background image

 

Ukryta tajemnica pieniądza

 

Louis Even

 

1. Uratowani z ton

ą

cego okr

ę

tu

 

Statek uległ katastrofie wskutek eksplozji. Ludzie 

szukaj

ą

c ratunku chwytali si

ę

 jego szcz

ą

tków. Kiedy 

było ju

Ŝ

 po wszystkim pi

ę

ciorgu z nich udało si

ę

 

uratowa

ć

. Dryfowali na prowizorycznej tratwie. 

 

Rozbitkowie od wielu godzin obserwowali 

horyzont w nadziei, 

Ŝ

e mo

Ŝ

e spostrze

Ŝ

e ich jaki

ś

 

okr

ę

t. Czy t

ą

 prowizoryczn

ą

 tratw

ą

 dopłyn

ą

 do 

jakiego

ś

 go

ś

cinnego wybrze

Ŝ

a?

 

Wtem jeden z nich krzykn

ą

ł: -Ziemia! Spójrzcie, 

ziemia! Wła

ś

nie tam dok

ą

d spychaj

ą

 nas fale!

 

W miar

ę

 zbli

Ŝ

ania si

ę

 do brzegu ich twarze 

rozpogadzały si

ę

.

 

Rozbitków było pi

ę

ciu. Pi

ę

ciu Polaków. 

 

Franciszek jest cie

ś

l

ą

. To on pierwszy zawołał: ziemia!  Paweł jest rolnikiem. 

Jakub, do

ś

wiadczony hodowca bydła. Henryk, ogrodnik i Tomasz, mineralog.  

 

2. Opatrzno

ś

ciowa wyspa

 

Nasi rozbitkowie poczuli, 

Ŝ

e wracaj

ą

 do 

Ŝ

ycia, kiedy postawili stopy na l

ą

dzie. 

 

Po osuszeniu si

ę

 i rozgrzaniu zapragn

ę

li 

pozna

ć

 wysp

ę

, na któr

ą

 wyrzuciły ich fale z dala 

od cywilizacji. Nazwali j

ą

 „Wysp

ą

 rozbitków". 

 

Po odbyciu krótkiego spaceru przekonali si

ę

Ŝ

e wyspa nie jest pustynnym ugorem. Nie 

spotkali jednak 

Ŝ

adnych ludzi. Natrafili natomiast 

na nieliczne stado zdziczałego bydła, z czego 

mogli wnosi

ć

Ŝ

e dawniej mieszkali tu ludzie. 

 

Jakub zapewnił, 

Ŝ

e b

ę

dzie tu mo

Ŝ

na rozwin

ąć

 hodowl

ę

 bydła.

 

Paweł stwierdził, 

Ŝ

e wyspa w wi

ę

kszej cz

ęś

ci nadaje si

ę

 pod upraw

ę

.

 

Henryk oczekiwał obfitych zbiorów z licznych drzew owocowych 

rosn

ą

cych na wyspie.

 

Franciszka zainteresował przede wszystkim las z ró

Ŝ

norodnym 

drzewostanem - jak dobrze byłoby 

ś

ci

ąć

 drzewa i zbudowa

ć

 domy dla małej 

kolonii.

 

background image

Tomasza najbardziej zainteresowała skalista cz

ęść

 wyspy. Dostrzegł tu oznaki, 

które wskazywały na podło

Ŝ

e bogate w minerały. Tomasz był pewien, 

Ŝ

e mimo braku 

ulepszonych narz

ę

dzi uda mu si

ę

 wydoby

ć

 z rudy u

Ŝ

yteczne metale.

 

A wi

ę

c ka

Ŝ

dy z nich mógłby odda

ć

 si

ę

 swoim ulubionym zaj

ę

ciom na rzecz 

wspólnego dobra. Wszyscy dzi

ę

kowali Opatrzno

ś

ci za uratowanie ich z wielkiego 

niebezpiecze

ń

stwa.  

 

3. Prawdziwe bogactwo

 

I nasi przyjaciele wzi

ę

li si

ę

 do pracy. 

 

Domy i meble s

ą

 dziełem cie

ś

li. Z pocz

ą

tku 

zadowalali si

ę

 skromnym po

Ŝ

ywieniem. Lecz wkrótce 

mogli zebra

ć

 plony z uprawianych przez siebie pól. 

 

Z upływem czasu posiadło

ść

 rozbitków na wyspie 

wzbogacała si

ę

. Nie w złoto ani w banknoty lecz w 

realne bogactwo: w po

Ŝ

ywienie, ubranie, mieszkania - 

w rzeczy odpowiadaj

ą

ce ich potrzebom. 

 

Ka

Ŝ

dy z nich pracował w swojej dziedzinie. 

Wszelk

ą

 nadwy

Ŝ

k

ę

 jak

ą

 kto

ś

 wyprodukował wymieniał za nadwy

Ŝ

ki produktów 

wytworzone przez pozostałych. 

 

ś

ycie na wyspie nie zawsze było łatwe, gdy

Ŝ

 brakowało im wielu rzeczy, do 

których byli przyzwyczajem w cywilizowanym 

ś

wiecie.  Ale los ich mógłby by

ć

 o wiele 

gorszy. 

 

Zreszt

ą

 ju

Ŝ

 w Polsce poznali kryzys. Pami

ę

taj

ą

 jak musieli si

ę

 ogranicza

ć

podczas gdy sklepy w odległo

ś

ci dziesi

ę

ciu kroków od ich domów były przepełnione 

towarami. Tutaj przynajmniej nie musz

ą

 patrze

ć

 jak si

ę

 psuj

ą

 produkty potrzebne do 

Ŝ

ycia. I nie musz

ą

 obawia

ć

 si

ę

 licytacji.  Tutaj maj

ą

 prawo do korzystania z owoców 

swojej ci

ęŜ

kiej pracy. 

 

A wi

ę

c nasi rozbitkowie eksploatuj

ą

 wysp

ę

 i wielbi

ą

 Boga spodziewaj

ą

c si

ę

Ŝ

pewnego dnia odnajd

ą

 swoich krewnych zachowawszy dwa wielkie dobra: 

Ŝ

ycie i 

zdrowie.  

 

4. Wielka trudno

ść

 

Nasi przyjaciele cz

ę

sto zbierali sj

ę

 dla 

omówienia wielu spraw. 

 

W bardzo uproszczonym systemie 

gospodarczym, w jakim 

Ŝ

yli i pracowali, jedno ich 

niepokoiło: 

Ŝ

e nie maj

ą

 pieni

ę

dzy. 

 

Prosta wymiana produktów za produkty jest 

niedogodna. Nie zawsze produkty do wymiany 

s

ą

 równocze

ś

nie do dyspozycji. 

 

Na przykład za drzewo dostarczone rolnikowi 

zim

ą

 mo

Ŝ

na zapłaci

ć

 warzywami dopiero za 

sze

ść

 miesi

ę

cy. 

 

Niejednokrotnie równie

Ŝ

 zdarzało si

ę

Ŝ

jeden z nich dostarczał produktu du

Ŝ

ych rozmiarów, za który chciałby otrzyma

ć

 

background image

zapłat

ę

 drog

ą

 wymiany na szereg mniejszych artykułów wyprodukowanych przez 

Ŝ

nych producentów w ró

Ŝ

nym czasie. 

 

To wszystko komplikowało sprawy biznesu i bardzo obci

ąŜ

ało pami

ęć

. Gdyby w 

obiegu były pieni

ą

dze, ka

Ŝ

dy z nich sprzedawałby swoje towary za pieni

ą

dze. Po ich 

otrzymaniu kupowałby rzeczy jakie chce, kiedy chce i gdy s

ą

 do kupienia. 

 

Wszyscy zgodzili si

ę

Ŝ

e system pieni

ęŜ

ny byłby dogodny. Ale 

Ŝ

aden z nich nie 

wiedział, jak go ustanowi

ć

. Nauczyli si

ę

 produkowa

ć

 realne bogactwo: rzeczy. Ale 

zupełnie nie wiedzieli jak wyprodukowa

ć

 pieni

ą

dz, odzwierciedlenie tego bogactwa. 

 

Nie wiedzieli, w jaki sposób pieni

ą

dz powstaje i jak go stworzy

ć

, gdy go nie ma i 

gdy zdecydowali si

ę

Ŝ

e chc

ą

 go mie

ć

. W ich sytuacji na pewno wielu wykształconych 

ludzi byłoby te

Ŝ

 w kłopocie podobnie jak wszystkie rz

ą

dy były zakłopotane w okresie 

dziesi

ę

ciu lat poprzedzaj

ą

cych wojn

ę

. Brakowało wówczas jedynie pieni

ę

dzy i rz

ą

dy 

były wobec tego zagadnienia bezradne. 

 

5. Przybycie jeszcze jednego rozbitka

 

Pewnego dnia wieczorem, gdy nasi przyjaciele 

siedz

ą

c na wybrze

Ŝ

u roztrz

ą

sali ten problem po raz 

chyba setny, spostrzegli na morzu szalup

ę

 z 

samotnym wio

ś

larzem. 

 

Pospieszyli mu na ratunek. Z jego mowy 

wywnioskowali, 

Ŝ

e jest Polakiem. Wyjawił im, 

Ŝ

e jest 

Europejczykiem, który jako jedyny uratował si

ę

 z 

rozbitego statku. Podał swoje nazwisko: Marcin 

Golden. 

 

Opisali mu swoje poło

Ŝ

enie na wyspie mówi

ą

c: - 

Chocia

Ŝ

 

Ŝ

yjemy z dala od cywilizacji, nie mo

Ŝ

emy si

ę

 skar

Ŝ

y

ć

. Ziemia daje dobre 

plony, las równie

Ŝ

 przynosi nam korzy

ś

ci. 

 

Jednego nam tylko brakuje: pieni

ę

dzy, które by nam ułatwiły wymian

ę

 naszych 

produktów. 

