background image

KORCZAK

Mija 120. rocznica urodzin Starego Doktora

Dzięki   odręcznemu   odpisowi   Marii   Falskiej   zachowała   się   "Modlitwa   wychowawcy",   którą

Korczak napisał 27 kwietnia 1920 roku. "Daj dzieciom dobrą wolę, daj wysiłkom ich pomoc, ich
trudom   błogosławieństwo.   Nie   najłatwiejszą   prowadź   ich   drogą,   ale   najpiękniejszą.   A   jako
prośby mej zadatek przyjmij jedyny mój klejnot: smutek. Smutek i pracę". Dwa lata później
ukaże się książeczka "Sam na sam z Bogiem. Modlitwy tych, którzy się nie modlą". Dedykuje ją
rodzicom. Jerzy Zawieyski przekazał relację o tym, jak Korczak zareagował, gdy kierownictwo
nowego   Naszego   Domu   nie   chciało   zbudować   kaplicy:   "Przecież   dzieci   muszą   się   modlić   -
tłumaczył mi - muszą mieć takie miejsce, gdzie się wypłaczą i wyżalą przed Bogiem 

Czytam książkę Marii Falkowskiej "Kalendarz życia, działalności i twórczości Janusza Korczaka".

Moje sprawozdanie z tej lektury to tylko jedna z wielu możliwych ścieżek przez niezwykłe życie
autora "Króla Maciusia Pierwszego", "Koszałków Opałków", "Kajtusia Czarodzieja", "Sławy"...

 

Kanarek był  Żydem

Henryk Goldszmit, znany jako Janusz Korczak, urodził się 22 lipca 1878 albo 1879 roku. Przyczyną

tej   niepewności   jest   zaniedbanie   przez   ojca   (adwokata!)   formalności   metrykalnych.   Ta
niefrasobliwość   nie   psuje   jednak   świetnego   wizerunku   rodziny   Goldszmitów.   Pochodzi   ona   z
Hrubieszowa,   gdzie   pod   koniec   XVIII   wieku   dotarło   oświecenie   żydowskie   -  Haskala.   Dziadek
Korczaka - doktor Hersz (Hirsz) Goldszmit, chirurg w Szpitalu Starozakonnych w Hrubieszowie, był
działaczem   społecznym,   rzecznikiem   szerzenia   postępu   i   oświaty   wśród   Żydów.   Także   ojciec
Korczaka   Józef   udzielał   się   w   pracy   charytatywnej.   W   1868   roku   podczas   epidemii   cholery   w
Warszawie   działał   w   "ratunkowych   komitetach".   Wrażliwość   na   krzywdę   społeczną,   poczucie
odpowiedzialności,   charakterystyczne   dla   Goldszmitów   dążenie,   aby   dawać   przykład   osobisty,
przechodziło z pokolenia na pokolenie. Młodszy brat Józefa, Jakub, w którego dorobku znalazła się
m.in.   książka   o   Staszicu,   przez   kilka   lat   wydawał   kalendarze,   aby   służyć   "poczciwej   sprawie
wzajemnego zbliżenia oraz poznania się jednej ziemi mieszkańców, oświecenia ogółu w pewnych
kwestiach Żydów i judaizmu dotyczących, a podotąd ziomkom, zwłaszcza chrześcijanom, prawie nie
znanych
".

Sięgając do wspomnień o swoim szczęśliwym dzieciństwie, Korczak przywołuje w "Pamiętniku"

słowa mamy: "Ten chłopiec nie ma ambicji. Jemu wszystko jedno, co je, jak się ubierze, czy bawi
się z dzieckiem swojej sfery, czy ze stróżkami. Nie wstydzi się bawić z małymi
". Ojciec nazywał go
"gapą i cymbałem, a w burzliwych momentach nawet idiotą i osłem"Jedna tylko babcia wierzyła w
jego gwiazdę i nazywała "filozofem". "Mieli słuszność. Po równu. Pół na pół. Babunia i papa". Kiedyś
zwierzył się babci, że ma plan przebudowy świata, że wie, co trzeba zrobić, aby nie było biednych i
głodnych dzieci. "Ni mniej, ni więcej, tylko wyrzucić wszystkie pieniądze"... Jednym z największych
przeżyć dzieciństwa stała się śmierć ukochanego kanarka. Wspomina, że kiedy chciał postawić krzyż

background image

na jego grobie,"służąca powiedziała, że nie, bo on ptak, coś bardzo niższego niż człowiek. Płakać
nawet grzech. 
(...) Ale gorsze, że syn dozorcy domu orzekł, że kanarek był Żydem. I ja. Ja też Żyd,
a on Polak, katolik. On w raju, ja natomiast, jeżeli nie będę mówił brzydkich wyrazów i będę mu
posłusznie przynosił kradziony z domu cukier - dostanę się po śmierci do czegoś, co wprawdzie
piekłem nie jest, ale tam ciemno. A ja bałem się ciemnego pokoju. Śmierć. Żyd. Piekło. Czarny,
żydowski raj
".

