background image

DZIEJE RELIGII, FILOZOFII I NAUKI

 

do ko

ń

ca staro

Ŝ

ytno

ś

ci

 

 

ś

redniowiecze i odrodzenie

 

 

barok i o

ś

wiecenie

 

 

1815-1914

 

 

1914-1989

  

jak i z czego studiowa

ć

 filozofi

ę

 

 

moje wykłady

 

 

Wittgenstein

 

 

filozofowie i socjologowie nauki

 

Blaise PASCAL 

MY

Ś

LI 

tłum. Tadeusz 

ś

ele

ń

ski (Boy), wg wydania Jacques Chevaliera uzupełnił i opracował 

Mieczysław Tazbir 

Numery uwag wg wydania Chevaliera z 1954 r., a w nawiasach wg wydania Brunschvicga z 1897 i 1904

70. (61) Porz

ą

dek. - Uj

ą

łbym ch

ę

tnie t

ę

 rzecz , w takim porz

ą

dku: aby wykaza

ć

 pró

Ŝ

no

ść

 

wszelakiego stanu, wskaza

ć

 pró

Ŝ

no

ść

 pospolitych 

Ŝ

ywotów, a nast

ę

pnie pró

Ŝ

no

ść

 

Ŝ

ywotów filozoficznych, pirro

ń

skich, stoickich; ale nie zachowuj

ą

c porz

ą

dku. Wiem po 

trosze, co to jest i jak mało ludzi to rozumie. 

ś

adna wiedza ludzka nie mo

Ŝ

e go 

zachowa

ć

ś

wi

ę

ty Tomasz go nie zachował. Matematyka zachowuje go, ale jest 

bezu

Ŝ

yteczna w swojej gł

ę

bi. 

71. (373) Pirronizm. - Spisz

ę

 tutaj moje my

ś

li bez porz

ą

dku, ale mo

Ŝ

e ten zam

ę

t nie jest 

bez planu: jest to prawdziwy porz

ą

dek, który zawsze b

ę

dzie cechował mój przedmiot 

wła

ś

nie tym nieporz

ą

dkiem. Za wiele zaszczytu uczyniłbym memu przedmiotowi, gdybym 

go traktował z porz

ą

dkiem, skoro pragn

ę

 wykaza

ć

Ŝ

e jest do tego niezdatny.

72. (283) Porz

ą

dek; przeciw zarzutowi, 

Ŝ

e w Pi

ś

mie 

ś

wi

ę

tym nie ma porz

ą

dku. -- Serce 

ma swój porz

ą

dek; rozum ma swój, płyn

ą

cy z zasad i dowodów; serce ma inny. Nie 

mo

Ŝ

na udowadnia

ć

Ŝ

e nale

Ŝ

y nam si

ę

 miło

ść

, wyszczególniaj

ą

c po porz

ą

dku powody do 

miło

ś

ci; to byłoby 

ś

mieszne. 

    Chrystus, 

ś

wi

ę

ty Paweł zachowuj

ą

 porz

ą

dek miło

ś

ci, a nie rozumu; chcieli bowiem 

rozpali

ć

, a nie naukczy

ć

. To

Ŝ

 samo 

ś

wi

ę

ty Augustyn; ten porz

ą

dek polega głównie na 

dygresjach w ka

Ŝ

dym punkcie odnosz

ą

cym si

ę

 do celu, tak by ukazywa

ć

 go ci

ą

gle. 

PLAN

73. (60) Cz

ęść

 pierwsza. N

ę

dza człowieka bez Boga.  

Cz

ęść

 druga: Szcz

ęś

liwo

ść

 człowieka z Bogiem.  

Albo: 
Cz

ęść

 pierwsza: I

Ŝ

 natura jest ska

Ŝ

ona, przez sam

ą

 natur

ę

Cz

ęść

 druga: I

Ŝ

 istnieje Odkupiciel, przez Pismo.

74. (562) Nie ma na ziemi nic, co by nie ujawniało albo n

ę

dzy człowieka, albo 

miłosierdzia Boga, albo niemocy człowieka bez Boga, albo pot

ę

gi człowieka z Bogiem.

75. (527) Znajomo

ść

 Boga bez znajomo

ś

ci własnej n

ę

dzy rodzi pych

ę

. Znajomo

ść

 

własnej n

ę

dzy bez znajomo

ś

ci Boga rodzi rozpacz. Znajomo

ść

 Chrystusa stanowi 

po

ś

rodek, poniewa

Ŝ

 w niej znajdujemy i Boga, i swoj

ą

 n

ę

dz

ę

.

PRZEDMOWA DO CZ

ĘŚ

CI PIERWSZEJ

76. (62) Przedmowa do pierwszej cz

ęś

ci - Mówi

ć

 o tych, którzy traktowali o poznaniu 

samego siebie; o podziałach Charrona, które przygn

ę

biaj

ą

 i nu

Ŝą

; o bezładzie 

Montaigne'a; dobrze czuł on w sobie brak metody, któr

ą

 omijał, skacz

ą

c z przedmiotu na 

przedmiot i nadaj

ą

c sobie pa

ń

ski tonik. 

    Có

Ŝ

 to za głupi pomysł malowa

ć

 samego siebie! I to nie mimochodem; na wspak 

swoim zasadom, jak zdarza si

ę

 całemu 

ś

wiatu; ale z zasady, z pierwotnego i głównego 

Strona 1 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

planu. Mówi

ć

 głupstwa przypadkiem i przez słabo

ść

 to zwyczajna choroba; ale mówi

ć

 je 

z umysłu to ju

Ŝ

 nie do zniesienia, i to jeszcze takie...

77. (63) Montaigne. - Wady Montaigne'a s

ą

 znaczne. Spro

ś

ne wyra

Ŝ

enia: to si

ę

 nie 

godzi, niech mi daruje panna de Gournay. Łatwowierny: ludzie bez oczu. Nieuk: 
kwadratura kota, 

ś

wiat wi

ę

kszy. Jego zapatrywania na samobójstwo, na 

ś

mier

ć

. Uczy nie 

dba

ć

 o zbawienie, bez l

ę

ku i bez 

Ŝ

alu. Ksi

ąŜ

ka jego nie miała na celu skłoni

ć

 ku 

pobo

Ŝ

no

ś

ci, nie był tedy do tego obowi

ą

zany; ale zawsze si

ę

 jest obowi

ą

zanym nie 

odwraca

ć

 od niej. Mo

Ŝ

na wyrozumie

ć

 jego nieco swobodne i zmysłowe zapatrywania w 

pewnych okoliczno

ś

ciach 

Ŝ

ycia (730, [III, 9], 331, [II, 12]); ale nie mo

Ŝ

na usprawiedliwi

ć

 

jego zgoła poga

ń

skich mniema

ń

 o 

ś

mierci. To ju

Ŝ

 jest wyrzeczenie si

ę

 wszelkiej 

pobo

Ŝ

no

ś

ci, je

ś

li kto nie chce bodaj umrze

ć

 po chrze

ś

cija

ń

sku; otó

Ŝ

 on my

ś

li przez cał

ą

 

ksi

ąŜ

k

ę

 jeno o tym, aby umrze

ć

 tchórzliwie i wygodnie.

78. (65) To, co Montaigne ma dobrego, mo

Ŝ

na zdoby

ć

 jedynie z trudem. To, co ma złego 

(rozumiem: prócz obyczajów), mo

Ŝ

na by poprawi

ć

 w jednej chwili, gdyby go kto

ś

 

ostrzegł, i

Ŝ

 nadto bawi si

ę

 w gaw

ę

dy i nadto mówi o sobie.

79. (64) Nie w Montaigne'u, ale w sobie znajduj

ę

 wszystko, co tam widz

ę

.

