Maria Valtorta
Rozwa偶ania o Maryi
Spis tre艣ci
4. B艂ogos艂awiona艣 miedzy niewiastami
5. B艂ogos艂awiony owoc 偶ywota Twojego
7. Maryja ewangelizowa艂a u艣miechem
14. 芦A Jego ojciec i Matka dziwili sie...禄 (艁k
2,33)
15. 芦Kt贸偶 jest Moj膮 Matk膮?禄 (Mt 12,48)
18. 芦Niewiasto, oto syn Tw贸j!禄 (J 19,26)
22. 芦Niewiasto, c贸偶 nam odt膮d do Siebie?禄 (J
2,4)
23. 芦Nowa Ewa by艂a we wszystkim pos艂uszna
Bogu禄
24. 芦Ja, Maryja, mia艂am udzia艂 w odkupieniu
niewiasty dzi臋ki Memu Boskiemu
macierzy艅stwu...禄
25. Maryja mo偶e by膰 nazwana drugorodn膮 C贸rk膮
Ojca
26. 芦Bed膮c bez skazy, nie zosta艂a nigdy
pozbawiona wspomnienia Boga...禄
27. 芦Jej dusza ukazuje si臋 pi臋kna i nieskalana,
jak膮 by艂a w zamy艣le Ojca
Zdrowa艣 Maryjo...
M贸wi Jezus:
芦鈥瀂drowa艣, Maryjo". B艂ogos艂awione te usta i te
kraje, w kt贸rych si臋 m贸wi: 鈥瀂drowa艣, Maryjo".
Zdrowa艣: pozdrawiam ci臋. Od najm艂odszego do
najstarszego, od dziecka do rodzica, od
podw艂adnego do zwierzchnika, [wszyscy]
zobowi膮zani s膮 - wed艂ug zasad ludzkiego
wychowania - wypowiada膰 pozdrowienie cz臋sto, z
nale偶nym szacunkiem, z mi艂o艣ci膮, stosownie do
okoliczno艣ci. M贸j brat nie mo偶e wi臋c odm贸wi膰
aktu mi艂o艣ci i szacunku wobec Mamy doskona艂ej,
kt贸r膮 posiadamy w Niebie.
Zdrowa艣 Maryjo - to pozdrowienie oczyszczaj膮ce
usta i serce. Nie mo偶na bowiem wypowiada膰 tych
s艂贸w 艣wiadomie i z uczuciem, a nie odczuwa膰, 偶e
stajemy si臋 lepsi! Jest to jak przybli偶enie si臋 do
藕r贸d艂a anielskiego 艣wiat艂a i do oazy rozkwit艂ych
lilii.
Zdrowa艣 - to s艂owo anio艂a wolno wam
wypowiedzie膰, 偶eby pozdrowi膰 T臋, kt贸r膮 z
mi艂o艣ci膮 pozdrawiaj膮 Trzy wieczne Osoby. To
wo艂anie zbawia. Miejcie je coraz cz臋艣ciej na
ustach. Jednak niech to nie b臋dzie bezwiedne
poruszanie [wargami], w kt贸rym nie uczestniczy
dusza, lecz poruszenie ducha pochylaj膮cego si臋
przed kr贸lewsk膮 godno艣ci膮 Maryi i kieruj膮cego si臋
w stron臋 Jej matczynego serca.
Gdyby艣cie potrafili w szczero艣ci ducha
wypowiedzie膰 te s艂owa - cho膰by tylko te dwa
wyrazy - byliby艣cie lepsi, bardziej czy艣ci i
bardziej mi艂osierni. Oczy waszego ducha by艂yby
wtedy skierowane na Maryj臋 i dzi臋ki tej
kontemplacji Jej 艣wi臋to艣膰 wesz艂aby do waszych
serc. Gdyby艣cie umieli [dobrze] je wypowiada膰,
nie byliby艣cie nigdy zrozpaczeni. Maryja jest
bowiem 藕r贸d艂em 艂aski i mi艂osierdzia. Drzwi
Boskiego Mi艂osierdzia otwieraj膮 si臋 nie tylko
wtedy, gdy popycha je r臋ka Mojej Matki, lecz ju偶
wtedy, gdy Ona ogarnie je prostym spojrzeniem.
Ponownie powtarzam: b艂ogos艂awione usta i kraje,
w kt贸rych m贸wi si臋: 鈥瀂drowa艣, Maryjo", ale
wypowiada si臋 te s艂owa tak, jak nale偶y. Je艣li
bowiem prawd膮 jest, 偶e Boga nie mo偶na
wyszydzi膰, tak prawd膮 jest r贸wnie偶 i to, 偶e Maryi
nie da si臋 oszuka膰.
Pami臋tajcie zawsze, 偶e Ona jest C贸rk膮 Ojca,
Matk膮 Syna, Oblubienic膮 Ducha 艢wi臋tego i 偶e Jej
zjednoczenie z Tr贸jc膮 jest doskona艂e. Dlatego
posiada od Swego Pana moc, inteligencj臋,
m膮dro艣膰. I posiada te [dary] w ca艂kowitej pe艂ni.
Daremne jest przychodzenie do Maryi z dusz膮
splamion膮 zepsuciem i nienawi艣ci膮. Ona jest
wasz膮 Matk膮 i wie, jak leczy膰 wasze rany. Chce
jednak, 偶eby by艂o w was przynajmniej pragnienie
wyleczenia si臋 z nich.
Czemu s艂u偶y uciekanie si臋 do Maryi, Najczystszej,
je艣li - odchodz膮c od Jej o艂tarza lub ko艅cz膮c
wymawia膰 Jej imi臋 - oddalacie si臋 i pope艂niacie
grzech cia艂a lub wypowiadacie s艂owo prze-
kle艅stwa? Jak膮 ma warto艣膰 zwr贸cenie si臋 do
Maryi, do Mi艂osiernej, je偶eli zaraz po tym lub
nawet w tym samym czasie macie w sercu
gorycz, a na ustach - przekle艅stwa dla braci?
Jak偶e mo偶e wam zapewni膰 zbawienie ta
Wybawicielka, je偶eli niszczycie je sw膮 zepsut膮
wol膮?
Wszystko jest mo偶liwe dla Bo偶ego Mi艂osierdzia i
dla mocy Maryi. Po co jednak nara偶a膰 na
niebezpiecze艅stwo 偶ycie wieczne, czekaj膮c na
wykazanie dobrej woli skruchy [dopiero] w go-
dzinie 艣mierci? Czy偶 nie by艂oby dobrze - bo
przecie偶 nie wiecie, kiedy zostaniecie wezwani
pod Moje drzwi - by膰 przez ca艂e 偶ycie
prawdziwymi przyjaci贸艂mi Maryi i posiada膰 dzi臋ki
temu gwarancj臋 zbawienia?
Przyja藕艅 z Maryj膮 - powtarzam to - jest
przyczyn膮 doskona艂o艣ci. Wlewa bowiem ona i
przetacza cnoty wybranej Przyjaci贸艂ki, kt贸r膮 B贸g
nie wzgardzi艂 i da艂 wam jako ukoronowanie dzie艂a
odkupienia [dokonanego przez] Swego Syna. Ja,
Chrystus, zbawi艂em was B贸lem i Krwi膮; Ona,
Maryja - B贸lem i Swoim p艂aczem, a chcia艂aby was
zbawi膰 Swoj膮 mi艂o艣ci膮 i u艣miechem.禄
艁aski Pe艂na...
M贸wi Jezus:
芦鈥炁乤ski pe艂na". B贸g nie pos艂a艂 Swego anio艂a, 偶eby
powiedzia艂 鈥瀂drowa艣" tylko do Maryi. B贸g i was
pozdrawia, drogie dzieci, okazuj膮c wam Swoje
wzgl臋dy. On przysy艂a wam przez anio艂贸w Swe
艣wi臋te natchnienia. B贸g otacza was Swoimi
b艂ogos艂awie艅stwami od poranku do zmierzchu i
od zmierzchu do rana. Bez przerwy otaczaj膮 was
my艣li Bo偶e, pe艂ne mi艂o艣ci i przewiduj膮cej
troskliwo艣ci.
Dlaczego wi臋c nie odczuwacie nic lub bardzo
ma艂o? Dlaczego nie 偶yjecie sprawiedliwie i
艣wi臋cie? Wylewa si臋 na was 艂aska, a wy stali艣cie
si臋 nieprzemakalni, bo jeste艣cie nieczuli na
dzia艂anie mi艂o艣ci - z powodu waszej woli
przeciwnej Dobru.
Gabriel rzek艂 do Maryi: 鈥瀂drowa艣" i d藕wi臋k
anielskiego g艂osu przyni贸s艂 [Jej] - ju偶 nape艂nionej
艂ask膮 - now膮 fal臋 艂aski. Naj偶ywsze 艣wiat艂o Jej
niepokalanego ducha osi膮gn臋艂o szczyt blasku,
gdy偶 odpowied藕 ducha Maryi by艂a doskona艂a.
Pokora, gotowo艣膰, wstydliwo艣膰, modlitwa... czego
wznios艂ego nie znajdzie anielskie s艂owo, a偶eby si臋
sta膰 pierwsz膮 iskr膮 po偶aru Wcielenia? Wielki dar
zachowania od grzechu pierworodnego, kt贸ry
Wieczny B贸g da艂 Wybranej, a偶eby by艂a
pierwszym tabernakulum dla Cia艂a Syna... i jaki,
jaki, jaki odd藕wi臋k Maryi!...
Gdyby inne stworzenie zosta艂o tak obdarowane,
to czy przynajmniej czasami nie chwali艂oby si臋
takim darem? Nie m贸wi臋 o ukrytych darach, o
kt贸rych udzieleniu wie jedynie B贸g, lecz o wi-
docznych, kt贸re si臋 zauwa偶a. Nale偶y do nich
wybitna inteligencja, [dar] pouczenia
nadprzyrodzonego, p艂omienne kontemplacje - a
m贸wi臋 tylko o darach moralnych i duchowych.
Ale nie, u Maryi [nie ma] nic takiego. Im bardziej
B贸g wynosi艂 J膮 do Swego tronu, tym bardziej
pomna偶a艂a si臋 w Niej wdzi臋czno艣膰, mi艂o艣膰 i
pokora. Im bardziej B贸g dawa艂 Jej do zrozumie-
nia, jak si臋 nad Ni膮 wyci膮gn臋艂a Boska r臋ka i
ochrona przed wszelkimi zasadzkami z艂ego, tym
bardziej umacnia艂a si臋 w Niej czujno艣膰 wobec z艂a.
Maryja nie pope艂ni艂a tego b艂臋du, kt贸ry prowadzi
do upadku bardzo wiele dusz wyposa偶onych w
zdolno艣膰 [do osi膮gni臋cia] doskona艂o艣ci, to znaczy
nigdy nie powiedzia艂a: 鈥濩zuj臋, 偶e B贸g nade Mn膮
czuwa; czuj臋, 偶e B贸g Mnie wybra艂. Niech wi臋c On
troszczy si臋, 偶eby Mnie broni膰 przed Nieprzyjacie-
lem." Nie. Maryja - cho膰 widzia艂a dzia艂anie Boga
w Sobie - post臋powa艂a tak, jak gdyby by艂a w艣r贸d
stworze艅 najbardziej pozbawiona dar贸w
duchowych. Od 艣witu do zachodu, a nawet w
Swym dziewiczym 艣nie, nad kt贸rym czuwali
anio艂owie, Jej dusza by艂a czujna.
Nie s膮d藕cie, 偶e Maryja nie do艣wiadcza艂a pokusy.
Nawet Mnie nie oszcz臋dzi艂 Kusiciel. Z dw贸ch po-
wod贸w nie oszcz臋dzi艂 i Maryi. Z dw贸ch powod贸w.
Pierwszym by艂o to, 偶e Maryja - [chocia偶] bez
skazy - by艂a przecie偶 tylko stworzeniem. Ja
by艂em Bogiem. Drugi pow贸d: dla Lucyfera by艂o o
wiele wa偶niejsze zniszczy膰 艂ono niewiasty, kt贸re
mia艂o nosi膰 Mesjasza, ni偶 zaatakowa膰 samego
Chrystusa. On, Przebieg艂y, wiedzia艂, 偶e S艂owo
stanie si臋 cia艂em przez zespolenie si臋 ducha z
Duchem w 艂onie, w kt贸rym nie kry艂 si臋 偶aden
grzech. 呕aden grzech - powtarzam. Gdyby po
Ewie uda艂o mu si臋 skusi膰 wszystkie niewiasty,
by艂by pewny, 偶e nigdy nie pokona go wieczny
Zwyci臋zca. Jedna Jedyna zawsze mu si臋 opiera艂a:
Maryja. I tylko Jeden wie, jakie sploty, jakie
misterne pokusy tka艂 Lucyfer wok贸艂 Maryi, 偶eby
wstrz膮sn膮膰 t膮 dusz膮 doskonalsz膮 od anio艂贸w i
za膰mi膰 j膮. Tym Jedynym, kt贸ry wiedzia艂, jest
B贸g. Poniewa偶 jednak pewne tajemnice s膮 dla
was zbyt wielkie, dlatego wam o nich nie
powiem. Po blasku Maryi w Niebie zrozumiecie
wielko艣膰 Jej duszy. To wielko艣膰 b臋d膮ca nast臋p-
stwem Jej pragnienia. By艂aby Ona najwi臋ksza
nawet bez wy偶szej pomocy - tak bardzo Maryja
chcia艂a by膰 艣wi臋t膮, z mi艂o艣ci do Swego Boga.
Anio艂 mia艂 wielki pow贸d, 偶eby powiedzie膰: 鈥炁乤ski
pe艂na". Tak, pe艂na 艂aski. 艁aska by艂a w Niej:
艁aska, czyli B贸g, i 艂aska - czyli dar Bo偶y, kt贸ry
Ona potrafi艂a pomno偶y膰 dziesi臋ciokrotnie.
A oto to, czego oczekuje si臋 od was, o dzieci, aby
to, co niebia艅skie, powodowa艂o [duchowe]
pocz臋cie w was Chrystusa: 偶eby艣cie przylgn臋li do
艂aski, przyj臋li 艂ask臋, pomna偶ali 艂ask臋, pragn臋li
艂aski. Cia艂o, aby 偶y膰, musi wdycha膰 powietrze i
przyjmowa膰 pokarm. Dusza, 偶eby 偶y膰, musi
wdycha膰 lask臋. Wtedy dzieje si臋 tak, 偶e 艢wiat艂o艣膰
zst臋puje tam, gdzie mo偶e si臋 ona wcieli膰, i
Chrystus rodzi si臋 mistycznie w was, tak jak
rzeczywi艣cie pocz膮艂 si臋 w Maryi.
Zdrowa艣, Maryjo, 艂aski pe艂na. Patrzcie na Ni膮, wy
wszyscy, o chrze艣cijanie, tak niepodobni do
pierwszego Syna Maryi. Spogl膮dajcie na Ni膮
przede wszystkim wy, niewiasty, tak r贸偶ni膮ce si臋
od Niej, i uczcie si臋, i rozmy艣lajcie, 偶e drog臋 ku
z艂u o tysi膮cu twarzach otworzy艂y艣cie wy wasz膮
cielesno艣ci膮 przeciwn膮 偶yciu 艂aski w
stworzeniach. Bez 艂aski cz艂owiek staje si臋
demonem, a 艣wiat - piek艂em.禄
Pan jest z Tob膮...
M贸wi Jezus:
芦鈥濸an jest z Tob膮". Pan jest zawsze z dusz膮
[nape艂nion膮] 艂ask膮. B贸g nie oddala si臋 nawet
wtedy, kiedy podchodzi Kusiciel. B贸g oddala si臋
tylko wtedy, gdy stworzenie ulega Kusicielowi i
niszczy sw膮 dusz臋. Wtedy B贸g wycofuje si臋, bo
nie mo偶e mieszka膰 razem z Nieprzyjacielem.
Odchodzi. I jak Ojciec - kt贸ry nie jest
rozgniewany, lecz zasmucony - czeka, a偶 skrucha
pojawi si臋 w sercu stworzenia i a偶 ono ponownie
z艂膮czy si臋 wi臋zi膮 mi艂o艣ci z Ojcem.
B贸g chcia艂by by膰 zawsze z wami. Gdyby wszyscy
wasi anio艂owie, liczni jak gwiazdy na niebie, mogli
pozdrowi膰 was s艂owami: 鈥濸an jest z tob膮", rado艣膰
waszego Pana by艂aby ca艂kowita, bo My
pragniemy by膰 z wami. Dlatego zostali艣cie
stworzeni.
Maryja by艂a z Bogiem i B贸g by艂 z Maryj膮. Dwie
doskona艂o艣ci przyci膮ga艂y si臋 i 艂膮czy艂y w
nieprzerwanych gestach mi艂o艣ci. Niesko艅czona
doskona艂o艣膰 Bo偶a zst臋powa艂a z rado艣ci膮 -
niepoj臋t膮 dla was, 艣miertelnych - aby posi膮艣膰 to
Stworzenie. Ludzka doskona艂o艣膰 Maryi - jedyna
zawsze pe艂na doskona艂o艣膰 po艣r贸d syn贸w ludzkich
- 艣pieszy艂a na spotkanie Boskiej Doskona艂o艣ci,
aby czerpa膰 偶ycie.
Tak, przebywanie z Bogiem by艂o 偶yciem dla
Maryi. Dlatego te偶 w straszliwej, rozdzieraj膮cej
godzinie Kalwarii i Grobu, gdy Niebiosa zamkn臋艂y
si臋 nad Umieraj膮cym i nad Przeszyt膮 [mieczem
bole艣ci], utrata [odczuwania] Boga by艂a
najbardziej pal膮cym i dotkliwym z siedmiu
mieczy; by艂a niezno艣nym ciosem w budowl臋
cierpienia, wymaganego dla Odkupienia.
Ja wchodzi艂em na szczyt pe艂nej bole艣ci od
Getsemani do godziny dziewi膮tej. Maryja
prze偶ywa艂a szczyt ogromnej bole艣ci - kt贸ra i J膮
ogarn臋艂a, chocia偶 nie zosta艂a w spos贸b
rzeczywisty ukrzy偶owana - od Kalwarii do chwili
Zmartwychwstania. A pow贸d tego najwy偶szego
b贸lu by艂 jeden: brak [odczuwania] 艂膮czno艣ci z
Bogiem.
Tak偶e z wami tak powinno by膰. Tymczasem teraz
cz艂owiek uznaje zwi膮zek z Nami za uci膮偶liwy i nie
odczuwa, w jak膮 n臋dz臋 wpada, gdy jest Nas
pozbawiony. N臋dza, za艣lepienie, szale艅stwo,
艣mier膰 - oto czym jest utrata jedno艣ci z waszym
Panem. Ale wy o tym nigdy nie my艣licie!
Gdy stracicie troch臋 pieni臋dzy, jaki艣 przedmiot,
zdrowie, posad臋, zwierz臋, stosujecie r贸偶ne
艣rodki, 偶eby je odszuka膰. Podejmujecie wszystkie
ludzkie i nadprzyrodzone sposoby, aby osi膮gn膮膰
[sw贸j] cel. Tak, a偶eby znale藕膰 co艣 ograniczonego
i nietrwa艂ego, potraficie modli膰 si臋. Kiedy jednak
tracicie Boga, nie szukacie Go. Nie zwracacie si臋
do Moich 艢wi臋tych, aby pomogli wam znale藕膰
drog臋 do Boga. Nie stosujecie ludzkich 艣rodk贸w,
aby poskromi膰 wasze impulsy. Wydaje si臋 wam,
偶e utrata jedno艣ci z Bogiem to co艣 bez wi臋kszej
warto艣ci. Tymczasem jest to co艣 najbardziej
istotnego.
Maryja nigdy nie od艂膮czy艂a si臋 od Boga. Duchy
pozosta艂y z艂膮czone mi艂osnym obj臋ciem, kt贸re
zosta艂o ukoronowane w Niebie. Ta jedno艣膰 by艂a
g艂贸wn膮 si艂膮 Maryi, jako c贸rki Adama, bo w niej
znajdowa艂a pancerz, kt贸ry sprawia艂, 偶e Kusiciel
nie m贸g艂 Jej tkn膮膰 swym uk膮szeniem.
Je艣li kto艣 jest z Bogiem, to nie znaczy, 偶e nie
dostrzega z艂a, kt贸re jak niechlujna odzie偶 lub
odra偶aj膮ca choroba okrywa tak wiele stworze艅.
Widzi je nawet z wi臋ksz膮 jasno艣ci膮 ni偶 wielu in-
nych ludzi, lecz jego wzroku nic nie psuje. Z艂o nie
wchodzi przez oczy, 偶eby pobudza膰 instynkty,
wyl臋gaj膮ce si臋 w ciele, lub 偶eby wywo艂ywa膰
nikczemne poruszenia umys艂u. Tak dzieje si臋
tylko z tymi, kt贸rzy - od艂膮czeni od Boga - maj膮 w
sobie Nieprzyjaciela jako go艣cia.
[Cz艂owiek] zjednoczony z Bogiem jest Nim
nasycony i wszystko inne, co nie jest Bogiem,
pozostaje na powierzchni. To jakby wiatr, kt贸ry
lekko fa艂duje powierzchni臋 duszy, ale nie
wchodzi, 偶eby wprowadzi膰 zam臋t w [jej] wn臋trzu.
Nie tylko to. Cz艂owiek Zjednoczony z Bogiem,
naprawd臋 zjednoczony z Bogiem, zamiast
wch艂ania膰 w siebie to, co zewn臋trzne, rozlewa na
bli藕nich to, co wewn臋trzne. Rozszerza wiec
Dobro, Boga.
Tak, jest w艂a艣nie tak. Kto trwa [w jedno艣ci] z
Bogiem, ten posiada promieniuj膮c膮 si艂臋. Jest ona
o wiele pot臋偶niejsza od mocy tak licznych cia艂 we
wszech艣wiecie, nad [badaniem] kt贸rych cz艂owiek
zm臋czy艂 umys艂 i wzni贸s艂 [sobie] pomnik pychy. A
przede wszystkim ma moc przynosz膮c膮 zysk
nadprzyrodzony. Ten, kt贸ry nosi w sobie
Naj艣wi臋tszego i 偶yje dzi臋ki Niemu, udziela Go in-
nym. I to sprawia, 偶e m贸wi si臋 [o nim]: 鈥濼o
艣wi臋ty".
Maryja by艂a doskonale zjednoczona z Bogiem i
wszystkimi Swoimi si艂ami pragn臋艂a zjednoczy膰 si臋
z Nim jeszcze bardziej. Mo偶na by rzec, 偶e Maryja
tak zatraci艂a si臋 w Bogu, i偶 jedynie Nim 偶y艂a.
Powiedzia艂em: 鈥濵aryja w tej jedno艣ci znalaz艂a
g艂贸wn膮 si艂臋, 偶eby sta膰 si臋 nietykaln膮" [dla
szatana]. Nie pojmujcie jednak tego niew艂a艣ciwie.
Maryja, Najpokorniejsza, nawet przez chwil臋 nie
o艣mieli艂a si臋 pomy艣le膰, i偶 jest doskona艂ym
stworzeniem. Nie zna艂a Swego losu ani tego, 偶e
jest niepokalana. Pozna艂a tajemnic臋 w s艂owach
Gabriela i w poca艂unku za艣lubin z Wiecznym
Duchem [w czasie Jego zst膮pienia]. Ale
powtarzam: w czasie Swej m艂odo艣ci, w okresie
pe艂nym zasadzek, si艂臋 znajdowa艂a w zjednoczeniu
z Bogiem. Chcia艂a j膮 znale藕膰 za wszelk膮 cen臋,
gdy偶 wola艂aby umrze膰 sto razy ni偶 wyj艣膰 na
mgnienie oka z kr臋gu [obecno艣ci] Boga.
Chcia艂bym, 偶eby szczeg贸lnie Moi umi艂owani
[kap艂ani] - a tak偶e inni - sk艂aniali si臋 ku tej
najwznio艣lejszej praktyce jednoczenia si臋 ze Mn膮,
bardziej ni偶 ku wielu innym praktykom pobo偶nym
w mniejszym lub wi臋kszym stopniu. [Dzi臋ki tej]
艂atwej i prawdziwej modlitwie nad modlitwami,
[mieliby艣cie] rozpalone serce, czyste cia艂o,
szlachetn膮 my艣l. Wszystko w was by艂oby 艣wi臋te i
dobre. Ziemia za艣 pozna艂aby nowe dni, w kt贸rych
anio艂owie mogliby pozdrawia膰 ludzi s艂owami: 鈥濸an
jest z wami".p
B艂ogos艂awiona艣 mi臋dzy niewiastami...
M贸wi Jezus:
芦鈥濨艂ogos艂awiona艣 miedzy niewiastami". To
b艂ogos艂awie艅stwo - kt贸re wymawiacie tak 藕le lub
wcale go nie wymawiacie, [bo nie zwracacie si臋]
do Tej, kt贸ra Swoj膮 ofiar膮 rozpocz臋艂a [dzie艂o] Od-
kupienia - brzmi nieprzerwanie w Niebie.
Wymawia je z niesko艅czon膮 mi艂o艣ci膮 Nasza
Tr贸jca; z p艂omienn膮 mi艂o艣ci膮 - zbawieni dzi臋ki
Naszej Ofierze oraz ch贸ry anielskie. Ca艂y Raj
b艂ogos艂awi Maryj臋, arcydzie艂o ca艂ego Stworzenia i
Boskiego Mi艂osierdzia.
Nawet gdyby ca艂e dzie艂o stworzenia ziemi z
nico艣ci przez Ojca s艂u偶y艂o tylko przyj臋ciu Maryi,
stw贸rcze dzie艂o mia艂oby sw膮 racj臋 bytu.
Doskona艂o艣膰 bowiem tego Stworzenia jest tak
[wielka], 偶e jest Ona 艣wiadectwem nie tylko
m膮dro艣ci i mocy, lecz i mi艂o艣ci, z jak膮 B贸g
stworzy艂 艣wiat.
Stworzenie ziemi [umo偶liwi艂o pojawienie si臋]
Adama i rodu Adama. [Stworzenie za艣] Maryi
艣wiadczy o nadzwyczajnej, pe艂nej mi艂osierdzia
mi艂o艣ci Boga do cz艂owieka, gdy偶 dzi臋ki Maryi,
Matce Odkupiciela, B贸g dokona艂 zbawienia
rodzaju ludzkiego. Jestem Mesjaszem, gdy偶
Maryja pocz臋艂a Mnie i da艂a 艢wiatu.
Powiecie Mi, 偶e jako B贸g mog艂em si臋 wznie艣膰
ponad konieczno艣膰 przyj臋cia cia艂a w 艂onie
niewiasty. Wszystko mog臋, to prawda. Pomy艣lcie
jednak, jak膮 wida膰 - w Moim uni偶eniu si臋 w 艣mie-
rtelnej szacie [cia艂a] - dobro膰 i [przestrzeganie]
prawa 艂adu.
Grzech pope艂niony przez cz艂owieka musia艂 by膰
odpokutowany przez cz艂owieka, a nie przez nie
wcielonego Bosa. Jak偶e mog艂aby Bosko艣膰,
bezcielesny Duch, odkupi膰 Swoj膮 ofiar膮 grzech
cia艂a? Konieczne wi臋c by艂o, 偶ebym Ja, B贸g,
zap艂aci艂 za grzech cia艂a i krwi udr臋k膮 niewinnej
Krwi i Cia艂a, zrodzonego z Niewinnej.
M贸j umys艂, Moje uczucia, M贸j duch mia艂y cierpie膰
m臋k臋 za grzechy waszego umys艂u, uczu膰 i ducha.
Mia艂o to by膰 wybawienie ze wszystkich 偶膮dz
wszczepionych w Adama i jego potomstwo przez
Kusiciela. Ten zatem, kt贸ry z艂o偶y艂 Ofiar臋 za [nie]
wszystkie, musia艂 by膰 wyposa偶ony w natur臋
podobn膮 do waszej. Sta艂a si臋 ona godna dania na
okup Bogu dzi臋ki Bosko艣ci ukrytej w niej jak
klejnot o niesko艅czonej nadprzyrodzonej warto艣ci
- zakryty pod szat膮 zwyk艂膮 i naturaln膮 [cia艂a].
B贸g jest 艂adem, dlatego te偶 nie gwa艂ci i nie
niszczy przemoc膮 艂adu. Czyni to tylko w
wyj膮tkowych wypadkach, kiedy Jego Inteligencja
os膮dza to za bardziej po偶yteczne. [Dokonane
przeze] Mnie Odkupienie nie by艂o takim
[wyj膮tkowym] wypadkiem.
Nie mia艂em tylko zetrze膰 grzechu od chwili jego
pojawienia si臋 do momentu [Mojej] ofiary. [Nie
mia艂em te偶] zniszczy膰 w przysz艂ych [pokolenia]
skutk贸w grzechu [pierworodnego] w taki spos贸b,
偶e ludzie rodziliby si臋 jak Adam przed
pope艂nieniem z艂a - nie艣wiadomi go. Nie. Musia艂em
przez pe艂n膮 ofiar臋 zado艣膰uczyni膰 za Grzech
[pierwszych rodzic贸w] i za grzechy ca艂ej
ludzko艣ci. Mia艂em da膰 ludziom ju偶 umar艂ym
odpuszczenie grzech贸w, a tym, kt贸rzy 偶yli w
tamtym czasie oraz przysz艂ym, pomocny 艣rodek
do oparcia si臋 z艂u i do otrzymania przebaczenia
za grzechy pope艂nione z powodu swojej s艂abo艣ci.
Moja ofiara musia艂a wi臋c spe艂ni膰 wszelkie
[konieczne] wymogi. [Dokonanie] tego by艂o
mo偶liwe tylko przez Boga, kt贸ry sta艂 si臋
cz艂owiekiem: przez Hosti臋 godn膮 Boga. Natura
ludzka by艂a 艣rodkiem umo偶liwiaj膮cym z艂o偶enie tej
ofiary.
Ponadto przyszed艂em przynie艣膰 Prawo. Gdybym
nie mia艂 ludzkiej natury, jak偶e mogliby艣cie
uwierzy膰 we Mnie - wy, Moi biedni bracia, skoro -
chocia偶 偶y艂em na ziemi przez 33 lata, jako
Cz艂owiek miedzy lud藕mi - z wielkim trudem
dochodzicie do wiary we Mnie? Jak偶e m贸g艂bym
przekona膰 o Mojej naturze i [pozyska膰 dla] Mojej
nauki narody wrogie i pogr膮偶one w niewiedzy,
gdybym pojawi艂 si臋 [od razu] jako doros艂y?
Oczom 艣wiata ukaza艂bym si臋 wtedy nie jako
cz艂owiek, lecz jako duch, kt贸ry przyj膮艂 ludzki
wygl膮d... Ja za艣 urodzi艂em si臋 i umar艂em, krew
wyp艂yn臋艂a ze wszystkich Moich ran. To jest
dowodem, 偶e jestem [prawdziwym] cz艂owiekiem.
Zmartwychwsta艂em i wst膮pi艂em do Nieba,
powracaj膮c do Mojej wiecznej siedziby ze Swym
uwielbionym Cia艂em. To jest dowodem, 偶e jestem
[prawdziwym] Bogiem.
Czy nie jest wam przyjemniej wiedzie膰, 偶e
naprawd臋 jestem waszym bratem w losie
stworze艅 - kt贸re rodz膮 si臋, 偶yj膮, cierpi膮 i
umieraj膮 - ni偶 my艣le膰 o Mnie jako o duchu
znajduj膮cym si臋 ponad wymogami natury
ludzkiej?
Konieczne wi臋c by艂o, aby niewiasta zrodzi艂a Mnie
wed艂ug dala, chocia偶 nie pocz臋艂a Mnie ciele艣nie. Z
偶adnego bowiem zjednoczenia stworze艅, cho膰by
by艂y naj艣wi臋tsze, nie m贸g艂 si臋 zrodzi膰 B贸g -
Cz艂owiek, lecz jedynie z za艣lubin Czysto艣ci z
Mi艂o艣ci膮, Ducha - z Dziewic膮, stworzon膮 bez
grzechu [pierworodnego] po to, aby by艂a
mieszkaniem dla cia艂a Boga. To Dziewica, o
kt贸rej my艣l膮c radowa艂 si臋 B贸g, zanim [jeszcze]
nadszed艂 czas; Dziewica, w kt贸rej ujawni艂a si臋
stw贸rcza Doskona艂o艣膰 Ojca. Jest Ona rado艣ci膮 dla
Nieba, zbawieniem dla Ziemi, kwiatem
Stworzenia, najpi臋kniejszym z wszystkich
kwiat贸w 艣wiata, 偶yw膮 gwiazd膮, przy kt贸rej s艂o艅ca
stworzone przez Mojego Ojca wygl膮daj膮 jak
wygas艂e.
B艂ogos艂awiona Czysta, przeznaczona dla Pana.
B艂ogos艂awiona Upragniona przez Tr贸jc臋, kt贸ra
przewidywa艂a ut臋sknion膮 chwil臋, w kt贸rej po艂膮czy
si臋 z Ni膮 w obj臋ciu Troistej Mi艂o艣ci.
B艂ogos艂awiona Zwyci臋偶czyni, kt贸ra zmia偶d偶y
Kusiciela blaskiem Swej niepokalanej natury.
B艂ogos艂awiona Dziewica, kt贸ra zna jedynie
poca艂unek Pana.
B艂ogos艂awiona Matka, kt贸r膮 si臋 sta艂a przez 艣wi臋te
pos艂usze艅stwo woli Najwy偶szego.
B艂ogos艂awiona M臋czennica, kt贸ra przyjmuje
m臋cze艅stwo z lito艣ci dla was wszystkich.
B艂ogos艂awiona Wybawicielka niewiasty i dzieci
niewiasty. Ona bowiem usun臋艂a Ew臋 i zaszczepi艂a
Siebie na jej miejscu, aby przynie艣膰 owoc 偶ycia
tam, gdzie Nieprzyjaciel umie艣ci艂 nasienie
艣mierci.
B艂ogos艂awiona, b艂ogos艂awiona, trzykro膰
b艂ogos艂awiona dzi臋ki Swemu 鈥瀟ak", o Matko Moja!
Ty pozwoli艂a艣, 偶e B贸g dotrzyma艂 przyrzeczenia
danego Abrahamowi, patriarchom i prorokom.
Nios艂a艣 pociech臋 Mi艂o艣ci, przyt艂oczonej przez to,
偶e musia艂a by膰 karz膮ca, a nie ocalaj膮ca.
