background image

Dżinny 

 
Demony i duchy powstałe z czystego ognia, czysty ogień czyli ogień bez dymu. Posiadaja nadnatrualną siłę i 
potęge. Chociaż na ogół niewidzialne potrafia przjmować różne postacie (człowieka, zwierzęcia lub potwora). 
Utożsamiały one siły natury, często wrogie człowiekowi. Byli mieszkańcami pustyni.  
 
Dżinny były bardzo popularne w ludowej tradycji muzułmańskiej. Zgodnie z ludowymi legendami i baśniami, 
człowiek przy pomocy zaklęć może sobie w pewnych wypadkach dżinna podporządkować (np. zmusić do 
spełnienia trzech życzeń), a także uwięzić w lampie lub butelce (Księga tysiąca i jednej nocy). Często pełnili w 
opowieściach funkcję strażników skarbów, byli mieszkańcami ruin, miejsc ponurych i opuszczonych.  
 
Arabowie w czasach przed islamem uważali, że każdy poeta ma swojego dżinna, od którego zależy wielkość 
jego talentu.  
 
Ochronę przed złymi demonami miało dawać żelazo lub pierścienie ze złota i stali. Pomagają także amulety z 
wilczych kłów i wersetów z Koranu, które wypisano zielonym lub czerwonym atramentem. Staroarabskie 
praktyki magiczne (sihr) wymagały między innymi nawiązanie kontaktów ze światem zmarłych oraz właśnie 
światem dżinnów. Dzięki nim leczono i wróżono. W czasach islamu większość tych praktyk zakazano.  
 

Źli dżinnowie:

  

Ifryci (afryt, efryt, ifrit) - zły duch, demon, w wierzeniach muzułmańskich uważany za szczególnie złośliwego 
i niebezpiecznego, najpotężniejszy pośród dżinnów. Miał się wyróżniać wysokim wzrostem i wielką mocą. W 
wierzeniach ludowych ifritem stawała się dusza człowieka, który zmarł nagle i nie został pochowany (w 
szczególności dotyczy to ofiar morderstwa). Najgroźniejszym pośród ifritów był Marid, czyhający na ludzi na 
drogach, zabić go można jednak cytując werset z Koranu.  
 

Ghul, ghula

 - w wierzeniach przedmuzułmańskiej Arabii, zły duch pustynny (pojawiający się także w innych 

odosobnionych miejscach, na przykład na cmentarzach), demon zwykle rodzaju żeńskiego, wywodzący się z 
arabskiego folkloru. Ghule zwabiały, napadały i zabijały podróżnych (zwykle potem pożerały swoje ofiary) oraz 
okradały groby z umarłych (w następstwie tego, słowo ghoul odnosi się także do ludzi okradających groby). 
Pojawiały się pod postacią zwierząt (głównie hieny), potworów lub wiedźm.  
 
 
W islamie zaliczono je do kategorii dżinnów, choć trzeba pamiętać, że teologia islamu uznaję wiarę w ghule za 
przesąd (Mahomet jednoznacznie potępił ją w hadisach). Według tradycji muzułmańskiej ghule powstały z 
aniołów, które zbuntowały się przeciwko Bogu i zostały za karę porażone spadającymi gwiazdami. Części 
potępionych aniołów spłonęła, część wpadła do wody i zamieniła się w krokodyle. Te, które trafiły na ląd, stały 
się właśnie ghulami. Według innych wierzeń ghule powstały ze związku szatana z kobietą stworzoną z ognia.  
 

Sila

 - w wierzeniach staroarabskich (przed islamem) demoniczna wiedźma zamieszkująca pustynię, dżinn w 

kobiecej postaci. Czasem przybiera postać wielbłąda o ludzkiej twarzy i rękach. Porywa ludzi na pustyni, aby ich 
pożreć. Według ludowych opowieści zdarza się, że sila poślubia mężczyznę i żyje wśród ludzi. Silę można 
zniszczyć wypowiadając formułę Allahu Akbar (Bóg jest wielki).  
 
W animistycznych wierzeniach Arabów centralną role odgrywały dżinny, czczone przy źródłach i świętych 
kamieniach. Składano im ofiary, gdyż inaczej sprowadzały nieszczęścia. Zdaje się, ze niektóre dżinny zyskały 
status bóstw. Popularne były pielgrzymki do miejsc związanych z danym bóstwem - po dotarciu do sanktuarium 
okrążano je w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Składano ofiary ze zwierząt, a sporadycznie 
być może z ludzi. Wróżbiarze, wprowadzający się w trans za pomocą wywarów z ziół halucynogennych, 
przekazywali posłania od bogów, odczytywali przyszłość, m.in. z lotu ptaków, śladów stop, wyciąganych losów. 
Wiele plemion czciło tylko jedno z bóstw, jako swego nadprzyrodzonego opiekuna. Czasem zawarte sojusze 
militarne bądź umowy handlowe sankcjonowano czcząc swoich bogów nawzajem. Być może pod wpływem 
judaizmu i chrześcijaństwa pojawili się ludzie pobożni, hanifowie, głoszący, ze nad wszystkimi bóstwami i nad 
światem panuje jeden, najwyższy Bóg.  
 
Jako pozostałość mitologicznych wyobrażeń z przedmuzułmańskiej Arabii pojawiły się także w islamie, gdzie 
stanowią trzecią kategorię rozumnych istot stworzonych przez Boga (obok aniołów i ludzi). Dżinny w 
wierzeniach muzułmańskich dzielą się na dobre i złe. Dobre służą Bogu i pomagają ludziom (w szczególności 
prorokom), zaś złe (ifrity, sile i ghule) szkodzą. Czasem do złych dżinnów zalicza się Szatana (Szajtana). 
Podobnie jak ludzie, dżinny dzielą się na plemiona i rody.  

background image

 
Muhammad wykożystał przedmuzułmańskie wierzenia w tworzeniu Koranu:  
 
I stworzyłem dżinny i ludzi tylko po to, by mnie czcili. I nie chce od nich żadnego zaopatrzenia, i nie chce, żeby 
Mnie żywili. [51,56-57] 
 

Feniks- wieczny ognisty ptak 

 
Feniks (gr. foinix, łac. phoenix) - mityczny ptak, uznawany za symbol nieśmiertelności, wiecznego odradzania 
się życia.  
 
Był znany wszystkim pisarzom starożytności klasycznej, poczynając już od Herodota, według którego miał 
przybywać z Arabii co 500 lat.  
 
Według innych pisarzy był to ptak indyjski o purpurowo-złotym upierzeniu, który przebywał w powietrzu 500 
lat, następnie miał przylatywać do Heliopolis w Egipcie, gdzie spalał się jakoby na ołtarzu świątyni na popiół. 
Już następnego jednak dnia miał się odradzać z popiołów (powiedzenie "jak feniks z popiołów"), a trzeciego - 
zupełnie dorosły - pozdrowiwszy kapłana, miał odlatywać na kolejne 500 lat. Według jeszcze innych pisarzy 
zjawiał się co 1461 lub 7006 lat.  
 
Według niektórych to greckie podanie jest być może związane ze świętą egipską czaplą, która jest symbolem 
wiecznie się odradzającego wschodzącego słońca. Jej złote i purpurowe upierzenie symbolizowało wschód 
słońca w Egipcie.  
 
Feniks naczęściej był portretowany na tle słońca ze skrzydłami wzniesionymi do lotu. 
 
 
 
 

Bazyliszek 

 
 
Bazyliszek mógł być jadowitym wężem, złowrogim jaszczurem, ogromnym smokiem albo chimerą o głowie i 
skrzydłach koguta osadzonych na ciele węża. Skąd aż takie różnice? Wizerunek bazyliszka zmieniał się na 
przestrzeni dziejów. Mógł mieć nie tylko postać węża, jaszczura czy smoka, ale także koguta lub indyka, z 
ogonem węża i oczami żaby lub jaszczurki. Wykluwał się z jaja złożonego przez siedmioletniego koguta lub z 
jaja przechowywanego w kurzu. Inne źródła podają, że bazyliszek wykluwa się z jaja złożonego również przez 
siedmioletniego koguta, lecz wysiedzianego przez węża lub ropuchę...  
 
Nazwa tego gada pochodzi od greckiego basiliskos co znaczy „mały król”. Pierwsza wzmianka o bazyliszku 
pochodzi z „Historii naturalnej” rzymskiego pisarza z pierwszego wieku – Pliniusza Starszego. Według niego 
bazyliszek to niewielki, lecz śmiercionośny wąż, mający raptem ze trzydzieści centymetrów długości, 
pochodzący z Afryki Północnej. Znany był jako „król węży” z powodu szeregu okrągłych, białoniebieskich 
narośli, które zdobiły jego głowę, sprawiając wrażenie królewskiego diademu, wysadzanego drogocennymi 
kamieniami. Miał zbliżać się do ofiary w pozycji pionowej, a nie wijąc się po ziemi, jak czynią to inne węże. 
Jego oddech palił zarośla i kruszył kamienie. Wyziewy bazyliszka zatruwały powietrze do tego stopnia, że jeśli 
jakiś ptak zapuścił się w locie ponad zamieszkaną przez niego okolicę, to natychmiast spadał na ziemię bez 
życia. Podobny los spotykał także inne zwierzęta i węże oprócz armene, który pozostawał z bazyliszkiem w 
wielkiej zażyłości. Z tej przyczyny bazyliszek zamieszkiwał przede wszystkim pustkowia, odludne tereny 
Achobor i Nubii.  
Bazyliszek zabijał samym swym sykiem, a to dlatego, że wraz z dźwiękiem wydobywało się z niego mordercze 
tchnienie, którego zabójcza moc rozciągała się tak daleko, jak daleko oddech towarzyszy dźwiękowi. Inni 
powiadają, że zabija spojrzeniem uśmiercając wszystko, na czym spocznie jego wzrok. Niektórzy mówią, iż 
przyczyną zabójczego spojrzenia bazyliszka są wychodzące z jego oczu promienie, które mają moc niszczenia 
wszystkiego dookoła, jednak w źródłach pisanych nie ma o tym żadnej wzmianki. Przyczyną mogłaby być raczej 
jakaś trująca wydzielina oczna, rozchodząca się w powietrzu na skutek jej małego stężenia i ten sposób 
powodująca szkody. Bazyliszka boją się i unikają wszystkie inne węże, z wyjątkiem wspomnianego, a i pewnie 

background image

on czasem musi przed nim uciekać. Zwierzę ukąszone przez bazyliszka puchnie od jadu i natychmiast umiera. 
Także człowiek, jeśli tylko zbliży się do ofiary zabitej jadem tego gada, sam pada martwy, nawet jeśli dotknie jej 
kopią lub długim kijem. To właśnie przydarzyło się pewnemu rycerzowi, który dotykając kopią truchła zabitego 
przez bazyliszka zwierzęcia, padł nieżywy. Zdechł także jego koń, który przypadkowo dotknął owej kopii swym 
pyskiem. Bazyliszka można było zabić na dwa sposoby. Mówi się, iż nie mógł znieść zapachu łasicy ani piania 
koguta, dlatego też mieszkańcy wspomnianych krain, pragnąć wejść do nory bazyliszka, wpuszczali tam 
najpierw stado łasic, który płoszyły bestię, a w końcu ją zabiły. Podobno tam, gdzie rozsypie się popiół z 
bazyliszka, nie mogą się zagnieździć pająki (muszę spróbować – przypis autorki) ani inne jadowite szkodniki, 
dlatego w starożytności wysypywano tym popiołem wnętrza świątyń. Uważano też, że srebro wypolerowane 
popiołem z bazyliszka nabiera cech złota – ma jego kolor, wagę i twardość. Pokonanie bazyliszka z pomocą 
koguta było o wiele łatwiejsze, ponieważ – jeśli wierzyć rzymskiemu pisarzowi Elianowi, wystarczył byle 
odgłos koguciego piania, by wąż dokonał żywota w konwulsjach. To właśnie po to, by uchronić bazyliszka z 
Komnaty Tajemnic przed podobnym losem, Tom Riddle przy pomocy Ginny pozbył się kilku kogutów z 
Hogwartu. Jednak najlepszą obroną przed bazyliszkiem było lustro, które odbijało jego mordercze spojrzenie, 
tak że potwór umierał z przerażenia. Średniowieczna „Historia Aleksandra Wielkiego” opisuje zwycięstwo króla 
nad gadem właśnie przy pomocy lustra. Pogłosy tej legendy pojawiają się w jej wielu lokalnych adaptacjach. W 
literaturze „bazyliszkowy wzrok” oznacza zabójcze, przenikliwe, złowieszcze spojrzenie:  
 
Na to zadrżał Asesor, puścił z rąk kieliszek,  
Utopił w Tadeuszu wzrok jak bazyliszek.  
(A. Mickiewicz „Pan Tadeusz”)  
 
Idea, by pokonać bazyliszka wcale nie jest tak powszechnie znana i wspominają o niej nieliczne, przede 
wszystkim polskie źródła. Bo w Polsce bazyliszek jest znany głównie jako mieszkaniec piwnicy jednej z 
kamienic na warszawskim rynku (a także lochów krakowskiego pałacu Krzystofory). Może być to źródłem 
konsternacji, ponieważ warszawski potwór nie był wężem, lecz miał ciało koguta jedynie z wężowym 
ogonem.W średniowieczu księgi opisujące mityczne stworzenia zaczęły przedstawiać bazyliszka jako 
przedziwne monstrum o tułowiu węża (według Greków i Rzymian bazyliszek był cały wężem) i głowie, 
skrzydłach, a czasem również nogach koguta. Ten bazyliszek, którego wedle legendy można napotkać w Anglii i 
w Afryce, znany był również pod angielską nazwą cockatrice. Mało prawdopodobna kombinacja węża i koguta 
mogła wziąć swój początek z fantastycznych historii na temat jego narodzin, według których bazyliszek wylągł 
się z jaja złożonego na stoku wzgórza przez koguta i wysiedzianego przez ropuchę. Takie właśnie wyobrażenie 
bazyliszka, czasem z ciałem pokrytym piórami, czasem zaś z rybią łuską, było szeroko rozpowszechnione i 
pojawiło się w średniowiecznej sztuce i heraldyce. Włoski uczony Brunetto Latini w końcu XIII wieku tak pisał 
o bazyliszku:  
 
„Bazyliszek jest królem węży. Ma on tak wiele jadu, że całe jego cielsko od tego błyszczy, wzrok zaś i oddech 
roznoszą truciznę nie tylko w pobliżu stwora, ale i daleko od niego. Oddech bazyliszka zatruwa powietrze, 
niszczy drzewa i zabija ptaki w locie, jego wzrok zaś uśmierca patrzącego nań człowieka. (…) Bazyliszek jest 
wysoki na pół stopy, ma na skórze białe plamki, a na głowie grzebień podobny do koguciego. Przednia część 
tułowia bazyliszka jest wyprostowana, natomiast pozostała część jest taka, jak u innych węży.”  
 
To legendarne zwierzę wymieniane jest kilkakrotnie w Biblii i tak jak wąż symbolizuje tam zło, grzech, diabła 
lub Antychrysta:  
 
Wylęgają jaja bazyliszka i przędą pajęczynę;  
Kto spożywa ich jaja, ginie, a gdy się je stłucze,  
wypełznie z nich gad.  
(Proroctwo Izajasza 59,5)  
 
Po żmii i po bazyliszku chodzić będziesz, i podepczesz  
lwa i smoka.  
(Psalm 90,13)  
 
Bazyliszek symbolizuje również karę bożą:  
 
Bo oto ja puszczę na was węże bazyliszki, na które nie ma zaklęcia, i pokąsają was, mówi Pan.  
(Proroctwo Jeremiasza 8,17)  
 
Bazyliszkiem nazywa się człowieka podstępnego, przewrotnego, nieszczerego, złośliwego. Już u starego ludu 
wikingów utrwaliło się - według Ahmeda ibn Fandlana (którego zapiski Michael Critchton wydał w postaci 
książki „Zjadacze umarłych”, a która to książka sfilmowana pod tytułem „Trzynasty Wojownik”) - przysłowie 
czy też raczej związek frazeologiczny brzmiący mniej więcej: „nie tykaj go, bo to bazyliszek” mające oznaczać, 

background image

że przeciwnik, którego adresat napomnienia miałby tknąć planuje coś niemiłego i odpowiedź na jego prowokację 
to część jego zdradzieckiego planu.  
 
Inaczej wyglądał bazyliszek w twórczości Andrzeja Sapkowskiego- Miał długi, jaszczurczy ogon, zakrzywiony, 
ptasi dziób, błoniaste skrzydła, sierpowate szpony na pokrytych łuskami łapach, wydęte podgardle - u żywego 
karminowe, u martwego – brudnorude oraz szkliste, wpadnięte oczy. Wzrokiem potrafił zamieniać wrogów w 
kamień, ale tylko gdy działa w samoobronie. Był postrachem zerrikańskich pustyń. Boją się go wszystkie 
stworzenia, nawet smoki i krokodyle, z wyjątkiem kun. Wylęga się z jaja zniesionego przez koguta, 
wysiedzianego przez 101jadowitych węży. W lochu nie dało się go zabić bez zwierciadła. Jego skóra stanowiła 
najdroższy materiał szewski i to w dodatku materiał „zagrożony wymarciem”. Pożerał dzieci.  
 
Bazyliszek w świecie czarodziejów:  
 
Jak pisze Newt Skamander w swoim bestsellerze „Magiczne zwierzęta i jak je znaleźć” pierwszy zarejestrowany 
bazyliszek został wyhodowany przez Herpona Podłego, greckiego wężoustnego czarnoksiężnika, który po wielu 
eksperymentach odkrył, że z kurzego jaja wysiedzianego przez ropuchę wykluwa się olbrzymi wąż, posiadający 
niezwykle niebezpieczne moce. Według Skamandera bazyliszek jest szmaragdowozielonym wężem, który może 
osiągnąć nawet pięćdziesiąt stóp długości. Samiec charakterystycznym szkarłatnym grzebieniem na głowie ma 
wyjątkowo jadowite kły, ale jego najgroźniejszą bronią jest samo spojrzenie wielkich żółtych oczu. Każdy, kto 
w niej spojrzy, natychmiast pada martwy.  
Jeśli zasoby pożywienia są wystarczające (bazyliszek żywi się wszelkimi ssakami i ptakami, a także większością 
gadów), bazyliszek może dożyć bardzo sędziwego wieku. Twierdzi się, że potwór Herpona Podłego dożył 
prawie dziewięciuset lat.  
Hodowla bazyliszków jest zakazana od czasów średniowiecza, ale takie praktyki łatwo ukryć, ponieważ kiedy 
do akcji wkracza Urząd Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami, wystarczy wyjąć jajo spod wysiadującej je 
ropuchy. Tak czy inaczej, bazyliszków nie może kontrolować nikt poza wężoustnymi, a są one równie 
niebezpieczne dla większości czarnoksiężników, jak dla innych czarodziejów. Na terenie Wielkiej Brytanii przez 
ostatnie czterysta lat nie widziano ani jednego bazyliszka.  
 
Bazyliszek to kolejne stworzenie z książek o Harrym Potterze, dla których źródłem inspiracji były 
skamieniałości (tak jak dla smoków). Podobnie niezwykłe istoty można znaleźć w całej Australii; niektóre ich 
wizerunki pochodzą sprzed 6 tysięcy lat. Tęczowy Wąż ma czasami głowę kangura; przypisuje mu się wielkie 
czyny stwórcze i niszczycielskie. Wąż żył w okresie garrewakwani, czyli w Czasie Snów, kiedy żyli pół ludzie, 
pół ptaki i pół ryby, z których później powstali ludzie.  
Ślady przerażającego przodka bazyliszka znaleziono w Afryce Północnej, na obszarze niecki Fajum w Egipcie, 
między doliną Nilu i Dżebel al. Katrani. Dziś jest to pustynia, ale w przeszłości rosła tu bujna roślinność 
tropikalna, były jeziora, rzeki i bagna. Pod warstwą piasku można znaleźć szczątki prehistorycznych paproci i 
mieszkańców niecki. Paleontolodzy odkryli tu kości stworzeń podobnych do hipopotama i nosorożca, dawnych 
padlinożerców przypominających hieny, pradawnych słoni i przodków wielorybów, jeszcze z zachowanymi 
kończynami, a także żółwi, krów morskich, ptaków i gryzoni. Wśród nich żył również krewny bazyliszka, 
zwany Gigantophis (olbrzymi wąż). Ten dusiciel był zapewne największym wężem, jaki kiedykolwiek pełzał po 
terenie dzisiejszego Egiptu i Libii 35-45 milionów lat temu.  
Nazwa Gigantophis jest jak najbardziej odpowiednia, bowiem wszystkie znalezione kręgi tego węża są większe 
od największego kręgu anakondy. „Podejrzewam, że duży Gigantophis miał około 12 m długości” – komentuje 
znawca węży Jason Head z Southern Methodist University w Dallas w Teksasie. Gigantophis był spokrewniony 
ze współczesnymi dusicielami, boa i pytonami, które nadaj mają maleńkie, podobne do szponów palce – tyle im 
pozostało z nóg. Wielki wąż prawdopodobnie również posiadał takie „ostrogi”, które w rzeczywistości są 
zbudowane z kości udowych.  
Śmiertelne spojrzenie bazyliszka może się wiązać z czujnikami ciepła na psyku węża, używanymi do 
zlokalizowania ciepłokrwistych ofiar w nocy. „Jak sama nazwa wskazuje Gigantophis był ogromnym wężem, a 
zatem najprawdopodobniej lubił spore ofiary.– Podczas łowów polegał zapewne na chemorecepcji [węchu], 
ponieważ duże zwierzęta łatwiej wywęszyć niż małe. Zapach pozwala wyśledzić ofiarę ze znacznie większej 
odległości niż ciepło”. Jak sami przeczytaliście, bazyliszek żył naprawdę… W końcu w każdej legendzie jest 
ziarnko prawdy… 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Gonzweel 

 
Pewien anonimowy mieszkaniec Nowego Jorku w liście do doktora Karla Shukera tak opisuje swoje 
doświadczenia z tą dziwną istotą: Działo się to na początku lat 50. kiedy mieszkałem w dzielnicy Bronx w 
Nowym Jorku, zanim moja rodzina przeprowadziła się do Buttler Houses Complex w 1964 roku [tu kończą się 
informacje na temat autora tego listu, poza tym nie wiadomo o nim doslownie nic]. Wówczas często 
widywaliśmy istotę, którą mój młodszy brat Ralph nazywał GONZWELL. Pojawiała się na dachu za oknem 
sypialni i patrzyła na nas. Czasami wchodziła do pokoju. Była ciemnoszara, miała gładkie pióra lub sierść i 
wyglądała jak skrzyżowanie strusia, nietoperza, wielkiego ptaka i człowieka. Mogła, niczym struś, wyciągnąć 
szyję, kiedy chciała się zbliżyc i spojrzeć nam w oczy. Nie wiem, czy tak działo się naprawdę, czy ta dziwna 
istota tylko wytwarzała takie złudzenie. Czasami nie opuszczała dachu, tylko wsadzala głowę do pokoju, dążąc 
do kontaktu twarzą w twarz, ale zanim to zrobiła, trzeba było spojrzec jej w oczy. Miała wielkie, odblaskowe, 
rybie oczy, które czasami lśniły jak macica perłowa i mieniły sie czerwono, żółto i zielono. Nie wiem, czy w ten 
sposób odbijało się światło, czy też same oczy wysyłały taki blask, ale to spojrzenie nas hipnotyzowało. 
Stworzenie pojawiało sie tylko w ciepłych miesiącach, w bezksiężycowe noce. Nie wiemy, czy przychodziło w 
innych okresach(...)gdy stwór spoglądał nam w oczy, nie mogliśmy sie ani poruszyć, ani krzyczeć. Nazywaliśmy 
go PAN GONZWELL, gdy tylko upodobniał się do człowieka, lub GONZWELL, ilekroć pojawiał się w postaci 
podobnej do ptaka lub nietoperza. Nigdy jednak nie wyglądał jak człowiek, raczej jak humanoid(...)Dopiero w 
latach 70. usłyszałem o istocie, której opis przypominał naszego GONZWELLA. Dowiedziałem się o niej z 
książki zatytułowanej The Mothman Prophecies napisanej przez, o ile dobrze pamiętam, Johna Keela [książka 
dotyczy serii niezwykłych wizyt składanych przez istotę "gonzwellopodobną" w point Pleassant w stanie 
Virginia w latach 60.] Nadal więc zadaje sobie pytanie, czy to był tylko senny koszmar o istocie, która staje za 
oknem i patrzy na nas jak w obrazek. Sen czy rzeczywistość? Fikcja czy fakt? Myślcie, co chcecie.  
Istnieje coś, co możemy ujrzeć tylko w szczególnych warunkach. Nigdy jednak nie widzimy tego czegoś takim, 
jakim jest naprawdę, ale to, co ta istota chce, żebyśmy widzieli, przefiltrowane przez nasz umysł, świadomie lub 
nieświadomie nakierowany zgodnie z naszym określonym systemem wierzeń. 
 
 
 

Ahool 

 
Ahool to rzekomo olbrzymi jawajski nietoperz, budzący zabobonny lęk wśród tubylców, którzy opowiadają o 
nim niesamowite legendy. Zamieszkuje lasy zachodniej Jawy, jego tułów wraz z głową ma wielkość 
niemowlęcia, a skrzydła osiągają rozpiętość do 3 metrów. Głowa ahoola przypomina ludzką, bądź małpią, co jest 
głównym powodem strachu tubylców przed tym przedziwnym stworzeniem. Można go spotkać w lesie, jednak 
większość dnia spędza w grotach i jaskiniach ukrytych za kaskadami wodospadów. Nazwa ,,ahool" jest 
onamatopeją - pochodzi od odgłosów, jakie zwierzę wydaje polując na ryby tuż nad powierzchnią wody. Takie 
dźwięki usłyszał w 1927 roku jawajski zoolog Erns Bartels nad rzeką Tjidjenkol, co skłoniło go do podjęcia 
badań wraz z amerykańskim kryptozoologiem Ivanem T. Sandersonem. Niestety, poszukiwania stwora 
zakończyły się niepowodzeniem. 
 
 
 

Licze - nieumarli magowie 

 
 
Każdy chyba z nas zna paskudy jakimi są nekromanci. Jak ktoś nie wie kim są, to napiszę tylko, że to magowie, 
którzy specjalizują się w dosyć mrocznej sztuce magicznej dotyczącej śmierci i wskrzeszania zmarłych. 
Większość z nich żyje sobie gdzieś w jakiejś śmierdzącej krypcie i tam umiera. Jednak raz na jakiś czas znajdzie 
się taki, który stwierdzi, że życie jest za krótkie na poznanie całej dostępnej wiedzy i postanowi w jakiś sposób 
stać się nieśmiertelnym. Czyli po prostu ma zamiar stać się Liczem.  
 
