background image
background image

Dzieło  o 

Składzie  Apostolskim 

1  t.  d.  przez  ks.  Włady­

sława  Knapióskiego,  przeczytałem  i  nie 

znalazłem  w  niem  nic 

przeciwnego wierze ów. 

i dobrym obyczajom.

Warszawa d. 4 grudnia 18 69 r.

Ks. Ł Ruszklewicz.

Cenzor dzieł treści relig.

N. 3107.

4 P P R O B A T D B .

VarBaviae 

dic 2 7 Novembrie (9 Decerobris) 18 69 a. 

Praeees Consist. Glie Vareavieneifl.

Praelatus Metropolitarnie,

St. Zwoliński.

(L. S.) 

Secretaruie,

Ig. Dudrewicz.

ĄosBn.łieHO Uenaypoio 

r. BapiuaBa 2 JlHBapfl 1870 r,.

background image

WIELMOŻNEMU XIĘDZU 

WOJCIECHOWI

PROBOSZCZOWI W 

K0I5PINIE,

STRYJOWI I RZECZYWISTEMU DOBRODZIEJOWI MOJEMU

pierwociny pracy na poln piśmiennictwa kościelnego

SKŁADAM

x.

 ir. 

k

.

background image

SPIS ROZDZIAŁÓW.

itr.

Wstęp................................................................................. 1

ROZDZIAŁ I. Źródła, z których B*ię można dowiedzieć

o początku Składu..................................... 10

ROZDZIAŁ II. O wiedzy i wiedząoyoh (Gnozie i Gno-

Btykach) w pierwszych czasach Chrzeóoianizmu . 

19

ROZDZIAŁ III. Świadectwa pozytywne o Składzie. Arty­

kuł I. świadectwa ze 4. Ireneusza 

#

) . • • 52 

Artykuł II. Świadectwa z Tertuliana . . • 67 

ROZDZIAŁ IV» Nauczanie i wydawanie Składu jako obrząd

porządku chrzestnego.................................................. 8 6

ROZDZIAŁ V. Różne formy Składu Apostolskiego . 

. 1 1 3

ROZDZIAŁ VI. Historja Składu według Atan. Coąuerel

(Syna) .........................................................................

145

•)  Ten  tytuł  przez  omyłkę  druku  wypuszczony  w  tekście, 

winien  stać  na  str.  52  po  szóstym  wierszu  od  góry,  a  przed  ustępem 
taczynającym się od sło'w: „Że Credo nie jest

44

 i t. d.

background image

OMYŁKI ZNACZNXĘJ$ZE.

etr. wiersz 

zamiast 

czytaj

S od góry r. b. 

r. z«

129 

10 od dołu 

Maciej 

Mateusz.

148 

6 i 7 od góry Składu, jak jeet Siadu rzymskiego, jak

u  Rufina  rzymskie-  jeet  u  Rufina,  zga­

go, zgodna jeet dza eię

background image

Powodem  do  iiiuiej^ZL-j  pracy  była  mi  ksią­

żka  p.  t.  Histoire 

du 

Credo,  przez  Atanazego  Co- 

tpierc*l’a  syna,  w  Paryżu  wydana  r.  b.,  która  przez 

szczególniejszy  jakiś  wzgląd,  dostała  się  publikacji 
p.  n.  „Biblioteka  filozofji  współczesnej,“  czyli  po­
zytywnej, antircligijncj.

P.  Atanazy  uwziął  się  na  to,  aby  wykazać 

swym  współwyznawcom,  kalwinistom,  że  są  nie­
dorzeczni,  obstając  uporczywie  za  Składem 

stolskim,,  czyli  Credo.  Dowodzi  iin:  że  nie  tylko 

nie  należy  zobowiązywać  do  odmawiania  Credo 
w  liturgji  i  przy  promocji  na  pasterstwo,  ale 

owszem,  należy  je  odrzucić,—potępić  nawet.  Po­
dobno  kiedyś  był  on  przez  swoją  zwierzchność  tur- 
bowany,  za  odrzucanie  Składu;  więc  w  niniejszej 

swej  książce,  aby  wykazać  niesłuszność  wyroku 
konsystorskiego, obala Skład.

Skład Apoet.

1

background image

Gdyby  niczego  więcej  nic  dowodził  nsd  to, 

iż  Credo  winno  być  usunięte  z  liturgji  protestanc­
kiej,  miałby  najzupełniejszą  rację  ze  stanowiska 

swego.  Protestanci  bowiem,  odrzuciwszy  powagę 

nauczycielską  Kościoła,  odrzuciwszy  tradycję,  po­
stępują  wcale  nielogicznie,  gdy  starają  się  o  wpro­
wadzenie  pewnych  formuł  wiary  (confes6io),  gdy 
ogłaszają  jakąkolwiek  naukę;  «a  więc  i  konsystorz 

reformowany  nie  miał  najmniejszego  prawa  żąda»

1

 

od p. Atanazego, aby ten odmawiał 

a tem

mniej  może  zmuszać  go  do  tego  aktu,  przez  ja­

kieś  wykluczenie  z  grona  współwyznawców.  Choć­
by  pan  Atanazy  przeszedł  na  żydowską  wiarę, 
owszem  choćby  się  ogłosił  jawnie  niedowiarkiem, 
to według zasady protestanckiej, nie ma być karany.

Oprócz  jednak  osobistego  interesu,  p.  Ata­

nazy  chce  rozsiewać  propagandę,  bo  chce  nakło­
nić  swych  współwyznawców  do  odrzucenia,  a  na­

wet  potępienia  Składu  apostolskiego,  o  którym  so­
bie z góry powiedział, że nie jest apostolskim.

Lecz  na  tein  polu  najmniejszej  racji  nic  nut. 

Potępiać  Credo,  piorunować  n  a  tych,  którzy  go  od­
mawiają,  weń  wierzą,  znaczy  to  samo,  co  wyko­
nywać  władzę  nauczycielską;  a  ta  przecież  znie­
siona przez protestantyzm!

Namawiać  do  potępienia  i  odrzucania  składu, 

to  znaczy  być  nietolerantem,  być  przeciwnym  du­
chowi  ehrystjiinizmu  nowożytnego,  wiedzy  dzisiej­
szej. a po staremu 

Gnozy

.

background image

Jeżeli  |>.  Atanazemu  wolno  w  nic  nie  wierzyć, 

że  inu  się  tak  podoba,  to  niechże  jego  koledze, 
lub  każdemu  innemu  wolno  będzie  wierzyć  nic 

tylko  w  Skład  apostolski,  ale  i  w  to  wszystko,  co 

mu się podoba nad Skład apostolski.

Jeżeli  p.  Atanazemu  wolno  ogłaszać  równość 

wszystkich  wiar,  czyli  indyfferentyzm  religijny,  to 

niechże  komu  innemu  wolno  będzie  wierzyć  in 

unam  sanctam  Catholicam  Ecclesiam,  i  w  to,  że  extra 

Ecclesiam  non  est  salus.  Kiedy  równość,  to  niechże 

będzie zupełna równość!

A  jako  tu  wcale  nielogicznym  się  pokazał 

p.  Atanazy,  tak  na  polu  historyczncm  jeszcze  go* 

rzej.  Chwali  się,  że  metodę  pozytywną,  on  do­

piero  do  teologji  zastosowuje,  wraz  ze  swym  mi­

strzem Michałem Nicolas’cin. (1).

Jeżeli  przez  metodę  pozytywną  należy  rozu­

mieć  badanie  krytyczne;  t.  j.,  jeżeli  tcologja  nie 

tylko  ma  przedstawiać  definicje  kościelne  dogma­
tów,  ale  docierać  do  samego  źródła  wiary,—je* 
żeli  ina  wykazać,  że  dana  prawda,  tak  lub  owak 
była  objawiona,  że  takie  było  jej  znaczenie  od 

Objawiciela  nadane,  że  w  takicm  znaczeniu  była 
pojmowana  przez  pierwsze  wieki,—to  metoda  taka, 

już  jest  dawno  znana.  Nie  Dawid  wprawdzie,  ale 

szeroko według niej pisa! ś. p. Dionizy Petau (Pc- 

1

1867.

(1) Ten napisał: Le Symbdes A/iółres. Paris

background image

4

tavius) S. J., w dziele p. t. 

przed laty więej niż 200.

A  więc  próżno  się  chwalicie  panowie  pozy­

tywiści!

Nadto  czytelnik  będzie  się  mógł  przekonać, 

że  metoda  pozytywna  niefortunnie  zastosowaną  zo 
stała  do  historji  Składu,  bo  liistorję  pofałszowali 

ci panowie.

Powiedział  ktoś  o  Ewangielika-h,  że  iin  siu* 

ży nazwa 

Eoangelici w takicin samem znaczeniu,

w jakiem przyznawano tytuły rzymskim wodzom: 

Africanus, 

Nuinantimm, 

Ass, Dacicm, t. j. że

zburzył Afrykę, Numaucję, Azję, Dację t. p. To 
samo można powiedzieć o dzisiejszych 
pozytywistach; gdyż oni burzą zasady zdrowej kry­

tyki, zdrowego pozytywizmu, a plotą baśnie naj- 
niekrytyczniejsze, kierują się przesądami liajzusta- 

rzalszemi.

Zdrou

r

y pozytywizm 

nic o byle czcin,

ale o prawdzie; a teraźniejszy' pozytywizm nic wię­
cej nie zna, nad przeczenie. Gadaj mu, dowodź 

jak najdobitniej, on bodzie ciągle powtarzał: 

nie,

— 

że on mądrzejszy i t. p. Tu przytoczę próbkę 
z p. Atanazego (Hist. du Credo str. 121). Twier­

dzi on, że:

„Zanim 

Credo 

łacińskie czyli katolickie (tak) 

przyjęło się na Zachodzie, już Kościół grecki da­
wno kilka swoich składów wmry ogłosił, ale nigdy 
nie przyjął katolickiego (apostolskiego).“

background image

Każdy zdrowo sądzący powie: 

Wszak ten,

a  nie  inny  Skład  był  osnową  Składu  Nicejskiego 
(w  r.  325)  i  Konstantynopolitańskiego  (r.  381). 
Ten  ostatni  skład,  będący  rozszerzeniem  apostol­

skiego,  odmawia  się  u  nas  we  mszy  św.,  ten  sam 
też  (bez  wyrazu  Filioque),  jest  w  liturgji  wscho­
dniej.  Apostolski  więc  Skład  nie  odmawia  się  we 
mszy  św.,  ani  u  nas,  ani  w  Kościele  wschodnim. 
Lecz  p.  Atanazemu  pomipszało  się  w  głowie,  iż 

SI,lud  wiary  we  mszy  św.  odmawiany,  mięs/a  ze 

Składem  Apostolskim,  i  wniosku  nie  umie  zdro­

wego wyprowadzić.

Niektórzy  też  członkowie  Kościoła  wschodnie­

go  chcieli  sprostować  jego  sąd;  pokazali  mu  swoją 

liturgję  (sam  to  mówi),  gdzie  był  ten  sam  Skład, 

jaki  łacinnicy  odmawiają,  aby  go  przekonać,  że 

Kościół  Wschodni,  co  do  Składu,  nic  różni  się  od 

Zachodniego.  Dowód  oczywisty;  ale  to  dla  zdro­

wego  krytyka,  dla  prawdziwego  pozytywisty.  Cóż 

na to p. Atanazy?

Nie!  i  kwita.  Właśnie  (mówi  dulcj;  str.  122) 

egzemplarz  liturgji  pokazany  mi  dowiódł  aż  nadto 

tego,  coin  twierdził  (t.  j.,  że  Kościół  wseho  Ini  ni­

gdy  zachodniego  Składu,  nb.  apostolskiego,  nie 
przyjmował);  Credo  mi  pokazane,  zawiera  Skład 
znany 

pod 

imieniem 

niccjsko-konstantynopolitań- 

skiego.  Różnice  pomiędzy  nim,  a  Składem  kato­
lickim, są wielkie i bardzo ważne.

1 jakie to różnice?

background image

6

Pierwsza (słuchajcie) jest, że tamten Skład 

zaczyna się od słów: 

Wierzymy, 

gdy tymczasem

katolicki zaczyna się od Wierzę  (Credo) i t. d.

On porównywał Skład apostolski z nicejskim, 

a więc pomieszało mu się. Zresztą,, gdyby nie 

był uprzedzonym, to i z tego porównania przyjść 
do wniosku, że oba Składy były pierwotnie jednym* 

Cóż o takiej logice powiedzieć? Później po­

każę inną jeszcze próbkę tejże logiki pozytywnej. 

Tymczasem zaś dla lepszego rzeczy zrozumienia, 
kładę tu obadwa wspoinnione Składy wiary:

Skład apostolski.

Wierzę w Bo- 

ga  Ojca  wsze­

chmogącego, 
Stworzyciela 

nieba  i  ziemi; 

i w Jezusa Chry­
stusa  SynaJego 

jedynego,  Pana 

naszego, 

który 

się począł z Du­

cha  świętego  , 
narodził  się  z 
Marji  Panny,  u- 
męczon pod

Tenże  Skład  pomnożony  na 

Soborze  nicejskim,  a  potem  na 
Soborze  konstantynopolitańskim, 
i  dla  tego  zwany  nicejsko-kon- 

stantynopolitańskim,  lub  kon­
stantynopolitańskim
 .

Wierzę  w  jednego  Boga  Ojca 

wszechmogącego,  twórcę  nieba 
i  ziemi,  widomych  i  niewido­
mych  (istot),  i  w  jednego  Pana 

Jezusa  Chrystusa,  Syna  Boga 
Jcdnorodzoncgo,  i  z  Ojca  uro­

dzonego 

przed 

wszystkiemi 

wieki,  Boga  z  Boga,  światłość 
z  światłości,  Boga  prawdziwe­

go  z  Boga  prawdziwego,  zro­
dzonego, 

nie 

uczynionego, 

W6półistotnego  z  Ojeem,  przez 
którego 

wszystko 

uczyniono 

jest, który dla nas ludzi i dla

background image

7

1’ontskim  Piła­

tem  ,  ukrzyżo- 
wan  umarł  i  po- 

grzebion;  zstą­
pił  do  piekieł, 

trzeciego 

dnia 

zmar  t  wy  ch- 
wstał;  wstąpił  na 
niebiosa,  siedzi 
na  prawicy  Bo­

ga  Ojea  wszeeli- 
tnocego.  Ztam- 
tąd  przyjdziesą- 
dzić żywych i u- 

marłyeJi.  Wie­
rzę  w  Ducha 

świętego; wswię- 

ty  Kościół  po­

wszechny, 

świętych  obco­
wanie, grze-

naszego  zbawienia  zstąpił  z  nie­

bios  i  wcielił  się  z  Ducha  'św. 

MarjiDziewicy i człowiekiem

stał  się.  Ukrzyżowany  też  (był) 

za  nas  pod  Poncjuszom  Piła­
tem,  umęczony  i  został  po­
grzebany. 

zmartwychwstał 

dnia  trzeciego,  według  Pism 
(SS.),  i  wstąpił  do  nieba,  sie­

dzi  po  prawicy  Ojca.  I  znów 
ma  przyjść  z  chwałą,  sądzić 

żywych  i  umarłych,  którego 
królestwu nic będzie końca.
I  w  Ducha  świętego,  Pana 

i  Ożywiającego,  który  od  Oj­
ca  (i  Syna)  pochodzi,  któ­

ry  wespół  z  Ojcc/n  i  Synem 
odbiera  cześć  i  chwałę,  któ­
ry mówił przez proroków.

I  w  jeden  święty,  powszechny 
i  apostolski  Kościół.  Wyzna­

ję,  (iż  jest)  jeden  chrzest  na 

odpuszczenie  grzechów,  i  ocze­
kuję  zmartwychwstania  i  ży­
wota 

przyszłym 

wieku. 

Amen.

chów 

odpusz­

czenie, 

ciała 

z  m  a  rt  wy  ch­

wytanie,  i  żywot 
wieczny. Amen.

Wywodów  historycznych  p.  Atanazego  przed­

stawiać  teraz  nic  będę,  ani  będę  icli  zbijał.  Dosyć 
będzie,  gdy  owoc  swoich  poszukiwań  tu  przedło­

żę,  nie  z  żadnych  clukubratji,  ale  wprost  ze  źródeł. 
Przedstawiwszy  prawdziwą  historję,  na  końcu  po­
dam dopiero rezultat, do jakiego według metody

background image

8

niby  pozytywnej  przyszedł  p.  Atanazy  badając  po­
czątek Składu.

Przyznaję,  że  z  początku,  biorąc  się  do  tej 

pracy,  byłem  tego  zdania,że  Skład  wiary,  zwany 
apostolskim,  chociaż  jest  bardzo  stary,  jednakże 
nie  był  ułożony  wcale  od  apostołów.  Zbadawszy 
zaś  rzecz  tę  dokładnie,  przyszedłem  do  przekona­
nia,
  iż  nie  był  przez  nikogo  po  śmierci  Apostołów 
wprowadzonym;  skoro  zaś  nie  ma  śladu,  aby  go 
kto  wprowadził,  ale  owszem  po  śmierci  Apostołów 
znajdujemy  go  wszędzie,  jako  instytucją  apostol­

ską,—  skoro  sama  treść  jego  wskazuje,  że  był  uło­

żonym  przeciw  herezjom,  jakie  za  życia  Apostołów 
grasowały;—skoro  nauczanie  Składu  wchodzi  mię­
dzy  obrzędy  chrztu  najdawniejsze,  wielu  obrządkom 

wspólne,  —  więc  początek  jego  musi  być  ten  sam, 
eo  i  innych  obrzędów  głównych  Ohrztu  św.,  t.  j., 

apostolski.

Oto  droga,  jaką  doszedłem  do  tego  przeko­

nania:

1. 

Pismo św. i historja kościelna wskazują, 

żc za czasów Apostołów heretycy rozsiewali błędy, 

których antitczęznajdujemy w Składzie. Heretykami 

temi byli, jak ich po grecku nazywano, 

a po naszemu, nazwaćby ich można Wiedzącemu 
Więc musiała być jeszcze za życia Apostołów ja­
kaś formuła wiary, któraby służyła do odróżnienia 
prawowiernych od heretyków.

background image

ii

2. 

I rzeczywiście znajdujemy u pisarzów dru­

giego  wieku,  że  była  w  całym  Kościele  formuła 

-wiary, zaczynająca się od słów: 

to

Boga  i  t.  d.  i  że  wszyscy  ją  uważali  za  pochodzącą 
od  Apostołów.  Nawet  ci,  co  się  odłączyli  od  Ko­
ścioła, tg formułę zatrzymywali.

3. 

Formuły  tej  pierwotnem  przeznaczeniem 

było,  iżby  według  niej  wyznawali  wiarę  swoją  ci, 
którzy  chcieli  być  przyjętymi  na  łono  Kościoła 

apostolskiego.  Nie  publikowano  jej,  a  tylko  po­
tajemnie  uczono  tych,  co  uznani  zostali  godnymi 
przyjęcia Chrztu św.

Sądzę,  że  przeszedłszy  tą  drogę,  każdy  roz­

sądny  czytelnik  przyjdzie  do  iednego  wniosku 
i  przyzna,  że  bardzo  słusznie  wierzymy,  iż  nasz 

Skład, 

pochodzi 

od 

apostołów. 

Prawdo, 

że 

o  jednym,  lub  dwóch  artykułach  tejże  samej  pe­
wności  mieć  nie  możemy,  co  o  innych;  jednak  to 

nie  może  stanowić  dowodu  przeciw  naszemu  za­

łożeniu.

Z  tylu  też  rozdziałów  składać  się  będzie  ni­

niejsza  praca.  Za  wstęp  posłuży  wiadomość  kró­
tka  o  źródłach,  mianowicie  o  pisarzach  drugiego 

wieku,  jako  rzetelnych  świadkach  tradycji  kato­
lickiej.  Dla  całości,  dodamy  na  końcu  różne  teks­
ty Składu apostolskiego.

Tak  usposobiwszy  czytelnika,  zapoznamy  go 

z  p.  Atanazym  Coqucrerem,  przedstawiając  rezultat 

jego poszukiwań według medoty świeżo-pozytywnej.

background image

10

ROZDZIAŁ PIERWSZY.

Źródła.

1. 

Pierwszem źródłem w rozpoznawaniu po­

czątków  Składu  Apostolskiego,  jest  Pismo  św. 

Zaliczamy  zaś  je  do  źródeł  naszej  pracy,  jako  po­

mnik  historyczny,  rzetelny;—pomijając  jego  bo­
skie  pochodzenie.  Faktem  jest  pewnym,/  że  pisarze 

św.  Nowego  Testamentu,  nie  mieli  zamiaru  pisać, 
ani  teologji,  ani  katechizmu.  Wyjaśniali  jednak 
w  swych  pismach  te  prawdy  wiaiy,  o  jakie  po­

wstał  spór  między  chrześcijanami  za  ich  życia. 
A  więc  w  ich  pismach  znajdujemy  przeciwstawie­

nie  nauki  Chrystusowej,  przeciw  doktrynom  lu­
dzkim,  które  się  gwałtem  wciskały  do  powstają­
cego  Kościoła.  Pismo  św.  zatem,  chociaż  nam  nie 
pokaże,  iż  Skład  apostolski  został  przez  Apostołów 
ułożonym,  jednak  oświeci  nas  o  błędach,  jakie 

były  za  życia  Apostołów,  a  tein  samem  pośrednim 
przynajmniej  będzie  dowodem  apostolskiego  po­

chodzenia  Składu.  Pisarzami  św.,  Nowego  Te­

stamentu są:

Św.  Mateusz  apostoł  i  ewangielista,  pisał  Ewan- 

gelją  około  r.  37,  t.  j.  w  niejaki  czas  po  wniebo­
wstąpieniu  Chrystusa.  Św.  Marek,  uczeń  św.  Pio­

tra,  i  jego  następca  na  stolicy  Antiocheńskiej,  na­

pisał  Ewangielją  przed  r.  G7,  t.  j.,  przed  umęcze­

niem  św.  Piotra  i  Pawła.  Sw.  Łukasz  ewangieli­
sta  po  św.  Marku  około  r.  G6.  Św.  Jan,  apostoł

background image

1 1

i  ewangielisto,  pisał  Ewangielją  około  r.  ¿U,  listy 
i  księgę  objawień  (Apocalypsis)  około  r.  95.  SS. 

Piotr  i  Paweł,  dwie  wielkie  kolumny  w  Kościele 

Chrystusowym:  Piotr  jako  Głowa,  Paweł  jako  Dok­
tór  Kościoła.  Obadwa  pisali  listy  do  wiernych; 
obadwa  razem  śmierć  ponieśli  r.  67.  Pisali  też 
listy  do  wiernych,  św.  Jakób  (około  r.  61)  ¡Juda 

czyli  Tadeusz  (około  r.  68).  Kto  chce  dokładnie 
obznajmić  się  z  datami  pism  św.,  Nowego  Testa­

mentu,  niech  zajrzy  do  Danka  Historia  Reoelationis 
Diviruie  Nooi  Test.  i  De  Sacra  Scriptura  Commen• 

iarius.

Pominąwszy  św.  Jana,  wszystkie  inne  pisma 

Apostołów,  nie  sięgają  za  rok  68,  a  więc  i  błędy, 

jakie  są  w  pismach  tych  wspomniane,  już  były 

przed  68  r.  rozszerzone,  a  inne  przed  r.  95,  t.  j. 

przed napisaniem Apokalipsy.

2. 

Między źródłami drugiego wieku, do celu 

naszego  prżydatnerni,  są  Listy  św.  Ignacego,  bi­
skupa  antiocheńskiego.  Żywot  jego  mamy  pokrótce 
opowiedziany  przez  tych,  którzy  byli  jego  ucznia­

mi  i  zarazem  świadkami  męczeństwa  (1),  a  więc 

świadectwo  pozytywne,  krytyczne.  Według  owe­
go  tedy  świadectwa,  mówiono  podówczas,  że  Chry­

stus, w czasie swego tu na ziemi pobytu,—gdy 

1

(1) 

Marlyrium 

Sacrosancti 

Martyris 

Iynatii Tlteo- 

phori.  Dodaje  się  pospolicie  przy  dziełach  św.  Ignacego 

ed. Ruinartii.

background image

1

*

Ignacy  był  jeszcze  małcm  chłopięciem,  —udzielił 

mu  błogosławieństwa  włożeniem  swych  rąk;  a  po­
tem wskazując nań, rzekł do rzesz): 

„Kto się

nic  upokorzy,  jak  to  chłopiątko,  nic  wejdzie  do 

królestwa  niebieskiego:  n  ktuby  jedno  z  takich  chło­
piąt  przyjął  w  imię  moje,  mnie  przyjmie.“  (Matth. 

18, 3. 

(1). Tak mówiono o nim za jego ży­

cia.  Zdaje  się  potwierdzać  tę  wieść  sam  św.  Igna­
cy,  w  jednym  ze  swoich  listów,  gdy  mówi,  że  nie 
tylko  wierzy,  ale  i  zna  Pana  Jezusa  w  ciele  po 

zmartwychwstaniu  Jego  (2).  To  przecież  nie  ule­
ga  wątpliwości,  że  wraz  z  św.  Polikarpem,  bisku­

pem  Smyrny,  był  uczniem  św.  Jana  ewangielisty; 

następnie  byl  obrany  kapłanem  za  zgodą  Apusto- 
łów  i  uczyniony  biskupem  Antiochji  (3).  Gdy 
Trajan  szedł  na  wojnę  przesiw  Partom  i  przecho­
dził  przez  Antjochję,  t.  j.,  roku  107,  wtedy  i  św. 

Ignacy  został,  porwany  z  rozkazu  tego  cesarza,  do 
Rzymu  zawieziony  i  tam  zwierzętom  na  pożarcie 
oddany.  W  drodze  do  ,1’zymu  pisał  listy: 

Ephesios, ad Magnesianos, ad Trallianos, ad

(1) 

Mnrtyrium S. Ign. § 1.

(2)  Ego cuim ct post rcsnrrcctionein cum in cnrne

novi ct credo c9sc. Epist. ad Smyrn. § 3. 

*

(3)  Simiil cum Polycarpo fit discipulus Joannis 

Kvnngclistnc, ct cum ad cum polum ycnlitasset... sacerdoe 
dcindc eligitur communi eenteutia omuium Apustoloruin 

ct Antioclienus crcatur cpiscopus. Martyr. S. Igu. § 2.

background image

13

nos, 

ad 

Philadelphenos,ad 

ad •

carpum.  Wszystkie  tu  wymienione  Kościoły,  były 

nu  Wschodzie,  w  Lyrlji,  prowincji  Azji  mniejszej, 

oprócz Kościoła rzymskiego.

3. 

Św.  Polikarp,  biskup  Smyrny,  którego 

już  poznaliśmy  wyżej  uczniem  św.  Jana  apostoła 

i  cwangielisty.  O  tym  biskupie  przytoczymy  tu 
słowa św. Ireneusza, jego własnego ucznia:

„Polikarp  zaś,  nic  tylko  od  Apostołów  na­

uczył  się  i  obcował  z  wielu  takiomi,  którzy  Pana 
naszego  widzieli,  ale  nawet  przez  Apostołów  w  Azji 

był  ustanowiony  biskupem  Kościoła  smyrneńskic- 

go.  Tego  myśmy  widzieli  w  pierwszych  naszych 

łatach“  (1).  Mamy  więc  świadka  naocznego,  któ­

ry  wprawdzie  chłopięciem  był  jeszcze,  gdy  patrzał 
na  św.  Polikarpa,  jednak  chłopięciem  dorosłym, 

któremu 

św. 

Polikarp 

opowiadał 

apostołach 

i  o  Jezusie  Chrystusie  to,  co  wiedział  od  apostoluw, 

a  chłopiec  wszystkiego  chciwie  słuchał,  często  so­

bie  nud  tein  rozmyślał,  tak,  iż  mu  to  lepiej  utkwiło 

w pamięci, aniżeli wypadki późniejsze (2).

(1)  S. Iren. adv. Iiaeres. 1. III, c. 3.
(2)  Piszgc list do Fiorina, ucznia Polikarpowc-

go, tak się doń odzywa św. Ireneusz: 

«Vidi te, cum

adluic  puer  essem  in  inferiore  Asia,  apud  Polycarpüm, 
splendide agentem in palatio, ct magnopero laborantem, 
ut  tc  tili  approbates.  Etcnim  ca,  quae  tunc  temporis 

gesta sunt, melius memuria tcnco, quam ilia, quae nitper 
accidcruut; adeo, ut ct locum ipsutu dicore possetn, in

background image

1 1

Smyrneńczycy, 

męczeństwo 

św. 

Polikarpa, 

na  które  patrzeli,  opisali  w  liście  okólnym  do  Ko­

ściołów.  Kiedy  był  przyprowadzony  do  trybunału 
(był  to  r.  169),  prokonsul  rzekł  do  niego:  „Złóż 

przysięgę  (1),  a  puszczę  cię;  zbluźnij  Chrystusa.“ 

A Polikarp z godnością odpowie: 

„Już ośmdzie-

siąt  i  sześć  lat  mija,  jak  Mu  służę,  a  żadnej  nie 
uczynił  mi  krzywdy;  i  jakżeż  mogę  znieważać  me­

go  Króla,  który  inic  zbawił?“  (2).  A  więc  już 

w  roku  83  po  Chrystusie

1

,  był  chrześcijaninem 

Polikarp.

quo  beatiss.  Polycnrpus  sedens  disserebat;  processus 
quoque et ingressus, vîtneque tótius formam, et corporis 
epcciem, scrmone9 denique, quos ad populos habebat, et 
familiarem consuctudinem, quae illi cum Joanue, ut nar­

ra  bat,  et cum 

reliqui9, 

qui Domintim 

vidissent, 

intcrccs- 

ecrat;  et  qualiter  illorum  dicta  commemorabat,  et...  de 
Domino...  dc  miraculis  illius...  Hacc  ego...  Btndio9uis 

tunc  audiebam,  non  in  charta,  sed  in  corde  tneo  audita 

dcscribens, cademque a99Îdue per Dei gratiam repeto et 

rcvolvo.*

1

  List  ten  przywodzi  Euzebiusz  w  Hist.  EccL 

J. 

V. c. 20.

(1 ) Zmuszano chrześcijan do czynienia ofiar bałwa­

nom,  albo  do  zblużnienia  Chrystusa,  a  w  ostateczności 
przyjmowano byle jaką oznakę schlebiania pognnizinowi. 

Tak  np.  męczenników  wicnneńskich  (r.  177)  zmuszano 
do  przysięgi  na  bożka  jakiego  (per  simulacra  gen- 

tilium  jurare).  Ob.  Eccles.  Viennen.  opla  de  Martyno 
S Pothini. § 14.

(2) Epistoła Ecclcsiac Smyrncnis dc Martyrio 

S. Polycarpi § 9.

background image

15

Źródła  dotąd  wymienione,  jeszcze  nie  obja­

śniają  nas  o  Składzie;  wskazują  nam  błędy,  jakie 
były  rozsiewane  za  życia  apostołów,  nie  wymie­

niając  przecież  rozsiewaczy  tych  błędów,  z  małym 

wyjątkiem.  Pisarze  ci,  trzymając  się  zasady  apo­

stolskiej  (1),  nie  wdają  się  w  rozprawy  z  przeci­
wnikami,  a  tylko  pozytywne  dają  świadectwo,  że 

‘  tak  objawiono,  tak  otrzymali  od  Chrystusa,  źródła 

wszelkiej  prawdy.  Zanotowali  oni  w  swych  pi­

smach  błędy,  jakie  doszły  ich  słuchu,  a  nie  wda- 

jąc  się  w  systematyzowanie  ich,  w  zgłębianie, 

oświadczają  wprost,  że  to  błąd,  babie  baśnie  i  t.  p. 
I  cóż  mieli  więcej  czynić?  jakże  mieli  dowodzić, 

faktów,  na  które  patr/.ali,  np.  życie,  męka,  śmierć, 

zmartwychwstanie,  nauka  Jezusa  Chrystusa?  Oni 

widzieli  Pana  Jezusa,  z  nim  obcowali  za  życia, 
patrzali  na  śmierć  okrutną,  byli  świadkami  zmar­
twychwstania  i  wniebowstąpienia,  oni  słyszeli  pra­
wdy  z  ust  samej  prawdy,  —a  tu  zjawiają  się  niby 

wiedzący,  encyklopedyści  pierwszego  wieku,  i  po­

wiadają,  że  Jezus  nie  umarł,  nie  zmartwychwstał, 
nic  był  Chrystusem,  nie  tak  nauczał  i  t.  p.  Co 
tu  ieh  zbijać  dowodzeniami?  co  tu  rozumowanie 

może znaczyć w obce faktów? Dosyć przeto mieli

(1) Przypominaj... Xie upieraj się slotoy (z here­

tykami), bo 

sir 

na 

nienicnicprzyyodzi (nnnic aię nic zda dy-

sputowanic), jedno 

na 

wywrócenie (II Tim.

2

, H ).

background image

1 6

ci  pisarze  na  tein,  iż  przeciw  rozumowaniom 

wie­

dzy  rzekome},  upewnili  wiernych  o  fakcie,  którego 

byli świadkami.

Niżej  zaś  wymienieni  dwaj  pisarze,  chociaż 

nic  żyli  razem  z  apostołami,  jednak  są  dobrze 

świadomi  czasów  apostolskich,  jakto  zaraz  zoba­

czymy.

4. 

Pierwszym jest: Sw. Ireneusz biskup Lug- 

ilunski  (Lyon),  jak  widzieliśmy,  w  młodości  był 
uczniem  św.  Polikarpa,  a  zatem  przez  niego  się­

gający  czasów  apostolskich;  chociaż  urodzony  do­

piero  około  r.  140  najpóźniej.  W  roku  177,  kie­
dy  srogie  prześladowanie  powstało  przeciw  chrze­
ścijanom  za  Marka  Aureljusza,  filozofa,  Ireneusz 
był  kapłanem  w  Lugdunum,  przy  św.  Potynie 
biskupie. 

Tegoż roku Potyn wraz z wielką

liczbą  wiernych  poniósł  śmierć  męczeńską,  a  po­
dobno  Ireneusz  opisał  ją  w  liście  okólnym  do  Ko­

ściołów  Azji  i  1’Yygji,  imieniem  Kościoła  wienneń- 
skiego 

lugdtlńskicgo 

(1). 

Będąc 

uwięzieni 

ei 

męczennicy, 

wysłali 

Ireneusza 

do 

Rzymu, 

z  okazji  zapewne  szerzącej  sio  herezji  Montanistów, 
aby  upewnić  lilcutera  papieża  o  swej  jedności 
z  Kościołem,  i  polecić  mu  Ireneusza.  Po  umęcze­

niu  św.  Potyna,  Ireneusz  objął  jego  miejsce.  Za 

jego czasów, rozszerzyła się była nu Zachodzie hc-

(-1) List ten zachował nam Kuzcbjusz w Ma 

¿’cc/. 1. V c. I. 2. 3.

background image

17

rezja 

Waleutynjanów. 

Dla 

położenia 

jej 

tamy, 

Ireneusz, 

na 

prośbę 

swego 

przyjaciela, 

napisał 

sławne rlzieło i jedyne, jakie się po nim zostało,

i»-1 Eusrxor 

kai

 AVATPoimx 

tiix

 ‘ri:vAoxmor

I'XiiXKiiX  lii 

H A  

IV  IIKNTIi 

(Detectionis 

eversionis 

fako 

cognomhuikte 

agviiiwu czyli, jak

pospolicie  się  tytułuje:  Contra  haereses  ,  (prze­

ciw  herezjom  księgi).  Ocenia  tu  nie  tylko  Walen- 

tynjanów,  ale  wszystkie  herezje  w  ogóle,  począwszy 

od  Symona  czarnoksiężnika,  ponieważ  wszystkie 

do  jego  pokrewieństwa  się  przyznawały.  Walczy 

przeciw  nim  już  nie  ze  słuchu,  ale  wprzód  odczy­

tał  ich  dzieła,  zgłębi!  rozumowania,  wszystkie  wy­
biegi,  eofizmaty  (1).  Napisał  swe  dzieło  między 
r.  184,  a  192  (2).  Z  niego  dowiadujemy  się  nie 
tylko o herezjach, ale i o Składzie apostolskim.

5. 

Drugim pisarzem jest: Quintus Scptimius 

Florens  Tertullianus,  nawrócony  do  wiary  chrześci­

jańskiej  około  r.  169,  jak  twierdzi  Pameljusz,  ko­

mentator  dzieł  Tertuljana  (3).  Pierwszy  to  chrześci­

jański pisarz łaciński nu Zachodzie; mąż surowych

(1)  Ob.  Praef.  1.  1,  et  IV.  św.  Hieronim  (iii  (Ja- 

tulogo Script.) nazywa 

go: 

omnium doctrinarian 

curivsie

tfimus 

m

plorntor.

(2) 

Ob.  Matwnet.  Vita 

S. 

Ircncai  £  47,  iii  Opp. 

S. Ireneai.

(3) 

Ob.  Tertulliini  Opp.  eił.  Nie.  Rigaltii,  Venet. 

1744 Btr. XVII.

Skłftil ApObl.

2

background image

1 8

obyczajów,  kapłan  w  Karta"?'  io.  W  połowie  dru­

giego  wieku  powstała  sekta  Montanistów,  która 

przesadzoną  surowością  nie  jednemu  przypadła  do 
smaku;  dostał  się  w  jej  ręce  i  Tcrtuljan.  Sekty 
tej  wiernem  odbiciem  w  XV

r

I11  w.  był  Jansenizm. 

Te  same  deklamacje  przeciw  rozwolnieniu  Kościoła, 

ta  samo  przesadzona  surowość  obyczajów,  połączo­

na  z  pychą,  z  przeświadczeniem  o  swej  doskona­

łości,  a  najczęściej  pokrywająca  niecną  obłudę,— 

te  same  ekstazy  konwulsyjne  wraz  z  proroctwami, 
były  wspólne  Montanizmowi  i  Jansenizmowi.  I  ten 

człowiek,  tak  pełen  wiary,  jak  to  widać  z  pism, 
tak  doskonale  zbijający  pychę  i  nielogiczność  nie­

dowiarków  swego  wieku,  dał  się  uwieść  Monta­

nowi  i  dwom  kobietom  (Priscilla  i  Maksiinilla)  uda­

jącym  się  za  prorokinie!  Daty  dokładnej  co  do 

urodzenia  Tertulljaua,  odłączenia  się  od  Kościoła 
i  śmierci  nie  mamy.  Z  dzieł  tylko  można  wysnuć 
to, iż po r. 200 przeszedł do obozu Monlanistów.

Wszystkie  jogo  dzieła,  są  treści  polemicznej, 

już  to  w  kwostjach  dogmatycznych,  już  też  do­

tyczących 

karności 

kościelnej. 

Najznakomitszem 

jest księga De i>raesci[>lwnc toni ni 

Treść

jej  pozna  czytelnik  z  wyjątków,  jakie  będziemy  mu­

sieli przytoczyć.

O  innych  źródłach,  zwłaszcza  późniejszych 

poinformujemy  we  właściwych  miejscach.  Tu  tyl­

ko,  wymieniwszy  główniejsze,  musimy  jeszcze  do­

dać jedno ostrzeżenie.

background image

I!)

Jeśli  o  jakim  obrzędzie  mamy  dopiero  świa­

dectwo  drugiego,  lub  trzeciego  wieku,  a  nie  znaj­

dujemy  śladu,  aby  on  był  wprowadzanym  przez 
kogokolwiek,—nadto  znajdujemy  go  w  rytuałach 
różnych  kościołów,  to  niezawodnie  obrzęd  ten  po­
chodzi  z  czasów  apostolskich.  Wiele  nawet  jest 
obrzędów, 

których 

ustanowienie 

przypisane 

jest 

Papieżom pierwszego, lub drugiego wieku; np.

0  św. Aleksandrze Papieżu, żyjącym za Adrjana
(ten od r. 117) czytamy: 

„On postanowi!, żeby

tylko  chleb  i  wino  w  Tajemnicy  (mszy  św.)  ofia­

rować“  (1).  To  nie  ina  się  rozumieć,  jakoby  do­
piero od tego czasu zaczęto ofiarowywać chleb
1  wino  we  inszy  św.:  lecz,  że  on  tradycję  od  sa­

mego  Chrystusa  pochodzącą  ujął  w  formę  prawa, 
gdy  zaczęli  niektórzy  przeciw  niej  działać,  uży­
wając darów innych, aniżeli chleb i wino.

KOZDZIAL DRUGI.

0 wiedzy i wiedzących w pierwszych czasach 

chrzęści janizmu.

Nie  jest  naszym  zamiarem  ohznajmiae  czytel­

ników  z  Wiedzą  (Gnozą)  dawnych  filozofów.  Po­

przestanę  na  wyliczeniu  jej  dogmatów  w  pier­

wszych czasach chrześcijanizmn, o ile tego można 

1

(1) l>iev. Kum. ud d. Ó. Muji.

ż*

background image

20

dojść  ze  wskazanych  (w  rozdziale  poprzednim) 
źródeł.

Wypadałoby wprawdzie, abyśmy wiadomość

0  doktrynach  Wiedzących  czerpali  z  dzieł  ich  sa­
mych. Lecz takowych, przynajmniej z pierwszego
1 drugiego wieku, prawie nic nie mamy; spotkała

je  zwykła  kolej  rzeczy  ludzkich,  t.j.  czas  pożarł. 

Czas,  to  kamień  probierczy  na  wszystkie  prawdy. 

