background image

Desktop i laptop w 2009 – nasze przewidywania

Grzegorz Kubera/22.12.2008 14:04

Dyski o pojemności 2 TB i większe, wydajniejsze procesory, sprzęt HD dla Kowalskiego i laptopy pracujące przeszło dobę 

na baterii. To wszystko, a nawet więcej, już w przyszłym roku.
Wróżbita ze mnie żaden – to zbyt niebezpieczne... Dlatego nie próbuję nawet myśleć o tym, co trafi na rynek za 5, 10 

czy 20 lat. Bo i tak bym nie zgadł. Przewidywanie przyszłości to rzecz niewykonalna dla zwykłego śmiertelnika, ale 
opierając się na wiarygodnych i w większości potwierdzonych informacjach można przynajmniej zaserwować krótką 

podróż w przyszłość. Nie ma powodu by zapinać pasy – nasz wehikuł czasu nie rozpędzi się do zawrotnej prędkości i 
rzucimy okiem wyłącznie na najbliższe miesiące, nie lata. A więc: co czeka nas w roku 2009, jeśli chodzi o komputery 

stacjonarne i laptopy? Wbrew pozorom, jest tego całkiem sporo.

AMD na krawędzi

Koncern AMD stawia wszystko na jedną kartę, zamierzając zaatakować rynek nowymi procesorami dla właściwie 
wszystkich segmentów. Firma zmieni nawet nazwę układów z „Phenom” na „Phenom II”, dając tym do zrozumienia, że 

nadchodzące jednostki będą (muszą!) się znacząco różnić od starszego rodzeństwa. Oczywiście na plus. 

Nowe procesory AMD będą niezwykle istotne dla tej firmy

 

Już na początku roku AMD chce wprowadzić 45-nanometrowe (w 
końcu) procesory Deneb i Heka. To oczywiście nazwy robocze – 

handlowe brzmią Phenom II X4 (cztery rdzenie) i Phenom II X3 
(trzy rdzenie). Producent liczy przede wszystkim na ciepłe przyjęcie 

Denebów, ponieważ będą to najwydajniejsze jednostki centralne, 
które zasilą również planowaną w 2009 r. platformę dla graczy 

1

background image

Dragon. Wszystko to wiąże się z niemałym ryzykiem. Jeśli nowe procesory okażą się klapą, niewykluczone że firma 

będzie musiała spakować walizki. Wówczas, jak twierdzi Jim Goldman z CNBC, koncern będzie musiał poszukać kupca-
inwestora, który zaaplikuje mu potężny zastrzyk gotówki na kolejne produkty i zwiększy szanse na walkę z Intelem. 

Ale nie musimy podchodzić do tego sceptycznie. Istnieją bowiem ogromne nadzieje, że nowości AMD odniosą rynkowy 
sukces. Do sieci nieustannie przenikają informacje o tym, że procesory będą oferować spory zapas mocy, czyli miłośnicy 

podkręcania mogą zacierać ręce. Dodatkowo Phenomy II mają cechować się stosunkowo niskimi cenami, więc poziom 
opłacalności powinien być zaskakujący wysoki. A ceną AMD walczyć potrafi, o czym mogliśmy się przekonać – wystarczy 

spojrzeć choćby na serię kart graficznych Radeon HD 4000. Reasumując: nadzieja jest. I to duża .

Pozycja Intela jest (raczej) niezagrożona

Zmiany czekają także rynek procesorów mobilnych. AMD szykuje 
platformę Yukon (głównie do netbooków) oraz Tigris (notebooki 

mainstream), mając nadzieję, że uda się zmniejszyć przewagę 
Intela również na tym polu.

No właśnie: dlaczego nie wspominam o Intelu? To proste – w tym 

przypadku nie trzeba wykazywać się jakąś szeroką wiedzą, by 

wiedzieć, że Intel nie straci korony. Co najwyżej odda ją do przymierzalni, ale po krótkim czasie na nowo stanie się jej 

właścicielem. Aktualnie firma oferuje już procesory Core i7, drogie ale i najszybsze układy na rynku dla typowego 
użytkownika. W segmencie mobilnym wiedzie się jej jeszcze lepiej i zdecydowana większość laptopów korzysta z jej 

procesorów, nie mówiąc już o druzgoczącej przewadze w segmencie popularnych netbooków. Korporacja ta nie 
zamierza wprowadzać w 2009 r. jakichś nietypowych nowości – doczekamy się kilku nowych wersji Core i7, zwiększy się 

oferta procesorów cztero-  i dwurdzeniowych, niektóre układy powinny też wyraźnie potanieć. Na rewelację się nie 
zanosi, bo po prostu nie ma takiej potrzeby. 

