background image

Sekielski i jego wyznawcy mają z tym problem 

 

 

 

 

 

Napisałem artykuł o czołowych aktywistach LGBT, będących 
zarazem obrzydliwymi pedofilami, z których niektórzy molestowali 
nawet niemowlaki. Usłyszałem: "No tak, ale co nas obchodzą jacyś 
działacze LGBT, skupmy się na pedofilach w Kościele, bo to religia!". 
No to zrobiłem materiał o przerażającej skali pedofilii wśród 
religijnych żydów. Usłyszałem, że w takim razie "winna jest religia 
ogólnie", i "każda religia to zło". Dziś to... potwierdzę. Skupię się 

background image

najpierw na bardzo konkretnej religii, starej jak świat. Do dzisiaj ma 
miliardy wyznawców. Najwyższy kapłan wchodzi na salę, a jego 
wyznawcy słuchają jego nauczania, chłoną każde jego słowo, robią 
notatki. Ta religia zwana jest matematyką.
 

Opiera się ona na modleniu się liczbami i czczeniu pewnych zasad, 
reguł, równań. A najgorsze, że wpajają ją do głów dzieciom, już od 
najmłodszych lat. Matematyka powstała kiedy pierwszy jaskiniowiec 
palnął mamuta (albo zdaniem znanej badaczki – dinozaura) w łeb, 
rozłupując go na pół. Tak powstały ułamki i od tamtej pory ta 
matematyczna sekta zdobywa kolejnych wyznawców. 

Zawsze podskórnie czułem, że matematyka to zło, ale dopiero teraz, 
badając pedofilię wśród kapłanów boga Pitagorasa (zwanych dalej 
"nauczycielami matematyki") zrozumiałem, że należy ją 
zdelegalizować. System liczbowy to imperium zła. Czy wiesz, że kiedy 
liczysz pieniądze, wspierasz tuszowanie pedofilii w środowisku 
matematycznym? 

Przejdźmy do przykładów. Daniel Azamar, czarnoskóry nauczyciel 
matematyki na Florydzie, pisał do 13-latki, że ma na nią oko odkąd 
ukończyła 11 lat i że ma na nią chrapkę której "nie potrafi 
powstrzymać". Na Snapchacie opisywał co, gdzie i jak chciałby z nią 
zrobić. Wyznawał jej również miłość. A przecież jako matematyk 
powinien sobie zrobić proste równanie: "18 minus 7 równa się »łapy 
precz pie*****ny zboku«. 

W Alabamie z kolei, trzy miesiące temu matematyk zgwałcił 15-latkę. 

W Londynie nauczyciel William Vahey molestował co najmniej 54 
chłopców w wieku 12-14 lat, a w jego komputerze znaleziono 
segregowane według lat zdjęcia ponad 90 dzieci, które molestował. 

Matematyka to jednak tylko część szerszej religii, znanej jako 
"edukacja" lub "szkoła". A co TAM się dzieje, to już w ogóle taka 
patologia, że inne religie wymiękają. 

background image

3 miesiące temu w Arizonie nauczycielka postawiła jednego ucznia na 
czatach, żeby pilnował czy "ktoś nie idzie" i żeby nie przeszkodził jej w 
uprawianiu seksu z jego 13-letnim kolegą. Ten, którego postawiła na 
czatach, wcześniej był przez nią podpytywany czy jest obrzezany, a 
jak stwierdził że "nie wie o co chodzi", pokazała mu na komórce 
zdjęcia penisów: obrzezanych i nieobrzezanych. 

W Missouri czarnoskóry nauczyciel - gej Deonte Taylor molestował 7-
letniego chłopca. Rodzice zgłosili sprawę na policję, ale nauczyciel 
uczył dzieci przez kolejne 3 lata. Dopiero w zeszłym roku, po 
zrobieniu badań DNA, okazało się, że jest sprawcą. Gdy Taylor 
dowiedział się, że rodzina chłopca ma dowody przeciw niemu, 
namówił swojego (o 30 lat starszego) narzeczonego (66-letniego 
Michaela Johnsona) do wynajęcia płatnego zabójcy, by zamordował 
chłopca i jego rodziców. Plan się nie powiódł, plany morderstwa się 
wydały, sprawa się "rypła". 

