background image

Ernest Mandel  
 
 
SOCJALIZM W PRZEDEDNIU XXI WIEKU 
 
 
WST

Ę

 
       Zgodnie z tradycyjnym okre

ś

leniem Marksa i Engelsa 

socjalizm oznacza  społecze

ń

stwo zjednoczonych wytwórców - 

pierwsz

ą

, ni

Ŝ

sz

ą

 faz

ę

 społecze

ń

stwa  komunistycznego - 

charakteryzuj

ą

c

ą

 si

ę

 własno

ś

ci

ą

 

ś

rodków produkcji, bezpo

ś

rednio  

społecznym charakterem pracy oraz planow

ą

 produkcj

ą

 maj

ą

c

ą

 na 

celu zaspokojenie  potrzeb (wytwarzanie zwykłych warto

ś

ci 

u

Ŝ

ytkowych nie za

ś

 towarów). Chodzi wi

ę

c  o społecze

ń

stwo bez 

klas i pa

ń

stwa, to znaczy bez swoistych aparatów czy organów  

wyodr

ę

bnionych z ogółu obywateli w celu zarz

ą

dzania, kierowania 

i podejmowania  decyzji. 
       Takim mo

Ŝ

e by

ć

 jedynie w pełni decyduj

ą

ce o sobie samym 

społecze

ń

stwo, które  kształtuje si

ę

 na bazie samorz

ą

du wytwórców 

i obywateli (tak wi

ę

c i konsumentów), jest  wyzwolone z tyranii 

"praw rynku" (prawa warto

ś

ci) i despotycznej władzy pa

ń

stwa.    

   W sposób wolny i 

ś

wiadomy, w oparciu o wybór uporz

ą

dkowanych 

i uzasadnionych  wniosków podejmuje ono decyzje o priorytetach 
w wykorzystaniu wła

ś

ciwych 

ś

rodków  materialnych i b

ę

d

ą

cym w jego 

dyspozycji czasie dla pracy społecznej. Dlatego te

Ŝ

 takie  

społecze

ń

stwo wymaga pluralizmu (inaczej mówi

ą

c sytuacji, w 

której nie istnieje tylko  jedna partia, jeden aparat "zdalnego 
sterowania"), pluralizmu w gł

ę

bszym tego słowa  znaczeniu, to 

znaczy w sensie istnienia narodowych (i mi

ę

dzynarodowych)  

alternatywnych celów. To bynajmniej nie wyklucza wielorakich 
mechanizmów  decentralizacji (regionalnej, lokalnej, na poziomie 
dzielnicy czy te

Ŝ

 gospodarczej,  społecznej, itp.), w ramach 

których organy oddolnej demokracji wypowiadaj

ą

 si

ę

  w kwestii 

podejmowanych wyborów. 
        Uwzgl

ę

dniaj

ą

c nierównomierny rozwój wzajemnych powi

ą

za

ń

 

sił  społeczno-politycznych na płaszczy

ź

nie mi

ę

dzynarodowej, 

budowa społecze

ń

stwa  socjalistycznego mo

Ŝ

e rozpocz

ąć

 si

ę

 w skali 

narodowej. Jednak w pełni mo

Ŝ

e ono  zosta

ć

 zrealizowane tylko w 

skali globalnej lub inaczej mówi

ą

c, gdy obejmie główne  kraje 

ś

wiata.  

      Tak  zdefiniowany socjalizm nie oznacza ani raju na ziemi, 
ani urzeczywistnienia  odwiecznych marze

ń

, pełnej harmonii mi

ę

dzy 

jednostk

ą

 a społecze

ń

stwem czy te

Ŝ

  społecze

ń

stwem a przyrod

ą

Nie jest te

Ŝ

 "ko

ń

cem historii", ko

ń

cem sprzeczno

ś

ci  

okre

ś

laj

ą

cych byt człowieka. Cel do którego zmierzaj

ą

 zwolennicy 

socjalizmu jest  nieporównywalnie bardziej skromny. Rozwi

ą

za

ć

 

sze

ść

 czy siedem sprzeczno

ś

ci, które  na przestrzeni minionych 

wieków były i s

ą

 obecnie 

ź

ródłem najbardziej masowych  ludzkich 

cierpie

ń

: zniewolenie i wyzysk człowieka przez człowieka; wojna 

i na  masow

ą

  skal

ę

 przemoc mi

ę

dzy lud

ź

mi; wykorzenienie raz na 

zawsze głodu, nierówno

ś

ci  i niezaspokojenia pal

ą

cych potrzeb 

Ŝ

nych warstw społecznych; zinstytucjonalizowanie  i 

systematyczne dyskryminowanie kobiet, ras czy grup etnicznych; 
poni

Ŝ

enie  narodowych i lokalnych mniejszo

ś

ci, itp.; kryzysy 

ekonomiczne; kryzysy ekologiczne.       Wraz z usuni

ę

ciem 

powy

Ŝ

szych sprzeczno

ś

ci nie znika wcale dramat człowieka.       

W sposób uargumentowany mo

Ŝ

emy twierdzi

ć

Ŝ

e ów dramat dopiero 

wówczas by  si

ę

 rozpocz

ą

ł. Dramat, który ludzko

ść

 dot

ą

prze

Ŝ

ywała i prze

Ŝ

ywa nadal nie jest ludzki  lecz wieczny. 

Jakkolwiek by jednak było, dotychczasowy dorobek godny jest  

background image

rozpatrzenia w całej swej doniosło

ś

ci. Lecz jest on zaledwie 

jedn

ą

 z alternatyw, z któr

ą

  ludzko

ść

 si

ę

 styka.    

     My, socjali

ś

ci jeste

ś

my przekonani o tym, 

Ŝ

e rozwi

ą

zanie 

owych sze

ś

ciu czy siedmiu  wspomnianych sprzeczno

ś

ci, byłoby 

gigantycznym skokiem na drodze post

ę

pu  i uwolnienia tak rodzaju 

ludzkiego, jak i składaj

ą

cych si

ę

 na

ń

 jednostek, post

ę

pu, który  

w swej doniosło

ś

ci mógłby si

ę

 równa

ć

 likwidacji kanibalizmu czy 

niewolnictwa.      Przekonani jeste

ś

my, 

Ŝ

e takowy post

ę

p jest 

mo

Ŝ

liwy tylko w drodze obumarcia  własno

ś

ci prywatnej, towaru i 

pieni

ą

dza, co jest podstaw

ą

 obumarcia klas oraz pa

ń

stwa.   

Podobnie jeste

ś

my przekonani, 

Ŝ

e bez tego, to znaczy bez 

ustanowienia  Ogólno

ś

wiatowej Federacji Socjalistycznej, obecny 

stan rzeczy długo si

ę

 nie utrzyma.       Niebezpiecze

ń

stwo 

zagłady cywilizacji ludzkiej, zagłady rodzaju ludzkiego, b

ę

dzie  

rezultatem coraz bardziej niepohamowanego wy

ś

cigu, coraz bardziej 

przera

Ŝ

aj

ą

cych  katastrof, które staj

ą

 si

ę

 coraz bardziej 

widoczne. 
 
SOCJALIZM JEST KONIECZNY 
 
   W tym sensie, w jakim dopiero co został zdefiniowany, 
socjalizm jest czym

ś

  najzupełniej koniecznym - w przeciwnym 

wypadku ludzko

ść

 stoczy si

ę

 na skraj  katastrofy. Sceptycyzm co 

do konieczno

ś

ci socjalizmu kryje w sobie owo lekcewa

Ŝ

enie  

tendencji do samozagłady ludzko

ś

ci, które narasta w przezywaj

ą

cym 

obecnie kryzys  społecze

ń

stwie bur

Ŝ

uazyjnym Ta dezynwoltura 

graniczy z zupełnym brakiem  odpowiedzialno

ś

ci. 

    Przytoczmy sfery, w których owe tendencje do samozagłady s

ą

 

najbardziej widoczne:  wy

ś

cig zbroje

ń

 (bro

ń

 atomowa, biologiczna, 

chemiczna) oraz niebezpiecze

ń

stwa  zagra

Ŝ

aj

ą

ce równowadze 

ekologicznej. Zbyteczne jest w tym miejscu wymienianie  
niezliczonych 

ź

ródeł naukowych dowodz

ą

cych mo

Ŝ

liwo

ś

ci zagłady 

Ŝ

ycia na Ziemi,  mo

Ŝ

liwo

ś

ci w które brzemienne s

ą

 dostrzegalne 

w skali 

ś

wiata tendencje. W zwi

ą

zku  z tym dylemat nie 

przedstawia si

ę

 ju

Ŝ

 w postaci alternatywy: socjalizm czy  

barbarzy

ń

stwo, obecny dylemat brzmi: socjalizm czy te

Ŝ

 zagłada.  

  Chyba nie mniej niebezpiecznie przedstawiaj

ą

 si

ę

 zagro

Ŝ

enia 

n

ę

dz

ą

 i głodem  najbiedniejszych regionów "trzeciego 

ś

wiata", jak 

równie

Ŝ

 ryzyko przeobra

Ŝ

enia  znacznej cz

ęś

ci ludno

ś

ci metropolii 

imperialistycznych w warstwy o charakterze  lumpenproletariackim 
lub quasi-lumpenproletariackim. Je

ś

li przyj

ąć

 realn

ą

 hipotez

ę

  

o czterdziestu milionach bezrobotnych w krajach 
imperialistycznych w latach  1985-1987, oznacza to , 

Ŝ

e razem z 

rodzinami, z cz

ęś

ciowo bezrobotnymi, z kobietami  "usuni

ę

tymi z 

rynku pracy" oraz młodzie

Ŝą

, która nigdy na ten rynek nie weszła 

(1),  otrzymujemy jakie

ś

 100 milionów ludzi - m

ęŜ

czyzn i kobiet - 

 doznaj

ą

cych n

ę

dzy  materialnej, intelektualnej i moralnej w tak 

zwanych "bogatych" krajach. A jest to  zaledwie pierwsze stadium 
kryzysu, który nie osi

ą

gn

ą

ł jeszcze swego apogeum.    Bur

Ŝ

uazyjny 

projekt ustanowienia "podwójnego społecze

ń

stwa" mo

Ŝ

e t

ę

 liczb

ę

  

zwi

ę

kszy

ć

 dwu-, a nawet trzykrotnie. 

        Nale

Ŝ

y porzuci

ć

 iluzj

ę

, jakoby wszystkie te tendencje 

miały charakter zarodkowy,  

Ŝ

e ich fatalne nast

ę

pstwa mo

Ŝ

na 

jeszcze zatrzyma

ć

 na zno

ś

nym poziomie - poziomie,  który 

zapewniłby ci

ą

gło

ść

 cywilizacji materialnej oraz kultury 

ludzkiej, a przy tym nie  przeobraziłby gruntownie struktury 
społecznej. W rzeczywisto

ś

ci jest wr

ę

cz odwrotnie.        

