background image

LESZEK  WERES

HOROSKOP 

POLSKI

FELIETONY  Z  „NIEZNANEGO  SWIATA”

1997-2000

background image

O Polsce i Polakach 

6/1998

Od lat wielu sposobilem sie do podjecia tematu zwiazanego z kosmogramem, a wiec karma i 

losami   Polski,   lecz   uwazalem   (i   nadal   tak   sadze),   ze   jest   to   temat   nieslychanie   drazliwy   i 
delikatny,   a   nade   wszystko   skomplikowany   i   kompleksowy   zarazem,   wymagajacy   bardzo 
wszechstronnej i poglebionej wiedzy z licznych  jej dziedzin oraz ogromnego przygotowania 
merytorycznego   i   niezachwianej   niczym   postawy   moralnej.   O   los   Rzeczypospolitej   bowiem 
idzie; los, który byl, jest i bedzie zawsze drogi niektórym Jej Synom i czyms absurdalnym dla 
tych, którzy maja Ja za nic, chocby i wysokie funkcje w niej piastowali.

Totez, jak zadne inne panstwo, w historii swej bywalismy potega i niczym, zawsze jednak 

wskutek postawy nas samych, a nie tylko slepych wyroków historii. Na podstawie dowodów 
osobistych lub paszportów, niekiedy juz niewaznych, zwani bylismy Synami swej Ziemi lub 
obywatelami panstwa polskiego, gdy ono istnialo, powstancami zas nieustraszonymi, szalencami 
zgola i stracencami, gdy o daremna obrone lub wskrzeszenie Ojczyzny szlo, zawsze krew swa 
obficie przelewajacych, gdzie tylko sie dalo, z naiwna, aczkolwiek gleboka wiara w to, ze trud 
nasz   nie   calkiem   na   darmo   pójdzie,   a   odzyskana   Ojczyzna   bedzie  Ziemia   Wysniona   i 
Wymarzona
 podczas dlugich lat niewoli lub zmagan o niepodleglosc. Bardziej teczowa wiec niz 
realna, bo gdy tylko trudnosci znac o sobie dawaly oraz uciazliwosci jakowes i róznice zdan sie 
jawily,  sklócalismy sie i wadzilismy bardzo miedzy soba, nierzadko ku posmiewisku swiata 
calego,   ze   ponownie   o   wolnosc   najpierw   krwawo   zdobywana,   lecz   potem   bezsensownie 
zaprzepaszczana i tracona, walczyc przychodzilo na ziemi wlasnej, a czesciej jeszcze na ziemi 
obcej, nieczulej zupelnie na nasze stresy, bolaczki, kompleksy i uniesienia.

Nadal milczalbym, uwazajac zem do tematu tego jeszcze nie dojrzal, gdyby nie nagminne 

zajmowanie sie ta problematyka oraz kreowanie obrazu i wizji Polski na miare swych o niej 
wyobrazen,   (nie)wiedzy   i   zdumiewajacej   odwagi   gloszenia   urbi   et   orbi   malo   chyba 
przemyslanych pogladów. Nie trzeba byc koniecznie Polakiem, by z jakims sensem mówic i 
pisac o naszym kraju, lecz w kazdym przypadku trzeba czegos wiecej, niz znanej nam sprzed 
wieków astrologii klasycznej, by kompleksowo przedstawic kosmiczna energetyke panstwa w 
calej jej historycznej zlozonosci (klaniaja sie bowiem progresje, chociazby solarne, dwadasamsy 
i relokacja), gdyz nawiazujac do tej ostatniej w telegraficznym tylko skrócie (jako ze bedzie 
jeszcze o niej mowa dalej, po raz pierwszy zreszta w odniesieniu do naszego kraju w literaturze 
przedmiotu),   poszczególne  regiony  Polski   maja   takze   swoja,  bardzo  odmienna,   dopelniajaca 
calosci   obrazu   charakterystyke.   Bylo   tak   zawsze   i   dlatego   calkowite   obarczanie   wina   np. 
zaborców, przecenianie ich odmiennych zwyczajów i praw ksztaltujacych przez bez mala 150 lat 
nasze bytowanie nie jest sluszne, choc i oni maja swa kosmobiologiczna specyfike, a staje sie 
zupelnym nieporozumieniem, jesli przy tej okazji calkowicie wybielamy siebie, jako ze nasze 
podstawowe, takze kosmicznymi energiami ksztaltowane narodowe zalety i wady wyraznie daja 
o sobie znac na wszystkich historycznie znanych etapach dziejów polskiej panstwowosci.

Porywajac sie na analize kosmogramu Polski wtykam przy okazji kij w mrowisko, prosze 

wiec   o   wsparcie   Dobre   Energie   Kosmosu   oraz,   a   moze   przede   wszystkim,   przyjaznych   mi 
Czytelników, do których zwracam sie o uzupelnianie ponizszych wywodów dodatkowymi, nie 
ujetymi przeze mnie lub slabiej akcentowanymi kwestiami, jako ze opracowujac teraz temat pod 
presja czasu, a wiec rygoru zwiazanego z harmonogramem wydawania „Nieznanego Swiata” z 
pewnoscia niektóre wazne skojarzenia i przemyslenia, zarówno niedawne jak i te sprzed lat, jesli 
nie uswiadamiane sobie aktualnie lub nie do konca dopracowane, jakby chwilowo uspione, nadal 
pozostaja wiezniami zakamarków mego umyslu. Jest to równiez jeden z powodów, dla których 
po raz pierwszy decyduje sie na wypunktowanie tematu i to tylko najwazniejszych jego kwestii, 
gdyz  w przeciwnym  razie,  stosujac ma  ulubiona  forme  refleksyjnego  eseju, z tak obszernie 
rozgaleziona problematyka nie rozprawilbym sie chyba do konca wieku. Poszczególne punkty 
powinny rodzic iskre i dostarczac Panstwu pozywki do dalszych, samodzielnych juz przemyslen, 
podobnie jak sklanialy do tego poszczególne akapity mego, drukowanego niedawno na tych 
lamach, obszernego zbioru przemyslen, zatytulowanego „Mandala wladzy”.

2

background image

Prezentujac   pierwsza   próbe   kompleksowego   ujecia   narodowej   tozsamosci   Polaków   z 

kosmobiologicznego, a wiec obiektywnego punktu widzenia, przypominam, iz kosmos nie zna 
ani nagród ani kar, tylko konsekwencje okreslonych struktur energetycznych napiec
.

Nie   ma   wiec   w   nim   sprawiedliwosci   w   ziemskim   rozumieniu   tego   slowa,   dlatego 

kosmogramy panstw, jak i poszczególnych ludzi, zasadniczo sie róznia od siebie. Rózni sie tez 
ich  historia,  kultura,  sposób zycia,  tradycja,  a najciekawsze  jest to, ze  w niektórych  z nich 
chcialoby   sie   nam   zyc,   czujemy   sie   tam   dobrze,   oddychamy   pelna   piersia,   w   innych   zas 
panstwach   egzystencja   nasza   bylaby   zmora,   autentycznym   pieklem   i   bezsensowna   udreka. 
Panstwa maja tez swa kosmiczna tozsamosc, niezaleznie od tego, na ile ich przywódcy oraz 
ich   mieszkancy   zdaja   sobie   z   tego   sprawe
.   Osobiscie   wiele   podrózowalem,   mam   swoje 
ulubione miejsca w swiecie, od dziecinstwa niemalze, gdy o astrologii nic jeszcze, rzecz jasna, 
nie slyszalem, a pózniejsze doswiadczenia z blisko piecdziesieciu odwiedzonych przeze mnie 
krajów w pelni potwierdzaja me wczesniejsze preferencje i niecheci oraz charakter moich relacji 
z Polska, z której kosmogramem, podobnie jak m.in. Jan Pawel II, dziele podstawowe energie. 
Moze wlasnie dlatego musze zmierzyc sie karmicznie z tym tematem, totez zapraszam juz do 
intelektualnej,   nie   najlatwiejszej   byc   moze,   ale   jedynej   w   swoim   rodzaju   intelektualnej 
przygody,  która byc moze pozwoli wreszcie zrozumiec Panstwu, dlaczego tak, a nie inaczej 
czujecie sie w Polsce i tak róznie Ja odbieracie. Ciesze sie zarazem z tego, ze prapremiera ma 
miejsce na lamach „Nieznanego Swiata”.

Nie tylko kazdy czlowiek, ale i kazdy kraj podlega rytmom kosmosu, ma bowiem swój 

poczatek,   charakterystyczne   dla   siebie   tylko   cechy,   pozwalajace,   chociazby   i   w   krzywym 
zwierciadle, odrózniac bez wiekszych trudnosci przedstawicieli poszczególnych nacji. To zas 
najdobitniej swiadczy,  ze kazdy z nich ma swój kosmogram, swoja historie i los, o którym 
mozemy wiecej powiedziec, niz sie to wydaje politykom, historykom i elitom wladzy.

Powazna literatura przedmiotu, zarówno polska jak i swiatowa, jest w tym zakresie nader 

uboga,   a   prezentowane   kosmogramy   panstw   raza   uproszczeniami   i   bezsensownymi 
komentarzami, co nie moze dziwic, jako ze daty powstania tych  panstw sa niekiedy bardzo 
umowne, a przeciez, jak wiemy, nawet male róznice czasowe (kwestia minut) rodza powazne 
konsekwencje.   Nic   wiec   dziwnego,   ze  jestesmy   w   Polsce   „karmieni”   falszywymi 
horoskopami najczesciej przez astrologów spoza naszego kraju
 (nie wnikam w ich intencje i 
kompetencje),  ale  przypominam   zarazem,  ze   w  czasie  II  wojny swiatowej   (i  to   jest  dobrze 
udokumentowane, dlatego nie siegam po inne przyklady), obie walczace ze soba strony, zarówno 
wiec Anglicy, jak i Niemcy, rozpowszechniali falszywe horoskopy przywódców politycznych i 
militarnych strony przeciwnej, a jesli tak postepowali, to widac, widzieli w tym jakis glebszy 
sens.   Te   wlasnie   „falszywki”   ochoczo   sa   podchwytywane   u   nas   i   bezkrytycznie 
rozpowszechniane   przez   niektórych   naszych   astrologów,   wydawców,   itp.,   zgodnie   zreszta   z 
zasada „cudze chwalicie...”.  Dlatego natykacie sie Panstwo ciagle  (cale szczescie, ze nie na 
lamach   „NS”)   na   ewidentnie   falszywe   kosmogramy,   dla   przykladu   Polski,   Jana   Pawla   II, 
prezydentów – L. Walesy, A. Kwasniewskiego i wielu innych waznych osobistosci.

Dzien narodzin czlowieka, podobnie jak dzien powstania panstwa, nie jest wystarczajacy do 

sporzadzenia profesjonalnego kosmogramu, a wiec energetycznej „mapy” oddzialywan kosmosu 
na interesujace nas obiekty,  bowiem nie jestesmy w stanie uwzglednic  wszystkich istotnych 
elementów tworzacych wyjsciowa strukture energetycznych napiec.

W poszukiwaniu kosmicznej tozsamosci 

7/1998

Polske zaliczono w tradycyjnej astrologii do fazy Byka uznajac, iz wynika to z podzialu 

ekliptyki na dwanascie stref i ta, w której sie znajdujemy, podporzadkowana jest wlasnie tej 
fazie. Pogladu tego przez wieki cale nie uzasadniano merytorycznie, a daje sie to zrobic zarówno 
na poziomie cech charakterystycznych dla kultury danego narodu i zodiakalnej charakterystyki 
osób ja tworzacych, jak i na podstawie znanych nam historycznych faktów. Te ostatnie (bo od 

3

background image

nich   rozpoczniemy)   wskazuja   rok   966   i   przyjecie   chrztu   za   poczatek   zorganizowanej 
panstwowosci   i   data   ta   rzadko   jest   kwestionowana.   Pytanie   tylko   jaka   data,   bo   z   nia   i   z 
komplementarna do niej, dokladna data odzyskania niepodleglosci w 1918 roku tez sa problemy, 
odzwierciedla   to   notabene   pewien   bardziej   generalny,   problem.   Mianowicie,   zarówno   na 
Zachodzie jak i u nas, wciaz stosuje sie m.in. niewystarczajace metody rektyfikacji horoskopu, a 
wiec jego uscislania w oparciu o jednostkowe wydarzenie na przyklad i zapomina sie o logice 
oraz zdrowym rozsadku i o tym jeszcze, ze ten sam rezultat (wydarzenie) moze byc wynikiem 
bardzo wielu kombinacji karmicznych czynników, takich np. jak progresywne aspekty wladcy 
dwadasamsy   solarnej   i   tranzytów   na   progresywnie   retrogradujace   planety   (by   wymienic 
najbardziej proste techniki badawcze), o których wielu profesjonalnych astrologów, tak w kraju i 
za   granica,   ma   nader   mgliste   pojecie.   Dlatego   w   niedlugim   czasie   –   wylacznie   w   „NS” 
zaprezentuje   Panstwu,   pierwszy   w   literaturze   przedmiotu,   opracowany   obecnie   przeze   mnie 
poradnik dla korzystajacych z porad astrologa, mówiacy o tym, jak sie obronic przed tandeta, 
oszustwem   i   szarlataneria,   wskazujacy   na   to,   co   powinnismy   uzyskac   podczas   nagrania 
kosmogramu   (tak,   nagrania   na   tasme   magnetofonowa,   a   nie   przesylanego   poczta   jakiegos 
uniwersalnego   komputerowego   opisu),   co   z   pewnoscia   wymusi   korzystne   dla   Panstwa 
podwyzszenie standardu wszelkich astrologicznych uslug (!!!), jako ze taki komputerowy opis 
stanowi,   co   najwyzej   i   tylko   w   najlepszym   przypadku,   wstepny   zaledwie   i   bardzo   jeszcze 
niedoskonaly material, wymagajacy dalszej, dlugotrwalej intelektualnej obróbki i z pewnoscia 
niewart jest zadanego od Was honorarium.

Opis czlowieka wylacznie ekliptyczna (zodiakalna) pozycja urodzeniowego Slonca jest 

esencja astrologii jarmarcznej i gazetowej, ale i tak naprawde, nawet w najlepszym wydaniu, 
stanowi on zaledwie ulamek podstawowej tylko charakterystyki kazdego czlowieka. Jednakze 
zdecydowana wiekszosc ludzi zna swój dzien urodzenia i dlatego w przypadku, gdy i dokladny 
czas narodzin pozostaje nieznany, mozna stosowac – choc w przyblizeniu – progresje (symboli-
czne, choc niewiarygodnie trafne w praktyce prognostycznej przemieszczanie sie planet wedlug 
okreslonej reguly, w tym przypadku odnosnie Slonca, w taki sposób, ze symbolicznie, 1 rok 
odpowiada jego realnemu, ekliptycznemu przemieszczeniu w ciagu 1 doby), co pozwala bardzo 
precyzyjnie wyodrebnic wszystkie istotne progi zyciowe powstale w rezultacie koniunkcji (zla-
czenia)  progresywnego   Slonca  z  innymi  planetami,   badz  tez  skutkiem  istotnych,   najczesciej 
nieharmonijnych aspektów takiej pozycji Slonca z nimi albo w rezultacie progresywnej zmiany 
fazy zodiaku, jego dekanatu lub dwadasamsy, odpowiednio co 30, 10 lub 25 lat.

Stosowanie tej samej reguly w przypadku panstwa, a wiec znajomosc wylacznie dnia jego 

powstania (czesto i tego nie znamy) daje, jak w przypadku jednostki, wielce uproszczony, jakby 
w krzywym zwierciadle widziany jednowymiarowy, zodiakalny obraz, w wyniku którego przez 
wieki ksztaltowaly sie i nadal ksztaltuja stereotypy narodowosciowe (tak jak w jednostronnych 
horoskopach dla danego znaku: cos w nich wprawdzie jest, ale nie jest to do konca prawdziwe). 
Podobnie wiec, jak kazdy czlowiek jest, mówiac w najwiekszym uproszczeniu, energetyczna 
synteza   kilku   zodiakalnych   faz,   tak   kazde   panstwo   daje   sie   opisac   takze   kilkoma 
nieprzypadkowymi  fazami  (znakami)  zodiaku,  co  pozwala  na okreslenie   podstawowych 
jego cech, skladajacych sie na narodowosciowy archetyp, niezaleznie od tego, czy znamy 
dokladny   czas   „narodzin”   tego   panstwa
.   Procesy   tworzenia   takich   archetypów   (jak   i 
archetypów   literackich   prezentowanych   w  Homo-Zodiacus)   stanowi   esencje   mych 
kilkunastoletnich   juz   badan,   które   doprowadzily   do   tego,   ze   zdecydowalem   sie   wyodrebnic 
holistyczna w swej naturze i zdecydowanie godna XXI wieku dyscypline wiedzy, dla której 
(dzieki   sugestii   Zbyszka   Przybylaka)   utrzymuje   robocza   nazwe   KOSMOEKOLOGIA 
KULTURY, laczacej  w sobie przynajmniej  astrologie, socjologie,  historie,  kulturoznawstwo, 
antropologie, psychologie i etnografie.

W   przypadku   panstw   znamy   wiec   niekiedy   date   jego   uformowania,   odzyskania 

niepodleglosci, odpowiedniej proklamacji legalnych wladz itp. Czesto jednak znamy tylko rok 
albo jest i tak, ze nawet on tonie w mrokach historii. Wtedy oczywiscie nie ma mowy ani o 
progresjach, ani tez o tranzytach, ale panstwo istnieje przeciez i ma swoje charakterystyczne 

4

background image

rysy,   rozpoznawalne   przez   wszystkich,   wywodzace   sie   na   ogól   z   uswieconej   w   tym   kraju 
tradycji, szanowanej i przestrzeganej przez ogól jego obywateli.

Czy wówczas niczego nie da sie orzec o losach tych panstw? Bynajmniej. Nalezy tylko 

odniesc   sie   do   metod   stosowanych   przeze   mnie   w   kosmoekologii   kultury,  co   umozliwia 
konstrukcje ARCHETYPOWEGO   KOSMOGRAMU   PANSTWA   LUB   NARODU w 
oparciu   o   charakterystyczne   cechy   kulturowe,   najistotniejsze   daty   i   znane   postacie 
historyczne
.   Pozwala   to   wyjsc   ponad   prymitywne   zazwyczaj   stereotypy   narodowosciowe, 
odpowiadajace bardzo jednostronnej i uproszczonej charakterystyce solarnej, jakby wiec „gaze-
towemu” ujeciu cech jednego tylko znaku zodiaku i uogólnieniu ich na cale panstwo. Aby dojsc 
do   archetypu   narodowosciowego   lub   panstwowego,   nalezy   uzyskac   kilkuwymiarowy 
kosmogram kultowy, zawierajacy, podobnie jak w przypadku czlowieka, ascendent i pierwotna 
domifikacje Slonca.

A   przeciez   na   te   zindywidualizowana   strukture  nadal   i   wciaz   oddzialywuja   biezace 

energie,   odzwierciedlajace   aktualne   przebiegi   planet,   wspóltworzace   tez   (razem   z 
kosmogramami jego przywódców) aktualna historie  kazdego panstwa, co w  przypadku 
Polski   –   jak   wykaze   to   w   trakcie   bardzo   juz   konkretnych   przykladów   –   jest   wrecz 
spektakularne, gdy odniesc sie chociazby do bardzo uniwersalnych cykli Jowisza i Saturna

Nawiasem mówiac  oba te cykle  odegraly takze  znamienna  role w  zyciu  Jezusa z Nazaretu, 
bowiem rozwojowy cykl Jowisza trwa dwanascie lat i w tym wlasnie wieku odnotowujemy jego 
pierwszy,   jak   wiemy,   niekwestionowany,   intelektualny   sukces,   zas   w   wieku   30   lat,   gdy 
rozpoczyna   sie   drugi   cykl   Saturna,   zwiazany   z   dzialalnoscia   publiczna,   Jezus,   równiez   w 
niekwestionowany sposób, takowa wlasnie rozpoczyna.

Dla konstrukcji prawidlowego kosmogramu jednostki (oraz panstwa) metodami astrologii 

tradycyjnej, niezbedna jest jednak znajomosc dokladnego czasu narodzin – a to ze wzgledu na 
wirowy obrót Ziemi dookola wlasnej osi, co pozwala obliczyc  i wyznaczyc  zodiakalna faze 
(znak) ascendentu oraz wynikajaca z niej domifikacje (sektoriat) Slonca, czyli jego pozycje w 
sektorze   (domu)   kosmogramu,   która   czesto   ma   kluczowe   znaczenie,   nie   mniejsze   niz 
urodzeniowa faza zodiaku. To samo oczywiscie dotyczy panstwa, ale jak Panstwo zobaczycie, 
domifikacje Slonca w kosmogramie Polski 966 oraz domifikacje (i ascendent) niektórych innych 
panstw nie jest tak trudno wyznaczyc i daja sobie z tym rade moi studenci juz po podstawowym 
kursie astrologii humanistycznej i kosmobiologii.

Wyjasnieniem   powyzszego   niech   bedzie   chociazby  konstrukcja   kosmogramu   Japonii

gdzie wobec braku danych (lub dla ich potwierdzenia, jesli takowe istnieja) poprosilem moich 
studentów o wypisanie kilkunastu co najmniej elementów charakterystycznych dla tej nacji i dla 
kraju, który zamieszkuja. Ku wlasnemu zdumieniu, studenci odkryli, ze kilkadziesiat najbardziej 
charakterystycznych  cech tego panstwa i spoleczenstwa,  daje sie przyporzadkowac  zaledwie 
dwóm fazom zodiaku! (Jakim – nie powiem, jako ze chcialbym w przyszlosci cala procedure 
opisac w „NS”). Powstale stad kombinacje (jeden ze znaków pozycja Slonca, drugi ascendentem 
lub na odwrót) wyznaczaly wiec automatycznie dwie mozliwe domifikacje pozycji Slonca w 
kosmogramie   Japonii.   Rozterke   studentów   usunalem,   gdy   zaproponowalem   wprowadzenie 
pewnych „laczników” i elementów kosmogramu Polski – m.in. zawsze liczna obsada konkursu 
Chopinowskiego   i   jeszcze   kilku   innych   wspólnych   „szczególów”,   np.   odnosnie   naszych 
narodowych   flag   (!)   –   a   archetypowy   kosmogram   Japonii   przestal   byc   zagadka.   Podobna 
procedure  zaproponuje Panstwu odnosnie kosmogramu  Polski. Wyniki  jej  potwierdza to, co 
wiemy z historii naszej panstwowosci i trudno o lepszy powód do radosci, lecz z powodów 
astrologicznych   raczej,   uwiarygodniajacych   sensownosc   tej   dyscypliny,   a   nie   wydarzen 
historycznych,   z   rzadka   przeciez   dla   nas   laskawych,   co   zreszta   równiez   kosmogram   ten 
potwierdzi.

5

background image

Zodiakalne korzenie, czyli od Zagloby Do Walesy 

8/1998

Daty powstania wielu panstw tona w mrokach, a jesli i rok okazuje sie dyskusyjny, 

jedyne, co pozostaje, to konstrukcja archetypowego kosmogramu narodu (panstwa), przez 
swa wielowymiarowosc bardzo odbiegajacego od jednowymiarowego stereotypu panstwowego.

Archetypowa postac literacka moze byc jednowymiarowa i jedyny chyba istniejacy (choc 

niepelny) indeks takich postaci zawiera mój Homo-Zodiacus. Sa one na tyle jednowymiarowe, a 
zarazem archetypowe, ze zadna z nich nie moze reprezentowac innej fazy zodiaku. Postacie 
realne sa bardziej zlozone od literackich, ale równiez i te drugie moga byc wielowymiarowe, a 
zarazem   nadal   archetypowe,   maksymalnie   wiec   zblizajace   literature   do   zycia,   albo   do 
zodiakalnego archetypu narodu, jak np. Faust w kulturze i literaturze niemieckiej, posiadajacy – 
podobnie jak jego twórca,  W. Goethe  oraz niemiecka  panstwowosc, dominacje faz Panny i 
Skorpiona (!!!). Taka postac w literaturze polskiej – Jana Onufrego Zaglobe, który (podobnie jak 
Kosmogram  H.  Sienkiewicza), odzwierciedla  nasz kosmiczny (zodiakalny)  archetyp  narodu, 
nakreslilem dla Czytelników „NS” w jednym z wczesniejszych esejów. Astrologizacja Zagloby 
polegala na stosunkowo latwej do przeprowadzenia (przynajmniej w jego przypadku) eliminacji 
ewidentnie   bezsensownych   faz   zodiaku   i   pozostawienie   przynajmniej   dwóch   lub   trzech 
najbardziej   go   charakteryzujacych.   Pózniejsze   znalezienie   domifikacji   Slonca   skutkiem 
porównywania i kolejnego odrzucania mniej do nas przemawiajacych modeli nie stanowilo juz 
dla moich studentów wiekszego problemu. Otrzymany wynik przemawial swa elegancja i logika, 
a przede wszystkim nie mial konkurencji w ewentualnych modelach alternatywnych.

W przypadku panstw taka procedura moze byc jednak nieslychanie zwodnicza, subiektywna 

i niepelna, bowiem rzadko kto posiada tak dobra znajomosc realiów jakiegos innego panstwa 
(zwykle   takze   i   swego),   zeby   zdobyc   sie   na   pelen   obiektywizm.   Trzeba   wiec   szukac   innej 
metody   i  najlepiej   odwolac   sie   do   dostepnego   nam   wszystkim   skarbca   jungowskiej 
nieswiadomosci zbiorowej, a wiec skojarzen i obrazów, które nieodparcie przychodza nam 
na mysl w odniesieniu do okreslonego narodu lub panstwa
. Wystarczy potem skojarzenia te 
przyporzadkowac   okreslonym   fazom   zodiaku,   by   ku   swemu   zdumieniu   uzyskac 
wielowymiarowy, ostry obraz danego spoleczenstwa (choc przyznaje, ze z klasyfikacja wielu 
panstw, czy narodów nadal mam spory klopot, bo moze jest ich zbyt wiele, a o niektórych, nieco 
nawet sztucznych tworach nie wiem – prawie nic.

Dlatego   tez   oczekuje   silnego   wsparcia   Czytelników,   nie   tylko   w   sprawie   migracyjnie   i 

kosciuszkowsko coraz bardziej waznej dla nas Australii, co do której powiedziec na razie moge 
tylko tyle, ze zwiazana jest ona z faza Koziorozca i byc moze Wagi, ale takze i innych panstw).

Archetypowym  natomiast kosmogramem  Polski zajme sie niebawem i przy okazji takze 

takimi kulturowymi kosmogramami kilku innych panstw, tym bardziej, ze z niektórymi los nasz 
od wieków, jesli nie od tysiacleci, sprzegniety byl i jest bezlitosnie na dobre i na zle. Pelniejsza 
zas jego wersje, a raczej najbardziej prawdopodobny wariant (bo przy Chrzcie Polski w 966 r., 
mimo wszystko, nikogo z nas nie bylo), z konsekwencjami nadciagajacych tranzytów i progresji 
zaprezentuje   w   dalszej   kolejnosci.  Prosze   zwazyc   i   na   to,   ze   kosmogram   Chrztu   Polski 
podobnie jak w przypadku Anglii dokladnie znana data koronacji Wilhelma Zdobywcy z 
25   grudnia   1066 r.,   to   przeciez   nie   jedyne   kosmogramy   zwiazane   z   obiema   naszymi 
nacjami,   jako   ze   dla   Polski   równie   wazny   jest   listopadowy   horoskop   niepodleglosci   z 
1918 r.,   podobnie   jak   dla   Anglii   energetyka   planetarna   zjednoczenia   królestwa   z   11 
stycznia 1801 r.
 W obu przypadkach oba kosmogramy wykazuja pewna wewnetrzna spójnosc i 
lacznosc  ze soba. W przypadku  Anglii  akcentuja pas Koziorozca,  Polski zas – sprawdzalna 
historycznie   (o   czym   bedzie   szerzej)   energetyczna   polaryzacje   zodiakalnych   faz   Byka   i 
Skorpiona.

Przytaczajac   archetypowe   kosmogramy   panstw,   przepraszam   jednoczesnie   za   wielkie 

uproszczenia, jako ze kazdy z nich kwalifikuje sie na odrebny esej, i to niejeden. Uwzglednie 
wiec   pokrótce   takie   panstwa,   jak   USA,   Japonie,   Chiny,   Indie,   Francje,   Rosje,   Niemcy, 
Szwajcarie, bedzie tez slowo o Hiszpanii, Meksyku i Czechach. Chcialbym, aby to oznaczalo, ze 
konczymy wreszcie z malo precyzyjnymi – i nie wiadomo na jakiej podstawie budowanymi – 

6

background image

aneksami panstw z przyporzadkowanymi im pojedynczymi  znakami zodiaku. Jesli czlowieka 
charakteryzuja   co   najmniej   trzy   fazy   (a   zupelnie   wyjatkowo   dwie,   jesli   Slonce   ascendent   i 
Ksiezyc  sa w tym znaku, bo wtedy,  oprócz tego znaku aktywny jest równiez pas Ryb, gdy 
Slonce   i   Ksiezyc   sa   w   dwunastym   sektorze   (domu)   kosmogramu   lub   fazy   Barana,   jesli   w 
pierwszym) – w odniesieniu do panstw obowiazywac musi zdecydowanie ta sama regula.

Ten arcyskrótowy przewodnik po archetypach narodowosciowych w ujeciu kosmoekologii 

kultury rozpoczynaja nieco szersze rozwazania dotyczace POLSKI. Dzieki Bogu, nikt juz dzisiaj 
nie   kwestionuje,   ze   nade   wszystko   zwiazani   jestesmy   z   rozwojowa   faza   Byka   i   ze   – 
najprawdopodobniej – w zaleznosci od tego, czy chrzest nastapil w pierwszy czy drugi dzien 
swiat Wielkanocnych, Slonce rezyduje w 1 lub 2 stopniu tej fazy (jedyna istotna róznica dotyczy 
wiec   pozycji   Ksiezyca,   w   przeciwienstwie   do   Slonca   zwiazanego   z   wladza   okreslajacej 
energetyke  ludu, a wiec naszego spoleczenstwa). Ksiezyc  wiec znajdowac sie moze, albo w 
okolicach 1-go, albo tez 12-go stopnia Wodnika, a wiec w pasie ekliptyki doswiadczanego w 
drugiej polowie lat dziewiecdziesiatych (raz na 84 lata) energiami Urana. Te zas najwyrazniej 
zwiazane sa z zupelnie przeciez niespodziewana powodzia w lipcu 1997 r., o której zreszta w 
odniesieniu glównie do Wroclawia, mówilem moim seminarzystom jeszcze w kwietniu 1996 r. 
(obie alternatywne pozycje Ksiezyca zostana omówione w dalszych partiach tekstu).

Zastanawiamy sie jednak, czy – ze wzgledu na pore chrztu – kosmogram Polski nie jest 

zwiazany doslownie z ostatnimi minutami 29 stopnia fazy Barana, co jednak w praktyce nie ma 
decydujacego   znaczenia,   podobnie   jak   w   przypadku   Charlesa  de   Gaulle'a  urodzonego   na 
przelomie   Skorpiona   i   Strzelca,   bedacego   jednak   archetypowym   Strzelcem,   czy  J.   Stalina
najprawdopodobniej (99 procent) syna naszego podróznika, hrabiego Przewalskiego (ale to juz 
inna, choc równie fascynujaca historia, bo tlumaczy korzenie jego, a wiec sprawy katynskiej 
oraz brutalnej  obojetnosci wobec Powstania Warszawskiego). Stalin,  bedacy z przelomu  faz 
Strzelca   i   Koziorozca,   jest   silnie   archetypowym   przedstawicielem   tej   ostatniej.   Moze   warto 
wspomniec   tez   i   o   tym,   ze  gdy   w   polowie   lat   dziewiecdziesiatych   Francuzów   ogarnela 
niespodziewanie   „mania”   doswiadczen   z   bronia   jadrowa,   przeprowadzali   je   dokladnie 
wtedy, gdy tranzytujacy Pluton „przechodzil” przez 0 stopni fazy Strzelca, a wiec przez 
urodzeniowe   Slonce   de   Gaulle'a,   twórcy   francuskich   sil   nuklearnych,   zakonczyli   zas 
natychmiast, gdy tylko Pluton opuscil ten stopien ekliptyki (!).

Chcac   nie   chcac,   musimy   sie   zajac   wreszcie   pora   chrztu,   gdyz   bez   tego   nie   ma 

profesjonalnej mapy podstawowej, ARCHETYPOWEJ ENERGETYKI KOSMOSU, zwiazanej 
z naszym krajem (znacznie trudniejsze jest to w przypadku kosmogramu listopadowego 1918 r.). 
Uchwycenie   jej   zdawalo   sie   niegdys   przerastac   moje   sily,   a   gdy   usilowalem   korzystac   z 
jakichkolwiek   obcych   rozwiazan   metodycznych,   dotyczacych   rektyfikacji   (udokladnienia) 
kosmogramu Polski, popadalem w jeszcze wieksze zwatpienie. Z punktu widzenia metodologii i 
metod   mojej   KOSMOEKOLOGII     KULTURY   sprawa   okazala   sie   jednak   zdecydowanie 
latwiejsza, a ponadto oparta o rzeczywiste zachowania ludzkie. Ciesze sie, ze czolówka polskiej 
astrologii   przyjela   juz   dzisiaj   (choc   z   grubsza)   proponowany   ponizej   punkt   widzenia   jako 
zupelnie oczywisty, ale zapewniam, ze nie zawsze tak bylo.

Co nam obca przemoc wziela 

9/1998

Mozna sobie wymyslac bardziej lub mniej stosowne znaki ascendentu dla Polski, ale nalezy 

uwzglednic realia, a wiec to, ze wielka uroczystosc chrztu nie mogla odbywac sie noca, ani tez 
zbyt wczesnym rankiem (studentom, by ich rozruszac i uruchomic wyobraznie wyjasnialem, ze 

7

background image

nasi  rodacy nie  mogli  w niej  uczestniczyc  bez  obfitego sniadania,  a poza tym  nie  zdazono 
podstawic autobusów), ani tez zbyt póznym popoludniem (bo nasi dzielni wojowie byli juz... no, 
no...   kto   dopowie?).   Mówiac   zas   serio,   zdroworozsadkowe   zalozenie   (a   takze   stosowana 
praktyka wskazuje na poludnie, co dawaloby nam narodowe Slonce w okolicach MC. Oznacza 
to, ze o Polsce i Polakach wciaz glosno i nie przycupnelismy sobie, bynajmniej, gdzies skromnie 
w jakims zapomnianym zakatku Europy, przepraszajac w ogóle, ze zyjemy, co jest zgodne z 
prawda.

Znajac nasze narodowe hm...  zalety,  mozna  zalozyc 

drobne   opóznienie,   które   od   razu   rodzi   olbrzymie 
historyczne   konsekwencje,   ale   przesledzmy   cala   sprawe 
dokladnie.   Otóz,   jak   wiemy,  w   okolicach   równonocy 
wiosennej,   wschód   Slonca   (a   wiec   ascendent   i 
wierzcholek I sektora) zwiazany jest z godzina 6.00, zas 
zachód z godz. 18.00
 (oczywiscie w powiazaniu z czasem 
lokalnym, a nie strefowym, jednakze w tamtych czasach 
tego   ostatniego   nie   stosowano).   Slonce   Chrztu   Polski 
moglo   wiec   znajdowac   sie   (zawsze   w   fazie   Byka)   w 
sektorach:   XI,   odpowiadajacym   fazie   Wodnika   (jesli 
ceremonia mialaby miejsce co najmniej kilka godzin przed 
poludniem),   w   sektorze   X,   odpowiadajacym   fazie 
Koziorozca,   jesli   stalo   sie   to   mniej   wiecej   w   okresie 

dwóch godzin poprzedzajacych górowanie Slonca, w sektorze IX, powiazanym z faza Strzelca, 
gdy w gre wchodzily godziny wczesnopopoludniowe, wreszcie w sektorze VIII, zwiazanym z 
faza Skorpiona, jesli podstawowa czesc uroczystosci odbyla sie póznym popoludniem.

Kazda z tych domifikacji w polaczeniu z faza Byka daje zupelnie odmienne cechy, które 

w   podobny   sposób   wypunktuje   znawca   przedmiotu,   dlatego   tez   kazda   z   nich   (mówiac   w 
uproszczeniu) zwiazana jest z innym ascendentem, co nietrudno wyznaczyc.

Zapomnijmy   na   razie   o   tej   procedurze   (powróce   do   niej   za   chwile)   i  zobaczmy,   kim 

bylibysmy w zaleznosci od kazdej z proponowanych powyzej domifikacji Slonca. Mysle, ze 
nawet przecietny uczen szkoly podstawowej, gdy wytlumaczyc  mu, o co chodzi, nie mialby 
najmniejszych watpliwosci co do tego, ze dwie domifikacje w ogóle nie wchodza w rachube. 
Mianowicie Slonce w VIII sektorze Skorpiona wzmocnione znajdujacym sie tam w fazie Byka 
Sloncem,   dawaloby   nam   stale   odnawiane   i   pomnazane   bogactwo   narodowe,   dobrobyt   i 
najwyzszy  mozliwy  standard  zycia  (pozycja  taka  dawalaby  tez  Polsce  zupelnie   obcy naszej 
psychice narodowej ascendent, co kazdy sam moze latwo sprawdzic, rozmieszczajac kolejne, od 
Byka   poczynajac,   znaki   zodiaku   wzdluz   ekliptyki   w   kierunku   linii   poziomej   przecinajacej 
ekliptyke,   inaczej   zwanej   ascendentem;   faza   Raka,   znajdujaca   sie   wtedy   w   X   sektorze 
Koziorozca,   zwiazanym   z   wladza,   czynilaby   z   nas   potulnych   i   nieco   przestraszonych 
wykonawców wszystkich jej polecen, ta zas w pierwszym rzedzie i ponad wszystko, dbalaby o 
polskie   rodziny   i   ich   bezpieczenstwo).   Jeszcze   mniej   prawdopodobne,   a   szczerze   mówiac 
zupelnie nieprawdopodobne jest umieszczenie Slonca (w Byku) w X sektorze, w naturalnym 
ukladzie Zodiaku podlegajacym Koziorozcowi. Mielibysmy wtedy najstabilniejsza i trwala w 
swiecie   wladze,   w   dodatku   niezmiernie   przez   obywateli   szanowana.   Pozostaja   wiec   dwie 
alternatywy: Slonce w XI sektorze (Wodnika), co na pierwszy rzut oka mialoby nawet i sens, ale 
juz nie glebszy, gdyz trudno przyjac, ze ceremonia panstwowego chrztu, nawet jesli dotyczyla 
tylko zwierzchnika kraju, jego najblizszych i dworu, mogla sie zakonczyc jeszcze przed 10 rano, 
skoro   nie   bylo   zadnych   powodów   do   takiego   pospiechu,   zmieniajacego   w   dodatku 
dotychczasowa praktyke  Kosciola. Uklad pozostalych sektorów tez bylby sprzeczny nawet z 
naszym potocznym doswiadczeniem.

Ogólne   przeslanki   wskazuja   wiec,   iz  najsensowniej   brzmi   teza   o   tym,   ze   Slonce, 

znajdujace   sie   w   poczatkach   fazy   Byka,   umiejscowione   jest   zarazem   w   IX,   a   wiec 
podporzadkowanym Strzelcowi sektorze kosmogramu
 (przypominam, ze sektory powstaja w 

8

background image

wyniku podzialu 24-godzinnego okresu rotacji Ziemi dookola wlasnej osi, znaki zodiaku zas 
wskutek podzialu rocznego okresu obiegu Ziemi wokól Slonca na dwanascie równych faz). IX 
sektor   zwiazany   jest   z   problematyka   filozoficzna,   religijna   oraz   tzw.   dlugimi   podrózami, 
zagranica   i   migracjami   z   drugiej   strony.   Strzelec-centaur   zas,   w   swym   nizszym   wcieleniu, 
zwiazany   jest   z   tumultem,   wesolym   i   niefrasobliwym   zyciem,   bowiem   w   takim   przypadku, 
mówiac   obrazowo,   zad   konski   wlada   jezdzcem   (taka   byla   zreszta   zdecydowana   wiekszosc 
centaurów).   Natomiast   w   wyzszym   –   z   sytuacjami,   w   których   to   jezdziec   ujarzmia   swa   w 
polowie   zwierzeca  nature  dzieki  stosowaniu  wiedzy,   symbolu  i  abstrakcji,   co  czyni   centaur 
Chiron – nauczyciel wielu greckich herosów.

Charakterystyczne, ze obie te fazy, najpierw nizsza, potem wyzsza, uosabia jedna z trzech (o 

Zaglobie juz bylo i jeszcze bedzie) niezmiennie popularnych postaci literackich – Jacek Soplica. 
Byl  on, jak wiadomo, nieodpowiedzialnym  zawadiaka, tumulciarzem i rozrabiaka, a potem i 
zolnierzem Napoleona, który przemierzyl z nim cala niemal Europe, zanim powrócil do domu, 
by  po przemianie,   jako  ksiadz  Robak  dalej, choc  w  madrzejszy juz znacznie  sposób, nadal 
inspirowac walke o niepodleglosc kraju.

Zodiakalna faza Byka natomiast zwiazana jest z indywidualnym posiadaniem, wlasna praca, 

szczególnie   na   roli,   przyroda   oraz   systemem   wartosci   wyraznie   preferujacym   gromadzenie 
zywnosciowych zapasów i troske o zawsze wypelniona lodówke. Wystarczy polaczyc IX sektor 
z faza Byka, by zrozumiec, dlaczego refren najpopularniejszej, jedynej zreszta przez caly naród 
znanej, masowej piesni, mówi o migrujacym ze swych pól (hal) góralu, który wzdycha, ze „góry 
porzucic trzeba, dla chleba, panie, dla chleba”, a hymn  narodowy,  jak chyba  zaden inny w 
swiecie, kilkakrotnie nawiazuje nie do tego, co stworzylismy w kraju, lecz do zagranicy („obca 
przemoc” , „z ziemi wloskiej do polskiej” , „dla ojczyzny ratowania wrócim (rzucim) sie przez 
morze”, „pod szwedzkim zaborem” . Zamiast zas wychwalac rodzimych bohaterów i wladców, 
gloryfikuje   Napoleona,   wszedzie   poza   Polska   uznawanego   za   jednego   z   najwiekszych 
zbrodniarzy   oraz   Dabrowskiego   i   hetmana   Stefana   Czarnieckiego,   obu   wslawionych   przede 
wszystkim dzialaniami podejmowanymi poza granicami kraju.

Domifikacja Slonca ma oczywisty wplyw na faze ascendentu, czasem istotniejsza nawet 

od   urodzeniowej   fazy   solarnej,   tyle   tylko,   ze   ascendent   zmienia   sie   w   zaleznosci   od 
wspólrzednych   geograficznych,   a   wiec   miejsca   pobytu   lub   zamieszkania.   Dlatego   tez,   co 
zobaczymy pózniej, poszczególne regiony Polski znaczaco róznia sie miedzy soba. To powinno 
sklonic do glebszej refleksji najwiekszych nawet niedowiarków i krytyków. Niestety, dobrze 
wiem, ze oni nigdy tego tekstu nie wezma do reki, gdyz nadal wola wygadywac brednie.

Przedpoludniowo-popoludniowe godziny chrztu Polski daja 

rozpietosc ascendentu miedzy – najrozleglej sprawe ujmujac – 
fazami   Raka,   Lwa   i   Panny,   pobiezna   zas   nawet   znajomosc 
rodzimych   realiów   nie   pozostawia   cienia   watpliwosci   co   do 
tego, ze zawsze bardzo dobrze czulismy sie i nadal czujemy w 
mitomansko-bohaterskiej   skórze   zodiakalnych   Lwów,   co   w 
dodatku najlepiej pasuje do calosci zodiakalnej ukladanki. Przy 
Sloncu w Byku i ascendentowej fazie Raka siedzielibysmy we 
wlasnym domu, a kazda wzmianka o jakiejkolwiek podrózy, nie 
mówiac   juz   o   migracji,   wywolywalaby   przerazenie,   panike   i 
zdecydowanie negatywne reakcje. Polaczenie zas Byka i Panny 
czyniloby   z   nas   archetypowo   najbardziej   pracowitych 

mieszkanców tej planety, a na to doprawdy nikt juz, nie tylko w kraju, ale i za granica sie nie 
nabierze. Natomiast fazy Byka i Lwa, choc nie stanowia dobranej pary (gdzie dwóch Polaków, 
tam  trzy  zdania),  to  jednak  zdumiewajaco   trafnie   pozwalaja nam  zrozumiec   nasz narodowy 
charakter. Upór i zaciecie Byka idzie o lepsze z megalomania Lwa. W zadnym narodzie nie sa 
tak popularne nastepujace powiedzenia (co wiecej, w innych krajach sa one zupelnie nieznane, u 
nas zas przyjmowane calkiem naturalnie): „Pan nie wie, kto ja jestem” , „Ja panu pokaze”, 
„Szlachcic   na   zagrodzie   równy   wojewodzie”,   „Liberum   veto”,   itp.   Powyzsze   rozwazania 

9

background image

pozwalaja   skonstruowac  zodiakalny   (kosmiczny)   archetyp   polskosci,   czyli   energetyczny 
wzorzec psychiki narodu polskiego, w którym dominuja fazy BYKA,   LWA, STRZELCA i – 
biorac pod uwage listopadowy kosmogram niepodleglosci z 1918 r. – takze SKORPIONA. Od 
tej   chwili   nasze   rozwazania   nabiora   „kosmicznego”   tempa,   bowiem   wydarzenia,   slawne 
postacie, a nawet znani „polakozercy” – wszystko to kreci sie wokól wspomnianych wyzej faz 
(najslynniejsi   „polakozercy”   maja   np.   swoje   urodzeniowe   Slonce   na/przy   Sloncu 
kosmogramu chrztu Polski!
). O tym wszystkim juz wkrótce. Potem zapowiadam omówienie 
pelnego kosmogramu Polski z 966 r. i jego zawilosci, a takze wyjasnienie, co teraz dzieje sie w 
kosmicznej   energetyce   Polski   i   dlaczego.   W   nastepnym   odcinku   porozmawiamy   jednak   w 
pierwszej   kolejnosci   o   archetypach   narodowosciowych   sasiadów   i   partnerów   Polski   na 
miedzynarodowej arenie.

I naród ma swa dusze 

10/1998

Gdyby naród jej nie mial, nie byloby wojen niepodleglosciowych, rozpaczliwych powstan, 

flag   narodowych,   hymnów   panstwowych,   ale   takze   szowinizmu   i   nacjonalizmu,   pomników 
narodowej   kultury,   sztandarowych   dziel   literackich,   w   oparciu   o   które   ksztalcone   sa   cale 
pokolenia  mlodziezy,  wreszcie autentycznych  pomników  bardziej  lub mniej  zasluzonych  dla 
kraju jednostek, a wiec narodowego panteonu bohaterów  i historycznych  wielkosci, których 
swietosci szargac nie nalezy. Jesli przyjrzec sie im z bliska, ze zdziwieniem przekonamy sie, ze 
to wlasnie one uosabiaja to, co bardziej lub mniej zgodnie sklonni bylibysmy nazwac dusza 
narodu, a bardziej „ateistycznie” rzecz ujmujac, sednem panstwowosci, „pestka” narodu, jego 
stereotypem,   jesli   uproscimy   sprawe   lub   archetypem,   gdy  calemu   zagadnieniu   przyjrzec   sie 
nieco staranniej. Chcac zaoszczedzic tasiemcowatych rozwazan, prezentuje na wykresach arche-
typowo-zodiakalna charakterystyke  kilku panstw, ograniczajac do minimum  swój komentarz, 
bowiem   dla   kazdego,   kto   pojmuje   sens   Zodiaku,   powinny   przemówic   one   lawina 
najrozmaitszych   skojarzen   i   potokiem   glebszych,   osobistych   juz   refleksji   nad   sensem   tego 
swiata.

W przypadku  niektórych  panstw znane sa ich pelne kosmogramy i w sposób oczywisty 

koresponduja one z ujeciem archetypowym. Wszak z niego, w taki czy w inny sposób same sie 
wywodza. W wiekszosci przypadków nie mam watpliwosci co do ich prawdziwosci, w jeszcze 
innych   otwarta   sprawa   pozostaje   wybór   miedzy   np.   dwiema   najbardziej   prawdopodobnymi 
alternatywami. Jedynie, prezentujac ciagle do konca niezglebione Chiny, mam sporo znaków 
zapytania, mimo ze wszystkie energetyczne parametry tego kraju zdaja sie byc  przeze mnie 
prawidlowo   okreslone;   dlatego   licze   tu   na   pomocne   komentarze   Czytelników,   znajacych 
zarówno astrologie, jak i ów pelen zagadek „kraj srodka”.

Rozpoczniemy  od  przypomnienia  archetypu  polskosci, gdyz  –  postrzegajac   go na  tle 

innych   panstw   –   lepiej   pojmiemy   istote   naszych   z   nimi   powiazan,   oczekiwan,   sympatii,   a 
niekiedy i rozczarowan.

Dalej   przejdziemy   do   archetypowego   ujecia  STANÓW 

ZJEDNOCZONYCH,   zgodnego   zreszta   z   „urodzeniowym” 
kosmogramem,  zwiazanym  z  Deklaracja  Niepodleglosci z 4 
lipca 1776 r.
  Ameryka (potoczna nazwa stosowana w Polsce) 
róznie   sie   róznym   ludziom   kojarzy   i   nie   ma   w   tym   nic 
dziwnego,   skoro   USA   powiazane   sa   z   nieharmonijnie 
dzialajacymi wobec siebie energiami Slonca i Ascendentu, co 
powoduje, ze jedni zauwazaja w nim przede wszystkim cechy 
slonecznego   (solarnego)  Raka  i   maja   zupelna   racje,   inni 
natomiast   zdecydowanie   silniej   postrzegaja   wyraziste   oceny 

10

background image

fazy Strzelca i maja tyle samo racji, co ich przeciwnicy. USA to przeciez z jednej strony kraj 
parterowych,   zmyslnie   zabezpieczanych   domów,   wyposazonych   w   rozmaite   urzadzenia 
kuchenne,   ulatwiajace   zycie   kobietom   i   osobiste   bezpieczenstwo   akcentowane   przez   stale 
noszenie przy sobie broni palnej, to sentymentalna produkcja filmowa Hollywood, rozliczne i 
przepiekne filmy, w których nic zlego stac sie nie moze psom i kotom, dla których buduje sie 
specjalne   cmentarze,   ale   zanim   tam   trafia,   w   przemily   sposób   przyjaznia   sie   z   ludzmi,   a 
szczególnie z dziecmi, nawet gdy sa to jelonki, niedzwiedzie, czy inne, calkiem zreszta dzikie 
zwierzeta, to takze specjalna pozycja kobiety w wozach jadacych na Zachód, w domu, przy 
rozwodzie,   a   zarazem   koniecznosc   posiadania   przez   kandydatów   do   wyscigu   o   Bialy   Dom 
wzorowych  relacji rodzinnych, wreszcie wyjatkowa, wzorowana przez inne panstwa pozycja 
zony prezydenta jako Pierwszej Damy Kraju (faza Raka). Z drugiej zas strony USA to wszystko 
co   naj...,   najwyzsze   budowle,   najwieksze   samochody,   itp.,   instytucja   szlachetnego   szeryfa 
wladajacego   koltem   szybciej   od   bandziora,   strzelanie   z   biodra,   Pax   Americana,   pluralizm 
religijny,   jowialnosc   i   bezposredniosc   w   obejsciu,   intelektualna   pozycja   Uniwersytetów, 
koszykówka wreszcie jako narodowy niemal sport (na tych uniwersytetach glównie uprawiana), 
co w naturalny sposób, podobnie jak szacunek do flagi narodowej jako symbolu potegi panstwa, 
zwiazane jest z faza Strzelca. Wyrafinowanym  polaczeniem obu (kwinkunksowych w swym 
charakterze)   energii   jest   intensywnie   wprowadzana   przez   Amerykanów   w   zycie   idea   baz 
wojskowych jako gwaranta narodowego bezpieczenstwa (Rak), bo rozrzucone po calym swiecie, 
juz w duzej odleglosci od kraju umozliwiaja ochrone wlasnego terytorium (Strzelec).