Pod藕wign臋艂a艣 ziemi臋 z pot臋pienia przyniesionego
jej przez Ew臋.
B艂ogos艂awiona, b艂ogos艂awiona, b艂ogos艂awiona
dzi臋ki Swej 艣wi臋tej pokorze, dzi臋ki Swej gorliwej
mi艂o艣ci, dzi臋ki Swemu nienaruszonemu
dziewictwu, dzi臋ki Swemu macierzy艅stwu - Bos-
kiemu, powszechnemu, wiecznemu,
prawdziwemu i duchowemu. Matko, Ty Sw膮
mi艂o艣ci膮 i Swym b贸lem rodzisz stale dzieci dla
Kr贸lestwa Twojego Jezusa.
Rodzicielko 艂aski i zbawienia, rodzicielko Boskiego
Mi艂osierdzia, rodzicielko Ko艣cio艂a powszechnego,
b膮d藕 b艂ogos艂awiona na wieki za to, czego
dokona艂a艣, jak b臋dziesz zawsze b艂ogos艂awiona z
powodu tego, co jeszcze uczynisz.
Kap艂anko 艣wi臋ta, 艣wi臋ta, 艣wi臋ta, kt贸ra z艂o偶y艂a艣
pierwsz膮 ofiar臋 i przygotowa艂a艣 z cz臋艣ci samej
Siebie Hosti臋 do ofiarowania na o艂tarzu 艣wiata.
艢wi臋ta, 艣wi臋ta, 艣wi臋ta Matko Moja, dzi臋ki kt贸rej
nie t臋skni艂em za Niebem i za Ojcowskim 艂onem,
gdy偶 w Tobie znalaz艂em drugi raj, nie r贸偶ni膮cy si臋
od tego, w kt贸rym Tr贸jca dokonuje Swych
Boskich dzie艂. Maryjo, kt贸ra by艂a艣 pociech膮
Swego Syna na ziemi i rado艣ci膮 Syna w Niebie,
jeste艣 chwa艂膮 Ojca i Mi艂o艣ci膮 Ducha.禄
B艂ogos艂awiony Owoc 呕ywota Twojego...
M贸wi Jezus:
芦鈥濨艂ogos艂awiony Owoc 呕ywota Twojego".
Boskie i dziewicze macierzy艅stwo uczyni艂o Maryj臋
drug膮 po Bogu. Nie patrzcie jednak tylko na
chwa艂臋 Maryi. Pami臋tajcie, ile J膮 kosztowa艂o
osi膮gni臋cie tej chwa艂y. G艂upcem jest ten, kto
patrzy na Chrystusa tylko w 艣wietle
Zmartwychwstania, a nie medytuje o Odkupicielu
umieraj膮cym w ciemno艣ciach Wielkiego Pi膮tku.
Nie zmartwychwsta艂bym, gdybym nie dozna艂
艣mierci i nie dokona艂bym Odkupienia, gdybym nie
by艂 m臋czennikiem. G艂upcem jest i ten, kto my艣li
o chwale Maryi, a nie rozmy艣la nad tym, jak
dosz艂a Ona do tej chwa艂y. Owoc Jej 偶ywota, Ja
Chrystus, S艂owo Bo偶e, rozdar艂em Jej 艂ono. Nie
pojmujcie jednak b艂臋dnie Moich s艂贸w. Nie roze-
rwa艂em go po ludzku, [przez b贸l rodzenia].
Maryja nie by艂a obj臋ta t膮 n臋dz膮 ludzk膮, gdy偶 nie
ci膮偶y艂o nad Ni膮 pot臋pienie Ewy. Nie by艂a jednak
uwolniona od B贸lu. I B贸l wielki, ogromny,
najwy偶szy, pe艂ny przenikn膮艂 J膮 z moc膮 meteoru,
kt贸ry spad艂 z Nieba w tej samej chwili, w kt贸rej
pozna艂a ekstaz臋 obj臋cia Ducha Stworzyciela.
Szcz臋艣liwo艣膰 i b贸l 艣cisn臋艂y jedn膮 p臋tl膮 serce
Maryi w czasie Jej najwznio艣lejszego 鈥瀎iat" i Jej
przeczystych za艣lubin [z Bogiem]. Szcz臋艣liwo艣膰 i
b贸l zla艂y si臋 w jedno - tak jak Ona sta艂a si臋 jedno
z Bogiem. B贸l ju偶 od pierwszej chwili przewy偶szy艂
szcz臋艣cie, [gdy偶] powo艂ana zosta艂a do
odkupicielskiej misji. [Szcz臋艣cie] przyjdzie
dopiero w chwili Jej Wniebowzi臋cia.
Jej, z艂膮czonej z Duchem m膮dro艣ci, zosta艂o
objawione w duchu, jaka przysz艂o艣膰 jest
przeznaczona Jej Dziecku. Dlatego dla Maryi me
by艂o ju偶 wi臋cej rado艣ci we w艂a艣ciwym tego s艂owa
znaczeniu.
W ka偶dej mijaj膮cej godzinie niezr贸wnana mi艂o艣膰 i
b贸l wznosi艂y si臋 - niczym fale morskie w czasie
sztormu - w sercu Maryi i biczowa艂y je z ca艂膮 si艂膮.
Ja kszta艂towa艂em si臋 wtedy czerpi膮c 偶ycie z Jej
krwi, Matki - Dziewicy. Mi臋dzy Mn膮 - ukrytym w
Jej wn臋trzno艣ciach - a Moj膮 Matk膮 dokonywa艂a
si臋 nieopisana wymiana mi艂o艣ci.
Serce Mojej Matki dozna艂o przeszycia mieczem
bole艣ci od chwili, w kt贸rej 艢wiat艂o艣膰 -
opuszczaj膮c 艣rodek Jedynego i Troistego Ognia -
wnikn臋艂a w Ni膮 rozpoczynaj膮c Wcielenie Boga i
Odkupienie cz艂owieka. To uk艂ucie mieczem
wzrasta艂o, godzina po godzinie, w czasie 艣wi臋tej
brzemienno艣ci, [kiedy] Krew Boska tworzy艂a si臋
przy 藕r贸dle ludzkiej krwi, [kiedy] Serce Syna bi艂o
wed艂ug rytmu Serca Maryi, [kiedy] wieczne Cia艂o
kszta艂towa艂o si臋 z niepokalanego cia艂a Dziewicy.
Jeszcze wi臋kszy b贸l [zacz臋艂a Maryja odczuwa膰]
od chwili, gdy si臋 urodzi艂em, 偶eby by膰 艢wiat艂o艣ci膮
dla 艣wiata [pogr膮偶onego] w ciemno艣ciach.
Szcz臋艣liwo艣膰 matki ca艂uj膮cej Swoje dziecko za-
mieni艂a si臋 u Maryi w pewno艣膰 M臋czennicy, kt贸ra
wie, 偶e m臋cze艅stwo jest bliskie.
B艂ogos艂awiony owoc Twojego 艂ona. Tak, ale Ja
temu 艂onu - kt贸re zas艂ugiwa艂o na ca艂膮 rado艣膰
przeznaczon膮 Adamowi bez grzechu - musia艂em
przynie艣膰 wszelki b贸l. Z powodu was. Dla was
by艂a udr臋ka zasmucenia J贸zefa. Dla was
narodzenie w tak wielkim opuszczeniu. Ze
wzgl臋du na was by艂o proroctwo Symeona, kt贸re
obr贸ci艂o ostrze w ranie [Maryi], powi臋kszaj膮c i
zaostrzaj膮c uk艂ucie miecza. Dla was ucieczka do
obcej ziemi, dla was niepokoje ca艂ego 偶ycia. Z
powodu was by艂y te dr臋cz膮ce wiadomo艣ci, 偶e
g艂osz臋 Dobr膮 Nowin臋 i jestem prze艣ladowany
przez nieprzyjazne grupy. Dla was by艂a trwoga
uj臋cia Mnie, m臋ka wielorakich tortur, umieranie
Maryi,z powodu Mojej agonii, [Jej duchowa]
艣mier膰 z powodu Mojej 艣mierci.
[Po Mojej 艣mierci] to 艂ono, kt贸re Mnie nosi艂o,
przyj臋艂o Mnie z takim wsp贸艂czuciem, 偶e
wi臋kszego by膰 nie mog艂o. Zaprawd臋 powiadam
wam, 偶e mi臋dzy Moim Sercem, zatrzymanym w
ruchu 偶ycia i rozszarpanym przez w艂贸czni臋, a
[Sercem] Najbardziej Strapionej, kt贸ra trzyma艂a
Mnie na kolanach, nie by艂o r贸偶nicy [polegaj膮cej
na tym, 偶e jedno serce] 偶y艂o, [a drugie by艂o]
martwe. Serce Maryi i Jej 艂ono zosta艂y zabite, tak
jak zadano 艣mier膰 Mnie, Niewinnemu.
Do cud贸w zwi膮zanych z Odkupieniem - znanych
lub ukrytych, jawnych dla wszystkich lub
ukazanych wybranym - dodajcie jeszcze trwanie
偶ycia w Maryi dzi臋ki dzia艂aniu Wiecznego, po tym
jak Jej Serce - tak samo jak Serce Jej Syna
Jezusa - zosta艂o z艂amane dla ludzi i przez nich.
Wy, kt贸rzy nie umiecie i nie chcecie znosi膰
cierpienia, czy pomy艣leli艣cie, jaki by艂 b贸l
B艂ogos艂awionej, Niepokalanej, 艢wi臋tej, d藕wigany
w Sercu poranionym, umar艂ym, opuszczonym?
Czy spojrzeli艣cie na z艂o偶one na Jej 艂onie cia艂o
pozbawione 偶ycia, udr臋czone, wykrwawione,
sine, [na to cia艂o], kt贸re by艂o cia艂em Syna,
Cia艂em z Jej cia艂a, Krwi膮 z Jej krwi, 呕yciem Jej
偶ycia, mi艂o艣ci膮 Jej ducha?
Mieli艣cie Mnie dlatego, 偶e Maryja, trzydzie艣ci trzy
lata przede Mn膮, zgodzi艂a si臋 pi膰 kielich goryczy.
Na brzegu pucharu, kt贸ry wypi艂em w czasie
pocenia si臋 krwi膮, znalaz艂em wo艅 warg Mojej
Matki, a gorycz Jej 艂ez zla艂a si臋 z 偶贸艂ci膮 Mojej
ofiary. Wierzcie, 偶e wymaga艂o ode Mnie wielkiego
wysi艂ku pozwolenie na to, by cierpia艂a Ta, kt贸ra
nie zas艂ugiwa艂a na b贸l. Opuszczenie przez Ojca,
bole艣膰 Mojej Matki, zdrada przyjaciela, w kt贸rej
by艂y wszystkie przysz艂e zdrady - oto
najokrutniejsze elementy Mojej straszliwej m臋ki
Odkupiciela. W por贸wnaniu z nimi uderzenie
w艂贸czni膮 przez Longina w serce, ju偶 nie
odczuwaj膮ce b贸lu, by艂o niczym.
Chcia艂bym, aby艣cie okazywali mi艂o艣膰 Mojej Matce
z powodu b贸lu, kt贸ry rozdar艂 J膮 dla was.
[Okazujcie Jej], najdoskonalszej ze wszystkich
matek, mi艂o艣膰 wielk膮 - najtkliwsz膮 mi艂o艣膰
dzieci臋c膮. [Okazujcie mi艂o艣膰] Matce, kt贸ra nie
przesta艂a cierpie膰 i wylewa膰 niebia艅skie 艂zy nad
dzie膰mi Swej mi艂o艣ci, kt贸re wyrzekaj膮 si臋 oj-
cowskiego domu i staj膮 si臋 stra偶nikami
nieczystych zwierz膮t - wad, zamiast pozosta膰
kr贸lewskimi dzie膰mi - dzie膰mi Boga.
Je艣li mo偶na da膰 tu jak膮艣 zasad臋 [dzia艂ania], to
wiedzcie, 偶e Ja, B贸g, nie uwa偶am, i偶bym samego
Siebie pomniejsza艂 kochaj膮c Moj膮 Matk臋 mi艂o艣ci膮
niesko艅czon膮 i pe艂n膮 szacunku. Widz臋 w Niej
natur臋 nieskalan膮, dzie艂o Ojca. Wspominam te偶
m臋cze艅skie 偶ycie tej Wsp贸艂odkupicielki, bez
kt贸rej nie sta艂bym si臋 Cz艂owiekiem mi臋dzy lud藕mi
i waszym wiecznym Odkupicielem.禄
Teraz i w godzinie 艣mierci...
M贸wi Jezus:
芦鈥濼eraz i w godzinie 艣mierci". To jest wezwanie,
kt贸re odpowiada [pro艣bie:] 鈥瀦baw nas ode z艂ego".
Nie zastanawiacie si臋 nad tym, ale tak jest.
Da艂em wam Matk臋 opr贸cz Ojca i skoro prosicie
Ojca o wyzwolenie od Z艂ego, to czy偶 nie powiecie
Matce, 偶eby trzyma艂a z dala od was 艣mier膰, kt贸ra
jest z艂em?
My艣lcie jednak z umys艂em wzniesionym do Boga i
pro艣cie z inteligencj膮 dzieci Bo偶ych. Nie
powinni艣cie troszczy膰 si臋 tak bardzo o z艂o i
艣mier膰 w ludzkim tego s艂owa znaczeniu, ile o Z艂o i
o 艢mier膰 w znaczeniu nadprzyrodzonym,
najbardziej prawdziwym, bo wasza tera藕niejszo艣膰
to szata, kt贸ra si臋 odk艂ada, wasza tera藕niejszo艣膰
to siedziba, kt贸r膮 si臋 porzuca, lecz poza tym
dniem oczekuje was przysz艂o艣膰, w kt贸rej
staniecie si臋 posiadaczami tego, co jest wasz膮
prawdziw膮 cz臋艣ci膮.
Biada wam jednak, je艣li z powodu waszej
nieprawej woli wybierzecie dla siebie cz臋艣膰
przekl臋t膮. 艢mier膰 ducha nie staje tylko jeden raz
przed wasz膮 dusz膮. Ona kr膮偶y wok贸艂 was przez
ca艂y wasz ziemski dzie艅, gdy偶 Dawca 艢mierci nie
pozostawia ani jednej minuty bez zastawienia
zasadzek na sw膮 ofiar臋. Wy za艣 nie zawsze macie
w sobie t臋 czujno艣膰 i t臋 si艂臋, kt贸ra czyni
daremnymi podst臋py nieprzyjaciela. Wasza
s艂abo艣膰 prowadzi was do ospa艂o艣ci, wasze
po偶膮dliwo艣ci cielesne - do pragnienia pokarmu, w
kt贸rym znajdujecie 艣mier膰. W Niebie jednak
macie Matk臋, Matk臋, kt贸ra widzi na was Krew
Swojego Syna i kt贸ra z powodu tej Krwi kocha
was jako Swoje w艂asne dzieci. To Matka, kt贸ra
jest pot臋偶na u Boga z powodu Swej potr贸jnej
pozycji: C贸rki, Oblubienicy i Matki Boga.
鈥濼eraz": niech Maryja si臋 modli za wasz膮
tera藕niejszo艣膰 ludzk膮, pe艂n膮 tak wielu zasadzek.
鈥濱 w godzinie 艣mierci": niech si臋 modli za was w
decyduj膮cej chwili 偶ycia. 鈥濱 w godzinie 艢mierci":
czyli wtedy, gdy wasz duch przepe艂niony Z艂em
m贸g艂by zgin膮膰. Maryja jest Zwyci臋偶czyni膮
szatana. 艢mier膰 prawdziwa, 艣mier膰 ducha nie
przyjdzie w tych, kt贸rzy potrafi膮 zanosi膰 b艂agania
do Matki: w godzinie 偶ycia, w godzinie ziemskiej,
w godzinie pokusy oraz w godzinie 艣mierci.
[B臋dziecie] jak dzieci pod welonem Mamy, bo
modlitwa Maryi jest dla was tarcz膮 przeciw
p艂omieniowi zmys艂贸w i demona, pozwala wam
wzrasta膰 w Chrystusie i wej艣膰 do Jego kr贸lestwa.
Chrystus mo偶e wskrzesi膰 umar艂ych do 艂aski,
Maryja za艣, prawdziwie kochana, przeszkadza
艣mierci oddzieli膰 was od Jej Syna.禄
Maryja ewangelizowa艂a u艣miechem...
M贸wi Jezus:
芦A to tylko dla ciebie, Mario... Inne sprawy, o
kt贸rych powiedzia艂em, s膮 dla wszystkich i dla
ojca, aby sprawi艂y mu rado艣膰. 艢wiat jednak jest
zbyt g艂uchy i zepsuty, 偶eby s艂ucha膰, gdy m贸wi si臋
o Maryi. Nie zas艂ugujecie na ten dar.
Tobie na imieniny daj臋 tajemnicze odczucie
Pi臋kna Maryi, Jej u艣miechu, Jej milczenia.
Wydaje si臋 to czym艣 bez znaczenia... Ma jednak
niesko艅czon膮 warto艣膰.
Maryja przyci膮gn臋艂a do Siebie miliony stworze艅
Swoj膮 broni膮 pe艂n膮 s艂odyczy. Ewangelizowa艂a
przede Mn膮 Swym pow艣ci膮gliwym milczeniem i
nieopisanym u艣miechem. Wystarczy艂o tylko, 偶e
si臋 [gdzie艣] pojawi艂a, 偶eby milk艂y ostre lub
nieczyste s艂owa, 偶eby znika艂y niech臋ci,
zmniejsza艂y si臋 b贸le. Jej spojrzenie oczyszcza艂o,
Jej milczenie podnosi艂o, Jej u艣miech poucza艂.
Nazaret zosta艂 tym wszystkim namaszczony na
d艂ugi czas po Jej odej艣ciu.
Rodz膮cy si臋 Ko艣ci贸艂 umocni艂 si臋 cnot膮 Jej
milczenia i u艣miechu - czym艣 wymowniejszym od
wszelkich s艂贸w, gdy偶 przez nie przebija艂o si臋
oblicze Bo偶e i prawda o Jej pos艂annictwie.
Prosz臋 ci臋 wi臋c o to, 偶eby艣 patrzy艂a na Matk臋
Moj膮 oraz twoj膮 i na艣ladowa艂a J膮. Wzrastaj w
duchowej pi臋kno艣ci, aby si臋 do Niej upodobni膰.
Naucz si臋 od Niej milczenia, kt贸re m贸wi do Boga i
o Bogu. [Na艣laduj Jej u艣miech], kt贸ry uczy wiary,
wielkoduszno艣ci, mi艂o艣ci.
Patrz zawsze na Moj膮 艂agodn膮 Matk臋, aby
zobaczy膰 J膮 wyra藕nie w godzinie 艣mierci. Kto w
Maryi umiera, ma natychmiast Jezusa. Wpatruj
si臋 w Maryj臋 i przyjmij M贸j pok贸j. Nie trzeba
wam nic innego do szcz臋艣cia.禄
Od wczoraj widz臋 Dziewic臋. Cz艂owiek nie mo偶e
opisa膰 pi臋kna u艣miechaj膮cej si臋 i milcz膮cej Maryi.
To dar Jezusa na moje imieniny!
Kontemplowa膰 Maryj臋...
Wczoraj wieczorem, 18 wrze艣nia (1943),
straszliwie cierpia艂am. Przez ca艂y dzie艅 cierpia艂am
tak, 偶e by艂am zupe艂nie wyczerpana. Ka偶dy
oddech, ka偶dy nawet najmniejszy ruch by艂 tak
bolesny, 偶e musia艂am si臋 偶ali膰 - ja kt贸ra nigdy si臋
nie skar偶臋... Zakaszle膰 za艣... wola艂abym
rozstrzelanie ni偶 ten atak kaszlu.
W godzinie kolacji, czyli od dwudziestej do
dwudziestej pierwszej, gdy zosta艂am sama, m贸j
duchowy wzrok uszcz臋艣liwi艂a wizja Naj艣wi臋tszej
Maryi. Postaram si臋 opisa膰 J膮 ojcu.
Ale jak to uczyni膰, 偶eby przedstawi膰 Jej pi臋kno i
barwy?
Maryja odziana jest na bia艂o: szata zamkni臋ta od
samego brzegu po szyj臋, jakby plisowana, gdy偶
widz臋 na piersiach materia艂 uformowany w lekkie
fa艂dy, kt贸re skromnie podkre艣laj膮 kszta艂ty
Naj艣wi臋tszej Dziewicy. R臋kawy s膮 w膮skie i
si臋gaj膮 do przegub贸w. W talii ma pas
podtrzymuj膮cy sukni臋. Nie jest on ani ze z艂ota,
ani ze srebra. Przypomina jedwabn膮 wst臋g臋 tego
samego koloru i blasku, co suknia. Nie ma fr臋dzli,
nie zwisa wzd艂u偶 sukni, tylko j膮 wi膮偶e i nic
wi臋cej.
[Maryja] ma na g艂owie welon z tego samego
materia艂u, z kt贸rego jest suknia - lekkiego, lecz
nieprzejrzystego. Opada on wzd艂u偶 policzk贸w i
przylega do szyi, otaczaj膮c j膮 niby klamr膮 - d艂ug膮
klamr膮. Widz臋 ja艣niutk膮 szyj臋 Maryi. [Welon]
opada na barki i ramiona, na boki, a偶 do ziemi.
Jak wyrazi膰 blask tej najja艣niejszej i najprostszej
szaty? [Przy nim] 艣nieg jest szary i ciemny, lilia -
brzydka. Wydaje si臋 srebrem, kt贸re sta艂o si臋
materia艂em, tak bardzo l艣ni biel tej szaty. O,
niemocy s艂贸w, niezdolnych opisa膰 艣wiat艂o艣膰! Tylko
w Niebie i [tylko] dla Maryi mo偶e istnie膰 p艂贸tno o
tak fosforyzuj膮cej bieli, diamentowe, per艂owe,
opalowe, kt贸re wydaje si臋 klejnotem, chocia偶 nim
nie jest ani nie pochodzi od klejnotu, a tak
ja艣nieje!
Widz臋 owal twarzy Maryi, raczej zaokr膮glony. Ma
barw臋 ko艣ci s艂oniowej, jak niekt贸re p艂atki
magnolii - kolor, jaki ma Jej Syn. Jej [twarz]
r贸偶ni si臋 kszta艂tem: Jezus ma bardziej poci膮g艂膮 i
szczuplejsz膮. Jej obliczu kwiatu tylko usta i
w膮skie lekko przyciemnione brwi przydaj膮 koloru.
Lekko otwarte oczy s膮 do po艂owy przykryte przez
powieki. Maj膮 taki sam wyraz, jak u Syna, i kolor
lazuru - jak u Jezusa, lecz nieco bledszy.
U偶ywaj膮c ludzkich por贸wna艅 mo偶na powiedzie膰,
偶e Jezus ma oczy jak szafir, a Maryja - jak
turkus. Spojrzenie Jezusa jest powa偶ne i smutne,
a u Maryi ten smutek 艂膮czy si臋 z u艣miechem: z
pe艂nym dobroci u艣miechem [osoby] zatroskanej,
kt贸ra pragnie pocieszy膰 i r贸wnocze艣nie doda膰
otuchy.
W艂osy Maryi s膮 koloru dojrza艂ego zbo偶a albo, je艣li
kto woli, czystego z艂ota, jednak zbli偶one do
koloru jasnorudawego, chocia偶 - bardziej jasne
ni偶 rude. W艂osy za艣 Jezusa maj膮 raczej odcie艅 ja-
snej miedzi.
D艂onie smuk艂e i d艂ugie, jak powiedzia艂am, bardzo
d艂ugie i szczup艂e, wychodz膮 z r臋kaw贸w
艣ci艣ni臋tych w przegubach - delikatne i
bielusie艅kie. To dwa p艂atki magnolii z艂膮czone do
modlitwy. Wydaje mi si臋, 偶e powinny pachnie膰
jak kwiat, gdy偶 tak bardzo s膮 podobne do p膮czka
kwiatu.
呕adnego naszyjnika, zupe艂nie nic. Ca艂a Maryja
jest Klejnotem o blasku alabastru, pi臋kniejszym
ni偶 opal roz艣wietlony wewn臋trznym p艂omieniem.
Jej uwielbione cia艂o promieniuje. To najs艂odsze
艣wiat艂o, kt贸re przywodzi mi na my艣l lamp臋
p艂on膮c膮 przed tabernakulum: lampa z jasnego
alabastru lub, powtarzam si臋, z opalu. Nie widz臋
st贸p Maryi, gdy偶 suknia jest tak d艂uga, 偶e je
zakrywa.
To opis naszej Mamy. Dotrzymywa艂a mi
towarzystwa i nadal to czyni. Zdaje mi si臋, 偶e
wszystko wok贸艂 mnie staje si臋 l艣ni膮ce i niewinne;
艣wiat艂o艣膰 i czysto艣膰 wnikaj膮 do mego serca, a z
nimi - rado艣膰, kt贸ra sprawia, 偶e p艂acz臋 ze
szcz臋艣cia.
Mam wra偶enie, 偶e gdyby Maryja wypowiedzia艂a
cho膰by tylko jedno s艂owo, moja dusza umar艂aby z
[rado艣ci] ekstazy. Tylko jedna ni膰 trzyma mnie
przed wej艣ciem w ekstaz臋, [kt贸r膮 mo偶e wywo艂a膰]
ju偶 [samo] ujrzenie B艂ogos艂awionej i odczucie, jak
mnie ca艂uje Swoim u艣miechem i spojrzeniem.
Jest wiecz贸r i m贸wi臋 Jezusowi: 鈥濸anie, dzisiaj nic
nie powiesz?" On odpowiada, 偶e moj膮 dzisiejsz膮
lekcj膮 jest Maryja i 偶e kontemplowanie Jej nie
wymaga 偶adnych innych s艂贸w. I istotnie, samo
patrzenie na Ni膮 uczy pi臋kna czysto艣ci, modlitwy
i milczenia. Trzy wielkie warto艣ci, tak ma艂o i tak
藕le praktykowane...
W mojej fizycznej i duchowej bole艣ci jestem
radosna, gdy偶 艣wiat艂o najlepszej Gwiazdy, Maryi,
ja艣nieje nade mn膮 i mog臋 J膮 ogl膮da膰.
P贸藕niej...
...Maryja - te偶 bez s艂贸w - przekazuje mi jeszcze
inne pouczenie: mam widzie膰, nawet w
nieprzyjacio艂ach, Jej dzieci. Ona da艂a Swego Syna
tak偶e dla nich i przyj臋艂a ich za Swoje dzieci, jak i
nas przygarn臋艂a. Da艂a mi do zrozumienia, 偶e
patrzy膰 na nich z nienawi艣ci膮 oznacza zasmuca膰
J膮 i traci膰 podobie艅stwo do Niej. Ona bowiem
patrzy z mi艂osnym wsp贸艂czuciem nawet na tych,
kt贸rzy krzy偶uj膮 Jej Syna i przebijaj膮 Jej
Niepokalane Serce.
Ca艂a Pi臋kna...
M贸wi Jezus:
芦Ko艣ci贸艂 odni贸s艂 do Maryi, Mojej b艂ogos艂awionej
Matki, pochwa艂y oblubie艅ca z 鈥濸ie艣ni [nad
pie艣niami]", wypowiedziane do umi艂owanej. I
zaprawd臋, 偶adne stworzenie na 艣wiecie nie ma
prawa odnoszenia do siebie tych pochwa艂 - nawet
gdyby wypowiadano je bez zmys艂owo艣ci - kt贸re
wys艂awiaj膮 tak偶e wielkie, fizyczne pi臋kno Maryi.
Wy艂膮czenie bowiem Jej spod [wp艂ywu] grzechu
pierworodnego sprawi艂o, 偶e by艂a stworzeniem
doskona艂ym, jak dwoje pierwszych [rodzic贸w]
stworzonych przez Ojca. Ta pierwsza para,
wznios艂e dzie艂o Stworzyciela, posiada艂a - opr贸cz
ponadcielesnego pi臋kna niewinnej duszy -
r贸wnie偶 fizyczne pi臋kno cia艂a stworzonego przez
Ojca.
Fizyczna brzydota przysz艂a do cz艂owieka jako
jedno z wielu nast臋pstw grzechu
[pierworodnego]. Grzech [ten bowiem] nie zrani艂
wy艂膮cznie ducha. Przyni贸s艂 on wielkie szkody
tak偶e cia艂u!
Z powodu ducha, kt贸ry utraci艂 艁ask臋, pojawi艂y si臋
po偶膮dliwo艣ci przeciwne naturze. Ich za艣
[dalszym] owocem by艂o oszpecenie [ludzkiej]
rasy. Gdyby bowiem cz艂owiek nie pope艂ni艂
grzechu, nie wchodzi艂by w pewne zganione i
pot臋pione zwi膮zki, kt贸re zaci膮偶y艂y p贸藕niej przez
wieki znamieniem brzydoty na jego wcze艣niejszej
pierwotnej pi臋kno艣ci.
Pod艂o艣膰, kt贸ra [u przodk贸w] dosz艂a a偶 do
przest臋pstwa, naznaczy艂a pi臋tnem [brzydoty]
twarze nikczemnych oraz ich potomstwa. [Mo偶e
tak by膰] nawet wtedy, gdy cz艂owiek sam nie
doszed艂 do poni偶enia siebie pewnymi grzechami,
kt贸re jeszcze dzi艣 badacie, 偶eby powstrzyma膰
przest臋pczo艣膰.
Wy, uczeni, kt贸rzy badacie [przyczyny
degeneracji dzisiejszego cz艂owieka], powinni艣cie
najpierw usun膮膰 z waszego serca znami臋
[prowadz膮ce do] przest臋pstwa: to znami臋, kt贸re
czyni was buntownikami przeciwko Bogu,
przeciwko Jego Prawu i przeciwko Jego Wierze.
Musicie uleczy膰 ducha, a nie usuwa膰 [tylko
przyczyny] grzechu z cia艂a i krwi. Gdyby cz艂owiek
uleczy艂 najpierw samego siebie, a potem
zatroszczy艂 si臋 o [dobre] duchowe wychowanie
braci - uznaj膮c, je duch jest motorem waszych
czyn贸w - i gdyby nie negowa艂 go s艂owami, a
[jeszcze] bardziej czynami ca艂ego 偶ycia,
przest臋pczo艣膰 by zmala艂a. Sta艂aby si臋
sporadycznym przejawem choroby umys艂owej
jakiego艣 biedaka.
Fizyczna brzydota jest w takim stopniu znakiem
bli偶szego lub dalszego powi膮zania ze Z艂em, 偶e za
czas贸w Moj偶esza - ze wzgl臋du na splot pewnych
przyczyn - trzeba by艂o stosowa膰 surowo艣膰 oraz
stanowczo艣膰 i wyklucza膰 u艂omnego ze s艂u偶by
Bogu. Ju偶 ci to kt贸rego艣 dnia wyt艂umaczy艂em. Ja
z艂agodzi艂em to potem Moj膮 nauk膮 mi艂o艣ci. Prawo
to zosta艂o ustanowione przez Sprawiedliwo艣膰 nie
po to, 偶eby uczy膰 ludzi braku mi艂o艣ci wobec
nieszcz臋艣liwych. Zosta艂o ono [dane] po to, 偶eby
pohamowa膰 zezwierz臋cenie ludzi przez strach i
przera偶enie, 偶e z powodu grzech贸w przeciwnych
naturze mog膮 zrodzi膰 zdeformowane [dzieci].
Zosta艂yby one wykluczone ze s艂u偶by Bogu, [kt贸ra
by艂a] najwy偶szym pragnieniem syn贸w Izraela.
Potem przyszed艂em Ja, M膮dro艣膰 wieczna,
wcielona dla was. Zmieni艂em Prawo ogniem Mojej
Mi艂o艣ci i 艣wiat艂em Mojej Inteligencji.
Min臋艂y ca艂e wieki od czasu Moj偶esza a cz艂owiek,
pomimo wszelkich praw, cudzo艂o偶y艂 ze Z艂em, z
Rozwi膮z艂o艣ci膮 prowadz膮c膮 do potwornych
zbocze艅, z Barbarzy艅stwem prowadz膮cym do
arcydzie艂 zbrodni. W synach dzieci tych milion贸w
grzesznik贸w odciska艂o si臋 [fizyczne] pi臋tno
dawnych grzech贸w ojc贸w.
[Czasem jednak] - pod os艂on膮 cia艂a brzydkiego i
zdeformowanego fizycznymi u艂omno艣ciami lub
potwornymi chorobami - bi艂o serce bardziej
godne Boga ni偶 wiele serc istot pi臋knych fizy-
cznie. A wtedy Ja - owoc Mi艂o艣ci i wnosz膮cy
mi艂o艣膰 mi臋dzy ludzi, aby was nauczy膰 mi艂o艣ci -
poucza艂em was o mi艂owaniu nieszcz臋艣liwych.
Wzywa艂em do Siebie u艂omnych, niewidomych,
tr臋dowatych, ob艂膮kanych i uzdrawia艂em ich, gdy
by艂o to wskazane, a zawsze kocha艂em ich
szczeg贸ln膮 mi艂o艣ci膮 i uczy艂em was tak kocha膰.
By艂o to te偶 wymogiem najwy偶szej
sprawiedliwo艣ci. Przyszed艂em usun膮膰 zeszpecenie
ducha i kocha膰 a偶 do ofiary ca艂opalnej wasze
zdeformowane duchy, 偶eby im przywr贸ci膰 pi臋kno
godne
wej艣cia do Nieba. Czy偶 mia艂em nie kocha膰 te
zdeformowane cia艂a tam, gdzie oszpecenie by艂o
krzy偶em, kt贸ry ni贸s艂 zbawienie duchowi
potrafi膮cemu go d藕wiga膰? Nie. Zbawiciel kocha艂
ich i kocha tych nieszcz臋艣nik贸w ziemi. Nie
mog艂em dla wszystkich dokona膰 cudu
przywr贸cenia doskona艂o艣ci cz艂onkom
przeznaczonym na zniszczenie. Nie mog艂em tego
ze wzgl臋d贸w, kt贸rych wyja艣nienie jest zb臋dne dla
ludzi. Wszystkim poni偶onym przez chorob臋
mog艂em jednak da膰 Boskie zapewnienie, 偶e
posi膮d膮 Niebo, je艣li b臋d膮 umieli znosi膰 swoje
m臋cze艅skie do艣wiadczenie bez w膮tpienia w
dobro膰 Przedwiecznego i bez buntowania si臋
przeciw swojemu losowi, czyni膮c z niego [pow贸d]
do oskar偶ania Boga. Niech Mnie kochaj膮 tak偶e
przez b贸l, a Ja im wynagrodz臋 t臋 mi艂o艣膰.
