background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

Rozdział 1: Tyrion (1) 

tłum.: Bombacjusz

Smurfed; korekta: Smurfed 

 

 

 

Przepił swoją podróż przez Wąskie Morze.  

Statek  był  mały,  jego  kajuta  jeszcze  mniejsza,  a  kapitan  nie  chciał  widzieć  go  na  górnym 

pokładzie. Kołysanie pokładu pod stopami targało jego żołądkiem, a nędzne jedzenie, które 

mu podawano smakowało gorzej niż wymiociny. Właściwie, po co mu była solona wołowina, 

twardy ser i chleb pełzający od wypełniającego go robactwa, jeśli miał wino żeby się posilać? 

Było  czerwone  i  wytrawne,  bardzo  mocne.  Czasami  aż  pęczniał  od  wina,  ale  ciągle 

potrzebował  go  więcej.  -  Świat  jest pełen  wina,  -  mamrotał  w  ciemność  kajuty.  Jego  ojciec 

zawsze uważał pijaków za bezużytecznych, ale jakie to miało znaczenie? Jego ojciec nie żył. 

Powinien o tym wiedzieć; to on go zabił. Bełt w brzuch, mój lordzie, cały dla ciebie. Gdybym 

tylko 

lepiej  strzelał,  przestrzeliłbym  ci  na  wylot  kutasa,  którym  mnie  zrobiłeś,  cholerny 

bękarcie.  

Pod 

pokładem  nie  wiadomo  było,  czy  jest  dzień,  czy  noc.  Tyrion  oznaczał  czas 

wizytami 

chłopca  pokładowego,  przynoszącego  mu  posiłki,  których  i  tak  nie  jadł.  Dzieciak 

z

awsze przynosił ze sobą miotłę i kubeł żeby posprzątać. – Czy to dornijskie wino? - Tyrion 

zapytał  go  kiedyś,  kiedy  wyciągał  zatyczkę  z  bukłaka.  –  przypomina  mi  pewnego  węża, 

którego znałem. Zabawny był z niego facet, póki góra się na niego nie zwaliła.  

Posługacz  nie  odpowiedział.  Był  to  brzydki  chłopak,  choć  trzeba  przyznać 

przystojniejszy, niż pewien karzeł z połową nosa i blizną  od oka do podbródka.  – Uraziłem 

cię?- Tyrion spytał ponurego, milczącego chłopaka, kiedy ten szorował podłogę. – Zakazano 

ci  ze  mną  rozmawiać?  Czy  jakiś  karzeł  przeleciał  ci  matkę?  –  To  też  pozostało  bez 

odpowiedzi.  To  bez  sensu

,  wiedział,  ale  musiał  z  kimś  porozmawiać  by  nie  zwariować, 

ciągnął  więc  uparcie.  –  Dokąd  płyniemy?  Powiedz  mi.  -  Jaime  wspominał  o  Wolnych 

Miastach,  ale  nigdy  nie  powiedział,  o  które  chodzi.  –  do  Braavos?  Tyrosh?  Myr?  -  Tyrion 

najpierw wolałby udać się do Dorne. Myrcella jest starsza niż Tommen, według dornijskiego 

prawa żelazny Tron należy do niej. Pomogę jej w dochodzeniu jej praw, jak sugerował książę 

Oberyn.  

Oberyn  nie  żył,  to  prawda,  jego  głowa  została  zgnieciona  na  miazgę,  opancerzoną 

pięścią  ser Gregora  Clegane’a.  A  czy bez  nacisków  Czerwonej  żmii  Doran  Martell  w ogóle 

rozważy  tak  ryzykowne  posunięcie?  Od  razu  zakuje  mnie  w  kajdany  i  odeśle  do  słodkiej 

siostrzyczki. 

Mur  byłby  bezpieczniejszy.  Stary  Niedźwiedź  Mormont  powiedział,  że  Nocna 

Straż  potrzebuje  ludzi  takich  jak  Tyrion.  Mormont  może  nie  żyć,  co  prawda.  Teraz  Slynt 

może  być  Lordem  Dowódcą.  Ten  syn  rzeźnika  z  pewnością nie  zapomni,  kto  wysłał  go  na 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

Mur. 

Czy naprawdę chcę spędzić resztę mojego życia jedząc soloną wołowinę i owsiankę z 

mordercami  i  złodziejami?  Nie  żeby  reszta  jego  życia  miałaby  być  długa.  Janos  Slynt  na 

pewno by o to zadba

ł.  

Posługacz  zmoczył  ścierkę  i  zaczął  dzielnie  szorować.  –  Czy  kiedyś  odwiedziłeś 

domy rozkoszy w Lys?  - 

wypytywał karzeł. – Może to tam idą dziwki? - Tyrion nie pamiętał 

valyriańskiego słowa oznaczającego dziwkę, z resztą było za późno. Chłopak wrzucił ścierkę 

do kubła i wyszedł.  

Wino  zmąciło  mi  dowcip.  Nauczył  się  czytać  starovalyriański  na  kolanach  swojego 

maestera,  chociaż  to  czego  używali  w  dziewięciu  Wolnych  Miastach...  cóż,  to  był  nie  tyle 

dialekt,  co 

dziewięć  dialektów  na  drodze  by  stać  się  oddzielnymi  językami.  Tyrion  znał  co 

nieco  Braavosi  i  liznął  Myryjskiego.  W  Tyrosh  powinien  umieć  przeklinać  bogów,  nazwać 

człowieka  oszustem,  i  zamówić  ale,  dzięki  zaprzysiężonemu  mieczowi,  którego  kiedyś 

poznał w Rock. Poza tym, w Dorne mówią w języku powszechnym. Jak dornijskie jedzenie i 

dornijskie  prawo,  dornijski  język  był  przyprawiony  aromatami  Rhoyne,  ale  można  go  było 

zrozumieć. Dorne, tak, Dorne jest dla mnie. Wdrapał się na koję, chwytając się jej kurczowo 

niczym dziecko lalkę.  

Sen nigdy nie przychodził Tyrionowi Lannisterowi łatwo. Na statku był bardzo rzadki, 

chyba, że od czasu do czasu był w stanie wypić na tyle dużo, że mógł się chwilę zdrzemnąć.. 

Poza tym nie śnił. Wyśnił już w swoim krótkim życiu wystarczająco. I to o jakich głupotach: 

miłość,  sprawiedliwość,  przyjaźń,  chwała.  Tak  jak  marzenia  o  byciu  wysokim.  To  wszystko 

było poza jego zasięgiem, Tyrion teraz to wiedział. Ale nie wiedział gdzie idą dziwki.  

Dokądkolwiek  idą  dziwki  -  tak  powiedział  jego  ojciec.  Jego  ostatnie  słowa,  i  co  to 

były  za  słowa.  Kusza  zabrzęczała,  lord  Tywin  posadził  tyłek, a  Tyrion  Lannister  znalazł  się 

drepcząc  przez  ciemność  z  Varysem  przy  boku.  Musiał  złazić  w  dół  szybu,  dwieście 

trz

ydzieści szczebli, tam gdzie pomarańczowy żar jarzył się w paszczy żelaznego smoka. Nic 

z tego nie pamiętał. Tylko dźwięk kuszy i smród, kiedy otworzyły się kiszki jego ojca.  Nawet 

kiedy umierał, znalazł sposób, by na mnie nasrać.  