Niszcz

ą

ce nast

ę

pstwa opisanych tendencji w coraz wi

ę

kszym stopniu 

kumuluj

ą

 si

ę

.     Przykładowo, dzi

ś

 rozmy

ś

lamy o kosztach, jakie 

przyjdzie nam zapłaci

ć

 za  naruszenie równowagi ekologicznej 

podczas nowego kryzysu; jutro b

ę

d

ą

 one jednak  znacznie wy

Ŝ

sze.  

background image

      Iluzja, jakoby taki stan rzeczy mógł si

ę

 utrzyma

ć

 przez 

dłu

Ŝ

szy czas bez 

Ŝ

adnych  katastroficznych nast

ę

pstw, zbudowana 

jest w oparciu o hipotez

ę

 o pono

ć

  nieograniczonych mo

Ŝ

liwo

ś

ciach 

przystosowawczych systemu kapitalistycznego,  o rzekomo 
nadzwyczajnej elastyczno

ś

ci gospodarki rynkowej, jakoby 

"wszechmocnych  mechanizmach regulacji", które były sankcjonowane 
przez cały wiek XX. Owo  złudzenie zbudowane jest na fakcie, 

Ŝ

kryzysy, wojny, wszelkiego rodzaju kl

ę

ski  

Ŝ

ywiołowe nie zdj

ę

ły 

z porz

ą

dku dziennego rutyny w rodzaju "business as usual", lecz  

jedynie okresowo j

ą

 tłumiły. Trzeba by

ć

 

ś

lepym lub, inaczej 

mówi

ą

c, absolutnie nie  rozumie

ć

 historii bie

Ŝą

cego stulecia, by 

nie zauwa

Ŝ

y

ć

Ŝ

e zasi

ę

g i waga periodycznych  zakłóce

ń

 równowagi 

wzrastaj

ą

 z dziesi

ę

ciolecia na dziesi

ę

ciolecie.      Pierwsza 

wojna 

ś

wiatowa pochłon

ę

ła dziesi

ęć

 milionów istnie

ń

 ludzkich. 

Cena  drugiej - to ju

Ŝ

 osiemdziesi

ą

t milionów. Jakiej hekatomby 

wymagałaby trzecia? W  okresie mi

ę

dzy pierwsz

ą

 a drug

ą

 wojn

ą

 

ś

wiatow

ą

 miało miejsce około dwudziestu  "wojen lokalnych". Od 

zako

ń

czenia drugiej wojny po dzie

ń

 dzisiejszy byli

ś

my  

ś

wiadkami 

około pi

ęć

dziesi

ę

ciu takich wojen; ich liczba wzrasta z roku na 

rok, z  półrocza na półrocze. 
     Około trzydziestu milionów ludzi w Azji i Afryce zmarło z 
głodu mi

ę

dzy dwoma  wojnami 

ś

wiatowymi. W okresie od 1940 roku 

do chwili obecnej liczba ta zwi

ę

kszyła  si

ę

 dziesi

ę

ciokrotnie. 

Jak pokazała tragedia Etiopii, kl

ę

ski głodowe dopiero si

ę

  

rozpocz

ę

ły. 

   W okresie mi

ę

dzy dwiema wojnami stopniowo rozprzestrzeniły si

ę

 

tortury,  zadomawiaj

ą

c si

ę

 w około dwudziestu pa

ń

stwach; obecnie  

w sze

ść

dziesi

ę

ciu-siedemdziesi

ę

ciu pa

ń

stwach tortury s

ą

 

zjawiskiem powszechnym,  w skrajnych przypadkach 
zinstytucjonalizowanym. Jedynym "jasnym punktem" jest  fakt, 

Ŝ

od 1945 roku nie powtórzyły si

ę

 O

ś

wi

ę

cim i Hiroszima Ale kto 

zagwarantuje,  

Ŝ

e nie stanie si

ę

 tak za lat dwadzie

ś

cia? 

  W pierwszej połowie obecnego stulecia powi

ę

kszanie si

ę

 obszaru 

pusty

ń

  i zanieczyszczenie rzek oraz atmosfery były zjawiskami 

marginalnymi, dotycz

ą

cymi  bardzo niewielkich obszarów planety. 

Dzi

ś

 stwierdzamy raptem, 

Ŝ

e jeste

ś

my 

ś

wiadkami  katastrofy nie 

tylko na obszarach Sahelu i Amazonii, ale i niespodziewanej 
zagłady  połowy lasów w Niemczech. 
      Tak jak nieodpowiedzialne jest niedocenianie 
niebezpiecze

ń

stw, których z dnia na  dzie

ń

 jest coraz wi

ę

cej, tak 

te

Ŝ

 nieodpowiedzialne jest twierdzenie, 

Ŝ

e jest ju

Ŝ

 za pó

ź

no,  

Ŝ

e katastrofa ju

Ŝ

 nast

ą

piła lub - co w zasadzie jest tym samym - 

 

Ŝ

e rozpoczynaj

ą

ca si

ę

  katastrofa to proces nieodwracalny. Ta 

z gruntu pesymistyczna teza jest jedynie  racjonalizacj

ą

 strachu 

i rozczarowania, demoralizuj

ą

cego bredzenia i poczucia  

beznadziejno

ś

ci. Nie posiada 

Ŝ

adnego uzasadnienia naukowego, jest 

ś

wiadomym  wyrzeczeniem si

ę

 rozs

ą

dku. 

        Takie reakcje pozbawione s

ą

 sensu, tak

Ŝ

e gdy patrzy si

ę

 

na nie z perspektywy  

Ŝ

ycia i uczu

ć

 Kiedy pali si

ę

 dom i drogim 

nam osobom zagra

Ŝ

ś

mier

ć

Ŝ

aden człowiek  godny tego miana nie 

powie: "nie podejm

ę

 

Ŝ

adnych wysiłków, aby ich ratowa

ć

". Gdy  

płonie dom, to ci, którzy zadowalaj

ą

 si

ę

 sofizmatem - czy warto 

tłumi

ć

 po

Ŝ

ar, skoro ju

Ŝ

  jutro mo

Ŝ

e wybuchn

ąć

 nowy - sami 

pozbawiaj

ą

 si

ę

 szans na prze

Ŝ

ycie.         Jednak instynkt 

samozachowawczy, przywi

ą

zanie do 

Ŝ

ycia przysługuj

ą

 wszystkim  

Ŝ

ywym istotom.  Cechuj

ą

 tak

Ŝ

e rodzaj ludzki. Dlatego tez 

starania, by powstrzyma

ć

  nadci

ą

gaj

ą

c

ą

 katastrof

ę

, s

ą

 mo

Ŝ

liwe 

dopóki jest jeszcze czas i, koniec ko

ń

ców, wezm

ą

  gór

ę

. Oto 

dlaczego walka o socjalizm trwa nieustannie. Oto s

ą

 jego szanse, 

by  w rezultacie zatriumfowa

ć

 na przekór fatalistycznym i 

defetystycznym pogl

ą

dom co do  przyszło

ś

ci 

ś

wiata. 

background image

       Za tez

ą

Ŝ

e bezpowrotnie staczamy si

ę

 w przepa

ść

, kryje 

si

ę

 bł

ę

dna diagnoza co do  przyczyn gro

Ŝą

cej nam apokalipsy. 

Tendencje do samozagłady naszego gatunku  wypływaj

ą

 nie z 

"odziedziczonego kapitału" i nie z jakiej

ś

 "wrodzonej ułomno

ś

ci"  

(takie twierdzenie dziwnie przypomina mit grzechu pierworodnego, 
z tym 

Ŝ

e wyra

Ŝ

ony  w kategoriach biologicznych), ani te

Ŝ

 z 

"agresywno

ś

ci samca", czy fatalnych nast

ę

pstw,  jakie nios

ą

 ze 

sob

ą

 nauka i technika (co nasuwa skojarzenie z biblijn

ą

 

przypowie

ś

ci

ą

  o zakazanych owocach z drzewa wiadomo

ś

ci). Gro

Ŝą

ce 

nam katastrofy wynikaj

ą

 nie  z nadmiaru rozumu, ale z jego 

niedostatku, nie z nadmiaru wiedzy, ale jej braku, nie  z 
nadmiaru instynktu, ale z niedostatku 

ś

wiadomo

ś

ci. 

        Je

ś

li współczesna technika wyzwoliła zjawiska o 

katastrofalnych nast

ę

pstwach, to  dlatego, 

Ŝ

e niektóre z 

konsekwencji zastosowania zdobyczy nauki zostały w znikomym  
stopniu zbadane (2). Zwi

ę

kszenie zakresu poznania, zapewnienie 

dalszego post

ę

pu  przyrodoznawstwa, oznacza mi

ę

dzy innymi 

zwi

ę

kszenie, a nie zmniejszenie mo

Ŝ

liwo

ś

ci  unikni

ę

cia globalnej 

katastrofy. 
       Nie w tym jednak tkwi sedno problemu. Post

ę

przyrodoznawstwa, wy

Ŝ

szy stopie

ń

  władania przyrod

ą

 (3) 

towarzyszył - a wła

ś

ciwie przeczył - prawie całkowitemu brakowi  

opanowania przez człowieka swej "drugiej natury", inaczej mówi

ą

ś

rodowiska  społecznego, okre

ś

lenia własnego bytu społecznego. 

       Jednym z głównych osi

ą

gni

ęć

 marksizmu, które powszechnie 

zaczynaj

ą

 uznawa

ć

  uczeni - niemarksi

ś

ci, jest teza o 

determinuj

ą

cej roli społecze

ń

stwa w stosunku do  nauki  

i techniki. Historia nauki i techniki podlega oczywi

ś

cie swoistej 

logice. Logika ta  posiada własne wymogi, wła

ś

ciwe ka

Ŝ

dej 

dyscyplinie z osobna, które nierzadko s

ą

  bezpo

ś

rednio powi

ą

zane 

z wymogami "dyscyplin pokrewnych". Jednak

Ŝ

e jej główne  zwroty 

odzwierciedlaj

ą

 ogóln

ą

 logik

ę

 rozwoju społecznego, rodz

ą

 si

ę

 z 

nowych pyta

ń

,  nowych struktur, które - swoj

ą

 drog

ą

 - odpowiadaj

ą

 

specyficznym potrzebom i  interesom społecznym.  
       W tym sensie wy

ś

cig w kierunku ewentualnych rozstrzygni

ęć

 

w wojnie j

ą

drowej  nie jest wcale automatycznym produktem fizyki 

kwantowej. Zanieczyszczenie oceanów  nie jest nieuniknion

ą

 

konsekwencj

ą

 post

ę

pu w dziedzinie chemii syntetycznej.    

Powi

ę

kszanie si

ę

 obszarów pustynnych nie jest nieuniknionym 

nast

ę

pstwem  wysiłków maj

ą

cych na celu zwi

ę

kszenie wydajno

ś

ci 

rolnictwa. Wymienione zagro

Ŝ

enia  oraz kl

ę

ski wynikaj

ą

 z rozwoju 

tych rodzajów nauki i techniki, które podlegaj

ą

 tyranii  

kapitału, innymi słowy, pogoni za zyskiem, który przeliczany jest 
i zamieniany  w pieni

ą

dz w ka

Ŝ

dej firmie z osobna; tym samym 

okazuj

ą

 si

ę

 by

ć

 we władzy  bezlitosnych wymogów konkurencji i 

akumulacji kapitału, niezale

Ŝ

nie od  długofalowych konsekwencji 

i nast

ę

pstw, które wpłyn

ą

 na sił

ę

 robocz

ą

, całe  społecze

ń

stwo, 

czy te

Ŝ

 równowag

ę

 ekologiczn

ą

 (4). 

