background image

 

 
 

 

 

FREEWARE 

 

 

Free Antivirus - darmowy do użytku domowego 

Najpopularniejszy darmowy program antywirusowy przeznaczony do domowego, niekomercyjnego użycia. 

Zarejestrowano już ponad 100 milionów użytkowników, z czego w Polsce ponad 4 miliony. 

Możesz pobrać avast! 6 Free Antivirus i używać go bezpłatnie przez 30 dni.  

Po tym okresie program trzeba zarejestrować. Rejestracja jest bezpłatna. 

 

Nie jest możliwe używanie avast! 6 Free Antivirus w instytucjach oświatowych, rządowych, 

samorządowych, non-profit oraz firmach i przedsiębiorstwach komercyjnych.

 

 

 

avast! Free Antivirus działa 30 dni od instalacji w trybie próbnym (w przypadku avast! Home Edition 4.8 60 dni)  

 

Po upłynięciu okresu próbnego, w celu utrzymania ochrony, musisz zarejestrować swoją darmową licencję  

 

Twój darmowy klucz licencyjny zostanie przesłany e-mailem w ciągu 24 godzin od rejestracji  

 

Jeśli  nie  otrzymałeś  swojej  licencji  w  ciągu  24  godzin,  zalecamy  sprawdzenie  folderu  zawierającego  wiadomości-
śmieci lub SPAM  

 

Aby pozostać chronionym należy wpisać klucz licencyjny w program 

 
 

Kompilacja, skład i częściowy przekład:  

 

Robert Wiśniewski 

 

 

 

http://chomikuj.pl/bobwis 

 

 

 

 

background image

 

- 2 - 

 

avast! Free Antivirus 6 - Recenzja

 

http://forum.safegroup.pl/avast-free-antivirus-6-recenzja-t4767.html

 

Avast – jeden z najpopularniejszych antywirusów na świecie, przez jednych wychwalany, przez innych bezlitośnie 
krytykowany.  Chociaż  artykuł  ten  dotyczy  aktualnej  wersji  stabilnej  oznaczonej  numerkiem  6,  będę  musiał  się 
nieco cofnąć w czasie. Pierwszy raz używałem Avasta jeszcze w czasach świetności serii 4.x, szczerze nie trwało 
to zbyt długo. W tamtym wypadku o rezygnacji z niego zdecydował… interfejs. Naprawdę nie mam pojęcia kto go 
wymyślił, ale w mojej ocenie był to jeden z najmniej intuicyjnych, w obsłudze, a zarazem jeden z najbrzydszych 
programów jakie miałem okazję używać. Co prawda już wtedy oferował on kilka modułów zabezpieczeń, ale nijak 
wpływało to na pierwsze, bardzo negatywne wrażenie. Słabej oceny dopełnił częsty brak możliwości wykonania 
jakiejkolwiek akcji na wykryte zagrożenie: ani leczenie, ani usuwanie, ani przeniesienie do kwarantanny nie było 
możliwe, zostawało jedynie pominięcie problemu, który bynajmniej po takim kroku wcale nie znikał. 

 

 
Instalacja 
 
Plik instalacyjny antywirusa „waży” nieco ponad 50 MB, biorąc pod uwagę, że jest to tylko antywirus, 
może się wydawać nieco za dużo, lecz gdy na etapie instalacji dowiadujemy się, w ile modułów jest on 
wyposażony,  nagle  wszystkie  słowa  przeciw  tracą  na  znaczeniu.  Bardzo  dobrze,  że  producent 
pozwolił nam na samodzielne wybranie tego, jakie komponentu mają być zainstalowane. W praktyce 
większość  z  nich  jest  zalecana,  acz  niektóre  mogą  się  nam  okazać  zupełnie  zbędne  np.  ochrona 
komunikatorów, czy też sieci p2p. O modułach będzie zresztą za chwilę. Poza nimi, wybrać możemy 
języki  do  zainstalowania  z  dosyć  pokaźnej  listy.  Jest  tam  oczywiście  i  język  polski.  Co  ciekawe, 
instalacja nie odcina nas od możliwości zmiany języka, możemy tego dokonać w dowolnym momencie 
zmieniając  ustawienia  już  zainstalowanego  programu,  gdzie  przy  próbie  zmiany  dodatkowe  pliki 
zostaną po prostu pobrane z Internetu. Po instalacji wykonane zostaje szybkie skanowanie najbardziej 
newralgicznych  składników  systemu  –  nie  spotkałem  się  jeszcze  z  jakimikolwiek  problemami  na  typ 
etapie, acz spotkałem się z opiniami mówiącymi o zawieszeniu procesu  skanowania, lub przerwaniu 
instalacji. 
 
