background image

Piotr Worona 
Uniwersytet w Białymstoku 
 
 
 

WPROWADZANIE DO OBROTU  

ŚRODKÓW ODURZAJĄCYCH  

W ŚWIETLE WYNIKÓW BADAŃ EMPIRYCZNYCH 

 
 

 

Narkomania  staje  się  obecnie  coraz  bardziej  widocznym  zjawiskiem       

w  społeczeństwie.  Po  środki  odurzające  sięgają  przedstawiciele  różnych 
grup  społecznych  bez  względu  na  wiek.  Coraz  więcej  młodych  ludzi 
zainteresowanych  jest  konsumpcją  środków  wprowadzających  umysł            
w  odmienny  stan  świadomości.  Wywołuje  to  sytuację,  w  której  takie 
substancje stają się towarem deficytowym i bardzo poszukiwanym. 

Powyższy  fakt  bez  skrupułów  wykorzystuje  narkotykowe  podziemie, 

zajmujące się produkcją, przemytem i dystrybucją takich substancji. Pomimo 
wielkiego  ryzyka  i  kosztów,  jest  to  zajęcie  bardzo  opłacalne,  pozwalające     
w  krótkim  czasie  osiągnąć  wysokie  zyski  ze  stosunkowo  niewielkich 
inwestycji  finansowych.  Na  taką  sytuację  wpływ  ma  również  fakt,  że  środki 
odurzające  mają  tendencję,  w  zależności  od  rodzaju  środka,  do 
wywoływania  psycho-fizycznego  uzależnienia,  zmuszającego  konsumenta 
do zażywania ich z większą lub mniejszą częstotliwością. 

Fakt  wywoływania  przez  środki  odurzające  potrzeby  ich  przyjmowania 

sprawia, że konsumenci poszukują osób mających do nich dostęp. Wyznacza to 
pewną szczególną pozycję dilera w hierarchii narkotykowego podziemia. Stoi on 
co prawda na samym dole hierarchicznej drabiny, jednak stanowi ostatnie ogniwo 
między  producentem  a  konsumentem.  Od  tego,  czy  wykona  swoje  zadanie, 
polegające na sprzedaży środka, zależy zysk wytwórcy, który w miejsce zbytego 
towaru 

będzie musiał wyprodukować nowy. 

Przedmiotowa  sytuacja  stanowiła  dostateczny  asumpt  do  prze- 

prowadzenia badań empirycznych w grupie osób zajmujących się detaliczną 
dystrybucją  środków  odurzających.  Zamierzeniem  autora  było  zdobycie 
informacji  na  temat  kul

isów  pracy  narkotykowych  dilerów,  zbadanie  rynku 

narkotykowego, popularności i  dostępności  poszczególnych substancji, cen 
środków odurzających, a także opłacalności omawianego procederu. 

W  analizowanej  grupie  hipotezy  szczegółowe  przedstawiono  w  na- 

stępujący sposób: 

 

Dystrybucja środków odurzających przebiega w zaplanowany, dobrze 
zorganizowany i ostrożny sposób. 

 

Legalizacja  posiadania  niewielkich  ilości  środków  odurzających 
ułatwiłaby  pracę  dilerom,  a  także  zwiększyłaby  ilość  wprowadzonych 
do obrotu środków odurzających. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

 

Przestępczość  narkotykowa  w  woj.  podlaskim  jest  bezpośrednio 
powiązana z przestępczością zorganizowaną. 

 

W    woj.  podlaskim  nie  istnieje  podział  stref  wpływów  i  terytoriów 
pomiędzy  osobami  zajmującymi  się  dystrybucją  środków  odurza- 
jących. 

  N

owelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii dokonana w 2000 

r.,  polegająca  na  zniesieniu  depenalizacji  drobnego  posiadania,  nie 
ograniczyła dostępności środków odurzających. 

Zaprezentowane  poniżej  wyniki  badań  empirycznych  uzyskane  zostały  

w  ramach  pr

acy  nad  rozprawą  doktorską  pt.  „Kryminologiczne  i  krymi- 

nalistyczne  aspekty  narkomanii  i  wprowadzania  do  obrotu  środków 
odurzających”,  opracowaną  w  Katedrze  Prawa  Karnego  i  Kryminologii 
Uniwersytetu w Białymstoku i stanowią jej integralną część. 

Badania  p

rzeprowadzono  za  pomocą  ankiet  wypełnianych  anonimowo 

przez  badaną  grupę.  Ankieta  zawierała  pytania  zamknięte,  półotwarte           
i  otwarte,  w  których  respondenci  dokonywali  wyboru  spośród  opcji 
zamieszczonych  w  ankiecie  z  możliwością  dopisania  własnych  zmiennych,   
a  także  wyrażenia  własnego  stanowiska  w  danej  kwestii.  Ankieta  była 
podzielona  na  bloki  tematyczne,  z  których  ponad  połowa  dotyczyła 
zagadnień ściśle związanych z rozprowadzaniem środków odurzających. 

 

1. Charakterystyka badanej grupy 

 
Przebad

ano  grupę  28  osób  zajmujących  się  dystrybucją  środków 

odurzających.  Wśród  badanej  populacji  nie  było  kobiet.  Przedział  wiekowy 
badanej grupy przedstawia zamieszczona poniżej tabela nr 1. 

 

Tabela nr 1 
Przedziały wiekowe badanej grupy dilerów 

Osoby badane 

Pr

zedziały wiekowe 

 

6-17 

8-21 

2-25 

6-60 

Razem 

15 

28 

21 

54 

18 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Niewiele  ponad  połowa  badanej  populacji  dilerów  mieściła  się  w 

przedziale wiekowym od 18 do 21 lat. Co piąty badany był w wieku od 16 do 
17  lat.  Niespełna  jedna  piąta  badanej  grupy  mieściła  się  w  przedziale 
wiekowym  od  22  do  25  lat.  W  wieku  od  26  do  30  lat 

było  zaledwie  7% 

respondentów.  Badana  grupa  była  zróżnicowana  pod  względem 
wykształcenia.  Zdecydowaną  większość  stanowiły  osoby  ze  średnim 
wykształceniem. Poziom wykształcenia respondentów -  tabela nr 2.  
 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

Tabela nr 2 
Wykształcenie badanej grupy dilerów 

 

Osoby 

badane 

Wykształcenie 

 

Podstawowe 

Zawodowe 

Średnie  Wyższe 

Razem 

19 

28 

14 

68 

11 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Niewiele  ponad  2/3  b

adanej  populacji  dilerów  zadeklarowało  średnie 

wykształcenie.  Co  dziesiąty  badany  miał  wykształcenie  wyższe.  Wykształ- 
cenie  podstawowe  zadeklarowało  14%  badanych,  natomiast  zawodowe  - 
7% respondentów.  

Badana  próba  charakteryzowała  się  również  zróżnicowaniem  pod 

względem wykonywanych obowiązków. Osoby badane możemy podzielić na 
3  podstawowe  grupy:  osoby  pobierające  naukę,  osoby  bezrobotne  i  pra- 
cujące.  Rozkład  wykonywanych  obowiązków  prezentuje  zamieszczona 
poniżej tabela nr 3. 

 

Tabela nr 3 
Zatrudnienie b

adanej grupy dilerów 

 

Osoby 

badane 

Zatrudnienie 

 

Uczeń  Student  Pracujący 

Bezrobotny 

Razem 

12 

28 

18 

43 

25 

14 

100 

Źródło: badania własne. 
(W przypadku pobierania nauki respondenci nie zaznaczali informacji o zatrudnieniu). 

 

Niespełna połowa badanej populacji dilerów studiowała, a co czwarty był 

osobą  pracującą.  Niespełna  1/5  badanych  pobierała  naukę.  Osoby 
nieuczące się i niepracujące stanowiły 14% badanej grupy. 

Badaniami objęto osoby mieszkające w różnych regionach województwa 

podlaskiego.  Pod

ział  ze  względu  na  miejsce  zamieszkania  prezentuje 

zamieszczona poniżej tabela nr 4. 

 

Tabela nr 4 
Miejsce zamieszkania badanej grupy dilerów 

 

Osoby badane 

Miejsce zamieszkania 

 

Miasto 

Wieś 

Razem 

28 

28 

100 

100 

Źródło: badania własne. 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

Wszyscy  ba

dani  dilerzy  środków  odurzających  zamieszkiwali  w  mias- 

tach. Wśród badanych nie było osób stale zamieszkujących na wsi. 

Analizując zjawisko zażywania środków odurzających wśród osób, które 

zajmują się ich rozprowadzaniem, respondentów zapytano: czy kiedykolwiek 
zażywałeś środki odurzające? 

 

2. Konsumpcja środków odurzających 

 

Wśród badanej populacji dilerów każdy zażywał środki odurzające. Jest 

to  pewnego  rodzaju  naturalna  kolej  rzeczy.  Każdy,  kto  zajmuje  się 
rozprowadzaniem środków odurzających, był kiedyś zwykłym konsumentem, 
poza  tym  osoby  zajmujące  się  dystrybucją  środków  odurzających  muszą 
orientować się, jakim towarem dysponują, aby udzielić stosownej informacji 
klientowi,  a  także  dokonać  właściwego  wyboru  podczas  zakupu  większych 
ilości środka.  

Mając  na  uwadze  szereg  negatywnych  skutków,  jakie  niesie  ze  sobą 

przedwczesne  zażywanie  środków  odurzających,  badanej  grupie  dilerów 
zadano pytanie: W jakim wieku zażyłeś po raz pierwszy środek odurzający? 
Rozkład odpowiedzi prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 5. 

 

Tabela nr 5 
Pierwszy kontakt ze środkami odurzającymi badanej grupy dilerów 

 

Osoby 

badane 

Wiek 

 

14 

15-17  18-20  21-23  24-26  27-30 

Razem 

14 

12 

28 

50 

43 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Połowa  badanej  populacji  dilerów  pierwszy  kontakt  ze  środkami 

odurzającymi miała w wieku od 15 do 17 lat. Niespełna połowa spróbowała 
pierwszy  raz  środka  odurzającego  w  wieku  od  18  do  20  lat.  Zaledwie  7% 
badanych zażywanie narkotyków rozpoczęło w wieku lat 14. 

Należy  podkreślić  fakt,  że  wszyscy  dilerzy  zażyli  środek  odurzający  po 

raz  pierwszy  przed  ukończeniem  20.  roku  życia.  Pierwszy  kontakt  z  nar- 
kotykami  przebiegał  odmiennie  niż  w  przypadku  zwykłych  konsumentów. 
Badana  grupa  zetknęła  się  z  narkotykami  o  wiele  wcześniej,  w  dodatku 
najczęściej do kontaktów dochodziło w przedziale wiekowym od 15 do 17 lat, 
co gorsza, wśród badanej grupy dilerów każdy, kto kiedykolwiek spróbował 
środków  odurzających,  zażywał  je  nadal,  w  przeciwieństwie  do  grupy 
zwykłych konsumentów, w której znalazły się osoby, które powiedziały „nie” 
narkotykom.  

Mając  na  uwadze  okres,  w  jakim  znajduje  się  polska  narkomania,           

a  także  różnorodność  i  powszechną  dostępność  środków  odurzających 
występujących na naszym rynku, respondentów zapytano o rodzaj zażytego 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

po  raz  pierws

zy  środka  odurzającego.  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 

zamieszczona poniżej tabela nr 5a. 

 

Tabela nr 5a 
Rodzaj zażytego po raz pierwszy środka odurzającego wśród badanej grupy 
dilerów 

 

Osoby 

badane 

Rodzaj środka 

 

Marihuana 

Amfetamina 

Extasy 

LSD 

Razem 

16 

26 

57 

25 

93 

Źródło: badania własne. 

 

Inicjacja przebiegała w zbliżony sposób co w grupie konsumentów, z tą 

jednak  różnicą,  że  żaden  z  respondentów  nie  rozpoczął  odurzania  się  od 
haszyszu.  Marihuana  była  pierwszym  środkiem  odurzającym  dla  ponad 
połowy badanych. Co czwarty respondent kontakt ze środkami odurzającymi 
rozpoczął  od  amfetaminy.  Od  LSD  i  suszonych  muchomorów  rozpoczęło 
odurzanie  się  7%  badanych,  natomiast  extasy  było  pierwszym  środkiem 
odurzającym dla 4% badanych. 

Respondentów  zapytano:  czy  obecnie  zażywają  środki  odurzające? 

Wszyscy  badani  dilerzy  przy

znali,  że  kontynuują  zażywanie  środków  odu- 

rzających. 

Analizując  popularność  stosowania  poszczególnych  środków  odurza- 

jących,  respondentom  zadano  pytanie:  jakie  środki  odurzające  zażywasz? 
Rozkład odpowiedzi prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 6. 

 

Tabela nr 6 
Rodzaj zażywanych środków odurzających wśród badanej grupy dilerów 

 

Osoby 

badane 

Rodzaj środka 

 

Marihuana  Haszysz  Amfetamina 

LSD 

Extasy 

Opiaty 

Heroina 

Kokaina 

26 

17 

21 

93 

61 

75 

32 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 
 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  najpopularniejszym  środkiem 

odurzającym  była  marihuana.  Zażywało  ją  aż  93%  respondentów.  Do 
palenia  haszyszu  przyznało  się  niespełna  2/3  badanej  grupy.  Dużą 
popularnością  cieszyła  się  amfetamina,  którą  zażywało  3/4  badanej  grupy. 
Po  extasy  sięgał  co  trzeci  respondent,  a  do  zażywania  LSD  i  palenia 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

10 

s

uszonych  muchomorów  przyznało  się  7%  badanych.  Po  heroinę,  kokainę    

i leki psychotropowe sięgało 4% badanej populacji. 

Mając  na  uwadze  sprawdzenie  wiarygodności  udzielonych  odpowiedzi, 

dotyczących  zażywania  środków  odurzających,  respondentom  zadano 
pytan

ie:  jakie  doznania,  stany  emocjonalne  zaobserwowałeś  po  zażyciu 

środków odurzających? 

Poszczególne  środki  odurzające  charakteryzują  się  wywoływaniem 

określonych doznań, stanów emocjonalnych. Dzięki analizie jednostkowych 
odpowiedzi  dotyczących  efektów  działania  środków  odurzających  i  po- 
równaniu ich z rodzajem zażywanych przez respondenta środków, zaistniała 
możliwość  kontroli  wiarygodności  poszczególnych  ankiet.  Rozkład  odpo- 
wiedzi prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 7. 

 

Tabela nr 7 
Doznania  występujące  po  zażyciu  środków  odurzających  wśród  badanej 
grupy dilerów 

 

Stany emocjonalne 

Osoby badane 

Radość 

17 

61 

Euforia 

10 

36 

Wesołkowatość 

12 

43 

Odprężenie 

24 

86 

Rozdrażnienie 

25 

Pobudzenie 

23 

82 

Agresja 

25 

Apatia 

Depresja 

Stany lękowe 

18 

Halucynacje 

18 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Zdecydowana  większość  badanych  (86%)  odczuwała  odprężenie  po 

zażyciu  środka  odurzającego.  Pobudzenie  było  doznaniem  odczuwanym 
przez  82%  badanych.  Niespełna  2/3  respondentów  odczuwało  radość  po 
zażyciu  środka  odurzającego,  a  niewiele  ponad  1/3  -  euforię.  Wesoł- 
kowatość  odnotowała  niespełna  połowa  badanych.  Rozdrażnienie  i  agresja 
wystąpiły  u  co  czwartego  badanego,  a  stany  lękowe  i  halucynacje  u  co 
piątego.  W  wyniku  zażywania  środków  odurzających  depresję  odczuwało 
7% badanych, a u 4% wystąpiła apatia. 

Zebrany  materiał  badawczy  pozwolił  stwierdzić,  podobnie  jak  w  grupie 

zwykłych  konsumentów,  olbrzymią  popularność  środków  odurzających 
zaliczanych  do  grupy  narkotyków  miękkich.  Niepokojące  jest  wysokie 
zainteresowanie  amfetaminą  w  kręgach  osób  związanych  z  rozpro- 
wadzaniem tego środka. Jest to bardzo niebezpieczny narkotyk wywołujący 
s

ilne  psychiczne  uzależnienie,  niejednokrotnie  wpływający  negatywnie  na 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

11 

racjonalność  działania,  co  bardzo  często  doprowadza  do  podejmowania 
błędnych  bądź  nieostrożnych  decyzji,  a  więc  stwarzania  niepotrzebnego 
ryzyka, którego i tak nie brakuje w pracy dilera.  

Niepokoi również bardzo młody wiek, w jakim populacja dilerów zetknęła 

się po raz pierwszy z narkotykami. Dokładnie połowa badanych znajdowała 
się wtedy  w  wieku od 15 do 17 lat,  znalazły się również osoby  w  wieku 14 
lat.  Tak  niski  próg  wiekowy  pierwszego  kontaktu  z  narkotykami  świadczy       
o szerokim rozpowszechnieniu ich zażywania w środowiskach, z jakich  wy- 
wodzą się badani dilerzy.  

Badając  wpływ  i  konsekwencje  zażywania  środków  odurzających  na 

funkcjonowanie  poszczególnych  jednostek,  analizując  model  odurzania  się 
badanej  populacji,  respondentom  przedstawiono  blok  pytań  dotyczących 
omawianej  problematyki,  który  otwierało  pytanie:  czy  potrafisz  ziden- 
tyfikować narkotyki na podstawie ich cech charakterystycznych? 

Wszyscy badani dilerzy odpowiedzie

li twierdząco na postawione pytanie. 

Każdy  z  nich  potrafił  odróżnić  i  zidentyfikować  poszczególne  środki 
odurzające  na  podstawie  cech  charakterystycznych,  takich  jak  wygląd 
zewnętrzny,  konsystencja,  zapach,  smak,  barwa  substancji.  Jest  to  jeden      
z  pods

tawowych  elementów  ich  pracy,  bez  którego  nie  mogliby  przede 

wszystkim nabywać środków odurzających w większych ilościach.  

Przeprowadzając  dalszą  analizę  zjawiska,  respondentów  zapytano         

o  częstotliwość  zażywania  środków  odurzających.  Rozkład  odpowiedzi 
prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 8. 

 

Tabela nr 8 
Częstotliwość zażywania środków odurzających przez badaną grupę dilerów 

 

Osoby 

badane 

Częstotliwość 

 

Codziennie 

Raz na 

kilka dni 

Raz w 

tygodniu 

Raz w 

miesiącu 

Okazjonalnie 

Razem 

21 

28 

18 

75 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  dominował  racjonalny  sposób 

odurzania się. Aż 3/4 badanych przyjmowało środki odurzające raz na kilka 
dni.  Taki  sposób  odurzania  się  sprawia,  że  badani  nie  tracą  całkowicie 
ko

ntaktu z rzeczywistością i są w stanie efektywnie działać, a także w miarę 

normalnie  funkcjonować  w  społeczeństwie.  Co  prawda,  w  badanej  grupie 
znajdowały się osoby, które odurzały się codziennie, jednak należał do nich 
co  piąty  badany.  Do  zażywania  środków  odurzających  raz  w  tygodniu 
przyznało się 7 % respondentów. 

Żaden z badanych nie przyznał się do zażywania środków odurzających 

z  częstotliwością  raz  w  miesiącu.  Zebrany  materiał  badawczy  pozwala 
stwierdzić, że badana populacja dilerów z całą pewnością nie zalicza się do 
grupy konsumentów okazjonalnych. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

12 

Stałe,  powtarzalne,  wielokrotne  używanie  środków  odurzających  niesie 

ze  sobą  ryzyko  wywołania  uzależnienia,  a  także  wszelkich  negatywnych 
konsekwencji  z  tym  związanych,  dlatego  też  mając  na  uwadze  badaną 
p

roblematykę,  respondentom  zadano  pytanie:  czy  czujesz  potrzebę 

zażywania  środków  odurzających?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamie- 
szczona poniżej tabela nr 9. 

 

Tabela nr 9 
Potrzeba zażywania środków odurzających wśród badanej grupy dilerów 

 

Osoby badane 

Potrzeba zażywania 

 

Tak 

Nie 

Razem 

12 

16 

28 

43 

57 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Ponad  połowa  badanych  odczuwała  potrzebę  zażywania  środków 

odurzających,  natomiast  niespełna  połowa  nie  odczuwała  potrzeby  odu- 
rzania się. 

Wyodrębnioną  grupę  osób  odczuwającą  potrzebę  odurzania  się  popro- 

szono  o  określenie  rodzaju  odczuwanej  potrzeby.  Rozkład  odpowiedzi 
prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 9a. 

 

Tabela nr 9a 
Rodzaje  odczuwanych  potrzeb  zażywania  środków  odurzających  wśród 
badanej grupy dilerów 

 

Osoby badane 

Rodzaj potrzeby 

 

Pragnienie 

fizyczne 

Pragnienie 

psychiczne 

Razem 

11 

12 

92 

100 

Źródło: badania własne. 

 
Wśród  osób  odczuwających  potrzebę  odurzania  się  dominowało 

pragnienie  psychiczne.  Odczuwało  je  aż  92%  badanych.  U  8%  badanych 
(jednej 

osoby)  wystąpiła  bardzo  niebezpieczna  fizyczna  potrzeba  przyj- 

mowania środków odurzających, świadcząca o głębokim uzależnieniu.  

Z  zażywaniem  środków  odurzających  związane  jest  występowanie 

pewnych  negatywnych  skutków.  Niebezpiecznym  sygnałem  jest  pojawienie 
się  dolegliwości  w  przypadku  niezażycia  środka.  Oznacza  to,  że  dana 
substancja  stała  się  niezbędna  do  normalnego  funkcjonowania  i  zaczęła 
wywierać  istotny  wpływ  na  procesy  psychofizyczne  organizmu,  a  jeśli 
badany  nie  chce  narazić  się  na  szereg  nieprzyjemnych  doznań,  musi  ją 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

13 

zażyć.

1

 

Analizując zjawisko, respondentom zadano pytanie: czy odczuwasz 

dolegliwości,  jeśli  nie  zażyjesz  środka  odurzającego?  Rozkład  odpowiedzi 
prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 10. 

 

Tabela nr 10 
Odczuwanie  dolegliwości  występujących  w  przypadku  niezażycia  środka 
odurzającego wśród badanej grupy dilerów 

Osoby badane 

Odczuwanie dolegliwości 

 

Tak 

Nie 

Razem 

10 

18 

28 

36 

64 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród badanej grupy dilerów niewiele ponad 1/3 odczuwała dolegliwości 

w  przypadku  niezażycia  środka  odurzającego.  Nieprzyjemne  doznania 
związane z abstynencją nie wystąpiły u 2/3 badanej populacji. 

Odczuwane  dolegliwości  możemy  podzielić  na  dwie  zasadnicze  grupy: 

dolegliwości  o  charakterze  psychicznym  i  dolegliwości  o  charakterze 
fizycznym.

2

 

Użytkownicy  narkotyków  miękkich  (marihuany  i  haszyszu) 

narażeni  są  właściwie  tylko  na  występowanie  pewnych  psychicznych 
niedogodności, ponieważ substancje psychoaktywne zawarte w pochodnych 
konopi  nie  wywołują  głodu  tkankowego,  natomiast  osoby  używające 
narkotyków  twardych  narażone  są  na  szereg  nieprzyjemnych  doznań 
fizycznych,  które  są  objawem  tzw.  zespołu  abstynencji,  pojawiającego  się   
w  wyniku  nieprzyjęcia  środka  lub  -  w  przypadku  pewnych  środków  - 
zmniejszenia ich dawki.  

Zespół  abstynencyjny  jest  objawem  silnego  fizycznego  uzależnienia 

będącego pewnym stanem patologicznym, wywołanym przez częste i powta- 
rzalne  przyjmowanie  niektórych  substancji  (zwłaszcza  pochodnych 
makowca). Człowiek uzależniony nie jest już wolny od środka odurzającego, 
gdyż  staje  się  on  niezbędny  do  prawidłowego  przebiegu  procesów 
metabolicznych, a także utrzymania równowagi biologicznej. W parze z uza- 
leżnieniem fizycznym idzie również silne uzależnienie psychiczne.

3

 

Badaną  grupę  poproszono  o  określenie  rodzaju  dolegliwości  wystę- 

pujących  w  przypadku  niezażycia  środka.  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 10a. 

 
 
 

                                                 

1

 

Pisał o tym A. Stankowski, Narkomania – narkotyki – narkomani, Wydawnictwo UŚ, Katowice 

1988, s. 23; por. Z. Thille, L. Zgirski, Toksykomania. Zagadnienia społeczne i kliniczne, PZWL, 
Warszawa 1976, s. 17. 

2

 E. Korpetta, E. Smerdt-Sisicka, Narkotyki w Polsce. Mit i rzeczyw

istość, Warszawa 2000,       

s. 17-26. 

3

 

T. L. Chruściel, Zależności lekowe: Po tej stronie granicy. Zapis stanu świadomości o polskich 

narkomanach i narkomanii w Polsce w pierwszej połowie 1981 r., Warszawa 1985, s. 36-37. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

14 

Tabela nr 10a 
Rodzaje  dolegliwości  odczuwanych  przez  badaną  grupę  dilerów  w  przy- 
padku niezażycia środka odurzającego 
Rodzaje 

dolegliwości 

Osoby badane 

Biegunka 

Wymioty 

Dreszcze 

10 

Stany lękowe 

40 

Halucynacje 

Zmiana temp. ciała 

10 

Ból fizyczny 

10 

Niepokój 

70 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Najczęściej  odczuwaną  dolegliwością  związaną  z  abstynencją  był 

niepokój,  który  wystąpił  u  70%  badanych.  Połowa  respondentów  narzekała 
na  spowolnienie  ruchów  i  reakcji  na  bodźce  zewnętrzne.  Co  dziesiąty 
odczuwał  dreszcze,  ból  fizyczny,  zmiany  temperatury  ciała,  a  także 
nadmierne pocenie się. Stany lękowe wystąpiły u 40% badanych. Co trzeci 
badany  uskarżał się na puchnięcie ciała  występujące w przypadku przerwy 
w zażywaniu amfetaminy. 

Żaden  z  badanych  nie  odnotował  halucynacji,  biegunki,  wymiotów 

występujących w przypadku niezażycia środka. 

Stopień  niebezpieczeństwa,  jakie  niesie  ze  sobą  zażywanie  środków 

odurzających,  zależy  nie  tylko  od  rodzaju  środka,  ale  również  od  sposobu 
wprowadzania go do orga

nizmu. Każda z metod ma swoje dobre i złe strony. 

Przyjmowanie  środków  odurzających  drogą  pokarmową  pozwala  osłabić 
nieco ich działanie, gdyż ulegną one wielu procesom metabolicznym, zanim 
zostaną  wchłonięte  do  krwiobiegu  i  przetransportowane  do  mózgu,  jednak 
istnieje  tu  ryzyko  wielu  komplikacji  i  powikłań;  palenie  takich  substancji  jak 
haszysz, marihuana, opium może wpłynąć na stan dróg oddechowych, gdyż 
w  procesie  spalania  tworzą  się  substancje  smoliste,  tak  jak  w  przypadku 
palenia tytoniu.  

Najbardziej  n

iebezpieczną  metodą  odurzania  się  jest  wprowadzanie  środka 

do organizmu drogą iniekcji. Przejście z metody palenia środka (jak w przypadku 
heroiny)  lub  wciągania  przez  nos  (jak  w  przypadku  amfetaminy)  na  metodę 
dożylną świadczy o tym, że dana osoba ma problem ze swoim nałogiem.  

Dożylne  podawanie  środka  jest  o  wiele  bardziej  ekonomiczną  metodą  niż 

pozostałe. Niewielką dawką można wywołać pożądany efekt, jednak w przypadku 
niektórych  środków  (opiatów)  bardzo  szybko  może  dojść  do  konieczności 
zwiększenia dawek w celu osiągnięcia upragnionego stanu katharsis.  

Mając  na  uwadze  niezwykłą  wagę  sposobu  przyjmowania  środków 

odurzających  dla  przebiegu  uzależnienia,  respondentom  zadano  pytanie:     

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

15 

w jaki sposób zażywasz środki odurzające? Rozkład odpowiedzi prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 11. 

 

Tabela nr 11 
Sposób zażywania środków odurzających przez badaną grupę dilerów 

 

Osoby badane 

Sposób zażywania 

 

Palenie 

Wciąganie przez 

nos 

Wdychanie 

oparów 

Dożylnie 

28 

21 

100 

75 

Źródło: badania własne. 
 

(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 

wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Najpopularniejszym  sposobem  zażywania  środków  odurzających  było 

palenie. W ten sposób odurzała się cała populacja dilerów. Wciąganie przez 
nos  było  sposobem  odurzania  się  dla  3/4  respondentów.  Aż  7%  badanych 
przyjmowało narkotyki dożylnie, natomiast 39% zażywało je doustnie. 

Żaden  z  respondentów  nie  przyjmował  środków  odurzających  metodą 

wziewną (wdychanie oparów). 

Zażywanie  jakichkolwiek  substancji  psychoaktywnych  może  prowadzić 

do  istotnych  zaburzeń  zdolności  do  normalnego  funkcjonowania  w  spo- 
łeczeństwie,  a  także  należytego  wypełniania  ról  społecznych.  Negatywny 
wpływ  narkotyków  najszybciej  widoczny  jest  w  takich  sferach  życia 
codziennego, 

jak  nauka  czy  praca.  Może  również  przejawiać  się  podczas 

wykonywania  codziennych  czynności,  takich  jak  ostrożne  przechodzenie 
przez jezdnię czy też prowadzenie samochodu.  

Mając  powyższe  na  uwadze,  respondentom  zadano  pytanie:  czy 

zażywane  środki  odurzające  sprawiają  ci  kłopoty  w  codziennym  funkcjo- 
nowaniu? Rozkład odpowiedzi prezentuje tabela nr 12. 

 

Tabela nr 12 
Wpływ  środków  odurzających  na  codzienne  funkcjonowanie  badanej  grupy 
dilerów 

 

Osoby badane 

Wpływ oddziaływania środków odurzających 

 

Tak 

Nie 

Razem 

11 

17 

28 

39 

61 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  aż  39%  respondentów  odczuwało 

negatywny  wpływ  środków  odurzających  na  codzienne  funkcjonowanie. 
Zażywanie  środków  odurzających  nie  sprawiało  kłopotów  w  codziennych 
obowiązkach dla 61% badanych. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

16 

Badaną  grupę  respondentów  poproszono  o  określenie  rodzaju  dole- 

gliwości,  jakie  wywołują  u  nich  zażywane  środki  odurzające.  Rozkład 
odpowiedzi prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 12a. 
 
Tabela nr 12a 
Rodzaje dolegli

wości występujących wśród badanej grupy dilerów 

 

Dolegliwości 

Osoby badane 

Bezsenność 

27 

Drażliwość 

45 

Nadpobudliwość 

64 

Agresja 

45 

Ospałość 

Problemy z koncentracją 

18 

Luki w pamięci 

Skłonności samobójcze 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Najczęściej  odczuwaną  dolegliwością  była  nadpobudliwość.  Wystę- 

powała  ona  u  niespełna  2/3  badanych.  Drażliwość  i  agresja  wystąpiły           
u  niespełna  połowy  badanych  osób.  Prawie  co  trzeci  badany  cierpiał  na 
bezsenność,  natomiast  co  piąty  miał  problemy  z  koncentracją.  Skłonności 
samobójcze i ospałość wystąpiły u niespełna 1/10 badanych respondentów. 
Żaden  z  badanych  dilerów  nie  narzekał  na  luki  w  pamięci  będące  efektem 
zażywania środków odurzających. 

Analizując  zjawisko  odurzania  się  wśród  osób  zajmujących  się  dystry- 

bucją środków odurzających, respondentów poproszono o podanie miejsca, 
w  którym  zażywają  środki  odurzające.  Rozkład  odpowiedzi  przedstawia 
zamieszczona poniżej tabela nr 13. 

 

Tabela nr 13 
Miejsce zażywania środków odurzających wśród badanej grupy dilerów 

 

Miejsce zażywania 

Osoby badane 

Dom 

21 

75 

Samochód 

19 

68 

Szkoła/uczelnia 

Ustronne miejsce 

12 

43 

Mieszkanie znajomych 

21 

Pub 

Dyskoteka 

Źródło: badania własne. 

 

(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani 

mogli wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

17 

Najpopularniejszym  miejscem  zażywania  środków  odurzających  był 

dom,  gdzie  odurzało  się  3/4  badanej  populacji  dilerów.  Niespełna  2/3 
badanych  zażywało  środki  odurzające  w  samochodzie.  Ustronne  miejsce 
wybierała niespełna połowa badanych, natomiast co piąty odurzał się w mie- 
szkaniu znajomych.  

Łono natury było miejscem odurzania się dla 12% badanych, natomiast 

szkoły  bądź  uczelnie  wybrało  7%  respondentów.  Najbardziej  nietypowym 
miejscem  zażywania  środków  odurzających  był  dach  wieżowca,  gdzie 
odurzało się 4% badanych. 

Żaden  z  badanych  dilerów  nie  zażywał  środków  odurzających  w  pubie 

bądź na dyskotece.  

Wybór  miejsc  zażywania  środków  odurzających  przebiegał  w  zbliżony 

sposób,  co  w  grupie  zwykłych  konsumentów,  w  której  największą 
popularnością  cieszyły  się:  dom,  samochód,  ustronne  miejsce.  Należy 
podkreślić fakt, że żaden z badanych dilerów nie przyznał się do zażywania 
środków  odurzających  w  pubie  bądź  dyskotece.  Takie  zachowania  są 
niezwykle  ryzykowne  i  łatwo  mogą  zostać  ujawnione  przez  pracowników 
lokalu.  

W analizie zjawiska konsumpcji środków odurzających niezwykle istotne 

jest  poznanie  przyczyn,  dla  których  badani  odurzają  się.  Dilerzy  są 
specyficzną grupą osób zażywających środki odurzające, a ich podejście do 
narkotyków i mechanizmy sięgania po nie różnią się wobec postaw zwykłych 
konsumentów. Analizując zjawisko, respondentom zadano pytanie: dlaczego 
zażywasz środki odurzające? Rozkład odpowiedzi prezentuje zamieszczona 
poniżej tabela nr 14. 

 

Tabela nr 14 
Przyczyny zażywania środków odurzających wśród badanej grupy dilerów 

 

Powody zażywania 

Osoby badane 

R

ozładowanie napięcia 

27 

96 

Sposób spędzania wolnego 
czasu 

11 

Okazja 

Ciekawość 

Przymus 

Moda 

Kłopoty w życiu osobistym 

Kłopoty w życiu zawodowym 

14 

Namowa innych osób 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  zdecydowana  większość  (96%) 

zażywała  środki  odurzające  w  celu  rozładowania  napięcia.  Kłopoty  w  życiu 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

18 

zawodowym, a także sprawdzenie mocy i jakości posiadanego towaru były 
powodem  zażywania  środków  odurzających  dla  14%  respondentów, 
natomiast  7%  badanych  sięgało  po  narkotyki  w  wyniku  problemów 
osobistych.  Co  dziesiąty  badany  spędzał  wolny  czas,  odurzając  się, 
natomiast dla 4% respo

ndentów powodem sięgania po środki odurzające był 

przymus. 

Badani  dilerzy  nie  zażywali  środków  odurzających  w  wyniku 

nadarzającej  się  okazji,  mody,  ciekawości  czy  też  namowy  innych  osób. 
Żaden  z  badanych  nie  zaznaczył  ww.  przyczyn  zażywania  środków 
odurzaj

ących. 

Analizując 

wyniki 

badań, 

można 

zauważyć, 

że 

natężenie 

poszczególnych  przyczyn  sięgania  po  środki  odurzające  w  badanej  grupie 
dilerów  różniło  się  zdecydowanie  od  grupy  zwykłych  konsumentów. 
Podstawowym  powodem  sięgania  po  środki  odurzające  dla  osób 
z

ajmujących  się  ich  dystrybucją  było  przede  wszystkim  rozładowanie 

napięcia  powstającego  w  wyniku  licznych  sytuacji  stresowych,  w  których 
bardzo  często  znajdowali  się  badani  z  racji  swojej  profesji.  Przyczyna 
„rozładowania napięcia” dotyczyła aż 96% badanych, podczas gdy pozostałe 
przyczyny  nie  przekroczyły  progu  14%.  Nie  wystąpiły  również  motywy 
zażywania  środków  odurzających  charakterystyczne  dla  grupy  zwykłych 
konsumentów,  takie  jak  okazja  czy  ciekawość.  Jest  to  pewnym  logicznym 
następstwem  działalności  dilera,  który  codziennie  obcując  ze  środkami 
odurzającymi,  nie  wykazuje  zachowań  charakterystycznych  dla  zwykłych 
konsumentów, takich jak np. ciekawość. 

Między badanymi grupami istnieje szereg podobieństw. Zebrany materiał 

pozwolił  stwierdzić,  iż  w  badanej  populacji  zanika  model  uzależnionego 
fizycznie od środków odurzających konsumenta,  a także nastąpiło  odejście 
od  dożylnego  sposobu  odurzania  się  na  rzecz  bezpieczniejszych  metod. 
Niepokoi  co  prawda  wysoki,  bo  aż  43%  wskaźnik  odczuwania  potrzeby 
odurzania  s

ię,  jednak  zdecydowana  większość  badanych  odczuwa  jedynie 

psychiczną  potrzebę.  Fizyczną  potrzebę  odurzania  się  odnotowano  tylko       
u  jednej  osoby. W  badanej  grupie  dominował  racjonalny  sposób  odurzania 
się  „raz  na  kilka  dni”,  zaś  najpopularniejsze  były  środki,  do  zażywania 
których  nie  jest  niezbędna  iniekcja.  Stosowanie  tej  niebezpiecznej  metody 
stwierdzono  jedynie  u  dwóch  respondentów.  Używanie  takich  środków,  jak 
kokaina czy heroina dotyczyło jednostkowych przypadków.  

Niezwykle istotny wpływ na kształt opisywanej sytuacji miał również fakt, 

iż  pierwszy  kontakt  ze  środkami  odurzającymi  rozpoczął  się  od  substancji, 
które  nie  powodowały  szybkiego,  silnego  fizycznego  uzależnienia.  Żaden     
z  badanych,  tak  jak  w  grupie  zwykłych  konsumentów,  nie  rozpoczął 
o

durzania  się  od  opiatów.  Co  prawda,  ponad  1/3  badanych  swój  kontakt  z 

narkotykami rozpoczęła od bardzo niebezpiecznych środków, takich jak LSD 
czy  extasy,  jednak  fizyczne  uzależnienie  wystąpiło  w  jednostkowych 
przypadkach.  

Każdy  diler,  zanim  rozpoczął  swój  przestępczy  proceder,  był  zwyczajnym 

konsumentem,  który  w  większym  lub  mniejszym  stopniu  zdawał  sobie  sprawę      

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

19 

z  niebezpieczeństwa  i  konsekwencji,  jakie  niesie  ze  sobą  zażywanie  poszcze- 
gólnych substancji określonymi metodami, dlatego też omawiane zjawisko w obu 
badanych grupach przebiegało w zbliżony sposób.  

 

3.  Profilowanie  kategorii  dilerów  na  podstawie  motywacji,  celów  i  ro- 
dzajów prowadzonej działalności 

 

Analizując  moment  przeistoczenia  się  zwykłego  konsumenta  w  osobę, 

która  zaczyna  wprowadzać  do  obrotu  początkowo  drobne  ilości  środków 
odurzających,  a  także  okoliczności  temu  towarzyszące,  respondentom 
przedstawiono  blok  pytań  dotyczących  omawianego  zagadnienia,  który 
otwierało  pytanie:  kiedy  po  raz  pierwszy  sprzedałeś  środek  odurzający? 
Rozkład odpowiedzi prezentuje tabela nr 15. 

 

Tabela nr 15 
Wiek, w którym dokonano pierwszej sprzedaży środka odurzającego 

 

Osoby 

badane 

Wiek 

Razem 

 

15 

16 

17 

18 

19 

20 

21 

23 

24 

28 

3,6  10,7  10,7  17,9  7,1 

32,1  3,6  10,7  3,6 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Detaliczny  handel narkotykami był  domeną  ludzi młodych. W wieku  20  lat 

rozpoczęła  sprzedaż  narkotyków  1/3  badanej  grupy  dilerów.  Niespełna  1/5 
badanych  przestępny  proceder  rozpoczęła  w  wieku  18  lat.  Co  dziesiąty 
respondent sprzedał po raz pierwszy środek odurzający w wieku 16, 17 i 23 lat. 
W wieku 19 lat handlowało 7,1% badanej grupy, natomiast w wieku 15, 21 i 24 
lat 

– 3,6% badanych. 

Badaną  grupę  poproszono  o  określenie  rodzaju  środka,  który  był 

przedmiotem pierwszej transakcji. Otrzymane wynik

i okazały się zbliżone do 

wyników  uzyskanych  w  badaniu  rodzaju  środka  odurzającego,  z  jakim 
zetknęła się populacja  zwykłych konsumentów płci męskiej. W tym miejscu 
warto zwrócić uwagę na fakt, że wszyscy badani dilerzy to mężczyźni.  

Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamieszczona  na  następnej  stronie 

tabela nr 15a. 