     To nie zwyrodnienie naszego poznania prowadzi do kryzysów 
ekonomicznych,  ekologicznych i politycznych. Na kraw

ę

d

ź

 wojen 

i kryzysów spychaj

ą

 nas decyzje  inwestycyjne kieruj

ą

ce si

ę

 krótko- 

  i 

ś

rednioterminowymi partykularnymi interesami,  nie 

uwzgl

ę

dniaj

ą

cymi odległych w czasie nast

ę

pstw. Tu, a nie gdzie 

indziej, szuka

ć

  nale

Ŝ

ź

ródeł owej coraz bardziej gro

Ŝą

cej 

wybuchem mieszaniny partykularnej  racjonalno

ś

ci  

i irracjonalno

ś

ci systemu, która charakteryzuje całokształt 

tendencji rozwojowych  społecze

ń

stwa bur

Ŝ

uazyjnego. 

     W ten oto sposób doszli

ś

my do istoty problemu. Socjalizm 

jest konieczny, poniewa

Ŝ

  logika społecze

ń

stwa bur

Ŝ

uazyjnego, 

logika prywatnej własno

ś

ci i gospodarki  rynkowej, logika 

Ŝą

dzy 

wzbogacenia si

ę

, a przede wszystkim obł

ę

dnego mechanizmu  

background image

powszechnej konkurencji przez ni

ą

 wyzwalanej we wszystkich 

dziedzinach działania  jednostkowego  
i społecznego, wytwarza piekieln

ą

 dynamik

ę

 wiod

ą

c

ą

 do katastrofy. 

Nakłady  kapitałowe dokonywane s

ą

 gdzie popadnie i jak popadnie, 

nawet kosztem bilionowego  zadłu

Ŝ

enia  

i setek milionów bezrobotnych (w metropoliach i "trzecim 

ś

wiecie" 

razem wzi

ę

tych).     Produkuje si

ę

 cokolwiek, nie bacz

ą

c na 

koszty zniszczenia zasobów surowcowych.       Produkuje si

ę

 bro

ń

 

atomow

ą

, która mo

Ŝ

e zniszczy

ć

 wszystko co 

Ŝ

ywe dziesi

ęć

,  

dwadzie

ś

cia, sto razy (jakim

Ŝ

e potwornym absurdem jest w tym 

kontek

ś

cie poj

ę

cie  "overkill"). 

       Tak

ą

 dynamik

ę

 współczesnego 

ś

wiata coraz trudniej jest 

kontrolowa

ć

, niezale

Ŝ

nie  od tego, czy odnosi si

ę

 to do 

ś

wiata 

czysto kapitalistycznego, czy 

ś

wiata rozbitego na  "dwa obozy" 

(który jest przecie

Ŝ

 jednolit

ą

 geograficzne i biologicznie 

cało

ś

ci

ą

). Mo

Ŝ

na  j

ą

 jeszcze zablokowa

ć

, zatrzyma

ć

, zawróci

ć

 

dzi

ę

ki zwyci

ę

stwu mi

ę

dzynarodowego  socjalizmu. Dla rodzaju 

ludzkiego stało si

ę

 to spraw

ą

 

Ŝ

ycia lub 

ś

mierci. Zachodzi  

konieczno

ść

 tego, by ludzko

ść

 zawładn

ę

ła własnym sposobem 

organizowania swego  materialnego bytowania, swego ekonomicznego, 
społecznego i politycznego 

Ŝ

ycia. Ten  problem jest równoznaczny 

z problemem opanowania sił przyrody. W tym stopniu,  w jakim 
pierwszy nie zostanie podniesiony, drugi stanie si

ę

 

ź

ródłem 

zagłady. W tym  stopniu, w jakim pierwszy zyska aprobat

ę

, problem 

panowania nad przyrod

ą

 mo

Ŝ

na  b

ę

dzie odda

ć

 pod kontrol

ę

 i w 

słu

Ŝ

b

ę

 

Ŝ

ycia oraz szcz

ęś

cia wi

ę

kszo

ś

ci mieszka

ń

ców  - m

ęŜ

czyzn 

i kobiet - tej planety.  
   

ś

adna czysto mechaniczna siła, 

Ŝ

adne "koło z

ę

bate 

przeznaczenia" nie mo

Ŝ

e  przeszkodzi

ć

 w tym, aby siedemset 

pi

ęć

dziesi

ą

t milionów zjednoczonych w skali 

ś

wiata  wytwórców 

podj

ę

ło z dnia na dzie

ń

 decyzje zaprzestania raz na zawsze 

produkcji broni  j

ą

drowej, chemicznej, biologicznej i in. Nie 

mog

ą

 przeszkodzi

ć

, by w jednym dniu  zniszczy

ć

 wszystkie 

istniej

ą

ce zapasy tych rodzajów broni i wprowadzi

ć

 mechanizmy  

kontroli i ogranicze

ń

 w celu zagwarantowania przestrzegania tych 

decyzji. W tym celu  wystarczy, aby sami wytwórcy stali si

ę

 

gospodarzami zakładów i wspólnie nimi  zarz

ą

dzali. Nie ma takiej 

"obiektywnej prawidłowo

ś

ci", takiej "

Ŝ

elaznej konieczno

ś

ci",  

która mogłaby przeszkodzi

ć

 owym siedmiuset pi

ęć

dziesi

ę

ciu 

milionom najemnych  robotników - przeobra

Ŝ

onym w zjednoczonych 

wytwórców - w rozdzieleniu uzyskanego  w ten sposób czasu pracy 
na wszystkich w celu produkowania dóbr materialnych i  usług dla 
zaspokojenia rozumnych potrzeb. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby 
w takich  warunkach wprowadzi

ć

 dwudziestopi

ę

cio-, 

dwudziestogodzinny tydzie

ń

 pracy dla  wszystkich w miejsce 

podzielonej na dwie cz

ęś

ci ludzko

ś

ci: tych, co pracuj

ą

 jako  

wyrobnicy po czterdzie

ś

ci osiem - pi

ęć

dziesi

ą

t sze

ść

 godzin 

tygodniowo i tych, którzy  nie daj

ą

 

Ŝ

adnej społecznie u

Ŝ

ytecznej 

pracy lub robi

ą

 to tylko cz

ęś

ciowo, otrzymuj

ą

c za  to nie wi

ę

cej 

ni

Ŝ

 

Ŝ

ebracz

ą

 jałmu

Ŝ

n

ę

       M

ęŜ

czy

ź

ni i kobiety powinni pokaza

ć

Ŝ

e s

ą

 zdolni do 

podejmowana decyzji. 

ś

aden  "automatyzm" niezale

Ŝ

ny od ich woli 

nie mo

Ŝ

e przeszkodzi

ć

 im w wybraniu drogi  rozs

ą

dku i ludzkiej 

solidarno

ś

ci. Interes ogromnej wi

ę

kszo

ś

ci wymaga opowiedzenia  

si

ę

 za socjalizmem i zrobi ona to tym ch

ę

tniej po to, by nie 

stoczy

ć

 si

ę

 w przepa

ść

  nadci

ą

gaj

ą

cych katastrof. 

  
SOCJALIZM JEST MO

ś

LIWY 

 
     Społecze

ń

stwo oparte na samorz

ą

dzie zjednoczonych wytwórców, 

b

ę

d

ą

cych panami  swych losów, jest mo

Ŝ

liwe przede wszystkim 

background image

dlatego, i

Ŝ

 osi

ą

gni

ę

ty został taki poziom  rozwoju sił 

wytwórczych, który stwarza materialne przesłanki zaniku 
niedostatku  i obumarcia w skali globalnej gospodarki rynkowej. 
To naturalnie wymaga radykalnej  zmiany rozdziału 

ś

rodków, który 

nie pozwoli na ich samowolne wykorzystanie lub  roztrwonienie 
(produkcja broni, produktów szkodliwych dla zdrowia itp.). Wymaga 
to  równie

Ŝ

 ponownego podziału nakładów kapitałowych, który 

dawałby pierwsze

ń

stwo  zaspokajaniu pal

ą

cych potrzeb - nie na 

bazie samowoli czy technokratycznego dyktatu,  ale z 
uwzgl

ę

dnieniem priorytetów, które demokratycznie byłyby okre

ś

lane 

przez  samych wytwórców - konsumentów. 
    My za

ś

 ze swej strony jeste

ś

my przekonani, 

Ŝ

e istniej

ą

ce 

obecnie 

ś

rodki daj

ą

  mo

Ŝ

liwo

ść

 rozs

ą

dnego rozwi

ą

zywania problemów 

w krótkim czasie i nie ma podstaw by  s

ą

dzi

ć

Ŝ

e ubóstwo jest w 

skali globu czym

ś

 nieuniknionym, zwłaszcza gdy idzie  o dobra i 

usługi pierwszej potrzeby (

Ŝ

ywno

ść

, odzie

Ŝ

, mieszkanie z minimum 

komfortu,  kultur

ę

 i wypoczynek, transport publiczny). Obumarcie 

produkcji opartej o  mechanizmy rynkowe nie jest jak

ąś

 utopi

ą

Oprócz tego mo

Ŝ

liwe jest zagwarantowanie  wszystkim mieszka

ń

com 

planety produktów 

Ŝ

ywno

ś

ciowych bez jednoczesnego  naruszania 

równowagi ekologicznej, w dodatku przy wzro

ś

cie demograficznym, 

który  daje si

ę

 kontrolowa

ć

 w skali globalnej i który w istocie 

mo

Ŝ

na kontrolowa

ć

 ju

Ŝ

 dzi

ś

. Co  za

ś

 do obaw, 

Ŝ

e wyczerpaniu 

ulegn

ą

 zasoby energetyczne czy surowcowe, to dzi

ś

 s

ą

 one  

pozbawione podstaw. Wystarczaj

ą

co 

ś

wiadcz

ą

 o tym dost

ę

pne dane 

(5).      Ponowny podział w skali 

ś

wiata 

ś

rodków produkcji netto 

w celu wykorzenienia  głodu i n

ę

dzy nie oznacza w 

Ŝ

adnym wypadku 

konieczno

ś

ci obni

Ŝ

enia poziomu 

Ŝ

ycia  ludzi pracy na półkuli 

północnej. Owej repartycji mo

Ŝ

na dokona

ć

 przy wykorzystaniu  

ś

rodków, które s

ą

 obecnie trwonione lub - innymi słowy - nie 

przyczyniaj

ą

 si

ę

 do  utrzymania tego poziomu. Wystarcz

ą

 dwa 

przykłady, aby u

ś

wiadomi

ć

 sobie, jakim  poziomem rezerw na te 

cele dysponuje ludzko

ść

.  

