background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 3  

 

 

 

 

G

EORG 

S

IMMEL

 

 

K

RZYŻOWANIE SIĘ KRĘGÓW SPOŁECZNYCH

*Tytuł oryg. Die Kreuzung sozialer Kreise, fragm. G. Simmel, Soziologie. Üntersuchungen über die Formen der 

Vergesellschaftung, Berlin 1958, przekład K. Matuszek jun. 

 

Źródło: Socjologia – Lektury, pod red. Piotra Sztompki i Marka Kuci.  

Wyd. „Znak” Kraków 2005 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 4  

 

R

óżnica między myśleniem prostym a zaawansowanym uwidacznia się w różnicy motywów, 

jakie  warunkują  asocjacje  przedstawień.  Przypadkowe  współwystępowanie  w  czasie  i 
przestrzeni  początkowo  wystarcza,  by  psychologicznie  powiązać  przedstawienia.  Połączenie 
właściwości  stanowiące  konkretny  przedmiot  jawi  się  najpierw  jako  jedna  całość  i  każda  z 
tych właściwości, które znamy tylko w ich otoczeniu, wiąże się ściśle z wszystkimi innymi. 
Poszczególna własność jako samodzielna treść przedstawienia ukazuje się dopiero wtedy, gdy 
występuje w wielu różnych pouczeniach. Wówczas uwidacznia się to, co identyczne w owych 
połączeniach, i tworzy nowe asocjacje, uwalniając się coraz bardziej od powiązań z treściowo 
innym,  wynikających  jedynie  z  przypadkowego  współwystępowania  w  tym  samym 
przedmiocie. W ten sposób asocjacja, opierając się na treści przedstawień, wznosi się ponad 
aktualne  wrażenia,  i  wyławiając  w  gąszczu  rzeczywistości  to,  co  identyczne,  staje  się 
podstawą tworzenia wyższych pojęć. 

Rozwój  ten  w  dziedzinie  przedstawień  ma  swoją  analogię  w  stosunkach  między 

indywiduami  Poszczególny  człowiek  widzi  siebie  początkowo  w  otoczeniu,  które, 
stosunkowo obojętne wobec jego indywidualności, wiąże jego los i przymusza go do ścisłego 
współistnienia z tymi, których traf urodzenia postawił obok niego. Owa wstępna faza dotyczy 
zarówno  początków  rozwoju  filogenetycznego,  jak  i  ontogenetycznego.  Rozwój  odbywa  się 
jednak  w  kierunku  asocjacji  elementów  homogenicznych  z  heterogenicznych  kręgów.  I  tak 
rodzina obejmuje wielość indywidualności, które z początku w najwyższym stopniu zdane są 
na  to  połączenie.  Jednak  w  miarę  rozwoju  każda  jednostka  nawiązuje  stosunki  z 
osobowościami  spoza  owego  pierwotnego  kręgu  asocjacji,  które  odznaczają  się  podobnymi 
predyspozycjami,  skłonnościami  czy  wykonują  podobne  zajęcie.  Asocjacja  na  podstawie 
zewnętrznego współistnienia zastępowana jest coraz bardziej przez związki odwołujące się do 
wspólnych treści. Tak jak wyższe pojęcie łączy to, co wspólne w wielu różnych kompleksach 
wrażeń,  podobnie  wyższe  praktyczne  punkty  widzenia jednoczą  takie same  indywidua  z  jak 
najbardziej  obcych,  niepowiązanych  ze  sobą  grup.  W  ten  sposób  tworzą  się  nowe  kręgi 
kontaktów, które w najróżniejszych obszarach życia zastępują te wcześniejsze, dane bardziej 
z natury i utrzymywane raczej poprzez relacje zmysłowe. 

Warto  na  przykład  przypomnieć,  że  samodzielne  grupy,  z  których  składały  się  dawniej 

