background image

Disney 

 
 
 
 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja latam! 

 
 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   

 

 

 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

 

Ojej, jaki słodki! – zaszczebiotały panie słonice, kiedy do cyrku 

przywieziono małego słonika. 

 

- Prześliczne maleństwo! 

 

Pani Jumbo aŜ pękała z dumy, bo to jej synka, Jumbo Juniora, tak 

chwalono. 

 

- Aaaa… psik! – kichnął słonik. 

Całe jego ciało się zatrzęsło, a uszy się rozłoŜyły. Były ogromne, 

o wiele większe niŜ u przeciętnego słonia. 

 

Słonice zacmokały i pokręciły głowami z niezadowoleniem. 

 

- Co za wielkie uszyska! – zawołały. 

 

- Jak talerze – rzuciła złośliwie jedna z nich. 

 

- Jumbo? Chyba Dumbo! – wykrzyknęła inna i wszystkie 

wybuchnęły śmiechem. 

 

Od tej pory wszyscy mówili na słoniątko „Dumbo”. Pani Jumbo 

udawała, Ŝe tego nie słyszy. UwaŜała, Ŝe jej synek jest po prostu 

doskonały! 

 

Wkrótce cyrk zajechał do 

miasta. Kiedy juŜ rozpakowano 

sprzęt i rozstawiono namioty, 

rozpoczęła się wielka parada! 

Muzykanci grali skoczne melodie, 

a tłum bił brawo, kiedy zwierzęta 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

maszerowały ulicami. Dumbo szedł ze swoja mamą, ale ciągle 

potykał się o swoje wielkie uszy i w końcu wpadł do wielkiej 

błotnistej kałuŜy! 

 

Kilkoro dzieci zaczęło się z niego wyśmiewać i mu dokuczać. 

Tak mocno złapały go za uszy, Ŝe kiedy puściły, Dumbo znowu się 

przewrócił! 

 

Pani Jumbo bardzo się zdenerwowała. Podniosła trąba belę słomy 

i cisnęła nią o ziemię. Pracownicy cyrku bali się, Ŝe moŜe komuś 

zrobić krzywdę, więc zakuli ją w łańcuchy i zamknęli w cyrkowym 

wozie. 

 

Zrozpaczony Dumbo siedział w kącie i płakał. Pozostałe słonie 

uśmiechały się złośliwie. UwaŜały, Ŝe to jego wina! 

 

- Te jego okropne uszyska! – powiedział jeden z nich. – Tylko 

matce mogą się podobać. 

 

Słonie udawały, Ŝe go nie zauwaŜają. Nikt nie chciał z nim 

rozmawiać. Słoniątko czuło się bardzo samotne… 

 

Tylko myszka Tymoteusz 

przejęła się jego losem. 

 

- Biedny mały! – mruknęła pod 

nosem. – Nie ma Ŝadnych 

przyjaciół. 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

 

Postanowiła pomóc słonikowi. Zakradła się do klatki słoni. 

 

- Lubicie dokuczać mniejszym od was?! – zawołała. – To moŜe 

podokuczacie mnie? 

 

Słonie uciekły w popłochu bo strasznie bały się myszy! 

 

Ale Dumbo teŜ się ich bał. Schował się w słomie. 

 

Tymoteusz próbował go uspokoić. 

 

- Dumbo, jestem twoim przyjacielem! – powiedział. – No, wyłaź 

z tej słomy! 

 

Słonik tylko pokręcił głową. 

 

W końcu Tymoteuszowi udało się wywabić Dumbo z ukrycia. 

Słonik skusił  się na orzeszki i na coś jeszcze… Tymoteusz obiecał, 

Ŝ

e pomoŜe mu odnaleźć matkę. Najpierw jednak zrobi ze słonika 

największą gwiazdę cyrku. 

 

Dyrektor cyrku zamierzał pokazać coś zupełnie nowego: piramidę 

ze słoni. Tymoteusz przekonał go, by Dumbo wystąpił w wielkim 

finale. Słonik miał odbić się od trapezu i wskoczyć na szczyt 

piramidy.  

 

Dumbo próbował, ale trafił w 

sam środek piramidy. Słonie się 

poprzewracały, a namiot cyrkowy 

runął. 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

 

Słonie były posiniaczone i trzeba było je opatrzyć. JuŜ się nie 

mogły doczekać, kiedy odegrają się na Dumbo za to, Ŝe naraził je na 

taki wstyd. Dyrektor cyrku teŜ się zdenerwował i postanowił 

przebrać słonika za klauna. 

 

Pozostali klauni pomalowali mu pyszczek i przebrali za malutkie 

dziecko. Nawet załoŜyli mu pieluszkę! Podczas pokazu klauni mieli 

uratować go z płonącego budynku. Oblali go wodą, a jakby tego 

było mało, jeden z nich zepchnął Dumbo z wysokiej wieŜy do 

wielkiej bali. Publiczność była zachwycona, ale Dumbo okropnie się 

wstydził… 

 

Po pokazie Tymoteusz próbował go pocieszyć. 

 

- Odniosłeś wielki sukces! – zawołał. – Powinieneś być z siebie 

dumny! 