Opuszczeni na ziemi stan膮 si臋 zwyci臋zcami w
Niebie.
Matka Moja, Niepokalana, Ca艂a Pi臋kna,
Upragniona przez Boga, Przeznaczona Mi na
Matk臋, posiada艂a doskona艂膮 harmoni臋 cia艂a. W
nim widoczny by艂 modeluj膮cy palec Boga, kt贸ry
stworzy艂 J膮 na Swoje doskona艂e podobie艅stwo.
Arty艣ci trudzili si臋 przez tyle stuleci, 偶eby
przedstawi膰 Maryj臋. Ale jak ukaza膰 doskona艂o艣膰?
Ona wydobywa si臋 z wn臋trza na zewn膮trz. Je艣li
nawet potraficie p臋dzlem lub d艂utem wykona膰
jaki艣 wspania艂y obraz, to jednak nie umiecie
w艂o偶y膰 we艅 艣wiat艂o艣ci duszy, b臋d膮cej czym艣
duchowym. Jest ona niewypowiedzianym Boskim
dotkni臋ciem, przy艂o偶onym do cia艂a, kt贸re jest
艣wi臋te. Jest dotkni臋ciem, kt贸re dostrzegacie, jak
przeb艂yskuje z wn臋trza na waszych braci i
zmusza was do wydania okrzyku: 'Jakie
u艣wi臋cone oblicze!'
Jak偶e mogliby艣cie przedstawi膰 Maryj臋, Ca艂膮
艢wi臋t膮 Pana? Za ka偶dym razem gdy Ona
ukazywa艂a si臋 [komu艣], trudzili艣cie si臋, 偶eby
odtworzy膰 potem Jej wygl膮d. Wtedy szcz臋艣liwcy,
kt贸rzy J膮 ogl膮dali, wykrzykiwali: 'Pi臋kne jest to
dzie艂o, ale to nie jest Maryja. Ona jest inaczej
pi臋kna - pi臋knem, kt贸rego nie mo偶ecie odtworzy膰
i kt贸rego nie da si臋 opisa膰'.
Czy mog艂aby艣 odtworzy膰 [wygl膮d] Maryi ty,
kt贸rej pozwoli艂em ujrze膰 Matk臋 Moj膮 i twoj膮 dla
pocieszenia ci臋 w zbli偶aj膮cej si臋 pr贸bie? Czy
umia艂aby艣 [to uczyni膰], nawet gdyby艣 by艂a wspa-
nia艂膮 malark膮 lub rze藕biark膮? Nie. Stwierdzi艂a艣,
偶e nawet twoje sugestywne s艂owa kobiety
wykszta艂conej i uzdolnionej do pisania s膮 biedne,
niezdolne opisa膰 Maryj臋. Powiedzia艂a艣, 偶e Ona
jest 鈥炁泈iat艂em", aby wyrazi膰 najwy偶sze i
niemo偶liwe do opisania pi臋kno, jakie jest na
艣wiecie, i por贸wna艂a艣 do niego Matk臋 Moj膮, na-
sz膮.
To duch Maryi, wy艂aniaj膮cy si臋 spoza os艂ony
niepokalanego cia艂a, jest tvm, czego nie
potraficie opisa膰, o synowie Jej i bracia Moi.
U艣wi臋cajcie si臋 przez patrzenie na Maryj臋.
Gdyby艣cie w Raju, przypu艣膰my, mogli ogl膮da膰
tylko J膮, byliby艣cie szcz臋艣liwi. Raj bowiem to
miejsce, w kt贸rym doznaje si臋 rado艣ci z powodu
ogl膮dania Boga. Kto za艣 widzi Maryj臋, ju偶 ogl膮da
Boga. Ona bowiem jest pozbawionym skazy
zwierciad艂em Bosko艣ci.
Widzisz wi臋c, 偶e pochwa艂y 鈥濸ie艣ni [nad
pie艣niami]" s艂usznie przypisuje si臋 Maryi, kt贸ra
Sw膮 dusz膮 czyst膮 i zachwycaj膮c膮 uj臋艂a serce
Boga. On jest Jej Kr贸lem, lecz spe艂nia Jej mi艂osne
pragnienia w odniesieniu do was, jakby Ona by艂a
Jego Kr贸low膮.
Chcia艂bym, aby艣cie stosownie do waszych si艂 -
tak jak powinni艣cie kocha膰 Boga ca艂膮 sw膮 istot膮 -
usi艂owali kocha膰 te偶 Maryj臋. Kocha膰 to znaczy
na艣ladowa膰, w duchu mi艂o艣ci tego, kogo si臋 ko-
cha.
Da艂em wam s艂odkie polecenie: 鈥濸oznaj膮, 偶e Mnie
kochacie, gdy ujrz膮, 偶e dokonujecie dzie艂, jakie Ja
czyni艂em". Teraz daj臋 wam takie samo
przykazanie odnosz膮ce si臋 do Mojej Matki: 鈥濽j-
rz膮, 偶e J膮 kochacie, gdy b臋dziecie J膮
na艣ladowa膰".
O! Gdyby 艣wiat usi艂owa艂 na艣ladowa膰 Maryj臋!
Wtedy na zawsze zosta艂oby pokonane Z艂o we
wszelkich swoich przejawach. [Znik艂oby z艂o]
prowadz膮ce od upadku duszy do zguby rodzin, od
ruiny rodzin do zguby narod贸w i ca艂ego globu
ziemskiego. Maryja bowiem trzyma Z艂o pod Sw膮
dziewicz膮 pi臋t膮. Gdyby Maryja by艂a wasz膮
Kr贸low膮, a wy - naprawd臋 Jej dzie膰mi,
poddanymi i na艣laduj膮cymi J膮, Z艂o nie mog艂oby
ju偶 wam szkodzi膰.
Oddajcie siebie Maryi, a wtedy b臋dziecie nale偶e膰
do Boga. Ona bowiem jest Ogrodem zamkni臋tym,
w kt贸rym jest B贸g; Ogrodem 艣wi臋tym, w kt贸rym
B贸g rozkwita. Ona bowiem jest 殴r贸d艂em, Z
kt贸rego wytryska Woda 呕ywa, wst臋puj膮ca do
Nieba i daj膮ca wam 艣rodek [umo偶liwiaj膮cy]
wst膮pienie do Nieba. Tym 艣rodkiem jestem Ja,
Chrystus, Odkupiciel 艣wiata i Zbawiciel
cz艂owieka.禄
Miasto Dawida
M贸wi Jezus:
芦...Nie istnieje 偶aden miesi膮c w roku, kt贸ry nie
mia艂by po艣r贸d swoich dni, jakby drogiego
kamienia w kosztownej oprawie, jakiego艣 艣wi臋ta
[ku czci] Maryi. Grudzie艅 jednak jest w ca艂ym
tego s艂owa znaczeniu miesi膮cem maryjnym, gdy偶
[pomaga] rozwa偶y膰 dwa najwi臋ksze [powody]
chwa艂y Maryi: Niepokalane Pocz臋cie oraz Jej
Boskie i Dziewicze Macierzy艅stwo. Chc臋 ci
przedstawi膰 kilka my艣li o tym macierzy艅stwie.
Nic nie przeszkadza艂o Bogu sprawi膰, by Jego Syn
narodzi艂 si臋 w Jerozolimie. Stolica Palestyny,
o艣rodek wiary i w艂adzy, mog艂a si臋 wydawa膰
ludzkiemu rozumowi miastem najbardziej
odpowiednim dla narodzin Kr贸la 呕ydowskiego.
Jednak drogi Bo偶e r贸偶ni膮 si臋 od dr贸g ludzkich.
Jerozolima nie by艂a ju偶 艣wi臋ta. Tak j膮 nazywano,
ale zepsucie ogarn臋艂o wszystkie jej warstwy: od
艢wi膮tyni po kr贸lewski pa艂ac, od 偶o艂nierzy po jej
mieszka艅c贸w. Jerozolima posiada艂a ju偶 wszystko,
czego chcia艂a. Uzasadnione by艂oby danie jej
odpowiedzi, jak膮 otrzyma艂 Bogacz-呕ar艂ok od
Abrahama: 鈥濿spomnij, 偶e otrzyma艂a艣 wszelkie
dobra". [Otrzyma艂a] je wszystkie opr贸cz jednego
niezb臋dnego, kt贸re odrzuci艂a: 鈥瀌obro posiadania
Boga".
Pycha, zuchwa艂o艣膰, sk膮pstwo, zatwardzia艂o艣膰,
ludzka wiedza, bogactwo, przepych i rozwi膮z艂o艣膰
- wszystko to by艂o w niej. Jej 偶o艂膮dek syci艂 si臋
tym ludzkim pokarmem pozwalaj膮c, 偶e biedny
艁azarz umiera艂 z duchowego g艂odu. On,
poraniony, pragn膮艂 po偶ywi膰 si臋 pokarmem
Bo偶ym, ale - zamiast miodu Bo偶ego - znajdowa艂
tylko ci臋偶kie kamienie faryzejskich praktyk.
B贸g odchodzi z miejsca, gdzie jest wszystko to,
co nie jest Nim; gdzie nikt nie usi艂uje Jego
postawi膰 w miejsce tego 鈥瀢szystkiego", aby z
wszystkiego uczyni膰 podstaw臋 tronu dla Pana.
Jemu bowiem wszystkie ziemskie rzeczy musz膮
by膰 poddane.
Wy tymczasem z ziemskich rzeczy czynicie szczyt
waszych stara艅, stawiaj膮c je ponad Bogiem.
Uwa偶ajcie, 偶eby nie sta艂o si臋 z wami to, co z
Jerozolim膮. Ju偶 wam si臋 to przytrafia, albowiem
B贸g, kt贸rego ju偶 nie szukacie, wycofuje si臋,
pozostawiaj膮c was waszemu 鈥瀢szystkiemu" -
nietrwa艂emu i z艂emu. Zostawia was, a偶eby艣cie
liczyli wasze przekl臋te, zwodnicze, demoniczne
bogactwa. Jedna jest moneta, kt贸ra ma warto艣膰
w skarbcu. Jedyna. A wy jej nie posiadacie.
Dar, kt贸ry uczyni艂by Jerozolim臋 wielk膮 na
wieczno艣膰, zosta艂 jej zatem zabrany. [Samo]
narodzenie [w ub贸stwie] ani [sama] 艣mier膰
Chrystusa nie tkn臋艂yby mur贸w miasta. [Naruszy艂a
je] natomiast zbrodnia skazania Chrystusa.
Przeciw niej zbuntowa艂y si臋 nawet ska艂y. P臋k艂y
przy Mojej 艣mierci. Rozsypa艂y si臋, pos艂uszne Woli
Bo偶ej, gdy Jerozolim臋 zr贸wnali z ziemi膮 ci,
kt贸rym daremnie okazywano przesadny
szacunek, aby m贸c [zabi膰] Jezusa z Nazaretu, jak
baranka prowadzonego na rze藕.
Tak si臋 dzieje, dzieci, kiedy nie ma miary. Rodzi
si臋 zbrodnia, a w konsekwencji - zguba. B艂膮d
odrzucenia Bosa - polegaj膮cy na stawianiu na
Jego miejscu bo偶ka ludzkich nami臋tno艣ci -
powoduje, 偶e B贸g was opuszcza i pozbawia was
szcz臋艣cia sta艂ego przebywania z wami.
Ba艂wochwalstwo w odniesieniu do ludzi sprawia,
偶e ci, kt贸rych uwielbiacie - a偶 po stanie si臋 dla
nich zab贸jcami - przemienia si臋 w wykonawc贸w
kary. S艂ugi bowiem i niewolnik贸w wolno smaga膰
batem i uderza膰 r贸zg膮. Dozwolone jest to tam,
gdzie nie 偶yje Prawo Chrystusa. A wielbiciele i
uwielbiani odrzucili to Prawo. Dlatego poddani
otrzymuj膮 chleb swej galery: zniszczenie i
kajdany.
Wola Tego, wobec kt贸rego najpot臋偶niejsi w艂adcy
podobni s膮 do 藕d藕b艂a na g艂贸wnej drodze, sk艂oni艂a
Cezara do wydania edyktu. [Sta艂o si臋 to wtedy,]
gdy - niczym dojrza艂y owoc, kt贸ry w艂a艣nie ma
spa艣膰 z ga艂臋zi - Syn Cz艂owieczy by艂 bliski
przyj艣cia jako 艢wiat艂o na 艣wiat.
Miastem, kt贸re w swym obr臋bie mia艂o przyj膮膰
cud mi艂o艣ci, nie by艂a Jerozolima - miasto 艣wi臋te
tylko z nazwy, a upad艂e w 艣wi臋to艣ci z powodu
swej z艂ej woli - lecz [Betlejem]: miasto przo-
dk贸w, w kt贸rym unosi艂a si臋 jeszcze wiara
Dawida, Mego s艂ugi.
W Nazarecie, pogardzanym przez Judejczyk贸w,
pocz臋艂a Mnie B艂ogos艂awiona. W zubo偶a艂ym
Betlejem, zgodnie z pysznym przypuszczeniem
Judejczyk贸w, mia艂a Maryja z艂o偶y膰 Sw贸j dziewiczy
poca艂unek na Synu Boga i Jej. Pojawi艂 si臋 On,
wraz z blaskiem gwiazdy, w grocie od wiek贸w
przeznaczonej na przyj臋cie Go.
B贸g przychodzi do pokornych. To wam wyja艣nia,
dlaczego wybranymi do og艂aszania 艂aski,
poznaj膮cymi objawienie, nios膮cymi Bo偶膮 wol臋,
szerz膮cymi S艂owo, s膮 g艂贸wnie ubodzy w
oczach 艣wiata. Na nich zst臋puje B贸g ze Swym
Duchem, aby obdarzy膰 ich oczy i uszy
nadzwyczajn膮 wra偶liwo艣ci膮. Dzi臋ki niej maj膮
wgl膮d w sfery Bo偶e, poza granicami [dost臋pnymi]
dla ludzi.
Kiedy Ja czego艣 chc臋 i ilekro膰 chc臋, mog臋.
Potrafi臋 powali膰 olbrzyma ateizmu i racjonalizmu
jednym tylko dotkni臋ciem Mojej woli. Jestem
bowiem z pokolenia Dawida, kt贸ry powali艂
Goliata. Przede wszystkim za艣 jestem Moc膮, Si艂膮,
doskona艂ym Chceniem. W tym, kt贸ry,
rozmi艂owany, wyt臋偶a ku Mnie ducha, mog臋 jedn膮
pieszczot膮, jednym mu艣ni臋ciem kciuka otworzy膰
duchowe zmys艂y wzroku i s艂uchu, aby odbiera艂
rzeczy nadprzyrodzone. [Mog臋] uczyni膰 go
zdolnym do 鈥瀙oznawania Boga", tak jak
oblubienica poznaje oblubie艅ca.
Do jutra, c贸rko. Przyjd臋, 偶eby ci臋 zaprowadzi膰 do
Maryi, kt贸ra opuszcza dom w Nazarecie, aby si臋
uda膰 do Betlejem. Odpoczywaj w pokoju!禄
Z Nazaretu do Betlejem
M贸wi Jezus:
芦Wszystkie niewiasty, kt贸re nie s膮 zepsute, znaj膮
zachwyt kobiecej rado艣ci na my艣l o bliskim
macierzy艅stwie. W jak膮偶 wi臋c ekstaz臋 wesz艂a
Moja 艣wi臋ta Matka, gdy zbli偶a艂o si臋 Jej wznios艂e
macierzy艅stwo!
Macierzy艅stwo dobrze pojmowane to szczyt
mi艂o艣ci. Mi艂o艣膰 macierzy艅ska, kiedy jest w艂a艣ciwa,
stanowi mi艂o艣膰 pe艂n膮, doskona艂膮 i najwznio艣lejsz膮
ze wszystkich [rodzaj贸w] mi艂o艣ci na ziemi. [Jest]
bardziej gor膮ca ni偶 mi艂o艣膰 艂膮cz膮ca dzieci jednej
ko艂yski, czystsza ni偶 mi艂o艣膰 zespalaj膮ca dwa
cia艂a.
Maryja jednak nie by艂a tylko stworzeniem
kochaj膮cym dziecko, kt贸re si臋 w Niej kszta艂tuje i
stanowi owoc mi艂o艣ci dwojga istot. Maryja
kocha艂a w Swym Synu Boga, kt贸ry przyszed艂 do
Niej ze Swoj膮 Wola, Sw膮 Mi艂o艣ci膮, Swym
Pos艂usze艅stwem, 偶eby sta膰 si臋 cia艂em z Jej cia艂a.
Patrzy艂a na Swe nietkni臋te 艂ono i widzia艂a w nim
monstrancj臋 dla 偶ywego Boga. Odczuwa艂a bij膮ce
w nim serce i wiedzia艂a, 偶e jest to serce Boga,
kt贸ry sta艂 si臋 cia艂em. Swoj膮 t臋sknot膮 przy艣pie-
sza艂a chwil臋, w kt贸rej mia艂a uczyni膰 ze Swych
ramion o艂tarz dla Mnie, 偶eby po raz pierwszy
ofiarowa膰 Hosti臋 dla [uzyskania] przebaczenia. I
Sobie samej przysi臋ga艂a, 偶e b臋dzie Mnie kocha膰
tak, jak tylko Ona - nie obci膮偶ona grzechem -
potrafi Mnie mi艂owa膰. Chcia艂a w ten spos贸b z
wyprzedzeniem wynagrodzi膰 Mi za to, co ju偶
艂zami wype艂ni艂o Jej oczy i zakrwawi艂o Jej serce:
za m臋k臋 Mojej Odkupie艅czej misji.
Zwyczajem [ludzi] pobo偶nych jest to, 偶e w
przeddzie艅 wa偶nego dla nich wydarzenia
wyciszaj膮 si臋 duchowo. [Czyni膮 to], aby moc
pozna膰 Wol臋 Pana oraz by膰 godnymi Jego
b艂ogos艂awie艅stwa dla dzie艂a, kt贸re w艂a艣nie
rozpoczynaj膮. Mo偶ecie zatem wyobrazi膰 sobie,
jak to Stworzenie - ju偶 doskona艂e w modlitwie -
otoczy艂o si臋 mistycznymi zas艂onami, a偶eby si臋
odizolowa膰 w duchowym skupieniu. By艂o ono
coraz wi臋ksze w miar臋 zbli偶ania si臋 chwili [Moich
narodzin].
Podr贸偶 z Nazaretu do Betlejem odby艂a si臋 dla
Maryi jakby w otoczeniu mistyczn膮 klauzur膮,
otwart膮 jedynie na Niebo. Ono zbli偶a艂o si臋 coraz
bardziej do Niej, aby stanowi膰 ponad Ni膮 zas艂on臋
kr贸lewskiego baldachimu usianego diamentami, z
wszelkimi blaskami, z anielskimi orszakami, z
niebia艅skimi d藕wi臋kami.
Maryja ju偶 by艂a w ekstazie. T艂um usuwa艂 si臋 na
widok przechodz膮cego milcz膮cego m臋偶czyzny,
prowadz膮cego za uzd臋 osio艂ka z [Niewiast膮],
niemal dziewczynk膮, ca艂kowicie zatopion膮 w
my艣lach. Wydawa艂o si臋 bowiem, 偶e
promieniowa艂a z nich jaka艣 艣wiat艂o艣膰 i rozsiewali
niebia艅ski zapach. Ludzie nie umieli wyja艣ni膰,
dlaczego najbiedniejsi w t艂umie wygl膮dali na
kr贸l贸w, przed kt贸rymi rozst臋powano si臋 z
szacunkiem, jak morskie fale przecinane przez
wspania艂膮 艂贸d藕.
To Gwiazda Morza przechodzi艂a. To 艁贸d藕 nios膮ca
Pok贸j wchodzi艂a tam, gdzie by艂a wojna na
艣wiecie. To Zwyci臋偶czyni przechodzi艂a tam, gdzie
pe艂za艂 szatan. Oczyszcza艂a drog臋 dla S艂owa, kt贸re
przychodzi艂o po艂膮czy膰 Niebo z Ziemi膮.
Poblad艂a i spokojna sz艂a na spotkanie Mi艂o艣ci,
[przejawiaj膮cej si臋] ju偶 nie tylko w obj臋ciu
duchowego ognia, lecz w cieple prawdziwego
cia艂a, kt贸re by艂o z niewiasty, ale kt贸re by艂o
Bogiem. J贸zef przerwa艂 t臋 ekstaz臋, wpatruj膮c si臋
w Ni膮, pe艂en szacunku, jakby przechodzi艂 przez
Bo偶y pr贸g. Chcia艂, 偶eby jego ma艂偶onka posili艂a si臋
i odpocz臋艂a. Nie by艂o wtedy wiele s艂贸w. Tylko
jedno spojrzenie, jedno s艂owo: 鈥濲贸zefie!"... u艣cisk
r臋ki... a w J贸zefa wla艂a si臋 fala ekstazy jakby z
pucharu wype艂nionego po brzegi.
S艂owa m膮c膮 atmosfer臋, w kt贸rej 偶yje B贸g.
Sprawiedliwym nie potrzeba s艂贸w, aby ich
przekona膰 o obecno艣ci Boga i o przedziwnych
skutkach tej obecno艣ci w sercu.
Albo si臋 wierzy, albo si臋 nie wierzy. Je偶eli macie
Boga w sobie, wierzycie, gdy偶 odczuwacie Go
偶yj膮cego w stworzeniu poza zas艂onami cia艂a.
Je偶eli nie macie Boga, 偶adne s艂owo nie mo偶e was
przekona膰 o zjednoczeniu Boga z ludzkim
sercem. [艁aska] wiary jest tym, co daje zdolno艣膰
wierzenia. A posiadanie Boga jest tym, co daje
mo偶liwo艣膰 dostrzegania Boga 偶yj膮cego w waszym
bli藕nim. Nie da si臋 ludzkimi sposobami wyja艣ni膰
tajemnicy Boga i powod贸w Bo偶ego [dzia艂ania].
Moje drogi s膮 ponad drogami waszymi. Tylko
wtedy gdy 偶yjecie pokorni, [zanurzeni] w
nadprzyrodzono艣ci, potraficie dostrzec - przez
szczelin臋 otwart膮 przez Dobro膰 dla was -
duchowe relacje i zachwycaj膮ce kontakty mi臋dzy
dusz膮 a Bogiem.
Stworzenia, wybrane przez Boga dla [doznania]
ekstazy, 偶yj膮 jak iskry ta艅cz膮ce w po偶arze - w
rado艣ci o艣lepiaj膮cego blasku, w szumie Boskich
p艂omieni, w stapianiu si臋 iskry z p艂omieniem, a偶e-
by coraz bardziej 偶y膰, rozpala膰 siebie i zapala膰
[innych]. Syc膮 si臋 pokarmem w O艣rodku Mi艂o艣ci,
wznosz膮 si臋 ku Mi艂o艣ci. Ich mi艂o艣膰 zwi臋ksza Jej
chwa艂臋. Z Mi艂o艣ci za艣 czerpi膮 偶ycie i w艂asn膮
chwa艂臋.
Maryja mia艂a w Sobie Naj艣wi臋tszy Ogie艅, by艂a
ogniem. Prawa 呕ycia ulega艂y jakby unicestwieniu
przez to 偶ycie 偶arem, i by艂y one coraz bardziej
niweczone, w miar臋 jak po偶ar si臋 przybli偶a艂,
a偶eby przemieni膰 si臋 w Cia艂o nowonarodzonego.
Dlatego w szcz臋艣liwej chwili Mojego pojawienia
si臋 na 艣wiecie Maryja pogr膮偶y艂a si臋 w ekstazie, w
jasno艣ci O艣rodka Ognia. Wynurzy艂a si臋 z niego,
nios膮c na r臋kach Kwiat Mi艂o艣ci. Przesz艂a od
g艂os贸w Boskiego P艂omienia do anielskich
d藕wi臋k贸w; od blasku kontemplowanej Tr贸jcy - do
stopienia si臋, do ogl膮dania anielskich ch贸r贸w,
kt贸re zst臋powa艂y og艂osi膰 ziemi obietnic臋 Pokoju i
sta膰 si臋 koron膮 Matki - Kr贸lowej, Matki Kr贸la
kr贸l贸w. Po obj臋ciu Boga Swoim porwanym [w
ekstazie] duchem Maryja obj臋艂a Syna Bo偶ego,
Swego Syna, ramionami, kt贸re nie zna艂y obj臋cia
m臋偶czyzny.禄
Znak 艢wiat艂o艣ci
M贸wi Jezus:
芦Charakterystycznym znakiem Mojego
narodzenia si臋 na 艣wiecie by艂a 艣wiat艂o艣膰. Wiele
razy jakie艣 wydarzenia wi膮偶膮 si臋 ze zjawiskami,
kt贸re nazywacie przypadkowymi zbie偶no艣ciami i
tak je t艂umaczycie. Tymczasem s膮 to zapowiedzi,
wezwania Bo偶e, dla przyci膮gni臋cia waszej uwagi
ku pewnemu faktowi wa偶nemu dla jakiego艣
okresu w dziejach 艣wiata lub dla 偶ycia jednostki.
Wy za艣 kierujecie uwag臋 na tysi膮ce bardziej lub
mniej potrzebnych rzeczy.
Ja by艂em 鈥炁歸iat艂em". [Dlatego] 艣wiat艂o Mnie
poprzedza艂o, otacza艂o, zapowiada艂o, prowadzi艂o
Mnie i doprowadza艂o do Mnie czystych sercem.
Wydawa艂o si臋 - jak ci powiedzia艂em - 偶e 艣wiat艂o艣膰
emanowa艂a z Maryi, gdy na [osio艂ku], ubogim
艣rodku [podr贸偶owania ludzi] biednych, pod膮偶a艂a
w skupieniu drogami Palestyny. M贸wi艂em ci
innym razem, 偶e tent kto ma w sobie Boga
wydziela jakby fale 艣wiat艂a i zapachu, nie tylko
duchowo. Wewn臋trzny Skarb staje si臋 widoczny
dla innych istot. Wylewa si臋 z nosz膮cej Go 偶ywej
szkatu艂y. [Kiedy tak jest,] m贸wicie: 鈥濼en ma w
sobie co艣 szczeg贸lnego. Co za oblicze! Jaka
postawa! To 艣wi臋ty!"
Maryja by艂a Ca艂a 艢wi臋ta i nosi艂a 艢wi臋tego
艣wi臋tych. Dlatego posiada艂a doskona艂o艣膰 ludzkiej
艣wi臋to艣ci ju偶 tak zbli偶on膮 do Boga, 偶e by艂a niemal
r贸wna 艣wi臋to艣ci Jej Boga. Posiada艂a Doskona艂o艣膰
Boga, kt贸ry si臋 oblek艂 cia艂em, prosz膮c, by Go
karmi艂a Sw膮 dziewicz膮 krwi膮, by Go uformowa艂a,
by Mu by艂a schronieniem na dziewi臋膰 miesi臋cy
Jego kszta艂towania si臋 jako cz艂owieka.
B贸g karmi艂 si臋 Maryj膮. B贸g - Cz艂owiek
ukszta艂towa艂 si臋 dzi臋ki Maryi. Od Mojej
najs艂odszej Matki przej膮艂em cechy fizyczne i
moralne: s艂odycz, 艂agodno艣膰, cierpliwo艣膰. Ojciec
da艂 Mi Doskona艂o艣膰, ale Ja chcia艂em przyj膮膰 od
B艂ogos艂awionej, kt贸ra by艂a Moim czystym
gniazdem, szat臋 fizyczn膮 i najcenniejsz膮 szat臋
moraln膮 charakteru.
Maryja by艂a naj艣wi臋tsza ze wszystkich stworze艅,
jakie posiada艂a ziemia. Dlatego wydziela艂a
艣wi臋to艣膰 - nie jak zamkni臋te naczynie, z kt贸rego
przenikaj膮 cz膮steczki zapachu, lecz jak rozpalona
gwiazda, wydzielaj膮ca wonie i promienie
nadprzyrodzonej mocy.
Chrzciciel poruszy艂 si臋 w 艂onie swej matki,
otrzymuj膮c fal臋 艁aski, kt贸ra promieniowa艂a z
Maryi. Przez to zosta艂 u艣wi臋cony. Ta emanacja
by艂a tak mocna, 偶e pokona艂a barier臋 cia艂a, za
kt贸r膮 kszta艂towa艂 si臋 owoc Zachariasza i El偶biety,
偶eby by膰 Moim ewangelizatorem. Ewangelia
znaczy 鈥濪obra Nowina". Jan przekaza艂 ludziom
鈥濪obr膮 Nowin臋" o Mojej obecno艣ci w艣r贸d ludzi.
Nie pope艂niam wi臋c b艂臋du, gdy go nazywam
鈥濵oim ewangelizatorem". To [wyja艣nienie jest]
dla [lubuj膮cych si臋] w podwa偶aniu s艂贸w.
Tak偶e w tych, kt贸rzy bezpo艣rednio podchodzili do
Maryi, by艂y widoczne skutki [tego spotkania].
Pozostawia艂a bowiem za Sob膮 smug臋
oddzia艂ywuj膮cej 艣wi臋to艣ci. Ci, kt贸rych serca nie
odpycha艂y 艁aski, podchodzili [do Niej],
otrzymuj膮c [zacz膮tek] przeznaczonej im
艣wi臋to艣ci. Gdy ju偶 cz艂owiek wszystko pozna,
wtedy zobaczycie, 偶e pomi臋dzy pierwszymi
id膮cymi za Synem Maryi by艂o wielu takich, kt贸rzy
mieli z Ni膮 przypadkowe spotkania. Zostali
obmyci i przenikni臋ci 艁ask膮, kt贸ra z Niej si臋
wylewa艂a. Poznacie wtedy liczne cuda, dokonane
przez Ca艂膮 Pi臋kn膮 i Pe艂n膮 艁aski.
Maryja nawraca teraz najtwardsze serca i ratuje
najbardziej zaci臋tych grzesznik贸w. To Gwiazda,
kt贸ra ponownie wznios艂a si臋 do Nieba. Jednak
czas Jej mocy nie zacz膮艂 si臋 w dniu [Wniebo-
wzi臋cia], kiedy si臋 unios艂a, 偶eby na nowo spocz膮膰
na Moim Sercu. Uczyni艂a dla Mnie pi臋kniejszym
Raj, dope艂ni艂a go, gdy偶 odt膮d jest w nim Mama,
kt贸r膮 niesko艅czenie kocha艂em i kt贸rej wszystko
zawdzi臋czam jako cz艂owiek. [Otrzyma艂a moc] w
zamian za wszystko, co od Niej mia艂em.
U艣wi臋canie ludzi za po艣rednictwem Maryi zacz臋艂o
si臋 od chwili, w kt贸rej Duch uczyni艂 J膮 Matk膮, a
Syn Boga przyj膮艂 cia艂o w Jej b艂ogos艂awionym
艂onie.
J贸zef - syc膮c si臋 t膮 emanacja [艣wi臋to艣ci Maryi] -
sta艂 si臋 niemal [zupe艂nie] podobny do Pe艂nej
艂aski. Sprawiedliwy wylewa艂 艂zy szcz臋艣cia z
powodu przepe艂niaj膮cej go rado艣ci, mistycznej
rado艣ci kontempluj膮cego, gdy pochyla艂 si臋 nad
cudem objawienia si臋 Boga. Adoracja i milczenie
by艂y cechami 艣wi臋tego J贸zefa... i pe艂en czci
szacunek dla B艂ogos艂awionej, kt贸rej by艂
naturalnym opiekunem... i mi艂o艣膰...
[By艂a to] pierwsza czysta mi艂o艣膰 ma艂偶onk贸w -
mi艂o艣膰, jaka powinna istnie膰 mi臋dzy lud藕mi
wed艂ug zamiaru Stworzyciela: mi艂o艣膰 bez
zmys艂owego 偶膮d艂a i bez b艂ota przebieg艂o艣ci,
mi艂o艣膰 naturalna i zarazem anielska. W duszy
Adama i jego dzieci, zgodnie z zamys艂em
Stw贸rcy, mia艂a przebywa膰 anielska czysto艣膰
ducha po艂膮czona z ludzk膮 tkliwo艣ci膮. W mi艂o艣ci
ma艂偶onk贸w nie mia艂o by膰 robaka po偶膮dliwo艣ci i
mia艂a ona wydawa膰 dzieci w czystych 艂o偶ach, tak
jak kwiat rozwija si臋 bez grzechu z nosz膮cej go
艂odygi.
By膰 czystym nie oznacza rezygnowania ze
zwi膮zku ma艂偶e艅skiego. Oznacza wype艂nianie go z
my艣l膮 o Bogu. On za艣 z dw贸ch rozumnych istot
zwierz臋cych czyni dw贸ch ma艂ych stworzycieli.
Ma艂偶onkowie maj膮 uczyni膰 z ma艂偶e艅stwa 艣wi臋te
stwarzanie ciesz膮ce si臋 ko艂ysk膮, lecz nie
splamione 偶膮dz膮, tak samo jak B贸g stworzy艂
m臋偶czyzn臋 i niewiast臋 - nie daj膮c im podst臋pnej
my艣li ani nie wk艂adaj膮c w ich 藕renice cielesnego
艣wiat艂a, kt贸re by ujawni艂o przed niewinnymi cia艂o.
Ma艂偶onek szlachetny i kochaj膮cy w spos贸b
艣wi臋ty, pragnie sta膰 si臋 podobnym do
wsp贸艂ma艂偶onka. Kto bowiem kocha, ten pragnie
sta膰 si臋 podobnym do ukochanej istoty. St膮d
zwi膮zek ma艂偶e艅ski dobrze rozumiany jest
wzajemnym podnoszeniem si臋. Nie ma bowiem
cz艂owieka ca艂kowicie przewrotnego. Aby wi臋c
wspina膰 si臋 we wsp贸lnych zawodach po schodach
艣wi臋to艣ci, wystarczy co艣 poprawi膰 u ka偶dego,
maj膮c na wzgl臋dzie dobro drugiego. Ze
艣wi臋to艣ci膮 ma艂偶e艅sk膮 i jednostkow膮 jest jak z
ro艣lin膮, kt贸ra wypuszcza p臋dy coraz wy偶ej i pnie
si臋, pnie si臋 ku lazurowi [Nieba]. Dzi艣 - jedna
cnota. Jutro z tej cnoty wyrasta inna, coraz
wy偶sza, a z ludzkich cn贸t wzajemnego
podtrzymywania si臋 [ma艂偶onkowie] wznosz膮 si臋
na szczyty nadprzyrodzonego heroizmu.