Ktoś powie: "no ok, ale nie chodzi już nawet o samą pedofilię, tylko o 
TUSZOWANIE JEJ!". 

Wyzwanie przyjęte 

Śledztwo policyjne w samym Chicago wykazało, że w ciągu dekady 
doszło tam do co najmniej 520 przypadków wykorzystywania 
seksualnego dzieci przez nauczycieli i pracowników szkół publicznych, 
a nauczyciele i dyrektorzy poinformowani przez uczniów o tych 
wydarzeniach, bardzo rzadko zawiadamiali policję. Próbowali 
tuszować sprawę, żeby uniknąć atmosfery skandalu i pogorszenia 
reputacji szkoły. 

W jednej ze szkół w Londynie nauczyciele pedofile przez całe lata 
molestowali dzieci, a gazeta "The Times" opisała historię tuszowania 
ich przestępstw i zmowę milczenia. 

Sąd w Sommerville uznał, że dyrekcja szkoły ukrywała pedofila, 
Jasona Fennesa, który molestował 6- i 7-letnie uczennice. Szkoła 
podpisała z nim porozumienie, na mocy którego rozstali się bez 

background image

ujawniania jego pedofilskich wyczynów. Nauczyciel poszedł do innej 
szkoły i... zaczął wykorzystywać seksualnie kolejne dzieci. 

W Ontario dopiero 3 lata temu wprowadzono prawo, na mocy 
którego nauczyciel posiadający pornografię dziecięcą lub 
wykorzystujący uczniów seksualnie, automatycznie traci prawo do 
nauczania. Prawo nie dotyczy jednak molestowania, macania itp. – 
takie sprawy są rozpatrywane indywidualnie i nie muszą oznaczać 
automatycznego odsunięcia pedofila od zawodu nauczyciela. 

USA TODAY: "Pomimo całych dekad molestowania seksualnego 
dzieci – amerykańskie szkoły publiczne wciąż ukrywają czyny swoich 
nauczycieli i pozwalają im dalej uczyć dzieci. Odkryliśmy mnóstwo 
przypadków, w których nauczyciele stracili pracę z powodu 
molestowania uczniów i nie mieli problemu ze znalezieniem pracy w 
innej szkole. Wliczając w to nauczyciela z New Jersey, który 
molestował 5 uczennic podstawówki, nauczyciela z Oregonu, który 
pod ławką dotykał genitaliów ucznia i nauczyciela z Illinois, który 
zmuszał uczniów by jedli z jego krocza". 

W Nevadzie prawnicy wynajęci przez rodziny uczniów, wytoczyli 
proces dyrekcji szkoły, która tuszowała przestępstwa nauczyciela 
pedofila, molestującego chłopców. Jeden z molestowanych chłopców 
popełnił samobójstwo. 

Boston Globe pisze o prywatnych szkołach, które rozstając się z 
niewygodnymi pedofilami, podpisują z nimi porozumienia, na mocy 
których mogą szukać pracy w innej szkole – z "czystą kartą". 

To oczywiście tylko kilka pierwszych z brzegu kropli nawet nie w 
morzu, tylko w przerażającym oceanie nauczycielskiej pedofilii. Żeby 
zrozumieć skalę problemu, warto przyjrzeć się badaniom 
przeprowadzonym przez niejaką Charol Shakeshaft. Zbadała 225 
przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci przez nauczycieli (z 
czego 184 w stanie Nowy Jork). Z tych 225 badanych spraw, wszyscy 
nauczyciele przyznali się do stawianych im zarzutów, a mimo to... 

background image

ŻADEN z nich nie został zgłoszony na policję czy do sądu, wszystko 
odbywało się wewnątrz szkoły. Tylko JEDEN PROCENT z nich stracił 
prawo do wykonywania zawodu. Dwie trzecie z nich nie poniosło 
ŻADNYCH konsekwencji, a ci, którzy odeszli, otrzymali pozytywne 
referencje i mogli szukać szczęścia w innym miejscu. Niektórym 
przyznano nawet... przedwczesną emeryturę. Mieli więcej czasu na 
masturbowanie się do filmików z pornografią dziecięcą, albo na 
szukanie kolejnych żywych ofiar. 