Już we wczesnej młodości trapią go dylematy moralne, które z czasem staną się fundamentem

najważniejszych decyzji życiowych. "Jestem nie po to, aby mnie kochali i podziwiali, ale po to,
abym   ja   działał   i   kochał.   Nie   obowiązkiem   otoczenia   pomagać   mnie,   ale   ja   mam   obowiązek
troszczenia się o świat, o człowieka
". Młody Korczak dużo czyta. Wśród ulubionych autorów jest
Kraszewski (imię bohatera jednej z powieści Kraszewskiego stanie się później jego pseudonimem) i
Mickiewicz.   Potem   przyjdzie   okres   zachwytu   dla   klasyków   greckich   i   pomysły...   zreformowania
sądownictwa. W piątej klasie rozważa myśl o napisaniu "wielkiego studium »Dziecko«". "Nie mam
jeszcze   dzieci,   a   już   je   kocham
".   Umysł   zaprzątają   myśli   o   reformach   wychowawczych.
"Zreformować   świat   -   to   znaczy   zreformować   wychowanie...".   Czytając   sławnych   pedagogów,
notuje:   "Spencer,   Pestalozzi,   Fröbel   itp.   Kiedyś   i   moje   nazwisko   znajdzie   się   w   tym   szeregu".
Wcześnie podejmuje pracę zarobkową. Udziela korepetycji, aby pomóc rodzinie podczas choroby
ojca i po jego śmierci. Wspomni w "Prawidłach życia": "Ja byłem bogaty, kiedy byłem mały, a potem
już biedny, więc znam i to, i to
".

Pisze   wiersze,   nowele,   powieści   i   sztuki   sceniczne.   Początkowo   jego   wysiłki   w   dziedzinie

literatury nie znajdują uznania. Debiutuje w 1896 r. w "Kolcach" humoreską "Węzeł gordyjski": o
domu, w którym rodziców zastąpiły mamki, niańki, bony, guwernantki i korepetytorzy.

W 1898 roku zdaje maturę i rozpoczyna studia lekarskie. Korczak łączy studia z pracą pisarską.

Pisze   artykuły   na   temat   filantropii,   miłości   rodzicielskiej,   ciągłości   pokoleń,   o   wychowaniu   i
zdrowiu, literaturze, muzyce i sztuce, upowszechnia życiorysy wielkich ludzi. O dzieciach powie, że
są   odkrytą   przez  Pestalozziego,   Fröbla   i   Spencera  "nieznaną   połową   ludzkości".  Pierwszy   sukces
przychodzi w 1899 roku. Za sztukę"Którędy" otrzymuje wyróżnienie w konkursie dramatycznym im.
Paderewskiego. W sprawozdaniu jury (m.in. I. Baliński, I. Chrzanowski, J. Karłowicz, H. Sienkiewicz)
czytamy:   "dramat   (...)   pomyślany   jest   poważnie   i   rozumnie,   przenikniony   silnym   poczuciem
moralnych   zagadnień   życia   związanych   z   jego   stroną   cielesną.  
(...)  Dopuszcza   się   też   środków
dotychczas   na  scenie   naszej  nie   praktykowanych.  Młodzi   ludzie   u   niego   rozmawiają   z  młodymi
pannami otwarcie o kwestiach najdrażliwszych
". Tekst sztuki, niestety, nie zachował się.

Pryzmat miłości

Latem 1899 roku jedzie do Szwajcarii, aby lepiej poznać działalność Pestalozziego. Interesują go

szkoły,   szpitale,   instytucje   dobroczynne,   ale   także   praktyczne   pomysły   pomocy   naukowych.   W
Bazylei ma okazję być świadkiem obrad trzeciego Kongresu Syjonistycznego.

Na łamach "Czytelni dla Wszystkich" ukazuje się w odcinkach pierwsza powieść Korczaka "Dzieci

ulicy": jak byśmy dziś powiedzieli, socjologiczna panorama Powiśla, Starego Miasta, Woli i Ochoty;
nasycony   empatią,   ale   i   humorem,   obraz   życia   warszawskich   uliczników.   Pisze   reportaż   "Nędza
Warszawy",   który   nawiązuje   do   głośnej   broszury   ks.   Kirchnera   "Walka   z   nędzą   na   Bałutach",

background image

przedmieściu  Łodzi.  Przedstawia  w nim nie tylko  fakty, lecz również swój  osobisty  stosunek do
problemu nędzy i postulaty pod adresem społeczeństwa. "Bezczyn jest wynikiem brudnego egoizmu
lub skutkiem powierzchownego rozumowania 
(...). Kto pogniewa się na tych ludzi za to, że nie są
podobni do wyśnionego ideału. 
(...) Tak, ciemni są oni, prości, rażą nas na każdym kroku: mową i
czynami, brakiem oświaty i ogłady, ale spójrzmy na nich przez pryzmat miłości 
(...), wówczas razić
przestaną
". 

Podkreśla wychowawczą rolę teatru. Domaga się"pierwiastka artystycznego" w sztuce dla dzieci.

Za najważniejszą pomoc w kształtowaniu osobowości dziecka uważa jednak książkę. Angażuje się w
działalność   bezpłatnych   czytelni,   które   powstają   z   inicjatywy   Warszawskiego   Towarzystwa
Dobroczynności.

