background image

 Wpływ społeczny

Wstęp
1. Wpływ w grupie
2. Konformizm
3. Posłuszeństwo i uległość
4. Reguły wpływu społecznego i taktyki manipulacji
5. Obrona przed wpływem innych
Bibliografia

background image

2

 Wstęp

Każdy człowiek doświadcza wpływu społecznego. Efekty niektórych jego proce-
sów są dla nas pozytywne, inne wiążą się z niekorzystnymi zmianami. Nie tylko im 
podlegamy, ale także — często nieświadomie — stosujemy je. W codziennym życiu 
działamy według reguł wywierania wpływu, jesteśmy obiektem manipulacji i sami 
z niej korzystamy.

W celu wprowadzenia Czytelnika w świat zależności wpływu społecznego moduł 
rozpoczyna temat o procesach grupowych, ponieważ większość zjawisk wpływu 
przebiega właśnie w grupie. Następne tematy odwołują się do głównych kategorii 
wpływu społecznego. Poruszono w nich kwestię konformizmu i dróg jego oddzia-
ływania, posłuszeństwa wobec autorytetu i uległości, uniwersalnych reguł, na któ-
rych  opiera  się  wpływ  społeczny,  a także  taktyk  manipulacji.  W poszczególnych 
tematach zostały omówione kluczowe eksperymenty, na których opiera się współ-
czesna wiedza o zjawiskach wpływu i manipulacji. 

Chęć zmiany cudzych zachowań jest jedną z najsilniejszych ludzkich tendencji. Wy-
wieranie wpływu na ludzi to siła napędowa wielu naszych interakcji. Czytelnik ma 
okazję na kolejnych stronach tego modułu skonfrontować własne doświadczenia 
związane z wpływem i manipulacją z faktami naukowymi.

background image

3

 1. Wpływ w grupie

Człowiek  najczęściej  doświadcza  swej  społecznej  natury,  znajdując  się  w grupie, 
np.  uczestnicząc  w spotkaniu  towarzyskim,  stojąc  w kolejce,  będąc  na  koncercie 
czy zakupach. Na pytanie „Czym jest grupa?” naukowcy podają różne odpowie-
dzi. Niektórzy autorzy wyróżniają grupy społeczne i niespołeczne. 

Grupa niespo-

łeczna

 to taka, „w której dwie osoby lub więcej znajduje się w tym samym miej-

scu, w tym samym czasie, lecz nie współdziałają ze sobą” (Aronson, Wilson, Akert, 
1997: 357). Grupą w tym znaczeniu będzie więc zbiór ludzi jadących w jednym 
tramwaju lub siedzących razem w kinie. Z kolei o 

grupie społecznej

 mówimy, gdy 

„dwie lub więcej osób współdziała ze sobą oraz współzależy od siebie w tym sen-
sie, że w zaspokajaniu potrzeb i osiąganiu celów musi na sobie polegać” (Aronson, 
Wilson, Akert, 1997: 357). Grupą tego rodzaju będzie więc rodzina czy zespół pra-
cowników w firmie.

Bogdan Wojciszke proponuje 

grupą społeczną

 nazywać „(...) dwie lub więcej osób, 

które:  (1)  komunikują  się  ze  sobą  i wzajemnie  na  siebie  wpływają,  szczególnie 
w bezpośrednich kontaktach „twarzą w twarz”, (2) mają poczucie przynależenia 
nawzajem do siebie (myślą o grupie „my”) oraz (3) mają wspólny cel. Zwykle gru-
pa wykształca także pewną strukturę (organizację wewnętrzną), którą można roz-
ważać z punku widzenia elementów (konkretnych osób lub ról do spełnienia) oraz 
mechanizmów integracyjnych, którymi są komunikacja i różnicowanie się statusu 
oraz normy i spójność grupowa” (Wojciszke, 2003: 376).

Członkowie grupy zajmują w jej strukturze określone 

pozycje społeczne

 zależne od 

funkcji, jaką spełniają wobec grupy. Pełnią także pewne 

role społeczne

, czyli zacho-

wują się w sposób, jakiego grupa oczekuje od ludzi pełniących określoną funkcję. 
Role te zróżnicowane są nie tylko ze względu na specyfikę zajęć, ale także na 

sta-

tus

, czyli prestiż danej roli w grupie i poza nią. Istnieją także 

normy grupowe

, czyli 

reguły określające właściwe i niewłaściwe zachowania w grupie. Przyczyniają się 
do osiągania przez nią założonych celów, decydują o jej trwaniu oraz są tworzy-
wem społecznej rzeczywistości i określają relacje grupy z jej otoczeniem społecz-
nym (Wojciszke, 2003). Wszyscy członkowie grupy pozostają z sobą w interakcji. 
W małych grupach interakcje te mają charakter kontaktów bezpośrednich każde-
go z każdym, zaś w dużych grupach członkowie nie są w stanie kontaktować się ze 
wszystkimi, wykorzystują więc do tego np. struktury organizacyjne lub środki ma-
sowego przekazu (Mika, 1998).

W celu przybliżenia powyższych ustaleń można przywołać przykład grup pseudo-
kibiców. Jest to grupa społeczna przestrzegająca norm, takich jak: wspólne chodze-
nie na mecze, kibicowanie swojej drużynie oraz przejawianie niechęci do drużyn 
obcych. Normy te regulują także pożądane zachowania wobec grupy obcych (np. 
bójki z kibicami innych drużyn). Tu również członkowie grupy mogą zajmować po-
zycje społeczne, tzn. może istnieć lider grupowy, organizujący spotkania i sugeru-
jący działanie grupy — jest to zatem rola o najwyższym statusie. Między poszcze-
gólnymi członkami grupy zachodzą interakcje i wzajemna komunikacja.

Struktura grupowa

 tworzy się stosunkowo szybko w procesie wzajemnych interak-

cji i może być 

formalna

 lub 

nieformalna

. W większości grup istnieją obie te formy, 

a w wielu przypadkach pokrywają się one z sobą. Przewodniczący klasy szkolnej 
może jednocześnie być przywódcą nieformalnym, ponieważ jest najlepszy w kla-
sie w określonej dziedzinie. Jeśli w klasie nieformalnie przewodzi ktoś inny, wte-

background image

4

dy jego poleceń klasa słucha najczęściej, co może prowadzić do konfliktów, obniża 
skuteczność  funkcjonowania  grupy  oraz  ogranicza  możliwość  oddziaływania  na 
grupę przez wyższe ogniwa organizacyjne (Mika, 1998). 

W grupie  istotne  jest 

przywództwo

,  czyli  „proces  wpływania  na  członków  grupy 

przez ich motywowanie do działań na rzecz celów grupy oraz koordynowanie tych 
działań” (Wosińska, 2004: 283). Kurt Lewin i jego zespół (1939, zob. Mika, 1998) 
zaproponowali następującą klasyfikację stylów przywództwa:

1.  Lider autokratyczny

 — decyduje samodzielnie, nie biorąc pod uwagę opinii resz-

ty grupy. Ściśle kontroluje wykonanie zadań i arbitralnie je przydziela. Wymaga 
bezwzględnego posłuszeństwa, co skutkuje tłumioną wrogością przeciw niemu 
oraz napięciem między członkami grupy. Poziom pracy w grupie jest wysoki tyl-
ko wtedy, gdy lider ją nadzoruje.

2.  Lider demokratyczny

 — pozostawia członkom zespołu możliwość inicjatywy, oma-

wia z nimi cele i treści zadań. Przydziela je stosownie do wspólnie uzgodnionych 
preferencji poszczególnych osób i ich uzdolnień. Grupa rozwija twórcze podej-
ście do zadań, a pracę kontynuuje nawet pod nieobecność przywódcy. Wzajemna 
wrogość jest minimalna lub nie występuje.

3.  Lider 

laissez-faire 

(z fr. laisser-faire — pozwolić robić, co tylko chcą) — rzadko in-

terweniuje w pracę grupy i nie wyjaśnia jej celu, czasem ewentualnie służy jako 
źródło informacji technicznej. W istocie jest to styl bez lidera, mimo jego fizycz-
nej obecności. Prowadzi do chaosu, konfliktów i braku koncentracji na zadaniu.

Inny podział grupowych stylów kierowania proponują Robert Bales i Philip Slater 
(1955, zob. Wojciszke, 2003). Wykazali oni, że w przebiegu interakcji w grupie wy-
kształcają się dwa rodzaje grupowych przywódców — „specjalistów”:

1.  Specjaliści zadaniowi

 to menedżerowie działań prowadzących grupę do osiągnię-

cia celu. Rozpoczynają działania zadaniowe, do nich adresowane są prośby o in-
formacje i sugestie rozwiązań, są też często obiektem negatywnych działań, np. 
sprzeciwu. Uważani są zwykle za osoby przyczyniające się w największym stop-
niu do osiągnięcia grupowych celów. 

2.  Specjaliści społeczno-emocjonalni

 to menedżerowie relacji społecznych inicjujący 

większość pozytywnych zachowań społeczno-emocjonalnych, np. redukowanie 
napięć, wyrażanie zgody i dążenie do solidarności. Rozpoczynają wymianę in-
formacji, nie inicjują zaś działań zadaniowych. Zwykle są w grupie najbardziej 
lubiani.