W innym raporcie Shakeshaft – nie jakaś oszołomka, tylko autorytet 
szanowany na salonach, występująca u Winfrey – dowodziła, że 
prawie 10 proc.  amerykańskich uczniów było ofiarami gwałtów lub 
molestowania (choć w tym przypadku nie mam danych czy chodzi 
wyłącznie o molestowanie przez nauczyciela, czy nie). CBS cytowało 
również jej słowa, że wykorzystywanie seksualne dzieci w publicznych 
szkołach zdarza się ponad 100 razy częściej, niż molestowanie ich 
przez księży katolickich. Statystycznie w Nowym Jorku CODZIENNIE 
jakieś dziecko jest wykorzystywane seksualnie przez nauczyciela. 
Badaczka opisała również liczne przypadki przenoszenia nauczycieli 
pedofilów z jednej szkoły do drugiej. 

Rozumiecie? Nie mówimy o wiosce w amazońskiej dżungli, tylko o 
Nowym, k***a, Jorku. 

Żeby opisać rzeczowo i precyzyjnie przypadki gwałtów nauczycieli na 
dzieciach, potrzebowałbym kilku grubych książek, a nie wpisu na 
fejsie. Ale wiem, wiem, znam następny argument. "A co nas obchodzi 
co się w Ameryce dzieje, skupmy się na faktach, a nie że u was 
Murzynów bijo xD" i tak dalej. I generalnie "skupmy się na własnych 
problemach". Nasz klient, nasz Pan. 

Przenosimy się na krajowe podwórko, skarbie! Zapnij pasy. 

Miesiąc temu media pisały o lektorze angielskiego, uczącym dzieci w 
podstawówce w Pruszczu Gdańskim. Wykorzystał seksualnie 26 
swoich uczennic, z których ani jedna nie miała nawet 15 lat. W 

background image

dodatku posiadał i rozpowszechniał pornografię dziecięcą. Łącznie 
usłyszał ponad 400 zarzutów. 

Sopot. Nauczyciel pedofil z Wenezueli uczył polskie dzieci 
hiszpańskiego. Molestował 5 uczennic, miały po 6 i 7 lat. 

Dobra, żeby skrócić wątek, nie będę wypisywał samych przypadków 
pedofilów w polskich szkołach – skupię się już tylko na przypadkach 
TUSZOWANIA ich przestępstw przez szkoły. 

Portal "naTemat". Rozmowa z kobietą, która jako 10-letnie dziecko 
była przez rok molestowana przez nauczyciela: "To były takie czasy, 
gdy o nauczycielu do rodziców głupio było mówić cokolwiek złego. 
Zwłaszcza, gdy się go wcześniej ubóstwiało. Przecież ja sama najpierw 
zostawałam godzinami po lekcjach w szkole, by uczyć się teatru i 
angielskiego. I potem nie wiedziałam, jak powiedzieć w domu, że to 
się przerodziło w koszmar. A gdy tak się stało, na szczęście tata nigdy 
nie wahał się mi wierzyć. W szkole rozpętał awanturę, w której 
wszyscy stanęli jednak po stronie nauczyciela. Koledzy tego człowieka 
na wywiadówkach długo podpuszczali innych rodziców, by nas 
wyśmiewać. To był drugi koszmar, z którym do dziś mam problemy 
się ogarnąć. Pierwszą terapię i mnóstwo wsparcia ważnego dla 
skrzywdzonej kilkunastolatki zorganizował mi wtedy nasz proboszcz, 
który mimo pracy w szkole był w niej jedyną osobą po naszej stronie. 
Zmowę milczenia i manipulacje dyrekcji, która broniła tego człowieka 
pomogli natomiast przezwyciężyć dobrzy prawnicy, których z pracy 
znała mama. Po prostu przyjaciele. Naprawdę mieliśmy szczęście. 
Niedawno dyrektorką mojej szkoły została kobieta, która go 
najmocniej broniła. A ten człowiek poszedł za kraty tylko za to, co 
zrobił mnie. Są wciąż co najmniej trzy dziewczyny, które nigdy nikomu 
o tym nie opowiedziały, co nam robił. Wiem o nich, bo przecież 
widziałam na własne oczy, jak je gwałcił". 

