background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

  

1. Wolność

  

  

2. Fragmentacja

  

  

3. Medytacja

  

  

4. Czy człowiek może się zmienić?

  

  

5. Dlaczego nie umiemy żyć w pokoju?

  

  

6. Zupełność życia

  

  

7. Strach

  

  

8. Transcendentalność

  

  

9. O przemocy

  

  

10. O radykalnej przemianie

  

  

11. Sztuka widzenia

  

  

12. O przenikaniu do nieznanego

  

Myśl, przyjemność i ból 

Dla większości z nas wolność jest ideą a nie rzeczywistością. Gdy mówimy o wolności, chcemy być 

zewnętrznie wolni by robić to, co lubimy, podróżować, wolni w wyrażaniu siebie na różne sposoby, 

wolni we własnym sposobie myślenia. Zewnętrzne wyrażanie wolności wydaje się być niezwykle 

ważne, zwłaszcza w krajach, w których panuje tyrania czy dyktatura – natomiast w tych, gdzie 

zewnętrzna wolność jest możliwa ludzie poszukują coraz więcej i więcej przyjemności, więcej i więcej 

rzeczy w swym posiadaniu.

Jeżeli mamy dogłębnie zbadać, co oznacza wolność i być całkowicie i absolutnie wewnętrznie wolni – 

co zewnętrznie wyraża się w społeczeństwie, w związkach – musimy, wydaje mi się, spytać czy ludzki 

umysł, silnie uwarunkowany, taki, jakim jest, może się w ogóle w pełni uwolnić. Czy zawsze musi żyć i 

działać wewnątrz ograniczeń własnego uwarunkowania powodując, że wolność wcale nie ma 

możliwości zaistnienia? Okazuje się, że ten umysł, rozumiejący werbalnie, że nie ma tu, na tej ziemi 

wolności wewnątrz ani na zewnątrz, zaczyna wynajdować ją w innym świecie, przyszłe wyzwolenie, 

raj i temu podobne.

Odłóżcie na bok wszelkie teoretyczne, ideologiczne koncepcje wolności, abyśmy mogli zbadać, czy 

nasze umysły, wasze i mój, w ogóle mogą być prawdziwie wolne, wolne od zależności, od strachu, 

obaw, i od niezliczonych problemów, zarówno uświadomionych, jak i tych w głębszych warstwach 

nieświadomości. Czy może nastąpić całkowita psychologiczna wolność, ażeby umysł ludzki był w 

stanie dotrzeć do czegoś, co nie powstało z czasu, nie zostało zebrane przez myśl, a ponadto nie jest 

ucieczką od faktycznych realiów codziennej egzystencji?

Dopóki nie jest on wewnętrznie, psychologicznie w pełni wolny nie można zobaczyć, co jest prawdą, 

ani czy istnieje rzeczywistość nie stworzona przez strach, nie ukształtowana przez społeczeństwo 

bądź kulturę, w jakich żyjemy, a jednocześnie nie będąca ucieczką od codziennej monotonii z jej 

nudą, samotnością, rozpaczą i obawą. By sprawdzić, czy rzeczywiście istnieje taka wolność trzeba 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (1 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

uświadomić sobie swe własne uwarunkowania, problemy, monotonną płytkość, pustkę, 

niespełnienie w życiu, a przede wszystkim uświadomić sobie strach. Trzeba być świadomym siebie 

nie introspektywnie ani analitycznie, ale w chwili obecnej, takim, jakim się jest, i dostrzec, czy można 

pozostać zupełnie wolnym od wszystkich tych spraw, jakie zdają się pętać umysł.

Aby badać, jak zmierzamy to zrobić, wolność musi być obecna nie na końcu, lecz już od początku. 

Jeśli nie jest się wolnym nie można badać. By patrzeć dogłębnie musi zaistnieć nie tylko wolność, ale 

również dyscyplina konieczna podczas obserwacji – wolność i dyscyplina towarzyszą sobie (to nie 

tak, że trzeba być zdyscyplinowanym aby stać się wolnym). Używamy tu słowa ‘dyscyplina’ nie w 

przyjętym, tradycyjnym sensie, gdzie oznacza podporządkować się, naśladować, przyjąć narzucony 

wzór, ale raczej w pierwotnym znaczeniu tego słowa, czyli ‘poznawać’. Poznanie i wolność 

towarzyszą sobie, wolność przynosząca swą własną dyscyplinę – bynajmniej nie tę wymuszoną przez 

umysł celem uzyskania określonego rezultatu. Te dwie rzeczy są zasadnicze: wolność i akt poznania. 

Nie można poznawać siebie, gdy nie jest się wolnym, wolnym na tyle by obserwować, nie zgodnie z 

jakimś wzorcem, regułą czy pojęciem, lecz obserwować siebie w chwili obecnej takim, jakim się jest. 

Ta obserwacja, ta percepcja, to postrzeganie wprowadza swą własną dyscyplinę i poznanie, w 

których nieobecne jest podporządkowanie, naśladownictwo ani jakakolwiek kontrola – a w tym 

przejawia się wielkie piękno.

Nasze umysły są uwarunkowane – to fakt oczywisty – uwarunkowane przez określoną kulturę bądź 

społeczeństwo, poddane wpływom przeróżnych wrażeń, czynników ekonomicznych, klimatycznych, 

edukacyjnych, napięć i nacisków w związkach, wymagań religii i tak dalej. Nasze umysły są 

wyszkolone by akceptować strach i, o ile możemy, uciekać od niego, nigdy nie będąc w stanie 

rozwiązać, zupełnie i kompletnie, całej jego natury i struktury. Tak więc nasze pierwsze pytanie brzmi: 

czy umysł, tak mocno obciążony, może rozwiązać całkowicie nie tylko swe własne warunkowanie, ale 

też strach? Bo to strach powoduje, że akceptujemy uwarunkowania.

Nie wysłuchuj jedynie wielu słów i idei – które właściwie nie mają żadnej wartości – ale poprzez akt 

słuchania, obserwacji swoich własnych stanów umysłu, zarówno werbalnie, jak i niewerbalnie, po 

prostu zbadaj, czy umysł potrafi być wolny – nie akceptując strachu, nie uciekając, nie mówiąc 

„Muszę rozwinąć w sobie odwagę, odporność”, ale naprawdę będąc w pełni świadom lęku, w jakiego 

sidła wpadłeś. Jeśli nie jest się wolnym od zależności od strachu, to nie widzi się czysto i dogłębnie. I 

oczywiście tam, gdzie jest strach, nie ma miłości.

Czy zatem umysł może naprawdę być wolny od strachu? Wydaje mi się to – dla każdej osoby 

podchodzącej zupełnie poważnie – jednym z najbardziej pierwszorzędnych i zasadniczych pytań, 

które muszą paść i na które trzeba znaleźć odpowiedź. Istnieje strach fizyczny i psychologiczny. 

Fizyczny lęk przed bólem oraz psychologiczny strach powstający z pamięci bólu w przeszłości i 

obawy przed powtórzeniem go w przyszłości; jak również strach przed starością, śmiercią, poczucie 

zagrożeń fizycznych, niepewność jutra, lęk przed niemożliwością osiągnięcia sukcesu, 

nieumiejętnością dokonania czegoś – poczucie bycia nikim w tym raczej nieprzyjemnym świecie, 

strach przed zgubą, lęki samotności, braku miłości i tak dalej – strach uświadomiony i nieświadomy. 

Czy umysł może się uwolnić, całkowicie, od tego wszystkiego? Jeśli stwierdza, że nie może, to się 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (2 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

ograniczył, wypaczył i jest niezdolny do percepcji, do zrozumienia, niezdolny by pozostać zupełnie 

spokojnym, cichym – jak gdyby znajdował się w ciemności szukając światła a nigdy go nie znajdując i 

tworząc w zamian ‘światło’ słów, koncepcji, teorii.

Jak umysł, tak mocno obciążony strachem, z całym swoim uwarunkowaniem, ma się od tego 

uwolnić? A może musimy zaakceptować lęk jako rzecz nieuniknioną w życiu? – i wielu z nas 

akceptuje, znosi go. Co powinniśmy zrobić? Jak mamy ja, istota ludzka, wy jako istoty ludzkie uwolnić 

się od tego strachu? – nie jakiegoś szczególnego lęku, ale w ogóle od całej natury i struktury strachu?

Czym jest strach? (Nie akceptuj, o ile mogę zasugerować, słów mówcy: nie jest on żadnym 

autorytetem, nie jest nauczycielem, nie jest guru – bo, gdyby był nauczycielem, ty byłbyś 

naśladowcą, a gdy jesteś naśladowcą niszczysz zarówno siebie jak i nauczyciela.) Próbujemy odkryć, 

jak wygląda prawda naszego pytania o strach, na tyle kompletnie aby umysł już nigdy nie żywił 

obaw, w efekcie czego uwolnił się od wszelkiej zależności od innych, wewnętrznie, psychologicznie. 

Piękno wolności polega na tym, że nie pozostaje po tobie ślad. Orzeł, w swym locie, nie zostawia 

śladu – w przeciwieństwie do naukowca. Aby wejrzeć w pytanie o wolność potrzebna jest nie tylko 

naukowa obserwacja, lecz także lot orła, po którym nie zostaje ślad – jedno i drugie jest wymagane, 

musi być obecne zarówno werbalne wyjaśnienie jak i niewerbalna percepcja – ponieważ opis nigdy 

nie jest rzeczywistością, którą opisuje, wyjaśnienie nigdy nie jest tym, co objaśnia, słowo nigdy nie 

jest rzeczą.

Jeżeli wszystko to jest całkiem jasne, możemy iść dalej, możemy odkryć sami dla siebie – nie poprzez 

mówcę, nie przez jego słowa, nie przez jego idee albo myśli – czy umysł może być zupełnie wolny od 

strachu.

Pierwsza część to nie wstęp – jeśli nie wysłuchałeś jej dokładnie lub nie zrozumiałeś, nie możesz 

przejść do dalszej.

Aby badać potrzebna jest wolność patrzenia, potrzebna jest wolność od uprzedzeń, od koncepcji, 

ideałów umożliwiająca obserwację na bieżąco, dla siebie samego, czym jest strach. Czy, kiedy 

obserwujesz z bliska, bardzo dokładnie, strach jest w ogóle obecny? Właśnie: możesz przyjrzeć się z 

bliska, bardzo, bardzo dokładnie, czym jest strach tylko, gdy ‘obserwator’ jest ‘obserwowanym’. 

Zamierzamy się tym zająć. Więc czym jest strach? Jak się pojawia? Można pojąć naturalne lęki, takie, 

jak zagrożenie fizyczne, na które pojawia się natychmiastowa odpowiedź; są dość łatwe do 

zrozumienia, nie musimy się za bardzo nimi zajmować. Ale mówimy o strachu psychologicznym – jak 

powstają te psychologiczne lęki? Jakie jest ich pochodzenie? – oto problem. Istnieje strach przed 

czymś, co zdarzyło się wczoraj, strach przed czymś, co może nastąpić dziś jeszcze bądź jutro. Istnieje 

lęk przed tym, co znamy i przed tym, czego nie znamy, a co oznacza dzień jutrzejszy. Można samemu 

bardzo wyraźnie zobaczyć, że strach przychodzi poprzez strukturę myśli – poprzez myślenie o tym, co 

wydarzyło się wczoraj a budzi obawy, lub przez myślenie o przyszłości – zgadza się? Myśl rodzi strach 

– czy nie tak? Proszę, bądźmy zupełnie pewni – nie akceptujcie słów mówcy, bądźcie absolutnie 

pewni na własny użytek – tego, czy to myśl jest źródłem strachu. Myślenie o bólu, psychologicznym 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (3 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

bólu, który zaistniał jakiś czas temu oraz pragnienie by się nie powtórzył, pragnienie zapomnienia o 

tej sprawie, myślenie o tym wszystkim rodzi strach. Jeśli nie widzimy tego bardzo wyraźnie nie 

będziemy w stanie pójść dalej. Myśl, myślenie o jakimś zdarzeniu, doświadczeniu, stanie 

zdenerwowania, zagrożenia, smutku czy bólu wywołuje strach. A myśl, wypracowawszy pewne 

psychologiczne poczucie bezpieczeństwa, nie chce, żeby było ono zakłócane – każde zakłócenie jest 

groźne i stąd bierze się strach.

Myśl jest odpowiedzialna za strach i tak samo też – za przyjemność. Przeżyłeś szczęśliwe zdarzenie – 

myśl zastanawia się nad nim i chce utrwalić, a gdy to niemożliwe pojawia się opór, gniew, rozpacz i 

strach. Tak więc myśl jest odpowiedzialna i za strach i za przyjemność – zgoda? To nie werbalna 

konkluzja, to nie recepta na uniknięcie strachu. Tak się dzieje, że, gdzie jest przyjemność, tam też ból i 

strach utrwalony przez myśl; przyjemność towarzyszy bólowi, te dwie rzeczy są nierozdzielne, a myśl 

odpowiada za obie. Gdyby nie było jutra, następnej chwili, o której można myśleć w kategoriach czy 

to strachu czy przyjemności, nie istniałyby one. Możemy stąd kontynuować? Czy to rzeczywistość? – 

nie idea, ale rzecz, którą sam odkryłeś, i która, dlatego właśnie, jest prawdziwa, więc możesz 

powiedzieć „Odkryłem, że myśl rodzi i przyjemność i strach”? Przeżyłeś rozkosz seksualną, później 

odtwarzasz ją w wyobraźni, w wymyślonych obrazach, i właśnie myślenie o niej daje siłę 

przyjemności, która jest teraz obecna w wyobraźni, a kiedy zostaje udaremniona pojawia się ból, 

obawa, strach, zazdrość, irytacja, gniew, brutalność. Nie mówimy bynajmniej, że nie należy zaznawać 

przyjemności.

Błogość nie jest przyjemnością, ekstaza nie została wywołana przez myśl, to rzecz całkowicie inna. 

Możesz przejść do błogości lub ekstazy dopiero, gdy rozumiesz naturę myśli – jaka rodzi i 

przyjemność i strach.

A zatem powstaje pytanie: czy można zatrzymać myśl? Skoro rodzi ona strach i przyjemność – bo, 

gdzie jest przyjemność, tam musi być ból, to zupełnie oczywiste – zadajemy sobie pytanie: czy myśl 

może dobiec kresu? – co nie oznacza końca percepcji piękna, radości z piękna. To tak, jakbyśmy 

widzieli piękno obłoku czy drzewa i cieszyli się nim zupełnie, całkowicie, w pełni. Lecz, kiedy myśl 

pragnie przeżyć jutro to samo doświadczenie, taki sam zachwyt, jak wczoraj, gdy widziała ten obłok, 

to drzewo, tamten kwiat, tę piękną twarz, wtedy wywołuje niezadowolenie, ból, strach i przyjemność.

Tak więc czy myśl może dobiec kresu? A może jest to zupełnie nieprawidłowo postawione pytanie? 

Pytanie jest błędne, ponieważ chcemy doświadczyć ekstazy, błogości, jaka nie jest przyjemnością. 

Mamy nadzieję, że, poprzez ustanie myśli, dotrzemy do czegoś, co jest nieograniczone, co nie jest 

produktem przyjemności i strachu. Jakie miejsce w życiu zajmuje myśl? – nie: jak zatrzymać myśl? Jaki 

jest związek myśli z działaniem i bezczynnością? Jaki związek ma myśl z działaniem tam, gdzie jest 

ono konieczne? Dlaczego, gdy obecna jest pełna radość z piękna, myśl w ogóle się pojawia? – 

przecież, gdyby się nie pojawiła, nie zostałaby przeniesiona w dzień jutrzejszy. Chcę odkryć dlaczego 

– gdy obecna jest pełna radość z piękna góry, urodziwej twarzy, tafli wody – przychodzi myśl, 

wykrzywia to i mówi „Muszę znów mieć tę przyjemność jutro”? Muszę odkryć jak myśl przejawia się w 

działaniu i dowiedzieć się czy musi się wtrącać, kiedy w ogóle nie ma potrzeby myślenia. Widzę 

wspaniałe drzewo bez jednego liścia na tle nieba, jest ono niezwykle piękne i to wystarczy – koniec. 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (4 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Dlaczego przychodzi myśl i mówi „Muszę przeżyć ten sam zachwyt jutro”? I widzę też, że myśl musi 

przejawić się w działaniu. Zręczność w działaniu to również zręczność w myśleniu. Jaki jest zatem 

rzeczywisty związek między myślą i działaniem? Nasze działania opierają się na koncepcjach, na 

ideach. Mam ideę bądź koncepcję tego, co powinno być zrobione, a to, co zostaje zrobione jest 

przybliżeniem tej koncepcji, idei, tego ideału. Istnieje więc podział na działanie i koncepcję, ideał, ‘to, 

co być powinno’ – w tym podziale tkwi konflikt. Zapytuję siebie „Jak myśl przejawia się w działaniu?” 

Jeżeli następuje podział między działaniem i ideą, to działanie jest niepełne. Czy istnieje takie 

działanie, w którym myśl widzi coś w jednej chwili i bezzwłocznie reaguje, więc nieobecna jest idea, 

ideologia oddzielonej reakcji? Czy istnieje takie działanie, w którym samo widzenie jest działaniem – 

w którym samo myślenie jest działaniem? Widzę, że myśl rodzi strach i przyjemność, widzę, że gdzie 

jest przyjemność, tam jest ból i w efekcie opór przeciw niemu. Widzę to bardzo wyraźnie, widzenie 

tego jest bezzwłocznym działaniem, w widzeniu tego uczestniczy myśl, logika i bardzo jasne 

rozumowanie, ponadto widzenie tego jest natychmiastowe i działanie jest natychmiastowe – dlatego 

się od tego uwalniam.

Czy rozumiemy się nawzajem? Powoli, to rzeczywiście trudne. Proszę, nie mówcie zbyt łatwo ‘tak’. 

Jeśli mówisz ‘tak’, to, kiedy opuścisz tę salę, musisz być wolny od strachu. Twoje ‘tak’ to jedynie 

potwierdzenie, że zrozumiałeś werbalnie, intelektualnie – co nic w ogóle nie znaczy. Dziś wy i ja 

rozpatrujemy tutaj pytanie o strach i, gdy opuścisz salę, musi nastąpić całkowita wolność od niego. 

To oznacza, że będziesz wolną ludzką istotą, inną ludzką istotą, zupełnie przekształconą – nie jutro, 

ale teraz. Widzisz bardzo wyraźnie, że myśl rodzi strach i przyjemność, widzisz, że wszelkie wartości są 

oparte na strachu i przyjemności – moralne, etyczne, społeczne, religijne, duchowe. Jeżeli 

dostrzeżesz w tym prawdę – a, aby dostrzec w tym prawdę, musisz być niezwykle uważny, logicznie, 

zdrowo, rozsądnie obserwując każde poruszenie myśli – wtedy sama percepcja jest działaniem 

pełnym i dlatego, kiedy wyjdziesz, nie będziesz nim związany – w przeciwnym razie zapytasz „Jak 

mam być wolny od strachu od jutra?”

Myśl musi przejawić się w działaniu. Gdy masz pójść do domu, musisz pomyśleć, tak samo aby złapać 

autobus, pociąg, pójść do pracy, myśl działa wtedy efektywnie, obiektywnie, nie osobiście, nie 

emocjonalnie, ta myśl jest niezbędna. Lecz, kiedy przenosi ona doświadczenie, jakiego doznałeś, 

przenosi je poprzez pamięć w przyszłość, takie działanie jest niepełne, stąd rodzaj oporu i cała reszta.

Chyba możemy przejść do następnego pytania. Postawmy je w ten sposób: czym jest źródło myśli i 

kim jest myślący? Można zobaczyć, że myśl jest odpowiedzią wiedzy, doświadczenia zgromadzonego 

w pamięci, z której pojawia się reakcja na każde wyzwanie – jeżeli słyszysz pytanie, gdzie mieszkasz, 

pojawia się natychmiastowa odpowiedź. Pamięć, doświadczenie, wiedza są źródłem, to stąd 

pochodzi myśl. Tak więc nie jest ona nigdy nowa, jest zawsze przedawniona, nigdy nie może być 

wolna, bo związana jest z przeszłością i dlatego też nie może dostrzec nic nowego. Gdy rozumiem to, 

bardzo jasno, umysł się ucisza. Życie to ruch, nieustanny, wzajemnie powiązany ruch, a myśl, 

próbując go ująć w kategoriach przeszłości, jako pamięć, obawia się życia.

Widząc to wszystko, widząc, że wolność jest konieczna aby badać – a, aby badać dogłębnie, 

potrzebna jest dyscyplina poznania, nie tłumienia i naśladowania – widząc, jak umysł został 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (5 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

uwarunkowany przez społeczeństwo, przez przeszłość, widząc, że każda wypływająca z niego myśl 

jest przedawniona i dlatego nie potrafi zrozumieć nic nowego, umysł ucisza się zupełnie – nie 

kontrolowany, nie kształtowany by milczeć. Nie ma żadnego sposobu ani metody – bez znaczenia, 

czy to zen z Japonii, czy jakiś system z Indii – aby uciszyć umysł, to najgłupsza rzecz: dyscyplinować 

go, żeby się uciszył. Teraz, gdy widzisz to wszystko – widzisz faktycznie, nie jako kolejną teorię – 

działanie następuje poprzez tę percepcję, samo postrzeganie jest działaniem uwalniającym od 

strachu. A więc, w razie pojawienia się strachu, następuje natychmiastowa percepcja i jego zanik.

Czym jest miłość? Dla większości z nas jest to przyjemność i, w jej wyniku, strach – oto, co nazywamy 

miłością. Jeśli rozumiemy strach i przyjemność, czym wtedy jest miłość? I ‘kto’ próbuje odpowiedzieć 

na to pytanie? – mówca, ksiądz, książka? Czy za pośrednictwem czegoś z zewnątrz dowiemy się, że 

działamy w sposób doskonały? A może, w efekcie sprawdzania, obserwacji, nieanalitycznego 

przyglądania się całej strukturze i naturze przyjemności, strachu, bólu, odkrywamy, że ‘obserwator’, 

‘ten, kto myśli’ to element myślenia? Gdyby nie powstała myśl nie byłoby ‘tego, kto myśli’, te dwie 

rzeczy są nierozdzielne; myślący jest myślą. To odkrycie niesie ze sobą piękno i subtelność. A gdzie 

jest w tym momencie umysł, który zaczynał badać nasze pytanie o strach? – rozumiecie? W jakim 

znajduje się stanie teraz, po przebrnięciu przez to wszystko? Czy tym samym, co wcześniej, zanim tu 

dotarł? Zobaczył te sprawy z bardzo bliska, zobaczył naturę tego, co nazywamy myślą, strachem i 

przyjemnością, zobaczył wszystko – jaki jest jego rzeczywisty stan teraz? Oczywiście na to pytanie nie 

potrafi odpowiedzieć nikt oprócz ciebie – jeżeli faktycznie w to wniknąłeś, zobaczysz, że nastąpiła 

zupełna przemiana.

Słuchacz: (Niesłyszalne)

Krishnamurti: Oto jedna z najłatwiejszych rzeczy: zadać pytanie. Prawdopodobnie niektórzy z nas 

zastanawiali się jak ono zabrzmi jeszcze w czasie, kiedy mówca nie skończył. Jesteśmy zainteresowani 

naszymi pytaniami bardziej niż słuchaniem. Musimy zapytywać o samych siebie, nie tylko tutaj, ale 

zawsze. Sformułowanie ‘właściwego’ pytania jest daleko ważniejsze niż otrzymanie odpowiedzi. 

Rozwiązanie problemu leży w jego zrozumieniu – odpowiedź nie znajduje się na zewnątrz, poza 

problemem, jest w nim samym. Spraw nie można zobaczyć bardzo wyraźnie koncentrując się na 

odpowiedzi, na rozwiązaniu. Wielu z nas tak bardzo pragnie rozwiązać problem bez wejrzenia w 

niego – a, aby w niego wejrzeć, potrzeba energii, żywotności, pasji, nie opieszałości i lenistwa, jakie 

ma w sobie większość z nas – że raczej wolelibyśmy, ażeby ktoś inny go rozwiązał. Nie istnieje nikt, 

kto rozwiąże którykolwiek z naszych problemów, czy to politycznych bądź religijnych czy też 

psychologicznych. Trzeba mieć dużo witalności, pasji i żywotności by patrzeć i obserwować problem, 

a wtedy, podczas obserwacji, jest tam odpowiedź, zupełnie jasna.

Co nie oznacza, że nie macie pytać, przeciwnie musicie to robić, musicie wątpić we wszystko, co od 

kogokolwiek, włączając mówcę, słyszycie.

Słuchacz: Czy istnieje niebezpieczeństwo w samoobserwacji podczas zgłębiania problemów 

osobistych?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (6 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Dlaczego miałoby nie istnieć? Niebezpieczeństwo jest obecne podczas przechodzenia 

przez ulicę. Czy chciał Pan powiedzieć, że nie mamy patrzeć, bo to niebezpieczne? Pamiętam, jak 

kiedyś – o ile mogę przywołać pewne zdarzenie – bardzo bogaty człowiek przybył by spotkać się z 

nami. Powiedział „Traktuję zagadnienie bardzo, bardzo poważnie, jestem zainteresowany tym, o 

czym Pan mówi i chcę rozwiązać wszystkie moje ‘znów i znów’, zna Pan te nonsensy, które ludzie 

powtarzają.” Odpowiedziałem „Dobrze, proszę Pana, wejdźmy w to” i rozmawialiśmy. Przychodził 

kilkakrotnie a po dwóch tygodniach przybył ze słowami „Mam straszne sny, przerażające sny, wydaje 

mi się, jak gdyby wszystko wokół znikało, różne rzeczy odchodziły.” Potem dodał „To chyba rezultat 

moich badań nad sobą, widzę w tym niebezpieczeństwo” i już więcej się nie pokazał.

Wszyscy pragniemy bezpieczeństwa, wszyscy chcemy czuć się pewnie w naszym małym pięknym 

świecie, świecie ‘dobrze zaprowadzonego porządku’, jaki jest nieporządkiem, świecie naszych 

specyficznych związków, do zakłócenia których chcielibyśmy nie dopuścić – związku pomiędzy żoną i 

mężem, w którego ciasnych więzach trzymają się nawzajem, w którym obecne są cierpienie, 

podejrzliwość, strach, w którym pojawia się zagrożenie, zazdrość, gniew, dominacja.

Istnieje sposób patrzenia w głąb siebie bez strachu, bez zagrożenia – należy patrzeć bez jakiejkolwiek 

krytyki, bez żadnego osądu, po prostu patrzeć, nie interpretować, nie sądzić, nie oceniać. Aby tak 

działać umysł musi mieć w sobie pragnienie poznania podczas obserwacji tego, co faktycznie jest. 

Jakie niebezpieczeństwo tkwi w ‘tym, co jest’? Istoty ludzkie są okrutne, oto faktycznie ‘to, co jest’, a 

zagrożenie, jakie wnoszą w ten świat jest efektem ich okrucieństwa, oto rezultat strachu. Cóż jest 

niebezpiecznego w obserwacji rzeczywistości i próbach zupełnego wykorzenienia strachu? – to, że 

możemy stworzyć inne społeczeństwo, inne wartości? Jest wiele piękna w obserwacji, w widzeniu 

rzeczy takimi, jakimi są – co nie oznacza odrzucania ani pragnienia by coś zrobić z •tym, co jest• – 

zupełna percepcja •tego, co jest• wywołuje swą własną przemianę. Trzeba tylko znać sztukę 

‘patrzenia’, a nie jest ona nigdy introspektywną ani analityczną sztuką, lecz po prostu obserwacją bez 

żadnego wybierania.

Słuchacz: Czy nie istnieje strach spontaniczny?

Krishnamurti: Czy nazwałby Pan go strachem? Gdy masz przed sobą pożar, gdy widzisz przepaść, czy 

to strach powoduje, że się cofasz? Czy, kiedy spotykasz dzikie zwierzę, węża, wycofanie się oznacza 

strach? – a może inteligencję? Ta inteligencja może być efektem uwarunkowania, bo uwarunkowano 

cię na niebezpieczeństwo napotkania przepaści, przecież gdyby tak nie było mógłbyś w nią wpaść, co 

oznaczałoby koniec. Twoja inteligencja każe ci zachować ostrożność – czy oznacza ona strach? Lecz 

czy to inteligencja działa, kiedy dzielimy się na narody, na grupy wyznaniowe? – czy, gdy 

dokonujemy podziału pomiędzy tobą i mną, nami i nimi, obecna jest inteligencja? Czy to, co 

powoduje takie działanie i powstanie tego podziału, co przynosi zagrożenie, co dzieli ludzi, co 

wywołuje wojnę, jest efektem pracy inteligencji czy strachu? Jest tam strach, nie inteligencja. Innymi 

słowy podzieliliśmy siebie na kawałki: pewna część nas działa, gdy trzeba, inteligentnie, na przykład 

omijając przepaść czy unikając przejeżdżającego obok autobusu, ale nie jesteśmy wystarczająco 

inteligentni by zobaczyć niebezpieczeństwa nacjonalizmu, niebezpieczeństwa podziałów między 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (7 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

ludźmi. Tak więc część nas – bardzo mała cząstka – jest inteligentna a reszta nie. Tam, gdzie 

występuje fragmentacja, musi pojawić się konflikt, musi być obecne cierpienie – istotą konfliktu jest 

właśnie podział, sprzeczność wewnątrz nas. Tej sprzeczności nie da się zintegrować. To jedna z 

naszych osobliwych manii, że próbujemy na powrót się scalić. Właściwie nie wiem, co to znaczy. Kim 

jest osoba, która zamierza połączyć dwie rozdzielone, sprzeczne natury? Czyż scalający sam nie jest 

elementem podziału? Ale gdy widzisz całość tego, kiedy sobie pozwolisz na percepcję bez żadnego 

wybierania – nie ma podziału.

Słuchacz: Czy istnieje różnica między prawidłową myślą i prawidłowym działaniem?

Krishnamurti: Kiedy używa Pan słowa ‘prawidłowy’ odnośnie myśli i działania, wtedy ‘prawidłowe’ 

działanie staje się ‘nieprawidłowym’ – zgoda? Używając słowa ‘prawidłowy’ ma się już ideę tego, co 

prawidłowe. Gdy masz ideę tego, co ‘prawidłowe’, jest to ‘nieprawidłowe’, ponieważ ‘prawidłowe’ 

opiera się na twych uprzedzeniach, na uwarunkowaniach, strachu, na twojej kulturze, na 

społeczeństwie, na twych specyficznych nawykach, obawach, zasadach religii i tak dalej. Masz swój 

model, wzorzec działania: ten właśnie wzorzec jest sam w sobie nieprawidłowy, niemoralny. 

Moralność społeczeństwa jest niemoralna. Zgadza się Pan z tym? Jeśli tak, to odrzucił Pan społeczną 

moralność, która oznacza chciwość, zazdrość, ambicję, nacjonalizm, kult podziałów klasowych i całą 

resztę. Ale czy faktycznie Pan to zrobił i teraz potwierdza mówiąc •tak•? Moralność społeczna jest 

niemoralna – czy rzeczywiście to ma Pan na myśli? – a może to tylko masa słów? Proszę Pana, być 

naprawdę moralnym, prawym to jedna z najbardziej niezwykłych rzeczy w życiu, i taka moralność w 

żaden sposób nie ma nic wspólnego ze społecznymi zachowaniami określonymi przez warunki 

zewnętrzne. Trzeba być wolnym aby być rzeczywiście prawym, a nie jesteś wolny jeżeli poddajesz się 

społecznej moralności z jej chciwością, zazdrością, współzawodnictwem, uwielbieniem sukcesu – zna 

Pan wszystkie te sprawy przedstawiane przez kościół i społeczeństwo jako wzór moralności.

Słuchacz: Czy musimy czekać, aż to nastąpi, czy istnieje jakiś rodzaj dyscypliny, której możemy użyć?

Krishnamurti: Czy potrzebujemy dyscypliny aby sobie zdać sprawę, że prawdziwe widzenie jest 

działaniem? Potrzebujemy?

Słuchacz: Co powiedziałby Pan o spokojnym umyśle – czy to wynik dyscypliny? A może nie?

Krishnamurti: Proszę spojrzeć: żołnierz na placu apelowym, bardzo spokojny, plecy wyprostowane, 

broń dokładnie we właściwym miejscu, został wyszkolony, szkolono go dzień po dniu, dzień po dniu, 

wszelka wolność została w nim zniszczona. Jest bardzo spokojny, ale czy to spokój? Albo kiedy 

dziecko jest zaabsorbowane zabawką, czy to spokój? – usuńmy zabawkę i chłopiec stanie się tym, kim 

jest. A więc czy dyscyplina (proszę to dobrze zrozumieć, raz na zawsze, to przecież proste), czy 

dyscyplina zaprowadzi spokój? Może spowodować otępienie, stan stagnacji, lecz czy powoduje 

spokój w sensie pełnej aktywności a jednak ciszy?

Słuchacz: Co chce Pan, byśmy zrobili my, ludzie tu, na tym świecie?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (8 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Zupełnie po prostu, proszę Pana: nie chcę niczego. To po pierwsze. Po drugie: żyjcie, 

żyjcie na tym świecie. Jest on tak cudownie piękny. To nasz świat, nasza ziemia przeznaczona by na 

niej żyć, ale my nie żyjemy, jesteśmy ograniczeni, jesteśmy podzieleni, jesteśmy zaniepokojeni, 

jesteśmy wystraszonymi ludzkimi istotami, i dlatego nie żyjemy, nie wchodzimy w związki, jesteśmy 

odizolowani i zrozpaczeni. Nie wiemy, co to znaczy żyć w ekstatycznym, błogim sensie. Twierdzę, że 

żyć w ten sposób można tylko kiedy się wie jak pozostać wolnym od wszelkich głupstw codziennego 

życia. Wolność od nich jest możliwa jedynie gdy staniesz się uważny w swoich związkach, nie tylko z 

istotami ludzkimi, lecz również z ideami, z naturą, ze wszystkim. W takim związku odkrywasz, kim 

jesteś, widzisz swój strach, niepokój, rozpacz, samotność, swój kompletny brak miłości. Jesteś 

wypełniony teoriami, słowami, wiedzą o tym, co powiedzieli inni ludzie, o sobie nie wiesz nic i 

dlatego nie wiesz jak żyć.

Słuchacz: Jak wyjaśni Pan w kategoriach ludzkiego mózgu różne poziomy świadomości? Mózg 

wydaje się być sprawą fizyczną, umysł zaś nie. Poza tym umysł zdaje się posiadać część świadomą i 

nieświadomą. Jak możemy widzieć z jakąkolwiek jasnością, gdy weźmie się pod uwagę wszystkie te 

różne koncepcje?

Krishnamurti: Jaka jest różnica pomiędzy umysłem i mózgiem, czy o to Panu chodzi? Nasz fizyczny 

mózg będący wynikiem przeszłości, rezultatem ewolucji, wielu tysięcy dni wczorajszych, z wszelkimi 

wspomnieniami oraz wiedzą i doświadczeniem, czy ten mózg nie jest częścią całego umysłu? – 

umysłu, w którym zawiera się zarówno świadomy jak i nieświadomy poziom. Fizyczny tak samo jak 

niefizyczny, psychologiczny, czy wszystko to nie stanowi jednej całości? – czy to nie my podzieliliśmy 

ją na świadomość i nieświadomość, na mózg i nie-mózg. Czy nie możemy patrzeć na wszystkie te 

rzeczy jak na niepodzielną całość?

Czy nieświadomość tak bardzo różni się od świadomości? A może nie jest częścią całości, chociaż ją 

oddzieliliśmy? W tym miejscu pojawia się pytanie: w jaki sposób świadomy umysł ma uświadomić 

sobie nieświadomość? Czy pozytywna, praktyczna część – rzecz, która funkcjonuje przez cały dzień – 

jest w stanie obserwować nieświadomość?

Nie wiem, czy mamy czas aby to zgłębić. Nie jesteście zmęczeni? Panowie, proszę, nie traktujcie 

naszego spotkania jak rozrywkę, przyjemny pobyt w ciepłym pomieszczeniu, słuchanie czyjegoś 

głosu. Zajmujemy się bardzo poważnymi sprawami i, jeżeli pracowaliście jak należało, musieliście się 

zmęczyć. Mózg nie potrafi przyjąć naraz więcej niż pewną określoną porcję a wejście w zagadnienie 

nieświadomego i świadomego wymaga obserwacji bardzo bystrym, jasnym umysłem. Bardzo wątpię, 

abyście po półtorej godziny byli do tego zdolni. Więc może, jeśli się zgodzicie, podejmiemy ten temat 

później?

Londyn, 16 marca 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel.htm (9 of 9) [07-May-11 4:20:47 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 2. 

 

Fragmentacja

 

 

Podział. Świadome i nieświadome, umierając dla ‘ znanego’

Dziś wieczór zamierzamy omówić zagadnienie świadomego i nieświadomego, powierzchni umysłu i 

jego głębszych warstw. Zastanawia mnie, dlaczego dzielimy życie na fragmenty: życie w pracy, życie 

społeczne, rodzinne, religijne, sportowe i tak dalej? Skąd bierze się ten rozdział, nie tylko w nas, lecz 

również w społeczeństwie – my i oni, ty i ja, miłość i nienawiść, umieranie i życie? Myślę, że 

powinniśmy wejść w to zagadnienie dość głęboko by odkryć, czy istnieje sposób życia, w jakim nie 

ma w ogóle podziałów między żywym i martwym, między świadomym i nieświadomym, pracą i 

życiem społecznym, życiem rodzinnym i osobistym.

Podziały pomiędzy narodami, religiami, klasami społecznymi, cały ten wewnętrzny rozłam, w którym 

zawiera się tak wiele sprzeczności – dlaczego żyjemy w ten sposób? Rodzi to tyle zamętu, konfliktów, 

wojen, powoduje prawdziwe niebezpieczeństwo, zewnętrzne jak i wewnętrzne. Istnieje tak wiele 

podziałów: na Boga i diabła, dobrych i złych, ‘to, co być powinno’ i ‘to, co jest’.

Myślę, że warto poświęcić dzisiejszy wieczór na próbę sprawdzenia, czy istnieje sposób życia – nie 

teoretycznie czy intelektualnie, ale faktycznie – sposób życia, w jakim nie ma jakiegokolwiek 

podziału, sposób życia, w którym działanie nie jest fragmentaryczne, więc zachodzi ciągły przepływ, a 

w nim każde działanie jest powiązane z każdym innym.

Aby odnaleźć sposób życia, w którym nie ma fragmentacji, trzeba wejść bardzo głęboko w 

zagadnienie miłości i śmierci – rozumiejąc je będziemy może w stanie zbliżyć się do sposobu na 

życie, które jest ciągłym nieprzerwanym ruchem, sposobu na życie prawdziwie inteligentne. Umysł 

rozdrobniony na fragmenty gubi inteligencję, człowiek prowadzący pół tuzina żywotów – co jest 

akceptowane jako wysoce moralne – ukazuje najzwyczajniej brak inteligencji.

Wydaje mi się, że w idei zintegrowania się – połączenia rozmaitych fragmentów aby stworzyć całość 

– nie ma, w oczywisty sposób, inteligencji dlatego, że wymaga ona istnienia osoby integrującej, 

kogoś, kto scala, łączy wszystkie kawałki; jednak jednostka, która próbuje to zrobić, sama również jest 

elementem układanki.

Tym, czego trzeba, jest taka inteligencja i pasja, jaka spowoduje radykalną rewolucję w życiu, ażeby 

nie było już sprzecznych działań, lecz całość, nieprzerwany ruch. Aby wprowadzić tę przemianę do 

swojego życia potrzebujesz pasji. Jeśli masz zrobić cokolwiek wartościowego, musisz mieć tę żywą 

pasję – która nie jest przyjemnością. By zrozumieć takie działanie, w którym nie ma fragmentacji ani 

sprzeczności, potrzeba pasji. Nie zmienią życia intelektualne koncepcje i recepty, jedynie tylko 

prawdziwe zrozumienie ‘tego, co jest’, a do niego potrzebne jest zaangażowanie, pasja.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (1 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Aby zbadać, czy istnieje sposób życia – życia codziennego, nie klasztornego – dla jakiego właściwa 

jest taka pasja i inteligencja, trzeba zrozumieć naturę przyjemności. Zagadnieniem przyjemności 

zajmowaliśmy się już któregoś dnia: jak myśl przeżywa doświadczenie, które dało chwilę zachwytu i 

jak, poprzez myślenie o nim, podtrzymuje przyjemność, a gdzie jest przyjemność tam również 

ograniczenie bólem i strachem. Czy miłość jest przyjemnością? Dla wielu z nas wartości moralne 

opierają się na przyjemności: zupełne wyrzeczenie się siebie, kontrolowanie się aby się 

podporządkowywać to ponaglanie przyjemności – większej, dostojniejszej, czym by ona nie była. Czy 

miłość należy do dziedziny przyjemności? Na dodatek słowo ‘miłość’ zostało tak przeciążone, każdy 

go używa, od polityka po żonę i męża. A wydaje mi się, że tylko miłość, w głębszym znaczeniu tego 

słowa, jest tym, co może zaprowadzić sposób życia, w którym w ogóle nie ma fragmentacji. Strach 

zawsze stanowi część przyjemności; oczywiście w związkach, gdzie jest obecny jakikolwiek jego 

rodzaj fragmentacja musi zachodzić, musi istnieć podział.

To naprawdę głębokie zagadnienie, takie badanie, dlaczego ludzki umysł oddziela się, stawia w 

opozycji do innych, wywołując przemoc i co ma nadzieję poprzez tę przemoc uzyskać. My, istoty 

ludzkie zostaliśmy wystawieni na życie w sposób, który prowadzi do wojny, a jednocześnie 

pragniemy jednak pokoju, pragniemy wolności, tyle, że ten pokój to tylko idea, ideologia, a wszystko, 

co równocześnie robimy, warunkuje nas.

Istnieje psychologiczny podział czasu, czas jako przeszłość (wczoraj), dziś i jutro – musimy w to 

wejrzeć, jeżeli mamy znaleźć sposób życia, w jakim w ogóle nie ma podziału. Musimy rozważyć, czy 

istnieje czas w sensie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości – czas psychologiczny – oto przyczyna 

podziału. Czy podział został spowodowany przez to, co znane, czyli pamięć będąca przeszłością, 

zawartością samego umysłu? A może powstaje on, ponieważ ‘obserwator’, ‘doświadczający’, 

‘myślący’ zawsze jest oddzielony od rzeczy, którą obserwuje, jakiej doświadcza? Czy to nie 

egoistyczne, skoncentrowane na sobie postępowanie, oznaczające ‘ja’ i ‘ty’, tworzy własne opory, 

własne odizolowane poruszenia powodując podział? Wchodząc w to trzeba być świadomym 

wszystkich tych zagadnień: czasu; ‘obserwatora’ oddzielającego się od obserwowanej rzeczy; 

‘doświadczającego’ różnego od doświadczenia; przyjemności; i czy wszystko to ma cokolwiek 

wspólnego z miłością.

Czy psychologicznie istnieje jutro? – faktycznie, nie wynalezione przez myśl. Istnieje ono w czasie 

chronologicznym, ale czy faktycznie nastąpi psychologicznie, wewnętrznie? Jeśli jutro jest obecne 

jako idea, to działanie nie jest kompletne, a takie działanie wprowadza podział, sprzeczność. Idea 

jutra, przyszłości powoduje – czyż nie? – że nie widzisz spraw bardzo wyraźnie, tak, jak teraz – „Mam 

nadzieję ujrzeć je wyraźniej jutro”. Człowiek jest leniwy, nie ma tej pasji, tego żywotnego 

zainteresowania, które pozwala odkrywać. Myśl stwarza ideę dotarcia kiedyś, zrozumienia w końcu, a 

do tego potrzebny jest czas, trzeba wielu dni. Czy czas przynosi zrozumienie, czy pozwala widzieć coś 

bardzo wyraźnie?

Czy umysł może uwolnić się od przeszłości, a zatem nie być ograniczonym przez czas? 