Slonce w VIII sektorze, w naturalnym ukladzie Zodiaku odpowiadajacym fazie Skorpiona

zwiazane z koncentracja kapitalu, koncernami, wielkimi przedsiebiorstwami i bankami, nikogo 
juz chyba nie dziwi, wiernie oddaje klimat i charakter amerykanskiej dzialalnosci gospodarczej.

Polska   posiada   specyficzne   zupelnie   relacje   ze   Stanami   Zjednoczonymi.   Nasze   bowiem 

Slonce w Byku (praca), kosmogramu 966 r., znajdujac sie w IX sektorze, odpowiadajacym fazie 
Strzelca jest w symbolicznej koniunkcji (zlaczeniu) z ascendentowa faza Strzelca kosmogramu 
USA, co wyjasnia dlaczego wszelkie aspiracje zwiazane ze sposobami szybkiego bogacenia sie 
poza granicami kraju, w bardzo znacznym stopniu zawsze utozsamiane byly z amerykanskim 
kontynentem.   Mimo   wiec,   ze   Stany   Zjednoczone   nie   sa   naszym   sasiadem,   od   nich   to 
rozpoczalem   przeglad   archetypowych   kosmogramów   panstw,   jako   ze   z   tym   krajem   ogól 
Polaków zawsze wiazal swe bardziej czy mniej racjonalne (czytaj: czesto wygórowane, by ktos 
nie obrazil sie za slowo „mitomanskie”) nadzieje.

Amerykanie wywiedli swa panstwowosc z walki niepodleglosciowej, jako brytyjska kolonia, 

sprzeciwiajaca sie panowaniu dumnego i snobistycznego Albionu.

Nie mozna sie wiec zbytnio dziwic, gdy okazuje sie, ze efekt dziedziczenia planetarnego 

dotyczy  nie tylko rodzin,  ale i panstw  (!!!). ANGLIA  wiec i Stany maja swe Slonce w 
opozycji
.   Ta   pierwsza   ma   niezwykle   silny   pas  Koziorozca,   który   daje   o   sobie   znac   we 
wszystkich dziedzinach zycia, lacznie z pogoda i – the last but not least – historia tego kraju, 
pisana   podstawowymi   faktami   historycznymi,   takimi   jak   koronacja  Wilhelma   Zdobywcy  i 
zjednoczenie   ziem   Królestwa   wlasnie   w   tej   fazie   Zodiaku.   Zachowania   zas   brytyjskiego 
Parlamentu (prosze sprawdzic podczas transmisji jakichkolwiek obrad przez „Sky News”, bo nie 
uwierzycie (!) oraz niegdys fanów zespolu „The Beatles”, a brytyjskich kibiców pilkarskich na 
europejskich stadionach dzisiaj, wykazuja zupelnie te same cechy, co polecam do rozwazenia 
socjologom   i   kulturoznawcom.   W   przeciwnym   wypadku,   bez   znajomosci   kosmoekologii 
kultury, zmarnuja oni swe niewatpliwe talenty na czastkowe, malo ze soba spójne i watpliwe co 
do bardziej sensownych rezultatów badania.

Wspomniane   wyzej   cechy   zwiazane   sa   z   zodiakalna   faza 

Barana  i   rozumiejac   to,   doprawdy   trudno   sie   dziwic,   ze 
Brytyjczycy stworzyli imperium, w którym nigdy nie zachodzilo 
Slonce   i   to   jeszcze,   ze   zawsze   byli   dzielnymi   i   bardzo 
wytrzymalymi zolnierzami.

11

background image

Tak   tylko,   przy   okazji,   pokazuje,   ze   powyzsza   konstrukcja   I   daleka   jest   od   absurdu. 

Umieszczenie bowiem np. Koziorozca na Ascendencie dawaloby wprawdzie Slonce nadal w 
fazie Barana, ale w IV sektorze (domu), zwiazanym z domowa faza Raka, a wiec wyspiarze 
nigdy nie opusciliby wlasnych domów. Haslo zas „My home is my castle” , czyli to, ze „dom 
jest moim zamkiem”, znakomicie miesci sie w proponowanym przeze mnie ujeciu, jako ze faza 
Raka   wypada   wlasnie   w   domatorsko   zorientowanym   i   merytorycznie   jej   odpowiadajacym 
sektorze czwartym.

Polska nigdy nie miala zbyt serdecznych relacji z Albionem. Dla wielu jest to wprawdzie 

oczywiste, ale wlasnie Zodiak pokazuje dlaczego tak jest. Dlaczego Brytyjczycy  zawiedli w 
1939 r.,   dlaczego   nie   informowali   nas   o   sprawcach   zbrodni   katynskich,   choc   wszystko   o 
prawdziwych   oprawcach   wiedzieli,   dlaczego   publicznie   nie   uznali   wkladu   wywiadu   AK   w 
rozpracowanie   celów   strategicznych   dla   stanowiacych   ich   chlube   bombardowan   terenów   III 
Rzeszy   (bardzo   wielu   wywiadowców   AK   przyplacilo   to   smiercia   poprzedzona   torturami), 
dlaczego   nigdy   tez   nie   usilowali   nawet   wyjasnic   prawdziwych   przyczyn  gibraltarskiej 
katastrofy   gen.   Sikorskiego
  (mimo   ze   myslacy   i   oczytani   ludzie   nie   maja   juz   od   dawna 
watpliwosci w tej sprawie). Czy to wszystko nie wyjasnia dostatecznie, dlaczego tylko polskich 
oddzialów   nie   zaprosili   Brytyjczycy   na   Parade   Zwyciestwa   po   kapitulacji   Niemiec,   chociaz 
Polacy (poza Amerykanami) najbardziej wspierali Wielka Brytanie wsród wojsk sojuszniczych, 
a  w  powietrznej  bitwie   o Londyn   (a  wlasciwie  o lad  w   swiecie),   poza  gospodarzami,  grali 
wyraznie pierwsze skrzypce?

To nie uprzedzenia, to fakty. A dlaczego Brytyjczycy? Otóz Ascendent Wielkiej Brytanii 

(a   wlasciwie   Zjednoczonego   Królestwa)   w   fazie   Barana   jest   jednoczesnie   dwunastym 
sektorem fazy Byka (Slonce Polski), ale nasza domifikacja Slonca (IX sektor, wiec jakby 

Strzelec)   jest   takze   dwunastym   sektorem   brytyjskiego 
Slonca w Koziorozcu i jego domifikacji
. Proste i genialne, ale 
tylko dla znajacych przedmiot rozwazan (dodaje z zadyszanym 
pospiechem, ze nikt nikomu nie broni dzis studiowac astrologii 
na oczekiwanym poziomie). Sprawa rzadu londynskiego i jego 
podporzadkowania Brytyjczykom to juz odrebna, nie na dzisiaj 
przewidziana historia.

No i wreszcie NIEMCY – problem nie tylko dla Polski, ale 

i   co   najmniej   Europy.   Nigdy   zreszta   nie   bylo   inaczej.   O 
panstwie   tym   pisalem   w   „NS”   dawno   temu,   pokazujac,   jak 
obrana przeze mnie konstrukcje wspieraja wielkie osobistosci 
polityki   i   kultury   tego   kraju.   Przypominam   najbardziej 
prawdopodobne rozwiazanie, najsilniejsze, moim zdaniem, bo 
Niemcy niemal zawsze  byly  fragmentaryzowane,  po strefy 
Berlina po upadku III Rzeszy wlacznie, zawsze tez kojarzyly 
sie z haslem porzadku i dyscypliny
 („Ordnung must sein”), z 
czystoscia i skrupulatnym wypelnianiem polecen. Dlatego, co 
do fazy Panny i Skorpiona nie ma watpliwosci. Alternatywna 
mozliwosc   (wsród   6   prezentowanych   przeze   mnie   modeli) 
zaklada   Ascendent   w   Baranie   i   Slonce   w   VI   sektorze 
zwiazanym   z   faza   Panny   (Niemcy   2),   albo   Ascendent   w 
Skorpionie   i   Slonce   w   Baranie   w   VI   sektorze   (Niemcy   3). 
Istnieja   jednak   dwa   slabe   punkty   takich   energetycznych 
rozwiazan.   Chodzi   szczególnie   o   Slonce   pod   horyzontem   w 
obu, a ponadto nadmierne akcentowanie fazy Panny kosztem 
braku wyróznienia fazy Skorpiona w jednym z nich, w drugim 

12

background image

zbyt   slaba   obecnosc   fazy   Panny,   zaznaczonej   jedynie   domifikacja   Slonca.   Obu   tych   wad 
pozbawiony jest wyzej proponowany (Niemcy 1) model. Pytanie do wszystkich: czy widzac 
Niemca (Ascendent) kojarzymy go bardziej z archetypowym zachowaniem fazy Barana, Panny 
czy Skorpiona? Chyba najbardziej Panny i zdyscyplinowanego reprezentanta zorganizowanej 
spolecznosci,   bardziej   niz   destrukcyjnego   Skorpiona,   a   juz   na   pewno   nie   indywidualisty, 
charakterystycznego   dla   fazy   Barana.  Wolfgang   Goethe   to   urodzeniowa   Panna   z 
Ascendentem   Skorpiona
;   podobna   charakterystyke   wystawic   mozna  Faustowi.   Piekna 
kosmobiologiczna ciaglosc od archetypu fikcyjnego bohatera literackiego, przez jego twórce, az 
po archetyp narodowosciowy. I to nie tylko w przypadku Niemiec (bedzie o tym pózniej, gdy 
zajmiemy sie Francja, Rosja i Polska).

Stany Zjednoczone, Niemcy i Anglia to pierwsza tura archetypowych  kosmogramów. W 

nastepnej kolejnosci zajme sie niezwykle barwnie, choc z róznymi skutkami, wplatajacymi sie w 
nasza   historie   kosmogramami   Francji   i   Rosji,   zaproponuje   archetypowe   rozwiazania   dla 
stanowiacych tlo w polskim kalejdoskopie wydarzen ostatnich wieków, Szwecji i Czech oraz, na 
deser,   podam   wariantowo   kosmogram   Chin   i   calkiem   juz   precyzyjna,   energetyczna   mape 
kosmiczna Indii, jako ze oba te kraje równiez wgryzly sie w nasza swiadomosc narodowa. Chiny 
– dzieki specyficznym  zwiazanym  z naszym  krajem przepowiedniom,  Indie  zas jako obiekt 
westchnien niemalej czesci populacji naszego kraju – oczekujacej przez kontakt z tym regionem 
swiata, z jego odmienna od naszej kultura i mentalnoscia, harmonijnego rozwiazania swych inte-
lektualno-moralnych dylematów. Japonia zas, tak jak obiecalem, zajme sie osobno, bo warto 
byloby odpowiedziec wreszcie na pytanie, czy Polska moze byc druga Japonia.

Tym zas, którzy z niecierpliwoscia oczekuja spraw polskich przysiegam, ze to, o czym pisze, 

jest niezbedne dla zrozumienia naszych problemów, do których niebawem powróce, niebanalnie 
i juz na dluzej. Apeluje o cierpliwosc (cecha to w naszym kraju malo znana), bo losy panstw, 
odbijajace ich karme, i tak nie z dnia na dzien sie zmieniaja.

Kosmiczne oblicza narodów 

11/1998

Po   uproszczonych   nieco   wizerunkach   „kosmicznej   duszy”   kilku   narodowosci,   a   wiec 

archetypowego oblicza Polski, Stanów Zjednoczonych, Anglii i Niemiec, przyjrzymy sie teraz 
kilku jeszcze innym,  z róznych powodów interesujacych nas archetypom narodowosciowym. 
Mimo, ze z niektórymi z tych nacji nie graniczymy, odczuwamy jednak wobec nich, zdawaloby 
sie, niczym nie wytlumaczona sympatie, w innym zas przypadku równie niczym nie uzasadniona 
antypatie, wywodzaca sie z najprymitywniejszych stereotypów panstwowo-narodowosciowych. 
Z   chwila   jednak,   gdy   taki   stereotyp   przeksztalca   sie   w   naszej   swiadomosci   w   archetyp 
narodowosciowy, znacznie pelniej zaczynamy rozumiec esencje narodowosci, a zarazem nasze 
uprzedzenia, fobie, a takze zachwyty i uwielbienia, niekoniecznie wspólne nam wszystkim, jako 
ze nasze urodzeniowe kosmogramy lepiej lub gorzej wpasowuja sie w archetypowy kosmogram 
innego   narodu.   Dlatego  nie   wszyscy   czuja   sie   dobrze   w   tych   samych   krajach,   jednemu 
odpowiada Anglia, innemu Wlochy, Meksyk, Indie, jeszcze innemu Australia lub Francja 
(!)

No   wlasnie.   Jeden   z   kluczy   otwierajacych 

kosmoekologiczne   rozumienie   Polskosci   lezy   nad   Sekwana. 
FRANCJA bowiem nigdy nie byla nam obca, co nie oznacza, 
ze   kraj   ten   darzyl   nas   specjalna   przychylnoscia,   choc   na   jej 
ziemi  spoczywaja  kosci wielu naprawde wybitnych  Polaków. 
Gdy   jednak   gdziekolwiek   w   swiecie   spytamy   o   Francje, 
uslyszymy  o   Napoleonie   (Lew),   o   rewolucji,   zburzeniu 
Bastylii i o hasle „Wolnosc, Równosc, Braterstwo” (Wod-
nik)
. Gdy spytamy  zas  o literature  francuska, jednym  tchem 
uslyszymy o A. Dumasie (Lew) i jego powiesciach z gatunku 
„serce i szpada”, szczególnie o „Trzech muszkieterach”, której 
bohaterowie dostarczaja kapitalnego archetypu literackiego dla 

13

background image

rozwojowej   fazy   Lwa   oraz   o  J.   Verne  (Wodnik),   w   twórczosci   którego   liczne   postacie,   z 
kapitanem Nemo na czele, sa literackim archetypem tej samej fazy Wodnika.

Nie mam wiec watpliwosci, ze  Francje opisuja co najmniej fazy Lwa i Wodnika. Te 

ostatnia   faze   wspieraja   m.in.   wynalazek   gilotyny   i   francuski   program   kosmiczny,   który   w 
Europie   ustepuje   tylko   Rosjanom   (jak   zobaczymy   pózniej,   takze   zwiazanym   z   energiami 
Wodnika).

Gdzie   jednak   Slonce   Francji,   a   gdzie   jej   ascendent? 

Sensowne sa tu trzy rozwiazania: (zob. Francja – wykres l, 2, 
3).   W   kazdym   z   nich   silnie   akcentowana   jest   równiez 
zodiakalna   faza  Wagi,   co   nie   powinno   dziwic,   biorac   pod 
uwage francuska sztuke, mode, ogrody, milosc, plotki i intrygi 
dworskie, tajemnice alkowy, damska bielizne, itp.

Wnikliwa   analiza   wszystkich   sektorów   w   powiazaniu   z 

wiedza   o   Francji   pozwala   zrezygnowac   z   modelu   drugiego 
(Slonce   w   Wodniku   w   VII,   z   Waga   zwiazanym   sektorze   i 
ascendencie   Lwa)   oraz   (choc   trudniej)   trzeciego   (Slonce   w 
Lwie w XI, z Wodnikiem zwiazanym sektorze i ascendencie w 
Wadze)   i   nie   pozostawia   chyba   watpliwosci   co   do   tego,   ze 
archetypowa FRANCJA to Slonce w Lwie, w VII (Waga) 
sektorze   i   ascendent   w   Wodniku
.   Tak,   to   wyjasnia   wiele, 
bowiem NA  SLONCU  W  FAZIE  LWA  ZNAJDUJE  SIE 
ASCENDENT POLSKI, A NA JEJ ASCENDENCIE W FAZIE 
WODNIKA REZYDUJE SLONCE  ROSJI. Latwiej teraz pojac 
dlaczego w Polsce i Rosji, i tylko w tych dwóch panstwach, nie 
zas w krajach graniczacych z Francja, jezyk francuski stal sie 
obowiazkowym jezykiem salonów, Lew-Napoleon na stale zas 
zagoscil   w   naszym   hymnie   narodowym,   a   Polacy   nie   tylko 
wojowali wraz z nim na róznych kontynentach, ale jako jedyni 
pozostali wierni Cesarzowi nawet w dniach jego najwiekszych 
klesk – a i pózniej zreszta takze.

Bardziej niz gdzie indziej szukali schronienia we Francji polscy intelektualisci i naukowcy, 

ale prawdziwa slawe zdobyla tam tylko Maria Curie-Sklodowska, co jednak nie powinno dziwic, 
gdyz   jej   urodzeniowe   Slonce   znajduje   sie   w   poblizu   MC   archetypowego   kosmogramu   tej 
narodowosci. My wszyscy zas dzielimy z Francuzami milosc do tego wszystkiego, co lwiaste, 
napuszone, pompatyczne, wzniosle i niekiedy mocno bufoniaste.

Nie   jest   powszechnie   znanym   fakt,   ze   ksiazki  J.   Verne

jeszcze „cieple”, prosto z drukarni niemal, mknely dylizansem 
do Sankt Petersburga, gdzie tlumaczono je na jezyk rosyjski, 
wydawano w duzych nakladach i z powodzeniem sprzedawano 
po   rublu,   podczas   gdy   niektóre   z   jego   dziel   do   dzisiaj   nie 
zostaly przetlumaczone przez Anglików (!). Prowadzi nas to w 
oczywisty sposób do nastepnej nacji, takze silnie zwiazanej z 
faza Wodnika, a mianowicie do Rosjan.

Nie   ma   zadnej   mozliwosci   ustalenia   precyzyjnego, 

historycznego   kosmogramu   dla  ROSJI,   istnieje   jednak 
mozliwosc sporzadzenia go w archetypowej wersji. Ignorowac 
Rewolucji   Pazdziernikowej   ani   ZSRR   nie   sposób,   ale   takze 
kazdy, kto przebywal w tamtych stronach zgodzi sie, ze poza 
Wodnikiem, w rosyjskiej duszy sa obecne zarówno pierwiastki 
Skorpiona,   jak   i  Raka.   Proponuje   wiec   zastanowic   sie   nad 
ponizszymi   modelami   kosmicznego   archetypu   Rosji.   W 
kazdym   przypadku   znamienna   role   odgrywa   zodiakalny   pas 

14

background image

Raka.   Nieprzypadkowo   tez   mówi   sie:   „matuszka   Rasija”.   W 
kazdym równiez obecne sa energie fazy Wodnika i Skorpiona. 
(Rosja: wykres 1, 2, 3). Jeden z nich musi wiec byc prawdziwy, 
ale który? Pierwszy zaklada Slonce w Wodniku w VIII (Skor-
pion)   sektorze   i   ascendent   Raka,   drugi   natomiast   równiez 
Slonce   w   Wodniku,   ale   w   IV   (Rak)   sektorze   i   ascendent   w 
Skorpionie. Trzeci – Slonce w Skorpionie w X (Koziorozec) 
sektorze i ascendent w Wodniku (czwarty model – Slonce w 
Skorpionie   w   XI   (Wodnik)   sektorze   daje   ascendent   w 
Koziorozcu   i   nawet   nie   ma   sensu  go   prezentowac).   Mam   tu 
wlasne preferencje, ale z ostatecznym werdyktem wstrzymam 
sie   do   czasu   mej   XXIII   Ogólnopolskiej   Szkoly   Astrologii 

Humanistycznej i Kosmoekologii Kultury w sierpniu 1998 r. (tekst ten pisany byl oczywiscie 
wczesniej – przyp. redakcji), gdyz w jej trakcie doglebnie spenetrujemy wlasnie faze Wodnika, a 
przy okazji i archetypowy kosmogram Rosji. Przypominam wiec tylko, ze Wodnikiem byl m.in. 
przesladowany przez wladze radzieckie (Skorpion) Borys Pasternak – twórca Jurija Zywago
archetypu   literackiego   dla   swej   fazy   (Wodnika)   lekarza-poety,   który   funkcjonowal   po   obu 
stronach   poteznych,   zwalczajacych   sie   ugrupowan,   reprezentujacych   kwadrature   faz   stalych 
Zodiaku,   Wodnikiem   byl   tez  Wolodia   Wysocki,   który   obudzil   w   ludziach   godnosc   wlasna 
jednostki,   Wodnikiem   jest   takze   pierwszy,   demokratycznie   wybrany   prezydent   Rosji  Borys 
Jelcyn  
(Gorbaczow   byl   urodzeniowa   Ryba,   z   wszelkimi   tego   konsekwencjami,   jak   to 
potwierdzila   historia).   Slonce   Rosji   jest   wiec   na   descendencie   archetypowego   kosmogramu 
Polski, w kwadraturze do Slonca kosmogramu Polski z 1918 r. (i zarazem do Slonca rewolucji 
pazdziernikowej; stad taka krwawa jatka w czasie rewolucji i po, oraz zblizajace sie „niepokoje” 
w najblizszych latach), a takze w kwadraturze do Slonca Polski z 966 r. i opozycji do ascendentu 
tego samego kosmogramu.

Historia naszych wzajemnych relacji z Rosja nie moze wiec 

byc prosta. Na jedno wszak pragne zwrócic uwage:  opozycje 
moga byc kooperujace lub konfrontujace
. Nie zawsze jednak 
te   ostatnie   musza   zwyciezac,   co   pokazuje   znowu   historia   (i 
takze najnowsza) bezposrednich relacji Polaków z Rosjanami.

Od   zamierzchlych   czasów   Polska   graniczy   równiez   ze 

SZWECJA oraz z Czechami. Szwedzi raz tylko, mimo granicy 
przez   morze,   dali   sie   nam   we   znaki,   co   znamy   najlepiej   z 
archetypowego   dla   Polski   Sienkiewicza.   Kazdy,   kto   zna 
Szwecje, jej historie, literature, próby wprowadzenia panstwa 
dobrobytu, wytrzymalosc pojazdów „Volvo”, wreszcie stosunek 
Szwedów do wódeczki i seksu, nie bedzie chyba protestowal 
wobec ponizszych propozycji: albo Slonce w Koziorozcu, w III 
(Bliznieta) sektorze i Ascendent w Skorpionie, albo tez Slonce 
w  Skorpionie  w   XI   (Wodnik)   sektorze   i   ascendent   w 
Koziorozcu (zob. Szwecja: wykres 1, 2).

W   tym   jednak   przypadku,   biorac   powyzsze   pod   uwage, 

chyba nieco latwiej wskazac model bardziej bliski archetypowi 
(2), gdyz Szwedzi uderzyli na Polske wedle tej samej opozycji 
Slonca, co Napoleon na Rosje, a poza tym nie sa najbardziej 
rozmownym narodem swiata (co zaczyna sie zmieniac dopiero 
na ekspediujacych ich w swiat promach, nie tylko polskich) i co 

                                         doskonale pasuje do fazy Ryb w 

III sektorze (Bliznieta, podróze).

15

background image

Jesli idzie o naszych poludniowych sasiadów – Czechów i 

Slowaków,   to   o   tych   drugich   (podobnie   jak   o   Ukraincach   i 
Bialorusinach)   rzec   moge   niewiele,   bo   narodami   tymi,   od 
niedawna (lub ponownie) upanstwowionymi, znacznie sie mniej 
zajmowalem. W poszukiwaniach archetypu narodowosciowego 
CZECHÓW,  pomocna  jest   nam  –  jak  zwykle  –  i   historia   i 
literatura.  Historia powiada, ze Czesi rzadko byli  agresorami 
(poludniowa granica Polski jest, i zawsze byla, najspokojniejsza 
i najstabilniejsza granica ladowa), niezle dawali sobie tez rade 
w   ramach   monarchii   austro-wegierskiej,   szybko   tez 
przystosowali   sie   do   korzysci   plynacych   z   partnerstwa   z 
Niemcami, z którymi nigdy nie mieli takich problemów jak my. 
Najbardziej zas znana postac literacka – dobry wojak  Szwejk
w   zupelnosci   potwierdza   te   charakterystyke.   Nie   ma   wiec 
watpliwosci, ze reprezentuje on poczciwosc Ryb oraz potrzebe 
partnerstwa  (Waga) i pokojowego rozwiazywania  konfliktów 
gawedzac przy kuflu piwa. Wszystko to pozostawia nam znowu 
dwie mozliwosci (zob. Czechy: wykres 1, 2): Slonce w Rybach 
w VI (Panna) i ascendent w Wadze, albo Slonce w Wadze w 
VIII (Skorpion) i ascendent w Rybach. Ponownie wybór nie 
jest prosty (przypominam, ze jest to pierwsza próba konstrukcji 
kosmicznych archetypów narodowosciowych w calej literaturze 
przedmiotu, tak polskiej jak i obcej, choc ladny felieton na ten 

temat napisal W. Józwiak, ale wydaje mi sie, ze model drugi jest znacznie bardziej przystawalny 
do realiów. Nawet w najlepszej wierze, trudno mi dostrzec „skorpioniastosc” Czechów i nawet 
udzial czeskiego pilota w gibraltarskiej katastrofie gen. Sikorskiego, tak czy siak, zdaje sie takze 
znacznie lepiej pasowac do tego wlasnie modelu, co jest zrozumiale dla specjalistów (równo-
czesnie z obu dziedzin).

I tyle o naszych sasiadach, którzy pozostana nimi przez nastepne zawirowania Historii.
Powiadacie,  ze niekoniecznie,  bo  przepowiednie mówia o polsko-chinskiej granicy za 

Uralem. No cóz, nawet jesli zupelnie im nie wierzyc, to Rosja i tak zmierza w kierunku wielkich 
zmian, planety natomiast w najblizszym czasie sa bardziej laskawe dla Chinczyków. Ich faza 
Raka (Mur Chinski, kuchnia, tradycja) jest „odgromnikiem” „palca bozego”, którego „anteny” 
tworza obecnie Pluton i Uran. Ta potezna kombinacja bije równiez (choc inaczej i slabiej) na 
Slonce USA (4 lipca), ale tranzytujacy (obecna pozycja) Pluton zbliza sie dopiero do ascendentu 
kosmogramu   USA   i   wymusi   na   tym   kontynencie   w   ciagu   kilku   najblizszych   lat   olbrzymie 
zmiany.

A   wracajac   do   spraw   polsko-chinskich,   to   kazdy,   kto   znalazl   sie   ostatnio   w   okolicach 

Chabarowska czy Nahodki, musial zauwazyc, ze dookola jest zólto, zreszta juz od dawna. Owi – 
mówiac jezykiem  amerykanskich pionierów  zdobywajacych  przy pomocy Winchestera Dziki 
Zachód   – pionierzy  chinskiej, pokojowej   (!) (na  razie  przynajmniej)  ekspansji  stykaja  sie  z 
potomkami   zeslanców   Powstania   Styczniowego   1863 r.,   a   wiec   z   polskimi   Sybirakami, 
zrodzonymi  z najlepszego materialu genetycznego polskiej elity intelektualnej XIX wieku, a 
wiec z tymi, co przetrwali syberyjska zsylke i lagry. W tym znaczeniu – niebagatelnym zreszta – 
przepowiednia juz sie sprawdza (!).

Mialo byc jeszcze o innych krajach, chociazby o Szwajcarii, Indiach, Japonii i Chinach, a 

takze o Grecji, Hiszpanii i Australii, bo kosmiczny archetyp Polski jest silnie, choc specyficznie i 
na   swój   sposób   zwiazany   z   archetypowym   obrazem   kazdej   z   wymienionych   nacji,   ale   w 
nastepnym odcinku chyba powróce juz – na dluzej – do spraw polskich.

16

background image

W narodowym panteonie, czyli gwiazdy polskiego Niebosklonu 

12/1998

Nikt   nie   wie   na   pewno,   o   ile   zmieni   sie   zycie   nas   wszystkich,   nim   wkroczymy   w 

nadchodzacy wiek. Jeszcze mniejsze mamy rozeznanie w tym, co czeka nas potem, (chociazby 
juz w roku 2000 albo i w 2006). Mimo to wiekszosc z nas spodziewa sie doczekac tego okresu w 
szczesciu i wszelakiej pomyslnosci.

Jesli my sami  nie uraczymy  naszej Ziemi  czyms  takim,  co bedzie juz dla niej zupelnie 

niestrawne, to Kosmos, sam z siebie, nie powinien nam zafundowac nic gorszego ponad to, co 
jest   sumujacym   sie   rezultatem   naszych   wczesniejszych,   nie   zawsze   najrozsadniejszych 
poczynan. Wprawdzie moga nam niespodziewanie (?) zagrozic asteroidy lub moze nastac czas 
Apokalipsy, ale wielu z nas sadzi, ze zarówno jedno, jak i drugie moze miec charakter bardziej 
lokalny. W tym sensie Sodoma i Gomora byly, mimo wszystkich swych okropnosci, zjawiskiem 
„tylko” lokalnym, natomiast Potop niewatpliwie mial zakres znacznie szerszy, a nawet globalny. 
O obu, jak wiemy z dostepnych nam dzisiaj zródel, wyraznie zadecydowaly Niebiosa, jakby 
pietnujac srodze wczesniejsze grzeszne i godne pozalowania ludzkie uczynki. Te zas nie od 
dzisiaj ponownie budza groze, bo jesli nawet w przeszlosci kontynuowany byl bez poprawek ten 
sam i – powiedzmy to sobie wprost – daleki od doskonalosci kod genetyczny, wedle którego juz 
w drugim pokoleniu Kain mógl z blahych zupelnie przyczyn ukatrupic (za czyja to namowa?) 
swego brata Abla, a niewiele pózniej Abraham, bez wahania i tak bardzo przeciez ludzkich 
wyrzutów sumienia, gotów byl poswiecic (czytaj: zamordowac w ofierze) swego syna Izaaka, to 
i   tak,   nawet   w   tamtych   czasach,   prózno   doszukac   sie   tego   stopnia   degeneracji   jakiego 
doswiadczamy dzisiaj.

Przelom   wieku   stwarza   ponadto   okazje   do   bardzo   juz   indywidualnych   podsumowan   i 

bilansów,   pozwalajacych   spojrzec   na   dorobek   poszczególnych   narodów   w   rozmaitych 
dziedzinach zycia. Coraz to czesciej pojawiaja sie róznorodne plebiscyty, wybierajace to, co bylo 
naj...   w   ciagu   ostatnich   stu   lat,   a   wiec   sila   rzeczy   podkreslajace   najbardziej   archetypowe 
elementy zycia kazdego narodu. Do takich tez wlasnie poczynan nalezala ankieta „Polityki”, z 
poczatków 1998 r., zmierzajaca do wytypowania 10 najwybitniejszych Polaków XX wieku.

Na liscie tej musialy ze soba sasiadowac postacie z czasów naszych ojców i dziadków, ze 

wspólczesnie zyjacymi  ludzmi, których historia nie mogla jeszcze do konca osadzic, ani tez 
rozliczyc, bowiem sa wsród nas i nadal prowadza ozywiona dzialalnosc, co w znacznym stopniu 
utrudnia racjonalny wybór. Mysle tez, ze kazdy z nas nosi w sercu swój wielce osobisty Panteon 
zasluzonych   Polaków   XX   w.   i   ciekawe   byloby   sprawdzic,   czy   w   jakikolwiek   sposób 
koresponduja   oni   z   archetypowym   obrazem   naszego   narodu,   wynikajacym   z   rozkladu 
kosmicznych energii w momencie uksztaltowania sie Polskosci, co symbolicznie mialo miejsce 
podczas chrztu Polski w 966 r.

Oczywiscie, kazdy z nas ma prawo w tym momencie holubic nieco odmienne postacie, ale 

jesli mówienie o archetypie narodowym ma miec w ogóle sens, to przynajmniej niektóre z nich 
powinny sie powtarzac, i to takie, które nadaja specyficzny sens naszej narodowej egzystencji. 
Jesli wiec okaze sie, ze to nasze, na co dzien czesto ze soba sklócone spoleczenstwo w znacznym 
stopniu zgadza sie co do grona najwybitniejszych Polaków XX w., to nalezy przyjac, ze albo 
istnieja   pewne   niepisane   kryteria,   zawarte   w   jungowskiej   nieswiadomosci   zbiorowej, 
pozwalajace zupelnie obcym ludziom typowac te same postacie, albo tez – a jedno nie wyklucza 
drugiego   –   istnieje   cos,   co   mozna   by  okreslic   jako   dusze   narodu,   jego   stereotyp,   albo   tez, 
poprawniej mówiac, jego narodowosciowy archetyp. Na tego typu archetypy mozna spojrzec jak 
na archetypowy zbiór zodiakalnie zróznicowanych, energetycznych potencjalów, które tak samo 
spójnie opisuja zarówno jednostke, jak i cale spoleczenstwo, naród, a nawet panstwo.

Znamy dobrze dwie podstawowe charakterystyki zodiakalne, wynikajace z chrztu Polski w 

966 r., a wiec z poczatku naszej panstwowosci oraz z odzyskania porozbiorowej niepodleglosci 
w listopadzie 1918 r., co ewidentnie zwiazane jest odpowiednio z fazami Byka i Skorpiona.

Dominacja wydarzen i historycznych postaci, zwiazanych z tymi wlasnie dwiema fazami 

zodiakalnych   energii   jest   wyrazna   na   kazdym   znanym   nam   etapie   rozwoju   polskiej 

17

background image

panstwowosci i, po chwili zastanowienia, powinna trafic do przekonania nawet przecietnemu 
maturzyscie.   Polskosc   to   jednak   takze   dwie   inne   fazy   zodiaku   –   ascendentowa   faza   LWA, 
wynikajaca   z   dokladnego   czasu   chrztu   i   wynikajaca   stad   domifikacja   Slonca   w   fazie 
STRZELCA, obie naturalnie rodem z kosmogramu 966 r.

Jesli   to,   co   powiedzialem   o   dominujacych   kosmogram   Polski   specyficznych   energiach 

kosmosu mialoby miec jakikolwiek sens, to nalezaloby zalozyc, ze w czolowej dziesiatce postaci 
Panteonu Polaków XX w. powinno znalezc sie nieco wiecej niz 33% osób o silnie zaznaczonym 
energetycznym pasie Byka, Skorpiona, Lwa lub Strzelca, gdyz statystycznie cztery fazy to jedna 
trzecia energii Zodiaku. Wynik ankiety zaskakuje, poniewaz procent ten jest znacznie wyzszy. 
Jaki – o tym za chwile.

Na   razie   jednak   przypominam,   ze   podobna   procedura   dotyczy   równiez   innych   panstw. 

Mówiac o Francji, zwiazanej z faza Lwa, Wodnika i Wagi (szkoda, ze brak miejsca nie pozwala 
przytoczyc stosownej argumentacji), nikt nie ma watpliwosci, ze w swiecie z Francja kojarzy sie 
nade   wszystko   Napoleon   Bonaparte   (Lew)   i   Aleksander   Dumas   (Lew),   twórca   trzech 
muszkieterów,   z   których   kazdy   jest   znakomitym   literackim   przykladem   archetypowego 
zachowania   tej   fazy   oraz   Juliusz   Verne   (Wodnik),   jako   twórca   calej   plejady   literacko 
archetypowych  postaci  fazy Wodnika z kapitanem Nemo  na czele  (mial  byc  z pochodzenia 
Polakiem, ale zaprotestowala Rosja (!)

Siegajac z kolei do kultury niemieckiej, zauwazamy, ze najwybitniejszy jej przedstawiciel, 

W.   Goethe,   ma   taka   sama   zodiakalna   charakterystyke   urodzeniowa   (Panna   i   Skorpion),   jak 
archetypowy kosmogram narodu niemieckiego, a takze jak Faust, najwybitniejsza, stworzona 
przez niego postac literacka.

Zdumienie   wiec   musza   budzic   wyniki   plebiscytu,   wskazujace   na   to,   ze   takze 

najswiezszej daty (kwiecien 1998 r.) Polski Panteon narodowego szacunku i uznania sklada 
sie niemal wylacznie z postaci reprezentujacych „polskie” fazy zodiaku.

„Polityka” podaje najpierw wyniki podobnych plebiscytów z roku 1987 i 1994, a dopiero 

potem   dzisiejszych   zwyciezców.   Jednakze   w   miedzyczasie   w   kraju   wiele   sie   zmienilo.   W 
rezultacie niektóre postacie wczesniejszych rankingów utracily swój blask, inne natomiast sa 
wyraznie   ponadustrojowe,   bo   wlasnie   archetypowe.   Wszystkie   natomiast   pozostaja   w 
zdumiewajacej wprost zgodnosci z archetypowym, kosmicznym wizerunkiem Polskosci (!!!).

Jesli ktos nie zna wyników ankiety,  niechaj sam obecnie sporzadzi taka liste, a dopiero 

potem   przejdzie   do   dalszej   lektury.   Sam   wtedy   z   latwoscia   przekona   sie   o   kapitalnym 
wspóldzialaniu Nieba i Ziemi, a wiec „tego, co na górze, z tym, co na dole”.

Jesli to uczynilismy (a warto, bowiem taka prywatna lista bardzo wiele mówi o naszych 

indywidualnych preferencjach i osobistej relacji do narodowego archetypu, pozwalajac niekiedy 
zrektyfikowac wlasny kosmogram), to zapraszam teraz w progi Narodowego Polskiego Panteonu 
Postaci   XX   w,   uformowanego   swiadomym   wyborem   Czytelników   „Polityki”   –   jednego   z 
najbardziej prestizowych tygodników o krajowym zasiegu. Panteonu – co warto podkreslic – w 
wysokim stopniu zgodnego z rezultatami profesjonalnych sond i sondazy z lat wczesniejszych.

Wizyta   w   Panteonie   jest   wazna,   bowiem   jego   rezydenci   w   zasadzie   odpowiadaja 

powszechnie   przez   nas   zywionym   przekonaniom   co   do   tego,   kto   od   stu   lat   najbardziej   lub 
najlepiej kojarzy sie nam z Polskoscia (slowo to autor pisze celowo z duzej litery, a my, mimo iz 
jest to niezupelnie zgodne z regulami jezyka polskiego postanowilismy ten zamysl uszanowac – 
przyp. redakcji).

Przypominam wiec raz jeszcze  fundamentalne twierdzenie kosmoekologii kultury w 

tym   zakresie,   ze   Polskosc   daje   sie   opisac   energetyczna   dominacja   okreslonych   i 
nieprzypadkowych,   energetycznych   faz   zodiakalnego   rozwoju,   najsilniej   powiazanych   z 
naszym krajem, BYKA (pozycja Slonca w czasie chrztu Polski w 966 r.), SKORPIONA 
(ekliptyczne polozenie Slonca podczas  odzyskania niepodleglosci w 1918 r.), LWA (faza 
ascendentowa, wynikajaca z dobowego wirowania Ziemi wokól wlasnej osi, a zwiazana z 
dokladnym   czasem   chrztu)   i   STRZELCA   (polozenie   Slonca   w   sektorze,   godzinowo 
odpowiadajacym tej wlasnie fazie zodiaku w ukladzie dobowym).

18

background image

Wielokrotnie   w   swych   tekstach   wspominalem   zarówno   o   przelomowych   datach 

historycznych, jak i szczególnie licznej reprezentacji urodzeniowych Byków i Skorpionów oraz 
mniejszej, aczkolwiek równiez znaczacej, obecnosci Lwów i Strzelców  w naszych  dziejach, 
wspólnie   tworzacych   kosmiczny,   a   zarazem   archetypowy   wizerunek   Polskosci.   Jednakze 
dodatkowym, rzeczywistym uwiarygodnieniem kosmicznej, powiazanej z Zodiakiem „duszy na-
rodu” jest z pewnoscia opinia spoleczenstwa – dostrzegajaca lub nie – powyzsze prawidlowosci, 
nawet jesli w przewazajacym stopniu o prawidlowosciach tych nic nie wie (!). Miedzy innymi 
wlasnie dlatego rezultaty plebiscytu sa kosmoekologicznie tak znaczace.

Zacznijmy od rankingu z 1987 r., który byl, byc moze, najmniej „wolnosciowy”, lecz mimo 

to, mimo stalego nacisku biezacej propagandy, respondenci wybierali szesc osób na dziesiec, 
które bezposrednio wiazaly sie z kosmiczna energetyka Polski (!). Te same postacie pojawily sie 
takze w 1994 r. i w kwietniu 1998 r. W obu pierwszych sondazach osoby spoza archetypowej 
Polskosci   reprezentowaly   biezace   tendencje   polityczne.   A   jednak,   nawet   wtedy   50%,   a 
wlasciwie 60% laureatów okazalo sie urodzeniowymi Bykami i Skorpionami (!). W podobnym 
badaniu z roku 1994, juz wszystkie dziesiec  osób, a wiec 100% (!!!) powiazane  bylo z 
czterema   polskimi   znakami   zodiaku,   i   to   nie   tylko   urodzeniowym   Sloncem
,   co   jest 
kapitalnym i dodatkowym potwierdzeniem prawdziwosci stawianych przeze mnie tez (z tym, ze 
jedna z postaci  zwiazana  jest z tymi  fazami  bardzo silnie,  lecz  w nieco odmienny sposób). 
Ranking   z   1998 r.   jeszcze   bardziej   zdumiewa   swa   archetypowoscia,   zgodna   z   kosmicznymi 
wyznacznikami Polskosci.

W 1987 r. wybrano (wedlug ilosci oddanych glosów) w sposób nastepujacy:  J. Pilsudski, 

K.   Wojtyla,   W.   Sikorski,   K.   Swierczewski,   M.   Sklodowska-Curie,   W.   Gomulka,   H. 
Sienkiewicz, W. Jaruzelski, W. Witos, I. Paderewski
. W porównaniu z obecnym rankingiem 
(1998), z listy tej, na dalekie miejsca (ujete ponizej w nawiasach) wypadly osoby nie mieszczace 
sie bezposrednio w kosmicznym archetypie narodowosciowym (!). Byly to dwa Wodniki (nota-
bene nie tak znów przypadkowe, bo Ksiezyc kosmogramu Polski z 966 r. znajduje sie wlasnie w 
fazie   Wodnika,   co   wskazywaloby,   ze   obaj   mieli   tzw.   poparcie   prostego   czlowieka,   jeden 
mieszkanców   wsi,   drugi   –   robotników)   –   chodzi   o   Witosa   (42)   i   Gomulke   (53.   Karol 
Swierczewski (Ryby) natomiast w ogóle wypadl z pierwszej setki Polaków stulecia.

W 1994 r. Swierczewskiego wyparl L. Walesa (ascendentowy Lew), a Witosa podmienil 

Anders (Lew). Lista laureatów wygladala nastepujaco: J. Pilsudski, K. Wojtyla, W. Sikorski, 
M. Sklodowska-Curie, L. Walesa, I. Paderewski, H. Sienkiewicz, W. Jaruzelski, W. Anders

Z pozoru, ale tylko z pozoru, poza archetypowo-zodiakalnym kanonem zdaje sie pozostawac W. 
Jaruzelski. Blizsze jednak spojrzenie na jego kosmiczna energetyke, usuwa w tej mierze – o 
czym za chwile – formalne (a nie polityczne) watpliwosci.

Polacy   stulecia,   wybierani   wiosna   1998 r.   sa   najbardziej   archetypowi.   Dla 

kosmoekologa kultury jest to wynik marzen, wskazujacy, ze wszystko wokól toczy sie zgodnie z 
energiami kosmosu. Nie moge oczywiscie wykluczyc i tego, ze kolejny ranking, ogloszony po 
kilku latach, a wiec z nastaniem nowego stulecia, moze przyniesc pewne, nieznaczne korekty. 
Szczerze jednak watpie, by w ciagu dwóch lat do grona najwybitniejszych postaci mogly na stale 
dolaczyc osoby spoza dominujacych Polskosc faz zodiaku. NIE   TYLKO   BOWIEM CALA 
„ZLOTA   DZIESIATKA”   ALE   I   PIERWSZYCH   13   LAUREATOW   REPREZENTUJE 
KOSMICZNO-ARCHETYPOWY   KANON   POLSKOSCI,   A   LICZNE   POSTACIE   Z 
KOLEJNYCH   MIEJSC   TAKZE   ZWIAZANE   SA   Z   ROZWOJOWYMI,   ZODIAKALNYMI 
FAZAMI BYKA, LWA, SKORPIONA  I  STRZELCA.

Przynajmniej   pierwsza   piatka,   a   moze   i   szóstka   laureatów   pozostaje   poza   wszelka 

konkurencja. Uznajac ich historyczne znaczenie, a nawet wielkosc, niektórzy z nas moga jednak 
nie darzyc osobista sympatia któregos z nich. Nie zmienia to jednak w niczym faktu, ze nie 
znajace sie na kosmobiologii spoleczenstwo, w wolnym i dobrowolnym plebiscycie potwierdzilo 
kosmiczny czynnik swej narodowej tozsamosci (sic).

Oto   wyniki   plebiscytu   z   1998 r.   (w   nawiasach   elementy   dodatkowe   –   ascendent   i 

Medium Coeli, wzmacniajace polska archetypowosc laureatów):

19

background image

1. KAROL WOJTYLA – BYK (asc. lub MC Lew; dwie wersje urodzeniowego kosmogramu),
2. MARIA  SKLODOWSKA-CURIE  –  SKORPION  (MC Strzelec),
3. JÓZEF   PILSUDSKI – STRZELEC (MC Skorpion, Slonce dwada Byka, Ksiezyc dwada 

Strzelca),

4. IGNACY  PADEREWSKI – SKORPION (asc. Skorpion, MC Lew),
5. HENRYK  SIENKIEWICZ – BYK (asc. Skorpion, MC Lew),
6. LECH  WALESA – asc. Lew (Slonce i Ksiezyc w Wadze, w sektorze Byka),
7. STEFAN  WYSZYNSKI – LEW,
8. JERZY  GIEDROYC – LEW,
9. WOJCIECH  JARUZELSKI – Pluton (Skorpion) na Sloncu w Raku,

10. WISLAWA  SZYMBORSKA – asc. SKORPION, Pluton (Skorpion) na Sloncu w Raku, w 

sektorze Skorpiona, wreszcie Jowisz (Strzelec) na ascendencie).
Podaje równiez trzy nastepne miejsca, jako ze ich zdobywcy nie tylko iloscia otrzymanych 

glosów,   ale   i   kosmobiologiczna   charakterystyka   scisle   przystaja   do   laureatów   pierwszej 
dziesiatki (!!!). Oto one:
11. WLADYSLAW  SIKORSKI – BYK,
12. CZESLAW  MILOSZ – asc. SKORPION,
13. KRZYSZTOF  PENDERECKI – STRZELEC (asc. Byk).

Chyba wystarczy! Dodam zas jeszcze, ze  na kilkunastu nastepnych miejscach drugiej i 

trzeciej dziesiatki pojawiaja sie dalsze archetypowe postacie, m.in. W. Reymont (Byk), J. 
Kiepura   (Byk),   S.   Zeromski   (Skorpion),   Z.   Religa   (Strzelec),   W.   Anders   (Lew),   A. 
Kwasniewski (Skorpion),
 które wraz z pierwsza trzynastka niepodwazalnie, bo stuprocentowo 
wspieraja specyficzny i nieprzypadkowy kosmiczny smak Polskosci!

Polskosc Polski 

1/1999

Wiemy   juz   sporo   o   archetypowym   kosmogramie   Polski,   jak   i   o   takich   samych 

kosmogramach narodów i panstw, które historycznie lub geograficznie znajdowaly sie, badz 
nadal   znajduja   w   sferze   naszych   zainteresowan   (a   optymisci   sadza,   ze   i   wplywów). 
Przyjrzelismy sie wiec m.in.  Rosji, Niemcom,  Francji, USA, Szwecji, Anglii, Czechom.  To 
dzieki nim i naszym, jakze róznym z nimi relacjom, jestesmy w stanie lepiej zrozumiec samych 
siebie, a zaprezentowany przeze mnie w poprzednim numerze plebiscytowy Panteon Polaków 
XX w., choc niepelny w przekroju ponad tysiacletniej historii, dowiódl przeciez niezbicie tego, 
ze   i   najwybitniejsi   Polacy,   takze   w   odczuciu   nas   samych,   reprezentuja   urodzeniowo   przede 
wszystkim  archetypowe,   narodowe  chcialoby  sie  rzec,  energie   kosmosu.   Przypominam   wiec 
tylko, ze „polskie” fazy zodiaku, to Byk (chrzest Polski w 966 r.), Lew (ascendent kosmogramu 
z 966 r., wynikajacy z pory chrztu), Skorpion (I.C. tego kosmogramu i jednoczesnie pozycja 
Slonca kosmogramu niepodleglosciowego Polski z 1918 r.) oraz Strzelec (domifikacja Slonca w 
IX sektorze kosmogramu z 966 r.).

Penetrujac historie Polski – postaci zwiazanych z tymi fazami (a nie tylko z Bykiem, jak sie 

czasami uwaza), znalezlibysmy krocie, byc moze w takiej samej relacji do innych faz, jak w 
przypadku   Panteonu   Polaków   XX   w.   Tego   jednak   –   z   braku   znajomosci   dokladnych   dat 
urodzenia – dla wielu historycznych okresów nie jestesmy w stanie potwierdzic. Wielokrotnie i 
przy róznych  okazjach wspominalem  o archetypowych  dla polskosci postaciach,  i to wielce 
znaczacych. Wymienie wiec jedynie w tym miejscu malo dotychczas eksponowanego przeze 
mnie, twórce narodowej muzyki polskiej Stanislawa Moniuszke (Byk), nastepnie Kazimierza 
Wielkiego (Byk
, ale juz np. Kazimierz Jagiellonczyk byl Skorpionem), Jana III Sobieskiego 
(Lwa
 – rekomendacji historycznej nie trzeba).

Owszem, zdaje sobie sprawe, ze w kazdej z faz zodiaku sa jakies wybitne postacie, i to w 

kazdym kraju, co wynika z prostych regul statystyki. Nie zmienia to faktu, ze katalog takze 
wspólczesnych  postaci,  istotnych  dla naszej kultury,  polityki,  czy tez  wielu innych  dziedzin 
zycia, nadal akcentuje te wlasnie, polskie fazy zodiaku.

20

background image

To zreszta nadal nie oddaje calosci problemu, bowiem o wielu postaciach historycznych nie 

wiemy   nic   ponad   to,   ze   urodzili   sie   w   okreslonym   dniu,   miesiacu   i   roku.   A   przeciez   sens 
kosmogramu, czyli osobistej energetyki kosmosu jest zupelnie niemozliwy do uchwycenia, gdy 
nie uwzglednimy dokladnego czasu narodzin, pozwalajacego okreslic faze ascendentu.

Takze   spogladajac  na  karty  historii,  daty   przelomowych  wydarzen,  przynajmniej  tych, 

których uczymy mlodziez, by nie zapomniala zupelnie o tym, z jakiego kraju pochodzi,  takze 
ukladaja   sie   w   mozaike   przynajmniej   trzech   faz   stalych   (Byk,   Skorpion,   Lew), 
urozmaicona kolorystyka z religia i zagranica zwiazana zmienna faza Strzelca.
  I znowu 
bardzo wybiórczo przypominam o Konstytucji 3 Maja (Byk) i o pare dni pózniej przyjetym 
(choc   oczywiscie   w   innym   zupelnie,   bo   1794 r.)   Uniwersale   Polanieckim,   przyznajacym 
chlopom wolnosc osobista. Dalej – o dzien pózniejszym (8 maja), tegoz roku procesie i straceniu 
Targowiczan, wreszcie, ekliptycznie niemal w tym samym czasie majacym miejsce zwyciestwie 
nad   faszyzmem   w   1945 r.   oraz   nieco   tylko   pózniejszym   ekliptycznie,   lecz   znacznie 
wczesniejszym kalendarzowo przewrocie majowym J. Pilsudskiego (12 maja) i jeszcze bardziej 
pózniejszym ekliptycznie, majacym  miejsce w 1944 r., symbolicznym  juz dla naszej historii, 
takze majowym i mieszczacym sie jeszcze w fazie Byka zdobyciem Monte Cassino. Oczywiscie, 
to tylko kilka pierwszych z brzegu przykladów, a nie ich indeks.