uniwersytety,  podzielone  były  według  narodowości  studentów.  Na  ich  miejsce  wkroczył 
podział według kierunku studiów - na fakultety. Przynależność lokalną i naturalną, określaną 
przez terminus a quo, zastąpiła w radykalny sposób synteza z punktu widzenia rzeczowego, 
bądź  jak  kto  woli,  indywidualnego  celu.  Podobnie  przedstawia  się,  choć  w  nieco  bardziej 
skomplikowanych  warunkach,  rozwój  angielskich  związków  zawodowych.  Pierwotnie  w 
zrzeszeniach  zawodowych  panowała  tendencja  do  lokalnego  zamykania  się  poszczególnych 
grup.  Robotników  przychodzących  z  zewnątrz  wykluczano.  Zatargi  i  spory  pomiędzy  tak 
oddzielonymi grupami były nie do uniknięcia. Stan ten wypierała jednak stopniowo tendencja 
do  ogólnokrajowego  zrzeszenia  branż.  Niech  za  przykład  posłuży  następujące 
przekształcenie.  Gdy  tkacze  bawełny  ustalili  jednolitą  płacę  akordową,  zdawano  sobie 
sprawę,  że  będzie  to  prowadzić  do  koncentracji  przemysłu  w  korzystnie  położonych 
miejscach, a stracą na tym odlegle wioski. Mimo to także ich przedstawiciele opowiedzieli się 
za jednolitą płacą, ponieważ było to korzystne dla całej branży. Chociaż od początku chodziło 
o  robotników  zrzeszonych  na  podstawie  wspólnego  zajęcia,  to  jednak  we  wstępnej  fazie 
szczególne  znaczenie  miały  lokalne  powiązania  sąsiedzkie.  To  niewątpliwie  prowadziło  do 
bliższych  kontaktów  z  zrzeszeniami  innych  branż,  działającymi  na  tym  samym  terenie. 
Powiązania te słabły, w miarę jak przynależność do tej samej branży stawała się decydującym 
wyznacznikiem  spójności  grupy.  W  miejsce  miasta,  jak  opisuje  tę  przemianę  historyk 
związków  zawodowych,  określona  branża  stała  się  jednostką  administracyjną  organizacji 
pracowniczej.  Najwyraźniej  zadziałał  tutaj  moment  wolności,  ponieważ  mimo  tego  że 
pojedynczy  robotnik  był  zależny  od  innych,  to  jednak  przynależność  do  branży  dawała, 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 5  

 

ogólnie  rzecz  biorąc,  większą  wolność  wyboru  niż  przypisanie  do  miasta.  Tego  rodzaju 
przemiana generalnie wiąże się z tendencją do pomnażania wolności: nie likwiduje co prawda 
powiązań, ale pozostawia do wyboru, z kim jest się powiązanym. 

W  porównaniu  ze  związkiem  lokalnym,  czy  też  każdym  innym  niezależnym  od  woli 