Varys  przeprowadził  go  przez  tunel,  ale  nie  rozmawiali,  dopóki  nie  pojawili  się  na 

brzegu Czarnego Nurtu, gdzie 

niegdyś Tyrion odniósł swoje wielkie zwycięstwo, tracąc przy 

tym  pół  nosa.  Wtedy  karzeł  odwrócił  się  do  eunucha  i  rzekł,  -  Zabiłem  mojego  ojca  -  tym 

samym tonem jakby m

ówił: "Stłukłem sobie palec." Starszy nad Szeptaczami był ubrany jak 

żebrzący  brat  ,  w  nadjedzony  przez  mole  brązowy  habit  z  kapturem  ukrywającym  jego 

gładkie  tłuste  policzki  i  łysą  głowę.  –  Nie  powinieneś  był  wspinać  się  na  tę  drabinę,  - 

powiedział karcąco.  

"

Dokądkolwiek  idą  dziwki."  Tyrion  ostrzegał  swego  ojca,  by  nie  wypowiadał  tego 

słowa. Gdybym nie wystrzelił, ujrzałby, jak próżne są moje groźby. Wyjąłby mi kuszę z rąk, 

jak kiedyś Tyshę z moich ramion. Podnosił się, kiedy go zabiłem.  

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

Zabiłem też Shae - wyznał Varysowi.  

Wiedziałeś, kim była. 

Wiedziałem. Ale nigdy nie wiedziałem, kim on był. Varys zachichotał. – To teraz wiesz.  

Powinienem  był  zabić  też  eunucha.  Trochę  więcej  krwi  na  rękach,  jakie  to  miało 

znaczenie?  Nie powinien  mówić,  kto  miał  jego  sztylet.  Żadna  wdzięczność.  Varys  ocalił  go 

przed  mieczem  kata  tylko  dlatego,  że  Jaime  mu  kazał.  Jaime...  nie,  lepiej  nie  myśleć  o 

Jaime’m.  

Znalazł świeży bukłak z winem i przyssał się do niego jakby była to kobieca pierś. Wytrawne 

czerwone pocie

kło po policzku i zmoczyło ubrudzoną tunikę, tą samą, którą miał na sobie w 

celi. Ciągnął, póki nie zabrakło wina. Pokład kołysał się pod jego stopami, a kiedy próbował 

wstać, podniósł się z jednego boku i wyrżnął głową o gródź. Burza, zdał sobie sprawę, albo 

jestem bardziej pijany niż myślałem. Zwymiotował wino i położył się na chwilę,  myśląc, czy 

statek zatonie.  

Czy  to  twoja  zemsta,  Ojcze?  Czy  Ojciec na Górze  uczynił  cię  swym narzędziem? – 

Oto zapłata dla Ojcobójcy, - powiedział, kiedy wiatr wył na zewnątrz. Nie uważał za uczciwe 

utopienie posługacza, kapitana i reszty za coś co zrobił sam, ale czy bogowie kiedykolwiek 

byli uczciwi? Kiedy o tym rozmyślał, pochłonęła go ciemność.  

Kiedy się ocknął, czuł, że za chwilę rozerwie mu głowę, a statek kręci się jak pijany, 

gdyż kapitan uparł się, że wpłyną do portu. Tyrion kazał mu się zamknąć i gorączkowo kopał, 

kiedy wielki, łysy marynarz wziął go pod pachę i zaniósł go wierzgającego do ładowni, gdzie 

czekała na niego pusta beczułka po winie. Była to naprawdę mała beczka, niezwykle ciasna 

nawet dla karła. Tyrion wściekły był na swoją szarpaninę, tyle mu przyniosła dobrego. Został 

wciśnięty twarzą w dół do baryłki z kolanami przyciśniętymi do uszu. Kikut nosa swędział go 

straszliwie,  ale  ramiona  miał  ściśnięte  tak  ciasno,  że  nie  mógł  sięgnąć,  by  się  podrapać. 

Lektyka w sam raz dla kogoś mojej postury, pomyślał, kiedy przybijano dekiel i podniesiono 

go  z  beczką.  Mógł  słyszeć  głosy  naokoło,  kiedy  go  turlano.  Każdy  podskok  powodował 

uderzenie głową o spód beczki. Świat obracał się dookoła, kiedy beczka turlała się w dół, a 

kiedy  zatrzymała  się  z  nagłym  trzaskiem  chciał  krzyczeć.  Inna  baryłka  uderzyła  w  jego  i 

Tyrion przygryzł sobie język.  

To była najdłuższa podróż jaką odbył, mimo, że nie trwała dłużej jak pół godziny. Był 

podnoszony i opuszczany, turlany i przekładany, stawiany w pionie i kładziony i znów turlany. 

Przez  drewniane  klepki  słyszał  ludzkie  nawoływania,  a  raz  w  pobliżu  rżenie  konia..  Jego 

ściśnięte nogi zaczynały drętwieć i wkrótce rozbolały go tak bardzo, że zapomniał o łupaniu 

w głowie. 

Skończyło się jak zaczęło. Ostatnie turlanie oszołomiło nim i solidnie wstrząsnęło. Na 

zewnątrz obce głosy mówiły w języku, którego nie znał. Ktoś zaczął łomotać w górę beczki i 

pokrywa odskoczyła z trzaskiem. Do środka spłynęło światło jak i chłodne powietrze. Tyrion 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

zaczął chciwie łapać oddech i próbował wstać, ale zdołał tylko odepchnąć beczkę na bok i 

upaść na twardo ubite klepisko.  

Nad  nim  pojawił  się  groteskowo  tłusty  mężczyzna  z  rozwidloną  żółtą  brodą, 

trzymający  drewniany  obijak  i  żelazne  dłuto.  Jego  szata  była  wystarczająco  obszerna  by 

służyć  jako  turniejowy  namiot,  ale  jej  luźne  fałdy  nie  zakrywały  go  z  przodu,  eksponując 

wielki biały brzuch i parę ciężkich piersi zwisających jak worki łoju pokryte prostackimi żółtymi 

włosami.  Przypominał  Tyrionowi  martwą  krowę  morską  ,  którą  kiedyś  znalazł  w  jaskiniach 

pod Casterly Rock.  

Tłuścioch  spojrzał  w  dół  i  uśmiechnął  się.  –  Pijany  karzeł  -  powiedział  w  języku 

powszechnym Westeros.  

Gnijąca krowa morska. – Usta Tyrion były pełne krwi. Splunął nią pod stopy grubasa. Byli w 

długiej  ciemnawej  piwnicy  z  beczkowato  sklepionym  stropem,  której  kamienne  ściany 

upstrzone  były  saletrą.  Beczki  z  winem  i  ale  otaczały  ich,  więcej  niż  trzeba,  by  spragniony 

karzeł mógł przepić spokojnie noc. Albo życie.  

Jesteś bezczelny. To lubię w karłach.- Kiedy grubas się śmiał, jego cielsko trzęsło się tak 

mocno, by Tyrion wystraszył się, że może opaść i go roznieść.  

Jesteś głodny, mój mały przyjacielu? Zmęczony?  

- Spragniony - 

Tyrion zmagał się z kolanami. – I brudny.  