Przykład podany przez Wilhelminę Wosińską doskonale ukazuje różnice między 
tymi dwoma stylami kierowania: „Pierwszy bez zmrużenia oka podejmuje decy-
zje o redukcji zatrudnienia, jeśli firma ma stracić zysk, oraz każe sekretarce ››zała-
twić‹‹ płaczącą ciężarną kobietę, która chce go prosić o zatrzymanie w zakładzie. 
(...) Kierownik zorientowany na ludzi z kolei będzie ››płakał‹‹ razem z tą kobietą 
i przez znajomości załatwiał jej pracę w innym przedsiębiorstwie, a w przerwie na 
lunch będzie chodził z pracownikami na lody” (Wosińska, 2004: 286).

W wyniku działalności grupy staje się ona atrakcyjna dla jej członków i wytwarza 
spoistość (

spójność

), będącą warunkiem jej istnienia (Mika, 1998).

Wpływ  grupy  na  jej  członków  może  być  różnorodny.  Grupa  może  wpływać  na 
zdrowie psychiczne swych członków (np. jednostki izolowane w grupie mają różne 
problemy psychologiczne), przekazywać wartości, postawy i normy (więc uczestni-
czyć w uspołecznianiu dziecka), uczyć swych członków zachowań niepożądanych 
społecznie (takich jak picie alkoholu czy palenie papierosów) czy wpływać na aspi-
racje w zakresie edukacji (np. uczniowie kierują się zdaniem kolegów przy wyborze 
szkoły) (Johnson, 1980, zob. Mika, 1998).

Elliot Aronson, Timothy Wilson i Robin Akert (1997) wymieniają trzy z j a w i s k a 
w p ł y w u   n a   n a s z e   z a c h o w a n i e   w   g r u p a c h   n i e s p o ł e c z n yc h ,   w y -

background image

5

w o ł a n e  s a m ą  o b e c n o ś c i ą  i n n yc h : facylitacja społeczna, próżniactwo spo-
łeczne oraz deindywiduacja.

W grupie zachowujemy się inaczej niż wtedy, gdy jesteśmy sami. Na przykład ak-
tor bez zająknienia wypowiada graną kwestię przed lustrem, zaś podczas spekta-
klu mogą mu się zdarzyć pomyłki i potknięcia spowodowane tremą. Tłumaczy to 

zjawisko facylitacji społecznej

, czyli „napięcie wynikające z obecności innych osób 

i możliwości oceny naszego działania, czego rezultatem jest lepsze wykonanie ła-
twiejszych zadań, lecz gorsze wykonanie zadań trudniejszych” (Aronson, Wilson, 
Akert, 1997: 358). Dlaczego tak się dzieje? Otóż obecność innych może nas oży-
wiać, wprowadzać w stan czujności, ale także wywoływać w nas lęk przed oceną 
oraz rozpraszać uwagę. Jeśli więc jesteś doskonale przygotowany do egzaminu, mo-
żesz go zdawać wraz z innymi, ponieważ wpłynie to pozytywnie na wynik. Jeśli 
jednak słabo opanowałeś materiał, pobudzenie wywołane obecnością innych może 
dodatkowo obniżyć poziom Twojej wypowiedzi. W myśl zasady facylitacji społecz-
nej nowego materiału także powinieneś uczyć się w samotności, aby obecność in-
nych nie rozpraszała Cię i nie utrudniała koncentracji. 

Obecność innych może na nas działać uspokajająco. „Zjawisko uspokojenia wy-
wołane  przekonaniem,  że  przebywanie  w grupie  utrudnia  ocenę  indywidualne-
go działania” nosi nazwę 

próżniactwa społecznego

 (Aronson, Wilson, Akert, 1997: 

364). Uspokojenie to ułatwia jednostce wykonanie działań trudnych, utrudnia zaś 
wykonanie zadań stosunkowo prostych. Jeśli więc miałbyś pracować nad trudnym 
projektem wraz z innymi, praca przypuszczalnie pójdzie Ci łatwiej. Jeśli czekające 
Was zadanie jest proste, poziom jego wykonania w grupie może być niższy niż gdy-
byś sam nad nim pracował. Dlaczego? W pierwszym przypadku uspokojenie wyni-
kające z faktu braku oceny indywidualnego działania poprawia wykonanie zada-
nia, w drugim uspokojenie utrudnia jego realizację. Niejeden szef powinien wyko-
rzystać te ustalenia w praktyce w celu podwyższenia jakości wykonywanej pracy...

Obecność innych może doprowadzić także do zjawiska „zagubienia w tłumie” — 

deindywiduacji

, czyli utraty kontroli na zachowaniem, co skutkuje wzrostem impul-

sywności i patologiczności czynów. Wystarczy przywołać przykład Ku-Klux-Kla-
nu czy nieprzewidywalnych zachowań grup pseudokibiców na meczach. Podłożem 
deindywiduacji,  prowadzącej  do  niekontrolowanych  zachowań,  jest  zmniejszona 
odpowiedzialność za własne czyny wywołana obecnością innych lub przebraniem 
oraz obniżona samoświadomość i utrata koncentracji na moralnych normach.

O skuteczności pracy w grupie społecznej decyduje jej skład oraz rodzaj zadań, ja-
kie stoją przed jej członkami. Liczy się liczba osób (wraz ze wzrostem liczebności 
grupy spada skuteczność jej działań) oraz rodzaj ich uzdolnień i doświadczeń. Ivan 
Steiner  (1972,  zob.  Aronson,  Wilson,  Akert,  1997;  Kenrick,  Neuberg,  Cialdini, 
2002) klasyfikuje rodzaje grupowych zadań na podstawie przekształcania indywi-
dualnej pracy członków grupy w ogólny wynik:

1.  Zadania addytywne

 — polegają na tym, iż każda osoba w grupie robi to samo, 

a efektywność pracy grupy wynika z sumowania się działań wszystkich jej człon-
ków, np. wiosłowanie, przeciąganie liny czy zbiorowy okrzyk.

2.  Zadania koniunktywne

  —  zadania,  których  wynik  zależy  od  skuteczności  pracy 

najsłabszego członka zespołu, np. tempo wspinaczki górskiej ekipy połączonej 
liną zależy od umiejętności najsłabszego alpinisty.

3.  Zadania dysjunktywne

 — zadania, w których o sukcesie grupy decyduje poziom 

pracy najsprawniejszego członka grupy, np. grupowa odpowiedź w konkursie te-
matycznym zależy od wiedzy osoby mającej największą wiedzę w danej dziedzi-
nie. W przypadku tego rodzaju zadań może dojść do tzw. 

straty ponoszonej w toku 

procesu, 

którą jest każdy aspekt współdziałania w grupie utrudniający rozwiąza-

nie problemu. 

background image

6

Z sytuacją taką mamy do czynienia, gdy:

  

najbardziej kompetentny członek zespołu ma niski status w grupie, a przez to 

jego pomysły nie są traktowane poważnie,

  

najbardziej kompetentny członek nie jest pewien, jak oceniają go inni, więc 

milczy,

  

osoba najsprawniejsza ma trudność z przeciwstawieniem się konformistycz-

nym zasadom panującym w grupie,

  

ludzie w grupie nie słuchają się lub dyskusja zdominowana jest przez jedną 

osobę,

  

zadanie nie ma jednoznacznego rozwiązania.

Metodą podnoszącą jakość pracy w grupie i udoskonalającą decyzje grupowe może 

być tzw. 

burza mózgów

, czyli swobodna wymiana poglądów oraz eliminowanie kry-

tycyzmu. Ludzi zachęca się do generowania jak największej liczby pomysłów, bez 

oceniania ich i zastanawiania się, czy są dobre i jak inni na nie zareagują. Nie jest to 

technika doskonała, ale może być użyteczna, gdy uczestnicy przejdą trening w tym 

zakresie, jeszcze przed spotkaniem będą mieli możliwość poszukiwania pomysłów 

oraz notowania pomysłów własnych i cudzych zgłaszanych w trakcie spotkania.

Jak widać, grupy nie zawsze podejmują decyzje efektywniej niż jednostki. Zapew-

niają jednak możliwość dyskusji, a te mogą wpływać na decyzje jednostek na wiele 

różnych sposobów. Douglas Kenrick, Steven Neuberg i Robert Cialdini (2002) wy-

mieniają następujące 

zjawiska grupowe wpływające na podejmowanie decyzji

: polary-

zacja grupowa, wpływ mniejszości oraz syndrom myślenia grupowego.

Polaryzacja grupowa

 polega na tym, że „podczas dyskusji członkowie grupy przyj-

mują bardziej radykalną wersję stanowiska akceptowanego przez większość” (Ken-

rick, Neuberg, Cialdini, 2002: 625). Dzieje się tak, ponieważ:

1.

  

Członkowie grupy z większą przychylnością słuchają argumentów potwierdzają-

cych ich poglądy niż im przeciwnych. Inne osoby robią to samo i na skutek tego 

przetwarzania  argumentów  nastawienie  całej  grupy  będzie  bardziej  radykalne 

niż przed dyskusją.

2.

  

Dyskusja ujawnia normy grupowe, więc ludzie — kierując się chęcią przypodo-

bania innym członkom grupy — są skłonni zająć podobne stanowisko (w kierun-

ku radykalnie zgodnym ze zdaniem większości).

