background image

 
 

 

 

22 

R O Z D Z I A Ł  I 

 

BEZPIECZEŃSTWO SZKOLNE 

 
 
 

Jacek POSŁUSZNY 
Akademia Pedagogiki Specjalnej w Warszawie 
 

PROBLEMY PEDAGOGIKI BEZPIECZEŃSTWA: 

KOMPENSACYJNA NIENAWIŚĆ I KONFLIKTY SYSTEMÓW WARTOŚCI 

– NOWE WYZWANIA, NOWE PERSPEKTYWY 

 
 
Przedmiotem  artykułu  są  dwa  problemy,  których  ogarnięcie  istotne,  w  moim 

przekonaniu,  okazać  się  może  dla  kształtowania  bezpieczeństwa  zarówno  jedno-
stek  i  społeczeństw  (z  perspektywy  badań  nad  nim  w  niełatwych  czasach  cyber-
rewolucji  –  technologicznej  i  społecznej),  a  mianowicie:  problem  kompensacyjnej 
nienawiści  oraz  problem  nowych  (charakterystycznych  dla  ery  informacyjno-
komunikacyjnej) form uczestnictwa w konfliktach systemów wartości. (Zagadnienia 
te wiążą się ze sobą w dosyć oczywisty sposób – w szerszej perspektywie badań 
nad  nienawiścią  i  konfliktami  na  jej  tle  wyrastającymi,  ale  związki  te  nie  będą 
przedmiotem naszej uwagi w niniejszym tekście. W nim zagadnienia  te połączyła 
jedynie ocena wagi, jaką w refleksji nad perspektywami badań problemów bezpie-
czeństwa  skłonny  jestem  im  przypisywać).  Kwestie  te  postrzegam  jako  jedne  
z bardzo  istotnych  wyzwań dla refleksji nad  problemami bezpieczeństwa, głównie 
z racji tego, iż ważne okazują się w najbardziej dziś newralgicznych jej obszarach, 
jak np. pole badań nad terroryzmem. W tekście tym podejmuję próbę ich naświe-
tlenia  oraz  staram  się  ukazać  rolę,  jaką  w  ogarnianiu  ich  (mającym  rzecz  jasna 
prowadzić do uzyskania nad nimi kontroli) odegrać mogą narzędzia o charakterze 
społeczno-pedagogicznym. (Refleksje o takim charakterze a dotyczące problemów 
istotnych z punku widzenia badań nad bezpieczeństwem jednostek i grup społecz-
nych określać będę mianem analiz z zakresu pedagogiki bezpieczeństwa). Trudno 
jest  w  kilkunastostronicowym  artykule  w  wyczerpujący  sposób  zaprezentować  ja-
kiegokolwiek  zagadnienie  spośród  bardzo  złożonych  kwestii  podejmowanych  
w ramach pedagogiki bezpieczeństwa; tym bardziej, gdy w grę wchodzą problemy 
wymagające wysoce interdyscyplinarnego podejścia, a tak jest w wypadku zagad-
nień kompensacyjnej nienawiści i konfliktów systemów  wartości. Dlatego też kon-
centrować się będę na ukazaniu tego, co w analizach tych kwestii uznaję  za naj-
istotniejsze.  Tekst  zarysowuje  dwie  idee  (ambiwalencji  i  alternatyw),  za  pomocą 
których ogarnąć próbuję z perspektywy pedagogiki bezpieczeństwa problemy nie-
pokojących  konsekwencji  zjawisk  kompensacyjnych  transformacji  systemów  war-
tości oraz nowych form uczestnictwa w konfliktach światopoglądowych. Chciałbym, 
by praca ta odsłoniła wagę interdyscyplinarności badań tych problemów, by poka-
zała, jak istotna w analizach z zakresu pedagogiki bezpieczeństwa jest integracja 
perspektywy  badań  społecznych  z  perspektywą  psychologicznych  badań  jedno-
stek.  Obydwie  istotne  są  i  przenikają  się  w  analizach  zarówno  problemu  nowych 
form  uczestnictwa  w  konfliktach  systemów  wartości,  jak  i  kwestii  kompensacyjnej 

background image

 
 

 

 

23 

nienawiści, jednakże waga integracji obydwu perspektyw szczególnie mocno daje 
o sobie znać w badaniach nad tym ostatnim zagadnieniem.  
 

Konflikty  światopoglądowe  wyzwaniem  dla  nauk  o  bezpieczeństwie 

w XXI wieku 

Problem  konfliktów  światopoglądowych  dotykał  indywiduów  i  społeczności 

ludzkich od kiedy istnieją, to raczej oczywiste. Na obecnym etapie ich rozwoju, gdy 
przychodzi im funkcjonować w rzeczywistości rządzonej prawami ekspandującego 
z  rozmachem  „wirtualu”  informacyjno-komunikacyjnego  nowych,  wysoce  interak-
tywnych  mediów  elektronicznych,  jego  waga  z  perspektywy  nauk  o  bezpieczeń-
stwie gwałtownie wzrasta.

1

 Wpływ na to ma, jak zawsze, gdy w grę wchodzą zło-

żone fenomeny psychiczno-społeczne, wiele czynników. Ja uwagę zwrócić chciał-
bym na dwa, jak sądzę – najważniejsze, opierając się na przykładach kilku, w mo-
jej opinii bardzo znaczących konfliktów systemów wartości, które już dziś w istotny 
sposób  oddziałują  na  kondycję  bezpieczeństwa  społecznego  (i  poczucia  bezpie-
czeństwa zarazem) w wysoko rozwiniętych państwach cywilizacji zachodniej. 

 
E-(r)ewolucja 
Na ewolucję przebiegu współczesnych konfliktów systemów wartości najistot-

niejszy bodajże wpływ wywiera gigantyczny w odniesieniu do niezbyt nawet odle-
głej  przeszłości poprzedniego ćwierćwiecza  wzrost poziomu dostępności specjali-
stycznej wiedzy. Jak łatwo się domyślić, kluczową rolę w podnoszeniu go odgrywa 
niepohamowany  i  niezwykle  szybki  rozwój  zasobów  sieci  internetowej.  Opubliko-
wać  w  niej  można  praktycznie  wszystko,  jako  że  skuteczność  sposobów  przeła-
mywania ograniczeń w tej materii jest wysoka (i nic nie wskazuje na to, iżby w naj-
bliższej przyszłości ten stan rzeczy ulec miał zmianie). Wielokrotnie zarówno bada-
cze tej problematyki, jak i nawet szeroko dostępne i powszechnie znane publikato-
ry informowały o przypadkach zamieszczania na stronach www, serwerach ftp czy 
w sieciach p2p materiałów upowszechniających bardzo groźną z punktu widzenia 
bezpieczeństwa  państw  i  społeczeństw  wiedzę.  Dostępność  w  sieci  internetowej 
podręczników prowadzenia działań sabotażowych  publikowanych  np. przez skraj-
ne  skrzydła  nowych  ruchów  społecznych,  jak  ruch  antyaborcyjny,  ekologiczny, 
animalistyczny  –  to  bezsprzecznie  niewielki  problem  (z  tego  punktu  widzenia) 
w porównaniu chociażby  z  obecnością (nawet  nie permanentną) pirotechnicznych 
materiałów  instruktażowych  umożliwiających  konstruowanie  rozmaitych  ładunków 
wybuchowych  czy  informacji  na  temat  produkcji  bomby  atomowej,  co  w  końcu 
ubiegłego  roku  ujawnił  New  York  Times,  opisując  skandal  związany  z  publikacją 
w Internecie przez administrację rządową USA (pod naciskiem Kongresu) materia-

