background image

Zapomniane eksperymenty z duszą martwych zwierząt 

Dla wielu pojęcie duszy lub ducha przestało być terminem religijnym. Ale czy zwierzęta mają 
duszę i czy można ją zobaczyć? Okazuje się, że począwszy od siedemnastego wieku (według 
oficjalnej chronologii) przeprowadzano pomyślne doświadczenia pozwalające ją 
zaobserwować…
 

 

Australijski dziennikarz John Maunt już od ponad 40 lat jest zapalonym kolekcjonerem 
starych książek i rękopisów na podobne tematy, a jego zainteresowania to alchemia, 
archeologia i filologia. 

Wynikami poszukiwań dziennikarza przeprowadzonymi w ojczyźnie a także w krajach 
Starego i Nowego Światła, były dokumenty opisujące zadziwiające doświadczenia i odkrycia 
znanych uczonych, które rozpoczęły się trzy i pół wieku temu. 

Średniowieczny „czarodziej” sir Thomas Browne 

Znany angielski pisarz i fizyk-eksperymentator, sir Thomas Browne (1605-1682) w trakcie 
swoich eksperymentów odkrył zjawisko, które nazwał „palingenesis … odtworzenie spalonej 
rośliny”. 

Spalał on roślinę w odpowiednim środowisku w rezultacie czego następowała jej kalcynacja. 
Po spaleniu rośliny i przemianie jej w popiół oddzielał sól utworzoną z popiołów i po 
„specjalnej fermentacji” umieszczał sole w szklanym naczyniu. To co działo się potem 
Browne opisuje tak: „… pod wpływem podgrzewania węgli lub pod wpływem naturalnego 
ciepła ciała ludzkiego pojawia się dokładna forma i wygląd (spalonej rośliny); po przerwaniu 
podgrzewania dna naczynia wszystko natychmiast znika”.
 

A co opowiada o eksperymencie z kwiatem naoczny świadek: „… po… kalcynacji oddzielono 
sole od popiołu i umieszczono je (sól) w szklanym naczyniu, oddziaływała na niego chemiczna 
mieszanka (reakcja) puki w procesie fermentacji nie pojawiło się niebieskawe zabarwienie. 
Sproszkowana mieszanka, na którą podziałało ciepło zaczęła wzbijać się w górę tworząc 
proste formy. Poszczególne części łączyły się i w miarę jak każda zajmowała przeznaczone 
dla niej miejsce, wyraźnie było widać jak odtwarzają się pęd, liście i sam kwiat. Było to blade 
widmo kwiatu, które powoli powstawało z popiołu. Kiedy ciepło przestawało działać, 
magiczny spektakl zaczął zanikać i krusząc się, a na koniec cała substancja znów przeobraziła 
się w bezkształtną kupkę popiołu na dnie naczynia. Teraz roślina-feniks leżała jako kupka 
ostygłego popiołu”

background image

Zabawy profesora Tyndalla 

Innym znanym Brytyjczykiem był profesor John Tyndall (1820-1893), znany z pracy w 
dziedzinie fizyki molekularnej, akustyki, ciepła i optyki, na krótko przed swoją śmiercią 
dokonał wyjątkowego eksperymentu, który w naszych czasach, niestety, został zupełnie 
zapomniany, tak samo jak doświadczenia Thomasa Browna. 

Tyndall napełniał szklaną rurkę parami określone kwasy, sole azotu i kwasy jodowodorowe. 
Następnie rurkę odwracał do pozycji poziomej i ustawiał tak aby jej oś zgadzała się z osią 
wiązki promienia elektrycznego lub zogniskowanego światła słonecznego. Gdy za pomocą 
regulacji wzajemnego położenia rurki i wiązki światła osiągał ich wyrównanie, w parach 
zaczynały się dziać zadziwiające zjawiska. 

