background image
background image
background image

Jay Crownover

Zaryzykuj miłość

AYDEN: Myślałam, że nareszcie jestem bezpieczna, wtulona w ramiona Jeta, 

otulona jego muzyką. Że kiedy jestem z nim, nic mnie już nie zrani. Ale on miał 
własne demony, a ja nagle się przekonałam, że żeby mu pomóc, muszę najpierw 

uporać się z moimi...

JET: Ayden była moim największym marzeniem i długo nie mogłem uwierzyć, że 

dla mnie zrezygnuje ze swojego. Zaczęliśmy wierzyć w naszą przyszłość, gdy 

nagle okazało się, że rozdzielić nas może nasza przeszłość…

background image
background image

JET:

Kiedy   mama   zadzwoniła   do   mnie   rozhisteryzowana   i 

zapłakana, powinienem był wiedzieć, że nie wyniknie z tego nic 
dobrego.   Zwykle   była   zbyt   zdołowana,   zbyt   zastraszona,   by 
okazywać   jakiekolwiek   emocje   oprócz   zniechęcenia   i 
przygnębienia. Nie dziś. Dziś szlochała i gadała jak nakręcona, 
że ojciec ją zabije, i choć wolałbym poleniuchować po baaardzo 
udanym porannym seksie, zamiast tego wciągnąłem spodnie i 
popędziłem przez całe miasto sprawdzić, co tam się dzieje, do 
cholery. 

Zahamowałem   z   piskiem   przed   domem   i   wbiegłem   po 

schodach,   jakby   się   paliło.   Nie   zawracałem   sobie   głowy 
pukaniem   –   po   prostu   pchnąłem   drzwi   wejściowe   i   nim 
zdążyłem   się   zatrzymać,   by   uporządkować   myśli   czy   choćby 
zorientować się, co się dzieje, ojciec wypadł z kuchni i wypchnął 
mnie z powrotem za próg. Grzmotnąłem plecami o popękany, 
cementowy   chodnik   i   przez   chwilę   miałem   gwiazdy   przed 
oczami,   bo   mocno   walnąłem   głową.   Nim   zdążyłem   się 
otrząsnąć, podeprzeć się, żeby wstać, ojciec rzucił się na mnie i 
jego pięść wylądowała na moim policzku. Poczułem, jak skóra 
na kości policzkowej pęka, i szarpnąłem głową na bok w samą 
porę,   by   uniknąć   ciosu,   który   z   pewnością   złamałby   mi   nos. 
Chwyciłem jego rozpędzone pięści i poczułem, jak żołądek mi 
się wywraca od smrodu przetrawionej whisky i furii buchającej z 
każdego poru jego skóry. 

Byliśmy mniej więcej tej samej postury, ale ja byłem trzeźwy 

i biłem się w życiu wystarczająco dużo razy, by wiedzieć, jak 
odzyskać przewagę. Zepchnąłem go z siebie i wstałem – teraz ja 
patrzyłem   na   niego   z   góry.   Dotknąłem   swojej   zakrwawionej 

background image

twarzy i spojrzałem na niego ze złością. 

– Co ci odbiło, stary? 
Zaczął coś do mnie wykrzykiwać, ale mama wybrała sobie 

właśnie   ten   moment,   żeby   zbiec   po   schodach.   Wyglądała 
strasznie. Miała podartą bluzkę i rozczochrane włosy, ale nie to 
sprawiło,   że   zrobiło   mi   się   czerwono   przed   oczami,   a   ogień, 
który   tak   bardzo   starałem   się   przytłumić,   wybuchnął   dzikim 
płomieniem. Matka miała podbite oko, pękniętą wargę, a na jej 
bladej   twarzy   widniały   ślady   łez.   Było   jasne,   że   cokolwiek 
wywołało u ojca tę pijacką furię, nie byłem dzisiaj jego pierwszą 
ofiarą. Mama zawodziła, że mamy przestać, że musimy wejść do 
środka, zanim sąsiedzi wezwą policję, ale ja miałem to gdzieś. 

Wyplułem trochę krwi, która spłynęła mi z policzka do kącika 

ust, i zapowiedziałem ojcu z całą powagą: 

– Zabiję cię. 
Stanął chwiejnie na nogach i spojrzał na mnie z wściekłością, 

jakby to wszystko była moja wina. 

– Tak jak zabiłeś moje marzenia? Gdyby nie ty i ta głupia 

dziwka,   mógłbym   dalej   robić   to,   co   chciałem.   Jeździć   po 
świecie, oglądać wielkie zespoły. Ty zniszczyłeś to wszystko, 
samolubny gnojku. Prosiłem tylko o jedno. Zobacz, do czego 
mnie zmuszasz! 

Jego   słowa   nie   miały   sensu,   ale   i   żadnego   znaczenia. 

Widziałem tylko zapłakaną matkę i słyszałem, jak prosi go, żeby 
przestał.  Ale   tego   nie   dało   się   już   zatrzymać.   Ogień   szalał   i 
miałem gdzieś, czy spali go na zwęglone truchło. 

Wciąż był mocno nawalony, więc kiedy go uderzyłem, padł 

jak   podcięty.   Gdzieś   z   bardzo   daleka   słyszałem,   jak   mama 
krzyczy moje imię, i czułem ogromną satysfakcję, że on nie był 
w stanie za mną  nadążyć. Jego nos przyjemnie  chrupnął pod 
moją pięścią. Nie wiem, ile razy go walnąłem. Nie wiem, kto 

background image

wezwał gliny ani czy mama płakała nade mną, czy nad nim. 
Dopiero kiedy kajdanki się zatrzasnęły i gliniarz, który nie był 
chyba starszy ode mnie, zaczął mnie wpychać na tylne siedzenie 
radiowozu, dotarło do mnie, co zrobiłem. 

Ojciec leżał sztywny jak kłoda na chodniku. Jego twarz była 

zalana krwią, ratownik medyczny zakładał mu maskę z tlenem 
na nos i usta. Moja mama, moja biedna mama, w całej swej 
sinoniebieskiej,   załzawionej   chwale,   trzymała   jego   bezwładną 
rękę i powtarzała, że wszystko będzie dobrze. Chyba coś we 
mnie ostatecznie umarło, kiedy wsiadła do karetki, żeby jechać z 
nim do szpitala. Młody gliniarz popatrzył na mnie spokojnie, 
jakby widział to już dzisiaj sto razy, i spytał: 

– Zechce mi pan powiedzieć, co się dzieje? 
Westchnąłem i pozwoliłem, by głowa opadła mi na oparcie. 

Nie pierwszy raz siedziałem z tyłu w radiowozie, ale miałem 
paskudne przeczucie, że to będzie najpoważniejszy powód. 

– Uderzył ją. Zwykle tylko nią pomiata, mówi jej, że jest zła i 

do niczego, ale tym razem podniósł na nią rękę. Po prostu nie 
wytrzymałem. 

Gliniarz przyglądał się uważnie mojej twarzy. 
–   On   to   panu   zrobił?   –   Zapomniałem   o   policzku;   teraz 

dotknąłem go językiem od spodu. Rana ciągle piekła, ale już nie 
krwawiła, więc uznałem, że pewnie obejdzie się bez szwów. 

– Tak. Skurczybyk walnął mnie, jak tylko wszedłem. 
Dłonie zaczynały mi  boleśnie pulsować, skórę na kostkach 

palców   miałem   popękaną   i   zdartą.   Świadomość   tego,   co 
zrobiłem, zaczęła mi przygniatać barki. 

Policjant kiwnął głową i zabębnił palcami w dach samochodu. 
–   Oboje   twierdzą,   że   to   pan   zaczął.   Ojciec   chce   wnieść 

oskarżenie o napaść. 

Jęknąłem.   Założyłbym   się,   że   wycofałby   je   natychmiast, 

background image

gdybym tylko zgodził się podczepić go do Artifice i posłać w 
trasę. 

– Musimy zabrać pana na posterunek i zameldować na noc. 

Chce pan do kogoś zadzwonić w sprawie kaucji? 

Kiwnąłem   głową   i   poprosiłem   go,   żeby   zadzwonił   do 

Rowdy’ego. Podałem Rowdy’emu skrótową wersję wydarzeń i 
nie   miałem   wątpliwości,   że   ściągnie   kawalerię,   ale   w   latach 
bujnej młodości wystarczająco często miałem do czynienia ze 
stróżami   prawa,   by   wiedzieć,   że   choćby   pędził   z   prędkością 
światła, i tak czeka mnie bity dzień spędzony pod kluczem. 

Byłem   wdzięczny,   że   w   drodze   na   posterunek   gliniarz   nie 

wypytywał   mnie   ani   nie   próbował   dawać   nieproszonych   rad. 
Doceniałem   też   to,   że   nie   pytał   mnie   w   kółko,   czy   chcę 
wiedzieć, jak się miewa mój ojciec. Nie chciałem tego wiedzieć i 
nie chciałem wiedzieć, co ma na ten temat do powiedzenia moja 
matka. To była ostatnia kropla. Postanowiłem, że pojadę w tę 
europejską trasę. Że zastanowię się nad podpisaniem kontraktu z 
wytwórnią,   skoro   tego   chcieli   chłopacy.   Że   zrobię   wszystko, 
wszystko, przed czym się powstrzymywałem ze względu na nią. 
I na pewno nie będę więcej próbował robić za bufor między nią 
a tym gnojem. 

Zapuszkowali mnie. Zdjęli odciski palców, zabrali biżuterię i 

pasek, portfel i telefon, i wsadzili do celi z gościem, którego 
ewidentnie przymknęli za narkotyki. Facet był nerwowy i ciągle 
mnie pytał, czy nie mam fajki, chociaż każdy wiedział przecież, 
że  w areszcie  nie  ma  palenia. Siedziałem  na  twardej  ławce  i 
gapiłem   się   w   sufit   przez   całe   godziny.   Czas   płynął,   do   celi 
wprowadzano   innych   ludzi,   niektórych   zabierano,   a   ja 
siedziałem nieruchomo. Starałem się wtopić w ceglane ściany i 
modliłem się, żeby ten dzień już minął. 

Nawet nie chciałem się zastanawiać, jak mam to wszystko 

background image

wytłumaczyć  Ayden.   Nasz   związek   raczej   nie   był   jeszcze   na 
etapie wyciągania chłopaka z aresztu za kaucją. Do diabła, nie 
wiedziałem   nawet,   czy   nasz   związek   w   ogóle   jest   na   etapie 
związku. Coś mi mówiło, że ten mały wypadek będzie równie 
trudny do przełknięcia jak heavy metal na pogrzebie. Już i tak 
widziała we mnie tylko gościa, który nadaje się wyłącznie do 
zabawy   w   łóżku,   i   ostatnią   rzeczą,   jakiej   chciałem,   było 
udowadnianie jej, że ma rację. 

Było już dobrze po zmroku, kiedy wreszcie udało się wpłacić 

za   mnie   kaucję.   Miałem   się   zjawić   w   przyszłym   tygodniu   w 
sądzie  na  rozprawę  i  ten sam gliniarz, który  mnie  zatrzymał, 
odprowadził   mnie   do   pomieszczenia,   gdzie   czekał   Rowdy   z 
garścią papierów do wypełnienia. Miał bardzo poważną minę i 
było widać, że nie jest szczęśliwy. Gliniarz podał mi torbę z 
moimi gratami i uścisnął mi dłoń. 

– Pewnie to pana nie pocieszy, ale wolałbym skuwać tego 

starego   zamiast   pana.   Widuję   takie   rzeczy   codziennie. 
Rozumiem, że chciał pan tylko dać mu nauczkę za mamę. Zbyt 
wiele dzieciaków ląduje w takiej sytuacji, i to często o wiele 
młodszych od pana. 

Westchnąłem tylko i podziękowałem mu za dobre słowo. 
Rowdy   chwycił   mnie   za   kark   i   praktycznie   wywlókł   z 

posterunku.   Zdziwiłem   się,   widząc,   że   jest   sam,   ale   kiedy 
szliśmy do jego czarnego SUV-a, powiedział: 

–   Ten   policjant   wspomniał,   że   zostawiłeś   w   Heights 

challengera   z   kluczykami   w   stacyjce.   Nash   namówił   Rule’a, 
żeby z nim pojechał po auto i odstawił je do domu. Bał się, że 
ten stary drań może je uszkodzić. 

Mnie to nawet nie przyszło do głowy, więc wymamrotałem 

podziękowanie i spojrzałem na niego kątem oka. 

– Dzięki, że po mnie przyjechałeś, stary. 

background image

Zbył to. 
– Spoko. 
– Serio. Oddam ci kasę. 
– Okej, zaraz ci przyłożę w drugą stronę twarzy. Przestań truć 

i powiedz mi, jak to było. 

Wbiłem pięści w oczodoły i próbowałem się od tego odciąć, 

ale ciągle widziałem tylko zapłakaną matkę z podbitym okiem. 
Miałem ochotę sprać starego jeszcze raz. 

– Było jak w jakimś gównianym filmie klasy B. Ojciec rzuca 

synem  o ziemię,  matka  ma  podbite  oko, a  efekt  jest  taki, że 
jestem oskarżony o napaść. – Poruszyłem palcami i skrzywiłem 
się,   kiedy   ranki   na   kostkach   zabolały.   –   Zabiłbym   go.   Serio, 
Rowdy. Było blisko. 

Milczał   przez   długą   chwilę   i   pomyślałem,   że   być   może 

przekroczyłem granicę naszej przyjaźni, ale kiedy się odezwał, 
jego głos brzmiał spokojnie i nie było w nim potępienia. 

– I należałoby mu się. Żaden facet nie powinien bić kobiety. 
Jęknąłem i miałem ochotę powyrywać sobie włosy. 
– Teraz mogę myśleć tylko o tym, od jak dawna to trwało i 

dlaczego   ona   nigdy   nic   nie   powiedziała.   Wsiadła   z   nim   do 
pieprzonej   karetki   i   pojechała   do   szpitala.   Krwawiła   i   miała 
podbite oko, ale pojechała z tym gnojem do szpitala, w którym 
pracuje. Nie odezwała się słowem, kiedy gliniarz mnie skuwał i 
upychał   do   radiowozu,   nie   powiedziała   nawet   „dziękuję”. 
Skończyłem z tym, stary. Po prostu skończyłem. 

– Musisz wynająć adwokata. 
– Tak, chyba powinienem. 
– Porozmawiaj z mamą. Niech im powie, że najpierw to on ją 

pobił. 

Pokręciłem głową. 
– Nic z tego. A powinienem był wiedzieć, że się na to zanosi. 

background image

Było   coraz   gorzej.   Nie   chciałem   go   umówić   z   Dariem   i 
chłopakami z Artifice. Chciał z nimi jechać w trasę w ekipie 
technicznej. Uwierzysz? Odmówiłem mu, więc pobił matkę, a 
potem próbował mną wytrzeć podłogę. Jest nienormalny. 

– I co zamierzasz? 
Tak, to było dobre pytanie. Co zamierzałem? Ale nie znałem 

odpowiedzi, więc się nie odezwałem. Ucieszyłem się na widok 
challengera zaparkowanego na podjeździe. Ucieszyłem się też, 
widząc, że nie ma mini Cory i jeepa Ayden. Nie wiedziałem, co 
mam   im   powiedzieć,   i   teraz,   mając   czas   na   zmycie   z   siebie 
smrodu aresztu i poukładanie sobie tego wszystkiego w głowie, 
zamierzałem z niego skorzystać. Odwróciłem się do Rowdy’ego 
i posłałem mu krzywy uśmiech, wyprany z radości. 

– Daj znać chłopakom, że nic mi nie jest. Przede wszystkim 

Nashowi. To nie jest pierwsza jazda z moim starym. I raczej nie 
ostatnia. 

– Jesteśmy z tobą, Jet. Nie przejmuj się. 
Kiwnąłem głową na podziękowanie i wyskoczyłem z SUV-a. 

Zbliżała  się  północ,  a  ja  byłem  wykończony   i   brudny.  W  tej 
chwili chciałem tylko zrzucić z siebie wszystko, dosłownie i w 
przenośni. Gryzłem się, że powinienem był przewidzieć to już 
dawno temu i nie podobało mi się, że wciąż czułem się zraniony 
i zawiedziony przez matkę. Nie dałem sobie czasu na zmianę 
zdania – zanim poczucie winy i cokolwiek innego zaczęło mi 
przeszkadzać w podjęciu decyzji, wysłałem Dariowi esemesa, że 
ja i chłopcy piszemy się na tę trasę. A co to będzie oznaczało dla 
mojego   związku   z  Ayden?   Tym   problemem   zamierzałem   się 
zająć później. W tej chwili potrzebowałem czegoś namacalnego, 
na   czym   mógłbym   się   skupić,   a   ułożenie   świetnego   setu 
koncertowego,   który   podbije   zagraniczną   publiczność,   było 
właśnie   czymś   takim.   Wyłączyłem   telefon,   zanim   Dario   mi 

background image

odpisał, i poszedłem do łazienki. 

Rzuciłem   brudne,   zakrwawione   ciuchy   na   podłogę   i 

odkręciłem tak gorącą wodę, jaka tylko leciała z kranu. Kiedy 
para wypełniła łazienkę, wszedłem pod prysznic i pozwoliłem, 
by   wrzątek   popłynął   mi   po   głowie,   po   plecach   i   ramionach. 
Chciałem zmyć z  siebie  cały  ten dzień, ale było to marzenie 
ściętej głowy, bo ciągle miałem ojca w szpitalu i wyznaczony 
termin rozprawy sądowej i nawet najgorętsza woda nie była w 
stanie   tego   usunąć.   Zacisnąłem   pięści   pod   strumieniem   i 
patrzyłem  beznamiętnie,  jak zaschnięta   krew  rozpuszcza  się   i 
ścieka do odpływu. Rana na twarzy zaczęła szczypać i właśnie 
chciałem   ją   umyć,   kiedy   szklane   drzwi   kabiny   się   rozsunęły. 
Poczułem miękkie dłonie, które prześlizgnęły się po mojej talii i 
spoczęły na brzuchu. Pocałunek lekki jak piórko wylądował na 
moim karku; w następnej chwili przytuliła policzek do moich 
pleców. 

Miękkie   dłonie,   miękka   skóra,   miękkie   piersi   i   najsłodszy 

głos,   jaki   kiedykolwiek   słyszałem.   Wszystkie   ostre   kanty   i 
palący ból całego dnia rozpuściły się jeden po drugim, spłynęły 
razem z brudem i krwią. Koszmarne napięcie, skręcone w moim 
wnętrzu   jak   sprężyna,   zaczęło   powoli   odpuszczać;   położyłem 
pokaleczoną dłoń na jej drobnych dłoniach. 

– Zły dzień? 
Jej   akcent   był   trochę   wyraźniejszy   niż   zwykle   i   chciałem 

wierzyć,   że   to   przez   zmartwienie   o   mnie   i   że   naprawdę   się 
troszczy   tak   samo,   jak   ja   zaczynałem   troszczyć   się   o   nią. 
Poczułem,  że  przysunęła   się  bliżej,  cała   przylgnęła   do moich 
pleców. Poczułem też, że inne części mojego ciała zaczynają się 
sprężać,   ale   w   bardzo   przyjemny   sposób.   Wystarczyło   jedno 
dotknięcie tej dziewczyny i wszystko przestawało się liczyć. 

– Na pewno nie był to jeden z tych dobrych. 

background image

Przesunęła dłoń wyżej, na moje serce, i z pewnością poczuła, 

jak łomocze pod jej placami. Druga dłoń zsunęła się niżej i to 
niemal wystarczyło, bym zapomniał, jak gówniany był ten dzień. 
Chciałem się odwrócić, chciałem ją objąć, ale pozwalałem, by to 
ona mnie obejmowała, by jej dotyk sklejał mnie z powrotem w 
całość, bo właśnie tego w tej chwili potrzebowałem najbardziej. 
Więc stałem tak z zamkniętymi oczami i tylko wyciągnąłem ręce 
przed siebie, by oprzeć się o ścianę. Nie widziałem już pobitej 
twarzy mamy, nie czułem, jak nos ojca kruszy się pod moimi 
pięściami.   Teraz   ważna   była   tylko  Ayden   i   to,   że   mogła   to 
wszystko załagodzić, uleczyć mnie. 

Jej palce wędrowały wzdłuż mojego ptaka, budząc dreszcze. 

Czułem   każde   muśnięcie,   każdy   ruch   dłoni   na   mojej   piersi. 
Serce wystukiwało rytm, który na  pewno czuła, i  za każdym 
razem,   kiedy   ściskała   mnie   albo   prześlizgiwała   się   dłonią   po 
kolczyku na czubku, zaczynało tłuc się jak szalone i czułem jej 
uśmiech na karku. Przesunęła dłoń – tę, którą trzymała na mojej 
klatce piersiowej – tak, by móc obrysować palcami kolczyk w 
sutku   i   przez   sekundę   myślałem,   że   nogi   odmówią   mi 
posłuszeństwa. Zwykle nie zaszczycała uwagą osprzętu, który 
miałem w miejscach widocznych, tylko kiedy się rozebrałem. 
Teraz interesowała się nim tak intensywnie, tak świetnie się mną 
zajmowała, że doprowadzało mnie to do obłędu. 

Pocałowała mnie za uchem i przeciągnęła językiem po kolcu 

zdobiącym   szczyt   małżowiny.   Jej   zręczne   dłonie   zrobiły   z 
kółkiem na czubku kutasa coś takiego, że ledwie wysapałem jej 
imię   i   wiedziałem   już,   że   na   pewno   nie   wytrzymam   długo. 
Przygryzłem   dolną   wargę   i   zacząłem   rytmicznie   uderzać   w 
śliskie   wnętrze   jej   dłoni.   Było   miękkie   i   podatne,   jakby 
dokładnie wiedziała, czego potrzebuję, by usunąć ze mnie całą 
truciznę. Kiedy jej silne zęby zacisnęły się na ścięgnie mojej 

background image

szyi,   którą   napinałem,   usiłując   przedłużyć   przyjemność   i 
wycisnąć   każdą   sekundę   zapomnienia,   jaką   miała   do 
zaoferowania, było po mnie. Jej śmiech był delikatną pieszczotą 
na   moim   barku   i   poczułem,   że   położyła   policzek   na   mojej 
mokrej skórze. Wyżęła mnie do cna, słuchając mojego sapania, a 
w końcu poklepała napięte mięśnie mojego brzucha. 

– Już wszystko dobrze? 
Otrząsnąłem wodę z twarzy i zakręciłem kran. Odwróciłem 

się,   by   spojrzeć   na  Ayden.   Zobaczyłem,   że   jej   piękne   oczy 
zrobiły   się   wielkie,   kiedy   jej   wzrok   padł   na   ranę   na   moim 
policzku, więc schowałem dłonie za plecy, by nie zobaczyła, że i 
one są pokaleczone. 

– Daleko mi do tego. 
Sięgnęła do mojej twarzy, ale odsunąłem się, zanim zdążyła 

jej dotknąć. Nie chciałem, żeby miała jakikolwiek kontakt z tą 
całą ohydą, choćby miał to być tylko gest pocieszenia i troski. 
Przygarnąłem ją do piersi i staliśmy tak, przyciśnięci do siebie, 
mokrzy   i   śliscy;   żałowałem,   że   ta   chwila   nie   może   trwać 
wiecznie.   Objęła   mnie,   a   ja   o   mało   nie   zakrztusiłem   się 
westchnieniem ulgi. W głębi duszy ciągle nie wiedziałem, co 
sobie myśli ta dziewczyna, i naprawdę sądziłem, że widząc mnie 
w takim stanie, może spłoszyć się i powiedzieć: „Było fajnie, 
Jet, ale ja nie mam na to czasu”. Ale ona położyła mi dłonie na 
tyłku i potarła policzkiem mój policzek, ten nieuszkodzony. 

–   Miałam   zamykać   bar,   ale   martwiłam   się   o   ciebie,   więc 

wywierciłam   Shaw   dziurę   w   brzuchu,   żeby   została   za   mnie. 
Wszyscy się o ciebie strasznie martwili. 

Westchnąłem   w   jej   włosy   i   otworzyłem   drzwi   kabiny. 

Najpierw okryłem ją ręcznikiem, z wielkim żalem, bo mało co 
na   świecie   podobało   mi   się   tak   jak   naga  Ayden,   potem   sam 
owinąłem sobie biodra. Nie wiedziałem, czy chce iść do swojego 

background image

pokoju, czy do mojego, więc wyszedłem za nią z łazienki, co 
miało ten dodatkowy plus, że mogłem przez całą drogę patrzeć 
na   te   długie,   gołe   nogi.   Wybrała   mój   pokój,   co   nie   było 
zaskoczeniem. Lubiła, kiedy grałem na gitarze i pracowałem nad 
piosenkami, i chyba wiedziała, że po takim dniu jak dzisiejszy 
będę potrzebował przelać coś na papier, nim skończy się noc. 
Nie wiem, jakim cudem jej się to udawało, ale niezależnie od 
tego, na jakim etapie był nasz związek – czy też nie-związek – 
Ayden Cross była jedyną osobą, która po prostu mnie rozumiała. 
Już samo to wystarczało, by zależało mi na niej, jak nigdy nie 
zależało na nikim. Tak łatwo byłoby się w niej zakochać, mimo 
wszystkich jej tajemnic. 

Zrzuciła ręcznik i weszła na czworakach na ciemnoczerwoną 

narzutę.   Te   nogi,   te   jej   ciemne   włosy,   te   oczy,   w   których 
błyszczały sekrety i pokusy, oczarowały mnie, wprawiły w trans 
i   miałem   tylko   ochotę   gapić   się   na   nią.   Patrzyła   na   mnie 
spokojnie   przez   długą   chwilę.   Nie   wiedziałem,   co   jej 
powiedzieć, więc spojrzałem tylko na swoje pokaleczone dłonie 
i zmarszczyłem brwi, zaciskając i otwierając pięści. 

– Nie musiałaś wcześniej wychodzić z pracy. Wytrzymałbym 

jakoś do twojego powrotu. 

Jedna z jej kruczych brwi podjechała do góry, jeden kącik ust 

wygiął się w seksownym uśmiechu. Kiedy odchyliła się do tyłu i 
oparła   na   łokciach,   jej   piersi   zrobiły   coś   takiego,   że   każdy 
gorącokrwisty samiec na tej planecie dostałby świra. 

– Przestań, Jet. Martwiłam się o ciebie. Przez całe popołudnie 

zastanawiałam   się,   czy   nie   przyjechać   na   posterunek,   ale 
pomyślałam,   że   gdybyś   chciał   mnie   tam   widzieć,   tobyś 
zadzwonił. Wiedziałam, że chłopaki zajmą się sobą po swojemu, 
ale musiałam się do ciebie dobrać, żeby zająć się tobą na mój 
sposób. Zapytam cię, co się stało, i porozmawiamy o tym na 

background image

serio, bo widzę twoje dłonie, Jet. Czułam je na sobie, znam je i 
wiem,   że   coś,   co   doprowadziło   cię   do   tego,   nie   mogło   być 
bzdurą. Ale nie widzę powodu, żeby przeprowadzać tę rozmowę, 
zanim   nie   wypędzimy   z   ciebie   choć   trochę   tego   paskudztwa, 
które widzę w twoich oczach, więc rusz ten swój jędrny tyłek i 
chodź tutaj. 

Poklepała łóżko obok siebie i to wystarczyło, żeby wydobyć 

ze mnie śmiech zaskoczenia. Czułem podziw dla niej i jeszcze 
coś głębszego, co targnęło mną od środka, kiedy chwyciłem ją 
za kostkę i rozsunąłem te jej długie nogi. Prychnęła rozbawiona 
przez nos i tym razem to ja uniosłem brew ze zdziwienia. Była 
śliczna   i   gładka,   wszędzie.  Wszystko,   czego   dotykałem,   było 
miękkie i jedwabiste, i wiedziałem, że smakuje cynamonem i 
cukrem. Była tak bardzo na miejscu tu, w moim łóżku, że trudno 
mi było przypomnieć sobie, jak wyglądało, zanim stała się jego 
stałą rezydentką. 

Przeciągnąłem dłonią po gładkiej nodze i połaskotałem ją pod 

kolanem. Kiedy zmrużyła oczy, wyszczerzyłem się do niej  w 
uśmiechu. 

– Co? 
– Przestań się ze mną bawić. 
Miała płaski brzuch, który łagodną linią zwężał się od bioder. 

Schyliłem   się   i   pocałowałem   ją   tuż   pod   pępkiem,   a   potem 
wytyczyłem   mokrą   ścieżkę   pocałunków   wprost   do   śliskich 
fałdek. Zatrzymałem się i usłyszałem, że zaklęła. Wczepiła palce 
w moje mokre włosy i objęła nogami moje żebra. 

–   Chcę   się   tobą   zająć   tak,   jak   ty   zajęłaś   się   mną.   – 

Pocałowałem ją jeszcze raz, trochę niżej, i usłyszałem, jak dyszy 
i przeklina jednocześnie. Jej uda stężały po obu stronach mojej 
głowy. Przeciągnąłem po jej łechtaczce sztyftem, który miałem 
na   środku   języka,   i   poczułem,   jak   jej   całe   ciało   drży 

background image

spazmatycznie od tej delikatnej pieszczoty. Roześmiałem się, a 
ona pociągnęła mnie za włosy. 

– Boże, Jet, zrujnujesz moje przekonania na temat tego, jak 

powinien wyglądać seks. – I dobrze. Od tej pory nie musiała już 
wiedzieć, jak wygląda seks z nikim oprócz mnie, i chciałem, 
żeby   ze   mną   było   lepiej   niż   kiedykolwiek   wcześniej,   z 
kimkolwiek. 

Znów użyłem języka, tym razem głębiej i mocniej: kręciłem 

nim, ssałem ją, aż wyprężyła się pode mną i jej skóra zaczęła 
drżeć  wszędzie, gdzie  dotykały się nasze ciała. Jej  paznokcie 
wbiły   się   w   skórę   na   mojej   głowie.   Kiedy   przeciągnąłem 
posiniaczonymi,   popękanymi   kostkami   palców   po   jej   piersi, 
znów   wyszeptała   moje   imię   i   zaczęła   odlatywać   pod   moimi 
dłońmi i ustami. Ayden dochodziła tak samo, jak robiła wszystko 
inne: słodko i gładko. Mógłbym ją tak pożerać przez całe dnie 
do końca życia, ale była niecierpliwa. Najwyraźniej na tę noc 
miałem już z głowy rewanż za jej „troskę”, bo wykręciła się 
spode   mnie   i   pchnęła   mnie   na   plecy.   Pozwoliłem   jej   na   to. 
Założyłem ręce za głowę i patrzyłem spod ciężkich powiek, jak 
przechyla się nade mną, by wyjąć kondom z nocnej szafki. 

Zawsze   była   bardzo   ostrożna,   kiedy   zakładała   na   mnie 

gumkę.   Metal   w   moim   sprzęcie   chyba   wciąż   trochę   ją 
onieśmielał. Wiedziałam, że go lubi, że uwielbia doznania, które 
wywoływał,   ale   zawsze   była   szczególnie   delikatna,   kiedy   go 
dotykała, jakby wciąż nie była do końca pewna, jak się z nim 
obchodzić.   Nie   potrafię   opisać,   jak   bardzo   chciałem,   żeby 
obwiodła   kolczyk   tym   swoim   gorącym   językiem,   żeby   go 
posmakowała,   poczuła   metal   w   ustach.   Ale   nie   mogłem 
narzekać; nie była szczególnie wstydliwa i uwielbiałem to, co 
robiła z resztą mojego ciała. Lubiłem, kiedy traciła panowanie 
nad sobą i wbijała mi paznokcie w plecy, kiedy zapominała się i 

background image

spuszczała ze smyczy namiętność i głód, które kipiały między 
nami – używała wtedy zębów odrobinę za mocno albo ciągnęła 
mnie za włosy trochę bardziej brutalnie, niż zamierzała. 

Przełożyła długą nogę nad moją talią i uniosła się nade mną. 

Nie   widziałem   nic   prócz   świetlistych,   bursztynowych   oczu, 
wpatrzonych   we   mnie.   Wbiła   zęby   w   dolną   wargę,   kiedy 
chwyciłem jej dłoń i mocno zacisnąłem ją na czubku kutasa. Jej 
brwi   podjechały   do   góry   i   zobaczyłem   niepokój   na   jej 
zaróżowionej   twarzy.   Kolczyk   zaczął   cudownie   pulsować. 
Uśmiechnąłem się do niej drwiąco. 

– Na koń, kowbojko. 
Zaczerwieniła się jeszcze mocniej i opadła na mnie. Oboje 

jęknęliśmy.   Pasowaliśmy   do   siebie.  Tak   po   prostu   –   byliśmy 
dopasowani. Pochyliła się, żeby mnie pocałować i dotknięcie jej 
sterczących sutków do moich sprawiło, że oboje syknęliśmy z 
rozkoszy. Przycisnęła  czoło do mojego i znalazła  rytm, który 
kazał mi wbić palce w jej biodra i zakląć szeptem. Za każdym 
razem, kiedy się unosiła, jej nabrzmiałe wnętrze zasysało mnie, 
aż   myślałem,   że   eksploduję.   Oboje   byliśmy   częściowo 
zaspokojeni   przez   wcześniejsze   wygłupy   i   teraz   to   powolne 
narastanie   przyjemności,   ta   mozolna   wspinaczka   do   orgazmu 
pozwoliła nam obserwować się nawzajem. 

To   było   o   wiele   bardziej   intymne,   o   wiele   bardziej 

zaangażowane niż jakikolwiek akt seksualny, w jakim brałem 
udział wcześniej. Widziałem, jak mój kutas ją wypełnia, czułem, 
jak jej wewnętrzne mięśnie drżą i zaciskają się na mnie, ale to jej 
oczy – te oczy, z których chciałem pić wciąż od nowa – to one 
popchnęły mnie na szczyt. Nareszcie ją widziałem, widziałem, 
że ma mi coś do zaoferowania, więc pociągnąłem ją ze sobą do 
orgazmu, od którego oboje oblaliśmy się potem, a kiedy już było 
po wszystkim, z trudem walczyliśmy o powietrze i powrót do 

background image

przytomności. 

Padła na mnie, położyła dłonie na moim sercu i oparła o nie 

podbródek.   Wsunąłem   dłoń   w   jej   włosy   i   zacząłem 
przeczesywać palcami ciemne pasma. 

– Stłukłem dzisiaj mojego starego na kwaśne jabłko. 
Jej spojrzenie padło na moją twarz i pozostało tam. 
– Dlaczego? 
Nie byłem w stanie patrzeć jej w oczy, więc popatrzyłem w 

sufit i pozwoliłem, by wydarzenia całego życia wsączyły się w 
ten rozkoszny, postseksualny kokon, który utkała wokół mnie. 

–   Bo   jest   gnojem.   Gnojem   jako   ojciec,   jako   mąż,   jako 

mężczyzna i jako istota ludzka w szerokim pojęciu. Wbił sobie 
do głowy, że zapłodnienie mojej matki jakimś cudem zepsuło tę 
wspaniałą   imprezę,   jaką   było   jego   życie,   zanim   myśmy   się 
pojawili, i przez całe lata obwiniał o to i ją, i mnie. Chce pić i 
szaleć, zachowywać się jak osiemnastolatek, i przez cały czas 
robi wszystko, żeby ona czuła  się  bezwartościowa i okropna. 
Odszedłem z domu, żeby się od tego uwolnić, i zawsze starałem 
się go jakoś trzymać w ryzach, ale dzisiaj schlał się i pobił ją. Do 
cholery,   kiedy   to   zobaczyłem,   odwaliło   mi.   On   uderzył   mnie 
pierwszy, ale potem zobaczyłem ją z podbitym okiem i mogłem 
myśleć   tylko   o   tym,   że   chcę   go   zabić.   Jestem   pewien,   że 
złamałem   mu   nos.   Musieli   go   zawieźć   do   szpitala.   Przez 
sekundę   myślałem,   że   go   zatłukłem,   dopiero   gliniarze   mi 
powiedzieli, że nie miałem aż takiego szczęścia. Ale najgorsze 
było to… 

Nic   nie   mówiła,   patrzyła   tylko,   jak   opowiadam   i   słuchała 

mojego serca bijącego pod jej dłońmi. 

– Najgorsze było to, że ona wsiadła do karetki i pojechała z 

nim do szpitala, kiedy mnie wieźli do aresztu. Stanęła po jego 
stronie i powiedziała gliniarzowi, że to ja zacząłem, zwaliła winę 

background image

na mnie. Ja po prostu tego dłużej nie zniosę i czuję się przez to 
jak gówno. 

Uniosła dłoń i czubkiem paznokcia obrysowała kontur moich 

ust, wygiętych w gorzkim grymasie. 

– Poświęcenie  własnego życia dla rodziny musi  się gdzieś 

kończyć,   Jet.   Nie   możesz   być   wiecznie   wściekły   i   zraniony 
przez  to, że  ona  nie  pozwala sobie pomóc. W pewnej  chwili 
będziesz musiał uznać, że sama dokonała wyboru, i jest jasne, że 
nie wybrała ciebie. 

Patrząc na całokształt, właśnie to bolało najbardziej. 
–   Za   dwa   dni   mam   rozprawę   w   sądzie.   Oskarżył   mnie   o 

napaść. 

– On uderzył cię pierwszy. Mów, że to była samoobrona. 
Zrobiłbym tak, ale prawda była taka, że  gdyby  policja  nie 

zjawiła   się   w   odpowiedniej   chwili,   teraz   odpowiadałbym   za 
zabójstwo.  Westchnąłem,   kiedy   wyjęła   moje   palce   ze   swoich 
włosów   i   delikatnie   ucałowała   każdą   poranioną   kostkę.   Nie 
poczułem   się   uleczony,   nigdy   nie   znałem   tego   uczucia,   ale 
wiedziałem, że właśnie to próbuje dla mnie zrobić. Udało jej się 
odrobinę przygasić ten wściekły płomień, który zawsze był we 
mnie tuż pod powierzchnią. 

–   Nie   wybieramy   rodziny   ani   miejsca   pochodzenia,   Jet. 

Możemy wybrać tylko to, kim się staniemy wbrew nim i przez 
nich. 

Położyłem   dłoń   na   jej   policzku   i   pogłaskałem   kciukiem 

wyraźnie zarysowaną kość policzkową. Zawsze wydawała mi się 
elegancka   i   wyrafinowana,   jakby   była   jakimś   drogim 
przedmiotem, którym można się cieszyć i który docenia się jak 
nagrodę za bardzo dobre sprawowanie. Nigdy nie rozumiałem, 
kiedy rzucała aluzje, wskazujące, że to może być tylko starannie 
zaprojektowana fasada. 

background image

–   Dlaczego   nigdy   nie   opowiadasz,   skąd   jesteś,   o   swojej 

rodzinie?   I   to   nie   tylko   mnie.   Cora   mówi,   że   prawie   nie 
wspominasz o swoim życiu sprzed studiów. Było takie złe? 

Zobaczyłem,   że   mur   odbudowuje   się   na   nowo,   brama   się 

zamyka,   choć   wciąż   byliśmy   nadzy   i   połączeni   intymnymi 
częściami   ciała.   Jej   usta   stwardniały,   wszystkie   ciepłe   błyski, 
które widziałem w jej oczach, zniknęły. Pomyślałem, że spróbuje 
się   odsunąć,   więc   chwyciłem   ją   za   kark   pod   włosami   i 
przytrzymałem. Spojrzała na mnie groźnie, ale nie próbowała 
uciec. Opuściła ręce i pozwoliła opaść głowie; teraz jej policzek 
był   przyciśnięty   do   wyszczerzonej   twarzy   anioła   śmierci 
wytatuowanego   na   mojej   piersi.   Położyła   dłonie   na   moich 
żebrach i odpowiedziała, patrząc w ścianę: 

– Życie nie było takie złe. Ja byłam. 
– Co to znaczy, Ayd? – Delikatnie przeciągnąłem dłonią w 

górę   i   w   dół   po   jej   plecach.   Gdziekolwiek   dotykałem   tej 
dziewczyny, najintensywniej odczuwał to mój kutas. 

Kiedy   wypuściła   powietrze,   dostałem   gęsiej   skórki   od 

łaskoczącego oddechu. 

–  To  znaczy,  że   jeszcze   niedawno   nie   byłam   zbyt   dobrym 

człowiekiem.   Było   zbyt   wielu   chłopaków   z   absolutnie 
niewłaściwych powodów. Były narkotyki i brak poszanowania 
prawa, a ludzi oceniałam według tego, co mogli dla mnie zrobić. 
Wykorzystywałam   wszelkie   środki,   żeby   uzyskać   to,   czego 
chciałam, i nie obchodziło mnie, kto na tym cierpiał i co kto o 
mnie myślał. 
Byłam nikim, a jedyny powód był taki, że ludzie dookoła tego 
oczekiwali.   Nikt   nie   uważał   mnie   za   inteligentną.   Nikt   nie 
wierzył, że ogarnę się na tyle, by się stamtąd wyrwać, i gdyby 
pewien nauczyciel nie  zainteresował  się mną  i nie  zmusił  do 
wzięcia się w garść, zanim będzie za późno, pewnie oni wszyscy 

background image

mieliby rację. 

