background image

ADOLF  zwierciadłem,  co  po świecie  krążył, 

Miał  piękną  żonę,  w  doiiatku  po  ufzy 

Brodził,  przecię  on  do  Terminu  dążył,

Sam  Czasu  Szukał,  krory  go  w  punkt  ikrufzy, 

Y   nam  toż  będzie,  co  dowodnie  wiemy, 

Ze  iię  dh'Czasu  u ii  ren  świat  rodziemy.

B

Ogdayżeś  przepadł  w  piekło  z  AtLeifłą,

Ty  który  mowifz:  źe  BOG  n:c  ieifc  Panem, 

Ni  Stwórcą  rzeczy;  a  któż  oczywiiłą 

Machinę  świata,  oblał  Oceanem,

Kto  Słońce,  Michąc.  Planety  w  fwym  biegu, 

Kommenderował* kto  Gwiazdy  w  fzeregu ? 

Powiedz  kto  Słońcu  wfchod  ranny  naznaczył,

Kto  czas  wieczorny  w  Zachodzie  zamierzył,

Kto  Xiężyc  pełny  w  części  przeinaczył,

Kto  oiiom  mile  gwiazdecznytn  wymierzył,

Kto  mleczną  drogę,  kto  czyftą  Jutrzenkę,
Kto  w Świetną  przybrał,  Firmament  Sukienkę.

O

A

N

I

E

Czterech  C zęści  Roku.

background image

o « « * * )  x e < te  

v

Kto  w  ślicznych  cieniach  malowany  wftęgę, 

Kfztaftnie  rozwinął,  rozpoflarł  w  Obłoku,

Kto  w  niey  wpotopie  zawiązał  przyfięgę,

Kto  ią  przymierzem  prezentuie  oku,

Kto  icy  wodniiłe  humory  porufza,

Spytać  fie  oto  trzeba  Arheufza.

Kto  mgfy  w  fubtelney  piz.es  sita  wilgoci,

Przcsiwać  kazał,  kto  krtpljiię  roi}-,

Podzielił  w  grana,  iak  łfodkie  iakoći,

Wizak  te  obiedwie  ¿Jejduey  płyną  Fo/y,

Kto  im  dai  rożnosć  clioć  fię  fżzcm  rodzą, 

Rofy  ożywią,  mgły  częfto  -zafzkodzą.

Kto  na  powietrzu  poditęplcwał  chmury,

Wgrubych  bałwanach,  pełnych  dzdzu  y  śniegu, 

Kto  z  lodow  twarde  ukował  marmury,

Kro  byitrym  rzekom  kurs  rarnuie  w biegu,  ( ple, 

Kto  z  iedney matnie defzcz  wraz z śniegiem  iy- 

Pytam  fię  Ciebie  Mądry  Aryfiypie.

Ktoryfz  Monarcha  windował  armaty,

Z kulami  z  prochy  w  Obłoki  wifzące,

Bomby,  Kartacze,  ognifte  granaty,

Z  zimnem i  grady  pioruny  gorące,

Ktoś  ten  cud  świata  wyftawił  kofztownie, 

'Mieć  na  powietrzu  Cekhauze  Prochownie.

M 3 

Choć

background image

.  . 

««*&>( 0

Choć  mi  wiek  dawny  Nemroda  przypomni,

Który  wyftawii  pyfzne  Piramidy,

Niech  miliony  wyfypane  wfpomui,

Tylko  dlaguftu  fwcy  Semiramtdy,

Coż  gdy  ogrody,  knieyki,  y  iaazawki,

Wuet  ipódiy,  bo  toż  były  dla  zabawki. 

BOG  zaś  od  wieków  siernaiąc  początku  , 

Dopieroź  końca,  z  którym  wfzyitko  ginie,

Co  poftanowif  w WTzęchmccnym  porządku,

JN ic  meupadfo  w Niebieikicy  Machinie,

Toż Sionce, Xiężyc, Gwiazdy w biegu  rządnym, 
Dopiero  koniec  wezmą  na  dniu  Sądnym.

A   tak  cokolwiek  mfz  rozum  dyktuie,

Co  oko  widzi,  co  zinyfly  przywodzą,

To  nas  do  więkfzcy  wiary  animuie:

Ze  wizyt kie  rzeczy  od  tego  pochodzą,

Co  świat,  co  Niebo,  Ziemie,  Kreatury 

Stworzyf,  ten  pewnym  dawcą  lcih  natury. 

Ciebie  uczony  Aryftoieiesie,

Niemy ślę  w  moiey  naśladować  pracy,

Zal  mi  że  Euryp  iuż  cię  na  dno  niesie,

Wolę  to  umieć, co  umieią  tacy,

Niż  z  Filozofem  tonąć  przy  uporze,
A  potytn  z głupim  wiedney  chodzić fworzc,

Am

background image

Ani  fię  myślę  topić  ztey  przyczyny,

Zabrngwfzy  na  wart  kręcgcey  iię  wody,

Dość  wierzyć:  ic  BOG  Stwórca  ieil  Jedyny, 

Wfzak  niezliczone  pokazał  dowody; 

Nidłufzniefz  BOGA  uznać  Stworcj  rzeki, 
Niż  na  Jey  zgubne  rzucać  fię  opieki. 

Rzeczefz bluźnierco I że  natura Km?.,

Y  ziemia  Matka  wfzelkich  rzeczy  zgoła,

Ze  ta  zrodziła 

EWJg 

y  ADAM A.

Przeklętyś  w  zdaniu  bez  w irydu  bez  czoła, 

Pokaż  Autora,  zfcgd  natura  Wyizfa,

Za  czyig  wołg  y  rozkazem  przyfzła.