Istnieje wiele wersji tej nazwy. Jest Lich (AD&D), Liche (Warhammer), Licz (wersja polska), Czarotrup (mniej 
sensowna wersja polska), Lisz (Warcraft) i na pewno znalazło by się jeszcze kilka. Przejdźmy jednak do sedna 
czyli czym, a raczej kim jest Licz. Otóż jak wspomniałem jest to nekromanta, który stał się nieumarłym. Jednak 

background image

żeby było ciekawiej nie staje się on zwykłym zombie czy szkieletem, ale potężną istotą posiadającą 
niewyobrażalną dla ludzkich magów potęgę. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że są najpotężniejszymi 
ze wszystkich stworzeń władających czarami nie pomijając wampirów, demonów i innego tego rodzaju 
milusińskich. Szczęściem, liczy jest niewiele ( właściwie to nawet nie wiadomo ile, ale dużo to ich nie ma ), i 
rzadko kiedy wtrącają się w sprawy śmiertelnych. Zazwyczaj siedzą gdzieś w podziemnych kryptach otoczeni 
kilkoma szkieletami – sługami i pomnażają swoją wiedzę i potęgę gdyż to w zasadzie jedynie je interesuje.  
 
Jednak jeżeli jakiś śmiałek ( zwany inaczej samobójcą) postanowi zakłócić spokój liczowi to będzie to jego 
najgorszy i zarazem ostatni błąd w życiu. W najlepszym wypadku zostanie pozbawiony doczesnego ciała a jego 
dusza wyruszy do krainy wiecznych łowów. W najgorszym stanie się jednym ze sług nieumarłego i do końca 
świata będzie mu służył. Ja osobiście nie rozumiem tych, którzy pragną dostać się do liczowej krypty, ponieważ 
nie zbierają one ani złota, ani kamieni, ani niczego co mogło by skusić typowego poszukiwacza przygód. Jedyne 
co można u nich znaleźć to całą masę ksiąg zapisanych w jakichś dziwacznych językach i ewentualnie kilka, 
nieznanego pochodzenia i zastosowania, eliksirów.  
 
Napisałem wcześniej, że licze nie wtrącają się do ludzkich spraw, jednak jeżeli tak się stanie to wszyscy maja 
duży problem. Dlaczego? Ano dlatego, że licza jest bardzo trudno unieszkodliwić (czemu? o tym za chwilę), 
także dlatego, że najpewniej będzie broniła go olbrzymia armia nieumarłych dużo silniejszych od tych 
wskrzeszanych przez nekromantów ponieważ licz może przelewać swoją moc na podległych mu umarlaków, co 
może wprawić w zdziwienie nawet najpotężniejszych rycerzy czy kapłanów ponieważ „zwykły” szkielet nagle 
przestał reagować na zwyczajne machanie mieczem i zwyczajową ”a kysz”, a zaczął, zamiast grzecznie padać na 
ziemię, kłaść wszystkich po kolei.  
 
Teraz mały poradnik jak dołączyć do wąskiego grona nieumarłych magów ( jeżeli kogoś pociąga taka 
perspektywa ). Otóż proces przechodzenia ze stanu żywego do nieumarłego jest bardzo długi i skomplikowany. 
Po pierwsze trzeba poznać odpowiednie zaklęcia, inkantacje oraz opis przebiegu rytuału. Nie musze chyba 
zaznaczać, że nie istnieją podręczniki „jak stać się liczem w weekend”. Następnie mag ( bo nie koniecznie 
nekromanta) musi skonstruować filakterium. To jest taki pojemnik, do którego w trakcie rytuału przeniesie 
swoją duszę. Jest to najczęściej jakieś pudełko bądź amulet z ołowiu lub metalu szlachetnego pokryty srebrnymi 
runami ( im czystszy metal tym lepiej ). Następnie trzeba na pojemnik rzucić całą serię czarów 
przygotowujących go na przyjęcie duszy i utrzymanie jej w środku. Kiedy filakterium jest gotowe należy 
ugotować wywar, który pomoże w przemianie. Składa się na niego cały zestaw jadów, toksyn i trucizn, które w 
jednej chwili pozbawią zażywającego życia. Nie wiadomo czego jeszcze należy do napoju dodać, aby zadziałał 
poprawnie. Kiedy wyposażenie jest już gotowe należy poczekać do pełni księżyca. Wtedy po całej serii 
medytacji mag wypowiada zaklęcie przenoszące jego duszę do filakterium i wypija eliksir. Jeżeli poszło dobrze 
to dusza bezpiecznie siedzi w pojemniczku a mag staje się liczem (rzadkie przypadki). Jeżeli nie poszło dobrze 
to dusza nie siedzi w pojemniku a mag nie ma możliwości powtórzenia rytuału za miesiąc… smutne, ale 
prawdziwe (większość przypadków). Jeżeli jednak udało się to mag całkowicie się zmienia ponieważ całe jego 
ciało staje się przegniłym truchłem ze zwisającymi fragmentami skóry i mięśni. Nie wiem czy jest się z czego 
cieszyć, ale w końcu jest się wtedy nieśmiertelnym i w ogóle… Jedyną słabością licza jest jego filakterium 
ponieważ kiedy zostanie ono zniszczone to nieumarły przestaje istnieć. Tak więc zniszczenie tego artefaktu jest 
jedynym możliwym sposobem na pozbycie się jego twórcy. Toteż licze zazwyczaj bardzo dobrze ukrywają i 
chronią swoją duszę, aby nikt nie przerwał ich istnienia. 
 
 
 
 

Hydra Lernejska 

 
 
Hydra Lernejska to potwór zrodzony w mitologii greckiej spłodzony przez Tyfona i Echidne. Hydra podobna 
była do psa, lecz miała 8 lub 9 wężowych łbów. Jeden ze łbów Hydry był nieśmiertelny. Według innych wersji, 
Hydra miała nawet 50 lub 100 łbów. Na miejscu odciętej głowy, pojawiały się dwie lub trzy nowe. Hydra była 
silnie jadowita, a nawet zapach jej tropów miał powodować śmierć. Potwór ten pustoszył okolice Lerny, 
mieszkając na bagnach. Zgładzenie Hydry było drugą pracą, którą Herkules musiał wykonać dla króla 
Eurysteusa. Herakles wywabił Hydrę z nory za pomocą płonących strzał, a następnie wstrzymał oddech i ją 
schwytał. Potwór z kolei usiłował owinąć mu się naokoło nóg. Herakles rozbijał głowy Hydry pałką, lecz 
wówczas na tym miejscu wyrastały nowe głowy. W końcu, skorzystał z pomocy swojego siostrzeńca Jolaosa, 
który przypalał miejsca po odciętych głowach, zapobiegając wyrastaniu nowych. Potem, Herakles odciął 
mieczem nieśmiertelną głowę i zakopał pod głazem. W żółci zabitej Hydry Herakles zanurzył swoje strzały do 

background image

łuku, zatruwając je w ten sposób i powodując, że wszystkie ich trafienia były śmiertelne. Eurysteus nie zaliczył 
jednak tej pracy jako wykonanej, gdyż Herakles korzystał z pomocy Jolaosa, przez co musiał on wykonać pracę 
dodatkową. 
 
 
 
 
 

Wampir 

 
 
Na początek zajmijmy się może samym słowem wampir. Słowo to wywodzi się najprawdopodobniej z języka 
węgierskiego. Pojęciu temu odpowiada łacińskie określenie strix (po polsku strzyga). W języku portugalskim 
słowo bruxsa oznacza skrzydlatą kobietę żywiącą się krwią dzieci. Do języka polskiego słowo wampir(wąpierz) 
weszło jako określenie na ciało ożywione przez złego czarownika lub ducha wychodzące nocą z grobu, aby 
wyssać krew ludzi by móc utrzymać się przy „życiu”, skazując tym samym innych na śmierć :). Słowo wampir 
jest także określeniem na gatunek nietoperzy, żyjący w Ameryce środkowej.  
 
Wzmianki o wampirach przed połową XVIII wieku pojawiały się raczej rzadko. Jednak po opublikowanym w 
roku 1751 Dissertations sur les apparitions temat ten stał się bardzo popularny. Pochodzenie wampirów 
tłumaczyło się na dwa sposoby. Teoria pierwsza mówiła, że wampir to demon wstępujący w ciało zmarłego, 
druga zaś, że to dusza samego zmarłego, która pozostała w zwłokach po śmierci. Legendy o wampirach 
pochodzą z różnych stron świata, jednak najbardziej rozpowszechnione były na Węgrzech, w Albanii, Grecji 
oraz Polsce. Przyczyny powstawania tych legend i wierzeń tłumaczy się na wiele sposobów. Wiara w wampiry 
miała również podłoże historyczne.  
 
Pierwszą prawdopodobną przyczyną wiary w wampiry jest istnienie pewnej kategorii osób psychicznie chorych. 
Osoby te „pragną ludzkiej krwi”. Zjawisko to zdarza się jednak bardzo rzadko, i nie powinno być mylone z 
zjadaniem ludzkich ciał, czy innymi przejawami kanibalizmu. Wampirów obawiano się jednak głównie z 
powodu obawy przed pochowaniem kogoś za życia. Takie przypadki zdarzały się niezwykle często z powodu 
słabo rozwiniętej medycyny. Nie rzadko, gdy ekshumowano groby, natrafiano na ciała położone w 
nienaturalnych pozycjach z wykrzywionymi twarzami, czy kawałkami paznokci powbijanymi w wieko trumny. 
Złodzieje okradający groby nie długo po pogrzebie, bardzo często natrafiali na tego typu sceny. Nierzadko 
również widywali oni w trumnach jeszcze żywych ludzi, którzy budzili się ze śpiączki w skutek szoku 
wywołanego nagłym spadkiem ilości tlenu. Ciekawą historię opisuje też Montague Summers w książce The 
Yampire in Europe. Otóż Pewien Chłop, wypił troszkę za dużo alkoholu, przemókł do suchej nitki i poszedł spać 
nie zadając sobie trudu rozebrania się. „Chwyciły go straszne konwulsje, a około godziny jedenastej zapadł w 
śpiączkę; oddech stał się niewyczuwalny, a ciało zaczęło stygnąć. [...] O ósmej rano następnego dnia zabrano go 
z domu, aby go pochować”. Droga na cmentarz była jednak bardzo wyboista. W skutek wstrząsów pijak został 
wyrwany z odrętwienia, i wszystko skończyło się dobrze. Ludzie obawiali się, że ci, którzy pochowani zostali za 
życia będą się na nich mścić.  
 
Chęć zemsty budziła u ludzi przerażenie. Strach ten widoczny jest nawet dzisiaj w obrzędach Wszystkich 
Świętych i dniem zadusznym. Święta te mają związek z Samhainem- celtyckim władcą zmarłych. Powrót 
zmarłych na ziemię był niedopuszczalny, dlatego trzeba było błagać ich, aby tego nie czynili. Wierzono, że 
wampiry najczęściej odwiedzają w pierwszej kolejności swoje rodziny, a zwłaszcza żony, które nie dopełniły 
swego obowiązku i nie modliły się za nich. Niektórzy ludzie rozumieją sprawiedliwość w specyficzny sposób 
domagając się dla złoczyńców wiecznej kary. Wierzono zatem, że ktoś, kto za życia był przestępcom taki sam 
będzie i po śmierci. Karą dla niego będzie wieczne tułanie się po ziemi i czynienie zła. Aby temu zapobiec 
podejmowano najrozmaitsze środki. Ludziom, których podejrzewano o to, że po śmierci mogą być wampirami, 
odcinano głowy i układano je twarzą w dół między nogami. Serca przebijano im osikowym kołkiem, a grób 
zasypywano kamieniami. Takie groby napotyka się często jeszcze dziś, ale o tym później. O wampiryzm 
podejrzewano nie tylko złoczyńców. Wampirem mógł zostać każdy, na którym w chwili zgonu ciążyła klątwa 
lub przekleństwo, a także fałszywi świadkowie, wszyscy, których pochowano w sposób sprzeczny z nakazami 
religii (np. bez ostatniego namaszczenia), samobójcy, wilkołaki, a także - na Węgrzech - martwo urodzone dzieci 
z nieprawego łoża, których rodzice również byli bękartami. W krajach słowiańskich za potencjalnych wampirów 
uważano również tych, nad których zwłokami przeleciał ptak lub przeskoczył przez nie kot. Ślady tego 
wierzenia przetrwały do dziś jako zakaz przebywania zwierząt w pomieszczeniach, w których przechowywane 
są zwłoki. W Szkocji wierzono, że ciało samobójcy rozpada się w proch dopiero wtedy, gdy upłynie czas, który 
Bóg przewidział dla jego życia. O Możliwość zostania po śmierci wampirem podejrzewano też każdego, kto 

background image

miał np. zrośnięte brwi lub zajęczą wargę. Za przyczynę wierzeń w wampiry uznaje się także istnienie pewnych 
zboczeń, których objawy podobne są do działań przypisywanych wampirom, na przykład nekrofagia (pożeranie 
zwłok), nekrosadyzm (okaleczanie zwłok w celu osiągnięcia zaspokojenia seksualnego) czy nekrofilię  
 
Mówiąc o wampirach nie można zapomnieć o najpopularniejszym z nich – Drakuli. Drakula był władcą 
Transylwanii - obszaru w Karpatach należącego dziś do Rumunii. Znany był nie tylko jako dzielny wojownik, 
ale także jako bezwzględny morderca, który kazał nabijać swe ofiary na pal. Z tego powodu nazwano go Vlad 
Tepes (Vlad Palownik). Egzekucjom swych wrogów przyglądał się ze szczególnym upodobaniem i sam brał w 
nich udział. Czasami w takiej orgii krwi traciło życie 30 000 osób. Czyny Drakuli były tak okrutne, że został on 
uznany za pewny przykład wampira. Żądną krwi kobietą była Elżbieta Batory, żyjąca sto lat później pani 
siedmiu miast. Ona nie tylko piła krew, ale także kąpała się w niej. Gdy król wysłał oddział żołnierzy, aby 
zlikwidować to gniazdo morderstw, w okolicy zamku grafini znaleziono ponad 50 zwłok zmarłych młodych 
dziewcząt, których krew przeznaczona była do kąpieli dla władczyni.  
 
Zajmijmy się teraz może polskimi wampirami. Dr Marek Florek z delegatury Służby Ochrony Zabytków w 
Sandomierzu bada od 1999 r. pozostałości cmentarzyska neolitycznego w Pawłowie koło Zawichostu. 
Wykopaliska pozwoliły ustalić, że ludność kultury pucharów lejkowatych (około 3200–2400 r. p.n.e.) wzniosła 
tam dwie monumentalne budowle kryjące groby. Specyficzna forma jednej z nich wskazywała, że była to raczej 
świątynia, a nie zwykły grobowiec. Jednak to nie świątynia okazała się największym zaskoczeniem, tylko 
niezwykłe groby związane prawdopodobnie z prehistorycznymi wierzeniami w „żywe trupy”. Znajdowano tam 
groby, w których ludzie pochowani byli w specyficzny sposób. Leżeli w pozycji wyprostowanej, na brzuchu, z 
rękoma zawiązanymi z tyły, z głowami zwróconymi w przeciwnych kierunkach lub odciętymi. Groby te 
znajdowały się tylko w jednej części cmentarza znacznie wyróżniającej się od reszty. Innym przykładem grobów 
wampirów w Polsce może być Las Stocki koło Kazimierza Dolnego, gdzie w 1949 roku odkryto grób kobiety. 
Kobieta miała skrępowane nogi i kołek wbity w serce. Doniesienia o podobnych grobach pochodzą z całej 
Polski.  
 
A jak zabić wampira? Strach przed wampirami wzmogło chrześcijaństwo. Słowianie stosowali obrządek 
ciałopalny u wszystkich zmarłych. Po przyjęciu chrześcijaństwa zmuszeni byli zmienić kremację na pochówek 
w ziemi, co w sferze wierzeń stanowiło dla nich z pewnością nie lada problem. Dopóki zmarłych palono na 
stosie, ich ciała nie stanowiły dla żyjących żadnego zagrożenia. W momencie, gdy zmarłego chowano w całości, 
wyobraźnia podpowiadała, że może powstać jako upiór. Tak więc wampira, czyli zło można było zabić 
wszystkim, co kojarzyło się z chrześcijaństwem (dobrem). Wampiry panicznie bały się krzyży, wody święconej, 
kościoły omijały dużym łukiem (czy połowa mojej miejscowości to wampiry :) ). Przebijanie kołkiem czy 
obcinanie głowy traktowane były raczej jako formy zapobiegawcze. W niektórych regionach wierzono, że 
wszystkie istoty powołane do życia przez zło lub magię można zabić srebrem. Wampir jest istotą nocną, ale to, 
że ginął od promieni słonecznych nie ma uzasadnienia w żadnym wierzeniu.  
 
Od pewnego czasu wampiry stały się tematem często podejmowanym przez pisarzy i twórców filmów. O 
wampirach pisał Goethe, Tołstoj, Byron, Theophile Gautier i Aleksander Dumas starszy. Książka Brama Stokera 
o Drakuli zapoczątkowała trwającą do dzisiaj epidemię wampirów. W 1931 roku pojawił się pierwszy film o 
Drakuli. Główną rolę grał w nim amerykański aktor Bela Lugosi. Później były kolejne filmy i sztuki teatralne - 
razem około 200. Brytyjski aktor Christopher Lee grał główne role w dziewięciu filmach o Drakuli. Filmowcy 
twierdzą, że Drakula jest najpopularniejszą postacią horrorów wszechczasów. Jeśli chodzi o nowsze filmy czy 
książki o wampirach to jest ich tyle, że ich policzenie było by bardzo trudne.  
 
Istnieje jeszcze jedna legenda o pewnych istotach, która od razu kojarzy się z wampirami. Otóż w północnej 
Afryce wierzono w istoty wysysające energię życiową ludzi. Robiły to za pomocą Pięciu otworów – przyssawek 
na wewnętrznej stronie dłoni, których ułożenie przypominało literę V. Jeżeli już mowa o istotach podobnych do 
wampirów to wspomnę jeszcze o strzygach. Strzygi (w Polsce, bo np. w Grecji tym mianem określano wampiry) 
i ich męscy odpowiednicy strzygonie to istoty, które przyszły na świat s dwiema duszami, dwoma sercami i 
dobrze widocznym podwójnym szeregiem zębów. Strzyga za swego pierwszego życia jest nie groźna, ale gdy 
umiera to tylko jedna z jej dusz opuszcza ciało. Strzyga nadal pozostaje przy życiu i podobnie jak wampir żywi 
się krwią.  
 
Można więc uznać, że głównym czynnikiem mającym wpływ na ukształtowanie się legend o wampirach był 
strach przed powrotem do życia mściwych zmarłych. Jednak ciekawe jest to, że mino iż wampiry uważane są 
przez wielu za typowo słowiańskie oraz związane z chrześcijaństwem, w Ameryce północnej można znaleźć 
„Groby wampirów” których pochodzenie szacuje się na długo przed dotarciem tam chrześcijaństwa. 
 
 

background image

Wampir  Cd. 

 
Wampiry są przerażającymi istotami, które żywią sie krwią żywych. Razem z krwią wysysają z ofiary siłę dla 
podtrzymania swoich magicznych zdolności. Wampiry posiadają zdolności magiczne odpowiadające 
czarodziejowi, wiec mogą rzucać zarówno czary magii bitewnej i nekromanckiej. Niektóre wampiry władaja 
także magią demoniczną. Wampiry mogą używać swej siły duchowej do rzucania czarów lub do zmiany postaci 
w jedną z kilku form, z gigantycznego nietoperza do wielkiego wilka a nawet w niektórych przypadkach 
wilkołaka.  
Wizerunek wampira nie odbija się w żadnej powierzchni; dotyczy to między innymi luster, wody i 
wypolerowanej zbroi. Wampiry nie mogą wejść do domu jeżeli niezostały najpietw zaproszone - Wampiry są 
jednak specjalistami w udawaniu podróżnych, czy innych niegroźnych ludzi, by uzyskać prawo wejścia.  
Wygląd wampira zależy od tego jaką postać przybrał (humanoidalną, nietoperza, czy istoty 
eterycznej).Standardową postacią jest szczupły, wysoki i śmiertelnie blady człowiek. W stanie eterycznym 
wampiry pojawiają się najczęściej jako bezkształtna mgła albo niematerialna postać przypominająca upiora bądź 
widmo. Jednak we wszystkich swoich formach ma nieproporcjonalnie długie kły. Wampir potrafi kontrolować 
przyjaznych mu ożywieńców, wten sam sposób co żyjący nekromanta, nawet jeśli nie włada nekromanckimi 
czarami. 
 
 
 
 

Szczuraki 

 
 
Dawno temu, kiedy ludzie byli jeszcze przy broniach z kamienia i ubraniach ze skór, żyło pradawne plemie 
szczuraków. Mieli oni swoje miasta i krainy, po których dziś juz nie pozostał ślad. Wskutek gwaltownej 
ekspansji przeciw elfom, zostali przez nie pokonani, a ich miasta zniszczone, gdyz te dwie rasy nie nawidzą się. 
Dziś szczuraki zyją w labiryntach kanałów pod ludzkimi metropoliami i obmyslają plany zemsty przeciw elfom.  
Typowy szczurak z wyglądu przypomina wielkiego, humanoidalnego szczura o chwytnem ogonie i wielkich, 
świecących na czerwono w ciemnościach oczach. Na skutek gwaltownych mutacji, spowodowanych naglym 
zejsciem do ludzkich kanałów, które były i są zanieczyszczonymi obszarami o skażeniu magicznym, szczuraki 
są dziś rasą zdegenerowaną. Zamiast krwii posiadają mieszaninę kwasów, które także są zdolne do transportu 
tlenu. Kwasy nie wyrządzaja szczurakom żadnej szkody, przyspieszając tylko ich zdolność regeneracji ( kasta 
Zabójców i Trucicieli).Szczuraki posiadają takze odporność na większość eliksirów i substancji 
kwasopodobnych, co jest wynikiem ich życia w kanałach. Nienawidzą światła dziennego i prowadzą nocny tryb 
życia.  
Szczuraki chodzą ubrane w skóry stworzeń z kanałów i resztki drogich ludzkich tkanin. Posługuja sie 
prymitywnymi mieczami i nożami do rzucania, jednak Zabójcy używają starożytnych krótkich mieczy Ninja-to i 
tzw. orionów.  
Społeczność szczuraków dzieli się na cztery kasty:  
-Zabójcy-wojownicy szczuraccy wyspecjalizowani w ataku z zaskoczenia  
-Szamani-kapłani szczuraccy wytwarzający prymitywne mikstury bojowe  
-Truciciele-sabotażyści działający na szkodę społecznościościom elfów w miastach ludzi  
-niewolnicy służący reszcie kast. 
 
 
 
 

Centaury 

 
 
Wygląd: Jak zapewne wiadomo każdemu, są one połączeniem człowieka (korpus, ręce i głowa) z koniem (nogi, 
tułów). Mają około 2 do 2,5 metra wzrostu. Ich budowa budzi respekt wśród większości zwierząt i ludzi. Mają 
silne i szybkie nogi, szerokie klatki piersiowe i potężne ramiona.  
 

background image

 
Charakter i sposób zachowania: Centaury są z natury dobre lub neutralne. Nigdy nie mogą być złe, chaotyczne, 
ani praworządne. Często nie są w stanie zrozumieć sposobu myślenia dwunożnych, jak nazywają ludzi i im 
podobnych. Najlepiej dogadują się oczywiście z elfami i innymi istotami lasu oraz z halfingami. Co się tyczy 
krasnoludów, tych nie lubią najbardziej, zaraz po goblinach, ze względu na ich materialistyczne podejście do 
życia i kilka zgrzytów z przeszłości.  
 
Centaury opiekują się naturą i zazwyczaj żyją w niewielkich grupach, kontaktując się z drzewcami i druidami. 
Nie są chętne do przemocy, chyba że w obronie własnej lub przeciw goblinom. Nie oznacza to jednak, że są 
słabymi wojownikami. Posługują się włóczniami i różnymi typami broniami  
 
Niektóre centaury opuściły lasy, wybierając życie wśród ludzi i podróże. Często zatrudniają się jako najemnicy i 
przewodnicy.  
 
Populacja centaurów maleje przez dziesięciolecia, podobnie jak drzewców i innych leśnych istot. Można je 
jeszcze spotkać w najgłębszych puszczach, górach i wioskach przy traktach. Posługują się językiem elfów, 
ogólnym, a czasami tylko swoim dialektem, podobnym do mowy drzewców i druidów. Wielokrotnie pomagają 
w pracy gajowym i drwalom, kłusownikom natomiast nigdy nie odpuszczają.  
Przez zwierzęta traktowane są jak bracia, potrafią się porozumiewać.  
 
Martwy centaur powinien być pochowany pod stertą kamieni przy dębie. Taki jest bowiem obyczaj i wiara tych 
stworzeń 
 
 
 

Neothelid 

 
 
Neothelid przypomina pokrytego śluzem robaka, zaopatrzonego w macki i o rozmiarach smoka. Połknięcie w 
całości jest tylko nieco mniej przerażającą perspektywą od rozpuszczenia jego kwasowym oddechem.  
Dorosły potwór ma 3 metry średnicy, 30 metrów długości i waży około 25 ton. Cztery macki długie na 7,5 metra 
wyrastają z pozbawionej oczu głowy i wiją się wokół potwornej paszczy o przerażających rozmiarach. Drogę 
potwora znaczy lepki ślad ohydnego śluzu.  
Neothelidy są rzadkim owocem przypadków, gdy cykl rozrodczy illithidów potwornie się wypaczy. Dla 
łupieżców umysłów już samo ich istnienie jest tematem tabu. Wynaturzenia te żyją w ciemnościach, a ich myśli 
kipią od szalonego pożądania, że nie sposób go nawet opisać. Choć rozumieją podwspólny, rzadko komunikują 
się w zrozumiały sposób. 
 