Jeśli  się  która  utrzyma  z  postępem  czasu,  to  znak, 
że  jest  prawda  rzeczywiście;  fałsz  z  postępem  cza­
su  upaść  musi  i  upada,  albo  dotąd  zmienia  bar­

wę,  dopóki  nie  upadnie.  A  chociaż  wj^padałoby 
inieć  pod  ręką  dzieła 

wiedzących, 

jednak  wygodnie 

bez  nicli  obejść  się  możemy.  Nic  idzie  nam  bo­

wiem  o  to:  co  oni  rzeczywiście  mówi  i.  jaka  była 
ich  nauka  sarna  w  sobie;—lecz  potrzeba  nam  wie­
dzieć: o ile pierwsi chrześcijanie znali 

co

o  niej  rozumieli?  Czy  te  wiadomości  były  pra­

wdziwe, lub nie. —w to nic wchodzimy. Skoro zaś

'  poznamy,  że  to  i  owo  mówiono  o 

tciedzy, 

to  bę­

dziemy  mieć  wskazówkę,  że  na  te,  lub  owe  dog­
matu,  chrześcijanie  musieli  kłaść  nacisk,  albo  ra­
czej,  że  musieli  występować  szczególniej  z  wyzna­
waniem dogmatów przeciwnych wiedzy.

Tego  wymaga  naturalny  porządek  rzeczy;  tak 

też  czynili  apostołowie.  W  obec  2ydów  nie  pra­
wili  oni  o  próżności  bałwanów,  tylko  w  obec  po­
gan;  a  wiernych  musieli  ostrzegać  o  błędach  szc-

background image

2 1

r/.onych  przez  niedowiarków,  którzy  się  za  mądrych 

i wszystko-wiedzących ogłaszali.

Ponieważ  zamierzamy  wykazać,  że  Skład  apo­

stolski  rzeczywiście  z  czasu  apostołów  pochodzi; 
przeto  wypadałoby  wykazać  doktryny  wiedzących 

z  pierwszego  wieku  tylko.  Sięgamy  jednak  nieco 

i  drugiego  wieku,  dla  tego,  że  herezje  wieku  Ii, 
są  rozwinięciem  herczyj  wieku  I.  A  przeto  i  to, 
co  wiemy  o  pierwszych,  bardzo  się  stosuje  do  dru­

gich.  Źe  zaś  historyczne  dane  o  herezjach  wieku 

drugiego  są  dokładniejsze,  przeto  z  nich  pada 

wiele  światła  na  herezje  wieku  I.  Tak  np.  Ma­

my wiadomość niedokładną o nieskończonych 

logjach,  wymyślanych  przez  heretyków  (I.  Tim. 

1,  3.  4.)  około  r.  57.  Historja  nie  wspomina, 

aby  Symon,  czarnoksiężnik,  lub  który  jego  uczeń, 
tyle  gienealogji  przyjmował;  dopiero  znajdujemy  je 

w  systemie  Bazylidesa,  który,  jeśli  nie  wcześniej, 
to  najpóźniej  zaczął  od  r.  100  ogłaszać  swą  naukę. 

Rzeczą  więc  jest  widoczną,  że  nieskończone  gienea- 

logje,  są  wymysłem  nie  Bazylidesa,  lecz  innego,  da­
wniejszego heretyka.

Zobaczmy  więc  najprzód  z  pism  apostolskich 

błędy  ówczesne,  a  resztę  dopowiedzą  nam  Ojcowie 

z  apostołami,  lub  wnet  po  nich  żyjący.  Sw.  Ire­
neusz  szczególnie,  znający  na  wylot  Walentynia- 
nów,  którzy  też  swój  początek  w  czasy  apostolskie 

kładli,  będzie  nam  dobrym  przewodnikiem,  bo  od­

background image

krywa  rozumienie*  i  (el  wielu  miejsc  Pisma  św. 

(ob. contra haeres. lib. ILI. o. Ili).

Według świętego Ireneusza, Mateusz pisał 

swą. Ewangielją, a zwłaszcza początek, aby wyka­
zać, że tenże jest Jezusco i Chrystus, i że narodził 
się z Dziewicy Mar} i,że 

to 

było obiecane 

później Dawidowi. W tym celu pisze: 

„Księga

rodzaju  Jezusa  Chrystusa,  syna  Dawidowego,  syna 
Abraamowcgo.“ 

Matth. 

1, 

L. 

Ażeby 

upewnić 

wiernych,  że  Chrystus 

nie 

jest  synem 

Józefa,

—do­

daje:  „A  narodzenie  Chrystusowe,  tak  było:  Gdy 

była  poślubiona  matka  jego  Marja  .Józefowi:  pier­

wej  niźli  >ię  zeszli,  naleziona  jest  w  żywocie  ma­

jąca  z  Ducha  św.

1

'(ib.  1,  18).  Dalszein  zaś  opo­

wiadaniem,  jako  we  śnie  ukazał  się  anioł  Józefowi, 

mówiąc: 

„Józefie synu Dawidów..., co się wMarji

narodziło,  jest  z  Ducha  św.  A  porodzi  syna:  i  na­
zwiesz  imię  jego  Jezus,  albowiem  on  zbawi  lud 

swój  od  grzechów  ich.  A  to  wszystko  się  stało, 
aby  się  wypełniło,  co  jest  powiedziano  od  Pana 
przez proroka mówiącego: 

Oto panna 

żywocie

mieć  będzie  i  porodzi  syna:  i  nazwą  imię  jego 

Emmanucl, co się wykłada 

(ib. 1, 19 —

23.)—opowiadaniem  tein  dowodził,  żo  obietnice 
dane  Ojcom,  spełniły  się,  że  z  Dziewicy  narodził 
się  Syn  boży,  że  tenże  jest  Zbawicielem  Chrystu­

sem,  od  proroków*  przepowiedzianym;  nie  zaś,  jak 
mówili  heretycy,  że  Jezus  wprawdzie  jest  ten  sam,

background image

który  6ię  z  Marji  narodził,  ale  Chrystus  z  góry  zstą­

pił. (ob. S. Iren. 1. c.)

Podobnież tytuł i nazwanie: 

„Jezus Chrystus

Syn  boży“  (Marc.  1,  1.)  ma  być  także  przeciw  he­
retykom,  którzy  różnicę  czynili  między  Jezusem, 
a Chrystusem. (S. Iren. 1. c.)

Najwyraźniej  jednak  wspominają  o  heretykach 

św.  Jan  i  Paweł.  I.  Joan.  2,  18.  et  seq.  czyta­
my  „o  tych  którzy  zwodzili  chrześcijan.“  Tych  bez 
ogródki nazywa św. Jan kłamcami, 

,

bo  zapierali  Ojca  i  Syna,  i  dowodzili,  że  Jezus 
nie  jest  Chrystusem  (ibid  w.  22.  23).  W  tymże 

liście mówi jeszcze św. Jan: 

„Doświadczajcie du­

chów,  jeśli  z  Boga  są:  bo  wielu  fałszywych  pro­
roków  wyszło  na  świat.“  Po  czem  wiec  rozpoznać 

fałszywego  proroka  od  prawdziwego?  Oto  po  tein, 

że  „każdy  ditcł),  który  wyznawa,  iż  Jezus  Chry­
stus  przyszedł  w  ciele,  z  Boga  jest...  a  który  roz­
wiązuje  Jezusa  (t.  j.  oddziela  od  Chrystusa),  z  Bo­

ga  nie  jest.“  I.  Joan.  4,  1.  2.  5,  1.  (1).  „To 
wam  piszę:  (mówi  jeszcze  Jan  św.)  abyście  wie­
dzieli,  iż  żywot,  wieczny  macie,  którzy  wierzycie 

w  imię  Syna  bożego.“  (ibid.  5,  13).  „Wiemy,  iż 

Syn  boży  przyszedł  i  dal  nam  zmysł,  abyśmy  po­
znali  prawdziwego  Boga,  a  byli  w  prawdziwym 

Synie  Jego.  Ten  jest  prawdziwy  Bóg  i  żywot 

wieczny.“ (ibid. w. 20). „A myśmy widzieli 

1

(1)  To samo powtarza II. .loau. w. 7.

background image

24

i  świadczymy,  iż  Ojciec  posiał  Syna  swego  Zbawi­

cielem  świata.“  (ibid.  4,  14).  W  tymże  jeszcze 
liście  rozwodzi  eię  św.  Jan  nad  odpuszczeniem 
grzechów (ib. 1, 7.-2, 2).

Cala  nawet  Ewungielją  pisał  sw.  Jan  przeciw 

tym,  którzy  nic  wierzyli,  żc  Jezus  jest  Chrystusem 

Synem  bożym  (1),  i  o  jakiemś  &  prawili,  roż­
nem  od  Jezusa  Chrystusa,  i  nie  pochodzącem 

wprost  od  Ojca,  jak  należy  wnosić  z  pierwszego 
rozdziału tejże Ewungielji.

W  liście  św.  Jndy  wspomnieni  są  „niezbożni, 

którzy  Boga  naszego  łaskę  obracali  w  rozpustność, 
wypierali  się  Panującego  (Boga)  i  Pana  naszego 
Jezusa  Chrystusa  (2)...  ciało  plugawili,  odrzucali 
zwierzchność,  i  majestat  blużnili,“  i  rozmaite  spro- 
sności wyrabiali 

jako 

nieme bydło (3). 

Zdaje się,

że  to  ci  sami,  o  których  również  dobitnie  mówi 
św.  Piotr,  nic  szczędząc  im  zasłużonych  epite­
tów (4), i przeciw którym św. Jakób dowodzi, żc

(1)  Jonn. 20, 31.

(2)  Jml. w . 4 .

(3)  Ibid. w. 8. i 10.
(4)

 

Cnly 

lia'  drugi  św.  Piotra  jest  przeciw  nim 

wymierzony. Prawili oni 

baśnie misterne 

(1, 16), tłuma­

czyli  po  swojemu  Pismo  św.  (ib.  w.  20.  21),  a  zwłaszcza 
listy św. Pawła (ib.?, 16); za ciałem w pożądliwości pluga­
stwa chodzili, zwierzchnością gnrd/.ili, zuchwalcy, w sobie

 

się kochający, wprowadzający sekty hlużnierczo (2, 10); 
obiecujący  wolność,  a  sami  niewolnicy  skazy  (ib.  19), 
t.  j.  la  morale  indépendante  ogłuszali;  wyśmiewali  pro­

roctwa (ib. 3, 3. 4. 8—10).

background image

25

wiara  bez  uczynków  ni«:  nic  znaczy  (1).  Pospo­

licie  apostołowie  nazywają,  ich  głupimi  (2),  a  ich 

doktryny  baśniami  (3),  zamiast  używać  wyrazów: 

wiedzący i wiedza.

U  Kolosan  zdaje  się,  że  oprócz  judaizujących, 

byli jeszcze i wiedzący,  którzy ,, 

chrzc-

ścijnn przez wzniosłość mowy... oszukiwali przez 
zof ją i próżne omamienia (sztuki magiczne?) według 
ustawy ludzkiej, podług elementów świata, a nie we­
dług 

Chrystusa(4). Św. Paweł, idąc do Mace-

donji,  zostawił  Tymoteusza  w  Efezie,  gdyż  tam 
niektórzy  występowali  przeciw  nauce  Ewangielji, 
„bawili  się  baśniami  i  nieskończonem  wyliczaniem 

dzajów“  (5);  zakazywali  małżeństw,  i  wstrzymywa­

nia  się  od  pokarmów  (ofiarowanych  bałwanom)  (C), 
a  swoję  doktrynę  szumnie  nazywali  wiedzą  (7). 
Nadto 

zaprzeczali 

zmartwychwstaniu 

Chrystusa, 

i  pochodzeniu  Jego  z  rodu  Dawidowego  (8).  Ja­

cyś dwaj heretycy: Himenfeusz i Filetus, „ogła-

(1)  Jnc. 2,
(2)  Np. II. Petr. 3, 17.

(3)  Np. II. Petr. 1, li». 1. Tim. 1. 4. II. Tim. 4 , 4 .  

„ 

Nikczemne 

i babie baśnie." I. Tim. 4, 7. „gaJki 

głupie." 

U. Tim. 

2. 

23.

(4)  Colos3. 2, 4. 8.
(;*>) I. Tim. 1, 3. 4.
(6)  I. Tim. 4, 3.
(7)  Ib. 6, 20.

(8)  IL Tim. 2, 8.

background image

szali,  że  już  się  stało  zmartwychwstanie,  i  wywró­

cili  wiarę  niektórych“  (1).  Indziej  znów  znajdu­

jemy 

heretyków, 

którzy 

zaprzeczali 

zmartwych­

wstaniu  ciała;  przeciw  tyin  jest  skierowany  cały 

rozdział  XV.  listu  drugiego  do  Koryntjan  (ok.  r.  5U). 

Chrześcijanie 

Pontu, 

Galacji, 

Kapadocji, 

Azji 

i  Bitynji,  tak  zostali  zdurzcni  przez  pseudo-apo- 

stołów,  iż  posyłali  do  św.  Piotra  z  zapytaniem: 
czy stoję, w prawdziwej wierze? (2).

Takie  to  były  mniej  więcej  błędy,  przeciw 

którym  apostołowie  w  pismach  swych  występo­

wali.  Ma  się  rozumieć

1

,  że  to  nie  6ą  wszystkie; 

gdyż  apostołowie  występowali  także  z  ustnern  nau­
czaniem,  tam  gdzie  byli  sarni  obecni,  lub  przez 
biskupów  od  siebie  ustanowionych;  a  niekiedy 

w  wątpliwościach,  lub  sporach  ekstraordynaryjnie 
wysyłali  kogo  zaufanego,  iżby  w  ich  imieniu  pra­

wdę  wyświetlił  i  nic  dopuścił  szerzenia  błędu;  lub 
wreszcie  odkładali  wyjaśnienie  do  swego  przyby­
cia.  Tak  np.  św.  Paweł  wysłał  Tymoteusza  do 

Koryntjan  (3)  i  Apolla  (4)  i  Tytusa  (5);  Tychika 

do Efezu (6) i wraz z Onezymein do Kolosan (7); 

1 2 3 4 5 6 7

(1)  Ib. 2, 17. 18.
(2)  I Petr. 5, 12, cf. 1 . 1 .

(3)  I.Cor. 4. 17.

(4)  lb. 16, 12.

(5)  II. Cor. 8, 6. 19. 12, 18,

(6)  Ephes. 6, 21.
(7)  Coloss. 4, 7—9.

2 fi

background image

27

do  Filipcusów  znów  Tymoteusza  (1)  i  Epafro- 
dyta (2); do Tesaloniki też Tymoteusza (3).

Zobaczymy  teraz  z  innych  źródeł  błędy  here­

tyków wieku pierwszego.

W  Efezie,  chociaż  tam  i  św.  Paweł  i  Tymo­

teusz  przeszkadzali  szerzeniu  się  błędu,  chociaż 
tam  często  przebywał  św.  Jan,  jednak  w  r.  107 

jeszcze  znajdowali  się  doktrynerzy  ci  sami,  których 

widzieliśmy  u  św.  Jana.  Oto  co  pisze  św.  [gnacv 

do Efezjan:

„Wiem,  że  niektórzy  przeszli  do  was  tacy 

co  mają  przewrotną  naukę  (4)...  Nie  błądźcie  bra­
cia  moi:  uwodziciele  niewiast  królestwa  niebieskie­
go  nie  odziedziczą  (5)...  Czemuż  nierozumnie  gi­
niemy,  nie  uznając  daru,  prawdziwie  danego  od 

Boga?...  czemuż  się  chełpią  tak  zwani  mędrkowie? 
Bóg  bowiem  nasz  Jezus  Chrystus  był  w  żywocie 
Marji,  według  rozporządzenia  bożego,  z  nasienia 
Dawida,  a  z  Ducha  św.  Tenże  urodził  się  i  ochrzczo­
ny jest, aby męką swoją oczyścił wodę“ (6).

(1; Philip, 

2, 

11).

(J) Ib. v. 

25.

(3)  1 Tliess. o, 2.
(4)  Cf. I. Joan. 

2, 

18.

(5)  Cf. II- Tiin. 

3, 

•>. 

którzy wryaają się

w  domy,  i  pojmane  wiodą  nicwiasiki  grzechami  obcią­

żone, które się dają uwieść rozmaitym pożądliwościom."

(6)  S. Ignatii Epist. ad liphee. § 9, IG, 17, 18.

background image

2

 8

Nastaje  jeszcze  i  drugi  raz  na  narodzenie  Je­

zusa  Chrystusa  według  ciała,  z  rodu  Dawidowego, 
a prawdziwego Syna bożego:

„Zgromadzacie  się  w  Jednym  Jezusie,Chry­

stusie  według  ciała,  z  rodu  Dawidowego,  Synie 
człowieczym i Synie bożym" (1).

Również  dobitnie  nastaje  tenże  święty  na 

dogmata: męki i zmartwychwstania Chrystusa:

„Pragnę,  mówi,  ochronić  was,  iżbyście  się  nie 

złapali  na  wędkę  czczej  doktryny;  lecz  chcę,  iżby­

ście  byli  upewnieni  o  narodzeniu,  męce  i  zmar­
twychwstaniu  (które  przypadło  w  czasie  prefektury 
Poncjusza  Piłata)  prawdziwem  i  niewątpliwein  Je­
zusa Chrystusa, nadziei naszej" (2).

„Od 

heretyków 

strzeżcie 

się... 

Zatykajcie 

uszy  swoje,  gdy  wam  kto  mówi  nie  o  tym  Jezusie 

Chrystusie,  który  jest  z  rodu  Dawidowego,  też 
z  Marji  Dziewicy,  który  prawdziwie  narodził  się, 

jadł  i  pil,  prawdziwie  cierpiał  prześladowanie  pod 

Poncjuszcm  Piłatem;  prawdziwie  został  ukrzyżo­
wany  i  umarł,  w  obec  (istot)  niebieskich,  ziem­

skich  i  podziemnych;  który  też  prawdziwie  wstał 

z  martwych,  wskrzeszony  przez  Ojca  swego,  na 
którego  podobieństwo  i  was,  wierzących  weń,  Oj­

ciec  Jego  wskrzesi  w  Jezusie  Chrystusie,  bez  któ­

rego nie mamy prawdziwego życia" (3).

(1)  Ib. § 20.
(2) Ejusd. ep. ad Magr.ee. § 11.
(3) Ejusd. ep. ad Trall. § 7, 9.

background image

¿ił

Smyrneńczyków  znów  chwali  tenże  święty,  iż 

„są  doskonałemi  w  wierze  niewzruszonej,  jakoby 

przytwierdzeni  do  krzyża  Pana  naszego  Jezusa 

Chrystusa,  a  to  i  duchem  i  ciałem...,  że  zupełnie 

wierzą 

Jezusa 

Chrystusa, 

który 

prawdziwie 

istnieje  z  rodu  Dawidowego  co  do  ciała,  Syn  zaś 

boży  co  do  woli  i  potęgi  hożej;  urodzony  prawdzi­
wie  z  Dziewicy,  ochrzczony  od  Jana...;  prawdzi­
wie  pod  Poncjuszein  Piłatem  i  Herodem  tetrarchą 
na  ciele  swem  przebity  gwoźdźmi  za  nas.  Owo­
cem tego wszystkiego my jesteśmy.“ etc. (1).

„I  prawdziwie  cierpiał,  powtarza  św.  Ignacy, 

jakoteż  prawdziwie  siebie  wskrzesił;  nie  zaś,  jak 

mówią  niektórzy  niewierni,  że  tylko  rzekomo  cier­
piał,  chyba  oni  sami  rzekomo  (putative)  istnieją... 
fantaslycy  i  djabła  pełni...  Ja  go  bowiem  po 
zmartwychwstaniu  w  ciele  poznałem  i  wierzę,  że 

jest.“ (2).

W  tychże  samych  dogmatach  utwierdza  Fili- 

pensów  św.  Polikarp.  Przytaczając  słowa  swego 

mistrza (św. Jana): 

„Każdy, ktoby nie wyznał,

iż  Jezus  Chrystus  przyszedł  w  ciele,  jest  antychry­

stem,“—dodaje:  „a  ktoby  nie  wyznał  świadectwa 

krzyża (3), z djabla jest; a ktoby słowa Pańskie

(1)  Ejusd. cp. ¡ul Smyrn. § 1.

(2)  Ib. § 2. 3.

(3)  potpraptov to') Ttmpvj, t. j. ktoby nic u-yziuił, 

iż Jezus I)vI umcezonv.

background image

.°,o

do  swoich  widoków  nakręcał  i  mówił,  że  nie  ma 

ani  zmartwychwstania,  ani  sądu,  ten  jest  pierwo­

rodnym 

szatana. 

Przeto 

zaniechawszy 

próżności 

wielu  i  fałszywych  doktryn,  wróćmy  się  do  poda­
nej  nam  z  początku  nauki,  czuwając  w  modlitwach, 

trwając w postach...

<a

‘ 

(1).

Po  imienne  wyliczenie  tych  heretyków  mu­

simy udać się do historji kościelnej.

Heretycy,  których  doktryny  widzieliśmy,  zna­

ni są w historji pod nazwą ogólną 

czyli

wiedzących, a których rozmaite były odcienia...

Protoplastą  ich  w  chrześcijaństwie  był  Sy- 

mon  czarnoksiężnik 

(2), 

nawrócony  <lo  wiary  Chry­

stusowej  w  Samarji  r.  34,  nie  długo  po  wniebo­

wstąpieniu  Chrystusa,  i  wnet  też  odpadł}’  od  tejże 
wiary  (3).  Hędąe  od  św.  Piotra  odrzuconym  ze 
6wojemi  pieniędzmi,  któremi  chciał  sobie  kupić 

łaskę  udzielania  darów  Ducha  św.,  zaczął  potem 
występować  przeciw  apostołom  (4),  a  zalazlszy  do 

Kzyimt,  tam  swoje  sztuki  pokazywał  pr/cd  chciwą 

widowisk  gawiedzią  rzymską,  aż  wreszcie  i  kark 
skręcił, okolu r. 40 po Chrystusie.

(1)  S. Polycarpi cp. utl Pliilipp. :j 7.
(2) 

Kx  ijuo  oinnes  liueresea  sulistiteraut.  S.  Ire- 

iiaeua contra liaeres, I. I, c. 23.

(3)  Ol). Aet. H ,
(4)  S. Iren. |. 

C.

background image

31

Kiedy  Symon  swe  sztuki  pokazywał  w  Rzy. 

inie,  to  nu  Wschodzie  zwolennikom  jego  zaczął 

przewodzić  Meiifinder,  jego  współziomek  Samary­
tanin,  magik  jeszcze  bieglojszy  aniżeli  Symon,  który 

do  zasad  przez  Symona  rzuconych,  począł  dodawać 

swoje  poprawki  (1).  Przypuściwszy,  że  Symon, 
udał  się  do  llzymu  ok.  r.  45,  to  Mcnander  mu­
siał  wystąpić  ze  swoją  nauką  przed  r.  45.  Wy­
stępowa! w Antiochji (2),

Uczniami  Menandra,  propagatorami  jego  błę­

dów,  a  zarazem  głowami  nowych  sekt  byli  - 
ninus i 

Bazylides. Pierwszy rozszerzał swe błędy

po  Syiji,  a  drugi  z  Syiji  przeniósł  się  do  Ale- 
ksandrji  w  Egipcie.  Trudno  oznaczyć  datę  icli 

wystąpienia.  Wiemy  tylko,  że  Bazylides  umarł 

najpóźniej,  za  Adrjana  r.  134,  lub  135,  jak  po­

daje  św.  Hieronim  (3).  Przyznają  zaś  wszyscy,  żc 

Saturninus 

wystąpił 

pierwej 

niż 

Bazylides 

(4). 

Zawsze  jednak  i  jeden  i  drugi  już  błędy  swe  roz­
przestrzeniali  za  ży

r

cia  św.  dana,  f.  j.  przed  r.  IflO. 

Theodoretus bowiem (5) powiada, że obadwa żyli

(1)  Ibid.
(2) 

S.  Justini  A  poi.  I.  cl  Euscb.  Misio.  Kccl.  III 

2

(

>.  Przybył  Symon  do  Rzymu  za  Klaudjuszn  cesarza 

(Justin ct Euseb. II. cc.) a len panował od r. 41—54.

(3) 

Obszerniej  o  tein  czytnj  Massneta  ltissarl.  |. 

(in Opp. S. Ircneai) nrl. III. 4.

(4)  Ibid. >; 3.

(5)  Hist. Kccl. I I. c. 2,3.

background image

32

za  Adrjana  cesarza;  a  że  Adijan  panował  od  roku 

117;  więc  bardzo  jest  rzeczą  naturalną,  że  Satur- 
ninus  i  Bazylide6  już  od  r.  90,  zaczęli  błędy  swo- 

je  szerzyć;  z  tych  pierwszy  mógł  skończyć  około 

r. 120, a drugi r. 135.

Zresztą  nie  byli  oni  jedyneini  uczniami  Mc- 

nandra,  ani  pierwszem

1

,  tylko,  rozszerzając  błędy 

mistrzów,  swoje  dorzucili.  Bezspornie  zatem  na­
leżą do heretyków wieku apostolskiego.

Carpocrates  według  wszelkich  wskazówek,  był 

współczesny  Bazylidesowi;  żył  także  za  Adrjana  (1). 

Błędy  jego  zaniosła  do  Rzymu  później  za  Ani- 
ceta  Papieża,  jakaś  Marcelina  (2),  t.  j.  ok.  r.  160. 

Za apostołów żyli Ebionici, Ctrintliianie i Mikolaici.

Co  do  Ebionistów:  Jedni  mówią,  że  założy­

cielem  tej  sekt}',  byl  niejaki  Ebion.  Sw.  Epi- 

faniusz  bowiem  (3),  mówi,  że  dawne  podanie  nie­

sie,  jakoby  po  zburzeniu  Jerozolimy  (r.  70),  gdy 

chrześcijanie  musieli  ustąpić  do  miasta  Pella  za 

Jordanem,  Ebion  osiadł  w  wiosce  Kokabe  i  tam 
rozsiewał  swe  doktryny;  ztamtąd  przeniósł  się  do 
Azji  mniejszej,  potem  był  w  Rzymie,  aż  wreszcie 
skończył na Cyprze (4). 

1 2 3

(1)  Mns6uet. up. c. !}. 5.
(2)  S. Irennei I. [. c. 25. ti. 6.

(3) 

llacrcs. 30. i;. 2.

(■i) S. 

Bpi 

ii 

ni u« 

lam był 

biskupem w wieku 

IV.

background image

33

Inni  znów  utrzymują,  że  Ebiona  nie  było, 

tylko  samu  sekta  Ebionitów,  tak  nazwana  dla  8wej 

nędzy  (1);  bo,  powiadają,  ani  św.  Ireneusz,  ani 

Euzebjusz  nie  wspominają  o  osobie  Ebiona,  gdy 

wyliczają  doktryny  heretyków.  Dla  nas  wszystko 

jedno:  bylli  jaki  Ebion,  lub  nie?—dosyć  nam  na- 

tcm,  że  Ebionejczycy  byli  po  zburzeniu  Jerozo­
limy  (zatem  po  r.  70).  Św.  Paweł  i  inni  apo­

stołowie  musieli  ciągle  ucierać  się  z  chrześcijana­

mi  judaizująeemi  (2).  A  że  Ebionici  między  swe- 

mi  doktiynami  kł:.dli  i  obowiązek  zachowania  pra­

wa  Mojżeszowego,  przeto  można  ich  uważać  za 

wyskok judaizujących.

Kiedy  wystąpił  Ccrynt  oznaczyć  się  nie  da 

ściśle.  Jednakże  można  mieć  wyobrażenie  z  na­
stępnych faktów: 

1 2

(1) 

„Otrzymali  imię  Ebionejczyków;  przez  co  do­

statecznie  oznacza  się  ich  umysłowa  nędza;  bo  tak  Ży­
dzi  nazywają  żebraków."  liuseb.  H.  E.  1.  III.  c.  27.  cf. 
Origcn. dc Princip. 1. 4.

(2) 

Judaizująeemi  nazywali  się  ci,  którzy  po 

przyjęciu  wiary  Chr}  stosowej,  zatrzymywali  obrzędy 
Mojżeszowego 

prawa, 

tale,  iż  nawróconych  z  pogan  izmu 

do  chrześcijaństwa  zmuszali  do  obrzezania  i  t.  p. 

Hyla  to  plaga  prawdziwa  w  Kościele  początkującym. 

Nihyto  byli  chrześcijaninąini,  a  wszędzie  o  bud  zali  nie­
snaski.  występowali  przeciw  apostołom.  Listy  św.  Pa­
wia,  są  po  większej  części  pisywane  dla  zaspokojenia 
owych niesnasek.

Sktnd Apost.

3

background image

34

Opowiadał  św.  Polikarp  swym  uczniom,  że 

św.  Jan  apostoł  w  Efezie  poszedł  pewnego  razu 

do  łaźni.  Gdy  tam  wszedł,  ujrzawszy  Cerynta, 

wyszedł  czempredzej,  nie  myjąc  się  wcale;  bo— 

mówił,—boję  się,  aby  łaźnia  nie  zawaliła  się  dla 

Cerynta, nieprzyjaciela prawdy (l).

Druga 

okoliczność, 

dowodząca 

wieku 

Ce­

rynta,  jest,  że  tenże  św.  Jan  pisał  swoją  Ewan- 
gielję  dla  powstrzymania  herezji  Mikołaitów  i  Ce- 
ryntjan  (2).  A  że  Ewangielja  św.  Jana  była  pi­
saną  najpóźniej  r.  97,  przeto  i  Ceryntjanie  i  Mi- 

kolaici, już przed r. 97 byli dobrze rozgałęzieni.

Pierwej  niż  Cerynt  rozpostarli  się  Mikołaicb 

gałąź 

wiedzących (3) ród swój wywodzący od Mi­

kołaja,  jednego  z  siedmiu  pierwszych  djakonów  (4) 
Herezja  ta  jest  wspomniana  w  Apokal.  2,  6. 

I  o  nich  jest  kwesija  podobna  do  tej,  którą  wspo­
mnieliśmy  o  Ebionitach.  t.  j.,  nie  wiadomo,  czy 
Mikołaj  Djakon  był  heretykiem,  lub  nie;  chociaż 
o  samej  herezji  nie  ma  wątpliwości,  że  istniała 
w wieku apostolskim.

(1)  fc>w. Ireneusz, podając ten fakt 1. 111. c. o. n.

4.,  otwarcie  mówi,  żc  sam  nic  słyszał  tego  opowiadania, 
ale  je  ma  od  ty  cli,  którzy  słyszeli  z  ,;st  św.  Połykania, 

a za licncnsza żyli jeszcze: 

„Sunt, qui audicrimt Poly-

carpum dicentcm, ąuoniam Joannes" etc.

(2)  y. Ircnncus I. III. c. 11. u. I.
(3)  S. Ircnacus I. e.
(4)  A ci. 6, 3. 5.

background image

Pomijamy  (łnostyków  wieku  drugiego,  cho­

ciaż  i  z  tych  Walentynian  ¿¡ega  czasów  apostol­
skich  (4).  Wszystkich  jednak  dogmata  były  pra­
wie  wspólne;  u  choć  to  każdy  na  swoje  kopyto 

ciągnął  i  udawał  się  za  mistrza  i  wynalazcę,  je­
dnak  w  rzeczywistości  byli  tylko  komentatorami 

Symona  czarnoksiężnika  i  Menandra,  których  zwo­
lennicy przed r. (17. już byli dobrze rozkrzewieni.

Przypatrzmyż  się  ich  dogmatom.  Wypisuję 

je  z  Ireneusza  dosłownie,  u  ile  to  nie  sprzeciwia 

się jasności myśli:

„Symon  czarnoksiężnik  uczył,  że  on  sam  jest 

tym,  który  między  żydami  zjawił  się  jako  Syn, 

w  Samarji  jako  Ojciec,  między  resztą  narodów 

jako  Duch  św.j  że  jest  najwyższą  mocą,  t.  j.  Oj­

cem  nad  wszystkiem,  i  dopuszcza,  aby  ludzie  go 
nazywali jakiem chcą imieniem.“

„Ten  tedy  Szymon,  z  którego  wszystkie  po- 

„ 

wstały  herezje...,  niejaką  Helenę...  obwodząc  z  so­
bą,  mówił,  że  ona  jest  pierwszem  poczęciem  jego 

rnystu  (mentis  com-eptio),  matką  wszech  rzeczy,  że 

przez  nią  na  początku  umyślił  uczynić  aniołów 
i  archaniołów.  Ta  myśl  ('Kwoiai  wyskakując  z  nie­

go  i  poznając  wolę  Ojca  swego  (Symona),  zstępuje 

w  niższe  sfery  i  rodzi  aniołów,  potęgi,  a  od  tych 

dopiero  uczyniony  jest  świat.  Te  to  anioły  i  po  - 

tęgi, zrodzone z linnoi (Heleny), przez zazdrość

(4)

  OL. Maesuct JJissetl. I. art. 1. i>. 2.

3"

background image

36

zatrzymały  ją  między  sobą....  us/.dkierni  sposobami 
krzywdziły,  nie  dozwalając  powrotu  w  górne  sfeiy 

do  Ojca,  zamykały  w  ciele  ludzkiem,  tak,  iż  mu­

siała,  jakby  z  jednego  naczynia  w  drugie,  ta  En- 
noia  przechodzić  z  jednego  ciała  w  drugie.  Mię­
dzy  innemi  była  też  i  w  owej  Helenie,  o  którą 
poszła  wojna  trojańska...  Zawsze  jednak,  w  ju- 
kiemkolwiek  ciele  się  znajdował:,  cierpiała  znie­
wagi..."  „Aby  ją  uwolnić  z  więzów,  wziąśc  na- 
zad  do  siebie,  a  ludziom  zbawienie  dać  tym.  któ­

rzy  go  uznają  (weń  uwierzą),  Symon,  czyli  ten 
Ojciec  najwyższy,  zstąpił  w  niższe  sfery,  najprzód 
między  aniołów  i  potęgi,  które  stworzyły  świat 
i  nim  rządziły.  Tam  zstąpił  wziąwszy  postać  tych 
aniołów,  aby  ich  ukrócić;  bo  wszyscy  pożądali 
pierwszeństwa,  z  czego  ludzie*  musieli  cierpieć. 

Potem,  zstąpiwszy  między  ludzi,  udawał  człowieka, 

chociaż  nie  był  człowiekiem;  sądzono,  że  był  umę­
czony w Judei, chociaż nie był umęczony“ (1).

Z  tego  wypływa,  żc  Symon,  ogłaszając  sie­

bie  za  jedynego  Boga  Ojca.  a  aniolow  za  stwo­
rzycieli  świata,  ogłaszał  innego  i  Joga,  u  innego 

Stworzyciela  (2).  Picrwszj'  mieszkał  gdzieś  na 
wysokościach,  w  krainie  niedościgłej,  tak,  iż  na­

wet  o  swej  Ennoi  nie  od  razu  się  dowiedział,  aby 
ią wyratować. Nad światem ma on wprawdzie

il) S. Ilen.-ieiis I. 1. 

n. 1. 

2

3

.

( ■ ¿ )

 t I. lienm-5 I. IV. r. 6. n. 4.

background image

władzę  najwyższą,  ale  bezpośrednio  rządzą  anio­
łowie,  którzy  też  stworzyli  świat.  Że  zaś  siebie 
przeciwstawił  Jezusowi,  więc  Jezusa  nie  uznawał 
wcale  za  Syna  bożego,  tylko  za  swój  fantazmat; 
a  może  też  Jezusa  mienił  swojein  wcieleniem. 
Słowem:  był  on  wszystkiem:  Bogiem,  Słowem  bo- 

żem i Pocieszycielem, czyli Duchem św., jak sam
0  sobie napisał (l).

I czyż to nie są babie 

, jak je nazwał

apostoł  (I  Tim.  -1,  7.)?  Trudno  uwierzyć  nawet, 
aby  człowiek  przy  zdrowych  zmysłach  mógł  pleść 
takie brednie. A jednak tak było rzeczywiście,
1  tak  się  dzieje  pospolicie:  że  gdy  człowiek  unie­
sie  się  pychą  i  nie  chce  poddać  rozumu  swego 

pod  jarzmo  jedynej  rozumnej  wiary,  popada  w  błę­

dy  przeciw  rozumowi  najprostszemu.  Gdybyśmy 
chcieli  szukać,  to  i  w  nowszych  czasach  znaleźli­

byśmy  baśnie  wcale  nie  rozsądniejsze  od  Syino- 
nowych,  między  wszechwiedzącemi  filozofami.  Np. 

filozotji 

transcendentalnej 

niemieckiej 

ów 

a  jeszcze  bardziej  ja,jest  wcale  podobnem  do  te­
go,  co  Symon  mówił  o  sobie  (2).  A  owa  Helena 
Symonowa jest i z profesji i ze swej pozycji w sy-

(1) 

Ego  sum  aenuo  Dei,  ego  sum  spcciosus,  ego 

Funielctus,  ego  omnipotens,  ego  omnia  Dei.  A  pud  S. 

ilieronyrn. in Mat. ^4, 5.

(2) 

Według  FiclUe’go  istnieje  mko  ja,  a  eo  nie 

jest ja, tego nie ma.

background image

38

stemie  Symona  tein  samem,  co  bogini  rozumu  w  re­

wolucji  francuskiej.  A  w  owym  Ojcu  Symonie,— 

który  wypuściwszy  ze  swej  głowy  Ennoję,  aby 
stwarzała,  zamyka  się  w  niedostępnych  gdzieś  sfe­
rach  i  niczem  się  nie  zajmuje,—w  tym  Bogu  mó­

wię, któż nie widzi Boga deistów?

Ciągle  więc,'  my  będziemy  ogłaszać  to,  co 

apostołowie 

ogłaszali, 

Jezusa 

ukrzyżowanego, 

a  świat  będzie  ciągle  przeczył,  w  coraz  odmiennej 
barwie.

„Mówił  (jeszcze  Symon),  że  proroctwa  były 

natchnione  przez  aniołów  twórców  świata;  a  stąd 

ci,  którzy  w  nim  (Symonie)  i  w  jego  Helenie  ma­

ją  nadzieję,  mogą  nie  dbać.  o  proroków,  a  wolno 

robić  im  co  się  podoba.  Zbawienie  otrzymuje  się 
nie  przez  sprawiedliwe  uczynki,  ale  przez  łaskę 

Symona“ (1).

A  tu  czyż  nie  czyściutka  etyka 

teraźniejszej,  tak  zwana  moralność  niepodległa,  to 

jest,  moralność  nie  znająca  innych  przepisów  nad 

zachcenie?  Dla  ludzi  ciemnych,  mówią  oględniejsi 
zwolennicy  tej  moralności,  niebo,  piekło,  wiara 

w  Boga  i  t  d.  są  potrzebnemi  pobudkami;  lecz  czło­

wiek  oświecony  tego  wszystkiego  nie  potrzebuje; 
własna  godność,  uczciwość  ochroni  go  od  upadku. 

Szczersi zaś propagatorowie moralności niepodległej

(i) 

R. Iren. 1.1. e. 23. n. 3. ci. Tertull. de Prae- 

ecr. c. 46.

background image

wprost  drwią  sobie  z  godności  i  uczciwości  (1), 
a  za  jedyną  regułę  moralności,  podają  skłonność 

serca,  t.  j.,  mówiąc  słowami  Symona,  czyń  co  ci 

się  podoba,  idź  za  popędem  swego  serca.  Wygo­
dna zasada dla wszelkiego rodzaju kochanków.

Tale  Symon.  jako  i  jego  następcy  nie  wie­

rzyli wcale w zmartwychwstanie <iala (2).

L  tego  wszystkiego  widać,  iż  doktryna  Sy- 

monistów, mniej więcej była taka:

Wierzę  w  Boga  najwyższego,  i  w  aniołów 

stworzycieli  tego  świata,,  i  słowo  Boga  najwyższe­

go,  które  było  między  aniołami,  udając  anioła, 
i  między  ludźmi,  udając  człowieka,  lecz  ani  się 

narodziło,  jak  mniemali  ludzie,  ani  cierpiało,  ani 

zmarło,  ani  zmartwychwstało,  ani  wstąpiło  do  nie­

ba  (3):  nie  uznaję  Ducha  św.  (4),  ani  Kościoła 
powszechnego (5) i t. d.

(1)  Co zresztą jest bardzo konsekwentne; boć je­

śli  niebo,  piekło  etc.  są  drwiny,  toć  jeszcze  większym 
non-sensem, jest 

godnośćuczci , i t. p.

(2)  S. Iren. 1- II. c. 31. n. 2.

(3)  Helena była ciągle na ziemi.
t4)  Symon,  ogłaszając  się  za  Ojca.  ani  drugiej, 

ani  trzeciej  osoby  nie  uznawał  za  potrzebną,  albo  nie 
przyznawał  jej  bóstwa.  T  to  była  doktryna  wspólna 
wszystkim  wiedzącym,  jak  widać  u  św.  Ireneusza  1.  III. 
c. 24.

(5) 

¿w. Ireneusz 1. c. dowodząc bóstwa Ducha 

św.,  łączy  z  tym  dogmatem  wiarę  w  Kościół  św.,  jako 
artykuł nierozdzielny.

background image

40

Karpokrates  wierzył  także  w  jednego  naj­

wyższego  Ojca  i  w  aniołów  stworzycieli  świata. 

Co  do  Jezusa,  uznawał  Go  za  syna  Józefowego, 

człowieka  takiego  jak  inni;  tylko,  że  miał  duszę 

mocną  i  czystą,  co  było  powodem  Ojcu  najwyż­

szemu,  iż  zesłał  nań  moc,  aby  mógł  ujść  przed 
potęgą  stworzycieli  świata.  Zresztą  wielkość  swoją 

winien  i  tej  okoliczności,  że  wzniósł  się  nad  prze­

sądy  żydowskie  (1).  Lecz  pod  tym  względem 

każdy  może  stanąć  wyżej  jeszcze  nad  Niego.  Kor- 
pokracjanie  ogłaszali  wprawdzie  o  zmartwychwsta­

niu,  lecz  przez  zmartwychwstanie  rozumieli  uzna­

nie ich doktryny (2).