 
Interfejs i główne ustawienia 
 
Kiedy  na  rynku  pojawiła  się  piąta  odsłona  Avasta,  postanowiłem  go  spróbować.  W  praktyce  jeżeli 
chodzi o interfejs, niewiele się zmieniło pomiędzy 5 a 6, a więc teraz mogę już opisać swoje wrażenia 
co do aktualnej wersji. Od razu rzuca się w oczy to, że ktoś poszedł po rozum do głowy i interfejs nie 
przypomina  nam  jakiegoś  panelu  kontrolnego  pojazdu  kosmicznego  zrobionego  z  utylizowanych 
puszkach  po  konserwach.  Teraz  jest  to  raczej  „tradycyjny”  bloczek  z  bocznymi  zakładkami,  który 
w centrum  wyświetla  nam  wszystkie  informacje  dotyczące  aktualnie  przeglądanego  modułu. 
Kolorystyka  nie  przypomina  już  jakiejś  blachy  i  jest  naprawdę  nieźle  zgrana  –  nieco  lekkiej  czerni, 
nieco szarości, do tego oczywiście ciemna pomarańcz wzięta z logo no i minimalna domieszka czegoś 
innego w  wypadku ozdób, np. zielone strzałki, czy też przycisk pozwalający na szybkie rozszerzenie 
do  wersji  Pro.  Oczywiście  ktoś  teraz  może  uznać,  że  jestem  kretynem  bo  oceniam  takie  detale,  ale 
skok  jaki  nastąpił  pomiędzy  wersją  4  a  5  można  by  nazwać  rewolucją,  totalną  przebudową 
wszystkiego, a  więc chyba  warto  się tym zainteresować i docenić poczynione kroki. Warto wymienić 
jeszcze jedną funkcjonalność: otóż po naciśnięciu klawisza ALT, na niemal każdym oknie wyświetlone 
zostaną podręczne skróty klawiszowe dla danych opcji, wygodne i praktyczne. Aha, byłbym zapomniał 
o  pomocy  –  jest  ona  w  całości  po  polsku  i  dosyć  obszernie  opisuje  zagadnienia  związane 
z  praktycznie  każdym  aspektem  antywirusa.  Jedyne  co  może  denerwować  to  domyślnie  włączone 
opcje dotyczące sieci społecznościowych avasta, np. na facebooku. 
Przejdźmy do opcji. Główne ustawienia pokazują nam, jak wiele skonfigurować możemy w Avascie – 
od wyświetlanych modułów, poprzez dźwięki informacyjne (w polskiej wersji zalecam je wyłączyć, nie 
żebym miał coś do pani która informuje nas o tym co robi program, ale wydają mi się one naprawdę 
drażniące,  a  na  dodatek  są  odtwarzane  w  najmniej  oczekiwanych  momentach),  opcje  dotyczące 
wspomagania  społeczności,  aż  do  ochrony  programu  hasłem.  Bardzo  ciekawa  opcja  to  praca  w  tle, 
w której to program staje się w pełni automatyczny i nie wymaga interakcji użytkownika, dzięki czemu 
idealnie  pasuje  do  komputerów  niezbyt  doświadczonych  osób.  Dostępna  jest  również  opcja 
powiadamiania  emailem  w  wypadku  wykryciu  zagrożenia,  oraz  odpowiednie  dopasowanie  czasu 
wyświetlania  okien  informacyjnych.  Domyślnie  praktycznie  nic  ruszać  nie  musimy,  ale  gdy  chcemy 
dopasować program do własnych potrzeb, nic nie stoi na przeszkodzie. 