 
 
 

Lombbo 

 
 
Nikt nie wie dokładnie, skąd się wzięły i czym tak naprawdę są. Jedni mówią, że te plugawe stworzenia były 
kiedyś ludźmi albo elfami, inni, iż są to najbardziej parszywe odmiany goblinów. Żyją w jaskiniach i grotach, 
pożerają jadowe pająki giganty, kiedy te są jeszcze małe. Ludzie nazywają je Dapfalpami (Tak miał nazywać się 
pierwszy z nich, który wyszedł z jaskini na powierzchnię), elfy mówią na nie Lombbo (Od lembasów, ponieważ 
te stworzenia rzekomo je uwielbiają i kradną je elfom). Niziołki wogóle ich nie nazywają, ponieważ albo o nich 
nie wiedzą, albo zbyt bardzo się ich boją, natomiast krasnoludy ochrzcili ich imieniem "Szczurki", ponieważ 
zajmują opuszczone krasnoludzkie miasta. Niejeden krasnolud poszedł je tępić, i już nie wrócił. Nikt nie wie, co 
dokładnie robią ze swoimi ofiarami. Niektórzy twierdzą, iż wypijają ich krew, niczym wampiry, a ciało 
pozostawiają, by przyciągnąć pająki. Nie boją się światła słońca, tylko metalicznego blasku księżyca, i w tym się 
różnią do innych tego typu stworzeń.  
Nie potrafią mówić, więc porozumiewają się gestami. Boją się tylko dorosłych pająków gigantów, więc bardzo 
uważają w czasie polowań. Ich przywódca, zwany przez elfy Lemobbatir, dzierży ponoć miecz wykuty przez 
drowy i leśne elfy, a więc magazynujący dwie przeciwne energie. Nie znają się na magii, choć niektórzy są 

background image

wybitnymi iluzjonistami. Nie potrafią czytać, ale pismo wyczuwają instynktownie. Są ślepi, ale mają bardzo 
czuły węch, słuch, dotyk, a także smak. Znają smak każdej skały i każdego drewna. Po smaku powietrza potrafią 
ocenić, gdzie są obecnie znajdują. Nie wiemy o nich zbyt wiele, a legendy podają tylko te informacje... Ale 
może wkrótce ktoś odkryje całą prawdę o nich... 
 
 
 

Nazgule 

 
 
Historia Nazguli rozpoczyna się wraz z wykuciem magicznych Pierścieni Władzy, dających właścicielowi 
ogromną potęgę i moc, a także magiczne umiejętności, jak niewidzialność czy długowieczność. W dwudziestym 
trzecim wieku Drugiej Ery Słońca w Śródziemiu pojawiło się dziewięć potężnych Upiorów, zwanych w Czarnej 
Mowie Nazgulami, a określanych także mianem Upiorów Pierścienia lub Czarnych Jeźdźców. Mieli 
niewątpliwie najgorszą wśród wszystkich sług Saurona sławę, okazali się najokrutniejszymi istotami w jego 
zastępach.  
Legendy powiadają, iż Nazgule byli potężnymi królami i czarnoksiężnikami wśród ludzi. Każdy z nich otrzymał 
od Saurona jeden z wykutych przez elfy Pierścieni. Przez wiele stuleci królowie ci używali Pierścieni dla 
zaspakajania swych potrzeb i zachcianek, ale cały czas rządził nimi Jedyny Pierścień Saurona. Mimo, że ci 
wybrańcy żyli znacznie dłużej niż zwykli śmiertelnicy, z czasem stracili swą cielesną postać i w dwudziestym 
trzecim wieku byli już tylko zniewolonymi przez Władcę pierścieni Upiorami. I tak przemierzali świat, 
popełniając mnóstwo straszliwych czynów...  
Czarni jeźdźcy, jak sama nazwa wskazuje, ubierali się w długie, obszerne, lecz poszarpane i nieco zniszczone 
czarne szaty z długimi płaszczami i kapturami zasłaniającymi twarz. Pod czarnym kolorem kryli szare szaty 
umarłych. Nazgule zwracali dużą uwagę na to, aby osłaniać wszelkie odsłonięte miejsca, by nie wyjawić swej 
niewidzialności innym mieszkańcom Śródziemia. Wiązało się to z noszeniem stalowych rękawic, czy ciężkich 
butów. Ciała ich były niewidzialne. Kto tylko spojrzał w twarz Nazgula, cofał się ze zgrozą, gdyż wydawało się, 
iż nic nie podtrzymuje kaptura. Wygląd Nazguli nie zmieniał się na przełomie wieków. Wygląd ich ulegał za to 
znacznej zmianie, kiedy wkładało się na palec Pierścień Władzy. Ukazywali się wtedy w szarych szatach 
umarłych, z szarymi, błyszczącymi hełmami, kolczugami, długimi, srebrnymi włosami, bladymi, twarzami o 
czerwonych oczach i błyszczącymi w ciemnościach mieczami.  
Wszyscy Czarni Jeźdźcy posiadali długie, stalowe miecze, które lekko pobłyskiwały w mroku. Jednak 
niewątpliwie najskuteczniejszą bronią na znienawidzonych przeciwników był słynny Sztylet Morgulu, którym 
Wódz Nazguli zranił w ramię Froda na Wichrowym Czubie. Mienił się on zawsze lodowatym światłem. Jak 
mówią legendy, ofiara pchnięta tym sztyletem stawała się Upiorem podległym Nazgulom .  
Wzrok Nazguli był dość słaby, dlatego rzadko na nim polegali. Szczególnie, gdy przychodziło im jechać w 
dzień. W nocy wyostrzał się i potrafili dostrzegać rzeczy niewidzialne dla śmiertelników. Słuch mieli znacznie 
lepszy. Potrafili też łatwo wyłowić szelest, odległy dźwięk czy głosy. Najbardziej rozwinięty mieli zmysł 
powonienia. Nie był on porównywalny do węchu żywych stworzeń. Nazgule, „węsząc” potrafiły wyczuć moc 
sygnalizowaną przez Jedyny Pierścień. Oprócz tego posiadali też nikły zmysł wyczuwania krwi pulsującej w 
istotach, co dawało im możliwość wykrywania istot żywych na niewielkie odległości. Ponieważ Nazgule byli 
niegdyś ludźmi, z pewnością potrafili posługiwać się wspólną mową. Służąc Sauronowi, zapewne wpoiły sobie 
także Czarną Mowę. Jedyną, pewną formą komunikacji, był mrożący krew w żyłach okrzyk, wysoki i zarazem 
mocny, unoszący się na dalekie odległości. Wstrzykiwał on jad grozy w serca nieszczęśników, którzy je 
usłyszeli. Ofiara, albo porażona bolesnym strachem uciekała, łudząc się, że Nazgule jej nie dosięgną, albo też, 
sparaliżowana padała na ziemię, zatykając uszy i czekając końca. Był to pewien sposób na unieruchomienie 
ofiary, ale służył także za formę przekazywania sobie wiadomości.  
Nazgule byli nieśmiertelni, a jeżeli nie przywdziewali szat lub powłok, stawali się bezszelestni. Ich największą 
zaletą i wadą zarazem był paniczny strach, który obejmował każdego, kto znalazł się w pobliżu Czarnego 
Jeźdźca. Każdy z Dziewięciu posiadał moc Czarnego Tchnienia, które zatruwało serca wrogów, obezwładniając 
ofiarę przeszywającym zimnem, wiążącym ruchy i umysł. Dla przerażonego obserwatora Nazgule stanowili 
symbol potęgi i grozy, pozbawiony słabości i nieokiełznany przez czas. Jednak Sauron lepiej od innych znał 
wady swych sług i nieraz przysparzały mu one kłopotliwych sytuacji. Najbardziej znaną cechą była możliwość 
zranienia ich jedynie bronią wykonaną z elfiej stali. Inne bronie w nich wymierzone po prostu łamały się i 
czerniały. Choć w Mordorze ich Pan był mistrzem we władaniu ogniem, sami Nazgule ognia unikali, ale jeszcze 
bardziej bali się wody. Czarni Jeźdźcy wzdragali się przed wszystkim, co elfie – przede wszystkim wielkich 
elfickich imion jak Elbereth, na którą klął się Frodo, czym rozzłościł Wodza Nazguli.  
Na początku Wojny o Pierścień, Upiory Pierścienia dosiadały potężnych, czarnych rumaków zrabowanych ze 
stepów Marchii. Były to specjalne zwierzęta, podporządkowane sile woli Nazguli, albowiem każde żywe 
stworzenie uciekało przed sługusami Saurona. Zginęły w falach wzburzonej rzeki granicznej Rivendell. Po 

background image

starciu z żywiołem, Czarni Jeźdźcy dostali nowe wierzchowce - zwierzęta podobne do prehistorycznych gadów, 
o ogromnych rozmiarach, z długimi szyjami, o wąskim łbie, błoniastych skrzydłach, ostrych szponach i kłach. 
Wyhodował je niegdyś sam Morgoth, w ciemnych lochach twierdzy Utumno. Swą szybkością prześcigały wiatr, 
były karmione krwistym mięsem i wyrosły na potężne, śmiercionośne bestie, godne swoich jeźdźców. 
 
 
 
 

Drowy 

 
 
Mroczne elfy (bądź Drowy) są rasą bardzo ciekawą. Chyba każdy z nas lubi Elfy: dobrotliwe, honorowe, 
współczujące, ale ich mroczni bracia wprost nas fascynują. W porównaniu do tych ślicznych istot ze spiczastymi 
uszkami mamy rasę zabójczo pięknych morderców i egoistów.  
Występują w wielu światach fantasy. W świecie DragonLanc Mrocznymi Elfami nazywane są wszystkie te Elfy, 
które służą mrocznym bogom lub są magami zakonu Czarnych Szat.  
Zacznijmy od ich historii. Drowy nie zawsze tak się nazywały, wcześniejsza ich nazwa brzmiała Ilythiir. Około -
17100 KD przez ich knowania doszło do wybuchu tzw. "Wojny Trzech Liści", która trwała ponad 300 lat. Po jej 
zakończeniu odbyły się długoletnie negocjacje, zarwane jednak gdy Klan Vyshaan z Aryvandaaru zatakował 
Miyeritar rozpoczynając jeden z największych konfliktów zbrojnych na Abeir-Torilu tzw. "Wojny Koronne". 
Wybuchły one ok. 12 mileniów temu i brały w nich udział cztery pokolenia walczących ze sobą Elfów. Wojny te 
miały dwa najważniejsze wydarzenia. Pierwszym z nich była Mroczna Zaraza, która w trzy miesiące zamieniła 
leśne królestwo Miyeritar w pustynię. Drugim wydarzeniem było zesłanie Drowów.  
Mroczne Elfy w jakiś sposób odporne na zarazę postanowiły zaatakować pozostałe Elfy i przegrały. Po tej 
przegranej uciekły do Podmroku.  
Dorobiły się one przezwiska "Dhaeraow" co miało oznaczać ich złą i przewrotną naturę. Po zesłaniu "biedne" i 
"zdradzone" Drowy długo błąkały się po korytarzach Podmroku i tam odnalazła ich demoniczna bogini Lloth, 
zwana również Pajęczą Królową. Zaopiekowała się swoimi nowymi dziećmi, dała im moc do odbudowania 
dawnej potęgi i obiecała zemstę za wszystkie wyrządzone im krzywdy.  
Mroczne Elfy są zazwyczaj drobnej budowy, rzadko który ma więcej niż1.70 wzrostu. Ich skóra ma odcień 
mahoniowy, włosy są zazwyczaj długie, koloru białego. Twarze mają piękne i drapieżne, oczy czerwone, 
niezwykle bystre, działające także w spektrum podczerwieni. Drowy są niezwykle zwinne i bardzo często 
oburęczne. Mają też wrodzoną częściową odporność na magię.  
Mroczne Elfy są egoistyczne, arogancki, uwielbiają przemoc, wymyślne sposoby zabijania, lubują się w 
wszelkiego rodzaju gierkach i intrygach, a poza tym są hipokrytami. We wszystkim widzą podwójne znaczenia, 
wszędzie spodziewają się zdrady i każdy czyn kalkulują pod względem swoich własnych korzyści.  
Lloth wszystkim swoim wyznawcom oferuje wielką moc, więc oddanie jej kapłanek graniczy z fanatyzmem. 
Jednak dla pajęczej królowej wszystkie Drowy są tylko pionkami w jej grze. Tym bardziej się raduje im większy 
Chaos panuje wśród ich społeczności. Świętym stworzeniem Lloth jest pająk. Za jego zabicie grozi kara śmierci, 
a najgorszą karą demonicznej bogini jest zamiana w hybrydę pająka i elfa - Dridera. Najwierniejszymi 
pomocnikami Lloth są Yochlole paskudne demony o niewyobrażalnej mocy.  
Mroczne Elfy żyją w miastach, które z kolei rządzone są przez domy. Domy rządzą według ustalonej hierarchii. 
Najważniejszy jest pierwszy, najpotężniejszy dom cieszący się największą łaską Lloth. W mieści takim jak 
Menzoberranzan domów jest około 50. Żeby dom mógł poprawić swoją pozycję musi zaatakować dom, który 
znajduje się wyżej od niego. Jeśli atak był czysty i nie przeżyła ani jedna ofiara Drowy uważają, że zaatakowany 
dom nigdy nie istniał i zapominają o nim. Jeśli jednak przeżyje jakiś szlachcic (bo tylko oni się liczą) i oskarży 
atakujących, na niefortunny dom spada straszliwa kara, mianowicie jest masakrowany przez uczniów szkoły 
magów (Sorcere), wojowników (Melee-Magthere) i kapłanek (Arach-Tinilith). Domami (jak i całym miastem) 
rządzą Opiekunki - najpotężniejsze kapłanki Lloth. Mężczyźni z ludu pełnią zazwyczaj rolę służebną, bądź są 
żołnierzami. Najwyższą funkcją jaką może pełnić mężczyzna jest Arcymag miasta. Jednak mimo swojej niskiej 
pozycji mężczyźni prawie nigdy nie odchodzą ze swych domów aby stać się renegatami. Dzieje się tak ponieważ 
wszystkie Drowy są wychowywane w myśl zasady :  
"Ulu z'hin maglust dal QUellaT lueth Valsharess zhah ulu z'hin wund lit phalar"  
Co znaczy: "odejść z domu, to znaczy wejść do grobu."  
Dzieci z domów szlacheckich już od najmłodszych lat przygotowywane są do rządzenia, jednak przyszłość 
dziecka zależy od jego płci. Jeśli dziecko jest chłopcem najprawdopodobniej zostanie magiem lub wojownikiem, 
podczas gdy dziewczynka najpewniej zostanie przeznaczona do służby kapłańskiej Lloth. Jeśli zdarzy się, że 
noworodek jest trzecim żyjącym chłopcem, zostaje on poświęcony Pajęczej Królowej. Także jeśli dziecko jest 
ułomne fizycznie bądź psychicznie zostaje złożone w ofierze. Wychowaniem dziecka nie zajmują się rodzice 
tylko młoda kapłanka. Ten okres nauki trwa 10 lat. W tym czasie dziecko uczy się chodzić i mówić. Jeśli jest 

background image

chłopcem uczy się o swojej podrzędnej roli w świecie Drowów (nauka ta odbywa się najczęściej za pomocą 
bicza kapłanki). W następnych etapach tej edukacji dziecko uczy się tajnej mowy gestów oraz władania swymi 
wrodzonymi zdolnościami (ogień fearie, kule ciemności, lewitacja). W wieku ok. 10 lat młody chłopiec zostaje 
Księciem Służebnym i jego zadanie to właściwie usługiwanie wszystkim członkom rodziny. Okres tej służby 
trwa aż do osiągnięcia pełnoletności, czyli wieku szesnastu lat.  
Jeśli chłopiec ma zdolności magiczne w wieku 25 trafia do szkoły magicznej, jeśli zaś nie wykryto w nim 
magicznego potencjału trafia do szkoły wojowników w wieku 20 lat. Dla kobiet wiek wymagany by zacząć 
nauki kapłańskie wynosi 50 lat. 
 
 
 
 

Słów kilka o smokach 

 
 
Legendarny potwór, będący zwykle, jak większość potworów, symbolem prachaosu, przeciwieństwem ładu 
kosmicznego, nowego porządku boskiego, fantastyczną mieszaniną gatunków, płci, części ciała różnych, 
najczęściej niebezpiecznych zwierząt, najpopularniejszy potwór mitu i folkloru wielu krajów, niekiedy nie 
różniący się od węża (gr. drakon to `wąż-smok` stąd łac. draco, fr. i ang. dragon, nm. drache). Bywa wężem 
zrodzonym aseksualnie z jaja złożonego przez koguta, mającym ciało pokryte rybimi łuskami, z nogami, 
skrzydłami i niekiedy łbem ptaka, z przednimi łapami (a nieraz i łbem) lwa, albo z uszami wołu, oczami 
demona, szyją węża, brzuchem mięczaka. W innych typach smoka występowały organy jaszczurki, ryby, 
ropuchy, słonia, konia, świni, barana, sokoła, ośmiornicy, wieloryba. Bywa wielogłowy lub zaopatrzony w inne 
organy w nadmiernej liczbie; żyć może zarówno pod ziemią jak i w powietrzu. W najpopularniejszej postaci jest 
to pokryty łuską jaszczur buchający ogniem z pyska, z wielkimi skrzydłami nietoperza i kolczastym ogonem.  
 
* Smok zrodził się w wyobraźni starożytnych, którzy nie mieli pojęcia o rzeczywistym istnieniu olbrzymich 
gadów kopalnych ery mezozoicznej (185-60 milionów lat temu). W różnych legendach i mitach smok jako istota 
ziemno-wodna miewa głowę długowłosej kobiety, jako stworzenie lądowe często wypija krew stworzeń zabitych 
jego potężnym, kolczastym ogonem; jako stwór powietrzno-wodny nieraz połyka ludzi i zwierzęta w całości; 
kiedy indziej fruwa jako skrzydlaty wąż. Chaldejski smok Tiamat miał cztery łapy, łuski i skrzydła. Smoki na 
monumentalnym Portyku Isztar, wzniesionym ku chwale Marduka przez Nebokadnezara II w Babilonie, to 
czworonogi kryte łuską, chodzące na orlich i lwich łapach, o ciele rogatego węża.  
* Na Dalekim Wschodzie smok zachował autorytet istoty dobroczynnej. W Chinach lung (`smok`) stał się 
godłem i emblematem rodziny cesarskiej. Japoński tatsu (`smok`) może do woli zmieniać swe wymiary, a nawet 
stawać się niewidzialny. W taoizmie smok jest wcieleniem boskich sił natury. Smoki chińskie i japońskie mimo, 
że są istotami powietrznymi, nie mają skrzydeł.  
* W XX wieku włączono smoka urzędowo do herbu księcia Walii. Groźne kształty smoka uczyniły go wcześnie 
atrybutem potęgi wojennej i władzy królewskiej.  
 
 
Apokalipsy Zwierz - to "smok wielki, ryży, mający siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach - siedem koron; 
ogon jego ciągnął się przez trzecią część gwiazd niebieskich"  
 
Beowulf- skandynawski heros-wiking, bohater tytułowy najwcześniejszego poematu epickiego literatury 
staroangielskiej (spisanego ok. 700r.), ginie w walce z pustoszącym kraj, ognistym smokiem, zabijając go jednak 
przed śmiercią. Sigurd, bohater Volsunga Saga i Pieśni o Nibelungach, zabija smoka Fafnira strzegącego skarbu 
karłów, symbolu nieśmiertelności, zjada serce smoka, co pozwala Sigurdowi rozumieć mowę ptaków. W Pieśni, 
jako Zygfryd, wykąpawszy się we krwi zabitego smoka, bohater otrzymuje rogową skórę i staje się odporny na 
ciosy.  
 
Język smoczy (jaszczurzy, bazyliszkowy) - oszczerczy, potwarczy (Hiob 20,16). "Ha, języku smoczy! serce 
jaszczurze! (...)Wiem, że jak inni, tak i ty mógłbyś wiarę złamać, lecz nie widziałam, że tak podle umiesz 
kłamać!" (Pan Tadeusz 8,513-519 Mickiewicza).  
 
Kraken - legendarny wielki potwór morski (`smok`), widywany na płn. Atlantyku, opisany po raz pierwszy w 
1752 przez Erika Pontopidana, pisarza duńsko-norweskiego.  
 
Krew smocza - fetysz wojenny, talizman przynoszący szczęście; w wielu mitach ostrza włóczni i strzał 
zanurzone w niej zadają, nieuleczalne, śmiertelne rany. Zobacz niżej Sigurd-Zygfryd.  

background image

 
Lewiatan - gwiazdozbiór Smoka; atrybut mądrości nieba. "Ów zodyjakowy Smok długi i gruby, który 
gwieździste wije po niebie przeguby, którego mylnie Wężem chrzczą astronomowie, jest nie Wężem, lecz rybą. 
Lewiatan się zowie. Przed czasy mieszkał w morzach ale po potopie zdechł z niedostatku wody" (Pan Tadeusz 
8,89-94 Mickiewicza).  
 
Ouroboros - emblematyczny smok-wąż staroż. Egiptu i Grecji, przedstawiany z ogonem w zębach, pożerający 
się i odradzający nieustannie; jako symbol gnostyków i alchemików wyrażał jedność wszechrzeczy, materialną i 
duchową, ustawicznie zmieniającą kształty w odwiecznym cyklu zniszczenia, odtwarzania i nieustannej odnowy. 
Wizerunek ouroborosa podsunął chemikowi nm. F.A. Kekule von Stradonitz w 1865 ideę pierścieniowej 
budowy cząsteczki benzenu.  
 
Pysk smoka - brama Piekieł  
 
Smok - jest symbolem chaosu, praoceanu, wody, chmury, deszczu, suszy, prawdy, autorytetu, zasady zła, 
grzechu, okrucieństwa, despotyzmu, potęgi, bałwochwalstwa, nieuctwa, ostrego wzroku, czujności, straży, 
wroga, mordu, piractwa, (w chrześcijaństwie) zło, nieczystość, grzech, pogaństwo, herezja, błąd, szatan, 
kłamstwo, jak również: Potwór, Lewiatan, Wieloryb, Wąż, Jednorożec.  
 
Smok u gnostyków chrześc. - absolut, anioł świtu, wyzwoliciel, pojednawca, duch wszelakiej wiedzy. Na 
średniowiecznych procesjach noszono wizerunki smoka jako wyobrażenie zwycięstwa.  
 
Smok trzygłowy - indoeuropejski potwór burzy.  
 
Ślina smocza - trucizna  
 
Wąż-smok - przeciwnik, prawróg, diabeł, susza, mróz, choroba, zaraza, ciemność, nieczystość.  
 
Vrdra - w mitologii indyjskiej to smok, który nie pozwalał spaść deszczom monsunowym; zabity przez Indrę, 
głównego boga panteonu wedyckiego.  
 
Zęby węża-smoka - talizmany zapewniające pomyślność i zdrowie. Gdy mityczny Kadmos założył Kadmeę, 
przyszłe Teby, zabił węża-smoka i zasiał jego zęby w ziemi: powyrastali z nich wojownicy, którzy się wzajem 
pozabijali; pięciu pozostałych przy życiu, nazwanych Spartoi (gr. `zasiani`), stało się protoplastami arystokracji 
tebańskiej. Podobnie postąpił Jazon, na polecenie króla Kolchidy, z zębami zabitego węża-smoka pilnującego 
złotego runa. 
 
 
 
 

Zagadka Jednorożca 

 
 
Jednorożec jest jednym z najbardziej tajemniczych zwierząt, o których istnieniu słyszał świat. Wychwalano go w 
podaniach ludowych, pieśniach, wierszach i opowieściach przez wieki. Jednak pozostaje nadal jedną z wielkich 
niewyjaśnionych tajemnic tego świata. Pomimo wiary w jego istnienie, nie wiadomo, czy tak naprawdę był 
kiedykolwiek widziany. Co więcej, postrzeganie tego zwierzęcia przez Chińczyków znacznie różni się od 
zachodniego wizerunku konia z białą grzywą .Jedyną cechą wspólną wszystkich jednorożców jest pojedynczy 
róg na środku czoła. Jeszcze bardziej mistyczny wydaje się prawdziwym zwolennikom jednorożców fakt,że 
zwierzęta owe wymarły, podobnie jak dinozaury, mamuty i Potwór z Loch Ness. Inni jednak wierzą, że nadal 
żyje w odległych rejonach naszego globu i może być zauważony tylko przez ludzi o niezwykłej szczerości i 
walorach duszy. Przyjrzyjmy się więc dokładnie pozycji, którą jednorożec zajmuje w świecie kultury i historii.  

Jednorożec ze Wschodu 

 
 
Jednorożec wystepuje w chińskiej mitologii od tysiąca lat. Pojawiał się w różnych formach, ale najbardziej 
znany jest wizerunek bestii z korpusem jelenia, ogonem lisa, kopytami konia i jednym, krótkim rogiem 
wyrastajacym ze środka jej czoła. Na grzbiecie można zauważyć pięć kolorów sierści, które reprezentują 5 
świętych chińskich barw: czerwoną, żółtą, niebieską, białą i czarną. Sierść na brzuchu jest koloru żółtego. W 
niektórych przypadkach, zdarza się im posiadać zielona łuskę, co upodabnia je do smoków. Chiński Jednorożec 
to inaczej Kilin (wymawiane jako czi-lin). Nazwa ta powstała z połączenia Ki, męskiego jednorożca i Lin-

background image

żeńskiego jednorożca. Jest to tak uważne zwierzę, że podczas swoich wędrówek nigdy nie nadepnie na 
najmniejsza żywą istotę. Żywi się wyłącznie roślinami, których już nie ma na ziemi. Może zyć przez 1000 lat. 
Kilin narodził się z wnętrza ziemi i należy do grupy czterech zwierzat dobrego omenu (razem ze smokiem, 
feniksem i zółwiem). Przepowiada przyszłość i jest jednym z podstawowych elementów życia.  

Pierwsze Jednorożce 

 
 
W mitologii chinskiej jednorożec jest zwiastunem dobrej nowiny, który przybywa tylko z ważną misją. Jego 
pojawienie się interpretowano jako zwiastun dobrych czasów. Dlatego jego nieobecność na ziemi przez wieki 
sugeruje, że żyjemy w złych czasach. Pojawia się, kiedy czasy są dobre i rządzi dobroć.  
 
Jeden z pierwszych jednorożców rzekomo pojawił się 5000 lat temu, żeby przekazać cesarzowi Fu Hsi tajniki 
języka pisanego. Później, prawie 4700 lat temu w 2697 B.C. następny jednorożec pojawił sie w ogordach 
Żółtego Cesarza ( Huang Di).To niezwykłe zdarzenie w pojęciu cesarza miało oznaczac, że jego rządy będą 
długie i spokojne. Dwa jednorożce żyły również za rządów cesarza Yao, czwartego z Pięciu cesarzy, którzy 
nadali kształt światu 4000 lat temu.  
 