Co do etyki: 

zwolennicy Karpokratesa nie

różnili  6ię  wcale  od  Symona,  gdyż  utrzymywali, 

że  moralność  uczynków  zależy  jedynie  od  opinji 

ludzkiej (3); a co prawo mówi: 

pożąda} rzeczy

bliźniego  twego,  to  śmieszne  jest;  a  jeszcze  śmiesz­

niejszy przepis: 

nie pożądaj zony bliźniego 

,

boć  przecie  pożądliwość  jest  wlana  wszelkiemu 

zwierzęciu,  tak,  iż  bez  niej  nie  może  być  rozszerze­

nia rodzaju (4); jest ona postanowieniem bużem (5).

(1) 

Jcsn  animnro  in  Judacorum  eonsuctudine  nu- 

tritani conlempsissc cos, et propt< r Loi vir.uuis ¡(cccpis.sc. 
S. Ircnaeus. 1. I. c. 25. u. I.

(2)  ¡5. Iren. 1. II. c. 31. n. 2.

(3) 

Sola  liiihiiina  opinioue  uegotia  umla  et  bona 

dicunt. Ib. I. I. e. 25. n. 4

(4)  Apud Clemeutem Alex. Stnmiaturu I. iii p.43U.

(5)  Apud cu ud. str. 423.

background image

41

Zdaje  nam  się,  że  nie  od  rzeczy  będzie,  gdy 

tu  wspomnimy  o  zasadzie,  która  wprawdzie  znaj­

duje  się  dopiero  u  następców  Karpokratesa,  je­
dnak  słusznie  pierwiastek  jej  może  się  przyznać 
Symonowi  i  Karpokratesowi.  Zasadę  tę  wygłosił 
niejaki  Izydor,  syn  i  uczeń  Bazylidesa  (1),  —  a  zda­

je  się,  że  niejaki  Proudhon,  socjalista  naszego 

wieku,  wziął  ją  od  Izydora:  Violnia  communio 

(mówi  Izydor), 

et 

aetjualiias

yenuit 

furem 

¿teconon 

et  fruciuum.  (Pogwałcenie  wspólności  i  równości 

zrodziło  złodziei  bydła  i  owoców)  (2).  Izydor  tu 

utrzymuje,  że  tylko  to,  co  natura  rodzi,  jest  wspól­
ną  wszystkich  własnością;  nie  śmie  rozciągać  tej 
zasady  do  owoców  pracy  ludzkiej.  Proudhon  zaś 
absolutnie  mówi;  La  propriété 

cest 

vol.  (Własność, 

to kradzież).

Mena»uter  skromniej  nieco  o  sobie  utrzymy­

wał,  aniżeli  Symon.  Nie  mienił  się  on  mocą  naj­

wyższą;  bo,  mówił,  nnjpierwsza  ta  i  najwyższa  po­
tęga  jest  zupełnie  nieznaną.  U  sobie  tylko  utrzy­
mywał,  iż  jest  posłanym,  jako  zbawiciel  świata. 
Więc  tern  samem  nie  uznawał  wcale  Jezusa. 

Przyjmował  Ennoię  i  aniołow  stworzycieli.  Zwy- 
cięztwo  nad  aniołami  nadawał  temu,  kto  się  wy­
uczy magji; a kto jeszcze się i ochrzci w imię

(1)  démentis Alex. Stroui. I. VI. p. G4I.
(2)  Apud. dcm. Al. I. III. p. 428.

background image

42

Menandra,  ten  otrzyma  nieśmiertelność  ciała,   

sio ani zestarzeje, ani umrze (1).

Jeszcze  niżej  z  tonu  spuścił  Satur:rinus.  Nie 

ogłasza!  się  ani  za  moc  najwyższą,  ani  /a  wy­

słańca  jej.  Utrzymywał,  podobnie  jak  Menander, 
że  jest  jeden  Ojciec  nieznany,  a  ten  uczynił  anio­

łów,  archaniołów,  moce  i  potęgi.  Świat  ze  wszyst- 
kieni,  co  na  niem  jest,  uczyniony  został  przez  ja­
kichś  siedmiu  aniołów.  Człowiek  przez  nich  stwo­

rzony został w następujący sposób: 

Pewnego ra­

zu zjawił się świetlany obraz najwyższej Mocy, 

* I

(1)  S. Irenaeus 1. I. c. 23. n. 5

I w tych zasadach widać pokrewieustwo ścisłe 

z dzisiejszy wiedza

Według dzisiejszych wiedzących,

tylko  poznanie  materji  i  sił  przyrodzonych  jest  nauką 

ś  cis  tą.,  czyli  prawdziwą  wiedzą  Inne  nauki  są  niczem. 

Wiedzący  przeto  ogłaszają,  że  skoro  sin  ich  wiedzę  osią­

gnie,  w  nią  się  uwierzy,  (bo  i  oni  też  wymagają  abso­
lutnej  wiary  w  to,  co  mistrzowie  tacy  np.  jak  Buchner, 
Mili,  Buckie  i  t.  p.  wyrzekli  jako  hypotczę).  to  już 

nie  potrzeba  wierzyć  w  żadne  cuda,  w  żadne  duchy,— 
nie  trzeba  się  bać  djabla,  ani  kogolwick  innego.  W  sy­

stemie  Symona  i  Menandra,  zamiast  Ennni  podstawmy 
naturę,  a  będziemy  mieć  system  nowożytnej  wiedzy. 
Tam  przez  Enńoię  zrodzeni  są  aniołowie,  stworzyciele 
świata.  Tu  natura  ma  swe  siły,  które  tworzą  wszystko 
i  kierują  wszystkicm  bez  Boga.  Tam  przez  magję  otrzy­
muje  się  zwycięstwo  nad  aniołami;  tu  przez  wiedzę 
ujarzmia  się  natura,  tak,  iż  niedługo  człowiek  zdobę­

dzie sobie nieśmiertelność ciała na tym święcie.

background image

jakby  promień  światła.  Aniołowie  fabrykanci  te­

go  świata,  ujrzeli  wprawdzie  obraz,  lecz  nie  mogli 

go  uchwycić,  bo  zaraz  wrócił  do  góry.  Uczynili 

z  tego  powodu  naradę  między  sobą,  mówiąc: 

Uczyńmy  człowieka  na  obraz  i  podobieństwo  (jakieśmy 

widzieli).  Stworzywszy  człowieka,  ujrzeli,  że  ich 

utwór  nie  może  się  podnieść,  tylko  pełza  po  zie­
mi,  jak  nędzny  robaczek.  Nad  tym  jego  stanem 

zlitowała  się  moc  najwyższa,  widząc  swój  obraz 
tak  zeszpecony  przez  niedołężność  aniołów,  —i  spu­

ściła  iskierkę  życia.  Ta  iskierka,  podniosła  czło­

wieka  i  obdarzyła  życiem,  i  zostaje  z  nim  aż  do 
śmierci;  po  ezem  wraca  między  inne  iskierki, 
a  ciało  obraca  się  w  nicość  (1).  Skąd  wypływa, 

że  ciała  zmartwychwstanie  jest.  niemożliwem  (2), 

a  tern  samem  nie  może  być  i  sądu.  Bóg  zaś  czczo­

ny  przez  Żydów,  nie  jest  bogiem  prawdziwym, 

tylko  jednym  z  siedmiu  aniołóvv  stworzycieli  światu, 

i  zapewne  ich  głową.  Oprócz  Boga  Ojca.  przy­
znawał 

Saturninus 

Zbawiciela, 

Chrystusa, 

Syna 

bożego.  Ten  przyszedł  wprawdzie  na  świat,  aby 
zniszczyć  Boga  żydowskiego  wraz  z  jego  anioła­

mi,  za  to,  iż  oni  chcieli  zniszczyć  Ojca  najwyższe­

go:—lecz  ten  Syn  boży  nie  rodził  się,  ani  nie 
miuł ciała, ani postaci, chociaż ludziom zdawało

(1)  S. Lrencans I. I. c. 24. n. 1. ci’. Tcrtull. de 

praeser. c. 40.

(2)  liesurrecuoueiu carnis i dixit Saturn.) nullo 

modo case futuram. Tertull. I. c.

background image

44

się,  iż  jest  człowiekiem  ^1).  Osoba  więc  Jezusa, 
urodzonego  w  Bethleem,  byłaby  tylko  widziadłem 
(phantasina), 

jak 

nam 

to 

wyjaśniają 

systemata 

spokrewnione.

Widzieliśmy,  że  moc  najwyższa  spuściła  na 

człowieka  iskierkę  życia;  ale  tę  nie  wszyscy  ludzie 

otrzymują,  tyldo  ci  co  uwierzą  w  Zbawiciela  Sn- 

tnrninowego (2).

Takie baśnie (pamiętajmy, że to wszystko 

jest rozwinięciem zasad ¡Symona) nie podobały się 

nawet z wiedzących niektórym. Przeto 

z tej samej, co i Menander, szkoły, chcąc wy­

naleźć coś wznioślejszego i podobniejszego do pra­
wdy (3), wymyślił taką genealogię:

= Ojciec odwieczny, bez początku.

® No»ę. Myśl od Ojca pochodząca.

? V// uz.Słowu, 
i «l»f>ó vrpt;. Roztropność. 

i 

Mądrość i = 

Siła.

Od  So/ii  i  Dynamispocho  zą  Mocy,  Księstwa 

i  Aniołowie  pierwsi,  którzy  pierwsze  niebo  uczy­
nili. Od tych aniolow poszła druga generacja

(1)  Salviuorem inuutuin demonstravit (Suturni- 

nus), et iucorporalcm, et sine figura, putative autem 
visum hominem. S. Iren. 1. c. n. 2.

(2)  Ibid, n. 3.
(3) 

...Ut  altius  alitjuid  et  vcrisimilius  invenisse 

videntur...  (S.  Iren.  1.  I.  ć.  24.  n.  3.)  Po  dzisiejszemu 

powiedzielibyśmy: chcąc wiarę posunąć 

nu 

drodze postępu.

background image

aniołów,  stworzycieli  drumli  go  nieba;  od  nich  trze­

cia  generacja  aniołów  i  trzecie  niebo,  i  t.  d.,  aż 

do  trzystu  sześćdziesięciu  pięciu  generacji,  i  ta­

kie  jżc  liczby  niebios  (1).  Wszystka  zaś  ta  liczba 

aniołów  i  niebios  ma  na  swom  czele  Abraxas’a, 

w którego imienin mieści się cyfra 3fi5 (2).

Lubo  te  gcnealogje  przypisuje  św.  Ireneusz 

Bazylidesowi,  jednak  nie  pdohna  w  tiich  nie  wi­

dzieć  owych 

ba.'-ni, 

i  nieskoń  wyliczania  ro­

dzajów,  które  jeszcze  w  r.  G6  były  w  Efezie  (3) 
i  przeszły  dn  Krety  (4);  a  więc  musiał  je  Bazyli- 
deś  ud  kogoś  pożyczyć.  To  nas  naprowadza  na 

myśl,  że  błędy  przypisywane  od  św.  Ireneusza 
Symonowi.  Menandrowi  i  Saturninowi,  jeszcze  nie 
są  wszystkiemi,  i  że  następcy  tychże  nic  więcej 
nie czynili, jak tylko rozwijali błędy swych pó-

(1)  Ibid.

(2)  Ease autem principem illoruni ’.\|

5

<ióęaę, et

propter  hoc  365  numeros  habere  in  sc.  Ib.  n.  7.  Grecy 

wyrażali liczby'głoskami alfabetu: 

z=l. ¡3=2. p=100.

£=60.  ■3=200.  Razem  więc  w  imieniu  Abraxas  mieści 
się  cyfra  365.  Imię  to  lubili  Bazylidianic  wypisywać 
na  swych  talizmanach,  cf.  Montfaucon  Palaeogr.  Graeca 
1. II. c. 8.

(3) 

W  owym  roku  bowiem  Paweł  sw.,  udając  się 

do  Macedonji,  zostawił  Tymoteusza  w  Efezie.  (L  Tim. 

1, 3. 4.)

(4) 

Ob.  Tit.  3,  0.  List  do  Tytusa  pisany  był 

roku 58.

background image

46

przedników.  Zobaczmy  więc  jeszcze  dalej  błęd> 

Jiazliydcsa.

Aniołowie  3  5-ej  generacji,  którzy  uczynili 

ostatnie  niebo  przez  nas  widzialne,  są  także  twór­
cami  wszystkiego,  co  jest  na  świecie.  Podzielili 

oni  między  sobą  ziemię  i  wszystkie  narody  ją  za­
mieszkujące.  Pierwszym  między  nimi  jest  ten, 

który  się  uważa  za  łioga  żydowskiego.  A  że  ten 
chciał  swoim  ludziom  (Żydom)  poddać  inne  na­

rody,  przeto  jego  koledzy  od  niego  się  odstrych- 

nęli  i  wystąpili  przeciw  niemu  wraz  ze  swemi  na­

rodami.  Taka  niezgoda  groziła  zgubą  rodzajowi 
ludzkiemu.  Widząc  to  Ojciec  przedwieczny,  po­

słał ludziom swoją pierworodną 

(w!»;), która

się zowie Chrystusem. Zadaniem tej 

było,

uwolnić  ludzi  wierzących  w  nią,  z  pod  władzy 
aniołów, 

twórców 

świata. 

Ta 

sama 

okazała 

się  ludziom,  jako  człowiek  (w  osobie  Jezusa)  i  czy­
niła  cuda,  lecz  nic  była  umęczoną.  Fałsz  to  bo­

wiem,  jakoby  Jezus  Chrystus  był  umęczony.  Cier­

piał  za  niego  Symon  z  Cyrenaiki.  ten  sam  niby, 
który 

dźwigał 

krzyż 

za 

rzekomym 

Jezusem. 

Jezus  przemienił  się  w  Symona,  a  Symonowi  na­
dał  swoją  postać,  iżby  myślano,  że  on  jest  krzy­
żowanym;  sam  zaś  stanąwszy  gdzieś  na  boku, 
śmiał  się  (sic)  podczas  tej  niby  tragcdji.  Po  jej 
skończeniu,  znów  przybrał  swoją  postać  i  wstąpił 
do  Ojca  niebieskiego,  znów  śmiejąc  się  (zapewne

background image

17

z  tych,  co  go  łapali  i  męczyli),  gdyż  on  ani  schwy­
ta»)', ani widziany być nie może.

Ci.  którzy  to  wszystko  wiedzą,  są  odkupio­

nymi,  wybawionymi  od  aniołów,  twórców  świata, 

a  przeto  i  wolni  od  wszelkiego  prawa,  tak  samo 

jak  u  ¿ymona.  Nic  mają  więc  zważać  na  to,  czy 

rzeczy  jakie  są  ofiarowane  bałwanom,  lub  nic; 

lecz  bez  wahania  należy  używać  wszystkiego.  Nie 

trzeba  też  przebierać  w  innych  czynnościach,  ho 
żadna  nic  jest  zlą.  Rozpusta  wszelka  dozwolona. 
Takie  przywileje  tnają  wiedząc;/  Bazylidjanie.  Ci 

zaś,  którzy  wierzą  w  Ukrzyżowanego,  są  jeszcze 
niewolnikami aniołów stworzycieli (1).

i  te  artykuły  nauki  Bazylidesa  są  zapewne  od 

kogoś  starszego  pożyczone;  gdyż  w  I.  Tim.  4.  3.  wi­
dzimy,  że  w  Efezie  heretycy  zakazywali  wstrzy­

mywania  się  od  pokarmów  i  to  ci  Sami,  którzy 
bawili się 

nieskończonym 

icj/liczaniem rodzajów (I Tim. 

1,  3.  4.)  zaprzeczali  zmartwychwstaniu  Chrystu&a 

i  pochodzeniu  jego  od  Dawida  (II  Tim.  2,  8.) 
a swoją doktrynę nazywali wiedzą (I Tim. 6, 20).

Tak  więc,  chociaż  Bazylidjan  pospolicie  zali­

czają  do  heretyków'  drugiego  wieku,  jednak  nie 

wahamy  się  twierdzić,  że  oni  należą  do  heretyków' 
w'ieku  pierwszego,  ze  ich  zasady  były  przed  Bazyli- 
desem,  czyli  że  i  Syinon  i  Menander  i  Saturninus 

(l)

(l) 

Ol*. Irennei I. I. e. 

SI.

background image

48

tychże  prawie  nauczali  zasad,  chociaż  św.  Ire­

neusz przypisuje je Bazylidesowi.

\\

r

 wieku apostolskim powstali jeszcze:

Cetyni 

innie  od  Cerynta,  który  wspólnie  z 

Mi- 

lolaifanii  w  Azji,  za  życia  św.  Jana  (1)  nauczał, 

że  świat  stworzony  jest  od  jakiejś  Mocy,  bardzo 

oddalonej  od  Najwyższego  Boga,  Puna  wszech 
rzeczy;  że  ta  Moc  nic  znalu  owego  Boga;  że  Jezus 
nie  mógł  się  narodzić  z  Dziewicy,  ale  był  czło­

wiekiem  jak  każdy,  synem  Józefa  i  Marji;  wy­
wyższy!  się  tylko  nad  ludzi  swoją  sprawiedliwością, 
roztropnością  i  mądrością.  Po  chrzcie  Bóg  naj­

wyższy  zesłał  nań  Chrystusa  (zapewne 

Aóyo;) 

w  po­

staci  gołębicy  i  odtąd  zaczął  ogłaszać  nieznanego 

Ojca.  Przy  końcu  Chrystus  odleciał  nazad  do 
Boga,  a  Jezus  został  się  sam,  poniósł  mękę 
i zmartwychwstał (2).

Z  małym  wyjątkiem  Cen  nt  głosił  o  Jezusie 

Chrystusie  to  samo,  co  pewna  gałąź  wiedzących 
w  naszych  czasach.  Cerynt  utrzymywał,  żc  naro­
dzenie  z  dziewicy  jest  niemożebnem  (3),  tak  jak 
wszelkie  cuda.  Utrzymywał  dalej,  że  Jezus  był 
człowiekiem  wyższym  nad  innych.  I  nasi  wiedzący 

przyznają  Chrystusowi  wielką  dozę  dowcipu,  mą­
drości,  uczciwości  i 

t. 

p.,  byle  tylko  nie  przyznać 

bóstwa.

(1) S. Iren. 1. III. c. 11. n. 1.
(2) S. Iren. 1. 1. c. 2G cf. 1. III c. 11.

(3)  Imposaibile hoc ei visum est. ,S. Iren.

background image

4i>

Ponieważ 

Ebiunui 

wygłaszali  zasady  Starego 

Testamentu  i  byli  sektą  mało  znaczną,,  a  Mikołaici 
błądzili  raczej  w  obyczajach,  przeto  nad  ich  dok­

trynami zastanawiać się nie będziemy.

Przejrzyjmy  teraz  wszystkie  artykuły  Składu 

naszego,  konferując  go  z  błędami  wieku  apo­
stolskiego.

Wierzę w Boya Ojca 

-

cielą nieba i ziemi. 1 w Jezusa 

Syna Je­

go  jedynego.  To  przeciw  tym,  którzy  zapierali  Oj­
ca  i  Syna,  i  dowodzili,  że  Jezus  nie  jest  Chry­

stusem  (1),  nic  jest  Zbawicielem  (2);  przeciw  Sy- 
monowi  szczególniej,  który  utrzymywał,  że  świat 
widzialny  nie  jest  bynajmniej  stworzony  przez 
Boga Ojca, lecz przez aniołów.

W  Jezusa...  Pana  naszego.  Ten  tytuł  dawany 

Jezusowi  przez  apostołów,  prawie  w  każdein  kaza­
niu  apostolskicm  (3),  odnosi  się  do  błędu  o  anio­

łach stworzycielach świata.

Który 

się 

począł 

Ducha 

narodził 

się 

z Marji 

Dziewicy.Widzieliśmy, że św. Ignacy

daje świadectwo przeciw heretykom, którzy zaprze-

r

(lj  Ob.  I  Joan.  2,  22.  23.  ci.  Juil.  v.  4. 

M

\vy- 

|iic

pr

 11 się Panującego i Pana naszego Jezusa Chrystusa.

11

(2)  1 Joan. 4, 14.

(2) Act. 4, 10. 5, 31. 10, 36. Ś. Łukasz kła. 

dzic nań nacisk szczególny Act. 2, 86.

Skład 

Apost.

4

background image

50

czai  i  bytności  Jezusa  w  żywocie  Maiji  i  urodze­
nia  Jego  z  Ducha  św.  (1).  Widzieliśmy  też,  że 
utrzymywali  heretycy,  jakoby  Jezus  Chrystus  nie 
narodził  się  prawdziwie,  że  nie  miał  prawdziwego 

ciała,  tylko  jakiemś  phantasmatemanił  oczy  ludz-

kie;  albo  że  pochodzenie  jego  nie  jest  wyższem 
(t.  j.  nie  za  sprawą  Ducha  św.),  lecz  jest  prostym 
6ynem  Józefa  i  Marji,  nie  Dziewicy  (2).  Święty 

Ignacy,  jak  widzieliśmy  wyżej,  prawie  zawsze 

przy imieniu Marji kładzie tytuł Dziewicy.

Umęczonpod Poncjuszem Piłatem (3), ukrzyżo­

wali, umarł (4).

Trzeciego  dnia  zmartwychwstał.  Wielu  za­

przeczało zmartwychwstaniu Chrystusa (5).

Ten sam Jezus Chrystus 

no, niebiosa,

siedzi  na  prawicy  Boga,  swego  Ojca.  Mowa  o  wstą­

pieniu  do  nieba  z  ciałem  po  zmartwychwstaniu, 
przeciw błędowi Ceryntjan, a zapewne i Symona.

(1) 

S.  fgnat.  ep.  ad  Eplies.  ¡

5

.  9.  16.  17.  18.  cf. 

I  .loan.  4,  2.  każe  wyznawać,  iż  Jezus  Chrystus  przy­
szedł io ciele.

(2) Ob. & Ignat, ep. ad Trail. §. 7. 9.

(3)  Ob.  S.  Ignat,  ep.  ad  Magnes,  tj.  11.  i  w  ka­

zaniach  apostolskich  Act.  3,  13.  13,  28.  2,  23.  4,  10. 

5, 30. 10, 39. 17, 3.

(4)  tv Ignat. 1. c.
(5)  Ob. II. Tin). 2, 8. ci. S. Ignat, 1. c.

background image

5

!

Stamtąd, 

jaku  Pan  na6z  i  sędzia,  przyjdzie 

sądzić żywych i umarłych (1).

Wierzę  w  Ducha  św.,  w  święty  Kościół.  Że 

Skład 

apostolski 

pierwotny 

nie 

był 

bez 

tych 

dwóch artykułów, okaże się niżej.

Wierzę  w  grzechów  odpuszczenie.  Tego  arty* 

kułu  obszerniej  dowodzi  św.  Jan  przeciw  błędom 

współczesnym  (2),  i  apostołowie  w  swych  naukach 

zawsze ogłaszali (3).

Wierzę  w  ciała  zmartwychwstanie  (4).  Zaprze* 

rżano  tej  prawdy  już  ok.  r.  56,  kiedy  św.  Paweł 
pisał  II  Cor.  c.  15.  Byli  to  saduceusze  (że  tak 

powiem) chrześcijańscy.

Wierzę  w  żywot  wieczny,  który  tylko  przez 

wiarę  w  Jezusa  Chrystusa  może  być  otrzymany, 
a nie w kim innym (5).

* Pominęliśmy w tym Składzie dwa artykuły: 

zstąpił ib 

piekieł,—

i—świętych obcowanie, ale dla

(1) 

Ob.  S.  Polycarpi  ep.  ad  Philipp.  §.  7.  O  sa­

dzeniu  żywych  i  umartych  przez  Jezusa  widzimy  powta­
rzanie  w  kazaniach  apostolskich  Act.  10,  42.  17,  31, 

24, 25.

(2)  I. Joan. 1, 7.—2, 2.
(3) 

Ob.  w  kazaniach  apostolskich  Act.  2,  38. 

5, 31, 10, 43. 13, 38. 26, 18.

(4) 

Ob.  S.  Polycarpi  Epist.  ad  Philipp.  §.  7.  cf. 

II Tim. 2, 17. 18.

(5)  1. Joan. 5, 13. et 20.

4

background image

52

togo  jedynie,  że  nic  posiadamy  takich  dowodow 

autentyczności,  jakie  stoję  po  stronie  dopiero  co 
wymienionych części Siadu.

Wykazawszy,  że  sama  treść  Składu  przema­

wia  za  apostolskim  jego  początkiem,  posłuchajmy 
świadków sięgających wieku apostolskiego.

Że  Credo  nic  jest  dziełem  apostolskicm,  mówi 

p.  Atanazy  C.  (I),  to  fakt  doskonale  dowiedziony; 
bo  księgi  najdawniejsze,  jakie  nam  zostają  z  pierw­
szych  wieków  chrześcijańskich,  a  mianowicie  Pa­

stor  Hennasa,  ani  dzieła  św.  Klemensa  Rzymskie­

go  nie  mają  Składu;  ani  wreszcie  nie  wic  o  nim 

św.  Justyn  (f  1G7  r.)  Więc  fakt  doskonale  do­
wiedziony.

Ida  nas  to  wcale  nie  dowód.  Jeżeli  metoda 

pozytywna 

takiemi 

wywodami 

(demonstrations) 

kontentiije  się,  i  uważa  je  za  doskonale,  to  wcale 
niekorzystne daje wyobrażenie o sobie.

Z  powyższych  cytat  wyprowadzić  można  tylko 

wniosek,  że  wspomnieni  autorowie  nic  napisali 
Składu,  ale  żadną  miarą  wnioskować  niemożna,  iż 

go nic znali.

Pastor  Hennasa  jest  dziełem  więcej  moral- 

ncin,  a  nic  dogmatyczncm.  Tak  samo  i  listy  św. 
Klemensa  Rzymskiego.  Św.  Justyn  prowadził  po­
lemikę  z  poganami  i  Żydami  W  Piśmie  św.  też 
nie ma wzmianki o Składzie, ależ w nicin i o wielu

f ]) ilisl. <lu Credo str. 25.

background image

58

artykułach  wiary  nic  ma  wyraźnego  twierdzenia. 

Gdyby  protestanci,  lub  pozytywiści  podnieśli  byli 

podówczas  swoje  nie,  to  może  św.  Łukasz,  lub 

który  z  apostołów  byłby  napisał  Składowi  świa­

dectwo.

Co  zaś  p.  Atanazy  twierdzi,  że  „księgi  - 

daicniejsze  pierwszych  wieków  chrześcijańskich

11

  nie 

znają  Składu,  to  śmiem  wprost  powiedzieć,  iż  to 

fałsz.  Faktem  jest  doskonale  dowiedzionym,  że 
autorowic  żyjący  w  drugim  wieku,  wspominają 

o  Składzie  czyli  o  formule  ,  i  najwyraźniej 
podają  ją  za  dzieło  apostołów;  a  przecież  temu  ich 
podaniu  heretycy  im  współcześni  nie  mieli  nic  do 
zarzucenia,  owszem  formulę  rzeczoną  przyjmowali, 

chociaż sens jej przekręcali.

Zobaczmy te świadectwa:

Św.  Ireneusz  przeciw  Walcntyriiauom  pisząc 

swe  dzieło  (contra  haereses)  i  odkrywając  ich  sofiz- 
mata,  wymienia  katolickie  prawidło  wiary.  Aby 
się  okazało,  iż  to  prawidło  wiary  niczem  innem 
nie  jest,  tylko  Składem  naszym,  przedstawiamy 

cały ustęp (contra haereses 1. I. c. 9. et 10).

„Walentynjanie,  mówi  św.  Ireneusz,  dowodzą 

swych  baśni  Pismem  św.,  biorąc  oderwane  zdania, 

lub  pojedyncze  wyrazy,  i  tym  sposobem  oszukują 
nieświadomych,  na  wzór  owego  poety,  który  wier­

szami połapanemi z Homera, opisał poselstwo Her-

background image

M

kulega  do  Cerbera  (1).  (Przywodzi  dalej  te  wier­

sze,  poczem  mówi:)  Przeczytawszy  owe  wiersze 
prostak,  będzie  myślał,  iż  Homer  rzeczywiście 

opisywał  poselstwo  Herkulesa.  Lecz  kto  zna  treść 

poezji  Homera,  ten  wiersze  uzna  za  liomerowskie, 

a  treści  za  homerowską  nie  uzna  (2).  'l^ak  samo 

rzecz  się  ma  z  naszą  wiarą.  Jeśli  heretycy  będą 

dowodzić  swych  błędów  Pismem  św.,  to  każdy

kto  ma  w  sobie  niezachwianie  prawidło  prawdy  (t.  j. 

wiary)  otrzymane  przez  chrzęsty  przyzna  wprawdzie, 

iż  słowa  i  zdania  i  przypowieści  pochodzą  z  Pi­
sma  św.,  lecz  nie  uzna  ich  bluźnierczej  treści  (za 

pochodzącą od Ducha św.)“ (3). Popróbujmy, 

1 2 3

(1) 

Takie  poezje  nazywają  się  centonami  (cento, 

kilimek,  czyli  okrycie  zszyte  z  różnych  szmatek).  Bawili 
się  w  ten  rodzaj  poeci  (centonaiji),  nawet  chrześcijańscy. 

ł¡omerocentona*  zwały  się  wiersze  takie,  w  których  treść 
była  ubrana  w  zdania  i  wiersze  Houicra,  jak  np.  przy­

toczone  przez  S.  Ireneusza.  Jeśli  zaś  wiersze  były  na­
ciągnięte  z  Wirgiliusza,  (o  utwór  nazywał  się  Virgilio- 
centona.  Z  centonów  chrześcijańskich  późniejszych  wy­

mieniamy  tu  tylko  Aleksandra  Ross  z  Aberden,  który 
w  r.  1361  wydal  taką  centonç  p.  t.  Virgilius  ecangelizans

gdzie treść ewangelji jest oddana formą Wirgiljuszoweką.

(2)  W podobny sposób dowodzi i Tcrtuljan. De 

praescr. c. 39.

(3)  Sic autem et qui reg u la in veritatia (xávcv zrfi 

àXrj&eiaç)  immobilem  apud  se  habet,  quam  per  baptis- 
raum  accepit,  haec  quidein,  quae  sunt  ex  scripturis... 

cognoscet,  blasphemum  autem  iHorum  argumentum  non 
cogooscet. S. Iren. 1. c.

background image

r>5

ażali nie da sig to wyrażenie 

xavov ty,; óX.Y,Steia; ( 

widło prawdy, czyli udary) inaczej rozumieć, ani­
żeli o Składzie naszym.

Przyznaję,  iż  pod  prawidło  u  św.  Ireneusza 

można  podsunąć  niejedno  znaczenie.  Raz  można 

wytłumaczyć  przez  Ewangielję,  inną  rażą  można 

to  nakręcić  do  tradycji,  albo  do  wszystkich  prawd 
wiary  zbiorowo.  Tak  np.  gdy  mówi,  o  here­
tyckich prawidłach wiary.

Ale  muszę  dodać,  że  takie  tłumaczenie  nie 

jest  koniecznem.  Wyraz  Reguła  (prawidło),—je­

żeli  ma  oznaczać  to  co  rozumiemy  pod  wyrazem 
wiara  objektywnie  wzięta,  —  stoi  sam  pospolicie. 
W  każdym  razie  o  znaczeniu  wyrazu  decyduje  tok 
mowy.  Choćby  przeto  w  innych  miejscach  reguła 
teritaiis 

dała 

się 

wytłumaczyć 

przez 

, a l b o  

sektę  lub  inne;—to  w  ustępie  wyżej  przytoczonym 
nie  można  inaczej  tłumaczyć  jak  przez  Skład  udary, 
albo  zbiór  prawd  wiary,  czyli  formulę  wiary.  Za­

nim  to  wykażę,  poruszę  jeszcze  jednę  wątpliwość 
w  tłumaczeniu  prawidła  wiary  ze  wspomnionego 
ustępu.

Dajmy na to, iż reguła (I) znaczy 

(nau­

ka), a reguła oeritalis jest pleonasrice powiedziane, 
i znaczy to samo, co nauka 

albo pod­

stawmy znaczenie wiary subjektywnie wziętej, jako 

1

(1) Zawsze mamy tu na uwadze ustęp wyżej 

przywiedziony, a nie inne miejsca z Ireneusza.

background image

56

cnoty,  —  gdyż  przez  chrzest  otrzymujemy  (wlewają 
się  w  duszę)  cnoty  teologiczne:  wiara,  nadzieja  i  mi­

łość.  To  ostatnie  tłumaczenie  najgladzięj  wygląda, 
chociaż 

bardzo 

nakręcone. 

Ale 

przeciw 

niemu 

tak  samo,  jak  przeciw  innym  występuje  tok  mo­

wy  (contextúe).  Nadmieniwszy  bowiem  o  prawi­

dle  wiary,  otrzymywane»!  przez  chrzest,  zaraz  kła­

dzie  przed  oczy  czytelnika  to  prawidło,  podobniu- 

teńkie do naszego Składu.

„Albowiem  (mówi  zaraz  po  powyższych  sło­

wach)  Kościół,  jakkolwiek  po  całym  świecie...  roz­
siany,  od  apostołów  i  ich  uczniów  otrzymał  tę 

wiarę,  która  jest  w  jednego  Boga  Ojca  wszechmogą­

cego

11

  „który  uczynił  niebo  i  ziemię  i  morza  i  wszyst­

ko  co  w  nich  jest“  (Psal.  145,  6.)  i  w  jednego  Je­
zusa  Chrystusa  Syna  bożego
,  który  się  wcielił  dla  na­

szego 

zbaicienia i w Ducha św.,... i w przyjście“

(Syna bożego tu na świat) „i w 

które

jest  z  dziewicy  i  w  mękę  i  w  powstanie  z 

i  we  wstąpienie  do  nieba  z  ciałem  ukochanego  Pu­

na  naszego  Jezusa  Chrystusa  i  w  przyjście  je­
go“  (drugie)  „z  nieba  w  chwale  Ojca...  aby  po­
wołał  wszelkie  ciało  ze  śmierci  do  życia...  i  aby  wy­

dał  sprawiedliwy  wyrok  na  wszystkich...  bezbożnych, 

śląc  w  ogień,  a  sprawiedliwym...  dając  życie  i  nie­

skazitelność...  i  chwałę  wieczną...  Otrzymawszy, 
mówię,  to  ogłoszenie  ( x r , p Y . a a ,   jakośmy  wy­
żej  powiedzieli,  Kościół,  chociaż  rozrzucony  po 

całym świecie, z cudną jednozgodnością, jakby je-

background image

67

dnemi ustami obdarzony, to 

uczy i

je“  (1).  Wyliczając  następnie  kościoły  po  różnych 

krajach,  dodaje,  że  te  Kościoły,  ani  inaczej  wierzą, 

ani  inaczej  podają  (2).  Choćby  więc  reguła 
tis  znaczyło  nie  więcej  nad  wiarę,  to  przecież  tutaj 

znaczy  wiarę  objektywnie  wziętą,  t.  j.  naukę  wiary, 
która  się  ogłasza,  uczy,  podaje  przez  Kościół,  a  któ­
rej  to  nauki  treść,  pewne  punkta  przytoczył  św. 
Ireneusz,  i  tę  treść  na  chrzcie,  wiernym  podawano 
wszędzie.  Więc  ta  treść  była  normą  (%ivov),  we­
dług  której  wykładano  tajemnice  wiary  katechu­

menom  (1).  Słowem:  niech,  jak  kto  chce,  kręci 

i  tłumaczy  regułom  uerilatis,zawsze  wypadnie  na 

formułę wiary, czyli nasz Skład.

Chyba  tylko  p.  Atanazy  może  powiedzieć:  nie! 

Mniejsza  o  niego;  nam  dosyć  na  tern,  iż  u  św. 

Ireneusza  znaleźliśmy  formułę  podobną  zupełnie 

prawie  do  naszego  Składu.  Na  początek  to  wa­

żna  zdobycz,  bo  już  jesteśmi  pewni,  że  Kościół 

wtedy miał jakąś formułę idary.

Zwróćmy  jeszcze  uwagę  na  ustęp  pierwszy 

św.  Ireneusza  o  owem  dowodzeniu  Walentynjanów, 
centonach, a pokaże się, że reguła 

jest

względem wiary tern, czem treść Homera względem 

1 2

(1)  Ibid. c. 10.

(2) 

ibid.  Pamiętajmy,  że  byt  w  całym  Kościele 

obrzęd  przed  chrztem  zwnuy  trailiłio  symboli,  o  czom 

w następnym rozdziale.

background image

58

centonów.  -  Kto  zna  treść  Homera,  pozna  co  jest 
cento,  a  co  prawdziwy  utwór  Homera.  Kto  ma 
w  sobie  prawidło  (będące  streszczeniem)  wiary, 
i  wierzy  w  nie  bez  zachwiania,  ten  od  razu  po­
zna,  że  nauka  Walentynjan  nie  jest  Chrystusową, 
choć  się  Chrystusa  słowami  obłóczy.  Zdaje  mi 
się  więc,  że  wprawdzie  nie  wywiodłem  doskonale 
(jak  p.  Atanazy),  ale  jednak  dostatecznie  tego,  że 
reguła 

oeritatis we wspoinnionem miejscu św. Ire­

neusza, znaczy formułę wiary, a nic innego.

Zresztą,  dowodzić  kto  zechce  mylnego  tłuma- 

bzenia  tego  wyrazu,  i  w  tera  miejscu,  niechaj  po­
słucha  i  dowie  się,  że  to  nie  jest  jedyny  ustęp 
u  św.  Ireneusza,  dający  świadectwo  Składowi. 

Wspomnianą  jest  jeszcze  ta  sama  reguła  oeritalis, 

po raz drugi.

„Ponieważ, mówi św. Ireneusz, zaś my trzy­

mamy prawidło wiary, to jest, że jest jeden Big 
wszechmogący, który wszystko stworzył przez Słowo 

swoje“ (2).  Widocznie tu mowa nie o wierze ja­

ko  cnocie,  nie  o  wierze  subiektywnej,  lecz  objek- 
tywnej,  czyli  raczej  o  streszczeniu  tejże  wiary,  albo 

formule, w której znajdowało się: Wierzę w jedne- 

* I.

(1)  O tern nauczaniu pomówiemy w następnym 

rozdziale.

(2)  Quum teneamus uutein nos regulam veritatis, 

id est, quia 

Bit 

anus Deus omnipotent etc. Contra haeres.

I. I. c. 22. n. I.

background image

59

go  Boga  wszechmogącego.  A  tym  ustępem  z  pra­
widła  wiaty  dowodzi,  że  jeden  jest  tylko  Bóg,  ten, 
który  jest  Bogiem  Abrahama,  Izaaka,  który  jest 
początkiem,  mocą,  ten  sam  jest  też  Ojcem  Pana 
naszego  Jezusa  Chrystusa...  Tego  trzymając  się 

praioidla,  niech  (heretycy)  mówią  co  chcą  i  jak 

chcą,  łatwo  im  okażemy,  iż  od  prawdy  odeszli  (1). 
Wszystkie  bowiem  prawie,  jakie  tylko  są  herezje, 

mówią  wprawdzie,  że  jest  jeden  Bóg,  lecz  źle 

nauczają  o  Nim  (sed  per  sententiam  malatn  im- 
mutant),  stając  się  niewdzięcznymi  względem  Te­

go,  który  ich  uczynił...  Utworem  też  bożym  po­
gardzają... 

Zmartwychwstaną 

oni, 

chociaż 

nie 

chcą,  aby  poznali  moc  wskrzeszającego  ich  Boga; 
do  sprawiedliwych  przecież  nie  będą  zaliczeni  dla 
swego niedowiarstwa“ (2).

Jeszcze  i  trzecią  wzmiankę  znajdujemy  u  św. 

Ireneusza  o  tejże  6atnej  formule  wiary,  tylko  nie 

nazywa się •prawidłem wiary, a podaniem 

,

porządkiem podania.

„Trzeba,  mówi,  najserdeczniej  usiłować  i  brać 

podanie  pi-awdy...  A  cóżby  było,  gdyby  apostoło­

wie  nie  zostawili  nam  pism?  Czyż  nie  należałoby 
w takim razie iść porządkiem 

, jakie apo-

(1) 

...honc  ergo  tenentee  regulam,  licet  valde 

vnria  et  multa  dic&nt,  tacile 

cob

  deriaeae  a  vcritate 

arguimua. 1. C.

(2)  Ibid.

background image

60

stołowie  podawali  tym,  którym  powierzali  Ko­
ścioły?  Do  tego  rozporządzenia  stosują  się  liczne 
narody  barbarzyńskie,  wierzące  w  Chrystusa,  bez 

karty  i  bez  atramentu  mają  napisane  w  swem 
sercu  zbawienie,  i  strzegąc  pilnie  dawnego 
wierząc  ic  jednego  Boga,  Stwórcę  nieba  i  ziemi 
i  wszystkiego  co  na  nich  jest,  przez  Chrystusa  Je­
zusa  Syna  bożego,  który  przez  najwyższą  miłość 
dla  6wego  utworu  poddał  się  urodzeniu  z  dzie­

wicy...,  umęczony  był  pod  Poncjuszem  Piłatem, 

i  wstał  z  martwych  i  przyjęty  w  jasnóści  ma 
przyjść  w  chwale,  jako  sędzia...  śląc  w  ogień 
wieczny  przekręcających  prawdę  i  gardzących  Je­

go  Ojcem  i  Jego  przyjściem  (na  świat).  Którzy 
tej  wierze  bez  pisma  uwierzyli...  są  bardzo  mą­
drymi“ (1).