Czyli w szkole była zmowa milczenia i jedyną osobą w szkole, która 
wstawiła się za molestowaną dziewczynką był... KSIĄDZ KATOLICKI. 

background image

Gazeta Wyborcza: "Wychowawca z ośrodka dla dzieci z problemami 
mowy i słuchu miał przez 12 lat molestować swoich podopiecznych. 
Kiedy wpadł rok temu szybko postawiono akt oskarżenia – 
przesłuchano 37 jego ofiar, a na telefonie i komputerze znaleziono 
zdjęcia nagich uczniów. Mężczyzna siedzi w areszcie z zarzutami o 
pedofilię i czeka na wyrok – nawet 12 lat więzienia. Do chwili jego 
uprawomocnienia będzie jednak musiał dostawać połowę pensji, bo 
to gwarantuje mu prawo, a dokładnie Karta Nauczyciela". 

Szkoła podstawowa w Żubrynku. 20 rodziców blokuje wejście do 
szkoły i nie wpuszcza tam nauczyciela oskarżonego o pedofilię. Ktoś 
powie, że 20 rodziców to nie jest jakiś wielki tłum. Cóż, w Żubrynku 
mieszka łącznie... 90 osób, łącznie z dziećmi. Jego sprawę badała 
KOMISJA NAUCZYCIELSKA i nie dopatrzyła się w jego zachowaniu 
niczego złego, pozwalając mu wrócić do pracy – mimo, że on sam 
przyznał się, że dotykał i przytulał dzieci. 

Podstawówka i gimnazjum w Jamielniku. Nauczyciel wielokrotnie 
wykorzystywał seksualnie dwie nieletnie (poniżej 15 roku życia) 
uczennice. Skargi dotarły do dyrektorki szkoły i jej zastępczyni. Obie 
kryły pedofila, tuszowały jego przestępstwa i próbowały wyciszyć 
sprawę. Nauczyciel został skazany na 4 lata i dożywotni zakaz pracy z 
dziećmi i młodzieżą, a obie dyrektorki dostały kary w zawieszeniu, 
grzywnę i kilkuletni zakaz pracy w szkolnictwie. Ale jakby co, 
pamiętajcie – tuszowanie swoich to tylko u klechów. 

Co, Żubrynek i Jamielnik to za małe "dziury", żeby mogły być 
miarodajne? To przenieśmy się do stolicy. 

55-letni nauczyciel w gimnazjum wielokrotnie wykorzystywał 
seksualnie swojego 14-letniego ucznia. Chłopiec był na skraju 
załamania psychicznego. Opowiedział o wszystkim rodzicom. 
Wzburzeni rodzice udali się do szkoły na skargę - pani dyrektor nie 
powiadomiła policji o tej sprawie i zatuszowała ją. Wprawdzie 
przestał pracować w tej szkole, ale to jedyna "kara", jaka miała 

background image

zdaniem pani dyrektor spotkać tego pedofila, który zniszczył dziecku 
życie – pożegnanie przebiegało w przyjaznej atmosferze z życzeniami 
sukcesów na nowej drodze życia. Dzięki bezkarności i czystym 
papierom, pedofil znalazł nową drogę życia w... domu dziecka w 
Konstancinie. Sprawa nabrała tempa dopiero po nagłośnieniu jej 
przez media. Ostatecznie pedofil został skazany na 6 lat, a sąd uznał, 
że dyrektorka i wicedyrektorka próbowały zatuszować sprawę, aby 
uniknąć skandalu, więc zostały zwolnione z pracy. Dla formalności, 
przypominam – żadna z pań dyrektorek nie była księdzem.  