podmiotu,  zrzeszenie  wybrane  z  własnej  woli  lepiej  odpowiada  predyspozycjom 
wybierającego. Taka grupa opiera się na stosunkach rzeczowych, tzn. wynikających z istoty 
podmiotu.  Dlatego  często  warto  wykorzystać  takie  powiązania  ze  względu  na  ich  formalną 
spoistość  także  do  innych  celów,  odległych  od  pierwotnych  motywów  ich  powstania,  W 
spartańskich syssytiach siedziało się po piętnastu przy jednym stole, wedle wolnego wyboru. 
Jeden  glos  wystarczył,  by  odrzucić  nowego  kandydata.  Owa  wspólnota  przy  stole  stała  się 
podstawą  podziału  armii.  Rolę  stosunków  sąsiedzkich  i  relacji  pokrewieństwa  przejęły 
indywidualne  skłonności  i  sympatie.  Organizacja  wojska,  która  przyswoiła  sobie  ten  nowy 
rodzaj relacji, odznaczała się skrajnym rygorem i rzeczowością. Pomiędzy tą organizacją, a na 
swój sposób równie zdepersonalizowanymi stosunkami pokrewieństwa i sąsiedztwa, selekcja 
syssytii  funkcjonowała  niczym  elastyczne  złączenie,  które  racjonalność  organizacji 
wojskowej  fundowało  na  całkiem  innej  racjonalności  wolnych  powiązań.  Pomijając  jednak 
ową  szczególną  technikę  budowania  organizacji  militarnej,  już  samo  bezwzględne 
pierwszeństwo spraw wojskowych u Spartan przełamywało więzi rodowe. W innych greckich 
miastach  wojsko  podzielone  było  według  rodów  lub  okręgów.  Tylko  w  Sparcie  interes 
rzeczowo-militarny  przełamał  ten  przesąd  i  stał  się  podstawą  podziału  wojska.  Już  u 
prymitywnych,  na  przykład  afrykańskich  ludów  można  zaobserwować,  jak  scentralizowany 
ustrój  wojskowy  niszczy  organizację  klanową.  Kobiety  generalnie  reprezentują  zasadę 
naturalnie  powstałych,  rodzinnych  przynależności,  stąd  bierze  się  niechęć  wobec 
wszystkiego,  co  kobiece,  społeczna  bezsilność  kobiet  w  organizacjach  wojskowych.  Częste 
występowanie  matriarchatu  u  ludów  wojowniczych  należy  tłumaczyć  z  jednej  strony 
radykalnym  oddzieleniem  stosunków  cywilnych  od  sfery  wojskowej,  z  drugiej  strony 
motywami  indywidualno-psychologicznymi:  wojownik  jest  w  domu  co  prawda  brutalny  i 
tyrański, ale jednocześnie też wygodny, leniwy, niedbały, zadowolony, gdy tylko o niego się 
troszczą  i  ktoś  inny  rządzi.  Jednak  te  uwarunkowania  cywilne  nie  mają  nic  wspólnego  z 
podejściem rzeczowym, które rozbija klan, a z jego atomów tworzy nową racjonalną formę. 
Decydujące  jest  w  tym  przypadku  to,  że  wojownicy  stanowią  całość  podporządkowaną 
wyłącznie interesom militarnym. Być może pod innymi względami istnieją powiązania, które 
ich  rozdzielają,  i  musiałyby  być  uznane  za  irracjonalne,  gdyby  wpływały  na  organizację 
militarną.  W  wyborze  towarzyszy  w  spartańskich  syssytiach  wolność  reprezentowała,  co 
nieczęsto  się  zdarza,  zasadę  racjonalizacji.  Dzięki  tej  wolności  bowiem  talenty 
poszczególnych  osób  stawały  się  podstawą  zrzeszenia.  Był  to  zupełnie  nowy, 
rewolucjonizujący i rozumny motyw zrzeszenia, pomimo pewnej dowolności i irracjonalności 
w konkretnym nieraz przypadku. W tym sensie „wolne zrzeszenie” funkcjonowało w trzech 
ostatnich stuleciach germańskiego średniowiecza. W najdawniejszych czasach wolnych gmin 
wiejskich wspólnota miała charakter lokalny. Okres feudalny wprowadził następnie zupełnie 
nowy, ale jednak całkiem zewnętrzny rodzaj powiązania w postaci stosunku do pana. Dopiero 
w wolnym zrzeszeniu wola indywiduów stała się podstawą relacji społecznych. Można sobie 
wyobrazić,  jak  specyficzne  formy  współżycia  między  poszczególnymi  jednostkami  musiały 
wyniknąć z owej zamiany związków wyznaczonych przez los i niezależnych od osobowości - 
a raczej osobowość kształtujących - na motywy bardziej osobiste i spontaniczne. 

Nowa  forma  zrzeszenia,  która  wrasta  w  pierwotną,  nie  zawsze  jest  bardziej  racjonalna. 

Jeśli oba powiązania w równym stopniu opierają się na głębokich, organicznych przyczynach, 
niezależnych  od  woli  jednostki,  konsekwencje  dla  niej,  zarówno  zewnętrzne,  jak  i 
wewnętrzne,  mogą  przybrać  szczególne  zabarwienie.  Kulturowo  zapóźnieni  Aborygeni  żyją 
w  małych,  stosunkowo  spoistych  hordach.  Poza  tym  jednak  dzielą  się  na  pięć  rodów  bądź 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 6  

 

związków  totemicznych,  tak  iż  w  każdej  hordzie  znajdują  się  członkowie  różnych  rodów,  a 
każdy ród rozproszony jest na wiele hord. W obrębie hordy wspólnoty totemiczne nie tworzą 
ściślejszych  połączeń.  Ich  związek  przekracza  raczej  równomiernie  wszystkie  te  podziały, 
tworząc jedną wielką rodzinę. Kiedy w walce dwu hord spotkają się członkowie tego samego 
totemu, schodzą sobie z drogi i szukają innego przeciwnika (co podobno dotyczy także ludów 
z Wysp Mortlack). Stosunki seksualne między mężczyznami i kobietami przebiegają zgodnie 
z  podziałami  rodowymi,  nawet  jeśli  z  powodu  przynależności  do  różnych  hord  nigdy 
wcześniej  się  nie  spotkali.  Dla  tych  ubogich  duchowo  istot,  niezdolnych  do  jakichkolwiek 
racjonalnych  związków,  taka  przynależność  do  dwóch  ściśle  oddzielonych  grup, 
skierowanych  niejako  wertykalnie  i  horyzontalnie,  musi  oznaczać  wzbogacenie  treści  życia, 
skądinąd nieosiągalne napięcie i niejako podwojenie egzystencji. 