W  wielu  jeszcze  innych  miejscach  u  św.  Ire­

neusza  można  widzieć  powoływanie  się  na  Skład. 

I  tak:  dopiero  co  widzieliśmy,  że  owo  podanie 

wdy,,  jest  Składem.  Indziej  nazywa  się  drogą, 

czyli  ścieszką,  która  obiega  cały  świat  i  daje  nam 
widzieć,  że  wszędzie  jest  jedną  i  ta  sama  ,  że 

wszyscy  przyjmują  jednego  i  tegoż  samego  Boga 

Ojca.  A  ta  ścieszką  ma  siłę  w'  tradycji  apo­

stolskiej (2). 

1 2

(1)  I. III. o. 4.
(2)  Eorum autem, qui ab Ecclesia sunt, eemita 

circumiens mundum Universum, 

quippe firmom habens ab

background image

fil

Te  ustępy,  dopiero  co  przywiedzione,  irapro- 

wndzają  nas  na  myśl,  że  tain  gdzie  jest  mowa 

o  wierze

}

  która  jest  w  jednego  Boga  (1),  albo  o  tra­

dycji  ogłaszającej  jednego  Boga  (2),  nie  są  czein 

innem,  tylko  powołaniem  się  na  Skład  apostolski, 

czyli  formuło  wiary,  od  apostołów  podaną  wraz 
z całą nauką. 

* 1

apostolis tradilionem, et videre nobis donans omnium unaiii 

et  eandem  esse  fidem,  omnibus  unum  et  eundem  Deum 

Patrcm  praecipientibus  (recipientibus)  etc.  1.  V.  c.  20. 

D.  1.  Tu  koniecznie  semita  (ścieszka)  musi  znaczyć  for« 
mulę  wiary  jednozgodną  w  Kościele  całym.  Nie  może 

znaczyć  ani  wiary,  ani  tradycji,  bo  tok  mowy  na  takie 
tłumaczenie  nie  pozwala.  Do  czegożby  bowiem  były 
podobne takie wyrażenia?: 

Tych, którzy z Kościołem

trzymają,  (ścieszka  czyli) 

wiata 

dająca  nam  widzieć,  że 

wszyscy mają jedną wiarę—albo:  Tych..., (ścieszka czyli)

tradycja,) 

mająca  silną  podstawę  w  tradycji  apostolskiej 

etc.  Co  innego  więc  tu  jest  semita,  co  innego  traditio, 

i  co  innego  fide*.  Za  pomocą  traditio  nie,  obchodzi  (a 
semita  cały  świat  i  daje  nam  widzieć,  że  wszędzie  jest 

jedna wiara.

(1)  Jnk np. Hi enim (presbyter!) cam quae est 

in unum Deum, qui omnia fecit, fidem nostraru custodiunt.
1. IV. c. 25. n. 5.

..,nusquam  Iransfeientcs  rcgulnm...  ncque  abjicicntes 

fidem,  quae  est  in  unum  Deum,  qui  fecit  omnia.  1.  II.  c. 

25. n. 2.

(2) 

Jak  np.  Annuntians  quam  ab  apostolis  acce- 

perat tradition cm 

t

 annuntiantem unum Deum ommpotentnn, 

factorom coeli et terme.-. 1. III c. 3. n 3.

background image

62

Prawda,  że  w  tej  lurmule  tak  dawniej,  jako 

i  teraz  brak  wielu  artykułów  wiary;  lecz  i  to  pra­

wda,  że  w  niej  się  znajduje  podstawa  wszystkich 
dogmatów.

Zważywszy  dobrze  przywiedzione  miejsca  ze 

św. 

Ireneusza, 

przychodzimy 

do 

następujących 

wniosków:

1) 

Że  była  za  św.  Ireneusza  przed  r.  190, 

w całym Kościele formula (xivw) wiary dawna.

2) 

Ta  formuła  zaczynała  się  od  słów:  Wie­

rzę w jednego Boga 

Ojca

Stworzyciela.

3) 

Św.  Ireneusz  mówi  o  niej,  jako  od  apo­

stołów pochodzącej.

4) 

Św.  Ireneusz  nie  przytacza  jej  ani  całej, 

ani  dosłownie.  W  dwóch  tylko  miejscach  znaj­
dujemy obszerniejszy z niej ustęp, t. j. w księdze

i. 

r.  9  i  10,  i  w  tejże  księdze  r.  22.  n.  1.,  a  oba- 

dwa  miejsca  mają  wprawdzie  tę  samą  treść,  a  nie 
te  same  6łowa.  Gdyby  jego  zamiarem  było  po­
dać  dosłownie  formułę  wiaiy,  toby  w  obudwóch 
wspomnionych  ustępach  brzmiała  ona  jednosłownie. 

Widocznie  przebija  się  i  w  pierwszeiu  i  w  dru- 
giem miejscu parafraza Składu prostszego.

Zachodzi  teraz  pytanie:  Czy  czasem  św.  Ire­

neusz  nie  wymyślił  sobie  sam,  iż  owa  reguła  veri- 
tatis,  na  jaką  się  powołuje,  od  apostołów  pocho­
dzi. Zobaczmy: 

Sama świętość tego Doktora Ko­

ścioła  nie  pozwala  na  takie  przypuszczenie.  Je­

dnak  sądzę,  iż  nic  ubliżę  Mu,  jeśli,  przez  chwilkę

background image

63

zgodziwszy  6ię  z  przeciwnikiem,  wyświetli  6ię  le­

piej sprawa wiary. Sw. Ireneusz nie obrazi się o to.

Heretycy,  przeciw  którym  walczy  św.  Ire­

neusz,  wyznawali  też  jednego  , a l e   w  innem 
znaczeniu  (1),  wyznawali  też  jednego  Jezusa  Chry­

stusa  językiem,  ale  inaczej 

nim  sądzili 

(2); 

utrzy­

mywali,  że  w  to  6amo  wierzą  co  i  katolicy  (3). 

W  obec  wiernych,  których  nazywali  (że  użyję  nie­

mieckiego  wyrażenia)  gemeine  Katkoliken,  rozpra­

wiali  zupełnie  w  6posób  katolicki,  t.  j.,  używali 
wyrażeń  katolickich,  aby  ich  chętniej  słuchano, 
a  na  księży  skarżyli  6ię  przed  wiernymi,  mówiąc; 
Czego  oni  nas  prześladują,  wyłączając  z  grona 
wiernych,  nazywając  heretykami?  wszak  wy  sami 

widzicie,  iż  my  wierzymy  podobnie  jak  księża, 

to  samo  mówimy  wam  co  oni,  tę  samą  mamy 
naukę (4). 

1 2 3 4

(1)  Oinnes quidem un dicunt, sod per 

sententiam malam immutant, S. Iren. 1. I. c. 22. n. 1.

(2) 

Lingua  quidem  unum  Chrietum  Jesum  confi­

tentes,  diviei  vero  sententia.  Ib.  1.  [.  c.  16.  n.  1.  i  to 
samo tamże n. 6.

(3)  Uoromunem fidem afiirmant, Tertull. adv. 

Valentín, c. 1.

(4) 

Iii  enim  ad  multitudinem,  propter  eos  qui 

sunt  ab  Ecclesia,  quos 

commu 

Erclesiasticos  (to  jest 

Catholicos)  i  psi  dicunt,  inferunt  sermones,  per  quos 
napiunt  simpliciores,  et  ¡lliciunt  eos,  simulantes  nostrum 

tractatuin (l. j. luquendi morem), ut saepius audiant;

background image

Przyjmowali  nawet  i  Pismo  é\v.,  tylko,  ie  to  co 

było  tam  dobrze  powiedziane,  oni  przekręcali  (1). 

Z  tego  wszystkiego  można  śmiało  wnieść,  że  Wa- 

lentynjanie  (bo  tu  o  nich  mowa)  odmawiali  tenże 
sam  Skład,  co  i  katolicy,  że  nie  było  wątpliwości 

o  apostolskie»)  jego  pochodzeniu,  ani  między  he­

retykami,  ani  między  katolikami,  a  przeto,  że  i  św. 

Ireneusz  nie  wymyślił  sobie  podania  o  apostolskim 

początku Składu.

A  6koro  nawet  Walentynjnnie  nie  odrzucali 

Składu, 

tylko 

przekręcali 

znacznie 

(2); 

skoro 

przyjmowali  go  i  zwodzili  prostaczków,  udając  je- 
dnę  wiarę,  to  silnym  jest  dowodem,  że  byli  prze­

konani,  że  on  pochodzi  od  apostołów,  a  przynaj­
mniej  dowód  to  niezbity,  iż  Skład  rzeczony  był 
dawno przed Walentyniunaini (3). Gdyby była 

* 1

qui  ctiam  queruntur  dc  »obie,  (juod  cum  similia  uobi- 
ecum sentiant, sine causa abstineamus ab corum communi- 
catione,  ot  cum  eadem  dicant,  candcm  habcaut  doctri­

nan), vocemus 

í

II

ob

 haercticoB. S. Iren. I. III. c. 15. n, 2.

(1) 

Falsantea  vorba  Domini,  interpretatores  malí 

eorurn, quac benedicta eunt.

(2) 

Su  i  Ireneusz  nic  zarzuca  im  wcale,  żc  od- 

rzucnli  Skład,  lecz,  że  psuli  go.  «Unusquisque  ipsorura... 
semetipsum,  regulam  reritatis  deprnvans,  prnedicarc  non 
confundilur. Contra haeres. 1. III. c. 2. n. 1.

(3) 

Żc  Walentynjnnie  nic  odrzucnli  Składu,  wy­

każe  się  to  niżej  7.  Tertuljann.  Sekta  Walentynjanów 

już  przed  rokiem  159  była  rozszerzony,  gdyż,  znajdu­
jemy  o  niej  wzmiankę  u  śiv.  Justyna.  Ob.  Mnssnet 

Dissutt. in Iren. 1. art. 1. §. 1. n. 4. 5. G.

background image

65

jakakolwiek,  wątpliwość  o  nim,  toby  Walentynja- 

nie  nie  omieszkali  powiedzieć  katolikom:  Jakiem 
prawem opieracie się na regule 

na tej

formule,  którą  sami  wymyśliliście,  i  powiadacie, 

że tak apostołowie podali?

Ale  tego  nigdy  nie  mówili,  tylko  wykręcali 

się w ten sposób:

Co  wy  tam  wiecie,  głupcy!  My,  to  co  in­

nego!  (1).  Myśmy  odkryli  tajniki  nieobjęte  wie­
dzy,  wiemy  więcej,  aniżeli  wy  wszyscy  (2),  wiemy 

więcej  aniżeli  wszyscy  księża,  aniżeli  apostoło­

wie  (3).  Formułek  jakichś  trzymacie  się  (4)  i  my­

ślicie,  że  już  nas  zbijecie.  Nie  trzeba  się  trzymać 

formuł,  ale  duchu  ehrystjanizrau,  istoty,  którą  my 

posiadamy  w  naszej  wiedzy.  Apostołowie  nie 

1  2  3  4

(1)  Nos (catliolieos), qui per uinorcm Dei tiinc-

inus  ctinni  usque  in  nientibus  nostris  et  semonibus  pcc- 

cnre, nrguunt quasi 

idiotas, semetipsos

extollunt,  pcrfcctoB  vocantcs,  semina  clcctionis.  S  iren. 

I. I. c. 6. n. 4.

(2)  Se  plus  omnibus  coguovissc  (dicunt) et magni- 

tudinem  agnitionis  illius.  qunc  est  cnarrabilis  virtue, 

solos  cbibisse.  Esse  autem  ee  in  altitudine  super  otunem 

virtutem etc. 

Ib. 

c. 13. n. 6.

(3)  Advcrsantur  traditioni,  dicentcs,  ee  non  soluin 

presbyteris,  sed  ctiam  Apostolis  eapientiores.  Ib.  I.  IIL 

e. 2. ef. ibid. c. 12. n. 12.

(4)  Gdyby w naszym wieku żyli, toby powie­

dzieli:  Zakuliście się te formułki •
wieczne.

Skłml 

Ap

5

background image

66

wszystko  wiedzieli,  bo*  ich  Chrysfus  njfi  nauczy! 

wszystkiego  (1),  a  jeśli  wiedzieli,  to  nie  wszystką 

przekazali  wszystkim,  nie  dla  wszystkich  ułożyli  tę 

formułę  wiaiy,  niektórych  prawd  potajemnie  uczy­
li  (2),  a  (publicznie)  stosowali  się  do  przesadów 

żydowskich  (8),—albo  Kościół  źle  zrozumiał  na­
ukę podaną (4).

Takieini  to  deklamacjami  szumnobrzmiącemi 

zalecali  siebie,  a  katolików  potępiali,  zupełnie  tak 

samo,  jak  nasi  wiedzący,  u  których  głupcem  jest 
każdy,  kto  nie  ma  siebie  za  wszechwiedzącego 

mędrca. 

1 2 3 4

(1) 

Cf.  Iren.  1.  III,  c.  5.  gdzie  św.  Ireneusz  do­

wodzi  przeciw  Walentynjanom,  iż  Pan  Jezus  przed  apo­

stołami  nic  kłamał,  ani  się  stosował  do  ich  przesadów, 
lecz  prawdy  ich  nauczył,  cf.  ib.  c.  1.  Non  enim  fas 

est  dicere.  quoniam  ante  praedicaverunt,  quam  perfectam 

haberent  agnitionem.  Tegoż  dowodzi  w  rozdziale  12 

tejże księgi.

(2)  Ob. apud TertulL de praescr. c. 22.

(3) 

Dicunt.  Apud  Judaeos  praeconantcs  Apostoli 

non  poterant  alte  rum  eiB  Deura  annuntiare.  S.  Iren.  1. 

III. c. 12. n. 6. cf. n. 12.

(4)  Apud Tertull. de praescr. c. 27.

background image

67

ROZDZIAŁ TRZECI.

Świadectwa pozytywne o Składzie.

ARTYKUŁ II.

Ale  nie  sam  św.  Ireneusz  wie  o  Składzie  apo­

stolskim.  Zna  go  dobrze  i  daje  mu  świadectwo 
Tertulljan. 

Zanim 

przystąpiemy 

do 

rozebrania 

świadectw  Tertulljan  a,  zrobiemy  niektóre  filolo­

giczne uwagi:

Regula  oprócz  znaczenia  zwykłego  (prawidło, 

przepis,  norma  i  t.  p.)  znaczy  u  Tertulljana  nieraz 
Ewangelję, albo dogmat, albo wiarę, albo dowód.

Sacramentum  rzadko  bierze  się  w  tern  zna­

czeniu  co  dzisiaj.  Pospolicie  znaczy:  religję,  wiarę, 

a  najczęściej  tajemnicę,  czyli  raczej  fonnę,  pod 

którą  kryje  się  tajemnica.  A  że  figura  (typus), 
i  Skład  wiary  kryją  w  sobie  tajemnice  wiary,  więc 

i  te  nazywają  się  Sacramenta.  Tak  np.  gdy  do­
wodzi  przeciw  Marcjonowi.  Marcjon,  oprócz  Bo­
ga  stworzyciela,  uznawał  jeszcze  innego  Boga  do­
brego  (De  praeser.  c.  34).  Tertulljan  przeto  zbi­

jając  jego  regulam  (t.  j.  dogmat  o  dwóch  Bogach, 

jak  widać  z  toku  mowy,  adv.  Marcionem  1.1.  c.  1.), 

dowodzi  najprzód  z  idei  o  Bogu,  (Deus  est  sum­
mum  magnum),  że  nie  może  być  dwóch  bogów,— 
między  innemi  dalej  mówi:  że  apostołowie  nie  zna­
li,  tylko  jednego  Boga  zarazem  i  Stworzyciela, 
i  że  o  tern  nie  było  kwestji:  „post  Apostolorum 

témpora veritas adulterium passa est circa Dei re-

background image

68

gulam.“  (ib.  c.  21.)  Tu  regula  bierze  się  za  do­

gmat,  albo  artykuł  wiary.  Lecz  nie  można  tak 

tłumaczyć  wyrażenia:  regula  w  tych  miejscach, 
gdzie  6ą  wymieniane  po  kilka  artykułów,  jak 
w  Składzie.  Tu  bowiem  potrzebaby  powiedzieć 
regulae  fidei,dogmata  wiary.  Dalej  nieco  mówi 
regula 

Sacramenti, która znaczy to samo, co regula

fidei  Mówi  bowiem,  że  wszystkie  kościoły  kato­

lickie  uczą.  o  Bogu  tylko  Stworzycielu,  a  innego 
nie  znają;  poczem  dodaje:  „omnibus  modis  constat, 
alium  Deum  in  regula  Sacmmenti  isłius  non  fuisse... 
quam  Creatorem...“  (Ibid.)  t.j.  „wiadomo  bardzo 

dobrze,  iż  w  prawidle  tej  (naszej)  wiaiy,  nie  było 

innego Boga nad Stworzyciela.“

Skład wiary u Tertulljana nazywa się cza­

sem 

Sacramentum, nietylko dla tego, że zawiera

tajemnice  wiary,  ale  może  bardziej  dla  tego,  że 
on  był  niejako  rotą  przysięgi  składanej  przed 

chrztem.  Pierwotnie  u  Rzymian,  Sacramentum  zna­
czyło  rotę  przysięgi  wojskowej;  a  Tertulljan  pod­
stawia  myśl  chrześcijańską  tej  rocie,  gdyż  po 
chrzcie,  po  złożeniu  wyznania  wiary,  zaliczeni  zo­
stajemy  do  Kościoła  wojującego.  Stąd  owo  wy­
rażenie: vocati 

simus ad 

m Dei vivi, quum in

Sacramenti  verba  respondimus  (ad  Martyr.  c.  3.) 

trzeba przetłumaczyć: zostaliśmy 

do woj­

ska  Boga  żywego,  gdyśmy  obiecywali  według  słów 
świętej  formuły.  A  przyrzekać  według  słów  św.  for­
muły
 jest to samo, co Ustawy apostolskie nazywają

background image

69

oddaniem  się  Chrystusowi  (adscriptio  Christo)  o  czem 
w nastęi)nym rozdziale.

„ P r a w i d ł o  wiary, mówi on, jest tylko jedno, 

samo  niewzruszone,  ani  poprawie  ulegające,  a  to 

jest: 

Wierzyć w jednego Boga wszechmogącego Stwo­

rzyciela  ¿wiata,  i  w  Syna  Jego  Jezusa  Chrystusa, 

urodzonego  z  dziewicy  Marji,  ukrzyżowanego  pod  Pon- 

cjuszem  Piłatem,  wskrzeszonego  od  umarłych  dnia 

trzeciego,  przyjętego  do  nieba,  siedzącego  na  prawicy 

Ojca,  mającego  przyjść  sądzić  żywych  i 

a  to  przez  zmartwychwstanie  ciała.  Inne  rzeczy,  od­
noszące  się  do  karności  i  życia  codziennego  przy­
puszczają  nowość  i  poprawę,  ale  to  prawo  wiary 

zostaje...  Hac  lego  jidei  inanente,  caetera  jam  di- 

sciplinae 

et 

conversationis 

admittunt 

novitatem 

correctionis (1). 

Czyż  to  nie  jest  wyraźnie  formuła  wiaiy,  zwa­

na  Składem  apostolskim?  Nie  jest  ona  jeszcze 
cała,  bo  brak  tu  artykułów:  wierzę  w  Ducha  św. 

i  następnych,  które  to  artykuły  były  za  Tertullja- 

na  w  Składzie,  jak  wykażemy  niżej.  To  samo 

prawidło  uńary  (reguła  fidei),  znajdujemy  jeszcze 

powtórzone w dziele de Praescriptione.

W  dziele  tern  zamierzył  dać  odprawę  here­

tykom,  okazuje  naprzód,  iż  nikogo  nie  ma  to  dzi­

wić,  lub  gorszyć,  gdy  powstają  herezje,  że  te  po­

chodzą z próżnej ciekawości i zaciekania się nie- 

1

(1)  De vehnd. rirgin.’ 

c. 

1.

background image

70

potrzebnego.  „Nam,  mówi,  ciekawość  po  Jezusie 

Chrystusie  wcale  nie  potrzebna,  ani  potrzebne  badanie 

po (ogłoszeniu) Ewangelji. Skoro 

,to już

nie  pragniemy  wierzyć  więcej  (nad  to  co  wiara  po­
daje);  bo  najprzód  wierzymy  w  to,  iż  nic  więcej  nie 
ma, w cobyśmy powinni wie“ (c. 8.) 

Przeciw

takiemu 

twierdzeniu 

zarzucano. 

Napisano 

jest: 

Szukajcie  a  znajdziecie;  a  więc  wolno  szukać  i  roz­
bierać  prawdy  wiary  (ib.).  Odpowiada  na  to  Ter- 

tulljan:  l°

l1

  że  słowa  te  były  powiedziane  do  Ży­

dów,  a  nie  do  W6zy6tkieh,  i  były  powiedziane  na 
początku  działania  Chrystusowego,  gdy  jeszcze  nie 

było  pewności,  azali  jest  Chrystusem  (Messjaszem). 
Wtedy  potrzeba  było  szukać  Chrystusa,  który  je­

szcze  nie  był  uznany.  2

ro

  Przypuściwszy  nawet, 

iż  rzeczone  6łowa  były  powiedziane  do  wszystkich 
ludzi  bez  wyjątku,  to  trzeba  6ię  zastanowić:  w  ja­

kiem  znaczeniu  były  wyrzeczone?  „Przedewszy* 
stkiem  to  6tawiam  (założenie):  że  Chrystus  usta­

nowił  coś  jednego  i  pewnego,  w  co  zupełnie  ma­

ją  wierzyć  narody;  tego  jednego  mają  szukać,  aby 

po  znalezieniu  uwierzyły.  Tego  ustanowienia  (t.  j. 

religji,  wiary)  trzeba  szukać  aż  znajdziesz,  a  skoro 
znajdziesz,  trzeba  wierzyć:  i  nic  więcej,  tylko  pil­

nować  tego  w  co  uwierzyłeś,  a  nadto  wierzyć,  iż 

w  nic  więcej  nie  trzeba  wierzyć,  a  przeto  ani  szu­
kać...  Chiy6tus  nic  innego  nie  każe  szukać,  tylko 
to,  co  ustanowił.  Ktoby  wątpił  (albo  nie  .wie­
dział  o  tem  ustanowieniu  Chrystusa)  łatwo  się  do­

background image

71

wie,  że  jest  u  nas.“  (ib.  c.  8  i  9).  „Co  do 

nas,  choćby  nam  jeszcze  teraz  (po  objawieniu 
Chrystusa)  i  zawsze  szukać  (czyli  roztrząsać)  trze­
ba  było,  to  gdzież  mamy  szukać?  U  heretyków? 
gdzie  wszystko  obce  i  przeciwne  naszej  prawdzie, 
do  których  niewolno  się  nam  zbliżać?...  Szukajmy 

więc  u  siebie  (in  nostro,  et  a  nostris,  et  de  nostro), 
i  tylko  tego  szukajmy  (czyli  to  roztrząsajmy),  co 
może  być  roztrząsanem  bez  naruszenia  "prawidła 
wiary  (idque  duntaxat  quaeramus,  quod  salva  re­

gula fidei potest in quaestionem devenire). Ib. c. 12.

Tu  wypisuje  to  prawidło,  podobnie  jak  wy­

żej i mówi w te słowa:

„Prawidło  zaś  wiary  (regula  fidei)  jest,—

tu 

niech  wypowiemy,  co  mamy  bronić,—to  miano­
wicie,  w  którem  wierzy  się,  iż  jest  jeden  tylko  Bóg; 

nie  inny,  tylko  Stworzyciel  świata,  który  wszystko 
z  niczego  wyprowadził  przez  słowo  swoje...  To 

słowo  nazwane  Synem  Jego,  nakoniec  z  Ducha  Boga 
Ojca  i  mocy  zaniesione  (zostało)  do  dziewicy  Marji, 

stało  się  ciałem  w  żywocie  jej  i  z  niej  narodzone,  było 
Jezusem  Chrystusem...  (który  był)  przybity  do  krzyża, 
trzeciego  dnia  zmartwychwstał:  porwany  do  nieba  za­

siadł  na  prawicy  Ojca...  przyjdzie  z  jasnością...  aby 
zabrać  świętych,  ...a  obcych  osądzić  na  ogień  wie­
czny...  uczyniwszy  wskrzeszenie  i  jednych  i  drugich 

z  przy  wróceniem  ciała.  To  prawidło  od  Chrystusa 

ustanowione,  jako  się  okaże  niżej,  nie  podlega 
u nas żadnej wątpliwości“ (roztrząsaniu). Ib. c. 13.

background image

72

Wprawdzie  reguła  znaczy  niekiedy  u  Tertulljana 
samą  wiarę  w  ogóle.  Lecz  że  tu  nie  o  wierze 
w  ogóle,  ale  o  formule  wiary,  czyli  o  Składzie 

est mowa, widać z następnych zaraz słów:

„Zresztą  byleby  została  forma  tej  reguły  w  swo­

im  porządku,  to  sobie  szukaj  jak  chcesz,  macaj, 
i  wszelką  swawolę  ciekawości  wylewaj.  Wyda  ci 

się  co  zawiklanem,  lub  zaciemnionem?—toć  prze­
cie  znajdzie  się  między  braćmi  jaki  doktor,  obda­

rzony  łaską  nauki....  W  ostateczności  lepiej  jest 
nie  wiedzieć...  Wiara  w  prawidle  jest  poło­

żona...“  (1).  Ibid.  c.  14.  Następnie  mówi  o  po­
wadze Kościołów, i dodaje:

„ 

TyleitaJcie Kościoły są jednym 

owym pierwszym

od  apostołów  (pochodzącym),  z  którego  (są)  wszystkie. 
A  tak  wszystdde  (są)  pierwszym,  i  (są)  apostolskicmi, 
bo  wszystkie  razem  zachowują  jedność:  bo  mają 
wspólnictwo  pokoju  i  nazwę  braterstwa,  i  wspólną 

tesserę gościnności (2). Podstawą zaś tych wszy- 

1 2

(1)  Cetenun  manente  forma 

(rcgulac)  suo 

online,  quantunilibct  quae  ras,  ct  trades,  ct  omneir.  libi- 

dinem  curiositntis  effnndas,  si  quid  tibi  videtur  vcl  am­
biguity  te  pendere,  vcl  obscuritntc  obuinbrnri,  est  utique 
frater  oliquis  doctor  gratia  scientiac  donatus...  novissime 
ignorare melius est... Fidcs in reguła posita est.

(2) 

Tessera była pewnego rodzaju tabliczka, lub

inny  znak,  jakoby  szyld,  lub  cecha.  .Rozmaite  były  tes- 
sery:  Tessera nulitaris dla rozpoznania żołnierza swego
od nieprzyjacielskiego. Tessera 

tabliczka, którj

background image

78

stkich  praw  nic  innego  nie  jest,  tylko  tejże  świętej 
formuły jednakowe podanie“ (Ib. c. 20.) (1).

Więc  Tertulljan  o  dogmatach  składu  ani  chce 

mówić,  bo  ten  od  samego  Chrystusa  (według  Tert.) 

pochodzi,  o  niego  nie  ma  kwestji.  Przeciwnicy 

jego  nie  bija  przeciw  składowi,  ale  ich  nauka  czy­

li  wykład  składu,  nie  był  zgodny  z  tern  rozumie­
niem,  jakie  Kościół  otrzymał  od  Apostołów;  nad­
to  prawdy  te,  które  składem  nie  są  objęte,  fał­

szowali*

Założywszy więc (c. 8. et 9.) że Chrystus ustano­

wił coś jednego. w co powinni wszyscy wierzyć, bez 

* 1

gospodarz  złamawszy,  połowę  dawał  odchodzącemu  go­
ściowi,  na  znak,  iż  będzie  gościnnie  przyjęty,  a  drugą 
połowę  zatrzymywał  u  siebie.  Tessera  frumentaria  assy- 

gnata  na  zboże.  Tessera  nummaria  weksel.  Tessera 
przeto,  o  jakiej  mówi  Tertulljan  w  niniejszem  miejscu, 
była  cecha  odróżniająca  wiernego  katolika,  od  niekato­

lika,  t.  j.  wyznanie  wiary.  Ten  zaś,  kto  nie  wyznał 

tejże wiary, nie miał prawa do tessery gościnnej.

(1)  Itnquc  tot  ac  tantae  Eeclcsiae  una  est  illa  ab 

Apostolis  prima,  ex  qua  omnes.  Sic  omnes  prima,  et 
Apostolicac,  dum  una  omnes  probant  unitatem:  dum  est 
illis  commuaicatio  pacis,  et  appcllntio  fraternitatis  et 

contesscratio  hospitalitatis,  quae  jura  non  alia  ratio  regit, 
quam ejusdem Sacramenti una traditio

Sacramentum

może  tu  znaczyć  wiarę.  Myśmy  jednak  ten  wyraz  od­

dali  przez  świętą  formułę,  bo  prawdopodobnie  jest  tu 
mowa o podawaniu Składu przy chrzcie (traditio Symboli)*

background image

74

roztrząsania,  a  tern  jednem  jest  według  niego  pra* 

.widło  wiary  (c.  20),  zabiera  się  dalej  „do  wyka­

zania,  azali  ta  nasza  nauka,  której  prawidło  wyżej 
podaliśmy,  pochodzi  z  tradycji  apostolskiej“  (ib. 
c.  21),  t.  j.  czy  my  uczymy  tak  jak  apostołowie 

podali?  Odpowiada  na  to  prawdziwie  pozytywnie 

i  krótko:  „Spółkujemy  z  kościołami  apostolskiemi 
(i  wiemy),  że  żaden  nie  ma  innej  nauki.  Otóż 

jest  świadectwo  prawdy.“  (1)  W  całem  też  dziele 

nie  chce  Tertulljan  roztrząsać  samej  nauki,  lecz 
dowieść  heretykom,  iż  powinni  słuchać,  nie  tłuma­

czyć  sobie  sami,  nie  badać,  że  ich  nie  należy  na­
wet  słuchać,  słowem,  że  my  posiadając  naukę  da­

wną,  prawdziwą,  nie  mamy  z  nimi  wchodzić  w  ża­

dne rozprawy.

Mając  naukę  od  apostołów,  co  tu  rozprawiać 

z  heretykami.  Tego  jest  zdania  Tertulljan.  He­
retycy  nie  mogąc  nic  przeciw  temu  pozytywnemu 

świadectwu  powiedzieć,  zarzucali  (jak  widzieliśmy 
wyżej),  że  apostołowie  nie  wszystko  wiedzieli;  to 

znów,  że  wiedzieli  wprawdzie  wszystko,  lecz  nie 
wszystko dla wszystkich przekazali (Ib. c. 22.)

Na co Tertulljan, wykazawszy fałszy wość pierw­

szego  zarzutu,  odpowiada  na  drugi:  „Prawda,  że 
apostołowie o niektórych rzeczach mówili tylko 

1

(1)  Commimicamus  cum  Ecclesiie  apoatolicis, 

quod  nulli  doctrina  diveraa;  hoc  eat  teatimoaium  veritatU. 

de praescr. c. 21.

background image

75

z  domownikami,  że  tak  powiem;  jednak  nie  treeba 
sądzić,  aby  to,  co  mówili  potajemnie,  wymagało  in­
nego  prawidła  przeciwnego  temu,  z  którem  po­
wszechnie  występowali.“  (1)  I  zaraz  wyprowadza 

wniosek:

„Więc  nie  można  wierzyć,  że  apostołowie  nie 

wiedzieli  wszystkiego,  co  należało  opowiadać,  albo 

ie tiie 

cały układprawidła dla wszystkich 

wyda­

li"  (2)  czyli,  że  nie  tworzyli  innego  prawidła  wia­
ry dla prostaków, a innego dla domowników.“

Innym  znów  razem  walcząc  przeciw  Praxea- 

szowi,  (3)  już  jako  Montañista,  mówi:  „W  jedne­
go  Boga  wierzymy,...  w  Syna  i  słowo  jedynego  Bo­

ga,  przez  którego  wszystko  uczynione  jest,  który 

zesłany  od  Ojca  w  Dziewicę  i  z  niej  narodzony 

Bóg  i  człowiek...  nazwany  Jezusem  Chrystusem; 
ten  cierpiał,  ten  umarł  i  pogrzebiony  był  według 

pism  (świętych)  i  wskrzeszony  od  Ojca  i  do  nie­
ba  nazad  wzięty, 6iedzi  na prawicy  Ojca, przyjdzie 

1  2  3

(1) 

Quamquam  etói  quaedam  inter  domésticos,  ut 

ita  dixerlm,  disserebant,  non  tamen  ca  fuisse  crcdendum 
est,  quae  aliara  regulara  fidei  superducerent,  diversam  et 

contrariam  illi,  quara  catholice  in  medium  proferebant. 

(Ib. c. 1*6).

(2) 

Ergo  incredibile  eBt,  vel  ignorasse  Apostólos 

plenitudinem  praedicationis,  vel  non  oranem  ordinem 
regulae omnibus edidisse. Ib. c. 27.

(3)  Praxeasz, utrzymywał, że jest jedna osoba 

w Bogu, jako jedna natura.

background image

76

sądzić  żywych  i  umarłych,  i  stamtąd  przysłał  Du­

cha  św.  pocieszyciela.“...  1  wyraźnie  dodaje,  że 

„To  prawidło  od  początku  „Ewangielji  wyszło,  na­

wet 

przed 

poprzednimi 

wszystkimi 

heretykami, 

nie dopiero przed wczorajszym Praxeaszem“ (1).

Widząc tyle razy wspomnianą 

nie

przez  jednego  autora,  lecz  przez  dwóch,  widząc 

jak  wszędzie  prawie  brzmi  jednakowo,  nie  może­

my  inaczej  myślić,  jak  tylko,  że  wspomnieni  auto- 

rowie  powołują  się  na  skład  apostolskim  zwany. 

A  że  on  od  apostołów  pochodzi,  o  tein  nikt  nie 

śmiał  wątpić.  Tertulljan  zbiwszy  powyższe  zarzu­
ty  o  niewiadomości  apostołów  i  tajemnem  naucza­

niu,  i  oświadczywszy,  że  to  nauczanie  wcale  się 

nie 

różniło 

od 

publicznego, 

wyprawia 

swych 

przeciwników  do  kościołów  apostolskich,  aby  się 
przekonali,  że  żaden  kościół  inaczej  nie  uczył,  ani 
uczy,  tylko  tak,  jak  jest  w  składzie,  i  mówi. 
„Zobaczmy,  czego  się  Rzym  nauczył  od  apostołów, 
czego  sam  nauczał,  jaką  tesserą  podzielił  się  z  afry- 

kanami?  Zna  on  jednego  Boga  Stworzyciela  wszech 

rzeczy,  i  Chrystusa  Jezusa  z  Marii  Dziewicy  (uro­

dzonego) 

Syna 

Boga 

stworzyci

dala 

1

(1) 

Hanc regulam ab 

initio 

Erangelil decucurri- 

se, etiam antę prioreB quoeque bacreticos, nedumante Pra- 
seam 

heBternum. 

adv. Prax c. 2.

background image

77

zostanie(1)  „Zakon  i  proroków  na  równi  stawia 

z  pismami  Ewangielistów  i  apostołów;  z  nich  pije 
wiarę,  a  tę  wiarę  pieczętuje  wodą  (chrztu),  odzie­
wa  Duchem  św.  karmi  Eucharystją,  do  męczeństwa 
zachęca,  a  przeciw  temu  nauczaniu  nikogo  nie  przyj­
muje.  To  jest  nauczanie  (mowa  tu  o  tesserze 
a  nie  o  nauce

-

wiaiy,  gdyż  prawie  nic  nie  wymie­

nił z tej nauki), które nie mówię, że zwiastowało 

1

(1)  VideamuB 

quid  (Roma)  didicerit 

(ab 

apostolis), 

quid  docuerit,  quid  cum  Africanis  quoque  Ecclesiis  con- 
tesserarit.  Unum  Deum  novit,  Creatorem  universitatis,  et 

Christum Je&um ex virgine Maria ^ /ilium Dci Creatoris, et

carnis resurrectionem. Dc praeser. c. 36).

W tych słowach widzimy:

1)  że  tessera  jest  nic  co  innego,  tylko  cecha  wiary 

czyli  formuła,  bo  Rzym  contesseravit  cum  Ecclesia  afri­
cana“  co?  oto:  Wiarę  w  jednego  Boga  etc.  Ecclesiae  więc 

contesseratae są, te, które mają ten sam skład. Tessera jest 

jakikolwiek  znak,  cecha;  ale  nigdy  rzecz  abstrakcyjna 
a  gdyby  składu  nie  było,  to  po  czemby  kościoły  mogły 

się poznawać?

2)  Tej  tessery  tylko  początek  i  koniec  są  wymie­

nione.  Gdyby  tu  nasz  autor  nie  miał  zamiaru  powoły­

wania  się  na  skład,  toby  w  owej  tesserze,  jaką  przywo­
dzi,  koniecznie  wymienił  przynajmniej  Ducha  św.  A  tym 
czasem  opowiada,  że  kościół  rzymski  etc.  wierzy  tylko 
Boga Ojcaw Syna Bożego i w ciała zmartwychwstanie. 
Nie  potrzebował  zaś  wymieniać  Ducha  św.  bo,  przyto­

czywszy  pierwszy  i  ostatni  w

r

yraz  składu,  wskazał  czy­

telnikowi dokładnie, żc w to wierzymy, co jest w składzie.

background image

78

przyszłe  herezje,  lecz  z  którego  herezje  wyszły; 

a  6koro  iylko  stanęły  przeciw  niemu,  już  nie  były 

z  niego.“  (Ibid.)  Każdy  zaś  widzi,  że  tu  jest  mo­

wa  o  tej  samej  reguła  fidei,  którą  przywiedliśmy 
wyżej  7.dziełka  De  veland.  virgin,  c.  1.  gdzie  po­

czątek  i  koniec  są  te  same,  a  w  środku  brak  też 

artykułu  o  Duchu  św.  etc.  Pomijaqpy  inne  z  Tcr- 
tulljaua  ustępy,  chociaż  w  nich  jest  wspomniana 
reguła  veriłaiis,  a  pomijamy  dla  tego,  iż  tam 

można  to  wyrażenie  wytłómaczyć  przez  dogmat  wia­

ry,  chociaż  z  wysiłkiem  wielkim.  Te  zaś  któreśmy 

dotąd przywodzili, mają reguła 

w znacze­

niu składu.

Ze  wszystkich  tu  przytoczonych  ustępów  mo­

żemy  wnieść,  że  skład  obejmował  w  sobie  następ­

ne artykuły:

Wierze  w  jednego  Boga  Ojca  wszechmogącego 

Stworzyciela nieba i ziemi.

I  w  Syna  Jego  Jezusa  Chrystusa,  który  za  spra­

wą  Ducha  św.  narodził  się  z  Marji  Dziewicy,  byl 
umęczony pod Poncjuszem 

ukrzyżowany,

Zmartwychwstał  trzeciego  dnia;  wstąpił  do  nieba, 

gdzie  siedzi  na  prawicy  Ojca.  Stamtąd  przyjdzie  są­

dzić żywych i umarłych.

Wierzę w dała zmartwychwstanie.

Oto  6ą  zdania,  a  prawie  i  te  same  wyrazy  je- 

dnozgodnie  powtórzone  w  ustępach  przez  nas  przy­

wiedzionych  z  dzid  Tertulljana  .  i  Ireneusza. 

Lecz ta formuła nie jest całkowitą, jakeśmy nadraie*

background image

79

pili. Wyjęliśmy nadto, że ppczątek jej był: wierzę 

w jednego Boga..., a koniec dala

Niepodobna  zaś  przypuścić,  aby  był  pominig- 

ty  artykuł  o  Duchu  św.  o  trzeciej  oeobie  Trójcy 
św.  A  więc  przed  ostatnim  artykułem  trzeba  je­
szcze  wtrącić:  wierzę 

jo

  Ducha  św.  Wyznanie  wiary 

w  te  trzy  osoby  boskie  musiało  być  i  było  koniecz­
nie  wymagane.  Do  tego  artykułu  był  dodany  arty­

kuł  o  kościele,  jak  świadczy  Tertulljan.  (1)  Wigc 

koniecznie  musimy  dodać  w  powyższej  formule: 

Wierzę w święty Kościół.

Sw.  Cypijan  jest  świadkiem,  że  w  tym  naj­

dawniejszym  składzie  przy  artykule  o  Kościele  św. 

były  jeszcze  artykuły:  wierzę  w  grzechów  odpuszcze­
nie i w żywot wieczny.

Abyśmy  sig  przekonali,  że  te  dwa  artykuły 

nie  są  późniejsze  od  wszystkich  poprzednich,  uważ- 
my,  że  one  sig  znajdowały  u  Nowacjanów,  tak  sa­
mo  jak  u  katolików,  połączone  z  dogmatem  o  Ko­
ściele,  w  ten  sposób:  wierzę  w  grzechów  odpuszczenie 
i żywot wieczny przez Kościół św.

Nowacjanie  zaś  byli  to  odszczepieńcy,  pocho­

dzący  od  Nowata,  kapłana  rzymskiego,  a  rozszerze­
ni w Italji, Afryce i Frygi, po r. 251. 