Krosno Odrzańskie. Nauczyciel usłyszał zarzuty w związku z 
molestowaniem seksualnym co najmniej czterech uczennic w wieku 
od 7 do 9 lat. Na komputerze pedofila zabezpieczono również 
pornografię z udziałem zwierząt (!). Spędzał dużo czasu na szukaniu 
informacji o dojrzewaniu dziewcząt. Co więcej, prokuratorzy ustalili, 
że o sprawie wiedziała dyrekcja szkoły, ale skończyło się na... 
przeprowadzeniu rozmowy. Nie było żadnej kary, nawet grzywny, nie 
mówiąc o zgłoszeniu sprawy na policję. Można sobie po cichutku 
spokojnie tuszować pedofilię, bez potrzeby uruchamiania 
Sekielskiego i olbrzymiej propagandowej nagonki na jedno konkretne 
środowisko? Można. 

Mińsk Mazowiecki. Nauczyciel posiadał pełno zdjęć nagich dzieci 
(nawet 8-letnich), w tym roznegliżowane zdjęcie jednej z uczennic 
gimnazjum, w którym pracował. Dostał wyrok w zawieszeniu, ale 
zarówno w czasie śledztwa (mimo dowodów i przyznania się 
nauczyciela), jak i PO WYROKU, nauczyciel dalej uczył w tej szkole. 
Wyobraź sobie, że puszczasz do szkoły dziecko, na które codziennie 
nauczyciel patrzy tymi samymi oczami, którymi łakomie spogląda na 
zdjęcia nagich dzieci. A wszystko dzięki dyrektorowi, który tuszował 
całą sprawę przed rodzicami i udawał, że nie ma tematu. 

A wiecie jak nauczyciel tłumaczył się w sądzie z tych zdjęć? Twierdził, 
że pornografia dziecięca sama mu się wgrała na komputer, a że nie 

background image

dało jej się usunąć z komputera, to... zgrał ją na dyskietki. Po co dalej 
trzymał te dyskietki przy komputerze? Tego już nie wyjaśnił. 

Szkoła podstawowa w Płocicznie, polonista wykorzystywał seksualnie 
12-letnią dziewczynkę. Przerażeni rodzice stwierdzili, że dyrekcja 
próbowała wyciszyć sprawę i zatuszować jego przestępstwa, więc 
przenieśli dzieci do innych szkół. Szkoła została zamknięta. 

Szkoła w Muszynie Złockiem, żonaty pracownik szkoły (były 
nauczyciel) z dwójką dzieci, próbował uwieść 15-letnią uczennicę, 
proponował nawet wyjazd za granicę. 

Gazeta Krakowska: "W Złockiem o szkolnym podrywaczu nikt nie chce 
rozmawiać. Nasze prośby o kontakt z rodzicami dziewczynek 
pozostały bez odzewu. 

– Niech się pani nie dziwi. Tu nauczyciel to ktoś jak lekarz, urzędnik, 
albo policjant. Ludzie mają respekt. Boją się cokolwiek powiedzieć, 
żeby się to na nich nie zemściło 

– mówiła zagadnięta przez nas miejscowa kobieta, prosząc oczywiście 
o anonimowość. 