A  tyś  znać  ftworzon  z piekielnych  waporow,

Z  fiarki,  z  faletry,  zdziekćiu,  y  ze  fmoły; 

Gdzie  fię  obrocifz,  tam  pełno  fetorew,

Przez  co, przed  tc.bg  zamknięte 

KGŚciofy, 

Wfzyfcy  przyznaj  gfoicrji  iednoftayiiem, 
Ześ  fię  powinien  zwać  ezarrowym  łaynem. 

A  zafz  BOG  w  tobie,  ftmym  niecudowny /  

Przewrotny  Zdrayco,  gruby  heretyku /

Dawfzy  ći  rozum  bydlętom  nierówny,

Kfztałt  ciała,  wolność,  nie  wyiefz  na  łyku, 

Dał  wieczng  Dufzę,  dał  Imię  Człowieka, 

Niewdzięczne  Dzieło I  odBStwoxcy  uciska.

Po-

background image

«66X 0* }(«&€»  .

Powiedźcie  czaty,  kto  wami  kieruie?

Z  kgd  regularność  Twoich  biegów  macie ?

Kto  prawodawca  wafz,  kto  wam  panuie  ?

Komu  poflUlzny  hołd  co  R.ok  dawacie?

Kto  wioibę,  lato,  jesień,  zimę  oddal?

Pod  wafze  rządy  y  podda bitwo  poddał? 

Powiedźcie  głośno,  niech  flyfzy  świat  cały!

Ze  BOG  wafz  Stwórca  wrzeczy  oczywiftey,

Zc  Niebo,  Ziemie,  Słowa  Jego  daty,

Zamknijcież  gębę  Hidrzt  iiedmiołbiftey,

Zęby  prze/tafa  więcej  o  tym  brydzić,

Czego  %   będzie  wpicklc  wiecznie  witydzić. 

Ja  w  iowność  z  żadnym  uczonym  nie  wchodzę, 

Boiąć  łzę  porwać  na  iłońcc  z motyką,

Po  nifltiey  Ziemi  nie  po  Niebie  chodzę,

Ni  lię  pochwalić, ztą  mogę  Praktyką,

Żebym  wiedziała  czego  dowcip  chciwy,
Z  Aihoicgiczney  uoyrzy  Perfpektywy ?

Dotyć  tu  będzie  na  moy  rozum  podły,

Nie  potrafiwfzy  Gwiazd  na  Niebie  zliczyć, 

Przynaymniey  w  iesie  Dęby,  Sofny,  Jodły 

Rachować,  w  tey  lię  Artmetyce  ćwiczyć;

A  co  na  Ziemi  BOG  dał  widzieć  oku, 

Chwalić  zo  zacznę, wczterech  częściach  Roku.

Picr-

background image

Piemfia część Roku Wiosna* rvydaiqcq fig 

tv dziecinnym  y   niewinnym  wieku.

!  Zloty  wieku  wpoftaći  dziecinney,

Wiofno  wcfoia,  toć  fię  pięknie  śmiciefe, 

WTzyftko  twey  uydzie  pfochości  niewirraey,

Czy  chfodem  dmucha iż, czyli  ciepłem  grzeieiz, 

Wolnoć  iak  dziecku  dla  fwoiey  zabawki,

Dziś  urodzone  ftrafzyć  śniegiem  trawki. 

Przecie  choć  ftrafzytz,  meućZyssifz  fzkódy,

Ni  ikrzcpfym  zimnem,  ni  przykrym  gorącem, 

Przyiemna  pora,  czas  miły,  czas  miody,

Ma  fwą  umowę  zpowierrzem  y ■ iiońcem,

Wie  kiedy  zagrzać,  wie  kiedy  ochłodzić,

Ma  tpofob  ftarOśc  orzeźwić,  ©dmiodzić.

Ty  okowaną  y  ściśnioną  ziemię,

Od  tęgich  mrozow  awalniafź  zniewoli,

Jak  Córka  Matki  kochająca  pletnie,

Kiiydany  zimne  rozpufzcza  powoli,

Potym  zaś  bliżfzym  ogniem  gdy  aoladzi,
Z  lodowey  wieże  więźnia  wyprowadzi- 

A  po  Tyrańfkiey  zimowey  opiece,

Pozwiilafz  ziemi  odetchnąć  fwobodnić*

N

Ta

background image

TA  otworzywTzy  ciepłych  Duchów  piece,

Zkościałe  role  rozwolnią  wygodnie  ,

Im  częfte  tchnienia  z  uli  Twych  rozpościera, 

WTzyitko  fię  rodzi  a  nic  nieumiera.

Choć  iię  zafępiTz,  choć  płaczem  rozkwilifz, 

Nieprzykro  parrzać  na  iwoie  grymafy, 

Spragniony  Matkę  Twemi  łzy  posilili,

UcieTzyla  pola,  liki,  kwiaty,  lafy,

Ty  wTzem  żywiołom  pożytek  przynosifz,
Gdy  pcrłoweusż  wody  częito  rosifz.

Ty  Tzczodrą  zwać  hę  możcfz  Monarcbinią,

Która  co. rocznic  barwy  wfzyitkim  daieiz, 

Czego  Ccfarze,  Królowie,  nieczynią,

Tyś  chętna  w  datku,  nikogo  nidaiefz,

Ty  widz  co  komu  za  Kwartał  nalefy,

Nikt  o  zapłatę  z  Supliką  niebieży.

