ENEIDA
Księga I
„Oręż śpiewam i męża, co losem z Troi wygnany płynie do Italii, zmierzając ku brzegom Lawinium.”
Eneasz po ucieczce z Troi długo błąkał się po morzach i lądach z woli bogów, przeciw niemu przede wszystkim była Junona (Hera).
Musiał znieść wiele cierpień na wojnie zanim dopłynął do Lacjum skąd narodził się szczep Latynów, ojców Alby (czyli Alba Longa- miasta, które według tradycji miało być kolebką Rzymu).
Wergiliusz zwraca się z pytaniem do muzy, z jakiej przyczyny Junona, królowa nieba prześladuje pobożnego męża jakim jest Eneasz, dlaczego zsyła na niego tyle trudów i strasznych przygód?
- W Fenicji był gród prastary, gród tyryjskich (fenickich ) osadników - Kartagina. Podobno Junona upodobała sobie to miasto spośród wszystkich i zamierzała wznieść tam stolicę ludom świata. Lecz dowiedziała się, że narodzi się z krwi trojańskiej plemię, które zburzy Kartaginę, i spustoszy całą Afrykę. „Taką Parki nić wyroczną przędły” .
Ta przepowiednia przerażała Junonę, wraca ona do myśli o tym jak w wojnie trojańskiej wspomagała Greków, tkwiła w jej sercu wciąż zawiść za to jak bardzo skrzywdził ją Trojańczyk właśnie Parys- wzgardzając jej urodę, jej piękność, tak więc nienawiść budził w niej cały lud trojański.
Junona dlatego tak długo nie pozwala niedobitkom spod Troi dopłynąć do Lacjum, targając ich długo po morzach.
Junona pyta siebie samą:
Czy mam porzucić swoje dzieło? Czyż nie mam mocy by zawrócić króla Teukrów (Eneasza) od brzegów Italii? Przecież wspomina jak ukarała syna Oileusowego, Ajasa za to jak znieważył Atenę; jaki był zuchwały, gdy porwał sprzed ołtarza Ateny wieszczkę Kassandrę, po zdobyciu Troi. Wtedy ona sama zabiła go piorunem. Mówi, ze z tym jednym jedynym ludem tyle lat wojnę prowadzi...
Dlatego spieszy Junona do kraju wiatrów- Eolii. Tam król Eol więzi wiatry straszne i srogie. On siedzi na tronie i ucisza je swym berłem.
Zwraca się do niego Junona z prośbą, że wędruje po morzu wrogi jej lud, który wywozi z troi drogie jej Bóstwa. Prosi Eola by rozpętał straszne wichury by pozabijały całą wyprawę. Obiecuje mu za żonę w zamian swoją najpiękniejszą nimfę, która ma w orszaku (było ich 14) Ma na imię Dajopeja.
Eol wdzięczny za to iż posiada berło i królestwo godzi się wypełnić prośbę Junony. Wypuszcza straszne wichry i burze,
„...nagle i niebo i światło dnia znika Teukrom sprzed oczu przesłonięte chmurą, noc czarna wody zasnuwa...”
Widząc nadchodzącą klęskę Eneasz wznosi ręce do góry i pyta z rozpaczą, dlaczego Diomedes , który cisnął w niego głazem na wojnie trojańskiej i mocno go zranił , dlaczego go wtedy nie zabił. Dlaczego nie umarł tam na polach Ilionu gdzie zginęli wielcy bohaterowie. Nie dokończył słów gdy Akwilon (Boreasz) uderzył w żagle. Wszystko pęka, spienione fale zabierają statki na dno morza, inne statki Eurus gna do Syrt brzegów, na mieliznę. Tylko nielicznym uda się przeżyć.
Wtedy to Neptun poznaje , że to gniew jego siostry Junony to sprawił, widzi flotę Eneasza w puch rozbitą , wzywa więc do siebie Eura z Zefirem - wiatry, , i gani ich za to, ze duma ich roznosi i, że bez jego wiedzy i zgody mącą morze, Neptun każe im też przekazać Eolowi, że jego władza nie powinna wychodzić poza jego wyspę.
Neptun pełny wściekłości ucisza morze. Kymotoe (jedna z nimf morskich - nereid) i Tryton (bożek morski, syn Neptuna i Amfitryty) spychają statki z ostrych raf. Sam Neptun ściąga statki z mielizn, ucisza wszystko.
Strudzeni Eneadzi kierują się ku najbliższym brzegom, ku ziemi libijskiej.
Tam przybywa Eneasz z siedmioma nawami z floty ocalałymi. Ludzie wychodzą na brzeg pełni radości, Eneasz wspina się na skałę by obserwować morze. Lecz ujrzał tylko trzy rogacze a z nimi stadko łań. Porwał luk i zabił siedem sztuk dorodnych, tyle ile statków doliczył.
Eneasz wraca do portu aby rozdzielić łup. Przemawia do swoich druhów, mówi im, że tyle mężnie przygód pokonali, Skyllę i Charybdę, Cyklopów, Aż wreszcie szczęśliwie dotarli do Lacjum, gdzie ma się nowa Troja zrodzić. Eneasz miał nadzieję i tą nadzieję chciał przekazać swoim towarzyszom. Wszyscy razem biesiadują, jedzą i piją racząc się winem.
Kiedy głód zaspokoili, uprzątnęli stoły i zaczęli wspominać druhów czy tamci słyszą ich wołanie czy zdołali swoje życie ocalić. Eneasz gorzko opłakał los odważnego Oronta, Amyka, Kloanta...
Do Jowisza w tym czasie przychodzi Wenus (Matka Eneasza, którego miała ze swym kochankiem Anchizesem). Zwraca się do niego z płaczem, jaka winę popełnił Eneasz że wzbrania im Jowisz brzegów Italii.
Wenus przypomina Jowiszowi, że kiedyś sam dał obietnicę, iż powstaną rzymianie, wodzowie z krwi Teukra. Pyta się dlaczego teraz Jowisz zmienia swoje wyroki. Wenus wspomina jaka miała nadzieję, że po klęsce Troi w końcu los szczęśliwy nadejdzie. A tu ciągle jakieś fatum prześladuje Trojan.
Wenera opowiada, wypomina wręcz dlaczego to Antenor - Trojańczyk, który opowiadał się za ugodą z Grekami namawiając ich do oddania Heleny, ocalał z pogromu i jeszcze przed Eneaszem przybył do Italii tam założył miasto Padvum (Padwa).
„Zawiesił trojańskie oręże i w błogim spoczął na wieki spokoju”
A Eneasz, któremu obiecano królestwo i ziemię, on to tylko z powodu jednej z nieśmiertelnych Junony, która pała do niego nienawiścią musi tułać się z dala od Italskich brzegów.
Jowisz ucałował Wenerę i zapewnił, że zobaczy jeszcze gród obiecany i mury Lawinium, zapewnił, że słowa nie cofnie. Uchyla także przed nią słowa przeznaczenia:
Po latach czas nadejdzie, Eneasz stoczy wiele krwawych wojen w Italii, wiele dzikich ludów ujarzmi, ustanowi prawa i mury obronne.
Trzy lata będzie rządzić nad Lacjum by potem syn jego , Askaniusz, ten co potem będzie nosił imię Julusa ( od niego potem miał się wywodzić ród Juliusza Cezara) , również Ilem go zwano (od imienia jego przodka Ilosa - mitycznego założyciela Ilionu, dziadka Priama) będzie panować przez lat 30.