    Ogólna suma wydatków na zbrojenia w skali 

ś

wiata si

ę

ga 

siedmiuset miliardów  dolarów. Ogólna masa nie wykorzystanych 
mocy produkcyjnych w rolnictwie  i przemy

ś

le krajów 

imperialistycznych i zale

Ŝ

nych półprzemysłowych wynosi za  

ostatnie dziewi

ęć

 lat 20%. Inaczej mówi

ą

c, jest dwukrotnie 

wi

ę

ksza od poprzednio  przytoczonej sumy. W ZSRR i Europie 

Wschodniej suma ta jest wprawdzie minimalna,  ale procent 
niewykorzystanych roboczogodzin - mimo, i

Ŝ

 o

ś

miogodzinny dzie

ń

 

pracy  wydaje si

ę

 "naturalnym" - jest podobny (Andropow 

przytoczył dane wskazuj

ą

ce, 

Ŝ

e  ilo

ść

 niewykorzystanych godzin 

pracy mo

Ŝ

e si

ę

ga

ć

 nawet 33% ogółu godzin pracy  w przemy

ś

le). 

Suma tych dwóch wielko

ś

ci daje obraz tego, co ju

Ŝ

 dzi

ś

 mo

Ŝ

na 

osi

ą

gn

ąć

  w sferze zaspokojenia podstawowych potrzeb całej 

ludzko

ś

ci, nawet je

ś

li przejawi si

ę

 tu  niezb

ę

dn

ą

 ostro

Ŝ

no

ść

 w 

odniesieniu do eksploatacji nieodtwarzalnych przy obecnym  
poziomie wiedzy zasobów surowcowych. 
      Obumarcie gospodarki rynkowej nie mo

Ŝ

e oczywi

ś

cie dokona

ć

 

si

ę

 z dnia na dzie

ń

  b

ą

d

ź

 w oparciu o decyzje jakiejkolwiek 

władzy, niechby nawet władzy wi

ę

kszo

ś

ci  wybranej w wolnych, 

demokratycznych i pluralistycznych wyborach. Zjednoczeni  
wytwórcy, gospodarze swoich 

ś

rodków produkcji b

ę

d

ą

 ostatecznie 

zainteresowani, by  do maksimum oszcz

ę

dzi

ć

 swój wysiłek 

produkcyjny. Skojarzenie tego interesu  z zainteresowaniem 
wzrostem zapotrzebowania na zaspokajanie potrzeb, które nie s

ą

  

podstawowymi, stwarza okre

ś

lone napi

ę

cia społeczno-ekonomiczne, 

których optymalne  rozwi

ą

zanie (optymalne, a nie jedynie mo

Ŝ

liwe) 

wymaga dalszego funkcjonowania  sektora towarowo-pieni

ęŜ

nego - 

szczególnie w sferze "luksusu" - na równi z sektorem  

background image

nierynkowym, opartym na zasadzie podziału według potrzeb. 
Współistnienie tych  dwóch sektorów jest faktem, który nie 
pozwala zrobi

ć

 bezpo

ś

redniego "skoku" z tak  zorganizowanej 

gospodarki - zarówno kapitalistycznych, jak i tzw. 
socjalistycznych  krajów - do rzeczywi

ś

cie socjalistycznej 

ekonomiki. Mi

ę

dzy nimi znajduje si

ę

 okres  przej

ś

ciowy, który ju

Ŝ

 

rozpocz

ą

ł si

ę

 w tzw. krajach socjalistycznych, ale jest daleki 

od  zako

ń

czenia. 

   Historyczna logika okresu przej

ś

ciowego zawiera si

ę

 tym, by 

zagwarantowa

ć

  stopniowe obumieranie zarówno gospodarki rynkowej, 

jak równie

Ŝ

 jakiegokolwiek  innego sposobu okre

ś

lania i podziału 

społecznego produktu dodatkowego, który  przeczyłby swobodnie i 
demokratycznie zatwierdzonej woli wi

ę

kszo

ś

ci wytwórców.    Rzecz 

w tym, by zapewni

ć

 zanikanie nierówno

ś

ci społecznych i wszelkich  

materialnych warunków dziel

ą

cych społecze

ń

stwo na rz

ą

dz

ą

cych i 

rz

ą

dzonych (owe  warunki materialne zakładaj

ą

Ŝ

e przedłu

Ŝ

anie 

dnia pracy uniemo

Ŝ

liwia dost

ę

p do  informacji i wiedzy, z którego 

mo

Ŝ

e skorzysta

ć

 tylko jedna cz

ęść

 społecze

ń

stwa, w tym  czasie 

gdy inni uwikłani s

ą

 w proces wytwarzania). W taki oto sposób 

obumieranie  gospodarki rynkowej wi

ąŜ

e si

ę

 

ś

ci

ś

le z obumieraniem 

klas społecznych i pa

ń

stwa jako  takiego.  

   Zasadnicza perspektywa trzeciej rewolucji - rewolucji 
technologicznej, a obecnie  jeste

ś

my 

ś

wiadkami etapu jej 

upowszechniania i uspołeczniania - wzmacnia materialne  
mo

Ŝ

liwo

ś

ci wskazanych przemian. W miar

ę

 coraz wi

ę

kszego post

ę

pu 

w kierunku  robotyzacji i pełnej automatyzacji, skrócenie dnia 
pracy nawet o połow

ę

 w 

Ŝ

adnym  wypadku nie musi poci

ą

ga

ć

 za sob

ą

 

ograniczenia produkcji materialnej.         Mikroelektronika ju

Ŝ

 

dzi

ś

 daje mo

Ŝ

liwo

ść

 najbardziej demokratycznego dost

ę

pu  do 

informacji wszystkim obywatelom. Jest to zupełnie mo

Ŝ

liwe i 

stosunkowo proste do  urzeczywistnienia. Problem jednak ze swej 
natury nie jest techniczny, lecz polityczny  i społeczny. Jak 
mianowicie zagwarantowa

ć

, aby te ogromne mo

Ŝ

liwo

ś

ci współczesnej  

techniki nie przywiodły do katastrof, nowych - korzystnych dla 
mniejszo

ś

ci - nadu

Ŝ

y

ć

,  przywilejów, monopoli. Jest tylko jedna 

odpowied

ź

: te mo

Ŝ

liwo

ś

ci powinni wzi

ąć

  w swe r

ę

ce sami wytwórcy 

- konsumenci, kolektywnie zorganizowani dla  demokratycznego 
podejmowania decyzji i ich kontroli.  
        W istocie rzeczy mówimy wi

ę

c o specyficznym poł

ą

czeniu 

w gospodarce sektora  nierynkowego z rynkowym, które zmierzałoby 
do stopniowego ograniczania tego  drugiego, do jego obumierania. 
Rzecz bowiem nie w jakim

ś

 doktrynerskim, z góry  zało

Ŝ

onym 

rozstrzygni

ę

ciu (dlatego, 

Ŝ

e dla Marksa i Engelsa pełne 

urzeczywistnienie  socjalizmu oznaczało zniesienie gospodarki 
rynkowej). Idzie o nieuchronny wniosek,  wynikaj

ą

cy z 

marksistowskiej analizy, tzn. analizy naukowej, nie tylko 
nast

ę

pstw  ekonomicznych, ale przede wszystkim społecznych i 

psychologicznych, wynikaj

ą

cych  z przezwyci

ęŜ

enia gospodarki 

rynkowej. 
  W 

ś

wietle do

ś

wiadczenia historycznego, w tym do

ś

wiadczenia tzw. 

krajów  socjalistycznych, bezspornym jest fakt, 

Ŝ

przezwyci

ęŜ

enie ekonomiki rynkowej, je

ś

li  nie liczy

ć

 przypadków 

granicznych, niezawodnie oznacza przezwyci

ęŜ

enie konkurencji  w 

celu zabezpieczenia dost

ę

pu do 

ś

rodków konsumpcji i wymiany (w 

skrajnych  przypadkach do 

ś

rodków produkcji), przezwyci

ęŜ

enie 

tendencji do prywatnego  przywłaszczania i prywatnego wzbogacenia 
- a zatem przezwyci

ęŜ

enie motywacji dla  zachowa

ń

 społeczno- 

ekonomicznych, które s

ą

 ich podstaw

ą

.      Powy

Ŝ

szych motywacji 

bynajmniej nie nale

Ŝ

y pojmowa

ć

 jako "przyrodzonych  człowiekowi"; 

nie towarzyszyły działaniom ludzi przez setki tysi

ę

cy lat. 

Jeszcze do  niedawna nie wyst

ę

powały one w wi

ę

kszo

ś

ci wiejskich 

background image

i plemiennych wspólnot,  w których 

Ŝ

yła wi

ę

kszo

ść

 ludzko

ś

ci. Gdy 

jednak zasi

ę

g gospodarki rynkowej zacz

ą

ł si

ę

  rozszerza

ć

 (lub, 

co w zasadzie jest tym samym, gdy jej zanik sprowadza si

ę

 do 

jednego  tylko fragmentu społeczno-ekonomicznej aktywno

ś

ci), jej 

upowszechnienie prze

ś

ciga  jak

ą

kolwiek "socjalistyczn

ą

 

propagand

ę

", wszelkie rodzaje "edukacji" czy te

Ŝ

  "totalitarnej" 

indoktrynacji. Jak  głosiła ludowa m

ą

dro

ść

 w ZSRR, i to w 

najbardziej  przecie

Ŝ

 krwawym okresie stalinowskiego terroru: 

błat - usłownyj jazyk, argo - silnieje  Stalina*. 
   Socjalizm jest nowym systemem, który samoreprodukuje si

ę

 

automatycznie bez  zewn

ę

trznego nacisku - w tym tak

Ŝ

e i pa

ń

stwa - 

 wówczas, gdy motywacja do  współpracy i solidarno

ś

ci wszystkich 

robotników - proletariuszy (dominuj

ą

ca, cho

ć

 na  niskim poziomie, 

w społecze

ń

stwie pierwotnym, a obecnie stopniowo  

rozprzestrzeniaj

ą

ca si

ę

 na całe społecze

ń

stwo) zast

ą

pi, ogólnie 

mówi

ą

c, bezduszn

ą

  motywacj

ę

 do samobogacenia. Taka przemiana nie 

jest utopi

ą

 z uwagi na to, 

Ŝ

e oba  wskazane komponenty (tzn. 

indywidualistyczny i socjalistyczny, przyp. tłum.) posiadaj

ą

  

antropologiczne pierwiastki. Likwidacja niedostatków i walki o 
byt (struggle for life)  zrodzonej przez t

ę

 motywacj

ę

 stwarza 

materialne podstawy do tej przemiany.     Jednak

Ŝ

e zmiana 

społecznego klimatu i rewolucja psychologiczna, nieodzowne dla  
takiej zmiany, wymagaj

ą

 wi

ę

cej ni

Ŝ

 tylko zwykłego przyspieszenia 

rozwoju sił  wytwórczych i zwykłej "eksplozji" materialnego 
bogactwa i dobrobytu. Potrzebuj

ą

  rewolucji stosunków produkcji 

i stosunków wymiany, aby współpraca i solidarno

ść

  ogółu 

wytwórców i konsumentów przekształciła si

ę

 w sił

ę

 nap

ę

dow

ą

 całej 

bie

Ŝą

cej  aktywno

ś

ci ekonomicznej. To za

ś

 w powszednim 

Ŝ

yciu 

wszystkich m

ęŜ

czyzn i kobiet  powinno znale

źć

 odzwierciedlenie 

w likwidacji wszelkich materialnych i społecznych  przywilejów. 
Nie jest to jednak mo