Swarzędz, Głos Wielkopolski: "Strzelał ze staników, próbował 
pocałować, pytał o życie seksualne, klepnął w pośladki – takie 
zastrzeżenia 12 lat temu pojawiały się ze strony uczennic pod 
adresem Zbigniewa A., wówczas nauczyciela w Swarzędzu. Wtedy 
szkoła zniszczyła anonim, a prokuratura sprawę umorzyła. Zbigniew 
A. z czystymi papierami został dyrektorem w Poznaniu. Tydzień temu 
został aresztowany. Tym razem miał molestować uczennice w 
poznańskim Zespole Szkół Elektrycznych". 

"Już kilkanaście lat temu w Swarzędzu mówiono, że nauczyciel i były 
członek lokalnych władz Zbigniew A. molestuje uczennice. 
Prokuratura uznała wtedy relacje nastolatek za wiarygodne, a 
zachowania nauczyciela za naganne moralnie, ale nie postawiła mu 
zarzutów. Kuratorium go nie ukarało. Zbigniewa A. bronili koledzy z 

background image

pracy oraz lokalnej polityki. Z czystą kartą zaczął pracować w 
Poznaniu. Przy aprobacie kuratorium wygrał konkurs na dyrektora 
Zespołu Szkół Elektrycznych nr 2. 

I właśnie w tej szkole miał niedawno molestować kolejne uczennice, 
za co teraz trafił do aresztu. Dyrektor siedzi, a do śledczych zgłaszają 
się kolejne pokrzywdzone. W obronie aresztowanego dyrektora 
stanęła większość nauczycieli i pracowników kierowanego przez 
niego poznańskiego Zespołu Szkół Elektrycznych nr 2. Ale jest druga 
strona medalu: dyrektor może dostać zarzuty za molestowanie 
kolejnych osób. Na razie jest podejrzany o molestowanie dwóch 
uczennic, ale śledczy przesłuchują cztery kolejne osoby. Mężczyzna 
miał wkładać nastolatkom ze szkoły język do buzi, dotykać w miejsca 
intymne. Zbigniew A. jest osobą znaną, zwłaszcza w Swarzędzu. 
Zajmował się oświatą. Należał do Unii Wolności, potem startował w 
wyborach z list PO. Przez kilka kadencji był radnym miejskim w 
Swarzędzu. Do naszej redakcji odezwała się emerytowana 
nauczycielka ze Swarzędza. Przedstawiła się, podała swoje dane, 
prosiła o anonimowość. Twierdzi, że w 2005 roku były poważne 
sygnały, że Zbigniew A. molestuje nastolatki. Podała imię i nazwisko 
jednej z rzekomo molestowanych. Sprawa, jak dodaje emerytowana 
nauczycielka, została zamieciona pod dywan. 

– Ja, przyznam szczerze, za bardzo nie mogłam jej pomóc. W szkole 
panowała przyjazna atmosfera dla pana Zbyszka. On miał świetny 
kontakt ze szkolną pedagog, która jako była wicedyrektor miała w 
szkole bardzo silną pozycję. Tę dziewczynę wysłałam na rozmowę do 
jej wychowawczyni, ale ona nikomu poza mną nie chciała się 
zwierzać. Wiem, że potem ten temat trafił do pani pedagog. Ona tę 
dziewczynę zrugała: że zachowuje się prowokująco, że się maluje i 
jest wulgarna. Uczennica przyszo do mnie z płaczem, że chyba nie 
ukończy klasy. Wywołana do tablicy pedagog dwa lata temu hucznie 
obchodziła 50-lecie pracy pedagogicznej. Były kwiaty, podziękowania, 
brawa od polityków PO: marszałka województwa i starosty 

background image

poznańskiego. Nadal jest pedagogiem w ponadgimnazjalnym Zespole 
Szkół nr 1 w Swarzędzu. Udziela się także publicznie, jest powiatową 
radną PO  

– wspominała. 