Ekspansja DDR3, „twarde” zmiany i HD

Najnowsze procesory AMD będą współpracować z pamięciami DDR3, układy Intel Core i7 pracują wyłącznie wespół z 
DDR3. W dodatku ceny tych modułów sukcesywnie maleją, na rynku pojawia się też coraz więcej różnych zestawów: 

zarówno dla entuzjastów, jak i typowych użytkowników. Minie jeszcze kilka (co najmniej) miesięcy, zanim analitycy 
branży IT zaczną pisać o rychłej przesiadce z DDR2 na DDR3, ale to już niemal przesądzone: kupując nowy komputer w 

2009 r. najprawdopodobniej zdecydujemy się na pamięci DDR3. Będą tylko nieznacznie droższe od modułów drugiej 
generacji, a z pewnością są bardziej przyszłościowe i lepiej nadają się do pracy z szybkimi procesorami i wysoką szyną 

FSB. 

 

DDR3 na porządku dziennym już w 2009 r.

Spore zmiany czekają rynek twardych dysków. Towarzyszące nam 
od lat magnetyczne magazyny danych odchodzą powoli do lamusa. 

W 2009 r. większość użytkowników z nich nie zrezygnuje, ale 
powinniśmy już czuć na plecach oddech przyszłości. Idzie nowe, 

nazywa się Solid State Drive (SSD) i – tak, tak – ma zastąpić 
typowego „twardziela”. Mowa, rzecz jasna, o dyskach SSD, które 

niewątpliwie mają znaczącą przewagę w zakresie technologii i 
uzyskiwanych osiągów wydajnościowych. Jednak ciągle hamują je 

dwa czynniki: zbyt mała pojemność i abstrakcyjna cena. Ale 
producenci konsekwentnie brną do przodu i z miesiąca na miesiąc 

udoskonalają swoje dyski, a część z nich wprowadza tzw. wersje 
budżetowe, które nadal są za drogie, ale i wyraźnie tańsze od 

wcześniejszych modeli. Nie trzeba się więc długo namyślać, by 
dojść do przekonania, że SSD to przyszłość i wcześniej czy później 

pożegnamy się z twardym dyskiem, witając z otwartymi ramionami dysk flash. Mają bardzo krótki czas dostępu do 
danych, brak ruchomych części, co świadczy o wysokiej niezawodności i bezgłośnej pracy, są też lżejsze i o wiele 

bardziej energooszczędne. Jeśli w świecie komputerów i IT coś jest szybsze, zużywa mniej prądu i cechuje się wyższą 
jakością wykonania, jest po prostu lepsze i gdy tylko ceny zmaleją, stanie się standardem.

 

2

background image

Filmy w jakości Full HD będą oglądane przez miliony użytkowników

Telewizory i monitory HD tanieją i goszczą już w wielu domach. Ale 

filmy Full HD, potrafiące w pełni wykorzystać ich możliwości, są 
ciągle za drogie. Również odtwarzacze Blu-ray nie należą do tanich, 

przez co większość użytkowników na razie wstrzymuje się z 
fantastyczną jakością obrazu 1920 x 1080 pikseli. W 2009 r. ma się 

to zmienić – napędy Blu-ray będą coraz częściej instalowane w 
nowych komputerach, potanieć mają też wersje stacjonarne. 

Obniżki cenowe obejmą również krążki z filmami – ceny nie 
zrównają się (poza niektórymi wyjątkami) z tytułami dostępnymi na 

DVD, ale dwukrotnie drożej też nie będzie. Prawdę powiedziawszy 
już nie jest, bo aktualnie nowości DVD kosztują ok. 45-55 zł, 

podczas gdy Blu-ray oferowane są w cenie ok. 80 zł. Ma być jeszcze taniej.

Laptopowe szaleństwo

Będąc w podróży zazwyczaj nie zabieramy się za poważniejsze prace – laptop służy wówczas do sprawdzania poczty e-
mail, przeglądania ulubionych stron WWW, 

pogawędek

 za pomocą komunikatora czy też bardzo prostych prac 

biurowych, polegających często jedynie na korekcie danego dokumentu, nie zaś jego opracowywaniu. Do takich 
zastosowań netbook (niewielki i tani laptop) nadaje się idealnie. Co więcej, jak słusznie zauważa gigantyczny 

amerykański serwis CNET.com, takie zadania stanowią 90 proc. tego, co najczęściej wykonujemy na laptopach. Z pozoru 
odważna opinia ma swoje uzasadnienie w rzeczywistości – sprzedaż 

netbooków przekroczyła najśmielsze oczekiwania wszystkich 
producentów i niesłabnąca popularność ma trwać dalej. W 2009 r. 

dojdzie jeszcze więcej użytkowników tych urządzeń, a firmy zrobią 
co tylko się da, by zachęcić nas do kupna poszczególnego modelu. 