Ŝ

liwe do urzeczywistnienia bez stopniowego  

obumierania gospodarki rynkowej i zbudowanej na niej konkurencji.  
   Nie zamierzamy tu opisywa

ć

 etapów, przez które przechodzi

ć

 

b

ę

dzie proces  obumierania gospodarki rynkowej, ani te

Ŝ

 nie 

twierdzimy, 

Ŝ

e nast

ą

pi to jutro, jako  rezultat powszechnego 

obalenia kapitalizmu oraz osi

ą

gni

ę

tego punktu rozwoju w tzw.  

krajach socjalistycznych. Nie postawimy tez pytania, czy istniej

ą

 

jakie

ś

 "uniwersalne"  etapy tego okresu, czy tez mo

Ŝ

e lepiej by 

było - s

ą

dz

ą

c po obecnym stanie naszej wiedzy  - zadowoli

ć

 si

ę

 

pragmatyczn

ą

 analiz

ą

 głównych problemów demokratycznego  i 

opartego na samorz

ą

dzie planowania (rozstrzygni

ęć

 nale

Ŝ

ałoby 

szuka

ć

 w sposobach,  w jakich te problemy powstały oraz w jakim 

stopniu rodz

ą

 je realne procesy rewolucji  socjalistycznej i 

plami

ą

ce je wypaczenie biurokratyczne). Zamierzamy postawi

ć

 pewne  

pytania w formie mo

Ŝ

liwie najszerszej, na płaszczy

ź

nie historii, 

bior

ą

c pod uwag

ę

 jej  decyduj

ą

ce - jak nam si

ę

 zdaje - znaczenie 

dla samego problemu socjalizmu.  
 
JAKIE SIŁY SPOŁECZNO-POLITYCZNE S

Ą

 ZAINTERESOWANE  

WPROWADZENIEM SOCJALIZMU 
 
         Naukowy socjalizm bazuje na tezie, 

Ŝ

e nadej

ś

cie 

społecze

ń

stwa bezklasowego nie  mo

Ŝ

e by

ć

 wynikiem zwykłego 

Aufklaerung - edukacji i propagandy, kieruj

ą

cych si

ę

  "rozumem", 

"nauk

ą

", " pragnieniem emancypacji" czy szlachetnymi pobudkami 

(dajmy  na to - etycznymi) urzeczywistnienia dobrobytu dla 
mo

Ŝ

liwie du

Ŝ

ej liczby ludzkich istot.      Bez w

ą

tpienia 

wszystkie te motywy ujawniały si

ę

 u działaczy socjalistycznych, 

od  Marksa i Engelsa poczynaj

ą

c. S

ą

 one nawet niezb

ę

dne dla 

wyt

ęŜ

onej i długotrwałej  działalno

ś

ci socjalistycznej. Jak si

ę

 

wydaje, społecze

ń

stwa socjalistycznego nie mo

Ŝ

na  urzeczywistni

ć

 

background image

bez socjalistycznej teorii (Engels posługiwał si

ę

 nawet terminem: 

nauka  socjalistyczna) oraz bez gł

ę

bokiej woli walki o 

wyzwolenie.         Jednak nawet je

ś

li te motywy i pobudki s

ą

 

konieczne, to zarazem s

ą

 przecie

Ŝ

  daleko niewystarczaj

ą

ce dla 

zagwarantowania zwyci

ę

stwa socjalizmu. Zwyci

ę

stwo to  wymaga 

istnienia siły społecznej, której interes materialny odpowiada 
projektowi  likwidacji podziału społecze

ń

stwa na klasy. Wymaga 

realnej aktywno

ś

ci społecznej tej  klasy, jako pochodnej jej 

materialnych interesów. To za

ś

 mo

Ŝ

e wynika

ć

 tylko z  realnego 

ruchu rzeczywi

ś

cie istniej

ą

cej klasy (6), która w realny sposób 

przezwyci

ęŜ

yła  przeciwno

ś

ci na drodze realizacji społecze

ń

stwa 

bezklasowego, wyłaniane przez  systemy bur

Ŝ

uazyjne oraz 

istniej

ą

ce prze

Ŝ

ytki systemów przedbur

Ŝ

uazyjnych. W

ś

ród  tych 

sprzeczno

ś

ci główn

ą

, lecz nie jedyn

ą

, jest własno

ść

 prywatna.   

     Owa materialistyczna konkretyzacja starego socjalistycznego 
planu - w istocie tak  starego, jak sam podział społecze

ń

stwa na 

klasy, którego ludzko

ść

 mimo relatywnych  sukcesów i pora

Ŝ

ek 

nigdy nie zaakceptowała jako czego

ś

 niezmiennego - wydaje si

ę

  

by

ć

 głównym wkładem Marksa w dzieło socjalizmu, w dzieło 

wyzwolenia  bezpo

ś

rednich wytwórców, ogólniej za

ś

 - rodzaju 

ludzkiego. Owa konkretyzacja  pozwoliła na stopniowe zespolenie 
efektywnie i 

ś

wiadomie wykorzystywanej  organizacji klasy 

robotniczej (starszej ni

Ŝ

 marksizm) z planem socjalistycznym;  

zespolenie, które osi

ą

gn

ę

ło sw

ą

 kulminacj

ę

 w pierwszych 

trzydziestu latach naszego  stulecia. Od tego czasu przezywa ono 
swój letalny kryzys. Niekiedy kryzys wyst

ę

puj

ą

cy  pod postaci

ą

 

historycznej kl

ę

ski (Hitler, Stalin) przybiera formy gro

Ŝą

ce 

wybuchem lub  katastrof

ą

      Dlatego te

Ŝ

 rodzi si

ę

 pytanie: czy mamy do czynienia z 

koniunkturalnym kryzysem,  historycznie przemijaj

ą

cym, czy te

Ŝ

 

strukturalnym i historycznie nieodwracalnym.         W 
polityczno-strategicznym sensie mo

Ŝ

na to wyrazi

ć

 przy pomocy 

nast

ę

puj

ą

cego  pytania: gdzie znajduje si

ę

 punkt kulminacyjny 

rewolucji proletariackiej (w tym  znaczeniu, jaki przydawali jej 
w oparciu o historyczn

ą

 analiz

ę

 walk klasowych w  drugiej połowie 

XIX wieku Marks i Engels) - za czy te

Ŝ

 przed nami?   

       Powy

Ŝ

szy problem mo

Ŝ

na podzieli

ć

 na nast

ę

puj

ą

ce pytania: 

 
1. Czy rzeczywi

ś

cie wewn

ą

trz kapitalistycznego społecze

ń

stwa, 

które przekroczyło próg  uprzemysłowienia, proletariat dysponuje 
ekonomicznymi, społecznymi,  psychologicznymi i moralnymi 

ś

rodkami koniecznymi dla zwyci

ę

skiej walki  z bur

Ŝ

uazj

ą

gwarantuj

ą

cymi mu zarazem tak

ą

 pozycj

ę

, która przy minimum nawet  

szans umo

Ŝ

liwi rozpocz

ę

cie budowy społecze

ń

stwa socjalistycznego? 

 
2. Czy 

ś

rodki te b

ę

d

ą

 istnie

ć

 i wówczas, gdy kapitalizm straci 

swój rozp

ę

d w skali  

ś

wiatowej, gdy zacznie si

ę

 rozpad systemu? 

Czy te

Ŝ

 te 

ś

rodki rozpadn

ą

 si

ę

 jako to

Ŝ

samy  wynik stopniowego 

rozpadu samej "cywilizacji" kapitalistycznej? 
 
3. Czy mo

Ŝ

e zabrn

ę

li

ś

my w wyj

ą

tkowy w historii 

ś

lepy zaułek, 

polegaj

ą

cy na tym, 

Ŝ

e  proletariat, ekonomicznie si

ę

 wyzwalaj

ą

c, 

jest ci

ą

gle w stanie prowadzi

ć

 

ś

wiat do  socjalizmu - jednak 

przeszkody społeczne, psychologiczne i moralne, tj. subiektywne,  
nadal s

ą

 nie do przezwyci

ęŜ

enia?  

 
      Po

ś

ród przeszkód, które ujawni

ą

 si

ę

 w planie politycznym, 

mamy do czynienia  przede wszystkim z rozbiciem proletariatu 
(niemo

Ŝ

no

ś

ci

ą

 przezwyci

ęŜ

enia odr

ę

bno

ś

ci  grupowych interesów: 

zawodowych, zakładowych, regionalnych, narodowych,  etnicznych, 
silnie pobudzanych przez rozczłonkowany "rynek pracy" w 

background image

kapitalizmie  - co z kolei prowadzi do ogromnych ró

Ŝ

nic w 

wysoko

ś

ci dniówki). Równie

Ŝ

 ma miejsce  wzgl

ę

dne usamodzielnienie 

si

ę

 "czynnika kierowniczego", które swoja drog

ą

  odzwierciedla 

niedomagania w politycznej aktywno

ś

ci ró

Ŝ

nych odłamów 

proletariatu,  ró

Ŝ

nice w poziomie ich 

ś

wiadomo

ś

ci i 

zorganizowania. Pojawienie si

ę

 aparatu  funkcjonariuszy wewn

ą

trz 

organizacji robotniczych, jego wzgl

ę

dna samodzielno

ść

  w 

odniesieniu do mas (jego biurokratyzowanie si

ę

), posiadanie 

materialnych  przywilejów, wszystko to razem wzi

ę

te prowadzi do 

sytuacji, w której obrona tych  przywilejów oraz monopolu władzy 
politycznej i organizacyjnej zast

ę

puje miejsce  rzeczywistego 

interesu klasy jako cało

ś

ci. 