Obłoczki pary stopniowo gęstniały, przeobrażając się w kolorowe przestrzenne obrazy 
zwierząt, roślin oraz innych obiektów, włączając w to figury geometryczne – kule, sześciany, 
piramidy. W pewnym momencie podczas eksperymentów Tyndall był zaskoczony gdy 
zobaczył jak wirujące obłoczki nagle zmieniły się w „głowę węża”.  A kiedy paszcza węża 
powoli się otworzyła, pojawił się w niej obłoczek w kształcie długiego 
zawinięcia przekształcając się w wężowy język. Gdy tylko obraz zniknął, w jego miejsce 
natychmiast utworzył się nowy obłok, tym razem była to wspaniała ryba – ze skrzelami, 
wąsikami, łuskami i oczami. 

Opisując w pełni ten obraz Tyndall mówił: „Parzystość” formy zwierzęcia przejawiała się w 
całej pełni i nie było takiego kółka, zawinięcia lub plamki, która istniałaby na jednej stronie 
(figury) i nie istniała na drugiej”. 

„Parzystość” jak ją rozumiał Tyndall, mogła w pewnym stopniu potwierdzać wiarygodność 
eksperymentu. Ten fakt, że każdy szczegół „pary” obrazu jest wiernie odtworzony tzn. są 
takie same oczy, uszy itd., powoduje, że wyobrażenia powstają zgodnie z celem a nie są 
przypadkowe jak to ma miejsce z obłokami, które czasem przypominają zarysy znajomych 
nam obiektów. 

„Rura Crookesa” – powód do krytyki Tyndalla 

Jeśli chodzi o „ogniskowanie” promieni to być może po opanowaniu przez eksperymentatora 
subtelności ustawienia niektórych promieni świetlnych obrazy mogły występować za jego 
przyczyną? 

Należy zauważyć, że w tych samych latach, chemik angielski i fizyk Sir William Crookes 
(1832-1919), przyszły prezes Royal Society of London – jednego z najstarszych ośrodków 
badawczych w Europie – badał wyładowania elektryczne w gazach i promienie katodowe z 
wykorzystaniem budowy nazwanej później przez niego „rurą Crookesa”. Odkrył on 
scyntylację, czyli wybuchy świetlne powstające pod wpływem promieniowania jonizującego 
w luminoforach – substancjach organicznych i nieorganicznych, zdolnych do świecenia 
(luminescencja) pod działaniem czynników zewnętrznych. 

W związku z tym nieprzyjaciele Tyndalla mieli szerokie pole do krytyki. Argumentowali, że 
obserwowane zjawisko łatwo wytłumaczyć mechanicznym oddziaływaniem promienia 
światła, który w naturalny sposób „miesza” molekuły par, kształtuje z nich figury pewnych 

background image

zarysów – na przykład, sferyczne, wrzecionowate, – co zdaniem krytyków Tyndalla niedawno 
było demonstrowane przez Crookesa. 

Jednak zapomnieli dodać, że w czasie swoich eksperymentów Tyndall otrzymywał wyraźne 
obrazy roślin, morskich muszli, ryb, głowy węża i całego szeregu innych obiektów. 

Słowo w obronie Tyndalla 

Czy wpływ własnych myśli Tyndalla na przebieg eksperymentu lub pary określonych 
chemicznych substancji ma zdolność kształtowania obrazów? Tego najprawdopodobniej do 
dziś nikt nie wie. 

Należy jednak mieć na uwadze, że reputacja Tyndalla była wysoka, był członkiem i liderem 
Royal Institution w Londynie a także uczniem i zaufanym Michaela Faradaya (1791-1867) – 
słynnego angielskiego fizyka, twórcy doktryny pola elektromagnetycznego, honorowego 
członka Petersburskiej Akademii Nauk. 