Grubas  pociągnął  nosem.  –  Kąpiel  najpierw,  właśnie  tak.  Potem  jedzenie  i  miękkie 

łóżko, tak? Moi słudzy dopilnują tego. - Jego gospodarz odłożył obijak i dłuto. – Mój dom jest 

twoim. Każdy przyjaciel mojego przyjaciela zza wody jest przyjacielem Illyrio Mopatisa, tak.  

A k

ażdy przyjaciel Varysa Pająka, to ktoś, komu mogę zaufać  tak długo, aż będę go 

mógł zostawić. 

Grubas uwinął się szybko z obiecaną kąpielą, przynajmniej... chociaż niezbyt szybko 

dla Tyriona, który położył się do gorącej wody i zamknął oczy błyskawicznie zasypiając.  

Obudził się nagi w gęsiej pierzynie tak miękkiej, że otulała go niczym chmura. Jego 

język porastał włosem a w gardle miał gorycz, jednak kutas stał twardo niczym żelazny pręt. 

Stoczył się z łóżka, znalazł nocnik i począł go napełniać jęcząc z rozkoszy.  

W  pokoju 

panował  półmrok,  ale  można  było  dojrzeć  pasma  żółtego  światła 

prześlizgującego się między listwami okiennic. Tyrion strząsnął ostatnie krople i podreptał po 

wzorzystych myryjskich dywanach miękkich niczym wiosenna trawa. Niezgrabnie wspiął się 

na okno i otworzył je z drżeniem, by zobaczyć gdzie Varys i bogowie go wysłali.  

Pod  jego  oknem  sześć  drzewek  czereśniowych  stało  na  straży  wokół  marmurowej 

sadzawki,  ich  smukłe  gałęzie  były  bezlistne  i  brązowe.  Nagi  chłopiec  stał  w  wodzie,  w 

postawie  do  pojedynku  z  braavoskim  mieczem  w  ręku.  Był  smukły  i  przystojny,  najwyżej 

szesnastoletni,  z  prostymi  blond  włosami  opadającymi  na  ramiona.  Był  tak  pełen  życia,  że 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

karłu  dłuższy  moment  zabrało  zorientowanie  się,  że  ma  do  czynienia  z  malowanym 

marmurem, bądź co bądź jego miecz błyszczał niczym prawdziwa stal.  

Za  sadzawką  stał  ceglany  mur  wysoki  na  dwanaście  stóp,  zwieńczony  żelaznymi 

ostrzami. Za nim było miasto. Morze płaskich dachów kłębiło się tłumnie wokół zatoki. Ujrzał 

kwadratowe  ceglane  wieże,  wielką  czerwoną  świątynię,  odległą  rezydencję pod  wzgórzem. 

W dużej odległości słońce połyskiwało w głębokiej wodzie. Rybackie łodzie poruszały się po 

zatoce,  ich  żagle  falowały  na  wietrze,  można  było  zobaczyć  maszty  większych  statków 

widoczne  na  tle  wybrzeża  zatoki.  Na  pewno  jakiś  płynie  do  Dorne,  albo  do  Wschodniej 

Strażnicy.  Nie  miał  pojęcia,  jak  zapłacić  za  podróż,  ani  nie  był  stworzony  do  machania 

wiosłem.  Przypuszczam,  że  mógłbym  się  zaciągnąć  jako  posługacz  i  zarobić  na  podróż  w 

przez  Wąskie  Morze  pozwalając,  by  załoga  dupczyła  mnie  wte  i  wewte.  Zastanawiał  się 

gdzie się  znalazł.  Nawet  powietrze  inaczej  tu pachnie.  Dziwne aromaty  wypełniały  chłodne 

jesienne powietrze, mógł też usłyszeć słabe okrzyki dochodzące z ulicy za murem. Brzmiały 

nieco  jak  valyriański,  ale  nie  rozpoznawał  więcej,  niż  jedno  słowo  na  pięć.  Ani  Braavos

doszedł do wniosku, ani Tyrosh. Te nagie gałęzie i chłodne powietrze przemawiały zarówno 

przeciwko Lys i Myr, jak i Volantis.  

Kiedy  usłyszał  otwierające  się  za  nim  drzwi  Tyrion  obrócił  się  przodem  do  swego 

tłustego gospodarza. – To jest Pentos, tak? – 

Oczywiście. Gdzieżby indziej? –  

Pentos

. Cóż, jeśli to nie Królewska Przystań, to wszystko, co mógł powiedzieć na ten 

temat. 

– Dokąd idą dziwki? - usłyszał swoje pytanie.  

Dziwki można znaleźć w burdelach, jak w Westeros. Nie musisz szukać, mój mały 

przyjacielu. Wybierz spośród moich służących. żadna nie ośmieli ci się odmówić.-  

- Niewolnice? - 

spytał karzeł dosadnie.  

Grubas  pogłaskał  jedne  z  wideł  swojej  natłuszczonej  żółtej  brody  gestem,  który 

Tyrionowi  wydał  się  zastanawiająco  sprośny.  –  Niewolnictwo  jest  zakazane  w  Pentos 

warunkami  traktatu,  jaki  Braavosi  podyktowali  nam  sto  lat  temu.  Mimo  to,  żadna  ci  nie 

odmówi.  -  Illyrio  wykonał  niezgrabny  półukłon.  –  Ale  teraz  mój  mały  przyjacielu  musisz  mi 

wybaczyć.  Mam  zaszczyt  być  magistrem  tego  wielkiego  miasta,  i  książe  zawezwał  nas  na 

zebranie . -

Uśmiechnął się, pokazując usta pełne krzywych, żółtych zębów. – Obejrzyj dom i 

otoczenie jeśli chcesz, ale lepiej, byś nie wypuszczał się za te mury. Najlepiej, żeby nikt nie 

wiedział, że tu byłeś.-  

Byłeś? Gdzieś się wybieram?-  

Tego  wieczoru  będzie  wystarczająco  dużo  czasu  by  porozmawiać.  Mój  mały 

przyjaciel i ja zjemy coś, wypijemy, i zrobimy wielkie plany, dobrze?-  

Dobrze, mój gruby przyjacielu,- zareplikował Tyrion. Zastanawia się, jak użyć mnie 

dla swojego zysku. 

Wszystko było zyskiem dla kupieckich książąt Wolnych Miast. “Korzenni 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

żołnierze i serowi lordowie,"  jak z pogardą nazywał ich jego pan ojciec. Jeśli zaświta dzień, 

w  którym  Illyrio  Mopatis  ujrzy  większy  zysk  z  martwego  karła  niż  z  żywego,  zostanie 

zapakowany w inną beczkę przed zmierzchem. Będzie dobrze, jeśli wyjadę stąd zanim ten 

dzień  nadejdzie.  To,  że  nadejdzie,  nie  ulegało  wątpliwości;  Cersei  na  pewno  o  nim  nie 

zapomni, i nawet Jaime mógł poczuć się rozdrażniony znajdując bełt w brzuchu ojca.  

