background image

AUDRA ADAMS

 

Bogata dziewczyna, 
niegrzeczny chłopak

 

 

Harlequin®

 

Toronto • Nowy Jork • Londyn

 

Amsterdam • Ateny • Budapeszt • Hamburg • Istambuł

 

Madryt • Mediolan • Pary

Ŝ

 • Praga • Sofia • Sydney

 

Sztokholm • Tajpej • Tokio • Warszawa

 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY

 

Była tak piękna, jak wszyscy o niej mówili.

 

MoŜe nawet jeszcze piękniejsza.

 

Lucas Stratten poprawił ostrość obiektywu, by skon-

centrować  go  na  jej  twarzy.  Obejrzała  się  najpierw  za 
siebie, a  potem  na  prawo  i  na  lewo,  przez  cały  czas z 
niepokojem  marszcząc  brwi.  Upewniwszy  się,  Ŝe  nic  nie 
zakłóca jej prywatności, powoli zdjęła długie, białe futro 
z lisów.

 

Pod spodem była zupełnie naga.

 

Lucas  Stratten  wstrzymał  oddech.  Aparat  wyślizgnął 

mu się z rąk i niewiele brakowało, Ŝeby go upuścił. Ten 
incydent przypomniał mu, po co się tutaj zjawił. Szybko 
pstrykał  kolejne  zdjęcia,  podczas  gdy  dziewczyna  roz-
koszowała się spienioną i gorącą wodą w wannie.

 

Miała  przymknięte  oczy  i  w  miarę  jak  ciepła  kąpiel 

zdawała  się  przynosić  efekt,  jej  rysy  zmieniał  leniwy 
uśmiech.  Odskoczył, czując się jak podglądacz. Ale na 
tym  przecieŜ  polegał  jego  zawód:  starał  się  uchwycić 
naturalne  ludzkie  zachowania,  relacjonować  bieŜące 
wydarzenia.  A  Alexandra  Beck  była  wydarzeniem. 
Jednak  akurat  to  zlecenie  budziło  w  nim  niesmak,  bez 
względu  na  sumę,  którą  spodziewał  się  otrzymać  i 
której rozpaczliwie potrzebował.

 

Obróciła  się  w  wodzie,  ukazując  piersi,  róŜowe 

obrzmiałe sutki. Ciało Luke'a reagowało na jej wdzięki 
tak,  jak  zapałka  reaguje  na  zetknięcie  z  płomieniem. 
Niespodziewanie poczuł twardość w swoich dŜinsach

 

background image

6

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

i  zmienił  pozycję,  Ŝeby  zmniejszyć  napięcie.  CóŜ  za 
niedorzeczność!  Pracował juŜ  z  wieloma  nagimi  kobie-
tami i zawsze patrzył na nie chłodnym okiem. Nie miał 
kłopotu  z  rozgraniczaniem  Ŝycia  zawodowego  i 
prywatnego,  więc  dlaczego  tym  razem  czuł  się  ina-
czej?

 

Fakt,  Ŝe  spędził  ostatnio  prawie  pięć  lat  z  dala  od 

ojczyzny, tłumaczył taką gwałtowną reakcję. W krajach 
Trzeciego Świata trudno było myśleć o trwałym związ-
ku,  a  on  nigdy  nie  przepadał  za  przelotnymi  roman-
sami.

 

Kiedy widział Alexandre Beck stojącą w wodzie w 

całej  okazałości,  wszystkie  jego  racjonalne  argumenty 
ulatywały  z  wiatrem.  Przypominała  boginię  pośrodku 
staroŜytnego  stawu  ofiarnego.  Luke'owi  pulsowały 
skronie.  Wykonał  kolejne  zdjęcie:  nędzny  dowód,  iŜ 
kolor  jej  gęstych  miodoworudych  włosów  był  absolut-
nie, całkowicie, niezaprzeczalnie naturalny.

 

ZdąŜył  jeszcze  zrobić  dwa  ujęcia,  a  potem  dziew-

czyna  wyszła  z  wanny,  owinęła  się  futrem  i  wsunęła 
stopy  w  białe,  futrzane  pantofelki.  Po  chwili  zniknęła 
w drzwiach swojej willi na zboczu góry za ekskluzyw-
nym, prywatnym ośrodkiem narciarskim w Vermont.

 

Luke  opuścił  aparat,  cały  spocony  mimo  chłodnego 

marcowego  wiatru.  Dzięki  Bogu,  zrobił  dzisiaj  kilka 
niezłych  ujęć.  Pomyślał,  Ŝe  powinien  szybko  wykonać 
zlecenie,  zanim  nadarzy  się  okazja  do  bezpośredniego 
zetknięcia  z  tą  kobietą.  Taka  komplikacja  byłaby  teraz 
bardzo niepoŜądana w jego Ŝyciu.

 

Zadzwonił do Joe'ego, Ŝeby mu powiedzieć, co ma. 

Dzięki jego aktom szmatławce miały się sprzedać w mi-
lionowych  nakładach.  Na  myśl  o  radosnym  uśmieszku 
Joe'ego  zadygotał.  Ale  dość  juŜ  rozwaŜań  na  temat 
charakteru  prasy  brukowej.  NajwaŜniejsze,  Ŝeby  mu 
zapłacili, a wtedy będzie mógł stąd wyjechać i przestać 
kusić los. To właśnie los zadecydował o jego pobycie

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

7

 

tutaj.  Następne  zlecenie  czekało  go  w  Afryce  i  Ŝeby 
znieść panujący tam dokuczliwy upał, postanowił wypo-
cząć w jakimś niedrogim ośrodku narciarskim. Ale gdy 
tylko wsiadł do autobusu na lotnisku, obudził się w nim 
instynkt reportera.

 

Siedziała  sama  w  tylnej  części  wozu.  I  chociaŜ  była 

osłonięta  kapeluszem,  apaszką  i  ciemnymi  okularami, 
dostrzegało się w niej niezwykłą klasę. Ignorował ją przez 
większą  część  jazdy,  prawie  nie  zastanawiając  się  nad 
tym,  kim jest ta kobieta albo dlaczego się ukrywa.  Ale 
niebawem dosięgnęła go ręka przeznaczenia w osobie nad 
wiek  rozwiniętego  dwuletniego  chłopczyka,  który  nie 
mógł  usiedzieć  w  miejscu.  Malec  wyrwał  się  z  objęć 
udręczonej matki i zerwał z głowy eleganckiej damy ten 
kaszmirowy, podobny do turbanu kapelusz.

 

Jeśli  nie  bujne  miodoworude  włosy,  które  wysypały 

się  spod  kapelusza  dziewczyny,  to  zaintrygowała  go 
przynajmniej  jej  nazbyt  gwałtowna  reakcja  na  całe 
zdarzenie. Ktoś inny skwitowałby zajście śmiechem. Ona 
-  wprost  przeciwnie,  i  Luke  zadawał  sobie  pytanie: 
dlaczego. Dręczyło go to tak bardzo, Ŝe przegapił swój 
przystanek i dojechał razem z nią do końca linii. Wma-
wiał sobie, Ŝe ta dziewczyna jest co najwyŜej nieśmiałą, 
prowadzącą  samotne  Ŝycie  pięknością.  Ale  przecieŜ 
wcale nie musiało tak być...

 

Z  holu  niezwykle  ekskluzywnego  hotelu  szybko  za-

dzwonił do zaprzyjaźnionego wydawcy brukowych pise-
mek,  Joe'ego  Ryana,  który  w  duŜym  stopniu  zaspokoił 
jego  ciekawość.  Alexandra  Beck,  sławna  dziedziczka 
zaliczająca się do śmietanki towarzyskiej, zrezygnowała 
z zaplanowanego ślubu. Podobno widziano ją na Karai-
bach, lecz Luke - a teraz równieŜ Joe - wiedzieli swoje. 
Joe nie omieszkał przekazać szczegółowej relacji o daw-
nych  romantycznych  eskapadach  tej  damy.  Według 
Joe'ego  panna  Beck  skakała  z  kwiatka  na  kwiatek  i 
zostawiła za sobą cały orszak kochanków.

 

background image

8

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Nagle planowany wypoczynek Luke'a nabrał nowego 

charakteru,  gdyŜ  gazeta  Joe'ego  zaproponowała,  Ŝe  po-
kryje jego rachunki, a on będzie chodził za dziewczyną 
tak  długo,  aŜ  zdoła  ją  sfotografować.  JednakŜe  panna 
Beck  nie  wykazała  chęci  współpracy.  Pierwsze  dni 
pobytu w kurorcie spędziła w całkowitej izolacji i Luke 
nie był w stanie zrobić jej ani jednego zdjęcia.

 

AŜ do dzisiejszego dnia.

 

Luke  sprawdził  film  i  odkręcił  obiektyw  od  aparatu. 

Skończył swoją robotę. Kiedy pakował sprzęt, juŜ wybie-
gał  myślą  ku  następnemu  zleceniu.  Pewne  państewko 
w  Afryce  dopiero  co  zaczęło  egzystować  bez  swojego 
doŜywotniego prezydenta. Stary generał zmarł, przekazu-
jąc  ster  rządów  niezaradnemu  synowi.  Zamiast  zmian 
ustrojowych rozpoczął się chaos... I nikt tych wydarzeń 
nie relacjonował, nawet największe stacje telewizyjne.

 

Z powodu cięć budŜetowych w ostatnich latach więk-

szość  zagranicznych  biur  informacyjnych  została  zmu-
szona do masowych redukcji personelu albo całkowitego 
zaprzestania działalności.

 

To  dawało  pole  do  popisu  dla  niezaleŜnych  foto-

reporterów,  takich  jak  on  sam.  Mając  przy  sobie  tylko 
sprzęt  i  podręczną  torbę  z  wełnianej  bai,  mógł  jeździć 
dokąd  chciał  i  uwieczniać  najciekawsze  wydarzenia. 
W  tym  okresie  Luke  wyrobił sobie  reputację  uczciwe-
go,  szczerego  reportera.  Jego  zdjęcia  ozdabiały  we-
wnętrzne  strony  i  okładki  wszystkich  waŜniejszych 
dzienników  i  magazynów  ogólnokrajowych.  To  był 
ś

wiat,  który  Luke  znał  i  kochał  i...  nie  mógł  się 

doczekać, kiedy znowu do niego powróci.

 

Przewiesił przez ramię torbę z aparatem i wygramolił 

się  ze swojej  kryjówki.  Ból  w  prawym  kolanie  przypo-
mniał mu inny powód, dla którego się tu znalazł. Podczas 
ostatniej wyprawy odłamek pocisku zranił go w nogę, gdy 
fotografował potyczkę w miejscu leŜącym na południe od 
granicy. Incydent, który Luke traktował najpierw jak

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

9

 

przykry  drobiazg,  uczynił  go  niesprawnym  do  tego 
stopnia, Ŝe powrót do pracy okazał się niemoŜliwy bez 
serii  zabiegów  rehabilitacyjnych.  Rana  nie  wygoiła  się 
całkowicie, o czym uwielbiał mu przypominać Joe, i za 
jej  sprawą  znajdował  się  na  bocznym  torze  dłuŜej  niŜ 
mógłby oczekiwać.

 

O  wiele  za  długo,  biorąc  pod  uwagę  jego  sytuację 

finansową.  Był  bez  grosza  przy  duszy,  nie  miał  Ŝadnej 
pensji,  dzięki  której  mógłby  rozpocząć  następną  wy-
prawę. I chociaŜ redaktorom podobały się jego zdjęcia, 
nie  zamierzali  go  finansować.  Pod  tym  względem 
pozostawał  na  własnym  utrzymaniu.  Potrzebował  pie-
niędzy,  Ŝeby  opłacić  kolejną  ekspedycję.  Dlatego 
znęciła go perspektywa szybkiego zarobku na zdjęciach 
Alexandry Beck  dla prasy brukowej. Z  głupim uśmiesz-
kiem  na  twarzy  wracał  do  domu  wypoczynkowego. 
Alexandra  Beck, jedyne  dziecko  niezwykle  wpływowe-
go  w  świecie  mediów,  ekscentrycznego  miliardera, 
Victora  Becka.  Ludzie  z Wall Street nadali  mu  przydo-
mek  „Nieczuły  Vic",  co,  zwaŜywszy  na  miejsce,  w 
którym  zrodził  się  ów  przydomek,  tylko  powiększało 
jego  obraźliwość.  Beck  posiadał  pokaźną  część  nieru-
chomości  w  trzech  największych  miastach  i  dbał,  Ŝeby 
wszyscy o,tym pamiętali. Nie było dnia, Ŝeby gazety i 
magazyny  nie  zamieściły  jakiejś  wzmianki  na  jego 
temat albo przynajmniej zdjęcia.

 

Luke  właściwie  nie  Ŝywił  szacunku  do  ekscen-

trycznego  magnata.  Beck  dorobił  się  majątku  cięŜką 
pracą i to przynosiło mu chlubę, ale sposób Ŝycia tego 
męŜczyzny  budził  u  Luke'a  zdecydowany  niesmak. 
Znał  Victora  Becka.  Nie  osobiście,  ale  dysponował 
gruntowną  wiedzą  o  takich  ludziach  jak  on.  Dobrym 
przykładem  mógł  być  jego  ojciec.  Lo-rne'owi 
Strattenowi  nie  zaleŜało  na  mediach  tak  bardzo  jak 
Victorowi,  ale  był  w  równym  stopniu  łasy    na  
pieniądze.   Luke   spędził  wczesną  młodość

 

background image

10

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

w  cieniu  biznesmena,  który  miał  obsesję  na  punkcie 
konkurencji i nigdy nie wydawał się usatysfakcjonowany: 
ani ilością posiadanych pieniędzy, ani swoimi kobietami. 
Ani synem.

 

Spokojnie  minął  kilku  stałych  gości  siedzących  przy 

kamiennym kominku. Sezon miał się juŜ ku końcowi i 
przebywali  tu  tylko  najbardziej  zapaleni  narciarze  i 
ludzie,  którzy  nie  mieli  nic  innego  do  roboty,  jak 
zjeŜdŜać  po  stokach.  Luke  zignorował  atrakcyjną  blon-
dynkę,  która  omal  się  o  niego  nie  potknęła,  usiłując 
zwrócić  na  siebie  jego  uwagę.  Przypadkowe  spotkanie 
panny  Beck  zmieniło  charakter  tej  wyprawy:  pobyt  w 
ośrodku  stał  się  interesem,  a  nie  przyjemnością.  Nie 
zwracał uwagi na Ŝadną z olśniewająco pięknych kobiet, 
od których aŜ się roiło w kurorcie. Gdyby był zaintereso-
wany  tymi  sprawami,  wiedziałby,  w  którą  stronę  spog-
lądać.

 

W  umyśle  Luke'a  pojawiła  się  na  moment  twarz 

Alexandry  zanurzonej  w  wannie  z  gorącą  wodą.  Za-
stanawiał się, czy panna Beck wygląda tak samo, kiedy 
się kocha, ale zaraz odpędził od siebie tę myśl. Zapewne 
trudno byłoby zliczyć jej kochanków. Znał takie kobiety. 
Na  przykład  swoją  matkę.  AŜ  do  śmierci  zmieniała 
męŜczyzn jak rękawiczki, wciąŜ szukając jakiejś tajem-
niczej  i  nieuchwytnej  więzi,  której  z  pewnością  nie 
odnalazła. Doszedł do wniosku, Ŝe ma dość tych rozmyś-
lań. Podniósł słuchawkę i wybrał numer.

 

-

 

Joe? Mówi Luke. Mam te zdjęcia. Wrócę... 

-

 

Ile? 

-

 

Co ile? 

-

 

Ile masz tych zdjęć? - zapytał Joe. 

-

 

Nie wiem. MoŜe z pół rolki. 

-

 

Zrób trochę więcej. 

-

 

Joe, juŜ skończyłem. Rozumiesz? Spodoba ci się to, 

co dostaniesz. Wierz mi, to wystarczy. 

-

 

Taak? - zapytał przeciągle Joe. - Dobry materiał? 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

11

 

-

 

Dość dobry. 

-

 

Jak dobry? 

-

 

Jest naga - szepnął Luke. 

-

 

Cholera! Gdzie? W swoim pokoju? 

-

 

Nie, w wannie. 

-

 

Sama? 

-

 

Zupełnie sama. 

-

 

To szkoda- stwierdził Joe. - Jakieś zbliŜenia? 

Luke skrzywił się. 
-

 

Będziesz zadowolony z tych zdjęć, obiecuję ci. 

-

 

Co powiedziałeś? 

Luke zerknął na osoby obecne w głównej sali. Blon-

dynka uśmiechała się do niego. Odwrócił się.

 

-  Nie będę się wydzierał. Pogadamy później.

 

-

 

W porządku, bracie, zawsze odwalasz kawał dobrej 

roboty. Wierzę ci na słowo. Ale skończ tę rolkę, sfoto-
grafuj dziewczynę w akcji. 

-

 

Joe, ja wyjeŜdŜam. JuŜ i tak za długo tu jestem. Mam 

dość.  I  muszę  wracać.  Tylko  przygotuj  pieniądze.  Mój 
samolot odlatuje jutro rano i mam zamiar do niego wsiąść. 

-

 

Nie  podleczyłeś  się  wystarczająco,  Ŝeby  lecieć  do 

jakiejś  zapadłej  dŜungli.  Co  się  stanie,  jeŜeli  będziesz 
potrzebował  pomocy  medycznej?  MoŜe  jakiś  szaman 
voodoo  będzie  potrząsał  zminiaturyzowaną  ludzką  głów-
ką nad twoją nogą? 

-

 

Daruj sobie. Szykuję się do wyjazdu - przerwał mu 

Luke. 

-  Dodatkowy tysiąc, jeŜeli skończysz tę rolkę. 
Luke przysunął słuchawkę do ucha. Dodatkowy tysiąc

 

pozwoliłby  pokryć  wiele  rachunków...  Ale  jeŜeli  Jej 
Wysokość  przez  następną  dobę  nie  opuści  swojego 
apartamentu? Wtedy on spóźni się na samolot i utknie 
w tym miejscu, dopóki nie zdoła wymyślić czegoś innego.

 

-  Nie - oznajmił Joe'emu. - Wynoszę się stąd. 
Luke odwiesił słuchawkę i skierował się do kawiarni

 

na szybki, mocno spóźniony lunch. Wychodząc, zapłacił

 

background image

12

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

rachunek  w  kasie  przy  drzwiach  kawiarni.  Udał  się  do 
holu, połoŜył torbę i zaczął grzebać w kieszeniach spodni 
w  poszukiwaniu  klucza  do  pokoju.  Pomyślał,  Ŝe  im 
szybciej  się  spakuje,  tym  szybciej  zdoła  opuścić  ten 
kurort. Kiedy odwrócił się, Ŝeby chwycić torbę z apara-
tem,  stanął  twarzą  w  twarz  z  kobietą,  która  go  absor-
bowała przez cały zeszły tydzień.

 

-  Przepraszam  -  powiedziała  Alexandra.  Obeszła 

Luke'a i zbliŜyła się do recepcji.

 

Luke  gapił  się  na  jej  długie  nogi  i  krągłe,  zgrabne 

biodra.  Miała  na  sobie  narciarki,  botki  i  sztuczne  czer-
wone futro z kapturem, który zakrywał jej charakterys-
tyczne włosy. Trzymała czerwone skórzane rękawice.

 

Co,  u  licha,  zamierzała  teraz  zrobić?  Luke  przeniósł 

cięŜar  z  chorej  nogi  na  zdrową  i  postanowił  się  tego 
dowiedzieć.  Podszedł  do  kontuaru  i  udawał,  Ŝe  prze-
gląda  jakąś  broszurę,  a  jednocześnie  słuchał  rozmowy 
Alexandry  z  recepcjonistą,  dotyczącej  wynajęcia  śnieŜ-
nego  skutera.  Uśmiechnęła  się  do  tego  męŜczyzny,  a 
potem ruszyła do wyjścia, w kierunku wypoŜyczalni.

 

Luke szedł za nią w bezpiecznej odległości. Alexandra 

przywitała się z operatorem, przeszła się wzdłuŜ szeregu 
skuterów i wybrała jedną z maszyn. Machnęła ręką, nie 
Ŝ

ycząc  sobie  Ŝadnych  instrukcji,  i  po  chwili  juŜ  jej  nie 

było.  Luke  zerknął  na  zegarek.  Trzecia.  Trochę  późno, 
Ŝ

eby  pójść  za  nią,  ale  tysiąc  dolców  to  sumka  nie  do 

pogardzenia, a w aparacie zostało jeszcze pół filmu. Parę 
zdjęć  panny  Beck  na  tym  skuterze  wystarczy,  Ŝeby 
uszczęśliwić Joe'ego.

 

ZbliŜył się do stanowiska, złoŜył podpis i zapłacił za 

swoją maszynę.

 

-

 

Wie pan, jak to obsługiwać? - zagadnął operator. 

-

 

Tak - odparł Luke. Wyjął z torby aparat, poprawił 

obiektyw i przewiesił pasek przez klatkę piersiową. 

-

 

Zna pan tę kobietę? - zapytał męŜczyznę i skinął 

background image

I

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

13

 

głową w kierunku, w którym zniknęła Alexandra. Operator 
wzruszył ramionami.

 

-

 

W Ŝyciu jej nie widziałem. 

-

 

Płaciła gotówką? - zagadnął Luke. 

-

 

A kto chce to wiedzieć? 

Luke wyjął z kieszeni dwudziestodolarowy banknot 

i pomachał nim przed oczami operatora, który rozejrzał 
się i zgrabnie ukrył go w dłoni. Przejrzał swoje papierki 
i wyciągnął czek podróŜny.

 

-  Nazywa  się  Jane  Martin  -  powiedział,  pokazując 

czek Luke'owi.

 

To, Ŝe uŜywała fałszywego nazwiska, nie zaskoczyło 

Luke'a.

 

-

 

Dokąd się skierowała? 

-

 

Prosto na drogę wokół wzgórza. Mówiłem jej, Ŝeby 

się  trzymała  wyznaczonych  szlaków.  O  tej  porze  roku 
ś

nieg jest zabawny. 

-

 

Zabawny? 

-

 

No, wie pan, miękki, zdradziecki. Lód pod spodem 

topi się za dnia, by znowu zamarznąć nocą. Przez to nowa 
warstwa śniegu wyprawia śmieszne rzeczy. 

-

 

Na przykład? 

-

 

Na  przykład  powoduje  obsunięcia.  Spodziewamy 

się kolejnej burzy śnieŜnej. Mówią, Ŝe będzie gwałtowna. 
Prawdopodobnie ostatnia w tym roku. 

Luke  spojrzał  w  górę  na  niebo.  Było  błękitne  i bez-

chmurne.

 

-

 

Wcale na to nie wygląda. 

-

 

Niech się pan nie da zmylić. Jutro, kiedy na ziemi 

będzie kilkadziesiąt centymetrów śniegu, przypomni pan 
sobie słowa Tony'ego. 

-  Nazywasz się Tony? 
Operator uśmiechnął się.

 

-

 

Tak. Posłuchaj mojej rady i nie zbaczaj ze szlaków. 

Wróć, zanim się ściemni, to nic ci się nie stanie. 

-

 

Dzięki. 

background image

14

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Luke uruchomił silnik i ruszył drogą, którą pojechała 

Alexandra.  Zobaczył  ją  po  kilku  minutach.  Wprawnie 
Szusowała po swoim szlaku.

 

Ś

wiatło  było  odpowiednie.  Przez  wysokie  sosny 

Sączyły  się  promienie  słońca,  które  rzucały  cętkowaną 
poświatę  na  tor.  Luke  ostroŜnie  podniósł  aparat  i  pró-
bował  jednocześnie  go  nastawić  i  sterować  pojazdem. 
Procentowały  lata  wykonywania  zdjęć  w  najdziwniej-
szych  pozycjach.  JednakŜe  z  tej  odległości  nie  mógł 
stwierdzić  z  całą  pewnością,  Ŝe  to  ona.  Musiał  pod-
jechać  bliŜej,  toteŜ  przyśpieszył  obroty  silnika.  Alexan-
dra  oddalała  się  od  niego  coraz  bardziej,  dając  nieroz-
waŜny  popis  swoich  umiejętności.  Luke  koncentrował 
Się  na  dotrzymywaniu  jej  tempa  i  na  razie  nie  mógł 
hawet  marzyć  o  zdjęciach.  Po  mniej  więcej  trzydziestu 
minutach zorientował się, Ŝe dziewczyna przecięła las 
jedzie  w  górę  na  północ.  Zatem  zboczyła  ze  szlaku,  h 
on... podąŜał w ślad za nią.

 

Mrucząc  przekleństwa,  podjechał  do  Alexandry  tak 

blisko,  jak  pozwalała  mu  na  to  odwaga.  Musiała  usły-
szeć  jego  pojazd,  gdyŜ  odwróciła  się  i  na  pewno  go 
zauwaŜyła.  Potem  zwiększyła  prędkość  i  skręciła  w 
prawo.

 

Alexandra Beck obejrzała się przez ramię. Najpierw 

myślała,  Ŝe  coś  sobie  uroiła,  ale  nie,  ten  męŜczyzna 
wyraźnie  ją  śledził.  W  normalnych  okolicznościach 
zlekcewaŜyłaby  ten  fakt.  Jako  osoba  urodzona  i  wy-
chowana w Nowym Jorku, bynajmniej nie była bojaźliwa. 
Ale  okoliczności  nie  były normalne.  Ukrywała  się i nie 
Chciała, Ŝeby ją znaleziono. Oczywiście, chodziło jej 0 
prasę,  ale  jeszcze  bardziej  o  ojca.  Z  doświadczenia 
Wiedziała,  Ŝe  chociaŜ  mógł  ją  śledzić  przedstawiciel 
prasy, to jednak za całą sprawą kryje się raczej ojciec.

 

Tata zapewne znajdował się teraz w trzecim stadium 

ataku. Potrzebował jeszcze co najmniej tygodnia na

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

15

 

ochłonięcie,  zanim  ona  mogłaby  spróbować  nawiązać 
z nim kontakt. Urządzali sobie sceny od dawna, ilekroć 
ośmieliła się mu sprzeciwić, ale wiedziała, Ŝe ich kłótnia 
przepełniła kielich goryczy.

 

Victor  Beck  zaplanował  ten  ślub  do  najmniejszego 

szczegółu.  Nawet  nie  chciała  myśleć,  ile  kosztowała 
uszyta  przez  włoskiego  projektanta  suknia  ślubna. 
Ucieczka  na  dwa  dni  przed  wielkim  wydarzeniem  w 
karierze  ojca,  który  na  jej  punkcie  miał  bzika,  wy-
starczyła,  by  zapłonął  gniewem  i  zniszczył  siebie  oraz 
wszystko, co Ŝyje w promieniu dziesięciu mil.

 

Alex  wzięła  głęboki  oddech  i  postanowiła  uciec  od 

tajemniczego męŜczyzny. Mknęła owiewana wiatrem, by 
skręcić  na  północ,  a  jednocześnie  wracała  myślami  do 
ś

lubu,  z  którego  zrezygnowała.  Oczywiście,  nie  miała 

wyboru. Po prostu nie mogła przez to przebrnąć, chociaŜ 
wszyscy  twierdzili,  iŜ  to  byłoby  dla  niej  najlepsze.  Nie 
mogła  nawet  pomimo  faktu,  Ŝe  ślub  przypieczętowałby 
wielką  fuzję,  która  fascynowała  rekiny  z  Wall  Street. 
Nawet  za  względu  na  tatę,  który  pragnął  tego  ponad 
wszystko.

 

ZbliŜał się dzień ślubu i Alexandra wpadała w coraz 

większą  panikę.  Przyjaciółki  mówiły  jej,  Ŝe  strach  w 
takich przypadkach jest czymś zupełnie normalnym. Ale 
ona  znała  rzeczywisty  powód:  za  nic  w  świecie  nie 
umiała  sobie  wyobrazić,  Ŝe  będzie  leŜała  naga  i 
kochała się z Justinem Farrellem. Gdyby publicznie się 
do  tego  przyznała,  ludzie  ryczeliby  ze  śmiechu.  Ona, 
Alexandra  Beck,  znana  na  całym  świecie  rozpustnica, 
która  ponoć  posiadała  tuziny  kochanków  w  kraju  i  za 
granicą,  bała  się  iść  do  łóŜka  z  czarującym, 
dystyngowanym,  eleganckim,  ale  niestety  niemłodym 
Justinem  Farrellem?  Doszła  do  wniosku,  Ŝe  byłoby  to 
zabawne  dla  wszystkich  osób,  które  sądziły,  Ŝe  ją 
znają. Przykry aspekt całej sprawy polegał na tym,  Ŝe 
nikt jej nie znał.

 

background image

16

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Prawdę  mówiąc,  lęk  nie  miał  tu  nic  do  rzeczy. 

Tęskniła  za  męŜczyzną,  który  roznieciłby  jej  skrywaną 
namiętność.  A  stary  Farrell  nie  nadawał  się  do  tego. 
Och,  na  pewno  by  się  starał,  gdyby  zgodziła  się  za 
niego wyjść. Ale ojciec usidlił ją w trudnym okresie jej 
Ŝ

ycia,  tuŜ  po  niepowodzeniu  w  szkole  pielęgniarskiej. 

Musiała poŜegnać się z jedynym marzeniem, które coś 
dla  niej  znaczyło.  Wtedy  dała  za  wygraną  i 
podporządkowała  się  decyzji  ojca,  gdyŜ  tak  było 
najprościej.  JednakŜe  rzeczywistość  uświadomiła  jej, 
Ŝ

e  musi  odzyskać  kontrolę  nad  swoim  Ŝyciem.  Po-

trzebowała czasu na obmyślenie nowego planu.

 

I  dokonała  tego.  Pomysł  fundacji  zrodził  się  nagle, 

jakby inspirację zesłał jej Bóg. Kiedy ugruntował się w 
ś

wiadomości,  zrozumiała,  Ŝe  właśnie  o  to  jej  chodziło 

przez całe Ŝycie.

 

W przeciwieństwie do ojca, Alexandry nie interesowa-

ło  robienie  pieniędzy.  Gorliwie  pragnęła  słuŜyć  innym 
ludziom  i  rozpoczęcie  nauki  w  szkole  pielęgniarskiej 
stanowiło  krok  w  tym  kierunku.  MoŜe  nie  potrafiła 
pomóc pojedynczym osobom, ale z pewnością zdołałaby 
to uczynić na większą skalę.

 

Doprawdy, to było takie proste, aŜ dziw, Ŝe nie wpadła 

na ten pomysł wcześniej. Pieniędzy miała duŜo, bardzo 
duŜo. Korzystała z funduszu powierniczego swoich dzia-
dków, nie wspominając o rozmaitych bezdzietnych ciot-
kach  i  wujkach,  którzy  równieŜ  uczynili  ją  jedyną 
spadkobierczynią.

 

Tak, fundacja rozdzielająca stypendia godnym zaufa-

nia  organizacjom  i  grupom,  które  pomagałyby  mniej 
zamoŜnym  ludziom,  stanowiła  właściwą  odpowiedź  na 
rozterki Alexandry Beck. I ona by nią zarządzała. Miała 
wybitne zdolności organizatorskie - co do tego wszyscy 
się  zgadzali.  Dzięki  działalności  charytatywnej  zdobyła 
równieŜ ogromne doświadczenie i teraz wreszcie mogła-
by wykorzystać tę wiedzę.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

17

 

Próbowała porozmawiać na ten temat z ojcem, ale, 

jak  zwykle,  puszczał  jej  słowa  mimo  uszu  i  całkiem  ją 
ignorował.  Ponawiane  próby  przekonania  go,  Ŝe  ma 
powaŜne  zamiary,  okazały  się  daremne.  Dała  za  wy-
graną. Skoro podjęła decyzję, pragnęła moŜliwie szyb-
ko  ją  zrealizować,  ale  Victor  miał  taką  obsesję  na 
punkcie ślubu, Ŝe nie pozwolił jej dojść do słowa.

 

Najlepszym sposobem zwrócenia na siebie uwagi ojca 

było zniknięcie i Alex tak właśnie zrobiła. Była gotowa 
wrócić, ale nie miała ochoty stanąć przed obliczem ojca. 
Ucieczka  od  Victora  Becka  nie  zostałaby  potraktowana 
pobłaŜliwie.  Alexandra  Beck  od  początku  wiedziała,  Ŝe 
zostanie odszukana, jeśli nie przez ojca, to przezpaparaz-
zich, 
którzy wywęszą ją jak psy gończe.

 

Zerknęła  przez  ramię.  Niech  go  diabli!  Doganiał  ją. 

Była  mistrzem  w  jeździe  na  nartach  i  na  skuterze 
ś

nieŜnym, toteŜ irytowało ją, Ŝe nie potrafi się wymknąć 

temu  męŜczyźnie  -  kimkolwiek  był.  Ze  zdwojonym 
impetem, powodowana złością, przyśpieszyła na tyle, na 
ile  pozwalał  rozsądek,  zboczyła  ze  szlaku  i  pojechała 
w górę przez las.

 

Dokąd  jedzie  ta  głupia  kobieta?  zapytywał  siebie 

Luke, podąŜając za nią w gęsty sosnowy zagajnik. CzyŜ 
nie otrzymała tych samych instrukcji, które i on dostał od 
operatora?  Spojrzał  przez  ramię.  Wyraźnie  zboczyli  z 
głównego  szlaku,  wjeŜdŜali  coraz  wyŜej  i  wyŜej. 
Zawahał  się,  pomyślał,  Ŝe  powinien  darować  sobie  ten 
pościg. ZaleŜało mu na autentycznych zdjęciach, ale nie 
chciał  przestraszyć  Alexandry,  gdyŜ  mogłaby  zrobić 
jakieś  głupstwo.  Z  powodu  gęstniejącego  lasu,  który 
stanowił doskonałą osłonę, Luke nie widział juŜ dziew-
czyny.  Jechał  po  śladach,  które  zostawiał  w  śniegu  jej 
pojazd,  i  natychmiast  zauwaŜył,  Ŝe  panna  Beck  zatacza 
łuk,  by  niemal  niedostrzegalnie  zawrócić  w  kierunku 
głównego szlaku. Wyszczerzył zęby w uśmiechu. Po-

 

background image

18

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

stąpiła  sprytnie,  wyprowadzając  go  w  góry;  miała  na-
dzieję,  Ŝe  kiedy  on  straci  ją  z  oczu,  uda  jej  się  go 
przechytrzyć.

 

Niestety, nie zdawała sobie sprawy z tego, kto ją goni. 

Pobierał nauki od doświadczonych partyzantów w opano-
wanych  przez  nich  dŜunglach.  Nie  mogła  się  z  nim 
równać, chociaŜ była inteligentna. Luke skręcił w lewo 
i  przeciął  las  z  prędkością,  która  byłaby  niebezpieczna 
nawet w idealnych warunkach, lecz teraz, kiedy zapadał 
zmierzch,  a  na  kaŜdym  zakręcie  znajdowały  się  prze-
szkody w postaci ogromnych sosen, wydawała się przeja-
wem obłędu.

 

Ale ten manewr opłacił się. Luke przyhamował jakieś 

trzydzieści  metrów  za  dziewczyną,  chowając  się  przed 
nią  w  sosnowym  zagajniku.  Wydawało  mu  się,  Ŝe  ma 
mnóstwo  czasu.  Wyjął  aparat  spod  kurtki  i  wycelował 
obiektywem w teren, po którym zjeŜdŜała z maksymalną 
prędkością  Alexandra.  Skończył  film  w  kilkanaście  se-
kund.  Był  bardzo  zadowolony  z  wykonanej  tego  dnia 
roboty. Wyciągnął zwiniętą rolkę z aparatu, włoŜył ją do 
cylindrycznej  osłonki  i  schował  do  kieszeni.  Zaczął 
wpychać swój sprzęt do torby. Nie był przygotowany na 
ostrzegawcze  dudnienie  za  plecami  i  rozdzierający  ryk, 
który mu towarzyszył. Z początku myślał, Ŝe to maszyna 
Alexandry  tak  hałasuje,  ale  jedno  spojrzenie  na  górę 
pozwoliło mu zrozumieć rzeczywisty powód.

 

Zobaczył,  Ŝe  wprost  na  niego  spada  lita  warstwa 

ś

niegu.  Wyostrzony  latami  cięŜkiej  zaprawy  instynkt 

kazał  mu  upuścić  torbę  i  uruchomić  swój  pojazd.  Roz-
paczliwie uciekając przed lawiną, Luke skręcił w kierun-
ku Alexandry Beck. Przegonienie dziewczyny pochłonę-
ło kilka cennych sekund. Musiał uŜyć całej swojej siły, 
by  za  pomocą  prawego  ramienia  wciągnąć  ją  na  swój 
skuter, a jednocześnie nie wywrócić pojazdu.

 

Alexandra  dała  się  zaskoczyć.  Szaleniec,  który  ją 

ś

ledził, teraz chyba próbował ją porwać. Zapewne był

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

19

 

jednym z wrogów jej ojca, fanatykiem, który zamierzał ją 
przetrzymywać dla okupu albo w innym, gorszym celu. 
Walczyła  z  nim,  wierzgając  i  krzycząc  wniebogłosy. 
Kiedy chwycił ją za nadgarstek, przechyliła się i gryzła go 
dopóty,  dopóki  jej  nie  puścił.  Furia  w  oczach  Alex 
kontrastowała z jego przestraszonym spojrzeniem. Zno-
wu  wyciągnął  ku  niej  ręce,  próbując  ściągnąć  ją  ze 
skutera. Za nic w świecie nie chciała mu na to pozwolić. 
Trzymała  kierownicę  w  stalowym  uścisku,  przez  co 
skutery sunęły obok siebie, potęgując zagroŜenie.

 

-  Nie  widzisz,  co  się  dzieje?  -  wrzasnął  z  całych  sił 

Luke, ale zagłuszał go ryk dwóch silników i histeryczny 
krzyk dziewczyny. - No puść, głupia!

 

Ponownie  ją  schwycił,  tym  razem  za  rękaw.  Alex 

uwolniła się z jego uścisku i odjechała w prawo. Słyszała, 
Ŝ

e  męŜczyzna  coś  wykrzykuje,  ale  nie  miała  odwagi 

skręcić albo zwolnić. Bóg jeden wiedział, dlaczego ten 
człowiek  ją  ścigał.  W  kaŜdym  razie  nie  zamierzała 
poddawać się bez walki.

 

Luke  nie  mógł  uwierzyć,  Ŝe  panna  Alex  jest  taką 

idiotką.  GdzieŜ  ona  miała  mózg?  CzyŜby  niczego  nie 
widziała ani nie słyszała? Wyprzedził ją w momencie, 
gdy dosięgnęła ich lawina. Nie było czasu na subtelności. 
Wiedział, Ŝe jeśli natychmiast czegoś nie zrobi, zostaną 
w  kilka  sekund  pogrzebani  Ŝywcem.  Decyzję  naleŜało 
podjąć w ułamku sekundy.  Rzuciwszy poŜegnalne spoj-
rzenie  na  aparat,  skoczył  głową  do  przodu,  na  plecy 
Alexandry, i wreszcie ją złapał.

 

Alex zauwaŜyła lawinę dokładnie w momencie ataku

 

Luke'a. Jej skuter przewrócił się na bok, a jego pasaŜera

1

 

wie zostali zrzuceni na zbocze. Pojazd jeszcze przez

 

chwilę się kręcił, a potem całkowicie pochłonęła go

 

; lawina. Luke trzymał Alex w pasie, próbując, z mizernym

 

skutkiem, przyjąć na siebie siłę upadku. Ich splecione

 

ciała bezwładnie staczały się w kierunku zamarzniętej

 

'i otchłani.

 

background image

20

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Wreszcie  zatrzymali  się.  Dookoła  panowała  zupełna 

cisza.

 

Pierwszy  otworzył  oczy  Luke.  Był  oszołomiony,  z 

trudem  łapał  oddech.  Wyciągając  szyję,  wypatrywał 
obu pojazdów śnieŜnych. Przepadły. Podobnie jak wszys-
tko  inne.  Za  ich  plecami  rozciągał  się  nowy  świat, 
całkowicie  biały,  pozbawiony  jakichkolwiek  oznak  Ŝy-
cia. Nie było tu Ŝadnych drzew, krzewów czy przemyka-
jących zwierząt. Niczego. Tylko śnieg.

 

Luke  zachłysnął  się  rozrzedzonym  powietrzem.  Nie 

miał  pojęcia,  gdzie  się  znaleźli  i  jak  zdołają  się  z  tego 
miejsca  wydostać.  Był  pewien  tylko  jednej  rzeczy:  nie 
było drogi powrotnej.

 

background image

ROZDZIAŁ DRUGI

 

Luke podniósł się na łokciach i popatrzył na kobietę, 

która pod nim leŜała. Wyglądała na przemarzniętą. Chciał 
sprawdzić puls Alex, lecz jego ramiona były uwięzione 
pod  plecami  dziewczyny,  a  poza  tym  bał  się,  Ŝe  nie-
ostroŜnym ruchem dodatkowo uszkodzi złamane kości 
- swoje lub jej. Dlatego zębami rozpiął Alex kołnierzyk 
i przycisnął wargi do jej szyi, by wyczuć puls.

 

Kiedy  dotknął  zimnymi  ustami  jej  miękkiej  skóry, 

poczuł, Ŝe przechodzą mu po grzbiecie ciarki. Miała w 
sobie  tyle  Ŝycia  i  ciepła.  Dotyk  jej  ciała  nagle  aŜ 
zanadto wyraźnie uświadomił mu, w jakiej leŜą pozy-
cji.

 

W  umyśle  błysnął  mu  obraz  nagiej  Alex,  biorącej 

ciepłą kąpiel. Szybko, ale ostroŜnie, Ŝeby nie zrobić jej 
krzywdy, odsunął się. Fatalnie, Ŝe zostali uwięzieni po 
tej stronie góry. Co gorsza, przypomniał sobie, Ŝe przez 
ten szalony pościg nie zdąŜy na samolot.

 

Łagodnie rozluźnił uścisk i połoŜył Alex na miękkiej 

poduszce  ze  śniegu  u  stóp  drzewa.  Śnieg  padał  coraz 
mocniej.  Luke  wiedział,  Ŝe  jeśli  szybko  nie  znajdą 
jakiegoś schronienia, czeka ich pewna śmierć.

 

Ta myśl nie budziła w nim przeraŜenia. JuŜ wiele razy 

zaglądał śmierci w oczy. Ale czuł złość. Śmierć w obronie 
jakiejś  sprawy  czy  przekonania,  albo  przynajmniej  z 
określonego  powodu,  byłaby  usprawiedliwiona,  ale 
zginąć  w wyniku  zwariowanego pościgu  za  zwariowaną 
panienką  z  wyŜszych  sfer  -  dla  pieniędzy  -  taka  śmierć 
zasługiwała wyłącznie na pogardę.

 

background image

22

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Zaczął  tupać  nogami,  Ŝeby  pobudzić  krew  do  szyb-

szego krąŜenia, i wepchnął ręce do kieszeni.

 

-  Głupota  -  powiedział  głośno.  -  Absolutnie,  zdecy 

dowanie  najgłupsza rzecz, jaką  zrobiłeś  w  swoim  Ŝałos 
nym Ŝyciu.

 

Alex otworzyła oczy i widziała tylko ciemne plamy. 

JKtoś  coś  mówił,  ale  nie  rozumiała  ani  słowa,  gdyŜ 
słyszała tylko dudnienie w uszach. Kręciło jej się w gło-
wie,  była  zdezorientowana  i  wcale  nie  miała  pewności, 
czy  wszystko jest  z  nią  w  porządku.  Czekała,  aŜ  znikną 
plamy przed jej oczami, a następnie powoli, z maksymal-
ną ostroŜnością,  odwróciła głowę  w  kierunku,  z  którego 
dobiegał głos. To był on. Szaleniec, który ją zaatakował. 
W pierwszym odruchu chciała się poderwać i uciec, ale 
uznała,  Ŝe  nie  zdoła  go  przegonić.  Gdzieś  czytała,  Ŝe 
takich  nieobliczalnych  ludzi  naleŜy  traktować  bardzo 
uprzejmie. Pomyślała, Ŝe przyjdzie jej to bez trudu. Od lat 
radziła sobie w taki sposób z ojcem.

 

Podparła się łokciami i usiadła. Przedtem upewniła się, 

Ŝ

e dzieli ją odpowiednia odległość od tego człowieka, na 

wypadek, gdyby znowu spróbował się na nią rzucić. Ten 
manewr  nie  uszedł  jego  uwagi  i  odwrócił  się  do  niej. 
Przypatrywali  się  sobie  przez  dłuŜszą  chwilę.  Miał 
brązowe oczy o odcieniu whisky i wprost przeszywał ją 
wzrokiem. W pierwszej chwili przyszło jej do głowy, Ŝe 
ten  męŜczyzna  nie  wygląda  jak  maniak  -  ale  przecieŜ 
nawet nie wiedziała, jak taki człowiek wygląda.