Pole   aktywności   Korczaka   rozszerza   się   nieustannie.   Zostaje   słuchaczem   Uniwersytetu

Latającego.   Podejmuje   pracę   m.in.   na   tajnej   pensji   dla   dziewcząt,   którą   założyła   Stefania
Sempołowska.   Włącza   się   w   działalność   Warszawskiego   Towarzystwa   Higienicznego.   Nieustannie
pogłębia swoje obserwacje socjologiczne, pisząc dla "Głosu" krótkie, nowatorskie w formie reportaże
-   wstrząsające   relacje   z   życia   dzieci   pozbawionych   opieki,   przytacza   rozmowy   z   gazeciarzami,
żebrzącymi dziećmi i złodziejaszkami. w "Głosie" poruszy również, przemilczany i tolerowany przez
społeczeństwo, problem prostytucji dziecięcej. To "ohydna i jawna zbrodnia".

W 1904 r. po raz pierwszy wyjeżdża z grupą chłopców żydowskich na kolonie. Z doświadczeń

kolonijnych   zrodzą   się   nowe   techniki   wychowawcze:   samokontrola,   samoocena,   plebiscyt
życzliwości. Pragnie "wpleść bodaj jedną nitkę promienia w szare, mroczne życie" chłopców z "izb
wilgotnych   i   ciemnych,   chederów   mrocznych,   podwórzy   cuchnących   i   brudnych
".   Na   koloniach
doświadcza również smaku porażek wychowawczych. Ale "dziecko, które na kolonii nauczyło się
śmiać lub bawić z rówieśnikami, rozumieć żart i śmiało patrzeć w oczy, przyznać się do winy bez
obawy i nie drżeć, gdy usłyszy podniesiony głos  osoby  dorosłej  
(...)  to  duża duma dla  dozorcy
[wychowawcy]".   w  "Promyku"   ukazują   się  oparte  na   doświadczeniach   kolonijnych  "Mośki,   Joski   i
Srule". Po nich powstaną "Józki, Jaśki i Franki".

Mój młodszy bracie - dziecko

W 1905 roku otrzymuje dyplom lekarza i rozpoczyna pracę w Szpitalu dla Dzieci im. Bersonów i

Baumanów przy ul. Śliskiej 51. Kiedy wybucha wojna rosyjsko-japońska, zostaje wysłany na front w
Mandżurii.  Nie  ma złudzeń co do charakteru wojny.  "Raz zimowym rankiem szedłem po ulicach
Łodzi, gdy robotnicy milcząc dążyli do fabryk. To oni - ci sami - tam wytwarzają towar, tu walczą o
rynki dla niego. Toć ta wojna, jeśli już najstronniej ją sądzić - jest wojną kolonialną - o jarmarczne
budy dla łódzkich i moskiewskich perkali
". Stanisław Brzozowski pisze o Korczaku: "Na wszystkie
tony rozbrzmiewa na kartach jego utworów - skarga, przekleństwo, złorzeczenie społeczeństwu,
które przyszłość własną spycha bezlitośnie w grób, nędzę fizyczną, umysłową, kalectwo, zdziczenie
i zbrodnię
". Kilka miesięcy później przyjdzie Korczakowi zabrać głos w obronie Brzozowskiego, gdy
ten zostanie oskarżony o współpracę z ochraną.

We wrześniu 1907 roku Korczak wyjeżdża do Berlina, aby przez rok uzupełniać wiedzę medyczną.

Interesuje   się   lecznictwem   niemowląt,   zwiedza   zakłady   wychowawcze,   praktykuje   w   klinikach
dziecięcych.   W   1909   roku   przebywa   w   Paryżu.   Poznaje   "dziwne   dzieła   francuskich   klasyków-

background image

klinicystów". W tym samym roku, na podstawie donosu sugerującego, że współpracuje z PPS-Lewicą,
zostje aresztowany (razem z Ludwikiem Krzywickim), lecz niczego mu nie udowodniono. W 1910
roku wybucha ostra polemika między organem SDKPiL "Młot" a "Myślą Niepodległą" redagowaną przez
Andrzeja Niemojewskiego, rzecznika tzw. antysemityzmu postępowego. Korczak, który uważa się za
Żyda-Polaka, wzywa do porozumienia i współpracy dla wspólnego dobra.

W 1911 roku przebywa przez miesiąc w Londynie. Zwiedza szkołę i przytułek dla dzieci w Forest

Hill,   poznaje"istotę   pracy   charytatywnej".   Pobyt   w   Londynie   okazuje   się   ważny   także   z   innego
powodu. Po latach, w liście do przyjaciela napisze: "Przypominam sobie chwilę, gdy postanowiłem
nie zakładać własnego domu. Było to w parku koło Londynu. Niewolnik nie ma prawa mieć dzieci.
Żyd polski pod zaborem carskim. I zaraz odczułem to jako zabicie samego siebie. Z siłą i mocą
poprowadziłem   swoje   życie,  które   było   na  pozór   nie   uporządkowane,  samotne   i  obce.  Za  syna
wybrałem ideę służenia dziecku i jego sprawie. Na pozór straciłem
".