Wpływ mniejszości

 z kolei to „sytuacja, w której mniejszość przekonuje innych do 

swego stanowiska” (Kenrick, Neuberg, Ciladini, 2002: 627). Dzieje się tak wtedy, 

gdy odbiorcom zależy na podjęciu słusznej decyzji, a także gdy mniejszość:

— trzyma się wytrwale swych poglądów,

— początkowo podziela poglądy większości,

— jest gotowa do pewnych kompromisów,

— ma przynajmniej pewne poparcie ze strony innych,

— nie ma na celu żadnych osobistych korzyści,

  

przedstawia swe poglądy jako „w zasadzie” zgodne z poglądami większości, tyl-

ko nieco je wyprzedzające.

Syndrom myślenia grupowego 

to „styl grupowego podejmowania decyzji, charakte-

ryzujący się tym, że członkom grupy bardziej zależy na dobrych wzajemnych sto-

sunkach i zgodzie niż na krytycznej ocenie odmiennych poglądów i punktów wi-

dzenia” (Kenrick, Neuberg, Ciladini, 2002: 630). Zjawisko to opisał 

Irving Janis

 

(1972; 1983, zob. Kenrick, Neuberg, Cialdini, 2002). Po przeanalizowaniu historii 

błędnych decyzji prezydenckich stwierdził, że mają one wiele wspólnych cech. 

W zakresie właściwości grup warunki do wystąpienia myślenia grupowego to:

1. Dyrektywny przywódca.

2. Silna spójność grupy.
3. Izolacja grupy od wpływów zewnętrznych.
4. Brak wypracowanych sposobów podejmowania decyzji.

background image

7

Stan psychiczny członków takiej grupy cechuje odczuwanie nacisku ze strony in-
nych na dostosowanie się do poglądów przywódcy, wrażenie, że pozostali człon-
kowie zgadzają się ze sobą, a także potrzeba bronienia lidera przed przeciwnymi 
poglądami. Grupa ma złudzenie nieomylności i jednomyślności. Wszystko to skut-
kuje niepełną analizą alternatywnych poglądów i analizą słabości przyjętego roz-
wiązania, opieraniem się na informacjach niekompletnych i brakiem planu działa-
nia w razie niepowodzenia.

Na zakończenie rozważań o procesach grupowych można przytoczyć definicję 

wła-

dzy jednostki

, którą jest „jej zdolność do wywierania wpływu na innych minus zdol-

ność owych innych do wywierania wpływu na jednostkę. (...) Władza człowieka 
jest tym większa, im bardziej jego potencjalna możliwość wywierania wpływu na 
pozostałych  członków  grupy  przekracza  ich  możliwości  wywierania  wpływu  na 
niego” (Wojciszke, 2003: 405). Osobą sprawującą w grupie władzę jest jej przy-
wódca. Wyniki badań świadczą o tym, iż szansa jego wyłonienia w grupie rośnie, 
gdy:
— rośnie wielkość grupy,
— osiągnięcie przez grupę celu wymaga kooperacji i koordynacji,

  

indywidualne zyski członków grupy zależą od zachowania grupy i jej członków,

  

pojawia się konieczność ustalania i egzekwowania zasad podziału zysków mię-
dzy członków grupy,

  

pojawia się z zewnątrz zagrożenie dla istnienia grupy lub realizacji przez nią celów,

— grupa ma dostęp do doświadczonej osoby w roli przywódcy.

background image

8

 2. Konformizm

D. Kenrick, S. Neuberg i R. Cialdini (2002) 

wpływem społecznym

 nazywają zmianę 

zachowania, powodowaną prawdziwym lub wyobrażonym naciskiem ze strony in-
nych. Wyróżniają też trzy główne kategorie wpływu: konformizm, uległość i po-
słuszeństwo. Poniżej zostaną one przestawione, rozpoczynając od zjawiska konfor-
mizmu.

Według  Janusza  Grzelaka  i Andrzeja  Nowaka:  „

konformizm

  to  dostosowywanie 

przez ludzi swoich postaw, przekonań i zachowań do norm społecznych przyjętych 
w grupie” (Grzelak, Nowak, 2005: 189). Proces ten zazwyczaj jest spontaniczny 
i mimowolny.

W tym miejscu nie można pominąć opisu eksperymentu przeprowadzonego przez 

Solomona Ascha

 (2002). Poprosił on badanych, aby spośród trzech różniących się 

długością odcinków wybrali ten, który równy jest czwartej linii przedstawionej na 
oddzielnej planszy. Zadanie to należało do bardzo prostych i liczba błędów wy-
nosiła mniej niż 1% w normalnych warunkach. W warunkach eksperymentalnych 
osoby badane wykonać miały to zadanie w obecności innych, rzekomo również ba-
danych osób. W rzeczywistości byli nimi pomocnicy eksperymentatora, którzy ce-
lowo wypowiadali błędne oceny przed osobą badaną, czyniąc to w sposób jedno-
myślny. W rezultacie okazało się, że trzy czwarte badanych osób przynajmniej raz 
zgodziło się z błędną oceną innych, przejawiając konformizm. W sumie w ponad 
jednej trzeciej wszystkich prób odnotowano zachowania konformistyczne.

Dlaczego  bywamy  konformistyczni?  Ludzie  dostosowują swe  zachowanie  do  za-
chowania innych z dwóch powodów: 
1)

  

chcą mieć trafny obraz świata, zasięgnąć informacji i na podstawie wiedzy po-
chodzącej od innych podejmować decyzje, 

2)

  

chcą być lubiani i akceptowani przez innych. 

W psychologii mówi się więc o dwóch rodzajach wpływu społecznego: wpływie 
informacyjnym oraz normatywnym (zob. Aronson, Wilson, Akert, 1997; Grzelak, 
Nowak, 2005).

Informacyjny wpływ społeczny

 prowadzi nas do zachowań konformistycznych, po-

nieważ postrzegamy innych jako źródło informacji, zawierające wskazówki dla na-
szego zachowania. Dostosowujemy więc nasze zachowanie do wzoru zaobserwo-
wanego u innych w przekonaniu, iż cudza interpretacja sytuacji niejasnej jest po-
prawna. 

Będąc na wytwornym przyjęciu w nieznanym kraju, obserwujemy zachowania in-
nych, aby nie popełnić gafy, a wybierając strój na ważną uroczystość, chcemy wie-
dzieć, jak ubiorą się nasi znajomi. Ten rodzaj wpływu może doprowadzić do pry-
watnej akceptacji, czyli osobistego przekonania, iż to, co robią i mówią inni, jest 
słuszne. Nieraz jednak jesteśmy skłonni dostosować swe zachowanie do większo-
ści, w duchu „myśląc swoje”. Wtedy mamy do czynienia z publicznym konformi-
zmem, bez konieczności wiary w to, co mówimy i robimy. Jak wskazują badania, 
ludzie podporządkowują się informacyjnemu wpływowi społecznemu, gdy: 
1.  Sytuacja jest niejasna — gdy nie jesteśmy pewni, jak należy się zachować, wyko-

rzystujemy innych jako źródło informacji.

2.  Sytuacja jest kryzysowa — gdy nie ma czasu, aby przemyśleć swoje zachowanie, 

a musimy działać natychmiast.

background image

9

3.  Kiedy inne osoby są ekspertami i ich zachowanie oceniamy jako trafne i bardziej 

wartościowe w niejasnej sytuacji.

Czy konformizmowi opartemu na informacyjnym wpływie społecznym można się 
przeciwstawić? Tak — tym bardziej, że zachowanie innych ludzi może czasami być 
źródłem błędów. Warto każdą sytuację rozważyć, kierując się własną wiedzą i roz-
sądkiem, a znając mechanizmy społecznego wpływu, ocenić, czy w danej sytuacji 
postawa konformistyczna będzie działała na naszą korzyść. 

Istotą 

normatywnego  wpływu  społecznego

  jest  spełnianie  oczekiwań  innych  w ce-

lu zdobycia ich sympatii i akceptacji. Podporządkowujemy się wówczas normom 
grupy dotyczącym akceptowanych przekonań i działań. Ludzie niespełniający tych 
norm — określani przez grupę jako dewianci — są karani i odrzucani przez człon-
ków grupy. Nie chcemy być tak postrzegani, potrzebujemy bowiem od otoczenia 
wsparcia, oznak sympatii i szacunku. Dlaczego ludzie dbają tak bardzo o to, by być 
modnie ubranym? Dlaczego współczesne kobiety pragną być nienaturalnie szczu-
płe? Dlaczego nastolatki pierwszego papierosa zapalają najczęściej w towarzystwie 
rówieśników? Dlaczego tak wielu badanych w eksperymencie Ascha podało błęd-
ną odpowiedź? Ludzie nie chcą zachować się dziwacznie albo wyjść na głupców 
w oczach innych, pragną natomiast społecznej aprobaty. Jednym z najsilniejszych 
motywów ludzkiego zachowania jest budowa więzi społecznych i utrzymanie wy-
sokiej społecznej pozycji. Często też tak silnie uwewnętrzniamy normy grupowe, 
że podporządkowujemy się im bez zastanowienia i działamy bezrefleksyjnie, np.
wedle zasady wzajemności — otrzymując coś od kogoś, jesteśmy zobowiązani mu 
się odwdzięczyć. Elliot Aronson, Timothy Wilson i Robin Akert (1997), dokonu-
jąc przeglądu badań, stwierdzają, iż ludzie podporządkowują się normatywnemu 
wpływowi społecznemu, gdy:
1.  Grupa liczy trzy lub więcej osób — w eksperymencie Ascha nasilenie zachowań 

konformistycznych notowano, gdy na jednostkę wywierały presję 3–4 osoby. Gdy 
było ich więcej, wzrost konformizmu, choć widoczny, wydawał się mniejszy.