Przeniesie tron z Lawinium do Alby Długiej gdzie twierdzę mocna zbuduje i tam przez całe trzy wieki będą panować dopóki Ilia (Rea Silvia, Westalka, mityczna córka króla Alby - Numitora) nie zrodzi bliźniąt z Marsa poczętych.
Tam Romulus odziany w skórę wilczycy swojej karmicielki, zostanie wodzem ludu i wzniesie mury grodu marsowego, który nazwie Romą od imienia swego.
I obiecał, że mściwa Junona również obdarzy łaską Eneasza. Z krwi Trojan później Cezar się zrodzi i jego władza będzie bardzo rozległa a jego sława gwiazd dosięgnie. Jowisz mówi Wenerze, że sama przyjmie Juliusza do nieba, a śmiertelni czcić go będą.
Jowisz posyła Hermesa, syna Mai by sprawił, by przed Teukrami gościnnie otworzyły się wrota Kartaginy, i aby Królowa kartagińska Dydona nie zamknęła wrót przez nimi lecz by przychylnie na nich spojrzała.
Tymczasem Eneasz całą noc trapiony troskami wyrusza następnego dnia z Achatem na zwiady, chce zwiedzić okolicę, poznać czy jakieś plemię żyje na tej wyspie.
Z głębi lasy wychodzi do niego matka, Wenera, w dziewiczych szatach jak Spartianka. Odzywa się do Eneasza pytając czy nie widział jednej z jej sióstr zabłąkanej. Eneasz odpowiada jej, że nie widział jej siostry i równocześnie zachwyca się nad jej urodą mówiąc, że boskie ma oblicze. Prosi ją również o to by powiedziała mu gdzie się znajduje, co to jest za brzeg świata?
Wenera mówi mu, że znalazł się w królestwie punickim Agenora ( syna Posejdona i ojca Dydony) , który był założycielem państwa fenickiego Tyru. Dalej znajduje się libijska kraina i tamtym państwem włada Dydona, co z Tyru uszła przed bratem (bratem Dydony był Pigmalion). Wenera opowiada historię:
Mężęm Dydony był Sycheusz. Bardzo go kochała. Lecz wtedy Tyrem władał jej brat Pigmalion, najokrutniejszy ze śmiertelnych. Pomiędzy nimi wielka waśń wybuchła. Pigmalion zaślepiony nienawiścią zabił Sycheja żelazem. Długo kłamał i nie przyznawał się do zabójstwa, okłamując Dydonę. Lecz pewnej nocy Dydonie przyśnił się kochany, wskazując na pierś przebitą mieczem i pokazując stopnie ołtarza. Odsłonił zbrodnię tajemną i poradził Dydonie uciekać, by pomóc jej w drodze miał pokazać jej skrzynie pełne złota i skarbów. Dydona przygotowywała się do ucieczki, zbiegli się do niej wszyscy towarzysze chętni do pomocy. I wyruszyli, przybywając ostatecznie tu gdzie widzi Eneasz twierdzę Kartaginy.
Pyta się Wenera Eneasza kim są i dokąd zmierzają? Eneasz opowiada jej jak uszli z Troi, aż burza zagnała ich na wybrzeża Libii. Mówi ,że szuka Italii ziemi jego przodków (bowiem Dardanus, mit. Syn Dzeusa, protoplasta rodu Eneasza miał pochodzić z etruskiego miasta Korytus w Italii.) Zali się dalej że mu jedynie 7 statków ocalało od strasznej wichury i tuła się teraz nie mogąc znaleźć miejsca przeznaczenia.
Wenera nie może już dłużej słuchać skarg syna i przerywa jego żale. I przepowiada Eneaszowi, by udał się prędko do pałacu królowej. Wenera odwróciła głowę, jej włosy zapachniały wonią ambrozji, i poznał Eneasz swoją matkę i zaczął się skarżyć ze smutkiem dlaczego swojego syna zwodzi i dlaczego nie może normalnie z nią rozmawiać i słuchać jej prawdziwego głosu. Idą razem w stronę miasta. Nagle Wenus ciemną chmurą ich osłania tak żeby nikt nie mógł ich dojrzeć, przeszkodzić im w wędrówce. Sama Wenera unosi się i mknie do Pafos do jej świątyni najmilszej.
Eneasz z Achatem wspinają się na górę wznoszącą się nad grodem, i podziwia mury i wspaniałe budowle. Wkracza Eneasz pośród lud, jest niewidzialny gdyż otoczony cudowna chmurą. Zaleźli się w świętym gaju pośrodku miasta, gdzie to Fenicjanie znaleźli głowę ognistego konia ( łeb konia był emblematem Kartaginy) - znaku przez Junonę wskazanego, który miał oznaczać żywot szczęśliwy. Tu Dydona wystawiła Junonie świątynię. Gdy się rozglądał po wielkiej świątyni ujrzał sztukę artystów, dziełach rąk, ujrzał wspaniałą bitwy, i dostrzegł nagle bitwy trojańskie, poznał Priama i Achillesa. Stanął i z płaczem zawołał: gdzie jest miejsce na ziemi gdzie by nie doszła wieść o naszych bojach.
„Jednak i tutaj sława swą nagrodę bierze. ( „Nawet rzeczy płaczą”!!!- słynne powiedzenie Wergiliusza w oryginale brzmi: „Sunt lacrimae rerum”) .
Eneasz płakał bardzo żałośnie, wzdychał ciężko przypominając sobie wydarzenia spod Troi. Widzi na płótnie śnieżne płótna namiotów Rezosa i przypomina sobie przepowiednię: istniała przepowiednia, ze Troja ocaleje, jeśli białe konie Rezosa zjedzą trochę trawy z łąk trojańskich i napiją się wody z rzeki Ksantos ( Skamander) . Dlatego Diomedes razem z Odyseuszem zaraz po przybyciu Rezosa pod troję zakradli się do jego obozu, zabili go i wyroczne konie uprowadzili.
Dalej Eneasz widzi sławnych mężów trojańskich, widzi niewiasty trojańskie, które bijąc się w piersi niosą do świątyni Ateny peplos święty. Ale Atena odwraca od nich wzrok. Achilles wlecze końmi ciało Hektora.
Gdy tak wspominał Eneasz pojawiło się królowa Dydona w otoczeniu młodych dwórek. Była tak piękna, że wszystkie boginie pięknością przewyższała. Usiadła na tronie, zaś Eneasz w tym czasie ujrzał swoich towarzyszy, których rozproszył po morzy huragan zesłany przez Junonę. Radość i lęk ich zarazem przejmuje, chcieliby uścisnąć druhów lecz czekają najpierw co się stanie, o co przyszli prosić królową. Byli to z różnych statków posłowie, którzy przyszli błagać królową, najstarszy Ilioneusz przemawiał:
Aby ona, królowa, która z łaski Jowisza wzniosła to miasto, łaskawym okiem spojrzała na Trojan. Nie przybyli oni by rabować i podbijać, ale chcą znaleźć krainę , którą Grecy zwą Hesperią- Italią. Tłumaczy dalej, że Orion gniewny rozkołysał morze i statki na rafy cisnął podwodne. I tylko garstka z nich ocalała. Pyta jednocześnie co to za lud tu mieszka , który grozi im orężem, i wzbrania im lądu dotknąć stopami. Mówi dalej swoim królu Eneaszu, że nikt nie mógł mu dorównywać sprawiedliwością , że jeśli gdzieś żyje spokojnie to i ona, królowa nie pożałuje, że im pospieszyła z pomocą. Prosi Królową o to by mógł wyciągnąć łodzie na brzeg, by mógł narąbać w lesie drzew i by mogli potem do Lacjum popłynąć i italskiej ziemi.