 
Narodziny i Śmierć Konfucjusza - przepowiednia Jednorożca  
 
Chińczycy wierzyli również, że jednorożce mogą przepowiedzieć narodziny wielkich ludzi, czego przykładem 
był filozof Konfucjusz. W 551 B.C. ciężarna matka Konfucjusza spotkała w lesie jednorożca. Dał jej kawałeczek 
"jade" i położył jej głowe na kolanch. Zrozumiała powagę sytuacji i uznała to za znak od bogów.  

Inne Jednorożce ze Wschodu 

 
 
Istniała tradycja wierzeń związanych z Jednorożcem. W Japonii był on znany jako Kirin. Miał kudłatą grzywę i 
ciało byka. W przeciwieństwie do chińskiego jednorożca, japońska bestia była postrachem dla przestępców. 
Posiadała zdolność wykrywania winy. Sędziowie używali jednorożców do wykrywania winy w czasie procesów 
sądowych.  
 
Arabski jednorożec zwany Karkadann posiadał magiczne zdolności. Jego róg chronił przed skorpionami, a 
spożywanie jego mięsa pozwalało pozbyć się demonów. Bazując na opisach zawartch w starożytnych tekstach, 
eksperci sądzą, że Karkadann był w rzeczywistości oryxem, dużą antylopą, która wyglada jakby miała jeden róg, 
gdy patrzy się na nia z boku. ( Wizerunek tego jednorożca chciałam nabyć w grudniu 2001 w sklepie w centrum 
handlowym w Jankach, ale za długo się zastanawiałam i ktoś mnie ubiegł... L.) 
 
 
 
 

Trolle 

 
 
Podczas Pierwszej Ery Gwiazd Melkor w otchłaniach Angabandu wyhodował straszliwą rase Kanibali o 
nadludzkiej sile, jednakże głupich. Stwory te nazwano Trollami. Przez pięć Er Gwiazd i Trzy Ery Słońca pełnili 
oni czyny tak okrutne jak tylko mogła zrodzić ich głupota. Powiadają iż Melkor wyhodował Trolle ponieważ 
żądał rasy równie silnej jak Enty. Enty były pokrewne drzewom Trolle natomiast kamieniom. Głupota trolli była 
tak wielka iż na początku nei potrafiły mówić. Tylko niektóre Trolle przyswoiły sobie Podstawe Czarnej Mowy.  
 
Trolle były by znakomitymi wojownikami, jednakże zaklęcie które je ruszylo do życia zostało rzucone w 
ciemnościach przez co Trolle nie znosiły światła. Wychodząc na polane światło wyniszczało ich, skóra rosła do 
wewnątrz zamieniając je w kamień. Mimo iż były łatwe do pokonania na otwartym terenie, w jaskiniach i 
mrocznych puszczach stanowiły poważne zagrożenie. Żywiły się surowym mięsem, zabijały dla przyjemności i 
bez powodu. W Erach Gwiazd trolle poruszały się swobodnie niszcząc wszystko i wszystkicj jednak wraz z 
nastaniem Er Słońca stały się ostrożniejsze i rzadziej wychodziły na powierzchnie. Powiadają iż w Bitwie 
Nieprzeliczonych Łez wielkie zastępy Trolli walczyły jako straż Gothmoga, władcy Balrogów. Siedemdziesiąt z 
nich jednak poległo z ręki jednego tylko wojownika Hurina, lecz gdy przybyły posiłki Hudin dostała się do 

background image

niewoli.  
 
Wiele opowieści Trzeciej Ery mówi o trolach. Na wrzosowiskach Etten na północ od Rivendell trzy olbrzymie 
Trolle siały postrach, pożerały tamtejszych mieszkańców. W końcy jednak za sprawą Gandalfa zaminiły się w 
kamienie. Bystre oko dojrzy je również w filmi podczas wędrówki Froda do Rivendell.  
 
Powiadają iż Sauron nie był zadowolony z Trolli i chciał lepiej wykorzystać ich siłe. Wyhodował więc rase 
Olog-hai - trolli, które mogły przebywać na słońcu tak długo jak podtrzymywała je wola Saurona. W Walce o 
Pierścień byli jedną z lepszych armi Wielkiego Władcy. Siali postrach w bitwie na polach Pelennoru oraz przed 
Czarną bramą. Bronią ich były młoty dzięki którym z łatwością rozstrzaskiwali hełmy przeciwników. Nosili 
również okrągłe tarcze i wszystko mogli użyć dzięki czarowi Sauroan dającemu trollą spryt. Gdy Pierścień 
przepadł Trolle uległy zagładzie, nidobitki błąkały się po lasach. Pomimo swej ogromnej siły zostali rozproszeni 
i jeden po drugim wybici. 
 
 
 
 
 

Orki 

 
 
Powiadają iż Melkor zaraz po przebudzeniu elfów porwał wielu z nich i zamknął w lochach Utumno. Tam za 
pomocą tortur przemienił je w ochydne i straszliwe stwory. Z nich to wyhodował niewolnicze plemię goblinów, 
równie wstręnych jak wspaniałe były elfy czy hobbity. Byli to orkowie, rasa najniegodziwsza na całej Ardzie, 
stworzona w bólu i cierpieniu. Jedyną radością ich życia było zadawanie innym bólu. Odznaczali szkaradną 
sylwetką - byli krępi, przygrabieni i krzywonodzy, byli silni, skóra czarna. -Orkowie byli zaciekłymi 
wojownikami gdyż bardziej nież wroga bali się swego pana, choć może woleli umrzeć niż żyć na służbie u 
niego?. Byli również Kanibalami i nie raz ich pazury i zaślinione kły splamiały się mięsem pobratymców. 
Ponieważ zostali poczęci jako niewolnicy Władcy Ciemności, lękali się światła, gdyż osłabiało ich i paliło. 
Rozmnażali się nie tylko w Utumno lecz także we wszystkich kryjówkach w Śródziemiu. Potomostwo ich 
zaludniło Arde zanim jeszcze inne rasy się przebudziły. Gdy w kolejnych erach trwały migracje elfów, orkowie 
żyli w swych kryjówkach i nie pokazywali się w świetle dziennym. Dopiero w Czwartej Erze Gwiazd wyszli z 
Angabandu odziani w stalowe zbroje i kolczugi, w hełmy z żelaznych obręczy i czarnej skóry, o stalowych 
dziobach niczym sępy czy jastrzębie. Uzbrojeni byli w zakrzywione szable. Wraz z wilkami i wilkołakami 
wkroczyli do Beleriandu. Początkowo Elfy nie używały oręża, udały się więc do Krasnoludów i dzięki ich broni 
przepędzili Orków.  
 
Gdy jednak Melkor powrócił w ostatniej Erze Gwiazd, orkowie ponownie opuścili mury Angabandu by wzniecić 
Wojne o Beleriand. Pierwsza bitwa rozegrała się w dolinie rzeki Gelion, gdzie oddziały orków napotkały Elfy 
Szare pod wodzą Thingola oraz Elfy Zielone pod wodzą Denethora. Orków zdziesiątkowano i odparto - w 
paniczej ucieczce dotarli do Gór Błękitnych gdzie topory krasnoludzkie wybiły ich co do jednego. Melkor 
wszkaże wraz z tą armią wysłał jeszcze dwie inne. Druga z nich uderzyła na Falas, jednak nie zdołała zdobyć 
miasta. Połączyła się więc z trzecią armią orków i obie ruszyły na podbój Mithrimu leżącego na Północy. 
Orkowie zamierzali pochwycić w pułapke i wybić nowo przybyłą armie Noldorów. Jednak siły Noldorów 
dowodzone przez Feanoram, przekraczały wszlekie wyobrażenia Orków. Sam widok kaleczył wroga a blask ich 
mieczy napełniał ich umysły bólem i przerażeniem. W bitwie tej zwanej Bitwą pod Gwiazdami zginąl Feanor 
lecz armie orków zostały wybite doszczętnie. Gdy druga armia Noldorów pod wodzą Fingolfina ruszyła na 
Zachód, potężny blask Słońca rozświetlił niebo i niczym wielki krzyk poraził wszystkie sługi Melkora. Tak oto 
rozpoczęła się Pierwsza Era Słońca i na jakiś czas samo światło powstrzymało orków od wychodzenia z 
kryjówek. W późniejszych czasach nastała Bitwa Chwalebna w której to armia Orków choć liczniejsza i lepiej 
uzbrojona, została zniszczona przez Noldorów, a elfy rozpoczęły oblężenie Angabandu. Mimo wielu porażek 
Melkor wciąż rósł na sile. Mnożył Orki, Trolle, sprzymierzył się z Balrogami oraz Smokami. Siły Melkora 
urosły do takich rozmiarów iż uznał on że gotów jest do walki. Rozpoczęła się Bitwa Nagłego Płomienia. Bitwa 
ta rozpoczęła okres panowania zła, przez Orków nazwany Wielkimi Latami. -W tym okresie padły twierdze Tol 
Sirion, Falas, Brithombar, Eglarest, Nargithrond na koniec padło Królestwo Gondolinu. Groza tamtych dni 
wreszcie dobiegła końca. valarowie, Majarowie i Noldorowie z Tirionu wyruszyli z Nieśmiertelnych Krain, by 
połączyć swe siły w Wielkiej Bitwie. Twierdzę Angabandu zniszczono, Góry Północy rozpadły się a kraina 
Beleriandu wraz z Angabandem zanużyła się w morskiej wodzie. Słudzy Melkora zaś zostali doszczętnie wybici 
a On sam przepadł w Otchłań na zawsze. Mimo to Orkowie przetrwali chowając się na Wschodzie i Południu. 
Wkońcu zaoferowali swe usługi Sauronowi, wodzowi Melkora. Druga Era Słońca to bitwy dla nowego Władcy 

background image

oraz wielki upadek na sam koniec wraz z unicestwieniem większości orków.  
 
Również i wtedy część orków uchowała się w swych kryjówkach. Żyli tak mnożąc się przez ok. 2000lat. w 1300 
roku zjawiły się Nazgule, po czym przyłączyło się do Saurona, Królestwo Angmaru i jego Orkowie. Po 600 
latach Angmar padł a zło przeniosło się do Gondoru dokładniej do Minas Morgul. Tam przez kolejny tysiąc lat 
rosła liczebność orków. Powiadają iż Sauron nie był zadowolony ze swoich orków i pragnął stworzyć coś 
potężniejszego. W 2475 roku z jego twierdzy wyszły straszliwe stwory wyhodowane z rasy orków za pomocą 
czarów. Nazwano je Uruk-hai. Stwory te opuściły Mordor i zniszczyły największe miasto Gondoru, Osgiliath. 
Uruk-hai to niewątpliwie rasa o wiele silniejsza od Orków, nie bojąca się światła, mężniejsza w walce i 
wytrzymalsza. Bardzo często Uruk-hai byli dowódzcami pomniejszych grup Orków. Przez następne stulecia tak 
Prki jak i Uruk-hai rośli w siłe. Dochodzili bardzo głęboko w krai Gondoru. Kiedy w 1980 roku Balrog 
zawładnoł Morią byli przy nim Orkowie z Gór Mglistych by wypełnić pustke po krasnoludach. Wyniszczali 
każdeg krasnoluda który znalazł się w pobliżu. Jednak czyny te obróciły się przeciwko nim. Przez siedem lat 
trwała wyniszczająca wojna zwana Wojną Krasnoludów z Orkami. Choć zgineło w tej bitwie wiele krasnoludów 
to orkowie zostali niemal wybici co do jednego. Przez kolejne stulecia Góry Mgliste zostały uwolnione od tych 
stworzeń. W pócniejszych czasach nastała jeszcze jedna wielka Bitwa zwana Bitwą Pięciu armi gdzie Orkowie 
doznali kolejne porażki zabijając większość Krasnoludów wraz z Bolgiem synem Azoga, króla Krasnoludów.  
 
Podczas Wojny o Pierścień orkowie byli już prawie wszędzie. W Isengardzie, Minas Morgul, Mroczej Puszczy, 
Górach Mglistych. Wszyscy szykowali się do Wojny. Największa część Orków była w Mordorze do czasu aż 
wrogowie pojawili się pod Bramą. Wszystko rozstrzygneło się w ostatniej Bitwie pod Czarną Bramą Mordoru. 
Zebrały się tu wszystkie siły i na rozkaz Saurona ruszyły do walki z Zachodem. W tej chwili jednak Pierścień 
Władzy został zniszczony wraz z nim i Sauron i Nazgule. Czarna wieża i brama padła a Orkowie zostali wybici. 
Bez wątpienia część z nich została, jednakże nigdy później nie odrodziła się w taką potęge jak za czasów 
Saurona. Przeminili się w Gobliny i chowali się do końca swoich dni. 
 
 
 
 
 

Krasnoludy 

 
 
Krasnoludy to plemie powstałe dzięki Kowalowi Valarów, Aulemu. Ukształtował on Siedmiu Ojców 
Krasnoludów. W czasach gdy Aule kształtował Krasnoludy, Melkor i jego słudzy rozciągali dwoje panowanie 
nad Śródziemiem. Widząc to Aule postanowił obdarzyć Krasnoludy specjalnymi zdolnościami, wytrwałością, 
odpornością na ogień i zimno oraz zaciętością. Odznaczały się również dumą i nieugiętą wolą. Ich plemie 
dzieliło się na różnych rodzajów specjalistów. Tak więc byli: górnicy, kamieniarze, znawcy metali i rzeźbiarze 
metali w kamieniu. Ich praca wymagała poświęcenia czasu dlatego też każdy z nich żył ok. 250 lat. Mogli swe 
życie również stracić w walce. Aule oprócz biegłości w sztukach podarował Krasnoludą także język khuzdul 
gdzie Aule to Mahal a Krasnoludy - Khazad. -Stworzenie Krasnoludów było potajemną rzeczą Aulego. Jako iż 
Iluvatar potrafi widzieć wszystko zauważył i to. Nie pozowlił jednak by Krasnoludy przebudziły się przed 
Pierworodnymi. -Powiadają iż każdy z Siedmiu Ojców wzniósł wspaniały pałac, lecz przekazy elfów wspomnają 
tylko o 3. Były to Belegost, Nogrod oraz Khazad-dum. Historia tego trzeciego przetrwała najdłużej a wzniósl go 
pierwszy z Ojców zwany Durinem I. -Gdy wojna przyniosła zniszczenie Belegostu i Nogrodu, krasnoludy z tych 
królestw przeniosły się do Gór Mglistych by zamieszkać w Khazad-dumie. W drugiej erze liczne zastępy 
Noldorów (elfów) wkroczyły do Eregionu i obok zachodnich wrót Khazad-dumu założyły swe królestwa. Dzięki 
temu mogła następować wymiana oraz handel, z czego najwiecej elfy kupowały metalu jaki się tam znajdował 
zwany mithrilem. To właśnie te elfy wykuły Pierścień Władzy. Krasnoludy mimo iż dostali 7 z pierścieni to nie 
wciągnięto ich w straszliwe wojny Drugiej Ery. W khazad dumie Krasnoludy zamkneły wrota do ich królestwa i 
nikt nie mógł się tam dostać. Od tego czasu nazywa się ono Morią. Dzięki temu krasnoludy przetrwały długi 
okres czasu aż do panowania Durina VI kiedy to drążącw ziemi, zapuściły się zbyt głeboko uwalniając demona, 
jednego z Balrogów sług Melkora.  
 
Ludowi Durina przypadł los bezdomnego plemienia. W roku 1999 założyli oni królestwo pod górą w Ereborze. 
Jednak w 2210 opuścili to miejsce i ponoć osiedlili się w Górach Szarych. Przyjęto tam Thorina jako władca a 
wraz z Pierścieniem Władzy królestwo zaczęło prawidłowo funkcjonować. Wydobywano tam złoto 
krasnoludzkie które stało się zbyt sławne. Za panowania Daina, syna Naina II, z Północnych Pustkowi przybyły 
zimne smoki, wiedzione bogactwem krasnoludów. Smoki były w pełni gotowe do walki przez co wymordowały 
część krasnoludów a reszte wypędziły z Gór Szarych. W roku 2590 dziedzic Daina I, Thror zebrawszy resztki 

background image

mieszkańców powrócił do Ereboru. I po raz kolejny historia się powtórzyła gdyż w roku 2770 za panowania 
Throra do Ereboru przybył najpotężniejszy Smok III ery zwany Smaugiem Złotym. Zabijał i niszczył wszystko, 
wygnał krasnoludy z Góry,a sam został Władcą na najbliższe dwa wieki. Resztki które pozostały zawędrowały 
do Żelaznych Gór. Krasnoludy straciły również Throra który zginął z rąk Orków. Było to bezpośrednią 
przyczyną największej wojny Krasnoludów z Orkami. Zebrały się wszystkie rody Krasnoludów i wyruszyly na 
wojne przeciwk Orką. Wyniszczyły po drodze wszytskie bandy aż dotarły do Morii. Tam stoczono bitwe w 
której Krasnoludy były górą, jednakże okazało się to zwycięstwem nie wartym strat. Orki zabiły połowę swych 
wojowników. Wojna ta również nie przyniosła im praw do Morii gdyż nadal panował tam Balrog . Wielu 
krasnoludów odeszło do domów smutnych, o wielu zapomniano lecz na uwage zasługuje historia Thorina 
Dębowej Tarczy.  
 
Po bitwie pod Azanulbizarzem pozostał on w Górach Błękitnych. Razem z nim przybyło w te strony wielu 
krasnoludów, tak iż wypełniły sale Thorina. Nie był on jednak szczęśliwy pragnąc powortu do Ereboru. Z 
pomysłem powrotu zwrócił się Thorin o pomoc do Gandalfa, po czym obaj niezwłocznie rozpoczeli 
przygotowania do wyprawy. Tą historię szrzej przedstawia Czerowna Księga Marchi, gdyż jednym z bohaterów 
który pomógł Thorinowi był Biblo. Wyprawa zakończya się sukcesem i Thorin osiągnął swój cel jakim było 
zabicie Smauga Złotego. Niedługo było mu jednak panować gdyż zginął w bitwei pięciu armi. Nie oznaczało to 
wszakże konca rodu Durina, gdyż w bitwei pięciu armi brał również udział Dain Żelazna Stopa, spadkobierca 
Thorina. Królestwo którym rządził Dain nei było jedynym w Czwartej Erze. Inny krasnolud też wielkiego rodu 
założył królewsto na początku Czwartej Ery. Był nim Gimli, syn Gloina, rozsławiony przy wojnie o Pierścień. 
Należał do Drużyny Pierścienia. Po zakończeniu wojny o Pierścień wielu krasnoludów podążyło za Gimlim do 
Helmowego Jaru zwanego inaczej Błyszczącymi Pieczara. -Przez Ponad 100 lat Gimli władcał tąkrainą, lecz po 
śmierci Elessara przekazał władze a sam wyprowadził się do swego przyjaciela Legolasa, pana elfów w Ithilien. 
Wedle opowieści Gimli wsiadł na statek i przez Wielkie Morze pożeglował wraz z przyjacielem do 
Nieśmiertelnych Krain. Tak oto kończą się kroniki Śródziemia na temat Krasnoludów. Nie wiadomo czy lud ten 
przetrwał IV ere i panowanie ludzi. Lud ich ciągle podupadał a to czy nadal zamieszkują jaskinie świata czy 
odeszli do Siedziby Aulego pozostaje tajemnicą. 
 
 
 
 
 

Hobbici 

 
 
Powiadają, że kiedy na Świecie rozbłysnął jasny płomień Arieny - Słońca i w ślad za nim powstała rasa ludzi, w 
tej samej erze pojawiło się również na Wschodzie plemię niziołków, zwanych hobbitami. Był to lud 
zamieszkujący podziemne nory, spokrewniony ponoć z ludźmi, niższej jednak postury niż krasnoludy, cieszący 
się ziemskim żywotem przez około sto lat. -Nic nie wiadomo na temat tej rasy przed rokiem 1050 Trzeciej Ery, 
kiedy to zamieszkiwali oni ponoć wespół z Ludźmi z Północy północne Doliny Anduiny, pomiędzy Górami 
Mglistymi i Wielkim Zielonym Lasem. W stuleciu tym złowrogie moce przedostały się do Zielonego Lasu, 
wkrótce więc zaczęto nazywać go Mroczną Puszczą. Być może to właśnie wydarzenie zmusiło plemię hobbitów 
do opuszczenia Dolin. Przez całe następne stulecia wędrowali hobbici na zachód przez Góry Mgliste do 
Eriadoru, gdzie na otwartej żyznej ziemi zastali elfy i ludzi.  
 
Wszyscy hobbici, tak niewiasty, jak i mężczyźni, podobni byli do siebie pod pewnymi względami. Mieli od 
dwóch do czterech stóp wzrostu, palce ich były długie, twarze pulchne i pogodne, mieli kręcone brązowe włosy 
oraz osobliwe, niezwykłych rozmiarów, bose stopy. Skromni i szanujący tradycję, wartość współbraci mierzyli 
ich przywiązaniem do spokojnego, wiejskiego życia. Zuchwałe postępowanie i zamiłowanie do przygody nie 
znajdowały u nich pochwały i były uważane za nierozważne. Fantazje ponad ich skromną miarę ograniczały się 
jedynie do nakładania odzienia w jasnych barwach i spożywania sześciu podstawowych posiłków dziennie. 
Jedyną ekstrawagancją, na którą sobie pozwalali, było palenie fajkowego ziela, co według ich mniemania miało 
się stać wkładem hobbitów do światowej kultury.  
 
Hobbici dzielili się prawdopodobnie na trzy szczepy: Harfootów, Fallohidów i Stoorów. Harfootowie, 
najliczniejsi pośród hobbitów, byli zarazem najmniejsi. Włosy ich i skóra miały barwę orzechowego brązu. 
Rozmiłowani byli w górzystych krainach i miłe im było towarzystwo krasnoludów. Harfootowie byli 
pierwszymi hobbitami, którzy pokonali Góry Mgliste i dotarli do Eriadoru.  
 
Niemal sto lat później, w roku 1150 Trzeciej Ery, w ślad za swymi współbraćmi podążyli Fallohidzi i również 

background image

przekroczyli góry. Do Eriadoru przybyli, obierając przejścia na północ od Rivendell. Fallohidzi stanowili szczep 
najmniej liczny. Wyżsi i smuklejsi, bardziej, jak mówiono kochali przygodę niż ich bracia. Skóra ich i włosy nie 
były tak ciemne, bliższe im były leśne ostępy, a na towarzyszy upodobali sobie elfy. Bardziej ich pociągały 
polowania niż uprawa ziemi, a ze wszystkich hobbitów najmocniej zdradzali cechy przywódcze.  
 
Ostatni przybyli do Eriadoru Stoorowie. Najbardziej podobni do ludzi, byli krąglejsi od swych współbraci, a 
niektórzy, ku zdumieniu innych, mogli zapuszczać brody. Zamieszkiwali w Dolinach Anduiny tereny najbardziej 
wysunięte na południe, obierając sobie na siedliska płaskie nadrzeczne tereny; nieobca im była, co wśród 
hobbitów należało do rzadkości szyuka wiosłowania, łowienia ryb i pływania. Jako jedyni hobbici nosili obuwie; 
mówiono, iż w deszczową pogodę wkładali buty z cholewami. Wedle pogłosek swą wędrówkę na zachód 
rozpoczęli Stoorowie dopiero w roku 1300, kiedy to wielu z nich przekroczyło Przełęcz Czerwonego Rogu. Ich 
niewielkie osady pozostały jednak nadal na terenach takich jak Pola Gladden, przez dwanaście kolejnych 
wieków. Początkowo w Eriadorze większość hobbitów osiedliła się na ziemiach zamieszkanych przez ludzi nie 
opodal miasta Bree. W roku 1601 część udała się dalej na zachód, do żyznych ziem rozciągających się nad rzeką 
Brandywiną. Tam założyli Shire, krainę uznawaną od tego czasu za ojczyznę hobbitów. Hobbici liczą czas od 
tego właśnie wydarzenia. Z natury hobbici byli plemieniem miłującym pokój, dzięki zaś wielkiemu szczęściu 
odkryli krainę nie tylko pełną pokoju, lecz urodzajną. Tak więc, nie licząc Wielkiego Moru w roku 1636, który 
dotknął wszystkie plemiona Eriadoru, zbrojna potyczka zakłóciła spokój Shire nie wcześniej niż w 2747. Był to 
niegroźny atak orków, który hobbici nieco na wyrost nazwali Bitwą na Zielonych Polach. Bardziej 
wyniszczająca była Długa Zima roku 2758 oraz dwa lata głodu, które przyszły po niej. Tak więc, w 
przeciwieństwie do innych plemion Śródziemia, hobbici przez długi czas zaznawali pokoju. Inne rasy, ujrzawszy 
niziołków, uważały ich za niewiele wartych, nie przyświecała im bowiem ambicja posiadania wielkich bogactw 
ani sprawowania władzy. Braki stanowiły ich siłę, gdy bowiem wokół upadały większe i mocniejsze rasy, 
hobbici wiedli nieprzerwanie spokojny żywot w Shire, poświęcając się troskliwie uprawie. We wszystkich 
zakątkach Shire rozwijały się ich miasta i osady: Hobbiton, Tukon, Michel Delving, Oatbarton, Żabia Łąka i 
tuzin innych, a rozkwit miast szedł w parze z pomyślnym życiem wszystkich hobbitów.  
 
Niewiele można powiedzieć o słynnych hobbitach przed trzynastym wiekiem Trzeciej Ery Słońca, do tego 
bowiem czasu rasa ta była prawie całkowicie nie znana Światu. Hobbici mieli oczywiście własne rozumienie 
sławy. W dziejach Shire pierwszymi hobbitami, którzy otrzymali imiona, byli bracia ze szczepu Fallohidów - 
Marko i Blanko; oni to wyprowadzili hobbitów z Bree, by powieść ich przez Most Kamiennych Łuków do Shire. 
Krainę tę przejęli od Dunedainów z Arnoru, którego królowi płacili w zamian niewielką daninę. W roku 1979 
zaginął na północy ostatni król Arnoru, a w Shire ustanowiono urząd thana. Pierwszy tę godność piastował 
Bukka z Moczarów, od którego wywodzili się wszyscy późniejsi thanowie.  
 