Pazdziernikowo-listopadowe daty fazy Skorpiona, a przynajmniej  niektóre  z nich, wciaz 

jeszcze funkcjonuja w zywej pamieci uczestników tych wydarzen, i to nie tylko „odwilzy” z 
1956 r., ale i roku 1918. Faza ta to nie tylko  niepodleglosc,  czy tez Orleta Lwowskie, lecz 
równiez – spogladajac na druga strone medalu – rozprawienie sie z polska zaloga, (chwilowo) 
nazbyt natretnie pladrujaca Moskwe kilka wieków wczesniej, w takim zreszta terminie, ze to na 
pamiatke tego wlasnie wydarzenia, a nie wystrzalu z „Aurory” w 1917 r., nadal obchodzi sie w 
Rosji   swieto   7   listopada
.   By   jednak   brzydko   nie   myslec   o   intencjach   innych,   to   –   gwoli 
bezstronnosci – przypominam rodowód obecnego, sierpniowego swieta Wojska Polskiego.

Wlasnie,   czas   tedy   na   sierpniowe   wyczyny,   ale   i   kleski   takze,   bowiem   archetypowe 

wydarzenia maja uczyc i powinny na stale osadzac sie w zbiorowej pamieci narodu. W zadnym 
zas kraju nie sa to tylko zwyciestwa. W sierpniu bowiem (w trakcie fazy Lwa) nastapil wybuch 
Powstania Warszawskiego, ale i „cud nad Wisla” podczas wojny w 1920 r. To takze pierwsze 
dni PRL-u
 po 22 lipca 1944 r. oraz utrwalajacej ten system w kilka lat pózniej konstytucji. Nie 
tylko. Bedzie zapewne zaskoczeniem niemal dla wszystkich, ze ekliptyczna pozycja Slonca z 
dnia  15 lipca 1410 r.,  energetycznie odwzorowujaca do dzis slawione (lecz niewykorzystane 
wlasnie ze wzgledu na charakterystyke tej fazy) zwyciestwo pod Grunwaldem daje pozycje 0 
stopni   fazy   Lwa   (!!!),   co   dla   lepiej   obznajomionych   z   astronomia   Czytelników   nie   jest 
zaskoczeniem (stad zalecana ostroznosc w automatycznym przenoszeniu bardzo historycznych 
dat na wspólczesnosc). W tej tez fazie rozpoczely sie sierpniowe strajki 1980 r. na Wybrzezu
które przyniosly, kto wie, czy nie jedyna w historii pokojowa transformacje jednego systemu w 
drugi i to na terenach kilku co najmniej europejskich panstw.

Faza Strzelca  jest jakby najmniej widoczna w naszej historii, ale za to niezwykle silnie 

akcentowana w sferze realnych zachowan i mentalnosci naszego spoleczenstwa. Niemniej kilka 
dat   wybornie   pokazuje,   ze   ta   energetyczna   czastka   zodiaku   bynajmniej   nie   jest   nam   obca. 
Wystarczy wspomniec o Powstaniu Listopadowym (29.11.1930), nie tylko wciaz obecnym w 
swiadomosci spolecznej, ale i mocno zaakcentowanym w naszej narodowej literaturze. Takze o 
wydarzeniach   grudniowych   w   Trójmiescie  z   roku   1970   trudno   zapomniec,   bo   daly   one 
przeciez impuls temu, co letnia pora zrodzilo sie wlasnie tam w dziesiec lat pózniej, w fazie 
Lwa. Niewielu tez ludzi w naszym kraju wie o tym, ze opiewane w piesniach zdobycie w 1808 r. 
Samosierry silami polskich ulanów dowodzonych przez plk. J. Kozietulskiego ekliptycznie (a 
wiec   dniem   i   miesiacem,   choc   oczywiscie   nie   rokiem)   bardzo   dokladnie   odpowiadalo 
dramatycznemu   oslanianiu   przez   Polaków   odwrotu   Napoleona   przez  Berezyne  (czytaj: 
uratowaniu   cesarza,   a   zarazem   honoru   Polski   i   Francji)   w   cztery   lata   pózniej   (1812 r.)   i 
oczywiscie  listopadowemu   wybuchowi   powstania  po   dalszych   osiemnastu   latach   w   roku 
1830).

21

background image

Takie przyklady historyczne (jak i postacie) móglbym mnozyc bez liku, ale nie o to przeciez 

idzie. Dlatego na jedno mgnienie zatrzymam sie raz jeszcze nad literackimi archetypami „pol-
skich”   faz   zodiaku   i   przypomne,   ze   chodzi   miedzy   innymi   o   tak   znaczace   postacie   naszej 
literatury, jak  Boryna i Slimak (Byk), Konrad Wallenrod i Cezary Baryka (Skorpion), J. 
Soplica/Robak (Strzelec), Andrzej Kmicic (Skorpion/Strzelec), czy Jan Onufry Zagloba i 
Józef Papkin (Lew,
 choc jeden pozytywny, a drugi niekoniecznie). Z pewnym jednak moralnym 
niepokojem przypominam, ze jedynym najpowszechniej akceptowanym, a w dodatku lubianym 
przez   wszystkich   niemal   Polaków   bohaterem   jest   Zagloba   –   jak   nikt   w   naszej   literaturze 
skupiajacy w sobie najbardziej archetypowe cechy Polaków, i to takie, które na ogól w swiecie 
uwazane   bylyby   raczej   za   zbiór   przywar   niz   zalet   (konkurowac   z   nim   móglby   tylko   Jacek 
Soplica i to w pierwszym tylko, nader bujnym okresie swej dzialalnosci, jako ze potem – jak 
pamietamy – odmienil sie i bedac duchownym, ojcem Robakiem, siegnal górnych rejestrów swej 
fazy).

Oto bardzo krótka, lapidarna wrecz wypowiedz Zagloby, który niespodziewanie napotyka 

chlopskie   wesele   i,   ugoszczony   napitkiem,   komentuje   sytuacje   zawierajac   w   niej 
charakterystyczne elementy wszystkich czterech pisanych nam faz zodiaku: „– Chamy taki miód 
pija! Boze, Ty to widzisz i nie grzmisz?”. „Chamy” – to spojrzenie wynioslego Lwa na innych, a 
w naszym kraju pogarda dla ludzi stojacych nizej w hierarchii spolecznej. Mozna powiedziec: 
„samo zycie” równiez i dzisiaj. „Miód pija” – to oczywiscie spostrzezenie Byka, któremu zwykle 
nie   umykaja   z   pola   widzenia   szczególy   konsumpcji.   Odniesienie   do   Boga   jest   z   kolei 
nawiazaniem do Strzelca (i tym samym do IX sektora), oczekiwanie zas „grzmienia”, w sposób 
oczywisty odnosi sie do fazy Skorpiona!

Podobnych skojarzen mozna by znalezc znacznie wiecej, nie tylko w literaturze. Bo gdy 

tylko   przywolamy   wspomnianego   uprzednio   S.   Moniuszke,   szybko   uzmyslowimy   sobie,   iz 
tematyka dwóch jego – najbardziej znanych przez Polaków oper – takze pozostaje w zgodzie z 
narodowymi fazami zodiaku.  „Straszny Dwór” to przeciez piekna synteza faz Lwa, Byka i 
Skorpiona, „Halka” natomiast az w nadto widoczny sposób laczy w sobie problematyke 
fazy Skorpiona, Lwa, Byka i Strzelca.

Nie   powinnismy   sie   temu   wszystkiemu   nadmiernie   dziwic,   gdyz   w   innych   narodach 

funkcjonuja podobne prawidlowosci. Szwajcarski Wilhelm Tell, strzelajacy z kuszy do jablka 
ustawionego   na   glowie   syna   to   równie   proste   odniesienie   do   faz  Skorpiona   i   Panny
charakteryzujacych   w   sposób   niepodwazalny   te   nacje,   zas   „Trzej   Muszkieterowie”   to   cala 
apoteoza tego, co stanowi esencje Francji, a wiec rozmaicie i bardzo indywidualnie (Wodnik) 
pojmowanej postawy zyciowej typu „serce i szpada” (Lew i Waga). Dzieje sie tak, gdyz kazda 
nacja   ma   swoja   wlasna   charakterystyczna   i   niepowtarzalna   archetypowa   literature,   jak 
najbardziej zgodna z zodiakalnymi fazami rozwoju, opisujacymi ten wlasnie, a nie inny naród, 
co niezmiernie latwo potwierdzic, wglebiajac sie w lekture mego Homo-Zodiacusa.

Dotychczas wspominalem o czterech „polskich” fazach zodiaku, ale przeciez istnieje i piata, 

calkiem   nawet   historyczna  faza:   Wodnika,   w   której   znajduje   sie   Ksiezyc   i   descendent 
kosmogramu Polski 966 r. Nie wprowadzam jej jednak, by nie komplikowac nadmiernie tematu i 
nie   mnozyc   bytów   ponad   miare.   Powróce   do   niej   bardziej   szczególowo   wkrótce,   gdy  bede 
omawial  wspólczesne  niepokoje spoleczne,  do jakich doszlo w naszym  kraju na przestrzeni 
ostatnich   lat,   a   które   zostaly   spowodowane   miedzy   innymi   (bo   przyczyn   jest   wiecej) 
dokonujacym  sie raz na 84 lata przejsciem (tranzytem) Urana przez Ksiezyc  wspomnianego 
wyzej kosmogramu. Wedlug jednej wersji (dnia chrztu Polski) mialo ono juz miejsce, zgodnie 
zas z druga (chrzest dnia nastepnego), dopiero sie szykuje.

Powyzsze uzupelnienie wskazuje jednak na cos bardzo istotnego, a mianowicie, ze  Polski 

dotycza   wszystkie   cztery   stale   fazy   zodiaku  (Byk,   Lew,   Skorpion,   Wodnik,   które   tworza 
jednoczesnie osie kosmogramu Chrztu Polski z 966 r.) oraz zmienna faza Strzelca, co idealnie 
oddaje   nasz   upór   i   samozaparcie,   megalomanie   i   wielkopanskosc   przy   jednoczesnym 
gloryfikowaniu glównie tego, co niepolskie i pochodzi z zagranicy.

22

background image

O tym wszystkim (choc nieco inaczej, bo bez zodiakalnego kontekstu, ale w gruncie rzeczy 

tak samo) pisali niejednokrotnie historycy, politycy i socjologowie. Czesto wspomagali ich tez 
artysci, zwykle pisarze i poeci, jak chociazby C. K. Norwid. Nie ma mozliwosci przytoczenia tu 
tych tak bardzo licznych sadów i opinii, niemniej wskaze przynajmniej niektóre istotne zródla, 
wprost tryskajace takimi przemysleniami. Jesli wiec chcialby ktos zblizyc sie do proponowanych 
przeze mnie archetypów narodowosciowych nadal (gdy kontekst zodiakalny jest zagubiony i 
cala rzecz przedstawiona w nadmiernym  uproszczeniu) czesto nieco pogardliwie zwanych w 
nauce STEREOTYPAMI PANSTWOWYMI, to naprawde warto zajrzec przynajmniej do kilku 
ksiazek, nie zawsze znanych i stad niedocenianych. Mam na mysli, zwlaszcza takie pozycje jak: 
Polska na zakretach dziejów  Janusza Tazbira,  Rzecz o psychice narodu polskiego  Aleksandra 
Bochenskiego,  Charakter   narodowy   Polaków  Edmunda   Lewandowskiego,  Megalomania 
narodowa
  Jana   S.   Bystronia,  Mysli   o   Polsce   i   Polakach  Jerzego   Roberta   Nowaka,   praca 
zbiorowa  Polaków portret wlasny,  Gorzki to chleb jest Polskosc  Cypriana  Kamila  Norwida, 
Rozwaga   o   Rzeczpospolitej  Jana   Szczepanskiego,   czy  Rzeczpospolita   Polaków  Edmunda   J. 
Osmanczyka. Wszyscy ci znakomici autorzy, na tysiacach bez mala stron, w wyniku swych 
twórczych wysilków, nie wiedzac nic o tym, wspieraja proponowany tutaj kosmobiologiczny 
portret Polaków, podobnie jak uczestnicy plebiscytu „Polityki” na dziesieciu najznakomitszych 
Polaków XX wieku, tez o tym nie wiedzac, jednoznacznie wybrali postacie reprezentujace (nie-
mal bez wyjatku) archetypowe dla Polski fazy zodiaku.

I   dopiero   teraz   moge   wreszcie   ze   spokojniejszym   sumieniem   zaproponowac   Panstwu, 

wprawdzie nadal hipotetyczna, jednak pelna juz wersje kosmogramu Polski, oparta o chrzest w 
966 r., a jesli jeszcze nie rzeczywista (w co watpie), to bardzo do niej zblizona, nastepnie zas 
przystapic   do   jej   interpretacji,   wzbogaconej   kontekstem   biezacych   tranzytów,   tak   silnie   i 
nieprzypadkowo zreszta, zlobiacych historyczna rzeczywistosc kazdego narodu i panstwa.

Sedno polskosci 

2/1999

Sedno polskosci to owa niezmienna „pestka”, o której wspomina Anka Kowalska w swej 

ksiazce. I choc spostrzezenia jej w mniejszym lub wiekszym stopniu dotycza kazdego czlowieka, 
to czy w równej mierze mozna je odnosic do kazdego narodu i panstwa?

Wiemy juz, ze i narody maja swa dusze, której energetycznym obrazem – w uproszczeniu 

mówiac – jest jego archetypowy kosmogram. Dla niektórych nacji stanowi to jedyny dostepny 
kosmogram, bo nie istnieja zadne oficjalne dane, pozwalajace skonstruowac pelna jego wersje. 
Mówiac   o   Polsce,   zauwazamy   z   latwoscia   jej   kosmiczne   energie   Byka,   Lwa,   Strzelca   i 
Skorpiona, odzwierciedlajace odpowiednio pozycje Slonca kosmogramu Chrztu Polski z 966 r. 
(Byk),   ascendent   tego   kosmogramu   wynikajacy   z   dokladniejszego   czasu   sygnalizowanego 
wydarzenia,   ze   wzgledu   na   wirowy,   dobowy   obrót   Ziemi   dookola   wlasnej   osi   –   (Lew), 
niezwykle istotna domifikacje Slonca tego kosmogramu, takze wynikajaca z powyzszego (Strze-
lec) oraz polozenie Slonca kosmogramu listopadowej Niepodleglosci Polski z 1918 r. Te wlasnie 
energie – na co wielokrotnie wczesniej zwracalem uwage – ujawniaja sie w najbardziej dla 
Polski   istotnych   wydarzeniach   historycznych,   a   takze   w   energetyczno-zodiakalnej   esencji 
kosmogramów najwybitniejszych Polaków od czasów zamierzchlych po wiek dwudziesty, co – 
gdy idzie o czasy najnowsze – tak niespodziewanie, jak i niezamierzenie, potwierdzili gremialnie 
uczestnicy   plebiscytu   „Polityki”   z   1998 r.   na   najwybitniejszych   Polaków   XX   w.,   typujac 
wylacznie (!!!) postacie reprezentujace tzw. „polskie fazy zodiaku”.

W   przypadku   naszego   kraju   mozemy   zreszta   pokusic   sie   o   duzo   pelniejsza   wersje 

kosmogramu, choc nie bez specyficznego niepokoju, wynikajacego stad, ze Chrzest Polski w 
966 r. najprawdopodobniej mial miejsce kalendarzowo w dacie odpowiadajacej pierwszemu lub 
drugiemu stopniowi fazy Byka (mozliwy jest tez dokladnie przelom fazy Barana i Byka, a wiec 
zupelna   koncówka   dwady   Ryb   fazy   Barana,   co   jednak   nie   wprowadza   nam   zadnych 
istotniejszych historycznie modyfikacji, upodabniajac sytuacje do tej z kosmogramu Charlesa de 
Gaulle’a, który powszechnie uznawany jest – (i slusznie) – za archetypowego wrecz Strzelca, 

23

background image

mimo ze urodzil sie niemal doslownie w ostatniej minucie – jesli czas porodu okreslono bardzo 
precyzyjnie – fazy Skorpiona).

Dzien róznicy w dacie chrztu Polski ekliptycznie przesuwa Slonce zaledwie o jeden stopien, 

zmiana zas pozycji planet pokoleniowych jest w praktyce niezauwazalna. Natomiast Ksiezyc 
przemieszcza   sie   z   przelomu   Koziorozca   i   Wodnika   (najprawdopodobniejsza   jednak   dwada 
Wodnika tej fazy), do 10–12 stopnia Wodnika, a wiec dekanatu i dwady Blizniat fazy Wodnika. 
Dlatego tez, niejednokrotnie zwracalem i na to uwage, ze faza Wodnika, w dalszej kolejnosci, 
takze   odgrywa   niebagatelna   role   w   historii   Polski,   tak   wsród   wydarzen,   jak   i   ludzi   w   niej 
rodzonych, a obecnie przechodzenie (tranzyt) Urana przez pas Wodnika ma nie tylko ogromne 
znaczenie dla Rosji i Jelcyna (co juz potwierdza historia), ale takze dla Francji i dla polskiego 
spoleczenstwa. Bedzie jeszcze o tym mowa.

Za   chwile   natomiast   zaglebimy   sie   nieco   bardziej   w   ten   najbardziej   dla   kraju   naszego 

archetypowy kosmogram z 966 r., dla którego tranzytem tylko, choc historycznie niezmiernie 
istotnym,   jest  kosmogram   Niepodleglosci   z   listopada   1918 r.  Nie   ma   jednak   moznosci 
podejmowania   bardziej   znaczacych   odczytów   z   nim   zwiazanych   (choc   czyni   to   wielu 
astrologów,   nie   tylko   polskich,   którzy   przyjmuja   za   obowiazujaca   wersje   niemiecka   tego 
kosmogramu, a to, z wielu wzgledów nie powinno miec miejsca). Nie potrafimy bowiem ustalic 
precyzyjnego   czasu   odzyskania   niepodleglosci   –   7   listopada   powstal   w   Lublinie   rzad   I. 
Daszynskiego, 10 listopada Pilsudski wrócil do Warszawy, a 11 listopada – w dniu uznanym za 
swieto narodowe – po prostu udalo sie „oczyscic”, Warszawe z Niemców, Rada Regencyjna zas 
przekazala   pelnie   wladzy   Pilsudskiemu   bodajze   14   listopada,   ten   zas,   w   listach-notach 
kierowanych do rzadów najwazniejszych panstw, w ciagu nastepnych kilku dni informowal o 
rezurekcji Panstwa Polskiego. Wreszcie 18 listopada powstal rzad J. Moraczewskiego, który 
mianowal Pilsudskiego Tymczasowym Naczelnikiem Panstwa. Dlatego apelowalbym o daleko 
posunieta   ostroznosc   wobec   interpretacji   losów   narodu   polskiego   wywodzacych   sie   z 
kosmogramu, który mozna konstruowac w nader dowolny sposób (!), a z takimi dzialaniami 
spotkalem  sie juz niejednokrotnie  u naszych  autorów  i w  mas  mediach,  glównie w TV. Te 
sprawe uwazam wiec za zakonczona.

Najbardziej niepewna czescia kazdego kosmogramu jest zdecydowanie jego ascendent

czyli stopien okreslonego znaku zodiaku, wynikajacy z przeciecia sie linii horyzontu z ekliptyka 
w momencie lokalnego wschodu Slonca. Stopien ten zmienia sie (srednio, bo inaczej w zimie, 
inaczej   w   lecie)   co   4   minuty,   stad   autentyczne   trudnosci   z   ustawieniem   prawidlowego 
ascendentu   w   przypadku   osób   fizycznych,   nie   mówiac   juz   o   osobach   prawnych, 
stowarzyszeniach czy panstwach.

Jesli np. znamy dokladny czas ostatniego zjednoczenia Niemiec i (mniej wiecej) moment 

wystrzalu z „Aurory” w listopadzie 1917 r., to juz nie mamy pojecia o czasie (w ciagu doby) 
ksztaltowania   sie   panstwa   ruskiego,   nie   mówiac   o   rosyjskim   narodzie   i   zupelnie   to   samo 
mozemy odniesc do Niemiec i narodu niemieckiego. Dlatego tak bardzo przestrzegam przed 
bezmyslnymi   horoskopami   panstw,   których   wszedzie   pelno,   takze   w   starych   ksiegach 
astrologicznych, w których, nie przecze, wiele jest madrosci, ale akurat nie w tych sprawach.

Moze   wlasnie   dlatego   chociazby   czesc   Czytelników   doceni   kulturowe,   archetypowe 

kosmogramy narodów, lacznie z Polska, prezentowane wczesniej Panstwu jako podwaliny pod 
tworzona przeze mnie (dzieki wsparciu Czytelników oraz uczestników mych szkól i seminariów) 
kosmoekologie kultury. W ramach tych archetypowych kosmogramów mieszcza sie rozwiazania 
szczególowe, np. kosmogram chrztu Polski 966 r. Ale tu jestesmy w sytuacji znacznie lepszej 
(!!!) niz wiele innych panstw, poniewaz wiadomo, ze chrzest nie odbywal sie w nocy, nad ranem 
lub   póznym   wieczorem,   co   szczesliwie   ogranicza   ilosc   ascendentowych   znaków   do   kilku 
zaledwie.   Dodatkowa   pomoca   sluzy   domifikacja   Slonca,   a   wiec   jego   pobyt   w   okreslonym 
merytorycznie sektorze (domu) kosmogramu, co niesie ze soba okreslone konsekwencje. Latwo 
wiec dojsc do tego, ze Polska musi miec ascendent w fazie Lwa, a jednoczesnie Slonce w IX 
sektorze (Strzelca), a nie w znakach lub sektorach sasiednich, co potwierdza historia naszego 
panstwa i narodu oraz jej najbardziej prominentni obywatele.

24

background image

Ascendent w Lwie nie moze byc w dowolnym stopniu, skoro faza Lwa, podobnie jak kazda 

inna, dzieli sie na 12 dwad (2,5 stopniowych), co oznacza, ze w kazdym ze znaków miesci sie 
caly Zodiak (!!!) i prawde te – niezaleznie od stopnia zaawansowania w królewskiej wiedzy – 
warto sobie przyswoic. Musimy takze pamietac o tym, ze poszukujac wlasciwego ascendentu nie 
mozemy zagalopowac sie tak, iz wyjdzie on poza sektor IX – notabene do X o charakterystyce 
Koziorozca lub VIII, zwiazanego z faza Skorpiona, bo wtedy np. ceremonia chrztu musialaby sie 
odbyc  póznym popoludniem, a narodowy ascendent musialby znajdowac sie w fazie Panny, 
czyniac z nas zorganizowanych i zdyscyplinowanych „pracusiów” i zarazem upodobniajac do 
Niemców i Szwajcarów, co – przyznacie Panstwo – brzmi calkiem niedorzecznie.

Innym sprawdzianem sa wydarzenia, których progresywne Slonce lub Ksiezyc, albo Saturn 

„spotykaja   sie”   (koniunkcja)   z   ascendentem   Polski.   To   samo   dotyczyc   moze   wybitnych 
jednostek, stanowiacych chlube narodu i z tym ostatnim zjawiskiem takze mamy – i to w sposób 
rozlegly – do czynienia.

Teraz o jeszcze innej sprawie, której poswiece wiecej miejsca, bowiem beda to pionierskie 

rozwazania,   dotyczace   naszej   narodowej   specyfiki   w   odniesieniu   do   dlugosci   geograficznej, 
zwiazanej przeciez ze zmianami czasu nawet wewnatrz jednej strefy czasowej, a wiec równiez z 
przemieszczaniem  sie ascendentu. Zanim trudnoscia tekstu zraze ostatniego  Czytelnika,  na 
jednym   wydechu   oznajmiam,   ze   zjawisko   to   ma   calkiem   prozaiczne   i   niezmiernie   wazne 
konsekwencje,   polegajace   na   tym,   ze   Wielkopolanie   róznia   sie   przeciez   i   to   znacznie,   od 
Malopolan, a ci od Mazowszan. Mówiac prosciej, Poznanczycy to nie to samo co Krakowiacy (i 
Górale), czy tez Warszawiacy. Nie sa to uprzedzenia, lecz wlasnie skutki przemieszczania sie 
ascendentu, który inna charakterystyke daje panstwu, gdy jego stolica znajduje sie w Poznaniu 
lub Gnieznie, zupelnie inna – gdy w Krakowie, a jeszcze inna, zreszta zawsze z okreslonymi 
konsekwencjami dla calego narodu, gdy miesci sie ona w Warszawie (!!!) Przyzna to kazdy, kto 
tylko „liznal” historie Polski. Dlatego bardzo chcialbym, by ten tekst historycy przynajmniej 
„lizneli”. Jesli nie dzis, to moze kiedys...

Poczynione przeze mnie uwagi, by je uwiarygodnic, odnosza sie takze do innych narodów i 

panstw, szczególnie tych, które wymagaja dla ich zjechania podrózy ze Wschodu na Zachód lub 
odwrotnie   (zdecydowanie   bardziej   niz   z   Pólnocy   na   Poludnie   i   w   przeciwnym   kierunku). 
Przeciez   Bawarczycy   sa   rózni   od   Prusaków,   Czesi   od   Slowaków,   nie   mówiac   juz   o 
Nowojorczykach porównywanych z Kalifornijczykami.

Sedno polskosci: Ksiezyc(e) i stolice 

3/1999

To   my   jestesmy   dziecmi   kosmosu,   nie   zas   kosmos   naszym   wytworem.   Tak   proste   i, 

wydawaloby   sie,   dla   kazdego   zrozumiale   stwierdzenie   rodzi   jednakze   bardzo   powazne 
konsekwencje, oznaczajace, ze to my, uczac sie na wlasnych bledach, musimy mozolnie dazyc 
do zrozumienia jego praw, choc on, w rewanzu nie przejawia najmniejszej ochoty, by poznawac 
i   respektowac   nasze   ziemskie   obyczaje,   wedle   których   zagospodarowujemy   (czytaj: 
dewastujemy) wlasna planete.

Wielu wiec kosmobiologicznych prawidlowosci nadal nie pojmujemy i byc moze nigdy do 

konca nie pojmiemy. Od lat tez zwyklem mawiac, ze astrologia to nie piekarnia i nie apteka, 
wymaga bowiem zarówno ogromnej cierpliwosci (a kazdy pospiech w werdykcie prowadzi na 
manowce), jak i porzucenia zamiaru  uporzadkowania i zaszufladkowania  wszystkiego  wedle 
stanu naszego umyslu, wykorzystywanego wszak jakze czesto w zaledwie niklym procencie jego 
mozliwosci. Poza tym, „medrca szkielko i oko”, tak bardzo przydatne w aptece, nie ogarnia, a 
czesto   w   ogóle   nie   dostrzega   ezoteryki   i   hermetyki,   co   wcale   nie   oznacza,   ze   te   dziedziny 
ludzkiego   poznania   nie   istnieja,   podobnie   jak   niedostrzeganie   przez   cale   wieki   atomu   nie 
swiadczylo o jego niebycie.

Wlasnie dlatego tak trudno o prawidlowa i wyczerpujaca kosmobiologiczna charakterystyke 

kosmogramów panstw i narodów. W przypadku Polski istnieja takze pewne watpliwosci co do 
dokladnego rozmieszczenia glównych osi rzeczywistego juz, a nie archetypowego kosmogramu 

25

background image

Chrztu z 966 r., a przypominam, ze ten pierwszy jest w zasadzie (przynajmniej w odniesieniu do 
Polski) po prostu bardziej precyzyjna wersja tego drugiego.

Wiemy   juz   z   dotychczasowych   rozwazan,   ze   Slonce   tego   kosmogramu   znajduje   sie   na 

przelomie zodiakalnej fazy Barana i Byka lub w pierwszym stopniu Byka, w poblizu MC, ale 
zmienia swoje polozenie, przemieszczajac sie domifikacyjnie z wierzcholka X sektora (a wiec 
MC) w koncowe partie sektora IX, znaczeniowo odpowiadajacego fazie Strzelca (bo MC i sektor 
X koresponduje z faza Koziorozca), wraz z przenoszeniem stolicy z Gniezna i Poznania do 
Krakowa, a potem do Warszawy (!!!). Podczas kolejnych relokacji stolicy panstwa polskiego, 
glównie na wschód, ale i troche na poludnie (w wyniku których powstaja nieco sie od siebie 
rózniace relogramy lub reloskopy, jesli ktos woli te druga nazwe), przesuwaja sie odpowiednio 
osie kosmogramu, pionowa – wyznaczajaca MC (co zmienia sektoriat, czyli domifikacje Slonca) 
oraz pozioma, definiujaca wierzcholek I sektora, zwany potocznie Ascendentem, wskazujacy na 
charakterystyczne cechy osoby, przedsiewziecia lub panstwa, na równi wazny (choc zazwyczaj 
ogólowi ludzi zupelnie nieznany), jak urodzeniowa pozycja Slonca. Na Ascendent bowiem ma 
wplyw zarówno czas narodzin jak i ich miejsce.

Jesli chodzi o czas, to dowiodlem juz wczesniej róznymi sposobami, ze chrzest odbywal sie 

w okolicy poludnia (co nie dziwi). W godzinach przedpoludniowych Slonce przemieszcza sie z 
sektora   XI,  przez  sektor  X  ku  MC,  by  po  poludniu  przemierzac   sektor  IX,  kierujac   sie  na 
Zachód, a wiec ku wierzcholkowi najpierw sektora VIII, a potem VII (rzeczywisty zachód). 
Natomiast  relokujac sie przestrzennie  w kierunku wschodnim „poganiamy”  ascendent,  który 
przesuwa sie zgodnie z kolejnoscia zodiakalnych faz. W przypadku Polski owo przemieszczenie 
dokonuje sie w ustalonej juz przez nas wczesniej (ze wzgledu na pore chrztu) fazie Lwa.

To,   ze   jestesmy   ascendentowym   Lwem,   a   nie   np.   Rakiem   lub   Panna,   wynika   z 

domniemywanej pory chrztu oraz narodowego charakteru (solarnym, a wiec slonecznym Lwem 
jest np. Francja ze swym lwiastym Napoleonem Bonaparte, Aleksandrem Dumasem, Trzema 
Muszkieterami,   itd.,   o   czym   tez   juz   bylo).   We   wczesniejszych   rozwazaniach   kilkakrotnie 
przytaczalem   tak   charakterystyczne   dla   tego   lwiastego   ascendentowego   wycinka   ekliptyki 
postacie, wydarzenia historyczne, nasze narodowe zwyczaje, obyczaje i powiedzonka. Ustalenie 
archetypowego dla Polski ascendentu w znaku Lwa jednak nie wystarcza, bowiem – co chyba 
wyraznie   widac   –   miasta   bedace   kolejnymi   stolicami   Polski   znacznie   sie   od   siebie   róznia, 
zarówno duchem, jak i materia. Jesli wiec Ascendent kosmogramu Polski jest prawidlowy, to 
jego   ekliptyczne   przemieszczanie   sie   powinno   odzwierciedlac   nature   terytorium,   którego 
dotyczy. I to wlasnie wykaza moje rozwazania. Chetnie tez „odszczekam” je, jesli ktokolwiek 
przedstawi   mi   spójniejszy   model,   bowiem   to,   co   czytam   o   horoskopie   Polski,   to   pobozne 
zyczenia autorów, zapominajacych  m.in. wlasnie o zmianie stolic. To horoskopy ich marzen 
wlasciwie, bo planety nigdy w takich konfiguracjach jak sugeruja nie mogly sie znajdowac i sie 
nie znajdowaly. Nie maja one nic wspólnego z realiami, a to z tego powodu, ze ani planet ani 
sektorów nie mozna sobie dowolnie ustawiac wedlug zasad klocków „lego”.

Dzisiaj bowiem dokladnie wiadomo, gdzie znajdowaly sie w owym czasie ciala niebieskie 

naszego   ukladu   slonecznego.   Wprawdzie   obliczenia   (szczególnie   pozycji   Plutona   –   a   nie 
zamknal on jeszcze swego cyklu od czasów jego odkrycia w 1930 r.) moga nieco sie od siebie 
róznic w zaleznosci od powolywanego zródla, byc moze o kilka nawet stopni, ale z pewnoscia 
nie znaków – jednak pozycja pozostalych planet w danym momencie historycznym nie budzi 
zadnych watpliwosci, zas umiejscowienie podstawowych dwóch osi kosmogramu (Asc. i MC), 
przynajmniej w znaku, takze.

Jesli natomiast jakies nieznane nam jeszcze zródla zmusilyby nas do zmodyfikowania nieco 

daty chrztu o dzien lub dwa (kwestia rozpietosci miedzy sobota a poniedzialkiem wielkanocnym 
w 966 r., bo istotny dla Polski poczatek fazy Byka zbiegal sie wtedy z Wielkanoca i, jesli nawet 
nie byla ona jeszcze wtedy powszechnie uznawana, to i tak dzien chrztu panstwowego mógl 
takze   z   mocy   nieswiadomosci   zbiorowej   wlasnie   wtedy   miec   miejsce,   niezaleznie   od 
pózniejszego,   koscielnego,   uznania   daty   tych   swiat,   jako   ze   wszystkie   dotychczasowe 
rozwazania i tak prowadza do przelomu faz Barana i Byka, a wiec obszaru zamykajacego sie 

26

background image

mniej   wiecej   czterdziestoosmiogodzinnym   interwalem   czasowym),   to   sprawa   jest   do 
zweryfikowania w ciagu kilku lat.

Jedyne bowiem istotne róznice wystapia w ustawieniu Ksiezyca, który przemieszcza sie 

przez znak zodiaku w ciagu dwóch i pól dnia, planety zas, szczególnie te wolniejsze (od Jowisza 
po   Plutona)   nieznacznie   tylko   zmienia   swoje   pozycje   i   pozostana   nadal   w   takich   samych 
aspektach wzgledem siebie.

Tylko   wiec   alternatywne   pozycje   Ksiezyca   komplikuja   nieco   obraz,   a   Ksiezyc   w 

kosmogramach panstw i narodów wyraza niebagatelna wartosc, uosabiajac prostego czlowieka, 
lud, spoleczenstwo (w przeciwienstwie do Slonca, które oznacza status panujacego, wladzy i – 
generalnie – prestiz, jakim cieszy sie panstwo, tym wiekszy, im silniej i lepiej aspektowane jest 
Slonce). Ta ostatnia uwaga jest szczególnie znaczaca w przypadku Polski, o czym za chwile, w 
komentarzu do jej kosmogramu (a nie interpretacji, bo ta, profesjonalnie wykonana, zajelaby co 
najmniej polowe objetosci niniejszego numeru).

W kazdym razie tranzyt Urana (raz na 84 lata) przez pas Wodnika i jednoczesnie przez 

umiejscowiony   tam   Ksiezyc   chrztu   Polski   powinien   juz   wkrótce   dostarczyc   bardzo 
przekonywujacego dowodu na jego dokladne polozenie
.

Jezeli te, w gruncie rzeczy proste sprawy, sa dla Panstwa jasne, to znaczy, ze trud zmudnego 

i kilkukrotnego wyjasniania ich we wczesniejszych partiach tekstu nie poszedl na marne. Niech 
mi   to   jednak   wybacza   ziewajacy   wtedy   nad   ta   lektura   bardziej   zaawansowani   Czytelnicy. 
Dopiero teraz mozemy wreszcie pomówic o tym, co „zafundowal” nam Kosmos juz przed ponad 
tysiacem lat.

Wielu   Czytelników,   szczególnie   tych,   którzy 

uczestniczyli w moich seminariach na temat kosmogramu 
Polski,   prezentowany   przeze   mnie   wykres   musi   byc 
sporym zaskoczeniem, ale ja przeciez tez sie ciagle ucze i 
rozwijam. Dalsza lektura powinna jednak usunac wszelkie 
watpliwosci.

Otóz,   uklad   osi   (Asc.   i   MC)   dla   Gniezna   czy   tez 

Poznania w tym okresie roku jest taki, a nie inny i nic przy 
nim nie da sie zmajstrowac. Musimy wiec wybierac: albo 
Slonce w IX sektorze, jak z dawien dawna glosilem, ale 
wtedy   ascendent   przesuwa   sie   glebiej   w   znak   Lwa   i 
pozostaje   w   nim   wprawdzie,   lecz   burzy   terytorialna 
strukture   i   hierarchie

 dwadasams,   wyraznie 

charakteryzujacych poszczególne regiony Polski. Te strukture odkrylem zupelnie niedawno i gdy 
wkrótce przedstawie ja Panstwu, sedno Polskosci ujawni sie nam w pelnej krasie. Albo tez – to 
ta druga mozliwosc – utrzymam IX-ciosektorowosc Slonca kosztem znacznie mniej sensownego 
wtedy ascendentu (choc tez w Lwie), jesli idzie o kolejne jego komponenty.

Czy tertium non datur? Skadze. Po latach poszukiwan odpowiedzi, rozwiazanie okazalo sie 

trywialnie proste, tak ze i wilk bedzie syty i owca cala (choc w dobie klonowania o te ostatnia 
znacznie latwiej).

Ten   akapit   (i   tylko   ten!)   jest   –   uprzedzam   –   wspanialym   deserem   dla   bardziej 

zaawansowanych   Czytelników   (na   co   zreszta   czekaja   od   dawna,   jako   ze   wciaz   zajmuje   sie 
sprawami dla nich oczywistymi). Nie moge wiec bezkarnie cofnac ascendentu o kilka stopni, by 
otrzymac  pozadana dwade w znaku Lwa, gdyz  wtedy Slonce odskoczy w X sektor, na tyle 
gleboko, ze relokacja stolicy do Krakowa i Warszawy, w sposób oczywisty przesuwajaca Asc. 
do przodu, nie pozwoli przejsc Sloncu do sektora IX, a to wlasnie powinno miec miejsce (!!!). 
Innymi slowy, ewentualne odejscie od pozadanej dwady fazy Lwa, w tym wypadku Koziorozca, 
moze byc zrekompensowane w pewnym sensie równowazna jej pozycja Slonca w X sektorze (!), 
ale   niezmiernie  blisko  MC, gdyz  wtedy  – co  historia   potwierdza  –  przeniesienie  stolicy  do 
Krakowa, a potem Warszawy wyraznie juz relokuje Slonce do IX sektora i wraz z ta „przepro-
wadzka” zmienia sie przeciez historyczny wymiar Polskosci (!!!), jako ze stolica zarówno w 

27

background image

Krakowie   jak   i   w   Warszawie   znajdowala   sie   na   tyle   dlugo,   by   kraj   i   naród   doswiadczal 
energetycznej zmiany kosmicznych potencjalów, odmiennych, rzecz oczywista, dla kazdej z tych 
stolic   (!).   Wniosek   ten   podrzucam   jako   wdzieczny   temat   historykom.   I   na   tym   koniec 
kosmobiologicznego rebusu dla zaawansowanych.

28

background image

Powinienem teraz przeprowadzic klasyczna, bardzo zreszta skrótowa analize kosmogramu 

Polski,   ale   czuje,   ze   najpierw   musze   ujawnic   dwadasamsowo-ascendentowe   „tajemnice”,   z 
którymi tyle zamieszania. Przypominam, ze dwadasamsa (dwada) – to wycinek ekliptyki liczacy 
dwa i pól stopnia, co pozwala (2,5 stopnia x 12 znaków zodiaku daje 30°, a wiec jeden znak) 
widziec caly Zodiak w kazdej fazie zodiakalnego rozwoju (znaku), a dwady rozpoczynaja sie 
kazdorazowo od znaku, który na nie dzielimy (np. pierwsza dwada zodiakalnej fazy Byka jest 
dwada Byka, Wodnika – dwada Wodnika, itd.).

Pozycja   Slonca   Polski   (na   przelomie   faz   Barana   i   Byka)   daje   ascendent   w   Lwie,   na 

pograniczu dwady Koziorozca i Wodnika (okolice 14-16 stopnia Lwa), ale pozycja Slonca w X 
sektorze na MC i tak, w sposób oczywisty,  uaktywnia energie fazy (znaku) Koziorozca dla 
terenu Wielkopolski. Przeniesienie stolicy do Krakowa uaktywnia dwade Wodnika (Lódz 
pozostaje na granicy dwad Wodnika i Ryb), natomiast umiejscowienie stolicy w Warszawie 
– eksponuje dwade Ryb, a nawet wskazuje
  na wyrazna juz jakby dominacje fazy Ryb (!), 
która to energia „przesiaknal” wreszcie i caly naród, co wykaze w dalszej czesci. Byla to jednak 
ascendentowa energia dwady Ryb z fazy Lwa, nie zas ascendentu Ryb, który zdaje sie miec 
wielu zwolenników wsród astrologów w naszym kraju.

Musze wiec wyjasnic, ze uzyskanie ascendentu w Rybach wymagaloby przeprowadzenia 

chrztu   Polski   gleboka   noca,   co   powinno   byc   porazajaco   jasne   dla   kazdego   absolwenta 
poczatkujacego   kursu   astrologii.   Jesli   bowiem   ascendent   Lwa   wypada   w   godzinach 
poludniowych, to w okolicach pólnocy, po opozycji, wychodzi ascendent Wodnika, a Ryb – 
jeszcze   pózniej.   Owszem,   chrzciny,   w   wyjatkowych   sytuacjach,   moga   miec   miejsce   w 
dowolnym czasie, jednakze plemionom slowianskim oraz Mieszkowi naprawde nie grozila nagla 
zapasc, tak gwaltowna w dodatku, by chrztu panstwowego (w jego rezultacie utworzono kilka 
diecezji,   a   wiec   ustanowiono   hierarchie   w   ramach   bardzo   juz   w   duchu   Koziorozca 
funkcjonujacej, ziemskiej struktury kosciola) trzeba bylo dokonywac nie w blasku Slonca, lecz 
przy migotliwym swiatelku pochodni, krótko po pólnocy (!). Wtedy nie lubilibysmy odgrywac 
roli pierwszych skrzypiec, wszedzie tam, gdzie sie znajdziemy, w dodatku w glorii i chwale i na 
glównej scenie, nie zas w mroku i na poboczach historii.

Miedzy koziolkami i wozem Drzymaly 

4/1999

W   pierwszej   chwili   spojrzenie   na   nasz   kraj   i   naród   przez   pryzmaty   dynamicznego, 

dwadasamsowego, lwiego ascendentu, który nie powinien juz budzic najmniejszych watpliwosci 
– wydawalo sie mi szalenstwem i absurdem zarazem, gdyz oznaczalo postrzeganie go (ascenden-
tu) jako dynamiki nastepujacych po sobie dwad, bedacych prostym nastepstwem przesuwania 
stolicy   na   wschód,   wprawdzie   nasze   ekspansywne   „ciagotki”   siegaly   znacznie   dalej,   lecz 
jakiejkolwiek stolicy polozonej jeszcze bardziej na wschód nie daloby sie utrzymac, pomijajac 
juz to, co zreszta najwazniejsze, ze rozmijalaby sie ona z sednem Polskosci (co notabene nie 
oznacza, ze tylko Warszawa tkwi w tym sednie, o czym jeszcze bedzie). Tylko jednak, przy 
takim   dynamiczno-dwadowym   ujeciu,   i   tylko   wtedy,   niczym   z   cudownego   obrazu,   albo   z 
wyspiansko-wajdowskiego tanca Chochola, zaczynala wylaniac sie pelnia Polskosci (dziekuje 
Redakcji za utrzymanie pisowni tego slowa przez duze P).

W trakcie kolejnych poszukiwan, zmierzajacych – przypominam – do synchronizacji dwad 

ascendentu, MC i pozycji Slonca – znalazlem rozwiazanie, które sprawi, ze POJMIEMY  SENS 
KOMPLIKACJI     DZIEJÓW     NASZEGO     NARODU,   a   argumenty   powinny   (w   zasadzie) 
przemówic   do   kazdego,   nie   bezmyslnego   badacza   losów   naszego   kraju,   obznajomionego   z 
kosmobiologicznym, a wiec chyba jedynym obiektywnym punktem widzenia (dla wyjasnienia: 
to moja interpretacja, która moze nie byc obiektywna, ale nie punkt widzenia, jako ze solarno-
planetarny   aspekt   od   dawien   dawna   regulowal   wiekszosc,   jesli   nie   wszystkie,   poczynania 
ludzkosci).

29

background image

30

background image

Przy   okazji,   mniej   w   tematyce   tej   bieglym 

Czytelnikom   donosze,   ze   ascendent   dla   Polski 
pozostanie   zawsze   w   Lwie,   jezeli   tylko   (w 
uproszczeniu   mówiac),   wydarzenia   beda   mialy 
miejsce   wiosna   i   to   w   godzinach   poludniowych). 
Zwracam   tez   ponownie   uwage   na   fakt 
najistotniejszy:   ze   minuty,   jesli   nie   sekundy, 
decyduja   o   tym,   iz   ascendent   Polski   moze 
znajdowac   sie   w   samej   koncówce   dwady 
Koziorozca   fazy   Lwa,   ale   jesli   juz   przeszedl   do 
dwady Wodnika (kilka do kilkunastu minut róznicy 
w rzeczywistym  czasie), to i tak Slonce pozostaje 
przy MC, po stronie X-go sektora, odpowiadajacego 
przeciez   energetycznie   fazie   Koziorozca, 
przynajmniej   tak   dlugo,   jak   dlugo   osrodek 
panstwowosci   znajdowal   sie   w   Wielkopolsce,   a 

wiemy, ze nie byl to czas zbyt dlugi (zaledwie kilkadziesiat lat).

Przy   osrodku   panstwowosci   (bo   trudno   mówic   o   stolicy)   w   Gnieznie   i   w   Poznaniu 

powinnismy   odczuwac   tchnienie  Koziorozca  (obecne   do   dzis),   przy   stolicy   w   Krakowie   – 
Wodnika  (wciaz wyczuwalne), a w Warszawie – fazy  Ryb  (i dzisiaj bardzo widoczne). I to 
wlasnie   jest  glówna   teza   obecnych  rozwazan.  Innymi   slowy,  dwada   Koziorozca   i  jej   cechy 
powinny byc co najmniej widoczne w Poznaniu, niemal calej Wielkopolsce i województwach 
zachodniej Polski, dwada Wodnika – na terytorium naszego kraju obejmujacym m.in. Kraków i 
Gdansk, zas  dwada  Ryb  –  na terenach  obejmujacych   Warszawe  i  Mazowsze  z  Mazurami   i 
Bieszczadami.

Kazdy,   kto   bywal   w   Poznaniu   (argumentów   nie   bede   porzadkowal   w   jakis   wymyslny 

sposób), ten osobiscie doswiadczyl odmiennego od panujacego w reszcie kraju, zdecydowanie 
wiekszego ladu, porzadku, etosu pracy i gospodarnosci, a niegdys i czystosci, co z pewnoscia nie 
jest charakterystyczne dla dwady poprzedniej – Strzelca i nastepnej – a wiec Wodnika, jeno dla 
Koziorozca. Ten kto bywal w Poznaniu wie takze to, ze jedna z jego najwiekszych historycznych 
atrakcji sa „Koziolki”, trykajace sie na poznanskim Ratuszu. Solidny, wlasnie koziorozcowaty 
jest herb Poznania i wystarczy porównac go z herbem krakowskim, a szczególnie warszawskim, 
by dokladnie odczuc róznice klimatu tych miast i ziem.

Poznan wszakze, to nie tylko Koziolki. To takze potezna i zachowana po dzis dzien we 

fragmentach Cytadela, na terenie której tlumnie jest odwiedzany przez mieszkanców miasta Park 
Przyjazni, funkcjonujacy jako strukturalnie wazny element miasta (dwada Koziorozca to takze 
Twierdza   Wroclaw,   Kolobrzeg,   Wal   Pomorski,   itp.).   Czy   trzeba   równiez   przypominac   o 
Miedzynarodowych   Targach   Poznanskich,   na   które   sklada   sie   dzisiaj   kilkanascie,   jesli   nie 
kilkadziesiat corocznych, doskonale zorganizowanych imprez handlowych, nie majacych sobie 
równych   w   kraju?   Ogromna   role   w   historii   miasta   odegraly   wreszcie   Zaklady   im.   H. 
Cegielskiego (spod ich bram wyruszyl robotniczy protest w czerwcu 1956 r.). Cegielski byl zas 
urodzeniowym Koziorozcem. Wspólczesne granice Polski dlatego sa mozliwe (miedzy innymi), 
ze 27 grudnia 1918 r. (faza Koziorozca, a jakzeby inaczej), po Swietach Bozego Narodzenia, a 
jeszcze przed Sylwestrem (w takim to okresie, w innych czesciach ziem polskich nikomu by sie 
raczej   niczego   nie   chcialo)   wybuchlo  Powstanie   Wielkopolskie,   jedyne   zreszta   tego   typu 
przedsiewziecie w Polsce zakonczone pelnym sukcesem.

Na koniec wreszcie tego bardzo wybiórczego zestawienia wspomne o kosmogramie nadania 

praw   miejskich   Poznaniowi   z   1253 r.   (dziekuje   Bozenie   Kaczmarskiej,   mej   wieloletniej 
seminarzystce z Poznania za material zródlowy), w którym i faza Koziorozca i Saturn (wladaja-
cy ta faza) odgrywaja prominentna  role. To wprost niebywale,  ale kosmogram niewatpliwej 
lokalizacji Poznania jest bardzo polski i dwadasamsowo strefowy zarazem. O strefowosci (dwa-
dzie) bylo juz w poprzednim zdaniu, jako ze Saturn jest na ascendencie w Koziorozcu (!!!), 

31

background image

Polskosc zas Poznania i Wielkopolski oddaje Slonce kosmogramu lokalizacji w fazie Byka i 
zarazem (juz lepiej byc nie moze) w dwadzie Lwa tej fazy. Slonce tez jest w koniunkcji (zlacze-
niu) z Jowiszem (Strzelec), zas w MC znajduje sie Skorpion i Pluton w X sektorze na dodatek. 
Czyz   mozna   jeszcze   zadac   czegos   bardziej   perfekcyjnego,   skoro   w   kosmogramie   Poznania, 
znacznie   przeciez   pózniejszym   niz   chrzest   Polski   z   966 r.,   wszystkie   fazy   akcentowane 
kosmogramem   tego   chrztu,   sa   równie   silnie,   jesli   nie   jeszcze   wyrazniej   i   jednoznaczniej 
wyeksponowane? (!!!)

Swoja   wymowe   ma   wreszcie  koziorozcowaty   upór   Drzymaly  (dom   na   wozie),   który 

okazal   sie   zwycieski,   dzieki   oparciu   go   o   system   legislacyjny   (z   natury   swej   zwiazany   z 
Saturnem). W zaborze rosyjskim np. taki protest, nie mówiac juz o uwienczeniu go sukcesem, 
bylby zupelnie niemozliwy, bo Drzymala wyladowalby nie w swym wozie, traktowanym jako 
dom, lecz w najlepszym razie w kibitce wiozacej go do „domu” gdzies w Kolymie, Workucie 
czy Magadanie i rozpoczalby „nowe” zycie i tak chyba wygrane, jesli porównac je z losem 
zgotowanego   nam   pózniej   Katynia.   Warto   przy   okazji   zauwazyc,   ze   najlepszy   material 
genetyczny, odradzajacy sie w potomkach zeslanców powstania styczniowego, bratajacych sie 
teraz na rosyjskiej Syberii z prawie wszechobecnym tam juz od kilku(nastu) lat, calkiem niezlym 
chinskim   materialem   genetycznym,   stawia   na   porzadku   dziennym   pytanie   o   to,   czy 
przepowiednia   mówiaca   o   polsko-chinskim   sasiedztwie   za   Uralem   przypadkiem   sie   juz   nie 
spelnia (!?!).