Opisywała   jakąś   obcą   osobę.   Kogoś   tak   innego   niż   ta 

pozbierana dziewczyna przytulona do mnie, że nie potrafiłem 
nawet wyobrazić jej sobie w tym samym pomieszczeniu, a co 
dopiero w tym samym ciele. 

–   Nawet   nie   wiem,   co   na   to   odpowiedzieć.   Nie   znam   tej 

dziewczyny. 

Jej   kciuk   prześlizgiwał   się   po   moich   żebrach   i   pieścił 

naciągniętą skórę między nimi. To było kojące – ona cała była 
kojąca i pragnąłem, by była balsamem, który raz na zawsze zgasi 
ten   ogień   we   mnie.   Ton   jej   głosu   i   to,   że   wciąż   nie   mogła 
spojrzeć mi w oczy, mówiły mi, że słowa „na zawsze” i „Jet” nie 
stoją w jej głowie obok siebie, niezależnie od tego, jak dobrze 
nam ze sobą w łóżku i  jak ogromny  wpływ mamy  na  siebie 
nawzajem. 

– Nie, ale ona zna ciebie. Wie, że przez ciebie czuję się dzika, 

że się nie kontroluję i że nie chcę, by to się skończyło. Wie, że 
znów mam ochotę zrobić wszystko, byle cię mieć, bez oglądania 
się na konsekwencje i przeszkody. Bo działasz na mnie jak nikt 
do tej pory i jesteś bardziej uzależniający niż wszelkie nielegalne 
substancje,   w   których   babrałam   się   w   przeszłości.  A  przede 
wszystkim   wie,   że   kiedy   jestem   z   tobą,   myślę   tylko   o   nas 
dwojgu   i   o   tym,   by   jak   najszybciej   znaleźć   miejsce,   gdzie 
będziemy mogli zrzucić ciuchy, i o tym, jak długo będę musiała 
czekać, by móc wtulić się w twoje ramiona i posłuchać, jak dla 
mnie śpiewasz. Nie myślę o przyszłości, o szkole ani o innych 
ważnych rzeczach, nad którymi muszę pracować, żeby stworzyć 
własne życie. Mógłbyś mną zawładnąć, Jet, a nie chcę, żeby to 
się kiedykolwiek stało. 

Chwyciłem   ją   za   tyłeczek   i   pociągnąłem   za   udo,   aż   legła 

płasko na mnie. Powinienem wstać i zająć się swoimi sprawami, 

background image

ale   nie   chciałem   się   ruszać.   Ramieniem   z   zegarami   Dalego 
objąłem jej barki i znów dopadła mnie myśl, że każda minuta 
spędzona z tą dziewczyną będzie musiała mi wystarczyć na całe 
życie, kiedy jej już nie będzie. 

– A jeśli to nie ma znaczenia? Gdybym lubił ją tak samo, jak 

lubię tę wersję ciebie? Nie chcę tobą zawładnąć, Ayden, chcę 
tylko być z tobą. 

Westchnęła i pocałowała mnie w obojczyk. 
– Nawet ja nie potrafiłabym jej lubić, Jet, i ty też raczej nic 

byś na to nie poradził. 

Chciałem   jej   powiedzieć,   że   to   wszystko   jest   nieistotne. 

Chciałem jej powiedzieć, jak ważna jest dla mnie. Że nikt oprócz 
wujka Phila i chłopaków nigdy się o mnie nie troszczył i że nie 
wiem, co zrobić z faktem, że ona się o mnie martwi. Już samo to 
było   na   tyle   potężne,   że   czułem,   iż   mógłbym   się   w   niej 
zakochać. Nie miałem ochoty już nigdy wypuszczać jej z objęć. 

Chciałem   jej   powiedzieć,  że   teraz   nie   widzę   już   w  swoim 

życiu i   łóżku miejsca  dla   nikogo innego,  tylko dla   niej, i   że 
dopiero kiedy ona się pojawiła, te wszystkie piosenki miłosne, 
które pisałem i śpiewałem, stały się dla mnie zrozumiałe. Ale nie 
powiedziałem, bo zdawałem sobie sprawę, że nie jest gotowa, by 
to   usłyszeć;   nie   wiedziałem   nawet,   co   dla   mnie   samego 
oznaczają te uczucia. 

Tak   jak   w   chwilach,   kiedy   topił   mnie   żar,   zamierzałem 

trzymać się jej tak długo, jak się da, dopóki ogień nie stanie się 
zbyt   gorący   i   nie   spali   mnie   żywcem,   a   jej   pozostanie   tylko 
patrzenie na zgliszcza. 

background image

AYDEN:

W czwartek był babski wieczór – była to tradycja jeszcze z 

czasów, kiedy Shaw, Cora i ja mieszkałyśmy razem. W niektóre 
czwartki   po   prostu   siadałyśmy   we   trzy   z   butelką   wina   i 
oglądałyśmy ckliwe filmy, czasami robiłyśmy się na bóstwa i 
szłyśmy do klubu, a czasami, jak dziś, wszystkie chciałyśmy po 
prostu zapomnieć o tym, co atakowało nas przez cały tydzień. 

Wyszłyśmy na miasto z jednym zamiarem: sponiewierać się. 

Już dawno dostałam nauczkę i nie planowałam sobie porannych 
zajęć na uczelni w piątki, bo takie wieczory jak ten prowadziły 
do koszmarnych poranków; nie byłam głupia. 

Shaw wybrała podły bar przy Trzynastej ulicy, dość blisko jej 

mieszkania   na   Hill.   Cora   i   ja   pojechałyśmy   taksówką,   bo 
wiedziałyśmy, że nie będziemy się ładnie bawić i żadna z nas z 
pewnością   nie   będzie   w   stanie   prowadzić,   kiedy   impreza   się 
skończy.   Zaczęłyśmy   od   dzbanka   piwa   –   to   była   wina 
chłopaków.   Były   czasy,   kiedy   zaczęłybyśmy   od   wina   albo 
margarity, ale po takim czasie spędzonym z facetami byłyśmy 
już chyba skazane na rozgrzewkę w postaci dzbanka zimnego, 
jasnego coorsa. Z jednego dzbanka zrobiły się dwa, a kiedy na 
stole wylądował trzeci, Shaw była już gotowa poprawiać piwo 
shotami. Ja byłam fanką tequili, Shaw lubiła whiskey, a Cora 
trzymała się jägera. Nie trzeba było wiele czasu, żeby rozmowa 
zboczyła na idiotyczne tematy i by nasz śmiech stał się głośny i 
odrażający. 

Dwukolorowe oczy Cory były ogromne, a Shaw zakrywała 

usta dłonią, by powstrzymać śmiech. Ja tylko gapiłam się na 
Corę, która w typowy dla siebie sposób wyjaśniała nam, że nie 
rozumie, jakim cudem my trzy możemy się przyjaźnić, skoro 
miała przyjemność osobiście i z bliska zapoznać się ze sprzętami 

background image

naszych chłopaków. Uniosłam brew. 

– Wszystkich? 
Oblizała wargi i przechyliła głowę na bok. 
– Co masz na myśli? 
– Czy widziałaś ich wszystkich? 
Shaw, dławiąc się ze śmiechu, pchnęła mnie w ramię. 
– Nie pytaj jej o to. 
– Dlaczego nie? 
– Przecież musi mieć jakąś etykę zawodową. 
Przewróciłam oczami. 
–   Ona   tylko   kolczykuje,   nie   jest   lekarzem,   a   ja   jestem 

ciekawa. 

Cora   wyszczerzyła   się   szelmowsko   i   choć   bardzo   mnie 

cieszyło, że to ona wstawiała ten Jetowi, a nie jakaś obca szmata, 
wciąż dziwnie mi było wyobrazić sobie, że majstrowała przy 
tych jego częściach ciała. 

Zamówiła nam następną kolejkę i kiwnęła, żebyśmy pochyliły 

się bliżej. Shaw może i protestowała dla zasady, ale znałam ten 
błysk w jej oku i wiedziałam, że jest tak samo ciekawa jak ja. 

– Wszystkich. No dobra, wszystkich z wyjątkiem starszego 

brata. Spotkałam go tylko raz i od razu widziałam, że jest za 
bardzo   spięty   i   zupełnie   go   nie   kręcą   takie   rzeczy.   Rule   ma 
najwięcej żelastwa, Rowdy jest drugi z kolei, a Jet i Nash mają 
po tyle samo. I powiem wam, że to nie jest łatwe, pakować igłę 
w   intymne   miejsca   facetów,   których   uważa   się   za   przyjaciół. 
Rowdy o mało nie zemdlał, a Nash się na mnie zamachnął. 

Musiałam   się   powachlować   serwetką.   Jeszcze   niedawno 

roześmiałabym się na samą myśl, że będę z kimś, kto jest cały 
wytatuowany i ma biżuterię w intymnych miejscach. Teraz już 
wiedziałam,   jakie   to   kręcące,   wiedziałam,   że   nikt   inny   nie 
potrafiłby zrobić tego, co potrafił Jet. Nie było już powrotu do 

background image

nudy i zwyczajności i po rozmarzonych oczach Shaw poznałam, 
że w jej przypadku jest tak samo. 

Wlałam w siebie tequilę Patrón i uniosłam maleńki kieliszek 

na cześć Cory. 

–  W  imieniu   żeńskiej   populacji   Denver   wznoszę   za   ciebie 

toast i wyrażam dozgonną wdzięczność. Świetna robota, Coro. 

Roześmiały się obie; Shaw przytaknęła mi skinieniem głowy. 
– No, dzięki. 
– Nie ma za co, drogie panie. Przecież musiałam jakoś pomóc 

tym idiotom. W życiu nie znaleźliby sobie fajnych dziewczyn, 
gdyby chcieli polegać wyłącznie na osobowości. Są okropni. 

Shaw parsknęła, bo nie było żadną tajemnicą, że Rule potrafił 

być prawdziwym dupkiem, jeśli się postarał, ale ja pokręciłam 
przecząco głową. 

– Jet tego nie potrzebuje. Osobowość ma w porządku. Jest 

cudowny. 

Słysząc to stwierdzenie, obie odwróciły głowy w moją stronę 

i gdybym była trzeźwa, nigdy nie otworzyłabym przed nimi tych 
drzwi. Shaw patrzyła na mnie błyszczącymi oczami. 

– Więc jak to z wami jest? 
Sama chciałabym wiedzieć. 
– Nijak. Jesteśmy przyjaciółmi, lubimy ze sobą przebywać i 

lubię go, bardzo lubię. Po prostu jesteśmy razem, nic więcej. 

Tyle   że   to   było   kłamstwo   w   żywe   oczy.  To   było   o   wiele 

więcej. Od czasu wycieczki do aresztu Jet był bardziej posępny i 
zamknięty w sobie. Wiedziałam, że próbuje się jakoś pogodzić z 
wyborem   matki   i   po  części  to  była  przyczyna,  ale   działo  się 
jeszcze   coś,   co   sprawiało,   że   zachowywał   się   tajemniczo   i 
podejrzanie. Za każdym razem kiedy wchodziłam do pokoju i 
zastawałam go przy telefonie, rozłączał się. Spędzał mnóstwo 
czasu w studiu i miałam wrażenie, że praca dla zespołu zajmuje 

background image

mu   o   wiele   więcej   czasu   niż   kiedykolwiek,   od   kiedy   go 
poznałam.   Z   tego,   co   udało   mi   się   wywnioskować,   planował 
znów   jechać   w   trasę   koncertową   i   tylko   nie   miałam   pojęcia, 
dlaczego po prostu mi o tym nie powiedział. Nie chodziło o to, 
że   mogłabym   w   jakikolwiek   sposób   na   to   wpłynąć,   ale   miło 
byłoby   wiedzieć,   na   jak   długo   zamierza   wyjechać.   Bo   choć 
przyznawałam   to   bardzo   niechętnie,   na   myśl,   że   miałabym 
sypiać sama, kiedy jego nie będzie, zaczynało mnie mdlić. 

Nie wspomniał też ani słowem o swojej rozprawie. Wynajął 

adwokata, któremu udało się przesunąć termin o dwa tygodnie. 
Wiedziałam,   że   martwi   się,   w   jaki   sposób   decyzje   sędziego 
wpłyną na jego swobodę zarządzania czasem, ale nie wyglądał 
na szczególnie przejętego samym wyrokiem. Zakładał chyba, że 
tylko   dostanie   po   łapach   i   każą   mu   wykonywać   jakieś   prace 
społeczne, ale w pewnej chwili dotarło do mnie, że nigdy o tym 
nie mówił i ani razu nie wspomniał o roli swoich rodziców w 
tym scenariuszu. Było dla mnie jasne, że boryka się z poważnym 
problemem i chciałam go wspierać, ale on raczej nie zamierzał 
mi na to pozwolić. 

– Powiedział ci, dlaczego go aresztowali? 
Przytaknęłam. Wiedziałam, że Rule znał prawdziwy powód, 

ale Jet większości ludzi mówił po prostu, że wdał się w bójkę, 
więc nie czułam się upoważniona do wtajemniczania Shaw w 
jego rodzinne sprawy. 

– Powiedział. To nie była jego wina. 
Pokręciła   głową,   aż   jej   niemal   białe   włosy   zamiotły   po 

ramionach, ściągając uwagę facetów przy barze. Zerkali na nas 
ciekawie przez cały wieczór. Zwykle nie byłam od tego, żeby 
odpowiednio   wycelowanym   uśmiechem   zarobić   darmową 
kolejkę czy dwie, ale teraz, kiedy w moim życiu był pewien 
rockman, wydawało mi się to nie w porządku. 

background image

– To nigdy nie jest ich wina, uwierz mi. Słyszałam to z ust 

Rule’a setki razy. 

Cora przewróciła swoimi wyrazistymi oczami i odchyliła się 

na krześle. 

–  To   dlatego,   że   od   tych   chłopaków   bucha   seks,   grzech   i 

świetna zabawa i nikt nie ma im za złe, że tak naprawdę przez 
większość czasu są bandą palantów. 

–   Tym   razem   palantem   naprawdę   nie   był   Jet.   Padł   ofiarą 

okoliczności. 

Odwróciła się, by na mnie spojrzeć, i musiałam się mocno 

postarać, żeby nie zacząć się wiercić z zażenowania. 

– Słyszałam, jak ci śpiewał tamtej nocy. 
Poczułam, że żar oblewa mi twarz. Bardzo chciałam zmienić 

temat, ale wiedziałam, że to raczej niewykonalne. Spróbowałam 
nonszalancko wzruszyć ramionami. 

– Ma piękny głos. 
–   Owszem,   ma,   ale   nigdy   nie   używał   go   w   taki   sposób, 

dopóki nie zaczęłaś sypiać w jego pokoju. 

Położyłam dłoń na szyi. Z rozmysłem nie spojrzałam jej w 

oczy.

 – No cóż, któregoś dnia sama natkniesz się na faceta, który 

zwali cię z nóg, i wtedy będzie nasza kolej na zasypywanie cię 
wkurzającymi oczywizmami. 

Shaw uniosła brwi i kiwnęła głową. 
– Rany, nie mogę się doczekać. 
Cora zatrzepotała przed twarzą drobną dłonią. 
– Mnie nie będziecie musiały niczego wytykać, bo ja czekam 

na ideał. 

Shaw i ja wymieniłyśmy spojrzenia, po czym zagapiłyśmy się 

na nią. W końcu Shaw wykrztusiła: 

– Chyba żartujesz. 

background image

Cora pokręciła głową. 
– Ani trochę. 
– Nie ma czegoś takiego jak ideał, Coro. Popatrz na Adama. 

Przystojny, słodki do bólu, ma przed sobą wspaniałą przyszłość, 
nie   wspominając   już   o   tym,   że   mieliśmy   ze   sobą   mnóstwo 
wspólnego i naprawdę lubiłam jego towarzystwo. I to wszystko 
nie  miało  znaczenia,  bo w  ogóle  na  mnie   nie  działał. A Jet? 
Wystarczy że na mnie spojrzy, trochę poszczerzy zęby i jestem 
gotowa wskoczyć na niego i wybuchnąć od zderzenia. 

Shaw przytaknęła energicznie. 
– Moja wersja ideału próbowała mnie zatłuc i zgwałcić. Ideał 

nie istnieje, dziewczyno. Tylko się rozczarujesz. 

Cora machnęła na nas ręką i sięgnęła po piwo. 
– Jimmy złamał mi serce, rozbił je na tysiąc kawałeczków. 

Nie miałam pojęcia, że coś może boleć aż tak bardzo, dopóki nie 
przyłapałam go z tą dziewczyną. Nie mam zamiaru już nigdy 
przez to przechodzić. Więc czekam na faceta idealnego: żadnych 
problemów   ze   sobą,   żadnych   dramatów,   żadnego   muru 
emocjonalnego i niestałości. Na świecie musi przecież być ktoś, 
kto pasuje do tego opisu. 

Wycelowała we mnie palec. 
– A Adam nosił pulowery bez rękawów, więc ewidentnie nie 

był dla ciebie. – Ten sam palec wycelowała w Shaw. – A ty 
kochasz   Rule’a   od   zawsze,   więc   jeśli   nawet   ktokolwiek   inny 
myślał,   że   ten   popapraniec   był   idealny,   to   ty   sama   zawsze 
wiedziałaś w głębi duszy, że tylko Rule jest dla ciebie. 

To na chwilę zamknęło usta nam obu. W końcu westchnęłam i 

powiedziałam: 

–   Coro,   chociaż   przez   większość   czasu   jesteś   wkurzająca, 

kochamy   cię   i   moim   zdaniem   w   tym   przypadku   ustawiasz 
poprzeczkę za wysoko. 

background image

Wymamrotała coś, czego nie dosłyszałam, i spróbowała nadać 

tej rozmowie lżejszy ton. 

–   Co   tam,   przecież   i   tak   większość   facetów   nie   przejdzie 

przez sito Strasznej Trójcy. Oni są sto razy gorsi niż tatusiek z 
dubeltówką. 

Wszystkie roześmiałyśmy się hałaśliwie, Shaw zaczęła nawet 

ocierać załzawione oczy. 

– Ooj. Wielcy, źli tatuażyści kochają swojego małego skrzata. 
Cora zrobiła ponurą minę i rzuciła w nią serwetką; Shaw w 

rewanżu   pstryknęła   w   nią   papierkiem   ze   słomki.   Jako   że 
zaczynałyśmy wykazywać przedszkolne zachowania, uznałam, 
że pora się wybrać do toalety. Wybrałyśmy zwykłą spelunkę, 
więc miałam na sobie kowbojki, dżinsową spódnicę i czarną, 
obcisłą koszulkę z logo Jacka Danielsa. Kreacja była ładna, ale 
stonowana   i   cieszyłam   się,   że   nie   będę   musiała   nawigować 
między stolikami i krzesłami na obcasach, szczególnie że nie 
trzymałam się już zbyt pewnie na nogach. 

Łazienka była obrzydliwa, więc załatwiłam swoje sprawy tak 

szybko,   jak   się   dało,   i   wyszorowałam   ręce   jak   chirurg   przed 
operacją.   Nałożyłam   błyszczyk   i   właśnie   starałam   się   ocenić 
stopień   upojenia,   dotykając   nosa   czubkiem   palca,   kiedy   ktoś 
zaczął szarpać za drzwi małego pomieszczenia. Odskoczyłam od 
lustra   i   krzyknęłam,   że   zaraz   wychodzę,   ale   to   nie 
przyhamowało tego kogoś, kto próbował się dostać do środka. 
Gdybym   była   trzeźwa,   pewnie   wystraszyłabym   się   o   wiele 
bardziej. A tak, kiedy byle jaka gałka poddała się wreszcie i do 
łazienki wepchnęła się jakaś postać, zdołałam z siebie wykrzesać 
tylko trochę zaskoczenia. 

Z   całą   pewnością   nie   spodziewałam   się,   że   dziwny   typ 

myszkujący ukradkiem po mojej okolicy, facet, który próbował 
napaść na Corę, pojawi się w tej wstrętnej toalecie i natychmiast 

background image

mnie   zaatakuje.   Chwycił   mnie   za   ramiona   i   pchnął   na 
umywalkę.   Teraz,   kiedy   dzieliło   nas   raptem   kilkanaście 
centymetrów, nie miałam już problemów z rozpoznaniem go. 

– Silas. 
Powiedziałam to takim tonem, jakim ludzie wymawiają słowo 

„nowotwór”, bo tak naprawdę tym właśnie był. Silas Anderson 
był zlepkiem wszystkiego najgorszego i jeśli to właśnie przed 
nim   uciekał   mój   brat,   to   ewidentnie   nie   powiedział   mi 
wszystkiego.   Nie   rozpoznałam   go   wcześniej,   bo   życie 
najwyraźniej   go   nie   oszczędzało,   od   kiedy   wyjechałam   z 
Woodward.   Był   rok   starszy   od   Asy,   ale   wyglądał   na 
pięćdziesiątkę.   Skórę   miał   obrzydliwą   i   napiętą,   oczy   dzikie, 
zapadnięte, a jego niegdyś całkiem przyzwoite włosy wisiały w 
tłustych   strąkach   wokół   paskudnej   twarzy.   Trudno   było 
uwierzyć,   że   swego   czasu   ten   gość   był   uważany   za   ciacho. 
Trudno   też   było   uwierzyć,   że   swego   czasu   nie   uważałam 
sypiania   z   nim   za   szczególnie   ciężki   obowiązek,   jeśli   tylko 
dzięki temu mogłam od niego uwolnić mojego brata. Teraz na tę 
myśl zrobiło mi się niedobrze i zakręciło mi się w głowie. 

– Gdzie jest notes, Ayd? Wiem, że Asa jest tutaj. Wiedziałem, 

że ta pipa nie oprze się pokusie i poprosi cię, żebyś wyciągnęła 
go z gówna, jak zawsze. Potrzebuję odzyskać ten notes, i to już. 

Próbowałam mu się wyrwać, ale było za mało miejsca, a jego 

napędzała desperacja i panika. 

– Nie wiem, o czym mówisz. – Zęby mi zadzwoniły, kiedy 

zaczął mną potrząsać. 

– Nie wiem, co ci powiedział ten idiota, twój brat, ale to, w co 

wdepnął, to gruba sprawa. Jeśli nie odda notesu, ci ludzie nie 
tylko go zabiją. Wyżyją się na waszej mamuśce, a potem przyjdą 
po ciebie. 

Położyłam dłoń na jego piersi i pchnęłam go do tyłu na tyle 

background image

mocno, że udało mi się przemknąć do drzwi. 

–   O   czym   ty   mówisz?  Asa   powiedział   mi,   że   wisi   komuś 

dwadzieścia kawałków za coś, co zabrał. 

Silas wybuchnął śmiechem, od którego ciarki przebiegły mi 

po skórze. 

–  Coś ty. Ten  debil  zwędził  mały   czarny  notes  jednemu  z 

miejscowych motocyklistów. Jest  w nim wykaz  długów, kasy 
pożyczonej prawie każdemu na całym pieprzonym Południu. Nie 
wiem, co zamierzał z tym zrobić, ale teraz wszyscy siedzą mu na 
karku i będą próbowali to odzyskać. Ayd, dobrze wiesz, że on 
sprzedałby cię szybciej niż utuczoną świnię, byle się wydobyć z 
guana. Po prostu powiedz mi, gdzie on jest. 

– To ty próbowałeś się włamać do mojego domu? 
Rozejrzał się po łazience dzikimi, wytrzeszczonymi oczami. 
–  Ta  mała  sucz  o  mało   nie   potraktowała   mnie  taserem  po 

jajach. 

– Masz szczęście, że cię nie zastrzeliła. Jest z Brooklynu i 

zwykle się nie kryguje. 

– Przestań unikać tematu. Wiem, że on tutaj jest. Śledziłem 

cię   od   wielu   dni   i   czekałem,   aż   cię   poprosi,   żebyś   wszystko 
pozamiatała. Jak zawsze. 

Starałam   się   nie   skulić   z   obrzydzenia,   kiedy   jego   wzrok 

przepełznął po mnie od stóp do głów. 

– Już tego dla niego nie robię. Nic z tych rzeczy. To jest jego 

szit   i   sam   musi   posprzątać.   –   Chciałam,   żeby   wszystko   było 
jasne. – Nie wiem, gdzie on jest, i nic nie wiem o notesie. 

Silas zaklął; podskoczyłam, kiedy jego mięsista pięść wbiła 

się   w   brudne   lustro   nad   umywalką,   zmieniając   je   w   kaskadę 
odłamków. 

–   To   nie   jest   zabawa,   Ayd.   To   jest   banda   wkurzonych 

motocyklistów, którzy handlują bronią i narkotykami i nie będą 

background image

mieli problemu z posłaniem do piachu całej twojej rodziny, jeśli 
będzie im to pasowało. Asa wyruchał nie tego, kogo trzeba, a ja 
tylko próbuję zminimalizować szkody. 

– Śledząc mnie? Strasząc moją współlokatorkę i próbując się 

włamać do mojego domu? To nie jest Woodward. Tutaj takie 
numery nie przejdą. 

Otworzyłam drzwi i posłałam mu złe spojrzenie przez ramię. 
– Porozmawiam z Asą. Jeśli uda mi się go namówić, żeby 

oddał ten notes, to ty się lepiej postaraj, żeby nic się nie stało 
mojej   matce.  Ale   są   spore   szanse,   że   już   zrobił   z   tym   coś 
głupiego i nakłamał, że potrzebuje tych dwudziestu kawałków, 
żeby móc zniknąć. To jest Asa, wiesz, do czego jest zdolny. 

Lepkie   gały   Silasa   znów   przejechały   po   mnie   od   czubka 

głowy po zdarte czubki butów. 

– Ty też wiesz, Ayd, i jeśli choć przez sekundę pomyślałaś, że 

on   nie   sprzeda   twojego   ślicznego   tyłka   któremuś   z   tych 
gangsterów, jeśli dzięki temu uratuje własną skórę, to jesteś w 
grubym   błędzie   i   niczego   się   nie   nauczyłaś   na   tej   twojej 
eleganckiej uczelni. 

Wyszłam z łazienki cała roztrzęsiona. Tak bardzo się starałam, 

żeby przeszłość nie zakłóciła mojego nowego życia, tak bardzo 
się   starałam   zapomnieć   o   tym,   co   robiłam   i   jak   żyłam,   ale 
wyglądało na to, że los uparł się wpychać mi to z powrotem do 
gardła. W tej chwili mogłam absolutnie szczerze powiedzieć, że 
nienawidzę   mojego   brata,   nienawidzę   wszystkiego,   co   sobą 
reprezentuje,   a   mimo   to   musiałam   wymyślić   jakiś   sposób   na 
utrzymanie go przy życiu. Byłam zła na siebie, że nie potrafię 
tak po prostu pozwolić mu się powiesić na stryczku ukręconym z 
jego własnej głupoty i pazerności. 

Kiedy   wróciłam   do   stolika,   nie   zdziwiłam   się,   widząc,   że 

mamy gości. Shaw siedziała na kolanach Rule’a, który dopijał 

background image

jej   piwo,   a   Jet   rozsiadł   się   na   krześle,   które   przed   chwilą 
zwolniłam. Wszyscy śmiali się z czegoś, co powiedziała Cora. 
Ścisnęło mi się serce. To była rodzina, jakiej zawsze pragnęłam. 
To byli ludzie, na których mogłam liczyć, którzy kochali mnie w 
złych i dobrych chwilach i nie żądali niczego w zamian, a ja ich 
oszukiwałam, udając przed nimi kogoś bardziej wartościowego, 
niż byłam w rzeczywistości. 

Oczy Jeta odnalazły moje, więc spróbowałam się zmusić do 

uśmiechu.  W  tych   ciemnych   głębinach  było   tyle   pytań.  I   tak 
strasznie chciałam móc odpowiedzieć choćby na jedno z nich. 
Stanęłam obok niego i uśmiechnęłam się naprawdę, kiedy jego 
ramię otoczyło moje biodra. 

– Co się dzieje? 
–   Siedzieliśmy   u   Rule’a,   kiedy   Shaw   przysłała   SOS. 

Pomyślałem,   że   skoro   jestem   w   pobliżu,   mogę   was   zgarnąć, 
wariatki, i odstawić do domu, żebyście nie musiały czekać na 
taksówkę. 

To było słodkie; on był słodki i niemożliwie seksowny. Rany, 

ależ był seksowny. Jego czarne włosy jak zwykle sterczały na 
wszystkie   strony   i   miał   na   sobie   obcisłą,   czarną   koszulkę   z 
długim rękawem, z nadrukiem pentagramu i krowiej czaszki. Z 
pewnością było to logo jakiegoś zespołu, o którym w życiu nie 
słyszałam, ale na nim to wyglądało dobrze, niemal tak dobrze 
jak te opięte dżinsy, które lubił nosić z nogawkami wetkniętymi 
w cholewy rozsznurowanych glanów. Podobało mi się w nim 
wszystko, od srebrnych obrączek na każdym palcu po diabelskie 
rogi na górnych brzegach uszu. Wyglądał jak gwiazda rocka i 
wiedziałam z pierwszej ręki, że ten urok jest w nim nie tylko na 
scenie.   Oblizałam   wargi   i   poczułam,   jak   jego   palce   jeszcze 
mocniej wciskają się w miękką skórę mojego uda. 

– To bardzo miło z waszej strony. 

background image

Nie chciałam myśleć o Asie, o Silasie ani o matce. Chciałam 

tylko zostać z nim sam na sam i zapomnieć o wszystkim, zasnąć 
z nim, śpiewającym mi do ucha, i udawać, że wszystko będzie 
dobrze. 

Rule   roześmiał   się   i   uniósł   czarną   brew.   Przez   kolczyki 

wyglądał   groźnie   i   złowieszczo   i   doskonale   rozumiałam, 
dlaczego Shaw tak długo do niego wzdychała. 

– Nie musisz nam dziękować. To bardzo korzystne dla nas, że 

wszystkie jesteście zaprawione i gotowe zabrać się do dzieła. 
Mówiłem Jetowi po drodze, że te wasze babskie wieczory to 
moje ulubione wieczory w tygodniu. Shaw zawsze wraca cała 
chętna do zabawy. 

Shaw   sapnęła   z   oburzeniem   i   pacnęła   go   w   przedramię. 

Chłopcy zarechotali, a i ja nie mogłam się nie uśmiechnąć, kiedy 
poczerwieniała   jak   burak   pod   ciekawskimi   spojrzeniami. 
Zabawa z Jetem, po pijanemu czy na trzeźwo, zapowiadała się o 
wiele   ciekawiej   niż   siedzenie   w   barze,   więc   spróbowałam 
uchwycić jego wzrok i przekazać mu bez słów, że jestem gotowa 
się zbierać, kiedy tylko on będzie gotów. Cora zamówiła jeszcze 
jedną kolejkę i kiedy wypiłyśmy, była już najwyższa pora iść. 
Wisiała na mnie i Jecie i musiał poskładać jej drobne ciało, żeby 
upchnąć   ją   na   tylne   siedzenie   challengera.   Spojrzał   na   nas 
chłodno i   zapowiedział,  że  jeśli   zarzygamy   jego kochanie, to 
będziemy   sprzątać,   pijane   czy   nie.   Cora   uznała   to   za 
przezabawne i śmiała się, i śmiała, aż zaczęła z trudem chwytać 
powietrze. 

Jet   zagwizdał   cicho   i   trąbnął   klaksonem,   kiedy   mijaliśmy 

potężnego   pickupa   Rule’a.   Zobaczyłam,   że   Rule   pokazał   mu 
środkowy palec, ale zupełne nie przeszkodziło mu to w tym, co 
robił   z   Shaw.   Leżała   przyciśnięta   do   drzwiczek   kierowcy   z 
rękami na jego szyi i nogami oplatającymi go w pasie. 

background image

Postarałam   się   nie   skrzywić,   kiedy   z   głośników   huknęła 

muzyka. Była głośna i brzmiała brutalnie, i nie podobało mi się, 
że   Jet   utożsamia   się   z   czymś   takim.   Przyciszył,   wzruszając 
ramionami. 

– Wolves in the Throne Room. 
– Co to za nazwa dla zespołu? 
Spojrzał na mnie kątem oka. 
– Zajefajna. 
Prychnęłam i usadowiłam się w fotelu. Wiedziałam, że nigdy 

nie   będziemy   zgodni   w   kwestii   muzycznych   preferencji,   tak 
samo jak nigdy nie zdołałabym go namówić na taniec w szeregu. 
A   gdyby   on   próbował   mnie   kiedykolwiek   zmusić   do 
moshowania, udusiłabym go. Całe szczęście, że  mieliśmy  tak 
wiele wspólnego na innych poziomach. 

Cora bełkotała coś z tyłu i zdołała się przekręcić – leżała teraz 

na brzuchu z twarzą wciśniętą w skórzane siedzenie. Drgnęłam, 
kiedy dłoń Jeta wylądowała na moim udzie, w miejscu, gdzie 
miniówka podjechała do góry. 

– Wyglądałaś na spiętą, kiedy wróciłaś do stolika. Wszystko 

w porządku? 

Ledwie   się   powstrzymałam,   by   nie   powiedzieć   mu   o 

wszystkim – Asie, Silasie i całym tym ohydnym, koszmarnym 
bagnie, ale tylko położyłam dłoń na jego dłoni i przesunęłam ją 
wyżej na udzie. 

–   Łazienka   była   brudna,   a   poza   tym   zaskoczył   mnie   twój 

widok.   Przez   ostatnie   dni   byłeś   bardzo   zajęty.   Myślałam,   że 
siedzisz jeszcze w studiu. 

Jego kciuk zaczął głaskać skórę i wspiął się jeszcze wyżej, aż 

musiałam   przypomnieć   sobie,   że   trzeba   oddychać   i   że   nie 
jesteśmy sami. 

– Tak, staram się sklecić parę rzeczy. 

background image

Byłam   pijana,   ale   nie   na   tyle,   by   się   nie   zorientować,   że 

celowo odpowiedział wymijająco. 

– Sklecić parę rzeczy, żeby co? 
Westchnął i od głaskania przeszedł do ściskania. Zadrżałam 

lekko  i   przesunęłam   się   na   fotelu,  by   dać   mu   jeszcze   lepszy 
dostęp   do   miejsca,   które   błyskawicznie   robiło   się   mokre   i 
gotowe. 

– Naprawdę chcesz o tym teraz rozmawiać? 
Zamrugałam   i   spojrzałam   na   niego   z   irytacją   spod 

zmrużonych powiek. 

–   No   cóż,   zaczynałam   się   zastanawiać,   czy   w   ogóle 

kiedykolwiek   coś   powiesz,   czy   po   prostu   pewnego   dnia 
poprosisz o podwózkę na lotnisko. 

Jego kciuk dotarł do rąbka majtek i na sekundę zapomniałam, 

że próbuję się na niego rozzłościć, bo zobaczyłam gwiazdy. 

– Wyjeżdżam w trasę na parę miesięcy. 
Wciągnęłam   powietrze   przez   zęby,   kiedy   poczułam,   że 

odsuwa na bok koronkowy materiał. Chciałam spojrzeć na Corę 
i upewnić się, że ciągle jest nieprzytomna, ale bałam się ruszyć, 
bałam się, że zdradzę się z tym, co mi robił, świńtuch jeden. 

–   Dlaczego   to   taka   tajemnica?   Przecież   ciągle   jeździcie   w 

trasy? 

Znów westchnął i o mało nie walnęłam go pięścią, bo całkiem 

zabrał   te   swoje   wścibskie   palce.   Oprzytomniałam,   kiedy 
zobaczyłam, że stoimy pod domem. Odwracałam się właśnie, 
żeby   pomóc   Corze   wysiąść   z   samochodu,   kiedy   dosłownie 
przewaliła się przez oparcia przednich siedzeń i przelazła przeze 
mnie, żeby dostać się do drzwi. 

–   Muszę   natychmiast   siku!   –   Błyskawicznie   wyskoczyła   z 

auta; nikt by się nie domyślił, że jeszcze przed sekundą była 
niemal w śpiączce. Roześmiałam się i zamierzałam ruszyć za nią 

background image

do domu, ale Jet  sięgnął przeze mnie  i z powrotem zamknął 
drzwiczki. Zgasił silnik, więc odtwarzacz zamilkł, i zostaliśmy 
tylko we dwoje w cichym kokonie samochodu. 

– Wybieram się do Europy. Jedziemy z Artifice, więc to duża 

sprawa. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżałem na tak długo ani tak 
daleko, bo zawsze się bałem, co będzie z mamą. A teraz mam 
zupełnie   inne   powody,   żeby   mieć   wątpliwości   co   do   tego 
wyjazdu. 

– Bo się martwisz, że on znowu może ją pobić? 
– Przestań, Ayd, dobrze wiesz, że nie o tym mówię. 
Jego   ciemne   oczy   wydawały   się   jeszcze   ciemniejsze   w 

otaczającej nas ciszy. 

– Każdego dnia czekam, aż powiesz mi, że było fajnie, ale 

masz lepsze rzeczy do roboty. Nie masz pojęcia, co się dzieje w 
mojej głowie, kiedy kombinuję, jak ci powiedzieć, że nie będzie 
mnie przez trzy miesiące. 

Mocno przygryzłam dolną wargę. Oparłam rękę na jego barku 

i podciągając się za kierownicę, przesiadłam się na niego – teraz 
siedziałam na nim okrakiem na fotelu kierowcy. Chwyciłam jego 
twarz w dłonie i pochyliłam się, by go pocałować. Nie chciałam, 
żeby martwił się  o mnie, o to, co będzie  się działo w mojej 
głowie,   kiedy   wyjedzie.   Chciałam,   żeby   jechał   w   tę   trasę   i 
wreszcie   robił   to,   co   kocha,   tylko   dla   siebie,   wolny   od 
wszelkiego   bagażu.   Liznęłam   jego   język,   pobawiłam   się 
kolczykiem   na   środku,   skubnęłam   zębami   jego   dolną   wargę. 
Pocałowałam   go,  tak  jak  on  zawsze  całował   mnie,   jakby   był 
ostatnim facetem na ziemi, którego dotknę ustami. 

Przeciągnęłam dłońmi w dół po jego ramionach i spojrzałam 

mu prosto w oczy. 

– Będziesz na tym wyjeździe śpiewał komuś innemu gniewne, 

antymiłosne piosenki? 

background image

Zakrztusił się śmiechem i przesunął dłonie na mój tyłek, pod 

spódnicę, która podjechała do nieprzyzwoitego poziomu. 

– Nie. 
– Znajdziesz sobie kogoś, komu będziesz śpiewał przed snem 

ckliwe country? 

Zesztywniał, bo udało mi się wcisnąć dłonie pomiędzy nasze 

ciała, przylegające mocno do siebie, i rozpiąć klamrę jego paska. 
Nie byłam pewna, czy będę miała dość pola manewru w tych 
jego   ciasnych   spodniach,   ale   zamierzałam   przynajmniej 
spróbować. 

– Nie, Ayd. Jesteś jedyną osobą, dla której miałem ochotę to 

robić. 

Wyskoczył mi w dłonie, twardy i gorący, i najwidoczniej był 

gotów   do   akcji,   bo   usłyszałam   odgłos   dartego   materiału   i 
poczułam chłodne nocne powietrze na nagiej skórze; koronkowe 
majtki nie osłaniały już mojego tyłka. 

– Więc przestań się martwić o wszystkich, martw się o siebie. 

Będę tutaj, kiedy wrócisz, i może nawet będę już wtedy gotowa 
na tę rozmowę, której najwyraźniej  nie możesz  się doczekać. 
Chwila za chwilą, pamiętasz? 

Jęknął, kiedy znów pochyliłam się, by go pocałować. Byłam 

zmęczona   gadaniem,   zmęczona   myśleniem.   Chciałam   tylko 
wziąć go w siebie i miałam gdzieś, że jesteśmy przed domem w 
jego   samochodzie,   że   mniej   niż   sto   metrów   od   nas   są   dwa 
całkiem dobre łóżka. O wiele trudniej mi było ignorować Złą 
Ayden, kiedy był taki gorący i przejęty, i tak cudownie pulsował 
między moimi nogami. Spięcie z Silasem i cała ta historia z Asą 
sprawiły, że niewiele brakowało, by wydostała się z pudełka, 
więc bezwzględnie upchnęłam ją z powrotem. 

– Przedtem musimy odbyć jeszcze jedną rozmowę, Ayden, i 

dobrze o tym wiesz. 

background image

Był   dokładnie   tam,   gdzie   go   chciałam,   jego   główka   i   ten 

zimny kolczyk dotykały najbardziej wilgotnego i spragnionego 
miejsca. Byłam gotowa zsunąć się, połknąć go i zatracić się w 
odczuciach, które tylko on potrafił mi zapewnić, ale nagle jego 
palce wbiły się boleśnie w moje pośladki. Uniosłam głowę, żeby 
na niego spojrzeć, spragniona i sfrustrowana, że jest taki oporny. 
Seksualny   haj,   jakiego   mi   dostarczał,   był   o   wiele   bardziej 
odurzający niż cała butelka Patróna i byłam gotowa na niego 
nawrzeszczeć, jeśli nie da mi tego, czego chciałam, tak jak zrobił 
to wczoraj. 

– Jet, serio, to może poczekać. 
Zaczęłam się wiercić, by się uwolnić, chciałam opuścić biodra 

i dosiąść go, ale trzymał mnie mocno, byłam unieruchomiona 
między jego rękami a kierownicą. 

– Nie możemy tego tutaj zrobić, Ayd. Nie mam przy sobie 

gumki. 