Psychologicznie jutro istnieje w kategoriach znanego – czy można zatem uwolnić się od rzeczy 

znanych? Czy możliwe jest działanie nie w kategoriach znanego?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (2 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Jedną z najtrudniejszych spraw jest komunikacja. Komunikacja werbalna jest oczywiście konieczna, 

ale myślę, że istnieje jej znacznie głębszy szczebel, który polega nie tylko na werbalnym zrozumieniu, 

lecz wspólnocie, gdzie obaj spotykamy się na jednym poziomie, z takim samym zaangażowaniem, z 

tą samą pasją – następuje wtedy wspólnota, coś daleko ważniejszego niż zwykła komunikacja 

werbalna. A jako, że mówimy o kwestii raczej złożonej, która bardzo głęboko dotyka naszego 

codziennego życia, potrzebujemy nie tylko werbalnego porozumienia, ale też wspólnoty. Tym, co nas 

interesuje, jest radykalna rewolucja w psychice, nie w jakiejś odległej przyszłości, ale w chwili 

obecnej, dziś, teraz. Jesteśmy zdecydowani by odkryć, czy ludzki umysł będąc tak mocno 

uwarunkowany może się zmienić natychmiast, ażeby jego działania były niepodzielną całością, a 

dzięki temu zmierzyć się ze swym żalem, rozpaczą, bólem, strachem, obawą, swoją winą i tak dalej. 

Jak może on odrzucić to wszystko i być zupełnie świeży, młody i niewinny? Oto istota zagadnienia. 

Myślę, że nie jest to możliwe – taka radykalna rewolucja – tak długo, jak istnieje podział pomiędzy 

‘obserwatorem’ i obserwowanym, między ‘doświadczającym’ i doświadczeniem. To ten podział 

wywołuje konflikt. Każdy podział musi powodować konflikt, a, poprzez konflikt, przez walkę, poprzez 

bitwę, niemożliwa jest, co oczywiste, przemiana w głębokim psychologicznym sensie – choć 

powierzchowne zmiany mogą nastąpić. Jak zatem umysł, serce i mózg – jedna całość ma stawić czoła 

problemowi podziału?

Powiedzieliśmy, że zajmiemy się zagadnieniem świadomego i głębszych warstw czyli 

nieświadomego: pytamy zatem, dlaczego istnieje podział między umysłem świadomym zajętym 

swoimi codziennymi czynnościami, strapieniami, problemami, powierzchownymi przyjemnościami, 

zarabianiem na życie itd. a jego głębszymi poziomami, gdzie mieszczą się wszystkie ukryte motywy, 

pragnienia, przesadne wymagania, wszelkie lęki? Dlaczego zachodzi ten podział? Czy dlatego, że 

jesteśmy tak bardzo zajęci – powierzchownie – nieustanną paplaniną, ciągłym żądaniem – 

powierzchownej – zabawy, zaspokojenia potrzeb, czy to religijnych czy innych? Może dlatego, że 

umysł na powierzchni zapewne nie umie dociekać, wejść w głąb, w siebie wtedy, gdy powstaje 

podział.

Co zawierają głębsze warstwy umysłu? – nie według psychologów, Freuda i reszty – i jak to odkryć, 

jeśli nie korzystasz z tego, co powiedzieli inni? Jak sprawdzisz, czym jest twa nieświadomość? 

Będziesz ją obserwował, czyż nie? Czy może będziesz oczekiwał, że twoje sny objaśnią zawartość 

nieświadomości? A kto ma tłumaczyć te sny? Eksperci? – oni też zostali uwarunkowani przez swoją 

specjalizację. Powstaje tu pytanie: czy można nie śnić w ogóle? – za wyjątkiem oczywiście koszmarów 

wskutek zjedzenia niewłaściwego pokarmu lub zbyt ciężkostrawnego posiłku przed snem.

Istnieje – będziemy chwilowo używać tego słowa – nieświadome. Co je tworzy? – oczywiście 

przeszłość, cała świadomość rasowa i jej pochodne, tradycja rodzinna, przeróżne uwarunkowania 

religijne i społeczne – ukryte, mroczne, nieznane. Czy wszystko to można odkryć i uwidocznić bez 

pośrednictwa snów? – i bez chodzenia do analityka? – ażeby umysł, kiedy nie śpi, był spokojny 

zamiast nieustannie aktywny. I czy, w efekcie uspokojenia, może nie nadejść dla niego zupełnie inna 

jakość, całkowicie inny sposób postępowania, nie przywiązanego do codziennych trosk, lęków, 

utrapień, problemów, wymagań? By to odkryć, czyli nie śnić w ogóle – o ile to możliwe – aby umysł 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (3 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

był w pełni świeży, gdy budzi się rano, trzeba być uważnym przez cały dzień, zauważać wskazówki i 

sygnały. Można je dostrzec jedynie w związkach, kiedy obserwujesz swe relacje z innymi bez 

potępiania, osądzania, oceniania, po prostu obserwujesz swoje zachowanie, twe reakcje, patrzysz bez 

żadnego wybierania, tylko przyglądasz się, wtedy ukryte, nieświadome ukazuje się w ciągu dnia.

Dlaczego nadaliśmy tak wielką doniosłość i znaczenie nieświadomości? – przecież jest ona tak samo 

trywialna jak świadomość. Jeżeli świadomy umysł jest niezwykle aktywny obserwując, słuchając, 

patrząc, to staje się on daleko ważniejszy niż nieświadomość, której zawartość ukazuje się w tym 

stanie cała, podział na różne warstwy osiąga kres. Obserwacja swych reakcji, kiedy jedziesz 

autobusem, gdy rozmawiasz z żoną lub mężem, kiedy pracujesz sam w biurze – o ile kiedykolwiek 

jesteś sam – ten cały proces obserwacji, ten akt widzenia (w jakim nie ma podziału na ‘obserwatora’ i ‘ 

obserwowane ’) kończy sprzeczność.

Gdy jest to w miarę jasne, możemy spytać: czym jest miłość? Czy miłość to przyjemność? Czy miłość 

to zazdrość? Czy miłość jest zaborcza? Czy miłość narzuca cokolwiek? – jak mąż żonie i żona mężowi. 

Na pewno ani jedna z tych rzeczy nie jest miłością, a jednak zostaliśmy nimi wszystkimi obarczeni, a 

jednak mówimy do męża czy żony czy kogokolwiek –Kocham cię–. Obecnie większość z nas jest, w 

ten czy inny sposób, zazdrosna. Zazdrość pojawia się wskutek porównywania, jako efekt 

przymierzania się do faktów, na skutek pragnienia by być czymś innym niż się jest. Czy możemy 

zobaczyć zazdrość taką, jaką faktycznie jest, i całkowicie się od niej uwolnić, ażeby już nigdy nie 

wróciła? – jeśli nie, to miłość nie może zaistnieć. Miłość nie należy do dziedziny czasu, nie może być 

kultywowana, nie pochodzi od przyjemności.

Czym jest śmierć? Jaka zachodzi relacja pomiędzy miłością i śmiercią? Myślę, że odnajdziemy związek 

między nimi obiema, kiedy zrozumiemy znaczenie ‘śmierci’ – aby je pojąć, musimy oczywiście 

zrozumieć, czym jest życie. Czym jest, w tej chwili, nasze życie? – życie codzienne, nie coś 

ideologicznego, wydumanego, co, jak uważamy, być powinno, ale faktycznie jest fałszem. Czym jest, 

w tej chwili, nasze życie? – życie codzienne złożone z konfliktu, rozpaczy, samotności, izolacji. Nasze 

życie to pole bitwy, śpiące i budzące się, próbujemy od niego uciec na różne sposoby: poprzez 

muzykę, sztukę, muzea, angażowanie się w kwestie religijne lub filozoficzne, przędąc, złapani w sidła 

wiedzy, przeróżne teorie, wszystko oprócz położenia kresu konfliktowi, bitwie, które nazywamy 

życiem z jego nieustającym smutkiem.

Czy smutek codziennego życia może się zakończyć? Dopóki umysł nie zmieni się radykalnie, dopóty 

nasze życie ma niewielkie znaczenie – codzienne chodzenie do pracy, zarabianie pieniędzy, 

umiejętność zręcznego cytowania innych, sprawiania wrażenia osoby bardzo dobrze 

poinformowanej – życie, które jest puste, prawdziwie mieszczańskie życie. A gdy uświadomisz sobie 

tę sytuację, zaczynasz odkrywać doniosłość życia, odnajdujesz znaczenie, jakie można mu nadać. 

Poszukiwanie mądrych ludzi, którzy podadzą znaczenie, cel życia to kolejna od niego ucieczka. Ten 

jego rodzaj musi przejść radykalną transformację.

Dlaczego boimy się śmierci? – tak, jak większość ludzi. Boimy się czego? Proszę, obserwuj swój własny 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (4 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

strach przed tym, co nazywamy śmiercią – lęk przed dotarciem do kresu tej bitwy, jaką nazywamy 

życiem. Boimy się tego, co nieznane, a co może się wydarzyć, boimy się zostawić rzeczy znane: 

rodzinę, książki, przywiązanie do domu i mebli, do ludzi obok nas. Boimy się, przez co nie pozwalamy 

odejść rzeczom znanym, a znane to nasze życie w smutku, bólu i rozpaczy, ze sporadycznymi 

przebłyskami radości – nie ma końca tej ciągłej walki, oto, co nazywamy życiem – czego się trzymamy 

i boimy puścić. Czy właśnie ‘ja’ – będące wynikiem całego tego gromadzenia – boi się, że dobiegnie 

końca? – dlatego żąda przyszłej nadziei, dlatego potrzebna jest reinkarnacja. Idea reinkarnacji, jaką 

wyznaje cały Wschód, mówi, że urodzisz się po raz kolejny na trochę wyższym szczeblu drabiny. 

Jesteś w tym życiu pomywaczem, w następnym będziesz księciem, kimś ważnym – kto inny przyjdzie 

zmywać za ciebie naczynia. Dla tych, którzy wierzą w reinkarnację, to, czym jesteś w tym życiu, ma 

bardzo duże znaczenie, bo od tego, co robisz, jak się zachowujesz, jakie są twoje myśli, jak wyglądają 

twe działania, od tego w przyszłym życiu zależy, czy otrzymasz nagrodę, czy zostaniesz ukarany. Lecz 

tacy ludzie nie dbają ani odrobinę o to, jak postępują, dla nich to tylko kolejny przesąd, taki, jak wiara, 

że istnieje niebo, Bóg, czy jeszcze coś innego. Tak naprawdę wszystko to sprowadza się do kwestii, 

kim jesteś teraz, dziś, jak faktycznie się zachowujesz, nie tylko na zewnątrz, ale też wewnętrznie. 

Zachód ma własną metodę pocieszenia odnośnie śmierci, racjonalizuje ją, ma swe własne 

uwarunkowania religijne.

Więc czym faktycznie jest śmierć – koniec? Organizm dobiega kresu, bo jest stary, albo z powodu 

choroby lub wypadku. Bardzo niewielu z nas dożywa w piękny sposób starości, ponieważ jesteśmy 

udręczonymi jednostkami – nasze twarze ukazują to, gdy jesteśmy starsi – i pojawia się smutek 

starości, pamiętania spraw przeszłych.

Czy można umrzeć psychologicznie dla wszystkiego, co ‘znane’, robić tak dzień po dniu? Dopóki nie 

ma wolności od tego, co ‘znane’, nie można osiągnąć tego, co ‘możliwe’. To tak, że nasza ‘możliwość’ 

zawsze znajduje się wewnątrz obszaru ‘znanego’, lecz gdy zaistnieje wolność, ‘możliwość’ jest 

nieograniczona. Czy można umrzeć psychologicznie dla całej przeszłości, dla wszelkich przywiązań, 

lęków, dla trwogi, próżności i dumy tak zupełnie, że jutro obudzisz się jako nowa, świeża istota? 

Powiesz „Jak to zrobić, jaka jest na to metoda?” Nie ma metody, bo ‘metoda’ oznacza jutro, implikuje, 

że będziesz praktykował i coś w końcu osiągniesz, jutro, po wielu jutrzejszych dniach. Ale czy widzisz 

od razu prawdę tego – widzisz faktycznie, nie teoretycznie – że umysł nie może pozostawać świeży, 

niewinny, żywy, żarliwy, dopóki nie nastąpi, psychologicznie, koniec wszystkiego, co należy do 

przeszłości? Ale nie chcemy pozwolić odejść przeszłości, bo my jesteśmy przeszłością, wszelkie nasze 

myśli bazują na przeszłości, cała wiedza to przeszłość, więc umysł nie umie pozwolić jej odejść, każdy 

wysiłek, jaki czyni by pozwolić, jest ciągle częścią przeszłości, przeszłości mającej nadzieję osiągnąć 

inny stan.

Umysł musi być niezwykle spokojny, cichy – a staje się taki, bez żadnego oporu, bez użycia żadnego 

systemu, kiedy widzi całość spraw. Człowiek zawsze szukał niemoralności, maluje obraz, umieszcza 

na nim swe imię, co jest formą niemoralności – pozostawiając imię zawsze chce pozostawić coś z 

siebie. Lecz co musi on pozostawić – poza wiedzą technologiczną – co musi dać z siebie samego? 

Czym jest? Ty i ja, czym jesteśmy w sensie psychologicznym? Możesz mieć większe konto w banku, 

być sprytniejszy niż ja, może coś jeszcze, ale psychologicznie, czym jesteśmy? – masą słów, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (5 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

wspomnień, doświadczeń, i chcemy je przenieść na syna, umieścić w książce lub namalować na 

płótnie, ‘ja’. ‘Ja’ staje się szalenie ważne, ‘ja’ w opozycji do społeczności, ‘ja’ pragnące się 

zidentyfikować, chcące się zrealizować, dążące by zostać czymś wielkim – całą resztę tego znacie. 

Kiedy obserwujesz ‘ja’, widzisz, że to wiązka wspomnień, pustych słów: oto, przy czym trwamy, oto 

właśnie istota rozdziału pomiędzy tobą i mną, nimi i nami.

Gdy rozumiesz to wszystko – obserwuj, nie poprzez innych ale przez siebie samego, przyglądaj się z 

bardzo bliska, bez osądu, oceny, tłumienia, po prostu obserwuj – wtedy zobaczysz, że miłość jest 

możliwa tylko, gdy istnieje śmierć. Miłość to nie pamięć, miłość to nie przyjemność. Mówi się, że jest 

ona związana z seksem – wracamy znów do podziału na miłością świecką i świętą, z pochwałą jednej i 

potępieniem drugiej. Miłość na pewno nie jest niczym takim. Nie można do niej dotrzeć, zupełnie, 

całkowicie, dopóki się nie umrze dla przeszłości, dla całego mozołu, konfliktu i smutku – wtedy 

pojawia się ona, wtedy można zrobić, co się chce.

Jak już mówiliśmy któregoś dnia, zadać pytanie to dość łatwe, ale, gdy zadać je celowo i trzymać się 

go, aż, dla nas samych, problem będzie całkowicie rozwiązany – takie pytanie ma doniosłość; lecz 

pytania przypadkowe nie mają zbyt dużego znaczenia.

Słuchacz: Jeżeli nie byłoby podziału na ‘to, co jest’ i ‘to, co być powinno’ można by popaść w 

samozadowolenie, nie martwić się o straszne rzeczy, które się dzieją.

Krishnamurti: Czym jest realność ‘tego, co być powinno’? Czy jest to w ogóle rzeczywiste? Człowiek 

jest okrutny, ale ‘powinien być’ pokojowy. Czym jest realność ‘tego, co być powinno’ i dlaczego to 

mamy? Czy, gdyby ten podział miał zaniknąć, człowiek popadłby w samozadowolenie, akceptował 

wszystko? Czy akceptowałbym przemoc, gdybym nie miał ideału braku przemocy? Działanie bez 

przemocy głosi się od najdawniejszych czasów: nie zabijaj, okazuj współczucie i tym podobne, a 

faktycznie człowiek jest okrutny, oto ‘to, co jest’. Jeśli akceptuje to jako nieuniknione popada w 

samozadowolenie – tak jak teraz. Zaakceptował wojnę jako sposób na życie i właśnie tak działa 

pomimo tysięcy sankcji, religijnych, społecznych i wszelkich innych, mówi „Nie zabijaj” – nie tylko 

ludzi, zwierząt też, ale ciągle zabija i zjada zwierzęta oraz idzie na wojnę. A gdyby wcale nie było 

ideału, zostałbyś z ‘tym, co jest’. Czy wywołałoby to samozadowolenie? A może miałbyś wtedy 

energię, zainteresowanie, żywotność by rozwiązać ‘to, co jest’? Czyż ideał braku przemocy nie jest 

ucieczką od faktu jej istnienia? Kiedy umysł nie ucieka, ale zostaje skonfrontowany z faktem 

okrucieństwa – tym, że jest okrutny, nie potępiając tego, nie osądzając – wtedy taki umysł osiąga 

zapewne zupełnie inną jakość i przemoc już dłużej nie istnieje. Taki umysł nie akceptuje przemocy. 

Przemoc to nie tylko, kiedy kogoś się uderzy czy zabije, przemoc stanowi zniekształcenie powodujące 

dopasowywanie się, naśladowanie, przyjmowanie moralności społecznej lub stosowanie specyficznej 

własnej. Każda forma kontroli i tłumienia to rodzaj zniekształcenia i skutkiem tego przemocy. Na 

pewno by zrozumieć ‘to, co jest’ potrzeba natężenia, czujności pozwalającej odkryć to, co faktycznie 

jest. To, co faktycznie jest, to podział stworzony przez człowieka, przez nacjonalizm będący jedną z 

głównych przyczyn wojen, akceptujemy to, wielbimy flagę; istnieją też podziały wywołane przez 

religię: jesteśmy katolikami, buddystami, tym lub tamtym. Czy nie możemy być wolni od ‘tego, co 

jest’ dzięki bieżącej obserwacji stanu faktycznego? Możesz uwolnić się jedynie wtedy, gdy umysł nie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (6 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

zniekształca tego, co obserwuje.

Słuchacz: Jaka jest różnica między widzeniem pojęciowym i faktycznym?

Krishnamurti: Czy drzewo widzi Pan jako pojęcie czy faktycznie? Kiedy patrzy Pan na kwiat, czy widzi 

go bezpośrednio, czy może poprzez ekran swej indywidualnej wiedzy, botanicznej lub innej, czy 

może przez przyjemność, jaką sprawia? W jaki sposób Pan go widzi? Jeżeli jest to widzenie, że tak 

powiem, pojęciowe, to został on uwidoczniony przez myśl, czy to widać? Czy widzisz swą żonę lub 

męża? – czy tylko wyobrażenie, jakie na jego lub jej temat masz? Ten obraz to koncepcja, przez którą 

widzisz pojęciowo, jednak, kiedy w ogóle nie ma wyobrażenia, widzisz faktycznie, wtedy rzeczywiście 

uczestniczysz w związku.

Więc czym jest mechanizm, który buduje obraz powstrzymujący nas od faktycznego widzenia 

drzewa, żony czy męża lub przyjaciela albo czegoś jeszcze? Oczywiście – chociaż mam nadzieję, że się 

mylę – macie wyobrażenie o mnie, mówcy – nie? Jeśli masz obraz mówcy, to naprawdę nie słuchasz 

go w pełni. A kiedy patrzysz na swą żonę, męża itd. poprzez wyobrażenie, to nie widzisz naprawdę 

osoby, widzisz ją przez obraz i dlatego nie istnieje tu żaden związek – możesz powiedzieć ‘Kocham 

cię’, ale to w ogóle nie ma znaczenia.

Czy umysł może przestać tworzyć obrazy? – w sensie, o jakim mówimy. Jest to możliwe tylko, kiedy 

jest on całkowicie uważny w momencie wyzwania, w chwili odbioru wrażenia. Weźmy bardzo prosty 

przykład: ktoś ci schlebia, lubisz to i właśnie twoje ‘lubię’ buduje wyobrażenie.Jednak, jeżeli słuchasz 

tych pochlebstw z pełną uważnością, ani lubisz ani nie lubisz, wysłuchujesz ich w pełni, całkowicie, 

obraz nie powstaje, nie nazywasz tego kogoś przyjacielem ani, przeciwnie, osobą, która cię obraża, 

nie nazywasz go wrogiem. ‘Tworzenie wyobrażeń’ pochodzi od nieuważności – gdy obecna jest 

uważność, nie ma budowania żadnych koncepcji. Zrób tak, to się odkrywa samo, bardzo łatwo. Kiedy 

w pełni poświęcasz uwagę patrzeniu na drzewo lub kwiat czy chmurę, nie zachodzi projekcja twej 

wiedzy botanicznej, ani twojego ‘lubię, nie lubię’, po prostu patrzysz – co nie znaczy, że identyfikujesz 

się z drzewem, przecież nie możesz nim zostać. Jeśli patrzysz na żonę, męża lub przyjaciela bez 

obecności jakiegokolwiek wyobrażenia, to związek jest czymś całkowicie innym, wtedy w ogóle nie 

włącza się w niego myśl i miłość ma możliwość zaistnienia.

Słuchacz: Czy miłość i wolność współistnieją?

Krishnamurti: Czy potrafimy kochać bez wolności? Jeśli nie jesteśmy wolni, to czy umiemy kochać? 

Jeżeli jesteśmy zazdrośni, to czy umiemy kochać? Przestraszeni, czy umiemy kochać? Albo jeśli w 

pracy realizujemy jakąś naszą ambicję i przychodzimy do domu ze słowy ‘Kocham cię, moja miła’ – 

czy to miłość? W pracy jesteśmy brutalni, przebiegli a w domu próbujemy być potulni, kochający – 

czy to możliwe? Jedną ręką zabijać, drugą kochać? Czy człowiek ambitny może kiedykolwiek kochać, 

albo człowiek żyjący współzawodnictwem z innymi – w jakikolwiek sposób wiedzieć, co znaczy 

miłość? Akceptujemy wszystkie te rzeczy, i moralność społeczną; kiedy jednak jej zaprzeczymy, 

całkowicie, całą naszą istotą, stajemy się prawdziwie moralni – lecz nie robimy tego. Jesteśmy godni 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (7 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

społecznego, moralnego szacunku i dlatego nie wiemy, czym jest miłość. Bez miłości nie potrafimy 

odkryć, czym jest prawda, ani czy istnieje taka rzecz – czy może jej nie ma – jak Bóg. Możemy 

wiedzieć, czym jest miłość, tylko, gdy wiemy, jak umrzeć dla wszelkiego wczoraj, dla wszystkich 

wyobrażeń przyjemności, seksualnej czy innej – wtedy, gdy istnieje miłość, która sama w sobie jest 

cnotą, która sama w sobie jest moralnością: cała etyka jest w niej – wtedy dopiero pojawia się ta 

rzeczywistość, to coś, czego nie da się zmierzyć.

Słuchacz: Indywidualna jednostka, trwając w zamęcie, tworzy społeczność. Czy, by zmienić 

społeczeństwo, zaleca Pan ażeby indywidualność odłączyła się tak, aby nie zależała od 

społeczeństwa?

Krishnamurti: Czy indywidualność nie jest społeczeństwem? Wy i ja stworzyliśmy to społeczeństwo, z 

naszą chciwością, ambicją, z naszym nacjonalizmem, pragnieniem współzawodnictwa, brutalnością, 

okrucieństwem, oto, co uczyniliśmy w świecie zewnętrznym, ponieważ tym jesteśmy wewnątrz 

siebie. Wojna, jaka toczy się w Wietnamie: jesteśmy za nią odpowiedzialni, wy i ja, faktycznie, 

ponieważ zaakceptowaliśmy wojnę jako sposób życia. Sugeruje Pan, żebyśmy się odłączyli? Wręcz 

przeciwnie, jak możesz odłączyć się od siebie? Jesteś częścią całego tego bałaganu i możesz być 

wolny od tej brzydoty, tego okrucieństwa, wszystkiego, co jest tu obecnie, nie poprzez odłączenie się, 

ale przez poznanie, poprzez obserwację, przez zrozumienie całości spraw w sobie a skutkiem tego 

stać się wolnym od wszelkiego okrucieństwa. Nie możesz odłączyć się od siebie – przywołuje to 

problem, ‘kto’ ma to zrobić. ‘Kto’ ma odłączyć ‘mnie’ od społeczeństwa albo ‘mnie‘ od siebie samego? 

Jednostka, która chce się odłączyć, czyż nie jest częścią całego widowiska? Zrozumieć to wszystko – 

że ‘obserwator’ nie jest czymś innym od obserwowanej rzeczy to medytacja, wymaga ona potężnej, 

nieanalitycznej wnikliwości względem siebie – poprzez obserwację związków z rzeczami, z obszarem 

swego posiadania, z ludźmi, z ideami, z naturą, dociera się do poczucia całkowitej wewnętrznej 

wolności.

Londyn, 20 marca 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_01.htm (8 of 8) [07-May-11 4:20:49 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 3. 

 

Medytacja

 

 

Znaczenie ‘poszukiwania’, problemy związane z praktyką i kontrolą, jakość ciszy

Chciałbym porozmawiać o czymś, co, jak myślę, jest bardzo ważne: rozumiejąc to powinniśmy umieć, 

mam nadzieję, osiągnąć sami dla siebie zupełną percepcję życia bez jakiejkolwiek fragmentacji, 

ażebyśmy mogli działać w pełni, w sposób wolny, szczęśliwy.

Zawsze poszukujemy pewnego rodzaju tajemnicy, bo jesteśmy tak bardzo nieusatysfakcjonowani 

życiem, jakie prowadzimy, płytkością tego, co robimy, co ma bardzo niewielki sens, a czemu 

próbujemy nadać doniosłość, znaczenie, lecz jest to działanie intelektualne a poprzez to jedynie 

powierzchowne, podstępne i ostatecznie nieznaczące. A jednak wiedząc o tym wszystkim – wiedząc, 

że nasze przyjemności po chwili się kończą, nasze codzienne czynności to rutyna, wiedząc też, że 

nasze problemy, tak wiele z nich, prawdopodobnie nigdy nie znajdą rozwiązania, nie wierząc w nic, 

nie pokładając wiary w tradycyjnych wartościach, w nauczycielach, w guru, w sankcjach Kościoła czy 

społeczeństwa – wiedząc o tym wszystkim, większość z nas stale sonduje lub poszukuje, próbuje 

odkryć coś naprawdę wartościowego, coś, czego nie dotknęła myśl, coś, w czym rzeczywiście jest 

poczucie niezwykłego piękna i ekstazy. Wielu z nas, wydaje mi się, próbuje odnaleźć coś, co jest 

trwałe, czego nie da się łatwo zepsuć. Odkładamy na bok oczywistości i pojawia się głęboka tęsknota 

– nie emocjonalna ani sentymentalna – dogłębne dociekanie, jakie może otworzyć drzwi do czegoś, 

czego nie da się zmierzyć myślą, czegoś, co nie może być zaliczone do kategorii wiary czy nadziei. Ale 

czy istnieje jakiś sens badania, poszukiwania?

Zamierzamy przedyskutować kwestię medytacji: to raczej złożone zagadnienie i, zanim w nie 

wejdziemy, musimy mieć zupełną jasność odnośnie badania, poszukiwania doświadczeń, prób 

odnalezienia rzeczywistości. Musimy zrozumieć znaczenie poszukiwania i dążenia do prawdy, 

intelektualnego błądzenia w nadziei dotarcia do czegoś nowego, co nie pochodzi z czasu, nie zostało 

stworzone przez nasze wymagania, przymus i rozpacz. Czy prawda może być kiedykolwiek 

odnaleziona poprzez poszukiwanie? Czy rozpoznasz ją, gdy odnajdziesz? Jeśli tak, to czy możesz 

powiedzieć „Oto prawda”, „Oto rzeczywistość”? Czy szukanie ma w ogóle jakiś sens? Wielu religijnych 

ludzi ciągle mówi o poszukiwaniu prawdy, a my pytamy, czy prawda może zostać w jakikolwiek 

sposób odszukana? Czyż w idei poszukiwania, odnajdowania nie zawiera się również idea 

rozpoznania – idea, że, jeśli coś znajdę, muszę umieć to rozpoznać? Czy rozpoznanie nie oznacza, że 

już to znam? Czy prawda jest ‘rozpoznawalna’ – w takim sensie, że została wcześniej doświadczona, 

więc można powiedzieć „To jest to”? Jaką zatem wartość ma w ogóle poszukiwanie? A może, jeśli nie 

ma żadnej wartości, to wartościowa jest tylko ciągła obserwacja, ciągłe słuchanie? – które nie jest tym 

samym, co poszukiwanie. Kiedy obecna jest ciągła obserwacja, nie zachodzi ruch przeszłości. 

‘Obserwować’ oznacza bardzo jasne widzenie – aby widzieć bardzo jasno potrzeba wolności, 

wolności od oburzenia, wolności od wrogości, od wszelkich uprzedzeń czy urazy, wolności od 

wszelkich wspomnień utrwalonych jako wiedza, które wtrącają się, gdy patrzysz. Czy wtedy, kiedy 

obecna jest taka jakość, ten rodzaj wolności z ciągłą obserwacją – nie tylko rzeczy na zewnątrz, ale 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (1 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

również wewnątrz – tego, co się dzieje naprawdę, istnieje potrzeba jakiś poszukiwań? – przecież 

wszystko tam jest: stan faktyczny, ‘to, co jest’ – pod obserwacją. Lecz w momencie, w którym chcemy 

zmienić ‘to, co jest’ w coś innego, ma miejsce proces zniekształcania. Obserwując z wolnością, bez 

żadnych zniekształceń, bez żadnego oceniania, bez jakiegokolwiek pragnienia przyjemności, poprzez 

samą tylko obserwację widzimy, że ‘to, co jest’ przechodzi niesamowitą przemianę.

Wielu z nas próbuje wypełnić życie wiedzą, rozrywkami, aspiracjami duchowymi i wiarą, co, jak 

obserwujemy, ma niewielką wartość. Pragniemy doświadczyć czegoś transcendentalnego, czegoś 

ponad wszystkie ziemskie rzeczy, pragniemy doświadczyć czegoś wspaniałego, co nie ma granic, w 

czym nie ma czasu. By ‘doświadczyć’ czegoś niezmierzonego trzeba zrozumieć implikacje 

‘doświadczania’. Dlaczego w ogóle chcemy ‘doświadczać’?

Proszę, nie akceptujcie ani nie odrzucajcie tego, co słyszycie z ust mówcy, po prostu sprawdźcie to. 

Mówca – miejmy ponownie jasność w tej materii – nie prezentuje sobą jakiejkolwiek wartości. (Tak 

jak telefon: nie podporządkowujesz się temu, co mówi. Nie ma on przecież żadnego autorytetu, ale 

go słuchasz.) Jeżeli słuchasz z uwagą, jest w tym uczucie: nie zgoda czy niezgoda, lecz właściwość 

umysłu, który stwierdza „Zobaczymy, o czym mówisz, zobaczymy, czy ma to jakąkolwiek wartość, 

zobaczymy, co jest prawdą, a co fałszem.” Nie akceptuj ani nie odrzucaj, ale słuchaj i obserwuj, nie 

tylko to, co się mówi, ale również swoje reakcje, zniekształcanie podczas, kiedy słuchasz, zobacz swe 

uprzedzenia, twoje opinie, wyobrażenia, twe doświadczenie, zobacz, w jaki sposób starają się 

powstrzymać cię od słuchania.

Pytamy: jaki jest sens doświadczenia? Czy ma ono jakiekolwiek znaczenie? Czy może obudzić umysł, 

który śpi, który doszedł do pewnych wniosków i został zatrzymany i uwarunkowany przez wiarę? Czy 

doświadczenie może go obudzić, rozbić całą tę strukturę? Czy taki umysł – tak mocno 

uwarunkowany, obciążony własnymi niezliczonymi problemami i rozpaczą i żalem – może 

odpowiedzieć na jakiekolwiek wyzwanie? – może? A jeśli nawet, to czy odpowiedź nie musi być 

nieadekwatna i skutkiem tego prowadzić do nasilenia konfliktu? Poszukiwanie szerszego, głębszego 

doświadczenia transcendentalnego jest zawsze formą ucieczki od bieżącej rzeczywistości ‘tego, co 

jest’, a co oznacza nas samych, nasz własny uwarunkowany umysł. Umysł, który jest w najwyższym 

stopniu przebudzony, inteligentny, wolny, dlaczego miałby w ogóle potrzebować jakiegoś 

‘doświadczenia’? Światło to światło, nie prosi o więcej światła. Pożądanie kolejnych ‘doświadczeń’ jest 

ucieczką od rzeczywistości, od ‘tego, co jest’.

Jeśli obecna jest wolność od nieustannego poszukiwania, wolność od żądania i pragnienia by 

doświadczyć czegoś nadzwyczajnego, to możemy kontynuować odkrywanie, czym jest medytacja. 

Słowo to – jak i ‘miłość’, ‘śmierć’, ‘piękno’, ‘szczęście’ – jest tak przeciążone. Istnieje wiele szkół, które 

nauczą cię, jak medytować. Jednak, żeby zrozumieć, czym jest medytacja, trzeba położyć fundament 

prawego postępowania. Bez tej podstawy jest ona właściwie formą autohipnozy: bez wolności od 

gniewu, zazdrości, chciwości, zachłanności, nienawiści, współzawodnictwa, pragnienia sukcesu – 

wszelkich moralnych, szacownych odmian tego, co uważa się za prawe – bez położenia właściwego 

fundamentu, bez przeżywania na bieżąco życia codziennego wolnego od zniekształceń 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (2 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

powodowanych przez indywidualny strach, troskę, chciwość i tak dalej, medytacja ma bardzo małe 

znaczenie. Położenie fundamentu to wszystko, co ważne. Powstaje więc pytanie: czym jest cnota? Co 

to moralność? Proszę nie mówcie, że to mieszczański problem i jest bez znaczenia w społeczeństwie, 

które przyzwala, które dopuszcza wszystko. Nie rozważamy tego typu społeczności, zainteresowani 

jesteśmy życiem całkowicie wolnym od strachu, życiem, jakie umożliwia głęboką, trwałą miłość. Bez 

tego medytacja staje się dewiacją, jest jak zażywanie narkotyku – co wielu robi – celem doznania 

niezwykłego doświadczenia podczas, gdy życie pozostaje miałkie, tandetne. Ci, którzy biorą 

narkotyki, przeżywają pewne osobliwe doświadczenia, może widzą w trochę czystszych barwach, 

może stają się odrobinę bardziej wrażliwi, a uwrażliwieni – w tym wywołanym chemicznie stanie – 

może widzą rzeczy bez odstępu pomiędzy ‘obserwatorem’ i tym, co obserwowane, jednak, kiedy 

chemia zakończy swe działanie, trafiają z powrotem tam, gdzie byli ze strachem, z nudą, są znów z 

powrotem na starej ścieżce – muszą więc ponownie zażyć narkotyk.

Dopóki nie położy się fundamentu cnoty, medytacja pozostaje chwytem służącym do kontroli 

umysłu, zmuszenia go by się uciszył, spowodowania aby dopasował się do wzoru wymuszanego 

przez system mówiący „Rób to a otrzymasz wspaniałą nagrodę.” Jednak taki umysł – zastosuj, 

cokolwiek chcesz spośród wszelkich dostępnych metod i systemów - pozostanie ciasny, małostkowy, 

uwarunkowany, i skutkiem tego bezwartościowy. Trzeba zbadać, czym jest cnota i jak wygląda twoje 

postępowanie. Czy jest ono wynikiem uwarunkowań środowiskowych, społecznych, kulturowych, w 

jakich wyrosłeś? – postępujesz według nich. Czy to cnota? A może polega ona na wolności od 

moralności społecznej opartej na chciwości, zawiści i całej reszcie? – moralności uważanej za wielce 

szacowną. Czy cnotę można kultywować? – a, jeśli można, to czy nie stanie się ona czymś 

mechanicznym i dlatego wcale nie będzie cnotą? Cnota to coś żywego, płynnego, co się ciągle 

odnawia, chyba nie może być poskładana w miarę upływu czasu – to tak, jakby ktoś sugerował, że 

możesz kultywować pokorę. Czy umiesz kultywować pokorę? Oto próżny człowiek, który ‘kultywuje’ 

pokorę – czego by nie zrobił, pozostanie próżny. Ale w bardzo jasnym widzeniu natury próżności i 

dumy, w takim właśnie widzeniu jest wolność od nich, a w niej – pokora. Kiedy to całkiem jasne, 

możemy kontynuować odkrywanie, czym jest medytacja. Medytacja, jeżeli rozumiesz, co oznacza, 

jest jedną z najbardziej zadziwiających rzeczy, chyba jednak nie będziesz w stanie jej pojąć dopóty, 

dopóki nie dotrzesz do końca poszukiwań, błądzenia, pragnień, kurczowego trzymania się tego, co 

uważasz za prawdę, a co jest twą własną projekcją. Nie będziesz umiał tam dotrzeć do chwili, kiedy 

przestaniesz już dłużej żądać jakiegoś ‘doświadczania’ lecz zrozumiesz zamęt, w jakim żyjesz, 

nieporządek swego własnego życia. Poprzez obserwację tego nieporządku, przychodzi porządek – 

który nie jest schematyczny. Gdy tak zrobiłeś – co jest samo w sobie medytacją – to można spytać nie 

tylko, czym jest medytacja, ale też, czym ona nie jest, bo w zaprzeczeniu fałszu kryje się prawda.

Każdy system, każda metoda, jaka ma cię nauczyć, jak medytować, jest, w oczywisty sposób, fałszywa. 

Można zobaczyć dlaczego, intelektualnie, logicznie: bo, jeżeli praktykujesz coś według metody – jak 

by nie była znakomita, jak by nie była starożytna, jak by nie była nowoczesna, jak by nie była 

popularna – powodujesz, że twe działania są mechaniczne, robisz coś w kółko i w kółko żeby 

osiągnąć jakiś cel. W medytacji cel nie różni się od tego, co po drodze. Jednak metoda coś ci obiecuje, 

jest środkiem do celu. Jeśli środek, działanie jest mechaniczne, to efekt jest również czymś 

wytworzonym przez maszynę, zmechanizowany umysł mówi „Coś osiągnę”. Trzeba być całkowicie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (3 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

wolnym od wszystkich metod, wszelkich systemów, to już początek medytacji, już zaprzeczasz 

czemuś, co jest absolutnie fałszywe i bez znaczenia. I znów, istnieją ci, którzy praktykują ‘uważność’. 

Czy możesz praktykować uważność? – jeśli ją praktykujesz, to cały czas jesteś nieuważny. Więc bądź 

świadom swojego braku uwagi, nie ćwicz, jak być uważnym – jeżeli jesteś świadom swojego braku 

uwagi, poprzez tę świadomość powstaje uważność, nie musisz jej praktykować. Proszę, zrozumcie to, 

to tak jasne i proste. Nie musisz jechać do Birmy, Chin, Indii, miejsc romantycznych, ale nie 

reprezentujących sobą czegoś unikalnego. Pamiętam, jak pewnego razu z grupą ludzi 

podróżowaliśmy samochodem po Indiach. Siedziałem z przodu, obok kierowcy, z tyłu znajdowały się 

trzy osoby zajęte rozmową o uważności, pragnące pomówić ze mną na ten temat. Samochód jechał 

bardzo szybko. Na drodze znalazła się koza a kierowca nie poświęcił jej wiele uwagi i rozjechał biedne 

zwierzę. Dżentelmeni z tyłu dyskutowali o tym, czym jest uważność – w ogóle nie zorientowali się, co 

zaszło! Śmiejecie się, ale my wszyscy tak robimy, jesteśmy intelektualnie zainteresowani ideą 

uważności, werbalnym, dialektycznym rozpatrywaniem opinii, jednak faktycznie nie zdajemy sobie 

sprawy, co się dzieje.

Nie ma praktykowania, tylko żywa rzeczywistość. I pojawia się pytanie: jak kontrolować myśl? Myśl 

wędruje we wszelkie dostępne miejsca: chcesz o czymś pomyśleć, a ona jest zupełnie gdzie indziej. 

Słyszysz: praktykuj, kontroluj, myśl o obrazie, sentencji, albo jeszcze czymś, koncentruj się – myśl 

ucieka w innym kierunku, więc ją powstrzymujesz i toczy się bitwa, w tę i z powrotem. Więc pytamy: 

skąd w ogóle potrzeba kontrolowania myśli i kim jest jednostka, która zamierza to robić? Proszę, 

przyjrzyjcie się tej kwestii z bliska. Dopóki rzeczywiście nie zrozumiesz tego zagadnienia, nie będziesz 

w stanie zobaczyć, co oznacza medytacja. Kiedy ktoś mówi „Muszę kontrolować myśl”, to kim jest 

kontrolujący, cenzor? Czy jest on czymś innym niż to, co zamierza kontrolować, kształtować czy 

przekształcić w inną jakość? – czy jedno i drugie to nie to samo? Co się dzieje, gdy ‘myślący’ widzi, że 

jest myślą – a przecież nią jest – że ‘doświadczający• to doświadczenie? Co ma wtedy zrobić? Czy 

nadążacie za tym? Myślący to myśl, a myśl wędruje: wtedy myślący, myśląc, że jest czymś oddzielnym, 

mówi „Muszę ją kontrolować.” Czy jest on czymś innym niż, to, co nazywa się myślą? Jeśli myśl jest 

nieobecna, to czy istnieje myślący?

Cóż ma miejsce, kiedy myślący widzi, że jest myślą? Co się faktycznie dzieje, kiedy ‘myślący’ jest myślą, 

a ‘obserwator’ obserwowaną rzeczą? Co zachodzi? Nieobecna w tym jest separacja, podział, a dzięki 

temu konflikt – nie potrzeba więc dłużej kontrolować, kształtować myśli – co ma wtedy miejsce? Czy 

następuje w ogóle jakaś wędrówka myśli? Przedtem działała kontrola, istniała koncentracja myśli, 

powstawał konflikt między ‘myślącym’, który chciał ją kontrolować i wędrującą sobie myślą. Tak 

dzieje się z nami wszystkimi przez cały czas. A teraz następuje nagłe uświadomienie sobie, że 

‘myślący’ to myśl – uświadomienie sobie nie sformułowane słowne, ale jako rzeczywistość. Co ma 

wtedy miejsce? Czy obecne jest coś takiego jak wędrówka myśli? Istnieje ona tylko, kiedy 

‘obserwator’ jest czymś innym niż myśl i chce ją ocenzurować – może wtedy powiedzieć „Ta jest 

dobra a ta zła”, albo „Myśl wędruje, błądzi, muszę ją kontrolować.” Jednak czy, kiedy myślący zda 

sobie sprawę, że sam jest myślą, błądzenie w ogóle zachodzi? Panowie, wejdźcie w to, nie akceptujcie 

tego, a zobaczycie sami, na własny użytek. Błądzenie istnieje tylko, kiedy obecny jest opór próbujący 

powstrzymać konflikt; opór został stworzony przez myślącego, któremu wydaje się, że jest czymś 

oddzielnym od myśli, jednak, gdy uświadomi on sobie, że sam nią jest, nie ma oporu – co nie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (4 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

oznacza, że, na odwrót, myśl rozpełza się po całym dostępnym obszarze i robi, co zechce.

Cała koncepcja kontroli i koncentracji przechodzi kolosalną przemianę, staje się uważnością, czymś 

całkowicie innym. Jeżeli pojmujesz naturę uważności, to, jak może być ona ukierunkowywana, to 

rozumiesz, że to coś całkiem innego niż koncentracja będąca odłączeniem. Zapytasz wtedy „Czy 

mogę zdziałać coś bez koncentracji?”, „Czyż nie potrzebuję jej aby coś zrobić?” Ale czy nie możesz 

tego zrobić z uważnością? – która nie jest koncentracją. ‘Uważność’ oznacza być obecnym, to jest 

słuchać, słyszeć, widzieć całością swej istoty, ciałem, nerwami, oczami, uszami, umysłem, sercem, 

zupełnie. Dzięki tej zupełnej uważności – w której nieobecny jest podział – możesz uczynić 

cokolwiek, i, dzięki takiej uważności, nie ma oporu. A wtedy, następna rzecz to, czy umysł zawierający 

w sobie mózg – mózg uwarunkowany, rezultat tysięcy tysięcy lat ewolucji, mózg, który służy za 

magazyn pamięci – czy może on pozostać cichy? Bo tylko, gdy cały umysł jest spokojny, cichy, 

następuje percepcja, czyste widzenie, umysłem, w którym nie ma zamętu. Jak może on pozostać 

cichy, nieporuszony? Nie wiem, może sami zauważyliście, że, aby popatrzeć na przepiękne drzewo 

lub obłok pełen światła i blasku, trzeba patrzeć zupełnie, spokojnie, inaczej nie patrzy się 

bezpośrednio na nie, patrzy się poprzez pewne wyobrażenie przyjemności lub pamięć dnia 

wczorajszego, właściwie nie patrzy się na nie, patrzy się raczej na obraz niż na faktyczną sytuację.