Według opinii wielu szanownych ludzi, znających profesora Johna Tyndalla był on 
skromnym i hojnym człowiekiem a jego badania, prace i wykłady oceniano w kołach 
naukowych bardzo wysoko. Słowem, był to człowiek nie tylko, który starał się poznać to co 
w rzeczywistości nie istnieje. 

Widzieli dusze istot żywych 

Inną ciekawą formą eksperymentów, pod pewnymi względami podobną do opisanych 
powyżej (ale według współczesnych standardów ochrony zwierząt, niepoprawnych 
politycznie), dokonano w latach 40 XX wieku z wykorzystaniem dyfuzyjnej kondensacyjnej 
komory Wilsona. Taka komora wypełniona jest gazem lub parą, zwykle wykorzystywana do 
monitorowania trajektorii atomów lub cząstek subatomowych. 

Dr. R.A. Watters, dyrektor Fundacji Badań Psychologicznych imienia Williama Bernarda 
Johnsona w Reno, Nevada, wysunął teorię, zgodnie którą dusza człowieka lub zwierzęcia 
istnieje „w wewnątrzatomowym obszarze między atomami żywych komórek”. Postanowił 
sprawdzić swoją teorię stosując w tym celu wspomnianą kamerę Wilsona. 

W kamerze ulokowano dużego konika polnego i uśmiercono go eterem. Dokładnie w chwili 
śmiercie owada miało miejsce rozszerzenie pary wodnej, która z kolei wprawiła w ruch 
kamerę, a powstała przy kondensacji figura została sfotografowana. Według Wattersa we 
wszystkich doświadczeniach w momencie śmierci zwierzęcia, w kamerze powstawało 
„zjawisko cienia” pokrywające się z kształtem zwierzęcia. Jednakże jeśli zwierzę nadal żyło, 
żadnych „figur kondensacyjnych” na odbitkach fotograficznych nie było. 

Tak więc, czy Waters sfotografował dusze tych stworzeń? I czy duszę najlepiej zapisać na 
błonie właśnie w chwili kiedy ona porzuca swoje ciało (razem z pewną małą ilością substancji 
ze świata materialnego, nadal związanymi z nią), a nie po jakimś czasie? 

Co się dzieje z esencją wymarłych zwierząt? 

Każdy żywy organizm ma duszę. Ponadto minimalna ilość ciał duszy to jedno (eteru) u 
najprostszych, prymitywnych organizmach, maksymalny — sześć (eteru, astralne, pierwsze, 

background image

drugie, trzecie i czwarte mentalne). Dopóki każdy organizm jest żywy, ciało fizyczne i dusza 
stanowią jedną całość. 

Co się dzieje z duszą organizmu kiedy umiera on naturalną lub gwałtowną śmiercią?! 

Co się dzieje ze wszystkimi duszami, które żyły i nadal żyją w ponad czterech miliardach lat 
życia na Ziemi? 

W tym czasie pojawiły się i zniknęły miliony gatunków organizmów żywych. Część z nich 
istnieje nadal w systemie ekologicznym współczesnej planety. Miliardy żywych organizmów 
żyły i wymarły. Niema już ich w przyrodzie. 

Co się stało z duszą tych organizmów?! Być może esencja (dusza) również ginie wraz z 
zagładą ciała fizycznego?! Jeżeli tak, to w jakich warunkach? Jeśli nie, to co z nimi się dzieje 
po zagładzie ciała fizycznego, gdzie one potem idą? Co się z nimi dzieje dalej?.. 

Co się stało z duszami zwierząt wymarłych gatunków, co się dzieje z duszą zwierząt żyjących 
nadal w systemie ekologicznym Ziemi?.. 

W chwili naturalnej lub gwałtownej śmierci u każdego żywego organizmu następuje 
zniszczenie ochronnego psi-pola organizmu. Uwolnienie przy tej formie materii tworzy 
pluśnięcie energii, która otwiera więcej lub mniej jakościowych barier między poziomami 
planety. 