 

- A wi

ę

c błogosławcie przypadek, który mnie do was sprowadził - odrzekł Marcin. 

 

- Jestem bankierem i pieni

ą

dz nie stanowi dla mnie 

Ŝ

adnej tajemnicy. W krótkim 

czasie mog

ę

 ustanowi

ć

 dla was system pieni

ęŜ

ny, z którego b

ę

dziecie zadowoleni. 

B

ę

dziecie mieli wtedy wszystko to, co maj

ą

 cywilizowani ludzie. 

 

Bankier!... Bankier!... Anioł, który by przybył prosto z Nieba nie wzbudziłby w nich 

wi

ę

kszego szacunku. Czy

Ŝ

 w krajach cywilizowanych nie przyzwyczaili si

ę

 kłania

ć

 

bankierom, którzy sprawuj

ą

 kontrol

ę

 nad ruchem finansów? 

 

6. Bóg cywilizacji

 

- Panie Marcinie, jako bankier nie b

ę

dzie pan na naszej wyspie pracował. Zajmie 

si

ę

 pan wył

ą

cznie naszymi pieni

ę

dzmi i finansami. 

 

- Z przyjemno

ś

ci

ą

, z jak

ą

 by to zrobił ka

Ŝ

dy bankier, 

Ŝ

eby si

ę

 przyczyni

ć

 do 

wspólnego dobra. 

 

background image

- Zbudujemy panu odpowiednie mieszkanie, które b

ę

dzie odpowiadało godno

ś

ci 

bankiera. Czy w mi

ę

dzyczasie mo

Ŝ

emy pana ulokowa

ć

 w pomieszczeniu słu

Ŝą

cym 

nam do zebra

ń

 

- Oczywi

ś

cie, moi przyjaciele. Ale najpierw wynie

ś

my z łodzi ocalone przedmioty: 

pras

ę

 drukarsk

ą

, papier i inne akcesoria, a przede wszystkim baryłk

ę

, z któr

ą

 

zechciejcie obchodzi

ć

 si

ę

 ze szczególn

ą

 ostro

Ŝ

no

ś

ci

ą

.

 

Wyładowali wszystko, przy czym baryłka ich zaintrygowała.

 

- Ta baryłka - o

ś

wiadczył Marcin - jest skarbem nie maj

ą

cym sobie równego. Jest 

pełna ... złota! 

 

Pełna złota! Zdawało si

ę

Ŝ

e z pi

ę

ciu ciał uleci pi

ęć

 dusz! Na Wysp

ę

 Rozbitków 

wkroczył bóg cywilizacji. Bóg 

Ŝ

ółty, zawsze ukryty ale pot

ęŜ

ny, straszny, którego 

obecno

ść

 czy nieobecno

ść

, albo najmniejsze kaprysy mog

ą

 decydowa

ć

 o losie 

wszystkich narodów! 

 

- Złoto! Panie Marcinie, pan jest prawdziwym, wielkim bankierem. O, wasza 

wysoko

ść

 

O, czcigodny Marcinie! Najwy

Ŝ

szy kapłanie boga, złota! A wi

ę

c zechce pan 

przyj

ąć

 nasz hołd i przysi

ę

g

ę

 wierno

ś

ci! 

 

- Tego złota starczyłoby dla całego kontynentu, moi przyjaciele. Ale złoto nie 

b

ę

dzie kr

ąŜ

y

ć

. Trzeba je schowa

ć

, gdy

Ŝ

 jest ono dusz

ą

 wszelkiego zdrowego 

pieni

ą

dza, a dusza zawsze jest niewidzialna. Wytłumacz

ę

 wam to wszystko przy 

wr

ę

czaniu pieni

ę

dzy. 

 

7. Zakopywanie bez 

ś

wiadków

 

Zanim si

ę

 wszyscy rozeszli na spoczynek 

Marcin rzucił pytanie: - Ile pieni

ę

dzy 

potrzebowaliby

ś

cie na pocz

ą

tek dla 

przeprowadzania waszych transakcji? 

 

Spojrzeli po sobie i z pokor

ą

 poradzili si

ę

 

Marcina. Pod wpływem sugestii dobrego 

bankiera doszli do wniosku, 

Ŝ

e ka

Ŝ

demu z nich 

na pocz

ą

tek wystarczy po 200 zł. 

 

Rozchodz

ą

c si

ę

 wymieniali entuzjastyczne 

komentarze. I pomimo pó

ź

nej pory sp

ę

dzili wi

ę

kszo

ść

 nocy nie 

ś

pi

ą

c, a ich 

wyobra

Ŝ

enia ekscytował obraz złota. Udało im si

ę

 zasn

ąć

 dopiero nad ranem. Marcin 

nie tracił czasu. Zapomniał o zm

ę

czeniu, pami

ę

taj

ą

c o swojej przyszło

ś

ci na wyspie 

w charakterze bankiera. Pod osłon

ą

 ciemno

ś

ci nocy wykopał dół, zatoczył do niego 

baryłk

ę

 i zasypał j

ą

 ziemi

ą

. Dla zatarcia wszelkich 

ś

ladów przykrył to miejsce 

starannie uło

Ŝ

on

ą

 darni

ą

 i posadził tam mały krzew. 

 

Nast

ę

pnie na swojej małej prasie wydrukował 1000 jednozłotowych banknotów. 

Przy czym rozwa

Ŝ

ał: 

 

- Jak te banknoty jest łatwo zrobici Ich warto

ść

 opiera si

ę

 na produktach, do 

których sprzeda

Ŝ

y b

ę

d

ą

 one słu

Ŝ

y

ć

 

Bez nich banknoty te nie miałyby 

Ŝ

adnej warto

ś

ci. Ale moich pi

ę

ciu naiwnych 

klientów o tym nie wie. 

 

S

ą

dz

ą

Ŝ

e gwarancj

ą

 pieni

ę

dzy jest złoto. Dzi

ę

ki ich niewiedzy i nie

ś

wiadomo

ś

ci 

trzymam ich w r

ę

ku.

 

background image

8. Do kogo nale

Ŝ

y nowy pieni

ą

dz?

 

Nazajutrz wieczorem rozbitkowie zebrali 

si

ę

 u Marcina. Na stole le

Ŝ

ało pi

ęć

 plików 

banknotów.

 

- Zanim te pieni

ą

dze rozdziel

ę

 pomi

ę

dzy 

was - powiedział bankier - musimy si

ę

 

porozumie

ć

.

 

- Podstaw

ą

 pieni

ą

dza jest złoto. Złoto, 

umieszczone w moim banku jest moj

ą

 

własno

ś

ci

ą

. Och! Nie martwcie si

ę

! Po

Ŝ

ycz

ę

 

wam tych pieni

ę

dzy i u

Ŝ

yjecie ich na swoje 

potrzeby. Ale obci

ąŜę

 was odsetkami. 

Poniewa

Ŝ

 na tej wyspie jest mało pieni

ę

dzy, 

a raczej wcale ich nie ma, s

ą

dz

ę

Ŝ

e b

ę

dzie 

słuszne, je

ś

li za

Ŝą

dam od was niewielkiego 

procentu: o

ś

miu od stu (8%). 

 

- Istotnie, panie Marcinie, jest pan wspaniałomy

ś

lny. 

 

- Jeszcze jedno zastrze

Ŝ

enie: interesy interesami, nawet w

ś

ród najlepszych 

przyjaciół. A wi

ę

c zanim wr

ę

cz

ę

 wam pieni

ą

dze, musicie mi podpisa

ć

 zobowi

ą

zanie 

do zwrotu kapitału wraz z odsetkami. W wypadku waszej niewypłacalno

ś

ci b

ę

d

ę

 

zmuszony skonfiskowa

ć

 wasz

ą

 własno

ść

. Och, to jest zwykła formalno

ść

. Bynajmniej 

nie pragn

ę

 waszych własno

ś

ci, zadowol

ę

 si

ę

 swoimi pieni

ę

dzmi, co do których 

jestem pewien, 

Ŝ

e mi je zwrócicie. A wy zatrzymacie swoj

ą

 własno

ść

 

- To jest słuszne i zgodne ze zdrowym rozs

ą

dkiem, panie Marcinie. Przyło

Ŝ

ymy 

si

ę

 do pracy ze zdwojon

ą

 gorliwo

ś

ci

ą

 i wszystko panu spłacimy.

 

- Wła

ś

nie o to chodzi. 

 

Gdy wyłoni

ą

 si

ę

 jakie

ś

 nowe problemy zawsze przychod

ź

cie do mnie po rad

ę

Jako bankier jestem waszym najlepszym przyjacielem. A oto dla ka

Ŝ

dego z was po 

200 złotych. 

 

I pi

ę

ciu przyjaciół odeszło zachwyconych, z r

ę

koma pełnymi pieni

ę

dzy i głowami 

zatopionymi w ekstazie z ich posiadania. 

 

9. Zagadnienie arytmetyczne

 

Pieni

ą

dz Marcina zacz

ą

ł kursowa

ć

 na wyspie. 

Wymiany si

ę

 o

Ŝ

ywiły i jednocze

ś

nie upro

ś

ciły. 

Wszyscy byli zadowoleni i z szacunkiem i 

respektem kłaniali si

ę

 Marcinowi.

 

Jednak Tomasz, mineralog, był zatroskany 

siedz

ą

c pracowicie z ołówkiem nad kartk

ą

 papieru. 

Tomasz, jak inni, podpisał urnowy, 

Ŝ

e spłaci 

Marcinowi w ci

ą

gu roku 200 zł plus 16 zł odsetek. 

Przecie

Ŝ

 jego produkty s

ą

 jeszcze w ziemi, a w 

kieszeni ma ju

Ŝ

 tylko kilka złotych. W jaki sposób 

zdoła spłaci

ć

 swój dług w nadchodz

ą

cym terminie 

płatno

ś

ci?