Formalnie  równe  skrzyżowanie  różnych  treści  i  efektów  następuje  w  obrębie  życia 

rodzinnego  poprzez  przynależność  do  tej  samej  płci.  Gdy  na  przykład  w  spory  małżeńskie 
wciągnięta zostaje matka męża, jej instynkty - o ile rozpatrywać je niejako a priori, pomijając 
wszystkie specyficzne okoliczności konkretnego przypadku - skłaniać się będą raz ku synowi 
z  powodu  pokrewieństwa,  a  innym  razem  ku  synowej  jako  należącej  to  tej  samej  płci. 
Przynależność  do  tej  samej  płci  jest  jedną  z  często  spotykanych  w  socjologii  przyczyn 
zrzeszania  się,  która  krzyżuje  się  z  innymi  w  różnym  stopniu  i  na  różny  sposób.  Z  reguły 
funkcjonuje jako motyw organiczny, naturalny, wobec którego większość innych ma w sobie 
coś  indywidualnego,  świadomego,  zależnego  od  woli.  We  wspomnianym  przypadku  być 
może  uzna  się,  że  stosunek  między  matką  i  synem  jest  tym  danym  z  natury,  natomiast 
solidarność  kobiety  z  kobietą  jest  jako  taka  czymś  wtórnym,  wynikiem  refleksji,  istotnym 
raczej  jako  ogólne  pojęcie  niż  bezpośrednia  energia.  Wspólnota  płci  bywa  nieraz  jak 
najbardziej  pierwotnym,  fundamentalnym  i  niezależnym  od  woli  motywem  zrzeszenia,  ale 
dochodzi  do  głosu  często  dopiero  pośrednio  w  wyniku  refleksji  i  świadomego  działania. 
Dlatego  też  coś  pod  względem  rzeczowym  o  wiele  późniejszego  i  przypadkowego 
funkcjonuje wobec wspólnoty płci jako pierwsze i nieuniknione. 

Obok  przynależności  płciowej  także  przynależność  do  tej  samej  grupy  wiekowej  jako 

formalny  motyw  socjologiczny  zajmuje  miejsce  pośrednie  między  formą  organiczną  a 
racjonalną.  Wiek  może  w  stosunkowo  prostych  warunkach  stać  się  podstawą  podziału  całej 
grupy.  W  Sparcie  około  220  r.  p.Ch.  ugrupowania  polityczne  określano  w  zależności  od 
wieku.  Także  wśród  wielu  ludów  pierwotnych  mężczyźni  zorganizowani  byli  według  grup 
wiekowych, z których każda miała określone znaczenie społeczne, funkcję i sposób bycia. Ta 
podstawa  zrzeszania  się  jest  całkowicie  osobista,  a  jednocześnie  zupełnie  aindywidualna. 
Najwyraźniej  możliwa  jest  tylko  tam,  gdzie  kultura  nie  dysponuje  jeszcze  rozbudowanymi, 
obiektywnymi  zasobami  duchowymi.  Zasoby  takie  sprzyjają  bowiem  indywidualnemu 
rozwojowi  umysłowemu  i  duchowemu  oraz  podziałom  ideowym,  jednoczącym  jednostki  z 
różnych  grup  wiekowych.  Dlatego  brak  przyswojonych  treści  duchowych  jest  jedną  z 
przyczyn  tego,  iż  młodzi  ludzie  o  wiele  mocniej  trzymają  się  razem  -  często  z  zadziwiającą 
obojętnością  wobec własnej indywidualności - niż dzieje się to pomiędzy starszymi. Podział 
według wieku jako motyw tworzenia grup łączy osobowość i obiektywność, chociaż czyni to 
bardzo  niezręcznie.  Zazwyczaj  przeciwstawne:  organiczność  i  racjonalność  -  są  tutaj 
zjednoczone.  Organiczna,  wręcz  fizjologiczna  cecha  poszczególnych  jednostek  staje  się 
podstawą  zrzeszenia  poprzez  świadomą  syntezę,  jako  czysto  pojęciowa  siła.  Naturalny  i 
osobisty  czynnik  wieku  funkcjonuje  jako  całkowicie  obiektywna  zasada.  Zrozumiale,  że  w 
prymitywnych  warunkach  ten  pewny,  nie  podlegający  woli  punkt  oparcia,  który  przecież 
treściowo  jest  czymś  bardzo  namacalnym  i  życiowo  istotnym,  zyskuje  duże  znaczenie  dla 
struktury społecznej. 