Lekki  wiaterek  zmarszczył  wodę  w  sadzawce  wokół  nagiego  miecznika.  To 

przypomniało mu, jak Tysha mierzwiła mu włosy podczas fałszywej wiosny ich małżeństwa, 

zanim  pomógł  gwardzistom  ojca  w  zgwałceniu  jej.  Podczas  swojej  ucieczki  myślał  o  tych 

gwardzistach,  starając  się  sobie  przypomnieć  ilu  ich  było.  Można  pomyśleć,  że  powinien  o 

takie  coś  pamiętać,  ale  nie.  Tuzin?  Kopa?  Setka?  Nie  mógł  powiedzieć.  Wszyscy  byli 

dorosłymi  mężczyznami,  wysokimi  i  silnymi...  ale  wszyscy  takimi  byli  dla  trzynastoletniego 

karła. Tysha znała ich liczbę. Każdy z nich dał jej srebrnego jelenia, tak, że wystarczyło, że 

policzyłaby monety. Srebro za każdego i złoto za mnie. Ojciec upierał się, by też jej zapłacił. 

Lannister zawsze płaci swe długi.  

Dokądkolwiek  idą  dziwki  -  znów  usłyszał  lorda  Tywina,  i  jeszcze  raz  zabrzęczała 

cięciwa.  

Magister zaprosił go do zwiedzania domu. Znalazł czyste ubranie w cedrowej skrzyni 

wyłożonej  jaspisem  i  macicą  perłową.  Ubrania  uszyte  były  dla  małego  chłopca,  jak 

zorientował się szamocąc się z nimi. Tekstylia była wystarczająco bogate, nieco stęchłe, ale 

były  skrojone  zbyt  długo  w  nogach  i  zbyt  wąsko  w  ramionach,  z  kołnierzykiem,  który  mógł 

zmienić  jego  twarz  w  równie  czarną  jak  Joffrey’a  kiedy  usiłował  jakoś  go  zapiąć. 

Przynajmniej nie śmierdzą rzygowinami.  

Tyrion  zaczął  swoje  zwiedzanie  od  kuchni,  gdzie  dwie  grube  kobiety  i  kuchcik 

przyglądały mu się ostrożnie, kiedy brał sobie ser, chleb i figi. – życzę dobrego poranka, miłe 

panie  - 

powiedział z ukłonem. – Czy przypadkiem nie wiecie, gdzie  idą dziwki? - Kiedy nie 

odpowiedziały,  powtórzył  pytanie  w  starovalyriańskim,  lecz  zamiast  dziwka  użył  słowa 

kurtyzana. Młodsza i grubsza kucharka odpowiedziała wzruszeniem ramion.  

Zastanawiał się, co by zrobiły, gdyby wziął je za ręce i zaprowadził do swojej sypialni. 

żadna nie ośmieli się ci odmówić, zapewniał Illyrio, ale w jakiś sposób Tyrion był pewien, że 

nie  te dwie  miał na  myśli.  Młodsza  z  kobiet była  wystarczająco  stara  by  być  jego  matką,  a 

starsza  najprawdopodobniej  była  jej  matką.  Obie  były  niemal  tak  samo  tłuste  jak  Illyrio,  z 

cyckami  dłuższymi  od  jego  głowy.  Mogę  sam  się  zdusić  na  miazgę,  zreflektował  się.  Były 

gorsze spo

soby umierania. Jak na przykład sposób w jaki umarł jego pan ojciec. Powinienem 

zmusić  go,  by  wysrał  trochę  złota  zanim  umarł.  Lord  Tywin  mógł  być  nader  skąpy  w 

okazywaniu aprobaty czy uczuć, lecz zawsze był bardzo szczodry, gdy przyszło do płacenia. 

Jedyn

ą rzeczą bardziej żałosną niż karzeł bez nosa jest karzeł bez nosa i złota.  

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

Tyrion  zostawił  grubaski  z  ich  patelniami  i  garami,  i  począł  szukać  piwnicy,  gdzie 

Illyrio  uwolnił  go  poprzedniej nocy.  Nie  była  trudna do  znalezienia.  Było  tam  wystarczająco 

dużo  wina,  by  pozostać  pijanym  przez  sto  lat;  słodkie  czerwone  z  Reach  i  wytrawne 

czerwone z Dorne, blado-bursztynowe pentoshijskie, zielony nektar z Myr, trzy kopy beczek 

z arborskim złotym, nawet wina z legendarnego wschodu,  z Qarth, Yi Ti, i Asshai w Cieniu. 

Na  koniec,  Tyrion  wybrał  baryłkę  mocnego  wina  oznaczonego  jako  prywatny  zasób  lorda 

Runceforda  Redwyne’a,  dziadka  obecnego  lorda  Arbor.  Jego  smak  na  języku  był  ciężki  i 

upojny, 

a  purpurowy  kolor  sprawił,  że  wydawał  się  czarny  w  półmroku  piwnicy.  Tyrion 

n

apełnił  puchar  i  dzbanek  dobrej  miary  i  zaniósł  je  do  ogrodu,  by  wypić  pod  czereśniami, 

które zobaczył wcześniej.  

Jak można się było spodziewać, pomylił drzwi i nigdy nie znalazł sadzawki oglądanej 

z  okna,  ale nie  miało to  znaczenia.  Ogrody  za  rezydencją  były  bodaj  tak  samo przyjemne, 

tylko 

znacznie  bardziej  rozległe.  Pospacerował  sobie  po  nich  trochę,  popijając.  Mury 

zawstydziłyby  przyzwoity  zamek,  a  ozdobne  żelazne  szpikulce  na  jego  szczycie  wyglądały 

dziwnie  nago  bez  przyozdabiających  je  głów.  Tyrion  wyobraził  sobie,  jak  wyglądałaby  tam 

głowa jego siostry, ze smołą w jej złotych włosach i muchami bzyczącymi, kiedy wlatywałyby 

i wylatywały z jej ust. Tak, a Jaime powinien zająć szpikulec obok niej, zdecydował. Nikt nie 

może stanąć miedzy moją siostrą i bratem.  

Z liną i hakiem powinien sforsować ten mur. Miał silne ręce i nie ważył wiele. Z liną 

powinien  dosięgnąć  szpikulców  i  przeleźć  nad  nimi.  Poszukam  liny  z  samego  rana, 

postanowił.  

Podczas wędrówki ujrzał trzy bramy; główne wejście z kordegardą, furtkę przy psiarni 

i  bramę  ogrodową  ukrytą  za  plątaniną  bladego  bluszczu.  Ostatnia  była  zaryglowana, 

pozostałe  strzeżone.  Strażnicy  byli  baryłkowaci,  ich  twarze  były  gładkie  niczym  pupa 

niemowlaka, i każdy z nich nosił brązowy spiczasty hełm. Tyrion rozpoznał eunuchów, kiedy 

ich zobaczył. Znał ich reputację. Nie bali się niczego i nie czuli bólu i, jak mówiono, byli lojalni 

wobec swoich panów do śmierci. Mógłbym z nich zrobić dobry użytek, gdym miał parę setek 

na własność, pomyślał. Szkoda, że nie pomyślałem o tym, zanim zostałem żebrakiem.  

Przeszedł  wzdłuż  galerii  kolumn  i  przez  spiczasty  łuk,  i  znalazł  się  na  płaskim 

podwórzu,  gdzie  jakaś  kobieta  prała  ubrania  przy  studni.  Wyglądało  na  to,  że  jest  w  jego 

wieku,  z  matowymi  rudymi  włosami  i  szeroką  twarzą  upstrzoną  piegami.  –  Chcesz  trochę 

wina? 