Gazeta Lubuska: "Do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 42-letniemu 
nauczycielowi, który miał uwieść uczennicę głogowskiego gimnazjum. 
Za seks z dziewczynką, niespełna 15-latką, grozi mu do 12 lat 
więzienia. Sprawa jest głośna w całym regionie, bo oskarżony 
Sławomir L. to znany w Polkowicach muzyk i nauczyciel z 
podstawówki. Tajemnicą poliszynela w tej szkole stało się, że 
wyjątkowo lubi jedną uczennicę. Ludzie tę sprawę przekazywali sobie 
z ust do ust, plotkowali i obserwowali. W końcu jedna z nauczycielek 
nie wytrzymała. Wyśledziła romansującą parę, zdobyła dowody w 
postaci bilingów telefonów i internetowej korespondencji ociekającej 
erotyzmem. Zgłosiła sprawę dyrekcji szkoły i do prokuratury. 
Nauczyciel początkowo nie przyznawał się do zarzutów intymnych 
kontaktów z nastolatką, ale w końcu powiedział, że to robił. Podobno 
dowody były niezbite. Sprawa ujrzała światło dzienne dzięki 
nauczycielce z tej szkoły. 

– Uważałam to za swój obowiązek. Mówili o tym uczniowie, szeptali 
nauczyciele, ale nikt nie reagował tak jak powinien. Wręcz słyszałam 
takie głosy, że powinno się ich zostawić i niech robią co chcą, to ich 
sprawa. Kiedy jednak przez przypadek zobaczyłam ich mailową 
korespondencję, to się przeraziłam. Ona ociekała erotyzmem 

– stwierdziła. 

Paradoksalnie jednak nauczycielka przez to, że ujawniła skandal i 
doniosła do prokuratora, ma teraz same kłopoty. Po pierwsze jej 
postawy nie popiera grono pedagogiczne. 

– Właściwie można powiedzieć, że moje koleżanki i koledzy się ode 
mnie odsunęli 

background image

– mówiła. 

Nie popiera jej także dyrektorka szkoły. Wręcz przeciwnie – złożyła na 
nią doniesienie do prokuratury, że ujawnia tajemnice śledztwa". 

Wadowice, nauczyciel fizyki umawiał się z 14-letnimi dziewczynkami, 
prokuratura udowodniła mu molestowanie. 

Dziennik Polski: "Pomimo zatrzymania i osadzenia nauczyciel przez 
kilka miesięcy do końca roku szkolnego był zatrudniony w gimnazjum. 
Dyrekcja, mimo negatywnej o nim opinii Kuratorium Oświaty, nie 
chciała go zwolnić ze stanowiska." 

Na tym na razie kończę (choć mógłbym wypisywać podobne 
przykłady jeszcze bardzo długo), bo mam świadomość, że im dłuższy 
tekst, tym mniej osób go przeczyta. Pora na podsumowanie. 

Co, mój materiał nie będzie taki chwytliwy jak ten Sekielskiego, 
prawda? Kurde, szkoda. Trudno, muszę się pogodzić że nigdy mu nie 
dorównam pod względem warsztatu dziennikarskiego, w końcu przez 
15 lat pobierał nauki w stolicy światowego dziennikarstwa, w 
niedoścignionej kuźni bezstronnych fachowców od rzetelnego 
przedstawiania rzeczywistości – czyli w TVN. Stacji założonej przez 
dwóch biznesmenów z teczką w SB. O nich jakoś pan Tomek nigdy 
reportażu nie zrobił. Ani o tym, że zrzekli się swoich kierowniczych 
stanowisk na niecałe 24 godziny przed wprowadzeniem ustawy o 
obowiązkowej lustracji w mediach prywatnych. Zbyt mało ciekawy 
temat widocznie. 