Co za kanał. Byłam gotowa, bardziej niż gotowa, i czułam, że 

on też jest. Pocałowałam go jeszcze raz i wypuściłam Złą Ayden 
z pudełka. Byłam zbyt zmęczona trzymaniem jej w zamknięciu. 

– Mam to gdzieś. 
I miałam, przynajmniej w tej chwili. Wiedziałam, że jutro na 

pewno będę żałować. Do diabła, wiedziałam, że za pięć minut 
wpadnę   w   regularną   panikę,   ale   w   tej   chwili   po   prostu   go 
chciałam. To nie miało nic wspólnego z tequilą krążącą w moich 
żyłach. Wystarczyło mi, że mu zależało, że troszczył się o mnie 
na tyle, by wcisnąć hamulec, choć czułam, że jest twardy, że jest 
równie bliski szczytu jak ja. 

Wciąż  próbował  mnie  powstrzymać, ale  na  próżno. Byłam 

zbyt nabuzowana, on był zbyt twardy, a ta akcja na przednim 
siedzeniu jego samochodu była tak szalona i tak kręcąca, że nie 
mogliśmy się dłużej powstrzymywać. 

background image

Kiedy   poczułam   nacisk   zimnego   metalu,   po   raz   pierwszy 

nieosłoniętego   lateksem,   o   mało   nie   zemdlałam.   Powieki   mi 
zatrzepotały i chyba usłyszałam jego przekleństwo, a może było 
to wyznanie miłości. Tak czy inaczej zagubiło się w odczuciach, 
które jak wrząca lawa płynęły w górę po kręgosłupie. Zaczęłam 
dyszeć tuż  przy  jego szyi. Jego dłonie  były tak twarde, że z 
pewnością fundowały mi siniaki, i tak bardzo się cieszyłam, że 
przyszło mi do głowy założyć spódnicę, że chciałam samej sobie 
przybić piątkę; w tej chwili on pchnął mnie do góry i pociągnął z 
powrotem w dół i nie pamiętałam już nawet, jaki jest dzień. 

Powtarzałam   w   kółko   jego   imię,   bo   tylko   to   jedno   słowo 

miało dla mnie sens w tej chwili; słyszałam, jak Jet warczy coś 
świńskiego i od rzeczy. Byłam na granicy obłędu, czułam, że 
zaraz eksploduję i zabiorę go ze sobą, kiedy nagle przesunął się 
pode mną i wyszedł ze mnie. Byłam już zbyt rozpędzona, zbyt 
bliska mety, żeby to miało znaczenie. Zadrżałam konwulsyjnie, 
osiągnęłam szczyt i usłyszałam, że on jęczy i szepcze moje imię. 
Kiedy byłam w stanie znów otworzyć oczy i chwycić oddech, 
mogłam tylko wpatrywać się w niego półprzytomnie. Pocałował 
mnie   w   policzek   i   poruszył   biodrami,   żeby   ustawić   się   w 
wygodniejszej   pozycji.   Wciąż   był   twardy,   wciąż   napierał   na 
mnie jak stalowy pręt i nie mogłam nie zauważyć, że miał minę, 
jakby połknął coś kwaśnego. 

Drżącą ręką chwyciłam jego żuchwę i zmusiłam go, żeby na 

mnie spojrzał. Napiął i rozluźnił mięśnie, a te jego ciemne oczy, 
płonące piekielnym blaskiem, rozbierały mnie skuteczniej, niż 
gdyby użył rąk. 

– Dlaczego to zrobiłeś? – Mój głos był ochrypły i ociekał 

seksem. 

Chwycił   mnie   w   pasie   i   zsunął   mnie   z   siebie   na   tyle,   że 

przestałam zgniatać między naszymi ciałami tę jego imponującą 

background image

erekcję. Bezwładnie oparł głowę o zagłówek i popatrzył na mnie 
spod zmrużonych powiek. 

–   Nie   pozwolę   ci   się   wmanipulować   w   złe   decyzje,   które 

dadzą   ci   pretekst,   żeby   mnie   zostawić.  Ayd.   Jeśli   odejdziesz, 
zrobisz to z prawdziwego powodu, a nie dlatego, że tracisz przy 
mnie kontrolę nad sobą i to cię przeraża. 

Nie wiedziałam, co na to odpowiedzieć, bo mimo seksualnego 

zamroczenia, które wciąż nie odpuszczało, wiedziałam, że ma 
rację. Widziałam, że w jasnym świetle dnia niebezpieczny seks 
na siedzeniu wystrzałowego auta będzie właśnie tym, co sprawi, 
że ucieknę gdzie pieprz rośnie. To było właśnie coś takiego, co 
zostawiłam   za   sobą,   a   przynajmniej   tak   chciałam   myśleć. 
Szukałam sposobu na uzyskanie odrobiny dystansu między nim 
a   nową   mną,   a   najlepszym   sposobem   było   pozwolenie,   żeby 
moje dawne ja perfidnie go wykorzystało. 

Pozwoliłam mu się objąć i nasze najbardziej kręcące części 

ciała   znów   się   zetknęły.   Nie   wiedziałam,   co   mu   zrobię   na 
dłuższą metę. Miałam fatalne przeczucie, że złamię mu serce, 
przy okazji łamiąc również swoje. W tej chwili chciałam tylko 
zająć się nim równie dobrze, jak on zajmował się mną. 

– Weź mnie do środka, Jet. – Nie musiałam prosić dwa razy. 

           LG

background image

JET:

Wiedziałem, że coś jest nie tak, jeszcze zanim otworzyłem 

oczy następnego ranka. Zwykle czułem te długie do nieba nogi 
splątane z moimi i chmurę lekkich jak puch czarnych włosów na 
swojej twarzy i piersi. Ale nie dziś. Leżała skulona na boku, 
plecami   do   mnie.   Dłonie   miała   złożone   pod   policzkiem,   a 
zamknięte oczy były umazane makijażem. 

Wyglądało to niemal tak, jakby płakała w nocy. 
Owszem, musiała mieć kaca po flaszce tequili, którą wypiła, a 

później  nie  obchodziłem się z  nią szczególnie delikatnie. Ale 
było jeszcze coś, coś, co ją gryzło – nie widziałem tego, ale z 
całą pewnością czułem. Tylko dlatego zdołałem ją powstrzymać 
wczoraj w samochodzie. Miałem wrażenie, że fizycznie coś nas 
rozdziela, coś, czego nie mogłem ominąć, żeby do niej dotrzeć. 
O   mało   mnie   to   nie   zabiło;   mój   kutas   klął   i   przysięgał   mi 
straszną zemstę, ale w głębi duszy widziałem, że wystarczy jej 
ten jeden pretekst, jeden błąd, żeby odejść. 

Właśnie chciałem ją obudzić, pocałować jej nagi bark i może 

jakieś   bardziej   interesujące   części   ciała,   przykryte   szkarłatną 
kołdrą, kiedy mój telefon ryknął nagle i w pokoju rozległy się 
zawodzące nuty Mastodona. Rzuciłem się, żeby odebrać, zanim 
dzwonek obudzi Ayden, ale było już za późno. Jęknęła i złapała 
się za głowę, jakby to mogło w czymś pomóc. Nim zdążyłem 
odebrać, naciągnęła kołdrę na głowę, przeklinając mnie tak, że 
chłopaki byłyby z niej dumne. 

Pośmiałem się trochę i poklepałem jej okrągły tyłeczek pod 

kołdrą. Von nie miał w zwyczaju dzwonić przed południem, ale 
cały zespół pracował na pełnych obrotach, żeby przygotować się 
do trasy. 

– Co tam? 

background image

W tle było słychać hałas, przekrzykujące się gniewne głosy i 

wycie syren, przez które przebijał się spanikowany głos mojego 
gitarzysty. 

– Stary, musisz przyjechać do studia. Migiem. 
Byłem już na nogach i szukałem spodni na podłodze. 
– Co się dzieje? 
Nie widziałem, żeby Ayden wystawiła głowę spod kołdry, ale 

czułem   na   sobie   jej   bystre   oczy,   obserwujące   mnie,   kiedy 
wciągałem na siebie koszulkę i buty. 

– Było włamanie. Wszystko zniknęło. 
Zamrugałem, bo nic nie zrozumiałem. 
– Co masz na myśli? – Pewnie zabrzmiało to idiotycznie, ale 

w głowie miałem kołowrót. Jedyne, o czym mogłem myśleć, to 
to, że jeśli mój stary ma z tym coś wspólnego, to żaden sąd 
świata go nie obroni. Tym razem naprawdę go zabiję. 

Ayden zwiesiła długie nogi z łóżka; patrzyłem rozkojarzony, 

jak zakłada na siebie wczorajsze ciuchy. Tyle że teraz włożyła na 
nie jeszcze moją koszulkę z krowią czaszką. Nie wiem, jakim 
cudem byłem w stanie pomyśleć, że wygląda cholernie sexy, ale 
przecież to była ona, więc pomyślałem. 

– Wszystko. Instrumenty, sprzęt studyjny, wszystko. Wygląda 

na   to,   że   ktoś   podstawił   ciężarówkę   i   wygarnął   wszystko   do 
czysta. Zadzwoniłem po gliny i resztę chłopaków, ale musisz tu 
przyjechać, bo to ty jesteś właścicielem i wszystko jest na twoje 
nazwisko. 

Przeczesałem włosy wolną dłonią i złapałem kluczyki do auta. 

Ayden   wyrwała   mi   je   z   ręki   i   pokręciła   głową.   Powiedziała 
bezgłośnie   „Ja   prowadzę”   i   wypchnęła   mnie   za   drzwi.   Na 
szczęcie Cora wciąż była nieprzytomna, bo nie miałem czasu ani 
ochoty wyjaśniać jej, dlaczego uciekamy z domu, jakby moje 
łóżko się paliło. 

background image

– Powiedz glinom, że cały budynek jest pod alarmem i że są 

kamery przemysłowe, jeśli to w czymś pomoże. 

Zobaczyłem,   że   Ayden   posłała   mi   kątem   oka   spojrzenie, 

którego   nie   potrafiłem   rozszyfrować,   ale   byłem   zbyt   zajęty 
kalkulowaniem   w   głowie   strat.   Same   instrumenty   były   warte 
prawie   dwadzieścia   kawałków,   ale   sprzęt   nagrywający   i   całe 
nowoczesne wyposażenie do niego – ze trzy razy tyle. Nawet nie 
chciałem myśleć, że musielibyśmy to wszystko skompletować 
od nowa na cito, żeby móc pojechać w trasę. Krew się we mnie 
burzyła, czerwone plamy latały mi przed oczami. Jeśli to był mój 
ojciec, to nic na świecie by mnie nie powstrzymało: spaliłbym 
cały   jego   świat   i   zatańczył   na   krwawych   szczątkach   naszej 
rodziny. 

Usłyszałem,   że   Von   powtarza   informacje,   które   mu 

przekazałem, i że ktoś w tle, niedaleko, klnie jak szewc. 

– Gliny chcą wiedzieć, czy wszystko było ubezpieczone. 
Prychnąłem i sfrustrowany szarpnąłem się za włosy. 
–   Oczywiście   że   tak.   Nawet   metalowcy   potrzebują 

ubezpieczenia. 

Roześmiał   się,   słysząc   to,   a   ja   westchnąłem,   bo   nagle 

poczułem się wykończony. 

– Ale to nie ma znaczenia. Będziemy musieli odkupić cały 

sprzęt, przynajmniej na czas trasy. 

– Jeśli będziemy musieli, możemy użyć zapasowego. 
– Nie. Zobowiązaliśmy się do koncertów, zobowiązaliśmy się, 

że   zapewnimy   porządny   support,   żeby  Artifice   mogło   podbić 
światową publiczność, nie mogę zawieść Daria. Potrzebujemy 
nowych rzeczy. 

– A stać nas? 
– Pewnie nie, ale mówi się trudno. Widzimy się za minutę. 
Popatrzyłem   na  Ayden   i   zobaczyłem,   że   mocno   przygryza 

background image

dolną wargę. Musiała zauważyć, że się jej przyglądam, bo też na 
mnie   spojrzała   i   zmusiła   się   do   uśmiechu,   w   który   nie 
uwierzyłem ani przez moment. Znów stawała się nieuchwytna; 
Ayden, którą poznawałem i w której zaczynałem się zakochiwać, 
zniknęła,   a   zamiast   niej   pojawiła   się   ta   dziewczyna,   która 
patrzyła na mnie, jakbyśmy byli sobie obcy. 

– Nie musisz tam ze mną siedzieć. Po prostu mnie podrzuć, a 

któryś z chłopaków mnie odwiezie, kiedy skończę z glinami. 

Nie odpowiedziała, ale zauważyłem, że jej dłonie zacisnęły 

się na kierownicy, i oddałbym wszystko, żeby się dowiedzieć, co 
się dzieje w tym jej zbyt skomplikowanym umyśle. 

– Założę się o milion dolarów, że to sprawka mojego ojca. 

Jest wkurzony, że musimy iść do sądu, że nie odpuściłem tak po 
prostu i nie dałem mu tego, czego chciał. To pewnie jego sposób 
na   zemstę   i   ten   jeden   raz   muszę   przyznać,   że   cholernie 
skuteczny. 

– Macie kamery przemysłowe? – Jej głos był dziwnie spięty. 
–   Tak.   Ten   sprzęt   jest   drogi,   instrumenty   są   z   najwyższej 

półki,   a   do   tego   czasem   przechowuję   graty   innych   zespołów, 
więc zawsze się staram, żeby studio było bezpieczne. Czemu 
pytasz? 

Nie patrzyła na mnie, ale jej usta wykrzywiał bolesny grymas. 

Niewiele   brakowało,   żebym   zapomniał   o   glinach   i   kazał   jej 
pojechać w jakieś ciche, odludne miejsce, żeby spróbować coś z 
niej wydusić, ale to była nierealistyczna opcja. Ayden wzruszyła 
ramionami i dalej gryzła wargę. 

– Tak tylko. Nie zdawałam sobie sprawy, ile to jest warte. 
Wypuściłem powietrze z płuc i przycisnąłem oczy opuszkami 

dłoni. 

– To nie jest jakieś tam hobby, jakiś zespolik, z którym jamuję 

w weekendy. To moja praca, moje źródło utrzymania. Ayd. To 

background image

oczywiste, że podjąłem kroki, żeby je chronić. 

Zapadło spięte milczenie. Nie wiedziałem, co jej powiedzieć, 

a poza tym zbyt wiele  złego kłębiło się  pod moją skórą; nie 
chciałem   wybuchnąć   i   jeszcze   pogorszyć   sytuacji.   Kiedy 
podjechaliśmy   pod   studio,   budynek   był   obstawiony 
radiowozami,   a   wszyscy   członkowie   zespołu   sterczeli   przed 
wejściem, wkurzeni i nerwowi. Chwyciłem klamkę drzwiczek i 
drgnąłem, kiedy jej miękka dłoń wylądowała na moim ramieniu, 
zanim   zdążyłem   wysiąść   z   jeepa.  Te   jej   topazowe   oczy   były 
równie twarde jak kamienie, które przypominały, i jeszcze zanim 
się odezwała, wiedziałem, że to, co czeka na mnie w studiu, nie 
będzie nawet w połowie tak druzgocące jak to, co teraz usłyszę. 

– Przykro mi, Jet. Cokolwiek to jest, czy nie jest, ja nie dam 

rady. To… po prostu już mi nie odpowiada. To już nie wygląda 
jak przelotna historia i ja sobie z tym nie poradzę. 

Mogłem   jej   ułatwić   sprawę,   po   prostu   odpuścić.   Niby   nie 

byliśmy w związku, ale czułem się bezbronny, wystawiony na 
ciosy, a ona wybrała sobie cholernie dobry moment, żeby wyciąć 
mi taki numer. Zmrużyłem oczy i strząsnąłem jej dłoń. 

– Jasne, Ayd. Będziesz żałować, choćby dlatego, że potrafię ci 

zrobić dobrze, jak nigdy nie zrobił ci ten mięczak w pulowerku. 

Skrzywiła   się   i   wyszeptała   moje   imię,   jakbym   ją   uderzył. 

Uniosłem rękę i pchnąłem drzwiczki. 

–   Po   prostu   nie.   Nie   mów   mi,   jaki   powód   zdołałaś 

wykombinować po ostatniej nocy, bo cokolwiek to jest, oboje 
wiemy, że prawdziwy powód, prawdziwy problem jest taki, że 
nie chcesz mnie dopuścić do siebie. Nawet nie bierzesz tego pod 
uwagę. I to jest popieprzone, bo mógłbym się w tobie zakochać. 
Do cholery, chyba już się zakochałem. A teraz mam sprawy do 
załatwienia, więc na razie. 

Nie powtórzyła mojego imienia, a ja się nie obejrzałem, ale z 

background image

pewnością   miałem   cholerną   satysfakcję,   kiedy   trzasnąłem 
drzwiczkami tak mocno, że cały samochód się zabujał. Von i 
Catcher   podeszli   do   mnie;   nawet   się   nie   obejrzałem,   kiedy 
wyjeżdżała z parkingu. Ayden zostawiła po sobie dziurę w mojej 
piersi.   Zostawiła   krater,   z   którego   buchnął   cały   ten   ogień, 
wszystkie te palące emocje, od których próbowałem uciec. To 
była prawdziwa ironia losu: jedyna osoba, która kiedykolwiek 
przyniosła   mi   ulgę   od   tego   żaru,   pozwoliła   uciec   przed 
płomieniami,   teraz   rozdarła   mi   serce   i   uwolniła   pożogę. 
Pozostawiła   ziejącą   ranę,   z   której   cała   ta   ohydna   trucizna 
wypływała w świat. 

Spędziliśmy długie godziny na sporządzaniu listy wszystkich 

skradzionych   rzeczy   dla   policji.   Gliniarze   zabrali   do   analizy 
nagrania z kamer. Uprzedziłem ich, żeby się nie zdziwili, jeśli 
złodziejem okaże się mój ojciec. Zapowiedziałem, że chcę, by 
postawili mu wszystkie możliwe  zarzuty. Reszta zespołu była 
zestresowana i działała mi na nerwy, i tak już zszargane, więc 
wygoniłem   ich   ze   studia,   obiecując,   że   wszystkim   się   zajmę. 
Czekałem jeszcze na rzeczoznawcę z ubezpieczalni. 

Koszmarnie   było   mieć   czas   na   roztrząsanie   wszystkiego 

wciąż od nowa. Niby wiedziałem, że ta historia z Ayden nie była 
niczym trwałym, ale i tak czułem się, jakby wyrwała mi serce z 
piersi   i   oddała   z   powrotem,   kiedy   już   uznała,   że   jej   się   nie 
przyda. Chwila za chwilą, jasne. To było coś więcej od samego 
początku   i   nie   powinienem   był   pozwolić,   by   odwróciła   moją 
uwagę i nie dopuściła do rozmowy wczoraj w samochodzie. Nie 
wiedziałem, dlaczego tak nagle jej  się odmieniło;  wiedziałem 
tylko, że to boli, i miałem wrażenie, że odsunęła się ode mnie 
dalej, niż kiedykolwiek była. 

To było nie fair wobec nas obojga. Było między nami takie 

napięcie,   takie   przyciąganie   –   powinienem   był   wiedzieć,   że 

background image

relacja oparta wyłącznie na seksie nigdy się między nami nie 
sprawdzi.   Coś   mi   jednak   mówiło,   że   gdybym   tych   kilka 
miesięcy   wcześniej   skorzystał   z   jej   propozycji,   teraz   nie 
tkwiłbym w tym bagnie. Gdybym dotarł do niej, kiedy odsłoniła 
się przede mną, była spora szansa, że przedarłbym się przez ten 
mur, zanim go odbudowała. Teraz było za późno, musiałem się 
skupić na rozplątaniu bieżących problemów i zachowywać się 
tak,   jakby   kolejna   bardzo   ważna   kobieta   w   moim   życiu   nie 
wybrała czegoś innego zamiast mnie. 

Zanim zjawił się rzeczoznawca, zdążyłem doprowadzić się do 

furii. Facet z pewnością był przerażony, że musi wejść ze mną 
do pustego budynku, ale trudno, to była jego praca i nie miał 
wyboru.   Z   mojego   błyszczącego,   nowiutkiego   wyposażenia 
został   tylko   kłąb   bezużytecznych   czarnych   kabli   i   obrotowe 
krzesło, na którym siadywałem w reżyserce. Zdjęcia zespołu i 
plakaty,   które   zdobiły   ściany,   wisiały   poprzekrzywiane,   a 
samotna   puszka   jasnego   Coorsa   leżała   przewrócona,   z 
zawartością   rozlaną   na   podłodze.   Studio   było   puste   i   głuche, 
wyglądało jak śmietnisko i doskonale oddawało to, co czułem w 
swoim wnętrzu. 

Kiedy już wysłałem rzeczoznawcy garść zdjęć instrumentów i 

sprzętu studyjnego, które miałem w telefonie (bo facet zwiał od 
moich   morderczych   wibracji   tak   szybko,   jak   się   dało),   długo 
chodziłem   w   tę   i   z   powrotem   po   pustej   przestrzeni,   masując 
skronie. Widziałem tylko nagi krajobraz, czułem tylko ten krater 
w sobie, niebezpiecznie rozpalony i dymiący. 

Zanim się zorientowałem, co się dzieje, coś we mnie pękło. 

Zupełnie jak wtedy, kiedy zobaczyłem matkę z podbitym okiem 
– tyle że teraz to moja przyszłość była złamana i pokaleczona. 
To było jedyne, co kochałem i co bezwarunkowo kochało mnie, 
a teraz wpadło w ręce nieznanego bandziora. Z mojego gardła 

background image

wyrwał się wrzask, który odbił się echem od ścian; złapałem 
jedyny mebel, jaki został w studiu, i cisnąłem nim, rozbijając 
szklaną ścianę otaczającą reżyserkę. Milion ostrych odłamków 
posypało się na podłogę, zadzwoniło mi w uszach. Zerwałem ze 
ścian   wszystkie   zdjęcia,   podarłem   plakaty   i   rozharatałem 
wszystkie rany na kostkach dłoni, aż krew zaczęła mi kapać z 
palców.   Kopnąłem   puszkę   Coorsa   po   podłodze,   rozchlapując 
zwietrzałe   piwo   na   wszystkie   strony,   wyrwałem   ze   ściany 
wszystkie   kable   i   wtyczki   i   rzuciłem   na   kupę.   Narobiłem 
bałaganu. Kiedy skończyłem, sapałem i ociekałem potem, a furia 
wypalająca mnie od środka, opadła do poziomu, z którym byłem 
w   stanie   sobie   poradzić.   Wciąż   miałem   ochotę   tłuc   w   co 
popadnie, rozerwać kogoś na strzępy, więc oparłem dłonie na 
kolanach i schyliłem się, by wyrównać oddech, zanim żar wypali 
wszystko i zrobi mi się czarno przed oczami. 

Nie wiem, jak długo to trwało, ale kiedy cichy gwizd rozległ 

się po odartej przestrzeni, wystraszył mnie, aż poderwałem się i 
obróciłem gwałtownie, gotów do walki. Rowdy stał z rękami w 
kieszeniach   dżinsów,   a   jego   oczy   barwy   oceanu   ze 
współczuciem   ogarniały   zniszczenia,   do   których   sam   w   szale 
jeszcze się przyczyniłem. 

– Co ty tu robisz? 
Nie   chciałem   wyjść   na   gbura   i   niewdzięcznika,   ale   to   był 

gówniany dzień po całej serii gównianych dni i w tej chwili nie 
miałem w sobie ani grama uprzejmości. 

–   Ayden   do   mnie   zadzwoniła.   Streściła,   co   się   stało. 

Pomyślała,   że   możesz   potrzebować   przyjaciela   albo   worka 
bokserskiego. Więc jestem, gotów zagrać dowolną z tych ról. 

Skląłem go, a w końcu klapnąłem na podłogę. Parę odłamków 

szkła ze stłuczonej reżyserki zakłuło mnie przez dżinsy, ale nie 
miałem dość energii, by się tym przejąć. 

background image

– Powiedziała ci też, że mnie kopnęła w tyłek? Że pogoniła 

mnie, bo jest jak jest i ona już nie chce, żeby to było coś więcej? 

Rowdy   rozglądał   się,   ogarniał   wszystko   wzrokiem   i   po 

grymasie jego ust poznałem, że wie, jak jest fatalnie, jak trudno 
będzie sklecić to wszystko do kupy przed trasą. 

– Nie, ale była w fatalnym stanie, więc się domyśliłem, że coś 

musiało się stać. 

Prychnąłem i na sekundę zamknąłem oczy. 
– Powiedziałem jej, że jadę w trasę, że mógłbym ją pokochać, 

i powstrzymałem ją przed niesamowitym seksem bez gumy na 
przednim siedzeniu challengera. A ona mnie rzuciła chwilę po 
tym, jak dostałem telefon, że cały mój ziemski majątek został 
skradziony. Dzisiejszy dzień jest do wycięcia. 

– Podała ci powód? 
–   Nie   musiała.   Nie   chodzimy   ze   sobą,   nie   jesteśmy   w 

związku, żadnych zobowiązań. 

– To nie w stylu Ayden. 
Serce   tak   boleśnie   ścisnęło   mi   się   w   piersi,   że   musiałem 

rozmasować dłonią mostek, by to złagodzić. 

– No cóż, niemniej siedzę tutaj i czuję się jak kopnięty w jaja 

i   przejechany   przez   ciężarówkę,   i   jestem   raczej   pewien,   że 
zrobiła mi to brunetka o oczach koloru whiskey. Moim zdaniem 
to jednak była Ayden. 

Kiedy pokręcił głową, ani jeden włos nie wymknął się z tej 

jego fryzury w stylu lat pięćdziesiątych, w którą lubił się czesać. 

– Po prostu myślę, że to bardziej skomplikowane. Wydała mi 

się równie zrozpaczona jak ty, a każdy idiota, który podszedłby 
do   was   na   pięćdziesiąt   kroków,   wyczułby,   że   dzieje   się   coś 
potężnego.   Do   diabła,   zauważyłem   to   już   w   chwili,   kiedy 
pierwszy raz ją zobaczyłeś w Goal Line, a byłem wtedy urżnięty. 

–   Seks.   –   Odetchnąłem   głęboko.   –   To   jest   niesamowita 

background image

chemia i naprawdę zajebisty seks, i nic więcej, nigdy nie chciała 
niczego więcej. 

– Po prostu nie wydaje mi się, żeby to była cała prawda. 
– Ale właśnie taką wersję podaje, a teraz ja mam to wszystko 

na głowie, i rozprawę, i moją popieprzoną rodzinę. Nie mam 
czasu na analizy i zaczynanie od początku. 

Czubkiem stopy dotknął zgniecionej puszki, która wcześniej 

odczuła mój gniew. 

– Myślisz, że twój ojciec ma z tym coś wspólnego? 
– A kto inny, jak nie on? Jest zbyt arogancki, żeby pytać, co 

robię, więc raczej nie wiedział o instalacji antywłamaniowej. 

– Może gdybyś go miał na taśmie, mógłbyś go zmusić do 

wycofania oskarżeń o napaść. 

– Jeśli się nagrał, to wpakuję głupiego gnoja do pierdla na jak 

długo   się   da.   Nie   boję   się   prac   społecznych   ani   terapii 
panowania nad gniewem, ale jeśli uda mi się go wsadzić choćby 
na   czas,   kiedy   będę   w   trasie,   to   będę   miał   przynajmniej 
pewność, że nie pobije matki pod moją nieobecność. 

– Też racja. – Oparł dłonie na biodrach i jeszcze raz obrzucił 

wzrokiem obraz zniszczeń. 

–   Chcesz   tu   jeszcze   siedzieć   i   się   dołować,   czy   wolisz 

poszukać jakiegoś ciemnego baru i się urżnąć? 

Tak naprawdę chciałem wziąć gitarę i znaleźć jakieś ciche, 

odludne miejsce, gdzie mógłbym pisać najsmutniejsze piosenki 
świata o dziewczynie, która nie chciała tego, co mogłem jej dać. 
Ale   to   zapowiadało   się   bardziej   niebezpiecznie   niż   zalewanie 
robaka, więc chwyciłem wielką łapę, którą podał mi Rowdy, i 
pozwoliłem się podciągnąć na nogi. 

– Chodźmy do baru. 
Następnego   ranka,   kiedy   otworzyłem   oczy,   do   mojej 

świadomości dotarły dwa fakty. 

background image

Pierwszy był taki, że nie miałem na sobie spodni, a drugi, że 

próba   wypicia   całej   butelki   whiskey,   by   zapomnieć   o 
dziewczynie o oczach koloru whiskey, była fatalnym pomysłem. 
Jęknąłem i spróbowałem obrócić głowę, ale poczułem tylko ból i 
eksplozję kolejnych fatalnych pomysłów. Na szczęście czułem, 
że skórzane obicie kanapy klei się do moich gołych nóg, więc 
nie musiałem wyciągać ręki, by sprawdzić, czy jestem sam. Nie 
miałem nic przeciwko topieniu smutków w alkoholu, ale powrót 
do domu z kimkolwiek, żeby zrobić komuś innemu na złość, nie 
wydawał mi się słusznym posunięciem i byłby nie fair wobec 
osoby zainteresowanej. Byłem wdzięczny, że Rowdy, choć nie 
zlitował   się   nad   moją   wątrobą,   najwyraźniej   dopilnował,   by 
moje   zranione   uczucia   grzecznie   pozostały   w   spodniach   – 
gdziekolwiek leżały w tej chwili moje spodnie. 

Potrzebowałem dobrych pięciu minut, żeby przekręcić się na 

drugi  bok, i  kolejnych dziesięciu, by  zebrać  się  na  odwagę  i 
otworzyć   oczy.   Kiedy   to   zrobiłem,   mogłem   tylko   jęknąć   i 
przysiąc, że już nigdy się tak nie upiję. Oczywiście jak zwykle 
była to przysięga, którą złamię przy pierwszej okazji. 

Usłyszałem, że Rowdy krząta się po kuchni, słyszałem też 

kobiecy   śmiech,   więc   dokonałem   herkulesowego   wysiłku,   by 
usiąść   i   poszukać   spodni.   Nie   byłem   w   stanie   być   miły   dla 
kogokolwiek, kogo przyprowadził ze sobą z baru, a już z całą 
pewnością nie byłbym w stanie być miły w samych bokserkach. 
Jęknąłem i poczułem, że stado hipopotamów zaczyna mi tańczyć 
w głowie, kiedy zwiesiłem nogi z kanapy. Słyszałem, że Rowdy 
i jego znajoma idą do mnie, ale nic na świecie nie zdołałoby 
mnie zmusić do poruszania się szybciej. 

Z wdzięcznością przyjąłem kubek kawy, który Rowdy podał 

mi przez oparcie kanapy, i próbowałem się nie skrzywić, łykając 
garść   tabletek   przeciwbólowych,   które   wsypał   mi   w   dłoń. 

background image

Starałem się unikać ciekawskiego wzroku blondynki idącej do 
drzwi. Była ładna, a przynajmniej tak mi się zdawało, z tego, co 
widziałem   przez   kacową   mgłę   zasnuwającą   mi   oczy; 
przypomniałem sobie mętnie, jak ona i jej koleżanka dosiadły się 
do nas w jakimś momencie. Posłała mi  uśmiech, którego nie 
miałem siły odwzajemnić, i spojrzała na Rowdy’ego opartego 
biodrem  o plecy  kanapy; drań śmiał  się  bezczelnie  z  mojego 
żałosnego stanu. 

–   Wielka   szkoda,   że   tak   się   załatwił.   Heather   z   wielką 

przyjemnością zajęłaby się takim ciachem. 

Jako że byłem prawie nagi, zamknąłem tylko oczy, oparłem 

się o poduchy kanapy i zacząłem się modlić, żeby na rozkaz 
kacowych bogów ziemia się pode mną rozstąpiła. Usłyszałem 
śmiech   Rowdy’ego,   odgłos   otwieranych   i   zamykanych   drzwi. 
Obaj   spotykaliśmy   się   z   jednorazówkami,   a   ta   dziewczyna 
narobiła   mniej   zamieszania,   niż   niektóre   miały   w   zwyczaju. 
Fatalnie,   że   to   ja   się   czułem   jak   winowajca   przyłapany   na 
gorącym uczynku, bo przecież nie ja z nią spałem. 

– Do diabła, co się wydarzyło ostatniej nocy? 
Rowdy wyszedł zza oparcia kanapy i usadził swoje potężne 

ciało   na   fotelu   po   drugiej   stronie   pokoju.   Jego   oczy   były 
poważne i nie wyglądał na ubawionego, więc pomyślałem, że 
przez to, w jakim byłem stanie, musiał się trochę bardziej niż 
zwykle napracować, by zaciągnąć blondynkę do domu. 

– Nie mówiłeś mi, że kochasz Ayden. 
Zamrugałem zaskoczony, od czego jeszcze bardziej rozbolała 

mnie   głowa.   Zmarszczyłbym   brwi,   ale   coś   mi   mówiło,   że   to 
mnie zabije, więc tylko przekrzywiłem głowę odrobinę na bok i 
przyjrzałem mu się nieufnie. 

– O czym ty mówisz? Mówiłem ci, że jestem na nią napalony. 
Pokręcił głową i wycelował palec w moją twarz. 

background image

– Napalony to nie to samo co zakochany. Dlaczego, do diabła, 

pozwoliłeś jej wczoraj odejść? 

– Wciąż nie wiem, o czym mówisz. – Było to kłamstwo, ale 

nie wiedziałem, skąd czerpał informacje, więc nie byłem jeszcze 
gotów przyznać się do porażki. 

–   Jet.   –   Westchnął   tak   głęboko,   że   niemal   poczułem   jego 

frustrację przez deski podłogi. – Wypiłeś wczoraj tyle whiskey, 
ile sam ważysz. Dla większości ludzi to by oznaczało całonocne 
rzyganie   albo   utratę   przytomności   gdzieś   w   ogródku.   A   ty, 
przyjacielu,   spędziłeś   całą   noc   na   opowiadaniu   każdemu,   kto 
chciał słuchać, o dziewczynie z oczami koloru whiskey, która 
złamała   ci   serce.   Jakby   tego   było   mało,   powiedziałeś   bardzo 
miłej, bardzo ładnej lasce, która uważała, że to wszystko jest 
słodkie i romantyczne, że już nigdy nie będziesz uprawiał seksu, 
bo   nie   jesteś   ogierem   do   wynajęcia,   i   jeśli   będziesz   musiał 
włożyć pulower, żeby tamta cię pokochała, to nawet sam sobie 
na nim namalujesz skośną kratkę. Rzeczona ślicznotka bardzo 
chciała wracać z tobą do domu i już prawie trzymała ci rękę w 
spodniach, ale wtedy nazwałeś ją Ayden, nie raz, nie dwa, ale 
trzy  pieprzone  razy. Dopiero wtedy  uznała, że  jesteś żałosny. 
Byłeś  w   proszku,  ciągle   jesteś,   i   ja   po  prostu   nie   rozumiem. 
Skoro czujesz coś do dziewczyny, która ewidentnie czuje coś do 
ciebie, dlaczego pozwalasz jej się wymknąć? 

Nie   byłem   w   nastroju   na   tego   rodzaju   szczere   rozmówki. 

Prawdę mówiąc, nie byłem w nastroju, by w ogóle myśleć o 
Ayden ani o czymkolwiek, co się wczoraj wydarzyło, ale Rowdy 
nigdzie się nie wybierał, a mnie też się nie paliło do powrotu do 
domu, gdzie musiałbym mieć do czynienia z nią i z Corą. 

–   Ona   wiecznie   ucieka.   Powtarza   mi   w   kółko,   że   tak 

naprawdę   wcale   jej   nie   znam,   i   dość   jasno   dała   mi   do 
zrozumienia, jeszcze zimą, że ma ochotę wyłącznie na szybki 

background image

romans. A ja nie mam już siły być czyjąś wpadką. Zobacz, do 
czego   to   doprowadziło   moją   matkę.  Więc   pojadę   w   tę   trasę. 
Napiszę cały album piosenek o tym, jak to jest paskudnie, kiedy 
dziewczyna o nogach do nieba podepcze ci serce kowbojkami, a 
potem, może, kiedy  się wystarczająco upiję, wezmę  sobie  do 
łóżka jakąś gorącą Hiszpankę, żeby mi szeptała do ucha rzeczy, 
których nie zrozumiem. 

Przez długą chwilę patrzyliśmy na siebie; stęknąłem, kiedy 

spodnie   rzucone   przez   niego  z   drugiego   końca   pokoju   trafiły 
mnie w pierś. 

– Jesteś idiotą, jeśli wierzysz, że cokolwiek z tego ci pomoże. 

Moim   zdaniem   powinieneś   jej   powiedzieć,   co   czujesz. 
Powinieneś   zażądać   konkretnej   odpowiedzi,   dlaczego   w   tej 
chwili   nie   jest   w   stanie   poradzić   sobie   z   czymś   więcej   niż 
romans. Twoja matka sama bierze na siebie winę za to, że ojciec 
jest nieszczęśliwy, i sama to podsyca, pozwalając mu na takie 
obłąkane   zachowanie.   Ayden   jest   po   prostu   przekonana,   że 
potrzebuje czegoś innego, i gdybyś jej pokazał, że się myli, to by 
wam obojgu zaoszczędziło mnóstwa niepotrzebnego cierpienia. 
A poza tym nie znasz hiszpańskiego. 

Wsadzenie nogi w ciasną nogawkę nie powinno wymagać aż 

takiej koncentracji. 

– To nieważne. Gram w zespole. Ten język jest zrozumiały 

dla każdego. 

Pokręcił nade mną głową i wstał z fotela. 
– I co z nią zrobisz do czasu wyjazdu? Pamiętasz chyba, że 

mieszka po drugiej stronie korytarza? 

Znieruchomiałem,   bo   nie   pomyślałem   o   tym.   Gdyby 

przyprowadziła kogoś do domu – jakiegoś gościa w sportowej 
marynarce i z aktówką, jakiegoś gościa z idealnie wyczesanymi 
włosami i w drętwych okularach, jakiegoś gościa, który byłby 

background image

przeciwieństwem mnie – zachodziło spore prawdopodobieństwo, 
że wściekłość eksploduje ze mnie i spali dom do gołej ziemi, 
razem ze wszystkim, co w nim żyje. A nawet gdyby nikogo nie 
przyprowadziła, wiedziałem, że będzie cholernie niezręcznie; aż 
mnie zatelepało na tę myśl. Jeśli dołożyć do tego niewyparzoną 
gębę Cory i jej tendencję do rozdłubywania wszelkich otwartych 
ran dla zabawy, najbliższe tygodnie zapowiadały się na koszmar. 

Wiedziałem, że Rowdy pozwoliłby mi spać na kanapie tak 

długo, jak bym chciał, ale nie miałem ochoty oglądać parady 
jego   porannych   odrzutów.   W   innych   okolicznościach 
zabunkrowałbym się w studiu, ale patrzenie na zniszczenia i gołe 
ściany   w   tej   chwili   mnie   przerastało.   Nash   i   Rule   nie   mieli 
wolnego   pokoju   i   choć   mógłbym   kolejno   zaliczać   kanapy 
chłopaków   z   zespołu,   potrzebowałem   stałej   bazy,   z   której 
mógłbym   działać,   dopóki   nie   skompletujemy   nowego   sprzętu 
potrzebnego w trasie. To oznaczało, że będę musiał zagryźć zęby 
i stawić czoło mojej ślicznej dręczycielce jak dorosły facet. 

– Cóż, chyba będę musiał się z tym jakoś pogodzić. 
–   Będziesz   musiał   trzymać   ptaka   w   spodniach.   Cora   nie 

pozwoli ci przywłóczyć fanek do domu, i nieważne, że to Ayden 
powiedziała pas. Cora będzie twierdziła, że po prostu ją chroni. 

Zakląłem. 
– W tej chwili nie jestem do wzięcia, fanki mogą się wypchać. 
Była   to   prawda.   Anonimowy   seks   z   dziewczynami   bez 

imienia i bez twarzy swego czasu spełniał swoje zadanie, ale 
teraz   wiedziałem   już,   jaki   jest   pusty   i   płytki.   Rola   zabawki 
wykorzystanej   do   seksualnego   rozładowania   dała   mi   zupełnie 
nowe spojrzenie na wszystkie te dziewczyny, które bezlitośnie 
wywalałem za drzwi następnego ranka. To dlatego kiedyś tak 
długo odmawiałem Ayden. Już wtedy wiedziałem, że jedna noc z 
nią może mnie zniszczyć. 

background image

–   Jet,   powiem   ci   to,   bo   naprawdę   uważam,   że   wy   dwoje 

moglibyście stworzyć coś na zawsze. Kiedy znajdziesz kogoś, 
kto   cię   rozumie,   kto   potrafi   do   ciebie   dotrzeć,   warto   o   to 
walczyć. Ostatnia rzecz, jakiej chcesz, to za pięć lat obejrzeć się 
za siebie i zastanawiać się, co mogło z tego być. Uwierz mi, taki 
żal, takie co by było, gdyby, potrafi zżerać duszę, aż nic z niej 
nie zostanie. 

Popatrzyłem na niego, jakbym widział go po raz pierwszy. 