 

Tabela nr 15a 
Rodzaj środka odurzającego sprzedanego po raz pierwszy 

 

Rodzaj środka 

Liczba osób 

Marihuana 

22 

79 

Amfetamina 

14 

Haszysz 

Razem 

28 

100 

Źródło: badania własne. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

20 

 

Zdecydowana w

iększość (86%) rozpoczęła rozprowadzanie narkotyków od 

pochodnych  konopi.  W  przypadku  79%  badanych  pierwszym  sprzedanym 
środkiem  odurzającym  była  marihuana,  natomiast  haszysz  był  pierwszym 
sprzedanym  narkotykiem  dla  7%  respondentów.  Od  amfetaminy  nielegalną 
dystrybucję  narkotyków  rozpoczęło  14%  badanych  dilerów.  Należy  zwrócić 
uwagę na fakt, iż żaden badany nie rozpoczął swojej nielegalnej działalności od 
takich środków jak LSD czy extasy. Na omawianą sytuację istotny wpływ miał 
fakt, że są to środki trudniej dostępne niż amfetamina czy pochodne konopi. 

Prowadząc dalszą analizę zjawiska, respondentów poproszono o okreś- 

lenie statusu pierwszej osoby kupującej. Rozkład odpowiedzi w tabeli nr 16. 

 

Tabela nr 16 
Znajomość pierwszego klienta 

 

Kupujący 

Liczba osób 

Osoba znana 

26 

93 

Osoba przypadkowa 

Razem 

28 

100 

Źródło: badania własne. 

 

W  przypadku  pierwszej  transakcji  aż  93%  badanych  dilerów  sprzedało 

środek odurzający osobie, którą wcześniej  znało. Osoba przypadkowa była 
pierwszym klientem dla 7% respon

dentów.  

Niezwykle istotnym elementem dla prowadzonych badań jest określenie 

ilości osób, które kontynuują nielegalną działalność. Respondentom zadano 
pytanie:  czy  w  chwili  obecnej  zajmujesz  się  sprzedażą  środków 
odurzających? Rozkład badanej cechy w tabeli nr 17. 

 

Tabela nr 17 
Kontynuacja handlu środkami odurzającymi wśród badanej grupy dilerów 

 

Osoby badane 

Sprzedaż środków odurzających 

 

Tak 

Nie 

Razem 

21 

28 

75 

25 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród badanej populacji dilerów 2/3 respondentów kontynuowało handel 

środkami  odurzającymi,  natomiast  1/4  badanych  zrezygnowała  z  tego 
nielegalnego procederu. 

Osoby  zajmujące  się  dystrybucją  środków  odurzających  możemy 

podzielić na trzy zasadnicze grupy: 

 

konsumentów,  którzy  odsprzedają  nadwyżki  środków  odurza- 
jących, by sfinansować własną konsumpcję, 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

21 

 

osoby,  dla  których  nielegalny  handel  narkotykami  jest  jedynym 
źródłem utrzymania, 

 

osoby,  dla  których  nielegalny  handel  narkotykami  jest  dodat- 
kowym źródłem utrzymania. 

Określenie  procentowego  rozkładu  poszczególnych  profili  pozwoli 

określić,  jakie  ryzyko  dla  porządku  prawnego  niesie  ze  sobą  działalność 
badanej  grupy.  Najbardziej  niebezpieczne  są  osoby,  dla  których  handel 
narkotykami jest jedynym źródłem utrzymania, gdyż wprowadzają one do obrotu 
większe  ilości  środków  odurzających  niż  pozostali.  Taka  działalność  wymaga 
również  szerokich  kontaktów  w  narkotykowym  półświatku,  dzięki  którym  diler 
będzie mógł zakupić hurtowe ilości środków odurzających o pożądanej wysokiej 
czystości, tak, aby jego działalność przynosiła stosowne zyski.  

Doświadczenie  uzyskane  w  praktyce  pozwala  dilerom  na  unikanie 

ryzykownych  sytuacji  w  postaci  sprzedaży  środków  odurzających  osobom 
nieznanym,  które  miały  miejsce  w  niektórych  przypadkach  w  początkowej 
fazie działalności,

4

 

dlatego też analizie poddano sposób dobierania klientów 

przez badaną grupę.  

Mając powyższe na uwadze, respondentom zadano pytanie: określ swój 

profil - 

jakim typem handlarza jesteś? Rozkład odpowiedzi prezentuje zamie- 

szczona poniżej tabela nr 18. 

 

Tabela nr 18 
Profil 

handlu środkami odurzającymi w badanej grupie dilerów 

 

Profil handlarza 

Liczba osób 

14 

24 

21 

100 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

Legenda: 

– kupuję środki odurzające na własny użytek i odsprzedaję nadwyżki. 

– sprzedaż środków odurzających jest moim jedynym źródłem utrzymania. 

– sprzedaję środki odurzające tylko osobom, które znam. 

– sprzedaję środki odurzające przypadkowym osobom. 

Wszyscy  badani  dilerzy  sprzedawali  środki  odurzające  osobom,  które 

znali.  Co  trzeci  respondent  postrzegał  handel  narkotykami  jako  dodatkowe 
źródło  utrzymania,  natomiast  dla  co  czwartego  było  to  jedyne  źródło 
utrzymania.  Handel  narkotyka

mi  był  sposobem  na  życie  dla  14% 

respondentów.  Odsprzedażą  nadwyżek  zajmowało  się  również  14% 
badanych. Dwie osoby stwierdziły, że dzięki handlowaniu narkotykami mają 
szerokie  kontakty  w  różnych  środowiskach,  przez  co  „mogą  załatwić 
praktycznie  każdą  sprawę”.  Jeden  badany  respondent  stwierdził,  że 
zajmował  się  obrotem  środkami  odurzającymi  ze  względu  na  wysokie 

                                                 

4

 Tabela nr 16, str 20 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

22 

wymagania  finansowe  swojej  dziewczyny.  Żaden  z  badanych  dilerów  nie 
sprzedawał środków odurzających przypadkowym osobom. 

Zgromadzony  materiał  badawczy  pozwolił  pozytywnie  zweryfikować 

postawioną hipotezę, że dystrybucja środków odurzających przebiega w za- 
planowany, dobrze zorganizowany i ostrożny sposób.  

Każda transakcja jest dokładnie przemyślana i przeprowadzana dyskre- 

tnie.  Dilerzy 

nie  podejmuj

ą  zbędnego  ryzyka,  sprzedając  towar 

przypadkowym  osobom.  Starannie  dobierają  klientów  wśród  osób  dobrze 
sobie  znanych  bądź  poleconych  przez  znajomych.  Takie  działanie 
powoduje,  iż  prawdopodobieństwo  ujawnienia  procederu  jest  znacznie 
mniejsze,  dodatkowo  mi

nimalizując  ryzyko  prowokacji  ze  strony  organów 

ścigania.

5

 

Podejmowane  środki  ostrożności  znacznie  utrudniają  działania  służb 

odpowiedzialnych  za  walkę  z  przestępczością  narkotykową.  Rozpro- 
wadzanie  środków  odurzających  wśród  znajomych  konsumentów  jest 
ni

ezwykle trudnym  do  udowodnienia przestępstwem, gdyż  ani sprzedawca, 

ani  odbiorca  nie  są  zainteresowani  jego  ujawnieniem.  Jest  to  klasyczny 
przykład  przestępstwa  bez  ofiar  w  technicznym  rozumieniu  tego  terminu     
(tj.  cechującego  się  brakiem  pokrzywdzonego  zainteresowanego  w  zgło- 
szeniu  faktu  dokonania  przestępstwa  policji  i  stanowiącego  zazwyczaj 
podstawowe źródło dochodu).

6

 

Dodatkowym  czynnikiem  wymuszającym  ostrożność  i  rozwagę  w  dzia- 

łaniach  dilerów  jest  fakt,  że  posiadanie  jakiejkolwiek  ilości  środka 
odurzającego  jest  zagrożone  karą.  Przestępstwo  to  jest  o  wiele  łatwiej 
ujawnić  i  zgromadzić  jego  dowody  niż  w  przypadku  przestępstwa 
wprowadzania  do  obrotu.  Należy  również  zwrócić  uwagę  na  fakt,  że  od 
połowy  lat  90.  walka  z przestępstwami narkotykowymi stała się priorytetem 
organów ścigania, w który inwestowano coraz większe środki.

7

 

Daleko  idące  rozwiązania  legislacyjne  penalizujące  dosłownie  każde 

zachowanie  związane  ze  środkami  odurzającymi,  restrykcyjna  polityka 
władz,  a  także  coraz  większy  nacisk  organów  ścigania  wymuszają  na 
dilerach  ostrożne  zachowanie  i  stosowanie  coraz  to  nowych  metod 
wprowadzania do obrotu środków odurzających. Zachowanie dyskrecji jest w 
tym  przypadku  kluczową  sprawą,  gdyż  informacja,  że  dana  osoba  zajmuje 
się dystrybucją środków odurzających, nie może dotrzeć do zbyt szerokiego 
grona. Diler zawsze stara się pozostać osobą incognito. 

Analizując  zjawisko  obrotu  środkami  odurzającymi,  respondentom 

przedstawiono  blok  pytań  dotyczących  omawianej  problematyki,  który 
otwierało pytanie: jakie środki odurzające wprowadzasz do obrotu? Rozkład 
odpowiedzi prezentuje tabela nr 19. 

 

                                                 

5

 

B. Hołyst, Kryminalistyka, Warszawa 2004, s. 111-115. 

6

 

K. Krajewski, W kwestii kryminalizacji posiadania środków odurzających i psychotropowych, 

Państwo i Prawo 1992, Zeszyt 8, s. 52. 

7

 

K. Krajewski, Przestępczość narkotykowa w Polsce w latach 1985-1996 w świetle danych 

statystyki policyjnej i sądowej, Archiwum Kryminologii 1999-2000, t. XXV, s. 81-121. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

23 

Tabela nr 19 
Rodzaj środków odurzających wprowadzanych do obrotu 

 

Rodzaj środka 

Osoby badane 

Marihuana 

19 

90 

Haszysz 

19 

Amfetamina 

11 

52 

LSD 

24 

Extasy 

24 

Kokaina 

Opiaty 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Wśród  badanej  grupy  dilerów  90%  wprowadzało  do  obrotu  marihuanę. 

Niespełna  co  piąty  handlował  haszyszem,  a  ponad  połowa  rozprowadzała 
amfetaminę. U co czwartego dilera można było kupić LSD i extasy. Rozpro- 
wadzaniem  grzybów  zajmowało  się  9%  badanych.  Żaden  z  badanych 
respondentów nie przyznał się do handlu kokainą lub opiatami. 

B

rak  zainteresowania  kokainą  można  wytłumaczyć  faktem,  że  pomimo 

bardzo  wyjątkowych  doznań,  jakie  oferuje  ten  środek,  jest  to  niezwykle 
droga  substancja  i  bardzo  trudna  do  zdobycia.  Handel  opiatami  w  obecnej 
fazie  polskiej  narkomanii  przestał  być  opłacalny.  Opiaty,  a  zwłaszcza 
„kompot”,  wychodzą  z  mody  na  rzecz  o  wiele  subtelniejszych  i  bezpie- 
czniejszych środków.

8

 

W  niektórych  przypadkach  wśród  dilerów  występuje  specjalizacja  w 

obrocie  poszczególnymi  środkami  odurzającymi.  Sprzedają  oni  jedynie 
konkretny środek, mając grupę odbiorców, którzy są zainteresowani tylko tą 
substancją. Są to jednak nieliczne przypadki, gdyż zainteresowanie różnymi 
substancjami    jest  bardzo  wysokie,  a  dilerzy  z  reguły  sprzedają  wszystkie 
środki,  do  jakich  mają  dostęp  i  na  których  można  zarobić.  Analizując 
zjawisko,  respondentów  zapytano:  czy  specjalizujesz  się  w  obrocie 
konkretnym  środkiem  odurzającym?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 20. 

 

Tabela nr 20 
Specjalizacja w obrocie środkami odurzającymi 

Osoby badane 

Specjalizacja 

 

Tak 

Nie 

Razem 

18 

21 

14 

86 

100 

Źródło: badania własne. 

                                                 

8

  B.  Fatyga,  J.  Rogala-

Obrębowska,  Styl  życia  młodzieży  a  narkotyki,  Instytut  Spraw 

Publicznych, Warszawa 2002, s. 217-245. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

24 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  14%  respondentów  było  wyspe- 

cjalizowanych w obrocie konkretnym środkiem odurzającym, natomiast 86% 
badanych  nie  miało  ściśle  określonej  specjalizacji  i  handlowało  różnymi 
środkami. 

Wśród badanej populacji dilerów dwie osoby specjalizowały się w handlu 

marihuaną, natomiast jedna osoba w handlu amfetaminą. 

Przypadek  specjalizacji  w  handlu  amfetaminą  jest  niepokojącym 

sygnałem.  Taka  osoba  może  mieć  możliwość  zakupu  środka  o  wysokiej 
czystości, a zatem niosącego ze sobą większe zagrożenie. Dostęp do takiej 
substancji  wymusza  niejako  na  badanym  nawiązanie  kontaktu  z  osobami 
bezpośrednio  powiązanymi  z  produkcją.  Im  więcej  ogniw  pośrednich,  tym 
po

zyskiwany  narkotyk  jest  bardziej  rozcieńczony  –  wymieszany  z  innymi 

substancjami, jak np. kreatyna, polopiryna, glukoza, kofeina.  

 

4. Pozyskiwanie środków odurzających i metody ich rozprowadzania 

 

Poddając  analizie  sposób  pozyskiwania  środków  odurzających,  a  także 

okoliczności  temu  towarzyszące,  respondentom  przedstawiono  blok  pytań 
dotyczący  omawianej  problematyki,  który  otwierało  pytanie:  w  jaki  sposób 
zdobywasz  środki  odurzające?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamie- 
szczona poniżej tabela nr 21. 

 

Tabela nr 21 
Sposób  zdobywania  środków  odurzających  przeznaczonych  na  sprzedaż 
przez badaną grupę dilerów 
Sposób zdobywania środków 

Osoby badane 

Własna produkcja 

Hodowla 

10 

Przemyt 

10 

Kupno u pośrednika 

19 

90 

Kupno u producenta 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Zdecydowana  większość  badanych  dilerów  (90%)  kupowała  środki 

odurzające  u  pośrednika.  Niespełna  1/10  respondentów  prowadziła  własną 
hodowlę  lub  przemycała  je  z  zagranicy.  Własna  produkcja,  polegająca  na 
zbieraniu  muchomorów  sromotnikowych  i  preparowaniu  z  nich  narkotyków, 
była  metodą  pozyskiwania  środków  odurzających  dla  5%  badanych.  Jeden  
z  respondentów  przyznał  się,  że  wchodzi  w  posiadanie  środków  odu- 
rzających w wyniku kradzieży. 

Żaden  z  badanych  dilerów  nie  miał  bezpośredniego  dostępu  do 

producenta środków odurzających, przez co nie mógł zakupić ich po jeszcze 
niższych cenach. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

25 

Przestępczość  narkotykowa  jest  jednym  z  przejawów  przestępczości 

zorganizowanej. Produkcja i handel środkami odurzającymi stanowią jeden z 
najbardziej  dochodowych  nielegalnych  procederów,  jakimi  zajmują  się 
zorganizowane  grupy  przestępcze.

9

 

Olbrzymie  środki  finansowe,  jakimi 

dysponują  zorganizowane  grupy,  umożliwiają  im  produkcję  narkotyków        
w kraju, a międzynarodowe kontakty  ze światowymi organizacjami przestę- 
pczymi pozwalają sprowadzać środki odurzające z państw produkujących je 
na  masową  skalę.

10

 

W  krajach  słabo  rozwiniętych  gospodarczo  uprawa 

roślin  o  właściwościach  psychoaktywnych  daje  zatrudnienie  setkom  tysięcy 
osób, a olbrzymie ilości produkowanych substancji sprowadzają ich cenę do 
kilkudziesięciu  dolarów  za  kilogram.

11

 

W  ostatnich  latach  dała  się 

zaobserwować  nowa,  bardzo  niebezpieczna  forma  współpracy  polskich          
i  zagranicznych  grup  zorganizowanych.  Przestępcze  organizacje  prowadzą 
między  sobą  bezgotówkowy  handel  narkotykowy  poprzez  wymianę  bardzo 
wysokiej jakości polskiej amfetaminy na kokainę lub heroinę. Taka sytuacja 
jest 

bardzo  niebezpieczna,  gdyż  może  wprowadzić  na  polski  rynek  duże 

ilości  bardzo  szkodliwych  środków  odurzających  (zwłaszcza  heroiny),           
a  także  zwielokrotnić  zyski  organizacji  przestępczej.  Wymiana  amfetaminy 
na  kokainę  nawet  w  stosunku  2:1  jest  niezwykle  opłacalna,  gdyż  przy 
stosunkowo  niskiej  inwestycji  (koszt  wyprodukowania  bądź  zakupu  2  kg 
amfetaminy  nie  przekroczy  kilku  tysięcy  zł)  można  uzyskać  1  kg  środka, 
którego wartość w detalu może wynosić 250 tys. zł. 

Mając  na  uwadze  szereg  negatywnych  skutków,  jakie  może  wywołać 

działalność  grup  zorganizowanych,  respondentom  zadano  pytanie:  czy 
osoby,  od  których  nabywasz  środki  odurzające,  mają  powiązania  z  zorga- 
nizowanymi grupami przestępczymi? Rozkład odpowiedzi prezentuje zamie- 
szczona poniżej tabela nr 22. 

 

Tabela nr 22 
Powiązania  handlarzy  środkami  odurzającymi  z  przestępczością  zorga- 
nizowaną 

 

Powiązania z PZ 

Liczba osób (19) 

Tak 

Nie 

17 

89 

Nie wiem 

11 

Źródło: badania własne. 

 

                                                 

9

 

Z. Rau, Przestępczość zorganizowana w Polsce i jej zwalczanie, Zakamycze 2002, s. 160-

164. 

10

 

Przykładem  takiego państwa jest Boliwia, która produkuje rocznie 800 mil. ton metrycznych 

liści  koki,  a  roślina  ta  uprawiana  jest  na  powierzchni  23  tys.  hektarów  –  EMCDDA  –  Annual 
Report,  Lisbona  200

4,  s.  47;  w  krajach  obejmujących  rejon  Andów  kokainę  uprawia  się  na 

obszarze  przekraczającym  150  tys.  hektarów  –  Boliwia.  Coca  Cultivation  Survey,  New  York 
2004, s. 7. 

11

 

W  Afganistanie  uprawy  maku  i  konopi  zajmują  ponad  80  tys.  hektarów,  a  przy  produkcji 

p

racuje 1,7 mil. ludności. Afganistan, Opium Survey, New York 2003, s. 5-7.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

26 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  żaden  z  respondentów  nie  potrafił        

z  całą  pewnością  stwierdzić,  czy  osoby,  od  których  nabywa  środki  odurza- 
jące,  mają  powiązania  z  przestępczością  zorganizowaną.  Zdecydowanie 
zaprzeczyło temu aż 89% badanych, natomiast 11% respondentów nie było 
pewnych ewentualnych powiązań swoich hurtowników. 

Zebrany  materiał  badawczy  nie  pozwolił  pozytywnie  zweryfikować 

postawionej  hipotezy,  że  przestępczość  narkotykowa  w  województwie 
podlaskim  jest  bezpośrednio  powiązana  z  przestępczością  zorganizowaną. 
Badanej  grupie  nie  udało  się  nawiązać  kontaktu  z  takimi  osobami.  Nie 
wiadomo jednak, jakie były źródła zaopatrzenia osób, dostarczających towar 
tym,  którzy  następnie  zaopatrywali  dilerów.  W  tym  przypadku  takich 
związków nie możemy wykluczyć. Zdobycie większej ilości marihuany jest co 
prawda m

ożliwe bez udziału grupy zorganizowanej, gdyż diler może dokonać 

zakupu bezpośrednio od osoby, która hoduje ją gdzieś na obrzeżach miasta, albo 
też,  korzystając  z  otwartych  granic,  przywieźć  towar  z  Holandii,  jednak                  
w  przypadku  amfetaminy 

musi ona zostać wyprodukowana przez fabrykę, którą 

może  założyć,  prowadzić,  zaopatrywać  w  prekursory  i  ochraniać  tylko 
zorganizowana grupa. Zachodzi więc tu pewien pośredni związek badanej grupy 
z  przestępczością  zorganizowaną,  ponieważ  w  rzeczywistości  badani  dilerzy 
obracają  towarem  będącym  efektem  finalnym  działań  przestępczości 
zorganizowanej.  Fakt,  że  nie  znają  bezpośrednich  producentów,  a  także  nie 
wiedzą,  jakie  jest  pierwotne  źródło  pochodzenia  towaru,  świadczy  tylko  o  spra- 
wnej organizacji przestępczego procederu. 

Negatywną  weryfikację  postawionej  hipotezy  można  wytłumaczyć 

również tym, że autorowi niniejszego opracowania udało się dotrzeć jedynie 
do osób zajmujących bardzo niską pozycję w narkobiznesie, które stanowią 
ostatnie  ogniwo  w  rozprowadzan

iu  środków  odurzających.  Droga,  jaką 

przebył środek odurzający od producenta przez hurtowników, półhurtowników, 
aż  do  dilera,  pozwala  skutecznie  zatrzeć  ślady  jego  pochodzenia,  a  także 
zapewnić  anonimowość  osobom  wprowadzającym  go  z  niewielką  często- 
tliwo

ścią, ale w olbrzymich ilościach do obrotu. 

Na  pytanie:  C

zy  płacisz  określonym  osobom  za  pozwolenie  na  handel 

środkami  odurzającymi  na  danym  terenie?  badana  grupa  odpowiedziała 
negatywnie,  weryfikując  tym  samym  pozytywnie  postawioną  hipotezę,  że      
w  woj

ewództwie  podlaskim  nie  istnieje  podział  stref  wpływów  i  terytoriów 

pomiędzy  osobami  zajmującymi  się  dystrybucją  środków  odurzających. 
Potwierdza  to  niejako  wcześniejsze  ustalenia  dotyczące  bezpośredniego 
związku  badanych  z  przestępczością  zorganizowaną.  Wyznaczenie  stref 
wpływów jako element charakterystyczny dla przestępczości zorganizowanej 
oznacza,  że  na  danym  terenie  nikt  bez  zgody  i  wiedzy  grupy  nie  może 
wprowadzać do obrotu środków odurzających.

12

  

Dilerzy  nie  podejmują  również  agresywnych  działań  względem  siebie. 

Rynek  jest  duży  i  nie  ma  sensu  rywalizowanie  o  coś,  czego  jest  pod 
dostatkiem 

– o klientów. Doprowadzanie do jakichkolwiek zatargów czy też 

                                                 

12

 

B. Hołyst, Kryminologia, Lexis-Nexis, Warszawa 2007,  s. 757. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

27 

nawet  porachunków  z  użyciem  przemocy  wszystkim  utrudniłoby  pracę, 
ograniczając zyski i budząc niepotrzebne zainteresowania organów ścigania. 
Klient  i  tak  zrobi  zakupy  u  osoby,  do  której  ma  zaufanie  i  u  której  może 
nabyć  towar  najwyższej  jakości.  Jedyna  rywalizacja,  jaką  można  zaob- 
serwować,  występuje  na  polu  marketingowym,  gdzie  dilerzy  organizują 
promocj

e albo udostępniają towar, nie oszukując zbytnio na jego czystości, 

pozyskując  przy  tym  nowych  klientów.  Analizując  rozmiary  zjawiska 
wprowadzania 

do 

obrotu 

środków 

odurzających, 

respondentom 

przedstawiono blok pytań dotyczący oma- wianej problematyki.  

Ni

ezwykle  ważnym  czynnikiem  wpływającym  na  rozmiary  konsumpcji 

środków odurzających jest ich ilość na rynku, a także dostępność. Niektóre 
badania  na  Zachodzie  wykazują,  że  na  rozmiary  zażywania  narkotyków 
bardziej  wpływa  stopień  trudności  zdobycia  poszczególnych  substancji  niż 
indywidualne  cechy  konsumenta.

13

 

Dostępność  narkotyków  w  pewnym 

sensie uzależniona jest od restrykcyjności obowiązującego prawa i postawy 
organów  ścigania.  Surowa  polityka  prohibicyjna,  zagrożenie  wysoką  karą 
powinny  ograniczyć  dostęp  do  środków  odurzających,  co  skutkowałoby 
gwałtownym  wzrostem  cen,  a  w  rezultacie  ograniczeniem  popytu  na  nie.

14

 

Powyższej zależności nie potwierdzają jednak amerykańskie doświadczenia 
z  prohibicją  alkoholową  w  okresie  międzywojennym.  Ograniczenie  dostępu 
do  a

lkoholu  nie  wpłynęło  na  zmniejszenie  popytu,  powodując  gwałtowny 

wzrost  jego  nielegalnej  produkcji  i  podaży,  dostarczając  tym  samym 
olbrzymich środków finansowych grupom zorganizowanym.

15

 

Mając  na  uwadze  obecne  kierunki  polityki  narkotykowej, 

respondentom  z

adano  pytanie:  czy  masz  grupę  osób,  które  rozprowadzają 

twoje  środki  odurzające?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamieszczona 
poniżej tabela nr 23. 

 

Tabela nr 23 
Grupy osób rozprowadzające środki odurzające badanej populacji dilerów 

 

Osoby badane 

Grupy rozpr

owadzających 

 

Tak 

Nie 

Razem 

17 

21 

19 

81 

100 

Źródło: badania własne. 

                                                 

13

  D.  C.  Gottfedson,  An  empirical  test  of  school-based  environmental  and  individual 

interventions to reduce the risk of delinquent behavior, Cryminology 1986, t. 24, s. 705-731; por. 
także badania dotyczące wzrostu spożycia alkoholu w miarę zwiększania się jego dostępności, 
R.  L.  Gorsach,  M.  C.  Butler,  Initial  drug  abuse:  A  review  of  predisposing  social  psychological 
factors, Psychological Biulletin 1976, t. 83, s. 120-137. 

14

 L. D. Johnson, Toward a theory of drug epidemic, [w:] L. Donohew, H. E. Sypher, J. Bukowski 

(red.),  Persuasive  communication  and  drug  abuse  prevention,  Erlbaum,  Hillsdale  1991;  por. 
także  R.  J.  MacCoun,  Drugs  and  the  law:  A  psychological  analysis  of  drug  prohibition, 
Psychological Bulletin 1993, nr 3, s. 497-512. 

15

 J. A. Miron, J. Zwiebel, Alkohol consumption during prohibition, American Economic Review 

1991, t. 81, s. 242-247.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

28 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  niespełna  co  piąty  badany  posiadał 

grupę  osób  rozprowadzających  zdobywane  przez  niego  środki  odurzające, 
natomiast aż 81% badanych działało samodzielnie. 

W  omawianych  przypadkach  były  to  4  grupy  składające  się  z  nastę- 

pującej ilości osób: 

  pierwsza grupa 

– 3 osoby, 

  druga grupa 

– 5 osób, 

  trzecia grupa 

–  od 3 do 7 osób, 

  czwarta grupa 

– od 5 do 9 osób. 

Tworzenie siatek dilerskich składających się z kilku osób jest niezwykle 

niebezpiecznym zjawiskiem. Osoba będąca organizatorem takiej siatki staje 
się  pewnego  rodzaju  półhurtownikiem  w  stosunku  do  swoich  podwładnych. 
Dystrybucja  środków  odurzających  przebiega  znacznie  szybciej  i  sprawniej 
niż  w  przypadku  jednej  osoby.  Do  obrotu  są  wprowadzane  znaczne  ilości 
środków  odurzających.  Większa  ilość  osób  zajmujących  się  dystrybucją 
może  dostać  się  do  różnych  środowisk,  zwiększając  tym  samym  zasięg 
działania siatki.  

Taki  sposób  prowadzenia  sprzedaży  zwiększa  prawdopodobieństwo 

pozyskania  nowych  klientów.  Dowódca  grupy  może  również  zakupić 
jednorazowo większe ilości substancji za niższą cenę, co będzie prowadziło 
do  osiągania  jeszcze  większych  zysków  w  obrocie  detalicznym  prowa- 
dzonym przez jego podwładnych. 

Nie

pokojącym zjawiskiem jest fakt niestałego składu siatki (przypadek III 

i  IV),  wykazującego  tendencje  wzrostowe,  polegającego  na  tym,  że              
w pewnych okresach ilość osób zajmujących się rozprowadzaniem środków 
odurzających  wzrasta  dwukrotnie.  Na  taką  sytuację  największy  wpływ  ma 
ilość  środka  odurzającego,  jaką  w  danym  okresie  dysponuje  półhurtownik. 
Przy  większych  ilościach  zleca  on  rozprowadzanie  substancji  większej 
grupie  osób,  znacznie  przyśpieszając  upłynnianie  towaru,  co  w  przypadku 
amfetaminy ma kluczowe znaczenie. 
 
5. Rozprowadzanie środków odurzających 
 

Zakupiony  towar,  zanim  trafi  na  ulice,  musi  zostać  sprawdzony  pod 

względem  mocy  i  sposobu  działania.  Każdy  diler  musi  być  zorientowany 
przede  wszystkim  w  sile,  z  jaką  działają  jego  środki.  Mając  powyższe  na 
uwadze,  respondentom  zadano  pytanie:  w  jaki  sposób  sprawdzasz  jakość 
kupowanych  środków  odurzających?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 24. 

 
 
 
 
 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

29 

Tabela nr 24 
Sposób sprawdzania jakości środków odurzających 

 

Sposób sprawdzania 

Osoby badane 

Ocena wyglądu, zapachu, 
konsystencji, barwy 

21 

100 

Zażywa je zaufana osoba 

10 

Zażywam sam 

21 

100 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Wszyscy  badani  dilerzy  sprawdzali  jakość  wprowadzanych  do  obrotu 

środków  odurzających  poprzez  ocenę  cech  charakterystycznych  środka,       
a  także  poprzez  zażycie  i  ocenę  efektów  działania.  W  celu  zasięgnięcia 
dodatkowej opinii 1

/10 badanych częstowała zaufaną osobę bądź zasięgała 

opinii  konsumenta.  Jeden  z  badanych  stwierdził,  że  jakość  kupowanej 
amfetaminy  oceniał  przez  zażywanie  dożylne,  wstrzykując  roztwór 
sporządzony z wody i porcji o masie 0,1 g (tzw. setka). Według jego oceny, 
jest  to  dawka  bezpieczna  przy  testowaniu  substancji  o  nieznanych 
właściwościach,  a  także  jedyny  sposób  dokładnego  sprawdzenia 
rzeczywistej mocy amfetaminy.  

Sprawdzanie  poszczególnych  substancji  ma  jeszcze  jeden  aspekt,          

a  mianowicie  bezpieczeństwo  konsumentów.  Dilerzy  zaczęli  zwracać  na  to 
szczególną  uwagę  po  wypadkach  z  tabletkami  extasy  oznaczonymi 
symbolem  UFO.  Jeden  z  badanych  stwierdził,  że  śmiertelny  efekt  tych 
pigułek  był  wynikiem  niewłaściwego  stosunku  poszczególnych  składników 
używanych do ich produkcji, przez co środki te charakteryzowały się o wiele 
większą mocą niż dostępne wówczas na rynku.

16

 

 

Sprawdzane  przez  dilera  środki  odurzające  trafiają  do  konsu- 

mentów.  Dokonywane  przez  nich  zakupy  dotyczą  różnych  ilości  środków. 
Należy jeszcze raz podkreślić fakt, że im większe ilości środków, tym niższa 
cena jednostkowa. Analizując zjawisko, respondentom zadano pytanie: jakie 
ilości  środków  odurzających  wprowadzasz  do  obrotu  podczas  jedno- 
razowych transakcji? Rozkład odpowiedzi prezentuje zamieszczona poniżej 
tabela nr 25. 

 
 
 

                                                 

16

 

Pisał  o  tym  D.  Chojecki,  M.  Kidawa,  Szybka  informacja,  skuteczne  działanie,  Serwis 

Informacyjny  Narkomania  2006,  nr  1  (32),  s.  22-23 

–  opisywane  pigułki  zawierały 

parametoksyamfetaminę (PMA), oraz parametoksymetamfetaminę (PMMA), a występowały pod 
zwyczajowymi  nazwami  „UFO”,  „Mitsubishi”,  „Koniczyna”  oraz  inne.  Powodem  zgonów  były 
przedawkowania wynikające z charakterystycznego dla PMA i PMMA opóźnionego działania. W 
wyniku przedawkowania w Polsce zmarły trzy osoby, podobnie w Niemczech. W Danii zmarły 
cztery osoby, a w USA dzie

sięć osób

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

30 

Tabela nr 25 
Ilości  środków  odurzających  wprowadzanych  do  obrotu  podczas  jedno- 
razowych transakcji 

 

Rodzaj środka 

Ilość wprowadzanego do obrotu środka odurzającego 

 

1-4 

5-

10 

Powyżej 

10 

Razem 

Marihuana 

11 

58 

16 

26 

19 

Haszysz 

75 

25 

Amfetamina 

55 

27 

18 

11 

LSD 

80 

20 

Extasy 

20 

60 

20 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 
(**) Przedziały w tabelach dotyczą ilości wyrażonych w gramach, a w przypadku LSD i extasy    
w sztukach, ponieważ te środki odurzające sprzedawane są w postaci kartoników lub pigułek. 

 

Wśród  dilerów  rozprowadzających  marihuanę  niewiele  ponad  połowa 

sprzedawała  ją  podczas  jednorazowych  transakcji  w  ilości  nieprze- 
kraczającej 4 gramów. Do transakcji mieszczących się w przedziale od 5 do 
10 g przyznało się 16% dystrybutorów marihuany. Co czwarty badany  diler 
wprowadzał do obrotu marihuanę o masie przekraczającej 10 g. 

Wśród  dilerów  rozprowadzających  haszysz  3/4  badanych  sprzedawało 

go w ilości nieprzekraczającej 4 g, natomiast 1/4 badanych w ilości od 5 do 
10 g. Żaden z dilerów zajmujących się sprzedażą haszyszu nie przyznał się 
do wprowadzania do obrot

u tego środka o masie przekraczającej 10 g. 

Wśród  dilerów  zajmujących  się  dystrybucją  amfetaminy  niewiele  ponad 

połowa  wprowadzała  do  obrotu  podczas  jednorazowych  transakcji  ilości 
nieprzekraczające  4  g.  Co  czwarty  badany  podczas  jednorazowych  tran- 
sakcji 

sprzedawał  amfetaminę  w  ilości  od  5  do  10  g.  Do  sprzedaży  amfe- 

taminy  w ilości przekraczającej 10 g przyznało się 18% dystrybutorów tego 
narkotyku. 

Wśród  dilerów  rozprowadzających  LSD  zdecydowana  większość  (80%) 

wprowadzała  do  obrotu  ten  narkotyk  w  ilości  nieprzekraczającej  4  szt.  Co 
piąty badany podczas jednorazowych transakcji sprzedawał LSD w ilości od 
5  do  10  sztuk.  Żaden  z  badanych  nie  przyznał  się  do  wprowadzania  do 
obrotu ilości przekraczającej 10 szt. 

Co  piąty  badany  zajmujący  się  rozprowadzaniem  extasy  sprzedawał  je   

w ilości  nieprzekraczającej 4 szt.  Również co piąty  badany  przyznał się  do 
sprzedaży  tego  środka  w  ilości  przekraczającej  10  szt.  Aż  60%  badanych 
podczas  jednorazowych  transakcji  wprowadzało  do  obrotu  ten  narkotyk        
w ilości od 5 do 10 szt. 

Do sprzedaży suszonych, sproszkowanych muchomorów w ilości 1 por- 

cja 

– około 2 łyżki stołowe - przyznało się 9% badanych. 

Żaden z badanych dilerów nie przyznał się do handlu opiatami i kokainą. 

Powyższy  stan  wynika  z  faktu,  że  takie  środki  jak  heroina  czy  „kompot”         

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

31 

z  racji  swej  wysokiej  szkodliwości  nie  cieszą  się  zainteresowaniem  wśród 
konsumentów.  Kokaina,  jako  substancja  bardzo  droga,  ciągle  jest  poza 
zasięgiem  przeciętnego  konsumenta.  Okrutne  prawa  rynku  spychają  te 
substancje  na  da

lszy  plan,  przypisując  im  drugorzędną  rolę  w  podlaskiej 

scenie narkotykowej. 

Na  rozmiary  zjawiska  nielegalnego  obrotu  środkami  odurzającymi, 

oprócz  ilości  wprowadzanych  środków,  ma  również  wpływ  częstotliwość,      
z jaką dokonuje się sprzedaży. Analizując zjawisko, respondentów zapytano: 
jak  często  dochodzi  do  transakcji?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 26. 

 

Tabela nr 26 
Częstotliwość transakcji dotyczących środków odurzających 

 

Częstotliwość 

Osoby badane 

Codziennie 

Raz na kilka dni 

11 

52 

Raz na tydzień 

38 

Raz na 2 tygodnie 

10 

Raz na miesiąc 

Razem 

21 

100 

Źródło: badania własne. 
(***) badani mieli możliwość wyboru tylko jednej odpowiedzi. 

 

Badani  dilerzy  najczęściej  dokonywali  transakcji  raz  na  kilka  dni,  do 

czego  przyznała  się  niewiele  ponad  połowa  badanych.  Raz  w  tygodniu 
wprowadzało do obrotu środki odurzające 38% badanych. Raz na 2 tygodnie 
handlował  co  dziesiąty  badany.  Żaden  z  dilerów  nie  sprzedawał  środków 
odurzających codziennie ani z częstotliwością raz w miesiącu. 

Dilerzy nie ograniczali się tylko do handlu detalicznego. Jeżeli trafiała się 

im  możliwość  i  mieli  ku  temu  stosowne  środki,  wprowadzali  do  obrotu 
jednorazowo  większe  ilości  narkotyków.  Takie  działania  prowadziły  do 
osiągnięcia  takiego  samego  zysku  co  prowadzenie  sprzedaży  detalicznej 
przez  kilka  dni,  pomimo  faktu,  że  diler  sprzedawał  wówczas  środki  o  wiele 
taniej. 

Ciągłe  obostrzenia  polityki  karnej  wobec  narkotyków,  a  także  nacisk 

organów  ścigania  na  przestępczość  narkotykową  powodowały,  że  dilerzy 
zmuszeni  zostali  do  dokładnego  planowania  każdej,  nawet  najmniejszej 
transakcji.  Dotyczy  to  ustalenia  bezpiecznego  czasu  spotkania,  trasy 
dyskretnego  dojścia  na miejsce spotkania,  wyliczenia czasu przebywania  z 
klientem,  sposobu  wymiany  towaru  na  go

tówkę,  trasy  odejścia  z  miejsca 

zdarzenia  bądź  też  ewentualnej  ucieczki.  Mając  powyższe  na  uwadze, 
respondentom  zadano  pytanie:  gdzie  zazwyczaj  dokonujesz  transakcji? 
Rozkład odpowiedzi prezentuje tabela nr 27. 

 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

32 

Tabela nr 27 
Miejsce dokonywanych transakcji 

 

Miejsce transakcji 

Liczba osób 

Własne mieszkanie 

14 

Mieszkanie klienta 

11 

52 

Samochód 

33 

Ustronne miejsce 

14 

67 

Pub 

Dyskoteka 

Źródło: badania własne. 
(*) Liczba dokonanych wyborów nie sumuje się z liczbą osób badanych, ponieważ badani mogli 
wybrać więcej niż jedną odpowiedź. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  2/3  respondentów  do  dokonania 

transakcji  narkotykowych  wybierało  ustronne  miejsca.  Niewiele  ponad 
połowa  badanych  dilerów  sprzedawała  środki  odurzające  w  mieszkaniu 
klienta, natom

iast co trzeci badany na miejsce transakcji wybierał samochód. 

Zaledwie  14%  respondentów  handlowało  narkotykami  we  własnym 
mieszkaniu. Żaden z badanych dilerów nie przyznał się do rozprowadzania 
środków odurzających w pubie bądź dyskotece. 

Wymieniano również miejsca, które można zakwalifikować jako miejsca 

ustronne. Należały do nich: ławka za blokiem, parking samochodowy. 

Zebrany  materiał  badawczy  pozwolił  pozytywnie  zweryfikować  posta- 

wioną  hipotezę,  że  nowelizacja  ustawy  o  przeciwdziałaniu  narkomanii 
dokonana w 2000 r. 

nie ograniczyła dostępności środków odurzających.  

Zaostrzenie  polityki  względem  narkotyków  zaowocowało  jedynie 

czasowym  wzrostem  cen  poszczególnych  substancji.  Nie  udało  się 
natomiast  osiągnąć  zamierzonego  celu  w  postaci  ograniczenia  podaży 
środków odurzających i popytu na nie.

17

 

Dilerzy kontynuują swój nielegalny 

proceder,  zachowując  jednak  większą  ostrożność  przejawiającą  się             
w  dokładnym  planowaniu  każdego  posunięcia.  Oprócz  detalicznych 
transakcji,  w  których  przedmiotem  obrotu  jest  kilka  gramów  substancji, 
często  dochodziło  do  sprzedaży  znacznych  ilości  wszystkich  rodzajów 
środków odurzających dostępnych na rynku. Co prawda, w niewielu wypad- 
kach  do  takich  transakcji  dochodziło  codziennie,  jednak  można  zaob- 
serwować  pewną  stałą  częstotliwość  i  powtarzalność  takich  zachowań. 
Zamysłem  ustawodawcy  wprowadzającego  nowelizację  była  walka  przede 
wszystkim z handlarzami,  jednak cenę nowego rozwiązania prawnego zap- 
łaciły osoby uzależnione i okazjonalni konsumenci. Odnotowany po 2000 r. 
gwałtowny wzrost wykrytych przestępstw drobnego posiadania nie przełożył 
się na znaczne sukcesy w ograniczeniu podaży środków odurzających. 