J贸zef, 艣wi臋ty i czysty ma艂偶onek 艢wi臋tej i Czystej,
uczy艂 si臋 dzie艅 po dniu - jak dziecko od
nauczycielki - upodabniania si臋 do Boga.
Poniewa偶 za艣 w jego sprawiedliwym sercu nic nie
stawia艂o barier 艁asce, dlatego dzie艅 po dniu
stawa艂 si臋 coraz bardziej podobnym do swojej
ukochanej Nauczycielki. Stawa艂 si臋 dzi臋ki temu
podobnym do Boga, kt贸rego najdoskonalsz膮
kopi膮 by艂a Maryja.
W 艣wi臋t膮 noc 艣wiat艂o艣膰 przebudzi艂a J贸zefa, kt贸ry
modli艂 si臋 z tak wielk膮 si艂膮, 偶e doszed艂 do
otoczenia siebie mistyczn膮 barier膮, izoluj膮c膮
dusz臋 od tego, co zewn臋trzne. Wcze艣niej grot臋 z
trudem o艣wietla艂o ma艂e ognisko z suchych ga艂臋zi,
kt贸re ju偶 dogasa艂o, gdy偶 go nie podsycano.
[Teraz] rozla艂o si臋 tu spokojne 艣wiat艂o, kt贸re
stopniowo powi臋ksza艂o si臋 - niemal jak blask
ksi臋偶yca, kt贸ry najpierw ukrywa艂 si臋 za zas艂on膮 z
ob艂ok贸w, a potem wy艂oni艂 si臋 z nich i zni偶y艂 si臋
czysty, 偶eby posrebrzy膰 ziemi臋.
Maryja te偶 by艂a w 艣wiat艂o艣ci, na kolanach, oparta
na pi臋tach. Ja si臋 bowiem rodzi艂em, gdy Ona si臋
modli艂a. Maryja ze 艂zami i z u艣miechem ca艂owa艂a
Moje dzieci臋ce cia艂o. Niewiele by艂o s艂贸w nawet
teraz. Tylko zwyk艂e: 鈥濲贸zefie!" i pokazanie mu
Owocu Jej 艣wi臋tego 艂ona.
B贸g najpierw odkupi艂 rodzin臋. [W ma艂偶e艅stwie
Maryi i J贸zefa] Przedwieczny odbudowa艂 j膮 tak膮,
jak膮 j膮 zamierzy艂. Dwoje kochaj膮cych si臋 艣wi臋cie,
w 艣wi臋ty spos贸b, spotka艂o si臋 w pochyleniu nad
nowonarodzonym. W poca艂unku, jakim si臋 darz膮
nad t膮 ko艂ysk膮, nie ma rozwi膮z艂o艣ci, lecz
wzajemna wdzi臋czno艣膰 i obustronna obietnica
kochania si臋 mi艂o艣ci膮 wzajemn膮, kt贸ra wspomaga
i pociesza.
Gdy weszli pierwsi pasterze, znale藕li dwoje
艢wi臋tych, wci膮偶 po艂膮czonych w mi艂o艣ci i adoracji.
J贸zef, m臋偶czyzna dojrza艂y, [wygl膮da艂 jak] ojciec
Dziewicy i Dziecka, tak bardzo w jego postawie
by艂a widoczna wolna od zmys艂owo艣ci czu艂o艣膰,
kt贸r膮 - niestety - wida膰 jedynie w oczach ojc贸w.
I tak 艢wiat艂o艣膰 by艂a ju偶 na ziemi. Z otwartych
Niebios 艣wiat艂o艣膰 zst臋powa艂a wraz z anio艂ami,
gasz膮c sw膮 rajsk膮 wspania艂o艣ci膮 blask gwiazd w
t臋 pogodn膮 noc. Nie zauwa偶yli jej jednak uczeni,
bogaci, zaj臋ci przyjemno艣ciami. 艢wiat艂o艣膰
zbudzi艂a tylko pokornych pracownik贸w, kt贸rzy
wykonywali sw膮 prac臋.
Praca zawsze jest 艣wi臋ta, na czymkolwiek polega.
Praca kr贸la, kt贸ry podpisuje zarz膮dzenia nie jest
wi臋ksza od [pracy] wie艣niaka, kt贸ry orze ziemi臋,
lub pastucha, kt贸ry czuwa nad stadem. To
Obowi膮zek, To Wola Bo偶a. Dlatego zawsze jest
wznios艂a. Dlatego [dzi臋ki niej] zdobywa si臋 tak膮
sam膮 nagrod臋 lub tak膮 sam膮 kar臋
nadprzyrodzon膮. I nie ocali was przed kar膮 ani
nie pozbawi was nagrody: noszenie korony lub
trzymanie kija z wikliny. Kto spe艂nia sw贸j
obowi膮zek, wype艂niaj膮c przez to Naj艣wi臋tsz膮
Wol臋, temu B贸g si臋 objawia i bierze go na
艣wiadka Swych cud贸w.
Tak偶e pasterzom objawi艂 si臋 B贸g. Zostali oni
powo艂ani do dawania 艣wiadectwa o Bo偶ym
cudzie. W 艣wiat艂o艣ci - kt贸ra sta艂a si臋 ju偶
promieniej膮ca, gdy偶 ca艂e Niebo by艂o nad grot膮 i w
niej - Emmanuel sta艂 si臋 widoczny dla innych [-
po rodzinie -] odkupionych na ziemi: dla
pracuj膮cych.
B贸g bowiem przyszed艂 u艣wi臋ci膰 opr贸cz Rodziny -
prac臋. Praca, nad kt贸r膮 zaci膮偶y艂o przekle艅stwo po
grzechu Adama, sta艂a si臋 b艂ogos艂awie艅stwem dla
cz艂owieka od chwili, w kt贸rej Syn Boga zechcia艂
sta膰 si臋 pracownikiem w艣r贸d ludzi.
艢wiat艂o艣膰 przysz艂a na 艣wiat. Nie mog艂a ona
jednak zamkn膮膰 si臋 w n臋dznej grocie ani
ograniczy膰 si臋 do betlejemskiej wioski. 艢wiat艂o艣膰
rozproszy艂a si臋 od wschodu na zach贸d, z p贸艂nocy
na po艂udnie. Nie powiedzia艂a hulakom o swym
ukazaniu si臋 ani s艂owa nie rzek艂a swym blaskiem
weso艂kom. Przem贸wi艂a natomiast do tych, kt贸rzy
- czy艣ci w sercach i spragnieni Prawdy - korzyli
naj艣wiatlejszy umys艂 do st贸p Boga i czuli si臋
drobinami przy Jego 艢wi臋to艣ci.
艢wiat艂o艣膰 ukaza艂a si臋 tym pot臋偶nym, kt贸rzy z
pot臋gi swego [umys艂u] uczynili narz臋dzie
duchowych zdobyczy. Nape艂niaj膮c iskrzeniem
cztery strony firmamentu, wezwa艂a ich do
adorowania jej. [艢wiat艂o艣膰 ukaza艂a si臋 te偶]
mo偶nym, gdy偶 B贸g przyszed艂, 偶eby u艣wi臋ci膰
pot臋偶nych - po Pracownikach i Rodzinie - a wraz
z mo偶nymi - Wiedz臋. B贸g jednak nie ukaza艂 si臋
ani z艂ym mo偶nym, ani bezbo偶nym uczonym. Nie
ich obsypa艂 b艂ogos艂awie艅stwami. [Zrobi艂 to] dla
tych, kt贸rzy z daru pot臋gi i wiedzy uczynili sobie
艣rodek nadprzyrodzonego wzrostu, a nie - ucisku
[ludzi] i zaprzeczania [Bogu].
B贸g jest Kr贸lem tak偶e dla kr贸l贸w. B贸g jest
Nauczycielem tak偶e dla nauczycieli. 艢wiat艂o
znalaz艂o wielu nauczycieli na ziemi, lecz tylko dla
nauczycieli pragn膮cych Boga 艢wiat艂o sta艂o si臋
[czym艣] poci膮gaj膮cym. I zawsze tak jest. 艁aska
dzia艂a tam, gdzie jest pragnienie posiadania jej.
Dzia艂a tym mocniej, a偶 do stania si臋 S艂owem i
Obecno艣ci膮, im 偶ywsze jest pragnienie posiadania
jej i bycia [przez ni膮] posiadanym.
Z bardzo odleg艂ych krain przyszli przed Kr贸la
kr贸l贸w mo偶ni. Prowadzi艂o ich to jedyne, kt贸re
godne jest by膰 oznak膮 Boga: 艣wiat艂o艣膰. [M臋drcy]
nale偶eli do pierwszych z niezliczonych [t艂um贸w],
kt贸re przez wieki b臋d膮 podejmowa膰 mistyczny
marsz ku Bogu.
Nie byli to mo偶ni z Palestyny. Nie byli to ci,
kt贸rzy uznawali siebie za stra偶nik贸w Bo偶ych
tajemnic i rozporz膮dze艅, lecz - dalecy.
Postanowienia i tajemnice Bo偶e pozostawa艂y dla
[mo偶nych Palestyny] niezrozumia艂e, gdy偶 nie
by艂o w nich 艣wi臋to艣ci. Znaki za艣 niebieskie i
s艂owa Ksi臋gi by艂y [wed艂ug nich] zwyk艂ymi mete-
orami i prostymi s艂owami, bez wi臋kszego
nadprzyrodzonego znaczenia.
Przyszed艂em jako 艢wiat艂o艣膰 na 艣wiat: 艢wiat艂o艣膰
dla 艣wiata, 艢wiat艂o艣膰 do 艣wiata. Wezwa艂em 艣wiat
ku 艢wiat艂o艣ci. Ca艂y 艣wiat. I wzywam go. Wzywam
go od dwudziestu stuleci, bez ustanku. Nie
przestaj臋 sprawia膰, 偶e nad waszymi ciemno艣ciami
rozb艂yska Moje 艢wiat艂o. Gdyby艣cie umieli wznie艣膰
si臋 ponad zapor臋 mg艂y - jak膮 rozpostarli艣cie nad
艣wiatem - ujrzeliby艣cie Boskie S艂o艅ce, zawsze
promieniej膮ce i 偶yczliwe dla ludzi, dla wszystkich
ludzi.
I nie ma si臋 czemu dziwi膰, 偶e was ju偶 wyprzedzili
ci, kt贸rzy s膮 najdalej od katolickiego Rzymu. Z
trzech punkt贸w ziemi Kasper, Melchior, Baltazar,
na grzbietach cierpliwych wielb艂膮d贸w, przybyli do
艢wiat艂a 艣wiata, kt贸rego nie widzieli rodacy Syna
Maryi. Afryka艅czycy, Azjaci, Australijczycy zbli偶yli
si臋 do Krzy偶a, kt贸ry wy odrzucili艣cie. I oni was
przewy偶sz膮.
W ostatnim dniu, kiedy wszystko, co [odnosi si臋
do] czasu i ludzi zostanie o艣wietlone z ka偶dej
strony, ujrzy si臋 pustk臋 niewdzi臋czno艣ci, kt贸r膮
pozostawili艣cie wy, katolicy od wiek贸w. Tym-
czasem inni: ba艂wochwalcy i heretycy,
zachwyceni Chrystusem, 艢wi臋tym Panem,
przyjd膮 z duszami uczynionymi dziewiczymi przez
艁ask臋.
Ile偶 przejaw贸w ciemno艣ci w cywilizowanym
艣wiecie! To wasza ha艅ba i wasza kara. Nigdy nie
wolno wam by艂o ani nigdy nie mo偶ecie sobie
pozwala膰 na odrzucanie i wypieranie si臋 艢wiat艂a
danego wam jako pierwszym. Ciemno艣ci was
zabijaj膮, a wy nie chcecie ich porzuci膰. St膮d
bierze si臋 wszelkie dr臋cz膮ce was z艂o, kt贸re
przychodzi jak obrzydliwe nocne zwierz臋 i karmi
si臋 wasz膮 krwi膮, waszym cierpieniem. Ju偶 Mnie
nie chcecie. Ju偶 Mnie nie rozumiecie. Nawet ci z
鈥濵ojego domu" ju偶 Mnie nie rozpoznaj膮. Ja te偶 z
trudem ich poznaj臋, tak bardzo oszpeci艂y ich
liczne choroby cia艂a i umys艂u.
To pierwsza niedziela Adwentu, kt贸ra zwiastuje
przyj艣cie 艢wiat艂o艣ci na 艣wiat. Dzi艣 prosz臋 was,
dzieci: je艣li z powodu upodlenia waszych dusz nie
o艣mielacie si臋 ju偶 patrze膰 na Mnie, Odkupiciela i
S臋dziego, gdy偶 boicie si臋 B贸lu, a Sprawiedliwo艣膰
was przera偶a, sp贸jrzcie na Mnie jako na ma艂e
dziecko na kolanach Maryi. Ma艂e dziecko rozdaje
tylko pieszczoty i u艣miechy.
Ulitujcie si臋 nad Moj膮 nago艣ci膮 i ub贸stwem. Nie
ubrania jednak ani pieni臋dzy pragn臋, lecz
mi艂o艣ci: waszej mi艂o艣ci. Nie chc臋 z艂ota ani
kadzid艂a. Chc臋 tylko waszej mi艂o艣ci. Chc臋 jej,
gdy偶 kocha膰 i zna膰 Mnie - to 呕ycie i Prawda. Jak
Maryja zrodzi艂a Mnie przez dzia艂anie mi艂o艣ci, tak
Ja pragn臋 was zrodzi膰 przez mi艂o艣膰. Moja mi艂o艣膰
jest 偶ywa i dzia艂aj膮ca, lecz potrzeba tak偶e waszej
mi艂o艣ci.
Przyjd藕cie do Mnie i przyjmijcie Mnie do siebie.
Otworz臋 w was potoki 艢wiat艂a i 艁aski. Sprawi臋, 偶e
staniecie si臋 synami Boga, jak Ja [Nim
jestem]. B艂ogos艂awieni, kt贸rzy przyjmuj膮 Moje
艢wiat艂o. Ja b臋d臋 w nich. B臋d臋 przebywa艂 w nich
w ich duchu.
S艂owu bowiem nie potrzeba siedziby glinianej,
lecz 偶ywej. Ono chce zamieszka膰 w duchu
cz艂owieka.
Chwa艂a Pana objawia si臋 tym, kt贸rzy Mnie
przyjmuj膮. A gdzie Ja jestem, jest ze Mn膮 Ojciec i
Duch. Chwa艂a Pana objawia si臋 im w pe艂ni,
ogarnia ich rado艣ci膮, a 艁aska jest ich 偶yciem. I
jest ponad nimi Boskie Ojcostwo, Braterstwo,
Mi艂o艣膰, daj膮c im przedsmak wiecznego szcz臋艣cia,
jak s艂o艅ce na wy偶ynach nieba.
Maryja w blasku Swej ekstazy ofiarowuje Mnie
waszej mi艂o艣ci. Pochylcie czo艂a przed Mi艂o艣ci膮,
kt贸ra sta艂a si臋 Cia艂em. Ona porzuci艂a Niebiosa,
a偶eby [przyj艣膰 i] was zabra膰 do Nieba. Przysz艂a w
czasie wojny, aby wam przynie艣膰 Pok贸j.禄
Od trzech dni moja dusza do艣wiadcza nie
ko艅cz膮cych si臋 ekstaz. Opr贸cz s艂贸w doznaj臋 te偶
wizji. Moj膮 dusz臋 ogarn臋艂a czysto艣膰 i 艣wiat艂o,
gdy偶 niewinno艣膰 Matki Dziewicy i 艢wiat艂o jest we
mnie.
Chwa艂a Bogu za Jego dobro膰, kt贸ra dozwoli艂a
Jego s艂u偶ebnicy ujrze膰 to, co widz膮 anio艂owie i co
zlewa Pok贸j na moj膮 dusz臋.
Radio nadaje w tej chwili: 鈥濧gnus Dei" z
niedzielnej mszy 艣wi臋tej. Ale ja widzia艂am
Baranka zaledwie narodzonego, 艣pi膮cego na
kolanach Czysto艣ci... a On jest pi臋kniejszy od
najpi臋kniejszej muzyki...
Mi艂owa膰 Maryj臋...
M贸wi Maryja:
芦Nie powinna艣 si臋 zbytnio smuci膰, my艣l膮c o tym,
偶e Mnie za ma艂o kocha艂a艣. Nie tylko ty... Ja
jestem Mam膮, rozumiem i wybaczam. [Ludzie]
jeszcze niedoskonali maj膮 wady. Ja nie kocham
mniej wtedy, gdy jestem ma艂o kochana.
Wystarczy Mi, 偶e kochacie przynajmniej Mojego
Syna. Ty za艣 bardzo Go mi艂owa艂a艣 wtedy, gdy
Mnie jeszcze ma艂o kocha艂a艣.
Zwr贸c臋 twoj膮 uwag臋 na jeden fakt w Moim 偶yciu
Matki Boga. Umyka on wielu, a jest pewn膮
wskaz贸wk膮, dotycz膮c膮 tak偶e przysz艂ych relacji
mi臋dzy Mn膮 a odkupionymi przez Jezusa.
Kiedy pasterze przyszli do groty, patrzyli tylko na
Moje Dzieci膮tko i Jemu wyra偶ali mi艂o艣膰. Ja i J贸zef
byli艣my dla nich postaciami drugoplanowymi. U
st贸p biednego pos艂ania - w kt贸rym Jezus spa艂,
kiedy nie le偶a艂 na Moich kolanach - z艂o偶yli dary i
serdeczno艣ci. Nie ubolewa艂am nad tym, 偶e
ho艂d贸w nie z艂o偶ono Mnie - ro艣linie, kt贸ra da艂a
艣wiatu Kwiat z Niebios. Wystarczy艂o Mi, 偶e kochali
Moje Dziecko i 偶e Je bardzo kochali. Potem tak
wielu b臋dzie Go nienawidzi膰!
Nikt - spo艣r贸d obecnych przy ci膮gle
powtarzaj膮cym si臋 obrz臋dzie ofiarowania w
艢wi膮tyni - nie my艣la艂 o Mnie. Ogl膮dali M贸j Skarb i
wychwalali Go z powodu Jego niezwyk艂ego
pi臋kna. Jego Mama za艣 otrzymywa艂a jedynie
ludzk膮 pochwa艂臋. Tylko 艣wi臋ci rozpoznali, kim
by艂am: Matk膮 Zbawiciela. El偶bieta, Symeon i
Anna ujrzeli j膮 we Mnie.
Przez swoje rozpoznanie udzielili Mi najwy偶szej
pochwa艂y. Ci troje byli 鈥炁泈i臋ci", pierwsi za艣,
[kt贸rzy chwalili Mnie za pi臋kno Dziecka,] byli
鈥瀌obrzy". Duch 艢wi臋ty dziala w sercach 艣wi臋tych
i udziela im 艣wiat艂a nadprzyrodzonego poznania.
Duch 艢wi臋ty roz艣wietla serca 艣wi臋tych, aby Mnie
ujrzeli. Ujrze膰 Mnie w 艣wietle Bo偶ym oznacza
naprawd臋 Mnie pokocha膰.
M贸j Naj艣wi臋tszy Syn sam dzia艂a, aby was
przyci膮gn膮膰 do Swojej mi艂o艣ci. Ja te偶 was
kocham i czekam, modl膮c si臋 za was. Jestem
Dziewic膮 oczekiwania. Od najm艂odszych lat
czeka艂am na
Oczekiwanego przez narody. Jestem
Wsp贸艂odkupicielk膮, kt贸ra wyczekiwa艂a na godzin臋
umierania u st贸p Krzy偶a, 偶eby da膰 wam 呕ycie.
Jestem Matk膮, kt贸ra czeka na wasz膮 prawdziw膮
mi艂o艣膰, a nie na powierzchowny kult,
ograniczaj膮cy si臋 do wielo艣ci s艂贸w. Modli膰 si臋 nie
znaczy [odmawia膰] wiele modlitw. To znaczy ko-
cha膰. To znaczy pozwoli膰 m贸wi膰 swojemu sercu.
Ja jestem Milcz膮c膮. Jestem Now膮 Ew膮, kt贸ra uczy
was milczenia. Z powodu m贸wienia Ewa pozwoli艂a
si臋 zwie艣膰. Dzi臋ki Mojemu milczeniu wesz艂o na
艣wiat Odkupienie. Uczcie si臋 ode Mnie cnoty
milczenia, gdy偶 w zewn臋trznym milczeniu serce
m贸wi do Boga, a B贸g - do serca. Moje milczenie
nie by艂o bezczynnym milczeniem martwej duszy.
By艂o najwi臋ksz膮 aktywno艣ci膮 ducha.
Trzymaj膮c w ramionach Moje Dzieci膮tko, kt贸re
nie potrafi艂o jeszcze m贸wi膰, wypowiedzia艂am w
Jego imieniu ofiarowanie si臋 Ojcu. On by艂 jeszcze
tak male艅ki, 偶e potrafi艂 tylko kwili膰... M贸j Syn -
B贸g, G艂os Ojca, S艂owo Ojca, kt贸re z mi艂o艣ci
uni偶y艂o si臋, staj膮c si臋 dzieckiem p艂acz膮cym jak
baranek... W ch艂odzie groty w Betlejem
wypowiedzia艂am pierwsze 鈥濷jcze nasz".
[Uczyni艂am to] trzymaj膮c wysoko w ramionach
Mojego Baranka, kt贸ry przyszed艂 na 艣wiat, aby
ponie艣膰 艣mier膰 i aby da膰 偶ycie tym, kt贸rzy mieli
martwe dusze. Jako pierwsza powiedzia艂am,
p艂acz膮c: 鈥瀎iat voluntas tua". A czy wiesz, co
oznacza dla mamy powiedzie膰 Wiecznemu s艂owa:
[鈥濨膮d藕 wola Twoja"]?
Teraz, gdy widz臋, 偶e z mi艂o艣ci do Mojego Syna
jakie艣 stworzenie wype艂nia Wol臋 Bo偶膮 - kt贸ra jest
ponad wszystko pragnieniem mi艂o艣ci - skre艣lam
jego d艂ug [braku mi艂o艣ci] wobec Mnie. Zwi臋kszam
te偶 Moj膮 mi艂o艣膰 do niego. Potem Jezus przynosi
Mi to stworzenie. Pozostawiam Mojemu Jezusowi
trosk臋 o to, 偶eby Mnie kochano. Gdzie jest On,
tam jest tak偶e Duch Bo偶y. A gdzie jest Duch
Bo偶y, tam jest Wiedza i 艢wiat艂o艣膰. W spos贸b
nieunikniony zostaniecie wi臋c potem pouczeni
[przez Ducha] o mi艂o艣ci do Mnie.
Kiedy za艣 pokochacie Mnie, zaprawd臋 wtedy
przyjd臋. A Moje przybycie jest zawsze rado艣ci膮 i
ocaleniem.禄
A Jego Ojciec i Matka dziwili si臋...
M贸wi Maryja:
芦艁ukasz - kiedy wspomina Ofiarowanie w
艢wi膮tyni - stwierdza, 偶e 鈥瀘jciec i matka dziwili si臋
temu, co m贸wiono o Dziecku" (por. 艁k 2,33).
Zdziwienie obojga ma艂偶onk贸w r贸偶ni艂o si臋 jednak.
Ja, kt贸rej Duch - Oblubieniec objawi艂 ca艂膮
przysz艂o艣膰, dziwi艂am si臋 w spos贸b
ponadnaturalny. Wielbi艂am bowiem Wol臋 Pana,
kt贸ry przywdzia艂 cia艂o, bo chcia艂 odkupi膰
cz艂owieka, i objawi艂 si臋 [tym, kt贸rzy mieli w
sobie] 偶yj膮cego ducha. Dziwi艂am si臋 jeszcze
bardziej temu, 偶e B贸g wybra艂 w艂a艣nie Mnie,
Swoj膮 uni偶on膮 s艂u偶ebnic臋, abym by艂a Matk膮
wcielonej Woli.
J贸zef tak偶e si臋 dziwi艂, jednak po ludzku, gdy偶 nie
zna艂 nic wi臋cej pr贸cz tego, co powiedzia艂y mu
Pisma i co mu oznajmi艂 anio艂. Ja milcza艂am.
Tajemnice Najwy偶szego byty jak z艂o偶one w
zamkni臋tej arce, w 艢wi臋tym 艢wi臋tych. Tylko Ja,
najwy偶sza Kap艂anka, zna艂am je. Chwa艂a Boga za艣
zakrywa艂a je - blaskiem nie do zniesienia - przed
oczyma ludzi. To by艂y otch艂anie blasku. Jedynie
dziewicze oko, uca艂owane przez Ducha Bo偶ego,
mog艂o na nie patrze膰. Oto dlaczego Ja i J贸zef
dziwili艣my si臋: w r贸偶ny [spos贸b], lecz oboje
dziwili艣my si臋.
Podobnie nale偶y t艂umaczy膰 inny fragment u
艁ukasza: 鈥濷ni jednak nie zrozumieli tego, co im
powiedzia艂" (por. 艁k. 2,50). Ja rozumia艂am.
Wiedzia艂am ju偶 wcze艣niej [o misji Mojego Syna].
Cho膰 Ojciec dopu艣ci艂 do Mojego wielkiego
udr臋czenia matki, nie skrywa艂 jednak przede Mn膮
wznios艂ego znaczenia s艂贸w Mojego Syna.
Milcza艂am jednak, 偶eby nie zasmuca膰 J贸zefa,
kt贸remu nie zosta艂a udzielona pe艂nia 艂aski. By艂am
Matk膮 Boga ale to Mnie nie zwalnia艂o od szacunku
ma艂偶onki [nale偶nego] Dobremu. On by艂 dla Mnie
mi艂uj膮cym towarzyszem i troskliwym bratem. W
naszej Rodzinie nie by艂o zachowa艅 niew艂a艣ciwych
z 偶adnego powodu i w 偶adnej dziedzinie.
Kochali艣my si臋 艣wi臋cie, troszcz膮c si臋 tylko o
jedno: o Syna,
O! Mojemu J贸zefowi w godzinie 艣mierci Jezus
odwzajemni艂 si臋 ka偶d膮 pociech膮, jak膮 tylko On
m贸g艂 da膰, pami臋taj膮c o wszystkim, co otrzyma艂
od tego Sprawiedliwego. Jezus jest wzorem
dziecka, tak jak J贸zef jest wzorem m臋偶a. Wiele
b贸lu dozna艂am od 艣wiata i ze wzgl臋du na 艣wiat.
M贸j 艣wi臋ty Syn i M贸j sprawiedliwy ma艂偶onek nie
dopu艣cili jednak, 偶eby z Moich oczu pop艂yn臋艂o
jeszcze wi臋cej 艂ez.
Gdy u Mego boku nie by艂o ju偶 J贸zefa i Ja
pozosta艂am pierwszym autorytetem Mego Syna
na ziemi, ju偶 nie milcza艂am, jakbym nie
rozumia艂a. Ju偶 nikogo nie mog艂o dr臋czy膰 to, 偶e
widzia艂by, i偶 go przewy偶szam w pojmowaniu
[wydarze艅]. Przem贸wi艂am wi臋c w Kanie. 鈥瀂r贸bcie
wszystko, cokolwiek wam powie" - powiedzia艂am.
Wiedzia艂am, 偶e Jezus niczego Mi nie odmawia i 偶e
mimo Swych pow艣ci膮gliwych s艂贸w ju偶 spe艂nia
pierwszy cud. Ja go wywo艂a艂am i Syn ofiarowa艂 Mi
go jak jasn膮 r贸偶臋, zrodzon膮 wiosn膮 - pierwsz膮 na
r贸偶anym krzewie.
Trzeba umie膰 czyta膰 Ewangeli臋, Mario. Ludzie nie
potrafi膮 jej czyta膰. Ja poprowadz臋 ci臋 za r臋k臋 i
wyt艂umacz臋 ci to, czego M贸j Jezus ci nie wyja艣ni.
Jestem Mam膮 wszystkich i was dwojga. Chc臋,
偶eby Moja c贸reczka pozna艂a swego s艂odkiego
Jezusa, naszego Jezusa - tak jak niewielu Go zna.
Im lepiej go poznasz, tym bardziej Go pokochasz.
Im bardziej Go pokochasz, tym bardziej Mnie
uszcz臋艣liwisz.禄
Kt贸偶 jest Moj膮 Matk膮?
M贸wi Maryja:
芦Jeszcze jeden dar Mamy z okazji Mojego 艣wi臋ta.
S膮 w Ewangelii inne dwa zdania odnosz膮ce si臋 do
Mnie, kt贸re wy pojmujecie lepiej lub gorzej.
Wyja艣ni臋 ci je.
M贸wi Mateusz: 鈥濭dy Jezus jeszcze przemawia艂 do
t艂um贸w, oto Jego Matka i bracia stan臋li na
dworze i chcieli z Nim m贸wi膰. Kto艣 rzek艂 do
Niego: 'Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoj膮 na
dworze i chc膮 m贸wi膰 z Tob膮'. Lecz On
odpowiedzia艂 temu, kt贸ry Mu to oznajmi艂: 'Kt贸偶
jest Moj膮 Matk膮 i kt贸rzy s膮 Moimi bra膰mi?' I
wyci膮gn膮wszy r臋k臋 ku Swoim uczniom rzek艂: 'Oto
Moja Matka i Moi bracia! Bo kto pe艂ni wol臋 Ojca
Mojego, kt贸ry jest w niebie, ten Mi jest bratem i
siostr膮, i matk膮!'" (Mt 12,46-50).
[Czy Jezus] wyrzek艂 si臋 Swojej Matki? Nie.
Pochwali艂 Swoj膮 Matk臋, kt贸ra doskonale
wype艂nia艂a Wol臋 Ojca. M贸j Jezus dobrze wiedzia艂,
czyj膮 wol臋 spe艂niam! Wol臋 [Boga] uczyni艂am
Swoj膮 i przed ni膮 si臋 nie cofa艂am. Ka偶da
up艂ywaj膮ca minuta powtarza艂a Mi jak uderzenie
gwo藕dzia wbijanego w serce: 鈥濼o zako艅czy si臋 na
Kalwarii". Dobrze wiedzia艂am, i偶 zas艂u偶y艂am na
to, 偶eby by膰 Matk膮 Boga, bo wype艂nia艂am t臋
Wol臋. Gdybym jej nie wype艂nia艂a, nie by艂abym
Jego Matk膮. Dlatego Ja bardziej ni偶 wszyscy,
kt贸rzy Go s艂uchali, by艂am z Nim po艂膮czona
w臋z艂em silniejszym od krwi - wi臋zi膮
nadprzyrodzon膮. Ja [by艂am] pierwsza mi臋dzy
wszystkimi uczniami, [wyprzedzaj膮c ich] w czasie
i przez poznanie. S艂owo Boga bowiem poucza艂o
Mnie, odk膮d nosi艂am Je w Moim 艂onie. Ja by艂am
鈥濲ego Matk膮" [r贸wnie偶] w takim znaczeniu, jakie
On wyrazi艂 w Swych Boskich s艂owach. 艁膮cz膮c si臋
z ludzkim uznaniem s艂uchaczy, Jezus wyrazi艂 te偶
Swoje Boskie uznanie dla Mnie, prawdziwej
Matki, gdy偶 dowalam 偶ycie Woli Ojca Jego i
Mojego.
艁ukasz opowiada, 偶e raz, gdy Jezus przemawia艂,
jaka艣 kobieta zawo艂a艂a: 鈥濨艂ogos艂awione 艂ono,
kt贸re Ci臋 nosi艂o, i piersi, kt贸re ssa艂e艣". M贸j Syn
odpowiedzia艂 jej: 鈥濲eszcze bardziej b艂ogos艂awieni
ci, kt贸rzy s艂uchaj膮 s艂owa Bo偶ego i zachowuj膮 je!"
(艁k 17,27-28).
By膰 Matk膮 Jezusa - to 艂aska, kt贸r膮 nie wolno Mi
by艂o si臋 chwali膰. Spo艣r贸d wielu milion贸w dusz
stworzonych przez Ojca On niepoj臋tym
postanowieniem wybra艂 Moj膮 [dusz臋], 偶eby by艂a
bez skazy. Przedwieczny nie chcia艂, 偶ebym si臋
korzy艂a w Niebie, dlatego uczyni艂 Mnie Kr贸low膮 w
szcz臋艣liwej chwili, w kt贸rej - po opuszczeniu
ziemi - obj膮艂 Mnie u艣cisk Mego Syna. T臋skni艂am
za tym bardzo w czasie rozdzielenia. To
pragnienie spala艂o Mnie jak p艂on膮ca lampa.
Gdyby Mi jednak pozwoli艂, pozosta艂abym na
zawsze z twarz膮 przy ziemi przed Jego
Majestatem. Ukorzy艂abym przed Nim ca艂膮 Siebie.
[Uczyni艂abym to] na wspomnienie Jego
艂askawego postanowienia, dzi臋ki kt贸remu - ze
wszystkich dusz - Mnie da艂 dusz臋 ochrzczon膮 z
wyprzedzeniem, nie przy pomocy wody i soli, lecz
przy pomocy ognia Swej Mi艂o艣ci. Nie wzbudzi艂o
we Mnie porywu pychy to, 偶e On ssa艂 Moj膮 pier艣.
M贸g艂 przecie偶 przyj艣膰 na ziemi臋, aby by膰
Ewangelizatorem i Odkupicielem bez uni偶ania
Swego wcielonego B贸stwa naturalnymi
potrzebami dziecka. Jak do Nieba wst膮pi艂 po Swej
Misji, tak m贸g艂 te偶 zst膮pi膰 z Nieba, aby j膮
rozpocz膮膰, ju偶 wyposa偶ony w doros艂e i doskona艂e
cia艂o, konieczne z powodu waszej oci臋偶a艂o艣ci
[istot] cielesnych. Wszystko mo偶e M贸j Pan i Syn.