W  1912  roku  zostaje dyrektorem Domu  Sierot. Pełni   swoje  obowiązki   bez  wynagrodzenia.   Po

pierwszym roku pracy zapisze: "Na domu naszym nie ma żadnego napisu. Może niedługo już będzie
można dać napis: Dom  Dzieci
".  Przy pomocy Stefanii Wilczyńskiej i  aprobacie dzieci  wprowadza
nowe   techniki   wychowawcze:   praca   dla   siebie   i   innych,   samowychowywanie,   samorządność,
rozwijanie   i   kształtowanie   opinii   społecznej,   zaspokajanie   emocjonalnych   potrzeb   dziecka.
Przełamuje również początkową nieufność i niechęć sąsiadów Domu, leczy bezpłatnie ich dzieci,
zaprasza je do wspólnych zabaw. Mieszkańcy parterowych mieszkań zostają obdarowani kwiatami
(sam przygotował w tym celu 200 doniczek fuksji). Dom Sierot szybko zdobywa sobie sympatię wśród
warszawiaków.

W   roku   1914   otrzymuje   powołanie   do   wojska.   Zostaje   ordynatorem   polowego   lazaretu

dywizyjnego w Głuboczku na Ukrainie. W grudniu 1915 roku dostaje pierwszy trzydniowy urlop, który
wykorzystuje   na   pobyt   w   Kijowie,   aby   nawiązać   kontakt   z   polską   placówką   opiekuńczo-
wychowawczą. Z tarnopolskiego przytułku przygarnia zaniedbanego fizycznie i umysłowo Stefana,
pozwala   mu   uczyć   się   rzemiosła   w   warsztacie   stolarskim   na   terenie   lazaretu.   Po   demobilizacji
zatrzymuje się w Kijowie. Podejmuje pracę pediatry w straszliwie zaniedbanych przytułkach dla
dzieci ukraińskich. W czasie pobytu w Kijowie prowadzi obserwacje w przedszkolu z programem
opartym na systemie Marii Montessori.

W połowie 1918 roku wraca do Warszawy. Pisze m.in. "W słońcu" - felietony polityczne dla dzieci.

"Z uwagą czytamy teraz gazety, bo w nich są wiadomości, jak walczą i radzą ci, którzy chcą, żeby to
była już ostatnia wojna, żeby silni nie krzywdzili, żeby nie było zabitych, pokaleczonych, wdów,
sierot,   głodu,   chorób   i   łez
".   Kilka   lat   później,   w   czasie   przewrotu   majowego   (1926),   będzie
tłumaczył dzieciom w dodatkach nadzwyczajnych do gazetki Domu Sierot, co dzieje się w kraju.

Wychodzi   pierwsza   część   tetralogii"Jak   kochać   dziecko".   Korczak   zwraca   uwagę   na   wartość

twórczego "nie wiem" współczesnej wiedzy pedagogicznej. "Żadna książka, żaden lekarz nie zastąpią
własnej   czujnej   myśli,   własnego   uważnego   spostrzegania
".   Na   łamach   "Głosu   Nauczycielskiego"
(1919) porusza problem bicia dzieci w szkole. "Przez mgłę gęstą sięgając w przyszłość pytam się: ile
goryczy wypijesz ty, jak ja piję, mój nieświadomy, nieopatrzny, niedoświadczony młodszy bracie -
dziecko?
"   Uważał,   że   stosowanie   przemocy   fizycznej   wobec   dzieci   dyskwalifikuje   wychowawcę.
"Wiara w pięść zabija szacunek dla intelektu, uczucia człowieka, oślepia i rozjątrza. (...) Nie: moich
uczniów nie wolno bić rodzicom. Moich najgorszych nawet nie oddam na poniewierkę i kalectwo do

background image

Studzieńców [zakład poprawczy]". Jako biegły sądowy będzie poznawał dziecięce ofiary przemocy i
czynów lubieżnych.

Smutek i praca

Około 1918 roku rozpoczyna się szczytowy okres działalności społecznej i pisarskiej Korczaka. Jest

członkiem   wielu   organizacji   społeczno-oświatowych,   pisze,   wygłasza   odczyty,   ma   wykłady.
Otrzymuje awans do stopnia majora rezerwy. Na niepodległą Polskę spogląda z radością, ale też z
niepokojem. Synonimem pomyślnej przyszłości jest dlań postęp w pracy wychowawczej. "Dziecko
jest jutrem
". Do odchodzących wychowanków mówi: "Nic wam nie dajemy. Nie dajemy Boga, bo Go
sami odszukać musicie we własnej duszy, w samotnym wysiłku. Nie dajemy Ojczyzny, bo ją odnaleźć
musicie   własną   pracą   serca   i   myśli.   Nie   dajemy   miłości   człowieka,   bo   nie   ma   miłości   bez
przebaczenia, a przebaczać - to mozół, to trud, który każdy sam musi podjąć. Dajemy wam jedno:
tęsknotę   za   lepszym   życiem,   którego   nie   ma,   ale   kiedyś   będzie,   za   życiem   Prawdy   i
Sprawiedliwości. Może ta tęsknota zaprowadzi was do Boga, Ojczyzny i Miłości
".

Zostaje lekarzem i współorganizatorem pierwszego robotniczego zakładu wychowawczego Nasz

Dom w Pruszkowie. W czasie wojny polsko-radzieckiej (1919-1920) pracuje w szpitalu epidemicznym
w Łodzi i w Warszawie. Tam zaraża się tyfusem plamistym. Od niego zaraża się pielęgnująca go
matka i umiera. Po jej śmierci, jak wyzna u schyłku życia, chciał popełnić samobójstwo. Myśl o
matce nie opuści go nigdy. W 1928 roku zwróci się do dzieci, aby z okazji zbliżającego się Święta
Matki   napisały   "nie   o   wdzięczności   za   wszystko,   a   za   coś   jednego.   Jak   mamusia   przebaczyła   i
nauczyła, pomogła, dała coś. 
(...) Byle nie deklamacja, byle nie frazesy".