Dydona przyrzeka im pomoc, mówi by pozbyli się troski i obawy, i tłumaczy, ze to konieczność każe jej obstawiać granice strażami, jednocześnie mówi, że nie można nie znać obrońców Troi, bo byli to mężni ludzie. W końcu serca puniczyków nie są tak twarde, a słońce nie tak znów daleko od Kartaginy.
„To miasto jest wasze” Równe u mnie prawa i Trojanie i mieszkańcy Tyru mieć będą. Wspomina także Dydona, że gdyby tak król Eneasz się pojawił, proponuje, że wyśle gońców na krańce Libii aby zbadali czy gdzieś nie błądzi. Na te słowa Eneasz chce ujawnić się. Rozdarła się zasłona chmury i ukazał się oczom Eneasz, promienny w blasku słońca, bogom podobny z rysów i postaci. Zwraca się Eneasz do królowej, że o to on jest Eneasz, chwali Dydonę słowami, że tylko ona jedna nad nieszczęściem Troi się lituje i przyjmuje do miasta swego do domu. „Niechajże bogowie i duch twój, własnej swej cnoty świadomy , nagrodzą cię wedle zasługi.
Królewna w zdumienie wpada i tak się zwraca do Eneasza pytając jaki to los miota go wśród tylu niebezpieczeństw, i czyja moc go rzuciła na te brzegi.? Pyta się czy to on jest Eneasz, którego Wenus porodziła Anchizowi? Królowa przypomina także jak przybył do Sydonu Teuker ( syn Telamona z Salaminy Attyckiej i Hezjony, siostry Priama, po powrocie spod Troi wygnany przez ojca , zawędrował na Cypr, gdzie korzystając z pomocy króla fenickiego Beleosa , ojca Dydony, założył nową Salaminę (Cypryjską).)
Wtedy to mówi królowa, posłyszała o upadku troi i odtąd znała imię Eneasza. Mówi na koniec:
„ I mnie podobnie srogi wyrok przeznaczenia po wielu ciężkich przygodach na koniec na tej ziemi znaleźć przytułek zezwolił. Sama nieszczęścia zaznawszy, umiem innych wspomagać w potrzebie.”
Dydona zabiera Eneasza do pałacu, natomiast jego towarzyszom śle na brzeg bydło, wieprze i jagniątka. Królowa wydaje ucztę, przystraja pałac. Tymczasem Eneasz posyła do swojego synka Askaniusza, Achata z nowiną by go do Kartaginy wprowadził.
Cytereja (Wenus) postanawia nowy podstęp, chce by Amor zmieniwszy postać zamienił się na jedna noc w Askaniusza (syna Eneasza) , gdy Ona w tym czasie uśpi prawdziwego małego aby nie przybył przed czasem. Wszystko po to, by Dydona gdy weźmie na ręce Amora i przytuli do łona by wtedy tchnął w nią swoją skrytą truciznę. By Dydona pokochała Eneasza tak samo jak ona Wenera kocha swego syna.
I rzeczywiście tak się stało, gdy Kupidyn przybył już królowa leżała na złocistej sofie, już wszedł ojciec Eneasz, przynieśli ogromne, wspaniałe dary. Chłopiec biegnie do Eneasza, ściska udanego rodzica a potem kroki swoje kieruje w stronę Dydony, ona do piersi chłopca tuli, nie wiedząc jakiego boga w objęciach swoich pieści. Amor przypomniawszy sobie przykazanie matki zaciera w królowej pamięć o Sycheju i roznieca w jej sercu nową miłość.
Po uczcie królowa czarę bierze do ręki napełnia winem i prosi Jowisza by ten dzień był szczęśliwym dla Tyrów i mężów spod Troi, zwraca się także do Bakchusa i do Junony. To mówiąc strąciła królowa na stół bogom ofiarną libację. Rozległy się śpiewy. Dydona długimi rozmowami noc skraca wciąż wypytując o Priama, Hektora. Prosi by Eneasz wszystko je opowiedział.
Księga II
Eneasz wzdryga się na myśl, że będzie musiał w myślach przywoływać te straszne chwile, boleść z powodu upadku trojańskiej potęgi zburzonej przez Danajów. Zgadza się jednak na to wyznanie i rozpoczyna opowieść.
Wodzowie Greków osłabieni wojną, w czasie gdy opuściło ich szczęście; budują wielkiego konia, który ma być niby symbolem klęski Greków a zwycięstwa Trojan. Koń zostaje wybudowany z pomocą Pallady (Ateny). Potajemnie zamykają w jego wnętrzu zastęp najdzielniejszych wojowników.
Niedaleko leżała tam wyspa Tenedos, dawniej gdy królestwo Priama miało się dobrze, słynna była z bogactw, ale dziś w opuszczonej zatoce została tylko nędzna przystań. Tam zatrzymali się Grecy i ukryli na pustym wybrzeżu, my Trojanie myśleliśmy, ze wrócili do Myken, dlatego oddaliśmy się radości: otworzyliśmy bramy miasta, ludzie wybiegli by oglądać obozy Greków.
Pierwszy Tymetej zawołał by konia do miasta wprowadzić, bardziej przezorni chcieli natomiast dar Danajów zatopić w morzu lub spalić. Tłum podzielił się, aż nagle Laokoon wybiegł i krzyknął:
„Go za zgubny szał, obywatele!
Wierzycie, że złość wroga nad wami nie zwisa,
Że bez zdrady dar Greków? Tak znacie Ulissa?
Laokoon przestrzegał przed koniem, z całą mocą wbił włócznię w żebra potwora, gdybyśmy wtedy posłuchali jego głosu, Troja by nie upadła.
Nagle pasterze przywiedli jakiegoś młodzieńca, nieznany nikomu dał się schwytać na drodze, chciał on bramy troi otworzyć Grekom, był gotowy na wszystko, nawet na śmierć. Gromadzi się koło niego młodzież trojańska, wszyscy chcą go zobaczyć.
Gdy schwytany wędrowiec stanął bezbronny zawołał: „Biada mi” ... Nie masz dla mnie miejsca ni pośród Danajów, ani u Dardanów, bo i ci rozjątrzeni, karą mi grożą i krwi mej żądają”
Gdy to usłyszeliśmy pozwoliliśmy mu mówić, co go sprowadza. Wtedy on powiedział, że powie prawdę. Argos jest jego ojczyzną. I przypomniał ów wędrowiec pewną historię. Spytał się czy znają tu Palamedesa, okrytego sławą. Pelazgowie ( lud Pelazgów według Homera miał zasiedlać Helladę w okresie przedgreckim) fałszywie oskarżyli go o zdradę i skazali na śmierć tylko za to, że wojnę potępiał. Teraz go opłakują.
- (Palamedes, był synem króla Eubei i miał zmusić Odyseusza do wyruszenia pod Troję, choć ten nie chciał wyruszać, za co mściwy król Itaki oskarżył go o zdradę i spiskowanie z Priamem. Palamedesa skazano na śmierć i ukamienowano.)