– spytał jej. Spojrzała na niego niepewnie. – Nie mam pucharka dla ciebie, musimy się 

podzielić. - praczka wróciła do wyżymania tunik i wieszania ich, by wyschły. Tyrion usiadł na 

kamiennej ławce wraz ze swoim dzbankiem. – Powiedz mi, jak dalece mogę ufać magistrowi 

Illyrio? - 

Imię zwróciło jej uwagę. – Tak dalece? - Chichocząc, skrzyżował swoje skarlałe nogi 

i  napił  się.  –  Czuję  odrazę  by  grać  w  czymś,  co  serowy  magnat obmyślił  dla  mnie,  ale  jak 

mogę  mu  odmówić?  Bramy  są  strzeżone.  Może  mogłabyś  przemycić  mnie  pod  swoimi 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

spódnicami? Będę tak wdzięczny, że się z tobą ożenię. Jak dotąd miałem dwie żony, więc 

czemu nie trzy? Ach, ale gdzie będziemy mieszkać? - posłał jej najmilszy uśmiech, jaki ktoś 

bez nosa mógł z siebie wykrzesać. – Mam siostrzenicę w Słonecznej Włóczni, mówiłem ci? 

Mogę  sporo napsocić  w  Dorne  z  Myrcellą.  Mogę  wysłać  moją  siostrzenicę  i  siostrzeńca  na 

wojnę,  czy  to  nie  byłoby  zabawne?  -  Praczka  przypięła  jedną  z  tunik  Illyria,  wystarczająco 

wielką,  by  zastąpić  żagiel.  –  Powinienem  się  wstydzić  za  tak  paskudne  pomysły,  masz 

zupełna rację. Zamiast tego, lepiej bym udał się na Mur. Wszystkie zbrodnie są ci darowane, 

jeśli  wstąpisz  do  Nocnej  Straży,  jak  mówią.  Ale  obawiam  się,  że  nie  pozwoliliby  mi  cię 

zatrzymać,  słodziutka.  żadnych  kobiet  w  Straży,  żadnej  słodkiej  piegowatej  żonki  grzejącej 

łóżko  w  nocy,  tylko  zimne  wiatry,  solony  dorsz  i  małe  piwo.  Myślisz,  że  w  czerni  mógłbym 

stać się wyższy, moja pani?  - napełnił swój puchar znowu.  – Co powiedziałaś? Północ czy 

południe? Powinienem odpokutować za stare grzechy, czy dodać trochę nowych?  

Praczka obdarzyła go ostatnim spojrzeniem, podniosła swój kosz i odeszła. Wygląda 

na  to,  że  nie  umiem  utrzymać  żony  przy  sobie  zbyt  długo,  pomyślał.  W  jakiś  sposób  jego 

dzban  wysechł. Być  może  powinienem poleźć  z  powrotem do  piwnic.  Mocne  wino  uczyniło 

mu  w  głowie  zamęt,  a  schody  do  piwnicy  bardzo  stromymi.  –  Gdzie  idą  dziwki?  -  zapytał 

prania  powiewającego  na  linie.  Pewnie  powinien  o  to  zapytać  praczkę.  To  nie  sugeruje  że 

jesteś dziwką, moja droga, ale może wiesz gdzie one idą. Albo lepiej teraz powinien zapytać 

swojego ojca. 

– Dokądkolwiek idą dziwki, - powiedział lord Tywin. Kochała mnieByła córką 

zagrodnika, kochała  mnie  i poślubiła  mnie,  ufała mi.  Pusty dzban  wyślizgnął  mu  się  z  rąk  i 

potoczył przez podwórze. 

Krzywiąc się, Tyrion zgramolił się z ławki i chciał po niego sięgnąć, ale jednocześnie 

zauważył kilka grzybów wyrastających z pękniętej kamiennej płyty. Były blado-białe w cętki z 

czerwonym,  blaszkowym 

spodem  ciemnym  niczym  krew.  Karzeł  wyrwał  jeden  i  powąchał. 

Pyszne, 

pomyślał,  lub  trujące.  Ale  które?  Dlaczego  nie  oba  naraz?  Nie  był  wystarczająco 

odważny, by przyjąć zimną stal w brzuch, ale kawałek grzyba nie powinien być taki trudny. 

Jak  zauważył,  było  siedem  grzybów.  Może  bogowie  chcieli  mu  coś  przekazać.  Podniósł 

wszystkie,  ściągnął  rękawiczkę  z  liny,  owinął  je  w  nią  ostrożnie  i  wepchnął  do  kieszeni. 

Wysiłek go oszołomił,  więc  po  wszystkim  wdrapał  się  na  ławkę,  zwinął  w  kłębek  i  zamknął 

oczy.  

Kiedy  się  znów  obudził,  ponownie  był  w  swojej  sypialni,  jeszcze  raz  zanurzony  w  gęsiej 

pierzynie  podczas  gdy  blond 

włosa  dziewczyna  trącała  go  w  ramię.  –  Mój  Panie,  - 

powiedziała, - twoja kąpiel czeka. Magister Illyrio oczekuje cię przy stole za godzinę.  

Tyrion  oparł  się  o  poduszki,  a  głowę  o  ręce.  –  Czy  ja  śnię,  czy  mówisz  w  języku 

powszechnym? -  

Tak,  mój  Panie.  Zostałam  kupiona  by  zadowolić  króla.-  Była  błękitnooka  i  jasna,  młoda  i 

czarująca. 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

-

Z pewnością to zrobiłaś. Potrzebuję pucharu wina. - Nalała mu - Magister Illyrio powiedział, 

że mam wyszorować ci plecy i ogrzać łoże. Moje imię … -  

-

… nie interesuje mnie. Wiesz gdzie idą dziwki? –  

Zaczerwieniła się. – Dziwki sprzedają się za pieniądze.-  

Lub klejnoty, albo suknie czy zamki. Ale gdzie idą? –  

Dziewczyna  nie  chwytała  pytania.  –  Czy  to  zagadka,  mój  Panie?  Nie  jestem  dobra  w 

zagadkach. Powiesz mi, jaka jest odpowiedź? –  

Nie, 

pomyślał. Sam gardzę zagadkami. – Nic ci nie powiem. Uczyń mi taką samą przysługę. 

Jedyna  część  ciebie,  która  mnie  interesuje,  to  ta  między  twoimi  nogami,  prawie  to 

pow

iedział.  Słowa  znalazły  się  na  języku,  ale  w  jakiś  sposób  nie  przekroczyły  ust.  To  nie 

Shae 

powiedział  karzeł  do  siebie,  tylko  jakaś  mała  głuptaska,  która  myśli,  że  bawię  się  w 

zagadki. 

Prawdę powiedziawszy, nawet jej cipa niewiele go interesowała.  Muszę być chory 

albo martwy. 

– Wspominałaś o kąpieli? Pokaż mi. Nie możemy kazać wielkiemu serowemu 

kupcowi czekać.  

Podczas  kąpieli  dziewczyna  umyła  mu  stopy,  wyszorowała  plecy  i  oczyściła  włosy. 

Następnie wtarła słodko pachnącą maść w jego łydki by ulżyć ich bólowi i ubrała go jeszcze 

raz w chłopięce ubranie, w stęchłą parę burgundowych portek i wyszywany złotem kubrak z 

błękitnego  aksamitu.  –  Czy  mój  pan  zechciałby  mnie  po  posiłku?  -  spytała  sznurując  mu 

buty.  