Dzięki odręcznemu odpisowi Marii Falskiej zachowała się "Modlitwa wychowawcy", którą Korczak

napisał 27 kwietnia 1920 roku. "Daj dzieciom dobrą wolę, daj wysiłkom ich pomoc, ich trudom
błogosławieństwo.   Nie   najłatwiejszą   prowadź   ich   drogą,   ale   najpiękniejszą.   A   jako   prośby   mej
zadatek   przyjmij   jedyny   mój   klejnot:   smutek.   Smutek   i   pracę
".   Dwa   lata   później   ukaże   się
książeczka "Sam na sam z Bogiem. Modlitwy tych, którzy się nie modlą". Dedykuje ją rodzicom. Jerzy
Zawieyski przekazał relację o reakcji Korczaka, gdy kierownictwo nowego Naszego Domu nie chciało
zbudować kaplicy: "Przecież dzieci muszą się modlić - tłumaczył mi - muszą mieć takie miejsce,
gdzie się wypłaczą i wyżalą przed Bogiem
".

Na   Walnym   Zgromadzeniu  Członków   Stowarzyszenia   "Nasz   Dom",   Korczak   mówi:  "Wychowanie

współczesne   przenika   zasada,   że   wychowawca   odpowiada   przed   społeczeństwem   za   dzieci.
Pragniemy   oprzeć   wychowanie   na   zasadach,  gdzie   wychowawca   odpowiadałby  przed  dziećmi  za
społeczeństwo
". 

Prawo   dziecka   do   szacunku   zawiera   Korczakowską   deklarację   praw   dziecka.   Wedle   Korczaka

Deklaracja   Genewska   (1923)"jest   perswazją,   nie   żądaniem,   apelem   do   dobrej   woli,   prośbą   o
życzliwość
".   On   zaś   nie   prosi,   ale   żąda   dla   "ludu   dziecięcego,   narodu   małorosłego,   klasy
pańszczyźnianej
", sprawiedliwego przydziału dziedzictwa, które mu się należy. "Szacunku, jeśli nie
pokory, dla białego, jasnego, niepokalanego, świętego dziecięctwa
". Na Korczakowskiej deklaracji
praw   dziecka   został   oparty   Regulamin   Domu   Sierot.   "Dzieci   winne   są   posłuszeństwo   prawom
obowiązującym, nie osobom personelu. Personel winien te prawa znać i stosować się do nich
".

background image

Program,   treść   i   metody   nauczania   muszą   odpowiadać   zainteresowaniom   i   możliwościom

psychofizycznym   uczniów.   Korczak   opracowuje   projekt   szkoły   dla   dzieci   niedorozwiniętych.
Opierając   się   na   "Historii   świata"   Wellsa   i   "Historii   Żydów"   Majera   Bałabana,   pisze   w   "Perle
cierpienia" o losie dziecka w dziejach ludzkości. Wiele doświadczeń złożyło się na to, że w kulturze
żydowskiej   opieka   nad   sierotą   jest   uznawana   za   najszlachetniejszy   wyraz   miłosierdzia.   "Jeżeli
dziecko jest skarbem najdroższym społeczeństwa, to klejnotem w tym skarbie jest sierota
". 

Są chwile, gdy zwycięża rozczarowanie i poczucie bezsilności. "Tyle jadu, żarcia się wzajemnego i

nadąsań. I nie dziw, że w warunkach obecnych rozpasała się złość i złośliwość - uciekałem od myśli
w pracę, w strzyżenie, mycie głów, obcinanie paznokci - znajdowałem wytchnienie. Teraz i to nie
(...).  Patrzę   od   szeregu   lat   na   dzieci   wrażliwe,   ich   bezradność   i   cichy   smutek   -   i   na   czelne
panoszenie się drapieżników
" (fragment listu do przyjaciela).

16 lipca 1926 roku zostaje odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

W recenzji "Bankructwa Małego Dżeka" Maria Dąbrowska nazywa Korczaka "polskim Amicisem".

Recenzenci   będą   zarzucać   mu   egzaltację,   nadmierny   patos,   przesadę,   wyostrzanie   podziału   na
dzieci i dorosłych, dostrzegając jednocześnie autentyzm przekonań. "Utwory Korczaka to surowe w
swej   bezkształtności   bryły,   w   których   lśni   blask   drogocennego   kruszcu,   głębokiej   inteligencji   i
żarliwego serca
" (Stanisław Furmanik). Po premierze "Senatu szaleńców" Antoni Słonimski napisze w
"Wiadomościach Literackich": "Korczak chce w dwugodzinnej gadaninie załatwić wszystkie sprawy
tego   świata.   Pełno   tam   jakiegoś   boga,   nie   wiadomo,   chrześcijańskiego,   pogańskiego   czy
żydowskiego. Wojna, eugenika, cywilizacja, nauka, sprawy społeczne - wszystko jest wywalone na
scenę, a na dobrą sprawę nie wiemy, jaki jest stosunek autora nie tylko do jednego choćby z tych
zagadnień, ale nawet do głównego bohatera
". 