Wracajac   jednak   do   „naszych   baranów”   (z   francuskiego   to   przejete),   przepraszam, 

Koziolków   (by   kontynuowac   po   wielkopolsku),   trzeba   powiedziec,   ze   do   dzis   wielu   ludzi 
odczuwa specyficzna i niepowtarzalna atmosfere Poznania (ja jej takze, przez kilkadziesiat lat w 
nim mieszkajac, uleglem), za która, jesli nawet nie przepadaja, to w pelni ja doceniaja.

O   systemowo-gospodarczych   walorach   tego   regionu   nie   trzeba   wspominac   (kosmogram 

lokalizacji   Poznania   na   godz.   12.00,   a   wiec   w   poludnie,   pokazuje   Slonce   z   Jowiszem   i 
Merkurym w VIII, ze skorpionowym, z gospodarka powiazanym sektorem kosmogramu), bo sa 
powszechnie znane. Na koniec wiec pewien znamienny drobiazg. Z Koziorozcem wlasnie, bo z 
zadna inna faza zodiaku, kojarza sie autostrady i system dróg. I w tej materii, takze w skali 
krajowej, wlasnie poznanski biznesmen, Jan Kulczyk, odgrywa nieposlednia role.

Lajkonik, Syrenka, Nike 

5/1999

Niepowtarzalna atmosfere, choc zdecydowanie odmienna od Poznania, odnajdujemy (chyba 

wszyscy) w w Krakowie.

Dziwne to miasto, jak i daleka od zwyklosci jest faza Wodnika, ale Wodnik nie dziwi sie 

ani innym ani sobie, wymaga tolerancji, walczy za wolnosc „nasza i wasza”, jest gotów zmieniac 
wszystko   wokól   siebie   w   rewolucyjny   sposób,   byleby   sam   mógl   pozostac   niezmienny.   To 
wlasnie mozna powiedziec takze o Krakowie (!)

Rozpocznijmy   od   porównania   zdyscyplinowanych,   w   odpowiednich   i   niezmiennych 

interwalach   czasowych   trykajacych   sie   poznanskich   Koziolków   z   zupelnie 
niezdyscyplinowanym, chcialoby sie powiedziec, calkowicie niezorganizowanym i w poczuciu 
ogromnej wolnosci i swobody ruchów rozbawionym (tanczacym?) krakowskim  Lajkonikiem 
(czy   kiedykolwiek   widzieliscie   rozbawione   Kozly,   nie   wspominajac   juz   slowem   o 
archetypowym dla tej fazy, melancholijnym, lecz wewnetrznie uporzadkowanym Klapouchym z 
„Kubusia   Puchatka”?).   A   juz  smok   wawelski  (i   jego   pokonanie   przemyslnym   sposobem   – 
Wodnik opozycja Lew) zupelnie nijak ma sie do systemowego, calkowicie przewidywalnego i 
bez iskry szalenstwa odbywajacego sie trykania poznanskich koziolków.

No   tak,   ale   wstrzymajmy   sie   jeszcze   z   ostatecznymi   opiniami   do   czasu   przyjrzenia   sie 

warszawskiej   Syrence  i   jej   relacji   zarówno   do   poznanskich   Koziolków   jak   i   wawelskiego 
Lajkonika,   bo   dopiero   wtedy   róznice   nabiora   rumienców.   Szlachecka   wolnosc   to   przeciez 
atrybut fazy Wodnika i wlasnie za czasów stolicy w Krakowie przezywalismy jej najwiekszy 
rozkwit. W powazniejszym wydaniu to wolnosc dla Polski i stanu chlopskiego, to powstanie 
kosciuszkowskie i on sam, Tadeusz Kosciuszko, urodzony Wodnik, z niespelniona miloscia do 

32

background image

kobiety, przeniesiona na milosc do kraju ojczystego, przysiegajacy na krakowskim Rynku. I ta 
oryginalnosc fazy Wodnika, bo w Krakowie po dwakroc deklarowano narodowe powstania i 
dwakroc wyprowadzano powstanców poza granice miasta, by nie uleglo zniszczeniu. Wiele lat 
pózniej Pierwsza Kadrowa wymaszeruje z krakowskich Oleandrów, takze nie szkodzac miastu, 
pomagajac   natomiast   wywalczyc   niepodlegle   bytowanie   kraju   (na   kwadraturze   wladajacego 
Wodnikiem Urana do tej daty zakonczy zreszta w 1935 r. swe ziemskie bytowanie marszalek 
Pilsudski). W kilka lat pózniej owo niepodlegle bytowanie zorganizuje skutecznie w Krakowie 
inny urodzeniowy Wodnik – Wincenty Witos (!).

Kraków nigdy nie zostal nazwany Wodnym Miastem, ale zawsze nim byl (!). Nigdy nie 

zostal   ujarzmiony   i   zdobyty   (nawet   podczas   II   wojny   swiatowej   typowo   uranowy   manewr 
dowódcy wojsk wyzwalajacych miasto – Rosja zwiazana jest z Wodnikiem – pozwolil te perle 
Polskosci,   z   najsilniejszym   obok   czestochowskiego   czakramem   bijacym   spod   Zamku 
Królewskiego   na   Wawelu,   zachowac   dla   potomnych).   Porównajmy   to   z   losem   Warszawy, 
kolejnej   stolicy   i   jej   Zamkiem   Królewskim,   który   wrzesniowym   switem   „przyjal”   pierwsze 
niemieckie   bomby   w   swych   komnatach.   Natomiast   krakowskie   kopce   (Kosciuszki   i 
Pilsudskiego) moze i dzisiaj zniszczyc nie wróg, lecz tylko czas i nasze ekologiczne niedbalstwo.

W dwadzie Wodnika ascendentowej dla Polski fazy Lwa lezy jednak nie tylko Kraków, ale i 

Gdansk. Nie wiem, co silniej sie z nim kojarzy – Wolne Miasto Gdansk (jedyne zreszta w calej 
naszej   historii),   czy   wolnosciowe   protesty   stoczniowców,   najpierw   w r.   1970,   a   potem   w 
pamietnym   sierpniu   1980 r.   (przypominam   jednoczesnie   niezmiernie   aktywna   w   stanie 
wojennym Nowa Hute k/Krakowa).

W tym pasie (dwady Wodnika) pracowal takze najwczesniej znany w calym swiecie, po dzis 

dzien ceniony Mikolaj Kopernik (z Uranem na IC), w typowo uraniasty sposób (nieprzypadko-
wo mówi sie o rewolucji kopernikanskiej) odmieniajac poglad ludzkosci na to, co dzieje sie „w 
górze”.

Bylbym zapomnial. Tylko dwa polskie miasta, Kraków i Gdansk, a wiec dwie najwieksze 

konglomeracje miejskie na terytorium lwiasto ascendentowej dwady Wodnika, zdecydowaly sie 
nadac  pulkownikowi  R.   Kuklinskiemu  Honorowe   Obywatelstwo.   Powiecie   Panstwo,  ze   to 
kolejny przypadek? Byc moze, ale wtedy wszystko musialoby byc przypadkiem. Dzis jednak, 
nawet poczatkujacy studenci hermetyki coraz bardziej zdaja sobie sprawe z tego, ze przypadek 
ma miejsce wtedy tylko, gdy nie jestesmy swiadomi wszystkich okolicznosci, które do niego 
doprowadzily.

Faza   Ryb,   podobnie   jak   XII   sektor   (dom)   kosmogramu,   zawsze   nalezaly   do 

najtrudniejszych,   tak   w   procesie   interpretacji   kosmogramu,   jak   i   co   poniekad   wazniejsze   w 
indywidualnych przezyciach ludzkich, odpowiadajacych tematycznie specyfice tej fazy Zodiaku 
(i sektora takze). Dwada Ryb  ascendentowej  fazy Lwa obejmuje Warszawe oraz wschodnie 
obszary Polski. Historia tego miasta, juz jako stolicy (ale i przedtem), promieniujac zreszta od 
wtedy swa karma na caly kraj, obfituje wprost w malo zabawne i w gruncie rzeczy niezbyt 
budujace cechy tej fazy, a takze, a moze mówiac po ludzku i niczego nie owijajac w bawelne, 
równiez w bardzo tragiczne akcenty. Kilkakrotnie zdobywane i przy tej okazji niszczone przez 
Szwedów,   Rosjan   i   Niemców   w   przeciwienstwie   do   Krakowa,   Gniezna   i   Poznania, 
doswiadczylo   to   miasto   wiecej   niz   jakiekolwiek   inne.   Mimo   to,   promowalo   ono   takze 
najpiekniejsze   cechy   fazy   Ryb,   zwiazane   z   poswieceniem   i   niezwyklym   przywiazaniem   do 
swego miasta. Inaczej nikt nie powrócilby do zgliszcz styczniowej Warszawy 1945 r.

Przyklad   Warszawy   jest   najbardziej   znany,   ale   wiekszosc,   szczególnie   mlodych 

mieszkanców innych regionów, ma nader mgliste pojecie o tragediach, które rozegraly sie na 
wschodnich obszarach dzisiejszej Polski (nie mówiac juz o nie mniej tragicznym losie sporego 
procentu tej czesci rdzennej ludnosci polskiej, która stala sie ofiara jaltansko-poczdamskiego 
wyroku i na zawsze pozostala poza granicami Rzeczypospolitej).

Dwoistosc   fazy   Ryb   znakomicie   oddaje   postac   Syrenki,   jak   dwoistosc   racji   pozornie 

jednoznaczny warszawski posag Nike. Warszawa zwiazana jest takze od poczatku z dwoistoscia 
panstwowego   centrum,   bowiem   nie   od   razu   zamknieto   narodowy   rozdzial   historii,   zwany 

33

background image

krakowskim i z pianiem kura otworzono inny juz rozdzial, dotyczacy Warszawy. Los panstwa i 
narodu, zwiazany z tym faktem stanowi ostatni dotychczas, moze nie tylko najtragiczniejszy, 
biorac   pod  uwage   losy  Warszawy  i   calego   kraju,   lecz   równiez   najdziwniejszy  okres   naszej 
panstwowosci.

Pestka polskosci 

6/1999

Wlasnie tak! „Pestka”, a wiec sedno sedna, czyli „Warszawo, ty moja Warszawo”, dumna 

stolico Polski, Feniksie srodkowej Europy, cos po licznych okresach swietnosci i bardziej cie 
jeszcze zlobiacych dniach upokorzenia i kleski, niewiele ponad pól wieku temu z popiolów znów 
powstala na dobre i zle jako stolica Polski. Naród zas caly i dziatwa szkolna nawet, co nigdy Cie 
wczesniej  nie widziala,  ani w rozkwicie,  ani w ruinie, „zasponsorowala”  Cie, jakby to dzis 
okreslono (praktycznie obowiazkowe skladki), nie gorzej niz czynem swym manifestowali to, 
nadal w Tobie zakochani, Twoi przedwojenni wielbiciele.

Nie   bylo   wiec   Warszawy   zima   1945 r.,   ale   przeciez   byla.   Nie   pierwsza   to   wszakze 

manifestacja zodiakalnej dwadasamsy Ryb (ascendentowego dla kosmogramu chrztu Polski z 
966 r. znaku Lwa), a wiec fazy reprezentowanej symbolicznie przez dwie ryby, co w dwóch 
róznych plyna kierunkach. Przeniesiono wówczas (na krótko) centralne urzedy do Lodzi, ale nie 
stolice (bowiem na Kraków, nigdy przez Rosjan nie ujarzmiony i nie zdobyty, jako stolice kraju 
wlasnie oni w zaden sposób by sie nie zgodzili, my zas tymczasem wiemy juz z wczesniejszych 
rozwazan, ze  Kraków, podobnie jak Gdansk, zwiazany jest z dwada Wodnika). Podobnie 
przeciez, choc zarazem calkiem inaczej, bylo przed wiekami, gdy król „wyprowadzil” stolice z 
Krakowa,   gdyz   sam   poczatkowo   znacznie   wiecej   czasu   bawil   na   Wawelu   niz   goscil   w 
Warszawie.

Stop! Przypomnijmy raz jeszcze o czym mówimy. Dla Slonca (kosmogramu Polski 966 r.) 

znajdujacego sie w Byku, na MC, ale w X sektorze (Koziorozca), w przypadku Gniezna lub 
Poznania, ascendent znajduje sie w znaku Lwa, lecz na przelomie dwad Koziorozca i Wodnika. 
Przeniesienie stolicy do Krakowa powoduje, ze Slonce chrztu Polski przemieszcza sie do IX 
sektora   (Strzelec),   a   ascendent   wypada   w   dwadzie   Wodnika.   Kolejna   „przeprowadzka”   do 
Warszawy powoduje przejscie ascendentu do dwady Ryb, oddalenie sie nieco Slonca od MC i 
silniejsze jego umiejscowienie w sektorze IX.

Nie trzeba nikomu chyba przypominac, ze  wraz z przeniesieniem stolicy do Warszawy 

kraj   nasz   zaczal   zwolna,   lecz   wyraznie   tracic   swa  mocarstwowosc  (Ryby   do   Lwa   sa   w 
kwinkunksie, ale ponadto na losy nasze mialy wplyw tranzyty i progresje planet). Takze sejmy, 
przeniesione   z   Piotrkowa   Trybunalskiego   do   nowej   stolicy   nie   byly   juz   tymi   samymi 
zgromadzeniami.   Stanowily   raczej   –   lagodnie   mówiac   –   bardziej   pierwowzór   tego,   co   od 
pewnego czasu obserwujemy ponownie w naszym parlamencie na Wiejskiej, podobnie zreszta, 
jak przed wojna.

Jak pamietamy, dwada Ryb zwiazana jest nie tylko z Warszawa, ale i z calym Mazowszem, 

choc nie tylko.  Mówiac  w uproszczeniu linia  graniczna  przebiega  na wschód od Gdanska i 
Krakowa, przed Plockiem (to juz dwada Ryb: chemia, zanieczyszczenia i wladajacy nia Neptun), 
przecina   Lódz   (pogranicze!)   i  dalej   biegnie   przed   górami   Swietokrzyskimi,   za   Krakowem   i 
Zakopanem   (niezaleznosc   Górali,   ich   muzykalnosc,   kult   Janosika   i   gloryfikacja   Ameryki   – 
wszystko   typowe   dla   fazy   i   dwady   Wodnika),   ale   przed   Tarnowem   (uzasadnienie   jak   w 
przypadku Plocka, tyle ze inna branza).

Przypominam:  Neptun (neptunalia  na okrecie i na koloniach),  to sytuacja jakby z balu 

maskowego, piekna ale niekoniecznie prawdziwa, to Posejdon, calkiem skutecznie zaklócajacy 
powrót na Itake takiemu spryciarzowi, jak Odys (jakby swój trafil na swego), zdobywcy Troi 
dzieki podstepowi z koniem trojanskim, we wnetrzu którego ukryl wojowników. Przedtem maz 
ów wslawil sie równiez podstepnym „wyluskaniem” Achillesa sposród kobiet, gdzie ten ukrywal 
sie wiedzac, ze pod Troja czeka go smierc. Odys jednak pamietal przepowiednie, ze bez tego 
pierwszego   Troja   nigdy   nie   zostanie   zdobyta.   Linie   Neptun-Odys   mozna   pociagnac   do 
Wallenroda i Kuklinskiego, ale na szczescie, nie musimy sie teraz zaglebiac w te sprawy. Neptun 

34

background image

zwiazany jest z jednej strony z poswieceniem i idealizacja, a nawet oddaniem wlasnego zycia dla 
sprawy (pierwsi chrzescijanie rysujacy przed swa smiercia na arenach rzymskich znak ryby), zas 
w swej nieharmonijnej energetyce, odpowiednio z ofiarami, iluzja, szpiegostwem, pomówieniem 
i zdrada.

Literackimi  archetypami   fazy   Ryb  –   jak   podaje   w   mym  Homo-Zodiacusie  –   tymi 

bezsilnymi, bezradnymi i zdanymi na laske losu jej przedstawicielami, a wiec w konsekwencji 
reprezentujacymi   negatywny   potencjal   Neptuna   sa   m.in.   Dziewczynka   z   zapalkami,   Janko 
muzykant , Frania z Nowolipek, a nawet Hamlet, ze swym zawsze aktualnym pytaniem „byc 
albo nie byc”. Piekna postacia najwyzszych lotów, a zarazem realnym reprezentantem tej fazy 
jest Jezus z Nazaretu taki, jaki opisywany jest w ewangeliach (Judasz to Ryby negatywne i ofiara 
zarazem,  jako ze bedac skarbnikiem gminy nie potrzebowal 30 srebrników, bo o co innego 
przeciez   w   tym   wszystkim   szlo)   oraz   jako   postac   literacka   –   Jean   Valjean   z   „Nedzników” 
Wiktora Hugo (równiez urodzeniowej Ryby).

Realna, bardzo neptunowa i zarazem tragiczna w swej wymowie postacia (tez urodzeniowa 

Ryba)  jest  marszalek  Rydz-Smigly, opuszczajacy swe wojsko, lecz heroicznie starajacy sie 
pózniej zmazac swe winy, niejawnie powracajac do kraju z zamiarem kontynuacji walki jako 
prosty zolnierz. Umiera jednak na zapalenie pluc (patrz: Fryderyk Chopin, urodzeniowe Ryby i 
jego smierc zwiazana z ta sama przypadloscia), zas pochowany zostaje pod pseudonimem „Za-
wisza
” (oto kolejna, neptunowa ironia losu), na stolecznych Powazkach, o czym do dzis wielu 
ludzi po prostu nie wie. Reprezentanci (negatywni) „warszawskiej” dwady Ryb to przeciez takze 
róznego rodzaju zdrajcy, kolaboranci z zaborca, a potem (nieliczni, na szczescie) z okupantem, 
wreszcie lizusowaci wychwalacze Bardzo Bliskiego Wschodu, takze róznego rodzaju pieniacze i 
sejmowi milosnicy specjalnych wrazen w godzinach pracy, chociazby zwiazanych z Anastazja 
P
. sprzed kilku lat.

Pozytywna   energetyke   dwady   Ryb   (fazy   Lwa   oczywiscie)   wyraza   chociazby   bohaterski 

straceniec,  general Sowinski  w okopach Woli i nie mniej heroiczny  prezydent Starzynski
organizujacy obrone Warszawy we wrzesniu 1939 r. To takze idealizm (nie znajdujacy oparcia 
w realiach,  a wiec w  swej naturze  neptunowy)  gotowych  na smierc  uczestników  Powstania 
Warszawskiego, podobnie, jak idealizm inicjatorów Powstania Listopadowego sprzed ponad stu 
lat.

Róznie mówi sie o Warszawie i jej mieszkancach. Sam nie osmielilbym  sie chyba uzyc 

niektórych slów, ale oto w Polityce (1/1999) Jan Slojewski, przez wielu do dzis nie kojarzony ze 
wspanialym Hamiltonem z dawnej Kultury, pisze, rozpoczynajac kolejne akapity swego tekstu 
(Perswazje i Wycinki) w nastepujacy sposób:

35

background image

Warszawa – miasto apatyczne, chaotyczne, makabryczne,...
Warszawa – miasto   absurdalne,   w   którym   najstarsze   budowle   zostaly   wzniesione 

najpózniej...

Warszawa – miasto nieroztajemniczonych tajemnic
Warszawa – miasto paradoksów.
Czys mozna lepiej i glebiej (nie znajac mojej kosmoekologii kultury i podstaw astrologii 

humanistycznej,  jako warunku – wydawaloby  sie – koniecznego  dla poprawnego okreslenia 
sensu tej fazy) wyrazic to, co jest esencja Neptuna, fazy Ryb i XII-go sektora kosmogramu?

Teraz wiec latwiej  mi  bedzie wyjasnic, dlaczego polskie drogi, odkad sa nierozerwalnie 

sprzezone z Warszawa, stolica Polski, obfituja zarówno w iluzje, jak idealizacje, takze w wiele 
przez  nas   samych  zawinionych   klesk,  podobnie  jak  krakowsko-gdanskie  poczynania  zwykle 
akcentowaly poczucie wolnosci, niezaleznosci i odrebnosc (dwada Wodnika), a wielkopolskie 
szlaki   zawsze   wiodly   ku   prymatowi   gospodarki   (Slonce   w   X   sektorze,   odpowiadajacym 
Koziorozcowi).

Czas   wesprzec   powyzsze   twierdzenie   bodaj   kilkoma  przykladami.   Warto   tylko   jeszcze 

zauwazyc, ze faza Ryb spolaryzowana jest z Panna, stad specyficzne znaczenie takze tej fazy w 
historycznych  losach Warszawy (jak fazy Skorpiona spolaryzowanego z Bykiem w dziejach 
Polski). Najpierw Syrenka jako herb miasta tak bardzo przeciez odmienny od poznanskich „Ko-
ziolków” (równiez poznanska Cytadela, malowniczo wkomponowana dzis w strukture miasta, 
od poczatku pelnila inna funkcje – miejsce oporu Niemców pod koniec wojny – niz Cytadela 
warszawska, która w zalozeniu swoim byla miejscem kazni i stracen, chociazby R. Traugutta). 
Stanowi ona ciekawy przyklad neptunalizacji Warszawy. I tu czeka nas niemala niespodzianka, 
bowiem przed wiekami – jako ze nasza obecna stolica od dawna byla powiazana z Syrenka – 
herb ten wygladal jednak inaczej, zachowujac swe pierwotne, mitologiczne znaczenie. Obecna 
wersja herbu miasta pochodzi z 1938 r. (!), zas herby starej Warszawy, jeszcze te XVII-wieczne, 
ukazywaly Syreny takie, jak w mitologii greckiej, a wiec jako demony o ciele ptaka i glowie 
kobiety,   cudnie   spiewajace,   wabiace   swym   spiewem   zeglarzy   po   to,   by   ich   pozrec.   Nawet 
sprytny Odys kazal sie wiazac do masztu i lac wosk w uszy, by nie ulec ich powabom (z braku 
podobnej   procedury,   przyjetej   przez   naszych   „sejmowych   Odysów”,   spektakularny   sukces 
Anastazji   P.,   wabiacej   czolowych   polityków,   wydaje   sie   chyba   bardziej   zrozumialy). 
Przypominam tylko, ze mitologicznych Argonautów uratowal Orfeusz, zagluszajac swa piesnia 
spiewy Syren (wspólczesne, zagluszajace wszystko monotonne syreny strazackie, pogotowia, 
wlascicieli samochodów, itp., sa chyba wyraznym naduzyciem mitologicznego znaczenia pojecia 
„Syreny”). Pólnaga kobieta z bulatem, tarcza i rybim ogonem zamiast nóg to juz wiek XVIII. A 
jednak,   psychoanalitycznie,   pierwotna   Syrena   jest   symbolem   kompulsywnych   tendencji 
samoniszczycielskich – i z tym,  znajac historie Warszawy,  mozna by sie nawet zgodzic (!). 
Natomiast w swej wspólczesnej wersji, nadal pozostaje symbolem pokus doczesnodiabelskich, 
czego – na wszelki wypadek i dla dobra mych dobrych relacji z Warszawa, redakcja „NS” i 
samym Naczelnym – nie bede komentowal.

Mówiac   jednak   o   dwadzie   Ryb   w   powiazaniu   z   Warszawa,   nie   sposób   zignorowac 

Bazyliszka, który w mitologii symbolizuje zlo, grzech, diabla, Antychrysta i kare boza, a takze 
czleka zawistnego, podstepnego i zlosliwego, sam zas usmierca kazdego, kto nan spojrzy (stad 
metoda lustra, jako sposób zaglady stwora).

Niezaleznie   od   tego   co   myslimy   o   Syrenach   i   Bazyliszku,   warto   przypomniec,   ze   w 

przeciwienstwie   zarówno   do   Poznania,   jak   i   (przede   wszystkim)   Krakowa,   Warszawa   byla 
wielokrotnie   niszczona,   burzona   i   palona:   przez   Szwedów,   Rosjan,   Austriaków   i   Niemców. 
Takze warszawskie getto, jako jedyne w ówczesnej Europie, zdecydowalo sie na tak bohaterski i 
zarazem tragiczny powstanczy zryw, prowadzacy do samozaglady zamieszkujacych je ludzi oraz 
calej dzielnicy. Z drugiej zas strony, cudowny spokój Lazienek z pomnikiem naszego wielkiego 
kompozytora F. Chopina, tez urodzeniowo zwiazanego z faza Ryb, przywodzi na mysl te druga 
Rybe, plynaca w przeciwnym kierunku. Neptunowa dwoistosc Warszawy, to takze jej podzial na 

36

background image

lewo- i prawobrzezna, z jakze odmiennymi losami obu, chociazby (lecz nie tylko) w koncowym 
etapie wojny.

Z   kosmicznego   punktu   widzenia   Polska   ma   nadal   jakby   trzy   stolice  o   wyraznie 

zarysowanym profilu i kompetencjach: Poznan – gospodarka, Kraków – kultura oraz tradycja, 
zas Warszawa z jej „podwójnymi grami” stanowi temat sam w sobie.

Kochaj albo rzuc 

7/1999

Siegnijmy   do   historii.  Juz   w   1388 r.,   czynny   byl   w   Warszawie   szpital  (XII   sektor, 

Neptun), co w tej czesci Europy, w owym czasie, bylo doprawdy dosc niezwykle. Od 1569 r. 
Warszawa stala sie miejscem sejmów walnych, a przy okazji czesto równiez zwiazanych z tym 
faktem smutnych widowisk. Kilka lat pózniej do nowej stolicy przeniesiono elekcje królów, a 
1616 r. Zygmunt II osiadl na zamku wraz z calym dworem
.

W   kilkanascie   lat   potem   (1624-26)   straszliwa  zaraza  zabrala   ok.   10   procent   populacji 

miasta. Kryzys  nadszedl, jak zwykle w przypadku wszystkich ludzi reagujacych  przeciez na 
planetarne cykle, w 44 lata po przeniesieniu dworu (!). Kiedy 8 wrzesnia 1655 r., zupelnie bez 
walki (!),
 Szwedzi zajeli Warszawe – dla odzyskania jej trzeba bylo krwawego szturmu latem 
nastepnego roku.

Okupacja szwedzka i oblezenia przyniosly ruine kwitnacego miasta, a ludnosc spadla do 6 

tys. A dalej?  Krwawy szturm Pragi  i jej kapitulacja w 1794 r. miala miejsce w dekanacie i 
dwadzie Ryb  fazy Koziorozca. W trakcie fazy Ryb, w 1861 r. nastapilo najbardziej krwawe 
stlumienie   demonstracji,   jednej   z   tych,   które   poprzedzily   wybuch   powstania   styczniowego, 
wskutek   którego,   wlasnie   z   terenów   rosyjskiego   zaboru,   pokrywajacego   sie   mniej   wiecej   z 
zasiegiem  dwady Ryb,  wywieziono  na  Syberie  (samotnosc,  XII sektor)  najbardziej  prezne i 
genetycznie  wartosciowe jednostki (dlatego polscy Sybiracy,  ci co przetrwali,  ciesza sie tak 
dobra opinia, stanowiac najciekawsza partie dla coraz bardziej tam widocznych Chinek, w jakis 
sposób   potwierdzajac   polsko-chinskie   zbratanie   za   Uralem,   o   czym   wspominala   niejedna 
przepowiednia).

Mijaja   znów   lata.   I   oto   w   fazie   Ryb,   w   marcu   1934 r.   wladze   panstwowe,   na   skutek 

dlugotrwalego kryzysu ekonomicznego, rozwiazuja Rade i Zarzad Miejski, a za kilka miesiecy 
Warszawa powierzy swój los prezydentowi Starzynskiemu, który miasta nie opusci do konca, 
poswiecajac dla niego swe zycie.

8 wrzesnia, w dwadzie Ryb (!) fazy Panny, Niemcy atakuja Warszawe. O pózniejszym, 

neptunowym losie jej mieszkanców, o potajemnych egzekucjach (np. 26 i 27 grudnia 1939 r. w 
Wawrze, takze dwada Ryb fazy Koziorozca), wiele napisano, totez nie bede dolewal wody do 
neptunowego oceanu.

Inne   neptunowe   oblicze   to   sztuka,   szczególnie   teatr   i   kino.   Warszawa   juz   w   1765 r. 

otrzymala   pierwsza   w   kraju   scene   publiczna,   a   dzialalnosc   Boguslawskiego,   jako   dyrektora 
teatru   podczas   zaborów   zasluguje   na   najwyzsze   uznanie.   Ale   wciaz   dwie   Ryby   w   dwóch 
róznych... O dzisiejszej sytuacji pierwszej sceny narodowej, o Teatrze Wielkim (a przy okazji 
niektórych   innych   teatrach   w   Warszawie   anno   domini   1999),   lepiej   nie   mówmy.   Ryby   nie 
mówia. Szkoda slów, mimo iz liczba znakomitych aktorów w stolicy do dzisiaj jest imponujaca.

Dwada Ryb, lwiego ascendentu kosmogramu Polski z 966 r., dotyczy przeciez nie tylko 

Warszawy, ale wszelkich terenów w obecnych granicach Polski, znajdujacych sie na wschód od 
linii   granicznej   przebiegajacej   na   wschód   od   Gdanska   i   Krakowa.   Gdy   jednak   opuszczamy 
Warszawe, nadal znajdujemy sie na Mazowszu. Przypomnijmy sobie olbrzymie sukcesy zespolu 
piesni i tanca o dzwiecznej nazwie „Mazowsze”. Przed kilkunastu laty kazdy muzykalny Polak 
(szkoda, ze to gatunek na wymarciu) nucil sobie od czasu do czasu, i to niejedna, ulubiona 
piosenke  tego  zespolu.  Wydawalo   sie mu,  ze  tym  samym  utozsamia  sie  z  najpiekniejszymi 
melodiami   ludowymi,   które   spiewano   z   dawien   dawna   na   Mazowszu.   Nic   bledniejszego, 
bowiem wszyscy chyba uczestniczylismy wtedy w kolejnej neptunowej iluzji i „zmylce”. Otóz 
na Mazowszu, nikt przed „Mazowszem” tych piesni nie spiewal, poniewaz calkiem na biezaco 
(!)  aranzowal  je dla  zespolu  Tadeusz Sygietynski,  wspomagany  organizacyjnie  przez  Mire 

37

background image

Zieminska (urodzeniowe Ryby, a jakze!). To byly jedne z najpiekniejszych „neptunalii” w PRL, 
tyle tylko, ze nie wszyscy do dzis wiedza, ze Sygietynski zaplacil za nie bardzo neptunowa cene. 
Szykanowany i przez wiele lat pozbawiony kierowania „Mazowszem”, dobrze pojal ofiare fazy 
Ryb i samotnosc zwiazana z XII sektorem kosmogramu. To tylko jeden z wielu przykladów, 
które, w znacznie drastyczniejszej nawet formie, mozna by mnozyc bez liku.

Dwada Ryb obejmuje tez Mazury, Zamojszczyzne, Lasy Swietokrzyskie i Bieszczady

Kazda z tych nazw zwiazana jest z neptunowym wymiarem zjawisk, z ofiarami, poswieceniem, 
bratobójcza walka, egzekucjami niewinnych  ludzi, wreszcie z niepewnoscia i do dzis nie do 
konca wyjasnionymi sprawami, które nie maja swych odpowiedników w pozostalych rejonach 
kraju. To wreszcie Pruszków, gdzie Delegat Rzadu Londynskiego  general Okulicki  (ostatni 
dowódca Powstania  Warszawskiego) i  kilkanascie  osób ze scislego  kierownictwa  podziemia 
zostali podstepnie zwabieni w zasadzke KGB i wywiezieni do Moskwy („proces szesnastu”).

Kolejnym   znanym   i   nie   jedynym   tego   rodzaju   przykladem   jest  smierc   generala 

Swierczewskiego  (urodzeniowe   Ryby),   prawdopodobnie   w   wyniku   spisku   i   zdrady,   ale   po 
dziwnej   smierci   Gerharda   (byl   tam   podczas   inspekcji   Swierczewskiego   bodajze   zastepca 
dowódcy okregu ds. politycznych, a wiec kims naprawde waznym), niczego sie juz (chyba) 
pewnego na ten temat nie dowiemy (taka juz natura Neptuna).

W   nastepnej   kolejnosci   „klaniaja   sie”   bardzo   neptunowy   w   swej   naturze,   do   dzis 

niewyjasniony do konca, kielecki pogrom Zydów, a znacznie juz pózniej, w drugiej polowie lat 
siedemdziesiatych,   wypelnione   bólem   i   cierpieniem  radomskie   „sciezki   zdrowia”,  które 
doprowadzily do powstania KOR-u. W nim zas niebagatelna role odegral  Jacek Kuron, tez 
zodiakalna Ryba, wielokrotna ofiara niejawnych sil bezpieczenstwa, doswiadczony najbolesniej 
w stanie wojennym zupelnie niepotrzebna w warunkach internowania smiercia swej ukochanej 
zony.

O ofiarach band UPA, a potem ofiarach „Akcji Wisla”, o ponurym losie Lemków, takze nie 

bede sie rozwodzil. Nad utrata Lwowa tym bardziej, aczkolwiek neptunowe kulisy uporu Stalina 
w tej wlasnie sprawie malo sa znane i warte bylyby specjalnego akapitu. Bylby on powiazany z 
postacia  hrabiego   Przewalskiego  (kto   wie,   ten   wie,   o   co   chodzi)   oraz   odmowa   Stalina, 
dowodzacego   bezskutecznie   atakiem   na   Lwów   (czego   nigdy,   takze   i   tego,   Polakom   nie 
zapomnial) – wsparcia Tuchaczewskiego w natarciu na Warszawe. Jego osobista kleska pod 
Lwowem i sprawa ojca, którego zdjecie, nierozróznialne od syna (!!!) jest w kazdej radzieckiej 
encyklopedii i chyba zadnej polskiej, leglo u podstaw najwiekszej neptunowej tragedii: mordu 
katynskiego, zleconego w marcu (Ryby), w dniu, w którym po kilkunastu latach (tez Ryby) 
Stalina porazil smiertelny, takze neptunowy w swej tresci paraliz. Jak pamietamy, po latach, za 
odmowe wykonania rozkazu zaplaci jednak glowa Tuchaczewski, a nie Stalin.

O moczarowskiej próbie zamachu stanu, podczas pobytu tow. Gierka w Olsztynie oraz o 

„neptunowej” dwoistosci Mieczyslawa Moczara (dzialajacego niemal wylacznie od Lodzi na 
wschód), tez juz, z braku miejsca, nie bede sie rozpisywal.

Reasumujmy.   Trzy   dwady   ascendentu   Lwa   na   obecnym   terytorium   Polski,   zwiazanym 

calosciowo,   jak   i   naród,   z   faza   Byka,   to   trzy   odmienne   charakterystyki   regionu   i   ludzi, 
odzwierciedlajace   specyfike   naszego   kraju.   Jakze   ciekawy   jest   swiat   i   ludzie,   ogladani   z 
perspektywy kosmosu!

Trzy   rózne   terytoria,   trzy   podsystemy  dwad  i   reprezentujacy   wszystkie   fazy  zodiaku 

ludzie,   polaczeni   wspólna   megalomania   Lwa   i   uporem   Byka,   a   takze   gospodarnoscia 
Wielkopolan   (dwada   Koziorozca),   niezaleznoscia   i   swoistym   poczuciem   wolnosci   pasa 
centralnego,   wraz   z   Krakowem,   Toruniem   i   Gdanskiem   (dwada   Wodnika),   wreszcie 
martyrologia, poswieceniem, z drugiej zas strony matactwem, brakiem konsekwencji, a nawet 
cwaniactwem oraz niejasnoscia tak motywacji, jak i mglistymi celami, wyraznie widocznymi z 
prowincji (czyli z kazdego obszaru kraju poza Warszawa), zdecydowanie uaktywnia dwade Ryb. 
Czyz moze byc cos bardziej surrealistycznego, absurdalnego i realnego zarazem? Polska bowiem 
chce, czy tez nie, zgodnie z dwadasamsowym podzialem kraju ma nadal jakby trzy stolice, o 
wyraznie   zarysowanym   profilu   i  kompetencjach:   Poznan   –   gospodarka,   Kraków   –  kultura   i 

38

background image

tradycja zarazem (tylko w Krakowie, przy okazji swych tam spotkan i wykladów, widywalem na 
ulicach   dzieci   w   strojach   regionalnych),   wreszcie   Warszawa,   jako   wprawdzie   slabo 
zorganizowane, malo wiarygodne, sklócone ze soba i prowadzace czesto tzw. „podwójna gre” 
centrum administracyjne, ale zarazem wspanialy osrodek artystyczno-duchowy – gdyby siegac 
najwyzszych rejestrów i mozliwosci tej fazy, bo dwie przeciez Ryby niezmiennie w dwóch plyna 
kierunkach, a do przejecia roli stolicy zadne inne miasto, tak naprawde sie nie kwapi, wiec 
karmiczne losy Polski pozostana niezmienione.

Taka jest wlasnie Polska i do niej takze stosuje sie powiedzenie „Kochaj albo rzuc”. A ja 

dodalbym  jeszcze  do tego:  „ale nie  bruzdz”,  nawet poprzez  tzw. „pobozne zyczenie”,  gdyz 
czesto sami sobie bardziej szkodzilismy i prowadzilismy do upadku, niz zaborcy, Niemcy, czy 
Rosjanie razem wzieci (!). Warto o tym pamietac i dzisiaj, kiedy los Polski kosmosem pisany, w 
tym   przypadku   tranzytami   Saturna,   Urana,   Neptuna   i   Plutona   stawia   nas,   wlasnie   teraz,   na 
przelomie   wieków,   wobec   historycznej   próby   glebokiej   restrukturyzacji   kraju   (tranzytujacy 
Saturn na Sloncu Polski 966 r.) wyzbycia sie wielu iluzji (tranzytujacy Neptun w kwadraturze do 
tego Slonca), zmobilizowania indywidualnych zasobów kazdego z nas dla penetracji nowych 
zupelnie mozliwosci, wyzwan i szans (tranzytujacy Uran na Ksiezycu kosmogramu z 966 r., w 
opozycji   do   ascendentu   tego   horoskopu!),   wreszcie   zdecydowanej,   choc   bynajmniej   nie 
negatywnej   transformacji   calego   panstwa   i   narodu   (tranzytujacy   Pluton   –   za   kilka   lat,   gdy 
przejdziemy przez to, przez co wlasnie sie przebijamy w harmonijnym  trygonie, kolejno do 
poszczególnych kosmobiologicznie przeze mnie wyodrebnionych obszarów naszego kraju).

Tak wiec CO i KIEDY w kosmosie oraz DLACZEGO w Polsce (bo przeciez wiadomo, ze 

„jak w górze, tak na dole”), juz wkrótce.

Polska wrózebna i astrologiczna 

9/1999

Dotychczasowe  eseje  byly  niezbedne,   by  zaczac  przymierzac  sie  wreszcie  do  skrótowej 

chociazby interpretacji kosmogramu Polski z 966 r., jako podstawowego materialu wyjsciowego 
do jakichkolwiek sensownych wyjasnien, prognoz i dalszych odniesien historycznych. Mówiac 
innymi  slowy  –  do  tego,   co  przed  nami,  a  takze   wyjasnienia   bardziej  skolatanym  ludziom, 
dlaczego teraz dzieje sie tak wiele w naszym kraju, gdy przedtem dzialo sie znacznie mniej 
(choc zawsze dzialo sie wiele, czesto wiecej, niz w spokojniejszych obszarach wielu panstw 
europejskich nawet).

W   kolejnych   publikacjach   analizowalem   dwadowe   warianty   ascendentu   Polski   966, 

bezdyskusyjnie   juz   umiejscowionego   w   zodiakalnej   fazie   Lwa,   najpierw   w   archetypowym 
kosmogramie   narodowosciowym,   potem   juz   w   rzeczywistym   horoskopie   panstwowym. 
Wszystko to równiez bylo nieodzowne, gdyz jedynie w taki sposób mozemy zrozumiec nie tylko 
historyczne,   gospodarcze,   polityczne,   kulturowe   i   mentalne   zróznicowania   miedzy 
poszczególnymi obszarami naszego kraju, ale i niekiedy bardzo odmienne, karmiczne losy ich 
mieszkanców.   Inne   bowiem   restrykcje   czekaly   na   nieposlusznych   wobec   prawa 
brandenburskiego   (pruskiego)   w   Wielkopolsce,   gdzie   w   czasie   zaborów   mozna   bylo   stracic 
majatek, ziemie lub dostac sie do wiezienia, ale zwykle (pomijajac czas wojen) ocalic zycie, inne 
zas w zaborze rosyjskim, bowiem bunt tam, a i zwykle nieposluszenstwo wobec zaborcy, grozilo 
albo szybka smiercia albo tez glebokimi i zwykle nieodwracalnymi przeobrazeniami rodowej 
karmy, dokonujacymi sie gdzies w kazachskich stepach lub w syberyjskiej tajdze.

Zblizajace   sie   obecnie,   czy   nawet   juz   trwajace   tranzyty   wolnych   planet   na   kosmogram 

Polski,  takich   chociazby,  jak Uran,  Neptun  i Pluton  (choc  terazniejsze  i  najblizsze  tranzyty 
Saturna i Jowisza takze zlobia juz bardzo powaznie nasza wspólczesnosc), nie w jednakowym 
czasie daja/dadza o sobie znac na terenie calego kraju (!), co jest zupelnie nowym podejsciem w 
tej dziedzinie wiedzy. Nie wolno przy tym zapominac, ze wszystkie te tranzyty,  dodatkowo, 
zupelnie inaczej ksztaltuja kazdego z nas. W jakim zas stopniu dotykaja nas jako obywateli tego 
kraju – powie nam dopiero analiza kosmogramu wektorowego (kontaktowego) Polski 966 i 
naszego   wlasnego
.   Wykonanie   tego   zalecam   ostatnio   kazdemu   uczestnikowi   mych   szkól   i 

39

background image

seminariów, jako ze nie ma innej metody, by dowiedziec sie, co nas spotka na polskich ziemiach 
w najblizszym czasie (!)

Zanim jednak przystapie do charakterystyki kosmogramu Polski 966, zajme sie niezmiernie 

istotna kwestia rozróznienia jasnowidzenia, wieszczenia i proroctw w kontekscie mozliwosci i 
zobowiazan astrologii w tej materii. Uczynie to z dwóch co najmniej powodów. Po pierwsze – 
nigdy   przez   ponad   dwadziescia   lat   nie   udalo   mi   sie   zadowalajaco   zaprezentowac   tego 
zagadnienia   w   srodkach   masowego   przekazu.   Spoleczenstwo   nie   ma   wiec   jasnosci,   jaka 
wlasciwie pomoc moze ofiarowac nam ezoteryka. Mimo aktualnosci tematu, moje wystapienia w 
mediach na ten temat sa bardzo znieksztalcane lub wrecz ucinane. Ostatnio np. z 50 minutowej 
merytorycznej wypowiedzi w „Naszej TV” o apokalipsie, Nostradamusie oraz jego testamencie, 
wyemitowano zaledwie 5 sekund (!!), reszte czasu poswiecajac na inne, bardzo tylko luzno 
zwiazane   z   tematem   rozwazania,   a   w   „Polityce”   z   ponad   stronicowego   tekstu,   dowolnie 
zestawiono   dwa   zdania   (!!).   I   tak   wlasnie   lub   podobnie   dzieje   sie   od   kilkunastu,   a   raczej 
kilkudziesieciu lat. Nie ma wiec mozliwosci szerszego wyjasnienia czym jest w swej istocie 
astrologia, bo z pewnoscia nie tym, co w spoleczenstwo sie wpompowuje. Na procesy jednak nie 
mam czasu, zdrowia i ochoty.

Nic dziwnego natomiast, ze ludzie w tej sytuacji zadaja od astrologa, wrózbity i jasnowidza 

w   zasadzie   tego   samego:   wieszczenia.   Tymczasem  powinnoscia   astrologa   nie   jest 
przepowiadanie wydarzen, lecz wyjasnianie znaczenia cykli i faz planetarnych w naszym 
zyciu
, a przez to nadanie temu zyciu znacznie glebszego sensu, zgodnego z naszym karmicznym 
przeznaczeniem, (co wciaz zdaje sie dziwic wielu Czytelników).

Drugi powód, to ten, iz jasnowidz, astrolog, wrózbita i prorok – kazdy z nich – wykorzystuje 

inne   energie   kosmosu,   dzialajac   pod   ich   wplywem.   Z   grubsza   mozemy   powiedziec,   ze 
astrologia i jasnowidzenie zwiazane sa z energiami Urana, wrózenie zas i proroctwa ze 
znacznie bardziej i czesciej dwuznacznymi energiami Neptuna
, co wcale nie oznacza, ze 
wskutek tego neptunowe odczyty (jesli prawidlowe), maja mniejsza wartosc. Sa po prostu inne – 
i o tym moze innym razem.

Ilosc blednych przepowiedni i proroctw (równiez na bazie astrologii) okazuje sie ogromna. 

Glosno   jest   o   tych   nielicznych,   które   sie   sprawdzily,   ale   zwykle   trzeba   uplywu   czasu,   by 
przekonac sie o ich prawdziwosci czy falszywosci. Odnalezienie kodu Biblii pokazalo jednak, ze 
przeszle wydarzenia, istotne dla ludzkosci, sa w niej zapisane, natomiast przyszlosc jawi sie nam 
wciaz  jako otwarta przestrzen, która  stopniowo zagospodarowujemy.  Tak jest tez z kazdym 
kosmogramem, który wskazuje na momenty napiec, na nowe poczatki i okresy kryzysu, rzadziej 
natomiast umozliwia dokladne okreslenie co nastapi. Precyzyjnie za to pozwala ustalic kiedy sie 
to juz stanie, z czym maja spore trudnosci wszystkie inne techniki dywinacyjne, przynajmniej w 
tak kompleksowym zakresie procesów i zjawisk. Gdyby wszystko bylo dokladnie zapisane „na 
górze”,   ktos   dawno   by   to   juz   odkodowal   i   wszyscy   musielibysmy   wypelniac   tylko   to,   co 
niezmiennie ustalone. A tak przeciez nie jest.

Czasami   astrolodzy   sa  jednoczesnie   (choc   moga   o   tym   nie   wiedziec)   jasnowidzami   lub 

prorokami, w oparciu o astrologie wróza – i wtedy myla sie najczesciej. Czy jakiekolwiek media 
maja   odkrywac   calemu   swiatu   co   bedzie?   Czy   swiat   ich   poslucha,   czy   wysmieje,   a   moze 
wyeliminuje   ze   spolecznosci,   bo   i   tak   nieraz   juz   sie   dzialo?   Czy   wizjonerzy   maja   wiec 
obowiazek informowania „orbi et urbi” o swych odczuciach? Nostradamus  wyraznie i jasno 
zwerbalizowal swój poglad w testamencie przekazanym synowi, wyjasniajac dlaczego ubiera 
swe przepowiednie  w niejasnosci, by te nie dostaly sie w niepowolane rece. Skad wreszcie 
wiedziec, czy przepowiadanie jest perfidnie zwodnicze i zamiast byc sygnalem od Najwyzszego, 
okazuje sie ponurym swiadectwem zupelnie innych, okultystycznych mocy?

Czasami odnosze wrazenie, ze ludziom jest to jednak absolutnie obojetne. Oni po prostu 

chca wiedziec – i dobrym prorokiem w ich oczach jest ten, co wiele mówi (!). No jasne, jesli 
ktos coraz cos wieszczy, to, zgodnie z teoria prawdopodobienstwa, ma szanse, ze kiedys cos sie 
z tego sprawdzi i to da mu slawe. Najczesciej zreszta na jego zgube, bo ludzie nie daruja! Beda 
oczekiwali,   ze   kazda   kolejna   przepowiednia   tego   czlowieka   (teraz   juz   wielce 

40

background image

zindywidualizowana   co   do   zdobycia,   badz   utrzymania   wladzy   lub   dojscia   do   majatku   i 
pomnozenia go przez wplywowych ludzi) takze okaze sie prawdziwa i niemal natychmiast spelni 
sie. Dlatego tak malo szanowanych proroków dozylo sedziwego wieku (Nostradamus mial na 
starosc sporo klopotów z mieszkancami swego miasta, a spalic na stosie chciano go juz po 
spelnieniu sie jego znanej i zbyt chyba jasno sformulowanej centurii o smierci króla Henryka w 
„zlotej klatce”).

Tak wiec obie strony, zarówno astrolodzy, jasnowidze i prorocy oraz zadna sensacji, a nade 

wszystko ciekawska i nieco zaniepokojona juz spolecznosc, zyjaca w naszych, globalnie coraz 
mniej   pewnych   czasach,   powinna   sie   nieco   zastanowic.   Jedni   nad   tym,   co   i   jak   rozwaznie 
powiedziec, drudzy – zdajac sobie sprawe z konsekwencji, które plyna z otrzymania informacji, 
czesto  przerastajacej nas  w tym  chociazby znaczeniu,  iz uswiadamiajacej  nam,  jak niewiele 
mozemy zrobic, by zapobiec jej spelnieniu sie. To zas moze prowadzic do wybuchu paniki, 
której konsekwencje moga okazac sie gorsze od niewiedzy w tym temacie. Inaczej nie byloby 
tajnych protokolów, umów, dyplomacji, szyfrowania i zabezpieczania danych, co jest nagminnie 
stosowane   w   kazdym   spoleczenstwie.   Prosze   tez   uswiadomic   sobie,   ze   w   bezwladnej   i 
spanikowanej   ucieczce   zawsze   ginie   wiecej   wojowników   niz   w   walce.   Gdybysmy   mieli 
powszechnie funkcjonowac dzieki przepowiedniom i jasnowidzeniu, to juz dawno wytworzylby 
sie mechanizm selekcji prawdziwych wieszczy i zbiory ich regul otrzymywalibysmy w szkole do 
wyuczenia sie na pamiec zamiast elementarza. Oznaczaloby to, ze sprowadzeni jestesmy do 
poziomu nedznych robotów, calkowicie pozbawionych jakiejkolwiek woli sprawczej!

Dlatego jestem przerazony, jak wielu ludzi nie tylko nie pojmuje tej prostej zaleznosci, ale i 

nie chce nawet w ogóle sie zastanowic nad ta sprawa.

To prawda, ze moi seminarzysci i uczestnicy prowadzonych przeze mnie szkól i kursów 

otrzymuja kwalifikowana wiedze o tym, co bylo, jest i najprawdopodobniej bedzie.

Nie   zawsze   sa   to   jednak   dokladne   daty.   Czesto   wskazuje  na   oczywiste,   choc   tylko   dla 

kosmobiologa, tendencje i trendy, bardzo niekiedy zaskakujace, lecz z czasem sie realizujace, o 
czym wspomniani ludzie od lat zaswiadczaja. Zdecydowana wiekszosc z nich dobrze jednak 
rozumie o czym mówie i jest do takiej wiedzy przeze mnie starannie, z duzym poswieceniem 
oraz nakladem pracy przygotowywana. Skrypt, bynajmniej nie wieszczacy, dostepny jest tylko 
bardziej zaawansowanym, natomiast jestem zdumiony, jak wiele osób przyswaja sobie nawet ten 
„podskórny” sens moich esejów w „NS”, po kilkakrotnym wszakze i starannym ich przeczytaniu 
(to   samo   oczywiscie   dotyczy   ksiazek).   Nigdy   tez   nie   bronilem   i   nadal   nie   bronie   nikomu 
stopniowego   dolaczania   do   bardziej   zaawansowanego   grona   ludzi,   zajmujacych   sie 
studiowaniem relacji Czlowiek-Kultura-Swiat-Kosmos.

