IMGV49 (3)

IMGV49 (3)



78 WACŁAW BERENT

gną} po papierosa i, ukrywszy się w dymnicy, znowuż biegał po pokoju.

—    I wiesz, ciągle czeka — mruczał przez pół do siebie. — Co kto na schodach się ruszy, on...

Borowski rzucił się do biurka i stanął we wspaniałej pozie dumnego wyczekiwania.

—    A! — wyszeptała żona, teraz dopiero zrozumiawszy jego zachowanie się w ciągu ostatnich kilku dni. — O, tego nikt na świeeie tak nie zagra jak ty! — westchnęła prawie bezwiednie. — Chodź tu, Właduś, siądź przy mnie. Weź za ręce i tak opowiadaj.

Usiadł posłusznie.

—    Widzisz, Zochna, potem przychodzi tam do niego robak zdeptany przez życie. Wygniotło mu ono z duszy wszystko, prócz tego, co w młodości kiedyś napisał: dramat czy licho. Nosi się z tym wszędzie; wszyscy drwią. Przywlókł się więc do najbardziej wzgardzonego. Gęba potwornie żałosna, ruchy chwytne: obrzydliwość i łzy... Wielki złamany czyn i robacze, jak plwocina, nie dające się zdeptać marzenie!

—    Powiadał Jelsky — zaczął po chwili i zwiesił głowę. — Jelsky mówił... Jezus Maria, nie móc grać! nie móc grać!!...

Zochna westchnęła i wsparła mu jasną głowę na piersiach. Oddychała głęboko w zamyśleniu.

—    Władek — mówiła z trudem wielkim, marszcząc jasne czoło i przysłaniając oczy rzęsami — Władek, jeżelibym ci kiedy na drodze stanęła...

—- To co, Zocha?

—    To zdepcz!

I nagłym ruchem 'ąsunęłą6 się przed nim na kolana. Chciała coś mówić, lecz słów nie znajdując w przepełnionej duszy, wsparła bezwładną głowę na jego piersiach. Podjął z ziemi, przytulił twarz do jej policzka: pomieszały się łzy

fi osunęła — tekst wg pierwodruku („Chimera” 1901, z. 7—8, s. 128); we wszystkich wydaniach książkowych drukowano: „usunęła”.

obojga. A gdy ją potem coraz to mocniej do siebie przygarniał, wysilił się spoza tych łez uśmiech błędny i ogromnie zmęczony...

—    I znowuż chodzisz? — grymasiła wydymając wargi i z dwóch poduszek pluszowych wyściełała sobie przytulne gniazdko w kącie kanapy.

—    Opowiedz co — uprzedzała z bezwiedną chytrością jego ciężką zadumę. — Co tam jest więcej w tych książkach?

—    Tam? Dużo, bardzo dużo: świat nowy! Wróg ludu1 — rozumiesz? Chodzi tam o jakieś kąpiele... Ale co nuTWidzisz — tłum, tłum wielki i jednostka, która czegoś pragnie... Po^ czekaj, ja ci zaraz...

—    Nie pij, Właduś...

—    Ach, daj mi pokój!... Widzisz, jednostka! —jedno małe drgające serce ludzkie — a tam wielka, bierna masa: nazywa się kurierek2, gazeta, publiczność. Chciał czegoś, pragnął, kochał, cierpiał... Patrz! widzisz, idzie przez ulicę. Tam u nas po Nowym Świeeie3. A za nim tłum. Widzisz, Zochna tłum.

Skoczył w kąt, przyparł się do ściany, zebrał się, stulił w sobie, ramiona łokciami do się przycisnął, wskazujące palce dłoni z żarłoczną ciekawością przed się wystawił i zrobił straszną maskę: zabijał kogoś złośłiwym, jadowitym śmiechem.

—    Tłum!! — wołał. — ...On idzie tam przez ulicę, a tłum za nim! „Patrzcie! — syczał Borowski jak żmija — patrzcie, to idzie ten, o którym w gazecie stało, któremu pożerająca

1

Jest to tytuł dramatu Ibsena~(1882, premiera w Krakowie — 17 X 1891). Wrogar iu^tt-thimaczyi po pierwszej wojnie światowej Berent.

2

% kurierek — na przełomie wieków wychodziły w Warszawie cztery różne „Kuriery”: „Kurier Codzienny” (1866—1905), „Kurier Polski” (1898—1939), „Kurier Poranny” (1877—1939), „Kurier Warszawski” (1821—1939) — wszystkie jako dzienniki.

3

po Nowym Świeeie — jedna z głównych ulic Warszawy; gra słów z wyrażeniem „świat nowy” z poprzedniego akapitu.


Wyszukiwarka

Podobne podstrony:
IMGV40 (2) 6O WACŁAW BERENT — 2 obowiązku. * fachu. W kawiarni robi się dziś kultura. Nawet prorocy
IMGV62 (6) 104 WACŁAW BERENT —    Very well! Jelsky ożywiał się jak rtęć i wyciągał
IMGV79 (3) 138 WACŁAW BERENT — A ty, pan Borowski, pożal się nad Mullerem i wyrzucaj go won od siebi
IMGV93 (3) 366 WACŁAW BERENT «Niedobry! niedobry!...- Szlocha, skarży się, żali, pieści niemal tym p
IMGW13 (2) p®D6 WACŁAW BERENT — Można filistrów orzynać co się da, długów nie płacić, dziewczyny gwa
IMGW28 (2) 236 WACŁAW BERENT —    Pustka.    . „ . Muller aż się
IMGW67 (3) 314 WACŁAW BERENT tęsknot wzloty, co rwą się do słowa, do barwy, do kształtu, do dźwięku
IMGV28 (3) 36 WACŁAW BERENT —    Trzeba czym prędzej zapaść się w ziemię — mówię weso

więcej podobnych podstron