Olbrzymem wśród hobbitów był Bandobras Tuk, wysoki na ctery stopy i pięć cali, który dosiadając 
wierzchowca, dzielnie poprowadził swe plemię przeciwko orkom w Bitwie na Zielonych Polach. Powiadają iż 
kijem uśmiercił ich wodza Golfimbula. Ze względu na swą postawną sylwetkę i czyny zyzkał przydomek 
Bullroarer, Ryczący Byk. Innym hobbitem słynącym ze swych czynów w niewielkim kraju Shire był Isengrim 
Tuk, nazwany Isengrimem II, dwudziesty drugi than Shire, budowniczy Wielkich Smajalów w Michel Delving, 
dziad Bandobrasa Tuka. Jednak w sposób właściwy hobbitom najbardzej czczonym bohaterem przed Wojną o 
Pierścień był skromny farmer o nazwisku Tobold Hornblower z Longbottom, który w dwudziestym siudmym 
wieku zaczął pierwszy uprawiać roślinę galenas, nazywaną również fajkowym zielem. Czyn ten przysporzył mu 
chwały i zachwyceni hobbiccy palacze fajek nadali jednej ze szlachetniejszych odmian tej rośliny nazwę Stary 
Toby. 
 
 
 
 
 

Gobliny 

 
 
Mianem goblinów określa się orki, które w Trzeciej Epoce wyemigrowały z północy ku leżącym na południu 
Górom Mglistym i Szarym. Po dziś dzień zamieszkują tamtejsze jaskinie, w których wzorem krasnoludzkich 
mistrzów, wykuły w skale potężne sieci tuneli i komnat. Stolicą jest leżąca na północny-zachód od Mrocznej 
Puszczy, Góra Gundabad, zwana również Wielką Górą. -Do tej pory jednak, ciężko jest stwierdzić, czy gobliny 
wybudowały ów ogromne groty i podziemia same, czy też wykorzystały do tego jeńców czy więźniów. Należy 
bowiem mieć na uwadze, że rasa ta była z natury leniwa, toteż trudno jest ocenić, ile z tych przejść, pieczar, czy 
kopalń wbijających się głęboko we wnętrza gór, zostało wykutych przez same orki. Atoli, potężne tunele 

background image

podlegają ciągłej rozbudowie, ewoluują do postaci wielkich labiryntów, w których tylko gobliny, bądź inne 
okropne stwory zamieszkujące jaskinie, są w stanie odnaleźć właściwą drogę. A gdy już ktoś zabłądzi i nie jest 
goblinem, bądź nie ma stosownego upoważnienia, słowem jest obcy, raczej ma nikłe szanse na ponowne 
ujrzenie świata zewnętrznego. To z racji natury orków, o czym jednak trochę później. - Mentalność stworzeń -
Wracając jednak do tematu, wspomniałem, iż gobliny mieszkają w sąsiedztwie innych stworów. Często zdarza 
się, że jaskinia którą sobie upatrzyły, jest już zajęta przez jakąś istotę. Często o istnieniu takiego "ktosia", 
orientują się dopiero po wydrążeniu wielu mil tuneli. Nie ulega jednak wątpliwości, że albo zostanie on brutalnie 
zabity, albo gobliny zawrą z nim sojusz. Bo czasami zdarza się, że pomimo nienawiści do całego świata, orki 
dogadują się z innymi, równie mrocznymi istotami. Chyba najsłynniejszym przykładem są wilczy jeźdźcy, czyli 
po prostu orki dosiadające wargów. Ze względu na podobne poczucie przynależności do świata obu ras, mroczne 
wilki doszły do porozumienia z goblinami, by wspólnie napadać wioski ludzkie, posiadłości elfie, czy 
podróżników przemierzających Mroczną Puszczę. Należy pamiętać, że wynikające z tego obustronne korzyści, 
są ekwiwalentną zapłatą za trudy walki. Toteż sojusz pomiędzy bestiami prawdopodobnie będzie się tylko 
pogłębiał. -Zainteresowania oraz Savoir - vivre, czyli coś o zachowaniu tych stworzeń. -Z powyższego 
fragmentu wynika, że gobliny były bezwzględnymi, okrutnymi i przewrotnymi bestiami. Wśród fali epitetów, 
uwłaczających ich godności, trudno jest znaleźć jakiekolwiek superlatywy. Wynika to z nienawiści do 
wszystkich istot cieszących się z ładu i szczęścia. Można zaryzykować stwierdzenie, iż gobliny wszystkich 
traktowały z równą arogancją i antypatią. Pomimo sporadycznych przypadków umów pomiędzy orkami a 
krasnoludami, czy wargami, stworzenia te raczej wolały walczyć niż dyskutować. A trzeba wiedzieć, iż posiadali 
szeroką gamę oręża. Zaczynając od młotów, kilofów potrzebnych im do pracy, poprzez miecze i sztylety, a 
kończąc na wykrzywionych szablach i ogromnych toporach. Zwłaszcza tę ostatnią broń cenili sobie bardzo. 
Znamienny dla goblina jest topór i to najlepiej żeby dodatkowo pokryty był warstwą świeżej krwi, która sączy 
się z ciała jakiegoś "podłego elfa". Mroczna natura tych stworów objawia się również w innej dziedzinie, a 
mianowicie w technologii. Pomimo iż gobliny uważa się za bezmyślne maszyny górnicze, to jednak nie można 
zaprzeczyć artyzmu, jaki osiągnęli w dziedzinach mechanizmów oraz wybuchów. Krążą pogłoski, że są 
twórcami urządzeń służących masowej destrukcji (możliwe że chodzi również o bomby - ale nie mam co do tego 
pewności), które wykorzystywane były, jak nie trudno się zresztą domyśleć, do efektywnego mordowania jak 
największej ilości istot. Możliwe, że jest to kolejny dowód na leniwość orków. W każdym bądź razie, należy w 
tym miejscu stwierdzić, że gobliny nie są tak apatyczne jak ich sąsiedzi z północy. Pomimo że są równie 
nieczułe, to jednak potrafiły znaleźć sobie jakieś bardziej ambitne zainteresowania. - Uzewnętrznienie cech 
wewnętrznych (wygląd, zmysły itp.) Należy wiedzieć, że istoty te nie są jedynie złośliwymi chochlikami z 
dziecinnych powieści o rycerzach i zamkach (jak to zasugerowane jest przez angielskie tłumaczenie wyrazu 
"goblin" zawarte w co niektórych słownikach - vide Collins) // chociaż można by polemizować, czy owe 
tłumaczenie przybrało stosowną formę //. Są to zaś ogromne, grube oraz niezwykle szpetne istoty. Już sam 
zatrważający wygląd rzutuje na mentalność stworów. Pomimo, iż zazwyczaj są mniejsze od orków 
zamieszkujących inne tereny, to jednak stwierdzenie, że są bardziej łagodne od chociażby ich północnych 
kuzynów, mija się z prawdą. Jeżeli już znajdą ofiarę, będą wytrwale podążać jej tropem. Każdy, kto zmuszony 
był przed nimi uciekać wie, że gobliny potrafią szybko biegać, posiadają doskonały węch, bystry wzrok w 
ciemności. Tak, orki, jako stworzenia stroniące od światła słonecznego, dobrze widzą tylko w mroku, 
ewentualnie przy znikomym świetle księżyca. Dlatego też, ze swoich jaskiń wychodzą wyłącznie nocą, gdyż za 
dnia byliby praktycznie bezbronni. Spytać teraz można...  
 
-A po co opuszczają pieczary?  
Odpowiedź jest zarazem oczywista jak i trywialna. Opuszczają swoje kryjówki po to, by napadać, rabować, bądź 
pielęgnować swoje kontakty z mrocznymi rasami. Wielu podróżników, wędrujących w cieniu gór, wpadło w 
zastawione przez gobliny mordercze zasadzki. Stwory te preferują więc atak z zaskoczenia, jednak gdy dojdzie 
do otwartej walki, będą naprawdę trudnym przeciwnikiem. Pobliskie wioski napadane są przez nie podczas 
nocy, gdy mieszkańcy jeszcze śpią. Najczęściej ludzie bądź inne stworzenia, nie wiedzą nawet co je 
zaatakowało, gdy padają martwi na ziemi. 
 
 
 
 
 
 

Entowie 

 
 
W czasie wojny o Pierścień niezwykłe stworzenia wkroczyły do walki przeciwko orkom i ludzią z Isengardu. 
Pólludzie półdrzewa mieli po 14 stóp wzrostu, a najstarsi z nich zamieszkiwali Śródziemie przez 9 Er Gwiazd i 

background image

Słońca. Panem Entów był Fangorn zwany we wspólnej mowie Drzewcem. Był ogromny i stary, należał bowiem 
do najwyższej i najstarszej rasy Ardy. Pokryty był chropowatą korą, pień przypominał dąb lub buk, ramiona zaś 
niczym gładkie gałęzie, a ręce o 7 palcach powykręcane i szorstkie. -Historie elfów mówią o tym jak w czasie, 
kiedy Varda Królowa Niebios, pozwoliła po raz drugi rozbłysnąć Gwiazdom przebudziły się elfy, a wraz z nimi 
w Wielkich Lasach Ardy, Entowie. Zrodzili się oni bowiem z myśli Yavanny, Królowej Ziemi. Stali się nie tylko 
pasterzami lecz także strażnikami drzew. W czasie swego przebudzenia Entowie nie znali mowy, dopiero elfy 
nauczyły ich tej sztuki w której póxniej tak się rozmiłowali. Pokochali również nauke innych języków nawet 
ludzkiego. Najlepiej jednak mówili w swoim własnym języku, którego nikt prócz nich nie umiał dostatecznie 
zgłębić. Choć kochali mowe i zwoływali wielkie zebrania zwane Entowymi Naradami, to na prawde byli 
samotnikami, żyjącymi zdala od siebie. Jako iż były to stworzenia żywe to musieli także pić i jeść. O ile jedzenie 
było najczęściej trawą to picie było specjalnym magicznym napojem. Tak też wieldi Entowie swój żywot, wokół 
gdy inne rasy rodziły się i umierały, oni ciągle stali na straży, żyjąc własnym życiem. Entowie byli ludem 
spokojnym. Dopiero gdy pojawiły się Orki i zaczęły wycinać drzewa, Entowie zawrzeli gniewem. Również 
krasnoludy nie przepadały za nimi, gdyż nosili topór i wycinali drzewa.  
 
W Erach Gwiazd entowie dzielili się na przedstawicieli tak męskiej jak i żenśkiej płci. Jednak w Erach Słońca 
entowe żony rozmiłowały się w otwartych przestrzeniach gdzie mogły opiekować się pomniejszymi drzewami. 
Z czasem jednak drzewa zostały zniszczone a wraz z nimi musiały odejść żony Entów. Była w śród nich żona 
Drzewca, Fimbrethil, zwana Gałęzinką Lekkonóżką. Nikt nie wie gdzie powędrowały, jedni mówią że na 
Wschód inni że na Południe. Choć entowie nie umierali jak starzejący się ludzie, stali się rasą podupadłą. Nie 
byli zbyt liczni, wielu także zginęło z rąk ludzi bądź orków, od miecza i ognia. -Entowie żyjąc w Śródziemiu, 
raczej nie dawali o sobie zbytnio znać. Dopiero gdy nastała Trzecia Era i, gdy walka o Pierścień spowodowała iż 
słudzy Sarumana zaczeli wyniszczać drzewa z pobliskiego lasu Fangorn, Entowie włączyli się do walki. 
Wyruszli w strone Isengardu wraz z Huornami. W szybkim czasie doszczętnei zniszczyli Isengard, a potęge 
Sarumana doszczętnie złamali. W późniejszych czasach jeszcze raz Entowie włączyli się do walki w Bitwie o 
Rogaty Gród, gdzie natarli niby olbrzymi las niszcząć armie Sarumana. -Po zakończeniu Wojny o Pierścień 
entowie wrócili do swych domów, wciąż niedołężniając. Panowało nawet przekonanie iż Czwarta Era była ich 
ostatnią... 
 
 
 
 

Elfy 

 
 
Elfy są pięknymi stworzeniami. Pasjonują, intrygują. Są tak tajemnicze i niedostępne, że każdy pragnie chociaż 
raz je zobaczyć. Istnieje wiele legend o pochodzeniu i życiu elfów. Oto jedna z nich.  
 
Elfy są inaczej zwane Pierworodnymi. Zrodziły się, jak podaje legenda nad jezuiorem Kuivien, które znajduje 
się gdzieś na wschodzie Śródziemia. Ze snu zbudziła ich Eru. Pierwszą rzeczą jaką ujrzeli były gwiazdy, a 
pierwszym dźwiękiem, który usłyszeli był szum wody. Przez bardzo długi czas mieszkali nad wodą, gdzie nikt 
nie wiedział o ich istnieniu. Sami nazywali siebie Quendi (mówiący głosami). Dopiero po wielu latach 
mieszkańcy Śródziemia zauważyli, że Pierworodni pojawili się na świecie. Tego wielkiego czynu dokonał 
całkiem przypadkiem Orome, jadąc na swym koniu. Jego wierzchowiec zatrzymał się w pewnej chwili, a nasz 
bohater ujrzał elfy, a jak ich później nazwał-Eldarów, Orome wrócił do swej krainy Valinor i jej mieszkańcom 
opowiedział o swoim spotkaniu. Mieszkańcy zapragnęli mieć elfy przy sobie i postanowili je sprowadzić na swą 
ziemię. Pierworodni przyjęli początkowo niechętnie to zaproszenie. Orome więc zabrał trzech z nich 
(Inwego,Finwego i Elwego) do swej osady, aby ci po powrocie opowiedzieli innym elfomo tamtym lądzie. Po 
powrocie tych trzech nastąpił pierwszy podział elfów. Pójścia za Oromem odmówiła dość spora część elfów, ci 
nazywani byli później Avarimi (Niechętnymi). Z pozostałych, chętnych do pójścia za Oromem, utworzono trzy 
hufce. Pierwszym, który był dowodzony przez Ingwe, który poprowadził swych podwładnych do osady ludzi i 
tam pozostał już na zawsze. Lud jego to Vanyarowie (Elfy Piękne). Ich nazwa pochodzi od kraju, w którym 
zamieszkali. Kolejny hufiec tworzyli Noldorowie, a przewodził im Finwe. Ci pozyskali sobie łaskę szczególnie 
Aulego. Ostatni hufiec stanowili Teleri, a przewodzili im Elwe i jego brat Olwe. Nigdy nie byli zdecydowani czy 
pozostać w Śródziemiu, czy pójść do Valinoru. Ociągali się w drodze. Wiele lat upłynęło, a niektórzy z tych co 
poszli za Oromem, wrócili jeszcze później do Śródziemia. Ale to już inna historia. Elfy zostały stworzone i będą 
żyć po wsze czasy. Tak wyglądał pierwszy podział elfów. Elfy dzieliły dzieliły się później jeszcze przez całe 
wieki. Dzięki temu powstało bardzo wiele szczepów, m.in.: Elfy Złote, Elfy Księżycowe, Elfy Dzikie, Elfy 
Morskie, Mroczne Elfy (Drowy) zwane także Czarnymi Elfami, Elfy Ciemności oraz Ciemne Elfy. O tych o 
mrocznym usposobieniu przeczytacie dalej.  

background image

 
Elfy są nieco niższe i szczuplejsze od ludzi. Przeciętnie mierzą 180 centymetrów wzrostu, choć ważą 
jednocześnie około 70 kilogramów. Mają smukłą, proporcjonalną budowę ciała. Twarze mają piękne i delikatne. 
Rysy ich twarzy są idealnie symetryczne, najczęściej bez najmniejszej skazy. Kolor skóry zależy od szczepu i 
rejonu zamieszkania, ale do najczęściej występujących należy biały, różowy, brązowy (jak od opalenizny) i 
kruczoczarny. Istnieją również elfy o skórze bladozielonej bądź w perłowym, opalizującym odcieniu, zwanym 
także cetharel, jest ich jednak niewiele. Przedstawiciele tej rasy są praktycznie pozbawieni owłosienia; rośnie 
ono tylko na ich głowach (włosy są bujne i gęste) i twarzach. Ich włosy, oprócz białego, blond, brązowego i 
czarnego, często przybierają inne, bardziej egzotyczne barwy: są fioletowe, niebieskie i w różnych odcieniach 
metalu. Bardzo rzadko spotyka się brodate elfy. Elfy mają podłużne,spiczasto zakończone uszy. Poruszające się 
na długich smukłych nogach elfy cechuje niezrównany wdzięk i delikatność, za które niestety przyszło im 
zapłacić zwiększoną wrażliwością na obrażenia. Ich język jest melodyjny. Często uważa się je za lekkomyślne i 
oddalone od innych ras. Elfy interesuje piękno natury, taniec, zabawa, śpiewy i inne tym podobne rzeczy. 
Posiadają wyrafinowane poczucie humoru i takież same pieśni oraz poezję. Posiadają naturalną odporność na 
zauroczenia i magię usypiającą. Dięki infrawizji widzą w ciemności, a ponad to lepiej niż inne rasy posługują się 
długimi mieczami i łukami. Żyją w małych wspólnotach. Ich osady są zazwyczaj znacznie mniejsze od osad 
innych ras. Czasami zamieszkują w osiedlach ludzi lub krasnoludów, ale tu rzadziej. Elfy wolą żyć z daleka od 
cywilizacji. W odległych miejscach budują swe domy i inne konstrukcje z żywych roślin i dążą do zjednoczenia 
swych siedzib z naturalnym otoczeniem.  
 

Leśne elfy 

 
 
Jest to odmiana elfów, zamieszkująca tereny Mrocznej Puszczy, a dokładniej jaskinie leżące w górach nad Leśną 
Rzeką, po wschodniej stronie lasu. O ich ustroju powiedzieć można tyle, że na czele stoi Wielki Król Elfów, 
rezydujący w Pałacu Króla. Ów pałac jest ogromną grotą, która elfom służy za dom, skarbiec, fortecę jak i 
więzienie. Cele znajdują się na najniższych piętrach, gdyż warto widzieć, że grota ta głęboko wbija się we 
wnętrze góry. Każdy kto został przez leśne elfy schwytany, ma nikłe szanse na ucieczkę z tego miejsca. Prędzej 
może liczyć na to, że elfy postanowią go uwolnić. To dlatego, że wszystkie przejścia, drzwi i otwory, zostały 
nasycone magią w ten sposób, by chronić elfy przed nieproszonymi gośćmi z zewnątrz i vice versa. -Pomimo 
tego co się powszechnie mówi, leśne elfy nie są złe. Te pomówienia są jedynie wynikiem nieufności do obcych. 
Gdy już ktoś zostanie uwięziony w twierdzy, elfy obchodzą się z nim bardzo łagodnie. Więzień zawsze 
otrzymuje odpowiednią ilość pożywienia oraz picia, wedle woli. Leśne Elfy żyją w półmroku, odbywając w 
Mrocznej Puszczy nocne uczty. Lubią ponadto polować i przechadzać się po lesie, a czynią to jedynie przy 
świetle księżyca (głównie ze względu na ludzi, których starają się unikać). -Król Elfów, podobnie zresztą jak 
jego poddani, lubuje się we wszelkiego rodzaju ucztach (co jest zresztą znamienne dla większości elfów). Toteż 
nie stronią od różnego rodzaju napitków, szczególnie dobrego wina. A sprowadzają je od swoich krewniaków z 
odległych krajów na południu, bądź od ludzi. Jednym z ich ulubionych napojów jest Dorwinion, bardzo mocne 
wino, przeznaczone głównie na uczty. Rozkoszują się również jedzeniem, pieśniami, poezją. Jeżeli zaś chodzi o 
twórczość, to pomimo niezaprzeczalnego artyzmu, nie może się ona równać z kunsztem artystycznym innych 
elfów. Mimo wszystko, podczas licznych biesiad, dają upust swojej radości, czego wyrazem są ich zadowolone i 
rozpromienione miny. W rękach trzymają puchary, a ich głowy zdobione są kwiatami i drogimi kamieniami. Po 
całym lesie roznosi się czysta i piękna nuta, która znacząco zmieniała posępny wyraz Mrocznej Puszczy.  
 
Leśne elfy, z reguły jednakowo traktują wszystkie istoty. Jedynymi wyjątkami są olbrzymie pająki, których 
szczerze nienawidzą. Popadły za to w konflikt z niektórymi krasnoludzkimi rodami. Dotyczył on współpracy 
pomiędzy obiema rasami. Krasnoludy, w zamian za zapłatę obrabiały złoto i srebro dla wielkiego Króla Elfów. 
Gdy jednak skrzaty nie otrzymały ekwiwalentnej zapłaty, okradły elfi skarbiec. Tak czy owak, mieszkańcy 
Puszczy dość nieprzychylnie patrzą od tego czasu na krasnoludy, niezależnie czy to członkowie rodów z którymi 
się pokłóciły, czy też inne, nie mające ze sprawą nic wspólnego. Całe to zamieszanie wynika z dążenia leśnych 
elfów do pomnożenia swoich i tak dużych już skarbów. Chcą oni dorównać starodawnym bogactwom wielkich 
elfów. Trudno jest jednak ocenić, skąd zdobyli tyle klejnotów i złota, skoro leśne elfy nie handlują, nie uprawiają 
nawet ziemi, ani nie pracują w kopalniach. Widocznie znalazły jakiś inny sposób by posiąść taki majątek. 
Skończmy jednak rozwodzenie się nad tym tematem, a poruszmy może zagadnienie, jak tego wszystkiego 
pilnują? Wcześniej wspomniałem o licznych czarach rzuconych na pałac. Jednak nawet magia nie byłaby w 
stanie powstrzymać chociażby goblinów, które wyruszyłyby z zamysłem zdobycia elfiej twierdzy. Otóż, leśne 
elfy są doskonałymi wojownikami i tropicielami. Ich słuch jest ostry, a przyzwyczajone do mroku oczy, 
pozwalają spostrzec nawet najmniejszy ruch gałązek targanych wiatrem. Ich bronią są łuki, z doskonale 
wyważonymi strzałami. Pozwalają one elfom, na strącenie ptaka w locie. Toteż lepiej jest nie doprowadzać, o ile 

background image

to możliwe, do niesnasek z tymi istotami.  
 

Mroczne elfy 

 
 
Ciemne Elfy Są to kuzyni elfiej rasy. Ciemnego Elfa rozróżnia jedynie czarny kolor skóry. Ta rasa postanowiła 
odłączyć się od innych ras, gdyż w całej elfiej społeczności, były traktowane jak odmieńcy. Z tego powodu 
odłączyły się od plemion elfów z powierzchni i zamieszkali pod powierzchnią Dragonii. Czerpiąc swą nienawiść 
z prześladowań przez elfy z powierzchni, stały się złym narodem. Służą jako najemnicy lub napadają osady 
swych leśnych kuzynów. Mają skórę czarną jak noc, włosy posiadają różną barwę. Wyglądem przypominają 
elfy, które żyją na powierzchni. Podobnie jak inne elfy posiadają zdolność infrawizji.  
 
Elfy Ciemności zwane inaczej Moriquendi są elfami z plemienia Telerich. Nazwa wzięła się stąd, że nigdy nie 
widzieli światła Dwóch Drzew i nigdy nie byli w Valinorze. To plemię żyło zawsze w Śródziemiu i od początku 
swego istnienia zmagało się z uciążliwościami takiego życia. Część z nich żyła na północy pod szarym niebem i 
wśród mgieł w okolicy jeziora Mithrim i nazywano ich Elfami Szarymi bądź Elfami Półmroku (Sindarowie). 
Nazwa ta może pochodzić od imienia Elwego Szarego Płaszcza uznawanego za najwyższego króla całej tej 
krainy. Druga część to Elfy Zielone- -te, które wybrały życie w lasach. Rasa Elfów Ciemności jest odporna i 
silna fizycznie. jako że jest rasą zahartowaną w walce z Siłami Ciemności. Elfy te dobrze walczą wręcz i są 
bardzo zwinne. Budową ciała prawie nie różnią się od swoich elfich kuzynów. 
 
 
 
 
 
 
 

Ludzie 

 
 
Ludzie to druga rasa stworzona przez Iluvatura. Wraz ze słońcem przebudziła się do życia. Tak jak elfy pojawiły 
się wraz z Drugim rozbłyśnięciem gwiazd, tak ludzie przybyli z Pierwszym wschodem Słońca. -Ludzie po raz 
pierwszy ujrzeli światło Słońca na Ziemi u wsch krańców Śródziemia. W przeciwieństwie do elfów ludzie byli 
śmiertelni i krótkowieczni, nie potrafili niczym dorównać elfom. Była to rasa słaba, łatwo ulegająca zarazom 
oraz chorobą. Z tego też powodu elfy zwały ich Engwarami, Chorowitymi. Ponieważ Valarowie nie zapuszczali 
się na wschód, dlatego Elfy Ciemności nauczyły z litości wszystkiego co ludzie byli wstanie się nauczyć. Choć 
ludzie byli śmiertelni to rozmnażali się wyjątkowo szybko, wkrótce też opanowali wszystkie wschodznie krainy. 
Wkońcu i Morgoth dowiedział się o Wschodzie i o Ludziach tam mieszkających. Pojawił wię c się nad owymi 
krainami w postaci cienia niby wielkiej ręki rozciągniętej nad rasą ludzką. Powiadają że rasa ta łatwo naginała 
się do jego woli.  
 
Niektórzy - najszlachetniejsi - umkneli przed złem. Rozpierzchli się na zachód i połnoc szukając wolnych ziem 
od ręki Morgotha. W końcu dotarli do Beleriandu, gdzie zyły elfy z rodu Noldorów. Elfom tym ludzie oddali 
hołd oraz ofiarowali swoją służbe. Noldorowie przyjęli hołd owych ludzi i nauczyli ich wielu pożytecznych 
rzeczy. W swym języku zwali ich Atani, Następcy lecz wkrótce gdy zaczął przeważać język sindarin, nazwano 
ich Edainami, Drugim Ludem. Jak powiada Quenta Silmarillion, Edainowie podzielili się na trzy rody - Ród 
Beora, Ród Haladina oraz Ród Hadora.  
 