                                                           

1

 Wkroczenie ludzkości w nową erę - informacyjno-komunikacyjną wielokrotnie już było anonsowane i 

nie sposób zaprzeczyć temu, iż za sprawą nowych wielce interaktywnych mediów dokonało się i doko-
nuje  wiele  ważkich  przeobrażeń  społeczeństw  naszych  czasów  (głównie  rzecz  jasna  na  obszarach 
najbardziej  rozwiniętej  technicznie  cywilizacji  zachodniej  i  jej  dalekowschodnich  „technologicznych 
kolonii”).  Trudno  dziś  jeszcze  podjąć  się  rzetelnego  przewidywania  całokształtu  zmian,  jakie  w  nasze 
życie wniosą one w XXI wieku, szczególnie gdy próbuje się przewidzieć negatywne jego przeobrażenia, 
„na bieżąco” i bezustannie poddawane przecież rozmaitym korektom, mniej lub bardziej nieporadnym, 
jak zawsze, gdy poprawiać próbuje się to co in statu nascendi. Stosunkowo rzetelnie, jak mi się wydaje, 
można  jednakże  przewidywać  efekty  ewolucji  wielu  nie  nazbyt  złożonych  jego  fragmentów  w  niezbyt 
odległej  przyszłości  i  jedynie  taką,  bardzo  ograniczoną  prognostyką  posłużyć  chcę  się  w  niniejszym 
tekście. 

background image

 
 

 

 

24 

łów z archiwów rządowych Iraku (przejętych po inwazji na ten kraj) zawierających 
wyniki irackich badań nuklearnych. Rozmaite strony wielbicieli pirotechniki pełne są 
informacji nie tylko techniczno-konstruktorskich, ale i logistycznych. Nawet w sieci 
stron  www  tak  słabo  rozwiniętej  jak  polskojęzyczna  nietrudno  jest,  jak  donosi 
PCWorld,

2

  znaleźć  komplet  informacji  potrzebnych  do  skonstruowania  niebez-

piecznych ładunków wybuchowych.  

Nie  mniej  istotny  wpływ  na  wzrost  poziomu  zagrożenia  poważnymi  konse-

kwencjami rozwoju konfliktów światopoglądowych przypisać należy łatwości, z jaką 
dzięki stronom Word Wide Web rozpowszechniać można informacje na temat po-
tencjalnych celów „akcji bezpośrednich” Przykładów nie musimy szukać daleko ani 
w  przestrzeni,  ani  w  czasie.  Polscy  neofaszyści,  korzystając  z  doświadczeń  ich 
brytyjskich  pobratymców  ideowych,  uruchomili  rodzimą  wersję  inicjatywy  interne-
towej znanej jako Redwatch. Jej zadaniem jest gromadzenie i ujawnianie wszelkich 
możliwych  informacji  (w  tym:  zdjęć,  adresów,  numerów  telefonicznych  itp.)  na  te-
mat  osób  przeciwstawiających  się  ich  działalności  oraz  pozostających  w  radykal-
nym  konflikcie  z  ich  opcją  światopoglądową  (a  więc  np.  –  jak  piszą  na  polskich 
stronach  www  akcji  Redwatch  –  „trudniących  się  działalnością  antyfaszystowską, 
antyrasistowską,  kolorowych  imigrantów,  działaczy  lewackich  stowarzyszeń  
i wszelkiego rodzaju sympatyków i aktywistów szeroko rozumianego lobby  homo-
seksualnego  oraz  pedofili”).  Intencje  polskich  rasistów  narodowców,  twórców  tej 
strony www, odsłania zamieszczony na jej łamach cytat: „Pamiętaj miejsca, twarze 
zdrajców  rasy,  oni  wszyscy  zapłacą  za  swoje  zbrodnie”.  Niezbyt  wiele  wyobraźni 
potrzeba, by oszacować zagrożenia (jednostkowe i społeczne), jakie niesie ta ini-
cjatywa. (Kontrinicjatywy,  w postaci np. materiałów fotograficznych przedstawiają-
cych  wizerunki  narodowców  próbujących  zakłócać  manifestacje  tzw.  „środowisk 
wolnościowych”  nie  dorównują  pod  względem  zawartości  informacyjnej  przedsię-
wzięciu  nacjonalistycznych  konserwatystów).

3

  Rozwijaniu  jej  służyć  może  opisy-

wany  w  maju  ubiegłego  roku  (wiązany  z  nią  początkowo  i  najprawdopodobniej 
niesłusznie, jak sugerują wyniki śledztwa Komendy Stołecznej Policji) atak na oso-
bę,  której  dane  zamieszczone  zostały  na  stronie  Redwatch,  poprzedzony  –  jak 
twierdzi poszkodowany – pogróżkami i próbami pobicia. Związek pomiędzy tą pró-
bą zabójstwa a inicjatywą Redwatch nie jest istotny. Liczy się jedynie to, jak łatwo 
jest  ów  związek  wyobrazić  sobie;  czyż  nie  tak  bowiem  „działać”  ma  to  przedsię-
wzięcie? 