2.  Zależy nam na grupie — nacisk jest o wiele większy, kiedy grupa jest dla nas bar-

dzo ważna (nie chcemy więc utracić tej sympatii i szacunku, dlatego poddajemy 
się wpływowi).

3.  Grupa jest jednomyślna — opieranie się jednomyślnemu wpływowi jest trudne, 

chyba że ma się sprzymierzeńca. W eksperymencie Ascha obserwowano spadek 
konformizmu, gdy w grupie znajdowała się chociaż jedna osoba głośno wyraża-
jąca poprawną ocenę linii. Tak więc wystarczy jedna osoba o podobnych poglą-
dach, by nie ulegać większości.

4.  Wyrastasz w określonej kulturze — wnioski z badań międzykulturowych dowo-

dzą, iż w niektórych kulturach konformistyczna postawa jest mniej ceniona (np. 
w Japonii studentów najwyżej nagradza się za niezależność) oraz że konformizm 
obecnie ulega zmniejszeniu.

5.  Masz określone cechy indywidualne — z niektórych badań wynika, że część lu-

dzi jest bardziej odporna na naciski normatywne. Kobiety wydają się bardziej 
podatne na wpływy niż mężczyźni.

E. Aronson, T. Wilson i R. Akert (1997) proponują, aby w celu przeciwstawienia 
się normatywnemu wpływowi społecznemu zwracać uwagę na to, co robimy i oce-
nić normę, której mamy się podporządkować. Dobrze jest także mieć sprzymie-
rzeńca myślącego podobnie.

Warto w tym miejscu zastanowić się, co z nonkonformizmem? Przecież taką po-
stawę także obserwujemy w rzeczywistości społecznej. W badaniach Ascha (2002) 
w ponad  dwóch  trzecich  prób  badani  nie  poddali  się  naciskowi  innych.  Można 
to zachowanie nazwać niezależnym. Osoby nonkonformistyczne częściowo tracą 
aprobatę społeczną, ale zyskują poczucie własnej wyjątkowości oraz poczucie wła-
snej wartości — jako kogoś lepszego niż większość. Można też wyrażać opinie nie-

background image

10

co tylko odmienne niż większość, ale w kierunku akceptowanym przez grupę. Wie-
le  ważnych  przedsięwzięć  społecznych  rozpoczyna  się  przecież  od  pojedynczych 
osób lub mniejszości przełamujących ustalone normy i kanony. Bez aktów nonkon-
formizmu nie byłoby wielu odkrywczych idei w świecie nauki, sztuki i techniki. 

background image

11

 3. Posłuszeństwo i uległość

Kolejne rodzaje wpływu społecznego to posłuszeństwo i uległość.

Posłuszeństwo

  to  spełnianie  poleceń  autorytetu.  Spektakularne  badania  nad  po-

słuszeństwem przeprowadził 

Stanley Milgram

 (2002). W zaaranżowanej przez nie-

go sytuacji eksperymentalnej badani mieli rzekomo uczyć innych ludzi skojarzeń 
między różnymi słowami. Do zadań „ucznia” należało nauczenie się par słów, za-
daniem „nauczyciela” było odpytywanie ucznia. Jeśli udzielił odpowiedzi błędnej, 
„nauczyciel” miał go karać wstrząsami elektrycznymi, posługując się specjalnym 
aparatem z trzydziestoma przyciskami zwiększającymi natężenie prądu co 15 wol-
tów — od 15 do 450 woltów. Przy przełącznikach znajdowały się napisy informują-
ce o sile szoku, od „Słaby wstrząs”, do „Niebezpieczeństwo: poważny wstrząs”. Pil-
nujący „nauczyciela” badacz w białym kitlu nakazywał mu rozpocząć od najmniej-
szego szoku po pierwszym błędzie popełnionym przez „ucznia” i wzmacniać siłę 
wstrząsu po kolejnych błędach. W miarę wzrostu siły szoków „uczeń” zaczynał wy-
dawać oznaki bólu, a przy 300 V krzyczał, żeby go wypuścić, że nie może już dalej 
odpowiadać. Przy 330 V przestawał udzielać odpowiedzi. Gdy „nauczyciel” zada-
jący ból zaczynał się wahać, badacz z naciskiem powtarzał: „To absolutnie koniecz-
ne, żebyś kontynuował” albo „Nie masz wyboru, musisz iść dalej”. Jak myślisz, jaki 
procent osób badanych (czyli „nauczycieli”) zastosowało szok o natężeniu najwyż-
szym, czyli 450 V, okazując całkowitą uległość wobec autorytetu? Było to aż 65% 
osób! Bez nakazów autorytetu połowa badanych kończyła na 75 V, a poza 150 V 
wychodziło tylko mniej niż 10%. Należy w tym miejscu wyjawić, iż „uczniowie” 
byli współpracownikami eksperymentatora i grali jedynie swoją rolę. Osoby bada-
ne — „nauczyciele” — byli jednak przekonani, że naprawdę wymierzają „uczniom” 
karę. Procedura ta u części badanych osób wywołała silne napięcie nerwowe obja-
wiające się poceniem, drżeniem i jąkaniem. Często też oznaką napięcia był nerwo-
wy śmiech, który u części osób przekształcił się w niepowstrzymany napad. Oto 
relacja  jednego  z obserwatorów  eksperymentu  (Milgram,  2002:  61):  „Obserwo-
wałem dojrzałego i początkowo zrównoważonego biznesmena, który wszedł do la-
boratorium uśmiechnięty i pewny siebie. Po 20 minutach pozostał z niego drżący 
i jąkający się wrak, bliski załamania nerwowego. Nieustannie ciągnął się za ucho 
i załamywał ręce. W pewnej chwili przycisnął pięść do czoła i wymamrotał: O Bo-
że, niech to się skończy
. A jednak nadal reagował na każde słowo eksperymentatora 
i był mu posłuszny do końca”.

Uzyskane przez S. Milgrama dane zbulwersowały społeczność psychologów i opi-
nię  publiczną.  Nikt  nie  spodziewał  się,  iż  posłuszeństwo  zdrowych  psychicznie 
osób może sięgać aż tak daleko. Wyniki te wywołały dyskusję nad granicami posłu-
szeństwa oraz nad granicami etycznie dozwolonej manipulacji eksperymentalnej. 
S. Milgram udowodnił, że aby czynić zło, nie trzeba być złym (Doliński, 2000a). 
Dlaczego tak wiele osób uległo życzeniom eksperymentatora do tego stopnia, że 
zadawali ból innym ludziom? Powodowała to siła autorytetu, a cechami sytuacyj-
nymi nasilającymi uległość były: wielkość autorytetu, stopień nadzorowania prze-
zeń wypełniania poleceń i brak sygnałów cierpienia ofiary. Posłuszeństwo maleje 
wskutek obserwowania innych nieuległych osób, gdy występuje sprzeczność mię-
dzy poleceniami różnych autorytetów, a także gdy człowiek nie może się wyrzec 
odpowiedzialności za los ofiary (Larsen i in., 1972, zob. Wojciszke, 2003). Ponadto
znamionami autorytetu są tytuły i odpowiednie ubranie.

background image

12

Uległość

 to „zmiana zachowania wynikająca z bezpośredniego życzenia lub próśb 

innej osoby” (Kenrick, Neuberg, Cialdini, 2002: 286). Posłuszeństwo może być 
więc rozpatrywane jako specyficzny rodzaj uległości. Ulegamy jednak nie tylko au-
torytetom, ale także osobom zupełnie nieznajomym. Kluczem do wywołania naszej 
uległości jest posługiwanie się przez osoby wpływające na nas znajomością taktyk 
manipulacji. Wyodrębniono wiele skutecznych technik namawiania ludzi, pozwa-
lających zwiększyć prawdopodobieństwo, iż prośba zostanie wysłuchana.

  

background image

13

 4. Reguły wpływu społecznego 

i taktyki manipulacji

Wpływ społeczny jest zjawiskiem szerszym niż 

manipulacja

, którą stanowią „wszel-

kie sposoby oddziaływania na jednostkę lub grupę, które prowadzą do mylnego 
przekonania  u osoby  manipulowanej,  że  jest  ona  sprawcą  (decydentem)  jakiegoś 
zachowania, podczas gdy jest ona tylko narzędziem w rękach rzeczywistego spraw-
cy” (Nawrat, 1989: 125). Innymi słowy, autorzy manipulacji wykorzystują wiedzę 
o mechanizmach społecznego zachowania się ludzi i wywierają na nich wpływ, kie-
rując się własną korzyścią, a nie interesem osoby, na którą oddziałują. 

Dlaczego w ogóle ulegamy naciskom i prośbom kierowanym do nas przez innych 
ludzi? 