Jednym  z  najprostszych  przykładów  nałożenia  się  czynników  obiektywnych  na 

bezpośrednio organiczne jest rodzina. Pierwotna wspólnota rodzinna ulega modyfikacji przez 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 7  

 

to, iż indywidualność poszczególnych jednostek realizuje się w innych grupach społecznych. 
Jedną z najznakomitszych tego rodzaju grup była „republika uczonych”, owo na wpół realne, 
na  wpół  idealne  zrzeszenie  osobistości,  podporządkowane  ogólnemu  dążeniu  do  poznania, 
której członkowie należeli do najróżniejszych grup pod względem narodowości, osobistych i 
szczegółowych interesów, pozycji społecznej itd. Potrzeba  rozwoju duchowego i kształcenia 
się  przejawiała  się  w  epoce  renesansu  jeszcze  silniej  niż  współcześnie.  Osoby  z  różnych 
kręgów  społecznych  łączyły  się,  tworząc  nową  wspólnotę.  Dążenia  humanistyczne 
przełamywały  średniowieczne  rozdzielenie  kręgów  i  warstw  społecznych  oraz  dawały 
ludziom wykonującym nierzadko wciąż jeszcze różne zawody pasywny lub aktywny udział w 
myśleniu  i  poznaniu,  krzyżując  tym  samym  w  wieloraki  sposób  dotychczasowe  podziały  i 
formy  życia.  Humanizm,  właśnie  dlatego,  że  był  dla  wszystkich  narodów  i  kręgów 
społecznych  czymś  równie  obcym,  mógł  stać  się  płaszczyzną  wspólną  im  wszystkim,  tzn. 
przedstawicielom wszystkich tych grup. Panowało przekonanie, że to, co istotne, przynależy 
do  siebie.  Dowodzą  tego  pojawiające  się  w  XIV  w.  zbiory  życiorysów,  przedstawiające  w 
jednym dziele znakomite osobistości - teologów, mężów stanu, artystów, filologów. Rządzący 
rozpoznają  tę  nową  zasadę  rangi  społecznej,  niejako  nową  analizę  i  syntezę  kręgów 
społecznych  i  nadają  im  szczególną  formę.  Robert  z  Neapolu  zawiera  przyjaźń  z  Petrarką  i 
przekazuje  mu  w  darze  własny  purpurowy  płaszcz.  Dwieście  lat  później  ten  socjologicznie 
istotny motyw, pozbawiony już lirycznej formy, przybiera kształt bardziej rzeczowy i ścisły. 
Franciszek  I,  król  Francji,  chciał  przekształcić  krąg  uczonych  w  samodzielne  i  niezależne 
nawet  względem  uniwersytetu  zrzeszenie.  Obok  uniwersytetów,  kształcących  teologów  i 
jurystów, miało powstać coś w rodzaju akademii, której członkowie poświęciliby się studiom 
i  nauczaniu  bez  jakichkolwiek  celów  praktycznych.  Na  skutek  takiego  wyodrębnienia 
znaczenia  czysto  duchowego  spośród  tego  wszystkiego,  co  uchodziło  za  wartościowe,  mógł 
senat  wenecki  przy  wydanie  Giordana  Bruna  napisać  do  kurii:  Bruno  jest  groźnym 
heretykiem,  dopuścił  się  najbardziej  godnych  potępienia  czynów,  wiódł  życie  rozwiązłe, 
wręcz  diabelskie  -  poza  tym  jednak  jest  jednym  z  najznakomitszych  umysłów,  jakie  można 
sobie  wyobrazić,  o  rzadkiej  uczoności  i  wielkości  ducha.  Zamiłowanie  do  podróżowania  i 
przygody,  jakim  odznaczali  się  humaniści,  nawet  ich  po  części  chwiejny  i  niepewny 
charakter,  odpowiadały  owej  niezależności  ducha,  stanowiącego  oś  ich  życia,  od  wszelkich 
innych  wymagań  stawianych  człowiekowi.  Niezależność  ta  czyniła  ich  obojętnymi  wobec 
owych  wymagań.  Poszczególny  humanista,  poruszając  się  w  barwnej  różnorodności 
stosunków  życiowych,  powtarzał  los  samego  humanizmu,  który  jako  dążenie  duchowe 
obejmował  zarówno  ubogiego  studenta i  mnicha,  jak również  potężnego  wodza  i  szlachetną 
księżniczkę.  Tym  sposobem  torowało  sobie  drogę  to,  co  istotne  dla  bardziej  subtelnej 
struktury  społecznej,  a  co  występowało  już  w  średniowieczu:  kryterium  intelektualne  jako 
podstawa  zróżnicowania  społecznego  i  tworzenia  nowych  grup.  Kryteria  takie  były  do  lej 
pory albo zależne od woli (gospodarcze, wojenne, polityczne w szerszym i węższym sensie), 
albo  oparte  na  uczuciach  (religijne),  lub  też  przemieszane  z  tych  dwóch  (rodzinne).  Fakt,  iż 
podstawą  zrzeszenia  staje  się  intelekt,  dążenie  do  poznania,  a  jego  członkowie  pochodzą  z 
różnych kręgów społecznych, dobitnie dowodzi tego, że stosunkowo późno powstające grupy 
mają  często  charakter  racjonalny,  że  ich  treść  wykreowana  jest  na  podstawie  świadomych 
przemyśleń  i  rozumnej  racjonalności  celowej.  Ta  formalna  istota  wtórnych  form  zrzeszania 
się  przejawia  się  najmocniej  w  koncentracji  kręgów  społecznych  wokół  motywów 
intelektualnych i koncentracja ta określa samą ich treść. 