Ja za艣 sta艂am si臋 tylko narz臋dziem, 偶eby uczyni膰
dla was bardziej zrozumia艂ym i bardziej
przekonywuj膮cym prawdziwe wcielenie si臋 Boga -
najczystszego Ducha - w szaty Jezusa Chrystusa,
Syna Maryi z Nazaretu. Ja zachowywa艂am tylko
S艂owo Bo偶e i oczyszcza艂am zmys艂y duszy przez
ca艂kowit膮 czysto艣膰 od dzieci艅stwa. Na tym
polega艂a [Moja] wielko艣膰. S艂ucha艂am S艂owa, kt贸re
by艂o Moim Synem, 偶eby uczyni膰 Je Moim
Chlebem i coraz bardziej stapia膰 si臋 z Moim
Panem. To by艂o [dla Mnie] szcz臋艣ciem.
鈥 O, 艢wi臋te S艂owo, Darze udzielony umi艂owanym
przez Boga, Szato p艂omienna opasana blaskami,
呕ycie, kt贸re stajesz si臋 呕yciem dla tych, kt贸rym
[si臋] udzielasz, b膮d藕 coraz bardziej przez nich
kochany, jak Ja Ci臋 kocha艂am, 偶arliwie i pokornie.
Dzia艂aj w Moich dzieciach, o S艂owo Naj艣wi臋tsze.
Ja bowiem przyj臋艂am je za Swoje u st贸p Krzy偶a,
aby dozna膰 pociechy w Mojej udr臋ce Matki, kt贸rej
zabito uwielbianego Syna. Doprowad藕 je do Nieba
drog膮 ja艣niej膮cych prawd i gorej膮cych czyn贸w.
Przyprowad藕, ich do Mojego Serca, na kt贸rym
spa艂e艣 jako Dziecko i na kt贸re z艂o偶ono Ciebie za-
bitego. S膮 na nim jeszcze krople Twojej Naj艣wi臋-
tszej Krwi i Moich 艂ez. Niech w zetkni臋ciu z nimi
rozprosz膮 si臋 w nich resztki tego, co ludzkie. O艣-
wietleni Twym 艢wiat艂em niech wejd膮 z Tob膮 do
Miasta, w kt贸rym wszystko jest wieczn膮 doskona-
艂o艣ci膮 i w kt贸rym Ty kr贸lujesz i b臋dziesz kr贸lowa艂
Synu M贸j 艢wi臋ty!"禄
Moje Dzieci膮tko
M贸wi Maryja:
芦Pisze 艁ukasz, M贸j ewangelista, 偶e M贸j Jezus - po
obrzezaniu i ofiarowaniu Panu - 鈥瀝贸s艂 i nabiera艂
mocy nape艂niaj膮c si臋 m膮dro艣ci膮, a 艂aska Bo偶a
spoczywa艂a na Nim". Jeszcze dalej powtarza, 偶e
jako dwunastoletni ch艂opiec by艂 nam poddany i
鈥瀝贸s艂 w m膮dro艣ci, w latach i w 艂asce u Boga i u
ludzi".
Wierni, odchodz膮c od [prawdziwej] pobo偶no艣ci,
wykrzywili porz膮dek [natury], jaki B贸g zachowuje
tak偶e w stosunku do Siebie, w odniesieniu do
Swego istnienia [jako] Syna Cz艂owieczego.
Legenda ch臋tnie wi臋c czyni z Mojego Dzieci膮tka
istot臋 cudown膮 i nienaturaln膮, kt贸ra ju偶 od
urodzenia zachowywa艂a si臋 jak [doros艂y]
cz艂owiek. [Zachowania te u dziecka] by艂yby
czym艣 zupe艂nie nieprawid艂owym, wr臋cz
nienormalnym. B贸g jednak nie karze tego
[wyrazu] b艂臋dnej pobo偶no艣ci. Widzi w tym
bowiem, toleruje to i os膮dza jako akt mi艂o艣ci
niedoskona艂ej w swym przejawie, lecz zawsze
mi艂ej, bo szczerej.
Ja za艣 pragn臋 m贸wi膰 ci o Moim Dzieci膮tku takim,
jakie by艂o, gdy bez Swojej Mamy nie mog艂o nic
zrobi膰. [Jezus] by艂 istotk膮 delikatn膮, kruch膮, o
jasnych w艂osach, lekko r贸偶ow膮 i pi臋kn膮. By艂
pi臋kny jak 偶aden syn cz艂owieczy. By艂 dobry,
lepszy ni偶 anio艂owie, kt贸rych stworzy艂 Ojciec Jego
i nasz. Jego wzrost nie by艂 ani wi臋kszy, ani
mniejszy od wzrostu zdrowego dziecka, piel臋gno-
wanego przez mam臋.
Moje Dzieci膮tko by艂o inteligentne... Bardzo... Jak
[inteligentna] mo偶e by膰 tylko istota doskona艂a...
Ale Jego inteligencja budzi艂a si臋 dzie艅 po dniu,
zgodnie z regu艂膮 [rozwoju] wsp贸ln膮 dla
wszystkich [istot] narodzonych z niewiasty.
Jego g艂贸wka by艂a jasna jak s艂o艅ce, kt贸re po
wschodzie toruje sobie drog臋. Pierwsze
spojrzenia, ju偶 nie b艂臋dne jak w pierwszych
dniach, zacz臋艂y si臋 zatrzymywa膰 na r贸偶nych
rzeczach, a szczeg贸lnie na Mamie. [Potem
przyszed艂 czas na] pierwsze u艣miechy -najpierw
niepewne, a nast臋pnie coraz bardziej 艣wiadome -
gdy si臋 schyla艂am nad Jego ko艂ysk膮 lub kiedy Go
bra艂am na kolana, aby da膰 Mu mleka, umy膰,
ubra膰 i poca艂owa膰.
[Zacz膮艂 wymawia膰] pierwsze niewyra藕ne s艂owa, a
nast臋pnie coraz wyra藕niejsze. Jakie偶 to szcz臋艣cie
by膰 Mam膮, kt贸ra mo偶e uczy膰 Syna Bo偶ego
wypowiada膰: 鈥濵ama!". Jakie to by艂o 艣wi臋to dla
Mnie i J贸zefa, kiedy po raz pierwszy wypowiedzia艂
dobrze to s艂owo. Nikt nigdy nie wypowie go z tak
wielk膮 mi艂o艣ci膮, a On b臋dzie Mi je m贸wi艂 a偶 do
ostatniego tchnienia.
Ile偶 poca艂unk贸w tej buzi, w kt贸rej by艂y pierwsze
z膮bki! [A potem] zacz膮艂 stawia膰 pierwsze kroki
delikatnymi n贸偶kami, r贸偶owymi jak p艂atki lekko
zar贸偶owionej r贸偶y. Te n贸偶ki pie艣ci艂am i
ca艂owa艂am z mi艂o艣ci膮 mamy i czci膮 wiernej.
Potem za艣 przybito Mi je gwo藕dziami do krzy偶a.
Widzia艂am je wygi臋te w skurczu, posinia艂e i
lodowaciej膮ce. A Jego upadki, gdy uczy艂 si臋 sam
chodzi膰... Podbiega艂am, 偶eby Go podnie艣膰 i
uca艂owa膰 st艂uczenia. O! Wtedy mog艂am to
uczyni膰! Zobacz臋 Go pewnego dnia, jak upada
pod krzy偶em, ju偶 w agonii, poranionego,
brudnego od krwi i nieczysto艣ci, kt贸rymi Go
obrzuci艂 okrutny t艂um. Wtedy ju偶 nie b臋d臋 mog艂a
podbiec i podnie艣膰 Go ani uca艂owa膰 Jego
krwawych st艂ucze艅. Nieszcz臋sna Mama biednego,
skazanego Syna!
Pierwsze [przejawy] Jego uprzejmo艣ci:
kwiatuszek zerwany w ogr贸dku lub na drodze i
przyniesiony Mi... 艂aweczka, przyci膮gni臋ta do
Moich n贸g, 偶eby Mi by艂o wygodniej... si臋gni臋cie
po przedmiot, kt贸ry Mi upad艂...
A Jego u艣miech... S艂o艅ce naszego domu! To
bogactwo, kt贸re okrywa艂o jedwabiem i z艂otem
nagie 艣ciany Mojego domku! Kto widzia艂 u艣miech
Mojego Syna, dostrzega艂 Raj na ziemi. Gdy by艂
dzieckiem, u艣miecha艂 si臋 pogodnie. Gdy stawa艂
si臋 doros艂ym, Jego u艣miech by艂 coraz bardziej
zamy艣lony, a potem - coraz bardziej smutny. Ale
zawsze si臋 u艣miecha艂. Do ka偶dego. To by艂 jeden z
przejaw贸w Jego boskiego wdzi臋ku, kt贸ry
powodowa艂, 偶e t艂umy sz艂y za Nim w zachwycie.
Ju偶 sam Jego u艣miech wyra偶a艂 mi艂o艣膰. Gdy si臋 do
tego u艣miechu do艂膮czy艂o s艂owo - a pi臋kniejszego
艣wiat nie posiada艂 - nawet skiby ziemi i 艂odygi
zbo偶a dr偶a艂y. To by艂 g艂os m贸wi膮cego Boga, Mario.
Jak to mo偶liwe, 偶e Judasz, kt贸ry Go s艂ysza艂,
zdradzi艂 Go, a 偶ydzi - zabili? To jest tajemnica,
kt贸r膮 wyja艣niaj膮 tylko niezbadane wyroki Bo偶e.
Inteligencja [Jezusa] - coraz bardziej rozwijaj膮ca
si臋, a偶 do osi膮gni臋cia doskona艂o艣ci - budzi艂a we
Mnie podziw i szacunek. By艂a jednak tak bardzo
os艂odzona dobroci膮, 偶e nigdy nikogo nie
zawstydza艂a. S艂odki M贸j Syn by艂 艂agodny wobec
wszystkich, a szczeg贸lnie - wobec Swojej Mamy!
Gdy sta艂 si臋 m艂odzie艅cem, powstrzymywa艂am si臋
od ca艂owania Go, jak to czyni艂am, gdy by艂 ma艂y.
Nigdy jednak nie zabrak艂o Mi Jego poca艂unk贸w i
[wyraz贸w] serdeczno艣ci. Rozumia艂 pragnienie
mi艂o艣ci Swej Mamy, dlatego usilnie zabiega艂 o to,
偶eby Ona, ca艂uj膮c Jego 艣wi臋te cia艂o, pi艂a 偶ycie,
pij膮c r贸wnocze艣nie rado艣膰.
Przed Ostatni膮 Wieczerz膮 przyszed艂 szuka膰
pokrzepienia u Swojej Mamy. Przytuli艂 si臋 do
Mojego serca jak wtedy, gdy by艂 dzieckiem.
Chcia艂 si臋 nasyci膰 mi艂o艣ci膮 Mamy, aby m贸c si臋
oprze膰 brakowi mi艂o艣ci ca艂ego 艣wiata.
Potem mia艂am Go na sercu ju偶 zimnego i
martwego w bladym 艣wietle Wielkiego Pi膮tku. Dla
mamy syn jest zawsze ma艂ym dzieckiem - tym
bardziej, kiedy cierpi lub nie 偶yje. Widzia艂am wi臋c
Moje Dziecko, kt贸re sta艂o si臋 jedn膮 ran膮 -
zniekszta艂cone przez doznane cierpienie, pokryte
skrzep艂膮 krwi膮, nagie, nawet z przebitym Sercem.
Ujrza艂am zamkni臋te te b艂ogos艂awione Usta, na
kt贸rych by艂y jedynie 艣wi臋te s艂owa; te uwielbiane
Oczy, kt贸rych spojrzenie by艂o
b艂ogos艂awie艅stwem; te R臋ce, kt贸re porusza艂y si臋
tylko po to, by pracowa膰, b艂ogos艂awi膰, uzdrawia膰,
g艂aska膰... Widzia艂am te Nogi, kt贸re si臋 trudzi艂y,
aby zgromadzi膰 Swe stado... ono za艣 przebi艂o je
gwo藕dziami... To by艂 niezmierny b贸l. Rozla艂 si臋 on
po ziemi, 偶eby j膮 odkupi膰, i przenikn膮艂 niebiosa,
kt贸re zadr偶a艂y z lito艣ci. Wtedy da艂am Mu
wszystkie poca艂unki, jakie mia艂am w sercu, a
kt贸rych nie mog艂am Mu dawa膰 przez te trzy lata
[z powodu] przymusowych rozsta艅. Bez
poca艂unku i [obmycia] 艂zami nie pozosta艂 ani
jeden siniec. I tylko Ja wiem, ile ich by艂o.
Poca艂unki i 艂zy jako pierwsze obmy艂y Jego martwe
Cia艂o. I nie mia艂am do艣膰 ca艂owania Go, a偶
ujrza艂am jak znika pod balsamami, pod ca艂unem i
banda偶ami. Na koniec kamie艅 przywali艂 wej艣cie
do Grobu.
W poranku Zmartwychwstania mog艂am jednak
znowu zobaczy膰 uwielbione Cia艂o Mojego Syna.
Wszed艂 z [pierwszym] promieniem s艂o艅ca, kt贸ry
l艣ni艂 mniej ni偶 On. Ujrza艂am Jego doskona艂e
Pi臋kno. By艂 Moim [Synem], gdy偶 Ja Go
uformowa艂am. By艂 jednak teraz jako B贸g ponad
ludzkim czasem. Powraca艂 do Ojca, nios膮c Mnie
Swoim Boskim Cia艂em w niebiosa, bo Ono
ukszta艂towa艂o si臋 w Moim 艂onie na Moje ludzkie
podobie艅stwo.
Nie by艂o dla Jego Mamy zakazu [danego] Marii z
Magdali. Mog艂am Go dotkn膮膰. Ja nie mog艂am
Moim cz艂owiecze艅stwem skazi膰 Jego
Doskona艂o艣ci, id膮cej do Nieba. Ta cz膮stka
cz艂owiecze艅stwa, jak膮 posiada艂am jako
Niepokalanie Pocz臋ta, spali艂a si臋 na ekspiacyjnym
stosie Golgoty - jak kwiat rzucony w ogie艅.
Maryja - Niewiasta umar艂a razem ze Swoim
Synem. Teraz pozosta艂a Maryja - dusza, p艂on膮ca
[pragnieniem], by i艣膰 z Synem do Nieba. M贸j
poca艂unek pe艂en czci nie m贸g艂 naruszy膰
zwyci臋skiej Bosko艣ci.
O! B艂ogos艂awiony za Sw膮 mi艂o艣膰! Mia艂am wci膮偶 w
pami臋ci Jego um臋czone Cia艂o. Wspomnienie tej
udr臋ki nie straci艂o swego 偶膮d艂a. [Jednak] Moj膮
nieustaj膮c膮 pociech臋 stanowi艂a pami臋膰 o Jego
uwielbionym, zwyci臋skim Ciele - pi臋knym boskim
i wspania艂ym Pi臋knem, b臋d膮cym rado艣ci膮
Niebios. Trwa艂a ona w czasie zbyt d艂ugich dni
Mojego 偶ycia. Nieustannie t臋skni艂am, by sko艅-
czy艂o si臋 Moje 偶ycie, 偶eby Go ponownie ujrze膰.
Mario, ju偶 od dw贸ch godzin trwa Moje 艣wi臋to.
Zatrzyma艂am ci臋 przy Sobie, 偶eby艣 pozna艂a Mego
Jezusa. Teraz odpocznij, patrz膮c na Tych, kt贸rzy
ci臋 kochaj膮 i oczekuj膮. Ujrzyj Pi臋kno, kt贸re jest
rado艣ci膮 艣wi臋tych.禄
芦MAMO!禄 - 芦SYNU!禄
M贸wi Maryja:
芦Kiedy w nienawi艣ci Wielkiego Pi膮tku spotka艂am
Mego Syna na skrzy偶owaniu prowadz膮cym na
Golgot臋, 偶adne s艂owo nie wysz艂o z Naszych ust
opr贸cz: 鈥濵amo!", 鈥濻ynu!".
Otacza艂o nas Blu藕nierstwo. Okrucie艅stwo.
Szyderstwo, Ciekawo艣膰. Wobec tych czterech
[form] Z艂o艣ci zbytecznym by艂o obna偶anie
naj艣wi臋tszych porusze艅 serca. [Z艂o艣膰 ta]
rzuci艂aby si臋 na nie, aby je jeszcze bardziej
porani膰. Gdy bowiem cz艂owiek osi膮ga
doskona艂o艣膰 w Z艂u, zdolny jest nie tylko do
pope艂nienia zbrodni przeciw cia艂u, ale tak偶e
przeciw my艣li i uczuciu bli藕niego.
Spojrzeli艣my na Siebie. Jezus, kt贸ry ju偶
przem贸wi艂 do mi艂osiernych niewiast, zach臋caj膮c
je do p艂aczu nad grzechami 艣wiata, na Mnie
patrzy艂 tylko przez zas艂on臋 z potu, 艂ez, kurzu,
krwi, kt贸re okry艂y skorup膮 Jego powieki.
Wiedzia艂, 偶e modli艂am si臋 za 艣wiat i 偶e Nieba bym
Mu przychyli艂a, aby Mu dopom贸c, przynosz膮c
ulg臋 w czasie trwania m臋ki. Musia艂 j膮 jednak
wype艂ni膰 przez odwieczne postanowienie.
Chcia艂am Mu Nieba przychyli膰 za cen臋
m臋cze艅stwa ca艂ego Mojego 偶ycia, ale nie
mog艂am. To by艂a godzina Sprawiedliwo艣ci.
Wiedzia艂, 偶e kocha艂am Go jak nigdy. Ja te偶
wiedzia艂am, 偶e Mnie kocha i 偶e bardziej ni偶
chusta lito艣ciwej Weroniki i [bardziej ni偶] wszelka
inna pomoc, pocieszy艂by Go poca艂unek Jego
Mamy. Ale tak偶e ta udr臋ka by艂a potrzebna, 偶eby
odkupi膰 grzechy braku mi艂o艣ci.
Nasze spojrzenia spotka艂y si臋, z艂膮czy艂y,
rozdzieli艂y, rozdzieraj膮c Nasze serca. A potem
t艂um przewraca i popycha Ofiar臋 ku Jej o艂tarzowi.
Zas艂ania J膮 przed inn膮 Ofiar膮, kt贸ra ju偶 jest na
o艂tarzu ofiarnym i kt贸r膮 jestem Ja, Matka
bolej膮ca.
Gdy was widz臋 tak zatwardzia艂ych, uporczywie
grzesz膮cych, i gdy my艣l臋, 偶e Nasza
niesko艅czona, podw贸jna m臋ka nie pobudzi艂a was
do dobroci, zastanawiam si臋, jaka wi臋ksza
udr臋ka by艂aby potrzebna, 偶eby zneutralizowa膰 w
was trucizn臋 szatana, i nie znajduj臋 jej, gdy偶 nie
ma m臋ki wi臋kszej od Naszej.
Od chwili Mojego Niepokalanego Pocz臋cia
trzyma艂am g艂ow臋 szatana pod Moj膮 niewinn膮
pi臋t膮. Gdy jednak nie m贸g艂 sw膮 trucizn膮
zniszczy膰 ani Mojego cia艂a, ani Mojej duszy,
opryska艂 ni膮 jak piekielnym kwasem Moje
matczyne serce. Cho膰 dzi臋ki 艂asce Bo偶ej by艂o ono
niepokalane, cierpia艂o - tak mocno, 偶e bardziej
nie mog艂oby bole膰 - z powodu dzia艂ania szatana.
On je ugodzi艂 艣miertelnie przez dzie艂a syn贸w
ludzkich - zab贸jc贸w Mojego Syna od godziny
Getsemani a偶 do ko艅ca 艣wiata.
O dziecko, kt贸re jeste艣 Mi tak drogie, twoja
Matka m贸wi ci, 偶e do szcz臋艣liwo艣ci Nieba
wznosz膮 si臋, obelgi zadane Mojemu Synowi, 偶eby
Mnie zrani膰 jakby strza艂ami. Za ka偶dym razem
otwieraj膮 Mi na nowo ran臋 Wielkiego Pi膮tku.
Liczniejsze od gwiazd na firmamencie Bo偶ym s膮
rany, kt贸re Moje Serce znosi za was. I nie macie
lito艣ci nad Matk膮, kt贸ra wam da艂a Swoje 偶ycie.
Dzi艣 ponownie m贸wi臋 do ciebie, bo pragn臋 ci臋
mie膰 przy Sobie przez ca艂y dzie艅. Dzisiaj jestem
jeszcze bardziej Kr贸low膮 w Niebie i nosz臋 ze
Sob膮 twoj膮 dusz臋. Jeste艣 c贸reczk膮, kt贸ra ma艂o
wie o Mamie. B臋dziesz Mnie kocha艂a tak, jak Mnie
kocha M贸j Syn - to znaczy ca艂膮 sw膮 istot膮 -
wtedy, gdy dowiesz si臋 [o Mnie] wielu rzeczy.
Poznasz wtedy Mnie i Moje Serce Matki Boga oraz
Mamy Jezusa nie jak odleg艂膮 gwiazd臋, kt贸rej
tylko jeden promie艅 si臋 widzi i zna si臋 jej imi臋,
nie jako jak膮艣 idealn膮 i wyidealizowan膮 istot臋,
lecz - 偶yw膮 i kochan膮. [Poznasz Mnie jako]
Niewiast臋, kt贸ra rozumie cierpienia kobiety, gdy偶
najstraszniejsze nie by艂y Jej zaoszcz臋dzone.
Wystarcza Jej, 偶e przypomni Sobie Swoje udr臋ki,
偶eby zrozumie膰 bole艣ci innych.禄
Niewiasto, oto Syn Tw贸j!
M贸wi Maryja:
芦Dosz艂am [na Golgot臋] skr贸tami i stromiznami,
wiedziona bardziej mi艂o艣ci膮 ni偶 w艂asn膮 si艂膮. Dzi臋ki
mi艂osierdziu Longina mog艂am zbli偶y膰 si臋 do
Krzy偶a. Longin by艂 uczciwym 偶o艂nierzem, kt贸ry
wype艂nia艂 obowi膮zek i korzysta艂 ze swoich praw
zgodnie ze sprawiedliwo艣ci膮. Dzi臋ki temu by艂
przygotowany na cuda 艁aski. Za jego wsp贸艂czucie
otrzyma艂am dla niego dar kropli [krwi, kt贸re
spad艂y na niego] z Boku. By艂y one dla niego
chrztem 艂aski, gdy偶 jego dusza pragn臋艂a
Sprawiedliwo艣ci i Prawdy.
O 艣wicie 偶ycia Jezusa anio艂owie oznajmili: 鈥濸ok贸j
na ziemi ludziom dobrej woli". O zachodzie, w
dniu 艣mierci Chrystusa, On sam da艂 Sw贸j Pok贸j
temu cz艂owiekowi dobrej woli. Longin by艂
pierwszym synem, kt贸rego urodzi艂am przez m臋k臋
Krzy偶a, a Dyzma - ostatnim ocalonym przez
s艂owo Jezusa z Nazaretu. Podobnie jak Jan by艂
pierwszym... Mog艂abym rzec, 偶e on - z sercem
diamentowej lilii, rozpalonym mi艂o艣ci膮 - by艂
艣wiat艂o艣ci膮 zrodzon膮 ze 艢wiat艂o艣ci, a ciemno艣ci
nie mog艂y go ogarn膮膰.
Do Mnie nale偶a艂o tylko wzi膮膰 tego 鈥瀞yna
Chrystusa" z r膮k Mojego Syna. Tak rozpocz膮艂 si臋
cykl Mojego duchowego macierzy艅stwa - z
kwiatem, kt贸ry w艂a艣nie rozkwita艂 dla Nieba.
Zrodzi艂 si臋 on z Mojego duchowego
macierzy艅stwa jak purpurowa r贸偶a z r膮k
przybitych do drzewa Krzy偶a. By艂a ona jednak tak
odmienna od bia艂ej r贸偶y rado艣ci [wesela] w
Kanie, danej ludziom dzi臋ki mi艂o艣ci Chrystusa do
Swojej Mamy. [Druga r贸偶a] zosta艂a dana - z
mi艂o艣ci Chrystusa do ludzi - Mamie, kt贸ra nie
mia艂aby ju偶 Syna.
Cud mi艂o艣ci wyznaczy艂 er臋 ewangelizacji, cud
mi艂o艣ci odkupie艅czej. Wszystko bowiem, co
pochodzi od Mojego Jezusa, jest mi艂o艣ci膮, i
wszystko, co przychodzi od Maryi, te偶 jest
mi艂o艣ci膮. Serce Mamy r贸偶ni si臋 od [Serca] Syna
tylko Bosk膮 Doskona艂o艣ci膮.
Z wysoko艣ci Krzy偶a powoli dochodzi艂y s艂owa, w
odst臋pach czasu, jak wybijanie godzin
niebia艅skiego zegara. Zebra艂am je wszystkie -
tak偶e te, kt贸re si臋 mniej odnosi艂y do Mnie. M贸j
s艂uch, M贸j wzrok, Moje serce przyjmowa艂o, pi艂o,
wdycha艂o nawet westchnienia Umieraj膮cego.
鈥濶iewiasto, oto Tw贸j syn!". I rodz膮c w Moim b贸lu
[zacz臋艂am] dawa膰 Niebu dzieci od tej chwili. To
dziewiczy por贸d, jak pierwszy. To mistyczne
rodzenie was dla Niego. Daje was 艣wiat艂o艣ci
Niebios dzi臋ki Mojemu Synowi i przez Moj膮
bole艣膰. Rodzeniu, kt贸re si臋 rozpocz臋艂o od tych
s艂贸w, nie towarzyszy艂y j臋ki spowodowane
rozdzieraniem cia艂a. Moje cia艂o by艂o wolne od
grzechu i od wyroku rodzenia w bole艣ci. J臋cza艂o
jednak bezg艂o艣nie serce, rozdzierane w niemym
szlochu ducha. Mog臋 powiedzie膰, 偶e rodzicie si臋
przez rozdarcie powsta艂e w Moim Dziewiczym
sercu, wywo艂ane Moim b贸lem Matki.
Najbardziej bolesne s艂owo tego okrutnego
kwietniowego popo艂udnia to by艂o: 鈥濵amo!". Syn
dozna艂 umocnienia ju偶 przez samo zawo艂anie
Mnie. Wiedzia艂 bowiem, 偶e Go kocham i 偶e M贸j
duch wspi膮艂by si臋 na Krzy偶, 偶eby uca艂owa膰
Mojego 艣wi臋tego Udr臋czonego. Powtarza艂 [to
s艂owo] coraz cz臋艣ciej i powtarza艂 je coraz bardziej
rozdzieraj膮co, w miar臋 jak udr臋ka wzrasta艂a, jak
morze w czasie przyp艂ywu.
Wielkim krzykiem, o kt贸rym m贸wi膮 Ewangeli艣ci,
by艂o s艂owo [鈥濵amo"]. Wszystko wypowiedzia艂 i
wszystko wykona艂. Powierzy艂 ducha Swemu Ojcu i
wzywa艂 Ojca w Swym niezmiernym b贸lu. Ojciec
jednak nie ukaza艂 si臋 Temu, w kt贸rym mia艂
upodobanie, ale kt贸ry teraz by艂 obarczony
grzechami 艣wiata. B贸g patrzy艂 na Niego surowo.
Krzykiem rozdzieraj膮cego b贸lu Ofiara wzywa艂a
wi臋c Matk臋. [Krzyk ten] wstrz膮sn膮艂 Niebiosami.
Sprawi艂, 偶e wyla艂o si臋 z nich przebaczenie, Mnie
za艣 przeszy艂 serce i spowodowa艂, 偶e wyp艂yn臋艂a z
niego krew i 艂zy.
Przyj臋艂am ten okrzyk, w kt贸rym, z powodu
skurcz贸w agonii i 艣mierci, s艂owo zaton臋艂o w
przejmuj膮cym lamencie. Jego brzmienie wdar艂o
si臋 we Mnie jak ognisty miecz [i trwa艂o] a偶 do
poranka zmartwychwstania, kiedy przyszed艂 [do
Mnie jako] Zwyci臋zca. W ten pogodny poranek
Jezus ja艣nia艂 bardziej ni偶 s艂o艅ce. Nigdy nie
widzia艂am Go r贸wnie pi臋knego. Gr贸b bowiem
poch艂on膮艂 Mi Cz艂owieka - Boga, a zwr贸ci艂 Boga -
Cz艂owieka, wspania艂ego w Swoim pot臋偶nym
majestacie, radosnego z powodu przej艣cia przez
pr贸b臋.
Wtedy tak偶e [zawo艂a艂:] 鈥濵amo!", ale, o c贸rko, to
by艂 okrzyk Jego niepohamowanej rado艣ci. A tul膮c
Mnie do Serca, usuwaj膮c poca艂unkiem Swej
Mamy pio艂un octu i 偶贸艂ci, uczyni艂 Mnie
wsp贸艂uczestniczk膮 tej rado艣ci.
Nie dziw si臋, 偶e w dzie艅 艣wi臋ta Mojej niewinno艣ci
m贸wi艂am ci o Moim b贸lu. Ka偶demu darowi Boga
s艂usznie odpowiada [jaki艣] dar [ze strony]
obdarowanego. Ka偶de wybranie przynosi ze sob膮
obawy, ale i s艂odycze. Staj膮 si臋 one wieczn膮
rado艣ci膮, gdy pr贸ba si臋 ko艅czy.
Na najwy偶szy dar Pocz臋cia bez skazy musia艂am
odpowiedzie膰 darem bycia Matk膮 Odkupiciela,
czyli Niewiast膮 Bole艣ci. Udr臋ka Golgoty jest
chwalebnym ukoronowaniem Mojego
Niepokalanego Pocz臋cia.禄
Drugi poca艂unek Ducha
M贸wi Maryja:
芦Kiedy Duch Pa艅ski zst膮pi艂, aby nape艂ni膰 Swoj膮
Moc膮 dwunastu zebranych w Wieczerniku, rozla艂
si臋 tak偶e na Mnie. Ale je艣li dla wszystkich by艂
poznaniem, kt贸re zaznajomi艂o ich z Trzeci膮 Osob膮
i Jej Boskimi darami, to dla Mnie by艂 tylko
ponownym odnalezieniem. Dla wszystkich by艂
p艂omieniem, dla Mnie za艣 by艂 poca艂unkiem.
On - wieczny Pocieszyciel, by艂 dla Mnie
Oblubie艅cem ju偶 od trzydziestu czterech lat. Jego
Ogie艅 Mnie posiad艂 i przenikn膮艂 do tego stopnia,
偶e uczyni艂 z Mojej niewinno艣ci cia艂o matki. Ju偶 po
Boskich za艣lubinach pozostawi艂 Mnie przepe艂nion膮
Nim. Nie m贸g艂 dorzuci膰 doskona艂o艣ci do do-
skona艂o艣ci, B贸g bowiem nie mo偶e powi臋kszy膰
samego siebie, b臋d膮c najbardziej doskona艂ym i
niezr贸wnanym w Swojej mierze.
Odda艂 Mi Siebie bez ogranicze艅, aby uczyni膰 z
Mojego cia艂a niewiasty cia艂o tak 艣wi臋te, 偶e
mog艂aby je zamieszkiwa膰 Bosko艣膰, zst臋puj膮ca,
偶eby si臋 wcieli膰 we Mnie.
Ale teraz, kiedy dokona艂o si臋 dzie艂o Jego dania
Siebie Mnie i Mojego dania si臋 Jemu i Nasz Syn,
po wype艂nieniu wszystkiego wr贸ci艂 do Nieba, On
wraca艂, 偶eby Mi da膰 Sw贸j poca艂unek 艂aski. Och!
Jak偶e B贸g uczy was wdzi臋czno艣ci! On, M贸j Pan
nie zaniedba艂 [okazania] wdzi臋czno艣ci Swojej
S艂u偶ebnicy, kt贸ra sta艂a si臋 narz臋dziem w s艂u偶bie
Jemu. Chocia偶 Ja na ka偶de uderzenie serca
odpowiada艂am: 鈥炁歸i臋ty, 艣wi臋ty, 艣wi臋ty i
b艂ogos艂awiony jeste艣 Ty, Panie najwy偶szy!", On
pozostawia艂 Niebo po raz drugi, aby odnowi膰
Swoje obj臋cie ma艂偶onka. A po艣r贸d 偶aru i g艂osu
rozdzielaj膮cego si臋 P艂omienia, obiecywa艂 Mi
trzecie po艂膮czenie bez ko艅ca w b艂ogos艂awionej
siedzibie Nieba.
Niebo za艣 by艂o bardziej ni偶 kiedykolwiek Moim
celem. Kiedy si臋 bowiem raz za偶y艂o Mi艂o艣ci, a
[potem] ponownie jej zakosztowa艂o, wtedy s艂o艅ce
i ziemia, stworzenia i rzeczy znikaj膮 nam sprzed
oczu i pozostaje tylko jeden widok, jeden smak,
jedno pragnienie: pragnienie Boga. Pragnienie
posiadania Boga nie na kr贸tkie chwile, ale na
wieczne teraz.禄
Wspomnienie w b贸lu o rado艣ci Bo偶ego
Narodzenia
M贸wi Maryja:
芦Szcz臋艣liwo艣膰 ekstazy narodzenia zst膮pi艂a na
Mnie jak kwiatowy nektar i na ca艂e 偶ycie
zamkn臋艂a si臋 w 偶ywym naczyniu serca.
Nieopisana rado艣膰. Ludzka i nadludzka.
Doskona艂a. Jednak ka偶dy nadchodz膮cy wiecz贸r
uderza艂 w Moje serce bolesnym przypomnieniem:
鈥濷 jeden dzie艅 wyczekiwania mniej, o jeden
dzie艅 bli偶ej do Kalwarii". To pogr膮偶a艂o Moj膮 dusz臋
w udr臋ce. Przykrywa艂o j膮 jakby fal膮 m臋ki,
zapowiadaj膮c wezbranie przyp艂ywu, kt贸ry mia艂
Mnie poch艂on膮膰 na Golgocie...
Wtedy - na wspomnienie szcz臋艣liwo艣ci
[narodzenia Mojego Syna], kt贸ra pozosta艂a 偶ywa
w Moim sercu - pochyla艂am Swego ducha tak, jak
kto艣 si臋 pochyla nad g贸rskim w膮wozem, 偶eby
ponownie us艂ysze膰 echo mi艂osnego 艣piewu i
ujrze膰 w oddali dom swej rado艣ci. To
[wspomnienie] by艂o Moj膮 si艂膮 w 偶yciu. I pozosta艂o
ni膮 szczeg贸lnie w godzinie Mojej mistycznej
艣mierci u st贸p Krzy偶a. B贸g ukara艂 Nas, Mnie i
Mojego s艂odkiego Syna, za grzechy ca艂ego 艣wiata.