       Na pierwsze pytanie najłatwiej jest da

ć

 odpowied

ź

 w 

ś

wietle danych empirycznych.      Historia wzrostu i 

rozprzestrzeniania si

ę

 kapitalizmu w skali mi

ę

dzynarodowej,  

poczynaj

ą

c od rewolucji przemysłowej b

ą

d

ź

 momentu, gdy Marks i 

Engels napisali  "Manifest Komunistyczny", jest w konsekwencji 
równie

Ŝ

 histori

ą

 wzrostu i ekspansji  klasy robotniczej, 

samoorganizowania si

ę

 robotników i ich walki klasowej. Fakt ten,  

spo

ś

ród wszystkich przewidywa

ń

 Marksa, znalazł swe rzeczywiste, 

historyczne  potwierdzenie. W latach czterdziestych zeszłego 
wieku było w 

ś

wiecie raptem 100 lub  200 tysi

ę

cy robotników 

nale

Ŝą

cych do zwi

ą

zków zawodowych. Obecnie jest ich ponad  200 

milionów. Nie ma takiego miejsca, czy b

ę

dzie to wyspa na 

Pacyfiku, czy zgubiona  wioska w Amazonii lub tropikalnym lesie 
Afryki, w którym kapitał nie wzniósłby  portu, wytwórni cz

ęś

ci 

zamiennych, filii firmy handlowej, banku, w którym najemni  
robotnicy zwi

ą

zani prac

ą

 nie zjednocz

ą

 si

ę

 pr

ę

dzej czy pó

ź

niej 

i w ko

ń

cu nie  zakwestionuj

ą

 prawa bur

Ŝ

uazji do podziału czystego 

produktu na płac

ę

 i zysk.       Jakkolwiek złowrogo by krakano, 

to liczba najemnej siły roboczej w miastach (do  której nale

Ŝ

te

Ŝ

 wł

ą

czy

ć

 najemn

ą

 sił

ę

 robocz

ą

 w tzw. krajach socjalistycznych) 

nie  przestała rosn

ąć

 w skali całego 

ś

wiata. Obecnie, w 

szczytowym okresie kryzysu,  osi

ą

gn

ę

ła ona rz

ą

d 750 milionów, 

wielokro

ć

 przewy

Ŝ

szaj

ą

c liczb

ę

 z lat 1914, 1940 czy  1968 (je

ś

li 

doł

ą

czy

ć

 do tego najemnych robotników w rolnictwie, to ogół 

robotników  najemnych przekroczy liczb

ę

 jednego miliarda ludzi). 

Masa ta nadal b

ę

dzie si

ę

  powi

ę

ksza

ć

 zarówno w liczbach 

bezwzgl

ę

dnych, jak i w odsetku ogółu ludno

ś

ci czynnej  zawodowo. 

S

ą

 kraje, takie jak USA, Szwecja czy Wielka Brytania, w których 

udział  najemnej siły roboczej w ogólnej liczbie ludno

ś

ci 

przewy

Ŝ

sza 90%. Tak kolosalna masa  ludzi, bardziej ni

Ŝ

 

kiedykolwiek w przeszło

ś

ci, jest obiektywnie w stanie wzi

ąć

 w swe  

r

ę

ce 

ś

rodki produkcji i cyrkulacji, które codziennie wprawia w 

ruch, po to, by nimi  zarz

ą

dza

ć

 według kryteriów i priorytetów, 

które 

ś

wiadomie i swobodnie zostan

ą

 obrane.       Wspominaj

ą

c o 

"kryteriach i priorytetach, które 

ś

wiadomie zostan

ą

 obrane",  

chcemy podkre

ś

li

ć

 szczególny wymiar rewolucji socjalistycznej i 

budownictwa  socjalistycznego - wymiar, który odró

Ŝ

nia j

ą

 od 

wszystkich poprzednich rewolucji  społecznych  
w historii. Idzie o kluczow

ą

 rol

ę

 czynnika subiektywnego, 

czynnika "

ś

wiadomo

ś

ci",  a w rezultacie czynnika politycznego w 

powstawaniu i zwyci

ę

stwie socjalizmu. Dlatego  te

Ŝ

 pierwsze 

pytanie po cz

ęś

ci odsyła nas do trzeciego.  

  Dokładniej nale

Ŝ

ałoby powiedzie

ć

: oto powód, dla którego nale

Ŝ

rozró

Ŝ

nia

ć

  obiektywne, społeczno-ekonomiczne przesłanki 

socjalizmu od jego przesłanek  subiektywnych, społeczno- 
politycznych. To ka

Ŝ

e nam przeformułowa

ć

 nieco pierwsze  pytanie. 

Mo

Ŝ

liwo

ść

 urzeczywistnienia socjalizmu nie jest czym

ś

 

automatycznym jako  nieunikniony rezultat zrazu rozkwitu, a potem 
kryzysu kapitalizmu oraz zrodzonej  przeze

ń

 walki klasowej. 

background image

Istnieje tylko jeden z dwu mo

Ŝ

liwych rezultatów, wyników,  z 

których ten drugi, jak okre

ś

lił to Engels, porównywalny jest ze 

znanym losem  społecze

ń

stw niewolniczych, oznacza jednoczesny 

rozpad obu podstawowych klas.        W rezultacie wi

ę

c prawidłowe 

sformułowanie pierwszego pytania brzmi: czy  rozwój,  
a nast

ę

pnie kryzys kapitalizmu generuje w dalszym ci

ą

gu istnienie 

rewolucyjnego  potencjału, pozwalaj

ą

cego na stawianie na porz

ą

dku 

dnia (gdy przeszkody subiektywne  zostaj

ą

 natychmiastowo 

przezwyci

ęŜ

ane) zagadnienia budowy społecze

ń

stwa  bezklasowego. 

    Na to pytanie historia odpowiedziała twierdz

ą

co. Wystarczy 

przypomnie

ć

 tylko  niektóre z ostatnich znacz

ą

cych manifestacji 

"realnego ruchu klasy", które zmierzały  we wskazanym kierunku: 
maj 1968 roku we Francji, "gor

ą

ca jesie

ń

" 1969 roku we  Włoszech, 

rewolucja portugalska lat 1974/1975, "Solidarno

ść

" w Polsce w 

1980 i 1981  roku. Przykłady te wystarcz

ą

, aby uwypukli

ć

 trwało

ść

 

historycznego potencjału, na  przekór oczywistemu zreszt

ą

 

kryzysowi zorganizowanego ruch robotniczego,  ci

ą

gn

ą

cemu si

ę

 ju

Ŝ

 

od półwiecza. (Kryzys ten jest namacalny, cho

ć

 nie przeszkodził  

w zwyci

ę

stwie, jakim była rewolucja jugosłowia

ń

ska, wzmocniona 

ruchem  samorz

ą

dowym robotników. Ale i te zwyci

ę

stwa pozostały 

cz

ą

stkowymi, ograniczonymi  i sprzecznymi wła

ś

nie w ramach tego 

ogólnego kryzysu). 
      Odpowied

ź

 na drugie pytanie jest bardziej sprzeczna. Gdy 

jednak spogl

ą

damy na  rzeczy, to odpowied

ź

 ta, zbudowana nie na 

jakiej

ś

 dogmatycznej "wierze", ale na  solidnym poznaniu faktów 

w ich totalno

ś

ci, pozostaje po dawnemu jasna. W znacznej  mierze 

zale

Ŝ

y to od okre

ś

lenia samego poj

ę

cia „proletariat” oraz od 

tego, co rozumie  si

ę

 przez "rewolucyjny potencjał", inaczej 

mówi

ą

c od zdolno

ś

ci do przezwyci

ęŜ

enia  społecze

ń

stwa 

bur

Ŝ

uazyjnego przez proletariat, przezwyci

ęŜ

enia zawartego w tym  

okre

ś

leniu.  

       "Rewolucyjny potencjał" współczesnego proletariatu 
kształtuje si

ę

 zwłaszcza  w oparciu o obiektywne warunki 

koncentracji, socjalizacji i współpracy w procesie  produkcji, 
z którego te cechy wyrastaj

ą

, a równie

Ŝ

 na przetransponowaniu 

tych  zdolno

ś

ci do zorganizowania si

ę

 i współpracy mas na sfer

ę

 

samowyzwolenia w drodze  aktywnej, 

ś

wiadomej i dobrowolnej 

solidarno

ś

ci - to znaczy w ramach organizacji  i walki, któr

ą

 

proletariat rozwija w celu obrony swoich interesów. W rezultacie 
pojawia  si

ę

 obiektywna mo

Ŝ

liwo

ść

 parali

Ŝ

owania, a nast

ę

pnie 

wci

ą

gania do ruchu pod własnym  kierownictwem całokształtu 

ekonomicznych i społecznych mechanizmów  współczesnego 

ś

wiata. 

     Analiza powy

Ŝ

szych uwarunkowa

ń

 do

ść

 szybko wykazuje, 

Ŝ

e jej 

specyficznych cech  nie nale

Ŝ

y uto

Ŝ

samia

ć

 z cechami robotnika 

fizycznego w przemy

ś

le ci

ęŜ

kim (nie obala  to jednak faktu, 

Ŝ

koncentracja w oczywisty sposób stwarza najbardziej dogodne  
warunki dla rozwoju wspomnianych powy

Ŝ

ej cech). Współcze

ś

nie, w 

odró

Ŝ

nieniu od  powy

Ŝ

szego, cech

ą

 t

ą

 jest wolno

ść

 bycia sił

ą

 

najemn

ą

, konkretniej za

ś

 - zgodnie  z klasycznym okre

ś

leniem 

marksistowskim - jest ni

ą

 ekonomiczna konieczno

ść

  sprzeda

Ŝ

y siły 

roboczej, której podlega jednostka (wszystkie jednostki tworz

ą

ce 

klas

ę

  robotnicz

ą

). 

   Wielko

ść

 dniówki - czy to wysoka czy te

Ŝ

 niska - nie ma 

znaczenia, dopóki  reprodukcji ulega konieczno

ść

 ekonomiczna (tj. 

póki dniówka nie osi

ą

gnie poziomu,  na którym oszcz

ę

dno

ść

 pewnej 

znacznej jej cz

ęś

ci nie jest mo

Ŝ

liwa i nie pozwala na  pozyskanie 

ś

rodków produkcji b

ą

d

ź

 zysków z okre

ś

lonego kapitału). Równie

Ŝ

 

charakter  pracy - czy chodzi o fizyczn

ą

 czy umysłow

ą

, b

ą

d

ź

 w 

odniesieniu do kapitału  o "produkcyjn

ą

"- równie

Ŝ

 nie posiada 

takiego konkretnego znaczenia do czasu, gdy  historyczna 
tendencja zmierza w kierunku koncentracji (przykładowo: masowa  

background image

syndykalizacja pracowników wielkich domów towarowych, urz

ę

dników 

towarzystw  ubezpieczeniowych). Co za

ś

 si

ę

 tyczy zdolno

ś

ci 

parali

Ŝ

owania społecze

ń

stwa, to ma si

ę

  ona tak samo u 

pracowników elektrowni, telekomunikacji czy banku, jak i stalowni  
b

ą

d

ź

 zakładów samochodowych. 