Na tym, rzecz jasna, nie kończy się wpływ, jaki na wzrost poziomu zagrożenia 

poważnymi  konsekwencjami  rozwoju  konfliktów światopoglądowych  oraz  na  ewo-
lucję ich przebiegu wywiera nieustannie poszerzająca się sieć stron internetowych, 
które nie tylko rozpowszechniają skonfliktowane idee, lecz także np. instruują, jak 
propagowane  przesłanie  wprowadzać  w  życie,  czy  też  motywują  do  realizowania 
misji na wzór jej prominentnych orędowników, których dokonania są na tych stro-
nach szczegółowo opisywane. Za przykład niech posłuży strona internetowa wirtu-

                                                           

2

 D. Cieślak: „Interwencja: bomba w sieci”, 30 marca 2004, http://www.pcworld.pl/news/65206.html 

3

 Przykłady znaleźć można chociażby na stronach „oddolnego” portalu informacyjnego („sieci zwykłych 

ludzi,  aktywistów  i  organizacji  zajmujących  się  tworzeniem  niezależnych  mediów”,  jak  chcą,  by  był 
postrzegany, twórcy tego przedsięwzięcia) Intymedia (http://pl.indymedia.org; czwarta część fotorepor-
tażu  z  ubiegłorocznej  krakowskiej  Manify).  Jak  szybko  ten  stan  rzeczy  może  ulec  zmianie  pokazuje 
ostatni z komentarzy do materiałów zamieszczonych na tej podstronie, zawierający dane osobowe, na 
co zapewne jej twórcy nie mieli wpływu 

background image

 
 

 

 

25 

alnego  sprzysiężenia  skrajnych  antyaborcjonistów  amerykańskich  znanego  jako 
Armia Boga (AOG – Army of God). Znaleźć na niej można prawie w wszystko, co 
istotne  jest  dla  podtrzymywania  zdecentralizowanej  (podług  zasad  „oporu  bez 
przywództwa”) aktywności rzeczników propagowanych tam idei – jednoczące prze-
słanie  wsparte  odniesieniami  do  ważkich  źródeł,  instrukcje  działania  –  w  postaci 
podręcznika  antyaborcyjnego  oporu:  Army  of  God  Manual  czy  motywujące  przy-
kłady  „bohaterskiej  działalności  w  obronie  życia”  –  poczet  męczenników:  Anti-
Abortion Heroes of the Faith
.  

 
Sieci nien@wiści 
Dzięki wirtualowi sieci internetowej w przestrzeni komunikacyjnej świata prze-

łomu  wieków  zaroiło  się  od  różnorakich  „idei  poszukujących  wyznawców”,  którzy 
gotowi  byliby  wprowadzić  je  w  życie  za  wszelką  cenę  –  także  na  drodze  działań 
wykorzystujących  przemoc.  Jeśliby  ich  aktywność  porządkowały  „tradycyjne”  pio-
nowe formy organizacji, można by mieć nadzieję, iż uda się utrzymać kontrolę nad 
różnorakimi próbami urzeczywistnienia wirtualnych przepisów na „ulepszenie świa-
ta”.  Jednakże  rozwojowi  informacyjno-komunikacyjnego  wirtualu  idei  towarzyszy 
porównywalnie  gwałtowny  wzrost  popularności  sieciowych  form  organizacji  pod-
miotów  gotowych  zrobić  wiele  dla  ich  urzeczywistnienia.  Ci,  którzy  współcześnie 
wprowadzać w życie próbują idee radykalnie „skłócone z rzeczywistością”, działają 
najczęściej  podług  zasad  tzw.  „oporu  bez  przywództwa”  („leaderless  resistance”). 
Ta strategia działań wyjątkowo skutecznie obniża efektywność wszelkich form ich 
kontroli. Słynny jej propagator – Louis R. Beam, radykalny aktywista skrajnej ame-
rykańskiej  prawicy  –  w  następujący  sposób  naświetla  jej  walory,  dyskredytując 
jednocześnie przeciwstawną, piramidalną formę organizacji: „Koncepcja oporu bez 
przywództwa  nie  jest  niczym  innym  jak  tylko  odejściem  od  teorii  organizacji.  Kla-
syczny  schemat  organizacji  stanowi  piramida  –  z  masą  u  podstaw  i  liderem  na 
szczycie. Tę zasadę organizacji dostrzec można nie tylko w armiach, stanowiących 
oczywiście  najlepszą  ilustrację  struktury  piramidalnej  (z  masą  żołnierzy  –  szere-
gowców  –  u  podstaw,  podległych  kapralom,  którzy  z  kolei  podlegają  sierżantom 
i tak dalej – aż do generałów na szczycie całego łańcucha dowodzenia), lecz także 
w  korporacjach,  kobiecych  klubach  ogrodowych  czy  w  samym  naszym  systemie 
politycznym.  Ten  klasyczny  piramidalny  schemat  organizacji  odnaleźć  można  za-
sadniczo we wszystkich istniejących politycznych, społecznych i religijnych struktu-
rach dzisiejszego świata... Ten schemat organizacji, piramida, jest nie tylko bezu-
żyteczny,  ale  wręcz  niebezpieczny  (dla  wszystkich,  którzy  do  takiej  organizacji 
należą), gdy zastosuje się go w ruchu oporu przeciwko tyrani państwowej. Szcze-
gólnie odnosi się to do społeczeństw zaawansowanych technologicznie, w których 
na drodze elektronicznej inwigilacji można często spenetrować taką strukturę, od-
słaniając łańcuch dowodzenia nią. Doświadczenie wielokroć pokazywało, że anty-
państwowe organizacje polityczne wykorzystujące tę metodę dowodzenia i kontroli 
łatwo  poddawały  się  rządowej  infiltracji  i  wyłapywaniu  oraz  destrukcji  zasobów 
kadrowych...  W  piramidalnej  strukturze  organizacji  infiltrator  może  zdestruować 
wszystko, co znajduje się poniżej tego poziomu piramidy, na który zdołał przenik-
nąć, a często także i to, co znajduje się ponad nim. Jeśli zdrajca przeniknie na sam 
szczyt,  wtedy  na  kompromitację  narażona  jest  cała  organizacja  (od  dołu  aż  po 
szczyt). Indywidua i grupy wykorzystujące koncepcję oporu bez przywództwa dzia-
łają niezależnie od siebie i nigdy nie odwołują się do jakiegoś centralnego zarządu 

background image

 
 

 

 

26 

czy pojedynczego lidera w celu uzyskania dyrektyw czy instrukcji, co czynić muszą 
ci, którzy należą do typowych organizacji piramidalnych. Na pierwszy rzut oka taka 
forma organizacji wydaje się nierealistyczna, w pierwszym rzędzie dlatego, iż wy-
gląda na to, że nie jest żadna organizacją. W naturalny sposób rodzi się pytanie: 
jak  te  grupy  czy  jednostki  mogą  kooperować  ze  sobą,  jeśli  nie  istnieje  pomiędzy 
nimi komunikacja i jeśli nie posiadają centralnego zarządu? Odpowiedź brzmi tak 
oto:  osoby  podejmujące  indywidualne  akcje  lub  przynależące  do  grup  oporu  bez 
przywództwa  muszą  dokładnie  wiedzieć  co  robią  –  i  jak  należy  to  robić.  Na  nich 
spoczywa odpowiedzialność za zdobycie koniecznych umiejętności i wiedzy odno-
śnie do tego, co muszą zrobić. To żadną miarą nie jest tak nierealne, jak się wyda-
je, gdyż prawdą jest, że wszystkie osoby działające w jakimkolwiek ruchu mają taki 
sam  generalny  pogląd  na  świat,  zaznajomione  są  z  tą  samą  filozofią 
i w określonych  sytuacjach  zasadniczo  reagują  w  podobny  sposób...  Jako  że  za-
sadniczym  celem  oporu  bez  przywództwa  jest  unicestwienie  tyrani  państwowej... 
wszystkie  jednostki  i  członkowie  grup  będą  reagować  na  obiektywne  zdarzenia 
w ten  sam  sposób,  wykorzystując  typowe  taktyki  oporu.  Narzędzia  rozpowszech-
niania informacji – takie jak gazety, ulotki, komputery itp. – powszechnie dostępne, 
dadzą  każdemu  możliwość  bycia  poinformowanym  o  tych  wydarzeniach...  Niepo-
trzebne  jest  wydawanie  poleceń  komukolwiek.  Ci  idealiści  prawdziwie  zaangażo-
wani w sprawę wolności będą działać, gdy poczują, że nadszedł właściwy moment 
lub gdy zobaczą, że inni zaczęli działać”.