P艂aka艂am najbardziej gorzkim p艂aczem, jaki
wyla艂a kobieta. Aby jednak nie powiedzie膰 Mu, 偶e
kara by艂a zbyt okrutna, a Jego r臋ka
Wymierzaj膮cego j膮 - zbyt surowa, musia艂am
utkwi膰 wzrok w tym wspomnieniu 艣wietlistym,
uszcz臋艣liwiaj膮cym, 艣wi臋tym. W tej godzinie
podnosi艂o si臋 ono jak pocieszaj膮ca wizja z g艂臋bi
Mojego serca, 偶eby Mi powiedzie膰, jak B贸g Mnie
umi艂owa艂. Pojawia艂o si臋 ono, wychodz膮c Mi na
niespodziewane spotkanie. By艂a to 艣wi臋ta rado艣膰,
kt贸rej szuka艂am. Wszystko bowiem, co jest
艣wi臋te, syci mi艂o艣膰, a mi艂o艣膰 daje 偶ycie nawet
temu, w czym nie ma 偶ycia.
Mario, tak trzeba czyni膰, gdy B贸g nas dotyka
[kar膮].
[Trzeba] przypomina膰 sobie, 偶e B贸g dawa艂 nam
rado艣膰, aby umie膰 powiedzie膰 tak偶e w udr臋ce:
鈥濪zi臋kuj臋, m贸j Bo偶e. Ty jeste艣 dobry dla
mnie".
Nie [nale偶y] odrzuca膰 pociechy [p艂yn膮cej ze]
wspomnienia o , przesz艂ym darze Boga aby nie
straci膰 wiary w dobro膰 Boga. To [wspomnienie]
pojawia si臋 dla pocieszenia nas w godzinie, gdy -
jak 艂odygi uderzone burz膮 - b贸l zgina nas ku
rozpaczy.
[Trzeba] zatroszczy膰 si臋 o to, 偶eby nasze rado艣ci
by艂y rado艣ciami Bo偶ymi. Oznacza to, 偶e mamy
oczekiwa膰 ca艂ej rado艣ci od Boga. [Nie
powinni艣my] dostarcza膰 sobie ludzkich rado艣ci,
kt贸rych my chcemy, a kt贸re 艂atwo stoj膮 w
sprzeczno艣ci z Jego Boskim Prawem i Wol膮, jak
wszystko, co jest owocem naszego dzia艂ania
obcego Bogu.
[Trzeba] tak偶e zachowa膰 wspomnienie minionej
rado艣ci. Wspomnienie bowiem, kt贸re zach臋ca do
dobra i b艂ogos艂awienia Boga, nie tylko nie
zas艂uguje na pot臋pienie, lecz jest wspomnieniem
zalecanym i b艂ogos艂awionym.
[Przez wspomnienie trzeba] coraz bardziej
wprowadza膰 艣wiat艂o w czas ciemno艣ci obecnej
godziny, aby j膮 roz艣wietli膰 na tyle, 偶e ujrzy si臋
艣wi臋te Oblicze Boga tak偶e w najbardziej ciemnej
nocy.
Doznan膮 s艂odycz膮 [musimy] z艂agodzi膰 gorycz
kielicha, 偶eby m贸c znie艣膰 jego smak i zdo艂a膰
wypi膰 go do ostatniej kropli.
Gdy ciernie 艣ciskaj膮 czo艂o, [trzeba stara膰 si臋]
wzbudza膰 odczucie czu艂o艣ci Boga, kt贸r膮 sobie
przypominamy.
Oto siedem b艂ogos艂awie艅stw przeciwstawnych
siedmiu mieczom. Daj臋 ci je, Mario, jako Moj膮
lekcj臋 Narodzenia, a wraz z tob膮 daj臋 j膮
wszystkim Moim umi艂owanym.
Dla wszystkich - b艂ogos艂awie艅stwo jako Moja
pieszczota,禄
P贸藕niej...
...Wydawa艂o mi si臋 w dalszym ci膮gu wizji, kt贸ra
wprowadza艂a mnie w ekstaz臋, 偶e widz臋 Maryj臋,
jak wstaje z miejsca, w kt贸rym J膮 ci膮gle
widywa艂am w tych dniach, u st贸p mojego 艂贸偶ka,
po prawej stronie. Podchodzi艂a do mojej g艂owy,
trzymaj膮c w ramionach Dzieci臋. Widzia艂am
wyra藕nie gest podpierania lew膮 r臋k膮 pod艂o偶a dla
uczynienia d藕wigni dla cia艂a, [kiedy wstawa艂a].
Sz艂a krokiem lekko faluj膮cym... Gdy by艂a blisko
mnie zobaczy艂am Boskie Dzieci臋: spa艂o spokojne i
pi臋kne, oparte o prawe rami臋 i o pier艣 Maryi.
Zacz臋艂am p艂aka膰...
Potem Maryja otoczy艂a lewym ramieniem moje
rami臋, przyci膮gaj膮c mnie do Siebie. By艂am pod
Jej welonem i odczuwa艂am delikatny bark i mi艂膮
pier艣 przy mojej g艂owie i sercu. Wiedzia艂am, 偶e z
drugiej strony m贸j Jezus r贸wnie偶 opiera艂 si臋 o
Mam臋.
Trwa艂am tak d艂ugo... I dot膮d widz臋 J膮 przy tym
wezg艂owiu, z Dzieckiem w ramionach. Jak偶e jest
pi臋kna, 艂agodna, czysta i droga! I jak偶e jest
spokojny wypoczynek Dzieci臋cia. Oddycha jak
ptaszek...
Jak偶e to pi臋kne tak pozostawa膰! Czym偶e jest
cierpienie, je艣li s膮 nam dawane takie rado艣ci?
Chcia艂am opowiedzie膰 o tej rado艣ci, kt贸ra mnie
nape艂nia wewn膮trz i na zewn膮trz po brzegi; kt贸ra
mnie upi臋ksza. Jest bowiem zbyt pi臋kna, 偶ebym
j膮 zatrzymywa艂a dla mnie samej.
Jestem szcz臋艣liwa. Jestem tylko kuszona, 偶eby
troszk臋 pod膮sa膰 si臋 na Mam臋 i na Jezusa za to,
偶e pozwolili, aby inni ujrzeli moj膮 przemian臋. Ale,
cierpliwo艣ci!...
(W chwili doznawanej wizji Maryi z Dzieci膮tkiem
by艂y przy Marii Valtorcie trzy osoby: Marta
Diciotti, Anna Belfanti (偶ona kuzyna matki) oraz
jej pasierbica - Paola. Wszystkie zauwa偶y艂y nag艂膮
przemian臋 jej twarzy, kt贸ra promienia艂a
wewn臋trznym 艣wiat艂em. Maria Valtorta zawsze
bardzo obawia艂a si臋, 偶e kto艣 w jej otoczeniu
pozna 艂aski, jakich doznawa艂a. Pan za艣 cz臋sto
dozwala艂, 偶e wizje i dyktanda otrzymywa艂a
rzeczywi艣cie noc膮, w ukryciu, kiedy w dodatku
spok贸j w domu i samotno艣膰 pozwala艂y jej
swobodnie pisa膰.)
Nazywajcie Mnie: 鈥濵am膮"!
M贸wi Maryja:
芦Wielu porwanym ju偶 na wy偶yny mistyki dane
by艂o ujrze膰 Mojego 艣wi臋tego Syna jako dziecko, a
nawet - przytuli膰 Go do serca. Jednak niewielu
zosta艂o dopuszczonych do ujrzenia Mnie w
chwilach, gdy Jego Cz艂owiecze艅stwu zapewnia艂am
najs艂odsz膮 trosk臋, jak膮 matka mo偶e otoczy膰 ma艂e
dziecko. [Taka za艣 wizja] wprowadza Mojego
wiernego w najwi臋ksz膮 g艂臋bi臋 Naszej rodziny i
Mojego 偶ycia. Dzi臋ki niej mo偶ecie 艂atwiej i
doskonalej kocha膰 Mojego Jezusa. Podziwiacie
bowiem pokor臋, delikatno艣膰 oraz s艂abo艣膰
Nowonarodzonego. Z Jego kwil膮cych usteczek
otrzymujecie jedn膮 z najg艂臋bszych lekcji Jego
ofiary i mi艂o艣ci, jakie da艂 wam w czasie ca艂ego
Swego 偶ycia na ziemi.
Mario, je艣li si臋 zastanowisz, [to stwierdzisz], 偶e
przesz艂am [z tob膮] ca艂kiem odmienn膮 drog臋 w
[udzielanych ci] wizjach. [To dokona艂o si臋] w
spos贸b ca艂kowicie nadprzyrodzony i dlatego r贸偶ni
si臋 od drogi, kt贸r膮 [normalnie] przeszed艂by
cz艂owiek. Zazwyczaj cz艂owiek rozpoczyna od
tego, co pokorne, 偶eby wspi膮膰 si臋 w g贸r臋 ku
temu, co najwznio艣lejsze. Jego niewielkie si艂y nie
pozwalaj膮 mu na szybowanie ku wysokim i
niespodziewanym szczytom.
Ja za艣 wiedz膮c, 偶e dla zafascynowania waszych
zmys艂贸w potrzeba czego艣 wielkiego, przesz艂am
inn膮 drog膮: drog膮 Moj膮. Przyci膮gn臋艂am i
zdoby艂am twoj膮 duchow膮 uwag臋 przy pomocy
wizji chwalebnego pi臋kna. Potem widz膮c, 偶e ci臋
zachwyci艂y i rozmi艂owa艂y we Mnie, pouczy艂am ci臋
i przygotowa艂am do najbardziej g艂臋bokiego
poznania twojej Matki i do najg艂臋bszych poucze艅
o Moim 偶yciu i 偶yciu Mojego Dziecka.
[Przygotowa艂am ci臋] do podstawowych poucze艅 o
pokorze - leku na trucizn臋 Lucyfera, kt贸ra wam
szkodzi od Adama a偶 do dzi艣 i sprowadza z drogi
Bo偶ej.
Dzi臋ki dobroci Mojego Syna ukaza艂am ci si臋 jako
Nosicielka 偶ywej Eucharystii, potem - jako Matka
Zbawiciela, nast臋pnie - jako wyniesiona do Nieba.
Po tych milcz膮cych wizjach 艣wiat艂a i rado艣ci -
kt贸re otoczy艂y ci臋 niczym niebieskie sieci i
przyci膮gn臋艂y do Mnie - poucza艂am ci臋. Gdyby
twoja dusza, z powodu oci臋偶a艂o艣ci duchowej,
przeciwstawi艂a si臋 tej s艂odkiej sieci - zostawi艂a-
bym ci臋. Ale ty si臋 w ni膮 zapl膮ta艂a艣, coraz
bardziej znajduj膮c w tych wizjach swoj膮 rado艣膰,
pragnienie, zach臋t臋. Wtedy - po Kr贸lowej -
pokaza艂am ci Mam臋. [Uczyni艂am to,] 偶eby
pocieszy膰 ciebie, ju偶 nie maj膮c膮 mamy; 偶eby ci臋
wznie艣膰 do Mojej pokory; 偶eby ci臋 porwa膰 do
Mojej rado艣ci.
Przychodz臋 zawsze kiedy jest [odpowiednia]
chwila. Kocha艂am ci臋 od zawsze. Ale poprosi艂am o
ciebie Jezusa, kiedy wyczyta艂am w Bo偶ej my艣li,
偶e wkr贸tce nie b臋dziesz ju偶 mia艂a mamy. On
przygotowa艂 to spotkanie i zjednoczenie i niech
b臋dzie za to b艂ogos艂awiony! I przysz艂am.
Czy偶 na Kalwarii nie przyj臋艂am Mojej misji
duchowej Matki wszystkich? Jak w Janie
przyj臋艂am was, sieroty Chrystusa - was, z
rodz膮cego si臋 Ko艣cio艂a, kt贸ry pozosta艂 bez Tego,
kt贸ry go zrodzi艂 - tak przejmuj臋 was, gdy
jeste艣cie osieroceni przez tych, kt贸rzy byli wam
ojcem lub matk膮. Moje Serce przyj臋艂o
nieograniczono艣膰 Serca Bo偶ego, dzi臋ki
zjednoczeniu z Mi艂o艣ci膮 i kontaktowi z Sercem
Syna, kt贸rego karmi艂o. Kocham was wi臋c
wszystkich, o ziemskie sieroty, i - gdy tylko tego
chcecie - podaj臋 wam Moje rami臋, 偶eby by艂o wam
wsparciem; Moje plecy, 偶eby by艂y dla was
oparciem; Moje kolana, 偶eby艣cie odpocz臋li; Moje
Serce, 偶eby was kocha艂o.
Jestem blisko was, [blisko] wszystkich dzieci,
kt贸re p艂acz膮, gdy偶 nie maj膮 ju偶 matki. [Jestem
blisko nawet] je艣li nie wszystkim jest dane - nie z
Mojej woli, lecz z powodu ich uchybie艅 -
odczuwa膰 M贸j u艣cisk zmys艂ami cia艂a ju偶
uczynionymi prawie duchowymi przez mi艂o艣膰,
kt贸ra doskonali.
Powiedz to tym, kt贸rzy p艂acz膮. Powiedz im, 偶eby
uwierzyli we Mnie nie tylko jako w Przeb贸stwion膮
Kr贸low膮, ale w prawdziw膮 Niewiast臋, kt贸ra zna
matczyn膮 czu艂o艣膰. Powiedz, 偶eby w p艂aczu
wzywali Mnie do siebie najbardziej ukochanym z
imion - tym, kt贸rym zwraca艂 si臋 do Mnie Syn od
Swego dzieci艅stwa a偶 do wst膮pienia do Nieba i
dalej [tak Mnie nazywa]: 鈥濵ama!". Ja pozostan臋
鈥瀖am膮".
Czy widzisz, jak pi臋kne jest Moje Dziecko?! Czy
rozumiesz, dlaczego teraz w 偶adnym [Jego]
wyobra偶eniu nie dostrzegasz ju偶 blasku ani
warto艣ci? Widzisz Moje Macierzy艅stwo, proste i
wywy偶szone - takie, jakim by艂o: delikatne jak
r贸偶a zrodzona w 艣nie偶nym pejza偶u zimy; czyste
jak kwietniowy brzask; 艣wi臋te jak krzyk anio艂a;
pokorne, jakim by膰 musia艂o [wobec] Zwyci臋zcy
odwiecznej Pychy.
Nie mo偶esz zapami臋ta膰 s艂贸w dla ciebie obcych.
Mog艂abym ci je r贸wnie偶 wyja艣ni膰, ale nie chc臋
tego czyni膰. I tak by艣 ich nie zrozumia艂a.
Pos艂u偶y艂yby tylko naukowej dociekliwo艣ci ciekaw-
skich profanator贸w tajemnicy. Zachowaj w sercu
ich harmoni臋, jak d藕wi臋k 艣wietlistego perl膮cego
si臋 strumyka. I nadal b膮d藕 adoratork膮. Ja jestem
z tob膮.禄
Zaraz potem m贸wi Jezus:
芦Pami臋taj o tym, 偶e nie b臋dziesz wielk膮 dzi臋ki
kontemplacjom i objawieniom, lecz - dzi臋ki
swojej ofierze.
Tego pierwszego [daru] udziela ci B贸g, nie dla
twoich zas艂ug, lecz z powodu Swojej
niesko艅czonej dobroci. Drugie za艣 jest kwiatem
twego ducha i jest tym, co zas艂uguj膮ce w Moich
oczach. Powi臋kszaj to bez ludzkich rozwa偶a艅 a偶
do granic twoich si艂 fizycznych i duchowych. Im
bardziej si臋 sama wzniesiesz, tym bardziej Ja
unios臋 ci臋 w g贸r臋.
I nie b贸j si臋. Nie smu膰 si臋, je艣li [prze偶ycia]
wewn臋trzne staj膮 si臋 widoczne. Tak偶e
zauwa偶enie, 偶e jeste艣 porwana ku Bogu, mo偶e
by膰 u艣wi臋ceniem dla braci. Sama od siebie nic nie
dodawaj. Nie zanieczyszczaj nigdy tego 藕r贸d艂a
mistycznego 偶ycia ludzkimi elementami. I pozw贸l
Mi nawet na to. [Teraz] nic wi臋cej ci ju偶 nie
powiem. B膮d藕 szcz臋艣liwa dzi臋ki Mojej Matce!禄
Niewiasto, c贸偶 nam odt膮d do siebie?
M贸wi Jezus:
芦To 'odt膮d', kt贸re wielu t艂umaczy pomija
milczeniem, jest kluczem tego zdania i wyja艣nia
jego prawdziwy sens.
By艂em Synem poddanym Matce a偶 do chwili, w
kt贸rej wola Mojego Ojca wskaza艂a Mi godzin臋,
kt贸ra nadesz艂a, abym zosta艂 Nauczycielem. Od
chwili rozpocz臋cia Mojej misji, nie by艂em ju偶
Synem poddanym Matce, lecz S艂ug膮 Boga. Wi臋zy,
艂膮cz膮ce Mnie z T膮, kt贸ra Mnie zrodzi艂a, zosta艂y
przerwane. Przemieni艂y si臋 w wi臋zy wy偶szego
rz臋du. Wszystkie schroni艂y si臋 w duchu. Duch
nadal nazywa艂 鈥濵am膮" Maryj臋 - Moj膮 艢wi臋t膮.
Mi艂o艣膰 nie usta艂a ani nie ozi臋b艂a. Przeciwnie:
nigdy nie by艂a tak doskona艂a, jak wtedy gdy -
rozdzielaj膮c si臋 ze Mn膮 dla drugiego narodzenia -
Maryja zrodzi艂a Mnie dla 艣wiata jako Mesjasza,
jako G艂osz膮cego Ewangeli臋. Jej trzecie,
najwy偶sze mistyczne macierzy艅stwo urze-
czywistni艂o si臋, kiedy w m臋ce Golgoty zrodzi艂a
Mnie dla Krzy偶a, jako Odkupiciela 艣wiata.
芦Niewiasto, c贸偶 nam odt膮d do siebie?禄
Najpierw by艂em Tw贸j, tylko Tw贸j. Wydawa艂a艣 Mi
polecenia, a Ja by艂em Ci pos艂uszny. By艂em
鈥瀙oddany". Teraz nale偶臋 do Mojej misji. Czy偶
tego nie powiedzia艂em? 鈥濼en, kto przyk艂ada r臋k臋
do p艂uga, a wstecz si臋 ogl膮da, by si臋 po偶egna膰 z
tymi, kt贸rzy zostaj膮, nie jest gotowy do
Kr贸lestwa Niebieskiego."
Ja przy艂o偶y艂em r臋k臋 do p艂uga, aby otworzy膰
lemieszem nie gleb臋, lecz serca, i zasia膰 w nich
s艂owo Bo偶e. Oderwa艂em t臋 r臋k臋 dopiero wtedy,
gdy Mi j膮 wyrwano, aby j膮 przybi膰 do Krzy偶a i
otworzy膰 przez jego m臋czarni臋 Serce Mego Ojca i
sprawi膰, 偶e z rany tej wyjdzie przebaczenie dla
ludzko艣ci.
To 'odt膮d' zapominane przez wielu [t艂umaczy],
mia艂o powiedzie膰: 鈥濨y艂a艣 dla Mnie wszystkim, o
Matko, gdy by艂em Jezusem, synem Maryi z
Nazaretu. Jeste艣 nadal dla Mnie wszystkim w
Moim duchu. Jednak odk膮d wype艂niam misj臋
oczekiwanego Mesjasza, nale偶臋 do Mojego Ojca.
Poczekaj jeszcze troch臋 a gdy sko艅czy si臋 Moja
misja, znowu b臋d臋 ca艂y Tw贸j. Otrzymasz Mnie
jeszcze w Swoje ramiona jak wtedy, gdy by艂em
ma艂y, i nikt ju偶 Ci wi臋cej Mnie nie wyrwie. [Nikt
Ci nie wyrwie] tego Syna kt贸ry nale偶y do Ciebie,
a na kt贸rego b臋dzie si臋 patrze膰 jak na ha艅b臋
ludzko艣ci. Zw艂oki zostan膮 Ci rzucone, aby r贸wnie偶
Ciebie okry膰 wstydem z tego powodu, 偶e jeste艣
Matk膮 skaza艅ca. Potem b臋dziesz Mnie na nowo
posiada膰 - tryumfuj膮cego. Na ko艅cu b臋dziesz
Mnie mia艂a - r贸wnie偶 i Ty zwyci臋ska - na zawsze,
w Niebie. Teraz jednak nale偶臋 do wszystkich ludzi
i do Ojca, kt贸ry Mnie do nich pos艂a艂."
Oto, co oznacza to ma艂e 'odt膮d', tak pe艂ne
znaczenia.
Jezus da艂 mi nast臋puj膮ce pouczenie:
芦Kiedy powiedzia艂em do Moich uczni贸w:
鈥濩hod藕my zrobi膰 przyjemno艣膰 Mojej Matce",
nada艂em temu zdaniu znaczenie o wiele g艂臋bsze,
ni偶 si臋 wydawa艂o. To nie by艂a [tylko] przyjemno艣膰
ujrzenia Mnie, lecz [rado艣膰] bycia Inicjatork膮
Mojej cudotw贸rczej dzia艂alno艣ci oraz [rado艣膰
bycia] Pierwsz膮 Dobrodziejk膮 ludzko艣ci.
Zachowajcie na zawsze to wspomnienie. M贸j
pierwszy cud dokona艂 si臋 dzi臋ki Maryi. Pierwszy.
Jest to znak, 偶e Maryja posiada klucz do cud贸w.
Nie odmawiam niczego Mojej Matce i dzi臋ki Jej
modlitwie, nawet przyspieszam czas 艂aski. Znam
Moj膮 Matk臋, drug膮 w Dobroci po Bogu. Wiem, 偶e
udzieli膰 wam 艂aski znaczy uszcz臋艣liwi膰 J膮, Ona
bowiem jest 鈥濻am膮 Mi艂o艣ci膮". Oto dlaczego
powiedzia艂em - Ja, kt贸ry wiedzia艂em - 鈥濩hod藕my
zrobi膰 Jej przyjemno艣膰".
Ponadto chcia艂em objawi膰 艣wiatu Jej moc,
r贸wnocze艣nie z Moj膮. [Maryja by艂a] przeznaczona
do zjednoczenia ze Mn膮 w ciele. Stanowili艣my
jedno cia艂o: Ja w Niej, a Ona - wok贸艂 Mnie, jak
p艂atki lilii wok贸艂 pachn膮cego i 偶yciodajnego
s艂upka. [Maryja] by艂a zjednoczona ze Mn膮 w
bole艣ci, bo byli艣my na krzy偶u: Ja - ciele艣nie, a
Ona - duchowo. Tak jak lilia wydzielaj膮ca wo艅 z
korony i daj膮ca zapach wtedy, gdy si臋 j膮
rozgniata. By艂o wi臋c s艂uszne, aby [Moja Matka]
by艂a ze Mn膮 zjednoczona w mocy ujawniaj膮cej si臋
艣wiatu.
M贸wi臋 wam to, co powiedzia艂em zaproszonym
go艣ciom: 鈥濸odzi臋kujcie Maryi. To dzi臋ki Niej
mieli艣cie Tw贸rc臋 cudu i macie wszystkie 艂aski,
szczeg贸lnie 艂ask臋 przebaczenia! Odpocznij w
pokoju. Jeste艣my z tob膮.禄
Nowa Ewa by艂a we wszystkim pos艂uszna
Bogu...
M贸wi Maryja:
芦W rado艣ci - bo kiedy poj臋艂am, do jakiej misji
B贸g Mnie powo艂ywa艂, nape艂ni艂a Mnie rado艣膰 -
Moje serce otwar艂o si臋 jak zamkni臋ta lilia i rozla艂a
si臋 w nim krew, 偶eby mog艂o sta膰 si臋 gleb膮 dla
Pa艅skiego Kie艂ka.
Rado艣膰, 偶e jestem Matk膮.
Od najm艂odszych lat po艣wi臋ci艂am si臋 Bogu, bo
艣wiat艂o Najwy偶szego u艣wiadomi艂o Mi 藕r贸d艂o z艂a
艣wiata. Chcia艂am wi臋c, na ile by艂o to w Mojej
mocy, zetrze膰 w Sobie znami臋 szatana. Nie wie-
dzia艂am, 偶e by艂am bez skazy. Nie mog艂am
uwa偶a膰, 偶e tak by艂o. Taka my艣l [wydawa艂a Mi si臋]
zarozumialstwem i pych膮. Jako zrodzona z
ludzkich rodzic贸w nie mog艂am przypuszcza膰, 偶e
to w艂a艣nie Ja jestem Wybrana, 偶eby by膰 Bez
Skazy. Duch Boga pouczy艂 Mnie o b贸lu Ojca z
powodu zdeprawowania si臋 Ewy, kt贸ra
zapragn臋艂a zni偶y膰 siebie - istot臋 nape艂nion膮 艂ask膮
- do poziomu stworzenia ni偶szego rz臋du.
Pragn臋艂am z艂agodzi膰 t臋 bole艣膰 przez
doprowadzenie Mojego cia艂a do anielskiej
czysto艣ci poprzez nieskazitelno艣膰 my艣li i
kontakt贸w z lud藕mi. [Chcia艂am zachowa膰] tylko
dla Niego mi艂osne bicie Mego serca; tylko dla
Niego - Moje istnienie. Nie by艂o we Mnie gor膮czki
cia艂a, jednak istnia艂o jeszcze cierpienie z faktu, 偶e
nie jestem matk膮.
Macierzy艅stwo bez tej [po偶膮dliwo艣ci], kt贸ra je
teraz poni偶a, zosta艂oby udzielone przez Ojca
Stworzyciela tak偶e Ewie: macierzy艅stwo pe艂ne
s艂odyczy, nie obci膮偶one zmys艂owo艣ci膮! Ja go
do艣wiadczy艂am! Jak偶e zubo偶y艂a si臋 Ewa
odrzucaj膮c to bogactwo! Bardziej ni偶 [z powodu
pozbawienia si臋 daru] nie艣miertelno艣ci. Niech
wam si臋 to nie wydaje przesad膮. M贸j Jezus, a
wraz z Nim Ja, Jego Matka, do艣wiadczyli艣my
s艂abo艣ci wobec 艣mierci: Ja [prze偶y艂am] s艂odk膮
niemoc, w kt贸rej usn臋艂am, utrudzona [偶yciem];
On - okrutn膮 niemoc umieraj膮cego skaza艅ca.
Nawet do Nas przysz艂a wi臋c 艣mier膰.
Jednak macierzy艅stwo bez 偶adnego naruszenia
sta艂o si臋 wy艂膮cznie udzia艂em Moim, Nowej Ewy,
偶ebym mog艂a powiedzie 艣wiatu, jak s艂odki mia艂
by膰 los kobiety, wezwanej do macierzy艅stwa bez
fizycznego cierpienia. Pragnienie takiego czystego
macierzy艅stwa mog艂o istnie膰 i faktycznie istnia艂o
tak偶e u Dziewicy [nale偶膮cej] ca艂kowicie do Boga,
gdy偶 ono jest chwa艂膮 niewiasty.
Kiedy pomy艣licie te偶, jak膮 czci膮 otaczano w
Izraelu niewiast臋 - matk臋, wtedy lepiej
wyobrazicie sobie Moj膮 ofiar臋, na jak膮 si臋
zdoby艂am, decyduj膮c si臋 na to wyrzeczenie.
Dobro膰 Przedwieczna obdarzy艂a Sw膮 s艂u偶ebnic臋
tym darem, bez pozbawiania Mnie 艣nie偶nej bieli,
w jak膮 Mnie przyoblek艂a, 偶ebym si臋 sta艂a
kwiatem u Jej Tronu. I cieszy艂am si臋 podw贸jn膮
rado艣ci膮, b臋d膮c matk膮 cz艂owieka i Matk膮 Boga.
Rado艣膰 bycia T膮, przez kt贸r膮 pok贸j na nowo
zostaje utwierdzony pomi臋dzy Niebem i ziemi膮.
Pragn臋艂am tego pokoju z mi艂o艣ci do Boga i do
bli藕niego. O, wiedzie膰, 偶e przeze Mnie, biedn膮
s艂u偶ebnic臋 Wszechmocnego, przyjdzie [pok贸j] na
艣wiat! M贸wi膰: 鈥濷, nie p艂aczcie ju偶, ludzie! Nosz臋
w Sobie tajemnic臋, kt贸ra was uszcz臋艣liwi. Nie
mog臋 wam jej jeszcze powierzy膰, bo jest
zapiecz臋towana we Mnie, w Moim Sercu, jak jest
zamkni臋ty Syn w Moim nienaruszonym 艂onie. Ju偶
Go wam jednak przynosz臋 i ka偶da mijaj膮ca
godzina przyspiesza t臋 chwil臋, kiedy Go ujrzycie i
poznacie Jego 艢wi臋te Imi臋."
Rado艣膰 uszcz臋艣liwienia Boga: rado艣膰 wierz膮cej z
powodu Jej uszcz臋艣liwionego Boga.
O, zdj膮膰 z Serca Boga gorycz niepos艂usze艅stwa
Ewy! Pychy Ewy! Jej nieufno艣ci! M贸j Jezus ju偶
wyja艣ni艂 wam, jakim grzechem splamili si臋
pierwsi Rodzice. Ja [przyczyni艂am si臋 do]
usuni臋cia tego grzechu, przemierzaj膮c ponownie
- by wspi膮膰 si臋 w g贸r臋 - etapy upadku [Ewy].
Pocz膮tek grzechu by艂 w niepos艂usze艅stwie. B贸g
powiedzia艂: 鈥濶ie jedzcie z tego drzewa i nie
dotykajcie go." M臋偶czyzna i niewiasta, kr贸lowie
stworzenia, mogli je艣膰 wszystko i dotyka膰 wszy-
stkiego, opr贸cz tego drzewa, gdy偶 B贸g chcia艂,
aby byli ni偶si tylko od anio艂贸w. Oni jednak
zlekcewa偶yli ten zakaz.
Drzewo to 艣rodek dla wypr贸bowania
pos艂usze艅stwa dzieci. Czym jest pos艂usze艅stwo
poleceniu Bo偶emu? Jest dobrem, gdy偶 B贸g
nakazuje tylko to, co dobre. Czym jest
niepos艂usze艅stwo? Jest z艂em, bo wytwarza w
duszy sk艂onno艣ci do buntu, na kt贸re mo偶e
oddzia艂ywa膰 szatan.
Ewa podchodzi do drzewa. Gdyby je omija艂a,
mia艂a otrzymywa膰 dobro; zbli偶enie si臋 za艣 do
niego mia艂o [sprowadzi膰] z艂o. Poci膮gni臋ta
dzieci臋c膮 ciekawo艣ci膮 podesz艂a jednak do drzewa,
偶eby zobaczy膰, co w nim jest szczeg贸lnego.
[Uczyni艂a to] z powodu nieroztropno艣ci. S膮dzi艂a
bowiem, 偶e nakaz Bo偶y jest niepotrzebny jej,
silnej i czystej kr贸lowej Raju, w kt贸rym wszystko
jest jej poddane, w kt贸rym nic nie mo偶e jej
zaszkodzi膰. To zarozumialstwo gubi j膮.
Zarozumialstwo jest ju偶 zaczynem pychy.
Przy drzewie spotyka Zwodziciela. Ten - widz膮c
jej brak do艣wiadczenia, dostrzegaj膮c w jej
dziewictwie ogromny brak do艣wiadczenia,
zauwa偶aj膮c jej 藕le chroniony przez ni膮 brak
do艣wiadczenia - wy艣piewuje pie艣艅 k艂amstwa:
鈥濩zy s膮dzisz, 偶e jest w nim co艣 z艂ego? Nie. B贸g ci
to powiedzia艂, bo chce, 偶eby艣cie byli niewolnikami
poddanymi Jego w艂adzy. Uwa偶acie si臋 za kr贸l贸w?
Nie jeste艣cie nawet tak wolni, jak dzikie
zwierz臋ta. Im wolno kocha膰 si臋 prawdziw膮
mi艂o艣ci膮. Wam - nie. Im wolno by膰 stw贸rc膮 jak
B贸g. One zrodz膮 potomstwo i ujrz膮, jak ku ich
rado艣ci rozrasta, si臋 ich r贸d. Wy - nie. Wam
zakazuje si臋 tej rado艣ci. Po c贸偶 wi臋c stworzy艂 was
jako m臋偶czyzn臋 i kobiet臋, skoro musicie tak 偶y膰?
Sta艅cie si臋 bogami. Nie wiecie, jaka to rado艣膰
by膰 dwojgiem w jednym ciele, by z niego
stworzy膰 trzecie lub wi臋cej? Nie ufajcie
obietnicom Bo偶ym, 偶e b臋dziecie mieli rado艣膰 z
potomstwa, widz膮c, jak wasze dzieci utworz膮
nowe rodziny, opuszczaj膮c was, by stawa膰 si臋
ojcem i matk膮. On da艂 wam tylko cie艅 偶ycia.
Prawdziwe 偶ycie polega na znajomo艣ci praw
偶ycia. Wtedy dopiero b臋dziecie podobni do bog贸w
i b臋dziecie mogli rzec Bogu: Jeste艣my r贸wni
Tobie".
I kuszenie trwa艂o, gdy偶 [w Ewie] nie by艂o
pragnienia przerwania go: chcia艂a, 偶eby ono
trwa艂o, by pozna膰 to, co nie nale偶a艂o do
cz艂owieka. I tak zakazane drzewo sta艂o si臋 dla
rodzaju ludzkiego naprawd臋 艣mierciono艣ne, bo na
jego ga艂臋ziach wisi, pochodz膮cy od szatana, owoc
gorzkiej wiedzy. I niewiasta staje si臋 samic膮. I z
zaczynem szata艅skiego poznania w sercu idzie
zdeprawowa膰 Adama.
I tak upodliwszy cia艂o, skaziwszy sfer臋 moraln膮,
zdegradowawszy ducha, poznali cierpienie i
艣mier膰: [艣mier膰] ducha pozbawionego 艁aski i
艣mier膰 cia艂a pozbawionego [daru] nie艣miertelno-
艣ci. Rana Ewy zrodzi艂a cierpienie, kt贸re nie
zostanie u艣mierzone, dop贸ki nie umrze ostatnia
para ludzi na ziemi.
Ja przeby艂am drog臋 przeciwn膮 do drogi dwojga
grzesznik贸w.