Zielone  lały  w  cieniach  rozmaitych,

Zpięknych  koiorow  i i bery e  maią,

JnTze  na  brzozach, inTze  w Gaiach  krytych,

JnTze  na  drzewkach  nilkich  guft  wydaią,

JnTze  na  Jluku,  Grabinie,  y  Sośnie,

JnTze  nA  Dębie, który  fto  lat  rośnie,

JnTzćłś  zieloność  łąkom  naznaczyła,

Jedwabne  trawy  dawfzy  im  za  pfaTzcze,

Śliczne-

101

background image

itn )m®&

Slicznemi  kwiatki  iak  cacko  upilrzyfa,

Z   tom i  fię  Zefir  bawiąc  ikrzydiem  gfafzcze,

Te  też  wzaiemnie  iak  z  dzieckiem  igraią, 

Jedne  iię  wznofzą,  ś  drugie  zniżaią. 

Dopieroż  kwiatom,  ziołom  Ogrodowym,

Obacz  iak  piękne  fprświia  iiikienki,

Trudno  opilać,  ni  Appdhprrym

Pędzlem  malować  ich  kotaro w  wdzięki,

Niech  iię  Paryiktch  Pa bryk,  materya 

Wlłydzi,  Wenecki  iedwafe  wkfąbck  zwiia. 

Któryż  Kroi,  Xiąże,  Senator  bogkty*

Co  dzień  iię  Kroi  wpurptuową  Togę?

Odmienia  rożne  na  Feityny  ¿żuty,

Podlcyfzych  znowu  zażywa  u-i  drogę,

Kwiaty  ogrodne  przy  codzienney  gali,
W   Purpurze  chodzą  w  tey.  co  ią  raz  wdziali. 

Cielzyć  iię  flora,  że  piękne  Partery ,

Pod  Jey  dozorem  wfzyKkich  wabią  oczy, 

Chodząc  po  między  gazony  kwatery,

Każdy  kwiat  z pączka  ledwo  niewyfkoczy,

Do  fwey  Bogini, y  iak  Sionce  błyśnie,

Teu  iię  do  ręki,  ow  do  piersi  ciśnie,

Ptafząt  rozlicznych  głofy  flychać  w  Gajach,

Tc  gniazdo  ścielą,  te  mieyfca  fzukaią,

N i

Te

background image

T e  iuz  fpokoyne,  co  fiedzą  na  Jaiach,

Te  zaś  choć  ślepe  z  Domkow  wyglądaią,

Temu  miód  niesie,  mufzkę,  remu  mrowkę,
To  pytzezkiem  prosi,  to  nachyla  główkę. 

Żadne  próżnować  niechce  w czasie  drogim,

Każde  iię  itara  mieć  z  piikląt  pociechę,

Choć  tego  tuzin  iefl  w  Domku  ubogim,

Przecie  ich  b łosią  Sowom  nosić  w  iłrzechę, 

Kukułka  pragnąc  potomftwa,  co  robi ? 

Zprzymijfem  Mamkę  dzieciom  przyfpofobi. 

Tu  iłowi k  wdzięczne  przemiany  w Twym  głosie, 

Pofyła  Ećhti,  które  chętnie  niesie,

Przyjemny  koncert  porankowey  rosie,

Słychać  go  w  Łozach  flychsć  wciemnym  lesie, 

A   gdz;e  ihumyczek  fzemrząc  płynie  wątki, 

Pieszczę  tkrzydełka  fkoczywtzy  z gałąiki.

W   latach  ęieniitych,  w Putzczach,  Knieiach,  Borze, 

Słychać  Ryk  zwierząt,fzeleft  fzybkich  biegów, 

Jak  ikoro  z  świtem  witaną  lafne  zorze,

Co  żywo  z  twoich  rufza  iię  noclegów,

Zatpać  r.iemyśli  żadne  powinności,
Oddać  Wkurzę  przypłodek  z  miłości.

W   krotce  z  ukrytych  łożyfk  wiodą  młodzież, 

Łanie  Jelonki,  a  Sarny  Koźlęta,

Ku.

background image

Nic  iię  nie  trofzczą  Matki  o  ich  ©dziesź,

Lwica  wpufnagie  prowadzi  fzczenięta,

Każde  fię chlubi  z przemnożenia  rodu, 

Wiernie  pilnuiąc  wydanego  pfodu ,

Gadzin  podziemnych  z  okropnego  lochu, 

Dobytych  mnoftwo,  w  zożuuści  poiturach, 

Uyrzyfz  robactwo  gminami  ialc  proc hu, 

Wodmicnne  centki  iferopioąę  po  (kurach,

Tu wąż  chcąc  pozbyć  przafzib-rocziiey  fuknic, 

Zbolem  ią  zrzuca,  w nowsy  iię  wyftnukuie. 

Gofpodarz  pilny  w  zasiewie  zimowym,

Z  niecierpliwością  upatmic  świtku,

Wybiega  w pole  chce  wzrok  ciefy.yć,  owym 

Zyikiem, co  w  ziemie  fchowal'  do  pożytku, 

Zniemylną  wrisiką  prowirya  chodzi,

Ze  mu  fiedm  ziarnek  ilo  klofyw  urodzi; 

Uważa  ict.li  posiane  pizenice,

Befpiecznie  ftyoie  rozściela ją  brody,

Zagon  niebrozdzi,  z brodą  o  granice,

Bo  iuż  to  fobie  wymówili  wprzódy,

Aby  gdzie  tylko  golizna  iię  ziawi,

Tam  brodą,  wąfem,  czupryną  zaftawi*

Z  fadow,  gdzie  fczepiem  ulice  fadzone,

Nadzieia  Fruktow  wieść  daie  obfitych,

N j 

Gdy

background image

»>«

Gdy  nie  tylko  te,  co'pilnie  itrzeżoae,

Lecz  z leśnych  będzie zyik  w drzewach  okrytych, 

Z   tey  formy  wiedzie  kwiat  natura  członka, 
Tak  pigwa  rodzi,  iáko  leśna  pionka.