Nie. Skończyłem z kobietami. - Dziwkami.  

Dziewc

zyna  okazała  rozczarowanie,  zbyt  dobrze,  jak  na  jego  gust.  –  Jeśli  milord  woli 

chłopców, mogę sprawić, by jeden oczekiwał w jego łożu.-  

Milord woli swoją żonę. Milord woli dziewczynę o imieniu Tysha. – Tylko, jeśli wie gdzie idą 

dziwki. 

–  

Usta dziewczyny 

zacisnęły się. Gardzi mną, uświadomił sobie, ale nie bardziej niż ja gardzę 

sobą.  Tyrion Lannister pieprzył  wiele  kobiet,  które  nienawidziły  samego  jego  widoku, co do 

tego  nie  miał  wątpliwości;  ale  inne  okazały  mu  łaskę  pozorując  afekt.  Trochę  uczciwej 

ni

enawiści może być odświeżające, jak cierpkie wino po zbyt wielu słodkościach.  

Myślę, że zmieniłem zdanie- powiedział jej. – Czekaj na mnie w pościeli. Naga, jeśli łaska. 

Pewnie b

ędę zbyt pijany by szarpać się z twoim ubraniem. Trzymaj gębę zamkniętą a uda 

rozwarte to dwoje z nas zabawi się nad wyraz wspaniale. - Spojrzał na nią badawczo mając 

nadzieję  na  odrobinę  strachu,  ale  wszystko  co  uzyskał  to  odraza.  Nikt  nie  boi  się  karła. 

Nawet Lord Tywin się nie bał, pomimo trzymanej przez Tyriona kuszy w rękach. – Jęczysz, 

kiedy cię dymają? - spytał ocieplającej łoże.  

Jeśli to zadowoli milorda. –  

Milorda  może  zadowolić  uduszenie  ciebie.  Tak usłużyłem  mojej  ostatniej dziwce.  Myślisz, 

że twój pan będzie miał jakieś zastrzeżenia? Pewnie nie. Może mieć setki takich jak ty, ale 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

10 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

nikogo  innego  takiego  jak  ja.- 

Tym  razem,  kiedy  szeroko  się  uśmiechnął,  ujrzał  strach, 

którego oczekiwał. 

Illyrio 

rozłożył się na miękkiej leżance, pożerając ostrą paprykę i małe perłowe cebulki 

z  drewnianej  misy.  Jego  czoło  pokryte  było  kroplami  potu,  jego  świńskie  oczka  błyszczały 

nad  tłustymi  policzkami.  Klejnoty  połyskiwały,  kiedy  poruszał  rękami;  onyks  i  opal,  tygrysie 

oko i turmalin, rubiny, ametysty, szafiry, szmaragdy, gagat i jadeit, czarne diamenty i zielone 

perły. Mógłbym żyć całe lata za te pierścienie, zadumał się Tyrion, chociaż potrzebowałbym 

tasaka, by się do nich dobrać.  

Chodź i usiądź, mój mały przyjacielu. - Illyrio skinął na niego.  

Karzeł  wdrapał  się  na  krzesło.  Było  dla  niego  o  wiele  za  duże,  wyściełany  tron 

zaproje

ktowany by pomieścić masywny tyłek magistra, z grubymi, silnymi nogami by unieść 

jego  ciężar.  Tyrion  Lannister  przez  całe  swoje  życie  żył  w  świecie,  który  był  dla  niego  za 

duży,  ale  w  rezydencji  Illyrio  Mopatisa  pojęcie  dysproporcji  przekroczyło  granice  groteski. 

Jestem  myszą  w  jaskini  mamuta,  pomyślał,  chociaż  mamut  ma  dobrą  piwniczkę.  Ta  myśl 

wywołała pragnienie. Zawołał o wino.  

Spodobała ci się dziewczyna, którą ci wysłałem? - spytał Illyrio.  

Gdybym chciał dziewczynę, to bym o nią poprosił. Brakuje mi nosa, nie języka.-  

Jeśli ci nie dogodziła ... –  

Zrobiła wszystko, czego od niej wymagałem. -  

Mam  nadzieję.  Była  szkolona  w  Lys,  gdzie  uczyniono  z  miłości  sztukę.  I  mówi  w  języku 

powszechnym. Królowi bardzo się podobała.-  

Ja zabijam królów, nie słyszałeś? - Tyrion uśmiechnął się złośliwie ponad swoim pucharem 

wina. 

– Nie chcę żadnych królewskich pozostałości.  

Jak sobie życzysz. Jedzmy.- Illyrio zaklaskał w dłonie i służący wbiegli.  

Zaczęli od bulionu z krabów i kałamarnic oraz zimnej zupy z jajek z wapna. Potem przyszły 

przepiórki w miodzie, comber jagnięcy, gęsie wątróbki duszone w winie, pasternak w maśle i 

prosię. Widok tego wszystkiego przyprawił Tyriona o mdłości, ale zmusił się do spróbowania 

łyżki  zupy  w  imię  grzeczności,  a  kiedy  spróbował,  przepadł.  Kucharki  mogły  być  grube  i 

stare, ale znały się na swoim rzemiośle. Nigdy nie jadł tak smacznie, nawet na dworze.  

Kiedy  ogryzał  z  mięsa  kości  swojej  przepiórki  zapytał  Illyria  o  poranne  wezwanie. 

Grubas  wzruszył  ramionami.  –  Są  kłopoty  na  wschodzie.  Astapor  upadł,  jak  i  Mereen. 

Ghiscaryjskie  miasta  niewolnicze  były  stare,  kiedy  jeszcze  świat  był  młody.  -  Prosię  było 

pokrojone. Illyrio sięgnął po chrupiący kawałek, umoczył w śliwkowym sosie i zjadł palcami.  

-  Zatoka  Niewolnicza  jest  daleko  od  Pentos  - 

rzekł  Tyrion  nadziewając  gęsią  wątróbkę  na 

czubek  swego  noża.  Nikt  nie  jest  równie  przeklęty  jak  ojcobójca,  przypomniał  sobie, 

uśmiechając się.  

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

11 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

-  Tak  jest  w  istocie,  - 

zgodził  się  Illyrio,  -  ale  świat  jest  jedną  wielką  siecią,  i  nikt  nie  może 

poruszyć  chociaż  jednej  nitki  nie  wprawiając  reszty  w  drżenie.  -  Jeszcze  wina?  –  Kupiec 

wsypał sobie do ust trochę pieprzu. – Albo nie, coś lepszego. - Znów zaklaskał w dłonie. 

Dźwięk przywołał służącego, który niósł na tacy przykryty półmisek. Postawił go przed 

Tyrionem

,  a  Illyrio  pochylił  się  nad  stołem  i  zdjął  pokrywę.  –  Grzybki  –  oznajmił  magister 

kiedy  w  pomieszczeniu  uniosły  się  już  ich  zapachy.  –  Uduszone  z  czosnkiem  na  masełku. 

Powiedziano mi, że są wyborne. Skosztuj jednego czy dwa. 