Więc zapytujemy, czy całość umysłu, uwzględniając mózg, może być zupełnie nieporuszona? Ludzie 

zadawali to pytanie – ludzie traktujący rzecz naprawę bardzo poważnie – nie byli w stanie znaleźć 

odpowiedzi, próbowali podstępów, powiedzieli, że umysł można uspokoić poprzez powtarzanie 

słów. Próbowaliście tego kiedyś? – powtarzania ‘Ave Maria’ albo słów w sanskrycie, jakie ktoś 

przywiózł z Indii, mantr – powtarzania pewnych wyrazów celem uspokojenia umysłu. To bez 

znaczenia, jakie to słowa – Coca Cola, cokolwiek – dodaj do nich rytm, powtarzaj często i zobaczysz, 

że umysł się ucisza, tyle, że wpada w otępienie, brak mu wrażliwości, czujności, wigoru, witalności, 

żarliwości, zainteresowania. Otępiony umysł, chociaż może powiedzieć „Przeżyłem potężne 

doświadczenie transcendentalne”, oszukuje sam siebie.

Nie chodzi zatem o powtarzanie słów ani próby wymuszenia czegoś – zbyt wiele chwytów 

stosowano wobec umysłu, ażeby go wyciszyć – a jednak gdzieś głęboko wewnątrz siebie wiesz, że, 

kiedy umysł jest cichy, wszystko się kończy, że nastaje wtedy prawdziwa percepcja.

Jak umysł, w tym mózg, ma się całkowicie uciszyć? Niektórzy mówią: oddychaj prawidłowo, bierz 

głębokie oddechy, o to chodzi, wprowadź więcej tlenu do krwi; mały, tandetny umysł oddychając 

bardzo głęboko dzień po dniu, może się nawet wyciszyć, jednak pozostaje ciągle tym, czym jest, 

małym, tandetnym umysłem. Albo praktykuj jogę? – znowu, tak wiele spraw się z tym wiąże. Joga 

oznacza sprawność w działaniu, nie tylko wykonywanie pewnych ćwiczeń, potrzebnych dla 

utrzymania zdrowego, silnego, wrażliwego ciała – zawiera się w tym spożywanie właściwego 

pokarmu, nie napychanie się masą mięsa i resztą (nie będziemy w to wchodzić, zapewne jecie mięso). 

Zręczność w działaniu wymaga wielkiej wrażliwości, lekkości ciała, spożywania właściwego pokarmu, 

nie tego, co dyktuje twe podniebienie lub do czego przywykłeś.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (5 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Cóż zatem należy robić? Kto stawia to pytanie? Widzisz bardzo jasno, że nasze życie to nieporządek, 

wewnątrz i na zewnątrz, a jednak porządek jest konieczny, tak uporządkowany jak porządek 

matematyczny, a to może nastąpić jedynie poprzez obserwację nieporządku, nie przez próby 

dopasowania się do planu, jaki inni, albo nawet ty sam, mogą uważać za porządek. Poprzez widzenie, 

przez pozostawanie świadomym nieporządku, przychodzi porządek. Widać również, że umysł musi 

być niezwykle cichy, wrażliwy, czujny, nie złapany w sidła nawyków fizycznych czy psychologicznych 

– jak to ma się stać? Kto stawia to pytanie? Czy zostało ono zadane przez umysł paplający, umysł 

posiadający tak dużo wiedzy? Czy nauczył się czegoś nowego? – brzmi to „Mogę widzieć bardzo 

jasno tylko, kiedy jestem cichy, dlatego muszę się uciszyć.” Potem mówi „Jak mam się uciszyć?” 

Niewątpliwie pytanie to jest samo w sobie błędne: w chwili, gdy umysł pyta –jak–, szuka schematu, a 

skutkiem tego niszczy właśnie to coś, co badał, czyli: jak umysł może być zupełnie nieporuszony? – 

nie w sposób mechaniczny, nie poprzez narzucanie czegoś, nie zmuszany do bezruchu. Umysł, 

którego nie zmusza się do bezruchu jest niezwykle aktywny, wrażliwy, czujny. Jednak, gdy pytasz 

‘jak’, następuje podział na obserwatora i obserwowaną rzecz.

Gdy sobie zdasz sprawę z tego, że nie ma metody, systemu ani mantry, nauczyciela, nic na świecie, co 

pomoże ci się uciszyć, kiedy sobie uświadomisz prawdę tego, że tylko cichy umysł widzi, wtedy staje 

się on niezwykle cichy. To tak, jak zobaczyć niebezpieczeństwo i uniknąć go – w taki sam sposób, 

przez widzenie, że umysł musi być zupełnie cichy, ucisza się on.

Teraz istotną rolę odgrywa jakość ciszy. Maleńki umysł może być bardzo cichy, ma on mało 

przestrzeni, w której należy ciszę zachować: ta niewielka przestrzeń ze swoją małą ciszą to całkowicie 

martwa rzecz – znacie to. Ale umysł, który dysponuje nieograniczoną przestrzenią i taką ciszą, taką 

nieporuszonością, który nie ma centrum, czyli ‘ja’, ‘obserwatora’, to coś zupełnie innego. W tej ciszy 

‘obserwator’ w ogóle nie istnieje, taka jakość ciszy dysponuje ogromną przestrzenią, nie ma granic i 

jest w wysokim stopniu aktywna, aktywność takiej ciszy jest całkowicie inna niż działania 

skoncentrowane na sobie. Jeśli umysł doszedł tak daleko (a tak naprawdę to niedaleko, to zawsze 

tam, o ile wiesz, jak patrzeć), to być może to, czego człowiek szukał poprzez wieki, Bóg, prawda, 

niezmierzone, bezimienne, bezczasowe, tam jest. Taki człowiek jest błogosławiony, tam znajduje się 

prawda dla niego i ekstaza.

Czy powinniśmy ponownie omówić kwestię zadawania pytań? Możecie mnie spytać „Jaką wartość 

ma to wszystko w życiu codziennym? Muszę żyć, chodzić do pracy, jest rodzina, szef, 

współzawodnictwo – cóż całe te nasze rozważania mają z tym wspólnego?” Nie stawiacie sobie 

takiego pytania? Jeśli je zadajecie, to nie prześledziliście wszystkiego, o czym była mowa dziś rano. 

Medytacja nie jest czymś różnym od codziennego życia, nie odchodź w kąt, żeby medytować przez 

dziesięć minut a potem stamtąd wrócić i nadal być rzeźnikiem – czy w metaforycznym sensie czy też 

rzeczywiście. Medytacja to jedna z najbardziej poważnych spraw, wykonujesz ją przez cały dzień, w 

pracy, w domu, kiedy mówisz komuś „Kocham cię”, gdy bierzesz pod uwagę swoje dzieci, kiedy 

edukujesz je by zostały żołnierzami, zabijały, akceptowały nacjonalizm, wielbiły flagę, edukujesz je by 

same weszły w pułapkę nowoczesnego świata – obserwacja tego wszystkiego, uświadomienie sobie 

własnego w tym udziału, to wszystko jest częścią medytacji. I, kiedy tak medytujesz, odnajdziesz w 

tym niezwykłe piękno, będziesz działać właściwie w każdej chwili, a jeżeli w jakimś momencie nie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (6 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

zareagujesz prawidłowo, nie będzie to miało znaczenia, uchwycisz to następnym razem – nie 

będziesz tracić czasu na żale. Medytacja to część życia, nie coś od tego życia różnego.

Słuchacz: Czy może Pan coś powiedzieć o lenistwie?

Krishnamurti: Lenistwo – przede wszystkim, co jest złego w lenistwie? Nie mylmy lenistwa z 

korzystaniem z wolnego czasu. Wielu z nas jest, niestety, leniwych i skłonnych do opieszałości, więc 

wbijamy sobie ostrogi, ażeby wymusić aktywność – przez co stajemy się jeszcze bardziej leniwi. Im 

bardziej opieram się lenistwu, tym bardziej się rozleniwiam. Popatrzcie na nie jednak: rano, kiedy 

wstaję z poczuciem straszliwego rozleniwienia, z pragnieniem by nie robić wielu rzeczy. Dlaczego 

ciało się rozleniwia? – prawdopodobnie z przejedzenia, zbytniego folgowania sobie w seksie: 

poprzedniego dnia i nocy uczyniono wszystko by je obciążyć, otumanić; i teraz mówi: na litość boską, 

zostawcie mnie w spokoju jeszcze chwilę – a człowiek chce je spiąć ostrogą, zmusić do aktywności, 

jednak nie skoryguje sposobu, w jaki żyje, bierze więc pigułkę aby być aktywnym. Lecz jeśli 

obserwujesz, zobaczysz, że ciało ma własną inteligencję – potrzeba potężnej inteligencji by 

obserwować inteligencję ciała. Wymuszasz ją, próbujesz kierować; jesz mięso, pijesz, palisz i robisz 

całą, znaną ci, resztę i dlatego ciało traci swą własną wewnętrzną organiczną inteligencję. By 

pozwolić ciału działać inteligentnie, umysł potrzebuje inteligencji i nie może przyzwalać sobie na 

wtrącanie się w sprawy ciała. Spróbuj tego a zobaczysz, że lenistwo przejdzie potężną przemianę.

Istnieje też zagadnienie wolnego czasu. Ludzie mają go coraz więcej i więcej, zwłaszcza w bogatych 

społeczeństwach. Co się z nim robi? – staje się to problemem: więcej zabawy, więcej kin, więcej 

telewizji, więcej książek, więcej jazgotu, więcej łodzi, więcej krykieta: znacie to wszerz i wzdłuż, 

wypełnianie wolnego czasu wszelkimi rodzajami aktywności. Kościół mówi: wypełnij Bogiem, chodź 

do kościoła, módl się – ciągle te same chwyty, jakie stosowali dotychczas, jakie nie są niczym innym, 

tylko kolejną formą rozrywki. Albo gadasz bez końca o tym czy tamtym. Masz wolny czas, czy użyjesz 

go by zwrócić się na zewnątrz czy do wewnątrz? Życie to nie tylko życie wewnętrzne, życie to ruch, 

jest jak morze odchodzące z odpływem i powracające w przypływie. Co zrobisz z czasem wolnym? 

Bardziej się podszkolisz, nauczysz lepiej cytować książki? Wyjdziesz prowadzić wykłady (co właśnie 

robię, niestety) czy wejdziesz bardzo głęboko do wewnątrz? By wejść głęboko do wewnątrz, to, co na 

zewnątrz musi również zostać zrozumiane. Im lepiej pojmujesz rzeczy zewnętrzne – nie tylko fakt 

istnienia dystansu między nami tutaj i księżycem, wiedzę technologiczną, ale zewnętrzne poruszenia 

społeczeństwa, narodów, wojen, nienawiści z tym związanej – gdy zrozumiesz to, co na zewnątrz, 

możesz wejść bardzo głęboko do wewnątrz i ta wewnętrzna głębia jest nieograniczona. Nie mówisz 

„Osiągnąłem kres, oto oświecenie.” Oświecenia nikt nie może ci dać, przychodzi ono, gdy obecne jest 

zrozumienie zamętu, a, aby zrozumieć zamęt, trzeba na niego popatrzeć.

Słuchacz: Jeżeli mówi Pan, że myślący i myśl nie są rozdzieleni, i że jeśli się myśli, że myślący to coś 

osobnego a skutkiem tego próbuje kontrolować myśl, to jedynie sprowadza się z powrotem walkę i 

zamęt umysłu, że w ten sposób nie nastanie spokój, to ja nie rozumiem – jeśli myślący to myśl – jak 

powstaje rozdzielenie w pierwszym przypadku. Jak myśl może walczyć sama ze sobą?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (7 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Jak powstaje rozdzielenie pomiędzy myślącym i myślą pomimo, że faktycznie są 

jednym? O to Panu chodzi? Czy to rzeczywisty fakt, że myślący jest myślą – czy uważa Pan, że tak być 

powinno, więc nie jest to dla Pana rzeczywistość? Aby zdać sobie z tego sprawę trzeba dysponować 

wielką energią – można powiedzieć, że, kiedy widzi się drzewo, trzeba mieć energię, nie podział na 

‘ja’ i drzewo. By zdać sobie z tego sprawę potrzeba potężnej energii – nie ma wtedy podziału a dzięki 

temu konfliktu, nie ma kontroli. Jednak, jako że większość z nas została przyzwyczajona do idei, że 

myślący to coś innego niż myśl, konflikt powstaje.

Słuchacz: Dlaczego wydajemy się sobie tak skomplikowani?

Krishnamurti: Bo mamy bardzo złożone umysły – czyż nie? Nie jesteśmy prostymi ludźmi, którzy 

traktują rzeczy tak po prostu – mamy złożone umysły. A społeczeństwo rozwija się stając się bardziej i 

bardziej skomplikowane – jak nasze własne umysły. By zrozumieć coś bardzo złożonego trzeba 

samemu być bardzo prostym. Aby zrozumieć coś złożonego, bardzo skomplikowany problem, musisz 

patrzeć na niego bez wtrącania do badań jakichkolwiek wniosków, odpowiedzi, przypuszczeń i teorii. 

Gdy patrzysz na problem – wiedząc, że odpowiedź znajduje się w nim samym – twój umysł staje się 

bardzo prosty: prostota tkwi w obserwacji, nie w problemie, który może być złożony.

Słuchacz: Jak mogę ujrzeć całość rzeczy, wszystko, jako jedność?

Krishnamurti: Przyzwyczajeni jesteśmy do patrzenia na rzeczy w sposób fragmentaryczny, widzenia 

drzewa jako czegoś oddzielnego, osobno żony, pracy, szefa – wszystko w kawałkach. Jak mogę 

zobaczyć świat, którego jestem częścią, zupełnie, całkowicie, niepodzielony? Teraz, proszę słuchać, 

proszę Pana, proszę słuchać: kto odpowie na to pytanie? Kto powie Panu, jak patrzeć – mówca? 

Postawił Pan pytanie i czeka na odpowiedź – od kogo? Jeśli sprawa jest rzeczywiście bardzo poważna 

– nie mówię, że Pańskie pytanie jest złe – jeżeli kwestia jest rzeczywiście poważna, to co jest 

problemem? Oto problem: „Nie widzę rzeczy jako pełni, bo patrzę na wszystko po kawałku!” Kiedy 

umysł parzy na rzeczy fragmentarycznie? Dlaczego? Kochaj żonę i nienawidź szefa! – Rozumiecie? 

Jeżeli kocham żonę, muszę też kochać całą resztę. Nie? Nie mów ‘tak’, bo nie robisz tak: nie kochasz 

żony ani dzieci, nie kochasz, chociaż możesz o tym mówić. Jeśli kochasz żonę i dzieci, będziesz je 

edukował w inny sposób, będziesz się o nie troszczył, nie finansowo, ale całkiem inaczej. Tylko, gdy 

obecna jest miłość, nie ma podziałów. Rozumie Pan? Kiedy nienawidzisz istnieje podział, jesteś wtedy 

wystraszony, chciwy, zawistny, brutalny, okrutny, ale, gdy kochasz – nie umysłem, miłość to nie 

słowo, miłość to nie przyjemność – gdy naprawdę kochasz, to przyjemność, seks i reszta mają 

zupełnie inną jakość – w takiej miłości nie ma podziałów. Podział powstaje, gdy obecny jest strach. 

Kiedy kochasz nie istnieje ‘ja’ i ‘ty’, ‘my’ i ‘oni’. Lecz teraz Pan powie „Jak mam kochać? Jak mam 

zdobyć ten perfum?” Jest na to tylko jedna odpowiedź: patrz na siebie, obserwuj siebie, nie spinaj 

ostrogami, ale obserwuj – poprzez tę obserwację, widzenie rzeczy, jakimi są, może odkryjesz miłość. 

Trzeba jednak pracować bardzo ciężko nad obserwacją, nie być leniwym, nie być nieuważnym.

Londyn, 23 marca 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_02.htm (8 of 8) [07-May-11 4:20:51 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

 

Rozdział 4. 

 

Czy człowiek może się zmienić?

 

 

Energia, jej utrata w konflikcie

Patrzymy na uwarunkowania rozpowszechnione na świecie i obserwujemy, co tam się 

dzieje – zamieszki studenckie, uprzedzenia klasowe, konflikt między czarnymi i białymi, 

wojny, zamęt polityczny, podziały narodowe i religijne. Jesteśmy również świadomi 

konfliktu, walki, niepokoju, samotności, rozpaczy, braku miłości, i strachu. Dlaczego 

akceptujemy to wszystko? Dlaczego akceptujemy środowisko moralne, społeczne 

wiedząc bardzo dobrze, że jest ono całkowicie niemoralne, wiedząc to dla siebie 

samych – nie jedynie przez emocje czy sentyment, lecz poprzez patrzenie na świat i na 

siebie – dlaczego żyjemy w taki sposób? Dlaczego dzieje się tak, że nasz system 

edukacyjny nie tworzy prawdziwych istot ludzkich, ale zmechanizowane jednostki 

wyszkolone by wykonywać określoną pracę i w końcu umrzeć? Edukacja, nauka i religia 

ani trochę nie rozwiązały naszych problemów.

Dlaczego, patrząc na to zamieszanie, każdy z nas je akceptuje i dopasowuje się, zamiast 

rozbić w sobie cały ten proces? Myślę, że powinniśmy zadać to pytanie, nie z poziomu 

intelektu ani w celu znalezienia jakiegoś boga, jakiegoś stanu świadomości, jakiegoś 

indywidualnego szczęścia, co nieuchronnie wiedzie do różnego rodzaju ucieczki, ale 

patrząc na to w ciszy, niezachwianym wzrokiem, bez żadnego osądu i oceny. 

Powinniśmy, jako dorośli ludzie, spytać, dlaczego tak się dzieje, że żyjemy w ten sposób 

– żyj, walcz i umrzyj. A kiedy zadamy to pytanie na poważnie, z pełną intencją 

zrozumienia, filozofie, teorie, spekulatywne idealizacje w ogóle nie mają miejsca. To, co 

istotne to nie to, co być powinno lub co by być mogło bądź jakiej zasady powinniśmy 

przestrzegać, jaki rodzaj ideału wyznawać ani do jakiej religii lub do jakiego guru mamy 

się zwrócić. Wszystkie te odpowiedzi są, w oczywisty sposób, całkowicie bez znaczenia, 

gdy zostajesz skonfrontowany z tym zamętem, z niedolą i ciągłym konfliktem, w jakich 

żyjemy. Uczyniliśmy z życia pole bitwy: każda rodzina, każda grupa, każdy naród 

przeciwko pozostałym. Widząc to wszystko, nie jako ideę, ale coś, co właśnie 

obserwujesz, wobec czego stajesz, zapytasz siebie samego, o co w tym wszystkim 

chodzi. Dlaczego ciągle działamy w ten sposób, ani żyjąc ani kochając, lecz pozostając 

pełni strachu i przerażenia aż umrzemy?

Gdy zadasz to pytanie, cóż zrobisz? Nie umieją go postawić ci ludzie, którzy ulokowali 

się wygodnie pośród znajomych ideałów, w komfortowym domu, z odrobiną pieniędzy 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (1 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

i którzy są w wysokim stopniu godni szacunku, na wskroś mieszczańscy. Jeżeli tacy 

ludzie zadają pytania, tłumaczą je zgodnie ze swoim indywidualnym pragnieniem 

satysfakcji. Oto jednak prawdziwie ludzki, typowy problem, jaki dotyka życia każdego z 

nas, bogatego i biednego, młodego i starego: dlaczego prowadzimy to monotonne, nic 

nie znaczące życie, chodząc do biura lub pracując w laboratorium czy fabryce przez 

pięćdziesiąt lat, rodząc kilkoro dzieci, edukując je w absurdalny sposób i, na koniec, 

umierając? Myślę, że powinieneś zapytać o to całą swoją istotą, ażeby odkryć. Wtedy 

możesz zadać następne pytanie: czy istoty ludzkie mogą się kiedykolwiek zmienić 

radykalnie, fundamentalnie, tak, ażeby popatrzyły na świat od nowa – innymi oczyma, 

innym sercem, nie wypełnionym dłużej nienawiścią, antagonizmem, uprzedzeniami 

rasowymi – umysłem, który jest bardzo jasny, który dysponuje potężną energią.

Widząc to wszystko – wojny, absurdalne podziały wywołane przez religie, rozdźwięk 

pomiędzy jednostką a społecznością, rodzinę w opozycji do reszty świata, każdą istotę 

ludzką uczepioną kurczowo pewnego szczególnego ideału, dzielącą siebie na ‘ja’ i ‘ty’, 

‘my’ i ‘oni’ – widząc to wszystko, zarówno obiektywnie jak i w aspekcie 

psychologicznym, pozostajemy z jednym tylko pytaniem, jednym fundamentalnym 

problemem, a brzmi on: czy ludzki umysł, który został tak silnie uwarunkowany, może 

się zmienić. Nie w którejś przyszłej inkarnacji ani na koniec życia, ale radykalnie zmienić 

się teraz, ażeby był nowy, świeży, młody, niewinny, nie przeciążony, tak, abyśmy 

wiedzieli, co znaczy kochać i żyć w pokoju. Wydaje mi się, że to jedyny problem. Gdy 

zostanie rozwiązany, wszelkie inne, ekonomiczne czy socjalne, wszystkie te rzeczy, które 

prowadzą do wojen, zakończą się i nastanie inna struktura społeczeństwa.

Zatem nasze pytanie brzmi: czy umysł, mózg i serce mogą żyć jak gdyby było to po raz 

pierwszy, nieskażone, świeże, niewinne, wiedząc, co to znaczy wieść życie szczęśliwe, 

ekstatyczne, pełne głębokiej miłości. Wiecie, w słuchaniu retorycznych pytań kryje się 

niebezpieczeństwo; to ani trochę nie jest pytanie retoryczne – to nasze życie. Nie 

zajmujemy się słowami ani ideami. Wielu z nas zostało schwytanych przez słowa, wcale 

nie zdając sobie sprawy z tego, że słowo nigdy nie jest rzeczą, że opis nigdy nie jest tym, 

co opisuje. A gdybyśmy mogli spróbować, podczas tych pogadanek, zrozumieć ten 

głęboki problem, w jaki sposób umysł ludzki – uwzględniając tu mózg, umysł i serce – 

został uwarunkowany w ciągu wieków, przez propagandę, strach i inne wpływy, to 

bylibyśmy w stanie spytać, czy może on przejść radykalną transformację – ażeby ludzie 

na całym świecie umieli żyć w pokoju, w prawdziwej miłości, w wielkiej ekstazie i 

świadomości tego, co niezmierzone.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (2 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

Oto nasz problem: czy umysł, który został tak obciążony wspomnieniami przeszłości i 

tradycją, może bez wysiłku, walki czy konfliktu, wywołać w sobie płomień przemiany i 

spalić szczątki dnia wczorajszego. Postawiwszy to pytanie – jakie zadaje, jestem pewien, 

każda rozważna, podchodząca serio osoba – skąd powinniśmy zacząć? Czy od zmian w 

biurokratycznym świecie, w strukturze socjalnej, na zewnątrz? A może należy rozpocząć 

od wewnątrz, to jest od kwestii psychologicznych? Czy mamy rozważać świat 

zewnętrzny, z całą jego wiedzą technologiczną, cudami, jakich człowiek dokonuje na 

polu nauki – stąd zacząć i wywołać rewolucję? Już tego próbowano. Mówiono: kiedy 

radykalnie zmienisz kwestie zewnętrzne, jak to robiły wszystkie krwawe rewolucje w 

historii, to zmieni się człowiek i stanie się on szczęśliwą istotą. Komuniści i inni 

rewolucjoniści twierdzili: wprowadź porządek dookoła a nastanie on wewnątrz. Mówili 

też, że to nie gra roli, jeśli brak porządku wewnątrz, istotne jest by mieć porządek w 

świecie wokół – porządek ideologiczny, Utopię, w imię której zabito miliony.

Rozpocznijmy zatem od wewnątrz, od kwestii psychologicznych. To nie znaczy, że 

zezwalasz by obecny porządek społeczny, z całym jego zamętem i bałaganem, pozostał 

niezmieniony. Ale czy istnieje podział pomiędzy światem wewnętrznym i 

zewnętrznym? A może jest tylko jeden ruch, w którym to, co wewnątrz, i to, co na 

zewnątrz istnieją nie jako dwie oddzielne rzeczy, lecz po prostu jako sam ruch? Myślę, 

że to bardzo ważne, jeśli mamy nie tylko nawiązać werbalne porozumienie – 

korzystając z angielskiego jako naszego codziennego języka, używając słów, które są dla 

obu stron zrozumiałe – ale zrobić również użytek z innego rodzaju komunikacji; 

ponieważ zamierzamy wejść w zagadnienie bardzo głęboko i zupełnie na poważnie, 

musi zaistnieć komunikacja na poziomie werbalnym i ponad nim. Musi powstać 

wspólnota, co oznacza, że obie strony są dogłębnie zainteresowane, uważne i patrzą na 

problem z uczuciem, z pragnieniem zrozumienia go. A więc musi zachodzić nie tylko 

komunikacja werbalna, ale też głęboka wspólnota, w której nie ma kwestii zgadzania się 

z czymś lub nie. Zgoda i niezgoda wcale nie powinny się pojawić, bo nie mamy do 

czynienia z ideami, opiniami, koncepcjami czy ideałami – rozpatrujemy problem 

przemiany ludzkości. I ani twoja ani moja opinia w ogóle nie ma tu wartości. Jeżeli 

mówisz, że to niemożliwe by zmienić ludzkie istoty, które takie są od tysięcy lat, to już 

się zablokowałeś, nie pójdziesz dalej, nie zaczniesz dociekać ani badać. Jednak jeśli 

jedynie powiesz, że to możliwe, to wkroczysz w świat możliwości, nie obiektów 

rzeczywistych.

Trzeba zatem podejść do tego zagadnienia bez ustalenia, że zmiana jest, bądź nie jest 

możliwa. Trzeba podejść do niego ze świeżym umysłem, gorąco pragnącym odkryć, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (3 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

wystarczająco młodym by dociekać i badać. Musimy nie tylko nawiązać przejrzystą 

komunikację werbalną, ale musi powstać wspólnota pomiędzy mówcą i tobą samym, 

poczucie przyjaźni i żarliwości, jakie istnieje, gdy jesteśmy w coś wszyscy ogromnie 

zaangażowani. Kiedy mąż i żona są głęboko zainteresowani swoimi dziećmi, odkładają 

na bok wszelkie opinie, swe indywidualne upodobania i uprzedzenia, bo zajmuje ich 

dziecko. W tym zaangażowaniu obecne jest wielkie uczucie, nie jest to opinia 

kontrolująca działanie. Podobnie poczucie głębokiej wspólnoty pomiędzy tobą i 

mówcą musi być obecne, abyśmy obaj stanęli wobec tego samego problemu, z takim 

samym zainteresowaniem, w tym samym czasie. Wtedy możemy stworzyć wspólnotę, 

która już sama powoduje głębokie zrozumienie.

Pozostaje więc pytanie, jak umysł, głęboko uwarunkowany, taki, jakim jest, może 

zmienić się radykalnie. Mam nadzieję, że stawiasz je sobie samemu, bo dopóki nie 

istnieje moralność, która nie byłaby moralnością społeczną, dopóki nie istnieje prostota, 

która nie byłaby prostotą duchownego z jego surowością i okrucieństwem wobec 

siebie, dopóki nie ma porządku głęboko wewnątrz, dopóty to poszukiwanie prawdy, 

rzeczywistości, Boga – dajcie mu imię, jakie chcecie – jest w ogóle bez znaczenia. Być 

może ci z was, którzy przyszli tutaj żeby odkryć, jak uświadomić sobie Boga albo jak 

doświadczyć tajemnicy, będą zawiedzeni – bo dopóki nie dysponujesz nowym, 

świeżym umysłem, oczami, które widzą, co jest prawdą, dopóty nie możesz pojąć 

niezmierzonego, nienazwanego, tego, co jest.

Jeśli pragniesz jedynie szerszych, głębszych doświadczeń, ale prowadzisz tandetne, nic 

nie znaczące życie, to znajdziesz takie doświadczenia, jakie nie są nic warte. Musimy 

wejść w to razem – zobaczycie, że to bardzo złożone zagadnienie, ponieważ dotyczy 

wielu spraw. Aby je zrozumieć trzeba wolności i energii – te dwie rzeczy wszyscy 

musimy mieć: wolność obserwacji i wiele energii. Jeżeli jesteś przywiązany do 

określonego przekonania, jeśli pragniesz zrealizować jakąś szczególną wyidealizowaną 

Utopię, to oczywiście brakuje ci wolności patrzenia.

Oto ten złożony umysł, uwarunkowany jako katolik czy protestant, szukający 

bezpieczeństwa, ograniczony ambicjami i tradycją. Dla umysłu spłyconego – za 

wyjątkiem obszaru dotyczącego technologii – lot na księżyc to osiągnięcie na poziomie 

cudu. Lecz ci, którzy zbudowali statek kosmiczny wiodą swe własne tandetne żywoty, 

mało ważne, pełne zazdrości, niespokojne i ambitne a ich umysły są uwarunkowane. 

Pytamy, czy takie umysły mogą stać się zupełnie wolne od wszelkich uwarunkowań, 

ażeby mógł nastać całkowicie inny rodzaj życia. By to odkryć potrzeba wolności by 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (4 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

obserwować, nie jako chrześcijanin, Hindus, Holender, Niemiec lub Rosjanin czy 

cokolwiek innego. Aby obserwować bardzo dokładnie potrzebna jest wolność, jaka 

powoduje, że sama obserwacja jest działaniem. Sama obserwacja wywołuje radykalną 

rewolucję. Żeby być zdolnym do takiej obserwacji, potrzebujesz dużo energii.

A zatem zamierzamy odkryć, dlaczego istotom ludzkim brak tej energii, dążenia, 

pragnienia zmiany. Mają dosyć energii aby się kłócić, zabijać nawzajem, dzielić świat, 

lecieć na księżyc – na te rzeczy wystarcza im energii. Ale najwyraźniej nie mają energii, 

żeby się radykalnie zmienić. Więc pytamy, dlaczego brak nam tej potrzebnej energii.

Zastanawia mnie, jaką dacie odpowiedź, kiedy postawi wam się takie pytanie. 

Powiedzieliśmy, że człowiek ma dość energii by nienawidzić. Podczas wojny walczy a, 

gdy chce uciec od tego, co faktycznie jest, ma energię na tę ucieczkę – w idee, w 

rozrywkę, do bogów, w pijaństwo. Kiedy pragnie przyjemności, seksualnej czy innej 

dąży do niej z wielką energią. Ma inteligencję pozwalającą na uniezależnienie się od 

środowiska, dysponuje energią umożliwiającą przeżycie na dnie morza lub w 

przestworzach – na to ma dosyć energii życiowej. Jednak najwyraźniej brakuje mu jej 

by zmienić nawet najdrobniejszy nawyk. Dlaczego? Bo rozpraszamy ją w konfliktach 

wewnątrz siebie. Nie próbujemy was tu do niczego przekonać, nie uprawiamy 

propagandy, nie zastępujemy starych idei nowymi. Próbujemy odkryć, zrozumieć.

Widzicie, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że musimy się zmienić. Weźmy jako przykład 

okrucieństwo i brutalność – są to fakty. Istoty ludzkie są brutalne i okrutne, zbudowały 

społeczeństwo, które jest okrutne pomimo wszystkiego, co religie powiedziały o miłości 

do bliźniego i miłości do Boga. Wszystkie te rzeczy to jedynie idee, nie mają żadnej 

wartości, bo człowiek pozostał brutalny, okrutny i samolubny. I pozostając brutalnym, 

wynajduje przeciwieństwo, czyli działanie bez przemocy. Proszę wejdźcie w to ze mną.

Człowiek cały czas próbuje wykształcić w sobie sposób działania bez przemocy. 

Powstaje więc konflikt pomiędzy tym, co jest, czyli przemocą, i tym, co być powinno, 

czyli brakiem przemocy. Powstaje konflikt między tymi przeciwieństwami. Tutaj właśnie 

następuje utrata energii. Tak długo, jak istnieje dualny podział na to, co jest, i to, co być 

powinno – człowiek próbujący stać się czymś innym, nie szczędzący wysiłku by 

osiągnąć ‘to, co być powinno’ – ten konflikt jest marnowaniem energii. Tak długo, jak 

istnieje konflikt pomiędzy przeciwieństwami, człowiek nie dysponuje energią 

wystarczającą żeby się zmienić. Dlaczego mam w ogóle mieć przeciwieństwo, jak brak 

przemocy, jako ideał? Ideał nie jest rzeczywisty, nie ma znaczenia, prowadzi jedynie do 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (5 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

różnych form hipokryzji: będąc okrutnym stwarzam pozory, że taki nie jestem. Albo 

jeżeli mówisz, że jesteś idealistą i kiedyś zostaniesz człowiekiem pokojowym, to tylko 

doskonała wymówka, usprawiedliwienie, bo uwolnienie się od przemocy zajmie ci 

wiele lat – a nawet może nigdy nie nastąpić. W międzyczasie jesteś hipokrytą i 

pozostajesz okrutny. Tak więc jeśli możemy, nie abstrahując ale faktycznie, zupełnie 

odłożyć na bok wszelkie ideały i pozostać tylko z faktem – którym jest przemoc – to nie 

nastąpi utrata energii. Jest naprawdę bardzo ważne by to zrozumieć, to nie jakaś 

szczególna teoria stworzona przez mówcę. Tak długo, jak człowiek żyje w korowodzie 

przeciwieństw musi marnować energię i dlatego w żaden sposób nie może się zmienić.

Możesz więc jednym oddechem wymazać wszystkie ideologie, wszelkie 

przeciwieństwa. Proszę wejdź w to i zrozum to: ma miejsce coś, co jest naprawdę 

niezwykłe. Jeżeli rozgniewany człowiek stwarza pozory spokoju lub próbuje się nie 

złościć, jest w tym konflikt. Jednak jeśli powie „Będę obserwował, czym jest gniew, nie 

będę próbował uciec ani racjonalizować go”, to wtedy ma energię aby zrozumieć i 

zakończyć gniew. Jeżeli jedynie wymyślimy ideę, że umysł trzeba uwolnić od 

uwarunkowań, pozostanie dualny podział pomiędzy faktem i ‘tym, co być powinno’. 

Dlatego jest to marnowanie energii. Natomiast jeśli mówisz „Odkryję, w jaki sposób 

umysł został uwarunkowany”, to tak, jakbyś zwrócił się do chirurga, gdy masz raka. 

Zajmuje się on operowaniem i usunięciem choroby. Lecz jeżeli pacjent rozmyśla o tym, 

jakie cudowne chwile przeżyje po operacji albo obawia się jej skutków, następuje utrata 

energii.

Rozpatrujemy jedynie fakt, że umysł jest uwarunkowany, a nie to, że ‘powinien on być 

wolny’. Jeśli umysł nie jest uwarunkowany, to jest wolny. A więc zamierzamy odkryć, 

zbadać z bardzo bliska, co powoduje, że umysł przyjmuje uwarunkowania, czym są 

wpływy, które wywołały warunkowanie i dlaczego je akceptujemy. Przede wszystkim, 

tradycja odgrywa ogromną rolę w życiu. W tej tradycji mózg wymyślił, że może znaleźć 

fizyczne bezpieczeństwo. Nie można żyć bez bezpieczeństwa, to zupełnie pierwsze, 

podstawowe zwierzęce pragnienie, ażeby mieć poczucie bezpieczeństwa na poziomie 

fizycznym – trzeba mieć dom, jedzenie i ubranie. Jednak psychologiczny sposób, w jaki 

wykorzystujemy tę potrzebę, powoduje chaos wewnątrz i na zewnątrz. Psychika, która 

reprezentuje dokładnie strukturę myśli, chce również czuć się bezpiecznie wewnątrz, 

we wszelkich związkach. Wtedy zaczynają się kłopoty. Potrzebne jest fizyczne 

bezpieczeństwo dla każdego, nie tylko dla niewielu – lecz zaprzecza się temu, kiedy 

bezpieczeństwa psychologicznego szuka się w idei narodu, religii, rodziny. Mam 

nadzieję, że rozumiecie i że nawiązaliśmy pomiędzy nami jakiś rodzaj komunikacji.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (6 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

Powstaje zatem uwarunkowanie konieczne dla fizycznego bezpieczeństwa, obecne jest 

jednak poszukiwanie i pożądanie bezpieczeństwa psychologicznego i warunkowanie 

staje się straszliwie skuteczne. Tak się dzieje, w aspekcie psychologicznym, w naszych 

relacjach z ideami, ludźmi i rzeczami, pragniemy bezpieczeństwa, ale czy w ogóle 

istnieje bezpieczeństwo w jakimkolwiek związku? Oczywiście, że nie. Psychologiczne 

pragnienie bezpieczeństwa jest zaprzeczeniem bezpieczeństwa na zewnątrz. Jeżeli 

chcę czuć się psychologicznie bezpiecznie jako Hindus, z całą tradycją, przesądami i 

ideami, to identyfikuję się z większą jednostką, co zapewnia mi niezły komfort. A więc 

wielbię flagę, naród, plemię i oddzielam się od reszty świata. A ten podział powoduje 

oczywiście poczucie fizycznego zagrożenia. Gdy oddaję cześć narodowi, obyczajom, 

dogmatom religijnym, przesądom, oddzielam się wewnątrz tych kategorii i oczywiście 

muszę odmówić fizycznego bezpieczeństwa wszystkim, którzy nie są ze mną. Umysł 

potrzebuje bezpieczeństwa fizycznego, co zostaje zaprzeczone, gdy szuka 

psychologicznego. To fakt, nie opinia – tak to działa. Kiedy poszukuję bezpieczeństwa w 

rodzinie, żonie, dzieciach, domu, muszę postawić się w opozycji do świata, muszę 

odseparować się od innych rodzin, stanąć przeciw reszcie ludzkości.

Można bardzo wyraźnie zobaczyć, jak zaczyna się warunkowanie, jak dwa tysiące lat 

propagandy wytworzyły w świecie chrześcijańskim cześć dla jego kultury podczas, gdy 

na Wschodzie rzeczy odbywają się w ten sam sposób. Więc umysł poprzez propagandę, 

poprzez tradycję, przez pragnienie poczucia bezpieczeństwa, zaczyna się warunkować. 

Ale czy psychologicznie istnieje jakiekolwiek bezpieczeństwo, w związkach z ideami, z 

ludźmi i z rzeczami?

Jeżeli związek oznacza znalezienie się w bezpośrednim kontakcie z czymś, to nie jesteś 

związany, jeśli w kontakt nie wszedłeś. Jeżeli mam ideę, wyobrażenie mojej żony, nie 

jestem z nią związany. Mogę z nią spać, ale nie jestem związany, bo moje wyobrażenie o 

niej przeszkadza mi wejść w bezpośredni z nią kontakt. A ona, wraz ze swoim 

wyobrażeniem, uniemożliwia sobie bezpośredni związek ze mną. Czy jest tu 

jakakolwiek psychologiczna pewność albo takie bezpieczeństwo, jakiego umysł zawsze 

szuka? Oczywiście, gdy obserwujesz dowolny związek z bardzo bliska, nie ma pewności. 

W przypadku męża i żony czy chłopaka i dziewczyny, którzy chcą stworzyć stabilny 

związek, cóż się dzieje? Gdy żona lub mąż patrzą na kogoś innego pojawia się strach, 

zazdrość, obawa i nienawiść, nie ma tu ciągłego związku. A jeszcze przez cały czas 

umysł pragnie poczucia przynależności.

Oto więc czynniki warunkowania, przez propagandę, gazety, czasopisma, z ambony, i 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (7 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

stajesz się niesamowicie świadom, na ile to konieczne aby w ogóle nie polegać na 

czynnikach zewnętrznych. Wtedy odkrywasz, co znaczy nie podlegać wpływom. Proszę, 

prześledźcie to. Kiedy czytasz gazetę, poddajesz się, świadomie bądź nie, wpływowi. 

Gdy czytasz powieść lub inną książkę poddajesz się wpływowi, pojawia się presja, 

nacisk, abyś zaliczył to, co czytasz, do pewnej kategorii. Oto właśnie cel propagandy. 

Zaczyna ona już w szkole i idziesz przez życie powtarzając to, co powiedzieli inni. 

Dlatego jesteś istotą z drugiej ręki. Jak taka wtórna istota ludzka może odkryć coś 

oryginalnego, coś prawdziwego? To bardzo ważne by zrozumieć, czym jest 

warunkowanie i wejść w to bardzo głęboko – gdy na to patrzysz, masz energię żeby 

rozbić wszystkie te uwarunkowania, jakie trzymają umysł.

Teraz być może chcielibyście pytać, a więc wejdźcie w tę materię mając świadomość, że 

zadać pytanie to bardzo łatwe, ale sformułowanie właściwego pytania jest jedną z 

najtrudniejszych rzeczy. Co nie znaczy, że mówca powstrzymuje was od zadawania 

pytań. Musimy pytać, musimy wątpić we wszystko, co ktoś powiedział: książki, religie, 

autorytety, wszystko! Musimy kwestionować, wątpić, być sceptyczni. Jednak musimy 

też wiedzieć, kiedy pozwolić odejść sceptycyzmowi i zadać właściwe pytanie, ponieważ 

w takim właśnie pytaniu tkwi odpowiedź. Więc jeżeli chcecie pytać, proszę bardzo.

Słuchacz: Czy Pan oszalał?

Krishnamurti: Pyta Pan mówcę, czy oszalał? Dobrze. Zastanawiam się, co ma Pan na 

myśli używając słowa ‘szalony’. Czy oznacza ono niezrównoważony, chory umysłowo, 

ze specyficznymi ideami, neurotyczny? Wszystko to zawiera się w słowie ‘szalony’. Kto 

to rozsądzi – Pan, ja, czy może ktoś inny? Poważnie, kto jest sędzią? Czy szalona osoba 

oceni, kto jest szalony, a kto nie? Czyż ocena, jeżeli osądzasz, czy mówca jest 

zrównoważony czy nie, nie jest częścią szaleństwa tego świata? Sądzić kogoś, nie 

wiedząc o nim nic za wyjątkiem reputacji, wyobrażenia, jakie stworzyłeś na jego temat. 

Jeśli oceniasz według reputacji i propagandy, jaką wchłonąłeś, to czy jesteś w stanie 

osądzić? Sądzenie oznacza pychę – czy sędzia jest neurotyczny czy przy zdrowych 

zmysłach, zawsze jest w tym pycha. Czy pycha może dostrzec, co jest prawdą? – albo 

czy nie potrzebujesz wielkiej pokory by patrzeć, by zrozumieć, by kochać? Proszę Pana, 

to jedna z najtrudniejszych rzeczy: zachować zdrowe zmysły w tym nienormalnym, 

chorym świecie. Zdrowie psychiczne oznacza brak złudzeń, zupełny brak wyobrażeń o 

sobie lub innych. Mówisz „Jestem tym, jestem tamtym, jestem wielki, jestem mały, 

jestem dobry, jestem godny”, wszystkie te określenia to obrazy ciebie. Gdy masz obraz 

siebie, na pewno jesteś chory, żyjesz w świecie złudzeń. A, obawiam się, dotyczy to 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (8 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

większości z nas. Gdy nazywasz siebie Holendrem – wybaczcie, że to mówię – nie jesteś 

w pełni zrównoważony. Oddzielasz się, izolujesz – jak inni, kiedy nazywają siebie 

Hindusami. Te podziały narodowe, religijne, wraz ze swoimi armiami, ze swymi 

kapłanami, wskazują na stan choroby psychicznej.

Słuchacz: Czy można zrozumieć przemoc bez obecności jej przeciwieństwa?

Krishnamurti: Gdy umysł chce stanąć wobec przemocy, tworzy ideał jej braku. Proszę 

popatrzeć, to bardzo proste. Chcę pozostać z przemocą, czyli tym, jaki jestem, jakie są 

istoty ludzkie – brutalne. Mam jednak tradycję dziesięciu tysięcy lat, która mówi 

„Kultywuj działanie bez przemocy.” Istnieje zatem fakt, że jestem okrutny, i myśl 

podpowiada „Spójrz, musisz przestać taki być.” Takie są moje uwarunkowania. Jak mam 

się od nich uwolnić, ażeby popatrzeć w sposób pozostawiający mnie z przemocą i 

pozwalający ją zrozumieć, przejść poprzez nią i ją zakończyć? – nie tylko na 

powierzchni, ale również w bezdennej głębi, na tak zwanym poziomie nieświadomym. 

Jak umysł ma się nie dać złapać ideałowi? Czy o to chodzi w Pańskim pytaniu?