1

(1)  Necessario  adjicitur  Ecclesiue  mendo:  quoniaiu 

ubi  tree,  i.  e.  Pater  et  Filius  et  Spiritus  S.  ibi  Eccleeia, 
quae  triuna  corpus  est.  De  Baptis.  c.  7.  Prosimy  pa­

miętać, że tu przy wyrazie Eccleeia, nic ma catholica.

background image

80

Ten  Nowatus,  albo  Nowacjanus  (1)  „udając  sie­

bie  za  doktora  i  obrońcę  karności  kościelnej,“  (2) 
w  rzeczywistości  o  niczem  innem  nie  myślał,  tylko 

aby  się  wynieść  na  biskupstwo.  Długo  nie  mo­
gli  się  ludzie  na  nim  poznać,  gdyż  umiał  dobrze 

ukryć  swe  dumne  zamiary.  Swoją  minką  pobo­
żną  i  surową  potrafił  przypodobać  się  wielu  świą­
tobliwym  wyznawcom.  (3)  W  czasie  prześladowa­

nia  zaparł  się  godności  kapłańskiej,  a  gdy  djako- 
ni  upominali  go,  iżby  szedł  do  wiernych  z  pomo­

cą  duchowną,  on  z  oburzeniem  odpędził  ich  od 
siebie,  i  oświadczył,  że  nie  chce  być  więcej  kapła­

nem. Tak mu żal było nadstawiać swą skórę. 

1 2 3

(1)  Lubo wielu historyków czynią, różnicę między 

Nowatem, a Nowacjanem, jednak według wszelkiego pra­
wdopodobieństwa,  oba  nazwiska  należą  do  jednej  i  tejże 
osoby.

(2)  Szczegóły o Nowacic mamy od kilku wyznaw­

ców  (Confessores),  którzy,  będąc  zwolennikami  Mowatu- 
sa,  przypatrzyli  mu  się  bliżej;  a  przekonawszy  się  o  nie­
cnej  obłudzie,  porzucili  jego  stronę,  połączyli  się  z  Iior- 
ncljnszcm  prawym  papieżem  i  w  obec  Synodu  odkryli 
postępki  Nowatusa.  Zeznania  ich  Korneljusz  w  swym 
liście  do  biskupów  rozesłał,  Euzebjusz  (w  Hist.  Eccl.  I. 

6.  c.  43.)  prawie  w  całości  list  rzeczony  przywodzi 

a z niego wyjątki tu przytaczamy o Nowacic.

(3)  Wyznawcami. (Con/esaores) nazywali się ci, któ­

rzy  ponieśli  cierpienia  za  wiarę,  lecz  potem  wolno  byli 
puszczeni.

background image

81

Siedział  więc  sobie  spokojnie  w  domu,  nie  śmie­

jąc  nosa  wytknąć  na  świat,  chociaż  obowiązki  tego 

wymagały,  i  wyszedł  cało  z  owego  najokrutniej­

szego  prześladowania  za  Decjusza  (r.  249—251)* 
w  letórem  wielu  chrześcian  6wej  wiary  się  wyrze­
kło,  nie  mogąc  znieść  mąk  zadawanych.  Po  skon- 
czonem  prześladowaniu,  __  wielu  z  odpadłych 
(lapsi),  poczęło  żałować  swego  bojażliwego  kroku 

i  prosić  o  połączenie  z  kościołem.  Surowsi  między 
chrześcijanami  utrzymywali,  że  takich  należy  wca­

le  nie  przyjmować  do  kościoła.  Papież  jednak  Kor- 

neljusz  przyjmował  wszystkich  do  pokuty,  nazna­
czając  ją  jednym  mniejszą,  drugim  większą,  według 
tego,  jak  kto  więcej,  lub  mniej  okazał  się  bojaźli- 
wyin.  Nowatus  wtedy,  korzystając  z  takiego  uspo­
sobienia  umysłów,  wyjrzał  na  świat,  aby  swe  za­

miary  doprowadzić  do  skutku.  Ten  więc,  który 

w  czasie  najsroższego  prześladowania  zaparł  się 
przed  sądami  swej  godności,  począł  teraz  gardło­
wać  i  wszelkiemi  siłami  dowodzić,  że  każdy,  kto  wy­

parł  się  wiary,  winien  pokutować  przez  całe  życie, 
ale  odpuszczenia  tego  grzechu  niechaj  się  nigdy 

nie  spodziewa,  bo  władza  rozgrzeszenia  do  tego 
stopnia  nie  dochodzi;  kościół  nie  ma  tu  żadnej  mo­

cy.  Ten  nadto,  który  w  czasie  prześladowania 
udezwał  się,  iż  nie  chce  być  kapłanem,  teraz  za­
czął  jawnie  sięgać  po  infułę.  Aby  sobie  zjednać 

wszystkich 

rygorystów 

radykalnych, 

porozpisywał 

do nich, iż nie należy do Sakramentów przypusz-

Skini Ap.

background image

R2

czać,  jeśli  kto  zaparł  się  wiary,  a  nawet  ktoby  po 

chrzcie  jakikolwiek  innny  grzech  śmiertelny  po­

pełnił.  (1)  Przy  czem  sprowadziwszy  sobie  trzech 
biskupów  prostaków,  spoił  ich,  w  nocy  kazał  sie­

bie  wyświęcić  na  biskupa  rzymskiego,  a  tym  spo­

sobem  utworzył  sobie  oddzielny  kościół,  mający 
zwolenników  nietylko  w  Rzymie,  ale  i  w  Afryce 
i  Frygji,  zwanych  Nowacjanami,  albo  Katarami 

(czystymi), albo Katafrygami.

Zasadą  więc  najgłówniejszą  Nowacjanów  było: 

że  grzechy  ciężkie  nie  mogą  być  wcale  odpuszczo­
ne  przez  nikogo  na  ziemi;  zresztą  wszystko  inne 

mieli  na  równi  z  katolikami.  Występując  przeciw 

nim św. Cypijan dowodzi:

„Jeśli  kto  zarzuci,  iż  Nowaejan  tegoż  prawa 

(t.  j.  wiary)  się  trzyma,  co  i  kościół  katolicki,  żc 

chrzci  tymże  składem  co  i  my,  (codem  symbolo  quo 

et  nos  baptisare...),  żc  zna  tegoż  Boga  Ojca,  te­
goż  Syna  Chrystusa,  tegoż  Ducha  św.,  i  że  dla  te­
go  może  przywłaszczać  sobie  władzę  chrzczenia, 

jako  nie  różniący  się  od  nas  w  pytaniach  chrzest­

nych;  niechaj  wie  każdy,  kto  to  zarzuca,  najprzód 
że  prawo  (wiara)  składu  iunc  jest  u  nas,  a  inne 

u  odszczepieńców,  podobnież  i  pytania.  Albowiem 
gdy mówią: Wierzysz w (/rzęchów odpuszczenie i 

1

(1) Busul). I. c. cf. Rocratis Hist, Keel. 1. 4. c. 28.

background image

83

trot 

wieczny  przez  święty  Kościół,  pytaniu  temu  fałsz 

zadają, gdyż nic mają Kościoła.“ (1)

Ten  artykuł  składu  był  wprost  przeciwny  do­

ktrynie 

Nowacjanów 

odpuszczaniu 

grzechów. 

Gdyby  on  był  przeciwko  nim  umyślnie  wtrącony 

do  składu,  (ok.  r.  251)  czyżby  Nowacjanie  odma­

wiali  go?  czyżby  zapytywali  katechumenów:  Wie­
rzysz  w  grzechów  odpuszczenie  i  żywot  wieczny  przez
 
Kościół  św.,  kiedy  oni  zaprzeczali  Kościołowi  wła­

dzy  odpuszczania  grzechów?  Czyżby  raczej  nie  po­
wiedzieli  katolikom:  wtrąciliście  sami  do  składu 
artykuły:  Czy  wierzysz  w  grzechów  odpuszczenie  etc. 

i  chcecie  żebyśmy  w  to  wierzyli?  Skoro  zaś  i  No- 
wacjanic  zadawali  pytanie  katechumenom  swej  na­
uce  wprost  przeciwne,  a  pytanie  to  było  im  wspól­

ne  z  katolikami;  to  nie  można  inaczej  sądzić,  jak 
tylko, że owe artykuły: o grzechów odpuszczeniu 

1

(1)  Quodsi  aliquis  illuil  opponit  ut  dicat  camdcm 

Xovatianum  legem  ten  ere  quam  catholic«  ecclesia  teneat; 
codcm  syinbolo  quo  et  nos  baptizare,  eumdem  nosse  De- 

uin  Patrcm,  eumdem  spiritum  sanctum,  ac  propter  hoc 
usurpare  eum  potestatnn  b.iptisandi  posse,  quod  vidcatur 
in  interrogatione  baptismi  a  nobis  non  discrepare,  sciat 
quisquis  hoc  opponendum  putat  primum  non  esse  unam 
nobis  et  schismaticis  symbol!  legem,  ñeque  eamdem  in- 
terrogationem.  Nam  cum  dicunt:  „credis  remissionem 
pcccatorum  et  vitam  acternam  per  sanctam  ecclesiam,“ 

meutiuntur  in  interrogationc,  quando  Don  liabeant  eccle­

siam. S. Cypriani cpist. 76. ed. Cnillau. pag, 308.

U*

background image

84

etc.  były  w  składzie  dawno  przed  Nowacjanami, 

a  więc  śmiało  możemy  je  uważać  za  opuszczone 
przez  Ireneusza  i  Tertulljana,  i  wchodzące  do  skła­
du  w  pierwotnej  formie,  jakąśmy  wyżej  podali. 
Nie  możemy  jednak  z  pewnością  powiedzieć,  azal* 

brzmiały  tak,  jakeśmy  dopiero  przytoczyli  z  Cy- 

prjana  (Wierzysz 

grzechów  odpuszczenie  i  żywot 

wieczny  przez  Kościół  święty?)  czyli  też  inaczej?  t.  j. 

Wierzysz  w  żywot  wieczny  i  odpuszczenie  grzechów 

przez  Kościół  święty?(1)  Bądź  co  bądź  w  tein  py­

taniu  mieszczą  się  trzy  artykuły  składu:  1)  Wierzę 

10

  święty 

Kościół, 

2)  w  grzechów  odpuszczenie  i  3) 

w żywot wieczny.

Za  dawnością  artykułu:  wierzę  w  święty  Ko­

ściół przemawia jeszcze jedna okoliczność.

Widzieliśmy,  żc  św.  Cyprjan,  przytaczając  dwa 

razy  wspomnionu  wyżej  pytanie  (2)  w  obudwóch 
miejscach ^kładzie Kościół 

bez dodatku

icszechny  (catholicasc.  ecclesia).  Gdyby  ten  arty­
kuł  pochodził  z  drugiego  lub  trzeciego  wieku,  to 
niezawodnie  po  wyrazie  kościół  byłoby  dodane  po­

wszechny,  bo  ten  tytuł  zaczął  być  dopiero  po  śmier- 

1  2

(1)  W innym liście swoim tą samą formułę św. Cy- 

piran  przytacza  w  ton  sposób:  Credis 

in  vitam 

aeternam 

et remissioruim 

peccatorum 

per sanclam ecdeaiam? ob. ep. 

70. ed. Cnillnu. p. 252.

(2)  Ob. dwie poprzednie noty.

background image

85

ci  apostołów  używanym.  (1)  Skoro  zaś  go  nie 
ma,  to  śmiało  możemy  powiedzieć,  że  artykuł:  wie­
rzę 

Kościół  święty  pochodzi  z  tych  czasów,  kiedy 

wierni  nie  nazywali  jeszcze  siebie  katolikami,  ani 
kościoła 

katolickim 

t. 

j. 

powsczyli, 

że 

je6t 

tej  6amej  starożytności  co  i  ta  formuła,  którąśmy 

wyżej  ze  świadectw  św.  Ireneusza  i  Tertulljana 

ułożyli.

Lecz powie kto: Nie trzeba brać pytań zada­

wanych na chrzcie za jedno ze składem; dowody 
więc przemawiające za starożytnością tych pytań: 

Wierzysz w grzechów odpuszczenie etc.? nic dowo­

dzą jeszcze, aby artykuły: 

wierzę w 

od­

puszczenie  i  t.  d.  należały  do  tej  formuły  wiary  da­

wniej.

My też nie mięszamy pytań z samym składem; 

ale pamiętamy, że pytania są niczcm innem, jak 

tylko składem ułożonym w formie pytań, gdyż 

wyznanie wiary przed chrztem nieraz się odma­
wiało, jak o tern niżej będzie mowa.

Nie  mamy  tylko  pozytywnych  dowodów,  za 

pomocą,  których  moglibyśmy  wykazać,  że  artyku­
ły:  zstąpił  do  piekieł  i  świętych  obcowanie  są  rów­

nie  dawnymi,  jak  inne.  Twierdzić  przecież,  żc  one 

są później wtrąconcini do składu, moglibyśmy tyl- 

1

(1)  Dowodem  tego  jest  Pismo  św.  Nowego  Test. 

gdzie  lubo  nieraz  jest  mowa  o  Kościele,  jednak  zawsze 

bez przymiotnika powszechny (catbolica).

background image

8K

ko  wtedy,  gdyby  powyższe  miejsca  św.  Ireneusza 
i Tertulljana obejmowały 

skład apostolski.

Gdy  jednak  widzieliśmy,  że  składu  w  zupełnej  for­

mie  żaden  pisarz  z  pierwszych  wieków  nam  nic 
przekazał,  przeto  i  o  wspomnionych  artykułach, 
nie  możemy  także  na  pewno  utrzymywać,  jakoby 

nie  wchodziły  do  pierwotnej,  czyli  apostolskiej  re­
dakcji  składu.  OwBzem  możemy  przypuszczać,  że 
6kład  apostolski,  jako  zawierający  streszczenie  ży­
cia  Chrystusowego  od  narodzenia,  aż  do  wniebo­
wstąpienia,  nie  był  zapewne  pozbawiony  wzmian­

ki  o  zstąpieniu  Jego  do  piekieł,  teinbardziej,  że 

św.  Paweł  (Ephcs.  4,  9.  10),  i  św.  Ireneusz  (con­
tra  hacrcs.  1.  IV.  c.  22.  i  27.)  o  tym  dogmacie 
wspominają wyraźnie.

Również  świętych  obcowanie  nie  jest  dogmatem 

nowym,  lecz  od  apostołów  nauczanym.  Po  wy­
wód  w  tym  względzie  odsyłamy  do  pierwszej  lep­

szej Tcologji.

ROZDZIAŁ CZWARTY.

Nauczanie i wydawanie Składc.

W  pierwotnych  czasach  chrystjanizmu,  gdy 

do  Chrztu  św.  przystępowali  sami  prawie  dorośli, 

naturalny 

porządek 

wymagał, 

aby 

wprzód 

ich 

uwiadomiono  o  tajemnicach  wiary,  zanim  ich  po­
ciągnięto  ku  Chrystusowi  i  przez  Chrzest  załączo­

background image

87

no  do  Kościoła.  W  pierwszych  latach  po  wniebo­
wstąpieniu  Chrystusa,  widzimy  apostołów  gorliwie 

pracujących 

nad 

rozszerzeniem 

dobrej 

nowiny 

(’Eoa-ffć)viov)  i  każących  o  Jezusie  Chrystusie  Synu 
Bożym.  Treść  ich  kazań  przechowały  nam  Dzieje 

Apostolskie,  pisane  przez  św.  Łukasza  (około  r.  67). 

Ob. 

Act. 

2,22—36. 

3,12-26. 

4,8-12.5,29-32. 

10,  34-43.  13,  17-41.  17,  3.  18.  22-31,  24, 
25.  26,  18.  Z  Żydami  krótsza  była  sprawa;  po­

trzeba  tylko  było  okazać  im,  że  Jezus  jest  Chry­

stusem  (obiecanym  RIessjaszem),  a  skoro  w  to 
uwierzyli,  byli  chrzczeni.  Z  poganami  zaś  po  za 
obrębem 

Palestyny, 

nieznającymi 

wcale 

zasad 

Starego  Testamentu,  rzecz  się  miała  wcale  inaczej. 

Tych  bowiem  musiano  wprzód  przygotować,  nim 
zaczęto  wykładać  tajemnice  wiary.  Zawsze  je­
dnak,  czy  to  nauczano  żydów,  czy  pogan,  wykład 

wiary  przed  chrztem  ograniczał  się  tylko  wyjaśnie­
niem  tych  prawd,  które  są  w  Składzie  apostol­
skim.  Skoro  katechumen  nauczył  się  potrzebnych 
prawd  wiary,  składu!  wyznanie  wiary,  przyjmował 
chrzest,  a  po  chrzcie  wykładano  mu  resztę  tu- 

jemnic.

Tak  było  w  pierwszych  latach  po  Zesłaniu 

Ducha  św.  Nie  było  wtedy  jeszcze  ułożonej  stałej 

formuły  wiary;  zawsze  jednak  przed  chrztem  wyma­

gane  było  ustne  wyznanie  wiary.  I  tak:  podskar­

bi  królowej  Kandaki,  nim  zo6tał  ochrzczony,  mu­

siał wyznać w te słowa: „ Wic>'zę iż Jezus Chrystus

background image

88

jest 

Syn Boży“,— poezem ochrzcił go tw. Filip (1).

W  tem  wyznaniu  widzimy  zarazem  domyślne  wy­

znanie  pierwszej  osoby.  Z  rozszerzeniem  się  błę­
dów  heretyckich,  musiała  się  też  rozszerzyć  for­
muła  owego  wyznania,  dla  odróżnienia  prawdzi­
wych  wiernych  od  fałszywych,  a  mianowicie  od 

uczniów Symona, Menandra i t. d.

W  latach  następnych  powoli  ujęto  w  pewne 

karby  owo  początkowe  nauczanie  prawd  wiary, 

skąd powstał Katechumenat. Porządek więc był taki:

Poganin,  pragnący  przyjąć  wiarę  chrześci­

jańską,  szedł  do  przełożonych  Kościoła  i  oświadczał 
swoją  chęć.  Przełożony,  pospolicie  biskup,—a  w  za­
stępstwie  jego  kapłan,—wkładał  ręce  na  głowę  je­
go,  i  czynił  znak  krzyża  św.  Obrzędem  tym 
przyjmował  go  do  rzędu  katechumenów,  jakby 
nowicjuszów 

wiary. 

Lubo 

przyjęty 

katechumen 

już  od  tej  ceremonji  nazywał  się  chrześcijaninem, 

nie  służyła  mu  jednak  nazwa  iciernego  (2),  i  odtąd 

jeszcze 

do 

chrztu 

było 

daleko. 

Katechumenat 

trwał  pospolicie  trzy  lata;  zwlekano  chrzest,  aby 

się  przekonać  o  szczerości  nawrócenia  i  nauczyć 
potrzebnych  wiadomości.  Czas  ten  jednak  skra­

cano w miarę gorliwości katechumena (3).

Uczeni  badacze  starożytności  chrześcijańskich, 

dzielą katechumenów na cztery klasy, inni na trzy.

(1)  Act. 8, 30- 38.

(2)

  Bingbain. Origimnn 

ecclcs.. 1. 

X. 

c. 

l.§. 

2. 

o.

(3) 

Constitut. A post. I. 8. c. 32.

background image

89

Podział  ton  pomijamy,  jako  niedający  się  ściśle 
określić,  ani  potrzebny  do  przedmiotu  naszego; 

zatrzymamy  tylko  podział  katechumenów  na  przy- 

yotoioująajch  się  dopiero  i  na  godnych  przyjęcia 
Chrztu 

św. 

Pod  pierwszą,  kategoiję  podciągamy 

tych,  którzy  u  badaczów  nazywają  się  pryicatnymi
słuchającymi  i  klęczącymi.  Do  godnych  zaś  liczymy 

tak  zwanych  competentes  (usposobieni),  albo  electi 

(wybrani), albo itluminandi (blizcy oświecenia).

Lubo  te  stopnie  katechumenatu  nie  wszystkie 

może  były  od  apostołów  wprowadzone,  jednak 

zasada  katechumenatu,  niezawodnie  od  apostołów 

pochodzi. Świadczą o tein Ustawy apostolskie (1). 

1

(1) Constituí, apoat. 1. 8. c. 32.

Dzieło  to  nic  pochodzi  wprawdzie  od  apostołów, 

lecz  przypisywane  było  św.  Klemensowi  Rzym.,  ucznio­

wi  św.  Piotra;  który  to  Klemens  ok.  r:  90  zarządzał 

Stolicą  apostolską.  Krytycy  wykazali,  żc  Ustaivy  apo- 
stolskie  są  dzieleni  trzeciego  wieku.  Sąd  ten  przecież 

nic  odnosi  się  du  całej  treści;  bo  wiele  pochodzi  rzeczy­
wiście  od  św.  Klemensa;  inne  rzeczy  są  dodane  później 
przez  sw.  Ilippolitn,  a  w  końcu  zeszpecone  przez  Pawła 

z  Samosaty.  Ob.  rozprawę  uczonego  de  JJagistris,  w  Acta 

Martyr.  ad  Ostia  Tibcrina.  Romae  17Mó,  gdzie  jest  Dis- 
8crt.  de  vita  et  Scriptis  S.  Iiippol.  Port.  Jakkolwiek 
zaś  co  do  autora  może  być  wątpliwość,  to  przecież  kwc- 
stji  nic  ulega,  żc  obrzędy  opisywane  w  Ustawach  apo­

stolskich  są  z  czasów  apostolskich,  i  pod  tym  względem 

rzeczone dzieło ma swoją powagę, jako pomnik świadczą­

cy o zwyczajach Kościoła w wieku 1 i następnych.

background image

90

W  dziejach  męczeństwa  św.  Andrzeja  apostoła  (L) 
czytamy,  że—gdy  ten  apostoł  w  obec  sądu  zaczął 

prawić  o  odkupieniu  i  Ofierze  najśw.,  nadmieni­
wszy,  że  w  niej  jest  Ciało  i  Krew  Jezusa  i  żywy 

Pan Jezus,—Sędzia Aegeates spytał: 

„Jakim to

sposobem  może  być?“  Na  co  św.  Andrzej  odpo­
wiada: 

„Chceszli się nauczyć, przyjmij postać

ucznia,  a  możesz  się  dowiedzieć,  o  co  pytasz.“ 
A  gdy  sędzia  groził,  że  mękami  zmusi  go  do  wy­

jawienia  sobie  tych  rzeczy,  św.  Andrzej  ze  stało­

ścią  odpowiada,  że  męki  nic  tu  nie  pomogą.  Nie 

chciał  wyjawić  tajemnic,  które  tylko  ochrzczonym 

były powierzane.

Sw.  Potyn  na  zapytanie  sędziego:  coby  zacz 

był  Bóg  chrześcijański?—odpowiada:  „Jeśli  go­
dnym  będziesz,  poznasz“  (2).  Nie  chce  mówić 
o  Bogu  z  tym,  który  żadnej  nie  ina  skłonności  ku 
chrystjanizmowi.

Ustawy  apostolskie  wskazują  nam,  czego  uczo­

no katechumenów przygotowujących się;

„Niechaj 

wyłożą 

(katechumenowi) 

przed 

Chrztem  naukę  o  Niezrodzonym,  niechaj  nauczą 

o  Synu  Jednorodzonym...  o  Duchu  św.  Niechaj 
pozna (katechumen), jakim porządkiem stworzone 

1 2

(1) 

p.  t.  Epistoła  presbyterorum  ct  Diacońor. 

Achaiae.  etc.  List  ten  pochodzi  z  I  wieku,  jak  wykazał 

Woog, wydawca Epistolae.

(2)  Epistoła ccclee. Vicnncn. de Martyr. § 9.

background image

91

zostały  różne  rzeczy,  jak  kieruje  Opatrzność,  jakie 

są rodzaje prawodawstw {vo[ŁoUsataę 2tx«tr)pia). Niech 
wie,  dla  czego  świat  stworzony  i  dla  czego  człowiek 
uczyniony  jest  mieszkańcem  świata  (5toa*ioroXttr

(

ę). 

Niech  pozna  swoję  naturę,  jaka  jest.  Niech  mu  obja­
śnią,  jako  Bóg  ukarał  bezecnyeh  wodą  i  ogniem; 

świętych  zaś  w  każdej  epoce  ozdabiał  czcią  i  chwa­

łą,  jako  tor  Seta,  Enosa,  Enocha,  Noego,  Abraama 

i  potomków  jego,—Melchizedecha,  Joba,  Mojżesza, 

Jozuego,  Kaleba  i  Fineesa  kapłana  i  świętych  ka­
żdej  epoki.  Również  niechaj  go  nauczą,  jak  to 

Opatrzność  Boża  nie  porzuciła  człowieka;  lecz  o- 

wszem  powoływała  go  w  różnych  czasach  od  błędu 

i  próżności  do  uznania  prawd,—od  niewoli  i  bez­
bożności  naprowadzając  do  wolności  i  pobożności; 

od  niesprawiedliwości  do  sprawiedliwości,  od  śmier­

ci  wiecznej  do  życia  bez  końca.  Te  to  rzeczy 

i  inne  tu  sic  odnoszące  trzeba  wyłożyć  w  kate­

chezie........... Potem... niechaj (katecheta) wyłoży

0  wcieleniu Pańskiern, męce, zmartwychwstaniu

1 wniebowstąpieniu

1

' (l).

Katecheta  przeto  winien  był  nawracającym 

sig  do  chrzescijanizinu  wyłożyć  kurs  historji  św. 
Starego  i  Nowego  Testamentu.  Na  tem  też  ogra­

niczało  się  cale  wstępne  nauczanie,  pospolicie  trwa­

jące trzy lata, jakeśmy nadmienili. Czas ten zre-

(1) Constit. A post. I. 7. c 39.

background image

92

sztą  nie  przechodził  tylko  na  uczeniu  się  historji  św.; 
raczej  był  on  na  to,  aby  wypróbować  szczerość 
nawrócenia  i  dać  czas  do  odpokutowania  za  grze­

chy.  Przez  lat  więc  trzy,  jeśli  katechumen  wy­
kazał  ewem  postępowaniem  szczerość  i  grunto* 

wność  nawrócenia,  i  uznano  go  godnym  (com- 
petens),  czyli  dostatecznie  usposobionym  do  przy­

jęcia  chrztu  św.;  odłączany  był  od  innych  kate­

chumenów  i  wtajemniczany.  Wybór  takowy  od­
bywał  się  na  krótki  czas  przed  samym  chrztem, 

najpóźniej  na  tydzień.  Przytaczamy  tekst  Ustaw 
apostolskich  (lib.  7.  c.  40.  et  41.)  dla  wyjaśnie­
nia,  jak  postępowano  z  katechumenami  godnymi 
(competentes);  a  przytaczamy  dla  tego,  że  i  inne 
pomniki starożytne w podobny sposób świadczą.

„Gdy  już  katechumen  ma  przystępować  do 

chrztu,  niech  go  nauczą  o  wyrzeczeniu  się  czarta, 

i  o  przystaniu  do  Chrystusa.  Potrzeba  bowiem, 

aby  się  wprzód  pozbył  przeciwnych  rzeczy  (t.  j. 
czarta),  a  potem  wtajemniczyć  mającego  już  serce 
swoje  oczyszczone  od  wszelkiej  przewrotności,  zma­
zy  i  marszczki;  wreszcie  przypuścić  do  uczestnictwa 
świętości“ (t. j. chrztu) (1). 

1

(

1

)  Kai  otav 

-5

  jtpó;  auto  Xoutóv  to  pa<tti39-y)vat 

o xatTjxv]{teię, ¡«.av&aveta> ta jrepi tiję 

zjrota

rfifi

 

tot> SiapóXoo, 

xai  ta  jrepl 

rifi

 

3

ovtayij;  tou  Xpi

3

toó.  Asi 

yip

  autóv  sepa»- 

tov 

¡iiv 

¿acvr/jh9at

  tfijy  £vavtuov  zai  tóte  evto; 

Yóvśa&at 

twv 

(i.u

3

tT]f>{(»v, zpoxa&dpavta eaotoó 

tr

(

zapStay 

siarfi 

zazorjdeiaę, 

3ittXou 

te

 

xai 

fjimdoę

'xai  tóte  twy  ayttov  p.etaXa)(Eiv. 

Const. Ap. I. c.

background image

93

Przez  czas  więc  cały  katechumenatu  oczyszczał 

katechumen  serce  swoje,  pozbawiając  się  wszelkich 
złych  nałogów  (xaxor,dsfa),  dopiero  zostawał  wta­

jemniczonym,  wprzód  jednak  wyrzekłszy  się  potęg 

przeciwnych, a po wtajemniczeniu był chrzczonym.

Sama  treść  tej  ustawy,  jest  dowodem  jej  sta­

rożytności.  Chociaż  bowiem  facto  jest  różnica 
między  katechumenami  już  usposobionymi,  a  nie- 
usposobionymi,  jednak  nazwy  oddzielnej  na  od­
różnienie 

jednych 

od 

drugich 

nie 

ma. 

Pisarz 

późniejszy  np.  z  drugiej  połowy  drugiego  wieku, 
każdej  klasie  dałby  właściwe  nazwisko,  jakie  się 

było przyjęło.

Wtajemniczanie  za£,  o  którem  dopiero  co  by­

ła  mowa,  zasadzało  się  na  tern,  iż  uczono  formuły, 
według  której  katechumen  miał  oddać  się  Chry­
stusowi,  a  która  nie  była  czem  innem  tylko  wy­
znaniem  wiary,  albo  Składem,  zwanym  w  Ustawach 
apostolskich  3uvtavKpi;  tiv  yp:aróv  (oddanie  się 
Chrystusowi).  To  samo  zobaczymy  u  Łacinników, 
gdzie  na  tydzień,  lub  więcej  przed  chrztem  uczo­
no składu (co się nazywało tradilio 

), aby

przed  samym  chrztem  mógł  katechumen  powtórzyć 
go,  czyli  icydać  (redditio  symboli).  Nauczywszy 
się  tedy  katechumen  formuły  wyrzeczenia  się  czar­
ta  (izomrfy  Kpi;  tiv  śvavriov)  j  oddania  się  Chrystusowi 

(a'jvtoqij);  przed  samym  chrztem  odmawiał  obie  for­

muły:

background image

94

„Odstępuję  Szatana  i  dzieł  jego  i  pychy  (pom­

pa)  jego  i  czci  jego,  i  aniołów  jego,  i  wynalazków 

jego  i  wszystkiego,  co  od  niego  jest.  (Potem:)  I  od­

daję się 

Chrystusowi, i wierzę, i chrzczę

się  w  jednego  Niezrodzonego,  jedynego  prawdzi­
wego  Boga  wszechmogącego,  Ojca  Chrystusowego, 
stworzyciela 

działacza 

(i 

wszech 

rzeczy 

z  którego  wszystko;  i  w  Pana  Jezusa  Chrystusa, 

jednorodzonego  jego  Syna,  pierworodnego  wszyst­

kiego 

stworzenia, 

zrodzonego 

(niestworzonego) 

wolą  Ojca  przed  wieki,  pr/ez  którego  wszystko 

się  stało,  co  jest  na  niebie  i  na  zicini,  widzialne 
i  niewidzialne;  który  ostatnich  dni  zstąpił  z  nieba, 

wziął  ciało  i  narodzi!  się  ze  świętej  Dziewicy  Marji, 

i  święty  prowadził  żywot  według  praw  Boga  i  Ojca 
swego,  i  ukrzyżowany  został  pod  Poncjuszem  Pi­
łatem,  i  umarł  za  nas,  a  po  umęczeniu  zmartwych­

wstał  dnia  trzeciego;  wstąpił  na  niebiosa  i  siedzi 

na  prawicy  Ojca,  i  powtóre  przyjdzie  w  końcu 

świata  z  chwałą,  dla  osądzenia  żywych  i  umarłych, 
a  królestwa  jego  nie  bodzie  końca.  Chrzczę  się 
także  w  Ducha  św.,  t.  j.  Pocieszyciela,  który  to 
Duch  działał  we  wszystkich  od  świata  początku 
świętych,  potem  zaś  posłany  został  apostołom  przez 
Ojca,  według  obietnicy  Zbawiciela  Naszego,  Pana 

Jezusa  Chrystusa,  a  i  po  apostołach  wszystkim, 

którzy  w  świętym  powszechnym  Kościele  wierzą 
w ciała zmartwychwstanie, w grzechów odpuszczę-

background image

95

nic,  w  królestwo  niebieskie  i  w  żywot  przyszłego 

wieku.“ (Constit. Aposfc lib. c. cap. 41.)

Dodamy tu jeszcze, że 

(wyrzeczenie

się  czarta)  i  amcrpj  (oddanie  się  Chrystusowi)  zna- 
nem  jest  autorowi  dzieła  Ecclesiastica  Hierar­

chia  (c.  II.  §.  G.  7.)  (1),  gdy  opisuje  obrzędy 

chrztu. 

Według 

tego 

opisu, 

katechumen 

staje 

obrócony  twarzą,  na  zachód  i  czyni  trzykrotne 

wyrzeczenie  się  (ajrorcrpj),  powtarzając  słowa  za  prze­

wodniczącym;  potem  zwraca  się  na  wschód,  oczy 

i  ręce  wznosząc  ku  niebu  „poddaje  się  Chrystu­

sowi,  i  wszystkim  świętym  wyrokom  od  Boga  po­

danym“  (2).  „To  uczyniwszy,  mówi  dalej  autor 
dzieła de Hiemr. eccles., znowu (przewodniczący) 

1 2

(1) 

Dzido to, noszące imię św. Dyonizego Areo- 

pigity,  ucznia  św.  Pawła  apostoła,  dziwne  przechodziło 

koleje.  Jako  traktujące  o  głębokich  tajemnicach  wiary 

zdaje  się.  iż  musiało  być  dobrze  ukrywnnem,  stąd  i  rząd­

kiem,  a  nawet  prawie  Dieznanetn  między  chrześcijanami 

w  pierwszych  wiekach.  Występuje  na  jaw  wraz  z  in- 

nemi  dziełami  tegoż  nutora  dopiero  w  wieku  VI.  Z  ma­

łym  wyjątkiem  autentyczność  jego  została  zaraz  uznaną, 
i  używało  powagi  do  XVI  w.  Odtąd  krytycy  przyjęli 

jakoby  za  pewnik,  że  dziełn  noszące  imię  św.  Dyonizego 

Areop.  nie  są  autentyczne  Nowsi  jednak  wykazują  nie 
bezznsadnie  autentyczność.  Co  do  nas,  choćby  dzieła 

te  nie  były  autentyczne,  zawsze  jednak  zawierają  (co 

najmniej) ślady obrzędów z I wieku.

(2) 

KeXeÓ£t oovta|ota9at tą» Xpt<jr<p xat Jtaaatc tatę... 

ś®poXoYt«tę. De Hier. eccl. 1. c.

background image

96

każe  oświadczyć  trzykrotne  wyznanie“  przed  na­
maszczeniem  do  chrztu,  |i.apiópsca: 

ko

  a'jt<ó 

Tf<t; 

ti,v 

ójj.oXv/tav.  Tu  widzimy,  że  odbywało  się  przed 
chrztem  i  wyznanie  wiary  (wtoiri,),  odmawiane  przez 
samego  katechumena,  i  oprócz  tego  trzykrotne 
oświadczenie:  Wierzę.  W  naszym  zaś  rytuale,  za­
miast  rma-fij,  odmawia  się  Skład  apostolski;  a  za­
miast  trzykrotnego  oświadczenia:  Wierzę,  Wierzę, 

Wierzę,—  odpowiada  się  temże  słowem  na  następu- 

jące pytania kapłana:

Wierzysz  w  Boga  Ojca  wszechmogącego,  Siwo 

rzyciela nieba i 

ziemi?

Wierzysz  w  Jezusa  Chrystusa  Syna  jego  Jedy­

nego, Patia naszego, narodzonego i umęczonego?

Wierzysz  i  w  Ducha 

św., 

św.  Kościół  powsze­

chny, świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, cia­

ła zmartwychwstanie i żywot wieczny?

Ten  sam  obrząd  znajduje  się  we  wszy­

stkich  rytuałach  wschodnich  kościołów,  nawet  od­

łączonych  od  Kościoła  Rzymskiego.  Nie  będę  tu 

poglądował,  lecz  zestawiwszy  fakta,  wypadnie  nam 

wniosek potwierdzający nasze założenie.

Weźmiemy  za  przewodnika  dzieło  Denzingera 

Ritus  Orientalium  in 

admimstrandis 

Sacramentis, 

tom  I.,  gdzie  są  zebrane  obrzędy  Chrztu  św.  i  prze­
biegniemy  wszystkie  rytuały  wschodnie  o  chrzcie: 

Rytuał 

Jakobitów 

Aleksandryjskich:

Po  wyzuciu  katechumena  z  szat  i  ze  wszel­

kich ozdób złotych, srebrnych, lub jakichkolwiek,

background image

kapłan  poleca  djakonowi,  aby  ojcu  chrzestnemu 

podpowiadał:

Wyrzekam  się  ciebie,  szatanie,  i  t.  d.  Potem 

(ojciec  chrzestny  za  niemowlę)  powtarza  trzy  razy: 

Wyrzekam  się  ciebie.  Tu  kapłan  tchnie  trzy  razy 

na katechumena, mówiąc: 

duchu 

,—

a  djakon  zwraca  go  ku  wschodowi  i  z  podniesio- 

nemi  rękoma  (1)  mówi  wyznanie  (2),  jak  nastę­

puję: 

Wyznaję Ciebie,Chryste, Boże nasz, i wszy­

stkie  zbawienne  Twoje  prawa  i  'cala  reliyją  Tteoję 
życiodawczą, i wszystkie dzieła 

które nadają

życie. Potem każe rytuał podpowiedzieć wiarę: 

Wierzę w jednego Boga Ojca wszechmogącego i w 

dnorodzonego Syna Jego Jezusa Chrystusa Pana na­
szego i Ducha św. ożywiającego, ciała
 
nie, i w jeden, jedyny, powszechny, apostolski, święty 

Kościół, który Jego jest. Amen.

Wreszcie następuje trzykrotne zapytanie: Wie­

rzysz? i odpowiedź: Wierzę.

Lecz myliłby się bardzo, ktoby utrzymywał, 

żc ostatnia formuła: Wierzę w jednego i t. d. jest 

1 2

97

(1) 

Przy  wyrzekaniu  się  czart«,  katechumen  sta­

wa!  obrócony  twarzę  nn  zachód,  n  przy  oddawaniu  się 

Chrystusowi,  na  wschód.  Ten  obrządek  jest  wspólny 
wszystkim rytuałom wschodnim.

(2)  Formuła, nazwana* tu wyznaniem, właściwie 

jest  to,  co  w  Ustawach  apost.  nazywa  się  cmap),  różna 

nd symbolu.

Skład Ap.

7

background image

98

Składem 

wiary. 

Bynajmniej: 

jest 

ona 

dalszym 

ciągiem oddania się 

Chrystusow bo w wie­

lu  rytuałach  rubryka,  oddzielająca  jedną  formułę 

od  drugiej,  jest  wypuszczona,  tak  iż  obie  formuły 
złączone  są  w  jednę.  Ob.  Denzinger  op.  c.  I. 

198.  i  216.  Cały  zaś  Skład  wiary  odmawia  się 

później,  po  namaszczeniu  Olejem  św.  przy  poświę­
caniu  wody  (1).  Taki  sam  obrzęd  owego  wyzna­
nia  wiary  znajduje  się  w  rytuale  koptyckim  ale­
ksandryjskim, 

tak 

obszerniejszym 

(2), 

jako 

i w skróconym (3).

Do  rytuału  Jakobitów  jest  zupełnie  podobnym 

(pod  względem  wyznania  wiary)  rytuał  Ethiop- 

ski (4). 

1 * 3 4

(1)  Dcnzingcr ib. str. 198. nota i str. 203.

( ź )  lb. 

9tr. 

216.

(3)  lb. str. 234.

W skróconym to wyznanie brzmi: 

Wierzę ciebie,

Chrystusie, Boic nasz, który z dobrym 

Ojcem i Du­

chem ii o.jesteś jednym 

Bogiem, 

a dla nas ludzi i dla na­

szego  zbawienia  wcieliłeś  sit:  z  Ducha  iw,  i  z  Pani  Alarji 
Dziewicy, 

Wierzę,

cokolwiek  o  tobie  napisano  jest  w 

gach 

iw,prawych 

i  żijciodaioczych.  Wiedzieć  należy,  iż 

wschodnie  porządki  Chrztu,  są  bardzo  długie.  Jeśli  zaś 
w  skróconym  porządku  jest  zamieszczone  wyznanie  wia­
ry,  to  znak,  iż  uważano  je  za  jednę  z  ccremonji  naj­

potrzebniejszych  i  najważniejszych;  a  tem  samem  i  naj­
dawniejszych.

(4)  Ib. str. 223.

background image

99

Syryjczyków, 

kościołach 

mianowicie 

Antiocheńskim  i  Jerozolimskim,  jest  aż  7  porzą­
dków  Chrztu;  z  których  trzy  są  używane  przez 

Jakobitów 

Syryjskich. 

Pomiędzy 

niemi 

jeden 

przypisywany  jest  św.  Jakóbowi,  w  którym  po  wy­
tłoczeniu  się
  czarta  i  oddaniu  się  Chrystusowi,  na­
stępuje  oddzielnie  wyznanie  wiary,  zaczynające  się 
od  słów:  Wierzymy  w  jednego  Boga  (1).  Mamy  też 
opis  obrzędów  Chrztu  u  Jakobitów  przez  Jakóba 

z  Edessy  (f  r.  710),  z  którego  dowiadujemy  się, 
że  wyrzeczenie  się  czarta  i  oddanie  się  Chrystusowi, 

było  zakończeniem  katechumenatu,  albo  tern,  co 
na  Zachodzie  nazywano  scrulinium  (2).  Po  odda­
niu  się
  Chrystusowi,  już  katechumen  nazywał  się 
chrześcijaninem 

(3), 

jak 

nas 

objaśnia 

Jakób 

z  Edessy,  a  po  upływie  dopiero  pewnego  czasu 
przypuszczany  był  do  Chrztu.  „Którzy  zaś  już 
przystępują  do  Chrztu  (mówi  tenże  Jakób  z  Edessy), 

wchodzą  do  chrzcielnicy  i  mówią:  Wierzymy  w  je­

dnego  Boga  i  resztę  aż  do  końca“  (4).  Tak  sa­
mo rozdzielone są ceremonje katechumenatu od 

1 2 3 4

(1)  Ib. str. 273. cf. str. 267.
(2)  Ob. Mnrtcne, I)c nntiqnia Ecel. rit, I. I. 

c. 