                                                 

17

 

K.  Krajewski,  Nowelizacja  Ustawy  o  przeciwdziałaniu  narkomanii  z  2000  roku  i  jej  efekty. 

Przyczynek  do  kwestii  racjonalnej  kryminalizacji,  [w:] W kręgu  teorii  i  praktyki  prawa  karnego. 
Księga  poświęcona  pamięci  prof.  Andrzeja  Wąska,  Wydawnictwo  Marii  Curie-Skłodowskiej, 
Lublin 2005, s. 232-233, 236-236. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

33 

Działania  organów  ścigania  są  ukierunkowane  w  trochę  niewłaściwą 

stronę.  Najłatwiej  jest  zatrzymać  konsumenta  z  niewielką  ilością  substancji 
przeznaczoną na własny użytek albo też drobnego handlarza detalicznego, 
który  ma  przy  sobie  zaledwie  kilka  porcji,  a  większe  ilości  magazynuje         
w  bezpiecznym  miejscu.  Jest  to  działanie  najmniej  efektywne,  które  po- 
prawia  -  co  prawda 

–  statystykę,  ale  nie  przynosi  zamierzonego  przez 

ustawodawcę efektu. Przedstawiciele policji w wielu krajach zachodnich już 
dawno zauważyli, że koncentrowanie sił i środków na konsumentach, a tak- 
że  drobnych  handlarzach  jest  działaniem  pozbawionym  sensu.

18

  Zadaniem 

policji  powinno  być  przede  wszystkim  ustalenie  miejsc  magazynowania 
większych  ilości  substancji,  ośrodków  zajmujących  się  produkcją,  a  także 
osób związanych z jej organizacją.  

Odcięcie  dilerów  –  detalistów  od  źródeł  zaopatrzenia  poważnie  zakłóci 

nielegalną  podaż,  a  także  na  długi  czas  w  naturalny  sposób  wyłączy  ich        
z  udziału  w  nielegalnym  obrocie.  Zabezpieczenie  znacznej  ilości  środków 
odurzających, linii produkcyjnych umożliwi sądom wymierzanie surowych kar 
„grubym rybom”  narkobiznesu, co  z  pewnością pozytywnie  wpłynie na cele 
prewencji generalnej. 

Przestępczości  narkotykowej  należy  wypowiedzieć  „wojnę  tonażową”, 

podobną  do  tej,  jaką  wypowiedziała  niemiecka  U-bootwaffe  siłom  morskim 
Royal  Navy  podczas  drugiej  wojny  światowej,  kiedy  priorytetem  było 
zatapianie statków handlowych, przewożących jak największe ilości cennego 
zaopatrzenia z Ameryki Północnej na Wyspy Brytyjskie.

19

 

 

Zadaniem policji powinno być przechwytywanie jak największej ilości 

narkotyków  tak,  aby  nie  trafiły  one  do  obrotu.  Każdy  kilogram  zabez- 
pieczonej  amfetaminy  ratuje  życie  i  zdrowie  setkom  konsumentów  i  poz- 
bawia  zorganizowane  grupy  zysków.  Tylko  takie  działanie  może  przynieść 
zamierzony  efekt  i  skutecznie  uderzyć  w  przestępczość  narkotykową. 
Prowadząc  walkę  z  narkobiznesem,  należy  uważnie  zastanowić  się  nad 
stosunkiem angażowanych środków do ewentualnych sukcesów. 

Restrykcyjna polityka władz sprawia, że wszelkie zachowania związane 

z  narkotykami  są  przestępstwem.  Ustawa  o  przeciwdziałaniu  narkomanii 
penalizuje takie czyny, jak: wprowadzanie do obrotu, posiadanie, udzielanie 
innej  osobie  itd.  Jedynym  zachowaniem  niezabronionym  pod  groźbą  kary 
jest  zażywanie  środków  odurzających.  Legalność  zażywania  jest  jednak 
swoistą  fikcją  prawną,  ponieważ  aby  zażyć  środek  odurzający,  tj.  wpro- 
wadzić go do organizmu, tuż przed wykonaniem tej czynności sprawca musi 
posiadać  ów  środek.  Ten  krótki  okres  jest  objęty  jego  zamiarem;  sprawca 
chce posiadać środek odurzający, wyczerpując tym samym znamiona strony 

                                                 

18

 

K.  Krajewski,  Sens  i  bezsens  prohibicji.  Prawo  karne  wobec  narkotyków  i  narkomanii, 

Zakamycze 2001, s. 452-454. 

19

 

Na  temat  wojny  podwodnej  i  panującej  wówczas  doktryny,  taktyki  działania  i  sposobu 

gospodarowania posiadanymi środkami przez dowódców U-bootów, patrz T. Robertson, Wilk na 
Atlantyku.  Biografia  Otto  Kretschmera,  Finna,  Gdańsk  2003;  F.  Brustat-Naval,  Ali  Cremer         
U-

333, Finna, Gdańsk 2005; K. Dönitz, 10 lat i 20 dni. Wspomnienia 1935-1945, Finna, Gdańsk 

2002.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

34 

podmiotowej,  będącej  podstawową  przesłanką  winy.

20

  W  tej  sytuacji 

konsumentowi przyłapanemu na odurzaniu się teoretycznie można postawić 
zarzut nielegalnego posiadania środków odurzających. 

 

6. Prawnokarne skutki nielegalnego obrotu środkami odurzającymi 

 

Szeroka  penalizac

ja  zachowań  związanych  z  narkotykami,  a  także 

naciski  organów  ścigania  sprawiają,  że  działalność  dilerów  jest  obłożona 
wielkim ryzykiem poniesienia odpowiedzialności karnej. Mając powyższe na 
uwadze, respondentom zadano pytanie: czy w związku z twoją działalnością 
było prowadzone przeciwko tobie postępowanie karne? Rozkład odpowiedzi 
prezentuje zamieszczona poniżej tabela nr 28. 

 

Tabela nr 28 
Konflikt z prawem wśród badanej grupy dilerów 

 

Osoby 

badane 

Postępowanie karne 

 

Tak 

Nie 

Razem 

11 

25 

89 

28 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  11%  respondentów  weszło  w  konflikt     

z  prawem  w  wyniku  prowadzenia  swojej  działalności.  Dwóm  osobom 
prokuratura  zarzuciła  wprowadzanie  do  obrotu  środków  odurzających, 
natomiast jednej osobie  - posiadanie. W trzech odnotowanych przypadkach 
postępowanie  przygotowawcze  zakończyło  się  skierowaniem  do  sądu  aktu 
oskarżenia, a na rozprawie głównej zapadły wyroki skazujące. 

Wprowadzanie do obrotu 
I przypadek 
Prokuratura  zebrała  dowody  dotyczące  czynu  polegającego  na 

wprowadzaniu do obrotu w krótkich odstępach czasu marihuany o łącznej masie 
nie mniejszej niż 50 g i za ten czyn sąd skazał respondenta na karę 1 roku 
pozbawienia  wolności,  zawieszając  warunkowo  wykonanie  kary  na  okres  3 
lat, i grzywnę w wysokości 1000 zł. 

II przypadek 
Prokuratura  zebrała  dowody  dotyczące  czynu  polegającego  na 

wprowadzaniu  do  obrotu  w  okresie  2  lat  amfetaminy  o  łącznej  masie  nie 
mniejszej niż 100 g i marihuany o łącznej masie nie mniejszej niż 70 g i za 
ten  czyn  sąd  skazał  respondenta  na  karę  2  lat  pozbawienia  wolności             
z  warunkowym  zawieszeniem  jej  wykonania  na  okres  5  lat,  a  także  na 
grzywnę w wysokości 4000 zł. 

 
 

                                                 

20

 L. Gardocki, Prawo karne, Wyd. C. H. Beck, Warszawa 2005, s. 52-54, 75-76. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

35 

Posiadanie 
Funkcjonariusze policji zabezpieczyli przy zatrzymanym amfetaminę o ma- 

sie  7  g 

i  marihuanę  o  masie  20  g.  Respondent  został  tymczasowo 

aresztowany, prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia, a na rozprawie 
głównej  zapadł  wyrok  skazujący  badanego  na  karę  pozbawienia  wolności     
z  warunkowym  zawieszeniem  jej  wykonania,  jednak  respondent  nie  poda

ł 

wysokości orzeczonej kary. 

Wprowadzanie  do  organizmu  różnych  substancji  chemicznych  nie 

pozostaje  obojętne  dla  jego  funkcjonowania.  Działanie  środków 
odurzających  można  wyraźnie  odczuć  w  sferze  psychicznej  i  fizycznej. 
Odurzanie  się  niesie  ze  sobą  szereg  negatywnych  konsekwencji,  a  także 
może  być  przyczyną  wywołania  licznych  chorób.  Analizując  zjawisko, 
respondentom  zadano  pytanie:  czy  znasz  szkodliwe  dla  zdrowia  skutki 
zażywania  środków  odurzających?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 29.  

 

Tabela nr 29 
Znajomość szkodliwości zażywania środków odurzających 

 

Osoby badane 

Znajomość szkodliwości zażywania środków 

odurzających 

 

Tak 

Nie 

Razem 

26 

28 

93 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Zdecydowana  większość  badanych  dilerów  (93%)  miała  świadomość 

szkodliwego wpływu środków odurzających na zdrowie człowieka. Zaledwie 
7%  badanych  nie  zdawało  sobie  sprawy  z  negatywnych  skutków  zdro- 
wotnych, jakie pociąga za sobą zażywanie narkotyków. 

Wśród  udzielanych  odpowiedzi  najczęściej  wymieniano  ogólny  nega- 

tywny  wpływ  środków  odurzających  na  zdrowie  człowieka.  Najczęściej 
pojawiały  się  odpowiedzi:  uszkodzenia  mózgu,  osłabienie  układu  odpor- 
nościowego,  nadmierny  apetyt  lub  -  w  przypadku  zażywania  amfetaminy  - 
awersja do jedzenia, negatywny w

pływ na stan skóry (cerę).  

W  przypadku  dożylnego  podawania  środków  odurzających  istnieje  duże 

ryzyko uszkodzenia mięśnia sercowego w wyniku przyjęcia zbyt dużej dawki lub 
zażycia  towaru  o  bardzo  wysokiej  czystości.  Do  takich  sytuacji  dochodzi 
najczęściej  w  momencie,  gdy  osoba  zażywająca  narkotyki  średniej  czystości        
w dużych dawkach otrzymuje nagle, nie wiedząc nawet o tym, środek o bardzo 
wysokiej  czystości,  i  zażywa  go,  nie  zmniejszając  porcji.  Bardzo  często  do 
„miksowania”  amfetaminy  (rozrabiania,  mieszania  czystego  towaru  z  innymi 
komponentami)  używa  się  różnych  dodatków,  takich  jak:  kreatyna,  mielona 
polopiryna,  mąka  ziemniaczana,  glukoza,  kofeina  itp.  Zdarzały  się  również 
przypadki dosypywania mielonego szkła i strychniny. Wprowadzanie dożylne tych 
substancji bardzo często prowadzi do zapalenia żył, martwicy, a także zatorów.  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

36 

W przeciwieństwie do zwykłych konsumentów badani dilerzy stwierdzili, 

że  przy  dożylnym  podawaniu  środków  odurzających  ryzyko  zakażenia 
wirusem  HIV  i  innymi  chorobami  jest  z

erowe.  Świadomość  społeczeństwa   

w tej dziedzinie jest niezwykle wysoka. Jednorazowy sprzęt jest bardzo tani  
i  powszechnie  dostępny,  a  poza  tym  ta  forma  zażywania  środków  odu- 
rzających „odchodzi już do lamusa”. 

Trzy osoby stwierdziły, że narkotyki zmieniają osobowość, niekoniecznie 

na lepszą. Zażywanie niektórych środków odurzających sprawia, że człowiek 
staje  się  drażliwy,  namolny,  niekomunikatywny.  Kontynuacja  zażywania,      
a  co  za  tym  idzie,  pogłębianie  tego  stanu  powoduje,  że  taka  osoba  jest 
szybko 

izolowana z grupy rówieśniczej i traktowana z dużym dystansem. 

 

7.  Wpływ  łagodzenia  polityki  prohibicji  na  dostępność  środków  odu- 
rzających 

 

Prowadzona  przez  władzę  polityka  prohibicji  przynosi  szereg  nega- 

tywnych konsekwencji w stosunku do konsumentów  okazjonalnych, a także 
osób  uzależnionych,  zmuszając  je  do  pozyskiwania  środków  odurzających 
przez  popełnienie  przestępstwa.  Restrykcyjna  polityka  władz  jest  również 
pewnym  utrudnieniem  dla  dilerów.  Posiadając  przy  sobie  nawet  niewielkie 
ilości  środka  odurzającego,  nie  mogą  oni  bezpiecznie  poruszać  się  po 
mieście  i  prowadzić  swojej  działalności  bez  elementu  ryzyka.  Legalizacja 
pewnego  rodzaju  zachowań  o  charakterze  konsumenckim  z  pewnością 
zmieniłaby sytuację na polu drobnego handlu detalicznego. 

Mając  powyższe  na  uwadze,  respondentom  przedstawiono  blok  pytań 

dotyczący legalizacji pewnych zachowań związanych z konsumpcją środków 
odurzających,  który  otwierało  pytanie:  czy  jesteś  za  legalizacją  posiadania 
niewielkich ilości (do 10 g) marihuany i haszyszu (tzw. narkotyków miękkich) 
przeznaczonych  na  własny  użytek?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje 
zamieszczona poniżej tabela nr 30. 

 

Tabela nr 30 
Legalizacja posiadania marihuany i haszyszu 

 

Osoby badane 

Legalizacja posiadania marihuany i haszyszu 

 

Tak 

Nie 

Razem 

28 

28 

100 

100 

Źródło: badania własne. 

 

 

Wszyscy  badani  dilerzy  opowiedzieli  się  za  legalizacją  posiadania 

niewielkich ilości pochodnych konopi przeznaczonych na własny użytek.  

Wśród  argumentów  przemawiających  za  legalizacją  posiadania  najczę- 

ściej  wymieniano  ułatwianie  procederu  wprowadzania  do  obrotu.  W  przy- 
padku  zastosowania  tak  nowatorskich  rozwiązań  prawnych  policja  nie 
miałaby  właściwie  żadnych możliwości  walki  z  dilerami,  gdyż  każdy  zatrzy- 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

37 

many  mógłby  tłumaczyć  się  tym,  że  środki  odurzające  posiada  na  własny 
użytek,  pod  warunkiem,  że  ilość  nie  przekroczyłaby  10  g.  Udowodnienie 
procesowe wprowadzania do obrotu byłoby niezwykle trudne, a przyłapanie 
sprawcy  na  gorącym  uczynku,  tj.  w  momencie  wymiany  środków 
odurzających na pieniądze, jeszcze trudniejsze. 

Legalizacja  posiadania  pozbawiłaby  pracę  jakiegokolwiek  ryzyka,  co 

sprawiłoby, że do drobnych transakcji (do 10 g) mogłoby dochodzić z więk- 
szą  częstotliwością,  nawet  do  kilku  razy  dziennie.  Dilerzy  prognozowali,  że  
w  takim  przypadku  zwiększyłby  się  popyt,  a  marihuana  stałaby  się  tak 
powszechna  jak 

„...piwo  sprzedawane  pod  parasolką…”.  Wzrost  popytu       

z pewnością sprawiłby, że podaż tego środka  byłaby jeszcze większa, a co 
za  tym  idzie,  wzrosłyby  obroty  i  zyski  nie  tylko  dilerów,  ale  i  osób 
zajmujących się bezpośrednio hodowlą. 

Wśród argumentów wymieniano również wolność wyboru używek i spo- 

sobu odurzania się. Marihuana jest alternatywą dla  alkoholu i tylko dlatego 
jest nielegalna, że państwo nie potrafi czerpać zysków z jej produkcji, tak jak 
czerpie  potężne  zyski  z  produkcji  i  sprzedaży  alkoholu,  który,  notabene, 
wykazuje silne właściwości uzależniające. 

Badani  podnosili  również  lecznicze  właściwości  marihuany,  a  raczej 

zawartych  w  niej  związków  kannabinoli  wykorzystywanych  w  leczeniu 
c

horób  mózgu,  jaskry,  objawów  astmy,  a  także  stosowanie  tego  środka       

w terapii osób uzależnionych od alkoholu.

21

 Osobom chorym na nowotwory, 

poddawanym  chemioterapii  podawana  jest  marihuana  w  celu  pobudzenia 
apetytu.  Działanie  marihuany  wykorzystywane  jest  również  w  łagodzeniu 
nerwic,  chorób  psychicznych,  a  zwłaszcza  schizofrenii.  Badani  podnosili 
również,  że  używanie  marihuany  pozwala  przezwyciężyć  impotencję  i  jest 
wspaniałym afrodyzjakiem. 

Jeden z badanych zauważył, że negatywna polityka państwa w stosunku 

do marihuany wynika z niedostatecznej znajomości tematu, a także z obawy, 
że jeżeli społeczeństwo zacznie powszechnie palić marihuanę, to przestanie 
pić  alkohol.  Spowoduje  to  spadek  sprzedaży  alkoholu,  a  w  związku  z  tym 
zmniejszenie wpływów z podatku akcyzowego. Proces ten mógłby nastąpić 
w ciągu 10-20 lat od daty legalizacji posiadania marihuany. 

Z obserwacji respondenta wynika również, że ludzie, którzy zaczęli palić 

marihuanę,  zdecydowanie  odstawili  alkohol,  zwłaszcza  czysty  (wódka). 
Według  respondenta,  uwarunkowane  jest  to  tym,  że  pochodne  konopi 
oferują  o  wiele  subtelniejsze  doznania  i  w  rzeczywistości  nie  wyrządzają 
takich szkód społecznych jak uzależnienie alkoholowe. 

O  ile  używanie  narkotyków  miękkich  nie  niesie  ze  sobą  wielkiego 

niebezpieczeństwa  o  charakterze  zdrowotnym  i  socjalnym,  to  konsumpcja 
narkotyków twardych jest przejawem pewnego rodzaju patologii. Środki zaliczane 
do  tej  grupy  narażają  konsumentów  na  szereg  negatywnych  konsekwencji. 
Posiadają  one  pewną  właściwość,  którą,  może  nawet  nieświadomie,  bardzo 
dobrze  wykorzystują  dilerzy,  a  mianowicie  fakt  wywoływania  bardzo  silnego 

                                                 

21

 M. Gossop, Narkomania, mity i rzeczywistość, Warszawa 1993, s. 119-125. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

38 

psychicznego  uzależnienia.  Przy  dłuższym  i  powtarzalnym  zażywaniu  konsu- 
mentowi coraz trudniej normalnie funkcjonować bez określonego środka, w zwią- 
zku z czym 

coraz częściej kontaktuje się ze swoim dilerem, dostarczając mu tym 

samym coraz większych zysków.  

Mając  powyższe  na  uwadze,  respondentów  zapytano:  czy  jesteś  za 

legalizacją  posiadania  niewielkich  ilości  narkotyków  twardych  przezna- 
czonych  na  własny  użytek?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamieszczona 
poniżej tabela nr 31. 

 

Tabela nr 31 
Legalizacja  posiadania  niewielkich  ilości  narkotyków  twardych  na  własny 
użytek 

 

Osoby badane 

Legalizacja posiadania narkotyków twardych 

 

Tak 

Nie 

Razem 

23 

28 

82 

18 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Wśród  badanej  populacji  dilerów  zdecydowana  większość  (82%) 

opowiedziała  się  za  legalizacją  posiadania  niewielkich  ilości  narkotyków 
twardych  przeznaczonych  na  własny  użytek.  Zaskakującym  jest  fakt,  że  w 
grupie  osób  zajmujących  się  nielegalną  dystrybucją  środków  odurzających 
znalazło się aż 18% przeciwników takich rozwiązań prawnych. 

Wśród  argumentów  przemawiających  za  legalizacją  posiadania  dilerzy 

podnosili,  że  takie  rozwiązania  prawne  ułatwiłyby  im  pracę  i  pozbawiły  ją 
jakiego

kolwiek ryzyka. W momencie zatrzymania diler mógłby  wytłumaczyć 

się  tym,  że  środki  odurzające  posiada  na  własny  użytek.  Podobnie  jak         
w  przypadku  pochodnych  konopi  udowodnienie  wprowadzenia  środka  do 
obrotu byłoby niezwykle trudne. 

Legalizacja  posia

dania  zwiększyłaby  zyski.  Narkotyki  syntetyczne 

umożliwiają większy zarobek ze względu na możliwość „miksowania” i przy 
sprzedaży  nawet niewielkich ilości diler może  zarobić  o wiele  więcej niż na 
sprzedaży większych ilości marihuany, dlatego też dokonanie kilku transakcji 
dotyczących  małych,  bezpiecznych  (bo  dozwolonych  przez  prawo)  ilości 
byłoby opłacalne. Diler musiałby zrobić kilka kursów więcej, ale dzięki temu 
pozostałby  bezpieczny.

22

 

W  tym  miejscu  nie  można  również  zapomnieć       

o  silnym  psychicznym 

uzależnieniu,  jakie  wywołują  narkotyki  syntetyczne, 

takie jak LSD czy amfetamina. 

Wśród przeciwników legalizacji posiadania niewielkich ilości narkotyków 

„twardych”  przeznaczonych  na  własny  użytek  podnoszono  argument  dużej 
szkodliwości  dla  zdrowia  opiatów  i  narkotyków  syntetycznych.  Różnice 

                                                 

22

 

Podobnego sformułowania użył Minister Zdrowia i Opieki Społecznej Jacek Żochowski, który 

w  1995  r.  sygnalizował  problem  bezkarności  posiadania  niewielkich  ilości  narkotyków 
przeznaczonych  na  własny  użytek  podczas  prac  nad  ustawą  o  przeciwdziałaniu  narkomanii, 
Diariusz Sejmowy, 61 posiedzenie Sejmu w dniu 28.09.1995 r., s. 65; por. K. Krajewski, op. cit., s. 419.  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

39 

między dawką skuteczną a dawką śmiertelną są w wielu przypadkach mini- 
malne,  a  w  konsekwencji,  ryzyko  przedawkowania  i  śmierci  jest  bardzo 
wysokie. Diler, sprzedając towar, bierze niejako odpowiedzialność za klienta 
i j

ego śmierć przysporzyłaby mu wielu kłopotów nie tylko ze strony organów 

ścigania, ale również w półświatku narkotykowym. 

Legalizacja posiadania niewielkich ilości środków odurzających przezna- 

czonych na własny użytek, bez możliwości utworzenia legalnej drogi wejścia 
w  takie  posiadanie,  jest  absurdem.

23

 

Nie  można  dopuszczać  do  takiej 

sytuacji,  że  obywatel  dochodzi  do  zachowań  zgodnych  z  prawem  przez 
popełnienie przestępstwa.  

Aby  tego  uniknąć,  należałoby  utworzyć  możliwość  zgodnego  z  prawem 

nabycia środka odurzającego lub wyhodowania roślin, z których takie środki 
można  byłoby  pozyskać.  W  przypadku  cannabis  takie  posunięcie  można 
uznać za w pełni uzasadnione. Mając powyższe na uwadze, respondentom 
zadano  pytanie:  czy  jesteś  za  legalizacją  uprawy  konopi  indyjskich  na 
własne  potrzeby?  Rozkład  odpowiedzi  prezentuje  zamieszczona  poniżej 
tabela nr 32.  

 

Tabela nr 32 
Legalizacja uprawy konopi indyjskich 

 

Osoby badane 

Legalizacja uprawy konopi indyjskich 

 

Tak 

Nie 

Razem 

27 

28 

96 

100 

Źródło: badania własne. 

 

Zdecydowana  większość  badanych  dilerów  (96%)  opowiedziała  się  za 

legalizacją  uprawy  konopi  indyjskich  na  własne  potrzeby,  natomiast  4% 
respondentów było przeciwnych takim nowatorskim rozwiązaniom prawnym. 

Wśród  argumentów  przemawiających  za  legalizacją  uprawy  dilerzy 

podnosili  fakt,  że  staliby  się  samowystarczalni.  Nie  musieliby  kupować 
marihuany  u  pośredników  lub  przemycać  jej  z  Holandii.  Mogliby  sami 
produkować  środki  odurzające  i  zajmować  się  ich  dystrybucją.  Takie 
rozwiązania  prawne  pozbawiłyby  ich  pracę  ryzyka  i  dały  poczucie  bezpie- 
czeństwa, co z pewnością zwiększyłoby zyski ze sprzedaży. 

Przyzwolenie  państwa  na  uprawianie  konopi  indyjskich  zwiększyłoby 

dostępność  marihuany  i  wielu  ludzi  mogłoby  skorzystać  z  jej  wspaniałych 
właściwości. Legalizacja uprawy obniżyłaby ceny tego środka nawet o ponad 
połowę,  co  sprawiłoby,  że  byłaby  ona  tańsza,  a  zarazem  łatwo  dostępna. 
Więcej  osób  mogłoby  pozwolić  sobie  na  jej  zakup.  Dilerzy,  sprzedając 
większe  ilości  za  mniejszą  cenę,  uzyskiwaliby  takie  same  dochody,  z  tą 
jednak różnicą, że ich praca byłaby pozbawiona elementu ryzyka.  

                                                 

23

 

Sygnalizował to M. Filar, Przestępczość związana z narkotykami w Polsce [w:] (red.) H. J. 

Hirsch, P. Hofmański, E. W. Pływaczewski, C. Roxin, Prawo karne i proces karny wobec 
nowych form i technik przestępczości, Temida 2, Białystok 1997, s. 333.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

40 

Jedna  osoba  spośród  badanej  populacji  dilerów  była  przeciwna  tak 

nowatorskim rozwiązaniom prawnym. Jako kluczowy argument podniosła, że 
w  przypadku  legalizacji  uprawy  konopi  indyjskich  ni

kt  nie  byłby  zainte- 

resowany  kupnem  marihuany  u  dilera,  ponieważ  każdy  obywatel  mógłby 
sam  sobie  wyprodukować  środki  odurzające.  W  takim  przypadku  ceny 
polskiej marihuany  spadłyby  do  poziomu  4-5  zł  za  1  g  (przy  obecnej  cenie 
średniej 20 zł), co spowodowałoby nieopłacalność tego procederu. 

Zebrany  materiał  badawczy  pozwolił  pozytywnie  zweryfikować 

postawioną  hipotezę,  że  legalizacja  posiadania  niewielkich  ilości  środków 
odurzających ułatwiłaby  pracę dilerom, a także  zwiększyłaby  ilość  wprowa- 
dzanych do obr

otu środków odurzających.  

Nagła i diametralna zmiana polityki państwa wobec narkotyków mogłaby 

wywołać wielkie zamieszanie. Legalizacja pewnych zachowań o charakterze 
konsumenckim  pozwoliłaby  również  dilerom  na  bezpieczne  prowadzenie 
działalności.  Utrudniłoby  to  pracę  organom  ścigania,  ale  tylko  w  zakresie 
detalicznego  handlu  ulicznego.  Sytuacja  producentów,  a  także  osób 
handlujących hurtowymi ilościami środków odurzających nie uległaby jednak 
zmianie. Byliby oni ciągle zagrożeni surową odpowiedzialnością karną i tylko 
wysiłki  organów  ścigania  skierowane  właśnie  na  ten  sektor  przestępczej 
działalności mogłyby skutecznie i w widoczny sposób osłabić narkobiznes.  

Nie można zapomnieć, iż obecna regulacja prawna sprawia, że w więk- 

szości przypadków ofiarą walki z dilerami padają konsumenci, których policja 
zatrzymuje  z  kilkoma  porcjami  przeznaczonymi  na  własny  użytek.  Takie 
działania  z  pewnością  podnoszą statystyki, jednak nie wpływają  na  zmniej- 
szenie podaży narkotyków. 

Obecna sytuacja  wymaga  pewnego kompromi

su. Należy walczyć z dilerami 

w taki sposób, aby nie krzywdzić konsumentów. Cel ten można zrealizować przez 
zmianę  kierunku  polityki  względem  narkotyków.  W  stosunku  do  zachowań, 
których  celem  jest  własna  konsumpcja,  powinna  zostać  zastosowana  zasada 
oportu

nizmu ścigania, natomiast zachowania stwarzające nielegalną podaż, której 

celem jest wprowadzanie do obrotu środków odurzających, należy ścigać z całą 
surowością  i  bezwzględnością  wobec  sprawców  żerujących  na  nałogu  innych. 
Tylko  takie  podejście  pozwoli  na  prowadzenie  rozsądnej  polityki  wobec 
narkomanii  i  ograniczen

ie  szkód  o  charakterze  prawno-karnym,  jakie  ponoszą 

szerokie rzesze zwykłych konsumentów. 
 
8. Wnioski końcowe 

 

Przemiany,  jakim  uległo  zjawisko  polskiej  narkomanii,  wpłynęły  również 

na  produkcję  i  dystrybucję  środków  odurzających.  Zmianie  uległ  wizerunek 
tzw. dilera 

–  czyli osoby zajmującej się rozprowadzaniem narkotyków.  

W  początkowym  okresie  narkomanii  producentem  i  dystrybutorem  była 

ta  sama  osoba,  w  stosunku  do  której  już  na  podstawie  wyglądu  zewnę- 
trznego  można  było  stwierdzić,  że  jest  ona  związana  z  narkotykami. 
Konsumpcja „kompotu” jest łatwo zauważalnym zjawiskiem.  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

41 

Obecnie  diler  jest  zwyczajnym,  niczym  niewyróżniającym  się  młodym 

człowiekiem, który wykonuje swoje obowiązki społeczne (uczy się, pracuje), 
a rozprowadzając środki odurzające, chce uzyskać dodatkowe pieniądze na 
własne potrzeby.  

Dystrybucja  środków  odurzających  przebiega  w  zaplanowany,  dobrze 

zorganizowany i ostrożny sposób. Dilerzy sprzedają środki odurzające tylko 
osobom, 

które  znają,  dokładnie  planując  przebieg  każdej,  nawet 

najdrobniejszej  transakcji.  Agresywna  polityka  karna  wymusza  na  nich 
podejmowanie bardzo ostrożnych kroków.  

Dystrybucja środków odurzających w lokalach rozrywkowych jest zjawis- 

kiem  zanikającym  ze  względu  na  olbrzymie  ryzyko  ujawniania  procederu. 
Obalony  został  również  mit  wizerunku  dilera  jako  osoby  czającej  się             
w okolicach podstawówek i wciskającej dzieciom środki odurzające bądź też 
rozdającej próbki za darmo. Młodzi ludzie są świetnie zorientowani w przed- 
miocie  środków  odurzających  i  nikogo  obecnie  nie  trzeba  zachęcać  ani 
namawiać  do  ich  konsumpcji.  Rozdawanie  darmowych  próbek  z  marke- 
tingowego  punktu 

widzenia  jest  nieopłacalne,  gdyż  na  te  środki  amatorzy      

i tak się znajdą.  

Każdy diler ceni sobie dyskrecję i za wszelką cenę chce pozostać osobą 

działającą  incognito.  Informacja  o  jego  działalności  ze  względów  bezpie- 
czeństwa nie może dotrzeć do szerszego grona osób. Ułatwiłoby to wykrycie 
nielegalnego procederu, a co za tym idzie, 

pociągnęłoby to za sobą surową 

odpowiedzialność karną. 

Prowadzona polityka bezwzględnej prohibicji nie ograniczyła w żaden sposób 

dostępności  narkotyków  ani  nie  obniżyła  zapotrzebowania  na  nie.  Pomimo 
penalizacji drobnego posiadania o charakterze konsumenckim dilerzy bez zmian 
dokonują  transakcji  dotyczących  różnych  ilości  środków.  Restrykcyjna  polityka 
karna  skutkuje  jedynie  czasowym  wzrostem  cen,  jednak  nie  wpływa  na  ilość 
środków  dostępnych  w  obrocie.  Jest  to  bardzo  negatywne  zjawisko  z  punktu 
widzenia 

szkodliwości, jakie niesie ze sobą odurzanie się środkami syntetycznymi, 

a zwłaszcza tak powszechnie dostępną u nas amfetaminą, którą obrót przynosi 
dilerom i producentom największe korzyści.   

Amfetamina  jest  substancją  bardzo  mocno  związaną  z  przestępczością 

zorganizowaną.  Wytworzenie  wysokiej  jakości  środka  wymaga  profe- 
sjonalnego  zorganizowania  laboratorium,  zatrudnienia  wykwalifikowanych 
fachowców,  dostarczenia  odpowiednich  półproduktów,  zabezpieczenia          
i  ochrony  takiego  miejsca,  a  także  zapewnienia  szybkiego  zbytu  gotowego 
produktu nawet w dużych ilościach. Jest to niezbędne ze względu na fakt, że 
amfetamina  jest  środkiem,  który  bardzo  dużo  traci  na  wartości  w  wyniku 
długotrwałego  przechowywania,  dlatego  też  szybka  dystrybucja  jest  w  tym 
przypadku kluczowym czynnikiem. 

Spełnienie  powyższych  warunków  może  zagwarantować  jedynie 

sprawnie  działająca  grupa  zorganizowana,  gdyż  w  zasadzie  tylko  ona 
dysponuje  kontaktami,  środkami  finansowymi  i  zapleczem  technicznym 
umożliwiającym  sprawne  przeprowadzenie  procederu.  Oznacza  to,  że 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

42 

dilerzy 

–  detaliści  handlują  produktem  finalnym  działalności  grup  zorga- 

nizowanych, tym samym dostarczając im zysków.  

Co  prawda  wyniki  przeprowadzonych  badań  nie  wykazały  bezpośredniego 

związku  pomiędzy  przestępczością  narkotykową  w  woj.  podlaskim  a  przestę- 
pczością zorganizowaną, polegającego na bezpośrednim kontakcie dilera z takimi 
osobami, jednak takiego związku, chociażby pośredniego, wykluczyć nie można. 
Pozyskanie większej ilości środka w postaci marihuany jest, co prawda, możliwe 
bez  chociażby  pośredniego  związku  tego  procederu  z  grupą  zorganizowaną, 
jednak w przypadku amfetaminy jest to wykluczone. Najwyższej jakości produkt 
może wytworzyć jedynie fabryka prowadzona przez grupę zorganizowaną, a więc 
pewien  pośredni  związek  tutaj  zachodzi.  Fakt,  że  dilerzy  –  detaliści  nie  znają 
osobiście producentów, może świadczyć tylko o doskonałej organizacji procederu. 

W województwie podlaskim nie istnieje podział stref wpływów i terytoriów 

pomiędzy  osobami  zajmującymi  się  dystrybucją  środków  odurzających. 
Potwierdza  to  niejako  wcześniejsze  ustalenia  dotyczące  bezpośredniego 
związku  badanych  z  przestępczością  zorganizowaną.  Wyznaczenie  stref 
wpływów jako element charakterystyczny dla przestępczości zorganizowanej 
oznacza,  że  na  danym  terenie  nikt  bez  zgody  i  wiedzy  grupy  nie  może 
wprowadzać  do  obrotu  środków  odurzających.  Dilerzy  nie  podejmują 
również  agresywnych  działań  względem  siebie.  Rynek  jest  duży  i  nie  ma 
sensu  rywalizowanie  o  coś,  czego  jest  pod  dostatkiem  –  o  klientów. 
Doprowa

dzanie  do  jakichkolwiek  zatargów  czy  też  nawet  porachunków  z 

użyciem przemocy wszystkim utrudniłoby pracę, ograniczając zyski i budząc 
niepotrzebne zainteresowania organów ścigania. Klient i tak zrobi zakupy u 
osoby, do której ma zaufanie i u której może nabyć towar najwyższej jakości. 

Restrykcyjna  polityka  prohibicji  z  pewnością  ułatwia  organom  ścigania 

walkę  z  nielegalnym  obrotem  środków  odurzających.  Nie  można  jednak 
zapomnieć,  że  bardzo  często  jej  ofiarami  padają  osoby  zainteresowane 
jedynie  konsumpcją  środków  odurzających,  a  nie  ich  dalszą  dystrybucją. 
Konsumenci  zdecydowanie  opowiedzieli  się  za  dekryminalizacją  zachowań 
związanych  z  umożliwieniem  własnej  konsumpcji,  polegających  na  posia- 
daniu  określonej  ilości  środka  w  postaci  marihuany,  a  także  legalną  drogą 
wejścia  w  to  posiadanie,  polegającą  na  wytworzeniu  określonej  ilości 
substancji  na  własne  potrzeby,  opowiadając  się  jednocześnie  przeciwko 
takim krokom w stosunku do „twardych” narkotyków.  

Co  prawda,  legalizacja  posiadania  niewielkich  ilości  środków  odu- 

rzających  w  postaci  marihuany  ułatwiłaby  dilerom  wprowadzanie  jej  do 
obrotu,  zwiększając  tym  samym  podaż  narkotyków,  jednak  w  przypadku 
środka,  który  można  byłoby  pozyskać  legalnie,  nikt  nie  podejmowałby 
nielegalnych prób wejścia w jego posiadanie, mając dodatkowo na uwadze 
surową odpowiedzialność karną. Takie rozwiązanie prawne nie zmieniłoby w 
żaden sposób sytuacji prawnej osób generujących podaż na masową skalę. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

43 

Krzysztof Kruszko 
Uniwersytet Marii Curie 

– Skłodowskiej 

w Lublinie 
Wydział Pedagogiki i Psychologii 
 
 

INTERNETOWE ZAGROŻENIE  

DZIECI I MŁODZIEŻY 

 

Upowszechnienie  się  technologii  komputerowych  oraz  nastanie  „ery 

Internetu”  spowodowało  istotne  zmiany  w  życiu  społecznym  milionów  ludzi 
na  świecie.  Szacuje  się,  że  z  Internetu  korzysta  ponad  miliard  osób. 
Globalna  sieć  zastępuje  z  powodzeniem  telefon,  fax,  tradycyjną  pocztę, 
codzienne  gazety,  książki,  radio  i  telewizję,  stwarzając  jednocześnie 
możliwość  komunikacji  zwrotnej,  interaktywnej.  Internet  pozwala  na 
błyskawiczną wymianę myśli, informacji, poglądów, załatwianie przeróżnych 
spraw. W zasobach internetowej sieci możemy znaleźć informacje niemal na 
każdy  temat.  Czy  są  one  wiarygodne,  czy  też  bezwartościowe,  to  już  inna 
kwestia. 

Miliardy  internetowych  stron  oferują  informacje  naukowe,  praw- 

dziwe, po części prawdziwe, ale też i fałszywe, bulwersujące oraz o cechach 
przestępczych.

24

 

Dziś  praktycznie  każdy  może  sięgać  do  zgromadzonych 

zasobów  we  wszystkich  chyba  dziedzinach  wiedzy,  edukacji,  sztuki  i  roz- 
rywki,  a  katalog  usług  stale  rośnie.  We  współczesnej  dobie  korzystanie         
z  Internetu  stało  się  dla  wielu  nie  tylko  interesujące,  przydatne,  ale  wręcz 
konieczne.  Tą  drogą  realizuje  się  każdego  dnia  mnóstwo  ważnych 
transakcji,  opłaca  rachunki,  rezerwuje  bilety  lotnicze,  miejsca  w  hotelach, 
pobiera edukację, nawiązuje nowe znajomości itd. Nie sposób kwestionować 
faktu,  że  ma  on  wiele  nieocenionych  zalet. W  tym  całym  zachwycie  trzeba 
jednakże  pamiętać,  że  Internet  niesie  ze  sobą  także  szereg  złowrogich 
aspektów. Lekceważenie „ciemnej” strony tego medium może rodzić bardzo 
przykre  konsekwencje.  W  internetowej  sieci  funkcjonują  portale 
podszywające  się  pod  istniejące  sklepy,  firmy,  banki,  tworzone  są  fikcyjne 
instytucje  i  organizacje.  Do  prywatnych  skrzynek  z  pocztą  elektroniczną 
napływają  pozornie  atrakcyjne  oferty  kuszące  możliwością  szybkiego 
wzbogacenia  się  (tzw.  łańcuszki,  piramidy,  pośrednictwo  w  przelewach 
finansowych  dla  „prania  brudnych  pieniędzy”  itp.),  propozycje  okazyjnego 
nabycia  rewelacyjnych  towarów  i  wiele,  wiele  innych.  Poprzez  różnorodne 
zabiegi socjotechniczne oszuści potrafią pozyskać poufne dane osobiste, by 
móc  je  wykorzystywać  na  wiele  sposobów.  Poszywając  się  pod 
przedstawicieli  firm,  banków,  potrafią  nakłonić  ofiarę  do  udostępnienia 
numeru karty kredytowej, PINu, czy też hasła do konta bankowego (np. pod 

                                                 

24

 

T. Zasępa, R. Chmura(red.), Internet. Fenomen społeczeństwa informacyjnego. Częstochowa 2002. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

44 

pozorem  potrzeby  aktualizacji  danych),  które  zostanie  wyczyszczone  z  za- 
sobów, zanim niefrasobliwy użytkownik Internetu się zorientuje.

25

  

Przed podobnymi zagrożeniami częściowo chroni użytkownika Internetu 

systematycznie  a

ktualizowane  oprogramowanie  zabezpieczające  przed 

zawirusowaniem  i  włamaniem  do  systemu  własnego  komputera,  używanie 
bezpiecznych  przeglądarek  internetowych,  ostrożność  w  otwieraniu  załącz- 
ników  przesyłanych  wraz  z  pocztą  elektroniczną  z  nieznajomych  źródeł, 
powściągliwość i w znaczącej mierze „zdrowy rozsądek”. 