80. (144) Sp

ę

dziłem długi czas na zgł

ę

bianiu nauk oderwanych; ale zbyt mała okazja do 

wymiany my

ś

li zmierziła mnie. Kiedy zabrałem si

ę

 do studiowania człowieka, 

przekonałem si

ę

Ŝ

e te nauki oderwane nie s

ą

 dla

ń

 stworzone i 

Ŝ

e dalej odszedłem od 

mej kondycji wnikaj

ą

c w nie, ni

Ŝ

 inni - nie znaj

ą

c ich. Przebaczyłem innym ich 

nieznajomo

ść

, ale s

ą

dziłem bodaj, i

Ŝ

 znajd

ę

 wielu towarzyszy w studiowaniu człowieka i 

Ŝ

e to jest jemu przyrodzona wiedza. Omyliłem si

ę

; jeszcze mniej ludzi studiuje t

ę

 wiedz

ę

 

ni

Ŝ

 matematyk

ę

. Jedynie z braku zdatnosci do tego studium ludzie dociekaj

ą

 innych 

rzeczy; ale czy

Ŝ

 nie prawda, 

Ŝ

e i to nie jest wiedza, która zda si

ę

 człowiekowi, i 

Ŝ

e lepiej 

jest dla

ń

 nie zna

ć

 siebie, aby by

ć

 szcz

ęś

liwym?

81. (66) Trzeba zna

ć

 siebie samego: gdyby to nie posłu

Ŝ

yło do znalezienia prawdy, słu

Ŝ

przynajmniej do wytyczenia własnego 

Ŝ

ycia, a nie ma nic godziwszego. (66)

82. (68) Nie uczy si

ę

 ludzi, jak by

ć

 lud

ź

mi, a uczy si

ę

 ich wszystkiego innego; im za

ś

 

nigdy tyle nie zale

Ŝ

y na reszcie, co na tym, aby by

ć

 lud

ź

mi. Zale

Ŝ

y im wył

ą

cznie na 

umiej

ę

tno

ś

ci jedynej rzeczy, której si

ę

 nie ucz

ą

.

Rozdział pierwszy

MIEJSCE CZŁOWIEKA W NATURZE. DWIE NIESKO

Ń

CZONO

Ś

CI 

84. (72) Dysproporcja [bezsilno

ść

] człowieka. (...) 

    Niechaj tedy człowiek przyjrzy si

ę

 naturze w jej wzniosłym i pełnym majestacie, niech 

oddali wzrok od niskich przedmiotów, które go otaczaj

ą

. Niech spojrzy na to ol

ś

niewaj

ą

ce 

ś

wiatło, niby lampa wiekuista o

ś

wiecaj

ą

ce wszech

ś

wiat; niechaj ziemia zda mu si

ę

 jako 

punkcik w stosunku do rozległego kr

ę

gu, jaki ta gwiazda opisuje: i niech si

ę

 zdumieje, 

Ŝ

ów rozległy kr

ą

g jest jeno drobnym punkcikiem w porównaniu z tym, jaki obejmuj

ą

 

gwiazdy tocz

ą

ce si

ę

 na firmamencie. Ale cho

ć

 nasz wzrok zatrzymuje si

ę

 tutaj, niechaj 

wyobra

ź

nia idzie dalej; wcze

ś

niej znu

Ŝ

y si

ę

 pojmowaniem ni

Ŝ

 natura dostarczaniem 

przedmiotów. Cały ten widzialny 

ś

wiat jest jeno niedostrzegaln

ą

 drobin

ą

 na rozległym 

łonie natury. 

ś

adna idea nie zdoła si

ę

 do tego zbli

Ŝ

y

ć

. Darmo by

ś

my pi

ę

trzyli nasze 

poj

ę

cia poza wszelkie daj

ą

ce si

ę

 pomy

ś

le

ć

 przestrzenie; rodzimy jeno atomy w stosunku 

do rzeczywisto

ś

ci rzeczy. Jest to niesko

ń

czona kula, której 

ś

rodek jest wsz

ę

dzie, 

powierzchnia nigdzie. Słowem, jest to najbardziej dotykalny znak wszechpot

ę

gi Boga, 

Ŝ

nasza wyobra

ź

nia gubi si

ę

 w tej my

ś

li. 

    Niechaj człowiek wróciwszy do siebie zwa

Ŝ

y, czym jest w porównaniu do tego, co 

Strona 2 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

istnieje, niechaj spojrzy na si

ę

 jak na co

ś

 zabł

ą

kanego w tym zak

ą

tku przyrody i niechaj z 

tej małej celi, w której go pomieszczono (mam na my

ś

li wszech

ś

wiat), nauczy si

ę

 ocenia

ć

 

ziemi

ę

, królestwa, miasta i samego siebie wedle słusznej ceny. Czym jest człowiek w 

niesko

ń

czono

ś

ci? 

    Ale je

ś

li chce ogl

ą

da

ć

 inny cud, równie zdumiewaj

ą

cy, niech zbada to, co zna 

najdrobniejszego. Niechaj roztoczy uka

Ŝ

e mu w swoim male

ń

kim ciele cz

ęś

ci 

niesko

ń

czenie mniejsze, nogi ze stawami, 

Ŝ

yły w tych nogach, krew w tych 

Ŝ

yłach, soki w 

tej krwi, krople w tych sokach, wapory w tych kroplach; niech dziel

ą

c jeszcze te ostatnie 

rzeczy wyczerpie swoje siły w tych wyobra

Ŝ

eniach i niech ostatni przedmiot, do którego 

zdoła doj

ść

, stanie si

ę

 przedmiotem naszej rozprawy; pomy

ś

li mo

Ŝ

e, 

Ŝ

e to jest 

ostateczna mało

ść

 w przyrodzie. Otó

Ŝ

 uka

Ŝę

 mu tam now

ą

 otchła

ń

. Chc

ę

 mu odmalowa

ć

 

nie tylko wszech

ś

wiat widzialny, ale niezmierno

ść

 tego, co mo

Ŝ

e sobie wyroi

ć

 w naturze 

w obr

ę

bie tej cz

ą

stki atomu. Niechaj ujrzy tam niesko

ń

czono

ść

 

ś

wiatów, z których ka

Ŝ

dy 

ma mój firmament, swoje planety, swoj

ą

 ziemi

ę

 - w tej samej proporcji co 

ś

wiat widzialny; 

na tej ziemi zwierz

ę

ta i wreszcie 

Ŝ

yj

ą

tka, w których odnajdzie to samo, co znalazł w 

owych pierwszych; i znajduj

ą

c znowu

Ŝ

 w tych te same rzeczy bez ko

ń

ca i spoczynku, 

niech si

ę

 zgubi w tych cudach równie zdumiewaj

ą

cych w swej mało

ś

ci, jak inne w swym 

bezmiarze. Jak bowiem nie podziwia

ć

, i

Ŝ

 nasze ciało, które dopiero co było 

niedostrzegalnym punktem w 

ś

wiecie, niedostrzegalnym znowu na łonie wszystkiego, 

stało si

ę

 obecnie kolosem, 

ś

wiatem lub raczej wszystkim w stosunku do nico

ś

ci, do której 

niepodobna dotrze

ć

    Kto si

ę

 zwa

Ŝ

y w ten sposób, przestraszy si

ę

 samym sob

ą

 i zawieszony mi

ę

dzy tymi 

dwiema otchłaniami, Niesko

ń

czono

ś

ci

ą

 i Nico

ś

ci

ą

, zadr

Ŝ

y na widok owych cudów; s

ą

dz

ę

i

Ŝ

 mieni

ą

c ciekawo

ść

 swoj

ą

 w podziw, skłonniejszy b

ę

dzie przygl

ą

da

ć

 si

ę

 im w milczeniu, 

ni

Ŝ

 zarozumiale docieka

ć

 ich tajemnicy. 