Ták  z  dzikich  puiakow  latorośl  wynika,

Tymże  go^incein  na  świat  fię  dobywa,

Jako  ta  z  fzezepow  wprolt  fwoy  rod 

Wytyka, 

Szczepione  zrazu  częito  rofną  z  krzywa,

Częfto  z chropawych,  mekrzcfanych,  kloc o w 

Doczeka  chioptk  rzęsiftych  owocow.

Nimfa  Pcmona,  która  ladom  fprzyia,

Drzewa  rodzáyne  ma  oddane  fobie,

Z krzywym  fię  nofem  iák  Cyęa  uwiia,

Tc  z  wilków  Urnie,  z  tych  mchy  siwe  fkrobie, 

Nic  tu  po  fochym  lękowa tym  drewnie, 

Młodych  y  gfádkich  trzeba  tey  Królewnie. 

Wiofna  tn  Pd nią,  Wiofna  czáfera  władnie, 

Młodość  tc  lama rnieizka  w  żywey  porze, 

Mieyfca  tu  niema  śmierć,  co  liarych  kradnie, 

Nikt  tu  w  żałobnym  nie  chodzi  kolorze,

Co  dzień, co  moment,  ná  złość  Lyl’ityny, 

‘Wenus  z  Lucyną  záprafzaią  w  Chrzciny.

Już  wfzelki  żywioł,  Człowiek,  Ptak, zwierz,  Ryba, 

Kontent  z wiofenney,  mifey,  ciepłey  chwili,

Już

background image

&&&)(  rot )(€*&&

Już  infpelct  niedba  gdy  go  grzeie  fzyba,

Y  że  się  w  krotce  przymufzon  wysili,

Jeśli  pomocy  nie  będzie  od  lata,

Zginie  kwiat,  łtr^czek,  ogurek,  faiata,  ( nach 

Wszechmocny  w  Iłowie,  wTzechinocnieyłzy  w Czy- 

W  Niebieikim  Domu  Gofpodarz  przezorny, 

Alyśląc  o  ludziach,  bractwie  Ryb,  zwierzynach, 

Złożył'  Rok  z czterech  części  zgodny,  sforny,

By  Wiofna  Łatą,  Jesień  zimie,  były 
Powolne,  a  Tym  Stworzeniom  iłuiyły.

Część  Druga

Lato.

V O ń c z y   czas  Wioiiię,  mcuchybi  kroku,

Polłufzny  Włodarz.  Wielorzgdcy  lwem u , 

Wie;  żc  Pan  biegły;  ma  wizyłtko  na  oku,

' Cokolwiek  czyni,  ciągnie;  ki>  dobremu,

Oko  opatrzne,  wdzięczności  nas  uczy,

Nie  tylko  konia,  lecz  cały  ¿wiat tuczy.

Czas  icit  poddany  pod  Pańfkie  rozkazy,

W   punkcie  u%mpi  pola,  z  Wiofn§  Latu,

Każe  malować  Cerery  Obrazy

W   wieńcu,  z  żytnego  y  pfzennego  kwiatu,

Sierp  w  ręce  prawey,  w  lewey  Snop  piailuie, 

Pod  nog;}  kofa  z  grabiami  czatuie.

Drugi

background image

iW SM ur  )t&&&

Drugi  wprowadza  Obraz  Faetona,

A   ten  fwe  coraz  zacina  Woźniki,

Pędzgc  ku  Górze  gdzie  droga  wiadoma,

Pilnuie  teycow,  y  toru  Lektyki,

Sam  w  złotey  fzacie,  itroyny  ftaromodnie, 
Nad  giowg  promień,  a  w  ręce  pochodnie. 

Jak  prędko  ö'Wi'zawitali  Gościć,

A  z  niemi  Außers  ifcoio  ciepłem  chuchnie, 

Wfzyilko  iię  z  ziemie  dobywa  y  roście, 

Zgłodniały  Tułacz  iuż  niefzuka  kuchnie,

Gdyż  w lalach,  polach,  gdzie  nogę  powlecze, 

Wfzędzic  iię  fmaży,  gotuie,  y  piecze.

W   Borach  pozkimkb  czernice,  maliny,

Ubog3,  w  Barwę  okrywai.?  Ziemię  ,

Grzyb,  Szraarz,  Rydz, Maśiuch  odda 13.  daniny,

Ze  Jey  wnętrzności  nosiły  ich  Brzemic,

Wdzięczność  wrodzona  fpolną  czyni  ikfudkę, 
Upił rzyć,  polatać,  odziać  gofg  Matkę.

Trawy  z  kwiatami, kefy  gołą  płytkie,

fefzcze  ią  coraz  ofłrzą  twardym  głazem,

Zęby  pościnać,  lub  niewinnie  wfzytkie,

Martwe  nä  placu  położyć  zarazem,

Y   iuż  nä  zwiędłe,  choć  bezzębney-babie, 
Pożyczą  zębów  fwoich  twarde  grabie.

Zboża

background image

$ $ $ ) ( «68 ) 

..

Zboża  rożnego  nieprzcyrzane  Niwy 

Feluś  z pochodnią  obchodzi  do  Jcofa,'

Co  raz  im  zbliżać  każe  pod  iierp  krzywy,

Lud  pofpolity  do  roboty  wofa,

By  jęczmień  z  kfofem  nieopadf  przez  fufzy, 

Gdy  mu  fię  w§iy,  iui  przeftafe  krufzg.