background image

 

- 3 - 

 

 
 
 

 

 
 
 

 

 

 

background image

 

- 4 - 

 

 
 
Osłona systemu plików 

 

 
Jest  to  niejako  trzon  całego  antywirusa,  to  on  skanuje  pliki  na  obecność  wirusów,  to  on  zawiera 
w sobie skaner rezydentny, który działa w tle gdy pracujemy na komputerze, i to właśnie on wiąże ze 
sobą inne moduły, zapewniając ochronę. Faktycznie bez tego modułu, nasza ochrona jest minimalna 
i jest  on  dosłownie  niezbędny.  Jego  ustawienia  są  z  tej  racji  najbardziej  obszerne  i  pozwalają  na 
ustawienie:  co  ma  być  skanowane,  np.  pliki  wykonywane,  biblioteki  DLL,  skrypty;  czy  pliki mają  być 
skanowane  podczas  otwierania,  oraz  jakie  mają  być  to  pliki  (domyślnie  dokumenty,  acz  możemy 
nakazać  skan  wszystkich  plików);  skanowanie  podczas  zapisywania  plików,  z  opcjami  identycznymi 
jak  w  wypadku  otwierania,  no  i  na  sam  koniec  możliwość  automatycznego  skanowania  nośników 
wymiennych,  takich  jak  pendrive.  Rzecz  jasna  mamy  do  dyspozycji  możliwość  ustawienia  czułości 
skanowania,  utworzenia  listy  wykluczeń,  wyboru  typów  archiwów  do  sprawdzenia,  oraz 
skonfigurowania  pamięci  podręcznej,  o  której  będzie  nieco  szerzej  w  dalszej  części  poświęconej 
wydajności. 
 
 
Osłona poczty  
 
Ten  moduł  jak  sama  nazwa  wskazuje,  odpowiada  za  ochronę  naszych  wiadomości  email.  Na  plus 
z pewnością  zasługuje  wspieranie  kilku  klientów:  na  różnych  komputerach  był  Outlook  2010, 
Thunderbird,  oraz  Live  Mail,  wszystkie  zostały  wykryte  prawidłowo  i  pakiet  mógł  z  nimi 
współpracować.  Co  zaś  się  tyczy  protokołów,  kontrolowane  w  zależności  od  ustawień  mogą  być: 
POP3, IMAP4, SMTP, oraz NNTP. Na liście nie ma protokołu MAPI używanego przez konta Hotmail, 
nieco  szkoda,  że  tego  nie  uwzględniono  (chyba,  że  nie  było  takiej  możliwości,  tego  nie  wiem).  Gdy 
nasza  skrzynka  korzysta  z  połączenia  szyfrowanego  SSL,  konieczne  jest  dopisanie  informacji  o 
serwerach  w  ustawieniach  tego  modułu,  aby  poczta  tak  wysyłana  i  odbierana  mogła  być  również 
skanowana. Na szczęście program sam informuje nas o tym w momencie wykrycia użycia SSL przez 
klienta pocztowego. Również w tym wypadku możemy ustalić, jakie działania mają być podejmowane 
w wypadku wykrycia zagrożenia, lub czegoś podejrzanego, ustawić odpowiednią czułość, no i wybrać 
formaty  archiwów  do  skanowania.  Na  dokładkę  możemy  ustalić,  czy  do  wysyłanej  poczty  ma  być 
doklejana informacja o tym, że została ona przetestowana takim i takim programem. Domyślnie jest to 
wyłączone, no i bardzo dobrze, bo program nie wpycha się nam bez naszej decyzji w korespondencję, 
jak robi to np. produkt ESETa. Wspomnę tutaj o tym, że moduł ochrony poczty w żadnym wypadku nie 
można  traktować  jako  antyspam,  bo  jego  zadaniem jest  ochrona  przed  przesyłanymi  takim  kanałem 
zagrożeniami, a nie niechcianą pocztą.   
 