Rowdy   był   ucieleśnieniem   zabawy.   To   on   zawsze   pierwszy 
sugerował wypad do baru albo afterek. To on zawsze miał na 
podorędziu dowcip i beztroski uśmiech. Przez te wszystkie lata, 
kiedy się przyjaźniliśmy, nawet kiedy po pijaku zwierzaliśmy się 
sobie z najgłębszych, najmroczniejszych sekretów, nigdy nawet 
nie zasugerował, że spotkało go coś takiego. 

– Mówisz o własnych doświadczeniach? 
Spojrzał mi w oczy i wzruszył ramionami. Najwyraźniej nie 

miał ochoty wchodzić w ten temat głębiej, może i dobrze, biorąc 
pod uwagę, że ja sam wciąż cuchnąłem jak wnętrze butelki po 
whiskey, a głowa mi łomotała jak perkusyjne solo ze Slayera. 

–   Posłuchaj,   stary.   Rozumiem,   że   matka   i   ojciec   dali   ci 

pochrzanione  wyobrażenie, jak powinien wyglądać związek, i 
wiem, że żaden z nas nie dostanie orderu za monogamię i za żyli 
długo   i   szczęśliwie.  Ale   uważam,   że   potrafisz   poznać   swoją 
drugą połówkę, jeśli sterczy ci tuż przed nosem. 

Wiedziałem, że w tym, co mówi, jest sporo racji, ale ciągle 

nie   potrafiłem   pogodzić   ideału   Ayden   (a   przynajmniej   jej 
wyobrażeń o gościu, jakiego potrzebuje do szczęścia) z kimś, 
kim byłem naprawdę i kim zamierzałem zostać do śmierci. Po 
prostu nie wyobrażałem sobie, że moglibyśmy być razem, skoro 
ona nie wpuszczała mnie do swojego świata, a ja nie potrafiłem 
zgasić na dobre tego ognia, który mnie przepalał. Razem nie 

background image

wchodziło już w grę dla żadnego z nas. 

background image

AYDEN:

Któregoś ranka obudziłam się i zdałam sobie sprawę, że jeśli 

coś zawsze wyglądało tak a nie inaczej, to nie oznacza, że już 
zawsze   musi   tak   wyglądać.   Za   bardzo   przywykłam   do 
nazywania   mnie   dziwką,   kurwą,   białym   śmieciem   i   innymi 
epitetami   przynależnymi   do   życia,   jakie   prowadziłam,   i   nie 
przychodziło mi do głowy, że opuszczenie miejsca, w którym 
byłam tą dziewczyną, oznacza zostawienie tego wszystkiego za 
sobą.   Zrozumiałam   to,   kiedy   było   już   niemal   za   późno.   W 
chwili,   kiedy   przekroczyłam   granicę   stanu   Kentucky,   ta 
pogubiona Ayden, przyzwyczajona do bycia wykorzystywaną i 
wykorzystywania, zniknęła. Zwykle nie tęsknię za niczym, co 
sobą reprezentowała, ale ostatnio było inaczej. 

Ściskałam w dłoniach kubek z kawą i wpatrywałam się  w 

ciemny płyn, jakby zawierał odpowiedzi na wszystkie pytania, 
jakie zadano we wszechświecie. Czułam bystre spojrzenie Shaw 
rozmontowujące   mnie   na   części   pierwsze,   ale   jak   na   razie 
trzymała buzię na kłódkę i pozwalała mi mówić. Siedziałyśmy w 
kącie   kawiarni   niedaleko   uczelni   i   po   jej   sztywnych   plecach 
poznawałam,   że   nie   jest   ze   mnie   zadowolona.   Wczoraj 
zadzwoniłam do niej w panice i zgodziła się wyświadczyć mi 
oburzającą   przysługę,   o   jaką   ją   poprosiłam,   pod   jednym 
warunkiem:   że   opowiem   jej   ze   wszystkimi   ohydnymi 
szczegółami, dlaczego znalazłam się w tak koszmarnej sytuacji. 

– Nigdy nie znałam ojca i nie sądzę, żeby moja matka go 

znała. Mieszkaliśmy  w gównianej przyczepie kempingowej  w 
najbiedniejszej dzielnicy miasta, które zresztą całe jest biedne, i 
nieraz zdarzało się, że przyprowadzała do domu obcych facetów 
albo że przez długi czas obchodziliśmy się bez jedzenia i prądu. 
Teraz,  patrząc   wstecz,   rozumiem,   że   robiła,   co  musiała,  żeby 

background image

zapewnić nam dach nad głową, i być może dlatego mój brat Asa 
wyrósł na kogoś takiego. Dla niego ludzie nie są ludźmi, są tylko 
środkiem   do   celu   i   przez   bardzo   długi   czas   ja   byłam   jego 
ulubionym narzędziem do osiągania tych celów. 

Wstyd palił mnie w gardle, ale te łzy wyschły już dawno; jeśli 

teraz   miałam   płakać,   to   tylko   nad   wyrazem   twarzy   Jeta, 
urażonym i rozczarowanym. 

– Byłam młoda i głupia i z początku uważałam to za strasznie 

fajne,   że   koledzy   mojego   starszego   brata   chcą   się   ze   mną 
zadawać i sypiać ze mną. Myślałam, że jestem lubiana i że żyję 
lepiej niż stereotypowy biały śmieć. W końcu dotarło do mnie, 
że   Asa   mnie   wykorzystywał   i   wykorzystywał   moją   słuszną 
reputację imprezowej panienki, która nigdy nie odmawia, żeby 
mieć   dostęp   do   dzieciaków   mających   pieniądze,   dzieciaków 
mających narkotyki, dzieciaków mających wszystko, na co on 
miał w danej chwili ochotę. To niesamowite, co można uzyskać 
dzięki miniówce i złej reputacji, i Asa czerpał z tego pełnymi 
garściami. Gdybym była mądrzejsza, może bardziej świadoma 
samej siebie i tego, co się dzieje, pewnie oszczędziłabym sobie 
mnóstwa żalu i bolesnych wspomnień. 

W końcu zaryzykowałam spojrzenie na Shaw i zobaczyłam, 

że twarda gorycz w jej zielonych oczach odrobinę zmiękła, ale 
usta wciąż były zaciśnięte w surową kreskę, w której trudno było 
się doszukać przebaczenia. 

– Zaczęłam bawić się narkotykami, żeby to wszystko było 

bardziej znośne, żeby nie czuć się tą osobą, za którą wszyscy 
mnie mieli. W połowie przypadków robiłam to, co robiłam, żeby 
wyciągnąć Asę z kłopotów, w które się pakował, i za każdym 
razem czułam się fatalnie. Do dziś nie spytałam, czy wiedział, 
ile   mnie   kosztowało   to   pomaganie   mu   na   wszelkie   możliwe 
sposoby.   I   sam   nigdy   tego   nie   powiedział,   bo   chyba   nie 

background image

bylibyśmy   w   stanie   spojrzeć   sobie   w   oczy,   gdyby   doszło   do 
szczerej rozmowy. 

Usta Shaw skrzywił wyraz troski, ale czekała w milczeniu na 

ciąg   dalszy.   Nie   wiedziałam,   czy   żałuje   starej   mnie,   czy   tej 
nowej, ale tak czy inaczej musiałam jej wytłumaczyć, dlaczego 
podejmowałam takie, a nie inne decyzje. 

– W liceum miałam nauczyciela matematyki, pana Kelly’ego, 

który   miał   na   mnie   oko.   Zawsze   udawało   mi   się   wyciągać 
całkiem niezłe stopnie, chociaż miałam więcej nieobecności niż 
obecności.   Chyba   widział   we   mnie   zmarnowany   potencjał, 
dziewczynę   w   pułapce   okoliczności,   i   zdaje   się,   że   parę   lat 
wcześniej miał do czynienia z Asą, więc wiedział, do czego jest 
zdolny mój brat. Zagroził, że zadzwoni do Stanowego Wydziału 
Opieki   Społecznej,   żeby   władze   zainterweniowały,   jeśli   moja 
matka nie weźmie się w garść, i to chyba zmotywowało ją do 
wykopania   Asy   z   domu.   Pan   Kelly   zmusił   mnie,   żebym 
wystąpiła o stypendium, potem o kolejne, i męczył mnie, dopóki 
nie   uzyskałam   niemal   maksymalnej   liczby   punktów   na 
egzaminach   kwalifikacyjnych.   Chyba   wiedziałam,   że   to   moja 
jedyna szansa na wydostanie się z Woodward i że jeśli tego nie 
zrobię, będę zarabiała na czynsz ze sprzedawania się, jak moja 
matka. 

Poruszyłam się niespokojnie na siedzeniu i rozejrzałam się, by 

sprawdzić,   czy   nikt   nie   podsłuchuje   naszej   rozmowy. 
Wstydziłam   się   tak   wywalać   wszystkie   swoje   brudy.   Nie 
chodziło o to, że nie ufam Shaw; po prostu była to rana, która 
nigdy nie zagoiła się do końca, i to, że ktoś inny na nią patrzył, 
otworzyło i rozkrwawiło ją na nowo. 

– Dostałam częściowe stypendium na Uniwersytecie Denver. 

Nie   wystarczało   na   pokrycie   wszystkich   wydatków,   ale 
obejmowało   zakwaterowanie   i   wyżywienie,   a   pan   Kelly   tak 

background image

bardzo chciał, żebym wyrwała się z Woodward i spod wpływu 
Asy, że wyciągnął pieniądze ze swojego konta emerytalnego i 
pokrył   różnicę.   Kiedy   załapałam   się   na   studencki   kredyt, 
spłaciłam   go   najszybciej,   jak   się   dało.   Kupiłam   jeepa   na 
złomowisku,   a   paru   znajomych   chłopaków   z   warsztatu 
samochodowego   wyszykowało   mi   go   za   trochę   trawki,   którą 
ukradłam Asie. Ruszyłam w drogę i nie oglądałam się za siebie. 
Kiedy zamieszkałyśmy razem i zobaczyłam, jaka jesteś porządna 
i elegancka, powiedziałam sobie, że też taka będę od tej pory. 
Postanowiłam,   że   nikt   mnie   już  nigdy  nie  zmusi  do  niczego, 
czego nie chciałam zrobić, nikt nie będzie kwestionował mojej 
wartości czy godności jako kobiety, nikt nigdy nie zwątpi, że 
jestem   inteligentna   i   zdeterminowana.   Zamierzałam   być   taka, 
jaka   nigdy   nie   miała   szansy   być   moja   matka,   i   nie   miałam 
najmniejszego zamiaru nigdy wracać do Woodward. Asa był dla 
mnie   praktycznie   martwy.   Musiałam   uwolnić   się   od 
wszystkiego, czym się stałam. 

Odetchnęłam   głęboko   i   zobaczyłam,   że   Shaw   unosi   brew. 

Teraz przyszedł moment na wyjaśnienie, dlaczego proszę ją o 
przysługę. 

– Tylko że Asa nie jest martwy i nie siedzi w więzieniu. Jest 

tutaj, w Denver, i przywlókł za sobą całe to bagno z Woodward. 
W   mieście   jest   też   pewien   facet   o   imieniu   Silas,   który   robi 
naprawdę okropne rzeczy na zlecenie okropnych ludzi stamtąd. 
To on próbował się włamać, kiedy Cora była w domu. O ile 
wiem,   Asa   zabrał   coś,   jakiś   ważny   notes,   gangowi 
motocyklowemu i oni chcą to odzyskać. Bardzo chcą. Silas nie 
cofnie się przed niczym, żeby Asa zwrócił gangowi ten notes, a 
ja   znam   mojego   brata   wystarczająco   dobrze,   by   wiedzieć,   że 
zrobi   wszystko,   żeby   notesu   nie   oddać,  jeśli   tylko  uważa,   że 
zdoła na nim zarobić. Asa zawsze liczył, że załatwię wszystkie 

background image

jego problemy, i nie mam wątpliwości, że matka przysłała go 
tutaj, żebym się nim zaopiekowała. 

Shaw zabębniła paznokciami w stół i przekrzywiła głowę na 

bok. 

– No dobrze, Ayd. To jest kanał, prawdziwy kanał, i cieszę 

się, że wreszcie mi o tym wszystkim powiedziałaś. Mogłabym 
zabić ludzi, którzy cię krzywdzili. Ale ciągle nie rozumiem, co ta 
okropna   historia   ma   wspólnego   z   twoim   zerwaniem   z   Jetem, 
skoro jest oczywiste, że jesteś w nim zakochana po uszy? On by 
cię nigdy nie potraktował źle. 

Skuliłam się, bo nic na tym świecie nie zdołałoby wymazać 

mi  z  pamięci  wyrazu jego twarzy, kiedy  podwiozłam go pod 
studio. Świetlista otoczka tych jego źrenic koloru nocy przygasła 
tak, że stała się niemal czarna. 

–   Nie   byliśmy   razem,   więc   tak   właściwie   to   z   nim   nie 

zerwałam. – Przynajmniej w ten sposób mogłam się choć trochę 
usprawiedliwić,   nawet   jeśli   było   to   zwykłe   kłamstwo.   Ja   nie 
odeszłam   tak   po   prostu   od   niego   i   od   wszystkiego,   co 
budowaliśmy   razem.   Ja   zrobiłam   to,   co   umiem   najlepiej: 
uciekłam. 

Wystraszyłam   się   trochę,   bo   choć   Shaw   była   drobniutka, 

miała w sobie tyle siły, że kiedy chciała, potrafiła się wydawać o 
wiele   większa.   Nie   spodziewałam   się,   że   wstanie   z   krzesła   i 
popatrzy na mnie z góry z taką wściekłością, jakbym właśnie 
kopnęła jej ukochanego szczeniaczka na drugi koniec sali. 

– Umówiłyśmy się, że będziesz mówić prawdę, Ayd. Jeśli nie 

potrafisz, to ja nie będę tutaj siedzieć i wysłuchiwać tych bzdur. 
Już i tak jestem dość wkurzona, że sądziłaś, że cała ta twoja 
przeszłość będzie miała dla mnie znaczenie. Przecież wiesz, że 
Rule   był   męską   dziwką,  może  nawet  kurwił  się  bardziej,  niż 
ktokolwiek go podejrzewa, a ja i tak go kochałam. Chciałabym 

background image

myśleć,   że   kiedy   nasza   przyjaźń   już   okrzepła,   będziesz 
wiedziała, że nic nie przesłoni mi tych wszystkich wspaniałych 
cech, które czynią cię tobą. 

Zamierzała   wyjść.  Autentycznie   zbierała   się   od   stołu,   cała 

nabuzowana,   ale   chwyciłam   ją   za   ramię.   Mój   mózg   miał 
problem   z   załapaniem,   że   była   wściekła   o   Jeta,   o   to,   jak   go 
potraktowałam, a nie o to, że proszę o pożyczenie dwudziestu 
kawałków, i nie o to, że ukrywałam przed nią tak długo swoją 
obrzydliwą przeszłość. 

– Shaw. – Próbowałam znaleźć odpowiednie słowa, ale ona 

była nieźle nakręcona. 

– Nie, Ayd, to ty mnie posłuchaj. Widziałam cię z nim tamtej 

nocy. Do diabła, od ponad roku widzę, jak na niego patrzysz. 
Owszem, to nie jest facet, który będzie pracował w biurowym 
boksie i przekładał papiery za stałą pensję. To facet, który cię 
wywróci   na   lewą   stronę   i   sprawi,   że   zapomnisz   o   tych 
wszystkich głupich granicach, które sobie wytyczyłaś ze strachu. 
Jeta nie obejdzie twoja przeszłość, bo ma własną, też niezbyt 
piękną. Ale ty, jak tchórz, zamiast z nim o tym porozmawiać, 
uciekłaś   od   niego,   kiedy   cię   potrzebował.   Rzuciłaś   go,   kiedy 
przygotowuje   się   do   trzymiesięcznej   trasy   koncertowej,   i   w 
zasadzie podpuściłaś go, żeby wtykał fiuta w każdą europejską 
fankę,   jaka   na   niego   spojrzy,   tylko   po   to,   żeby   o   tobie 
zapomnieć. 

Posadziłam   ją   z   powrotem   na   krzesło   i   poczekałam,   aż 

odwrócą   się   od   nas   wszystkie   ciekawskie   spojrzenia,   które 
ściągnął jej wybuch. Już i tak miałam wrażenie, że zamiast serca 
mam w piersi ciężki kamień. Kiedy Jet nie wrócił wczoraj do 
domu,   po   głowie   w   nieskończoność   tłukły   mi   się   wszystkie 
najgorsze   scenariusze,   jakie   potrafiłam   wymyślić.   Po   raz 
pierwszy od niepamiętnych czasów uśpiłam się płaczem, wciąż 

background image

w   jego   koszulce,   żałując,   że   on   nie   może   przyjść   i   mnie 
pocieszyć. 

–   Posłuchaj,   ja   musiałam   to   skończyć.   Nie   znasz   mojego 

brata, ale obrobienie studia Jeta, zabranie mu wszystkiego, co 
ważne, to numer dokładnie w stylu Asy. Nie dopuszczę do tego, 
żeby ktoś, na kim mi zależy, stał się ofiarą mojego brata przeze 
mnie. Jet zasługuje na ten wyjazd, na to, żeby wreszcie zrobić 
coś wyłącznie dla siebie. Zrobiłam to, żeby go chronić. 

Westchnęła   ciężko   i   uścisnęła   moją   dłoń.   Złość   częściowo 

wyparowała z jej zielonych oczu. 

– Wydaje mi się, że Jet jest dużym chłopcem. Gdybyś była z 

nim szczera, mógłby ochronić nie tylko siebie, ale i ciebie. 

Żarliwie pokręciłam głową. Nie. 
– Asa to wcielenie kłopotów i po prostu musi stąd zniknąć. 
– Czyli co? Uważasz, że jeśli to on włamał się do studia, po 

prostu dasz mu pieniądze i odzyskasz sprzęt? Nie rozumiem. 

– Potrzebuję tych pieniędzy, żeby wykupić notes i pozbyć się 

Silasa z miasta. Chcę, żeby się ode mnie odczepił. Asie zależy 
tylko   na   chronieniu   własnego   tyłka.   Jeśli   mu   powiem,   że   w 
studiu były kamery, są duże szanse, że weźmie kasę i ucieknie. 

– A jeśli to był ojciec Jeta? Rule i Nash rozmawiali o tym 

wczoraj wieczorem. Uważają, że to najbardziej prawdopodobny 
podejrzany.   O   ile   się   zorientowałam,   w   grę   wchodzi   jakaś 
paskudna   sprawa,   ale   żaden   z   nich   nie   chciał   mnie 
wtajemniczyć. 

Tym razem to ja westchnęłam. 
– Nie mogę podjąć tego ryzyka. Jeśli tym razem to nie był 

Asa, to będzie następnym razem. Cała ta historia uświadomiła 
mi,   że   nikt   nie   jest   bezpieczny   przed   nim   i   przed   bagnem, 
jakiego potrafi narobić. Im bardziej ktoś się do mnie zbliży, tym 
bardziej ucierpi. Nie zamierzam wystawiać Jeta na linię strzału. 

           LG

background image

Przez długą chwilę patrzyłyśmy sobie w oczy. Widziałam, jak 

trybiki   obracają   się   w   jej   głowie,   widziałam,   że   stara   się 
poskładać w całość wszystkie klocki układanki. Byłam pewna, 
że cokolwiek by się działo, stanie po mojej stronie. Shaw mnie 
kochała, a że byłam przy niej, kiedy jej świat wywrócił się do 
góry nogami, wiedziałam, że teraz na pewno nie zostawi mnie na 
lodzie, kiedy mój świat wisiał na włosku. Przełknęłam strach, 
zagryzłam wargę i powiedziałam jej prawdę, którą upychałam po 
kątach od tak dawna. 

– Posłuchaj, nie znam się na miłości, nie wiem, jak to jest, 

kiedy ktoś jest komuś przeznaczony, ale jestem nim zauroczona. 
Sama   jego   obecność   zmusza   mnie   do   uśmiechu.   Kiedy   mnie 
dotyka,   zapominam   o   oddychaniu,   a   kiedy   mi   śpiewa,   Boże, 
kiedy   mi   śpiewa,   nie   mam   słów,   żeby   opisać,   jak   się   wtedy 
czuję. Ma swoje własne demony i rozpalone miejsce w środku, 
które ciężko obejść, bo generuje piekielny żar, ale to go nigdy 
nie   powstrzymuje   przed   próbami   poznania   mnie.   Nigdy   do 
nikogo   nie   czułam   tego,   co   czuję   do   niego.   Dobija   mnie,   że 
myśli,   że   zawsze   byłam   taka   czysta,   taka   krucha,   ale   teraz 
rzeczywiście   czuję   się,   jakbym   była   roztrzaskana   na   milion 
kawałków poczucia winy i żalu, bo on dowiedział się, jak bardzo 
jestem niedoskonała. Być może go kocham, ale nie mogę, bo nie 
chcę być tą, która go zniszczy. 

Czułam nacisk i wilgoć w oczach, więc wbiłam paznokcie w 

dłonie, żeby powstrzymać łzy. 

–   Nie   obchodziły   mnie   jego   plany   na   przyszłość,   nie 

porównywałam,   jakie   życie   miałabym   przy   nim,   a   jakie   przy 
kimś takim jak Adam, od kiedy pocałował mnie w łazience w 
tamte walentynki w Fillmore. On jest… – Głos mi się załamał i 
musiałam zamknąć oczy, żeby nie wylały się z nich emocje. – 
Wszystkim. Jest wszystkim, czego pragnę. 

background image

Shaw zaklęła cicho. 
– Więc tego nie rób, Ayd. Popełniasz koszmarny błąd. On jest 

nie tylko wszystkim, czego pragniesz, ale i wszystkim, czego 
potrzebujesz. 

Ta rozmowa wydała mi się dziwnie znajoma. Przerabiałyśmy 

to już, kiedy próbowała poukładać sobie w głowie, co zrobić z 
Rule’em, wiedziałam więc, że naprawdę chce dla mnie tego, co 
najlepsze,   i   chce,   żebym   była   szczęśliwa.  Ale   po   prostu   nie 
rozumiała, z czym się borykam; nikt, kto nie miał do czynienia z 
Asą,   nie   mógł   tego   rozumieć.   A   przecież   Jet   miał   własne 
problemy   ze   swoimi   popieprzonymi   rodzicami.   Nie   wiem, 
dlaczego myślałam, że mogę igrać z ogniem i się nie poparzyć. 
Oboje byliśmy już na zawsze naznaczeni przez ludzi wokół nas i 
bolała mnie świadomość, że to wystarczy, by nas rozdzielić. 

– Posłuchaj, Shaw, bardzo potrzebuję twojej pomocy. Sprawa 

z Jetem wygląda, jak wygląda, ale problem z Asą będzie narastał 
i w końcu Silas nie będzie miał wyboru: będzie musiał dopaść 
mnie albo, nie daj Boże, Corę. Pozwól mi to załatwić i może 
jakimś  cudem,  kiedy  Jet  wróci  z  trasy, uda  nam się  to jakoś 
rozplątać. 

Oczywiście na samą myśl o tym bagnie chciało mi się rzygać, 

ale byłam realistką. 

–   Rozumiem,   że  Asa   to   gnojek  i   nie   zasługuje   na   pomoc. 

Przez większość czasu go nienawidzę, nienawidzę tego, jak się 
przez   niego   czułam,   kiedy   byłam   młodsza,   ale   moja   matka 
zrobiła   wszystko,   dosłownie   wszystko,   żebyśmy   byli   razem   i 
mieszkali   w   ciepłym,   suchym   miejscu.   Niewiele   jej 
zawdzięczam,   ale   jestem   jej   winna   to,   żeby   po   raz   ostatni 
spróbować uratować Asę przed nim samym. 

Shaw chwyciła moją dłoń i mocno przycisnęła do niej swoją, 

chcąc dać mi do zrozumienia, że to, co teraz powie, jest dla niej 

background image

ważne, i że mówi z serca. 

– Nie musisz poświęcać Jeta dla Asy, skoro to Jet potrafiłby 

cię kochać zawsze, a ten drugi chce cię tylko wykorzystać, wziąć 
od ciebie wszystko, co jesteś w stanie dla niego zrobić. I wiesz, 
że przemawia przeze mnie doświadczenie. 

Wiedziałam to, ale wiedziałam też, że jeśli Silas dopadnie Asę 

i odda go tym, którym mój brat ukradł notes, to wszystko się źle 
skończy.  Tak  naprawdę   miałam   gdzieś,   co  się   stanie   z   moim 
bratem,   ale   jeśli   mogłam   zaoszczędzić   mamie   bólu   i 
upokorzenia, jakim byłoby chowanie własnego syna w grobie 
dla biedaków, to zamierzałam to zrobić. A poza tym nie mogłam 
tak po prostu patrzeć obojętnie, jak umiera. Dodatkowy plus był 
taki, że załatwiając tę sprawę, mogłam utrzymać Asę z daleka od 
ludzi, na których mi zależało – a przede wszystkim od Jeta. 

– A jeśli cokolwiek ci się stanie, jeśli choć włos spadnie ci z 

głowy, kiedy będziesz sprzątać po swoim bracie, nie zawaham 
się   pójść   na   policję.   Niech   twój   brat   wie,   że   powiem   o   tym 
Rule’owi,   więc   niech   lepiej   uważa,   bo   będzie   musiał   stawić 
czoło   bardzo   wkurzonym   chłopakom,   kiedy   się   o   wszystkim 
dowiedzą. Rule troszczy się o ciebie i nie jest zbyt wyrozumiały, 
jeśli   ludzie,   którymi   się   opiekuje,   są   wykorzystywani   przez 
rodzinę. 

Pomasowałam   dłonią   czoło,   usiłując   poukładać   w   jakimś 

porządku   rozpędzone   myśli.   Miło   było   wiedzieć,   że   mam   za 
plecami całą armię wytatuowanych i niebezpiecznych facetów, 
którzy byli gotowi się za mną wstawić, ale złościło mnie też, że 
nikt nie rozumiał, że po prostu muszę załatwić sprawę z Asą po 
swojemu. Jeśli to on był odpowiedzialny za kradzież w studiu 
Jeta, to sama zamierzałam go zniszczyć. 

Shaw pogrzebała w torebce, wyjęła kopertę i plasnęła nią o 

stół. Spojrzałam na nią, jakby to był żywy wąż, gotów mnie 

background image

ugryźć.   Nie   mogłam   uwierzyć,   że   po   prostu   wręcza   mi   tyle 
pieniędzy,   że   nie   każe   mi   podpisać   krwią   cyrografu 
gwarantującego spłatę. Wbijała we mnie oczy i byłam wściekła, 
że widzę w nich współczucie. 

– Wyciągnęłam gotówkę z karty kredytowej. Tato był ostatnio 

tak   zajęty   rozwodem   i   chronieniem   własnego   tyłka,   że   przez 
jakiś czas nie zauważy. 

Z trudem przełknęłam żółć, która podeszła mi do gardła. To 

wszystko było takie brudne, takie nie w porządku. 

– Oddam ci. 
Machnęła   ręką,   jakby   to   nie   było   dwadzieścia   kawałków, 

tylko dwadzieścia dolarów. 

– Wcześniej czy później. A jeśli chcesz się odwdzięczyć, to 

się ogarnij i napraw sprawę z Jetem. Powiedz mu, dlaczego to 
wszystko   robisz.   Zasługuje,   żeby   się   tego   dowiedzieć   przed 
wyjazdem. 

Słysząc to, gwałtownie wciągnęłam powietrze i zgrzytnęłam 

zębami.   Shaw   wstała   i   pochyliła   się   nad   stolikiem,   żeby 
pocałować mnie w policzek. 

– Kocham cię, Ayd. Naprawdę mam nadzieję, że posklejasz to 

wszystko, dopóki jeszcze da się posklejać. 

Patrzyłam,   jak   wychodzi   z   kawiarni,   i   czułam,   że   świat 

chwieje   się   pode   mną.   Musiałam   zamrugać,   by   odpędzić 
ciemność, która zaczęła zawężać mi pole widzenia. Wszystko, 
dosłownie wszystko, na co pracowałam, razem z tą osobą, którą 
tak bardzo starałam się zostać, teraz drwiło ze mnie. Stara ja 
patrzyła na mnie z przyczepy w Woodward i przypominała, że 
choćbym uciekła na koniec świata, zawsze będę Ayden Cross, 
białym śmieciem, wiecznie skazanym na naprawianie tego, co 
zmalował Asa. Wzięłam pieniądze ze stołu, dołożyłam do pięciu 
tysięcy   wyjętych   z   mojego   własnego   konta   i   czekałam,   aż 

background image

złowroga postać, która przez cały czas mojej rozmowy z Shaw 
siedziała po drugiej stronie sali, podejdzie do mnie. Liczyłam się 
z tym, że Silas weźmie kasę, a potem i tak zażąda wydania Asy, 
więc   musiałam   ułożyć   plan,   który   zapewni   nam   wszystkim 
bezpieczeństwo. 

Silas wyglądał jeszcze gorzej niż w mętnym świetle barowej 

łazienki;   bardzo   mi   się   nie   podobało,   kiedy   obrzucił   mnie 
taksującym spojrzeniem. 

– Gdzie jest twój brat? 
Objęłam dłońmi filiżankę z kawą i spojrzałam mu prosto w 

oczy. 

– Nie wiem, ale go znajdę i odzyskam notes. 
Przez długą chwilę nic nie mówił. Zauważyłam, że zerknął na 

torebkę na podłodze, do której schowałam pieniądze. 

– Myślisz, że uda ci się to tak rozegrać? Że Asa wyjdzie z 

tego cały i zdrowy? 

Pokręciłam głową. 
– Odzyskam ci ten notes, ale Asa jest nietykalny. Ma dojechać 

do Kanady, Meksyku czy gdzie tam chce, a ty zostawisz mnie i 
moją matkę w spokoju. 

– Ludzie, których okradł, nie działają w ten sposób. Ich się 

spłaca krwią, Ayd. Jesteś dość bystra, żeby to wiedzieć. Zawsze 
byłaś zbyt bystra na to bagno, w które Asa cię wciągał. Nikt z 
nas nie rozumiał, co ty tam w ogóle robisz, choć oczywiście 
bardzo   docenialiśmy   twoje   wdzięki.   Prawdopodobnie   była   to 
jedyna szansa dla większości z nas, żeby zaliczyć taką dupę jak 
ty. 

Miałam ochotę rzucić się na niego, ale tylko przewróciłam 

oczami. Wiedziałam, jak skłonić facetów takich jak Silas, żeby 
dali   mi   to,   czego   chciałam.   Mogłam   flirtować,   mogłam   go 
zachęcać, mogłam go wziąć do łóżka i sprawić, że zapomni, jak 

background image

się nazywa, ale ta część mnie, która nie chciała wypuścić starej 
Ayden   na   świat,   posłała   mu   tylko   znudzone   spojrzenie   i 
zabębniła paznokciami w blat. 

– Jeśli chcesz notes, to jest moja jedyna oferta. 
– Skąd w ogóle wiesz, że Asa go jeszcze ma i że ci go odda? 
Nie   wiedziałam,   ale   mój   brat   nie   był   jedynym   zręcznym 

kłamcą w rodzinie. 

– Odda, bo inaczej ja oddam go tobie i zrobisz sobie z nim, co 

zechcesz. Nie prosiłam go, żeby się tu zjawiał i pakował brudne 
paluchy w moje miłe, nowe życie. Jeśli Asa nie będzie chciał 
grać po mojemu, to może sobie grać z tobą i motocyklistami. 

Popatrzył na mnie spod zmrużonych powiek. 
– Będę potrzebował jakiegoś ubezpieczenia. 
Nawet   nie   próbowałam   udawać,   że   mnie   to   zaskoczyło. 

Schyliłam się i wyjęłam z torebki pięć tysięcy. Podsunęłam mu 
je na stole, bardzo uważając, żeby go nie dotknąć. 

– To jest ostatnia przysługa, jaką wyświadczam Asie. Jeśli 

chce kraść i zadzierać z ludźmi, którzy go zabiją, kiedy tylko go 
zobaczą, to ja tu nie mam już nic do roboty. Odzyskam notes, 
Silas, ale jeśli będziesz mnie śledził, nękał moją współlokatorkę 
albo moją matkę, to ci mówię, że w tym mieście jest mnóstwo 
ludzi,   którzy   chętnie   zadbają,   żebyś   już   nigdy   nie   wrócił   do 
Kentucky. 

Patrzył   na   mnie   bez   jednego   mrugnięcia.   Chyba   próbował 

wykombinować,   na   ile   poważnie   mówię,   a   że   czułam   się, 
jakbym  cała   ociekała   trucizną   i   bólem,   zapewne   zobaczył   to, 
czego szukał. 

– Chcę mieć ten notes dzisiaj. 
Zmrużyłam oczy. 
– Zadzwonię, jak go będę miała. 
– Nam wszystkim kończy się czas, Ayd. 

background image

Podniosłam torebkę i wstałam od stołu. 
– Więc to dobrze, że zawsze byłam szybka. – Kazałam mu 

zapisać numer kontaktowy na serwetce i wyszłam z kawiarni. 

Kiedy wsiadłam do jeepa, przede wszystkim zadzwoniłam do 

domu.   Sto   razy   pytałam   mamę,   czy   wie,   jak   mogę   się 
skontaktować   z  Asą,   ale   jakbym   rzucała   grochem   o   ścianę. 
Próbowałam   jej   wytłumaczyć,   jak   poważna   jest   sytuacja,   że 
może jej coś grozić, ale jak zwykle zbyła mnie i stwierdziła, że 
przeprowadzka do miasta zrobiła ze mnie paranoiczkę. 

Ze   sto   razy   zadzwoniłam   na   ten   obcy   numer   z   Kentucky. 

Napisałam   nawet   parę   esemesów,   ale   nie   było   odpowiedzi. 
Powoli zaczynałam świrować i wpadać w panikę, bo nie mogłam 
niczego   załatwić,   dopóki   nie   dorwę  Asy.   Miałam   już   ochotę 
walić głową w kierownicę i wrzeszczeć ze złości, kiedy nagle 
mnie   olśniło.   Drżącymi   dłońmi   wybrałam   numer   Adama   i 
poczułam   się   jeszcze   gorzej,   kiedy   usłyszałam   w   jego   głosie 
autentyczną radość. 

–   Hej,  Ayd.   Myślałem,   że   już   się   więcej   nie   odezwiesz. 

Wszystko w porządku? 

Zamknęłam oczy i oparłam czoło o kierownicę. Wydała mi się 

lodowata, ale nie od chłodnego powietrza Denver, ale od tego 
wszystkiego,   co   zaczęło   się   dziać   w   moim   życiu,   jeszcze 
niedawno tak normalnym. 

–   Nie,   nie,   nic   nie   jest   w   porządku.   –   Nie   chciałam   tak 

wypalić, ale nie mogłam się powstrzymać. 

– Ehm, mogę coś dla ciebie zrobić? Nic ci nie jest? 
Ten facet był po prostu miły z natury, porządny do szpiku 

kości,   i   przez   to   czułam   się   jeszcze   gorzej,   że   nie   potrafię 
odwzajemnić jego uczuć. Ale też uświadomiłam sobie jasno, że 
to, co łączyło mnie z Jetem, było o wiele potężniejsze, o wiele 
głębsze niż cokolwiek, co mogło mnie łączyć z Adamem – a ja 

background image

to tak po prostu zostawiłam. Serce skręciło mi się z bólu, aż na 
moment straciłam oddech. 

– Chcę tylko zapytać, czy odzywał się do ciebie mój brat. To 

towarzyski facet i pomyślałam, że skoro jest w mieście, mógł 
spełnić swoją pogróżkę i skontaktować się z tobą, jeśli akurat się 
nudził. 

W słuchawce zapadła cisza i musiałam się powstrzymać, by 

nie cisnąć telefonem o przednią szybę. 

– To wszystko? Chyba jesteś w kiepskim stanie, Ayd. 
– Z Jetem nie bardzo mi się ułożyło i w tej chwili trochę mi z 

tym ciężko. 

Odchrząknął   i   ten   dźwięk   podrapał   mi   skórę   jak   pęk 

miniaturowych brzytew. 

– Muszę powiedzieć, że jestem zaskoczony. Chociaż bardzo 

chciałem, żeby nam wyszło, to od początku było raczej jasne, że 
wolisz być z kimś innym. Dopiero w walentynki domyśliłem się, 
że   chodzi   o   niego,   ale   powinienem   był   się   zorientować 
wcześniej. 

– Niestety nie wszystko zawsze idzie po naszej myśli. Ale 

serio,   muszę   znaleźć   Asę,   a   nie   powiedział   mi,   gdzie   się 
zatrzymał. Nie mogę się do niego dodzwonić. 

Adam   znów   zamilkł,   a   ja   przyłapałam   się   na   tym,   że 

wstrzymuję oddech. W końcu westchnął tak ciężko, że niemal 
poczułam to przez telefon. 

–   Spotkałem   się   z   nim   na   drinka   w   hotelu   za   autostradą. 

Mieszka w tym przy stadionie. Lubię twojego brata, Ayden. To 
chyba naprawdę miły gość i mówi, że martwił się o ciebie, że 
jesteś tutaj całkiem sama, bez wsparcia rodziny. 

Och, Asa był najmilszym gościem na świecie, kiedy chciał 

czegoś od ciebie, ale jedyne, o co się martwił, to czy pomogę mu 
się wykaraskać z kłopotów. 

background image

– Prosił cię o pieniądze? 
Jeśli  Adam   odegrał   już   rolę,   w   jakiej   obsadził   go  Asa,   to 

miałam   przechlapane.   Na   pewno   nie   siedział   na   tyłku   i   nie 
będzie   skłonny   ze   mną   handlować,   jeśli   miał   już   gotówkę   w 
garści. 

Adam   znów   westchnął   i   tym   razem   mnie   to   wkurzyło. 

Owszem, pewnie już zawsze będę mieć wyrzuty sumienia, że tak 
długo marnowałam jego czas, ale to, co w tej chwili miałam na 
głowie, było sprawą życia i śmierci, i potrzebowałam, żeby mi 
pomógł. Im szybciej, tym lepiej. 

– Nie. Pytał tylko, czy dużo pracujesz, i w ogóle wypytywał, 

jak wyglądają twoje dni. Tak jak powiedziałem, po prostu się o 
ciebie martwi. Z tego, co mówił, nieszczególnie się wysilasz, 
żeby utrzymać kontakt z rodziną. 

Słyszałam   w   jego   głosie   dezaprobatę,   ale   nie   pozwoliłam, 

żeby   mnie   to   ubodło.  Adam   nigdy   nawet   się   nie   zbliżył   do 
prawdziwej mnie, więc mógł sobie myśleć, że jestem złą siostrą i 
złą   córką.   Teraz   wszystko   zaczynało   być   dla   mnie   jasne.   Ta 
część mnie, której nienawidziłam i którą zakopałam tak głęboko, 
była   odpowiedzialna   za   wszystko   dobre,   co   reprezentowałam 
sobą teraz. Skoro cudowni ludzie jak Shaw i Cora i taki facet jak 
Jet mogli mnie lubić, to obu tym częściom mnie należała się 
wreszcie dyspensa. 

– Okej, dzięki, Adam. Trzymaj się. 
– Czekaj, Ayd. – Chciałam już tylko się rozłączyć i znaleźć 

Asę, ale nie mogłam zrobić tego Adamowi; przecież on zawsze 
się o mnie troszczył. – Kiedy będziesz gotowa, kiedy ta sprawa z 
rockmanem nie będzie już tak bolała, może zadzwoń do mnie. 

Moja   dłoń   odruchowo   zacisnęła   się   na   telefonie.   Fakt,   że 

Adam   wciąż   mnie   chciał,   że   mogłabym   do   niego   wrócić, 
powinien   mnie   uszczęśliwić.   Był   idealnym   partnerem, 

background image

stworzonym dla mojej wymarzonej przyszłości, ale na myśl, że 
miałabym być z kimś, kto nie miał czarnych, aksamitnych oczu i 
smutnego głosu, wszystko zatrzęsło się we mnie i zaczęła mnie 
mrowić   skóra.   Jet   był   tym   jedynym   i   po   prostu   musiałam 
nauczyć się żyć ze świadomością, że wypuściłam go z rąk. 

– Dzięki, Adam, ale nie sądzę, żebym w najbliższym czasie 

była gotowa na jakikolwiek związek. 

– No cóż, nawet gdybyś potrzebowała tylko przyjaciela, to 

jestem. 

Rozłączyłam   się   i   rzuciłam   komórkę   na   fotel   pasażera. 

Czułam się jak przenicowana, ale wszystko było jasne jak słońce 
i   kierunek,   w   którym   musiałam   podążać,   wreszcie   był 
zdefiniowany.   Po   raz   pierwszy   od   przyjazdu   do   Denver   nie 
czułam, że żyję w kłamstwie. 

Przejechałam   przez   miasto,   za   autostradę   międzystanową, 

gdzie mieściły  się wszystkie motele  i  hotele  zbudowane przy 
stadionie   Sports   Authority.   Przez   cały   czas   zerkałam   we 
wsteczne lusterko, by mieć pewność, że nie śledzi mnie Silas. 
Tutejsze hotele nie były tak dobre jak w centrum, ale na pewno 
bardziej   odpowiadały  Asie.   Znalazłam   ten,   o   którym   mówił 
Adam, i weszłam do środka. Wiedziałam, że nikt nie poda mi tak 
po prostu numeru pokoju mojego brata, ale obserwowałam go 
wystarczająco długo, by wiedzieć, że jeśli w recepcji jest ładna 
panienka, to z pewnością dała mu się już oczarować. 