 

-

 

Nic  ci  się  nie  stało?  -  zagadnął.  Mówił  niskim, 

chrapliwym i zatroskanym głosem. 

-

 

Kim jesteś? - zapytała. Postanowiła nie silić się na 

uprzejmy ton. 

-

 

Facetem, który uratował ci Ŝycie. 

-

 

Uratowałeś mi Ŝycie? -Więc sądzisz, Ŝe to właśnie 

robiłeś? 

-

 

Tak. A myślisz, Ŝe co próbowałem zrobić? 

-

 

Zaatakować mnie, porwać, zabić. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

23

 

Luke  wydał  z  siebie  odgłos,  który  miał  być  śmie-

chem.

 

-

 

Niezupełnie o to mi chodziło. Jak się czujesz? 

-

 

Kręci mi się w głowie. 

-

 

Nic dziwnego. Straciłaś przytomność. 

Zgiął prawą nogę i przesuwał ją do przodu oraz do tyłu, 

rozcierając kolano. Alexandra miała mętlik w głowie, ale 
nie traciła czujności. MęŜczyzna wydawał się całkowicie 
normalny. No, jeśli nie zwracało się uwagi na nietypową 
fryzurę - jego jasnobrązowe włosy były długie z tyłu i 
krótkie z przodu - i jednodniowy zarost.

 

Alex powoli wstała. Oparła się o pień drzewa i otrzepa-

ła ze śniegu.

 

-  Przed czym mnie ratowałeś? I jak się tu znalazłam? 

Jeśli nie masz nic przeciwko moim pytaniom...

 

Luke  zerknął  na  nią  przez  ramię.  Nawet  teraz,  gdy 

miała  potargane  włosy  i  piekielnie  musiała  ją  boleć 
głowa,  wyglądała  świeŜo  i  pięknie.  Te  miodoworude 
włosy  po  prostu  spływały  falami  na  jej  ramiona.  Była 
niesłychanie ponętna.

 

Ale dlaczego ogarniały go takie myśli?

 

-

 

Przeniosłem cię. Nie widziałaś lawiny? - zapytał, 

by zmusić umysł do zajęcia się bieŜącymi sprawami. 

-

 

Tak, i w porę usunęłabym się z drogi, gdybyś mnie 

nie zaatakował. 

-

 

Wcale tego nie zrobiłem... 

Ich  uwagę  odwrócił  jakiś  szmer  za  krzakami.  Luke 

rozejrzał  się  dookoła,  próbując  zlokalizować  źródło 
dźwięku.  Nie  umiał  stwierdzić,  co  to  był  za  hałas,  ale 
wiedział,  Ŝe  nie  powinni  tu  zostać.  Znowu  ogarnął  go 
gniew, w równym stopniu na siebie, co na Jej Wysokość, 
bo to przez nią wpakował się w to wszystko.

 

-  MoŜesz chodzić? - zagadnął.

 

Alex skinęła głową. Nie miała pojęcia, jakie zwierzę 

włóczy  się  w  tej  okolicy,  ani  teŜ  nie  pragnęła  się  tego 
dowiedzieć.

 

background image

24

 

•       BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Będziemy musieli pójść w górę - oznajmił, pokazu-

jąc  las  wysokich  sosen.  -  Jeśli  dopisze  nm  szczęście, 
moŜe znajdziemy jakąś chatę. 

-

 

Nie sądzę, Ŝeby to był dobry pomysł - oświadczyła 

z  przekonaniem  Alex.  -  Lepiej  zawróćmy  w  stronę 
szlaków. Tylko tam moŜe nas odnaleźć ekipa ratunkowa. 

-

 

Ekipa ratunkowa? Czy mówisz powaŜnie? 

-  Oczywiście. Na pewno juŜ nas szukają, nie sądzisz? 
Luke potrząsnął głową.

 

-

 

Nie,  nie  sądzę.  Przede  wszystkim  od  naszego 

wyjścia nie upłynęło jeszcze duŜo czasu. Po drugie, pada 
ś

nieg... Chyba to zauwaŜyłaś. 

-

 

ZauwaŜyłam, panie... 

-

 

Stratten. Luke Stratten - powiedział i czekał na jakiś 

znak, Ŝe został rozpoznany. Nic takiego nie nastąpiło. I 
dobrze. O jeden problem mniej, pomyślał. 

-

 

Rusz  głową,  kobieto.  Jeśli  nie  jesteśmy  w  stanie 

zejść szlakiem, oni nie zdołają pojechać nim w górę. 

-

 

Nazywam się Alexandra - przerwała mu wyniośle 

i zaraz ugryzła się w język. Za późno przypomniała sobie, 
Ŝ

e  powinna  uŜywać  swojego  pseudonimu.  Pomyślała 

jednak, Ŝe teraz nie ma to juŜ znaczenia. Jak tylko wróci 
do kurortu, sama zadzwoni do ojca. Zrobiła krok w kie-
runku  Luke'a,  połoŜyła  rękę  na  biodrze  i  postarała  się 
zwrócić na siebie jego uwagę. 

-

 

Wiem,  Ŝe  nie  zdołają  wejść  szlakiem.  Ale  mogą 

uŜyć helikoptera. 

-

 

Z pewnością to zrobią. Ale nie dzisiejszego wieczo-

ru. JuŜ się ściemnia i znowu zaczyna padać śnieg. Rób jak 
uwaŜasz, ale ja wspinam się w górę. 

Co za niemiły człowiek, pomyślała. Pomimo nieregu-

larnych  rysów  był  całkiem  przystojny  i,  sądząc  po 
szerokości  klatki  piersiowej,  zdecydowanie  dobrze  zbu-
dowany,  ale  stanowczo  zbyt  uparty  jak  na  jej  gust. 
Patrzyła,  jak  gramolił  się  między  sosnami.  Podmuch 
wiatru wsadził jej  swój  lodoway palec za kołnierz

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

25

 

i  zmroził  szyję.  Straciła  męŜczyznę  z  oczu,  ale  wciąŜ 
słyszała chrzęst jego butów na śniegu.

 

Miał rację: zaczynało się ściemniać. MoŜe nie mylił 

się  takŜe  w  kwestii  helikoptera.  A  pomoc  nie  musiała 
nadejść  juŜ  tego  wieczoru.  Ta  myśl  podziałała  na  nią 
otrzeźwiająco.

 

Gramoliła się pod górę za towarzyszem niedoli, ale ten 

posuwał się zbyt szybko i nie mogła go dogonić.

 

-  Chyba nie zamierzasz mnie tu zostawić, prawda? 

- krzyknęła.

 

Luke wyraźnie słyszał jej wołanie, ale nie przerywał 

wspinaczki.  Musiał  przyznać,  Ŝe  myśl  wyraŜona  przez 
Alex wydała  mu się  kusząca z oczywistych względów. 
Ale  górę  wzięło  w  nim  sumienie.  Z  minuty  na  minutę 
robiło  się  coraz  ciemniej.  Ktoś  taki jak  ona  nie  miałby 
szansy, zwaŜywszy na zimno i dzikie zwierzęta.

 

Odwrócił  się  i  spojrzał  w  dół.  W  labiryncie  sosen 

ledwo dostrzegał jej postać. Dotknął rolki filmu w kiesze-
ni  i  westchnął  w  poczuciu  frustracji.  Czy  mu  się  to 
podobało, czy nie, ugrzązł. Pomyślał o tym, jak reaguje na 
tę dziewczynę, i zganił siebie w duchu. Nie miał ochoty 
dumać  o  spędzeniu  nocy  z  Alexandra  Beck,  nawet  w 
najlepszych warunkach. JednakŜe bez względu na to, co 
sądził  o  takich  kobietach  jak  ona,  nie  mógł  jej 
zostawić.

 

Przystanął  i  czekał.  Kiedy  się  do  niego  zbliŜyła, 

wyciągnął rękę i pomógł jej przejść przez zwalony pień.

 

-  Dzięki - wydyszała.

 

Mruknął  coś  w  odpowiedzi,  a  potem  obrócił  się  i 

znowu  zaczął  się  gramolić  pod  górę.  Od  tej  wspinaczki 
jeszcze bardziej bolała go noga, co bezskutecznie próbo-
wał ukryć.

 

-

 

Co się dzieje? - zagadnęła Alexandra. 

-

 

Moje kolano - odparł. 

-

 

Zraniłeś się, kiedy spadaliśmy? 

-

 

Nie. 

background image

26

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Znowu zaczął iść, przystając po kaŜdym kroku. Alex 

obserwowała  jego  niezdarne  ruchy.  Chyba  nie  mogła 
liczyć na to, Ŝe wydobędzie od niego więcej informacji. 
No, ale trudno. Kiedy znajdą jakieś schronienie, będzie 
musiał z nią porozmawiać.

 

Brnęli przez śnieg, który sięgał im do kostek i padał 

z  coraz  większą  intensywnością.  Luke  chwycił  Alex  za 
ramię i pomagał jej iść. Musieli narzucić sobie szybsze 
tempo.

 

-

 

Głupie - mruknął do siebie. 

-

 

Co jest głupie? - zapytała Alex. 

-

 

To, Ŝe utkwiłem tutaj. Z tobą. 

-

 

W pojedynkę byłoby lepiej? 

-

 

Gdybym był sam, nie znalazłbym się tutaj. 

-

 

Jesteś tutaj z mojego powodu? - zapytała. - A więc 

jednak śledziłeś mnie. 

Luke  był  zadowolony,  Ŝe  nie  mogła  widzieć  jego. 

twarzy.

 

-

 

Wcale ciebie nie śledziłem. JuŜ ci mówiłem, Ŝe cię 

ratowałem. 

-

 

Ale przedtem. Śledziłeś mnie. Widziałam ciebie. 

-

 

Dlaczego miałbym cię śledzić? 

-

 

Ze względu na to, kim jestem. 

-

 

A kim jesteś? 

-

 

Alexandra Beck. 

Luke  szedł  dalej,  ani  na  chwilę  nie  przerywając 

rytmicznego marszu.

 

-  Tak? I co z tego?

 

Alex chwyciła go za ramię i osadziła w miejscu.

 

-  Chcesz mi wmówić, Ŝe nie wiesz, kim jestem?

 

-  zapytała.

 

-

 

Jesteś sławna czy jak? 

-

 

Ty chyba Ŝartujesz. 

-

 

Nie. Powiedz mi. Długo przebywałem poza krajem. 

-

 

Gdzie? - zagadnęła nieco sarkastycznym tonem. 

-  Na Syberii?

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

27

 

Luke  uśmiechnął  się  szeroko.  Bez  wątpienia  była 

zadziorną istotką.

 

-

 

Coś w tym rodzaju. 

-

 

Jestem córką Victora Becka. 

-

 

O nim rzeczywiście słyszałem. 

-

 

Tak myślałam. 

-

 

Ale to nie znaczy, Ŝe cię śledziłem - dorzucił. 

-

 

W takim razie zaatakowałeś mnie? 

-

 

Wcale nie! 

Powoli przysunął się do Alex, a ona się cofnęła. Była 

wysoka. Luke był wyŜszy. Zdecydowanie nad nią góro-
wał wzrostem. Pogroził jej pięścią.

 

-  Kto kogo zaatakował?

 

W półmroku Alex ledwo dostrzegała ślady zębów na 

jego skórze, ale wspomnienie o tym incydencie wróciło 
do niej w całej jaskrawości.

 

-

 

Och. No tak, cóŜ. Przepraszam. Myślałam... 

-

 

Dajmy juŜ temu spokój - powiedział i machnął ręką. 

Kontynuował wspinaczkę, tupiąc nogami po to, by 

pobudzić krew do lepszego krąŜenia. Wiedział, Ŝe dziewczy-
na idzie za nim, gdyŜ słyszał chrzęst śniegu pod jej butami. 
Po pewnym czasie dotarli do czegoś w rodzaju podestu. Luke 
zatrzymał się. To była droga. Wąska, przykryta kilkudziesię-
ciocentymetrową warstwą śniegu, ale jednak droga. Wziął 
głęboki oddech. Podparłszy się pod boki, przeniósł cięŜar 
ciała na zdrową nogę i zrobił obrót o sto osiemdziesiąt stopni.

 

Zanim zobaczył obiekt, usłyszał sapanie Alexandry. To 

coś przypominało widmo i stało tak blisko, Ŝe omal na nie 
nie wpadli. Śnieg był teraz gęstszy i Luke przetarł oczy, Ŝeby 
się upewnić, iŜ nie ma halucyncji. Nie miał. Stał przed nim 
prawdziwy domek, a ściślej: małe schronisko dla narciarzy. 
Niezbyt duŜe ani okazałe, ale solidnie zbudowane.

 

Luke rzucił się do drzwi od frontu resztkami drzemią-

cej  w  nim  energii.  PodwaŜył  klamkę  i  był  przyjemnie 
zaskoczony,  Ŝe  drzwi  otworzyły  się  bez  specjalnego 
trudu. Miał szczęście, bo przecieŜ zostało mu niewiele sił.

 

background image

28

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Domek składał się tylko z jednego pomieszczenia, a 

kręte  schodki  z  kutego  Ŝelaza  prowadziły  na  stryszek, 
który słuŜył za sypialnię. W rogu, obok małej kuchni, 
stał  okrągły  stół  i  dwa  krzesła,  a  przed  kominkiem 
znajdował się mały fotel wyplatany z trzciny i krzesło. 
Luke  doszedł  do  wniosku,  Ŝe  właściciel  zaszywa  się 
tutaj  na  weekendy.  Domek  nie  był  luksusowo 
urządzony,  ale  z  pewnością  zapewniał  wszelkie 
wygody.  Luke  nacisnął  kontakt.  Nic  się  nie  zmieniło. 
Elektryczność została wyłączona.

 

Alex  stała  na  środku  pokoju,  podczas  gdy  Luke 

dokonywał przeglądu inwentarza. Za schodkami odnalazł 
małą,  ale  funkcjonalną  łazienkę.  Odkręcił  kran.  W  po-
rządku. Właściciele nie wyłączyli wody. Skoro zbliŜała 
się wiosna, nie było potrzeby martwienia się o zamarz-
nięte  rury.  Luke  wrócił  do  głównego  pomieszczenia  i 
popatrzył na Alex.

 

-  Mamy szczęście - oznajmił.

 

Skinęła  głową,  zbyt  przemarznięta,  by  móc  coś  od-

rzec.  W  pierwszym  odruchu  Luke  miał  ochotę  połoŜyć 
ręce  na  jej  ramiona  i  przygarnąć  ją  do  siebie,  ale  nie 
był pewien, kto kogo by rozgrzewał. Zamiast to zrobić, 
odwrócił się do niej plecami. Przy przeciwległej ścianie 
znajdował się kominek. Luke z radością przekonał się, 
Ŝ

e  skrzynia  na  drewno  jest  w  połowie  zapełniona.  Na 

dzisiaj  starczy,  pomyślał,  a  potem  przystąpił  do 
rozpalania  ognia.  Usiadł  na  podłodze  i  ogrzewał 
dłonie, kiedy zaczęły trzaskać płomienie.

 

-  Mmm, jak miło - powiedziała Alex, stając za jego 

plecami. Luke odwrócił się na dźwięk jej głosu. Usiłował 
nie  zwracać  na  nią  uwagi,  ale  kiedy  przeniknęło  go 
rozkoszne  ciepło  ognia,  przestał  ze  sobą  walczyć  i  spoj 
rzał  na  nią.  UciąŜliwa  wspinaczka  i  zimne  powietrze 
zabarwiły jej policzki na róŜowy kolor. Uśmiechnęła się 
do  niego,  a  w  jej  duŜych  brązowych  oczach  lśniło 
szczęście z powodu znalezienia dachu nad głową. Nawet

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

29

 

teraz, kiedy była rozkojarzona, obolała i prawdopodobnie 
ogromnie  zmęczona,  prezentowała  się  atrakcyjnie.  Od-
znaczała się naturalną, zdrową urodą. Lukę poczuł, Ŝe 
w jego organizm wstępuje nowy rodzaj ciepła. Niebez-
pieczny.

 

Kiedy się podnosił, kolano odmówiło mu posłuszeńst-

wa.

 

-  Elektryczność  jest  wyłączona  -  powiedział,  cho 

dząc  po  pokoju.  W  pomieszczeniu  panowała  ciemność, 
jedynym źródłem światła był ogień w kominku.

 

Alex rozejrzała się po pokoju. 

;

 - Gdzieś tutaj są 

ś

wiece - powiedziała. - Widziałam ^je jeszcze minutę 

temu. ,* Po chwili znalazła świece i zapaliła jedną z 
nich.

 

-

 

Nie  o  światło  się  martwię  -  oświadczył  Luke  i 

wskazał grzejnik przy ścianie. - Ten system jest albo na 
energię elektryczną, albo na gaz propanowy. Na razie nie 
wiem, sprawdzę to jutro. Na dzisiejszy wieczór - dorzu-
cił, wyciągając rękę w kierunku kominka - to jest nasze 
jedyne  źródło  ciepła.  -  Na  zewnątrz  zawył  wiatr,  jakby 
akcentując jego słowa. 

-

 

JeŜeli chcemy się rozgrzać, będziemy musieli spać 

przy  kominku  -  zakończył,  po  czym  wspiął  się  po 
spiralnych  schodkach  na  poddasze.  ŁóŜko  było  duŜe  i 
wydawało  się  całkiem  wygodne,  ale  nie  zauwaŜył  Ŝadnej 
pościeli, tylko goły materac przykryty kołdrą z kawałków 
materiału  i  kilka  poduszek.  Najwyraźniej  właściciele 
zamknęli domek na sezon albo przynajmniej do lata. 

-

 

Uwaga!  -  zawołał.  Ściągnął  materac  z  łóŜka  i 

wytaszczył  go  z  poddasza.  Alex  odskoczyła,  kiedy 
materac przechylił się i z głośnym pacnięciem wylądował 
na  zakurzonej  podłodze.  Po  chwili  to  samo  stało  się  z 
dwiema  poduszkami.  Zanim  zdąŜyła  zareagować,  Luke 
był juŜ na dole, przesuwał wyplatane z trzciny meble i 
rozkładał  materac  przed  kominkiem.  Na  koniec  przykrył 
go kołdrą. 

background image

30

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

No - stwierdził. - To powinno wystarczyć. 

-

 

Powinno wystarczyć do czego? - zapytała. 

Luke  zerknął  na  dziewczynę.  Stała  z  rękami  opar-

tymi  na  biodrach  i  patrzyła  na  niego  nieufnym  wzro-
kiem.

 

-

 

Na łóŜko dla nas. 

-

 

Dla nas? 

-

 

Tak. Dla nas. 

-

 

Dla nas? To znaczy dla ciebie i dla mnie? 

-

 

Nie widzę tu nikogo więcej, złotko. 

-

 

Nie jestem Ŝadnym  złotkiem, panie Stratten. I nie 

mam zamiaru spać z panem na tym materacu. 

Luke rzucił jej gniewne spojrzenie. To on powinien był 

się uskarŜać na sytuację.

 

-  Rób,  jak  uwaŜasz  -  powiedział.  Zdjął  kurtkę, 

ś

ciągnął buty i odpiął guzik dŜinsów. Jednym ruchem

 

westchnął i przymknął oczy.

 

-

 

Co ty właściwie robisz? 

Luke otworzył jedno oko. 
-

 

Układam się do snu. 

-

 

Teraz? 

-  Kobieto, ciemno tu choć oko wykol i tak będzie aŜ 

do rana. Jestem na nogach od świtu. Konam ze zmęcze 
nia, a moje kolano boli tak, jakby ktoś wbił w nie gwóźdź. 
Ogień  dogasa.  Na  razie  jesteśmy  bezpieczni  i  nie  mam 
ochoty słuchać twojego pyskowania. Kapujesz?

 

Zamknął oczy i przewrócił się na bok.

 

-  Więc bądź tak uprzejma i teŜ idź spać.

 

Alex zawrzała. Otworzyła usta, Ŝeby coś powiedzieć, 

ale rozmyśliła się. W tej chwili kłótnia z tym kretynem nie 
miała  sensu.  Rozpięła  kurtkę  i  wepchnęła  rękawice  do 
kieszeni. Trzymając przed  sobą świecę, ostroŜnie prze-
szła  do  łazienki  i  szybko  się  umyła.  Przy  skąpym 
oświetleniu przejrzała dobrze zaopatrzoną apteczkę. Po-
niewaŜ jej głowę rozsadzał ból, głośno błagała los

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

31

 

o  aspirynę.  Jej  prośba  została  wysłuchana.  Przed  po-
wrotem  do  głównego  pomieszczenia  szybko  połknęła 
dwie tabletki.

 

Luke  leŜał  na  boku,  z  twarzą  odwróconą  od  ko-

minka. Alex zdjęła kurtkę i buty, i na palcach podeszła do 
materaca. Ciepło ognia rozkosznie ogrzewało zmarznięte 
palce. Spojrzała na Luke'a. Zostawił dla niej miejsce na 
posłaniu.

 

Potrząsnęła głową, postanawiając, Ŝe nie skorzysta z 

jego  oferty.  Zamiast  tego  wyciągnęła  się  na  ratano-
wym  fotelu  i  przykryła  kurtką.  Przymknęła  oczy.  Po 
chwili  zaczęło  ją  boleć  kaŜde  stłuczenie  i  zadrapanie, 
które  spowodował  upadek.  Fotel  był  zbyt  mały  i  mu-
siała  podkurczyć  swoje  długie  nogi.  Kiedy  przenosiła 
cięŜar  ciała,  jakaś  zabłąkana  spręŜyna  wbiła  jej  się  w 
plecy.  Wspaniale,  po  prostu  cudownie,  pomyślała. 
Przewróciła  się  na  bok,  Ŝeby  znaleźć  wygodniejszą 
pozycję, ale wciąŜ coś jej przeszkadzało.

 

Alex  przygryzła  wargę.  Luke  ani  drgnął.  Miejsce, 

które dla niej zostawił, wywoływało nieodpartą pokusę. 
Cichutko  wstała  i  na  palcach  zbliŜyła  się  do  materaca. 
Tutaj,  przy  kominku,  było  znacznie  cieplej.  Powoli, 
ostroŜnie,  połoŜyła  się  na  materacu  i  gwałtownym  ru-
chem naciągnęła na siebie kołdrę. Westchnęła w ciemno-
ś

ci; miękki materac działał jak balsam na jej utrudzone 

ciało.

 

Pomimo Ŝe Alex była ogromnie zmęczona, wiedziała, 

iŜ tej nocy nie zmruŜy oka. Jeszcze nigdy nie znalazła się 
w podobnej sytuacji, a juŜ na pewno nie w towarzystwie 
takiego męŜczyzny.

 

LeŜąc  na  boku  i  wpatrując  się  w  ogień,  słyszała 

nieubłagane  walenie  śniegu  o  okienne  szyby.  Burza 
ś

nieŜna  rozszalała  się  na  dobre.  Luke  miał  rację.  Byli 

szczęściarzami  i  dzisiejszej  nocy  nic  im  nie  zagraŜało. 
Zamiast  dumać  nad  swoim  losem,  powinna  była  zmó-
wić dziękczynną modlitwę za znalezienie tego miejsca.

 

background image

32

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Spróbowała odpręŜyć się i napięcie w jej ciele ustępowało 
miejsca  potwornemu  zmęczeniu.  Po  kilku  minutach 
zasnęła.  Luke  dokładnie  wyczuł  ten  moment.  Ciało 
dziewczyny zwiotczało, a miękkie, krągłe pośladki prze-
sunęły  się  w  jego  stronę.  Przykrył  kołdrą  i  ją,  i  siebie, 
wziął głęboki oddech i cięŜko westchnął.

 

No cóŜ, teraz i on mógł powiedzieć, Ŝe spał z otoczoną 

niesławą Alexandra Beck. Przysunął się do niej i poczuł 
zapach  drogich  perfum.  Przeniknął  go  dreszcz  pod-
niecenia. Pomyślał o rolce filmu w kieszeni kurtki i o tym, 
jaka byłaby reakcja Alex, gdyby się o niej dowiedziała. 
Nieświadomie przysuwał się do niej centymetr po centy-
metrze i jednocześnie pomyślał, Ŝe znalazł się w piekiel-
nym miejscu.

 

background image

ROZDZIAŁ TRZECI

 

Alex  śniła rozkoszny  sen.  Był  pogodny  letni  dzień, 

a  błękitne  niebo  wprost  raziło  ją  intensywną  barwą. 
Opadła  na  miękkie  poduszki  kanapy  i  wylegiwała  się 
w  słońcu.  Znajdowała  się  na  plaŜy,  gdzie  fale  pod-
mywały  brzeg.  Jej  rozpaloną  skórę  pieścił  chłodny 
wietrzyk,  ku  któremu  wystawiała  twarz.  Kiedy  jednak 
chciała  przytulić  się  do  poduszki,  zdarzyło  się  coś 
dziwnego.

 

Poduszka zaczęła się poruszać.

 

Alex bardzo ostroŜnie otworzyła jedno oko, a potem 

drugie. To,  co  zobaczyła, potwierdziło jej  podejrzenia. 
Powietrze  wcale  nie  było  ciepłe,  lecz  lodowato  zimne. 
Nie znajdowała się na plaŜy, a jej głowa z pewnością nie 
spoczywała  na  poduszce.  Spoczywała  na  piersi 
męŜczyzny.

 

Alex  wpadła  w  panikę,  ale  tylko  na  moment.  LeŜała 

obok  obcego  faceta,  ale  tłumaczyła  sobie,  Ŝe  wszystko 
jest  względne.  Czy  naprawdę  moŜna  było  nazwać  obcą 
osobą  kogoś,  z  kim  dzieliło  się  łoŜe?  PrzecieŜ  nie 
potraktował jej nieprzyjemnie, zachowywał się jak dŜen-
telmen.  Mimo  to  zupełnie  nie  przypominał  męŜczyzn, 
których  dotychczas  znała.  Uznała,  Ŝe  najrozsądniej  bę-
dzie trzymać się od niego z daleka, dopóki nie upewni się, 
kim  jest  ten  człowiek  i  jaki  ma  zawód.  Przez  dłuŜszą 
chwilę nie poruszała się, usiłując podjąć jakąś decyzję.

 

Jej  zmysły  nie  pozostały  obojętne  na  zapach  nie-

znajomego. Ten człowiek pachniał zupełnie inaczej niŜ 
męŜczyźni, których znała. Nie wyczuwało się u niego ani

 

background image

34

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

odrobiny wody kolońskiej, niczego sztucznego. Pachniał 
jak...  hm,  jak  męŜczyzna,  który  w  sumie  wcale  nie 
wydawał się niemiły, ale w zaistniałych okolicznościach 
bez wątpienia mógł jej zagraŜać.

 

Alex  powoli  przechyliła  głowę,  Ŝeby  mu  się  lepiej 

przypatrzyć. Jego klatka piersiowa wznosiła się i opadała 
wraz z powolnym, miarowym oddechem. Centymetr po 
centymetrze, Alex cicho się od niego odsuwała. MęŜczyz-
na nawet nie drgnął i nadal spokojnie oddychał. Właśnie 
zamierzała  stoczyć  się  z  materaca,  kiedy  Luke  uniósł 
nagle ramię i chwycił ją w pasie. Przycisnął ją do siebie, 
coś  wymamrotał,  głośno  przełknął  ślinę,  a  potem  wes-
tchnął i znowu zapadł w sen.

 

Alex  patrzyła  na  niego  z  niedowierzaniem,  jej  twarz 

dzieliło od twarzy męŜczyzny zaledwie kilka centymetrów. 
Nie wiedziała, czy ma się wyrywać, czy ponowić próbę 
wyślizgnięcia się z jego objęć. Wpatrywała się wjego twarz 
i usiłowała podjąć decyzję. W świetle dziennym mogła mu 
się lepiej przyjrzeć. Miał jasnobrązowe włosy  z  kilkoma 
jaśniejszymi pasmami, gęste i nieco zmierzwione. Wysoko 
osadzone kości policzkowe łączyły się z wydatną szczęką, 
a w ustach uwagę przyciągała pełna dolna warga.

 

Twarz  męŜczyzny  wyraŜała  znuŜenie  Ŝyciem  i  Alex 

zastanawiała  się  nad  jego  przyczynami.  Zmarszczki 
wokół oczu wskazywały na to, Ŝe czasami się uśmiechał, 
chociaŜ  Alex  jeszcze  go  nie  widziała  w  takiej  sytuacji. 
Przypomniała sobie brązowe oczy, które teraz były ukryte 
pod powiekami o najdłuŜszych, najbujniejszych rzęsach, 
jakie kiedykolwiek widziała u męŜczyzny, a moŜe nawet 
u kobiety.

 

W sumie musiała zaufać swojemu pierwszemu wraŜe-

niu.  Był  bardzo  przystojny  i  naprawdę  wydawał  się 
normalny...  cokolwiek  by  to  oznaczało  we  współczes-
nych  czasach.  CzyŜby  mówił  prawdę?  MoŜe  jej  nie 
ś

ledził, a tylko wybrał się na przejaŜdŜkę i nagle zaszło 

coś nieoczekiwanego. Tak czy owak, co za róŜnica?

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

35

 

zapytywała  siebie  w  duchu.  Była  pewna,  Ŝe  zostaną 
uratowani  w  ciągu  najbliŜszych  paru  godzin  i  szybko 
zapomną o tym małym interludium.

 

O dziwo, ta myśl nie sprawiała jej satysfakcji. LeŜąc 

obok męŜczyzny, czuła niepokój, jakby na coś czekała, na 
coś nowego, niewyobraŜalnego, znajdującego się poza jej 
zasięgiem.

 

Zacisnął ramię wokół niej, przyciągnął ją bliŜej siebie. 

Deprymowała  ją  dwojakość  uczuć,  których  doznawała, 
kiedy  tak  leŜeli  przytuleni.  Nie  znała  go  -  nie  miała 
ochoty poznawać - ale coś ściskało ją w Ŝołądku, a serce 
biło  szybciej  niŜ  zwykle.  I  to  leŜenie  w  ramionach 
męŜczyzny  w  pewnym  sensie  ją  uspokajało,  dawało 
poczucie... bezpieczeństwa.

 

Dziwne,  pomyślała.  Nigdy  nie  uŜywała  słowa  „bez-

pieczeństwo"  w  odniesieniu  do  męŜczyzn.  Uznała  tę 
myśl  za  anormalną.  Bez  wątpienia  wszystkiemu  była 
winna  niecodzienna  sytuacja  skłaniająca  ją  do  nierac-
jonalnych  zachowań.  Alex  próbowała  się  ruszyć,  ale 
potem  zmieniła  zamiar.  Nie  wiedziała,  jak  to  zrobić, 
Ŝ

eby  się  nie  obudził  -  albo  Ŝeby  nie  zrobił  czegoś 

gorszego,  zwaŜywszy  pozycję,  w  jakiej  znajdowały  się 
ich ciała.

 

Luke  zdawał  się  czytać  w  jej  myślach.  Jego  ręka 

zaczęła błądzić po plecach Alex, powoli zbliŜając się do 
podstawy  kręgosłupa.  Tam  się  zatrzymała.  Alexandra 
pozostała nieruchoma jak głaz, wyczekując na następny 
ruch.  Ręka  Luke'a  nie  sprawiła  jej  zawodu.  Powoli, 
wytrwale, przemieściła się na pośladki, gdzie na chwilę 
spoczęła, by pieścić i obejmować te wypukłości.

 

Poczucie  bezpieczeństwa  natychmiast  zniknęło,  ale 

jego  miejsce zajęło zupełnie inne doznanie. MęŜczyzna 
miał  rozgrzane  ciało,  promieniował  ciepłem,  które  za-
chęcało  do  większej  bliskości.  Na  ciele  dziewczyny 
pojawiła się gęsia skórka. Ciepło ciała Luke'a sączyło się 
do wnętrza Alex, a dłoń nie przestawała masować jej

 

background image

36

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

bioder.  Coś  zaczęło  dziać  się  w  jej  Ŝołądku,  nie  była 
pewna, czy ze strachu, czy z podniecenia.

 

Ramię miała przygwoŜdŜone, ale zdołała oswobodzić 

rękę.  Usiłowała  odpychać klatkę  piersiową  męŜczyzny, 
by  w  ten  sposób  go  powstrzymać.  Był  to  rozsądny 
manewr, ale nie przyniósł Ŝadnego skutku, gdyŜ napot-
kała ścianę twardych mięśni, które nie ustępowały nawet 
na  milimetr.  Alex  połoŜyła  dłoń  na  sercu  Luke'a.  Jego 
miarowe bicie współgrało z biciem jej własnego serca.

 

Zamknęła  oczy  i  próbowała  zdecydować,  czy  ma 

spokojnie leŜeć w jego ramionach, w nadziei Ŝe Luke po 
prostu  przewróci  się  na  bok,  czy  teŜ...  kierować  się 
instynktem  i  z  całej  siły  uderzyć  go  kolanem,  Ŝeby 
natychmiast połoŜyć kres tej sytuacji.

 

Nie  musiała  robić  Ŝadnej  z  tych  rzeczy.  Luke  prze-

budził się i przez dłuŜszą chwilę przypatrywał jej się w 
oszołomieniu.  Z  początku  nie  mógł  się  zorientować, 
gdzie  i  z  kim  przebywa.  Budził  się juŜ  w  wielu  dziw-
nych  miejscach,  dlatego  teraz  nie  był  kompletnie  za-
skoczony.  Uświadamiał  sobie  wszystko  stopniowo,  po-
czynając od toŜsamości kobiety, która obok niego leŜa-
ła, a kończąc na tym, co obejmował swoją dłonią.

 

-  Przepraszam  -  powiedział  i  natychmiast  rozluźnił 

uścisk.

 

Alex nie traciła czasu. Wygramoliła się z prowizorycz-

nego łoŜa, lecz, niestety, nie mogła odejść zbyt daleko. 
Obejrzała się na Luke'a. Siedział na środku materaca i 
przeczesywał  ręką  rozczochrane  włosy.  W  niewielkim 
pomieszczeniu wydawał się niemal wielkoludem.

 

Mocno  zacisnęła  ręce.  Niewiarygodnie  zdenerwował 

jg  fakt,  Ŝe  znajdowała  się w  jednym  pokoju  z  kimś  tak 
męskim jak Luke Stratten. Tymczasem on wstał, włoŜył 
buty  i  udał  się  w  kierunku  łazienki.  Odwróciła  się  do 
niego plecami i obrzuciła wzrokiem kuchnię.

 

Wstała, podeszła do zlewu, odkręciła kurek i czekała, 

aŜ zleci brudna woda, a jej  wzrok powędrował ku

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

37

 

ekspresowi*do kawy, który stał na rogu blatu. Oddałaby 
teraz wszystko za filiŜankę kawy.

 

-  Sprawdź w szafkach - poradził jej Luke, wracając 

do głównego pomieszczenia. - MoŜe coś tam jest.

 

Zbadał  swoje  kolano.  Zdrętwienie  nie  ustępowało. 

Zapewne  podczas  upadku  poniósł  większy  uszczerbek, 
niŜ sądził. Odczuwał piekielny ból.

 

Alex znalazła nie tylko nie napoczętą puszkę kawy, ale 

takŜe pudełko słonych chrupek, masło orzechowe i kilka 
innych puszek z Ŝywnością.

 

-  Przynajmniej  nie  umrzemy  z  głodu  -  zauwaŜył 

Luke.

 

Stał za plecami Alex, która odwróciła się.

 

-

 

Nie będziemy tu aŜ tak długo, Ŝeby się o to martwić 

- powiedziała. 

-

 

Nie? 

-  Na pewno juŜ wiedzą o naszym zaginięciu. 
Luke pokręcił głową i podszedł do okna. Na dworze

 

nadal sypał gęsty śnieg. Drzewa i krzewy uginały się pod 
nie chcianym brzemieniem.

 

-  Spójrz  na  niebo  -  powiedział.  -  Ta  śnieŜyca 

nieprędko ustanie. A dopóki się nie przejaśni, nie wyślą 
po nas helikopterów.

 

Alex  przygryzła  wargę.  Nie  podobało  jej  się  to,  co 

mówił Luke. PrzeraŜała ją perspektywa przebywania z 
tym  człowiekiem  pod  jednym  dachem.  ZbliŜyła  się  do 
okna i stanęła obok Luke'a.

 

-

 

Nie moglibyśmy sami spróbować wrócić? 

Luke popatrzył na nią z niedowierzaniem. 
-

 

Nie. 

-

 

Dlaczego nie? 

-

 

PoniewaŜ nie damy sobie rady. 

-

 

Kto tak mówi? 

-

 

Ja tak mówię. 

-  A  co  cię  do  tego  upowaŜnia?  -  zapytała  Alex, 

oparłszy rękę na biodrze.

 

background image

38

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Wiem  coś  niecoś  o  szkole  przetrwania  -  odparł 

spokojnym głosem, chociaŜ zaczynała gotować się w nim 
krew. 

-

 

Hm, ja teŜ. MoŜe po prostu pójdę sama. 

Zepsuta  smarkula,  pomyślał,  nie  potrafi  i  nie  chce 

pojąć  najoczywistszych  rzeczy.  Fatalnie  się  złoŜyło,  Ŝe 
musiał ją śledzić, przy okazji spóźniając się na samolot, 
a teraz ugrzązł w  górach  z tą rozpieszczoną  księŜniczką, 
która  prawdopodobnie  nie  potrafiła  nawet  zagotować 
wody.

 

Zdenerwowany, odsunął się od niej i nacisnął klamkę. 

Drzwi  były  oblodzone,  ale  kilka  uderzeń  pięścią  we 
framugę  wystarczyło,  by  je  otworzyć.  Po  chwili  próg 
domku zasypał śnieg.

 

-  Proszę bardzo, panno Beck - oznajmił Luke i wycią 

gnął rękę w kierunku drzwi.

 

Alexandra  miała  wraŜenie,  Ŝe  jej  serce,  zamarło  w 

piersi.  Nie  było  Ŝadnego  wyjścia,  Ŝadnej  ścieŜki, 
niczego.  Tylko  śnieg.  Wszędzie.  Przełknęła  ślinę,  a 
potem 

posłała 

Luke'owi 

słaby, 

przepraszający 

uśmiech.

 

-

 

Chyba  utkwiliśmy  tu  na  dobre,  co?  -  powiedziała 

łagodnie. 

-

 

Teraz juŜ sama widzisz. 

-

 

Na jak długo? 

-

 

Nie wiadomo. 

Luke włoŜył kurtkę i zdjął z tylnej ściany szuflę.

 

-  Co robisz? - zagadnęła Alex. 
Zaczął odśnieŜać ścieŜkę.

 

-  Potrzebujemy więcej drewna. Rozejrzę się dookoła 

i sprawdzę, czy nie ma tu gdzieś jego zapasu.

 

Przez otwarte drzwi napływało bardzo zimne powiet-

rze.  W  pokoju  i  tak  było  juŜ  chłodno,  ale  teraz,  kiedy 
szalał  w  nim  wiatr,  szybko  zamieniał  się  w  wielką 
lodówkę. Alex dygotała, trzymając w rękach puszkę z 
kawą.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

39

 

.  - MoŜe byś mi pomogła - powiedział Luke, kiedy 

przetarł drogę.

 

-  Co mam robić?

 

,     - Na początek dołóŜ drewna do ognia. UŜyj reszty 

kłód, które leŜą w tamtej skrzyni.

 

Cofnął się, Ŝeby zamknąć za sobą drzwi.

 

-

 

I zrób kawę. 

-

 

Zrobić...? 

Ale  Luke  zdąŜył  juŜ  zniknąć  za  drzwiami.  Alex 

popatrzyła na puszkę kawy i westchnęła.

 

-  Ciekawe, jak mam to zrobić.

 

Oczywiście  umiała  zaparzyć  kawę,  ale  pod  warun-

kiem,  Ŝe  miała  do  dyspozycji  dzbanek,  kuchenkę  albo 
ekspres do kawy, a nie tylko puszkę i ogień w kominku. 
Postanowiła jednak, Ŝe musi sobie jakoś poradzić, i za-
częła przetrząsać szuflady w poszukiwaniu otwieracza do 
puszek.

 

Luke  energicznie  wymachiwał  łopatą,  pomimo  Ŝe 

bolały  go  mięśnie  po  spędzeniu  nocy  na  niewielkim 
materacu w niewygodnej pozycji. Jego umysł pracował 
na przyśpieszonych obrotach, trawiły go myśli, które w 
ogóle  nie  miały  ze  sobą  związku.  Myśli  o  utraconym 
sprzęcie, o zleceniu, którego nie moŜna wykonać, a prze-
de wszystkim myśli o Alex.

 

Przystanął i oparł się o róg domku. Spał niewiele, gdyŜ

 

Alex przez całą noc napierała na niego swoim ciałem.

 

Zapadał w drzemkę, a kiedy się budził, czuł jej nogę na

 

I    swoim udzie i ramię, które Alex przyciskała do jego

 

l'  piersi. Wyglądało na to, Ŝe panna Beck sypia niespokoj-

 

|   nie.

 

i  Ta  pozycja  była  bardzo  niewygodna  i...  szalenie  ' 
niepokojąca.  Przypisywał  dziewczynie  wiele  cech  -  ze-
psucie,  brak  wytyczonego  celu,  egoizm  -  lecz  mimo 
wszystko  nie  mógł  zaprzeczyć,  Ŝe  bardzo  go  pociągała. 
Przez  długi  czas  nie  łączył  go  z  nikim  Ŝaden  znaczący 
związek. Tylko raz w Ŝyciu omal się nie zaręczył, ale to

 

background image

40

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

działo  się  przed  wieloma  laty,  w  college'u,  kiedy  był 
jeszcze naiwnym młodzieńcem.

 

Kiedy wybrał swój zawód, wszystko uległo zmianie. 

W  jego  Ŝyciu  nie  było  miejsca  na  poświęcenie  się 
jakiejkolwiek  kobiecie.  W  decydującym  momencie  oka-
zywało  się,  Ŝe  nawet  te  najbardziej  wyzwolone  pragną 
domku  na  wsi  z  białym  płotem,  podczas  gdy  jemu 
zaleŜało  tylko  na  tym,  Ŝeby  móc  wyjeŜdŜać  i  relac-
jonować najbardziej aktualne wydarzenia.

 

Po prostu nie umiał łączyć Ŝycia prywatnego z karierą 

zawodową.  A nawet  gdyby  to potrafił,  Alexandra  Beck 
byłaby ostatnią kobietą, jaką by wybrał. Gdyby się za kimś 
rozglądał,  co  akurat  nie  miało  miejsca, szukałby  osoby 
posiadaj ącej w Ŝyciu konkretny cel, kobiety, która przej mo-
wałaby się nie tylko kaprysami mody. Przypomniał sobie 
Alex opierającą rękę na biodrze i Ŝądającą powrotu na szlak.

 

Egoistka, pomyślał. Mała, rozpieszczona księŜniczka. 

Ale zaraz ta wizja ustąpiła miejsca obrazowi utrwalone-
mu  na  negatywie  jego  umysłu  -  przedstawiał  on  Alex 
w wannie, z twarzą rozjaśnioną rozkoszą.

 

Luke chwycił za łopatę i znowu zabrał się do pracy. Ze 

spotęgowaną wskutek frustracji siłą zawzięcie przekopy-
wał  się  przez  głęboką  warstwę  cięŜkiego,  mokrego 
ś

niegu.  MoŜe  jej  nie  lubił,  ale  na  pewno  nie  mógł 

zaprzeczyć, Ŝe chciałby się z nią kochać.

 

To był zdecydowanie najbardziej palący problem. Jeśli 

nie dla niej, to przynajmniej dla niego było oczywiste, Ŝe 
zapewne będą musieli spędzić razem jeszcze jedną, a moŜe 
dwie noce. Martwił się, Ŝe nie wie, jak sobie poradzić w tej 
sytuacji. On, który zawsze szczycił się swoim opanowa-
niem, nie wykazywał go zbyt wiele w obecności Alexandry.

 

Gdyby  chociaŜ  odwzajemniała  jego  fascynację!  Ale 

spoglądała  na  niego  jak  jelonek  Bambi  na  myśliwego. 
Zachowywała w stosunku do niego czujność i postępowa-
ła słusznie. Gdyby był mądry, wykorzystałby jej natural-
ną powściągliwość i trzymałby się od niej z daleka. Do

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

41

 

idiabła, jak tego dokonać? Pomyślał, Ŝe jeszcze jedna taka

 

łnoc i będzie musiał nocować na mrozie. Niedaleko za 

domkiem znajdowało się pół sągu drewna. Luke szybko 
wymamrotał  dziękczynną  modlitwę  i  przystąpił  do 
penetrowania okolicy, mając nadzieję, Ŝe na coś jeszcze 
natrafi. O tylną ścianę domku był wsparty duŜy zbiornik 
z  propanem.  Przekręcił  zawór  i  usłyszał  lekki  syk 
przedostającego się do rur gazu. Doszedł do wniosku, Ŝe 
bojler  znajduje  się  wewnątrz,  w  szafie  za  krętymi 
schodkami.  Pomyślał,  Ŝe  przynajmniej  będą  mieli 
dostęp do ciepłej wody i skorzystają z pieca.