4

  

Strategię  organizacyjną  określaną  mianem  oporu  bez  przywództwa  wykorzy-

stują  dziś  liczne  skrajne  skrzydła  dysydenckich  podkultur  i  ruchów  społecznych, 
dopuszczające  w  walce o  swoje  ideały  wykorzystanie działań niezgodnych  z  pra-
wem.  Za  przykład  posłużyć  mogą  ekstremistyczne  odłamy  radykalnych  ruchów 
ekologicznych  i  animalistycznych  (wyzwolenia  zwierząt),  amerykańskiego  ruchu 
pro-life, czy w końcu – podkultury Straight Edge (ze szczególnym uwzględnieniem 
jej  ekstremistycznego  skrzydła  –  Hardline),  łączącej  w  sobie  wartości  hołubione 
przez  wszystkie  trzy  ruchy.  Nie  inaczej  jest  w  ruchu  amerykańskich  milicji

5

  czy 

nawet  w  licznych  kręgach  przeobrażającej  się  w  ruch  społeczny  Al-Kaidy.  Sku-
teczność funkcjonowania sieci organizacyjnej oporu bez przywództwa wzmacniana 
jest  poprzez  wykorzystanie  internetowej  sieci  informacyjno-komunikacyjnej  –  to 
dosyć  oczywiste:  „Technologie  informacyjne  i  komunikacyjne  oferują  nowe  możli-
wości politycznym ekstremistom i terrorystom. Umożliwiają rozproszenie dowodze-
nia i kontroli; dają nieograniczone możliwości komunikacji i pozwalają uczynić ce-
lem działań zasoby informacyjne czy procesy komunikacyjne przeciwników. Rewo-
lucja  informacyjna  uwypukla  znaczenie  wszelkich  form  sieci,  a  fakt,  iż  dzięki  nim 

                                                           

4

 L.R. Beam: The Seditionist. „Leaderless Resistance” 1992, nr 12, s. 2-3 

5

 Interesujący wyraz koncepcja ta znalazła w podręczniku jednej z amerykańskich milicji: „Fundamen-

talnym  prawidłem  rządzącym  organizacją  wolnej  milicji  jest  generalizacja  zasad  i  planowania  oraz 
decentralizacja  taktyk  i  akcji.  Znaczenie  tej  kluczowej  dyrektywy  jest  takie  oto:  cała  milicja  musi  być 
oddana tej samej sprawie i zintegrowana w obronie wspólnoty; musi być przeto posłuszna dowództwu. 
Jednakże  wybór  określonych  taktyk  winien  być  pozostawiony  poszczególnym  jej  komórkom,  tak  by 
kłopoty  jakiegoś  elementu  nie  narażały  na  szwank  całości.  Ponadto  szkolenia  i  akcje  bojowe  winny 
pozostawać w gestii mniejszych elementów, także po to, by izolacja i destrukcja dowództwa nie czyniła 
mniejszych komórek niezdolnymi do funkcjonowania.” (Field Manual Section 1: Principles Justifying the 
Arming and Organizing of a Militia
, Wisconsin: The Free Militia, 1994, s. 78 – cyt. za: J. Arquilla, D.F. 
Ronfeldt: The Advent of Netwar, Santa Monica 1996, s. 60) 
 

background image

 
 

 

 

27 

rozmaite, rozproszone podmioty mogą się komunikować, konsultować, integrować 
i działać wspólnie pokonując większe niż kiedykolwiek odległości i opierając się na 
lepszych  niż  kiedykolwiek  zasobach  informacyjnych  –  sprzyja  ich  rozwojowi.  (...) 
Z powodu ceny komputera i modemu ekstremista czy przyszły terrorysta może stać 
się  uczestnikiem  wydarzeń  w  państwowej    i  światowej  skali.  (...)  Gdy  komputery 
stają  się  coraz  tańsze,  mniejsze,  coraz  przyjaźniejsze  użytkownikom,  cyberprze-
strzenna przestępczość i terroryzm będą się ‘demokratyzować’. Wkrótce, w miarę 
wzrostu dostępności technologii i technik, prawie każdy będzie mógł w tym uczest-
niczyć“.

6

 

Sieć internetowa w wyjątkowo intensywny sposób wpływa też na powstawanie 

nowych  ponadnarodowych  struktur  aktywności  społeczno-politycznej  „single-
issue”. Dzięki niej ludzie z różnych zakątków świata podobni do siebie nawet pod 
jednym tylko względem podejmować mogą wspólne działania w jakiejś łączącej ich 
sprawie. Poza nią są być może całkowicie różni, czasem pewnie nawet tak różnią 
się  od  siebie  w  odniesieniu  do  innych  spraw,  że  wyglądają  na  niezdolnych  do 
współpracy, a jednak – jak pokazuje historia rozmaitych ruchów i organizacji „jed-
nej  sprawy”  (jak  chociażby  te  już  wspominane:  obrońców  środowiska,  zwierząt 
i życia) – bardzo \ skutecznie pracować mogą ze sobą na rzecz łączącej ich idei. 
Współpraca ta nie wymaga bowiem, by powiązani byli silnymi i licznymi relacjami;  
wystarczy jedynie, że łączyć ich będzie wspólna idea, realizacji której każdy z nich 
poświęci  trochę  energii  i  poinformuje  o  przebiegu  czy  skutkach  swego  działania 
innych jej rzeczników za pośrednictwem np. internetu. 