Za ladą siedziała rudowłosa dziewczyna, na oko ze dwa lata 

młodsza ode mnie, która doskonale nadawała się na ofiarę jego 
manipulacji. Była świeża i słodka – po prostu idealna do tej roli. 
Przylepiłam   na   twarz   miły   uśmiech   i   poczekałam,   aż   będzie 
sama. Oparłam się o ladę, starając się wyglądać tak niewinnie i 
niegroźnie,   jak   się   dało.   Postarałam   się   też   maksymalnie 
podkreślić akcent, by nie było wątpliwości, że Asa i ja jesteśmy 

background image

spokrewnieni. 

– Dzień dobry. Miałam się tu spotkać z bratem. Dopiero co 

przyjechałam   do   miasta   i   zapomniałam   numeru   jego   pokoju. 
Mogłaby mi pani pomóc? 

Popatrzyła na mnie, zaskoczona. Same oczy by wystarczyły, 

by każdy się zorientował, że Asa i ja jesteśmy rodzeństwem, ale 
inny   kolor   włosów   mógł   być   mylący.   Przygryzła   wargę   i 
rozejrzała się na boki. 

– Jak pani brat się nazywa? 
Uśmiechnęłam się jeszcze szerzej. 
– Asa Cross. Straszny przystojniak, i na pewno będzie bardzo 

wdzięczny, że pani mi pomogła. Denver jest o wiele większe niż 
nasze   rodzinne   miasto   i   czuję   się   trochę   przytłoczona,   więc 
każda pomoc byłaby bardzo mile widziana. 

Starałam się jak najskuteczniej udawać kmiota i trzepotałam 

na nią rzęsami. Powinnam mieć  wyrzuty  sumienia, że jestem 
kolejną osobą, która nią manipuluje dla własnych celów, ale mój 
cel był ważniejszy niż jej uczucia. 

Bawiła się włosami i wciąż się rozglądała, jakby się bała, że 

ktoś ją przyłapie na przestępstwie. 

–   Ehm,   nie   wolno   mi   podawać   numerów   pokoi,   ale   mogę 

zadzwonić i powiedzieć mu, że pani tu jest, i sama go pani spyta, 
w którym pokoju mieszka. 

Nie   ufałam   Asie   za   grosz,   ale   zakładałam,   że   zechce 

wysłuchać, co mam do powiedzenia, więc kiwnęłam głową. Też 
rozglądałam się po foyer, czy nie kroi się nic złego. Dziewczyna 
zadzwoniła i już po chwili uśmiechała się do mnie i czerwieniła 
przez coś, co mówił jej do słuchawki mój brat. Zachichotała, aż 
mnie ciarki przeszły, i zapisała coś na kartce. 

– Powiedział, że czekał na panią i cieszy się, że wreszcie pani 

dotarła. – Położyła dłoń na piersi i przechyliła się przez kontuar; 

background image

musiałam się cofnąć, żeby jej twarz nie wylądowała tuż przy 
mojej. 

– On jest taki przystojny i taki miły. Mam na imię Heather. 

Proszę mu przekazać, jak strasznie się cieszę, że mogłam pani 
pomóc. 

Zagryzłam zęby i na siłę utrzymałam przyjazny uśmiech; nie 

chciałam się zrobić wredna. 

– Bardzo dziękuję, Heather. Oczywiście że mu przekażę. Jest 

pani kochana. 

Porwałam   kartkę   z   numerem   pokoju   i   niemal   biegiem 

ruszyłam do windy. Wiedziałam już, gdzie jest, teraz musiałam 
go tylko skłonić, żeby mnie wpuścił. Jazda na jego piętro trwała 
wieki; gdzieś po drodze wsiadła kobieta z płaczącym maluchem 
i w kółko za niego przepraszała. Chciałam jej powiedzieć, że 
rozumiem,   bo   w   głębi   duszy   byłam   równie   zrozpaczona, 
płakałam   tak   samo   głośno   jak   jej   dziecko,   ale   tylko   się 
uśmiechnęłam   i   wzruszyłam   ramionami,   jakbym   chciała 
powiedzieć: cóż, takie jest życie. 

Kiedy   znalazłam   pokój   Asy,   przez   chwilę   stałam   pod 

drzwiami, próbując wymyślić, co zrobię, jeśli mnie nie wpuści, 
ale okazało się, że niepotrzebnie się martwiłam. Kiedy unosiłam 
pięść,   żeby   załomotać   w   drzwi,   otworzyły   się   i   wpadłam   do 
pokoju, szarpnięta za nadgarstek. Potknęłam się i zachwiałam, 
co rozśmieszyło Asę. Miałam ochotę przyłożyć mu dla samej 
zasady. 

Miał na sobie spodnie dresowe, był trochę zmięty i wyglądał 

na   wypoczętego,   jakby   nie   ścigała   go   banda   żądnych   zemsty 
motocyklistów. 

–   Co   tam,   siostrzyczko?   Trochę   ci   zeszło,   zanim   mnie 

znalazłaś. 

Odepchnęłam go od siebie i weszłam do pokoju. Klapnęłam 

background image

na brzegu niezaścielonego łóżka. 

– Silas tu jest. 
Zobaczyłam,   że   oczy   otwierają   mu   się   szeroko.   Zaczął 

chodzić przede mną w tę i z powrotem. 

– Jest tu od dawna i czeka, aż się pokażesz. Powiedział mi o 

notesie i o gangu. Coś ty sobie myślał, idioto? 

Oczy, identyczne jak moje, błysnęły żarem, kiedy spojrzał na 

mnie ze złością. 

– Myślałem, że w tym notesie jest każdy dłużnik i każdy dług 

ze wszystkich południowych stanów. Zdajesz sobie sprawę, jaką 
to daje władzę? Wiesz, co mogę zrobić z tymi informacjami? To 
więcej niż karta „wychodzisz wolny z więzienia”. To jest karta 
„wyprowadzasz się z przyczepy i grasz z grubymi rybami”. To 
było jedno z najmądrzejszych posunięć w moim życiu. Dzięki 
temu   notesowi   mogę   się   zatroszczyć   o   mamę,   mogę   zadbać, 
żeby  nikt   z  nas  nie   musiał  już   nigdy  pracować. Dzięki   temu 
notesowi mogłabyś wrócić do domu i znów bylibyśmy rodziną. 

Byłam ciekawa, czy naprawdę troszczy się o mamę, czy to dla 

niego   tylko   pretekst,   i   nie   miałam   pojęcia,   że   myślał,   że 
kiedykolwiek wrócę do Woodward. Asa był pięknym facetem z 
gębą pełną pięknych słówek i właśnie to zawsze czyniło go tak 
niebezpiecznym. 

– Dzięki temu notesowi mnóstwo ludzi bardzo chce cię zabić 

i zrobić krzywdę mamie i mnie, żeby go odzyskać. To jest jakiś 
koszmar, Asa, i dobrze o tym wiesz. Przyjechałeś tutaj, żebym 
cię wybawiła z kłopotów, więc to zrobię, ale najpierw musisz mi 
powiedzieć, czy miałeś coś wspólnego z włamaniem do studia 
Jeta. Jeśli tak, to oddam cię Silasowi i tyle mnie zobaczysz. 

Stanął jak wryty i spojrzał na mnie spod zmrużonych powiek. 
– Mówisz o tym rockandroliowcu? Nawet nie wiedziałem, że 

miał studio. Skupiłem się na tym mózgowcu z bogatą rodziną. 

background image

Ten facet jest w tobie tak zakochany, że myślałem, że to będzie 
pewniak. Do tego gościa z zespołu trochę trudniej było mi się 
dobrać. 

Westchnęłam i oparłam się na łokciach. Nie wiedziałam, czy 

mu wierzyć, czy nie. 

–   W   studiu   są   kamery   przemysłowe,   więc   jeśli   kłamiesz, 

dowiem się, i to będzie twój koniec, bo przy tych facetach Silas 
wygląda jak harcerzyk. 

– Przysięgam, Ayd, że nie miałem nic wspólnego ze studiem. 

Nawet jeśli między tobą a tym gościem jest coś poważnego, to 
nie wyglądał mi na typka, którego łatwo by było urobić. A wiesz, 
że starannie wybieram swoje cele. 

Mierzyliśmy się wzrokiem. On usiłował się zorientować, do 

czego   zmierzam,   a   ja   szukałam   jakichś   oznak,   że   kłamie   w 
sprawie Jeta. Sięgnęłam do torebki i wyjęłam kopertę wypchaną 
pieniędzmi od Shaw. Poklepałam się nią po udzie i zobaczyłam, 
że jego oczy śledzą ten ruch. 

– Chcę, żebyś wyjechał z miasta. Chcę, żebyś trzymał się tak 

daleko ode mnie i mamy, jak się da. Mam pieniądze, o które 
prosiłeś, więc to wykonalne. – Uniosłam brew. – Daj mi notes. 
Ja go oddam Silasowi. 

Jego   oczy   biegały   od   pieniędzy   do   mojej   twarzy   i   z 

powrotem.   Widziałam,   jak   trybiki   pracują   w   jego   głowie;   w 
kąciku jego ust zebrała się ślina. 

– Skąd wzięłaś kasę? 
–   Nie   twoja   sprawa   –   warknęłam   na   niego.   Dosłownie 

warknęłam jak zwierzę, bo byłam pewna, że jeszcze chwila i 
rzucę mu się do gardła. – Weź te pieniądze, Asa. Oddaj mi notes. 
To jedyny sposób, żeby to naprawić. 

– Notes jest wart o wiele więcej niż dwadzieścia kawałków. 

Ayd. 

background image

Zacisnęłam w palcach zmięte prześcieradło i powiedziałam 

sobie,   że   muszę   się   uspokoić.   Jeśli   się   nakręcę,   Asa   to 
wykorzysta, by zyskać przewagę, a to ja musiałam mieć kontrolę 
nad sytuacją. 

–   Twoje   życie   też   jest   warte   więcej   niż   dwadzieścia 

kawałków.   To   by   zabiło   mamę,   gdybym   musiała   wracać   do 
domu i identyfikować twoje ciało. Weź te cholerne pieniądze i 
wypieprzaj z mojego życia, raz na zawsze. Ta oferta ma krótki 
termin ważności. Kiedy  wyjdę przez te  drzwi, zostajesz  sam, 
choćby się waliło i paliło, a ja zrobię wszystko, co będę musiała, 
żeby chronić siebie i mamę przed tobą. 

– Co to niby znaczy? 
Mówił znudzonym tonem, jakby nie wierzył, że spełnię swoją 

groźbę. I może stara Ayden by jej nie spełniła, ale ja byłam teraz 
wściekłą hybrydą starej i nowej, która nie miała czasu bawić się 
w   gierki   braciszka.   Nie   teraz,   kiedy   miałam   złamane   serce   i 
poharataną duszę. 

Wstałam i wyciągnęłam kopertę w jego stronę. 
– To znaczy bierz pieniądze albo zaraz za drzwiami dzwonię 

do Silasa. Jak powiedziałam, jeździ za mną po mieście i być 
może  w  tej  chwili  jest   nawet  na   parkingu. Jeśli   nie  będziesz 
współpracował, autentycznie mam gdzieś, co się z tobą stanie. 
Nie mam więcej siły cię ratować, robić dla ciebie wszystkiego, 
co w mojej mocy, tak jak to było kiedyś. 

Musiał wyczytać w mojej twarzy, że mówię poważnie i że nie 

mam nic do stracenia, bo wyrwał kopertę z mojej dłoni i zajrzał 
do środka. Zobaczyłam, że źrenice mu się rozszerzyły na widok 
takiej ilości sałaty, ale nawet się nie ruszył, żeby oddać mi notes. 

Założyłam ręce na piersi i zaczęłam tupać czubkiem kowbojki 

o podłogę. Chyba chciał się przekonać, co zrobię, więc tylko 
gapiłam się na niego twardo, aż zaklął. Wcale się nie spiesząc, 

background image

podszedł do walizki i wygrzebał z niej mały notes w skórzanej 
okładce, mniej więcej wielkości mojej dłoni. Przekraczało moje 
pojmowanie,   dlaczego   kryminaliści   nie   trzymali   swoich 
nielegalnych   rachunków   w   komputerze,   zabezpieczonych 
hasłem.   Chwyciłam   notes   jedną   ręką,   kiedy   mi   go   rzucił,   i 
upchnęłam   do   tylnej   kieszeni   dżinsów.   Miałam   wrażenie,   że 
waży tyle samo co moje ciężkie serce. 

Założyłam pasek torebki na ramię i ruszyłam do drzwi. 
– Ja mówię poważnie, Asa. To jest ostatni raz, kiedy robię coś 

dla ciebie albo przez ciebie. Lubię swoje życie tutaj, lubię osobę, 
którą   tutaj   jestem,   i   zrobię   wszystko,   żeby   tutaj   zostać.   Bez 
oglądania się na pokrewieństwo. 

Założył ręce na nagiej piersi i spojrzał na mnie błyszczącymi 

oczami. 

–   Zmieniłaś   się,   siostrzyczko.   Jesteś   o   wiele   twardsza   niż 

kiedyś. 

Obejrzałam się przez ramię. 
–   Święta   racja,   i   będzie   lepiej   dla   ciebie,   jeśli   o   tym   nie 

zapomnisz. 

–   Wiem,   że   mi   nie   uwierzysz,  Ayd,   ale   to   wszystko,   co 

robiłem, to wszystko, czego ci nie zabraniałem, choć było dla 
mnie   jasne,   że   cię   to   zabija,   służyło   zapewnieniu   nam   bytu. 
Zawsze cię kochałem jak nikogo na świecie. Na ciebie jedną 
zawsze mogłem liczyć. 

Odwróciłam   się,   by   popatrzeć   na   niego,   i   z   trudem 

powstrzymałam łzy. 

– A kiedy ja mogłam liczyć na ciebie? 
Przez chwilę miał niepewną minę, ale był dobrym aktorem i 

zawsze potrafił mieć taką minę, jaką chciał. To był prawdziwy 
kanał, że nigdy nie mogłam ufać temu, co widzę w jego oczach, 
tak podobnych do moich. 

background image

– O czym ty mówisz, Ayd? – Przez ułamek sekundy wyglądał, 

jakby   chciał   do   mnie   podejść,   jakby   chciał   mnie   uściskać   i 
pocieszyć, ale to było o wiele za mało i o wiele za późno, by 
wykrzesać między nami tego rodzaju uczucia. 

Może naprawdę nie wiedział, może nie chciał wiedzieć – tak 

czy inaczej było za późno i wszystko, co mnie z nim wiązało, 
należało   do   przeszłości.   W   tej   chwili   nie   chciałam   i   nie 
potrzebowałam  tej  rozmowy.  Kiedy  bez   słowa  zamknęłam  za 
sobą   drzwi,   zostawiłam   za   nimi   coś   więcej   niż   tylko   brata. 
Zostawiłam   za   nimi   przeszłość,   której   zbyt   długo   byłam 
zakładniczką.   Nie   byłam   pewna,   czy  Asa   w   ogóle   wie,   jak 
wygląda miłość, ale ja to już wiedziałam. Moje życie napędzały 
sprawy, które wydawały mi się świetnym pomysłem, a które po 
czasie okazały się powierzchowne, i tak naprawdę były tylko 
zbroją, mającą mnie chronić. Od tej pory miała być już tylko 
równowaga między tym, czego chcę, a tym czego potrzebuję. 
Fatalnie, że Jet Keller jako jedyny spełniał oba te kryteria, bo 
byłam pewna, że już nigdy nie będzie chciał mieć ze mną do 
czynienia. 

background image

JET:

Ostatni tydzień był torturą. Byłem wyczerpany emocjonalnie, 

jechałem na oparach, unikając trudnych tematów. Uwijałem się 
jak   w   ukropie,   by   skompletować   sprzęt,   którego 
potrzebowaliśmy, by wyjechać w trasę pod koniec przyszłego 
tygodnia, desperacko unikałem wszelkiego kontaktu z Ayden, i 
to wszystko totalnie mnie rozwalało. Ledwie się trzymałem. 

Jak   na   razie   udawało   mi   się   spędzać   większość   czasu   z 

zespołem – robiliśmy  próby i harowaliśmy jak bure osły, tak 
ciężko, że po prostu padałem w studiu na dmuchanym materacu 
albo zwlekałem się do domu długo po powrocie Ayden z pracy. 
Pisałem piosenki, od których bolały mnie głowa i serce, i zdaje 
się, że chłopaki z zespołu mieli już dość ballad o złamanych 
sercach. 

Nie wiedziałem, co jej powiedzieć i jak na nią patrzeć, żeby 

nie rozrywało mnie to na strzępy i nie wypalało do kości. Nie 
chciałem być na nią wiecznie zły ani pokazywać jej, że zabija 
mnie ta przepaść, którą na nowo stworzyła między nami, więc 
trzymanie się z daleka było najlepszym sposobem na pozostanie 
przy zdrowych zmysłach. Czasami wpadaliśmy na siebie rano w 
drodze do łazienki albo przy stole, przy śniadaniu, i musiałem 
przyznać, że wyglądała na równie załamaną jak ja. Oczywiście 
nie  czułem się  od tego ani  trochę  lepiej, a  fakt, że  Cora  nie 
chciała dać tej sprawie spokoju, pomagał mi unikać przebywania 
w domu tak skutecznie, jak się dało. 

W tej chwili siedziałem na sali sądowej i choć czekałem na to, 

czułem   się   jak   zapalnik   na   stercie   dynamitu.   Mój   adwokat 
powtarzał mi, żebym przestał się wiercić, ale nie mogłem się 
uspokoić,   bo   po   drugiej   stronie   sali   siedział   mój   ojciec,   cały 
posiniaczony i wściekły jak stado mokrych kotów. Obok niego 

background image

siedziała  matka,  nerwowo  zerkająca   to na   mnie,  to na   niego. 
Podbite   oko   miała   artystycznie   zamaskowane   makijażem   i 
widziałem, że ledwie się powstrzymuje od płaczu. Na dodatek 
było mi cholernie niewygodnie w prążkowanych spodniach od 
garnituru i w białej koszuli z oksfordzkiej bawełny; czułem się w 
tych ciuchach jak oszust. Moja sądowa kreacja była do bani, ale 
sądząc po tym, z jaką miną sędzia zerkał na moją fryzurę i kolce 
w uszach, to przebranie działało na moją korzyść. 

Adwokat   ojca   zaczął   od   długaśnej   przemowy,   że   napaść   z 

pobiciem to poważny zarzut i że przeze mnie ojciec wylądował 
w szpitalu. Powiedział, że byłem przyczyną traumy i rozpadu 
rodziny.   Przypomniał,   że   już   wcześniej   miewałem   kłopoty   z 
prawem, i ogólnie starał się mnie przedstawić jako wściekłego 
chuligana, który nie panuje nad emocjami. 

Mój   adwokat   odbił   piłeczkę,   mówiąc,   że   to   ojciec 

sprowokował bójkę, a ja działałem wyłącznie w obronie matki. I 
tak się przerzucali słowami przez jakiś czas, przy wtórze sapania 
i   fukania   mojego   ojca.   Starałem   się   siedzieć   spokojnie   i   nie 
posyłać   morderczych   spojrzeń   na   drugą   stronę   sali.   Sędzia 
stwierdził w końcu, że o wiele za często widuje takie przypadki i 
choć   ojciec   chciał   dla   mnie   więzienia,   dostałem   taki   wyrok, 
jakiego   się   spodziewałem.   Milion   godzin   prac   społecznych, 
nadzór kuratorski przez rok i jakąś idiotyczną grzywnę. Obciążył 
mnie   też   kosztami   leczenia   ojca   i   zarządził   czasowy   zakaz 
zbliżania   się:   przez   trzy   miesiące   miałem   się   trzymać 
przynajmniej sto metrów od ojca i domu. 

Potulnie   zgodziłem   się   na   to   wszystko   i   z   satysfakcją 

patrzyłem,   jak   ojciec   robi   się   fioletowy   na   twarzy,   kiedy 
poprosiłem o odłożenie w czasie prac społecznych i dopytałem, 
czy nadzór kuratorski nie przeszkodzi mi w wyjeździe z kraju w 
trasę   koncertową.   Usłyszałem,   jak   matka   gwałtownie   wciąga 

           LG

background image

powietrze, kiedy sędzia ogłosił, że sprawa zamknięta, ale w tej 
chwili   ten   sam   gliniarz,   który   wtedy   wpakował   mnie   do 
radiowozu,   obszedł   stół   i   plasnął   grubą   teczką   przed   nosem 
mojego   ojca.   Miałem   ochotę   wstać   i   zatańczyć   taniec 
zwycięstwa. Załatwienie tego w ten sposób kosztowało mojego 
adwokata wszystkie przysługi, jakie ktokolwiek był mu winien 
w   sądowym   światku,   ale   byłem   zachwycony,   że   ten   sam 
policjant miał zaszczyt aresztować mojego starego. 

– Panie Keller, wie pan, co to za zdjęcia? 
Prawnik ojca miotał się jak głupi, wykrzykiwał różne bzdury, 

na które nikt nie zwracał uwagi, a matka zasłoniła usta dłońmi, 
kiedy piękne, wyraźne fotki ojca demolującego i patroszącego 
studio   wysypały   się   na   blat.   Nie   pozostawiały   żadnych 
wątpliwości co do jego winy. 

Ojciec z fioletowego zmienił kolor na odcień, jakiego w życiu 

nie widziałem, i wstał z krzesła tak gwałtownie, że poleciało do 
tyłu, alarmując strażników sądowych. 

–   To   nie   ja!   –   Wycelował   we   mnie   palec.   –   Ty   gnojku! 

Wrobiłeś mnie! 

Rozparłem   się   wygodnie   na   krześle   i   z   trudem 

powstrzymałem uśmiech. 

– Zabezpieczyłem się właśnie na wypadek czegoś takiego. To 

nie moja wina, że dałeś się złapać. I możesz liczyć na to, że 
oskarżę cię o wszystko, o co tylko się da. 

Kiwnąłem głową policjantowi, który zakładał ojcu kajdanki. 
– Ostatni raz ze mną pograłeś, stary. To jest koniec i mam 

nadzieję, że zgnijesz w więzieniu. 

– Jestem twoim ojcem, Jet! 
Pokręciłem głową i wstałem. 
– Nie, nigdy nie byłeś ojcem. 
Nie byłem w stanie spojrzeć na matkę ani na sędziego, który 

background image

obserwował   tę   całą   jatkę   smutnymi,   mądrymi   oczami.   Nie 
chciałem   nawet   myśleć   o   wszystkich   rodzinach   w   jeszcze 
gorszym stanie niż nasza, które przewinęły się przed jego ławą. 
Uścisnąłem   dłoń   mojemu   adwokatowi   i   umówiłem   się   na 
podpisanie wszystkich papierów, które musiał skompletować w 
sprawie   moich   prac   społecznych   i   kosztów   sądowych. 
Poprosiłem, by spytał policjanta, czy uda się odzyskać sprzęt 
skradziony przez ojca, ale nie robił mi wielkich nadziei. 

Wychodziłem już z sądu i wkładałem skórzaną kurtkę na tę 

głupią koszulę, kiedy usłyszałem, że ktoś woła mnie po imieniu. 
Nie chciałem się zatrzymywać, nie chciałem z nią rozmawiać, 
bo ciągle jeszcze krwawiło mi serce przez to, że przy ostatniej 
okazji wybrała tego dupka zamiast mnie. Ale coś zakodowanego 
w DNA kazało mi  się odwrócić i poczekać, aż mnie  dogoni. 
Tutaj,   w   jasnym   świetle   dnia   widziałem   każdą   zmarszczkę, 
każdy   znak   na   jej   twarzy,   każdy   ślad   życia   w   nieszczęściu   i 
cierpieniu. Wyglądała fatalnie i tak strasznie obco. Nie było w 
niej już nawet cienia kobiety, którą chciałbym nazwać matką. 

– Jet, poczekaj chwileczkę, proszę cię. 
Zakląłem pod nosem i pożałowałem, że nie palę, bo wtedy 

przynajmniej miałbym co zrobić z rękami. Wepchnąłem je do 
kieszeni   kurtki   i   postarałem   się   zachować   neutralny   wyraz 
twarzy. 

– Chyba nie mamy sobie już nic do powiedzenia, mamo. 
Zaczęła się bawić paskiem torebki; nie odważyła się spojrzeć 

mi w oczy. 

– To twój ojciec, Jet. Nie możesz go posłać do więzienia. 
Westchnąłem. Wiedziałem, że to nastąpi, ale i tak był to cios. 
– Owszem, mogę. Okradł mnie i pozbawił środków do życia, 

bo   nie   chciałem   ulec   jego   żądaniom.   Mogę   go   tam   posłać   i 
powiem ci więcej: tam jest jego miejsce. Wyjeżdżam na trzy 

background image

miesiące do Europy, mamo. Nie będę już pod ręką, kiedy znów 
spróbuje   z   ciebie   zrobić   worek   treningowy.   Nie   będzie   mnie 
nawet na tym kontynencie, kiedy znów wyda całe pieniądze z 
kredytu   hipotecznego   na   wódę   i   dziwki.  Więc   może   jeśli   go 
zamkną, nareszcie się przekonasz, że lepiej ci bez niego. 

Bezwiednie dotknęła żółtawego sińca pod okiem. 
– On to zrobił tylko jeden raz i może nie byłby taki wściekły, 

gdybyś mu pomógł, tak jak zawsze pomagasz mnie. 

Roześmiałem się i ten śmiech był tak gorzki, że zabolał nas 

oboje. 

– Naprawdę próbujesz zwalić na mnie to, że cię pobił? Nieźle, 

mamo, ale to już nie przejdzie. Nie będę cię więcej zmuszał do 
lepszego życia, nie będę próbował cię wyciągnąć z tej czarnej 
dziury. Jeśli chcesz żyć w ciemności, to twój wybór, mamo, i 
teraz możesz o to obwiniać już tylko siebie. 

Zamierzałem odejść, ale chwyciła mnie za łokieć. Jej dolna 

warga drżała i chciałbym powiedzieć, że serce mi się krajało na 
ten widok, ale wiedziałem, że ona nie rozpacza nade mną ani 
nad sobą, ale nad tym samolubnym gnojem, który siedział w celi 
za to, że próbował zabić moje marzenia. 

–   Jeśli   ty   wyjedziesz,   a   on   będzie   w   więzieniu,   zostanę 

całkiem sama, Jet. Ja nie umiem być sama. – Ostatnie słowo 
wypowiedziane było szeptem, który ledwie usłyszałem. 

– Wiesz co, mamo? Samotność jest lepsza niż choćby jedna 

sekunda spędzona z tym draniem. Przez całe życie próbowałem 
cię przekonać, że się tobą zaopiekuję, że nigdy nie zostawię cię 
samej. To  się   zmieniło,   kiedy   pozwoliłaś  wpakować  mnie  do 
radiowozu za to, że usiłowałem cię chronić. Najwyższa pora, 
żebyś zaczęła chronić się sama. 

Strząsnąłem   jej   dłoń   i   było   to   o   wiele   łatwiejsze,   niż   się 

spodziewałem.   Nie   mogłem   już   na   nią   patrzeć,   nie   mogłem 

background image

pozwolić,   żeby   jej   cień   wciągnął   mnie   z   powrotem   pod 
powierzchnię, więc odsunąłem się o krok i powiedziałem: 

– Zadzwonię, jak wrócę. Może ta odrobina samotności dobrze 

ci zrobi i będziemy mogli porozmawiać. Jeśli nie, ja się z tego 
wypisuję. Jeśli stary myśli, że może mnie bezkarnie niszczyć, 
niszczyć mój zespół i moją muzykę, to lepiej niech się obudzi. 
Tolerowałem to przez długie lata, bo martwiłem się o ciebie i 
bałem się, co może ci zrobić, ale od teraz martwię się tylko o 
siebie. Cześć, mamo. 

Odszedłem z przytłaczającym uczuciem, że odchodzę od niej 

na   zawsze.   Wyjąłem   z   kieszeni   komórkę   i   zadzwoniłem   do 
Marked, salonu tatuażu, w którym pracowali Cora i chłopaki. 
Telefon w salonie miał identyfikację numerów, więc Cora nie 
bawiła się w profesjonalizm, kiedy odebrała. 

– Hejka. 
– Hej. Jest Rowdy? 
– Czy ty właśnie wyszedłeś z sądu? 
Rany, ta mała była jak pitbull, kiedy chwyciła coś w zęby. 
– Tak. 
– I jak poszło? 
– Dobrze. Serio, Cora, chcę porozmawiać z Rowdym, jeśli nie 

jest zajęty. 

–  Wiesz,   że   i   tak   wszyscy   na   niego   napadną   z   pytaniami, 

kiedy tylko się rozłączy, więc równie dobrze możesz powiedzieć 
mnie, żebym ja mogła powiedzieć im. To zaoszczędzi wszystkim 
czasu. 

Westchnąłem i uległem. 
–  Dostałem  całą   tonę   prac   społecznych,  milion  grzywien  i 

zakaz zbliżania się. Stary dostał kajdanki i bilet do kicia. Mama 
z   pewnością   będzie   go   próbowała   wyciągnąć   za   kaucją,   ale 
gliniarz mnie zapewnił, że kradzież to wystarczająco poważna 

background image

sprawa, żeby wsadzili go na dłużej, a kaucja nie będzie niska. 
Chciałbym powiedzieć, że posiedzi przez cały czas, kiedy mnie 
nie będzie, ale nie wiem, czy to realne. Wszystko w porządku, 
Cora, naprawdę. 

Wymamrotała   coś   pod   nosem   i   usłyszałem,   że   woła 

Rowdy’ego do słuchawki. 

– Uznam, że jest w porządku, kiedy przestaniesz się bawić w 

chowanego z Ayden i po prostu z nią porozmawiasz. 

Prychnąłem. 
– Ten statek już odpłynął, mała. 
Chyba   zamierzała   mi   się   odgryźć,   ale   usłyszałem   odgłosy 

szamotaniny   i   w   słuchawce   odezwał   się   szorstki   głos 
Rowdy’ego. 

– Jo. 
– Szanowni państwo, wygrywa drużyna Jeta. 
– Nie miałem wątpliwości, stary. Co tam? 
– Jak wygląda dzisiaj twój grafik? 
– Czekaj chwilę, sprawdzę, o ile tylko uda mi się odsunąć z 

drogi tego diabła tasmańskiego. 

Usłyszałem oburzony pisk Cory i kolejną szamotaninę, tyle że 

tym razem w tle było słychać męski śmiech. 

– Ostatnią klientkę mam na czwartą i powinno szybko pójść. 

Dziewczyna chce tylko mały kwiat lilii na stopie. 

– Zaczniesz coś u mnie? 
– A co ci chodzi po głowie? Coś dużego czy coś małego? 
– Dużego. 
– Nie będziemy mieli czasu skończyć przed twoim wyjazdem. 
– Wiem. Chcę tylko, żebyś to narysował i zrobił kontur. 
– Słucham cię. 
Myślałem o tym, od kiedy studio zostało zniszczone, od kiedy 

Ayden wyrwała i wyrzuciła moje serce. Chciałem tatuaż, który 

background image

odzwierciedlałby muzykę eksplodującą ze mnie, to, jak ogień 
wypływa ze mnie i wraca ze słowami piosenek, kiedy jestem na 
scenie. 

– Chcę oldskulowy mikrofon, rozerwany, jakby rozłamany na 

pół,   z   buchającymi   z   niego   płomieniami.   Musi   wyglądać   na 
mocno   pokiereszowany,   żadnych   tradycyjnych,   wygładzonych 
linii. 

Słyszałem, że notuje, słuchając mnie. 
–   Ogień   musi   być   gorący   i   dziki,   i   nieważne,   jak   duże 

płomienie zrobisz. Masz do dyspozycji całe plecy, więc miejsca 
ci nie zabraknie. 

Zagwizdał przez zęby. 
– W porządku. Naszkicuję coś i prześlę ci na telefon. Jeśli ci 

się spodoba, wpadnij koło piątej. 

– Nie musisz nic przesyłać, po prostu to narysuj i jedziemy z 

koksem.   Stary,   przecież   mnie   znasz.  Ten   tatuaż   to   ja   i   moja 
muzyka. Wiem, że dobrze to oddasz. 

– Potrafisz być kompletnie szalony, zdajesz sobie sprawę, co? 
Zabawnie   było   to   słyszeć,   bo   po   raz   pierwszy   od   bardzo 

dawna   czułem,   że   mam   wszystko   poukładane   w   głowie,   i 
szaleństwo nie miało w tym żadnego udziału. 

– Jak to mówią, każda wielka sztuka rodzi się z cierpienia 

albo szaleństwa. 

Roześmiał się. 
–   Moim   zdaniem   ty   masz   zaliczone   jedno   i   drugie.   Do 

zobaczenia później. 

Unikałem wracania do domu w ciągu dnia, by nie spotkać się 

przypadkiem   z   Ayden,   ale   nie   chciałem   dłużej   chodzić   w 
sądowych ciuchach, więc postanowiłem zaryzykować. Zakląłem 
głośno, kiedy na podjeździe zobaczyłem jeepa. Zacisnąłem zęby 
i   pomyślałem,   że   jestem   wystarczająco   dorosły,   by   poradzić 

background image

sobie   z   tym   spotkaniem,   nawet   jeśli   patrzenie   na   nią 
rozdrapywało na nowo wszystkie rany. 

Otworzyłem   frontowe   drzwi   i   stanąłem   jak   wryty. 

Najwyraźniej   właśnie   wróciła   z   joggingu,   bo   była   w   tych 
czarnych legginsach, w których jej nogi wyglądały jak obrazek z 
erotycznego snu, sportowy biustonosz i nic poza tym. Było o 
wiele za dużo skóry i za dużo Ayden, żebym mógł sobie z tym 
poradzić w obecnym stanie umysłu, więc zamierzałem po prostu 
przemknąć się obok niej i udawać, że w ogóle jej nie widziałem 
w pełnej, stanowczo zbyt seksownej krasie. Ale ona widocznie 
miała inny pomysł, bo odstawiła butelkę z wodą, rozsiadła się na 
kanapie i wbiła we mnie oczy. 

– Jak było w sądzie? 
Na końcu języka miałem pytanie, skąd wie, gdzie byłem, ale 

przypomniałem sobie swoje eleganckie ciuchy i fakt, że Cora 
była   największą   paplą   świata.   Zdjąłem   skórzaną   kurtkę   i 
rzuciłem   obok   niej,   a   potem   zacząłem   liczyć   od   dziesięciu 
wstecz,   aż   poczułem,   że   mogę   z   nią   rozmawiać.   Naprawdę 
chciałem mówić  do niej  bez  dławienia  się  całą  tą  goryczą, z 
którą walczyłem każdego dnia. 

– W porządku. 
Odwróciła oczy. Czuła się tak samo nieswojo jak ja. 
– To dobrze. Cieszę się, że ci się udało. 
Zaśmiałem się gorzko i gniewnie przeczesałem włosy dłońmi. 
– Tak, każdy chłopiec marzy o tym, żeby posłać własnego 

ojca do więzienia, bo go okradł i próbował pozbawić życiowej 
szansy.   –   Ten   sarkazm   był   jak   ostrze,   które   wbiło   się   w 
dyskomfort pomiędzy nami. 

Odchrząknęła i wstała z kanapy. Założyła ręce na piersiach, o 

których miałem marzyć aż do śmierci. 

–   Zasługujesz   na   szczęście,   Jet.   Zasługujesz   na   to,   żeby 

background image

wreszcie zająć się sobą. 

– Tak, pewnie tak. – Wolałbym, żeby ona się mną zajęła, a 

jeszcze bardziej wolałbym zająć się nią, ale skoro to już nie było 
wykonalne, chyba rzeczywiście zostawało mi tylko zajmowanie 
się sobą. 

Chciałem   iść   do   swojego   pokoju,   więc   zacząłem   rozpinać 

koszulę.   Jej   bystre   oczy   śledziły   każdy   mój   ruch.   Nagle 
zadzwonił   jej   telefon   leżący   na   kuchennym   stole,   więc 
podszedłem, żeby go jej rzucić. Wszystko we mnie zamarzło i 
stężało,   kiedy   zobaczyłem   imię   na   wyświetlaczu.   Pulower. 
Cholerny Pulower dzwonił do niej, a ja mógłbym w tej chwili 
spopielić   cały   świat   jedną   myślą.   Bez   słowa   podałem   jej 
komórkę i wściekłym krokiem ruszyłem do siebie. Zatrzymałem 
się, kiedy poczułem jej dłoń na ramieniu. Te złote oczy patrzyły 
na   mnie,   błyszczące   od   emocji,   których   nie   potrafiłem 
zidentyfikować, ale byłem już cholernie zmęczony tym, że ta 
dziewczyna kręciła mną jak na karuzeli. Po prostu nie mogłem 
już   tak   wirować   bez   kontroli.   Zawrót   głowy   był   fajny   tylko 
przez chwilę. 

– To nie jest to, co myślisz, Jet. W ogóle to wszystko nie jest 

tak, jak myślisz. 

Głos  jej  się  trochę  trząsł   i   chciałem   nie  mieć  tego  gdzieś, 

chciałem ją pocałować i zabrać do łóżka. Chciałem jej śpiewać, 
chciałem ją błagać, żeby jechała ze mną w trasę, chciałem jej 
założyć   pierścionek   na   palec   i   poprosić,   żeby   była   moja   na 
zawsze. Niestety, jedyne, co mogłem zrobić, to strącić z ramienia 
jej dłoń i zmrużyć oczy. 

– Ja się staram w ogóle o tym nie myśleć, Ayd. 
Usłyszałem jej bolesny, gwałtowny wdech, ale dalej szedłem 

do swojego pokoju. Nie chciałem słuchać niczego, co miała do 
powiedzenia   idiocie   w   kraciastym   sweterku,   więc   trzasnąłem 

background image

drzwiami sypialni i zdjąłem z siebie ciuchy, które mnie dusiły. 
Żałowałem, że nie mogę równie łatwo zrzucić z siebie emocji, w 
które mnie uwikłała. 

`Włączyłem   Venom   tak   głośno,   jak   się   dało,   żeby   ją 

zniechęcić, gdyby chciała przyjść za mną i rozmawiać. Muzyka 
była tak głośna, że nawet mnie rozbolała głowa, ale oderwała 
moje myśli od Ayden na wystarczająco długą chwilę, by udało 
mi się zrobić parę rzeczy niezbędnych przed trasą i dopracować 
parę   zaległych   drobiazgów   z   nagraniem   dla   Black   Market 
Alphas. 

Tak   naprawdę   pomaganie   młodym   zespołom,   pokazywanie 

ich dużej publiczności, by wszyscy mogli je usłyszeć, dawało mi 
w tej chwili więcej satysfakcji niż cokolwiek innego. Na świecie 
było   mnóstwo   dobrej   muzyki,   której   nikt   nie   miał   szans 
usłyszeć, bo zespół nigdy się nie wybił, nigdy nie trafił do radia 
czy na wielką trasę koncertową. To była ogromna szkoda i nawet 
niewielki   udział   w   zmianie   tego   stanu   rzeczy   napawał   mnie 
większą dumą niż cokolwiek, co sam nagrałem dla siebie. 

Kiedy   wyszedłem,   żeby   wybrać   się   do   salonu   tatuażu,   nie 

było już śladu po Ayden i sam nie wiem, czy zrobiło mi się od 
tego lepiej  czy  gorzej. Postanowiłem nie zastanawiać się  nad 
tym i ruszyłem do centrum. Nie chciałem zostawiać samochodu 
na   Colfax,   więc   pojechałem   dalej,   pod   mieszkanie   Nasha   i 
Rule’a   w   odremontowanej   wiktoriańskiej   kamienicy   i 
zaparkowałem tam. Spacer do salonu zajął mi parę minut i choć 
spóźniłem się chwilę, Rowdy wciąż pracował przy dziewczynie, 
która nie wyglądała na szesnaście lat. 

Cora przewróciła oczami i powiedziała, że dziewczyna też się 

spóźniła, a na dodatek źle znosiła ból, więc Rowdy trochę się z 
nią męczył. Powiedziałem, że zaczekam, ale z zaplecza wyszedł 
Rule,   ponuro   wpatrzony   w   komórkę,   i   zapytał,   czy   mam 

background image

minutkę. Nie byłem w nastroju na jego opieprz, ale salon był 
dość mały, więc raczej nie miałem wyjścia. Kiwnąłem głową 
Nashowi,   który   ze   zmarszczonymi   brwiami   patrzył,   jak 
wychodzimy   za   drzwi,   ale   pracował   akurat   nad   jakimś 
skomplikowanym   tatuażem   na   łydce   klienta,   więc   się   nie 
odezwał ani nie ruszył. 

Rule wymamrotał coś pod adresem wyświetlacza telefonu i 

schował go do kieszeni bluzy. 

– Rome za parę miesięcy wraca do kraju. 
Tego się nie spodziewałem, więc nie bardzo wiedziałem, co 

powiedzieć.   Starszy   brat   Rule’a   był   w   porządku,   kawał 
twardziela, który nie daje sobie dmuchać w kaszę, i bardzo go 
lubiłem.   Wiedziałem,   że   w   ich   rodzinie   są   jakieś   napięcia; 
wiedziałem też, że brat bliźniak Rule’a, już nieżyjący, zabrał ze 
sobą do grobu jakąś wielką tajemnicę. 