Tylko  co  wyfzedf  ten  Mandat  od  Thronu,

Co  żywo  biegnie  iak  woyfke  na  czatę,

Każde  fię  fchyli  do  fwego  zagonu,

Matka  podeprze  drggiem  z dziećmi chatę,

Tę  co  przy  piersi  mizerny  dziecinę 
Bierze  na  plecy,  zwigzawfzy  w  pfachcinę. 

Gdzie  okiem  rzucili  pefcie  pola  łudzi,

Y  niby  mrówki, fam  to  tam,  biega i §,

Niech  ich  ta  praca  nie  gnębi,  nie  trudzi 

Chociafz  fię  pizy  ruey  kiedy  napiiaig,

Oprócz żc  z tych  dwóch \Voyt czy  Podftarofta 

Grzbiet  leniwemu  fcprbaczem  ochfofta.

Ciefzy  czas  żniwa  ubogiego  chłopka,

Niedba  żc  flbńce  piecze go  y  fmaży,

Co  raz  podnosi  związanego  fnopka,

Probui^c  ieźli  cięfzki,  wiele  waży,

Zkąd  ma  prognoftyk  opatrzności  Nieba 
Ze  z  ion§  dziećmi  dość  będzie  miał  chleba.

Już

background image

Juz  Gę  tez  Gerpy,  kofy  przytępiły

Już  tylko  ściernią  itoią  na  kfztaft  fzczcći, 

Ledwieby  młodą  kuropatwę  i kryły ,

Przepiórkę  widać  gdzie  padnie,  z  kąd  leci, 

Chrościel  umyka  chyłkiem  zdięty itrachcin, 

Boiąc  fię  zdrady  pod  ffomianym  dachem. 

Widać  zdaleka  karocę  zfeci/lą

Białkiem  flbnecznym  otoczony  w  koło,

Czy  sferę,  czyli  kometę  oguiftą,

Lwy  Affrykańfkis  prowadzą  wefofo,

Trząfaiąc  grzywy  znak  daią  pokoju,

Ze  Panią  chleba  wiozą  a  nic  boyu. 

Spufzczaią  co  raz  tę  Machinę  bliżey

Z   iafnych  Obfokow,  luz  ku  zięmi  mierzy,

Y  gdy  iuż  ftanąć  niepotrah  niżcy,

Kilką  Piorunów  Jupiter  uderzy,

Jie  zaś  razy  zagrzmi  ile  błyśnie 
Tyle  Rac 

ł

  fwego  Arfenafu  ciśnie.

Lud  przeftrafzony  będąc  w  takim  huku 

Jak  zwierz  pierzchliwy  od  Strzelby  ucieka, 

Jeden  rozumie  że  wziął  ilrzałę  z  luku 

Drugi  ratunku  ogfufzony  czeka,

Trzeci  iakby  go  wyprowadził  z  łaźni,

Spotniał  do  nitki  od  dzdzu  czy  z  boiaźn/-

r  

1 

Skoro

background image

&&p)(

Skoro  ta  burza  uiiąpi  z  hafafem,

•Firmament  kolor  Szafierowy  bierze 

Bogini  złotym  przepafana  pafem

Pod  Baldachynem  siedzi  w  piękney  cerze,

W   kłosianym  więńcu  Nicbieikiey  roboty, 

Promięii  Jey  wfzędzis  afsyfiuie  złoty.

Wrówninach  woz  fwoy  Tryiuofainy  irawia 

Gdzie  niezliczone  fnopkow  wóylka  ftoią, 

Rzecze  łagodnie  niech  hę  pis  obawia

Nikt,  żem  tu  z grzmotem  y  światłością  fwoią 

Przyfzła, gdyż  Bogom  należy  Dziedzicznie 

Z  Nieba  na  zięmie-  chodzie  pompatycznie. 

Chlcbodawczyną  ieltem  waiżcy  nędzy,

Miłość  mię  na  świat  przeciw  wam  przywiodła 

Nie  dla  chciwości  zebrania  pieniędzy,

Lecz  by  was  bieda  z  Doniow  niewybodla, 

Pracom  Rąk  Waizych  Naywyżfzy  pofzczęści 

Gdy  go  będziecie  z  ierca  chwalić  części.

A  teraz  fnopow  pełne  pola  roty

Znoście  co  prędzey  gromadźcie  w  dziefiątki,

Z  nich  układaiąc  pod  liczbą  namioty,

Dla  zachowania  Praw  Boikich  pamiątki,

By  ta  co  jemu  należy  Danina,

Z  chęcią  oddana  od  was  Dziesięcina.

O  i  

To

background image

To  mówiąc  Obłok  modry  na  kfztaft  tęczy,

Okrył  Boginię  y  iuż  z  oczu  niknie 

Gmin  to  poltrzegfzy  płacze,  woła,  ięczy 

Kto  tylko  może  iak  naygłośniey  krzyknie, 

Zmiłuy ile  Pani,  niechciey  nas  tak  fmucić, 

Byś  iię  memiała  ze  Rok  znowu  wrócić.

Część  Trzecia,  Iesień.

1 7

'Iedy  iuż  fwoię  powinność  odbyfo,

Kochane  Lato  już  zdalc  komęnde 

Co  przez  fzefnaście  Niedziel  zarobiło,

Pufzcza  jesieni,  Intraty  Arendę 

A  to  kontraktem  fobie  obwaruie,
Ze  w  Rok  tęfz  famę,  niemy lnie  zluzuic. 