Stary Doktor

W   grudniu   1934   rozpoczyna   się   cykl   audycji   radiowych   Starego   Doktora.   Cieszą   się   wielką

popularnością.   Obok   pogadanek   Stary   Doktor   przeprowadza   transmisje   radiowe   ze   szpitala
dziecięcego, z kolonii letniej w Małkini w 1935 roku. Dzieci zasypują Korczaka listami. "Radio - kino
-   pomoc   w   nauce   szkolnej   to   pełne   rozwiązanie   tragicznego   zagadnienia   beznadziejnie
dogorywającej szkoły. Dalsza perspektywa: - telewizja. Spełnione sny Pestalozziego - każda matka
w zaciszu domu i chaty, każda »Gertruda« uczyć, kształcić może własne dzieci
".

W   polityce   państwowej   pojawiają   się   oznaki   tendencji   faszystowskich.   Maria   Grzegorzewska

zostaje odwołana ze stanowiska dyrektorki Państwowego Instytutu Nauczycielskiego za "działalność
rozkładową". Po odwołaniu Grzegorzewskiej z PIN odchodzą m.in. Korczak, Elzenberg, Suchodolski,
Zawieyski. "Płomyk" donosi o końcu radiowych pogadanek ("Gadaninek") Starego Doktora. Zachował
się maszynopis tekstu ostatniej audycji: "Dziś Stary Doktor mówi do Was po raz ostatni na falach
radiowych. Z pewnością zapytacie: dlaczego? Bo stary, sterany i bo serce od czasu do czasu robi:
puk... puk. Trochę szybciej i trochę mocniej niż wczoraj, przed miesiącem, przed rokiem... A pracy
dużo, bardzo dużo
". Aleksander Hertz wspomina: "Głęboko utrwaliła się w mej pamięci pogadanka
pt. »Chcę siusiu«. Była ona czymś wstrząsającym. Mówiła o jednym z wielkich kłopotów małego
dziecka i o tym zupełnym niezrozumieniu tego kłopotu ze strony dorosłych. Mam wrażenie, że była
to   ostatnia   z   pogadanek   Starego   Doktora.   Temat   wywołał   takie   zgorszenie,   taką   reakcję,   że

background image

kierownictwo Polskiego Radia musiało ustąpić, zwłaszcza że od początku pogadanki Starego Doktora
miały zaciętych przeciwników głoszących, że zmowa żydowska w Polskim Radiu miała przez Starego
Doktora deprawować dzieci polskie. Doktor miał w Polskim Radiu obrońców i możnych protektorów.
Biła pięścią w stół Halina Sosnowska, wicedyrektor  programowy  Polskiego  Radia: »Dopóki ja tu
jestem - wołała - jemu nic złego stać się nie może«. Wtórowała jej druga mądra kobieta, Emilia
Grocholska.   Ale   pani  Halina   i  pani  Emilia   przegrały.   I   przegrał   Stary   Doktor.   W   rzeczywistości
przegrało Polskie Radio i przegrali jego słuchacze
".

Korczak   wróci   do   radia  w   1938   roku.  W   jednej  z  pogadanek   poruszy  problem  samotności,  w

rozmowie z dziewczynką przejętą własną samotnością, powie: "Taak. I nie ma na to sposobu. (...)
Trzeba się z nią zmierzyć. (...) Samotność można roztrwonić, sponiewierać, zaflejtuszyć. Ale można
ją też ujarzmić, sprzymierzyć się z nią. Oswojona, posłuszna, wysoko niesie, daje hart i siłę
".

Twarde tu prawdy Mojżesza i łagodne Jezusa

W   1925   roku   Korczak   podpisał   Apel   do   Żydowskiej   Inteligencji   Zawodowej   w   Polsce   o

przeznaczenie   jednodniowego   zarobku   na   rzecz   "wykupienia   ziemi   palestyńskiej   na   własność
wieczystą   i   niezbywalną   narodu   żydowskiego
".   Odmawia   jednak   udziału   w   działalności
propagandowej. "Jestem człowiekiem samotnej drogi, indywidualnych decyzji i czynów". 

"Gdyby   los   zdarzył,   że   przyjechałbym   do   Palestyny,   to   nie   do  ludzi,   a  do   tych  myśli,   które

zrodziłyby się we mnie tam. - Co mi powie góra Synaj, co Jordan, co uniwersytet, co jaskinia
Machabeusza,   Tyberiada,   potem   dopiero   może   Purym   w   Tel-Awiwie,   Pardesy.   I   jak   w   tym
oświetleniu przeżywałbym 2000 lat historii Europy, Polski i tułaczki Żydów
". W 1934 roku wyjeżdża
do Palestyny na trzy tygodnie. Pracuje w kibucu Ejn Harod. Wstaje o 4 rano, aby dyżurować w
kuchni.   Prowadzi   obserwacje   w   szkole,   przedszkolu   i   żłobku.  Wracając,   pisze   na   statku   list   do
redakcji   "Dawar   Mibifnim".   "Niepokalane   są   Wasze   wysiłki,   dążenia,   a   troska,   zmartwienia   i
nieporządek są ludzkie. Uczciwy jest wasz »klasztor«, prawdziwe Wasze bohaterstwo, nie wykracza
poza ludzkie możliwości, nie unosi się ku świętości. »My« to więcej niż »Ja«
".