By艂am pos艂uszna. By艂am pos艂uszna we wszystkich
okoliczno艣ciach 偶ycia. B贸g poprosi艂 Mnie, 偶ebym
by艂a dziewic膮. By艂am pos艂uszna. Gdy umi艂owa艂am
dziewictwo - kt贸re uczyni艂o Mnie czyst膮 jak
pierwsz膮 z niewiast, zanim pozna艂a szatana - B贸g
poprosi艂 Mnie, 偶ebym zosta艂a ma艂偶onk膮. By艂am
pos艂uszna, doprowadzaj膮c czysto艣膰 w
ma艂偶e艅stwie do poziomu, o jakim my艣la艂 B贸g
stwarzaj膮c dwoje pierwszych [rodzic贸w]. By艂am
przekonana, 偶e moim przeznaczeniem w
ma艂偶e艅stwie jest samotno艣膰 i ludzka pogarda, z
powodu Mojej 艣wi臋tej bezp艂odno艣ci. Tymczasem
B贸g poprosi艂 Mnie, 偶ebym teraz zosta艂a Matk膮.
By艂am pos艂uszna. Wierzy艂am, 偶e to b臋dzie
mo偶liwe i 偶e ten g艂os pochodzi od Boga, bo
s艂uchaj膮c go, zosta艂am nape艂niona pokojem.
Nie my艣la艂am: 鈥瀂as艂u偶y艂am na to." Nie
powiedzia艂am Sobie: 鈥濼eraz 艣wiat b臋dzie Mnie
podziwia艂, bo jestem podobna do Boga, tworz膮c
Bogu cia艂o." Nie. Unicestwi艂am si臋 w pokorze.
Rado艣膰 rozkwit艂a w Moim sercu jak 艂ody偶ka
ukwieconej r贸偶y. Zaraz jednak przyozdobi艂a si臋
ona ostrymi kolcami i 艣cisn膮艂 j膮 zw贸j b贸lu - jak
ga艂臋zie, kt贸re powoje otaczaj膮 sw膮 pl膮tanin膮. B贸l
[z powodu] cierpienia ma艂偶onka - oto ucisk w
Mojej rado艣ci. B贸l [z powodu] cierpienia Mojego
Syna - oto ciernie Mojej rado艣ci. Ewa pragn臋艂a
przyjemno艣ci, tryumfu, wolno艣ci. Ja przyj臋艂am
bole艣膰, uni偶enie i zale偶no艣膰. Wyrzek艂am si臋 Mego
spokojnego 偶ycia, dobrej opinii u oblubie艅ca,
osobistej wolno艣ci. Nic dla Siebie nie
zachowa艂am. Sta艂am si臋 S艂u偶ebnic膮 Pana w ciele,
w sferze moralnej, w duchu. Powierzy艂am Mu nie
tylko dziewicze pocz臋cie, lecz tak偶e obron臋 Mojej
czci i pocieszenie ma艂偶onka, i r贸wnie偶 spos贸b,
dzi臋ki kt贸remu on te偶 dojdzie do wy偶yn
ma艂偶e艅stwa, aby艣my obydwoje przywr贸cili
m臋偶czy藕nie i niewie艣cie utracon膮 godno艣膰.
Przyj臋艂am wol臋 Pana odnosz膮c膮 si臋 do Mnie, do
ma艂偶onka i do Mego Dziecka. Powiedzia艂am:
鈥濼ak" - w imieniu wszystkich trojga. By艂am
pewna, 偶e B贸g nie k艂amie obiecuj膮c Mi pomoc w
cierpieniach oskar偶onej o win臋 偶ony i Matki, kt贸ra
wie, 偶e rodzi Syna, aby wyda膰 Go na cierpienie.
Powiedzia艂am: 鈥濼ak". Tak. To wystarczy艂o. To
鈥瀟ak" wymaza艂o 鈥瀗ie" Ewy wobec nakazu Bo偶ego.
鈥濼ak, Panie, jak Ty chcesz. Doznam tego, czego
chcesz. B臋d臋 偶y艂a tak, jak Ty chcesz. B臋d臋 si臋
cieszy艂a, je艣li Ty zechcesz. B臋d臋 cierpia艂a, jak Ty
chcesz. Tak, zawsze [by艂o] tak, M贸j Panie, od
momentu gdy Tw贸j promie艅 uczyni艂 Mnie Matk膮,
a偶 do chwili gdy Mnie wezwa艂e艣 do Siebie. Tak.
Zawsze tak. Wszelkie g艂osy cia艂a, wszystkie
sk艂onno艣ci sfery moralnej [przygniata艂] ci臋偶ar
Mojego sta艂ego 鈥瀟ak". A powy偶ej, jak na
diamentowym cokole, [znajdowa艂 si臋] M贸j duch,
kt贸remu brakowa艂o tylko skrzyde艂, by wzlecie膰 ku
Tobie. By艂 on jednak panem ca艂ego ja,
ujarzmionego i s艂u偶膮cego Tobie: s艂u偶膮cego w
rado艣ci, s艂u偶膮cego w bole艣ci. U艣miechnij si臋
tylko, o Bo偶e, i b膮d藕 szcz臋艣liwy. Grzech jest
pokonany, usuni臋ty, zniszczony. Le偶y pod Moj膮
pi臋t膮, obmyty Moimi 艂zami, zniszczony Moim
pos艂usze艅stwem.
Z Mojego 艂ona zrodzi si臋 nowe Drzewo, kt贸re
przyniesie Owoc. Pozna Ono ca艂e z艂o, bo dozna go
w Sobie, i wyda ca艂e dobro. Do Niego b臋d膮 mogli
przychodzi膰 ludzie, a Ja b臋d臋 szcz臋艣liwa, je艣li Go
zerw膮, nie my艣l膮c nawet, 偶e zrodzi艂 si臋 ze Mnie.
Byle tylko cz艂owiek si臋 zbawi艂, a B贸g by艂
mi艂owany. Niech Jego S艂u偶ebnica b臋dzie dla
Niego tak u偶yteczna, jak dla drzewa gleba,
b臋d膮ca pod艂o偶em umo偶liwiaj膮cym mu wzrost.
Mario: Trzeba zawsze umie膰 sta膰 si臋 stopniem
schod贸w, 偶eby inni wst臋powali ku Bogu. Nie
szkodzi, 偶e nas depcz膮. Byle tylko zdo艂ali doj艣膰
do Krzy偶a, To jest nowe drzewo z owocem pozna-
nia Dobra i Z艂a. M贸wi ono cz艂owiekowi, co jest
z艂e, a co - dobre, by m贸g艂 dokona膰 wyboru i 偶y膰.
Jednocze艣nie jest napojem lecz膮cym tych, kt贸rzy
zatruli si臋 z艂em, bo chcieli go skosztowa膰. Nasze
Serca znajduj膮 si臋 pod ludzkimi stopami, by
wzrasta艂a liczba zbawionych i aby Krew Mojego
Jezusa nie by艂a przelana bezowocnie. Oto
przeznaczenie s艂u偶ebnic Boga. Potem
zas艂ugujemy na przyj臋cie 艢wi臋tej Hostii i u st贸p
Krzy偶a, przesi膮kni臋tego Jego Krwi膮 i naszymi
艂zami, mo偶emy powiedzie膰: 鈥濻k艂adamy Ci, Ojcze,
Ofiar臋 nieskalan膮 dla ocalenia 艣wiata. Spraw,
Ojcze 艢wi臋ty, aby艣my byli z Ni膮 z艂膮czeni, i ze
wzgl臋du na Jej niesko艅czone zas艂ugi udziel nam
Twego b艂ogos艂awie艅stwa."
G艂aszcz臋 ci臋, odpocznij c贸rko. Pan jest z tob膮.禄
Ja, Maryja, mia艂am udzia艂 w odkupieniu
niewiasty dzi臋ki Memu Boskiemu
Macierzy艅stwu ...
M贸wi Maryja:
芦Przyrzek艂am ci, 偶e On przyjdzie, 偶eby ci
przynie艣膰 Sw贸j pok贸j. Czy przypominasz sobie
ten spok贸j, kt贸ry by艂 w tobie w dniu [Bo偶ego]
Narodzenia, kiedy widzia艂a艣 Mnie z Moim
Dzieckiem? By艂 to wtedy dla ciebie czas pokoju.
Teraz jest czas twojej m臋czarni. Ale ty wiesz ju偶
teraz, 偶e to w udr臋ce zdobywa si臋 pok贸j i ka偶d膮
艂ask臋, dla nas i dla bli藕niego. Jezus-Cz艂owiek
przekszta艂ci艂 si臋 w Jezusa-Boga po udr臋ce
straszliwej M臋ki. Przywr贸ci艂 Pok贸j: Pok贸j Niebios,
z kt贸rych przyszed艂 i z kt贸rych teraz zlewa Sw贸j
pok贸j na tych ludzi na 艣wiecie, kt贸rzy Go
kochaj膮. Jednak w godzinach Swej M臋ki On -
Pok贸j 艣wiata - by艂 pozbawiony tego pokoju. Nie
cierpia艂by, gdyby go posiada艂. A musia艂 cierpie膰 -
cierpie膰 w pe艂ni.
Ja, Maryja, [przyczyni艂am si臋 do] odkupienia
niewiasty przez Moje Boskie Macierzy艅stwo. Ale
to by艂o jedynie pocz膮tkiem ocalenia niewiasty.
Pozbawiaj膮c si臋 przez 艣lub dziewictwa ka偶dego
ludzkiego [aktu] ma艂偶e艅skiego, odrzuci艂am
wszelkie po偶膮dliwe zaspokojenie, zas艂uguj膮c na
艂ask臋 Bo偶膮. Ale to jeszcze nie wystarcza艂o, gdy偶
grzech Ewy by艂 drzewem o czterech ga艂臋ziach:
pychy, chciwo艣ci, 艂akomstwa, nieczysto艣ci. I
wszystkie cztery musia艂y by膰 odci臋te ca艂kowicie,
a偶eby uczyni膰 to drzewo bezowocnym.
Upokarzaj膮c si臋 do g艂臋bi, pokona艂am pych臋.
Uni偶a艂am si臋 przed wszystkimi. Nie m贸wi臋 ju偶 o
Mojej pokorze wobec Boga. Ona bowiem nale偶y
si臋 Najwy偶szemu od ka偶dego stworzenia.
Pokorne by艂o [nawet] Jego S艂owo. Musia艂am wi臋c
j膮 posiada膰 i Ja, Niewiasta. Czy jednak
zastanawia艂a艣 si臋 kiedykolwiek nad tym, jakich
upokorze艅 musia艂am doznawa膰 ze strony ludzi,
nie broni膮c si臋 w 偶aden spos贸b?
Nawet J贸zef, kt贸ry by艂 sprawiedliwy, oskar偶a艂
Mnie w swoim sercu. Inni ludzie, kt贸rzy nie byli
sprawiedliwi, grzeszyli oszczerstwem co do Mego
stanu. Szmer ich s艂贸w dochodzi艂 [do Mnie] jak
gorzka fala, godz膮c w to, co [wa偶ne] dla
cz艂owieka. A by艂y to dopiero pierwsze z
niezliczonych upokorze艅, kt贸rych dostarczy艂o Mi
偶ycie Matki Jezusa i rodzaju ludzkiego.
Upokorzenia z powodu ub贸stwa, upokorzenia
uciekinierki [do Egiptu], upokorzenia z powodu
wym贸wek krewnych i przyjaci贸艂, kt贸rzy - nie
znaj膮c prawdy - uwa偶ali za s艂abo艣膰 Moje
matczyne zachowanie wobec Mojego Jezusa,
kiedy sta艂 si臋 m艂odym cz艂owiekiem... Upokorzenia
trzech lat Jego pos艂ugi, okrutne upokorzenia w
godzinie Kalwarii, upokorzenia a偶 do konieczno艣ci
uznania, 偶e nie mam 艣rodk贸w, by kupi膰 gr贸b i
wonno艣ci dla [namaszczenia cia艂a] Mojego
Syna...
Pokona艂am chciwo艣膰 Pierwszych Rodzic贸w,
rezygnuj膮c przed czasem z Mojego Dziecka.
Matka nigdy nie wyrzeka si臋 dziecka, chyba 偶e
jest zmuszona rozsta膰 si臋 z nim. Kiedy ojczyzna,
mi艂o艣膰 ma艂偶onki lub sam B贸g prosi o nie jej
serce, matka broni si臋 przed rozstaniem. To
naturalne. Dziecko wzrasta w jej 艂onie i nigdy nie
ulega przerwaniu wi臋藕 艂膮cz膮ca je z ni膮. Nawet po
przerwaniu 偶yciodajnego przewodu p臋powiny,
zawsze zostaje nerw, wychodz膮cy z serca matki -
nerw duchowy, bardziej 偶ywy i wra偶liwszy od
nerwu fizycznego - i 艂膮czy je z sercem dziecka. I
matka odczuwa udr臋ki, je艣li mi艂o艣膰 do Boga lub
do jakiego艣 stworzenia albo te偶 obowi膮zki wobec
ojczyzny oddalaj膮 od niej dziecko. Matce
rozdziera si臋 serce, gdy 艣mier膰 wyrywa jej
dziecko.
A Ja wyrzek艂am si臋 Mojego Syna, od chwili kiedy
Go mia艂am. Odda艂am Go Bogu. Wam Go da艂am.
Pozbawi艂am si臋 Owocu Mego 艂ona, aby
wynagrodzi膰 [Bogu] za kradzie偶 owocu Bo偶ego,
[dokonan膮 przez] Ew臋.
Pokona艂am zach艂anne pragnienie wiedzy i
przyjemno艣ci. Zgodzi艂am si臋 na to, by wiedzie膰
jedynie to, co B贸g chcia艂 偶ebym wiedzia艂a. Nie
pyta艂am ani Siebie, ani Jego o nic ponad to, co Mi
powiedzia艂. Wierzy艂am bez dociekania.
Pokona艂am pragnienie przyjemno艣ci, bo
wyrzek艂atn si臋 wszelkiego smaku zmys艂贸w.
Podepta艂am Moje cia艂o. Cia艂o - narz臋dzie szatana
- skaza艂am na zdeptanie wraz z nim pod Moj膮
pi臋t膮, aby zrobi膰 Sobie w ten spos贸b stopie艅
zbli偶aj膮cy do Nieba. Do Nieba! Do Mojego celu.
Tam, gdzie jest B贸g: jedyne Moje pragnienie.
Pragnienie, kt贸re nie jest zach艂anno艣ci膮, lecz
potrzeb膮 b艂ogos艂awion膮 przez Boga, kt贸ry chce,
aby艣my Go pragn臋li.
Pokona艂am nieczysto艣膰, kt贸ra jest
nieumiarkowanym pragnieniem doprowadzonym
do zach艂anno艣ci. Ka偶da bowiem z艂a sk艂onno艣膰,
kt贸rej si臋 nie pokonuje, prowadzi do jeszcze
wi臋kszej wady. I tak pragnienie Ewy, ju偶
zas艂uguj膮ce na nagan臋, doprowadzi艂o j膮 do
rozpusty. Nie wystarcza艂o jej ju偶 sprawianie sobie
samej przyjemno艣ci. Chcia艂a doprowadzi膰 sw贸j
wyst臋pek do doskona艂ego nat臋偶enia i zbli偶a si臋
do towarzysza, staj膮c si臋 nauczycielk膮 rozpusty.
Ja za艣 d膮偶y艂am do przeciwnego celu. Nie
stacza艂am si臋, lecz zawsze wst臋powa艂am w g贸r臋.
Nie 艣ci膮ga艂am nikogo w d贸艂, lecz zawsze
poci膮ga艂am w g贸r臋. Mojego cnotliwego
towarzysza uczyni艂am anio艂em.
Teraz - maj膮c Boga, a z Nim Jego niesko艅czone
bogactwa - po艣piesznie wyrzeka艂am si臋 ich.
M贸wi艂am: 鈥濶iech Twoja wola b臋dzie spe艂niana ze
wzgl臋du na Niego i przez Niego".
Czystym jest cz艂owiek pow艣ci膮gliwy nie tylko w
ciele, lecz Jak偶e w uczuciach i my艣lach. Musia艂am
by膰 Czyst膮, aby unicestwi膰 Nieczysto艣膰 cia艂a,
serca i umys艂u. I nie porzuci艂am Mojej po-
w艣ci膮gliwo艣ci. Nie m贸wi艂am o Moim Synu nawet
tego, 偶e na ziemi nale偶y tylko do Mnie, jak by艂
jedynie Bo偶y w Niebie: 鈥濷n jest M贸j i chc臋 Go
[mie膰 przy Sobie]."
Ale nawet to jeszcze nie wystarcza艂o, 偶eby
zdoby膰 dla niewiasty pok贸j utracony przez Ew臋.
Otrzyma艂am go dla was u st贸p Krzy偶a, kiedy
patrzy艂am, jak umiera Ten, kt贸rego narodzenie
widzia艂a艣. Kiedy s艂ysza艂am krzyk Mojego
umieraj膮cego Dziecka, czu艂am, jak si臋 rozdzieraj膮
Moje wn臋trzno艣ci, i zosta艂am [wtedy] pozbawiona
wszystkiego, co kobiece. Nie by艂o ju偶 [we Mnie]
cia艂a, lecz anio艂. Maryja, Dziewica po艣lubiona
Duchowi, umar艂a w tamtej chwili. Pozosta艂a
Matka 艁aski: Ta, kt贸ra w Swojej udr臋ce zrodzi艂a
wam 艁ask臋 i wam j膮 da艂a. Kobieta - kt贸r膮 w noc
Bo偶ego Narodzenia na nowo konsekrowa艂am na
niewiast臋 - u st贸p Krzy偶a otrzyma艂a 艣rodki, aby
sta膰 si臋 dzieckiem Niebios.
Uczyni艂am to wszystko dla was, wyrzekaj膮c si臋
wszelkiego zaspokojenia, nawet 艣wi臋tego. Z was
- zdegradowanych przez Ew臋 kobiet nie
przewy偶szaj膮cych towarzyszek zwierz膮t -
uczyni艂am 艣wi臋te Bo偶e. Jednak [mo偶ecie] nimi
by膰 tylko wtedy, gdy b臋dziecie tego chcia艂y.
Wspina艂am si臋 wzwy偶 ze wzgl臋du na was. Was
wznosi艂am w g贸r臋 jak J贸zefa. Ska艂a Kalwarii jest
Moj膮 g贸r膮 Oliwn膮. Stamt膮d wznosi艂am si臋, aby
zanie艣膰 do Niebios ponownie u艣wi臋con膮 dusz臋
niewiasty, razem z Moim cia艂em, uwielbionym z
powodu noszenia S艂owa Bo偶ego oraz
unicestwienia w Sobie ostatniego 艣ladu Ewy,
ostatniego korzenia tego drzewa o czterech
truj膮cych konarach i korzeniu zapuszczonym w
zmys艂owo艣膰. Ono poci膮gn臋艂o do upadku ludzko艣膰
i a偶 do ko艅ca wiek贸w, i a偶 po ostatni膮 niewiast臋
b臋dzie k膮sa艂o wasze wn臋trzno艣ci. Stamt膮d, gdzie
teraz ja艣niej臋 w promieniach Mi艂o艣ci, wzywam
was i wskazuj臋 wam Lekarstwo dla pokonania
samych siebie: 艁ask臋 Mojego Pana i Krew Mojego
Syna.
A ty, M贸j g艂osie, daj odpoczynek twojej duszy, w
艣wiat艂o艣ci tego 艣witu Jezusa. Musisz mie膰 si艂y dla
przysz艂ych krzy偶y, kt贸re nie b臋d膮 ci oszcz臋dzone.
Chcemy, aby艣 i ty by艂a tutaj, a tu si臋 przychodzi
przez b贸l. Pragniemy, aby艣 by艂a tutaj. Im wi臋cej
utrapie艅 znosi si臋, 偶eby uzyska膰 艁ask臋 dla
艣wiata, tym wy偶ej si臋 chodzi. Trwaj w pokoju.
Jestem z tob膮.禄
Maryja mo偶e by膰 nazwana drugorodn膮 c贸rk膮
ojca
Jezus m贸wi:
芦Dzi艣 napisz tylko to. Czysto艣膰 ma tak wielk膮
warto艣膰, 偶e 艂ono stworzenia by艂o zdolne ogarn膮膰
Nieogarnionego, gdy偶 posiada艂o najwi臋ksz膮
czysto艣膰, jaka mo偶e by膰 udzia艂em istoty
stworzonej przez Boga.
Tr贸jca Przenaj艣wi臋tsza zst膮pi艂a ze Swymi
doskona艂o艣ciami, Trzy Osoby zamieszka艂y,
zamkni臋te w male艅kiej przestrzeni. Tr贸jca
Przenaj艣wi臋tsza nie pomniejszy艂a si臋 przez to, bo
mi艂o艣膰 Dziewicy i wola Boga rozszerzy艂a t臋
przestrze艅 a偶 do uczynienia jej Niebem. Ujawni艂y
si臋 Osoby Tr贸jcy 艢wi臋tej ze Swymi chara-
kterystycznymi cechami:
[Ujawni艂 si臋] Ojciec, b臋d膮cy na nowo Stw贸rc膮
stworzenia, jak sz贸stego dnia: Ojciec maj膮cy
鈥濩贸rk臋" prawdziw膮, godn膮, doskonale do Niego
podobn膮. Odbicie Boga by艂o wyci艣ni臋te w Maryi
tak wyra藕nie, 偶e tylko w Jednorodzonym Synu
Ojca by艂o ono doskonalsze. Maryja mo偶e by膰
nazywana 鈥濪rugorodn膮" Ojca, gdy偶 - z powodu
doskona艂o艣ci, kt贸r膮 otrzyma艂a i potrafi艂a
zachowa膰, z powodu godno艣ci Oblubienicy, Matki
Bo偶ej i Kr贸lowej Nieba - jest na drugim miejscu
po Synu Ojca. Jest drug膮 w Jego odwiecznej
My艣li. B贸g od ca艂ej wieczno艣ci znajdowa艂 w Niej
upodobanie.
[Ujawni艂 si臋] Syn b臋d膮cy i dla Niej 鈥濻ynem". Ju偶
kiedy by艂 zaledwie Zarodkiem wzrastaj膮cym w Jej
艂onie uczy艂 J膮 przez tajemnic臋 艂aski Swojej
prawdy i m膮dro艣ci.
Duch 艢wi臋ty ukaza艂 si臋 po艣r贸d ludzi w
Pi臋膰dziesi膮tnicy uprzedzaj膮cej i w Pi臋膰dziesi膮tnicy
przed艂u偶aj膮cej si臋. [By艂] Mi艂o艣ci膮 w 鈥濼ej, kt贸ra
umi艂owa艂a", Pocieszycielem ludzi przez Owoc Jej
艂ona, U艣wi臋ceniem przez fakt, 偶e sta艂a si臋 Matk膮
艢wi臋tego.
B贸g - aby ukaza膰 si臋 ludziom w postaci nowej i
pe艂nej, kt贸ra zapocz膮tkowuje er臋 Odkupienia -
nie wybra艂 na Sw贸j tron gwiazdy na niebie ani te偶
dworu kogo艣 pot臋偶nego. Nie chcia艂 te偶 skrzyde艂
anio艂贸w, by na nich wesprze膰 stopy. Zapragn膮艂
艂ona bez skazy.
Ewa tak偶e zosta艂a stworzona bez plamy, chcia艂a
jednak dobrowolnie si臋 zdeprawowa膰. Maryja,
kt贸ra 偶y艂a w 艣wiecie zepsutym - Ewa za艣 w
艣wiecie czystym - nie chcia艂a zrani膰 Swej
czysto艣ci nawet przez jak膮艣 my艣l skierowan膮 ku
grzechowi. Wiedzia艂a, 偶e grzech istnieje. Widzia艂a
jego r贸偶norodne i straszliwe oblicza. Widzia艂a je
wszystkie, nawet najstraszniejsze: bogob贸jstwo.
Pozna艂a to z艂o jedynie w celu wynagrodzenia za
nie i aby na wieki by膰 T膮, kt贸ra ma lito艣膰 nad
grzesznikami i modli si臋 o ich zbawienie.
Ta mysl niech b臋dzie wprowadzeniem do innych
艣wi臋tych spraw, kt贸re dam dla umocnienia ciebie
i wielu innych ludzi.禄
B臋d膮c bez skazy, nie zosta艂a nigdy
pozbawiona wspomnienia Boga...
Jezus m贸wi:
芦M膮dro艣膰, o艣wieciwszy przedtem Joachima i
Ann臋 nocnymi snami, Sama zst臋puje - to
鈥瀟chnienie doskona艂o艣ci Bo偶ej i emanacja chwa艂y
Wszechmocnego" - i staje si臋 s艂owem dla bez-
p艂odnej. Ja, Chrystus, wnuk Anny - kt贸ry
widzia艂em ju偶 bliski czas odkupienia - niemal
pi臋膰dziesi膮t lat p贸藕niej przez s艂owo dokonywa艂em
cud贸w dla niep艂odnych i chorych, dla op臋tanych,
dla zrozpaczonych, dla [dotkni臋tych] wszelkimi
utrapieniami ziemi. Tymczasem w rado艣ci z
posiadania Matki wyszeptuj臋 tajemne s艂owo, w
cieniu 艢wi膮tyni zawieraj膮cej nadzieje Izraela:
艢wi膮tyni ju偶 [znajduj膮cej si臋] u progu Swego
偶ycia. Jest ju偶 bowiem prawie na ziemi nowa i
prawdziwa 艢wi膮tynia, kt贸ra nie zawiera nadziei
jednego tylko narodu, lecz pewno艣膰 Raju dla ludu
ca艂ej ziemi wszystkich wiek贸w a偶 do ko艅ca
艣wiata, i to S艂owo dokonuje cudu, czyni膮c
p艂odnym to, co by艂o bezp艂odne, i daj膮c Mi Matk臋.
[Opr贸cz tego, 偶e] Maryja mia艂a wspania艂膮 natur臋,
gdy偶 by艂a c贸rk膮 dwojga 艣wi臋tych, 偶e mia艂a dobr膮
dusz臋, jak wielu ludzi, 偶e ustawicznie wzrasta艂a w
dobroci dzi臋ki Swojej dobrej woli, 偶e posiada艂a
cia艂o nieskalane, posiada艂a - jako jedyna po艣r贸d
stworze艅 - niepokalanego ducha.
Widzia艂a艣 ci膮g艂e stwarzanie dusz przez Boga.
Teraz pomy艣l, jakie musia艂o by膰 pi臋kno tej duszy,
kt贸r膮 B贸g zachwyca艂 si臋 przed zaistnieniem
czasu: tej duszy, kt贸ra by艂a rozkosz膮 Tr贸jcy.
Tr贸jca Przenaj艣wi臋tsza p艂on臋艂a pragnieniem
przyozdobienia Jej Swoimi darami, aby dla Siebie
samej uczyni膰 J膮 darem. O, Ca艂a 艢wi臋ta, kt贸r膮
B贸g stworzy艂 dla Siebie i dla zbawienia ludzi!
Nosicielko Zbawiciela, pierwszym zbawieniem Ty
by艂a艣. 呕ywy Raju, Swoim u艣miechem zacz臋艂a艣
u艣wi臋ca膰 ziemi臋. Duszo stworzona, aby sta膰 si臋
Matk膮 Boga!
Kiedy - podczas najbardziej o偶ywionego drgnienia
Troistej Mi艂o艣ci - wytrysn臋艂a ta 偶yciodajna iskra,
rozradowali si臋 z tego anio艂owie, bo Raj nie
widzia艂 nigdy intensywniejszego 艣wiat艂a. Jak
p艂atek niebia艅skiej r贸偶y - p艂atek niematerialny i
cenny, b臋d膮cy klejnotem i p艂omieniem,
tchnieniem Bo偶ym - [dusza Maryi] zst臋powa艂a, by
o偶ywi膰 cia艂o zupe艂nie inaczej ni偶 cia艂a innych
ludzi: zst臋powa艂a tak pot臋偶na w Swym p艂omieniu,
偶e Grzech nie potrafi艂 Jej dotkn膮膰. Przeby艂a
przestrzenie i zamkn臋艂a si臋 w 艣wi臋tym 艂onie
[Anny].
Ziemia posiada艂a sw贸j Kwiat, a jednak nie
wiedzia艂a jeszcze o tym: Kwiat prawdziwy,
jedyny, kt贸ry rozkwita na wieki. [Posiada艂a] lili臋 i
r贸偶臋, fio艂ek i ja艣min, s艂onecznik i cyklamen,
zespolone ze sob膮, a z nimi wszystkie inne kwiaty
ziemi - w Kwiecie jedynym: Maryi, w kt贸rej
gromadz膮 si臋 wszelkie cnoty i 艂aska. W kwietniu
palesty艅ska ziemia wydawa艂a si臋 ogromnym
ogrodem i intensywne zapachy oraz kolory
sprawia艂y rozkosz sercom ludzkim. Ale nie
wiedziano jeszcze o najpi臋kniejszej R贸偶y, ju偶 roz-
kwitaj膮cej dla Boga w skryto艣ci matczynego 艂ona.
Moja Matka kocha艂a, odk膮d zosta艂a pocz臋ta.
Dopiero jednak kiedy winoro艣l da sw膮 krew do
wytworzenia z niej wina, a s艂odka i silna wo艅
moszczu nape艂ni powietrze i nozdrza, u艣miechnie
si臋 Ona: najpierw do Boga, a potem - do 艣wiata.
Powie Swoim przeczystym u艣miechem: 鈥濷to jest
po艣r贸d was Winny Krzew, kt贸ry da wam Grono,
aby zosta艂o zmia偶d偶one w prasie i sta艂o si臋
Lekarstwem wiecznym na wasz膮 chorob臋."
Powiedzia艂em: 鈥濵aryja mi艂owa艂a, odk膮d zosta艂a
pocz臋ta". Dzi臋ki czemu duch otrzymuje 艣wiat艂o艣膰
i poznanie? Dzi臋ki 艁asce. A przez co traci si臋
艁ask臋? Przez grzech pierworodny i grzech
艣miertelny.
Maryja, [b臋d膮c] bez Skazy, nigdy nie by艂a
pozbawiona wspomnienia Boga, Jego blisko艣ci,
Jego mi艂o艣ci, Jego 艣wiat艂a, Jego m膮dro艣ci.
Dlatego potrafi艂a rozumie膰 i kocha膰, kiedy by艂a
cia艂em, formuj膮cym si臋 jeszcze wok贸艂 duszy
nieskalanej, ci膮gle kochaj膮cej.
P贸藕niej pozwol臋 ci rozwa偶a膰 g艂臋bi臋 dziewictwa
Maryi. Doprowadzi ci臋 to do niebia艅skich
zawrot贸w g艂owy, jak wtedy gdy pozwoli艂em ci
rozwa偶a膰 Nasz膮 wieczno艣膰.
Teraz rozmy艣laj, jak noszenie w 艂onie dziecka,
wolnego od Skazy pozbawiaj膮cej Boga, daje
matce - kt贸ra pocz臋艂a je w spos贸b naturalny,
ludzki - wy偶sz膮 inteligencj臋 i czyni j膮 prorokini膮
wypowiadaj膮c膮 proroctwo o swojej C贸rce,
nazywaj膮c J膮: 鈥濩贸rk膮 Boga". Pomy艣l tylko, co by
by艂o, gdyby niewinni Prarodzice rodzili niewinne
dzieci, jak B贸g tego chcia艂. To w艂a艣nie by艂oby 艣ro-
dkiem wiod膮cym do 'nadcz艂owiecze艅stwa', o
ludzie, kt贸rzy m贸wicie, 偶e jeste艣cie na drodze
[wiod膮cej] do stania si臋 'nadlud藕mi'. Tymczasem
przez wasze grzechy jeste艣cie na drodze, by sta膰
si臋 jedynie 'superdemonami'. [Trzeba by艂o]
pozosta膰 bez szata艅skiego ska偶enia i zostawi膰
Bogu kierowanie 偶yciem, poznaniem, dobrem, nie
pragn膮c niczego ponad to, co B贸g wam da艂 - a
by艂o to niewiele mniej ni偶 niesko艅czono艣膰. Wtedy
- w ustawicznej ewolucji ku doskona艂o艣ci -
mogliby艣cie rodzi膰 dzieci, kt贸re by艂yby lud藕mi w
ciele i synami Inteligencji w duchu. To znaczy
[by艂yby] zwyci臋zcami, to znaczy mocnymi, to
znaczy olbrzymami wi臋kszymi od szatana, kt贸ry
zosta艂by pokonany wiele tysi臋cy lat przed godzin膮
w kt贸rej stanie si臋 to z nim oraz z ca艂ym jego
z艂em.禄
Jej Dusza ukazuje si臋 pi臋kna i nieskalana,
jak膮 by艂a w zamy艣le Ojca...
Jezus m贸wi:
芦Wsta艅 szybko, ma艂a przyjaci贸艂ko. Gor膮co
pragn臋 zabra膰 ci臋 ze Sob膮 w rajski lazur
kontemplacji Dziewictwa Maryi. Wyjdziesz [z tego
rozwa偶ania] z dusz膮 od艣wie偶on膮, tak膮 jak膮 i ty
by艂a艣 ledwie stworzona przez Ojca, ma艂a Ewa,
kt贸ra jeszcze nie zna cia艂a. Wyjdziesz z duchem
pe艂nym 艣wiat艂a, bo zanurzysz si臋 w arcydziele
Bo偶ym. Ca艂y tw贸j byt nasyci mi艂o艣膰, bo
zrozumiesz, jak B贸g potrafi kocha膰. M贸wi膰 o
pocz臋ciu Maryi, Tej Bez Skazy, oznacza zanurzy膰
si臋 w lazurze, w 艣wiat艂o艣ci, w mi艂o艣ci. Przyjd藕 i
czytaj o Jej chwale w Ksi臋dze Przodka.
鈥濸an mnie stworzy艂, swe arcydzie艂o, jako
pocz膮tek swej mocy, od dawna, od wiek贸w
jestem stworzona, od pocz膮tku, nim ziemia
powsta艂a. Przed oceanem istnie膰 zacz臋艂am, przed
藕r贸d艂ami pe艂nymi wody; zanim g贸ry zosta艂y
za艂o偶one, przed pag贸rkami zacz臋艂am istnie膰; nim
ziemi臋 i pola uczyni艂 - pocz膮tek py艂u na ziemi.