Wędrowiec opowiada dalej, że był on również w orszaku Palamedesa, ponieważ ojciec go wysłał w pierwszych latach wojny. Dopóki Palamedes był szanowany, i miał silna władzę na niego spadała też część sławy i szacunku. Lecz po tej historii z fałszywym oskarżeniem i po śmierci jego, smutne wiódł życie po stracie druha.
Nie chciał milczeć i przysiągł sobie że gdy zobaczy jako zwycięzca Argos, pomści śmierć Palamedesa.
Słowa te sprawiły , że Odyseusz ciągle mu groził, otwarcie dążył do jego zguby.
Opowiada dalej, że nie raz chcieli Grecy uciec, porzucić Troję, bo mieli dość wojny ale ciągle nie mogli odpłynąć, bo albo zima nie pozwalała na to, albo Auster (silny wiatr). I wtedy gdy koń trojański stanął już gotowy, chmury zaszły na niebo, wtedy Grecy posłali jednego z druhów aby spytał Apolla o radę. Wyrocznia powiedziała, że ofiarą krwi przebłagali wiatry chcąc dopłynąć kiedyś do Troi ( chodziło o Ifigenię), więc i teraz krew Argolidy musi spłynąć.
Wszyscy się przerazili, Odyseusz zapytał Kalchasa co ma sądzić o tej boskiej wyroczni, wielu się domyślało, że chodzi też o podstęp, bo w końcu Kalchas przymuszony przez Odyseusza, po 10 dniach wskazał mnie ( czyli wędrowca) na ofiarę. I gdy już wszystko było gotowe do ofiary wędrowiec uciekł.
Wędrowiec przemówił dalej do Priama aby zlitował się nad nim i że jeśli ma jakakolwiek litość dla biednego człowieka tak strasznie potraktowanego to daruje mu życie. I rzeczywiście Priam to uczynił, kazał ściągnąć mu więzy. Spytał się też kto zrobił tego konia- olbrzyma? I po co? I, że może to jest maszyna wojenna.
Wtedy SYNON ( wędrowiec) wezwał bóstwa wszystkie na świadków i powiedział, że teraz wolno mu nienawidzić Greków, wolno mu wywieść wszystkie tajemnice ich na światło dzienne, ale Troja ma pozostać wierna obietnicy i gdy on wielkie rzeczy wyjawi oczekuje że Troja pozwoli mu żyć.
I Synon opowiada dalej: że Grecy całą ufność pokładali w pomocy Ateny (Pallady) ale kiedy bezbożny syn „Tydeusza i Ulis” wtargnął do jej świątyni i dziewicze opaski skalał krwią a święty wizerunek bogini porwał, wtedy to wiara Greków w zwycięstwo zaczęła się chwiać. Gdy ustawiono posąg w obozie, strzeliły jej z oczu płomienie i bogini trzy razy nad ziemią skoczyła.
Wtedy to Kalchas krzyknął, że na morze trzeba uchodzić bo Troja nie będzie wcześniej zdobyta zanim Grecy ponownie nie odprawią wróżb świętych w Argos i nie zwrócą bóstwa które zabrali ze sobą za morze.
Synon dalej opowiada, że teraz właśnie Grecy żeglują z pomyślnymi wiatrami do domu by wojska zgromadzić i łaskę bogów pozyskać i wrócą pod Troję. To wszystko objawił im Kalchas. I to za jego radą zbudowali tego konia by przebłagać znieważoną Palladę. Kalchas kazał zbudować konia, który by nie mieścił się w bramach. Ale jeśli pobożnie wciągną konia do miasta, cała Azja ma wydać grekom wojnę i stanie pod murami greckich miast.
Eneasz opowiada, że wszyscy dali wiarę w słowa wędrowca Synona, jego przebiegłość i łzy fałszywe zwyciężyły. Ale pojawił się jeszcze jeden znak straszliwy i zatrwożył im serca. Wybrany kapłan Laokoon właśnie miał na ołtarzu zabić na ofiarę byka kiedy nagle ze rzeki wyłoniły się dwa olbrzymie węże i burząc morze popłynęły aż ku brzegom. Węże wymierzyły się w Laokoona ale najpierw oplotły skrętami dwu synów kapłana, miażdżąc ich ciała, potem chwytają ojca, które przybiegł na pomoc ze wzniesionym oszczepem. Krew i jad broczy my wstęgi. Krzyczy i jęczy, na ten widok zadrżały serca wszystkich a lud wołał, że słuszną karę poniósł Laokoon iż świętość znieważył, kiedy w bok konia wbił oszczep i żądają by czym prędzej wprowadzić konia do przybytku Minerwy (Ateny ) i modłami błagać boginię o łaskę.
Trojanie przebijają mury i wprowadzają konia do miasta:
„Ona wchodzi, w głąb miasta pełznie pełna grozy.
Ojczyzno! Ilium święte! Z wojennego dzieła
Sławne mury DardanówI Czterykroć stanęła
W bram progu i czterykroć w niej bronie zachrzęsną...
Ze szałem naglim, zdjęci ślepotą nieszczęsną,
I dziw zgubny na -święte wciągamy warownie.
Na wróżby usta wtedy otwiera wymownie
Kassandra, z woli boga niesłuchana zawsze.
My świątyń szczyty w mieście, nędzni, na najłzawsze
Zdani jutro — w zieleni stroim powijadła...”
Tylko Kassandra wieści Troi przyszłe losy, lecz Trojanie niepomni wloką konia, zaślepieni szałem, to monstrum, które wróży nieszczęście.
Tym czasem z Tenedu, z portu już płyną Grecy . Gdy płomień rozbłysł na rufie królewskiego statku, Synon widząc znak umówiony z Grekami otworzył drewniane zawory i wypuścił ukrytych w kadłubie Danajów. Tessander, Steneleus, Ulisses, Akamas, Neoptolemos (syn Achillesa-po śmierci Achillesa Odyseusz sprowadził go pod Troję, bo wyrocznia przepowiedziała, że bez niego Troja nie będzie zdobyta, potem Neoptolemos zabił syna Hektora - Astianaksa.)
Gdy wypadli z konia, zabili straż, i przez otwarte bramy i wyłomy wciągnęli pozostałych towarzyszy, a była to pora gdy już wszyscy byli znużeni, zapadali w sen. Eneasz wspomina , że w tym momencie śnił o Hektorze, gdy bujne łzy mu twarz zalewały, rydwan wlókł go za sobą, jak wtedy, krwawy pył go oblepia, w przekłute stopy wbijają się twarde rzemienie. Eneasz mówi jakże inny był ten Hektor od tego Walecznego bijącego krwawie Greków. Wydało się Eneaszowi, że płacząc mówi do Hektora: Dlaczego przybywa teraz, tak dawno oczekiwany, po wszystkich żalach i żałobach.? Hektor mu nie odpowiada, tylko cicho wzdycha:
„Uciekaj —rzekł — bogini synu, z ognia fali!.
Wróg dzierży mur, w gruz Troja wyniosła się wali.
Dość ojczyzna ma z Priamem! Gdyby ludzka siła
Zbawić mogła Pergamon, ma dłoń by zbawiła!
Dziś tobie Troja święte powierza penaty,
Weź je w drogę za druhów, na gród im bogaty
Miejsca szukaj, ogromne przebywając morze!"
Tak rzekł, Westę. zabiera, opaski jej boże —
I wieczny ogień niesie od przybytków wnętrza.”