 
Osłona www   
 
Co  dałby  nam  sam  antywirus,  gdyby  uruchomienie  odpowiednio  spreparowanej  witryny  mogło 
spowodować zainfekowanie systemu? Niewiele, dlatego i na to znalazło się coś w Avascie i jest nim 
właśnie  skaner  ruchu  HTTP.  Bez  wchodzenia  w  zbędne  szczegóły:  również  tutaj,  możemy 
skonfigurować niemal wszystkie najważniejsze aspekty, wybrać wykluczenia itp. 

 

 
 
Osłona P2P 

 

 
Szczerze  nie  spodziewałem  się,  że  można  pakiet  antywirusowy  wyposażyć  w  coś  takiego.  Jego 
działanie  jest  wbrew  pozorom  bardzo  proste  –  program  ma  dosyć  obszerną  listę  popularnych 
programów do wymiany plików w sieciach P2P, dzięki czemu może monitorować pobierane przez nie 
pliki i na bieżąco je sprawdzać, bez potrzeby konfiguracji skanowania w samych programach, o ile je 
wspierają  (np.  uTorrent  na  to  pozwala).  Również  i  tu  opcje  konfiguracyjne  są  dosyć  rozbudowane. 
Moduł  przy  typowych  użytkowaniu  moim  zdaniem  niezbyt  potrzeby,  gdy  natomiast  jesteśmy 
amatorami  „darmowych”  nowości,  złodziejami, lub  po prostu  dzielimy  się  z innymi  ogólnodostępnymi 
zasobami, może nas uchronić przed szkodliwymi dodatkami dorzucanymi do nielegalnych materiałów. 
Nie ukrywam, że w tym wypadku życzę, aby moduł ten zawiódł pokrywane w nim nadzieje, być może 
pozwoliłoby to komuś zmądrzeć 

 

 

background image

 

- 5 - 

 

 

 
 

 

 
 
Monitorowanie komunikatorów 
 
W wypadku komunikatorów mamy sprawę bardzo podobną, co do osłony P2P – gotowa lista aplikacji, 
której komunikację można  od razu  sprawdzać,  w  tym wypadku  chodzi  rzecz  jasna  o  transfer  plików. 
I tu lista  nie jest  uboga,  śmiało  zawstydza  to,  co  oferują  pakiety  Nortona:  oprócz  takich  oczywistości 
jak MSN, ICQ czy Yahoo, monitorowane może być rodzime Gadu-Gadu, Tlen, otwarty Pidgin, Psi, czy 
nawet mIRC oraz XFire. Tradycyjnie, mamy do dyspozycji dosyć szeroki wachlarz ustawień. 
 

background image

 

- 6 - 

 

Monitorowanie zachowań 

 

 
Szczerze  to  trudno  powiedzieć,  czym  tak  naprawdę  jest  ten  moduł.  Można  by  się  pokusić 
stwierdzania, iż jest to HIPS, dosyć ubogi i standardowo raczej niezbyt dobrze ustawiony, ale jednak 
całkiem  funkcjonalny  monitor.  Tak  jak  napisałem,  w  standardzie  decyduje  on  o  wszystkim 
automatycznie, a więc nie jest w stanie zapewnić nam wysokiego poziomu ochrony. Gdy wybierzemy 
opcję  pytania  nas  o  zgodę,  co  prawda  będziemy  nieco  zasypywani  komunikatami,  ale  w  gruncie 
rzeczy tak jest zawsze gdy chcemy mieć wszystko pod kontrolą. W tym wypadku ustawień nie ma zbyt 
wiele,  możemy  ustawić  listę  zaufanych  procesów,  kilka  miejsc  do  monitorowania  i  w  sumie  to  tyle. 
 