Czeka  Poddapiiwo  Dzierzawczyny  nowey, 

Ciekawi  wiedzieć  koniu  ich  podano 

Krolowi  nużyć,  hędzieui  czy  Krolowey 

Czy  na  pańfzczyzaę  chodzić  każę  rano,

Ktofzkolwiek  taki, Pana trzeba  Ruchać  ( chac 

Czy drzwiami  ikrzypać, czy wprożny  wór  dmu 

Przeilanę  mówić,  kiedy  Panna  mężna

Wchodzi, na  ktorey  wfzyfcy  patrzę  przyście, 

Wfpaniałey  miny  Bogini  czy  Xiężna 

Głowę  jey  winne  opafało  liście,

background image

Kofz  Fruktow  niesie  rożnego  rodzaju,

Grona 

wifzące  trzyma  w  fzhty  kraju*

Rzecze,  chcecieii  wiedzieć  tnoie  Imię,

Jesienią  jeftem  przychodzę  z  prze/Łrogą,

Byś  cic  gotowi  byli  przeciw  zitnie,

Wfzak  wiecie  że  ieft  opprefcorką  irogą,

Frafzka  Kafmucy,  Kozaki,  Tatary,

Jak  ta  wyprzątuic  ze  Stodof  obizary.

Więc  moicy  rady  potfuchay  co  żywo,

Skfadaycie  wozy,  zaiezdżaycie  w  pola,

Gdyście  ¡Szczęśliwie  zakończyli  żniwo,

Zabierzcie  zboża,  niech  zoitauie  rola,

Zkolącem  oftem, w  krzakach  głogi,  tarki, 

Zoftawcie  przecię  dla  przyfzfey  izśfarki.

Na  koniec  wino  z  winnic,  kruki a  z  fadow,

Jarzyny  prolte,  wlofzczyzny  z  kwiatami, 

Sprzątnąć  z  Ogrodów,  oddać    do  ikiadow, 

Drzewa  poznosić,  pochować,  z  wazami,

Do  Sklepów,  Piwnic,  do  Pomarańczamie, 

Niech  wizytko śpiefzy,niech fię hurmem garnie. 

Z  niecierpliwością  czeka  ludzi  mnoftwo,

Końca  przeftrogi  Jesieni  przczorncy,

Każdemu  chodzi  o  fwoie  uboftwo, 

/

Padną  jey  do  Nog  w  pofturze  pokorney,

O j 

Dzięlu-

background image

€HM»X“ S

Dziękuiąc  jako dobrey  Matce  Dzieci,

Każdy  do  Domu  nie  bieży  lecz  leci. 

Ochotne  chłopftwo,  ile  gdy  dla  wziątku,

Nie  potrzeba  ich  naganiać,  przywodzić,

Pędzą  bez  fzyku,  y  wfzego  porządku,

Pod  zwierzchność  czyię.  rai  myślą  wchodzić, 

Pan  fobie  każdy,- kiedy  wolność  dana, 
Zabiera  w  mediach  zboże,  w kopach  siana. 

W lot  na  Obozy  Cersry  uderzą,

Pfuią  namioty, zewfząd  attakuią,

Olfremi  widły  zcąd  y  owąd  mierzą,

Póki  do  gruntu,  izmicow  niczruynuią,

Znaydziefz  tam  Xiędza  oraz  z  Bakalarzem, 

Zamiaft  oręża  chodzą  z  kałamarzem.

Tak  wziąwlzy  z  pola  zdobycze  ładowne, 

Uchodzą  śpiefzno  w  otwarte  ilodofy,

Będzie  dać  z  czego  podatek,  pogłowne,

Będzie  hę  dzielić  czym  z  żydem  napoły, 

Szlachta  korzenne  jadać  ma  ochotę,

Gdy  Wiifą  fpuści,  pełną  zboża  flotę.

Frukt  wfzelki,  który  ofadzon  na  Drzewic,

W   czasie  doyrzafy  iuż  nabył  rumieńcu, 

Ten'P1:ś  nayznaczniey,  co  zafzkodził  Ewie, 

WfP&lzi  fię  jako  Panna  młoda  w  wieńcu,

Lul>

background image

&&&H 

iij

Lub  gdy  kto  kogo  w  tę  y  owę  ftronę, 

Policzkiem  zelży?, tak  z sina  czerwone.

Jakoż  ina  czego  wftydać  iię  y  płonąć,

Będąc  do  grzechu  pierwfzego  powodem,

Dla  niego  w  piekle  przyizfo  wfzytkim  tonąć, 

Trucizną  Węża,  y  śmiertelnym  miodem,

Jabłko  zaprawne, więc  Ciału  y  Duiży, 
Szkodzące,  kto  go  zakazane  rufży.

Przeklęty  owoc,  y  niedotykany,

W   którym  śmierć" lwoie  nrięfzkanie  zawarła, 

Czemu  nie  ADAM  wiecey  ukarany,

Nad  EWĘ, tylko  ogryikiem  u  garfa,

Wfzak  ADAM  rymie  Szarańfkim zamachem. 

Zwiedzion, dotknkniem,fmAkiem, y  zapachem. 

Niechże  przynaymniey  tę  karę  odniesie,

Jabłko  by  lada  paitućh,  nim  potrząfaf,

Czy  w  fadzie  z  fzczepu, czyli  z  płonki  w lęsie, 

Ogryzek  rzucił,  boki  mu  óBkgiał,

Które  fpaść  niechce, więc  bez  polityki,
Zażyć  nań  wolno  kija,  żerdzi,  tyki.

Aleć  nie  tylko  temu  fię  doftafo,

Co  kary  godne,  wpadfzy  w  ręce  giube,

Śliw  juiz  na  drzewie  mało  co  zoilafo,

EW Y  nicznawfzy,  trzęfą  ich  za  Kubę,

Niewin-

background image

Niewinne  grufzki,  y  Wloikie  orzechy,

Z  (trzęśli,  obili,  a  za  cudze  grzechy.