Nie   sa   jednak   przepowiedniami   i   proroctwami   w   ezoterycznym   sensie,   nawet   gdy   sie 

sprawdzaja, takie publiczne oswiadczenia, jak:  W tym roku umrze wazny i znany polityk  lub 
Tego lata bedzie w Polsce powódz, bowiem powódz byc moze albo i nie (juz na wstepie az 50 
procent   szans).   Biorac   dalej   pod   uwage   to,   ze   Polsce   raczej   nie   grozi   trzesienie   ziemi   lub 
tsunami,   pozostaja   tylko   opady   przynoszace   powódz   oraz   silne   wiatry,   a   poniewaz   klimat 
destabilizuje sie, ryzyko bledu takiego „wieszczenia” jest doprawdy znikome. Gdy delikwent 
pomyli sie, a potem zaszyje w „mysia dziure”, inni takze szybko zapomna o jego wpadce. Jesli 
zas bedzie wytrwale oglaszal nowe rewelacje, z pewnoscia kiedys bedzie mial racje, wówczas 
latwo naglosni swój sukces i przywdzieje szaty proroka. Tyle, ze przy takiej metodzie, zwykle na 
krótko,   co,  prawde  powiedziawszy  równiez  stale  ma   miejsce  (takze  w   „lotto”,   mozna   miec 
wyjatkowa,   jednostkowa   racje   i   zgarnac   cala   pule,   ale   jest   mala   szansa,   by   wielokrotnie 
powtórzyc ten sam sukces, szczególnie w krótkim okresie czasu!).

O syndromie smierci polityka lub innej waznej osoby nawet nie wspominam, bo i oni sa 

smiertelni, zawsze wiec ktos zasila „niebianskie legiony”. To bardzo wygodny sposób corocznie 
kogos   waznego   tam   kierowac,   tylko   co   potem,   skoro   fani   oczekuja   natychmiast   kolejnych, 
spelniajacych   sie   „proroctw”,   a   trudno   zyskac   slawe   i   potem   ja   utrzymac   wylacznie   jako 
zwiastun czyjejs smierci.

41

background image

Pomijam   równiez   ten   oto   aspekt   sprawy,   ze   wielu   ludzi   slyszy   to,   co   chce   slyszec, 

niezaleznie od tego, co sie do nich mówi. O tym tez warto pamietac.

Ci,   co   naprawde   przebijaja   bariere   czasu   z   upowaznienia   Najwyzszego   (albo   z   potegi 

wlasnej intuicji lub umyslu, jesli komus koniecznie zalezy na tym, by tak to ujac), zwykle malo 
zwracaja na siebie uwage. Gdyby ludzkosc sluchala swych prawdziwych (to znaczy których?) 
Proroków, bylaby juz dawno na zupelnie innym szczeblu rozwoju, chyba, ze wszystko zostalo z 
góry ukartowane. Natury ludzkiej zas zmienic sie nie da, jako ze u jej podloza znajduje sie ten 
sam, niezmodyfikowany wciaz kod genetyczny od czasu przypadkowej (?) wpadki z Kainem i 
Ablem   (trudno   uwierzyc,   by   bratobójstwo   juz   w   drugim   pokoleniu   zostalo   nam   swiadomie 
nadane, a przynajmniej swiadomie nadal akceptowane).

Czy potrafimy sie zmienic 

10/1999

Mamy mówic o POLSCE, a wiec o sprawie waznej, mimo ze komus przyszlosc jego kraju 

moze wydawac sie zagadnieniem drugorzednym. Rozwazania trendów, komentarze i predykcje 
dotyczace   tego   zagadnienia   postaram   sie   uczynic   jak   najbardziej   zrozumialymi   dla   ogólu 
Czytelników, a takze pewnej Czytelniczki, która skierowala list do redaktora naczelnego „NS”. 
Zupelnie wyjatkowo komentuje te wypowiedz, i nie dlatego, ze dotyczy mnie, bo musialbym 
przyjac etat komentatora, ale dlatego, iz jest ona symptomatyczna dla pewnego, bardzo zreszta 
uproszczonego i groznego w konsekwencjach sposobu zyczeniowego myslenia.

Na   „dzien   dobry”   przemila   Czytelniczka   stwierdza,   ze   „ustalenie   kryterium   dla   wyboru 

najlepszych   uzdrawiaczy,   lekarzy,   ksiazek,   polityków,   wcale   nie   musi   byc   takie   trudne”. 
Niestety,  mila  Pani, jest bardzo trudne, nie mówiac o tym,  ze jeden z uzdrawiaczy jest dla 
przykladu znakomity w niektórych schorzeniach, dla pewnych ludzi i w okreslonym przedziale 
czasowym, a drugi dla innych. Nic nie ma wymiaru absolutnego i ponadczasowego. Szlachetny 
Heraklit   nie   tyle   odkryl,   lecz   sformulowal   wczesniej   jeszcze   niz   w   starozytnej   Grecji 
uswiadamiana sobie zasade, ze „panta rei”. Dzisiaj, bardziej moze uczenie, mówimy to samo, 
bowiem wszystko podlega procesom rozwoju, ale nie wszystko tym samym oraz w tym samym 
czasie i tempie (!). O tym tez zawsze warto pamietac. Pisze dalej Czytelniczka „Tak jest na 
calym swiecie i kazdy szanujacy sie astrolog i jasnowidz swoje wizje przedstawia na lamach pra-
sy”.   Na   szanujacych   sie   jasnowidzach   znam   sie   mniej,   moge   za   to   zapewnic   nasza   mloda 
Czytelniczke, ze znam (osobiscie) najwybitniejszych astrologów swiata z kilkudziesieciu krajów 
i wiem dobrze, ze niemal wszyscy zawsze powstrzymywali  sie od „wieszczenia” na lamach 
jakiejkolwiek  prasy (!!).  To   prasa  kreuje   swych  idoli  na  wlasne   potrzeby.  Takze   w  Polsce, 
najwybitniejszy powojenny znawca astrologii i ezoteryki Robert Walter jakoz i jego rozwojowy 
kontynuator Jerzy Prokopiuk, nigdy tego nie czynili (choc podczas indywidualnego spotkania w 
polowie lat siedemdziesiatych R. Walter mówil mi – dzisiaj to wiem – bardzo precyzyjnie, o 
przyszlosci Polski, czego ja wtedy, jak niegdys Maly Ksiaze swej rózy, nie umialem docenic). 
Nie   jest   tez   przypadkiem,   ze   Czytelnicy   i   Milosnicy   np.   „wieszczenia”   noworocznego   (jak 
wiemy, ta akurat data jest malo istotna, gdyz ustanowiona zostala wola rzymskich senatorów, a 
nie zjawiskami w kosmosie), w przytlaczajacej wiekszosci nigdy tych nazwisk nawet nie slyszeli 
i do historii dotychczas (przynajmniej) nie przechodzili.

I   ostatni   juz   fragment:   „Mieszkam   we   Wroclawiu,   który   w   1997 r.   nawiedzila   straszna 

powódz... Pan dr Weres nie napisal o tym ani slowa (podobno przekazal to swoim uczniom w 
skryptach!!!). Czy to nie jest zalosne i zenujace? Przeciez mozna by pomóc wielu ludziom, 
którzy wiedzieliby o nadchodzacej tragedii...”

Uff, starczy!
Faktem   jest,   ze   informowalem   o   wroclawskiej   powodzi   na   seminarium   póltora   roku 

wczesniej, czyniac to osobiscie, a nie w jakimkolwiek skrypcie.

Jednak nie moge zmieniac indywidualnej karmy ludzkiej, a tym bardziej karmy zbiorowej. 

Droga Czytelniczko, nawet gdyby „NS” „trabil” o tym mymi ustami nieustannie – ciekawe, czy 
zareagowaliby (i jak) na to ludzie, którzy mieszkali w calkowicie dotad bezpiecznych rejonach 
miasta? Przygotowania osób z dotychczas tradycyjnie zagrozonych rejonów poszlyby na marne 

42

background image

(kto   by   za   to   odpowiadal   i   wynagrodzil   straty?),   bo   powódz   zalala   inne   obszary   niz 
przypuszczano. Aha, mialbym podac te nowe obszary. Ale jak dokladnie? Moze ze spisem ulic i 
mieszkan, takze pieter, sklepów i przedsiebiorstw, dokladnie, co do jednego? Bo przeciez w 
przeciwnym razie „wieszczenie” (z prognoza astrologiczna nie majace nic wspólnego) byloby 
niepelne, a wiec falszywe i mamiace, gdyz skutecznie ostrzegajace jednych, innych zas nie.

Co   zrobic   ponadto   z   tymi,   którzy   na   ten   czas   i   tak   zakodowane   mieli   glebokie   i 

niejednokrotnie   bolesne   zmiany   w   zyciu?   Wyjezdzajac,   mogliby   przyciagnac   przeciez 
nieszczescie w nowe miejsce pobytu (i tak tez nieraz bywalo, choc nie przecze, ze moze w 
niektórych przypadkach uratowaliby sie).

To   wszystko   nie   jest   takie   proste,   bowiem,   nawet   jesli   nie   jasnowidz,   a   renomowany 

naukowiec z poludniowej Kalifornii odkryje, ze za trzy, no, dwa dni wystapi grozne trzesienie 
ziemi (bywalo juz tak, bywalo), to nie ma najmniejszych szans na ewakuacje San Francisco. Ani 
bowiem Rada Miejska ani prezesi banków (najbardziej liczace sie strony) nie poinformuja (nie-
stety!) swych mieszkanców (klientów) o nadchodzacej zagladzie, a jedynie (jesli w ogóle), o 
wzrastajacym zagrozeniu. Nikt z nich tez nie wezmie odpowiedzialnosci, takze finansowej, za 
zamieszanie i panike, szczególnie jesli nic sie nie stanie, albo wstrzasy nastapia w znacznie 
mniejszym zakresie. A jesli w wiekszym, to inni beda mieli pretensje, a moze i uzasadnione 
roszczenia finansowe, ze ich nie ostrzezono, ewentualnie ostrzezono zbyt pózno, itp., itd...

Uff, znowu dosc! Redaktor naczelny jest zbyt rozwaznym czlowiekiem, by przemienic swe 

znakomite, jedno z najlepszych swiatowych pism (!) w podrzedny i malo wiarygodny (a tak sie 
zawsze wtedy konczy) zbiorek przepowiedni. Nawet, jesli niektóre z nich mialyby (bo niektóre 
musza) sie sprawdzic. Ale „NS” jest jak Herakles w swej ostatniej podrózy po stado Geriona, 
gdy ten za jednym zblakanym cielatkiem ruszyl w poscig, by je przylaczyc do stada, za które byl 
odpowiedzialny. Nie chcemy utracic zadnego Czytelnika, tylko pozyskac nowych, ale nie za 
cene wyglupienia sie lub osmieszenia, bo wtedy zaczniemy podcinac wlasna galaz, to znaczy 
powodowac   topnienie   elitarnej   Czytelniczej   Gwardii,   które   murem   stoi   za   „NS”   i   jego 
Naczelnym, jak niegdys Polacy za Napoleonem (no nie, Leszku, jednak troche przesadziles – 
przyp. M.R.).

To wszystko, o czym mówie ma sie do kosmogramu Polski tak silnie, ze po raz pierwszy 

zdecydowalem sie na obszerny komentarz do glosu jednego z Czytelników. Polska jest obecnie 
w   prawdziwym   ogniu   niezwykle   istotnych   tranzytów   i   progresji,   wyznaczajacych   przyszle 
trajektorie naszych narodowych losów, które nieustannie wspólksztaltujemy naszymi decyzjami. 
Gdyby   bylo   inaczej,   mówienie   o   przyszlosci   z   góry   juz   zapisanej   „na   amen”,   nie   mialoby 
najmniejszego sensu. Postaram sie wiec jasno wylozyc, co i dlaczego dzieje sie teraz oraz co 
jeszcze i kiedy moze dziac sie w Polsce. Uprzedzam jednak, ze Czytelnicy, którzy od poczatku 
sledzili moje eseje o Polsce, odnajda w kolejnym tekscie znacznie wiecej rzetelnej wiedzy, niz 
lowcy   sensacji.   Wlasnie   dlatego   nie   wieszcze   noworocznie,   np.   w   prasie   i   nadal   nie   mam 
zamiaru tego czynic, nawet jesli strace w jakims rankingu astrologów polskich. Prognoza moze 
byc bardzo scisla i jest taka, jesli nauczylismy sie miec znaczacy wplyw na wlasne zycie, na co 
zawsze sa wieksze szanse w jednostkowym bycie niz w bycie zbiorowym.

Podczas indywidualnych interpretacji podaje zwykle okolo stu dokladnych i merytorycznie 

powiazanych ze soba co do dnia dat, tak z glebokiej przeszlosci, jak i z odleglej przyszlosci, 
które po latach zawsze sa przeciez weryfikowane, jako dziejaca sie wlasnie teraz terazniejszosc. 
Od co najmniej kilkunastu lat nie przypominam sobie, by ktos kwestionowal te daty; zwykle 
natomiast zdumienie budzi ich dokladnosc. Zazwyczaj jednak – przypominam – dotyczylo to i 
nadal dotyczy indywidualnych ludzkich losów, innych zas podmiotów tylko wtedy, gdy znane sa 
dokladnie daty powolania ich do zycia.

Co wiec z losami bardzo juz zbiorowymi Polski, co z Wielkim Krzyzem '99? Pisalem juz o 

tym – tu pragne jednak z naciskiem odnotowac, ze wszelkie wczesniejsze dywagacje na ten 
temat sa nie na miejscu, gdyz poglebiaja tylko, czy tego chcemy, czy nie, uczucia niepewnosci, a 
nawet leku (co prawda niektórzy lubia sie bac). Nie chce w tym uczestniczyc, bo dosyc ludzi 
wokól nas nieustannie nas czyms straszy w sferze ekonomicznej, politycznej czy zdrowotnej. 

43

background image

Prosze   tylko   zapamietac,   ze  jest   to   krzyz   znaków   stalych,   wiec   utwierdzajacych 
dotychczasowy kurs swiata.

Nikt   nie   wie   dokladnie,   co   bedzie,   ale   czy   moze   byc   cudownie,   skoro   globalnie,   jako 

ludzkosc,   „grzeszymy”   i   czesciej   i   wiecej,   chociazby   tym,   ze   nadal   coraz   intensywniej 
molestujemy nasza Ziemie-Matke.

Czy   nie   ma   ratunku?   Alez   owszem,   jest,   i   to   nawet   bardzo   prosty.   Zacznijmy   tylko 

natychmiast szanowac nasza planete, bo zagrozona ekologicznie trzeszczy w szwach i zaskakuje 
nas   nie   tylko   zmianami   klimatu.   Natychmiast   tez   zrezygnujmy   z   wielu   udogodnien 
technologicznych, np. lodówek i wielu chemikaliów (rozmiary tzw. „dziury ozonowej”), a nadto 
uczynmy nasze zycie bardziej ludzkim, skoro jestesmy ludzmi. Przestanmy zwlaszcza zabijac sie 
i nieustannie przygladac zabijaniu (na upartego przez 24 godziny na dobe) nie tylko w „Polsa-
cie” i „TVN”, które dolaczylo  do tego zabójczego dla ludzi (przy rosnacym  braku poczucia 
bezpieczenstwa wiekszosci z nas) wyscigu przemocy, ale we wszystkich juz teraz telewizyjnych 
stacjach. W przeciwnym razie dzieci beda coraz czesciej zabijac dzieci na masowa skale, czego 
nie   ma   nawet   w   swiecie   zwierzat   i   nigdy   nie   manifestowalo   sie   to   dotad   na   taka   skale   w 
najbardziej   nawet   zdegenerowanych   spoleczenstwach.   Przestanmy   wreszcie   w   ramach 
konsumpcyjnego   i   calkowicie   niemal   zmaterializowanego   spoleczenstwa   coraz   bardziej 
gloryfikowac   coraz   prymitywniejszy   seks,   jako   najwazniejszy   element   naszej   natury,   gdyz 
wiadomo,  ze spoleczenstwa,  które  w  taki sposób go eksponowaly,  czynily  to w  najbardziej 
dekadenckiej fazie swego rozwoju. Pózniej zas szybko i niechlubnie zeszly z dziejowej areny.

Co, nie potrafimy?
Czego wiec mozemy oczekiwac po Wielkim Krzyzu, moi drodzy, jesli nie jestesmy w stanie 

przeprowadzic jakichkolwiek istotnych, ale i drastycznych zarazem zmian i to od razu w skali 
calej planety? I czy w tej sytuacji jest sens w ogóle o nim pisac? Przeciez i tak od Krzyza nie 
uciekniemy, obejmie on bowiem cala planete. Z nasza zas karma spotkac sie mozemy zarówno 
podczas snu we wlasnym pokoju, jak i w czasie wypelniania swego losu „na stepach za dzikim 
Bajkalem”, w australijskim buszu, czy krzykliwym amerykanskim miescie, nie wspominajac juz 
o tak dotychczas bezpiecznych kurortach austriackich i szwajcarskich Alp.

Ale i tak, wielu bedzie wieszczylo, przepowiadajac, co sie stanie i niejeden dowodzil bedzie 

potem, ze sie nie mylil. Tylko czy naprawde o to chodzi?

Los Polski kosmosem pisany 

11/1999

Przyjdzie nam dzisiaj zmierzyc sie wreszcie z energiami kosmosu ksztaltujacymi od 

ponad tysiaca juz lat losy narodu, zamieszkujacego dzis srodek Europy, miedzy Odra a 
Wisla i Baltykiem a Sudetami i Karpatami; narodu rozproszonego jak prawie zaden inny – 
po calym swiecie i moze jak nikt inny, niezlomnie, pomimo ciosów historii, ale i licznych 
„samobójczych goli” oraz przyslowiowego „polskiego piekla”, gleboko, niemal mistycznie 
przekonanego   o   wlasnej   wielkosci,   wyjatkowosci   i   niepowtarzalnosci,   o   opiece   Matki 
Boskiej Czestochowskiej, ostatnio zas równiez papieza Jana Pawla II. Narodu, który jak 
zaden inny z równa latwoscia potrafil siegac szczytów heroizmu, zyc w glorii i chwale, jak i 
kisic sie w (znowu przyslowiowym) „maglu”, dajac, równiez na swiat caly, niezrównany i 
niekonczacy   sie   nigdy   spektakl   narodowych   wad   i   przywar
,   dobrze   znanych   tym 
obcokrajowcom,   którzy   pomieszkali   w   Polsce   choc   troche   dluzej,   ewentualnie   z   racji 
róznorakich obowiazków lub powiazan osobistych glebiej „wdepneli” w srodowiska polonijne.

Kosmos nie usprawiedliwia tego stanu rzeczy, ale tlumaczy go logicznie i spójnie, a 

Panstwo,   jesli   przebrneliscie   przez   „lamiglówke”   dwadasamsowych   stref   ascendentu 
Kosmogramu Polski 966 r., teraz juz, gdy zblizamy sie do zakonczenia tego poteznego cyklu 
eseistycznego poswieconego Polsce, z latwoscia „przelkniecie” deser, na który zloza sie refleksje 
nad tym wlasnie kosmogramem,  wsparte latwa w odbiorze analiza tranzytów  planet, a wiec 
wskazaniem,   jak   bardzo   biezace   ich   pozycje   warunkuja   to,   co   dzieje   sie   w   naszym   kraju. 
Wspomne równiez o pozycji progresywnego Slonca z 966 r., gdyz dotychczasowe pomijanie jej 

44

background image

chyba   we   wszystkich   dostepnych   mi   rozwazaniach   o 
horoskopie Polski, daje obraz nie tylko uproszczony, ale i 
kaleki.

Odwolam   sie   najpierw   do   wykresu   kosmogramu 

Chrztu Polski, zamieszczonego w „NS” nr 100 na s. 65. 
Jest   on   punktem   wyjscia   dla   naszych   dalszych,   z 
koniecznosci   bardzo   jednak   skrótowych   i 
fragmentarycznych rozwazan.

Mamy   wiec   silniejsze   obsadzenie   górnej   czesci 

kosmogramu  („na swieczniku”, nic bez nas w swiecie) 
oraz wzgledna równowage jego lewej i prawej strony
Przypominam,   ze   relokacja   kosmogramu   (przygotowa-
nego na chrzest panstwowy dla obszaru Gniezno/Poznan) 

na Kraków, a potem Warszawe, umieszcza Slonce w IX sektorze (w ukladzie naturalnym to faza 
Strzelca, w realiach zas, jest to oczywiscie ekliptyczna faza Byka), co powoduje rzeczywista 
równowage planet po lewej („sam sobie sterem, zeglarzem, okretem”) i prawej stronie (wplywy 
innych). Slonce i Ksiezyc pozostaja jednak po prawej stronie, co wskazuje, ze zarówno rzad 
(król, itd.), symbolizowane Sloncem, jak i naród czy tez spoleczenstwo (pozycja Ksiezyca), nie 
raz i nie dwa, zmuszeni byli ulegac presji historii, przemocy innych, uzaleznieni tez byli od calej 
geopolitycznej struktury Europy, z konsekwencjami sasiedztwa Rosji i Niemiec na czele. Rów-
nowazyc to musial ascendent w Lwie i Pluton
 wladajacy Skorpionem w jego poblizu, lecz w 
XII sektorze   (które  w  naturalnym  ukladzie  Zodiaku   podlegaja fazie  Ryb).   Jesli  by  to  samo 
powiedziec „po ludzku”, mamy tu wlasnie do czynienia z jedna z najbardziej podstawowych 
cech   narodowego  kosmogramu:   lwiasta,  wielkopanska  prezencja  oraz  zaciecie   skorpioniaste, 
dajace w polaczeniu Grunwald, Samosierre, Powstanie Warszawskie, Monte Cassino i wiele 
bohaterskich wyczynów, okupionych jednak potezna dawka polskiej krwi.

Odczuc   to   musiala,   i   nie   raz   odczuwala,   niemal   kazda   polska   rodzina   (Pluton   w   XII 

sektorze  Ryb, czyli ofiary, Skorpion w IV sektorze, w naturalnym  ukladzie zwiazanym  z 
pasem Raka, a wiec z rodzina), a znak Raka na wierzcholku XII sektora. Skorpion w IV sektorze 
narodowego kosmogramu, to nie tylko bolesne straty ludzkich istnien w kazdej niemal epoce i w 
kazdej rodzinie. To równiez kapitalna scena filmowa z Popiolu i diamentu, gdzie Maciek (Zbig-
niew   Cybulski,   urodzeniowy   Skorpion),   podpala   przy   barze   kieliszki   ze   spirytusem, 
symbolizujace smierc poszczególnych dowódców. To dzisiaj, jak nigdzie w Europie, jarzace 
swiatlami   polskie   w   listopadowe   (Skorpion)   dni   cmentarze,   to   do   niedawna   jeszcze 
obowiazkowe   wizyty   zagranicznych   delegacji   w   typowo   skorpioniastych   miejscach   pamieci 
narodowej: w Oswiecimiu, na Westerplatte (bronione przez mjra Sucharskiego, Skorpiona), w 
Czestochowie   (obronionej   przed   Szwedami   przez   ks.   Kordeckiego,   takze   urodzeniowego 
Skorpiona), itd.

Lew   i   Pluton   na   ascendencie,   na   descendencie   (inni)   zas   pas   Wodnika   (z   Ksiezycem), 

wyjasnia tak bardzo obecne w naszej historii haslo symbolizujace zreszta ten pas zodiaku: „Za 
wolnosc   nasza   i   wasza”   (bo   ascendentowy   Lew   tlumaczy  zastaw   sie,   a   postaw   sie). 
Nawojowalismy sie tak pod Napoleonem,  ale  prosze zwazyc,  ze Francja to Lew i Wodnik, 
Napoleon Bonaparte zas byl urodzeniowym Lwem, a wiec bezblednie trafiajacym swymi (nie 
tylko tymi) energiami w polski mistycyzm.

Polskie Slonce w Byku znajduje sie w IX sektorze (Strzelca), a zatem zagranicy, migracji za 

chlebem, a zarazem – niezaleznie od tego – wielkich uniesien religijnych. W IX sektorze jest tez 
nasz  Merkury.   Wszystko   to   wyjasnia   dlaczego   najlepiej   pracujemy   za   granica,   dlaczego 
natomiast praca jako taka nie cieszy sie naszym specjalnym powazaniem (VI sektor zwiazany w 
naturalnym   ukladzie  z  pasem   Panny,   u  nas   –  z  Koziorozcem,  Wodnikiem   oraz  Ksiezycem; 
Slonce   w   kosmogramie   wyzej   niz   Ksiezyc,   stad   brak   szacunku   dla   ludzi   pracy   i   warstw 
nizszych, bardzo obecne w naszej historii, w Polsce szlacheckiej, magnackiej i dzisiejszej takze, 
a jakze, stad – bo Panna to praca, zdrowie i higiena – L4 bylo „w cenie”, a kto nie potrafil tego 

45

background image

sobie   zalatwic,   bywal   frajerem).  Ksiezyc   w   opozycji   do   ascendentu   i   Plutona  pokazywal 
jednak, ze w czasach kryzysu  i w chwilach przelomowych  prosci ludzie mieli najwiecej do 
powiedzenia, ratujac kraj przed zaglada. Odrebna sprawa jest, ze potrafilismy przelewac krew, a 
mniej zgodnie cos odbudowywac, ale taki to juz urok naszego narodowego kosmogramu.

Warto tez zwrócic uwage na to (zadna inna dziedzina wiedzy nie da przeciez podobnego 

wgladu w nasze narodowe bytowanie), ze ascendentowy Lew (zawsze i ciagle widoczny oraz 
slyszalny, np. poprzez Pan nie wie, kto ja jestem, Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie itd.) 
jest gospodarzem V sektora, który w kosmogramie Polski zajmuje Strzelec, a wiec rozrywka, 
edukacja   dzieci,   twórczosc,   itp.,   wszystko   to   wzorowane   jest   (bylo   i  bedzie)   najchetniej   na 
trendach zagranicznych (pawiem narodów jestes i papuga).

No, dosc juz tego, przejdzmy do spraw bardziej moze istotnych.  MC  (mniej wiecej – w 

uproszczeniu Zenit, to wiec, co nad glowa nasza w poludnie, a wiec wierzcholek X sektora 
zwiazanego ze statusem panstwa, a w naturalnym ukladzie z faza Koziorozca), to w polskim 
kosmogramie sama koncówka fazy Barana, powiazana z dwada Ryb (i z Neptunem). Stad biora 
sie „ciagotki” niektórych astrologów, by Polsce przypisac w ogóle pas Ryb, co jest zupelnym juz 
nieporozumieniem. Faza Ryb (i Neptun nia wladajacy) sa istotnym elementem energetycznego 
krajobrazu Polski, ale wynika to z faktu, iz pas Ryb zajmuje karmiczny, VIII, skorpionowy 
wiec sektor naszego kosmogramu, a Pluton, naturalny wladca tego sektora, znajduje sie na 
ascendencie,   w   sektorze   VIII   znajduje   sie   tez   Jowisz,   naturalny   wladca   IX   sektora,   w 
którym rezyduje przeciez polskie Slonce
. Jowisz zas oznacza nie „dobrze”, a „duzo”, duzo 
wiec ofiar i strat, takze wojennych oraz w sferze polskiej gospodarki, tym bardziej, ze wladca 
Ryb, Neptun, znajduje sie w koniunkcji z rewolucyjnym Uranem
, który sprawia, ze rzeczy 
dzieja   sie   nagle,   zwykle   niezaleznie   od   naszej   woli,   a   ten  jest   nadto   wladca   zarówno 
descendentu, jak i Ksiezyca, w podporzadkowanym zas Rybom, XII sektorze, zwiazanym z 
poswieceniem, a nawet ofiarami, znajduje sie zodiakalny pas Raka, powiazany z rodzina, 
jego zas naturalne miejsce w IV sektorze zajmuje pas Skorpiona, z dwunastodomowym 
jego   wladca,   Plutonem,   na   ascendencie   kosmogramu
.   (Leszku,   zlituj   sie   nad   nami!   – 
przypisek redakcji „Nieznanego Swiata”).

Slonce  w  kosmogramie  Polski znajduje sie (niestety)  w (luznej  wprawdzie, ale zawsze) 

kwadraturze zarówno z Ksiezycem, jak i ascendentem. Tlumaczy to chyba wystarczajaco 
dlaczego naród (Ksiezyc) tak czesto jest w opozycji do wladzy (Slonce) i zawsze wie „swoje”, a 
w dodatku lepiej. Nieblahego wsparcia dla takiego stanu rzeczy udziela koniunkcja (zlaczenie) 
Urana z Neptunem
. No cóz, ma ono miejsce raz na ponad 170 lat (mielismy z nim do czynienia 
znowu przed kilku laty) i, nawet gdyby chrzest Polski mial miejsce o rok wczesniej czy pózniej, 
i   tak   pozostawalibysmy   pod   przemoznym   wplywem   tych   wlasnie,   bardzo   wobec   siebie 
konfliktowych energii. Neptun (Ryby), to idealizacja lub iluzja, to bal maskowy, to Posejdon 
zwodzacy   Odysa,   to   chrzescijanstwo,   sakrum,   to   poswiecenie,   a   nawet   ofiara,   Uran   zas   to 
niezaleznosc,   bunt,   nagla   zmiana,   rewolucja,   to   komunikacja   pozawerbalna,   to   telepatia, 
kosmobiologia, matematyka, w przeciwienstwie do neptunowego wieszczenia, proroctw, tarota, 
mistycyzmu i postepowania zgodnie z tym, co czujemy (Ryby), nie zas co wiemy (Wodnik). Ta 
koniunkcja   w   naszym   narodowym   kosmogramie,   to   przeciez   niezmiernie   dzisiaj   aktualne 
zderzenie   energii   odchodzacej   epoki   Ryb   i   nadchodzacej   ery   Wodnika.   Sprawa   jest   jednak 
bardziej zlozona, poniewaz obie te energie tylko w najwyzszych swoich wcieleniach daja sie 
pogodzic (solidarnosciowy, uranowy duch buntu i przemian w 1980 r. i wsparcie papieza Jana 
Pawla II, z natury swej powiazanego z Neptunem). Na nizszych duzo szczeblach (nie mówiac 
juz   o   konfrontacji   negatywnego   Urana   i   Neptuna,   bo   przyklady   mozna   by   mnozyc)   prosze 
wyobrazic sobie stala wspólprace red. Urbana („Nie”) z o. Rydzykiem (Radio Maryja). Kto z 
nich reprezentuje swoiste energie Urana, a kto Neptuna, nie musze chyba tlumaczyc.

Swoiste przemieszanie energii ma jednak takze swój dwadasamsowy aspekt. Otóz o. Rydzyk 

rezyduje w Toruniu, który zwiazany jest jeszcze z dwadasamsa Wodnika ascendentowej fazy 
Lwa   w   kosmogramie   Polski,   mimo,   ze   Torun   zwiazany   jest   silnie   z   Kopernikiem,   który 
wprawdzie byl  urodzeniowa Ryba,  lecz dokonal iscie wodnikowej rewolucji w patrzeniu na 

46

background image

Wszechswiat. Red. Urban zas, mimo ze postuluje „rewolucyjne” myslenie, dziala w Warszawie, 
a wiec na terenie zwiazanym z dwadasamsa Ryb naszego narodowego ascendentu.

Powyzsze   „przemieszanie”   wyjasnie   mówiac,   ze   w   Polsce   zawsze   obie   energie   dzialaly 

jednoczesnie   i   z   taka   mniej   wiecej   sama   sila.   Nalezy   przy   tym   pamietac,   ze   wciaz   jeszcze 
jestesmy   we   wladaniu   epoki   Ryb,   choc   jednoczesnie   i   na   przedpolu   ery   Wodnika.  Uran   z 
Neptunem w fazie Wagi, w III (Bliznieta w naturalnym porzadku Zodiaku) sektorze mówi 
o sporze miedzy tymi, co wiedza (Uran) i wierza (Neptun),
 o tym, dlaczego tam, gdzie dwóch 
Polaków moga byc trzy zdania, dlaczego swieca triumfy plotkarstwo, telefoniczne gadulstwo, a 
wreszcie i nocne, najczesciej malo plodne, Polaków rozmowy, w których wiekszosc naszych 
rodaków   ostro   krytykuje   wladze,   wykazujac   jakoby   bezdenna   glupote   i   niekompetencje 
rzadzacych, a zarazem twierdzi, iz sami znacznie lepiej poprowadziliby sprawy panstwowe. To 
calkowicie zrozumiale, jesli zauwazymy, ze wladajaca faza Wagi (w której Uran z Neptunem) 
Wenus znajduje sie w Byku  (w dwadzie Koziorozca) i w X sektorze, zwiazanym  z kariera 
publiczna   i   sprawowaniem   wladzy.   Uran   z   Neptunem   sa   sprawcami   jeszcze   wiekszego 
zamieszania i to w skali calej planety,  a wynika to ze zjawiska, które juz kiedys  nazwalem 
uranizacja   Neptuna   i   neptunalizacja   Urana.   Otóz   Uran   przebywa   obecnie   w   fazie   (znaku) 
Wodnika,   zapoznajac   nas   juz   teraz   z   niektórymi   elementami   nadchodzacej   ery.   Wodnik,   to 
jednak XII sektor Ryb, Uran zas, za kilka lat, na lat 7 wejdzie do fazy Ryb, neptunujac, Neptun 
natomiast, juz w Wodniku „rozmywa” uranowe zdobycze przedpola ery Wodnika i bedzie to 
robil jeszcze przez kilkanascie lat. Nastepnie, przez kolejnych kilkanascie, bedzie przebywal w 
swojej wlasnie fazie Ryb, produkujac glównie nadmiernie dojrzale, a wlasciwie to gnijace juz 
produkty   swej   ery.   W   tym   czasie   Uran   dotrze   do   fazy   Barana   i   dosc   gwaltownie   wystapi 
przeciwko  tym  efektom.  Warto  to dobrze zrozumiec,  zanim przystapimy  do ostatniego  aktu 
naszych   rozwazan  o  kosmogramie   Polski,   gdyz   w   oparciu  o  biezace   tranzyty  przedstawie  i 
wyjasnie to wszystko, co wlasnie teraz dzieje sie w Polsce i co dziac sie bedzie pózniej, gdyz 
tranzytujace  planety przebywaja  w niezmiernie  interesujacych  i zarazem  waznych  miejscach 
naszego narodowego kosmogramu.

Jeszcze Polska nie zginela 

12/1999

No tak, ciag dalszy jest powszechnie (jeszcze) znany: co nam obca przemoc wziela, szabla 

odbierzemy. Zawsze szabla, a nie glowa, ale to zrozumiale, bo tracac ja najpierw w tumulcie i 
niespójnych zachowaniach zbiorowych, tylko do oreza mozna sie bylo juz potem odwolywac.

A jednak, wielu z nas, w róznych  pokoleniach  od wieków  snilo sen o potedze  i wciaz 

marzylo o tym, by historia wreszcie wynagrodzila nam nasz trud i znój, zwiazany z krwawym 
przezwyciezaniem licznych burz dziejowych. I nawet nie chcemy wiedziec juz o tym, ze wiele z 
nich mielismy na wlasne zyczenie. Nie ma przeciez narodu jedynie o pokojowej wielowiekowej 
egzystencji, wiec co najmniej kilkanascie nacji, od Kurdów poczynajac, wciaz jednak mogloby 
pozazdroscic   nam   sielskiej,   w   ich   pojeciu,   egzystencji   i   pokazac   kiedy,   gdzie   i   jak 
marnowalismy swe szanse. Ale takiego „pouczania”, my, Polacy, bardzo przeciez nie lubimy.

W cierpieniach na wyboistej drodze historii nie jestesmy wiec znów tak osamotnieni.
Zebysmy przynajmniej równiez umieli cieszyc sie tym, co osiagnelismy, budujac zgodnie 

swa sloneczna przyszlosc. Ale gdzie tam. Wieczna malkontencja oraz powszechne narzekanie i 
biadolenie,   czesto   wspiera   megalomania,   poczucie   historycznej   krzywdy   i   wyczekiwanie   na 
wciaz blizej niesprecyzowana w swej formie i tresci ingerencje Najwyzszego, a przynajmniej 
Matki Boskiej Czestochowskiej, niosaca odmiane losu swego wybranego narodu, za jaki sie 
przeciez w naturalny sposób uwazamy.

Tymczasem   jednak, na  wlasny zupelnie  rachunek,   czynimy  od  wieków  taki,   a nie  inny 

uzytek z dochodzacych do nas energii kosmosu, które bez przerwy oddzialuja na archetypowy 
kosmogram chrztu Polski z 966 r., ale takze swoiscie i inaczej na kosmogramy innych panstw, z 
którymi   powiazani   jestesmy   licznymi   petlami   umów,   uzgodnien   i   zarazem   bardzo 
skomplikowanych,   a   niekiedy   i   sprzecznych   interesów.   Wszak   one   takze   ksztaltuja   nasza 
narodowa rzeczywistosc.

47

background image

Jaka   wiec   „strawe”   energetyczna   ostatnio   dostarcza   nam   kosmos?   Czego   wymaga,   co 

sugeruje, czym mami? Czy w ogóle rozumiemy te wymogi, czy staramy sie im sprostac?

Przypominam,   ze  

im   planeta   wolniejsza   i   bardziej   oddalona   od   Slonca,   tym   jej   tranzyt 

potezniejszy, szczególnie jesli pokrywa sie ona chwilowo (koniunkcja) z kosmogramowa (uro-
dzeniowa) pozycja Slonca (wladza), Ksiezyca (naród) lub którejs z planet, albo tez znajduje sie 
w opozycji do tych obiektów.

 

Konflikt energetyczny wystepuje przy katowych odleglosciach 90 

stopni  (kwadratura),  napiecia  zas   i  stresy przy  kwinkunksach  (150 stopni).  O  harmonijnych 
aspektach – sekstylu (60 stopni) i trygonie (120 stopni) nic nie wspomne, bo wtedy najchetniej 
nie robimy nic, wyczekujac na przyslowiowa manne z nieba tak dlugo, az pojawia sie kolejne, 
ostre aspekty konfliktowe, które ponownie zmusza  nas do jakiegos dzialania.

  Zmiany,  które 

przynosza   poszczególne   aspekty   sa   przy   tym   pochodna   energetyki   poprzednich   cykli   i   faz 
opisujacych wciaz zmieniajacy sie charakter relacji miedzy planetami pozostajacymi w ciaglym 
ruchu.

Przypominam  tez,   ze  –  mówiac  w   najwiekszym   skrócie  –  

tranzytujacy  Jowisz  przynosi 

rozwój i ekspansje, Saturn akcentuje spelnienie swych obowiazków wzgledem siebie lub innych 
we   wlasciwym   czasie,   co   daje   satysfakcje   i   nagrode,   najczesciej   w   sferze   publicznej   i 
zawodowej, ale równiez surowa reprymende, a nawet kare w razie calkowitego zlekcewazenia 
jego ostrzezen. Uran mówi o buncie i niezaleznosci oraz naglej, rewolucyjnej nieraz w swej 
naturze odmianie losu, a Neptun o iluzji lub idealizacji okreslonej sfery ludzkiej dzialalnosci, 
zwiazanej najczesciej z opieka, izolacja lub odmiennymi stanami swiadomosci. Wreszcie Pluton 
przynosi gleboka transformacje, a wiec najczesciej nieodwracalne zmiany na glównych planach 
zyciowych, zarówno jednostki, jak i calego panstwa.

Najwieksze przemiany w naszym kraju zwiazane sa obecnie z tranzytami SATURNA, 

URANA i NEPTUNA, mniejsze wynikaja z aktualnych przebiegów Jowisza i Plutona. Trzy 
pierwsze tranzyty w sposób calkowicie nas satysfakcjonujacy wyjasniaja to wszystko, co dzieje 
sie obecnie w kraju.

Zaczniemy od Jowisza, jako ze w naturalnym ukladzie Zodiaku wlada on odpowiadajacym 

naturze jego energii sektorem IX, w którym znajduje sie Slonce Polski 966, po przeniesieniu, 
oczywiscie,   stolicy   z   grodów   wielkopolskich   (Gniezno,   Poznan)   do   Krakowa,   a   potem 
Warszawy.

Wladajacy Strzelcem i IX sektorem (w nim Slonce chrztu Polski z 966 r.) kazdej mandali 

(kosmogramu) 

Jowisz

 zwiazany jest swym 12-letnim cyklem miedzy innymi z takimi chociazby 

przedzialami   czasowymi,   jak   rok   1920,   1944,   1956,   1968,   1980,   których   przelomowego 
znaczenia w naszej najnowszej historii nie trzeba nikomu przypominac.

Przebywajac przez caly rok w kazdym ze znaków zodiaku, w trakcie roku 1998 i poczatków 

1999, Jowisz tranzytowal np. IX sektor kosmogramu Polski, pozwalajac ekspansywnie zmienic, 
rozwijac i umacniac jej miedzynarodowa pozycje, jako ze faza Barana oznacza zwykle nowy 
poczatek. Zaraz potem Jowisz (raz na 12 lat) znalazl sie na Sloncu Polski, rezydujacym – jak 
rozwazalismy – najprawdopodobniej na samym poczatku fazy Byka, w przedziale miedzy 0 a 2 
stopniem fazy Byka, w zaleznosci od tego, czy chrzest mial miejsce pierwszego czy drugiego 
dnia Swiat Wielkanocnych.

Pierwsze   przejscie   Jowisza   przez   Slonce

  (to   tak   jakby   poczecie,   z   malo   jeszcze 

zauwazalnymi rezultatami) mialo miejsce 

w czerwcu i lipcu 1999 r.

 (w zaleznosci od wariantu 

chrztu),  

ostateczne i najwazniejsze, w okolicach 14 lutego lub 19 lutego 2000 r.

  To dobry, a 

nawet bardzo dobry dla Polski czas, rozpoczynajacy trwajacy mniej wiecej rok, okres rozwijania 
panstwowych struktur, jako ze Jowisz jednoczesnie niemal (no, moze nieco wczesniej, ale tez z 
poczatkiem   2000 r.)   przechodzi   przez   MC   naszego   narodowego   kosmogramu,   zaczynajac 
penetracje jego X sektora. Nie takie juz marnowalismy tranzyty w naszej historii (chociazby i 
slynny Polski Latawiec sprzed kilku laty, o którym zreszta pisalem na lamach „NS”, jako ze w 
swym apogeum w lipcu 1996 r. przyniósl nam znaczne sukcesy sportowe na Olimpiadzie w 
Atlancie, a nieco juz pózniej, nieoczekiwana chyba przez nikogo, literacka nagrode Nobla W. 
Szymborskiej), lecz glebszych pozytywnych przemian naszego spoleczenstwa zabraklo.

48

background image

Tranzytu Jowisza na Slonce Polski w lutym 2000 r. zmarnowac nam nie wolno. Jowisz lubi 

jednak dzialac w nadmiarze, wiec rozsadne poczynania w tym okresie powinny nam przyniesc 
wiele  korzysci,   szczególnie  ze   kolejna  narodowa  szanse  ustabilizowania  sytuacji  politycznej 
otrzymamy  

w ostatnich dniach maja 2000 r., kiedy to w polskim znaku Byka, w X sektorze 

kosmogramu   Polski   „spotkaja   sie”   ze   soba   na   niebosklonie   Jowisz   z   Saturnem,

  a   cala   ta, 

niezwykle   dla   nas   spolecznie   i   panstwowo   wazna   koniunkcja,   bedzie   miala   miejsce   w 
nadzwyczajnej   bliskosci   z   rezydujaca   w   tym   samym   stopniu   Wenus   naszego   panstwowego 
kosmogramu. Tak harmonijne otoczenie tej niezmiernie istotnej, co dwadziescia lat wystepujacej 
koniunkcji, pozwala wierzyc, ze osiagniety w tym czasie pewien consensus, a moze i kompromis 
spoleczny, bardziej jeszcze bylby historyczny, niz ten sprzed 20 lat, wynegocjowany w stoczni 
gdanskiej   w   1980 r.,   jako   ze   to   on   wlasnie   pozwolil,   bodaj   po   raz   pierwszy   nie   tylko   w 
nowozytnej   erze,  uniknac  krwawej   lazni   przy zmianie   systemu  zarówno  w  panstwie-dawcy, 
Polsce,   jak   i   krajach   osciennych,   z   czego   wciaz   jeszcze   nie   zdaje   sobie   sprawy   ogól 
zainteresowanych  ta zmiana,  tym  bardziej,  ze przegrani  (czasami  pozornie),  zyja  i maja  sie 
dobrze,   niekiedy   znacznie   lepiej   niz   wygrani.   Nie   jest   to   tak   bardzo   zaskakujace,   bowiem 
niektóre z ofiar hitlerowskiej agresji w 1939 r. znacznie gorzej wyszly na niej po latach jako 
zwyciezcy, niz panstwa, które te wojne przegraly.

Dosc jednak historycznej refleksji, jako ze i terazniejszosc jest równie interesujaca. Przeciez 

silne protesty róznych zawodowo warstw naszego spoleczenstwa, majace miejsce szczególnie 
wiosna 1999 r., wynikaly z opozycji tranzytujacego Jowisza do horoskopowej pozycji Urana (w 
znaku Wagi, lecz w III sektorze, odpowiadajacym Bliznietom, co wyjasnia paralizujace w tym 
czasie Warszawe protestacyjne marsze i blokady na drogach)

 oraz w miare pokojowe wówczas 

jeszcze konfrontacje w trakcie rolniczych blokad dróg, uniemozliwiajacych powrót do domów 
lub   dojazd   do   celu   wielu   niezwiazanym   z   polityka   ludziom,  

co   wynikalo   z   kwadratury 

tranzytujacego Jowisza do Marsa w Raku

 w kosmogramie Polski z 966, niezbyt jednak jeszcze 

wtedy   groznej,   poza   ewidentna   przesada   i   pospiechem   demonstrowanym   przez   obie   strony. 

Niegrozna   dlatego,   ze   w   kosmogramie   Polski   966   Jowisz   jest   z   Marsem   w   harmonijnym 
trygonie, pozwalajacym uniknac ofiar

  (bo Jowisz Polski jest w Rybach, na wierzcholku VIII 

sektora, w ukladzie uniwersalnym zwiazanego z faza Skorpiona, czyli z majatkiem narodowym; 
tak  

wiec zbrojne konflikty niszczyly ekonomiczna strukture kraju, ale nie do konca i zawsze 

pozwalaly na dynamiczne powstanie z popiolów i zgliszcz w zdumiewajaco krótkim czasie

).

Dlatego   nie   dziwilem   sie   nieco   bardziej   niz   zwykle   optymistycznym   raportom 

gospodarczym w 1998 r. 

Otóz na przelomie lutego i marca 1998

 

    r. tranzytujacy Jowisz ponownie

 

  

znalazl   sie   w   miejscu   swej   ekliptycznej   pozycji   z   966

 

    r.   i   rozpoczal   tym   samym   nowy,

 

  

dwunastoletni cykl gospodarczego rozwoju.

 

 

 

  Zostanie on poddany próbie przez najblizsze 6 lat

 

  

(do opozycji swego cyklu) i – mam nadzieje – pomyslnie skorygowany po uplywie tego czasu 
przez – oby kompetentne – osoby.

Jeszcze jedno.
Dzialania   wladz   moga   sie   spotkac   z   twardym   oporem   ze   strony   coraz   bardziej 

organizujacych sie przeciwko rzadowi (choc nie tylko niemu) protestów zbiorowych, wiodacych 
do niekontrolowanej agresji i przemocy i to juz wiosna (w okolicach 7–8 kwietnia 2000 r. moze 
dojsc do niepotrzebnej w gruncie rzeczy arogancji, a byc moze i demonstracji sily), ze wzgledu 
na  

kwadrature tranzytujacego Jowisza do pozycji Plutona

  z 966 r. (i byc moze Ksiezyca, jesli 

termin   chrztu   o   dzien   byl   pózniejszy)   oraz   do   jeszcze   bardziej   niepotrzebnych   napiec  

na 

kwinkunksie tranzytujacego Jowisza z Uranem i Neptunem

 Polski 966, mniej wiecej w tydzien 

pózniej. Jowisz to jednak najwyzej „przesadyzm” w duchu znanego nam dobrze, nadmiarowego 
zyczenia zony rybaka, tego od zlotej rybki, albo „przedobrzenie” w stylu króla Midasa, który – 
gdy pragnac, by wszystko, czego sie tknie bylo ze zlota, zmeczony, siegnal wreszcie po kawalek 
zwyklego chleba. 

Tak wiec nawet wysoce nieharmonijne jego aspekty wcale nie musza byc az 

tak grozne

, tym bardziej, ze one takze wkomponowane sa w znacznie bardziej skomplikowana 

siatke innych oddzialywujacych na nasz kraj energii kosmosu.

49

background image

Totez tranzytujace aspekty SATURNA sa i mniej zabawne i znacznie istotniejsze, rodzace 

przy tym konsekwencje juz dzis i jeszcze bardziej jutro, oczywiscie w znaczeniu przenosnym, 
nie zas doslownym. Saturn bowiem jest naszym glównym powodem trosk o jutro i niepokoju, 
zwiazanego   z   dniem   dzisiejszym.   Przebija   go   wprawdzie   w   tym   zakresie  Pluton,   ale   na 
szczescie nie groza nam w najblizszym czasie przelomowe aspekty jego energii, które tak silnie 
daly o sobie znac z poczatkiem lat osiemdziesiatych, kiedy to Pluton znalazl sie w opozycji do 
Slonca kosmogramu Polski z 966 r. (oraz m.in. W. Lenina), prowadzac do ogromnych przemian 
nie tylko w naszym kraju.

SATURN   jest   rzeczywistym   i   w   dodatku   glównym   sprawca   spolecznych   frustracji 

naszego   spoleczenstwa.   Zwiazany   z   karmicznym   wypelnianiem   wszelkich   powinnosci   we 
wlasciwym   czasie   (choc   najczesciej   nie   jest   to   wtedy   ludziom   na   reke),   zarówno   w 
indywidualnym,  jak i w narodowym  kosmogramie, odgrywa nieposlednia role, swym  blisko 
trzydziestoletnim cyklem i wystepujacymi w nim co siedem lat bolesnymi czesto kwadraturami 
do   urodzeniowej   pozycji,   przypomina   nam   o   niewygodnych   zaleglosciach.   Rosna   one   z 
uplywem   kazdej   kolejnej   fazy   i   przy   dalszych   zaniechaniach   prowadza   zwykle   do  kryzysu, 
spolecznej   frustracji   i   zachwiania   istniejacej   struktury.   Jesli   naloza   sie   na   to   nieharmonijne 
aspekty  Urana  lub  Plutona,   rozpad   lub   przynajmniej   zalamanie   sie   calej   dotychczasowej 
struktury stana sie nieuniknione.

Polski Saturn z 966 r. rezyduje w ostatnim stopniu fazy Ryb (

dwada Wodnika

), ocierajac 

sie niemal o bliska faze Barana, na granicy VIII i IX sektora, co 

wyraznie pokazuje, gdzie tkwia 

nasze   karmiczne   zobowiazania,   a   gdzie   historyczne   wyzwania   i   co   sprawia   naszej   nacji 
najwiecej klopotu.

  To nielatwa analiza, a nie chcac nadmiernie przeciagac cyklu polskiego na 

lamach   „NS”,   pozostawiam   ten   temat   do   dluzszej,   osobistej   juz   refleksji   nieco   bardziej 
zaawansowanym Czytelnikom.

Otóz kazde  zlaczenie Saturna ze Sloncem kosmogramu Polski 966 r. jest ekstremalnie 

wazne,   bowiem   rezyduje   ono   tuz   przy   MC,   które   stanowi   przeciez   wierzcholek   X   sektora, 
zwiazanego z pozycja zawodowa i kariera czlowieka, gdy rozwazamy kosmogram indywidualny 
w   zestawieniu   z  

ogólna   kondycja   oraz   struktura   panstwa

  (przy   analizowaniu   kosmogramu 

narodowego   lub   panstwowego).   Wspominalem   te   daty   juz   znacznie   wczesniej,   ale   obecnie 
pragne   je   przypomniec   raz   jeszcze,   z   cala   moca   akcentujac   nieuchronne   konsekwencje 
saturnowo-solarnych tranzytów. By nie cofac sie w przeszlosc zbyt gleboko, przypomne tylko, 
ze  

Saturn „uderzyl”  w Slonce  z 966 r. we wrzesniu 1939 r.,

  powodujac  zalamanie  sie calej 

struktury panstwowej, administracyjne  reformy  okupanta,  upadek Warszawy,  nowa strukture 
Generalnej   Guberni,   wreszcie   –   by   dac   tylko   jeden   inny   przyklad   –   aktywizacje   problemu 
ludnosci zydowskiej, zamieszkujacej  nasz kraj. Dzialo sie to z wszystkimi  konsekwencjami, 
prowadzacymi do strukturalnie i administracyjnie wydzielonych obszarów, na których najpierw 
mogli zamieszkac, a potem w gettach i obozach juz tylko umrzec.