Nadziany  na  widelec  Tyriona,  gruby,  czarny  grzyb, 

był  już  w  połowie  drogi  do  jego 

ust, 

ale coś w głosie  Illyria spowodowało, że karzeł się zawahał. - „Najpierw ty, mój panie” – 

powiedział przesuwając tacę w stronę gospodarza. 

-  Nie,  nie. 

–  Magister  odepchnął  grzyby  z  powrotem.  Przez  chwilę  sprawiając  wrażenie 

psotnego chłopca zamkniętego we wzdętym ciele serowego kupca. - Najpierw ty. Nalegam. 

Kucharka przygotowała je specjalnie dla Ciebie. 

Czyżby?  –  przypomniał  sobie  kucharkę,  jej  białe  od  mąki  ręce  i  wielkie  piersi  pokryte 

ciemnoniebieskimi żyłami. – To miło z jej strony, ale… nie – Tyrion delikatnie wrzucił grzyba 

z powrotem do maślanej kąpieli, z której go wyłowił. 

Jesteś  zbyt  podejrzliwy.  –  A  nad  jego  rozwidloną  brodą  pojawił  się  uśmiech.  Tyrion 

podejrzewał,  że  była  ona  natłuszczana  każdego  dnia  by  mieniła  się  jak  złoto.  –  Jesteś 

tchórzem? Tego jeszcze o tobie nie słyszałem. 

W Siedmiu Królestwach trucie swoich gości uważane się za pogwałcenie praw gościnności. 

-  Tak  jak  i  tutaj. 

–  Illyrio  Mopatis  sięgnął  po  swój  kielich  z  winem.  –  Jednak  kiedy  gość 

otwarcie próbuje skończyć ze sobą, dlaczego jego gospodarz nie miałby mu tego umożliwić? 

–  Wziął  duży  łyk.  –  Magister  Ordello  został  otruty  grzybami  nie  dalej  jak  pół  roku  temu. 

Słyszałem, że nie jest to specjalnie  bolesna śmierć. Trochę skręcania w brzuchu, nagły ból 

głowy  i po  sprawie. Lepsze  grzyby  w  gardle  niż miecz,  czyż  nie? Po  co  ginąć  ze  smakiem 

krwi w ustach jeśli można go zastąpić czosnkiem i masłem? 

 

Karzeł  przyjrzał  się  dokładnie  daniu  przed  nim.  Zapach  czosnku  i  masła  był 

wspaniały. Jakaś jego część nadal chciała tych grzybków, nawet kiedy wiedział czym są. Nie 

był dość odważny, by poczuć zimną stal przeszywającą jego wnętrzności, ale skosztowanie 

takiego grzybka nie mogło być takie trudne. To przestraszyło go bardziej niż by pomyślał. – 

Mylisz mnie z kimś innym – usłyszał własny głos. 

Czy  tak? Wolałbyś  utopić  w  winie? Powiedz  słowo,  a będzie  to  możliwe  w  mgnieniu oka. 

Topienie się kielich za kielichem marnuje tak samo czas jak i wino. 

-  Mylisz mnie z ki

mś  innym – powtórzył Tyrion tym razem głośniej. Maślane grzyby mieniły 

się w świetle lamp, ciemne i nęcące. – Nie jest moją wolą umrzeć, zapewniam cię, że mam… 

jego  głos  zadrżał  w  niepewności.  Co  mi  pozostało?  Życie  do  przeżycia?  Praca  do 

wykonania? Dzie

ci do wychowania, ziemie do rządzenia, kobieta do kochania? 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

12 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

-  Nie  masz  nic 

–  skończył  za  niego  Illyrio,  -  ale  możemy  to  zmienić.  –  Nadział  na  widelec 

jednego grzybka i przeżuł go solidnie. – Wyborny 

Nie są zatrute – zirytował się Tyrion. 

-  Nie,   

po  cóż  miałbym  ci  życzyć  śmierci?  –  Zjadł  kolejnego  –  Musimy  okazać  sobie 

nawzajem  trochę  zaufania.  Ty  i  ja.  Zjedzmy  coś  –  Klasnął  w  dłonie  jeszcze  raz  –  Mamy 

sporo do zrobienia, mój mały przyjaciel musi się wzmocnić. 

Służący  wnieśli  czaplę  nadziewaną  figami,  cielęce  kotlety  blanszowane  mleczkiem 

migdałowym, śledzie w śmietanie, kandyzowane cebulki, cuchnące sery, talerze ślimaków i 

nerkówek,  i  czarnego  łabędzia  w  upierzeniu  własnym.  Tyrion  odmówił  łabędzia,  który 

przypominał  mu  kolację  z  siostrą.  Obsłużył  się  jednak  czaplą  i  śledziami,  oraz  kilkoma 

słodkimi cebulkami. A służący napełniali od nowa jego puchar winem za każdym razem, gdy 

go opróżniał. 

Sporo pijesz, jak na takiego małego człowieczka.  

Zabijanie krewnych to wysuszająca praca. Czyni człowieka spragnionym.  

Oko grubasa zabłyszczało, niczym jeden z klejnotów na jego palcach. – Są tacy w Westeros, 

którzy powiedzieliby, że zabicie lorda Lannistera było jedynie dobrym początkiem.  

Lepiej  niech nie  mówią tego przy  mojej  siostrze,  albo  będą  krótsi o  język.-  Karzeł  rozdarł 

bochenek  chleba  na  pół.  –  A  ty  lepiej  uważaj  co  mówisz  o  mojej  rodzinie,  magistrze. 

Morderca krewnych, czy nie, nadal 

pozostaję lwem .  

Wyglądało  na  to,  że  rozbawienie  serowego  lorda  nie  ma  końca.  Poklepał  się  po 

mięsistym  udzie  i  powiedział:  -  Wy  wszyscy  Westerosi  jesteście  tacy  sami.  Wyszywacie 

jakieś  zwierzę na kawałku  jedwabiu  i  nagle  wszyscy  jesteście  lwami,  smokami,  czy orłami. 

Mogę  zabrać  cię  do  prawdziwego  lwa,  mój  mały  przyjacielu.  Książę  jest  dumny  ze  swojej 

menażerii. Chcesz dzielić z lwami klatkę?  

Lordowie  Siedmiu  Królestw  mieli  ich  raczej  dużo  na  swoich  pieczęciach,  Tyrion 

musiał się z tym zgodzić. – No dobrze, - przyznał. - Lannister nie jest lwem. Mimo to, ciągle 

jestem synem swego ojca, i jeśli ktoś ma zabić Jaime’ego i Cersei, to będę to ja.  

Jakie  to  dziwne,  że  wspomniałeś  o  swojej  blond  siostrze,  -  powiedział  Illyrio  zajadając 

ślimaki.  –  Królowa  obiecała  tytuł  lordowski  każdemu,  kto  przyniesie  twoja głowę,  nieważne 

jak niskiego byłby urodzenia.  

Tego właśnie Tyrion się po niej spodziewał. – Jeśli myślisz o tym, by ją jej dostarczyć, 

zażądaj, by rozłożyła dla ciebie nogi. Najlepsza część mnie za jej najlepszą część. To chyba 

uczciwa wymiana.  