 
Osłona sieciowa 

 

 
W tym  wypadku  nie mamy  do  dyspozycji  żadnych  opcji  konfiguracyjnych.  Nie  oznacza  to  jednak,  że 
osłona sieciowa jest bo jest i nic nie robi. Faktycznie to właśnie ten moduł zajmuje się skanowaniem 
całego  ruchu  sieciowego,  stanowi  łącznik  pomiędzy  innymi  modułami,  wysyła  do  nich  informacje 
i analizuje  żądania  wysyłane  z  i  do  naszego  komputera  w  oparciu  o  czarną  listę  adresów 
zawierających zagrożenia. 

 

 
 
Osłona przed skryptami 

 

 
Sprawa podobna do osłony sieciowej – kolejny łącznik, w tym wypadku chodzi jednak o analizowanie 
wykonywanych  skryptów,  wykonywanych  zarówno  zdalnie,  jak  i  lokalnie  np.  w  przeglądarkach 
internetowych. W przeciwieństwie do osłony sieciowej, analizuje również ruch HTTPS. 
 
 
AutoSandbox 
 
Jest to niejako nowość w ostatnich wersjach Avasta, tzw. piaskownica. Pozwala ona na uruchamianie 
programów  w  izolowanym  środowisku,  dzięki  czemu  gdy  nie  jesteśmy  pewni  co  do  wiarygodności 
pliku, możemy spróbować go uruchomić właśnie w takiej „klatce” nie obawiając się o bezpieczeństwo 
systemu.  Moduł  jest  o  tyle  ciekawy  i  przydatny,  że  przeszedł  pomyślnie  (acz  nie  na  100%) 

test piaskownic

  zorganizowany  przez  serwis  SafeGroup.  Nie  zapewnia  on  takich  możliwości 

konfiguracji  jak  np.  sandbox  z  Comodo,  ale  na  przeciętnym  komputerze  nie  powinno  być  źle.  Nie 
powinno  być,  acz  mogą  zdarzyć  się  problemy  –  ja  przez  około  3  godziny  szukałem  przyczyny 
niepoprawnie  działającego  GTA:  Vice  City  na  komputerze  siostry  (brak  możliwości  zapisu  gry,  brak 
możliwości  sterowania  myszką  w  menu)  i  dopiero  po  tym  czasie  dowiedziałem  się,  że  winę  za 
problemy ponosił właśnie autosandbox z Avasta, który izolował grę. W sumie jest w tym i moja wina, 
bo  ustawiłem  moduł  na  automatyczne  decydowanie,  ponieważ  siostra  mogłaby  sobie  nie  poradzić 
w tym  wypadku.  Sensowność  jego  posiadania  stoi  więc  pod  znakiem  zapytania  podobnie  jak 
Defense+  w  wypadku  Comodo  –  zaawansowany  użytkownik  może  wykorzystać  ich  możliwości, 
niezaawansowany będzie miał więcej problemów. 
 
 
Dodatki: WebRep oraz gadżet na pulpit 

 

 
Oprócz wszystkich tych modułów, znalazło się również miejsce na inne dodatki. Pierwszym z nich jest 
WebRep  –  rozszerzenie  dla  popularnych  przeglądarek,  pozwalające  na  sprawdzenie  reputacji  danej 
witryny, ogólnie nieco podobne do znanego Web of Trust, tyle tylko, że z ramienia społeczności Avast. 
Obsługuje  ono  3  najpopularniejsze  obecnie  przeglądarki:  Internet  Explorera,  Firefoxa,  oraz  Chrome. 
O ile moim zdaniem Safari w wypadku Windowsa można „olać”, o tyle szkoda, że nie ma dodatku dla 
Opery, która przecież jest w niektórych krajach (np. Polsce) dosyć popularna. Poza tym, WebRep nie 
zinterpretował zainstalowanego u mnie Palemoona jako Firefoxa, nieco szkoda, bo niektóre pakiety są 
w stanie to zrobić. 