Tworzy się kanał energetyczny do pierwszej zamkniętej jakościowej bariery i po tym kanale 
dusza żywego organizmu wchodzi na identyczną dla niej strukturę poziomu planety. 

Dusza najprostszych i prostych żywych organizmów przytłaczająca większość spadają na 
eteryczny plan. Dusze pozostałych, w zależności od poziomu ewolucyjnego rozwoju 
poszczególnych gatunków spadają na różne pod poziomy dolnego astralnego planu planety. 

Esencja kilku bardziej wyżej zorganizowanych gatunków żywych organizmów spada w 
chwili śmierci na różne pod poziomy górnego astralnego planu planety. Następnie w chwili 
poczęcia każdego żywego organizmu na planecie następuje pluśnięcie energii zgodnie z 
genetycznym potencjałem tego gatunku. Otwiera się odpowiednia liczba barier jakościowych 
tworzonych przez kanał energii, po którym wciągana jest esencja duszy identyczna z daną 
genetyką. Zachodzi proces odwrotny w stosunku do procesu śmierci. 

W miarę wysychania energii powstałej w chwili poczęcia, bariery zaczynają się zamykać a po 
jakimś czasie wszystko zostaje przywrócone tak jak przed powstaniem pluśnięcia. Po tym 
dusza zaczyna tworzyć z rosnącej biomasy nowe ciało fizyczne. I krąg się zamyka… 

Ale co się stało z duszami milionów gatunków żywych organizmów, które zniknęły z 
powierzchni Ziemi w toku ewolucji? .. Co się dzieje z duszami wymarłych zwierząt, które w 
momencie śmierci naturalnej lub przymusowej tak jak i z dusze wszystkich pozostałych 
żywych organizmów po powstaniu kanałów znalazły się na odpowiednim poziomie planety?.. 

background image

 

Dla nich już nigdy nie będzie pluśnięcia, powstającego w chwili poczęcia ponieważ nie ma 
nikogo, kto by stworzył to pluśnięcie na poziomie fizycznym… 

Dusze te straciły swój biologiczny fundament. Bez ciała fizycznego żadna dusza nie jest 
zdolna do aktywnej ewolucji ponieważ w ciele fizycznym mają miejsce procesy 
rozszczepienia substancji, tworzony strumień materii idzie na wszystkie poziomy duszy i 
zapewnia możliwość aktywnych czynności i jego rozwój. Nie mając ciała fizycznego dusza 
zostaje bez stałego aktywnego źródła energii. 

To, co dusza może przyswoić za pomocą swoich ciał na innych poziomach jest wystarczająca 
do utrzymania integralności tej duszy. Dlatego dusze wymarłych gatunków, które znalazły się 
w takich warunkach, stale przysposabiają się do życia na innych poziomach. 

Przy czym dusze różnych gatunków znalazły wiele sposobów przystosowania. Część z nich 
zaczęło pochłaniać i wykorzystywać jako źródło nowej energii dla swojego bardziej 
aktywnego istnienia dusze innych gatunków, będących w podobnym stanie i nie mających 
ochrony energetycznej na tych poziomach lub mające ale za słabą, która nie jest w stanie 
zapewnić integralności tej duszy. Dusze, które dostosowały się do życia na innych poziomach 
nazywamy astralnymi zwierzętami. 

Niektóre zwierzęta astralne zaczęły zjadać nie tylko dusze wymarłych zwierząt, ale także 
dusze żywych organizmów, które kontynuowały życie i rozwijały się na poziomie fizycznym 
planety. Ich ofiarami zostawały te istoty, które nie miały dostatecznie silnej powłoki 
ochronnej do czasu znalezienia się ich na poziomach do następnego pluśnięcia powstającego 
przy poczęciu, które daje im możliwość powrotu do poziomu fizycznego i nowego ciała 
fizycznego. 