    Ostatecznie bowiem czym

Ŝ

e jest człowiek w przyrodzie? Nico

ś

ci

ą

 wobec 

niesko

ń

czono

ś

ci, wszystkim wobec nico

ś

ci, po

ś

rodkiem mi

ę

dzy niczym a wszystkim. Jest 

niesko

ń

czenie oddalony od rozumienia ostateczno

ś

ci; cel rzeczy i ich pocz

ą

tki s

ą

 dla

ń

 na 

zawsze ukryte w nieprzeniknionej tajemnicy; równie niezdolny jest dojrze

ć

 nico

ś

ci, z 

której go wyrwano, jak niesko

ń

czono

ś

ci, w której go pogr

ąŜ

ono. 

    Có

Ŝ

 ma tedy uczyni

ć

, je

ś

li nie zadowoli

ć

 si

ę

 jakim

ś

 pozorem po

ś

rodka rzeczy w 

wiekuistej niemo

Ŝ

no

ś

ci poznania b

ą

d

ź

 celu ich, b

ą

d

ź

 pocz

ą

tku? Wszystkie rzeczy wyszły 

z nico

ś

ci i biegn

ą

 w niesko

ń

czono

ść

. Któ

Ŝ

 nad

ąŜ

y tym zdumiewaj

ą

cym w

ę

drówkom? 

Autor tych cudów rozumie je - nikt inny. 
    Nie wpatrzywszy si

ę

 w te niesko

ń

czono

ś

ci, ludzie zwrócili si

ę

 zuchwale ku zgł

ę

bianiu 

natury, jak gdyby istniał jaki stosunek mi

ę

dzy nimi a ni

ą

. Osobliwy pomysł: chcieli 

zrozumie

ć

 zasady rzeczy i z nich doj

ść

 do poznania wszystkiego w zarozumieniu równie 

niesko

ń

czonym jak ich przedmiot; to pewna bowiem, i

Ŝ

 nie mo

Ŝ

na powzi

ąć

 tego zamiaru 

bez zarozumiało

ś

ci lub poj

ę

tno

ś

ci równie niesko

ń

czonej jak natura. 

    Człowiek o

ś

wiecony rozumie, 

Ŝ

e skoro natura wyryła obraz swój i swego twórcy we 

wszystkich rzeczach, maj

ą

 one prawie wszystkie co

ś

 z tej podwójnej niesko

ń

czono

ś

ci. 

Tak widzimy, 

Ŝ

e wszystkie nauki niesko

ń

czone s

ą

 w rozci

ą

gło

ś

ci swoich bada

ń

; któ

Ŝ

 

bowiem w

ą

tpi, 

Ŝ

e matematyka na przykład posiada niesko

ń

czon

ą

 niesko

ń

czono

ść

 

mo

Ŝ

liwych twierdze

ń

? S

ą

 one zarówno niesko

ń

czone w mnogo

ś

ci, jak w subtelno

ś

ci 

swych zasad; któ

Ŝ

 bowiem nie widzi, 

Ŝ

e te, które przedstawiono nam jako ostateczne, nie 

wspieraj

ą

 si

ę

 na samych sobie, ale oparte s

ą

 na innych, które znowu

Ŝ

 wspieraj

ą

c si

ę

 na 

innych, nie dopuszczaj

ą

 nigdy kresu? Ale my czynimy z ostatnimi rzeczami 

dostrzegalnymi dla rozumu tak, jak si

ę

 czyni w rzeczach materialnych, gdzie nazywamy 

niepodzielnym ten punkt, poza którym ju

Ŝ

 zmysły nasze nic nie spostrzegaj

ą

, mimo 

Ŝ

jest podzielny w niesko

ń

czono

ść

 ze swej natury. 

    Z tych dwóch niesko

ń

czono

ś

ci wiedzy niesko

ń

czono

ść

 wielko

ś

ci jest o wiele 

dotykalniejsza, dlatego niewielu zdarzyło si

ę

 utrzymywa

ć

Ŝ

e znaj

ą

 wszystkie rzeczy. 

"B

ę

d

ę

 mówił o wszystkim", powiadał Demokryt. 

    Natomiast niesko

ń

czono

ść

 w mało

ś

ci jest o wiele mniej widoczna. Filozofowie o wiele 

Strona 3 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

łatwiej mniemali, 

Ŝ

e tam dotr

ą

, i wszyscy si

ę

 o to rozbili. To dało pocz

ą

tek owym tak 

zwyczajnym tytułom: O zasadach rzeczy, O zasadach filozofii i i tym podobnym, równie 
napuszonym w istocie, mimo i

Ŝ

 mniej z pozoru, co ów inny, który bije w oczy: De omni re 

scibili. 
    Mniemamy, i

Ŝ

 z natury jeste

ś

my o wiele zdatniejsi, aby doj

ść

 do j

ą

dra rzeczy, ni

Ŝ

 aby 

ogarn

ąć

 ich rozmiary. Widoczny ogrom 

ś

wiata widocznie przewy

Ŝ

sza nas; natomiast 

poniewa

Ŝ

 to my przewy

Ŝ

szamy drobne rzeczy, s

ą

dzimy, 

Ŝ

e łatwiej zdołamy je posi

ąść

Wszelako nie mniej zdatno

ś

ci potrzeba, aby doj

ść

 do nico

ś

ci, co do wszystkiego; do obu 

rzeczy potrzebna jest zdatno

ść

 niesko

ń

czona: zdaje mi si

ę

Ŝ

e kto by poj

ą

ł ostateczne 

pierwiastki rzeczy, mógłby te

Ŝ

 doj

ść

 do poznania niesko

ń

czono

ś

ci. Jedno zale

Ŝ

y od 

drugiego i jedno prowadzi do drugiego. Te skrajno

ś

ci stykaj

ą

 si

ę

 i jednocz

ą

 wła

ś

nie 

dlatego, 

Ŝ

e s

ą

 tak odległe i odnajduj

ą

 si

ę

 w Bogu i tylko w Bogu. 

    Znajmy wi

ę

c nasz

ą

 warto

ść

; jeste

ś

my czym

ś

, lecz nie jeste

ś

my wszystkim; to, czym 

mo

Ŝ

emy by

ć

, zasłania nam 

ś

wiadomo

ść

 pierwszych zasad, które rodz

ą

 si

ę

 z nico

ś

ci, a 

nikło

ść

 naszego istnienia broni nam widoku niesko

ń

czono

ś

ci. 

    Nasz rozum zajmuje w porz

ą

dku rzeczy poznawalnych to samo miejsce, co ciało 

nasze w rozmiarach przyrody. 
    Jeste

ś

my ograniczeni w ka

Ŝ

dym kierunku; ten stan zajmuj

ą

cy 

ś

rodek mi

ę

dzy dwoma 

kra

ń

cami przejawia si

ę

 we wszystkich naszych zdolno

ś

ciach. Zmysły nasze nie chwytaj

ą

 

nic kra

ń

cowego; zbyt wielki hałas nas ogłusza; zbytnie 

ś

wiatło o

ś

lepia, zbytnia odległo

ść

 

i zbytnia blisko

ść

 przeszkadza wzrokowi, zbytnia rozwlekło

ść

 i zbytnia zwi

ę

zło

ść

 mowy 

zaciemniaj

ą

 j

ą

, zbytnia prawda osłupia nas (znam takich, którzy nie mog

ą

 zrozumie

ć

Ŝ

je

Ŝ

eli od zera odejmie si

ę

 cztery, zostanie zero), pierwsze zasady s

ą

 dla nas zbyt 

oczywiste, zbyt wiele rozkoszy nu

Ŝ

y, zbyt wiele współd

ź

wi

ę

ków niemile razi w muzyce. 