 

background image

Długi czas łamał sobie głow

ę

 nad tym indywidualnym problemem, bez sukcesu. 

W koócu zacz

ą

ł rozpatrywa

ć

 go ze społecznego punktu widzenia.

 

- Je

Ŝ

eli we

ź

miemy pod uwag

ę

 cał

ą

 nasz

ą

 społeczno

ść

 na wyspie, czy b

ę

dziemy 

w stanie wywi

ą

za

ć

 si

ę

 z naszych zobowi

ą

za

ń

? Marcin wyprodukował banknoty na 

sum

ę

 1000 zł, a 

Ŝą

da od nas zwrotu 1080 zł. Nawet je

Ŝ

eli zbierzemy wszystkie 

pieni

ą

dze, jakie s

ą

 na wyspie chc

ą

c mu je odda

ć

 b

ę

dzie ich tylko 1000 zł, a nie 1080 

zł. Nikt nie ma tych dodatkowych 80 zł. Produkujemy rzeczy, a nie złotówki. 

 

Tak wi

ę

c Marcin b

ę

dzie mógł zawładn

ąć

 cał

ą

 wysp

ą

, poniewa

Ŝ

 nie mo

Ŝ

emy mu 

zwróci

ć

 kapitału wraz z odsetkami (procentem). 

 

Je

Ŝ

eli s

ą

 nawet tacy, którzy s

ą

 w stanie spłaci

ć

 cały swój dług nie troszcz

ą

c si

ę

 o 

drugich, to niektórzy z nich zbankrutuj

ą

 od razu, inni przetrwaj

ą

. Ale w ko

ń

cu i na 

tych ostatnich przyjdzie kolej! Wtedy bankier stanie si

ę

 wła

ś

cicielem całej wyspy. 

Chc

ą

c temu zapobiec musimy si

ę

 zorganizowa

ć

 i wspólnie uregulowa

ć

 nasze 

sprawy. 

 

Tomasz bez trudu przekonał swoich towarzyszy, 

Ŝ

e Marcin ich oszukał. Dlatego 

postanowili powtórnie si

ę

 z nim spotka

ć

 

10. Dobroczynno

ść

 bankiera

 

Marcin wyczytał z ich twarzy, co si

ę

 

dzieje w ich duszach. Zachował jednak dobr

ą

 

min

ę

. Impulsywny Franciszek przedstawił mu 

spraw

ę

 

- W jaki sposób mamy panu odda

ć

 1080 

zł, skoro na całej wyspie jest tylko 1000 zł? 

 

- Te dodatkowe 80 zł stanowi

ą

 procent, 

moi przyjaciele. Czy wasza produkcja nie 
powi

ę

kszyła si

ę

 

- Tak, ale pieni

ą

dz si

ę

 nie powi

ę

kszył. 

Pan domaga si

ę

 pieni

ę

dzy, a nie towarów. Tylko pan robi pieni

ą

dze. Otó

Ŝ

 pan 

wydrukował tylko 1000 zł, a 

Ŝą

da pan zwrotu 1080 zł. Nie mo

Ŝ

emy panu tyle odda

ć

 

Chwileczk

ę

, moi przyjaciele. Bankier zawsze si

ę

 dostosowuje do okoliczno

ś

ci, dla 

wi

ę

kszego dobra ogółu... 

 

A wi

ę

c spła

ć

cie mi tylko procent: nie wi

ę

cej ni

Ŝ

 80 zł. Kapitał zatrzymajcie. 

 

- Czy pan umarza cały nasz dług, 200 zł ka

Ŝ

demu z nas? 

 

- O, nie! Przykro mi, ale bankier nigdy nie rezygnuje ze spłaty długu. W ko

ń

cu 

oddacie mi wszystkie pieni

ą

dze, które wam po

Ŝ

yczyłem, ale co roku b

ę

dziecie mi 

spłaca

ć

 tylko odsetki. Nie b

ę

d

ę

 si

ę

 domagał zwrotu kapitału. By

ć

 mo

Ŝ

e niektórzy z 

was nie b

ę

d

ą

 mogli płaci

ć

 nawet samych odsetek, gdy

Ŝ

 pieni

ą

dze kr

ąŜą

 od jednych 

do drugich. Ale zorganizujcie si

ę

 jako pa

ń

stwo i przyjmijcie system dobrowolnej 

składki, co nazywa si

ę

 podatkiem. 

 

Tych, którzy maj

ą

 wi

ę

cej pieni

ę

dzy obci

ąŜ

ycie wi

ę

kszym podatkiem, biednych - 

mniejszym. Byle

ś

cie spłacili mi w cało

ś

ci sum

ę

 odsetek, to ja b

ę

d

ę

 zadowolony, a 

wasze małe pa

ń

stwo b

ę

dzie si

ę

 pomy

ś

lnie rozwija

ć

 

Nasi przyjaciele wyszli troch

ę

 uspokojeni, ale wci

ąŜ

 w

ą

tpi

ą

cy. 

 

background image

11. Ekstaza Marcina Golden

 

Po odej

ś

ciu towarzyszy Marcin skupia si

ę

 i 

my

ś

li: 

 

"Mój interes jest dobry. Ci ludzie s

ą

 

pracowici, ale nie znaj

ą

 si

ę

 na rzeczy. Ich 

ignorancja i łatwowierno

ść

 stanowi moj

ą

 sił

ę

Poprosili mnie o pieni

ą

dze, a ja zakułem ich w 

kajdany niewoli. Podczas gdy ich oszukałem, 
obsypali mnie kwiatami". 

 

"Istotnie, mogli si

ę

 zbuntowa

ć

 i wrzuci

ć

 

mnie do morza. Ale... Mam ich podpisy. S

ą

 

uczciwi. Dotrzymaj

ą

 swoich umów. Uczciwi i 

ci

ęŜ

ko pracuj

ą

cy ludzie zostali stworzeni na 

tym 

ś

wiecie, 

Ŝ

eby słu

Ŝ

y

ć

 bankierom i 

finansistom". 

 

"O, wielki bankierze! O, 

ś

wiatły mistrzu, słuszne jest stwierdzenie: 'Dajcie mi 

kontrol

ę

 nad finansami narodu, a zagrarn na nosie tym, którzy tworz

ą

 jego prawa. 

 

Ja, Marcin Golden, jestem panem Wyspy Rozbitków, poniewa

Ŝ

 kontroluj

ę

 jej 

system pieni

ęŜ

ny". 

 

"Moja dusza jest przepełniona entuzjazmem i ambicj

ą

. Czuj

ę

Ŝ

e mógłbym 

rz

ą

dzi

ć

 całym 

ś

wiatem. To, co zrobiłem tutaj mógłbym przeprowadzi

ć

 na całej Ziemi. 

Niech tylko wydob

ę

d

ę

 si

ę

 z tej wysepki: wiem, jak rz

ą

dzi

ć

 

ś

wiatem, nie dzier

Ŝą

berła". 

 

"Z najwi

ę

ksz

ą

 rozkosz

ą

 wpajałbym swoj

ą

 filozofi

ę

 w głowy tych, którzy kieruj

ą

 

społecze

ń

stwem : bankierów, przemysłowców, polityków, reformatorów, profesorów, 

dziennikarzy - a staliby si

ę

 moimi sługami. Masy s

ą

 stworzone do 

Ŝ

ycia w 

niewolnictwie, podczas gdy elita jest ustanowiona jako ich nadzorcy". 

 

I w ol

ś

nionym umy

ś

le Marcina powstaje cała struktura systemu bankowego. 

 

12. Niezno

ś

ny koszt 

Ŝ

ycia

 

Tymczasem sytuacja na wyspie si

ę

 

pogarsza. Wprawdzie produkcja wyra

ź

nie 

wzrosła, ale spadła ilo

ść

 wymiany towarów 

(transkcji). 

 

Marcin pilnuje swoich interesów, 

ś

ci

ą

gaj

ą

odsetki regularnie. Pozostali musz

ą

 my

ś

le

ć

 o 

odło

Ŝ

eniu pieni

ę

dzy dla niego. 

 

Pieni

ą

dz zakrzepł - zamiast kr

ąŜ

y

ć

 

swobodnie. Ci, którzy płac

ą

 najwy

Ŝ

sze podatki, 

wyst

ę

puj

ą

 przeciw tym, którzy płac

ą

 mniej. 

 

Podnosz

ą

 ceny, 

Ŝ

eby w ten sposób 

zrekompensowa

ć

 swoje straty. A najbiedniejsi, 

którzy nie płac

ą

 podatków, narzekaj

ą

 na 

dro

Ŝ

yzn

ę

 i kupuj

ą

 coraz mniej. 

 

background image

Nawet gdyby jeden z drugim podj

ę

li prac

ę

 zarobkow

ą

 zacz

ę

liby nieustannie 

domaga

ć

 si

ę

 podwy

Ŝ

ek płac, 

Ŝ

eby dostosowa

ć

 si

ę

 do coraz wy

Ŝ

szych kosztów 

Ŝ

ycia, 

do dro

Ŝ

yzny. 

 

Obni

Ŝ

a si

ę

 moralno

ść

, zanika rado

ść

 

Ŝ

ycia, praca nie sprawia ju

Ŝ

 zadowolenia. 

Bo po co pracowa

ć

? Produkty trudno jest sprzeda

ć

, a je

Ŝ

eli si

ę

 je sprzeda, trzeba 

płaci

ć

 Marcinowi podatki. A wi

ę

c trzeba si

ę

 ogranicza

ć

. To jest prawdziwy kryzys. I 

jeden drugiego oskar

Ŝ

a o brak miłosierdzia i o to, 

Ŝ

e jest powodem dro

Ŝ

yzny. 

 

Pewnego dnia Henryk, siedz

ą

c w swoim sadzie, doszedł do wniosku, 

Ŝ

„post

ę

p", jaki przypisuj

ą

 systemowi pieni

ęŜ

nemu ustanowionemu przez bankiera 

wszystko na wyspie popsuł. 