Inna część dusz wymarłych zwierząt stworzyła symbiozę z żywymi organizmami, 
kontynuującymi rozwój na poziomie fizycznym. Najczęściej to dusze wymarłych zwierząt, 
które są bardziej prymitywne w swojej strukturze niż zwierzęta, z którymi tworzą symbiozę. 
W takim wariancie przystosowania korzyści są dla wszystkich… 

background image

W momencie poczęcia, w chwili energetycznego pluśnięcia do zapłodnionej komórki jajowej 
wchodzi nie tylko dusza z identyczna genetyką tej komórki, ale również jedna lub kilka dusz 
wymarłych zwierząt ze wszystkich niskich poziomów planety. A dusza, która jest najbardziej 
zbliżona do poziomu jakości z zygotą, wchodzi w nią. 

Zaczyna się aktywny rozwój zygoty dopuki poziom jakościowy rozwijającej się biomasy nie 
będzie wyżej poziomu jej rozwijającej duszy. Przy tym powstaje stan analogiczny do śmierci 
tej duszy. Powstaje pluśnięcie, przy którym ta istota porzuca rozwijającą się biomasę i idzie 
na swój poziom. 

Należy zauważyć, że w momencie znalezienia duszy w rozwijającej się biomasie, ta ostatnia 
przyjmuje kształt zalążka zwierzęcia, odpowiedniego do tej duszy. 

Po wyjściu pierwszej duszy, w „wolną” biomasę wchodzi dusza o bardziej rozwinięta, która 
będzie bardziej jakościowo zgodna z rozwijającą się biomasą… 

Proces powtarza się dopóki z rozwijającą się biomasą nie będzie zgodna genetycznie 
identyczna z nią dusza, tworząca ciało na swój obraz i podobieństwo. 

W takiej sytuacji zyskują wszyscy: dusze wymarłych zwierząt przez pewien czas korzystają z 
rozwijającej się biomasy gromadząc potencjał dla siebie i również aktywnie rozwijając tę 
biomasę. Dusza identyczna z genetyką o wiele szybciej uzyskuje możliwość stworzenia sobie 
nowego ciała fizycznego. Bez takiej symbiozy bardzo szybko wymarłyby gatunki, których 
jakościowa struktura dusz jest bardzo odmienna od struktury zygoty. Bez takiej symbiozy 
byłaby niemożliwa ewolucja życia, nie pojawiłyby się wysoko rozwinięte organizmy i 
oczywiście niemożliwe stałoby się pojawienie rozumnego życia… 

Inna część wymarłych astralnych zwierząt dostosowała się do nowych warunków 
wykorzystując tzw. wampiryzm energetyczny… Co jest istotą tego zjawiska? 

Warto przypomnieć, że każdy żywy organizm posiada ochronne psi-pole, które zapewnia 
maksymalnie sprzyjające warunki do jego funkcjonowania, każdy wielokomórkowy organizm 
chroniony jest przez te pole przed oddziaływaniem innych psi-pól. Oprócz tego, pole 
ochronne sprzyja maksymalnemu gromadzeniu potencjału energetycznego z form materii, 
powstającego w rezultacie rozszczepienia pożywienia przez ten organizm. 

Wampiry energetyczne znajdując zwierzę z osłabioną lub zniszczoną psi-ochroną, wnikają 
przez nią w struktury duszy tego zwierzęcia i zabierają jej część energii życiowej – 
energetycznego potencjału, generowanego przez ciało fizyczne ofiary. Skutkuje to znacznie 
szybszym zużyciem, wycieńczeniem ciała fizycznego a taki organizm o wiele szybciej ginie 
gwałtowną lub naturalną śmiercią. 

background image

 

Taka implementacja energią może być zarówno okresowa jak i stała. Ale żeby stworzyć takie 
wyprowadzenie energii, zwierzę astralne musi być „otwarte” do pokonania bariery 
jakościowej pomiędzy planem fizycznym i eterycznym planety, a w niektórych przypadkach, 
dwóch barier – eterycznej i astralnej. Wymaga to niezbędnego potencjału. O różnych porach 
dnia grubość tych barier jest inna. 