Zbyt wiele dobrodziejstw dra

Ŝ

ni, chcemy mie

ć

 z czego zapłaci

ć

 dług z nawi

ą

zk

ą

Beneficia eo usque laeta sunt, dum videntur exsolvi posse; ubi multum antevenere, pro 
gratia odium redditur
 ["Dobrodziejstwa do tego kresu s

ą

 miłe, dopóki nam si

ę

 zdaje, 

Ŝ

mo

Ŝ

emy je odpłaci

ć

; gdy zbytnio przechodz

ą

 t

ę

 miar

ę

, wdzi

ę

czno

ść

 zamienia si

ę

 w 

nienawi

ść

", Tacyt]. Nie czujemy ani nadmiernego gor

ą

ca, ani nadmiernego zimna. 

Własno

ś

ci kra

ń

cowe szkodz

ą

 nam, ale nie s

ą

 dotkliwe; nie czujemy ich ju

Ŝ

, cierpimy od 

nich. Zbyt wczesna młodo

ść

 i zbyt pó

ź

na staro

ść

 upo

ś

ledzaj

ą

 umysł, to

Ŝ

 samo za wiele i 

za mało nauki, słowem, rzeczy kra

ń

cowe s

ą

 dla nas tak, jakby nie istniały, i my nie 

istniejemy w stosunku do nich: umykaj

ą

 nam albo my im. 

    Oto nasz prawdziwy stan; oto co nas czyni niezdolnymi i do wiedzy pewnej, i do 
zupełnej niewiedzy. 

ś

eglujemy po szerokim przestworzu, wci

ąŜ

 niepewni i chwiejni, 

popychani od jednego do drugiego kra

ń

ca. Czegokolwiek chcieliby

ś

cie si

ę

 uczepi

ć

, wraz 

chwieje si

ę

 to i oddala; a je

ś

li pod

ąŜ

amy za tym, wymyka si

ę

, wy

ś

lizguje si

ę

 i wiekui

ś

cie 

ulata. Jest to stan naturalny, najbardziej wszelako przeciwny naszym skłonno

ś

ciom; 

pałamy 

Ŝą

dz

ą

 znalezienia oparcia i ostatecznej podstawy, aby zbudowa

ć

 na niej wie

Ŝę

 

wznosz

ą

c

ą

 si

ę

 w niesko

ń

czono

ść

; ale cały fundament trzaska i ziemia rozwiera si

ę

 

otchłani

ą

    Nie szukajmy tedy pewno

ś

ci i stało

ś

ci. Rozum zawsze pada ofiar

ą

 pozorów, nic nie 

zdoła ustali

ć

 sko

ń

czono

ś

ci mi

ę

dzy dwiema niesko

ń

czono

ś

ciami, które obejmuj

ą

 j

ą

 i 

umykaj

ą

 jej. 

    Skoro to dobrze zrozumiemy, s

ą

dz

ę

, i

Ŝ

 b

ę

dziemy trwali spokojnie, ka

Ŝ

dy w tym stanie, 

w jakim natura go pomie

ś

ciła. Skoro ten po

ś

rodek, który nam przypadł w udziale, zawsze 

odległy jest od kra

ń

ców, có

Ŝ

 znaczy, 

Ŝ

e człowiek b

ę

dzie miał nieco wi

ę

cej zrozumienia 

rzeczy? Je

ś

li je ma, widzi 

ś

wiat z nieco bardziej wysoka; ale czy

Ŝ

 nie jest zawsze 

niesko

ń

czenie odległy od kra

ń

ca i czy

Ŝ

 trwanie naszego 

Ŝ

ycia nie jest jednako oddalone 

od wieczno

ś

ci, niechby i trwało dziesi

ęć

 lat dłu

Ŝ

ej? 

    W perspektywie tych niesko

ń

czono

ś

ci wszystkie sko

ń

czono

ś

ci s

ą

 równe; nie widz

ę

 

tedy, czemu raczej czepia

ć

 si

ę

 tej ni

Ŝ

 innej. Samo porównanie mi

ę

dzy nami a 

sko

ń

czono

ś

ci

ą

 sprawia nam przykro

ść

    Gdyby człowiek zacz

ą

ł od zgł

ę

bienia siebie, spostrzegłby, jak bardzo jest niezdolny 

Strona 4 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

przej

ść

 t

ę

 granic

ę

. W jaki sposób cz

ęść

 mogłaby pozna

ć

 cało

ść

? - B

ę

dzie mo

Ŝ

e d

ąŜ

ył do 

poznania bodaj tych cz

ęś

ci, do których jest w jakim

ś

 stosunku? - Ale

Ŝ

 cz

ą

stki 

ś

wiata tak 

si

ę

 ł

ą

cz

ą

 i zaz

ę

biaj

ą

 wzajem, i

Ŝ

 wydaje mi si

ę

 niemo

Ŝ

liwe pozna

ć

 jedn

ą

 bez drugiej i bez 

wszystkiego... 
    Człowiek na przykład jest w jakim

ś

 stosunku do wszystkiego, co zna. Potrzebuje 

miejsca, aby go pomie

ś

ciło, czasu do trwania, ruchu dla 

Ŝ

ycia, 

Ŝ

ywiołów, aby go 

utworzyły, ciepła i pokarmów dla od

Ŝ

ywiania, powietrza dla oddychania; widzi 

ś

wiatło, 

czuje ciała; słowem, wszystko wchodzi z nim w zwi

ą

zek. Aby zatem zna

ć

 człowieka, 

trzeba wiedzie

ć

, sk

ą

d pochodzi, i

Ŝ

 potrzebuje powietrza, aby istnie

ć

; aby za

ś

 zna

ć

 

powietrze, trzeba wiedzie

ć

, na czym polega jego zwi

ą

zek z 

Ŝ

yciem człowieka itd. Płomie

ń

 

nie mo

Ŝ

e istnie

ć

 bez powietrza; zatem aby zna

ć

 jedno, trzeba zna

ć

 drugie. 

    Poniewa

Ŝ

 tedy wszystkie rzecz

ą

 s

ą

 nast

ę

pstwem i przyczyn

ą

, doznaj

ą

 i udzielaj

ą

 

pomocy, po

ś

rednicz

ą

 i korzystaj

ą

 z po

ś

rednictwa i wszystkie ł

ą

cz

ą

 si

ę

 naturalnym i 

tajemnym w

ę

złem, który ł

ą

czy najbardziej odległe i ró

Ŝ

ne cz

ęś

ci, uwa

Ŝ

am za niemo

Ŝ

liwe 

zna

ć

 cz

ęś

ci nie znaj

ą

c cało

ś

ci, jak równie

Ŝ

 zna

ć

 cało

ść

 nie znaj

ą

c poszczególnych 

cz

ęś

ci. 

    A niemocy naszej w poznaniu rzeczy dopełnia to, i

Ŝ

 s

ą

 one proste same w sobie, my 

za

ś

 jeste

ś

my zło

Ŝ

eni z dwóch przeciwnych i ró

Ŝ

norakich natur, z duszy i ciała. 

Niepodobna bowiem, aby ta cz

ęść

, która w nas rozumuje, była innej natury ni

Ŝ

 duchowej; 

a gdyby kto

ś

 twierdził, 

Ŝ

e jeste

ś

my tylko ciele

ś

ni, toby nas odsun

ę

ło o wiele bardziej od 

poznania rzeczy, ile 

Ŝ

e nie ma nic bardziej niepoj

ę

tego, ni

Ŝ

 rzec, 

Ŝ

e materia zna siebie 

sam

ą

: niepodobna nam poj

ąć

, w jaki sposób ona mogłaby si

ę

 poj

ąć

    Tak wi

ę

c je

ś

li jeste

ś

my po prostu materi

ą

, nie mo

Ŝ

emy zgoła nic pozna

ć

; je

ś

li za

ś

 

składamy si

ę

 z ducha i z materii, nie mo

Ŝ

emy pozna

ć

 do gruntu rzeczy prostych, 

cielesnych czy duchowych. 
    St

ą

d pochodzi, i

Ŝ

 prawie wszyscy filozofowie mieszaj

ą

 poj

ę

cia rzeczy i mówi

ą

 o 

rzeczach cielesnych duchowo, a o duchowych ciele

ś

nie. Powiadaj

ą

 lekko, 

Ŝ

e ciała d

ąŜą

 

ku dołowi, 

Ŝ

e ci

ąŜą

 do swego 

ś

rodka, 

Ŝ

e broni

ą

 si

ę

 przed zniweczeniem, 

Ŝ

e l

ę

kaj

ą

 si

ę

 

pró

Ŝ

ni, 

Ŝ

e maj

ą

 skłonno

ś

ci, sympatie, antypatie: wszystko rzeczy wła

ś

ciwe jedynie 

duchom. Mówi

ą

c za

ś

 o duchach uwa

Ŝ

aj

ą

 je jakoby b

ę

d

ą

ce w jednym miejscu i przypisuj

ą

 

im poruszanie si

ę

 z jednego miejsca na drugie: rzeczy wła

ś

ciwe jedynie ciałom. 