Gdy skończyła się Pierwsza Era Słońca i Morgoth został ciśnięty w otchłań, ziemie Beleriandu pochłoneło 
Morze. Edainowie, którzy przeżyli ową ere, podzieli się. Część poszła w Doline Anduiny a część wraz z elfami 
udała się na południe. Dostali oni d Valarów ląd na Morzu, położony między Krainami Nieśmiertelnymi a 
Śródziemiem. Ludzie, którzy powędrowali na południe wraz z elfami zwali się Dunedainami, ludźmi z 
Westernesse, ich bowiem wyspa nazywała się Westernesse, w języku elfów Numenor. W drugiej Erze Słońca 
Dunedainowie stali się wielką morską potęgą. Lecz Sauron otruł ich serca i sprawił iż wypowiedzili wojne 
Valarom. W wojnie tej sami ulegli zagładzie, a Numenor pogrążył się w Morzu. Choć większość z 
Numenoryjczyków zgineła, część zdołała uratować się wraz z później nazwanymi ludźmi zwanymi Czarnymi 
Numenoryjczykami. Była to potężna rasa służąca jednak złu. Najszlachetniejsi z Numenoryjczyków powrócili 

background image

do Śródziemia na dziewięciu okrętach. Ich władcą był Elendil Smukły a jego dwaj synowie zwali się Isildur i 
Anarion. Założyli oni dwa królestwa. Królestwo gdzie rzaził Elednil nosiło nazwe Arnor, zaś Królestwo którym 
władali dwaj synowie nosiło nazwe Gondor.  
 
Wkrótce potęga Saurona w Mordorze znów wzrosła. Zawiązał się Ostatni Sojusz Elfów i Ludzi, którzy połączyli 
armie elfów i Dunedainów. Ludzi do boju poprowadził Elednil zaś elfy Gil-galad. U czarnej bramy stoczono 
straszliwą bitwe. W końcu sforsowano Brame Mordor u i rozpoczeło się oblężenie Czarnej Wieży które trwało 7 
lat, aż wreszcie twierdza padła. W walce tej jednak polegli Gil-galad, Elednil i Anarion, a spośród władców 
Dunedainów przeżył jedynie Isildur. On to właśnie odciął Pierścień z ręki Saurona. Tak rozpoczęła się Trzecia 
Era, która choć zaczęła się zwycięstwem to miała skończyć się klęską. Wszakże Sauron stracił Pierścień lecz 
Isildur nie zniszczył go. Wkońcu Orkowie zabili Isildura a Pierścień zaginął na długie lata.  
 
Po bitwie wielu ocalałych Dunedainów wróciło do Królestw. Przez jakiś czas rosły one w siłe lecz zło nie spało. 
Na wschodzie Gondor atakowali Balkowie, z południa zaś Czarni Numenoryjczycy wspomagani przez 
Haradrimów. Jednak Gondorczycy byli dość silni by odeprzeć atak. Na północy niedaleko Arnoru zaś rosło w 
siłe królestwo Angmaru rządzone przez złego Czarnoksiężnika-Króla, który zgromadził armie orków i innych 
niegodziwych stworzeń. Wypowiedział on wojne Północnemu Królestwu Arnoru i spustoszył jego ziemie. I choć 
w końcu Gondorczycy pokonali złe królestwo Angmaru, Arnor przestał istnieć, a niedobitki wędrowały po 
opustoszałych zmieniach. Ludzi tych zwano Strażnikami Północy.  
 
Sauron jednak nie poprzestał na wojnach. Z Mordoru wyszły Nazgule które zdobyły Gondorską twierdze Minas 
Ithil którą odtąd zwano Minas Morgul. W tym czasie Gondor zyskał sprzymierzeńców - przybyli mu bowiem z 
pomocą jeźdzcy zwani Roh irrianami. Zbliżało się także zjednoczenie Dunedainów z rozproszonych królestw 
Śródziemia. Jak bowiem mówi Czerwona Księga Marchi Zachodniej, choć królestwo Anroru zostało rozbite, 
przetrwał orawy następca tronu, podczas gdy nietkniętym królestwem Gondoru władał już nie król, lecz 
namiestnicy. Pod koniec Ery rozpoczeła się wojna o Pierścień. Odnaleziono i zniszczono go, do Dunedainów zaś 
powrócił prawowity król - Aragorn, syn Arathorna, zwany Elessarem, spadkobierca Isildura. W tych czasach 
także po raz ostatni złączyła się krew królewskiego rodu z krwią elfów, Aragorn poślubił Arwenę Undomiel, 
córkę Erlonda z Rivendell. Król Elessar okazał się silnym i mądrym władcą nie bojącym się niczego ani nikogo. 
Tak oto do końca Czwartej Ery Słońca w zachodnich krajach zapanował pokój i trwał jeszcze wiele lat dzięki 
mądrości Aragorna jak i jego synów. 
 
 
 
 

Apopis - egipski smok

  

 
Dla starożytnych Egipcjan, był odpowiednikiem sił i mocy jakie w późniejszych tysiącleciach przypisywano 
mitycznym smokom. Niewykluczone, że pierwowzorem węża Apopisa był dla Egipcjan pyton, potężny wąż 
dusiciel, spotykany dziś na obszarze sudańskich błot w rejonie Bahr el-Ghazal, lecz w czasach prehistorycznych 
występujący w bagniskach Delty. O walkach "harpunników", wojowników Re (bóstwo słoneczne) dowodzonych 
przez Horusa (bóstwo nieboskłonu), przeciw Apopisowi oraz jego zwolennikom, opowiada Księga Apopisa 
(część Księgi Podziemia). Z tekstów wyrytych na ścianach świątyni w Edfu dowiadujemy się, że owi harpunnicy 
to łowcy hipopotamów uzbrojeni właśnie w harpuny. Zwano ich także mesantiu. Po serii bitew, które toczyli od 
Delty po Nubię, Horus przeszył smoka-węża oszczepem.  
Apopis, którego znajdujemy potem w zaświatach, symbolizuje siły zła. Zamieszkuje on krainę umarłych, gdzie 
czatuje na nieostrożne dusze. Zwraca się zawsze przeciwko bogu Re, ilekroć przemierza on w swojej barce 
nocne rejony podziemi, gdzie panuje Apopis, tylekroć natyka się na węża-olbrzyma. Jednak łódz solarna Re 
pilotowana jest przez ryby, które ostrzegają o obecności potwora. Rozdział XXIX Księgi Umarłych opowiada o 
walkach bogów z Apopisem, kończących się stale okrzykiem: "Zaiste Re zwyciężył Apopisa!".Chociaż jeszcze 
w Księdze Apopisa do falangi Re należał również Set (bóstwo Południa), późniejsze rozważania czynią z niego 
przeciwnika, wroga światłości i utożsamiają go z wężem Apopisem, symbolem złych mocy.  
 
 

Smoki w mitologii germańskiej  

 
Smok - pierwotna nazwa germańska nieznana, formy: ang. dragon, niem. Drache, mają źródło w łacińskim 
draco, draconis ? wąż, smok; w stylistyce zachowała się natomiast nazwa węża (w domyśle smoka) - orm, np, 
Midgarsorm.  
Potwory, które do demonologii trafiły z mitologii w niemalże niezmienionej formie: potrafiły latać, ziały ogniem 
lub duszącymi oparami, zbierały skarby, by potem ich pilnować, znały mowę zwierząt (ten, kto napił się ich 
krwi, osiągał tę samą umiejętność), były podstępne, nie dotrzymywały słowa. Znały się na magii.Stoor jest 

background image

demonologiczną hipostazą znanego z mitologii Jormunganda lub Nidhogga. Przedstawiono go jako 
gigantycznego morskiego węża-skoma, który, wynurzając się z wody, zatapiał ogromne połacie lądu. Jedynym 
sposobem przebłagania Stoora było składanie mu w darze dziewic. Miejscowy król ? a jego córkę też miano 
ofiarować ? obiecał następstwo tronu, królewnę i magiczny miecz Odyna temu, kto zabije potwora. Wyczyn 
powiódł się bohaterowi o imieniu Assipatle, który nakarmił Stoora płonącym torfem.  
Dalsza część legendy jednoznacznie wskazuje, że terenem jej powstania była Norwegia lub wyspy północnej 
części Szkocji. Umierający potwór stracił zęby, które wpadły do morza, tworząc łańcuchy Orkadów, Wysp 
Owczych i Szetlandów. Z ciała smoka utworzyła się Islandia, znana z wybuchów wulkanów (efekt ciągle 
wrzącego ognia w ciele Stoora). Ostatnim uderzeniem ogona wąż oddzielił Norwegię od północnej Danii.  
 

Zygfryd - pogromca smoków  

 
W mitologii germańskiej oprócz Stoora wymienić można także smoka Fafnira.  
Oto podanie, które przetrwało do naszych czasów:  
Sławny Zygfryd oparł ostrze swego miecza na brodzie Kuperana, następnie powiódł je w dół, aż do gardła. 
Kuperan król Olbrzymów zacharczał, łapiąc z trudem oddech. Złowieszczy wyraz twarzy Zygfryda nie wróżył 
nic dobrego.  
- Otwieraj zaczarowaną jaskinie albo czeka cię śmierć - stanowczo rzekł Zygfryd - Do ciebie zależy wybór.  
Kuperan w istocie nie miał żadnedo wyboru. Nie chciał umierać, tym bardziej w obecności Eugleina, króla 
Karłów. Ten cały czas bacznie mu się przyglądał z nieskrywanym rozbzbawieniem. Karły i Olbrzymy darzyły 
się wzajemnie nieodpartą nienawiścią.  
- Pozwól mi wstać. Wezmę klucz do jaskini - Kuperan był całkowicie na łasce wojownika. Zygfryd cofnął 
ostrze, upokorzony gigant podniósł się powoli.  
- Co za hańba! - mamrotał do siebie - jeśli nie uda mi się zemścić, na zawsze stanę się pośmiewiskiem dla tych 
kurdupli. Klucz, który posiadał był jedynym otwierającym zaczarowaną jaskinie. W grocie smok Fafnir strzegł 
najwspanialszego na ziemi skarbu.  
A był Fafnir olbrzymim potworem, ale dawno temu był zwykłym kowalem. Po tym jak zabił swego ojca 
Reidmara i zagarnął jego skarby, zmienił się w smoka.  
Kryształy, złoto, srebro i inne klejnoty wytwarzane były przez pracowite karły. Jeżeli teraz Kuperan wpuściłby 
Zygfryda i Eugleina do jaskini, Karły odzyskały by swoje kosztowności. Niestety, jasnowłosy wojownik okazał 
się znacznie silniejszy niż olbrzym przypuszczał. Pokonany w walce, zmuszony został do uległości. Niewielką 
pociechą było, że Zygfryd, syn króla Zygmunta, znany był jako znakomity wojownik i wielki pogromca 
smoków. Władca Olbrzymów nie dopuszczał do siebie myśli, że mógłby być pokonany przez kogokolwiek. 
Sięgając z niechęcią do skrytki po klucz, gorączkowo myślał nad sposobem zemsty.  
- Ten wojownik jst wielkim bohaterem, lecz jak każdy człowiek musi mieć jekiś słaby punkt - rozmyślał. I 
przypomnał sobie, że kiedy Zygfryd zabił swego pierwszego smoka, zjadł jego mięso. W rezultacie smocza 
łuska porosła jego ciało, pokrywając je żelaznym pancerzem. Pozostało jednak jedno miejsce między łopatkami, 
które tak, jak u smoków w miejscu skrzydeł nie pokryte było łuską.  
- Tam właśnie powinienem go ugodzić - postanowił gigant wiodąc Zygfryda i Eugleina do zaczarowanej jaskini. 
Wojownik postępował za olbrzymem bacznie go obserwując, podczas gdy Euglein cały czas opowiadał o 
skarbach ukrytych w jaskini.  
- My Karły rzuciliśmy klątwę. Ktokolwiek zabierze nasze złoto musi umrzeć. Lecz i my będziemy mieć 
poważny problem do rozwiązania.  
 
 

Legenda o Świętym Jerzym

  

 
Jednym z najbardziej znanych smoków jest ten z legendy o św. Jerzym, mający mieszkać w pobliżu miasta 
Silane w północnej Afryce. Początkowo zadowalał się owcami, później zaczął się domagać ofiar z ludzi, a 
wreszcie zachciało mu się delikatnego mięsa młodych dziewic. Przez jakiś czas miastem rządziła loteria, 
dziewice ciągnęły losy i jedna po drugiej szły na rzeź. Fatalny los przypadł wreszcie córce królewskiej. Władca 
błagał poddanych o wyrozumiałość, oni jednak - i jak się miało okazać na szczęście twardo egzekwowali 
warunki umowy.  
Królewnę odprowadzono do jaskini potwora, i wtedy wreszcie Bóg zesłał biednym ludziom wybawienie w 
postaci św. Jerzego z Liddy. Święty jechał właśnie do cesarza Dioklecjana prosić go, aby nie prześladował 
chrześcijan. Na widok bestii uczynił mieczem znak krzyża i pogalopował prosto na nią. Poraniony i wystraszony 
smok dał się zaprowadzić na pasku do miasta, gdzie święty obciął mu łeb. Mieszkańcy Silene przekonawszy się 
naocznie o potędze Boga chrześcijan, jak jeden mąż odrzucili pogaństwo. Co ciekawe, tak się stało, że niedaleko 
znacznie wcześniej, zabito już innego smoka w bardzo podobnych okolicznościach. Bohaterami tego 
wydarzenia, znanego z mitologii greckiej, byli Perseusz i Andromeda.  
Smoki Wschodu  
Odwrotnie niż w Europie, w Chinach smok jest wcieleniem łagodności i dobroci. Sprawia to oczywiście, że 

background image

także chińskie opowieści o smokach są zupełnie odmienne od europejskich. Jakie są jednak przyczyny, dla 
których to dziwne stworzenie owładnęło ludzką wyobraźnią? Zachód uczynił ze smoka symbol złych, 
nieokiełznanych i niszczycielskich sił natury, Wschód posłużył się nim aby zobrazować jej życiodajne i twórcze 
aspekty. Zarówno jedna jak i druga strona zjawisk naturalnych pozostaje równie niepojęta i tajemnicza w swej 
istocie, przez co dostarcza podatnego materiału do wszystkich ujęć o charakterze symbolicznym. Tak jak 
bogowie powstali z połączenia różnych cech ludzkich i zwierzęcych, które miały wyobrażać ich naturalną 
potęgę, tak samo smoki skomponowano z elementów zaczerpniętych od rozmaitych realnie istniejących 
stworzeń. Podobnie jak w różnych kulturach przypisywano im rozmaity charakter, zależnie od lokalnych 
warunków, tak samo ich obraz tworzono z rysów zwierząt mających największe w danym miejscu na ziemi 
znaczenie. W Indiach smoki przypominają słonie, w Chinach jelenie, w Europie - gdzie mitologia smoka wiąże 
się i miesza z mitologią węża - gady.  
Liczne smoki chińskie nigdy nie spowodowały tragicznych kłopotów. Nie porywały dziewic, nie pożerały 
dzieci, nie walczyły z rycerzami. Nie trzeba było ich zabijać, zjadać ich serc, ani pić krwi. W przeciwieństwie do 
smoków europejskich, były uroczymi stworzeniami przynoszącymi ze sobą dostatek i powodzenie. Napotykano 
je w rzekach, jeziowach i nawet - pomniejszone dzięki magicznym zabiegom ? w kroplach deszczu. Podobnie 
jak inne życzliwe ludziom stworzenia mitologii chińskiej ? żółwie, feniksy, czy jednorożce - smoki uwielbiały 
wylegiwać się w słońcu. Nie były drapieżne, no w najgorszym razie zdarzało im się przekąsić jakąś nieostrożną 
jaskółkę, która w pogoni za muchą sama wpadła im do paszczy. Przypisywano im opracowanie wyjątkowo 
humanitarnego chińskiego kodeksu karnego. Szczególną cześć oddawano smokom za czasów dynastji Ching, w 
latach 1644-1912, kiedy cesarze podróżowali łodziami w kształcie smoków, siedzieli na tronach w kształcie 
smoków, jedli przy stołach w kształcie smoków i spali w łożach... w tym samym kształcie.Upodobanie jakie 
żywili do smoków Chińczycy jest wyraźnie widoczne w poniższej definicji, pochodzącej z encyklopedii 
ułożonej około 1660 roku: ?Smok jest największym spośród stworzeń pokrytych łuską. Ze łba przypomina 
wielbłąda, z rogów - jelenia, z oczu - zająca, z uszu - byka, z szyi - węża, z korpusu żabę, z łusek karpia, z 
pazurów - orła, z łap tygrysa. Ma 81 łusek, co jak 9 pomnożone przez 9 jest wyjątkowo szczęśliwą liczbą, jego 
głos przypomina dźwięk gongu. (...) Jego oddech ma postać obłoczków, które czasem przemieniają się w deszcz, 
czasem zaś w ogień. (...) Kocha piękne klejnoty i jadeit. Ubóstwia jaskółcze mięso, lęka się żelaza, rośliny 
mong, stonóg, liści Chluby Indii i jedwabiu ufarbowanego na pięć różnych barw. Pragnąc deszczu należy mu 
złożyć w ofierze jaskółkę, kiedy chce się powstrzymać powódź - żelazo, pobudzić go można za pomocą rośliny 
mong".  
Pomimo, że mieli z tych sympatychnych zwierząt wiele pożytku, Chińczycy - zdarzało się - wykorzystywali je w 
kuchni lub aptece. Ze smoka, który spadł do ogrodów pałacowych za panowania cesarza Ho, około roku 100 
p.n.e., ugotowano wyjątkowo smaczną zupę,którą karmiono następnie samego władcę i jego ministrów.  
Jednak nawet na Dalekim Wschodzie zdarzały się smoki złe i drapieżne. Rozzłoszczone potrafiły wypić całą 
wodę w okolicy wywołując suszę. Zdarzało się również, że atakowały swego starego nieprzyjaciela i pożerały 
kawałek lub nawet całą tarczę słoneczną. Zawsze zresztą musiały ją w końcu wypluć. Smoki japońskie w 
większej mierze przypominały swych europejskich krewnych, zdarzało się nawet, że trzeba im było raz na jakiś 
czas złożyć w ofierze dziewicę.  
 
 

Smok - wcielenie zła

  

 
Smoki pojawiły się co najmniej 5000 lat temu, a zasięg ich występowania rozciąga się od Chin po Wyspy 
Brytyjskie. W kulturze europejskiej uważa się je za symbol tryumfu chrześcijaństwa nad siłami nieczystymi. 
Czemu na Dalekim Wschodzie smoki są istotami dobroczynnymi  
 

 
Smoki Śródziemia (w/g J.R.R Tolkiena)  

 
Smoki to najstarsze i zdecydowanie najbardziej przerażające wielkie gady spośród wszystkich złych stworzeń, 
które pojawiły się w Śródziemiu. I choć tu i ówdzie mówi się, że kiedyś świat zamieszkiwało wiele smoków, w 
przekazach zachowały się imiona tylko niewielu z nich. Największym smokiem Dawnych Dni był Ankalogn 
Czarny, ale istniały też inne smoki, których krew była mniej szlachetna, a których tytuły i imiona zostały dawno 
zapomniane. Gady dzieliły się na dwa szczepy: szczep królewski - smoki zionące ogniem i - podrzędny rodzaj -
zimne smoki, których potęga polegała jedynie na sile i wielkości. W zasadzie smoki ogniste były zwierzętami 
wyższej rasy i w związku z tym były groźniejszymi przeciwnikami. Wszystkie smoki były potężnych 
rozmiarów, miały grube łuski, długie spiralnie skręcone ogony, a wiele z nich umiało latać. Wszystkie 
cechowała ogromna siła, ostry dowcip. Były inteligentne, chciwe i okrutne ponad wszelkie wyobrażenie.  
Mówi się, że cały smoczy rodzaj sprowadzony został na złą drogę przez Morgotha Nieprzyjaciela na długo przed 
upływem Dawnych Dni. Nawet jeśli nie było to prawdą, ich wrodzone wady i tak doprowadziły do konfliktu z 
krasnoludami ze Śródziemia, których przywary bardzo przypominały smocze. Krasnoludy w tych odległych 

background image

czasach były jeszcze mniej znane z dobroczynności niż ich potomkowie, a ich bogactwa były niezmierzone 
(same krasnoludy tak to oceniały). Obie rasy walczyły ze sobą o skarby Zwykle jednak smoki wygrywały. 
Smoki miały jeszcze innych wrogów, szczególnie w Pierwszej Erze, kiedy wiele gorszych szczepów służyło 
Władcy Ciemności w wojnach przeciwko ludziom i elfom. Miasto Gondolion należące do Elfów Wysokiego 
Rodu zostało pokonane przez straszliwą armię smoków wspomaganych przez orków. Jadnakże pod koniec ery, 
po śmierci Morgotha, większość tych smoków zginęła; przetrwały jedynie najsilniejsze i najsprytniejsze  
W czacie Trzeciej Ery żyły co najmniej dwa królewskie smoki: Skat z Gór Szarych i Smaug Złoty, który 
zaatakował Samotną Górę w 2770 r. i wyparł krasnoludów z tego królestwa, zagarniając ich bogactwo. Smaug i 
Skat zginęły z rąk ludzi, pomiędzy którymi rozpoczęły się kłótnie o podział zdobytego łupu - znane skutki 
odnalezienia smoczego skarbu.maug Złoty, jeden z największych smoków Śródziemia w Trzeciej Erze. Była to 
wspaniała, sprytna bestia o znakomitym pochodzeniu. Pierwsze pojawienie się Smauga zanotowane w kronikach 
tej ery miało miejsce w 2770, kiedy to przyleciał z północy, zionąc ogniem, by złupić i zająć królestwo 
krasnoludów w Ereborze na wschód od Mrocznej Puszczy. Atak ów zakończył się powodzeniem.  
Większość krasnoludów dała się schwytać we wnętrzu Samotnej Góry i tego samego dnia zginęła. Smaug 
zniszczył również leżące w pobliżu ludzkie miasto Dal. Gdy już tego dokonał, wcianął się do wnętrza Samotnej 
Góry i zebrawszy wszystkie złoto zarówn z Ereboru, jak i z Dali w jeden ogromny stos, spoczoł na nim i 
pogrążył się w drzemce na blisko dwa stulecia.  
Tak straszliwe były wieści o gniewie Smauga, że przez długie lata nikt nie przybywał, by zakwestionować jego 
prawa do zagarniętego skarbu, on zaś stawał się próżny i zadowolony z siebie. W końcu jednak zabiła go 
właśnie zarozumiałość. Jak to popwiedziano w Hobbicie, próżność smoka sprawiła iż wyjawił istnienie nie 
chronionego łuską skrawka skóry na swym boku. Dowiedziawszy się o tym jago wrogowie mogli ugodzić owo 
miejsce strzałą. Smaug został zabity przez prawowitego dziedzica królów Dali, Barda Łucznika z Esgaroth, w 
roku 2941 Trzeciej Ery, zaś smocze kości na wieki spoczęły na płyciźnie w pobliżu zburzonego Miasta na 
Jeziorze. Po śmierci Smauga, Królestwo spod Góry i miasto Dal zostały zwrócone ich prawowitym właścicielom 
i pokój zapanował na tych ziemiach na wiele lat.  
 
Ankalagon Czarny, Najpotężniejszy ze smoków Morgotha, zabity przez Earendila podczas Wielkiej Bitwy 
(Wojna Gniewu kończąca Pierwszą Erę). Strącone cielsko Ankalagona zdruzgotało wierze Thangorodrimu 
wznoszące się ponad Angbandem. Podczas tej bitwy zginęły prawie wszystkie smoki będące na służbie 
Nieprzyjaciela, niedobitki które zdołały się uratować schroniły się w najniedostępniejszych czeluściach Ardy.  
 
 
Skat, jeden z wielkich smoków Trzeciej Ery, który mieszkał w Górach Szarych, w czasie gdy krasnoudy zostały 
wypędzone z Morii (1981 r.) Zachowało się niewiele informacji o tym gadzie. Wiadomo tylko, że był chciwy i 
okrutny jak całe jego plemię. Miał w posiadaniu skarb odebrany krasnoludom. Zginął z ręki Frama, syna 
Frumgara, człowieka z Eotheodu, który w ten sposób zdobył nieprzebrane bogactwa. Niestety, fakt ten stał się 
kością niezgody pomiędzy nim a krasnoludami, króre twierdziły, że skarb należy do nich. Fram znieważył 
przeciwników i zginął z ich rąk.  
 
 
Blaurung Uruloki - Zwany również Ojcem Smoków, Wielkim Gadem lub Gadem Morgotha. Był pierwszym, a 
zarazem najstraszliwszym smokiem Śródziemia. Najwcześniejsze wzmianki o Glaurungu pochodzą z okresu ok. 
200 lat po Dagor Aglareb (Chwalebna Bitwa - Pierwsza Era) gdy wychynął z czeluści Angbandu szerząc grozę i 
spustoszenie. Dopiero książę Fingon zdołał przestraszyć młodego i niedoświadczonego jeszcze smoka i zmusić 
go do odwrotu. Uciekł więc z powrotem do Angbandu i przez długie lata pozostawał w ukryciu.  
Pokazał się dopiero podczas Dagor Bragollach, Bitwy Nagłego Płomienia. Teraz już w pełni swej potęgi 
przewodził jako złocista latarnia atakowi Balrogów i orków. Brał potem udział w Niraeth Arnoediad, Piątej 
Bitwie gdzie udało mu się powalić Azaghala, Władcę Belegostu, ten jednak przed śmiercią zadał cios w brzuch 
potwora raniąc go dotkliwie i zmuszając do ucieczki. Ostatecznie dowodził podczas zdobycia Nargothrondu. Po 
zajęciu grodu rzucił urok na Turina i zbałamuconego puścił wolno. Później rzucił czar niepamięci na jego siostrę 
Nienor, którą Turin znalazł na kurhanie Haudh-en-Elleth. Ostatecznie zginął od zdradzieckiego ciosu zadanego 
przez Turina, który zyskał miano Dagnir Glaurunga. Dokładniejszy opis całej historii znajduje się w 
"Silmarillionie".  
 
 

SMOK JASKINIOWY 

 

 
Prawdziwe smoki jaskiniowe przypominają mniejsze smoki zimne. Nie posiada skrzydeł, nie dysponują także 
możliwością zionięcia. Gady te, podczas polowań w okolicy górskich pieczar, muszą polegać jedynie na swoich 
krótkich, potężnych łapach i muskularnych ciałach. Są kłótliwe i niezwykle przywiązane do swoich terenów 
łowieckich.  
Zamieszkują jaskinie i kratery wulkanów. Prawdziwe smoki niezwykle je przerażają, choć będą temu zaciekle 

background image

przeczyć, posuwają się do twierdzeń o własnej zażyłości z którymkolwiek z zamieszkujących w najbliższej 
okolicy prawdziwych wielkich smoków.  
Wprawdzie są w stanie posługiwać się mową, ale wedle wielkosmoczych standardów uchodzą za raczej 
głupawe: wolą na przykład wypolerowane szkiełka od drogocennych kamieni, ponieważ szkło tak pięknie się 
świeci. Są niesamowitymi kłamcami, kłamią więc na każdy temat i na każdym kroku.  
 