W  niniejszym  opracowaniu  zechcę  skoncentrować  uwagę  na  zagro- 

żeniach,  jakie  niesie  ze  sobą  Internet  dla  dzieci  i  młodzieży,  którzy  z  łat- 
wością  opanowują  sztukę  surfowania  w  sieci,  ale  ich  rozwój  społeczny, 
dojrzałość  emocjonalna,  nikły  zasób  życiowych  doświadczeń  i  młodzieńcza 
naiwność,  może  być  przyczyną  poważnych,  tragicznych  nawet  konse- 
kwencji. Na łączach internetowych,  zarówno  w sposób chciany, jak i całko- 
wicie  nieoczekiwany,  dzieci  mogą  zetknąć  się  z  treściami  dalece  niewła- 
ściwymi  dla  ich  wieku,  z  przejawami  przemocy,  nienawiści,  rasizmu,  z  ob- 
scenicznością,  pornografią,  z  tekstami,  obrazami,  ofertami  i  propozycjami, 
które  mogą  wywoływać  niepokój,  przerażenie,  jak  też  rozbudzać  niepo- 
żądaną  w  tej  mierze  ciekawość. W sposób  szczególny  niepokoi  możliwość 
nawiązywania  z  dziećmi  kontaktów  online  przez  pedofilów.  Wcześniejsze 
kampanie  wyczulające  dzieci  na  zagrożenia  związane  z  wchodzeniem  w 
kontakty z osobami obcymi wykorzystywały stereotyp mężczyzny wabiącego 
dzieci  na  placu  zabaw  słodyczami,  albo  zagubionym  pieskiem.  Dziś  to 
zagrożenie  ma  zupełnie  nowy  charakter.  Internetowe  witryny  czatowe, 
komunikatory,  poczta  elektroniczna,  to  wirtualne  podwórka,  po  których 
poruszają  się  również  trudne  do  zidentyfikowania  osoby,  które  z  racji 
upodobań,  specyficznych  preferencji,  chęci  zysku,  czy  też  chorobliwych 
potrzeb,  za  nic  mają  etykę,  godność,  szacunek  dla  drugiego  człowieka. 
Światowa  sieć  szybkiej  i  taniej  łączności  staje  się  dla  nich  wygodnym 
nar

zędziem  dokonywania  przestępstw  w  poczuciu  bezkarności.  Anoni- 

mowość, jaką daje cyberprzestrzeń, pozwala pedofilowi podszywać się pod 
rówieśnika  o  podobnych  zainteresowaniach,  upodobaniach,  przeżywanych 
problemach.  Jednocześnie  ma  on  tę  przewagę  nad  dzieckiem,  że  zna 
sposoby  nawiązywania  kontaktów,  budzenia  zaufania,  kreowania  siebie  na 
prawdziwego  przyjaciela.  Najbardziej  podatne  na  internetowe  uwiedzenie 
mogą  być  dzieci  osamotnione,  które  przeżywają  różnego  typu  problemy      
w  rodzinie,  szkole,  w  kontak

tach  z  rówieśnikami.  Istnieje  zatem  pilna 

potrzeba  uświadomienia  dzieciom,  jakie  niebezpieczeństwa  czyhają  na  nie  
w Internecie  i edukowania  w tej materii również rodziców,  nauczycieli  i  wy- 
chowawców.  W  przypadku  kontaktów  internetowych,  złudne  może  być 

                                                 

25

 (

zob.) J. Kosiński, Nie wierz Internetowi. (w:) M. Jędrzejko, W. Bożejewicz (red.), Człowiek w sieci 

zniewolonych dróg. Wyd. Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Pułtusk 2007. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

45 

r

odzicielskie poczucie bezpieczeństwa dziecka, spokojnie siedzącego przed 

komputerem w swoim pokoju.

26

 

Technologia  komputerowa  ułatwia  osobom  o  preferencjach  pedofilskich 

stały  ze  sobą  kontakt,  uzyskiwanie  wzajemnego  wsparcia,  doskonalenie 
taktyk  zdobywania 

zaufania  i  budowania  więzi  z  małoletnimi,  dzielenie  się 

fantazjami  na  temat  seksu  z  dziećmi,  umożliwia  wymianę  treści  porno- 
graficznych,  identyfikowanie  dzieci  podatnych  na  seksualne  wykorzystanie 
(pozyskiwanie adresu zamieszkania, numeru telefonu, e-maila itp.). 

„Zdobywanie” dziecka przez pedofila, to specyficzny proces manipulacji, 

który  rozpoczyna  się  od  nawiązania  pozaseksualnego  kontaktu  w  sieci  na 
płaszczyźnie  rówieśniczej.  „Łowca”  powoli  gromadzi  informacje  na  temat 
dziecka,  zdobywa  jego  zaufanie,  t

worzy  nieraz  na  tyle  bliskie  więzi,  że 

zostaje  uznany  niemal  za  członka  rodziny.  Zdarza  się,  że  potrafi  zmylić         
i  uspokoić  nawet  rodziców  potencjalnej  ofiary.  Dziecko  przekonane  o  na- 
wiązaniu  sympatycznego,  partnerskiego  kontaktu  z  rówieśnikiem,  nawet 
gdyby  było  w  pewnej  mierze  wyczulone  na  internetowe  zagrożenia,  nie 
uruchamia w sobie mechanizmów obronnych, które zwykle tworzą się wobec 
obcych  dorosłych.  Poświęcona  dziecku  uwaga,  oferowana  przyjaźń, 
przesyłane (zwykle w tajemnicy) prezenty stanowią podstawę przymierza, na 
które  chętnie  przystaje  dziecko,  zwłaszcza  niezaspokojone  emocjonalnie.     
Z  czasem  „uwodziciel”  stopniowo  zapoznaje  dziecko  z  materiałami  porno- 
graficznymi, pobudza jego ciekawość, proponuje wspólną wyprawę, zajęcia, 
fotografowa

nie  w  uwodzicielskich  pozach,  oswaja  z  nagością  i  przekonuje, 

że  nie  ma  niczego  niewłaściwego  w  kontaktach  seksualnych  dziecka            
z dorosłym.

27

 

Możliwość podszywania się pod dowolną osobę prezentującą określony 

styl  życia,  pozwala  pedofilom  nawiązywać  kontakty  z  wieloma  dziećmi 
jednocześnie,  a  internetowe  czaty,  elektroniczna  poczta,  różne  witryny  są 
wykorzystywane  do  manipulowania  dzieckiem.  Spreparowana  przyjaźń, 
osobisty  urok  i  udawana  sympatia  prowadzi  w  konsekwencji  do  spotkania 
łowcy  z  ofiarą  w  realnym  świecie,  spotkania,  z  którego  niejedno  dziecko 
nigdy już nie wróciło. Na każde pięć uprowadzeń dzieci, dwa miały związek   
z Internetem.

28

 

Dziś  życie  towarzyskie  wielu  młodych  ludzi  po  powrocie  ze  szkoły 

przenosi się ze świata realnego do świata wirtualnego – Internetu. Niepokoi 
fakt szerzenia się  internetowej „kultury kłamstwa, chamstwa  i  wulgarności”. 
Podstawową formą komunikowania się w sieci młodzieży z innymi stają się 
wzajemnie  rzucane  obelżywe  określenia,  wyzwiska,  intrygi,  oczernianie, 
prepa

rowanie  i  upowszechnianie  informacji  kompromitujących  koleżanki, 

kolegów  (często  także  nauczycieli).  Takie  „zabawy”  tylko  z  pozoru  mogą 
wydawać  się  bez  znaczenia.  Nieraz  pociągają  za  sobą  poważne 

                                                 

26

 

I.R. Berson, (tłum. H. Grzegołowska – Klarkowska), Cyberofiary: psychospołeczne 

konsekwencje wykorzystywania młodzieży za pośrednictwem Internetu, „Dziecko Krzywdzone” 
2003, nr 2. 

27

 I.R. Berson, op. cit. 

28

 www.telegraph.co.uk

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

46 

emocjonalne,  funkcjonalne  i  psychologiczne  konsekwencje.  Ośmieszane 
ofiary  często  tracą  poczucie  własnej  wartości,  czują  się  przygnębione, 
osamotnione. U niektórych pojawiają się chorobowe objawy  - bóle brzucha, 
głowy,  migreny,  zaburzenia  neurotyczne,  prowadzące  nawet  do  prób 
samobójczych.  Szykanowanie  konkretnych  osób  najczęściej  nie  ma  swojej 
przyczyny w jakiejś ich odmienności. Stają się one obiektem zastępczym do 
rozładowania napięć i złości, których źródło tkwi gdzie indziej.

29

  

Rodzice na ogół nie są świadomi takiego zagrożenia i na dobrą sprawę - 

choćby  z  uwagi  na  respektowanie  prawa  dziecka  do  prywatności  -  rzadko 
orientują  się,  jaki  charakter  mają  internetowe  kontakty  ich  pociech.  Dzieci     
z kolei niechętnie zgłaszają opiekunom przypadki dręczenia w sieci, m.in. z 
obawy przed zakazem korzystania z Internetu. 

Internetowe  medium  każdemu  stwarza  możliwość  kreowania  siebie  na 

dowolną  postać,  a  złudne  przekonanie  o  anonimowości  pozwala  wchodzić    
z  innymi  na  łączach  internetowych  w  śmiałe  relacje.  Osobista  tożsamość 
człowieka jest raczej stała i uwarunkowana wieloma cechami, jak wiek, płeć, 
rasa,  predyspozycje  fizyczne  i  psychiczne.  Ukrycie  oblicza  za  monitorem 
komputera  połączonego  w  globalnej  sieci,  pozwala  na  eksperymentowanie   
z  przybieraniem  kształtu  dowolnych  osobowości.  „Ukrywanie  prawdziwej 
tożsamości  to  stały  element  komunikacji  online,  a  dokonywane  w  tym 
procesie transformacje mogą mieć wpływ zarówno dodatni, jak i ujemny na 
młodego człowieka.”

30

 

Wewnętrzne hamulce, które wynikają z określonej roli społecznej zwykle 

tutaj nie działają i tożsamość staje się płynna

31

. Dzieci i młodzież, której brak 

wystarczającej dojrzałości, wiedzy i doświadczenia, może stosunkowo łatwo 
uwikłać  się  w  niewłaściwe  kontakty  internetowe.  Tworząc  na  łączach 
sieciowych pod pseudonimem własny wizerunek, dzieci szybko przekraczają 
wszelakie  bariery,  co  byłoby  nie  do  przyjęcia  w  zachowaniu  w  realnej 
codzienności.  Nadużywają  wulgaryzmów,  manifestują  agresywność  i  non- 
konformistyczne  postawy,  w  niewybredny  sposób  atakują  swoje  opinie,  są 
gotowe  do  dzielenia  się  różnymi  osobistymi  informacjami,  dla  zabawy  lub 
fantazji  lawirują  między  kłamstwem  a  szczerością.  Zwykle  nie  ma  dla  nich 
znaczenia,  z  kim  rozmawiają,  czy  flirtują.  Większość  podszywa  się  pod 
starszych  wiekiem,  bardziej  doświadczonych,  a  na  ewentualne  słowa 
zachęty do powstrzymania się od nadużywania rynsztokowych sformułowań, 
potrafią  reagować  wyzwiskami,  jak  stare  wygi,  (czego  doświadczyłem 
próbując dla testu podjąć się roli „internetowego wychowawcy”). 

Młodym  internautom  dość  łatwo  przychodzi  też  podejmowanie 

tematyki  seksualne

j,  której  intensywność,  w  miarę  nasycenia  dotychcza- 

sowym  poziomem,  narasta.  Poszukują  bodźców  do  nowej,  silniejszej 

                                                 

29

 

A. Czesławiak, Cyberbullying. Wstępne spojrzenie na zjawisko wirtualnej agresji wśród 

młodzieży. (w:) M. Jędrzejko, W. Bożejewicz (red.), Człowiek w sieci zniewolonych dróg. Wyd. 
A

kademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora, Pułtusk 2007. 

30

 

I.R. Berson (tłum. H. Grzegołowska-Klarkowska), Cyberofiary…, s. 78. 

31

 L.J. Gurak, Cyberliteracy: Navigating the Internet with awareness, Yale University Press, New 

Haven, CT, 2001.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

47 

stymulacji.  Istnieje  jednak  niebezpieczeństwo,  że  pewne  zachowania  będą 
generalizowane i z czasem mogą znaleźć swoje odzwierciedlenie w realnym 
życiu. 

Duża  popularność  komunikatorów  internetowych  sprawia,  że  korzysta     

z  nich  ponad  92%  dzieci.

32

 

Umiejętność  korzystania  z  nowoczesnych 

sposobów  komunikowania  się  nie  idzie  jednak  w  parze  z  wiedzą  na  temat 
związanych  z  tym  zagrożeń,  bądź  spotyka  się  z  lekceważeniem  podsta- 
wowych  zasad  bezpieczeństwa,  zwłaszcza  przy  nawiązywaniu  bliższych 
kontaktów.  Badania  przeprowadzone  w  2003  roku  przez  Fundację  „Dzieci 
Niczyje” ujawniły, że: 

 

w  ciągu  jednego  roku  64%  dzieci  podało  obcemu  swój  numer 
telefonu, 

44%  dzieci  przesłało  obcemu  zdjęcie,  a  42  %  podało 

obcemu adres zamieszkania, 

 

ponad trzy czwarte dzieci w ciągu jednego roku otrzymało od obcej 
osoby propozycję spotkania, 

 

co  czwarte  dziecko  we  wspomnianym  wyżej  okresie  spotkało  się 
twarzą w twarz z obcym „poznanym” w Internecie, 

 

56% dzieci w ciągu diagnozowanego roku wciąganych było wbrew 
własnej woli w rozmowy o charakterze seksualnym, 

 

30% dzieci sytuacja ta wystraszyła/przeraziła, 

 

80%  dzieci  w  2003  roku  mimowolnie  natrafiło  w  Internecie  na 
materiały pornograficzne.

33

 

Za  tempem  rozwoju  Internetu  nie  nadąża  tworzenie  wystarczających 

mechanizmów  bezpieczeństwa.  Istnieje  statystyczna  zależność,  (co  jest 
raczej  oczywiste)  między  czasem  spędzanym  przez  dzieci  i  młodzież  w 
Internecie, a angażowaniem się w ryzykowne zachowania online. Jednakże 
stwierdzono  też  zależność  pomiędzy  dobrym  instruktarzem  od  nauczycieli      
i rodziców, a unikaniem ryzykownych zachowań na internetowych łączach.

34

 

Młodzi  internauci  muszą  wiedzieć,  że  w  internetowych  kontaktach 

obowiązują  pewne  zasady.  Istnieje  swoisty  przewodnik  dla  dzieci  korzy- 
stających  z  internetowych  łączy,  który  wyczula  je  na  realne  i  potencjalne 
zagrożenia. Dzieci nie powinny: 

 

podawać  o  sobie  informacji  pozwalających  na  ich  identyfikację          
i  zlokalizowanie  (naz

wisko,  adres,  numer  telefonu,  nazwa  szkoły), 

ani też danych o swoich najbliższych (miejsce pracy, numer telefonu 
do  rodziców,  czas  planowanego  urlopu,  materialne  zasoby, 
wyposażenie domu itp.); 

 

łamać  reguł  korzystania  z  Internetu,  które  ustaliły  wspólnie  z  rodzi- 
cami; 

                                                 

32

 

Ł.  Wojtasik,  Pedofilia  i  pornografia  w  Internecie  –  zagrożenia  dla  dzieci,  „Dziecko 

Krzywdzone” 2003, nr 5. 

33

 

Ł. Wojtasik, Ogólnopolska kampania społeczna „Dziecko w Sieci”, „Dziecko Krzywdzone” 

2004, nr 7. 

34

 M. Sajkowska, 

Zagrożenia wykorzystaniem seksualnym dzieci w Internecie – wyniki badań 

empirycznych

, „Dziecko Krzywdzone” 2003, nr 2).

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

48 

 

zatajać przed rodzicami informacji na temat zdarzeń, które wprawiły 
je w zakłopotanie na internetowych łączach; 

 

bez  zgody  i  nadzoru  rodziców  (czy  kogoś  zaufanego)  umawiać  się 
na  spotkanie  z  osobami  poznanymi  w  Internecie.  Przy  uzyskaniu 
zgody 

opiekunów,  należy  być  z  osobą  towarzyszącą  i  upewnić  się, 

że będzie to w miejscu publicznym; 

 

odpowiadać  na  wiadomości,  które  są  agresywne,  przerażające, 
obsceniczne, dwuznaczne albo wywołujące skrępowanie; 

 

bez zgody rodziców wysyłać własnych zdjęć, ani innych prywatnych 
materiałów osobom poznanym w internetowej sieci; 

 

poddawać się pokusie wchodzenia na strony przeznaczone tylko dla 
osób  dorosłych.  Internet  oferuje  wiele  stron  adekwatnych  do  wieku 
dziecka i jego zainteresowań.

35

 

 

W  kwestii  ochrony  dzieci  prz

ed  pedofilami,  którzy  do  wabienia  swoich 

ofiar  wykorzystują  Internet,  istotnego  wpływu  nie  mają  stosowane  w  opro- 
gramowaniu  komputerowym  filtry  i  blokady,  podobnie  jak  różne  formy 
rodzicielskiego nadzoru obejmującego zgodę na połączenie dziecka z Inter- 
n

etem,  spoglądanie  na  ekran  podczas  surfowania,  sprawdzanie  historii 

połączeń,  czy  też  zawartości  plików  i  dyskietek.

36

  W  praktyce  codziennego 

życia  taka  ustawiczna  kontrola  jest  właściwie  niewykonalna  i  niecelowa. 
Nader często jest tak, że to właśnie dzieci konfigurują w domu sprzęt, uczą 
swoich  rodziców  korzystania  z  nowoczesnych  mediów.  Stąd  też  potrzebny 
jest nie tyle nadzór, co przede wszystkim właściwie ukierunkowana edukacja 
obejmująca  nie  tylko  dzieci  i  młodzież,  ale  również  personel  pedagogiczny    

rodziców,  którzy  mając  dobry  kontakt  z  dzieckiem,  mogą  zapobiegać 

szukaniu  wsparcia  u  obcych,  potrafiących  w  niecny  sposób  wykorzystać 
każdą  słabość.  Warto  zatem  uczulać  dzieci  i  ich  opiekunów  na  tę  proble- 
matykę,  sięgać  po  przewodniki  bezpiecznego  poruszania  się  w  sieci, 
zwiększać  świadomość  na  temat  istniejących  w  tej  mierze  zagrożeń.  Nie 
należy  przy  tym  naiwnie  zakładać,  że  nasze  prośby  i  ostrzeżenia  odwiodą 
wszystkie dzieci i dorastającą młodzież od jakże popularnych obecnie, nawet 
ryzykownych  kontakt

ów  internetowych.  Ważne  jest,  aby  rozumieli  oni 

potrzebę  zachowania  szczególnej  ostrożności,  gdy  owe  kontakty  mają 
zaistnieć na żywo. 

Wykrywalność przestępstw popełnianych przez pedofilów, w tym również 

wykorzystujących  Internet  do  uwodzenia  dzieci,  jest  niewielka.  Istotną 
przeszkodę,  jak  się  wydaje,  stanowi  tu  niedozwolona  w  naszym  kraju 
policyjna  prowokacja  wobec  przestępców  internetowych,  która  w  USA           
i  innych  krajach  pozwoliła  zatrzymać  wielu  sprawców  takich  czynów. 
Policjanci zajmujący się tą sferą nie prowokują dialogów powiązanych z sek- 
sem,  a  jedynie  odpowiadają  na  tego  typu  zaczepki,  by  po  nawiązaniu 

                                                 

35

 

T. Kasprzak, Bezpieczna sieć – o profilaktyce zagrożeń dzieci w Internecie, „Dziecko 

Krzywdzone”, 2003, nr 2. 

36

 

Tamże.

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

49 

bliższych  relacji  z  domniemaną  ofiarą,  doprowadzić  do  aresztowania  na 
miejscu planowanego spotkania z małoletnim.

37

 

Trzeba  jednak  wspomnieć,  że  młodociane  ofiary  przestępstw  seksu- 

alnych tylko w pewnym odsetku stanowiącym ok. 20% przypadków, zostają 
uwiedzione  przez  obcych  na  łączach  internetowych.  Ponad  połowa  dzieci 
molestowanych  seksualnie  dobrze  zna  sprawcę,  bo  jest  nią  osoba  z  naj- 
bliższego kręgu rodziny i znajomych.

38

 

Konieczne wydają się zatem szeroko 

zakrojone  działania  przygotowujące  nie  tylko  młodych  użytkowników  Inter- 
netu, ich rodziców i wychowawców. Potrzebna jest także profilaktyka w po- 
staci  programów  adresowanych  do  sprawców  tych  czynów  i  m.in.  poprzez 
media  ukazywanie  im  skali  krzywd  wyrządzanych  w  ten  sposób  dzieciom. 
Ponieważ  tacy  osobnicy  nie  potrafią  kontrolować  swoich  zachowań,  trzeba 
wskazywać  na  możliwości  podejmowania  terapii,  która  pozwoli  im  zmienić 
swoje zachowanie.

39

  

Społeczna świadomość zagrożeń z Internetu dla dzieci obecnie wzrasta. 

Przyczynia  się  do  tego  m.in.  kampania  Dziecko  w  Sieci  realizowana  przez 
Fundację  „Dzieci  Niczyje”.  Wyraziste  w  swojej  wymowie  billboardy  i  tele- 
wizyjne  sygnały  ostrzegające,  że  „nigdy  nie  wiadomo,  kto  jest  po  drugiej 
stronie”  (połączonych  w  sieci  komputerów),  działają  na  wyobraźnię  i  być 
może  już  niejedno  dziecko  ustrzegły  przed  traumatycznymi  przeżyciami,      
a nawet życiową tragedią. „Tak jak cisza w mediach na temat społecznego 
zła  może  być  sprzymierzeńcem  bezkarności  i  społecznego  lekceważenia, 
tak  zainteresowanie  mediów  może  mieć  znaczący  wpływ  na  dostrzeżenie 
problemów  społecznych  i  podejmowanie  działań  zmierzających  do  ich 
ograniczenia.”

40

 

Częstotliwość, z jaką obecnie dzieci, młodzież i wielu dorosłych korzysta 

z  Internetu,  niesie  ze  sobą  również  inne  zagrożenia.  Już  sam  fakt 
przesiadywania godzinami przed monitorem nie pozostaje bez znaczenia dla 
postawy  ciała,  rozwoju  fizycznego,  zwłaszcza  młodego  organizmu.  Nasila 
się  zjawisko  komputerowego  i  internetowego  uzależnienia.  Młodzi  ludzie, 
zamiast  spotykać  się  z  kolegami,  nawiązywać  i  podtrzymywać  przyjaźnie      
w  realnym  świecie,  uprawiać  sporty,  rozwijać  zainteresowania,  zaszywają 
się  w  kąciku  domowym  przed  komputerem,  bez  którego  nie  potrafią 
funkcjonować. Komputer i Internet daje fałszywe poczucie wolności, utrudnia 
obiektywne i krytyczne postrzeganie realnej rzeczywistości, zamyka w wirtu- 
alnym  świecie,  zawłaszcza  ich  myśli,  które  ustawicznie  oscylują  wokół 
tematyki  gier  i  potrzeby  surfowania  w  sieci.  Przed  ekranem  monitora 
spędzają każdą wolną chwilę, zaniedbując szkolne i domowe obowiązki. Dla 

                                                 

37

 

Ł.  Wojtasik,  Sprawcy  wykorzystywania  seksualnego  dzieci  przy  użyciu  Internetu,  „Dziecko 

Krzywdzone” 2004, nr 7. 

38

 

Szerzej  na  temat  sposobów  rozpoznawania,  zapobiegania  i  pomocy  ofiarom  molestowania 

seksualnego  dzieci  w  art.:  K. 

Kruszko,  Bezpieczeństwo  dziecka  –  molestowanie  seksualne, 

„Życie Szkoły” 2005, nr 6. 

39

  K. 

Chołuj,  Profilaktyka  wykorzystywania  seksualnego  dzieci  –  program  STOP  IT  NOW  !, 

„Dziecko Krzywdzone” 2004, nr 7. 

40

  M.  Sajkowska,  Przekazy  prasowe  na  temat  wykorzystywania  seksualnego  dzieci 

–  „stare”         

i „nowe” historie, „Dziecko Krzywdzone” 2003, nr 5, s.103. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

50 

komputera  i  Internetu  nie  znajdują  żadnej  alternatywy.  Nawet  posiłki  są 
spożywane  przed  komputerem,  a  wszelkie  próby  ograniczenia  czasowego 
kończą  się  rozdrażnieniem  i  awanturą.  Sporadyczne  kontakty  towarzyskie 
również sprowadzają się do wspólnego przesiadywania przed komputerem. 
Niektórzy nabywają przy tym na tyle dużą wiedzę i umiejętności w zakresie 
poruszania  się  w  cyberprzestrzeni,  że  potrafią  dokonać  włamania  do  baz 
danych  różnych  instytucji  i  prywatnych  zasobów  innych  użytkowników 
Internetu,  zawirusować  systemy,  spowodować  wiele  różnych  szkód.  Te 
poczynania,  które  zwykle  początkowo  podejmują  dla  zabawy,  noszą 
znamiona  działań  przestępczych  i  pociągają  za  sobą  określone  konsek- 
wencje prawne. 

Dziś domowe media (telewizja, video, komputerowe gry, Internet) nader 

często przejmują od rodziców funkcje opiekuńczo-wychowawcze i pełnią rolę 
„elektronicznej niani”, redukują czas na naukę, obowiązki, czytelnictwo, ruch 
na świeżym powietrzu,  udział  w kulturze (wyjścia  do kina, teatru, do galerii 
itp.).  Spędzany  nad  nimi  czas  ogranicza  bezpośrednie  kontakty  z  naj- 
bliższymi, jakże potrzebne dla budowania właściwych więzi. Nawet wspólne 
oglądanie  telewizji  tworzy  raczej  pozory  integracji,  bo  zwykle  współo- 
glądającym  przeszkadzają  wszelkie  komentarze  i  próba  wymiany  zdań.       
W rodzinach nieraz powstają niesnaski i nieporozumienia  w  związku  z bra- 
kiem  kompromisu  co  do  zakresu  i  charakteru  korzy

stania  z  mediów, 

zwłaszcza dostępu do połączonego w internetowej sieci komputera.  

Oczywiście  nie  należy  nadmiernie  koncentrować  się  na  słabościach 

Internetu,  ale  jego  dobrych  stronach  oraz  dążyć  do  tego,  aby  dzieci  i  mło- 
dzież,  posiadając  określoną  wiedzę  i  umiejętności  techniczne,  potrafiła 
rozpoznawać różne zagrożenia i skutecznie im się przeciwstawiać. 

 

Podsumowanie 
 

Internet 

to niezwykle przydatne narzędzie szybkiej komunikacji, wymiany 

myśli, to bogate źródło wiedzy i rozrywki. Nie należy jednak zapominać, że 
może on być też niebezpieczny, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, która jest 
nieświadoma  wielu  zagrożeń,  bądź  bagatelizuje  zasady  bezpiecznego 
korzystania  z  globalnej  sieci.  Istnieje  zatem  potrzeba  ustawicznej  edukacji 
nie  tylko  tych  najmłodszych  internautów,  ale  również  ich  rodziców  i  nau- 
czycieli,  którzy  często  nie  nadążają  za  swymi  podopiecznymi  w  sferze 
nowoczesnych technik komunikowania się i wirtualnego świata.

41

  

 

                                                 

41

 

Prezentowany artykuł w wersji zbliżonej został zamieszczony w materiałach konferencyjnych 

pod  red.  M.  Jędrzejko  i  W.  Bożejewicza,  Patologie  społeczne  XXI  wieku.  Humanistyczne 
wyzwania  wobec  filozofii  zła,  Wyd.  Akademii  Humanistycznej  im.  Aleksandra  Gieysztora  w 
Pułtusku, 2007. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

51 

Krzysztof Jędrzejko 
Mariusz Kmicik 
 

BIELUŃ DZIĘDZIERZAWA.  DATURA STRAMONIUM L. 

ROŚLINA  SILNIE TOKSYCZNA I HALUCYNOGENNA 

 

Bieluń dziędzierzawa  Datura stramonium L 

Synonimy:  pindurynda,  dędera,  denderewa,  tondera,  cygańskie 

ziele, świńska wesz, bieluń podwórzowa, czerwion, czerwone ziele, dendrak, 
durna rzepa. 
Rodzina: Solanaceae 

– psiankowate. 

Nazwa  angielska  taksonu:  thorn-apple,  Jimsonweed  datura,  Jimson-weed; 
nazwa  francuska  taksonu:  datura  stramoine,  chosse  tampe,  endermie 
stramoine, stramoine commune, pomme épineuse, pomme du diable, herbe 
des  voleurs,  datura  á  feuilles  dentées,  herbe  á  la  taupe;  nazwa  niemiecka 
taksonu:  Dornapfel,  weisser  Stechapfel,  gemeiner  Stechapfel,  Fliegenkraut, 
Igelskolben,  K

rötenmelde,  Teufelapfel,  Tollkraut;  nazwa  rosyjska  taksonu: 

дурман обыкновенный. 
 

(Anioł-Kwiatkowska  J.,  2003,  Podbielkowski  Z,.  Sudnik-Wójcikowska  B. 

2003) 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Jest  jednoroczną  rośliną  zielną.  Osiąga  do  1  m  wysokości,  łodyga 

wzniesiona,  naga,  w

idlasto  rozgałęziona;  gałązki  boczne  od  strony  wew- 

nętrznej  lekko  owłosione.  Liście  jajowate,  ogonkowe,  zaostrzone,  grubo 
zatokowo  ząbkowane.  Kwiaty  pojedyncze,  krótkoszypułkowe,  w  rozwi- 
dleniach gałązek; kielich długi, rurkowaty, 5-ząbkowy, ząbki trójkątne; korona 
biała, duża do 10 cm długości o długiej rurce w górze lejkowato rozszerzona, 
sfałdowana.  Owocem  jest  duża,  zielona,  jajowatookrągława,  kolczasta 
torebka,  w  górnej  części  dwukomorowa,  w  dolnej  -  czterokomorowa. 
Nasiona  czarne,  brodawkowate,  spłaszczone.  Kwitnie  od  czerwca  do 
września.  Rośnie  na  miejscach  synantropijnych  –  na  śmietniskach, 
rumowiskach, w ogrodach, na przychaciach i podwórzach, a nierzadko także  
w uprawach  zbóż (Mowszowicz J., 1982).  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

52 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ze względu na interesujące i ładne  kwiaty bieluń dziędzierzawa stał się 

ostatnio  rośliną  hodowaną  w  ogrodach  i  domach.  W  latach  trzydziestych 
naszego  stulecia  został  wprowadzony  do  uprawy  w  wielu  krajach  Europy       
i  Ameryki  Północnej.  Bieluń  wymaga  gleby  żyznej,  o  dużej  zawartości 
pr

óchnicy, lekko kwaśnej, wilgotnej. Należy do roślin dobrze reagujących na 

nawożenie  organiczne  i  mineralne.  Gatunek  rozmnaża  się  z  nasion,  które 
wysiewa się wiosną. Hodowli sprzyja odchwaszczanie i spulchnianie między- 
rzędzi w czasie wegetacji.  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Surowcem jest l

iść bielunia – Stramonii folium. Niekiedy i tylko do prze- 

mysłowego  izolowania  alkaloidów,  zbiera  się  nasiona  bielunia  -  Stramonii 
semen 

(Ożarowski A., Jaroniewski W., 1989). Zbiór liści rozpoczyna się na 

początku  kwitnienia  roślin,  obrywając  wyrośnięte  liście.  Ilość  surowca 
pozyskanego podczas jednorazowego  zbioru nie powinna  przekraczać 1/2-
2/3 liści. Liście suszy się w suszarniach w temperaturze 50-60˚C. Właściwie 
wysuszone  liście  są  ciemnozielone  i  nie  powinny  być  pokruszone.  Mają 
charakterystyczny,  odurzający,  nieprzyjemny  zapach  (Rumińska  A., 
Ożarowski A., 1990).  
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

53 

 

Znane  są  cztery  odmiany  Datura  stramonium,  których  liście  mogą 

stanowić surowiec leczniczy: 
var. stramonium 

 

kwiaty białe, owoce kolczaste, 

var. tatula (L.) Torr. 

 

- kwiaty fioletowe, owoce kolczaste, 

var. inermis (Jacq.) Timm. 

kwiaty białe, owoce gładkie, 

var. godronii Danert 

 

kwiaty fioletowe, owoce gładkie. 

 

Obecnie  bieluń  jest  gatunkiem  prawie  kosmopolitycznym,  ale  jego 

p

ochodzenie  jest  trudne  do  określenia  właśnie  ze  względu  na  duże 

rozprzestrzenienie  po  świecie.  Za  region  pochodzenia  podaje  się  tereny 
Azji środkowej i południowej, tereny Indii Wschodnich, Meksyku lub Europy 
południowo-wschodniej. Stąd bieluń mógł być zawleczony przez Cyganów, 
którzy  nasion  używali  do  „sztuk  czarnoksięskich”.  Do  Europy  pierwsi 
Cyganie  przywędrowali  na  początku  XV  wieku.  O  bieluniu  pisał  w  roku 
1561  Konrad  Gesner  (szwajcarski  bibliograf,  lekarz,  przyrodnik,  filolog, 
lingwista,  leksykolog

,  wydawca  i  komentator  wielu  dzieł  starożytnych          

i  współczesnych  z  różnych  dziedzin  wiedzy),  opisując  go  jako  „Solanum 
furiosum”,  
uprawiany  w  ogrodach.  Dziczejąc,  szybko  rozprzestrzenił  się    
w dużej części Europy. Obecnie rozpowszechniona  w całej Eurazji i Ame- 
ryce Północnej (Nowiński M., 1980). 
 
Niechlubne fakty z historii bielunia dziędzierzawy 
 

Ze względu na bardzo silne właściwości halucynogenne i trujące bieluń 

dziędzierzawa  może  poszczycić  się  bogatą,  choć  nie  zawsze  chlubną 
historią.  O  tym,  jak  bardzo  jest  znany,  świadczyć  może  mnogość  nazw 
potocznych  i  ludowych.  Ze  względu  na  jego  narkotyczne  i  trujące  włas- 
ności  dawniej  nazywano  go  także  bieluniem  jadowitym,  czarcim  zielem, 
diabelskim  zielem,  trąbą  anioła  (Kuźniewski  E.,  Augustyn-Puziewicz  J., 
1999). 

O  szkodliwym  działaniu  bielunia  człowiek  przekonał  się  już  w  antyku. 

Wskazują na to antyczne zapiski z czasów Imperium Rzymskiego. Można 
w  nich  odnaleźć  opisy  wydarzeń  z  roku  53  p.n.e.,  gdy  Marcus  Krassus, 
rzymski namiestnik Syrii, zos

tał rozgromiony w wyprawie przeciwko Partom 

i  zginął  pod  Carrhae.  Wycofujący  się  żołnierze  trafili  na  rośliny  o  właś- 
ciwościach  odurzających,  których  spożycie  prowadziło  do  ciężkich  zatruć 
lub nawet śmierci. Toksykolodzy ustalili, na podstawie opisanych objawów 
u  zatrutych,  że  mogły  to  być  nasiona  czy  ziele  bielunia  dziędzierzawy. 
Niestety  to  nie  te  przypadkowe,  nieświadome  zatrucia  były  największym 
problemem. Bieluń, podobnie jak inne rośliny działające silnie trująco były 
też  wykorzystywane  do  podstępnego  trucia  osób  niebezpiecznych,  znie- 
nawidzonych,  pretendentów  do  władzy,  majątku  lub  sławy,  oponentów 
politycznych.  Ponownie  historia  pokazuje,  jak  stary  jest  to  proceder. 
Przykładem  może  być  król  Pergamonu  Attalos  III  Filometor  (163-133 
p.n.e.),  który  uprawiał  w  swoim  ogrodzie  bielunia  Datura,  lulka  Hyoscy- 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

54 

amus, wilczą jagodę Atropa, ciemiężycę Veratrum, tojad Aconitum i szalej 
jadowity  Cicuta  virosa.  Sporządzał  z  nich  mieszanki,  które  wysyłał 
oponentom  do  spożycia.  Mistrzynią  w  preparowaniu  trujących  kompozycji 
była  również  egipska  królowa  Kleopatra  VII  zwana  Wielką  (69-30  p.n.e.), 
odznaczająca  się  uwodzicielskim  temperamentem  i  olśniewającą  urodą,    
o  której  wciąż  krążą  legendy.  Wiedzę  o  truciznach  czerpała  z  prastarych 
przekazów,  znanych  niektórym  kapłanom  i  osobom  wtajemniczonym. 
Jedną  z  wtajemniczonych  była  trucicielka  Kanidia  (imię  nacechowane 
stylistycznie,  od  canis  - 

suka),  którą  wspomina  m.in.  Horacjusz  (65-8 

p.n.e.) w dziele Epodon Liber (III) (Ożarowski A., 2006). Bieluń miał także 
inne  zastosowania.  Kobiety  tureckie 

nasionami  bielunia  usypiały  mężów, 

gdy  chciały  ich  zdradzić.  Obok  pokrzyku,  wilczej  jagody  i  lulka  czarnego 
wchodził on w skład słynnej „maści czarownic” (w jej skład wchodziły zioła 
takie  jak  bieluń,  lulek  i  wilcza  jagoda;  po  natarciu  taką  maścią  miejsc         
o  cienkiej  skórze  (np.  pachwin)  następował  głęboki  sen,  przynoszący 
wrażenie  unoszenia  się  nad  ziemią  i  wizje  erotyczne.  Po  powrocie  do 
świadomości  „czarownicom”  zostawało  złudzenie  realizmu  tych  przeżyć, 
stąd  przekonanie  o  lataniu  na  miotłach  czy  łopatach  i  o  uprawianiu 
stosunków  seksualnych  z  diabłem).  W  Peru  bieluń  uchodzi  za  roślinę 
afrodyzjakalną, a u Indian meksykańskich czczony jest jako boski narkotyk 
(„tolschi”),  wywołujący  zobojętnienie  na  otoczenie  i  głęboki  sen  z  wizjami 
erotycznymi.  Liście  bielunia  dodawane  są  tam  do  herbaty  lub  papierosów 
(Nowiński M., 1980; Rumińska A., Ożarowski A., 1990).  

Bieluń,  rośliną  farmakopealną  stał  się  w  wieku  XVIII,  ale  już  znacznie 

wcześniej  jego  działanie  było  wykorzystywane  w  medycynie  ludowej          
w  Europie  Wschodniej  i  Azji  Zachodniej.  Duży  wpływ  na  popularność 
stosowania 

bielunia  w  medycynie  oficjalnej  miał  wiedeński  doktor  Anton 

von  Ströck,  żyjący  w  latach  1731-1803.  Zdecydował  się  on  leczyć 
uciążliwe  dolegliwości  wyciągami  z  ziół  trujących.  Ten  kontrowersyjny 
lekarz  miał  w  zwyczaju  testować  sporządzone  mieszanki  ekstraktów 
roślinnych na własnej osobie. Ströck izolował z liści bielunia dziędzierzawy 
sok,  który  następnie  przegotowywał  i  dopiero  wówczas  leczył  nim 
„najtrudniejsze  łamania,  zamulenia  wnętrzności,  nawet  i  szaleństwa” 
(Kawałko M., J., 1986).  
 
Właściwości i skład chemiczny 
 

W  surowcu  znajdują  się  alkaloidy  tropanowe  w  ilości  0,2%-0,6%  (wg 

Ph.  Eur.  nie  mniej  niż  0,23%  i  nie  więcej  niż  0,27%):  głównie  L-hyo- 
scyjamina  i  skopolamina  w  stosunku  2:1,  atropina  i  apoapotropina, 
skopamina,  atropamina,  nikotyna,  diamina 

–  N-metyloputrescyna,  kuma- 

ryna 

– skopolina (glukozyd skopoletyny) także garbniki (4-6%), flawonoidy, 

sole  mineralne  (15-

18%)  i  ślady  olejku  o  zapachu  podobnym  do  zapachu 

tytoniu  (

Matławska  I.,  2006;  Kohlmünzer  S.,  2000).  W  korzeniach 

występują także meteloidyna i kuskohigryna. W czasie suszenia następuje 
częściowa  racemizacja  hioscyjaminy,  więc  surowiec  wysuszony  zawiera 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

55 

zmienne  ilości  atropiny.  1  g  nasion  bielunia  zawiera  około  2-4  mg 
alkaloidów (w przeliczeniu na suchą substancję). 

Działanie  surowca  związane  jest  przede  wszystkim  z  obecnością 

alkaloidów  tropanowych.  Te  same  alkaloidy  (choć  w  innych  stosunkach 
ilościowych)  zawarte  są  w  liściach  pokrzyku  wilczej  jagody  Atropa 
belladonna,  dlatego  działanie  surowców  jest  podobne.  Ich  mechanizm 
działania  polega  na  kompetycyjnym  blokowaniu  receptorów  choliner- 
gicznych muskarynowych  układu przywspółczulnego. Najistotniejsze są tu 
hioscyjamina i skopolamina.  