– To fajnie. 
– Byłoby dobrze, gdyby przestał być takim dupkiem. Chcę, 

żeby po powrocie przejął najem mieszkania, żeby nie musiał się 
martwić i kombinować, gdzie ma się podziać. Wiem, że teraz nie 
wróci do domu. Ciągle nie gada z rodzicami. 

Potarłem dłonią kark, zastanawiając się, dlaczego nie chciał o 

tym rozmawiać przy wszystkich. 

– Jeśli się wprowadzi do was, to gdzie pójdziecie ty i Shaw?
 – Chcę jej kupić dom. 
Osłupiałem lekko, bo znałem Rule’a od dawna, i już sam jego 

stały związek z jedną dziewczyną był dla mnie szokiem. Pomysł, 
że mógłby stworzyć z nią dom, był wręcz niewyobrażalny. 

– Rany, stary, to poważny krok. 
Wzruszył   ramionami   i   oparł   się   o   witrynę   stanowiącą 

frontową ścianę salonu. 

– Ja wcale tak tego nie czuję. Shaw to jest to. 

background image

Uniosłem   brew   i   skopiowałem   jego   pozę,   opierając   się   o 

chłodne szkło. 

–   Czyżbyś   myślał   o   małżeństwie   i   dzieciach,   Archer?   – 

Naprawdę,   oszałamiało   mnie   to.   Zawsze   był   prawdziwym 
samotnym   wilkiem,   a   lista   jego   kobiet   była   legendarna   i 
przerażająco długa. Ale kiedy już zdecydował się być z Shaw, 
robił to z równym zaangażowaniem jak wszystko inne w życiu. 

– Powiem ci szczerze, stary, że będzie tak, jak ona chce. Jeśli 

zechce pierścionka, to jej go kupię, z diamentem wielkości jej 
głowy. Jeśli zechce dzieciaka, to będę ją brał do łóżka każdej 
nocy, dopóki się nie uda, i wcale nie będę narzekał. Jeśli zechce, 
żeby do końca świata było tak, jak jest teraz, też nie mam nic 
przeciwko. W ostatecznym rozrachunku liczymy się tylko ona i 
ja. To o tym chciałem z tobą pogadać. 

Jego poważne oczy przyszpilały mnie do szyby. Trudno było 

odwrócić wzrok od tej lodowej burzy, kiedy uderzała w ciebie z 
całą mocą. 

–   Kiedy   trafia   się   właściwa   dziewczyna,   Jet,   po   prostu   to 

wiesz. Poruszasz góry i robisz wszystko, co w twojej mocy, żeby 
ją przy sobie zatrzymać. Bez Shaw byłbym połową tego faceta, 
którym jestem przy niej. Sprawia, że jestem lepszy, sprawia, że 
jestem szczęśliwy i widzę, że Ayden robi to samo z tobą. 

Chciałem mu przerwać, powiedzieć, że to nie ja odszedłem, 

że znosiłem jej tajemnice i uniki, a i tak się w niej zakochałem, 
ale Rule uniósł rękę i uciszył mnie. 

– Wiem, że jej życie jest pokręcone. Wiem, że nie jest łatwo ją 

kochać, ale właśnie wtedy jest najważniejsze, żeby kochać mimo 
wszystko. Uwierz mi, byłem w jej butach. Shaw wyjaśniła mi 
trochę, z czym Ayden się boryka, i to nie jest ładne, i z całą 
pewnością   nie   jest   łatwe,   ale   wiem,   że   ty   byś   sobie   z   tym 
poradził, gdybyś tylko do niej dotarł. 

background image

Spochmurniałem i starałem się nie pozwolić, żeby jego słowa 

tłukły   mi   się   po   głowie.   Rozumiałem   jego   stanowisko, 
doceniałem, że naprawdę myślał, że miłość może przezwyciężyć 
wszystko. To było piękne, kiedy wychodziło z ust takiego faceta 
jak on, ale to nie on próbował skruszyć mury, którymi otoczyła 
się Ayden i to nie on był z nią, kiedy dziś po południu zadzwonił 
ten cholerny telefon. Westchnąłem i popatrzyłem na niego kątem 
oka.   Nie   zamierzałem   kłamać,   co   do   niej   czuję,   ale   nie 
zamierzałem też udawać nadziei, że wyjdzie z tego coś więcej, 
niż wyszło do tej pory. 

–   Dzięki,   Rule.   Serio,   rozumiem,   dlaczego   to   wszystko 

mówisz, i bardzo bym chciał, żeby ułożyło mi się z Ayden tak 
jak tobie z Shaw. Ale po prostu tak nie jest. Wiem, co się dzieje, 
kiedy   ktoś   próbuje   zmusić   kogoś   do   bycia   razem.  Wystarczy 
spojrzeć na moich rodziców. 

Patrzyliśmy na siebie przez długą chwilę; jego jasnoniebieskie 

oczy lśniły jak okruchy diamentów, kiedy obracał moje słowa w 
głowie. W końcu westchnął i odepchnął się od szyby. 

– Ja po prostu wiem, że jeśli ta osoba jest tego warta, jeśli cel 

jest tego wart, to człowiek nie powinien się poddawać. 

Ja   też   odkleiłem   się   od   witryny.   Przechodząca   grupka 

dziewczyn obejrzała nas sobie, ale żaden z nas nie odwzajemnił 
zaczepnych spojrzeń i zalotnych uśmiechów. Ja miałem ochotę 
raczej coś skopać. 

– No cóż, szczęście to teraz bardzo relatywne pojęcie. 
Wróciliśmy   do   salonu;   Rowdy   właśnie   prowadził   swoją 

klientkę   do   biurka.   Cora   posyłała   jej   złe   spojrzenia   i   była 
wyjątkowo   uszczypliwa,   kiedy   kasowała   od   niej   pieniądze. 
Rowdy i ja stuknęliśmy się pięściami; ruchem głowy zaprosił 
mnie na zaplecze, gdzie mieli stanowiska do rysowania i mały 
pokój socjalny. 

background image

– Chodź i zobacz, co dla ciebie wymyśliłem. Jeśli ci się nie 

spodoba, mam dość czasu, żeby coś pozmieniać. 

Rule klepnął mnie po ramieniu. 
– Pracował nad tym cały dzień. Jest zajebiste. 
Uniosłem brew i poszedłem z Rowdym na zaplecze. 
– Dzięki, że tak szybko się tym zająłeś. 
–   Nieczęsto   mam   klienta,   który   daje   mi   wolną   rękę,   więc 

dobrze się przy tym bawiłem. 

Wzór był ogromny. Miał pokryć cały bok moich pleców, od 

szczytu   pośladka   do   dolnej   krawędzi   łopatki.   Głównym 
elementem   był   ogień,   wijące   się,   splatające   płomienie,   liżące 
staromodny   mikrofon,   pęknięty   pośrodku.   Szczelina 
przypominała krzyczące usta, z których wydobywało się jeszcze 
więcej płomieni. Rysunek był kozacki, jaskrawy i pełen życia. 
Wyglądał dokładnie jak to, co czułem, kiedy byłem na scenie, a 
kolory   i   płynne   linie,   które   stworzył   Rowdy,   bardziej 
przypominały   akwarelę   niż   typowe   twarde   krechy   tatuażu. 
Gapiłem się na to z zachwytem przez długą chwilę, aż Rowdy 
odchrząknął, i zauważyłem, że jest trochę zdenerwowany. 

– Mniej więcej o to ci chodziło? 
Roześmiałem się. Roześmiałem się na całe gardło. Śmiałem 

się tak, że załzawiły mi się oczy. 

– Stary, gdybym się nie bał, że dasz mi w zęby, tobym cię 

ucałował. To jest idealne. Dokładnie to, czego chciałem. 

– Rysunek jest duży. Dzisiaj zdążymy zrobić tylko kontur, a i 

tak   czeka   cię   bite   cztery,   pięć   godzin   siedzenia.   Musisz 
zdecydować, na którym boku chcesz to mieć. 

– Po przeciwnej stronie niż anioł śmierci. – Pomyślałem, że 

dzięki temu rysunki będą się lepiej równoważyć, niż gdyby oba 
były po tej samej stronie, chociaż anioł śmierci zajmował mi 
większą część klaty. 

background image

– Dobra, daj mi parę minut na przygotowanie sprzętu i kalki. 

Nash obiecał, że kiedy skończy ze swoim klientem, skoczy po 
pizzę. Rule przyniesie kratę piwa. Ale będziesz musiał poczekać 
z   piciem,   aż   skończymy   dziargać,   bo   inaczej   twoja   skóra 
wypchnie tusz. Wszyscy zostajemy, będzie niezła impreza. 

Zgodziłem   się   bez   oporów   i   rozsiadłem   się   w   fotelu,   by 

poczekać,   aż   wszystko   przygotuje.   Sprawy   z   rodziną   miałem 
pozałatwiane na tyle, na ile się dało, moja muzyka zaczynała 
odnosić sukcesy i miałem najfajniejszych przyjaciół na świecie. 
Wielka   szkoda,   że   nic   z   tych   rzeczy   nie   potrafiło   wypełnić 
wielkiej,   ziejącej   dziury   w   moim   sercu,   która   pozostała   po 
brunetce   z   oczami   koloru   whiskey.   Nic   nie   pomagało   mi 
przełknąć faktu, że ona wciąż rozmawiała z Pulowerkiem, i nic 
nie mogło mi wynagrodzić tego, że zwyczajnie nie potrafiliśmy 
wymyślić, jak być razem. 

Pozwolenie Rowdy’emu, żeby przez parę godzin kłuł mnie 

pękiem   igieł,   było   doskonałym   sposobem   na   wyciśnięcie   ze 
mnie   endorfin   i   adrenaliny   i   na   upuszczenie   z   krwią   choć 
odrobiny tych palących, wrzących uczuć, które wzbudzała we 
mnie Ayden. 

background image

AYDEN:

Altruistyczne poświęcenie siebie, żeby kochana osoba miała 

się   lepiej,   powinno   mnie   pogodzić   ze   światem.   Niestety, 
sprawiło   tylko,   że   czułam   się   nieszczęśliwa   i   zagubiona. 
Porzucenie   Jeta,   zanim  Asa   dorwał   go   w   swoje   brudne   łapy, 
zanim te wszystkie paskudne rzeczy, z którymi musiałam sobie 
poradzić, weszły między nas, było o wiele trudniejsze, niż się 
spodziewałam.   Sama   już   nie   wiedziałam,   co   jest   gorsze:   te 
żenujące spotkania, kiedy wpadałam na Jeta w domu, czy noce, 
kiedy w ogóle do tego domu nie wracał. 

W   głowie   miałam   istny   kocioł,   ledwie   panowałam   nad 

myślami,   starając   się   nie   zastanawiać,   z   kim   jest   i   co   robi. 
Zawsze  go  pragnęłam  na  chemicznym,  seksualnym  poziomie, 
ale teraz, kiedy go już znałam, kiedy już wiedziałam, co się kłębi 
za   tymi   jego   ciemnymi   oczami,   pragnęłam   go   na   wszystkich 
możliwych poziomach. Serce pękało mi na tysiąc kawałków za 
każdym razem, kiedy spoglądał na mnie, jakbym była szklaną 
szybą,   jakby   w   ogóle   nie   chciał   wiedzieć,   co   jest   po   drugiej 
stronie.   Zabijało   mnie,   kiedy   patrzył   przeze   mnie   na   wylot. 
Prawda  była   taka,  że  gdyby   spojrzał  uważniej, zobaczyłby  te 
wszystkie   strzaskane   kawałeczki   mojego   serca   w   miejscach, 
gdzie nie powinno ich być. A miałam je w gardle, w dłoniach, w 
żołądku. 

Wyjeżdżał   dzisiaj.   Kiedy   wychodziłam   pobiegać,   układał 

swoje bagaże przy drzwiach i rozmawiał przez telefon z kimś, 
kto   miał   po   niego   przyjechać.   Część   mnie   cieszyła   się,   że 
napięcie między nami zelżeje, kiedy on wyjedzie i będzie tysiące 
kilometrów ode  mnie, ale druga  część, większa i  głośniejsza, 
wrzeszczała, że kiedy on wyjdzie za drzwi z gitarą, między nami 
będzie koniec na dobre. Wiedziałam, że zasługiwał na poznanie 

background image

prawdziwego   powodu,   ale   nie   mogłam   znaleźć   odpowiednich 
słów, by mu to powiedzieć. 

Ani   Asa,   ani   Silas   nie   odzywali   się   od   ponad   tygodnia. 

Miałam   nadzieję,   że   mój   brat   posłuchał   mojej   rady   i   znalazł 
sobie bezludną wyspę, żeby się na niej zabunkrować, ale znałam 
go i miałam wątpliwości. Nie byłam taka głupia, żeby spotykać 
się z Silasem osobiście, więc notes, który tak mi namieszał w 
życiu, oddałam Lou i poprosiłam Silasa, żeby przyszedł sobie po 
niego   do   Goal   Line.   Lou   zachował   się   fajnie   i   nie   zadawał 
miliona pytań. Do tego wyglądał jak ktoś, kto bez wysiłku może 
powyrywać   Silasowi   ręce   i   stłuc   go   nimi,   więc   czułam   się 
bezpieczniejsza, kiedy to on zajął się przekazaniem fantu. 

Zadzwoniłam   do   mamy   i   próbowałam   jej   wyjaśnić   całą 

sytuację, ale jak zwykle nie była zainteresowana i wolała gadać 
o jakimś facecie, którego poznała w barze. Podobno chciał ją 
zabrać w trasę swoją wielką ciężarówką i była cała zachwycona. 
Jak zawsze starałam się jej przemówić do rozsądku, mówiłam 
jej, że nie zna tego gościa i jeśli się pokłócą albo ona uzna, że 
jednak go nie lubi, to wyląduje porzucona kto wie gdzie. Nie 
chciała tego słuchać. Nie powiedziała nawet dziękuję, w ogóle 
nie   była   wdzięczna,   że   znalazłam   sposób   na   utrzymanie  Asy 
przy życiu, przynajmniej chwilowo. Wszystko to przypomniało 
mi   tylko,   dlaczego   wyjechałam   z   Woodward   i   dlaczego 
chciałam, żeby teraz moje życie wyglądało zupełnie inaczej. 

Adam, wiedząc, że Jet i ja nie jesteśmy już ze sobą związani, 

nabrał zwyczaju dzwonienia do mnie  raz, dwa razy  dziennie. 
Wiedziałam,   że   szczerze   się   martwi,   jak   sobie   radzę,   ale 
musiałam mu powtórzyć parę razy, że nie interesują mnie randki 
i nie zamierzam zaczynać niczego z kimś innym. Prawda była 
taka,   że   nikt   nigdy   nie   byłby   bezpieczny,   będąc   ze   mną, 
niezależnie od tego, czy miał zabezpieczoną przyszłość i karierę, 

background image

czy nie. Wiedziałam, że sprawy z mojej przeszłości, ludzie z 
mojego   życia   już   zawsze   będą   zagrożeniem   i   nie   miałam 
najmniejszego zamiaru narażać na to kogoś, na kim mi zależało. 
To było nie fair. 

Kiedy   wróciłam   do   domu,   zatrzymałam   się,   żeby   złapać 

oddech,   i   potknęłam   się   lekko,   bo   Jet   akurat   schodził   po 
schodkach od frontu. Zatrzymał się jak wryty na mój widok i 
wbił   wzrok   w   czubki   swoich   glanów.   Wyraz   jego   twarzy 
rozdzierał mi serce i miałam już tylko ochotę uściskać go mocno 
i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze. Ale to nie była prawda, 
więc   tylko   oparłam   biodro   o   żelazną   poręcz   i   spojrzałam   na 
niego. 

– Wszystko dobrze u ciebie? 
Nie podniósł wzroku, ale zauważyłam, że napiął barki i wbił 

paznokcie   w   dłonie.   Nie   byłam   pewna,   czy   kocham   tego 
człowieka, ale tak sądziłam, a już z całą pewnością wiedziałam, 
że nie chcę, by jeszcze kiedykolwiek w życiu czuł się tak, jak 
czuł się teraz. Jeśli mogłam ochronić Jeta przed tym czymś, co 
sprawiało, że gotował się i skwierczał z wściekłości, jak w tej 
chwili,   to   byłam   gotowa   to   zrobić,   nawet   jeśli   oznaczało   to 
trzymanie się od niego z daleka. Zasługiwał na trochę spokoju, 
trochę ulgi od demonów, które nieustannie go prześladowały, i 
nawet   jeśli   musiałam   w   tym   celu   usunąć   się   z   jego   życia, 
zamierzałam dopilnować, by znalazł tę ulgę. 

– Tak, w porządku. 
Wreszcie uniósł głowę, by na mnie spojrzeć, i te jego oczy 

były tak mroczne i tak wściekłe, że poczułam, jak przepalają mi 
skórę.   Rozumiałam,   lepiej   niż   sądził,   jak   to   jest   zostać 
skrzywdzonym   przez   kogoś,   kogo   się   kocha,   i   chciałam   mu 
powiedzieć, chciałam mu wytłumaczyć cały ten ohydny bajzel. 
Ale   wtedy   on   chciałby   to   naprawiać,   a   przecież   nie   dało   się 

background image

naprawić Asy, nie dało się cofnąć czasu i naprawić dziewczyny, 
którą byłam. Liczyło się tylko dążenie naprzód, zdobywanie tego 
wszystkiego, na co pracowaliśmy, budowanie lepszego życia od 
tej chwili i tego miejsca, z nadzieją, że po drodze staniemy się 
lepszymi ludźmi. 

– No cóż, baw się dobrze. Na pewno będzie wspaniale. 
Te   życzenia   były   drętwe   i   niezręczne,  jak   wszystkie   nasze 

ostatnie   rozmowy.   Kiedyś   potrafiliśmy   ze   sobą   rozmawiać, 
wystarczyło   nam   spojrzeć   na   siebie   i   wiedzieć,   co   myśli   to 
drugie. Teraz byliśmy tylko dwójką ludzi cierpiących z różnych 
powodów, starających się udawać, że oddychanie tym samym 
powietrzem nie rozrywa nas na strzępy. 

Nie spodziewałam się jego ruchu, ale nagle stanął tuż przede 

mną,   z   brzękiem   łańcuszków,   którymi   przykuwał   portfel   do 
paska. Biżuteria na jego palcach stuknęła, kiedy chwycił żelazną 
poręcz   po   obu   stronach   mnie.   Te   płonące   oczy   znalazły   się 
milimetry od moich i widziałam, jak gniew ściąga w dół kąciki 
ust, które kochały mnie na tyle różnych sposobów. Wiedziałam, 
że Jet ma w sobie mnóstwo gniewu, wiedziałam, że z trudem 
utrzymuje w ryzach ten wulkan emocji, które się w nim kłębiły, 
ale nigdy się nie spodziewałam, że obróci ten gniew przeciwko 
mnie. Palił i parzył moją odsłoniętą skórę, a ja mogłam tylko 
stać i znosić to, kiedy warknął mi w twarz: 

– Czy to w ogóle jest ważne? 
Nie bałam się go, nie bałam się tego gniewu. Przerażało mnie 

tylko   to,   że   byłam   kolejną   osobą,   która   go   zawiodła,   która 
wybrała jakiegoś brutalnego gnoja zamiast niego. Nie było to 
moją intencją, ale przecież to zrobiłam. 

– Oczywiście że jest ważne. To, co było między nami, zawsze 

było ważne, ty jesteś ważny. Oboje wiedzieliśmy, że to nie miało 
być nic trwałego, tylko dobra zabawa, pamiętasz? Nie jesteśmy 

background image

dla siebie, Jet. 

Te   słowa   miały   posmak   błota.   Chciałam   go   na   zawsze, 

chciałam, żeby co noc usypiał mnie śpiewem, chciałam oglądać 
go na scenie i wiedzieć, że wróci ze mną do domu. Chciałam 
tego wszystkiego, choć nic z tego nie było częścią przyszłości, 
jaką dla siebie zaplanowałam, ale przede wszystkim chciałam, 
żeby był szczęśliwy. Chciałam, by miał coś, czego nikt nie zdoła 
zniszczyć i zbrukać – ani jego ojciec, ani matka, ani ja, a już z 
pewnością nie mój popieprzony brat. Jet był wspaniały i miał 
więcej   talentu,   niż   należy   się   jednemu   człowiekowi,   i 
wiedziałam, że zasługuje na sławę. Nie chciałam stawać mu na 
drodze do niej. 

Pochylił   się   jeszcze   bliżej,   tak,   że   nasze   nosy   niemal   się 

dotykały. Drżałam od stóp do głów, bo minęło stanowczo zbyt 
dużo   czasu   od   ostatniego   razu,   kiedy   czułam   przy   sobie   to 
twarde, smukłe ciało. Wiedziałam, że zawsze będę go pragnąć, 
zawsze będzie mnie kusił i musiałam zmobilizować całą swoją 
samokontrolę, żeby go nie złapać i nie przycisnąć ust do jego 
ust, nie błagać, żeby do mnie wrócił, nie żądać, żeby trzymał 
ptaka   w  spodniach,  kiedy  będzie  w  podróży. Ale  nie  miałam 
prawa zrobić tego wszystkiego, więc tylko przyglądałam mu się 
uważnie i starałam się opanować drżenie. 

– Dlaczego nie możesz po prostu powiedzieć, że jestem dla 

ciebie nieodpowiedni, że nie jestem tym, czego chcesz? To nie 
ma nic wspólnego ze mną, z tym, co myślę i czego chcę, Ayd. Ja 
potrafię sobie wyobrazić bycie z tobą na zawsze i mógłbym ci 
codziennie przyrzekać, że nigdy nie będzie nikogo innego. 

Serce mi się ścisnęło na te słowa. Miałam ochotę chwycić 

jego twarz, pocałować te usta i sprawdzić, czy rzeczywiście są 
tak   gorzko-cierpkie,   jak   wyglądały   w   tej   chwili.   Chciałam 
wszystko naprawić, ale nie było na to sposobu. Westchnęłam i 

background image

lekko pokręciłam głową. 

– Chcę tego, co najlepsze dla nas obojga. Wiem, że tego nie 

rozumiesz, i widzę, że w to nie wierzysz, ale taka jest prawda. Ja 
wiem, że nie dam ci szczęścia, Jet. Mam swoje problemy i ty 
masz   swoje,   naprawdę.   Nie   sądzę,   żeby   wszechświat   i   ta 
dziewczyna z mojej przeszłości dali nam kiedykolwiek uczciwą 
szansę. 

Tak naprawdę nie mogłam dać szczęścia nikomu, ale to nie 

był czas i miejsce na takie wyznanie. 

Patrzył na mnie, jakbym zabijała go na raty, wciąż od nowa. 

Odepchnął się od poręczy tak wściekłym ruchem, że drgnęłam. 
Patrząc na mnie, z ponurą miną przeczesał dłońmi rozczochrane 
włosy. Zrobił kilka kroków w dół po schodach – teraz stałam nad 
nim. Kiedy spojrzał na mnie w górę, ból w jego oczach rozniósł 
w pył wszystko, za czym się ukrywałam. To wszystko nie miało 
już   znaczenia,   a   prawda   była   zbyt   potężna,   żeby   dało   się   ją 
ignorować. 

Kochałam   go.   Kochałam   go,   jak   nigdy   nikogo   i   nic,   i 

zrozumiałam,   że   właśnie   dlatego   pozwalam   mu   odejść. 
Widziałam, jak bardzo go to boli, wyobrażałam sobie, że sama 
wyglądam równie żałośnie, jak on, ale świadomość, że robię to z 
właściwych   powodów,   dlatego   że   go   kocham,   pozwoliła   mi 
uwierzyć,   że   w   końcu   oboje   wyjdziemy   z   tego   cało. 
Odepchnięcie go dla jego własnego dobra, żeby chronić go przed 
tym wszystkim, co mogło go spotkać, gdyby odwzajemnił moją 
miłość, było warte tego bólu. 

– Zabawne, Ayden, bo kiedy jestem z tobą, czuję się lepszy. 

Zachowuję się  lepiej, lepiej  śpiewam, a to całe gówno, które 
zżera mnie od środka, nie wydaje się takie straszne. Nikt nigdy 
tak na mnie nie działał, więc jeśli to nie ty jesteś dla mnie, to nie 
wyobrażam sobie, kto by mógł być. 

background image

Przygryzłam wargę i poddałam się. Zeskoczyłam na schodek 

niżej i chwyciłam jego chmurną twarz w dłonie. Jego szorstkie 
policzki szorowały mi dłonie, był gorący, jakby to wszystko, co 
działo się w jego wnętrzu, próbowało wydostać się przez skórę. 

– Nie potrzebujesz nikogo, żeby być lepszym, Jet. Już jesteś 

najlepszy. 

Chciałam tylko musnąć jego usta, tylko dotknąć wargami jego 

warg i stępić odrobinę te ostrza, którymi wciąż dźgaliśmy się 
nawzajem. Ale jak to zwykle z nami, łagodny i lekki dotyk w pół 
sekundy zmienił się w piekło. Moje dłonie wczepione w jego 
włosy,   jego   ramiona   jak   żelazna   klamra   na   mojej   talii…   Z 
pożegnalnego   cmoknięcia   zrobił   się   pocałunek   dwojga   ludzi, 
którzy wiedzą, że być może już się więcej nie zobaczą. 

Jego wargi były twarde, język natarczywy, a w nas obojgu 

było tyle desperacji, że ten pocałunek zmienił się w coś o wiele 
zbyt niebezpiecznego, w coś, z czym nie umiałam sobie poradzić 
teraz,   kiedy   już   wiedziałam,   jak   bardzo   mi   na   nim   zależy. 
Wszystko w nim było pełne pasji – usta, dłonie, jego objęcia, w 
których   trzymał   mnie,   jakby   się   bał,   że   lada   chwila   ucieknę. 
Całował   mnie,   jakby   mnie  kochał,  i  to  złamało  mnie   jeszcze 
bardziej. Nie miałam wątpliwości, że gdybyśmy byli w środku, a 
nie stali przed domem, kiedy podjechał van z resztą chłopaków z 
zespołu, przerwaliby nam coś o wiele bardziej intymnego niż 
tylko całowanie. 

Ktoś zatrąbił i Jet oderwał się ode mnie. Zostawił mi lekkie 

ugryzienie na pamiątkę, a te jego piękne oczy ze złotą otoczką 
nie były już gniewne; teraz były tylko smutne. 

– Cześć, Ayd. 
Z trudem powstrzymałam łzy. Przyłożyłam jego drżące palce 

do ust, jakbym mogła go zatrzymać, mieć przy sobie na zawsze, 
i odszepnęłam: 

background image

– Cześć, Jet. 
Wtaszczył swój bagaż do vana, a ja stałam jak skamieniała. 

Zanim   zamknął   drzwi,   spojrzał   na   mnie   i   zmusił   się   do 
krzywego   uśmiechu.   Nie   wytrzymałam.   Jeszcze   zanim   van 
odjechał spod domu, popędziłam do swojego pokoju i rzuciłam 
się na łóżko. Płakałam, bo miałam wrażenie, że pożegnał się ze 
mną na zawsze, i dlatego że nie mogłam go mieć. Płakałam nad 
matką,   która   nigdy   nie   dorośnie,   i   nad   swoim   dzieciństwem, 
którego nie mogłam już odzyskać. Płakałam nad Asą, bo choć 
był draniem i manipulantem, wciąż kochałam tego gnojka. Ale 
przede wszystkim płakałam nad sobą. Tyle czasu poświęciłam na 
zaprzeczanie   temu,   kim   jestem,   i   na   budowanie   sobie 
bezpiecznej przyszłości, że teraz zmarnowałam jedyną szansę na 
bycie   z   kimś,   kto   naprawdę   chciał   mi   przyrzec   wspólne   na 
zawsze. To był kanał. 

Nie słyszałam, jak Cora weszła do pokoju, ale poczułam, że 

materac   się   ugina,   kiedy   siadła   na   brzegu.   Jej   palce   były 
chłodne, kiedy odgarniała mi włosy z twarzy. 

– To musiało boleć. 
Pociągnęłam nosem i spróbowałam wytrzeć twarz poszewką 

poduszki, ale ciągle ciekło mi z oczu. 

– Ile widziałaś? 
–   Wystarczająco   dużo,   by   widzieć,   jak   dwójce   moich 

najlepszych   przyjaciół   pękają   serca.   Nie   wygłupiaj   się,  Ayd. 
Dlaczego   to   robisz?   Przecież   to   jasne,   że   jesteście   dla   siebie 
stworzeni. 

Łzy   płynęły   coraz   obficiej,   a   serce   ściskało   mi   się   tak 

boleśnie, że na moment przestałam oddychać. 

– Bo tak będzie najlepiej. – Nie wiedziałam, ile razy jeszcze 

będę musiała to powtórzyć, zanim sama w to uwierzę. 

Cora   nie   powiedziała   nic   więcej,   co   w   jej   przypadku 

background image

wydawało   się   cudem   boskim,   ale   została   i   głaskała   mnie   po 
włosach, dopóki się nie wypłakałam. 

Pierwszy tydzień po jego wyjeździe był najgorszy. Rzuciłam 

się w wir nauki i brałam każdą dodatkową zmianę w barze, jaką 
się   dało,   i   to   nie   tylko   dlatego,   że   miałam   zwrócić   Shaw 
kosmiczną   sumę.   Musiałam   cały   czas   być   zajęta,   bo   inaczej 
rozpadłabym się na kawałki. 

Przyjaciele codziennie pytali, jak się miewam, i codziennie 

kłamałam,   odpowiadając,   że   w   porządku.   Zagryzałam   nawet 
zęby i wysłuchiwałam, kiedy Cora opowiadała, jak idzie trasa 
koncertowa. Wyglądało na to, że Enmity są bardziej popularni 
niż wiodący zespół, co wcale mnie nie dziwiło. Jet był bogiem 
rocka i teraz wiedziała to też cała Europa. Byłam ciekawa, czy 
po   powrocie   podpisze   kontrakt   z   jakąś   dużą   wytwórnią   i 
wyrośnie   na   prawdziwą   gwiazdę.   Zasługiwał,   by   wszyscy 
docenili, jaki jest niesamowity. 

Biegałam więcej niż kiedykolwiek w życiu. To była jedyna 

aktywność zdolna zmęczyć mnie wystarczająco, żebym mogła 
zasnąć w nocy, a i tak wciąż budziłam się i sięgałam na pustą 
stronę łóżka. Kiedy to się zdarzało, wierciłam się i kręciłam, a w 
końcu poddawałam się i szłam na drugą stronę korytarza, by 
zasnąć w pustym łóżku Jeta, bo wciąż pachniało nim i odrobinę 
łagodziło ból serca. 

Myślałam,   że   całkiem   nieźle   się   trzymam,   ale   czasami 

widziałam, że Shaw patrzy na mnie, jakby się bała, że się stłukę 
albo   zrobię   coś   szalonego   –   na   przykład   zabiję   Loren   za   jej 
bezbrzeżną   głupotę.   Czasami   Cora   mówiła   coś,   a   potem 
spoglądała na mnie, a do mnie docierało, że powinnam była się 
roześmiać albo wtrącić swoje trzy grosze, ale tak naprawdę nic 
mnie już nie śmieszyło. To był fatalny stan. Czułam się zupełnie 
pusta,   a   to   bolało   o   wiele   bardziej   niż   przyznanie   się 

           LG

background image

komukolwiek do tego, jak wyglądało kiedyś moje życie. 

Drugiego tygodnia było odrobinę lepiej. Przestałam słuchać 

smutnych   utworów   gitarowych   i   przez   większość   nocy   w 
tygodniu   udawało   mi   się   zostać   we   własnym   łóżku.   Jedyny 
trudny moment przyszedł, kiedy usłyszałam, że Cora rozmawia z 
nim przez telefon; miałam ochotę złapać ją, wyrwać jej komórkę 
i spytać, co u niego, czy znalazł jakąś wybrakowaną europejską 
wersję mnie, żeby wyleczyć złamane serce. Tej nocy nie tylko 
spałam w jego pokoju, ale i w jego koszulce. To było żałosne. 

Miałam w telefonie z tysiąc niewysłanych esemesów do niego 

i codziennie walczyłam ze sobą, żeby ich nie wysłać. Chciałam 
mu napisać, że za nim tęsknię, że go kocham i że nikt nigdy nie 
będzie dla mnie tym, kim był on. Ale zamiast tego słuchałam 
smutnych piosenek country (nowych, nie starych) i powtarzałam 
sobie w kółko, że tak będzie lepiej. 

Nim trzeci tydzień dobiegł końca, byłam już zawodowcem w 

udawaniu,   że   wszystko   jest   okej.   Shaw   nie   posyłała   mi   już 
dziwnych spojrzeń, a Cora mówiła o Jecie, jakby wypowiadając 
jego imię, nie cięła mnie jak nożem. Zgodziłam się nawet na 
parę czysto platonicznych kaw z Adamem, by powtórzyć mu 
jeszcze raz, że nie jestem zainteresowana, że choć uważam go za 
świetnego   faceta,   moje   serce   po   prostu   należy   do   innego. 
Traktował   to   z   odrobiną   sceptycyzmu,   ale   mimo   to   wciąż 
dzwonił, i dopóki wszyscy przyglądali mi się uważnie, szukając 
pęknięć w mojej masce, uznawałam, że nie zaszkodzi mieć go 
pod ręką. 

Przyzwyczajałam   się   do   poczucia   pustki,   którą   nosiłam   w 

sobie, przyzwyczajałam się do myśli, że teraz moje życie będzie 
właśnie   tak   wyglądać,   bo   kogoś   taki   jak   Jet   był   nie   do 
zastąpienia.   Nie   dało   się   obejść   faktu,   że   miał   być   moją 
przyszłością,   ale   nią   nie   będzie,   szczególnie   kiedy   moja 

background image

przeszłość uznała, że nie skończyła się mną jeszcze bawić. 

Szykowałam się do pracy – stałam w łazience i podświadomie 

szukałam bałaganu, który zwykle zostawiał po sobie Jet – kiedy 
na   wyświetlaczu   mojej   komórki   pojawił   się   ten   sam   dziwny 
numer   z   Kentucky,   który   wydzwaniał   do   mnie   od   tygodni. 
Zamierzałam go zignorować, ale nagle pomyślałam, że może to 
jednak  Asa,   a   że   nie   dawał   znaku   życia   od   ponad   miesiąca, 
postanowiłam odebrać. Pewnie tylko chciał się zameldować albo 
znów   poprosić   o   kasę,   co   było   bardziej   prawdopodobne. 
Czesałam   się   akurat,   więc   wetknęłam   telefon   między   ucho   a 
bark i odebrałam. 

– Halo? 
To nie był Asa. To nie był Silas. To nie była matka. To nie był 

nikt, kogo spodziewałam się jeszcze kiedykolwiek usłyszeć. 

– Cześć, Ayden. 
Zamrugałam   i   wpatrzyłam   się   osłupiała   w   moje   własne 

odbicie w łazienkowym lustrze. 

–   Pan   Kelly?   –   Nie   mogłam   nie   rozpoznać   tego   głosu   ze 

znajomym, południowym akcentem. To był głos, który wyzwolił 
mnie z Woodward. To był głos, który mnie przekonał, że jestem 
lepsza niż moje wszystkie błędy. 

–   Domyślam   się,   że   to   niespodzianka,   ale   musiałem 

zadzwonić, żeby powiedzieć ci o Asie. 

Moje zdumienie gapiło się na mnie z lustra. 
– O Asie? – Z pewnością słyszał w moim głosie dezorientację, 

ale miałam spory problem z dodaniem dwóch do dwóch. 

W słuchawce rozległo się westchnienie. 
– Wiesz, że zawsze wierzyłem w karmę. Wierzyłem, że jeśli 

ci pomogę, jeśli wyrwę cię z tej przyczepy i spod władzy brata, 
mój świat się uporządkuje, i przez jakiś czas tak było. 

– To pan dzwoni do mnie od jakiegoś miesiąca? 

background image

– Tak. Wiedziałem, że  planują  wysłać  Silasa  za  Asą, więc 

chciałem sprawdzić, czy nic ci nie jest. Zakładałem, że dopóki 
odbierasz, jesteś cała i zdrowa. 

Oparłam się o umywalkę, bo nagle zmiękły mi kolana. 
– Co się dzieje z moim bratem, panie Kelly? 
Rozległo   się   kolejne   westchnienie,   tak   ciężkie,   że   niemal 

poczułam   je   na   barkach.   Zawdzięczałam   temu   człowiekowi 
życie, ale nagle do mojej głowy zakradło się podejrzenie, że pan 
Kelly zaraz przejdzie do kategorii „nic dobrego nie przychodzi z 
Woodward”. 

– Asa nie dał ci całego notesu, kiedy go spłaciłaś. Brakuje 

paru stron i klub motocyklowy nie był zadowolony. 

Cały Asa. Pozałatwianie spraw raz a dobrze nigdy nie było w 

jego stylu, a chciwość była zbyt potężną siłą. 

–   Asy   dawno   tu   nie   ma,   panie   Kelly.   Dałam   mu   dość 

pieniędzy, żeby mógł siedzieć na plaży i popijać margaritę tak 
długo, jak zechce. Nie mogę odzyskać tych stron. 

–   Tak,   wiem   o   tym,  Ayden,   i   nie   musisz   się   martwić   o 

brakujące strony. Klub je już odzyskał i dlatego dzwonię. 

Żołądek mi się wywrócił i zaczęło mi się robić czarno przed 

oczami. 

– Czy mój brat nie żyje? 
Na drugim końcu linii panowała długa cisza; myślałam, że 

zemdleję. 

– Żyje, ale może zechcesz przyjechać do domu, bo naprawdę 

nie wiem, ile czasu mu zostało. Jest w fatalnym stanie. Leży w 
szpitalu w Louisville. 

Coś zaczęło mnie dławić w gardle, osunęłam się na podłogę. 

Zimny dotyk kafelków na nogach odrobinę otrzeźwił mój mózg, 
pełen skołowanych myśli. 

– Co pan ma z tym wszystkim wspólnego? – Jedno było już 

background image

dla mnie jasne: ten człowiek na pewno nie pomógł mi z czystej 
dobroci serca. 

–   Wolałbym   nie   mieć.   Wolałbym   po   prostu   patrzeć,   jak 

odjeżdżasz, i nigdy więcej o tobie nie pomyśleć, ale tak się nie 
da, kiedy się mieszka w takim małym mieście. 

– Panie Kelly, błagam, do rzeczy. 
– Moje nazwisko jest w tym notesie. Było w nim od lat. 
Wykaszlałam   śmiech,   który   przypominał   raczej   rzężenie 

umierającego zwierzęcia. 

– Więc uratował mnie pan, żeby potem mnie poświęcić, kiedy 

było to panu na rękę? 

– Twój brat sam się prosi o kłopoty, Ayden. Miej pretensje do 

niego, nie do mnie. Kiedy postanowiłem ci pomóc, musiałem 
skądś   wziąć   pieniądze,   a   przecież   to   niemożliwe,   żeby 
nauczyciel miał  do dyspozycji taką sumę. Jestem hazardzistą, 
byłem   nim   od   lat,   i   czasami   mam   więcej   szczęścia   niż   inni. 
Kiedy ci pomagałem, miałem akurat dobrą passę, a teraz… – 
Nastąpiła długa, ciągnąca się w nieskończoność pauza, i niemal 
czułam, z jakim wysiłkiem dobiera słowa, by zminimalizować 
szkody, jakie ta rozmowa czyni w moim pojmowaniu świata. – 
Teraz szczęście się odwróciło i mogłem albo znaleźć Asę i notes, 
albo skończyć w kostnicy. Bardzo mi przykro, że zostałaś w to 
wplątana, Ayden. 

– Na litość boską, dlaczego Asa wrócił do Woodward, skoro 

wiedział, co go tam czeka? 

Byłam kompletnie zagubiona i skołowana, ale jedno było dla 

mnie   jasne:   to   był   po   prostu   jeszcze   jeden   człowiek,   który 
wykorzystał mnie jako środek do celu. Kolejny człowiek, który 
widział   we   mnie   tylko   to,   co   sam   chciał   widzieć.   On   jeden 
wiedział,   gdzie   mnie   znaleźć,   on   jeden   w   Woodward   miał 
pojęcie, jak się toczy moje życie, i ta wiedza okazała się dla 

background image

niego zbyt cenną kartą przetargową, by jej nie użyć. 

– Bo do niego zadzwoniłem  i  przekazałam wiadomość, że 

jeśli nie wróci, klub zemści się na tobie. 

Z sykiem wypuściłam powietrze przez zęby. 
– Przysłałby ich pan tutaj? 
– To dużo pieniędzy, Ayden. Kiedyś może zrozumiesz. To ja 

zadzwoniłem po karetkę, kiedy skończyli z twoim bratem, więc 
może   zamiast   mnie   osądzać,   powinnaś   mi   podziękować. 
Ostatecznie   życie,   które   teraz   wiedziesz,   jakkolwiek   by 
wyglądało,   zawdzięczasz   mnie.   Wiedziałem,   że   robię   coś 
bezdyskusyjnie   dobrego,   kiedy   ratowałem   cię   przed   tym 
miasteczkiem.   Wiedziałem,   że   masz   w   sobie   zadatki   na 
wspaniałego człowieka i nie pomyliłem się. Stałaś się wspaniałą 
młodą kobietą z ogromnym potencjałem. Moje poczucie winy 
jest trochę mniejsze, bo wiem, że przyłożyłem do tego rękę. 