Ten stan rzeczy  wpłynąć winien na  zmianę naszego stosunku do zindywidu-

alizowanych  form  przemocy  (w  szczególności  tej  motywowanej  ideologicznie), 
zmuszając  do  bardziej  poważnego  niż  dotąd  traktowania  ich  oraz  bardziej  inten-
sywnych  prac  nad  przeciwdziałaniem  ich  proliferacji.  Aktywność  ‘samotnych  wil-
ków” czy małych grup ekstremistów niewspieranych policentryczną siecią przekazu 
informacji  o  ich  działalności  trudno  uznać  za  poważne  wyzwanie  dla  bezpieczeń-
stwa dużych społeczności. Sytuacja zmienia się w istotny sposób, gdy działalność 
radykałów czy ekstremistów wspierają powszechnie dostępne, globalne publikato-
ry,  jak  strony WWW rzeczników  ich  sprawy,  niepowiązane  wzajemnie  częstokroć 
w żaden inny sposób, jak tylko poprzez informacje znalezione w sieci internetowej 
i wielokrotnie  powielone.  Rozwój  globalnych  narzędzi  informacyjno-komuni-
kacyjnych  każe  patrzeć  z  większym  niż  dotąd  niepokojem  na  wszelkie  ekstremi-
styczne idee, także te, które często skłonni jesteśmy traktować jako dziwactwo tak 
skrajne,  że  niezdolne  do  rozpowszechnienia  się,  zapominając,  jak  szerokie  pole 
poszukiwania  wyznawców  otworzyła  przed  nimi  rewolucja  informacyjno-
komunikacyjna  końca  ubiegłego  wieku.  Dziś,  gdy  mnogość  idei  poszukujących 
wyznawców w naturalny sposób obniża ich wagę, ekstremistyczne przesłania jed-
nak rosną w siłę – dzięki nowym środkom wprawiania ich w ruch.  

 
Kompensacyjne transformacje systemów wartości (KTSW) 
Fenomen  KTSW  wielokrotnie  przywoływany  był  w  rozmaitych  eksplikacjach 

wielorakich,  najczęściej  uznawanych  za  negatywne,  zjawisk  psychicznych  i  spo-
łecznych. (Na określenie go nie używano tej terminologii. Najbardziej bezpośrednio 

                                                           

6

 M. Whine: „Cyberspace: A New Medium for Communication, Command, and Control by Extremists”, 

Studies in Conflict & Terrorism. 1999, T. 22, s. 231-232, 236 

background image

 
 

 

 

28 

podejmowali  tę  kwestię  badacze  zjawiska  resentymentu).  Kluczową  rolę  w  po-
wstawaniu  tego  fenomenu  odgrywa  poczucie  niższości  –  wielokroć  poddawane 
analizom  (co  pokazuje  np.  praca  Oliviera  Brachvelda  –  Inferiority  Feelings  in  In-
dividual and the Group

7

). Jak wielką moc eksplanacyjną mogą posiadać koncepcje, 

w  których  odgrywa  kluczową  rolę,  pokazuje  chociażby  twórczość  jednego  z  naj-
słynniejszych  psychologów  ubiegłego  wieku  Alfreda  Adlera,  czy  też  dokonania 
protoplasty psychologii głębi – Fryderyka Nietzschego. Jego idee (w szczególności 
zaś  teoria  ressentiment)  stanowić  mogą  dobre  źródło  inspiracji  dla  badań  nad  
KTSW.  Poczuciu  niższości,  mimo  iż  odgrywa,  jak  wspomniałem,  kluczową  rolę 
w powstawaniu KTSW, nie musimy się przyglądać ze szczególną uwagą – niejed-
nokrotnie  było  już  opisywane  w  niekontrowersyjny  sposób.  Wspomnieć  jedynie 
należy,  iż  ważną  rolę  w  diagnozowaniu  najbardziej  istotnej  z  punktu  widzenia  
KTSW jego formy odegrać może zjawisko kompleksu wyższości, opisywane przez 
przywoływanego  już  Alfreda  Adlera.  Rozwinięcia  nie  wymagają  też,  jak  sądzę, 
dosyć oczywiste tezy wiążące je z przykrością, poczuciem nieszczęścia i niepoko-
jem  oraz  rozmaitymi  innymi  negatywnymi  emocjami.  Trudno  też  podawać  w  wąt-
pliwość  przekonanie,  iż  jednostka  dotknięta  poczuciem  niższości  (i  jego  wielce 
nieprzyjemnymi  konsekwencjami)  dążyć  będzie  do  wyeliminowania  go  ze  swego 
życia. Analizy KTSW odsłonić mogą jeden z najistotniejszych (głównie ze względu 
na konsekwencje psychiczne i społeczne) mechanizmów uwalniania się od niego. 

Najogólniej rzecz ujmując, polega on na przekształcaniu różnorakich elemen-

tów  jednostkowego  systemu  wartości  (zastępowaniu  ich  innymi  wartościami)  
w ucieczce  przed  poczuciem  niższości  (przed  przykrością,  która  nieodzownie  mu 
towarzyszy).  Przekształceniu  ulegają  te  fragmenty  systemu  wartości,  którym  jed-
nostka nie jest w stanie sprostać, w tym sensie, że okazuje się gorsza od innych 
z perspektywy tych wartości. Ich miejsce zajmują nowe – takie, którym indywiduum 
może  podołać.  Zmieniony  system  wartości  wymaga  uprawomocnienia.  Bez  tego 
podminowany  byłby  wątpliwościami,  jakie  zrodzić  by  mogła  retrospektywna  kon-
frontacja nowych wartości ze starymi. Uprawomocnienie to wypełnić musi zadanie 
eliminacji  wszelkich  wątpliwości  towarzyszących  (mogących  towarzyszyć)  trans-
formacji  systemu  wartości.  Nie  może  pozostawić  miejsca  dla  konkurencyjnych 
uprawomocnień, dlatego też ma charakter fundamentalistyczny: „tylko to, co zyska-
łem  (nowy  system  wartości)  jest  ważne,  alternatywy  są  bezwartościowe”.  Funda-
mentalistyczne  uprawomocnienia  nadają  nowemu  systemowi  wartości  walory  po-
wszechności,  ponadczasowej  słuszności.  (Tak  by  nic  nie  mogło  mu  zagrozić, 
wzbudzając  wątpliwości  co  do  racji  wyboru,  szczególnie  w  początkach  jego  funk-
cjonowania,  gdy  pytania  o  prawomocność  rodzą  się  dosyć  naturalnie).  System 
wcześniejszy  też  musi  zostać  potępiony:  „cóż  błądziłem,  ale  na  szczęście  znala-
złem ścieżkę prawdy”. W fundamentalizmie tym silnie objawia się nienawiść kom-
pensacyjna – on pozwala jej poniżyć to, co człowiekowi przed poczuciem niższości 
broniącemu się poprzez  KTSW, zadało  wcześniej ból poniżenia. Fundamentalizm 
pozwala jej „podnieść głowę” i zaatakować to, co wydawało się lepsze (wcześniej, 
przed transformacją). Tak mszczą się poniżeni.  

Fundamentalizm tkwiący w światopoglądach powstałych wskutek KTSW to nie 

jedyny  kłopot  związany  z  tymi  niebezpiecznymi  systemami  wartości,  podszytymi 
kompensacyjną  nienawiścią.  Najpoważniejszy  problem  tkwi  w  ich  niestabilności. 