Liczba  różnych  grup  społecznych,  do  których  poszczególny  człowiek  należy,  stanowi 

jeden  z  mierników  kultury.  Jeśli  nowoczesny  człowiek  przynależy  najpierw  do  rodziny,  w 
której się urodził, następnie do tej, którą sam założył, a przez to także do rodziny swojej żony, 
dalej  do  swojego  zawodu,  który  już  sam  w  sobie  angażuje  go  często  w  rozmaite  grupy 
interesów (np. we wszystkich zawodach, w których występują podwładni i przełożeni, każdy 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 8  

 

przypisany  jest.  do  określonego  zakładu,  urzędu,  biura  itd.,  które  obejmuje  zarówno  tych 
niżej, jak i wyżej postawionych, a poza tym należy do kręgu pracowników z różnych działów 
o tej samej pozycji w hierarchii); jeśli jest świadomy swojego obywatelstwa i przynależności 
do  określonej  warstwy  społecznej,  poza  tym  jest  oficerem  rezerwy,  należy  do  kilku 
stowarzyszeń i prowadzi bogate życie towarzyskie, ocierając się o różne kręgi społeczne, to 
jest to już bardzo duża różnorodność grup. Niektóre z nich są co prawda skoordynowane, inne 
natomiast  można  tak  uporządkować,  że  jedna  z  nich  przedstawia  się  jako  ta  bardziej 
pierwotna,  jednak  indywiduum  na  podstawie  swoich  szczególnych,  wyróżniających  go 
własności zwraca się ku dalszym kręgom społecznym. Związek z grupą pierwotną może być 
przy  tym  zachowany,  podobnie  jak  jedna  strona  złożonego  przedstawienia,  nawet  jeśli  pod 
względem  psychologicznym  zyskała  czysto  rzeczowe  asocjacje,  nie  traci  powiązań  z 
kompleksem,  do  którego  w  końcu  przynależy  pod  względem  czasoprzestrzennym.  Także  w 
średniowieczu,  choć  w  mniej  indywidualny  sposób,  poszczególny  człowiek  był  nie  tylko 
obywatelem  danego  miasta,  ale  mógł  też  należeć  do  innych  grup  społecznych.  Hanza 
zrzeszała wiele miast i pozwalała jednostce na udział w przedsięwzięciu, które wykraczało nie 
tylko  poza  mury  miasta,  ale  nawet  poza  granice  cesarstwa.  Z  drugiej  strony,  wspólnoty 
cechowe  nie  pytały  o  pochodzenie,  ale  przyjmowały  jednostkę  niezależnie  od  obywatelstwa 
miejskiego  do  związków  rozciągających  się  na  cale  Niemcy.  I  tak  jak  związki  cechowe 
przekraczały granice miast, tak związki czeladnicze przekraczały granice cechów. 

Wyżej opisane konfiguracje odznaczały się tą szczególną cechą, że ujmowały jednostkę 