W murach miasta tymczasem już panuje straszna wrzawa. Eneasz staje na szczycie dachu i spogląda, widzi podstęp Greków. Jedna tylko myśl go oplata , by zebrać garść żołnierzy i popędzić na zamek. Nagle widzi, jak kapłan apollina wynosi ze świątyni świętości. Eneasz pyta się go gdzie wre główna bitwa. On odpowiada:
„Ostatni wszedł dzień, doba klęsk nieunikniona
Dardanii: Była Troja, Ilium i bez miary
Chwała Teukrów! Zły Jowisz do Arg wszystkie dary
Odwrócił; Grek płonący gród zajął w uciesze.
Koń-góra, w środku miasta stojąc, zbrojnych rzesze
Wyrzuca, Synon pożar szerzy ponad Troją
Z szyderstwy, inni w bramach otwartych wszerz stoją,
Tysiące, jakie jeno z Micen przyszły kiedy i
Przesmyków ciasnych ulic inne znów czeredy
Strzegą zbrojnie, żelaza zjeżony rząd błyska,
Ścieśniony, na mord gotów; straż ledwie zamczyska
Przy bramach ślepym bojem swe dłonie mozoli!"
Widzi Eneasz jak zbierają się przy nim żołnierze, lecz mówi im, że daremne serca męstwem biją w ich piersiach, daremnie chcą iść za nim w bój nieulękli. Bo
„Śmierć nam tylko została, a więc w bój ostatni! Nadzieją zwyciężonych - żadnej nie żywić nadziei!”
Padła w końcu Troja, wiele trupów, wiele wylanych łez, wszędzie leżą ciała zabitych. Eneasz razem z towarzyszami rzuca się w wir walki, zabija Danajów. Nagle widzą jak Grecy wyciągają Kassandrę z ołtarzu Ateny. Wieszczka oczy wznosi ku górze. Eneasz razem z druhami biegną jej na pomoc. Wyrwali Grekom dziewicę a oni widząc to już na nowo gromadzą się do walki. Wracają i ci , których Eneasz rozproszył po mieście podstępem, ponieważ byli przebrani w fałszywe puklerze i zbroje i zdradziła ich Trojańska mowa. Otoczyli ich zewsząd wrogowie. Zabici zostali towarzysze Eneasz, nawet Panteus, kapłan poległ.
Nagle wezwał Eneasza nowy zgiełk, pod zamkiem Priama wrzała bitwa. Grecy szturmowali zamek. Drabiny wspięli o mury i pięli się po stopniach ku górze. Trojanie wtedy sami zaczęli burzyć wieże i tą ostatnią bronią ciskać zaczęli w Greków.:
„Czuwają inni tłumnie, na wszystko gotowi.
Powziąłem chęć biec w pomoc króla pałacowi,
Wesprzeć mężów, pobitym otuchę wlać w łona.”
Eneasz ujrzał furtkę, ukrytą dla oczu, było to tajemne wejście do domu Priama. Wspiął się na sam szczyt dachu, wieżę zrąbał i rzucili ją w dół, tam gdzie Greków było najwięcej. Grecy prą na przód do pałacu, z wnętrza po chwili słychać jęki i błagania kobiet. Grecy zabijają na oślep. Eneasz widział Neoptolemosa i obu Atrydów i Hekubę z setką dzieci Priamowych jak ich krew płynęła u stóp ołtarza.
Priam natomiast, gdy ujrzał klęskę miasta, przywdział starzec zbroję i miecz do boku przypiął i chciał śmierć spotkać mężnie. Krolowa Hekuba z córkami schroniła się wśród liści, gdy zobaczyła męża, Priama zakutego w zbroję, krzyknęła z żalem, co za myśl okropna każe mu broń porwać? Dokąd spieszy? Pociągnęła go ku sobie by się schronił. W tej chwili Polites jeden z synów Priama, uszedł morderczego ciosu Pyrrusa (zwany też Neoptolemeusem, syn Achillesa) rzucił się do ucieczki, za nim Pyrrus, aż dosięgnął Politesa, który w stronę ołtarza, rodziców uciekał, aż w końcu przed rodzicami pada i ducha oddaje. Priam pełen wściekłości krzyczy:
,,Za zbrodnię — krzyknął — twoją, za bezwstyd, dłoń boska
(Jeśli w niebie jest słuszność, co o to się troska)
Niech dzięką i nagrodą cię godną uwieńczy
Kiedyś sprawił, żem ujrzał zgon syna młodzieńczy .
I mordu krwią zbroczyłeś ojcowskie me licu!
Nie takim, kłamnie przez cię głoszon za rodzica,
Był Achil dla mnie, wroga, lecz święte czcząc prawa
Proszących, martwe ciało Hektora oddawa
Na pogrzeb, mnie odsyła bez szkody w kraj miły".
Pyrrus zabił Priama w tym momencie, król przed śmiercią zobaczył upadek swojego państwa, on wielki król Azji.
Eneasz opowiada, że w tym momencie straszna groza nim owładnęła, przypomniał sobie swojego rodzica, Kreuzę (pierwszą żonę Eneasza, Trojankę). Nagle zobaczył u stóp świątyni Westy Helenę Trojańską kryjącą się po cichu w zakątku:
„Ona Teukrów zawistnych dla zburzenia Troi,
Kar Damajów i gniewu małżonka się bod
Zdradzonego; klęsk Troi i kraju współwinna,
Siedzi skryta za ołtarz, posępna Erynna.
Gniew spłonął w piersi mojej, zapragnę gorąco
Skarać zbrodnie, ojczyznę pomścić padającą:
— Więc ona ujrzy Spartę i Micen swych niwy,
Królowa będzie triumf obchodzić szczęśliwy,
Małżonka, dom, rodziców i dziatki zobaczy
W Iliadek rzeszy, w tłumie fryskich posługaczy,
Choć Pryjam padł od miecza, choć Troja w pożodze,
Dardański brzeg tak często krwią pocił się srodze?
O, nie tak! Bo, choć nie ma głośnego nazwiska
Kobiety kaźń i chwały zwycięstwo nie zyska,
Zgładzę winną i chwałę wezmę, gdy czyn skarcę
Niegodny, a wywarłszy pomstę na zbrodniarce,
Gniew ukoję i braci nasycę popioły!...”
Eneasz rwie się by ukarać Helenę i wymierzyć jej karę za zbrodnie. Nagle zjawia się przed nim jego matka Wenera, jasna i piękna i mówi Dlaczego jest taki mściwy? Dlaczego tak szaleje bez opamiętania? Dlaczego nie szuka swojego ojca Anchizesa i dlaczego nie wie gdzie jest Kreuza i syn Askaniusz? Mówi dalej, że gdyby ona nie czuwała nad nimi już dawno by nie żyli. I mówi dalej WENERA:
„Nie córka Tyndara, ta nienawistna Lacedemonka, nie Parys, tak przez wszystkich obwiniany, lecz bogów niełaska to państwo potężne obraca w gruzy i Troję strąca ze szczytu.”
Wenera dalej mówi, że bogowie już przesądzili o losach Troi, oni wlewają w serca Greków siłę niezłomną więc Eneasz powinien uchodzić z kraju. Rzekła to i ujrzał Eneasz nagle całe Ilium w ogniu, doszczętnie zburzone.
Biegnie nietykalny Eneasz do domu ojca, omijają go ciosy, ojciec jednak nie chce tułaczki, nie chce opuszczać Troi:
„Wy, o drodzy moi —
Powiada — którym w mocnym uderza krew tętnie,
Wy chrońcie się ucieczką!