Na XIX Kongresie Agencji Żydowskiej, która reprezentuje ruch pozasyjonistyczny, zostaje wybrany

na zastępcę członka Rady. Leon Chajn w książce "Wolnomularstwo II Rzeczypospolitej" pisze, że
Korczak wstąpił wówczas do loży wolnomularskiej.

W lipcu 1936  po raz drugi jedzie do Palestyny. Zwiedza kibuce, nawiązuje nowe znajomości.

Zbiera materiały do książki "Dzieci Biblii". Podąża śladami Chrystusa. "Twarde tu prawdy Mojżesza i
łagodne Jezusa
". Projektuje poemat - pisany "wspólnymi siłami poetów, pisarzy, starców i dzieci" - o
trzecim powrocie Izraela do swej ziemi, który byłby dalszym ciągiem Starego i Nowego Testamentu.
Po powrocie do Polski pisze artykuły o istocie spółdzielczości i myśleniu w kategoriach interesu
społecznego. Na prośbę przyjaciół w Palestynie tworzy program seminarium dla wychowawców na
wsi. Rozwija współpracę z czasopismami żydowskimi.

W 1937 roku otrzymuje Złoty Wawrzyn Polskiej Akademii Literatury. 

background image

Rozważa myśl o przeniesieniu się do Palestyny. "Niestety, będąc w Polsce nie wierzę, bym mógł

przydać się na coś, a żyć wygodnie nie potrafię. Wstydzę się, że mam coś jeść, gdy wiem, że dzieci
są głodne, i brzydzę się, gdy uśmiechnę się, gdy tyle udręczonych młodych twarzy. 
(...) Łudzę się
może,  że   raźniej   mi  będzie  właśnie   z  Palestyny   wezwać   o   sprawiedliwość
".  Ostatecznie  jednak
rezygnuje z wyjazdu.

Po wydaniu w 1938 roku książki o Pasteurze powie: "»Upartego chłopca« napisałem właśnie teraz

- w czasach, kiedy szał hitlerowski szerzy się wokoło. Pisałem po to, by dzieci teraz dorastające
wiedziały, że są także na świecie inni ludzie, którzy poświęcili i poświęcają życie 
(...) nie na to, by
unicestwić człowieka, lecz by wyzwolić go, żeby wzbogacić i uszlachetnić istotę ludzką
". Podczas
konferencji "O nową ideę w wychowaniu młodzieży" pyta: "Czyż nie ma możności ugaszenia pożaru
światowego? Jakże nieszczęśliwą jest młodzież niemiecka i włoska w ustrojach totalitarnych!
" Za
jeden  z najważniejszych tekstów,  które  powstały  w  tym czasie,  uważa  "Szmues  mit Madrichim"
("Rozmowa z wychowawcami") - 18 aforyzmów odzwierciedlających jego olbrzymie doświadczenie
pedagogiczne.   Z   tego   okresu   pochodzi   też   nie   datowana   notatka   o   chłopcu-sierocie,   który   po
tragicznych   przejściach   trafił   do   Domu   Sierot.   Kiedy   dziecko   zasnęło,"ujrzałem   dokoła   jego
umęczonej, ośmioletniej głowiny - jasną obwódkę - glorię - aureolę. Drugi raz mi to się zdarza
dopiero
".

Zachował   się   opis   mieszkania   Korczaka   w  tym   czasie.   Zerubawel   Gilead   podaje:   "Do   małego

domku na ulicy Złotej 8 wchodzi się po drewnianych schodach. Drzwi otwiera, jak zwykle, siostra
Doktora 
(...). W pokoju Korczaka proste biurko, stara sofka z drzewa i szafa pełna książek. Jeden
jedyny obraz na ścianie - obraz matki. Między innymi przedmiotami na stole widać zawsze otwartą
Biblię z uwagami na marginesach
".

Gdzie by nie chcieli nawet rodzice...

W  1939  roku  w czerwcu wychodzi  "Religia  dziecka"  -  pierwsza  część powieści  "palestyńskiej".

Rozpoczynają się wakacje. "Ostatnie dwa miesiące żyłem poza przestrzenią i czasem. Postanowiłem
odświeżyć   się.   Słone   kąpiele   w   Druskiennikach   i   miesiąc   na   kolonii   w   roli   młodego   (znów)
wychowawcy
".   W   sierpniu   planuje   trzecią   podróż   do   Palestyny,   aby   napisać   drugą   część"Religii
dziecka ". "W poszukiwaniu słowa prostego i - »magicznego« postanowiłem - czy zdążę? - wyruszyć
po raz trzeci na pielgrzymkę
".

Wybucha jednak wojna. Korczak z grupą starszych wychowanków dyżuruje na dachu domu, aby

gasić bomby zapalające. Dzieli się zapasami Domu Sierot z Naszym Domem, wspiera chrześcijańskie
sierocińce opuszczone przez personel. Po wkroczeniu Niemców nie stosuje się do rozkazu Franka,
aby   założyć  opaskę  z  gwiazdą  syjońską.   "Ja   nie   mam  nic  przeciwko   temu  pięknemu  godłu,  ale
przecież intencją tych, którzy każą Żydom nosić opaskę na rękawie, jest poniżenie, pohańbienie
zarówno tego znaku, jak i tych, którzy go noszą
". 