    Zamiast odbiera

ć

 czyste poj

ę

cia tych rzeczy, barwimy je naszymi wła

ś

ciwo

ś

ciami i 

nasycamy nasz

ą

 zło

Ŝ

on

ą

 istot

ą

 wszystkie rzeczy proste, które zwa

Ŝ

amy. 

    Któ

Ŝ

 by nie my

ś

lał widz

ą

c, jak składamy wszystkie rzeczy z ducha i ciała, 

Ŝ

e ta 

mieszanina jest dla nas bardzo łatwa do poj

ę

cia? Jest to wszelako rzecz, któr

ą

 

pojmujemy najmniej. Człowiek jest dla siebie samego najbardziej zadziwiaj

ą

cym 

przedmiotem w naturze: nie mo

Ŝ

e bowiem poj

ąć

, co to jest ciało, a jeszcze mniej, co to 

duch, najmniej za

ś

, w jaki sposób ciało mo

Ŝ

e by

ć

 spojone z duchem. To jest dla

ń

 szczyt 

trudno

ś

ci, a wszelako to jego własna istota: Modus, quo corporibus adhaerent spiritus, 

comprehendi ab hominibus non potest, et hoc tamen homo est ["]. 
    Wreszcie, aby dopełni

ć

 dowodu naszej słabo

ś

ci, zako

ń

cz

ę

 tymi dwiema uwagami.

196. (67) Pró

Ŝ

no

ść

 nauk. - Wiedza rzeczy zewn

ę

trznych nie okupi w chwilach rozterki 

niewiedzy moralnej; natomiast wiedza moralna zawsze okupi nie

ś

wiadomo

ść

 w rzeczach 

zewn

ę

trznych.

203. (135) Nic nam si

ę

 nie podoba tak jak walka, ale nie zwyci

ę

stwo. Lubimy ogl

ą

da

ć

 

walki zwierz

ą

t, ale nie zwyci

ę

zc

ę

 pastwi

ą

cego si

ę

 nad zwyci

ęŜ

onym. Có

Ŝ

 chcieliby

ś

my 

ogl

ą

da

ć

, je

Ŝ

eli nie koniec zwyci

ę

stwa? A z chwil

ą

 gdy ono nadejdzie, odczuwamy 

przesyt. To samo w zabawie, to samo w szukaniu prawdy. Lubimy widzie

ć

 w dysputach 

starcie mniema

ń

; ale kontemplowa

ć

 znalezion

ą

 prawd

ę

 - zgoła nie! Aby j

ą

 uwa

Ŝ

a

ć

 z 

przyjemno

ś

ci

ą

, trzeba nam widzie

ć

 rodz

ą

c

ą

 si

ę

 z dysputy. Tak samo w nami

ę

tno

ś

ciach 

jest przyjemno

ść

 w tym, aby widzie

ć

, jak dwie przeciwne moce si

ę

 

ś

cieraj

ą

, ale gdy jedna 

we

ź

mie gór

ę

, to ju

Ŝ

 jedynie brutalno

ść

. Nie szukamy nigdy rzeczy, ale szukania rzeczy. 

Strona 5 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

Tak samo w teatrze sceny, maluj

ą

ce zadowolenie bez obawy, s

ą

 mdłe, to

Ŝ

 samo 

ostateczna n

ę

dza bez nadziei i miło

ść

 brutalna, i bezlitosne okrucie

ń

stwo.

370. (425) Cz

ęść

 druga. I

Ŝ

 człowiek bez wiary nie mo

Ŝ

e pozna

ć

 prawdziwego dobra ani 

sprawiedliwo

ś

ci. - Wszyscy ludzie pragn

ą

 by

ć

 szcz

ęś

liwi: nie ma tu wyj

ą

tku; mimo 

Ŝ

nych 

ś

rodków, wszyscy d

ąŜą

 do tego celu. To, 

Ŝ

e jedni id

ą

 na wojn

ę

, a drudzy nie, 

wynika u obydwu z tego samego pragnienia, skojarzonego z odmiennym sposobem 
patrzenia. Wola [nie] czyni najmniejszego kroku inaczej jak ku temu celowi. Jest to 
pobudka wszystkich ludzi, nawet tego, który si

ę

 wiesza. 

    A mimo to, od tak wielkiej liczby lat, nikt bez wiary nie doszedł do tego punktu, do 
którego wszyscy mierz

ą

 ustawicznie. Wszyscy si

ę

 skar

Ŝą

: monarchowie i poddani, 

szlachta i gmin; młodzi i starzy; silni i słabi; uczeni i prostaczkowie; zdrowi i chorzy; we 
wszystkich krajach i czasach, wiekach i stanach. 
    Tak długa, ci

ą

gła i jednostajna próba powinna nas była przekona

ć

 o niemo

Ŝ

no

ś

ci 

osi

ą

gni

ę

cia szcz

ęś

cia własnymi siłami. Ale przykład mało nas poucza; nie jest nigdy tak 

doskonale podobny, aby nie było jakiej

ś

 subtelnej ró

Ŝ

nicy; st

ą

d spodziewamy si

ę

, i

Ŝ

 

nasze wła

ś

nie oczekiwanie nie dozna zawodu. I tak, gdy rzeczywisto

ść

 nie zadowala nas 

nigdy, do

ś

wiadczenie mami nas i z nieszcz

ęś

cia w nieszcz

ęś

cie wiedzie nas do 

ś

mierci, 

która jest ostatecznym uwie

ń

czeniem tego wszystkiego. 

    O czym

Ŝ

e wi

ę

c woła wielkim głosem owo pragnienie i owa niemoc? O tym, 

Ŝ

e istniało 

niegdy

ś

 w człowieku prawdziwe szcz

ęś

cie, po którym został nam obecnie jeno znak i 

ś

lad zgoła pró

Ŝ

ny. Staramy si

ę

 go daremnie wypełni

ć

 wszystkim, co nas otacza, szukaj

ą

w nieobecnych rzeczach pomocy, której nie otrzymujemy od obecnych, ale wszystkie 
okazuj

ą

 si

ę

 niezdatne; bo t

ę

 niesko

ń

czon

ą

 otchła

ń

 mo

Ŝ

e wypełni

ć

 jedynie przedmiot 

niesko

ń

czony i niezmienny, to znaczy Bóg. 

    On jeden jest naszym prawdziwym dobrem: osobliwa rzecz, i

Ŝ

 od czasu gdy nas 

opu

ś

cił, nie ma w naturze nic, co by mogło Go nam zast

ą

pi

ć

: gwiazdy, niebo, ziemia, 

Ŝ

ywioły, ro

ś

liny, sałaty, pory, zwierz

ę

ta, owady, ciel

ę

ta, w

ęŜ

e, febra, zaraza, wojna, głód, 

wyst

ę

pki, cudzołóstwo, kazirodztwo. I od czasu jak stradali

ś

my prawdziwe dobro, 

wszystko po równi mo

Ŝ

e nam si

ę

 zdawa

ć

, nawet nasze własne zniweczenie, mimo i

Ŝ

 tak 

przeciwne Bogu, rozumowi i naturze. 
    Jedni szukaj

ą

 go we władzy, drudzy w osobliwo

ś

ciach i w naukach, inni w rozkoszy. 