Już  iię  też  otym  Jesieni  nieśniło,

Ni  dołożono  w jcy  Uniwerfalc,

Co  rozpufzczone  Pofpolftwo  zmyśliło,

Czy  zbuntowane  iłuchać  niechcc  wcale, 

Poznały  gęsi  co  to  fcyć  w  rozruchu,

Gdy  ie  oikubłi  z  oftatniego  puchu.

Owce  co  winne ?  co  ie  wieżą  gbury,

Z   włafhcy  fuŁisnks;  oftrzygą,  obnażą,

Oilre  nożyce,  doymuią  do  ikury,

Jefzcze  im  za  to  cicho  leżeć  każą,

Głupie  bydlątko  uwolnienia  pragnie, 

Oddaie  wełnę,  ffcurę,  mleko,  jagnię.

Czy  tak  należy  Pfzczofki  miodorodne, 

Traktować,  które  nieuczynią  fzkody, 

Kwiatem  z  zioi  żyią,  jeżeli  fą  głodne,

Trunku  żadcegu  piecz  wody  niepiią,

Za  coiż  ich  prace  zabrać,  porwać,  burzyć 
Na  koniec  z  ciafney  chałupki  wykurzyć. 

Mizerny  robak  łłodkie  robi  plalłry,

Sam  kwiatkiem,  ziółkiem,  appetyt  dobywa, 

Karmi  łakome  żołądki  hala itry,

Spoczynek  jego  parząca  pokrzywa,

background image

m m (  " ( ¡u r n ą

Kiedy  Gofpodaiz  miód  z  plaftrami  bierze, 

Niech  że  wofk  odda,  ku  Pańikiey  offierze. 

Uczyć  by  nam  iię  guuśnym  należało,

Od  pracowitych  pfzczoł  cnot  y  pożytku,

Robiąc  na  iłodkie  Niebo  martwić  ciało,

Odpoczgć  ikiomnie  bez  wygody  zbytku, 

Cierpliwie  znosić  uboftwo  boi,  'rolki,

Stanie  za  światło  przed  BOGIEM  za  wołki. 

Na  górach  winnych,  gdzie  aiedoyrzeć  wierzchu, 

Tam  ludzie  n&  kfztaft  koz  dzikich  po Tatrach, 

SMczg,  biegaig,  do  famego  zmierzchu,

Na  przykrym zimnie  y  na  oftrych  wiatrach, 

Grona  zrzynalać  cicfzą  iię  nauzieig,

Ze  choć  poziębng, wina  ich  rozgrzeig- 

Nofzą  na  grzbiecie  napełnione  ko/że,

Wrzucaią  w  kadzie  dorodne  jagody,

Zwiędłe  zaś  w praiy  wiypuig  potrofze„

Niewie  chłop  w ten  C2as  czy  iię  nipić  wody, 

Miawfzy  wbrod  wina,  gdy  go  nogg  tłoczy, 

Kiedy  chce  gębę, wgfy,  brodę  moczy. 

Szczęśliwe  góry  iżczęśliwe  winnice,

Z  których Pan Trunek  obrał  do  wieczerzy, 

Pizeminif  wino  w  krwie  fwoiey  krynice,

Częftuie  wizyftkich  kto  tylko  w to  wierzy,

(i) 

O !  fźczo

background image

m m w x m ®

O í  fzczodry  Pánie  ná  coż  krew  twą  fepce, 

Ten  coś  go  uczcií, on  cię  nogą  depce.

O i  zacny  trunku  fzánowania  godny,

Ráczey  nie  trunkiem  lecz  cię  zwać  lekárílwem. 

Bo  kto  ná  ciele  chory,  w  dufzy  głodny,

Uleczy,  kto  fię  nie  báwi  obżarftwem,

Obrzydź  fafcoire  gu&a  w twym  nápoiu,

Gdy  w nim  nieprawość  czerpaią  iák  w zdroju, 

Już  próżne  pola,  ogrody  winnice,

Już  brać  niemafz  co,  puftki  iák  po  woynie,

Ale  też  peíne  ilodoly,  piwnice,

BOG  niechay  tego  da  zażyć  fpokoynie, 

Stworzeniu  fwemu,  którym  iię  opieka,

Zá  to  wdzięczności  od  nas  wfzyftkich  czeka.

C zęść  Czw arta,  Z im a .

/"\Kropna  Zimo  dzika,  nieużyta,

Nikt  fję  z  twojego  przybycia  nie  ciefzy, 

Każdy  cię  irogą  macochą  przywita,

Ani  otworzyć  Bramy  niepofpiefzy,

Y   owlżem  Gumno, Spichlerz, ogrod  z zielem, 

Zamkną  jakoby  przed  nieprzyjacielem.

Nazwą  cię  ikąpą,  iakomą, obżartą,

Spytaią  czemuś  bláda,  ítára,  krzywa,"

Ten

background image

Ten  z  wfzclkich  ozdob  obranę,  obdartę,

Ná  cieple  fchodzi,  ná  zimnie  me  zbywa, 

Komin  ci  Oycem,  Faierká  zas  Matkę, 
Kożuch  dobrodziey,  a  zapiecek  chatkę.