– Asa wrócił ze względu na mnie? 
To   nie   miało   żadnego   sensu.   Mój   brat   był   samolubny, 

arogancki   i   naprawdę   troszczył   się   tylko   o   siebie.   Myśl,   że 
miałby   się   poświęcić   dla   mojego   bezpieczeństwa   była 
obłąkańcza. 

–  Tak.  Wiedział,   że   to,   co   klub   zrobi   jemu,   nie   może   się 

równać z tym, co zrobi tobie, gdyby ci ludzie dorwali cię w 
swoje łapy. Pewnie cię to nie pocieszy, ale Asa i tak dostał mniej, 
niż sobie zasłużył, i jeśli się wyliże, to może się czegoś nauczy. 
Naprawdę   bardzo   mi   przykro,   że   tak   to   wyszło,   Ayden. 
Zasługujesz na coś lepszego. 

Połączenie   zostało   przerwane.   Komórka   wypadła   mi   ze 

zdrętwiałej dłoni i zaklekotała o podłogę. Położyłam głowę na 
kolanach i skupiłam się na tym, żeby nie zemdleć. Sporo się tego 
na mnie zwaliło. Mój brat, pan Kelly, to, jak wyglądały sprawy z 
Jetem – wszystko runęło wokół mnie jak domek z kart. Myśli o 

background image

tym, co mogłam zrobić inaczej, zaczęły tłuc mi się po głowie na 
wszystkie strony. Decyzje, które podjęłam, dobre i złe, zaczęły 
ganiać się w kółko w takim tempie, że zakręciło mi się w głowie 
i poczułam mdłości. 

Usłyszałam, że drzwi łazienki się otwierają i przestraszona 

spojrzałam   na   Corę.   Musiałam   ciekawie   wyglądać,   bo 
wykrzyknęła moje imię z lekką paniką w głosie. 

–   Co   się   dzieje,   do   cholery?   Myślałam,   że   upadłaś   pod 

prysznicem, czy coś. 

A ja tylko gapiłam się na nią, na tego małego, kochanego, 

punkrockowego skrzata i zrozumiałam, że pan Kelly się myli na 
całej   linii.   Życie,   które   teraz   prowadziłam,   było   moje,   tylko 
moje. Ci ludzie kochali mnie za to, jaka jestem, i wiedziałam, że 
będą   mnie   kochali   nawet   wbrew   mnie.   Kochali   to,   co   im 
dawałam, i nie zadawali pytań. Złe decyzje i głupio przeżyta 
młodość nie były warte, by cierpieć przez nie w nieskończoność, 
a próby ratowania Jeta przede mną były zwyczajnie głupie. Był 
jedynym człowiekiem, na którym mi zależało, który chciał mnie 
przez to, kim byłam, a nie przez to, co mogłam dla niego zrobić. 
Gdybym mu pozwoliła, kochałby każdą część mnie i zadbałby o 
to,   żebyśmy   oboje   byli   bezpieczni   przed   sprawami,   w   które 
wciąż usiłowała mnie wciągać przeszłość. 

Zamrugałam, zanim Cora dała mi w twarz na otrzeźwienie. 
– Muszę jechać do domu. – Głos mi się łamał. To wszytko, co 

uczyniło   mnie   tym,   kim   jestem,   zaczynało   wysączać   się   na 
powierzchnię,   ale   już   się   nie   bałam,   że   ktoś   to   zobaczy.   Nie 
bałam się, że już zawsze będę to widzieć w lustrze. 

– Do domu? Znaczy do Kentucky? Dlaczego? 
– Mój brat jest w szpitalu. Nie wygląda to najlepiej. 
Uklękła przede mną i położyła swoje drobne dłonie na moich. 
– O nie, chcesz, żebym jechała z tobą? Mam zadzwonić do 

background image

Shaw? Nawet nie wiedziałam, że masz brata. 

Pokręciłam głową i pozwoliłam jej opaść do tyłu, aż uderzyła 

o drzwi szafki. 

–   Nie.   Matka   wyjechała   z   jakimś   tirowcem,   Earlem   czy 

Darylem, czy jak mu tam. Zresztą i tak by się nie przejęła. Nie 
jest raczej matką roku. Mam tylko Asę, a właściwie zwykle nie 
mam nikogo, ale ktoś zrobił mu krzywdę, bo po raz pierwszy w 
swoim żałosnym życiu spróbował być w porządku. Teraz muszę 
wrócić   do   domu   i   mieć   nadzieję,   że   z   tego   wyjdzie,   żebym 
mogła skopać mu tyłek i podziękować. W takiej kolejności. 

Na jej ładnej twarzy odmalował się szok. 
– Chyba nigdy nie powiedziałaś mi tyle o swojej przeszłości. 
Zamknęłam oczy i westchnęłam. 
–   Bo   moja   przeszłość   to   nie   jest   ładna   opowieść   i   długo 

udawałam, że w ogóle się nie wydarzyła. Ale teraz skacze mi do 
oczu   i   przez   nią   odepchnęłam   jedynego   człowieka,   którego 
pokochałam. Myślałam, że Jet nie jest dla mnie dobry, bo przez 
niego moje  stare  ja chciało się wyrwać na  wolność i  przejąć 
kontrolę nad tym cudownym życiem, które mam tutaj. Chyba 
karałam   się   za   to,   co   robiłam   w   przeszłości.   Jet   mógł   być 
nagrodą za to wszystko, ale jej nie przyjęłam, bo uznałam, że na 
niego nie zasługuję. 

Usiadła   po   turecku   naprzeciw   mnie.   Nie   mogłam   oderwać 

wzroku od tych jej dziwnych oczu. Niebieskie było przenikliwe i 
smutne, a brązowe mroczne i pełne współczucia. 

– Ayd, nie wiem, dlaczego ci się wydaje, że ktokolwiek z nas 

urwał się z jakiegoś przesłodzonego serialu dla młodzieży. Rule 
ledwie rozmawia z rodzicami, Matka Shaw to Zła Wiedźma z 
Zachodu a Nash nienawidzi męża swojej matki tak bardzo, że 
wyprowadził się z domu, kiedy jeszcze był chłopcem. Rowdy 
nawet nie wie, kim są jego rodzice, moja matka odeszła, zanim 

background image

zaczęłam chodzić, i zostawiła mnie z ojcem, który dla wygody 
przy   każdej   okazji   zapominał,   że   jestem   dziewczynką,   no   i 
wszyscy wiemy, jak fatalnie ojciec Jeta traktuje jego matkę. Nikt 
z nas nie pierdzi perfumami, dziewczyno, więc nie rozumiem, 
dlaczego uważasz, że masz cierpieć sama. 

Objęłam ją za szyję i pozwoliłam się uściskać. Było tak miło 

mieć   ją   za   przyjaciółkę,   wiedzieć,  że   po   prostu  mogę   na   nią 
liczyć. To wszystko, co czekało na mnie w domu, nie wydawało 
mi się już takie straszne. 

– Dzięki, Coro. 
–   Jesteś   świetną   babką,   Ayden,   i   zasługujesz   na   to,   co 

najlepsze. 

Przeczesałam   włosy   rękami   i   pozwoliłam   się   podnieść   z 

podłogi. 

– Miałam go. I wypuściłam go z rąk. 
– Nie odszedł daleko. Wystarczy, że zawołasz. 
– Może kiedy już się dowiem, co z moim bratem, będę w 

stanie stawić czoło tej sprawie. Asa naprawdę może nie przeżyć. 
– Byłam zaskoczona, że na tę myśl dławiło mnie w gardle. 

– Pozwól mi jechać z tobą albo zadzwoń do Shaw. Wiesz, że 

ona   rzuci   wszystko   i   pewnie   nawet   wyczarteruje   prywatny 
samolot czy coś. 

Pokręciłam głową i ruszyłam do swojego pokoju. 
– Nie. Muszę to załatwić sama. 
– Ale Ayd, jeśli stanie się coś naprawdę złego, nie powinnaś 

się z tym borykać sama. 

–   Jeśli   stanie   się   coś   naprawdę   złego,   obiecuję,   że   wezwę 

posiłki, okej? 

Przyglądała mi się przez sekundę i w końcu uścisnęła moje 

ramię. 

– Przyrzekasz? 

background image

Znów ją objęłam. 
– Przyrzekam. 
–   No   dobra,   w   takim   razie   ty   się   pakuj,   a   ja   ci   zrobię 

rezerwację i wyprawię w drogę, okej? 

– Uwielbiam cię, Coro. 
– No cóż, jestem stworzona do wielbienia, więc to absolutnie 

zrozumiałe. 

Pobiegła   do   telefonu,   a   ja   zaczęłam   wrzucać   do   torby 

podróżnej wszystko, co mi przyszło do głowy. Zadzwoniłam do 
pracy   i   powiedziałam,   że   nie   będzie   mnie   przez   parę   dni; 
zadzwoniłam   też   do   Shaw,   żeby   skrótowo   przedstawić   jej 
sytuację.   To   zajęło   mi   więcej   czasu,   niż   przewidywałam,   bo 
upierała się, że pojedzie ze mną, aż w końcu Rule wyrwał jej 
telefon i obiecał, że będzie na niej siedział, dopóki nie wyląduję. 
Dopiero   wtedy   zdołałam   się   wreszcie   urwać.   Cora   zawiozła 
mnie na lotnisko, bo szczęśliwie udało się od razu zabukować 
lot, i parę godzin później wylądowałam w Louisville. 

Powrót do Kentucky był jak cios w twarz. Wszyscy poruszali 

się tu trochę wolniej i mówili bardziej miękko, i kiedy jechałam 
do   szpitala   wypożyczonym   samochodem,   czułam   się   już, 
jakbym   nigdy   nie   wyjeżdżała.   Jazda   była   krótka,   tylko   do 
centrum Louisville, bo szpital w Woodward był za mały, żeby 
zająć się moim bratem w takim stanie. Przez cały czas mogłam 
myśleć   tylko   o   tym,   że  Asa   musi   dotrwać   przynajmniej   do 
mojego   przyjazdu.   Nie   miało   już   znaczenia,   jakim   był 
samolubnym   dupkiem   –   nikt   nie   zasługiwał   na   umieranie   w 
samotności   i   strachu.   Zadzwoniłam   jeszcze   z   samochodu   i 
dowiedziałam   się,   że   ciągle   leży   na   OIOM-ie   i   że   jest 
nieprzytomny. Dostałam gęsiej skórki, słysząc smutek w głosie 
pielęgniarki. Najwidoczniej był w kiepskim stanie i nie mogłam 
przeżyć, że to wszystko przeze mnie. 

background image

Kiedy dotarłam na miejsce, nie musiałam nawet pytać, gdzie 

jest. Recepcjonistka najwyraźniej czekała na kogokolwiek, kto 
odwiedziłby   ładnego,   pobitego   chłopca.   Nawet   jedną   nogą   w 
grobie Asa wciąż tak samo działał na kobiety. Zaprowadzili mnie 
do   małej   izolatki   i   o   mało   nie   upadłam,   kiedy   zobaczyłam 
mojego starszego brata. 

Ten   pełen   życia   facet   wyglądał   jak   zepsuta   marionetka.   Z 

każdego   miejsca   wychodziły   z   niego   rurki   i   kable.   Nie 
widziałam jego twarzy, bo była owinięta gazą. W ustach miał 
rurę   respiratora   i   widziałam   nienaturalne   ruchy   jego   klatki 
piersiowej, wskazujące, że nie oddycha samodzielnie. Obie ręce 
miał   w   gipsie,   a   na   jednej   nodze   coś,   co   wyglądało   jak 
średniowieczne   narzędzie   tortur.   Określenie   „w   złym   stanie” 
było   grubym   niedopowiedzeniem.   W   ogóle   nie   wyglądał   na 
żywego człowieka. 

Przełknęłam ślinę i podeszłam do łóżka. Położyłam dłoń na 

jego zagipsowanej ręce. Do pokoju przyszedł lekarz z kartą i 
jakby trochę się wystraszył na mój widok. 

– Pani jest z rodziny? Próbowaliśmy tu ściągnąć jego matkę, 

ale   powiedziała,   że   jest   w   Illinois   i   wróci   dopiero   za   kilka 
tygodni. 

Odchrząknęłam. 
– Jestem jego siostrą. 
Lekarz popatrzył na mnie znad okularów. 
– Może udałoby się pani wytłumaczyć matce, że sytuacja jest 

bardzo poważna. Może jednak powinna przyjechać, na wypadek 
gdyby   jego   stan   jeszcze   się   pogorszył.   Miał   krwawienie 
wewnątrzczaszkowe.   Wprowadziliśmy   go   w   śpiączkę 
farmakologiczną,   żeby   spróbować   cofnąć   obrzęk   mózgu. 
Sytuacja jest bardzo delikatna. 

Chwyciłam poręcz szpitalnego łóżka. 

background image

– Ja z nim zostanę. Ona nie przyjedzie. 
–  To   nie   wygląda   dobrze.   Nawet   jeśli   się   obudzi,   nie   ma 

żadnej gwarancji, że będzie taki jak przedtem. Prawdę mówiąc, 
to   cud,   że   w   ogóle   dożył   do   dziś.   Nigdy   nie   widziałem   tak 
pobitego   człowieka.   Musiał   mocno   rozzłościć   jakichś   bardzo 
złych ludzi. 

Zamknęłam oczy. 
– Ma do tego wyjątkowy talent. 
–   Policja   prowadzi   szeroko   zakrojone   śledztwo.   Mam 

nadzieję, że coś znajdą. 

Wiedziałam, że nie znajdą. Woodward było małym miastem, 

w którym nic nie działało, jak powinno. To była sprawiedliwość 
w   starym,   dobrym   stylu,   oko   za   oko,   i   gdyby  Asa   przeżył, 
mógłby mówić o szczęściu. Schyliłam się i pocałowałam go w 
grubo   obandażowaną   głowę.   Wszystkie   rzeczy   miałam   w 
samochodzie. Nic nie zmusiłoby mnie do powrotu do przyczepy, 
a zanosiło się na to, że spędzę tu trochę czasu, więc musiałam 
znaleźć hotel blisko szpitala. 

– Asa, myślałam, że nie mamy już ze sobą nic wspólnego, ale 

wygląda na to, że chronienie bliskich, nawet za cenę życia, to 
wspólna   cecha   Crossów.   Naprawdę   musimy   być   mądrzejsi, 
bracie. 

background image

JET:

W   łóżku,   naprzeciwko   małego   aneksu   jadalnego   w 

hotelowym   pokoju,   gdzie   akurat   siedziałem,   leżała   naga 
blondynka.   Fakt,   że   byłem   bardziej   zainteresowany   butelką 
whiskey stojącą przede mną, był smutnym świadectwem stanu 
rzeczy.  Blondynka   ledwie   mówiła  po  angielsku  i  przyszła  po 
koncercie   z   jednym   z   chłopaków   z   Artifice,   ale   z   jakiegoś 
powodu kleiła się do mnie cały wieczór, choć nie byłem nią ani 
odrobinę   zainteresowany.   Może   to   była   kwestia   bariery 
językowej.   Ja   nie   rozumiałem   niemieckiego,   a   ona   rozumiała 
chyba   tylko   to,   że   im   więcej   alkoholu   w   siebie   wleję,   tym 
bardziej   wyda  mi   się  atrakcyjna, więc   od kiedy   wróciłem  do 
pokoju, miałem stałe dostawy. 

Była bardzo ładna, wysoka, ze świetnym tyłkiem, miała całe 

kilometry   jasnych   włosów   i   ładne,   wielkie,   niebieskie   oczy. 
Problem polegał na tym, że leżała z tym wszystkim w moim 
łóżku, w którym powinna leżeć bursztynowooka brunetka. Część 
mnie miała ogromną ochotę położyć się obok niej i pozwolić, 
żeby whiskey i ładna dziewczyna wygnały ducha Ayden choć na 
chwilę. Niestety, większa część wiedziała, że to tylko chwilowe 
lekarstwo, po którym rano poczuję się gównianie, a chłopaki z 
zespołu będą się o mnie martwić jeszcze bardziej niż do tej pory. 

Ta   trasa   koncertowa   strasznie   mnie   męczyła   i   chyba   nie 

ukrywałem tego zbyt skutecznie. Dziewczyny, imprezy, alkohol i 
narkotyki – było tego trochę za dużo na dodatek do złamanego 
serca   i   cokolwiek   moi   koledzy   próbowali   mi   wciskać, 
czymkolwiek   kusił   mnie   Dario   i   jego   zespół,   nic   mnie   nie 
cieszyło. Tęskniłem za  Kolorado. Tęskniłem za chłopakami  z 
salonu, za Corą i mimo wszystko martwiłem się o mamę. Nie 
dało   się   ukryć   wyrwy   w   moim   wnętrzu,   którą   powinna 

background image

wypełniać Ayden, i chyba nie muszę mówić, że za nią tęskniłem 
najbardziej. 

I   prawdziwym   powodem,   prawdziwym   problemem,   który 

powstrzymywał mnie przed rzuceniem się na gołą blondynkę i 
dowiedzeniem   się,   jak   brzmi   Jet   po   niemiecku,   była   właśnie 
Ayden.   Nie   mogłem   przestać   o   niej   myśleć,   w   głowie   wciąż 
widziałem jej miodowe oczy, w których odbijały się wszystkie 
moje uczucia. Bez niej czułem się niemożliwie samotny i nawet 
przez   sekundę   nie   myślałem,   że   ona   będzie   na   mnie   czekać, 
kiedy wrócę. Nawet po tym pocałunku na pożegnanie. 

Jak   na   razie   najlepsza   w   tej   całej   Europie   była   okazja 

oglądania na scenie naprawdę świetnych kapel. W każdym kraju, 
w którym się zatrzymywaliśmy, w każdym barze, do którego 
szliśmy,   grały   undergroundowe   zespoły.   Niesamowite   grupy, 
często   złożone   z   dzieciaków   o   wiele   młodszych   ode   mnie; 
słuchanie ich za każdym razem mnie cieszyło. Przypominało mi 
to,  jak   bardzo   lubię   słuchać   cudzej   muzyki,  odkrywać   młode 
talenty i zapewniać im możliwość zaprezentowania się szerszej 
publice.   Cieszyło   mnie   to   o   wiele   bardziej   niż   bycie 
podziwianym   i   chwalonym   za   to,   co   sam   robiłem   na   scenie. 
Oczywiście lubiłem grać, lubiłem pisać piosenki i występować, 
ale to nie było to, czym chciałem zarabiać na życie. 

Życie w trasie, niezależnie od części świata, po jakimś czasie 

zawsze   robiło   się   męczące.   Tęskniłem   za   własnym   łóżkiem, 
najlepiej  z ładną  dziewczyną  z  Południa  czekającą  w nim na 
mnie,   tęskniłem   za   wieczorami   niespędzanymi   w   barze   na 
opędzaniu   się   przed   fankami   i   metalowcami.   Nie   byłem 
stworzony   na   gwiazdę   rocka,   ale   świetnie   się   nadawałem   do 
promowania   innych,   by   mogli   nimi   zostać.   Po   powrocie   do 
domu zamierzałem odtworzyć studio i powoli zakręcić się za 
założeniem własnej wytwórni. Ta myśl kręciła mnie tak, jak w 

background image

życiu nie mogłaby mnie kręcić ta goła blondynka. Na szczęście 
dla   mnie   reszta   chłopaków   z   zespołu   była   chyba   równie 
wypalona jak ja. 

Von tęsknił za żoną i dzieckiem i częściej siedział na Skypie 

niż w barach. Catcher większość czasu spędzał z chłopakami z 
Artifice, ale tak naprawdę po prostu się cieszył, że się z nami 
załapał, a Boone’a wszyscy obserwowaliśmy przez cały czas, by 
sprawdzić,   jak   sobie   radzi   ze   swoją   długą   abstynencją.  Trasa 
koncertowa to był ciężki kawałek chleba, a że wyjechaliśmy na 
tak długo i tak daleko, baliśmy  się, że Boone  nie wytrzyma. 
Chyba nikt nie myślał w tej chwili o kontrakcie z wytwórnią i 
cieszyło   mnie   to.   Zespół   dobrze   się   trzymał   i   nie   chciałem, 
żebyśmy się rozpadli, gdyby każdy z nas chciał czegoś innego. 
W tej chwili taki obrót sprawy wydawał mi się aż nadto realny. 

Dario   upierał   się,   że   jesteśmy   lepsi   od   Artifice,   że 

moglibyśmy jeździć w miejsca i robić rzeczy, których oni nigdy 
nie osiągnęli, i choć uznawałem to za komplement, zwyczajnie 
nie   chciałem   tego   wszystkiego.   Jedynym,   czego   chciałem, 
jedynym,   co   się   liczyło,   była  Ayden,   a   ona   nie   uważała,   że 
jesteśmy   dla   siebie   odpowiedni.   Nie   umiałem   się   z   tym 
pogodzić. 

Stanąłem chwiejnie na nogach, pijany, ale wciąż nie dość, i 

spojrzałem na dziewczynę. Powinienem albo się nią zająć, albo 
wystawić ją za drzwi, a mój zmęczony mózg wciąż nie wiedział, 
na którą opcję się zdecydować. Nagle moja komórka w tylnej 
kieszeni   wrzasnęła   ostrym   kawałkiem   Jucifera.   Przesunięcie 
czasu   za   oceanem   wciąż   mnie   zaskakiwało,   a   widok   imienia 
Shaw na wyświetlaczu zmroził  mi  krew w żyłach. Nawet do 
mnie nie dotarło, że dziewczyna w łóżku klęła na mnie w obcym 
języku i że rzuciła w moją głowę pilotem, kiedy szedłem do 
łazienki, żeby odebrać telefon. Wiedziałem, że cholernie trudno 

background image

będzie się jej pozbyć, ale należało mi się za poważne błędy w 
ocenie jej osobowości. 

–   Hej,   Shaw,   wszystko   w   porządku?   Z   Rule’em   wszystko 

okej? 

Przez moją głowę z prędkością światła przelatywały najgorsze 

scenariusze   i   nie   mogłem   ich   ani   odrobinę   przyhamować. 
Wściekła   Niemka   wrzeszczała   coś   przez   zamknięte   drzwi   i 
łomotała   w   nie   pięściami.   Gdybym   był   odrobinę   bardziej 
urżnięty, ta cała sytuacja wydawałaby mi się tak zabawna, że 
pewnie sam siebie zabiłbym śmiechem. 

–   Hej,   przepraszam,   że   ci   przeszkadzam,   ale   musiałam 

zadzwonić, chociaż Rule zagroził, że schowa mi telefon, jeśli to 
zrobię. 

–   Co   jest?   –   Była   zdenerwowana,   przez   co   i   ja   się 

zdenerwowałem; byłem wściekły, że od Kolorado dzieli mnie 
cały   ocean.   Coś   bardzo   ciężkiego   uderzyło   w   drzwi   i 
zastanawiałem się z roztargnieniem, czy dziewczyna raczyła się 
ubrać,   nim   wpadła   w   szał.   Wydało   mi   się   śmieszne,   że 
niezależnie   od   kraju   wkurzona   fanka   zawsze   była   po   prostu 
wkurzoną fanką. 

– Chodzi o Ayden. 
I   nagle   świat   się   zatrzymał.   Nie   było   żadnej   wściekłej 

blondyny w pokoju obok. Nie było zespołu. Nie było niczego 
prócz Ayden i faktu, że jest zbyt daleko. Przestałem oddychać na 
tak długo, że wzrok mi się lekko zmącił i Shaw musiała ostro 
szczeknąć moje imię, żebym oprzytomniał. 

– Co się dzieje z Ayden? 
Próbowałem mówić obojętnym tonem, ale wiedziałem, że mi 

się nie udało, kiedy Shaw cicho zaklęła. 

– Słuchaj, ona ci musi powiedzieć mnóstwo rzeczy, musisz ją 

zmusić,   żeby   ci   powiedziała.   Rozumiem,   dlaczego   cię 

background image

odepchnęła, i musisz mi po prostu uwierzyć, że zrobiła to, bo 
uważała,   że   cię   chroni,   ale   w   tej   chwili   jest   sama   i   cię 
potrzebuje. Nie pozwoliła mi pojechać z sobą i nie pozwoliła 
Corze, ale potrzebuje kogoś, i tym kimś jesteś ty. 

–   Shaw,   zdajesz   sobie   sprawę,   że   jestem   w   tej   chwili   w 

Hamburgu, a jutro po południu mam być w Berlinie, prawda? 

Westchnęła   i   usłyszałem   coś,   jakby   walnęła   głową   o   coś 

twardego. 

– Wiem. Ale ona cię potrzebuje. 
– Shaw, chyba dała mi dość jasno do zrozumienia, że jestem 

ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje w życiu. – Skuliłem się trochę, 
kiedy   za   drzwiami   coś   się   roztrzaskało.  Wyglądało   na   to,   że 
koszt mojego pokoju rósł z minuty na minutę. 

– Jej brat leży w szpitalu, Jet. Został pobity prawie na śmierć i 

nie wiadomo, czy z tego wyjdzie. Matka jest do niczego, więc 
Ayden siedzi teraz sama w szpitalu w Louisville i czeka, czy jej 
jedyny   brat   umrze.   Nie   bądź   taki,   wiem,   że   nie   rozumiesz, 
dlaczego cię zostawiła na lodzie, ale prawda jest taka, że chciała 
cię trzymać na dystans, żeby nic ci się nie stało. Próbowała cię 
chronić. 

– Przed czym? 
–   Przed   kolejną   sytuacją,   bardzo   nieciekawą   i   pełną 

okropnych rzeczy. Ona cię kocha. 

Zagryzłem zęby i bezwiednie kopnąłem drzwi łazienki. 
– Nawet nie wiedziałem, że ma brata. Nie sądzisz, że gdyby 

mnie   kochała,   powiedziałaby   mi   o   tym?   Shaw,   wiem,   że 
próbujesz pomóc, ale chyba jesteś za bardzo zdesperowana. 

Tym   razem   zaklęła   głośno,   a   kiedy   zaczęła   na   mnie 

wrzeszczeć, poczułem się, niemal jakbym słuchał Rule’a. 

–   Przestań   być   takim   głupkiem!   Nie   musisz   jej   niczego 

dawać, wystarczy, że się pojawisz. Ona potrzebuje tylko, żebyś 

background image

był, Jet. To nie takie trudne. – Nie dała mi szansy odpowiedzieć, 
wściekała   się   dalej.   –   Wiem,   że   cierpisz,   ale   ona   też,   i 
przestaniecie cierpieć, dopiero kiedy któreś z was zrozumie, że 
po   prostu   musicie   być   razem.   Koniec,   kropka.   Jeśli   tego   nie 
widzisz, to rzeczywiście na nią nie zasługujesz. Na razie, Jet. 

Rozłączyła   się,   a   ja   stałem   ogłuszony,   oszołomiony   w 

łazience   milion   kilometrów   od   domu.   W   pierwszej   chwili 
chciałem wrzucić graty do walizki i pędzić na ratunek, tylko że 
ostatnim   razem,   kiedy   tego   próbowałem,   wylądowałem   w 
areszcie.   Byłem   już   zmęczony   ratowaniem   ludzi,   a   w 
szczególności   kobiet,   które   wcale   nie   chciały   mnie   w   roli 
swojego bohatera. Myśl, że Ayden cierpi sama, że próbuje bez 
pomocy poradzić sobie z czymś takim, wypruwała mi flaki, ale 
ona mnie nie chciała. A jeśli mnie nie chciała, to nie mogłem 
zrobić nic, czego nie mogły zrobić dziewczyny albo Pulowerek. 
Poza tym w tej chwili miałem do pokonania rozjuszoną, gołą 
Niemkę,   i   to   przynajmniej   był   namacalny   problem,   którym 
mogłem się skutecznie zająć. 

Następnego dnia, w pociągu do Berlina, czułem się okropnie. 

Nie   spałem   całą   noc,   a   pozbycie   się   Walkirii   na   sterydach 
okazało   się   trudniejsze,   niż   przewidywałem.   Nie   mogłem 
przestać myśleć o telefonie Shaw, a siedzenie w wagonie z bandą 
skacowanych metalowców i hałaśliwymi niemieckimi rodzinami 
sprawiało, że miałem ochotę powyrywać sobie wszystkie włosy 
z głowy i uciec z krzykiem. Von siedział naprzeciw mnie, na 
przemian drzemiąc i bawiąc się telefonem; wydawało się, że nie 
słyszy hałasu panującego wokół i bardzo mu zazdrościłem tego 
wrodzonego spokoju ducha. 

–   Wszystko   dobrze,   stary?   Wyglądasz,   jakbyś   chciał 

wyskoczyć przez okno. 

Poruszyłem się niespokojnie na siedzeniu. 

background image

– Wszystko okej. 
– Naprawdę? Bzdura. Nie jesteś okej, od kiedy popieprzyło ci 

się z Ayden. Cieleśnie może jesteś tutaj, ale twoja głowa została 
w Denver. 

– Serio, jest git. Po prostu odchorowanie kogoś takiego jak 

ona wymaga czasu, i tyle. Ciągle myślę, że powinienem do niej 
zadzwonić. 

– Człowieku, komu ty to mówisz? Znam cię od gówniarza. 

Dziewczyny  były  tylko dziewczynami, dopóki  nie zjawiła się 
Ayden. Ona  jest  inna, wszyscy  to widzieliśmy. Kurde, Jet, w 
walentynki   śpiewałeś   złote   przeboje.   Masz   nas   za   głupków? 
Wszyscy wiemy, komu je śpiewałeś. 

– Po prostu się zabujałem, i tyle. 
– I dobrze. Jest mądra, jest piękna, ma dość ikry, żeby znosić 

twoje humory, i założę się, że nie boi się wszystkich trupów w 
szafie rodziny Kellerów. Do licha, Jet, piszesz najlepszą muzykę 
na   świecie,   jesteś   lepszym   frontmanem   niż   wszyscy,   którzy 
kiedykolwiek   wyszli   na   scenę,   i   w   ogóle   jesteś   cholernie 
porządnym gościem. Powinieneś mieć w życiu kogoś takiego jak 
Ayden.   Przestań   myśleć,   że   musisz   odbyć   jakąś   pokręconą 
pokutę, bo twój ojciec jest palantem, a twoja matka nie chce tego 
dostrzec. 

– Rany, człowieku, skąd ta przemowa? 
–   Wyjazd   w   tę   trasę   to   była   wielka   szansa.   Wszyscy 

musieliśmy   to   zrobić,   żeby   się   przekonać,   ile   jesteśmy   warci 
jako zespół. Ale to nie jest to, czego chcę, i teraz widać, że ty też 
tego wcale nie chcesz. Uwielbiam grać i nie mam nic przeciwko, 
żeby od czasu do czasu skoczyć na jakiś festiwal czy pograć w 
Cerberusie,  ale  to  mi  pasuje,  bo  potem  wracam   do  domu   do 
Blain i dziecka. To ich chcę, to przy nich chcę być i teraz widzę 
w tobie to samo. Przedtem to był strach. Bałeś się o matkę, bałeś 

background image

się,   co   będzie,   jeśli   po   prostu   sobie   odpuścisz,   ale   teraz   jest 
inaczej. Chcesz być tam, gdzie jest ta dziewczyna, nawet jeśli ci 
powiedziała, że z wami koniec. 

Spojrzałem na niego spod uniesionej brwi. 
– Gdybyśmy pojechali w tę trasę rok wcześniej, miałbyś co 

noc inną laskę w pokoju. Piłbyś whiskey litrami i szalałbyś tak 
samo jak chłopaki z Artifice. Spójrz prawdzie w oczy. Zmieniłeś 
się. 

Oparłem   czoło   o   szybę   i   zapatrzyłem   się   bezmyślnie   w 

niemiecki krajobraz migający za oknem. 

– Tak fatalnie jak teraz czułem się tylko przez matkę. 
– Każdy ma coś, z czym próbuje sobie poradzić. Ty masz 

przynajmniej   ujście   dla   całego   swojego   szaleństwa:   możesz 
wyjść na scenę i je wykrzyczeć. Może twoja dziewczyna nie ma 
czegoś takiego. 

Zamknąłem   oczy   i   pozwoliłem,   żeby   wszystkie   ostatnie 

wydarzenia wypłynęły w mojej  głowie. Von miał  sporo racji. 
Zawsze   widziałem   ten   gniew   we   mnie   jako   ogień   –   żar   i 
płomienie   –   który   może   spalić   mój   świat.  Ale   jeśli   ja   byłem 
ogniem, Ayden była wodą. Nieustannie zmieniała się i poruszała, 
odbijała   wszystko   i   na   zawołanie   zmieniała   postać.   Była 
chłodna, wzbierała i opadała, chłonąc w siebie to, co przynosiło 
życie. Nie powinniśmy do siebie pasować, ale pasowaliśmy, i 
kiedy byliśmy razem, buchał wrzątek – trudno wymagać więcej 
od kogoś, z kim chce się być na zawsze. 

– Niby jak mam to naprawić, skoro dzisiaj wieczorem mamy 

koncert,   a   jutro   następny?   Jak   mam   cokolwiek   zrobić,   skoro 
jestem tutaj, a ona tam? I co zrobię, jeśli ona tak naprawdę wcale 
mnie tam nie chce, jeśli Shaw się myliła i wyobrażała sobie coś, 
czego nie ma? 

– Przestań być cipką i po prostu to zrób. Gdyby Blain mnie 

background image

potrzebowała,   to   możesz   się   założyć   o   własny   tyłek,   że 
zostawiłbym was bez mrugnięcia okiem. 

– Dupek. 
Pośmiał się trochę i wyciągnął przed sobą nogi.
  – Dzisiaj i tak już nic nie zrobisz, więc zagraj wieczorem 

koncert, jutro wymyśl, jak się stąd wydostać, a my z chłopakami 
jakoś opędzimy następne dwa występy, dopóki nie wrócisz. Ja 
mogę   zaśpiewać   większość   wokali,   a   czego   ja   nie   dam   rady 
zaśpiewać, zaśpiewa Catcher. Bez ciebie będziemy do bani, ale 
kogo to obchodzi? 

Zamknąłem oczy i zacząłem nad tym myśleć. Nie chciałem 

zawieść chłopaków; byliśmy ekipą i to była wielka sprawa, ale 
wiedziałem też, że nie będzie ze mnie wielkiego pożytku, kiedy 
wszystko,   co   sprawiało,   że   byłem   świetny   na   scenie,   było 
skupione na czymś innym. Nawet jeśli ona powie mi, żebym 
spadał   i   nie   wracał,   będę   mógł   sobie   powiedzieć,   że 
przynajmniej   spróbowałem.   Wyciągnąłem   komórkę   i 
zadzwoniłem do Cory. 

– Hej. 
–   Hej,   co   się   dzieje?   –   Była   zaspana   i   dopiero   teraz 

przypomniałem sobie o różnicy czasu. 

– Muszę wiedzieć, gdzie w Louisville jest Ayden. 
– Co? – Cała senność wyparowała z jej głosu. 
– Shaw do mnie zadzwoniła i powiedziała o bracie Ayden. 

Jadę do niej. 

– Och, Bogu dzięki. 
– No już, Cora, pomóż mi. 
– Rozmawiałam z nią wczoraj. Musieli go zabrać na jakąś 

nagłą operację. Była przerażona i strasznie smutna. Shaw i ja 
miałyśmy już ciągnąć słomki, która z nas oleje jej zakaz i poleci 
do Kentucky. Jej brat leży we Wschodnim Szpitalu Baptystów, 

background image

czy jakoś tak. W samym centrum. Ona kogoś potrzebuje, Jet. Nie 
spieprz tego. 

Wydawało mi się dość śmieszne, że nagle wszyscy tak się 

troszczyli,   żebym   to   ja   tego   nie   spieprzył,   skoro   to   Ayden 
zostawiła mnie. 

– Ja się staram to naprawić, co jest trochę dziwne, skoro to nie 

ja zerwałem. 

Prychnęła na mnie, a ja zacząłem strzelać kostkami palców i 

bezwiednie kręcić obrączkę na kciuku. 

– Dzisiaj wieczorem muszę zagrać koncert w Berlinie i jutro 

wykombinuję, jak się dostać do Stanów, ale i tak minie trochę 
czasu, zanim dotrę do Kentucky. Jeśli rzeczywiście jest tak źle, 
jak mówiła Shaw, chciałbym, żebyście miały na nią oko, dopóki 
się nie zjawię. 

– I mamy. My też ją kochamy, wiesz? 
Parsknąłem. 
– Wiem. 
– Zawiadomisz ją, że przyjeżdżasz? 
Sam   się   nad   tym   zastanawiałem.   Chciałem   jej   wysłać 

esemesa,   dać   jej   znać,   że   o   niej   myślę,   że   nie   jest   sama, 
cokolwiek   by   się   działo.   Wiedziałem   jednak,   że   jeśli   mnie 
zignoruje albo odpisze, żebym jej teraz nie zawracał głowy, to 
najprawdopodobniej   porzucę   cały   ten   pomysł   i   zostanę   z 
chłopakami na koncertach. 

– Nie. Myślę, że będzie lepiej, jeśli się po prostu zjawię. Jeśli 

mnie   tam   nie   będzie   chciała,   po   prostu   mi   to   powie   i   nie 
będziemy musieli tego przeciągać w nieskończoność. 

– Jet, nawet jeśli ci powie, że cię tam nie chce, to będzie 

kłamstwo. A twoim zadaniem jest to wiedzieć i zostać mimo 
wszystko. 

Kobiety były o wiele za bardzo skomplikowane. 

background image

– Dzięki, Coro, przyślę ci później esemesa i dam znać, jak to 

wszystko wyszło. 

– Wyjdzie tak, jak ma wyjść. Wierzę w was, kochani. 
Burknąłem  i  się   rozłączyłem.  Przez   kilka  minut   obracałem 

telefon w palcach i gapiłem się na ciemny wyświetlacz, aż w 
końcu   poddałem   się   i   napisałem   wiadomość   do  Ayden.   Nie 
rozmawialiśmy   od   tego   pocałunku   przed   domem,   ale   wciąż 
czułem w sobie każdą część jej ciała. 

„Myślę o tobie. Tęsknię za tobą”. 
Przez dobre pół godziny nie było odpowiedzi, ale była w innej 

strefie czasowej i nie wiedziałem, czy siedzi w szpitalu, czy nie, 
więc bardzo się starałem za wiele o tym nie myśleć. Zamiast 
tego skołowałem sobie długopis i kartkę i zacząłem pracować 
nad   refrenem   nowego   kawałka,   który   chodził   za   mną   od 
wyjazdu. Byłem tak zamyślony, że kiedy mój telefon brzdęknął, 
anonsując wiadomość, o mało go nie zignorowałem, ale nagle 
przypomniałem sobie, że przecież pisałem do Ayden. 

„Ja też tęsknię”. 
Krótko i na temat. Nic więcej nie było mi potrzeba. 

background image

AYDEN:

Byłam   tak   wykończona,   że   ledwie   patrzyłam   na   oczy. 

Ostatnie   trzy   noce   drzemałam   na   najbardziej   niewygodnym 
krześle   świata   w   pokoju   Asy   i   nosem   mi   już   wychodziły 
telefoniczne kłótnie z matką. 

Mojej   pierwszej   nocy   w   Kentucky  Asa   dostał   konwulsji   i 

natychmiast   trafił   na   stół   operacyjny.   Lekarze   musieli   mu 
wywiercić dziurę w głowie, by zmniejszyć obrzęk i dać ujście 
krwi zbierającej się w jego mózgu. Serce Asy dwa razy przestało 
bić i powiedziano mi, że fart to za słabe słowo na to, że w ogóle 
przeżył operację. Wciąż był nieprzytomny i jego życie wisiało 
na włosku, ale ja musiałam wziąć prysznic, a poza tym czułam, 
że jeśli mama jeszcze raz zadzwoni i powie, że po prostu nie da 
rady   przyjechać,   zamorduję   wszystkich   dookoła.   Nie   mogłam 
uwierzyć,   że   zachowuje   się,   jakby   to   był   po   prostu   kolejny 
wybryk Asy. Nie mogła tak myśleć, kiedy powiedziałam jej, że 
lekarze dwa razy uznali go za martwego na stole operacyjnym. 
Pomyślałam sobie, że jeśli on umrze, jeśli będę sama musiała 
chować mojego brata, to matka więcej o mnie nie usłyszy. 

Hotel raczej nie był pięciogwiazdkowy, ale mogłam z niego 

pieszo dojść do szpitala i mieli mnóstwo wolnych pokoi, więc 
musiał wystarczyć, dopóki sytuacja się nie wyklaruje. Wysłałam 
krótkie   esemesy   dziewczynom   z   informacją,   co   się   stało,   a 
potem przez dziesięć minut zapewniałam je obie, że sobie radzę 
i żadna z nich nie musi wsiadać do samolotu. Były kochane, ale 
musiałam   sama   dźwignąć   to   wszystko,   jakkolwiek   się   to 
rozwiąże. Obiecałam, że zadzwonię, jeśli będę ich potrzebować, 
a potem zapatrzyłam się w esemesa, którego poprzedniego dnia 
przysłał mi Jet. 