Inni, którzy w istocie bardziej si

ę

 do

ń

 zbli

Ŝ

yli, os

ą

dzili, i

Ŝ

 nie trzeba, aby dobro 

powszechne i upragnione wszystkim mie

ś

ciło si

ę

 w której

ś

 rzeczy poszczególnej, któr

ą

 

mo

Ŝ

e posiada

ć

 tylko jeden i które, b

ę

d

ą

c podzielone, wi

ę

cej martwi

ą

 swego posiadacza 

brakiem cz

ą

stki, której mu zbywa, ni

Ŝ

 go zadowalaj

ą

 posiadaniem tych, które ma. 

Zrozumieli, i

Ŝ

 prawdziwe dobro powinno by

ć

 takie, aby wszyscy mogli je posiada

ć

 naraz, 

bez uszczuplenia i zawi

ś

ci, i aby nikt nie mógł go straci

ć

 wbrew swej woli. A racj

ą

 ich jest, 

i

Ŝ

 skoro to pragnienie jest wrodzone człowiekowi, skoro znajduje si

ę

 nieodzownie we 

wszystkich i niepodobna go odczuwa

ć

, wnosz

ą

 st

ą

d...

m

ą

dro

ść

 ludzi: sapientius est hominibus 7, bez niej bo-, wiem jak okre

ś

limy, co jest 

człowiek? Cala jego istota zale

Ŝ

y od tego niedostrzegalnego punktu. I w jaki sposób 

spostrzegłby rozumem, skoro to jest rzecz przeciw rozumowi i skoro rozum nie tylko 
niezdolny jest wy-,'my

ś

li

ć

 tego swoimi drogami, ale oddala si

ę

, kiedy mu __(to 

przedstawi

ć

? (445)

3. NIESKO

Ń

CZONO

ŚĆ

 - NICO

ŚĆ

. ZAKŁAD

451. (233) Niesko

ń

czono

ść

 - nic. - Dusza nasza zabł

ą

kała si

ę

 w ciało, gdzie znajduje 

liczb

ę

, czas, wymiary; rozumuje o tym, nazywa to natur

ą

, konieczno

ś

ci

ą

 i nie mo

Ŝ

wierzy

ć

 w nic innego. 

    Jedno

ść

 dodana do niesko

ń

czono

ś

ci nie pomna

Ŝ

a jej ani o włos, tak jak stopa dodana 

do niesko

ń

czonej miary. Sko

ń

czono

ść

 unicestwia si

ę

 w obliczu niesko

ń

czono

ś

ci i staje 

si

ę

 czyst

ą

 nico

ś

ci

ą

. Tak nasz duch w obliczu Boga; tak nasza sprawiedliwo

ść

 wobec 

Strona 6 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

sprawiedliwo

ś

ci boskiej. Mniejsza jest dysproporcja mi

ę

dzy sprawiedliwo

ś

ci

ą

 nasz

ą

 a 

bosk

ą

 ni

Ŝ

 mi

ę

dzy jedno

ś

ci

ą

 a niesko

ń

czono

ś

ci

ą

. Sprawiedliwo

ść

 Boga musi by

ć

 

olbrzymia, jak Jego miłosierdzie: owó

Ŝ

 sprawiedliwo

ść

 wobec pot

ę

pionych mniej jest 

olbrzymia i mniej musi uderza

ć

 ni

Ŝ

 miłosierdzie wobec wybranych. 

    Wiemy, 

Ŝ

e istnieje niesko

ń

czono

ść

, ale nie znamy jej natury. Wiemy na przykład, 

Ŝ

fałszem jest, aby liczby były sko

ń

czone; zatem prawd

ą

 jest, 

Ŝ

e istnieje niesko

ń

czono

ść

 w 

liczbie, ale nie wiemy, co to jest. Fałszem jest, aby była parzysta, fałszem, aby była 
nieparzysta: za dodaniem bowiem jedno

ś

ci nie zmieni swej natury; a wszelako jest to 

liczba, wszelka za

ś

 liczba jest parzysta albo nieparzysta (prawda, i

Ŝ

 to odnosi si

ę

 do 

wszelkiej liczby sko

ń

czonej). Tak samo mo

Ŝ

na dobrze wiedzie

ć

Ŝ

e jest Bóg, nie 

wiedz

ą

c, czym jest. 

    Czy

Ŝ

 nie istnieje prawda istotna wobec tylu rzeczy prawdziwych, które nie s

ą

 sam

ą

 

prawd

ą

    Znamy tedy istnienie i natur

ę

 sko

ń

czono

ś

ci, poniewa

Ŝ

 jeste

ś

my sko

ń

czeni i rozci

ą

gli 

jak ona. Znamy istnienie niesko

ń

czono

ś

ci, a nie znamy jej natury, poniewa

Ŝ

 ma ona 

rozci

ą

gło

ść

 jak my, ale nie ma granic, jak my je mamy. Ale nie znamy ani istnienia, ani 

natury Boga, poniewa

Ŝ

 nie ma On ani rozci

ą

gło

ś

ci, ani granic. 

    Ale przez wiar

ę

 znamy Jego istnienie; przez chwał

ę

 poznamy Jego natur

ę

. Owó

Ŝ

 

wykazałem ju

Ŝ

Ŝ

e mo

Ŝ

na dobrze zna

ć

 istnienie jakiej

ś

 rzeczy nie znaj

ą

c jej natury. 

    Mówmy teraz wedle naturalnego poznania. Je

ś

li jest Bóg, jest On niesko

ń

czenie 

niepoj

ę

ty, skoro nie maj

ą

c ani cz

ęś

ci, ani granic nie pozostaje do nas w 

Ŝ

adnym 

stosunku. Jeste

ś

my tedy niezdolni poj

ąć

, ani czym jest, ani czy jest; w tym stanie rzeczy 

któ

Ŝ

 o

ś

mieli si

ę

 rozstrzygn

ąć

 t

ę

 kwesti

ę

? Nie my, którzy nie mamy z Nim 

Ŝ

adnego punktu 

styczno

ś

ci. 

    Któ

Ŝ

 pot

ę

pi tedy chrze

ś

cijan, 

Ŝ

e nie mog

ą

 uzasadni

ć

 swoich wierze

ń

, skoro sami 

głosz

ą

, i

Ŝ

 wyznaj

ą

 religi

ę

, której nie mog

ą

 uzasadni

ć

? O

ś

wiadczaj

ą

, przedstawiaj

ą

c j

ą

 

ś

wiatu, 

Ŝ

e to jest głupstwo, stultitia, a wy si

ę

 pó

ź

niej skar

Ŝ

ycie, 

Ŝ

e jej nie udowadniaj

ą

Gdyby jej dowodzili, nie dotrzymaliby słowa; w tym, 

Ŝ

e nie maj

ą

 dowodów, jest ich sens. 

    - Tak, ale przypu

ś

ciwszy, 

Ŝ

e tłumaczy tych, którzy podaj

ą

 j

ą

 jako tak

ą

, i oczyszcza ich 

z zarzutu, i

Ŝ

 podaj

ą

 j

ą

 bez dowodów, nie usprawiedliwia to tych, którzy j

ą

 przyjmuj

ą

Zbadajmy

Ŝ

 ten punkt i powiedzmy: "Bóg jest albo Go nie ma." Ale na któr

ą

 stron

ę

 si

ę

 

przechylimy? Rozum nie mo

Ŝ

e tu nic okre

ś

li

ć

: niesko

ń

czony chaos oddziela nas. Na 

kra

ń

cu tego niesko

ń

czonego oddalenia rozgrywa si

ę

 partia, w której wypadnie orzeł czy 

reszka. Na co stawiacie? Rozumem nie mo

Ŝ

ecie ani na to, ani na to; rozumem nie 

mo

Ŝ

ecie broni

ć

 

Ŝ

adnego z obu. 