Kwadratura do Slonca tego cyklu  – rok  1946 i 1947  (dluga retrogradacja Saturna), to 

narzucone nam podstawowe zmiany strukturalne

  w Polsce,  opozycja  –  1953/1954  to z jednej 

strony 

nasilenie stalinowskich represji, ale i jego napiecia zwiazane ze smiercia generalissimusa 

z  drugiej

  (sam  Stalin  byl  bardzo silnie  powiazany z energiami  Saturna),  pierwsze przejawy 

„zmeczenia”   systemu   i   niezbyt   mocno   jeszcze   uswiadamiana   koniecznosc   zrewidowania 
przynajmniej niektórych jego zalozen (a przeciez caly czas oddzialuja takze cykle i fazy Saturna 
w relacjach z innymi planetami, o czym dzisiaj wprawdzie nie mówimy, ale o tym zapominac 
nie wolno). To takze silna restrukturyzacja (kolektywizacja) wsi i zaczyn PGR-owskiej struktury 
na wsi – wszak Saturn wchodzi na 2,5 roku w rolnicza w swej istocie faze Byka.

Kolejny raz Saturn spotyka sie ze Sloncem kosmogramu Polski 966 r. wiosna 1969 r., 

niosac ze soba wszelkie  

restrykcje i ograniczenia wynikajace z wydarzen marcowych

  1968 r. 

(

spowodowaly je tranzytujacy Saturn i Mars tworzac wtedy kwadrature do Marsa i opozycje do 

Urana i Neptuna kosmogramu 966

 r.) oraz wyrazne „zaproszenie” pewnej grupy ludzi, a wsród 

nich   wielu   wybitnych   uczonych   narodowosci   zydowskiej,   do   opuszczenia   kraju.  Kolejna 
kwadratura   Saturna   do   Slonca   to   rok
  1976,   wydarzenia   radomskie   i   ksztaltowanie   sie 

50

background image

opozycyjnych w stosunku do wladzy nielegalnych i podziemnych struktur, które w sprzyjajacym 
sobie okresie plutonowych przemian, za kilka juz lat wyraznie dojda do glosu.  Opozycja zas 
Saturna do Slonca
, równiez zawsze wielce znaczaca, 

to grudzien 1982 r. (po retrogradacji) oraz 

przelom   sierpnia   i   wrzesnia   1983 r.

  Byl   to   kolejny   próg   zarówno   dla   wladzy,   jak   i   dla 

zorganizowanej   juz   calkiem   niezle   solidarnosciowej   opozycji   (Saturn   wymaga   formalizacji, 
krystalizacji i struktur).

Kolejna kwadratura, to meandry wladzy i jej strukturalnych przetasowan z poczatków oraz 

konca  1991 r.   Wtedy   to   powinny   zapasc   decyzje   dotyczace   niektórych   przynajmniej 
podstawowych  reform panstwowych  – przy pozostawieniu  sobie kilku lat na ich gruntowne 
przygotowanie. Niektóre decyzje nawet zapadly, ale bedaca wówczas u wladzy formacja, dosc 
niespodziewanie   ja   stracila,   a   nowa   wladza   mniej   kwapila   sie   do   podjecia   ryzyka 
zdecydowanych reform, szczególnie w rolnictwie, mimo, ze – obiektywnie patrzac – sytuacja 
byla   ku   temu   sprzyjajaca,   bowiem   w   rzadzacej   koalicji   znajdowali   sie   ludowcy,   a   ich 
reprezentant kilkakrotnie stal u steru rzadów. 

Sytuacja ta zemsci sie takze juz za kilka lat, gdy w 

1998 r.   Saturn   ponownie   znajdzie   sie   w   polskiej,   ale   zarazem   rolniczej   fazie   Byka

,   a   rzad 

znajdzie sie pod ostrzalem wielu srodowisk zawodowych.

To wszystko przeciez dawalo sie przewidziec, reform zas nie wolno bylo juz odkladac na 

pózniej, gdyz nie mozna powstrzymac kosmicznego zegara, ani go opóznic.

Teraz jednak powstaje pytanie co dalej, bo tranzytujacy Saturn przedstawil rachunek za swój 

poprzedni cykl i wysunal nowe propozycje. Co dalej, zeby Polska nie zginela?

Polska nowego tysiaclecia 

1/2000

Zblizamy sie powoli, acz nieuchronnie do koncowych refleksji nad kosmicznymi korzeniami 

Polski i Polskosci. Mimo tak rozleglych rozwazan, w istocie nigdy nie bedzie ich konca, ale ciag 
dalszy pozostawiam wiedzy,  wyobrazni i indywidualnym  dociekaniom samych  Czytelników, 
jako ze historia jest nie tylko mistrzynia zycia, ale takze strumieniem dynamicznych w swej 
naturze   procesów   o   probabilistyczno-deterministycznej   naturze.   Nigdy   wiec   nie   jest   ona   do 
konca zdeterminowana  a priori, gdyz  ponowne wystapienie  tego samego  cyklu  planetarnego 
lokuje go w innej czasowej konfiguracji wszystkich cyklicznych wspólzaleznosci pozostalych 
planet. Blyskotliwa sentencja, wedle której historia kolem sie toczy, jest wiec prawdziwa tylko 
czesciowo. Losami Polski, i nie tylko, nadal bede sie zajmowal podczas moich szkól, warsztatów 
i seminariów, w których kazdy, kogo to interesuje, moze uczestniczyc.

Poniewaz przystapimy obecnie do analizy biezacych konfiguracji wolniej juz poruszajacych 

sie planet, obiekt tranzytowany powinien byc bardzo dokladnie umiejscowiony, co nadal nie w 
pelni jest mozliwe, bowiem wciaz nie mam calkowitej pewnosci, czy chrzest Polski w 966 r. 
odbyl sie w niedziele Wielkanocna, dajac naszemu panstwu Slonce dokladnie na przelomie faz 
Barana   i   Byka,   a   Ksiezyc   na   przelomie   faz   Koziorozca   i   Wodnika,   czy   dzien   pózniej, 
przesuwajac pozycje Slonca wprawdzie tylko o stopien dalej, ale juz Ksiezyc  az do polowy 
niemal fazy Wodnika, w jego dekanacie i dwadzie Blizniat, co, nie tylko z grubsza, oddaje 
przedsiebiorczo-handlowo-ruchliwa   mentalnosc   Hermesa-Merkurego,   ale   takze   –   powiedzmy 
sobie szczerze – powaznego bardzo odlamu naszych rodaków, tak w wymiarze historycznym, 
jak i wspólczesnym.

Tranzyty   jednak   najwolniejszych   planet   róznice   jednego   stopnia   jakos   „przelkna”,   bo 

czasowe interwaly w tranzytowaniu poszczególnych obiektów planetarnych siegac beda tygodni, 
najwyzej   miesiecy   (przy   retrogradacji).   Natomiast   w   przypadku   kilkunastu   stopni   Ksiezyca 
oznaczac  moga  róznice  rzedu kilku nawet lat.  

Przy okazji koniecznie  musze  przypomniec  i 

zaakcentowac,   iz   zaden   cykl   nie   przynosi   rezultatów   w   izolacji   od   wplywów   wszystkich 
pozostalych cykli, które z reguly powoduja pewne (kaz

 

 do

   ra

   zo

   wo inne) przesuniecie terminów

 

  

wystapienia spietrzonych i bardziej spektakularnych juz wtedy wydarzen.

  To jednak dostarcza 

„dowodowego”   materialu   ignorantom-krytykom,   wyszydzajacym   (wtedy   niestety   slusznie) 
kiepskie predykcje zadnych wieszczycielskiej stawy niedouczonych astrologów (tym zjawiskiem 
nie zajmuje sie, bo jedna strona warta drugiej), którzy wyraznie, w nadmiernej proporcji do 

51

background image

reszty mieszkanców i kraju naszego i globu, rozpanoszyli sie w róznych mediach, wodzac za nos 
i zwodzac reszte spoleczenstwa nie gorzej niz czynili to kaplani z pozornie (jak sie okazalo) 
oswieconym Ramzesem kilka tysiacleci wczesniej (!)

Uwagi takie nie sa goloslowne, gdyz z koncem wieku np. tranzytujacy Uran „odwiedzal” 

pozycje   Ksiezyca   w   obu   alternatywnych   kosmogramach   chrztu   Polski   (teoretycznie,   choc   z 
malym wszak prawdopodobienstwem, chrzest móglby miec miejsce jeszcze dzien pózniej, ale 
juz nie potem, bo Slonce wymyka sie juz wtedy dwadzie Byka tej fazy), albo przez caly niemal 
rok 1996 (tak dlugo skutkiem retrogradacji), albo od marca 1998 r. po styczen 1999, wlasciwie 
jednak,   w   wariancie   tym,   najsilniej   generujac   spoleczne   niezadowolenie   i   sprzeciw   wobec 
wladzy, a takze „rewolucyjne” zachowania jej samej we wrzesniu i pazdzierniku (25.10. Uran 
zaczyna wychodzic z retrogradacji) i nawet jeszcze w listopadzie 1999 r.

Uran   jednak,   o   którym   ponownie   za   chwile,  rozsadza   ramy  i   struktury   budowane 

powolnie przez Saturna,  ten zas, jak wielokrotnie to juz podkreslalem, po trzydziestu latach 
ponownie   znalazl   sie   na   Sloncu   Polski   966 r.   i   niejako   wymusil   szereg   najwazniejszych 
systemowych reform, przed którymi ucieczki juz nie bylo. To, ze nie zostaly one dostatecznie 
przygotowane,   a   przy   ich   wdrazaniu   popelniono   wiele   bledów,   sygnalizuje   kwestie   czasu 
zmarnowanego wczesniej, gdy Saturn przez okres okolo dwóch lat tranzytowal XII sektor (dom) 
swego  solarno-saturnowego  cyklu.   Wtedy   jednak,   gwoli   przypomnienia,   wladze   sprawowala 
inna ekipa polityczna. W rezultacie, w czasie najbardziej do tego predestynowanym rozpoczeto, 
co   najwyzej   minimalne   i   w   gruncie   rzeczy   marginalne   przygotowania   do   jakichkolwiek 
powazniejszych   reform.   W   konsekwencji   na   przelomie   wieku   rewolucyjny   Uran   kaze   za   to 
placic   gwaltowna   spoleczna   dezaprobata   tym,   którzy   caly   ciezar   reform   –   byc   moze 
irracjonalnie,   po   samurajsku,   wrecz   jak   kamikadze   –   w   ostatnim   momencie   sprzyjajacych 
kosmicznie potencjalów, przyjeli na siebie.

Skoro  Uran  w  tym  samym czasie  „uderzyl”  koniunkcja  w  Ksiezyc,   a moze  przede 

wszystkim   tworzyl  takze  w  1998  i  1999 r.  niebezpieczna  dla  stabilizacji   jakiegokolwiek 
systemu opozycje z Plutonem 966 r., znajdujacym sie w poblizu ascendentu kosmogramu 
Polski,   to   na   jakakolwiek   stabilizacje   sytuacji   w   kraju   trudno   liczyc.
  Tym   bardziej,   ze 
ascendent kosmogramu Polski 966 zostal ponadto po raz pierwszy osiagniety opozycja Urana w 
1999 r.,   a   przeciez   Uran   bedzie   „buszowal”   w   tym   obszarze   (retrogradacje   i   „ruchomy” 
ascendent w róznych czesciach kraju, o czym bylo wczesniej) jeszcze w ciagu calego 2000 r. 
Otwarte pozostaje pytanie komu te informacje dedykowac: wladzy, czy ludowi, a moze jednym i 
drugim?

Juz tylko na marginesie tych rozwazan warto zauwazyc, ze sklonnosc do gwaltownych 

wystapien ludnosci w calej naszej historii dawala nam nie tylko kwadratura Ksiezyca do 
Slonca   (negowanie   kazdej   wladzy),   ale   i   –   a   moze   przede   wszystkim   –   opozycja 
wodnikowego Ksiezyca do Plutona
 (gwaltowne „ciagotki” tumultowo-wolnosciowe w kazdej 
sytuacji   i   w   kazdym   miejscu)   oraz   trygon   do   Urana   z   966 r.   (latwosc   osiagania   progu 
pobudliwosci spolecznej, wiodacej do gwaltownych wystapien).

Czy tendencja ta utrzyma sie w przyszlosci? Otóz  tranzytujacy Uran niebawem (2000 i 

2001 r.) zacznie tranzytowac wybuchowa kwadratura pozycje niepodleglosciowego Slonca 
z listopadowego kosmogramu Polski 1918 r. (podobnie jak historyczny wystrzal z Aurory 
7 listopada 1917 r. oraz kosmiczna energetyke Francji), co nie zapewni nam stabilizacji ani 
tez nadmiernego spokoju, powodujac dodatkowe pytania o wymiar suwerennosci w obliczu 
kontrolujacego rynek prasowy i w coraz wiekszym stopniu wlasnosc ziemska obcy kapital, 
jako   ze   Uran   znajdzie   sie   tez   jednoczesnie   w   kwadracie   do   IC   („trzewi”  kosmogramu 
Polski, jego IV, o charakterystyce Raka, sektora zwiazanego z poczuciem bezpieczenstwa 
na swoim
 – tak to lapidarnie, a dzis moze jeszcze niezrozumiale, ujme).

Powrócmy  jednak  do Saturna, by zrozumiec  co dzieje  sie i co bedzie  dzialo  w Polsce. 

Saturn zawsze oznacza restrykcje  (!), a w kosmogramie Polski, w ostatnim stopniu Ryb (a 
wiec   dwadzie   Wodnika   tego   znaku),   nieaspektowany   i   w   VIII   sektorze   (odpowiadajacym 
Skorpionowi, finansom panstwa, majatkowi publicznemu i bogactwom naturalnym), mówi tez o 

52

background image

trudnosciach   i   niecheci   do   akceptowania   jakichkolwiek   reform.   Te   zas   reformy,   znakiem 
kosmosu,  wprowadzane  na  koniunkcji  (co  30 lat)  Saturna   ze  Sloncem  Polski,  powinny byc 
wdrazane bezwzglednie w 1998 r. (po ich wczesniejszym przygotowaniu), a korygowane wiosna 
1999 r.   Za   wszelka   cene!   W   przeciwnym   razie   „wyskoczylibysmy”   z   Kosmicznego   Zegara 
Dziejów, naruszylibysmy jedyna obiektywna strategie rozwoju, której lekcewazenie konczylo sie 
zawsze   zle   dla   czlowieka,   rodziny,   spolecznosci,   kraju   i   cywilizacji.   Moze   to   przykre,   ale 
historycznie i ewolucyjnie, ze wszech miar prawdziwe.

Jakie reformy wymusza Saturn?
SATURN to Kronos, Chronos, a wiec CZAS. To dzialania przynoszace rezultaty i nagrody 

wedle karmicznej zasady: co posiejesz, to zbierzesz, albo jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz. 
Saturn to struktura, a wiec przede wszystkim REFORMA ADMINISTRACYJNA KRAJU, która 
nastapila,   wszelako   z   typowymi   dla   naszego   narodowego   charakteru   komplikacjami   o   iscie 
skorpioniastym   charakterze   co   do   ilosci   nowych   województw   (zobacz   pozycje   Saturna   w 
kosmogramie  Polski). Oczywiste,  a wiec rzucajace  sie w oczy kazdemu  jest tez  polaczenie 
energii   Saturna   z   losem   ludzi   starszych
  (patrz   Chronos),   a   wiec   REFORMA   RENT   I 
EMERYTUR,   która   –   zgodnie   z   sednem   saturnowych   energii   –   musi   przynosic   najwiecej 
klopotów  i rozczarowan, przynajmniej  na poczatku, a organizacyjno-komputerowe  problemy 
ZUS-u,   choc   uciazliwe,   irytujace   i   pozornie   niespodziewane,   sa   czescia   calej 
SATURNOWEJ  STRATEGII, wymagajacej dzialania uporzadkowanego w czasie i przestrzeni, 
nie   zas   jednorazowych   aktów   heroizmu,   ratujacych   na   chwile   przymusowych   klientów   tej 
instytucji. Albo ktos to rozumie, albo nie!

Przymile   sie   wszelako   w   tym   miejscu   rozsierdzonym   emerytom   stwierdzeniem,   ze 

rozumienie   bynajmniej   nie   oznacza   kolejnego   przyzwolenia   lub   zgody   na   kontynuacje 
bezsensownych,   administracyjno-organizacyjnych   piruetów,   zmierzajacych   do   ciaglego 
usprawiedliwiania przyczyn zbyt dlugo trwajacego balaganu. Byc moze zawinila przeszlosc i zle 
kontrakty, ale to juz przeciez historia w niczym nie wspomagajaca saturnowej terazniejszosci.

Saturn to takze, a moze znowu przede wszystkim, karmiczny nauczyciel. Nie powinna 

wiec dziwic kolejna reforma: REFORMA  EDUKACJI, choc to do niej wlasnie mam najwiecej 
zastrzezen, gdyz JEJ NATURALNY, ZGODNY Z KOSMICZNYMI ENERGIAMI KSZTALT 
dawno juz wylozylem – jak zawsze najpierw w „NS”, a kto nie gromadzi „NS”, musi przyswoic 
sobie rozdzial  W objeciach kosmosu  z ksiazki  Nieznany swiat astrologii. Tak dlugo, jak MEN 
(nie z angielskiego ludzie, lecz z polskiego „Ministerstwo Estetycznej Nieedukacji”) nie zechce 
nawiazac do NATURALNYCH (i tym samym naturalnie prorodzinnych – bo przeciez rodzina 
byla   zawsze)   CYKLÓW     ROZWOJU,   skorelowanych   z   ksztaltujacymi   nas   wszystkich 
kosmicznymi/planetarnymi)   fazami   i   cyklami   indywidualnego   rozwoju,   bedziemy   mieli   do 
czynienia   z  wiekszymi  lub  mniejszymi  Hybrydkami   uzaleznionymi  od  opcji  politycznej  lub 
swiatopogladu,   w   wersji   otwartego   (a   wiec   podatnego   na   edukacje)   umyslu,   lub   bardzo 
zubozonego, czyli zamknietego na chociazby intelektualny li tylko zefirek.

Ciekawe, naukowcy (niektórzy, czy wiekszosc, tego osadzac nie chce), zamiast dazyc do 

zmiany paradygmatu – o tej potrzebie juz przed wielu laty mawiali uznani metodolodzy nauk 
(och,  chociazby  w  „Strukturze  rewolucji naukowych”),  co  nie  jest  oczywiscie   latwe,  bronia 
zazarcie (to tez naturalne) myslenia typowego dla XIX-wiecznego paradygmatu nauk, czemu tez 
trudno   sie   dziwic,   skoro   mistrzowie   dzisiejszych   autorytetów   studiowali   na   przelomie 
poprzedniego wieku, w naturalny sposób, ssac, w dojrzalym wieku, zamiast mleka matki, spójna 
jak   na   owe   czasy,   statyczna   wiedze   przejeta   z   poprzedniego   wieku,   która   posiadali   ich 
nauczyciele,   wzorujacy   sie   czesto   tak   naprawde   jeszcze   na   paradygmatach   wiedzy 
arystotelesowsko-kartezjanskiego pojmowania swiata. Kto tego nie rozumie, nie pojmie takze 
sedna   obecnej   rewolucji   naukowo-techniczno-informatycznej   i   razic   go   beda   sygnaly 
pochodzace z takich chociazby zródel jak film Matrix, a nawet z owego poczciwego w gruncie 
rzeczy, archetypowego literacko Homo-Zodiacus – jak sie okazuje, mimo uplywu lat, nadal zbyt 
rewolucyjnego z punktu widzenia przeprowadzenia wokól wylozonych w nim tez jakiejkolwiek 
merytorycznej dyskusji na uniwersyteckich wydzialach filologii polskiej oraz psychologii.

53

background image

Polskiego konca swiata nie bedzie 

2/2000

Czy jednak czegos nie zapomnielismy, jesli oceniac saturnowe, karmiczne w swym sensie, 

pierscienie, zmieniajace nasza rzeczywistosc przez swe kolejne zlaczenie tej planety ze Sloncem 
Polski   966 r.?   Saturn   to   zawsze   i   przede   wszystkim   struktura.   Czas   wiec   wspomniec   o 
najbardziej   kontrowersyjnej   sprawie,   powodujacej   najwiecej   nieporozumien,   rozczarowan   i 
jednoczesnie nie zawsze w pelni  prawdziwych,  zbyt  spiesznie ad hoc (co znowu naturalne) 
formulowanych   ocen   krytycznych.  REFORMA     SLUZBY     ZDROWIA.   Nieslychanie 
skomplikowana  dla  przecietnego  czlowieka  (choc bardzo  prosta w  zalozeniu),  napotyka na 
najwieksze trudnosci wskutek nieharmonijnej (w czasie jej wprowadzania) relacji miedzy 
tranzytujacym Neptunem a Sloncem
. Aspekt ten wywoluje jak zawsze albo idealistyczne albo 
zbyt malo majace z rzeczywistoscia wspólnego, iluzoryczne (aspekt nieharmonijny, z którym 
wlasnie mamy do czynienia) patrzenie na cala te sfere podejmowanych przez czlowieka (organi-
zacje,   rzad)   dzialan   w   odpowiadajacym   Neptunowi   obszarze   aktywnosci   sluzby   zdrowia, 
szpitali,   opieki   pielegniarskiej   (skad   my   to   znamy?)   i   odmiennych   stanów   swiadomosci, 
reprezentowanych   najpelniej   przez   anestezjologów   (co   znowu   brzmi   bardzo   znajomo)   oraz 
wspierajace   pacjentów   pielegniarki.   Te   ostatnie   uosabiaja   najpelniej   „ducha”   XII   sektora 
kosmogramu, odpowiadajacego merytorycznie fazie Ryb i zawiadywanego energiami Neptuna.

Tak to po raz kolejny okazuje sie, ze nic sie na tym swiecie – i takze w naszym kraju – nie 

dzieje,   co   nie   byloby   zgodne   z   charakterystyka   kosmicznych   energii,   na   róznych   zreszta 
poziomach jej rozumienia i stosowania.

Odpowiednio do tego, co powiedzialem – a co takze zgodne jest z naszym  narodowym 

charakterem – OBOP stwierdzil, ze np. w lipcu 1999 r. za sensem wprowadzenia czterech reform 
naraz opowiadalo sie niespelna 20% spoleczenstwa, a przeciw bylo ponad 70%. Co wiecej jesli 
w   powodzenie   reformy   administracyjnej   i   emerytalno-rentowej   wierzylo   ponad   40%,   to   w 
przypadku reformy sluzby zdrowia wskaznik ten wyniósl tylko 20%.

Tranzytujacy Saturn przebywal bedzie jeszcze ponad rok (od przewidywanej przeze mnie 

daty   publikacji   tego   tekstu)   w   zodiakalnej   fazie   Byka,   wymagajac   dalszych   waznych 
przeksztalcen   na   wszystkich   obszarach   samorzadów   lokalnych   i   wladzy   centralnej.   Saturn 
zmierza   jednak   nieuchronnie   ku   kwadraturze,   zarówno   z   Plutonem,   jak   i   ascendentem 
kosmogramu Polski, co zauwazy kazdy, kto spojrzy na ilustrujacy ten tekst wykres. Wlasnie 
przelom wieków i pierwszy rok nowego milenium jest wiec dla nas szczególnie wazny (wybacz-
cie, nie wchodze w polemike o sposobie liczenia poczatków XXI w., bo to dla mnie strata czasu, 
jako ze dopiero zaczynamy konczyc epoke Ryb, która i tak symbolizuja przeciez dwie ryby 
plynace w przeciwnych kierunkach). Na pewno wiec  nowe oblicze Polski i Polskosci nadal 
bedzie ksztaltowac sie w bólach
, a jesli wygra wariant pozytywny, to w pelni potwierdzi sie 
stwierdzenie umierajacego ojca Klimuszki, ze w przyszlosci chcialby zyc wlasnie w Polsce, bo 
tu bedzie najlepiej. Los nasz wszakze spoczywa w naszym reku. Ale czy tylko? Wiele zalezy od 
prawdziwosci przepowiedni Nostradamusa o zainfekowaniu basenu Morza Sródziemnego (prze-
ciez wywieziona tuz przed obaleniem muru berlinskiego, wtedy jeszcze radziecka, a dzisiaj juz 
husejnowska bron chemiczna i bakteriologiczna jest wciaz w „podwyzszonej gotowosci dziala-
nia” wskutek slabosci zabezpieczen). Wszystko to mogloby prowadzic do podniszczenia Rzymu, 
a przy okazji i Watykanu, podzyrowujac wyczekujaca pozycje Lichenia, o czym zreszta mówie 
od kilkunastu juz lat, nie zas Czestochowy, która ma historyczno-lokalny charakter w stosunku 
do   europejskiego,   mozliwego   do   zaakceptowania   uniwersalizmu   Lichenia.   Dodajmy,   ze   z 
Nostradamusem   koresponduje   sw.   Malachiasz,   którego   prawdziwosc   przepowiedni   mozna 
bedzie zaczac sprawdzac juz niebawem, choc oby jak najpózniej (to chyba boska ingerencja w 
postaci  ostrzezenia  najpierw   w   Warszawie,   potem   w   Krakowie,   a   juz   nieco   karzaca 
nieobecnoscia   na   krakowskich   Bloniach,   powstrzymala   Jana   Pawla   II   przed   wylotem   do 
Armenii,   przy   braku   nalezytego   zabezpieczenia   zaplanowanej   w   ostatniej   chwili 
miedzynarodowej   trasy   przelotu,   wracajac   Mu   jednak   zdrowie   natychmiast   potem,   az   po 
zdolnosc   radosnego   wspominania   „kremówek”   w   rodzinnych   Wadowicach   bodajze   dzien 
pózniej)!

54

background image

Najlepiej byloby wiec, by to sam Jan Pawel II osobiscie „zwatykanizowal” Lichen, tym 

bardziej, ze o Jego – nawiasem mówiac – wielu ogromnych zaslugach nasi wierni wciaz maja 
mierne pojecie. Niestety, nie w naszej, lecz znacznie wyzszej i z pewnoscia nie dzisiaj jeszcze 
rozstrzyganej gestii, pozostaje termin ewentualnej realizacji tej pozornie smialej jeszcze dzis 
koncepcji, jako – wydaje mi sie – coraz bardziej alternatywnej wobec watykansko-hiszpanskiej 
koncepcji przyszlej lokalizacji Stolicy Apostolskiej.

No   cóz,   internacjonalizacja   polskosci   to   odrebny   problem,   gdyz   pozostaje   ona   nie   bez 

wplywu na rozwój sytuacji w naszym kraju. Trudno bowiem mieszkajac w Polsce ignorowac 
komponenty strategiczne o znaczeniu globalnym. To juz powinien byc nasz lokalny atawizm, 
wiedza zdobywana wraz z mlekiem matki.

I jeszcze jedno – cos, co wyjasnia  bolesne skargi,  m.in.  Leppera i innych  przywódców 

zwiazkowych, choc nie tylko ich. Saturn przelomu wieków, a raczej ostatnich dwóch lat go 
poprzedzajacych, to energetyka jego kwadratury z Ksiezycem 966 r., zas mówiac po ludzku, 
wyraznie   zaznaczona   energetycznie   i   pojawiajaca   sie,   raz   na   ponad   7   lat   w   tym   ukladzie 
wyrazna kolizja miedzy interesem wladz (Saturn) i ludzi pracy (Ksiezyc), wystepujaca w 
postaci   silnego   dysonansu   relacyjnego   miedzy   nimi.   To   zatem   kolejny   istotny,   a   zarazem 
nieunikniony (i takze kosmiczny) komponent naszego rozwoju, niezaleznie od tego, czy sie to 
komus podoba czy tez nie.

Jednakze sam komponent nie mówi nam nic o sposobie i stopniu jakosci jego intensywnosci. 

Sugeruje tylko klase rozwiazan, a reszta wyraznie nalezy juz do nas. Dlatego tez nieustannie 
podkreslam   probabilistyczno-deterministyczny,   a   nie   wrózebny   charakter   kosmicznych 
wyznaczników. Nawiasem mówiac zastanawiam sie notabene czy nie taka sama jest w istocie 
swej   ingerencja   boska,   dajaca   przeciez   czlowiekowi,   a   nawet   ludzkosci,   szanse   –   i   to 
kilkakrotnie – unikniecia np. zaglady, jednak za cene porzucenia zlych wzorców. Inna wszak 
sprawa,   czy   w   ogóle   oryginalnie   wkodowano   w   nia   takie   wlasnie   rozwiazanie,   zakladajace 
przeciez gleboka zmiane ludzkiej natury, czego dotychczas nie udalo sie osiagnac. Lepiej wiec 
nie zanurzajmy sie zbytnio w te problematyke.

Saturn w Byku to takze problemy z rolnictwem. Trudno ich we wspólczesnej Polsce nie 

zauwazyc, ale obiektywnym trudnosciom i klopotom wynikajacym z nadmiernego i osiaganego 
kosztem polskiego chlopa zblizania sie do Europy wciaz przeciez jeszcze, w duzej czesci kraju, 
towarzyszy postrzeganie przez chlopa panstwa jako wielkiego PGR-u, który i pomaga i zarazem 
kompleksowo rozwiazuje ich problemy, niezaleznie od jakosci swiadczonej pracy. Tego aspektu 
nie wolno nie zauwazyc, bowiem Saturn wymaga trzezwej oceny i zweryfikuje wszystko na 
pierwszej swej do Slonca kwadraturze, za siedem i pól roku, a wiec w roku 2005
. Date te juz 
dzisiaj polecam ku rozwadze kompetentnym osobom, odpowiedzialnym za gospodarke rolna: 
Saturn pozostanie w Byku do wiosny 2001 r. i mysle, ze wtedy skumuluje sie równiez wiele 
nierozwiazanych spraw chlopskich, przy czym problemem na nastepne dwa lata bedzie otwarcie 
nowych kanalów komunikacji z ta liczna – moze nawet zbyt liczna w nowoczesnym (?) panstwie 
–   kategoria   ludnosci.   Tymczasem  tranzytujacy   Uran   podchodzi   pod   urodzeniowe   Slonce 
Tadeusza Kosciuszki, ale o tym zainteresowani nic raczej nie wiedza, a dziala tu jungowska 
nieswiadomosc zbiorowa
.

Z Neptunem jak zwykle sprawa jest najtrudniejsza. Ale rzadko tez dzialal on tak silnie 

w historii Polski jak obecnie, tworzac w tranzycie (raz na ponad 80 lat) kwadrature do 
pozycji Slonca 966 r., co natychmiast wywoluje z jednej strony problemy sluzby zdrowia, z 
drugiej zas wyjatkowe manipulacje i ukryte dzialania na takich nawet odcinkach pracy 
sluzb   specjalnych,   które   bezwzglednie   powinny   byc   niejawne  i   wylaczone   z   narodowej 
dyskusji, a raczej polskiego „magla”,
  jako ze prawie nikt z dyskutujacych, zgodnie z natura 
Neptuna, tak naprawde nie posiada wystarczajacej informacji, by wiedziec na pewno, o czym 
mówi i jak rzeczy sie maja.

Neptun trzyma „w szachu” energetyke Polski od polowy 1997 roku, po caly prawie rok 

1999, ale skutki balamutnie rozumianych w tym czasie procesów i zdarzen odczuwac bedziemy 
jeszcze przez wiele lat! My wszyscy, jako pacjenci sluzby zdrowia, a nie tylko odpowiadajacy 

55

background image

najbardziej jego energiom lekarze anestezjolodzy (co dla wielu bylo wielkim zaskoczeniem) i 
pielegniarki   (tez,   choc   juz   mniejszym),   które   najszybciej   poznaly   uludna   moc   Neptuna,   nie 
otrzymujac tego, co wprost im obiecano.

Na koniec nieco wieksza dawka optymizmu.  Tranzytujacy Pluton, wywolujacy zwykle 

najglebsze   przeksztalcenia   „przeszedl”   opozycja   przez   Slonce   Polski   z   poczatkiem   lat 
osiemdziesiatych, wywolujac, o czym nieraz wspominalem, historyczne zmiany
. Jego obecne 
tranzyty teraz i w niedalekiej przyszlosci niczym specjalnym juz nie groza i nie zapowiadaja 
lokalnego „konca swiata”. Przeciwnie: zblizajac sie do trygonu na ascendent, w najblizszych 
latach   powinien   Pluton   powodowac   dalsze   glebokie,   ale   juz   mniej   gwaltowne 
przeksztalcenia   sedna   Polskosci   i   samego   panstwa   polskiego
  (chyba,   ze   pojawia   sie 
wspomniane wczesniej klopoty uranowej natury, wynikajace z kwadratur Urana z kolejnymi, 
listopadowymi,   niepodleglosciowymi   poczynaniami   z   1918 r.).   Przebywajac   tranzytem   w   V 
sektorze kosmogramu Polski (w naturalnym ukladzie odpowiadajacym fazie Lwa), gwarantuje 
Pluton   w   najblizszych   latach   zajmowanie   sie   szeroko   rozumianymi   problemami   dzieci, 
potomstwa,   itp.   Wyjasnia   tez   wzrastajacy   „amok”   na   punkcie   narodowego   hazardu   w 
telekonkursach, gwarantujacych wysoka wygrana i nieco przy tym slawy (zazdrosc sasiadów i 
rodziny tez nie jest tu do pogardzenia). Mówiac bardziej serio, zblizajacy sie w najblizszych 
latach harmonijny trygon Plutona z ascendentem kosmogramu Polski pozwala nam nie tylko 
przetrwac, ale byc moze, jak to widzial przed smiercia ojciec Klimuszko, wzniesc sie wyzej, jesli 
tylko   sami   nie   zaprzepascimy   wlasnych   szans,   co   powtarzam   do   znudzenia   nawet   w   tak 
optymistycznym fragmencie naszych rozwazan.

Czy ciagle musza dzwieczec nam w uszach slowa pawiem narodów jestes i papugawielkim 

jestesmy   narodem,   lecz   spoleczenstwem   zadnym  i   inne   podobne   okreslenia?   Pamietajmy,   ze 
progresywne Slonce 966 r. „wychodzi” wlasnie z fazy Wodnika (jest w jego ostatniej dwadzie) 
Koziorozca,   a   potem   na   30   lat   przechodzi   do   fazy   Ryb.   Mamy   wybór:   „Dziewczynka   z 
zapalkami”, „Hamlet” i „Jean Valjean”.

Jesli kiedykolwiek Polska naszych marzen moglaby byc w naszym zasiegu, to dzisiaj, a 

nie kiedy indziej. Mozemy demonstrowac, protestowac, obmawiac, zazdroscic i pienic sie, czyli 
byc Polakami, ale mozemy przy tym byc kims wiecej, bo nie jestesmy skazani wciaz na te sama, 
kosmiczno-historyczna   karme.   Skoro   Kosmos   nieustannie   sie   zmienia,   oferujac   nowe 
mozliwosci, to czy my, mimo zakodowanego gdzies konserwatyzmu i niecheci do zmian (nie 
mylic   z   tumultem   rodzacym   niespodziewane,   a   czasem   przez   nikogo   niechciane   rezultaty), 
potrafimy   pchnac   nasza   narodowa   historie   na   nowe   tory?   Nie   umiem   na   to   pytanie 
odpowiedziec, gdyz zmiany te zaleza od nas wszystkich i o tej dobrze znanej prawdzie, jako 
pokorny sluga Kosmosu, raz jeszcze donosze.

I tyle! Dla jednych to zbyt malo, dla innych zas czasem taka porcja, ze rozumem objac 

trudno.   W   swoich   drukowanych   od   wielu   miesiecy   esejach,   po   raz   pierwszy   w   naszej 
historiozofii – powaznie traktujac Czytelnika – usilowalem wylozyc sprawy skomplikowane w 
sposób w miare przystepny. Wielkie wiec podziekowania Wam za czytelnicza cierpliwosc, a 
redakcji   z   jej   szefem   na   czele   za   mozliwosc   wydrukowania   publikacji,   po   raz   pierwszy 
ukazujacej, wprawdzie bardzo zlozona, ale za to nader prawdziwa kosmiczna nature Polski i 
Polskosci.

Swiat nasz dzisiaj jest nadal nieznany, ale Nieznany Swiat coraz bardziej znany. Raz jeszcze 

wiec dziekuje, ze to wlasnie na jego lamach moglem wraz z Panstwem zglebiac to, co – mniej 
lub bardziej zgodnie – okresla sie od wieków mianem Polskosci.

Niepowtarzalna Rzeczpospolita 

3/2000

Jedna z lacinskich sentencji powiada: Rem actam agere, co sprowadza sie do tego, by rzecz 

ukonczona   wciaz   rozpoczynac   na   nowo.   Takie   postawienie   sprawy   lezy   bowiem   u   podloza 
wszelkiej   cyklicznosci   procesów   i   zjawisk.   Jedni   wiec   spodziewaja   sie   dalszej   kontynuacji 
polskiego cyklu i usilnie o to prosza, inni zas przypominaja, ze historia kolem sie toczy (czyz to 
zreszta nie to samo, tylko inaczej powiedziane?).

56

background image

Wszystko, co najwazniejsze w tym temacie – by uzyc tu ulubionego powiedzenia naszego 

bylego prezydenta – juz zaakcentowalem i jesli wyciagnac z tego prawidlowe wnioski nic, co sie 
przydarzy nas nie zadziwi, bowiem nic tak naprawde nowego wydarzyc sie nie moze. Wiekszosc 
czytelników   jednak   nostalgicznie   przyznaje,   ze   gdy   niekonwencjonalnie   patrzymy   na 
rzeczywistosc, latwo narazamy sie na bardziej lub mniej uzasadnione narzekania, trudniej na 
pochwaly.

Tym bardziej – mówia – ze jeszcze sie przeciez taki nie urodzil, co by wszystkim dogodzil. 

Ta ostatnia z kolei paremia, o dlugim rodowodzie, przynajmniej w odniesieniu do naszego kraju 
i jego mieszkanców byla, jest i bedzie zawsze aktualna.

Nie nalezy wiec dziwic sie, ze cykl esejów o Polsce i jej kosmicznej karmie jest róznie 

odbierany.   Z   tym   sie   liczylem   i   nadal   godze,   bo   nawet   jesli   akurat   Czytelników   „NS”   nie 
ksztaltuja   kretynskie   i   demontujace   nasz   naród   programy,   konkursy  i   rozrywka   (?!)   w   TV, 
podsuwane „na okraglo” odbiorcom i ogladane przez wiekszosc Polaków, to myslaca mniejszosc 
i tak ma znacznie ograniczone mozliwosci dostepu do mniej konwencjonalnej wiedzy. Jesli nic 
sie w tej sferze nie zrobi (chociazby w sensie przeobrazenia – nie cenzury – profilu telewizyjnej 
konsumpcji), to juz niedlugo straci ona racje bytu, nie mówiac o szansie wspólksztaltowania 
kulturowego   oblicza   kraju.   To   zas   urzeczywistni   bieg   historii   zaprezentowany   przed   wielu 
dziesiecioleciami w ksiazkach Wellsa  Wehikul czasu  i Lema  Kongres futurologiczny, o czym 
„trabie” na swoich zajeciach od z góra dwudziestu lat.

Wszelako nie trzeba byc Nostradamusem i pisac symbolicznym rebusem zywcem z kosmosu 

czerpanym, co ów czynil w swych „Centuriach”, donoszac o losach swiata, by pewna grupa 
Czytelników odczytywala z moich tekstów to, co chciala, zaraz potem wyglaszajac krancowe 
oceny i sady.

Te zas, zwykle ze soba sprzeczne, a i niespójne wewnetrznie, najczesciej docieraly do mnie 

w pierwszej kolejnosci, odbierajac niekiedy chec dalszego zglebiania problemu i rodzily gorzkie, 
jak u Norwida, refleksje (z takimi tez chyba glosami najpredzej zapoznawala sie redakcja).

Dobrze   jednak,   iz   wiekszosci   stalych   Czytelników   „Nieznanego   Swiata”   wystarczylo   i 

cierpliwosci  i wiedzy,  by spokojnie przemyslec  calosc  materialu  skladajacego sie na cykl  o 
kosmicznych uwarunkowaniach polskich losów. Dlatego tez najlepszym sprawdzianem sensu 
tego, co pisalem, bywaly dyskusje, wyjasnienia i uzupelnienia dokonywane na moich kursach, 
seminariach   i   szkolach,   na   które   wciaz   cieplo   zapraszam.   Obok   bowiem   moich   corocznych 
spotkan   z   Czytelnikami   (mam   nadzieje,   ze   redakcja   „NS”   podtrzyma   ten   zwyczaj),   one   to 
wlasnie stanowia najlepsze forum do dalszej, poglebionej wymiany pogladów na te tematy.

Przeciez my, Polacy, zawsze bylismy w goracej wodzie kapani, nie tylko podczas zajazdu na 

Soplicowo   (hajda   na   Soplice),   zgrabnie   ukazujacego   nasze   niezbywalne   cechy   kosmicznej 
polskosci. Czesto mówi sie o polskim Piekle i, rozgladajac sie wokól, wszyscy wiemy jak ono 
wyglada, ja zas zastanawiam sie czasami, jakby wygladal polski Kosmos.

I oto nagle, uparcie szturmuje ma pamiec i zaczyna panoszyc sie w niej zapomniany juz tekst 

sprzed   kilkunastu,   a   raczej   kilkudziesieciu   lat,   gdym   sie   jeszcze   kosmoekologia   kultury   i 
narodowymi archetypami Zodiaku nie paral, satyrycznego wiersza Mariana Zaluckiego. Wiem, 
ze nie jestesmy miesiecznikiem poetyckim, ale z poczatkiem drugiej setki (!) mych esejów, z 
niemalym  trudem i bólem przez wiele nocy pisanych  i potem wielokrotnie udoskonalanych, 
spójrzmy,   dla   odmiany,   choc   raz   nieco   z   humorem,   na   nasze   narodowe   przypadlosci, 
powtarzajac w slad za Zaluckim:

Swiat mi sie calkiem nie podoba, w kosmosie gospodarka do kitu
gwiazdy sie pala przez okragla dobe, nawet w godzinie szczytu.
Na Marsa namawiaja polec, lecz któz by glowe pchal pod nóz.
Na Mlecznej Drodze pewnie gololedz, bo znów nie posypal Aniol Stróz.
Burzliwe piatki, mokre sierpnie, slowem gdzie spojrze, pelno wad,
lecz na mysl jedna skóra az cierpnie,
co by to bylo, co by to bylo, gdyby tak Polak stworzyl swiat.
Gdyby tak Polak trafem jakims, nasz rodak z wasem w ksztalcie wiechcia,

57

background image

lub gdyby sam Bóg byl Polakiem, nie, tego nawet Bóg by nie chcial.
Po prostu przed miliardem lat, gdyby bieg rzeczy zmianie ulegl
i gdyby Polak stworzyl swiat, o rany Julek.
Kula nie bylaby ta Ziemia, nie kula bylby Ksiezyc blady,
Szescianem? Nie wiem. Jedno wiem, bez kantów nie daloby rady.
Spitsbergen bylby gdzie Kalkuta. Alpy na glowie stalyby,
Wlochy by pewnie mialy ksztalt buta, ale o numer za maly.
Tylko, gdzie Polska, plynelaby wartko szeroka Wisla z czerwona kartka.
Nad nia cytryny szumialyby z cicha, na kazdej galazce zagrycha.
A gdyby juz byla gotowa ta rzeka, Polak by chyba dluzej nie zwlekal
i chyba, wreszcie, cieszcie sie, cieszcie, wzial do stworzenia czlowieka.
Nie powiem, jak bysmy wygladali, zbyt duzo doroslych na sali.
To nawet glupstwo juz, ze Adam pomieszalby sie z Ewa,
bo i tak, zapewniam, co wazniejsze poszloby na lewo.
Tyle, ze w bezholowiu cial, przypadek zrzadzilby laskawie,
ze przez pomylke moze bym mial plecy nie tu, lecz w Warszawie.
Moje zas plecy (i reszta) rezyduja skromnie w podlódzkich lasach, gdzie nielatwo mnie 

odnalezc.   Moze   dzieki   temu   udalo   mi   sie,   za   dotychczas   prezentowane   eseje,   uniknac   losu 
Nostradamusa,   który   mimo   kodowania   swych   tekstów,   wciaz   byl   narazany   na   niewybredne 
szykany srodowiska, dla jakiego zreszta tak wiele uczynil. Dodam, ze dotad, na szczescie, w 
rejonie,   gdzie   mieszkam,   nie   wiedza   czym   sie   zajmuje,   choc  niektóre   listowne   (straszne, 
zapewniam, i nie majace tez nic wspólnego z gloszonym milosierdziem) grozby kierowane 
pod moim adresem nie sa szczególnie odkrywcze, obiecujac kary zaczerpniete z pewnej 
znanej, choc dawno juz upadlej instytucji sredniowiecznej Europy
.

Podczas wiec, gdy jedni odsadzaja mnie od czci lub odczytuja z tego, co pisze, losy Polski w 

najczarniejszych  barwach (choc nie taka byla moja intencja i nie taka tresc publikacji), inni 
dziekuja za to przede wszystkim, ze wymuszam inne spojrzenie na Polske i jej mieszkanców. 
Jeszcze inni w tym,  co przedstawiam, widza manifest pelnej wiary w niebianska przyszlosc 
naszego narodu gotowana nam, a jakze, takze z woli Niebios (koniecznie), pomimo naszych 
usilnych staran, by wszystko zniweczyc.

Przypomina mi sie wiec w licznych listach (na szczescie kierowanych juz bezposrednio do 

mnie   i   nie   obciazajacych   redakcji),   ze   ojciec   Klimuszko   powiadal   przed   smiercia,   iz   w 
przyszlosci tylko w Polsce chcialby zyc. Sa i tacy, którzy narzekaja na trudnosci w zrozumieniu 
bardziej   fachowego   slownictwa,   jakim   sie   posluguje.   Z   drugiej   zas   strony   jest   wiele   tez 
kasliwych  uwag, ze wciaz traktuje Czytelników  jak dzieci.  Ci ostatni  korespondenci pytaja, 
kiedy wreszcie zaczne pisac jezykiem hermetycznym, do czego zostalem powolany, skoro – tak 
uwazaja – nasze pismo jest jednym z bardzo nielicznych w Polsce, nadajacych sie do tego celu, 
gdyz dopiero wtedy, ich zdaniem, tekst staje sie klarowny i jasny (zgadzam sie). Jesli ktos jest – 
argumentuja dalej – entuzjasta chemii, to do tekstów o niej traktujacych przystepuje z jakas 
przeciez, przynajmniej podstawowa znajomoscia tablicy Mendelejewa. Bez niej ani rusz (tez 
prawda) i chemicy, piszacy swe teksty nie uginaja sie pod presja profanów, gdyz chemia zatraca 
wtedy swe indywidualne cechy, wyrózniajace ja wsród innych systemów wiedzy. Dlaczego wiec 
w hermetyce ma byc inaczej, skoro do jej zglebiania zawsze trzeba bylo najpierw dojrzec, a 
potem jeszcze sporo sie natrudzic; bardziej niz przy jakiejkolwiek dyscyplinie konwencjonalnej 
wiedzy.

Porzucmy jednak te rozwazania i po raz ostatni (na wieksza kosmiczna chwile) podsumujmy 

to, co mówilem o Polsce, bez której swiat – przyznajmy – bylby znacznie ubozszy i nudniejszy, 
bo do dzis nie wiedzianoby pewnie, jak jest naprawde ze Sloncem i Ziemia (Kopernik), ani tez 
nie rozumiano swiata radioaktywnych pierwiastków (M. C. Sklodowska), nie wspominajac juz o 
spoganieniu Wiednia i Europy (Jan III Sobieski), bolszewizacji Europy („cud” nad Wisla w 
1920 r.) i dreptaniu w miejscu (czyli cofaniu sie) calej Europy Wschodniej, bez gdanskiego 
zrywu 1980 r.

58

background image

Widzicie Panstwo, jak juz blisko stad do typowo polskiej megalomanii?
A moze to jednak historyczne fakty? OK.! Krzyknijmy wiec zgodnie: „Niech nam zyje i 

rozkwita, niepowtarzalna Rzeczpospolita.” Oj, niepowtarzalna!

Poczatek zmian i nowe wyzwania 

4/2000

Polska to nieustanne zmaganie sie glorii i chwaly (ascendent Lwa) z tradycyjnym uporem 

Byka (Slonce z historycznymi postaciami i datami), to swietlane wizje Strzelca i sny o potedze 
oraz chrzescijanskie przedmurze Europy, migracje i religijna aktywnosc, skorpioniaste mroki nie 
tylko   naszej   historii,   ale   i   osobistego   wnetrza   kazdego   z   Polaków   zawsze   otwartego   na 
malkontentyzm – oraz zgryzliwe utyskiwanie. Nieprzypadkowo pokazujemy nieustannie swiatu 
pomniki   naszego   narodowego   umeczenia   (martyrologii),   a   cmentarze   i   zaduszkowe   swiatla 
rozswietlaja luna niebo nad Polska w pierwszolistopadowy wieczór, jak nigdzie w Europie. To 
kwadratura Slonca z Ascendentem i Ksiezycem w Wodniku, a wiec bunt przeciw kazdej wladzy 
i poczucie niczym nieskrepowanej wolnosci kazdego Polaka, „liberum veto”. Wreszcie haslo Za 
wolnosc nasza i wasza
, to „napoleoniki” naszej historii i tenze Napoleon – zbrodniarz Europy (to 
nie   moja   opinia,   lecz   powszechnie   ugruntowana   poza   Polska),   obecny   w   naszym   hymnie 
narodowym zamiast rodzimych królów (mlodziez pomysli, ze ci ostatni byli, byc moze, tylko 
wirtualni). To takze koniunkcja Urana z Neptunem (gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, a 
religijnosc  i  swieckosc  ciagle   znajduja  sie w  spolecznej  i  równoleglej   ofensywie.  Polska  to 
Pluton   wreszcie   na   ascendencie,   „gwarantujacy”   bardzo   burzliwe   dzieje   naszej   piastowskiej 
gromadki.

Liste   te   mozna   by   rozwijac   w   nieskonczonosc.   Bo   to   przeciez   takze   nasze   fascynacje 

swiatem (Slonce w IX sektorze: co zagraniczne, zawsze lepsze, lacznie z jezykiem francuskim 
elit krajowych przez spora polac historii), wreszcie i polski papiez, który usiluje laczyc religie, 
kto wie, czy nie lamiac w ten sposób nadana nam (narzucona, nakazana?) bardzo dawno temu 
kulturowo   (jezyk/pismo)   –   religijna   odrebnosc   (przeciez   jaskiniowcy,   na   mily   Bóg,   nie 
wymyslili dziesiatków tysiecy symbolicznych i spójnych ze soba znaków, w dodatku odrebnych 
dla Chin, Japonii, panstw arabskich, wreszcie cyrylicy, alfabetu lacinskiego i wielu innych, które 
z   trudem   opanowuja   dzisiaj   w   calosci   nawet   tegie,   uniwersyteckie   umysly,   powiazane 
urodzeniowo z tymi obszarami kultury).