Robert Cialdini

 (1994) wyróżnił 

sześć zasad wywierania wpływu

:

1. Reguła wzajemności

 

Ludzie  są  bardziej  skłonni  ulegać  prośbom,  jeśli  osoba  prosząca  wcześniej  sama 
wyświadczyła  im  jakąś  przysługę.  Stajemy  się  dłużnikami  tych,  którzy  nas  obda-
rowali.  Od  dzieciństwa  jesteśmy  uczeni  podporządkowywania  się  regule  wzajem-
ności, a sankcją za jej łamanie jest społeczne potępienie. Mechanizm ten wykorzy-
stują  producenci,  dostarczając  konsumentom  darmowych  próbek  towarów,  przez 
co  zwiększają  prawdopodobieństwo  kupienia  tych  produktów  przez  klienta  skle-
pu. Jednak nawet w osobistych relacjach częściej pomagamy, gdy ktoś pomógł nam. 
Jest to reguła tak silna, że niejednokrotnie przezwycięża oddziaływanie wielu in-
nych czynników wpływających na nasze decyzje. Niestety, nawet nieproszone przy-
sługi wywołują w nas potrzebę rewanżu — w ten sposób nasze wybory zależą od 
innych,  a nie  od  nas.  Reguła  ta  może  inicjować  niesprawiedliwą  wymianę  dóbr  
— w dążeniu do szybkiego pozbycia się nieprzyjemnego poczucia zobowiązania mo-
żemy godzić się na oddanie większej przysługi niż ta, którą ktoś nam wyświadczył. 

Jak nie ulec regule wzajemności? Uważnie rozróżniajmy rzeczywiste przysługi od 
prób manipulacji. Stwierdzona próba manipulacji traci bowiem moc motywowania 
nas do rewanżu.

2. Reguła zaangażowania i konsekwencji 

Ludzie dążą do zgodności między słowami, postawami i czynami. Dążenie to ma 
trzy źródła: 
1)

  

bycie konsekwentnym jest cenione przez społeczeństwo, 

2)

  

konsekwentne postępowanie jest zwykle korzystne dla tych, którzy się na nie 
zdobędą, 

3)

  

konsekwentne trzymanie się jednego sposobu postępowania pozwala lepiej ra-
dzić  sobie  z komplikacjami  współczesnego  życia,  zwalnia  z konieczności  roz-
patrywania wciąż napływających informacji — wystarczy postępować zgodnie 
z postanowieniami. 

Po  wzbudzeniu  zaangażowania  jesteśmy  bardziej  skłonni  do  ulegania  dalszym 
prośbom zgodnym z kierunkiem zaangażowania. Reguła ta wykorzystywana jest 
w sprzedaży  przez  nakłonienie  osób  do  zaangażowania  zwiększającego  prawdo-
podobieństwo spełnienia prośby, jaką sprzedawca zamierza później przedstawić. 
Prawidłowość ta wyjaśnia skuteczność niektórych manipulacyjnych taktyk wywie-
rania wpływu na ludzi, takich jak tzw. technika niskiej piłki. Najskuteczniejsze za-

background image

14

angażowanie ma charakter aktywny, publiczny, wymaga wysiłku i uznawane jest 
przez osobę za konsekwencję własnej swobodnej decyzji. 

Aby przeciwstawić się regule zaangażowania i konsekwencji, powinniśmy wsłuchi-
wać się w płynące z naszego ciała sygnały o tym, że jesteśmy przymuszani, by — 
w imię konsekwencji — zrobić coś, czego wcale nie pragniemy robić. Cialdini pi-
sze, iż pochodzą one „z naszego własnego żołądka kurczącego się rozpaczliwie”, 
kiedy zaczynamy uświadamiać sobie, że właśnie znaleźliśmy się w pułapce koniecz-
ności wyrażenia zgodny na propozycję, która tak naprawdę nam nie odpowiada. 
Trzeba też nasłuchiwać sygnałów „z głębi duszy”, gdy nie mamy pewności, że nasze 
początkowe zaangażowanie jest słuszne, a także zadać sobie pytanie: „Czy wiedząc 
wszystko to, co wiem teraz, jeszcze raz podjąłbym taką samą decyzję?”. 

3. Reguła społecznego dowodu słuszności

Podstawą naszych decyzji jest często to, co robią i w co wierzą inni. Zachowanie in-
nych ludzi dostarcza nam dowodu słuszności. Niejednokrotnie robimy coś na pod-
stawie obserwacji, że inni też tak uczynili, np. ofiarowali pieniądze na cel charyta-
tywny, kupili określoną rzecz, wybrali określoną uczelnię. Zasada ta skłania ludzi 
do uległości za pomocą dostarczania im dowodów, że inni (im więcej, tym lepiej) 
już ulegli lub właśnie to robią.

Zasada działa najsilniej, gdy: 
1)

  

ludzie  są  niepewni,  jak  się  zachować  i poszukują  wskazówek  w postępowaniu 
innych, 

2)

  

dowody społeczne pochodzą od ludzi nam podobnych (np. po nagłośnionej sa-
mobójczej śmierci znanej osoby obserwuje się zjawisko masowych samobójstw 
wśród osób podobnych do niej).

Obroną przed społecznym dowodem słuszności może być uwrażliwienie na sfałszo-
wane dowody postępowania innych oraz uświadomienie sobie, że ich postępowa-
nie nie powinno jako jedyne decydować o naszym postępowaniu.

4. Reguła lubienia i sympatii

Częściej  ulegamy  prośbom  tych,  których  znamy  i lubimy,  a ponieważ  praktycy 
wpływu społecznego zdają sobie z tego sprawę, dokładają starań, byśmy ich polu-
bili. Jedną z rzeczy decydujących o sympatii do jakiejś osoby jest jej fizyczna atrak-
cyjność, ponieważ fizyczne piękno człowieka zdaje się roztaczać aureolę na jego ce-
chy psychiczne, takie jak inteligencja czy uprzejmość (efekt aureoli). Drugim czyn-
nikiem wpływającym na sympatię i uległość jest podobieństwo. Bardziej lubimy lu-
dzi podobnych do nas samych i chętniej im ulegamy. Sympatię do innego człowie-
ka nasilają też jego komplementy pod naszym adresem oraz częste kontakty z nim. 
Sympatię do konkretnej osoby lub przedmiotu wzmaga także skojarzenie z czymś, 
co już lubimy. Politycy, producenci i specjaliści od reklamy próbują skojarzyć siebie 
lub swoje produkty z tym, co nam się podoba. 

Aby zapobiegać działaniu tej reguły w naszym życiu, należy nauczyć się wykrywać 
przypływ sympatii do jakiejś osoby, a kiedy już go wykryjemy — jak radzi R. Cial-
dini — powinniśmy na chwilę zawiesić z nią kontakt i rozdzielić w naszym umyśle 
uczucia żywione wobec niej, od uczuć, jakie wzbudza w nas jej propozycja. W re-
zultacie postarajmy się przy podejmowaniu decyzji kierować wyłącznie tymi dru-
gimi emocjami.

5. Reguła autorytetu

Reguła ta odnosi się do rodzaju wpływu społecznego, jakim jest posłuszeństwo. 
Skłonność do ulegania autorytetom ma swe źródło w procesie wychowania, wy-
twarzającym w nas przekonanie, że uległość jest pożądanym sposobem postępowa-
nia. Posłuszeństwo często ma charakter przystosowawczy, ponieważ rzeczywiste 
autorytety cechują się zwykle wiedzą, mądrością i władzą. Jednak osoby zawłasz-

background image

15

czające symbole autorytetu (np. strój, tytuły) także mogą wpływać na innych, na-
wet jeżeli w istocie nie są rzeczywistymi autorytetami. 

Jeśli chcesz zmniejszyć wpływ autorytetu na swoje decyzje, zadaj sobie pytanie: 
„Czy mam do czynienia z rzeczywistym ekspertem?”, a także: „Jak dalece można 
mu zaufać w tej sytuacji?”. Pytania te pomogą odwrócić Twoją uwagę od symboli 
autorytetu oraz zwrócą ją na ewentualne zabiegi, jakie osoba pragnąca uchodzić za 
autorytet mogła zastosować. 

6. Reguła niedostępności 

Ludzie przypisują większą wartość tym możliwościom, które są dla nich niedostęp-
ne.  Regułę  wykorzystują  sprzedawcy,  posługując  się  hasłami  „seria  limitowana” 
czy „liczba produktów ograniczona”. Reguła wpływa na nas, ponieważ: 
1)

  

rzeczy trudno osiągalne są zwykle cenniejsze, więc ich niedostępność postrzega-
my jako wskaźnik wartości, 

2)

  

chcemy mieć pełną swobodę wyboru, a nieosiągalność konkretnej rzeczy nam 
to odbiera i wywołuje opór, który prowadzi do pragnienia posiadania tego, co 
niedostępne. 

Reguła niedostępności wpływa także na sposób przetwarzania informacji na temat 
produktu. Wyniki badań przekonują, że ograniczenie dostępu do czegoś skutkuje 
tym, iż ludzie bardziej tego pragną i widzą to w lepszym świetle. Efekt ten występu-
je także w przypadku cenzury, powodującej przychylne nastawienie ludzi do ocen-
zurowanego przekazu, nawet jeżeli nie znają oni jego treści. Reguła niedostępności 
najsilniej zaznacza się, gdy niedostępność pojawiła się niedawno, a także gdy kon-
kurujemy z innymi o dobra trudno dostępne.