Gdyby chcieli niebianie, bym żył, tak doszczętnie
Nie psuliby tych siedzib; aż nadto mi dosyć,
Żem jedną rzeź i grodu szturm musiał przenosić.
Tak, o, tak — pożegnawszy, zostawcie me ciało —
Śmierć znajdę, serce wroga będzie litość miało.
Łup wezmą, brak pogrzebu nie trudno przeboleć.
Od dawna, zbrzydzon bogom, przez ziemską gołoledź
Próżno wlokę krok, odkąd król niebian i ziemi
Wichrem zawiał i żary mnie dotknął swojemi".
Eneasz nie chce za nic w świecie zostawić ojca , mówi : „Uciekać ojcze i ciebie zostawić? Czy mogłeś w to uwierzyć przez chwilę?
Zniechęcony Eneasz chce wybiec na śmierć, lecz Żona Kreuza rzuca mu się do stóp, podaje mu synka Julusa i mówi:
„ Kiedy na śmierć wyruszasz, weź nas wszystkich ze sobą, lecz jeśli nadzieję pokładasz w orężu, wpierw ten dom ochraniaj. Kto obroni małego Julusa, kto ojca? I mnie , którąś nazwał swoją połowicą?
Nagle dziwne znaki się pojawiły na niebie, nad rodzicami i ich smutną twarzą, nad głową Julusa jakiś promień błysnął. Ojciec Anchiz ramiona podniósł do góry i zawołał:
„ Jowiszu Wszechmogący! Jeśli nasze modły mogą cię poruszyć, wejrzyj n nas tym razem... daj nam znak twej opieki, Ojcze i potwierdź tę wróżbę!”
Gdy starzec wymówił te słowa, zagrzmiał piorun i gwiazda wlokąc za sobą złoty welon spadła i gdzieś daleko się skryła. Wtedy ojciec powiedział, ze dosyć zwłoki i , że pójdzie za Eneaszem wszędzie.
Eneasz bierze go na plecy, Anchiz bierze do rąk święte Penaty bo Eneasz mówi, że nie jest godzien po tak krwawej walce i każe wszystkim zdążać za wzgórze pod świątynię Cerery gdzie jest cyprys.
Gdy zbliżył się do bram, myślał, że najgorsza część drogi poza nim, lecz usłyszał kroki za sobą. Zaczęli uciekać i wtedy gdzieś Kreuza , może zabłądziła, może przysiadła ze zmęczenia, Eneasz spostrzegł jej zniknięcie gdy dotarli na wzgórze. Ojca i małego Askaniusza zostawił druhom , a sam ubrany w zbroję na nowo chciał drogę przemierzyć. I tak zrobił, wrócił się do bramy, podążył do domy, lecz tam zastał już tylko Greków. Odważył się nawet głośno wołać Kreuzy, nagle ukazał mu się jej cień, większy niż był za życia i powiedział:
„Dlaczego puszczasz wodze smutkowi, co boli,
0 słodki mój małżonku! Nie bez bogów woli
To się stało; nie możesz brać Kreuzy z tych błoni
Ze sobą — tego wielki Olimpu król broni;
Tułaczy trud cię czeka, aż przez wielkie morze
W Hesperii wnijdziesz ziemię, gdzie żyzny łan orze
Lud Lidii i kraj wstęgą Tybr cichy przerzyna:
Tam radość, tron cię czeka, królewska dziewczyna
I gody. Łzy za Kreuzą miłą otrzyj z twarzy!
Ja siedzib Mirmidonów, Dolopów ołtarzy
W Greczynek służbie mymi nie ujrzę oczyma,
Dardana i Wenery synowa...
Mnie wielka bogów matka w krainie tej trzyma.
Bądź zdrów i wspólną miłość dziecka chowaj ze mną!”
Eneasz ma się nie poddawać boleści, stało się tak nie bez bogów woli, nie wolno brać mu Kreuzy ze sobą, mówi mu , ze czeka go długie wygnanie, aż do kraju Hesperii dojdzie. Ta, los szczęśliwy, tam tron i małżonka królewska go czeka... „Teraz żegnaj i miłość zachowaj dla naszego syna...”
Eneasza łzy zalały, chciał ją objąć. Noc już była gdy wrócił do swoich towarzyszy, zastał tam wielu ludzi zebranych na tułaczkę.
Księga III
Tułacze po zagładzie Troi, miasta Neptuna ( Neptun budował mury Troi), tknięci wróżbą boską ruszają na poszukiwanie odległych siedzib. Budują flotę i gromadzą mężów. Na wiosnę Anchizes każe „zdać żagle na los przeznaczenia”
Daleko leży ziemi Marsa siedziba. Mieszkają tam Trakowie, lud który w czasie wojny trojańskiej był sprzymierzeńcami Priama. I Tam składa ofiarę matce i zabija białego byka najwyższemu bogu. Podchodzi do kopca gdzie rósł mirt i chce Eneasz wyrwać pęd z ziemi gdy nagle widzi straszną rzecz. Krzew, który z ziemi wyszarpnął zaczął brodzić czarną krwią, za drugim razem dalej krew wypływa z kory. Gdy po raz trzeci wyrwał gałąź z głębi kopca odezwał się głos:
„Czemu mnie szarpiesz biednego Eneju? Zostaw mój grób w spokoju. Nie jestem ci obcym, Troja mnie zrodziła. O, uchodź z tej ziemi, porzuć to wybrzeże, gdzie chciwość mieszka. Jam jest Polidor - ( był najmłodszym synem Priama. W homerowej Iliadzie ginie z rąk Achillesa, tu Wergiliusz, idąc za Eurypidesem, inaczej przedstawia jego dzieje).
Tu w ziemię wbity leżę pod ściernią żelaznych pocisków rosnących ostrymi kolcami.”
Był to potomek Priama - Polidor, ten, którego Priam widząc swój gród oblężony przez wroga wysłał potajemnie z wielkim skarbem złota do króla Tracji na wychowanie. A ten gdy Trojan opuściło szczęście , przeszedł na stronę Agamemnona i depcąc święte prawa gościnności zgładził Polidora.
Gdy Eneasz się ocknął pobiegł szybko do ojca Anchiza prosić o radę. Wszyscy zgodnie orzekli by opuścić ta ziemię najprędzej. Najpierw jednak uczcili Polidora, usypali mu kopiec, stawili ołtarze. Na koniec ściągnęli łodzie i opuścili port.
Pośrodku morza napotykają na wyspę świętą ( wyspę Delos - miejsce urodzin Apollina) . Tam dopływają a wyspa przyjmuje strudzonych żeglarzy. Wysiadłszy oddają cześć Apollinowi. Król wyspy Aniusz i kapłan Feba ( Apollina) spieszą do nich ze wstęgami. Poznał starego przyjaciela w Anchizesie. Wkraczają więc pod dach gościnny. Pozdrawiają świątynię i mówią:
„Daj własny dom, Tymbreju! znużonym z żeglugi
Daj gród i miasto trwałe, zachowaj ten drugi
Pergam Troi, ostatki Greków i Achilla!
Gdzie, z kim każesz iść? Gdzie się nam przystań wychyla?
Daj znak, ojcze, i w nasze zastąpić racz łona!"