 

Z pewno

ś

ci

ą

 oni sami maj

ą

 wady, ale system Marcina podsyca w nich to, co w 

ludzkiej naturze jest najgorsze. 

 

I Henryk postanowił przekona

ć

 swoich przyjaciół i zjednoczy

ć

 ich do akcji. Zacz

ą

ł 

od Jakuba. Z nim poszło mu łatwo. 

 

-Och, nie jestem uczony - powiedział Jakub - ale ju

Ŝ

 od dłu

Ŝ

szego czasu czuj

ę

Ŝ

e system tego bankiera jest bardziej zepsuty ni

Ŝ

 nawóz w mojej oborze ubiegłej 

wiosny. 

 

Wszyscy po kolei zrozumieli to i postanowili ponownie spotka

ć

 si

ę

 z Marcinem. 

 

13. U kowala kajdanów

 

U bankiera rozp

ę

tała si

ę

 burza. 

 

- Na naszej wyspie brakuje pieni

ę

dzy, bo pan 

nam je zabiera. Płacimy i płacimy i jeste

ś

my panu 

jeszcze tyle winni, ile byli

ś

my na pocz

ą

tku. 

Pracujemy, uprawiamy ziemi

ę

 i powodzi si

ę

 nam 

gorzej ni

Ŝ

 przed pana przybyciem. Długi! Długi! 

Jeste

ś

my a

Ŝ

 po, szyj

ę

 w długach. 

 

- Och! B

ą

d

ź

cie chłopcy rozs

ą

dni! Wasze 

interesy kwitn

ą

 i to wszystko dzi

ę

ki mnie. Dobry 

system bankowy jest najwi

ę

kszym skarbem kraju. 

Ale 

Ŝ

eby ten system działał korzystnie musicie mie

ć

 

wiar

ę

 w bankiera. Przychod

ź

cie do mnie jakby

ś

cie 

przychodzili do swojego ojca ... czy chcecie wi

ę

cej pieni

ę

dzy? Bardzo dobrze. Moja 

baryłka złota jest warta o wiele tysi

ę

cy złotych wi

ę

cej. Obci

ąŜ

aj

ą

c wasz

ą

 własno

ść

 

długiem (hipotek

ą

) po

Ŝ

ycz

ę

 wam nowych tysi

ą

c złotych. 

 

- Tak! Teraz nasz dług podskoczy do 2000 zł! I mamy panu płaci

ć

 dwukrotnie, 

wi

ę

kszy procent, latami, do ko

ń

ca naszego 

Ŝ

ycia? 

 

- Tak, ale w miar

ę

, jak b

ę

dzie wzrasta

ć

 warto

ść

 waszych nieruchomo

ś

ci 

b

ę

dziecie mogli zaci

ą

ga

ć

 nowe po

Ŝ

yczki, a spłaca

ć

 b

ę

dziecie mi zawsze tylko 

odsetki. Zsumujcie wasze wszystkie długi w jeden - to si

ę

 nazywa długiem 

skonsolidowanym. 

 

I mo

Ŝ

ecie dodawa

ć

 go do długu rok po roku. 

 

- I zwi

ę

ksza

ć

 podatki rok po roku? 

 

- Oczywi

ś

cie. Ale jednocze

ś

nie ka

Ŝ

dego roku b

ę

dzie si

ę

 powi

ę

ksza

ć

 wasz 

dochód. 

 

background image

- A wi

ę

c w miar

ę

, jak wskutek naszej pracy wyspa b

ę

dzie si

ę

 rozwija

ć

, b

ę

dzie si

ę

 

powi

ę

ksza

ć

 nasz zbiorowy dług! 

 

- Owszem, tak jak si

ę

 to dzieje we wszystkich cywilizowanych pa

ń

stwach. 

Obecnie dług publiczny jest jak gdyby miernikiem dobrobytu kraju. 

 

14. Wilk po

Ŝ

era owce

 

- Czy pan, panie Marcinie, nazywa to 

zdrowym systemem pieni

ęŜ

nym? Dług 

publiczny, gdy staje si

ę

 nieunikniony i 

niespłacalny, nie jest zdrowy, lecz szkodliwy. 

 

- Wszelki zdrowy system monetarny, moi 

panowie, jest opany na złocie i wychodzi z 
banku w postaci długów. 

 

Dług narodowy jest dobr

ą

 rzecz

ą

, nie 

pozwala ludziom na zbytnie zadowolenie. 
Rz

ą

dy ujarzmiane s

ą

 przez najwy

Ŝ

sz

ą

 i 

ostateczn

ą

 m

ą

dro

ść

 uciele

ś

nion

ą

 w 

bankierach. Poniewa

Ŝ

 jestem bankierem, jestem na waszej wyspie pochodni

ą

 

cywilizacji. B

ę

d

ę

 dyktował wasz

ą

 polityk

ę

 i regulował wasz standard 

Ŝ

ycia. 

 

- Panie Marcinie jeste

ś

my tylko prostymi lud

ź

mi, ale bynajmniej nie chcemy takiej 

cywilizacji. Nie po

Ŝ

yczymy ju

Ŝ

 od pana ani jednego grosza. Niech lo b

ę

dzie pieni

ą

dz 

zdrowy czy niezdrowy, ale nie chcemy wi

ę

cej mie

ć

 z panem do czynienia. 

 

- Współczuj

ę

 wam, panowie, z powodu waszej niem

ą

drej decyzji. Ale skoro ze 

mn

ą

 zrywacie, przypominam o waszych zobowi

ą

zaniach. A wi

ę

c oddajcie mi 

wszystko: kapitał i odsetki (procent). 

 

- Ale

Ŝ

 to jest niemo

Ŝ

liwe! Nawet gdyby

ś

my oddali panu wszystkie pieni

ą

dze, jakie 

s

ą

 na wyspie, jeszcze byliby

ś

my panu dłu

Ŝ

ni. 

 

- Nic na to nie poradz

ę

. Czy

ś

cie nie zagwarantowali mi na pi

ś

mie? Tak, czy nie? 

A wi

ę

c na mocy 

ś

wi

ę

to

ś

ci umów przejmuj

ę

 wszystkie wasze zadłu

Ŝ

one własno

ś

ci 

stanowi

ą

ce gwarancje, jak to ustalili

ś

my wówczas, gdy byli

ś

cie tak uszcz

ęś

liwieni z 

mego przybycia. Poniewa

Ŝ

 nie chcecie słu

Ŝ

y

ć

 pot

ę

dze pieni

ą

dza dobrowolnie, 

zmusz

ę

 was do tego sił

ą

. Nadal b

ę

dziecie eksploatowa

ć

 wysp

ę

, ale ju

Ŝ

 dla mnie i na 

moich warunkach. Odejd

ź

cie, jutro wydam wam rozkazy. 

 

15. Kontrola prasy

 

Jak prawdziwy bankier, Marcin wiedział, 

Ŝ

e kto sprawuje kontrol

ę

 nad systemem 

pieni

ęŜ

nym jakiego

ś

 narodu, sprawuje 

kontrol

ę

 nad samym narodem. Ale Marcin 

zdawał sobie spraw

ę

Ŝ

e dla osi

ą

gni

ę

cia tego 

celu trzeba si

ę

 postara

ć

, by naród 

Ŝ

ył w 

nie

ś

wiadomo

ś

ci. Dlatego nale

Ŝ

y go 

zainteresowa

ć

 innymi sprawami. 

 

Marcin zaobserwował, 

Ŝ

e spo

ś

ród pi

ę

ciu 

rozbitków dwóch było konserwatystami, a 

background image

trzech liberałami. Rozwin

ę

ło si

ę

 to w trakcie ich wieczornych rozmów, szczególnie po 

tym, jak popadli w niewolnictwo. Pomi

ę

dzy konserwatystami i liberałami zacz

ę

ły 

narasta

ć

 stałe tarcia i niezgoda. 

 

Tote

Ŝ

 pomógł on zorganizowa

ć

 dwa ugrupowania polityczne: parti

ę

 

konserwatystów i liberałów. Finansuje obie partie, zyskuj

ą

c w ten sposób pewno

ść

Ŝ

e ten, kto zostanie wybrany pozostanie na jego usługach, zamiast słu

Ŝ

y

ć

 ludowi. 

 

Henryk, który był najmniej stronniczy, uwa

Ŝ

aj

ą

c, 

Ŝ

e wszyscy maj

ą

 takie same 

potrzeby i aspiracje, zasugerował utworzenie zwi

ą

zku wszystkich ludzi, 

Ŝ

eby wywarli 

nacisk na władze. Takiego zwi

ą

zku Marcin nie mógłby uzna

ć

, poniewa

Ŝ

 poło

Ŝ

yłoby to 

kres jego rz

ą

dów. 

ś

aden dyktator, bankier, finansista czy ktokolwiek nie mógłby 

stan

ąć

 przed wykształconymi i zjednoczonymi lud

ź

mi. 

 

Marcin starał si

ę

 rozj

ą

trzy

ć

 te ich polityczne dysputy do najwy

Ŝ

szego stopnia. 

Przy pomocy swojej małej prasy drukarskiej wydawał dwa tygodniki: „Trybun

ę

" dla 

liberałów i „Głos" dla konserwatystów. 

 

„Trybuna" w skrócie mówiła: 

 

„Je

Ŝ

eli nie jeste

ś

cie ju

Ŝ

 panami u siebie, to z powodu tych zdradzieckich 

konserwatystów, którzy zawsze s

ą

 przyklejeni do wielkich interesów". 

 

„ Głos" w skrócie mówił: „Wasza zrujnowana gospodarka i dług pa

ń

stwowy jest 

dziełem tych przekl

ę

tych liberałów, którzy zawsze s

ą

 gotowi do politycznych 

awantur". 