 
SMOK ZIMNY

  

 
Prawdziwe zimne smoki to potężne opancerzone stwory, których łuski są grubsze niż u innych smoków. Są 
zwinne, choć nie mają szydeł, posiadają mocne kończyny i długie, twarde jak stal pazury. Kły zimnego smoka 
potrafią skruszyć przeciwnika w pełnej zbroi, a machnięciem swego biczowatego ogona może łatwo powalić 
mumakila. Rozmiłowane w walce, jeśli tylko spotkają przeciwnika, szybko ruszają do ataku. Zimne smoki 
chętnie polują, ale walka jest ich prawdziwą miłością.  
Większość zimnych smoków żyje w klimatach chłodnych lub mroźnych, wolą bowiem pustkowia i wysokie 
góry od okolic bardziej umiarkowanych. Jak by nie było, wyhodowano je w absolutnym mrozie Najdalszej 
Północy. Są więc wytrzymałe, silne, odporne na lodowatą pogodę i zdolne wywęszyć ofiarę na dziesięć mil. Ich 
ubarwienie odzwierciedla ich śnieżny rodowód choć różnią się kolorami. W większości są szarobiałe lub 
całkiem białe. Starsze, bardziej potężne zimne smoki, są jednak często czarne, brązowe lub nawet czerwone.  
Potwory takie jak smoki, samodzielnie nieczęsto wpadają na pomysł, żeby się rozmnożyć. Zwykle jest to jakaś 
zewnętrzna przyczyna, która skłania je do podjęcia się tak nudnego zajęcia. Nawet kiedy wydają potomstwo, to 
jest ono zazwyczaj w dziwny sposób mniej przerażające niż rodzice. Tak więc smoki, zgodnie z zamysłem Eru, 
są skazane na zagładę. Związek smoka ognistego i zimnego owocuje zazwyczaj smokiem zimnym. To jest 
przyczyna ich rozpowszechnienia wśród wielkich gadów.  
 
 

SMOK LODOWY

  

 
Smoki lodowe przypominają białe smoki zimne i są często mylone z krewniakami. W odróżnieniu jednak od 
prawdziwych smoków zimnych, stwory te pożywienia szukają często w środowisku wodnym i należą do 
najlepszych pływaków Endoru. Smoki lodowe potrafią również wchłaniać wodę i lód, a następnie wypluwać tę 
mieszaninę, uzyskując tym samym "fałszywe zionięcie".  
Chociaż mają wiele wspólnych cech z innymi zimnymi smokami, smoki lodowe mieszkają wyłącznie w 
rozpadlinach lub jaskiniach z lodu, większość swego życia spędzają też na lodowcach i lodospadach. Potrafią 
doskonale, jak na nartach, ślizgać się po lodzie na swoich potężnych, płaskich tylnych pazurach.  
 
 

SMOK LĄDOWY

  

 
Smoki lądowe są bezskrzydłymi jaszczurami. Mniejsze niż smoki zimne określane są jako mniejsze smoki, 
należą jednak do najbardziej pospolitych rodzajów smoków. Znane są ze zwinności i zdolności do wspinaczki. 
Łatwo je przestraszyć i rozgniewać. Smoki lądowe szybko się rozmnażają i stanowiły główną smoczą siłę w 
armiach Morgotha.  
Są jednocześnie najsłabszym ze smoczych rodów i najwięcej ich zginęło w czasie Wojny Gniewu. Garstka która 
przetrwała ten armagedon, rozproszyła się w dziczy i osiadła w całym Endorze. Żadna z części kontynentu nie 
uniknęła ich niszczycielskiej furii, poza rejonami pustynnymi. Zaczęły się znowu rozmnażać po roku 1050 
Drugiej Ery, ale ze względu na ich umiarkowane rozmiary, niewiele przeżyło poza trzecie tysiąclecie Drugiej 
Ery.  
 
 

SKRZYDLATE ZIMNE SMOKI

  

 
Uskrzydlone zimne smoki są, podobnie jak smoki ogniste, potomkami prawdziwych zimnych smoków. 
Charakterem przypominają swoich przodków, są jednak bardziej smukłe i poruszają się z większym wdziękiem. 
Co najważniejsze, na wydłużonych palcach ich przednich łap rozpięte są wielkie błony, dzięki którym potrafią 
utrzymać się w powietrzu.  
 
 
 

background image

 

SMOKI OGNISTE

  

Smoki ogniste przybierają różne kształty, ale większość to stwory smukłe i zwinne. Niewiele z nich posiada 
budowę i siłę smoków zimnych. Część chodzi po ziemi, inne posiadają skrzydła. Wszystkie są słabymi 
pływakami.  
Władają ognistym oddechem i morderczym zestawem magicznych zaklęć. Jak wszystkie smoki, również ogniste 
potrafią zdominować inne stworzenia przy pomocy swych oczu i głosu. Potrafią również tak układać skrzydła, 
żeby sprawić wrażenie większych, bardziej imponujących i straszniejszych, albo po prostu dla odwrócenia uwagi 
ofiary. Bystry wzrok pozwala im działać niemal w każdych warunkach. Również nieprawdopodobna pamięć 
ułatwia im pilnowanie swoich skarbów.  
 
 

SMOKI BAGIENNE

  

 
Smoki bagienne są niewielkimi smokami ognistymi, podobnymi do swoich większych protoplastów 
przynajmniej pod tym względem, że również posiadają zdolność wydychania łatwo palnych gazów. Ponieważ 
jednak są mieszkańcami bagien, rzadko zdarz im się zapalić swój oddech. Gaz, którym zioną, nawet bez zapłonu 
jest niezwykle trujący i działa jak rozcieńczona smocza krew. Przenikliwa trucizna zabija, może nieco wolniej 
niż ogień, ale truciznę ofiara zabiera z sobą nawet, gdy ma nadzieję, że uszła cało przed smokiem.  
 
 

SMOK DESZCZOWY

  

 
Smoki deszczowe są prawdziwymi krewniakami smoków wodnych. Można je spotkać w morzach, przede 
wszystkim jednak zasiedlają jaskinie i pieczary położone głęboko pod Endorem. Są mniej wyspecjalizowane niż 
smoki wodne, spędzają bowiem sporo czasu na płyciznach i z pewnym trudem potrafią poruszać się po suchym 
lądzie.  
Wszystkie smoki deszczowe zasiedlają wody słodkie, jeziora i ustronne, głębsze rzeki. Większość z nich buduje 
legowiska w podwodnych jaskiniach, choć znane są przypadki gniazd z powalonych drzew, skał i innych 
naturalnych odpadów. Są ciemnobłękitne lub czarne, mają cztery długie, pazurami zakończone płetwy, a w ich 
wielkich paszczach, jak przystało na smoki, połyskują wspaniałe kły i cztery rzędy dziesięciocentymetrowych 
zębisk.  
 
 

SMOKI WODNE

  

 
Smoki wodne zwane są morskimi wężami. Istnieją zarówno słodkowodne, jaki i morskie odmiany tych 
przerażających potworów, można je spotkać wszędzie, gdzie woda jest ciemna i głęboka. Większość z nich ma 
barwę ciemnego błękitu lub morskiej zieleni, co utrudnia ich dostrzeżenie, szczególnie po zmroku. Boją się 
jasnego światła, więc rzadko zapuszczają się na płycizny, zwłaszcza w dzień. Większe ognisko czy płonące 
pochodnie mogą zmusić wodnego smoka do ucieczki.  
Wszystkie wodne smoki są zręcznymi pływakami, pływają z prędkością dwudziestu węzłów. Poruszają się 
niezwykle cicho i są wstanie przeciskać się przez niewielkie szczeliny w jaskiniach i między rafami. Przy 
pomocy swoich echolokacyjnych zmysłów wykrywają zdobycz w każdą pogodę i w najmniej sprzyjających 
miejscach. Atakują błyskawicznie i niezwykle precyzyjnie. Ulubioną formą ataku smoka wodnego jest 
ogłuszenie ofiary strumieniem wypluwanej wody. Jeśli to nie poskutkuje, potwór zaatakuje paszczą, uzbrojoną 
w dziesięciocentymetrowe kły. Zdobycz jest połykana w całości lub rozszarpywana zębami.  
Większe stworzenia, które stawiają czynny opór wodnemu smokowi, mogą też być ogłuszone uderzeniem jego 
ogromnego łba lub smagane niezwykle długim ogonem. Szczególnie długi ogon wodnego smoka jest stworzony 
do pętania ofiar w wężowym uścisku. Znane są przypadki, że największe potwory potrafiły pochwycić i zatopić 
niewielki okręt.  
Poza lękiem przed ogonem, słabością wodnych smoków jest to, że wpadają w panikę, kiedy zostanie 
ograniczona ich echolokacyjna zdolność penetracji otoczenia. Może to nastąpić przy częściowym nawet 
ogłuszeniu. Zdezorientowana bestia najczęściej po prostu zmyka z pola walki.  
 
 
 
 
 
 

background image

 

SMOKOŁAKI 

 

 

SMOK PIASKOWY

  

 
Smok piaskowy to uskrzydlony stwór, zamieszkujący okolice suche i półpustynne. Gniazda buduje najchętniej 
bezpośrednio na ziemi między skałami lub większymi głazami. Przelatujące smoki piaskowe często widuje się 
na niebie Haradu, ale kilka z nich mieszka również w suchych rejonach Równin pomiędzy Ered Ormal a górami 
Wschodu. Haradrimowie mówiąc o tych potworach używają słowa "Zimaj" i boją się niewielkich smoków 
bardziej niż innych mieszkańców pustyni. Smoki piaskowe z Haradu gnieżdżą się w ustronnych miejscach 
piaskowych pustkowi Morza Wydm. Polują wzdłuż szlaków handlowych, w poszukiwaniu zdobyczy przelatują 
między oazami i przenikają w bardziej cywilizowane okolice. Są samotnikami i walczą między sobą z równą 
zaciętością jak z pustynnymi orłami. Śpią zagrzebane w lużnych piaskach. Po zakopaniu się wczesnym 
wieczorem, wracają na powierzchnię z pierwszym światłem dnia.  
Czasami piaskowy smok zakłada trwalsze legowisko na kamiennych uroczyskach lub pustynnych ruinach. 
Smoki piaskowe przypominają skrzydlatych kuzynów, którzy terroryzują inne zakątki Śródziemia. Znacznie 
ustępują im rozmiarami, są natomiast znacznie zwinniejsze. Obyczaje ich bardzo przypominają zachowanie 
wielkich ptaków drapieżnych. Nie posiadają zdolności ziania ogniem ani posługiwania się czarami. Ich 
niezaprzeczalną słabością jest niska inteligencja, którą mogą się mierzyć, co najwyżej, z jaszczurkami i wężami, 
występującymi w podobnych okolicach. Ich życie to instynkt i apetyt. Tak jak prawdziwe smokołaki, smoki 
piaskowe mogą magicznie zmieniać postać. Często upodabniają się do swoich ofiar.  
 
 

SMOKOŁAK 

 

 
Prawdziwe smokołaki to potwory budzące grozę. Jako istoty bezskrzydłe przypominają smoki zimne, są jednak 
długie i bardzo wysmukłe, o ubarwieniu czerwonobrązowym lub zielonym. Podobnie jak smoki zimne, są 
potężnymi czarownikami, swoje zdolności koncentrują jednak na magicznych przemianach własnej postaci. 
Dzięki temu ze szczególną zręcznością zwodzą, ogłupiają, zaskakują i przerażają przeciwników.  
Smokołak jest w stanie zmniejszyć lub zwiększyć własne wymiary o pięćdziesiąt procent swojej masy, 
przyjmując dowolną postać, którą widzi albo którą potrafi sobie szczegółowo wyobrazić w momencie 
przemiany.  
Większość smokołaków mieszka na wyżynach wschodniego Śródziemia. Największe zbiorowisko ich gniazd 
zaobserwowano w południowo-wschodnim Endorze, ale spotykane są również na północy, w Czerwonych 
Górach. Lubią gnieździć się w miejscach, wokół których gromadzi się mgła, co jest pewnie źródłem legendy o 
tym, że smokołaki żyją w chmurach. Trzeba pamiętać, że baśnie hobbitów mylą prawdziwe smokołaki ze 
smokami piaskowymi, chociaż tylko te ostatnie można spotkać w prawdziwie pustynnych okolicach. 
 
 
 
 
 
 
 

Olbrzymy 

 
 
O olbrzymach słyszał chyba każdy, ale nie każdy wierzy, że istniały one naprawdę. Na wielu wykopaliskach 
znajdowano czaszki jakby ludzi, tylko o wiele za duże. Jednak najpierw zajmijmy się legendami o tych 
stworzeniach  
 
Według wielu legend olbrzymi są bardzo podobni do ludzi, lub nawet są ludźmi. Klasyczny olbrzym ma na ogół 
powyżej 4 m wysokości i jest bardzo głupi. W zamian za ograniczoną inteligencje cechuje niewiarygodna siła. 
Kobieta olbrzym jest mniejsza i inteligentniejsza, ale równie brzydka jak i samiec, olbrzymy są bowiem podobno 
niesłychanie brzydkie. Mimo ogólnie panującym przekonaniu o braku inteligencji olbrzymów, są legendy, które 
mówią o inteligentnych olbrzymach, które budują zamki by gromadzić tam swoje skarby. Nierzadko zamki te 
okazują się cenniejsze niż sam skarb.  
 
Jedna z legend o olbrzymach, zwanych też gigantami, mówi że znajdująca się w Antrim w Płn Irlandii formacja 

background image

skalna jest wynikiem prób zbudowania mostu między Antrim a zachodnim brzegiem Szkocji przez olbrzymów 
Irlandii i Szkocji. Zebrane Olbrzymy szybko się posprzeczały i grobli nigdy nie ukończyły, choć resztki nadal 
widać przy Jaskini Fingala na Wyspie Staffa. Olbrzymy są podobno bardzo kłótliwe i chętne do rozrób. 
Olbrzymów nie brakuje też w mitologii. Gigantes to synowie Ziemi którzy powstali z krwi Uranosa, którzy 
wypowiedzieli wojnę Olimpijczykom. Wojna ta, zwana gigantomachią, była jednym z najchętniej poruszanych 
tematów przez artystów zamieszkujących antyczną Grecję. W kraju tym były i inne olbrzymy. Mało kto nie 
słyszał o przesławnym cyklopie, jednookim olbrzymi. Greckie olbrzymy raczej nie żyły w zgodzie z 
człowiekiem, a tym bardziej z bogami, którym często wypowiadały walkę. Wiele olbrzymów z różnych 
regionów świata nie mogło znieść prześladowań ze strony ludzi. Byli oni cennym łupem szczególnie dla 
greckich herosów. Na zgromadzeni gigantów postanowiono więc, że olbrzymy opuszczą ten świat. Nie do końca 
jednak wiadomo w jaki sposób miałoby się to odbyć. Jednak nieliczni z nich postanowili złamać postanowienie 
rady i pozostać na ziemi. Niektóre legendy mówią, że olbrzymy, które pozostały w naszym świecie, zginęły, lub 
wtopiły się w krajobraz zamieniając się w skały, by po kilku tysiącach lat powrócić na ziemię. Okrucieństwo i 
głupota olbrzymów nie były jednak regułą. Istnieje wiele legend o dobrych olbrzymach. Jedna z nich mówi o 
olbrzymie, który chcąc uratować wioskę przed lawiną kamieni zmienił się w skałę by ją powstrzymać. 
Wspomniana już wyżej formacja skalna według niektórych wersji legendy miała też być samymi olbrzymami 
zamienionymi w skały. Ta zamiana w skałę miała być podobno karą, za wspomniany bunt i chęć pozostania w 
świecie ludzi. Teraz już na zawsze tu zostaną.  
 
A oto bardziej współczesna legenda, która jest szczególnie znana w Szkocji, w okolicach Ben MacDhui drugiego 
co do wielkości (tak mi się zdaje) szczytu szkockich gór. Wielu wędrowców twierdzi, że widziało ogromne i 
złośliwe stworzenie o ludzkich kształtach zwane przez nich Am Fear Liath Mor czyli Szarym Olbrzymem. 
Zaczęto interesować się na powrót tą starą legendom, znaną już od stuleci, za sprawą słynnego miłośnika gór 
profesora Normana Colliego. Profesor oznajmił na spotkaniu klubu wysokogórskiego, że widział tę istotę 
podczas jednej ze swoich wypraw. Pod wpływem wielkiego autorytetu profesora, mimo wielu wątpliwościom, 
zaczęto rozważać prawdziwość tej historii. Niedługo po odkryciu Colliego zaczęły napływać liczne świadectwa 
potwierdzające teorię profesora. Legenda, której prawdziwość próbował udowodnić profesor Norman nazywana 
jest w tamtych regionach "Legendom o strażniku mgły". Mówi ona, że w tamtejszych górach znajdują się wrota 
do innego wymiaru, zamieszkiwanego przez wszystkie stworzenia, dziś uważane za baśniowe. Zbiegły one tam z 
powodu prześladowań z jakimi spotkały się ze strony ludzi. Szary Olbrzym ma być strażnikiem, który ma za 
zadanie nie wpuścić do swojego świata ludzi.  
 
Jednak to tylko legendy, jedni wierzą w ich prawdziwość inni nie, a co o olbrzymach mówi historia? W różnych 
czasach znajdowano różne dowody na ich istnienie, jak choćby w pobliżu Brayton (Tennessee)odkryto ślady 
człowieka odciśnięte w skale. Nic w tym dziwnego poza tym że, ta skała była tak twarda, że nawet dziś byłyby 
problemy ją rozłupać, a poza tym pra człowiek który zostawił ten odcisk mający 25 cm szerokości miał sześć 
palców. W Wielkim Kanionie Kolorado znaleziono rysunek, a raczej płaskorzeźbę, gigantycznego człowieka 
walczącego z mamutem. Ale co w tym dziwnego? Otóż to, że ów rysunek wykonany został w litej skale 
zawierającej żelazo. Jest bardzo twarda skała i bardzo trudno wykonać w niej taki rysunek. Do dzisiaj ta 
płaskorzeźba pokrył się już rdzą. Poza typ pochodzenie tej płaskorzeźby szacuje się na długo przed wyginięciem 
dinozaurów. Poza "człowiekiem olbrzymem" w tym kanionie znaleziono równie imponujący rysunek 
tyranozaurusa rex'a wykonany z wielką dokładnością. W 1833 r. żołnierze zatrudnieni przy budowie magazynu 
prochu w Lampock Pancho (Kalifornia) odkryli szkielet człowieka, który musiał mieć około czterech metrów 
wysokości, a poza tym jak wytłumaczyć to, że czaszka tego szkieletu miała dwa rzędy zębów? Takich 
przypadków jest więcej. W sztolni numer trzy kopalni Eagle Coal w Bay Creek (Montana) w listopadzie 1926 
roku znaleziono wielki ząb trzonowy człowieka a przy tym zębie kamienną maczugę. Ten ząb, jak i znaleziony 
w 1958 roku we Włoszech szkielet "Gigantycznego" człowieka prehistorycznego, znaleziono w warstwie 
osadów pochodzących z epoki karbonu(ok.350-ok.270 milionów lat temu!?!?) Niektóre odciski stóp również 
pochodzą z tamtych czasów. Na niektórych z nich można nawet znaleźć odciski stóp dinozaurów.  
W 1991 r. (całkiem nie dawno) robotnicy kopiąc fundamenty pod biurowiec w pobliżu miejscowości Crittenden 
(Arizona) natknęli się na wielki sarkofag, mający około czterech metrów wysokości. W ów sarkofagu znaleziono 
zwłoki dość dziwne, bo ten gigant miał dwa rzędy zębów i sześć palców u nóg.  
 
Legendy o olbrzymach mają zatem swe odzwierciedlenie w faktach, ale jeżeli takie stworzenia istniały to co się 
z nimi stało? Może wróciły do "swojego świata" strzeżonego przez ostatniego z nich - Szarego Olbrzyma :) 
 
 
 
 
 
 

background image

Barlogowie - Duchy Ognia 

 
 
Każdy z nas zastanawiał się kim jest Duch Ognia, Barlog który wciągnął w wieczną od Gandalfa w pierwszej 
części ,,Władcy Pierścieni’’. Jak bardzo potężny musiał być aby to uczynić.  
 
Więc, kim są Barlogowie?  
 
Nie spotkano ich aż do III Ery kiedy to w Khazad-Dum obudziły jednego z nich krasnoludowie, którzy 
eksploatowali żyły mitrhrilu. Obudzili Ducha Ognia który zabił Durina VI i przepędził wszystkie krasnoludy z 
Morii.  
 
Ich pierwotna nazwa to Valaraukarowie. We wczesnym okresie istnienia Ardy, byli największymi 
sprzymierzeńcami Morgotha. Ich przywódcą był Gorthaur Okrutny. Są złymi demonami Ognia, ich potęga jest 
ogromna i sieją wokół siebie grozę, która załamie każdego. Ogień jak w nich płomień nie wygasa, są niczym 
wulkan z gorącą lawą. Jedyne co może zniszczyć ich płomień to głęboki i ogromny zbiornik wodny, jednak to 
także nie wystarczy, gdy tylko znajdą się w miejscu gdzie jest sucho ich ogień na nowo wybucha.  
 
Posiadają wiele zdolności: są zwinne i szybkie, umieją latać, doskonale posługują się bronią, są doskonałymi 
szermierzami i bez problemu władają na raz dwiema broniami, ich siła woli jest ogromna i potrafią zapanować 
nad umysłem, każdy musi się przed nim ugiąć. Bez problemy wyniszczają myśli umysłu, podporządkowuje 
sobie każdego przeciwnika i panuje nad jego wolą. Barlogowie są nieśmiertelni, naprawdę potężna siła i moc 
może je pokonać. Są prawdziwymi Majarami, pokrewnymi istotom które stworzyły elfy i rozpaliły gwiazdy.  
Władają potężną magią niczym najwięksi czarodzieje. Bez problemy potrafią się komunikować i porozumiewać 
ze złymi duchami i istotami.  
Mają własną wolę którą nikt nie kieruje jednak są niezwykle posłuszni i usłużni swojemu Panu.  
 
Posiadają także zdolności artystyczne. Ujawnia się to poprzez budowanie różnych fortec, salę tronową w Morii, 
gdzie sklepiona jaskinia jest oświetlona od góry przez nieziemsko piękne migotanie płomieni z serca ziemi, 
wsparta na kolumnach stylizowanych na kształt ziejących ogniem smoków oraz łukowymi, czerwonymi 
mostami z magicznego szkła zwanego laen.  
 
Są lojalnymi sługami Czarnego Pana, pamiętają każdą zniewagę i krzywdę. Ich natura jest niepojęta dla istot 
dobrych i śmiertelnych.  
Potrafią ukazać najstraszniejszą i nieprzyjacielską moc w całym Środziemiu.  
Niewielu przeżyło walkę z nim... 
 
 
 
 
 

Yeti 

 
 
 
Niektórzy naukowcy twierdzą, że w każdej chwili ktoś może znaleźć skórę, lub choćby jakiś fragment ciała 
legendarnego Człowieka Śniegu z Himalajów, jednak do tej pory nikt tego nie dokonał.  
 
Ohydny, tak można przetłumaczyć znane i popularne ostatnimi czasy słowo Yeti. Tak nazywają ich ludzie 
zamieszkujący okolice Himalajów. Mówią oni, że Yeti zamieszkują niedostępne partie gór, i rzadko kiedy 
schodzą na dół. Jednak kiedy to robią, najprawdopodobniej by zaspokoić głód, pożerają nie tylko rośliny, czy 
małe zwierzęta, ale czasem również zwierzęta domowe, czy nawet ludzi.  
Chińczycy mówią, że zwierzę, które Tybetańczycy zwykli określać Człowiekiem Śniegu, było trzymane w 
klatce w Patang, w prowincji Sinkiang. Yeti według mieszkających tam ludzi miał długą srebrzysto-żółtą sierść, 
czarną, małpią twarz. Było bardzo wysokie (około trzech metrów) i często okazywało swoją wielką siłę.  
Zwierze to nie wydawało z siebie żadnych dźwięków poza charakterystycznym gwizdaniem. Niestety po jakimś 
czasie ten dziwny stwór zachorował i zmarł. Jednak to nie Chińczycy jako pierwsi natknęli się na Yeti, jako 
pierwsi to dziwne stworzenie odnaleźli Brytyjczycy. Kolonie brytyjskie sięgały aż po Himalaje, dlatego 

background image

Brytyjczycy mieli najłatwiejszy dostęp do tych gór. Jednak (jak to w tego typu bajkach bywa :)) nie uwierzyli 
oni w opowieści tubylców o wielkich człekokształtnych bestiach o kształcie stopy prawie identycznej jak ludzka. 
Był to z ich strony wielki błąd. Po jakimś czasie Brytyjczyków zaczęły nawiedzać bestie, które pożerały ich 
zwierzęta i ich samych. Wkrótce i do brytyjskiej niewoli trafił Człowiek Śniegu, który podobnie jak ten Chiński 
wkrótce zmarł. Yeti schwytany przez Brytyjczyków opisywany był trochę inaczej, był on mniejszy i miał nieco 
inne ubarwienie sierści. W okolocach gór widywano wielu Ludzi Śniegu, ale zauważono, że wszystkie te 
osobniki były najprawdopodobniej rodzaju męskiego.  
 
Wspomniane już stopy tych stworów były zdumiewająco podobne do ludzkich. Różnica w odbiciu ludzkiej 
stopy, a stopą Yeti była taka, że palce jednego odcisku znajdowały się na pięcie drugiego. Odciski te miały około 
35 cm długości i 14 szerokości. Frank Smythe znalazł ich tropy na wysokości 4200 metrów, a towarzyszący mu 
przewodnicy i tragarze zrezygnowali z dalszej podróży gdy dostrzegli ślady. Ten znany brytyjski badacz przybył 
do Tybetu w 1937 roku by kontynuować wyprawy i badania, przerwane wybuchem pierwszej wojny światowej. 
Zachęciły go opowieści o nieznanym gatunku żyjącym w tych górach. Interesował go szczególnie sposób 
odżywiania się tych stworzeń. Wielu naukowców i himalaistów poszło w jego ślady. Od tej pory wiele osób 
znajdowało ślady Człowieka Śniegu, i zaczęto na poważnie wierzyć w jego istnienie. W 1958 amerykański 
naukowiec Alan Cameron, na podstawie zebranych dowodów, obalił panującą teorię, że odciski stóp nie należą 
do Człowieka Śniegu, lecz do tubylców, których palce wystają ze znoszonych sandałów. Dowodami Alana były 
bardzo liczne gipsowe odlewy stóp i włosy. Teorię o sandałach tubylców skomentowano, że w ten sposób może 
mówić tylko osoba, która nigdy nie była w Himalajach.  
Na podstawie doświadczeń Camerona stwierdzono, że duże osobniki mają wzrost około dwa metry czterdzieści 
centymetrów, a małe metr dwadzieścia. Badania Alana Camerona na tym się nie skończyły. Zaczął on badać 
różnego rodzaju jaskinie, rzekome miejsce schronienia Człowieka śniegu. Nie tylko badał te miejsca, ale nawet 
postanowił spędzić w niektórych jaskiniach kilka nocy. Wiele go to kosztowało, a jedynym skutkiem tych 
oczekiwań była choroba, która zmusiła go do czasowego zaprzestania swych poszukiwań.  
Zaczęto zastanawiać się czy jest to całkiem odrębny gatunek, czy też należy do homo sapiens. Badania zaczęto 
prowadzić coraz intensywniej, i to nie bezskutecznie. Zaczęto widywać sznury tych istot wędrujące po górach. 
Niektórzy twierdzą, że w Himalaje ruszały specjalne ekspedycje, które za wszelką cenę miały schwytać Yeti.  
 