    Nie zarzucajcie tedy bł

ę

du tym, którzy uczynili wybór; bo nie wiecie. 

    - Nie, ale b

ę

d

ę

 im zarzucał, nie i

Ŝ

 uczynili ten wybór,łale w ogóle wybór; mimo bowiem 

Ŝ

e ten, który stawia na orła, i ów drugi popełniaj

ą

 jednaki bł

ą

d, obaj popełniaj

ą

 bł

ą

d; 

słuszne jest nie zakłada

ć

 si

ę

 w ogóle. 

    - Tak, ale trzeba si

ę

 zakłada

ć

; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jeste

ś

. Có

Ŝ

 

wybierzesz? Zastanów si

ę

. Skoro trzeba wybiera

ć

, zobaczmy, w czym mniej ryzykujesz. 

Masz dwie rzeczy do stracenia: prawd

ę

 i dobro; i dwie do stawienia na kart

ę

: swój rozum 

i swoj

ą

 wol

ę

, swoj

ą

 wiedz

ę

 i swoj

ą

 szcz

ęś

liwo

ść

; twoja za

ś

 natura ma dwie rzeczy, przed 

którymi umyka: bł

ą

d i niedol

ę

. Skoro trzeba koniecznie wybiera

ć

, jeden wybór nie jest z 

wi

ę

kszym uszczerbkiem dla twego rozumu ni

Ŝ

 drugi. To punkt os

ą

dzony. A twoje 

szcz

ęś

cie? Zwa

Ŝ

my zysk i strat

ę

 zakładaj

ą

c si

ę

Ŝ

e Bóg jest. Rozpatrzmy te dwa 

wypadki: je

ś

li wygrasz, zyskujesz wszystko; je

ś

li przegrasz, nie tracisz nic. Zakładaj si

ę

 

tedy, 

Ŝ

jest, bez wahania. 

    - To cudowne. Tak, trzeba si

ę

 zakłada

ć

, ale za wiele mo

Ŝ

e stawiam. 

    - Zobaczmy

Ŝ

. Skoro s

ą

 równe widoki zysku i straty, tedy gdyby

ś

 miał zyska

ć

 tylko dwa 

Ŝ

ycia za jedno, jeszcze mógłby

ś

 si

ę

 zakłada

ć

. A gdyby były trzy do zyskania, trzeba by 

gra

ć

 (skoro znajdziesz si

ę

 w konieczno

ś

ci grania) i byłby

ś

 nierozs

ą

dny, skoro jeste

ś

 

zmuszony gra

ć

, gdyby

ś

 nie postawił swego 

Ŝ

ycia, aby wygra

ć

 trzy za jedno w grze, w 

której jest równa szansa zysku i straty. Ale tu chodzi o wieczno

ść

 

Ŝ

ycia i szcz

ęś

cia, a 

Strona 7 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

skoro tak jest, to gdyby zachodziła niesko

ń

czona mnogo

ść

 przypadków, z których jeden 

tylko byłby za tob

ą

, i tak jeszcze miałby

ś

 racj

ę

 postawi

ć

 jedno, aby wygra

ć

 dwa; a 

działałby

ś

 nierozs

ą

dnie, gdyby

ś

 b

ę

d

ą

c zniewolony gra

ć

, wzdragał si

ę

 stawi

ć

 jedno 

Ŝ

ycie 

przeciw trzem w grze, w której w niesko

ń

czono

ś

ci przypadków jeden jest za tob

ą

 - 

je

Ŝ

eliby było do wygrania niesko

ń

czone trwanie 

Ŝ

ycia niesko

ń

czenie szcz

ęś

liwego. Ale 

tutaj jest niesko

ń

czono

ść

 

Ŝ

ycia niesko

ń

czenie szcz

ęś

liwego do wygrania, szansa 

wygranej przeciw sko

ń

czonej ilo

ś

ci szans straty i to, co stawiasz, jest sko

ń

czone. Wybór 

jest jasny: wsz

ę

dzie, gdzie jest niesko

ń

czono

ść

 i gdzie nie ma niesko

ń

czonej ilo

ś

ci szans 

straty przeciw szansie zysku, nie mo

Ŝ

na si

ę

 waha

ć

, trzeba stawia

ć

 wszystko. Tak wi

ę

kiedy si

ę

 jest zmuszonym gra

ć

, trzeba by

ć

 obranym z rozumu, aby zachowa

ć

 

Ŝ

ycie 

raczej, ni

Ŝ

 rzuci

ć

 je na hazard dla niesko

ń

czonego zysku, równie prawdopodobnego jak 

utrata nico

ś

ci. 

    Na nic bowiem nie zda si

ę

 mówi

ć

Ŝ

e niepewne jest, czy wygramy, a pewne, 

Ŝ

ryzykujemy; i 

Ŝ

e niesko

ń

czona odległo

ść

, jaka jest mi

ę

dzy pewno

ś

ci

ą

 tego, co si

ę

 nara

Ŝ

*, a niepewno

ś

ci

ą

 tego, co si

ę

 wygra, równa sko

ń

czone dobro, które si

ę

 na pewno 

nara

Ŝ

a, z niesko

ń

czono

ś

ci

ą

, która jest niepewna. Tak nie jest: tak samo ka

Ŝ

dy gracz 

ryzykuje pewne dla wygranej niepewnej, a wszelako ryzykuje pewn

ą

 sko

ń

czono

ść

, aby 

wybra

ć

 niepewn

ą

 sko

ń

czono

ść

, i nie grzeszy w tym przeciw rozumowi. Nie ma 

niesko

ń

czonej odległo

ś

ci mi

ę

dzy ow

ą

 pewno

ś

ci

ą

 tego, co si

ę

 nara

Ŝ

a, a niepewno

ś

ci

ą

 

zysku; to fałsz. Jest to prawda, niesko

ń

czono

ść

 mi

ę

dzy pewno

ś

ci

ą

 wygrania a pewno

ś

ci

ą

 

przegrania. Ale mi

ę

dzy niepewno

ś

ci

ą

 wybrania a pewno

ś

ci

ą

 tego, co si

ę

 ryzykuje, 

zachodzi stosunek wedle proporcji zysku i straty: je

ś

li tedy tyle

Ŝ

 jest mo

Ŝ

liwo

ś

ci z jednej 

strony co z drugiej, partia jest równa; wówczas pewno

ść

 tego, co si

ę

 nara

Ŝ

a, równa jest 

niepewno

ś

ci zysku, bynajmniej za

ś

 nie jest od niej niesko

ń

czenie odległa. Tak wi

ę

twierdzenie nasze pot

ę

guje si

ę

 w niesko

ń

czono

ść

, kiedy chodzi o nara

Ŝ

enie czego

ś

 

sko

ń

czonego w grze, gdzie s

ą

 równe widoki straty i zysku, a niesko

ń

czono

ść

 do 

wygrania. To zupełnie jasne; je

ś

li ludzie w ogóle zdolni s

ą

 do jakiej prawdy, to jest 

prawd

ą

    - Przyznaj

ę

, godz

ę

 si

ę

. Ale czy nie byłoby jeszcze jakiego sposobu podpatrzenia kart 

w tej grze? 
    - Owszem, Pismo itd.  
    - Tak; ale ja mam r

ę

ce zwi

ą

zane, a usta nieme: ka

Ŝą

 mi zakłada

ć

 si

ę

, a nie mam 

swobody; nie chc

ą

 mi sfolgowa

ć

, a mam tak

ą

 natur

ę

Ŝ

e nie umiem wierzy

ć

. Có

Ŝ

 mam 

tedy uczyni

ć

    - To prawda. Ale dowiedz si

ę

 bodaj, 

Ŝ

e twoja niemoc wiary, skoro rozum skłania ci

ę

 do 

niej, a mimo to nie jeste

ś

 do niej zdolny, pochodzi jedynie z winy twoich nami

ę

tno

ś

ci. 