 

I nasze dwa polityczne ugrupowania kłóciły si

ę

 w najlepsze zapominaj

ą

c, 

Ŝ

głównym sprawc

ą

 ich niezgody jest kontroler i władca pieni

ę

dzy, bankier Marcin. 

 

16. Cenne znalezisko

 

Pewnego dnia Tomasz, mineralog, odkrył 

w gł

ę

bi małej zatoki, w

ś

ród sitowia, 

opuszczon

ą

 łód

ź

. Brakowało w niej wioseł i 

jakichkolwiek 

ś

ladów, 

Ŝ

e j

ą

 kto

ś

 u

Ŝ

ywał. 

Tomasz znalazł w łodzi skrzyni

ę

 w do

ść

 

dobrym stanie, z kilkoma sztukami bielizny, z 
paroma drobnymi przedmiotami i pierwszym 
tomem publikacji Kredytu Społecznego z 
Kanady pt.: Pierwszy rok 'Michael' /'Vers 
Demain'. 

 

Zasiadł do czytania. Tre

ść

 ksi

ąŜ

ki 

pochłon

ę

ła go, a twarz mu si

ę

 rozja

ś

niła. 

 

- Ale

Ŝ

 - zawołał - powinni

ś

my to wiedzie

ć

 

od dawna! Warto

ść

 pieni

ą

dza w 

Ŝ

adnym 

wypadku nie opiera si

ę

 na złocie, lecz na produktach, które za pieni

ą

dze mo

Ŝ

na 

kupi

ć

 

Krótko mówi

ą

c, pieni

ą

dz powinien by

ć

 rodzajem ksi

ę

gowo

ś

ci, kredytem 

przechodz

ą

cym z jednego konta na drugie, w zale

Ŝ

no

ś

ci od kupna i sprzeda

Ŝ

y. 

Ogólna suma pieni

ę

dzy zale

Ŝ

y od ogólnej ilo

ś

ci produktów. 

 

Wzrostowi produkcji zawsze musi towarzyszy

ć

 odpowiedni wzrost ilo

ś

ci 

pieni

ę

dzy. 

 

background image

Nigdy w 

Ŝ

adnym czasie nie nale

Ŝ

y płacic odsetek od nowego pieni

ą

dza (pieni

ą

dz 

nie mo

Ŝ

e by

ć

 oprocentowany). Post

ę

p nie jest reprezentowany przez wzrost długu 

publicznego, lecz przez dywidend

ę

 równ

ą

 dla wszystkich... Ceny dostosowane s

ą

 do 

ogólnej siły nabywczej przez współczynnik cen. Kredyt Społeczny... 

 

Tomasz nie mógł si

ę

 dłu

Ŝ

ej opanow

ć

. Wstał i ruszył p

ę

dem, z ksi

ąŜ

k

ą

 w r

ę

k

ą

Ŝ

eby podzieli

ć

 si

ę

 z tym wspaniałym odkryciem ze swoimi czterema towarzyszami. 

 

17. Pieni

ą

dz - elementarna ksi

ę

gowo

ść

 

Tomasz zmienił si

ę

 w profesora. Uczył innych 

tego, czego sam si

ę

 nauczył z przesłanej przez Boga 

publikacji Kredytu Społecznego. 

 

- Oto - rzekł - co mo

Ŝ

na by zrobi

ć

 bez bankiera, 

bez jego złota, bez zaci

ą

gania długów. 

 

- Otwieram konto na nazwisko ka

Ŝ

dego z nas. W 

kolumnie po prawej stronie zapisuj

ę

wpływy (kredyt), 

które powi

ę

kszaj

ą

 konto; po lewej stronie zapisuj

ę

 

wydatki (debet), które zmniejszaj

ą

 konto. 

 

Ka

Ŝ

dy z nas na pocz

ą

tek chciał po 200 zł. 

Wpisujemy 200 zł jako wpływy dla ka

Ŝ

dego. I w tym 

momencie ka

Ŝ

dy ma natychmiast 200 zł. 

 

Franciszek kupuje od Pawła produktów za 10 zł. Z konta Franciszka odejmuj

ę

 

wiec 10, zostaje mu 190. Dodaj

ę

 10 Pawłowi, który ma teraz 210. 

 

Jakub kupuje u Pawła za 8 zł. Odejmuj

ę

 8 Jakubowi, któremu zostaje 192. Konto 

Pawła wzrosło do 218. 

 

Paweł kupuje drzewo od Franciszka za 15 zł. Pawłowi odejmuj

ę

 15, ma on teraz 

203. 15 dodaje Franciszkowi, który ma teraz 205.

 

I tak dalej, z jednego konta na drugie, całkiem tak samo, jak papierowe złotówki 

przechodz

ą

 z jednej kieszeni do drugiej.

 

Je

Ŝ

eli kto

ś

 z nas potrzebuje pieniedzy na powi

ę

kszenie swojej produkcji udziela 

mu si

ę

 nowego potrzebnego kredytu, bez oprocentowania, który odda on do 

funduszu kredytowego po dokonaniu sprzeda

Ŝ

y. To samo odnosi si

ę

 do nowych 

inwestycji publicznych, które s

ą

 finansowane (odzwierciedlane) nowym kredytem.

 

Konto ka

Ŝ

dego powi

ę

ksza si

ę

 równie

Ŝ

 okresowo o dodatkow

ą

 sum

ę

, w 

zale

Ŝ

no

ś

ci od post

ę

pu społecznego, bez zabierania innym. I to jest dywidenda 

narodowa. W ten sposób pieni

ą

dz staje si

ę

 narz

ę

dziem słu

Ŝą

cym. 

 

18. Rozpacz bankiera

 

Wszyscy dobrze to zrozumieli. Mała 

społeczno

ść

 wyspy stała si

ę

 społeczno

ś

ci

ą

 

systemu Kredytu Społecznego. Nazajutrz 
Marcin otrzymał list opatrzony pi

ę

cioma 

podpisami. 

 

„Szanowny Panie, Pan nas zadłu

Ŝ

ył, 

opodatkował i wykorzystał całkiem 

background image

niepotrzebnie. Nie potrzebujemy, 

Ŝ

eby Pan nadal kierował naszym systemem 

pieni

ęŜ

nym. 

 

Odt

ą

d b

ę

cziemy mie

ć

 wszystkie potrzebne nam pieni

ą

dze bez złota, bez długów, 

bez złodzieja. Od dzi

ś

 ustanawiamy na Wyspie Rozbitków system Kredytu 

Społecznego. Dywidenda narodowa zast

ą

pi dług narodowy (dług publiczny). 

 

Je

Ŝ

eli Pan domaga si

ę

 zwrotu kapitału, mo

Ŝ

emy Panu odda

ć

 wszystkie 

pieni

ą

dze, jakie Pan dla nas wyprodukował, ale nic ponadto. Nie mo

Ŝ

e si

ę

 Pan 

domaga

ć

" zwrotu tego, czego Pan nie wytworzył". 

 

Marcin jest zrozpaczony. Jego imperium si

ę

 wali. Jego marzenia rozpadły si

ę

. Co 

ma teraz zrobi

ć

? Wszelkie argumenty b

ę

d

ą

 daremne. 

 

Pi

ę

ciu ludzi odkryło prawd

ę

 i stało si

ę

 kredytowcami. Pieni

ą

dz i kredyt nie 

stanowi

ą

 ju

Ŝ

 dla nich 

Ŝ

adnej tajemnicy, tak samo jak dla Marcina. 

 

- Och, co robi

ć

? Ci ludzie zostali o

ś

wieceni i pozyskani przez Kredyt Społeczny. 

Ich doktryna rozszerzy si

ę

 znacznie szybciej ni

Ŝ

 moja. Czy powinienem prosie ich o 

przebaczenie? Sta

ć

 si

ę

 jednym z nich? Mam uczyni

ć

 to ja, finansista i bankier? 

Nigdy! Raczej odejd

ę

 i spróbuj

ę

 

Ŝ

y

ć

 na uboczu. 

 

19. Wykryte oszustwo

 

W celu zabezpieczenia si

ę

 przed wszelkimi 

pretensjami bankiera, jakie mógłby w przyszło

ś

ci 

sobie ro

ś

ci

ć

, nasi przyjaciele postanowili wystawi

ć

 

mu dokument, stwierdzaj

ą

cy, 

Ŝ

e posiada on to 

wszystko, co przywiózł na wysp

ę

 

Dlatego sporz

ą

dzili ogólny inwentarz: 

 

łód

ź

, mała prasa drukarska i ... osławiona 

baryłka złota. 

 

Marcin musiał wskaza

ć

 miejsce, gdzie j

ą

 ukrył. 

Przy wykopywaniu jej nasi przyjaciele odnie

ś

li si

ę

 do 

niej ju

Ŝ

 z o wiele mniejszym respektem. Pod 

wpływem Kredytu Społecznego nauczyli si

ę

 gardzi

ć

 fetyszem złota. 

 

Tomasz, mineralog, kiedy pomagał podnosi

ć

 baryłk

ę

 spostrzegł, 

Ŝ

e jest zbyt 

lekka jak na złoto. 

 

Porywczy Franciszek długo si

ę

 nie wahaj

ą

c uderzył siekier

ą

: oczom ich ukazało 

si

ę

 wn

ę

trze baryłki. Ani grama złota! Kamienie, nic wi

ę

cej, tylko zwykłe kamienie, bez 

Ŝ

adnej warto

ś

ci!...

  

Nasi przyjaciele nie mogli ze zdumienoa przyj

ść

 do siebe.

 

- Pomy

ś

le

ć

Ŝ

e cał

ą

 swoj

ą

 własno

ś

ci

ą

 zagwarantowali

ś

my za kawałki papieru 

opartego na czterech szuflach kamieni. To jest grabie

Ŝ

 pomno

Ŝ

ona przez kłamstwo!