 

Z naręczem polan w ramionach ruszył z powrotem do 

frontowych  drzwi.  Tam  zrzucił  ładunek  i  poszedł  po 
następne  polana.  Otworzył  drzwi  i  wrzucił  do  środka 
naręcza drewna. Jego nagłe wejście zaskoczyło Alex do 
tego stopnia, Ŝe sparzyła się cięŜkim czajnikiem, który 
w tym momencie podnosiła z kraty.

 

-

 

Och!  -  wykrzyknęła  i  włoŜyła  palec  do  ust.  Luke 

natychmiast do niej podbiegł. 

-

 

Co się stało? 

-

 

Robiłam  kawę.  Usiłowałam  ją  zaparzyć.  Ty  mnie 

zaskoczyłeś. Oparzyłam sobie rękę. 

-

 

PokaŜ - powiedział Luke i chwycił jej prawą dłoń. 

Była czerwona i obrzmiała. - Chodź ze mną. 

Alex poszła za nim. Nie miała wyboru. Ciągnął ją za 

liękę w kierunku drzwi, a potem wyszli za próg. .   - Co 
chcesz...?

 

-

 

Najlepszym lekarstwem na oparzenia jest chłód - 

oznajmił nie znoszącym sprzeciwu tonem. 

-

 

PrzecieŜ nie jest to aŜ tak powaŜne... 

Luke bez słowa wsunął jej rękę do najbliŜszej zaspy 

ś

niegu.  Stali  tak  przez  chwilę,  a  Luke  mocno  przy-

trzymywał  Alex  za  prawy  nadgarstek.  Niebawem  cał-
kowicie pokrył ich śnieg,  który padał duŜymi  mokrymi 
płatkami. A oni milczeli przez chwilę, która wydawała się 
wiecznością.  Alex patrzyła w jedną stronę, a Luke

 

background image

42

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

w  drugą,  i  oboje  rozpaczliwie  starali  się  nie  spojrzeć 
sobie w oczy.

 

Było  im  jednak  pisane  coś  innego.  Alex  przenosiła 

cięŜar ciała z jednej nogi na drugą i przy okazji poślizg-
nęła się. Wyciągnęła ręce ku Luke'owi, a on odruchowo 
wyciągnął ramię i chwycił ją od tyłu. Przyciągnął Alex do 
siebie, a jej głowa opadła na jego bark.

 

Ich oczy wreszcie się spotkały. DrŜące ciało uświado-

miło Luke'owi, jak bardzo jest zdenerwowana. Brązowe 
oczy dziewczyny lśniły, a rumieńce na policzkach tylko 
potęgowały jej urok. Wyglądała ponętnie. A Luke musiał 
przyznać, Ŝe długie godziny leŜenia obok niej w ciemno-
ś

ci cholernie zaostrzyły jego apetyt.

 

Wszystkie  obrazy  dziewczyny,  które  pojawiały  się 

w jego umyśle, wszystkie z góry wyrobione sądy na jej 
temat zniknęły w zimnym powietrzu niczym para z od-
dechu. Dostrzegał w niej niewinność, choć słyszał wiele 
plotek na jej temat i wiedział, co dotychczas o niej pisano 
i  mówiono.  Ale  pomimo  faktów,  które  znał,  nie  mógł 
zaprzeczyć,  Ŝe  coś  się  zmieniło  od  poprzedniego  dnia. 
Przestał  traktować  Alex jak  obiekt, jak  środek  do  celu, 
którego osiągnięcie oznaczało plik banknotów w portfelu. 
Była kobietą z krwi i kości; mógł jej dotknąć, poczuć jej 
zapach. Wzbudzała w nim reakcję, której nigdy nie były 
w stanie wywołać u niego zawodowe kurtyzany w odleg-
łych zakątkach świata.

 

Luke skoncentrował się na ustach dziewczyny. Miała 

rozchylone wargi. WyraŜały zaproszenie, bez względu na 
to,  czy  o  tym  wiedziała,  czy  nie.  Nie  zwaŜając  na 
konsekwencje, nie mogąc się zdobyć na Ŝadną sensowną 
myśl, pochylił ku niej głowę.

 

Alex  ogarnęła  panika.  Ten  człowiek  zamierzał  ją 

pocałować.  Czy  ona  tego  chciała?  Nie  miała  czasu  na 
podjęcie decyzji, wiedziała, Ŝe za ułamek sekundy Luke 
wpije  się  w  jej  usta.  Czuła  jego  gorący  oddech.  Miała 
wraŜenie, Ŝe jej Ŝołądek przewraca się do góry nogami,

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

43

 

a całe ciało przenika fala ciepła. Zacisnęła dłoń na 
ramieniu męŜczyzny.

 

-

 

Myślę... myślę, Ŝe wszystko jest juŜ w porządku - 

powiedziała. Te słowa omal nie ugrzęzły jej w gardle. 

-

 

Hmmm? 

-  Moja ręka - odparła. - JuŜ jest w porządku. 
Luke bardzo długo na nią patrzył, a potem zmruŜył

 

oczy, usiłując sobie przypomnieć, z mizernym skutkiem, 
dlaczego wyszli z domu. Wreszcie udało mu się odtworzyć 
bieg wydarzeń i wyciągnął rękę Alex, Ŝeby ją obejrzeć. 
Miała  rację.  Czerwone  miejsce  zaczynało  róŜowieć,  a 
opuchlizna  zeszła.  Spojrzał  na  jej  zwróconą  ku  górze 
twarz. Nie dostrzegł na niej wyrazu czujności i dziękował 
za to Bogu. Co teŜ  go naszło? Omal jej nie pocałował! 
Pokręcił  głową  i  odsunął  się  od  dziewczyny.  Kto  by 
pomyślał: Luke Stratten owładnięty jakąś tajemniczą siłą, 
nad którą nie jest w stanie zapanować. Joe wybuchnąłby 
gromkim śmiechem. śaden z jego znajomych by w to nie 
uwierzył. A tym bardziej on sam.

 

-  Zimno  ci  -  powiedział,  po  raz  pierwszy  uświada 

miając sobie, Ŝe Alex ma na sobie tylko sweter. - Chodź.

 

Otworzył  drzwi  i  wprowadził  ją  do  środka.  Szybko 

rozejrzał  się  po  pokoju.  Ich  „łoŜe"  było  schludnie 
zasłane, a ogień buzował aŜ miło. Czajnik, który spowo-
dował  oparzenie,  stał  sobie  spokojnie  na  ciemnoszarej 
płytce  kominka.  A  więc  nie  była  tak  niezaradna,  jak 
podejrzewał. Punkt dla Jej Wysokości.

 

Odwrócił się do Alex.

 

-

 

Za domem jest zbiornik z propanem. Prawdopodob-

nie  wystarczy  nam  gazu  do  ogrzania  wody  i  jeŜeli 
będziemy  ostroŜni  -  dodał,  wskazując  na  piecyk  -  do 
gotowania. Ale nie ma mowy o ogrzewaniu. Obawiam 
się,  Ŝe  będziemy  musieli  zadowolić  się  ogniem  w  ko-
minku. 

-

 

Dobre i to - stwierdziła Alex. 

-

 

Masz całkowitą rację. 

background image

44

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Luke spokojnie podszedł do kominka i sprawdził, co 

udało jej się zrobić. Z czajnika ulatniała się para i czuć 
było aromat kawy. I chociaŜ wdychał juŜ zapach lepszej 
ka\yy,  to  teraz  napłynęła  mu  do  ust  ślinka.  Nalał  sobie 
pełen garnuszek i pociągnął łyk. Jeśli nie zwaŜało się na 
fusy, które musiały w niej być, kawa bardzo mu smako-
wała. Była cholernie dobra. Starał się ukryć zaskoczenie.

 

^ No jak? - zagadnęła Alex, krąŜąc w pobliŜu.

 

-  Niezła  -  odparł.  Koncentrował  swoją  uwagę  na 

garnuszku, a nie na jej twarzy. Nie mógł i nie miał odwagi 
na  nią  spojrzeć,  gdyŜ  obawiał  się,  Ŝe  dziewczyna  do-
strzeŜe to, co skrywają jego oczy. A co takiego jest w 
twoich  oczach,  Stratten?  zapytywał  samego  siebie. 
Szacunek? PoŜądanie? Strach?

 

Niewątpliwie odrobina kaŜdego z tych uczuć.

 

Alex  ostroŜnie  zbliŜyła  się  do  Luke'a.  Opadła  obok 

fwego na kalana, zanurzyła garnuszek w czajniku i zaczer-
pnęła  kawy  -  cały  czas  nie  spuszczała  wzroku  z  jego 
ś

miertelnie powaŜnej twarzy.

 

Nie umiała go przejrzeć. Było w nim coś, co ją 

niepokoiło. Przez niemal cały czas okazywał rezerwę, 
wręcz zawzięty upór. Ale niekiedy zauwaŜała, Ŝe patrzy 
na nią z bardzo dziwnym wyrazem twarzy, jakby od-
czuwał ból.

 

MoŜe myślał o swojej nodze, a nie o niej. Nie mogła 

mieć pewności. Wiedziała tylko, Ŝe nigdy nie zawodzi jej 
instynkt. Instynkt podpowiadał jej, Ŝe oczy tego człowie-
ka coś skrywają.

 

Nawet nie wiedziała, ile czasu upłynęło od ich przyby-

cia do domku, ale przecieŜ nie miała zbyt wiele do roboty, 
więc  mogła  się  zająć  obserwacją.  Choćby  dla  zabicia 
czasu, którego mieli aŜ nadto. Postanowiła rozszyfrować 
Luke'a  i  przekonać  się,  co  go  trapi.  Mogłoby  to  być 
interesujące urozmaicenie. Ostatecznie nie  miała  nic do 
strącenia.

 

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY

 

-  Dlaczego mnie nie lubisz?

 

Luke  akurat  uniósł  do  ust  kubek  z  kawą  i  jego  ręka 

znieruchomiała.  Pociągnął  łyk  i  przez  dłuŜszą  chwilę 
uwaŜnie obserwował Alex. Wreszcie zapytał:

 

-

 

Dlaczego myślisz, Ŝe ciebie nie lubię? 

-

 

Przede wszystkim świadczy o tym twoje zachowa-

nie - oznajmiła, siadając przed nim w pozycji jogina. 

-  Od początku byłeś wrogi.

 

-

 

Wrogi? 

-

 

Wściekły. Jakby ta lawina ruszyła z mojej winy. 

• - To nie była niczyja wina. Jeśli wydaję się wściekły, 
to  dlatego,  Ŝe  powinienem  wsiąść  na  pokład  samolotu 
odlatującego do Afryki - sprawdził godzinę na zegarku

 

-  właśnie teraz.

 

-

 

Afryka! Jak wspaniale! Na wakacje? 

Dlaczego jej o tym powiedział? 
-

 

Nie, hm, raczej do pracy. 

-

 

Czym się zajmujesz? - zapytała, pijąc kawę. 

-

 

Piszę. 

Taka odpowiedź wydawała się najbliŜsza prawdy. 
Rzeczywiście, oprócz robienia zdjęć pisywał takŜe artykuły. 
Alexandra uśmiechnęła się.

 

-

 

Pisarz. To wyjaśnia sprawę. 

-

 

Co wyjaśnia? 

-

 

To twoje wredne, rozczarowane spojrzenie. 

-

 

Wredne? Ja jestem wredny? 

-  No,  moŜe  nie  wredne,  nie  w  tym  sensie,  Ŝe  nie 

przyjemne, ale, no wiesz, takie... wyzywające.

 

background image

46

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Wyzywające  -  powtórzył.  Czuł,  Ŝe  gdyby  dłuŜej 

zastanawiał  się  nad  tym  określeniem,  dostrzegłby,  Ŝe 
kryje się w nim jakiś komplement 

-

 

Tak. LekcewaŜące. Jakbyś nie dbał o to, co ludzie 

o tobie myślą. NiezaleŜny typ. 

-

 

I to jest dobre? 

-

 

Mnie  się  podoba  -  stwierdziła  Alex,  wzruszając 

ramionami. 

-

 

Naprawdę? Dlaczego? 

-

 

Och, nie wiem. Większość męŜczyzn wykorzystała-

by taką sytuację. Próbowaliby zrobić na mnie wraŜenie 
i w ogóle. 

-

 

MęŜczyźni tak się do ciebie odnoszą? 

-

 

Niestety. 

-

 

DuŜo męŜczyzn? 

Alex zmruŜyła oczy. Luke nawiązywał do plotek i chyba 

nie podobał jej się temat, który poruszyli w tej rozmowie.

 

-

 

Wystarczająco duŜo. 

-

 

Co to znaczy: wystarczająco duŜo? - zapytał Luke. 

Zastanawiał się, dlaczego drąŜy tę kwestię. O Ŝyciu Alex 
słyszał juŜ więcej, niŜby chciał się dowiedzieć. 

-

 

Nie czytasz brukowców? Tysiące. 

Była rozdraŜniona. Uznał, Ŝe to sprzyjająca okolicz-

ność.

 

-

 

Nigdy  nie  znałem  osoby,  która  miałaby  tysiące 

kochanków. 

-

 

W takim razie prowadzisz Ŝycie samotnika. Ja znam 

setki takich osób. 

-

 

Setki i tysiące. No, no, panno Beck, bujne prowadzi 

pani Ŝycie, nieprawdaŜ? 

-

 

Jeszcze jak. 

-  Zastanawiam się, co czuje taka osoba - powiedział. 
Alex miała tego dość. Poderwała się i wylała fusy po

 

kawie do ognia. Płyn zaskwierczał w zetknięciu z płomie-
niami; w niej równieŜ zawrzało z powodu tej niedorzecz-
nej rozmowy. Był zupełnie taki sam jak cała reszta:

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

47

 

Interesowała go tylko otoczka, a nie wnętrze człowieka. 
Zresztą, czegóŜ się spodziewała?

 

-  Z  moich  doświadczeń  z  męŜczyznami  ogólnie 

wynika,  Ŝe to łasi na pieniądze chciwcy,  którym  zaleŜy 
wyłącznie na zaspokojeniu dwóch, w ich pojęciu najwaŜ 
niejszych,  ludzkich  potrzeb.  Tak  się  składa,  Ŝe  obie  są 
zlokalizowane poniŜej pasa - chodzi o ich kieszenie i...

 

Luke wstał.

 

-  Rozumiem.

 

Stanęli naprzeciw siebie i obrzucili się spojrzeniami, 

nie  wiedząc,  czy  mają  zakończyć  tę  dyskusję,  czy  ją 
kontynuować.  Luke  musiał  przyznać,  Ŝe  podczas  roz-
mowy z Alex prowokował ją do zwierzeń. Chciał usły-
szeć wszystko o fascynującym Ŝyciu seksualnym Alexan-
dry Beck  z jej własnych ust, tych cudownych, pełnych, 
odętych ust, które miał ochotę całować.

 

-

 

Rozejm -powiedział, niejako wbrew sobie, i wycią-

gnął rękę. - Ostatecznie nie jestem taki jak oni. Sama to 
powiedziałaś. 

-

 

Ale  jesteś  męŜczyzną  -  odparła  Alex,  odmawiając 

uściśnięcia jego dłoni. Pomimo tej niechęci Luke chwycił 
ją  za  rękę.  UwaŜnie  obejrzał  dłoń,  a  potem  pogładził 
miękką skórę powolnymi, okręŜnymi ruchami i spojrzał 
na dziewczynę. 

-

 

Tak, jestem. 

Powiedział to łagodnie, a jego głos był równie piesz-

czotliwy  jak  dotyk  palców.  Alex  pomyślała,  Ŝe  Luke 
rzeczywiście jest męŜczyzną, ale zupełnie innym niŜ ci, 
których znała. MęŜczyzną o nieodpartym uroku. Wzbu-
dził jej zainteresowanie, podczas gdy innym nie udało się 
nawet sprawić, by ich dostrzegła.

 

Cisza w pokoju stawała się ogłuszająca. Alex oderwała 

się od Luke'a i powędrowała do drugiego końca pokoju. 
Potrzebowała przestrzeni. Oparła się plecami o drzwi.

 

-

 

Ustalmy kilka podstawowych zasad, panie Stratten. 

-

 

Luke. 

background image

48

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

No dobrze, Luke. Wygląda na to, Ŝe zostaniemy tu 

jeszcze przez jakiś czas. MoŜe jeszcze jeden dzień, moŜe 
więcej. W kaŜdym razie chcę, Ŝebyś wiedział, iŜ  więk-
szość z tego, co się o mnie wypisuje, to kłamstwa. 

-

 

Większość? 

-

 

Tak.  W  artykułach  prasowych  jest  zawsze  ziarnko 

prawdy. Coś, co moŜe je uwiarygodnić. Ale w rzeczywis-
tości cała reszta przewaŜnie jest zmyślona. 

-

 

Mam uwierzyć w to, Ŝe nie miałaś tysięcy kochan-

ków?  -  zagadnął,  szeroko  się  uśmiechając.  Alex  nie 
odwzajemniła tego wyzywającego uśmiechu. 

-

 

Nie obchodzi mnie, w co wierzysz. Chcę tylko mieć 

pewność,  Ŝe  zrozumiałeś,  iŜ  nie  jestem  „łatwym  towa-
rem", odkąd znaleźliśmy się w tej sytuacji. 

Luke  uniósł  brwi,  ale  za  nic  w  świecie  nie  potrafił 

powstrzymać głupkowatego uśmiechu.

 

-  Czy mam przez to rozumieć, Ŝe nie powinienem się 

do ciebie dobierać?

 

Alex zawahała się, a potem skinęła głową.

 

-

 

Tak, chyba o to mi chodzi. 

-

 

No  cóŜ,  nie  łam  swojej  ślicznej  główki,  złotko. 

Robienie takich rzeczy z tobą absolutnie mnie nie interesuje. 

Był  zdumiony,  Ŝe  wypowiedział  te  słowa  z  taką 

łatwością.

 

Alex  czuła,  Ŝe  płoną  jej  policzki.  Za  kogo  on  się 

uwaŜa, Ŝe mówi do mnie w taki sposób? NiewaŜne. Nie 
zniŜę się do jego poziomu.

 

-

 

To mi odpowiada, panie Stratten. 

-

 

Luke - powtórzył. 

-

 

To mi odpowiada, Luke- powtórzyła z naciskiem. 

-

 

Ś

wietnie - oznajmił Luke i klasnął w dłonie, Ŝeby 

się opanować. W gruncie rzeczy miał ochotę ją pocało-
wać, Ŝeby przestała robić tę świętoszkowatą minę. 

-

 

Hm,  skoro  usunęliśmy  z  drogi  tę  przeszkodę,  to 

moŜe rozejrzymy się za czymś do jedzenia. 

-

 

Do jedzenia? 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

49

 

Nie mogła uwierzyć, Ŝe w takiej chwili myślał o jedzeniu.

 

-  Tak,  umieram  z  głodu.  Ty  na  pewno  teŜ.  Kiedy 

jadłaś ostatni posiłek?

 

-

 

Och, nie wiem. Wczoraj rano. Luke 

zaczął buszować po szalkach. 
-

 

Hurra! 

Uniósł w górę dwie puszki zupy z makaronem.

 

-  Uczta - oznajmił, szczerząc zęby w uśmiechu. 
BoŜe, aleŜ on jest przystojny, pomyślała Alex. Kiedy

 

tak stał i wymachiwał puszkami jak wariat, nie mogła nie 
podziwiać  jego  twarzy  i  sylwetki.  Dlaczego?  PrzecieŜ 
traktowała serio kaŜde słowo, które przed chwilą wypo-
wiedziała. Nie chciała się wiązać - nawet na krótko - z 
Ŝ

adnym męŜczyzną, zwłaszcza teraz, kiedy była gotowa 

poświęcić  się  czemuś  nowemu.  Nie  mogła  jednak 
zaprzeczyć, Ŝe jakaś część jej osobowości była ogromnie 
zafascynowana rym męŜczyzną, pomimo, moŜe właśnie 
przez to, Ŝe wydawał jej się całkowicie nieodpowiedni.

 

Pomyślała  o  Justinie  Farrellu  i  swoim  niedoszłym 

małŜeństwie. Nie miała wyrzutów sumienia w związku 
z  odwołaniem  ślubu,  ale  w  głębi  duszy  czuła  smutek  i 
tęsknotę  za  spełnieniem,  które  wydawało  się  nieosiągal-
ne.  I  chociaŜ  wielokrotnie  usiłowała  to  sobie  wyper-
swadować, naprawdę pragnęła „pójść na całość".

 

Luke otworzył puszki z zupą i wrzucił ich zawartość 

do  garnka,  który  znalazł  w  szafce  pod  zlewem.  Dodał 
wody, roztrzepał całość, a potem podpalił gaz i postawił 
garnek na palniku. Niebawem w pokoju zapachniała zupa 
z  kurczaka.  Alex  zaczęło  burczeć  w  Ŝołądku,  toteŜ 
przybliŜyła  się  do  miejsca,  z  którego  dobiegał  ten 
zniewalający aromat. Luke uśmiechnął się do niej przez 
ramię i zakończył gotowanie. Postawił garnek na stole i 
połoŜył łyŜkę po stronie Alexandry.

 

-  Wcinaj - powiedział.

 

Kiedy zobaczyła, Ŝe Luke je prosto z garnka, zamarła 

ze zdumienia.

 

background image

50

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Nie podasz zupy? 

-

 

PrzecieŜ podałem. 

-

 

W garnku? 

-

 

I co z tego? 

-

 

Hm, tak się nie robi. 

Wybuchnął donośnym śmiechem. 
-  Tak  się  nie  robi?  Chyba  Ŝartujesz.  Rozejrzyj  się, 

Alexandre. To nie Ritz, a ja nie jestem twoim cholernym 
lokajem - oznajmił i podniósł łyŜkę, a następnie wyciąg 
nął ją do dziewczyny. - Masz. Jedz, bo za chwilę nic nie 
zostanie.

 

Chwyciła łyŜkę, kiedy Luke znowu zaczął jeść. Cho-

ciaŜ niewiarygodnie ją draŜnił, jej Ŝołądek nie reagował na 
to. Burczał, i to głośno. Luke spojrzał na Alex i uśmiech-
nął się, mając pełne usta zupy i klusek. Cham, pomyślała, 
ale  podeszła  o  krok  i  usiadła  naprzeciw  męŜczyzny. 
Niechętnie  zanurzyła  łyŜkę  w  zupie.  Była  dobra,  tak 
dobra, Ŝe do ust Alex napłynęła ślinka. Dziewczyna nie 
zdawała sobie sprawy z tego, jaka była głodna. Przestała 
się ociągać i zajadała zupę z niemal mściwą zawziętością. 
Po chwili Luke skończył jeść i odłoŜył łyŜkę. Podobnie 
postąpiła Alex, chcąc zobaczyć, co Luke knuje.

 

-

 

Ś

miało. Dokończ resztę - powiedział. 

-

 

Jesteś  pewien?  -  zapytała.  -  Nie  zostało  jej  zbyt 

duŜo. 

-

 

Tak, jestem pewien - odparł. 

Odnosił  wraŜenie,  Ŝe  Alex  jest  wygłodzonym  dziec-

kiem, które właśnie wróciło ze szkoły i pałaszuje długo 
wyczekiwaną przekąskę. Patrzył, jak dziewczyna wyjada 
ostatnie  kluski,  przechylając  garnek.  Kiedy  skończyła 
jeść,  spojrzała  na  Luke'a  i  uśmiechnęła  się  promiennie. 
Niewiele  myśląc,  wyciągnął  rękę,  Ŝeby  z  kącika  jej  ust 
usunąć zabłąkaną kluskę. Kiedy tak muskał dolną wargę 
Alex,  z  jej  twarzy  powoli  znikał  uśmiech.  Zniewalał  ją 
swoimi gorącymi oczami i dotykiem stwardniałego kciu-
ka. JuŜ dawno usunął odrobinę makaronu, a mimo to nie

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY CHŁOPAK      51

 

przestawał dotykać jej warg. Nie odsuwała się od niego: 
nie  była  w  stanie.  Czuła  się  niczym  zwierzę  oślepione 
blaskiem reflektorów nadjeŜdŜającej cięŜarówki.

 

Luke odnosił wraŜenie, Ŝe jego niezbyt pełny Ŝołą-

dek  kurczy  się  na  widok  tych  częściowo  przymknię-
tych,  zamglonych  brązowych  oczu.  Dobry  BoŜe,  cóŜ 
ona  z  nim  wyprawiała  za  pomocą  tego  uwodziciels-
kiego  spojrzenia  -  nawet  nie  uświadamiała  sobie,  Ŝe 
patrzy  na  niego  w  taki  sposób,  i to jeszcze  potęgowało 
urok tej chwili.

 

Niedobrze.

 

Opadła mu ręka, odepchnął krzesło i wstał. W jednej 

z szafek znalazł czysty kubek i przyniósł go do stołu. Wlał 
do  niego  resztki  wystygniętego  rosołu  i  z  głuchym 
odgłosem postawił go przed Alex. Część rosołu rozlała 
się na stół.

 

- Oto zupa, Wasza Wysokość, - oznajmił i odwócit 

się, by odejść.

 

To, co powiedział, lub moŜe sposób, w jaki odezwał 

się do Alex, sprawił, Ŝe do twarzy napłynęła jej krew i 
dziewczyna  poczuła,  Ŝe  ma  ochotę  go  udusić.  Zamiast 
tego podniosła ociekający kubek i cisnęła nim w Luke'a. 
Trafiła go w głowę, a rosół oblał jego klatkę piersiową 
i  ramię.  Luke  próbował  zrobić  unik,  a  potem  stał  jak 
skamieniały, podczas gdy z czubków palców ściekał mu 
rosół, który wsiąkał w jego kraciastą koszulę.

 

Po chwili odwrócił się do niej twarzą.

 

Furia  w  jego  oczach  stanowiła  imponujący  widok. 

Była  gwałtowna,  niebezpieczna,  przyprawiała  o  bicie 
serca,  a  zarazem  niewiarygodnie  podniecała.  Alex  od-
sunęła  krzesło  i  powoli  wstała.  Podeszła  do  Luke'a 
rozkołysanym  krokiem,  jakby  on  kazał  jej  wystąpić  do 
przodu.  Chwyciła  się  stołu,  a  Luke  przygwaŜdŜał  ją 
wzrokiem, by po chwili chwycić ją w ramiona i przyciąg-
nąć ku sobie. Potrząsnął nią tak mocno, Ŝe zaszczekały jej 
zęby.

 

background image

52

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-  Do diabła, po co to było? - zagrzmiał.

 

Alex  nie  była  stanie  udzielić  mu  odpowiedzi.  Nie 

miała pojęcia, dlaczego zrobiła coś takiego. Przez wiele 
lat uczyła się trzymać swój wybuchowy temperament na 
wodzy. Dzisiejsza Alexandra Beck w niczym nie przypo-
minała zapalczywej, nieokiełznanej nastolatki. Ta współ-
czesna  Alexandra  zachowywała  dystans  i  zawsze  się 
kontrolowała.

 

To, Ŝe zrobiła coś bez namysłu, było zupełnie do niej 

niepodobne,  a  jednak  gwałtownie  zareagowała  na  jego 
łagodną  kpinę.  Dlaczego?  Wiedziała,  co  Luke  o  niej 
myśli - to samo, co wszyscy. Ale innymi ludźmi wcale się 
nie przejmowała, natomiast nie chciała, Ŝeby on klasyfi-
kował  ją  jako  osobę  bezuŜyteczną,  Ŝyjącą  bez  celu  i 
rozpieszczoną.

 

-  No? - zagadnął.

 

Alex czuła skruchę i chciała odpowiedzieć mu coś, co 

pozwoliłoby  mu  zrozumieć,  dlaczego  go  zaatakowała. 
Ale  zamiast  tego  podniosła  rękę  do  jego  policzka. 
Delikatnie starła rosół z jego twarzy. On rozluźnił uścisk 
i  nawet  zaczął  pieszczotliwie  masować  jej  ramiona. 
Tymczasem  Alex  podnioła  drugą  rękę  i  ujęła  twarz 
Luke'a.

 

-  Przepraszam - powiedziała bardzo niskim głosem. 
Te słowa podziałały na niego jak kubeł zimnej wody.

 

Luke  zaczął  dygotać.  Doprowadzała  go  do  szaleństwa. 
Zimno.  Gorąco.  Zimno.  Gorąco.  Nie  mógł  juŜ  tego 
znitjść,  nawet  jeśli  wszystko  rozgrywało  się  w  jego 
umyśle. Ale czy rzeczywiście? Czy tylko on Ŝywił takie 
uczucia? Czy moŜe mówiąc do niego: „Ręce precz ode 
mnie", tylko grała? CzyŜby toczyła walkę z samą sobą?

 

Musiał się o tym przekonać.

 

Przyciągnął ją do siebie. Kiedy ich ciała się zetknęły, 

znieruchomiał i spojrzał na dziewczynę, dając jej sposob-
ność  do  oderwania  się  od  niego.  Niczego  takiego  nie 
zrobiła. Powoli, z niezmierną ostroŜnością, przechylił

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

53

 

głowę  i  musnął  wargami  jej  usta.  Były  miękkie.  Były 
ciepłe. Wydawały się rajem. Całował ją coraz mocniej, 
a jednocześnie przymykał oczy na rzeczywistość, wcho-
dząc  w  nowy  świat,  niebezpieczniejszy  od  wszystkich 
miejsc,  jakie  zwiedził  na  tej  planecie.  Rozchylił  wargi 
Alex językiem, a ona pozwoliła mu na to, otworzyła usta 
w  milczącym  zaproszeniu  do  najintymniejszej  inwazji. 
Luke  nie  ociągał  się  nawet  przez  chwilę.  Jego  język 
wpełzł  do  środka,  bawił  się  z  językiem  dziewczyny, 
smakował go, draŜnił.

 

Alex  usłyszała  cichy  jęk,  a  potem  uświadomiła  so-

bie, Ŝe wydobywa się on z jej gardła. Dotychczas nikt 
tak  jej  nie  całował!  Wargi  Luke'a  całkowicie  zawład-
nęły  jej  ustami  i  nie  było  w  nich  takiego  zakątka, 
frtórego  by  nie  dotknął  jego  język.  Nie  wyobraŜała 
£obie,  Ŝe  pocałunek  moŜe  być  tak  namiętny  i  oszała-
miający. Poczuła, Ŝe ma nogi jak z waty, i oparła się na 
Szerokich  barach  męŜczyzny.  Nie  zawiodły  jej  i  zacis-
nęła palce na materiale koszuli Luke'a, wdzięczna za to 
oparcie.

 

Zupełnie się zatracił. Świat wirował  mu przed ocza-

mi, jakby Luke znalazł się na karuzeli. Napierał na nią 
i  czuł,  Ŝe  ciało  Alex  mięknie,  potęgując  jego  pod-
niecenie. JeŜeli to on toczył bitwę, niechybnie czekała 
go poraŜka.

 

, Alex objęła go ramionami za szyję i przyciskała coraz 
mocniej, wplatając palce we włosy na jego karku. Czy to 
ta kobieta deklarowała, Ŝe prowadzi rozpustny Ŝywot? 
JW kaŜdym razie okazywała to w zabawny sposób. MoŜe 
£ała ta sprawa była dla niej tylko grą. Przywykła do gierek 
z  męŜczyznami.  W  umyśle  Luke'a  pojawiły  się  obrazy 
jego poprzedników, które szybko ostudziły jego zapał.

 

Przerwał pocałunek. Alex miała dokładnie takie samo 

spłoszone spojrzenie jak on. Ich splecione ciała kołysały 
się, lecz nie odrywały się od siebie. Luke usiłował wrócić 
do rzeczywistości, ale widok rozchylonych, odętych ust

 

background image

54

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Alex  zniweczył  ten  zamiar.  Miał  ochotę  znowu  ją 
pocałować,  a  potem  jeszcze  raz  i  jeszcze  raz.  Zde-
sperowany,  odwrócił  wzrok  i  przytulił  głowę  Alex  do 
swojej piersi. Ile minut temu kłamał, Ŝe jej nie poŜąda? 
Odczuwał  to  poŜądanie  przez  cały  czas.  Było  ono  tak 
pierwotne  i  gwałtowne,  Ŝe  wzbudzało  w  nim  samym 
piekielny strach.

 

Rozejrzał  się  po  pokoju,  koncentrując  wzrok  na 

materacu i płonącym ogniu. JakŜe łatwo byłoby ją teraz 
zdobyć. Pociągnąłby Alex na prowizoryczne łoŜe. Powoli 
zdjąłby  jej  sweter  przez  głowę,  pieściłby  jej  skórę, 
napawając oczy widokiem kształtnych piersi. Rozpiąłby jej 
stanik, a wówczas sam dotyk sprawiłby, Ŝe Alex drŜałaby, 
ogarnięta równie silnym i niecierpliwym poŜądaniem...

 

Rzeczywiście dygotała, ale kiedy powrócił do rzeczy-

wistości,  uświadomił  sobie,  Ŝe  nadal  stoją  przy  stole, 
spleceni w uścisku. Alex tuliła głowę do jego piersi, a jej 
ramiona  to  wznosiły  się,  to  opadały.  CzyŜby  płakała? 
Odchylił się do tyłu, Ŝeby to sprawdzić.

 

Ś

miała się.

 

-

 

Co cię tak śmieszy? - zapytał Luke. Nastrój prysł. 

Alex podniosła ku niemu oczy. 

-

 

Pachniesz zupą z kurczaka. 

-

 

A czyja to wina? 

-

 

Powiedziałam:  przepraszam  -  odrzekła  i  odsunęła 

się  od  Luke'a,  nie  wiedząc,  jak  skomentować  skutki 
pocałunku. - Ale rozzłościłeś mnie. 

-

 

A zatem to chyba moja wina - stwierdził. 

-

 

Nie,  biorę  całą  odpowiedzialność  na  siebie.  Nie 

powinnam  się  przejmować  tym,  co  ktoś  o  mnie  myśli. 
PrzewaŜnie  o  to  nie  dbam,  ale  tym  razem...  -  nie 
dokończyła i wzruszyła ramionami. 

-

 

Tym razem? 

-

 

To na mnie podziałało. Chyba jestem rozkojarzona. 

Dlaczego to zrobiłeś? 

-

 

Co takiego? 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

55

 

-

 

Dlaczego mnie pocałowałeś? Mówiłeś, Ŝe nie jesteś 

mną zainteresowany. 

-

 

Wyglądałaś tak, jakbyś oczekiwała ode mnie tego 

pocałunku. 

Alex potrząsnęła głową.

 

-

 

Wcale nie. 

-

 

Oczekiwałaś. I odwzajemniłaś. 

Alex przygryzła wargę. ZauwaŜył, Ŝe często to robiła, 

ilekroć o czymś rozmyślała. Przeklinał ją za ten odruch, 
gdyŜ odczuwał wówczas podniecenie. Dolna warga Alex 
była taka pełna, taka odęta, Ŝe nigdy nie potrafiła nad nią 
zapanować,  toteŜ  jej  zęby  wgryzały  się  w  ten  pulchny 
kąsek, doprowadzając Luke'a do szaleństwa.

 

Alex spojrzała mu w oczy.

 

-

 

Rzeczywiście,  chciałam...  prawda?  -  powiedziała 

bardziej do siebie niŜ do niego. - Zdejmij koszulę. 

-

 

Słucham? 

-

 

Zdejmij koszulę. Upiorę ją. 

Luke  zawahał  się,  ale  w  końcu  jej  usłuchał.  Alex 

patrzyła,  jak  Luke  z  rozmyślną  powolnością  rozpina 
kaŜdy guzik. CzyŜby próbował ją kusić? Rozpięta koszu-
la  odsłoniła  obcisły  szary  podkoszulek,  który  opinał 
bardzo  umięśnioną  klatkę  piersiową.  Odpiął  mankiety, 
zrzucił koszulę i podał ją Alex, która wzięła ją, nawet nie 
dotknąwszy  męŜczyzny.  Zwinęła koszulę i podeszła do 
umywalki.  Kiedy  odkręciła  kran,  uderzył  ją  w  nozdrza 
mocny  męski  zapach  Luke'a,  który  przyćmiewał  woń 
rosołu  i  powoli  atakował  jej  zmysły  podczas  moczenia 
tkaniny.

 

CóŜ za nienormalna, zwariowana sytuacja. Utknęła w tej 

dziurze z facetem, który chyba nawet jej się nie podobał, 
i nagle, jak grom z jasnego nieba, zaczynała doznawać dotąd 
nie znanego jej uczucia. Owładnęło nią poŜądanie.

 

W  jej  słowniku  to  słowo  dotychczas  było  obce. 

UŜywała  go  rzadko,  po  to  tylko,  by  podkreślić  swoje 
pragnienie czegoś.

 

background image

56

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

PoŜądała kostiumu najbardziej awangardowego proje-

ktanta  poŜądała  wakacji  na południu  Francji.  Gwałtow-
nie  poŜądała  usunięcia  się  ojca  z  jej  Ŝycia.  Ale  nigdy, 
przenigdy  nie  uŜyła  tego  słowa  w  związku  z  jakimś 
męŜczyzną.

 

PoŜądanie w stosunku do męŜczyzny kojarzyło się z 

wieloma  cudownymi  moŜliwościami.  Wiedziała  o  nich 
wszystko, ale, wbrew temu, co się powszechnie sądziło, 
nie z pierwszej ręki. Wprawdzie liczni męŜczyźni twier-
dzili, Ŝe się z nią przespali, ale były to kłamstwa.

 

Kiedy  po  raz  pierwszy  zobaczyła  swojego  byłego 

adoratora  plotkującego  na  jej  temat  w  telewizyjnym 
show,  była  wstrząśnięta.  Nawet  zadzwoniła  do  tego 
łajdaka  z  pretensjami.  Zbył  ją  śmiechem  i  powiedział 
jej,  Ŝe  psuje  zabawę  innym.  Jakie  to  ma  znaczenie,  Ŝe 
nie  dała jemu,  kaŜdy  wie,  Ŝe  dawała  wszystkim  innym, 
no  nie?  Jaka

t

  róŜnicą  robił  ten  [eden  raz  więcej,? 

Przynajmniej  on  ma  satysfakcję.  Po  tym  zdarzeniu 
zrobiła się ostroŜniej sza. Umawiała się tylko  z ludźmi, 
którym została przedstawiona, i chodziła z nimi wyłącz-
nie  do  miejsc  publicznych.  Ale  to  nie  za  bardzo 
pomagało.  Kiedy  odmawiała  pójścia  do  łóŜka,  zawsze 
działa się to samo. Niektórzy pytali, co jest z nimi nie 
w  porządku,  inni  pytali,  co  się  dzieje  z  nią,  ale 
większość  po  prostu  wpadała  w  szał.  Widzieli  tylko  jej 
długie  rude  włosy,  zgrabne  ciało  i  mnóstwo  pieniędzy 
na koncie.

 

Zniechęciła się w tak młodym wieku, Ŝe postanowiła 

odłoŜyć seks na później. W miarę upływu czasu celibat 
wydawał  się  coraz  rozsądniej  szym  rozwiązaniem. 
Doszła do wniosku, Ŝe w dobie AIDS postępuje mądrze. 
Problem  polegał  na  tym,  Ŝe  jej  celibat  trwał  caryflii 
latami,  aŜ  w  końcu  utrata  dziewictwa  nabrała  cech 
przełomowego  wydarzenia,  które  naleŜało  zaplanować 
niezwykle  starannie,  z  idealnym  partnerem.  A  takiego 
człowieka jakoś nie mogła poznać.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

57

 

Dlatego  Alexandra  Beck  nadal  była  dziewicą.  Jej 

zdaniem, ostatnią dziewicą Ameryki. Jak na ironię, nikt 
w to nie wierzył, i mogłaby o tym przekonać tylko tego, 
z kim by utraciła cnotę. To wiązało się ze znalezieniem 
właściwej osoby, której moŜna byłoby wyjawić prawdę. 
Problem polegał na tym, Ŝe taki męŜczyzna nie istniał. 
W miarę upływu czasu robiła się coraz bardziej wybred-
na. W wieku dwudziestu pięciu lat była święcie przekona-
na, Ŝe ten wielki dzień nigdy nie nadejdzie.

 

Wyjęła  z  umywalki  ociekającą  koszulę  i  zaczęła  ją 

wyciskać. Spoglądając przez ramię, zauwaŜyła, Ŝe Luke 
siedzi na podłodze i gapi się w ogień. Czy rozmyślał o niej 
i ich pocałunku? Był to pocałunek mocny i namiętny, a 
jej  reakcja  zapewne  utwierdziła  go  w  przekonaniu,  Ŝe 
ma  do  czynienia  z  rozwiązłą  kobietą.  Na  myśl  o  tym 
wpadła  w  przygnębienie.  Nie  chciała,  Ŝeby  tak  o  niej 
myślał, a co gorsza, nie miała pojęcia, dlaczego jej tak 
na tym zaleŜy.

 

-  Gotowe - oznajmiła, unosząc w górę mokrą koszu 

lę, Ŝeby mógł ją obejrzeć.

 

-  Dzięki - odparł Luke, nawet nie odwracając głowy. 
Alex podeszła z koszulą do kominka, przysunęła

 

krzesło i zawiesiła ją na oparciu.

 

-  To wszystko, co  masz do powiedzenia? Nawet na 

nią  nie  spojrzałeś.  Widzisz?  Nie  została  ani  jedna  pla 
ma.

 

Luke odwrócił się do dziewczyny. Kiedy tak siedział 

naprzeciwko  ognia,  a  w  jego  brązowych  oczach  od-
bijały  się  Ŝółte  płomyki,  wyglądał  demonicznie.  Był 
fascynującym  i  zdecydowanie  najatrakcyjniejszyjn  mę-
Ŝ

czyzną,  jakiego  kiedykolwiek  widziała.  A  moŜe  w 

miarę  upływu  czasu  zaczynał  coraz  bardziej  ją 
pociągać?

 

-  Ta  koszula  jest  dobrze  uprana,  Alexandra  -  powie 

dział niewyraźnym głosem. - Bez wątpienia jesteś bardzo 
zdolną kobietą.

 

background image

58

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Przez ułamek sekundy czuła się zagroŜona, nie samym 

komplementem, ale sposobem, w jaki gowypowiedziano. 
PozS  tym  wcale  nie  była  pewna,  czy  Luke  mówi  o  jej 
umiejętności prania odzieŜy. NaleŜało się zastanowić nad 
jego rzeczywistymi intencjami, ale spojrzenie jego oczu 
nie sprzyjało koncentracji.

 

Alex lekko się uśmiechnęła, a potem odsunęła się od 

Luke'a  na  bezpieczną  odległość  i  podeszła  do  okna. 
Nadal padał śnieg. Obserwowała jeden samotny płatek, 
który  usadowił  się  na  okiennej  szybie.  Tam  utkwił  na 
dobre i błyskawicznie zamarzł, czekając na los i Ŝywio-
ły, które mogłyby go wyswobodzić z tej niewoli.

 

Mogła się utoŜsamić z tym płatkiem śniegu, tyle Ŝe nie 

była juŜ pewna, gdzie naprawdę znajduje się jej więzienie 
- w małym domku czy w jej wyobraźni.

 

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY

 

Luke rozmyślał. Nie mógł uwierzyć, Ŝe postąpił w taki 

sposób. Tyle razy odwoływał się do swojego rozsądku 
i  wmawiał  sobie,  Ŝe  będzie  się  trzymał  z  dala  od 
dziewczyny, a mimo to nie dość, Ŝe jej dotknął, to jeszcze 
pocałował.  A  ona  odwzajemniła  pocałunek,  chociaŜ 
gorliwie temu zaprzeczała. I to jak odwzajemniła!

 

Wstał i zaczął krąŜyć po małym pokoju.

 

-

 

Co się stało? - zagadnęła Alexandra. 

-

 

Nic. 

-

 

To dlaczego tak krąŜysz? 

-

 

Potrzebuję ruchu - odparł, a po chwili zatrzymał się. 

Przyglądał się Alex przez dłuŜszą chwilę. Najwyraź-

niej podjął jakąś decyzję, a następnie zbliŜył się do drzwi. 
Alex  patrzyła,  jak  Luke  zdejmuje  kurtkę  z  haczyka  i 
wkłada ją.