Gdy to wypowiedział ziemia zadrżała i odezwał się głos wprost ze środka świątyni.:
„Twardy rodzie Dardanów! Ziemia, co pierwsza szczep waszych dziadów zrodziła, i was, powracających, z radością przyjmie na swe żyzne łono, przeto starej szukajcie macierzy. Stamtąd dom Eneasza światem całym zawładnie na wieki, synowie jego synów i ci, co się z nich narodzą.”
Tak rzekł Febus, wszyscy zadali sobie pytanie gdzie jest ta ziemia. Wtedy Anchizes powiedział, że wszystko teraz zależy, że cała nadzieja, jest w wyspie Krecie, wyspie Jowisza, gdzie Idy szczyt gdzie rodu naszego kolebka ( Jowisz uchodził za protoplastę Trojan jako ojciec Dardana).
Stamtąd wywodził się wielki Tuker , przodek Trojan, jeszcze wtedy nie stała Troja jeszcze wszyscy w głębokich dolinach mieszkali. I tam maja dopłynąć. Mówi tez Anchizes, że gdy Jowisz dozwoli to powinno im to zając ok. 3 dni.
Zaczął składać ofiary bogom. Wieść ich doszła że król Krety Idomenej został wygnany za złożenie swojego własnego syna w ofierze w czasie wojny trojańskiej gdzie był sprzymierzeńcem Greków.
Trojanie płyną po morzy w oczekiwaniu Krety, aż dobili w końcu do jej brzegów. Tam Eneasz wznosi gród zwany Pergamem, już ludzie myślą o polach, zagonach, wznoszą mury, gdy niespodziewanie zgniłe wyziewy wionęły z powietrza i ludzie zaczęli umierać. Więc ojciec znów im każe płynąc na Ortygię ( wyspę Delos) do wyroczni Apollina, by o łaskę go błagać i z zapytaniem kiedy kres nieszczęść nastąpi i dokąd zwrócić maja łodzie.
Eneasz jednak podczas snu ma widzenie. Jawią mu się wizerunki bogów, które uratował z pożogi. Powiedziały mu, że przemawiają ustami Apollina:
„ Trzeba ci zmienić siedzibę, nie o tych wybrzeżach wieścił Febus dalijski, nie na Krecie osiąść ci kazał. Jest Kraj Hesperią przez Greków zwany, ziemia prastara... Dziś, jak wieść niesie, wnukowie ją Italią zowią od imienia wodza”
Spieszy Eneasz powiedzieć ojcu Anchizowi o tych boginiach. Ten zaś przypomniał sobie rodu swojego podwójne gałęzie oraz dwóch przodków poznał. Dardanusa i Jazjusza ( o nich mówiły boginie -
Dardanus to syn Jowisza, jeden z przodków Trojan, wg mitu pochodził z miasta Korytusu, skąd wywędrował do Frygii, gdzie wydał swoją córkę za króla Teukra i otrzymał od niego kraj zwany Dardanią. Wnuk jego miał tam później założyć Troję.
Jazjusz , to syn Jowisza i Elektry, brat Dardana, opuściwszy Italię wyruszył z nim na morze i zatrzymał się na wyspie Samotrake.
Anchizos przypomniał sobie jak te same rzeczy wieściła Kassandra ale nikt wtedy nie dawał jej słowom wiary.
Gdy Trojanie wypłynęli na morze nagle zjawiła się nad ich głowami sina chmura niosąc za sobą ciemność i burzę. Stracili wtedy kierunek zdani na łaskę ślepych fal.
Błądzili 3 dni po morzu bez słońca a dnia czwartego znaleźli dopiero ziemię.
Dobijają do brzegu Strofadów. Były to wysepki na Morzu jońskim gdzie okrutna Celeno ( jedna z Furii ) mieszkała z Harpiami, odkąd dom Fineusa przed nimi się zamknął (jeszcze z mitu o argonautach, gdzie synowie Boreasza przepędzili harpie właśnie na Strofady)
Gdy dopłynęli do brzegu zobaczyli stada wołów i kóz. Biesiadują , aż nagle sfruwają chmarą harpie i zanieczyszczają im jedzenie.
Dopiero w pieczarze są bezpieczni. Lecz znowu z innej strony wlatują Harpie i wtedy Eneasz każe wziąć druhom broń w ręce i walczyć. Wtedy Celeno skarży się, jak mogą za rzeź wołów i jałówek jeszcze przeganiać niewinne Harpie z ich własnej ojczyzny? I dalej mówi co jej Apollo wyjawił. Że płyną do Italii, ale przepowiada, że nie wcześniej zbudują mur wokół miasta nim nie poznają głodu okrutnego, „sprawiedliwa kara za naszą krzywdę, nie każe wam pożreć waszych własnych stołów”
Wszyscy się przelękli, padli na kolana chcąc przebłagać Harpie. Anchiz staje na brzegu i błaga bogów by wstrzymali to straszne przekleństwo.
Następnie dopływają do Leukadii, tam stała świątynia Apollina. Na wybrzeżu Akcjum oczyszczają się przed Jowiszem , płoną ofiary.
Na ścianie świątyni zawiesza tarczę ze spiżu i taki napis ryje: „ Eneasz zbroję to dobył na Danajach zwycięskich”
Porzucają port i zbliżają się do twierdzy Butrorum, naprzeciwko wyspy Itaki. Tam do uszu dochodiz go wieść, ze syn Priama, Helenus ( po upadku Troi jako jeniec Pyrrusa przybył z nim do Epiru) miał władać Greków miastami, że tron przejęła po Purrusie i jego dostał małżonkę i że takim sposobem Andromachę ( żona Hektora, matka Astianaksa, została niewolnicą syna Achillesa- Pyrrusa) nowe związały śluby z Trojańczykiem. Eneasz chciał poznać historie losów tak cudownych.
Andromacha pod miastem stała nad pusta mogiłą męża zobaczyła Eneasza i nie mogła uwierzyć, ze Eneasz żyje. Opowiada Eneaszowi swoją historię.
Po upadku troi nie zginęła ale została branką Pyrrusa , musiała wznosić wzgardę i w niewoli urodzić mu dziecię. Później kiedy Hermiona ( córka Menelaosa i Heleny ) zwabiła Pyrrusa a ona Andromacha została oddana Helenowi - jeńcowi. Ale Orestes ( syn Agamemnona) był ogarnięty miłością do Hermiony zabił Pyrrusa. Po śmierci Pyrrusa część jego królestwa przeszła pod władzę Helena , który polom ty nadał nazwę Chaonii od imienia trojańskiego Chaona i zbudował nowy Pergam na wyżynie.
Gdy Andromacha przestaje się żalić zza murów wychodzi Helen, syn Priama, poznaje rodaków i prowadzi ich w gościnne progi. Po dwóch dniach gościny wiatry zaczęły wzywać ich w drogę, więc Eneasz zwraca się do Helena (który miał być obdarzony umiejętnością wieszczenia ) aby powiedział mu co ma czynić, bo do tej pory łaska niebieska go wiodła i bogowie znakami radzili mu Italii szukać , jedna tylko Celeno co innego mu wróżyła. Więc jakiej groźby ma się strzec najpierw?
Helenus tak obwieścił: Powiedział, ze może tylko rąbek z tych tajemnic wielkich odsłonić, albowiem Parki wzbraniaja mu więcej wiedzieć, a Junona mówić nie pozwala. Przepowiada , że od ziemi italskiej ci mu się wydaje być bliską, dzielą go nieskończenie długie przeprawy. Najpierw o fale Trynakrii, potem do wyspy Kirki...