W planach są nawet wersje z dotykowymi ekranami. 

Netbooki nadal na topie

Rosnąca sprzedaż komputerów przenośnych to w dużej mierze 
zasługa netbooków, ale nie oszukujmy się – te mini-laptopy są 

dobre na góra dwugodzinną sesję, później zaczyna nam doskwierać 
kiepski komfort pracy. Wyświetlacze mają maksymalnie 10 cali, 

klawiatury nie są pełnowymiarowe (choć niektórym niewiele brakuje!), a wydajność jest stanowczo niedzisiejsza. 
Wszystko to sprawia, że netbook to przede wszystkim kompan podróży i nie powinien być używany jako typowy 

komputer do codziennej pracy.

Dlatego tradycyjne laptopy mogą liczyć na dalsze sukcesy. Pod tym względem rok 2009 zapowiada się naprawdę 
ciekawie. Oprócz szybszych i bardziej energooszczędnych procesorów, czy też superszybkich kart graficznych, notebooki 

powinny w przyszłym roku uwolnić nas – całkowicie – od kabli, 
zapewniając od 24 do nawet 40 godz. nieustannej pracy na jednym 

ładowaniu baterii. Odpowiednio skonfigurowany laptop HP EliteBook 
6930p już teraz oferuje podobno 24 godz. pracy, ale największą 

rewelację szykuje nam firma pracująca nad… niewielkim 
komputerem OLPC XO-2, adresowanym do krajów rozwijających 

się. 

Laptop pracujący ponad dobę na baterii – to możliwe!

Co najciekawsze, nie chodzi o przełomowe akumulatory, lecz o 
najnowszą technologię dotyczącą wyświetlaczy. Na rynek mają 

trafić ultra-energooszczędne wyświetlacze, które ma wyróżniać znakomita jakość obrazu oraz bardzo małe zużycie 
energii elektrycznej. Ekrany te mają być trzykrotnie tańsze w produkcji niż matryce LCD, a ich zapotrzebowanie na prąd 

powinno wynieść jedną dziesiątą tego, czego wymagają panele ciekłokrystaliczne. Firma zajmująca się tymi ekranami 
jest przekonana, że mogłyby wydłużyć czas pracy na baterii nawet o 10 razy, dzięki czemu w niektórych laptopach 

moglibyśmy liczyć na ok. 40 godz. ciągłego użytkowania. A nawet więcej!

3

background image

W kryształowej kuli

Na koniec, w formie ciekawostki, wizja szalonego naukowca, czyli laptop w 2020 r. Howard Locker, jedna z kluczowych 

postaci w chińskim koncernie Lenovo, opowiedział o tym, jak według niego będzie wyglądał komputer przenośny za 
niespełna 12 lat.

Jego zdaniem w 2020 r. tylko nieliczni entuzjaści będą przejmować się tym, jaką wydajność zaoferuje laptop – wszystkie 

mają być tak szybkie, że po prostu przestaniemy myśleć o poszczególnych komponentach, chyba że zainteresuje nas 
bicie rekordu wydajności. Laptop przyszłości ma być na tyle mały, że będziesz mógł go przenosić w tylnej kieszeni 

spodni. Ale to nie wszystko! Zostanie wyposażony w rozciągany ekran OLED, dzięki czemu w podróży będziemy mogli go 
rozciągnąć do np. 12., a w domu do 20. czy więcej cali. Oczywiście jakość obrazu będzie przednia. Nie zabraknie też 

komunikowania się z komputerem za pośrednictwem komend głosowych. Zniknie również typowa klawiatura – w zamian 
otrzymamy wersję wirtualną, ale na tyle wygodną, że nie będziemy myśleć z rozrzewnieniem o wówczas już 

przestarzałej tabliczce, jakiej używamy obecnie.

 

Rok 2020: rozwijany ekran, niezwykła lekkość i super wydajność – 

ot, zwykły laptop

Wyraźnie podskoczy też interakcja z komputerem. Maszyna ma 

reagować na komendy głosowe, jak również rozpoznawać wybrane 
zapachy i nasz nastrój. Technologię będziemy wtedy nie tylko 

widzieć i korzystać z jej dobrodziejstw, ale też czuć. I vice versa.

Ile w tym prawdy, a ile niezbyt wyszukanej powiastki science-
fiction? Trudno powiedzieć. Ale przynajmniej część wydaje się 

realna – wystarczy spojrzeć na to, jakie komputery były na rynku 
jakieś 15 lat temu, a co jest obecnie. Widać różnicę?

4