Pracuj tedy nad tym, aby przekona

ć

 samego siebie nie mno

Ŝ

eniem dowodów Boga, ale 

poskromieniem Swoich nami

ę

tno

ś

ci. Chcesz i

ść

 ku wierze, a nie znasz drogi; chcesz si

ę

 

uleczy

ć

 z niedowiarstwa i 

Ŝą

dasz leku; dowiaduj si

ę

 u tych, którzy byli sp

ę

tani jak ty, a 

którzy teraz zakładaj

ą

 si

ę

 o wszystko, co maj

ą

; to ludzie znaj

ą

cy drog

ę

, któr

ą

 chciałby

ś

 

i

ść

; wyleczeni z choroby, z której ty chciałby

ś

 si

ę

 uleczy

ć

. Na

ś

laduj sposób, od którego 

oni zacz

ę

li: to znaczy czyni

ą

c wszystko tak, jak gdyby wierzyli, bior

ą

c wod

ę

 

ś

wi

ę

con

ą

słuchaj

ą

c mszy itd. W naturalnej drodze doprowadzi ci

ę

 to do wiary i ogłupi ci

ę

    - Ale

Ŝ

 tego si

ę

 wła

ś

nie obawiam. 

    - Czemu? Co masz do stracenia? 
    Ale gdyby dowie

ść

Ŝ

e to tam prowadzi, powiem ci, 

Ŝ

e to poskromi twoje nami

ę

tno

ś

ci, 

które s

ą

 główn

ą

 przeszkod

ą

 itd. 

    Koniec tej rozprawy. - Owó

Ŝ

 co ci grozi st

ą

d, 

Ŝ

e obierzesz t

ę

 drog

ę

? B

ę

dziesz wierny, 

uczciwy, pokorny, wdzi

ę

czny, dobroczynny, przyjacielski, szczery, prawdomówny. To 

prawda, nie b

ę

dziesz opływał w zatrute uciechy, chwał

ę

, rozkosze; ale czy

Ŝ

 nie b

ę

dziesz 

miał innych? Powiadam ci, zyskasz jeszcze w tym 

Ŝ

yciu: za ka

Ŝ

dym krokiem, jaki 

uczynisz na tej drodze, ujrzysz tyle pewno

ś

ci zysku i tak

ą

 nico

ść

 tego, co ryzykujesz, i

Ŝ

 w 

ko

ń

cu poznasz, 

Ŝ

e zało

Ŝ

yłe

ś

 si

ę

 o rzecz pewn

ą

, niesko

ń

czon

ą

, za któr

ą

 nie dałe

ś

 nic. 

    - Och, to, co mówisz, porywa mnie, zachwyca, itd., itd. 

Strona 8 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20

background image

    Je

ś

li to rozumowanie podoba ci si

ę

 i zdaje ci si

ę

 silne, wiedz, 

Ŝ

e wygłasza je człowiek, 

który przedtem i potem upadł na kolana, aby si

ę

 modli

ć

 do tej niesko

ń

czonej i 

niepodzielnej Istoty, poddaj

ą

c Jej całego siebie, o to, aby poddała sobie i ciebie dla 

twego własnego dobra i dla swojej chwały; tak siła kojarzy si

ę

 z t

ą

 pokor

ą

.

477. (277) Serce ma swoje racje, których rozum nie zna; widzimy to w tysi

ą

cu rzeczy. 

Twierdz

ę

Ŝ

e serce kocha z natury swojej powszechn

ą

 istot

ę

 i te

Ŝ

 z natury swojej kocha 

samo siebie, wedle tego, ku czemu si

ę

 zwróci; i t

ę

pieje na jedno lub drugie, zale

Ŝ

nie od 

wyboru. Odrzuciłe

ś

 jedno, a zachowałe

ś

 drugie: czy

Ŝ

 kochasz siebie z racji rozumu?

479. (282) Poznajemy prawd

ę

 nie tylko rozumem, ale i sercem, w ten sposób znamy 

pierwsze zasady i na pró

Ŝ

no rozumowanie, które nie ma w tym udziału, sili si

ę

 je 

zwalczy

ć

. Pirro

ń

czycy, którzy obrali to za wył

ą

czny swój cel, pracuj

ą

 nad tym 

bezskutecznie. Wiemy, 

Ŝ

e nie 

ś

nimy, mimo i

Ŝ

 niepodobna tego dowie

ść

 rozumem; ta 

niemo

Ŝ

no

ść

 dowodzi tylko słabo

ś

ci naszego rozumu, a nie niepewno

ś

ci wszelkiego 

naszego poznania, jak oni twierdz

ą

. Znajomo

ść

 bowiem pierwszych zasad, jak 

przestrze

ń

, czas, ruch, liczby, jest równie mocna jak którakolwiek z tych, które czerpiemy 

z rozumowania. I na tych wiadomo

ś

ciach serca i instynktu musi si

ę

 opiera

ć

 rozum i na 

nich budowa

ć

 wszystkie swoje wywody. Serce czuje, 

Ŝ

e s

ą

 trzy wymiary w przestrzeni i 

Ŝ

e liczby s

ą

 niesko

ń

czone; rozum dowodzi nast

ę

pnie, 

Ŝ

e nie ma dwóch kwadratów liczb, 

z których jeden byłby podwójn

ą

 drugiego. Zasady czujemy, twierdzenia wyprowadzamy 

za pomoc

ą

 dowodu; i jedno, i drugie pewnie, mimo 

Ŝ

e odmiennymi drogami. I równie 

bezcelowe i niedorzeczne jest, aby rozum 

Ŝą

dał od serca udowodnienia pierwszych 

zasad, nim zgodzi si

ę

 na nie przysta

ć

, jak byłoby niedorzeczne, aby serce - nim zgodzi 

si

ę

 je przyj

ąć

 - 

Ŝą

dało od rozumu czucia wszystkich twierdze

ń

, które ten udowadnia. 

    Ta niemoc winna tedy prowadzi

ć

 jedynie do upokorzenia rozumu, który chciałby s

ą

dzi

ć

 

o wszystkim, ale nie do zwalczania naszej pewno

ś

ci, tak jak gdyby tylko rozum zdolen 

był nas o czym

ś

 pouczy

ć

. Dałby Bóg, aby

ś

my go, przeciwnie, nigdy nie potrzebowali i 

aby

ś

my znali wszystkie rzeczy instynktem i uczuciem! Ale natura odmówiła nam tego 

dobra; dała nam, przeciwnie, bardzo niewiele wiadomo

ś

ci tego rodzaju; wszystkie inne 

mo

Ŝ

emy naby

ć

 jedynie rozumowaniem. 

    I oto czemu ci, którym Bóg dał religi

ę

 z poczucia serca, bardzo s

ą

 szcz

ęś

liwi i bardzo 

słusznie przekonani. Ale tym, którzy jej nie maj

ą

, mo

Ŝ

emy j

ą

 da

ć

 jedynie rozumowaniem 

w oczekiwaniu, a

Ŝ

 Bóg da im j

ą

 przez poczucie serca, bez czego wiara jest jeno ludzka i 

bezu

Ŝ

yteczna dla zbawienia.

480. (279) Wiara - to dar Boga; nie s

ą

d

ź

cie, bym twierdził, 

Ŝ

e to jest dar rozumowania. 

Inne religie nie mówi

ą

 tego o swej wierze; aby doj

ść

 do niej, dawały jeno rozumowanie, 

które wszelako nie prowadzi do celu.

481. (278) Boga czuje serce, nie rozum. Oto co jest wiara: Bóg dotykalny dla serca, nie 
dla rozumu.

Strona 9 z 9

Bez tytułu 1

2009-10-20