 

-

 

Dokąd się wybierasz? - zapytała. 

-

 

Na dwór. 

-

 

Dokąd? Nadal sypie śnieg, a ty nie masz na sobie 

koszuli. Rozchorujesz się. 

-

 

To byłoby wybawienie - mruknął. 

-

 

Co powiedziałeś? 

-

 

Nic waŜnego. 

-

 

Luke... 

Otworzył  drzwi  na  ościeŜ,  wpuszczając  do  domku 

zimne powietrze.

 

-  Wychodzę - oznajmił. I tak się stało. 
Zatrzasnął za sobą drzwi, a Alex stała jak skamieniała.

 

Potrząsnęła głową, jakby chciała wydobyć się z tego

 

background image

60

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

stanu, a potem podeszła do okna. Zerkała na prawo i lewo, 
ale nie mogła dojrzeć Luke'a. JuŜ miała się cofnąć, kiedy 
pojawił się w jej polu widzenia.

 

Znowu zaczął krąŜyć i wydawało się, Ŝe rozmawia - 

nie, spiera się  z  kimś. Poruszał ramionami i  gwałtownie 
gestykulował. Alex rozejrzała się dookoła. Był zupełnie 
sam.  MoŜe  gorączkował.  Albo  zaczynał  wariować.  Nie 
wiedziała, co się dzieje w jego głowie, ale była pewna, Ŝe 
ma to jakiś związek z nią. A ściślej, z tym pocałunkiem.

 

Fakt, zachowała dziewictwo, ale bynajmniej nie była 

naiwna. Doskonale wyczuwała podniecenie u męŜczyzny, 
a Luke Stratten był bardzo podniecony. To zagraŜałoby jej 
w rozmaitych okolicznościach, a zwłaszcza teraz, kiedy 
zostali uwięzieni i odizolowani. Alex nie miała wątpliwo-
ś

ci,  Ŝe  gdyby  chciał  postąpić  z  nią  według  własnego 

widzimisię, to nic nie stanęłoby mu na przeszkodzie.

 

Mimo to nie odczuwała strachu. Naprawdę nie chciała 

angaŜować  się  w  związek  z  męŜczyzną,  ale  istniały 
rozmaite  odmiany  takiego  związku.  W  końcu  Luke  był 
bardzo  atrakcyjnym  męŜczyzną,  a  ona  sama  zdrową 
młodą  kobietą.  Skoro  jej  przyszłość  zawodowa  była 
przesądzona,  za  jeden  z  najbliŜszych  celów  w  Ŝyciu 
osobistym uznała moŜliwie szybkie pozbycie się uciąŜ-
liwego dziewictwa.

 

Dlaczego by nie tutaj?

 

Dlaczego nie teraz?

 

Dlaczego nie z nim?

 

Wydawał  się  odpowiedni,  ale  na  podstawie  samego 

wyglądu trudno było wyciągać wnioski. Mogła go zapy-
tać  o  jego  seksualne  podboje,  ale  kto  wie,  czy  by  nie 
skłamał.  No,  ale  tak  samo  mógłby  się  zachować  kaŜdy 
potencjalny kandydat, gotowy ją posiąść.

 

Alex  przygryzła  wargę,  podczas  gdy  w  jej  głowie 

krąŜyło  niezliczone  mnóstwo  myśli.  Luke  juŜ  dawno 
przestał się kłócić ze swoim wyimaginowanym wrogiem. 
Teraz intensywnie wpatrywał się w pokryty śnieŜną czapą

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

61

 

las.  Jedyną  widoczną  oznaką  Ŝycia  była  para  jego 
oddechu.  Stał  tak  nieskończenie  długo,  niczym  posąg. 
Alex czekała na jego ruch.

 

Wreszcie,  jakby  usłyszał  śpiew  syren,  powoli  od-

wrócił się, zataczając niemal pełne koło. Ich spojrzenia 
spotkały  się  przez  zamgloną  szybę.  Luke  nie  uczynił 
Ŝ

adnego  ruchu  w  jej  kierunku.  Nie  musiał.  Jego  oczy 

wysyłały  silny,  niewidzialny  sygnał.  Serce  Alex  waliło 
jak młotem, czuła, Ŝe ma spocone dłonie. Luke był teraz 
prawie  zupełnie  pokryty  śniegiem,  dzięki  czemu 
wyglądał  niesamowicie.  Musiało  mu  być  bardzo  zimno, 
ale  wciąŜ  stał  nieruchomo.  Trzeba  było  podjąć  jakąś 
decyzję  i  Alex  instynktownie  wyczuwała,  Ŝe  to  ona 
powinna zrobić. Nie spuszczając wzroku "'£ męŜczyzny, 
zaczęła  się  cofać,  aŜ  w  końcu  przestała  wyraźnie 
dostrzegać jego twarz.

 

Luke obserwował jej znikającą postać na tle małego 

owalu czystego szkła. Wyglądała eterycznie, była aŜ do 
bólu  piękna  i  nierzeczywista.  Odnosił  wraŜenie,  Ŝe 
znalazł  się  w  jakimś  dziwnym  nowym  świecie,  gdzie 
rzeczywistość  mierzyło  się  wyłącznie  w  kategoriach 
umysłowych.

 

Pomimo  chłodu,  który  przenikał  ciało  Luke'a,  jego 

zmysły  płonęły.  Pragnął  dotknąć  Alex,  zasmakować  jej, 
widzieć  ją  i  słyszeć,  a  nawet  nią  oddychać.  Spojrzał  na 
niebo. Było ciemnoszare. Nic nie zapowiadało rychłego . 
końca śnieŜycy.  Odkąd przeznaczenie dosłownie rzuciło 
ich ku sobie, zupełnie stracił poczucie czasu i miejsca.

 

i  PoŜądał  jej.  Taki  był  fakt,  a  on  naleŜał  przecieŜ  do 
jiudzi,  którzy  zajmują  się  faktami,  wierzą  w  fakty  i  Ŝyją 
nimi.  Nigdy  nie  potrafił  symulować  braku  wiary  w  ich 
jstnienie,  ale  właśnie  teraz  czuł,  Ŝe  musi  spojrzeć  na  ' 
sytuację  z  innej  strony.  W  grę  wchodziło  coś  więcej  niŜ 
tylko szybki  numerek.  Obawiał się  tej  dziewczyny, jakby 
była w stanie obnaŜyć go całkowicie, rozebrać na części.

 

background image

62

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Musiał to przezwycięŜyć. Szczycił się opanowaniem, 

umiejętnością oglądu rzeczy z odpowiednie perspektywy. 
Dlaczego  trzymanie  się  z  dala  od  tej  drobnej  kobietki 
miałoby być takie trudne?

 

Nie  powinno  być  trudne.  I  to  był  kolejny  fakt.  Luke 

wziął głęboki oddech i patrzył na kłąb pary wydobywa-
jący  się  z  jego  ust.  Wiedział,  Ŝe  jest  w  stanie  trzymać 
się  z  dala  od  Alex  tak  długo,  jak  będzie  to  konieczne. 
Jeden  błąd  jeszcze  nie  odbierał  mu  szansy.  Pocałunek 
jest tylko pocałunkiem, pomyślał. Postanowił sobie, Ŝe 
ten pierwszy pocałunek będzie teŜ ostatnim.

 

Czuł,  Ŝe  kiszki  grają  mu  marsza,  ale  starał  się  nie 

myśleć  o  jedzeniu.  ChociaŜ  skręcało  go  z  głodu,  nie 
zamierzał  znowu  udać  się  na  wspólny  posiłek  z  Alex. 
Przynajmniej  nie  od  razu.  Odwrócił  się  i  skierował  w 
stronę  zabezpieczonego  sągu  drewna  na  tyłach  domku. 
Nie potrzebowali więcej opału, ale przecieŜ musiał coś 
zrobić, Ŝeby zuŜyć nadmiar energii.

 

Alex  uwaŜnie  nasłuchiwała  pod  drzwiami.  Kroki 

Luke'a  przybliŜyły  się,  ale  potem  przycichły,  gdyŜ 
męŜczyzna  okrąŜał  dom  od  tyłu.  Podbiegła  do  krętych 
schodków  i  weszła  na  górę  do  sypialni,  by  stamtąd 
wyjrzeć przez okno. Luke podszedł do sągu i wyciąg-
nął  całe  naręcze  drewna.  Znowu  coś  do  siebie  mam-
rotał i Alex zastanawiała się, czy w końcu ta kłótnia z 
samym  sobą  zaowocowała  jakimś  wnioskiem.  Zbiegła 
ze  schodów  w  momencie,  kiedy  Luke  zrzucił  polana 
przed  wejściem.  JuŜ  miała  otworzyć  mu  drzwi,  lecz 
usłyszała, Ŝe po raz kolejny oddala się od domu.

 

Tego  było  juŜ  za  wiele!  To  ciągłe  krąŜenie  tam  i z 

powrotem  przyprawiało  ją  o  ból  głowy.  Alex,  która 
nigdy nie grzeszyła cierpliwością, chwyciła swoją kurtkę 
ze  sztucznego  futra,  narzuciła  ją  na  siebie  i  wyszła. 
Natknęła  się  na  Luke'a  przy  sągu  drewna;  znowu  po-
grąŜył się w rozmyślaniach. Wreszcie podniósł wzrok i 
zobaczył ją.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

63

 

-

 

A ty co tutaj robisz? Wracaj do środka. Jest zimno. 

-

 

To ty nie masz na sobie koszuli. Wracaj do domu. 

-

 

Zaraz tam będę. 

-

 

Co robisz? - zapytała. 

-

 

Zabieram drewno. 

-

 

Nie potrzebujemy drewna. 

-

 

Będziemy potrzebowali później. A teraz wracaj. 

-

 

Nie. 

Luke odsunął się od sągu i podszedł do dziewczyny.

 

-

 

AleŜ z ciebie uparciuch, wiesz? 

-

 

Dlaczego nazywasz mnie uparciuchem? Bo nie chcę 

ciebie słuchać? 

-

 

Bo nie dajesz mi spokoju. 

-

 

Wcale ci nie przeszkadzam. 

-

 

Przeszkadzasz, i to jak - powiedział Luke i postukał 

się w głowę. - Zawracasz mi ją. 

Alex uśmiechnęła się.

 

-  Naprawdę?

 

Dostrzegł jej uśmiech i zawahał się.

 

-  Tak.

 

Stali, obrzucając się spojrzeniami. Dzieliło ich moŜe 

pół metra. Alex nie potrafiła powstrzymać się od uśmie-
chu, a Luke nie byf w stanie odwzajemnić się tym samym.

 

-

 

Idź  do  środka,  Alexandra  -  powiedział  rozkazują-

cym tonem. 

-

 

Nie. 

-

 

Alex... 

-

 

Czy  kiedykolwiek  przyszło  ci  do  głowy,  Ŝe  ja  teŜ 

mogę potrzebować odrobiny przestrzeni? MoŜe teŜ czuję 
się zaniepokojona tak jak ty? 

Luke odwrócił się od niej i podniósł naręcz drewna. 

Przeszedł obok Alex, nie odpowiadając na jej pytanie. 
v   - No? - zawołała za nim.

 

-  Nie  mam  ochoty  o  tym  rozmawiać  -  odparł,  nie 

odwracając głowy.

 

Alex zacisnęła usta. Nigdy nie spotkała tak chłodnego,

 

background image

64

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

opanowanego męŜczyzny. Otaczał się skorupą, której nie 
mógł  rozbić  nawet  jej  Ŝartobliwy  ton.  A  ona  nie  znosiła 
osób, z którymi nie moŜna było walczyć. Nie wiedziała, 
jak z nim postępować, i to ją wyprowadzało z równowagi. 
Patrzyła,  jak  skręcał  za  rogiem,  by  dojść  do  frontowej 
części domku. W bezsilnej złości tupnęła nogą. Spokojnie 
okrąŜyła domek, by wziąć z sągu drewna garść nietknięte- • 
go  śniegu.  Z  myślą  o  Luke'u  szybko  ulepiła  całkiem 
pokaźną kulę i przerzucała ją z ręki do ręki, nadal usiłując 
rozszyfrować tego skomplikowanego męŜczyznę.

 

Luke odwrócił się i zobaczył, Ŝe Alex Ŝongluje kulą ze 

ś

niegu.

 

-  Nawet o tym nie myśl - oświadczył.

 

Alex  spojrzała  najpierw  na  niego,  a  potem  na  kulę. 

Uśmiechnęła się szeroko.

 

-

 

Co byś powiedział na porządną bitwę na śnieŜki? 

-

 

Nie - odparł i przeszedł obok dziewczyny. 

-

 

To będzie świetna rozgrzewka - zachęcała. 

-

 

Nie. 

-

 

Zgódź się, nie psuj zabawy. 

-

 

Alex, wracaj do środka. 

Był nieznośny. Wydęła wargi i skierowała się w stronę 

domku. Obejrzała się przez ramię i zobaczyła, Ŝe Luke 
bierze  naręcze  drewna.  Odruchowo  cisnęła  w  niego 
ś

nieŜką. Strzał był celny i śnieŜny pocisk ugodził go w 

plecy. Mimo to nie raczył się odwrócić.

 

-  PrzecieŜ mówiłem, Ŝe nie mam ochoty na zabawę 

- powiedział, podnosząc kolejne szczapy drewna.

 

Kiedy  się  odwracał,  Alex  rzuciła  kolejną  śnieŜkę. 

Trafiła go w ramię.

 

-  Alexandra... - rzucił ostrzegawczo.

 

Ignorując  jego  reakcję,  lepiła  nowe  kule  i  po  kolei 

szybko je rzucała. Jedna z nich uderzyła go w nogę, druga 
w biodro, a trzecia prosto w czoło.

 

To odniosło skutek. Luke upuścił drewno i zaatakował 

Alex. Wrzasnęła i próbowała uciekać, ale był zbyt szybki.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

65

 

Zatrzymał ją i przewrócił. Alex chichotała, ale dla Luke'a 
nie było w tej sytuacji nic śmiesznego. Przypomniał sobie 
podobną  scenę  z  niedawnej  przeszłości,  kiedy  czuł  pod 
sobą jej biodra.

 

Alex przestała się śmiać, kiedy zobaczyła jego minę. 

Nigdy  nie  widziała  z  bliska  tak  przepełnionych  namięt-
nością oczu. Przytuliła się do Luke'a i poczuła twardość 
podnieconego  męŜczyzny.  Przeniknął  ją  gwałtowny 
dreszcz,  a  takŜe  ogromne  poczucie  kobiecej  siły,  które 
dodało  jej  niezwykłej  pewności  siebie.  Czy  ci  się  to 
podoba,  czy  nie,  Luke'u  Strattenie,  nie  jesteś  taki 
odporny na mój urok, jak udajesz, pomyślała.

 

Cichy, jakŜe kobiecy uśmiech Alex sprawił, Ŝe Luke 

dał  za  wygraną  i  musiał  ją  pocałować.  Był  to  mocny, 
niemal brutalny pocałunek. Alex podniosła swoje mokre 
i  zimne  ręce do  twarzy  męŜczyzny  i  połoŜyła  dłonie na 
jego  policzkach.  Były  ciepłe  pomimo  śniegu,  pomimo 
wiatru, pomimo Ŝe od dłuŜszego czasu Luke przebywał 
na  dworze.  Jego  wewnętrzne  ciepło  zachwyciło  Alex. 
Rozchyliła  usta,  a  on  jęczał,  badając  językiem  jej 
podniebienie. Kiedy ich języki się zetknęły, zapomnieli 
o  boŜym  świecie.  Był  to  długi,  soczysty  pocałunek.  Od 
takich  pocałunków  ściska  się  Ŝołądek  i  podkurczone 
palce  u  nóg.  Taki  pocałunek  zachęca  do  zamknięcia 
oczu, a kiedy juŜ to robisz, doznajesz zawrotu głowy i 
brakuje  ci  tchu;  taki  pocałunek  pochłania  wszystko 
wokół ciebie.

 

Luke  przepadł  z  kretesem.  Przestał  całować  wargi 

Alex i dotarł ustami do jej delikatnie zarysowanej szczęki, 
a potem niŜej, do czułego punktu na szyi, gdzie wyczuwał 
puls niespełna dzień wcześniej.

 

Zamarł.  Uświadomił  sobie  bowiem,  Ŝe  nie  minęła 

nawet jedna doba, a on całkowicie stracił dawne opano-
wanie.  Unosząc  się  na  łokciach,  spojrzał  na  twarz 
dziewczyny.  Jej duŜe, okolone  pięknymi,  ciemnobrązo-
wymi rzęsami oczy były przymknięte. Rozchyliła wargi

 

background image

66

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

w milczącym zaproszeniu. Jęknął, e nieznacznie się 
odsunął.

 

Alex otworzyła oczy.

 

-

 

Co się stało? - zapytała bardziej niŜ zwykle ochryp-

łym głosem. 

-

 

Właśnie to. 

Nawet kiedy wypowiadał te słowa, napierał na Alex 

nieco mocniej.

 

-

 

Dlaczego? Oboje jesteśmy dorośli. 

-

 

I  za  dzień,  najwyŜej  dwa,  rozstaniemy  się  -  od-

parł,  przymykając  oczy.  Dotyk  jej  ciała  był  taki 
przyjemny.  -  Lepiej  będzie,  jeśli  pozostaniemy  sobie 
obcy. 

-

 

A jeśli się nie zgodzę? - zapytała. - A jeśli powiem, 

Ŝ

e nie chcę, byśmy pozostali sobie obcy? 

-

 

Nie rób tego - brzmiała ostrzegawcza odpowiedź. 

-

 

Próbujesz sprawić, Ŝebym się ciebie bała, Luke? 

-

 

To byłoby rozsądne, ale nie o to  mi chodzi. Chcę 

tylko, Ŝebyś coś zrozumiała. WyjeŜdŜam z kraju zaraz po 
naszym powrocie do kurortu. 

-

 

I  myślisz,  Ŝe  będę  się  ciebie  czepiać  i  błagać  o 

miłość? 

-

 

Nie powiedziałem, Ŝe... 

Alex  odepchnęła  Luke'a  i  odsunęła  się  od  niego. 

Jednym  płynnym  ruchem  stanęła  na  nogi  i  patrzyła  na 
niego z góry.

 

-

 

No  cóŜ,  proszę  sobie  nie  pochlebiać,  panie  Strat-

ten.  Nigdy  nie  musiałam  Ŝ e b r a ć   u  jakiegokolwiek 
męŜczyzny o to, Ŝeby się ze mną kochał, i z pewnością 
nie mam  zamiaru robić wyjątku dla takiej miernoty jak 
pan. 

-

 

Miernoty... 

Alexandra zostawiła go. Po kilku sekundach usłyszał 

trzask zamykanych drzwi. Nagle zrobiło mu się strasznie 
zimno.  Zastanawiał  się,  czy  zamknęła  drzwi  na  klucz. 
Pomyślał, Ŝe zasługuje na coś takiego. Nie postąpił z nią

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

67

 

właściwie. Do diabła, nie był w stanie postąpić właściwie 
z samym sobą.

 

Jęknął,  tym  razem  głośno.  Był  to  jęk  zrodzony  z 

frustracji.  Kiedy  dźwigał  się  na  nogi,  poczuł  bolesne 
kłucie w kolanie. Uderzył się w nie, padając na Alexand-
re. Wspaniale, po prostu wspaniale, powiedział do siebie, 
kuśtykając w stronę domku.

 

Ś

nieg nie przestawał padać ani na chwilę. ZbliŜało się 

późne popołudnie. W domku znajdowało się tylko jedno 
posłanie i Luke wiedział, Ŝe będzie musiał dzielić je z 
Alex.  Ta  myśl  wywołała  w  nim  innego  rodzaju  ból, 
przytępiony,  pulsujący  ból  w  tym  jednym  miejscu  na 
ciele, 

które 

Luke 

zdawał 

się 

mieć 

pod 

c a ł k o w i t ą  kontrolą.

 

OdśnieŜył próg domku i dopiero potem otworzył drzwi 

i zajrzał do środka. Alex stała przy kominku, ogrzewając 
ręce.  Nie  odwróciła  się,  kiedy  wszedł,  ani  kiedy  zdjął 
kurtkę  i  powiesił  ją  na  haczyku  obok  jej  okrycia.  Nie 
przyjęła do wiadomości jego pojawienia się nawet wtedy, 
gdy podszedł do kominka.

 

- Przepraszam - oznajmiła i, okrąŜając Luke'a, udała 

się do kuchenki.

 

Kiedy sprzątała po lunchu, nieco się uspokoiła. Potem 

gwałtownym  ruchem  wytarła  lśniący  od  czystości  blat. 
Zerknęła  przez  ramię  na  Luke'a,  który  co  pewien  czas 
przynosił naręcze drewna. Kilkakrotnie usłyszała jęki i 
stękania,  toteŜ  odwróciła  się,  by  zobaczyć,  co  jest  nie 
w porządku. Wykonanie najprostszej pracy przychodziło 
mu z ogromną trudnością, a przyczyna tego stanu rzeczy 
była oczywista. Kolano. Ledwo mógł je zgiąć, ale starał 
się za wszelką cenę ukryć ten fakt.

 

Musiała przyznać, Ŝe nigdy w Ŝyciu nie spotkała tak 

irytującego męŜczyzny; nawet jej ojciec mniej ją draŜnił. 
Prawdą  było  równieŜ  to,  Ŝe  jego  słowa  zraniły  ją  i  to 
zadziwiająco mocno. śaden męŜczyzna nie odesłał jej 
z kwitkiem, toteŜ odczuwała oszołomienie, zwłaszcza

 

background image

68

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

dlatego, Ŝe Luke był pierwszym facetem, któremu rzuciła 
się  w  ramiona.  Ale  cierpiał,  przynajmniej  fizycznie,  a 
przepełniona  współczuciem  Alex  nie  mogła  biernie 
obserwować czyjegoś bólu.

 

-

 

Zdejmuj dŜinsy - powiedziała rozkazującym tonem. 

Słysząc jej słowa, Luke obrócił się na pięcie. 
-

 

Co takiego? 

-  No, jazda. Śmiało - dorzuciła. - PrzecieŜ widzę, Ŝe 

boli cię kolano. Zobaczę, co da się z nim zrobić.

 

Luke rzucił przyniesione polana na stertę drzewa.

 

-

 

Odkąd to jesteś lekarzem? 

-

 

Nie jestem. Ale studiowałam pielęgniarstwo. 

-

 

Ty... 

Luke miał juŜ zrobić jakąś ironiczną uwagę, ale kiedy 

zobaczył, Ŝe Alex w obronnym geście unosi podbródek, 
przejął go chłód.

 

Dobrze - powiedział. - Daj mi chwilę czasu.

 

Alex odwróciła się do niego plecami i nalała wody do 

garnka. Tymczasem Luke zdjął prześcieradło z materaca 
i zniknął w łazience, skąd wyszedł starannie nim przepasany.

 

-  PołóŜ  się,  Ŝebym  mogła  je obejrzeć  -  powiedziała 

Alex.

 

Luke usłuchał i w milczeniu patrzył, jak dziewczyna 

odsuwa przepaskę, Ŝeby obnaŜyć prawe kolano.

 

-

 

BoŜe, co ci się stało? - zapytała, oglądając pokiere-

szowany, opuchnięty staw. 

-

 

Wypadek w Ameryce Środkowej. 

-

 

Co robiłeś w Ameryce Środkowej? - zapytała. 

-

 

Badania  -  odrzekł.  -  W  pobliŜu  mojego  dŜipa 

wyleciała  w  powietrze  kopalnia.  Rozwaliło  mi  rzepkę 
kolanową. 

-

 

Miałeś operację? - zapytała. 

-

 

Tak.  Wsadzili  mi  tyle  śrubek,  Ŝe  piszczały  nawet 

wykrywacze metalu na lotnisku. 

-

 

Właściwie ta rana się nie zagoiła. Powinieneś mieć 

klamrę. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

69

 

-

 

Mam. 

-

 

Gdzie? 

-

 

W Nowym Jorku. 

Alex uniosła brwi. 
-

 

Ś

wietne miejsce. 

-

 

TeŜ tak myślę - odparł wyzywającym tonem. 

Pokręciła głową i wstała. 
-

 

MęŜczyźni. 

-

 

Co to ma znaczyć? 

-

 

To, co słyszysz. 

 

-

 

Myślisz, Ŝe wszyscy mamy świra na punkcie męs-

kości, prawda? 

-

 

Ty to powiedziałeś, nie ja. 

Zamierzał kontynuować tę dyskusję, ale ona uklękła 

przed nim i zanurzyła ściereczkę w ogrzanej wodzie, by 
przyłoŜyć ją do kolana. Kiedy poczuł miłe ciepło, przestał 
protestować.  Odchylił  głowę  i  przymknął  oczy.  Nie 
pamiętał, kiedy ostatni raz ktoś tak delikatnie się z nim 
obchodził, a juŜ zwłaszcza piękna kobieta. To przyjemne 
uczucie  niebezpieczni  ewoluowało  w  kierunku  błogo-
stanu. Wreszcie Ale>; ostała.

 

-  Zostawimy to tak na chwilę, a potem obłoŜę kolano 

ś

niegiem..Najpierw ciepły kompres, potem zimny.

 

Luke otworzył oczy.

 

-

 

Gdzie się tego wszystkiego nauczyłaś? 

-

 

W zeszłym roku przez cztery miesiące studiowałam 

pielęgniarstwo  w  bardzo  prestiŜowej  szkole  w  Nowym 
Jorku.  To  było  coś,  o  czym  zawsze  marzyłam.  Moja 
matka  była  pielęgniarką,  zanim  poznała  ojca.  Umarła, 
kiedy  byłam  małą  dziewczynką.  MoŜe  to  się  wydawać 
dziwne,  ale  chciałam  być  taka  jak  ona.  Zamierzałam 
poświęcić się temu zawodowi. 

-

 

I co się stało? 

-

 

Paparazzi zwietrzyli sprawę, oto co się stało. 

-

 

To znaczy, Ŝe prasa doniosła, iŜ chodzisz do szkoły 

pielęgniarskiej? 

background image

70

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Alex zaniosła się szyderczym śmiechem.

 

-  Nie to mam na myśli. Chodzi mi o to, Ŝe reporterzy 

jakiegoś brukowca rozpowszechnili zupełnie niedorzecz- ; 
nft historyjkę o mojej zabawie w pielęgniarstwo, a dokład 
niej  o  tym,  Ŝe  zabawiam  się  z  pewnym  lekarzem. 
Zamieścili nawet fotomontaŜ  z  moją  głową  w pielęgniars 
kim  czepku  opartą  na  czyimś  ramieniu,  w  uścisku 
z  jakimś  facetem  w  białym  fartuchu.  To  było  okropne. 
Koczowali  przed  szkołą  dwadzieścia  cztery  godziny  na 
dobę, próbując mnie sfotografować i zdobyć materiał do 
artykułu. To zakłócało pracę całej szkoły. Fotoreporterzy 
nie chcieli odejść i musiałam opuścić szkołę.

 

Mówiła bardzo rzeczowym tonem, ale Luke doskonale 

widział  jej  nerwowo  splatane  dłonie  i  drŜące  wargi.  Ta 
opowieść przychodziła jej z trudem i była dla niej bardzo 
bolesna.  JuŜ  się  nie  dziwił,  Ŝe  przyjmowała  obronną 
pozycję.

 

Nagle  ogarnęło  go  współczucie  dla  osoby,  którą 

wszyscy znali jako Alexandre Beck. Przez cały spędzony 
wspólnie czas nie myślał o tym zbyt wiele. Koncentrował 
się na sobie i swojej reakcji na jej bliskość. Teraz jednak 
w  jego  umyśle  zaczął  się  formować  nowy  obraz,  obraz 
ś

licznej i samotnej kobiety, która nie była w stanie wyrwać 

się spod kurateli apodyktycznego i ekscentrycznego ojca.

 

-  Szkoda,  Ŝe  tak  się  stało  -  powiedział.  -  Sądzę,  Ŝe 

byłabyś cholernie dobrą pielęgniarką, Alex.

 

Mówił  serio.  Czy  to  za  sprawą  delikatnego  dotyku 

uzdrawiających  rąk,  czy  dzięki  ciepłemu  kompresowi, 
nie odczuwał juŜ takiego bólu w kolanie.

 

Dopóki  nie  padły  te  słowa,  Alex  nawet  sobie  nie 

uświadamiała,  jakiego  doznawała  napięcia.  Nigdy  niko-
mu  nie  mówiła,  jak  bardzo  zranił  ją  tamten  epizod. 
Oznaczał koniec marzeń, którym oddawała się od dzie-
ciństwa. Dlatego teraz było dla niej waŜne, Ŝeby Luke nie 
wyśmiewał się z niej, Ŝeby ją zrozumiał. Najpierw na jej 
twarzy pojawił się wyraz ulgi, a potem uśmiechnęła się

 

background image

u

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

71

 

promiennie. Uklękła, ponownie namoczyła szmatkę i je-
szcze raz przyłoŜyła ją do kolana Luke'a.

 

-

 

Dziękuję  -  powiedziała  miękko.  -  Jesteś  pierwszą 

,osobą, która okazała mi zrozumienie. 

-

 

CięŜko było, co? 

-

 

Bardzo  cięŜko.  Myślałam,  Ŝe  przywyknę  do  ich 

ciągłego uganiania się za mną. 

-

 

Ich? 

-

 

Reporterów. Czasami miałam nawet niezłą zabawę. 

Wiesz,  zwłaszcza  kiedy  byłam  młodsza  i  chodziłam  do 
klubów. Oglądanie siebie w gazetach następnego dnia to 
dla szesnastolatki niezła zabawa. Ale w miarę upływu lat 
te kłamstwa stawały się coraz bardziej bezczelne. To się 
zupełnie  wymknęło  spod  kontroli.  Próbowałam  ich  lek-
cewaŜyć, ale... 

Wzruszyła ramionami.

 

-

 

Nikt mi nie pomógł. Nie masz pojęcia, jak wytrwali 

potrafią być reporterzy. 

-

 

Nie wszyscy reporterzy są szakalami - odparł, siląc 

się na naturalny ton. 

To  mógłby  być  idealny  wstęp  do  wyznania  Alex 

prawdy o sobie... albo przynajmniej części prawdy. Nie 
był  do  końca  pewien,  czy  Alex  jest  gotowa  wysłuchać 
tego, co jej powie. Nie miał równieŜ pewności, czy on 
sam jest gotów wyznać całą prawdę.

 

-

 

MoŜe  nie  -  odrzekła  Alex,  ponownie  przykładając 

kompres do kolana Luke'a. 

-

 

Ale wszyscy są łgarzami. Będą kłamać, oszukiwać, 

sprzedadzą własne babcie, byle tylko uprzedzić innych 
i zdobyć ciekawy materiał. Wierz mi, wiem to z pierwszej 
ręki. 

Luke  pomyślał,  Ŝe  moment  na  wyznanie  prawdy  o 

sobie  nie  jest  odpowiedni.  PołoŜył  rękę  na  dłoni  Alex, 
pragnąc,  Ŝeby  przerwała  swoje  zabiegi.  Jej  oŜywiona 
twarz jaśniała niemal anielskim blaskiem, jakby udzielo-
na mu pomoc dawała jej wyjątkową radość. BoŜe, była

 

background image

72

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

ś

liczna i tak doskonale zbudowana. Patrzył na nią okiem 

fotografa, pragnął ciągle uwieczniać tę chwilę, to spoj-
rzenie, na błonie filmu.

 

-

 

Teraz czuję się o wiele lepiej. 

-

 

Cieszę  się  -  odparła  z  nieśmiałym  uśmiechem,  a 

potem  wstała  i  wylała  wodę  do  zlewu,  ścigana  spoj-
rzeniem  Luke'a.  -  Przyniosę  trochę  śniegu  -  dorzuciła, 
kierując się w stronę drzwi. 

-

 

Alex - zawołał Luke. 

-

 

Tak? 

-

 

Dziękuję. 

-

 

To drobiazg. 

-

 

Jestem szczęściarzem. Dobrze, Ŝe ugrzązłem w tym 

domku z tobą - powiedział. 

-

 

Bo  jestem  taką  dobrą  pielęgniarką?  -  zagadnęła 

nieśmiało. 

Uśmiechnął się.

 

-

 

Między innymi. 

-

 

Hm,  to  dotyczy  obu  stron.  Ja  chyba  teŜ  jestem 

szczęściarą. 

Kiedy  przypatrywali  się  sobie,  coś  się  między  nimi 

działo. Jak gdyby nagle poczuli wobec siebie wzajemny 
szacunek i zrozumienie.

 

Kiedy Luke patrzył, jak Alex otwiera drzwi i znika za 

progiem, ogarnął go niepokój. Był tak bliski wyjawienia jej 
prawdy. To było nie tylko głupie, ale i niebezpieczne. Bez 
względu na to, co do niej czuł, nie powinien jej zmuszać do 
stawiania temu czoła, dopóki znajdowali się w tarapatach. 
Pomyślał,  Ŝe  będzie  na  to  dość  czasu,  kiedy  się  stąd 
wydostaną. Dość czasu, by mógł wszystko naprawić.

 

Podjął  decyzję  błyskawicznie.  W  Ŝaden  sposób  nie 

mógł  sprzedać  Joe'emu  tych  zdjęć  Alex  w  kąpieli. 
Zerknął  na  swoją  kurtkę,  która  wisiała  na  haku  przy 
drzwiach.  Mógł  wstać,  wrzucić  rolkę  filmu  do  ognia  i 
mieć święty spokój, ale coś go powstrzymało. Te zdjęcia 
były takie piękne, stanowiły niemal dzieła sztuki. Pragnął

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

73

 

je zachować, nawet gdyby miał je ukrywać przez najbliŜ-
sze lata.

 

Tłumaczył  sobie,  Ŝe  tym  bardziej  nie  powinien  jej 

teraz  wyjawiać  prawdy.  Tymczasem  Alex  otworzyła 
drzwi i wniosła miskę ze śniegiem. Uśmiechnęła się do 
niego  i  poczuł,  Ŝe  jego  serce  zaczyna  bić  jak  oszalałe. 
BoŜe, jeśli nadal będzie na niego patrzyła w taki sposób, 
to straci resztki rozsądku.

 

Uklękła obok niego i delikatnie przesunęła dłonią od 

jego kostki aŜ do kolana. Nogę Luke'a przeszył przyjem-
ny dreszcz, który umiejscowił się w pachwinie. Jego ciało 
reagowało na dotyk ręki Alex z przeraŜającą gwałtownoś-
cią.

 

KogóŜ chciał nabrać? JuŜ było za późno.

 

To  się  zaczęło  od  jego  pierwszego  spojrzenia  na  tę 

dziewczynę przez obiektyw aparatu.

 

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY

 

Luke spał.       '

 

Alex przykryła go kołdrą i patrzyła na jego spokojną 

twarz. Okładała chore kolano śniegiem przez godzinę i 
zaczerwienienie  prawie  całkowicie  ustąpiło.  Był  bardzo 
sympatycznym pacjentem i nawet nie protestował, kiedy 
zaproponowała,  Ŝeby  się  zdrzemnął  przed  obiadem. 
MoŜna byłoby uwierzyć, Ŝe cieszyła go jej opieka.

 

W  kaŜdym  razie  ona  czerpała  z  opieki  nad  nim 

ogromną satysfakcję. Od lat nie czuła się tak przydatna. 
Na czas przymusowego pobytu w tym domku potrzebo-
wał  jej  -  czy  mu  się  to  podobało,  czy  nie.  Ta  sytuacja 
bardzo jej odpowiadała.

 

Alex wyciągnęła rękę, która nagle zawisła w powietrzu. 

Chciała  dotknąć  czoła  Luke'a,  ale  nie  odwaŜyła  się. 
Wiedziała, Ŝe jeśli go dotknie, to juŜ nie będzie chciała 
oderwać rąk od jego ciała. Pragnęła pieścić Luke'a, gładzić 
jego twarz i ramiona, poczuć ich ciepło i siłę. I pragnęła 
jeszcze czegoś. śeby i on dotykał rękami jej ciała.

 

Alex uśmiechnęła się do siebie. Kto by pomyślał, Ŝe 

zdarzy  się  coś  takiego?  Oczywiście,  marzyła  o  tym 
jedynym,  ale  nawet  w  najśmielszych  marzeniach  nie 
pojawiała się taka sytuacja.

 

Ale juŜ się zdecydowała. Przez jej głowę przebiegały 

tysiące myśli na temat sposobu, w jaki mogłaby uwieść 
Luke'a.  Nie  wątpiła  w  to,  Ŝe  jej  poŜądał,  ale  przebicie 
skorupy,  którą  się  otoczył,  było  niezmiernie  trudnym 
zadaniem.  Była  pewna,  Ŝe  jest  w  stanie  to  zrobić,  ale 
wiedziała, iŜ moŜe jej zabraknąć czasu.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

75

 

Wyjrzała przez okno. Zapadał zmierzch i w dalszym 

ciągu  padał  śnieg.  Dobrze.  PoniewaŜ  podjęła  juŜ 
decyzję,  modliła  się  o  to,  Ŝeby  śnieŜyca  potrwała 
przynajmniej  jeszcze  tę  noc.  Potrzebowała  czasu,  Ŝeby 
popracować  nad  Lukiem.  Chciała  go  przekonać,  Ŝe 
powinien się z nią kochać, Ŝe nie musi się obawiać, iŜ 
ona  będzie  się  go  kurczowo  czepiać,  kiedy  nastąpi 
nieuniknione rozstanie.

 

Ale  jak  miała  go  przekonać?  Przygryzła  wargę  i 

zastanawiała  się  nad  tym,  co  powinna  robić  dalej.  Jak 
by postąpiła, gdyby nie byli uwięzieni w tym domku? 
Co by zrobiła, gdyby poznała go w Nowym Jorku?

 

Prawdopodobnie  zaprosiłaby  go  na  kolację  do  swo-

jego  domu.  Całkiem  nieźle  gotowała,  zadziwiając 
większość  ludzi.  Gotowanie  odpręŜało  ją  i  słynęła  ze 
swoich  kolacji,  podczas  których  podawała  gościom 
oryginalne  potrawy.  Nabrała  sporej  wprawy  w  przygo-
towywaniu  pomysłowych  dań  ze  zwyczajnych  skład-
ników.  Dlaczego  nie  miałaby  zrobić  tego  tutaj?  Przy-
rządzi  mu  kolację,  a  potem  wszystko  potoczy  się  tak, 
jak w apartamencie przy Piątej Alei.

 

Cichutko  podeszła  do  kuchenki  i  przeszukała  szafki. 

Znalazła  dwie  puszki  z  tuńczykiem,  puszkę  gotowanej 
fasoli,  słoiczek  hiszpańskich  oliwek  i  jeszcze  jedno 
opakowanie zupy. Był tu teŜ niezły wybór przypraw, a 
przede  wszystkim  odkryła  butelkę  Chardonnay,  która 
leŜała w szafce obok nieczynnej lodówki. Alex podeszła 
z butelką • do drzwi, uchyliła je trochę i wrzuciła wino 
w zaspę śniegu. Dyskretnie obejrzała się przez ramię, ale 
Luke nawet nie drgnął. Uradowana tym, Ŝe sprzyja jej los, 
wzięła  się  do  przygotowywania  uczty,  którą  zamierzała 
podbić serce męŜczyzny.

 

UłoŜyła kawałki tuńczyka, pokroiła oliwki, mieszając 

je z częścią słonej zalewy, w której znajdowała się ryba. 
Całość  nabrała  smaku  dzięki  odrobinie  soku  z  cytryny. 
Alex napełniła miseczkę śniegiem i umieściła na niej

 

background image

76

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

talerz  z  sałatką,  Ŝeby  danie  było  zimne.  Następnie 
wysypała fasolę do garnuszka, a zawartość dwóch puszek 
zupy  warzywnej  wymieszała  w  większym  rondlu  i  po-
stawiła  oba  naczynia  na  gaz.  Wreszcie  przyszykowała 
dwa nakrycia.

 

Zapaliła  stoŜkowatą  świecę  i  przyjrzała  się  swojemu 

dziełu. Co by zrobiła, gdyby była w domu? Chyba długo 
kąpałaby się w wodzie z pianą. Czuła się brudna, gdyŜ juŜ 
drugi dzień chodziła w tym samym ubraniu. Doszła do 
wniosku, Ŝe przyjemny byłby nawet krótki prysznic.

 

Upewniła się, Ŝe Luke śpi, wzięła świecę i poszła do 

łazienki.  Rozebrała  się  i,  pamiętając  o  przestrodze  Lu-
ke'a, umyła się w rekordowo szybkim tempie. Trzęsła się 
z  zimna.  Z  obrzydzeniem  myślała  o  nałoŜeniu  tego 
samego  ubrania,  ale  nie  miała  innego  wyjścia.  Na 
szczęście mogła przynajmniej uprać bieliznę.

 

Mimo  kiepskiego  oświetlenia  starała  się  doprowa 

dzić  do  porządku  swoją  fryzurę.  Jej  włosy  były  wilgot 
ne  i  rozczochrane.  Nie  miała  szczotki,  dlatego  musiała 
przeczesać  długie  loki  palcami.  Twarz  lśniła  teraz  czy 
stością,  a  cera  ładnie  się  zaróŜowiła.  Przygryzła  wargi, 
a  potem  odęła  je  i  poczuła  satysfakcję.  Biorąc  pod 
uwagę  okoliczności,  nieźle,  pomyślała  i  uśmiechnęła 
|.';  się.  Czuła  swędzenie  skóry,  które  było  spowodowane 
nie  tylko  prysznicem.  Podniecało  ją  to,  co  zamierzała 
zrobić.  Miała  cudowne  poczucie  nieprzyzwoitości,  nie 
mając  na  sobie  bielizny.  Zresztą  doszła  do  wniosku,  Ŝe 
gdyby  wszystko  poszło  zgodnie  z  planem,  wcale  by  jej 
nie 

potrzebowała... 

!* i;

 

Kiedy wróciła z łazienki, Luke nadal spał. Spokojnie

 

i;'!  podgrzała  zupę  i  fasolę,  a  potem  przyniosła  butelkę  i 

odkorkowała  ją.  Nalała  sobie  niewielką  ilość  wina  i 
usiadła  przed  kominkiem.  Kiedy  małe  pomieszczenie 
wypełniły zniewalające zapachy, zaburczało jej w Ŝołąd-
ku.

 

Tak samo zareagował Ŝołądek Luke'a. Ale pobudzo-

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

77

 

ny został u niego nie tylko apetyt najedzenie. Otworzył 
oczy  i  zobaczył,  Ŝe  Alex  siedzi  przed  kominkiem, 
którego  blask  zdawał  się  wytwarzać  wokół  jej  głowy 
aureolę. Końce jej włosów były wilgotne i skręcały się w 
loczki w miarę wysychania. Wyglądała tak pięknie, Ŝe ze 
wzruszenia miał ściśnięte gardło.

 

Ten  widok  po  przebudzeniu  był  dalszym  ciągiem 

erotycznego snu Luke'a. Śnił o tym, Ŝe oboje z Alex są 
nadzy, a ich splecione ciała leŜą na materacu przed tym 
samym  kominkiem,  który  teraz  obserwował.  NatęŜenie 
jego reakcji stanowiło rezultat rzeczywistości sennej.

 

Nie  miał  siły,  Ŝeby  się  otrząsnąć  z  tego  nastroju. 

Przewrócił się na bok, Ŝeby lepiej się przyjrzeć Alexand-
rze. Dostrzegła jego manewr.

 

-

 

Obudziłeś się - zauwaŜyła. 

-

 

Tak.  Co  to  za  zapach?  -  zapytał  rozespanym 

głosem. 

-

 

Chodzi ci o obiad? 

-

 

Mmm, to teŜ. Ale jest jeszcze coś. Ty... 

-

 

Ja? 

-

 

Tak, pachniesz kwiatami. 

-

 

Wzięłam prysznic. 

-  Czy woda była wystarczająco ciepła? 
Alex wzruszyła ramionami.

 

-  Letnia, ale lepsza taka niŜ Ŝadna. Nie mogłam juŜ 

dłuŜej znieść samej siebie.

 

Luke potarł swój dwudniowy zarost. MoŜe miała rację.

 

-

 

Niezły pomysł. Zostało trochę mydła? 

Obwąchała go i zmarszczyła nos. 
-

 

Wystarczająco duŜo. Luke 

wybuchnął śmiechem. 
-

 

Rozumiem aluzję - oznajmił i usiłował wstać. 