 

- Pomy

ś

le

ć

Ŝ

e w ci

ą

gu wielu miesi

ę

cy kłociliłmy si

ę

 i nienawidzili

ś

my z powodu 

takiego oszustawa! Diabeł!

 

Gdy tylko Franciszek podniósł siekier

ę

, bankier pu

ś

cił si

ę

 p

ę

dem w stron

ę

 lasu. 

 

 

background image

20. Po

Ŝ

egnanie Wyspy Rozbitków

 

Po otwarciu baryłki i ujawnieniu obłudy i 

dwulicowo

ś

ci nikt wi

ę

cej nie słyszał o 

bankierze Marcinie.

 

Wkrótce po tym przepływaj

ą

cy w pobli

Ŝ

wyspy statek zauwa

Ŝ

ył na niej oznaki 

Ŝ

ycia i 

zarzucił kotwic

ę

 niedaleko brzegu. Nasi 

rozbilkowie dowiedzieli si

ę

Ŝ

e statek płynie 

do Ameryki i postanowili powróci

ć

 nim do 

Kanady.

 

Najwa

Ŝ

niejsze dla nich było to, 

Ŝ

eby 

zabra

ć

 ze sob

ą

 album "Pierwszy rok Kredytu 

Społecznego", który ocalił ich z r

ą

k bankiera Marcina i klóry o

ś

wiecił ich umysły 

nieuga-szonym 

ś

wiatłem.

 

Kiedy wrócili do Kanady wszyscy powa

Ŝ

nie zaanga

Ŝ

ował i si

ę

 we współprac

ę

 z 

czasopismem "Michael" i stali si

ę

 oddanymi i zagorzałymi apostołami idei Kredytu 

Społecznego.

  

(

Historia ta nie ma na celu krytyki personelu zatrudnionego w banku, ani tez krytyki 

dyrektorów lub inspektorów bankowych. Oni sa po prostu pracownikami. Od nich 
pracodawca wymaga odpowiedniej "postawy", uprzejmosci, uczciwosci, dokladnego 
wykonywania polecen i absolutnego posluszenstwa. To system jest wadliwy, a my wszyscy 
jako pierwsi jestesmy z jego powodu poszkodowani.) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Od przypowiesci do rzeczywistosci

 

System pieni

ą

dza zadłu

Ŝ

aj

ą

cego

 

 

Louis Even

 

 

System pieni

ą

dza zadłu

Ŝ

aj

ą

cego zaprowadzony przez Marcina na Wyspie Rozbitków 

sprawiał, 

Ŝ

e mała społeczno

ść

 wyspy zadłu

Ŝ

ała si

ę

 w miar

ę

, jak wyspa rozwijała si

ę

 i 

wzbogacała dzi

ę

ki pracy ich wszystkich. 

 

Czy dokładnie tak samo nie dzieje si

ę

 dzisiaj w naszych cywilizowanych 

pa

ń

stewkach? 

 

Dzisiejsza Polska jest obecnie z pewno

ś

ci

ą

 bogatsza pod wzgledem 

rzeczywistego maj

ą

tku ni

Ŝ

 była przed 50 lub 100 laty. Otó

Ŝ

 porównajcie dług 

narodowy, sum

ę

 wszystkich długów publicznych, jakie Polska ma obecnie z długami 

przed 50, 100 lat, sprzed trzech wieków! 

 

A przecie

Ŝ

 to bogactwo wyprodukowała w ci

ą

gu wielu lat sama ludno

ść

 polska! 

Dlaczego wi

ę

c zadłu

Ŝ

a

ć

 j

ą

 za rezultat jej własnej pracy? 

 

Dla przykładu rozwa

Ŝ

cie przypadek szkół, wodoci

ą

gów, mostów, dróg i innych 

budów o charakterze publicznym. Kto tego wszystkiego dokonał? - budowniczowie 
kraju. Kto dostarczył materiałów? - fabryki kraju. A dłaczego budowniczowie moga 
si

ę

 zajmowa

ć

 robotami publicznymi? Poniewa

Ŝ

 s

ą

 inni pracownicy, którzy produkuj

ą

 

zywno

ść

, odzie

Ŝ

, obuwie i inne dobra lub zapewniaj

ą

 usługi, z których mog

ą

 

korzysta

ć

 konstruktorzy i przemysłowcy. 

 

background image

A wi

ę

c to cała ludno

ść

 dzi

ę

ki swojej ró

Ŝ

norodnej pracy wytwarza te dobra. Je

Ŝ

eli 

nawet pewne rzeczy sprowadza si

ę

 z zagranicy, to w zamian za produkty, które si

ę

 

tam wyeksportowało. 

 

A co obecnie stwierdzamy? Wsz

ę

dzie obywateli obci

ąŜ

a si

ę

 podatkami: za 

szkoły, szpitale, mosty, drogi i inne roboty publiczne. A wi

ę

c ka

Ŝ

e si

ę

 płaci

ć

 ludno

ś

ci 

za to, co sama wyprodukowala.

 

P

ł

aci

ć

 wi

ę

cej ni

Ŝ

 wynosi cena

 

Ale na tym nie koniec. Ludno

ś

ci ka

Ŝ

e si

ę

 płaci

ć

 wi

ę

cej ni

Ŝ

 wynosi cena tego, co 

ludno

ść

 sama wyprodukowała. Jej własna produkcja b

ę

d

ą

ca rzeczywistym 

bogactwem staje si

ę

 dla niej długiem obci

ąŜ

onym procentem. Z biegiem lat suma 

procentów mo

Ŝ

e si

ę

 zrówna

ć

 z wielko

ś

ci

ą

 długu nalo

Ŝ

onego przez system albo moze 

j

ą

 nawet przewy

Ŝ

szy

ć

. W ko

ń

cu dochodzi do tego, 

Ŝ

e ludno

ś

ci ka

Ŝ

e si

ę

 płaci

ć

 

dwukrotnie, trzykrotnie cen

ę

 tego, co sama wyprodukowała. 

 

Oprócz długów publicznych s

ą

 te

Ŝ

 długi przemysłowe, równie

Ŝ

 obci

ąŜ

one 

procentem. Zmuszaj

ą

 one przemysłowca, przedsiebiorc

ę

 do podnoszenia cen 

powy

Ŝ

ej kosztu produkcji, tak, by mógł on zwróci

ć

 po

Ŝ

yczony kapitał wraz z 

odsetkami, bez nara

Ŝ

ania sie na bankructwo. 

 

W obecnym systemie finansowym długi publiczne, długi przemysłowe i odsetki 

zawsze musi płaci

ć

 ludno

ść

. Płaci

ć

 w formie podatków, je

ś

li chodzi o długi publiczne; 

jesli chodzi o dlugi przemyslowe - płaci

ć

 w formie cen, gdzie długi te s

ą

 zawarte. 

Ceny rosn

ą

, podczas gdy podatki wyciagaj

ą

 pieni

ą

dze z kieszeni.

 

Tyra

ń

ski system

 

To wszystko i jeszcze wiele innych rzeczy wskazuje na system monetarny, 

system finansowy, który obecnie rz

ą

dzi zamiast słu

Ŝ

y

ć

 i który panuje nad ludno

ś

ci

ą

jak panował Marcin nad mieszka

ń

cami wyspy, zanim si

ę

 zbuntowali. 

 

Ale co si

ę

 dzieje, gdy władcy pieni

ą

dza odmawiaj

ą

 udzielenia po

Ŝ

yczki albo 

stawiaj

ą

 instytucjom publicznym lub przemysłowcom warunki za trudne do 

spełnienia? 

 

Wówczas instytucje pa

ń

stwowe zaprzestaj

ą

 wykonywania projektów, które 

sk

ą

din

ą

d s

ą

 nagl

ą

ce; przemysłowcy zaprzestaj

ą

 starania si

ę

 o rozwój produkcji, która 

odpowiadałaby potrzebom. I własnie z tego rodzi si

ę

 bezrobocie. A 

Ŝ

eby bezrobotni 

nie umarli z głodu trzeba obci

ąŜ

y

ć

 podatkami tych, którzy jeszcze cokolwiek 

posiadaj

ą

, albo którzy pobieraj

ą

 pensje. 

 

Czy mo

Ŝ

emy wyobrazi

ć

 sobie bardziej tyra

ń

ski system, z tak wieloma zgrubnymi 

skutkami!

 

Przeszkoda w dystrybucji

 

I to jeszcze nie wszystko. Oprócz zadłu

Ŝ

ania producentów albo parali

Ŝ

owania 

produkcji, której finansowania si

ę

 odmawia, taki system pieni

ę

zny jest złym 

narz

ę

dziem finansowania zbytu produktów. 

 

Chocia

Ŝ

 sklepy i magazyny s

ą

 pełne, chocia

Ŝ

 jest wszystko co potrzebne do 

produkcji jeszcze obfitszej, zbyt produktów jest ograniczony. 

 

Istotnie, mo

Ŝ

na naby

ć

 tyle produktów, ile jest si

ę

 w stanie za nie zapłaci

ć

. Przy 

obfito

ś

ci produkcji powinna by

ć

 zapewniona obfito

ść

 sily nabywczej w portfelach. Ale 

tak nie jest. Obecny system nakłada na produkty ceny zawsze wy

Ŝ

sze, ni

Ŝ

 wynosi 

background image

suma pieni

ę

dzy wkładana jako siła nabywcza do portfeli ludno

ś

ci. Ten system nie 

posiada 

Ŝ

adnego mechanizmu wyrównujacego t

ę

 luk

ę

 

Zdolno

ść

 płatnicza nie odpowiada zdolno

ś

ci produkcyjnej. Finanse nie 

odpowiadaj

ą

 rzeczywisto

ś

ci, nie s

ą

 na tym samym poziomie. Rzeczywisto

ść

 oznacza 

obfito

ść

 dóbr łatwych do wyprodukowania. Finanse oznaczaj

ą

 pieni

ą

dz racjonowany i 

trudny do zdobycia.