Obwieszcza również znaki:
„ Gdy niespokojny będziesz błądził w ustroniu nad rzeką, pod dębami przy brzegu ujrzysz olbrzymią maciorę leżącą na ziemi, u jej wymion 30 warchlaków, miot biały jak matka. Tam będzie miejsce pod miasto, tam pewny koniec twoich trudów. Nie lękaj się też stołów, które macie w przyszłości jeść z głodu. Znajda swą drogę fata, a wezwany na pomoc Apollo przybędzie.”
Ale pewne ziemie ma omijać, gdzie Lokrzy,
Gdy wiatr rzuci go ku brzegom Sycylii ma omijać wiry prawego brzegu. ( Te miejsca kiedyś jeden ląd tworzyły ale runęło na nie morze i fale oderwały Hesperii brzeg od Sycylii, rozdarte pola i miasta dzieląc cieśniną. Prawy brzeg zamieszkuje Skylla, lewy Charybda.
Charybda 3 razy połyka fale i 3 razy wypluwa.
Skylla zaś ukryta, okręty wlecze na skały. Z przodu ma ludzka twarz, do pasa postać ślicznej dziewczyny, reszta ciała to stwór z kadłubem wieloryba, ogonem delfina i brzuchem wilka. Daltego lepiej będzie Eneaszowi nadłożyć drogi i opłynąć cypel, niż spotkać Skyllę.
Poza tym, Helen wieszczy jeszcze, by Eneasz nigdy nie zapomniał sławić boskości Junony, czcić ja kornie i błagalnymi ofiarami starać się nakłonić jej serce ku Trojanom, bo tylko wtedy dotrze do brzegów Italii. Tam gdy się już znajdzie ujrzy błędną wieszczbiarkę ( słynną Sybillę Kumańską). Zapisuje ona wróżby na liściach , które układa, gdy jednak jakiś wiatr poruszy nimi, nie układa ich od początku. Wtedy ludzie odchodzą złorzecząc jej. Eneasz jednak ma nie żałować czasu. Ma jej szukać i prosić o wyrocznię, aż sama usta otworzy, ona mu odkryje tajemnice.
Gdy Helen wyrzekł to wszystko, kazał zanieść na statki skarby, dary kosztowne. Ojca Anchiza też hojnie obdarzył. Gdy już odpływali Helen zwrócił się Do Anchiza raz jeszcze, nazywając go bogów ulubieńcem i życząc mu szczęśliwej drogi. Andromacha przynosi małemu Askaniuszowi chlamidę i szaty różne.
Eneasz na pożegnanie mówi, ze gdyby udało mu się dotrzeć do Tybru i jeżeli ujrzy mury Trojańczykom przeznaczone chciałby aby te państwa kiedyś pokrewne Hesperia i Epir, by te ludy bratnie krwią Dardana w ich sercach stanowiły Troję.!
Wypłynęli w morze, i dopłynęli do suchego lądu, gdzie wyznaczyli wartę a sami udali się na spoczynek. W pewnym momencie Palinur bada wiatry, czeka na sprzyjające i daje znak do odpłynięcia. Zwinęli obóz i ruszyli w dalszą drogę gdy ujrzeli „ nisko rozciągniony brzeg Italii”. Zawinęli żagle i tam Eneasz ujrzał pierwszą wróżbę. Oto 4 śnieżnobiałe konie pasły się na polnej murawie, Ojciec Anchiz krzyknął, że wojnę to zwiastuje. Zaczęli modły wznosić do Pallady, głowy przykrywając zasłnoą, tak jak kazał Helen i idąc za rozkazem składali ofiary ku czci Junony. Gdy spełnili tą powinność, porzucają tę ziemię niepewną. Wkrótce potem zobaczyli zatokę Tarentu gdzie stała świątynia Junony i postrach statków- Skylla. Dalej przed nimi piętrzyły się bałwany- znak Charybdy. Spełniają się znaki Helena.
Zatem skręcają na lewo . „ Trzykroć rafy zawyły w skalistych szczelinach, trzykroć piany trysnęły do góry, aż ujrzeliśmy gwiazdy kroplami zroszone”
Dalej drogi nie znając, dopłynęli do wybrzeży cyklopów. Sam port był bezpieczny, ale w pobliżu grzmiała Etna. Noc minęła im w trwodze ale następnego dnia, ledwie dzień się obudził wybiegł z lasu jakiś mąż nieznany, z głodu chudy, błagalnie wyciągając dłonie. Wyglądał na Greka, i gdy spostrzegł Trojan zawahał się lecz po chwili podbiegł i ze łzami prosił aby go zabrali gdziekolwiek daleko stąd, albo niech go zabija ale niech to będzie śmierć z ręki człowieka. Rzucił się na kolana, pytany o pochodzenie odrzekł, że jego ojczyzną Itaka jego imię to Achemenides. Ojciec jego biedak wysłał go pod roję i gdy wracali z towarzyszami oni go pozostawili ogarnięci ucieczką. Opowiedział dalej jak znalazł się w grocie, a Odyseusz spoił Cyklopa i wypalił mu oko.
Achemenides mówi im, żeby uchodzili stamtąd jak najszybciej, bo oprócz Polifema jest na tej wyspie jeszcze 100 innych cyklopów. Mówi, też, że oddaje się w ich ręce, szczęśliwy, że mógł uciec przed tym plemieniem przeklętym, i że lżejsza mu będzie śmierć z ich dłoni..
Gdy to powiedział, zobaczyli, że z gór idzie Polifem, dochodzi do morza zaczyna zmywać broczącą krew z wybitego ślepia. Trojanie zatrwożeni uciekają biorąc w nagrodę za radę Greka. Prawie Polifem dopadł Trojan, już całe zastępy innych cyklopów stały nad brzegiem grożąc i rycząc z wściekłości.
Przypominają sobie wróżbę Helena, że między Skyllą i Charybdą śmierć czeka z obu stron, więc najbezpieczniej byłoby zawrócić żagle, ale oto Boreasz pomaga więc Eneasz omija urwiste rafy, wskazywał mu je Grek.
Ujrzeli dalej wyspę nazwaną Ortygią. Wieść niosła , że to tutaj Alfejos ( rzeka na Peloponezie, mit mówi, że bóg tej rzeki, zakochany w nimfie Aretuzie ( nimfie źródła na Sycylii) , przebił się do niej pod ziemią i połączył się z nią na Sycylii.
- posłuszni wskazówkom Helena oddają cześć bóstwom tych okolic, po czym plyna dalej: mijają Kamarynę, gród Gela, wyżyny Akragas... Przy porcie Drepanum traci ojca Anchizesa, ani wieszczek Helenus ani Celano takiej strasznej tragedii nie wieszczyli Eneaszowi. Tam była próba i kres jego długiej podróży...
„Lilibejski omijam bród, gniazdo raf ślepych.
Stąd Drepanu mnie przystań i dzikich skał przepych
Powita. Tu wśród morza, miotan od burz wiela,
Osłodę trosk i przygód tracę — rodziciela
Anchiza. Próżno ciosy zmyliwszy zabojcze,
Tu rzucasz znużonego, najlepszy mój ojcze!
Ni Helen wróż, choć różnym złem straszył u proga.
Tej klęski mi nie wieścił, ni Celeno sroga! —
Tu kres trudów i błądzeń mych długich nastaje:
Gdym stamtąd odszedł, w wasze bóg zagnał mnie kraje."