-  Pomogę  ci  -  powiedziała  Alex  i  podbiegła  do 

męŜczyzny. Luke przeniósł cięŜar z chorej nogi na barki 
Alex  i  oplótł  ją  ramieniem,  pozwalając  sobie  na  luksus 
otarcia się policzkiem ojej ramię. Jego ręka wędrowała to

 

background image

78

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

w  górę,  to  w  dół,  a  w  mózgu  pojawiła  się  szczególna 
myśl.  Omal  nie  stracił  równowagi,  i  nie  miało  to  nic 
wspólnego  z  bólem  w  kolanie.  Zamrugał  powiekami, 
Ŝ

eby  otrząsnąć  się  z  resztek  senności  i  potwierdzić 

swoje odkrycie.

 

Nie miała stanika.

 

Wiedział,  Ŝe  wcześniej  miała  go  na  sobie,  więc  co 

się z nim stało? Sprawdził to jeszcze raz. Fakt niezbity. 
Przez materiał swetra Alex prześwitywały jej nabrzmia-
łe  sutki.  Dla  normalnej  osoby  w  normalnych  okolicz-
nościach nie byłoby to nic szczególnego.

 

MoŜe nawet nie rzucało się to w oczy. Problem polegał 

na  tym,  Ŝe  Luke  nie  zachowywał  się  normalnie,  znaj-
dował  się  w  stanie  ustawicznego  podniecenia.  W  tej 
sytuacji  nawet  tak  błahy  epizod  nabierał  wyjątkowego 
wręcz znaczenia.

 

Ale dlaczego to zrobiła? Dlaczego zdjęła stanik? Luke 

przyjrzał się jej ciału poniŜej talii i głośno przełknął ślinę.

 

Gwałtowna  Ŝądza  sprawiała,  Ŝe  krew  w  jego  Ŝyłach 

krąŜyła  w oszałamiającym  tempie. Miał ochotę potrzeć 
opuszkami  palców  te  sterczące  paczuszki...  te  same 
sterczące  paczuszki,  które  unosiły  się  i  opadały,  kiedy 
Alex brała gorącą kąpiel.

 

Ten  obraz  z  przeszłości  dosłow:  •  ,o  przygwoździł. 

Opuścił rękę.

 

- Potrafię sam przejść resztę drogi - oznajmił i pokuś-

tykał do łazienki. Zapalił świeczkę, zamknął drzwi i oparł 
się o umywalkę. Patrząc na swoje odbicie w lustrze, starał 
się opanować. Tak, sir, prysznic jest panu zdecydowanie 
potrzebny. Ale nie letni. Pomyślał, Ŝe koniecznie musi 
być to zimny prysznic. Kiedy rozsuwał szklaną ściankę, 
coś spadło mu na ramię. Po chwili przekonał się, Ŝe to 
bielizna  Alex:  mokry  stanik,  rajstopy  i  najbardziej  kuse 
majteczki, jakie kiedykolwiek widział.

 

Przymknął oczy i jęknął. Człowieku, weź się w garść, 

pomyślał. Szybko upuścił majtki Alex do umywalki.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

79

 

Rozebrał się i wskoczył pod prysznic. Szybko namyd-
lił  ciało  i  spłukał  je  lodowatą  wodą,  która  znakomicie 
ostudziła jego zapał, z czego był ogromnie zadowolo-
ny.

 

Starał się dokładnie wytrzeć ciało, a potem poszedł za 

przykładem Alexandry i nie włoŜył slipek, wślizgując się 
od  razu  w  dŜinsy.  Z  wielką  pieczołowitością  ponownie 
rozwiesił  bieliznę  Alex.  Wrzucił  do  umywalki  swoją 
koszulkę  i  slipy,  wyprał  je  i  powiesił  obok  rzeczy  i 
dziewczyny.  Bardzo  długo  przypatrywał  się  zawieszonej 
garderobie.  Intymność  tej  sceny  sprawiła,  Ŝe  ugięły  się 
pod nim nogi.

 

I bierz tu, człowieku, zimny prysznic.

 

Potarł  zarośniętą  twarz.  Trzeba  się  ogolić.  Otworzył 

apteczkę  i  obejrzał  jej  zawartość.  Przewidujący  właś-
ciciele  umieścili  tu  rozmaite  zestawy  toaletowe.  Luke 
znalazł małą tubkę pasty do zębów, a zamiast szczoteczki 
uŜył  palca.  Potem  zobaczył  na  półce  obok  aspiryny 
paczuszkę  jednorazowych  maszynek  do  golenia.  Nie 
zauwaŜył  nigdzie  kremu  do  golenia,  ale  to  go  nie 
zniechęciło.  Golił  się  juŜ  w  znacznie  trudniejszych 
warunkach.

 

JuŜ  miał  zamknąć  szafkę  z  lekarstwami,  kiedy  jego 

bystre oko wypatrzyło kwadratowe czerwone pudełecz-
ko  schowane  na  górnej  półce.  Serce  w  nim  zamarło, 
jakby  przeczuwał,  co  tam  znajdzie.  Jak  w  zwolnionym 
tempie sięgnął  po  pudełeczko,  potwierdzając swoją  naj-
Ŝ

arliwszą nadzieję i... najgorszą obawę.

 

Gapił się na pudełeczko z kondomami i miał pewność, 

Ŝ

e ktoś tam na górze poddaje go testowi.

 

Nie, proszę, nie rób mi tego, błagał w duchu. Cały czas 

trzymał  temperament  na  wodzy  właśnie  ze  względu  na 
brak zabezpieczenia. Nie chciał naraŜać dziewczyny ani 
siebie.  Wyeliminowanie  tego  problemu  otwierało  wrota 
do  tak  niewyobraŜalnych moŜliwości,  Ŝe  sama  myśl  o 
nich wywoływała w ciele Luke'a ogromne napięcie.

 

background image

80

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Z  trudem  przełknął  ślinę.  Mógł  zrobić  tylko  jedno. 

Pozbyć  się  tych  rzeczy.  Ale  w  jaki  sposób?  Nie  mógł 
ot, tak wyrzucić pudełeczka do śmietnika, gdyŜ zauwa-
Ŝ

yłaby  to  Alex.  Rozejrzał  się  po  małej  łazience.  Nie 

było tu okna ani jakiegoś schowka. Pomyślał, Ŝe chyba 
najlepiej  będzie  odłoŜyć  pudełeczko  na  miejsce.  Skoro 
Alex nie zauwaŜyła go do tej pory, to nie zauwaŜy go i 
teraz.  Przewrócił  je  dnem  do  góry  i  ukrył  w  górnym 
rogu szafki. Postanowił, Ŝe następnego ranka wsunie je 
do kieszeni i pozbędzie się w lesie.

 

Zadowolony ze swojej przemyślności, uśmiechnął się 

pod  nosem,  zamknął  apteczkę  i  namydlił  twarz.  Kiedy 
zaczął się golić, usłyszał pukanie do drzwi.

 

-

 

Wszystko u ciebie w porządku? - zawołała Alex. 

-

 

Tak. Zaraz wychodzę. 

-

 

Nie siedź długo. Obiad juŜ gotowy - oznajmiła. 

-

 

Ś

wietnie - odparł Luke. - Umieram z głodu. 

Skończył  toaletę   i  otworzył  drzwi   łazienki.   Na 

klamce  wisiała  jego  flanelowa  koszula  -  uprana  i  su-
cha.  WłoŜył  ją,  ale  nie  zapiął  guzików.  Powoli  ruszył 
w  stronę  pokoju.  Dzięki  zabiegom  Alex  kolano  nie 
bolało  go  juŜ  tak  mocno,  ale  nie  miał  zamiaru  go 
forsować. MoŜe w wielu sprawach wykazywał upór, ale 
nie był głupcem.

 

Alex  stała  przy  stole  i  mierzyła  Luke'a  niespokoj-

nym spojrzeniem. Podsunęła mu krzesło, a on usiadł na 
nim,  badawczo  przyglądając  się  dziewczynie.  Po 
chwili Alex przyniosła jeszcze mały taboret i połoŜyła 
na  nim  jego  nogę.  Podziękował  jej.  Był  zmieszany,  a 
jednocześnie  wzruszony  opiekuńczością  dziewczyny. 
Alex uśmiechnęła się, widząc jego oszołomienie.

 

-  Przyniosę obiad.

 

Biegała po pokoju, krzątając się z zapałem. CóŜ ona

 

knuła? Luke nie miał o tym pojęcia i chwilowo było mu to

 

obojętne. Nie mógł oderwać od niej oczu. Jej obecność

 

^apełniała go lękiem i spokojem. Jednocześnie czuł, Ŝe

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

81

 

coś wisi w powietrzu, i to wraŜenie potęgowało się, 
ilekroć obok niego przechodziła.

 

Kiedy Alex podawała obiad, jej pełne piersi falowały 

bardzo blisko twarzy Luke'a, który wsunął ręce pod stół 
i zacisnął je, Ŝeby przypadkiem nie dotknąć któregoś z 
tych  kuszących  wzgórków.  Nauczył  się  trwać  w  bez-
ruchu  i  koncentrować  wzrok  na  nieokreślonej potrawie, 
którą Alex postawiła na stole.

 

-

 

Co to jest? - zapytał. 

-

 

Tuńczyk w hiszpańskich oliwkach - odparła. 

-

 

Nigdy o czymś takim nie słyszałem. 

   - To dlatego, Ŝe właśnie wymyśliłam tę nazwę-oznaj-

(

miła Alex i nabiła kęs potrawy na widelec. - Spróbuj.   

Luke niechętnie otworzył usta.  Powoli przeŜuwał 
Jedzenie i nagle zrobił wielkie oczy.

 

-  Niezłe - powiedział. - Wcale niezłe.

 

Alex wyciągnęła rękę ze szklanym pucharkiem.

 

-

 

A teraz wypij to. 

Pociągnął łyk. 
-

 

Wino. -

Tak. 
-

 

Skąd je zdobyłaś? 

-

 

Stało w szafce. Dobre, prawda? 

 

-

 

Tak - odrzekł. Wyjął pucharek z jej ręki i wypił całą 

zawartość jednym haustem. 

-

 

Wino pije się łyczkami - upomniała go. 

-

 

Będę je sączył z następnego pucharka - oświadczył 

i podał jej naczynie. 

Alex  pokręciła  głową,  ale  mimo  to  nalała  Luke'owi 

wina. WłoŜyła na talerz porcję schłodzonego tuńczyka, 
a  potem  usiadła  przy  stole.  Skończyła  swoje  wino  i 
obserwowała, jak Luke je z apetytem jej potrawę.

 

-

 

A ty nie jesz? - zagadnął. 

-

 

Za chwilę. To jest bardziej interesujące. 

-

 

Co jest bardziej interesujące? 

-

 

Patrzenie na ciebie. 

background image

82

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Widelec  Luke'a  zatrzymał  się  w  połowie  drogi  do 

ust.

 

-- Przestań - powiedział.

 

-- Co mam przestać? - zapytała niewinnym głosem.

 

-- Doskonale wiesz, co. To, co robisz.

 

-- Chodzi ci o to, Ŝe gapię się na ciebie?

 

-- śe gapisz się na mnie w taki sposób.

 

-- W jaki sposób?

 

-- Jakbym był deserem.

 

-- Mmm, to trafna uwaga.

 

Luke gwałtownym ruchem powstał od stołu.

 

-  Alex  -  zawołał  ostrzegawczym  tonem.  -  Nie  rób 

tegc»- Nie jestem z kamienia.

 

Alex wyciągnęła rękę i zaczęła gładzić go po policzku. -- 
No, no - powiedziała, przechylając głowę. - CzyŜbyś 
ogolił się dla mnie?

 

-Aleksandro..

 

-~ Nie, nie odpowiadaj na to pytanie - dorzuciła, by 

po chwili wstać od stołu. - Zjedzmy następne danie.

 

podała  zupę  oraz  odrobinę  fasoli.  Ten  posiłek  nie 

naleŜał do szczególnie wyszukanych, ale Luke był zbyt 
głodny, Ŝeby przywiązywać do tego wagę. Jedli w mil-
czeniu, nie zostawiając nawet kęsa Ŝadnej z potraw.

 

-- Chyba byliśmy głodni - zauwaŜyła Alex i zabrała ze 

stołu brudne talerze.

 

-- Pozwól, Ŝe ci pomogę - powiedział Luke, usiłując 

stanąć.

 

-

 

Nie - odrzekła Alex i popchnęła go na krzesło. 

-

 

Powinienem pozmywać. PrzecieŜ ty gotowałaś. 

-

 

Następnym razem - odparła. - Dzisiejszego wieczo-

ru nakazuję ci odpręŜyć się. 

-^ Nakazujesz mi? -r 
Tak, nakazuję ci.

 

-r  Dobrze, proszę  pani  -  stwierdził  Luke i szyderczo 

zasalutował dziewczynie.

 

-  Wypij wino - powiedziała, kręcąc głową.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

83

 

szybko uporała się ze zmywaniem, a potem podeszła 

do Luke'a od tyłu. Siedział na krześle. Jedną nogę opierał 
na taborecie, a na zdrowym kolanie trzymał pucharek z 
winem.  Alex  zaczęła  masować  jego  kark,  a  on  poddawał 
się ruchom jej dłoni.

 

-

 

BoŜe, jakie to przyjemne - zauwaŜył. 

-

 

Masz bardzo napręŜone mięśnie. 

Doskonale o tym wiedział. 

 

-

 

To  musi  być  skutek  spania  na  tym  materacu.  A 

raczej prób zaśnięcia. 

-

 

CzyŜbym nie dawała ci spać zeszłej nocy? - zapytała. 

-

 

Ty?  Do  diabła,  nie  -  odparł  z  sarkastycznym 

ś

miechem.  -  Tylko  kopnęłaś  mnie  z  sześć  albo  siedem 

razy, to wszystko. 

Alex obróciła się, Ŝeby spojrzeć mu w twarz.

 

-

 

Zawsze śpię niespokojnie. 

-

 

Opowiedz mi o tym - poprosił z uśmiechem. 

 

-

 

To ty opowiedz mi o sobie. 

Luke wzruszył ramionami. 
-

 

Niewiele jest do opowiadania - odrzekł ostroŜnie. 

-

 

Nie masz Ŝony? 

-

 

Nie. 

-

 

Ani dziewczyny? 

-

 

Nie. 

-

 

Nikogo? 

-

 

Nikogo. 

 

-

 

Dlaczego  tak  jest?  -  zagadnęła.  -  Bez  wątpienia 

jesteś przystojnym męŜczyzną. JuŜ dawno powinna była 
cię uwieść jakaś dziewczyna. 

-

 

Nie chcę, Ŝeby mnie ktoś uwiódł - oświadczył Luke. 

Kiedy wypił wino, odstawił pucharek na podłogę. - A ty? 
Na pewno otacza cię wianuszek facetów, a kaŜdy tylko 
czeka, Ŝeby włoŜyć ci obrączkę na palec. 

-

 

Czekają... 

-  Słyszę tu jakieś „ale". 
Alex uśmiechnęła się.

 

background image

84

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Wielkie  „ale"  -  odparła.  -  Większość  z  nich  nie 

chce mnie. Pragną tego, co w ich mniemaniu reprezentuję. 

-

 

A co to takiego? 

 

-

 

Uroda, ciało, pieniądze... -Nie 

zapominajmy o skromności. 
ś

artobliwie uszczypnęła go w ramię. 

-

 

To równieŜ. 

Luke  chwycił  jej  piąstkę  i  odwrócił  dziewczynę  do 

siebie  w  taki  sposób,  Ŝeby  na  niego  patrzyła.  Po  kolei 
rozprostowywał  palce  Alex,  a  potem  w  milczeniu  przy-
glądał  się  jej  dłoni.  Ten  dotyk  sprawił,  Ŝe  serce  Alex 
zaczęło  bić  w  przyśpieszonym  tempie.  Był taki  ciepły, 
taki pełen Ŝycia i męski, Ŝe czuła, iŜ jest zdecydowanie na 
straconej  pozycji.  A  jednak  intrygował  ją  i  podniecał, 
rzucał jej prawdziwe wyzwanie. Odsunęła rękę i pieściła 
jego gładkie, wygolone policzki.

 

Luke usiłować się nie ruszać. Wiedział, co by wtedy 

zrobił. Przyciągnąłby ją do siebie i całował tak mocno, Ŝe 
oboje dostaliby zawrotu głowy. A wówczas gdzie by się 
znaleźli? Oczywiście na drodze donikąd.

 

-  AleŜ  z  ciebie  przystojniak,  Luke  -  szepnęła. 

-1 przekonuję się, Ŝe pomimo wszystkich twoich wad - tu 
uśmiechnęła  się  -  nie  chciałabym  teraz  być  z  nikim 
innym.

 

Pochyliła się nad męŜczyzną i pocałowała go. Zaledwie 

musnęła jego wargi, ale dla Luke'abyio to jak przyłoŜenie 
zapałki  do  hubki  i  rozniecenie  ognia.  W  odpowiedzi 
zacisnął zęby i usiłował nie odwzajemnić tego pocałunku. 
Nigdy w Ŝyciu nie miał przed sobą tak trudnego zadania.

 

-

 

Luke... - mruczała Alex, dotykając jego ust - poca-

łuj mnie. 

-

 

Nie. 

-

 

Dlaczego? Nie chcesz? 

-

 

Chcę. 

-

 

W takim razie... 

Luke chwycił ją za ramiona.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

85

 

-

 

Nie  zaczynaj  czegoś,  czego  nie  jesteś  w  stanie 

skończyć. 

-

 

Kto powiedział, Ŝe nie skończę tego, co zaczęłam? 

-

 

Przestań się droczyć, Alexandra. To nie jest przy-

zwoite. 

-

 

A jeśli się nie droczę? 

Luke uwaŜnie spojrzał jej w oczy. Mówiła powaŜnie.

 

-

 

Czy proponujesz to, co myślę, Ŝe proponujesz? 

Alex z trudem przełknęła ślinę. 
-

 

Tak. 

-

 

Jesteś pewna? 

-

 

Tak, jestem pewna. 

Luke  wydał  z  siebie  odgłos  zniecierpliwienia,  od-

sunął  Alex  i  wstał  z  krzesła.  Podszedł  do  zlewu, 
uwaŜając  na  swoją  chorą  nogę.  Przez  chwilę,  która 
zdawała  się  nie  mieć  końca,  przypatrywał  się  dziew-
czynie.

 

-

 

Dlaczego  to  robisz?  -  zapytał.  -  Jeszcze  dziś  rano 

narzuciłaś mi zestaw reguł, a teraz wszystko jest niewaŜ-
ne. 

-

 

Ja...  zmieniłam  zamiar.  Chcę,  Ŝebyś  się  ze  mną 

kochał. Czy to jest takie straszne? 

-

 

Straszne? Nie, to nie jest straszne. Raczej... szalone. 

Całkowicie obłąkańcze. 

-

 

Dlaczego  to  jest  takie  szalone?  Oboje  jesteśmy 

dorośli. Ugrzęźliśmy tutaj. Ty mi się podobasz, ja ci się 
podobam.  Kto  się  o  tym  dowie?  Kto  się  będzie  tym 
przejmował? 

-

 

Ja się będę przejmował - odrzekł miękko. - I moŜe 

nie  mam  ochoty  być  tylko  kolejnym  egzemplarzem  w 
twojej kolekcji męŜczyzn. 

-

 

Czy rzeczywiście tak myślisz? 

Nieoczekiwanie  Alex  poczuła,  Ŝe  do  jej  oczu  na-

pływają łzy. Luke dostrzegł te łzy, usłyszał wzruszenie 
w jej głosie. Nic innego nie mogłoby skruszyć twardej jak 
skała skorupy wokół jego serca. Niczym robot, porzucił

 

background image

86

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

swój azyl w rogu pokoju i podszedł do Alex. Wziął ją 
w ramiona, przytulił i kołysał jak swó największy skarb.

 

-  Naprawdę tak  myślisz?  -  powtórzyła.  Mówiła  stłu 

mionym głosem, gdyŜ wtulała twarz w jego koszulę.

 

Luke odsunął głowę dziewczyny od swojej piersi.

 

-

 

Nie. Nie mam pojęcia, dlaczego to powiedziałem. 

To  znaczy,  wiem.  Powiedziałem,  Ŝeby  cię  powstrzy-
mać. 

-

 

Nie powstrzymuj mnie. Nie powstrzymuj siebie. 

-

 

Jedno z nas musi myśleć rozsądnie. Po jutrzejszym 

dniu moŜemy juŜ nigdy się nie zobaczyć. 

-

 

To  wykorzystajmy  dzisiejszy  wieczór.  Tylko  ten 

jeden wieczór... Luke? 

Jej błaganie wzbudziło w nim przypływ uczuć. Poca-

łował ją. Doprawdy, nie miał wyboru, i to juŜ od chwili, 
gdy  się  przebudził  i  zobaczył  ją  siedzącą  przed  kom-
inkiem.

 

Poczuł,  Ŝe  pewna  część  jego  ciała  nabrzmiewa  w 

zetknięciu  z  udem  Alex.  Ona  teŜ  musiała  to  wyczuć, 
gdyŜ  mocniej  otoczyła  go  nogami.  Rozchylił  jej  usta 
językiem,  a  ona  przyjęła  go  i  rozpoczęła  miłosną  grę 
swoim  językiem.  Była  taka  słodka,  smakowała  cudow-
nie,  lepiej  niŜ  wszystko,  czego  dotychczas  próbował. 
Luke  włoŜył  rękę  pod  jej  sweter.  Całował  ją  coraz 
mocniej,  a  jednocześnie  pieścił  jej  plecy  i  boki.  Skóra 
Alex  była  miękka  i  gładka,  tak  jedwabista,  jak  myślał. 
Spełniając  swoje  marzenie,  objął  jej  piersi  i  delikatnie 
masował  kaŜdy  z  tych  cudownych  wzgórków.  Mruk-
nęła  coś  niewyraźnie.  Ten  odgłos  rozbrzmiewał  w  ca-
łym  ciele  Luke'a,  wywołując  tak  intensywną  rozkosz, 
Ŝ

e z trudem utrzymywał resztki samokontroli.

 

Alex poczuła, Ŝe Luke się zachwiał, i oderwała się od 

niego.

 

-  Twoje kolano.

 

Mocny pocałunek Luke'a miał dowieść, Ŝe jej obawy 

są bezpodstawne. Kiedy zaczął podciągać w górę jej

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

87

 

sweter, odsunęła jego ręce, a potem sama zdjęła golf i 
potrząsając  włosami,  stanęła  przed  nim  naga  do  pasa. 
Wydawało jej się, Ŝe spojrzenie Luke'a przepala jej skórę. 
Czekała  na  jego  ruch.  Zawsze  uwaŜała  swoją  urodę  za 
coś naturalnego i dopiero teraz była niezwykle świadoma 
swego  ciała.  Oddawanie  się  temu  męŜczyźnie  po  raz 
pierwszy  wydawało  się  takie  przeraŜające,  a  zarazem 
podniecające, Ŝe jej ciało zaczęło pulsować długo tłumio-
nym poŜądaniem.

 

-  Dotknij mnie - szepnęła. Nie mogła juŜ znieść ani 

chwili dłuŜej bez dotyku jego rąk.

 

Luke tracił panowanie nad sobą. Aparat fotograficzny 

nie  kłamał.  Widok  Alex  w  zbliŜeniu  był  oszałamiający. 
Gdyby spełnił prośbę dziewczyny, gdyby jej dotknął, to 
byłaby jego i nikt by mu w tym nie przeszkodził. Nigdy 
nie naleŜał do tchórzy, przez całe swoje dorosłe Ŝycie nie 
dawał się zastraszyć, ale ta jedna kobieta, która właśnie 
mu się oddawała, wzbudzała w nim potworny strach.

 

-  Luke... - mruczała Alex. Jej ciało dygotało z Ŝądzy'. 

Przysunęła się do męŜczyzny, odsunęła poły jego koszuli 
i  zaczęła  pocierać  sutkami  jego  klatkę  piersiową.  -  Do 
tknij mnie.

 

Ręce  Luke'a  posłusznie  wykonywały  jej  rozkazy, 

ignorując  ostrzeŜenie,  które  płynęło  z  mózgu,  jakby 
posiadały własną wolę. Luke dotknął dziewczyny, pocie-
rał  kciukami  jej  nabrzmiałe  sutki,  a  potem  pieścił  je 
palcami, aŜ zaczęły przypominać twarde kamyki.

 

Alex miała nogi jak z waty. Luke przytulał ją do siebie 

przez  nieskończenie  długą  chwilę,  a  potem  opadli  na 
materac. Wpił się w jej usta, penetrując wnętrze językiem, 
by zaraz całować szyję, obojczyk i miękką skórę między 
piersiami.

 

Wreszcie Luke dał sobie spokój z ostroŜnością. Szero-

ko otworzył usta i chwycił jej nabrzmiały sutek, ssąc go 
tak, jak od dawna marzył. Roztapiała się w jego ustach jak 
cukierek. Była tak słodka, tak rozkosznie kobieca, Ŝe jego

 

background image

88

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

napręŜone ciało pulsowało rozpaczliwą potrzebą ukrycia 
się w niej. Ale na razie przysunął się do drugiej piersi i 
ucztował  w  takim  samym  powolnym,  miarowym, 
nieubłaganym rytmie.

 

Alex porwał potęŜny wir poŜądania. To właśnie o t 

y m rozprawiały jej przyjaciółki. Właśnie na to czekała. 
Zarzuciła  Luke'owi  ręce  na  szyję  i  przeczesywała 
palcami  długie  włosy  na  jego  karku.  Masowała 
napręŜone  mięśnie  jego  obojczyków  i  ramion,  podczas 
gdy magia ust Luke'a redukowała ją do pełnej poŜądania 
kałuŜy. Przywarła do niego biodrami, nie uświadamiając 
sobie tego, co robi, odczuwając jedynie chęć zaspokoje-
nia jakiejś mrocznej, nieuchwytnej Ŝądzy.

 

Luke przesuwał rękę po jej boku w dół, zatrzymując 

się na pasku narciarek. Pociągnął za suwak i odpiął guzik, 
po czym, nie bez wahania, zaczął pieścić brzuch Alex. Jej 
skóra  była  miękka,  ciało  spręŜyste,  a  on  niespiesznie 
badał wdzięki dziewczyny.

 

Alex była jednak niecierpliwa. Pragnęła, by przeszedł 

szybciej  do  tego  jednego  zakamarka  jej  ciała,  który 
potrzebował jego dotyku bardziej niŜ którekolwiek inne 
miejsce.  A  kiedy  to  się  stało,  rozchyliła  nogi  i  uniosła 
biodra,  zaś  Luke  dotykał  jej  coraz  śmielej,  aŜ  w  końcu 
oboje  utracili  wszelką  kontrolę  nad  sobą.  Była  tak 
wilgotna,  tak  otwarta  i  spragniona,  Ŝe  wiedział,  iŜ  nie 
będzie się mógł powstrzymywać nawet chwili dłuŜej.

 

Alex zatraciła się zupełnie, przebywała w nie znanym 

sobie świecie. Jego palce skłaniały ją do ekstatycznych 
ruchów ku jasności tak intensywnej, Ŝe jej blask rozgrze-
wał duszę dziewczyny. Po chwili ta jasność rozprysnęła 
się w umyśle Alex na smugi boleśnie pięknego światła 
i w jej oczach zalśniły łzy.

 

Luke wyczuwał spazmy wstrząsające jej ciałem. Prze-

rwał  pocałunek  i  wtulił  wargi  w  ten  wraŜliwy  kącik  za 
uchem  Alex,  ułatwiając  dziewczynie  oddychanie.  Serce 
waliło mu jak młotem, ciało płonęło, a jednocześnie było

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

89

 

twarde i tak Ŝądne uwolnienia energii, Ŝe Luke bał się, iŜ 
moŜe stworzyć Ŝenującą sytuację.

 

Mocno przytulał dziewczynę i zaciskał zęby, pragnąc 

odzyskać panowanie nad sobą. Miała orgazm i to wystar-
czy,  tylko  to  się  liczy,  pomyślał.  Przypomniał  sobie  o 
rolce  filmu  w  kieszeni  i  o  tym,  Ŝe  przez  cały  czas 
oszukuje Alex. Zastanawiał się nad reakcją dziewczyny, 
w razie gdyby dowiedziała się, z kim ma do czynienia, co 
niewątpliwie musi kiedyś nastąpić.

 

A  zatem  dał  jej  przynajmniej  tę  chwilę  rozkoszy, 

dzięki  której  Alex  mogła  zachować  o  nim  miłe  wspo-
mnienia,  a  nawet  zdobyć  się  na  przebaczenie.  On  zaś 
musiał odmówić sobie tego, czego pragnął najbardziej.

 

Ten wieczór był jego podarunkiem dla Alex.

 

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY

 

Alex włoŜyła sweter i połoŜyła się na materacu. Luke 

oparł się na łokciu, a ona przytuliła się do niego, łagod-
nie drapiąc paznokciami jego owłosioną klatkę piersio-
wą.

 

Nie odwzajemnił jej uśmiechu. Wręcz przeciwnie, miał 

smętną minę. Alex była zadowolona, nasycona, ale jakby 
nieco  zawiedziona.  Ona  takŜe  pragnęła  sprawić  mu  taką 
rozkosz,  jaką  dzięki  niemu  przeŜyła.  JednakŜe  on  po-
wstrzymywał jej zapędy.

 

-

 

Luke? 

-

 

Hmm? 

-

 

Dlaczego przestałeś? 

Nie odpowiedział. 
-

 

Nie chcesz się ze mną kochać? 

-

 

Chcę. Bardzo chcę. 

-

 

W takim razie dlaczego... nie skończyłeś? Odgarnął 

z jej czoła niesforny kosmyk rudych włosów. 
-

 

PoniewaŜ trzeba wziąć pod uwagę inne rzeczy. 

-

 

Na przykład? 

-

 

Na przykład zabezpieczenie. Ja nie mam niczego. 

-

 

Nie pomyślałam o tym - powiedziała Alex. 

Ale on najwyraźniej pomyślał. Zastanawiała się, jakie 

jest naprawdę jego zdanie o Ŝyciu, które prowadziła. Lecz 
na  cóŜ  by  się  zdały  jej  wyjaśnienia?  Stary  dylemat 
przygniatał ją niczym tona cegieł. Luke i tak nie uwierzył-
by w Ŝadne jej słowo.

 

Odwróciła się. Luke wyciągnął do niej rękę i ujął jej 

podbródek

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

91

 

-

 

Mogłabyś zajść w ciąŜę - zauwaŜył, nie spuszczając 

z niej wzroku. 

-

 

W  ciąŜę?  -  powtórzyła.  MoŜe  to jej drŜący,  dziew-

częcy głosik wytworzył w wyobraźni Luke'a uroczy obraz: 
Alex przytulała się do niego w taki sposób jak teraz, a jej 
pełne, śliczne piersi ssało niemowlę - ich dziecko. Natych-
miast z bólem odepchnął od siebie tę nierealistyczną wizję. 
Alex zatrzepotała rzęsami, nie mógł więc niczego wyczytać 
z jej oczu. 

-

 

Sądzę, Ŝe to byłoby kłopotliwe. 

-

 

Tak, chyba tak. 

Odsunęła się od niego. Dystans był niewielki, ale znaczący.

 

-

 

Dobrze,  Ŝe  chociaŜ jedno z  nas  myśli  logicznie  - 

zauwaŜyła  Alex,  wybuchając  głośnym,  sztucznym  śmie-
chem. - Gdyby to zaleŜało ode mnie, zapewne tarzalibyś-
my się po podłodze i kochalibyśmy się do szaleństwa, nie 
zwaŜając na nic. 

-

 

Alex.  Przestań.  Nie  miałem  zamiaru  cię  urazić. 

Chciałem cię uszczęśliwić. Myślałem, Ŝe to mi się udało. 

Wyciągnęła rękę i pogładziła go po policzku.

 

-

 

Och, Luke, udało ci się, udało. Tylko Ŝe ja chcę zrobić 

to samo dla ciebie. 

-

 

Nie chcę robić niczego, co by cię zraniło, Alex. 

-

 

Nie potrafię sobie wyobrazić, Ŝe mógłbyś zrobić coś 

podobnego. 

-

 

Takie  są  twoje  odczucia  teraz,  ale  kiedy  się  stąd 

wydostaniemy, moŜesz zmienić zdanie. 

Kiedy przekonasz się, kim jestem i co zrobiłem, pomyślał.

 

-  Nie zmienię o tobie zdania - odparła z przekonaniem. 
Luke wstał. Musiał to uczynić. Gdyby nadal jej słuchał,

 

znowu padliby sobie w ramiona, całowaliby się, dotykali 
i Bóg wie, co jeszcze mogliby zrobić. Jemu przypadło 
w udziale patrzenie na sprawy z właściwej perspektywy. 
To  on  znał  fakty.  Ona  Ŝyła  w  nieświadomości.  Gdyby 
wykorzystał  sytuację,  nigdy  by  mu  nie  wybaczyła,  a  on 
wcale by jej się nie dziwił.

 

background image

92

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Postanowił powiedzieć jej prawdę z chwilą, gdy znajdą się 

z powrotem w realnym świecie. Chciał jej powiedzieć, Ŝe nie 
miał zamiaru sprzedawać tych zdjęć, Ŝe chodzi mu o coś więcej 
niŜ tylko jedną noc w zimnym domku na odludziu. Wtedy Alex 
mogłaby swobodnie zadecydować, czy chce kogoś takiego jak 
on - reportera, jednego z tych ludzi, którymi pogardzała.

 

Podszedł do stołu, wziął butelkę i napełnił kieliszek winem.

 

-  Ja teŜ poproszę - zawołała Alex.

 

Luke nalał dziewczynie wina i zaniósł jej kieliszek. 

Z  trudem  powstrzymał  się  od  zanurzenia  palców  w  jej 
jedwabistych włosach. Stuknęli się kieliszkami.

 

-

 

Za  lawiny  i  przeznaczenie  -  powiedział  Luke,  bar-

dziej do siebie niŜ do Alex. 

-

 

Przeznaczenie? 

-

 

A jak byś nazwała fakt, iŜ znaleźliśmy się razem na 

tym odludziu? 

-

 

Nie  mam  nic  przeciwko  przeznaczeniu.  Po  prostu 

jestem  zaskoczona  twoimi  słowami.  Nie  wyglądasz  na 
kogoś, kto powaŜnie traktuje metafizykę. 

-

 

Jest  we  mnie  głębia,  którą  musisz  dopiero  poznać, 

moja droga - oświadczył, składając jej szyderczy ukłon. 

Alex wybuchnęła śmiechem. Pragnęła dowiedzieć się 

o nim wielu rzeczy, ale poniewaŜ jej ego zostało boleśnie 
zranione, musiała zadać bardzo istotne dla siebie pytanie.

 

-

 

Luke,  a  gdybyśmy...  Nie  wiem,  jak  to  powiedzieć, 

Ŝ

eby nie wyjść na idiotkę. 

-

 

Po prostu mów - odparł i pociągnął łyk wina. 

-

 

Dobrze.  Czy  gdybyśmy  mieli  zabezpieczenie,  to 

chciałbyś...? 

-

 

Czy kochałbym się z tobą? 

-

 

Tak. Zrobiłbyś to? 

Luke natychmiast przypomniał sobie o małym czerwo-

nym pudełku z kondomami na górnej półce szafki. Zacisnął 
prawą rękę w pięść i długo przypatrywał się dziewczynie.

 

-  Natychmiast, kochanie - szepnął. - Bez wahania. 
Na ustach Alex powoli pojawił się uśmiech.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

93

 

-  Dziękuję  -  powiedziała.  -  Chyba  odczuwałam  po 

trzebę usłyszenia czegoś takiego.

 

Poklepała miejsce na materacu i Luke połoŜył się obok 

niej, chociaŜ rozsądek podpowiadał mu coś zupełnie innego.

 

-

 

Wiedz, Ŝe trzymam cię za słowo - oznajmiła. 

-

 

W jakiej sprawie? 

-

 

W sprawie obietnicy, Ŝe będziesz się ze mną kochał, 

kiedy opuścimy to miejsce. 

-

 

Umowa stoi  - powiedział Luke.  - JeŜeli nadal tego 

będziesz chciała. 

-

 

A co mogłoby odwieść mnie od tego zamiaru? 

-

 

PrzeróŜne rzeczy - odparł Luke, wzruszając ramionami. 

-

 

Na przykład jakie? 

-

 

Kiedy wrócisz do taty, wszystko moŜe się zmienić. 

-

 

Nie sądzę, Ŝebyś musiał się o to martwić. Tata wcale 

nie jest teraz ze mnie zadowolony. Ten ślub i w ogóle. 

-

 

Ś

lub? 

Alex parsknęła śmiechem.

 

-

 

Właśnie to u ciebie lubię, Stratten. Jesteś taki świetnie 

poinformowany.  Chodzi  o  mój  ślub.  Ten,  z  powodu 
którego uciekłam. 

-

 

Kim  jest  ten  facet?  -  zapytał  Luke,  siląc  się  na 

obojętny ton. 

-

 

Nazywa  się  Justin  Farrell  i  robi  interesy  z  moim 

ojcem. Jest prawie w jego wieku. Obaj bardzo tego chcieli. 
Ale ja nie byłam w stanie się na to zdecydować. 

-

 

Dlaczego? 

-

 

Jest duŜo powodów. 

-

 

W takim razie dlaczego zgodziłaś się za niego wyjść? 

-

 

Tata naciskał na mnie zaraz po tej awanturze w szkole 

pielągniarskiej.  Byłam  taka  zagubiona,  nie  wiedziałam, 
czego chcę. Justin był słodki, uprzejmy i bardzo cierpliwy. 
W tamtym czasie wydawało się to dobrym pomysłem, ale... 

-

 

Mów dalej. 

-

 

Ale  ostatecznie  o  wszystkim  zadecydowała  jedna 

kwestia. Nie kochałam go. 

background image

94

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Czy to jest takie waŜne? 

-

 

Dla mnie tak. 

-

 

Jeszcze jedna beznadziejna romantyczka - zauwaŜył. 

-

 

Mówisz  to  w  taki  sposób, jakbyś  znał  wiele  takich 

kobiet. 

-

 

MoŜe i znam. 

-

 

Wymień jedną. 

-

 

Moja matka. Zawsze szukała księcia z bajki. 

-

 

Rozumiem przez to, Ŝe go nie znalazła. 

-

 

Nie  znalazła,  ale  to  nie  znaczy,  Ŝe  nie  próbowała. 

Wychodziła za mąŜ pięć razy, a potem zmarła. 

-

 

A więc z powodu jej poraŜek uznałeś, Ŝe romantyzm 

jest powaŜną wadą? 

-

 

Tego nie powiedziałem. Myślę, Ŝe moŜna to zaakcep-

tować... w kobiecie. 

-

 

Ale nie w męŜczyźnie? 

-

 

Nie.. 

-

 

A to dlaczego? 

-

 

PoniewaŜ męŜczyźni Ŝyją w świecie realnym. To nie 

romanse wprawiają świat w ruch, ale pieniądze. Powinnaś 
wiedzieć to lepiej niŜ ktokolwiek inny. 

-

 

Wypowiadasz się w tej sprawie jak prawdziwy ekspert. 

-

 

MoŜe nim jestem - odparł spokojnie. 

-

 

Powiedz mi o sobie coś więcej. 

-

 

Nie ma zbyt wiele do powiedzenia. W kaŜdym razie 

nie tylko twój ojciec ma obsesję gromadzenia pieniędzy. 

-

 

Twój teŜ? Czym się zajmuje? 

-

 

Zarządza bankiem. 

-  Jesteście sobie bliscy? 
Luke potrząsnął głową.

 

-

 

Nie widziałem się z nim od lat. Powiedzmy, Ŝe mieliśmy 

odmienne poglądy na Ŝycie i poszliśmy róŜnymi drogami. 

-

 

To bardzo smutne. Współczuję i jemu, i tobie. 

-

 

Nie powinnaś. To się zdarzyło dawno temu. 

-

 

Zdaje się, Ŝe twój przypadek potwierdza moją tezę. 

-

 

Jaką tezę? 

background image

"i

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

95

 

I       - śe pieniądze szczęścia nie dają. W przeciwnym razie 
'i nadal byłbyś w kontakcie ze swoim ojcem, a ja miałabym 
wszystko, o czym marzyłam. •

 

-  A nie masz?

 

Alex wstała z materaca i podeszła do stołu. Wlała do 

kieliszka ostatnie krople wina, a jednocześnie rozmyślała 
nad stosowną odpowiedzią.

 

-

 

Nie. Podobnie jak wszyscy. Ale nie jestem nieszczęś-

liwa. Mam cudowne Ŝycie. I będzie jeszcze cudowniejsze 
z chwilą, gdy załoŜę fundację. 

-

 

Jaką fundację? 

-

 

Poświęcę wszystkie swoje pieniądze - cały spadek 

-  i  utworzę  fundację  charytatywną.  Chcę  przyznawać 
pieniądze  organizacjom  i  pojedynczym  osobom,  które 
zamierzają pomagać innym. 

-

 

Jak  na  tak  młodą  osobę,  jesteś  rzadko  spotykaną 

altruistką. 

 

-

 

Nie naśmiewaj się ze mnie. Traktuję tę sprawę 

bardzo ; powaŜnie. 

-

 

Nie drwię z ciebie. Uwierz mi, sądzę, Ŝe to wspaniały 

pomysł. Ale on tylko potwierdza moją tezę. Bez tych 

pieniędzy nie miałabyś fundacji, a zatem w rzeczywistości 
pieniądze przynoszą ci szczęście.

 

-  To nieprawda. Nie kupisz za pieniądze Ŝadnej rzeczy, 

która naprawdę liczy się w Ŝyciu.

 

r

  Chciałbym,  Ŝebyś  wymieniła  te  rzeczy  -  odparł  z 

ironicznym śmiechem.

 

-  MąŜ. Dom. Dzieci.

 

Luke uwaŜnie na nią spojrzał. Prześladował  go  obraz 

schludnego białego płotu.

 

-

 

Właśnie w takiej kolejności? 

-

 

Oczywiście - odrzekła Alex. 

-

 

Jeśli  chcesz  właśnie  tego,  to  Ŝyczę  ci  sukcesów 

zarówno w Ŝyciu zawodowym, jak i osobistym. 

Nagle Alex poczuła, Ŝe znowu wyrósł między nimi mur. 

Wysoki mur.

 

background image

96

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Mówisz tak, jakbyśmy nigdy nie mieli się juŜ zobaczyć. 

-

 

Prawdopodobnie się nie zobaczymy. 

-

 

Dlaczego mówisz takie rzeczy? 

-

 

Bo to prawda. 

Serce  Luke'a  zaczęło  walić  jak  młotem.  Zawsze  tak 

reagował na tego typu rozmowy. MoŜe odczuwał niechęć 
do  opowiadania  o  swojej  rodzinie  albo  do  jej  młodzień-
czych  marzeń  o  idealnej  miłości.  W  kaŜdym  razie  jego 
głowę  rozsadzał  potworny  ból,  toteŜ  musiał  wyjść  na 
ś

wieŜe powietrze i to szybko.

 

-

 

No,  ja  nie  jestem  taka  pewna  -  ciągnęła  Alex.  - 

Myślałam,  Ŝe  potem...  hm,  moglibyśmy  pozostać... 
przyjaciółmi. 

-

 

Naprawdę sądzisz, Ŝe to jest moŜliwe? 

-

 

Dlaczego nie? 

-

 

Pomyśl tylko. Nasz styl Ŝycia i w ogóle. Na pewno 

kiedyś to zrozumiesz - stwierdził Luke i podszedł do drzwi. 

-

 

Dokąd idziesz? 

-

 

Na dwór. 

-

 

Jest ciemno i zimno... 

-

 

Właśnie zimna potrzebuję. 

Alex  zbliŜyła  się  do  niego  i  czuł  na  swoich  plecach 

ciepło emanujące z jej ciała. Nie odwrócił się do niej, tylko 
schylił głowę i oparł ją o drzwi.

 

-

 

Dlaczego mi to robisz? - zapytał niskim, ochrypłym 

szeptem. 

-

 

Nie wiem - odparła szczerze Alex. - Wiem tylko, Ŝe 

bardzo mnie pociągasz. I chcę, Ŝebyś i ty mnie pragnął. 

W sercu Luke'a gniew zmagał się z poŜądaniem - gniew 

z  powodu  tego,  co  było  niemoŜliwe,  i  poŜądanie,  które 
wydawało  się  równie  trudne  do  opanowania  jak  wciąŜ 
padający śnieg.

 

-  Twoje pragnienia, tylko to się liczy, prawda? Jesteś 

tak  zepsuta,  Ŝe  potrafisz  myśleć  tylko  o  własnych  po 
trzebach? Nie o uczuciach innych osób? Nie o tym, co jest 
dobre, a co złe?

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

97

 

Chwycił  Alex  za  rękę  i  przycisnął  ją  do  swojego 

nabrzmiałego członka.

 

-  Zadowolona?  Wygrałaś.  Pragnę  ciebie.  A  teraz  pro 

szę, pozwól mi wyjść.