 

Poprawi

ć

 to co jest wadliwe

 

Obecny system finansowy jest w rzeczywisto

ś

ci systemem karz

ą

cym, zamiast 

by

ć

 systemem słu

Ŝą

cym. 

 

To nie znaczy, 

Ŝ

e trzeba go znie

ść

, ale trzeba go poprawi

ć

. Mo

Ŝ

na by to 

doskonale zrobi

ć

 stosuj

ą

c zasady finansowe Kredytu Społecznego. 

 

Wprowadzenie zasad Kredytu Społecznego stworzyłoby system, który by słu

Ŝ

ył 

zamiast panowa

ć

.

 

 

Idea Kredytu Społecznego

 

Pieni

ą

dz odpowiadaj

ą

cy rzeczywisto

ś

ci

 

Pieni

ą

dz Marcina na Wyspie Rozbitków nie miałby 

Ŝ

adnej warto

ś

ci, gdyby na 

wyspie nie było produktów. Nawet je

ś

liby jego baryłka była rzeczywi

ś

cie pełna złota, 

czy mo

Ŝ

na by było za nie co

ś

 kupi

ć

, gdyby nie było produktów? Otó

Ŝ

 ani pieni

ą

dz 

papierowy, ani jakakolwiek suma cyfr w ksi

ę

dze Marcina nie mogłaby nikogo 

wyzywi

ć

, gdyby nie było 

Ŝ

ywno

ś

ci. To samo odnosi si

ę

 do ubrania. To samo odnosi 

si

ę

 do wszystkiego. 

 

Ale na wyspie były produkty. Pochodziły z bogactw naturalnych wyspy oraz z 

pracy małej społecznosci, która j

ą

 zamieszkiwala. Te bogactwa naturalne, które 

jedynie nadaj

ą

 warto

ść

 pieni

ą

dzom, były własno

ś

ci

ą

 wszystkich mieszkanców wyspy, 

a nie wyłaczn

ą

 własnosci

ą

 Marcina, bankiera. 

 

Marcin zadłu

Ŝ

ał ich za to, co było ich własno

ś

cia. Zrozumieli to po zapoznaniu si

ę

 

z zasadami Kredytu Społecznego. Zrozumieli, 

Ŝ

e wszystkie pieniadze, cały kredyt 

finansowy opiera si

ę

 na realnym kredycie społecze

ń

stwa, a nie na operacjach 

finansowych bankiera. Pieni

ą

dz powinien sta

ć

 si

ę

 ich własnosci

ą

 w chwili jego 

powstania, a wi

ę

c powinien by

ć

 im oddany, rozdzielony pomi

ę

dzy nich bez wzgl

ę

du 

na to, w jaki sposób b

ę

dzie potem przechodzi

ć

 od jednych do drugich, zale

Ŝ

nie od 

przepływu produkcji. 

 

Odtad kwestia pieni

ą

dza stała si

ę

 dla nich tym, czym jest w istocie: kwesti

ą

 

prostej rachunkowo

ś

ci. 

 

Pierwsz

ą

 rzecz

ą

 jakiej si

ę

 wymaga od rachunkowo

ś

ci jest to, 

Ŝ

eby była dokładna, 

zgodna z rzeczywisto

ś

cia, która odzwierciedla. Pieni

ą

dz powinien odpowiada

ć

 

produkcji bogactwa albo jego niszczeniu. Powinien post

ę

powac za ruchem 

bogactwa: obfita produkcja - obfity pieni

ą

dz; produkcja łatwa - łatwy pieni

Ŝ

dz; 

produkcja automatyczna - automatyczny pieni

ą

dz; produkcja darmowa darmowy 

pieni

ą

dz.

 

Pieni

ą

dz na produkcj

ę

 

background image

Pieni

ą

dz powinien by

ć

 do dyspozycji producentów, w miare jak go potrzebuj

ą

 do 

uruchomienia 

ś

rodków produkcji. 

 

Jest to mo

Ŝ

liwe, poniewa

Ŝ

 stało si

ę

 tak z dnia na dzie

ń

 w chwili wypowiedzenia 

wojny, w roku 1939. Pieni

ą

dz, którego brakowało wsz

ę

dzie od dziesi

ę

ciu lat, nagle 

si

ę

 pojawił i w ci

ą

gu sze

ś

ciu lat wojny nie było 

Ŝ

adnego problemu braku pieniedzy na 

sfinansowanie całej mo

Ŝ

liwej i wymaganej produkcji. 

 

A wi

ę

c pieni

ą

dz mo

Ŝ

e i powinien słuzy

ć

 produkcji publicznej i produkcji prywatnej 

tak samo wiernie, jak słuzył produkcji wojennej. Wszystko, co jest mo

Ŝ

liwe do 

zrealizowania w celu zaspokojenia slusznych potrzeb ludno

ś

ci powinno by

ć

 mo

Ŝ

liwe 

do sfinansowania. 

 

Byłby to koniec koszmarów dla organów pa

ń

stwowych i samych obywateli. 

Sko

ń

czyłoby si

ę

 bezrobocie i zwiazane z nim ograniczenia, dopóki istniej

ą

 rzeczy i 

zadania, które nale

Ŝ

y wykona

ć

Ŝ

eby zaspokoi

ć

 publiczne czy prywatne potrzeby 

ludno

ś

ci.

 

Wszyscy kapitalistami. Dywidenda dla ka

Ŝ

dego

 

Kredyt Społeczny zaleca rozdział okresowej dywidendy dla wszystkich. 

Powiedzmy, sumy pieni

ęŜ

nej przekazywanej co miesi

ą

c ka

Ŝ

demu, niezale

Ŝ

nie od 

jego zaj

ę

cia - całkiem tak samo, jak dywidenda przekazywana kapitali

ś

cie, nawet gdy 

nie jest osobi

ś

cie zatrudniony w produkcji. 

 

Uznaje si

ę

Ŝ

e kapitalista, który inwestuje swoje pieni

ą

dze w jakim

ś

 

przedsi

ę

biorstwie, ma prawo do dochodu ze swego kapitału, dochodu, który nazywa 

si

ę

 dywidend

ą

. Tak inni uzywaj

ą

 jego kapitału i ci inni s

ą

 za to wynagradzani w 

postaci pensji. Ale kapitalista ci

ą

gnie korzy

ś

ci z samego faktu obecno

ś

ci jego 

kapitału w przedsi

ę

biorstwie. Je

Ŝ

eli pracuje w nim osobi

ś

cie, czerpie dochody z 

dwóch 

ź

ródeł: w postaci wynagrodzenia za swoj

ą

 prac

ę

 i w postaci dywidendy za 

swój kapitał (inwestycje). 

 

Otó

Ŝ

 Kredyt Społeczny uwa

Ŝ

a, 

Ŝ

e wszyscy członkowie społecze

ń

stwa s

ą

 

kapitalistami. Wszyscy s

ą

 włascicielami wspólnego kapitału realnego, który ma o 

wiele wi

ę

kszy udział w nowoczesnej produkcji, ni

Ŝ

 kapitał w postaci pieni

ę

dzy czy 

indywidualny wkład pracowników. 

 

Co stanowi ten wspólny kapitał? 

 

Przede wszystkim zasoby naturalne kraju, których nikt nie wytworzył, które s

ą

 

darem Bo

Ŝ

ym dla mieszka

ń

ców danego kraju. 

 

Nast

ę

pnie suma wiedzy, wynalazków, odkry

ć

, ulepsze

ń

 techniki produkcji - tego 

całego post

ę

pu przyj

ę

tego, nagromadzonego, zwi

ę

kszanego i przekazywanego z 

pokolenia na pokolenie. Jest to dziedzictwo wytworzone przez minione pokolenia, 

którego nasze pokolenie u

Ŝ

ywa i które powi

ę

ksza, by je przekaza

ć

 nast

ę

pnemu. Nie 

jest to niczyja wył

ą

czna własno

ść

, ale wspólne dobro w całym tego słowa znaczeniu. 

 

I własnie to stanowi najwi

ę

kszy czynnik nowoczesnej produkcji. Zaló

Ŝ

my, 

Ŝ

e nie 

znamy siły nap

ę

dowej pary, elektryczno

ś

ci, ropy - które s

ą

 wynalazkami trzech 

ostatnich wieków - i zastanówmy si

ę

, czym byłaby całkowita produkcj

ą

, nawet gdyby 

robotnicy rzeczywi

ś

cie zwi

ę

kszyli wydajno

ść

 pracy i to w ci

ą

gu wielu dodatkowych 

godzin. 

 

Niew

ą

tpliwie potrzeba jeszcze producentów, aby ten kapitał przyniósł dochód. 

Producenci s

ą

 wynagradzani za swoj

ą

 prac

ę

. Ale sam kapitał powinien przynosi

ć

 

dywidend

ę

 swoim wła

ś

cicielom, a wi

ę

c wszystkim obywatelom, gdy

Ŝ

 wszyscy na 

równi s

ą

 współdziedzicami minionych pokole

ń

 

background image

Z uwagi na to, 

Ŝ

e ten wspólny kapitał stanowi najwi

ę

kszy czynnik nowoczesnej 

produkcji, dywidenda powinna by

ć

 na tyle wysoka, by ka

Ŝ

dy mógł dzi

ę

ki niej 

zaspokoi

ć

 przynajmniej niezb

ę

dne potrzeby egzystencji. Nast

ę

pnie w miar

ę

 jako 

mechanizacja, motoryzacja, automatyzacja zaczynaj

ą

 odgrywa

ć

 coraz wieksz

ą

 role 

w produkcji przy coraz mniejszym udziale pracy ludzkiej, cz

ęść

 rozdzielana w postaci 

dywidendy powinna by

ć

 coraz to wi

ę

ksza. 