Nazwę  cię  iefzcze  owym  chudem  wofe'm,

Krorego  we  śnie  Paras

 

obáczyf,

Ten  íiedm  ziadí  tfuftych  y  z  logám\  ípolem, 

Przecię  tluftości  nikt  ná  nim  nie  báczyf,

Toż  famo  znaczy  owe  nikle  kłofy,  '

Ze  zbożem  nawet  pc-iadfy  iloklbiy*

Rzekę  po  cożeś  próżniaczko  nikczemna,

Do  nas  trafila  zwytráwionym  brzuchem,

Co  Wiofna,  Lato,  y  Jesień  przyiemna, 

Przyfpofobify  doifyfzafaś  uchem,

Więc  iák  furya  przychodzifz  z  hafafem,

Z   cepem,  siekierę,  polironfeiem  zá  páfem. 

Przychodzifz  zworem  próżnym  ná  boiiko,

Nic  nieprzyniesiefz,  raczey  brać  mafz  wolę, 

Zmiorfę  fię  tylko  uwiiafz  á  rzefleo,

Snopki  cię  w  oczy  w pełnych  brogach  kolę, 

Gdzieś  byía  kiedy  robiono  zasiewy  ?

Gotowe  zboża  gárniefz, zmiatafz  plewy 

Nie  z  ludźmi  tobie  bydź  ále  w  jáflrini,

Czyli  ná  pufzczy  gdzie  mięfzka  zwierz  dziki, 

( z) 

Niecli

background image

aee»<  «ip n m ®  f  n

Niech  by cię  Alpes w fwey  zamknęły  lkrzyni, 

Byśmy  nieznali  takicy  Dobrodzieyki,

Siedź  w  Antypodach  z  leśnymi  Satyry%
Unas  dla  fiebie,  nieznaydziefz  kwatiry.

Już  mi cię  też  żal  mila  itara  Pani,

Sfyfząc  tak  grube  z  tobą  przywitanie,

Każdy  przezywa, to  żale,  to  gani,

Wymawia  obiad,  wieczerzy,  śniadanie,

Jefzcze  nikt  dotąd  niedaf  cbleba  kromki, 

Przecie  racimią  ikrzyny  y  ufomki.

Niech  że  cię  kto  chce,  iak  kto  chce  ttóktuie,

Ja  tobie  (arna  pochwały  przypifzę,

Co  fię  dobrego  w  twych  Sądach  znayduie, 

Wyiawię,  y  tych  fzemrżących  ucifzę,

T y  mnie  za  pracą  to  dafz  w upominku, 

Żebyś  mi  co  dzień  pńliła  w  kominku.

Zimo  poważna  bo  w  doyrzafym  wieku,

Przychodzili  do nas  z roftropnym  porządkiem, 

Czego  mfodermi  niedoitaie  czfeku,

Poprawifz  Error  Sędziwym  rozlądkiem,

Kto fię przez  lato,  w lafach,  w  polach  Wiuczyb 
Twoy  go  rząd  w  Domu  pracować  przyuczyć 

Wpuftkiby  poizfy  Wśi,  Miafta,  y  Zamki,

Gdy  by  fię  twoiey  niebano  wizyty,

Okien

background image

Olcieo,  ni  pieców  nawet  do  drzwi  klamki,

Nikt  by  nie  zrobił,  ftał  by  Dom  odkryty,

Chłop  w  lfida  budzie  podpartey  ożogiem, 

Byle  noc  przebył,  choć  nogi  za  progiem. 

Ty  w  fwym  dozorze  maiąc  oziminy,

Wfzelką  chcefz  dla  nich  wygodę  uczynić, 

Zczyftych  ic  puchów  okrywa fz  pierzyny,

By  cię  niemiała  Wiofna,  z  czego  winie,

Ześ  pomroziła  wfchodząee  nasiona,
Więc  z  śniegów  miętkich,  nie  widać  zagona. 

Ty  w  lafach  piękne  piramidy  ftawafz,

Po  drzewach,  pniakach  cukry  lodowate,

Niemi  jadących  oczy  zallanawiafz,

Patrząc  na  brzozy,  na  świerki  brodate,

Które  fię  pyfznią  iako  drogim  fprzętem,

Gdyś  ie  ofuła  fzklącym  dyamentem.

Ty  przez  fwe  mrozy  wilgotne  humory,

Wyciągafz,  trawifz,  z kąd zdrowe  powietrze,

Z   ziemnego  lochu  fzkodliwe  wapory,

Twoia  moc  fufzy  y  w  iedno  iezetrze,

Rzeźwość  fię  w  ludziach  ociężałych  mnoży, 

Kto  butów  niema  kożucha  mewłoży. 

Skracam  pochwałę  oftatni  wierfz  kończę,

Boiąc  iię  kary4 od  tych  co  gościowi,

W  defzcz

background image

W   defzcz  pożyczaią  z  ochot§  opończę,

Drogę  pokazać  rozkażą  itrożowi,

Toć  y  Ja  zimie  na  wczesne  noclegi, 

Jadącey  w  Moikwę  pożyczę  telegi,

Com  Wiośnie- Latu,  Jcsięni,  y  Zimie,

Przyznała,  tyś  iell  początkiem  y  końcem.

Tych  rzeczy,  niech  że  chwalę  y  twe  Imię

Y   to  cokolwiek  Stworzyłeś  pod  Słońcem 

Tyś  BOG  tyś  Rządca  tyś  Dawca  natury, 

Znać  cię  powinny  mądre  kreatury.

Ja  proch  nog  twoich,  fercem,  ułty,  myślą,

Wierzę  wyznawani  to,  wcoś  wierzyć  kazał. 

Przeklęte  głowy  które  feffze  kryślą,

Y   ten  co  język  hiuźnierftwem  Twym  zmazał, 

Uymuiąc  BOGU  czci,  to  go,  też  czeka.

Ze  wpiekle  iak  pies  twoy  honor  odfzczeka.

OPI-