii. Jak wykazały dotychczas prowadzone badania, narkomani w większości pochodzą z rodzin rozbitych i nieprawidłowo funkcjonujących. Patologiczne formy rodziny, takie jak: rozbicie rodziny, konflikty emocjonalne, zbyt dominująca matka, nadmiernie surowy ojciec lub jego brak oraz nadmierna pobłażliwość rodziców przyczyniają się do podatności na uzależnienie się dziecka.



Wyszukiwarka