W walce z naciskiem niedostępności rozum bywa zawodny, gdyż nacisk ten pole-
ga na wzbudzaniu emocji utrudniających myślenie. Możemy jednak wykorzystać tę 
falę emocji, jakimi reagujemy na niedostępność. Niech będzie ona dla nas sygna-
łem, że należy nieco ochłonąć i zastanowić się, dlaczego tak pragniemy określonej 
rzeczy. 

Omówione  reguły  wpływu  społecznego  oraz  inne  procesy  psychiczne  stanowią 
podstawę licznych technik manipulacyjnych, które sami nieświadomie stosujemy 
oraz którym ulegamy. Z bogatego opisu taktyk manipulacyjnych zostanie przedsta-
wionych kilka najważniejszych zgodnie z opracowaniem Ryszarda Nawrata (1989), 
Dariusza Dolińskiego (2000b) i Roberta Cialdiniego (1994). 

Grupa  sekwencyjnych  technik  wpływu  społecznego

  opiera  się  na  założeniu,  że  dla 

zwiększenia szansy spełnienia prośby czy skorzystania z propozycji przez osobę ko-
rzystne jest wcześniejsze wysunięcie wobec niej innej prośby (propozycji, namowy 
lub polecenia) (zob. Nawrat, 1989; Doliński, 2000). 

Zalicza się tu następujące taktyki:

Taktyka „stopa w drzwiach”

W eksperymencie  Jonathana  Freedmana  i Scotta  Frasera  (1966,  zob.  Nawrat, 
1989; Doliński, 2000b) sprawdzano skłonność gospodyń domowych do wpuszcze-
nia do domu osób przedstawiających się jako członkowie organizacji konsumentów 
w celu spisania różnych artykułów codziennego użytku znajdujących się w domu. 
Okazało się, że jedynie 22% kobiet wyraziło na to zgodę. Następnie w kolejnej eks-
perymentalnej grupie kobiet proszono najpierw o krótki wywiad telefoniczny, na 
co zgodziła się znaczna większość gospodyń. Po kilku dniach poproszono te same 
osoby o możliwość policzenia artykułów gospodarstwa domowego. W tym przy-
padku zgodę wyraziło aż 53% badanych! Spełnienie pierwszej — mniejszej prośby 
— zwiększało szanse, że spełniona zostanie także prośba kolejna — poważniejsza, 
która prawdopodobnie nie zostałaby spełniona bez tego zabiegu. Technika „sto-

background image

16

py w drzwi” polega więc na zwiększeniu uległości wobec większej prośby przez 
wcześniejsze uzyskanie zgody na mniejszą, związaną z nią prośbę. Jej sens zawie-
ra się w powiedzeniu: „Daj mi palec, a zabiorę całą rękę”. Jest wiele możliwych 
wyjaśnień skuteczności tej taktyki. Jedno z nich mówi, że człowiek po spełnieniu 
pierwszej prośby zaczyna postrzegać siebie jako osobę altruistyczną, bezinteresow-
ną, a kolejna prośba jest spójna z nowym autowizerunkiem, tak więc rosną szanse, 
że człowiek ją spełni.

Życiowe przykłady zastosowania tej taktyki to chociażby pozyskiwanie funduszy 
w ramach rozmaitych akcji charytatywnych czy działania bezpośrednich sprzedaw-
ców pukających do naszych domów. Taktyka wykorzystywana jest także w syste-
mach totalitarnych, gdy reżim stopniowo eskaluje oczekiwania pod adresem pod-
ległych mu ludzi (Doliński, 2000b).

Taktyka  „drzwi zatrzaśnięte przez nosem”

 (inna nazwa to 

„drzwiami w twarz”

)

R. Cialdini opisuje następujące zdarzenie, w którym sam brał udział: 

„Zostałem  nagabnięty  na  ulicy  przez  jedenasto-  czy  dwunastoletniego  chłop-
ca. Przedstawił się i wyjaśnił, że rozprowadza bilety na coroczne przedstawienie 
Cyrku Harcerskiego, jakie miało się odbyć w najbliższy sobotni wieczór. Spytał, 
czy nie zechciałbym kupić biletów na przedstawienie — po pięć dolarów sztuka. 
Ponieważ Cyrk Harcerski był ostatnim miejscem, w którym miałem ochotę spę-
dzać sobotni wieczór, odmówiłem. No cóż, trudno — powiedział chłopiec. — To 
może  kupiłby  Pan  chociaż  jeden  z naszych  Wielkich  Czekoladowych  Batonów? 
Rozprowadzamy je tylko po dolarze za sztukę

. Kupiłem dwa i od razu zoriento-

wałem się, że nastąpiło oto coś wartego zastanowienia. Ponieważ: (a) w ogóle 
nie lubię czekoladowych batonów, (b) bardzo lubię za to dolary, a przy tym (c) ja 
stoję z dwoma batonami w garści, podczas gdy (d) chłopiec oddala się z moimi 
dwoma dolarami, które sam mu dałem” (Cialdini, 1994: 50).

Przedsiębiorczy chłopiec wykorzystał w tej sytuacji taktykę manipulacji o nazwie 
„drzwiami w twarz”, polegającą na tym, iż aby skłonić osobę do spełnienia dość 
trudnej prośby, korzystnie jest wcześniej sformułować prośbę bardzo trudną. Proś-
ba ta niemal na pewno zostanie odrzucona, rosną jednak szanse, że osoba speł-
ni prośbę właściwą, łatwiejszą od poprzedniej. Za skuteczność techniki odpowie-
dzialne mogą być dwa mechanizmy. Jeden z nich to efekt kontrastu, tzn. prośba ko-
lejna może wydawać się łatwa w porównaniu z trudną pierwszą prośbą. Drugi me-
chanizm odwołuje się do reguły wzajemności i zawartej w niej normy wzajemnych 
ustępstw. Zgodnie z nią człowiek powinien odwzajemniać otrzymane od innych 
dobra, a w tym przypadku — po ustępstwie ze strony rozmówcy (redukcji wiel-
kości prośby) — osoba czuje się zobowiązana również uczynić ustępstwo, którym 
może być spełnienie łatwiejszej prośby. Dlatego technika ta przestaje być skutecz-
na, gdy drugą prośbę formułuje inna osoba.

Technika „niskiej piłki”

Technikę tę często stosują amerykańscy sprzedawcy samochodów. Oferują kliento-
wi bardzo korzystną cenę, a gdy ten po jeździe próbnej decyduje się na zakup auta, 
zaczynają się problemy. Może się na przykład okazać, że samochód po tej bardzo 
niskiej cenie został właśnie przez kogoś kupiony i zostały tylko nieco droższe. Przy-
czyna, dla której klient zainteresował się ofertą, zostaje usunięta, jednak klient już 
wie, że takie auto bardzo mu się podoba i jest bardziej prawdopodobne, że kupi je 
nawet za wyższą cenę (Cialdini, 1994). Taktyka ta polega więc na zapoczątkowa-
niu zobowiązania wobec jakiejś umowy, a następnie podniesieniu kosztów jej reali-
zacji. Na jej skuteczność wpływa poczucie zobowiązania wynikające z reguły za-
angażowania i konsekwencji. Człowiek — podejmując zachowanie w warunkach 
swobody — sądzi, że bez żadnych nacisków angażuje się w osiągnięcie celu i zaczy-
na  odczuwać  zobowiązanie  do  kontynuacji  zachowania.  Jeśli  warunki  zmieniają 
się, człowiek nadal czuje się zobowiązany do kontynuacji czynów i realizacji celu. 

background image

17

Wariantem  tej  techniki  jest  „technika  przynęty”,  wykorzystywana  często  przez 
sprzedawców  butów  i odzieży  (Joule,  Gouilloux,  Weber,  1989,  zob.  Doliński, 
2000b).  Stojące  na  wystawie  buty  mają  informację  o 40-procentowej  obniżce. 
W sklepie okazuje się jednak, że nie ma tego fasonu w poszukiwanym przez klienta 
rozmiarze. Gdy zamierza on już wyjść, nagle „znajdują się” buty w tym rozmiarze, 
tyle że z innej partii, nieobjętej wyprzedażą. Jeśli klient kupi buty (a więc „łyknie 
przynętę”), to znak, że technika skutecznie zadziałała.

Inną grupę technik stanowią 

taktyki oparte na przebiegu interakcji między proszącym 

a proszonym

. W interakcji zawsze dzieje się tu coś niezwykłego, a niezwykłość ta 

jest zamierzona.

Taktyka „to nie wszystko”

Jerry Burger (1986, zob. Doliński, 2000b) zauważył, że niektórzy sprzedawcy za-
pytani przez klienta o cenę podają ją, lecz widząc jego wahanie, natychmiast do-
dają informację „to nie wszystko”, np. do zakupu dołączony jest atrakcyjny upomi-
nek, to oferta dla niektórych klientów, cena jest niższa tylko do końca dnia albo za 
tę cenę mamy dwa opakowania. Technika polega więc na wzbogaceniu propozycji 
w dodatkową atrakcję, co czyni ją bardziej kuszącą. Efektywność tej techniki może 
wynikać z co najmniej trzech powodów (Wojciszke, 2003): 
1)

  

propozycja  wieloskładnikowa  wydaje  się  bardziej  atrakcyjna  niż  sama  oferta 
przedstawiona całościowo, 

2)

  

dodatek działa zgodnie z zasadą wzajemności jak nieproszone ustępstwo sprze-
dawcy, co motywuje do „odwdzięczenia się” i zakupu towaru, 

3)

  

fraza „to nie wszystko” może rozpraszać uwagę, co utrudnia obronę przed reka-
tegoryzacją proponowaną przez proponującego (np. „To niepowtarzalna okazja, 
tylko 30 zł”). 