                                                           

7

 O. Brachfeld: Inferiority Feelings in the Individual and the Group. Westport 1972 

background image

 
 

 

 

29 

Wszelkie  systemy  wartości  i  ich  uprawomocnienia  (także  te  fundamentalistyczne) 
bezustannie  konfrontowane  są  z  konkurencyjnymi  światopoglądami.  W  wypadku, 
gdy  system  wartości  służy  kompensacji,  walce  z  poczuciem  niższości,  broniony 
jest  przed  tą  rywalizacją  z  wyjątkową  siłą.  (Zagraża  ona  bowiem  fundamentom 
nowej  tożsamości,  stworzonej  w  wyniku  KTSW,  umożliwiającej  ucieczkę  przed 
poczuciem niższości). W sytuacji, gdy z takiej aksjologicznej konfrontacji nie udaje 
się wyjść obronną ręką, uruchamiany bywa inny mechanizm obronny (często utoż-
samiany z fundamentalizmem, nie przypadkiem, jako że częstokroć wiążą się one, 
wspierając  wzajem),  a  mianowicie  fanatyzm.  Służyć  ma  zabezpieczeniu  przed 
upadkiem  systemu  wartości  lub/oraz  jego  uprawomocnień  (przed  utratą  wiary 
w nie; to właśnie oznacza ów „upadek”), niejednokrotnie już analizowanym, a okre-
ślanym  najczęściej  mianem  nihilizmu.

8

  Fanatyzm  wiąże  się  z  desperacją,  obroną 

przed  nihilizmem,  wpisany  jest  weń  strach  przed  powrotem  wszystkiego  tego,  co 
dokuczało  indywiduum  przed  obronną  transformacją  systemu  wartości.  Nie  powi-
nien więc dziwić fakt, iż łatwo wchodzi w alianse z ekstremizmem czy inklinacją do 
stosowania  przemocy  w  imię  wartości,  ideałów.  (Między  innymi  przez  te  niebez-
pieczne  związki fenomen KTSW winien,  w moim przekonaniu, stać się przedmio-
tem szerszych studiów z zakresu nauk o bezpieczeństwie). Najistotniejszym feno-
menem w tym kompleksie powiązanych wzajem zjawisk psychicznych jest ów wal-
czący  fundamentalizm  na  fundamencie  kompensacyjnej  nienawiści  wzniesiony. 
Jak istotnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państw także naszego kręgu cywili-
zacyjnego  jest  dzisiaj,  pokazują  chociażby  liczne  odsłony  starcia  świata  zachod-
niego ze skrajnymi wyznawcami islamizmu (pojmowanego najogólniej jako ideolo-
gia  polityczna  zakorzeniona  w  fundamentalizmie  islamskim).  Związki  pomiędzy 
tymi  fenomenami  niejednokrotnie  próbowano  już  naświetlać.  Jedną  z  najciekaw-
szych prób zawiera praca Laurena Langmana i Douglasa Morrisa pt. „Islamic Ter-
rorism: From Retrenchment to Ressentiment and Beyond”.

9

 Pobieżna nawet anali-

za  fenomenów  opisanych  w  tym  paragrafie  (tego  specyficznego  ich  kompleksu) 
                                                           

8

 To jeden z kluczowych wątków twórczości Fryderyka Nietzschego, być może najistotniejszy. 

9

  L.  Langman,  D.  Morris:  Islamic  Terrorism:  From  Retrenchment  to  Ressentiment  and  Beyond,  W: 

H. Kushner (red.): Essential Readings on Political Terrorism: Analyses of Problems and Prospects for 
the 21

st

 Century. New York 2002. W swoim studium rozwoju islamskiej nienawiści względem Zachodu 

oraz genealogii terroryzmu muzułmańskich fundamentalistów religijnych – dochodzą m.in. do następu-
jących konstatacji: „Dzisiaj, jako odchyleńcy, ‘Inni’ w odniesieniu do hegemona – Zachodu, muzułmanie 
często doświadczają poniżenia i pogardy, utraty godności i uznania. Polityczno-ekonomiczna kontrola, 
polityczna  centralizacja,  tłumienie  przez  centralne  ośrodki  władzy  –  świeckich  linii  demokratycznego 
oporu, liberalnych czy socjalistycznych, brak ideologii modernizacji, pospołu z kulturową izolacją i de-
precjacją  -  stały  się  najistotniejszymi  źródłami  resentymentu  względem  Zachodu,  islamskiego  funda-
mentalizmu  oraz  religijnego  terroryzmu”  (Ibidem,  s.  156-157).  Autorzy  podsuwają  też  przekonujące 
eksplikacje  procesu  powstawania  motywacji  do  działań  terrorystycznych:  „Jak  sugerował  Nietzsche  a 
wykazywał Fanon, w obliczu kolonizacji i dominacji – kultury i tożsamości kolonizowanych były dyskre-
dytowane i uważane za niższe względem bardziej bogatych i silniejszych kultur i tożsamości kolonizato-
rów. To oczywiście prowadzi do resentymentu i wściekłości, ale wściekłość podporządkowanych często 
kieruje  się  do  wewnątrz  –  przeciwko  samym  sobie.  Przemoc  wywarta  na  kulturze  kolonizowanych, 
‘wyklętego ludu Ziemi’ – sprzyja nienawiści do samych siebie i autodestruktywnym zachowaniom, takim 
jak:  przestępczość,  uzależnienia  czy  interpersonalna  przemoc.  Terroryzm  służy  przekierowaniu  tej 
wściekłości ku ciemiężycielowi i w ten sposób daje ciemiężonemu możność przywrócenia sobie godno-
ści i podstaw do szacunku – wysoce wartościowanych w islamskich społeczeństwach. Przemoc skiero-
wana przeciwko kolonizatorowi nie jest jedynie katharsis, ale zaczyna być postrzegana jako narzędzie 
przezwyciężania  politycznej,  ekonomicznej  czy  kulturowej  dominacji.  Wyładowując  resentyment  na 
zewnątrz, niewielka liczba radykalnych fundamentalistów, najczęściej młodych, samotnych, pozbawio-
nych stałego zatrudnienia mężczyzn – staje się bojownikami i terrorystami” (Ibidem, s. 160). 

background image

 
 

 

 

30 

destruuje  nadzieję  na  to,  iż  przeciwdziałać  ich  powstawaniu  i  rozwojowi  można 
w prosty sposób (jaki częstokroć sugerują ci, którzy, całkiem słusznie jako się rze-
kło, wiążą islamistyczny ekstremizm z kompleksem niższości), poprzez „wyrówny-
wanie strat”. KTSW zmienia bowiem radykalnie system wartości poszkodowanych, 
ich sposób patrzenia na świat. Po KTSW „niedomagania”, braki nie są już objawem 
niższości,  a  wręcz  przeciwnie  –  najczęściej  przynoszą  chlubę  i  cześć.  Na  tym 
przecież zasadza się ten mechanizm obronny, to właśnie jest racja jego istnienia.  