 

Jest to zupełnie inny sposób pojmowania rozdziału bogactw niz obecny. Zamiast 

pozostawi

ć

 osoby i rodziny na dnie nedzy albo opodatkowywac tych którzy jeszcze 

bior

ą

 udział w produkcji, wszyscy mieli by mie

ć

 zapewniony dochód oparty na 

dywidendzie. Byłby to lepszy rozdział u 

ź

ródła. 

 

Zarazem byłby to sposób bardzo dostosowany do wielkich mo

Ŝ

liwo

ś

ci 

nowoczesnej produkcji, sposób realizowania prawa ka

Ŝ

dego człowieka do u

Ŝ

ywania 

dóbr materialnych. Prawa, które ka

Ŝ

da osoba ludzka posiada z samego faktu, 

Ŝ

istnieje. Prawa fundamentalnego i nie ulegaj

ą

cego przedawnieniu, o którym Pius XII 

przypomniał w swoim historycznym przemówieniu radiowym z 1 czerwca 1949 r.: 

 

"Dobra materialne zostały przez Boga stworzone dla wszystkich 

ludzi i powinno sie je udost

ę

pni

ć

 wszystkim, zgodnie z zasadami 

sprawiedliwo

ś

ci i miło

ś

ci. Ka

Ŝ

dy człowiek, jako istota rozumna z 

natury posiada podstawowe prawo do u

Ŝ

ywania ziemskich dóbr 

materialnych... to indywidualne prawo w 

Ŝ

aden sposób nie mo

Ŝ

e by

ć

 

zniesione, nawet przez zastosowanie innych pewnych i uznanych praw 

odnosz

ą

cych si

ę

 do dóbr materialnych". 

 

Dywidenda dla wszystkich i dla ka

Ŝ

dego: oto naj

ś

wiatlejsza formuła ekonomiczna 

i społeczna, jak

ą

 kiedykolwiek zaproponowano 

ś

wiatu, który nie stoi przed 

zagadnieniem produkcji, ale przed zagadnieniem rozdziału produktów (konsumpcji). 

 

Nie przez partie polityczne

 

 Jest wielu ludzi na całym 

ś

wiecie, którzy w Kredycie Społecznym Douglasa 

widz

ą

 najdoskonalsz

ą

 propozycj

ę

 obsłu

Ŝ

enia nowoczesnej ekonomii obfito

ś

ci, 

prowadz

ą

c

ą

 do tego, by produkty mo

Ŝ

na było odda

ć

 do dyspozycji wszystkich. 

 

Trzeba si

ę

 jeszcze postara

ć

Ŝ

eby ta koncepcja została zastosowana w praktyce. 

 

Niestety, na przykład w Kanadzie politycy skompromitowali słowa Kredyt 

Spoleczny, nazywaj

ą

c nimi parti

ę

 polityczn

ą

. Jest to najwi

ę

ksze zafałszowanie 

doktryny Douglasa. Doprowadziło to do zamieszania i braku zaufania do tej idei. 

Wielu z góry nie chce słysze

ć

 o Kredycie Społecznym, gdy

Ŝ

 uwa

Ŝ

aj

ą

 go za parti

ę

 

polityczn

ą

, a s

ą

 ju

Ŝ

 członkami innej partii. 

 

Jednak

Ŝ

e Kredyt Społeczny, wła

ś

ciwie poj

ę

ty, nie jest parti

ą

 polityczn

ą

. Jest 

czym

ś

 przeciwnym. Sam zało

Ŝ

yciel szkoły kredytowej C.H. Douglas z pewno

ś

ci

ą

 

znał swoj

ą

 doktryn

ę

 lepiej, ni

Ŝ

 ktokolwiek inny (przede wszystkim niesko

ń

czenie 

lepiej od pyszałków, którzy chc

ą

 si

ę

 posługiwa

ć

 powierzchownym poj

ę

ciem, jakie 

maj

ą

 o Kredycie Społecznym w celu zaspokojenia swych politycznych ambicji). Otó

Ŝ

 

Douglas stanowczo o

ś

wiadczył, 

Ŝ

e pomi

ę

dzy Kredytem Społecznym, a polityk

ą

 

wyborcz

ą

 zachodzi sprzeczno

ść

 

Partia polityczna i Kredyt Spoleczny s

ą

 to dwie nazwy, z których jedna wyklucza 

drug

ą

, ze wzgl

ę

du na sam

ą

 ich natur

ę

, cel, sił

ę

 nap

ę

dow

ą

, ducha. 

 

Zasady Kredytu Społecznego opieraj

ą

 si

ę

 na filozofii. I ta filozofia daje 

pierwsze

ń

stwo osobie przed grup

ą

, przed instytucjami, nawet przed samym rz

ą

dem. 

background image

Wszelka działalno

ść

 dokonywana w imie prawdziwego Kredytu Społecznego 

powinna odbywa

ć

 si

ę

 w słu

Ŝ

bie osoby. 

 

A je

ś

li chodzi o parti

ę

 polityczn

ą

, to jej działalno

ść

 jest o

Ŝ

ywiona i kierowana 

całkiem innym duchem. 

 

Ka

Ŝ

da partia polityczna (stara czy nowa), ma przede wszystkim na celu zdoby

ć

 

lub utrzyma

ć

 władz

ę

, sta

ć

 si

ę

 lub pozosta

ć

 grup

ą

, która b

ę

dzie rz

ą

dzi

ć

 pa

ń

stwem. 

Jest to zdobywanie władzy dla pewnego stronnictwa. 

 

Kredyt Społeczny, przeciwnie, uwa

Ŝ

a, 

Ŝ

e władza powinna by

ć

 rozdzielona 

pomi

ę

dzy wszystkich: władza ekonomiczna - za po

ś

rednictwem okresowej 

dywidendy umo

Ŝ

liwiaj

ą

cej ka

Ŝ

demu kierowanie produkcj

ą

 swego kraju; władza 

polityczna - czyni

ą

c Pa

ń

stwo, rz

ą

dy na wszystkich szczeblach, rzecz

ą

 osób, a nie 

osoby rzecz

ą

 Pa

ń

stwa. 

 

Partie polityczne s

ą

 zainteresowane rz

ą

dzeniem. Natomiast prawdziwy Kredyt 

Społeczny zainteresowany jest rozwojem indywidualnym i rozwojem narodu. 

 

Polityka partii doprowadza do tego, 

Ŝ

e obywatele rezygnuj

ą

 z osobistej 

odpowiedzialno

ś

ci, gdy

Ŝ

 partia cał

ą

 wag

ę

 przywi

ą

zuje do głosu wyborczego, do aktu 

trwaj

ą

cego zaledwie kilka sekund, dokonywanego przez obywatela za parawanem, 

po spo

Ŝ

yciu potrawki wyborczej przyprawionej wszystkimi sosami w ci

ą

gu kampanii 

wyborczej. 

 

Natomiast Kredyt Społeczny uczy obywateli ponosi

ć

 odpowiedzialno

ść

 samemu, 

zarówno w polityce, jak w innych dziedzinach, i o ka

Ŝ

dym czasie, bior

ą

c na siebie 

nadzorcz

ą

 rol

ę

 rz

ą

dów i ich odpowiedzialno

ść

, głosz

ą

c prawd

ę

 i ujawniaj

ą

niesprawiedliwo

ść

, bez wytchnienia i wsz

ę

dzie, gdzie si

ę

 j

ą

 napotka. 

 

Wszystkie partie polityczne przyczyniaj

ą

 si

ę

 do wytworzenia w narodzie 

podziałów, gdy

Ŝ

 jedne walcz

ą

 z drugimi w pogoni za władz

ą

. Otó

Ŝ

 wszelkie podziały 

osłabiaj

ą

. Naród podzielony, osłabiony, 

ź

le si

ę

 rz

ą

dzi. 

 

Doktryna Kredytu Społecznego, w przeciwie

ń

stwie do partii, sprawia, 

Ŝ

obywatele staj

ą

 si

ę

 

ś

wiadomi podstawowych d

ąŜ

e

ń

, wspólnych dla wszystkich. 

Autentyczny ruch kredytowy poucza obywateli, jak maj

ą

 si

ę

 zjednoczy

ć

 d

ąŜą

c do 

zaspokojenia swoich wymaga

ń

, co do których wszyscy s

ą

 zgodni. A w razie potrzeby 

jak maj

ą

 wywrze

ć

 zorganizowany nacisk na rz

ą

d, niezale

Ŝ

nie od tego jaka grupa 

byłaby u władzy. I dlatego miesi

ę

cznik "Michael"/"Vers Demain" zaleca w polityce 

presj

ę

 narodu zgrupowanego poza parlamentem, lecz oddziaływuj

ą

cego na rz

ą

dy, 

tak aby delegaci narodu mogli ustanowi

ć

 prawa w duchu Kredytu Społecznego. 

 

Aby mogły zatryumfowa

ć

 tak wielkie idee, jak pi

ę

kna kredytowa koncepcja 

ekonomiczna, potrzebni s

ą

 nie politycy 

Ŝą

dni sławy i chciwi pieni

ę

dzy, lecz 

apostołowie oddaj

ą

cy si

ę

 dla sprawy bezinteresownie, maj

ą

cy jedynie na celu tryumf 

prawdy i 

ś

wiata lepszego dla wszystkich; apostołowie pozbawieni tu, na ziemi, 

jakiegokolwiek wynagrodzenia, robi

ą

cy dla wytkni

ę

tego celu wszystko co mo

Ŝ

liwe, a 

co do reszty - zdaj

ą

cy si

ę

 na Boga.

  

Pismo “Michael”/“Vers Demain” pracuje nad ukstałtowaniem takich wła

ś

nie 

apostołów, przedstawia ich zadania, działno

ść

 i wyniki.

 

Louis EVEN 

Info: http://www.michaeljournal.org/wyspa.htm