 

Puścił dziewczynę i ruszył do drzwi.

 

-  Jeszcze nie - odezwała się Alex i oplotła jego szyję 

ramionami.

 

Wyciskała  na  jego  twarzy  gorące  pocałunki  i  chociaŜ 

stał  nieruchomo  jak  głaz  i  nie  poddawał  się  jej  piesz-
czotom, nie przerywała swojego ataku. Przestała uświada-
miać sobie, co robi. MoŜe rzeczywiście była zepsuta i nie 
umiała pogodzić się z jego odmową. MoŜe sprawiły to jego 
słowa, wypite wino i wszystkie samotne lata, które strawiła 
na marzeniach o męŜczyźnie i takiej nocy.

 

W  kaŜdym  razie  pragnęła,  Ŝeby  Luke  ją  przytulał, 

dotykał,  czynił  kobietą.  Dlaczego  ciągle  stawiał  bariery? 
Dlaczego  nie  przyzwalał  na  to,  Ŝeby  i  ona  mogła  go 
zadowolić? Dlaczego toczył z nią walkę?

 

Zaczęła  pieścić  kciukami  jego  płaskie  męskie  sutki, 

czując, jak szybko bije jego serce. Luke jęknął. Nie mógł 
jej się oprzeć. Pochylił się nad dziewczyną i pocałował ją, 
a ona rozchyliła usta i przyjęła jego język. Zdesperowany 
i  udręczony,  oderwał  się  od  Alex.  Był  gorący  i  obolały, 
brakowało mu tchu.

 

-

 

Nie bądź zły na mnie - prosiła. 

-

 

Nie jestem na ciebie zły. Jestem zły na siebie, bo nie 

umiem trzymać się od ciebie z dala. Nie rozumiesz tego? 
I przestań tak na mnie patrzeć. 

-

 

A jakie mam spojrzenie? 

-

 

Uwodzicielskie. Rozmarzone. Jakbyś wiedziała coś, 

o czym ja nie mam pojęcia. 

-

 

Tak wyglądam w twoich oczach? 

-

 

Tak. 

-

 

MoŜe to z powodu wina. 

-

 

MoŜe. 

-

 

A moŜe nie - dodała. 

background image

98

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Zarzuciła mu ręce na szyję i przyciągnęła jego głowę, 

a potem całowała go w usta i pieściła napręŜone mięśnie 
jego pleców. Luke otoczył ją ramionami. Wszystkie jego 
dobre intencje przepadły w tak gęstej mgle poŜądania, Ŝe 
niczego nie widział i w ogóle nie był w stanie myśleć. Po 
chwili z całych sił napierał na nią swoim ciałem. Jego usta 
znalazły  wonną  przystań  między  piersiami  Alex.  Obej-
mował  wargami  jej  sutki  przez  materiał  swetra.  Jego 
gorący, wilgotny oddech zmoczył tkaninę. Alex odpięła 
guzik jego dŜinsów i wsunęła mu rękę za pasek. Luke'owi 
zaparło  dech  w  piersiach.  Zamknął  oczy  i  stał  sztywno, 
czując jej zimne palce na swoim gorącym członku. Znowu 
zaczął  całować  Alex, a jego język  wtórował ruchom jej 
ręki. Wiedział, Ŝe musi ją powstrzymać, ale jego ciało nie 
chciało go słuchać, domagając się jeszcze jednej sekundy, 
moŜe dwóch, a nawet minuty rozkoszy.

 

-

 

Alexandra,  więcej  juŜ  nie  zniosę  -  powiedział, 

odrywając się od dziewczyny. 

-

 

Trudno - odparła. 

-

 

Mówię powaŜnie. 

-

 

Ja teŜ. 

-

 

Nie wygrasz - ostrzegł Alex. 

-

 

Nie wiedziałam, Ŝe to pojedynek. 

-

 

Ty to sprawiłaś. Ale zapewniam cię, Ŝe moja wola jest 

silniejsza. 

-

 

Nie bądź taki pewny. Jeszcze się stąd nie wydostaliś-

my. 

-

 

Ś

nieŜyca słabnie. Jutro po nas przyjadą. 

-

 

A niech sobie przyjeŜdŜają. To niczego nie zmieni. 

-

 

Zawsze jesteś taka pewna siebie, kiedy chodzi o face-

tów? 

Alexandra  spojrzała  mu  w  oczy.  Nie  miała  odwagi 

powiedzieć  prawdy.  Przeczuwała,  Ŝe  gdyby  wyznała,  iŜ 
jest dziewicą, uciekłby gdzie pieprz rośnie. Dlatego wolała 
skłamać.

 

-  Dotychczas nigdy nie przegrałam.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

99

 

Luke  poczuł  palące  ukłucie  w  okolicy  serca  i  zganił 

siebie  w  myślach.  Nie  miał  prawa  Ŝywić  do  niej  takich 
uczuć ani nawet przejmować się tym, co usłyszał. Ostatecz-
nie,  jakiej  odpowiedzi  mógł  się  spodziewać?  W  przeci-
wieństwie do niego Alex była przynajmniej szczera.

 

-  Późno juŜ - zauwaŜył. - Idź do łóŜka.

 

Alex zaczęła protestować, ale wyraz jego oczu sprawił, 

Ŝ

e zmieniła zdanie.

 

-

 

Dokąd idziesz? - zapytała. 

-

 

Przed  dom.  Głowa  mi  pęka.  Potrzebuję  świeŜego 

powietrza. 

-

 

Luke... - powiedziała Alex, podchodząc do męŜczyz-

ny, ale on podniósł rękę w geście protestu. 

-

 

JuŜ dość... Nie dzisiaj. 

Alex przygryzła wargę i skinęła głową.

 

-  Dobrze  -  powiedziała  z  westchnieniem.  -  Łyknij 

trochę powietrza, moŜe lepiej się poczujesz. Przyniosę ci 
parę tabletek aspiryny.

 

Luke  westchnął,  otworzył  drzwi  i  przestąpił  próg,  by 

nasycić  się  zimnym,  rześkim  powietrzem.  Kilkakrotnie 
zgiął  nogę  w  kolanie,  a  potem  przyjrzał  się  ciemnemu 
niebu.  Śnieg  nadal  padał,  ale  z  zawiei  została  juŜ  tylko 
rozrzedzona mgiełka. Luke doszedł do wniosku, Ŝe pora-
nek będzie pogodny.

 

Jeszcze tylko jedna noc. Wytrzymaj tylko tę jedną noc, 

pomyślał. Chłodne powietrze przynosiło mu ulgę. Pomyślał, 
Ŝ

e aspiryna będzie jeszcze bardziej pomocna. Nagle zrobiło 

mu się słabo i rzucił się do drzwi.

 

Tabletki aspiryny.

 

Apteczka w łazience.

 

Alex...

 

background image

ROZDZIAŁ ÓSMY

 

Alexandra zerknęła przez ramię na Luke'a, który nagle 

pojawił się w łazience.

 

-

 

Coś  się  stało?  -  zagadnęła,  otwierając  drzwiczki 

szafki z lekarstwami. 

-

 

Hm, co robisz? 

-

 

Szukam  aspiryny,  nie  pamiętasz?  Myślałam,  Ŝe 

chcesz zaczerpnąć świeŜego powietrza. 

-

 

Miałaś  rację.  Na  dworze jest  za  zimno  -  oznajmił 

Luke, przesuwając się bokiem za jej plecami. - JuŜ mnie 
tak  nie  boli  głowa  -  dodał  i  zatrzasnął  apteczkę.  -  Daj 
sobie spokój z tą aspiryną. 

-

 

Luke,  nie  bądź  głupi  -  odparł  Alex  i  znowu 

otworzyła szafkę. 

Luke jeszcze raz ją zamknął.

 

-

 

Nie, naprawdę, juŜ nie potrzebuję aspiryny. 

-

 

Co  się  z  tobą  dzieje?  -  zapytała  Alex,  robiąc 

zdumioną minę. W końcu ich łokcie zderzyły się i wsku-
tek przepychanek cała zawartość szafki wysypała się na 
podłogę. 

Alex i Luke patrzyli na rozmaite buteleczki i tubki oraz 

na  małe,  ale  bardzo  widoczne  kwadratowe  czerwone 
pudełko. Powoli, bez słowa, podnieśli głowy i spojrzeli 
sobie  w  oczy.  Alex  wzięła  pudełeczko  z  kondomami 
i bardzo długo mu się przyglądała. Na jej twarzy widać 
było ślady róŜnych emocji, aŜ w końcu pojawił się na niej 
wyraz całkowitego rozczarowania.

 

\

 

-  Wiedziałeś o tym, prawda? - zagadnęła. 
Nie było sensu kłamać.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

101

 

-  Tak.

 

Alex odepchnęła Luke'a i wyszła z łazienki. Natych-

miast udał się za nią do głównego pokoju.

 

-  Dlaczego? - zapytała, krąŜąc po pokoju z pudełkiem 

 kondomów.

 

(      - Co dlaczego?

 

J  -  Dlaczego  męczyłeś  mnie  tą  absurdalnie  Ŝenującą  •\ 
rozmową o bezpiecznej miłości, skoro cały czas wiedzia-1 
łeś o tym? - zagadnęła, unosząc pudełko w górę.

 

-

 

Mam swoje powody. 

-

 

Och,  doprawdy?  Czy  zechciałbyś  mi  je  wyjawić? 

MoŜe raczyłbyś mi powiedzieć, dlaczego sprawia ci taką 
przyjemność robienie ze mnie idiotki? 

t'      - Nie jesteś idio...

 

i Alex przerwała mu gniewnym mruknięciem i wrzuciła 
i  pudełko  do  ognia.  Luke  instynktownie  rzucił  się  do  ; 
kominka,  wydostał  pudełko,  po  którym  juŜ  pełzały 
płomyki, i rzucił je na stół.

 

-  Po co to, u diabła, zrobiłaś?

 

-

 

A dlaczego nie? Nam z pewnością się nie przydadzą! 

Zdjęła kurtkę z haka i pchnęła drzwi. 
-

 

Dokąd idziesz? 

-

 

Na dwór. 

-

 

To niczego nie rozwiąŜe. 

 

-

 

Tobie  to  pomaga,  prawda?  Ilekroć  masz  dość 

mojego towarzystwa, wybiegasz na zewnątrz. 

-

 

Nie pomaga - odparł łagodnie, przymykając drzwi 

i  zasłaniając  je  swoim  ciałem.  -  Nie  potrafię  od  ciebie 
uciec. Jesteś w mojej głowie... 

-

 

Kłamstwa... 

-

 

Nie. Jesteś w moim sercu. 

Alex  nie  chciała  się  odwrócić  i  spojrzeć  na  Luke'a. 

Przepełniał ją gniew i uraza, czuła się tak, jakby ktoś wbił 
jej nóŜ w samo serce.

 

-  Nie opowiadaj historii, w które sam nie wierzysz, 

tylko po to, Ŝebym się lepiej poczuła.

 

background image

102     BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY CHŁOPAK

 

Lnke wyjął jej z ręki kurtkę i rzucił okrycie na podłogę.

 

-

 

Wszystko, co do ciebie mówiłem, było prawdą. 

-

 

W takim razie, dlaczego... 

-

 

Mam swoje powody. 

-

 

JuŜ to słyszałam. Jakie powody? 

-

 

Nie jestem tym, za kogo mnie uwaŜasz. 

-

 

Nie wiem, co to ma znaczyć. 

-

 

To  znaczy,  Ŝe  gdybyś  wiedziała,  kim  jestem,  nie 

chciałabyś... Hm, powiedzmy, Ŝe uciekłabyś gdzie pieprz 
rośnie. 

-

 

Kim jesteś? Mordercą? 

-

 

Nie bądź śmieszna - odparł Luke. 

-

 

Złodziejem? 

-

 

Alex... 

-

 

No to kim? JakąŜ to straszną postacią jesteś, skoro 

uwaŜasz, Ŝe mogłabym ciebie nie chcieć? 

-

 

Reporterem - oznajmił Luke i spostrzegł, Ŝe dziew-

czyna blednie. Wykrzywił usta w ironicznym grymasie. 
- Nie bój się, Alex. 

Alex otrząsnęła się ze zdumienia.

 

-

 

A więc jednak śledziłeś mnie, prawda? 

-

 

Tak. 

-

 

Wiedziałam!  -  zawołała,  odsuwając  się  od  męŜ-

czyzny. - BoŜe, kiedyŜ ja nauczę się dowierzać swojemu 
instynktowi?  Wiedziałam,  Ŝe  mnie  śledzisz.  Dla  kogo 
pracujesz? 

Wymienił tytuł znanego brukowca. Alex pokręciła

 

głową-

 

-

 

Zdecydowanie najgorsza gazeta brukowa. Jak mog-

łeś? 

-

 

Potrzebowałem pieniędzy na moją następną wyprawę. 

-  Do Afryki, tak? - zagadnęła. 
_ Tak.

 

-1 Ameryki Środkowej?- dodała, ukazując jego chore 

kolano.

 

-  Tam równieŜ. Dokumentuję tam badania.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

103

 

-

 

To dlaczego pracujesz dla tego koszmarnego bruko-

wca? 

-

 

Jestem  wolnym  strzelcem.  Gazety  kupują  moje 

artykuły, ale za mało mi płacą. 

-

 

Czy  zamierzałeś  kiedyś  mi  o  tym  powiedzieć?  A 

moŜe  miałam  o  sobie  przeczytać  na  kolumnie  obok 
informacji o narodzinach niemowlęcia z dwiema głowami? 

-

 

Chciałem ci o tym powiedzieć po opuszczeniu tego 

domku. I nie będzie Ŝadnego artykułu. Nie napiszę go. 

-

 

Dlaczego?  Jestem  pewna,  Ŝe  byłby  wart  majątek. 

JuŜ widzę nagłówek: „Baraszkowałem nago na śniegu 

; z Alexandra Beck". W ten sposób zapewne sfinansował-

byś dwie małe „wyprawy" albo i więcej.

 

-

 

Wiesz, dlaczego. 

-

 

Nie. Nie wiem. 

-  Bo to, co się tutaj dzieje, jest tylko naszą sprawą. 
Alexandra odczuwała urazę i ból. Chciała go zniena-

 

i widzie, wydrapać mu oczy, kopnąć go w chore kolano,

 

wytargać za te cudowne długie włosy na karku, ale

 

' oczywiście wiedziała, Ŝe nie zrobi Ŝadnej z tych rzeczy.

 

-  Nie wierzę ci - odparła spokojnym głosem. 

■■

     - Alexandre, usiłuję powiedzieć ci prawdę.

 

I     Alex długo przypatrywała się Luke'owi. •     
- Czy to cała prawda?

 

Luke zawahał się. Nie musiał jej mówić o zdjęciach: 

i ona na pewno by się o nich nie dowiedziała; zresztą

 

przecieŜ nie zamierzał ich sprzedawać. Dla niego te

 

fotografie nie istniały.

 

-

 

Tak, to cała prawda. Powiedz coś. 

-

 

Co mam mówić? 

-

 

Nie wiem. Krzycz. Wrzeszcz. Tup nogami. Cokol-

I wiek. Tylko nie stój i nie patrz na mnie takim wzrokiem. 

-

 

Zraniłeś mnie, Luke - oświadczyła. 

{     - Wiem. 

!     - To wszystko, co masz mi do powiedzenia?

 

-  Chodzi ci o przeprosiny?

 

background image

104

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

To nie wystarczy. Rzuciłam ci się w ramiona, a ty 

mnie odepchnąłeś. Czuję się jak zupełna... Skoro mnie 
nie chciałeś, naleŜało po prostu mi to powiedzieć. 

-

 

Naprawdę ciebie chcę - odparł łagodnie. 

-

 

Jak bardzo? 

-

 

Ogromnie. 

Alex uniosła rękę i pokazała pudełko z prezerwatywa-

mi na stole.

 

-

 

JuŜ  nie  masz  wymówki  -  zauwaŜyła  i  przygryzła 

wargę. 

-

 

To prawda. 

-

 

W takim razie... dowiedź tego. 

Luke czuł, Ŝe krew uderza mu do głowy niczym gejzer. 

Z trudem oddychał, nie był w stanie wydusić z siebie ani 
słowa, a przyśpieszony puls blokował wszelkie rozsądne 
myśli.  Powoli  podchodził  do  dziewczyny.  Alex  nagle 
opuściła  odwaga  i  cofała  się  z  kaŜdym  jego  krokiem. 
Zatrzymała  się  dopiero  wtedy,  gdy  jej  plecy  dotknęły 
blatu stołu. A Luke stanął tuŜ przed nią i połoŜył ręce na 
jej ramionach.

 

DuŜy z niego facet, pomyślała. Hej, Alexandra, skąd 

takie  refleksje?  PrzecieŜ  nie  urósł  w  ciągu  tych  dwóch 
minut. Ale rzeczywiście wydawał się większy. Musiała 
podnieść głowę, Ŝeby spojrzeć mu w oczy. MoŜe nie był 
groźny, ale emanowała z niego ogromna siła.

 

-

 

Rozmyśliłaś się? 

-

 

Nie. 

-

 

Dobrze. 

Natychmiast  wpił  się  w  jej  usta.  Nie  bawił  się  w 

słodkie  gry  wstępne.  Jego  język  plądrował  usta  dziew-
czyny niczym potęŜny huragan. Alex stanęła na palcach 
i  Oplotła  nogą  jego  kostkę,  napierając  na  niego  całym 
ciałem.  Dłonie  Luke'a  dosięgnęły  jej  pośladków.  Posa-
dził  ją  na  blacie  i  stanął  między  jej  rozstawionymi 
kolanami. Nasyciwszy się wargami dziewczyny, zaczął 
całować jej policzki, brodę, wraŜliwe miejsce za uchem,

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

105

 

podczas gdy ręce Alex niecierpliwie przesuwały się po 
jego piersi w dół, tak nisko, jak to było moŜliwe.

 

Luke  podciągnął  jej  sweter  i  wtulił  twarz  między 

cudowne  wzgórki,  usiłując  opanować  poŜądanie.  Na 
próŜno. Musiał posmakować tych słodkich  pączków, aŜ 
stały się tak pełne i nabrzmiałe jak za pierwszym razem, 
kiedy widział je przez obiektyw aparatu. A ona całowała 
go po głowie i pieściła muskularne plecy. Jego rozgrzane 
ciało  dosłownie  parzyło  ją.  Oplotła  go  nogami,  Ŝeby 
przytulić się do niego jeszcze mocniej.

 

-  Chcę być tutaj, w tobie - powiedział, napierając na 

dziewczynę. - Och, bardzo głęboko, kochanie.

 

-  Tak - szepnęła. - Proszę, och, proszę cię, Luke. Teraz. 
Luke nie potrzebował dalszych zachęt. Przeniósł Alex na

 

materac. Puściła jego ramię tylko na chwilę, Ŝeby zgarnąć ze 
stołu małe czerwone pudełko, a potem opadli na materac.

 

-

 

Twoje kolano... 

-

 

Jakie kolano? 

Luke myślał w tym momencie o zupełnie innej części 

swego ciała. Całował Alex, a jednocześnie mocował się 
z paskiem jej spodni. Wspólnymi siłami udało się rozebrać 
dziewczynę i Luke przez chwil| podziwiał piękno jej ciała. 
Potem  przesunął  ręką  po  jej  obojczyku,  by  dosięgnąć 
miejsca, które tak pragnęło jego dotyku. Alex rozchyliła 
nogi i troszkę uniosła biodra, by dodać mu zachęty.

 

-  Rób to dalej, Luke, nie przestawaj. Dotykaj mnie 

wszędzie.

 

Luke  przeczesywał  palcami  gniazdko  jej  rudawych 

włosków, zaś jego ciałem wstrząsnął dreszcz. Była taka 
miękka  i  ciepła  -  i  taka  wilgotna  z  poŜądania.  I  to 
wszystko dla niego.

 

Poddaję się, pomyślał.

 

Wstał,  ściągnął  buty  i  błyskawicznie  zdarł  z  siebie 

ubranie.  Serce  Alex  waliło  jak  młotem.  Widywała  juŜ 
nagich  męŜczyzn,  ale  dopiero  obnaŜone  ciało  Luke'a 
rozpaliło ją do białości. Wyciągnęła ku niemu ramiona

 

background image

106

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

i posłała  mu  uwodzicielski  uśmiech. OstroŜnie połoŜył 
się na niej, przenosząc cięŜar swojego ciała na łokcie, i 
wdychał jej zmysłowy, kobiecy zapach. Alex reagowała 
na  kaŜdy  jego  dotyk.  Otworzyła  usta  i  dosięgnęła 
językiem  jego  warg.  Była  taka  spragniona,  gotowa. 
Wszystkie  minione  lata,  wszystkie  wątpliwości  bladły 
wobec  faktu,  iŜ  przebywała  tu  z  nim.  Był  rzeczywisty. 
NaleŜał do niej.

 

Luke sięgnął po prezerwatywę, a potem szybko wrócił 

do poprzedniej pozycji.

 

-  Teraz - prosiła Alex.

 

Luke wślizgnął się w nią jednym stanowczym ruchem, 

ale  uświadomił  sobie,  Ŝe  coś  go  powstrzymuje.  Przy 
ponownej próbie poczuł, Ŝe Alex wije się pod nim, jakby 
coś ją bolało. W jej oczach pojawiły się łzy.

 

-

 

Alex, co się stało? 

-

 

Proszę cię, nie bądź zły. 

Dopiero w tym momencie zdał sobie sprawę z tego, Ŝe 

Alex jest dziewicą, i poczuł się tak, jakby bokser zdzielił 
go pięścią między oczy.

 

-

 

Dlaczego mi nie powiedziałaś? 

-

 

A uwierzyłbyś? 

-Nie. 

 

-

 

Chcesz przestać, tak? - zapytała ze strachem w gło-

sie. 

-

 

Nie,  nie  ma  mowy  -  odparł  Luke  i  ucałował  jej 

lśniące od łez oczy. - Nie chcę cię skrzywdzić, ale nic 
mnie juŜ nie powstrzyma. Chyba Ŝe ty tego zaŜądasz. 

-

 

Chcę ciebie - szepnęła. - Całego. 

Wpiła  paznokcie  w  jego  ramiona.  Odczuwała  ból, 

który był wszak zapowiedzią tak intensywnej rozkoszy, 
Ŝ

e  wręcz  cieszyła  się  z  początkowej  niewygody.  Luke 

wślizgiwał się w nią powoli, z wielką ostroŜnością, by po 
chwili oderwać się od niej i znowu wrócić. Alex instynk-
townie  dostroiła  się  do  jego  ruchów,  a  potem  wygięła 
plecy i wydawała z siebie głośne jęki.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

107

 

Luke  jeszcze  nigdy  nie  doznał  tak  piorunującego, 

cudownego orgazmu. Nawet nie próbował pojąć, dlacze-
go tak się stało. Powoli przewrócił się na bok i odgarnął 
rudawy kosmyk z twarzy Alex. Uśmiechnęła się do niego 
i pogładziła jego dolną wargę.

 

-

 

Ma  pani  donośny  głos,  panno  Beck  -  zauwaŜył  z 

uśmieszkiem. 

-

 

Krzyczałam, prawda? 

-

 

Wypędziłabyś umarłego z grobu. 

-

 

Czy jest ci przykro? - zapytała. 

-

 

ś

e byłem twoim pierwszym kochankiem? 

-

 

Tak. 

-

 

Nie.  Tylko  szkoda,  Ŝe  nie  wiedziałem,  iŜ  byłaś 

dziewicą. Postarałbym się zrobić to lepiej. 

-

 

Lepiej być nie mogło - odparła, muskając wargami 

jego usta. - Dziękuję, Luke'u Strattenie. 

-

 

Och,  cała  przyjemność  po  mojej  stronie,  panno 

Beck. Czy ty wiesz, Alex, Ŝe mógłbym cię znowu wziąć, 
i to juŜ teraz? 

-

 

Zrób to. 

-

 

Byłabyś strasznie obolała - odrzekł z uśmiechem. 

-

 

No to co? 

-

 

Wolałbym,  Ŝebyś  opuściła  to  miejsce  o  własnych 

siłach - powiedział Luke.      * 

NałoŜył dŜinsy i udał się do łazienki, a po chwili wrócił 

z mokrym ręcznikiem, by delikatnie zetrzeć z Alex ślady 
ich miłości.

 

-  Wiesz, chyba się w tobie zakochałam - stwierdziła. 
Ręka Luke'a na chwilę znieruchomiała.

 

-

 

Nie mów takich rzeczy. To, co czujesz, jest w tych 

okolicznościach zupełnie naturalne. 

-

 

W jakich okolicznościach? 

-

 

No, Ŝe byłem twoim pierwszym  kochankiem i  w 

ogóle. To trochę zaciemnia sprawę. 

-

 

A jakaŜ to sprawa? - zagadnęła Alex, która wstała 

i włoŜyła jego koszulę. Patrząc na jej kremowobiałe uda, 

background image

108

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Luke  poczuł,  Ŝe  znowu  ogarnia  go  podniecenie.  Był 
zdumiony,  Ŝe  dzieje  się  to  tak  szybko,  Alex  była  jak 
narkotyk. Przy tej dziewczynie całkowicie tracił panowa-
nie nad sobą.

 

-

 

Chodź tu - powiedział. 

-

 

O co chodzi, Luke? 

Wziął ją za rękę i, jak w zwolnionym tempie, przyciąg-

nął dziewczynę do siebie. Odchylił koszulę, by objąć jej 
piersi. Wtulił twarz w jej szyję, a ona poczuła, Ŝe jej ciało 
przenika fala ciepła. Znowu go poŜądała, podobnie jak on 
pragnął jej.

 

-  Zdaje się, Ŝe mówiłeś, iŜ jeśli znowu będziemy się 

kochać, to nie wyjdę stąd o własnych siłach?

 

Luke zdjął dŜinsy i połoŜył ją na materacu.

 

-  Będę niósł cię na rękach.

 

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

 

Alexandra nie miała ochoty otwierać oczu. Nie chcia-

ła,  Ŝeby  światło  poranka  zniweczyło  jej  rozmarzenie  i 
połoŜyło kres urokowi tej chwili.

 

Wtuliła  się  głębiej  w  kokon  ramion  Luke'a.  LeŜeli 

spleceni  w  uścisku  na  starym  materacu.  Jego  ramiona 
obejmowały ją jak najdroŜszy skarb. Byli nadzy, ogrze-
wała ich tylko pikowana kołdra i ciepło własnych ciał.

 

Alexandra  dziwiła  się,  Ŝe  w  ich  ciałach  zostało 

jakiekolwiek ciepło. Po tym wybuchu namiętności zeszłej 
nocy powinni byli się rozpaść, wypalić, zamienić w popiół.

 

Ach, ta ostatnia noc.

 

Czy  zdarzyła  się  juŜ  kiedykolwiek  taka  noc?  Czy 

dwoje ludzi dotykało się kiedykolwiek w taki sposób, czy 
osiągnęło takie wyŜyny rozkoszy, czy odnalazło to, czego 
szukało, a nawet więcej?

 

Frazesy  o  dwóch  połówkach  tworzących  jedność 

brzmiały  zbyt  banalnie  i  nie  oddawały  tego,  co  Alex 
poczuła w ramionach Luke'a.

 

Powiedziała  mu,  Ŝe  chyba  się  w  nim  zakochała. 

Kłamała.  Z  całą  pewnością  była  w  nim  zakochana, 
kochała go właściwie od momentu, w którym zdecydo-
wała, iŜ to on będzie jej pierwszym kochankiem.

 

Pomimo swojego stylu Ŝycia Alex wyznawała trady-

cyjne wartości. MoŜe zadecydował o tym fakt, Ŝe chociaŜ 
jej  ojciec  wciąŜ  zabiegał  o-popularność  i  nie  unikał 
skandali,  to  jednak  nie  oŜenił  się  powtórnie  po  śmierci 
matki.  Alex  wiedziała,  Ŝe  Felicia  Beck  była  jedyną 
miłością Victora i nikt nie mógł jej zastąpić. Jego postawa

 

background image

110

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

najwyraźniej nie pozostała bez wpływu na Ŝycie Alexand-
ry.  „Sama  wyczujesz,  kiedy  spotkasz  swoją  miłość", 
zwykł mawiać. Spod jej rzęs popłynęły łzy. Zmęczenie 
i  nowe  przeŜycia  sprawiły,  Ŝe  z  trudem  panowała  nad 
emocjami.

 

UŜyła  słowa  „miłość".  Luke  tego  nie  zrobił.  Jego 

serce  otaczała  nieprzenikniona  skorupa.  Raz  czy  dwa 
w  ciągu  tej  nocy  miała  wraŜenie,  Ŝe  udało  jej  się  ją 
przebić,  choćby  na  chwilę.  Te  przeciągłe  spojrzenia, 
łagodnie wypowiadane słowa i rozdzierające jęki musiały 
coś  znaczyć?  Nie  mógłby  jej  w  taki  sposób  dotykać  i 
całować, gdyby w jego sercu nic się nie działo.

 

Alex  zapamiętała jego  spojrzenie  tuŜ  przed  tym,  jak 

wyczerpani  zapadli  w  sen.  Było  ciepłe  i  czułe.  Ale  czy 
kochające?

 

Nie miała ochoty zwodzić samej siebie. Nie potrafiła 

sobie  wyobrazić,  Ŝe  juŜ  nigdy  go  nie  zobaczy,  Ŝe  nie 
przeŜyje z nim takiej nocy. Nie brakowało jej odwagi, ale 
pragnęła, by łączyło ich coś więcej niŜ tylko ta jedna noc. 
Pozbyła się brzemienia dziewictwa, ale obarczyła siebie 
samą gorszym cięŜarem: miłością bez wzajemności.

 

Przyznawała, Ŝe istnieją między nimi duŜe róŜnice, ale 

przecieŜ mieli teŜ ze sobą wiele wspólnego. Oboje utracili 
matki  w  młodym  wieku,  oboje  mieli  despotycznych 
ojców  i  oboje  niechętnie  się  anagaŜowali  uczuciowo. 
Musiała przekonać Luke'a, Ŝe mogą Ŝyć razem. Czy była 
w stanie tego dokonać?

 

Cierpiała z powodu bolesnej niepewności. Przekonała 

się,  Ŝe  ta  zachwalana  miłość  wywołuje  znaczne  kom-
plikacje, zwłaszcza gdy człowiek zakochał się bez wzaje-
mności. Jej analityczny umysł zaczął eliminować kolejne 
moŜliwości.  Musiała  wszystko  uporządkować,  opraco-
wać jakiś plan działania.

 

Gdyby  tylko  miała  czas.  Ale  czas  był  jej  wrogiem. 

Powoli  otworzyła  oczy.  Potwierdziły  się  jej  najgorsze 
przewidywania.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

111

 

Był ranek. I świeciło słońce.

 

Czas minął.

 

Alexandra przeciągnęła się. Była nieco obolała. Jed-

nak ból przyjmowała z radością, gdyŜ przypominał jej 
o szczególnych zdarzeniach ostatniej nocy.

 

-  Dzień dobry.

 

Odwróciła  się  do  uśmiechniętego,  rozczochranego 

Luke'a.

 

-

 

Dzień cudowny - odparła. 

-

 

Potraktuję  to  jako  komplement  -  stwierdził  ze 

ś

miechem Luke. 

-

 

Proszę bardzo. 

Spojrzeli  na  siebie.  Luke  pogładził  kciukiem  dolną 

wargę Alex.

 

-

 

AleŜ  to  była  noc,  panno  Beck.  Nigdy  jej  nie 

zapomnę - powiedział. 

-

 

Ani  ja  -  odrzekła  Alex,  dotykając  dłonią  jego 

policzka. - Dzięki panu warto było na nią poczekać, panie 
Stratten - szepnęła. Serce Luke'a mocno zabiło w piersi. 
Ta noc była czymś nierzeczywistym. Na początek Alex 
zaoferowała mu samą siebie. Myślał, Ŝe jego dar był taki 
bezinteresowny, taki szlachetny, a przecieŜ nie mógł się 
równać z tym, co podarowała mu ona. 

Tym  darem  było  jej  dziewictwo,  coś,  czego  nie 

spodziewał  się  dostać  od  nikogo.  Nie  chciał  się  z  nią 
kochać, ale kiedy zaakceptowała prawdę o jego zawodzie, 
uznał, Ŝe wszystkie przeszkody zostały usunięte. Nigdy 
by nie odgadł, Ŝe będzie jej pierwszym kochankiem.

 

Ten fakt prześladował go w myślach. Joe nie szczędził 

mu szczegółowych opisów tego, co wyczyniała Alexandra 
z męŜczyznami. Kiedy to wszystko okazało się kłamstwami 
sfabrykowanymi przez prasę, której on sam był reprezentan-
tem, przeŜył wstrząs. JuŜ nie wiedział, co ma myśleć i czuć...

 

-

 

Musimy porozmawiać - powiedział. 

-

 

A więc porozmawiajmy - odparła Alex. 

-

 

Powinnaś była mi powiedzieć o swoim dziewictwie. 

background image

112

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

PrzecieŜ ci mówiłam, Ŝe i tak byś nie uwierzył. 

-

 

Tak czy owak, powinnaś była spróbować. 

-

 

Dlaczego? 

-

 

PoniewaŜ... PoniewaŜ to zmienia sytuację. Jej 

serce na chwilę zamarło. 
-

 

Doprawdy? 

-

 

Czuję, Ŝe... 

Luke wypuścił ją z objęć i usiadł.

 

-  Nie wiem, jak to powiedzieć.

 

-  Sądziłam, Ŝe po ostatniej nocy moŜesz powiedzieć 

mi wszystko.

 

Luke cięŜko odetchnął.

 

-

 

Alex, posłuchaj mnie. Nie chcę cię zranić. 

-

 

MoŜe  byłam  dziewicą,  Luke,  ale  nie  jestem  osobą 

przewraŜliwioną. 

-

 

Po prostu chodzi mi o to, Ŝe nie naleŜę do ludzi, na 

których moŜna się oprzeć. Wiesz, co mam na myśli? 

-

 

Sporo podróŜujesz, prawda? 

Odchylił się do tyłu z uśmiechem ulgi na twarzy.

 

-

 

Dokładnie o to mi chodzi. Raz jestem tu, drugi raz 

tam. Decyduję o wyjeździe niemal z minuty na minutę. 

-

 

I  myślisz,  Ŝe  ja  chcę  ograniczyć  twoją  wolność, 

prawda? 

-

 

Tego nie powiedziałem. Pozwól mi wyjaśnić... 

-

 

Nie musisz. Widzę to w twoich oczach. Myślisz, Ŝe 

będę szlochała i czepiała się twoich nóg, przeszkadzając 
ci wejść na pokład samolotu. 

-

 

Nie o to... 

Alex wstała, zupełnie zapominając o tym, Ŝe jest naga.

 

-

 

A  właśnie,  Ŝe  o  to  ci  chodzi.  Nie  zaprzeczaj. 

Właśnie tak myślisz. No cóŜ, nie czuj się zobowiązany 
wobec  mnie.  Jestem  dzielną  dziewczyną,  jeśli  jeszcze 
tego nie zauwaŜyłeś. 

-

 

ZauwaŜyłem... 

Odwróciła się, nie chcąc patrzeć na jego zadowoloną 

minę, i, pomimo nagości, z dumnie uniesioną głową

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

113

 

poszła do łazienki. Luke nie udał się za nią. Zatrzasnęła 
drzwi i oparła się o umywalkę, walcząc ze łzami, które 
napływały jej do oczu. Weszła pod prysznic. Prawie nie 
czuła,  Ŝe  po  jej  ramionach  ścieka  zimna  woda.  Zawie-
dzione nadzieje uczyniły ją obojętną na tak przyziemne 
sprawy jak gorąca i zimna woda.

 

Niech go diabli! Jak mógł wypowiedzieć tak niedelikat-

ną uwagę i zniszczyć tę najpiękniejszą noc w jej Ŝyciu? 
I jak ona sama mogła pozwolić na to, Ŝeby jego słowa tak 
bardzoją ubodły? Otarła łzy wierzchem dłoni i podeszła do 
kurka, Ŝeby puścić jak najcieplejszą wodę.

 

Kropelki  wody  mieszały  się  ze  łzami  na  jej  twarzy. 

Kiedy sięgnęła po ręcznik, otworzyły się drzwi kabiny 
i stanął przed nią Luke owinięty w pikowaną kołdrę. Bez 
słowa odrzucił kołdrę i stanął obok dziewczyny, przycią-
gając ją do siebie.

 

-

 

Nie rób... - zaczęła. 

-

 

Nie,  to  ty  tego  nie  rób.  Przede  wszystkim  nie 

wkładaj mi w usta słów, których nie wypowiedziałem. 

Ręce  Luke'a  błądziły  po  piersiach  i  brzuchu  Alex. 

Pomimo Ŝe była na niego wściekła, nie mogła pozostać 
obojętna na jego dotyk. Woda robiła się coraz chłodniej-
sza, ale oni tego nie zauwaŜyli.

 

-  Nie czuję się „zobowiązany" - ciągnął. - Czuję się 

zmieszany, zakłopotany, niepewny, ale z pewnością nie 
czuję się zobowiązany. Chciałem tylko poprosić, Ŝebyś 
dała mi czas, abyśmy oboje przemyśleli tę sprawę.

 

Kiedy obróciła się w jego ramionach, woda była juŜ 

zupełnie zimna.

 

-  Mówisz serio?

 

Luke  chwycił  mydło  i  zaczął  namydlać  jej  plecy  i 

pośladki.

 

-  A jak myślisz? - zagadnął, napierając na nią swoim 

ciałem.

 

-  Sądziłam, Ŝe zimny prysznic studzi zapał męŜczyzny 

- zauwaŜyła, wyczuwając jego erekcję.

 

background image

114

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-  Sądzę, Ŝe dzieje się tak wówczas, gdy męŜczyzna 

jest sam pod prysznicem - odparł.

 

Alex wzięła mydło i poczęła,, namydlać nim Luke'a, 

z  rozkoszą  błądząc  dłońmi  po  jego  szczupłym  ciele. 
Kiedy  dotknęła  intymnego  miejsca,  zamruczał  z  ap-
robatą  i  wycisnął  na  jej  wargach  namiętny  pocałunek. 
Alex  przesunęła  językiem  po  zębach  Luke'a,  zachęca-
jąc  go,  by  uczynił  to  samo.  Przyłączył  się  do  tej 
zabawy  bez  wahania.  Alex  zaczęła  drŜeć  w  jego 
ramionach. MęŜczyzna oderwał się od niej.

 

-

 

Trzęsiesz się z zimna czy przeze mnie? - zapytał. 

-

 

Z obu powodów. 

Zaczął  manipulować  przy  kurkach,  ale  z  prysznica 

nadal ciekła zimna woda.

 

-  Myślę, Ŝe skończył nam się propan. MoŜe powinniś 

my to kontynuować przy kominku.

 

Szybko spłukali swoje ciała. Pierwszy wyskoczył spod 

prysznica  Luke.  Podniósł  kołdrę,  zarzucił  ją  sobie  na 
plecy i owinął nią Alexandre.

 

-

 

Mmm - mruknęła. 

-

 

Lepiej? 

-

 

O wiele. 

-

 

Chodź ze mną. 

Wysuszyli się przy kominku, pogryzając krakersy z 

masłem  orzechowym.  Alex  wpatrywała  się  w  Luke'a, 
napawając się kaŜdym jego ruchem, utrwalając ten obraz 
na negatywie swego umysłu. Doznawała przygnębiające-
go  uczucia,  Ŝe  kiedy  się  rozstaną,  pozostaną  jej  tylko 
wspomnienia.

 

-

 

Ś

nieŜyca ustała - powiedział Luke. 

-

 

Ś

wieci słońce - dorzuciła Alex. 

-

 

Dzisiaj będą juŜ nas szukać. 

-

 

Wiem. 

-

 

Chyba powinniśmy im w tym pomóc. 

-

 

Jak? 

-

 

Podsycimy ogień, Ŝeby zobaczyli dym. Albo spró- 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

115

 

bujemy  dojść  do  najbliŜszego  szlaku.  Albo  pójdziemy 
tamtą  drogą,  Ŝeby  się  przekonać,  dokąd  prowadzi.  Do 
diabła, nie wiem. Coś musimy zrobić.

 

-

 

Tak, masz rację, oczywiście - odparła Alex. Wstała 

i zaczęła się ubierać. 

-

 

Co ty robisz? - zapytał Luke. 

-

 

Skoro mamy brnąć przez śnieg, to pomyślałam, Ŝe 

najpierw trzeba coś na siebie włoŜyć. 

Luke wyszczerzył zęby w uśmiechu.

 

-

 

No, nie wiem. Odkąd wymyśliłaś ten tytuł artykułu, 

wyobraŜam sobje, Ŝe baraszkujesz ze mną nago po śniegu. 

-

 

Jesteś niemoŜliwy - oznajmiła, wyciągając do niego 

rękę. - No chodź, leniuchu. 

Luke chwycił jej rękę i wstał. Miała rację. Robił się 

leniwy.  Leniwy  i  zadowolony.  Nigdy  nie  potrafił  usie-
dzieć długo w jednym miejscu, a teraz nagle zadowalał się 
przebywaniem,w tym małym domku przez cały dzień. 
I zastanawiał się nad tym, co go przedtem tak gnało. Przez 
całe swoje dorosłe Ŝycie dokądś mu się śpieszyło. Kiedyś 
nazywał to umiłowaniem przygody. Teraz powątpiewał 
w prawdziwość tego określenia.

 

Zaczynał  kwestionować  wiele  rzeczy.  Znowu  od-

czuwał  niepewność.  Gdzieś  w  oddali,  na  horyzoncie 
umysłu,  majaczyły  schludne  białe  płotki.  Odpychał  od 
siebie  tę  wizję.  Ciesz  się  tą  fantastyczną  sytuacją, 
Stratten, mówił sobie. Ulegając nastrojowi, psujesz jedy-
ną dobrą rzecz, jaka ci się przytrafiła w Ŝyciu.

 

Podczas  gdy  Luke  wkładał  ubranie,  Alex  wyglądała 

przez okno. Jej twarz oświetliły promienie słońca; prze-
chyliła głowę, Ŝeby się nimi rozkoszować. Wiatr zupełnie 
ucichł.  W  powietrzu  nadal  wyczuwało  się  chłód,  ale 
pogoda  była  piękna.  Z  krzewów  i  drzew  zwisały  czapy 
ś

niegu, które roztapiały się w słońcu.

 

Alex  chwyciła  kurtkę  Luke'a,  która  wisiała  na  haku 

przy drzwiach, i zarzuciła ją sobie na ramiona, po czym 
szeroko otworzyła drzwi i wyszła na dwór.

 

background image

116

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Hej, zaczekaj na mnie! - krzyknął Luke. 

-

 

Zaczekam - odparła, wdychając świeŜe powietrze. 

-  AleŜ tu jest wspaniale!

 

Zimny  podmuch  wiatru  sprawił,  Ŝe  włoŜyła  ręce  do 

kieszeni, by je rozgrzać. Czuła zapach Luke'a i wsunęła 
dłonie jeszcze głębiej w wełnianą podszewkę. Zerwała 
z okapu nad drzwiami spiczasty sopel i zaczęła go ssać, 
podziwiając piękną scenerię zimową.

 

-

 

Wyglądasz jak mała dziewczynka -zauwaŜył Luke, 

stanąwszy za jej plecami. 

-

 

Czuję się jak mała dziewczynka -.odrzekła Alex. 

-  Czuję się wolna.

 

Wyciągnęła  rękę  z  soplem.  Luke  ostentacyjnie  go 

polizał.

 

-  Ja teŜ - powiedział.

 

Objął ją ramionami, przyciągnął do siebie i pocałował 

w szyję, a potem oparł brodę na jej głowie. W miiczeniu 
patrzyli  na  naturalne  piękno  okolicy.  Powietrze  było 
rześkie  i  czyste,  a  śnieg  wprost  oślepiał  swą  białością. 
Przez drzewa przedarł się znowu lekki podmuch wiatru 
i Alex zadrŜała z zimna. ZauwaŜyła, Ŝe Luke ma na sobie 
tylko flanelową koszulę.

 

-  Musi  ci  być  zimno  -  stwierdziła.  -  Masz  tu  swoją 

kurtkę. Pobiegnę do domku i wezmę swoją.

 

Pomimo protestów Luke'a zsunęła z siebie jego kurtkę 

i  wówczas  z  kieszeni  wypadł  mały  cylindryczny  przed-
miot,  który  utkwił  w  śniegu.  Alex  i  Luke  pochylili  się 
jednocześnie,  by  go  podnieść.  Pierwsza  dosięgnęła  go 
Alexandra.

 

-  Co to takiego? - zapytała.

 

Luke zastygł. Przeszył go zimny dreszcz.

 

-

 

Film. 