Yeti jednak nie był sprawą tylko naukowców. Latem 1947 roku w pobliżu małej wsi azerbejdżańskiej sierżant 
Ramazan, uważany za człowieka uczciwego i zdyscyplinowanego funkcjonariusza, wracał nocą ze służby, kiedy 
niespodziewanie spoza drzew wyskoczyło wielkie, owłosione stworzenie, obezwładniło go i zaniosło pod 
drzewo. Najwyraźniej siedziała tam towarzyszka życia napastnika - nieco niższa od samca, z obwisłymi 
piersiami i długimi włosami. Zarówno samiec, jak i samica byli mocno owłosieni - z wyjątkiem przerażających, 
ciemnych, małpich twarzy. Dzikie stwory wydawały nieartykułowane dźwięki i zaczęły z zainteresowaniem 
obmacywać sierżanta, zwracając szczególną uwagę na błyszczące guziki jego munduru. Próbowały przekonać 
się nawzajem, że zdobycz jest niepodzielną własnością jednego z nich. Warczały, popychały się, a nawet się 
pobiły. Dopiero o świcie oddaliły się i znikły w lesie.  
Od tej pory coraz częściej słyszano historię o Yeti schodzących z gór do miast. Coraz większa liczba ludzi 
mówił, że widziała te stworzenia na własne oczy. Zaczęto podejrzewać, że legenda o Yeti jest całkowicie 
zmyślona po to, aby zwiększyć popularność (i zarobki) okolicznych miast. Z perspektywy czasu stwierdzenie to 
wydaje się być absurdalne, ponieważ legenda o Człowieku Śniegu była tak mocno zakorzeniona w ludzkim 
umyśle, że zamiast przyciągać ciekawskich i rządnych przygód ludzi, odstraszała ich. Bez wątpienia przyciągała 
natomiast coraz więcej naukowców, jednak ci nie mieli zamiaru nocować w tamtejszych miastach czy wioskach, 
preferowali raczej sen jak najbliżej celu swojej podróży. Niektórzy doszukiwali się związku Yeti z wielką stopą i 
nadal są tacy którzy twierdzą, że są to dwaj przedstawiciele tego samego gatunku.  
 
Przez wiele lat napływało wiele zgłoszeń o Yeti. Najnowsze z nich pochodzą z 1990 roku od zdobywcy 
wszystkich ośmiotysięczników, himalaisty R.Messnera, który dokładnie opisał to stworzenie na konferencji 
prasowej, i zapowiedział, że po zdobyciu wszystkich szczytów tych gór powyżej siedmiu tysięcy metrów 
przyszła pora na zdobycie Człowieka Śniegu - władcy tych gór. Zaczął on organizować wyprawę badawczą z 
zamiarem schwytania Yeti, ale czy oznacza to, że wkrótce przekonamy się, że legenda o "Ohydnym" mówi 
prawdę? 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Wielka Stopa 

 
Podobno każda legenda ma w sobie ziarno prawdy. A ta? Któż z nas nie słyszał o "Wielkiej Stopie"? Ale czy 
ktoś na poważnie wierzy w jej istnienie?  
René Dahinden kanadyjski tropiciel poprzysiągł sobie, że odnajdzie "Wielką Stopę". Skoro w wielu miejscach 
znaleziono ślady wielkiej istoty, to coś musiało je zostawić. Większość jednak uważa, że tym czymś, a raczej 
kimś był człowiek a nie to wielkie stworzenie.  
Jak dotąd nikomu nie udało się dostarczyć żywej lub martwej olbrzymiej istoty, która podobnie jak jej azjatycki 
kuzyn - yeti pozostawia jedynie ślady swoich stóp i tylko czasem uda się ją komuś zobaczyć.  
Stworzenie to znane było prawdopodobnie już od bardzo dawna. Indianie nazywali je Sasquatch. Obecnie jest 
znane w Ameryce północnej i południowej jako Bigfoot. Podobno żyją one na terenach niezamieszkałych przez 
człowieka, w dzikiej puszczy. Nikomu nie udało się schwytać Wielkiej Stopy, ale być może, prawdą jest, że 
stało się coś dokładnie przeciwnego: Sasquatch schwytał cywilizowanego człowieka!!  
 
Historia ta wydarzyła się rzekomo w 1924 roku w bezludnym rejonie leśnym przeszło sto sześćdziesiąt 
kilometrów na północ od Vancouver w Kanadzie. Niejaki Ostman skończył właśnie pracę i wziął urlop, 
zamierzając zająć się poszukiwaniem zapomnianej kopalni złota. W tym celu wynajął starego Indianina jako 
przewodnika i ruszyli na poszukiwania. Indianin był przestraszony możliwością napotkania Sasquatcha. Pewien 
biały człowiek, który przynosił regularnie złoto z opuszczonej kopalni, nagle w zagadkowy sposób zniknął i 
Indianin podejrzewał, że kryje się za tym Bigfoot. Jednakże Ostman, który nigdy nie słyszał o Dzikim 
Człowieku Lasów - wyśmiał go. Kiedy osiągnęli brzeg małej zatoczki, Ostman rozbił obóz i przykazał 
Indianinowi, by czekał na niego trzy tygodnie, sam zaś udał się na poszukiwania złota. Miał ze sobą śpiwór, 
strzelbę typu Winchester, a wśród drobiazgów w plecaku także kilka blaszanych pudełek z tytoniem do żucia - 
rzecz, która później odegra ważna rolę. Po kilku dniach samotnej włóczęgi znalazł się w całkowicie dzikim 
terenie. Trudno było wyobrazić sobie, że oprócz zwierząt, można tu spotkać jakąś żywą istotę, a jednak... 
Pewnego ranka Ostman spostrzegł, że niektóre przedmioty , są porozrzucane. Nic nie zginęło, ale w nocy ktoś 
najwyraźniej grzebał w jego rzeczach! Z powodu złej pogody Ostman nie opuszczał obozowiska trzy dni. 
Wizyty tajemniczego gościa powtarzały się noc w noc. Jednak następnej nocy nie było już mu dane przespać.  
"Obudziłem się, ponieważ coś mnie podniosło do Góry Byłem jeszcze półprzytomny i w pierwszej chwili nie 
wiedziałem gdzie jestem. Gdy zebrałem myśli, przypomniałem sobie, że jestem na wyprawie i leżę w śpiworze. 
Moją pierwszą myślą było, że ześlizguję się po śniegu, ale nie było żadnego śniegu. Następnie miałem wrażenie, 
że jadę na koniu, ale to coś, co mnie niosło, najwyraźniej kroczyło. Dyszało ciężko i czasami wydawało z siebie 
kaszlnięcie. Teraz już wiedziałem, że musi to być Sasquatch - jeden z tych mieszkających w górach olbrzymów, 
o których mówił Indianin".  
Po pewnym czasie niesamowita podróż na plecach skończyła się i położono Ostmana na miękkiej ziemi. Było 
jeszcze ciemno i nie dawało się rozróżnić szczegół6w, dopóki blask wschodzącego słońca nie oświetlił 
niezwykłej scenerii. Wokół drwala stały cztery przerażające istoty. Wszystkie były olbrzymie i pokryte 
czarnymi, długimi włosami. Tworzyły najwyraźniej rodzinę: stary Sasquatch, który przytaszczył Ostmana, był 
najpotężniejszy, mając prawie dwa metry czterdzieści centymetrów wzrostu. Jego samica była o trzydzieści 
centymetrów niższa i wyglądała na jakieś dwieście pięćdziesiąt, dwieście siedemdziesiąt kilogramów wagi. 
Młody samiec mierzył podobnie jak jego matka dwa metry dziesięć centymetrów wzrostu i miał około stu 
czterdziestu centymetr6w obwodu w klatce piersiowej. Najmniejsza była młoda samica , najwyraźniej w wieku 
dziecięcym, gdyż nie miała jeszcze rozwiniętych piersi. Jedynymi nie pokrytymi włosami częściami ciała były 
wewnętrzna strona dłoni i podeszwy stóp, górna część nosa i okolice oczu. Nie było widać uszu, gdyż zasłaniała 
je szczecina włos6w. Włosy na głowach miały około piętnastu centymetr6w długości; na ciele były krótsze, ale 
znacznie grubsze.  
Kiedy Ostman oprzytomniał i wyzwolił się z pierwszego strachu, rozejrzał się z ciekawością dookoła. Znajdował 
się w głębokiej, maleńkiej kotlince o wysokich ścianach skalnych. Na północnym wschodzie znajdował się 
otwór szeroki na dwa i pół metra, a wysoki na sześć metrów w najwyższym punkcie. Był to otwór przez który 
dostali się do środka. Jakkolwiek przestraszony, Ostman wkrótce uspokoił się. Miał większość swoich rzeczy, 
łącznie z plecakiem, w którym znajdowało się jedzenie i kawa oraz strzelbę z pełnym magazynkiem i 
dodatkowymi nabojami. Dwa dni wytężał umysł, próbując wymyślić, w jaki sposób uciec, a ponieważ nic 
zadowalającego nie przychodziło mu do głowy po prostu podszedł do otworu prowadzącego na wolność. 
Jednakże stary Sasquatch z okrzykiem, który brzmiał jak: "Soaka, soaka" popchnął go z powrotem. Ostman był 
zdecydowany strzelać, ale obawiał się, czy kula z winchestera powali tak ogromne cielska. W czasie swojej 
niewoli dokonał pewnych spostrzeżeń co do sposobu odżywania się włochatych istot i ich trybu życia. Nigdy nie 
widział, by jedli mięso. Zbierali korzonki, orzechy i inne jadalne rośliny. Spali na wymoszczonych mchem i 
trawą łożach, znajdujących się na czymś w rodzaju półki skalnej. Mieli też w rodzinie podział czynności. Okazja 
do ucieczki nadarzyła się siódmego dnia niewoli. Ostman rozpalił ogień i zrobił sobie kawy. Kiedy zjadł i napił 
się wyciągnął jedno ze swoich pudełek z tytoniem do żucia. Stary Sasquatch sięgnął po nie ręką i odebrał mu je, 
po czym zjadł całą jego zawartość, wylizując pudełko. Po kilku minutach - mówił Ostman - zaczął przewracać 

background image

oczami i patrzył prosto przed siebie. Było jasne, że zrobiło mu się niedobrze. Złapał dzbanek z wystygłą już 
kawą i wypił ją, ale nie przyniosło mu to ulgi. Włożył głowę między kolana i zaczął się kiwać. Następnie zaczął 
kwiczeć jak zraniona świnia. Złapałem strzelbę. Powiedziałem do siebie: teraz albo nigdy. Jeżeli będzie chciał 
mnie zatrzymać, wypalę mu między oczy Ale jemu potrzebna była woda i powlókł się w stronę źródełka. 
Zapakowałem wszystkie moje rzeczy do plecaka. Młody Sasquatch pobiegł po matkę, która też zaczęła kwiczeć. 
Ruszyłem w kierunku otworu wejściowego. Samica była tuż za mną. Odwróciłem się i dałem ognia ponad jej 
głową. Nikt go nie ścigał. Wkrótce zobaczył szczyt znajomej góry. Kiedy po upływie półtora dnia oddalił się od 
kryjówki Sasquatcha na dużą odległość, poczuł, że jest uratowany.  
 
To już koniec historii Ostmana, ale nie jest ona jedyną historią tego typu. Wielu ludzi twierdzi, że widziało 
"Wielką Stopę" niektórzy z nich zrobili zdjęcia jej śladów, ale nikt nie posiada zdjęcia całego "Człowieka Lasu". 
Co do jego istnienia i pochodzenia istnieje wiele teorii. Jedna z nich mówi, że jest to gatunek małpy a inna, że 
przodek człowieka. Czy któraś z nich jest prawdziwa? 
 
 
 
 
 

Wilkołaki 

 
Prawie na całym świecie wierzono, że niektórzy ludzie w specjalnych warunkach mogą zmienić się w wilka. 
Wierzono, że wilkołaki to ludzie, którzy, nie zawsze świadomie, przemieniają się w bestie. W średniowieczu 
wiara w nie była szeroko rozpowszechniona. W wilkołaki wierzono wszędzie: w Skandynawii, Francji, 
Niemczech, na Sycylii, w Europie Środkowej i Wschodniej, na Bałkanach i w Grecji. Również w Ameryce, na 
długo przed wyprawą Kolumba, Indianie wierzyli w wilkołaki. Legendy o wilkołakach pochodzą 
najprawdopodobniej ze starożytności, gdzie wierzono, iż człowiek przywdziewający wilcze skóry zyskuje moc, 
odwagę i siłę zabitego zwierzęcia. W średniowieczu człowiek oskarżony o wilkołactwo na ogół zostawał zabity. 
A oskarżony mógł zostać każdy, kto chociaż trochę różnił się od ogółu: miał spiczaste uszy, za duży nos, 
wystające zęby, zrośnięte brwi, czy zbyt owłosione ręce. Ludzie tacy oskarżani byli o wilkołactwo i praktyki 
magiczne, a w konsekwencji spalani na stosie.  
 
Wilkołakiem można było stać się świadomie w wyniku wspomnianych wcześniej działań magicznych, jak i 
nieświadomie. Nieświadome przemiany próbowano tłumaczyć na różne sposoby. I tak, wilkołakiem mógł się 
stać człowiek, który napił się wody z zagłębień odciśniętych przez wilcze łapy lub z wodopoju, często 
odwiedzanego przez wilki. W tą krwiożerczą bestię mógł się też zmienić każdy, kto spożył wilcze mięso lub też 
mięso innego zwierzęcia zabitego przez wilka. W wilkołaka człowiek najczęściej zmieniał się w świetle księżyca 
w pełni. Dlatego też średniowieczna ludność nigdy nie wychodziła z domów, gdy okrągła księżycowa tarcza 
jasniała na nocnym niebie. Bez wątpienia duży wpływ na rozprzestrzenianie się legendy o wilkołakach miały 
wpływ plemiona skandynawskich wojowników - berserkerów. Wojownicy ci przywdziewali wilcze skóry, i 
upodobniali się do zwierząt do tego stopnia, że mieszkańcy atakowanych wiosek najczęściej nie wiedzieli, że są 
atakowani przez ludzi. Myśleli, że to hordy wilkołaków pustoszą ich miejsca zamieszkania. Najlepszym 
sposobem na zabicie takiego potwora był strzał w serce ze srebrnej kuli.  
 
Wilkołactwo często nazywane było likantropią. Jednak mianem likantropii określa się także pewną chorobę 
psychiczną. Przypadki tej choroby odnotowywano jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Ta dolegliwość 
psychiczna objawia się tym, iż chory myśli, że jest zwierzęciem lub też w każdej chwili może się w nie zmienić. 
Likantrop najczęściej myślał, że jest wilkiem, ale w innych częściach świata, także niedźwiedziem, czy 
tygrysem. Chory często posuwał się nie tylko do jedzenia surowego mięsa, ale też morderstw, kanibalizmu, czy 
picia ludzkiej krwi.  
 
W średniowieczu odbywało się bardzo wiele procesów ludzi oskarżonych o wilkołactwo. Istnieje wiele 
udokumentowanych przypadków takich procesów. Przed sądami stawali nie tylko mężczyźni ale i kobiety.  
Najnowszy, bo pochodzący z 1975 roku, przypadek likantropii miał miejsce w Wielkiej Brytanii. 
Siedemnastoletni czeladnik stolarski, Andrew Prinold, przekonany, że właśnie zamienia się w wilkołaka, w 
odruchu desperacji wbił sobie nóż w serce. Pasterz Jeana Greniera, z okolic Bordeaux we Francji, w trakcie 
procesu z 1603 roku "przyznał się", że pod postacią wilka zagryzł i pożarł około 50 dzieci. Utrzymywał też, że 
zdolność do zmieniania postaci zawdzięcza diabłu, którego przed kilku laty spotkał w głębi lasu. Diabeł miał 
podarować Grenierowi magiczny balsam i wilczą skórę. Kiedy o zachodzie słońca chłopak smarował swe ciało 
diabelską maścią i wdziewał zwierzęcą skórę - zamieniał się w wilka. Szczegółowe przesłuchanie wykazało 
jednak ponad wszelką wątpliwość, że Grenier nie był wcale wilkołakiem, tylko miał po prostu bardzo bujną 

background image

wyobraźnię. Wymyślał niestworzone historie i święcie wierzył w ich prawdziwość. Po zasięgnięciu porady 
medyka sędzia uznał, że Grenier nie jest wilkołakiem, tylko cierpi na likantropię. Zalecił więc oddanie chłopca 
pod opiekę franciszkanów w klasztorze w Bordeaux, w którym chory miał spędzić resztę życia. Niektórzy 
jednak nie mieli tyle szczęścia. W czerwcu 1609 r. pochwycono w Roermond Jana van Uffelt, którego spalono 
jako wilkołaka. Bardzo często łączono likantropię z czarną magia, tak więc żony rzekomych wilkołaków ginęły 
jako czarownice. 18 grudnia 1589 r. przed sądem stanęła kobieta Cathelyne van den Bulcke oskarżona o 
przemienianie się w wilkołaka. Sąd stwierdził ponadto, że winna jest ona śmierci, wydając na świat 8 
"wilkołaków". Na podstawie oskarżeń uznano ponadto, że wspólnicy Cathelyne sieją w okolicach Antwerpii 
grozę, mordując niewinnych mieszkańców, a obdzierając ich z szat porzucają zwłoki w pobliskich rowach. 
Podobna sytuacja miała miejsce w 1642 i 1649 w miejscowości Mechelen, gdzie przed sądem stanęli Thomas 
Baetens i Augustijn de Moor. Wyrokiem Inkwizycji za likantropię zostali skazani na śmierć, zaś ich żony zabito 
jako czarownice. W 1605 r. w Księstwie Limburg niedaleko Aachen również spalono dwóch mężczyzn, którzy 
przebierali się w ubrania sporządzone z kocich futer. Trzeci został wbity na pal 5 listopada 1607 r. W części 
należącej do Flamandii 5 grudnia 1608 r. oskarżono małżeństwo Maerten i Mayken van Daele o przemienienie 
dziecka w cielaka a następnie pożarcie go. Wynik tego procesu nie jest po dziś dzień znany.  
 
Ponieważ istnieje jeszcze bardzo wiele innych przykładów likantropii można uznać, że to ta choroba jest 
głównym źródłem legend o wilkołakach. Jednak muszę przyznać, że niedawno zacząłem interesować się 
wilkołakami i uważam , że choroba psychiczna nie jest w stanie wytłumaczyć powstania legendy mającej tak 
wiele wersji, i pochodzącej jednocześnie ze wszystkich zakątków świata. 
 
 
 
 
 

CHUPACABRA 

 
Po Meksyku krąży wiele legend o tajemniczej istocie zwanej Chupacabra. Mimo, że legenda ta jest bardzo stara, 
wielu twierdzi, że Chupacabrę widziało. Podobno zabija ona wszelkiego rodzaju zwierzęta domowe.  
 
W nocy 7 września 1995 roku Misael Negron, mieszkaniec Canovanas, w północno-wschodniej części Peurto 
Rico przez 10 minut obserwował Chupę. Miała ona 1,2 do 1,3 metra wzrostu, okrągłą głowę bez uszu, ciemną 
skórę, ponadto czerwone oczy, coś jakby rybie, a z jej ust wystawały duże kły. Głowę miała osadzoną na 
cienkiej szyi, poniżej ciągnęły się długie ramiona zakończone dłońmi z trzema szponiastymi palcami. Chupa 
poruszała się w pozycji wyprostowanej, na dwóch masywnych nogach. Wzdłuż jej grzbietu, począwszy od 
głowy, biegło coś w rodzaju grzywy lub grzebienia, który zdawał się fosforyzować i nieustannie zmieniał kolor. 
Mocno zaniepokojone stworzenie rozglądało się na wszystkie strony, dopóki nie zdało sobie sprawy z obecności 
Misaela N., który pojawił się w odległości około 15 metrów. Gdy go dostrzegło, wyprostowało się i zastygło w 
bezruchu, zaś Misael wbiegł do domu zatrzaskując za sobą drzwi. Kiedy spojrzał za siebie, stwierdził, że Chupa 
przygląda mu się przez okno wielkimi czerwonymi oczami. Chupa poszła sobie, gdy przestraszony zamknął 
okiennice.  
 
8 września, a więc następnego dnia, Chupę widział brat Misaela - Angel David Negron. Chupa stała na 
podwórzu z tyłu jego domu obok świeżo okaleczonej kozy. Ruszył w jej stronę, ale gdy Chupa również zaczęła 
zbliżać się do niego, począł uciekać. Wbiegł do domu i z balkonu obserwował, jak Chupa znika w krzakach. 
Ciało kozy nosiło klasyczne już ślady. Drobne otworki oraz większe zagłębienia, przez które usunięto krew, 
płyny ustrojowe i niektóre organy wewnętrzne.  
 
Angel David i inni członkowie jego rodziny zapamiętali jeszcze jeden bardzo ważny szczegół. Bo w chwilę 
przed zaobserwowaniem Chupy słyszeli głośny dźwięk przypominający głośne brzęczenie lub buczenie 
połączone ze świstem pracującej turbiny, który dobiegał z miejsca, gdzie pojawiła się Chupa. Ten szczegół 
pojawia się w relacjach innych światków z innych miejscowości. Chupa czasami wydawała głośny pisk, któremu 
towarzyszył wyraźnie słyszalny syk.  
 
Na początku września 1995 roku policjant J.C. z Campo Rico strzelał do Chupy z rewolweru. Kiedy był w 
domu, w jego samochodzie włączył się alarm, co wskazywało, że ktoś chce go ukraść. Chwycił broń i zszedł na 
dół. Ku swemu zdumieniu ujrzał ciemno ubarwioną istotę, która usiłowała pogryźć jego psa. Istota 
wyprostowała się gwałtownym ruchem i spojrzała na policjanta, który natychmiast wystrzelił w jej kierunku. 
Pocisk, który ją trafił, cisnął nią o ścianę, jednak Chupa zdołała szybko się otrząsnąć i uciekła. Strzał oddano z 3 
metrów i na pewno nie było to pudło, bo na samochodzie nie było śladu po kuli.  

background image

 
Chupę zaobserwowano ponownie wczesnym rankiem 16 września 1995 roku w Pozo w okręgu Campo Rico w 
czasie usuwania skutków huraganu Marilyn. Jeden z mieszkańców strzelał do niej kilkakrotnie, przypuszczalnie 
trafiając Chupę, bo w pewnym momencie błyskawicznie rozwinęła skrzydła i odleciała. Cieszący się 
powszechnym szacunkiem Daniel Perez widział ją lecącą ze swojego domu. Oto, co powiedział:  
"To było w dzień, około 7.30 rano. Usłyszałem głośne buczenie i wyjrzałem przez okno i wtedy zobaczyłem to 
stworzenie. Właśnie lądowało i po kilku sekundach stanęło na dwóch nogach na dużym kamieniu w moim patio. 
Po chwili podskoczyło do góry, wzbiło się w powietrze i odleciało, przemykając między gałęziami drzewa 
avocado bez dotykania ich. Wyglądało dokładnie tak, jak opisują je inni ludzie. Tym, co w jego wyglądzie 
uderzyło mnie najbardziej, było coś w rodzaju małych skrzydełek na plecach, które w miarę przechodzenia w 
dół grzbietu stawały się coraz większe. Stwór poruszał nimi z dużą szybkością, co powodowało buczenie. Więc 
na grzbiecie Chupy znajdują się małe skrzydełka, a nie, jak dotąd sądzono, kolorowe kolce. Po prostu, gdy 
szybko nimi porusza, widzimy tylko ich górne krawędzie, co wygląda jak zakrzywione kolce. Zauważyłem też, 
że istota zmienia kierunek lotu poprzez nachylanie tych małych skrzydełek w odpowiednią stronę."  
 
4 października 1995 roku komenda policji w okręgu Carolina wydała oświadczenie dla prasy zatytułowane 
"Występowanie dziwnego zwierzęcia", mówiące o tym, że w sąsiednim okręgu Canovanas policja zbadała 
doniesienie o dziwnym zwierzęciu. Autorem skargi był 30 letni T.H.R. Funkcjonariuszom policji, którzy 
przybyli do niego wieczorem tego samego dnia, powiedział, że widział przed domem dziwne owłosione 
stworzenie, chodzące na dwóch nogach, koloru czarnego i o wysokości około 1,5 metra. Wydało mu się, że coś 
przeskoczyło przez ogrodzenie z siatki i wpadło do parowu. Kiedy podszedł bliżej, aby to sprawdzić, zobaczył 
Chupę, która poruszając się z niewiarygodną prędkością znikła w zaroślach. Juan Morales, policjant, powiadomił 
o tym zdarzeniu Biuro Ochrony Cywilnej. Jego pracownicy przeszukali teren, lecz nie znaleźli niczego oprócz 
koca i sporej ilości krwi między krzakami i na ogrodzeniu. Krew mogła pochodzić od Chupy. Co ciekawe, żadna 
z agencji rządowych nie była zainteresowana próbkami tej krwi. Szef obrony cywilnej Puerto Rico, Bienvendio 
Nieves przygotował raprot poświęcony temu zdarzeniu.  
 
Dotychczas Chupacabre uważano tylko za legende, jednak po wydarzeniach ostatnich lat wielu zmieniło zdanie 
na ten temat. Mówi się, że w każdej legendzie jest ziarno prawdy, a dla mieszkańców Peurto Rico Chupacabra 
nie jest już legendą.