Proszę posłuchać. Nie rozmawiamy o Martinie Lutherze Kingu ani panu Gandhim czy X, 

Y, Z. W ogóle nie zajmujemy się tymi ludźmi – oni mają własne ideały, własne 

uwarunkowania, własne ambicje polityczne, a ja nie jestem zainteresowany niczym 

spośród tego. Stajemy wobec tego, czym my jesteśmy, wy i ja, istoty ludzkie, jakimi 

jesteśmy. Jako istoty ludzkie jesteśmy okrutni, zostaliśmy uwarunkowani przez tradycję, 

propagandę, kulturę by tworzyć przeciwieństwa – używamy przeciwieństwa, gdy nam 

to odpowiada a nie korzystamy z niego, kiedy nam to nie na rękę. Używamy go w 

polityce albo w kwestiach duchowych, na różne sposoby. Jednak teraz mówimy o tym, 

że, gdy umysł chce pozostać z przemocą i zrozumieć ją całkowicie, tradycja i zwyczaj 

przychodzą i wtrącają się. Mówią „Musisz mieć ideał braku przemocy.” Oto fakt a oto 

tradycja. Jak umysł ma się jej wyrwać, żeby poświęcić całą uwagę przemocy? Oto 

pytanie. Zrozumieliście je? Oto fakt, że jestem okrutny a oto tradycja mówiąca, że 

muszę przestać taki być. Teraz popatrzę nie na przemoc, ale jedynie na tradycję. Jeżeli 

się wtrąca do mojej chęci poświęcenia uwagi przemocy, to dlaczego to robi? Dlaczego 

przychodzi? Koncentruję się nie na zrozumieniu przemocy, ale na zrozumieniu 

wtrącania się tradycji. Złapaliście to? Poświęcam temu mą uwagę i wtedy nie wtrąca się 

ona. Tak więc odkryłem, dlaczego tradycja odgrywa tak ważną rolę w życiu – tradycja 

przechodząca w nawyk. Czy to nałóg palenia czy picia, nawyk seksualny czy sposób 

wyrażania się – dlaczego żyjemy przyzwyczajeniami? Czy jesteśmy ich świadomi? Czy 

jesteśmy świadomi naszej tradycji? Jeżeli nie jesteś w pełni świadom, jeśli nie rozumiesz 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (9 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

a

ł

Jiddu Krishnamurti-Lot Or

tradycji, nawyków, rutyny, to są one zmuszone wkraczać, wtrącać się do tego, na co 

chcesz patrzeć. To jedna z najłatwiejszych rzeczy, żyć przyzwyczajeniami, ale rozbicie 

tego pociąga za sobą wiele spraw – mogę stracić pracę. Gdy próbuję się wyrwać, boję 

się, ponieważ życie pośród nawyków daje mi poczucie bezpieczeństwa, powoduje, że 

czuję się pewnie, bo wszystkie inne istoty ludzkie robią to samo. Nagłe wystąpienie w 

Holandii ze słowy „Nie jestem Holendrem” wywoła szok. Zatem pojawia się strach. A 

jeżeli powiesz „Jestem przeciwny całemu temu ustalonemu porządkowi, który jest 

nieporządkiem”, wyrzucą cię – więc się lękasz i akceptujesz. Tradycja gra niezwykle 

istotną rolę w życiu. Czy próbowałeś kiedyś jeść pożywienie, do jakiego nie jesteś 

przyzwyczajony? Spróbuj a zobaczysz, jak twój żołądek i podniebienie się zbuntują. Jeśli 

masz nałóg palenia, to nie przestajesz palić a na zerwanie z nim poświęcisz lata walki.

Tak więc umysł odnajduje bezpieczeństwo w nawykach, mówiąc „Moja rodzina, moje 

dzieci, mój dom, moje meble.” Gdy mówisz ‘moje meble’ ty jesteś tymi meblami. 

Możesz się śmiać, ale przecież kiedy ten konkretny mebel, który kochasz, zostanie ci 

odebrany, wpadniesz w gniew. Jesteś tymi meblami, tym domem, tymi pieniędzmi, tą 

flagą. Żyć w ten sposób oznacza nie tylko wieść płytkie, głupie życie, ale również żyć 

rutynowo i w nudzie. A gdy żyjesz rutynowo i w nudzie musisz być okrutny.

Amsterdam, 3 maja 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_03.htm (10 of 10) [07-May-11 4:20:53 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 5. 

 

Dlaczego nie umiemy żyć w pokoju?

 

 

Strach, jak on powstaje. Czas i myśl. Uważność – pozostać ‘ przebudzonym ’

Wydaje się dziwne, że nie potrafimy odnaleźć sposobu życia, w jakim nieobecny jest 

żaden konflikt ani niedola czy zamęt, lecz obfitość miłości i rozważności. Czytamy 

książki intelektualistów mówiące nam, jak społeczeństwo powinno być zorganizowane 

z ekonomicznego, społecznego i moralnego punktu widzenia. Potem zwracamy się do 

tych napisanych przez ludzi religii i teologów z ich spekulacjami. Najwyraźniej 

większości z nas znalezienie sposobu na życie żywe, pokojowe, pełne energii i jasności, 

bez zależności od innych wydaje się bardzo trudne. Uważani jesteśmy za ludzi bardzo 

dojrzałych i doświadczonych. Starsi spośród nas przeżyli dwie przerażające wojny, 

rewolucje, przewroty, i każdy możliwy rodzaj nieszczęścia. A jednak jesteśmy tutaj tego 

przepięknego ranka, rozmawiając o wszystkich tych sprawach, być może pragnąc aby 

ktoś nam powiedział, co robić, żeby pokazał praktyczny sposób życia, abyśmy 

naśladowali tego kogoś, kto może dać nam klucz do uroku życia i ogromu czegoś spoza 

codziennego kieratu.

Zastanawiam się – a może wy też – dlaczego słuchamy innych. Dlaczego dzieje się tak, 

że nie umiemy znaleźć sami dla siebie jasności we własnych umysłach i sercach, bez 

żadnych zniekształceń, dlaczego musimy obciążać się wiedzą z książek? Czy nie 

możemy żyć bez denerwowania się, w pełni, w wielkiej ekstazie i w prawdziwym 

pokoju? Taka sytuacja wydaje mi się niezmiernie osobliwa, ale tak to wygląda. 

Zastanawiałeś się kiedykolwiek, czy mógłbyś wieść życie zupełnie bez żadnego wysiłku 

czy zmagań? Bez końca podejmujemy wysiłki by zmienić to, tamto przekształcić, coś 

stłumić, zaakceptować coś innego, naśladować, stosować pewne reguły i idee.

A ja się zastanawiam, czy kiedykolwiek spytaliśmy samych siebie, czy to możliwe, aby 

żyć bez konfliktu: nie w izolacji intelektualnej bądź wiodąc emocjonalną, 

sentymentalną, raczej niewyraźną egzystencję, ale żyć w ogóle bez jakiegokolwiek 

rodzaju wysiłku. Ponieważ wysiłek, jak by nie był przyjemny (lub nieprzyjemny) czy 

pożyteczny, jakiego by nie wywoływał zadowolenia, zniekształca i wypacza umysł. To 

jak maszyna, która zawsze zgrzyta, nigdy nie pracuje równo, a więc zużywa się bardzo 

szybko. Powstaje tu pytanie – a myślę, że warto je zadać – czy można żyć bez wysiłku, 

nie popadając jednak w lenistwo, izolację, obojętność, brak wrażliwości, nie stając się 

ospałą istotą. Całe nasze życie, od momentu narodzin aż do śmierci, jest nieprzerwaną 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (1 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

walką aby się dopasować, żeby się zmienić, by zostać czymś. A ta walka i konflikt 

wywołują zamęt, otępiają umysł i nasze serca stają się niewrażliwe.

Więc czy to możliwe – nie jako idea, ani coś beznadziejnego, poza naszym zasięgiem – 

by znaleźć sposób życia bez konfliktu, nie tylko na powierzchni, ale też głęboko w 

otchłani tak zwanej nieświadomości, w głębi nas samych? Być może zgłębimy dzisiaj to 

zagadnienie.

Przede wszystkim dlaczego wynajdujemy konflikty, i przyjemne i nieprzyjemne, i czy 

można z tym skończyć? Czy umiemy z tym skończyć i wieść zupełnie inny rodzaj życia, z 

wielką energią, jasnością, sprawnością intelektualną, motywacją, i serce mieć pełne 

obfitej miłości w prawdziwym sensie tego słowa? Myślę, że powinniśmy użyć naszych 

umysłów i serc aby to odkryć, zaangażować się w to zupełnie.

Konflikt istnieje oczywiście z powodu sprzeczności w nas, co zewnętrznie wyraża się w 

społeczeństwie, w poruszeniach ‘ja’ i ‘nie ja’. Oto ‘ja’, z wszelkimi ambicjami, 

skłonnościami, dążeniami, przyjemnością, niepokojami, nienawiścią, 

współzawodnictwem i lękami, oraz ‘reszta’, czyli ‘nie ja’. Istnieje też idea życia bez 

konfliktu bądź przeciwstawienia się sprzecznym pragnieniom, dążeniom i 

skłonnościom. Jeśli jesteśmy świadomi tego napięcia, możemy je w sobie dostrzec: 

szarpnięcia sprzecznych żądań, przeciwstawnych przekonań, idei i dążeń.

Oto właśnie dualność, te przeciwne pragnienia wraz z lękami i sprzecznościami, które 

powodują konflikt. Myślę, że to zupełnie jasne, jeżeli obserwujemy to w sobie. Ten wzór 

powtarza się znowu i znowu, nie tylko w codziennym życiu, lecz również w tak zwanym 

życiu religijnym – między niebem i piekłem, dobrym i złym, godnym i niegodnym, 

miłością i nienawiścią itd. Jeśli mogę zasugerować, proszę nie słuchajcie jedynie słów, 

ale obserwujcie się nieanalitycznie, wykorzystując mówcę jako lustro, w którym ujrzycie 

samych siebie zgodnie ze stanem faktycznym, a zatem uświadomicie sobie, patrząc w 

nie, sposób działania swoich własnych umysłów i serc. Można zobaczyć, jak dowolny 

rodzaj podziału, oddzielenia lub sprzeczności, wewnątrz lub na zewnątrz siebie, 

niechybnie wywołuje konflikt pomiędzy przemocą i jej brakiem. Czy, zdając sobie 

sprawę z tej sytuacji, jak wygląda ona naprawdę, można ją zakończyć, nie tylko na 

powierzchni świadomości, w życiu codziennym, ale też głęboko w samych korzeniach 

naszej istoty, ażeby nie było sprzeczności, przeciwstawnych żądań i pragnień, 

działalności dualistycznego, fragmentarycznego umysłu? Teraz, jak tego dokonać? 

Budujesz pomost między ‘ja’ i ‘nie ja’ – ‘ja’ ze wszystkimi ambicjami, skłonnościami i 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (2 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

sprzecznościami i ‘nie ja’ będącym ideałem, regułą, koncepcją. Zawsze próbujemy 

zbudować pomost pomiędzy tym, co jest i tym, co być powinno. A w takim działaniu 

obecna jest sprzeczność i konflikt i wszelka nasza energia zostaje w ten sposób 

zmarnowana. Czy umysł może przestać dzielić i pozostać całym sobą z tym, co jest? Czy, 

gdy rozumie się to, co jest, konflikt w ogóle występuje?

Chciałbym zająć się tą kwestią patrząc na nią inaczej, w odniesieniu do wolności i 

strachu. Wielu z nas pragnie wolności, chociaż żyjemy działaniami skoncentrowanymi 

na sobie i pędzimy nasze dni zajęci sobą, naszymi niepowodzeniami i spełnieniami. 

Chcemy być wolni – nie politycznie, co jest stosunkowo łatwe za wyjątkiem świata 

dyktatur – lecz również wolni od propagandy religijnej. Każda religia, starożytna czy 

nowoczesna, to efekt pracy misjonarzy i dlatego właściwie nie jest religią. Im poważniej 

rzecz traktujesz, im bardziej zainteresowany jesteś całością spraw życia, tym usilniej 

poszukujesz wolności i pytasz, nie akceptując ani nie przyjmując na wiarę. Pragniesz 

być wolny aby odkryć czy istnieje taka rzecz jak rzeczywistość, czy istnieje coś 

wiecznego, bezczasowego, czy nie. Pojawia się to niezwykłe pożądanie wolności we 

wszelkich związkach, jednak wolność ta zazwyczaj pozostaje procesem samoizolowania 

się a skutkiem tego nie jest prawdziwą wolnością.

W samym pożądaniu wolności obecny jest strach. Bo może ona wymagać całkowitego, 

absolutnego braku bezpieczeństwa i boisz się znaleźć w zupełnej niepewności. 

Niepewność wydaje się rzeczą bardzo niebezpieczną – każde dziecko żąda pewności w 

swoich relacjach. A gdy stajemy się starsi nie przestajemy pragnąć bezpieczeństwa i 

pewności we wszelkich związkach – z rzeczami, z ludźmi i z ideami. To pożądanie 

bezpieczeństwa niechybnie rodzi strach a przestraszeni coraz bardziej i bardziej 

wpadamy w zależność od rzeczy, do których jesteśmy przywiązani. A zatem pojawia się 

kwestia wolności i strachu oraz czy to w ogóle możliwe by się od niego uwolnić, nie 

tylko fizycznie, ale też psychologicznie, nie tylko powierzchownie, ale w przepastnej 

głębi najciemniejszych zakątków naszego umysłu, w tajnych zakamarkach, do których 

nikt nigdy nie zaglądał. Czy umysł może zupełnie, całkowicie uwolnić się od strachu? To 

strach niszczy miłość – to nie teoria – to strach wywołuje niepokój, przywiązanie, 

zachłanność, dominację, wszelką zazdrość w związkach, to strach powoduje przemoc. 

Jak można zaobserwować w przepełnionych miastach z ich eksplodującą populacją, 

objawia się tam zagrożenie, niepewność, strach. A wszystko to ma swój udział w 

wywołaniu przemocy. Czy możemy się uwolnić od strachu, ażebyś, kiedy opuścisz tę 

salę, odchodził bez cienia mroku, jaki on przynosi?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (3 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

By zrozumieć strach musimy zbadać nie tylko lęki fizyczne, ale też rozległą sieć obaw 

psychologicznych. Chyba możemy w to wejść. Oto pytanie: jak powstaje strach – co go 

podtrzymuje, pozwala trwać, i czy można go zakończyć? Lęki fizyczne są całkiem łatwe 

do zrozumienia. Następuje natychmiastowa odpowiedź na zagrożenie fizyczne, jest ona 

reakcją wielu stuleci warunkowania, ponieważ bez niego fizycznie niemożliwe byłoby 

przetrwanie, zakończyłoby się życie. Na poziomie fizycznym trzeba przetrwać a tradycja 

tysięcy lat podpowiada ‘bądź ostrożny’, pamięć mówi ‘uważaj, to niebezpieczne, działaj 

natychmiast’. Ale czy ta fizyczna odpowiedź na niebezpieczeństwo to strach?

Proszę, prześledźcie uważnie to wszystko, bo zajmujemy się czymś zupełnie prostym, 

jednak złożonym i dopóki nie poświęcicie tej sprawie całej swej uwagi nie zrozumiemy 

jej. Pytamy, czy ta fizyczna odpowiedź zmysłów na niebezpieczeństwo wywołująca 

natychmiastowe działanie jest strachem? A może to inteligencja, i dlatego wcale nie 

strach? I czy inteligencja to kwestia kultywowania tradycji i pamięci? Jeżeli tak, to 

dlaczego nie działa w pełni, tak jak powinna, na obszarze psychologicznym, gdzie tak 

strasznie boimy się tylu rzeczy? Dlaczego ta sama inteligencja, jaką odnajdujemy, gdy 

dostrzegamy zagrożenie, nie działa, kiedy pojawiają się lęki psychologiczne? Czy można 

zastosować inteligencję fizyczną do psychologicznej natury człowieka? Dzieje się tak, że 

powstają różnego rodzaju lęki, które wszyscy znamy – strach przed śmiercią, 

ciemnością, tym, co żona czy mąż powie lub zrobi, albo co pomyśli sąsiad bądź szef – 

cała sieć lęków. Nie zamierzamy zajmować się szczegółami różnych form strachu, 

jesteśmy zainteresowani strachem samym w sobie, nie jakimś konkretnym lękiem. A 

gdy obecny jest strach i go sobie uświadomimy, następuje ruch dążący do uniknięcia 

go, lub do stłumienia go, ucieczki od niego, oddania się różnym rodzajom rozrywki, 

uwzględniając oferowane przez religie, bądź wytworzenia odwagi będącej oporem 

wobec niego. Ucieczka, rozrywka i odwaga to różne formy oporu wobec bieżącego 

faktu istnienia strachu.

Im większy strach tym większy opór i tak wywołane zostają różne neurotyczne 

działania. Obecny jest strach, a umysł – lub ‘ja’ – mówi ‘strach musi przestać istnieć’, i w 

ten sposób powstaje dualność. Istnieje ‘ja’, które jest czymś innym niż strach, które od 

niego ucieka i mu się opiera, które zbiera energię, teoretyzuje lub idzie do analityka, i 

‘nie ja’! ‘Nie ja’ to strach, ‘ja’ zostało od niego oddzielone. A więc następuje 

natychmiastowy konflikt pomiędzy strachem i ‘ja’ przełamującym go. Istnieje 

obserwator i rzecz obserwowana. Obserwowane to strach a obserwator to ‘ja’, które 

chce się od niego uwolnić. Zatem jest tu przeciwieństwo, sprzeczność, oddzielenie a 

skutkiem tego konflikt pomiędzy strachem i ‘ja’ pragnącym się uwolnić. Czy 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (4 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

nawiązujemy ze sobą kontakt?

Tak więc problem polega na konflikcie między ‘nie ja’ strachu i ‘ja’, które myśli, że różni 

się od strachu i opiera mu się, lub które próbuje przełamać go, uciec od niego, stłumić 

go bądź kontrolować. Ten podział niechybnie prowadzi do konfliktu, jak pomiędzy 

dwiema narodami z ich armiami i marynarką i oddzielnymi suwerennymi rządami.

Istnieje zatem obserwator i obserwowane – obserwator mówi „Muszę się uwolnić od tej 

strasznej rzeczy, muszę się jej pozbyć.” Ciągle walczy, znajduje się w stanie konfliktu. 

Przeszło nam to w nawyk, stało się tradycją, uwarunkowaniem. A przełamać jakiś rodzaj 

przyzwyczajenia to jedna z najtrudniejszych rzeczy, ponieważ lubimy życie z naszymi 

nawykami, jak palenie, picie, zwyczaje w sferze seksu czy psychiki – i tak samo dzieje się 

z narodami, niezawisłymi rządami mówiącymi ‘mój kraj i twój kraj’, ‘mój Bóg i twój Bóg’, 

‘moja wiara i twoja wiara’. Nasza tradycja to walka, opór wobec strachu a skutkiem tego 

podsycanie konfliktu i podtrzymywanie życia strachu.

Jeżeli jest to jasne, możemy przejść do następnego kroku, to znaczy: czy istnieje, w tym 

konkretnym przypadku, faktyczna różnica między obserwatorem i obserwowanym? 

Obserwator sądzi, że różni się od obserwowanego, czyli strachu. Czy istnieje jakaś 

różnica pomiędzy nim i rzeczą, jaką obserwuje, czy obie są tym samym? Oczywiście, że 

obie są tym samym. Obserwator jest tym, co obserwuje – jeśli pojawia się coś zupełnie 

nowego, to w ogóle nie ma obserwatora. Jednak dlatego, że obserwator rozpoznaje 

swoją reakcję jako strach, jaki zna z wcześniejszych doświadczeń, powstaje tu podział. A 

jak wejdziesz w to bardzo, bardzo głęboko, odkryjesz dla siebie samego – tak, jak, mam 

nadzieję, robisz to teraz – że obserwator i obserwowane istotnie są tym samym. 

Dlatego, skoro są tym samym, eliminujesz jednym ruchem sprzeczność, ‘ja’ i ‘nie ja’ i 

równocześnie wymazujesz również zupełnie wszelki rodzaj wysiłku. Lecz nie oznacza to, 

że akceptujesz strach lub identyfikujesz się z nim.

Istnieje strach, rzecz obserwowana, i obserwator będący częścią tego strachu. Co należy 

więc zrobić? (Czy pracujecie tak intensywnie jak robi to mówca? Jeżeli jedynie słuchacie 

słów, to, obawiam się, nie rozwiążecie dogłębnie kwestii strachu.) Istnieje tylko strach – 

nie obserwator mu się przyglądający, bo obserwator jest strachem. Ma tu miejsce kilka 

rzeczy. Po pierwsze, czym jest strach i jak się pojawia? Nie rozmawiamy o skutkach 

strachu czy jego przyczynach ani jak swą nędzą i brzydotą przyćmiewa życie. Lecz 

pytamy, czym jest strach i jak się pojawia. Czy trzeba to analizować bez końca aby 

odkryć niezliczone przyczyny strachu? Przecież, gdy zaczynasz analizować, analizator 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (5 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

musi być niezwykle wolny od wszelkich uprzedzeń i uwarunkowań, musi patrzeć by 

zaobserwować. W przeciwnym razie, jeśli w jego osądzie obecny jest jakikolwiek rodzaj 

zniekształcenia, zwiększa się ono w miarę kontynuowania analizy.

A więc analiza mająca na celu zakończenie strachu nie spełnia swej roli. Mam nadzieję, 

że są tu jacyś analitycy! Bo podczas odkrywania przyczyn strachu i pracy nad tym, co 

odkryto, przyczyna staje się skutkiem a skutek przyczyną. Skutek, i działanie na ten 

skutek celem odnalezienia przyczyny, oraz odkrycie przyczyny i działanie według 

danych o niej, przechodzą w następny etap. Na nim i skutek i przyczyna tworzą 

nieskończony łańcuch. Jeśli odłożymy na bok próby zrozumienia przyczyn i 

analizowanie strachu, to cóż pozostaje do zrobienia?

Wiecie, to nie rozrywka, jednak w tym odkryciu obecna jest wielka radość, w 

zrozumieniu tego wszystkiego jest wiele zabawy. Cóż zatem tworzy strach? Tworzą go 

czas i myśl – czas jako wczoraj, dziś i jutro: istnieje strach, że jutro coś się zdarzy – utrata 

pracy, śmierć, odejście żony czy męża, powrót choroby i bólu, jakie przeżyłem wiele dni 

temu. To stąd przybywa strach. Czas dotyczący tego, co jutro mój sąsiad może o mnie 

powiedzieć, albo czas, który, jak dotąd, ukrywa coś, co zrobiłem wiele lat temu. 

Obawiam się głębokich sekretnych pragnień, które mogły pozostać niezaspokojone. 

Czas jest więc uwikłany w strach, strach przed śmiercią, która przychodzi u kresu życia, 

która za chwilę może ode mnie czegoś chcieć, i boję się. Tak więc strach jest związany z 

czasem i myślą. Czas nie istnieje jeżeli nie ma myśli. Myślenie o tym, co zdarzyło się 

wczoraj, obawa, że jutro może się to znów przytrafić – oto, co tworzy czas jak również 

strach.

Obserwuj to, proszę popatrz na to sam dla siebie – nie akceptuj ani nie odrzucaj 

niczego, lecz słuchaj, odkryj na własny użytek prawdę tego, nie słowa zaledwie, nie to, 

czy się zgadzasz czy nie, ale idź dalej. By odnaleźć prawdę musisz mieć uczucie, pasję 

odkrywania, wielką energię. Zobaczysz wtedy, że myśl rodzi strach: myślenie o 

przeszłości bądź przyszłości – przyszłości będącej następną chwilą lub następnym 

dniem czy tym, co za dziesięć lat – myślenie o tym kreuje zdarzenie. A myślenie o 

wczorajszym przyjemnym wydarzeniu podtrzymuje bądź nadaje ciągłość tej 

przyjemności, czy seksualnej, zmysłowej, intelektualnej czy psychologicznej, myślenie o 

niej, budowanie wyobrażenia, jak robi to większość ludzi, daje temu zdarzeniu z 

przeszłości ciągłość w myślach i rodzi dalszą przyjemność.

Myśl rodzi strach tak samo, jak przyjemność – są one sprawkami czasu. Zatem myśl 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (6 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

tworzy tę dwustronną monetę przyjemności i bólu – czyli strach. Co należy więc zrobić? 

Wielbimy myśl, która stała się tak niezwykle ważna, iż myślimy, że im jest sprytniejsza, 

tym lepiej. W świecie biznesu, w świecie religii czy w świecie rodziny myśl jest 

wykorzystywana przez intelektualistów pozwalających sobie używać tej monety w 

girlandzie słów. Jak poważamy ludzi, którzy są intelektualnie, werbalnie zręczni w 

myśleniu! Lecz myślenie odpowiada za strach i rzecz zwaną przyjemnością.

Nie mówimy, że nie powinniśmy zaznawać przyjemności. Nie jesteśmy purytanami, 

próbujemy ją pojąć, a przez samo zrozumienie tego całego procesu strach osiąga kres. 

Zobaczysz wtedy, że przyjemność to coś zupełnie innego, wejdziemy w to jeśli starczy 

czasu. A więc myśl odpowiada za tę męczarnię – z jednej strony męczarnia, z drugiej 

przyjemność i jej przedłużanie: pożądanie i pogoń za przyjemnością czy religijną czy 

każdego innego rodzaju. Co myśl ma z tym zrobić? Może to zakończyć? Czy to właściwe 

pytanie? I kto ma tego dokonać? – czy ‘ja’, które nie jest myślą? Ale ‘ja’ jest wynikiem 

myślenia. I dlatego masz znowu ten sam stary problem: ‘ja’ i ‘nie ja’ czyli obserwatora, 

który twierdzi „Jeżeli tylko mógłbym zakończyć myślenie, to prowadziłbym inny rodzaj 

życia.” Ale istnieje jedynie myśl a nie obserwator mówiący „Chcę zatrzymać myśl”, 

ponieważ obserwator to jej produkt. A jak powstaje myśl? Bardzo łatwo można 

zobaczyć, że jest ona odpowiedzią pamięci, doświadczenia i wiedzy będącej mózgiem, 

jej siedzibą. Gdy cokolwiek woła o to, odpowiada on reakcją, która jest pamięcią i 

rozpoznaniem. Mózg jest wynikiem tysiącleci ewolucji i warunkowania – myśl jest 

zawsze przedawniona, nigdy nie jest nowa, myśl to odpowiedź całego uwarunkowania.

Cóż należy zrobić? Gdy myśl zda sobie sprawę, że najprawdopodobniej nie może nic 

zrobić ze strachem, bo ona sama tworzy strach, nastaje cisza, całkowicie zaprzeczony 

zostaje każdy ruch rodzący strach. Dzięki temu umysł, w tym mózg, obserwuje cały ten 

fenomen nawyków i sprzeczności i walki pomiędzy ‘ja’ i ‘nie ja’. Uświadamia sobie, że 

obserwator to obserwowane. A widząc, że strachu nie wystarczy jedynie zanalizować i 

odłożyć na bok, lecz pozostanie on na zawsze, dostrzega też, że analizy donikąd nie 

prowadzą. Pytasz wtedy: co jest źródłem strachu? Jak on powstaje?

Mówiliśmy, że pojawia się poprzez czas i myśl. Myśl jest odpowiedzią pamięci i w ten 

sposób tworzy strach. A strach nie potrafi zatrzymać myśli jedynie przez jej kontrolę 

bądź tłumienie, ani przez próby jej przekształcenia, czy przyzwalania na wszelkie triki, 

jakie stosujemy wobec siebie. Uświadamiając sobie cały ten wzór bez wybierania, 

obiektywnie, wewnątrz siebie, widząc to wszystko, myśl sama mówi „Będę cicho bez 

żadnej kontroli czy tłumienia”, „Będę spokojna.”

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (7 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Następuje wtedy koniec strachu, co oznacza koniec smutku i zrozumienie siebie – 

samowiedzę. Bez znajomości siebie nie będzie końca smutku i strachu. Tylko umysł, 

który jest wolny od strachu, umie stawić czoła rzeczywistości. 

Być może pragnęlibyście teraz zadawać pytania. Trzeba je stawiać – to zapytywanie, to 

odsłanianie się przed sobą nawzajem jest konieczne tutaj, i również, gdy jesteś sam w 

swoim pokoju lub ogrodzie, siedzisz cicho w autobusie bądź spacerujesz – musisz 

pytać, ażeby odkryć. Lecz trzeba zadawać właściwe pytania, a w samym sformułowaniu 

właściwego pytania zawarta jest właściwa odpowiedź. 

Słuchacz: Akceptacja siebie, swojego bólu, swego smutku, czy to właściwa rzecz do 

zrobienia? 

Krishnamurti: Jak można zaakceptować to, czym się jest? Chciał Pan powiedzieć, że 

akceptuje swą brzydotę, brutalność, okrucieństwo, swoją pretensjonalność, hipokryzję? 

Potrafi Pan zaakceptować to wszystko? I nie pragnie się zmienić? – czy naprawdę nie 

należy tego zmienić? Jak możemy zaakceptować ustalony porządek społeczeństwa z 

jego moralnością, która jest niemoralna? Czy życie nie jest ciągłym ruchem zmian? 

Kiedy się żyje, nie ma akceptacji, jest tylko przeżywanie. Pozostajemy wtedy w zgodzie z 

ruchem życia a wymaga on przemiany, rewolucji psychicznej, mutacji. 

Słuchacz: Nie rozumiem. 

Krishnamurti: Przykro mi. Być może używając słowa ‘akceptować’ nie zdawał sobie Pan 

sprawy, że w potocznym angielskim, oznacza ono akceptować rzeczy takim, jakimi są. 

Może sformułowałby Pan to po holendersku. 

Słuchacz: Akceptować rzeczy, jakimi przychodzą. 

Krishnamurti: Czy zaakceptuję rzeczy, jakimi przyszły, proszę powiedzieć, kiedy żona 

mnie opuści? Czy, gdy tracę pieniądze, gdy zostaję wyrzucony z pracy, kiedy jestem 

wzgardzany, obrażany, zaakceptuję te sprawy, jak przychodzą? Zaakceptuję wojnę? Aby 

brać rzeczy tak, jak przyszły, faktycznie, nie teoretycznie, trzeba być wolnym od ‘ja’. A o 

tym dziś rozmawialiśmy, opróżnienie umysłu z ‘ja’ i ‘ty’ oraz ‘my’ i ‘oni’. Wtedy możesz 

żyć z chwili na chwilę, bez końca, nie angażując się w walkę, nie wchodząc w konflikt. 

Właśnie na tym polega prawdziwa medytacja, prawdziwe działanie, nie konflikt, 

okrucieństwo i przemoc. 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (8 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Słuchacz: Musimy myśleć, to nieuniknione. 

Krishnamurti: Tak, rozumiem. Czy sugeruje Pan, że w ogóle nie powinniśmy myśleć? 

Trzeba myśleć aby wykonać pracę, żeby pójść do domu – zachodzi komunikacja 

werbalna, która jest wynikiem myślenia. Jakie więc miejsce w życiu zajmuje myśl? Musi 

ona działać, kiedy coś robisz. Proszę to śledzić. Aby wykonać jakieś zadanie 

technologiczne, funkcjonować tak, jak robi to komputer – jeżeli nawet nie tak 

efektywnie – potrzebna jest myśl. Myślenie jasne, obiektywnie, nieemocjonalnie, bez 

uprzedzeń, bez opinii, myśl jest konieczna by działać w jasny sposób. Jednak wiemy też, 

że myśl rodzi strach, a właśnie on powstrzymuje nas od efektywnego działania. Więc czy 

można działać bez strachu, gdy myśl jest wymagana, i zachować ciszę, gdy nie jest? 

Rozumie Pan? Czy można mieć umysł i serce rozumiejące cały proces strachu, 

przyjemności, myśli i ciszę umysłu? Czy można działać rozmyślnie, gdy to konieczne i 

nie używać myśli, kiedy brak takiej potrzeby? To chyba zupełnie proste, czyż nie? 

Chodzi o to, czy umysł może być tak całkowicie uważny, że, kiedy nie śpi, będzie myślał i 

działał, gdy to konieczne i pozostanie w tym działaniu przebudzony ani nie zapadając w 

sen ani nie pracując w sposób mechaniczny?

Tak więc rzecz nie w tym, czy musimy myśleć czy nie, lecz w tym, jak pozostać 

przebudzonym. By pozostać przebudzonym trzeba dogłębnie zrozumieć myśl, strach, 

miłość, nienawiść i samotność, trzeba zaangażować się całkowicie w ten sposób życia, 

jakim się jest, jednak rozumieć w pełni. Można to zrozumieć dogłębnie tylko, gdy umysł 

jest całkowicie przebudzony, bez żadnych zniekształceń. 

Słuchacz: Czy chciał Pan powiedzieć, że, gdy stoi się wobec niebezpieczeństwa, reakcja 

pochodzi z doświadczenia? 

Krishnamurti: Czyż nie? Czy, kiedy widzi Pan niebezpieczne zwierzę, nie reaguje z 

poziomu pamięci, w oparciu o doświadczenie? – być może, niekoniecznie swoje własne, 

ale dziedzictwo rasowe mówiące ‘bądź ostrożny’. 

Słuchacz: To właśnie miałem na myśli. 

Krishnamurti: Ale dlaczego nie działamy równie efektywnie widząc niebezpieczeństwo 

nacjonalizmu, wojny, oddzielnych rządów z ich suwerennymi prawami i armiami? To 

najbardziej niebezpieczne sprawy, dlaczego nie reagujemy, dlaczego nie mówimy 

„Zmieńmy to wszystko”? Oznacza to, że zmieniasz siebie – znaną istotę: że nie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (9 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

przynależysz do żadnego narodu, do żadnej flagi, kraju, ani religii, czyli że jesteś wolną 

istotą ludzką. Lecz my nie jesteśmy. Reagujemy na zagrożenia fizyczne, ale nie na 

psychologiczne niebezpieczeństwa, które są dużo bardziej niszczycielskie. Akceptujemy 

rzeczy, jakimi są, lub buntujemy się przeciwko nim, aby stworzyć zmyśloną Utopię, co 

prowadzi z powrotem od tego samego. Widzieć niebezpieczeństwo wewnątrz i widzieć 

zewnętrzne zagrożenie to jedna rzecz, oznaczająca pozostać przebudzonym – czyli być 

inteligentnym i wrażliwym. 

Amsterdam, 10 maja 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_04.htm (10 of 10) [07-May-11 4:20:55 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 6. 

 

Zupełność życia

 

 

Nieumotywowana pasja zrozumienia

To zastanawiające, dlaczego istoty ludzkie na świecie gubią pasję. Chcą one mocy, 

pozycji i różnych form rozrywki i seksualnej i religijnej i mają jeszcze inne rodzaje 

pożądliwych pragnień. Lecz najwyraźniej niewielu dysponuje tą głęboką pasją, jaka 

poświęca się zrozumieniu całego procesu życia, nie oddając swej energii na działania 

fragmentaryczne. Dyrektora banku ogromnie zajmują sprawy firmy a artysta i 

naukowiec są oddani własnym specyficznym zainteresowaniom, najwyraźniej jednak to 

jedna z najtrudniejszych rzeczy by posiąść tę trwałą, intensywną pasję oddaną 

zrozumieniu zupełności życia.

Jako, że wchodzimy w kwestię tego, co stanowi całkowite zrozumienie życia, miłości i 

śmierci, będziemy potrzebowali nie tylko zdolności intelektualnych i silnego uczucia, 

lecz wiele ponad to, wielką energię, jaką tylko pasja może dać. Jako, że mamy ten 

kolosalny problem, złożony, subtelny i bardzo zupełny, musimy poświęcić całą naszą 

uwagę – która stoi za wszelką pasją – by zobaczyć i odkryć samemu dla siebie, czy 

istnieje sposób życia, całkowicie inny niż ten, w jaki teraz żyjemy. Aby to zrozumieć 

trzeba wejść w kilka zagadnień, trzeba zbadać proces działania świadomości, sprawdzić 

obie strony oraz głębokie warstwy własnego umysłu, i trzeba też spojrzeć na naturę 

porządku – nie tylko na zewnątrz, w społeczeństwie, ale wewnątrz siebie.

Trzeba odkryć sens życia – nie jedynie nadać mu intelektualnie znaczenie, ale 

popatrzeć, co to znaczy żyć. I trzeba też rozpatrzyć kwestię, czym jest miłość, i co to 

znaczy umrzeć. Wszystko to musi zostać sprawdzone w świadomości i w głębokich, 

ukrytych zakamarkach własnego umysłu. Trzeba spytać, czym jest porządek, co 

rzeczywiście znaczy żyć, i czy można żyć całkowitym, zupełnym uczuciem, 

współczuciem, czułością i miłością. Trzeba też odkryć dla siebie samego znaczenie tej 

niezwykłej rzeczy zwanej śmiercią.

To nie kawałki, lecz absolutny ruch, zupełność życia. Nie będziemy w stanie go 

zrozumieć, jeżeli potniemy go na życie, miłość i śmierć – wszystko jest jednym ruchem. 

By zrozumieć cały jego proces potrzeba energii, nie tylko intelektualnej, ale energii 

silnego uczucia, z czym wiąże się posiadanie nieumotywowanej pasji, jaka stale płonie 

w człowieku. A jako, że nasze umysły podlegają fragmentacji, konieczne jest wejście w 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (1 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

kwestię świadomego i nieświadomego, bo stąd zaczyna się każdy podział – ‘ja’ i ‘nie ja’, 

‘ty’ i ‘ja’, ‘my’ i ‘oni’. Jak długo istnieje to oddzielenie – między narodami, w rodzinie, 

pomiędzy religiami z ich osobnymi obszarami wpływu – tak długo podział niechybnie 

będzie obecny w życiu. Istnieć będzie prowadzone na co dzień życie ze swą nudą i 

rutyną oraz ta rzecz, jaką nazywamy miłością, ogrodzona nienawiścią, zachłannością, 

zależnością i dominacją, istnieć będzie strach, nieuchronność śmierci. Czy moglibyśmy 

zająć się tą kwestią na poważnie – nie jedynie teoretycznie bądź werbalnie, ale zbadać 

ją naprawdę poprzez spojrzenie w siebie i zapytanie, dlaczego zachodzi podział rodzący 

tyle rozpaczy, zamętu i konfliktu?

Można bardzo wyraźnie w sobie zaobserwować aktywność na powierzchni umysłu z 

jego koncentracją na pieniądzach, zachłanną wiedzą technologiczną, naukową. Można 

zobaczyć współzawodnictwo w pracy, można zobaczyć aktywność wierzchniej warstwy 

swego własnego umysłu. Lecz istnieją ukryte obszary, które nie zostały zbadane, bo nie 

wiemy, jak to zrobić. Jeśli chcemy wystawić je na światło jasności i zrozumienia, to albo 

czytamy książki mówiące nam o nich albo idziemy do analityka bądź filozofa. Jednak nie 

wiemy sami dla siebie, jak patrzeć na te sprawy: chociaż możemy być zdolni do 

obserwacji powierzchownej, widocznej aktywności umysłu, najwyraźniej nie potrafimy 

zajrzeć do tej głębokiej, ukrytej jaskini, w której mieszka cała przeszłość. Czy świadomy 

umysł wraz ze swoimi kategorycznymi żądaniami i twierdzeniami może wejrzeć w 

głębsze warstwy swej własnej istoty? Nie wiem, czy kiedykolwiek tego próbowaliście, 

ale, jeśli tak i podeszliście w wystarczającym stopniu konsekwentnie i serio, to może 

sami dla siebie znaleźliście obszerną zawartość przeszłości, dziedzictwo rasowe, nakazy 

religii, podziały – wszystko to kryje się tutaj. Wywołana przypadkowo propozycja 

opiniowania wypływa z przeszłego nagromadzenia opartego zasadniczo na minionej 

wiedzy i doświadczeniu z ich różnymi rodzajami wniosków i opinii. Czy umysł może 

wejrzeć w to wszystko, zrozumieć to i wyjść poza to, ażeby podział w ogóle przestał 

istnieć?

To ważne, ponieważ jesteśmy tak mocno uwarunkowani by patrzeć na życie w sposób 

fragmentaryczny. I tak długo, jak fragmentacja ta zachodzi, obecne jest żądanie 

zaspokojenia – ‘ja’ pragnie spełnić się, osiągnąć, prześcignąć, zrealizować ambicje. Oto 

fragmentacja życia powodująca, że jednocześnie jesteśmy indywidualistami i ludźmi 

działającymi kolektywnie, skoncentrowani na sobie jednak potrzebujący identyfikacji z 

czymś większym, podczas, gdy oddzielenie trwa. To ten głęboki podział w świadomości, 

w całej strukturze i naturze naszej istoty powoduje podziały w naszych działaniach, w 

naszych myślach i w naszych uczuciach. Tak więc dzielimy życie na to, co nazywa się 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (2 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

miłością i śmiercią.

Czy można zaobserwować ruch przeszłości będący nieświadomością? – jeżeli można 

użyć słowa ‘nieświadomość’ bez nadawania mu specjalnego psychoanalitycznego 

znaczenia. Głęboka nieświadomość to przeszłość i stąd działamy. Dlatego powstaje 

podział na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość – który oznacza czas.

Wszystko to może brzmieć trochę skomplikowanie, ale takie nie jest – to naprawdę 

zupełnie proste, jeżeli patrzy się w siebie, obserwuje się siebie w działaniu, obserwuje 

funkcjonowanie swoich opinii oraz myśli i wniosków. Kiedy patrzysz krytycznie na 

siebie, możesz zobaczyć, że twe działania opierają się na przeszłych wnioskach, 

regułach bądź wzorcach, które rzutują się w przyszłość jako ideał, a ty działasz zgodnie z 

tym ideałem. Więc przeszłość zawsze oddziałuje poprzez bodźce, wnioski i reguły, 

umysł i serce są mocno obciążone wspomnieniami, które kształtują nasze życie 

powodując fragmentację.

Trzeba zapytać, czy świadomy umysł może wejrzeć w nieświadomość tak całkowicie, że 

zrozumiana zostanie cała jej zawartość będąca przeszłością. Wymaga to umiejętności 

krytycznego patrzenia – ale nie samoopiniującego krytycyzmu – wymaga to przyjrzenia 

się. Jeżeli jest się prawdziwie przebudzonym, to kończy się podział całości świadomości. 

Taki stan przebudzenia jest możliwy jedynie, gdy istnieje krytyczna samoświadomość 

wolna od osądów.

Obserwować oznacza poddawać krytyce – nie używać krytycyzmu opartego na 

ocenach, opiniach, lecz pozostawać krytycznie czujnym. Jeśli jednak to krytyczne 

podejście jest osobiste, podszyte strachem bądź jakąkolwiek formą uprzedzenia, 

przestaje być naprawdę krytyczne, staje się jedynie fragmentaryczne.

To, czym zajmujemy się teraz, to zrozumienie całego procesu, zupełności życia, nie 

określonego fragmentu. Nie pytamy, co zrobić odnośnie specyficznego problemu, 

odnośnie aktywności społeczeństwa, która jest niezależna od całości procesu życia, ale 

próbujemy odkryć, co zawiera się w zrozumieniu rzeczywistości i czy taka rzeczywistość, 

taki bezmiar, wieczność istnieje. Oto ta pełna, całościowa percepcja – nie 

fragmentaryczna – jaką rozważamy. Takie zrozumienie całego ruchu życia jako 

pojedynczej jednolitej aktywności jest możliwe dopiero, kiedy w całej naszej 

świadomości nastanie kres własnych koncepcji, zasad, idei i podziałów, jak ‘ja’ i ‘nie ja’. 

Jeśli jest to jasne – a mam taką nadzieję – to możemy przejść do odkrywania, co to 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (3 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

znaczy żyć.

Traktujemy życie jako pozytywne działanie – robienie, myślenie, nieustanną krzątaninę, 

konflikt, strach, smutek, winę, ambicję, współzawodnictwo, pożądanie przyjemności z 

jej bólem, pragnienie sukcesu. To wszystko nazywamy życiem. Oto nasze życie, ze 

sporadyczną radością, z chwilami współczucia bez żadnego motywu i szczodrości nie 

stawiającej żadnych warunków. Pojawiają się rzadkie momenty ekstazy, błogości, jaka 

nie zna przeszłości ani przyszłości. Lecz chodzenie do pracy, gniew, nienawiść, pogarda, 

wrogość są tym, co nazywamy życiem codziennym i uważamy za niezwykle pozytywne.