Maksymalna gęstość barier jest podczas dnia, minimalna — w nocny. Minimalna gęstość tej 
bariery jest między północą a czwartą rano. Dlatego większość wampirów energetycznych to 
drapieżniki nocne, polujące po zmroku… 

Poza tym, powierzchnia planety ma inną strukturę energii, co z kolei wpływa na grubość 
barier. 

Wpływ może być negatywny (gdzie grubość barier staje się mniejsza w strefach z taką 
energetyką), pozytywny (przy którym gęstość barier rośnie). Powierzchnia planety ma 
negatywne strefy – negatywne geomagnetyczne strefy, w których te bariery są nieobecne lub 
bardzo osłabione nawet w dzień. 

Znajdując się w przedziałach tych stref każdy organizm jest poddawany negatywnemu 
wpływowi, w tym wampirów astralnych. Prowadzi to do szybkiego osłabienia, wycieńczenia, 
a później przy długotrwałym przebywaniu w tej strefie, szybkiego zniszczenia organizmu. 
Dlatego jeżeli w pokoju gdzie śpi człowiek znajduje się taka strefa, organizm tego człowieka 
szybko słabnie, nie może on normalnie spać a z czasem powstają poważne choroby, jest to 
bardzo często rak… 

Dusze wymarłych zwierząt, astralne zwierzęta, w przystosowaniu do warunków życia na 
innych poziomach planety, nabył kilka nowych cech: 
1) zdolność do pochłaniania i wykorzystania jako niezbędnego potencjału, „pożywienia” 
znajdujących się na tych samych poziomach dusz, u których jest nieobecna lub bardzo 
osłabiona ochronna powłoka energetyczna. 
2) symbioza z gatunkami kontynuującymi ewolucję na fizycznym poziomie za 
pośrednictwem kolejnej wspólnej ewolucji zalążka z duszami gatunków różnego poziomu 
rozwoju ewolucyjnego. 
3) energetyczny wampiryzm, przy którym wymarłe dusze zwierząt wprowadzają się do ciała i 

background image

struktury duszy zwierząt żyjących na poziomie fizycznym mających słabą lub zaburzoną psi-
ochronę. 

W ten sposób życie na innych poziomach planety przybrało nieco inne formy. Powstały na 
nich inne jakościowo systemy ekologiczne. 

https://www.youtube.com/watch?v=jCfCO01yC9s 

W rozwoju życia na naszej planecie, wiele gatunków żywych organizmów zostało wyparte ze 
swoich ekologicznych nisz przez bardziej przystosowane, progresywne gatunki. Straciły one 
możliwość rozwoju na poziomie fizycznym naszej planety ale ich eteryczne i astralne ciała 
kontynuowały ewolucyjny rozwój który jest bardzo mały. 

Gatunki te w trakcie swojego rozwoju na innych poziomach opracowały wiele sposobów aby 
przyspieszyć rozwój. Jeden z nich to symbioza w rozwijającą się biomasą zalążka kilku dusz 
różnego poziomu ewolucyjnego rozwoju, które kolejno wchodzą w tę biomasę i rozwijają ją 
do takiego poziomu, przy którym dusza jest identyczna z jej genetyką, może być zgodna z tą 
biomasą i stworzyć sobie nowe ciało fizyczne. 

Najbardziej oczywistym przykładem tego w przyrodzie są motyle. Każdy z was zachwycał się 
wdziękiem i pięknem motyli. Ale gąsienice zawsze wywoływały u wszystkich pewną co 
najmniej niechęć. Jak zatem z tak nieładnej zewnętrznie gąsienicy „rodzi się” tak piękny 
motyl?! 