A może Smarzowski zrobi film: "Belfer"? Może być jakieś chwytliwe 
motto, na przykład: "Na widok dzieci, stawiał pałę – samemu sobie." 
Widzę to na plakacie! Biedroń, Scheuring, Wyborcza – jak już Sekielski 
nakręci filmik na bazie przykładów, które podałem, to robimy 
publiczną projekcję filmu na ścianie domu Broniarza? Co Wy na to? 
Projektor w łapę i hulaj dusza, piekła nie ma! Dobrze mówię? Źle? 
Dlaczego? 

background image

Żeby o tuszowaniu pedofilii w środowisku naszych rozśpiewanych (o 
podwyżki) nauczycieli zrobiło się głośno, trzeba by było zrobić film, a 
jaki tam ze mnie reżyser, nawet na kamerę mnie nie stać. A tu trzeba 
porządny sprzęcior do nagrywania, zdolności do gry na emocjach, gra 
świateł, klimatyczna muzyczka grozy w tle... dopiero wtedy ktoś się 
przejmie, że jakiś oblech wsadzał dziecku ręce w gacie. Samo opisanie 
prawdy to za mało, choćbym pisał to wszystko wierszem. Ale to nie 
moja wina, że społeczeństwa nie obchodzi naga prawda – to jego 
wina, że leci na tanie błyskotki i uwierzy w coś, dopiero jak mu to 
zostanie podane po profesjonalnej propagandowej obróbce. Bo tak 
zostało to społeczeństwo zaprogramowane za komuny, a że ona 
nigdy nigdzie nie odeszła, to tak funkcjonuje nadal. 

Ja nie mam żadnego problemu z przyznaniem, że problem pedofilii w 
Kościele istnieje, że jest to bardzo poważna sprawa i że zdarza się w 
tym środowisku tuszowanie i wyciszanie tematu. Boli mnie to, ale 
przyznaję to głośno i wyraźnie z prostego powodu – to jest, po 
prostu, PRAWDA. 

To raczej Sekielski i jego wyznawcy mają problem z przyznaniem i 
zauważeniem, że zarówno pedofilia jak i kwestia tuszowania pedofilii 
pojawia się w WIELU środowiskach, a Kościół pełni tu po prostu 
funkcję chłopca do bicia i kozła ofiarnego dla tych, którzy zapluwają 
się z nienawiści do niego. Co chwilę czytam bełkotliwe, desperackie 
komentarze: "to odwracanie uwagi, bo to że gdzieś indziej jest 
pedofilia to nie znaczy że w Kościele jej nie ma". 

A kto pisze, że nie ma? Ja? Gdzie? Kiedy? Najlepszą polszczyzną na 
jaką mnie stać piszę po raz kolejny (i pisałem na długo przed filmem 
Sekielskiego), że problem pedofilii w Kościele jest sprawą poważną i 
nie wolno jej lekceważyć. To nie powód, by chować głowę w piasek i 
udawać, że ten problem dotyczy tylko Kościoła. Bo właśnie TAKIE 
stawianie sprawy jest esbecką narracją. 

background image

A jeśli ktoś nie stawia tak sprawy, to... dlaczego mnie krytykuje? Czy 
nie działa tu złota zasada "uderz w stół, a nożyce się odezwą"? 

Problemem nie jest szkoła, tylko pedofilia w szkole i tuszowanie jej.  

Problemem nie jest Kościół, tylko pedofilia w Kościele i tuszowanie 
jej. 
 

Problemem nie jest judaizm, tylko pedofilia w judaizmie i 
tuszowanie jej. 
 

Problemem nie jest homoseksualizm, tylko pedofilia w 
środowiskach LGBT i tuszowanie jej. 
 

Nie mam więc aspiracji do bycia konserwatywną wersją Sekielskiego. 
Niech on dalej, pozując na zatroskanego o dobro dzieci, prowadzi 
swoją krucjatę przeciwko Kościołowi. A ja będę dalej prowadził 
krucjatę przeciwko pedofilii. 

 

 

Opublikował: 

Razprozak 

O Autorze 

Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania badacz historii. W 
wolnych chwilach lubi troszkę po dekomunizować Polskę. Któregoś 
dnia przestało mu się nie chcieć i zaczął działać. Jego Facebookowy 
profil (Raz prozą, raz rymem — walczymy z propagandowym 
reżimem) jest odkryciem roku konserwatywnego Internetu