Negacja pozytywnego to jedyna naprawdę pozytywna rzecz. Zanegowanie tego tak 

zwanego życia, które jest brzydkie, samotne, straszne, brutalne i okrutne, gdy się nie 

zna innego, jest najbardziej pozytywnym działaniem. Czy rozumiemy się nawzajem? 

Wiecie, zaprzeczyć całkowicie powszechnie uznawanej moralności oznacza być wysoce 

moralnym, bo to, co nazywamy moralnością społeczną, moralnością szacowności, jest 

całkowicie niemoralne: współzawodniczymy, jesteśmy chciwi, pełni wrogości, szukamy 

własnej drogi – wiecie, jak się zachowujemy. Nazywamy to moralnością społeczną – 

ludzie religijni mówią o innym rodzaju moralności, ale ich życie, cała ich postawa, 

hierarchiczna struktura organizacji religijnych i wiary są niemoralne. Zaprzeczenie temu 

to nie reakcja, ponieważ, kiedy reagujesz, jest to inny rodzaj niezgody wywołanej przez 

twój własny opór. Jednak, gdy zaprzeczasz temu, bo to rozumiesz, obecna jest 

najwyższa forma moralności.

Na tej samej zasadzie, zanegować moralność społeczną, zanegować sposób, w jaki 

żyjemy – nasze małe, nieważne żywoty, nasze płytkie myślenie i egzystencję, 

zadowolenie na powierzchni ze wszystkimi rzeczami nagromadzonymi w głębi – 

odrzucić to wszystko, nie reagując, lecz widząc kompletną głupotę i destrukcyjną 

naturę takiego sposobu życia – zanegować to wszystko znaczy żyć. Widzieć fałsz jako 

fałsz – takie widzenie to prawda.

Teraz, czym jest miłość? Czy to przyjemność? Czy miłość to pożądanie? Czy miłość to 

przywiązanie, zależność, posiadanie osoby, którą kochasz i nad którą dominujesz? Czy 

to mówienie „To moje a nie twoje, moja własność, moje prawa seksualne”, z którymi 

wiąże się zazdrość, nienawiść, gniew i przemoc? I znów, miłość podzielono, jako 

element uwarunkowań religijnych, na świętą i świecką. Czy to wszystko jest miłością? 

Czy możesz kochać i być ambitny? Czy możesz kochać męża, czy może on powiedzieć, 

że cię kocha, gdy jest ambitny? Czy miłość może istnieć tam, gdzie występuje 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (4 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

współzawodnictwo i pogoń za sukcesem?

Zanegować to wszystko, nie tylko intelektualnie czy werbalnie, ale wymazując ze swej 

własnej istoty by nie doświadczyć już nigdy zazdrości, zawiści, współzawodnictwa ani 

ambicji – zaprzeczyć temu wszystkiemu, to na pewno jest miłość. Te dwa sposoby 

działania nigdy nie mogą współistnieć. Mężczyzna, który jest zazdrosny ani kobieta, 

która dominuje, nie wiedzą, co znaczy miłość – mogą o niej mówić, mogą spać razem, 

posiadać się nawzajem, zależeć od siebie ze względu na wygodę, bezpieczeństwo lub 

przez strach przed samotnością, lecz wszystko to na pewno nie jest miłością. Czy, gdyby 

ludzie, którzy mówią, że kochają swe dzieci, faktycznie mieli to na myśli, to wybuchłaby 

wojna? A czy istniałyby podziały narodowe – czy powstałoby to rozdzielenie? To, co 

nazywamy miłością to męka, rozpacz, poczucie winy. Taka miłość bywa zwykle 

identyfikowana z przyjemnością seksualną. Nie jesteśmy purytańscy ani pruderyjni, nie 

mówimy, że przyjemność ma przestać istnieć. Kiedy patrzysz na obłok lub niebo czy 

piękną twarz, obecny jest zachwyt. Gdy patrzysz na kwiat, widzisz jego piękno – nie 

zaprzeczamy pięknu. Piękno to nie przyjemność myśli, ale myśl jest tym, co dodaje 

przyjemność do piękna.

W taki sam sposób, gdy kochamy i uprawiamy seks, myśl dodaje do niego przyjemność, 

wyobrażenie tego, czego doświadczyliśmy i powtórkę na jutro. Jest w tej powtórce 

przyjemność nie będąca pięknem. Piękno, delikatność i zupełne znaczenie miłości nie 

wykluczają seksu. Jednak dziś, gdy wszystko wolno, wydaje się, że świat nagle odkrył 

seks i uczynił go niezwykle ważnym. Jest to prawdopodobnie jedyna ucieczka, jaką 

człowiek ma teraz do dyspozycji, jedyna wolność: wszędzie gdzie indziej został 

przyciśnięty, przymuszony, zgwałcony intelektualnie, emocjonalnie, w każdy możliwy 

sposób jest niewolnikiem, został złamany i jedyny moment, kiedy potrafi być wolny to 

doświadczenie seksualne. W tej wolności dociera do pewnej radości i pragnie jej 

powtórzenia. Patrząc na to wszystko, gdzie jest miłość? Tylko umysł i serce pełne 

miłości mogą dostrzec całość ruchu życia. Wtedy, cokolwiek uczyni, człowiek 

dysponujący taką miłością jest moralny, dobry a to, co robi, jest piękne.

A gdzie wkracza w to wszystko porządek? – wiedząc, że nasze życie jest tak 

pogmatwane, tak bezładne. Wszyscy chcemy porządku, nie tylko w domu, umieszczając 

rzeczy na właściwych im miejscach, ale również na zewnątrz, w społeczeństwie, gdzie 

obecna jest ta bezgraniczna niesprawiedliwość. Pragniemy również porządku wewnątrz 

– potrzebny jest porządek, głęboki, matematyczny porządek. A czy ma on zostać 

wywołany przez dopasowanie się do wzorca, który uważamy za uporządkowany? 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (5 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Powinniśmy wtedy porównywać wzorzec z faktami i powstałby konflikt. Czyż właśnie 

ten konflikt nie jest nieporządkiem? – a dlatego nie jest cnotą. Kiedy umysł walczy aby 

zostać cnotliwym, moralnym, etycznym, opiera się i w samym tym konflikcie obecny 

jest nieporządek. Tak więc cnota to istota porządku – chociaż, w nowoczesnym świecie, 

możemy nie lubić tego słowa. Nie zostaje ona wywołana przez konflikt myśli, ale 

przychodzi jedynie, gdy widzisz nieporządek krytycznym okiem, z przebudzoną 

inteligencją, rozumiejąc siebie. Powstaje wtedy zupełny porządek najwyższego rodzaju, 

czyli cnota. A może ona nadejść jedynie, gdy obecna jest miłość.

Pozostaje jeszcze kwestia umierania, którą starannie odsunęliśmy daleko od siebie jako 

coś, co zdarzy się w przyszłości – może za pięćdziesiąt lat, może jutro. Obawiamy się 

osiągnięcia końca, fizycznego dotarcia do kresu i oddzielenia od rzeczy, jakie 

posiedliśmy, na które pracowaliśmy, jakich doświadczyliśmy: żony, męża, domu, mebli, 

ogródka, książek i wierszy, które napisaliśmy bądź mieliśmy nadzieję napisać. A boimy 

się pozwolić temu wszystkiemu odejść, bo jesteśmy meblami, jesteśmy wyobrażeniem, 

jakie posiadamy – jeśli umiemy grać na skrzypcach, to jesteśmy tymi skrzypcami. 

Ponieważ zidentyfikowaliśmy się z tymi rzeczami – jesteśmy nimi wszystkimi i niczym 

więcej. Czy kiedykolwiek spojrzałeś na to w ten sposób? Jesteś domem – z zasłonami, 

łazienką, meblami, które bardzo starannie polerowałeś przez lata, które posiadasz – oto 

czym jesteś. Jeżeli usuniesz to wszystko, jesteś niczym.

Oto, czego się obawiasz – bycia niczym. Czy to nie bardzo dziwne, jeśli spędzasz 

czterdzieści lat chodząc do biura, a kiedy przestajesz to robić, masz problemy z sercem i 

umierasz? Jesteś biurem, dokumentami, szefem bądź urzędnikiem czy jaką pozycję 

zajmujesz – jesteś tym i niczym więcej. I masz wiele idei na temat Boga, dobroci, 

prawdy, jakie powinno być społeczeństwo – to wszystko. W tym leży smutek. 

Uświadomić sobie na własny użytek, że tym jesteś, to wielki smutek, ale jeszcze większy 

to nie zdawać sobie z tego sprawy. Zobaczyć to i odkryć, co to znaczy, to umrzeć.

Śmierć jest nieunikniona, wszystkie organizmy muszą dotrzeć do kresu. Jednak boimy 

się pozwolić odejść przeszłości. Jesteśmy przeszłością, jesteśmy czasem, smutkiem i 

rozpaczą, ze sporadyczną percepcją piękna, rozkwitem dobroci czy głębokiej czułości 

jako chwilową, nietrwałą rzeczą. A obawiając się śmierci pytamy „Czy będę żył 

ponownie?” – co oznacza kontynuowanie bitwy, konfliktu, niedoli, posiadania rzeczy i 

nagromadzonego doświadczenia. Cały Wschód wierzy w reinkarnację. Chciałbyś 

widzieć reinkarnowane to, czym jesteś – ale jesteś tym wszystkim, tym bałaganem, tym 

zamętem, tym nieporządkiem. Reinkarnacja oznacza też, że narodzisz się w kolejnym 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (6 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

wcieleniu, dlatego rolę gra to, co robisz dziś, nie to, jak zamierzasz wieść swe następne 

życie – o ile takie coś istnieje. Jeżeli narodzisz się ponownie, tym, co istotne będzie, jak 

żyłeś dziś, ponieważ dzień dzisiejszy sieje ziarno piękna bądź ziarno smutku. Jednak ci, 

którzy tak żarliwie wierzą w reinkarnację nie wiedzą jak się zachowywać – gdyby zajęli 

się swym postępowaniem, nie interesowaliby się jutrem, bo dobroć polega na 

uważności w dniu dzisiejszym.

Umieranie to część życia. Nie możesz kochać bez umierania, umierania dla wszystkiego, 

co nie jest miłością, umierania dla wszelkich ideałów będących projekcją twych 

własnych żądań, umierania dla całej przeszłości, dla doświadczenia, ażebyś poznał, co 

znaczy miłość a dzięki temu, co to znaczy żyć. A więc życie, miłość i umieranie to ta 

sama rzecz polegająca na życiu w pełni, całkowicie, teraz. Pojawia się wtedy działanie, 

które nie jest sprzeczne, nie przynosi ze sobą bólu i smutku – istnieje życie, miłość i 

śmierć, w których następuje działanie. Takie działanie to porządek. A jeśli żyjemy w ten 

sposób – a tak trzeba, nie w sporadycznych momentach, lecz codziennie, w każdej 

chwili – to będziemy mieli porządek w społeczeństwie, to nastanie jedność ludzi i rządy 

będą dokonywane przez komputery, nie przez polityków z ich osobistymi ambicjami i 

uwarunkowaniami. Więc żyć to kochać i umrzeć. 

Słuchacz: Czy można się uwolnić natychmiast i żyć bez konfliktów czy zajmuje to czas? 

Krishnamurti: Czy można żyć bez przeszłości od zaraz, czy pozbycie się jej wymaga 

czasu? Czy uwolnienie od przeszłości zajmuje czas i czy to powstrzymuje od życia 

natychmiast? Oto problem. Przeszłość jest jak ukryta jaskinia, jak piwnica, w której 

trzymasz wino jeśli je posiadasz. Czy potrzeba czasu aby się od tego uwolnić? Co wiąże 

się z poświęceniem czasu? – czyli tym, co zwykliśmy robić. Mówię sobie „Wykorzystam 

czas, cnota to rzecz do przyswojenia, wypraktykowania dzień po dniu, pozbędę się 

nienawiści, okrucieństwa, stopniowo, powoli” – oto, do czego się przyzwyczailiśmy, oto 

nasze uwarunkowanie. A zatem pytamy samych siebie, czy to możliwe aby odrzucić 

całą przeszłość stopniowo – co oznacza czas. Wygląda to tak: będąc okrutnym mówię 

„Stopniowo się tego pozbędę.” Co to znaczy – ‘stopniowo’, ‘krok, po kroku’? W 

międzyczasie jestem okrutny. Idea stopniowego uwolnienia się od okrucieństwa to 

rodzaj hipokryzji. Oczywiście, jeśli jestem okrutny, nie mogę się od tego uwolnić 

stopniowo, muszę zakończyć to natychmiast. Czy umiem zakończyć sprawy 

psychologiczne od razu? Nie potrafię, jeżeli akceptuje ideę stopniowego uwalniania się 

od przeszłości. Jednak to, co gra rolę, to widzieć fakty, jakimi są teraz, bez żadnego 

zniekształcenia. Jeśli jestem zazdrosny i zawistny, muszę zobaczyć to całkowicie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (7 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

poprzez zupełną, nie częściową, obserwację. Patrzę na swą zazdrość – dlaczego jestem 

zazdrosny? Bo jestem samotny, osoba, od której byłem zależny, opuściła mnie i nagle 

zostałem skonfrontowany z mą pustką, moim oddzieleniem i boję się tego, dlatego 

uzależniam się od ciebie. A jeżeli się odwrócisz, wpadam w gniew, staję się zazdrosny. 

Faktem jest, że jestem samotny, potrzebuję towarzystwa, potrzebuję kogoś nie tylko po 

to by mi gotował, zapewniał wygodę, przyjemność seksualną i całą resztę, ale również 

dlatego, że z gruntu jestem samotny. Oto dlaczego jestem zazdrosny. Czy potrafię 

zrozumieć tę samotność natychmiast? Mogę to zrobić tylko, jeśli ją obserwuję, jeżeli nie 

uciekam od niej – jeżel umie patrzeć na nią, krytycznie ją obserwować, z przebudzoną 

inteligencją, nie szukam usprawiedliwień, nie próbuję wypełnić pustki ani znaleźć 

nowej znajomości. Aby spojrzeć na to potrzeba wolności, a gdy wolność patrzenia jest 

obecna, uwalniam się od zazdrości. Więc percepcja, zupełna obserwacja zazdrości i 

wolność od niej, nie są sprawą czasu, ale poświęcenia pełnej uwagi, krytycznej 

świadomości, obserwacji bez wybierania, niezwłocznie, wszystkich rzeczy, kiedy się 

pojawiają. Wtedy istnieje wolność – nie w przyszłości, ale teraz – od tego, co nazywamy 

zazdrością.

Tak samo znajduje to zastosowanie wobec przemocy, gniewu i każdego innego 

nawyku, czy palisz, pijesz czy masz przyzwyczajenia seksualne. Kiedy obserwujemy je 

bardzo uważnie, całkowicie, sercem i umysłem, jesteśmy w inteligentny sposób 

świadomi całej ich zawartości, wtedy powstaje wolność. Gdy uważność zacznie działać, 

to cokolwiek się pojawia – gniew, zazdrość, okrucieństwo, przemoc, złudzenie 

podwójnego znaczenia, wrogość, wszystkie te sprawy mogą być zaobserwowane 

natychmiast, w pełni. Jest w tym wolność, a obserwowana rzecz przestaje istnieć. Tak 

więc przeszłość nie ma być wymazywana przez czas. Czas nie jest drogą do wolności. 

Czy idea stopniowości nie jest rodzajem lenistwa, nieumiejętności zajęcia się 

przeszłością natychmiast, kiedy się pojawia? Gdy masz tę zadziwiającą zdolność 

dokładnej obserwacji tego, co przychodzi i oddajesz jej całkowicie swój umysł i serce, 

przeszłość zanika.

Tak więc czas i myśl nie zakończą przeszłości, bo czas i myśl to przeszłość. 

Słuchacz: Czy myśl jest ruchem umysłu? Czy uważność to działanie 

nieumotywowanego umysłu? 

Krishnamurti: Jak powiedzieliśmy któregoś dnia, myśl to odpowiedź pamięci, jak 

komputer, który nakarmiłeś wszelkimi rodzajami informacji. A gdy zadajesz pytanie, to, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (8 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

co zostało w nim zmagazynowane odpowiada. W ten sam sposób umysł, mózg jest 

magazynem przeszłości będącej pamięcią, która sprowokowana odpowiada myślą 

zgodnie ze swą wiedzą, doświadczeniem, uwarunkowaniem i tak dalej. Więc myśl to 

poruszenie, czy raczej część ruchu, umysłu i mózgu. Pytający chciał wiedzieć, czy 

uważność to spokój umysłu. Czy potrafisz obserwować cokolwiek – drzewo, swą żonę, 

sąsiada, polityka, duchownego, piękną twarz – bez poruszenia umysłu? Wyobrażenia 

żony, męża, sąsiada, wiedza o obłoku lub o przyjemności, wszystko to się wtrąca, czyż 

nie? Więc, gdy następuje zakłócenie przez dowolnego rodzaju wyobrażenie, subtelne 

czy rzucające się w oczy, nie ma obserwacji, nie ma prawdziwej, zupełnej uważności – 

obecna jest tylko uważność częściowa. By obserwować dokładnie nie można mieć 

wyobrażenia wchodzącego pomiędzy obserwatora i obserwowaną rzecz. Czy, kiedy 

patrzysz na drzewo, umiesz spojrzeć na nie bez wiedzy botanicznej na jego temat, bez 

wiedzy o przyjemności czy pożądania jej? Czy potrafisz patrzeć tak zupełnie, że znika 

przestrzeń pomiędzy tobą – obserwatorem – i obserwowaną rzeczą? To nie oznacza, że 

staniesz się drzewem! Ale, gdy przestrzeń ta zniknie, przestanie istnieć obserwator i 

pozostanie tylko rzecz, którą obserwujesz. W takiej obserwacji obecna jest percepcja, 

widzenie rzeczy z niezwykłą żywością, koloru, kształtu, piękna liścia czy pnia – gdy nie 

ma obserwacji przez centrum ‘ja’, pozostajesz w bliskim kontakcie z tym, co 

obserwujesz.

Gdy pojawia się wyzwanie, na które trzeba nią odpowiedzieć, następuje ruch myśli 

będącej częścią mózgu i umysłu. Jednak, aby odkryć coś nowego, coś, na co nie 

patrzyło się nigdy, potrzeba intensywnej uważności bez żadnego poruszenia. Nie jest to 

nic tajemniczego ani nadprzyrodzonego, co musisz praktykować latami i latami – to 

czysty nonsens. Zachodzi to, kiedy, pomiędzy dwiema kolejnymi myślami, obserwujesz.

Wiecie, jak człowiek odkrył napęd odrzutowy? Jak to się stało? Wiedział wszystko, co 

można o silniku spalinowym i szukał jakiejś innej metody. By patrzeć musisz zachować 

ciszę – jeśli zabierzesz ze sobą całą wiedzę o napędzie spalinowym, znajdziesz tylko to, 

co już poznałeś. To, czego się nauczyłeś, musi pozostać uśpione, ciche – wtedy 

odkryjesz coś nowego. Na tej samej zasadzie, żeby widzieć żonę, męża, drzewo, sąsiada, 

całą strukturę społeczeństwa, która jest nieporządkiem, musisz odnaleźć w ciszy nowy 

sposób patrzenia i dzięki temu nowy sposób życia i działania. 

Słuchacz: Gdzie znajdziemy siłę by żyć bez teorii i ideałów? 

Krishnamurti: Skąd ma Pan siłę by żyć wraz z nimi? Skąd Pan ma tę zadziwiającą energię 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (9 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

by żyć z regułami, z ideałami, z teoriami? Żyje Pan z nimi – skąd ma Pan energię? 

Energia rozprasza się w konfliktach. Ideał jest gdzieś daleko a ty jesteś tutaj i próbujesz 

żyć według niego. Tak więc powstaje podział, istnieje konflikt, co oznacza utratę 

energii. Kiedy zatem widzisz marnotrawstwo energii, gdy widzisz absurdalność 

posiadania ideałów, reguł, koncepcji, wszystkiego, co powoduje ten ciągły konflikt, 

kiedy to widzisz, masz energię by żyć bez tego. Masz wtedy energii pod dostatkiem, bo 

w ogóle nie jest ona tracona w konflikcie. Lecz widzicie, z powodu naszego 

uwarunkowania obawiamy się żyć w ten sposób. I akceptujemy strukturę reguł i 

ideałów tak, jak zrobili inni. Żyjemy z nimi, akceptujemy konflikt jako sposób na życie. 

Jednak, kiedy widzimy to wszystko, nie werbalnie, nie teoretycznie, nie intelektualnie, 

ale odczuwamy całą swą istotą absurdalność takiego życia, wtedy mamy dostatecznie 

dużo energii, która przychodzi, gdy nie ma jakiegokolwiek konfliktu. Pozostaje wtedy 

tylko fakt i nic więcej. Faktem jest, że jesteś chciwy; nie ideał, że nie powinieneś taki być 

– to strata energii – ale fakt, że jesteś chciwy, zachłanny i pragniesz dominować. Oto 

jedyny fakt, a gdy poświęcisz mu całą swoją uwagę, masz energię aby to rozproszyć i 

wtedy możesz żyć wolno, bez żadnego ideału, bez żadnych zasad, bez żadnej wiary. A 

to oznacza kochać i umrzeć dla całej przeszłości. 

Amsterdam, 11 maja 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_05.htm (10 of 10) [07-May-11 4:20:57 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 7. 

 

Strach

 

 

Opór. Energia i uwaga

Wielu z nas zostało schwytanych przez nawyki – przyzwyczajenia na poziomie 

fizycznym i psychologicznym. Niektórzy są ich świadomi a inni nie. Jeżeli je sobie 

uświadamiasz, to czy możesz od razu powstrzymać określone przyzwyczajenie i nie 

przenosić go poprzez miesiące i lata? Czy, będąc świadomym pewnego nawyku, 

możesz położyć mu kres bez żadnego rodzaju walki, zarzucić go natychmiast – nałóg 

palenia, specyficzny tik głowy, notoryczny śmiech lub którekolwiek z naszych 

przeróżnych indywidualnych przyzwyczajeń? Stać się świadomym nieprzerwanej 

paplaniny o niczym, niepokoju umysłu – czy można to zrobić bez żadnego rodzaju 

oporu czy kontroli a zatem zakończyć łatwo, bez wysiłku i natychmiast? Pociąga to za 

sobą parę spraw: po pierwsze zrozumienie, że walka przeciw czemuś, na przykład 

pewnemu nawykowi, tworzy formę oporu wobec niego, i przekonujesz się, że opór w 

dowolnej postaci rodzi nowy konflikt. Jeżeli opierasz się przyzwyczajeniu, próbujesz je 

stłumić, walczysz z nim, to energia potrzebna do zrozumienia go jest tracona na walkę i 

kontrolę. Z tym wiąże się druga sprawa: zakładasz z góry, że konieczny jest czas, że 

każdy poszczególny nawyk trzeba stopniowo przepracować, trzeba powoli wytłumić 

lub pozbyć się go.

Przywykliśmy z jednej strony do idei, że od nawyku można uwolnić się jedynie poprzez 

opór, przez stworzenie przeciwnego przyzwyczajenia a z drugiej, że możemy to zrobić 

tylko stopniowo z upływem czasu. Lecz jeśli rzeczywiście to zbadasz, zobaczysz, że 

każdy rodzaj oporu powoduje dalsze konflikty i również, że czas, poświęcenie wielu dni, 

tygodni, lat, naprawdę nie kończy z przyzwyczajeniem – i pytamy, czy można je 

zakończyć bez oporu i bez czasu, natychmiast.

By uwolnić się od strachu potrzebny jest nie opór w pewnym okresie czasu, ale energia, 

która jest w stanie spotkać się z tym nawykiem i rozpuścić go od razu: a to jest 

uważnością. Uważność to właśnie istota każdej energii. Poświęcić uwagę oznacza 

oddać swe serce, swój umysł, całą energię fizyczną, być obecnym i wraz z tą energią 

stawić czoła, czyli je sobie uświadomić, określonemu przyzwyczajeniu: zobaczysz 

wtedy, że traci ono punkt zaczepienia – natychmiast znika.

Możesz myśleć, że twoje różnorodne nawyki nie są szczególnie ważne – masz je, co 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (1 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

nieistotne, lub znajdujesz dla nich usprawiedliwienia. Jednak gdyby można wprowadzić 

do umysłu przymiot uważności, uchwyciłby on fakt, prawdę, że energia to uważność i 

że uważność jest konieczna aby rozpuścić przyzwyczajenia, każde z osobna – wtedy, 

uświadamiając sobie określony nawyk, czy tradycję, zobaczysz, że osiągają one kres, 

całkowicie.

Masz swój sposób wysławiania się albo folgujesz sobie w niekończącej się paplaninie o 

niczym: jeżeli stajesz się tego uważnie świadom, to dysponujesz niezwykłą energią – 

energią, która nie powstała z oporu, jak to bywa z większością naszych energii. Energia 

uważności to wolność. Jeśli naprawdę rozumiesz to bardzo głęboko, nie jako teorię, lecz 

bieżący fakt, z którym eksperymentujesz, fakt dostrzeżony, którego jesteś w pełni 

świadom, to możesz przejść do wejrzenia w całą naturę i strukturę strachu. I trzeba, 

rozmawiając o tych, raczej skomplikowanych kwestiach, mieć na uwadze, że 

komunikacja werbalna pomiędzy tobą i mówcą staje się coraz trudniejsza – jeżeli nie 

słuchasz z wystarczającą dbałością i uwagą, to porozumienie jest niemożliwe. Jeśli 

myślisz o jakiejś sprawie a mówca rozważa inną, to komunikacja się kończy, co 

oczywiste. Jeśli koncentrujesz się na własnym konkretnym lęku i poświęcasz mu całą 

swą uwagę, to komunikacja werbalna pomiędzy tobą i mówcą również osiąga kres. By 

porozumieć się nawzajem, na poziomie werbalnym, potrzeba przymiotu uważności, w 

jakiej zawarta jest troska, w której obecna jest intencja, pilna potrzeba zrozumienia 

kwestii strachu.

Ważniejsza od komunikacji jest wspólnota. Komunikacja jest werbalna a wspólnota 

niewerbalna. Dwoje ludzi znających się nawzajem bardzo dobrze może, bez 

wypowiedzenia słowa, zrozumieć się nawzajem całkowicie i natychmiast, ponieważ 

ustanowili oni pewien rodzaj porozumienia między sobą. Kiedy mamy do czynienia z 

taką bardzo skomplikowaną sprawą jak strach, wspólnota jest potrzebna w takim 

samym stopniu jak komunikacja werbalna – obie muszą cały czas współistnieć, bo, w 

przeciwnym razie, nie będziemy pracować razem. Powiedziawszy to wszystko – co było 

konieczne – rozważmy kwestię strachu.

To nie tak, że musisz być wolny od strachu. W chwili, gdy próbujesz się od niego 

uwolnić, tworzysz przeciw niemu opór. Opór, dowolnego rodzaju, nie kończy strachu – 

on tu będzie zawsze, chociaż możesz próbować go uniknąć, odeprzeć, kontrolować, 

uciec od niego itd., on tu będzie zawsze. Ucieczka, kontrola, tłumienie, wszystko to 

odmiany oporu, a strach trwa choćbyś nawet rozwinął w sobie większą siłę odporności. 

A więc nie rozmawiamy o uwolnieniu się od strachu. Uwolnienie się od czegoś nie jest 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (2 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

wolnością. Proszę, zrozumcie to, bo wejście w to zagadnienie oznacza, że, o ile 

poświęcicie w pełni swą uwagę temu, co się tu mówi, musicie opuścić tę salę nie 

odczuwając strachu. To jedyna rzecz, jaka ma znaczenie, nie to, co słyszysz z ust mówcy 

lub to, co pominął ani to, czy się z nim zgadzasz czy nie – ważne jest tylko, że 

powinieneś zupełnie, we wnętrzu swej własnej istoty, psychologicznie zakończyć strach.

Więc to nie tak, że trzeba się uwolnić czy oprzeć strachowi, lecz należy zrozumieć całą 

jego naturę i strukturę, zrozumieć ją – to znaczy, poznać, obserwować, wejść w 

bezpośredni z nią kontakt. Mamy poznawać strach, nie uczyć się, jak od niego uciec ani 

jak mu się oprzeć dzięki odwadze i tym podobnym. Mamy poznawać. Co znaczy słowo 

‘poznawać’? Na pewno nie chodzi tu o gromadzenie wiedzy o strachu. Zajmowanie się 

tym zagadnieniem będzie raczej bezużyteczne dopóty, dopóki nie zrozumiecie tego 

całkowicie. Myślimy, że poznawanie oznacza gromadzenie wiedzy o czymś: jeśli chcesz 

nauczyć się włoskiego, musisz zebrać słowa i ich znaczenia, gramatykę i jak łączyć ze 

sobą zdania oraz całą resztę – zgromadziwszy tę wiedzę jesteś w stanie rozmawiać w 

określonym języku. Tak to wygląda, następuje akumulacja wiedzy a potem działanie, 

wiąże się z tym czas. Teraz mówimy, że ta akumulacja nie jest poznawaniem. 

Poznawanie zachodzi zawsze w aktywnej teraźniejszości, nie jest rezultatem 

zgromadzonej wiedzy – poznawanie to proces, działanie, które zawsze odbywa się w 

teraźniejszości. Większość z nas przywykła do idei przede wszystkim gromadzenia 

wiedzy, informacji, doświadczenia i działania poprzez nie. Mówimy coś całkowicie 

odmiennego. Wiedza zawsze należy do przeszłości i, gdy działasz, przeszłość 

determinuje to, co robisz. Mówimy, że poznawanie to właśnie działanie samo w sobie i 

dlatego w ogóle nie następuje akumulacja w postaci wiedzy.

Poznawanie strachu zachodzi w teraźniejszości, jest czymś świeżym. Jeżeli podejdę do 

niego wraz z przeszłą wiedzą, z minionymi wspomnieniami i skojarzeniami, to nie stanę 

z nim twarzą w twarz i dlatego nie poznam go. Mogę to zrobić tylko jeśli mój umysł jest 

świeży, nowy. I tu napotykamy trudność, bo zawsze podchodziliśmy do strachu z 

wszelkimi skojarzeniami, wspomnieniami, wydarzeniami i doświadczeniami, jakie 

powstrzymują nas od spojrzenia na niego od nowa i poznania od początku.

Istnieje wiele lęków – strach przed śmiercią, lęk przed ciemnością, strach przed utratą 

pracy, obawa o męża czy żonę, niepewność, obawa niezaspokojenia, lęk przed brakiem 

miłości, strach przed samotnością, obawa nie odniesienia sukcesu. Czy te liczne lęki nie 

są wyrazem jednego głównego strachu? Powstaje tu pytanie: czy zamierzamy 

zajmować się poszczególnymi z nich, czy może faktem istnienia strachu jako takiego?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (3 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Chcemy zrozumieć naturę strachu, nie to, jak wyraża się on w jakimś określonym 

obszarze. Jeżeli umiemy zająć się głównym faktem istnienia strachu, to powinniśmy być 

w stanie rozwiązać, albo coś z nim zrobić, każdy konkretny lęk. Tak więc nie bierzcie pod 

uwagę któregoś z waszych indywidualnych lęków i nie mówcie „Muszę go rozwiązać”, 

ale zrozumcie naturę i strukturę strachu – będziecie wtedy potrafili postępować z 

każdym poszczególnym lękiem.

Zobaczcie, jak to ważne, ażeby umysł pozostawał w stanie, w którym nie istnieje 

jakikolwiek strach. Ponieważ, kiedy strach jest obecny, nastaje ciemność i umysł się 

przytępia – szuka wtedy różnorodnych ucieczek i pobudzenia przez rozrywkę – czy tę 

dostarczaną przez Kościół czy też futbol lub radio. Taki umysł boi się, nie zna jasności i 

nie wie, co to znaczy kochać – może znać przyjemność, ale na pewno nie wie, co to 

znaczy kochać. Strach niszczy umysł i powoduje, że staje się on odrażający.

Istnieje strach fizyczny i psychologiczny. Oto fizyczny strach przed niebezpieczeństwem 

– na przykład spotkaniem węża lub wpadnięciem w przepaść. Ten strach, fizyczny lęk 

przed niebezpieczeństwem, czyż to nie inteligencja? Oto przepaść – widzę ją i 

natychmiast reaguję, nie zbliżam się. Czy strach nie jest teraz inteligencją mówiącą mi 

„uważaj, tu jest niebezpiecznie”? Ta inteligencja została zgromadzona przez czas: innym 

zdarzyło się wpaść lub matka czy przyjaciel ostrzegali by uważać na przepaści. Więc w 

fizycznej ekspresji strachu obecna jest pamięć i inteligencja działające jednocześnie. No 

i mamy lęk psychologiczny przed fizycznym strachem, jaki przeżyliśmy, przed chorobą, 

która wywołała wiele bólu – znając ten ból, zjawisko czysto fizyczne, nie chcemy, żeby 

się powtórzył ponownie i podtrzymujemy psychologiczny lęk, chociaż ból od dawna nie 

istnieje. Teraz, czy ten strach psychologiczny może zostać zrozumiany, ażeby w ogóle 

się nie pojawiał? Odczuwałem ból – jak wielu z nas – było to w zeszłym tygodniu lub rok 

temu. Ból był rozdzierający, nie chcę by się powtórzył i boję się, że może powrócić. Co 

ma tu miejsce? Proszę, śledźcie to uważnie. Oto pamięć bólu i myśl mówiąca „Nie 

pozwól by znów się pojawił, bądź ostrożny.” Myślenie o przeszłości sprowadza strach 

przed jej powtórzeniem, myśl przynosi ze sobą strach. Oto specyficzny rodzaj strachu, 

strachu przed powrotem choroby z jej bólem.

Istnieją różnorodne lęki psychologiczne wywodzące się z myśli: strach przed tym, co 

sąsiad może powiedzieć, obawa, że nie jest się wysoce szacownym i mieszczańskim, lęk 

przed niedopasowaniem się do społecznej moralności – która jest niemoralna – obawa 

utraty pracy, strach przed samotnością, lęk przed niepokojem – niepokój sam z siebie 

przechodzi w strach i tak dalej – wszelki owoc życia opartego na myśli.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (4 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Istnieje nie tylko strach uświadomiony, ale również głębokie lęki ukryte w psychice, w 

głębszych warstwach umysłu. Można uporać się ze świadomym strachem, ale głębokie, 

ukryte obawy są trudniejsze. Jak te nieuświadomione, głębokie, ukryte lęki masz 

wynieść na powierzchnię i ujawnić? Czy świadomy umysł potrafi to zrobić? Czy 

świadomy umysł wraz ze swą aktywną myślą może odsłonić nieświadome, ukryte? (Nie 

używamy słowa ‘nieświadome’ w sensie analitycznym, lecz: nie uświadamiając sobie, 

lub nie znając, ukrytych warstw – to wszystko.) Czy umysł świadomy – umysł 

wyszkolony, aby się dostosowywać by przeżyć, żeby przyjmować rzeczy, jakimi są – 

znacie go, wiecie jaki jest podstępny – czy ten umysł może odkryć całą zawartość 

nieświadomości? Nie wydaje mi się aby to umiał. Może odkryć jakąś warstwę, którą 

przetłumaczy zgodnie ze swymi uwarunkowaniami. Jednak samo tłumaczenie wywoła 

w nim dalsze uprzedzenia, będzie zatem w mniejszym wręcz stopniu zdolny do 

zupełnego zbadania następnej warstwy.

Jak widać, zwykły świadomy wysiłek by badać głębsze obszary umysłu jest niezmiernie 

trudny dopóty, dopóki na powierzchni umysł nie jest całkowicie wolny od wszelkich 

uwarunkowań, od wszelkich uprzedzeń, od wszelkiego strachu – w przeciwnym razie 

nie potrafi patrzeć. Jak widać, może to być w najwyższym stopniu trudne, zapewne 

zupełnie niemożliwe. Powstaje więc pytanie: czy istnieje inny sposób, całkowicie 

odmienny?

Czy umysł może się opróżnić z całego strachu poprzez analizę, swą własną albo 

fachową? Wiąże się z tym coś jeszcze. Kiedy analizuję, patrzę na siebie, warstwa po 

warstwie, badam, osądzam, oceniam, mówię „To dobre”, „To złe”, „To zachowam”, 

„Tego nie”. Czy, kiedy analizuję, różnię się od analizowanej rzeczy? Muszę na to pytanie 

odpowiedzieć sam dla siebie, zobaczyć jaka prawda się w nim kryje. Analizator, czy 

różni się on od tego, co analizuje – powiedzmy zazdrości? Nie różni się, jest zazdrością, i 

próbuje oddzielić się od niej jako jednostka mówiąca „Zamierzam popatrzeć na 

zazdrość, pozbyć się jej lub wejść z nią w kontakt.” Ale zazdrość i analizator są 

nawzajem częścią siebie.

W proces analizy zaangażowany jest czas, to znaczy poświęcam wiele dni albo wiele lat 

na analizowanie siebie. Po upływie wielu lat boję się nadal. Tak więc analiza donikąd nie 

prowadzi. Wymaga ona wielkiej ilości czasu a, gdy płonie dom, nie siedzisz i nie 

analizujesz ani nie idziesz do fachowca i nie mówisz „Proszę, powiedz mi wszystko na 

mój temat” – musisz działać. Analiza to rodzaj ucieczki, lenistwa i nieudolności. 

(Neurotyk może potrzebować wizyty u analityka, ale nawet w jej efekcie jego neuroza 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (5 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

nie dobiegnie w pełni końca. Lecz jest to inne zagadnienie.)

Analiza nieświadomego przez świadome nie prowadzi donikąd. Umysł dostrzegł to i 

mówi sobie „Nie będę już więcej analizował, widzę bezużyteczność tego”, „Nie będę się 

dłużej opierał strachowi.” Śledzicie, co w nim zaszło? Kiedy odrzucił tradycyjne 

podejście, podejście analizy, oporu, czasu, cóż dzieje się wtedy z nim samym? Umysł 

staje się niezwykle bystry. Umysł staje się, poprzez konieczność obserwacji, niezwykle 

wytężony, bystry, żywy. Pyta: czy istnieje inne podejście do problemu odsłonięcia całej 

mej zawartości, przeszłości, dziedzictwa rasowego, uwarunkowań rodzinnych, obciążeń 

tradycją kulturową i religijną, rezultatu dwóch lub dziesięciu tysięcy lat? Czy umie on 

uwolnić się od tego wszystkiego, czy potrafi porzucić to wszystko, a wiec odrzucić też 

wszelki strach?

Tak więc mam ten problem, problem, który wyostrzony umysł – umysł, który odrzucił 

wszelkie rodzaje analizy, jaka z konieczności zabiera czas i dlatego nie ma przyszłości – 

musi rozwiązać całkowicie, teraz. Dzięki temu nie istnieje ideał, nie ma kwestii 

przyszłości, mówienia „Uwolnię się.” Dzięki temu umysł jest teraz w stanie zupełnej 

uważności. Już dłużej nie ucieka, nie tworzy czasu jako sposobu rozwiązania problemu, 

nie stosuje analizy ani oporu. Dzięki temu sam z siebie osiąga zupełnie nową jakość.

Psychologowie twierdzą, że trzeba śnić, inaczej się oszaleje. Zapytuję siebie „Dlaczego 

w ogóle mam mieć sny?” Czy istnieje sposób życia taki, ażeby wcale nie śnić? – bo 

wtedy, gdy nie ma snów, umysł rzeczywiście wypoczywa. Był aktywny przez cały dzień, 

obserwując, słuchając, pytając, przyglądając się pięknu obłoku, twarzy uroczej osoby, 

wodzie, ruchowi życia, wszystkiemu – obserwował i obserwował, a gdy śpi, musi 

wypocząć całkowicie, w przeciwnym razie zbudziwszy się rano będzie zmęczony, 

wczorajszy.

Powstaje zatem pytanie, czy istnieje sposób by w ogóle nie śnić, ażeby umysł podczas 

snu wypoczywał całkowicie i umiał dotrzeć do pewnych jakości niedostępnych mu w 

godzinach przytomności? Jest to możliwe jedynie – i jest to fakt, nie przypuszczenie, nie 

teoria, nie wymysł ani nadzieja – jest to możliwe jedynie, gdy jesteś w pełni 

przebudzony w ciągu dnia, obserwując wszelką aktywność swoich myśli, swe uczucia, 

przebudzony na wszelkie bodźce, na każdy sygnał, każdą wskazówkę dotyczącą tego, 

co w głębi: kiedy paplesz, gdy spacerujesz, gdy kogoś słuchasz, kiedy obserwujesz swą 

ambicję, swą zazdrość, obserwujesz swoją reakcję na ‘chwałę Francji’, gdy czytasz 

książkę mówiącą „twoje przekonania religijne są bzdurą” dostrzegając, co oznacza 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (6 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

wiara. Podczas godzin przytomności bądź w pełni przebudzony: kiedy jedziesz 

autobusem, gdy rozmawiasz z żoną, dziećmi, przyjacielem, kiedy palisz – dlaczego 

palisz – gdy czytasz kryminał – dlaczego go czytasz – kiedy idziesz do kina – dlaczego – 

dla rozrywki, dla seksu? Kiedy widzisz przepiękne drzewo lub ruch obłoku na niebie, 

bądź w pełni świadom tego, co się dzieje wewnątrz i na zewnątrz, zobaczysz wtedy, że, 

kiedy śpisz, nie śnisz, a gdy obudzisz się rano, umysł jest świeży, wytężony i żywy.

Paryż, 13 kwietnia 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_06.htm (7 of 7) [07-May-11 4:20:58 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 8. 

 

Transcendentalność

 

 

Przeniknąć rzeczywistość? Tradycja medytacji. Rzeczywistość i nieporuszony umysł

Rozmawialiśmy o chaosie w świecie, przemocy, wielkim zamęcie, nie tylko na zewnątrz, 

lecz również wewnątrz. Przemoc to rezultat strachu a kwestią strachu się zajmowaliśmy. 

Myślę, że teraz powinniśmy wejść w coś, co może być trochę obce większości z was: 

jednak trzeba to rozważyć i nie odrzucać mówiąc, że to złudzenie, fantazja i tym 

podobne.

Poprzez całą historię człowiek – zdając sobie sprawę, że życie jest bardzo krótkie, 

wypełnione przypadkiem, smutkiem i nieuchronną śmiercią – zawsze formułował ideę 

zwaną Bogiem. Uświadomił sobie, jak i my teraz, że życie jest krótkotrwałe i zapragnął 

doświadczyć czegoś bezmiernie wspaniałego, doskonałego, doświadczyć czegoś nie 

zebranego przez umysł czy przez emocję – zapragnął doświadczyć lub odczuć jak trafić 

do świata, który byłby całkowicie inny, świata wykraczającego poza ten znany, świata, 

jaki leżałby poza wszelką niedolą i cierpieniem. I miał nadzieję odnaleźć ten 

transcendentalny świat poprzez poszukiwanie. Powinniśmy zająć się kwestią, czy 

istnieje, czy też nie, rzeczywistość – nie gra roli, jakie dasz jej imię – która znajduje się w 

całkowicie innym wymiarze. By przeniknąć jej głębię trzeba naturalnie zdać sobie 

sprawę, że nie wystarczy rozumieć jedynie na poziomie werbalnym – bo opis nigdy nie 

jest tym, co opisuje, słowo nigdy nie jest rzeczą. Czy potrafimy przeniknąć tajemnicę – o 

ile tajemnicą jest to, w co człowiek zawsze próbował wkroczyć, czym pragnął 

zawładnąć, zapraszając, podtrzymując, wielbiąc, zostając wyznawcą?

Życie takie, jakim jest – raczej płytkie, puste, pokręcona sprawa bez większego 

znaczenia – próbujesz odkryć jego doniosłość, nadać mu sens. Jeśli masz odrobinę 

sprytu, to znaczenie i cel tego odkrywania okazują się dosyć złożone. A nie znajdując 

piękna, miłości, poczucia nieograniczoności, stajesz się cyniczny, przestajesz wierzyć w 

cokolwiek. Można zobaczyć, że to mocno absurdalne, złudne i bez wielkiego znaczenia, 

gdy stwarza się jedynie ideologię, regułę, utrzymując, że Bóg istnieje, albo że nie 

istnieje podczas, gdy życie nie ma jakiegokolwiek sensu – co jest prawdą, sposób, w jaki 

żyjemy, jest bez znaczenia. Więc nie wynajdujmy go.