1. 

art. 11.

(3)  Na Zachodzie nazywano chrześcijaninem kate­

chumena  od  chwili,  w  której  przez  znak  krzyża  i  wło­

żenie r$k, był przyjęty do rzędu katechumenów.

(4)  Denzinger. I. 280 i 283.

background image

100

chrzestnych  i  w  innych  porządkach  syryjskich, 
t.  j.,  iż  z  oddaniem  się  Chiystusowi,  kończy  się 
officium  catechumenorum,  a  właściwe  obrzędy  Chrztu, 

zaczynają  się  od  odmawiania  Składu  (Wierzymy 
w  jednego  Boga  i  t.  &.),  gdy  się  wchodzi  do 
chrzcielnicy  (I).  Nawet  skrócone  porządki  Chrztu, 
używane  w  niebezpieczeństwie  życia,  każą  odma­

wiać 

obrentmtiałionem(wyrzeczenie się czarta),  -

tionem (oddanie się Chrystusowi), et 

(i wyznanie wiary, czyli Skład) (2).

Te sanie 

abrenuntiationes, i Con­

fessio  przepisane  są  w.porządku  św.  Bazylego(3), 

w  porządkach  Maronickich  (4).  Skład  wiary  od­
mawia  się  także  u  Nestoijanów,  którzy  swój  po­

rządek  Chrztu  wywodzą  od  św.  Adaeusza  (5); 
u  Orinjan  zaś,  zamiast  krótszego  zwykłego  Składu, 
odmawia się Skład Nicejski (6).

W drugim porządku orinjańskim znajduje się 

taki Skład: 

Wierzymy w Trójcę

w Ojca i Syna i Ducha, św., w zwiastowanie Gabry- 

* 2 3 4 5 6

(l\Ib. atr. 292. 298. 305. 312.

(2)  Ib. str. 316. Drugi skrócony porządek Chrztu

(na str. 318) każe odmówić tylko Skład: 

Wierzymy

w jednego Boga.

(3)  Ib. str. 321.
(4)  Ib. str. 340. cf. str. 332 i 354.
(5)  Ib. str. 371. 379.

(6)  Ib. str 385.

background image

101

ela,  w  Poczęcie  Matyi, 

narodzenie 

Chrystusa, 

w  chrzest, 

uroczystość  ( f ) ,   mękę  dobrowolną, 

w  zasiadanie  na  prawicy  Ojca,  w  ukrzyżowanie, 
w  trzechdnimoe  pogrzebanie,  w  błogosławione  zmar­
twychwstanie,  w  boskie  wniebowstąpienie,  w  straszne
 

i  chwalebne  przyjście  wierzymy  i  wyznajemy.  Wnetże 
potem 

następuje 

odmówienie 

drugiego 

Składu 

dłuższego  (1),  któiy  jest  rozszerzeniem  dopiero  co 
wymienionego, i brzmi jak następuje: 

„Wierzymy

i  wyznajemy  zupełnie,  całem  sercem  Ojca  onego 

Boga,  nie  uczynionego,  ani  zrodzonego  i  niema- 

jącego  początku;  któiy  też  jest  rodzicielem  Syna 

i  tchnicielem  (spirator)  Ducha  św.  Wierzymy  (że) 

Słowo  ono  (jest)  Bogiem,  nieczynionym,  zrodzo- 

dzonym,  pochodzącym  od  Ojca  przed  wieki.  Nie 

jest  późniejszym,  ani  mniejszym,  lecz  jako  Ojciec 

ów  jest  Ojcem,  tak  Syn  on  jest  Synem.  Wierzy­
my  (że)  Święty  on  Duch,  nie  (jest)  uczyniony, 

ani  w  czasie  powstał  (intemporalis),  ani  zrodzony, 
lecz  pochodzi  od  Ojca,  współistotny  (jest)  z  Oj­
cem  i  wspólną  ma  chwałę  z  Synem.  Wierzymy 
w  oną  Trójcę  św.,  jednę  naturę,  jedno  bóstwo. 

Nie  ma  trzech  bogów,  lecz  jeden  jest  Bóg,  jedna 

wola,  jedno  królestwo;  jedno  panowanie.  Stwórca 
widzialnych  i  niewidzialnych  (rzeczy).  Wierzymy 

w Kościół św., odpuszczenie grzechów, obcowanie 

1

(1) Ib. 

etr. 392.

background image

102

świętych. 

Wieizymy, 

że 

jedno 

ono 

Słowo 

zc 

trzech  osób,  on  Bóg,  zrodzony  z  Ojca  przed  wie­
ki,  w  czasie  zstąpił  do  Bogarodzicy,  Dziewicy  owej 

Marji,  wziął  (ciało)  ze  krwi  jej  i  połączył  z  onem 
swem  bóstwem;—że  przez  9  miesięcy,  zatrzymany 
był  w  żywocie  niepokalanej  onej  Dziewicy  i  stał 

się,  on  Bóg  doskonały,  doskonałym  człowiekiem, 
z  duchem,  myślą  i  ciałem:  jedna  osoba,  jedna  po­
stać  (adspectus),  i  połączony  (w)  jednę  naturę.  Bóg 
on  stał  się  człowiekiem  bez  zmiany,  bez  nadwerę­
żenia.  Poczęcie  było  bez  nasienia,  a  narodzenie 
bez  zepsucia.  Jako  bóstwo  jego  niema  początku, 
tak  człowieczeństwo  jego  jest  bez  końca.  Ponie­
waż  Jezus  Chrystus  wczoraj  i  dziś,  tenże  i  na 

wieki.  Wierzymy,  że  Pan  Jezus  Chrystus,  po  30- 

letniem  obcowaniu  na  ziemi,  przybył  do  Chrztu; 
że Ojciec zaświadczył: 

Ten jest Syn mój miły,—

i  że  Duch  św.  zstąpił  w  postaci  gołębicy.  Że  był 
kuszony  od  szatana  i  zwyciężył  go.  Żc  opowiadał 
ludziom  zbawienie.  Że  pracował  ciałem,  był  stru­
dzony,  łaknął  i  pragnął;  potem  przyszedł  dobro­
wolnie  na  mękę,  był  ukrzyżowanym  i  umarłym 
według  ciała,  lecz  żywym  według  bóstwa  swego. 
Że  Ciało  jego  było  złożone  w  grobie,  połączone 
z  onem  bóstwem;  a  duchem  zstąpił  do  piekieł,  nie- 

oddzielnie  od  bóstwa  onego,  że  opowiadał  (zba­

wienie)  duchom,  zepsuł  piekła  i  uwolnił  duchy 
one.  Że  po  trzech  dniach  został  wskrzeszony  od 

umarłych  i  okazał  się  uczniom  swoim.  Wierzymy,

background image

103

że  Pan  na6z  Jezus  Chrystus  w  temże  ciele  został 

wzięty  do  niebios  i  siedzi  na  prawicy  Ojca,  że  też 

przyjdzie  w  temże  samem  ciele  i  w  chwale  Ojca, 
aby  sądzić  żywych  i  umarłych.  Który  (to  Pan 
Jezus)  je6t  także  zmartwychwstaniem  wszystkich 
ludzi.  Wierzymy  też  w  oddanie  (sprawiedliwości) 

za  uczynki:  dla  cnych  sprawiedliwych  będzie  ży­
wot  wieczny,  lecz  dla  grzeszników  męki  wie­

czne“ (1).

Z  tych  faktów  widzimy:  że  w  dopiero  co  przy­

wiedzionych  porządkach  chrzestnych  z  Kościołów 

wschodnich wszędzie się znajduje: 

1° wyrzeczenie

się  czarta;  2°  oddanie  się  Chrystusowi  i  łącznie 

z  tern,  albo  też  oddzielnie  3°  wyznanie  wiary, 
czyli  odmawianie  Składu.  Dodać  też  należy  4°  że 

wyznanie  wiary  w  owych  porządkach  nie  przy­
wodzi  się  w  całości,  tylko  pospolicie  początek:  Wie­
rzymy w jednego Boga.

Co  do  ostatniego  punktu,  trzeba  go  policzyć 

na  karb  dawnej  karności  kościelnej.  W  pierwszych 
bowiem  wiekach  „Skład  wiary  i  nadziei  naszej, 
który  od  apostołów  został  podany  (tak  wierzono) 
nie  pisał  się  (nawet  w  IV  w.  jeszcze)  na 

ani 

atramentemlecz na cielesnych tablieach serca

u

 (2), 

1 2

(1)  Ibid. str. 427.

(2) 

Sj  mbolum  fidci  et  spei  nostrac,  quod  ab  apo- 

stolis  traditum,  non  Bcribitur  in  charta  ct  atrnmcnto,  scd 
id tabulis cordis carnalibus. S. Hieronymus cpist. 61»

background image

104

t.  j.  uczono  się  tylko  na  pamięć.  Wystrzegano  się 
pilnie,  aby  tajemnic  wiary  nie  narażać  na  śmie­
szki pogan.

Jak  dalece  ostrożność  pod  tym  względem  za­

chowywano,  możemy  się  przekonać  z  dzieł  przy­
pisywanych  św.  Klemensowi  Rzymskiemu,  zna­
nych pod ogólną, nazwą Clementbia.

Jest  to  zbiór  homilji,  jakie  niby  Piotr  św. 

apostoł  miewał  w  czasie  swych  podróży,  spisanych 

jakoby  przez  św.  Klemensa  Rzymskiego.  Autor 

tego  dzieła,  pochodzącego  nujpóźniej  z  III  wieku, 
kładzie  na  początku  list  św.  Klemensa  do  św.  Ja- 
kóba,  z  przesłaniem  tych  homilij;  dalej  opisuje, 

jako  św.  Jakób,  po  otrzymaniu  tej  księgi,  zwołał 

starszych i rzekł: 

„Bardzo potrzebnie i odpo­

wiednio  dla  ugruntowania  prawdy  upomniał  Piotr 
nasz,  abyśmy  przysłanych  nam  ksiąg  z  jego  opo­

wiadaniem 

nikomu 

lekkomyślnie 

niepowierzali; 

tylko  mężowi  dobremu  i  pobożnemu,  i  to  takie­
mu,  który  chce  nauczać;  a  jest  wiernym  obrzeza­

nym  (1);  do  tego,  nie  trzeba  dawać  wszystkich 
razem,  aby  nie  powierzać  drugich  (ksiąg)  temu,

ad  Pamuiach.  c.  9.  cf.  wyżej  sfr.  59  i  60  świadectwo  św. 

Ireneusza: „że liczne narody barbarzyńskie, wierzą w Chry­

stusa;  bez  karty  i  atramentu  mają  napisane  w  ewem  sercu 
zbawienie  i  strzegące  pilnie  dawnego  podania.**  Contra 
liacrcs. 1. 1. c. 22.

(1) Autor należał do chrześcijan judaizujących.

background image

105

kto  przy  pierwszych  okazał  się  nieuczciwym.  Dla 
tego  (ten,  komu  się  powierzają  księgi  niniejsze) 
ma  być  przynajmniej  przez  6ześć  lat  doświadczo­
nym:  a  potem  oddawca  tych  ksiąg,  według  usta­

nowienia  Mojżesza,  niechaj  go  zaprowadzi  nad  rze­
kę,  lub  nad  źródło,  gdzie  się  odbywa  odrodzenie 

sprawiedliwych;  nie  na  to,  aby  go  przywiódł  do 
przysięgi,—gdyż  to  się  nie  godzi,—lecz  każe  mu 
stanąć  nad  wodą  i  zaręczyć,  jak  to  kazane  nam 
było  (zaręczyć),  że  nie  będziemy  grzeszyć,  gdy­

śmy się odradzali.“

„Niech tedy mówi: 

Biorę na świadków nie­

bo,  ziemię,  wodę,  w  których  wszystko  się  mieści, 
a  nad  to  wszystko  i  powietrze,  które  wszystko 
przenika  i  bez  którego  nie  mogę  oddychać,—że 
zawsze  będę  posłusznym  temu,  kto  mi  użycza  tych 

ksiąg  kazań,  i  że  tych  ksiąg,  danych  mi  przez 
niego,  nikomu  niedam  pod  żadnym  pozorem,  ani 

przepiszę,  ani  dam  przepisanych,  ani  dam  do 
przepisania;  ani  sam,  ani  przez  kogo  innego,  ani 

jakimkolwiek  innym  sposobem,  ani  podstępnie,  lub 

podejściem;  ani  przez  niedbałe  strzeżenie,  zosta- 
wiając  je  komu,  lub  pozwalając,  ani  jakimkolwiek 
sposobem,  lub  w  jakimkolwiek  zamiarze  dam  te 
pisma  drugiemu:  wyjąwszy,  gdy  znajdę  kogo  go­
dnym,  za  jakiego  sam  uznany  zostałem;  albo  gdy 
lepiej  jeszcze  przekonam  się,  nie  mniej  ’jak  przez 

6  lat;—mężowi  dobremu,  pobożnemu,  obejmują-

background image

ecmu  urząd  nauczania,  dam  tak,  jakem  sam  otrzy­

mał, a to uczynię według zdania Biskupa.“

i,Inaczej,  choćby  to  był  syn,  aibo  brat,  albo 

przyjaciel,  albo  jakiegokolwiek  tytułu  mój  krewny, 

jeśli  będzie  niegodnym,  dla  jego  względu  nie  wy­

dam,  jako  nie  przystoi.  Ani  się  ulęknę  zasadzek 

ani  darami  dam  Bię  zmiękczyć.  A  jeśliby  kiedy 

dane  mi  wolumina  kazań  nie  zdały  się  być  pra- 
wdziwemi,  nawet  i  wtedy  nie  wydam,  lecz  od­

dam.  Gdy  Bię  udam  w  drogę,  będę  nosił  ze  sobą 

Wszystkie,  jakie  posiadam;  a  jeśliby  mi  się  nie 
chciało  nosić  ich  ze  sobą,  nie  pozostawię  ich  w  do­

mu,  lecz  powierzę  biskupowi  memu,  który  tę  sa­
mą  wiarę  wyznaje  i  od  nich  pochodzi.  Podobnież 

Uczynię,  gdy  przyjdzie  na  mię  choroba  i  obawa 
śmierci,  a  byłbym  bezdzietnym;  a  choćbym  nawet 
miał  syna,  umierając,  lecz  ten  będzie  niegodnym, 

albo  niezdolnym,  podobnież  uczynię,  t.  j.  polecę 
memu  biskupowi,  aby,  gdy  chłopiec  dorośnie  i  bę­
dzie  godzien  wiary,  oddał  to  6ynowi,  jako  depozyt 
ojcowski, pod temże zaręczeniem“ i t. d.

Tak  to  mniej  więcej  pierwsi  chrześcijanie  tro­

skliwymi  byli  w  zachowaniu  sekretu  pod  wzglę­

dem  tajemnic  wiary  przed  tymi,  którzy  do  ich 

grona  zupełnie  nie  należeli.  Karność  ta  trwała 
na  Wschodzie  i  na  Zachodzie  jeszcze  w  V  wieku. 

Kto  chce  wiedzieć  dokładniej  o  tajemnicach  za­
krywanych 

przed 

katechumenami, 

niechaj 

czyta 

Bingham’a  (Jńgines  Ecdesiast.  ks.  X.  rozdz.  V.  My

background image

tu  tylko  nadmieniamy,  że  do  liczby  tajemnic  za- 

krywanych  nawet  przed  katechumenami,  sposobią- 
cymi  sig  do  chrztu,  należał  Skład  apostolski  i  Mo­

dlitwa Pańska.

Opowiada  Sozomenu6  w  swej  Hist.  Eccles. 

(ks.  I.  roz.  20.),  że*miał  zamiar  umieścić  w  swem 
dziele  Skład  wiary,  wydany  na  soborze  Nicejskim 
r.  325.  „Lecz,  (mówi),  gdy  niektórzy  mężowie 
pobożni  i  dobrze  świadomi  tych  rzeczy,  poradzili 

mi,  abym  opuścił  to,  co  może  być  mówionem  i  słu- 

chanem  tylko  przez  wtajemniczonych  i  kapłanów, 
poszedłem  za  ich  radą;  bo  prawdopodobnera  jest, 
że  bgdą  czytać  tg  ksiggg  niektórzy,  bynajmniej  nie 

wtajemniczeni  w  tajemnice  wiary  naszej.  Jednakże 
zamilczawszy  wedle  możności  o  tajemnicach,  które 
należało  zamilczeć“  i  t.  d.  podaje  z  ustaw  do­

gmatycznych 

tylko 

to, 

że 

Sobór 

zawyrokował 

o współistotności Syna Bożego z Bogiem Ojcem.

Św.  Ambroży,  wykładając  pierwsze  funda­

menta  wiary  katechumenom,  gdy  wypadła  kolej 
do 

przygotowywania 

już 

godnych 

(competentes), 

wtedy 

rozpuszczał 

katechumenów 

sposobiaa/ch 

aby Składu uczyć samych tylko godnych (1).

Porównajmy  te  fakta  (t.  j.  z  Sozomena  i  św. 

Ambrożego)  z  owem  wtajemniczeniem  przed  samym 

1

(1)  DimiaBiH  catechumenis,  syinbolmn  aliąuibus 

comi>eUnlihus  trailclaiu  in  bapiistciiis  laeilicac.  S.  Am- 

bros. cp. 33. ad Marcdlinain soro.

background image

108

chrztem,  które  widzieliśmy  w  Ustawach  apostol­
skich
 (1).

Ustaioy  apost.  (1.  c.)  każą  nauczyć  katechu­

mena  formuł  wyrzeczenia  się  czarta  (asotarr,)  i  od­

dania  się  Chrystusowi  (sima-fT/j),  w  której  się  mie­

ściło  wyznanie  wiary,—i  to  przed  samym  chrztem. 

A  św.  Ambroży  przygotowując  godnych  (compe- 

tentes),  ich  tylko  samych  naucza  Składu,  którego 

niegodziło się pisać, jakeśmy dopiero co widzieli.

Widzieliśmy  też  w  rytuałach  wschodnich,  że 

tam  formuły  wyizeczenia  i  oddania  się  są  oddziel­
ne  od  Składu;  że  gdy  pierwsze  odmawiają  się  przy 

zakończeniu 

katechumenatu 

przygotowywawczego, 

to Skład dopiero przed samym chrztem, (ob. str. 99).

Od  św.  Augustyna  dowiadujemy  się,  że  na  ośm 

dni przed chrztem zaczynano uczyć 

Składu

i  Modlitwy  Pańskiej.  Tak  bowiem  przemawia  do 
tychże,  ucząc  ich  na  pamięć  Składu  i  Modlitwy 
Pańskiej: 

„ Weżmijcie tę 

którą macie wy­

dać  za  ośm  dni.  Którzy  zaś  między  wami  nie  wydali 

dobrze  Składu,  mają  jeszcze  czas,  niech  się  uczą;  bo 

w  Sobotę,  wydacie  w  obec  wszystkich,  co  przybędą 

(w  tym  dniu);  w  ostatnią  sobotę,  w  której  będziecie 

chrzczeni.  Za  ośm  dni  od  dziś  macie  wydać  tę  mo- 

1

(1) Constit. Apo9f. 1 7. c. 39. ob. wyżej etr. 93.

background image

109

dlitwę  dziś  otrzymaną  zaczynającą  się  od  słów:  Ojcze 

nasz któryś jest w niebiesiech

u

 (1).

W  jaki  zaś  sposób  odbywało  się  to  nauczanie 

Składu,  czyli,  mówiąc  językiem  liturgicznym,  po- 
danie  (traditio  symboli),  to  pamiątkę  o  niem  prze­
chował  nam  rytuał  mozarabski,  między  obrzędami 
niedzieli Palmowej. Obrząd 

Składu we­

dług tego rytuału odbywał się tak:

„ N a j p r z ó d  mowa do ludu:
„Najmilsi,  weźmijcie  prawidło  wiary  (2),  któ­

re  nazywa  się  Składem  (Symbolum);  a  gdy  otrzy­
macie,  zapiszcie  w  6ercu,  i  codzień  sobie  odma­

wiajcie,  zanim  pójdziecie  6pać,  zanim  wyjdziecie 
(z  domu)  6wym  Składem  się  opatrzcie.  Składu 

nikt  nie  zapisuje,  aby  można  czytać,  lecz  uczcie 
się, aby

4

’go wrazić głęboko tak, iżby zapomnieniu 

1 2

(1)  Tcnete hnnc nrntioncm, quam reddituri estis

ad  octo  dies.  Quicumque  nutem  vestrum  non  bene  sym­
bolum  reddidcrant.  linbent  spntium,  tenennt:  quia  die 
snkbnthi  audientibue,  qui  aderuut,  reddituri  estie  die 

8abbntlii  novissimo,  quo  die  bnptisnndi  estis.  Ad  octo 

autem  dies  ab  hodierno  die  reddituri  estis  hnnc  oratio- 
nein, quam hodic nccepistis. Cujus caput est: 

Paler

nosier...  S.  Augustini  horn.  42.  Mowa  tu  o  wielkiej 
sobocie, w którym to dniu udzielano chrzest uroczyście.

(2)  Aecipite regulcim fida więc takie 6amo wy­

rażenie, jak u św. Ireneusza: reçulam 

per Impti-

8tmtm aecepit (ob. wyżej str. 54.).

background image

lio

nie  uległo  to,  co  się  nie  czyta  (1).  Miejcie  w  swej 

pamięci,  co  usłyszycie;  w  to  i  wierzcie,  a  w  co 

uwierzycie,  to  językiem  oddacie:  mówi  bowiem  apo­

stoł: 

Sercem wierzono bywa ku sprawiedliwości,

U6ty  wyznanie  dzieje  się  ku  zbawieniu.  Ten  bo­
wiem  Skład  zatrzymacie  i  wierzyć  będziecie.  Prze­
żegnajcie  się  i  odpowiadajcie“  (czyli  mówcie  za 

mną). Wiara.

„Wierzę 

Boga 

Ojca 

wszechmogącego 

Jezusa 

Chrystusa 

Syna 

Jego 

jedynego, 

Pana  naszego,  który  się  narodził  z  Ducha  św.,  z  ży­
wota  Maiji  Dziewicy.  Umęczon  pod  Poncjuszem 
Piłatem,  ukrzyżowan  i  pogrzebion.  Trzeciego  dnia 
powstał  żywy  z  martwych;  wstąpił  na  niebo;  sie­

dzi  na  prawicy  Boga  Ojca  wszechmogącego;  stam­

tąd  ma  przyjść  sądzić  żywych  i  umarłych.  Wie­
rzę  w  Ducha  św.,  święty  Kościół  powszechny,  świę­

tych  obcowanie,  odpuszczenie  grzechów,  -ciała  te­
go zmartwychwstanie i żywot wieczny. Amen.“

,, Głosem zniżonym“ (mówi dalej kapłan).

„Aby  lepiej  utkwiło  w  waszej  pamięci  to,  co 

powiedziano,  powtórzmy  słowa  i  porządek  Składu. 
Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego.“ 

1

(1) Łacina barbarzyńska; nic umiem inaczej prze- 

tlóinaczyć tego wyrażenia: Symbolum 

rttmo 

ut

lepi posstt, sed <ul recessendum, ne forte 

delea'. ohhrio, 

non tradidit leclio.

background image

111

„Głosem 

zniżonym. T r z e c i  

raz 

wymieńmy 

słowa  Składu,  aby  liczba  powtarzań  odpowiadała 

tajemnicy  Trójcy,  ponieważ  Skład  zawiera  w  so­

bie wiarę w Trójcę ŚŚ. Wierzę“ etc.

„ 

Zniżonym 

głosem

To  prawidło  świętej  wia­

ry,  podane  wain  teraz  przez  św.  matkę  Kościoł, 
trzymajcie  silnie  w  przekonaniu  umysłu  waszego: 

aby  kiedy  nie  powstał  w  sercu  waszem  skrupuł  po­

wątpiewania“ etc. (1).

Taki  to  był  obrzęd  podania  Składu;  a  jeśli 

nic  we  wszystkich  szczegółach  był  wszędzie  ten 
saih,  to  musiał  być  przynajmniej  podobny  w  wie­
ku  V  w  kościele  św.  Augustyna  i  św.  Ambrożego, 

których  słowa  wyżej  przytoczyliśmy  (wyżej  str.  107 
i 108.).

Takim  to  sposobem  odbywała  się  traditio 

boli;  a  to  nam  tłómaozy  wyrażenie  św.  Ireneusza: 
qui  regulam  veritatis  per  bapiismum  accepil 

(kto 

otrzymał  prawidło  wiaiy  przez  chrzest)  i  Tertullja- 

na:  ejusdem  Sacramenti  una  traditio  (tejże  świętej 

formuły jednakowe podanie).

Drugi odpowiedni temu był obrzęd żwany 

ditio Symboli (wydanie Składu). Widzieliśmy ten 

obrzęd u św. Augustyna (ob. wyżej str. 108.), że od- 

1

(1) Ob. Edm. Martcne. Tractatua de antiąua 

Ecclcsiae disciplinn in dirinis cclebrnndis ofticiis. Lug- 

duni 1706. Btr. 214. Obszerniej o tymże samym obrzę­

dzie znajdzie czytelnik w dziele tegoż autom De 

fiuis Ecclesiae ritibus. lib. I. cau. 1. nrt. 11.

background image

112

bywał  się  w  Wielką  Sobotę,  w  chrzcielnicy  przed 

samym  chrztem,  w  ośm  dni  po  podaniu  Składu. 

W  dawnym  jednym  rytuale  pochodzącym  z  IX  wie­

ku  (1),  są  opisane  obrzędy  Wielkiej  Soboty.  Mię­

dzy tcmi na picrwszem miejscu stoi 

Skła­

du  przez  dzieci.  Sabbatorum  die  mane  reddunt  in­

fantes 

symbolum.A to odbywało się w następu­

jący  6posób: 

Najprzód  było  przyjęcie  ich  do  rzę­

du katechumenów, przez formułę: 

Nec te latet sa­

tanás  etc.  (2).  Potem  następował  obrzęd,  który 

i  teraz  jest  w  rytuale:  naznaczenie  Krzyżem  św. 
no6a  i  uszu,  przy  wymawianiu  słów:  Ęffela,  to  jest 

otioórz się etc.

Dalej  namaszczenie  Olejem  św.  (Oleum  exorci- 

zatum)  na  piersiach  i  na  plecach  między  łopatka­
mi;—wyrzeczenie  się  czarta  etc.  Potem  (dodaje 

rytuał  wspomniony)  mówisz  (kapłanie)  Skład,  a  wło­
żywszy  ręce  na  głowy  mówisz:
  Wierzysz  w  Boga  Ojca 

wszechmogącego, stworzyciela nieba i ziemi? etc.

dzisiejszych 

rytuałach, 

po 

skończonych 

obrzędach  w  przedsionku  kościoła,  kapłan  podaje 
koniec stuły rodzicom chrzestnym, każe im iść za 

1 2

(1)  Apud Martene Tract, de antiqua Eccl, discip 1- 

etr. 422.

(2) 

Catec/iizas««', imsuper capita eoium

mamItie verbis: 

Nec te lutet Satanas etc. Stąd wy­

pływa, że catecłiizare zuaczylo podówczas to saino, co

:rohii 

kogo katechumenem.

background image

l i s

sobą  do  chrzcielnicy  i  odmawia  wraz  z  nimi  (za­

miast  niemowlęcia)  Wierzę  i  Ojcze  nasz.  Ten  wła­

śnie  obrzęd  u  starożytnych  nazywa  się  redditió 

Symboli,  loydaniem  Składu  (1).  W  niektórych  zaś 

rytuałach  obrzęd  ten  przepisany  jest  na  początku: 
t.  j.

f

  że  wydanie  Składu  ma  się  odbywać  w  przed­

sionku  kościoła,  zanim  dziecię  policzone  będzie  za 

katechumena (2).

ROZDZIAŁ PIĄTY.

Różne formy Składn apostolskiego.

Wykazawszy,  że  we  wszystkich  obrządkach  chrze­

ścijańskich,  jakkolwiek  od  Kościoła  odłączonych, 
stale  znajduje  się  wyznanie  wiary,  jako  należące  do 
całości  obrzędów  chrzestnych,  wypada  nam  przytoczyć 

formuły  tych  wyznań;  z  czego  czytelnik  się  prze­
kona,  że  rytuały  wszystkie  zgadzają  się  nielylko  co 
do samego obrzędu (redditió Symboli, czyli składać 

1 2

(1) 

We  wspotnnionem  dziele  Marten’a  znajduje 

się  kilka  takich  rytuałów,  przepisujących  sposób  wyda­
wania  Składu  redditionis  Symboli,  ob.  str.  429.  430. 

443. op. c.

(2) 

Infantes  etinm  in  porticu  Ecclesiae  a  presby- 

teris  post  symboli  redditionem  catechiznntur.  Antiąui  ri- 
tua  Ecol.  Pictaviensis.  apud  Mnrtene  op.  c.  str.  430.  cf. 

dawny  rytuał  kościoła  Apemejskiega  w  Syrji.  Ibid. 
Btr. 443:

SkUu Ap-

8

background image

114

•wyznanie),  lecz  nawet  i  co  do  słów  mniej  więcej, 

albo  formy  tego  wyznania.  Następnie  powiemy  słów 

kilka  o  tworzeniu  się  obrządków  różnych,  aby  ka­
żdy  mógł  zrozumieć,  że  ta  zgodność  rytuałów  róż­
nych  obrządków  jest  najlepszym  dowodem  apo­
stolskiego  pochodzenia  naszego  Składu,  tak,  iż 
nawet  w  braku  świadectw,  tenże  dowód  byłby  do­
statecznym.

Porozumiejmy  6ię  wprzód  jednak  o  niektóre 

wyrazy:

Pospolicie wyrazy: 

obrzą, bio­

rą  się  za  jednoznaczne;  my  jednak  w  niniejszym  roz­
dziale
 rozróżniać je będziemy w sposób następujący:

Przez  obrządek,  będziemy  oznaczać  zbiór  wszy­

stkich  czynności  i  form  różnych  przyjętych  w  pe­

wnej  części  Kościoła  przy  sprawowaniu  Mszy  św., 
Sakramentów,  i  t.  d.  Tak  np.  obrządek  łaciński, 

grecki,  koptycki  i  t.  p.  A  że  wszystkie  powyższe 

czynności  i  formy  są  opisywane  w  książce  zwa­
nej  rytuałem,  przeto  wyrazy  rytuał  i  obrządek  uży­
wamy jako jednoznaczne (synonima).

Obrzędem  nazywać  będziemy  6tale  pojedynczą 

czynność,  lub  formę,  przepisaną  rytuałem:  np.  wy­
znanie wiary, Skład wiary i t. p.

Czynności  zaś  i  formy  (obrzędy)  zachowy­

wane  przy  administrowaniu  Sakramentu  jednego, 

Jub  spełnianiu  innego  aktu  religijnego,  nazywamy 

porządkiem  (ordo).  Tak  np.  porządek  chrztu,  bie­

rzmowania i t. p., t. j.. zbiór obrzędów przepisa-

background image

nych  przez  jaki  lytuał  przy  chrzcie,  bierzmowa­
niu i t. d.

Wyraz 

lituryjama znaczenie już obszerniejsze,

już  ściślejsze.  Wobszerniejszem  znaczy  wszystkie 

obrzędy  kościelne,  tak  samo  jak  rytuał,  lub  obrzą­

dek.  W  ściślejszem  bierze  się  za  zbiór  obrzędów 
przy  odprawianiu  Mszy  św.  W  tein  ostatniem 

znaczeniu i my wyrazu liturgja używać będziemy.

To  nadmieniwszy  przebieżmy  koleją  wieków 

pomniki,  w  których  przechował  6ię  nam  Skład 

apostolski, mając przytem na uwadze i miejscowości.

Wiemy,  już  z  faktów  w  poprzednim  rozdziale 

opowiedzianych,  że  Składu  wiary  nie  lubiano  pi­

sać  w  pierwszych  wiekach,  ale  uczono  na  pamięć. 

Ztąd  nic  dziwnego,  że  w  różnych  kościołach  znaj­

dziemy różne jego odmiany, co do słów.

Wiemy  także,  iż  apostolski  Skład  wiary  nie 

obejmował, 

ani 

obejmuje 

wszystkich 

dogmatów 

Kościoła;  stąd  nic  dziwnego,  że  w  niektórych  miej­
scach  uznano  za  stosowne  rozwinąć  niektóre  punkta 

przez  dodanie  kilku  6łów.  Z  tego  to  powodu  ma­

my  w  kilku  Składach,  zwłaszcza  używanych  na 
wschodzie,  artykuł  o  Jezusie  Chrystusie  powiększo­

ny kilku słowami o Jego bóstwie.

Wiek  II.  1°  Powtórzymy  tu  najprzód  Skład  ten, 

który 

wyciągnęliśmy 

wyżej 

(ob. 

str. 

78—86), 

z  dzieł:  św.  Ireneusza,  Tertulliana  i  nieco  później­
szego  św.  Cypijana.  Wykazaliśmy  tamże,  iż  artykuły 

Składu, które dopiero u św. Cyprjana znajdujemy,

115

background image

116

były  pr?ed  św.  Cyprjanem,  a  zatem  były  ta  Ter- 
tulliana  i  św.  Ireneusza.  A  że  św.  Ireneusz  mówi 

o  tej  regule  wiary  jako  powszechnej,  po  całym 

świecie  obiegającej,—że  Tertullian  podaje  ją  jako 

wyszłą  z  Rzymu  do  Afryki;  więc  można  ją.  śmiało 

uważać  za  Skład  wiary  używany,  jeśli  nie  wszę­
dzie,  to  przynajmniej  w  całym  Kościele  zachodnim, 
t. j. w Italji, Afryce, Gallji...

Oto tekst owego Składu:

Wierzę w jednego Boga Ojca 

,

stworzyciela nieba i ziemi.

I w Syna Jego Jezusa Chrystusa, który za spra­

wą Ducha iw. narodził się z Matyi Dziewicy.

Byl umęczony pod Poncjuszem Pilotem i ukrzy­

żowany.

Zmartwychwstał dnia trzeciego.

Wstąpił do nieba, gdzie siedzi na prawicy Ojca.

Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i umarłych.

Wierzę w Ducha 

święt

.

Vświęty Kościół) w grzechów odpuszczanie; 

to żywot wieczny) w dala zmartwychwstanie.

W żadnym ze trzech wspomnionych autorów 

nie doczytaliśmy się wyrazów: Pana 

,—umarł

i  pogrzebion.  Lecz  stąd  nie  dowód,  aby  się  tam 
nie  znajdowały.  Widzieliśmy  bowiem,  że  niebyło 

zamiarem  tychże  autorów  przepisywać  Skład  w  ca­
łości.

background image

117

wstąpieniu do piekieł i 

obcowaniu 

nie

mówimy, bo te dwa artykuły mamy dopiero w pó­
źniejszych pomnikach, Skład nam przechowujących.

Co  się  zaś  tyczy  artykułów:  wierzę  w  święty 

Kościół; w grzechów odpuszczenie; w żywot wieczny;— 
lubo  u  św.  Cyprjana  znajdujemy  zredagowane 

w  ten  sposób:  wierzę  w  grzechów  odpuszczenie  i  ży­

wot meczmy przez Kościół 

jednak sądzę iż

to musi być miejscowa redakcja, własna Kościoła 

afrykańskiego. Oprócz bowiem św. Cyprjana i pó­
źniej św. Augustyna, wszędzie indziej znajduje się: 

Wierzę w Kościół święty, w grzechów 

nie i t. d.

Przymiotnik powszechny przy wyrazie 

,

(Ecclesia  catholica)  nie  znajduje  się  i  w  kilku  Skła­
dach  innych;  co  wskazuje  właśnie  redakcję  pier­

wszego  wieku,  czyli  apostolską,  kiedy  jeszcze  na­
zwa  powyższa  (catholica)  nie  była  w  użyciu,  a  przy­
najmniej nie znajdujemy jej w pismach apostolskich.

2. 

Porównawszy Skład ten z parafrazą Składu 

znajdującą  się  u  Orygenesa  (l),  przyjdziemy  do 
•wniosku,  że  i  na  Wschodzie  nie  musiał  być  od­
mienny  Skład.  „Oto  co  wyraźnie  podane  jest 

„w  opowiadaniu  apostolskiem  (mówi  Orygenes  1.  c.): 
,,  Najprzód,  że  jeden  jest  Bóg,  który  wszystko  stwo- 

1

(1) De principiis str. 

420 

edit. Parie 1604. Ory- 

genes ur. r. 185.

background image

118

„rzył  i  urządził,  który  z  niczego  uczynił  wsze  rze- 

„czy...  w  ostatnich  czasach,  jako  przez  Proroków 
>,przepowiedział,  posłał  Pana  naszego  Jezusa  Chry­
stusa, 

mającego 

powołać 

najprzód 

Izraelitów. 

„Tenże  Bóg  sprawiedliwy  i  dobry,  Ojciec  Pana.  na­
szego  Jezusa  Chrystusa,  dał  Zakon  i  Ewangielję; 
„on  też  jest  Bogiem  apostołów,  i  Starego  i  Nowe- 

„go Testamentu.“

W  tym  ustępie,  opuściwszy  powtarzania  i  roz­

wijania  jednej  myśli,  widzimy  artykuł  o  Bogu  Ojcu 
dający się sformułować w te słowa:

Wierzę  w  Boga,  który  jest  Bogiem  Starego 

i  Nowego  Testamentu,  stworzycielem  nieba  i  zie­

mi, Ojcem Jezusa Chrystusa.

Albo krócej:

Wierzę  w  jednego  (1)  Boga,  ,  stworzyciela 

nieba i ziemi.

W  podobny  sposób  parafrazuje  Orygenes  dru­

gą  część  Składu,  o  drugiej  osobie  boskiej.  Mówi 

boyyiem dalej:

„Powtóre  (tum  deinde),  że  Jezus  Chrystus 

„ten  sam,  który  przyszedł,  przed  wszelkiem  stwo- 
„rzeniem  narodził  się  z  Ojca.  Ten  służywszy  Ojcu 
„we wszystkiern (przezeń bowiem wszystko się 

1

(1)  Wyraz 

jeden

  skierowany  jest  przeciw  tym, 

którzy  utrzymywali,  że  inny  jest  Bóg  Starego  Testa­

mentu,  a  inny  Nowego.  Byt  to  błąd  wspólny  prawie 
wszystkim 

wiedzącym.

background image

IIP

„stało),  w  ostatnich  czasach,  wyniszczając  siebie, 
„stał  sig  człowiekiem;  wcielił  6ig,  gdyż  był  Bogiem, 
„i  został  człowiekiem,  bgdąc  Bogiem.  Wziął  na 

„sig  ciało  podobne  do  naszego  ciała,  z  tą  tylko  róż- 
„nicą,  że  urodzone  z  Dziewicy,  z  Ducha  św.  I  że 

„ten  Jezus  Chrystus  urodził  sig  i  cierpiał  pra­

wdziwie,  a  nie  na  podobieństwo,'wspólną  tą  śmier* 
„cią  prawdziwie  umarł;  prawdziwie  bowiem  wstał 

„z  martwych,  a  po  zmartwychwstaniu,  po  obco* 
„waniu z uczniami swoimi, wzigty jest.“

Ten  znów  ustgp,  odnoszący  sig  do  drugiej 

Osoby Boskiej, da sig sformułować w tych słowach:

Wierzę w Jezusa Chrystusa, Syna 

Pa­

na  naszego,  który  się  począł  z  Ducha  św.  narodził 

z  Maiji  Panny,  hył  umęczon,  ,  zmartwychwstał 

i wstąpił do nieba. Jest 

i Bogiem

i człowiekiem.

„Dalej  (tum  deinde),  mówi  Orygenes,  podali 

„(apostołowie),  że  jest  Duch  św.  czcią  i  godnością 

„złączony  z  Ojcem  i  Synem.“  Czyli:  Wierzę  w  Du­
cha św. Boga prawdziwego.

O innych artykułach nie wspomina Orygenes.

Wiek III. 

Za pochodzące z tego wieku mo­

żemy uważać nastgpujące Składy:

1. 

Skład  zawarty  w  Ustawach  Apostolskich, 

który  podaliśmy  wyżej  w  rozdziale  poprzednim  (ob. 
str. 94).

2.  Skład  Aleksaiulryjski,  bgdący  w  Kościele 

Aleksandryjskim,  przed  soborem  Nicejskim,  jak  go 

podaje Socraies w Hist. Eccl. 1. 1. c. 26.

background image

120

„Wierzymy  w  jednego  Boga,  Ojca  wszech­

mogącego,  *  w  Pana  Jezusa  Chrystusa,  Syna  Je- 
„go,  który  z  niego  uczyniony  jest,  przed  wszy- 
„6tkiemi  wieki:  Boga  Słowo,  przez  którego  wszy- 
„stko  się  stało,  co  jest  na  niebie  i  na  ziemi:  któ- 
„ry  był  umęczony  i  zmartwychwstał  i  wstąpił  na 
„niebiosa  i  znów  przyjdzie,  aby  sądzić  żywych 

„i  umarłych.  I  w  Ducha  św.,  w  ciała  zmartwych­

wstanie  i  żywot  w  przyszłym  świecie,  i  królestwo 
„niebieskie,  i  w  jeden  powszechny  Kościół  Boży, 
„który się rozciąga od krańców do krańców ziemi.“

Jakkolwiek  sobór  Nicejski  był  w  IV  wieku 

(r.  325),  jednak  położyliśmy  ten  Skład  między  po­

mnikami  III  wieku,  dla  tego,  że  on  był  przed  so­
borem Nicejskim.