Gdy niebo umacnia艂, z Nim by艂am, gdy kre艣li艂
sklepienie nad bezmiarem w贸d, gdy w g贸rze
utwierdza艂 ob艂oki, gdy 藕r贸d艂a wielkiej otch艂ani
umacnia艂, gdy morzu stawia艂 granice, by wody z
brzeg贸w nie wysz艂y, gdy kre艣li艂 fundamenty pod
ziemi臋. Ja by艂am przy Nim mistrzyni膮, rozkosz膮
Jego dzie艅 po dniu, ca艂y czas igraj膮c przed Nim,
igraj膮c na okr臋gu ziemi, znajduj膮c rado艣膰 przy
synach ludzkich." (Prz 8,22-31)
Odnie艣li艣cie do M膮dro艣ci [te s艂owa], ale one
m贸wi膮 o Niej: o Matce pi臋knej, o Matce 艣wi臋tej, o
dziewiczej Matce M膮dro艣ci, kt贸r膮 jestem Ja - Ten,
kt贸ry do ciebie m贸wi. Chcia艂em, aby艣 napisa艂a
pierwszy werset tego hymnu na pocz膮tku ksi臋gi
m贸wi膮cej o Niej, aby by艂a wyznawana i znana
pociecha oraz chwa艂a Bo偶a, pow贸d sta艂ej,
doskona艂ej, g艂臋bokiej rado艣ci Boga Jedynego i
Tr贸josobowego, kt贸ry wami kieruje i was kocha -
a kt贸remu cz艂owiek da艂 tyle powod贸w do smutku
- przyczyna, dla kt贸rej zachowa艂 rodzaj ludzki
nawet wtedy, gdy po pierwszej pr贸bie zas艂u偶y艂 na
zniszczenie; pow贸d otrzymanego przez was
przebaczenia.
Mie膰 Maryj臋, aby by膰 przez Ni膮 kochanym! O,
warto by艂o stworzy膰 cz艂owieka i pozostawi膰 go
przy 偶yciu, i postanowi膰 przebaczy膰 mu, aby mie膰
Dziewic臋 Pi臋kn膮, Dziewic臋 艢wi臋t膮, Dziewic臋
Nieskalan膮, Dziewic臋 Pe艂n膮 Mi艂o艣ci, C贸rk臋
Umi艂owan膮, Matk臋 Najczystsz膮, Ukochan膮
Oblubienic臋! Tyle i jeszcze wi臋cej da艂 wam i da艂by
wam B贸g, byle tylko posi膮艣膰 Stworzenie, kt贸re
jest Jego rozkosz膮, S艂o艅cem Jego s艂o艅ca,
Kwiatem z Jego ogrodu. I tyle ci膮gle daje wam
[B贸g] ze wzgl臋du na Ni膮, na Jej pro艣b臋, dla Jej
rado艣ci, gdy偶 Jej rado艣膰 zlewa si臋 z rado艣ci膮 Bo偶膮
i powi臋ksza blaski nape艂niaj膮ce iskrzeniem
艣wiat艂o艣膰 - wielk膮 艣wiat艂o艣膰 Raju. Ka偶da za艣 iskra
jest 艂ask膮 dla 艣wiata, dla ludzko艣ci, dla cz艂owieka,
dla samych b艂ogos艂awionych, kt贸rzy odpowiadaj膮
promiennym okrzykiem 'alleluja' na ka偶dy cud
Bo偶y, stworzony z pragnienia Boga
Tr贸josobowego, pragn膮cego widzie膰 promienny
u艣miech rado艣ci Dziewicy.
B贸g zechcia艂 da膰 kr贸la 艣wiatu, kt贸ry sam stworzy艂
z nico艣ci. Kr贸la, kt贸ry przez sw膮 natur臋
materialn膮 by艂by pierwszym po艣r贸d wszystkich
stworze艅 stworzonych z materii i zawieraj膮cych
materi臋. Kr贸la, kt贸ry ze wzgl臋du na natur臋
duchow膮 by艂by prawie boski, nape艂niony 艁ask膮,
jak by艂 niewinnym w swym pierwszym dniu.
Najwy偶szy Umys艂 zna wszystkie wydarzenia,
[nawet przysz艂e], najbardziej odleg艂e w wiekach.
Jego spojrzenie spoczywa bezustannie na
wszystkim, co by艂o, jest i b臋dzie. Wpatruj膮c si臋 w
przesz艂o艣膰 i dostrzegaj膮c r贸wnocze艣nie
tera藕niejszo艣膰, zag艂臋bia spojrzenie w najdalszej
przysz艂o艣ci i bez niejasno艣ci i brak贸w wie, jaka
b臋dzie 艣mier膰 ostatniego cz艂owieka. Zawsze te偶
wiedzia艂, 偶e [cz艂owiek] - kr贸l przez Niego
stworzony, aby by膰 p贸艂-boskim u Jego boku w
Niebie, dziedzicem Ojca - w czasie swojego
dzieci艅stwa prze偶ywanego na ziemi, pope艂ni w
odniesieniu do siebie samego zbrodni臋 zabicia w
sobie 艁aski i kradzie偶y [polegaj膮cej na]
pozbawieniu siebie Nieba. A mia艂 przyby膰, jako
doros艂y, do Jego Kr贸lestwa, po [okresie] 偶ycia w
domu matki-ziemi, z kt贸rej [prochu] zosta艂
uczyniony jako dziecko Wiecznego.
Po co wi臋c B贸g go stworzy艂? Zapewne wielu
stawia sobie to pytanie. Woleliby艣cie nie istnie膰?
Czy偶 ten ziemski dzie艅 - chocia偶 biedny i
ogo艂ocony, uczyniony cierpkim przez wasz膮
z艂o艣liwo艣膰 - nie zas艂uguje na to, 偶eby go prze偶y膰
cho膰by dla niego samego, dla poznania i
podziwiania niesko艅czonego Pi臋kna, kt贸re r臋ka
Boga zasia艂a we wszech艣wiecie?
Dla kogo B贸g stworzy艂 gwiazdy i planety,
przesuwaj膮ce si臋 jak strza艂y i rysuj膮ce sklepienie
nieba? A [dla kogo] - przemieszczaj膮ce si臋
majestatycznie z pozorn膮 powolno艣ci膮 cia艂a
niebieskie, kt贸re daj膮 wam 艣wiat艂o, wyznaczaj膮
pory roku i s膮 wiecznie, niezmiennie - cho膰 wci膮偶
si臋 zmieniaj膮 - now膮 kart膮 do czytania na niebie
ka偶dego wieczora, miesi膮ca czy roku? One
wydaj膮 si臋 wam m贸wi膰: 鈥瀂apomnijcie, ludzie, o
waszych wi臋zieniach. Porzu膰cie pisma
zawieraj膮ce tylko to, co mroczne, zgni艂e, brudne,
jadowite, zak艂amane, blu藕niercze i
zdemoralizowane. Wznie艣cie si臋 - cho膰by tylko
spojrzeniem - w stron臋 bezkresnej wolno艣ci fi-
rmamentu. Uczy艅cie niebem wasz膮 dusz臋,
patrz膮c na tyle jasno艣ci! Zgromad藕cie zapasy
艣wiat艂a, 偶eby je zanie艣膰 do waszego mrocznego
wi臋zienia! Czytajcie s艂owo, kt贸re wypisujemy,
艣piewaj膮c w naszych gwiezdnych ch贸rach,
[brzmi膮cych] bardziej harmonijnie ni偶 wasze
organy w katedrach. Czytajcie s艂owo pisane przez
nas naszym migotaniem: s艂owo, kt贸re piszemy z
mi艂o艣ci膮, bo zawsze mamy obecnego [przed
oczyma] Tego, kt贸ry nas obdarzy艂 rado艣ci膮
istnienia. I mi艂ujemy Go za to, 偶e da艂 nam
istnienie, blask i [mo偶no艣膰] w臋drowania, wolno艣膰
i pi臋kno po艣r贸d s艂odkiego lazuru [nieba], ponad
kt贸rym widzimy lazur jeszcze wznio艣lejszy: Raj.
Na 偶yczenie Boga spe艂niamy drug膮 cz臋艣膰
przykazania mi艂o艣ci i kochamy was: naszych
bli藕nich we wszech艣wiecie. Mi艂ujemy was
wskazuj膮c wam kierunek, daj膮c wam 艣wiat艂o,
ciep艂o i pi臋kno. Czytajcie wypowiadane przez nas
s艂owo: B贸g. Ono bowiem kieruje naszym
艣piewem, blaskiem, naszym u艣miechem:"
Dla kogo B贸g stworzy艂 ten p艂ynny lazur,
zwierciad艂o nieba, drog臋 w kierunku ziemi,
u艣miech wody, g艂os fal, a tak偶e [ka偶de] s艂owo,
kt贸re - w szele艣cie poruszanego jedwabiu, w
艣miechu pogodnych dzieci, w westchnieniach
starc贸w, kt贸rzy wspominaj膮 i p艂acz膮, w
gwa艂townych podmuchach i uderzeniach
piorun贸w, w ryku i grzmocie - m贸wi
nieprzerwanie: 'B贸g'?
Dla was jest morze oraz niebo z gwiazdami, a
wraz z morzem - jeziora i rzeki, strumienie,
stawy i czyste 藕r贸d艂a. Wszystko to s艂u偶y wam do
偶eglowania, karmienia, zaspokajania pragnienia i
oczyszczania. S艂u偶膮c za艣 wam, [wody] s艂u偶膮
Stw贸rcy i nie wyst臋puj膮 z brzeg贸w, 偶eby was
zatopi膰, jak na to zas艂ugujecie.
Dla kogo - je艣li nie dla cz艂owieka, kr贸la
[stworzenia] - stworzy艂 B贸g te niezliczone rodziny
zwierz臋ce, te jakby fruwaj膮ce i 艣piewaj膮ce
kwiaty, [te zwierz臋ta], kt贸re s艂u偶膮 wam, pracuj膮,
daj膮 po偶ywienie i pociech臋?
Dla kogo B贸g stworzy艂 wszystkie niezliczone
rodziny ro艣lin i kwiat贸w, podobnych do motyli lub
do drogocennych kamieni albo te偶 do
nieruchomych ptak贸w? [Dla kogo stworzy艂]
owoce wygl膮daj膮ce jak naszyjniki z klejnot贸w,
ro艣liny, 艣ciel膮ce si臋 jak dywany pod wasze stopy,
aby da膰 wam schronienie, przyjemno艣膰, po偶ytek,
rado艣膰 dla umys艂u, cz艂onk贸w [cia艂a], oczu i
powonienia?
Dla kogo B贸g stworzy艂 minera艂y w g艂臋binach
ziemi, sole siarczane, jodowe i bromowe,
rozpuszczone w 藕r贸d艂ach zimnych lub gor膮cych,
je艣li nie dla rado艣ci tego, kt贸ry nie jest Bogiem,
lecz dzieckiem Bo偶ym? Dla jednego: dla
cz艂owieka.
Bogu nic nie by艂o konieczne ani dla Jego rado艣ci,
ani dla [zaspokojenia] Jego potrzeb. On Sam
sobie wystarcza. Kontemplacja Siebie jest Jego
szcz臋艣ciem, pokarmem, 偶yciem i odpoczynkiem.
To, co stworzy艂, nie pomna偶a ani o najmniejsz膮
odrobin臋 Jego niesko艅czonej rado艣ci, pi臋kna,
偶ycia i mocy. Wszystko to stworzy艂 dla Swego
dziecka, chc膮c je uczyni膰 kr贸lem wszelkiego Swe-
go dzie艂a - dla cz艂owieka!
Warto wi臋c 偶y膰, 偶eby ujrze膰 tak wiele dzie艂
Bo偶ych i dzi臋kowa膰 za Jego pot臋g臋, kt贸ra wam je
daje. Za to, 偶e 偶yjecie, powinni艣cie by膰
wdzi臋czni. Nawet gdyby艣cie zostali odkupieni
dopiero na ko艅cu wiek贸w, powinni艣cie mie膰
wdzi臋czno艣膰, gdy偶 B贸g udziela wam rado艣ci
[p艂yn膮cej ze stykania si臋 z] pi臋knem wszech-
艣wiata, [z korzystania] z dobroci wszech艣wiata.
Chocia偶 wasi Przodkowie i wy sami stali艣cie si臋 i
jeste艣cie nadal wiaro艂omni, pyszni, rozpustni,
dokonuj膮cy zab贸jstw, B贸g traktuje was tak,
jakby艣cie byli dobrzy, jak dobre dzieci, kt贸re
wszystkiego si臋 uczy i wszystko im daje, aby
os艂odzi膰 im 偶ycie i uczyni膰 lepszym.
Wszystko, co wiecie [o dobru], znacie dzi臋ki
Bo偶emu 艣wiat艂u. Odkrywacie co艣 dzi臋ki temu, 偶e
B贸g wam to ukazuje. [Tak jest w dziedzinie]
Dobra. Inne formy poznania i odkry膰, kt贸re nosz膮
pi臋tno z艂a, pochodz膮 od Najwy偶szego Z艂a:
szatana.
Najwy偶szy Rozum, kt贸ry zna wszystko, wiedzia艂 -
zanim cz艂owiek zaistnia艂 - 偶e uczyni on siebie
z艂odziejem i zab贸jc膮. Poniewa偶 jednak Wieczna
Dobro膰 nie ma granic w Swojej dobroci, zanim
zaistnia艂 Grzech, pomy艣la艂a o 艢rodku, aby go
usun膮膰. Tym 艢rodkiem jestem Ja, S艂owo.
[Odwieczna Dobro膰 wymysli艂a te偶] Narz臋dzie,
dzi臋ki kt贸remu Ten, kt贸ry jest 艢rodkiem
[zbawczym] m贸g艂 dzia艂a膰 [w ciele]: Maryj臋. I tak
Dziewica pojawi艂a si臋 we wznios艂ej my艣li Boga.
Wszystko zosta艂o stworzone ze wzgl臋du na Mnie -
Syna umi艂owanego Ojca. To Ja, Kr贸l, mia艂em
wszystko mie膰 pod Moj膮 stop膮 Boskiego Kr贸la:
klejnoty, kt贸rych 偶aden dw贸r kr贸lewski nie
posiada艂, i 艣piewy, i g艂osy, i s艂ugi wok贸艂 Mojej
Osoby - takie, jakich nie mia艂 偶aden w艂adca - i
kwiaty, i drogie kamienie. [Mia艂em posiada膰]
wszystko, co najwspanialsze, najbardziej okaza艂e,
najmilsze, najdelikatniejsze, co mo偶e si臋 wy艂oni膰
z Bo偶ego umys艂u.
Ale [jako B贸g jestem] Istot膮 duchow膮. Musia艂em
[jeszcze] sta膰 si臋 Cia艂em: Cia艂em, by zbawi膰
cia艂o; Cia艂em, aby wywy偶szy膰 cia艂o, wznosz膮c je
do Nieba na wiele wiek贸w przed czasem. Cia艂o
zamieszka艂e przez ducha jest arcydzie艂em Bo偶ym
i dla niego zosta艂o stworzone Niebo.
Aby sta膰 si臋 Cia艂em, potrzebowa艂em Matki.
Poniewa偶 jednak by艂em Bogiem, trzeba by艂o, aby
[jedynym Moim] Ojcem by艂 [tylko] B贸g. I tak B贸g
[w Swoim odwiecznym Umy艣le] stwarza Sobie
Oblubienic臋 i m贸wi do Niej: 鈥濸贸jd藕 ze Mn膮. [Sta艅]
u Mego boku i patrz, co stwarzam dla Naszego
Syna. Patrz i raduj si臋, odwieczna Dziewico,
wieczna Dziecino! Niech Tw贸j u艣miech nape艂nia
[rado艣ci膮] najwy偶sze niebo, niech podaje anio艂om
ton i niech uczy Raj niebia艅skiej harmonii. Patrz臋
na Ciebie i widz臋, jaka b臋dziesz, o Niewiasto
Niepokalana, kt贸ra teraz jeste艣 w [Moim] umy艣le
tylko [wyobra偶eniem] duchowym, w kt贸rym mam
upodobanie.
Patrz膮c na Ciebie [w Moim umy艣le], daj臋 morzu i
niebu lazur Twoich oczu, a 艣wi臋temu zbo偶u na
chleb - kolor Twoich w艂os贸w. Twoj膮 biel daj臋
liliom, a Tw贸j r贸偶 - kwiatom r贸偶y. Daj臋 jej te偶
jedwabisto艣膰 Twojej sk贸ry. Na wz贸r Twych
drobnych z臋b贸w stwarzam per艂y, a patrz膮c na
Twe usta, stwarzam s艂odkie truskawki. Wk艂adam
w gard艂o s艂owika nuty Twoich pie艣ni, a synogarli-
cy - Tw贸j p艂acz. Czytaj膮c w Twoich przysz艂ych
my艣lach i s艂uchaj膮c bicia Twego serca, tworz臋
[Sobie] wzorzec, wed艂ug kt贸rego stwarzam
[艣wiat].
P贸jd藕, Moja Rado艣ci, miej cia艂a niebieskie za
zabawk臋 tak d艂ugo, a偶 w Moim umy艣le zobacz臋
Ci臋 jako [rozradowan膮 nimi] i ta艅cz膮c膮 艣wiat艂o艣膰.
[Niech] wywo艂uj膮 Tw贸j u艣miech. Za艂贸偶 wi臋c Sobie
wieniec z gwiazd i gwiezdne naszyjniki, po艂贸偶
ksi臋偶yc pod Swoje mi艂e stopy, otocz si臋 gwiezdn膮
szarf膮 Drogi Mlecznej. Dla Ciebie s膮 gwiazdy i
planety.
P贸jd藕 i raduj si臋 patrzeniem na kwiaty, kt贸re
b臋d膮 zabawk膮 dla Twojego Dziecka i wezg艂owiem
dla Syna Twojego 艂ona. Chod藕 zobaczy膰, jak
stwarzam owce i jagni臋ta, or艂y i go艂臋bice. B膮d藕
blisko Mnie, kiedy stwarzam czasze m贸rz i rzek,
kiedy wznosz臋 g贸ry i maluj臋 je 艣niegiem i lasami,
zasiewaj膮c r贸wnocze艣nie zbo偶a i drzewa, i
winoro艣le. [B膮d藕 przy Mnie w Moim umy艣le], kie-
dy stwarzam oliwk臋 dla Ciebie, Moja Pe艂na
Pokoju, i winny krzew dla Ciebie, Moja Latoro艣li,
kt贸ra b臋dziesz nosi艂a Eucharystyczne Grono.
Biegnij, pod膮偶aj, raduj si臋, o Pi臋kna Moja, o Mat-
ko Mego Syna, Kr贸lowo Mego Raju, Mi艂o艣ci Twego
Boga, Kochaj膮ca w pe艂ni. Przygotuj do mi艂owania
Mnie ca艂y 艣wiat, stwarzany z godziny na godzin臋 i
pi臋kniej膮cy dzi臋ki Twemu u艣miechowi."
A widz膮c [przez Sw膮 wszechwiedz臋] Grzech i
patrz膮c na T臋 bez Grzechu [m贸wi Jej]: 鈥濸贸jd藕 do
Mnie, Ty kt贸ra wymazujesz gorycz
niepos艂usze艅stwa ludzkiego, nierz膮du cz艂owieka z
szatanem i ludzkiej niewdzi臋czno艣ci. Ja sam
wezm臋 wraz z Tob膮 odwet na szatanie."
B贸g, Ojciec - Stw贸rca, powo艂a艂 do istnienia
m臋偶czyzn臋 i niewiast臋 z prawem mi艂o艣ci tak
doskona艂ym, 偶e nie potraficie ju偶 nawet
zrozumie膰 jego doskona艂o艣ci. B艂膮dzicie,
zastanawiaj膮c si臋 nad tym, jak wygl膮da艂aby
natura ludzka, gdyby cz艂owiek nie podda艂 jej
podszeptom szatana.
Sp贸jrzcie na ro艣liny rodz膮ce owoc i nasienie. Czy
przynosz膮 owoc i nasienie w nast臋pstwie
nierz膮du, z powodu jednego zap艂odnienia na sto
zwi膮zk贸w? Nie. Z kwiatu m臋skiego wydobywa si臋
py艂ek i - prowadzony przez zesp贸艂 praw
meteorologicznych i magnetycznych - dostaje si臋
on do zal膮偶ni kwiatu 偶e艅skiego. Ta otwiera si臋 i
przyjmuje go, i tworzy. Nie plami si臋
odrzuceniem owocu, jak wy czynicie, aby
doznawa膰 nast臋pnego dnia tego samego. Tworzy.
[Ro艣lina] nie okrywa si臋 ju偶 kwiatami a偶 do nas-
t臋pnego sezonu. Kiedy za艣 zakwitnie - to po to,
偶eby znowu co艣 wytworzy膰.
Popatrzcie te偶 na zwierz臋ta, na wszystkie. Czy
widzieli艣cie kiedykolwiek samca lub samic臋, 偶eby
jedno sz艂o ku drugiemu dla bezp艂odnego zbli偶enia
i lubie偶nego stosunku? Nie. Z bliska lub z daleka,
frun膮c, pe艂zaj膮c, skacz膮c lub biegn膮c, przychodz膮
one - gdy nadchodzi godzina god贸w
zap艂adniaj膮cych - i nie uchylaj膮 si臋 i nie
ograniczaj膮 si臋 do przyjemno艣ci. Przyjmuj膮
powa偶ne i 艣wi臋te nast臋pstwo [zbli偶enia] -
potomstwo.
Ten jedyny cel zwierz臋cego aktu powinien by膰
zaakceptowany przez cz艂owieka, p贸艂boga dzi臋ki
艁asce pochodz膮cej w ca艂o艣ci ode Mnie. Powinien
by膰 przyj臋ty przez cz艂owieka, kt贸ry [przez sw贸j
upadek] zst膮pi艂 o jeden stopie艅 ni偶ej od zwierz膮t.
Wy bowiem nie post臋pujecie jak ro艣liny i
zwierz臋ta. Mieli艣cie za nauczyciela szatana,
chcieli艣cie go za nauczyciela i [nadal] go
pragniecie. Dlatego dzie艂a, kt贸rych si臋
dopuszczacie, s膮 godne chcianego przez was
nauczyciela. Gdyby艣cie za艣 pozostali wierni Bogu,
mieliby艣cie rado艣膰 z posiadania dzieci w spos贸b
艣wi臋ty, bez cierpienia, bez wyczerpywania si臋 w
zwi膮zkach bezwstydnych, niegodnych, kt贸rych
nie znaj膮 nawet zwierz臋ta - istoty bez duszy
rozumnej i duchowej.
M臋偶czy藕nie i niewie艣cie - zdeprawowanym przez
szatana - B贸g chcia艂 przeciwstawi膰 Cz艂owieka
zrodzonego z Niewiasty najbardziej wywy偶szonej
przez Boga. [Zosta艂a Ona wyr贸偶niona] do tego
stopnia, 偶e zrodzi艂a bez poznania m臋偶czyzny. To
Kwiat, kt贸ry rodzi Kwiat bez potrzeby nasienia,
dzi臋ki jedynemu poca艂unkowi S艂o艅ca, z艂o偶onemu
na nienaruszonym kielichu Lilii - Maryi.
Odwet Bo偶y! Sycz, o szatanie, wyra偶aj膮c
w艣ciek艂o艣膰, kiedy Ona si臋 rodzi. Ta ma艂a
dziewczynka pokona艂a ci臋! Zanim sta艂e艣 si臋
Buntownikiem, Oszustem, Niszczycielem, ju偶
by艂e艣 Pokonanym. To Ona jest Zwyci臋偶czyni膮 nad
tob膮. Tysi膮ce zast臋p贸w ustawionych w szyku s膮
zupe艂nie bezsilne wobec twojej pot臋gi. Bro艅 wy-
pada ludziom z r膮k na widok twoich 艂usek, o
Sta艂y [Niszczycielu]. Nie ma wichru, kt贸ry
zdo艂a艂by rozwia膰 smr贸d twego oddechu. A jednak
mia偶d偶y ci臋 bez strachu, a jednak zagania ci臋 do
twojej nory ta pi臋ta dziecka - tak r贸偶owa, 偶e
wydaje si臋 wn臋trzem czerwonawej kamelii; tak
g艂adka i delikatna, 偶e jedwab wydaje si臋 szorstki
w por贸wnaniu z ni膮; tak ma艂a, 偶e mog艂aby wej艣膰
do kielicha tulipana i uczyni膰 sobie pantofelek z
jego ro艣linnej satyny. A jednak jeden odg艂os Jej
kwilenia zmusza do ucieczki ciebie - tego, kt贸ry
nie boi si臋 wojsk. Jej oddech oczyszcza 艣wiat od
twego fetoru. Jeste艣 pokonany. Jej imi臋, Jej
spojrzenie, Jej czysto艣膰 to w艂贸cznia, grom i
kamie艅, kt贸ry ci臋 przeszywa, powala i skazuje na
wi臋zienie w twej piekielnej jamie, o Przekl臋ty,
kt贸ry odebra艂e艣 Bogu rado艣膰 bycia Ojcem
wszystkich stworzonych ludzi!
[Okazuje si臋 jednak] teraz, 偶e na pr贸偶no psu艂e艣
tych, kt贸rzy zostali stworzeni jako niewinni, i
prowadzi艂e艣 ich do wsp贸艂偶ycia i do poczynania
kr臋t膮 drog膮 rozpusty. [Zaatakowa艂e艣 Boga] w
Jego stworzeniu i pozbawi艂e艣 Go [rado艣ci] bycia
Dawc膮 dzieci wed艂ug zasad, kt贸re - gdyby zosta艂y
zachowane - zapewni艂yby na ziemi r贸wnowag臋
mi臋dzy osobami odmiennej p艂ci i rasami. To
pozwoli艂oby unikn膮膰 wojen miedzy ludami i
nieszcz臋艣膰 w rodzinach.
Dzi臋ki pos艂usze艅stwu poznaliby mi艂o艣膰. Jedynie
przez pos艂usze艅stwo poznaliby mi艂o艣膰 i posiedliby
j膮. [Weszliby w] posiadanie pe艂ne i spokojne tej
Bo偶ej emanacji, kt贸ra z nadprzyrodzono艣ci
zst臋puje w to, co ni偶sze, 偶eby cia艂o te偶 cieszy艂o
si臋 ni膮 w spos贸b 艣wi臋ty - to cia艂o, kt贸re jest
z艂膮czone z duchem i stworzone przez t臋 sam膮
Istot臋, kt贸ra stworzy艂a mu ducha.
Czym偶e jest teraz wasza mi艂o艣膰, o ludzie, [czym
s膮] wasze mi艂o艣ci? S膮 albo 偶膮dz膮 przyobleczon膮
w mi艂o艣膰, albo nieuleczaln膮 obaw膮 o utrat臋
mi艂o艣ci wsp贸艂ma艂偶onka z powodu rozwi膮z艂o艣ci je-
go lub innych os贸b. Odk膮d po偶膮dliwo艣膰 istnieje w
艣wiecie, nie jeste艣cie ju偶 nigdy pewni posiadania
serca ma艂偶onka lub ma艂偶onki. I dr偶ycie, i
p艂aczecie, i stajecie si臋 szalonymi z zazdro艣ci, a
czasami zab贸jcami, 偶eby zem艣ci膰 si臋 za zdrad臋.
Kiedy indziej zn贸w jeste艣cie przygn臋bieni,
chwiejni w pewnych wypadkach, a nieraz - nawet
ob艂膮kani.
Oto co zrobi艂e艣, szatanie, synom Boga. Ci,
kt贸rych zepsu艂e艣, mieli pozna膰 rado艣膰 posiadania
dzieci bez doznawania cierpienia, rado艣ci
narodzenia si臋 - bez strachu przed 艣mierci膮.
Teraz jednak jeste艣 pokonany w Niewie艣cie i
przez Niewiast臋. Pocz膮wszy od tej godziny ten,
kt贸ry J膮 pokocha, b臋dzie ponownie kim艣 z Boga,
kim艣 pokonuj膮cym twoje pokusy, aby m贸c
patrze膰 na Jej nieskalana czysto艣膰. Odt膮d matki -
nie mog膮c poczyna膰 bez b贸lu - b臋d膮 mie膰 J膮 za
umocnienie. Od tej chwili ma艂偶onkowie J膮 b臋d膮
mie膰 za Przewodniczk臋, a umieraj膮cy - za Matk臋.
Dzi臋ki Niej [ludzie] spokojnie b臋d膮 umiera膰, w Jej
ramionach, kt贸re jak tarcza [ochroni膮 ich] przed
tob膮, Przekl臋ty, i przed s膮dem Bo偶ym.
Mario, M贸j ma艂y g艂osie, widzia艂a艣 narodzenie
Syna Dziewicy i narodzenie si臋 Dziewicy dla
Nieba. Widzia艂a艣 wi臋c, 偶e Ta, kt贸ra jest bez
grzechu, nie zazna艂a kary dawania 偶ycia [w b贸lu]
ani trwogi przed 艣mierci膮. Skoro
Najniewinniejszej Matce Bo偶ej zosta艂a
zarezerwowana doskona艂o艣膰 niebia艅skich dar贸w,
to i wszystkim, kt贸rzy - od Prarodzic贸w
pocz膮wszy - wytrwaliby w niewinno艣ci i byliby
dzie膰mi Bo偶ymi, przypad艂oby rodzenie bez b贸lu,
co by艂oby s艂uszne, gdy偶 umieliby wsp贸艂偶y膰 i
poczyna膰 偶ycie bez po偶膮dliwo艣ci. Umieraliby te偶
bez strachu.
Najwi臋kszym odwetem Bo偶ym za zemst臋 szatana
by艂o doprowadzenie doskona艂o艣ci umi艂owanego
stworzenia do superdoskona艂o艣ci, kt贸ra -
przynajmniej w Jednej - unicestwi艂a wszelki 艣lad
[ska偶onej] natury ludzkiej, podatnej na trucizn臋
szatana. I tak to [nawet] nie z czystego zwi膮zku
ludzkiego, lecz dzi臋ki Boskiemu obj臋ciu, kt贸ry
przemienia ducha w ekstazie Ognia, mia艂 przyj艣膰
Syn.
Dziewictwo Dziewicy!... P贸jd藕, rozwa偶aj to
g艂臋bokie dziewictwo, kt贸rego kontemplowanie
przyprawia o zawr贸t g艂owy, [jak u stoj膮cego nad]
przepa艣ci膮! Czym jest biedne, przymusowe dzie-
wictwo jakiej艣 kobiety, kt贸rej nie po艣lubi艂 偶aden
m臋偶czyzna? Mniej ni偶 niczym. Czym jest
dziewictwo tej, kt贸ra chce by膰 dziewic膮, 偶eby
nale偶e膰 do Boga, ale nie potrafi tego zrobi膰 w
duchu, lecz tylko ciele艣nie, i dopuszcza, 偶e
wchodzi w ni膮 tyle niew艂a艣ciwych my艣li, i pie艣ci, i
przyjmuje pieszczoty ludzkich wyobra偶e艅? To
zaledwie zacz膮tek dziewictwa. Ale bardzo ma艂y
jeszcze. Czym jest dziewictwo osoby zakonnej,
kt贸ra 偶yje tylko Bogiem? To ju偶 wiele. Lecz wci膮偶
niedoskona艂e jest ono w zestawieniu z
dziewictwem Mojej Matki.
Nawet u naj艣wi臋tszych os贸b zawsze istnia艂o
pewne powi膮zanie: zwi膮zek mi臋dzy duchem i
grzechem [pierworodnym]. Zwi膮zek ten jedynie
Chrzest rozwi膮zuje. On go znosi, jednak - jak ko-
bieta od艂膮czona przez 艣mier膰 od ma艂偶onka nie
odzyskuje dziewictwa - tak [Chrzest] nie
przywraca ca艂kowicie [stanu], jaki by艂 [udzia艂em]
pierwszych Rodzic贸w przed Grzechem. Pozostaje
blizna i boli, daj膮c zna膰 o sobie. Jest ona zawsze
gotowa ponownie zamieni膰 si臋 w ran臋.
[Przypomina] niekt贸re choroby wirusowe, kt贸re
si臋 okresowo zaostrzaj膮. W [Maryi] Dziewicy nie
ma tej pozosta艂o艣ci rozwi膮zanego zwi膮zku z
Grzechem. Jej dusza ukazuje si臋 pi臋kna i
nieskalana - taka, jaka by艂a, kiedy Ojciec
[odwiecznie] o Niej my艣la艂, umieszczaj膮c w Niej
wszystkie 艂aski.
Jest Dziewic膮. Jest Jedyn膮. Jest Doskona艂膮. Jest
w pe艂ni Doskona艂a. Jako taka zosta艂a pomy艣lana i
taka zosta艂a zrodzona. Taka te偶 jest nadal.
Ukoronowana jako taka. Na wieki taka. Jest
Dziewic膮. Jest bezmiarem nienaruszalno艣ci,
czysto艣ci i 艂aski, zatracaj膮cym si臋 w Przepa艣ci, z
kt贸rej wytrysn臋艂a: w Bogu.
Nienaruszalno艣膰, Czysto艣膰, doskona艂a 艁aska. Oto
odwet Boga w Tr贸jcy Jedynego. Ponad
wszystkimi ska偶onymi stworzeniami wznosi On t臋
Gwiazd臋 doskona艂o艣ci. Maryja, Pow艣ci膮gliwa, na
przek贸r niezdrowej ciekawo艣ci [pierwszych
Rodzic贸w], odp艂aca jedynie mi艂owaniem Boga.
Poznaniu z艂a przeciwstawia si臋 ta wznios艂a Nie-
Znaj膮ca. Nie zna ona nie tylko nikczemnej
mi艂o艣ci, ale nawet tej mi艂o艣ci, kt贸r膮 B贸g da艂
za艣lubionym ludziom. Co艣 wi臋cej jeszcze: Ona
nie zna po偶膮dliwo艣ci - dziedzictwa Grzechu
[pierworodnego]. W Niej jest tylko m膮dro艣膰
mi艂o艣ci Bo偶ej, r贸wnocze艣nie zmro偶ona i
rozpalona. To Ogie艅, kt贸ry opancerza lodem
cia艂o, aby sta艂o si臋 przejrzystym zwierciad艂em na
o艂tarz. Przy nim dokonuj膮 si臋 za艣lubiny Boga z
Dziewic膮. Nie poni偶a to Boga, gdy偶 Jego
doskona艂o艣膰 ogarnia T臋, kt贸ra - jak przystoi
[Jego] ma艂偶once - jest jedynie o jeden stopie艅
ni偶sza od Ma艂偶onka, Jemu podleg艂a jako
Niewiasta, ale bez skazy jak On.禄