 

Drugi  dodatek to  coraz  popularniejszy  i  pojawiający  się  również  w  innych  pakietach  gadżet  na  pulpit 
dla  Visty  oraz  Windows  7.  W  sumie  w  ogóle  nie  przepadam  za  takimi  bajerami  umieszczanymi  na 
serwisie,  więc  na  co  dzień  mam  tą  funkcjonalność  wyłączoną.  Sprawdziłem  jednak  gadżet  Avasta 
i mogę  jedynie  stwierdzić,  że  robi  on  to  samo  co  gadżety  z  innych  pakietów  –  informuje  o  stanie 
ochrony i zapewnia szybki dostęp do interfejsu antywirusa. 

background image

 

- 7 - 

 

 

 

 

 
 
 

 

 
 
 

background image

 

- 8 - 

 

Wydajność 
 
Po  zapoznaniu  się  ze  wszystkimi  funkcjami,  oraz  wprowadzeniu  bardzo  niewielkich  zmian  do 
domyślnej konfiguracji, postanowiłem sprawdzić, jaki wpływ na szybkość działania komputera ma ten 
antywirus.  Nie  będę  tu  ukrywał,  że  często  odwołuję  się  do  produktów  Nortona,  które  od  pewnego 
czasu  są  swoistym  wzorem  do  naśladowania  w  tej  dziedzinie,  oczywiście  nie  na  całym  polu,  acz  o 
większości czynników można śmiało tak powiedzieć. Przede wszystkim, po zainstalowaniu Avasta nie 
dało  się  odczuć  faktycznego  spowolnienia  uruchamiania  komputera.  Co  prawda  już  po  załadowaniu 
pulpitu  rzecz  jasna  musimy  jeszcze  chwilę  poczekać,  aż  wszystko  w  zasobniku  się  „załaduje 
i ustabilizuje”, ale dotyczy to również wszystkich innych programów, jakie startują zaraz po systemie. 
Nie  zaobserwowałem  natomiast  żadnego  spowolnienia  samego  uruchamiania,  co  w  przytoczonym 
Nortonie  było  istną  piętą  Achillesową  (co  poprawiono  w  wersji  2012),  jedyną  skazą  na  całości. 
Podczas pierwszego skanowania, które było najbardziej pełnym z możliwych do wykonania (wszystko 
ustawione  na  naprawdę  maksymalne  opcje,  włącznie  z  priorytetem)  o  dziwo  dało  się  korzystać 
z komputera  –  wcale  nie  musimy  przerywać  jakiejś  pracy  w  procesorze  tekstu  (np.  pisanie  wpisu), 
dyskutowanie ze znajomymi poprzez komunikator, a na dokładkę przeglądanie sieci. Skanowanie 180 
GB  danych  najróżniejszego  typu  trwało  nieco  ponad  półtorej  godziny,  moim  zdaniem  całkiem  niezły 
wynik. Tutaj ujawniła się spora zaleta znana z coraz większej liczby oprogramowania tego typu: Avast 
podczas skanowania tworzy sobie specjalny bufor, dzięki któremu te same pliki nie będą musiały być 
zbyt  szybko  skanowane,  o  ile  oczywiście  nie  uległy  zmianie.  W  efekcie  po  wykonaniu  pełnego 
skanowania  monitor  rezydentny  nieco  się  już  nudzi,  co  widać  również  po  statystykach  jego  pracy. 
Nie ma  więc  problemu  z  obciążaniem  procesora,  ale  to  nie  wszystko  –  bardzo  podobnie  wygląda 
sprawa  również  w  wypadku  pamięci  operacyjnej,  oraz  dysku  twardego.  Użycie  pamięci  podczas 
normalnego  użytkowania  oscylowało  w  granicach  łącznie  10  MB  przy  dwóch  procesach.  Podczas 
skanowania  maksymalne  użycie  wyniosło  400  MB.  Subiektywna  ocena  jest  natomiast  tylko  jedna: 
Avast działa po prostu błyskawicznie. W ogólnym rozrachunku jest lżejszy od używanych przeze mnie 
pakietów  Nortona  (mowa  o  wersji  N360  5.0  oraz  NIS  2011),  a  nawet  od  pracującego  w  chmurze 
Immuneta (mowa o takim ustawieniu, gdzie mamy nieco wyższy poziom ochrony). 
 