 

Dumbo tylko spuścił głowę i wbił wzrok w ziemie. Skoro tak 

wyglądała sława, to on nie chce zostać gwiazdą! 

 

Tymoteusz wdrapał się na kostkę mydła i pomógł słonikowi zmyć 

charakteryzację. 

 

- No, rusz się! – szturchnął go 

lekko. – Muszę cię umyć za 

uszami! 

 

Dumbo uśmiechnął się, ale za 

chwilę z oczu popłynęły mu 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

wielkie łzy. Tymoteusz zachodził w głowę. Nie miał pojęcia, jak 

pocieszyć przyjaciela! Nagle… wpadł na genialnym pomysł! 

Pstryknął palcami. 

 

- Zapomniałam ci o czymś powiedzieć. Zaraz spotkamy się z 

twoja mamą! 

 

Zaprowadził Dumbo do wozu, w którym zamknięto jego mamę. 

Słoniątko stanęło na tylnich nogach i z niepokojem zajrzało do 

ś

rodka. Pani Jumbo próbowała podejść do okna, ale łańcuch, którym 

przykuto ją do ściany, okazał się za krótki! Na szczęście udało jej 

się przecisnąć trąbę przez kraty. Podniosła nią synka i zaczęła 

kołysać. Dumbo wreszcie poczuł się bezpieczny i spokojny. 

 

Kiedy nadeszła pora poŜegnania, słonica i jej dziecko nie mogli 

się od siebie oderwać. 

 

Po powrocie do namiotu Dumbo wybuchnął płaczem. Tymoteusz 

starał się jak mógł, Ŝeby pocieszyć zrozpaczonego malca. 

 

- Do tej pory kiepsko nam szło – powiedział  - ale zobaczysz, 

niedługo dokonamy czegoś 

wielkiego! 

 

Dumbo nadal się smucił, ale 

ucieszył się, Ŝe ma przyjaciela, 

który w niego wierzy! 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

 

Kiedy następnego dnia Tymoteusz się obudził, zobaczył, Ŝe 

Dumbo… siedzi na drzewie! Nie miał pojęcia, jak się tam dostał. 

 

Gdy Dumbo zasnął, myszka próbowała rozwiązać tę zagadkę. 

 

- Ciekawe… - mruczała pod nosem. – PrzecieŜ słonie nie umieją 

wspinać się na drzewa, prawda? Nie, to niedorzeczne! Wskoczyć teŜ 

nie mógł. Drzewo jest za wysokie! 

 

Na gałęzi nad nimi siedział stado wron. 

 

- Hej, mały, a moŜe ty masz skrzydła? – wykrakała jedna z nich. 

 

Tymoteusz się zaśmiał, ale nagle znieruchomiał ze zdumienia. 

 

- To jest to! – wykrzyknął. W jednej chwili wszystko zrozumiał! 

Złapał Dumbo za ucho i zawołał: - Dlaczego nie wpadłem na to 

wcześniej? Twoje uszy… to idealne skrzydła! Przez nie ciągle się 

przewracasz, ale dzięki nim moŜesz wzbić się w powietrze! 

 

Nie łatwo było przekonać do tego Dumbo. Na szczęście 

Tymoteusz wpadł na pewien pomysł: dał słonikowi piórko i szepnął, 

Ŝ

e ma ono magiczną moc, dzięki której moŜna latać! Dumbo wziął 

piórko w trąbę, rozłoŜył uszy i… 

poszybował jak ptak! 

 

Wieczorem Dumbo stanął na 

szczycie wieŜy, ściskając w trąbie 

magiczne piórko. Za chwilę 

zadziwi publiczność swoim 

background image

 
 
 

 

 

J a   l a t a m !  

 
 
 
 
 
 
 

 

nowym talentem! Skoczył i… piórko wyślizgnęło mu się z trąby! 

Zaczął spadać na ziemię sparaliŜowany strachem. 

 

Wtedy Tymoteusz zawołał: 

 

- To piórko wcale nie jest magiczne! Ty naprawdę umiesz latać! 

 

Dumbo w ostatniej chwili rozłoŜył uszy. MoŜe Tymoteusz mówił 

prawdę? I wówczas wydarzyło się coś niesłychanego – Dumbo wzbił 

się w górę! Unosił się coraz wyŜej i wyŜej, a po drodze nawet kręcił 

korkociągi! Publiczność nie wierzyła własnym oczom! 

 

Następnego dnia wydarzenie to trafiło na pierwsze strony 

wszystkich gazet. Dumbo zaczął ustanawiać światowe rekordy, a 

nawet wystąpił w filmie! Tak jak mu to przepowiedział Tymoteusz, 

stał się gwiazdą! 

 

Teraz juŜ Ŝadne zwierze nie waŜyło się mu dokuczać. Dumbo 

został główną atrakcją cyrku. Miał własny wóz cyrkowy, chociaŜ 

rzadko z niego korzystał, bo najczęściej fruwał w powietrzu. 

A kiedy chciał odpocząć, wpadał do swojej mamy, którą wreszcie 

uwolniono. I nigdy nie zapomniał 

o swym wiernym przyjacielu 

myszce Tymoteuszu.