nie jako jednostkę, ale jako członka grupy społecznej i w tym charakterze przyjmowały ją do 
innych  grup.  Zrzeszenie  zrzeszeń  stawia  co  prawda  poszczególnego  człowieka  w  obrębie 
wielu  grup  społecznych,  ponieważ  jednak  grupy  te  nie  przecinają  się,  konstelacja  taka  ma 
szczególny  stosunek  do  problemu  indywidualności,  inny  niż  te  dalej  omówione.  W 
średniowieczu  przekonanie,  że  tylko  równi  mogą  się  łączyć-mimo  iż  w  praktyce  często  od 
tego odchodzono - wiązało się w oczywisty sposób z tym, że średniowieczny człowiek własną 
egzystencję całkowicie powierzał grupie. Dlatego w pierwszej kolejności łączyły się miasta z 
miastami, klasztory z klasztorami, gildie z pokrewnymi gildiami. Było to rozwinięcie zasady 
egalitarnej,  nawet  jeśli  członkowie  połączonych  korporacji  bywali  z  różnych  względów 
bardzo nierówni; jednak jako członkowie korporacji wszyscy byli równi, i w tej mierze, mimo 
indywidualnych różnic, obowiązywał sojusz. Ale nawet gdy zasada ta objęła sojusze bardziej 
różnorodnych  grup.  miały  one  jako  czynniki  władzy  w  obrębie  nowego  kompleksu  równy 
status. Indywiduum jako takie pozostawało poza szerszą grupą, tak iż przynależność do niej 
nie rozwijała jego indywidualności. Mimo wszystko była to forma przejściowa od zrzeszenia 
średniowiecznego w węższym sensie, które, jak to może najdobitniej miało miejsce w starych 
gildiach  i  wczesnych  średniowiecznych  cechach,  nie  pozwalało  jednostce  na  przynależność 
do innych grup społecznych - do nowoczesnych zrzeszeń, do których poszczególny człowiek 
może dowolnie wstępować. 

Wiążą  się  z  tym  różnorakie  konsekwencje.  Grupy,  do  których  jednostka  należy,  tworzą 

niejako  system  współrzędnych,  tak  iż  każda  nowa  grupa  określają  dokładniej  i  bardziej 
jednoznacznie. Wspólna przynależność do jednej grupy pozostawia indywidualności obszerne 
pole  do  działania.  Jednak  im  więcej  grup,  tym  mniej  prawdopodobne,  by  także  inne  osoby 
odznaczały  się  taką  samą  kombinacją  współrzędnych,  by  wszystkie  te  kręgi  społeczne 
przecięły  się  raz  jeszcze  w  jednym  punkcie.  Jak  konkretny  przedmiot  traci  dla  naszego 
poznania  swoją  indywidualność,  jeśli  go  na  podstawie  jednej  własności  podciągnąć  pod 
ogólne  pojęcie,  odzyskuje  ją  jednak  w  takim  stopniu,  w  jakim  przywoła  się  inne  pojęcia, 
określające inne jego cechy, tak iż każdy przedmiot, mówiąc językiem Platona, ma udział w 
tylu ideach, ile posiada własności i przez to zyskuje indywidualną określoność: analogicznie 
ma się osobowość do kręgów społecznych, do których przynależy. 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 9  

 

Podobnie  jak  substancjalny  przedmiot,  który  stoi  przed  nami,  ujmowano  jako  syntezę 

wrażeń zmysłowych - tak iż każdy przedmiot istnieje niejako tym mocniej, im więcej wrażeń 
składa  się  na  niego  -  tak  tworzymy  z  poszczególnych  elementów  życia,  z  których  każdy 
stanowi wytwór społeczeństwa, to, co nazywamy subiektywnością, a więc osobowość, która 
w  indywidualny  sposób  łączy  elementy  kultury.  Po  tym,  jak  z  syntezy  momentów 
subiektywnych  wyłoniło  się  coś  obiektywnego,  synteza  elementów  obiektywnych  wytwarza 
nową,  wyższą  subiektywność  -  podobnie  osobowość  zatraca  się  w  grupie,  aby  następnie 
poprzez  indywidualne  skrzyżowanie  różnych  kręgów  społecznych  odnaleźć  w  nim  swoją 
specyficzność.  Na  marginesie  warto  zauważyć,  że  tym  sposobem  celowe  i  przyczynowe 
ujęcia osobowości dają przeciwstawny obraz: pod względem genezy osobowość postrzegano 
jako  skrzyżowanie  rozlicznych  wątków  społecznych,  wynik  dziedziczenia  różnych 
przynależności grupowych i procesów dostosowania się, a jej indywidualność jako specyfikę 
kwantów  i  kombinacji,  łączących  w  niej  elementy  gatunkowe.  Jeśli  teraz  wraz  z  całą 
różnorodnością  popędów  i  interesów  osobowość  z  powrotem  włączy  się  w  organizm 
społeczny,  to  tym  samym  niejako  wypromieniowuje  i  oddaje  to,  co  otrzymała,  w 
analogicznej, lecz świadomej i wyższej formie. 