 
Wykrywalność 
 
Co  ciekawe,  Avast  oznaczył  jako  zagrożenie  również  pewien  plik  php,  który  umożliwia  dostęp  do 
powłoki  na  serwerze,  wydawanie  poleceń,  wykonywanie  zapytań  do  baz,  czy  chociażby  listowanie 
katalogów będących ponad dostępem z http. Ogólnie w kwestii wykrywalności ostatnio (tzn. w okresie 
ostatnich 2 lat) znacznie się on poprawił i przy badaniu dużych zbiorów wirusów, często lokuje się w 
czołówce, pokonując  wiele płatnych rozwiązań. Przeprowadziłem testy na kilkunastu paczkach 0-day 
(zawierających  również  nieszkodliwe  pliki),  i  co  prawda  wykonanie  później  skanowanie  przy  użyciu 
MBAM usunęło kilkadziesiąt śmieci, to jednak Avast poradził sobie z większością z nich. Bazy są więc 
aktualizowane naprawdę często i co ważne, dosyć obszerne. Ilość modułów zabezpieczających, duża 
społeczność oraz częste  aktualizacje potwierdzają liczne testy  wykonane przez redakcyjnego kolegę 
Andrzeja. Jak już pisałem wcześniej, automatyczna piaskownica również nieźle spełnia swoje zadanie 
i o ile wiemy do czego służy, możemy używać jej w wypadku natrafienia na coś podejrzanego. 
 
 
Podsumowanie 
 
Czas  już  najwyższy  podsumować  wszystkie  wrażenia,  jakie  pozostawia  po  sobie  Avast.  Przede 
wszystkim,  nie  jest  to  już  program,  który  słynie  z  tragicznego  wyglądu.  Trudno  jest  go  natomiast 
nazywać  zwykłym  antywirusem,  bo  nawet  w  wersji  darmowej,  oferuje  wiele  osłon.  Część  z  nich  to 
oczywiście tylko pośrednicy, jednakże podczas instalacji lepiej zachować domyślną konfigurację, tym 
bardziej, że jest on bardzo lekki dla komputera. Gdyby nie licencja, zezwalająca na użytek darmowej 
wersji jedynie w celach niekomercyjnych, pod wielkim znakiem zapytania postawiłbym płatną wersję, a 
także  cały  pakiet  Internet  Security  od  Avasta,  wzbogacony  o  zaporę  i  ochronę  przed  spamem.  W 
większości wypadków zwykłych użytkowników nowy Avast powinien się sprawdzić, zaś rejestracja bez 
zobowiązań nie powinna stanowić problemu. Ja zrezygnowałem z Nortona 360 właśnie na jego rzecz, 
bo jak się okazało, zapewnia znacznie szybsze wsparcie np. dla nowych wersji przeglądarek, czy też 
klientów  poczty.  Mój  werdykt  jest  tylko  jeden:  kiedyś  byłem  raczej  nieprzychylny  temu  programowi, 
teraz go polecam, bo przeszedł istną rewolucję. 
 

background image

 

- 9 - 

 

Platforma testowa 
 
HP ProBook 6540b 
CPU: i5-430M 
MEM: 6 GB DDR3 1066 MHz 
HDD: WD Scorpio Black 7200 RPM 
OS: Windows 7 x64 SP1 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

 

- 10 -