Logika mówi jedno, a niepokój wywolany tym, ze nie znamy nawet „kontrolnego pakietu” 

prawdy   jest   irytujacy.   Ale,   jesli   istnieja   cywilne   osoby   w   USA   (nie   prezydent,   bo   on   jest 
marionetka, choc niewielu to pojmuje) lub gdzie indziej, które wiedza cos wiecej o planach 
„onych   z   kosmosu”   wzgledem   nas,   to   równie   dobrze   papiez   moze   cos   wiedziec   wiecej   o 
inzynierii genetycznej i mutacjach, czego jednak nie moze ujawnic. Skoro nie ujawnia sie III 
przepowiedni Fatimskiej mimo obligacji w tym zakresie i mimo, ze znaja ja oficjalnie o tym 
powiadomieni przywódcy mocarstw, a takze tak malo wiemy o jej powiazaniach ze stosownymi 
do okolicznosci dzialaniami papieza na terenach bylego ZSRR, sprawa moze byc powazniejsza. 
Nieprzypadkowo zamach, z którego ocalal, mial miejsce w dniu-rocznicy objawien fatimskich, 
nieprzypadkowa tez byla zwalajaca go z nóg krakowska goraczka, gdy (mimo warszawskiego 
ostrzezenia w postaci plastra na skroni) Jan Pawel II chcial nagle leciec do Armenii (rezygnujac 
z nieplanowanego nawet jeszcze wtedy pobytu w Czestochowie). Byl to zamysl nierozwazny, 
gdyz zagwarantowanie bezpieczenstwa kanalu powietrznego w ostatniej chwili okazaloby sie 
niemozliwe. Zwróccie tez prosze uwage, ze po zaniechaniu planu tej wizyty goraczka ustapila, a 
niewiele   godzin   potem   byly   juz   zarty   o   kremówkach,   z   czkawka   jednak   po   nie   odbytym 
najwiekszym i w pewien sposób sumujacym zycie polskiego papieza spotkaniu na krakowskich 
Bloniach. Armenczyk,  jak wiadomo, zmarl kilka dni pózniej, ale gdyby w zamieszaniu (lub 
wykorzystujac je) zestrzelono papieski samolot, uruchomilaby sie automatycznie przepowiednia 
Malachiasza
  o dwóch jeszcze papiezach (jesli oczywiscie ma onajakikolwiek sens), ta zas – 
niezaleznie od tego, czy rozumiemy to czy nie – musi byc skoordynowana z tym, co mówil 
równiez   Nostradamus   (kataklizm   w   rejonie   morza   Sródziemnego,   o   którym   wspominalem, 
zwracajac   uwage,   ze   przyczynic   sie   moga   do   niego   m.in.   zapasy   broni   biologicznej   i 

59

background image

bakteriologicznej,   zlozone   na   terenie   Iraku   lub   wulkan   Etna,   albo   jeszcze   inna   dzialalnosc 
sejsmiczna, jako i ludzka). To wyjasnia okolicznosci, w których Malachiasz móglby miec cien 
racji   (tym   bardziej,   ze   miejsca   na   groby   dla   dalszych   papiezy,   ponad   kontyngent,   braklo   i 
przygotowano je dopiero nie tak dawno). Obie zas sygnalizowane tu przepowiednie zejsc sie 
musza z predykcjami  E. Cayce'ego, który przed kilkudziesiecioma laty przewidywal mniej 
wiecej na obecny okres nieodwracalne zmiany klimatyczne
. To, ze mial on racje mówiac o 
przebiegunowywaniu sie Ziemi, kazdy dzis widzi. Rzecz tylko w tym,  od którego momentu 
przestalismy   kontrolowac   caly   proces   (proces,   nie   klimat,   bo   tego   ostatniego   nigdy   nie 
kontrolowalismy!). I tu, naturalnie, opinie moga sie róznic, ale jesli rzady klamia w znacznie 
mniejszych sprawach, nie widze mozliwosci dotarcia do jakiejkolwiek obiektywnej informacji.

A Polska? zapytacie.
Otóz nie zajmowalbym  sie tym  wszystkim,  gdyby nie fakt, ze niepokoje Nostradamusa, 

Malachiasza i Cayce'go musza byc zsynchronizowane, by zachwiac strukturami w Europie (nie 
tylko) i w zwiazku z tym na Pólwyspie Apeninskim takze. Dopiero w takim kontekscie mozemy 
ujrzec prawdziwe (oby) oblicze tego co, byc moze, mogloby dziac sie w Polsce (przyszlosc 
podczas Big Bangu nie zostala jednoznacznie zdeterminowana, przynajmniej nie jesli idzie o 
Czlowieka, zdumiewa jednak niepoprawienie jego ewidentnie wadliwej konstrukcji, owocujacej 
w drugim pokoleniu bratobójstwem).

Spójrzcie, prosze, na problem wyrzucenia prarodziców  z Raju (zostawmy juz ten miecz 

ognisty, czyzby laserowy) oraz weza owinietego wokól tego drzewa, symbolizujacego nie tyle 
strukture  DNA  (to takze),  ale  przede  wszystkim  przekazujacego  znacznie  istotniejsza  wtedy 
informacje  o  strukturze   kosmosu,   na  której   ta  pierwsza   –  jak  juz  dzis  dobrze   wiemy  –  sie 
wzoruje. Spójrzmy takze na to z punktu widzenia Trumana (film Truman Show), który chce 
opuscic   swój   „Raj”   i   nie   wie,   co   poza   nim   sie   znajduje,   a   Rezyser-Jahve   stara   sie   mu   to 
uniemozliwic, bo wtedy zawali sie jego wlasny swiat (czy swiat Trumana takze, o tym nic zgola 
nie wiemy). Wiemy tylko tyle, ze prarodzice przetrwali na zewnatrz z woli/wbrew niej (?), nie 
zmieniajac sie zbytnio przez kolejne tysiaclecia.

A   Polska,   zapytacie   juz   naprawde   poirytowani,   bo   przeciez   nie   kazdy   (bylo   o   tym   na 

wstepie) odbiera wszystko na tych samych falach. Po co wiec akurat teraz ta tematyka? Jak to po 
co? A co ksztaltuje rzeczywistosc i prawo, na dodatek takze naszego kraju? Jezeli narodowy 
kosmogram   ma   jakikolwiek   sens   –   a   ma   –   to   nasze   (niewatpliwe)   ofiary   przedmurza 
chrzescijanstwa powinny miec jakis glebszy sens, uznawany przez naród. Inaczej mamy chaos. 
Stad pytanie  o mozliwe scenariusze post malachiaszowsko-cayce'sowsko-nostradamusowskiej 
przyszlosci. Zimna logika i ekonomiczny punkt widzenia, „podlany” ponad tysiacletnia wiara 
nakazuje   wierzyc   (wierzyc   czy   wiedziec   –   oto   i   dylemat?),   ze   koniec   epoki   Ryb,   po   tak 
niespodziewanej, polskiej „inwestycji” w papiestwo, nie musi byc dalej „jalowy”.

Lecz tu pojawia sie (nieco pozorna) dzielaca Polaków „kosc niezgody”. Przeciez w obliczu 

ewentualnego kataklizmu poludniowej Europy pewne struktury nalezy przeniesc w bezpieczne i 
stosowne do tego miejsce. Kryterium pierwsze spelniaja dwa miejsca, oba zas – tylko jedno – 
Lichen. W przeciwnym razie – zgadzam sie z wieloma ludzmi – nie ma usprawiedliwienia dla tej 
inwestycji, przynajmniej „tu i teraz”. Dlatego nie sadze, by odwiedzenie jej, tak intensywne w 
czasie ostatniej  pielgrzymki,  bylo  bezcelowe. Na tym  szczeblu, juz nic nie jest bezcelowe i 
wplywa   na losy  panstwa  polskiego,  jak  kazdego  innego,  z  Watykanem  wlacznie.   To  nie  ja 
wymyslilem powolne wyrastanie mlodych jeszcze pedów, zwiastujacych zupelnie nowa epoke. 
Kto tego nie widzi, nie slyszal o genetyce, telefonii komórkowej i o wielu innych zjawiskach, juz 
dzis bezposrednio ksztaltujacych nasze bytowanie, ten zaiste nie wie, na jakim swiecie zyje. A to 
dopiero poczatek zmian ogarniajacych ludzkosc, których bezkarnie cofnac sie nie da. Mozemy 
wprawdzie cofnac zegary (nie czas), ale i wtedy oszukujemy samych  siebie (no, ale jest to 
przeciez staly element fazy Ryb).

Polska, ze swym  wyjatkowym nagromadzeniem przebogatej energetyki, z olbrzymimi 

wiec w tych  latach szansami stwarzanymi  przez tranzytujace planety (Jowisz z Saturnem w 
poblizu Slonca Polskosci z 966 r., Pluton podchodzacy powoli, w ciagu kilku lat, pod trygon do 

60

background image

ascendentu   tego  kosmogramu),   konfrontowanymi  z  mozliwoscia  bardzo  glebokich   i  naglych 
zmian (Uran w opozycji do ascendentu z 966 i kwadrat do Slonca niepodleglosci z 1918 r.) oraz 
zagrozonymi   jednak   iluzja   „tanca   Chochola”   (Neptun   w   kwadracie   do   Slonca)   nie   moze 
pozostac   w   marazmie,   ani   sie   oszukiwac.   Wiecej   mówic   nie   trzeba,   zwlaszcza,   ze   naród 
nieprzypadkowo   otrzymal   w   darze   i   tlumnie   konsumowal   ostatnia   ekranizacje   najbardziej 
ulubionych   i   cenionych   epopei:  Ogniem   i   mieczem  oraz  Pana   Tadeusza.   Nasze   narodowe 
Kasandry filmowe, Andrzej Wajda i Jerzy Hofman, jak na Ryby zodiakalne przystalo, czesto 
przenosily   na   ekran   swiat   literackich   Ryb   (np.   Iwaszkiewicza),   przy   pomocy   aktorów 
reprezentujacych   te   faze   (Daniel   Olbrychski),   nie   od   dzis   wiec   zwiazali   sie   z   jungowska 
nieswiadomoscia  zbiorowa. Oba dziela ukazaly sie na czas, a obaj rezyserzy zaplacili za to 
zdrowiem, penetrujac – kazdy inaczej – miesnie, sumienie i dusze narodu. A jesli to komus nie 
odpowiada,   zawsze   moze   jeszcze   potraktowac   te   filmy   jako   uosobienie   naszej   aktywnosci 
ascendentowego Lwa kosmogramu Polski z 966 r. (Ogniem i mieczem), oraz obraz sarmacji, 
wzbogacony   pieknymi   pejzazami   przyrody   (Pan   Tadeusz)   i   Slonce   w   Byku   w   tym   samym 
kosmogramie.

Racje wiec maja Czytelnicy, którzy twierdza, ze tematu narodowego, holistycznego w swej 

naturze,  a   wiec  obejmujacego  calosc   problemu,   nigdy  wyczerpac  ani   zakonczyc   sie  nie   da. 
Zarazem   slusznosc   maja   ci,   którzy   kieruja   obecnie   swój   wzrok   ku   nowym   wyzwaniom.   Ja 
pozostaje w tym, co czynie w zgodzie z kosmosem i wlasnym sumieniem.

Rodacy o sobie 

7/2000

Tylko   teraz   –   dopóki   wszystko   tkwi   w   Panstwa   pamieci   –   mam   szanse   na   globalna 

weryfikacje  tego  wszystkiego,   co  odnosi  sie  do archetypów   narodowosciowych,  szczególnie 
polskich. Drugiej takiej okazji moge nie miec przez nastepne sto, a moze i tysiac lat.

Chodzi mi o wybrany przez setki tysiecy rodaków, wymarzony przez nich i dlatego majacy 

autentycznie   walory   archetypu,   calodzienny   program   TVP   który   wyemitowano   2   stycznia 
2000 r.  Uwiarygodnial  on  –  podobnie   jak  wczesniej  na   tych  lamach   przedstawiany  panteon 
Polaków   XX   w.   –   kosmiczna   Polskosc,   a   tym   samym   uwierzytelnial   moja   kosmoekologie 
kultury. Potem o Polsce dlugo juz moge milczec, gdyz ziarno zostalo zasiane.

Tu mala uwaga. Szczególnie istotny w wielu szczególach, a i w calosci, tekst z numeru 

lutowego (2/2000), zostal w subtelny, acz wyrazny sposób nieco oprotestowany przez redakcje, 
w zakresie Lichenia  glównie, czego pojac nijak nie moge.  Wszystko bowiem co napisalem, 
ograniczalo sie do potwierdzanego w pelni przez fakty niespodziewanego podwyzszenia statusu 
tej   malenkiej   wioseczki,   jedynej   w   Polsce,   a   zapewne   i   w   Europie,   posiadajacej   w   swych 
granicach nie tylko zaskakujaco ogomniasta bazylike, ale i czterogwiazdkowy hotel (!). Jedynym 
racjonalnym uzasadnieniem dla tego rodzaju – przyznajmy – ponadprzecietnego przedsiewziecia 
byloby   jego   bardzo   specyficzne   wykorzystanie,   ale   to   przeciez   zaledwie   hipotetyczna 
alternatywa.  Wprawdzie   zdecydowana  wiekszosc  mych  ocen  dotychczas   sprawdzala   sie, jak 
chocby ostatnio, w odniesieniu do zwiekszajacej sie ekspansji kapitalu niemieckiego w Polsce 
(rychly casus Banku Gdanskiego), krótko przeciez po przeniesieniu stolicy Niemiec do Berlina, 
a wiec do Prus, gdy skorpioniasty Pluton znalazl sie w Strzelcu. W poprzednich swych pobytach 
w Strzelcu (raz na 250 lat), oznaczal on odpowiednio powstanie Prus i, w cyklu nastepnym, 
dokonanie przez nie rozbioru Polski. Ja zas od dawna na zajeciach rwalem wlosy – no, ich 
resztki – obawiajac sie tego, co w sposób ewidentny coraz silniej sie manifestuje, zwlaszcza ze 
Gdansk zawsze byl papierkiem lakmusowym stopnia zlozonosci stosunków polsko-niemieckich.

Dla zaistnienia mozliwosci zaledwie awansu Lichenia potrzeba równoleglego mniej wiecej 

w czasie spelnienia sie przepowiedni. Chodzi o E. Cayce'go, odnosnie zmian klimatu (czego 
wstepne manifestacje juz odczuwamy), Malachiasza mówiacej o dwóch jeszcze tylko papiezach 
(z tym trzeba nieco poczekac, zatem nie nadszedl jeszcze wlasciwy czas) i Nostradamusa, wedle 
którego basen Morza Sródziemnego, a wiec i Rzym (Watykan), móglby byc, z róznych zreszta 
przyczyn  – ekologicznych, klimatycznych czy postmilitarnych (o czym pisalem wczesniej) – 
takze powaznie zagrozony. Oczywiscie wszyscy trzej prorocy moga sie mylic, bledne wnioski 

61

background image

moge wyciagac i ja, a redakcja moze miec racje, z czego bym sie nawet ucieszyl, bo Polska 
przez wieki dosc juz zaznala nadzwyczajnych wydarzen, które zazwyczaj komplikowaly nasza 
historie. Tylko jak mi (redakcja, nie Nostradamus) wynagrodzi straty moralne, gdy okaze sie, ze 
mialem racje? (Odpowiadamy pytaniem na pytanie: czy wszelki obieg pogladów, nawet gdy 
zaznaczaja sie w nim róznice zdan, jak w tym przypadku, mozna utozsamiac z jakimikolwiek 
stratami moralnymi? – przyp. redaktora naczelnego NS).

I jeszcze jedno. Akcentowanie w nocie redakcji swej dezaprobaty wobec organizacyjnego 

balaganu przy wprowadzaniu reform w kraju, wymuszanych zreszta cyklami planet (o czym tez 
bylo) jest jak najsluszniejsze, ale i ja o tym przeciez caly czas pisalem, co latwo wychwycic, 
znajac chociazby elementarne relacje astrologiczne. Jeden z fragmentów mego tekstu omawial 
kwadrature   tranzytujacego   Neptuna   do   Slonca   kosmogramu   Polski   z   966 r.,   która   –   poza 
specyficznym   i   doprawdy   kosmicznym   balaganem   w   sluzbie   zdrowia   (oraz   w   sluzbach 
specjalnych, lacznie z lustracja) plus strajkami anestezjologów i pielegniarek (stanowiacych w 
swej masie archetypowa esencje XII-go, a wiec neptunowego sektora kazdego kosmogramu) 
oznacza tez generalna dezorganizacje i degrengolade wszelkich panstwowych struktur. Wszak 
Slonce to archetyp  wladzy,  a Slonce Polski 966 znajduje sie wysoko, tuz przy Saturnowym 
(struktura)   MC.   To   podstawowy   alfabet   astrologii   i   dobrze   zna   go   wiekszosc   stalych 
Czytelników  NS, którzy kiedykolwiek,  choc troche, zetkneli  sie z profesjonalna  astrologia  i 
kosmobiologia. Ja zas, kazdemu kto zechce, od kilkudziesieciu juz lat pomagam go opanowac.

Notka redakcji uruchomila nutke polemiki, pierwsza od bardzo wielu lat z mojej strony, bo 

na poprzednia notke, sprzed lat, nie zareagowalem, sadzac wtedy, iz merytoryczne wyjasnienia 
moga wciaz jeszcze byc niezrozumiale dla laika. Dzis sie to nieco zmienilo, tych ostatnich jakby 
mniej,   a   ówczesna   uwaga   redakcji   dotyczyla  Mandali   Hipnozy,   arcywaznego   tekstu, 
pozwalajacego  zrozumiec  podstawy dynamicznego  Zodiaku,  o którym  wtedy nikt jeszcze w 
swiecie nie mówil.

To juz nieodwolalnie koniec dygresji, a na swe usprawiedliwienie mam tylko to, ze przez 

caly czas mówilismy o najbardziej zywotnych sprawach dla Polski, niezaleznie od – mam taka 
nadzieje – wlasnych sympatii badz antypatii politycznych i religijnych, nie wdajac sie przy tym 
w jakakolwiek ocene naszkicowanych procesów i zjawisk, co umozliwia forum wymiany mysli, 
jakim   jest   NS.   Warto   wszakze   pamietac,   ze   wspólczesna   astrologia   humanistyczna   i 
kosmoekologia kultury to nie prymitywne, tygodniowe, miesieczne lub roczne wieszczenie z 
gwiazd, lecz podstawa zrozumienia sensu egzystencji kazdego z nas, a i charakterystyki czasów, 
w których przyszlo nam zyc.

Wrócmy teraz do naszego podstawowego watku rozwazan. Esencja Polskosci (potwierdzona 

fenomenalnie   przez   wybór   najbardziej   zasluzonych   Polaków   XX   w.,   w   którym   pierwszych 
kilkanascie nazwisk, w sensie zupelnie doslownym, reprezentowalo energie kosmiczne naszego 
narodowego kosmogramu) ujawnia sie zawsze (choc to i tak wielkie uproszczenie) znacznym 
zaakcentowaniem   czterech   zodiakalnych   faz   rozwoju,   zyrowanych   historycznymi   i   zarazem 
najwazniejszymi   dla   naszego   kraju   datami   narodzenia   najbardziej   zasluzonych   Polaków, 
ksztaltujacymi niemal bez reszty nasza historie.

I otóz 2 stycznia 2000 roku przez caly dzien pokazywano w polskiej telewizji publicznej 

wiele o nas mówiace, trzy najbardziej pozadane i przez nas samych wybrane, zwycieskie 
audycje  
w   kategoriach:   wydarzen,   sportu,   programów   rozrywkowych,   filmu,   dramatu   oraz 
komedii filmowych. Wyselekcjonowane przez cwierc miliona rodaków stanowily one narodowej 
tozsamosci jedyny w swoim rodzaju POLAKÓW PORTRET WLASNY: swoisty rejestr naszych 
zalet, slabostek, marzen, a i kompleksów zarazem, bedacy tak naprawde odbiciem Kosmicznej 
Polskosci,   choc   wyborcy   nic   przeciez   o   niej   nie   wiedzieli.   Wybrane   przez   widzów   filmy   i 
programy ukazuja takze w pigulce cale nasze, ponad tysiacletnie kulturowe dziedzictwo, nie 
tylko   to  telewizyjne.  W   takim   zas   ujeciu,  doprawdy,  niewiele  da   sie  ukryc  i   jeszcze   mniej 
przemycic udawanych, czesto równiez chwilowych (a wiec z gruntu nieprawdziwych) zachowan 
i sadów.

62

background image

Wsród wydarzen uwage Polaków najbardziej przykulo ladowanie Armstronga (urodzeniowy 

Lew) i Aldrina (Wodnik) na Ksiezycu w lipcu 1969 r., a wiec w fazie Raka patronujacej Stanom 
Zjednoczonym. Uznalismy je za bardziej interesujace niz cokolwiek, co wydarzylo sie w kraju. 
To zrozumiale, jako ze polskie Slonce z 966 r. okupuje IX sektor kosmogramu, zwiazany ze 
Strzelcem (to takze ascendent USA), a wiec ekspansja swiadomosci, z zagranica i dalekimi 
podrózami oraz religia. Historycznie rzecz biorac sa to nasze bardzo czeste migracje, a takze – z 
drugiej strony patrzac – specyficznie pojmowana religijnosc i, co oczywiste, polski papiez. W 
pelni zrozumiale jest wiec drugie i trzecie miejsce, przyznane odpowiednio papieskiej wizycie w 
Wadowicach  w 1999 r. i homilii  wygloszonej  przez Ojca Swietego na Placu Zwyciestwa w 
Warszawie, w czasie swej pierwszej wizyty w kraju, w 1979 r.

Wiekszosc z nas dobrze pamieta – jako ze papieskie Wadowice byly niedawno – iz chory 

jeszcze poprzedniego dnia papiez (co uniemozliwilo mu wyjazd do Armenii i tym samym byc 
moze ocalilo zycie, przesuwajac termin ewentualnej materializacji przepowiedni Malachiasza) 
majacy urodzeniowa charakterystyke energetyki chrztu Polski z 966 r., a wiec Slonce w Byku i 
ascendent w Lwie, tam wlasnie blysnal na scenie (Lew), tryskal humorem i konsumpcyjnymi 
wspomnieniami kremówek (Byk). Nic dziwnego, ze naród niemal oszalal z zachwytu, bowiem 
od czasów rzymskich ludowi zawsze szlo glównie o panem et circenses, czyli o chleb i igrzyska. 
Zgromadzeni w Wadowicach reagowali zupelnie jak Rzymianie oczekujacy chleba i igrzysk, 
czemu trudno sie dziwic, skoro papiez i naród, z którego pochodzi, maja wspólna, byczo-lwiasta 
nature, nadana przez kosmos. Wizyty w Wadowicach swiat nie odnotowal, jako ze miala ona 
swojskawo-polski charakter. Podobnie bylo ze znacznie wazniejsza homilia w Warszawie na 
Placu   Zwyciestwa.   Stalo   sie   tak   dlatego,   ze   niewielu   Polaków,   nie   wspominajac   juz   i   o 
zagranicy, pojmowalo jej wysoce prorocza tresc. Wszystko sprowadzalo sie wtedy do jednego 
zawolania,   o   wyraznie   byczo-strzelcowato-skorpioniastym   charakterze:   Niech   Duch   Swiety 
(Strzelec)   odnowi   (Skorpion)   oblicze   ziemi,   tej   ziemi   (Byk),   przekazane   nam   na   rok   przed 
historycznym   fenomenem   „Solidarnosci”   i   najwieksza   pokojowa   transformacja   (Skorpion) 
narodów (!) w calej dotychczasowej historii ludzkosci (sic!).Teraz musze nawiazac do pewnej 
historycznej   wypowiedzi   wielkiej   amerykanskiej   jasnowidzki   J.   Dixon   (tej   m.in.   od 
Kennedy'ego, którego intensywnie, acz bezskutecznie usilowala przestrzec przed grozaca mu 
smiercia), wydrukowanej w 1979 r. (!). Pytana o dekade lat osiemdziesiatych, Dixon rozpoczela 
od tego, ze to Jan Pawel zasial ziarno, które przyniesie takie zmiany, jakich swiat jeszcze nie 
widzial. Inne wydarzenia w telewizyjnym plebiscycie, niekiedy wazne, ale nie wspólgrajace z 
Kosmiczna Polskoscia pozostaly daleko w tyle. Odnotujmy jedynie, ze nieczesto ktos spelnia 
nasze   marzenia,   ale   marzenia   spoleczenstwa,   które   zgodnie   z   jungowska   nieswiadomoscia 
zbiorowa manifestuja sie w sferze kultury i pozostaja w dodatku w zgodzie z kosmobiologiczna 
charakterystyka Polskosci, wynikajaca z energetyki kosmosu, ujetej momentem chrztu Polski w 
966 r., – sa niezwykle wazne. Dzieje sie tak, mimo ze jednostki tworzace to spoleczenstwo nic 
zgola nie wiedza o niezbywalnym historycznie, ponadczasowym sensie takiej charakterystyki. 
Oto kolejna porcja tego, co tworzy Kosmiczny Garnitur Polski.

Zawsze góra 

8/2000

Przez   chwile   zajmijmy   sie  sportem.  Zloty   Fortuna  –   dziewiate   miejsce   w   plebiscycie 

widzów telewizji – zaprzepascil fuksa, a wiec zebral niewiele glosów. Ósme miejsce zajeli zloty 
Szurkowski
 i srebrny Szozda. Obaj kolarze zgodnie ze soba wspólpracowali, zamiast sie spierac, 
rywalizowac, a nawet zwalczac. W rezultacie powialo lekka nuda i przy slabo zaznaczonym w 
kosmogramie Polski elemencie wspólpracy – ocena ich wyczynu nie byla tak wysoka, jak na to 
zaslugiwali.

Zloto   siatkarzy   (Montreal'76),   którzy   pokonali   Rosjan   w   bezprecedensowym, 

wielogodzinnym pojedynku, na gesto zaludnionych, poznanskich Winogradach – i mysle, ze nie 
tylko tam – bladym switem (byla 5 rano), spowodowalo potezny ryk uniesienia, radosci i ulgi, 
tym bardziej, ze Polacy wygrali wlasnie z ZSRR (silny pas Skorpiona, w opozycji do polskiego 
Slonca z 966 r. i kwadraturze do naszego lwiastego ascendentu). Zespolowy kunszt powinien 

63

background image

plasowac ich jeszcze wyzej, ale luke te wypelnili pilkarze, mimo ze na mistrzostwach swiata 
przegrali  o zloto z Niemcami  – drugim naszym,  historycznie bolesnym  niekiedy sasiadem i 
rywalem. Niekwestionowane zwyciestwo gestu Kozakiewicza (urodzeniowy Strzelec), to bardzo 
polskie podejscie do sprawy, bowiem, tylko o chwile pózniejszego, towarzyszacego medalowi, 
jego rekordu swiata nikt juz prawie nie pamieta. Chodzilo wiec o to, ze my (Lwy) jestesmy 
zawsze   góra,   a   inni   to   widza,   szczególnie   ze   zamanifestowalismy   to   za   granica   i   wobec 
silniejszego   „Wielkiego   Brata”,   przy   bardzo   (liczne   gwizdy   na   trybunach   w   Moskwie) 
niesprzyjajacych warunkach (Strzelec i Skorpion).

Z kolei  rozrywka  – wiadomo – zwiazana jest z poczuciem humoru. Znamy mniej wiecej 

humor Brytyjczyków i Francuzów, ale jak ma sie on do polskiego? Pomijam tu miejsca od 12 do 
7  na   telewizyjnej   liscie.  Punktowane  szóste  zajeli  Starsi   Panowie   Dwaj  i   w  kraju  o  naszej 
charakterystyce  kosmicznej w glosowaniu powszechnym,  a nie tylko z udzialem elit, trudno 
byloby uzyskac wyzsza lokate.

Miejsce piate zajal Kabaret pod Egida. Jego leader, urodzeniowy Byk, Jan Pietrzak, wslawil 

sie   odwaznym   wystepem   w   przededniu   stanu   wojennego,   niemilosiernie   szydzac   z   wladzy. 
Dobrze jednak wiedzial, ze dzieki odpowiednio wysokim koligacjom rodzinnym  bezpiecznie 
opusci w ostatnim momencie kraj, pozostawiajac nam wprawdzie piosenke  Zeby Polska byla 
Polska
,   której   jednak   sam   nie   zaspiewal,   nawet   podczas   pamietnego   koncertu   swiatowej 
solidarnosci z Polska, mimo iz przebywal w tym czasie w Stanach Zjednoczonych, a wiec na 
terenie   organizatora   tej   imprezy.   Pietrzak   „zasluzyl”   sie   rodakom   wlasna   kandydatura   na 
prezydenta RP i wciaz wielu uwaza, ze byl to tylko (choc to nieprawda) efektowny zart starego 
estradowego wygi.

Niezaprzeczalnie Pietrzak byl bardzo komiczny, i zarazem kosmicznie polski, w krótkiej, 

lecz blyskotliwej roli spikera, prowadzacego w Chicago radiowy program polonijny z udzialem 
Pawlaka i Kargula w filmie Kochaj albo rzuc.

Wlasnie leci kabarecik  na miejscu czwartym jest – jak sie wydawalo – premiowany zbyt 

wysoko, ale wyjasniano mi namietnie, ze odzwierciedla on zjadliwie pokrecona rzeczywistosc 
PRL-u   (jesli   juz,   to   raczej   efekty   zderzania   sie   ze   soba   tak   róznych   od   siebie   pryncypiów 
kosmicznych, wynikajacych z faz Byka, Lwa i Skorpiona, „wrzuconych” w realia polityczno-
spoleczne tamtych czasów).

ABBA w Studiu 2 na miejscu trzecim poczatkowo byla dla mnie jeszcze mniej zrozumiala. 

Dopiero jedna z moich seminarzystek, pani Beata, nadeslala mi fax z urodzeniowymi datami 
czlonków tego zespolu, wiernie odbijajacymi pelna energetyke kosmogramu Polski z 966 r. Jest 
wsród nich Lew, Skorpion, Strzelec i progresywny Byk z Ksiezycem w Skorpionie na dodatek.

To do mnie przemówilo, gdyz pisalem juz kiedys o fenomenie serialu Niewolnica Isaura

który  –   niezauwazony  w   swiecie   –  u   nas   nie   tylko   zrobil   oszalamiajaca   kariere,   ale   i   jego 
odtwórcy   glównych   ról   byli   witani   wszedzie   w   Polsce   i   podejmowani,   niczym   najbardziej 
prestizowi i lubiani, a przy tym autentycznie bliscy nam ludzie. Dobrze pamietamy co sie wtedy 
w Polsce dzialo i dzisiaj wstyd nam troche za ten prowincjonalizm, a niepotrzebnie. Zaraz to 
wyjasnie.

Otóz podstawowa energetyka Polski wspiera sie oczywiscie o spolaryzowana ze soba os faz 

Byka   i  Skorpiona,  co  niezmiernie   latwo  wywiesc  z  naszej  historii  i   kultury  (czynilem  to   z 
zapalem   niejednokrotnie   w   swych   wystapieniach   i   publikacjach).   Leoncio   zas   z  Niewolnicy 
Isaury
  ewidentnie   gral   role   Skorpiona,   cierpliwie   starajacego   sie   osobiscie   osaczyc   swa 
niewolnice, która z równie byczym spokojem, determinacja i biernym oporem odmawiala mu 
swych   wdzieków.   Najciekawsze   jednak   dopiero   przed   nami.  Grajacy   skorpioniasta   role 
Leoncio   jest   w   istocie   urodzeniowym   Bykiem,   bycza   zas   w   swym   uporze   Isaura, 
urodzeniowym   Skorpionem.   Odgrywali   wiec,   w   swoisty   sposób   kapitalnie   i   jakby 
przewrotnie,   swe   energetycznie   zamienione,   lecz   wciaz   spolaryzowane   ze   soba   role,   a 
wszystko to rozgrywalo sie na podstawowej i bardzo energetycznie czulej osi narodowego 
kosmogramu Polski
.

64

background image

A teraz deser! Bycza filmowo, urodzeniowo skorpioniasta Isaura nie czula sie w Polsce az 

tak wybornie (o czym donosila prasa), jak skorpioniasty na planie, byczy zas w realiach Leoncio 
(dla uproszczenia, pomijam prawdziwe nazwiska aktorów). Ale i tak oboje bawili sie dobrze, do 
konca nie mogac zrozumiec swojej tak nieoczekiwanej i ogromnej popularnosci w – o czym 
przeciez nie wiedzieli – naszym byczo-skorpioniastym kraju.

Drugie miejsce piosenek A. Osieckiej  Zielono mi, to uznanie dla wprawdzie urodzeniowej 

Wagi, lecz progresywnego (przez 30 lat) Skorpiona w okresie swej najwiekszej twórczosci, a na 
koniec juz Strzelca. To takze docenianie spuscizny autorki oraz uznanie dla niezrównanego i 
poetyckiego opisu rozmaitych sytuacji zaczerpnietych z naszego zycia.

Satyryczny aspekt zawsze prezentowali zwyciezcy tej kategorii, czyli  Kabareton w Opolu, 

co sprowadzilo sie do duetu Zenka Laskowika i Bogdana Smolenia. Nie jestem ani pierwszy, ani 
ostatni, któremu ciagle brak ich razem na scenie, ale tamto to juz historia, doceniona wszakze 
przez Polaków, z których wielu odkrylo ze zdumieniem, iz istnial kabaret, gdzie mozna bylo sie 
smiac (jesli ktos potrafi) po kazdym zdaniu. Ech, zal! Ale jak widac – nie zapomnielismy i za to 
co   bylo,   dziekujemy.   A   tak   na   marginesie:   Zenek,   urodzeniowy   Baran,   najwieksze   i   dzis 
doceniane sukcesy odnosil, gdy jego progresywne Slonce bylo w polskiej fazie Byka, w dodatku 
na Sloncu kosmogramu Polski z 966 r., co zdarza sie raz na 360 lat (!), wiec nie kazdemu w 
zyciu jest pisane.

Sami swoi z ziemi obiecanej 

9/2000

To jasne, ze kosmiczny zwiazek Polaków ze swymi niezbywalnymi energiami, formujacymi 

ich narodowy charakter jest fascynujacy. Najpelniej wiec objawia sie w preferowanych przez nas 
filmach, zarówno komediach, jak i dramatach, barwnie ilustrujac korzenie i sens Polskosci.

Archetypowosc filmów jest tak przejrzysta i obfita, w obu zreszta kategoriach, ze zajmiemy 

sie   pokrótce   czolowymi   tylko   pozycjami.   Jesli   chodzi   o   komedie,   podazajac   od   miejsca 
siódmego   w   góre,   wyróznione   w   telewizyjnym   plebiscycie   widzów   obrazy   ukazuja   nasze 
narodowo-zodiakalne cechy. To  Nie lubie poniedzialku,  Mis  i  Rejs. Miejsce czwarte zajmuje 
Vabank, zdecydowanie bardziej kasowy od trzeciej  Seksmisji. A jednak uplasowal sie za nia, 
choc klimat filmu, postacie Kwinty i dyrektora banku, znakomicie odpowiadaja polskim fazom 
Skorpiona, Byka i Lwa, podczas gdy Seksmisja bazuje glównie na elementach Skorpiona, który 
to znak zajmuje w kosmogramie  Polski 966 czwarty sektor, zwiazany z kobietami,  domem, 
opieka i prokreacja, co stanowi przeciez osnowe tego filmu.

Drugie  natomiast  i pierwsze miejsce, przyznane  odpowiednio  filmom  Jak rozpetalem  II 

wojne swiatowa  i  Sami swoi, nie podlega najmniejszej dyskusji, gdy spojrzec na te dziela z 
archetypowego   punktu   widzenia.   A   ze   jeszcze   nieco   bardziej   jestesmy   Byko-Lwem,   niz 
Strzelco-Skorpionem, kolejnosc okazala sie wlasnie taka, a za nagrodzeniem perypetii Kargula i 
Pawlaka glosowano niemal bez wahan i skreslen. Rozpetanie drugiej wojny przez szeregowca 
Franciszka Dolasa nawiazuje do naszej narodowej megalomanii Lwa. Natomiast jego bardziej 
lub   mniej   beztroskie,   zakonspirowane   jednak   i   niebezpieczne   podróze,   to   oczywiscie   faza 
Skorpiona i Strzelca, zamilowanie zas do jadla i napitków oraz kucharzenie nieodparcie kojarza 
sie nam z faza Byka.

Sami   swoi  to   przeciez   wielokrotnie   ogladana   przez   kazdego   z   nas   komedia   o   naszym 

byczym, chlopskim zacietrzewieniu i uporze, o lwiastej godnosci i checi wywyzszenia sie nad 
sasiada,   o   skorpioniastej   pamieci   i   ciaglym   wypominaniu   starych   krzywd,   o   strzelcowatej 
wreszcie podrózy emigracyjnej ze wschodu na zachód i odwrotnej do i z tak bardzo z naszym 
kosmogramem narodowym powiazanej Ameryki, skad przyjezdza Jasiek.

Wszystkie niemal gagi i sytuacje w tym filmie smiesza, ale i zarazem sa nam bardzo bliskie. 

Czujemy w nich powiew narodowego ducha, przy czym obaj sasiedzi równiez w zadnej sytuacji 
ducha nie traca.

Tak bezapelacyjnego  zwyciezcy nie udalo sie wyznaczyc  w  kategorii  filmów-dramatów, 

choc i tu niespodzianek raczej nie bylo, poza jedna, dla mnie malo zrozumiala, a nawet przykra. 
Otóz wsród wytypowanej dwunastki w ogóle nie znalazlo sie  Wesele  Wajdy,  reprezentujace 

65

background image

wyzsze   wcielenie   fazy   Strzelca,   wzorowanej   na   bardziej   rozwinietych   centaurach   (Chiron, 
Fobos),   które,   zamiast   bezmyslnie   uganiac   sie   za   nimfami   staly   sie   nauczycielami   greckich 
herosów. Dwa typy Strzelca doskonale oddaje Mickiewicz, a w slad za nim Wajda, postaciami 
Jacka Soplicy i kwestarza Robaka w Panu Tadeuszu, który jednak, jako dzielo filmowe, nie bral 
udzialu w omawianym rankingu.

Dalsze   pozycje   wyznaczane   sa   byc   moze   przez   chwilowa   mode,   ale   szesc   pierwszych 

filmów nie pozostawia zadnej watpliwosci, z jakimi zodiakalnymi wartosciami w energetycznym 
zodiaku   czujemy  sie najbardziej   zwiazani.   Szóste  miejsce  zdobyto  Przesluchanie  (Skorpion, 
Byk), piate  Czlowiek z marmuru  (Byk), czwarte  Krzyzacy  (którzy kojarza nam sie zawsze ze 
zwycieska   pod   Grunwaldem   faza   Lwa,   a   takze   z   Bykiem,   Skorpionem   i   Strzelcem,   gdy 
archetypowo spojrzec chociazby na losy Juranda, Danusi, Jagienki, Zbyszka i Krzyzaków).

Jednak najprawdziwiej polscy, w kazdym detalu, okazuja sie finalisci plebiscytu. Trzecie 

miejsce   zajely  Zakazane   piosenki  –   film   zwiazany   z   przetrwaniem   (Byk,   Skorpion)   w 
okupowanej Warszawie dzieki twórczosci artystycznej, piosenkom oraz brawurowej niekiedy 
odwadze ich wykonawców (Lew), polaczonych z ogromna, ponadprzecietna wiara w ostateczne 
zwyciestwo (Strzelec). Godzi sie tez zauwazyc, ze Powstanie Warszawskie ma charakterystyke 
Lwa (wybuch 1 sierpnia), Skorpiona (Slonce w dwadzie Skorpiona w ósmym, ze Skorpionem 
zwiazanym,   silnie   obsadzonym   sektorze),   Strzelca   (ascendent   powstania)   i   Byka   (dwady 
ascendentu i MC). (!!)

Gdyby nie rozpoczete przed kilkunastoma latami przemiany calej naszej sfery gospodarczej, 

byc moze  Potop wygralby te kategorie, a tak zdobyl drugie miejsce i na zawsze pozostanie w 
czolówce tego rodzaju rankingów. Pelno w nim archetypowej Polskosci i nic w tym dziwnego, 
gdyz dzielo, z którego wywodzi sie film, zostalo napisane przez naszego narodowego pisarza 
Henryka Sienkiewicza, który (podobnie jak A. Dumas (Trzej muszkieterowie) i J. Verne (kapitan 
Nemo z  Dwudziestu tysiecy mil podwodnej zeglugi), odzwierciedlajacy francuskie fazy Lwa i 
Wodnika,   a   W.   Goethe   –   wlasnym   kosmogramem   panniasto-skorpioniasta   rzeczywistosc, 
takiego samego przeciez horoskopu Niemiec) ma bardzo polska energetyke swego kosmogramu 
i nic dziwnego, ze to on wlasnie stal sie polskim narodowym pisarzem.

To   jednak   nie   koniec.  Nasi   ulubiency   ksiazkowi   i   filmowi   ustanawiaja   przy   okazji 

archetypowy wrecz katalog polskich zalet i wad.

Reprezentantem polskich faz Zodiaku jest przez wszystkich tak powszechnie lubiany Jan 

Onufry   Zagloba,   który  jednym   krótkim   zdaniem,   co   prawda   wypowiedzianym   w  Ogniem   i 
mieczem
,   spaja   wszystkie   cztery   polskie   fazy.   Ale   o   tym   juz   kiedys   bylo,   wiec   tylko   dla 
przypomnienia: chodzi o wypowiedz dotyczaca chamów, picia przez nich miodu i boskich mocy, 
które winny grzmieniem wyrazic zdecydowany protest przeciw takiej sytuacji. W Zaglobie pelno 
wiec w najczystszym ujeciu energii i Lwa, i Byka, w Kmicicu zas, tyle samo Skorpiona, co i 
Strzelca.   Potop   prezentuje   zatem   pelny   wianuszek   Polskosci,   a   na   marginesie   dodaje,   ze 
progresywne Slonce Olbrychskiego-Kmicica-Klucznika (urodzeniowe Ryby) jest teraz w Byku, 
a wiec na Sloncu Polski 966 r.

Wygrala jednak  Ziemia obiecana  Andrzeja Wajdy, przy czym przy okazji sukcesu  Pana 

Tadeusza  warto zauwazyc, ze rezyser, urodzeniowa Ryba, ma w tym roku swe progresywne 
Slonce dokladnie na urodzeniowym Sloncu papieza, które, takze urodzeniowo, jest w dwadzie 
Ryb, choc progresywnie juz w Lwie, zblizajac sie powoli do ascendentu Polski z 966 r. Razem 
wiec ogladali  Pana Tadeusza, a towarzyszyl  im Olbrychski  z podobna energetyka  wlasnego 
kosmogramu. Czy ktos tu jeszcze chce mówic o przypadku?

Wrócmy jednak do  Ziemi obiecanej. Juz sam tytul sugeruje powiazanie z fazami Byka i 

Strzelca, silnie wzmocnionymi przez wyrazna, skorpioniasto-byczo-lwiasto-strzelcowata fabule, 
odzwierciedlajaca takze przemiany zachodzace od kilkunastu lat w Polsce, przy czym jeden z 
dwóch,   poza   Olbrychskim,   grajacych   glówna  role   aktorów,   tez   jest   urodzeniowym   Bykiem. 
Który   –   pozostawiam   to   zmyslowi   obserwacji   Czytelników   jako   proste   w   gruncie   rzeczy 
cwiczenie praktyczne.

66

background image

I to tyle o plebiscycie polskich marzen medialnych. Na zakonczenie jeszcze dwa polskie 

kwiatki, tym razem zwiazane z  20-sekundowym, noworocznym telewizyjnym spotem, który 
obiegl  caly swiat oraz  o naszej  ekspozyturze  na  Expo  2000  w  Hanowerze za  45 milionów 
zlotych (10% rocznych wydatków panstwa na kulture).

Otóz ten, tak krótki spot ukazal to, co jak sie nam wydaje, jest najwazniejsze, a przynajmniej 

archetypowe:   husarie,   króla   Jagielle   z   Krzyzaków,   wojne   Józefa   Pilsudskiego,   Powstanie 
Warszawskie, Marie Curie-Sklodowska, papieza Polaka, Clintona z Kwasniewskim w uscisku, 
Walese w amerykanskim kongresie, Cepelie, wiejska chate i zamek w Malborku. Wszystkie te 
elementy zwiazane sa wlasnie z czterema polskimi znakami (sic!). Nie inaczej ma sie sprawa z 
Expo. Pokazalismy tam w zasadzie to samo, co w spocie: szlachecko (Lew) rustykalna (Byk) 
tradycje,   a  wiec  drewniane  wnetrza,   zubry  w   puszczy,  kontusz,   mysliwskie  trofea,   skrzydla 
husarskie   i...   kremówki   z   Wadowic.   W   tym   przypadku   wiec   wszystko   takze   krecilo   sie 
wylacznie   wokól   kosmicznej   energetyki   Polskosci,   nawiazujacej   do   znanych   nam   dobrze 
czterech polskich faz Zodiaku.

Wiem, ze pisze o tym do znudzenia, ale nie ma innego sposobu, by zmienic nasze myslenie i 

ukierunkowac je bardziej na wnikliwe studiowanie energetyki Kosmosu, zarówno wlasnej, jak i 
narodowej.

Znamienny byl spór o polskie logo-maskotke na Expo. Konkurowali ze soba zubr, bóbr i 

smok. To nie zart, przysiegam, a w dodatku zadzialala tu chyba pomrocznosc jasna jungowskiej 
nieswiadomosci   zbiorowej, gdyz,   daje slowo, wszystkie  te  zwierzaczki   takze  sa  kapitalnie  i 
zarazem scisle powiazane z polskimi, i tylko polskimi, znakami Zodiaku, choc kazdy w nieco 
inny sposób. Jak? To juz jest calkiem inna historia i rozwiklanie jej pozostawiam Wam, drodzy 
Czytelnicy. Wylaczam jednak z tej pouczajacej zabawy moich seminarzystów, którzy slyszeli 
juz   ode   mnie   polsko-zodiakalna   charakterystyke   wspomnianych   zwierzatek.   Najciekawsze 
wypowiedzi   nagrodze,   a   nazwiska   ich   autorów   podam   (za   zgoda   zainteresowanych)   do 
wiadomosci.

I to byloby na tyle o Polsce i Polskosci.

My do sasa, wy do lasa 

10/2000

Rubaszny Zagloba, wyrzekajacy na to, ze chamy tak dobry miód pija, a Bóg widzi i nie 

grzmi,   tym   jednym   tylko,   jakze   genialnym   zdaniem,   ozywia   wszystkie   cztery   polskie   fazy 
Zodiaku:   Byka   (konsumpcja   miodu),   Lwa   (wyzszosc   wlasna   i   pogarda   dla   stanu   nizszego), 
Strzelca (odwolanie sie do Absolutu) oraz Skorpiona (grzmoty i karanie). Zawsze tez moze on 
liczyc   na   nasza   narodowa   aprobate,   a   nawet   poklask.   Nieprzypadkowo   zatem   jest   równiez 
najbardziej lubiana w Polsce postacia literacka, za która daleko w tyle podazaja Kmicic i Jacek 
Soplica vel Robak – obaj, podobnie jak Zagloba, tez silnie zwiazani z tymi fazami.

Do Zagloby wprawdzie odnosimy sie zartobliwie (stad jego niezmienna popularnosc), gdy 

jednak   ktos   na   serio   przedstawia   rzeczywiste   cechy   narodu   polskiego,   reagujemy   bardziej 
wstrzemiezliwie. Z tego punktu widzenia wolimy nie dostrzegac nawet arcydziel i perelek naszej 
rodzimej literatury, by prawda o nas nie wyszla na jaw.

Dlatego raz jeszcze, oby juz ostatni, powracam do  cyklu polskiego. Gdyz  i ja dalem sie 

zwiesc   tym,   ze  Wesela  Wyspianskiego-Wajdy   nie   tylko   nie   dostrzezono   w   telewizyjnym 
plebiscycie, co daloby prawo wyemitowania tego filmu w tzw.  Niedzieli marzen  (2 stycznia 
2000 r.), ale nie znalazl sie on w ogóle w propozycjach dwunastu najdonioslejszych dla naszego 
spoleczenstwa filmów. Przypadek to, czy celowa manipulacja? A moze tylko (?) poblazliwosc 
dla   naszych   narodowych   fobii   i   kompleksów?   Poniewaz   nie   wszyscy   widzieli   wajdowskie 
Wesele, wyemitowane w TV w przedpopielcowy poniedzialek, niewielu tez mialo prawdziwa 
frajde przezycia  bronowickiego wesela na scenie Teatru Narodowego, a jeszcze mniej z nas 
zapamietalo zlozona symbolike tekstu Wyspianskiego, wtlaczanego w nas jako malo zrozumiala 
lekture szkolna – czuje, ze nadszedl czas, by wlasnie teraz, w wyjatkowym dla Polski okresie 
przyblizyc to szczególne dzielo, bez którego nie sposób mówic o sensie Polskosci. Bowiem nie 
ma   Polskosci   bez   Chochola,   zjaw   i   duchów   przeszlosci,   a   takze   centralnego   historycznie 

67

background image

podzialu   na   tych,   co   spod   Byka   (chlopi)   i   Lwa   (panowie,   szlachta,   artysci),   tak   naprawde 
odzwierciedlajacego przeciez nieharmonijna kwadrature faz zodiakalnego rozwoju, które maja 
kluczowe znaczenie w kosmogramie chrztu Polski z 966 r.

Tu mala dygresja.
Olsnienie przychodzi nagle i nie pyta o miejsce lub czas. Wykladalem wielokrotnie o tym, 

ze w kraju, który zwiazany jest solarnie z zodiakalna faza Byka, a ascendentowo z faza Lwa, 
narodowa   polska   muzyka   powstala   za   sprawa   Stanislawa   Moniuszki,   który   sam   byl 
urodzeniowym Bykiem. Trzeba bylo jednak dopiero, bym w kwietniu 2000 r., wjezdzajac do 
Pruszkowa, gdzie od lat prowadze przepyszne seminaria w podziemiach tamtejszego Palacyku, 
uslyszal radiowa zapowiedz nadania za chwile mazura ze Strasznego Dworu, co sprawilo, ze 
uswiadomilem   sobie   i   zaraz   potem   przekazalem   sluchaczom,   a   dzisiaj   Panstwu,   jeden   z 
piekniejszych dowodów naszej zodiakalnej Polskosci (tym bardziej, ze sa to sprawy pojetne dla 
kazdego, nawet jesli nie zna podstawowych zasad astrologii).

Otóz Moniuszko ma w swym niebagatelnym dorobku kilka oper, ale jedynie dwie z nich na 

zawsze   przeszly   do   historii   i   wyryly   swe   pietno   nie   tylko   na   muzycznym   zyciu,   lecz   i 
swiadomosci   calego   narodu.   Sa   to:  Halka  i  Straszny   Dwór.   Pierwsza   z   nich   bezposrednio 
nawiazuje   swoja   trescia   do   elementów   fazy   Byka,   a   jej   bohaterka   jest   prosta   dziewczyna, 
skrzywdzona przez panicza, zatem kogos wyraznie zwiazanego z negatywnymi energiami fazy 
Lwa. Przy okazji przypominam, ze po Sienkiewiczu, druga literacka nagrode Nobla otrzymal 
Reymont   (tez   urodzeniowy  Byk,   za  Chlopów  wlasnie,   a   wajdowska   ekranizacja   jego  Ziemi 
obiecanej
  wygrala   plebiscyt  Wymarzonej   niedzieli  w   kategorii   dramaturgii   filmowej),   zas 
alternatywnym   kandydatem   byl   i   tak   ktos   z   puli   opolskich   faz   Zodiaku,   mianowicie   silnie 
zaskorpioniony Stefan Zeromski.