Hioscy

jamina  jest  estrem  tropiny  i  lewoskrętnej  formy  optycznie 

czynnego  kwasu  tropowego.  Wykazuje  ona  podobne,  lecz  silniejsze 
działanie  parasympatykolityczne  w  porównaniu  z  cząsteczką  atropiny,       
w której znajduje się racemiczna forma kwasu tropowego.  

Cząsteczka  skopolaminy  (hyoscyny)  stanowi  połączenie  skopiny  oraz 

lewoskrętnej  formy  kwasy  tropowego  i  jest  5  razy  bardziej  trująca  od 
atropiny,  zwłaszcza  działa  silnie  toksycznie  na  ośrodek  oddechowy. 
Wykazuje słabsze od niej działanie obwodowe, działa depresyjnie na OUN.  
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Może  wywoływać  senność  i  amnezję  u  osób  wrażliwych.  Dawka 

śmiertelna skopolaminy wynosi 0,1-0,2 g, ale były przypadki przeżycia 0,3-
0,5  g  (przy  zażyciu  doustnym).  Z  drugiej  strony  zdarzały  się  przypadki 
zgonów  nawet  już  po  dawce  1  mg  skopolaminy  s.c.  Istnieją  wielkie 
indywidualne  wahania  we  wrażliwości  na  skopolaminę.  Pochodna: 
butylobromek  hyoscyny  w  dawce  10  mg  stosowana  jest  w  celu 
zmniejszenia  skurczów  mięśni  gładkich  przewodu  pokarmowego,  dróg 
żółciowych  i  układu  moczowego,  a  także  w  wymiotach  po  narkozie, 
zaparciach  spastycznych,  skurczach  odźwiernika.  Pomocniczo  w  wery- 
fikowaniu  niedrożności  jajowodów  i  diagnostyce  radiologicznej  przełyku, 
żołądka,  dwunastnicy  i  dróg  moczowych.  W  przeciwieństwie  do  skopo- 
laminy  nie  przekracza  bariery  krew-

płyn  mózgowo-rdzeniowy.  Czas  T  0,5 

wynosi 4,8 h. 

Bieluń  stosowany  był  kiedyś  w  konwulsjach,  neuralgiach,  gośćcu, 

później w kaszlu i kolce nerkowej. Ze  względu  na  większe stężenie skopo- 
laminy  i  działanie  rozszerzające  oskrzela,  surowiec  znalazł  zastosowanie 
jako  antiasthmaticum  w  postaci  tabaki,  ziółek  do  palenia  lub  papierosów 
bądź tytoniu, przeważnie nasączonego azotanem potasowym do wdychania 
dymu.  Komisja  E  (

niemiecka  komisja  ekspertów,  przedstawicieli  medycyny 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

56 

akademickiej i praktycznej oraz farmacji - 

przy Federalnym Instytucie Leków 

i  Produktów  Medycznych)  stwierdza,  że  nie  należy  stosować  surowca  oraz 
jego  przetworów  ze  względu  na  niewystarczająco  udowodnioną  skute- 
czność, a także istniejące ryzyko nadużywania i narkomanii (o tym w dalszej 
części rozdziału). Istotnym powodem  wycofywania  z  lecznictwa preparatów    
z  bieluniem  był  brak  możliwości  obliczenia  ilości  alkaloidów,  jaka  ulegnie 
wchłonięciu w wyniku wspomnianego stosowania wziewnego (Matławska I., 
2005).  W  premedykacji  wzmag

a  działanie  leków  przeciwbólowych,  jako 

„farmakologiczny  kaftan  bezpieczeństwa”  –  lek  uspokajający  w  niektórych 
chorobach  psychicznych.  Nalewki  z  bielunia  działają  wykrztuśnie  i  łagodzą 
stany  zapalne  krtani. 

Ekstrakt  z  rośliny  powoduje  rozszerzenie  źrenic  oka. 

Na terenach Ameryki Południowej roślina wykorzystywana jest powszechnie 
w celu zwiększenia napięcia seksualnego (Kawałko M., J., 1986).  
 
Zatrucia Bieluniem 
 

Bardzo  istotnym  problemem  są  zatrucia  bieluniem.  W  odróżnieniu  od 

zatruć  innymi  roślinami  zawierającymi  alkaloidy  tropanowe  mogą  one 
przybrać  charakter  furii,  szaleństw  lub  ostrej  psychozy  wynikających             
z  silnego  pobudzenia  psychoruchowego.  Początkowo  objawiają  się  weso- 
łością,  chęcią  mówienia  i  ruchu,  po  których  obserwuje  się  dezorientację, 
chwiejność  chodu,  gonitwę  myśli,  niepokój,  majaczenie,  znaczne  upośle- 
dzenie  intelektu,  realistyczne  omamy  wzrokowe  i  słuchowe  (widzenie  zjaw, 
zwierząt wzbudzających grozę i chęć ucieczki), stany delirium, a nawet szał  
i  wściekłość.  W  przypadkach  zatrucia  alkaloidami  tropanowymi,  faza 
pobudzenia  poprzedza  stany  śpiączkowe  objawiające  się  uspokojeniem, 
rozluźnieniem i narastająca senność. Mogą one być głębokie i często fatalne 
w  następstwach  ze  względu  na  spadek  temperatury  ciała,  możliwość 
zatrzyma

nia  akcji serca, porażenia ośrodka oddechowego  i  zgonu. W fazie 

pobudzenia  główną  rolę  odgrywa  L-hioscyjamina,  natomiast  w  fazie 
śpiączkowej  zaznacza  się  działanie  uspokajające  skopolaminy,  tak  że         
w obrazie zatrucia nie ma drgawek (obserwuje się je przy silnych zatruciach 
pokrzykiem).  W  USA  i  Kanadzie  zaobserwowano  u  młodocianych  toksy- 
komanów,  że  po  spożyciu  nasion  Datura  stramonium  występuje  dominuje 
forma  hiperkinetyczna,  a  po  spożyciu  liści  -  głównie  śpiączkowa  (Hennen- 
berg M., Szkrzydlewska E., 1984).  

Objawami  zatrucia  są:  szerokie  źrenice  oczu  powodujące  zaburzenia 

widzenia  i  światłowstręt,  porażenie  akomodacji  oka,  sucha,  gorąca  i  prze- 
krwiona  skóra,  na  której  może  pojawiać  się  wysypka  lub  wykwity,  silnie 
zaczerwieniona  twarz,  często  z  wyrazem  niepokoju,  dzikości  i  wielkiego 
przerażenia,  zawroty  i  silne,  pulsujące  bóle  głowy,  zimne  kończyny,  zaha- 
mowanie  perystaltyki  przewodu  pokarmowego,  tachykardia,  przyspieszenie 
oddechu,  rozszerzenie  oskrzeli,  zahamowanie  wydzielania  łez,  śliny,  potu, 
soku  żołądkowego,  silne  napady  kaszlu  oraz  zahamowanie  czynności 
wydzielniczej  błon  śluzowych  nosa,  oskrzeli.  Osoba  zatruta  odczuwa 
bolesne parcie na pęcherz z niemożnością oddania moczu, suchość w jamie 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

57 

ustnej  i  wzmożone  pragnienie,  które  mimo  przyjmowania  płynów  nie  ustę- 
puje  (ze  względu  na  skurcz  przełyku  jest  ono  samo  w  sobie  utrudnione) 
(Ożarowski A., Jaroniewski W., 1989; Demarque D. i in., 2001,). 

Aby  pomóc  zatrutemu,  konieczne  jest  możliwie  szybkie  przetran- 

sportowanie go do szpitala, gdzie wykonuje się płukanie żołądka z węglem   
i podaniem siarczanu sodowego. Samo wprowadzenie zgłębnika do żołądka 
stanow

i poważny  problem ze  względu na suche,  zaciśnięte gardło, dlatego 

sondę  trzeba  naoliwić.  Przy  wysokiej  hipertermii  stosuje  się  okłady  z  lodo- 
watej  wody.  Konieczne  jest  także  uzupełnienie  niedoborów  płynów  i  elek- 
trolitów.  Przy  znacznym  pobudzeniu  pacjenta,  przed  płukaniem  żołądka 
podaje  się  krótko  działające  leki  uspokajające.  Zawsze  konieczna  jest 
intensywna  terapia  zachowawcza.  Jako  odtrutkę  podaje  się  pilokarpinę 
pobudzającą  przywspółczulny  układ  nerwowy.  W  ciężkich  przypadkach, 
jeżeli  wystąpiła  depresja  oddechu,  pacjent  wymaga  intubacji.  Ponieważ 
istnieje skłonność do zatrzymania moczu, wskazane jest założenie cewnika 
pacjentowi (Hennenberg M., Szkrzydlewska E., 1984).  
 
Bieluń to trucizna - nie narkotyk! 
 

Do  zatruć  bieluniem  może  dojść  na  skutek  umyślnych  działań,  jak            

i przypadkowo. U małych dzieci dochodzi do nich zwykle w czasie spacerów 
i  zabaw  w  parkach,  na  łąkach,  w  ogrodach  lub  lasach,  gdzie  różne  dziko 
rosnące  rośliny  budzą  zainteresowanie  dziecka.  Często  chwila  nieuwagi 
rodziców  powoduje,  że  dziecko  niepostrzeżenie  zrywa  i  zjada  atrakcyjnie 
wyglądające  owoce,  nasiona,  liście  lub  łodygi  roślin.  U  starszych  dzieci 
zatrucia zdarzają się podczas zorganizowanych wycieczek szkolnych, w cza- 
sie  których  uczniowie  mają  poznać  florę  zespołów  parkowych  lub  leśnych. 
Dawniej  miały  miejsce  również  masowe  zatrucia  pokarmowe  przez 
przypadkowe zanieczyszczenia zboża nasionami bielunia. Możliwe jest również 
zatrucie  po  zjedzeniu  mięsa  królików,  które  wcześniej  jadły  ziele  bielunia.  Dla 
większości gatunków zwierząt bieluń jest trujący, jednakże króliki wytwarzają we 
krwi  i  wątrobie  związki  rozkładające  alkaloidy  tej  rośliny  i  nie  obserwuje  się         
u  nich  objawów  zatrucia.  Notuje  się  przypadki  zatrucia  miodem  z  pasieki 
położonej  w pobliżu  dużej  plantacji (około  30  ha) bielunia dziędzierzawy  i bie- 
lunia indiańskiego (Hennenberg M., Szkrzydlewska E., 1984).  

Dużo większym problem są zatrucia bieluniem następujące po celowym 

spożyciu. Surowce z bielunia stanowią jeden z głównych środków inicjacji do 
toks

ykomanii,  używanych  przez  szukającą  wrażeń  młodzież  w  ekspe- 

rymentach  psychodelicznych.  Bieluń  to  roślina  ogrodnicza,  często  sadzona 
na działkach dla ozdoby. Rośnie również dziko na łące lub po prostu porasta 
w  miejskiej  aglomeracji,  w  okolicach  śmietników  i  na  zaniedbanych  traw- 
nikach.  Łatwo  go  rozpoznać  i  zarazem  nie  trzeba  długo  szukać.  W  dobie 
I

nternetu, młodzi ludzie łatwo uzyskują informacje o cudownym, darmowym, 

legalnym i łatwo dostępnym środku halucynogennym. W wirtualnym świecie 
można  także  znaleźć  dokładne  instrukcje,  jak  sporządzić  wywar  z  nasion 
ziela.  Internauci  wymieniają  się  spostrzeżeniami,  najbardziej  jednak  rozpi- 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

58 

sują  się  na  temat  bieluniowego  „tripa”,  czyli  stanu  po  zażyciu  narkotyku. 
Także z ust do ust przechodzą kolejne informacje o „ciekawych” historiach, 
halucynacjach  i  realnych  snach,  jakie  spotkały  ludzi  po  spożyciu  bielunia. 
Niewiele  osób  zdaje  sobie  sprawę  z  możliwości  i  zarazem  niebez- 
pieczeństwa  tej  rośliny,  która  jest  trucizną  o  silnych  właściwościach 
halucynogennych.  Osoby, 

które  spożyły  dużą  ilość  tej  używki,  stają  się 

niebezpieczne przede wszystkim same dla siebie. Większość silnie zatrutych 
zupełnie  nie  pamięta,  co  robiła,  są  przypadki  urazów,  których  okoliczności 
pacjenci nie pamiętają. Często jednak osoby, które na sobie przekonały się 
o  działaniu  tej  rośliny,  zdecydowanie  przyznają,  że  bieluń  to  „zabawa  na 
jeden  raz”  i  rzadko  kto  do  tego  wraca.  Jednak  „raz”  to  może  być  czasami      
o jeden raz za dużo. Szczególnie w przypadku bielunia należy pamiętać, że 
spożycie rośliny połączone  z niewiedzą, może doprowadzić  do tragicznego 
końca. 
 
 

Piśmiennictwo: 

 

Anioł-Kwiatkowska  J.:  Wielojęzyczny  słownik  florystyczny.  Wydawnictwo  Uniwer- 

sytetu W

rocławskiego, Wrocław 2003, ss. 691. 

Demarque  D.,  Jouanny  J.,  Poitevin  B.,  Saint-Jean  Y.:  Homeopatyczna  materia 

medica. Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2001, ss. 676. 

Hennenberg  M.,  Szkrzydlewska  E.:  Zatrucia  roślinami  wyższymi  i  grzybami. 

Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, Warszawa 1984. ss. 389. 

Jędrzejko  K.:  Medicinal  plants  and  herbal  materials  in  use  in  Poland:  a  check  list. 

Wykaz  roślin  i  surowców  leczniczych  stosowanych  w  Polsce.  Śląska 
Akademia Medyczna w Katowicach, Katowice 2001, ss.393. 

Jędrzejko  K.,  Klama  H.,  Żarnowiec  J.:  Zarys  wiedzy  o  roślinach  leczniczych. 

Redakcja na

ukowa Krzysztof Jędrzejko. Śląska Akademia Medyczna w Kato- 

wicach, Katowice 1997, ss. 695.  

K

awałko M.: Historie ziołowe. Krajowa Agencja Wydawnicza, Lublin 1986, ss. 492. 

Kohlmunzer  S.:  Farmakognozja.  Wydawnictwo  Lekarskie  PZWL,  Warszawa  2000, 

ss. 670. 

M

atławska I. (red.): Farmakognozja. Ak. Med. ,Poznań 2006, ss.408.  

Mowszowicz J.: Przewodnik do oznaczania krajowych roślin trujących i szkodliwych. 

Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1982, ss.478. 

Nowiński  M.:  Dzieje  upraw  i  roślin  leczniczych.  Państwowe  Wydawnictwo  Rolnicze      

i Leśne, Warszawa 1980, ss. 335. 

Ożarowski A., 2006: Trujące rośliny dawniej i dziś. Panacea 2 (15). 
Ożarowski  A.,  Jaroniewski  W.:  Rośliny  lecznicze  i  ich  praktyczne  zastosowanie. 

IWZZ, Warszawa 1989, ss. 435. 

Podbielkowski  Z.,  Sudnik-

Wójcikowska  B.:  Słownik  roślin  użytkowych.  Państwowe 

Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1985, 2003,ss.708 

Rumińska  A.,  Ożarowski  A.,  (red.):  Leksykon  roślin  leczniczych.  Państwowe 

wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1990, ss. 565. 

 
 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

59 

Krzysztof Jędrzejko, 
Mikołaj Konstanty 
Zakład Botaniki Farmaceutycznej i Zielarstwa SUM (Sosnowiec) 
 
 

OSTROKRZEW PARAGWAJSKI (YERBA MATE) 

 

 

Ryc.1. Ostrokrzew paragwajski 

(Köhler F.E., 1887)

 

 

Ostrokrzew 

paragwajski 

(Ilex 

paraguariensis 

A.St.-Hil.), 

herbata 

paragwajska,  Herba  mate,  Herva  mate,  Mate  (Yerba  mate  - 

hiszpańska nazwa 

potoczna),  ang.:  Paraguay  Tea,  Paraguaytea,  Mate;  frac.:  Herva  mate;  niem.: 
Matepflanze,  Mateteestrauch,  Paraguayteestrauch  -  gatunek  drzewa  z  rodziny 
botanicznej    ostrokrzewowatych  (Aquifoliaceae).  (Podbiel-  kowski  Z.  1992) 
Występuje w stanie dzikim w Ameryce Południowej, nazwę (Ilex paraguarensis) 
nadał  francuski  botanik  Auguste  de  Saint  Hilaire  w  1822  roku.  Jest  wiecznie 
zielonym drzewem osiągającym do 15 metrów wysokości, ale zwykle wysokość 
nie  przekracza  6-

8  metrów.  Kora  jasna  (biaława)  i  gładka.  Liście  zimozielone, 

odwrotnie  podłużnie  jajowate,  z  zewnątrz  błyszczące,  ząbkowane  o  długości 
nieprzekraczającej  13  cm.  Kwiaty  zawsze  rozdzielnopłciowe,  zebrane  w  pęczki 
w  kątach  liści,  drobne,  białe  lub  kremowe.  Mają  mały  4-5-działkowy  kielich,        
4-

płatkową  koronę  zrośniętą  do  połowy,  1  czterokomorowy  słupek  o  bardzo 

krótkiej  szyjce  i  4  pręciki  przyrośnięte  do  korony.  Kwitnie  od  października  do 
grudnia.  Owoce są barwy czerwonej, czarnej lub żółtej. Jest  podobne do owocu  
rosnącej m.in. w Europie i Polsce czarnej borówki, ima  średnicę 5 - 7 mm. 
 
Działanie i zastosowanie 

Liście  bardzo  bogate  w  alkaloidy  (2%  kofeina    zwana  mateiną,  teofilina, 

teobromina - ksantyny), 12% garbniki 

katechinowe, taninę oraz witaminy: A, B

1

B

2

,  C,  składniki  mineralne  (żelazo,  sód,  potas,  wapń,  magnez,  wapń,  krzem, 

fosforany i siarkę), kwas chlorowodorowy, chlorofil, cholinę, inozytol, antocyjany, 
flawonoidy (rutynę, kwercytynę, kamferol). 

Ekstrakt  z 

liści  ma  właściwości  przeciwutleniające,  detoksykacyjne, 

wzmacniające  naczynia  włosowate,  ściągające,  przeciwzapalne,  gojące  rany 
cięte  i  po  oparzeniach.  Działa  wzmacniająco  na  włosy.  Ekstrakt  z  ostrokrzewu, 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

60 

dzięki  zawartości  kofeiny,  stosowny  jest  również  w  kosmetykach  antyce- 
llulitowych (Jędrzejko K., Kowalczyk B., Bacler B., Katowice 2007) 
 
W przyrodzie  i uprawie 

Ostrokrzew (Yerba-

mate) w naturze może osiągać nawet kilkanaście metrów 

wysokości.  Jest  rośliną średniej wielkości i w uprawie jest  przycinany  ją gdy 
osiąga  wysokość  3  –  6  m.  Ma  twarde,  lśniące  liście  o  ostrych,  ząbkowanych 
krawędziach.  Nazywany  popularnie  również  „wiecznie  zielonym  krzewem” 
bowiem liście pozostają na tej roślinie przez trzy lata. Kwitnie od października do 
grudnia,    a    kwi

aty  pojawiają  się  u  podstaw  liści,  które  wyrastają  z    grubszych 

gałęzi.  Owoc  jest  maleńką  jagodą  zawierającą  od  4  do  8  żółtych  nasion,  które 
dojrzewaj

ą od  stycznia do marca. 

Obecnie na rynku Ameryki Południowej jest dostępnych około 200 rodzajów 

asortymentu  mate, 

jakie  są  w  obrocie  handlowym.  Każdy  z  nich  wyróżnia    się     

w  pewien  sposób  swoim  charakterem.  Te  indywidualne  właściwości  mają  zna- 
czący wpływ na smak naparu.  

 

Należy  podkreślić,  że  ostrokrzew  paragwajski    obecnie  jest  dopiero  w  po- 

czątkowej  fazie  udomowienia.  Obecne  formy  uprawne  niewiele  różnią  się  od 
roślin  dziko  rosnących.  Jednak  od  kilkudziesięciu  lat  trwają  intensywne  prace 
hodowlane,  których  głównym  celem  jest:  zwiększenie  plonu  liści  i  zawartości  w  nich 
kofeiny,  ob

niżenie  zawartości  saponin  oraz  zwiększenie  odporności  na  choroby. 

Wbrew  utartej  opinii,  najbardziej  rozległe  plantacje  ostrokrzewu  nie  znajdują  się           
w Argentynie lecz w brazylijskim stanie Parana. Roślinę w uprawach prowadzi się tam 
w  formie  bogato  rozg

ałęzionego  krzewu  wysokości  4-5  m.  Sadzi  się  jedynie  okazy 

męskie, ponieważ są gęściej i obficiej ulistnione. Drobne nasiona (1000 nasion waży  
jedynie  9g)  

szybko tracą  zdolność  kiełkowania i  muszą być jak  najszybciej  wysiane    

w  specjalnych  pojemnikach  i    pielęgnowane  w  szkółkach.  Pierwsze  zbiory  liści  są 
możliwe już po 3 latach od wysadzenia sadzonek. 

Zbiór  surowca  polega  na  ścinaniu  całych  wyrośniętych  gałęzi  ostrokrzewu. 

Natychmiast    po  ścięciu  suszy  się  je  nad  ogniem  lub  w  prostych  bębnowych 
suszarkach.  Liście  tak  suszone,  dzięki  częściowemu  rozkładowi  garbników 
zachowują zieloną barwę, a jednocześnie nie tracą goryczy. W czasie suszenia 
nie wolno dopuścić do zwęglenia lub nadpalenia liści, ponieważ to dyskwalifikuje 
taki surowiec jako towar. Suszenie przebiega w kilku fazach i trwa  10-24 godzin, 
aż  zawartość  wody  w  liściach  wyniesie  nie  więcej  niż  6-8%.  Następnie  liście 
osmykuje się z gałęzi i rozdrabnia na małe cząsteczki. (2,5-5 mm) lub miele na  
proszek. Wiecznie zielone plantacje Yerba Mate oraz ich dziko rosn

ące odmiany 

występują  jedynie  między  18  i  30  równoleżnikiem   półkuli  południowej:  między 
Oceanem  Atlantyckim  na  wschodzie  do  rzeki  Paraguay  na   zachodzie,               
w dorzeczu rzeki Parana i Uruguay oraz w  

przy jej dopływach. Pojedyncze dziko 

rosnące   ostrokrzewy  znajdują  się  również  w  Brazylii,  ale  ich  liczbę   natura 
ograniczyła  do  miejsc,  gdzie  występuje  subtropikalny  klimat  ze  średnimi 
temperaturami  20-23   stopni  Celsjusza  oraz  z  opadami  ok  .1500  mm/rocznie 
.Cały  region  występowania  krzewu  zamyka  się  w  granicach   północno-
wschodniej  Argentyny,    Pa

ragwaju  i  południowej   Brazylii.  Gleby,  na  których 

rośnie  ostrokrzew,   są  bardzo  żyzne  w  sole  mineralne,  fosfor  i  żelazo. 
Dokonywane  próby  uprawy  ostrokrzewu  na  terenie  Azji  i  Afryki  nie  przyniosły 
oczekiwan

ych rezultatów. Liście i młode gałązki ostrokrzewu zawierają około 2% 

kofeiny, 14-

15 garbników, nieco olejków lotnych i saponin. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

61 

 
Substancje biologicznie aktywne ostrokrzewu (yerba mate) 

Związkami wzbudzającymi największe zainteresowanie w Ilex mate są nale- 

żące do alkaloidów purynowych pochodne ksantyny: 

 

kofeina zwana mateiną  

 

teobromina 

 

teofilina  

 

Kofeina 

–  czyli  1,3,7  trimetyloksantyna  jest  substancją  o  wielorakim  działaniu. 

Pobudza  ośrodkowy  układ  nerwowy,  jest  analeptykiem  ośrodka  oddechowego, 
naczyn

ioruchowego,  a  także  psychoanaleptykiem.  Rozszerza  naczynia  mózgowe        

i wieńcowe. Lekko pobudza diurezę. Przyspiesza procesy myślenia i odbioru wrażeń. 
Stosowana w postaci soli podwójnej (Coffeinum Natrium benzoicum) lub zasady jako 
analeptyk  dla  wzmo

cnienia  akcji  serca,  bardzo  często  w  migrenach,  stanach 

zmęczenia,  a  także  zatruciach  narkotykami,  alkoholem.  W  większych  dawkach 
(powyżej  500  mg)  wywołuje  podniecenie,  bicie  serca,  a  nawet  skurcze 
tężcowe.(Seńczuk W.1994) 
 

N

N

N

CH

3

O

N

CH

3

O

C

H

3

 

Ryc.2.  Kofeina 

 

Kofeina  wchłania  się  szybko  i  całkowicie  z  przewodu  pokarmowego,  a  ma- 

ksymalne  stężenie  we  krwi  występuje  po  1h.  Kofeina  rozmieszcza  się  w  orga- 
nizmie w poszczególnych tkankach proporcjonalnie do ich uwodnienia. Nie ulega 
kumulacji,  a  jej  biolog

iczny  okres  półtrwania  wynosi  od  2,5  –  4,5  h.  Wydalana 

jest  z  moczem  w  postaci  niezmienionej  (10%)  oraz  jako  metabolity  pochodne 
kwasu moczowego i ksantyny. 

Zatrucie  ostre.  W  zatruciach  ostrych  kofeiną  występują  stany  silnego 

pobudzenia psychicznego i ruch

owego, połączone z drżeniem mięśni. Objawom 

tym towarzyszą: zamęt myślowy, szum w uszach, wizje świetlne, nudności i silne 
bicie serca. Śmierć następuje na skutek porażenia ośrodka oddechowego. 

Zatrucie przewlekłe. Rozwija się u osób nadużywających napojów zawierających 

kofeinę. Występują nudności, bóle głowy, bezsenność, niemożliwość skupienia uwagi, 
drżenia  rąk,  niemiarowość  czynności  serca.  Większe  dawki  wywołują  poty,  często- 
mocz, wymioty, drgawki i owrzodzenia żołądka. 

Stężenia  fizjologiczne  i  toksyczne.  Dawka  max.  Przy  podaniu  doustnym 

wynosi  1,5g,  a  przy  podaniu  podskórnym  500mg.  Doustna  dawka  śmiertelna 
wynosi  10-

12g,  ale  zdarzają  się  przypadki  przeżycia  dawki  znacznie  większej. 

(Seńczuk W.1994) 

Teobromina 

–  czyli  3,7  dimetyloksantyna.  Jest  głównym  alkaloidem  nasion 

kakaowca Theobroma cacao (Sterculiaceae) często towarzyszy kofeinie np. w liściach 
herbaty,  orzeszkach  Cola.  Teobromina  działa  silnie  diuretycznie  i  spasmolitycznie, 
pobudza  też  mięśnie  prążkowane.  Praktycznie  nie  ma  działania  ośrodkowego. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

62 

Używana  w  postaci  teobromianu  sodowego  w  połączeniu  z  salicylanem  sodu 
(

Theobrominum Natrium cum Natrio salicylico) (Kohlműnzer S.1993) 

 

N

N

N

CH

3

O

N

H

O

C

H

3

 

Ryc.3. Teobromina 

 

Teobromina jest szkodl

iwa dla niektórych zwierząt, między innymi dla psów   

i  koni.  Dla  psa  ważącego  25  kg  zjedzenie  dwóch  tabliczek  czekolady  może 
okazać  się  śmiertelne.  Spowodowane  to  jest  prawdopodobnie  znacznie 
wolniejszym tempem metabolizowania teobrominy przez zwierzęta. 

Teofilina  - 

należąca  do  metyloksantyn  działa  rozkurczająco  na  mięśnie 

gładkie oskrzeli i naczyń krwionośnych w płucach, zmniejsza opór naczyniowy w 
łożysku  naczyniowym  płuc  i  naczyniach  obwodowych  prawdopodobnie  przez 
hamowanie  aktywności  fotodiesterazy  powodującej  rozkład  cAMP.  Teofilina 
pobudza  częstość  oddechu  przez  zwiększenie  wrażliwości  ośrodka 
oddechowego  na  działanie  CO

2

.  Zwiększa  również  kurczliwość  mięśnia 

sercowego  i  przepony,  zwiększa  wydzielanie  kwasu  solnego  w  żołądku,  zwiększa 
diurezę, działa pobudzająco na ośrodkowy układ nerwowy. (Janiec W. 2005). 

N

N

N

CH

3

O

N

O

H

CH

3

 

Ryc.4. Teofilina 

Teofilina  stosowana  do  leczenia  stanów  duszności  w  przewlekłych 

chorobach  układu  oddechowego,  takich  jak:  dychawica  oskrzelowa,  przewlekła 
obturacyjna  choroba  płuc  (przewlekły  nieżyt  oskrzeli,  rozedma  płuc)  i  do  zapo- 
biegania  powstawania  tych  stanów.(  Janiec  W.  2005).  Najczęściej  jednak  są 
stosowane jej pochodne 

– aminofilina i diprofilina. 

Zatrucie ostre teofiliną. Głównymi objawami zatrucia ostrego są zapaść i spadek 

ciśnienia  tętniczego  krwi.  Po  podaniu  dożylnym  aminofiliny  może  nastąpić  nawet 
zgon po kilku minutach od podania leku, szczególnie u dzieci. Bardzo niebezpieczne 
jest  także  podanie  aminofiliny  osobie  uczulonej,  może  bowiem  wystąpić 
natychmiastowa zapaść i zgon. (Seńczuk W.1994) 

 

Zamiast herbaty 

W Ameryce Południowej ostrokrzew ma znaczenie podobne jak herbata 

w  Europie.  W  celach  spożywczych  wykorzystywane  są  liście  oraz  gałązki           
w  ustawowo  określonych  proporcjach  do  produkcji  herbaty  Yerba  Mate.  Dziko 
rosnący  ostrokrzew  ma  aromatyczny,  silny  zapach  i  smak.  Napar  z  tej  rośliny, 
znany  jako  yerba  mate  (herbata  paragwajska,  mate)  przyrządza  się  z  pokru- 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

63 

szonych,  suchych  (rzadziej  świeżych),  specjalnie  spreparowanych  liści  oraz 
gałązek. 

Mate  można kupić w wyjątkowo wygodnych opakowania, czyli  w torebkach    

i  zaparzać  jak  normalną  herbatę,  jednak  nie  odda  to  pełnego  mocnego  smaku 
napoju. Aby w sposób tradycyjny przyrządzić Mate, powinno się mieć specjalne 
„naczyńko”  nazywane  mate,  które  stanowi  wyprażony,  zdobiony  owoc  tykwy. 
Jednak  w  obecnej  c

hwili  takie  „kubki”  produkowane  są  niemal  ze  wszystkiego. 

N

ależy  się  również  zaopatrzyć  w  „słomkę”  zakończoną  filtrem,  bombilla.  Może 

być posrebrzana lub też wykonana z drewna.  

Obecnie Mate pija się na wszelkie możliwe sposoby. Zaparza się jak zwykłą 

herb

atę,  sypiąc  łyżeczkę  suszonych  liści,  można  też  użyć  ekspresu  do  kawy, 

pamiętając,  by  dodać  dużą  ilość  zioła  Mate.  W  gorące  letnie  dni  można 
serwować jako napój chłodzący, Mate również może być pite z mlekiem. Jednak 
najlepszy jest sposób tradycyjny przy użyciu mate i bombilli. 

 

Mate  - 

tradycyjne  przyrządzanie 

 

Tak  na  prawdę  to  każdy  przyrządza  Mate  na  swój  własny  sposób. 

Najczęściej drobno zmielone liście wsypuje się do mate tak, aby stanowiły ok.1/2 
do  3/4  jego  pojemno

ści.  Następnie  zalewa  się  gorącą  wodą  (do  80  stopni 

Celsjusza),  bombille  wkłada  się  do  naparu,  zatykając  kciukiem  ustnik.  I  można 
delektować 

się 

pysznym 

smakiem 

Mate

(http://bioinfo.mol.uj.edu.pl- 

/articles/Trynka04) 

 To ciekawe ! 
Ciekawostką  mogą  być  różne  zawartości  substancji  czynnych  w  roztworze 

uzyskanym  przez  zalanie    100  g  suchego  produktu    yerba  mate:  wrzątkiem, 
ciepłą wodą i zimną tzw. Terere: 
 

Składniki [mg] 

Napar z saszetek 

Ciepła mate 

Zimna mate 

Glukoza 

540 

590 

150 

Sacharoza 

2970 

2770 

1190 

Białko 

3690 

2140 

1240 

Kofeina 

1270 

850 

440 

Witaminy 

 

 

 

Vit. C 

4,89 

5,11 

2,35 

Vit. B

1,59 

1,48 

0,15 

Niacyna (vit. PP) 

4,38 

1,27 

Pirydoksyna (B

6

0,54 

0,94 

Minerały 

 

 

 

Wapń 

107,25 

80,94 

43,90 

Fosfor 

60,5 

45,89 

21,27 

Składniki [mg] 

  Napar z saszetek 

Ciepła mate 

Zimna mate 

Żelazo 

2,54 

2,22 

1,1 

Magnez 

86,96 

58,58 

33,17 

Potas 

99,64 

100,59 

41,63 

Sód 

27,54 

14,04 

11,07 

Tabela 1. Zawartości substancji czynnych w roztworze z Yerba mate uzyskanym przez zalanie 
suchego produktu wodą o różnej temp. 

 

W  różnych  częściach  świata  ostrokrzew  paragwajski  służy  ludziom  do 

nawiązywania więzi o charakterze nieformalnym opartej na wspólnym rytualnym 
piciu herbaty yerba mate.  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

64 

 

P

iśmiennictwo 

Janiec  W.:    Kompendium  farmakologii.  Wydanie  II  uaktualnione.  Wydawnictwo  Lekarskie 

PZWL. Warszawa 2005 s.238 

 

Janiec W., Krupińska J.: Farmakodynamika. Podręcznik dla studentów farmacji. Wydawnictwo 

Lekarskie PZWL. Warszawa 1995, s 795 

Jędrzejko  K,  Kowalczyk  B.,  Bacler  B.  Rośliny  kosmetyczne.  Wydanie  2  poprawione                      

i  uzupełnione.  Katowice,  Śląski  Uniwersytet  Medyczny  w  Katowicach,  Katowice  2007,    
s. 140 

Jędrzejko K.,. Klama H,. Żarnowiec J.: Zarys wiedzy o roślinach leczniczych. Red. naukowa  
Krzysztof  Jędrzejko, Śląska Akademia Medyczna w Katowicach, Katowice 1997, ss.694 
Jędrzejko K.. Medicinal plants and herbal materials in use in Poland: a check list. Wykaz roślin     

i  surowców  leczniczych  stosowanych  w  Polsce,  Śląska  Akademia  Medyczna                  
w Katowicach, Katowice. 2003, s. 161 

K

ohlműnzer S.: Famakognozja. PZWL Warszawa 1993 s. 341 

Podbielkowski  Z.:  Słownik  roślin  użytkowych.  Wydanie  V.  Państwowe  Wydawnictwo  Rolnicze      

i Leśne 1992, s. 264 

 Podbielkowski Z., Sudnik-

Wócikowska B.: Słownik roślin użytkowych. Wydanie VII poprawione   

i uzupełnione. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 2003, ss. 708. 

Rejewski M. Rośliny przyprawowe i używki roślinne. Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne 

1992  

Sarwa A.: Tajemnice czterystu ziół. Oficyna Wydawnicza Karat. Tarnów, 1995. 
Strzelecka 

H.,  Kowalski  J..  (red.)  Encyklopedia  zielarstwa  i  ziołolecznictwa.  Wydawnictwo 

Naukowe PWN. Warszawa 2000, s.645.  

Seńczuk W.: Toksykologia. Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich. Warszawa 1994, s. 242 

 
Strony inernetowe: 
 

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ostrokrzew_paragwajski 
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grafika:Koeh-074.jpg 
http://www.yerbastory.pl/uprawabotanika/  
http://www.yerbamate.ekosklep.com.pl/ 
http://bioinfo.mol.uj.edu.pl/articles/Trynka04 
http://www.cejrowski.com/rozmaitosci/index.php?p=yerba_mate 
http://www.crop.cri.nz/home/products-services/publications/broadsheets/135matetea.pdf 
http://www.national-
geographic.pl/national3/index.jsp?place=Lead07&news_cat_id=735&news_id=1722&layout=3&
page=text 

 

K

rzysztof Jędrzejko  

Krzysztof Pawełko ** 
*Katedra i 

Zakład Botaniki Farmaceutycznej 

i Zielarstwa Wydziału Farmaceutycznego z Oddziałem Medycyny  
Labora- 

toryjnej Śląskiego Uniwersytetu Medycznego 

w Katowicach 
** Wyższa Szkoła Ekologii w Sosnowcu 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

65 

 
 

KOLA ZAOSTRZONA COLA acuminata Schott et Endl. 

– 

afrykańska roślina lecznicza i niebezpieczna używka 

 
Wstęp 
 

Pierwsze  prawdopodobne  wzmianki  dotyczące  koli,  sądząc  po 

charakterystyce owocu, znajdujemy w opisach arabskiego botanika Ibn El Baithar 
(XIII  wiek).  Pewne  wiadomości  pochodzą  jednak  od  podróżnych  i  badaczy  XVI 
wieku, odkąd kola znana była również w Europie. W 1591 roku drzewo w swoim 
dziele  o  Królestwie  Kongo  opisał  Pigafetta,  zaś  J.  Bauhin  wspomniał  o  użyciu 
owoców w celu zaspokojenia pragnienia [13]. Podróżnik Eduardo Lopez w 1593 
roku podał, że tubylcy nasiona tej rośliny nazywają „kola” [5]. 

Od  najdawniejszych  czasów  w  całym  olbrzymim  obszarze  Sudanu 

orzech  kola  był  wysoce  pożądaną  używką,  która  odgrywała  znaczącą  rolę 
zarówno  w  życiu  społecznym,  jak  i  w  komunikacji  w  regionie.  Od  wieków 
orzeszki  kola  by

ły  przedmiotem handlu  i  eksportu. Organizowano  wówczas 

całe  karawany,  których  uczestnicy,  zwłaszcza  mieszkańcy  z  Kano                
w  północnej  Nigerii  nie  wahali  się,  by  na  ten  surowiec  zamienić  swoje 
najbardziej  wartościowe  posiadłości  ziemskie,  konie  i  ulubione  niewolnice. 
Dla Arabów kola jest kawą Sudańską. Transport z krajów nadmorskich Afryki 
zachodniej  w  kierunku  na  północ,  południe  i  wschód  odbywa  się  często       
w  marszach  trwających  miesiącami.  Wszystko  to  w  celu  umożliwienia 
ludziom  używania  tego  produktu  [13].  W  Afryce  orzechy  kola  są  bardzo 
cenione  ze  względu  na  wysoką  wartość  odżywczą  (skrobia,  białko)  oraz 
właściwości podniecające, orzeźwiające i przywracające sprawność fizyczną 
(kofeina)  [6].  Już  w  dawnych  czasach  tragarze  wybierający  się  na  długie 
wyprawy zabierali ze sobą zapas tego surowca, by w razie głodu żuć kolę, 
która  dodawała  im  sił  i  umożliwiała  dalszą  pracę  [7].  Przez  długi  czas 
surowiec pochodzący  z drzewa Cola acuminata  zwany orzechami kola, dla 
mieszkańców  Afryki  zastrzeżony  był  tylko  do  stosowania  w  celach 
medycznych. 

O wielkim szacunku, jakim narkotyk ten darzony jest w Afryce, 

świadczy 

stara legenda: „Jak Bóg przebywał pewnego dnia na ziemi, by obserwować 
ludzi,  położył  na  boku  kawałek  orzecha  kola,  który  akurat  jadł,  po  czym 
zapomniał  zabrać  go  ze  sobą.  Pewien  człowiek  widział  to  i  zaczął  jeść 
pozostawione  „danie  Boga”.  Kiedy  już  prawie  kończył  żucie  orzecha, 
powrócił  stwórca. Widząc  to,  jak  mężczyzna  trudził  się,  by  szybko  połknąć 
orzech  kola,  natychmiast  złapał  za  jego  gardło  i  zmusił  go,  by  oddał  to  co 
żuje.  Podobno od  tej pory  na gardle mężczyzn  widoczna jest grdyka, która 
powstała przez nacisk boskich palców” [13]. 

Kola  zaostrzona  Cola  acuminata  Schott  et  Endl.  (syn.:  Sterculia 

acuminata Palis - 

Beauv., kola kończysta, orzesznik afrykański), (ang. Kola, 

cola;  niem.  Kolabaum;  franc.  Kolatier,  Noix  de  cola,  Noix  gourous,  Noix  du 
Sudan;  ros. 