Ma miejsce metamorfoza, natura której pozostaje zagadką dla współczesnej biologii. Jakie 
jest rozwiązanie tej tajemnicy? Metamorfoza motyla – jest to jeden z najlepszych przykładów 
symbiozy dwóch rodzajów z tej samej biomasy. 

Motyl przed śmiercią składa jaja, z których pochodzą gąsienice odnoszące się do grupy 
kolczatych robaków. Gąsienice intensywnie wyrabiają wiele biomasy zjadając rośliny i 
strukturalnie przygotowują się do ich harmonizacji z eterycznym ciałem samego ciała motyla. 
Przy tym ciało fizyczne gąsienicy rozpada się a z tej masy ciała eterycznego motyla formuje 
on sobie sobie ciało fizyczne. 

 

Po zakończeniu kształtowania ciała fizycznego motyl porzuca poczwarkę – metamorfoza 
zakończona. Żywiąc się nektarem kwiatów i pyłkiem pod koniec swojego życia motyl składa 
jaja, z których powstaną gąsienice. Cykl się powtarza… 

Gdyby z jaj natychmiast wyszłyby motyle to zginęłyby, ponieważ mogłyby z nich wyjść tylko 
bardzo małe motyle, do wzrostu których potrzeba wiele pożywienia – nektaru i pyłku, których 

background image

w tym okresie jeszcze nie ma. Ponadto, mikroskopowe motyle nie mogłyby przetrwać. Każdy 
podmuch wiatru przeniósłby je bardzo daleko i miałyby problemy z zaspokojeniem swoich 
potrzeb, a to doprowadziłoby do ich szybkiej zagłady. 

Małe gąsienice żerują na liściach traw, krzewów i drzew intensywnie zjadając liście roślin. 
Przy tym szybko zwiększa się potrzebna dla motyla ilość biomasy. Tak więc dwa typy o 
różnym wyglądzie żywych organizmów konsekwentnie żyją w jednej biomasie. Taka 
symbioza gatunków pozwoliła im na przetrwanie w ewolucji życia. 

Istnieje wiele owadów, u których zaobserwowano podobną symbiozę dwóch różnych 
gatunków — komary, żuki, pszczoły, termity itd. 

Na innych etapach jakościowych ewolucji życia obserwuje się również podobne zjawiska. 
Żaby (klasa płazy) mają dwie ewolucyjne fazy biologicznego rozwoju — fazę kijanki i fazę 
właściwej żaby. W fazie kijanki w biomasie znajduje się dusza (eteryczne ciało) ryby. Przy 
tym nie zachodzi pełna transformacja biomasy pod eterycznym ciałem ryby ponieważ 
biomasa ma genetykę żaby. 

Ewolucyjny rozwój duszy ryby w biomasie z genetyką żaby trwa dopóty, dopóki rozwijająca 
się biomasa nie osiągnie strukturalnego i jakościowego poziomu wyższego niż ma dusza ryby. 

Ciało eteryczne ryby wychodzi z biomasy, którą rozwinęło i wchodzi w eteryczne ciało żaby 
z biomasą genetyczną żaby. Zachodzi transformacja biomasy w obraz i podobieństwo eteru 
ciała żaby. 

Stopniowo zaczynają odrastać najpierw tylne, potem przednie łapki, odpada ogon, zmieniają 
wygląd organy wewnętrzne i zewnętrzne. 

Wszystkie te fazy obserwował zapewne prawie każdy człowiek ale nie zastanawiał się 
dlaczego tak się dzieje – wszystko to postrzegane jest jako coś oczywistego. Ale otaczająca 
nas przyroda jest niepowtarzalnie bogata w zagadki życia. Po prostu trzeba spojrzeć w głąb 
siebie, uważniej na przyrodę a wiele jej tajemnic zostanie otwartych… 

Nikołaj Lewaszow. Fragmenty z książki 

„Ostatnia odezwa do Człowieczeństwa”

Więcej autorskich ilustracji w książce. 

źródło