3. 

Skład  koptycki,  jako  się  znajduje  w  j)0‘ 

rządku  Chrztu  u  Koptów,  według  Bunsen’a,  w  dzie­

le  Hippolytus  t.  I.  s.  496.,  nieco  odmienny  od  te­
go,  który  widzieliśmy  w  poprzednim  rozdziale, 
(ob. wyżej str. 97 i 98).

„Biskup,  lub  kapłan,  mówi  do  katechumena 

„Czy  wierzysz  w  jednego  prawdziwego  Boga,  Ojca 
„wszechmogącego  i  w  Jego  Syna.  jedynego,  nasze- 

„go  Pana  i  Zbawiciela,  i  w  Ducha  św.  życiodawcę, 
„w  Trójcę  współistotną,  jedno  panowanie,  jedno 

„królestwo,  jednę  wiarę,  jeden  chrzest;-  w  święty  Ko- 

„ściół  katolicki,  apostolski;  w  żywot  wieczny?  Ka- 
„techumcn odpowie: 

Tak; wierzę.“

background image

12!

„Potem biskup, lub kapłan, zapyta go: 

Czy

„wierzysz  w  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa,  je* 
„dynego  Syna  Boga  Ojca?  Czy  wierzysz,  że  staj 

„się  człowiekiem  jak  my,  przez  cudowne  działa­
cie  Ducha  św.  na  Dziewicę  Marję;  że  umarł  dla 

„naszego  odkupienia,  że  był  wskrzeszony  dnia 

„trzeciego,  skruszywszy  więzy  (śmierci),  że  zasiadł 
„na  prawicy  swego  Ojca  w  niebie,  i  że  przyjdzie 

„powtóre,  aby  sądzić  żywych  i  umarłych,  gdy  się 
„zjawi On i Jego królestwo?“

„I  czy  wierzysz  w  Ducha  św.  życiodawcę, 

„który  oczyszcza  wszystko  w  świętym  Kościele? 
„A katechumen odpowie: Wierzę.“

Że  zaś  obrządek  koptycki  wzięty  jest  z  gre­

ckiego  Aleksandryjskiego,  więc  ta  formuła  za­

pewne  była  w  Kościele  aleksandryjskim  również 

w  porządku  Chrztu.  Pierwsze  w  niej  pytanie  wi­
docznie 

pomnożone 

dodatkiem 

przeciw 

błędom 

triteizmu  (1),  pierwotnie  musiało  brzmieć  tak: 

„Czy  wierzysz  w  jednego  prawdziwego  Boga 

„Ojca  wszechmogącego?“  Potem  następowało  py­

tanie  o  drugiej  osobie,  a  w  końcu  o  trzeciej,  o  Ko­

ściele  i  t.  d.  Tymczasem  w  pierwszem  pytaniu 
6ą  wymienione  wszystkie 

06

oby  Trójcy  ŚS..  w  dru- 

giein  tylko  druga,  a  w  trzeciem  tylko  trzecia  oso­
ba. Logiczny porządek został nadwerężony przez 

1

(1) 

Triteizm

 herezja utrzymująca, że są w Bogu 

nietylko trzy osoby, ale i trzy oddzielne natury.

background image

122

słowa w pierwszem pytaniu: 

„i w Jego Syna je­

dynego,  Pana  naszego  i  Zbawiciela,  i  w  Ducha  św. 
„życiodawcę,  w  Trójcę  współistotną.“  Te  wy­
razy  usunąwszy,  porządek  logiczny  się  przywraca. 
Tem  bardziej  obstajemy  za  tem,—iż  wyrazy  po­

wyższe  są  później  wtrącone,—bo  nazwa  Trójcy  SS. 
zaczęła wchodzić w użycie od połowy II wieku.

Wiek  IV. 

Sobory  odbyte  w  Nicei  (r.  325) 

i  w  Konstantynopolu  (r.  381)  zaprowadziły  w  Skła­
dzie  apostolskim  niektóre  objaśnienia,  w  skutek 

czego  Skład  apostolski  .się  rozszerzył,  i  tak  roz­

szerzony  wszedł  do  obrządku  greckiego,  zamiast 
pierwotnych  krótszych  formuł,  które  widzieliśmy 
poprzednio. 

Kościół 

łaciński 

przyjął 

wprawdzie 

do  swego  obrządku  Skład  Nicejski,  ale  tylko  do 

Mszy  św.;  we  chrzcie  zaś  .i  przy  innych  obrzędach 

został  się  Skład  apostolski.  Na  Wschodzie  zaś 
w  rytuale  Kościoła  greckiego  utrzymał  się  Skład 

Nicejski.  Jednakże  pomimo  urzędowego  (że  tak 
powiem)  zaprowadzenia  Składu  Nicejsko-Konstanty- 

nopolitańskiego,  widzimy,  że  swoją  drogą  wystę­
puje  często  Skład  apostolski  dawniejszy,  będący 
przed  soborem  Nicejskim,  a  występuje  nietylko  na 

Zachodzie,  ale  i  na  Wschodzie.  Tego  to  Składu 

dawniejszego różne teksty przywiedziemy.

1. 

W aktach męczeństwa św. Savina Biskupa 

i Męczennika (1), znajdujemy wzmiankę o chrzcie 

1

(1) Ob. liuluzii 

Miscellanea

 toin 11. 8. 54.

background image

123

Venustiana  w  r.  303,  przy  czem  wymienione  są 
pytania,  na  które  przy  swym  chrzcie  Venu8tianufi 
odpowiadał: 

l

„Wierzysz w Boga Ojca wszechmogącego?

„Odpowiedział Venuetianus: 

Wierzę.

„I  w  Jezusie  Chrystusie  Synu  Jego?  (Et  in 

„Je6U Christo...)

„Odpowiedział: 

Wierzę. 

*

„I w Duchu świętym? (Et in Spiritu...)

„Odpowiedział Venustianus: Wierzę.

„I w tego, który był umęczon i zmartwych- 

;■ 

t

 

f

 

[wstał?

„Odpowiedział Venustianus: Wierzę.

-  „I  w  tego  który  wstąpił  na  niebiosa,  i  znów 

„ma  przyjść  6ądzić  żywych  i  umarłych  i  świat 

„przez ogień?

„Rzekł: Wierzę.

„I  w  przyjście  Jego 

królestwo  Jego;  w  od- 

„puszczenie grzechów i ciała zmartwychwstanie?

„Venustianus odpowiedział: Wierzę w Chry­

stusa, Syna Bożego, który niechaj mię oświeci.“

2. 

Sw. Epifaniusz przechował nam w swem 

HANAP10N  haeres.  72.  §.  3.  wyznanie  wiary,  któ­

re  około  r.  337  Marceli  z  Ancyiy  (w  Azji  mniej­

szej,  dziś  Angora)  posłał  do  Julju6za  Papieża,  aby 
6ię  uniewinnić  z  zarzutu  herezji.  Wyznanie  to  jest 
niczem  innem,  tylko  zwykłym  Składem  apostol­

skim,  z  nic  nie  znaczącemi  odmianami.  Oto  tekst 

jego:

background image

124

„Wierzę  w  Boga  wszechmogącego.

« 

l  w  Je­

susa  Chrystusa  Syna  Jego  Jednorodzonego,  Pa* 

„na naszego; który się narodził z Ducha św.
„i  Maiji  Dziewicy.  I  ukrzyżowany  był  pod  Poncju- 

„szem  Piłatem,  i  pogrzebion.  I  trzeciego  dnia 

„zmartwychwstał.  Wstąpił  do  nieba,  i  zasiadł  na 

„prawicy 

Ojca, 

6kąd 

przyjdzie 

sądzić 

żywych 

„i  umarłych.  I  w  Ducha  ŚW.,  święty  Kóściół,  od- 
„puszczenie  grzechów,  ciała  zmartwychwstanie,  ży- 

„wot wieczny.“

Rzecz  godna  uwagi,  że  Skład  ten  pisany  po 

6oborze  Nicejskim  (r.  325),  a  więc  po  zaprowa­

dzeniu na Wschodzie Składu Nicejskiego.

3. 

Druga  też  okoliczność  godna  uwagi  jest, 

że  wyznanie  Marcella  z  Ancyry,  jest  podobne  do 

Składu,  jaki  nam  podaje  Rufin  (l)  za  Skład  wscho­

dni. Te tylko odmiany znajdujemy u Rufina:

„Wierzę  w  jednego  Boga  Ojca  wszechmogące­

go.  I  w  jednego  Jezusa  Chrystusa  (i  t.  d.  aż  do) 

„ciała  zmartwychwstanie.“  Reszta  w  środku  zu­
pełnie  tak  samo  u  Rufina,  jak  u  Marcella.  Na 

końcu brak artykułu: żywot wieczny.

4. 

Do obu powyższych Składów podobny 

jest bardzo Skład, jaki za Rufina odmawiany był . 

Kościele Rzymskim, (2). 

1 2

(1)  Expos, in Symbol. Rufin żył przy końcu 

wieku IV.; f r. 410.

(2)  Ob. Rufini Expos, in Sytnb.

background image

125

„Wierzę 

Bogą 

Ojca 

wszechmogącego. 

„I  w  J/szusa  Chrystusa  Syna  Jego  jedynego,  Pana 
„naszego,  który  się  narodził  z  Ducha  św.  z  Marji 

„Dziewicy,  umęczon  pod  Poncjuszem  Piłatem  i  po- 

„gr&ebion;  trzeciego  dnia  zmartwychwstał.  Wstą- 

„pił  na  niebiosa,  siedzi  na  prawicy  Ojca.  Stam­

tąd  ma  przyjść  sądzić  żywych  i  umartych.  I  w  Du- 
„cha  św.,  święty  Kościół,  odpuszczenie  grzechów, 

„ciała zmartwychwstanie.“

5. 

Skład Kościoła Jerozolimskiego.

Kościół  Jerozolimski  ma  iiturgję  pod  imieniem 

śyr.  Jakóbą.  W  niej  znajduje  sig  przytoczony  po­

czątek Składu:

„  Wierzę  w  jednego  Boga  wszechmogącego 

stworzyciela  nieba  i  ziemi,  i  w  jednego  Pana  Jęząsa 

„Chrystusa, Syna Bożego

.

1 11

Reszta  opuszczona,  jako  rzecz  znana.  (oj). 

Litur.  S.  Jacobi  in  Bibjioth.  patr.  gr.  latin.  tom 

II.  6tr.  7.)  Cały  zaś  Skład  używany  w  Kościele  Je­

rozolimskim  przechował  nam  św.  Cyryli  Jerozolim­

ski (1) w Cateches. VI—XVIII. 

Tekst jego jest

następujący:

„Wierzymy  w  jednego  Boga  Ojca  wszechmo* 

„gącego,  stworzyciela  nieba  i  ziemi,  widzialnych 
„rzeczy  i  niewidzialnych.  I  w  jednego  Pana  Je- 

„zusa Chrystusa, Syna Bożego jednorodzonego,

(1) Św. Cyryli został biskupem Jerozolimskim

r. 350; f 386.

background image

126

„urodzonego  z  Ojca  przed  wezy6tkie  wieki,  Boga 
„prawdziwego,  przez  którego  wszystko  uczynione 
„jest;  który  się  wcielił  i  stał  człowiekiem  (tóv  c*p- 
„•<uo&ivta xa? £vavSptoKf

(

iavta), ukrzyżowany był i po- 

„grzebion;  zmartwychwstał  dnia  trzeciego,  i  wstą- 
„pił  do  nieba,  i  siedzi  na  prawicy  Ojca,  i  przyj- 

„dzie  z  chwałą  sądzić  żywych  i  umarłych;  któ- 
„rego  królestwo  będzie  bez  końca-  I  w  jednego 
„Ducha  św.,  pocieszyciela,  który  mówił  przez  pro­
roków.  1  w  jeden  chrzest  pokuty  na  odpuszczę- 
„grzechów.  I  w  jeden  święty  powszechny  Ko- 

„ściół,  i  w  ciała  zmartwychwstanie  i  w  żywot  wie­
czny.“

Bardzo  jest  prawdopodobnem,  że  tu  niektóre 

wyrazy,  zwłaszcza  wyjaśnienie  bóstwa  Jezusowego 
zawierające,  są  dodane  później,  może  od  soboru 

Nicejskiego.

6. 

Skład AkwilejsH:

„Wierzę  w  Boga  Ojca  wszechmogącego,  nie­

widzialnego  i  niecierpiętliwego.  I  w  Jezusa  Chry­
stusa  Syna  Jego  jedynego,  Pana  naszego,  któiy 

„się  narodził  z  Ducha  św.  z  Matji  Dziewicy,  ukrzy­
żowany  pod  PoncjuBzem  Piłatem  i  pogrzebiony, 
„zstąpił  do  piekieł.  Trzeciego  dnia  zmartwych­
wstał;  wstąpił  do  niebios,  siedzi  na  prawicy  Ojca. 
„Stamtąd  przyjdzie  sądzić  żywych  i  umarłych. 
„I  w  Ducha  św.  i  święty  Kościół  powszechny,  od-

background image

127

„puszczenie  grzechów,  ciała  tego  zmartwychwsta- 

„nie“ (1).

0  wyrazach:  nieicidńalneg  i  niecierpiętliwego 

(invi8ibilem  et  impassibilem)  Rufin  w  6\vym  Wy­

kładzie  dodaje,  że  one  zostały  przydane  do  Składu 

akwilejskiego  z  powodu  herezji  Sabelliusza,  który, 
znosząc  różnicę  między  osobami  Trójcy  SS.,  utrzy­

mywał,  iż  Ojciec  sam  narodził  się  z  Dziewicy,  stał 

się widzialnym i w ciele za nas cierpiał.

Artykuł:  zstąpił  do  p,  który  tu  pierwszy 

raz  widzimy,  znajduje  się  także  w  wyznaniu  wia­

ry,  ukladanem  na  Synodzie  w  Ariminum  (Rimini) 
(r.  359.)  (2).  Nie  jest  on  także  obcy  i  Wschodowi, 

bo  znajduje  się  w  ormiańskiem  wyznaniu  wiaiy 

(ob.  wyżej  strn.  101  i  102)  i  w  nauce  świętego 
Adaeusza. (3). 

1 2 3

(1)  Ob. Rufmi Expos, in Symb.
(2)  Apud Socrat. 1 list. Eccl. I. 2. c. 37.

rzymy.... 

ie 

ten 

jcdnorodzony Syn Boży... umarł, a do pie­

kieł  zstępując,  rozporządził,  co  trzeba  było  tam  czynić. 

ii 

iGreóop.EV... się r 

a

xatay{>ćvta xatsXd&vta... 

r

(3) 

Euzebiusz,  Ojciec  historji  kościelnej,  współ­

czesny  Konstantynowi  W.,  sirem  dziele  (Hist.  Eccl. 
1.  I.  c.  13.)  opowiada,  żc  w  archiwach  Edessy  znalazł 
i  na  język  grecki  „wiernieprzetłumaczył"  historję  nawró­
cenia  Abgara  króla  i  całego  miasta  Edessy.  W  tem  opo­

wiadaniu znajduje się między innemi treść tego, co św. Ta­
deusz (raczej Adeusz) miał opowiadać ludowi na pierwszy 
początek:  „o  przyjściu  Jezusa  Chrystusa  (w  ciele),  jakie

background image

128

Co  się  zaś  tyczy  artykułu:  Świętych 

nie  znajduje  się  on  w  żadnym  Składzie  prawie 
do  VI  wieku,  a  nawet  i  w  późniejszych  jest  rzadko. 

Pierwszy  raz  go  widzimy,  w  mowach  przypisy­

wanych  św.  Augustynowi  (Sermo  115  et  131  De 

tempore),  a  pochodzących  zapewne  z  pierwszej  po­
łowy  VI  wieku.  Odtąd  też  datuje  się  i  Skład 

apostolski  w  tej  formie,  w  jakiej  się  teraz  wszę­
dzie  na  Zachodzie  odmawia,  a  która  to  forma, 

występuje  poraź  pierwszy  w  tychże  mowach,  pod 
imieniem  św.  Augustyna,  (ob.  Supplementum  Opp. 
{5. Augustini ed. Vignier. Opp. tom V.)

Skład 

Nicejsko-Konstantynopolitański, 

przy­

wiedliśmy wyżej na str. 6.

----------- ■  

t :

Opuszczamy  inne  doń  podobne,  jako  niena- 

leżące  do  naszego  przedmiotu.  Nie  mieliśmy  bo­
wiem  zamiaru  pisać  o  wyznaniach  wiary  (pro* 
fessiones 

fidei) 

przez 

Kościół 

upoważnionych, 

a  tylko  zamierzyliśmy  się  przekonać,  azali  Skład 
apostolski  rzeczywiście  od  apostołów  pochodzi, 

nietylko pod względem treści, ale i formy?

Nadmienimy  jeszcze,  że  podanie,  które  przy­

pisuje pojedyncze artykuły apostołom po szcze-

było,  i  o  jego  posłannictwie,  dla  którego  byt  posłany 
od  Ojca...  ile  wycierpiał  od  Żydów,  jako  był  ukrzyżo­
wany  i  do  piekieł  zstąpił,  i  zamknięcie  od  wieków  nie­
tknięte rozerwał; jakim sposobem zniartwychwstnl...

1

*

background image

129

góle,  datuje  się  także  od  autora 

Sermonum 

de  tern- 

■pore wyżej wspomnionych, a zatem od VI wieku.

Według  mowy  115  (al.  241.  in  Appendice 

S.  August.  Opp.  t.  V.  col.  2973.)  Skład*  miał 
być redagowany w ten sposób:

Piotr rzeki: 

Wierzę w Boga Ojca wszech­

mogącego.

Jan-. 

Stworzyciela nieba i ziemi.

Jakób:  Wierzę i w Jezusa Chrystusa, Syna

Jego jedynego, Pana naszego.

Andrzej: 

Który się począł z Ducha św., na­

rodził z Marji Dziewicy.

Filip:Umęczon pod Poncjuszein (1) Piłatem, 

ukryżowan, umarł i pogr/.ebion.

Tomasz:  Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia

zmartwychwstał.

Bartłomiej: 

Wstąpił na niebiosa, siedzi na

prawicy Boga Ojca wszechmogącego.

Maciej:  Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i u-

marłych.

Jakób 

Alfeuszów: Wierzę w Ducha św., świę­

ty Kościół powszechny. 

1

(1) Używamy wszędzie imienia 

powszechnie przyjętego Pontski; dla tego, że w innych 

imionach rzymskich, zakończonych na ius końcówkę zwy­
kle wymawiamy twardo: np. Juliusz
Korneljusz

t

 II 

nancju8Z. Dla czegóż więc mielibyśmy mówić Pontski, 

zamiast Poncjusz?

Skład Ap.

background image

180

Szynum: 

Świętych obcowanie, grzechów od­

puszczenie.

Judasz Jakóbóto: 

Ciała zmartwychwstanie.

Maciej uzupełnił: 

Żywot wieczny. Amen.

Według  zaś  mowy  1-ej  w 

Supplemenlum 

Opp. 

S.  Auyustini  ed.  J.  Yignier(ser.  240.  Appendicis 

Opp.  S.  August,  t.  V.  col.  2071.  i  2972.)  apo­
stołowie mieli w ten sposób układać:

„Piotr rzeki: 

Wierzę w Boga Ojca wszechmo­

gącego, stworzyciela nieba i ziemi.

Andrzej: 

I w Jezusa Chrystusa, Syna Jego

jedynego, Pana naszego.

Jakub:  Który się począł z Dueha św., naro­

dził z Marji Dziewicy.

Jan:Umęczon pod Poncjuszem Piłatem, 

ukrzyżowali, umarł i pogrzebion.

Tomasz: 

Zstąpił do piekieł, trzeciego dnia

zmartwychwstał.

Jakób 

Alfeuszów: Wstąpił na niebiosa, siedzi

na prawicy Boga Ojca wszechmogącego.

Filip: 

Stamtąd przyjdzie sądzić żywych i u-

marłych.

Bartłomiej: 

Wierzę w Ducha św.

Mateusz: 

Św. Kościół powszechny, świętych

obcowanie.

Szymon: 

Grzechów odpuszczenie.

Tadeusz (Judasz): 

Ciała zmartwychwstanie.

Maciej:Żywot wieczny.“

background image

181

W  dodatku  niech  nam  tu  wolno  będzie  za­

mieścić  dwa  teksty  Składu  w  jeżyku  greckim,  li­
terami 

jednak 

pisane 

zachodniemi. 

Przytoczymy 

je  raczej  jako  próbkę  wymawiania  greckiego  na  Za­

chodzie,  aniżeli  jako  dokument  do  historji  Składu. 

Pierwszy  pochodzi,  z  IX  w.  pisany  literami  anglo­
saksońskiemu  drugi  był  pisany  w  XV  w.  literami 

łacińskierai.  Obadwa  z  dawnych  rękopisraów  Mu­

zeum  liiytańskiego  przywodzi  Heurfcley,  w  swcm 

dziele  Harmonia  Symbolica.  Wypisujemy  je  z  do­

datkiem samego tekstu greckiego:

Pierwszy z IX wieku.

il'.3t£6co etę fc)eov iratepa ^avtoxpdiopa. Kai etę Xpt-

Piótlicu ifctljcu patera pantocratora. Ceis Cri- 

ov 

lrpO )V, o:ov autoj 

tov 

|j.ovoy£v^, tov K *jptov ^if.ci>v, 

ston  ihu yion autu lun luonogcnton tjnirion, iniun
tov  Y*vvr

i

i>£vra  ez  ilveuaoitoę  ¿yto*>  zai  Maptaę  llap- 

ton  gcncgenta  ccpncumatus  ngiu.  c  maria-ttę  par- 
#

evo

'

j

,  rov  £Si  llovt£o»>  UtAdrou,  'jraopcotteyta,  retora, 

thcnu 

ton 

cpipontio 

Pilatu 

staurotlicntceta 

finta 

r/j  rpiir)  '/¡pipą  avaatdvta  ex  vexpwv,  dva£dvta  etę  tońę 
tctrite 

iincra anastnntn eguicron aiiaunta ¡stos

vjpavc/j;, 

Xftthf|Lsy&v 

ev  ceit^  toń  ilarpóę, 

Oihv 

ty/zzoa 

urano8 

catimcron 

itulcxia 

tupatros 

oteu 

erdictc 

zpivat Cfovraę zal vr/.poóę. Kat etę llveu|xa Srfwv. Ay(fr*v 
crine zontas cenitTos 

ccis prcuma agiun agia

’liv.v.Xv;tiav) a^ea:v au.apt'.ojv, cjapzoę ¿v«orot(aiv). 

ji

T

j

V.

fis inninartiou sarcos anasta. Amen.

To jest:

Wierzę  w  Boga  Ojca  wszechmogącego.  I  w  Je­

zusa Chrystusa, Syna Jego jedynego, Pana naszc-

!)*

background image

132

go,  urodzonego  z  Ducha  św.  i  Marji  Dziewicy; 
pod  Poncjuszem  Piłatem  ukrzyżowanego,  pogrze- 
bionego. 

Który 

trzeciego 

dnia 

zmartwychwstał. 

Wstąpił  na  niebiosa,  zasiadł  na  prawicy  Ojca. 

Stąd  przyjdzie  sądzić  żywych  i  umarłych.  I  w  Du­

cha  św.,  święty  Kościół,  odpuszczenie  grzechów, 

ciała zmartwychwstanie. Amen.

Drugi  dokument  podobny  do  poprzedniego, 

pochodzący  z  XV  wieku,  jest  pisany  literami  ła- 

emskiemi w ten 6posób:

Htirśiw 

îtç B

eov

 

IDtśoa  îravtoxpatopa iToiYjrijv

Pi«tciu>  is Thcon  Patera  jiantocratora pitin

cjp>avo‘) xaL 

Kai, 'Jeaoôv Apiatov, uiov aiitoô 

tgv

 ¡

j

.

g

-

uranu  kegis  Kc  Jesum  ipun  (1)  yîun  nuta  ton  mo- 

W[SVÏJ,  TGV  K'Jp’OV  7j*J.toV,  Tôv  'JoXXvj'fiHvta  EX  Iiv6'J|10tTO<; 

nogeni, ton Kyrion ¡mon, Ton silhcnta ck Pncuinatoa

YBWjjOÉvra 

=x Maoictç tvj; ftapüivoo, Ilaftovra 

a  gi  a  gennitenta  ck  Marcia*  tîs  partenu,  Patlionta  epi 
liovrio»  IltXxtoo,  ora»>po>i)ivta,  ttavivta,  xai  ta'jïvta.  Ka- 

Pontio  Pilât  a,  stuurotcnta,  thnnenta,  kc  taicnta,  ca- 

xsXOôvta  ei;  ta  xanbrata,  -tvj  tpio)  yjaśf/j  àvaàta.vta  alto 

teltonta  is  ta  catotata,  titriti  iniera  anastanta  npo 
tiov  vr/.;itbv, ’AvsXfrôvra 

^ 

tg

'

j

; Gupavouç. KaikÇijisvov

ton  nechron,  aneltonta 

îs tus  uran lis. Catliczomcnon

ev isita Bsv> ilarpo; ttavTG&jva'iorj. ’Exsii>r> ep^ôjJievGv 
en dexia 

Theu 

Patios puntotVinunui. Keliitcn crch ouïe non 

xptvai Ccovra? xal vsxpv}'. Ilms'ko si; to Jlvêùjj.a to Sftov. 
crinc zontris ke nechro9. Pisteuo is to Pncuina toagion.

(l> Z:Linia*t rpo» t. j, r/iristo»*

background image

133

"Ariety xai}oX’'/.7|V 

*KxxAT

4

otav, 

*A

y

»

wv

 zoivioviav, 

v

A'f 

Agian Keelesian catliolicuti, Agion kinoman, Alert i 

m

 

aactfUfby, ca^y.ó; avdoraa>.v, £(«y,v auóvtov. Ajw,v. 
aranrlion, sarkoa anastasin, zwie cunion. Amin.

To jest:

Wierzę 

Boga Ojca 

stworzy­

ciela nieba i ziemi. I 

(w) 

Jezusa 

Syna

Jego  jedynego  Pana  naszego,  który  się  począł  z  Du­
cha  św.,  narodził  z 

Marji 

Dziewicy,  umęczony  i  t.  d. 

jak w tekście zwykłym.

Z  tego  wszystkiego,  cośmy  dotąd  powiedzieli, 

pozytywnie  jest  dowicdzionein:  że  od  niepamiętnych 
czasów  we  icszystkich  rytuałach  najrozmaitszych  ob­

rządkowy  znajduje  się  formuła  wiary  odmawiana 

przy Chrzcie.

Wprawdzie  ta  formuła  nic  we  wszystkich 

obrządkach  jest  jednakową,  zawsze  jednak  mniej 
lub  więcej  zbliża  się  do  formuły  używanej  u  Ła 

cinników, a zwanej Składem apostolskim.

Zanim  rozważymy  przyczynę  tego  faktu,  t.  j. 

przyczynę  zgodności  tych  formuł,  powiedzmy  słó­

wko  o  formowaniu  się  obrzędów  kościelnych,  zwła­
szcza sakramentalnych.

W  Kościele  katolickim  obok  jedności,  jest 

też  piękna  rozmaitość.  Wszyscy  katolicy  mająjc- 

dnę  wspólną  wiarę;  a  przecież  w  obrządkach  tejże 
wiary różnią się między sobą.

Na  Zachodzie  odprawiamy  nabożeństwo  we­

dług  obrządku,  jaki  najpierwej  w  lizymie  się  usta-

background image

134

lit  i  dalej  rozwijał;  bo  z  Rzymu  rezeszła  się  Ewau- 
gielja na Zachód.

Na  Wschodzie  jest  kilka  obrządków,  na  for­

mowanie  się  których  Kościół  Rzymski  nie  miał 
żadnego  wpływu  (1).  Tam,  ponieważ  chrystjanizm 

ustalił  się  najpierwej  w  Syrji  i  Egipcie,  stąd  prze­
ważały  obrządki:  Syryjski  i  Aleksandryjski.  Z  nich 
później  wyrodzily  się  inne.  Np.  W  Kościele  Ale­
ksandryjskim  był  obrządek  grecki.  Że  zaś  w  Egip­

cie  wyższym  i  po  wsiach  potomkowie  dawnych 
Egipcjan,  Koptowie,  przeważną  stanowili  ludność, 
więc  dla  nich  liturgję  grecką  przetłumaczono  i  nie­
co  zmieniono;  skąd  poszedł  obrządek  Koptycki. 
Koptowie  później  zerwali  z  Kościołem  i  stali  się 
Monofizytami  (inaczej  Jakobitami),  ale  form  da­

wnej wiary nie porzucili.

Podobnież  w  Syrji  są  Jakobici,  którzy  mają 

dotąd dawniejszy obrządek syryjski.

Ten  rozdział  obrządków  pochodzi  z  czasów 

apostolskich;  kiedy  apostołowie  sprawując  Sakra­

mentu  nic  mieli  utworzonego  wspólnego  rytuału; 

a  dokąd  przyszli,  tam  sprawowali  Sakramentu, 

używając  języka  podówczas  żyjącego,  i  obrzędów 

takich,  jakie  uznawali  za  najstosowniejsze,  aby 

wrazić  uszanowanie  dla  świętości,  lub  wyrazić  na­
turę Sakramentu. 

1

(1) Mówimy o pierwszych wiekach, kiedy jeszcze 

Kościoły Wschodnie były złączone z Zachodnim.

background image

135

W  obrzędach  sakramentalnych  widzimy  dwo­

jakiego  rodzaju  ccremonjc:  jedne  należą  do  istoty 

Sakramentu,  tak,  że  w  ich  braku  Sakrament  bę­

dzie  nieważnym.  Np.  we  Chrzcie  taką  ccreinonją, 

jest  obmycie  wodą,  przy  wzywaniu  Trójcy  SŚ. 

Drugie,  lubo  nie  należą  do  istoty,  jednak  wyrażają, 

albo  skutek  Sakramentu,  albo  obowiązki  zeń  wy­
pływające,  albo  są  ustanowione,  aby  wzbudzić 

uszanowanie należne świętości i t. p.

Chrystus,  jako  ustanowicicl  Sakramentów,  mu­

siał  ustanowić  obrzędy  przynajmniej  istotne.  Ja­

koż  widzimy,  iż  ustanowił  główne  obrzędy  Chrzty 
i  Eucharystji,  o  których  mamy  w  Piśmie  św.  wy­

raźną  wzmiankę.  Czy  to  samo  uczynił  względem 

innych  Sakramentów?—Pismo  św.  nie  wspomina; 
lecz  faktem  jest,  że  apostołowie  administrowali 
i  inne  Sakramenta.  Wiec,  albo  byli  nauczeni 
przez  Jezusa  Chrystusa,  —albo  otrzymali  od  niego 
władzo  utworzenia  głównych  obrzędów,  t.  j.,  wła­
dzę  przywiązania  laski  Bożej  do  pewnych  znaków 

widzialnych.  Czy  przyjmiemy  pierwsze,  albo  dru­

gie  przypuszczenie,  zawsze  wypadnie,  żc  Chrystus 

jest  ustanowicielcin  tych  znaków  widzialnych,  do 

których  przywiązana  jest  łaska  Boża.  W  pier­
wszym  przypadku  jc6t 

bezpośrednim, 

a  w  drugim 

jest  pośrednim  ustanowiciclcm.  Obrzędy  takowe, 

ponieważ  zostały  ustanowione  powagą  boską,  t.  j., 

przez  Boga-Człowieka,  albo  w  Jego  imieniu  przez 
apostołów,—więc raz ustanowione żadnej zmianie

background image

136

ulegać  nie  mogą;  żadna  władza  nie  może  innych 
podstawić  na  ich  miejsce;  bo  żaden  biskup,  żaden 

papież  nie  otrzymał  takiej  mocy,  iżby  łaskę  boską 

mógł przywiązywać do pewnych znaków.

Obrzędy  istotne  innych  Sakramentów  (oprócz 

Chrztu  i  Eucharystji)  musiały  być  ustanowione 

przed  rozejściem  się  apostołów  w  różne  strony 

świata,  t.  j.,  jeśli  nie  wcześniej,  to  przynajmniej 

przed  ukończeniem  soboru  Jerozolimskiego  (r.  51.) 
To  przypuszczenie  nie  jest  dowolne,  lecz  wypływa 

koniecznie  z  faktu  ustanowienia  Sakramentów  przez 
Chiystusa:—6koro  bowiem  Chrystus  ustanowił,  to 
apostołowie  musieli  koniecznie  udzielać  je,  a  więc 

i  używać  pewnych  widomych  znaków.  To  o  isto­

tnych obrzędach.

Co się zae tyczy obrzędów 'drugorzędnych,

'  o  tych  nie  mamy  śladu  w  Nowym  Testamencie, 

aby  były  od  Chrystusa  ustanowione.  Że  zaś  apo­
stołowie  otrzymali  władzę  sprawowania  Sakramen­
tów  i  rządzenia  duszami  wiernych  ku  zbawieniu, 
przeto  tern  samem  otrzymali  moc  urządzania  obrz§

;

 

dów  sakramentalnych  (nic  istotnych)  według  tego, 

jak  będzie  wymagać  ich  świętość,  powaga,  zbu­

dowanie  wiernych  i  t.  p.  okoliczności.  Tę  sarnę 

moc  ma  i  Kościół,  iż  może  zmieniać  obrzędy  we­

dług  okoliczności:  miejsca,  czasu  i  t.  d.  Dawniej 
używały  tego  prawa  kościoły  pojedyncze;  stąd 
i  w  Kościele  Łacińskim  były,  a  nawet  są  jeszcze 

rytuały  djecezalne,  albo  prowincjonalne,  które  nie 

-

background image

137

są  czem  innem,  tylko  rytuałem  rzymskim,  zmody­

fikowanym  w  niektórych  szczegółach  według  miej­

scowych okoliczności.

Dopóki  apostołowie  byli  razem  w  Jerozolimie 

i  Judei,  musieli  mniej  więcej  jednakowych  używać 
obrzędów,  czyli  mieć  jeden  wspólny  obrządek. 
Nie  mówię,  aby  wszyscy  co  do  joty  mieli  jednaki 
rytuał,  lecz  wszyscy  w  główniejszych  szczegółach 

się  zgadzali,  a  zwłaszcza  też  w  takich,  które  bliż­
szą  mają  styczność  z  naturą  Sakramentu.  Np.  we 
Chrzcie,  cóż  może  być  naturalniejszego,  jak  żądać 
wyznania  wiary?  Apostołowie  wiedzieli,  że  Mistrz 

od  przystępujących  do  Niego  wymagał  wiary,  (1)— 

wyrzeczenia  Bię  grzechu;  więc  i  Oni,  zanim  kogo 
przyjęli  na  łono  Kościoła  przez  Chrzest,  inusieli 
się  wprzód  upewnić  o  wierze;  a  zanim  kto  poznał 
nową  wiarę,  musiał  wprzód  słyszeć  o  niej.  Skąd 
wypłynęły  dwie  konieczne  czynności  przed  Chrztem: 

1)  ze  strony  chrzczącego  nauczenie  tajemnic  wia­

ry,—2)  ze  strony  chrzczonego  objawienie  tejże 

wiary, czyli wyznanie.

A  że  oprócz  wiary  drugi  konieczny  warunek, 

w  tym,  który  przystępuje  do  Chrztu,  jest:  aby  się 
wyrzekł  grzechów;  stąd  wypłynął  drugi  akt,  drugi 
obrzęd: wyrzeczenie się służby szatańskiej.

Te  to  czynności  stały  się  przepisem,  weszły 

w skład główniejszych obrzędów Chrztu, a dla 

1

(1) A lotiictti zt) i ochr cci 

zbuiciun 

Mar

IG, IG t-f. Ucbr. 11. G.

background image

1 3 8

wiernych  uczniów  apostolskich  były  tak  obowiązu- 

jacemi,  że  wymagano  objawienia  wiary  i  wyrze­

czenia  się  grzechu  nawet  od  niemowląt.  Co  wię­

cej:  nauczanie  nawet  stało  się  obrzędem  tak,  iż 
dawniejszy  rytuał  wschodni  przepisywał  kapłanowi, 
aby  miał  naukę  do  dziecka,  chociaż  nic  nie  rozu­
miejącego (1).

Samo  z  6icbic  wypływa,  że  w  pierwszych 

miesiącach  po  zesłaniu  Ducha  św.,  a  może  i  w  pier- 

wszy 

u h  

latach,  —ani  owo  nauczanie,  ani  owo  wy­

znanie,  ani  wyrzeczenie  się  grzechów  nie  były 
ujęte  w  pewne  6tale  formuły;  zawsze  jednak  była  • 

istota,  rzecz  sama.  Wykazaliśmy  w  jednym  z  po­
przednich  rozdziałów  (ob.  rozdz.  II.  przy  końcu), 

że  treść  kazań  apostolskich  snuje  się  około  pun- 

I

(1)  Świadczy  o  tem  autor  dzieła  de  Hierarchia 

Eccles.  c.  7.  §.  11.  i  zarazem  tłumaczy,  żo  w  tera  nie  ma 
nic śmiesznego. Stawia zarzut:

w

Zdaje  się, powiesz,  ludziom świata (tmepotę) slił- 

„sznie śmiechu godnem. iż arcykapłani nauczają tych,

M

którzy  nie  inogą  słyszeć,  i  świcie  podania  napróżno  po­

ddają  tym,  którzy  nic  nie  rozumieją;  również  śmieeznem 
„jest,  że  za  nich  inni  odmawiają  wyrzeczenia  się  (xaę 

M

a;:orayaę) i święte wyznania wiary (rotę tępotę ó[ioXoytoi<;).”

I odpowiada na to 

M

........Odpowiadamy tak, jak nam prze­

kazali  nasi  nauczyciele,  według  dawnej  tradycji....  że 

gdy  ojciec  chrzestny  odmawia  formuły  wspomnione  za 
dziecię, to znaczy, jakby mówił: 

Przyrzekam, że gdy

dziecię  dojdzie  do  rozumu,  memi  naukami  namówię  je 
do wyrzeczenia się złości wszelkiej i wypełnienia tych świę­

tych obietnic...”

background image

139

któw  Składu  naszego.  Więc  i  wyznanie  wiary 

musiało być tejże treści.

Że  zaś  wspomnionc  dopiero  co  czynności  (na­

uczanie,  wyznanie  wiary  i  wyrzeczenie  się  grzechu) 
tak  są  logicznie  związane  ze  Chrztem,  i  były  pra­

ktykowane  od  apostołów,  jak  tego  mamy  dowód 
w  Dziejach  apostolskich  (1);  przeto  weszły  do 

porządków  chrzestnych  we  wszystkich  obrządkach, 

jakkolwiek  rozmaitych.  Gdyby  tak  nie  wszyscy 

apostołowie  czynili,  toby  ani  wyznanie  wiary,  ani 

wyrzeczenie  się  czarta  nie  było  przepisane  we 

wszystkich obrządkach.

Nauczanie zaś niedługo ujęte zostało w formę 

katechumenatu; wyznanie zaś wiary w formułę: 

II \erze ic jednego Boga etc., a gdzieindziej w for- 

• mc oddania się Chrystusowi; wreszcie wyrzeczenie 

się grzechu w formę wyrzekam 

się 

i t. d.

Tu rnożnaby zarzucić:

Jeśli 

przez 

apostołów 

był 

używany 

przy 

Chrzcie  Skład  wiary,  to  powinien  być  jednakowy 

we  wszystkich  obrządkach;  skoro  zaś  nie  jest  je­

dnakowy,  to  widać,  żc  powoli  był  wprowadzanym, 
a  nie  jest  formulą  od  apostołów  samych  wprowa­

dzoną. 

1

(1)  Porównuj  wszystkie  miejsca  tej  księgi,  w  któ­

rych  przytoczone  kazania,  a  które  wskazaliśmy  na  po­
czątku rozdziału czwartego, (ub. str. Jś7).

background image

140

Lecz  zarzut  ten  upada,  gdy  nad  faktami  po­

przednio 

przytoczonemi 

lepiej 

się 

zastanowimy. 

Te  obrzędy,  które  Pan  Jezus  6am  bezpośrednio 

ustanowił,  musiały  w  istocie  przynajmniej  od  apo­

stołów  pozostać  nietknięte.  Np.  wc  Chrzcie: 

cie  (baptisate)  i  tczywanie  Trójcy  SS.  (in  nomine 

Patris  et  F.  et  Sp.  S.)  Stąd  jest  we  wszystkich 
rytuałach,  jako  materja  Sakramentu;  a  we  wszy­
stkich  formach  tychże  obrządków  zawsze  się  wy­
raża  czynność  (obmycia)  i  Trójca  ŚŚ.  To  samo 
musi  się  mieć  i  z  obrzędami  pośrednio  ustano- 

wionemi  od  Chrystusa,  lub  z  obrzędami  ustano- 
wionemi  własną  powagą  apostołów,  ale  za  wspólną 

naradą.  Twierdzić  nie  będziemy,  że  apostołowie 

napisali  jaki  rytuał;  jednakże  każdy  przyznać  musi, 
że  administrując  Sakraments,  musieli  używać  ja­
kichś  czynności,  które  wnet  stały  się  prawem, 

obrzędem.