   Jak

ą

kolwiek by wi

ę

c rol

ę

 odgrywała w skali 

ś

wiata przemysłowa 

klasa robotnicza  zwi

ą

zana z prac

ą

 fizyczn

ą

 (relatywnie rosn

ą

c

ą

 

czy te

Ŝ

 malej

ą

c

ą

, trudno to w tej chwili  oceni

ć

), to znaczenie 

całego proletariatu, zgodnie z przyj

ę

tym przez nas okre

ś

leniem,  

niew

ą

tpliwie wzrasta, na przekór długiej depresji, b

ę

d

ą

cej 

funkcj

ą

 dokonuj

ą

cych si

ę

  zmian. Dzi

ę

ki mikroelektronice i 

informatyce jeste

ś

my 

ś

wiadkami nie pocz

ą

tków  społecze

ń

stwa 

postindustrialnego, lecz raczej post

ę

puj

ą

cego uprzemysłowienia 

usług  i mechanizacji pracy fizycznej. Pogl

ą

d, jakoby poci

ą

gało 

to za sob

ą

 gł

ę

bok

ą

  decentralizacj

ę

 pracy (tj. decentralizacj

ę

 

pracy i kapitału, w skutek pojawienia si

ę

 na  nowo w skali 

masowej małych rodzinnych przedsi

ę

biorstw) jest sprzeczny z 

wszelkimi  długofalowymi statystykami. Uwzgl

ę

dniaj

ą

c nawet 

nowatorskie i eksperymentalne  znaczenie małych firm i 
rozdrobnionych przedsi

ę

biorstw w "sektorach wysokiej  techniki",  

jest to jedna klasyczne przej

ś

ciowe zjawisko. Bowiem gdy tylko 

sukces  przedsi

ę

wzi

ę

cia jest zagwarantowany, koncentracja sama 

si

ę

 niejako narzuca. Sektor  "komputerów domowych" (home 

computer) wykazał to niestety zarówno w USA, jak  i w Wielkiej 
Brytanii czy Japonii. 
       Kryzys kapitalistyczny jest na razie jeszcze daleki od 
tego, aby spowodowa

ć

 rozpad  proletariatu (co najwy

Ŝ

ej wzmaga 

ryzyko jego podziału na tych, co posiadaj

ą

 prac

ę

  i bezrobotnych; 

cho

ć

 jest to podział tak stary jak sam kapitalizm, to ruch 

robotniczy  mo

Ŝ

e i powinien odpowiedzie

ć

 na to walk

ą

 o nowe 

radykalne skrócenie tygodnia  pracy). 
  Proletariat nadal pozostaje "podmiotem antykapitalistycznym", 
"podmiotem  socjalistycznym" w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. 
Historia wewn

ą

trz "nowych"  warstw proletariatu reprodukuje, 

czasem ze zdumiewaj

ą

c

ą

 szybko

ś

ci

ą

, te same  przytoczone przez 

Marksa w pierwszym tomie "Kapitału" cechy, które stawiaj

ą

 go na  

"wezwanie socjalizmu". 
       Obecna problematyka zatem ogranicza si

ę

 nie przypadkiem 

do trzeciego pytania.    Mianowicie kwestia ukształtowania si

ę

 

subiektywnych warunków wzrostu siły  socjalizmu, zarówno do jak 
i po obaleniu kapitalizmu, jest bodaj najtrudniejszym  
zagadnieniem. 
    Takie twierdzenie nie zawiera samo w sobie niczego 
osobliwego. Proletariacka  rewolucja społeczna jest pierwsz

ą

 w 

historii rewolucj

ą

, która winna przekaza

ć

 losy  społecze

ń

stwa w 

r

ę

ce klasy, która do dnia swego politycznego zwyci

ę

stwa (a by

ć

 

mo

Ŝ

e  nawet długo po tym dniu) w dalszym ci

ą

gu pozostaje klas

ą

 

ekonomicznie i kulturowo  zale

Ŝ

n

ą

 i wyzyskiwan

ą

. I je

ś

li wszelkie 

wcze

ś

niejsze rewolucje społecznie umo

Ŝ

liwiały  przej

ę

cie władzy 

przez klas

ę

 posiadaj

ą

c

ą

 ju

Ŝ

 ekonomiczn

ą

 i ideologiczn

ą

 hegemoni

ę

to  kompletn

ą

 utopi

ą

 byłoby przypuszcza

ć

Ŝ

e proletariat mógłby 

uzyska

ć

 przewag

ę

  ekonomiczn

ą

 w ramach społecze

ń

stwa 

kapitalistycznego. Jeszcze wi

ę

ksz

ą

 utopi

ą

 byłoby  przypuszczenie, 

i

Ŝ

 mo

Ŝ

e on urzeczywistni

ć

 ideologiczn

ą

 hegemoni

ę

, zostaj

ą

c po  

dawnemu wyzyskiwanym i w sensie ekonomicznym zale

Ŝ

nym. 

      Tym samym konsekwencje zale

Ŝ

no

ś

ci ekonomicznej i 

ideologicznej ograniczaj

ą

  zwykle zdolno

ś

ci samoorganizowania 

si

ę

, współpracy i solidarno

ś

ci klasowej, które  zreszt

ą

 wynikaj

ą

 

z tych

Ŝ

e warunków 

Ŝ

ycia w ramach społecze

ń

stwa kapitalistycznego.  

  Zderzenie si

ę

 tych dwóch tendencji rodzi z jednej strony 

powszedni

ą

 rutyn

ę

  robotniczego 

Ŝ

ycia z tendencj

ą

 do 

background image

przystosowania si

ę

 do "realizmu" dna codziennego,  tendencj

ą

 do 

reformizmu, a z drugiej - periodyczne zrywy do wielkich klasowych  
wyst

ą

pie

ń

 (strajki masowe i powszechne, kryzysy polityczne, 

kryzysy przedrewolucyjne,  sytuacje rewolucyjne), kiedy to 
obalenie kapitalizmu na krótki czas jest mo

Ŝ

liwe.        W 

oparciu o t

ę

 dialektyk

ę

, która w swej własnej gł

ę

bi uwarunkowana 

jest  dialektyk

ą

 "obiektywnego i subiektywnego czynnika 

historii", wspieraj

ą

 si

ę

 wielkie  cykle walki klasowej w ko

ń

cu 

XIX stulecia (powiedzmy - od jego lat czterdziestych),  cykle, 
które mimo wszystko stanowi

ą

 tre

ść

 głównej tendencji 

historycznej.         Pierwsze wzniesienie fali rewolucyjnej 
doprowadziło do rewolucji 1848 roku i jej  pó

ź

niejszego krachu, 

po którym nast

ą

piło na dłu

Ŝ

ej uspokojenie, przerwane  pocz

ą

tkowym 

zwyci

ę

stwem Komuny Paryskiej. Drugie wielkie wzniesienie osi

ą

ga  

kulminacj

ę

 w zwyci

ę

stwie rewolucji rosyjskiej 1917 roku, po 

którym miało miejsce  załamanie rewolucji w Europie Centralnej 
w latach 1919-1923, co „na wielu  płaszczyznach” okre

ś

liło los 

tej pierwszej. Drugie wzniesienie fali rewolucyjnej  prowadzi do 
uspokojenia, a wkrótce do nowych, ci

ęŜ

szych pora

Ŝ

ek (Japonia, 

Niemcy,  Hiszpania), które wiod

ą

 wprost do wojny 

ś

wiatowej i 

rozprzestrzenienia si

ę

 faszyzmu na  cały prawie kontynent 

europejski, od Gibraltaru do rogatek Leningradu, Moskwy  i 
Stalingradu. Nast

ę

pnie, na skutek działa

ń

 ruchu oporu i nowego 

wzrostu walki  rewolucyjnej, wznosi si

ę

 nowa fala, osi

ą

gaj

ą

ca 

najwy

Ŝ

szy punkt w zwyci

ę

stwie  rewolucji jugosłowia

ń

skiej i 

chi

ń

skiej, cho

ć

 jednocze

ś

nie poniesione zostały dotkliwe  kl

ę

ski 

w Europie Zachodniej, USA i Japonii (stabilizacja kapitalizmu, 
maccartyzm,  "zimna wojna"). 
      A i tym razem uspokojenie nie miało charakteru powszechnego 
z uwagi na to, 

Ŝ

e  rewolucja wspierana antyimperialistycznym 

ruchem narodowowyzwole

ń

czym,  rozprzestrzeniła si

ę

 na Indochiny, 

Kub

ę

 i Nikaragu

ę

. To uspokojenie jest czym

ś

  realnym na półkuli 

północnej podczas dziesi

ę

cioleci i ko

ń

czy si

ę

 na 1968 roku; lecz 

bez  zwyci

ę

stw rewolucyjnych, co wskazuje na presj

ę

 stosunku sił 

w skali 

ś

wiatowej, jak i na  przygn

ę

biaj

ą

co dług

ą

 pasywno

ść

 

ameryka

ń

skiego i radzieckiego proletariatu.       Jednak

Ŝ

e owa 

dialektyka powszedniej rutyny i periodycznych zrywów ka

Ŝ

e nam,  

z kolei, wróci

ć

 do dialektyki "masy - kierownictwo", a 

ś

ci

ś

lej - 

 do dialektyki "realnego  ruchu klasy i jego politycznego 
wyrazu". I ten fakt, 

Ŝ

e przyznajemy, i

Ŝ

 proletariat jest  w 

stanie okresowo przezwyci

ęŜ

y

ć

 subiektywne przeszkody na drodze 

do socjalizmu, nie  umniejsza znaczenia drugiego twierdzenia - 

Ŝ

e kryzys praktyki zorganizowanego ruchu  robotniczego (zarówno 

jego socjaldemokratycznej, jak i stalinowskiej cz

ęś

ci) jest  

jednym z rzucaj

ą

cych si

ę

 w oczy faktów historii minionych 

pi

ęć

dziesi

ę

ciu lat. Swoim  brzemieniem silnie oddziałuje na 

mo

Ŝ

liwo

ść

 zagwarantowania ogólno

ś

wiatowego  zwyci

ę

stwa socjalizmu 

w ko

ń

cu XX wieku. 

        Ma to tym wi

ę

ksze znaczenie, gdy

Ŝ

 kryzys ten coraz 

bardziej trwale splata si

ę

  z kryzysem praktyki, znanej pod nazw

ą

 

"budownictwa socjalistycznego" w krajach,  które zlikwidowały 
kapitalizm, a 

ś

ci

ś

lej z kryzysem modelu ekonomicznego,  

politycznego, kulturowego i społecznego zarz

ą

dzania, który 

objawił si

ę

 we  wspomnianych krajach. Kryzys ów przeplata si

ę

 z 

kryzysem kapitalizmu i praktyki  zorganizowanego ruchu 
robotniczego w krajach kapitalistycznych w tym sensie,  w jakim 
rodzi zw

ą

tpienie, sceptycyzm i demoralizacj

ę

 w szeregach klas 

zniewolonych  i wyzyskiwanych - nie tylko w odniesieniu do 
"socjalistycznych modeli"  przeznaczonych do na

ś

ladowania, ale 

i w tym sensie, w którym wzbudza w

ą

tpliwo

ś

ci co  historycznej 

mo

Ŝ

liwo

ś

ci samowyzwolenia si

ę

 przez najemn

ą

 sił

ę

 robocz

ą

. Te nowe  

background image

przeszkody mog

ą

 by

ć

 przezwyci

ęŜ

one tylko przez samo 

Ŝ

ycie, dzi

ę

ki 

nowym  historycznym do

ś

wiadczeniom (cho

ć

 wkład teoretyczny 

pozostanie decyduj

ą

cy w ich  przygotowaniu). Na szcz

ęś

cie nowe 

"modele" rodz

ą

 si

ę

 nieuchronnie na gruncie "ruchu  realnego", jak 

miało to miejsce w maju 1968 roku czy w przypadku "Solidarno

ś

ci". 

Za

ś

  owe "nowe modele" wskazuj

ą

 zawsze na jedn

ą

 i t

ę

 sam

ą

 

historyczn

ą

 tendencj

ę

 do  samoorganizacji i samorz

ą

dno

ś

ci. 