Ponadto istota tej techniki polega na tym, że już wstępna oferta jest dość atrakcyj-
na. W sytuacji, gdy klient waha się, pojawia się korzystny argument, który często 
przechyla  szalę  i prowadzi  do  podjęcia  decyzji.  W przypadku  tanich  produktów 
wystarczy, że w ogóle się pojawi, zaś w przypadku drogich musi mieć większą wagę 
(Doliński, 2000b).

Moc dotyku

Wiele badań dowodzi, że ludzie są bardziej skłonni spełnić prośbę nieznajomego, 
gdy towarzyszy jej lekkie dotknięcie ręki czy ramienia. Jedno z wyjaśnień psycho-
logicznych  tego  mechanizmu  odwołuje  się  do  bliskości  interpersonalnej,  z którą 
wiąże się dotyk. Osobę, która lekko nas dotyka, możemy postrzegać jako sympa-
tyczną, co sprzyja większej chęci do udzielenia jej pomocy. Inne wyjaśnienie od-
wołuje się do motywu uprawnień społecznych, zgodnie z którym przytrzymywanie 
osoby za rękę oznacza prawo do formułowania wobec niej różnego rodzaju oczeki-
wań i wymagań (zob. Doliński, 2000b). Mechanizmy tego zjawiska nie są jednak 
w pełni poznane.

Większość technik manipulacji ma charakter słowny, jednak w niektórych 

słowo 

odgrywa rolę decydującą

. W tej grupie znajdują się między innymi poniższe taktyki 

wywierania wpływu.

Taktyka „liczy się każdy grosz”

Ludzie stosunkowo łatwo potrafią odmówić trudnym prośbom, w przypadku próśb 
łatwych znajdują się jednak w gorszej sytuacji. Trudno wtedy podać racjonalne ar-
gumenty  przemawiające  za  odmową,  ponadto  człowiek  odmawiający  w drobnej 
sprawie uchodzić może za niemiłego i nieuczynnego. Prośba duża to małe prawdo-
podobieństwo spełnienia, zaś prośbę małą spełni co prawda więcej osób, ale każda 
z nich da niewiele. Cialdini i Schroeder (1976, zob. Nawrat, 1989; Doliński, 2000b) 
proponują  więc,  aby  nie  precyzować,  o jaką  pomoc  chodzi  i dać  człowiekowi  do 

background image

18

zrozumienia, że każde, nawet najmniejsze wsparcie będzie bardzo cenne. Sens takie-
go sformułowania prośby zawiera się w zwrocie „liczy się każdy grosz”. W ten spo-
sób osoba proszona nie jest w stanie oprzeć odmowy na racjonalnych argumentach 
(typu „nie stać mnie na to”). Jednocześnie proszący nie formułuje bezpośrednio ży-
czenia niewielkiej pomocy, nadal więc ma szanse na jej większą wartość.

Taktyka „reguła 17 centów — nietypowa prośba”

Czasem  podczas  proszenia  można  nie  dodawać  „liczy  się  każdy  grosz”,  lecz  za-
miast  tego  sformułować  prośbę  w sposób  nietypowy.  W jednym  z badań

 

dziew-

czyna udająca żebraczkę prosiła przechodniów o datek w sposób typowy (ćwierć 
dolara lub jakieś drobne) albo w sposób nietypowy — o 17 lub 35 centów. W tym 
drugim przypadku uzyskała lepsze rezultaty w postaci większych zebranych kwot. 
Autorzy badań sugerują, że tam, gdzie można spodziewać się nawykowej odmowy, 
lepiej sformułować prośbę w sposób nietypowy, by osoby proszone reagowały na 
nią mniej automatycznie. Po usłyszeniu nietypowej prośby częściej zastanawiają się 
nad nią i niejednokrotnie uznają swe wsparcie za słuszne, więc go udzielają (Santos, 
Levy, Pratkanis, 1994, zob. Doliński, 2000b). 

Dialog

Badania wskazują, że kontakty oparte na dialogu częściej prowadzą do uległości niż 
kontakty oparte na monologu. Możliwych jest kilka mechanizmów tego zjawiska:
1.

  

Zobowiązanie i konsekwencja („Jeśli ja się czuję dobrze, to powinienem sprawić, 
aby inni też tak się poczuli”).

2.

  

Wzbudzenie relacji bliskości.

3.

  

Uaktywnienie  przez  dialog  schematu  postępowania  ze  znajomym  (Doliński, 
2000b).

Automatyczna  reakcja  na  osobę  proszącą  jako  na  sympatyczną  i zasługującą  na 
ustępstwa pojawi się jednak tylko podczas rozmowy na tematy mało istotne dla 
podmiotu. Jeśli dotyczyć będzie kwestii ważnych, informacje przetwarzane będą 
na poziomie refleksyjnym, nie automatycznym. Wtedy istotne dla podmiotu będzie 
to, co mówi rozmówca, a także jaki jest jego stosunek do omawianych spraw. Dla 
uległości podmiotu w tym przypadku znaczenie ma zgodność poglądów proszące-
go z jego poglądami. Tak więc dialog na tematy nieważne nasila uleganie prośbie, 
zaś w przypadku zagadnień ważnych konieczna jest dodatkowo zbieżność poglą-
dów rozmówców. 

Pytanie o samopoczucie

Dialog dobrze jest rozpocząć pytaniem o samopoczucie oraz wyrazić radość z tego, 
że jest ono dobre u rozmówcy. W ten sposób zwiększamy szansę na spełnienie proś-
by o pomoc dla tych, którzy dobrze się nie czują (np. podczas zbiórki pieniędzy dla 
potrzebujących) (Howard, 1990, zob. Doliński, 2000b). 

Inna grupa technik opiera swą skuteczność na 

formie wypowiedzi

.

Efekt rozcieńczenia

Efekt ten polega na tym, że „jedyna informacja użyteczna zostaje tu rozpuszczona, 
czy też ››rozcieńczona‹‹ w informacyjnym bełkocie” (Doliński, 2000b: 147). Efekt 
zaobserwować można podczas wystąpień polityków i dziennikarzy kreujących ich 
wizerunek. Mogą oni różne niekorzystne informacje o osobie „rozcieńczać” w po-
toku danych mało istotnych. Na przykład podpisanie kontrowersyjnej ustawy przez 
prezydenta może spowodować wzrost sympatii do niego wśród osób uważających 
ją za słuszną, spadek zaś wśród jej przeciwników. Połączenie jednak tej wiadomości 
z informacjami, z kim prezydent tego dnia się spotkał, jak był ubrany, a jak ubra-
na była jego żona powoduje, że wpływ kluczowej wiadomości na opinię odbiorców 
będzie mniejszy (Doliński, 2000b).

background image

19

Efekt śpiocha

Carl Hovland i Walter Weiss (1952, zob. Doliński, 2000b) zauważyli, że tekst po-
chodzący z wiarygodnego źródła wywierał większy wpływ na zmianę postaw bada-
nych niż ten sam tekst, rzekomo ze źródła mało wiarygodnego. Jeśli jednak zbiera-
no opinie ludzi dopiero po czterech tygodniach, okazało się, że osoby informowane 
przez mało wiarygodne źródło stały się bardziej przekonane do prezentowanego im 
stanowiska, zaś ci, którzy otrzymywali informacje ze źródła bardzo wiarygodnego, 
reprezentowali postawy mniej zgodne z opinią prezentowaną cztery tygodnie wcze-
śniej. Ważna była sama informacja — tak, jakby odbiorcy zasnęli i nie pamiętali, 
skąd ona pochodzi. Z upływem czasu efekt związany z wiarygodnością źródła male-
je, a niekiedy zupełnie zanika. Liczy się jedynie zawartość informacji, która zaczyna 
„żyć własnym życiem” i nie jest ściśle związana z nadawcą komunikatu.

Późniejsze badania wykazały (Pratkanis i in., zob. Doliński, 2000b), że efekt śpio-
cha  występuje  tylko,  gdy  informacja  o źródle  komunikatu  pojawia  się  po  nim, 
zaś nie występuje, gdy wyprzedza ona ten komunikat. Człowiek poinformowany 
uprzednio, że informacje pochodzą od osoby mało wiarygodnej, nie poświęca im 
wiele uwagi lub nadaje inne znaczenie odbieranej treści.

Kolejną grupę stanowią techniki kładące główny nacisk na 

wytworzenie u partne-

ra pozytywnej postawy wobec siebie w celu wywarcia wpływu

. Niektóre z nich stoso-

wane są świadomie po to, „aby w nieuprawniony sposób podnieść swoją własną 
atrakcyjność w oczach partnera interakcji (wytworzyć u niego pozytywne posta-
wy)” (Mika, 1982: 295). Tego rodzaju zachowanie nazwane zostało przez Edwar-
da Jonesa 

ingracjacją

, czyli wkradaniem się w cudze łaski, przymilaniem się. Osoba 

stosująca ingracjację stara się świadomie uzyskać w interakcji korzyści większe niż 
jej się należą (np. studentka ubiera się ładnie na egzamin w celu usposobienia egza-
minatora pozytywnie do swej osoby i w efekcie uzyskania oceny lepszej niż ta, na 
którą zasłużyła).