Jeżeli  przeto  jaki  obrząd  znajduje  się  we  wszy­

stkich  obrządkach,  to  znaczy  iż  był  on  praktyko­
wany  nie  w  jednym  miejscu,  że  był  ustanowiony 
przez  zgodę  pierwszych  twórców  liturgji  rozmai­
tych,  czyli  przez  wszystkich  apostołów'.  Gdyby 
np.  wyznanie  wiary  było  wprowadzone  do  obrzę­

dów  chrzestnych  przez  którego  z  Papieży  wieku  II. 
w  łacińskim  obrządku;  toby  się  nic  znajdowało 
w  obrządkach  wschodnich;  a  przynajmniej  nie  we 
wszystkich.  Tak  więc  obrzędu  wyznania  wiary 

przed Chrztem nie można czemu innemu przy-

background image

141

pisać,  tylko  wspólnej  zgodzie  apostołów.  Źe  zaś 
forma  tegoż  wyznania  w  różnych  obrządkach  jest 

różną;  więc  o  formach  samych  nie  można  powie­
dzieć,  aby  były  układane  wspólną  naradą  apo­
stołów.  Można  jednak  twierdzić,  że  formy  te  zo­

stały  układane  przez  apostołów,  już  po  ich  rozej­
ściu  się;  bo  każdy  z  apostołów,  używając  prawa 

sobie  służącego,  układał  sobie  sam  formułę  wiary, 
stosując  się  do  okoliczności  miejsca,  lub  czasu, 
aby  zapobiedz  błędom  szerzącym  się  w  danej 
chwili  i  dancm  miejscu.  Niektóre  Kościoły  później, 

zamiast  krótszego,  pierwotnie  używanego  wyzna­

nia  przy  Chrzcie,  zaprowadziły  Skład  inny  w  swym 

obrządku  (1);  gdzieindziej  zaś  został  się  pierwotny 

•  przy  Chrzcie,  a  obszerniejszy  przy  drugich  obrzę­

dach,  np.  w  Kościele  łacińskim  przy  Chrzcie  uży­

wa  się  Skład  apostolski,  a  we  Mszy  Konstantyno­
politański z dodatkiem Filioęue (i od Syna).

przedstawionych 

wyżej 

tekstów 

Składu 

czytelnik  6ię  przekonał,  że  treścią  prawie  wszyst­

kich  je6t  wyznanie:  jednego  Boga  Ojca,  i  Sy­

na  Bożego  z  naturą  ludzką,  z  męką,  zmar­
twychwstaniem, 

wniebowstąpieniem 

przyjściem 

na sąd,—Ducha św. i Kościoła św. i żywota wie­

li)  Np.  Kościół  Grecki  używa  Składu  Nicejsko- 

Konetantynopolitańskiego;  —  Skład  armeński  jest  pomuo- 

żouy  dodatkami  pochodzęcemi  z  tych  czasów,  kiedy  się 
rozwinęła herezja monofizytów i t. p.

background image

142

f^zncgo  ze  zmartwychwstaniem  ciała,—i  odpuszcze­
nia  grzechów.  Więc  o  tę  treść  musieli  się  apostołowie 
umówić  między  sobą,  a  po  rozejściu  się,  każdy  odzie­

wał  ją  słowami  swego  wyboru.  Skąd  poszło,  że  lubo 
treść  jest  prawie  wszędzie  jednakowa,  przecież  w  je­
dnych  Składach  są  niektóre  punkta  więcej  rozwinięte, 

inne mniej; w jednych temi słowy, w drugich innemi.

Kończąc  wreszcie  ten  wywód,  sądzę,  iż  czytel­

nik  zgodzi  się  ze  mną  na  następne  punkta,  będące 

wnioskami z dotychczasowej rzeczy:

1. 

Ponieważ wyznanie znajduje się

między  obrzędami  -porządków  chrzestnych  wszy­
stkich,  więc  niemożemy  tego  obrzędu  komu  inne­
mu  przypisywać,  tylko  apostołom;  ci  bowiem  wy­
pełniając rozkaz Chrystusa: idąc 

, i wie­

dząc, że kto uwierzy i ochrzci 

się, 

zbaioion

przed  chrztem  nauczali  tego  mniej  więcej,  co  jest 

w  Składzie,  i  wymagali  od  przystępujących  wy­
znania, iż wierzą.

2. 

Ponieważ  forma  tego  obrzędu  (wyznania 

wiary)  jest  we  wszystkich  obrządkach  podobną; 
więc  jest  bardzo  prawdopodobuem,  że  apostołowie 
wspólnie  zgodzili  się  na  pewne  punkta  tego  wy­
znania,  które  to  punkta  każdy  z  apostołów  po  swo­

jemu  wyrażał.  Stąd  poszło,  iż  w  różnych  obrząd­

kach  są  różne  teksty  tejże  formuł)-  wiary,  czyli 
Składy  apostolskie:  Rzymski,  Aleksandryjski,  Jero­
zolimski,  Antioehejski  i  t.  d.  pochodzące  od  zało­

życieli tychże Kościołów.

background image

143

3. 

Nie  ma  podstawy  kiytycznej  to  podanie, 

w  którem  autorstwo  szczególnych  artykułów  przy­
pisuje  się  pojedynczym  apostołom;  lecz  też  nieda 

się  zbić  twierdzenie:  że  apostołowie  są  autorami 
Składów (nietylko co do treści, ale i co do formy).

4. 

Forma  Składu,  jak  jest  u  Rufina  rzymskie­

go,  zgodna  jest  z  najdawniejszymi  świadectwami, 
w  których  mamy  ślady  Składu  apostolskiego,  (ob. 

rozdz.  III.)  Św.  Ireneusz  i  Tertulljan  świadczą., 
że ta forma od apostołów pochodzi.

5. 

Tymże  świadectwom  współcześni  nieprzy­

jaciele  Kościoła  nie  zarzucali  fałszu,  chociaż  mieli 

interes  (1);  a  więc  sami  byli  przekonani  o  apo- 

stolskiem pochodzeniu Składu.

6. 

Okoliczności  współczesne  apostołom  prze­

mawiają  za  autentycznością  Składu.  Przez  te  oko­
liczności  rozumiemy  błędy  rozsiewane  za  życia 

apostołów, a potępione w Składzie.

Więc  wniosek  nic  może  wypaść  inny  nad  ten: 

że  wszelkie  prawdopodobieństwo  jest  za  tem,  iż  Skład 
apostolski,  (rzymski)  teraz  ze  słowami  zstąpił  do 
piekieł (2) rzeczywiście od apostołów 

1

(1) 

Skład,  jak  widzieliśmy  w  rozdz.  Ii.  zawiera 

potępienie wszystkich doktryn wiedzy.

(2)  Skład  rzymski,  jak  widzieliśmy,  (str.  125)  nio 

ma słów: zstąpił do piekieł i świętych obcowanie. Lecz nad­
mieniliśmy wyżej, (str. 127) iż słowa: zstąpił do piekieł—są 

bardzo dawne, bę się znajdują w nauccśw. Tadeusza (raczej

background image

144

Który  zaś  z  apostołów  go  układał?  wiedzieć 

nie  możemy  z  pewnością.  Jabym  sądził,  że  au­
torstwo  przyznać  należy  św.  Piotrowi  i  Pawłowi, 

a  w  części  i  św.  Janowi  Ewangieliście;  bo  widzie- 

liśmy, 

że 

Skład 

je6t 

odbiciem 

ich 

polemiki 

przeciw  heretykom.  Być  może  zresztą,  iż  kto 
inny  go  ułożył,  czyli  odział  w  tą  formę  słów, 

w  jakiej  go  i  dawniej  i  dzisiaj  widzimy;  za­

wsze 

jednak, 

skoro 

za 

życia 

apostołów 

był 

(jak 

to 

dowiedliśmy), 

nie 

mógł 

być 

układa­

nym  bez  współudziału  t}'ch  najwyższych  powag 
w  Kościele;  a  skoro  był  przez  nich  przyjętym,  przez 

nich  wprowadzonym  do  obrzędów  kościelnych,  więc 

jest rzeczywiście apostolskim.

Powiedziałem,  że  wszelkie  prawdopodobieństwo 

jest  za 

tenty 

t.  j.,  pewność  taka,  jaką  inogą  posiadać 

fakta  historyczne,  a  która  nam  pod  tym  wzglę­

dem wystarczyć powinna.

Addcusza),  i  w  Składzie  Atanazyanskiu;  a  przeto  musiały 

być  w  jakimś  składzie  dawnego  obrządku  Syryjskiego 

i  greckiego;  zleąd  zapewne  później  zostały  przeniesione, 

do rzymskiego.

Swięłyo/t obcowanie jest objaśnieniem pojawiająccm 

się  od  VI  wieku.  Gdy  jednak  widzimy  je  w  składzie 
obrządku  ormiańskiego;  to  możemy  przypuszczać,  że 

również  musiało  się  znajdować  w  dawnym  jakimś  skła­
dzie na Wschodzie.

background image

145

ituZDZIAŁ SZÓSTY.

Eistorja Składo według Atanazego Coąnerel.

Przytaczając  rezultat  metody  pozytywnej,  za­

stosowanej  do  Credo,ostrzegam  czytelnika,  że  wier­
nie  podaję  myśl  p.  Atanazego  C.  Jeżeli  zaś  znaj­

dą  się  sprzeczności,  to  nie  moja  wina.  Czytelnik 

może  sprawdzić,  bo  każdej  myśli  wskazuję  miejsce 
w książce p. Atanazego C. Oto jego wyroki:

Na  początku  chiystjanizmu  nie  było  nic.  Nie 

było  Składu,  ani  nawet  formy  chrztu.  Kto  chciał 
zostać  chrześcijaninem,  aktem  wyrażał  swą  wiarę 

w  Jezusa  Chrystusa,  albo  w  jednego  Boga.  Akt 
wiary  w  Jezusa  Chrystusa  był  potrzebny  temu, 
kto  z  Żyda  chciał  zostać  chrześcijaninem;  poganin 
zaś winien był wyznać wiarę w jednego Boga (6.45).

Pierwszym  zawiązkiem  Składu  jest  dopiero 

forma chrztu: 

W imię Ojca i Syna i Ducha św.

Chrystus  rozkazał  chrzcić  w  tein  imieniu  (Mat.  2S, 

19.).  Zdało  się  więc  rzeczą  naturalną,  właściwą, 

pobożną  przytaczać  ten  rozkaz  Chrystusa  przy 
udzielaniu  chrztu.  Powoli  weszło  to  w  zwyczaj 
tak,  iż  potem  stało  się  obowiązującem  (s.  25.)  (I). 
Ustalił się więc zwyczaj udzielania Chrztu w imię 

1

(1)  Gdyby  apostołowie  byli  protestantami,  to  nie- 

zawodnie 

zdawałoby 

im  sir  rzjezą  tylko  naturalny,  po­

bożną,  przytaczać  rozkaz  Chrystusa;  lecz  oni  nic  obra­

cali  w  żarty  rozkazów  swego  Mistrza,  ani  ich  puszczali 
mimo ucha, tylko wykonywąli wykonywać kazali.

Skład Ap. 

lt)

background image

146

Ojca  i  Syna  i  Ducha  św.  Ta  forma  przez  admini­

strującego  chrzest,  była  odmawiana  w  sposób  py­
tania:  Czy  wierzysz  w  Boga  Ojca?  Odp.  Wierzę. 

Pyt.  Czy  wierzysz  w  Syna  B.?  O.  Wierzę,  i  t.  d. 

(s. 45).

Prosi  jednak  p.  Atanazy  swego  słuchacza,  aby 

do  tej  formuły  nie  przywiązywał  znaczenia  Trój­
cy, które się później wkradło odlndjan. (s. 25.) (1).

Tak  było  do  połowy  III  w.  (2).  Ta  formuła 

była 

wspólna 

aż 

dotąd 

wszystkim 

wyznaniom 

chrześcijańskim,  gdyż  każdemu  dogadzała;  ale  tern 

samem  właśnie  6tała  się  niedostateczną.  W  owym 

czasie  kościoły  (zdaje  się,  że  to  o  katolickich  mo­
wa)  i  ich  rządcy,  uczuli  potrzebę  wzajemnego  po­

łączenia  się;  gdyż  nie  było  żadnej  jedności  zewnę­
trznej:  ani  papieża,  ani  soboru,  ani  wyznania  wia­
ry.  Uczuwszy  potrzebę  zjednoczenia  się,  chciano 
wyłączyć  z  pomiędzy  siebie  tych,  o  których  sądzo­
no,  że  albo  zbyt  wiele,  albo  za  mało  czynili 

ustępstwa  poganizmowi,  lub  judaizmowi  (t.  j,  re­

formatorów, vulgo heretyków). Inicjatywa tego

1 1 2

(1) 

My  7.ns  prosimy  czytelnika,  aby  wszystkich 

twierdzeń  p.  Atanazego  nie  brał  na  serjo.  Wiele  tu 

jest  zdań  pozornie  erudyeyjnych,  obrachowanych  na 

effekt.

(2) 

Myśmy  znś  widzieli  u  Tertulljana  i  u  św.  Ire­

neusza,  że  już  za  nich  była  formula  wiary;  a  zatem,  co 
najmniej, przed połową II wieku.

background image

147

spisku  wyszła  z  Afryki,  nie  z  Rzymu  (1).  Ter- 
tulljan  i  św.  Cyprjan,  byli  pierwszymi  pod  tym 

względem;  a  po  nich  Afryka  dalej  wodziła  rej 

w rzeczach wiary, aż do w. VI (str. 28. 29.)

Do  roku  więc  250,  nic  więcej  nie  było  nad 

to:  Wierzę  w  Boga  Ojca

Syna  Bożego  i  w  Du­

cha 

św.; a może i tego nie było. P. Atanazy nie

zdefinjował  wyraźnie,  więc  i  ja  twierdzić  nie  śmiem. 

Twierdzi  jednak  to,  że  Credo  utworzyło  się  po­

woli  w  kościołach  Afiyki  prokonsulamej  i  Italji, 

między  r.  250  a  550.  (s.  123).  To  więc  fakt 

pewny.

Lecz  jest  także  fakt  niemniej  pewny,  że  cho­

ciaż  jeszcze  nie  było  Składu  całkowitego,  jednak 

„począwszy  od  IV  w.,  aż  do  VI  stopniowo  skra­

cano  go,  lub  upraszczano“  (s.  94.).  Koniec  koń­
ców  w  Credo  znajdujemy  wzmiankę  o  dogmatach, 
które  były  potępiane  między  r.  250  a  550  (s.  20); 
całe  mianowicie  Credo,  jest  aktem  potępienia  dok­

tryn  gno6tyków  (s.  40.  cf.  6.  62.).  W  skutek  to 

gnostycyzmu,  do  Wierzę  w  Boga  Ojca,  dodano 

wszechmogącegostworzyciela widomych i niewidomych 

(rzeczy).  Te  ostatnie  słowa  zustąpiono  później  inne- 

mi,  wyjętemi  ze  Starego  Testamentu:  Stworzyciela 
nieba i ziem (s. 56). Dla tychże gno6tyków dodano 

1

(1)  Tertalljiin  wyraźnie  świadczy;  że  Roma  cum 

africania ecclesiia ccnleasenwit, jak okazaliśmy w rozd. III, 

art. II.

10

*

background image

148

słowa:  który  się  począł  z  Ducha 

¿

10

narodził  się 

z  Maiji  Panny.  A  ponieważ  męka  Jezusa  Chry­

stusa  była  zaprzeczana  przez  niektórych,  więc  też 
dodano: wnęczon pod Poncyuszem 

,

aby fakto­

wi  nadać  historyczność  (ibid.)  W  dawniejszem 

Credo,  które  jest  zawarte  w  Konstytucjach 

skich,  było  o  świętości  Jezusa  Chrystusa;  tę  wzmian­

kę  wyrzucono  w  naszem  Credo,  aby  zrobić  miej­
sce owetnu ustępowi: umęczoti pod 

Pi­

łatem, ukrzyżowali, umarł 

(ibid.) Więc

wszystkie  artykuły  o  Jezusie  Chrystusie  zostały 
dodane do owej formuły między r. ‘250 u 550. (1).

Po  Trójcy  św.,  zaczęto  w  Hi  w.  dodawać 

artykuł  o  Kościele.  Świadczy  to  najwyraźniej  Ter- 
tulljan:  de  Baptis.  c.  6.  „Naturalnym  porządkiem 

dodaje  się  (po  Trójcy)  wzmianka  o  Kościele;  albo

m

 

wiem  gdzie  są  trzej,  i. 

j., 

Ojciec,  Syn  i  Duch  św., 

tam  jest  i  Kościół,  który  jest  ciałem  tych  trzech  (2). 
(ob.  s.  32.).  Odtąd  więc,  lubo  nie  w  fakcie,  nic 

zewnętrznie,  ale  w  zasadzie  poczyna  istnieć  kato­

licyzm. (s. 34.) 

1

(1) 

.Myśmy  widzieli,  że  u  Składzie  jest  potopie­

nie doktryn wieku pierwszego.

(2)  Xcccssario adjicitur Ecclcsiae mendo, rjuoniam 

tilii tres, id est, Pater, et Filius, et Spiritus s., il»i Ecclesia, 

(|tiuc iritmi cm pus ost.

background image

149

Potem dodauo około połowy IV w. artykuły: 

grzechówodpuszczenie i żywot wieczny, (s. 6G.) (1).

Proszę pamiętać więc, że w III w. było 

u; Składzie tak: wierzę w św. Kościół powszechny; 
a potem w sto lat dodano: tjrzechów 

żywot wieczny. Tak autor dowiódł na str. 34 
i 6G. Lecz, mówi znów gdzieindziej, pierwotnie, 
(t. j. chyba przed IV w.) nie mówiono: 

wierzę

w  św-  Kościół  powszechny,  w  grzechów  odpuszczenie 

i  żywot 

wieczny,

—lecz: 

wierzę 

w  grzechów  odpuszcze­

nie  i  żywot  wieczny  przez  św.  Kościół  (s.  67.  i  81.); 

a  to  dla  usprawiedliwienia  zasady: 

non  est  salus.  Później,  gdy  powstali  heretycy 

egzagerujący  ascetyzm:  montaniści,  nowacjanie,  do- 

natyści,  którzy  upadłym  w  grzechy  ciężkie  od­

mawiali  odpuszczenia,—Kościół  wziął  na  się  rolę 
pośrednika  i  zmienił  w  Składzie  apostolskim  po­

wyższe  słowa  tak:  iż  od  r.  350  poczęto  kończyć 

Skład  w  ten  sposób:  wierzę  w  grzechów  odpuszcze­

nie i żywot icieczny. (6. 80. 81.).

Jakim  zaś  sposobem  się  to  stało;  że—gdy 

w  połowie  trzeciego  wieku  do  Trójcy  św.  dodano 

wzmiankę  o  Kościele,  a  w  wiek  potem  dodano  grze­
chów odpuszczenie
 i żywot wieczny—jednakże pier- 

1

(1)  Widzieliśmy,  żc  te  artykuły  znane  były  św.. 

Cyprjanowi  (ob.  wyżej).  A  więc  p,  Atanazy  przynaj­

mniej  o  sto  lat  chybił,  gdy  twierdzi,  żc  grzechów  odpu­

szczenie i żyrcot wieczny ukazały eię w połowie IV w.

background image

150

wotnie  odmawiano  te  trzy  artykuły  razem,—tego  nie 
rozumiem.  Wierzyć  jednak  trzeba,  bo  tak  p.  Atanazy 

zawyrokował.  Czyżby  ten  pierwotny  czas  ozna­

czał czas apostolski? Może.

Również z powodu gno6tyków dodano: trze­

ciego 

dnia zmartwychwstał, i dala zmartwychwstanie

(s. 57. etc.).

Ten  ostatni  artykuł,  najfałszywiej  wtrącony 

do 

Składu, 

jest 

śmiesznością, 

herezją 

nawet. 

„Wszyscy  prawowierni,  tak  katoliccy,  jak  prote­

stanccy,  mówią  z  św.  Pawłem:  ciało  i  krew  nie 

„posiądą  królestwa  hożego.  Więc  obowiązani  je­
steście  wierzyć,  że  ciało  wcale  nie  zmartwych- 

„wstanie.  A  tymczasem  Credo,—powaga  tak  wiel- 
„ka,  że  odsądzają  od  urzędu  pastora  tego,  ktoby 
„nie  wierzył  we  wszystkie  artykuły  Składu,—wy- 
„raźnie  ma:  wierzę  w  ciała  zmartwychwstanie.  Więc 
„św.  Paweł  nie  ma  racji;—więc  nie  był  chrześcija­

ninem,  ani  byłby  godzien  zostać  pastorem  w  orto­

doksyjnym kościele protestanckim!“ (s. 59.)

Z tego wyprowadza p. Atanazy wniosek na­

stępujący:

Więc powaga Składu jest żadną, niebyłą, 

kiedy nam każe wierzyć w ten dogmat niedorze­

czny, tak wyraźnie potępiony przez św. Pawła, iż 

nawet nierozumnymi zowie tych co weń wierzą 

(I Cor. XV.). Więc prawowierni mają dwie alter­

natywy: są nierozumnymi, jeśli wierzą w ten do-

background image

151

gmat,  bo  tak  orzekł  św.  Paweł;  są  potępionymi 

jeśli nie wierz?, jak każe Credo. (s. 60.) (1).

Jakkolwiek  artykuł  o  zmartwychwstaniu  cia­

ła  wydał  się  niedorzecznym  p.  Atanazemu,  jeduak 
ta  niedorzeczność  niczem  jest  w  obce  artykułu: 
zstąpił  do  piekieł.  Osobną  mu  poświęcił  konferen­
cję  (piątą),  aby  dowieść,  że  wlazł  do  Składu  naj- 

niesłuszniej  za  Justynjana  cesarza;  występuje  przy- 
teinz  całą  erudycją.  Szeroko  rozwodzi  6ięnad  hebraj 

skim  Szeol,—nad  legendami  o  piekle.  Zapomnia­

wszy  już  nietylko  o  pozytywizmie,  ale  nawet  o  naj­

mniejszej  krytyce  (co  się  bardzo  często  trafia)— 
z  naiwnością  opowiada,  jak  w  wiekach  średnich 
dostał  się  Trajan  z  piekła  do  nieba  z  łaski  Grze­

gorza  W.;—jak  Dante  przesadził  też  z  piekła  do 
nieba  duszę  jakiegoś  obskurnego  Trojańczyka  Ri- 
peusa, i to na rekomendację Wirgilego;—a jeszcze 

1

(1)  Nic  tęgi  egzegeta  z  p.  Atanazego,  jak  oka­

zują  niniejsze  cytaty  z  Pisma  św.  Że  św.  Paweł  nau­

czał  o  zmartwychwstaniu  ciała,  to  wiadomo  każdemu 

kto  zna  choć  cokolwiek  Pisino  św.  P.  Atanazy  nazywa 

ten  dogmat  niedorzecznym,  zupełnie  tak  samo,  jak  Ateń- 
czycy, o których mowa Act. XVII. 32. A

0  zmartwychwstaniu, jedni się naśmiewali, a drudzy rzekli 

Będziemy cię drugi raz o tern słuchać. Słowa zaś: Ciało'
1 krew nie posiądą królestwa hożego,
 są powiedziane w zna­
czeniu moralnem, t. j., że uczynki cielesne, uczynki po- * 
chodzące z wybuchu namiętności nic zjednają wcale 

nieba.

background image

152

naiwniej  sądzi,  że  katolicy  w  te  baśnie  wierzyli 
i wierzą.

Od  p.  Atanazego  dowiadujemy  się,  że  Ko­

ściół  utrzymywał,  jakoby  wszyscy  poganie  abso­
lutnie  zostali  potępieni,  —dopiero  podobno  od  Dan­
tego  zmiękł  i  zdaje  się,  że  zupełnie  otworzy  po­

dwoje  nieba  poganom  wtedy,  gdy  się  nie  będzie 
ich  obawiał.  Dotąd  bowiem  wysyła  ich  do  piekła 
dla  tego,  że  poganizm  nie  jest  zupełnie  zni­
szczony. (s. 100...) (1).

Dowiadujemy  się  także  od  p.  Atanazego,  żc 

Kościół,  chociaż  nie  przyznaje  się,  ale  jest  w  wiel­

kim  kłopocie  (secrètement  embarrassée)  z  dogma­
tem  zstąpienia  Chrystusa  do  piekieł.—„Dogmat  ten 

został  niedokończony,  bo  nie  rozwiązano  pytania: 
co  się  działo  z  duszami,  wyszłemi  z  otchłani, 
przez  czas  40-dniowy  między  zmartwychwstaniem, 

a  wniebowstąpieniem  Chrystusa?  Czy  weszły  do 
nieba, zanim Jezus wszedł tam pierwszy?

Nie;—dawny  Kościół  wierzył,  iż  „niebo  jest 

zamknięte  dla  wszystkich,  aż  do  sądu  ostatecznego; 

że  nawet  Męczennicy  SS.  śpią,  czekając  sądu  osta­
tecznego,  po  którym  dopiero  mają  wejść  do  nie­

ba.“  Skąd  p.  Atanazy  wyczytał,  iż  Kościół  tak 
wierzył? 

1

(1) Nauka Kościoła pod tym względem jest: żc 

kto dobrowolnie zoBtajc w błędzie, nic może być zbawiony.

background image

153

Oto  „najwyraźniej  ten  dogmat  stoi  w  modli­

twie  bardzo  dawnej,  wprowadzonej  do  nabożeń­
stwa  mszalnego  wtedy  (słuchajcie!)  kiedy  się  to  na­
bożeństwo  formowało  (.sic),  a  w  której  Kościół  prosi 

Boga 

za 

Męczennikami 

śpMemento 

Dne.... 

„Wspomnij  Panie,  na  twe  sługi  i  służebnice,  którzy 
„nas  poprzedzili  ze  znakiem  wiar}', 

zasypiają  snem 

„pokoju.  Tym,  i  wszystkim  spoczywającym  w 

Je­

susie  Chrystusie,  daj  łaskawie  miejsce  ochłody, 

„światła  i  pokoju.“—Później  Kościół  orzekł  wpra­
wdzie,  że  umarli  nie  śpią,  lecz  przez  to  naucza 
inaczej, aniżeli ta modlitwa wskazuje.“ (s. 106.107.)

Gdyby  p.  Atanazy  znał  choć  cokolwiek  staro­

żytności  kościelne,  toby  wiedział:  że  dawni  chrze­

ścijanie  śmierci  nie  lubili  nazywać  mors,  ale  dor- 
milio. 

Obdormwit

in 

Domino, znaczy to samo, co

umarł  po  chrześcijańsku,  t.  j.,  umarł,  jak  człowiek 
powinien  umierać,  w  łasce  boskiej.  O  bezbożnika 
zaś  śmierci,  mów  się 

misere 

obiit,  lub  t.  p.  W  owej 

więc  modlitwie  jest  mowa  o  tych,  którzy  zasnęli 

Panu, a więc spoczywają w Jezusie Chrystusie,

z  którym  przy  śmierci  byli  złączeni,  jednakże  po­
zostało  im  jeszcze  nieco  do  odpokutowania  w  czy- 
scu.  Za  Męczennikami  Kościół  nigdy  się  nie  mo­
dlił.  Również  nie  odprawia  modłów  za  tych,  któ­
rzy są potępionymi.

Artykuł  świętych  obcowanie  nastał  dopiero 

w połowie VI w. (s. 120); stał się w ręku du-

background image

154

chownych  potężnym  środkiem  zbogacenia  się.  (s. 

107.) (1).

Otóż  geneza  ¡Składu  apostolskiego  skończona. 

Dosyć  łatwo  uformował  się,  ale  trudniejsze  było 

jego  wprowadzenie.  Jak  już  nadmieniliśmy,  Credo 

katolickie  (2)  uformowało  się  najprzód  w  Afryce 
prokonsularnej. 

Najpierwej 

przyjął 

je 

Kościół 

Rzymski  (3),  i  narzucił  z  kolei  całemu  Zachodom. 

Narzucenie  jednak  szło  z  wielkim  oporem.  Tu 
(od  str.  124)  p.  Atanazy  historję  liturgji,  mięsza 

z  historją  Składu,  a  opór  w  zaprowadzeniu  mszału 

i  brewjarza  rzymskiego,  bierze  za  opór  przeciw 

wprowadzaniu  Składu  katolickiego,  czyli  apostol­
skiego.  Najciężej  szła  rzecz  z  Hiszpanją,  gdzie 

aż  do  XI  w.  zachował  się  Skład  Konstantynopoli­

tański.  (s.  126.).  We  Francji,  •  tak  dalece  prze- 

raagała oppozycja, że nawet dzieci, zapytywane 

(I)

(I) 

Dodatek 

świętych 

jest 

rozwinięciem 

dogmatu: 

wierze  w 

świty  Kościół.  Pozytywista,  nic  wie­

rzący w życic pozagrobowe, a. mierzący wszystko łokciem 

interesu,  nic  dziwnego,  żc  widzi  tu  potężny  środek  zbo­
gacenia się. Każdy według Biebic sądzi.

(

2

P.  Atanazy  nic  uważa,  ani  Symbolu  Kon­

stantynopolitańskiego,  ani  Nicejskiego  za  katolickie.  We­
dług  niego,  Symbol  Konstantynopolitauski  jest  zupełnie 
innej  natury  od  apostolskiego.  Tymczasem  Skład  rzym­
ski  jest  tylko  najrzetelniejszym  (ekstern  Składu  od  apo­
stołów ułożonego,

(3) 

Zapewne wynagradzał tem swą opieszałość, iż 

dał się wyprzedzić Afrykańskiemu w utworzeniu Sklutlu.

background image

155

przez  Karola  W.,  nie  umiały  Składu,  (s.  125.). 

Ja  sądzę,  że  jeszcze  większą  opozycję  znalazłby  dzi- 

• 

siejszy  Cesarz  Francuzów,  gdyby  zaczął  egzamino­
wać  dzieci  swycli  poddanych.  A  kto  wie,  czy  na­

wet  w  samym  Rzymie  nie  znaleźlibyśmy  takiejże 

oppozycji ze strony Rzymianiątek, —nie mówiąc

0  innych  krajach;—a  największy  opór  niezawodnie 

stawią 

niemowlęta 

chrześcijańskie 

wszystkich 

krajów.  Sam  nieraz  byłem  świadkiem,  że,  gdy 

pobożna  matka  kazała  odmawiać  dziecku  pacierz 

przed  udaniem  się  na  spoczynek,  to  dziecko  le­
dwo  dało  6ię  namówić  do  odmówienia  Modlitwy 
Pańskiej  i  Pozdrowienia  anielskiego;  Składu  zaś  nie 

chciało żadną miarą odmówić,—i stawiło silną

* opozycję wszelkim namowom, prośbom, nawet

1 groźbom.

Szkoda więc, że p. Atanazy nie wiedział o tej 

oppozycji; dowód jego stałby się potężniejszym.

Taką je6t mniej więcej historja Składu apo­

stolskiego, opowiedziana przez p. Atanazego. Po­
mijamy różne jego inwektywy na Kościół kato- 

' licki; nie dziwią one nas wcale, bo p. Atanazy 

ma aż dwie racje do gniewania się na Kościół: 

1° jako kalwinista,—2° jako pozytywista, czy in- 

dyfferentysta.

Przytoczę jednak ogólną tendencją autora, 

a mianowicie:

Żąda on wyzwolenia 6ię z pod Składu, i dla 

tego wykazuje niedorzeczność jego. Aby jednak

background image

nikt  nic  sądził,  że  p.  Atanazy  jest  niedowiarkiem, 

sumituje  się  najuroezyściej  przeciw  takiemu  podej­
rzeniu. Oświadcza, iż chce obalenia 

, ale

nie  w  celu  obalenia  chrystjanizmu;  obala  na  to 
tylko,  aby  wiarę  i  -pobożność  i  cnotę  rozszerzyć 

i wzmocnić (ol>. str. 12. 17. 1S.).

„Oziębiać,  (mówi',  osuszać,  ugalacać  dusze, 

wydziedziczać  ją  z  przekonań,  które  stanowią  jej 

silę,—z  nadziei,  które  stanowią  jej  wesele,  byłoby 

okrucieństwem,  na  które  wzdryga  się  jego  wierna 

dusza.  Chce  on  otworzyć  sumienia  na  poświęca­

jące  działanie  prawdy,—chce  w  nich  obudzić  pra­
gnienia  wznioślejsze,  więcej  chwały  przynoszące,— 

chce  zapalić  święte  pragnienie  wszelkiego  postępu, 

zaszczepić  żądzę  doskonałości,—chce  je  napędzić 
ku  Bogu,  rzucić  w  Jego  objęcia,  połączyć  z  nim.“ 
(s.  18.  19.).  A  więc  prędzej  o  mistycyzm  wy­

górowany należy posądzić, aniżeli o niedowiarstwo.

1\  Atanazy  nie  wierzy  wprawdzie  \y  Trój­

cę  SSŚ.;  bo  to  jest  idea  najprzód  indyjska,  potem 
egipska,  wprowadzona  przy  końcu  drugiego  wieku 

po  Chrystusie  do  teologji  chrześcijańskiej,’  przez 
Teofila  Antiocheńskiego  i  Tcrtulljana,  a  po  dłu­

gich  oppozycjach  dopiero  na  soborze  Nicejskim 
(r.  225)  ustalona  (s.  26.).  Jednak,  wiedzcie  to 

dobrze,  (mówi),  że  my  wierzymy  nietylko  w  Ojca 

i  Syna  i  Ducha  św.,  ale  i  w  Kościół  św.;  kocha- 

my  go,  jesteśmy  mu  wiernymi  z  całego  6erca. 
Ale ten Kościół żywy i prawdziwy, nie jest jeń-

background image

157

cera, 

zamknięty 

in  w  ciasnych  krańcach  Składu,  nie 

jest lennikiem hierarchji. (s. 38.).

Zapewne  też  i  nie  zechce  być  lennikiem 

p.  Atanazego,  który  narzuca  się  ze  swą  pro­
tekcją w szczególniejszy sposób:

„Co  do  nas,  (mówi  o  protestantach  francu­

skich),—my 

synowie 

prześladowanych 

XVI 

i  XVII  wieku,  nie  miejmy  nienawiści  ku  ludziom, 

przebaczmy  im  szczerze...  Lecz  miejmy  silną  nie­
nawiść.dla  faktu,  dla  zasady  prześladowania.  Złą­

czmy  wszystkie  nasze  chęci,  wszystkie  nasze 
aby  się  oprzeć  bezustannym  najazdom  nietole­
rancji... 

Nienawiść 

przekleństwo 

nietolerancji 

pod jakąbądź formą, pod 

nazwiskiem,

w jakimkolwiek stopniu!...“ (s. 85.).

Z  ust  twych  sądzę  cię, 

p. 

Atanazy!  Więc 

nienawiść  i  przekleństwo  twej  zasadzie,  twej  idei, 
gdy  wyklinasz,  i  chcesz  wszystkiemi  siłami  wytępiać 

tych, co wierzą 

inunam sanctam ecclesiam 

-

cam  et  apostolicam  (w  jeden  święty  powszechny 
i apostolski Kościół).

A  jak  patetycznie  deklamuje  p.  Atanazy  prze- 

cjw tezom św. Augustyna: 

Nawet Ewangielji nie

wierzyłbym,  gdyby  mię  do  tego  nie  skłaniała  powaga 

Kościoła,—  i  Credo  quia  ineptum  (wierzę  dla  tego 

iż niedorzeczne)!

„0  straszliwe  rozbicie  okrętu  myśli  i  wiary!— 

wykrzykuje  p.  Atanazy.  —Obmierzła  rujnacja  wszy. 
6tkiego co jest najświętszem na świecie! Zaślepię-

background image

158

nie  podobne  do  Edypowego,  który  sobie  oczy  wy- 

łupił,  aby  więcej  na  światło  nie  patrzał!  Nie­

wdzięczna 

pogarda 

darów 

bożych! 

Nierozumne 

opieranie  się  prawdzie!  Wojna  zbrodnicza...  wy­
powiedziana  Duchowi  św.!  Nie,  człowiecze!  ty  nie- 

masz  prawa  wierzyć  w  to,  co  jest  niedorzecznem!“ 

(s.  83.).  Lecz  skądże  ta  zarozumiałość,  że  to  jest 
dorzecznem co ty, p. Atanazy utrzymujesz?

Czyż  to  jest  dorzeczniejszy  ów  wykład  Trójcy, 

jaki  ty  nam  narzucasz?—że:  „Ojciec,  to  jest  pra- 

„wda  sama  w  sobie,  religja  uważana  bezwzględnie; 
„Syn  jest  to  religja  przechodząca  ze  stanu  abso­
lutu  do  histoiji  ludzkości,—prawda,  którą  Jezus 
„objawił,  nauczył,  pokazał  ludziom  (1);  Duch  św. 

„to  ta  6ama  religja  zastosowana  w  praktyce,  przy­
jęta  przez  nasze  sumienie,  działająca  w  sercu 

„każdego chrześcijanina... Słowem: 

Ojciec, Syn

. „i Duch św., to chrześcijanizra bezwzględny, chrze- 

1

(1)  P.  Atanazy  odgrzewa  tu  błąd  dawnej  Gnozy. 

Gnostycy  bowiem  tak  samo  utrzymywali, 

żc 

inny  jcet 

Jezus,  który  cierpiał,  był  uimezony,—a  inny  Chrystus, 
aeon  (duch  niby)  wyższy.  Ten  Chrystus  był  złączony 
z  Jezusem;  lecz  po  pojmaniu  Jezusa,  Chrystus  ad 
niego  uciekł.  Niechże  teraz  kto  powie,  że  p.  Atanazy 
oczyszcza  chrystjanizm!  Przecież  ten  brud  gnostycki 

już  był  za  apostołów.  Prawdy  proste,  wydały  się  zbyt 

nikczemnemi  dla  pysznego  rozumu  mędrków  pogańskich; 
opowiadamy Jezusa, zgorszenie dla Żydów, a głupstwo dla 

pogan,  mówił  św.  Paweł.  Poganie  dla  zaradzenia  temu 

wymyślili Gnozę.

background image

159

,  ,ścijanizm  historyczny,  i  chrześcijanom  stosowany 

„i osobisty." (

b

. 27.).

My  dodamy:  że  chrześcijanizm  p.  Atanazego 

i  jego  kolegów,  raczej  powinienby  się  zwać  Gnozą, 
albo, jak dzisiaj lubi się nazywać wiedzą.

Więc gnostycy dzisiejsi wierzą.: 

W Ojca i Sy­

na  i  Ducha  ¿w.  i  w  Jezusaktóry  nauczył  religji, 

i w Kościół święty, wolny od 

wyznania,

niezwiązany 

żadnem 

„Credo", żadną

iv  sąd  żywych  i  umarłych (1), w  grzechów  odpuszczenie 
i żywot wieczny. Być może (zamiast naszego Amen).

Dwa 

ostatnie 

piękne 

mówi 

p. 

Ata­

nazy  o  grzechów  odpuszczeniu  i  żywocie  wie­

cznym,—dodane  zostały  w  połowie  czwartego  we­

ku. Są one bardzo wielkiej wagi, bo „ 

od­

tłuszczenie  wraz  z  artykułem  sądzić  żywych  i  umar­

tych,  6ą  jedynemi,  w  których  mowa  o  życiu  mo- 
„ralnem,  o  sumieniu."  (s.  66.).  To  wspomnienie 
znów  odrywa  p.  Atanazego  od  ścisłego  pozyty­
wizmu w sferę patetyczną, czułostkową:

„W  tych  słowach  grzechów  odpuszczenie,  nie­

jako  słyszymy  echo  owych  wzniosłych  i  czułych 

przypowieści  o  owcy  zbłąkanej,  o  groszu  zgubio­
nym,  o  synie  marnotrawnym.  Żywot  wieczny  o  któ­
rym nas upewnia Credo, je6t wspaniałem jego za­

l i )  

Co do sądu żyicych i umarłych 

nie 

mogę 

twierdzić z pewności), że nasi gnostycy wierzą. Z przy­

toczonego jednak poniżej ustępu, widać, że wierzą, 

lubo 

nie takie, jak my, znaczenie przypisują.

background image

160

kończeniem. Po przebieżeniu zbyt suchego i zbyt 

zimnego Składu, z przyjemnością człowiek zatrzy­

muje się dłużej nad ostatniemi wyrazami, które, 
bardzo w swojem miejscu, z wymowną prostotą • 

otwierają nam widok nieskończony wieczności 

prawdziwego życia.“ (ibid.) 

(1).

A  więc  „wierzę,  że  moich  grzechów  odpuszcze­

nie  i  że  mój  żywot  wieczny,  albo  i  zbawienie  wie­
czne  tych,  których  miłuję...  nie  zależy  od  żadnych 
zgoła  ludzi:  ani  od  biskupa  żadnego,  ani  od  księ­
dza,  ani  od  soboru,  ani  od  papieża,  ani  od  sekty, 
ani  od  Kościoła,  lecz  jedynie  od  Boga,  a  potem 

od sumienia każdego.“ (s. 86.).

Pod  tym  względem  każdy  katolik  przyzna 

słuszność  p.  Atanazemu.  Tak,  i  my  też  wierzy­
my,  że  naszych  grzechów  odpuszczenie  i  nasz  ży­
wot  wieczny  nie  zależy  zgoła  od  żadnych  ludzi: 
ani  od  biskupa,  ani  od  księdza,  ani  od  soboru,  ani 
od  Kościoła,  a  tein  mniej  od  sekty  jakiejś;  lecz 

jedynie  od  łaski  boskiej,  która  wlewa  skruchę, 

a  potem  od  współdziałania  woli  ludzkiej.  Bo  je­

żeli  Pan  Bóg  da  łaskę,  człowiek  nie  chce  z  nią 

współdziałać,  to  nietylko  żaden  ksiądz,  nietylko 
żaden  biskup,  ale  nawet  papież  razem  z  soborem 

powszechnym  nie  mogą  dać,  ani  grzechów  odpu­
szczenia, ani żywota wiecznego.

(1) IJf-tęp dość patetyczny; uważać <j;o -należy za 

retoryczny ozdobę, 

nic za pozytywne 

rozumowana

1

.