    Ruch realny nadal b

ę

dzie gromadzi

ć

 siły i do

ś

wiadczenia w 

powszednim 

Ŝ

yciu  (strajki o charakterze ekonomicznym, 

działalno

ść

 wyborcza, walka o demokratyczne  reformy itp.), 

jednak jak dawniej, co jaki

ś

 czas b

ę

dzie stwarza

ć

 gro

Ŝą

ce 

wybuchem  kryzysy społecze

ń

stwa bur

Ŝ

uazyjnego i szans

ę

 dla 

działa

ń

 radykalnych, dla których  socjali

ś

ci powinni przygotowa

ć

 

siebie i masy, przejawiaj

ą

c w takich wypadkach m

ę

stwo  i 

decyduj

ą

c

ą

 rol

ę

 inicjatywy rewolucyjnej, któr

ą

 nieustannie 

postulowali Marks i  Engels. 
      Wszystko to w skali 

ś

wiatowej jest mo

Ŝ

liwe bardziej ni

Ŝ

 

kiedykolwiek - co wi

ę

cej,  konieczne przynajmniej w stadium 

pocz

ą

tkowym. Ten, kto liczy, 

Ŝ

e "cykl rewolucji" ju

Ŝ

  si

ę

 

zako

ń

czył, otrzyma od historii nale

Ŝ

ne sprostowanie. Wiek XX 

zako

ń

czy si

ę

  i rozpocznie XXI, który spot

ę

guje to, co przyniosło 

nasze stulecie wraz z pocz

ą

tkiem         1905 roku: wiek 

rewolucji i kontrrewolucji. 
     Pod tym wzgl

ę

dem proletariat mo

Ŝ

e oprze

ć

 si

ę

 na dwóch 

silnych sojusznikach:  bezgranicznie eksploatowanym chłopstwie 
"trzeciego 

ś

wiata" (sojusz  robotniczo-chłopski był sił

ą

 nap

ę

dow

ą

 

zwyci

ę

stw w Jugosławii, Chinach, Indochinach,  na Kubie i w 

Nikaragui), wspieranym cz

ę

sto pot

ęŜ

nym, antyimperialistycznym 

ruchem  narodowowzwole

ń

czym; na nowych ruchach społecznych, 

powstaj

ą

cych w rezultacie  buntu przeciw gro

Ŝą

cym nam katastrofom 

(j

ą

drowej, ekologicznej) czy dotkliwemu  upo

ś

ledzeniu (walka o 

wyzwolenie kobiet), obejmuj

ą

cych coraz szersze kr

ę

gi  

proletariatu w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. Ruchy te kryj

ą

 

w sobie wyj

ą

tkowo  silne i post

ę

powe j

ą

dro skierowane przeciw 

kapitalizmowi, a wynikaj

ą

ce z samej  analizy warunków, które 

przydaj

ą

 realno

ś

ci dylematowi: socjalizm b

ą

d

ź

 zagłada.  Jednak 

ów potencjał, to j

ą

dro, b

ę

dzie si

ę

 wyswobodza

ć

 tylko w tym 

stopniu, w jakim  ruch robotniczy b

ę

dzie umiał wszystkie te ruchy 

zjednoczy

ć

 dla realizacji wyra

ź

nych  celów antykapitalistycznych, 

nie próbuj

ą

c przy tym ich „kastrowa

ć

", pozbawia

ć

  samodzielno

ś

ci, 

przeobra

Ŝ

a

ć

 w siły dopełniaj

ą

ce w polityce presj

ę

 na 

"przysposobienie"  kapitalizmu. 
    Socjalizm nie zatryumfuje ani dzi

ę

ki wojnie 

ś

wiatowej 

(przecie

Ŝ

 to potworny absurd),  ani jako skutek jakiej

ś

 

namacalnej przewagi "obozu socjalistycznego" nad "obozem  
kapitalistycznym" (co jest trudne do wyobra

Ŝ

enia w najbli

Ŝ

szym 

czasie).       Zatryumfuje w ten sam sposób, który przewidzieli 
Marks i Engels - przero

ś

ni

ę

ciem  "realnego ruchu" wyzwolenia 

robotników najemnych w kierunku opanowania władzy  politycznej, 
co zbiegnie si

ę

 z chwil

ą

, gdy 

ś

rodki produkcji i wymiany wezm

ą

 

w swe  r

ę

ce zjednoczeni wytwórcy, rz

ą

dz

ą

cy si

ę

 w warunkach 

pluralizmu politycznego  i demokratycznej, planowej 
samorz

ą

dno

ś

ci. Takie przerastanie b

ę

dzie wynikiem  szeregu 

nakładaj

ą

cych si

ę

 ekonomicznych, społecznych i politycznych 

kryzysów  wewn

ą

trz społecze

ń

stwa bur

Ŝ

uazyjnego. Ujawni si

ę

 dzi

ę

ki 

rozmachowi wyzwolenia  bezpo

ś

rednich producentów w tzw. krajach 

socjalistycznych w kierunku rzeczywistego  samorz

ą

du robotniczego 

(planowania i podziału produktu społecznego pod kontrol

ą

  i 

kierownictwem robotników) i pluralizmu politycznego - innymi 
słowy  - demokratycznej władzy ogółu bezpo

ś

rednich producentów, 

bez czego samorz

ą

d  robotniczy pozostaje w niemałym stopniu 

background image

pozbawiony swej tre

ś

ci.        W ten oto sposób socjalizm ma 

pełne szanse urzeczywistnienia si

ę

. Dorobek jest  ogromny. 

Trudno

ś

ci nie nale

Ŝ

y nie docenia

ć

. Jednak bardziej ni

Ŝ

 

kiedykolwiek  w przeszło

ś

ci, warto tak jak dawniej po

ś

wi

ę

ci

ć

 

Ŝ

ycie dla jedynego godnego człowieka  d

ąŜ

enia - wyzwolenia 

wszystkich zniewolonych i wyzyskiwanych oraz zbudowania  
społecze

ń

stwa bez klas i przemocy pa

ń

stwa. 

 
Z J

Ę

ZYKA ROSYJSKIEGO PRZEŁO

ś

YŁ 

     Rafał  K. Krajewski 
 
przypisy 
 
(1) Francis Blanchard, dyrektor generalny ILO (MOP) opisał 
zwi

ęź

le istniej

ą

c

ą

  sytuacj

ę

 nast

ę

puj

ą

cymi słowami: "Dziesi

ą

tki 

milionów młodych ludzi, którzy otrzymali  wykształcenie, nagle 
zaczynaj

ą

 sobie u

ś

wiadamia

ć

Ŝ

e posiadaj

ą

 złe przygotowanie,  

nieodpowiednie wykształcenie zawodowe, które nie daje im 
mo

Ŝ

liwo

ś

ci wkroczenia do  

ś

wiata pracy."  ("International Herald 

Tribune" z 6.02.1985). 
 
(2) Obecnie wiadomo, 

Ŝ

e gdy w 1945 roku zrzucono pierwsz

ą

 bomb

ę

 

atomow

ą

 , uczeni  nie mieli poj

ę

cia o odległych nast

ę

pstwach 

promieniowania. Administracja Reagana  swoimi projektami gra w 
"wojny gwiezdne", w czasie gdy naukowcy wiele jeszcze nie  wiedz

ą

 

o mo

Ŝ

liwych skutkach wybuchów j

ą

drowych w przestrzeni kosmicznej. 

 
 
(3) Nale

Ŝ

y poczyni

ć

 rozró

Ŝ

nienie mi

ę

dzy władaniem przyrod

ą

, a jej 

niszczycielsk

ą

  eksploatacj

ą

 (tym, co Marks i Engels po niemiecku 

nazywali Raubbau). Ta ostatnia jest  charakterystyczna dla 
kapitalizmu i nie s

ą

 jej znane (lub 

ś

wiadomie odrzucane)  

długofalowe konsekwencje gruntownych zmian otaczj

ą

cego 

ś

rodowiska. 

 
(4) Wiele uwagi, jak

ą

 po

ś

wi

ę

cono silnikowi spalinowemu pod koniec 

XIX wieku,  zapewniło tylko jeden z mo

Ŝ

liwych wariantów rozwoju 

wielkiego przemysłu  samochodowego. Było to do pewnego stopnia 
zwi

ą

zane ze znaczeniem, jakie posiadały  grupy Dietreding i 

Rockefeller  (inaczej mówi

ą

c - przemysł naftowy) w ramach  

brytyjskiego i ameryka

ń

skiego kapitału finansowego, jak równie

Ŝ

 

z ich wpływem, jaki  posiadały przez to na główne pa

ń

stwa 

imperialistyczne. 
 
(5) W istocie, w ci

ą

gu minionego dwudziestopi

ę

ciolecia stopa 

wzrostu produkcji rolnej  była wi

ę

ksza ni

Ŝ

 stopa przyrostu 

naturalnego. Odkryte w tym czasie rezerwy 

ź

ródeł  energii (w tym 

nafty) rosły szybciej ni

Ŝ

 zapotrzebowanie na energi

ę

. Stosunek 

w obu  wypadkach wynosił prawie 1: 2.  
 
* Powiedzenie to jest trudne do oddania w j

ę

zyku polskim. 

Rosyjskie słowo "błat"  - oznacza "klik

ę

", nieformalny układ, 

protekcj

ę

" (odpowiednikiem rosyjskiego "po  błatu" jest polskie: 

"po znajomo

ś

ci" , "po protekcji"), za

ś

 "argo" - oznacza "

Ŝ

argon".  

Cytowane wi

ę

c przez Mandla powiedzenie mo

Ŝ

e oznacza

ć

Ŝ

"protekcja i 

Ŝ

argon s

ą

  silniejsze od Stalina" (przyp. tłum.). 

 
(6) Koncepcj

ę

 "realnego ruchu wyzwolenia rzeczywistego 

proletariatu" odnajdujemy  w pracach Marksa i Engelsa. Koncepcja 
"realnego socjalizmu" jest w nich zupełnie  nieobecna. Ta druga 
koncepcja, w istocie redukcjonistyczna ("socjalizm" = zniesienie  

background image

własno

ś

ci prywatnej, i to w dodatku w

ą

tpliwe!) i dogmatyczno- 

idealistyczna stwierdza,  

Ŝ

e "wyzwolenie (nieobecno

ść

 wyzysku) 

jest urzeczywistniane "przez zadekretowanie"  niezale

Ŝ

nie od 

tego, jak sami wytwórcy widz

ą

 własny byt i niezale

Ŝ

nie od ich  

rzeczywistej reakcji (W

ę

gry, Czechosłowacja, Chiny, Polska). A 

zatem jest ona  apologi

ą

, która poprzez same fakty przeczy 

realnemu ruchowi wyzwolenia rzeczywistej  klasy. Takie 
przeciwstawienie nie jest rzecz

ą

 przypadku. Dla Marksa i Engelsa  

socjalizm jest niewyobra

Ŝ

alny bez samowyzwolenia klasy 

robotniczej. Nie mo

Ŝ

e ona  "osi

ą

gn

ąć

 wyzwolenia" ot tak, nie 

zauwa

Ŝ

aj

ą

c i nie czuj

ą

c tego sama, podobnie jak to  przydarzyło 

si

ę

 panu Jourdain z komedii Moliera.