Gdybyśmy mogli pójść razem i odkryć sami dla siebie, czy istnieje, czy też nie, 

rzeczywistość nie będąca tylko intelektualnym czy emocjonalnym wymysłem, ucieczką. 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (1 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Człowiek w ciągu historii twierdził, że istnieje rzeczywistość, do której musisz się 

przygotować, oprzeć się wszelakiego rodzaju pokusom, kontrolować się, kontrolować 

seks, dopasować się do wzoru ustanowionego przez autorytet religijny, świętych i tak 

dalej, albo musisz odrzucić świat, wycofać się do klasztoru, do jaskini, w której możesz 

medytować, pozostawać w samotności i nie dawać okazji pokusom. Widać tu 

absurdalność tych usiłowań, widać, że najprawdopodobniej nie da się uciec od świata, 

od ‘tego, co jest’, od cierpienia, od rozterek, i od wszystkiego, co człowiek zgromadził w 

nauce. I teologie: trzeba oczywiście odrzucić wszelkie teologie i każdą wiarę. Jeśli 

odłożysz całkowicie na bok wszelkiego rodzaju wierzenia, to nieobecny jest jakikolwiek 

strach.

Wiedząc, że moralność społeczna nie jest moralnością, że jest niemoralna, dostrzega się, 

że trzeba być niezwykle moralnym, bo to pomimo wszystko jedyna droga do porządku 

zarówno wewnątrz siebie jak też na zewnątrz – potrzebna jest jednak moralność w 

działaniu; nie tylko wyidealizowana czy pojęciowa moralność, ale bieżące moralne 

postępowanie.

Czy można zdyscyplinować się bez tłumienia, kontroli, ucieczki? Źródłowe znaczenie 

słowa ‘dyscyplina’ to ‘poznawać’, nie dopasowywać się ani zostawać czyimś uczniem, 

nie naśladować bądź tłumić, ale poznawać. Sam akt poznania wymaga dyscypliny – 

dyscypliny, jaka nie została wymuszona ani nie przystosowuje się do jakiejś ideologii – 

nie surowej prostoty mnicha. Jednak bez dogłębnej prostoty nasze zachowanie w 

codziennym życiu prowadzi jedynie do nieporządku. Można dostrzec, jak to istotne aby 

mieć w sobie zupełny porządek, taki, jak porządek matematyczny, niezależny, 

bezwzględny, nie stworzony przez wpływy zewnętrzne. By mieć w umyśle zupełny 

porządek, trzeba stosować prawe postępowanie. Umysł udręczony, zwiedziony, 

ukształtowany przez środowisko, dopasowujący się do społecznej moralności musi być 

wewnętrznie pomieszany, a taki nie potrafi odkryć, co jest prawdą.

Jeżeli ma on dotrzeć do tej niezwykłej tajemnicy – o ile coś takiego istnieje – musi 

położyć fundament postępowania, moralności innej niż społeczna, moralności nie 

opartej na jakimkolwiek strachu i dzięki temu wolnej. Tylko wtedy – po położeniu 

takiego głębokiego fundamentu – umysł może zacząć odkrywać, czym jest medytacja, 

ten przymiot ciszy, obserwacji, w jakiej nie ma ‘obserwatora’. Jeśli w życiu, w działaniu 

brak podłoża prawego postępowania, to medytacja ma niewielkie znaczenie.

W krajach Orientu istnieje wiele szkół, systemów i metod medytacji – w tym zen i joga – 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (2 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

które sprowadzono na Zachód. Trzeba z pełną jasnością zrozumieć, co oznacza 

sugestia, że poprzez metodę, dzięki systemowi, przez dopasowanie się do pewnego 

wzorca bądź tradycji umysł może dotrzeć do tamtej rzeczywistości. Można zobaczyć, 

jakie to absurdalne, nieważne czy zostało przywiezione ze Wschodu czy wymyślone 

tutaj. Metoda oznacza dopasowywanie się, powtarzanie, metoda oznacza, że ktoś, kto 

osiągnął pewien poziom oświecenia, mówi: rób to, nie rób tamtego. A my, tak gorąco 

pragnąc tamtej rzeczywistości, naśladujemy, dopasowujemy się, podporządkowujemy, 

praktykujemy, co kazano, dzień po dniu, jak maszyny. Otępiony, niewrażliwy umysł, 

umysł nie dysponujący zbyt wysoką inteligencją, może bez końca praktykować metodę: 

stanie się jeszcze głupszy, bardziej i bardziej tępy. Przeżyje swoje własne 

‘doświadczenie’ wewnątrz obszaru swych własnych uwarunkowań.

Być może niektórzy z was byli na Wschodzie i studiowali tam medytację. Stoi za nią cała 

tradycja. Z Indii, na obszar Azji, rozprzestrzeniła się ona w czasach starożytnych. Nawet 

teraz ciągle utrzymuje się w umysłach, napisano o niej nieskończoną liczbę ksiąg. Lecz 

każdy rodzaj tradycji – czegoś przeniesionego z przeszłości – jakiej się używa by odkryć, 

czy istnieje tamta wspaniała rzeczywistość, to oczywiście zmarnowany wysiłek. Umysł 

musi być wolny od wszelkiego rodzaju tradycji i sankcji duchowej, w przeciwnym razie 

wykazuje zupełny brak najwyższych form inteligencji.

Więc czym jest medytacja, jeżeli to nie pochodna tradycji? – a nie może się ona 

wywodzić z tradycji, nikt nie może cię jej nauczyć, nie możesz pójść określoną ścieżką 

mówiąc „Na tej drodze nauczę się, czym jest medytacja.” Pełne znaczenie medytacji 

można dostrzec, kiedy umysł się całkowicie uspokaja, uspokaja nie tylko na poziomie 

świadomym, ale też na głębokich, tajnych, ukrytych poziomach nieświadomości, 

uspokaja się tak zupełnie i całkowicie, że myśl się ucisza i nie wędruje już po wszelkich 

dostępnych miejscach. Jedna z nauk tradycji medytacyjnej – tradycyjnego podejścia, o 

jakim rozmawiamy – mówi, że myśl należy kontrolować; trzeba jednak zupełnie odłożyć 

ten pomysł na bok a, aby to zrobić trzeba popatrzeć na niego z bardzo bliska, 

obiektywnie, nieemocjonalnie.

Tradycja mówi, że potrzebujesz guru, nauczyciela, który pomoże ci medytować, powie, 

co robić. Wschód ma własne odmiany tradycji, modlitwy, kontemplacji i wyznawania. 

Lecz sama zasada, że ktoś inny wie a ty nie wiesz, że ten, kto wie, nauczy cię, da ci 

oświecenie, oznacza autorytet, mistrza, guru, zbawiciela, Syna Bożego itp. Oni wiedzą a 

ty nie wiesz, mówią: stosuj tę metodę, ten system, rób to dzień po dniu, praktykuj a 

może się tam dostaniesz – jeśli będziesz miał szczęście. Co oznacza, że walczysz ze sobą 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (3 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

przez cały dzień próbując dopasować się do wzorca, do systemu, próbując stłumić 

własne pragnienia, własne zachcianki, własną zawiść, zazdrość, ambicję. A więc 

powstaje konflikt pomiędzy tym, czym jesteś i tym, czym być powinieneś według 

systemu – to oznacza obecność wysiłku, a umysł podejmujący wysiłek nie umie 

zachować spokoju, dzięki wysiłkowi nie potrafi być całkowicie nieporuszony.

Tradycja mówi też: koncentruj się by kontrolować myśli. Koncentrować się to po prostu 

się opierać, budować mur wokół siebie, pilnować zogniskowania wyłącznie na jednej 

idei, zasadzie, obrazie lub czymś podobnym. Tradycja mówi, że musisz przez to przejść, 

ażeby znaleźć, czegokolwiek szukasz. Twierdzi ona również, że nie wolno ci uprawiać 

seksu, nie wolno patrzeć na ten świat – jak nakazywali wszelcy święci, którzy w 

większym lub mniejszym stopniu byli neurotykami. A kiedy widzisz – nie tylko 

werbalnie i intelektualnie, ale faktycznie – co się z tym wszystkim wiąże – a możesz to 

dostrzec jedynie, gdy nie jesteś w to zaangażowany i potrafisz patrzeć obiektywnie – 

wtedy odrzucasz to zupełnie. Trzeba zupełnie to odrzucić, bo wtedy, dokonawszy 

odrzucenia, umysł staje się wolny a dzięki temu inteligentny, przebudzony i niepodatny 

na schwytanie przez iluzje.

Aby medytować, w najgłębszym znaczeniu tego słowa, trzeba być cnotliwym, 

moralnym – nie moralnością wypraktykowaną, zgodną ze wzorcem albo porządkiem 

społecznym, ale przychodzącą naturalnie, niechybnie, słodko, gdy zaczniesz rozumieć 

siebie, kiedy jesteś świadom swoich myśli, swych uczuć, swoich czynów, swoich 

zachcianek, ambicji i tak dalej – świadom bez żadnego wybierania, jedynie obserwując. 

Poprzez tę obserwację przychodzi właściwe działanie nie mające nic wspólnego z 

dopasowywaniem się ani postępowaniem według ideału. Wtedy, gdy to istnieje 

głęboko w tobie, ze swym pięknem i prostotą, w jakiej nieobecna jest odrobina 

surowości – bo surowość istnieje tylko tam, gdzie jest wysiłek – kiedy obejrzałeś 

wszystkie systemy, wszelkie metody, wszelkie obietnice i popatrzyłeś na nie 

obiektywnie nie decydując, czy je lubisz czy nie, wtedy możesz odrzucić wszystkie 

jednocześnie, ażeby twój umysł uwolnił się od przeszłości – możesz wtedy przejść do 

odkrywania, czym jest medytacja.

Jeżeli faktycznie nie położyłeś fundamentu, możesz bawić się medytacją, ale jest to bez 

znaczenia – tak robią ludzie, którzy jadą na Wschód, idą do mistrza, żeby im powiedział, 

jak siedzieć, jak oddychać, co robić, to czy tamto, i którzy po powrocie piszą książkę 

będącą czystym nonsensem. Musisz być swoim własnym nauczycielem i uczniem siebie 

samego, nie ma autorytetu, jest tylko zrozumienie.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (4 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Zrozumienie jest możliwe jedynie, gdy zachodzi obserwacja bez centrum czyli 

obserwatora. Czy kiedykolwiek obserwowaliście, przyglądaliście się, próbowaliście 

odkryć, czym jest zrozumienie? Nie jest ono procesem intelektualnym, nie jest intuicją 

ani odczuciem. Kiedy stwierdzasz „Rozumiem coś bardzo jasno” zachodzi obserwacja w 

zupełnej ciszy – tylko wtedy istnieje zrozumienie. Gdy mówisz „Rozumiem coś”, masz na 

myśli to, że umysł słucha w wielkim spokoju ani się zgadzając ani nie zgadzając, w tym 

stanie słucha zupełnie – jedynie wtedy istnieje zrozumienie a takie zrozumienie to 

działanie. To nie tak, że najpierw następuje zrozumienie a potem idzie za nim działanie, 

to równoczesne, w jednej chwili.

Tak więc medytacja – słowo, które zostało tak mocno przeciążone przez tradycję – to 

wynieść umysł i mózg, bez wysiłku, bez przymusu w dowolnej postaci, na poziom ich 

najwyższych zdolności, czyli inteligencji korzystającej z wysokiej wrażliwości zmysłowej. 

Mózg jest spokojny, ten magazyn przeszłości, efekt miliona lat ewolucji, aktywny 

nieprzerwanie i bezustannie – ten mózg jest spokojny.

Czy to w ogóle możliwe by mózg – który cały czas, odpowiadając na najdrobniejszy 

bodziec, reaguje zgodnie ze swoim uwarunkowaniem – się uspokoił? Tradycjonaliści 

twierdzą, że można go uczynić nieporuszonym poprzez prawidłowe oddychanie, przez 

praktykowanie uważności. To znów wiąże się z kwestią, ‘kto’ jest jednostką 

kontrolującą, praktykującą, kształtującą mózg. Czy to nie myśl mówiąca „Jestem 

obserwatorem i zamierzam kontrolować mózg, położyć kres myśleniu”? Myśl rodzi 

myślącego.

Czy to możliwe by umysł był całkowicie spokojny? Odkrycie tego jest częścią medytacji, 

nikt nie jest w stanie ci powiedzieć, jak to zrobić. Twój mózg – który został tak silnie 

uwarunkowany przez kulturę, przez każdy rodzaj doświadczenia, mózg będący 

wynikiem niezmierzonych lat ewolucji – czy umie on pozostać nieporuszony? – bo bez 

tego, cokolwiek zobaczy czy doświadczy, będzie zniekształcone, zostanie 

przetłumaczone według jego uwarunkowań.

Jaką rolę w medytacji, w życiu gra sen? To bardzo interesujące zagadnienie: jeżeli 

wchodzisz w nie samodzielnie, wiele odkryjesz. Jak mówiliśmy któregoś dnia: sny nie są 

konieczne. Powiedzieliśmy: umysł, mózg musi być w pełni świadomy w ciągu dnia – 

uważny na to, co się dzieje i na zewnątrz i wewnątrz, świadom wewnętrznych reakcji na 

zewnętrzny świat z jego napięciami wywołującymi reakcje, uważny na sygnały z 

nieświadomości – a potem, na koniec dnia musi wszystko wziąć w rachubę. Jeżeli na 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (5 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

koniec dnia nie podsumujesz wszystkiego, co się zdarzyło, mózg musi pracować w 

nocy, kiedy śpisz, aby wprowadzić porządek wewnątrz siebie – co oczywiste. Jeśli 

zrobiłeś to wszystko, to, kiedy śpisz, poznajesz zupełnie inną rzecz, poznajesz w 

zupełnie innym wymiarze, a to jest częścią medytacji.

Oto położenie fundamentu postępowania, w jakim działanie jest miłością. Oto 

odrzucenie wszelkiej tradycji, ażeby umysł uwolnił się całkowicie a mózg zupełnie 

uspokoił. Jeżeli w to wszedłeś zobaczysz, że umysł umie zachować spokój, nie skutkiem 

jakiegoś podstępu, nie przez zażycie narkotyku, ale dzięki tej aktywnej a równocześnie 

pasywnej uważności w ciągu dnia. I jeśli wieczorem pozbierasz, to, co się wydarzyło a 

dzięki temu zaprowadzisz porządek, to przychodzi sen, mózg jest spokojny, poznając w 

innym ruchu.

Tak więc całe ciało, mózg, wszystko, są spokojne, nie wprowadzając żadnego rodzaju 

zniekształceń – tak się stanie tylko, jeśli istnieje rzeczywistość, jakiej taki umysł może 

doznać. Nie da się jej zaprosić, tego bezmiaru – jeżeli istnieje taki bezmiar, o ile istnieje 

nienazwane, transcendentalne, jeśli istnieje coś takiego – tylko taki umysł potrafi 

dojrzeć fałsz lub prawdę tej rzeczywistości.

Mógłbyś powiedzieć „W czym to wszystko dotyczy życia?” „Muszę wieść to codzienne 

życie, chodzić do pracy, myć naczynia, jeździć zatłoczonym, pełnym hałasu autobusem 

– cóż do tego wszystkiego ma medytacja?” Przecież medytacja to zrozumienie życia, 

przeżywanie każdego dnia w całej jego złożoności, niedoli, smutku, samotności, 

rozpaczy, dążeniu do sławy czy sukcesu, strachu, zawiści – zrozumienie tego 

wszystkiego jest medytacją. Bez tego zrozumienia usiłowanie odnalezienia tajemnicy 

jest bez wartości, dokonuje się całkowicie na próżno. To, jak nieuporządkowane życie, 

nieuporządkowany umysł próbujący znaleźć porządek matematyczny. Medytacja we 

wszystkim dotyczy życia, nie jest wejściem w pewien ekstatyczny stan emocjonalny. 

Pojawia się w niej ekstaza nie będąca przyjemnością, przychodzi ona jedynie, gdy masz 

w sobie matematyczny porządek i jest absolutem. Medytacja to sposób życia, każdego 

dnia – tylko wtedy to, co nieprzemijające, w czym nie ma czasu, może zaistnieć. 

Słuchacz: Kim jest obserwator uświadamiający sobie swe własne reakcje? Czym jest 

energia, jakiej się używa? 

Krishnamurti: Czy patrzył Pan na coś bez reagowania? Czy popatrzył Pan na drzewo, na 

twarz kobiety, na szczyt górski, lub obłok, bądź odblask światła na wodzie, by tylko 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (6 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

obserwować bez przekładania na to, co się lubi a czego nie, przyjemność czy ból – by 

tylko obserwować? Czy w takiej obserwacji, kiedy jesteś w pełni uważny, istnieje 

obserwator? Proszę to sprawdzić, nie pytać mnie – jeśli Pan tak zrobi, to Pan odkryje. 

Proszę obserwować reakcje, bez osądzania, oceny, zniekształcania, być całkowicie 

uważnym na każdą z nich a poprzez tę uważność zobaczy Pan, że w ogóle nie ma 

obserwatora ani myślącego czy doświadczającego.

Teraz drugie pytanie: aby coś w sobie zmienić, wywołać transformację, rewolucję w 

psychice, jakiej używa się energii? Skąd ją wziąć? Mamy teraz energię, ale w napięciach, 

w sprzeczności, w konflikcie – bierze ona udział w walce pomiędzy dwiema 

pragnieniami, między tym, co muszę i co powinienem zrobić – to pochłania znaczną jej 

ilość. Jednak, gdyby nie istniały jakiekolwiek sprzeczności, to byłoby energii pod 

dostatkiem. Proszę spojrzeć na swe własne życie, faktycznie na nie popatrzeć – pełne 

jest sprzeczności: pragniesz żyć w pokoju a nienawidzisz kogoś, chcesz kochać a jesteś 

ambitny. Te sprzeczności rodzą konflikt, walkę, ta walka to marnowanie energii. Gdyby 

nie istniała jakakolwiek sprzeczność, dysponowałbyś wielką energią do przekształcenia 

siebie. Powstaje pytanie: jak można usunąć sprzeczność między ‘obserwatorem’ i 

‘obserwowanym’, między ‘doświadczającym’ i ‘doświadczeniem’, pomiędzy miłością i 

nienawiścią? – ta dualność, jak można żyć bez niej? Jest to możliwe, gdy istnieje tylko 

fakt i nic więcej – fakt, że nienawidzisz, że jesteś okrutny, a nie tego przeciwieństwo 

czyli idea. Kiedy się boisz stwarzasz przeciwieństwo, odwagę będącą oporem, 

sprzecznością, wysiłkiem i napięciem. Ale gdy rozumiesz w pełni, czym jest strach i nie 

uciekasz w przeciwieństwo, kiedy poświęcasz całą swą uwagę strachowi, to nie tylko 

następuje jego zanik, psychologicznie, ale masz też energię potrzebną by stawić mu 

czoła. Tradycjonaliści twierdzą „Musisz mieć tę energię, dlatego unikaj seksu, unikaj 

świata, skoncentruj się, poświęć swój umysł Bogu, zapomnij o świecie, nie daj okazji 

pokusom” – wszystko po to, żeby mieć energię. Ale ciągle jesteś ludzką istotą z 

pragnieniami, rozpaloną wewnątrz seksualnymi, biologicznymi popędami, chcącą 

zrobić to czy tamto, kontrolującą, wymuszającą itd. – poprzez to tracącą energię. Lecz 

jeśli żyjesz z faktem i niczym więcej – jeżeli jesteś rozgniewany, zrozum to a nie „jak 

mam się nie gniewać”, wejdź w to, bądź z tym, żyj z tym, całkowicie poświęć temu 

uwagę – zobaczysz, że masz dostatecznie dużo energii. To taka energia, jaka 

podtrzymuje jasność umysłu, otwartość serca, ażeby objawiła się obfitość miłości – nie 

idei, nie sentymentów. 

Słuchacz: Co ma Pan na myśli mówiąc ‘ekstaza’, czy może Pan to wyjaśnić? Mówił Pan, 

że ekstaza to nie przyjemność, że miłość nie jest przyjemnością? 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (7 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Czym jest ekstaza? Kiedy patrzysz na obłok, na odblaski światła na nim 

obecne jest piękno. Piękno to pasja. By dostrzec piękno obłoku lub oświetlonego 

słońcem drzewa potrzeba pasji, intencji. W tej intencji, w tej pasji nie ma jakiegokolwiek 

sentymentu, żadnego odczucia, że to lubię bądź nie. Ekstaza nie jest osobista, nie jest 

ani wasza ani moja, tak, jak miłość nie jest ani wasza ani moja. Kiedy pojawia się 

przyjemność należy ona do was lub do mnie. Gdy działa medytujący umysł, zna on swą 

własną ekstazę – jakiej nie da się opisać, nie da się ująć w słowa. 

Słuchacz: Czy mówi Pan, że nie ma dobrego ani złego, że wszystkie reakcje są dobre – 

czy tak Pan twierdzi? 

Krishnamurti: Nie, proszę Pana, nie mówiłem tego. Powiedziałem: obserwuj swoje 

reakcje, nie nazywaj ich dobrymi ani złymi. Kiedy je tak nazywasz powodujesz 

sprzeczność. Czy kiedykolwiek patrzył Pan na swą żonę – przepraszam, że tego dotykam 

– bez wyobrażenia, jakie ma Pan na jej temat, wyobrażenia powstałego poprzez 

gromadzenie w okresie ponad trzydziestu czy iluś lat? Ma Pan jej obraz a ona ma obraz 

Pana – te wyobrażenia wchodzą w związek – Pani i ona nie jesteście związani. Takie 

wyobrażenia powstają, gdy nie jest się uważnym w swoich relacjach – to nieuważność 

rodzi obrazy. Czy umie Pan patrzeć na żonę bez potępiania, oceniania, mówienia, że ma 

rację, że jej nie ma, po prostu obserwować bez włączania swoich uprzedzeń? Zobaczy 

Pan wtedy, że następuje zupełnie inny sposób działania, wywodzący się z takiej 

obserwacji. 

Paryż, 24 kwietnia 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_07.htm (8 of 8) [07-May-11 4:20:59 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 9. 

 

O przemocy

 

 

Czym jest przemoc? Przymus jako źródło przemocy psychologicznej. Potrzeba 

obserwacji. Nieuważność

Krishnamurti: Intencją tej dyskusji jest utrzymanie twórczej obserwacji – przyglądania 

się sobie w twórczy sposób podczas, gdy rozmawiamy. Każdy z nas powinien 

zaangażować się w temat, na jaki chcemy pomówić oraz potrzebujemy pewnej 

otwartości – nie arogancji ani opryskliwego wskazywania głupoty czy inteligencji 

innych – lecz każdy z nas powinien wziąć udział w omówieniu pewnego zagadnienia w 

całej jego rozciągłości. Przez samo wyrażanie wszystkiego, co czujemy, lub co 

rozpatrujemy, musimy odnieść wrażenie uświadomienia sobie czegoś nowego. Jest to 

tworzenie, nie powtarzanie starego ale ekspresja nowego przez odkrywanie siebie, gdy 

wyrażamy się za pomocą słów. Myślę, że wtedy ta rozmowa będzie miała wartość.

Rozmówca (1): Czy możemy wejść głębiej w zagadnienie energii i tego, jak jest ona 

tracona?

Rozmówca (2): Mówił Pan o przemocy, przemocy wojny, przemocy w tym, jak 

traktujemy ludzi, przemocy w tym, jak myślimy o innych i jak na nich patrzymy. Ale co z 

przemocą w obronie własnej? Gdybym został zaatakowany przez wilka, broniłbym się z 

pasją ze wszystkich swoich sił. Czy można używać przemocy w jednej części siebie a w 

pozostałych nie?

Krishnamurti: Padła sugestia odnośnie przemocy, zniekształcania siebie by dopasować 

się do określonego wzorca społecznego lub moralnego; i pojawiło się też zagadnienie 

obrony własnej. Gdzie przebiega granica pomiędzy samoobroną – która może czasem 

oznaczać przemoc – i innymi formami przemocy? Czy chcecie o tym pomówić?

Audytorium: Tak.

Krishnamurti: Przede wszystkim, czy mogę zasugerować, abyśmy przedyskutowali 

różnorodne odmiany przemocy psychologicznej a potem zobaczyli, jakie miejsce w tym 

zajmuje obrona przed atakiem? Zastanawiam się, co myślicie o przemocy. Czym ona 

jest dla was?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (1 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Rozmówca (1): To odmiana obrony.

Rozmówca (2): To zakłócenie mojej wygody.

Krishnamurti: Co oznacza dla was przemoc, odczucie, słowo, natura przemocy?

Rozmówca (1): To agresja.

Rozmówca (2): Jeśli jesteś sfrustrowany stosujesz przemoc.

Rozmówca (3): Jeżeli człowiek nie jest w stanie czegoś zrealizować stosuje przemoc.

Rozmówca (4): Nienawiść, w sensie przezwyciężania.

Krishnamurti: Co oznacza dla was przemoc?

Rozmówca (1): Wyraz niebezpieczeństwa, gdy wchodzi w to ‘ja’.

Rozmówca (2): Strach.

Rozmówca (3): Na pewno poprzez przemoc ranisz coś lub kogoś, albo mentalnie albo 

fizycznie.

Krishnamurti: Czy znacie przemoc, ponieważ znacie działanie bez przemocy? Czy 

wiedzielibyście, czym ona jest bez jej przeciwieństwa? Czy rozpoznajecie ją dlatego, że 

znacie stan braku przemocy? Jak poznajesz przemoc? Ponieważ jesteś agresywny, 

współzawodniczysz i widzisz efekty tego wszystkiego, czyli przemoc, tworzysz stan 

braku przemocy. Gdyby nie było przeciwieństwa, skąd wiedziałbyś, że przemoc ma 

miejsce?

Rozmówca: Nie nazywałbym tego, ale coś bym odczuł.

Krishnamurti: Czy to odczucie istnieje czy pojawia się, bo zna Pan przemoc?

Rozmówca: Myślę, że powoduje ona, że zadajemy ból, to niezdrowe uczucie, którego 

chcemy się pozbyć. Oto dlaczego pragniemy uwolnić się od przemocy.

Krishnamurti: Nic nie wiem o przemocy, ani o jej braku. Nie zaczynam od żadnej 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (2 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

koncepcji czy reguły. Rzeczywiście nie wiem, co znaczy przemoc. Chcę to odkryć.

Rozmówca: Doświadczenie, gdy zostało się zranionym i zaatakowanym, powoduje 

pragnienie zabezpieczenia się.

Krishnamurti: Tak, rozumiem, taka sugestia padła już wcześniej. Ciągle próbuję odkryć, 

czym jest przemoc. Chcę dociec, pragnę to zbadać, chcę ją wykorzenić, zmienić – 

nadążacie?

Rozmówca: Przemoc to brak miłości.

Krishnamurti: Czy wie Pan czym jest miłość?

Rozmówca: Myślę, że wszystkie te sprawy pochodzą od nas samych.

Krishnamurti: Tak, dokładnie tak jest.

Rozmówca: Przemoc ma źródło w nas.

Krishnamurti: Tak jest. Chcę odkryć czy pochodzi ona z zewnątrz czy z wnętrza.

Rozmówca: To rodzaj zabezpieczania się.

Krishnamurti: Proszę, idźmy powoli, to raczej poważny problem i wiąże się z tym cały 

świat.

Rozmówca: Przemoc marnotrawi część mojej energii.

Krishnamurti: Wszyscy mówili o przemocy i jej braku. Ludzie twierdzili „W życiu musisz 

używać przemocy” albo, widząc tego efekty, nakazywali „Musisz żyć w sposób 

pokojowy.” Słyszeliśmy tak wiele, z książek, od kaznodziejów, od wychowawców i 

innych, pragnę jednak zbadać, czy to możliwe by odkryć naturę przemocy i jakie 

zajmuje ona miejsce – o ile jakiekolwiek – w życiu. Co czyni cię okrutnym, agresywnym, 

ambitnym? I czy przemoc wiąże się z dopasowywaniem się do wzorca, na ile szlachetny 

by on nie był. Czy przemoc to część dyscypliny narzuconej przez samego siebie lub 

przez społeczeństwo? Czy przemoc to konflikt wewnątrz i na zewnątrz? Chcę odkryć, co 

jest źródłem, początkiem przemocy, w przeciwnym razie obracam jedynie wieloma 

słowy. Czy używanie przemocy jest naturalne w sensie psychologicznym? (Przypadki 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (3 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

fizyczno-psychologiczne rozważymy później.) Czy, wewnętrznie, przemoc to agresja, 

gniew, nienawiść, konflikt, tłumienie, dopasowywanie się? A czy dopasowywanie się 

opiera się na nieustającej walce, żeby znaleźć, by osiągnąć, żeby się stać, aby dotrzeć, 

aby się zrealizować, by być szlachetnym i całej reszcie? Wszystko to należy do obszaru 

psychologicznego. Jeśli nie umiemy wejść w to bardzo głęboko, to nie będziemy w 

stanie zrozumieć, jak możemy wywołać odmienny stan w naszym codziennym życiu, co 

w pewnym stopniu wymaga samoobrony. Zgoda? Więc zacznijmy stąd.

Czym, jak uważacie, jest przemoc – nie werbalnie, ale faktycznie, wewnętrznie?

Rozmówca (1): To pogwałcenie czegoś innego. Narzuca ona coś.

Rozmówca (2): Co z odrzuceniem?

Krishnamurti: Weźmy najpierw przymus, pogwałcenie ‘tego, co jest’. Jestem zazdrosny i 

wymuszam na tym ideę, że mam taki nie być: „Nie wolno mi być zazdrosnym.” 

Narzucanie, pogwałcenie ‘tego, co jest’ to przemoc. Po trochu zaczynamy, 

prawdopodobnie to jedno zdanie może opisać całą sprawę. ‘To, co jest’ pozostaje 

zawsze w ruchu, nie jest statyczne. Gwałcę to przez narzucenie czegoś, co, jak myślę, 

‘być powinno’.

Rozmówca: Czy ma Pan na myśli, że, gdy czuję złość, myślę, że jej nie powinno być i, 

zamiast się złościć, powstrzymuję to? Czy to przemoc? Czy może stosuję przemoc, kiedy 

to wyrażam?

Krishnamurti: Proszę popatrzeć na to: złoszczę się i, aby to uwolnić, uderzam cię a to 

powoduje łańcuch reakcji prowadzących do tego, że mi oddajesz. Samo wyrażenie 

złości to przemoc. A gdy na fakcie, że jestem zdenerwowany, wymuszam coś innego, 

czyli że „mam się nie złościć”, czy to nie jest również przemoc?

Rozmówca: Zgodziłbym się z tą bardzo ogólną definicją, ale przymus musi zachodzić w 

brutalny sposób. To czyni go przemocą. Jeżeli wymuszasz coś stopniowo, nie będzie to 

przemoc.

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana. Jeśli stosujesz przymus z delikatnością, z taktem, 

nie jest on przemocą. Naruszam fakt, że nienawidzę, poprzez stopniowe, łagodne 

tłumienie go. Abym, jak mówią dżentelmeni, nie używał przemocy. Ale czy zrobisz to z 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (4 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

okrucieństwem czy delikatnie, faktem pozostaje, że wymuszasz coś innego na ‘tym, co 

jest’. Czy zgadzamy się mniej więcej w tej kwestii?

Rozmówca: Nie.

Krishnamurti: Zbadajmy to. Powiedzmy, że mam ambicję zostać największym poetą na 

świecie (czy gdziekolwiek to będzie) i jestem zawiedziony, bo nie potrafię. Ten zawód, 

sama ta ambicja to odmiana przemocy wobec faktu, że mi się nie udaje. Czuję zawód, 

bo jesteś lepszy niż ja. Czy to nie rodzi przemocy?

Rozmówca: Wszelkie działanie przeciwko osobie lub przeciw rzeczy to przemoc.

Krishnamurti: Proszę spojrzeć na trudność w tym zawartą. Oto fakt i pogwałcenie go 

przez inne działanie. Powiedzmy na przykład, że nie lubię Rosjan, czy Niemców bądź 

Amerykanów i narzucam swą specyficzną opinię czy pogląd polityczny – oto rodzaj 

przemocy. Kiedy ci to narzucam jest to przemoc. Gdy porównuję się z tobą 

(mądrzejszym, bardziej inteligentnym), stosuję przemoc wobec siebie – czyż nie tak? 

Stosuję przemoc. W szkole ‘B’ zostaje porównany z ‘A’, który wypada znacznie lepiej na 

egzaminach i dostaje świetne oceny. Nauczyciel mówi do ‘B’ „Musisz być taki, jak on.” W 

wyniku porównania ‘B’ z ‘A’ powstaje przemoc i niszczy ona ‘B’. Zobaczcie, co oznacza 

ten fakt: kiedy wymuszam na ‘tym, co jest’ ‘to, co być powinno’ (ideał, doskonałość, 

wyobrażenie itd.) pojawia się przemoc.

Rozmówca (1): Odczuwam w sobie, że, jeżeli obecny jest jakiś opór, cokolwiek, co 

mogłoby niszczyć, to przemoc się pojawi, ale też, że, jeśli się nie opierasz, możesz 

gwałcić siebie.

Rozmówca (2): Czy wszystko to nie dotyczy siebie samego, ‘ja’ będącego źródłem 

wszelkiej przemocy?

Rozmówca (3): Załóżmy, że przyjmę Pańskie słowa na ten temat. Przypuśćmy, że 

nienawidzisz kogoś i chciałbyś wyeliminować tę nienawiść. Istnieją dwa podejścia: 

pierwsze wykorzystujące przemoc i drugie bez jej użycia. Jeżeli wymusisz na swej 

własnej istocie eliminację nienawiści, dokonasz przemocy wobec siebie. Jeśli z drugiej 

strony poświęcisz czas, pofatygujesz się by poznać swoje odczucia i obiekt nienawiści, 

to stopniowo ją opanujesz. Wtedy rozwiążesz problem bez użycia przemocy.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (5 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Myślę, że to zupełnie jasne, czyż nie, proszę Pana? Nie próbujemy obecnie 

odkryć, jak pozbyć się przemocy w taki czy inny sposób, ale co ją w nas wywołuje. Czym 

jest przemoc w nas, psychologicznie?

Rozmówca: Czy poprzez przymus nie następuje rozbicie czegoś? Wtedy odczuwa się 

przykrość i zaczyna stosować przemoc.

Krishnamurti: Rozbicie idei, sposobu życia itd., to powoduje dyskomfort. Ten 

dyskomfort wywołuje przemoc.

Rozmówca (1): Przemoc może pochodzić z zewnątrz lub z wnętrza. Zazwyczaj potępiam 

przemoc na zewnątrz.

Rozmówca (2): Czy korzenie przemocy nie sięgają rezultatów fragmentacji?

Krishnamurti: Proszę, istnieje wiele sposobów pokazania, czym jest przemoc i jakie są jej 

przyczyny. Czy nie możemy widzieć pojedynczego prostego faktu i stąd zacząć, powoli? 

Czy nie umiemy dostrzec, że każda odmiana przymusu, użyta przez ojca wobec dziecka 

czy przez dziecko wobec ojca, przez nauczyciela wobec ucznia, przez społeczeństwo 

bądź przez księdza, wszystko to są odmiany przemocy? Czy nie możemy zgodzić się z 

tym i stąd rozpocząć?

Rozmówca: To pochodzi z zewnątrz.

Krishnamurti: Dokonujemy tego nie tylko na zewnątrz, ale też wewnątrz. Mówię do 

siebie „Jestem rozgniewany” i wymuszam na tym ideę, że nie wolno mi się gniewać. 

Stwierdzamy, że to przemoc. Zewnętrznie, gdy dyktator poskramia ludzi, to przemoc. 

Kiedy tłumię to, co czuję, bo się boję, bo nie jest to szlachetne, bo nie jest to czyste itp., 

to również przemoc. A więc brak akceptacji faktu ‘tego, co jest’ powoduje przymus. Jeśli 

zaakceptuję fakt, że jestem zazdrosny i nie przeciwstawię mu oporu, to nie ma 

przymusu, wtedy będę wiedział co z tym faktem zrobić. W tym nie ma przemocy.

Rozmówca: Mówi Pan, że edukacja to przemoc.

Krishnamurti: Tak. Czy istnieje sposób edukacji bez przemocy?

Rozmówca: Zgodnie z tradycją, nie.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (6 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Oto problem: z natury, w swoich myślach, w sposobie, w jaki żyję, jestem 

okrutną ludzką istotą, agresywną, ambitną, brutalną i tak dalej – tym jestem. I mówię 

sobie „Jak mam żyć inaczej?”, ponieważ przemoc rodzi potężny antagonizm i 

zniszczenie w świecie. Chcę to zrozumieć i uwolnić się od tego, żyć inaczej. Więc 

zapytuję siebie „Czym ta przemoc jest we mnie?” „Czy to frustracja, bo pragnę być 

sławny a wiem, że nie mogę, dlatego nienawidzę znanych ludzi?” Jestem zazdrosny a 

chcę taki nie być i nienawidzę tego stanu zazdrości z jego wszystkimi obawami i 

strachem i irytacją, dlatego go tłumię. Robię to wszystko i uświadamiam sobie, że to 

rodzaj przemocy. Teraz chcę odkryć, czy to nieuniknione, czy może istnieje sposób 

zrozumienia tego, spojrzenia na to, wzięcia się z tym za bary prowadzący do innego 

życia. Tak więc muszę odkryć, czym jest przemoc.

Rozmówca: To reakcja.

Krishnamurti: Za bardzo się Pan śpieszy. Czy pomoże mi to w zrozumieniu natury mojej 

przemocy? Chcę w to wejść, pragnę odkryć. Widzę, że jak długo obecna jest dualność – 

mamy przemoc i jej brak – musi istnieć konflikt a dzięki niemu musi powstać więcej 

przemocy. Kiedy wymuszam na fakcie, że jestem głupi, ideę, że mam być mądry, 

zaczyna się przemoc. Gdy porównuję się z tobą reprezentującym sobą o wiele więcej 

niż ja, to również przemoc. Porównywanie, tłumienie, kontrola – wszystko to wskazuje 

na obecność jakiejś formy przemocy. Takim zostałem stworzony. Porównuję tłumię, 

jestem ambitny. Zdając sobie z tego sprawę, jak mam żyć nie używając przemocy? Chcę 

odkryć sposób życia bez tych zmagań.

Rozmówca: Czy to nie ‘ja’, które staje przeciw faktowi?

Krishnamurti: Dojdziemy do tego. Zobaczcie fakt, zobaczcie, co dzieje się najpierw. Całe 

moje życie, od początku edukacji do teraz, składało się z przemocy. Społeczeństwo każe 

mi się dopasować, akceptować, robić to, nie robić tamtego, a ja się temu 

podporządkowuję. To odmiana przemocy. A gdy buntuję się przeciw społeczeństwu, to 

również rodzaj przemocy (buntuję się w takim sensie, że nie akceptuję wartości przez 

nie ustanowionych). Buntuję się przeciw niemu a następnie tworzę moje własne 

wartości, które stają się wzorcem – i wzorzec ten zostaje narzucony innym albo mnie 

samemu, co prowadzi do kolejnej formy przemocy. W ten sposób prowadzę życie. Tak 

jest: stosuję przemoc. Co teraz powinienem zrobić?

Rozmówca: Po pierwsze powinien Pan spytać siebie, dlaczego nie chce dłużej używać 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (7 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

przemocy.

Krishnamurti: Bo widzę, co uczyniła ona z istniejącym obecnie światem: wojny na 

zewnątrz, konflikt wewnątrz, konflikt w związkach. Obiektywnie widzę toczącą się 

wewnątrz bitwę i mówię „Na pewno musi istnieć inny sposób życia.”

Rozmówca: Dlaczego nie odpowiada Panu ta sytuacja?

Krishnamurti: Jest bardzo destrukcyjna.

Rozmówca: Oznacza to, że sam Pan nadał już najwyższą wartość miłości.

Krishnamurti: Nie nadaję wartości niczemu. Jedynie obserwuję.

Rozmówca: Jeśli coś Panu nie odpowiada, to nadaje Pan wartość.

Krishnamurti: Nie robię tego, obserwuję. Zauważam, że wojna jest destrukcyjna.

Rozmówca: Cóż jest z nią nie tak?

Krishnamurti: Nie mówię, że jest dobra lub zła.

Rozmówca: To dlaczego chce Pan to zmienić?

Krishnamurti: Chcę to zmienić, bo mój syn zginął na wojnie i pytam „Czy nie ma 

sposobu życia bez zabijania się nawzajem?”

Rozmówca: A więc wszystko, co pragnie Pan zrobić, to eksperyment z innym sposobem 

życia, potem porównanie nowego sposobu z tym, który funkcjonuje obecnie.

Krishnamurti: Nie, proszę Pana. Nie porównuję. Wyjaśniałem to wszystko. Widzę, że mój 

syn zginął na wojnie i mówię „Czy nie istnieje inny sposób życia?” Chcę odkryć czy 

można żyć tak, aby przemoc nie była obecna.

Rozmówca: Jednak zakładając...

Krishnamurti: Żadnych założeń, proszę Pana. Mój syn zginął na wojnie i chcę odkryć 

sposób życia, w jakim inni synowie nie będą zabijani.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (8 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Rozmówca: Więc to, czego Pan chce, to któraś z dwu możliwości.

Krishnamurti: Jest tuzin możliwości.

Rozmówca: Pańskie pragnienie odnalezienia innego sposobu życia jest tak wielkie, że 

chce Pan jakiś zastosować – cokolwiek to będzie. Chce Pan poeksperymentować z nim i 

porównać go.

Krishnamurti: Nie, proszę Pana, obawiam się, że kładzie Pan nacisk na coś, czego nie 

wyjaśniłem.

Albo akceptujemy istniejący obecnie sposób życia, z przemocą i całą resztą, albo 

mówimy, że musi istnieć inny, jaki ludzka inteligencja potrafi odnaleźć, w którym nie ma 

przemocy. To wszystko. I stwierdzamy, że przemoc będzie istnieć tak długo, jak długo 

porównywanie, tłumienie, dostosowywanie się, uczenie się wzorca jest sposobem na 

życie. Jest w tym konflikt a dzięki niemu przemoc.

Rozmówca: Dlaczego powstaje zamęt? Czy nie tworzy się on wokół ‘ja’?

Krishnamurti: Dojdziemy do tego, proszę Pana.

Rozmówca: Sprawa, jaka kryje się za przemocą, korzenie, istota przemocy to fakt 

oddziaływania. Na skutek faktu, że sami istniejemy, oddziałujemy na resztę istnienia. 

Jestem tu. Poprzez oddychanie powietrzem wpływam na istnienie w nim. Tak więc 

twierdzę, że istotą przemocy jest fakt oddziaływania właściwy istnieniu. Gdy wpływ jest 

dysonansem, dysharmonią, nazywamy to przemocą. Jeżeli jednak dokonamy tego 

harmonijnie, to jest to druga strona przemocy – lecz ciągle zachodzi oddziaływanie. 

‘Oddziałuje się przeciwko’, co jest przemocą, lub odwrotnie oddziałuje się zgodnie.

Krishnamurti: Proszę Pana, czy mogę o coś zapytać? Czy jest Pan zainteresowany 

przemocą? Czy przemoc Pana dotyczy? Czy jest Pan zainteresowany przemocą w sobie i 

w świecie w tym sensie, że czuje Pan „Nie mogę żyć w ten sposób ?”

Rozmówca: Gdy buntujemy się przeciw przemocy stwarzamy problem, bo bunt to 

przemoc.

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana, ale w jaki sposób będziemy ten temat 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (9 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

kontynuować?

Rozmówca: Nie zgadzam się ze społeczeństwem. Bunt przeciw ideom – pieniądzom, 

efektywności i innym – to moja odmiana przemocy.

Krishnamurti: Tak, rozumiem. Dlatego bunt przeciw obecnej kulturze, edukacji itd., to 

przemoc.

Rozmówca: To jest to, o czym chcę się dowiedzieć.

Krishnamurti: Również pragnę dowiedzieć się na ten temat. Przyjrzyjmy się temu.

Rozmówca: Jeśli mam problem z jakąś osobą, mogę go zrozumieć znacznie dokładniej. 

Jeżeli kogoś nienawidzę, znam to, reaguję przeciw temu. Ale to niemożliwe w 

społeczeństwie.

Krishnamurti: Rozpatrzmy to, proszę. Buntuję się przeciw obecnej strukturze moralnej 

społeczeństwa. Zdaję sobie sprawę, że zwyczajny bunt przeciw niej, bez odkrycia, czym 

jest prawdziwa moralność, to przemoc. Czym jest prawdziwa moralność? Dopóki tego 

nie odkryję i nie przeżyję, dopóty bunt przeciw strukturze moralności społecznej ma 

bardzo małe znaczenie.