Prędzej zażądałbym mojej wagi w złocie.- Serowy potentat śmiał się tak bardzo, że Tyrion 

bał się, że ten pęknie. – Całe złoto z Casterly Rock, czemu by nie?-  

Złoto  ci  podaruję…  –  powiedział  odczuwając  ulgę,  że  nie  i  utopi  się,  zalany  przez  wpół 

strawione 

węgorze i łakocie, które zjadł kupiec.  - …ale Casterly Rock jest moje. - 

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

13 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

- Tak po prostu. - 

Magister zakrył usta i potężnie beknął. – Czy myślisz, że król Stannis ci je 

da?  Mówiono  mi,  że  ogromnie  ceni  prawo.  Może  przyznać  ci  Casterly  Rock,  nieprawdaż? 

Twój  brat  założył  biały  płaszcz,  więc  według  wszelkich  praw  Westeros  jesteś  dziedzicem 

swego ojca.  

Stannis mógłby mi przyznać Rock, - zgodził się Tyrion, - ale jest jeszcze niewielka sprawa 

królo- i ojcobójstwa. Za to może mnie skrócić o głowę, a jestem wystarczająco krótki nawet 

jak stoję. Ale dlaczego myślisz, że chcę przyłączyć się do lorda Stannisa?  

A po cóż innego jechałbyś na Mur? –  

-  Stannis  jest  na  Murze?  - 

Tyrion  podrapał  się  w  nos.  –  Co  do  siedmiu  cholernych  piekieł 

Stannis robi na Murze? 

Drży z zimna, jak sądzę. Już cieplej jest w Dorne. Może powinien pożeglować właśnie tam.  

Tyrion zaczął podejrzewać, że niejaka piegowata praczka bardziej znała powszechną 

mowę, niż skłonna był się przyznać. – Tak się składa, że moja siostrzenica Myrcella jest w 

teraz w Dorne. Myślałem czy by nie uczynić jej królową.  

Illyrio uśmiechnął się, kiedy jego służący nałożyli łyżkę czarnych wiśni z bitą śmietaną 

dla obojga. 

– Co ci to biedne dziecko zrobiło, że życzysz jej śmierci?-  

Nawet  zabójca  krewnych  niekoniecznie  chce  śmierci  wszystkich  swoich  krewnych-  rzekł 

urażony Tyrion. – Ukoronować ją, powiedziałem. Nie zabić.  

Serowy magnat 

delektował się czereśniami. - W Volantis używają monety z koroną po 

jednej, a śmiercią po drugiej stronie. Teraz to ta sama moneta. Ukoronować ją znaczy zabić. 

Dorne może powstać dla Myrcelli, ale samo Dorne nie wystarczy. Jeśli jesteś taki mądry, jak 

upiera się nasz przyjaciel, to wiesz o tym doskonale.  

Tyrion spojrzał na grubasa z nowym zainteresowaniem.  Ma rację w obu wypadkach. 

Ukoronować ją znaczy zabić. I ja to wiedziałem. - Próżne gesty, to wszystko, co mi zostało. 

Ten jeden przynajmniej moja słodka siostra opłacze gorzkimi łzami.  

Magister Illyrio wytarł bitą śmietanę z ust wierzchem tłustej dłoni. – Droga do Casterly 

Rock nie prowadzi przez Dorne, mój mały przyjacielu. Ani też przez Mur. Ale zapewniam cię, 

że ta droga istnieje. -  

-  Jestem 

oskarżony  o  zdradę,  zabicie  króla  i  ojca.-  To  gadanie  o  drogach  rozdrażniło 

Tyriona. 

Czy on myśli, że to gra?  

–  Co  jeden  król  uczynił,  inny  może  cofnąć.  W  Pentos  mamy  księcia,  mój  przyjacielu. 

Przewodniczy balom 

i ucztom, objeżdża miasto w lektyce ze złota i kości słoniowej . Trzech 

heroldów  poprzedza  go  ze  złotymi  szalami  handlu,  żelaznym  mieczem  wojny  i  srebrnym 

biczem  sprawiedliwości.  W  pierwszy  dzień  każdego  nowego  roku  musi  rozdziewiczyć 

dziewicę z  pól  i  dziewicę  z  mórz.-  Illyrio  pochylił  się  w  przód  zawisając  nad stołem.  –  Jeśli 

jednak zbiory zawiodą, lub przegramy wojnę, podrzynamy mu gardło by przebłagać bogów i 

wybieramy nowego księcia spośród czterdziestu rodzin.  

background image

„Pieśń Lodu i Ognia” – Cz.5 „Taniec ze Smokami” – Rozdział 1 – Tyrion (1)

 

 

14 

 

tłum.: Bombacjusz, Smurfed 

korekta: Smurfed

 

Tyrion  parsknął  przez  kikut  nosa.  –  Przypomnij  mi  o  tym,  gdyby  zachciało  mi  się  zostać 

księciem Pentos.-  

A  czy  twoje  Siedem  Królestw  tak  bardzo  się  różni?  Nie  ma  pokoju  w  Westeros,  ani 

sprawiedliwości, czy wiary... a już niedługo i jedzenia. Kiedy ludzie głodują i są pełni strachu, 

szukają zbawcy.-  

Mogą szukać, ale wszystko co znajdą, to Stannis… -  

-  Nie  Stannis.  Ani  Myrcella.  - 

żółty  uśmiech  rozszerzył  się.  –  Ktoś  inny.  Silniejszy  niż 

Tommen,  milszy  niż  Stannis,  z  lepszymi  prawami  niż  ta  dziewczynka  Myrcella.  Zbawca 

przybędzie zza morza, by zaleczyć rany krwawiącego Westeros.-  

Piękne słowa.- Tyrion pozostał niewzruszony. – Słowa to wiatr. Kim więc jest ten przeklęty 

zbawca? 

–  

- Smok - 

Serowy magnat ujrzał wyraz jego twarzy i roześmiał się. – Smok z trzema głowami. 

 

 

------------------------------------------------ 

 

O tłumaczeniu 

 

 

Jest  to  pierwszy  rozdział  (po  prologu)  Tańca  ze  Smokami.  Większość  została 

przetłumaczona przez Bombacjusza w kwietniu 2007r. ze strony internetowej GRRM’a, który 

umieścił  tam  ten  rozdział  jako  fragment  Tańca.  Jednak  w  oficjalnym  wydaniu  pojawiły  się 

drobne zmiany oraz dodano kilka akapitów („trujące” grzybki), które postarałem się dodać.  

 

Prawdopodobnie  tak  samo  jak  w  prologu  nie  ustrzegłem  się  błędów  (nawet  poprawiając), 

dlatego z dołu (bo już z góry nie mogę) za nie przepraszam. 

 

I  jeszcze  odnośnie  tłumaczenia  całości.  Zapewne  nie  powstanie  „fanowski”  przekład  tej 

części, a ja mogę jedynie dodawać co jakiś czas (do premiery oficjalnego wydania) kolejne 

rozdziały, w jakości jaką zaprezentowałem w prologu. Wszyscy chętni będą mogli je znaleźć 

tutaj: 

 

http://chomikuj.pl/Smurfed/PLiO-ADwD_PL

 

 

 

P.S.    Tak jak  w  prologu: 

jeśli  chodzi  o  udostępnianie,  to  z  racji tego,  że  włożyłem  w  to  naprawdę  sporo  pracy- 

prosiłbym o uszanowanie moich chęci i nie „przywłaszczanie”, ani zmienianie tego bez mojej wiedzy/zgody.