Pisze odezwę"Do Obywateli Chrześcijan!" i odezwę"Do Żydów!" W obu prosi o pomoc dla dzieci.

"Podli, jeśli zaprzemy się, nędzni, jeśli odwrócimy się, brudni, jeśli zapaskudzimy ją - tradycję 2000
lat. Godność zachować w niewoli!
". Udaje mu się zorganizować kolonię letnią (!) dla 300 dzieci w
Gocławku. "Gocławek stał się legendą. Ani jednego wykroczenia w ciągu trzech miesięcy, ani razu z
ust sąsiadów: judy - żydy
" - zapisze. 

background image

2 października 1940 szef dystryktu warszawskiego Fischer podpisuje zarządzenie o utworzeniu

getta w Warszawie. Korczak podejmuje starania o pozostawienie dzieci w ich Domu. Bezskutecznie.
Został aresztowany za brak opaski, gdy zgłosił się po odbiór wozu kartofli zarekwirowanego podczas
przesiedlenia. W połowie grudnia wychodzi z aresztu za kaucją. "Istnieją dwie wersje zwolnienia
Korczaka. Pierwsza - że kaucję wpłacili b. wychowankowie jeszcze przed wyrokiem; druga - że
uczynili to Dawid Szternfeld i Abraham Gancwajch (będący na usługach gestapo) na prośbę Adama
Czerniakowa  
[prezesa Rady  Żydowskiej w  getcie warszawskim],  który im obiecał wynagrodzenie
pieniężne. Obaj podobno odmówili przyjęcia jakiejkolwiek zapłaty
" (Maria Falkowska).

Każdą propozycję pozostawienia dzieci i przejścia na tzw. stronę aryjską odrzuca z oburzeniem.

Stara   się   podtrzymać   tradycję   Domu   i   urządza   wieczór   sederowy.   Odbywają   się   tam   również
nabożeństwa świąteczne. 21 października 1941 r. wychodzi zarządzenie o zacieśnieniu granic getta.
Dom Sierot zostaje przeniesiony na ul. Sienną 16. Rozpoczyna się najtragiczniejszy okres walki o
przetrwanie. Korczak stara się za wszelką cenę osłonić dzieci przed grozą getta. Organizuje koncerty
i występy artystyczne, próbuje utrzymać ciągłość nauczania podstawowego. Poruszony beznadziejną
sytuacją 500 dzieci w Głównym Domu Schronienia dla Sierot na ul. Dzielnej 39, zgłasza się tam
ochotniczo   do   pracy   i   podejmuje   walkę   ze   zdemoralizowanym   personelem.   Opiekuje   się   teraz
dwoma domami. Jednocześnie udziela pomocy innym internatom, ratuje "dzieci ulicy".

Od stycznia 1940 roku, z przerwami, pisze "Pamiętnik". Wstrząsający dokument autobiograficzny,

świadectwo czasu, splot wspomnień i zamierzeń literackich, wreszcie kronika Zagłady: "I nie ma we
mnie zdrowego kawałka. Zrosty, bóle przepukliny, blizna, rozłażę się, skwierczę, pracuję, żyję
".

18 lipca 1942 wychowankowie Domu Sierot wystawiają "Pocztę" Rabindranatha Tagore. 22 lipca,

akurat   w   dniu   urodzin   Korczaka,   rozpoczęła   się   likwidacja   getta.   Korczak   jest   trzykrotnie
zatrzymywany   w   łapankach,   brany   na   "wóz   śmierci"   i   zwalniany   przez   żandarmów.   6   sierpnia
Korczak, Wilczyńska, współpracownicy i dwustu wychowanków zostają wyprowadzeni z Domu na
Umschlagplatz i stamtąd wysłani do Treblinki.

W "Pieśni o zamordowanym żydowskim narodzie" Icchaka Kacenelsona (przeł. Jerzy Ficowski) jest

taki fragment: "Odeszli razem, jak Janusz Korczak i jak Wilczyńska, strzegąc swych dzieci, / Gdzie
by nie chcieli nawet rodzice... Sterta papierów została po nich
". Kacenelson miał rację. "Sterta
papierów"   naprawdę   ocalała.   W   1988   roku   anonimowy   ofiarodawca   z   Warszawy   przekazał
Stowarzyszeniu Korczakowskiemu w Izraelu zbiór nieznanych archiwaliów z ostatniego okresu życia
Korczaka - bezcennej wartości suplement do jego spuścizny, który następnie ukazał się w formie
książki - pod redakcją Aleksandra Lewina - "Janusz Korczak w getcie. Nowe źródła". 

Pedagogika korczakowska jest pedagogiką absolutnego poświęcenia. "Gdzie by nie chcieli nawet

rodzice... " Płomień tej odpowiedzialności-poświęcenia jest obecny w filozofii Emmanuela Lévinasa.
Obaj, Korczak i Lévinas, choć w różny sposób, czerpali ze źródeł dobroci - mądrości żydowskiej. Dziś
Korczak (i także Lévinas) jest źródłem dobroci i mądrości.