Kola  zaostriennaja;  czes.  Kola  zašpičatělá  [5,  13]  należy  do 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

66 

rodziny  zatwarowatych  Sterculiaceae,  liczącej  około  1000  gatunków,  zaś 
rodz

aj cola obejmuje 14 gatunków pochodzących z Afryki. Ponieważ rośliny 

z  rodziny  zatwarowate  występują  jedynie  w  obszarach  tropikalnych,  we 
florze polskiej brak jej przedstawicieli. Do zatwarowatych należy wiele roślin 
użytkowych,  z  których  oprócz  koli  ważne  miejsce  zajmuje  kakaowiec  oraz 
gatunki  z  rodzaju  zatwar  dostarczające  włókna  do  produkcji  papieru  i  kau- 
czuku [6]. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Fot. 1 Pokrój rośliny Cola acuminata (www.giftpflanzen.com/cola_acuminata.html) 

 

W użyciu są również inne nazwy określające tę roślinę: kola, Guru, Goro, 

orzech  Ombene,  Abada  kola,  zaś  w  tradycji  ludowej  często  nazywana  jest 
po  prostu  Cola  [17].  Nazwa  rodzajowa  cola  jest  prawdopodobnie  wynikiem 
przekształcenia  z  Guru  lub  Goro,  tubylczego  określenia  owoców  i  nasion, 
zaś  acuminata  z  łacińskiego  acumen  oznacza  szczyt,  ze  względu  na  ostro 
zakończone liście [13]. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

67 

Fot. 2 Kwiat koli zaostrzonej 

(www.lavendelfoto.comdegalerie-

cola_acuminata-1.htm) 

 
 
 
 
 
 
 
 

 

Morfologia gatunku 

Kola  zaostrzona  jest  zimozielonym  drzewem  przypominającym  swoim 

pokrojem kasztanowiec, dorasta do 20 m wysokości. Pień jest gładki, liście 
skórzaste,  jajowatolancetowate  lub  eliptyczne,  o  długości  7-22  cm, 
całobrzegie,  na  końcach  zaostrzone,  krótkoogonkowe,  liście  dolne  długo- 
ogonkowe, ułożone skrętolegle. Jest rośliną jednopienną. Jej okwiat złożony 
jest z 5-

6 żółtawych, czerwono żyłkowanych działek kielicha. Kwiaty męskie 

mają liczne pręciki  zrośnięte  w rurkę, kwiaty  żeńskie mają 1 kulisty słupek. 
Płatki  korony  są  żółtawe  z  czerwonym  żyłkowaniem.  Kwiaty  zebrane  są        
w  wielokwiatowe  wiechy  wyrastające  bezpośrednio  z  młodych  gałązek. 
Owoc rozłupnia w kształcie gwiazdy, rozpada się na 5 mieszków długości do 
12  cm,  o  czerwonobrązowym  zabarwieniu  i  skórzastej  okrywie.  Mieszki 
zawierają  wewnątrz  po  3-8  matowych  stożkowatych,  spłaszczonych  nasion  
z  mięsistą  łupiną  koloru  czerwono-brunatnawego.  Nasiona  zwane  są 
orzeszkami,  chociaż  z  botanicznego  punktu  widzenia  nie  są  to  orzechy. 
Zarodek ma 3, 4, a nawet 6 liścieni [5, 8, 10, 13, 17]. 
 
Uprawa 

Ojczyzną  rośliny  są  lasy  tropikalne  nadmorskich  krajów  Afryki 

zachodniej:  Togo,  Benin,  Nigeria,  Kamerun,  Kongo  aż  po  Angolę,  gdzie 
rośnie  dziko  [10].  Obecnie  jest  jednak  uprawiana  w  zasadzie  w  całym 
obszarze  tropikalnej  Afryki,  Azji  i  Ameryki  [16].  Znaczenie  jako  rośliny 
użytkowej zyskała w Nigerii, zachodnich Indiach [15], na niektórych wyspach 
Oceanu  Spokojnego  [8]  na  Jamajce  [4],  Antylach,  Jawie,  Madagaskarze,     
w  Indochinach  (Kambodża,  Wietnam,  Laos,  Tajlandia,  część  Birmy                
i Malezji), Brazylii i Gujanie [5]. Do Polski surowiec ten trafia z importu [14]. 

W uprawie  największe  znaczenie gospodarcze oprócz omawianego ma 

gatunek  kola  błyszcząca  (Cola  nitida=Cola  vera,  syn.:  kola  prawdziwa),         
u której zawartość kofeiny sięga 2%. Pozostałe znaczące gatunki z rodzaju 
Cola  to:  Cola  anomala  Schumann,  Cola  pachycarpa  Schumann,  Cola 
verticillata (Thonn.) Stapf ex A. Chev. [5, 12, 16]. 
 

 
 

 
 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

68 

 
 
 
 
 

 

Ryc.1 Naturalny 

obszar występowania Koli zaostrzonej Cola acuminata

  

(www.212.185.118.226/publlehrbuch/XML/images/img1041.jpg

) 

 

Do  uprawy  selekcjonuje  się  nasiona  świeże,  jednakowej  wielkości           

i barwy. Następnie sadzi się je do małych koszyczków wypełnionych ziemią, 
wykonanych  z liści palmowych. Na plantację siewki przenosi się  w stadium 
2-

3 listków. Drzewo kola rośnie powoli, w pełni rozwinięte jest dopiero po 25-

30 latach,  zaś  żyje 80-100 lat. W uprawie roślina  zaczyna kwitnąć już  w 5. 
roku  życia,  ale  obficie  owocuje  dopiero  po  upływie  8-10  lat  od  zasadzenia 
[8].  Drzewo  kwitnie  niemal  przez  cały  rok,  wydając  owoce.  W  ciągu  roku 
pozyskuje  się  dwa  zbiory  [5],  zaś  z  jednego  drzewa  w  tym  okresie  można 
zebrać do 16 kg nasion [17]. 
 
Surowiec 

Surowiec  pochodzi  z  drzew  kola  zaostrzona  Cola  acuminata  i  kola 

prawdziwa  Cola  vera  i  zwany  jest  zarodkiem  kola  Embryo  Colae  (syn.: 
Semen Colae) [4, 12, 14]. 

Surowiec  farmakopealny  stanowią  zarodki  nasion  lub  liścienie 

zawierające  alkaloidy.  Zarodki  Cola  acuminata  są  3-5  liścienne,  zaś  Cola 
vera  2-

liścienne.  Surowiec  otrzymuje  się  przez  pozbawienie  nasion  łupiny 

nasiennej.  Poszczególne  liścienie  pozbawione  są  pączuszka,  łodyżki             
i  korzonka.  Korzonek  i  pączuszek  pokryte  są  włoskami  gwiazdkowatymi         
i  robaczkowatymi  [4].  Same  liścienie  są  twarde,  o  powierzchni  gładkiej  lub 
pomarszczonej  [14].  Świeże  mają  barwę  żółtawą,  po  przekrojeniu 
natychmiast czerwienieją, a po chwili brunatnieją [4]. Smak świeżych liścieni 
jest cierpkosłodkawy, lecz nie gorzki, są bez zapachu [5]. Ich długość wynosi 
20-45  mm, 

a grubość 15-30 mm, z jednej strony są  wypukłe,  z drugiej  zaś 

wklęsłe.  Orzeszki  wysuszone  mają  barwę  czerwonawą,  kształt  okrągły, 
około 1-2 cm grubości i 3-5 cm średnicy [4, 7]. 
 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Fot. 3 Pękająca 

rozłupnia Cola acuminata 

(www.biologie.uni-osnabrueck.de-

bogos-Projekte-Pflanzenportraets-

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

69 

Site-Cola_acuminata-Frucht_offen

 
 
 

W  sproszkowanym  surowcu  elementami  charakterystycznymi  są 

pojedyncze,  owalne  lub  maczugowate  ziarna  skrobi  (do  30  µm  średnicy) 
widoczne  we fragmentach cienkościennej tkanki miękiszowej. Ziarna skrobi 
można  wybarwić  płynem  Lugola  na  niebiesko.  Mikrosublimacja  sproszko- 
wanego surowca daje igiełki kofeiny oraz teobrominy. 

FP  IV  dopuszcza  zarodki  wymienionych  gatunków  o  oznaczonej 

zawartości alkaloidów, która powinna wynosić nie mniej niż 1,5% substancji 
aktywnych oznaczonych metodą wagową jako kofeina [4, 14]. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Fot. 4 Nasiona koli zaostrzonej (www.lavendelfoto.comdegalerie-cola_acuminata-1.htm) 
 

Surowiec  Semen  Colae  jest  zalegalizowany  w  Szwajcarii,  Austrii,  na 

Węgrzech, Rumunii, Grecji, Hiszpanii, Holandii, Belgii, Meksyku, Wenezueli   
i  Argentynie.  Zwykła  dawka  powinna  zawierać  ½-1  łyżeczki  do  herbaty 
pełnej  ekstraktu  w  postaci  fluidu,  aplikowana  3-4  razy  dziennie.  W  postaci 
tabletek natomiast w ilości 1-3 według potrzeb [13]. 

 

Substancje aktywne 

Orzechy kola  zawierają  zespół alkaloidów purynowych: kofeinę, teobro- 

minę  oraz  teofilinę,  z  których  dwa  pierwsze  stanowią  główne  związki 
aktywne [13]. Kofeina występuje w ilości do 3,5 %, średnio jednak około 2%, 
co  stanowi  więcej  niż  w  kawie  Coffea  arabica  [15].  Teobromina  występuje    

ilości do 0,1%, zaś teofilina w ilościach śladowych [4]. 

W składzie chemicznym oprócz wspomnianych alkaloidów wyodrębniono 

inne  związki  m.in.  ksantynę,  adeninę,  garbniki  katechinowe  (ok.  4%), 
katechinę,  procyjanidyny  (5-10%),  związki  mineralne,  skrobię  (do  45%), 
białko ok. 10%, tłuszcze (do 1,5%) oraz betainę [8, 11, 13]. 

Badacze:  Goris,  Bernegau,  Freudenberg  i  Casparis  pracując  nad 

składem  chemicznym  koli  wykazali,  że  katechina  (kolakatechina,  kolatyna) 
pod  wpływem  oksydazy,  stopniowo  zmienia  orzech  w  nierozpuszczalny       
w  wodzie  flobafen  tzw.  czerwień  kola.  W  ten  sposób  równocześnie  ulega 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

70 

zmianie działanie zawartych w nich związków. Szczegółowe doświadczenia 
nad farmakologią orzecha  kola prowadzili również W. Gehlen i  K.  Schübel. 
Ten  ostatni  w  oparciu  o 

wyniki swoich badań stwierdził,  że świeże orzechy 

kola różnią się od starych, wysuszonych i twardych nie tylko smakiem, lecz 
także  istotnie  w  odniesieniu  do  działania  analeptycznego.  Specyficznie 
działającymi  składnikami  świeżego  orzecha  są  kolakatechina  i  jej  komple- 
ksowe  połączenie  z  kofeiną  o  nazwie  kofeina-kolakatechina,  gdzie 
zawartość  kofeiny  wynosi  33%.  Kolakatechina  jest  łatwo  resorbowana,  nie 
potrafi  aglutynować  czerwonych  krwinek,  ścinać  białka,  tak  więc  nie  jest 
garbnikiem.  Dopiero  poprzez  utlenianie  orzecha  kola,  kolakatechina  ulega 
przemianie  w  tzw.  czerwień  kola.  Związek  ten  wykazuje  zdolności  do 
ścinania  białka,  kleju  i  alkaloidów,  ma  również  miejscowe  właściwości 
ściągające  i  nie  jest  resorbowany.  Czerwień  kola  jest  zatem  typowym 
garbnikiem

.  Kompleksowe  połączenie  kofeina-kolakatechina  jest  nietrwałe. 

W  roztworze  wodnym  ulega  dysocjacji  i  obydwa  komponenty  poprzez 
wytrącanie  w  chloroformie  można  od  siebie  łatwo  oddzielić.  Kompleks 
obydwu  tych  związków  podobnie  jak  kompleks  kofeiny  z  salicylanem 
sodowym, gwarantuje łatwą, szybką i przede wszystkim bardziej niezawodną 
resorpcję  kofeiny.  Z  tego  wynika  silniejsze  pobudzenie  centralnego  układu 
nerwowego  i  równocześnie  nieoceniony  wpływ  na  zmęczone  serce  oraz 
prędkość,  natężenie  i  trwanie  skurczu  mięśni.  Równolegle  z  szybką 
resorpcją  po  jelitowym  i  pozajelitowym  aplikowaniu,  obserwuje  się  szybkie 
wydzielenie katechiny w moczu. Działanie kompleksu kofeina-kolakatechina 
na  diurezę  i  ciśnienie  krwi  jest  nieznacznie  słabsze  niż  czystej  kofeiny. 
Preparat

y farmaceutyczne sporządzone ze świeżych orzechów kola są tylko 

wówczas pełnowartościowe, kiedy zawierają te dwie specyficzne substancje: 
kolakatechinę oraz kompleks kofeina-kolakatechina w niezmienionej formie. 
To  zaś  można  osiągnąć,  stosując  jako  produkt  wyjściowy  tylko  „usta- 
bilizowane”  orzechy  kola.  Przez  ustabilizowanie  rozumie  się  dezaktywację 
oksydazy  zawartej  w  świeżych  orzechach.  Po  tym  zabiegu  orzechy  kola 
mogą  być  suszone  bez  ryzyka  rozpadu  zawartych  w  nich  substancji 
aktywnych, co z kolei powin

no zapewnić im trwałość i odporność na wpływy 

atmosferyczne [13]. 

Kofeina  (Coffeinum,  Coffein),  czyli  theina  (teina)  to  1,3,7-trime- 

tyloksantyna. Czysta kofeina jest białym krystalicznym proszkiem w postaci 
igiełek ulegającym sublimacji w temperaturze 178ºC, temp. Topnienia 238ºC, 
rozpuszczalnym  w  wodzie  (75  cz.),  spirytusie  (50  cz.)  i  chloroformie.  Jest 
alkaloidem metabolizowanym w ustroju do kwasu 1-metylomoczowego i 1-mety- 
loksantyny. Czysta kofeina Coffeinum purum jest dwa razy silniejsza od jej soli: 
kofeino-benzoesan  sodowy  Coffeinum  natrium  benzoicum  oraz  kofeino-
salicylan sodowy Coffeinum natrium salicylicum [21]. 
 
 
 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

71 

 
 
 
 
 
 
 
 

Ryc.  2  Wzór  strukturalny  kofeiny  –  głównej  substancji  aktywnej  (www.luskiewnik.strefa.pl 
/psychostymulantia/) 

 

Kofeina  pobudza  korę  mózgową  i  ośrodki  podkorowe,  ośrodek  odde- 

chowy  oraz  naczynioruchowy,  rozszerza  naczynia  mózgowe,  nerkowe           
i  wieńcowe  serca,  zwęża  natomiast  naczynia  brzuszne.  Powoduje  więc 
przepływ  krwi  z  jamy  brzusznej  do  skóry,  mięśni  i  mózgu.  Zwiększa 
wydolność psychofizyczną, przyspiesza przemianę materii, podnosi ciepłotę 
ciała.  Duże  dawki  kofeiny  zwiększają  siłę  skurczową  mięśnia  sercowego, 
zaś małe dawki zwalniają czynność serca. Kofeina zwiększa wentylację płuc. 
W  dawkach  leczniczych  pobudza  układ  bodźcowo-przewodzący  serca. 
Wzmaga  wydzielanie  soku  żołądkowego,  pobudza  ruchy  perystaltyczne 
przewodu  pokarmowego,  wzmaga  ilość  wydzielanego  moczu,  nasila 
działanie leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych. Kofeina  zwiększa 
percepcję  (odbiór)  i  analizowanie  wrażeń,  przyśpiesza  i  usprawnia  procesy 
myślowe. W małych i średnich dawkach ułatwia pracę umysłową, polepsza 
procesy  zapamiętywania  i  kojarzenia.  Znosi  uczucie  znużenia,  niechęci          
i  zmęczenia.  W  dawkach  większych  powoduje  gonitwę  myśli  i  ogólne 
rozbicie myślowe. Nadużywana i pobierana w nadmiernych dawkach osłabia 
koncentrację i powoduje bezsenność, niepokój, drżenie mięśniowe, a nawet 
drgawki kloniczne (skurcze mięśniowe o dużej częstotliwości) [21]. 

Zatrucie  kofeiną  może  powodować  różnorakie  dysfunkcje  organizmu: 

zaburzenia myślenia, drżenie, rozkojarzenie, niepokój, częstomocz, pocenie 
się, uderzenia gorąca, dreszcze, gonitwę myśli, szum w uszach, krótkotrwałe 
zaciemni

enia  i  błyski  w  widzeniu,  nudności,  skurcze  jelit,  ból  brzucha, 

zawroty głowy, niemiarowość serca i tętna. Dawka 20-30 g kofeiny powoduje 
porażenie  mięśnia  sercowego  oraz  ośrodka  oddechowego,  a  w  kon- 
sekwencji  zgon.  Filiżanka  kawy  z  1  czubatej  łyżeczki  kawy  zawiera  około 
100 mg kofeiny. 

Dawniej kofeina była szeroko stosowana w medycynie przy niedomodze 

krążenia  w  przebiegu  przewlekłych  chorób  serca  (łącznie  z  ziołami 
glikozydowymi),  w  ostrej  niewydolności  krążenia,  przy  gorączce,  zapaleniu 
płuc,  obrzękach  płuc,  w  przebiegu  chorób  zakaźnych,  w  zapaściach,  po 
zatruciach  narkotykami,  czadem,  alkoholem  i  atropiną;  w  stanach  depresji 
psychicznej,  ospałości,  przy  konieczności  intensywnej  pracy  umysłowej,  w 
zmęczeniach psychofizycznych po przebyciu choroby zakaźnej, przy bólach 
głowy.  Preparaty  kofeinowe  stosowane  były  również  jako  środki 
moczopędne [21]. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

72 

Teobromina  (Theobrominum),  3,7-dwumetyloksantyna  jest  alkaloidem  o 

działaniu  moczopędnym  i  hipotensyjnym  (obniżającym  ciśnienie  krwi).  Jej 
działanie  moczopędne  jest  silniejsze  niż  kofeiny.  Alkaloid  ten  odznacza  się 
gorzkim  smakiem,  jest  trudno  rozpuszczalny  w  wodzie  (150  cz.),  łatwiej 
natomiast  w  roztworach  benzoesanu  sodu  i  salicylanu  sodu.  Małe  dawki 
mogą  powodować  rozszerzanie  naczyń  krwionośnych  mózgu,  naczyń 
w

ieńcowych serca  i naczyń nerkowych. Ponadto hamują resorpcję  zwrotną 

w kanalikach krętych, jeden z etapów procesu powstawania moczu. Poprzez 
lepsze  ukrwienie  mózgu  teobromina  poprawia  procesy  myślowe,  a  apliko- 
wana w dużych ilościach obniża ciśnienie krwi. Maksymalna dawka dobowa 
teobrominy wynosi 3 g. 

Stosowana  była  w  leczeniu  choroby  wieńcowej,  dusznicy  bolesnej, 

miażdżycy,  niewydolności  krążenia  z  obrzękami,  niewydolności  nerek           
z obrzękami [21]. 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Ryc.  3  Wzór  strukturalny  teobrominy  –  substancji  aktywnej  w  cola  acuminata 
(www.luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/)
 

 

Teofilina (Theophyllinum, Theocinum), 1,3-

dwumetoksyksantyna ma postać 

krystalicznego  proszku  w  formie 

igiełek,  ma  gorzki  smak,  jest  trudno 

rozpuszczalna w wodzie zimnej, łatwiej we wrzącej. W organizmie alkaloid ten 
powoduje  pobudzenie  ośrodka  oddechowego  i  ośrodkowego  układu 
nerwowego,  zwiększa siłę skurczu mięśnia sercowego  oraz  poprawia  procesy 
zapamiętywania  i  kojarzenia.  Jej  działanie  moczopędne  jest  silniejsze  niż 
teobrominy. Maksymalna dawka dobowa teofiliny wynosi 1 g [21]. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

73 

Ryc. 4 Teofilina 

– alkaloid występujący w Cola acuminata 

(www.luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/) 

 
Kofeina  i  teobromina  występują  u  wielu  roślin.  Znaczące  ilości  tych 

alkaloidów zawierają m.in.: 

  Ostrokrzew  paragwajski  Ilex  paraguariensis  St.  Hil.  (ostrokrzewowate 

Aquifoliaceae) 1-1,2% kofeiny  

  Paulinia  guarana  Paullinia  cupana 

H.  B.  K.  (mydleńcowate  Sapinda- 

ceae) 5-6% kofeiny 

 

Kakaowiec  właściwy  Theobroma  cacao  L.  (zatwarowate  Stercu- 
liaceae
) 0,3% kofeiny oraz 1-

4% teobrominy (przeciętnie 1,66%).  

 

Herbata  chińska  Thea  chinensis    Sims  (cistronkowate  Theaceae)      
1-5% kofeiny, 0,5% teobrominy 

  Kawa  arabska  Coffea  arabica  L.  (marzanowate  Rubiaceae)  do  3% 

kofeiny (przeciętnie 1,7%) [4, 10, 21]. 

 

Działanie farmakologiczne 

Świeże  nasiona  Cola  acuminata  cenione  są  przez  ludność  zamie- 

szkującą kraje Afryki zachodniej  z kilku powodów. Surowiec ten stanowi po- 
karm  o  wysokiej  wartości  odżywczej.  Ponadto  stosowany  jest  jako  środek 
leczniczy. Tubylcy jednak lubią go szczególnie ze względu na działania nar- 
kotyczne. W krajach tych nasiona koli dalej uważane są za używkę [3, 7, 15]. 

Od niepamiętnych czasów nasiona koli stosowane były lokalnie, przede 

wszystkim  do  żucia,  w  czasie  którego  uwalniana  jest  substancja  aktywna 
(kofeina).  Orzeszki  są  bardzo  twarde,  trudno  je  rozgryźć.  Żucie  trwa  około 
godziny, po czym surowiec zostaje wypluty. 

Oprócz  tej  formy  zażywania  surowiec  przerabiany  na  proszek,  jest 

potem przyrządzany jako napój i wypijany przez trzcinę. Dawka dzienna nie 
powinna przekraczać 6 g. 

Również w lecznictwie nasiona stosowane były na obszarze Afryki już od 

stuleci,  głównie  dla  zaspokojenia  pragnienia,  głodu  i  przeciwko  zmęczeniu. 
Działanie  wzmacniające  i  pobudzające  następuje  bardzo  szybko,  podobnie 
jak w przypadku wypicia kawy [13, 17]. 

Kola  zaostrzona  znajduje  się  w  wielu  lekospisach  świata  jako  roślina 

lecznicza.  Z  nasion  przyrządza  się  nalewki  (Tinctura  colae),  wyciągi 
(Extractum  colae)  i  syropy  o  działaniu  wzmacniającym  (tonicum),  pobu- 
dzającym (stimulans) oraz żołądkowym (stomachicum) [8, 10, 11]. 

Wyciągi  z  surowca  mają  działanie  obwodowe  i  ośrodkowe.  Zwiększają 

zdolność do dłuższego  wysiłku umysłowego oraz szybkość kojarzenia i  za- 
pamiętywania. Dlatego stosuje się je w stanach przemęczenia, wyczerpania 
i  zmniejszonej  zdolności  kojarzenia  faktów.  Po  zażyciu  dochodzi  także  do 
pogłębienia oddechu i pobudzenia mięśnia sercowego. W niewielkim stopniu 
zwiększa się ilość wydalanego moczu i wydzielanego soku żołądkowego [14, 
17].  Orzeszki  działają  również  słabo  przeciwbiegunkowo  [1].  W  postaci 
gęstych  wyciągów  lub  sproszkowane  wchodzą  w  skład  środków  przeciw 
bólom głowy, w tym migrenowym [2]. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

74 

Po  zastosowaniu  ustępuje  uczucie  głodu  i  zmęczenie,  wzrasta  sprę- 

żystość  ciała,  a  ruchy  wydają  się  być  lżejsze.  Salisbury  (1890)  napisał: 
„Czterej Murzyni, którzy  żują orzech kola, śmieją się i  żartują,  na co  ośmiu 
Brazylijczyków stać tylko przy największym wysiłku” [13]. 

Środek  ten  jest  polecany  również  przy  słabości  seksualnej  i  osłabieniu 

serca.  Zdaniem  Afrykanów  u  mężczyzn  działa  on  jako  afrodyzjak,  u  kobiet 
natomiast  ułatwia  poczęcie.  Twierdzą  również,  że  nawet  „zła  woda”  przez 
dodanie do niej orzecha kola zyskuje przyjemny i świeży smak [13]. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

Ryc. 5 Liście, owoce i nasiona koli zaostrzonej (www.pl.wikipedia.org/wiki/Kola_(roślina) 
 

Sur

owiec  ma  również  znaczenie  gospodarcze.  Stosowany  jest  do 

wyrobu  wódki,  win  i  likierów  oraz  jako  dodatek  przy  produkcji  czekolady, 
kakao, biszkoptów i cukierków [3]. Świeże zarodki stosowane są również do 
produkcji Coca-Coli, Pepsi-

Coli i pokrewnych napojów orzeźwiających [8, 9, 

16]. Jednak obecnie w produkcji tych napojów orzech kola nie odgrywa już 
większej roli. Do tego celu najczęściej używana jest kofeina, pozyskiwana w 
procesie pozbawiania kawy (Coffea arabica) tego alkaloidu [15]. 

Wyciąg  ze  świeżych  zarodków  nie  jest  też  pozbawiony  negatywnego 

oddziaływania  na  organizm.  Przeciwwskazania  występują  przy  wrzodach 
dwunastnicy i żołądka, preparaty te nie są też zalecane dla dzieci. Reakcje 
uboczne pojawiają się jednak w sytuacji przyjmowania większych dawek, a 
objawami są niepokój, problemy z zasypianiem i dolegliwości żołądka [17]. 

W  Europie  i  Ameryce  próby  wprowadzenia  orzecha  koli  w  charakterze 

lekarstwa  - 

używki  podejmowano  od  1880  roku.  Początkowo  jednak  nie 

zostały spełnione oczekiwania, jakie stawiano temu surowcowi. Wynikało to 
przede  wszystkim  ze  zmiany  właściwości  orzechów  w  trakcie  ich  suszenia. 
Poszukiwano 

zatem  lepszych  sposobów  pakowania  i  wysyłania,  które 

zapewniałyby  zachowanie  surowca  w  możliwie  świeżym  stanie.  Tubylcy 
znali już wówczas sposoby zachowania tych właściwości. Poprzez suszenie 
na  słońcu  lub  prażenie  na  otwartym  ogniu,  orzechy  tracą  wprawdzie  swój 
aromatyczny smak, jednak pozostają względnie skuteczne w działaniu [13]. 

Obecnie w Europie i Ameryce nasiona kola stosowane są jako składnik 

w lekarstwach zawierających kofeinę, przy uciążliwościach neurastenicznych 
i w stanach zmęczenia [13, 17]. Wchodzą również w skład wielu preparatów 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

75 

przeznaczonych  dla  kobiet  dbających  o  wzmocnienie  sił  witalnych, 
pragnących  spowolnić  proces  starzenia  i  przeciwdziałać  różnym  niedo- 
maganiom organizmu. Preparaty te zwiększają libido i aktywność seksualną. 

Oprócz  tych  prawdziwych  orzechów  kola,  na  rynku  występują  również 

fałszywe białe, mocno gorzkie, które pochodzą z drzewa Garcinia cola i nie 
zawierają  alkaloidu.  Zdarzają  się  też  podróbki  z  podobnymi,  lecz  nie  dzia- 
łającymi nasionami Dimorphandra mora [13]. 

 

Uzależnienie 

Długotrwałe spożywanie w dużych ilościach kofeiny uzależnia organizm 

podobnie  jak  nikotyna  i  alkohol.  Przyjmowanie  tego  alkaloidu  w  kawie  w 
dawkach  około  300  mg  dziennie  jest  już  uważane  za  dolną  granicę 
nałogowego  picia  tej  używki  [19].  O  kofeinizmie,  czyli  uzależnieniu  od 
kofeiny  mówimy  wówczas,  kiedy  jej  ilość  w  pokarmach  i  płynach  w  czasie 
dnia przekracza 750 mg [18]. 

Często za uzależnione uważa się osoby, które bez porannej filiżanki kawy 

są  źle  nastrojone  do  życia  oraz  te,  które  zmęczenie  potrafią  przezwyciężyć 
jedynie poprzez konsumpcję kofeiny pod różnymi postaciami [20]. 

Stwierdzono, że stale przyjmowane dawki kofeiny zwiększają tolerancję 

organizmu  na  tę  substancję.  Powoduje  to  tzw.  efekt  wzmocnienia, 
wymagający  konieczności  zwiększania  dawek.  Po  długotrwałym  zażywaniu 
nagłe  odstawienie  wyzwala  efekt  fizycznego  uzależnienia,  który  może  się 
objawiać  silnym  bólem  głowy,  otępieniem  i  depresją.  Objawy  te  ustępują 
natychmiast po dostarczeniu kofeiny do organizmu. Alkaloid ten jest bardzo 
szybko i prawie całkowicie wchłaniany z przewodu pokarmowego do układu 
krążenia. Czas osiągnięcia maksymalnego stężenia we krwi zależy m.in. od 
obecn

ości  w  przewodzie  pokarmowym  treści  pokarmowej  oraz  od  dawki 

kofeiny.  Średnio  wynosi  około  60  minut,  zaś  zwiększone  stężenie  kofeiny 
utrzymuje się przez około 4 godziny [19]. 

Ze  względu  na  ryzyko  wystąpienia  tzw.  „objawów  z  odstawienia” 

zalecane  jest  stopn

iowe  ograniczanie  produktów  zawierających  kofeinę.  W 

przypadku ewentualnego  wystąpienia bólów głowy,  co  zdarza się u połowy 
osób  odzwyczajających  się,  zalecane  są  środki  przeciwbólowe,  nieza- 
wierające kofeiny [18]. 

Nagłe odstawienie kofeiny spożywanej nawet w średnich ilościach może 

powodować  depresję,  lęk,  zmęczenie,  wzrost  pragnienia,  bóle  głowy.  Ponadto 
pojawia się przewlekła bezsenność, osłabienie koncentracji uwagi, dezorientacja, 
a w skrajnych przypadkach może dojść do halucynacji wzrokowych i słuchowych, 
majaczenia  oraz  paranoi.  Objawy  te  szczególnie  niebezpieczne  są  u  osób 
cierpiących  na  choroby  psychiczne  i  przyjmujących  niektóre  leki  przeciw- 
depresyjne i neuroleptyczne. Uważa się, że przyjmowanie kofeiny przy niektórych 
chorobach psychicznych może powodować pogorszenie stanu zdrowia i nasilenie 
objawów chorobowych [18]. 

Zagadnienie szkodliwości oraz niekorzystnego wpływu systematycznego 

przyjmowania  kofeiny  na  ogólną  wydajność  organizmu  są  przedmiotem 
wielu badań i wymagają analizy [13].  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

76 

 

Piśmiennictwo (wybór): 

Sarwa A.: Wielki leksykon roślin leczniczych. Książka i Wiedza, Warszawa 2001: 129-130 
Ostrowski  K.:  Leksykon  Omegi.  Medycyna  zdrowie  higiena.  Wiedza  Powszechna,  Warszawa 

1999: 73 

Gorczyński T. (red.): Rośliny użytkowe. Wiedza Powszechna, Warszawa 1961: 123-124 
Kohlmünzer  S.:  Farmakognozja.  Podręcznik  dla  studentów  farmacji.  Wydawnictwo  Lekarskie 

PZWL, Warszawa 2003: 472-475 

Rumińska A., Ożarowski A. (red.): Leksykon roślin leczniczych. PWRiL, Warszawa 1990: 219, 

223 

Szweykowscy A, J.: Słownik botaniczny. Wiedza Powszechna, Warszawa 2003: 274, 727 
Pieniążek S. A.: Pierwsze źródło napoju Coca-cola. Wszechświat 11; 1981: 263 
Strzelecka  H,  Kowalski  J.  (red.):  Encyklopedia  zielarstwa  i  ziołolecznictwa.  PWN,  Warszawa 

2000: 235-236 

Sarwa A.: Tajemn

ice czterystu ziół. Oficyna Wydawnicza KARAT, Tarnów 1995: 209 

Podbielkowski Z.: Słownik roślin użytkowych. PWRiL, Warszawa 1989: 160 
Jędrzejko  K.,  Klama  H.,  Żarnowiec  J.:  Zarys  wiedzy  o  roślinach  leczniczych.  Red.  naukowa 

Krzysztof Jędrzejko, ŚAM, Katowice 1997: 211 

Jędrzejko K.: Medicinal plants and herbal materials in use in Poland: a check list. Wykaz roślin    

i surowców leczniczych stosowanych w Polsce. ŚAM, Katowice 2001: 111 

www.henriettesherbal.com/eclectic/madaus/cola.html 
www.farmakognozja.farmacja.pl/alkaloid/7surowce.html 
www.giftpflanzen.com/cola_acuminata.html 
www.pl.wikipedia.org/wiki/Kola_(roślina) 
www.gesundheitsratgeber24.de/hausmittel/heilkraeuter/kolabaum/ 
www.poradnikmedyczny.pl/mod/archiwum/855_kofeinizm.html 
www.resmedica.pl 
www.suchtmittel.de/info/koffeinsucht/ 
www.luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/ 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 
 
 
 
 

 
 
 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

77 

Jarosław Korczak 
 
 
 

HIV I AIDS 

– PROBLEM SPOŁECZNY  

CZY MEDIALNY 

 

 

Wprowadzenie 

 

W  zasadzie  każda  choroba,  która  niespodziewanie  dotyka  nas  (czy  osoby 

postronne), budzi sporo obaw i lęku. Sytuacja komplikuje się szczególnie wtedy, 
kiedy  nikt  z  naszych  znajomych  - 

zanim  zgłosimy  się  do  lekarza  -    nie  umie 

cokolwiek  o  nie

j  powiedzieć,  odwołać  się  do  swoich  czy    bliskich  sobie  osób 

doświadczeń.  Czyli,  nie  jest  w  stanie  podtrzymać  nas  na  duchu,  pozornie 
zbagatelizować,  doradzić,  co  należy  zrobić,  odwołać  się  do  wiedzy  innych           
i  wskazać  domowy  sposób  leczenia.  Napięcie  i  lęk  rośnie,  gdy  w  podobny 
sposób  reaguje  lekarz,  okazując  wobec  zgłaszanych  przez  nas  objawów  małą 
wiedzę  lub  wręcz  całkowitą  bezradność.  Tak  właśnie,  jak  pamiętamy,  było  z 
AIDS. Mało kto dzisiaj rozumie (lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku) protesty 
mieszkańców  podwarszawskiego  osiedla,  w  którym  zamierzano  wybudować 
ośrodek leczenia dla chorych na AIDS.   

Obecnie 

sytuacja  w  Polsce  znacznie  się  zmieniła.  Przyczyniły  się  do  tego 

takie fakty, 

jak: postęp wiedzy na temat HIV i AIDS, możliwości wcześniejszego 

rozpoznania i leczenia choroby, dostępność informacji na ten temat itd. Do coraz 
większej  liczby  osób  trafia  opinia,  którą  wyraził  Marek  Zygadło

42

 

„Choroba  nie 

jest  za  karę.  Każda  choroba  posiada  tak  wiele  niezależnych  od  chorego 
uwarunkowań  (np.  genetyka),  że  absurdem  jest  przypisywać  choremu  winę  za 
to,  że  jest  chory”.  Zygadło  słusznie  zauważa,  że  nie  winimy  chorych;  na 
cukrzycę,  hemofilię,  nerki  czy  onkologicznie,  nie  marginalizujemy  ich  z  tego 
powodu.  „…jeśli  chcielibyśmy  być  sprawiedliwi,  odpowiedzialność  (za  chorobę) 
możemy przypisywać zarówno choremu, jak i jego otoczeniu”

43

. Podobną opinię 

wyrażają  Michael  Brodman,  John  Hacker  i  Rachel  Kranz,  kiedy  twierdzą,  że 
„Wygodnie jest myśleć, że wirus atakuje tylko tych, którzy sobie na to „zasłużyli”. 
J

aka jest jednak wina dzieci rodzących się z HIV oraz osób zakażonych podczas 

transfuzji?  Dzielenie  osób  na  tych,  którzy  sobie  „zasłużyli”  na  to,  żeby  żyć            
z wirusem, i na tych, którzy sobie na to „nie zasłużyli”, ma tyle samo sensu, co 
doszukiwan

ie  się  domniemanych  grzechów  u  ofiar  trzęsienia  ziemi,  a  cnoty         

u szczęśliwie ocalonych”

44

 .  

Także spory upływ czasu (20 lat od pierwszych enuncjacji prasowych), który 

wniósł  mnóstwo  wydarzeń  o  innym  charakterze,  odwrócił  nieco  uwagę  od 
problemów  osób  z  HIV/AIDS.  W  konsekwencji,  o  tych  osobach  jakby  ciszej,        

                                                 

42

 M. Zygadło - Redukcja szkód – pomoc czy bezradność w  „ Kontra”  Biuletyn Informacyjny Krajowego 

Centrum ds. AIDS, Nr 2 (32) 2007 r. 

43

 Tamże s. 3 

44

 M. Brodman,, J. Hacker, R. Kranz – Mity o bezpiecznym seksie a AIDS, wyd. Elma Books, Warszawa 

1999 r., s. 105

  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

78 

a  samo  zagadnienie  HIV/AIDS  przestało  uchodzić  za  sensację  prasową; 
dyskusje  o  nim  „znormalniały”.  Pozbawione  emocji  -  towarzyszącej  uprzedniej 
niewiedzy - 

stały się rzeczowe, spokojne, mniej wstydliwe. 

  

Zakażenia wirusem HIV, zachorowania na AIDS i zgony w latach 1985-2007 

źródło: Krajowe Centrum ds. AIDS 

Nastąpiła  metamorfoza  zachowań  społecznych  wobec  chorych:  z 

agresywnych i potępiających osoby dotknięte VIV/AIDS,  przekształciły się w 
bardziej  wyrozumiałe  i  współczujące.  Przykładem  takich  zachowań  były 
reakcje  większości  społeczeństwa  na  konsekwencje  postępowania 
niejakiego Simona Molla, który świadomie (choć nie jest to do końca trafna 
ocena)  zaraził HIV kilkanaście (a może więcej) młodych Polek. 

 
 
 
 
 

 
 
 
 

Komentarze dotyczące kobiet zawierały więcej współczucia, żalu i smut- ku 

z powodu zarażenia się HIV, aniżeli potępienia i niechęci do udzielenia pomocy. 
Tak  na  marginesie,  zapewne  podobnie  zareagowano  by  wobec  sprawcy  tego 
nieszczęścia,  gdyby  jego  postępowanie  (potwierdzone  w  toku  zeznań)  nie  było 
podyktowane świadomym i celowym szkodzeniem innym. 

Precedens  z  Simonem  Mollem  nie  zmieni  już  dojrzałych  postaw  części 

społeczeństwa  wobec  osób  z  problemem  HIV/AIDS.  Nakazuje  jednak  konty- 
n

uować dotychczasowe działania,  to znaczy: o zagrożeniu HIV/AIDS: pamiętać, 

nauczać,  przypominać.  Zacytowany  przykład  niefrasobliwości    w  postępowaniu 
ofiar  Simona  M. 

jasno  dowodzi  konieczności  podejmowania  działań  eduka- 

cyjnych. Również statystyka, która pokazuje, że liczba zakażonych HIV co roku 
wzrasta. Krajowe Centrum ds. AIDS poinformowało, że  w Polsce od 1985 roku 
do końca lutego 2007r. odnotowano 10 696 zakażeń HIV. W 2006 roku wykryto 
19,4  zakażeń  na  milion  mieszkańców  Około  20%  tych  chorych  to  kobiety.  
Liczba  osób  z  problemami  HIV/AID  oscyluje  w  granicach  20-30  tysięcy  osób

45

Najwyższe  wskaźniki  zakażeń  HIV  odnotowano  w  województwach:  dolno- 
śląskim,  warmińsko-mazurskim,  pomorskim,  łódzkim  i  zachodnio-  pomorskim

46

.  

Problem HIV/AIDS  znany jest na 

całym świecie. Światowa Organizacja Zdrowia  

stwierdza,  że  na  świecie  żyje  około  40  milionów  osób  zarażonych  HIV  lub 
chorych  na  AIDS.  Brak  jednak  rzetelnej  w  tym  zakresie  statystyki.  W  wielu 
krajach 

– ze względów finansowych czy w wyniku niestabilnej sytuacji politycznej  

jej  się  nie  prowadzi,  albo  ma  ona  charakter 

wyrywkowy  (np.  dotyczy  osób, 

które same zgłosiły się na badania; są krwiodawcami). 

                                                 

45

 

A. Cybula, I. Głowaczowska, G. Konieczny, D, Latarska, A. Marzec-Bogusławska - 

Najważniejsze pytania o HIV i AIDS, Wyd. Poznańskie, Poznań 2007, s. 13 

46

 

Tamże, s..14 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

79 

Możliwości  zakażenia  wirusem  HIV  sprzyja  obecnie  otwarcie  granic  w  Eu- 

ropie.  Szanse  łatwiejszego  poruszania  się  po  niej  i  kontaktowania  się  (w  sze- 
rokim  rozumieniu  tego  słowa)  z  innymi  (często  nieznanymi  osobami),  w  połą- 
czeniu  z  brakiem  wiedzy  na  temat  zagrożenia  HIV/AIDS,  może  skutkować 
wzrostem zachorowań. Szczególnie wśród osób młodych. 

Reasumując,  potrzeba  czy  wręcz  obowiązek  upowszechniania  wiedzy         

o  HIV/AIDS  nie  podlega  dyskusji.  Nie  chodzi  wszakże  o  to,  abyśmy  tylko 
nauczyli się żyć obok chorych, ale również, a raczej przede wszystkim,  potrafili 
sami uniknąć choroby.  

 

Najważniejsze informacje o HIV/AIDS 

Na  początku  warto  poświęcić    kilka  słów  na  temat    pojęć  „HIV”  i  „AIDS”, 

często  ze  sobą  utożsamianych  (wśród  mało  zorientowanych  w  tematyce 
wielokrotnie słyszy się sformułowanie  „on ma HIV-a, czyli jest chory na AIDS”).   