 
Nowe perspektywy badawcze 
Opisywane powyżej zjawiska odgrywać będą, wszystko na to wskazuje, istot-

ną  rolę  w  obniżaniu  poziomu  bezpieczeństwa  społeczeństw  ery  informacyjno-
komunikacyjnej. (Tak było i dotąd, jednak w przyszłości ich rola będzie istotniejsza 
ze względu na rozwój procesów prywatyzacji przemocy).

10

 Nieunikniona multilate-

ralność podejścia do problemów bezpieczeństwa w XXI wieku każe postawić pyta-
nie, co w tej materii osiągnąć można za pomocą narzędzi o charakterze społeczno-
pedagogicznym.  W  moim  przekonaniu  –  bardzo  wiele,  choć,  rzecz  jasna,  trudno 
będzie  dokładnie  oszacować  ich  skuteczność,  jak  zawsze,  gdy  w  grę  wchodzą 
bardzo skomplikowane i długofalowe oddziaływania. Dwie kwestie skłonny jestem 
uznawać za kluczowe w rozważaniach nad przeciwdziałaniem nienawiści kompen-
sacyjnej oraz negatywnym konsekwencjom gwałtownie przebiegających konfliktów 
systemów  wartości.  Wiążą  się  one  w  istotny  sposób,  a  to,  co  je  wiążę  pozwala 
żywić nadzieję na rozwój możliwości przeciwdziałania proliferacji tych fenomenów 
w  świecie  ponowoczesnym.  (Nie  przypadkiem  o  ponowoczesności  wspominam, 
jako  że  ów  związek  na  pewnej  istotnej  jej  cesze  się  zasadza).  Pierwszą  kwestię 
określać będę mianem problemu alternatyw, drugą zaś mianem problemu ambiwa-
lencji.  Alternatywy  –  a  dokładniej  alternatywne  ścieżki  życiowe  niezwykle  istotną 
rolę, wydaje mi się, odegrać mogą w walce w KTSW. Ambiwalencja – a dokładniej 
wzrost  jej  poziomu  spowodowany  przyrostem  wiedzy  –  niebagatelną  rolę  spełnić 
może  w  moderowaniu  konfliktów  systemów  wartości.  „Opcjonalność”  –  tak  chyba 
określić  można  to,  co  je  łączy  i  co  charakteryzuje  rzeczywistość  relatywistycznej 
ponowoczesności;  pożyteczna  w  moderowaniu  przebiegu  konfliktów  światopoglą-
dowych,  zbawienna  w  walce  z  KTSW,  zanim  się  dokonają  i  bardzo  bolesna,  gdy 
już zaistnieją (zaostrza bowiem wtedy przebieg „choroby” – generuje nihilizm).  

Alternatywne  ścieżki  życia,  umożliwiające  ucieczkę  przed  poczuciem  niższo-

ści, mogącym zrodzić kompensacyjną nienawiść, to być może najprostszy środek 
zapobiegania KTSW, a zatem i wszelkim niebezpiecznym ich konsekwencjom. Na 
skuteczność  stosowania  go  istotny  wpływ  ma  wczesne  wykrycie  zagrożenia;  bez 
tego  trudno  jest  stworzyć  możliwość  „pozytywnej”  (niegroźnej  psychicznie  i  spo-
łecznie)  kompensacji  poczucia  niższości.  Oczywiste  jest,  ze  warunki,  w  których 
alternatyw jest więcej, uznać należy za pożądane z punktu widzenia hipotez pod-
suwanych przez koncepcję KTSW. Równie oczywiste jest, iż jako pozytywna z tej 
perspektywy jawić się musi eliminacja wszelkich możliwych  do usunięcia

11

 funda-

mentów  „twardych”  porównań,  czyli  takich,  które  jednoznacznie  pozwalają  dzielić 

                                                           

10

 Kwestię tę rozwinąłem w innym artykule: J. Posłuszny, Terroryzm w XXI wieku. Problem prywatyzacji 

przemocy,  W:  M.  Żuber  (red.):  Katastrofy  naturalne  i  cywilizacyjne:  Terroryzm  współczesny.  Aspekty 
polityczne, społeczne i ekonomiczne
. Wrocław 2006 

11

 „Wszelkich możliwych”, tzn. tych, których usunięcie nie zagrozi stabilności tych sfer życia społeczne-

go, w których rywalizacja odgrywa istotną rolę. 

background image

 
 

 

 

31 

ludzi na gorszych i lepszych pod jakimkolwiek względem. (Walka z KTSW wymaga 
solidnej refleksji nad „zarządzaniem rywalizacją”). To jednak za mało, zdecydowa-
nie za mało. W walce z poczuciem niższości i jego konsekwencjami konieczne jest 
zapewnienie  zindywidualizowanego  wsparcia  pedagogicznego,  kontroli  nad  pozy-
tywnymi  wzmocnieniami,  ułatwiającymi  ucieczkę  przed  rozwiązaniem  najprost-
szym, najszybszym, lecz niebezpiecznym – KTSW. Nie jest bowiem łatwo odkryć 
pierwsze symptomy  KTSW (najistotniejsze  być może  w  walce  z tym fenomenem, 
z perspektywy jej skuteczności). Zresztą nawet nie na nie winniśmy w przeciwdzia-
łaniu KTSW być zorientowani. Ich wystąpienie oznaczać może bowiem, iż proces 
KTSW  już  się  rozpoczął;  a  odwrócenie  go  jest  niezwykle  trudne  –  praktycznie, 
prawdopodobnie  prawie  że  niemożliwe.  Opcjonalność,  w  postaci  alternatywnych 
ścieżek kompensacji niższości, wprowadzać trzeba nie tyle i nie tylko w życie ludzi 
dotkniętych  KTSW,  lecz  przede  wszystkim  w  życie  tych,  którym  KTSW  zagraża. 
Wczesne  oddziaływanie  jest  najskuteczniejsze,  nie  jest  jednakże  łatwe.  Wymaga 
bowiem zdobycia „głębokiej” wiedzy  o potencjalnej ofierze KTSW, wiedzy  trudno-
dostępnej, jako że związanej z „ciemną, ukrywaną stroną życia”, z tym, co rodzi lub 
może  zrodzić  poczucie  niższości,  z  tym,  czego  częstokroć  potencjalne  ofiary  KT-
SW nie mogą nawet dopuścić do świadomości. Niewiele chyba wyobraźni potrze-
ba,  by  uzmysłowić  sobie,  jak  trudne  jest  stworzenie  czy  rozwinięcie  skutecznych 
społeczno-pedagogiczny narzędzi przeciwdziałania KTSW na drodze zindywiduali-
zowanego wsparcia (podmiotów zagrożonych KTSW) kompensacyjnymi alternaty-
wami.  Historia  wysiłków  poznawczych  w  materii  pogłębionych  badań  postaw  
i zachowań  w tzw. „kwestiach drażliwych” (np.  napiętnowanych moralnie, obycza-
jowo  itp.) dosyć dobrze to  pokazuje. Dziś jednak stoimy  w obliczu rewolucji infor-
macyjno-komunikacyjnej, której konsekwencją będzie m.in. rozwój nowych narzę-
dzi docierania do głębokich pokładów wiedzy trudnej do zdobycia w relacjach silnie 
spersonalizowanych  (eliminujących  anonimowość).  To,  co  ogromnym  problemem 
jawi się – jak próbowałem pokazać – z perspektywy refleksji nad indywidualizacją 
przemocy,  zbawienne  okazać  się  może  w  walce  z  KTSW,  umożliwiając  zdobycie 
rzetelnej wiedzy na temat tego, jak procesy te przebiegają w konkretnych przypad-
kach.  Do  tej  rzeczywistości,  skrzętnie  skrywanej,  z  oczywistych  względów,  dotąd 
bardzo trudno było dotrzeć. Rozwój środków komunikacji elektronicznej daje szan-
se stworzenia nowych narzędzi społeczno-pedagogicznych (nie tylko takich zresz-
tą,  także  oczywiście  psychologicznych,  psychoterapeutycznych  itp.),  umożliwiają-
cych oddziaływanie jednocześnie zindywidualizowane i zdepersonalizowane (ano-
nimowe), co tylko na pierwszy rzut oka trąci paradoksem.  