-

 

Robiłeś zdjęcia? Czego? 

Wyciągnął rękę i wyszarpnął rolkę z jej dłoni.

 

-  Krajobrazów  -  powiedział,  wpychając  rolkę  do 

kieszeni spodni. Zniknął w drzwiach domku, by po chwili

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

117

 

wybiec stamtąd ze sztucznym futerkiem Alex. - Łap! - 
zawołał, rzucając jej kurtkę. - Zamiana.

 

Kiedy zamienili się okryciami, wyciągnął do niej rękę 

i  poszli  w  stronę  zbocza.  Droga  była  trudna,  gdyŜ  w 
niektórych  miejscach  śnieg  sięgał  im  do  kolan.  Szli  pół 
godziny,  mijając dwa domki. Obydwa były przysypane 
ś

niegiem  i  puste.  Im  niŜej  opadała  droga,  tym  więcej 

ś

niegu utrudniało marsz. Alex ciągle się ślizgała, ponie-

waŜ jej buty nie nadawały się do tego rodzaju wypraw. 
Parę razy omal nie pociągnęła za sobą Luke'a.

 

-

 

To nie jest dobry pomysł - stwierdził Luke, kiedy 

przystanęli,  Ŝeby  odpocząć.  -  MoŜe  tylko  jedno  z  nas 
powinno pójść dalej. 

-

 

Tak - odparła Alex. - Ja. 

-

 

Mowy nie ma. Ja pójdę dalej. Ty wracaj do domku. 

-

 

Luke,  bądź  rozsądny.  Nie  mamy  pojęcia,  dokąd 

prowadzi ta droga, jeŜeli w ogóle dokądś prowadzi. Nie 
moŜesz  brnąć  przez  śnieg,  skoro  twoje  kolano  jest  w 
takim stanie. 

-

 

Spenetruję większy obszar niŜ ty - odrzekł Luke. 

-  MoŜe i tak. Ale co będzie, jeśli nie zdołasz wrócić? 
Miała rację. Nawet gdyby udało mu się zejść na dół,

 

powrót mógłby nastręczyć ogromne trudności. Gdyby nie 
dotarł do jakiegoś szlaku, ugrzązłby na dobre. Alex 
podeszła do niego i objęła go ramionami.

 

-  Proszę cię, wracajmy do domku - powiedziała. 
Luke przytulił ją do siebie. Pochylił się i pocałował

 

dziewczynę. Była tak przyjemna w dotyku, Ŝe z trudem 
się od niej oderwał.

 

-

 

Ten śnieg naprawdę się topi - powiedział, usiłując 

przekonać raczej siebie niŜ Alex. 

-

 

Jeden dzień więcej nie zrobi róŜnicy - dodała. W 

skrytości  ducha  liczyła  na  to,  Ŝe  Luke  się  z  nią  zgodzi. 
Chciała  wrócić  do  domku.  Pragnęła,  Ŝeby  ich  uczucie 
scementowała jeszcze jedna noc. 

-

 

Dobrze - powiedział Luke i Alex odetchnęła z ulgą. 

background image

118

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-Wracajmy. Jeśli szukają nas helikopterem, to zobaczą dym

 

z komina, pod warunkiem, Ŝe będziemy palić w kominku.

 

Alex uśmiechnęła się, aonpocałowałjąwczubeknosa.

 

-  Zadowolona?  -  zapytał.  Alex  skinęła  głową. 

- Wiesz co? Myślę, Ŝe ty po prostu chcesz, Ŝebym znowu 
połoŜył się obok ciebie na materacu, ot co.

 

Alex lekko ugryzła go w podbródek, a potem musnęła 

jego policzek wargami.

 

-

 

Hmm, to zaleŜy. Co masz do zaoferowania? - zaga-

dnęła. 

-

 

Jak łatwo zapominamy o pewnych sprawach. 

-

 

Ja nie zapomniałam. Ale rzeczywiście nie mamy juŜ 

prezerwatyw. Zeszłej nocy zuŜyliśmy wszystkie. 

Luke uśmiechnął się tajemniczo.

 

-  Istnieją  inne  sposoby  uprawiania  miłości,  Alexand 

re - zauwaŜył.

 

W jego oczach tliły się figlarne iskierki. Alex posłała 

mu bojaźliwy uśmiech.

 

-

 

Nie  miałam  o  tym  pojęcia.  PrzecieŜ  do  niedawna 

byłam dziewicą. Musisz mi wytłumaczyć, co masz na myśli. 

-

 

Wolałbym ci to zademonstrować. 

-

 

W takim razie na co czekamy? 

Luke wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. Wspięli się 

na  wzgórze  dwa  razy  szybciej,  niŜ  z  niego  zeszli. 
Roześmiani i zziajani, omal nie upadli na próg domku.

 

Ogień w kominku jeszcze się palił, a pokój był ciepły 

i  przytulny.  Alex  czuła  się  tak,  jakby  wróciła  do  domu. 
Zrzuciła kurtkę i szybko się rozebrała, a następnie, udając, Ŝe 
nurkuje, skoczyła na materac. Luke obserwował jej dokazy-
wanie i pokręcił głową z niedowierzaniem. Alex uwodzicie-
lsko skrzyŜowała nogi i zwróciła ku niemu ramiona.

 

-

 

MoŜe najpierw byś mnie nakarmiła - zagadnął Luke. 

Alex potrząsnęła głową. 
-

 

Jestem głodny. 

-  Ja teŜ - oświadczyła Alex i zaraz poklepała miejsce 

obok siebie. - Czekam na pierwszą lekcję, panie Stratten.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

119

 

-

 

Naprawdę? 

-

 

AleŜ  tak.  Chyba  Ŝe  wprowadziłeś  mnie  w  błąd. 

MoŜe  w  rzeczywistości  nie  znasz  innych  sposobów 
uprawiania miłości. 

-

 

Och, znam je doskonale. 

-

 

Wobec tego... spełnij obietnice. 

Luke  rzucił  kurtkę  na  podłogę.  Z  rozmyślną 

powolnością  zdjął  koszulę,  odsunął  zamek  dŜinsów  i 
ś

ciągnął spodnie razem z butami, by po chwili połoŜyć 

się obok Alex. Nie dotykając dziewczyny, nachylił się 
nad nią i pocałował ją tak czule, Ŝe poczuła palący ból w 
brzuchu.

 

-  Chcę się z tobą kochać. Jeszcze jeden raz, kochanie, 

zanim opuścimy to miejsce - szepnął.

 

-  PokaŜ mi, jak - odparła łagodnie. 
Przyciągnął ją do siebie i błądził rękami po całym ciele

 

dziewczyny.

 

-  Sposób  numer  jeden  -  powiedział,  całując  ją  za 

uchem,  w  policzek  i  miękkie  zagłębienie  pomiędzy 
obojczykami.

 

-  Mmm, juŜ rozumiem - mruknęła. 
Pocałowała go w szyję i zaczęła kąsać Luke'a w ramię,

 

wodząc paznokciami po jego plecach.

 

-

 

Właśnie o to ci chodzi? - zapytała. 

-

 

Jakie to przyjemne - stwierdził Luke, który w dal-

szym ciągu dotykał kaŜdego skrawka ciała Alex. 

-

 

PokaŜ mi coś więcej - błagała. 

-

 

Sposób numer dwa. 

Ręka  Luke'a  ześlizgnęła  się  po  brzuchu  dziewczyny. 

Jego palce zanurzyły się w gnieździe rudawych włosków 
i zaczęły łagodnie je drapać, co sprawiło, Ŝe Alex głośno 
wykrzykiwała imię swego kochanka. Rozchyliła nogi, a 
Luke nie ociągał się z reakcją na jej milczące za-

 

 proszenie i po chwili pieścił kciukiem to najwraŜliwsze 
Alex  miejsce,  podczas  gdy  ona  jęczała  i  pręŜyła  się  z 
rozkoszy.  Nie  zapominała  o  własnych  palcach,  które 
wkrótce objęły jego nabrzmiały członek. Luke zadrŜał.

 

background image

120

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Czy robię to prawidłowo? - zapytała z zapierającą 

dech w piersiach niewinnością. 

-

 

Z pewnością jesteś na właściwej drodze. 

-

 

Kontynuuj - powiedziała. - Jaki jest sposób numer 

trzy? 

-

 

Sądzisz, Ŝe potrafisz go opanować? - zagadnął Luke. 

-

 

Skoro ty moŜesz, to ja teŜ. 

-

 

Dobrze, oto on. 

Teraz  pieszczeniem  zajęły  się  usta  Luke'a,  które 

całowały  i  kąsały  kaŜdy  miękki  skrawek  ciała  Alex. 
Następnie  Luke  penetrował  jej  intymne  miejsce,  a  jego 
język  delektował  się  tym  wraŜliwym  zakątkiem.  Alex 
wygięła  ciało  w  łuk  i  wykrzykiwała  imię  kochanka, 
zdumiona nagłością i intensywnością doznań, które prze-
Ŝ

ywała za sprawą jego języka i warg. Wreszcie opadła na 

materac. Jej serce waliło w szalonym tempie, była zupełnie 
wyczerpana. Czuła się tak, jakby umarła i poszła do nieba.

 

-  O,  tak  -  oznajmiła  po  dłuŜszej  chwili.  -  Sposób 

numer trzy zdecydowanie przypadł mi do gustu.

 

Luke  zachichotał.  Na  twarzy  Alex  pojawił  się 

uśmiech.  Czuła  się  zaspokojona  i  przekonana,  Ŝe  moŜe 
zrobić wszystko. Triumfalne spojrzenie Luke'a dodawało 
jej pewności siebie.

 

-  Teraz twoja kolej - powiedziała.

 

Przewróciła  Luke'a  na  plecy.  Powoli,  ukradkiem, 

pochyliła  się  nad  nim  i  powtarzała  jego  zabiegi  sprzed 
kilku minut.

 

-  Czy  dobrze  to  robię?  -  pytała,  a  jednocześnie 

wodziła  językiem  po  jego  klatce  piersiowej  i  płaskich 
męskich  sutkach,  cały  czas  szykując  się  do  ataku  na 
miejsce, w którym rodziło się jego poŜądanie.

 

Luke mruczał z aprobatą i gładził Alex po plecach, a 

kiedy objęła ustami to najwraŜliwsze miejsce, dosłownie 
zesztywniał  wskutek  rozkoszy.  Alex  objawiła  wielki, 
wrodzony  talent,  toteŜ  jego  ciało  reagowało  na  jej 
pieszczoty szybciej, niŜby tego chciał. Wplótł palce w jej

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

121

 

włosy i próbował ją powstrzymać.  Alex przechyliła 
głowę.

 

-

 

Coś nie tak? 

-

 

Myślę, Ŝe powinniśmy wypróbować sposób numer 

trzy  następnym  razem  -  powiedział  bardzo  napiętym 
głosem. 

-

 

Nie sądzę - odparła Alex i powróciła do miejsca, 

w którym przerwała swoje zabiegi. 

-

 

Przestań,  och,  Alex...  Nie...  Alex...  Och,  nie  prze-

stawaj. 

Nie przestała.

 

Alexandre obudził jakiś dźwięk. Luke nadal spokojnie 

spał u jej boku. Przez pół dnia zajmowali się wyłącznie 
kochaniem,  a  potem,  wyczerpani,  zapadli  w  sen.  Wy-
jrzała przez okno. Promienie słońca padały teraz w innym 
kierunku. Było juŜ późne popołudnie. Czekała, aŜ dźwięk 
się powtórzy, ale to nie nastąpiło.

 

Powoli, ostroŜnie, Ŝeby nie obudzić Luke'a, Alex zsunęła 

się  z  materaca.  Pośpiesznie  włoŜyła  ubranie,  chwyciła 
kurtkę i wybiegła przez drzwi, cicho zamykając je za sobą. 
Powietrze było zimne i rześkie. Przytrzymywała się gałęzi 
krzewów  i  drzew,  Ŝeby  nie  stracić  równowagi.  Nagle 
usłyszała nad głową jakiś hałas i zaczęła iść w jego kierunku. 
Mijając jeden z domków, zobaczyła męŜczyznę w kombine-
zonie narciarskim w jego pobliŜu.

 

-

 

Kim pani jest? - zawołał do niej z ganku. 

-

 

A kim pan jest? - zapytała. 

-

 

Alexandra! 

Alex  odwróciła  się,  słysząc  swoje  imię.  Nie  mogła 

uwierzyć własnym oczom. Zajej plecami gramoliło się na 
wzgórze  co  najmniej sześciu  męŜczyzn,  którzy  ciągnęli 
rozmaity  sprzęt  ratowniczy,  a  pośrodku  kroczył  nieco 
korpulentny, jakŜe znajomy męŜczyzna...

 

-  Tata!

 

background image

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

 

Zanim uświadomiła sobie, co zaszło, znalazła się w 

niedźwiedzim  uścisku  ojca,  który  pozbawił  ją  tchu. 
Ojciec nigdy nie okazywał swoich uczuć w tak wylewny 
sposób,  toteŜ  jego  gwałtowna  reakcja  zaskoczyła  ją  nie 
mniej niŜ jego obecność na wzgórzu.

 

Bez  wahania  objęła  szeroką  pierś  Victora  Becka  i 

odwzajemniła  jego  mocny  uścisk.  Był  taki  potęŜny  i 
mocny,  Ŝe  znowu  okazywała  mu  dawne  dziecięce 
uczucia.  Dopiero  teraz  uświadomiła  sobie,  jak  bardzo 
przeraŜające było całe to tkwienie w górach.

 

-

 

Myślałem, Ŝe juŜ cię utraciłem - powiedział Victor 

Beck. Mówił stłumionym ze wzruszenia głosem. 

-

 

Och,  tato,  tak  się  cieszę,  Ŝe  cię  widzę  -  odparła 

Alexandra. Kiedy tak stali objęci, nagle coś sobie przypo-
mniała. - Skąd wiedziałeś, gdzie jestem? 

-

 

Nie  teraz,  Alexandre  Porozmawiamy  o  tym  po 

powrocie do kurortu. 

Victor  Beck  szybko  dał  sygnał  jednemu  z  członków 

ekipy ratowniczej, chwycił dziewczynę za ramię i zaczął 
schodzić ze wzgórza.

 

-  Nie,  zaczekaj!  -  zawołała Alex.  -  Ktoś jeszcze  ze 

mną jest - powiedziała, wskazując domek przy ścieŜce.

 

-  MęŜczyzna. Ma, hm, jest ranny w kolano. Nie wiem, 
czy zdoła zejść o własnych siłach.

 

-  Pójdzie po niego reszta ekipy - oznajmił Victor.

 

-  No, chodź, Alexandra.

 

-

 

Tato, nie mogę go tak zostawić. On... On jest... 

-

 

Słucham. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

123

 

-  Uratował mi Ŝycie.

 

Victor Beck bardzo długo przyglądał się swojej córce.

 

-  Czy rzeczywiście?

 

Ironia  w  głosie  jej  ojca  była  przytłaczająca  niczym 

mokry śnieg na drzewach.

 

-

 

Zakładam, Ŝe mówimy o tym samym męŜczyźnie? 

O Lucasie Strattenie? 

-

 

Tak, znasz go? 

-

 

Wiem  coś  o  nim.  Zastanawiam  się  tylko,  czy  ty 

znasz jego zawód. 

-

 

Jest reporterem. 

-

 

Pracuje dla brukowców. Śledził cię. 

-

 

Wiem. Mówił mi o tym. Jak mnie znalazłeś, tato? 

-

 

Zadzwonił do mnie niejaki Joe Ryan. Oświadczył, 

Ŝ

e jeśli zgodzę się na specjalny wywiad, to on mi powie, 

gdzie jesteś... i z kim. Zdaje się, Ŝe ta gazeta opłacała panu 
Strattenowi podróŜ i kurort powiadomił ją o jego zniknię-
ciu.  Ryan  zadzwonił  do  mnie  natychmiast.  Nie  miał 
zamiaru  zadowolić  się  przeciętną  historyjką,  skoro  mógł 
zdobyć coś prawdziwie sensacyjnego. 

-

 

I ty się zgodziłeś? - zapytała Alexandra, poirytowana, 

Ŝ

e jej ojciec w ogóle zgodził się pertraktować z Ryanem. 

-

 

Naturalnie,  Ŝe  się  zgodziłem!  Nie  miałem  pojęcia, 

gdzie jesteś. Strasznie się o ciebie martwiłem. Ty sobie 
uciekasz tuŜ przed ślubem. Co miałem myśleć? Pragną-
łem, Ŝeby moja córka wróciła do mnie. Kiedy zadzwoni-
łem do  kurortu i dowiedziałem się, Ŝe prawdopodobnie 
porwała cię lawina, od razu tu przyleciałem i zorganizo-
wałem ekipę ratunkową. Sprowadziłem swoich ludzi. Ta 
cholerna śnieŜyca nie pozwoliła nam przybyć wcześniej. 
No, ale chodź - dorzucił, ciągnąc ją za rękę. - Jest bardzo 
zimno i widzę twoje zmęczenie. Jadłaś cokolwiek? 

-

 

Tak,  na  szczęście  znaleźliśmy  schronienie.  Domek 

był dobrze zaopatrzony - odparła Alex i znowu szarpnęła 
ojca za ramię. - Tato, nie mogę zostawić Luke'a. Pozwól 
mi pójść tam z ekipą ratunkową. 

background image

124

 

ftOCATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

 Dlaczego troszczysz się o jakiegoś reportera, Ale-

xandre? PrzecieŜ ich nienawidzisz.

 

^ On nie jest taki jak inni. Powiedział mi wszystkd ° 

s

obie.  Jest  wolnym  strzelcem,  podróŜuje  po  całym 

swiecie i zbiera materiały.

 

-  Brawo.  Czy  powiedział  ci  równieŜ  i  to,  Ŝe  ma 

sprzedać artykuł o tobie do najbardziej podłego brukowcal

 

" On nie da im tego artykułu. Obiecał mi to.

 

Victor zmruŜył oczy i spojrzał na córkę.

 

-A ty mu wierzysz?

 

-  Tak.

 

 Dotychczas nigdy nie byłaś aŜ tak naiwna, Alexand-

ra Co się z tobą stało w ciągu tych dwóch dni? - zapytał, 
spoglądając w stronę domku.

 

Alex zawahała się. Doszła do wniosku, Ŝe ojcowie nie 

powinni wiedzieć wszystkiego.

 

-  Mc  się  nie  stało.  Rozmawialiśmy,  i  tyle.  Opowie-

dział  mi  całą  historię  i  przyrzekł,  Ŝe  nie  wykorzysta 
zgromadzonych materiałów do artykułu o mnie.

 

-

- A co ze zdjęciami? - zapytał Victor.

 

-

- Jakimi zdjęciami?

 

-

 

Tymi,  które  przedstawiają  ciebie  nagą,  kiedy  bie-

rzesz  gorącą  kąpiel. Mają ozdobić okładkę  wraz  z opo-
wieścią  o  uratowaniu  ciebie.  Powiedział  ci,  Ŝe  nie 
wykorzysta równieŜ tych zdjęć? 

-

 

Nie ma Ŝadnych zdjęć, tato. Skąd ci to przyszło do 

głowy? 

~- Ryan opowiedział mi wszystko o swojej umowie ze 

Strąttenem.  To  fotoreporter,  Alexandre  A  moŜe  nie 
raczył cię o tym powiadomić?

 

Przypomniała  sobie  rolkę,  którą  Luke  jeszcze  tego 

ran

ka dosłownie wyrwał jej z ręki. Zapytała go wtedy, czy 

czegoś przed nią nie ukrywa...

 

"- Tak, chyba zapomniał wspomnieć o tym waŜnym 

szczególe  -  odrzekła,  a  raczej  cicho  mruknęła.  Victor 
znowu chwycił ją za ramię.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

125

 

-

 

Czy teraz moŜemy juŜ iść? Stopy mi zamarzają od 

stania w śniegu. Pogadamy w hotelu i wtedy opowiesz mi 
całą historię. 

-

 

Domek - powiedziała nieco oszołomiona. 

-

 

Co z tym domkiem? 

-

 

Trzeba  tam  posprzątać,  uzupełnić  zapasy.  Właś-

ciciele... 

-

 

Alex,  na  miłość  boską,  oczywiście  zajmiemy  się 

tym. TeŜ masz powód do zmartwienia. 

Alex  podąŜała  za  ojcem.  Obejrzała  się  na  domek. 

Wchodziła do niego ekipa ratunkowa z zestawem pierw-
szej pomocy i noszami. Zastanawiała się, co poczuje Luke, 
kiedy obudzą go ci męŜczyźni. Czy domyśli się, gdzie ona 
jest i co się z nią stało? Potem w jej umyśle powstał inny 
obraz: Luke podglądający ją z ukrycia, robiący jej zdjęcia, 
podczas gdy ona relaksowała się w wannie z gorącą wodą...

 

Jak on mógł to zrobić?

 

Alexandra przygryzła wargę i usiłowała powstrzymać 

łzy.  Przełknęła  swój  ból,  gniew  i  strach,  i  posłusznie 
kroczyła za ojcem. Mróz szczypał ją w policzki i wywoływał 
mrowienie w rękach, ale kiedy zaczęła sobie uświadamiać 
głębię zdrady Luke'a, czuła juŜ tylko bolesną, lodowatą 
skorupę, która zaczęła powstawać wokół jej serca.

 

JeŜeli  zaraz  nie  wypuszczą  mnie  z  tego  cholernego 

kaftana bezpieczeństwa, to naprawdę oszaleję, pomyślał 
Luke. Przekręcił się na noszach. Ekipa ratunkowa scho-
dziła z nim ze wzgórza.

 

-

 

Mogę  chodzić!  -  krzyknął  po  raz  dziesiąty.  Dwaj 

męŜczyźni ignorowali go i nie przerywali marszu, niemi-
łosiernie szarpiąc noszami na kaŜdym metrze drogi. 

-

 

Nie  trzeba  mnie  nosić  -  dorzucił.  -  MoŜecie  mnie 

puścić. 

Nie doczekał się Ŝadnej reakcji. Westchnął, a następ-

nie znowu połoŜył głowę na małej poduszce. Gdzie była 
Alex? Zastanawiał się nad tym Bóg wie który raz.

 

background image

126

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Członkowie ekipy ratunkowej wpadli do domku niczym 
komandosi.  Powiedzieli  mu  tylko,  Ŝe  Alex  czuje  się 
dobrze i wraca do kurortu.

 

Dlaczego na niego nie poczekała? To było zupełnie 

bez  sensu.  W  jednej  chwili  kochali  się,  a  w  następnej 
ciągnięto go po wzgórzu jak worek ziemniaków.

 

Jazda do kurortu równieŜ nie naleŜała do wygodnych. 

Cieszył się tylko z faktu, Ŝe zdołał przekonać ratowników, 
by  zabrali  go  do  uzdrowiska,  a  nie  do  szpitala,  jak 
pierwotnie planowali. I nikt niczego nie wiedział. Zdobył 
tylko informację, Ŝe ekipa ratunkowa pracuje dla Victora 
Becka.

 

Luke zazgrzytał zębami. Powinien był się tego domyś-

lić. KtóŜ jak nie potęŜny Victor Beck zdołałby wyreŜyse-
rować taki dramat?  Zapewne  urządzał teraz  konferencję 
prasową  u  podnóŜa  góry  i  twierdził,  Ŝe  samodzielnie 
uratował  swoją  przestraszoną  córkę  i  jej  towarzysza. 
JeŜeli  w  ogóle  zamierzał  wspomnieć  o  Luke'u.  Praw-
dopodobnie  szybko  zapomni  o  tajemniczym  reporterze, 
który uratował Ŝycie Alex.

 

Luke nie dbał o uhonorowanie swoich zasług. Zrobiłby 

to wszystko nawet i sto razy, choćby po to, Ŝeby spędzić te 
dni i godziny z Alex. WciąŜ miał przed oczami jej twarz 
skąpaną w blasku ognia. Nie, nie sto razy. Tysiąc. Albo 
i więcej.

 

Kiedy uderzyli w jakieś wyboje na drodze i zabolał go 

Ŝ

ołądek, powrócił do rzeczywistości. Ujrzał kurort. Pojazd 

zwolnił i podjechał krętym podjazdem pod drzwi wejścio-
we. Wokół samochodu zaroiło się od ludzi. Niektórzy z 
nich  mieli  aparaty  fotograficzne  i  robili  mu  zdjęcia.  Był 
związany jak indyk przed Dniem Dziękczynienia.

 

-

 

Zabierzcie ich stąd! - wrzasnął do członków ekipy 

ratunkowej. Znowu go zignorowali. Kim byli ci faceci? 
Robotami?  Wreszcie  karetka  stanęła.  Ratownicy  ściąg-
nęli Luke'a z noszy i połoŜyli go na specjalny wózek. 

-

 

To się robi trochę niedorzeczne, panowie - powie 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

127

 

dział do swoich oprawców. - Mogę chodzić. Uwierzcie 
mi.

 

Jazda przez hol była równie upokarzająca. KrąŜyli nad 

nim jacyś obcy ludzie. Zadawali pytania, na które nie miał 
zamiaru  odpowiadać.  Pragnął  jedynie  zejść  z  wózka  i 
odnaleźć  Alex.  Wmawiał  sobie,  Ŝe  kiedy  znajdzie  się 
w swoim pokoju, na swoim łóŜku, dadzą mu spokój. Przez 
parę  chwil  próbował  trzymać  nerwy  na  wodzy,  ale 
niezupełnie mu się to udało, gdyŜ pośrodku zgrai repor-
terów zobaczył Victora Becka.

 

Nawet  nie  podejrzewał,  Ŝe  zostało  mu  jeszcze  dość 

siły,  by  uwolnić  się  z  więzów.  Wózek  nadal  jechał  w 
stronę  windy,  ale  on  juŜ  z  niego  zeskoczył,  ku 
ogromnemu  zdumieniu  człowieka,  który  go  cały  czas 
ciągnął.

 

-

 

Dzięki za podwiezienie - powiedział, szybko salu-

tując ekipie. Jego noga zesztywniała, ale zdołał dojść do 
grupy ludzi, która stała na środku pokoju. 

-

 

Panie Beck - zawołał. 

Zgromadzeni ludzie odwrócili się, by na niego spoj-

rzeć.  Powoli  zrobili  mu  przejście,  dzięki  czemu  mógł 
dumnie podejść do człowieka, który najwyraźniej dyry-
gował całym tym zamieszaniem.

 

-  Gdzie ona jest? - zapytał Luke.

 

Victor  Beck  obrzucił  Luke'a  czujnym  spojrzeniem. 

ZmruŜył  oczy  i  powoli,  w  niemal  obraźliwy  sposób, 
zlustrował go od stóp do głów.

 

-

 

Luke Stratten, prawda? 

-

 

Dobrze wiesz, kim jestem, Beck. A teraz gadaj pan, 

gdzie ona jest. 

-

 

Doprawdy,  chyba  nie  sądzisz,  Ŝe  ci  pozwolę  na 

spotkanie z moją córką? - odparł Beck, sprawiając wielką 
satysfakcję  reporterom,  którzy  uwieczniali  kaŜde  jego 
słowo na papierze lub taśmie filmowej czy wideo. 

-

 

Nie  ma  pan  nad  nią  władzy.  Ona  jest  dorosła  i 

zaręczam panu, Ŝe chce się ze mną zobaczyć. 

background image

12$

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

MoŜesz  sobie  pomarzyć,  Stratten.  Córka  właśnie 

wraca do Nowego Jorku na pokładzie mojego prywatnego 
sarPolotu.  Ma  sporo  zajęć,  Ŝeby  się  przygotować  dc 
nadchodzącego ślubu. 

-

 

Ś

lubu? O czym pan mówi? - zapytał Luke, czując, 

Ŝ

e ogarnia go chłód. - Ona nie ma zamiaru wychodzić za 

FaiTella. Zapewniała mnie o tym. 

-

 

Bez  wątpienia powiedziałaby  wszystko  w  sytuacji 

zagroŜenia. Tak czy owak, Alexandra zgodziła się na ślub 
z Justinem Farrellem w moŜliwie bliskim terminie. 

-

 

Nie wierzę panu. 

-

 

Doprawdy  nie  obchodzi  mnie,  w  co  wierzysz  - 

pświadczył  Victor  Beck  i  odwrócił  się  od  Luke'a, 
przybierając pełną lekcewaŜenia pozę. 

-

 

Sam  ją  znajdę  -  powiedział  Luke  i  przemknął  jak 

buirza między nachalnymi reporterami, przepychając się 
do recepcji. 

-

 

CzypannaBecknadaltujest?-zapytałrecepcjonistę. 

-

 

Nie,  proszę  pana.  Powiedziano  mi,  Ŝe  jak  tylko 

została  uratowana,  odleciała  na  lotnisko  helikopterem 
pana Becka. Odsyłamy jej rzeczy. 

-

 

Są dla mnie jakieś wiadomości? 

-

 

Och, tak. Niejaki pan Joe Ryan gorączkowo się o 

pana  dopytywał.  Powiedział,  Ŝe  ma  pan  do  niego 
zadzwonić zaraz po powrocie. 

Luke wyrwał mu z ręki róŜową karteczkę.

 

-  Tak, wiem, Ŝe mam do niego zadzwonić. Jakieś inne 

wiadomości? Na przykład od panny Beck?

 

Recepcjonista potrząsnął głową.

 

-  Nie. Bardzo mi przykro, proszę pana, nie ma innych 

wiadomości.

 

Luke cięŜko westchnął i, lekcewaŜąc wszystkich gapiów 

w holu, wziął klucz i wsiadł do windy. Kiedy znalazł się 
w swoim pokoju, opadł na łóŜku i zmierzwił włosy.

 

Co się stało? Co mogło tak niespodziewanie zmienić 

zamiary Alexandry? Istniało tylko jedno wytłumaczenie

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

129

 

tego  wszystkiego:  Beck  kłamał.  Na  pewno  pod  jakimś 
pozorem  porwał  Alexandre  i  przeszkodził  jej  w  zo-
stawieniu wiadomości dla niego. Nie mogło być inaczej.

 

PrzecieŜ okazała mu uczucie, oddała mu się. To był jej 

pierwszy raz i oddała swoje dziewictwo jemu. Przez te 
dwa dni poznał ją wystarczająco dobrze, by wiedzieć, Ŝe 
łączyło ich coś bardzo, bardzo wyjątkowego, coś, co nie 
pozwoliłoby jej odejść od niego tak łatwo, i to w ramiona 
innego męŜczyzny. Na myśl o tym, Ŝe mógłby jej dotykać 
ktoś  inny,  zrobiło  mu  się  niedobrze,  a  w  jego  Ŝyłach 
zawrzała krew.

 

Nie zrobiłaby tego.

 

Nie mogłaby.

 

Alex, którą znał, naleŜała do niego.

 

Alex,  którą  znał.  No  właśnie.  A  jeśli  jej  ojciec  miał 

rację?  MoŜe  obiecywała  mu  złote  góry,  kiedy  siedzieli 
zamknięci w domku, a potem wszystko jej się odmieniło? 
To  przecieŜ  on  na  początku  okazywał  niechęć.  Ona 
wyznawała miłość, a przynajmniej powiedziała, Ŝe ją do 
niego czuje. To on ją odrzucił, twierdząc, Ŝe ma mętlik 
w głowie i woli niezaleŜność. Kto wie, moŜe wzięła sobie 
jego słowa do serca. Kto wie, moŜe uznała, Ŝe lepiej będzie 
zniknąć z jego Ŝycia, nawet nie pytając go o pozwolenie.

 

Powiedział sobie, Ŝe zasłuŜył na takie potraktowanie. 

Tego  ranka  Alex  pragnęła  tylko  jakiegoś  wsparcia, 
odrobiny nadziei na to, Ŝe będą mogli Ŝyć razem. A on 
poczęstował ją tylko starą wymówką, do której uciekał się 
zawsze, kiedy ktoś stawał się dla niego zbyt bliski, kiedy 
zaczynał zbytnio przywiązywać się do danej osoby.

 

Tak jak teraz.

 

Zacisnął powieki. BoŜe, tak bardzo mu na niej zaleŜa-

ło,  jego  uczucie  było  tak  głębokie.  Nie  potrafił  sobie 
wyobrazić,  Ŝe  juŜ  nigdy  jej  nie  zobaczy.  Nawet  nie 
dopuszczał  do  siebie  myśli,  Ŝe  jej  nie  dotknie,  nie 
pocałuje, nie zagłębi się w niej kolejny raz.

 

Ten kolejny raz wydawał się bardzo odległy w czasie.

 

background image

130

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Zaskoczyło go głośne pukanie. Wstał i podszedł do drzwi.

 

-

 

Kto tam? 

-

 

Victor Beck. 

Luke  otworzył  drzwi  i  do  pokoju  wszedł  ojciec 

Alexandry.

 

-

 

Czego pan chce? - zapytał starszego męŜczyznę. 

-

 

Ile? - odrzekł Beck. 

-

 

Ile za co? 

-

 

Za  zdjęcia.  Zdjęcia  mojej  nagiej  córki.  Ile  za  nie 

chcesz? 

-  Skąd pan wiedział...? 
Victor machnął ręką.

 

-

 

Nie przyszedłem tu marnować czasu na pogaduszki, 

Stratten.  Nie  chcę  widzieć  mojej  córki  na  pierwszych 
stronach wszystkich marnych brukowców na świecie. Po 
prostu  podaj  cenę.  Zapłacę  ci  co  najmniej  tyle,  ile 
oferował ci Ryan. Dam ci dwukrotnie większą sumę. 

-

 

Joe zadzwonił do pana? 

-

 

Oczywiście,  Ŝe  do  mnie  zadzwonił.  A  jak  inaczej 

odnalazłbym Alexandre? 

-

 

Nie wiem. Przez prywatnych detektywów? 

-

 

Wbrew temu, co się powszechnie sądzi, nie pracują 

tak dobrze. Zwłaszcza jeśli dany człowiek nie chce, Ŝeby go 
odnaleziono. Alexandra nie chciała. Pytam jeszcze raz. Ile? 

Luke spojrzał na sufit i obrócił się na pięcie.

 

-

 

One nie są na sprzedaŜ. Za Ŝadną cenę. 

-

 

Nie bądź śmieszny, Stratten. Wiem, Ŝe potrzebujesz 

Pieniędzy. Ryan opowiedział mi całą historię. Proponuję 
ci  dwukrotność  sumy,  którą  miałeś  od  niego  otrzymać. 
Nie bądź uparty. 

-

 

Nie  jestem  uparty.  Mówiłem  powaŜnie.  Te  foto-

grafie nie są na sprzedaŜ. Nie sprzedam ich ani panu, ani 
Jfje'emu. Nikomu. 

-

 

W ogóle nie zamierzasz ich sprzedawać? 

-

 

Nie. 

-

 

Dlaczego? 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

131

 

-

 

To moja sprawa. 

-

 

Ś

miem twierdzić coś innego. Te zdjęcia przedstawia-

ją moją córkę. To równieŜ w duŜym stopniu moja sprawa. 

-

 

Gdzie jest Alex? Muszę z nią porozmawiać. 

-

 

Ona nie chce się z tobą widzieć. Bardzo wyraźnie to 

podkreśliła - oznajmił Victor. 

-

 

Wie o tych zdjęciach? 

-

 

Tak. Powiedziałem jej. Nie pomyślałeś, Ŝe moŜe się 

o tym dowiedzieć? 

Luke zawahał się, a potem pokręcił głową.

 

-  Nie pomyślałem - odparł z szyderczym, pozbawio 

nym radości śmiechem. - To było dość głupie, prawda?

 

Victor  postanowił  zlekcewaŜyć  retoryczne  pytanie 

Luke'a.

 

-

 

Skoro nie zamierzasz sprzedawać tych zdjęć, to daj 

mi je. 

-

 

Nie. Są moje. Zachowam je dla siebie. 

-

 

Po cóŜ chcesz je zatrzymać? - zagadnął Victor. 

-

 

Na pamiątkę - odrzekł Luke i smutno się uśmiechnął. 

Luke  spakował  torby  i  postawił  je  w  pobliŜu  drzwi, 

czekając na samochód. Wziął prysznic i przebrał się, a 
potem  bezskutecznie  próbował  uciąć  sobie  drzemkę. 
Przeszkodziło mu napięcie i natłok chaotycznych myśli.

 

Na  razie  jego  głównym  celem  był  moŜliwie  szybki 

powrót do Nowego Jorku. Nie miał pojęcia, co się stanie, 
kiedy  juŜ  tam  dotrze.  Pamiętał  o  Afryce.  Wprawdzie 
wydawało mu się, Ŝe ostatnie wydarzenia trwały ogrom-
nie długo, ale w rzeczywistości upłynęły zaledwie dwa 
dni.  Mógł  przełoŜyć  termin  odlotu  i  dopiero  później 
martwić się o pieniądze.

 

Ale przecieŜ była jeszcze Alexandra. Czy mógł opuś-

cić kraj, skoro ich sytuacja nie została wyjaśniona? Czy 
mógł wyjechać i pozwolić, Ŝeby poślubiła Farreila? Czy 
mógł  to  wszystko  porzucić,  nawet  nie  oglądając  się  za 
siebie? Nie, musiał się z nią zobaczyć przed odlotem.

 

background image

132

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

Chciał dać jej sposobność powiedzenia mu wprost o ślu-
bie z innym męŜczyzną. Przynajmniej tyle była mu winna. 
Temperatura  na  dworze  spadła,  toteŜ  z  jego  ust 
wydobywała się para. Podniósł kołnierz wełnianej kurtki 
i rozmyślał nad tym, co ma robić dalej.

 

-  Psst.

 

Luke odwrócił się. Nie dostrzegł nikogo.

 

-  Jestem tutaj.

 

Luke  zobaczył,  Ŝe  zza  kolumny  po  drugiej  stronie 

wejścia wysuwa się czyjaś ręka. Rozejrzał się na boki, 
a potem podszedł do kolumny.

 

-

 

Kto tam? - zapytał. 

-

 

To  ja,  Tony.  No  wiesz,  ten  facet  od  skuterów 

ś

nieŜnych. 

-

 

Ach,  tak.  Tony,  jak  się  masz?  -  zagadnął  Luke, 

zerkając na podjazd, gdzie miał się pojawić samochód. 

-

 

Nie wierzyłeś mi, prawda? 

-

 

W co? 

-

 

No, w tę śnieŜycę. Ja cię przed nią ostrzegałem. 

-

 

Tak - zgodził się Luke. - Pamiętam. 

-

 

Mam ci do powiedzenia jeszcze jedną rzecz. 

-

 

GóŜ takiego? 

-

 

To cię będzie kosztowało. 

-

 

Wybacz, człowieku, ale jestem zupełnie bez forsy. 

-

 

A  tam,  niech  ci  będzie  -  odparł  Tony.  -  I  tak  ci 

powiem. Znasz tę kobietę, z którą zaginąłeś? 

-

 

Alexandre? 

-

 

Tak. Ona nadal tu jest. 

-

 

Tutaj? W kurorcie? Cudów nie ma. Odleciała dziś 

po południu helikopterem ojca. Zapewne jest juŜ w No-
wym Jorku. 

-

 

Nie bądź tego taki pewien - odrzekł Tony. - Powie-

dzieli to tylko dlatego, Ŝeby pozbyć się prasy. Ona nadal 
tu przebywa. W tej samej willi. 

Luke obrzucił go uwaŜnym spojrzeniem.

 

-  Nie Ŝartujesz?

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

133

 

-  Nie Ŝartuję. Widziałem ją. Ona tu jest.

 

Lukę uwaŜnie się rozejrzał. Wokół niego zrobiło się 

pusto: kiedy odeszła prasa, ludzie ulotnili się. Popatrzył 
na  zegarek.  ZbliŜała  się  pora  kolacji,  toteŜ  większość 
gości schodziła do jadalni.

 

-

 

Popilnowałbyś tych bagaŜy? - zapytał Luke. 

-

 

Nie ma problemu. Idź do niej. 

Alexandra  pogrąŜała się  w czarnych  myślach.  Nigdy 

nie odczuwała takiego wyczerpania fizycznego, a jednak 
nie mogła zamknąć oczu na dłuŜej niŜ dziesięć sekund. 
Atłasowa pościel była zimna i przyjemna w dotyku, ale 
materac wydawał się zbyt miękki po dwóch dniach spania 
na podłodze.

 

Nie mogła zasnąć, toteŜ wstała i podeszła do toaletki, 

Ŝ

eby  wyszczotkować  włosy.  Długa  gorąca  kąpiel  była 

cudowna, podobnie jak królewska kolacja, którą zamówił 
dla niej tata. Ale prawie nie tknęła wymyślnych dań. Tata 
zapytał ją, czy czuje się dobrze. Zapewniła go, Ŝe jest tylko 
zmęczona, ale nie mówiła całej prawdy. Była chora -jej 
serce przepełniała rozpacz.

 

Jak  Luke  mógł  to  zrobić?  WciąŜ  zadawała  sobie  to 

pytanie.  Był  dla  niej  taki  czuły,  łagodny,  kochający. 
Dałaby głowę, Ŝe Ŝywił dla niej głębokie uczucie. I chociaŜ 
niewiele mówił, potrafił przekazać jej bardzo wiele mową 
rąk i warg, siłą i namiętnością swoich pieszczot.

 

To nie mogło być kłamstwo. W przeszłości nie umiała 

postępować z męŜczyznami, ale przecieŜ nie była aŜ tak 
kiepska  w  rozpoznawaniu  cech  ich  charakteru.  Niestety, 
bez  względu  na  to,  jak  bardzo  starałaby  się  usprawied-
liwić  zachowanie  Luke'a,  pozostawały  fakty.  Jej  ojciec 
zdobył się nawet na pójście do niego, ale Luke nie chciał 
mu oddać filmu.

 

Co zamierzał zrobić z tymi zdjęciami? Ukryła twarz 

w dłoniach. To byłoby o wiele gorsze niŜ niepowodzenie 
w szkole pielęgniarskiej.  Tu nie  mogło być  mowy

 

background image

134

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

o fotomontaŜu. Zdjęcia ukazywały ją nagą, w rzeczywistej 
sytuacji.  Nie  miała  wątpliwości,  Ŝe  są  to  wyraźne, 
profesjonalne zbliŜenia. Krótki czas spędzony z Lukiem 
uświadomił  jej,  Ŝe  jest  cholernie  dobry  we  wszystkim, 
czego próbuje. Gdyby autorem zdjęć był ktoś inny, czułaby 
się upokorzona, ale jakoś by to zniosła. Ale Luke...

 

BoŜe, jakŜe on ją zranił. Dała mu mnóstwo okazji do 

wyjawienia prawdy. Jeśli nie zamierzał wykorzystać tych 
fotografii, to dlaczego o nich nie wspomniał? Wiedziała, 
jak  bardzo  potrzebował  pieniędzy  na  tę  afrykańską 
wyprawę.  Ale  przecieŜ  tata  proponował  mu  pieniądze, 
większe  niŜ  brukowiec,  a  mimo  to  Luke  nie  oddał  mu 
filmu. Musiała istnieć jakaś inna prrzyczyna.

 

Podniosła  oczy  i  zobaczyła  swoje  odbicie  w  lustrze. 

SzantaŜ! Czy mogło chodzić o coś takiego? AleŜ tak! Po 
co  miałby  dokonywać  jednorazowej  sprzedaŜy,  skoro 
mógł  ciągle  machać  przed  nią  tymi  zdjęciami,  Ŝeby 
finansowała jego kolejne wyprawy?

 

Ból w środkowej partii ciała stawał się tak nieznośny, 

Ŝ

e musiała zgiąć się wpół. Znowu walczyła ze łzami, ale 

nie była w stanie stłumić jęku.

 

Z  zadumy  wyrwało  ją  głośne  pukanie.  Alexandra 

wstała  i  zbliŜyła  się  do  drzwi  wychodzących  na  patio. 
CięŜkie  zasłony  były  szczelnie  zasunięte,  gdyŜ  nad-
chodziła  noc.  Odsunęła  je  nieco  i  patrzyła  w  mrok. 
Drgnęła na widok twarzy Luke'a za szybą.

 

-

 

Wpuść  mnie  -  powiedział.  Jego  głos  był  przy-

tłumiony z powodu dzielącej ich szyby. 

-

 

Odejdź. 

-

 

Alexandre, otwórz drzwi. 

-

 

Nie. 

-

 

Stoję na krawędzi. Jeśli nie otworzysz tych drzwi, 

spadnę. 

-

 

Dla mnie to nie ma Ŝadnego znaczenia. 

-

 

Alex... 

Zasunęła zasłony i odeszła. Jak Luke śmiał tu przy-

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

135

 

chodzić i szukać jej! Jak śmiał nawet pokazywać się u niej 
po tych wszystkich kłamstwach...