HIV  
HIV 

    to  słowo  zbudowane  z  pierwszych  liter  pełnej,  sformułowanej            

w  języku  angielskim  nazwy  wirusa,  odpowiedzialnego  za  powstanie  i  rozwój 
choroby  zwanej  AIDS.  Human    Immunodeficiency  Virus  -  czyli  ludzki  wirus 
upośledzenia odporności immunologicznej. 

Wirus  ten  je

st  drobnoustrojem,  który  po  dostaniu  się  do  osocza  krwi  – 

stanowiącego część układu odpornościowego organizmu – atakuje komórki krwi, 
głównie  limfocyty  T4  oraz  makrofagi,  mające  wielkie  znaczenie  w  zwalczaniu 
zakażeń.  Po wniknięciu do wyżej wymienionych komórek, wirus HIV używa ich 
materiału  genetycznego  do  swojej  reprodukcji,  czyli  niejako  zmusza  je  do 
wykonywania  kopii  samego  siebie.  W  efekcie,  zdrowa  komórka,  zamiast 
kopiowania samej siebie według własnego kodu, staje się „fabryką produkującą 
kopie”

47

 wi

rusa HIV i ulega zniszczeniu. Zaś wirusy HIV wnikają do następnych 

komórek  krwi.  Proces  mnożenia  się  (w  opisany  sposób)  wirusów  HIV  prowadzi 
do  stopniowego 

–  z  powodu  zmniejszania  się  liczby  obronnych  komórek  krwi  - 

niszczenia  układu  odpornościowego  organizmu    i    rozwinięcia  się  wszystkich 
objawów choroby zwanej AIDS. Zanim to nastąpi, mija parę (5-10) lat. W ciągu 
tego  czasokresu  osoba  zarażona  cieszy  się  na  ogół  dobrym  samopoczuciem 
psychofizycznym.  Nieświadoma  zarażenia  może  zakażać  inne  osoby.  Dotych- 
czas nie wynaleziono ani szczepionki, ani lekarstwa przeciw HIV. 

AIDS  
AIDS  -   

Acquired    Immuno  Deficiency    Syndrome    czyli  Zespół  Nabytego 

Upośledzenia  Odporności.  Inaczej  mówiąc,  jest  to  zespół  objawów  (praktycznie 
końcowe  stadium  choroby)  będących  skutkiem  zakażenia  wirusem  HIV. 
Podstawowe  objawy  to:  upośledzenie  funkcjonowania  układu  odpornościowego 
organizmu i w wyniku tego, występowanie trudnych (opornych) do leczenia infekcji 
oraz  nowotworów.  W  takich  przypadkach  banalna  infekcja  może  zakończyć  się 
śmiercią. Jeżeli zatem mówimy, że ktoś zmarł na AIDS, oznacza to, że zmarł on w 
wyniku zakażenia oportunistycznego, czyli zakażenia drobnoustrojami innej choroby 
(np.  gruźlicy)  czy  kilku  jednocześnie,  którym  organizm  pozbawiony  odporności 
(niewystarczająca  liczba  komórek  obronnych  krwi)  dał  swoistą    szansę  niekon- 
trolowanego  rozwoju.  W  chwili  obecnej  AIDS  należy  do  chorób  nieuleczalnych. 

                                                 

47

 M. T. Ford 

– 100 pytań i odpowiedzi wokół AIDS. Przewodnik dla młodzieży, wyd. Grupa 

Image, Warszawa 1998, s. 22-24  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

80 

Jednakże  postęp,  jaki  dokonał  się  w  wyniku  walki  z  zagrożeniem  HIV/AIDS 
spowodował, iż  powstała cała gama nowych leków, których systematyczne stoso- 
wanie znacznie spowolnia przebieg choroby.   
 
Najważniejsze prawdy o HIV/AIDS 

Do  chwili  obecnej  funkcjonuje  wiele  mitów  dotyczących  problemów 

związanych  HIV/AIDS.  Przekazywane  po  sąsiedzku,  z  ust  do  ust,    uspokajają 
potencjalne 

ofiary  wirusa  HIV  czy  też  pozwalają  żyć  w  nieświadomości    tym, 

którzy zostali zakażeni HIV i są przekonani,  że postawa absolutnej abstynencji 
narkotykowej była wystarczającą ochroną przed chorobą HIV/AIDS.  Niewiedza, 
albo  częściej  błędna  wiedza  o  HIV/AIDS,  jest  głównym  czynnikiem  zwięk- 
szającym poziom zagrożenia zakażeniem HIV. Warto zatem zweryfikować kilka 
najbardziej  rozpowszechnionych  mitów  (czy  błędnych  poglądów),  których 
eliminacja  może  okazać  się  skutecznym  narzędziem    ochrony  przed  chorobą. 
Przekazana  wiedza  m

oże  również  przyczynić  się  do  podejmowania  –  szcze- 

gólnie  przez  młodych  ludzi  -  odpowiedzialnych  decyzji  życiowych,  związanych 
nie  tylko  z  profilaktyką  HIV/AIDS,  ale  także  innych  schorzeń  przenoszonych  - 
podobnymi HIV 

– drogami.   

Warte szer

szego omówienia  są  trzy najbardziej popularne mity, nieprawdy 

o HIV/AIDS. 
◄ NIEPRAWDA – Zakażenie wirusem HIV i choroba zwana AIDS dotyczy tylko 
osób zażywających narkotyki i homoseksualistów. 
► PRAWDA   -  AIDS jest chorobą zagrażającą wszystkim osobom.

 

Do  historii  przeszły  już  poglądy,  jakoby  HIV  czynił  spustoszenie  jedynie  w 

organizmach osób o odmiennej orientacji seksualnej czy nadużywających środki 
odurzające  i  psychoaktywne.  Każda  osoba,  bez  względu  na  płeć,  kolor  skóry, 
wyznanie, wykształcenie,  miejsce zamieszkania itd., narażona jest na zakażenie 
HIV.  Oznacza  to,  że  zagrożenie  zakażeniem  HIV  nie  jest  bezwzględnie 
uwarunkowane  wyżej  wymienionymi  cechami.  I  nie  one  są  przyczynami 
zachorowalności  na  AIDS.    Mówiąc  ogólnie,  źródłem  zakażenia  zdrowej  osoby 
wirusem HIV może być tylko kontakt z krwią czy innymi płynami osoby wcześniej 
nim  zakażonej.  Zażywanie  narkotyków  czy  podejmowanie  ryzykownych 
zachowań  seksualnych  –  ze  względu  na  zwiększoną  z  reguły  liczbę  kontaktów  
interpersonalnych  -  wskazuje  jedyn

ie  na  okoliczności  zwiększające  szanse 

zakażenia HIV. 

Puentując,  osobą  zakażoną  wirusem  HIV  i  zagrażającą  innym,  może  być  

narkoman  czy  homoseksualista,  ale  także    schludnie  ubrany,  nieużywający 
narkotyków  heteroseksualista    rasy  białej,  z  wykształceniem  wyższym,  religijny    
i pochodzący z tzw. dobrego domu. Ta prawda powinna dotrzeć szczególnie do 
młodych,    generalnie  nieświadomych  zagrożenia  zakażenia  wirusem  HIV,          
a rozpoczynających aktywność seksualną kobiet. Wiele z nich, z różnych, a czę- 
sto 

niezwykle  złożonych  przyczyn,  podejmuje  ryzykowne  kontakty  seksualne, 

czyli  kontakty  z  mężczyznami    o  nieznanym  im  ich  statusie  serologicznym 
(niewiedza, co do ewentualnego nosicielstwa  u partnerów wirusa HIV). Zbigniew 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

81 

Izdebski  i  Agnieszka  Walendzik

48

  ws

kazują  następujące,  najczęstsze  powody 

takich zachowań: 

 

decydowanie  się  na  wszystko  co  proponuje  mężczyzna  –  w  wyniku 
braku  odwagi,  doświadczenia  życiowego,  lęku  przed  odrzuceniem  czy 
samotnością; 

 

brak asertywnych umiejętności w kontaktach seksualnych; 

 

nie

świadomość  swoich  zachowań  pod  wpływem  alkoholu  czy  środków 

odurzających; 

 

nieświadomość ryzykownych  zachowań  swoich  partnerów  (niewiedza 
czy brak zainteresowania ich dotychczasowymi doświadczeniami w sfe- 
rze seksualnej); 

 

poszukiwanie 

nowych  wrażeń  seksualnych  (często  pod  wpływem 

pornografii czy seksu z 

ogłoszenia);  

 

praca w seks-biznesie; 

 

podejmowanie  kontaktów  seksualnych  za  granicą,  w  tym  niemożność 
wyartykułowania  swoich  potrzeb  z  powodu  bariery  językowej  lub 
kulturowej. 

 
◄ NIEPRAWDA – zakażenie wirusem HIV odbywa się w tylko trakcie dożylnej 
iniekcji narkotyków, dokonywanej przez zdegradowanych narkomanów 
 

► PRAWDA - istnieje pięć dróg zakażenia wirusem HIV, które nie muszą mieć 

związku z zażywaniem narkotyków przez osobę zarażającą i zarażoną.  
 

St

wierdzono, że u człowieka zakażonego wirus HIV znajduje się najczęściej 

w następujących płynach tkankowych: krew, nasienie (sperma), wydzielina z po- 
chwy, mleko kobiece. Wskazuje to niejako na najczęstsze drogi zakażenia osoby 
zdrowej  przez  nosiciela  wiru

sa  HIV.  Według  Waldemara  Haloty  i  Małgorzaty 

Pawłowskiej

49

 

wyróżnia się „następujące drogi szerzenia się zakażeń HIV: 

 

seksualną  (homo- i heteroseksualna), 

 

krwiopochodną, 

 

wertykalną (wewnątrzmaciczną, okołoporodową, w następstwie karmie- 
nia piersią), 

 

poprzez transplantacje, 

 

poprzez sztuczne zapłodnienie. 

  
 

Sytuacje, w których najczęściej dochodzi do zakażenia to: 

 

stosunek  seksualny,  (analny,  oralny  lub  dopochwowy)  z  osobą  zaka- 
żoną wirusem HIV, bez  zastosowania prezerwatywy.  Miejscem wtarg- 
nięcia wirusa mogą być nawet małe ranki czy owrzodzenia na ściankach 
pochwy czy penisa, lub w ich okolicy, o czym partnerzy  nie wiedzą, lub 
których  nie  odczuwają.  Ocenia  się,  że  85%  kobiet    w  grupie  wiekowej 

                                                 

48

 Z. Izdebski   A. Walendziak -  

Życie seksualne a zakażenia HIV – artykuł w publikacji pod 

redakcją Tomasza Niemca - Kliniczne i psychospołeczne aspekty zakażenia HIV u kobiet, wyd. 
Krajowe Centrum ds. AIDS, Warszawa 2001. s. 162-163  

49

 

Praca zbiorowa pod redakcją W. Haloty i  J. Juszczyka – HIV/AID podręcznik dla lekarzy         

i studentów, wyd. Termedia, Poznań 2006, s. 10 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

82 

13-

19  lat  uległo  zakażeniu  wirusem  właśnie  w  ten  sposób

50

.  N

ależy  

zapamiętać  również,    że  środki  antykoncepcyjne  (pigułki,  kapturki  czy 
gąbki) nie chronią  przed wirusem HIV;  

 

używanie  wszelkich  narzędzi  i  sprzętu  wielorazowego  użytku, 
zakażonego  świeżą  krwią  osoby  z  HIV.  Dotyczy  to  głównie  osób 
przyjmujących środki odurzające drogą dożylną lub poddanych pozornie 
nieszkodliwym  zabiegom,  takim  jak 

tatuaż,  wycinanie  skórek  przy 

paznokciach,  nakłuwanie  uszu  czy  innych  części  ciała    w  placówkach 
nieprzestrzegających  rygorów  higieny  pracy.  Wspólne  igły  i  strzykawki 
to  n

adal  dość  popularna  przyczyna  zakażeń  HIV,  mimo  iż  w  ramach 

redukcji  szkód,  narkomani  mają  możliwość  otrzymywania  sprzętu 
jednorazowego  użytku.  Do  grupy  tej  należy  również  zaliczyć  wspólne 
używanie  zabawek  erotycznych,  na  których  pozostają  ślady  płynów 
(krew, sperma)

51

;  

 

Przedostanie  się  zakażonej  krwi  do  naszego  krwioobiegu  drogą 
transfuzji (na ogół przy operacjach) dokonywanej obecnie w placówkach 
opieki  zdrowotnej  realnie  jest  mało  możliwe  (jest  rzędu  przypadku 
losowego

,  szacuje  się,  że  prawdopodobieństwo  zakażenia  HIV  wynosi 

1:000 000

52

).  W Polsce - od kilku lat  - 

krew przeznaczoną do transfuzji  

bada  się  pod  kątem  obecności  wirusa  HIV;  coraz  bardziej  wysub- 
limowane  są  również  metody  produkcji  preparatów  krwiopodobnych.     
W  kr

ajach,  w  których  system  opieki  zdrowotnej  „kuleje”  lub  nie  istnieje  

czy też mających trudności ekonomiczne - na ogół nie dokonuje się tych 
badań; 

 

przeniesienie  wirusa  HIV    z  zarażonej  matki  na  dziecko    tj.  w  czasie 
ciąży,  porodu  czy  karmienia  dziecka  piersią  –  na  ogół  dotyczy  krajów 
rozwijających  się,  które  ze  względów  finansowych  nie  są  w  stanie 
zagwarantować podstawowych standardów obowiązujących w systemie 
opieki  zdrowotnej. 

Taka  sytuacja  panuje  w  krajach  afrykańskich 

(Botswana, Lesoto 

– to kraje, w których 30% populacji to zakażeni HIV, 

a średnia życia mieszkańca wynosi 40 lat

53

są szczególnie dotknięte , a 

stan  ten  pogłębia  rozpowszechniona  wczesna  inicjacja  seksualna  czy 
wiara,  że  najlepszą  metodą  pozbycia  się  wirusa  HIV  jest  kontakt 
seksualny  z  dziewicą  czy  młodą  osobą  (uzasadnienie  zachowania 
wspomnianeg

o  wyżej  Simona  Molla). W  Polsce  „dzięki  postępowi,  jaki 

do

konał  się  w  medycynie  i  zastosowaniu  profilaktyki  w  czasie  ciąży, 

                                                 

50

 M. T. Ford 

– 100 pytań i odpowiedzi wokół AIDS. Przewodnik dla młodzieży, wyd. Grupa 

Image, Warszawa 1998, s. 85  

51

 Z. Izdebski   A. Walendziak -  

Życie seksualne a zakażenia HIV – artykuł w publikacji pod 

redakcją Tomasza Niemca - Kliniczne i psychospołeczne aspekty zakażenia HIV u kobiet, wyd. 
Krajowe Centrum ds. AIDS, Warszawa 2001. s. 170  

52

  

Praca zbiorowa pod redakcją W. Haloty i J. Juszczyka – HIV/AID podręcznik dla lekarzy        

i studentów, wyd. Termedia, Poznań 2006, s.11 

53

 

Praca zbiorowa pod redakcją A. Gładysza – Zakażenia HIV/AIDS poradnik dla lekarzy 

praktyków, wyd. Continuo, Wrocław 2007 r., s. 11 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

83 

ryzyko  przeniesienia  infekcji  na  dziecko  zmniejszyło  się  do  poziomu 
poniżej 2%”

54

 

sztuczne  zapłodnienie  –  które  praktycznie  nie  powinno  spowodować 
zakażenia  HIV,  gdyż  dawca  spermy  badany  jest  w  określonych 
odstępach  czasu  po  pobraniu  nasienia.  Nie  wyklucza  to  jednak 
losowego przypadku zakażenia HIV;  

 

transplantacja  również  teoretycznie  nie  powinna  budzić  obaw  co  do 
możliwości  zakażenia  wirusem  HIV.  Jednak  zagrożenia  nie  można 
wykluczyć,  szczególnie  w  przypadku  transplantacji  narządu  czy  tkanki 
uzyskanej od osoby zmarłej. 

 

Zwrócono  uwagę  na  fakt,  iż  kobiety  w  kontaktach  heteroseksualnych  są 

bardziej narażone na zakażenie, szczególnie z powodu możliwości gromadzenia 
w  pochwie  większej  objętości  zakaźnego  materiału  (jakim  może  być  sperma       
z wirusem HIV). 

Statystyka ostatnich kilku lat (od 2001 r.), dotycząca  zakażeń wirusem HIV 

wskazuje  także  na  ponowny,  niewielki  wzrost  zakażeń  wśród  homo-  i  bisek 
sualnych  mężczyzn,  szczególnie  na  terenie  Europy  Zachodniej.  Zdaniem 
Andrzeja.  Gładysza  i  Patryka  Smolińskiego  „ma  to  związek  z  niestosowaniem 
odpowiednich  zabezpieczeń  podczas  kontaktów  homoseksualnych  mimo 
utr

zymywania się wysokiej świadomości w tym zakresie”

55

Reasumując,  każda  ze  wskazanych  wyżej  możliwości  zakażenia  wirusem 

HIV  nie  musi  mieć  związku  z  faktem  używania  czy  nadużywania  środków 
odurzających.  Należy  jednak  pamiętać,  że  sięganie  po  nie  -  w  2  pierwszych 
omówionych  drogach -  zwiększa szanse infekcji HIV. 

Jedynym  sposobem  stwierdzenia  lub  wykluczenia  zakażenia  wirusem  HIV 

jest wykonanie testu.  
 
◄  NIEPRAWDA  -  osoby  z  HIV  powinny  być  odizolowane  od  reszty  społe- 
czeństwa,  gdyż  ich  obecność  w  codziennych  kontaktach  ze  zdrowymi  grozi 
natychmiastowym zakażeniem wirusem HIV. 
►  PRAWDA  -  codzienne  kontakty  o  charakterze  zawodowym  czy  towarzyskim  
z osobami z wirusem HIV nie stanowią zagrożenia dla osób zdrowych.  

Sytuacji,  w  których  nie  można  zarazić  się  wirusem  HIV,  jest  bardzo  dużo. 

Dotychczas  nie  zarejestrowano  przypadków  zakażenia  wirusem  HIV  w  takich 
okolicznościach czy sytuacjach, jak :  

 

korzystanie 

przez  zdrowych  i  zakażonych  wirusem  HIV  ze  wspólnych 

naczyń, sztućców, urządzeń łazienkowych (wanna , umywalka, sedes); 

 

dotyk, przytulanie się, pieszczenie całego ciała bez kontaktu z płynami 
ustrojowymi 

możliwość  zakażenia  wirusem  HIV  przy  kontakcie  przez 

skórę wynosi -  0,32%, przez  śluzówki wynosi tylko - 0,09%;

 

 

kontakt ze śliną czy potem osoby z HIV  rozsiewanymi przez kaszel czy  
plucie albo dotyk w codziennym, nieseksualnym kontakcie; 

                                                 

54

 

M. Olczyk, Analiza informacji prasowych dotyczących HIV/AIDS, które ukazały się w mie- 

siącach styczeń-kwiecień 2007 r. ”Kontra„ Biuletyn Informacyjny Krajowego Centrum ds. AIDS, 
Nr 2(32) 2007 r. s. 7 

55

 

Praca zbiorowa pod redakcją A. Gładysza – Zakażenia HIV/AIDS poradnik dla lekarzy 

praktyków, wyd. Continuo, Wrocław 2007 r., s. 13 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

84 

 

pocałunek tzw. suchy, czyli przyciskanie suchych warg do siebie (chyba, 
że  znajduje  się  w  ślinie  świeża  krew,  albo  partnerzy,  z  których  jeden  
może  mieć  HIV,  całują  się  w  sposób  powodujący  wymianę  bardzo 
dużych ilości – kilka litrów – śliny); 

 

przebywanie  w  towarzystwie  osób  zakażonych,  wspólne  mieszkanie, 
jedzenie,  a  nawet  picie  z  tej  samej  szklanki.  U  osób  zakażonych, 
obecność wirusa HIV wykryto również we łzach, moczu, a także i stolcu. 
Jednakże  prawdopodobieństwo  zarażenia  się  tą  drogą  jest  nikłe  z  po- 
wodu małych ilości wirusa HIV w tych substancjach; 

 

prawidłowe stosowanie prezerwatywy w kontaktach seksualnych.  

Dotychczasowe  stwierdzenia,  iż  najbardziej  bezpieczne  są  prezerwatywy      

z gumy lateksowej pokrytej środkiem plemnikobójczym pod nazwą nonoxynol 9, 
okazały  się  błędne.  Stosowanie  nonoksynolu  powodowało  podrażnienia  i  uczu- 
lenia  narządów  płciowych  w  kontaktach  seksualnych  i  tym  samym  zwiększało 
ryzyko  infekcji  HIV

56

;  ukąszenia  owadów  (np.  komary,  pająki)  czy  kontakt  ze 

zwierzętami Wirus HIV, na co wyraźnie wskazuje jego nazwa, przenosi się tylko 
na człowieka. 

 

 

Konkluzje 

Omówione  w  artykule  zagadnienia  dotyczące  HIV/AIDS  miały  na  celu 

zwrócenie uwagi na kilka następujących faktów: 
1. 

Zakażenie wirusem HIV/AIDS jest stałym, realnym zagrożeniem dla każdego 
człowieka, w takim samym stopniu, jak większość chorób dotykających ludzi; 

2. 

Zwiększone  ryzyko  zakażenia  wirusem  HIV/AIDS  wiąże  się  przede 
wszystkim  z  podejmowaniem  ry

zykownych  zachowań  w  sferze  życia 

seksualnego oraz z używaniem i nadużywaniem środków odurzających;  

3. 

Świadomi i nieświadomi zakażenia wirusem HIV żyją wśród nas, warto zatem 
przed podjęciem kontaktu seksualnego z nowym partnerem /partnerką zrobić 
badanie n

a  obecność przeciwciał HIV. Są one bezpłatne.  

4. 

Posiadanie  stałego,  wiernego  i  zdrowego  partnera  minimalizuje  czy  daje 
gwarancje niezakażenia się wirusem HIV. 

5. 

Wiedza o HIV/AIDS jest użyteczna pod warunkiem jej wykorzystania w życiu 
codziennym. Osoby mające stały, codzienny  kontakt z osobami zakażonymi 
wirusem  HIV/AIDS  (chodzi  tu  głównie  o  pracowników  opieki  zdrowotnej)  
posiadają  pełną  wiedzę  na  temat  ewentualnych  zagrożeń  zdrowotnych 
związanych z nieprzestrzeganiem podstawowych zasad i norm postępowania 
z  tym

i chorymi.  Przeciętny człowiek, nawet jeżeli z problematyką HIV/AIDS 

się  zetknął  i  w  związku  z  tym  stara  się  zachować  ostrożność  w  swoim 
postępowaniu,  często  „zapomina  się”  w  sytuacjach  nieoczekiwanych, 
nagłych,  takich  jak  np.  konieczność  udzielenia  pomocy  w  nagłych  wypad- 
kach,  w  których  kontakt  z  krwią  poszkodowanego  staje  się  niejako 
mimowolny. W takich przypadkach - 

niezależnie od wiedzy na temat zdrowia 

poszkodowanego,  ale  z  czysto  profilaktycznych 

powodów  –  należy  natych- 

                                                 

56

 

56

 Z. Izdebski   A. Walendziak -  

Życie seksualne a zakażenia HIV – artykuł w publikacji pod 

redakcją Tomasza Niemca - Kliniczne i psychospołeczne aspekty zakażenia HIV u kobiet, wyd. 
Krajowe Centrum ds. AIDS, Warszawa 2001. s. 173 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

85 

miast  po  udzieleniu  pomoc

y  skorzystać  z  najprostszych  środków  ostroż- 

ności, takich jak:  

a) 

przemywania krwi na skórze, w miejscach zranień, otarć, przekłuć wodą 
z mydłem  lub płynem na bazie 60-90% alkoholu;   

b) 

płukanie wodą lub roztworem  0,9% NaCL - w razie możliwości skażenia 
kr

wią poszkodowanego jamy ustnej  czy oczu. 

6. 

Zakażeni wirusem HIV nie są obywatelami „drugiej kategorii”, tak jak nimi nie 
są osoby chore na inne choroby. Codzienny, towarzysko-zawodowy kontakt 
z nimi nie jest groźny  dla nas. Groźne  jest jedynie nieprzestrzeganie przez 
nas  samych  reguł  bezpiecznego  zachowania,  szczególnie  w  sferze  seksu- 
alnej. 
 

Literatura: 

 

1. M. Brodman, J. Hacker, R. Kranz 

– Mity o bezpiecznym seksie a AIDS,  wyd. Elma Books, 

Warszawa 1999. 

1.  M.  T.  Ford 

–  100  pytań  i  odpowiedzi  wokół  AIDS.  Przewodnik  dla  młodzieży,  wyd.  Grupa 

Image, Warszawa 1998 r. 

2.  A.  Cybula,  I.  Głowaczowska,  G.  Konieczny,  D.  Latarska,  A.  Marzec  -  Bogusławska  - 

Najważniejsze pytania o HIV i AIDS, Wyd. Poznańskie, Poznań 2007 r. 

3. Co musisz wiedzieć o HIV i AIDS , wyd. Krajowe Centrum ds. AIDS, Warszawa 2003 r. 
4.  M.  Olczyk  - 

Analiza  informacji  prasowych  dotyczących  HIV/AIDS,  które  ukazały  się                

w  miesiącach  styczeń-kwiecień  2007  r.  ,Kontra  Biuletyn  Informacyjny  Krajowego 
Centrum ds. AIDS, Nr 2(32) 2007 r.  

5. 

M.  Zygadło  -  Redukcja  szkód  –  pomoc  czy  bezradność    w    „Kontra”  Biuletyn  Informacyjny  

Krajowego Centrum ds. AIDS, Nr 2(32) 2007 r. 

6.  Praca  zbiorowa  pod  redakcją  A.  Gładysza  –  Zakażenia  HIV/AIDS  poradnik  dla  lekarzy 

praktyków, wyd. Continuo, Wrocław 2007 r. 

7.  Praca zbiorowa pod redakcją W. Haloty i J. Juszczyka  – HIV/AIDS podręcznik dla lekarzy       

i studentów, wyd. Termedia, Poznań 2006 r. 

8.  Z.  Izdebski      A. Walendziak  -   

Życie seksualne a zakażenia HIV  – artykuł  w publikacji pod 

redakcją  Tomasza  Niemca  -  Kliniczne  i  psychospołeczne  aspekty    zakażenia  HIV           
u kobiet, wyd. Krajowe Centrum ds. AIDS, Warszawa 2001 r.  

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

86 

 

Sławomir Zagórski 
rozmawia z prof. Jolantą B. Zawilską 

 
 

PIGUŁKI GWAŁTU I ROZBOJU 

 

Obudziła się u siebie w domu po 12 godzinach i zorientowała, że doszło do aktu 

seksualnego. Zgłosiła się do szpitala. 

Potwierdzono, że był gwałt. 

Kto i po co wymyślił tabletkę gwałtu? 

Nazwa „tabletka gwałtu” jest niepełna, wolę mówić o tabletce gwałtu i rozboju. 

Poza tym w grę wchodzą tutaj nie jeden, lecz dwa specyfiki – flunitrazepam i kwas gamma-
hydroksymasłowy,  w  skrócie  GHB.  Po  co  je  wymyślono?  Naturalnie  nie  po  to,  by  za  ich 
pomocą kogoś gwałcić czy okradać. GHB stosowany jest dziś w leczeniu nagłych napadów 
senności zwanych narkolepsją, zaś flunitrazepamem leczy się bezsenność, czasem używa 
się go też do znieczulenia ogólnego przed operacją. 

Ale ludzie wpadli na inne zastosowanie tych specyfików. 

Niestety  ludzka  pomysłowość  w  tym  względzie  jest  ogromna.  Amerykanie 

dawno  się  zorientowali,  że  GHB  pomaga  w  zrzucaniu  wagi,  a  ponadto  –  co 
zainteresowało głównie mężczyzn – poprawia muskulaturę. W latach 80. i 90. można 
było go kupić w sklepach ze zdrową żywnością, a po jego zażyciu zapada się w pię- 
kny fizjologiczny sen, podczas którego rosły mięśnie. Kulturyści byli zachwyceni. 

Prawdziwą  karierę  GHB  zrobił  jednak  jako  lek  dyskotekowy.  Chętnie  łączono  go           

z  alkoholem,  marihuaną,  ekstazy  lub  amfetaminą.  Najniebezpieczniejsze  jest  połączenie     
z alkoholem, bo ten bardzo nasila działanie GHB. 

W  małych  dawkach  GHB  powoduje  wyluzowanie,  zmniejszenie  lęku.  Czujemy 

się  jak  po  jednym,  dwóch  drinkach,  ale  bez  nieprzyjemnych  efektów  alkoholu. 
Przestajemy być nieśmiali, lepiej odbieramy muzykę. Jednym słowem, przeistaczamy 
się w lwa/lwicę salonową. 

Jeśli  jednak  zażyjemy  nieco  większą  dawkę  leku,  albo  połączymy  tę  małą           

z drinkiem, zaczynają się poważne kłopoty. Mamy kłopoty z poruszaniem się, kręci 
się  nam  w  głowie,  mowa  staje  się  bełkotliwa,  wreszcie  zasypiamy  na  kilka  godzin,      

po  przebudzeniu  nie  pamiętamy  w  ogóle,  co  się  działo,  bo  GHB  wymazuje  tzw. 

pamięć wsteczną. 

A jak działa flunitrazepam? 

Podobnie.  To  bardzo  silny  lek  nasenny  i  uspokajający,  blisko  dziesięć  razy 

silniejszy  niż  relanium.  O  ile  GHB  ma  postać  słonawego  płynu  (typowy  roztwór 
dyskotekowy  zawiera  20  procent  leku),  o  tyle  flunitrazepam  to  tabletki.  Można  je 
połknąć, zgnieść, palić na folii i wdychać. Lek świetnie rozpuszcza się w wodzie, nie 
ma smaku ani zapachu, dlatego łatwo go bez wiedzy innych osób dodać do wody czy 
drinka.  C

hociaż  ostatnio  firma  produkująca  lek,  wiedząc  o  zastosowaniu 

flunitrazepamu  do  celów  przestępczych,  dodała  do  tabletek  substancje,  które 
powodują, że w czasie rozpuszczania płyn mętnieje i zabarwia się na niebiesko. 

Flunitrazepam  wywo

łuje  oszołomienie,  dezorientację,  silną  bezsenność  i  wspo- 

mnianą niepamięć wsteczną. 

Jak często zdarzają się przypadki gwałtu po uśpieniu ofiary za pomocą leków? 

Trudno powiedzieć. Ale nie były one rzadkie, skoro w 1996 roku amerykański 

Kongres  uchwal

ił  tzw.  Drug  Induced  Rape  Prevention  Act  (ustawę,  która  miała 

zapobiec  gwałtom  dokonywanym  na  skutek  zażycia  leków).  Flunitrazepam  znalazł 
się wówczas w Stanach na indeksie, natomiast użycie GHB poddano szczegółowej 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

87 

kontroli.  Za  import  i  rozprowadzanie  flunitrazepamu  grozi  w  USA  kara  do  20  lat 
więzienia, a za jego posiadfanie – 3 lata. 

To nie zlikwidowało problemu, bo lek przemyca się dziś głównie z Meksyku. Stąd 

jedna z jego potocznych nazw 

– „meksykańskie walium”. 

A jak jest z dostępnością w Europie? 

-  Niestety,  nie  ma  z  tym  problemu,  bo  prawo  nie  zakazuje  obrotu  tymi  lekami.     

W Wielkiej Brytanii dostępny jest nawet specjalny test (z dostawą do domu kosztuje 5 
funtów), za pomocą którego można stwierdzić obecność flunitrazepamu w napojach. 

Na stronach 

licznych amerykańskich uniwersytetów można przeczytać wiele ostrzeżeń 

na temat tabletek gwałtu, u nas pod tym względem jest prawdziwa czarna dziura. 

Chyba nie tak łatwo uśpić kogoś na dyskotece, a potem wywlec i zgwałcić? 

Nie ma pan racji. Ofiara nie zda

je sobie sprawy z niebezpieczeństwa, nie ucieka 

przed  prześladowcą,  nie krzyczy,  nie  broni się.  Lek  czyni  ją  bezwolną,  poddaje  się 
nawet działaniom napastnika. Ponadto gdy gwałciciel prowadzi lub niesie dziewczynę 
do miejsca, w którym planuje dokonać gwałtu, często postrzegany jest przez innych 
jako niosący pomoc „upitej” osobie. 

Na dodatek ofiary gwałtu na ogół nie potrafią opisać tego, co się stało, jak i gdzie 

doszło  do  gwałtu,  jak  wygląda  sprawca.  Wymazanie  pamięci  wstecznej  oznacza 
bowiem, że nie pamiętamy tego, co działo się po zażyciu leku, ale też tego, co było 
jakiś czas przed. 

Może  to  lepiej,  bo  skoro  ofiara  niczego  nie  pamięta,  to  doznaje  mniej- 

szego urazu psychicznego? 

Nie  powiedziałabym.  Ofiary  „klasycznego”  gwałtu  bardzo  często  cierpią  z  powodu 

nawracających wspomnień, przeżywają napad jeszcze raz, szczególnie w formie nocnych 
koszmarów. Tymczasem ofiary gwałtów z wykorzystaniem leków prześladuje upiór „dziury 
pamięciowej”. Przeżywają bezsilność i poczucie upokorzenia z powodu niewiedzy o tym, co 
z nim i zrobiono. Czują się tak upokorzone, że wolą nie iść na policję i dlatego gwałty tego 
typu zgłaszane są bardzo rzadko. 

Jeżeli po małym piwie lub po małym drinku nasza reakcja jest niewspółmiernie 

silna w stosunku do spożytej dawki alkoholu, natychmiast szukaj pomocy przyjaciół, 
wyjdźmy z imprezy, ale w towarzystwie dobrze znanych nam osób. 

Ale jeśli już kobieta się zgłosi, łatwo wykryć, że gwałt nastąpił na skutek 

zażycia leku? 

Znów  muszę  odpowiedzieć  nie.  Oba  leki  bardzo  szybko  ulegają  przemianom    

w organizmie. Flunitrazepam wykrywa się we krwi do 24 godzin po podaniu, a GHB 
zaledwie do 8 godzin! W moczu ślady GHB daje się odnaleźć jeszcze cztery godziny 
później, ale potem – szukaj wiatru w polu. 

O ile rozpuszczalną tabletkę dość łatwo komuś wrzucić do kieliszka, o tyle z pły- 

nem GHB już nie jest tak prosto. 

A  od  czego  są  małe  pojemniczki  na  krople  do  oczu  czy  nosa?  Albo  hotelowe 

jednorazówki na szampon czy żel do kąpieli? 

Miejscem  szczególnie niebezpiecznym,  gdzie można się zetknąć  z  table- 

tkami gwałtu, są pani zdaniem dyskoteki? 

Nie  tylko.  Ale  w  farmakologii  często  używamy  nazwy  „leki  dyskotekowe”.  Po 

angielsku  brzmi  to  „club-drugs”,  „party-drugs”  lub  „rave-drugs”.  Należą  do  nich 
wspomniane  tabletki  gwałtu  i  silne  dopalacze,  takie  jak  np.  ekstazy,  dzięki  którym 
można się bawić przez wiele godzin non-stop. 

O  tym,  że  nie  tylko  dyskoteki  są  groźne,  świadczy  np.  historia  z  Japonii. 

Przedstawicielka  jakiejś  firmy  umówiła  się  z  klientem  na  spotkanie,  zaprosił  ją  do 
kawiarni. A że było to w  porze lunchu, coś tam zjadła wypiła tylko wodę mineralną. 
Zostawiła niedopitą szklankę poszła do toalety, wróciła, jeszcze trochę wypiła i film jej 
się urwał. Co działo się przez kilka godzin potem – nie pamięta. Obudziła się u siebie 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

88 

w domu po 12 godzinac

h i zorientowała się, że doszło do aktu seksualnego. Zgłosiła 

się do szpitala, gdzie potwierdzono, że był gwałt. 

Ofiarą napaści może być też chłopak. 

Naturalnie.  Po  jednym  z  wykładów  moja  słuchaczka  opowiedziała,  jak  była         

z  chłopakiem  na  dyskotece  i  on  się  gorzej  poczuł.  Poszedł  do  toalety  i  zniknął. 
Obudził się po czterech godzinach w tej toalecie bez portfela, bez komórki. 

Mężczyźni  raczej  stają  się  ofiarami  kradzieży.  Na  przykład  ze  statystyk 

angielskich  wynika,  że  są  znacznie  częściej  okradani  niż  kobiety.  Trzy  lata  temu 
brytyjska prasa opisała przypadek 37-letniej Seliny Hakki, która wyspecjalizowała się 
w  okradaniu  mężczyzn  za  pomocą  flunitrazepamu,  a  pewien  Holender  częstował 
turystów  ciasteczkami  z  dodatkiem  flunitrazepamu,  a  jak  przysnęli,  obrabiał  ich 
portfele. „Ciasteczkowy potwór” wpadł i dostał dwa i pół roku. 

Albo  proszę  sobie  wyobrazić  taką  –  zmyśloną,  ale  prawdopodobną  –  sytuację. 

Jedzie pan pociągiem. Jest ciepło, więc ma pan wodę mineralną. W przedziale siedzi 
dwóch  sympatycznych  dżentelmenów  i  jakaś  fajna  pani.  Idzie  pan  do  toalety,            
a  napoczęta  woda  zostaje  na  stoliku.  Wraca  pan  i  dopija  tę  wodę...  i  budzi  się            
w Krakowie bez portfela. 

Portfel  jest, 

tyle,  że  pusty!  No  więc  wraca  pan,  pije  i  zaczynają  się  robić  panu 

bardzo szkliste oczy. I wtedy któryś z dżentelmenów pyta: „Czy może pan nam dać 
swój  portfel?”.  A  pan  na  to:  „Naturalnie.  Z  przyjemnością”.  On  wyjmuje  kartę 
kredytową i mówi: „Może pan nam podać PIN do karty?”. „Ależ proszę”. 

I tak z własnej woli bez śladu agresji ze strony tych dżentelmenów, wydaje pan 

karty, kod, 

po czym pan zasypia i nic nie pamięta. 

Pełna kooperacja. 
Tak.  Nie  jest  pan  w  stanie  niczego  powiedzieć  policji  poza  tym,  że  zgubił  pan 

karty kredytowe. 

Nastraszyła mnie pani. Jak się bronić przed tabletkami rozboju i gwałtu? 

Wiem, że brzmi to jak rada cioci Kloci, ale pilnujemy kilku zasad. 
Po pierwsze, nie chodzimy na imprezy sami. Jeśli idziemy to grupą, i najlepiej, 

żeby wśród nas był ktoś, kto nie pije i zwracał uwagę na to, co się dzieje. Po drugie, 
uważamy na wszystkie napoje. Sztywna zasada – nie dopijamy pozostawionego bez 
opieki  drinka,  piwa,  wody,  tylko  zamawiamy  nowe.  Nie  dzielimy  się  drinkami,  nie 
pijemy wspólnie np. z misy pełnej ponczu. 

Jeśli  to  możliwe,  pijemy  tylko  z  butelki  otwieranej  własnoręcznie  lub  w  naszej 

obecności. Na przykład na dużej imprezie unikamy kuflowego piwa, a wybieramy to z 
butelki. Uważamy na kelnerów i barmanów, bo to oni mają łatwy dostęp do tego, co 
będziemy pili. 

Nie  pijemy  niczego,  co  ma  podejrzany  smak,  zapach  czy  kolor.  Jak 

wspomniałam  GHB  ma  lekko  słonawy  smak  i  dlatego  jeśli  ktoś  doleje  go  nam  do 
wody, łatwo wyczuć zmianę smaku, dużo trudniej, jeżeli będzie to np. owocowy miks. 

Jeśli zauważymy u kogoś mały pojemnik, np. na krople do oczu czy hotelowy żel 

do kąpieli, warto zachować czujność. W takich pojemnikach często przenoszony jest 
GHB. Jeżeli widzimy, że ktoś coś wlewa lub wrzuca do napoju lub drinka, nie bójmy 
się reagować. Następnym razem to może być nasza szklanka. 

I wreszcie 

– jeśli poczujemy się dziwnie, jeżeli po małym piwie lub małym drinku 

czujemy  pełen  odlot  (czyli  nasza  reakcja  jest  niewspółmiernie  silna  w  stosunku  do 
spożytej dawki alkoholu), natychmiast szukamy pomocy partnera/przyjaciół, wyjdźmy 
z  imprezy,  ale  w  towarzystwie  znanych  n

am  osób,  nawet  wówczas,  gdy  ci  nowo 

poznani sprawiają wrażenie życzliwych i przyjaznych. 

Tylko  tyle  i  aż  tyle.  Stosując  się  do  tych  prostych  zaleceń,  można  się  dalej 

świetnie bawić, a uniknąć dramatu, który może nas naznaczyć na całe życie. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

89 

 
 
Zygmunt Madeja 
 

 

Bragdon Allen D., Gamon David.  

KIEDY MÓZG PRACUJE INACZEJ  

Przekład  L. Okupniak. Gdańsk 2004,  Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, ss.118. 