Przed osobowością moralną, gdy opuszcza własną grupę i wkracza w punkt przecięcia się 

wielu  kręgów  społecznych,  otwierają  się  nowe  możliwości,  ale  stają  też  nowe  zadania. 
Uprzednia  jednoznaczność  i  pewność  ustępuje  z  początku  niejakim  wahaniom  tendencji 
życiowych. W tym sensie powiada stare angielskie przysłowie: „Kto włada dwoma językami, 
jest  łotrem”.  To,  iż  wielość  przynależności  społecznych  prowadzi  do  wewnętrznych  i 
zewnętrznych  konfliktów,  które  grożą  rozdarciem  indywiduum,  nie  stanowi  dowodu 
przeciwko  jej  zasadniczemu  wpływowi,  wzmacniającemu  osobową  jedność.  Ów  dualizm  i 
jedność  wspierają  się  bowiem  nawzajem:  właśnie  dlatego,  że  osobowość  stanowi  jedność, 
może dojść do rozłamu. Im bardziej różnorodne interesy grupowe spotykają się w nas i dążą 
do  konfrontacji,  tym  głębiej  Ja  uświadamia  sobie  własną  jedność.  Przede  wszystkim 
przynależność do wielu rodzin, jaka wiąże się z zawarciem małżeństwa, już od zawsze była 
miejscem  wewnętrznego  wzbogacenia,  rozszerzenia  stosunków  i  interesów,  ale  także 
konfliktów, które skłaniały indywiduum zarówno do zachowania wewnętrznej i zewnętrznej 
równowagi, jak i do energicznego forsowania własnego stanowiska. 

W  ustrojach  prymitywnych  rodów  skrzyżowanie  różnych  kręgów  społecznych  w  jednej 

osobie wygląda często tak, że przynależy ona do związku totemicznego matki, a jednocześnie 
do  węższej  rodziny  czy  też  związku  lokalnego  ojca.  Ci  prości  ludzie  nie  dorośli  jednak  do 
wyżej  opisanych  konfliktów,  ponieważ  ich  osobowość  nie  rozwinęła  się  jeszcze  w  formie 
silnej  świadomości.  Oba  rodzaje  związków  są  w  specyficzny  sposób  z  istoty  swej  tak 
odmienne,  że  nie  wchodzą  sobie  w  drogę.  Pokrewieństwo  ze  strony  matki  ma  bowiem 
charakter  bardziej  idealny,  duchowy,  ze  strony  ojca  natomiast  realny,  materialny, 
bezpośrednio oddziałujący. Klan matki, czy też związek totemiczny u Aborygenów, u Herero 
i w ogóle u wielu niższych ludów łowieckich, nie stanowi wcale wspólnoty bytowej, w życiu 
codziennym  nie  odgrywa  żadnej  roli,  a  jedynie  przy  ważnych,  uroczystych  okazjach,  takich 
jak  zawarcie  małżeństwa,  pogrzeb,  zemsta  rodowa.  Owa  zemsta  ma  u  ludów  pierwotnych 
charakter  idealny,  wręcz  abstrakcyjny.  Związek  totemiczny  jako  matrylinearny  bywa  często 
rozproszony na wiele plemion i hord. Jedynym, co łączy jego członków, są nierzadko zakazy 
dotyczące  spożywania  określonych  produktów  i  wspólne  ceremonie,  a  także  przede 
wszystkim  szczególne  imiona  i  symbole.  Klan  ojca,  w  którym  toczy  się  codzienne  życie, 
prowadzenie  wojen,  sojusze,  dziedziczenie,  polowania  itd.,  nie  ma  wspólnych  symboli  i  ich 
nie potrzebuje, ponieważ ich lokalne powiązania i stopienie się ich bezpośrednich interesów 
zapewniają  świadomość  wspólnej  przynależności.  Na  tym  poziomie  każde  nielokalne 
połączenie  ma  charakter  bardziej  idealny  -  tymczasem  na  wyższych  poziomach  rozwoju 
powiązania  ponadlokalne  mogą  mieć  jak  najbardziej  formę  realistyczno-konkretną.  Jednak 

background image

G.Simmel 

 

Krzyżowanie się kręgów społecznych 

Strona | 10  

 

owe  prymitywne  kręgi  społeczne,  w  których  przecięciu  znajdują  się  jednostki:  ojcowsko-
lokalny  i  matczyno-rodowy,  muszą  się  wyraźnie  odróżniać,  jak  konkretne  i  abstrakcyjne 
wartości  społeczne,  aby  w  tym  świecie  prostych  znaczeń  mogły  wspólnie  odnaleźć  się  w 
jednej osobie.