Rozmówca: Nie może Pan poznać przemocy, gdy nie żyje Pan z nią.

Krishnamurti: O! Czy twierdzi Pan, że muszę żyć z przemocą zanim będę mógł 

zrozumieć coś innego?

Rozmówca: Mówił Pan, że, aby zrozumieć prawdziwą moralność, trzeba ją przeżyć. Musi 

Pan żyć z przemocą, aby zobaczyć, czym jest miłość.

Krishnamurti: Gdy mówi Pan, że muszę żyć w ten sposób, narzuca mi już ideę, tego, co 

Pan uważa za miłość.

Rozmówca: To powtórzenie Pańskich słów.

Krishnamurti: Proszę Pana, oto moralność społeczna, przeciw której się buntuję, bo 

widzę, jak jest absurdalna. Czym jest prawdziwa moralność, w jakiej nie ma przemocy?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (10 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Rozmówca: Czy prawdziwa moralność to nie kontrolowanie przemocy? Chyba we 

wszystkich istnieje przemoc, ludzie – tak zwane istoty najwyższe – kontrolują ją, w 

naturze jest ona zawsze obecna – czy jako burza z piorunami czy dzikie zwierzę 

zabijające inne albo umierające drzewo, przemoc jest wszędzie.

Krishnamurti: Mogą istnieć wyższe odmiany przemocy, subtelniejsze, słabsze i mamy 

brutalne jej formy. Całość życia to przemoc, mała i duża. Jeżeli chce się odkryć, czy 

można wydostać się poza tę całą jej strukturę, trzeba w to wejść. Oto, co próbujemy 

zrobić.

Rozmówca: Przepraszam, co Pan rozumie przez ‘wejście w to’?

Krishnamurti: Przez ‘wejście w to’ rozumiem po pierwsze oglądanie, badanie ‘tego, co 

jest’. By badać potrzeba wolności od wszelkich wniosków, od wszelkich uprzedzeń. 

Patrzę wtedy, z tą wolnością, na problem przemocy. Oto ‘wchodzenie’.

Rozmówca: Czy coś się wtedy dzieje?

Krishnamurti: Nie, nic się nie dzieje.

Rozmówczyni: Zauważam, że moją reakcją na wojnę jest „Nie chcę walczyć”... Jednak 

stwierdzam, że to, co robię polega na próbie trzymania się z dala, życia w innym kraju 

albo unikania ludzi, którzy mi nie odpowiadają. Po prostu trzymam się z dala od 

społeczeństwa amerykańskiego.

Krishnamurti: Mówi Pani „Nie organizuję demonstracji ani protestów, ale nie mieszkam 

w kraju, gdzie obecne jest to, co mi nie odpowiada. Trzymam się z dala od ludzi, których 

nie lubię.” Wszystko to jest odmianą przemocy. Proszę, poświęćmy temu trochę uwagi. 

Użyjmy naszych umysłów by zrozumieć to zagadnienie. Co ma zrobić człowiek, który 

widzi cały wzór zachowań politycznych, religijnych i ekonomicznych, z jakim w 

mniejszym czy większym stopniu wiąże się przemoc, który czuje się schwytany w 

pułapkę, jaką sam stworzył?

Rozmówca: Czy mogę zasugerować, że nie ma przemocy, lecz myślenie ją tworzy.

Krishnamurti: O! Zabijam kogoś i myślę o tym, dlatego jest to przemoc. Nie, proszę 

Pana, czyż nie bawimy się słowami? Czy nie moglibyśmy wejść w to trochę bardziej? 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (11 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Zobaczyliśmy, że kiedykolwiek narzucam sobie coś, psychologicznie, ideę lub wniosek, 

rodzi to przemoc. (Zajmiemy się tym za chwilę.) Jestem okrutny – rozumiem to 

werbalnie i odczuwam. Wymuszam na tym, że „Nie wolno mi”, i uświadamiam sobie, że 

to rodzaj przemocy. Co mam uczynić z tym odczuciem okrucieństwa bez narzucania mu 

czegoś innego? Czy mogę je zrozumieć bez tłumienia go, bez uciekania od niego, bez 

żadnego rodzaju uników czy udawania? Oto fakt – jestem okrutny. Oto mój problem i 

żadna ilość wyjaśnień, mówienia „powinieneś, nie powinieneś” nie rozwiąże go. Oto 

kwestia, która mnie dotyka i pragnę ją rozstrzygnąć, bo widzę, że może istnieć inny 

sposób życia. Więc mówię sobie „Jak mogę uwolnić się od tego okrucieństwa bez 

konfliktu”, ponieważ w chwili, gdy rozpoczynam konflikt by pozbyć się okrucieństwa, 

już wniosłem przemoc w swą istotę. Więc najpierw muszę mieć pełną jasność, co 

oznacza konflikt. Jeżeli istnieje jakiś konflikt w odniesieniu do okrucieństwa – od 

którego chcę się uwolnić – z niego właśnie rodzi się przemoc. Jak mam się uwolnić od 

okrucieństwa bez konfliktu?

Rozmówca: Zaakceptować je.

Krishnamurti: Zastanawiam się, co rozumiemy przez akceptację swego okrucieństwa. 

Oto ono! Nie akceptuję ani nie odrzucam go. Co dobrego wynika ze stwierdzenia 

‘zaakceptuj to’? Faktem jest, że mam brązową skórę – tak jest. Dlaczego mam to 

akceptować lub odrzucać? Faktem jest, że jestem okrutny.

Rozmówca: Jeżeli widzę, że jestem okrutny, to akceptuję, rozumiem to – ale też boję się 

działać w okrutny sposób i to podtrzymywać.

Krishnamurti: Tak. Powiedziałem „Jestem okrutny.” Ani tego nie akceptuję ani nie 

odrzucam. To fakt, a oto kolejny fakt, że, kiedy następuje konflikt mający usunąć 

okrucieństwo, pojawia się przemoc. Muszę więc mieć do czynienia z tymi dwoma 

sprawami. Przemoc, okrucieństwo i pozbycie się ich bez wysiłku. Co mam zrobić? Całe 

moje życie to szamotanina i walka.

Rozmówca: Kwestią nie jest przemoc, ale tworzenie wyobrażenia.

Krishnamurti: Wyobrażenie zostaje narzucone ‘temu, co jest’ – zgoda?

Rozmówca: Pochodzi ono z nieznajomości swej prawdziwej istoty.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (12 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Nie do końca wiem, co rozumie Pan przez ‘prawdziwą istotę’.

Rozmówca: Rozumiem przez to, że nie jest się oddzielonym od świata, że jest się 

światem, a dlatego odpowiada się za przemoc obecną wokół.

Krishnamurti: Tak. Powiedział Pan, że prawdziwa istota to rozpoznanie, że jesteś 

światem i świat jest tobą, a okrucieństwo i przemoc nie są czymś innym, tylko częścią 

jedności. Czy to miał Pan na myśli?

Rozmówca: Nie. Rolę ignorancji.

Krishnamurti: A więc mówi Pan, że istnieje prawdziwe ja i jego nieznajomość? Obecne 

są dwa stany, prawdziwa istota i ukrywanie jej pod ignorancją. Dlaczego? To stara teoria 

indyjska. Skąd Pan wie, że istnieje prawdziwa istota schowana pod iluzją i ignorancją?

Rozmówca: Jeżeli zdamy sobie sprawę, że problemy, jakie mamy, istnieją w kategoriach 

przeciwieństw, to wszelkie problemy znikną.

Krishnamurti: Wszystko, co trzeba zrobić to nie myśleć przeciwieństwami. Czy tak 

robimy, czy to jedynie idea?

Rozmówca: Proszę Pana, czyż dualność nie jest właściwością myśli?

Krishnamurti: Doszliśmy do jakiegoś miejsca i odchodzimy od niego. Wiem, że jestem 

okrutny – z różnych przyczyn psychologicznych. Oto fakt. Jak mam się uwolnić bez 

wysiłku?

Rozmówca: Co ma Pan na myśli mówiąc ‘bez wysiłku’?

Krishnamurti: Wyjaśniałem, co rozumiem przez wysiłek. Jeśli tłumię okrucieństwo, 

obecny jest wysiłek związany z odczuciem, że jest w tym sprzeczność: okrucieństwo i 

pragnienie by go nie było. Następuje konflikt pomiędzy ‘tym, co jest’ i ‘tym, co być 

powinno’.

Rozmówca: Jeżeli rzeczywiście na to spojrzę, nie mogę pozostać okrutny.

Krishnamurti: Pragnę odkryć, nie akceptować stwierdzenia. Pragnę odkryć, czy to w 

ogóle możliwe by uwolnić się od okrucieństwa. Czy można się od niego uwolnić bez 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (13 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

tłumienia, bez uciekania, prób pokonania go. Co mam zrobić?

Rozmówca: Jedyna rzecz do zrobienia to je wyrazić.

Krishnamurti: By je wyrazić muszę pozwolić mu wyjść, pozwolić aby się ukazało – nie w 

sensie stania się bardziej okrutnym. Dlaczego nie pozwalam mu wyjść? Przede 

wszystkim boję się tego. Nie wiem, czy przez pozwolenie na taką ekspresję, nie stanę się 

bardziej okrutny. A jeśli je wyrażę, to czy jestem w stanie je zrozumieć? Czy umiem 

popatrzeć na nie z wielką starannością, co znaczy uważnie? Mogę to zrobić tylko, jeśli 

moja energia, zainteresowanie i pragnienie zbiegają się w chwili ekspresji. W takim 

momencie potrzebuję pilnego pragnienia by zrozumieć, potrzebuję umysłu bez 

żadnych zniekształceń. Potrzebuję olbrzymiej energii by patrzeć. I te trzy rzeczy muszą 

mieć miejsce jednocześnie dokładnie w chwili ekspresji. Co oznacza, że jestem 

wystarczająco wrażliwy i wolny, ażeby dysponować taką energią witalną, intencją i 

uważnością. Skąd wezmę tę intensywną uważność? Jak do niej dotrę?

Rozmówca: Jeżeli doszliśmy do tego momentu desperackiego pragnienia zrozumienia, 

to tę uważność mamy.

Krishnamurti: Rozumiem. Pytam jedynie „Czy to możliwe by być uważnym?” 

Poczekajcie, zobaczcie, co z tego wynika, zobaczcie, co się z tym wiąże. Nie nadawajcie 

znaczeń, nie układajcie nowych zbiorów słów. Jestem tu. Nie wiem, co znaczy 

uważność. Prawdopodobnie nigdy nie poświęciłem niczemu uwagi, bo przez większość 

mojego życia jestem nieuważny. Nagle przychodzisz i mówisz „Patrz, bądź uważny 

wobec przemocy”, a ja odpowiadam „Będę” – ale co to znaczy? Jak mam sprowadzić 

ten stan uważności? Czy jest na to metoda? Jeśli istnieje metoda i mogę praktykować 

uważność, zajmie to czas. A w tym czasie pozostaję nieuważny i dzięki temu powoduję 

dalsze zniszczenia. Więc to wszystko musi nastąpić natychmiast!

Jestem okrutny. Nie będę tłumił, nie będę uciekał, co nie oznacza, że jestem 

zdeterminowany nie uciekać, co nie oznacza, że zdecydowałem nie tłumić tego. Lecz 

widzę i rozumiem dzięki inteligencji, że tłumienie, kontrola, ucieczka, nie rozwiązują 

problemu, dlatego odkładam je na bok. Teraz dysponuję inteligencją, jaka zaistniała 

przez zrozumienie daremności tłumienia, ucieczki, prób pokonania. Dzięki tej 

inteligencji badam, przyglądam się okrucieństwu. Uświadamiam sobie, że, aby na nie 

patrzeć, potrzeba wielkiej uważności a, aby nią dysponować, muszę bardzo uważać na 

mą nieuważność. Co to znaczy? Jeżeli praktykuję uważność, staje się to mechaniczne, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (14 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

głupie i bez znaczenia, ale jeśli zauważę lub uświadomię sobie brak uwagi, to zaczynam 

odkrywać, jak powstaje uważność. Dlaczego jestem nieuważny wobec uczuć innych 

ludzi, wobec sposobu, w jaki się wyrażam, w jaki jem, wobec tego, co ludzie mówią i 

robią? Poprzez zrozumienie stanu negatywnego powinienem dojść do pozytywnego, 

czyli uważności. Tak więc badam, próbuję zrozumieć, skąd bierze się nieuważność.

To bardzo poważne zagadnienie, bo cały świat płonie. Skoro jestem częścią tego świata 

a świat jest mną, muszę położyć kres temu pożarowi. Więc ugrzęźliśmy z tym 

problemem. Ponieważ to brak uważności wywołuje cały ten chaos w świecie. Widać tu 

osobliwość faktu, że nieuważność jest negacją – brak uwagi, brak ‘bycia tutaj’ w tej 

chwili. Jak można uświadomić sobie w pełni swą nieuważność, ażeby stała się 

uważnością? Jak mam być całkowicie, natychmiast, świadom, z wielką energią, 

okrucieństwa we mnie, ażeby nie istniały tarcia, sprzeczności, aby powstała całość, 

jedność? Jak to spowodować? Powiedzieliśmy, że to możliwe jedynie, gdy obecna jest 

zupełna uważność, a nie istnieje ona, bo nasze życie to marnowanie energii w 

nieuważności.

Saanen, Szwajcaria, 3 sierpnia 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_08.htm (15 of 15) [07-May-11 4:21:02 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 10. 

 

O radykalnej przemianie

 

 

Czym jest narzędzie, które patrzy?

Krishnamurti: Człowiek nie zmienił się zbyt głęboko. Rozmawiamy o radykalnej 

rewolucji w nim, nie o narzuceniu na stary kolejnego wzorca postępowania. Jesteśmy 

zainteresowani jedynie zasadniczą przemianą tego, co się faktycznie dzieje wewnątrz 

nas. Jak mówiliśmy, świat i my sami to nie dwie różne jednostki, świat jest nami i my 

jesteśmy światem. Wywołać wielką przemianę w samych korzeniach naszej istoty, 

rewolucję, mutację, transformację – nie gra roli, jakiego słowa użyjesz – oto, czym 

zajmujemy się podczas tych dyskusji.

Wczoraj pytaliśmy: czy można patrzeć na siebie z jasnością, bez żadnych zniekształceń – 

zniekształceń będących pragnieniem oceniania, osądzania, osiągania, uciekania od 

‘tego, co jest’? Wszystko to przeszkadza w czystej percepcji, powstrzymuje od patrzenia 

dokładnie i z bliska na ‘to, co jest’. Myślę, że powinniśmy dzisiaj poświęcić trochę czasu 

na przedyskutowanie, wspólne omówienie natury obserwacji, sposobu patrzenia, 

słuchania, widzenia. Powinniśmy spróbować odkryć, czy w ogóle można widzieć nie 

tylko częścią swojej istoty, optyczną, intelektualną czy emocjonalną. Czy to w ogóle 

możliwe by obserwować z bardzo bliska bez zniekształceń? Może warto się tym zająć. 

Co to znaczy widzieć? Czy umiemy patrzeć na siebie, spojrzeć na podstawowy fakt o 

nas – czyli chciwość, zawiść, gniew, strach, hipokryzję, oszustwa, ambicję – czy 

potrafimy po prostu przyglądać się temu, bez zniekształcania?

Czy możemy spędzić dzisiaj trochę czasu próbując poznać, co to znaczy patrzeć? 

Poznawanie to ciągły ruch, ciągłe odnawianie. To nie ‘poznać’ i patrzeć z tej pozycji. 

Poprzez słuchanie tego, co się tu mówi i przyjrzenie się sobie odrobinę, coś poznajemy, 

czegoś doświadczamy – i z pozycji tego poznania i doświadczenia patrzymy. Patrzymy z 

pamięcią tego, co poznaliśmy i czego doświadczyliśmy: patrzymy pamiętając to w 

umyśle. Dlatego nie jest to patrzenie, nie jest to poznawanie. Poznawanie oznacza, że 

umysł poznaje za każdym razem od nowa. Więc zawsze jest świeży, gotów poznawać. 

Mając to na uwadze nie zajmujemy się kultywacją pamięci, ale raczej obserwacją i 

widzeniem, co się faktycznie dzieje. Spróbujemy być bardzo czujni, bardzo uważni, 

ażeby to, co widzimy, i to, co poznajemy, nie stawało się pamięcią, z jaką patrzymy, co 

już jest zniekształceniem. Patrz za każdym razem jak gdyby był to pierwszy raz! Patrzeć, 

obserwować ‘to, co jest’ z pamięcią oznacza, że coś ona narzuca bądź kształtuje lub 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (1 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

ukierunkowuje twą obserwację a skutkiem tego zniekształca ją. Czy możemy wyjść od 

tego?

Chcemy odkryć, co znaczy obserwować. Naukowiec może na coś patrzeć przez 

mikroskop i obserwować z bliska – oto obiekt zewnętrzny, na który patrzy bez 

uprzedzeń, chociaż z pewną wiedzą, jaką musi mieć aby popatrzeć. Lecz tutaj 

przyglądamy się całej strukturze, całemu ruchowi życia, całej istocie, czyli ‘mnie 

samemu’. Trzeba na to spojrzeć nie intelektualnie, nie emocjonalnie ani poprzez 

wnioski na temat tego, co dobre a co złe, czy ‘tego, co być nie może’, ‘tego, co być 

powinno’. A zatem zanim będziemy mogli popatrzeć z bliska, musimy uświadomić 

sobie proces oceniania, osądzania, wyciągania wniosków, jaki stale zachodzi i który 

przeszkadza w obserwacji.

Zainteresowani teraz jesteśmy nie patrzeniem, ale tym, co patrzy. Czy narzędzie 

używane do patrzenia jest zaplamione, zniekształcone, udręczone, przeciążone? Ważne 

jest nie widzenie, lecz obserwacja siebie, który jesteś narzędziem, jakie patrzy. Jeśli 

mam uprzedzenie, na przykład nacjonalizm, i patrzę wraz z tym głębokim 

uwarunkowaniem, dzieleniem na plemiona zwanym nacjonalizmem, patrzę, co 

oczywiste, z wielką ilością uprzedzeń – dlatego nie widzę wyraźnie. Albo, jeżeli boję się 

popatrzeć, to jest to oczywiście zniekształcone spojrzenie. Lub gdy mam ambicję by 

osiągnąć oświecenie, wyższą pozycję, czy cokolwiek to będzie, wtedy również 

przeszkadza mi to w wyraźnej percepcji. Trzeba być świadomym tego wszystkiego, 

świadomym narzędzia, które patrzy i tego, czy jest czyste.

Rozmówca: Jeżeli się patrzy i zauważa, że nie jest ono czyste, to co wtedy należy zrobić?

Krishnamurti: Proszę śledzić to uważnie. Powiedzieliśmy: obserwuj ‘to, co jest’, 

zasadniczo egoistyczną, skoncentrowaną na sobie aktywność, tę, która się opiera, która 

bywa sfrustrowana, jaka wpada w gniew – obserwuj to wszystko. Następnie mówiliśmy: 

przyjrzyj się narzędziu, które obserwuje, odkryj, czy jest ono czyste. Przeszliśmy od faktu 

do narzędzia, które zamierza patrzeć. Sprawdzamy, czy jest czyste i stwierdzamy, że nie 

jest. Co mamy teraz zrobić? Dysponuję zaostrzeniem inteligencji, jakie zaangażowałem 

wcześniej w obserwację tylko faktu, ‘tego, co jest’ – przyglądałem mu się i odsunąłem 

od niego mówiąc „Muszę zobaczyć, czy instrument, który patrzy, jest czysty.” W samym 

takim pytaniu obecna jest inteligencja – śledzi Pan to wszystko? Dlatego następuje 

wyostrzenie inteligencji, wyostrzenie umysłu, mózgu.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (2 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Rozmówca: Czy z tego nie wynika, że istnieje poziom świadomości, gdzie nie ma 

podziałów, nie ma uwarunkowań?

Krishnamurti: Nie wiem, co z tego wynika. Po prostu posuwam się krok po kroku. Ruch 

nie jest fragmentaryczny. Nie jest przerywany. Przedtem, kiedy patrzyłem, nie 

dysponowałem inteligencją. Twierdziłem „To muszę zmienić”, „Tego nie wolno mi 

zmieniać”, „Tak być nie może”, „To jest dobre, to jest złe”, „Tak być powinno” – 

wszystko. Z tymi wnioskami patrzyłem i nie działo się nic. Teraz zdaję sobie sprawę, że, 

aby patrzeć, narzędzie musi być niezwykle czyste. Jest to więc jeden ciągły ruch 

inteligencji, nie fragmentaryczny stan. Chciałbym ten temat kontynuować.

Rozmówca: Czy ta inteligencja jest sama w sobie energią? Jeżeli jest od czegoś zależna, 

to sprawa spali na panewce.

Krishnamurti: Proszę się tym przez moment nie kłopotać, zostawmy kwestię energii na 

boku.

Rozmówca: Pan już to osiągnął podczas, gdy nam wydaje się to oczyszczaniem i 

oczyszczaniem, ale dążenie jest to samo.

Krishnamurti: Tak. Czy właśnie to ma miejsce – oczyszczanie? Czy może umysł, mózg, 

cała istota bardzo się przytępiły różnymi środkami, jak naciski i aktywność i reszta? I 

mówimy, że cała istota musi być w pełni przebudzona.

Rozmówca: To ten trudny moment.

Krishnamurti: Proszę poczekać, idę w tym kierunku, zobaczy Pan. Inteligencja nie 

podlega ewolucji. Inteligencja to nie wytwór czasu. Inteligencja to właściwość wrażliwej 

uważności na ‘to, co jest’. Mój umysł jest stępiony a mówię „Muszę na siebie popatrzeć” 

i ten tępy umysł próbuje patrzeć na siebie. Oczywiście nic nie widzi. Albo się opiera albo 

odrzuca albo dostosowuje się – tak patrzy wielce godzien szacunku mały mieszczański 

umysł.

Rozmówca: Zaczął Pan mówić o ideologicznym systemie moralności a teraz idzie Pan 

dalej i sugeruje, że powinniśmy użyć samoobserwacji, że wszelkie inne systemy są 

bezskuteczne. Czy nie jest to również ideologia?

Krishnamurti: Nie, proszę Pana. Wręcz przeciwnie, twierdzę, że, jeśli patrzysz korzystając 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (3 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

z ideologii, wliczając w to moją, to jesteś zgubiony, to w ogóle nie patrzysz. 

Podtrzymujesz tak wiele ideologii, szacownych, niegodnych szacunku i innych – mając 

je w mózgu, w sercu patrzysz. Otępiają one mózg i umysł i całą twą istotę. Teraz patrzy 

przytępiony umysł. I oczywiście, na cokolwiek spojrzy, cokolwiek wymedytuje, czy 

poleci na księżyc, ciągle jest tępy. A zatem taki tępy umysł obserwuje a ktoś przychodzi i 

mówi „Popatrz przyjacielu, jesteś ograniczony, to, co widzisz będzie tak samo 

ograniczone. Ponieważ twój umysł jest otępiały, to co widzisz również będzie 

niewyraźne.” To wielkie odkrycie, że ograniczony umysł patrząc na coś niezwykle 

żywotnego również tę rzecz czyni ograniczoną.

Rozmówca: Ale ta sama rzecz ciągle sięga na zewnątrz.

Krishnamurti: Proszę poczekać, poruszajmy się powoli, jeśli nie ma Pan nic przeciw 

temu. Po prostu idźcie krok za krokiem wraz z mówcą.

Rozmówca: Jeżeli tępy umysł rozpoznaje, że jest tępy, to już tak tępy nie jest.

Krishnamurti: Nie rozpoznaję tego! Byłoby wspaniale, gdyby tępy umysł rozpoznał 

swoje otępienie, ale on tego nie czyni. Albo próbuje szlifować się bardziej i bardziej 

zdobywając wiedzę, zostając naukowcem itd. albo, jeżeli uświadamia sobie swe 

otępienie, stwierdza „Ten stępiony umysł nie potrafi jasno patrzeć.” Oto więc następne 

pytanie: jak taki stępiony, zaplamiony umysł ma się stać niezwykle inteligentny, ażeby 

instrument, przez który się patrzy, był bardzo czysty?

Rozmówca: Czy mówi Pan, że, gdy umysł w ten sposób potraktuje zagadnienie, to 

położy kres swej tępocie? Czy można czynić dobre rzeczy ze złych pobudek?

Krishnamurti: Nie. Szkoda, że nie odstawił Pan swoich wniosków i nie odkrywa tego, o 

czym słyszy od mówcy.

Rozmówca: Nie, proszę Pana. Pozostaje Pan ze mną.

Krishnamurti: Co powie Pan na to: próbuje Pan uchwycić coś, co uczyni tępy umysł 

ostrzejszym, jaśniejszym. Ja nie. Mówię: obserwuj otępienie.

Rozmówca: Bez nieprzerwanego ruchu?

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (4 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Obserwować stępiony umysł bez nieprzerwanego ruchu zniekształceń – 

jak to się stanie? Patrzy mój tępy umysł – dlatego nie ma nic do zobaczenia. Zapytuję 

siebie „Jak to możliwe by uczynić go jaśniejszym?” Czy to pytanie pojawiło się, bo 

porównałem otępiony umysł z innym, bardziej rozgarniętym i mówię „Muszę taki być”? 

Nadąża Pan? Właśnie porównywanie to kontynuacja otępienia umysłu.

Rozmówca: Czy tępy umysł może porównać się ze zdolniejszym?

Krishnamurti: Czyż ciągle się nie porównuje z jakimś bystrzejszym umysłem? Właśnie to 

nazywamy ewolucją, nieprawdaż?

Rozmówca: Tępy umysł nie porównuje, pyta „Dlaczego powinienem?” Można też 

sformułować to trochę inaczej: wierzysz, że jeżeli będziesz odrobinę bystrzejszy, to 

więcej osiągniesz.

Krishnamurti: Zgoda, to to samo. Więc coś odkryłem. Tępy umysł stwierdza ‘jestem 

otępiały’ dzięki porównaniu, jestem tępy, bo tamten człowiek jest bardziej rozgarnięty. 

Nie uświadamia on sobie, że jest tępy sam w sobie. To dwa różne stany. Jeśli jestem 

świadom swego otępienia, bo ty jesteś bystry, to jedna rzecz. Jeżeli uświadamiam to 

sobie bez porównywania, to coś zupełnie innego. Jak to jest z wami? Czy porównujesz 

się i dlatego mówisz „Jestem tępy”? Czy może uświadamiasz to sobie bez 

porównywania. Może tak być? Proszę zatrzymajmy się tu na moment.

Rozmówca: Czy to możliwe?

Krishnamurti: Poświęćmy parę chwil temu pytaniu. Czy jestem świadom głodu, bo ktoś 

mi o tym powiedział, czy dlatego, że czuję się głodny? Jeśli mi powiesz, że jestem 

głodny, mogę odczuć lekki głód, ale nie jest on prawdziwy. Jeżeli jednak jestem głodny, 

to jestem głodny. A więc muszę mieć całkowitą jasność, czy moje otępienie to wynik 

porównywania. Wtedy mogę pójść dalej.

Rozmówca: W jaki sposób przyszło to do Pana, że może Pan to zostawić i rozważać 

tylko, czy jest tępy czy nie?

Krishnamurti: Ponieważ widzę prawdę, że porównywanie mnie otępia. W szkole, gdy 

porównuje się jednego ucznia z drugim, niszczy się go. Jeżeli powiesz młodszemu 

bratu, że musi być tak zdolny jak starszy, niszczysz go, czyż nie? Nie jesteś 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (5 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

zainteresowany młodszym, lecz zdolnościami starszego chłopca.

Rozmówca: Czy otępiony umysł potrafi popatrzeć i odkryć, że jest tępy?

Krishnamurti: Zamierzamy to odkryć. Proszę, spróbujmy jeszcze raz od początku. Czy 

moglibyśmy dzisiaj nie trzymać się kurczowo tej jednej sprawy?

Rozmówca: Jak długo istnieje to pragnienie, nieważne, na ile słuszne, jestem tępy sam z 

siebie bądź przez porównywanie.

Krishnamurti: Zamierzamy to odkryć. Proszę, niech Pan przez parę minut po prostu 

posuwa się wraz z mówcą nie akceptując ani nie odrzucając, ale obserwując siebie. Na 

początku dzisiejszego dialogu powiedzieliśmy, że rewolucja musi nastąpić w samych 

korzeniach naszej istoty, i że może to mieć miejsce jedynie, gdy wiemy, jak obserwować 

to, czym jesteśmy. Obserwacja jest uzależniona od jasności, czystości i otwartości 

umysłu, który patrzy. Lecz większość z nas jest otępiona i stwierdzamy, że podczas 

patrzenia nic nie widzimy – dostrzegamy gniew, zazdrość i resztę, ale to nie wywołuje 

żadnego efektu. Więc zajmujemy się otępionym umysłem, nie tym, na co on patrzy. Ten 

tępy umysł stwierdza „Muszę być bystry by patrzeć.” Tak więc ma wzorzec tego, czym 

jest bystrość i próbuje takim zostać. Ktoś mu mówi „Porównywanie zawsze wywołuje 

otępienie.” Więc odpowiada „Muszę strasznie uważać, ażeby nie porównywać. Czym 

jest otępienie wiem jedynie dzięki porównaniom. Jeżeli nie porównuję, to skąd wiem, 

że jestem tępy?” I mówię sobie „Nie będę nazywał tego otępieniem.” W ogóle nie będę 

używał słowa ‘tępy’. Będę tylko obserwował ‘to, co jest’ i nie będę nazywał. Bo w chwili, 

gdy nazywam coś tępym, już nadaję mu imię i powoduję, że takie jest. Ale, jeśli nie będę 

nazywał, lecz tylko obserwował, to usuwam porównania, usuwam słowo ‘tępy’ i zostaje 

tylko ‘to, co jest’. Nie jest to trudne, nieprawdaż? Proszę, przyjrzyjcie się sobie. 

Popatrzcie, co się dzieje! Popatrzcie, gdzie jest teraz umysł.

Rozmówca: Widzę, że mój umysł jest zbyt powolny.

Krishnamurti: Proszę tylko posłuchać. Powtórzę bardzo wolno, krok po kroku.

W jaki sposób zdaję sobie sprawę, że mój umysł jest tępy? Bo ktoś mi powiedział? Bo 

czytam książki, które wydają mi się niezwykle mądre, zawiłe i subtelne? Czy może 

spotkałem genialnych ludzi i porównując się z nimi nazywam siebie tępym? Muszę to 

odkryć. Więc nie będę porównywał, odrzucam porównywanie się z kimś innym. Czy 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (6 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

teraz wiem, że jestem tępy? Czy to słowo przeszkadza mi obserwować? Czy może 

zajmuje ono miejsce ‘tego, co jest’? Nadąża Pan za tym? Więc nie będę go używał, nie 

nazwę umysłu tępym, nie nazwę go powolnym, nie nazwę go w żaden sposób, ale 

odkryję ‘to, co jest’. Tak więc uwolniłem się od porównywania, co jest najbardziej 

subtelną sprawą. Mój umysł stał się niezwykle inteligentny, ponieważ nie porównuje, 

nie używa słów do nazywania tego, co widzi, ‘tego, co jest’, bo uświadomił sobie, że 

opis nie jest tym, co opisuje. Czym jest zatem obecnie fakt ‘tego, co jest’?

Czy możemy stąd pójść dalej? Przyglądam się temu, umysł obserwuje swoje własne 

poruszenia. Teraz, czy potępiam je, osądzam i oceniam oraz mówię „Tak być powinno”, 

„To nie powinno mieć miejsca”? Czy mam jakaś regułę, ideał, rozwiązanie, wniosek, 

które niechybnie zniekształcą ‘to, co jest’? Muszę w to wejść. Jeżeli mam jakieś wnioski, 

to nie umiem patrzeć. Jeżeli jestem moralistą, jeśli jestem osobą godną szacunku, albo 

chrześcijaninem, hinduistą czy ‘oświeconym’ bądź tym lub tamtym – wszystko to 

przeszkadza mi w patrzeniu. Dlatego muszę być wolny od tego wszystkiego. 

Przyglądam się, czy mam jakiegokolwiek rodzaju wnioski. Tak więc umysł staje się 

niezwykle jasny i pyta „Czy obecny jest strach?” Obserwuję i stwierdzam „Jest tu strach, 

jest pragnienie bezpieczeństwa, jest pożądanie przyjemności” i tak dalej. Widzę, że 

prawdopodobnie nie mogę patrzeć, jeżeli istnieją dowolnego rodzaju wnioski, zachodzi 

dowolnego rodzaju ruch związany z przyjemnością. Przyglądam się zatem i zauważam, 

że w wielkim stopniu podlegam tradycji, i zdaję sobie sprawę, że taki tradycyjny umysł 

nie umie patrzeć. Moje najgłębsze zainteresowanie to patrzeć i ukazuje mi ono 

niebezpieczeństwo formułowania wniosków. Dzięki temu sama percepcja 

niebezpieczeństwa oddala je. A wtedy mój umysł nie jest pomieszany, nie ma 

wniosków, nie myśli w kategoriach słów, opisów i nie porównuje. Taki umysł umie 

obserwować a to, co obserwuje, to on sam. Dlatego miała miejsce rewolucja. Teraz się 

zgubiliście – zupełnie zgubiliście!

Rozmówca: Nie wydaje mi się by rewolucja miała miejsce. Dzisiaj udało mi się popatrzeć 

na umysł w sposób, o jakim Pan mówi, wyostrzył się on, ale jutro zapomnę, jak patrzeć.

Krishnamurti: Nie może Pan zapomnieć. Czy zapomni Pan węża? Czy zapomni Pan 

przepaść? Czy zapomni Pan butelkę oznaczoną ‘trucizna’? Nie potrafi Pan tego 

zapomnieć. Ktoś pytał „Jak mogę wyczyścić narzędzie?” Powiedzieliśmy, że czyszczenie 

go to uświadomienie sobie, w jaki sposób zostało stępione, zamglone, zabrudzone. 

Opisaliśmy, co powoduje to zamglenie i mówiliśmy też, że opis to nie rzecz opisywana, 

więc nie dajcie się złapać słowom. Pozostańcie z opisywaną rzeczą, czyli narzędziem, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (7 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

które zostało stępione.

Rozmówca: Na pewno jeśli patrzy Pan na siebie w opisany sposób, to czegoś Pan 

oczekuje.

Krishnamurti: Nie oczekuję transformacji, oświecenia, mutacji, nie oczekuję niczego, bo 

nie wiem, co się zdarzy. Wiem tylko z pełną jasnością jedną rzecz, że narzędzie, które 

patrzy nie jest czyste, jest zamglone, jest popękane. Oto wszystko, co wiem i nie mam 

nic więcej. A jedyne, co mnie interesuje to, jak mogę spowodować by to narzędzie było 

całe, zdrowe.

Rozmówca: Dlaczego Pan patrzy?

Krishnamurti: Świat płonie a świat to ja. Jestem strasznie zaniepokojony, w potwornym 

zamęcie a gdzieś w tym wszystkim musi być porządek. Oto, co powoduje, że patrzę. Ale 

jeśli powiesz „Ze światem wszystko jest w porządku, dlaczego się tym dręczysz, masz 

dobre zdrowie i trochę pieniędzy, żonę i dzieci oraz dom, zostaw to” – to oczywiście nie 

ma pożaru świata. Lecz on płonie, nieważne, czy lubisz to czy nie. Oto więc to, co 

powoduje, że patrzę, nie jakaś koncepcja intelektualna ani emocjonalne 

zdenerwowanie, ale bieżący fakt, że świat płonie – wojny, nienawiść, podstępy, 

wyobrażenia, fałszywi bogowie i cała reszta. I sama percepcja tego, co ma miejsce na 

zewnątrz, czyni mnie uważnym wewnątrz. A, jak mówiłem, stan wewnętrzny to stan 

zewnętrzny, są one jednym, niepodzielnie.

Rozmówca: Jesteśmy z powrotem na samym początku. Jest faktem, że otępiały umysł 

nie widzi, że porównując pomyśli, że powinno być inaczej.

Krishnamurti: Nie, to nie tak. Nie chcę być inny! Widzę tylko, że narzędzie jest stępione. 

Nie wiem, co z nim zrobić. Zamierzam zatem to odkryć, co nie oznacza, że chcę zmienić 

narzędzie. Nie chcę.

Rozmówca: Czy użycie jakiegokolwiek słowa jest przeszkodą w widzeniu?

Krishnamurti: Słowo to nie rzecz – dlatego, gdy patrzysz na rzecz nie odłożywszy na bok 

słowa, staje się ono niezwykle ważne.

Rozmówca: Myślę, że się z Panem nie zgodzę. Kiedy się patrzy, widać, że narzędzie ma 

dwie części, jedna to percepcja, druga ekspresja. Niemożliwe jest rozłączenie tych 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (8 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

dwóch części. To problem lingwistyczny, niezwiązany z otępieniem. Trudność leży w 

języku, w swobodzie wyrażania się.

Krishnamurti: Czy twierdzi Pan, że podczas obserwacji zachodzi percepcja i ekspresja, te 

dwie rzeczy nie są czymś oddzielnym? Dlatego, gdy postrzegasz, potrzebna jest też 

czystość wyrażania się – lingwistyczne zrozumienie oraz percepcja i ekspresja nie mogą 

być rozdzielone, zawsze muszą zachodzić razem. Tak więc mówi Pan, że to bardzo 

ważne by użyć właściwego słowa.

Rozmówca: Mówię ‘ekspresja’, nie mówię ‘intencja’. 

Krishnamurti: Rozumiem – ekspresja. Poprzez to dochodzi kolejny czynnik: percepcja, 

ekspresja i działanie. Jeżeli działanie nie jest ekspresją i percepcją – ekspresją 

wyrażającą je w słowach – to następuje fragmentacja. Czy percepcja nie jest 

działaniem? Samo postrzeganie to działanie. Jak, gdy wyczuwam przed sobą przepaść i 

następuje natychmiastowe działanie – takie działanie to ekspresja percepcji. Więc 

percepcja i działanie nie mogą być rozdzielone, dlatego ideał i działanie są 

niewykonalne. Jeśli widzę głupotę ideału, sama jej percepcja jest działaniem 

inteligencji. A zatem obserwacja otępienia, postrzeganie go jest czyszczeniem z niego 

umysłu, czyli działaniem. 

Saanen, Szwajcaria, 6 sierpnia 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_09.htm (9 of 9) [07-May-11 4:21:03 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 11. 

 

Sztuka widzenia

 

 

Świadomość bez odstępu czasowego. Tygrys wyganiający tygrysa

Krishnamurti: Ważne jest, wydaje mi się, aby zrozumieć naturę i piękno obserwacji, 

widzenia. Tak długo jak umysł jest w jakikolwiek sposób zniekształcony – przez 

neurotyczne skłonności i odczucia, przez strach, smutek, przez troskę o zdrowie, przez 

ambicję, snobizm i pragnienie władzy – najwyraźniej nie umie słuchać, obserwować, 

widzieć. Sztuka widzenia, słuchania, obserwacji to nie coś, co można kultywować, to nie 

kwestia ewolucji i stopniowego wzrostu. Kiedy uświadamiamy sobie zagrożenie, 

następuje natychmiastowe działanie, instynktowna, niezwłoczna odpowiedź ciała i 

pamięci. Od dziecka warunkowano cię na spotkanie z niebezpieczeństwem w ten 

sposób, ażeby mózg odpowiadał od razu, inaczej nastąpiłaby fizyczna destrukcja. 

Pytamy, czy można działać poprzez samo widzenie, w jakim nie ma w ogóle 

uwarunkowań. Czy umysł może odpowiadać z wolnością i od razu na każdy rodzaj 

zniekształcenia i dzięki temu działać? Właśnie, percepcja, działanie i ekspresja są jedną 

całością, nie są oddzielone, rozłączne. Samo widzenie to działanie, czyli ekspresja 

widzenia. Gdy obecna jest świadomość strachu, obserwuj go z tak bliska, żeby sama 

obserwacja była uwolnieniem od niego, czyli działaniem. Czy dzisiaj moglibyśmy się 

tym zająć? Czuję, że to bardzo ważne: może bylibyśmy w stanie przeniknąć do 

nieznanego. Ale umysł, który został w jakikolwiek sposób głęboko uwarunkowany przez 

swe lęki, ambicje, chciwość, rozpacz i całą resztę, zapewne nie umie przeniknąć do 

czegoś, co wymaga niezwykle zdrowej, zrównoważonej i zharmonizowanej istoty.

Pytamy więc, czy umysł – mając na myśli całą istotę – może być świadom określonej 

formy wypaczenia, określonego rodzaju dążenia, przemocy, a, widząc, może to 

zakończyć, nie stopniowo ale od razu? To znaczy, nie pozwolić by pomiędzy percepcją i 

działaniem pojawił się czas. Kiedy widzisz niebezpieczeństwo nie ma odstępu 

czasowego, następuje natychmiastowe działanie.

Jesteśmy przyzwyczajeni do idei, że stopniowo staniemy się mądrzy, oświeceni poprzez 

przyglądanie się, praktykowanie dzień po dniu. Oto, do czego przywykliśmy, oto 

wzorzec naszej kultury i nasze uwarunkowanie. Teraz mówimy, że ten stopniowy proces 

umysłu mający uwolnić od strachu czy przemocy prowadzi do nowego strachu i do 

dalszej przemocy.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (1 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Czy można zakończyć przemoc – nie tylko na zewnątrz, lecz w głębi, w samych 

korzeniach naszej istoty – zakończyć zmysł agresji, pragnienie władzy? Czy poprzez 

samo zupełne widzenie potrafimy to zakończyć nie pozwalając by zaistniał czas? Czy 

możemy to dziś przedyskutować? Zwykle pozwalamy, aby czas wkroczył w przerwę 

między widzeniem i działaniem, odstęp między ‘tym, co jest’ i ‘tym, co być powinno’. 

Pojawia się pragnienie uwolnienia od tego, co jest, ażeby coś osiągnąć bądź zostać 

czymś innym. Trzeba zrozumieć ten odstęp czasowy z pełną jasnością. Myślimy tymi 

kategoriami, bo od dzieciństwa byliśmy wychowywani i edukowani by myśleć: 

stopniowo czymś się w końcu stanę. Na zewnątrz, w technologii można zobaczyć, że 

czas jest konieczny. Nie mogę zostać wysokiej klasy stolarzem, czy fizykiem lub 

matematykiem bez poświęcenia na to wielu lat. Możesz mieć jasność – nie lubię używać 

słowa ‘intuicja’ – i w młodości rozumieć zagadnienia matematyczne. I zdajesz sobie 

sprawę, że, aby doskonalić pamięć potrzebną do nauki nowej techniki czy nowego 

języka, czas jest absolutnie konieczny. Nie nauczę się niemieckiego na jutro, potrzebuję 

wielu miesięcy. Nie wiem nic o elektronice i, aby ją poznać, potrzebuję zapewne wielu 

lat. Więc nie mylmy czynnika czasu, koniecznego, żeby poznać technikę z 

niebezpieczeństwem pozwolenia by czas wtrącał się do percepcji i działania.

Rozmówca: Czy powinniśmy rozmawiać o dzieciach, o dorastaniu?

Krishnamurti: Dziecko musi dorosnąć. Musi nauczyć się wielu rzeczy. Gdy się mówi 

„Musisz dorosnąć”, są to raczej poniżające słowa.

Rozmówczyni: Proszę Pana, częściowa zmiana psychologiczna w nas zachodzi.

Krishnamurti: Oczywiście! Złościłeś się lub się złościsz i mówisz „Nie wolno mi się 

złościć” i stopniowo pracujesz nad tym i powodujesz stan częściowy, to znaczy złościsz 

się odrobinę mniej, jesteś mniej poirytowany i bardziej się kontrolujesz.

Rozmówczyni: Nie to miałam na myśli.

Krishnamurti: Co, w takim razie, miała Pani na myśli?

Rozmówczyni: Coś, co się miało i odrzuciło. Zamęt może pojawić się znowu, ale nie taki 

sam.

Krishnamurti: Zgoda, lecz czyż to nie ciągle ten sam zamęt, tylko trochę 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (2 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

zmodyfikowany? Następuje zmodyfikowana kontynuacja. Możesz przestać zależeć od 

kogoś przechodząc przez ból uzależnienia i cierpienie samotności, mówiąc „Nie będę 

dłużej zależny.” I być może będziesz w stanie to odrzucić. Więc, jak Pani mówi, zaszła 

pewna zmiana. Następna zależność nie będzie zupełnie taka sama jak poprzednia. 