Znacznie  łatwiejsze  w  porównaniu  z  przeciwdziałaniem  KTSW  wydaje  się 

kształtowanie formy intrakulturowych konfliktów systemów wartości. Na zaostrzenie 
ich przebiegu istotny wpływ, z oczywistych względów, ma siła społecznego zaple-
cza  ekstremistycznych  idei  rozniecających  je.  We  wszystkich  ważkich  współcze-
snych  konfliktach  światopoglądowych  podstawą  związków  zaplecza  z  ekstremi-
stami jest deficyt informacji na ich temat. (Nie tylko na tym, rzecz jasna, związki te 
się opierają; deficyt wiedzy jest jedną z wielu nici wiążących ekstremistów z zaple-
czem społecznym). Likwidacja deficytu oznacza przyrost ambiwalencji, która w na-
turalny sposób osłabia te więzi. Standardowe edukacyjne środki zmniejszania defi-
cytów wiedzy sprawdzają się także i w tej domenie (oczywiście są to procesy dłu-
gofalowe) i nieustannie poszerza się zakres ich oddziaływania (co prowadzi nieraz 
do  absurdalnych  konsekwencji,  rodząc  dziwaczne  formy  tych  oddziaływań, 

background image

 
 

 

 

32 

sprzeczne  z  tym,  co  miało  je  napędzać).

12

  Krzewienie  wiedzy  na  temat  tego,  co 

stanowi  światopoglądowe  fundamenty  konfliktów  systemów  wartości,  wydaje  się 
proste, ale takie nie jest – wymaga bowiem permanentnej „kontroli jakości”, jako że 
o  utratę  rzetelności,  dogłębności  jest  tu  niezwykle  łatwo.

13

  Gwałtowny  wzrost  po-

ziomu ambiwalencji  w tej materii od lat jest udziałem społeczeństw cywilizacji  za-
chodniej. Ważne jest, by miała ona rzetelne podstawy, by nie wyrastała z chaosu 
powierzchownej  mnogości  informacji;  zakorzeniona  być  musi  w  dogłębnej  wiedzy 
na  temat  istotnych  aksjologicznych  odmienności,  zasadniczych  różnic  systemów 
wartości.  O  powierzchowną  wiedzę  na  ten  temat  nie  jest,  jako  się  rzekło,  trudno 
(prawie  że  co  dzień  masowe  media  atakują  nas  rozmaitymi  światopoglądowymi 
„sensacjami”); o rzetelną wiedzę nie jest łatwo, szczególnie w polskich warunkach 
relatywnie  słabo  rozwiniętego  rynku  mediów  i  względnie  mało  zróżnicowanych 
światopoglądowo rzesz  ich odbiorców oraz nie nazbyt intensywnie  i  od  niedawna 
prowadzonych  badań  w  tej  materii.  Nie  samo  krzewienie  wiedzy  o  podstawach 
konfliktów  systemów  wartości  jest  wyzwaniem  dla  tych,  którzy  wykorzystać  by  ją 
chcieli  w  moderowaniu  ich  przebiegu,  lecz  podwyższanie  jakości  wszelkich  tego 
rodzaju przedsięwzięć edukacyjnych. Także i w tej materii bowiem trudno jest czę-
stokroć dotrzeć do rzetelnej wiedzy, z podobnych powodów, jak w wypadku KTSW. 
Także i tu przeto pomocne okazać się mogą nowe wysoce i w szerokim zakresie 
interaktywne narzędzia zdobywania i przekazu informacji. (Ich brak jest, jak mi się 
wydaje,  poważnym  problemem  z  punktu  widzenia  jakości  refleksji  nad  światopo-
glądowymi  odmiennościami.  Nie  dostrzegłem  –  nawet  w  ostatnich  latach  bardzo 
intensywnego ich rozwoju  – żadnych prób  zmiany tego stanu rzeczy). Rozwijanie 
ich w celach edukacyjnych z troską o poszerzanie umiejętności rzetelnego ich wy-
korzystywania  skłonny  jestem  postrzegać  jako  jedno  z  najistotniejszych  wyzwań 
pedagogicznych najbliższych lat. 

                                                           

12

  Najlepszym  przykładem  jest  tu  „paradoks  poprawności  politycznej”  –  z  dyskryminacją  wojującej 

i często  o  dyskryminacyjne  tendencje  oskarżanej  (nierzadko  słusznie)  co  nie  do  łagodzenia  napięć 
społecznych się przyczynia, lecz przeciwnie – niektóre z nich podsyca. 

13

 Czego dowodem może być specyficzny „wolnościowy fundamentalizm” z ideą poprawności politycz-

nej wiązany, równości i wolności od dyskryminacji broniący na drodze ich ograniczania. Wolnościowy, 
powiedzieć by też chyba można; relatywistyczny fundamentalizm – to pozorny oksymoron, gdy zważy 
się na to, że relatywizm filozoficzny i  światopoglądowy  z ruchami wolnościowymi zazwyczaj, zupełnie 
słusznie,  kojarzony  -  w  różnych  formach  się  objawia,  także  radykalnie  perspektywicznych,  by  użyć 
Nietzscheańskiej terminologii, i na wewnętrzną sprzeczność tego rodzaju bynajmniej nie jest skazany.