Mika (1982) wymienia trzy podstawowe techniki ingracjacji:
1.

  Konformizm

  —  w tym  przypadku  polega  na  okazywaniu  zgodności  poglądów 

z poglądami partnera w celu uzyskania jego przychylności („Masz absolutną ra-
cję!”). Technika może być skuteczna tylko wtedy, gdy pozycje partnerów inte-
rakcji są zbliżone.

2.

  Podnoszenie wartości partnera

 — to komunikowanie mu ocen pozytywnych („Ty 

to jesteś zdolny i inteligentny!”). Osoba stosująca ingracjację powinna posłużyć 
się ocenami na których szczególnie zależy partnerowi, a co do posiadania któ-
rych nie jest w pełni przekonany, i podawać je jako pochodzące nie tylko od nie-
go samego, ale od szerszego ogółu. Komplementy należy rozłożyć w czasie.

3.

  Prezentacja samego siebie

 — może mieć dwie formy: autoprezentacji pozytywnej, 

czyli przedstawiania się w pozytywnym świetle („Czy pan wie, co ja potrafię?”) 
albo autodeprecjacji, czyli przedstawiania swych cech w sposób negatywny („Je-
stem taka biedna i słaba...”). W pierwszym przypadku zwraca się uwagę partne-
ra na fakt, że ma się cechy, dla których warto przyjąć pozytywną postawę wobec 
osoby, można bowiem coś uzyskać. W drugim przypadku próbuje się wytworzyć 
także przychylną postawę partnera, ale odwołując się do jego postaw opiekuń-
czych, wzbudzając litość i chęć pomocy komuś słabemu.

background image

20

 5. Obrona przed wpływem innych

Wszyscy podlegamy nieustannym wpływom innych. Nierzadko też im ulegamy, co 
nie zawsze nam się podoba. Czasem po fakcie zdajemy sobie sprawę, że oto stali-
śmy się ofiarą manipulacji, ulegając którejś z opisanych wyżej technik. Jak możemy 
obronić się przed wpływem innych?

Bogdan Wojciszke (2003) na podstawie przeglądu badań proponuje dwa sposoby 
obrony: asertywność i przerwanie automatyzmów. 

Asertywność

 to umiejętność egzekwowania własnych praw, której towarzyszy swo-

boda w wyrażaniu opinii i uczuć. Łączy się z nią umiejętność odmawiania w sytu-
acji, gdy nie chcemy spełnić próśb i żądań partnera rozmowy. Jeśli nie znajdujesz 
u siebie cech osoby asertywnej, pewnym pocieszeniem niech będzie dla Ciebie fakt, 
że cechę tę można ćwiczyć podczas specjalnych treningów oraz pracując nad sobą. 
Czasem jednak osoby bardzo asertywne także ulegają manipulacji, gdyż wiele na-
cisków jest wywieranych na nas przez innych ludzi bez udziału naszej świadomości. 
Przedmiot manipulacji może nie zdawać sobie sprawy z tego, że jest manipulowa-
ny, ulega więc w sposób automatyczny i niekontrolowany. 

Dlatego  należy  zachować  asertywność  wobec  nacisków  jawnych,  a jednocześnie 
bronić się przed wpływem innych za pomocą 

przerywania naszych automatycznych 

reakcji

.  Automatycznie  pragniemy  odwdzięczyć  się  osobie,  która  nam  pomogła, 

a od miłego sprzedawcy skłonni jesteśmy kupić produkt, którego nie potrzebuje-
my. Przerwanie tej automatycznej sekwencji można uzyskać przez zastanowienie 
się nad tym, co w określonej chwili się dzieje. Dzięki racjonalnemu myśleniu mamy 
szansę wykryć proces manipulacji i zapobiec jego następstwom. Myślenie to po-
maga zdiagnozować nasze reakcje oraz ich przyczyny („Czy kupiłbym te buty, gdy-
by sprzedawca nie powtarzał, że to ostatnia para?”, „Czy stałabym przy tym sto-
isku, gdyby nie ci wszyscy ludzie, którzy się wokoło tłoczą?”). Gdy coś jest dla nas 
ważne, częściej przerywamy automatyzmy wpływu społecznego i rzadziej stajemy 
się ofiarami manipulacji niż w sytuacjach pozbawionych znaczenia. 

Warto także wystrzegać się 

makiawelistów

Niccolo Machiavelli

 interesował się tym, 

jakie cechy ma osoba umiejąca wpływać na innych. W utworze Książę z 1532 roku 
zawarł porady dotyczące skutecznej manipulacji. 

Kilka wieków później  powstała skala do pomiaru makiawelizmu, która pozwala 
odróżnić ludzi o wysokim i niskim poziomie tej cechy na podstawie tego, w jakim 
stopniu akceptują oni zalecane przez Machiavellego reguły postępowania z ludźmi 
(Christie, Geist, 1970, zob. Zimbardo, Ruch, 1988; Wojciszke, 2003). Charaktery-
styczne cechy osobowości makiawelistycznej to:
1. Umiejętność manipulacji innymi i czerpanie z tego własnych korzyści.
2. Przekonanie, że inni ludzie są słabi, interesowni i podatni na manipulację.
3. Obojętne traktowanie norm moralnych.

Dane eksperymentalne dowiodły, że osoby o wysokim poziomie makiawelizmu nie 
oszukują więcej, lecz lepiej. Potrafią patrzeć osobie prosto w oczy i kłamać oraz 
przekonywać, że nie oszukują. Swych przeciwników skutecznie „wykańczają psy-
chicznie” za pomocą pomysłowych sposobów, a gdy zdarzy im się zachować nie-
racjonalnie, potrafią tolerować ten dysonans, nie dostosowując swych postaw do 
zachowania. Stwierdzono także, że jeśli biorą udział w eksperymentach, to oprócz 
wywierania wpływu na innych badanych, próbują manipulować także eksperymen-

background image

21

tatorem (Zimbardo, Ruch, 1988). Ludzie o osobowości makiawelistycznej czują się 
ponadto dobrze w sytuacjach, w których:
1. Zachodzi bezpośredni kontakt twarzą w twarz.
2.

  

Zasady obowiązują w minimalnym stopniu, dzięki czemu mają możliwość stwa-
rzania wieloznaczności i improwizowania.

3.

  

Pobudzenie emocjonalne jest wysokie, a więc przeszkadza w wykonaniu zadań 
ludziom o niskim poziomie makiawelizmu, im zaś nie.

Wpływ społeczny jest wszechogarniający i wszyscy mu podlegamy. Tak jak w przy-
padku innych zjawisk, także wpływ społeczny działa w wielu przystosowawczych 
celach. Przed celową manipulacją jednak możemy próbować się bronić. Znajomość 
prawidłowości opisanych w tym module może być w tych działaniach pomocna.

background image

22

 Bibliografia

1.

  

Aronson  E.,  Wilson  T.  D.,  Akert  R.  M.,  1997:  Psychologia  społeczna.  Serce 
i umysł
, Wydawnictwo Zysk i Spółka, Poznań.

2.

  

Asch S. E., 2002: Opinie i nacisk społeczny, [w:] Człowiek istota społeczna. Wy-
bór tekstów
, (red.) E. Aronson, PWN, Warszawa, s. 37–47.

3.

  

Cialdini  R.,  1994:  Wywieranie  wpływu  na  ludzi.  Teoria  i praktyka,  GWP, 
Gdańsk.

4.

  

Doliński D., 2000a: Badania nad posłuszeństwem: fakty, mity, interpretacje
[w:] Wpływ społeczny. Badania i praktyka, (red.) Z. Ratajczak, Wydawnictwo 
Instytutu Psychologii PAN, Warszawa, s. 15–30.

5.

  

Doliński D., 2000b: Psychologia wpływu społecznego, Towarzystwo Przyjaciół 
Ossolineum, Wrocław.

6.

  

Grzelak J. Ł., Nowak A., 2005: Wpływ społeczny, [w:], Psychologia. Podręcznik 
akademicki
, (red.) J. Strelau, t. III, GWP, Gdańsk, s. 187–204.

7.

  

Kenrick  D.  T.,  Neuberg  S.  L.,  Cialdini  R.  B.,  2002:  Psychologia  społeczna
GWP, Gdańsk.

8.

  

Mika S., 1982: Psychologia społeczna, PWN, Warszawa.

9.

  

Mika S., 1998: Psychologia społeczna dla nauczycieli, Wydawnictwo Akade-
mickie Żak, Warszawa.

10.

  

Milgram S., 2002: Behawioralne badanie posłuszeństwa, [w:] Człowiek istota 
społeczna. Wybór tekstów
, (red.) E. Aronson, PWN, Warszawa, s. 48–64.

11.

  

Nawrat R., 1989: Manipulacja społeczna — przegląd technik i wybranych wyni-
ków badań
, „Przegląd Psychologiczny”, nr 1, s. 125–154.

12.

  

Wojciszke B., 2003: Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, Wy-
dawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa.

13.

  

Wosińska W., 2004: Psychologia życia społecznego, GWP, Gdańsk.

14.

  

Zimbardo P. G., Ruch F. L., 1988: Psychologia i życie, PWN, Warszawa.

  


Document Outline