Znów w nią wpadniesz i odrzucisz i tak dalej. Teraz pytamy, czy to możliwe by widzieć 

całą naturę zależności i od razu się od niej uwolnić – nie stopniowo – tak jak działałbyś 

niezwłocznie wobec zagrożenia. To naprawdę ważna kwestia, w którą powinniśmy 

wejść nie tylko werbalnie, ale dogłębnie, wewnętrznie. Zobaczcie jej implikacje. Cała 

Azja wierzy w reinkarnację: to jest, że narodzisz się znowu w kolejnym życiu zależnie od 

tego, jak przeżyłeś obecne. Jeżeli jesteś brutalny, agresywny, niszczycielski, zapłacisz za 

to w następnym wcieleniu. Niekoniecznie zostaniesz zwierzęciem, wrócisz jako człowiek 

wiodąc bardziej bolesne, bardziej destrukcyjne życie, bo poprzednio nie żyłeś pięknie. 

Ci, co wierzą w ideę reinkarnacji, wierzą jedynie w słowa, ale nie w głębię ich znaczenia. 

To, co czynisz teraz w olbrzymim stopniu wpływa na jutro – ponieważ jutro, czyli w 

następnym życiu, zapłacisz za to. Tak więc idea stopniowego osiągania innej formy jest 

zasadniczo taka sama na Wschodzie i na Zachodzie. Zawsze obecny jest czynnik czasu, 

‘to, co jest’ i ‘to, co być powinno’. Osiągnięcie tego, co być powinno wymaga czasu, 

czasu w postaci wysiłku, koncentracji, uważności. Jako, że nie dysponujesz uważnością 

ani koncentracją, pojawia się ciągły wysiłek by uważność praktykować, co wymaga 

czasu.

Musi istnieć zupełnie inny sposób podejścia do tego problemu. Trzeba zrozumieć 

percepcję, i widzenie i działanie – nie są one czymś osobnym, nie są oddzielone. 

Musimy również wejść w kwestię działania, dokonywania. Czym jest działanie, czyn?

Rozmówca: Jak ślepy człowiek, bez percepcji, może działać?

Krishnamurti: Czy spróbował Pan kiedyś zasłonić sobie na tydzień oczy przepaską? 

Zrobiliśmy tak, dla zabawy. Wiecie, odkrywa się inną wrażliwość, zmysły się wyostrzają. 

Zanim zbliżysz się do ściany, krzesła czy tablicy, wiesz już, że tam jest. Rozmawiamy o 

wewnętrznej ślepocie wobec siebie samego. W ogromnym stopniu jesteśmy świadomi 

rzeczy na zewnątrz, ale wewnętrznie ślepi.

Czym jest działanie? Czy zawsze opiera się ono na idei, zasadzie, wierze, wnioskach, 

nadziei, rozpaczy? Jeżeli masz ideę, ideał, to dopasowujesz się do niego, powstaje 

odstęp pomiędzy ideałem a działaniem. Ten odstęp to czas. „Powinienem być jak ten 

ideał” – poprzez moją identyfikację z ideałem, w końcu to on będzie działał i nie będzie 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (3 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

oddzielenia między działaniem i ideałem. Co następuje, gdy obecny jest ideał i działanie 

będące zbliżaniem się do niego? Czy ma miejsce odstęp czasowy?

Rozmówca: Ustawiczne porównywanie.

Krishnamurti: Tak, porównywanie i cała reszta. Jakie działanie zachodzi, jeśli się to 

obserwuje?

Rozmówca: Ignorujemy teraźniejszość.

Krishnamurti: I co jeszcze?

Rozmówca: Sprzeczność.

Krishnamurti: To jest sprzeczność. Prowadzi to do hipokryzji. Złoszczę się a ideał mówi 

„Nie złość się.” Tłumię, kontroluję, dopasowuję się, zbliżam do ideału i dlatego zawsze 

jestem w konflikcie i udaję. Idealista to osoba, która stwarza pozory. Także w tej 

sprzeczności kryje się konflikt. Pojawiają się tu jeszcze inne elementy.

Rozmówca: Dlaczego nie pozwolono nam pamiętać poprzednich wcieleń? Nasza 

ewolucja byłaby o wiele łatwiejsza.

Krishnamurti: Byłaby?

Rozmówca: Moglibyśmy uniknąć błędów.

Krishnamurti: Co rozumie Pan przez poprzednie wcielenie? Życie wczorajsze, 

dwadzieścia cztery godziny temu?

Rozmówca: Ostatnią inkarnację.

Krishnamurti: Czyli sto lat temu? W jaki sposób miałoby to ułatwić życie?

Rozmówca: Lepiej byśmy rozumieli.

Krishnamurti: Proszę prześledzić to krok po kroku – pamiętałby Pan to, co uczynił lub 

czego nie uczynił, przez co cierpiał sto lat temu, a co jest dokładnie tym samym, co 

wczoraj. Wczoraj zrobił Pan wiele rzeczy, z których jest zadowolony lub jakich żałuje, co 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (4 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

powoduje ból, rozpacz i smutek. Oto pamięć tego wszystkiego. I ma Pan w pamięci 

tysiąc lat, które zasadniczo nie różnią się od dnia wczorajszego. Dlaczego nazywać to 

reinkarnacją, a nie inkarnacją wczoraj, które rodzi się dziś? Widzicie, to nam się nie 

podoba, bo myślimy, że jesteśmy istotami wyjątkowymi, albo że mamy czas by 

dorosnąć, stać się, reinkarnować. Czym jest to, co zostaje reinkarnowane, a na co nigdy 

nie spojrzałeś – czyli twoja pamięć? Nie ma w tym nic świętego. Pamięć dnia 

wczorajszego odradza się dzisiaj w tym, co robisz, wczoraj kontroluje to, co czynisz dziś. 

I tysiąc lat wspomnień działa poprzez wczoraj i poprzez dzisiaj. Mamy więc nieustanną 

inkarnację przeszłości. Nie sądzę, by był to rozsądny sposób wydostania się, dobre 

wyjaśnienie. Kiedy się widzi ważność pamięci oraz zupełną daremność tego podejścia, 

to więcej nie wspomina się o reinkarnacji.

Pytamy, czym jest działanie. Czy jest ono kiedykolwiek wolne, spontaniczne, 

natychmiastowe? Czy może zawsze jest ograniczone czasem, czyli myślą, czyli pamięcią?

Rozmówca: Przyglądałem się, jak kotka łapie mysz. Nie myśli „To jest mysz” – od razu, 

instynktownie chwyta ją. Wydaje mi się, że również musimy działać spontanicznie.

Krishnamurti: Nie ‘musimy’ ani nie ‘powinniśmy’. Proszę – sądzę, że nie powinniśmy 

nigdy mówić, że ‘powinniśmy’, ‘musimy’, o ile istotnie rozumiemy czynnik czasu. 

Pytamy siebie, nie werbalnie, nie intelektualnie, ale dogłębnie, wewnętrznie, czym jest 

działanie? Czy zawsze jest związane z czasem? Działanie rodzące się z pamięci, ze 

strachu, z rozpaczy zawsze się z nim wiąże. Czy istnieje działanie całkowicie wolne i 

dzięki temu wolne od czasu?

Rozmówca: Mówi Pan, że widzi się węża i działa natychmiast. Ale wąż rośnie poprzez 

działanie. Życie nie jest takie proste, jest nie tylko jeden wąż, ale dwa i staje się to 

problemem matematycznym. Wtedy wkracza czas.

Krishnamurti: Mówi Pan, że żyjemy w świecie pełnym tygrysów i nie spotyka się tylko 

jednego, ale cały ich tuzin w ludzkiej postaci, brutalnych, okrutnych, skąpych, chciwych, 

każdy dążący do własnej specyficznej uciechy. I by żyć i działać w takim świecie trzeba 

zabijać jednego tygrysa za drugim. Tygrys to ja sam – jest on we mnie – jest we mnie 

tuzin tygrysów. A mówił Pan, że, aby pozbyć się ich, po jednym, potrzeba czasu. O to 

właśnie pytamy. Zaakceptowaliśmy, że stopniowe wybicie znajdujących się we mnie 

węży wymaga czasu. ‘Ja’ to ‘ty’ – ‘ty’ ze swoimi tygrysami, ze swymi wężami – to 

wszystko to również ‘ja’. I pytamy, dlaczego zabijać te zwierzaki we mnie pojedynczo? 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (5 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Jest we mnie tysiąc ‘ja’, tysiąc węzy i do czasu, gdy zabiję ostatniego, zdążę umrzeć.

Czy zatem istnieje sposób – proszę tego posłuchać, nie odpowiadać, proszę odkryć – 

pozbycia się wszystkich węży od razu, nie stopniowo? Czy mogę zobaczyć 

niebezpieczeństwo tych wszystkich zwierząt, wszelkich sprzeczności we mnie i uwolnić 

się od nich natychmiast? Jeśli nie mogę tego zrobić, to nie ma dla mnie nadziei. Mogę 

udawać przeróżne rzeczy, ale nie umiem wymazać niezwłocznie wszystkiego, co we 

mnie – na zawsze jestem niewolnikiem, czy narodzę się w następnym życiu czy za 

dziesięć tysięcy wcieleń. Muszę więc znaleźć sposób działania, patrzenia, jaki prowadzi 

do zakończenia w natychmiastowej percepcji, prowadzi do końca z tym szczególnym 

smokiem, specyficzną małpą we mnie.

Rozmówczyni: Niech Pan to zrobi!

Krishnamurti: Nie, proszę Pani, to naprawdę niezwykłe zagadnienie, Nie można jedynie 

powiedzieć „zrób to” lub „nie rób tamtego”. Wymaga ono kolosalnych dociekań, proszę 

nie mówić mi, że Pani to osiągnęła lub że powinno się zrobić to czy tamto, to mnie nie 

interesuje – pragnę odkryć.

Rozmówca: Gdybym tylko mógł to zobaczyć!

Krishnamurti: Nie, proszę, żadnego ‘gdyby’.

Rozmówczyni: Jeśli postrzegam coś, to czy powinnam ułożyć to w słowa czy pozwolić 

by pozostało we mnie?

Krishnamurti: Dlaczego przekłada Pani to, co zostało powiedziane za pomocą bardzo 

prostego języka na swe własne słowa – dlaczego nie widzi Pani, co zostało 

powiedziane? Mamy w sobie wiele zwierząt, wiele zagrożeń. Czy mogę uwolnić się od 

nich wszystkich w pojedynczej percepcji – widząc natychmiast? Być może zrobiła to 

Pani, nie pytam o to, byłoby to z mojej strony nierozsądne. Pytam jednak, czy to 

możliwe?

Rozmówca: Działanie ma dwie części. Wewnętrzna, decyzyjna zachodzi natychmiast. 

Działanie na świat zewnętrzny wymaga czasu. Decyzja oznacza działanie wewnętrzne. 

Przerzucenie mostu między tymi dwiema aspektami działania wymaga czasu. To 

problem języka, przekazu.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (6 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Rozumiem, proszę Pana. Istnieje działanie zewnętrzne wymagające czasu 

i wewnętrzne będące percepcją i działaniem. Jak to wewnętrzne z jego percepcją, 

decyzją i działaniem natychmiast, połączyć mostem z tym drugim, które wymaga 

czasu? Czy pytanie jest jasne?

Jeśli mogę zwrócić uwagę, nie wydaje mi się, żeby wymagało to jakiegoś mostu. Nie ma 

mostu ani połączenia między nimi. Pokażę wam, co mam na myśli. Zdaję sobie całkiem 

jasno sprawę, że pójście gdzieś zajmuje czas, że nauka języka wymaga czasu, fizyczne 

zrobienie czegokolwiek wymaga czasu. Czy wewnętrznie czas jest konieczny? Jeżeli 

potrafię zrozumieć jego naturę, to będę się prawidłowo obchodził z czynnikiem czasu w 

świecie zewnętrznym i nie pozwolę mu się mieszać do stanu wewnętrznego. Zatem nie 

zajmuję się tym, co na zewnątrz, bo rozumiem, że to wymaga czasu. Jednak zapytuję 

siebie, czy w wewnętrznej percepcji, decyzji, działaniu czas jest w ogóle obecny. 

Dlatego pytam „Czy decyzja jest w ogóle potrzebna?” – decyzja będąca chwilą czasu – 

sekundą, momentem. „Decyduję” znaczy, że obecny jest czynnik czasu, decyzja opiera 

się na woli i pragnieniu, wszystko to oznacza czas. Pytam więc, dlaczego decyzja ma w 

ogóle w to wchodzić? Czy może jest ona częścią mego uwarunkowania mówiącego 

„Potrzebujesz czasu”?

Czy istnieje percepcja i działanie bez decyzji? Oto uświadamiam sobie strach, strach 

wywołany przez myśl, przez minione wspomnienia, przez doświadczenia – inkarnację 

wczorajszego strachu w dzień dzisiejszy. Zrozumiałem całą naturę, strukturę, istotę 

strachu. A widzenie tego bez decydowania jest działaniem będącym wolnością od tego. 

Czy to możliwe? Nie mów tak, uczyniłem to lub ktoś inny to zrobił – nie o to chodzi. Czy 

strach może zakończyć się natychmiast, gdy się pojawia? Istnieją lęki na powierzchni, 

czyli dotyczące świata. Świat jest pełen tygrysów a one, będąc częścią mnie, dążą do 

zagłady – dlatego toczy się wojna pomiędzy mną – częścią tygrysa – i ich resztą.

Istnieje też strach wewnętrzny – psychologiczne poczucie zagrożenia, poczucie 

niepewności – w całości wywołany przez myśl. Myśl rodzi przyjemność, myśl rodzi 

strach – widzę to wszystko. Widzę niebezpieczeństwo strachu tak, jak zagrożenie 

spowodowane przez węża, przez głęboki, wartki nurt, jak przepaść przed sobą – w pełni 

widzę niebezpieczeństwo. I samo widzenie kończy to bez upływu nawet 

najdrobniejszej chwili na podejmowanie decyzji.

Rozmówca: Czasem rozpoznaje się strach a on jednak ciągle pozostaje.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (7 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Trzeba w to wchodzić bardzo ostrożnie. Przede wszystkim, nie chcę 

pozbyć się strachu. Pragnę wyrazić go, zrozumieć, pozwolić mu przepłynąć, pozwolić 

wyjść, wybuchnąć we mnie itd. Nic nie wiem o strachu. Wiem, że się boję. Teraz chcę 

odkryć, na jakim poziomie, na jakiej głębokości się to dzieje: świadomie, czy może w 

samych korzeniach, na najgłębszych poziomach mej istoty – w jaskiniach, w 

niezbadanych rejonach mojego umysłu. Chcę odkryć. Pragnę by to wszystko wypłynęło, 

ukazało się. Jak więc powinienem to zrobić? Muszę to zrobić – nie stopniowo – 

rozumiecie? To musi wyjść całkowicie z mej istoty.

Rozmówca: Jeżeli jest tysiąc tygrysów i siedzę na ziemi, to ich nie widzę. Ale gdybym 

przeniósł się na równinę powyżej, to mógłbym coś z nimi zrobić.

Krishnamurti: Nie ‘gdyby’. „Gdybym umiał latać, zobaczyłbym piękno ziemi.” Nie umiem 

latać, jestem tutaj. Obawiam się, że takie teoretyczne pytania w ogóle nie mają wartości 

a najwyraźniej nie zdajemy sobie z tego sprawy. Jestem głodny a karmi mnie Pan 

teoriami. Oto problem, proszę na niego patrzeć, bo wszyscy się boimy, w każdym jest 

strach tego czy innego rodzaju. Istnieją głębokie, ukryte lęki i doskonale sobie 

uświadamiam te na powierzchni, strach związany ze światem: obawa utraty pracy, 

obawa przed tym lub tamtym – o żonę, o syna. Znam to bardzo dobrze. Być może 

istnieją głębsze poziomy strachu. Jak mam, jak umysł ma odsłonić je wszystkie razu? Co 

o tym sądzicie?

Rozmówca: Czy mówi Pan, że musimy wygonić zwierzę raz i na zawsze albo 

wielokrotnie będziemy musieli na nie polować?

Krishnamurti: Rozmówca sugeruje, że można wygnać zwierzę całkowicie, na zawsze, nie 

ścigać go jednego dnia i pozwolić by wróciło następnego. To właśnie mówimy. Nie 

chcę polować wciąż na nowo. Wszystkie szkoły, wszelcy święci i wszystkie religie oraz 

psychologowie mówią: wyganiaj je po trochu. Dla mnie to nic nie znaczy. Chcę odkryć, 

jak przegnać zwierzę tak, aby nigdy nie wróciło. A jeśli wróci, będę wiedział, co robić, 

nie wpuszczę go do domu. Rozumiecie?

Rozmówca: Musimy teraz dać zwierzęciu właściwe imię: to myśl. A gdy wróci, będziemy 

wiedzieć, co z nią zrobić.

Krishnamurti: Nie wiem, co zrobić – zobaczymy. Wszyscy jesteście tacy niecierpliwi!

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (8 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Rozmówca: To nasze życie – musimy być niecierpliwi!

Krishnamurti: Niecierpliwi w udzielaniu odpowiedzi (to miałem na myśli). Oczywiście 

musimy być niecierpliwi. To bardzo trudny temat, nie można jedynie rzucać słów. To 

wymaga uważności.

Rozmówca: Dlaczego nie dokonujemy percepcji na bieżąco, właśnie teraz?

Krishnamurti: Właśnie to proponuję.

Rozmówczyni: Co się dzieje, gdy na Pana patrzę? Najpierw dostrzegam Pańską 

powierzchowność. Proszę na mnie spojrzeć. Pierwszą rzeczą, jaka następuje, jest 

wizualne postrzeganie mojej prezencji, zgoda? Co się dzieje potem? Dzieją się myśli o 

tej prezencji.

Krishnamurti: Powiedziała Pani dokładnie tę samą rzecz. Myśl to zwierzę. Proszę, 

zajmijmy się nim. Nie mówcie, że jest myślą, lub ‘ja’, ego, strachem, chciwością, zawiścią, 

by potem wrócić do innego jego opisu. To zwierzę, jak mówimy, jest tym wszystkim. I 

widzimy, że nie można go przegonić stopniowo, bo zawsze wróci w innej postaci. Do 

pewnego stopnia sobie to uświadamiając stwierdzam: jakie to wszystko głupie, ta 

ciągła za nim pogoń – jego powrót i pogoń od nowa. Pragnę odkryć, czy można 

wygnać je całkowicie, ażeby nie powróciło nigdy.

Rozmówca: Widzę różne zdarzenia zachodzące we mnie z różną szybkością. Jeśli jedno 

wynika z drugiego, nic się nie dzieje. Na przykład, jeżeli z emocji wynika przemyślenie. 

Trzeba patrzeć z nimi wszystkimi.

Krishnamurti: Ujmuje Pan tę samą sprawę w inne słowa.

Rozmówca: Zaczął Pan wyjaśniać, co zostało przerwane. Mówił Pan, że w ogóle nie chce 

się pozbywać strachu.

Krishnamurti: Mówiłem wam, przede wszystkim nie chcę pozbyć się zwierzęcia. Nie 

chcę go przeganiać. Zanim wezmę bat czy aksamitną rękawiczkę, pragnę wiedzieć, kto 

je wygania. Być może czyni to większy tygrys. Więc mówię sobie, nie chcę niczego 

przeganiać. Zobaczcie, jakie to ważne!

Rozmówca: Wyganianie mogłoby przypuszczalnie być Pańskim ostatnim słowem.

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (9 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Krishnamurti: Nie, nie wiem. Powoli, proszę pozwolić mi to wyjaśnić. Mówiłem 

wcześniej, że ścigam zwierzę – pragnę odkryć, kim jest jednostka, która to robi. A, jak 

mówię, może to być większy tygrys. Jeżeli chcę pozbyć się wszystkich tygrysów, to nie 

jest dobrze brać większego do przeganiania małego. Mówię więc, poczekaj, nie chcę 

niczego wyganiać. Zobaczcie, co się dzieje z moim umysłem. Nie chcę niczego 

wyganiać, ale chcę patrzeć. Pragnę obserwować, pragnę mieć zupełną jasność, czy to 

większy tygrys goni mniejszego. Ta zabawa może trwać wiecznie, to właśnie dzieje się 

na świecie – tyrania jednego państwa dopadająca drugiego, mniejszego.

Tak więc doskonale sobie uświadamiam – proszę, śledźcie to – że nie wolno mi niczego 

wyganiać. Muszę wykorzenić tę zasadę przeganiania, pokonywania czegoś, 

dominowania nad tym. Ponieważ decyzja mówiąca „Muszę pozbyć się tego malutkiego 

tygryska” może wyrosnąć na dużego tygrysa. Musi więc nastąpić całkowity zanik 

wszelkich decyzji, wszelkich pragnień pozbycia się czegoś, przegonienia czegoś. Wtedy 

mogę patrzeć. Wtedy mówię sobie (rozumiem to werbalnie) „Nie będę niczego 

wyganiał.” Dzięki temu jestem wolny od brzemienia czasu, które oznacza wyganianie 

jednego tygrysa drugim. Jest w tym odstęp czasowy, a więc mówię „Dlatego nie będę 

robić czegokolwiek, nie będę ścigać, nie będę działać, nie będę decydować, najpierw 

muszę popatrzeć.”

Patrzę – nie mam na myśli ego, to umysł patrzy, mózg się przygląda. Mogę się 

pochlubić posiadaniem przeróżnych tygrysów, matki z młodymi i mężem – potrafię 

obserwować to wszystko, ale muszą istnieć we mnie głębsze sprawy i chcę je odsłonić. 

Czy mogę to zrobić poprzez działanie, przez dokonywanie? Stawać się bardziej i 

bardziej zagniewanym, potem się uciszać a tydzień później znów się złościć i uciszać? 

Czy może istnieje sposób patrzenia na tygrysy, małego, dużego i tego właśnie 

narodzonego – na wszystkie? Czy umiem obserwować je wszystkie na tyle zupełnie, 

ażeby zrozumieć cały ten interes? Jeśli nie jestem do tego zdolny, to moje życie potoczy 

się dalej w rutynie, na mieszczański sposób, skomplikowany, głupi, przebiegły. To 

wszystko. Więc skoro wiecie, jak słuchać, koniec porannego kazania.

Czy pamiętacie historię o mistrzu przemawiającym każdego ranka do swoich uczniów? 

Pewnego dnia, gdy wszedł na mównicę, wleciał ptaszek, usiadł na parapecie okna i 

zaczął śpiewać a mistrz czekał. Ptak pośpiewał przez chwilę i odleciał. A mistrz 

powiedział do uczniów „Koniec dzisiejszego porannego kazania.” 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (10 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Saanen, Szwajcaria, 7 sierpnia 1969

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_10.htm (11 of 11) [07-May-11 4:21:05 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

 

Rozdział 12. 

 

O przenikaniu do nieznanego

 

 

Tłumienie. Działanie z ciszy. Podróż w głąb siebie, fałszywe wyprawy i projekcja 

‘nieznanego’

Krishnamurti: Pytamy jak odsunąć na bok całą tę menażerię znajdującą się w nas. 

Dyskutujemy o tym wszystkim, bo widzimy – przynajmniej ja widzę – że trzeba 

przeniknąć do nieznanego. Ostatecznie dobry matematyk bądź fizyk musi badać obszar 

nieznanego i artysta chyba również, o ile nie ponoszą go własne emocje i wyobraźnia. I 

my, zwyczajni ludzie ze swoimi codziennymi problemami także musimy żyć z głębokim 

poczuciem zrozumienia. My również musimy przeniknąć w nieznane. Umysł stale 

ścigający wymyślone przez siebie zwierzęta, smoki, węże, małpy z ich wszystkimi 

kłopotami i sprzecznościami – tym jesteśmy – prawdopodobnie nie umie przeniknąć do 

nieznanego. Będąc jedynie zwykłymi ludźmi, nie obdarzeni genialnym intelektem ani 

wielkimi wizjami, lecz podtrzymujący tylko codzienną egzystencję, wiodący 

monotonne, brzydkie żywociki, jesteśmy zainteresowani, jak zmienić to wszystko 

natychmiast. Oto, co rozważamy.

Ludzie dokonują zmian wobec nowych wynalazków, nowych presji, nowych teorii, 

nowej sytuacji politycznej – to wszystko wywołuje pewną zdolność zmian. Mówimy 

jednak o radykalnej, podstawowej rewolucji w swej własnej istocie i o tym, czy można ją 

wywołać stopniowo czy natychmiast. Wczoraj zajmowaliśmy się wszystkim, co się wiąże 

ze stopniowym jej wywoływaniem, pełnym znaczeniem dystansu i czasu oraz wysiłku 

potrzebnego by dystans pokonać. I powiedzieliśmy, że człowiek próbuje tego od 

tysiącleci, ale jakoś nie jest w stanie zmienić się radykalnie – poza może jednym czy 

dwoma. Trzeba więc zobaczyć, czy potrafimy my, każdy z nas a dzięki temu świat – bo 

świat to my a my to świat, to nie są dwa oddzielne stany – niezwłocznie wymazać 

wszelki trud, gniew, nienawiść, wrogość, które stworzyliśmy i gorycz, jaką każdy znosi. 

Najwyraźniej gorycz to jedna z najczęściej posiadanych rzeczy – czy można ją, znając 

wszystkie jej przyczyny, widząc całą jej strukturę, wymazać od razu?

Powiedzieliśmy, że jest to możliwe tylko, gdy zachodzi obserwacja. Kiedy umysł umie 

obserwować z wielką intensywnością, to sama obserwacja jest działaniem kończącym 

gorycz. Weszliśmy też w zagadnienie, czym jest działanie: czy istnieje działanie wolne, 

spontaniczne, nie związane z wolą. Czy może opiera się ono na pamięci, na ideałach, na 

sprzecznościach, na zranieniu, goryczy i tak dalej? Czy przybliża się zawsze do ideału, do 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (1 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

zasady, do wzorca? I mówiliśmy, że takie działanie w ogóle nie jest działaniem, 

ponieważ tworzy sprzeczność pomiędzy ‘tym, co być powinno’ i ‘tym, co jest’. Gdy masz 

ideał powstaje dystans do pokonania pomiędzy tym, czym jesteś i tym, czym być 

powinieneś. ‘To, co być powinno’ może wymagać lat lub, jak wierzą liczni, wielu 

następujących po sobie wcieleń, zanim osiągniesz doskonałą Utopię. Mówiliśmy także, 

że następuje inkarnacja wczoraj w dzień dzisiejszy – nieważne czy sięga ono wiele 

tysiącleci wstecz czy tylko dwadzieścia cztery godziny: wczoraj funkcjonuje zawsze, 

kiedy następuje działanie oparte na podziale na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość 

będącą ‘tym, co być powinno’. Wszystko to, jak powiedzieliśmy, wywołuje sprzeczność, 

konflikt, niedolę – nie jest to działanie. Postrzeganie to działanie, sama percepcja jest 

działaniem, jakie ma miejsce, gdy stajesz wobec niebezpieczeństwa – wtedy zachodzi 

ono niezwłocznie. Wydaje mi się, że wczoraj doszliśmy do tego miejsca.

Rzeczy zachodzą natychmiast również, gdy następuje wielki kryzys, wyzwanie lub wielki 

smutek. Wtedy umysł na chwilę niezwykle się uspokaja, jest zszokowany. Nie wiem, czy 

to zaobserwowaliście. Gdy wieczorem lub wcześnie rano widzisz niesamowicie 

oświetloną górę, cienie, ogrom, majestat, głębokie poczucie samotności – kiedy to 

widzisz, twój umysł nie umie przyjąć wszystkiego, przez moment jest całkowicie 

spokojny. Ale wkrótce przezwycięża szok i odpowiada zgodnie ze swymi 

uwarunkowaniami, problemami itd. Więc wszystko odbywa się niezwłocznie, gdy umysł 

jest zupełnie spokojny, ale nie potrafi on utrzymać tego poczucia absolutnej 

nieporuszoności. Może być ona jedynie wywołana szokiem. Wielu z nas zna to odczucie 

zupełnego bezruchu w chwili wielkiego szoku. Albo zostaje on wywołany z zewnątrz 

przez jakiś incydent albo spowodowany sztucznie, wewnętrznie, przez serię 

nierozwiązywalnych zagadek jak w niektórych szkołach zen lub poprzez pewną 

wyimaginowaną sytuację, formułę zmuszającą umysł do uspokojenia się – co jest 

oczywiście raczej dziecinne i niedojrzałe. Mówimy, że dla umysłu zdolnego do percepcji 

w sensie, o jakim rozmawialiśmy, ona sama jest działaniem. By postrzegać, umysł musi 

być całkowicie nieporuszony, w przeciwnym razie nie widzi. Jeśli chcę posłuchać, co 

mówisz, muszę zachować ciszę. Każda zbłąkana myśl, każda interpretacja twych słów, 

jakiekolwiek poczucie oporu przeszkadza słuchaniu na bieżąco.

Tak więc umysł, który pragnie słuchać, obserwować, widzieć bądź przyglądać się musi z 

konieczności być niezwykle spokojny. Ten spokój prawdopodobnie nie może być 

wywołany przez wrażenie szoku ani poprzez zaabsorbowanie określoną ideą. Gdy 

dziecko jest zajęte zabawką, jest bardzo spokojne, bawi się. Ale to zabawka 

zaabsorbowała jego umysł, to ona je uspokoiła. W zażyciu narkotyku i w uprawianiu 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (2 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

sztuki jest odczucie zaangażowania się w coś większego – rysunek, obraz, Utopię. 

Jednak nieporuszoność, spokój umysłu mogą zostać wywołane tylko poprzez 

zrozumienie wszelkich sprzeczności, przeszkód, uwarunkowań, lęków, zniekształceń. 

Pytamy, czy lęki, niedolę, zamęt można wymazać, wszystkie od razu, ażeby umysł 

pozostał spokojny i obserwował, przenikał.

Czy faktycznie można to zrobić? Czy umiesz patrzeć na siebie na bieżąco w całkowitym 

spokoju? Kiedy umysł jest aktywny, zniekształca to, co widzi, tłumaczy, interpretuje, 

mówi „To jest podobne do tamtego”, „Tego nie lubię.” Staje się strasznie 

podekscytowany i przepełniony emocjami a taki umysł nie potrafi zapewne widzieć.

A więc pytamy, czy zwykła ludzka istota, jak my, może to zrobić. Czy umiem patrzeć na 

siebie, czymkolwiek jestem, ze znajomością niebezpieczeństwa słów takich, jak ‘strach’ 

czy ‘gorycz’ i tego, że samo słowo jest przeszkodą w bieżącym widzeniu ‘tego, co jest’? 

Czy potrafię obserwować będąc świadomym pułapek języka? Nie pozwalając też 

wtrącać się żadnemu poczuciu czasu – w sensie ‘osiągania’, ‘pozbywania się’ – jedynie 

obserwować, spokojnie, bacznie, uważnie. W takim stanie intensywnej uważności 

widoczne są ukryte ścieżki, niezbadane zakamarki umysłu. Nieobecna jest w tym 

jakakolwiek analiza, jedynie percepcja. Analiza oznacza czas jak również analizatora i to, 

co analizowane. Czy analizator jest czymś innym od analizowanej rzeczy? – jeżeli nie, to 

analiza nie ma sensu. Trzeba uświadomić sobie i odrzucić to wszystko – czas, analizę, 

opór, próby pójścia na skróty, pokonywania i tak dalej – bo za tym drzwiami nie ma 

końca smutku.

Po wysłuchaniu tego wszystkiego, czy można to faktycznie zrobić? To naprawdę ważne 

pytanie. Nie ma ‘jak’. Nikt ci nie powie, co zrobić i nie podaruje potrzebnej energii. 

Obserwacja wymaga wiele energii: nieporuszony umysł to energia zupełna bez żadnych 

strat, w przeciwnym razie nie byłby on nieporuszony. A czy można patrzeć na siebie z tą 

zupełną energią tak całkowicie, że widzenie jest działaniem i dzięki temu zakończeniem 

sprawy?

Rozmówca: Czy nie pyta Pan o rzecz niewykonalną?

Krishnamurti: Czy jest to niewykonalne? Jeśli tak, to dlaczego ciągle tu siedzicie? Tylko 

po to, by posłuchać głosu przemawiającego gościa, strumienia przepływającego obok, 

zażyć wypoczynku pośród tych wzgórz, gór i łąk? Dlaczego nie umiecie tego zrobić? Czy 

to takie trudne? Czy to kwestia posiadania bardzo bystrego mózgu? Czy może jest tak, 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (3 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

że nigdy podczas swojego życia nie obserwowaliście siebie na bieżąco i dlatego wydaje 

wam się to niewykonalne? Trzeba coś uczynić, gdy płonie dom! Nie możesz powiedzieć 

„To niewykonalne, nie wierzę w to, nic nie zrobię” i usiąść i obserwować pożar! Robisz 

coś w odniesieniu do rzeczywistości, nie tego, co, jak myślisz, być powinno. 

Rzeczywistość to płonący dom – może nie jesteś w stanie ugasić całkiem ognia zanim 

przyjadą strażacy, ale w międzyczasie – w ogóle nie ma ‘w międzyczasie’ – działasz 

wobec pożaru.

A zatem, gdy mówi Pan, że to niewykonalne, na tyle trudne, tak niemożliwe jak 

włożenie słonia do karafki – pokazuje to, że Pan sobie nie uświadamia, że dom płonie. 

Dlaczego można sobie z tego nie zdawać sprawy? Dom oznacza świat, świat będący 

tobą, z twym niezadowoleniem, ze wszystkim rzeczami dziejącymi się wewnątrz i wokół 

ciebie. Jeżeli sobie tego nie uświadamiasz, to dlaczego? Czy dlatego, że nie jesteś dość 

bystry, że nie przeczytałeś niezliczonych książek, czy dlatego, że nie jesteś wrażliwy na 

to, co zachodzi w tobie ani świadom, co się właściwie dzieje? Jeśli mówisz „Przykro mi, 

nie jestem”, to dlaczego nie jesteś? Uświadamiasz sobie, kiedy jesteś głodny, gdy ktoś 

cię obraża. Doskonale sobie zdajesz sprawę, że ktoś ci schlebia lub że pragniesz 

zaspokojenia potrzeb seksualnych, tego jesteś w pełni świadom. Lecz tutaj mówisz „Nie 

jestem.” Cóż więc uczynić? Polegać na czyjejś zachęcie i wsparciu?

Rozmówca: Mówi Pan, że musi nastąpić mutacja a to się może dokonać poprzez 

obserwację własnych myśli i pragnień, co trzeba czynić od razu. Robiłem tak kiedyś i 

żadna zmiana nie nastąpiła. Jeśli zrobimy to, co Pan sugeruje, to czy powstaje stabilny 

stan czy trzeba to powtarzać regularnie, codziennie?

Krishnamurti: Percepcja będąca działaniem, czy można tego dokonać raz na zawsze, czy 

trzeba powtarzać każdego dnia? Jak Pan sądzi?

Rozmówca: Myślę, że można to zrobić poprzez słuchanie muzyki.

Krishnamurti: Wtedy muzyka staje się konieczna tak, jak narkotyk, tyle, że dla muzyki 

mamy więcej szacunku niż dla narkotyku. Oto pytanie: czy trzeba obserwować każdego 

dnia, w każdej chwili, czy można ujrzeć to jeden raz tak zupełnie, że cała sprawa się 

zakończy? I mogę spać przez resztę czasu, gdy już w pełni rzecz ujrzałem? Czy rozumie 

Pan pytanie? Obawiam się, że trzeba obserwować codziennie a nie iść spać. Trzeba być 

świadomym nie tylko zniewag, pochlebstw, gniewu, rozpaczy, lecz również 

wszystkiego, co cały czas dzieje się wokół i wewnątrz ciebie. Nie można stwierdzić 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (4 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

„Teraz jestem w pełni oświecony, nic mnie nie dotknie.”

Rozmówca: Czy w momencie, w chwili lub w czasie, jaki zajmuje percepcja i 

zrozumienie, co się stało, nie tłumi się reakcji przemocy powstałej, gdy przyszła 

zniewaga? Czy percepcja nie jest po prostu tłumieniem reakcji, jaka by nastąpiła? 

Zamiast reagować postrzegasz – percepcja może być jedynie tłumieniem reakcji.

Krishnamurti: Przerabialiśmy to dość gruntownie, nieprawdaż? Pojawia się reakcja 

niezadowolenia – nie lubię cię i obserwuję tę reakcję. Jeżeli przyglądam się bardzo 

uważnie odsłania, ukazuje ona moje uwarunkowanie, kulturę, w jakiej mnie 

wychowano. Jeśli ciągle obserwuję a nie idę spać, jeżeli umysł przygląda się temu, co 

się ukazało, to objawia się wiele rzeczy – w ogóle nie istnieje tu kwestia tłumienia. 

Ponieważ jestem zainteresowany by widzieć, co się dzieje, nie jak wydostać się poza 

wszelkie reakcje. Jestem zainteresowany by odkryć, czy umysł potrafi patrzeć, 

postrzegać samą strukturę mnie, ego, ‘ja’. A jak w tym może istnieć jakiś rodzaj 

tłumienia?

Rozmówca: Czasami odczuwam stan nieporuszoności, czy może z niej wyjść działanie?

Krishnamurti: Czy pyta Pan „Jak można tę nieporuszoność zachować, podtrzymać, 

sprawić by się nie kończyła?” – o to chodzi?

Rozmówca: Czy mogę wrócić do mojej codziennej pracy?

Krishnamurti: Czy codzienna aktywność może wychodzić z ciszy? Wszyscy czekacie, 

abym na to odpowiedział. Mam nieprzyjemność być wyrocznią – to, że akurat siedzę na 

podwyższeniu nie daje mi żadnego autorytetu. Oto pytanie: czy zupełnie nieporuszony 

umysł może działać w życiu codziennym? Jeśli oddzielicie życie codzienne od 

nieporuszoności, od Utopii, od ideału – czyli ciszy – to nigdy się one nie spotkają. Czy 

mogę podtrzymywać ten podział, czy mogę mówić, to świat, moje życie a to cisza, jakiej 

doświadczyłem, jaką w sobie odczułem na własny sposób? Czy umiem przełożyć tę 

ciszę na me życie codzienne? Nie umiecie. Ale jeśli nie są one oddzielone – prawa ręka 

to lewa – i istnieje między nimi harmonia, gdy jest jedność, to nigdy nie spytasz „Czy 

można działać z ciszy?”

Rozmówca: Mówi Pan o intensywnej uwadze, patrzeniu, widzeniu z intencją. Czy nie 

można by powiedzieć, że stopień intencji, jaką się dysponuje, to coś pierwotnego, co 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (5 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

czyni rzecz wykonalną?

Krishnamurti: Intencja jest zasadniczo obecna i istnieje też głęboka, podstawowa 

intencja – o to chodzi?

Rozmówca: Sposób, w jaki podchodzi się do tego z pasją, nie ze względu na nią, ale 

wydaje się to podstawowym wymaganiem.

Krishnamurti: Które już spełniliśmy. Tak?

Rozmówca: Tak i nie.

Krishnamurti: Proszę Pana, dlaczego zakładamy tak wiele rzeczy? Czy nie możemy 

wybrać się w podróż i badać, nie wiedząc niczego? Na wyprawę w głąb siebie bez 

wiedzy, co dobre, co złe, co jest prawidłowe a co nie, co być powinno, co być musi, po 

prostu wybrać się w podróż bez żadnego brzemienia? To jedna z najtrudniejszych 

spraw, ażeby wyprawić się do wewnątrz bez poczucia obciążeń. A gdy tak zrobisz, 

odkryjesz – nie zaczynaj od stwierdzenia na starcie „Tak być nie może”, „Tak być 

powinno.” Najwyraźniej jest to jedna z najtrudniejszych rzeczy do zrobienia, nie wiem 

dlaczego. Popatrzcie Panowie, nie ma nikogo, kto pomoże, wliczając mówcę. Nie ma 

nikogo, w kim można pokładać wiarę i, mam nadzieję, żadnej wiary w nikim nie 

pokładacie. Nie istnieje autorytet, który powie ci, co jest, lub co być powinno, który każe 

iść w jednym kierunku, zabroni w innym, który zajmie się pułapkami oznaczając dla 

ciebie je wszystkie – idziesz sam. Czy możesz to zrobić? Mówisz „Nie mogę, bo się boję.” 

Weź zatem strach i wejdź w niego i zrozum go w pełni. Zapomnij o wyprawie, zapomnij 

o autorytetach – badaj całą tę rzecz zwaną strachem – badaj strach, bo nie masz nikogo, 

na kim mógłbyś się oprzeć, nikogo, kto powie ci, co uczynić, badaj strach, bo mogłeś 

popełnić błąd. Popełnij błąd a poprzez jego obserwację poradzisz sobie z nim od razu.

Odkrywaj, gdy się posuwasz coraz dalej. Jest w tym więcej twórczości niż w malowaniu, 

pisaniu książek, występowaniu na scenie i robieniu z siebie małpy. Obecne jest większe 

– o ile mogę użyć tego słowa – podniecenie, większe poczucie...

Rozmówca: Zachwytu?

Krishnamurti: O, proszę nie podsuwać mi słów.

Rozmówca: Jeżeli życie codzienne odbywa się bez wprowadzania obserwatora, to nic 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (6 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

nie przerywa ciszy.

Krishnamurti: Oto cały problem. Lecz obserwator zawsze stosuje podstępy, zawsze 

rzuca cień a skutkiem tego sprowadza dalsze problemy. Pytamy, czy wy i ja możemy 

podjąć podróż do wewnątrz nie wiedząc nic i odkrywać w miarę, jak się posuwamy, swe 

pragnienia seksualne, swoje tęsknoty, intencje. To olbrzymia przygoda, znacznie 

większa niż lot na księżyc.

Rozmówca: Oto problem, oni wiedzieli, gdzie lecą, znali kierunek, gdy podejmowali 

podróż. Wewnątrz nie ma kierunków.

Krishnamurti: Mówi Pan, że lot na księżyc to sprawa obiektywna, wiemy, gdzie lecieć. 

Tutaj, wyruszając do wewnątrz, nie wiemy, dokąd idziemy. Dlatego pojawia się 

poczucie zagrożenia i strach. Gdybyś wiedział, gdzie idziesz, nigdy nie przeniknąłbyś do 

nieznanego, i dlatego nigdy nie byłbyś prawdziwą osobą, która odkrywa to, co wieczne.

Rozmówca: Czy możliwa jest zupełna, natychmiastowa percepcja bez pomocy mistrza?

Krishnamurti: Właśnie o tym mówimy.

Rozmówca: Nie skończyliśmy z poprzednim zagadnieniem. Jest to problem, bo wiemy, 

gdzie idziemy, pragniemy podtrzymać przyjemność, tak naprawdę nie chcemy 

nieznanego.

Krishnamurti: Tak, pragniemy trzymać się spódnicy przyjemności. Pragniemy trzymać 

się rzeczy, jakie znamy. I z tym wszystkim chcemy podjąć podróż. Chodziliście kiedyś po 

górach? Im bardziej jesteście obładowani tym jest to trudniejsze. Wejście z obciążeniem 

nawet na te wzgórki jest raczej trudne. A gdy wspinacie się na górę musicie mieć 

znacznie lżejszy bagaż. Tak naprawdę, to nie wiem, na czym polega trudność. Chcemy 

wziąć ze sobą wszystko, co znamy – zniewagi, opory, głupotę, radości, zachwyty, 

wszystko, co mamy. Kiedy mówisz „Pojadę w podróż biorąc to wszystko”, wyruszasz 

gdzieś indziej, nie w to, co ze sobą zabierasz. Dlatego twoja podróż to fantazja, 

złudzenie. Wypraw się jednak w te rzeczy, które ze sobą bierzesz, w znane – nie w 

nieznane – w to, co już znasz: twoje przyjemności, radości, rozpacz, smutek. Podejmij 

podróż do tego, co jest wszystkim, co masz. Mówisz „Chcę z tym wyruszyć w nieznane i 

dołożyć nieznane do tego, dodać nowe zachwyty, nowe przyjemności.” A może to być 

bardzo niebezpieczne, gdy powiesz „Nie chcę tego.„ 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (7 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]

background image

Jiddu Krishnamurti-Lot Orła

Saanen, Szwajcaria, 8 sierpnia 1969 

file:///D|/eBooks/Ebooks/DUCHOW~1/JIDDUK~1/orzel_11.htm (8 of 8) [07-May-11 4:21:07 PM]


Document Outline