(Recenzja) 

 

 

Teoria  o  sercu  jako  źródle  i  siedzibie  ludzkiej  duszy  została    obalona  dopiero      

w  trzecim  st

uleciu  przed  n.  Chr.,  a  stało  się  to  w  Aleksandrii  za  sprawą  dwóch 

pionierów  fizjologicznych  badań  funkcji  ciała  –  Herofilosa  i  Erazistratosa.  Prze- 
prowadzili oni eksperymenty na tysiącach zwierząt, a także na skazanych na śmierć 
przestępcach lub politycznych czy też osobistych przeciwnikach  panujących  królów, 
gubernatorów    albo  wielkorządców.  Czy  korzystali    z  wiedzy    Hipokratesa,  który        
w  traktacie    O  świętej  chorobie    napisał:  Ludzie    winni    wiedzieć,  że  nie  z  czego 
innego,  tylko  z  mózgu    pochodzą  radości,  rozkosze,  zabawy  i  smutki,  zmartwienia, 
przygnębienia i biadania”?  A może to  „Ojciec medycyny”  czerpał ze źródeł  „neuro- 
logii”  Egipcjan?  Z pewnością jednak to Herofilos i Erazistratos wywiedli z prawa do  
zdobywania wiedzy  osobliwe praw

o do dręczenia i zabijania w imię nauki. To oni też 

–  jako  pierwsi  –  odróżnili  naczynia  krwionośne  od  dróg  nerwowych  i  wykazali,  że 
istnieją  nerwy  wywołujące  ruch  mięśni,  a  także  inne,  przekazujące  dalej  ból  oraz 
pozostałe  odczucia.  Dowiedli  także,  że  owe  drogi  nerwowe  wychodzą  z  rdzenia 
kręgowego  i  mózgu,  jak  również  wskazali  na  jego  centralne  znaczenie  dla  siły, 
zdrowia  i  samopoczucia..  Jak  mniemano 

–  po  raz  pierwszy  również  dotknęli 

delikatnych,  kruchych  zwojów  znajdujących się  wewnątrz  czaszki  i  zorientowali  się, 
że  pod  twardymi  i  miękkimi  oponami  mózgowymi  oraz  przypominającą  korę  drzew 
pokrywą  istnieją  półkule  mózgowe  (cerebra),  wypełniające  większą  część  jamy 
czaszki, i móżdżek (cerebellum), ukrywający się pod tylną częścią półkul mózgowych 
i  przykryt

y  własną  korą.  Okazało  się  jednak,  że  określenia  „mózg”  użył  w  zapisie 

hieroglificznym    nieznany    Egipcjanin,  który  w  epoce  starego    imperium    faraonów 
(ok.  3  tysiące  lat  przed  n.  Chr.)  na  ponad  czterometrowym  zwoju  papirusu  zapisał 
historie  dwudziestu  sie

dmiu  chorych  na  choroby  mózgowia,  jak  również  uszkodzeń 

ich mózgów i czaszek. Pod numerem 8 odszyfrowano opis historii choroby  pacjenta, 
który  „ma  rozległą  ranę  czaszki  i  wlecze  za  sobą    nogi  podczas  chodzenia”    wraz      
z  diagnozą:  „to choroba, która  ma  swą  siedzibę  w  czaszce”.  Zaś  pod  numerem  22 
egipski  lekarz  zapisał  na  papirusie:  „jeśli  badać  będziesz  chorego  z  wgniecioną 
skronią,  to  nie  odpowie  ci  on  nic  sensownego,  gdyż  nie  panuje  już  nad  swym 
językiem.  To  choroba  w  jego  głowie  –  choroba,  której  nie  można  uleczyć”. 
Przytoczone  fakty  nakazują  krytycyzm  podczas studiów  historii medycyny  i  dystans 
wobec informacji na temat rzekomo nowożytnych odkryć o budowie i funkcjonowaniu 
mózgu. 

Wbrew wszelkim naszym wyobrażeniom na temat różnic indywidualnych między 

ludźmi,  największą  różnorodność  zawierają  nasze  mózgi.  Dotyczy  ona  dwóch 
rodzajów różnic: interosobniczych oraz intraosobniczych, którymi interesują się nauki 
o  człowieku,  dociekając  rozmaitych  aspektów  jego  rozwoju,  funkcjonowania,  pracy, 
wydolności,  aktywności  w  stanach  świadomości,  pełnej  uwagi,  a  także  w  stanach 
snu, hipnozy. Mózg jest z pewnością  naszym  najbardziej  fascynującym narządem, 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

90 

od  którego    zależy    jakość  oraz  intensywność  naszych  doznań  zmysłowych  (zapa- 
chu,  smaku,  wzroku,  słuchu,  dotyku),  poczucie    ruchu  i  równowagi,  rozwój  i  doj- 
rzałość  naszych  emocji,  relacji  i  związków  z  innymi  ludźmi,  wzrost  w  ilości 
zapamiętanych    faktów,  przeżyć,  sprawność  w  posługiwaniu  się  językiem.  Naj- 
bardziej 

fascynujące i ciągle zagadkowe są możliwości ludzkiego mózgu w funkcjach 

integracyjnych, które przejawiają się w takich złożonych funkcjach, jak: inteligencja, 
zdolności, sprawności, umiejętności, talenty i geniusz. Rozwój techniki komputerowej 
ukazuje  rzeczywiste  i  nienazwane  wcześniej  możliwości  przetwarzania  informacji 
przez  mózg  (np.:  nielokalność,  kohomologia,  modelowanie,  odwzorowanie,  emer- 
gencja,  synestezja,  synergia  itd.)  oraz  do  działań  na  niemal  niewyobrażalnych 
poziomach.  Największe  z  tajemnic  naszego  mózgu  dotyczą  odpowiedzi na pytania:  

jaki sposób chemiczna  fabryka wytwarza naszą świadomość? oraz w jaki sposób 

mózg przekształca informacje w emocje ? Drugi z problemów, zdaniem matematyka 
– Kurta Gödla  i fizyka – Rogera Penrose’a, ukazuje zasadnicze, niemal przepastne 
różnice między ludzkim mózgiem a komputerem. 

Nawet najprostsze zachowanie wymaga szybkiego, skoordynowanego działania 

wielu  obszarów  mózgu.  Procesy,  dzięki  którym  jakiś  bodziec  czuciowy  wywołuje  
równoległą  aktywację  struktur  wzrokowych,  asocjacyjnych,  ruchowych  i  emocjo- 
na

lnych  mózgu,  współtworzą  komplementarnie  i  synergistycznie  akty  uwagi,  per- 

cepcji,    pamięci,  woli  (decyzji).  Strumień  informacji  zawarty  w  bodźcach,  które 
stymulują  powierzchnie  recepcyjne  układów  sensorycznych  powoduje  zmiany 
aktywności niemal we wszystkich układach naszego mózgu 

1

. Przyjmuje się, że ilość 

informacji  przetwarzanej  we  wszystkich  receptorach    zmysłowych    człowieka  jest 
rzędu  10

 

bitów/s,  z czego tylko  około 100 bitów/s  dociera do naszej świadomości. 

Pozostała, ogromna część tej informacji użyta jest przez układ nerwowy do realizacji 
zadań w automatycznych łukach odruchowych oraz eliminowana przez  mechanizmy 
hamujące.  Ta  właściwość  działania  sieci  nerwowej  implikuje  tezę,  że  nigdy  nie 
możemy  oglądać  obiektywnego  świata,  nieprzefiltrowanego  przez  własny  mózg. 
Sposób, w jaki dokonuje się w naszym mózgu scalanie informacji  odbieranych „ze 
świata”  w  sieci  nerwowej,  jest  podstawowym  zagadnieniem  neurobiologii.  Powin- 
niśmy  sobie  zdawać  sprawę,  że  każde  wiarygodne,  dające  się  zweryfikować 
ust

alenie  neurobiologów,  ma  szczególne  znaczenie  dla  wyrażania  i  rozstrzygania 

zasadniczych problemów teorii poznania. Jest najważniejszym źródłem inspiracji do 
formowania  trafnych  twierdzeń  w  psychopatologii,  na  podstawie  których  określa się 
m.in.  odpowiedzi

alność  za  naruszenie  norm  prawnych,  kompetencje  osobo- 

wościowo-charakterologiczne do coraz większej liczby zawodów

 2

.  

Do  klasycznych   

metod  badania  budowy  i  czynności  mózgu  należą  metody: 

neuroanatomiczne,  neurofizjologiczne,  neurochemiczne  i  neurofarmakologiczne

3

Uzupełniły je techniki obrazowania mózgu: ultrasonografia  przezczaszkowa,  nowe 
techniki  radioskopowe,  tomografia  komputerowa,  czynnościowy  i  jądrowy  rezonans 
magnetyczny, pozytronowa tomografia emisyjna, tomografia emisyjna pojedynczego 
foton

u,  które  umożliwiają  niezwykle  precyzyjne  określanie  mikrouszkodzeń 

zakłócających czynność naszego mózgu. Dzięki tym najnowszym technikom  bada- 
nia    mózgu  rozwija  się  intensywnie    neuropsychologia,  dzięki  której  możliwa  jest 
integracja  uzyskiwanych  danych  naukowo-badawczych  i  diagnostyczno-terapeu- 
tycznych 

4

Coraz  wyraźniej  dostrzegamy  komplementarność  zjawisk    inteligencji    (wiedzy, 

myślenia,  wnioskowania,  oceny  i  porównywania)  oraz  emocjonalności,  przy  
preferencji pierwszego z nich w rozwoju cywilizac

yjnym i kulturowym. Jesteśmy nadal 

przekonani, że motorem  procesów  ewolucyjnych  były czynniki  tworzące struktury 
inteligencji,  ponieważ  łatwiej  wyjaśniają  tak  istotną  dla  spójności  teorii  „naturalnych    
i  konsekwentnych  zmian”  kategorie  adaptacji  i  rozwoju.  Ignorując  oczywiste  fakty 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

91 

wynikające  z  budowy  i  funkcji  mózgu  zwierząt,  obserwacji  wciąż  nowych  odkryć 
paleontologicznych,  zapominamy  o  filogenetycznych  dowodach  zawartych  w  chro- 
nologii  cytoarchitektoniki 

mózgu.  Ulegamy  fascynacji  znaczenia  czynników  inte- 

ligencji  w  antropogenezie, 

nie  dostrzegając  adaptacyjnych  szans  i/lub  ograniczeń, 

które  są  skutkiem  emocji.  I  zdumiewa  nas  równoczesny  wzrost  zainteresowania  w 
społeczeństwie Zachodu zjawiskami  okultyzmu, magii, spirytyzmu, filozofii Wschodu 
i  opartych  na  niej  technikach  ekspresji  (walki  i  samoobrony)  lub  koncentracji  (Zen, 
Joga). Wiara w  New Age, rosnący popyt na literaturę  Carlosa Castanedy i na filmy 
Harry Pottera, poprzedzane eksplozjami  dewia

cji  zachowań w społecznościach, np. 

akademicki

ch  („dzieci  kwiaty”,  „hippisi”,  „wagumpsi”  itd.),    próbowano  tłumaczyć 

przyczynami  społecznymi,  politycznymi  i  usprawiedliwiać  bogatym  „katalogiem” 
obciążeń  cywilizacyjnych.  Mało  kto  dostrzegał,  i  w  tym  względzie  niewiele  się 
zmieniło, że w każde z tych zjawisk jest na swój sposób uwikłany problem emocji – 
od  deficytu  niektórych,  przez  brak  możliwości  ekspresji  posiadanych,  ich  dezin- 
tegrację,  po  samobójstwa  i  zabójstwa  –  indywidualne  i  zbiorowe  (np.:  w  sektach: 
Davida  Koresha 

–  w  Waco  w  Stanach  Zjednoczonych,  Jima  Jonesa  –  w  Gujanie). 

We  współczesnych  podręcznikach    psychopatologii,    jak    również  w  systemach 
diagnostycznych  stosowanych  w  Europie  (ICD-10)  czy  Stanach  Zjednoczonych 
(DSM-IV 

–  z  1994  r.),  problemy  emocji,  ich    rozwoju    w    ontogenezie,  urazów, 

dojrzałości    występują    niemal    w  etiopatogenezie  wszystkich    zaburzeń  i  chorób. 
Związek  zaburzeń  emocjonalnych  z  anomaliami    zachowania  jest  problemem 
wychowania  w  rod

zinach  i  szkole.  W  świadomości  nawet  wykształconych    huma- 

nistycznie  osób  obserwowane  anomalia  behawioralne  nie  są  kojarzone  w  
dysfunkcjonalnością  mózgu. Wykłady  z  neuropsychologii wprowadzono  na studiach 
pedagogicznych dopiero niedawno; ten zakres kształcenia o „zdrowiu i chorobie” nie 
jest  jeszcze  wykorzystywany  w  dualistycznie  zorientowa

nej  medycynie.  Powstała 

neurologia  behawioralna,  którą  usiłuje  się  włączyć  do  specjalności  medycznych, 
ponieważ istniejące nie są w stanie poradzić sobie z chorobami będącymi produktem 
cywilizacji.  Czy  w  globalizacyjnych  tendencjach  ekonomii,  zarządzania,  handlu, 
kultury,  edukacji,  mody,  konsumpcji,  a  także  diagnostyki  i  leczenia  ukryte  są  – 
implicite 

–  odwzorowania  rzeczywistej  globalności  naszego  mózgu  –  z  jego 

działaniami, myśleniem i tendencją do przeżywaniem coraz bardziej wąskoskalowych 
emocji? To mog

łaby być magiczna metafora dla Carla Junga

czy metamorfoza  mitu  

dla  Josepha  Campbella

6

 

albo  też  ekspansja  w  wewnętrzną  przestrzeń  umysłu    dla 

Nevilla Drury

7

,  której badania nie może podjąć jeszcze  żadna z istniejących „nauk    

o człowieku”.  

Dla  osób  znających  rodzaje  i  zakresy  patologii  społecznych,  które  najczęściej 

powstają  z  braków  osobowościowych,  defektów  charakteru,  deficytów  w  rozwoju 
potrzeb  psychicznych  i  dojrzałości  emocjonalnej  jednostki,  jest  oczywiste,  że 
szczególną postacią koincydencji wymienionych braków jest kategoria  uzależnienia 
– najpierw od czynności, następnie od substancji. Zależność  – czy to od czynności, 
czy  już  z  włączoną  substancją  toksykującą  –  ma  swoje  źródło  i  napęd  w  naszym 
mózgu.  W  jaki  sposób  ten  oczywisty  neuropsychologicznie  fakt  włączyć  do 
świadomości ludzi, by stał się refleksyjny i kojarzony ze skutkami w stopniu chociaż 
zbliżonym do samowiedzy o dysfunkcjach przewodu pokarmowego czy też skutkach 
na przykład infekcji dróg oddechowych?  

W  realizacji  tego  edukacyjno-

poznawczego  celu  pomocą  może  być  prezen- 

towana   

książka  A.  Bragdona  i  D.  Gamona  „Kiedy  mózg  pracuje  inaczej”,  wydana      

w  2000  r.  w  Stanach  Zjednoczonych 

przez    wydawcę,  który  posiada  już  w  swojej 

oficynie wiele pozycji na temat mózgu, umysłu, psychologii. 

Autorzy  omawianej  książki  dokonali  wyboru  zagadnień,  które  uznali  za  repre- 

zentatywne  dla 

panoramy  mózgowych  objawów  zaburzeń  rozwojowych  (zespół 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

92 

nadpobudliwości  psychoruchowej  z  deficytem  uwagi  –  ADHD,  autyzm,  dysleksja, 
leworęczność), mózgowych kontekstów uzależnienia od alkoholu i innych substancji), 
związków epilepsji ze zjawiskiem  déjà vu  oraz sezonowych zaburzeń afektywnych. 
Są one treścią siedmiu z dziesięciu rozdziałów prezentowanej książki. Pozostałe trzy 
rozdziały poświęcono – dla zrównoważenia  zagadnień  uznanych  w naszej kulturze 
i w  neurologii  za  objawy  patologiczne 

– kwestiom, które  do takich nie należą, mi- 

mo mózgowych  przyczyn  takich  „pozytywnych”  anomaliów. Są to: słuch absolutny, 
pamięć  fotograficzna  oraz  kojarzenie  wrażeń  dźwiękowych  z  kolorami  (zjawisko 
synestezji). 

Tematem  rozdziału  1  jest  zespół  nadpobudliwości  psychoruchowej  z  deficytem 

uwagi. Autorzy, 

opatrując każdy z tytułów poszczególnych rozdziałów równoważnym 

i dopełniającym, zaproponowali dla rozdziału 1 (ADHD) zdecydowanie nietrafny tytuł 
„wzmożona  świadomość”.  Nie    zauważyli    tej    nietrafności  nawet  w  zestawieniu         
z  innym  zastosowaniem    terminu    świadomość,  który  przywołują,  omawiając  nadal 
nie

wyjaśnione  zjawisko  déjà  vu  (s.  45)  –  „zdwojona  świadomość”.  Z  perspektywy 

pedagogiki  specjalnej,  defektologii  rozwojowej,  a  także  neuropsychologii,  rozsze- 
rzanie  zakresu  znaczeniowego  pojęcia  świadomości  przez  właściwość  jej    wzmo- 
żenia  jest    nieuzasadnione.  Zaburzenia    koncentracji  uwagi  (jej  deficyt  ogólny, 
ko

ncentracyjny, nadmierna i niekontrolowana jej przerzutność) z równoczesną i stałe 

obecną  nadpobudliwością  oraz  impulsywnymi  ekspresjami  jest  dostatecznie  obja- 
wowo  patogenetycznym  objawem  ograniczonej  „wydolnościowo”  świadomości 
dziecka  i  dorosłego  z  ADHD.  Wskazywany  błąd  wynika  także  z  ignorowania 
obowiązujących klasyfikacji  zaburzeń  (ICD-10  oraz DSM-IV). Należy wyjaśnić, że  
w  DSM-

IV  rozróżnia  się  trzy  podtypy  ADHD:  łączony,  dominujący  nieuważny, 

dominujący    nadpobudliwy  impulsywny.  Takie  zróżnicowania  typologiczne  wynikają   
z  faktu,  że  dzieci  mogą  ujawniać  tylko  jeden  aspekt  całego  zespołu,  to  znaczy 
problemy z uwagą lub nadmierny poziom nadpobudliwości, aczkolwiek w większości  
przypadków wykazują one problemy w obydwu aspektach  (typ łączony). By  zmniej- 
szyć objawy ADHD i wzmocnić efektywność świadomości dzieci z tym zaburzeniem, 
leczy się je lekami pobudzającymi (najczęściej metylfenidatem), przeciwdepresyjnymi  
oraz stosuje się równocześnie terapię behawioralną. 

ADHD jest zaburzeniem  wczesnoroz

wojowym, którego częstość szacuje się od  

3-

8 % populacji, choć są dane o znacznie wyższym  występowaniu, przy czym sto- 

sunek  chłopców  do  dziewcząt    szacuje    się    od    4  :  1    do  9  :  1.  Rozbieżności 
częstości w populacji są przyczyną kontrowersji diagnostycznych i klasyfikacyjnych. 
W szkołach publicznych Stanów Zjednoczonych diagnozowanie ADHD u dzieci jest 
obowiązkowe, dzięki czemu ustalono w latach 1990-1993 potrojenie się liczebności 
tego zaburzenia. Wydaje się, że i w naszym kraju byłoby bardzo pożądane  szybkie 
wprowadzenie  obowiązku  takiej  diagnozy,  ponieważ  wskazywanie  istoty  i  objawów 
wszelkich zaburzeń poszerza przestrzeń wiedzy o rozwoju ontogenetycznym, a nade 
wszystko stwarza możliwości ich zintegrowanej korekcji.  

W szkole problemy z koncentracją u dziecka objawiają się najczęściej  niezdol- 

nością do  zainteresowania się konkretnym zadaniem, a także ze zorganizowaniem   
i wykonywaniem  wielu prac. Dzieci z  ADHD nie mają specjalnych trudności z prze- 
twarzaniem informacji (np. uczenia się); ich problem tkwi natomiast w samokontroli. 

Ze swoich doświadczeń klinicznych i terapeutycznych chciałbym zwiększyć zna- 

czenie  wczesnorozwojowe  ADHD  przez  wskazanie  jego  udziału  w  etiopatogenezie 
uzależnień,  zachowań  dewiacyjnych  i  przestępczych.  Wczesnorozwojowy  ADHD  
może  w późniejszym  wieku  specyficznie  autonomizować  swoje objawy syndromu 
do zachowań, w których: następuje utrata panowania nad sobą; dochodzi do kłótni z 
dorosłymi, przeradzających się w konflikty z silnym ładunkiem emocjonalnym; osoba 
aktyw

nie buntuje się lub odmawia stosowania się do próśb, nakazów przestrzegania 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

93 

ważnych społecznie reguł; z rozwagą drażni  się i denerwuje innych ludzi, czerpiąc    
z  tego  satysfakcjonującą  nagrodę;  obwinia  się  innych  za  własne  błędy  i  złe 
zachowanie;  występują  drażliwość  i  łatwość  denerwowania  się;  obecne  są  silne 
urażenia, gniew i sygnały odwetu; występuje zawziętość i mściwość (nawet w postaci 
motywującej).   

Jeśli  cztery  z  przedstawionych  wyżej  występują  przez  okres  przynajmniej 

sześciu  miesięcy  jako  wzorzec  negatywistycznego,  wrogiego  i  buntowniczego  
zachowania i mogą być  zaobserwowane  częściej  niż  u osób o zbliżonym  wieku     
i  na    podobnym    poziomie    rozwojowym,    stanowi    zaburzenie    opozycyjno-buntow- 
nicze.  Powoduje  ono  znaczące  z  klinicznego  punktu  widzenia    upośledzenie 
funkcjonowania społecznego, edukacyjnego i  zawodowego.  Należy  zwrócić    uwagę  
na  ważny  diagnostycznie    objaw:  zaburzenia    te  nie    pojawiają    się  tylko  w  czasie  
trwania  zaburzenia  psychotycznego lub zaburzenia  nastroju. Nie są to sensu stricte 
zaburzenia zachowania z powodu braku spełnionych kryteriów diagnostycznych  dla  
tego  rodzaju  zaburzenia.  Natomiast  w  odniesieniu  do  osób  powyżej  18.  roku  życia 
należy  uwzględniać  dodatkowo  wymóg  spełnienia  kryteriów  aspołecznego  zacho- 
w

ania się. 

Dostrzeganie  związków  zaburzeń  rozwojowych  w  późniejszych  zaburzeniach      

i chorobach psychicznych  i wprowadzanie ich do literatury psychologicznej, psycho- 
logicznej,  medycznej  oraz  do  podręczników  akademickich  jest  ważnym  postulatem 
pod adres

em kompetentnie  zarządzanej edukacji. W odniesieniu  do zespołu ADHD, 

który omawiają w książce Bragdon i Gamon, należy stwierdzić, że przedstawiono go 
zbyt  powierzchownie.  Procesy  tego  ważnego  zaburzenia  rozwojowego,  jego  
psychopatologiczne  skutki  w  onto

genezie  nie  zostały  jeszcze  w  pełni  rozpoznane. 

Doniesienia  badań  (psychopatologicznych,  psychiatrycznych,  neuropsycho- 
logicznych,  kryminologicznych) 

dostarczają  przekonujących  dowodów  za  tym,  by 

ADHD uznać za zespół, który zawiera w swej istocie prekursory etiopatogenezy wielu 
późniejszych zaburzeń psycho- patologicznych.  

Przedmiot

em  rozważań  rozdziału  drugiego  prezentowanej  książki  jest  zagad- 

nienie    alkoholizmu    i    innych    uzależnień.  Zamieszczono  w  nim    kwestionariusz 
zawierający  część stwierdzeń  z  testu  Melvina  Selzera  (Michigan  Alcohol  Screening 
Test),  który  służy  do  wstępnej    selekcji    uzależnienia    od  alkoholu.  Wyjaśnienia  
alkoholizmu  oparto na klasyfikacji z  Diagnostycznego i statystycznego  podręcznika  
zaburzeń  psychicznych  (DSM-IV),  w  którym  dynamikę  zaburzeń  związanych  z  uza- 
leżnieniem ujęto dwuzakresowo. 

Nadużywanie  alkoholu  –  jako  pierwsza  podgrupa,  objawowo  obszerna  i  sto- 

sunkowo łatwo rozpoznawalna – poprzedza fazę  uzależnienia  od tej substancji. Jej 
diagnoza  nie  jest  już  tak  prosta  jak  z  rozpoznawaniem  nadużywania.  W  dotych- 
czasowych  kryteriach  uzależnienia,  w  jego  definicji  uwzględniano  zaledwie  fizyczne  
objawy  odstawienia  alkoholu,  gdy  wiadomo,  że  u  wielu  osób  nie  stwierdza  się 
większości,  a  nawet  żadnych  objawów.  Autorzy  przyjęli  w  prezentowanej  książce 
kryterium rozpoznania uzależnienia ogłoszone  przez amerykański Narodowy Instytut 
ds.  Nadużywania  Narkotyków  (NIDA),  którego    istota    dotyczy  „kompulsywnego 
poszukiwania  i  zażywania  narkotyku,  niezależnie  od  występujących  negatywnych 
konsekwencji  natury  zdrowotnej  i  społecznej”.  Autorzy  słusznie  wnioskują,  że  „brak 
kontroli i samodestrukcja, charakteryzujące alkoholizm i inne uzależnienia, w rzeczy- 
wistości  ukazują  je  jako  zaburzenia  funkcjonowania  mózgu”  (s.24).  Zagadnienie 
uwar

unkowań uzależnienia od alkoholu od zaburzeń w funkcjonowaniu mózgu wraz 

z  krótkimi  wyjaśnieniami istoty  leczenia  zasługują na  wyróżnienie,  ponieważ  należą 
do  najlepiej  przedstawionych  w  książce  –  jasno,  przejrzyście,  a  przy  tym  wielo- 
aspektowo. 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

94 

W  rozdzia

le  czwartym  omówiono  zagadnienie  najbardziej    uogólnionego  

zaburzenia  rozwojowego,  jaki

m  jest  autyzm.  Zasadniczą  cechą  zaburzeń    rozwo- 

jowych  są  dominujące    trudności  w  nabywaniu    umiejętności  poznawczych,  języ- 
kowych, ruchowych i społecznych, których przebieg często ma charakter chroniczny, 
a  niektóre  objawy  występują  nawet  w  wieku  dorosłym.  W  przystępny  sposób  
przedstawiono 

diagnozę  upośledzenia  w  komunikacji,  w  zakresie  interakcji 

społecznych  oraz  rozpoznawania  wzorców  powtarzających    się  zachowań  u  osób     
z  autyzmem. Autorzy  ujęli  autyzm  jako „wadę w strukturze umysłu” i  przedstawili 
prosty  test  F.Happé’go  na  ocenę  sprawności  w  ocenie  atrybucji    pierwszego  i  dru- 
giego    stopnia.  Interesująco,  lecz  dość  powierzchownie,  przedstawili  „przyczyny 
a

utyzmu”.  Pominięto  często    występujące  z  autyzmem  inne  zaburzenia  i  deficyty 

rozwojowe,  które  opóźniają  jego  diagnozę.  Także  najnowsze  metody  terapii  tego 
ciągle  zagadkowego  etiologicznie  i  patogenetycznie    zaburzenia    rozwojowego,  na 
które cierpi od wielu lat wzrastająca ilość dzieci, młodzieży i dorosłych. 

Kolejny  z  rozdziałów  dotyczy  zagadnienia  identyfikacyjnych  złudzeń  pamię- 

ciowych,  które  nazywa  się  déjà  vu.  To  napadowo  występujące  identyfikowanie 
aktualnych  zjawisk  z  rzekomo  już  przeżytymi  w  przeszłości    zawsze  interesowały 
ludzi, a od 

początku psychologii naukowej (pracownia Wundta w Würzburgu) intere- 

sowały także wielu badaczy. Od początku zjawisko traktowano jako paramnezje. Ten 
rzekomy ślad pamięciowy miałby być „wywołany”  w związku z  obecnym   bodźcem  
(déjà  vu  –  już  widziałem,  słyszałem,  przeżywałem,  czytałem)    lub  też    z  przeko- 
naniem  o  zupełnej  nowości  zjawiska,  zaprzeczeniem  istnienia  podobnych  śladów 
pamięciowych (jamais vu – nigdy nie widziałem, nie słyszałem, nie przeżywałem, nie 
czytałem).  Należy  wyjaśnić,  że  déjà  vu    oraz  jamais  vu    stanowią  część  bardziej 
skomplikowanych zespołów  (np. stan marzeniowy) lub występują pojedynczo.  

Autorzy  omawianej  pracy 

trafnie  wiążą  analizowane  zjawisko  déjà  vu  z  zakłó- 

ceniem 

odczuwania temporalności, wyjaśniają je w kontekście marzeń sennych oraz 

epilepsją. 

Rozdział piąty omawianej książki traktuje o trudnościach w uczeniu się czytania   

i pisania przez  dzieci, u których nie stwierdza się obniżonej inteligencji, problemów    
z  motywacją  oraz  innych    trudności    w    nauce  –  czyli  o  dysleksji.  W  klasycznym 
ujęciu dysleksji nie uwzględniano neuropsychologicznych powiązań między układami 
języka  –  fonologicznym  i  graficznym.  Skroniowe  obszary  płata  lewej  półkuli 
współdziałają  z  płatem  potylicznym  przy  dużym  udziale  aktywności  móżdżku.           
O  istotnej  roli  móżdżku  w  etiologii  i  terapii  zaburzenia  dyslektycznego  Autorzy, 
niestety,  nie  wspominają,  co  dowodzi,  że  są  im  obce  najnowsze  wyniki  badań.  
Pierwsze z nich ogłoszono w 1998 r., zaś prezentowaną pracę opublikowano w roku 
2000 r., co po części tłumaczy wskazywany brak i wynikające z niego konsekwencje. 
Dotyczy  to  między  innymi  wyjaśniania  zaburzeń  dyslektycznych  wyłącznie 
dysfunkcjonalnością  pracy  lewej    półkuli    mózgu,  a  także  pominięcia  najnowszych 
ter

apii dysleksji opartych na aktywnym  angażowaniu  móżdżku. Dlatego pedagodzy   

i  logopedzi  nie  znajdą  w  tej  części  pracy  wskazań,  jak  skutecznie  terapeutycznie 
postępować z coraz powszechniejszym zaburzeniem we współczesnej szkole, jakim 
jest 

– obok omawianego wyżej   ADHD – dysleksja. Należy dodać, że nie wskazano 

skutków  pozostawienia  dysleksji    bez    działań    leczniczych,  a  dotyczą  one 
nieadekwatności,  a  czasem  błędów  w  postrzeganiu,  rozumieniu  i  ocenie  wielu  
istotnych zagadnień w swoim otoczeniu i środowisku. 

Treścią  rozdziału  szóstego  jest  zagadnienie  asymetrii  czynnościowej  rąk,  nóg, 

oczu,  uszu  u  ludzi,  to  znaczy  ręczność.    Wyjaśniono  w  nim  przyczyny  i  skutki 
leworęczności wraz z prostym  testem  oceny  dominującej  strony. Omówiono także 
– w interesujący  sposób – patologiczne  podłoże  leworęczności oraz wynikających   
z  tego  rozwojowego  zaburzenia  w  CUN  konsekwencji.  Należy  dodać,  że  osoby 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

95 

leworęczne  częściej  niż  praworęczne  uzależniają  się  od  nikotyny  i  alkoholu  i  są 
zdecydowanie bardziej oporne na 

wysiłki zmierzające do porzucenia nałogu. Badania 

EEG ujawniły, że mózgi osób leworęcznych silniej reagują na wiele leków, co może 
pomóc w wyjaśnieniu ich podatności na uzależnienia. 

Zagadnienie  słuchu  absolutnego,  a  więc  niezwykłej  wrażliwości  na  dźwięki  

muzyczne, jest  przedmiotem rozważań rozdziału siódmego. To rzadkie uzdolnienie 
jest samo w sobie dowodem na znaczenie budowy  naszego mózgu i stawianych im 
progresywnie    wymagań  w  wykonywaniu    określonych    zadań.  W  ocenie  niewielu 
uzdolnień  wykazano  istotny  udział  dziedziczenia,  jak  właśnie  w  posiadaniu    słuchu  
absolutnego.  Jednak  Autorzy  omawianej  książki  bezzasadnie  twierdzą,  że  ta 
niezwykła    zdolność    może  być    w  każdym  przypadku  rezultatem  systematycznych 
ćwiczeń.  Jako    cecha  wrodzona    słuch    absolutny    cechuje  zdolności  muzycznych 
osób  genialnych,  zaś  w  przypadku  cechy  wypracowanej  (niezwykle  rzadko!)  jest 
nazywany  „talentem  stroiciela  fortepianów”.  Należy  także  pamiętać,  że  niemal 
wszyscy    muzycy    posiadający  absolutny  słuch  (a  także  inne  właściwości,  które 
obejmuje kategoria uzdolnienia muzycznego) rozpoczynali swoją edukację muzyczną 
bardzo wcześnie, to znaczy  przed  siódmym  rokiem  życia. Wrodzona umiejętność, 
którą  posiada  już  większości  niemowląt, dotyczy  spostrzegania  tylko interwałów, 
a    więc  dwóch  następujących  po  sobie  nut  o  zupełnie  innym  brzmieniu  jako  takich 
samych, o ile częstotliwość fali dźwiękowej drugiej z nich jest dokładnie dwukrotnie 
wyższa od pierwszej.  

Bazą  mózgową  słuchu  absolutnego  jest  płaszczyzna  skroniowa    prawej  półkuli, 

czego  dowodzą  badania neuropsychologiczne oraz osób po udarach skroniowych 
lewos

tronnych. Dzięki badaniom mózgu wykorzystującym diagnostykę pozytronowej 

tomografii  emisyjnej  będzie  można  zweryfikować  hipotezę  o  wrodzonych  właś- 
ciwościach  słuchu  absolutnego  i  wyjaśnić  tego  rodzaju  oraz  inne  genialne  uzdol- 
nienia 

wielu autystyków, którzy mają niższy od przeciętnego iloraz inteligencji.  

Rozdział  ósmy  poświęcono  niezwykłemu  fenomenowi,  jakim  jest  pamięć 

fotograficzna. Przedstawiono w nim proste test

y na pamięć ejdetyczną, wspomniano 

o technikach zapamiętywania, omówiono przypadek mnemonicznego geniusza, który 
badał neurolog rosyjski A. Łuria oraz podano sposób na  poprawienie pamięci prze 
każdego  z  nas.  Omówiono  istotę  zjawiska  percepcyjnego,  zwanego  powidokiem, 
wskazując  na  różnice  między  nim  a  widzeniem  ejdetycznym.  Zastanawiający  jest 
fakt, że wśród osób autystycznych także pamięć ejdetyczna, „magnetofonowa”  oraz 
neurologiczny fenomen  powidokowy występują  wielokrotnie częściej niż u osób nie 
cie

rpiących na autyzm.  

Sezonowe zaburzenia afektywne to temat rozdziału dziewiątego książki. Zawarto 

w nim Kwestionariusz Oceny Sezonowego Nastroju (SPAQ), który opracowano przed 
dziesięcioma  laty  w  Narodowym  Instytucie  Zdrowia  Psychicznego  Stanów  Zjedno- 
cz

onych,  który  mierzy  i  ocenia  indywidualne  reakcje  na  zmiany  pór  roku,  kwa- 

lifikowane  do  objawu  depresji  zimowej.  Autorzy  w  zajmujący  sposób  przedstawili 
kontekst  mózgowych  przyczyn  i  związków  biochemicznych  z  sezonową  depresją. 
Podali  sposoby  radzenia  sob

ie  z  sezonowym  zaburzeniem  afektywnym,  którego 

angielski  skrót  (SAD  –  od:  seasonal  affective  disorder)  oznacza  „smutek”.  W  koń-
cowej części zamieszczono informacje  dotyczące  interpretacji  odpowiedzi  w „Kwe- 
stionariuszu Oceny N

astroju Sezonowego”. 

Osta

tni, dziesiąty, rozdział omawianej książki traktuje o niezwykle interesującym  

fenomenie,  jakim  jest    zdolność  kojarzenia  określonych  dźwięków  i  zapachów            
z  kolorami,  nosząca  nazwę  synestezji.  Jej  cechy  to:  mimowolność,  projekcja, 
trwałość  i  niepowtarzalność,  pamięć  i  silna  emocjonalność.  Pobudzenie  jednego 
zmysłu,  na  przykład  słuchu,  wywołuje  silne  i  wyraźne  skojarzenie  z  innym  –  na 
przykład ze wzrokiem. Te sui generis „umiejętności” są dowodem istnienia w mózgu 

background image

 

Problemy Narkomanii nr 2/2008 

 

96 

szczególnej  anomalii.  Szacuje  się,  że synestezja  w  populacji  występuje u  1-5 osób 
na  100  tys.  Synestetykami  było  wielu  artystów:  muzyków,  kompozytorów,  pisarzy       
i  poetów.  W  recenzowanej  książce  przedstawiono  interesujące  kwestie  dotyczące 
szczególnej postaci synestezji pisarza Władimira Nabokova, która charakteryzowała 
się  wywoływaniem  kolorowych  wrażeń  słuchowych.  Przedstawiono  zestawienia 
skoja

rzeń  literowo-barwnych  u  Nabokova  i  francuskiego  poety  A.  Rimbauda.  Ten 

szczególny  rodzaj  nieprawidłowości  działania  mózgu  jest  prawdopodobnie 
dziedziczny;  zebrano  wiele  dowodów  na  potwierdzenie  tej  tezy.  Osobliwością  tej 
ciekawej anomalii neuropsychologicznej jest dodatkowo fakt, że występuje ona także 
u osób z (omawianą wcześniej) pamięcią fotograficzną. Autorzy przedstawili krótkie 
wyjaśnienie  neurologicznej  genezy  synestezji  (s.104),  która  związana  jest  ze 
zmianami  przepływu  krwi  w  korze  mózgowej  lewej  półkuli  zmniejszającymi  jej 
aktywność neuronalną. 

Książkę  uzupełniono szczegółowym  indeksem przedmiotowym,  który  umożliwia 

lepsze zrozumienie relac

ji między omawianymi zjawiskami i ich mózgowym źródłem. 

Omówione  w  książce  Kiedy  mózg  pracuje  inaczej    anomalia  poznawcze,  emocjo- 
nalne  i  behawioralne  są  zaledwie  cząstką  z  obszernego  zakresu  wiedzy  zawartej      
w neuropatologii i neuropsychologii. 

Brak źródeł naukowych i odniesień  sprawia, że 

Czytelnik  nie  jest  świadomy  tego  faktu.  Polski  przekład  omawianej  książki  można 
było  uzupełnić  krótkim  zestawieniem  wcześniej  wydanych  prac,  które  poszerzają 
panoramę budowy i funkcji mózgu w stopniu umożliwiającym zrozumienie subtelnych 
i  poważniejszych  nieprawidłowości  w  pracy  mózgu

8

Ich  przyczyny  i  skutki  są  sub- 

telne  i  najczęściej  skomplikowane,  są  nieustannie  obecne  w  naszym  codziennym 
życiu  i  wywierają  coraz  większy  wpływ  na  jego  jakość  i  odczuwaną  nie  zawsze 
prawidłowo wartość. 

 

Przypisy: 

 

1.  Zob.  na  ten  temat  J. 

Konorski,  Integracyjna  działalność  mózgu.  Warszawa  1969,  PWN, 

rozdział XIII. 

2. Szerokie omówienie problemu zawiera praca Moyry Williams, Brain damage, behaviour, and 

the mind. New York 1998, Wiley & Sons. 

3. Zob. J.Altman, Biologiczne podstawy zachowania. Warszawa 1970, rozdział 9. 
4.  Por.:    K.Walsh,  Neuropsychologia  kliniczna.  Warszawa  1998  WN  PWN; 

T.Górska, 

A.Grabowska,  J.Zagrodzka  (red.),  Mózg  a  zachowanie.  Warszawa  1997,  WN  PWN;  
A.Herzyk,   

A.Borkowska,  (red.),  Neuropsychologia  emocji.  Poglądy,  badania,  klinika. 

Lublin 1999 UMCS. 

5. C.G.Jung, Archetypy i symbole. Pisma wybrane. Warszawa 1976, Czytelnik, s.125-144. 
6. J.Campbell, Bohater o tysiącu twarzy. Poznań 1997, Zysk i S-ka, s.280-283. 
7.  N.Drury,    Don  Juan,  Mescalito  i  współczesna  magia.  Mitologia  przestrzeni  wewnętrznej. 

Warszawa 1992, Wyd. Wodnika. 

8.  Uzupełniając  wskazywany  brak,  proponuję  lekturę  następujących  prac:  J.Young,  Model 

mózgu.  Warszawa  1968,  PWN.;  J.Grayson,  Nerwy  i  mózg  ludzki.  Warszawa  1966, 
PWN.; 

M.Arbib,  Mózg  i  jego  modele.  Warszawa  1977,  PWN.;  V.F.Maas,  Uczenie  się 

pr

zez zmysły. Wprowadzenie do teorii integracji sensorycznej. Warszawa 1998, WSiP.;   

K.  Kucharska-Pietura,    M.  Klimkowski,  Kliniczne  aspekty  emocji  w  zdrowym  i  chorym 
mózgu. Kraków 2002, Wydawnictwo Medyczne.; L.Eliot, Co tam się dzieje? Jak rozwija 
się  mózg  i  umysł  w  pierwszych  pięciu  latach  życia.  Poznań  2003.;  R.Leviton,  Jak 
zwiększyć moc mózgu. Konstancin-Jeziorna 2001, Wyd. Medium. 

 


Document Outline