Na ogól wszyscy znamy przynajmniej jedna arie z tej opery, rozpoczynajaca sie, niczym 

hymn, definicyjnie z faza Byka powiazanych zielonych, slowami: Szumia jodly na gór szczycie... 
Taoistycznie wiec patrzac na sprawe, przeciwienstwem Halki jest równie polski Straszny dwór
w którym odnajdujemy pozytywnie przedstawiony swiat zodiakalnego Lwa (dwór, obaj bracia, 
szlachta) i znacznie mniej akcentowany tudziez honorowany swiat ludzi pracy (Byk), dzieki 
którym przeciez, tak naprawde, ów dwór istnieje. I jesli w Halce pobrzmiewaly jeszcze elementy 
fazy Strzelca (idealizm Halki) i Skorpiona (tragizm bohaterki i Jontka w obliczu nieodwracalnej 
sytuacji o podlozu erotycznym), to w Strasznym dworze jest podobnie. Raz po raz ujawniaja sie 
elementy   i   Strzelca,   i   Skorpiona,   chociazby   w   totalnym   zalamaniu   sie   wspólnego   dla   braci 
frontu:  nie ma niewiast w naszej chacie, czy tez arii, rozpoczynajacej sie slowami  Ten zegar 
stary
..., podsycajacej blizej nieokreslone leki i niepokoje oraz z wyraznie strzelcowatym happy 
endem.

Dopiero wiec obie opery tworza razem niezrównany obraz Polskosci, zawsze wspartej (bylo 

o tym juz wielokrotnie), o nigdy nie do konca zazegnany dysonans miedzy chlopem, co chce byc 
panem   (Byk)   i   panem,   który   nie   docenia   chlopa   (Lew).   Dysonans   ten   (lagodnie   mówiac) 
ujawnial   sie   takze   w   czasach   PRL   i   bynajmniej   dzis   nie   slabiej,   co   przeciez   wynika   z 
archetypowej kwadratury Slonca (wladza, panowie) z Ksiezycem (lud, chlopi) w kosmogramie 
Polski 966 r., wzmocnionej jeszcze naturalna kwadratura znaków Slonca (Byka) i ascendentu 
(Lwa) tego samego kosmogramu.

Nic wiec dziwnego, ze obie te, bardzo archetypowo polskie opery, znane sa i rozumiane 

tylko w Polsce, podczas gdy chociazby Sprzedana narzeczona Smetany, czy Rusalka Dworzaka 
zyskaly miedzynarodowa slawe i uznanie.

Takze   oba   mazury,   ten   z  Halki  i   ze  Strasznego   Dworu  jedynie   w   Polsce   uzyskaly 

specyficzny   status   (kazdy   nieco   inny,   jaki?,   to   juz   zagadka   dla   Panstwa).   Wystarczy 
przypomniec   oficjalne,   eksponowane   dlugie   lata,   radiowe   wystapienia   przedstawicieli 
najwyzszych wladz panstwowych w sylwestrowa pólnoc, po których nieodmiennie rozlegaly sie 
dzwieki moniuszkowskiego mazura, a nie chociazby czesto w calym swiecie wykonywanej przy 
tego   rodzaju   okazjach,   muzycznej   frazy   Schillerowskiej  Ody   do   radosci,   stanowiacej   w 
chóralnym wykonaniu final tak dobrze znanej wszystkim IX symfonii Ludwiga van Beethovena.

68

background image

Wesele  Wyspianskiego   oraz  jego  wajdowska  ekranizacja   filmowa,   to  tylko   przedluzenie 

moniuszkowskich   dylematów,   a   raczej   bardziej   symboliczne   ich   wyeksponowanie,   tworzace 
kolejna,   ostatnia   juz,   ale   za   to   najpelniejsza   i   najwszechstronniejsza   synteze   Polskosci.   Po 
obejrzeniu jednak sztuki, filmu, a nawet po przeczytaniu tekstu, nie do wesolosci i weselenia sie 
nam. Blizej do refleksji i zadumy nad naszym wspólnym, niezmiennie tym samym, cyklicznie 
powtarzajacym sie, narodowym losem, zadanym, nadanym, czy tez wybieranym sobie przez nas 
samych.

I w tym  aspekcie sztuka Wyspianskiego jest wciaz aktualna, pomimo  ze wystawiono  ja 

przed   stu   laty.   Nieprzypadkowo   wiec   pojawila   sie   teraz   ponownie   na   scenie   narodowej   w 
Warszawie i to doprawdy w niezmiernie dla nas waznym okresie dziejowym. Przeciez, na dobra 
sprawe,   w   przypomnianej   narodowi   filmowej   wersji,   dolacza   ona   do   ekranizacji 
najwybitniejszych   narodowych   dziel,   ozywiajacych   zarówno   napoleonskie   oczekiwania 
pokolenia  Pana   Tadeusza,   jak   i   czasy   znacznie   wczesniejsze,   gdy   nasza   historia   byla 
intensywnie penetrowana zarówno ogniem i mieczem. Wyspianski ukazuje wiec w calej swej 
krasie   kosmiczna   energetyke   Polskosci,   powiazana   od   zarania   swych   dziejów   z   czterema, 
wymienionymi juz wczesniej fazami Zodiaku, na poziomie podstawowego, takze trwajacego od 
zarania   naszych  dziejów   konfliktu   miedzy  chlopami   (energetyka   fazy  Byka)  i   panami   (faza 
Lwa).   Towarzyszy   mu   symbolika   fazy   Strzelca,   której   centralnym   akcentem   jest   Chochol 
(znacznie pózniej  wykorzysta  ja Wajda w ekranizacji  Popiolu i diamentu, gdy mimo  switu, 
niepewnosc   dalszej   egzystencji   w   powojennej   Polsce   dla   wielu   ludzi   byla   niezmiernie 
przygnebiajaca), a takze odwolywanie sie do swiata zmarlych, gdy wsród zywych zjawiaja sie 
takie postacie naszej historii, jak m.in. Wernyhora, Szela i Stanczyk. To one przypominaja nam o 
fazie Skorpiona i o zwiazanym z nia procesie glebokiej transformacji.

W   rezultacie   otrzymujemy   wiele   mówiaca   synteze   kosmicznego   obrazu   Polskosci, 

wynikajaca z kosmogramu chrztu Polski z 966 r.

Te dwa charakterystyczne dla nas swiaty, energetyka Byka i Lwa, sa tak bardzo odmienne 

od siebie, ze nie daly sie scalic nawet w okresie nasilonej propagandy, podkreslajacej w PRL 
znaczenie sojuszu robotniczo-chlopskiego, gdyz poziom swiadomosci i aspiracji, a takze system 
wartosci obu tych klas znacznie sie od siebie róznily (klase panów jakoby wyeliminowano). 
Jednak nawet wtedy nie wspominano o mozliwosci sojuszu chlopów z PZPR-owskimi elitami, a 
znaczenie i moc decyzyjna partii chlopskiej (ZSL) pozostawialy, jak dobrze wiemy, wiele do 
zyczenia.   I   nie   zmienia   tego   obrazu   fakt,   ze   chlopi   bywali   czasem   znaczacymi   bohaterami 
literackimi, jak stary Boryna u Reymonta, czy broniacy swej chlopskiej wlasnosci Slimak (tro-
che   inaczej   zachowuje   sie   ich   francuski   odpowiednik,   Colas   Breugnon   ze   znanej   szeroko 
powiesci Romain Rollanda; dlatego m.in. nie moze sluzyc  pomoca w zrozumieniu specyfiki 
polskiej wsi).

Trzeba wiec podeprzec sie Wyspianskim, który zaprasza nas na wesele do podkrakowskich 

Bronowic, gdzie dochodzi do spotkania artystów z Krakowa (reprezentanci twórczej fazy Lwa) z 
autentyczna polska wsia, a wiec przedstawicielami fazy Byka. Wesele Lucjana Rydla z chlopka, 
którego uczestnikiem byl Wyspianski, odbylo sie w chacie Tetmajera, który juz wczesniej pojal 
za zone równiez chlopke. Czy te dwa, tak od siebie odlegle swiaty i jakze przy tym rózne energie 
Kosmosu potrafia bezkonfliktowo ze soba zaistniec przynajmniej w noc weselna?

Wszystko zaczyna sie od zdefiniowania pryncypiów, a wiec od stwierdzenia:
... niech na calym swiecie wojna,
byle polska wies zaciszna,
byle polska wies spokojna
oraz przyznania, ze jednak  chlop potega jest i basta  (Gospodarz), choc to Poeta pierwszy 

zauwazy, ze w  oczach naszych chlop urasta do potegi króla Piasta. Pomimo tych deklaracji 
nastepuje zderzenie dwóch swiatów, pelne symbolik specyficznej dla kazdego z nich, które do 
dzis nie stracilo niczego ze swej dramaturgii i kolorytu. Przeciez juz na wstepie wesela ktos 
zauwazy

wyscie sobie, a my sobie,

69

background image

kazden sobie rzepke skrobie,
znacznie pózniej ktos inny doda  my do sasa, wy do lasa. A jednak wesele jest wspólne. 

Mimo   to   ktos   jeszcze   inny   zapyta:  Po   co   sie   pan   z   chlopka   zeni?   Wystarcza   jednak,   by 
Wernyhora wreczyl Gospodarzowi Zloty Róg i juz w obecnych wstepuje nadzieja. Czy trzeba 
wiec   bylo   zapraszac   Chochola,   by   wszystko   pomieszal?   Ale   tez,   czy   trzeba   koniecznie   az 
Chochola, by sklócic dzisiejszych lepperowskich chlopów (Byk) z Panami (Lew) z Warszawy?

Chwilowy sojusz tych  grup nastapil kiedys  w chwili zagrozenia panstwowosci, na czele 

chlopskiego powstania stanal Tadeusz Kosciuszko. Niepodleglosc bowiem panstwa polskiego i 
jego suwerennosc juz wówczas szybko topnialy – wszakze mocarstwowy rozbiór byl faktem. 
Troche   niepokoi   dzis   to,   ze   Uran   zbliza   sie   obecnie   do   pozycji   urodzeniowego   Slonca 
Kosciuszki w swym 84-letnim cyklu i tylko nieliczni na razie pytaja, czym jest coraz bardziej 
umiedzynarodawiany gospodarczo wymiar naszej obecnej niepodleglosci, skoro – jak twierdza – 
piaty rozbiór Polski w istocie rzeczy juz sie dokonuje za sprawa poteznych obcych kapitalów, 
fuzji banków i przejmowania zysków z handlu przez róznego rodzaju supermarkety.

Pajeczyna   starych   i   nowych   zupelnie   kosmicznych   powiazan   energetycznych   rozpietych 

dawniej i dzis nad naszymi narodowymi dziejami pozwala nam obecnie wnikliwiej spojrzec na 
geniusz   Wyspianskiego,   bo   wlasnie   na   jego   bronowickim   weselu   kosci   zostaly   rzucone. 
Nieopatrznie tez (nieraz juz tak bywalo w naszej historii), zartobliwie wrecz, ktos (i wiadomo 
kto) zaprasza na wesele Chochola. Ten glosno pyta  Kto mnie wzywal, czego chcial, lecz nie 
otrzymuje   nie   tylko   sensownej,   ale   i   jakiejkolwiek   odpowiedzi   na   swe   wolanie.   Staje   wiec 
niespodziewanie przed mala dziewczynka, nie zas przed tymi, którzy wystosowali tak bardzo 
nieformalne zaproszenie. Oni jednak takze poniosa wkrótce konsekwencje swego kroku. Zryw 
niepodleglosciowy   nie   nastapi,   a   na   wolna   Polske   przyjdzie   im   jeszcze   dlugo   czekac. 
Progresywne Slonce z kosmogramu chrztu Polski z 966 r. w chwili prapremiery Wesela znalazlo 
sie   ekliptycznie   w   tym   miejscu   fazy   Skorpiona,   które   za   18   lat   zajmie   listopadowe   Slonce 
niepodleglosciowe wskrzeszonego, na krótko jednak, panstwa polskiego w 1918 r. (!!!), o czym 
nikt jeszcze wtedy nie mógl przeciez wiedziec.

Polski taniec chochola 

11/2000

Jeszcze przez chwile pozostanmy dusza i umyslem na bronowickim weselu Wyspianskiego, 

bowiem   trudno   o   lepsza   prezentacje   Polskosci   we   wszystkich   najbardziej   typowych   jej 
zodiakalnych  ujeciach.   Prezentacja  ta  jest  tak  wazna  dlatego,   gdyz   pozwala  kolejny juz raz 
zweryfikowac rzeczywisty kosmogram Polski z 966 r., jako ze wciaz, niestety, pokutuja w tej 
mierze   zaneptunione,   a   wiec   zmylkowe   sady   astrologów.   Astrologia,   w   przeciwienstwie   do 
neptunowych   wieszczen   i   proroctw   wywodzi   sie   z   energii   uranowych,   a   niestety   –   obie   te 
energie sa w niezmiernie rzadkiej, nieharmonijnej koniunkcji w kosmogramie Polski 966 r., co 
nieustannie maci spojrzenia nie tylko astrologów i produkuje zawyzona u nas ilosc proroków. 
Kazdy przeciez w Polsce wie lepiej od rzadu, premiera i prezydenta co zrobic, ale nikt tego nie 
robi, choc kazdy krytykuje kazdego, na wszystkim zna sie lepiej i musi to swiatu koniecznie 
oglosic, a przy okazji – co najwazniejsze – kasandrycznie ponarzekac. Nigdzie w swiecie, tak jak 
w Polsce, nie pcha sie tylu nieodpowiedzialnych kandydatów na funkcje prezydenta, czyniac to 
w glebokim przekonaniu o swej zbawczej misji uzdrowienia kraju i rodaków.

Bledne wieszczenia astrologów wspieraja sie na kosmogramie z 11 listopada 1918 r. 

(jakby wczesniej, przed wiekami Polski w ogóle nie bylo) oraz dowolnie i bezsensownie 
przyjetej godzinie
, bo tego dnia rozbrajano tylko male grupki Niemców w Warszawie, a Polska 
jako panstwo z pewnoscia nie powstala. Józef Pilsudski przybyl z Magdeburga dzien wczesniej, 
Rada Regencyjna oddala wladze twórcy legionów kilka dni pózniej, a wszystkie te wydarzenia, 
tak   czy   owak,   sa   tylko   tranzytem   wobec   kosmogramu   chrztu   Polski   z   966 r.   Ten   zas,   po 
kilkunastu latach badan po raz pierwszy ujawnilem na lamach NS mniej wiecej przed rokiem, 
wspierajac go historia, polityka, kultura i sztuka. Wszelkie wydarzenia historyczne i biezace – 
zwiazane z aferami w warszawskiej gminie Centrum i z zamieszaniem w rzadzie u progu lata 
2000 – bezustannie pozytywnie go weryfikuja.

70

background image

Jesli esencja fazy Byka w Weselu Wyspianskiego sa chlopi z Bronowic, a Lwa – krakowscy 

artysci, faze Skorpiona zas akcentuje ciezar gatunkowy spotkan z duchami zmarlych  postaci 
historycznych (co pojmujemy juz jako oczywistosc), to z esencja równiez polskiej fazy Strzelca, 
wymagajacej zrozumienia postaci Chochola, mimo uplywu stu lat od wezwania go na to wesele, 
mamy   wciaz   sporo   klopotu.   Dzieje   sie   tak   przede   wszystkim   ze   wzgledu   na   szeroka   game 
interpretacyjnych   mozliwosci,   jakie   stwarza.   Takich   jednak   wieloznacznych,   a   waznych   dla 
Polski symboli znalezlibysmy wiecej, przegladajac kolejne karty narodowej historii.

Wspomnialem   poprzednio,   ze   Chochol   objawia   sie   najpierw   malej   Isi,   która   jak   kazde 

niemal   dziecko   ma   niezniszczony   jeszcze   pózniejsza   edukacja   i   wychowaniem   dar 
rozpoznawania sedna sprawy. Dorosli zas, Poeta wraz z Panem Mlodym przesmiewaja sie tylko, 
gdy przywoluja Chochola i zupelnie przy tym nie dbaja, co z tego wszystkiego wyniknie. Tylko 
ona nie ma zadnych zahamowan, wiec natychmiast, równie ostro, co nieskutecznie rozkazuje mu 
powrócic na pole, skad przyszedl.

Jedni mówia, ze nielatwo odmienic bieg historii, inni wspominaja o niezbywalnosci karmy 

indywidualnej czlowieka, zwiazanej z energiami Saturna, a takze Slonca, ja zas wzbogacam caly 
uklad   o   karme   zbiorowa,   narodowa   lub   panstwowa,   najpelniej   manifestujaca   sie   energiami 
przede wszystkim Plutona i Urana. Karmie, której kazdy z nas takze w specyficzny sposób 
podlega.

Otóz   karma   jednostki   ulega   transformacji,   gdy   staje   sie   czastka   karmy   zbiorowej. 

Najprostszym przykladem jest taka sytuacja: troszke leniwy Jasiek (imie dowolne), rankiem 1 
sierpnia   1944 r.   w   Warszawie   niegrzecznie   odpowiada   mamie,   ze   pojedzie   do   dziadka   po 
rabanke nastepnego dnia, a nie za chwile, bo jest piekna pogoda i chcialby sie wykapac w Wisle. 
Te slowa w jakis sposób odmieniaja jego zycie. Jesli Jasiek pojechalby do dziadka, jak o to prosi 
mama,   mialby   mozliwosc   realizowania   swej   indywidualnej   karmy   na   kilku   poziomach,   w 
zaleznosci od tego, czy na wiesc o wybuchu powstania zostalby u dziadka, poszukal kontaktu z 
partyzantka lub przedzieral do Warszawy. Zostajac w niej, od godziny 17.00, chcac nie chcac, 
wlaczyl swa indywidualna karme w plutonowa, tragiczna karme zbiorowa miasta Warszawy i 
jego mieszkanców. Wtedy wlasnie Slonce znajdowalo sie w dwadzie Skorpiona znaku Lwa, w 
zachodzacej raz na 250 lat bardzo dokladnej tego dnia koniunkcji Slonca z Plutonem, wladca 
Skorpiona,   przy  czym   oba   te   ciala   niebieskie   rezydowaly   ta   popoludniowa   godzina   w   VIII 
sektorze   kosmogramu,   przyporzadkowanym   fazie   Skorpiona   i   wladajacemu   nia   Plutonowi. 
Podobna   sytuacja   raz   tylko   powtórzona   zostala   we   wspólczesnej   historii   ludzkosci,   i   to   w 
krótkim czasie, gdy trzymaly jeszcze plutonowe aspekty sprzed roku. Dotknela ona tych, których 
indywidualna karma zostala bezwzglednie wlaczona w karme zbiorowa Hiroszimy. Stalo sie to 
rok pózniej, w wakacyjny poniedzialek 6 sierpnia 1945 r. (!)

Bronowicach   takze   nie   da   sie   cofnac   czasu.   Demon   zostaje   obudzony,   wywolany   i 

pobudzony do dzialania, podobnie jak potezny dzin z lampy Alladyna. Powiastki dla dzieci sa 
niekiedy bardzo pouczajace. Przeciez  dorosli, w ulubionej  przez nas  jeszcze w dziecinstwie 
lekturze,   dostrzegali   w   pewnym   rysunku   jedynie   kapelusz   i   tylko   Maly   Ksiaze   nie   mial 
najmniejszej   watpliwosci,   ze   widzi   na   nim   weza   boa   polykajacego   slonia.   Jest   wiec   dla 
doroslych   Chochol   zaledwie   zartem   weselnym,   bardzo   odleglym   od   realiów   zycia.   Dla   Isi 
natomiast, która przyszlosc nic jeszcze nie obchodzi, bo i tak nie ma na nia wplywu, intuicyjnie 
postrzegany Chochol stanowi widocznie jakies wielkie zlo i zagrozenie, skoro bezzwlocznie 
odsyla go na pole, skad przyszedl. Isia nie jest jednak magiem Wolandem (Mistrz i Malgorzata 
Bulhakowa),   ani  Davidem   Copperfieldem  (Dickens),   nie   ma   wiec   sily   odbierajacej   moc, 
zniewalajacym w koncu wszystkich energiom (muzyce) Chochola.

Energie   (marazm)   Chochola   klada   kres   wczesniejszym   wasniom,   sporom   i   bardzo 

zróznicowanym pogladom – od Polska to jest wielka rzecz, po Polska to wszystko holota oraz 
glosno   wyrazanym   sadom,   ze  my   do   sasa,   wy   do   lasa.   Tak   zatem,   zgodnie   z   kosmiczna 
energetyka Polski, juz w punkcie wyjscia obie strony maja nikle szanse, by dogadac sie miedzy 
soba w sposób umozliwiajacy wspólne dzialanie.

71

background image

Wzrastajacy marazm prowadzi naturalnie do nikad, pozwala jednak przynajmniej uniknac 

byc moze krwawego w swych skutkach rozlamu. Nie jest on zas tak odlegly, jakby sie moglo 
wydawac, jako ze padna slowa: Jesli nie pójdziecie z nami, to my na was i z kosami. I gdy Uran 
powoli zbliza sie w swym 84-letnim cyklu do urodzeniowego Slonca Tadeusza Kosciuszki, a 
Andrzej Lepper stara sie stac na czele lokalnych (na razie) chlopskich protestów, to niektórzy 
wrecz   twierdza,   ze   skoro   kosciuszkowscy   chlopi   protestowali   w   trakcie   trwajacych   juz 
rozbiorów,   to   moze   warto   byloby   poprzez   podobny   pryzmat   spojrzec   i   na   wspólczesne, 
narastajace niepokoje chlopskie oraz wyprzedaz polskiego majatku narodowego. Prosci chlopi ze 
wsi  mówia   w  Weselu  o  panach:  Wyscie   jeno  do  majaki.  Dotyczy   to  wprawdzie   artystów   z 
Krakowa, ale nie inaczej zapewne wielu wspólczesnych gospodarzy patrzy dzisiaj zarówno na 
wiekszosc panów poslów, jak i tych z law rzadowych w siedzibie na Wiejskiej. Panna Mloda 
calosc tych typowych polskich, kompletnie bezsensownych sporów miedzy panami a chlopami 
podsumuje w swoisty, acz genialny sposób:  wyscie wszyscy nie wyspani. Gdyby jednak byli 
wyspani – czy Chochol dostalby odpowiedz na swe pytanie:  Kto mnie wolal, czego chcial
Niewyspanie i chlopów, i panów dotyczy zatem permanentnego stanu, o byle co drazliwego, 
polskiego umyslu. Dopiero gdy zjawa – Wernyhora przekazuje Zloty Róg, powraca wiara w 
dokonanie   czegos   wielkiego,   nie   z   wlasnych   sil   jednak,   lecz   dzieki   magicznym   poniekad 
insygniom. Stanczyk-zjawa zauwazy wprawdzie gorzko, ze jakowes fata nas pedza w przepasc
ale  nikt nie stara sie zrozumiec  przestrogi. Wszyscy slysza  natomiast,  gdy Jasiek powtarza: 
Nakupie se pawich piór i Zdobede se panski dwór. Nic wiecej mu nie trzeba i dlatego czapke z 
pawich piór ceni wyzej, niz Zloty Róg, którym ma pobudzic ludzi do dzialania. Czyzby Zloty 
Róg mial byc tak zludny jak Zloty Cielec?

Gdy Jasiek poszukuje zagubionej w pedzie czapki z pawich piór (prywata), traci równiez 

Zloty   Róg   (dobro   Rzeczypospolitej)   i   ostaje   mu   sie   jeno   sznur.   Niepospolity   Wernyhora 
przegrywa wiec ze skrzeczaca pospolitoscia i proza codziennosci, ale tak naprawde, czy to on 
przegrywa, czy nadal kleske ponosimy my sami? Któz dzisiaj i z jakim orezem moze na tyle 
skutecznie stanac na jego drodze, by Chochol w przyszlosci nie pozbawil nas energii i woli 
dzialania? Chyba nikt, ale co tam! Najwazniejsze, ze mamy juz winnego naszych narodowych 
klesk i niepowodzen.

Czyzby?
Kowalem swych zbiorowych losów jestesmy my sami, Chochol zas jest tylko symbolem tak 

dobrze znanej nam narodowej niemocy, a nie jej sprawca. Wszystkie te fobie, stresy, frustracje i 
kompleksy, to dobrze widoczne w narodowym kosmogramie, górujace na MC bycze Slonce w 
kwadracie zarówno do lwiego ascendentu jak i wodnikowego Ksiezyca, co daje pólkrzyz faz 
stalych.   To   scisla   koniunkcja   Urana   z   Neptunem,   pojawiajaca   sie   zaledwie   raz   na   170   lat, 
wreszcie   dwunastosektorowy   Pluton   na   ascendencie   narodowego   Kosmogramu   oraz   energie 
Skorpiona w jego trzewiach, czyli w IV sektorze.

Niemoc   Narodowa   (NN   to   przeciwienstwo   trzech   S,   które,   jak   sadze,   Panstwo   jeszcze 

pamietacie) zastapic moze Zryw Narodowy, który na przestrzeni dziejów pojawial sie tylko w 
bardzo juz krytycznej sytuacji. Mówia wiec jedni, ze obecnie mamy wlasnie do czynienia z taka 
sytuacja, na co inni powiadaja, ze teraz wszystko jest w rozkwicie. Ciekawe jednak, ze Wesele 
Wyspianskiego – filmowa wersja Wajdy pokazana w TV oraz teatralna inscenizacja sztuki w 
warszawskim   Teatrze   Narodowym   –   uzyskaly   tak   znaczne   naglosnienie   wraz   ze   wzrostem 
zainteresowania   problematyka  Pana   Tadeusza  oraz  Ogniem   i   mieczem,   a   wiec   narodowymi 
swietosciami w wydaniu filmowym, co tez nie jest przypadkiem.

Czy jednak do kogokolwiek jeszcze trafiaja ostrzezenia Stanczyka i symbolika Zlotego Rogu 

Wernyhory? Przeciez Stanczyk nie byl tylko blaznem i bardziej za blaznów uznac mozna by 
ówczesnych (a moze i dzisiejszych) polityków, zas Zloty Róg to nie tylko róg obfitosci kozy 
Almatei, która wykarmila nim Zeusa. To – podobnie jak Stanczyk – cos wiecej. Róg moze byc i 
bawoli, zwiazany z faza Byka, chociazby ten Wojskiego, zwiastujacy poczatek i zakonczenie 
polowania, a wiec zajecia uprawianego niegdys w celu wyzywienia plemienia (faza Byka), w 

72

background image

Panu Tadeuszu zas, juz tylko dla przyjemnosci panów (Lew). Bawoli (byczy) róg stal sie czyms 
innym, sluzac umileniu i usprawnieniu panskich polowan, zloto zas zawsze kojarzono z wladza.

Niezrozumialy parytet zlota staje sie jasny, gdy zdamy sobie sprawe z tego, ze  Synowie 

Niebios  przybywajacy   na   Ziemie   (patrz   Biblia)   cenili   je   sobie,   a   ziemscy   wladcy   pózniej 
utrzymali dla niego taki sam kult, wspierajac sie jeszcze stwierdzeniem, ze wszelka wladza, a ich 
szczególnie, pochodzi od Boga. Stad zlota korona królewska i wiele innych, zlotych insygniów 
wladzy. Zloty Róg Wernyhory to symboliczna Traba Jerychonska, majaca obudzic naród, jak 
niegdys  dzwieki jej zburzyly mury zdobywanego miasta. Do tego trzeba mocy i poslania, a 
Jasiek misji nie pojmowal. Mial za to swe chlopskie marzenia, mial jeszcze czapke (nakrycie 
chlopskie,   w   przeciwienstwie   do   kapelusza   lub   kolpaka)   z   pawich   piór,   a   te   ostatnie 
symbolizowaly   juz   klase   panów.   Blizsza   cialu   okazala   sie   czapka   z   pawich   piór,   dajaca 
snobistyczna,   chocby   tylko   chwilowa   przepustke   do   innego,   lepszego   zycia,   Zloty   Róg   zas 
przerastal   Jaska   na   tyle,   ze   jego   zgubienia   –   w   przeciwienstwie   do   czapki   –   w   ogóle   nie 
zauwazyl. Tak tez dzisiaj i chlopy i pany gubia gdzies interes Rzeczypospolitej, rojac sny o 
wlasnej potedze,  a kazdy rozglada sie raczej  za pozwalajaca wyzej  sie cenic, swoja bardzo 
zalosna niekiedy czapka z pawich (?) piór, wyczekujac na charyzmatycznego trebacza, który 
zadmie w koncu w Zloty Róg. Nielatwo jest trabic w Rzeczypospolitej, bo kazdy trabi na swój 
sposób.

Chochol,   tak   jakby,   powrócil   na   pole,   a   naród   pocwalowal   w   strone   konsumpcyjnych 

biesiad, na które nikt go jeszcze nie zaprosil. Ktos to jednak wczesniej czy pózniej uczyni i 
Chochol   powróci.   Na   razie   ogladajac   narodowe   filmy   cieszymy   sie   z   tego,   ze   Skrzetuski 
odzyskal Helene, a Pan Tadeusz ozenil sie wreszcie z Zosia i wszystko wskazuje na to, ze juz 
wkrótce doczekamy równie szczesliwego polaczenia sie Winicjusza z Ligia.

Czy jednak to aby nie za malo, jak na nasze narodowe aspiracje, apetyty i mozliwosci? A 

wiec Czapka z Pawich Piór, czy Zloty Róg? I co z Chocholem?

Potega symbolu 

12/2000

Nie od dzisiaj jestesmy w Polsce wyczuleni na wszelkie symbole, zarówno swieckie jak i 

koscielne, a moze nawet nieco na ich tle przeczuleni. Powiecie zapewne, ze swoje symbole ma 
kazde panstwo i naród, ale najistotniejsza jest ich zywotnosc, stopien akceptowalnosci przez 
spoleczenstwo i emocjonalny stosunek do poszczególnych obywateli kraju. Symboli wiec broni 
sie, w imie ich walczy, a czesto i umiera. Chcemy, czy tez nie, symbole – wywodzace sie zawsze 
z jungowskiej skarbnicy nieswiadomosci zbiorowej – pozwalaja panoramicznie spojrzec na cala 
zlozonosc   i   zarazem   kompleksowosc   historycznych,   politycznych   i   kulturowych   perypetii 
kazdego narodu. Odwzorowuja one takze wiernie jego kosmiczna tozsamosc, udostepniana nam 
bardziej lub mniej dokladnie kulturowym kosmogramem narodu lub jego szczególowa wersja 
zwiazana z poczatkami panstwowosci, jesli odpowiednie dane o momencie powstania panstwa 
sa dostatecznie wiarygodne, co jednak zdarza sie niezmiernie rzadko.

Znamy   juz   dobrze   kosmiczna   energetyke   Polskosci,   nierozerwalnie   zwiazana   z 

ekliptycznymi fazami Byka, Lwa, Skorpiona i Strzelca, o czym wielokrotnie pisalem na tych 
tamach, wraz z uzasadnieniami historycznymi, politycznymi, kulturowymi, a takze literackimi – 
czynilem   tak   byc   moze   nawet   do   bólu   i   znudzenia,   z   ta   wszakze   intencja,   by   podkreslic 
niedostrzegane wciaz róznice miedzy dowolnie i subiektywnie kreowanym od lat stereotypem 
panstwowym,   a   znacznie   bardziej   precyzyjnie   wyznaczanym   przez   kosmos,   zdecydowanie 
istotniejszym, choc czesto nierozpoznanym, a wskutek tego nawet ignorowanym zarówno przez 
nauke, jak i wlasne spoleczenstwo archetypem narodowosciowym. Z nim to przeciez pozostaja 
w   zgodzie   archetypowe   dla   danego   narodu   postacie   historyczne,   a   nawet   archetypowe   dlan 
postacie literackie, na co przed bardzo juz wielu laty zaczalem zwracac uwage (na tych lamach 
oraz w Homo-Zodiacusie), gdy w literaturze przedmiotu nikt jeszcze o takich powiazaniach nie 
snil.

Dzisiaj   wiec,   na   pozegnanie   polskiego   cyklu,   podejme   temat   i   wazny   i   przyjemny   w 

lekturze, bo kazdy moze do niego wtracic wlasne przyslowiowe trzy grosze.

73

background image

Zacznijmy   od   tego,   ze   Polska   od   zamierzchlych   czasów   zwiazana   byla   z   szeroko 

rozbudowana symbolika orla, ale ten znajduje sie w centrum uwagi wielu panstw (takze jednego 
z sasiadujacych z nami), a poza tym sam w sobie stanowil wielokrotnie przedmiot zazartych 
sporów naszych rodaków o jego barwe, rodzaj, ksztalt i Bóg wie co jeszcze. Dlatego orlem 
zajmowal sie nie bede. Polska natomiast byla zawsze bardzo aktywna, a przynajmniej widoczna 
na arenie miedzynarodowej. Jesli np. zdobywane przez naszych rodaków prestizowe nagrody 
Nobla (Sienkiewicz, Reymont, Curie-Sklodowska, Walesa, Milosz, Szymborska), zdecydowanie 
dotyczyly osób silnie korespondujacych swymi energiami urodzeniowymi z polskim zodiakiem, 
a   wiec   ekliptycznym   pasem   Byka,   Skorpiona,   Strzelca   i   Lwa,   to   prezentacja   Polskosci   na 
wystawach swiatowych (pierwszy raz w 1925 r., a ostatni w Hanowerze, na EXPO 2000, po 60-u 
latach przerwy), wsród dwustu panstw i publiki caloglobowej musi, a przynajmniej powinna, 
obfitowac w jakies najbardziej dla naszego narodu charakterystyczne symbole. Czy tak sie stalo? 
Ano, popatrzmy.

Spór dotyczacy polskiego logo-maskotki na swiatowa wystawe Expo 2000 byl przedni, a 

wiec typowo polski. Zgoda, ze symbole z natury swej moga byc nieostre w swej wymowie, a 
wiec wieloznaczne. Jednakze niektóre z nich gotowi jestesmy uznac za bardzo sensowne w 
kontekscie naszego kraju, inne zas za sensu takiego zupelnie pozbawione. W gre wchodzily 
wprawdzie tylko zwierzaczki, ale...

Najpierw pojawil sie zubr, który juz na pierwszy rzut oka kojarzy sie nam dosc wyraznie i w 

oczywisty sposób z kosmiczno-kulturowym wymiarem Polskosci. Skoro najwazniejsi w dziejach 
naszego   kraju   ludzie   i   najistotniejsze   wydarzenia   odpowiadaja   archetypowemu   obrazowi 
Polskosci, wynikajacemu z jungowskiej nieswiadomosci zbiorowej, a zarazem z kosmogramu 
Chrztu Polski z 966 r., dlaczego nie mialoby to dotyczyc takze zwierzatka-maskotki, z która przy 
okazji Expo 2000 zetknal sie caly swiat?

Jasne,  ze  polski  zubr,  przez  swa  niepowtarzalnosc,  to  co  najmniej  jakby królewski  byk 

(Slonce w Byku kosmogramu Polski z 966 r.), a wiec w pewnym sensie Bykolew (Lew jest jego 
ascendentowa   faza).   To   wyczerpuje   znamiona   podstawowej   energetyki   narodowego 
kosmogramu. Nie trzeba tez przypominac, ze zubry zyja w swoistym srodowisku naturalnym 
(znowu faza Byka) i przynosza nam – podobnie jak zubrówka – niezle profity. Jego ukrycie w 
puszczy,   dolarowe   polowania   –   wszystko   to   wyczerpuje   podstawowe   znamiona   kosmiczno-
zodiakalnej   charakterystyki.   Nieprzypadkowo   tez   okresla   sie   zodiakalnego   Byka   mianem 
bankiera Zodiaku. Tak zatem zubr kojarzy sie z Polska, wiec o czym tu jeszcze mówic

Nastepnie   pojawia   sie  Bóbr,   który   na   pierwszy   rzut   oka   z   Polskoscia   niewiele   ma 

wspólnego. A  moze  i ma,  moze  urzednicy  panstwowi tez  czerpia  ze skarbnicy jungowskiej 
nieswiadomosci zbiorowej? Wiemy przeciez dobrze, iz bobra takze odnajdujemy tylko w bardzo 
sterylnym   srodowisku   naturalnym   (znowu   faza   Byka).   Zreszta   bóbr   przeksztalca   je   w   dosc 
specyficzny sposób, chociazby poprzez  budowe  tam  i zapór wodnych,  co  odpowiada  wrecz 
archetypowym  cechom i  Byka  (naturalna zapora  z drewna) i  Skorpiona  (transformacja  tego 
srodowiska, a peknieta tama to klasyczny juz przyklad skorpionowych oddzialywan). Nie trzeba 
tez   przypominac,   ze   Skorpion,   spolaryzowany   z   faza   Byka,   to   Slonce   niepodleglosciowego 
Kosmogramu   Polski   z   1918 r.   i   silna,   ascendentowa   pozycja   wladajacego   ta   faza   Plutona 
kosmogramu 966 r. Ostre zeby bobra podcinajacego drzewa to nic innego, jak przyslowiowy 
ogon Skorpiona transformujacy zycie czlowieka, który sie z nim zetknie. Projektodawca polskiej 
ekspozycji dostroil sie wiec do jungowskiego rezerwuaru nieswiadomosci zbiorowej ludzkosci i 
w jakis sposób pobral stamtad stosowne informacje.

W   przeciwienstwie   jednak   do   calkiem   realnego   zubra   i   nie   mniej   autentycznego,   choc 

znacznie   mniej   w   symbolice   Polskosci   zakorzenionego   bobra,   który   takowoz   przepadl   z 
kretesem, zaproponowanie w charakterze polskiej maskotki smoka, zdawalo sie juz byc czystym 
nonsensem.   A   moze   jednak   znowu   lepiej   poczekac   z   osadem?   Przeciez   dostarczenie 
odpowiedniego   klucza   pozwalalo   odkodowac   znaczenie   symbolicznego   rysunku   w  Malym 
Ksieciu
 (waz boa polykajacy slonia, podczas gdy dorosli dostrzegali tylko i wylacznie kapelusz), 

74

background image

co pozwala inaczej spojrzec na kolejna propozycje eksporterów naszej kultury z Polskiej Agencji 
Inwestycji Zagranicznych oraz Krajowej Izby Gospodarczej.

Mimo   ze   smok   nie   odgrywa   u   nas   tak   znamienitej   roli,   jak   w   Chinach,   to   nie   jest   on 

bynajmniej   czyms   zupelnie   obcym.   Wizerunek   polskiego   smoka   nawiazuje   do   idei 
przetransformowanego,   groznego   (Skorpion)   i   raczej   duzego   (Strzelec)   potwora, 
zamieszkujacego   w   solidnej   jaskini   (Byk),   pod  królewskim   zamkiem   (Lew)  na   krakowskim 
Wawelu, nienasyconego (Byk), tedy hurtem pozerajacego dziewice (ponownie Skorpion). Bycze 
obzarstwo wawelskiego smoka stanie sie zreszta przyczyna  jego unicestwienia przez szewca 
Dratewke, który dostarczyl dzikiemu lokatorowi Wawelu jagnie nafaszerowane siarka (znowu 
Skorpion),   a   pózniejsze   opilstwo   smoka   powoduje   jego   gwaltowne   pekniecie   (jeszcze   raz 
Skorpion). Dratewka zas staje sie bohaterem (Lew) jeszcze za swego zycia. Przyznacie Panstwo, 
ze choc paralela to nieco daleka i luzna, to jednak dosc wyrazna, zas smok wawelski równiez – 
nadal ku naszemu zdumieniu – w pewnym przynajmniej stopniu odzwierciedla wszystkie fazy 
kosmicznej energetyki Polski. Smok zreszta prowadzil w rankingu dosc dlugo, ale o Szewczyku 
Dratewce   nikt   na   Zachodzie   nie   slyszal,   a   europeizacja   pod   smoczym   sztandarem   jakos 
dziwacznie wyglada. Odrzucono wiec smoka i wydawalo sie, ze w sytuacji patowej nie pozostaje 
nic innego, jak powrócic do zubra lub bobra.

Ale nie u nas.
Niektórzy z Panstwa z pewnoscia byli na EXPO 2000 lub znaja z prasy koncowy rezultat 

tego swoistego i niepowtarzalnego rankingu archetypowo-narodowych maskotek. Na Wystawie 
Swiatowej pokazalismy z jednej  strony nasz szacunek dla ekologii  i calej  zreszta przyrody, 
prezentujac skansenowe ujecie Puszczy Bialowieskiej i Wieliczki  (faza Byka), z drugiej zas 
otwarcie na wspólczesna wiedze – laboratorium M. Kopernika i A. Wolszczana, prezentujace ich 
zaiste   królewskie   osiagniecia.   Ale:   przeciez   gleboka   transformacja   mysli   ludzkiej   wskutek 
stworzenia  kopernikanskiego  modelu  Ukladu Slonecznego,  to fazy Skorpiona i Strzelca,  zas 
odkrycie planet poza ukladem slonecznym przez Wolszczana, to wladajacy Skorpionem Pluton 
w Strzelcu (gdzie jeszcze zreszta przez dobrych kilka lat bedzie przebywal). Patronuje on teraz 
nie odkrywaniu nowych ladów i kontynentów, jak to sie dzialo, gdy 500 lat wczesniej tez w 
Strzelcu rezydowal, lecz penetracji nikomu dotychczas nieznanych planet spoza naszego ukladu 
slonecznego.

Jakaz   wiec   inna   jeszcze   maskotke   mozna   bylo   zaproponowac?   Taka,   która   uzyskalaby 

powszechna akceptacje (czy wszystkich zainteresowanych, tego nie wiem). Faktem jest jednak, 
ze zwiedzajacych nasz pawilon wital  Bocian  z roztrzepana czupryna i wylupiastymi oczami. 
Kolejny  pure nonsens? Wcale nie! Jestem oczywiscie daleki od usprawiedliwiania oficjalnych 
wyborów, musze jednak przyznac, ze wszystkie dotychczasowe, po blizszym sie im przyjrzeniu 
mialy pewien archetypowy sens. Milo wiec stwierdzic, ze swoimi decyzjami urzednik nie jest 
w stanie zniszczyc podstaw kosmicznej Polskosci, nawet jesli chcialby to uczynic
.

Czyzby wiec bocian takze byl, moze choc w czesci, kwintesencja Polskosci? Przyjrzyjmy 

mu  sie blizej. Bocian jako taki  nigdy dotychczas  nie byl  przedmiotem  mego  kultu, czy tez 
jakiegos   szczególnego   zainteresowania.   Teraz   jednak   wszystko,   jak   za   dotknieciem 
czarodziejskiej  rózdzki,  musi  sie zmienic,  gdyz  zbiorowa  wola  osób kompetentnych,  jakims 
trafem korzystajacych ze skarbnicy jungowskiej nieswiadomosci zbiorowej, spoleczny prestiz 
bociana zyskuje znacznie wyzsze notowania. Dlatego staje przed nami nie tylko spoleczny, ale 
wrecz   narodowy   problem.   Oczywiscie   nie   chodzi   mi   o   znana   powszechnie  prorodzinnosc 
bocianów,   choc   prawda   jest   to,   ze   w   Polsce   kazde   dziecko   zamieszkujace   wies   (a   moze   i 
miasto?) wie dobrze, które to ptaszydlo dzieci w chuscie rodzicom przynosi. Znacznie mniej za 
to wiemy o przyrodniczych bojach toczonych przed EXPO 2000 o bociana – ogólnonarodowa 
maskotke dla naszego pawilonu, zgodnie uznanego za jeden z najatrakcyjniejszych.

Bociek z dawien dawna zwiazany jest z polskimi  polami  i lakami,  po prostu z naszym 

swojskim krajobrazem. Kojarzy sie tez niemal kazdemu z dachem chlopskiej chalupy, tej do 
której trafia bezblednie od lat, gdy powraca ze swych bardzo dalekich podrózy (ewidentnie faza 
Byka). Przynosi nam on takze obietnice nadejscia transformujacej swiat wiosny i potwierdza 

75

background image

istnienie odwiecznych, stalych, a wiec takze byczych w swej naturze rytmów przyrody. Zaby na 
podmoklej lace i myszy bardziej suchych pól to jego pozywienie, ale i dalsze powiazanie z 
fazami Skorpiona i Byka. Odlegle kraje, z których przylatuje, wszystkim chyba prawidlowo 
kojarza sie ze Strzelcem.  Na koniec  dodam jeszcze, ze bociana,  nawet z daleka, rozpoznac 
mozna po bialo-czerwonych, a wiec narodowych barwach.

No i ta jego prorodzinnosc...
A swoja droga, zaufanie do bociana jest w naszym narodzie chyba niepodwazalne, skoro 

bardzo niepewni wygladu swiata, w którym przyszloby im zyc, losów zycia na Ziemi, przede 
wszystkim zas wlasnego bezpieczenstwa w skazonym, byc moze, srodowisku – wychodzacy z 
podziemi bohaterowie filmowej Seksmisji zauwazaja kolujacego bociana. Oddychaja z ulga, bo 
to oznacza, ze wszystko jest w porzadku i swiat ocalal.

Nie wiem wprawdzie, na ile hanowerskie EXPO 2000 byloby ubozsze bez naszego bociana, 

wiem natomiast, ze narodowa symbolika nie tylko okazala sie w tym przypadku niezniszczalna, 
ale cos niecos jeszcze na tym naszym udziale w Wystawie Swiatowej zyskala (ze swej strony 
przypomnijmy, ze polski pawilon w Hanowerze bil rekordy popularnosci i zajal w plebiscycie 
publicznosci czwarte miejsce, co jest absolutnie oszalamiajacym  sukcesem – przyp.  redakcji 
NS).

A   na   koniec   kapitalny   deser.   Otóz  Polska   podczas   swej   ponad   tysiacletniej   i   bardzo 

burzliwej historii tylko kilkakrotnie stawala nad przepascia tak niebezpieczna, iz grozilo 
jej   totalne   unicestwienie
.   I   bynajmniej   nie   chodzi   tu   o   okres   zaborów,   kiedy   wprawdzie 
panstwowosc polska nie istniala, lecz kondycja narodu, choc podla, byla znosna i nie zagrazalo 
nam totalne wyniszczenie we wszystkich zaborach jednoczesnie.

By   zniszczyc   Polskosc,   trzeba   zniszczyc   jej   Slonce,   a   wiec   pozbawic   mozliwosci 

wyzywienia   Polaków   (faza   Byka),   co   jednak,   mimo   nieprzychylnosci   rolnej   polityki   Unii   i 
katastrofalnych   zjawisk   atmosferycznych,   nam   nie   grozi.   Takie   zagrozenie   zniszczenia 
narodowego,   skorpioniastego   zreszta   Slonca   istnieje   w   przypadku   Japonii,   która   moglaby 
wskutek olbrzymiego trzesienia ziemi po prostu zniknac w calosci w czelusciach oceanu.

Mozna tez unicestwic naród przez druzgoczace uderzenie w jego ascendent, a to jest 

zawsze bardziej mozliwe, bo zarówno ludzi, jak panstwa i narody postrzegamy w najwiekszym 
stopniu   poprzez   ich   ascendent   wlasnie.   W   przypadku   Polski   jest  to   faza   Lwa,   wzmocniona 
znajdujacym sie w niej na ascendencie Plutonem. Daje nam to niemal niezniszczalnosc, ale i tak 
uskarzamy sie wciaz na nasze geopolityczne polozenie. Na co sie naprawde uskarzamy, zaraz sie 
przekonamy.

Upodlic nas mozna odbierajac nam nasza Lwia dume, czesto jednak czynimy to sami, 

narzekajac potem na los i nieprzychylnosc historii. Tak naprawde jednak najgrozniejsze byloby 
wyeliminowanie z kosmicznej gry naszego Plutona, a wiec zniszczenie nas energia Skorpiona. 
Takie   próby   mialy   miejsce   w   naszej   historii   i   tylko   one   byly   naprawde   grozne.   Jeszcze 
ciekawsze jest to, kto je podejmowal i jaka posiadal do tego kosmiczna legitymacje.

Z   faza  Skorpiona  nierozerwalnie   wiaza   sie   tak   glebokie   –   w   swej   transformacji 

rzeczywistosci   –   procesy   i   zjawiska,   jak:   trzesienie   ziemi,   wybuchy   wulkanu,   potop,   obozy 
koncentracyjne, Gulag, Katyn, czy Powstanie Warszawskie. Czy widzicie juz Panstwo, o co mi 
chodzi? Tylko te dwa pierwsze zjawiska nie dotycza Polski, pozostale zas stanowily zagrozenie 
dla   naszego   bytowania.   Symboliczny   Potop   szwedzki   zalal   kiedys   niemal   caly   kraj,   a 
najezdzcami,   siegajacymi   murów   Czestochowy   (jej   symbolicznego   znaczenia   dla   kraju   nie 
trzeba tlumaczyc) byli Szwedzi, których narodowy kosmogram (prezentowany onegdaj na tych 
lamach)   zwiazany   jest   silnie   z   ekliptycznym   pasem   Skorpiona   (jedenastosektorowe,   wiec 
wodnikujace Slonce w SKORPIONIE i ascendent w Koziorozcu – odwrotna kombinacja, a wiec 
asc. w Skorpionie i trzeciosektorowe, zblizniaczone Slonce w Koziorozcu wyraznie zaprzecza 
szwedzkim realiom).

Kolejny   raz   moglismy   znalezc   sie   na   granicy   narodowego   wyniszczenia,   gdyby   rzad 

radziecki kontynuowal wobec Polski polityke  Katynia  i syberyjskich lagrów. ZSRR (a nie 

76

background image

Rosja) mial swoje silne dziesieciosektorowe, koziorozcowate wiec nieco Slonce w Skorpionie
ukierunkowane na zorganizowana i systemowa eksterminacje wroga.

Jesli   komus   eksterminacja   narodu   kojarzy   sie   takze   z   wczesniejsza   jeszcze   wywózka 

Polaków   na   Syberie   po   powstaniu   styczniowym,   to   dodam,   ze   Slonce   Rosji   znajduje   sie 
wprawdzie w Wodniku, ale w ósmym, podporzadkowanym SKORPIONOWI wlasnie sektorze 
kosmogramu (gwoli ciekawosci dopowiem, ze takze i Skorpion znajduje sie w tym horoskopie w 
piatym,   lwiastym   wiec   sektorze,   a   Lew   jest   ascendentem   Polski;   poza   tym   taka   pozycja 
Skorpiona znakomicie  wyjasnia sens popularnej tam tzw.  rosyjskiej ruletki  z jedna kula w 
pistolecie).

Nie ma tez najmniejszej watpliwosci, ze liczne obozy koncentracyjne i brutalne stlumienie 

Powstania Warszawskiego (ze wzgledu na godzine rozpoczecia bardzo SKORPlONOWATEGO 
w swej naturze) wyraznie nadszarpnelo kondycje narodu. Nie zdziwimy sie wiec bardzo, gdy 
powiem, ze Niemcy ze swa ascendentowa, panniasta dokladnoscia, maja Slonce w Baranie w 
ósmym, a wiec znowu SKORPIONOWYM sektorze swego narodowego kosmogramu.

Podsumujmy.   Polska   bywala   najpowazniej   zagrozona   w   swym   narodowym   bycie   i 

egzystencji wtedy – i tylko wtedy – gdy kierowano przeciwko niej silne, niszczace, plutonowe 
energie Skorpiona, po kwadraturze wymierzone w nasz lwi ascendent, przede wszystkim zas w 
chroniacego go Plutona, a za kazdym razem czynily to te panstwa lub narody, które same maja 
silnie   zaakcentowane   wlasne,   destruktywne   wobec   naszych,   energie   Skorpiona   (dlatego 
pozbawieni   ich   Czesi   i   Slowacy   nigdy   nie   stanowili   dla   nas   powazniejszego   zagrozenia,   a 
pozytywnie spolaryzowana z nasza narodowa faza Byka skorpionowa energia Wegrów i w inny 
sposób Japonczyków takze raczej wzmacniala niz nadwerezala nasze, dobre z nimi relacje).

Nie geopolityczne polozenie Polski miedzy Niemcami i Rosja jest przyczyna zagrozen, 

lecz ich kosmiczne energie eksponujace ekliptyczny pas Skorpiona.

Tak wyglada spojrzenie na historie z obiektywnego, kosmobiologicznego punktu widzenia i 

ciesze sie, ze po raz pierwszy moglem je zaprezentowac wlasnie w Nieznanym Swiecie.

Na tym nieodwolalnie koncze na razie cykl o kosmicznym wymiarze Polskosci.

77