 

Usłyszała szelest, a potem głuchy łoskot. ZbliŜyła się 

do okna. Odsunęła zasłonę i zerknęła przez szparę. Nie 
było  go.  Tak  jej  się  przynajmniej  wydawało.  Bardziej 
rozchyliła  zasłony,  ale  nadal  nie  dostrzegała  Luke'a. 
Spojrzała  w  lewo  i  w  prawo.  JuŜ  miała  całkowicie 
zasunąć  zasłony,  kiedy  usłyszała  huk  w  dalszej  części 
pokoju. Zasłoniła ręką usta i wydała z siebie okrzyk.

 

Z okna na przeciwległej ścianie zwisał Luke, którego 

nogi znajdowały się juŜ w środku i przewróciły stolik.

 

-

 

Au!  -  wrzasnął,  uderzając  kolanem  w  parapet.  - 

Przydałaby  mi  się  pomocna  dłoń  -  dodał,  usiłując 
przepchnąć nogę przez mały otwór. 

-

 

Dlaczego miałabym ci pomóc? Jesteś kłamcą i oszu-

stem - oznajmiła, kładąc rękę na biodrze. 

-

 

Sama w to nie wierzysz - odparł Luke. Kiedy do niej 

podszedł, cofnęła się. 

-

 

Nie zbliŜaj się do mnie, bo będę krzyczała. 

-

 

Proszę  bardzo  -  odparł  Luke,  chwytając  ją  za 

ramiona. - Krzycz. 

Kiedy  wpił  się  w  jej  usta,  juŜ  nie  stawiała  oporu. 

Przytuliła się do niego jak na komendę. Rozchylił jej usta 
językiem, dosłownie parząc ją swoim ciepłem i dotykiem. 
Bezradna, jęknęła i oplotła ramionami jego szyję. Przy-
warła  do  włosów  Luke'a,  wdychając  świeŜą,  dobrze 
znajomą woń jego ciała. Tymczasem jego ręce spoczęły 
na pośladkach dziewczyny. Był podniecony. Przycisnął ją 
do siebie w taki sposób, Ŝe oboje ogarnął miłosny szał.

 

-

 

Musiałem się przekonać, czy to prawda, czy moŜe 

tylko śnię - wymruczał cicho. 

-

 

Och,  Luke  -  wydyszała  Alex,  by  po  chwili  zadać 

dręczące ją pytanie. - Jak mogłeś? 

-

 

Nie sądziłem, Ŝe dowiesz się o tych zdjęciach. 

-

 

Jak  mogłam  się  o  nich  nie  dowiedzieć?  PrzecieŜ 

gdyby zostały opublikowane... 

background image

136

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-  Nie miałem zamiaru ich sprzedawać. Powiedziałem 

to twojemu ojcu. Nic ci nie mówił?

 

-  No tak, ale dlaczego nie chcesz nam ich oddać? 
Luke oderwał się od dziewczyny. Sam się nad tym

 

zastanawiał. Jakiś upór kazał mu jednak uwaŜać te zdjęcia za 
swoją własność. To przecieŜ dla tych zdjęć zmienił plany, 
utracił swój sprzęt fotograficzny. Do diabła, ryzykował dla 
nich Ŝycie. Nie zamierzał ich sprzedawać, pragnął zachować 
je dla siebie. Tylko on wiedział, jak wyglądała Alex, kiedy 
zobaczył ją po raz pierwszy przez obiektyw aparatu, i nie 
zamierzał dzielić się tą wiedzą z nikim.

 

-  Alexandra, nie sprzedam ich, obiecuję ci to. 
Alex potrząsnęła głową.

 

-

 

To nie wystarczy. Muszę wiedzieć, co zamierzasz 

z nimi zrobić. 

-

 

Zachowam je. 

 

-

 

W jakim celu? - zapytała. 

Luke cofnął się o krok. 
-

 

Co masz na myśli? 

-

 

Chcę poznać twoje zamiary. 

-

 

Nie mam Ŝadnych zamiarów - odrzekł Luke. 

-

 

ś

adnych? 

-  Wyduś to z siebie, Alex - powiedział z wyraźnym 

gniewem w głosie. - JakieŜ to zamiary mógłbym mieć?

 

Alex  wyczuwała  rozpierającą  go  furię,  ale  nadal 

drąŜyła kwestię. Musiała mieć pewność.

 

-  SzantaŜ.

 

Luke  uświadomił  sobie,  Ŝe  robi  się  purpurowy  na 

twarzy.  Gdyby  Alex  była  męŜczyzną,  uderzyłby  ją  za 
przypuszczenie,  iŜ  mógłby  postąpić  tak  nikczemnie. 
Zamiast  tego  podszedł  do  otwartego  okna  i  zacisnął 
pięści, Ŝeby powstrzymać się od uderzenia kobiety.

 

-

 

Czy tak właśnie myślisz? - zapytał. 

Alex z trudem przełknęła ślinę. 
-

 

Taka moŜliwość przemknęła mi przez myśl. 

Luke pokręcił głową. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

137

 

-

 

Wcale mnie nie znasz, prawda? A 

ja nie znałem ciebie, pomyślał. 
-

 

Luke... 

-  Nie - przerwał z naciskiem. - MoŜe powinienem był 

na  to  wpaść.  SzantaŜ.  Mnie  nigdy  nie  przemknęło  to 
przez  myśl,  ale  moŜe  powinno.  Faktycznie  potrzebuję 
pieniędzy, ty i twój ojciec ciągle mi o tym przypominacie. 
Warto byłoby to rozwaŜyć. MoŜe zaczekam, aŜ weźmiesz 
ś

lub, to za jednym zamachem zahaczę twojego staruszka 

i twojego nowego męŜa. Podwójne pieniądze, podwójny 
ubaw.

 

Odwrócił się i znowu zaczął się gramolić przez okno.

 

-

 

Luke, nie odchodź w taki sposób. Porozmawiajmy... 

-

 

Nie ma o czym rozmawiać, prawda? - odparł Luke 

i  pomachał  do  niej  ręką.  -  Jak  to  się  mówi,  dzięki  za 
wspomnienia. 

Wspiął się na krawędź muru i po raz ostatni spojrzał na 

Alex. Czuł bolesne kłucie w piersiach.

 

-  Moje  gratulacje.  Pozdrów  ode  mnie  męŜa  w  noc 

poślubną.

 

Alex podbiegła do okna. W przeraŜeniu wykrzykiwała 

jego  imię  kilkanaście  razy,  ale  nie  doczekała  się  od-
powiedzi.

 

Luke Stratten opuścił jej Ŝycie równie szybko, jak w 

nie wkroczył.

 

background image

ROZDZIAŁ JEDENASTY

 

Alexandra wyjrzała przez okno swojego apartamentu 

przy Piątej Alei. Widok był wspaniały, najlepszy, jaki mogło 
zaoferować miasto. W Central Parku dominowała soczysta 
zieleń wiosny i kwitły majowe kwiaty. Uliczni sprzedawcy 
gorliwie  zachwalali towar nieprzerwanemu strumieniowi 
ludzi, którzy szli do swoich codziennych zajęć.

 

Wystawiła twarz na słońce i zamknęła oczy, wchłania-

jąc przyjemne ciepło.

 

-  Chce pani zabrać ze sobą ten szlafrok?

 

Alex  odwróciła  się  do  swojej  pokojówki.  Calinda 

trzymała  orientalny  szlafrok  z  niebieskiego  jedwabiu, 
który tata przywiózł jej z Chin.

 

-  Tak, proszę, spakuj go - odparła Alex. —- MoŜe mi 

się przyda.

 

Nie wiadomo który raz sprawdziła toaletkę, Ŝeby się 

upewnić,  iŜ  spakowała  wszystkie  najwaŜniejsze  kos-
metyki.  Właściwie  to  ich  nie  potrzebowała.  Zamierzała 
spędzić  większość  czasu  w  domu,  z  dala  od  ludzkich 
oczu. Wybierała się w podróŜ do rezydencji ojca w Ham-
ptons, Ŝeby odpocząć, odpręŜyć się i... zapomnieć.

 

Dwa miesiące, które upłynęły od „górskiej eskapady", 

jak prasa określała jej pobyt ze Strattenem w małym domku, 
wypełniła ciągła ucieczka przed wścibskimi reporterami. 
Przez kilka pierwszych tygodni Alex wstrzymywała oddech 
w daremnym oczekiwaniu na to, Ŝe w którymś z brukowców 
pojawią się jej kompromitujące zdjęcia. Doszła do wniosku, 
Ŝ

e moŜe Luke mówił prawdę, przynajmniej jeśli chodziło 

o te fotografie.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

139

 

Nowojorscy  reporterzy  bynajmniej  nie uprzyjemniali 

jej Ŝycia. Kiedy Victor Beck ogłosił, Ŝe Alexandra znowu 
rozwaŜa  moŜliwość  małŜeństwa  z  Justinem  Farrellem, 
przedstawiciele  prasy  niczym  chmara  sępów  zaczęli  ze 
zdwojoną  energią  uganiać  się  za  wszystkim,  co  miało 
jakiś związek z panną Beck.

 

Luke zdołał im ujść. Nie słyszała o nim od czasu, gdy 

zniknął z jej pokoju w wieczór po tym, jak zostali uratowani. 
Wmawiała  sobie,  Ŝe  wcale  się  nim  nie  przejmuje.  Był 
kłamcą i Bóg wie kim jeszcze. Nie mogła jednak oszukać 
swojego serca. Przełknęła dumę i zadzwoniła do Joe'ego 
Ryana, Ŝeby się dowiedzieć, gdzie przebywa Luke. Okazało 
się, Ŝe nie marnował czasu: juŜ nazajutrz po opuszczeniu gór 
poŜyczył pieniądze od Joe'ego i odleciał do Afryki.

 

Alexandra była zdecydowana połoŜyć kres temu tęsk-

nemu wzdychaniu. Sytuacja stawała się nieznośna. Tłu-
maczyła sobie, Ŝe przecieŜ przebywała z tym męŜczyzną 
tylko dwa dni. Nie powinien był tak bardzo absorbować 
jej myśli. Nadeszła pora, Ŝeby coś zrobić, uporządkować 
sprawy i zapomnieć o wszystkim.

 

Ostatnie dwa miesiące wypełniły jej rozmowy z mene-

dŜerami w sprawie fundacji. Zdumiewała ją ilość pracy, 
która wiązała się z rozdawaniem pieniędzy. Musiała znaleźć 
pomieszczenie biurowe, zatrudnić personel i przestudiować 
niezliczone prośby organizacji charytatywnych o wsparcie. 
Ta działalność pochłaniała mnóstwo czasu, lecz Alex było to 
na rękę. Praca zmuszała ją do myślenia o czymś innym niŜ 
tylko jej własne problemy, o kimś innym oprócz Luke'a.

 

Teraz  jednak  odczuwała  potrzebę  oderwania  się  od 

spraw fundacji. Nie dbała o siebie. Schudła i przyjaciółki 
nakłaniały  ją  do  odpoczynku  na  Karaibach.  Alex  nie 
chciała  przebywać  tak  daleko  od  nowo  załoŜonej  or-
ganizacji,  toteŜ  poszła  na  kompromis  i  wybrała  słynny 
skrawek raju na południowym wybrzeŜu Long Island.

 

Do wyjaśnienia pozostała jeszcze tylko jedna kwestia. 

Chodziło o Justina Farrella. Ten biedak był traktowany

 

background image

140

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

gorzej niŜ piłeczka tenisowa podczas turnieju U.S. Open. 
Ostatniego wieczoru Alex umówiła się z nim na kolację 
i wytłumaczyła mu, Ŝe nigdy nie mogłaby go poślubić, riył 
bardzo wyrozumiały i uprzejmy - gdyby Alex nie znała 
sytuacji, mogłaby wręcz pomyśleć, Ŝe sprawiła mu ulgę. 
Poranne gazety przekazały jednak zupełnie inną historię. 
W  rubrykach  towarzyskich  waŜniejszych  dzienników 
nowojorskich  zamieszczono  zdjęcia  przedstawiające  ją 
w czułej pozie z Justinem, co wywołało falę spekulacji na 
temat ich ewentualnego małŜeństwa.

 

-  Wszystko  gotowe  -  powiedziała  Calinda.  -  Chce 

pani, Ŝebym włoŜyła bagaŜe do samochodu?

 

-  Tak - odparła Alex. - Za parę minut wyjeŜdŜam. 
Calinda podeszła z walizką do drzwi.

 

-

 

Och, miałam coś pani powiedzieć. Wczesnym rankiem 

dzwonił pani ojciec. Chce, Ŝeby pani przyszła do jego biura. 

-

 

Mówił, w jakiej sprawie? 

-

 

Nie,  proszę  pani.  Powiedział  tylko,  Ŝeby  pani 

wpadła po drodze na wyspę. 

-

 

Dziękuję, Calindo. 

Pokojówka skinęła głową i wyszła. Alex zastanawiała 

się nad przyczyną telefonu ojca. PrzecieŜ rozmawiała z 
nim  ostatniego  wieczoru.  Usiłował  wyperswadować  jej 
wyjazd. Powiedział, Ŝe nie powinna się ukrywać, lecz ona 
oświadczyła, iŜ  potrzebuje samotności.  Ciekawe,  co tak 
waŜnego miał jej do zakomunikowania.

 

PrzeŜycia w górach nie tylko „zrobiły z niej kobietę". 

Pozwoliły jej dojrzeć, zmusiły ją do skoncentrowania się 
na tym, co było dla niej naprawdę waŜne. Wiedziała teraz, 
w jakim kierunku podąŜyć. Praca nad Fundacją Alexand-
ry Beck ruszyła pełną parą, ale praca nad Alexandra Beck 
dopiero się rozpoczęła.

 

Czy  jej  się  to  podobało,  czy  nie,  zakochała  się  w 

upartym,  niezaleŜnym,  unikającym  zobowiązań  repor-
terze. Miała do wyboru tylu męŜczyzn, a jednak zadurzy-
ła się w kimś całkowicie nieodpowiednim dla siebie.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

141

 

Bez  ustanku  dręczyły  ją  wspomnienia  o  nim,  Dotyk 

ręki  Luke'a,  smak  jego  pocałunków,  siła  jego  ciała 
wywoływały u niej bezsenność i nie pozwalały iść dalej 
przez Ŝycie, które wydawało się teraz podzielone na dwa 
okresy - przed i po Luke'u. Płakała po jego odejściu tak 
bardzo,  Ŝe  dziwiła  się,  iŜ  w  jej  ciele  pozostawała 
jakakolwiek woda.

 

Miłość  powoduje  cierpienie,  powtarzała  sobie  bez 

końca.  Zwłaszcza  nie  odwzajemniona  miłość  do  nie-
odpowiedniego  męŜczyzny.  Ale  Ŝadne  obwinianie  Lu-
ke'a nie mogło zmienić faktu, iŜ ciągle za nim tęskniła.

 

Jej ojciec nie potrafił tego zrozumieć, a ona nie umiała 

znaleźć  wyjaśnienia.  Po  prostu  wiedziała,  Ŝe  tak  jest. 
Wiedziała równieŜ, Ŝe tylko ona sama moŜe połoŜyć kres 
swej  miłości.  Najlepszym  sposobem  wydawała  się  po-
dróŜ, która pozwoliłaby jej oderwać się od wszystkiego, 
co  miało  związek  z  Lucasem  Strattenem.  Uznała,  Ŝe 
przestronny, stojący na plaŜy dom o wysoko sklepionych 
sufitach będzie idealną odtrutką na malutki, jednoizbowy 
domek w ośnieŜonych górach Vermontu.

 

Alexandra wzięła torebkę i ruszyła do drzwi. Spieszno 

jej było udać się w podróŜ, toteŜ prośba ojca wzbudzała 
u niej irytację.

 

Wcisnęła  się  swoim  czerwonym  samochodem  marki 

Corvette  w  sznur  pojazdów.  Na  drodze  utworzył  się 
koszmarny, typowy dla Nowego Jorku, korek. Przesuwa-
ła się centymetr po centymetrze Piątą Aleją na południe, 
w  kierunku  biura  ojca,  a  jednocześnie  zerkała  w  okna 
wystawowe 

eleganckich 

sklepów. 

Te 

ambitnie 

artystyczne,  letnie  dekoracje  wprawiły  ją  w  szczególny 
nastrój.

 

Kiedy  dotarła  na  miejsce,  odźwierny  zajął  się  jej 

samochodem.  Zawsze  doceniała  ten  luksus  w  mieście, 
gdzie  przestrzeń  parkingowa  była  cenniejsza  od  złota. 
Wjechała  windą  na  najwyŜsze  piętro  i  udała  się  do 
prywatnego skrzydła wieŜowca, gdzie mieściło się im-

 

background image

142

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

perium  Victora  Becka,  którego  wartość  szacowano  na 
miliardy dolarów.

 

Skinęła  głową  recepcjonistce  i  niespiesznie  pokonała 

znajomy,  wykładany  mahoniem  labirynt,  by  w  końcu 
dojść  do  obszernego  biura  swojego  ojca.  To  pomiesz-
czenie nigdy nie przestawało jej zdumiewać. Było usytu-
owane w rogu budynku i z obu stron otaczały je ściany 
wykonane  wyłącznie  ze  szkła,  co  dawało  zapierające 
dech w piersiach złudzenie, iŜ chodzi się w powietrzu.

 

Tata akurat rozmawiał przez telefon i zachęcił ją gestem 

ręki, Ŝeby usiadła. Wybrała duŜe, wykładane skórą krzesło 
obrotowe  i  odwróciła  się  na  nim  w  kierunku  szklanej 
ś

ciany. Otoczyło ją miasto. Z'tego punktu obserwacyjnego 

wydawało się malutkie, ciche i idealne, wręcz bezpieczne.

 

Wiedziała, Ŝe pozory mylą.

 

-

 

Wszystko  gotowe  do  drogi?  -  zagadnął  Victor, 

odłoŜywszy słuchawkę. 

-

 

Tak,  juŜ  zbierałam  się  do  wyjścia,  kiedy  Calinda 

przekazała mi wiadomość od ciebie. O co chodzi, tato? 

-

 

O  to  -  odrzekł  Victor  Beck  i  podał  jej  krótką, 

odręcznie sporządzoną notatkę na pomarszczonym papie-
rze z odzysku. Alex szybko ją przeczytała. Była to prośba 
o  spotkanie  w  sprawach  słuŜbowych.  Jej  serce  aŜ  pod-
skoczyło na widok podpisu Luke'a. 

-

 

Nie wierzę w to. 

-

 

Ma tu przyjść za parę chwil. Myślałem, Ŝe zechcesz 

być obecna. 

-

 

Dlaczego teraz? 

-

 

Przypuszczam, Ŝe potrzebuje pieniędzy. 

-

 

Potrzebował pieniędzy wcześniej. Musi istnieć jakiś 

inny powód. 

-

 

Alexandre, nie wyczytuj z tej notatki więcej, niŜ ona 

zawiera.  Powiedziałem  mu,  Ŝe  zapłacę  za  te  zdjęcia 
dwukrotność  sumy,  którą  zaoferują  inni.  Zapewne  po-
stanowił  skorzystać  z  tej  propozycj.  Prawdopodobnie 
będzie się targował o większe pieniądze. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

143

 

-  PrzecieŜ miał juŜ sposobność...

 

Victor przerwał jej wypowiedź machnięciem ręki.

 

-  Apo cóŜ innego  miałby się  ze  mną  kontaktować? 

Moja  droga,  nie  chcę  być  okrutny,  ale  gdyby  chciał 
zobaczyć  się  z  tobą,  to  zadzwoniłby  bezpośrednio  do 
ciebie.

 

Zanim Alex zdąŜyła wymyślić stosowną ripostę, w po-

koju zabrzęczał intercom.

 

-

 

Pan  Beck?  Jakiś  pan  Stratten  chce  się  z  panem 

widzieć - obwieściła recepcjonistka. 

-

 

Proszę  go  tu  przysłać  -  odparł  Victor  i  nacisnął 

guzik. - Ja z nim porozmawiam - powiedział Alexaiidrze. 

Luke  zatrzymał  się  przed  drzwiami  biura,  chociaŜ 

czynił  to  wbrew  sobie.  Fotografie  uwierały  go  niczym 
kamyk  w  bucie.  Stanowiły  ciągłe, irytujące  wspomnie-
nie tego, co w jego umyśle było juŜ tylko niemoŜliwym 
do  urzeczywistnienia  marzeniem.  Powtarzał  sobie  setki 
razy,  Ŝe  najlepiej  byłoby  się  ich  pozbyć.  Nie  mógł  się 
jednak  zmusić  do  zniszczenia  tych  zdjęć.  Miał  wraŜe-
nie, Ŝe w ten sposób zraniłby samą Alexandre.

 

PoniewaŜ nie był w stanie zrobić tego osobiście, uznał, 

Ŝ

e  moŜe  powierzyć  zdjęcia  tylko  jednej  osobie  -  Vic-

torowi  Beckowi.  Pomimo  niechęci  do  układów  z  tym 
człowiekiem czuł, Ŝe dzięki niemu będzie mógł skończyć 
ze swoim uzaleŜnieniem.

 

Postąpił głupio i wziął zdjęcia ze sobą do Afryki. O 

róŜnych  porach  dnia  i  nocy  zdawały  się  do  niego  wołać, 
prześladowały  go  i  zapraszały,  a  on  zawsze  ulegał. 
Wydobywał  ze  schowka  w  plecaku  jedno  czy  dwa  i 
patrzył  na  nie,  przypominając  sobie,  jak  dotykał  skóry 
Alex i otaczał wargami kaŜdy skrawek jej ciała. Wyprawa 
była cięŜka, napisał na jej podstawie ciekawy artykuł, ale 
udręka  psychiczna  Luke'a  przewyŜszała  całe  zaangaŜo-
wanie, jakie włoŜył w swoją pracę.

 

NaleŜało bezwzględnie połoŜyć temu kres. Luke po-

 

background image

144

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

trzasnął głową, jakby chciał się ze wszystkiego oczyścić, 
i wyciągnął rękę do gałki u drzwi.

 

Wszedł  do  środka.  Alexandra  zapomniała,  jaki  jest 

wysoki  i  przystojny,  i  jak  bardzo  wypełnia  sobą  kaŜde 
pomieszczenie. Schudł i mocno się opalił. Wyglądał jak 
mieszkaniec którejś z bananowych republik. Serce pode-
szło Alex do gardła\ ale zdołała zachować obojętny wyraz 
twarzy. Obróciła się na krześle w jego kierunku.

 

Luke  zrobił  drugi  krok  i  z  wraŜenia  przystanął.  Nie 

spodziewał  się  ujrzeć  Alex.  Celowo  napisał  Victorowi 
liścik, mając nadzieję, Ŝe uda mu się uniknąć jakiegokol-
wiek kontaktu z dziewczyną. Najwidoczniej przeznaczo-
ne mu było coś innego.

 

Przez  długi  czas  po  prostu  na  nią  patrzył.  Była  tak 

piękna  jak  w  jego  wspomnieniach,  a  moŜe  jeszcze 
piękniejsza, jeśli brało się pod uwagę słońce, które padało 
przez szklaną ścianę i tworzyło wokół jej głowy złocistą 
aureolę.  Wydawała  się  spokojna,  nieskrępowana,  wręcz 
pogodna.

 

Natomiast on miał zły humor, był zmęczony i poruszał 

się  z  trudem.  Afryka...  No  cóŜ,  wydała  mu  się  teraz 
bardziej gorąca, zakurzona i prymitywna niŜ w rzeczywi-
stości.  Przez  dwa  miesiące  pobytu  na  tym  kontynencie 
podróŜował  w  uciąŜliwych  warunkach,  obozował  przy 
ogniskach pod gołym niebem i bez przerwy maszerował. 
Nic  dziwnego,  Ŝe  jego  kolano  znajdowało  się  teraz  w 
opłakanym  stanie.  Uświadamiał  sobie,  Ŝe  robi  się  juŜ  za 
stary na takie eskapady.

 

-  Witam pana, Stratten - powiedział Victor.

 

Wyszedł zza biurka z wyciągniętą ręką. Luke niechęt-

nie ją uścisnął. Nie przybył tu dla przyjemności. Zgodnie 
z  tym,  co  napisał  w  liściku,  zjawił  się  w  interesie,  we 
własnym interesie.

 

-  A  ze  mną  to  się  nie  przywitasz?  -  zapytała  Alex, 

zdumiona, Ŝe mówi tak cicho i spokojnie. Stanęła obok 
swojego ojca i spojrzała Luke'owi w twarz. Sprawiał

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

145

 

wraŜenie zmęczonego, ale jej stęsknionym oczom wydał 
się cudowny. Zbyt cudowny.

 

Luke przeniósł cięŜar ciała na zdrową nogę.

 

-

 

Dzień dobry, panno Beck. 

-

 

Och, chyba powinnyśmy odrzucić konwenanse, nie 

sądzisz, Luke? Myślę, Ŝe z pewnością moŜemy juŜ mówić 
sobie po imieniu. 

-

 

Witaj,  Alexandre  -  powiedział  Luke,  wyciągając 

rękę. Wypowiedział jej imię z łatwością i wcale go to nie 
dziwiło. Przez ostatnie dwa miesiące powtarzał je niemal 
bez przerwy. - Jak się masz? 

Ich ręce zetknęły się i Luke poczuł, Ŝe jego ramieniem 

wstrząsa dreszcz, jakby poraził go prąd. Szybko puścił jej 
dłoń.  Alex  nieco  uniosła  podbródek.  Rozpoznał  u  niej 
obronną reakcję.

 

-

 

Ś

wietnie. 

-

 

Jestem zdumiony twoją obecnością. Sądziłem, Ŝe te 

twoje plany małŜeńskie bardzo cię absorbują. 

-

 

Nie ma Ŝadnych planów małŜeńskich, Luke. Chyba 

wypowiedziałam  się  na  ten  temat  dostatecznie  jasno... 
Kiedy to było? Jakieś dwa, trzy miesiące temu? 

-

 

Dwa - odparł cicho. 

-

 

Ach, tak, dwa. Czas tak szybko leci, kiedy człowiek 

jest zajęty. 

Alex odwróciła się i podeszła do okna. Bolał ją brzuch 

i  czuła,  Ŝe  płoną  jej  policzki.  Nie  chciała,  Ŝeby  on 
wpatrywał się w nią tak uporczywie.

 

-  Dzisiejsze gazety donoszą, Ŝe znowu rozwaŜacie ślub 

-  oznajmił.  On  równieŜ  odczuwał  sensacje  Ŝołądkowe, 
zupełnie takie same jak na lotnisku, kiedy po raz pierwszy 
zobaczył jej zdjęcie z Farrellem w rubryce towarzyskiej.

 

Alex obrzuciła go chłodnym spojrzeniem.

 

-  Akurat ty nie powinieneś wierzyć we wszystko, co 

wypisują gazety.

 

Długo patrzyli sobie w oczy. Przepływały między nimi 

fluidy wyraŜające setki, tysiące myśli, nie wyznanych

 

background image

146

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

uczuć i obaw. Victor zakaszlał. Luke oderwał wzrok od 
dziewczyny i zwrócił uwagę na jej ojca.

 

-

 

Mówiłeś, Ŝe chcesz omówić pewną sprawę - przy-

pomniał Victor. 

-

 

Tak. 

 

-

 

Przypuszczam, Ŝe chodzi o zdjęcia. 

Luke wyciągnął duŜą kopertę. 
-

 

Rzeczywiście. 

-

 

Masz je przy sobie? 

Alexandra  gwałtownie  odwróciła  głowę.  Udzielając 

odpowiedzi, Luke cały czas na nią patrzył.

 

-  Tak.

 

-

 

Musi  ci  być  bardzo  cięŜko,  Luke,  skoro  wreszcie 

chcesz  je  sprzedać  -  zauwaŜyła.  -  Pamiętam,  Ŝe  kiedyś 
stanowczo odmówiłeś. 

-

 

To było dawno temu. 

-

 

Tak, dawno temu - powtórzyła. 

Czuła, Ŝe zaraz się rozpłacze. Przełknęła grudę twardą jak 

kamień i zrobiła krok do przodu. Musiała się stąd wydostać, 
uciec od Luke'a. Nie była przygotowana na taką udrękę. 
Niestety,  widok  tego  męŜczyzny  potęgował  jej  miłość. 
Dlaczego? pytała samą siebie. Dlaczego musiał tu wrócić?

 

Wzięła torebkę i przemknęła obok swojego ojca i Luke'a. 

Ujęła gałkę i gwałtownym ruchem otworzyła drzwi. Kiedy 
się odwróciła twarzą do obu męŜczyzn, miała łzy w oczach.

 

-  Daj mu to, czego chce, tato. Był tego wart. 
Zatrzasnęła za sobą drzwi, a Victor i Luke patrzyli na

 

nie przez dłuŜszy czas. Wreszcie Victor ruszył do przodu, 
Ŝ

eby przywołać córkę, ale Luke go powstrzymał.

 

-

 

Proszę pozwolić jej odejść-powiedział tak zrezygno-

wanym tonem, Ŝe Victor obrzucił go szybkim spojrzeniem. 

-

 

Hmm, no cóŜ, chyba powinniśmy przejść do kon-

kretów - zaproponował ojciec Alex. 

Luke gwałtownym ruchem podał Victorowi kopertę.

 

-  W środku są równieŜ negatywy. Wywołałem je sam, 

toteŜ nie musi się pan martwić, Ŝe ktoś inny ma odbitki.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

147

 

Victor nie wziął koperty. Otworzył szufladę biurka i 

wyjął duŜą ksiąŜkę czekową. Usiadł i włoŜył okulary na 
czubek nosa.

 

-

 

Ile,  Stratten?  -  zapytał,  nabazgrawszy  nazwisko 

Luke'a na czeku. 

-

 

Nic. 

Victor zamrugał powiekami.

 

-

 

ś

adnych pieniędzy? 

-

 

ś

adnych. 

-

 

Co  to  ma  znaczyć?  Jeśli  nie  chcesz  zapłaty  za 

zdjęcia, to czego chcesz? 

-

 

Spokoju. 

Victor  zsunął  okulary  i  oparł  się  plecami  o  fotel. 

Przez  długi  czas  przyglądał  się  Luke'owi.  Stratten  stał 
nieruchomo. Nie liczyło się to, czy lubił Victora Becka, 
czy  nie.  W  istniejących  okolicznościach  Beck,  jako 
ojciec Alexandry, miał prawo go oceniać.

 

-

 

Te zdjęcia są bezcenne - rzekł Victor. 

-

 

Mnie nie trzeba o tym zapewniać. 

Pomimo  cynizmu,  Luke  pragnął  przede  wszystkim 

spokoju, którym się cieszył przed poznaniem Alexandry 
Beck.  Uznał,  Ŝe  zdoła  go  osiągnąć  tylko  wtedy,  gdy 
wybije  sobie  Alex  z  głowy.  Posiadanie  jej  fotografii 
przeszkadzało mu dalej Ŝyć. No cóŜ, kochał ją i musiał się 
nauczyć Ŝyć z tym problemem. Doszedł do wniosku, Ŝe 
ona  nigdy  nie  będzie  Ŝywiła  do  niego  takich  samych 
uczuć.  Udowodniła  to,  wyraŜając  o  nim  niepochlebną 
opinię. Nie mogła mu ufać, na zawsze miał pozostać w jej 
oczach tylko plugawym reporterem. Victor gestem dłoni 
nakazał Luke'owi usiąść. Młodszy męŜczyzna posłusznie 
opadł na krzesło, które przed chwilą zajmowała Alexand-
ra. Wyczerpany podróŜą, wyprostował prawą nogę i po-
masował kolano. Victor zmruŜył oczy.

 

-  Kochasz moją córkę?

 

Luke  przestał  rozcierać  kolano.  Podniósł  oczy  i  wy-

trzymał badawcze spojrzenie Victora.

 

background image

148

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

-

 

Czy to ma jakieś znaczenie? 

-

 

Nie odpowiadaj pytaniem na pytanie, młody czło-

wieku. Czy kochasz ją? 

-

 

Tak. 

Na twarzy starszego pana pojawił się uśmiech.

 

-

 

Tak myślałem. Ona teŜ cię kocha. 

Luke potrząsnął głową. 
-

 

To nieprawda. Nazwała mnie kłamcą i oszustem. 

Victor wybuchnął głośnym śmiechem. 

 

-

 

To  jest  cała  Alex.  Lubi  dramatyzować.  Wypisz, 

wymaluj  jak  jej  matka.  Kiedy  zalecałem  się  do  Felicii, 
nazwała mnie złodziejskim baronem. 

-

 

Miała rację. 

Victor znowu się roześmiał.

 

-  Faktycznie!

 

Wstał  i  obszedł  biurko,  by  znaleźć  się  przy  Luke'u. 

Podniósł kopertę ze zdjęciami i wręczył ją Luke'owi.

 

-  Daj te zdjęcia Alex, nie mnie. Powiedz jej, co do niej 

czujesz. Myślę, Ŝe będziesz mile zaskoczony.

 

Luke pokręcił głową.

 

-  To  na  nic  się  nie  zda.  Wywodzimy  się  z  dwóch 

róŜnych światów.

 

Victor połoŜył mu rękę na ramieniu.

 

-  Jeśli naprawdę chcecie, to zdołacie dojść do porozu 

mienia.

 

Luke patrzył z niedowierzaniem na Victora Becka.

 

-

 

Myślałem, Ŝe jest pan ostatnią osobą, która chciała-

by widzieć nas razem. 

-

 

ZaleŜy  mi  na  mojej  córce.  I  chcę,  Ŝeby  była 

szczęśliwa. Myślę, Ŝe moŜesz jej dać szczęście. 

-

 

Nawet gdyby to było moŜliwe, nie miałbym pojęcia, 

od czego zacząć. 

-

 

Zacznij od wyznania jej swoich uczuć. Ona właśnie 

jedzie  samochodem  do  mojego  domu  w  Hamptons. 
Załatwię dla ciebie helikopter. ZdąŜysz tam przed Alex. 

-

 

Dlaczego pan to robi? - pytał Luke. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

149

 

- PoniewaŜ, wbrew obiegowej opinii, panie Stratten, 

naprawdę mam serce - odparł z uśmiechem Victor Beck.

 

Jazda  samochodem,  kiedy  się  płacze,  moŜe  być  nie-

bezpieczna.  Alex  przekonała  się  o  tym  natychmiast  po 
znalezieniu  się  na  autostradzie  Long  Island.  Przecierała 
oczy chusteczką i nagle musiała zjechać na pobocze, Ŝeby 
nie wpadła na nią cięŜarówka.

 

Podjęła podróŜ na nowo dopiero po odzyskaniu rów-

nowagi psychicznej, ale teraz wyglądała okropnie z roz-
mazanym  makijaŜem  i  zapuchniętymi  oczami.  Zresztą, 
czy  to  miało  jakieś  znaczenie?  Nikt  jej  przecieŜ  nie 
widział.  Wcisnęła  pedał  gazu  jeszcze  mocniej.  Pomyś-
lała, Ŝe im prędzej dotrze do domu, tym szybciej będzie 
mogła skulić się na kanapie i zasnąć.

 

Dom  był  otoczony  długim  na  milę,  wysadzanym 

drzewami  podjazdem,  który  przechodził  w  ogromny 
płaskowyŜ nad wydmami. Architekci zaprojektowali go 
w stylu współczesnym i zbudowali z drewna i szkła. Alex 
uwielbiała to miejsce i zawsze koiła tutaj nerwy, ilekroć 
coś nie układało jej się w Ŝyciu.

 

Zostawiła klucze i bagaŜe w samochodzie. Nie mogła 

znieść  napięcia  związanego  z  ponownym  ujrzeniem 
Luke'a. Pragnęła jedynie rozebrać się i połoŜyć do łóŜka.

 

Drzwi od frontu były otwarte. Alex weszła do przewie-

wnego  korytarza  i  zadała  sobie  pytanie,  gdzie  moŜe 
przebywać George, dozorca. Uprzedziła go telefonicznie 
o swoim przyjeździe. Dom wyglądał świeŜo i czysto, a 
przez okna wpadała oceaniczna bryza.

 

Alex wzruszyła ramionami. Prawdopodobnie dozorca 

zajmował  się  czymś  na  terenie  posiadłości.  Wkrótce 
zobaczy jej samochód i będzie wiedział, Ŝe przyjechała. 
Powoli  weszła  po  schodkach  na  trzecie  piętro,  gdzie 
znajdowała się jej sypialnia. Kiedy zbliŜyła się do wejścia 
swojego  apartamentu,  usłyszała  szum  cieknącej  wody. 
Wzruszyła się na myśl o tym, Ŝe George jest taki

 

background image

150

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

troskliwy i przygotowuje jej kąpiel. Z uśmiechem na 
ustach wkroczyła do pokoju.

 

-

 

George?  -  zawołała.  Przywitała  ją  tylko  cisza. 

PołoŜyła torebkę na stole i ostroŜnie podeszła do łóŜka. 
Szum wody stał się głośniejszy. 

-

 

George? To ty? 

Cisza wywołała u niej gęsią skórkę. Z drŜeniem serca 

podeszła do łazienki, ale odwracając się dostrzegła coś na 
łóŜku.

 

Fotografie.

 

Wzięła jedno ze zdjęć o wymiarach osiem na dziesięć. 

To  była  ona.  W  gorącej  kąpieli  w  Vermont.  Miała 
zamknięte oczy, a nad powierzchnią wody widać było jej 
obnaŜone piersi.

 

To były zdjęcia Luke'a.

 

Jak  się  tutaj  znalazły?  Poczuła  dreszcze.  OdłoŜyła 

zdjęcie i wzięła do ręki nasćępne, a potem jeszcze jedno. 
Wszystkie przedstawiały tę samą scenę.

 

Nagle  zauwaŜyła  na  podłodze  porozrzucane  ubrania. 

Podniosła jedną z rzeczy. Koszula safari. Jej serce zaczęło 
bić  w  przyśpieszonym  tempie.  Wzięła  do  ręki  następną 
rzecz. Spodnie khaki.

 

To jej wystarczyło. Nie potrzebowała Sherlocka Hol-

mesa, Ŝeby odgadnąć, co się stało. Wpadła do łazienki 
i  zmartwiała  na  widok  Luke'a,  który  leŜał  z  przy-
mkniętymi oczami w jej wannie.

 

Przez  dłuŜszą  chwilę  syciła  oczy  jego  ciałem,  które 

wypełniało  całą  wannę.  Jej  serce  drŜało  z  miłości. 
Spieniona woda pieściła jego szerokie, opalone ramiona. 
Wreszcie otworzył oczy.

 

-

 

Jak tu się dostałeś? - zapytała kategorycznym tonem. 

-

 

Witaj, Alexandra. Jak się jechało? 

-

 

Nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Wiedziała, 

Ŝ

e musi kontrolować sytuację, ale nie było 

to łatwe, skoro znajdował się zaledwie kilka kroków 
dalej, wielki i rozkosznie nagi.

 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

151

 

-

 

Helikopterem. 

-

 

Helikopterem taty? .    

Luke skinął głową. 

-

 

Uznał,  Ŝe  powinienem  przekazać-ci  te  zdjęcia 

osobiście. 

-

 

Ile go to kosztowało? 

-

 

Nic. Są twoje. 

-

 

Co ty mówisz, Luke? - zapytała. Jej serce biło trzy 

razy szybciej niŜ zazwyczaj. 

-

 

Rozbierz  się  i  chodź  tu  do  mnie,  to  ci  wszystko 

opowiem - odrzekł Luke. 

-

 

Ani  myślę  -  oznajmiła,  kręcąc  głową.  -  Najpierw 

musisz mi powiedzieć, co tutaj robisz. 

-

 

Realizuję swoje marzenie. 

-

 

Luke... 

-

 

No, wejdź, kochanie, do wanny, woda jest ciepła... 

-

 

Gdzie jest George? - zapytała. 

-

 

Wysłałem  go  do  sklepu.  Pomyślałem,  Ŝe  dzisiej-

szego wieczoru zjemy coś w domu. Czy to ci odpowiada? 

-

 

Luke... 

-

 

Alex, bo stracę cierpliwość. 

-

 

Ty chyba nie myślisz, Ŝe wejdę do tej wanny. 

-

 

Dlaczego nie miałabyś tego zrobić? 

-

 

A dlaczego miałabym? 

Luke  odepchnął  się  od  krawędzi  wanny  i  usiadł.  Na 

jego  owłosionej  klatce  piersiowej  lśniły  krople  wody  i 
Alex z trudem zwalczyła w sobie chęć wyciągnięcia ręki i 
przeczesania palcami tych włosków.

 

-

 

PoniewaŜ pragnę ciebie! 

-

 

To nie wystarczy - odparła, chociaŜ kiedy usłyszała 

te słowa, ugięły się pod nią kolana. 

 

-

 

PoniewaŜ potrzebuję ciebie. 

Alex zaczęła rozpinać bluzkę. 
-

 

Mów dalej. 

-  PoniewaŜ, najmilsza, jestem w tobie do szaleństwa 

zakochany.

 

background image

152

 

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

To  ostatnie  zdanie  przewaŜyło  szalę.  Alex  uśmiech-

nęła się uszczęśliwiona.

 

-

 

Wejdź do wanny, to ci pokaŜę, jak bardzo. 

-

 

Sposób  numer  jeden,  dwa  czy  trzy?  -  zagadnęła 

Alex. 

-

 

Cztery. 

Po  kilku  sekundach  ubranie  Alex  juŜ  leŜało  na  pod-

łodze,  a  ona  sama  znalazła  się  w  ramionach  Luke'a, 
zanurzona po szyję w wodzie. Usiadła na nim okrakiem 
i przekonała się, Ŝe jest bardzo podniecony. Luke bardzo 
długo patrzył jej w oczy. Niczym ślepiec wodził opusz-
kami  palców  po  jej  twarzy,  na  nowo  poznając  swoją 
ukochaną.

 

-  Kocham cię - szepnęła Alex.

 

W tym momencie Luke ją pocałował. Alex rozchyliła 

wargi,  by  zrobić  miejsce  jego  językowi.  Zapach,  smak, 
dotyk rąk Luke'a - wszystko to budziło w niej tak palące 
poŜądanie,  Ŝe  nie  zwaŜała  na  gorącą  wodę.  Luke  prze-
chylił  głowę  i  chwytał  wargami  pukle  jej  włosów, 
rozkoszując się ich miękkością.

 

-

 

Och, BoŜe, tęskniłem za tobą. KaŜdy dzień i kaŜda 

noc w Afryce była piekłem bez ciebie. 

-

 

Przepraszam, Ŝe nazwałam cię kłamcą i oszustem. 

-

 

Przepraszam,  Ŝe  od  ciebie  uciekłem.  Nigdy  nie 

potrafiłem  uporządkować  swoich  spraw.  Zawsze  radzi-
łem  sobie  z  problemami  w  ten  sposób,  Ŝe  od  nich 
uciekałem.  Ale  to  juŜ  się  nie  powtórzy,  kochanie.  Zo-
stanę, jeŜeli tylko mnie zechcesz. 

-  A co z twoją pracą? Co z podróŜami? 
Luke potrząsnął głową.

 

-

 

JuŜ  z  tym  skończyłem.  Artykuł  o  Afryce  został 

dobrze przyjęty. Wyrobiłem sobie niezłą reputację. Jakiś 
czas temu otrzymałem ofertę pracy od krajowego dzien-
nika. Postanowiłem ją przyjąć. 

-

 

JuŜ nie będziesz pracował dla brukowca Ryana? - 

zapytała. 

background image

BOGATA DZIEWCZYNA, NIEGRZECZNY   CHŁOPAK

 

153

 

-

 

A co o tym sądzisz? 

-

 

Mmm, nie wiem - powiedziała Alex, ocierając się 

o niego. - Myślę, Ŝe mamy wobec niego dług wdzięczno-
ś

ci. To przecieŜ dzięki niemu poznałam ciebie. 

-

 

Poprosimy go więc, Ŝeby został naszym druŜbą 

-  oświadczył. Alex posłała mu promienny uśmiech.

 

-  Podoba ci się ten pomysł?

 

Skinęła  głową,  a  wówczas  Luke  podniósł  ją  na  taką 

wysokość,  by  mogli  się  połączyć  jednym  mocnym  ru-
chem. Zamknął oczy i delektował się tą chwilą. Czuł się 
tak, jakby wrócił do domu. Potem pochylił głowę i lekko 
ugryzł Alex w ucho.

 

-

 

Wiesz,  tak  naprawdę  Ryan  nie  miał  z  tym  nic 

wspólnego - szepnął ochrypłym z namiętności głosem. 

-

 

Nie miał? - zdziwiła się Alex. Po chwili westchnęła 

i wygięła się, powoli poruszając biodrami, by mieć go 
w sobie całego. 

-

 

Nie, najdroŜsza - odparł Luke. - Wystarczyło jedno 

spojrzenie.