Kiedy   wiadomość   przyszła,   siedziałam   w   poczekalni   w 

background image

trakcie operacji Asy i potrzebowałam pół godziny, by przestać 
płakać   i   móc   mu   odpisać.   Sama   świadomość,   że   on   o   mnie 
myśli, pozwoliła mi przeżyć niekończące się godziny czekania, a 
kiedy lekarze wyszli i powiedzieli mi o tym, że serce Asy się 
zatrzymało,   to   proste   „tęsknię   za   tobą”   pozwoliło   mi   się   nie 
rozsypać do reszty. 

Bawiłam się myślą, czy nie napisać mu, że mi go brakuje, ale 

byłam   zbyt   zmęczona,   żeby   jasno   myśleć   i   żadne   słowa   nie 
wydały mi się odpowiednie, by przekazać wszystko, co chciałam 
mu powiedzieć. Chciałam, by wiedział, że go potrzebuję, że to 
najbardziej   przerażająca   rzecz,   jaką   musiałam   zrobić   całkiem 
sama, że już nie będę go od siebie odpychać dla jego dobra, że 
jeśli zdoła  pokochać  mnie  całą, ze  wszystkim, to może  mnie 
sobie   wziąć.  Ale   po   prostu   nie   chciałam   mu   zwalać   tego   na 
głowę, kiedy musiał się skupić na koncertowaniu. Zobowiązał 
się   do   spraw   ważniejszych   ode   mnie,   a   ja   potrafiłam   być 
cierpliwa. Chciałam porozmawiać z nim, kiedy wróci, i mogłam 
tylko   mieć   nadzieję,   że   gdzieś   po   drodze   nie   znajdzie   sobie 
zastępstwa za mnie. 

Potarłam piekące oczy i ruszyłam po cementowych schodach 

na piętro, na którym był mój pokój. Byłam w nim wcześniej 
ledwie przez pięć minut – rzuciłam rzeczy i wyszorowałam zęby. 
Po   obu   stronach   mieszkały   rodziny,   które   pozdrawiały   mnie 
wesoło   w   korytarzu,   ale   teraz   miałam   nadzieję,   że   wszyscy 
wyszli,   że   będzie   cicho,   żebym   mogła   przespać   się   przez 
godzinkę przed powrotem do szpitala. Zamrugałam parę razy, 
kiedy dotarłam na piętro, bo wydało mi się, że pod zamkniętymi 
drzwiami siedzi wysoka, szczupła postać. Pokręciłam głową, by 
się   upewnić,   że   zmęczony   mózg   nie   płata   mi   figla,   bo   tylko 
jeden znany mi człowiek na tej planecie mógł mieć na sobie 
obcisłe, fiołkowe dżinsy w stolicy krainy wsioków, a człowiek 

background image

ten powinien być milion kilometrów ode mnie i bawić się w 
gwiazdę rocka. 

– Jet? 
Wyszeptane słowo było bardziej tchnieniem niż prawdziwym 

dźwiękiem,   ale   musiał   mnie   usłyszeć,   bo   odwrócił   głowę   i 
wreszcie mnie zobaczył. Przycisnął plecy do zamkniętych drzwi, 
o które się opierał, i podniósł się z podłogi. Miał ciemne okulary 
i   obcisłą   czarną   koszulkę   z   płonącą   trupią   czaszką   i 
pentagramem   –   kolejne   logo   jakiegoś   zespołu.   Jego   ciemne 
włosy wyglądały, jakby nie czesał się od paru dni, ale jego usta 
wygięły się w półuśmiechu i nagle nie widziałam już nic oprócz 
niego.   Nie   było   podłego   hotelu,   nie   było   dzieciaków 
wrzeszczących   w   basenie   na   dole,   nie   było   brata   ledwie 
trzymającego się życia – był tylko Jet, i tylko jego na świecie 
pragnęłam.   Nie   zdawałam   sobie   sprawy,   że   idę   do   niego,   że 
biegnę. Nie zdawałam sobie sprawy, że płaczę, znowu, i że kiedy 
wpadłam na niego z całym rozpędem, musiał się cofnąć o dwa 
kroki. Czułam tylko jego ramiona, obejmujące mnie, i jego usta 
całujące   mnie   w   czubek   głowy,   kiedy   przylgnęłam   do   niego. 
Wspięłam się na niego jak na drabinki dla dzieci, żeby móc go 
objąć również nogami. 

– Co ty tu robisz? – Nie byłam pewna, czy moje słowa mają 

jakiś sens, tak histerycznie cieszyłam się na jego widok. 

Chwycił   mnie   jedną   ręką   za   tyłek,   żeby   podciągnąć   mnie 

wyżej,   a   drugą   ręką   pogłaskał   moje   potężnie   rozczochrane 
włosy. 

–   Jestem   tu,   gdzie   powinienem   być.   Całe   szczęście,   że 

nastolatek z pokoju obok napalił się na te twoje długie nogi, bo 
inaczej   snułbym   się   po   parkingu.   Planowałem   pojechać   do 
szpitala,   gdybyś   nie   zjawiła   się   przez   najbliższą   godzinę,   ale 
pomyślałem,   że   lepiej   poczekać   tutaj,   na   wypadek   gdyby   z 

background image

twoim bratem było bardzo źle i gdybyś mnie tu nie chciała. 

Wcisnęłam nos w zgięcie jego szyi i po prostu oddychałam 

nim   przez   chwilę.   Był   taki   solidny,   rzeczywisty.   Przysięgłam 
sobie, że już nigdy nie pozwolę mu odejść. Smakował solą od 
wilgotnego upału Kentucky i od moich łez, które płynęły mu po 
szyi i wciekały pod ściągacz koszulki. 

– Chcę cię tu. 
–   Dasz   mi   klucz   do   pokoju,   żebyśmy   przestali   robić 

przedstawienie tej miłej rodzince z Michigan? 

– Jest w tylnej kieszeni. 
Poczułam, że grzebie w kieszeni moich krótkich dżinsowych 

szortów. Jego pierś poruszyła się, kiedy roześmiał się lekko. 

–   Muszę   ci   powiedzieć,  Ayd,   że   jestem   fanem   Południa   i 

właśnie tak się będziesz ubierać, dopóki tu jesteś. 

Miałam na sobie dżinsy bez nogawek, kowbojki i koszulkę na 

ramiączkach – taki zestaw był praktycznie mundurem tutaj, w 
Louisville, ale niezbyt się nadawał na Kolorado, gdzie pogoda 
jakoś nigdy nie mogła się zdecydować. Poczułam, że otworzył 
drzwi i wniósł mnie do środka. Nie puszczając mnie z objęć, 
siadł na brzegu łóżka. Chciałam mu powiedzieć, że pewnie jest 
obrzydliwe i może powinien zdjąć narzutę, ale jeszcze bardziej 
chciałam, żeby mnie nie puszczał, aż poczuję, że wszystko jest 
dobrze. 

– Tak się cieszę, że cię widzę. 
Pogłaskał mnie po karku, a ja zamknęłam oczy i pozwoliłam 

się pocieszać. 

–   Mogłaś   do   mnie   zadzwonić   w   każdej   chwili.   Ayd. 

Wsiadłbym w pierwszy samolot do Stanów. 

– Ja nie wiem, co robię, Jet. Nie wiem nawet, jak dotrwałam 

sama do tej pory. – Wypuściłam powietrze tuż przy jego szyi i 
poczułam, że zadrżał. – Mam ci do opowiedzenia parę rzeczy i 

background image

musisz mi obiecać, że ode mnie nie uciekniesz, kiedy skończę. 

Poczułam,   że   odrobinę   stężał   pode   mną,   ale   jego   dłonie 

pozostały   na   miejscu   i   jego   głos   brzmiał   spokojnie,   kiedy 
odpowiedział: 

– Nigdzie się nie wybieram, Ayd. Właśnie przyleciałem przez 

pół pieprzonego globusa, żeby tutaj być. Nie odstraszysz mnie. 
Nie boję się tego. 

– Przynajmniej ty. 
Odsunęłam   się,   żebyśmy   mogli   spojrzeć   sobie   w   oczy,   i 

grzbietem dłoni otarłam policzki. Jet uniósł rękę i założył kilka 
zbłąkanych kosmyków moich włosów za uszy; ten gest był tak 
słodki, tak troskliwy, że o mało nie zaczęłam ryczeć na nowo. 
Wzięłam głęboki oddech i wyrzuciłam to wszystko z siebie. 

Opowiedziałam   mu   o  matce.   Opowiedziałam  o  przyczepie. 

Opowiedziałam   o   chłopakach.   O   narkotykach   i   o   seksie. 
Opowiedziałam   mu   o   panu   Kellym   i   szkole,   i   w   końcu 
opowiedziałam   mu   o   Asie.   Wyłożyłam   wszystko   bez 
upiększania, tak szczerze, jak umiałam. Odsunęłam zasłonę, by 
pokazać   mu   wszystkie   tajemnice,   które   się   za   nią   kryły.   Jet 
nawet nie mrugnął, tylko patrzył na mnie, przez cały czas nie 
odrywał swoich ciemnych oczu od moich, a otoczki wokół jego 
źrenic z każdą minutą stawały się ostrzejsze i jaśniejsze. 

Powiedziałam   mu,   jaka   byłam   nim   oczarowana,   kiedy 

pierwszy   raz   zobaczyłam   go   na   scenie.   Powiedziałam,   jak 
bardzo go pragnęłam tamtej nocy, kiedy mi odmówił, bo uważał, 
że jestem dla niego za dobra, i jak mnie to prześladowało przez 
długie   miesiące,   bo   nikt   nigdy   nie   uważał   mnie   za   dobrą. 
Powiedziałam mu, że tylko chciałam go chronić i że podejrzenie, 
że to Asa był odpowiedzialny za włamanie do studia kazało mi 
uciekać w panice, i dlatego musiałam z nim zerwać. Starałam się 
wyznać wszystko, wyjaśnić wszystkie decyzje, dobre czy złe, 

background image

które doprowadziły mnie do dzisiejszego dnia. Zamierzałam mu 
powiedzieć, jak strasznie za nim tęskniłam, że go kocham i że 
nigdy nie chciałam, by odszedł, ale nie zdążyłam, bo zamknął mi 
usta, przyciskając do nich swoje. 

Był   to  skuteczny   sposób  na   zatamowanie   rzeki   słów,   a   na 

dodatek sprawił, że straciłam wątek. Usadowiłam się wygodniej 
na   jego   kolanach.   Jet   przeciągnął   dłońmi   po   moich   nagich 
ramionach; czułam jego obrączki, rysujące chłodne ścieżki na 
mojej skórze. 

–   Ayden.   –   Jego   głos   brzmiał   poważnie,   oczy   patrzyły 

przenikliwie. – Nie musiałaś szarpać się z tym wszystkim sama. 
Byłbym przy tobie. 

Oparłam czoło o jego czoło. Ten mężczyzna naszpikowany 

metalem   i   ozdobiony   tatuażami,   które   krwawiły   gniewem   i 
frustracją,   naprawdę   miał   najmiększe   i   najlepsze   serce,   jakie 
napotkałam w życiu. Teraz, kiedy już wiedziałam, jak łatwo je 
złamać,   obiecałam   sobie,   że   od   tej   pory   ja   będę   się   o   nie 
troszczyć. 

–  Wiem,   że   byś   był,   ale   jesteś   teraz,   kiedy   potrzebuję   cię 

najbardziej,   i   tylko   to   się   dla   mnie   liczy.   Jeśli   ciągle   chcesz 
mojego „na zawsze”, to jest twoje, Jet. Nikt nigdy nawet się do 
niego nie zbliżył i jesteś jedynym człowiekiem, któremu chcę je 
ofiarować. 

Uniósł brew i wyszczerzył się do mnie w uśmiechu. 
– Kochasz mnie, Ayd? 
Zamknęłam   oczy   i   pocałowałam   go,   jak   on   przed   chwilą 

całował mnie. My razem mieliśmy tak głęboki sens, nawet jeśli 
to w ogóle nie miało sensu. 

– Kocham nas, Jet. 
To go rozbawiło. Roześmiał się głośno i objął mnie jeszcze 

mocniej. 

background image

– To nawet lepiej. Może niewiele to warte, ale przyznaję, że 

nie   powinienem   był   pozwolić,   by   zranione   uczucia   i   moje 
własne lęki stanęły nam na drodze. Od początku wiedziałem, że 
lubisz uciekać. Nie powinienem być takim dupkiem i tak łatwo 
rezygnować z pogoni. Teraz, kiedy już wiem, z czym próbowałaś 
sobie   poradzić   całkiem   sama,   czuję   się   jeszcze   większym 
mięczakiem.  Ale   ostrzegam   cię,   jeśli   twój   braciak   się   z   tego 
wyliże, jest spora szansa, że poślę go z powrotem do szpitala. 

Westchnęłam tuż przy jego ustach i ruszyłam się, żeby z niego 

zejść.   Moje   serce   zatańczyło   z   radości,   kiedy   jego   dłoń 
zesztywniała  odrobinę, by  mnie  przytrzymać, zanim  w końcu 
mnie puścił. 

–   Będziesz   musiał   stanąć   w   kolejce.  Asa   to  Asa.   Zawsze 

będzie   taki,   jaki   jest,   ale   też   zawsze   będzie   moim   starszym 
bratem   i   ostatecznie,   kiedy   musiał,   postąpił   wobec   mnie   jak 
należy. Przecież sam wiesz, że to prawie niemożliwe tak całkiem 
odwrócić się od rodziny. 

Odchylił   się   do   tyłu   i   oparł   na   łokciach.   Patrzył   spod 

przymkniętych powiek, jak krzątam się po pokoju. 

– Ja wreszcie odciąłem się od mamy. 
Spojrzałam na niego przez ramię i gwałtownie wciągnęłam 

powietrze. Gdybym nie była śmiertelnie zmęczona, gdybym nie 
myślała w kółko o Asie i jego ciężkim stanie, wskoczyłabym na 
niego i nie puszczała przez parę godzin. Byłam ciekawa, czy 
zawsze   tak   będzie   między   nami,   czy   ta   wytatuowana   skóra, 
ciemne oczy i diabelskie kolce przestaną mnie kiedyś tak bardzo 
kusić. 

– Nie odciąłeś się od niej. Dałeś jej tylko trochę miejsca, żeby 

poszukała własnej drogi. Każda pomoc musi się gdzieś kończyć. 

– Od ciebie się nie odetnę, Ayden, i nie zamierzam ci dawać 

żadnego   miejsca,   więc   lepiej   się   przygotuj,   że   będziesz   to 

background image

wszystko   znosić   bardzo   długo.   Obiecałaś   mi   na   zawsze   i 
trzymam cię za słowo. 

Wahanie   w   jego   głosie   rozdarło   mi   serce.   Nienawidziłam 

siebie za to, że to ja byłam tego przyczyną, że jeszcze bardziej 
nadszarpnęłam jego poczucie bezpieczeństwa. Wiedziałam, jak 
to   jest   pragnąć   solidnego,   bezpiecznego   fundamentu   dla 
przyszłości.   Tylko   nigdy   nie   wiedziałam,   że   ten   fundament 
przybierze   kształty   przystojnego   chłopaka   w   za   ciasnych 
spodniach, trzymającego gitarę i śpiewającego dla mnie pięknym 
głosem. 

– Dawna ja, nowa ja, wszystko, co jest pośrodku i co jeszcze 

przyjdzie, jest twoje, Jet. 

Wstał   z   łóżka   i   podszedł   do   mnie,   aż   stanęliśmy   tuż   przy 

sobie i musiałam zadrzeć głowę, żeby spojrzeć mu w oczy. 

– Rozmowy o tym wszystkim mogą poczekać, aż twój brat 

wyzdrowieje. Mam dwa dni, potem będę musiał wracać, a ty 
lecisz z nóg. Przyjechałem, żeby się tobą zaopiekować, nie po to, 
żebyś ty się opiekowała mną. 

Chwyciłam jego rękę, luźno zwisającą u boku. Musiałam się 

trochę wysilić, żeby zdjąć z jego palca grubą, srebrną obrączkę, 
ale   kiedy   już   ją   miałam,   uniosłam   ją   między   nas   oboje   i 
spojrzałam mu prosto w oczy. Patrzył na mnie nieufnie, ale nie 
pytał, co robię. 

– Kochasz mnie, Jet? Kochasz mnie mimo wszystko? 
– Ayden, jestem tutaj. Oczywiście że cię kocham. Kochałem 

cię przed, kocham po i kocham wszystko, co pomiędzy. 

Gdybyśmy   nie   byli   w   obskurnym   hotelu   w   Kentucky,   być 

może   uklękłabym   na   jedno   kolano,   by   ta   chwila   wyglądała 
bardziej dramatycznie, by mu udowodnić, jak poważnie traktuję 
swoją   obietnicę,   że   więcej   nie   będę   uciekać. Ale   dziewczyna 
musi   mieć   jakieś   standardy.   Chwyciłam   jego   lewą   rękę   i 

background image

ucałowałam wnętrze dłoni. 

– Jecie Keller, kocham cię i nie ma dla mnie przyszłości bez 

ciebie.  Już   nigdy   nie   pójdę   do  łóżka   z   mężczyzną,  który   nie 
będzie tobą. Nie obchodzi mnie, czy jesteś gwiazdą rocka czy 
sprzedawcą samochodów, po prostu chcę, żeby to było „ty i ja na 
zawsze”. Ożenisz się ze mną? 

Trzymałam przed nim jego własną obrączkę i czekałam na 

odpowiedź. Otworzył i zamknął usta jak ryba, a oczy o mało nie 
wypadły mu z głowy. Cała ta scena byłaby komiczna, gdybym 
się nie czuła, jakbym miała  zaraz połknąć własny język albo 
zemdleć. 

– Ty mówisz serio? – Zaskoczyło mnie, że głos mu się trochę 

łamał. Widziałam Jeta w różnych sytuacjach, ale nigdy w takiej, 
w której krztusił się i nie wiedział, co powiedzieć. 

– To nie musi być dzisiaj. To nie musi być jutro. Do diabła, to 

nie musi nawet być w tym roku czy za pięć lat. Chcę, żebyś 
rozumiał, że jestem, że się nigdzie nie wybieram i nigdy nie 
wybiorę nikogo innego zamiast ciebie, Jet, nigdy więcej, nawet 
siebie. To jest to. Ty jesteś. 

– Czy to nie ja powinienem dawać ci pierścionek i śpiewać 

ballady? 

Czułam, że jeśli mi zaraz nie odpowie, kopnę go w jaja. 
–   Jet,   ty   mnie   już   wybrałeś.   Teraz   ja   robię   to   samo.   Czy 

mógłbyś przestać to utrudniać, do cholery, i odpowiedzieć mi na 
pytanie? 

Wziął   ode   mnie   obrączkę   i   założył   z   powrotem   na   palec, 

gdzie zwykle sobie mieszkała. 

– Tak, Ayden Cross, bardzo chętnie się z tobą ożenię. I dla 

mnie   też   nie   ma   znaczenia,   czy   będziesz   superinteligentną 
magister chemii czy bosą wiejską dziewczyną. Po prostu chcę 
być z tobą. 

background image

Skoczyłam   w   jego   ramiona   i   pozwoliłam   zakręcić   sobą 

młynka.   Tym   razem   jego   pocałunek   był   pełen   obietnic   i 
wszystkich dobrych rzeczy, które miały nadejść. 

– A teraz, choć mam ochotę cię położyć do łóżka w zupełnie 

innym celu, wyglądasz, jakbyś miała się przewrócić, a ja nie 
chcę   ci   nawet   mówić,   jak   długo   siedziałem   w   różnych 
samolotach   przez   ostatnie   dni.   Zdrzemnijmy   się   trochę   i 
odstawię   cię   do   brata.   Będziesz   mogła   mu   przekazać   dobrą 
nowinę. 

Kiwnęłam   głową   przy   jego   piersi   i   pozwoliłam   się 

poprowadzić do łóżka. Zdjęłam ohydną narzutę i ucieszyłam się, 
że   pościel   jest   czysta   i   przynajmniej   na   oko   wolna   od   plam. 
Zrzuciłam   kowbojki,   klapnęłam   twarzą   na   łóżko   i   jęknęłam, 
kiedy moja głowa padła na chudą poduszkę. Choć tak bardzo się 
cieszyłam, że go widzę, że wszystko sobie wyjaśniliśmy i że nie 
trzeba   już   nic   ukrywać,   nie   byłam   w   stanie   dłużej   utrzymać 
otwartych   oczu.   Musiałam   się   przespać   i   wrócić   do  Asy.   Jet 
położył się obok i wciągnął mnie na siebie, żeby móc mi służyć 
za   poduszkę.   Położyłam   policzek   na   jego   sercu,   na   aniele 
śmierci, i zamknęłam oczy. Pogłaskał mnie, od czubka głowy po 
dół pleców. 

– Naprawdę się hajtniemy? 
Roześmiałam się cicho. 
– Jasne. Czemu nie? 
– A jeśli będę chciał to zrobić szybciej, niż ci się wydaje? 
Postukałam   paznokciem   przez   materiał   koszulki   kulkę 

kolczyka w jego sutku. 

– Kiedy zechcesz, Jet. Powiedziałam ci, że nigdzie się nie 

wybieram. 

– Czuję, że powinienem ci założyć na palec wielki kamień, 

zanim z powrotem wsiądę do samolotu. 

background image

Westchnęłam i objęłam go w pasie. 
– Możesz robić, co chcesz, bylebym się wcześniej przespała. 
Parsknął i powiedział coś, czego nie usłyszałam, bo nie byłam 

w stanie dłużej walczyć ze snem. Mając go przy sobie, nareszcie 
czułam, że wszystko ma szanse się jakoś ułożyć. 

Spałam   jak   kłoda   przez   dwie   godziny.   Budzik   w   komórce 

zadzwonił po godzinie, ale podobno byłam tak nieprzytomna, że 
Jet   wyłączył   go   i   dał   mi   pospać   jeszcze   godzinę.   Kiedy   się 
obudziłam,   zaczęłam   miotać   się   po   pokoju,   by   wziąć   szybki 
prysznic i przebrać się w czyste rzeczy, a on pisał esemesy do 
wszystkich w Denver, by ich zawiadomić, jak się mają sprawy. 
Nie wyglądał na wypoczętego, tak jak i ja, ale nie narzekał, a 
kiedy   mu   powiedziałam,   że   pewnie   znów   zostanę   na   noc   w 
szpitalu, wzruszył tylko ramionami i powiedział, że zostanie ze 
mną, dopóki go nie wyrzucą. 

Kiedy weszliśmy na OIOM, zauważyłam, jak patrzą na nas 

pielęgniarki   – a   właściwie  na   Jeta, i   to nie  tylko  dlatego, że 
byliśmy   na   Południu   i   wyróżniał   się   stylem   ubioru.   W   jego 
rozczochranych   włosach   i   pewnym   kroku   było   coś,   co 
przyciągało uwagę, głównie żeńską, ale nie przeszkadzało mi to. 
Był seksowny, miał spodnie tak ciasne, że zostawiały niewiele 
pola dla wyobraźni, a jego oczy mogły każdej złamać serce. Po 
prostu   był   wyjątkowy   i   był   mój,   więc   zamierzałam   się   tym 
cieszyć.   Kiedy   weszliśmy   do   pokoju,   objął   moje   barki   i 
przyciągnął mnie do siebie. 

Asa   nie   wyglądał   ani   trochę   lepiej.   Wciąż   był   cały 

zabandażowany   i   nieprzytomny,   ale   jego   pierś   unosiła   się   i 
opadała równym rytmem, więc nie był martwy i w tej chwili już 
samo to uznawałam za zwycięstwo. Jet usiadł na krześle, które 
było moim domem od paru dni, a ja sięgnęłam do łóżka, by 
poklepać gips pokrywający dłoń Asy. 

           LG

background image

–   Hej,   bracie,   chcę   ci   kogoś   przedstawić.   Powinieneś   się 

obudzić i przywitać. 

Trochę  dławiło mnie  w gardle. Ciężko mi  było patrzeć  na 

niego w takim stanie i okropna była świadomość, że może się 
nigdy   nie   obudzić,   a   nawet   jeśli,   być   może   nie   będzie   tym 
samym wrednym sukinsynem, co zawsze. 

Jet pociągnął mnie na swoje kolana i długo tak siedzieliśmy. 

Rozmawialiśmy o trasie koncertowej i o tym, że był zmęczony 
podróżowaniem, ale Europa jest niesamowita. Powiedział mi, że 
myśli   o   założeniu   wytwórni   płytowej,   co   wydawało   mi   się 
idealną karierą dla niego, i że pewnie będzie musiał przez to 
więcej jeździć między Kolorado, LA, Nowym Jorkiem i Austin. 
Był podekscytowany, więc i mnie to cieszyło. Ja opowiadałam 
mu o dorastaniu w Woodward i o tym, że Asa był najlepszym 
kłamcą i najzręczniejszym oszustem świata. Powiedziałam, że 
niemal nie dało się go kochać, ale jakimś cudem, kiedy to było 
ważne,   sprawdził   się   i   zachował   jak   prawdziwy   starszy   brat. 
Opowiedziałam mu o Silasie i że to on próbował się włamać do 
domu. Przez chwilę myślałam, że Jet zaraz zacznie zwoływać 
bandę facetów żądnych linczu, więc żeby go trochę uspokoić, 
zaproponowałam, że pójdę po kawę i coś do jedzenia. 

Kiedy mijałam dyżurkę, dwie młode pielęgniarki głowa przy 

głowie obgadywały świetny tyłek Jeta. Obie spojrzały na mnie 
spłoszone, a ja mogłam tylko wzruszyć ramionami i przyznać im 
rację. 

– Wiem. Wierzcie mi, wiem. 
Stanie w kolejce w szpitalnym barku zajęło mi więcej czasu, 

niż przewidywałam. Ja właściwie nie miałam apetytu, ale nie 
wiedziałam,   kiedy   Jet   jadł   ostatnio,   więc   wzięłam   mnóstwo 
najróżniejszych   przekąsek,   żeby   jakoś   przetrwał.   Kiedy 
wróciłam do pokoju, drzwi były uchylone na tyle, że mogłam się 

background image

wślizgnąć, ale zatrzymałam się, bo Jet stał przy łóżku i mówił 
coś   do   nieruchomego   ciała   Asy.   Nie   miałam   zamiaru 
podsłuchiwać,   ale   brzmiało   to   poważnie   i   nie   chciałam   mu 
przerywać. 

– Ożenię się z twoją siostrą. 
Na myśl, że będę z Jetem już zawsze, wciąż czułam dreszcze. 
– To znaczy, że będę ją chronił. To znaczy, że będę dbał o jej 

bezpieczeństwo i o to, żeby nie doznała żadnej krzywdy. Dam jej 
wszystko,   czego   zawsze   pragnęła,   i   wszystko,   czego   będzie 
potrzebowała. Kiedy się obudzisz – umilkł na chwilę i niemal 
czułam,   jak   bardzo   się   stara,   żeby   do   Asy,   nawet 
nieprzytomnego,   dotarło   to,   co   mówił   –   jeśli   spróbujesz   być 
kimś innym niż wspaniałym bratem, wspierającym i kochającym 
członkiem   naszej   rodziny,   to   przysięgam   na   wszystko,   w   co 
wierzysz, że to, co ci zrobili motocykliści, będzie wyglądało jak 
piknik, kiedy ja z tobą skończę. Kocham ją i nie pozwolę, żeby 
ktokolwiek jeszcze kiedyś ją wykorzystywał czy manipulował 
nią. Mam nadzieję, że ta randka ze śmiercią będzie dla ciebie 
lekcją,   której   najwyraźniej   potrzebujesz,   bo   masz   wspaniałą 
siostrę, która cię kocha i jest skłonna wiele ci odpuścić. Możemy 
o tym porozmawiać jeszcze raz, kiedy będziesz mógł mówić, ale 
pomyślałem, że lepiej o razu wyjaśnić tę kwestię. 

Sama nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy płakać, więc 

tylko odchrząknęłam, by wiedział, że już jestem, i weszłam do 
pokoju. Podałam mu kawę i przekąski, położyłam dłoń na jego 
siedzeniu i cmoknęłam go w policzek. 

– Pielęgniarki uważają, że masz ładny tyłek, nawet jeśli jest 

ubrany w babskie różowe spodnie. 

Uniósł brew. 
– Mnie się podobają. 
– Mnie też. A to, co jest w środku, jeszcze bardziej. 

background image

Jęknął i rozpakował jedną z kanapek, które mu podałam. 
– Nie zaczynaj, Ayden. Minęło sporo czasu. 
Zerknęłam na niego przez ramię i pogłaskałam palcem palec 

Asy. Był to właściwie jedyny fragment jego ciała, który nie był 
owinięty gazą i z którego nie sterczała żadna rurka. 

–   Żadna   ładna   Francuzka   ani   gorąca   Hiszpanka   nie 

dotrzymywała   ci   towarzystwa?   –   Tak   naprawdę   nie   była   mi 
potrzebna odpowiedź na to pytanie, ale uznałam, że powinnam 
zapytać. To by niczego nie zmieniło, ale po prostu chciałam to 
wiedzieć. 

–   Nie.  A  jak   było   z   tobą?   Kiedy   wyjeżdżałem,   Pulowerek 

wydzwaniał do ciebie jak najęty. 

Pokręciłam przecząco głową. 
–  Adam   to   naprawdę   miły   facet,   ale   nie   jest   tobą.   To   od 

początku był cały problem z nim. 

Poczułam, że głaszcze moje nagie udo, i musiałam opanować 

dreszcze, które obudziła jego dłoń. 

– Kiedy musisz wyjechać? 
– Mam cztery dni, a potem muszę dołączyć do chłopaków w 

Amsterdamie. Ale jeśli potrzebujesz, żebym został, to zostanę. 

Obejrzałam   się   na   niego   i   posłałam   mu   smutny,   krzywy 

uśmiech. 

–   Nie.   Nie   wiem,   jak   będzie   wyglądał   jego   stan   przez 

najbliższe dni. W razie czego zadzwonię do dziewczyn. 

–   Tak   czy   siak   powinnaś   pozwolić   im   przyjechać.   Obie 

strasznie się o ciebie martwią. 

Westchnęłam i podeszłam, żeby oprzeć się o poręcz krzesła. 

Kiedy Jet położył dłoń na moim kolanie, przykryłam ją swoją. 

– Ja i Asa dorastaliśmy sami. Matka zawsze zajmowała się 

swoimi   sprawami.   Oczywiście   on   nie   zawsze   był   najlepszym 
opiekunem.   Szczerze   mówiąc,   przez   większość   czasu   był   do 

background image

bani i wykorzystywał mnie na wszelkie sposoby, o których nie 
chcę teraz myśleć, ale jesteśmy rodziną, nieważne, jak bardzo 
dysfunkcyjną. I jakoś czuję, że teraz powinno być tak samo. Jeśli 
mu się pogorszy, powinniśmy być tylko we dwoje. Rozumiesz 
to? 

– Przykro mi, że musisz się z tym borykać, Ayd, i bardzo mi 

przykro przez to wszystko, co musiałaś robić w przeszłości. 

– Mnie też. 
Przez kolejne dni wyrobiliśmy sobie coś w rodzaju rutyny. 

Nie  chciałam,  żeby   Jet  musiał   siedzieć   w szpitalu  przez  cały 
czas,   więc   odsyłałam   go   do   hotelu,   żeby   się   wyspał,   kiedy 
kończyły   się   godziny   odwiedzin,   a   ja   zostawałam   z   Asą. 
Wracałam rano, żeby wziąć prysznic, potem jedliśmy śniadanie, 
a potem większość dnia czuwaliśmy przy moim bracie. Jego stan 
się nie zmieniał i wszyscy usiłowali mnie przekonywać, że to 
dobrze, ale chyba w to nie wierzyłam. Wciąż był nieprzytomny, 
wciąż   potrzebował   respiratora,   a   wyniki   badań   mózgu   nie 
wskazywały na żadne cudowne ozdrowienie. 

Jet był świetny. Brał wszystko z marszu i ani razu się nie 

poskarżył,   nie   wypomniał   mi,   że   przyjechał   taki   kawał,   żeby 
sypiać samotnie w podłym hotelu i pić litrami podłą szpitalną 
kawę. Gdybym go już wcześniej nie kochała, to pokochałabym 
teraz. Był jak skała, a jedyną naszą rozrywką w ciągu dnia było 
obserwowanie, jak pielęgniarki – od sześćdziesięcioletnich pań 
po   młode   kozy   –   próbują   zwrócić   na   siebie   jego   uwagę. 
Błyskawicznie   stał   się   gwiazdą   OIOM-u.   W   pewnej   chwili 
postanowił   zaśpiewać   mi   wszystkie   stare   folkowe   piosenki   z 
Południa, jakie przyszły mu do głowy – Mały ptaszekSmutek to 
me drugie imię
Cudowna łaska – to był mały, prywatny koncert, 
a kiedy skończył, cały żeński personel intensywnej terapii był w 
nim tak samo zakochany jak ja. 

background image

To był dzień przed jego wyjazdem, oboje byliśmy zmęczeni i 

zaczynaliśmy myśleć, że stan Asy już się nie zmieni. Widziałam, 
jak źle Jet czuje się z tym, że musi wyjechać, że się o mnie 
martwi   i   że   na   myśl   o   zostawieniu   mnie   tu   samej   robi   się 
nerwowy. Musiałam mu obiecać, że zadzwonię, jeśli z Asą coś 
się zmieni  w jedną czy  drugą stronę, a on uparł  się, że  jeśli 
pobędę   tu   kolejny   tydzień,   mam   wezwać   posiłki.   To   było 
słodkie, a zarazem smutne. Był cudowny, że dla mnie zawiesił 
swoje   życie   na   kołku,   i   bardzo   jasno   uświadomiło   mi   to,   że 
naprawdę planuje być przy mnie długo. Chciałam, żeby wrócił 
na swoje koncerty, wiedząc, że mnie nic nie będzie. Chciałam, 
żeby Asa się obudził i żeby znów wszystko było normalnie. Ale 
że wcale się na to nie zanosiło, próbowałam zapewnić Jeta, że 
wszystko będzie dobrze, tak czy siak, i że będę na niego czekać, 
aż wróci. 

Przemawiałam do Asy  cichym głosem, opowiadałam mu o 

ekipie z Denver, o Rule’u i Shaw i ich wariackiej love story. 
Opowiadałam   mu   o   Corze,   jaka   jest   szalona,   zabawna   i 
nieprzewidywalna.   Opowiadałam   mu   o   Nashu   i   Rowdym   i 
wyjaśniłam,   że   mój   facet   ma   najlepszych   przyjaciół,   jakich 
można  mieć, ale  przede wszystkim opowiadałam mu o Jecie. 
Powiedziałam,   jaki   jest   utalentowany,   jaki   dobry,   jak 
zakochałam się w nim od pierwszej chwili, kiedy go zobaczyłam 
na scenie. Opowiedziałam, jak wyboistą drogę musiałam przejść, 
żeby do niego wreszcie dotrzeć, i że nigdy nie myślałam, że ktoś 
taki   jak   Jet   okaże   się   tym   jedynym.   Mówiłam   i   mówiłam,   i 
gdzieś   w   trakcie   opowiadania,   jaka   jestem   szczęśliwa   i   jakie 
mam   wspaniałe   życie,   mimo   że   on   wpakował   się   w   nie   i 
strasznie namieszał, jego palce zaczęły drgać. 

W pierwszej chwili pomyślałam, że tylko mi się wydaje, że to 

myślenie życzeniowe, ale potem znów drgnęły, a kiedy uniosłam 

background image

wzrok, oczy identyczne jak moje patrzyły na mnie. 

Spanikowałam i narobiłam alarmu, aż wszystkie pielęgniarki 

z   piętra   przybiegły   i   zaczęły   go   badać   i   obmacywać.   Byłam 
systematycznie odsuwana coraz dalej, kiedy ludzie krzątali się 
wokół niego, mierzyli mu parametry, majstrowali przy rurkach i 
kablach.   Powieki   mu   opadały,   oczy   były   półprzytomne,   ale 
wciąż patrzyły w moje i wiedziałam, po prostu wiedziałam, że 
wszystko będzie z nim dobrze. Kiedy zjawił się Jet, bełkotałam 
jak   wariatka.   Zdołałam   wyjaśnić   tylko   tyle,   że  Asa   otworzył 
oczy i poruszył palcami, i że personel chyba jest dobrej myśli, a 
to dobry znak. Tak dobry, prawdę mówiąc, że wszyscy zaczęli 
mnie wyganiać na noc do hotelu, bo postęp był ogromny i nic 
mu już nie groziło. Z początku nie chciałam jechać, na wypadek 
gdyby znów się obudził i był przytomny, ale to była ostatnia noc 
Jeta,   którego   miałam   nie   widzieć   przez   bite   dwa   miesiące. 
Pikantne esemesy i seks przez telefon miały swoje ograniczenia. 

Jet   wsadził   mnie   do   wypożyczonego   samochodu   i   kiedy 

wyjechał   ze   szpitalnego   parkingu,   nawet   nie   zauważyłam,   że 
skierował się w stronę przeciwną niż hotel. Byłam zamyślona i 
tak ucieszona, że Asa wreszcie otworzył oczy, że zupełnie nie 
zwracałam   uwagi   na   otoczenie,   dopóki   Jet   nie   zajechał   pod 
Hotel Brown. Zabrał nas do najładniejszego, najelegantszego i 
najdroższego hotelu w mieście. Moje  szorty  i  kowbojki, jego 
glany   i   koszulka   z   logo   Lacuna   Coil   nie   były   odpowiednimi 
strojami do tego drogiego hotelu z tradycjami, ale on się tym nie 
przejmował. 

– Co my tu robimy? 
– To moja ostatnia noc w tym mieście. I jedyna, którą spędzę 

z   tobą   przed   dwumiesięczną   przerwą,   więc   załatwię   to   z 
fasonem. 

Nie protestowałam, zresztą okazało się, że ma już rezerwację. 

background image

Zameldowaliśmy   się   u   recepcjonisty,   który   obsługiwał   nas   z 
szyderczym uśmieszkiem. To najwyraźniej bardzo bawiło Jeta, 
więc się nie odzywałam i pozwoliłam mu zatargać nasze rzeczy 
do   eleganckiego   pokoju.   Musiałam   przyznać,   że   pomysł 
wyspania się w prawdziwym łóżku, w pościeli, która na pewno 
była   czysta,   kręcił   mnie   niemal   równie   mocno   jak   pomysł 
dobrania się w tejże pościeli do gołego Jeta. 

– Och, Jet, to jest po prostu… 
Choć ja miałam wcześniej opory przed klękaniem na brudnej 

wykładzinie,   tutaj   Jet   nie   miał   tego   problemu.   Krzyknęłam 
cicho, zaskoczona, kiedy  odwróciłam się i ujrzałam go przed 
sobą   na   kolanach.   Zakryłam   usta   dłonią,   kiedy   wręczył   mi 
pierścionek   równie   wyjątkowy   jak   on   sam.   Był   platynowy,   z 
migotliwym   topazem   otoczonym   maleńkimi,   żółtymi 
brylancikami. Nigdy nie widziałam czegoś tak pięknego i nie 
miałam pojęcia, gdzie znalazł coś takiego tutaj. 

–   Mówiłem,   że   przed   wyjazdem   chcę   ci   włożyć   na   palec 

wielki kamień. 

Wzięłam pierścionek drżącymi rękami. 
– Jest prześliczny. Skąd ty go wytrzasnąłeś? 
– Rowdy. Powiedziałem mu, żeby mi znalazł coś, co pasuje 

do twoich oczu, więc przysłał mi garść zdjęć, a potem ekspresem 
to cacko. Chłopak ma dobry gust, a ty masz piękne oczy. 

– Rzeczywiście ma dobry gust. Jest piękny. Kocham cię. 
– Chciałem po prostu, żebyś po moim wyjeździe wiedziała, że 

nie jesteś sama. Dzięki temu to wszystko jest dla mnie bardziej 
realne. 

Włożyłam   pierścionek   i   spojrzałam   na   Jeta.   Był   ideałem. 

Tatuaże, kolczyki, rozczochrane włosy i za ciasne dżinsy – te 
wszystkie   rzeczy,   które   czyniły   go   Jetem,   były   cudowne   i 
wyjątkowe. Wiedziałam, że przy nim zawsze będę mogła być 

background image

sobą, jakakolwiek bym była, i to był dar, którego nie potrafił mi 
dać   nikt   oprócz   niego.   To   wiązało   mnie   z   nim   na   zawsze. 
Miałam jego pierścionek, miałam jego miłość i miałam jego, i 
był   tylko   jeden   sposób,   w   jaki   mogłam   mu   podziękować   i 
pokazać,   jak   bardzo   go   doceniam.   Chciałam,   by   wiedział,   że 
zawsze będę szczęśliwą dziewczyną, po prostu będąc z nim na 
zawsze.   Nie   wiedział,   co   zrobić,   kiedy   przewróciłam   go   na 
ziemię i zaczęłam całować jak szalona na pluszowej wykładzinie 
eleganckiego hotelowego pokoju. No dobra, nie wiedział przez 
sekundę, ale przecież to był Jet i szybko się połapał; wiedziałam, 
że jeszcze chwila i podpalimy ten hotel. 

background image

JET:

Miałem   się   ożenić   z   Ayden.   Najpierw   jednak   musiałem 

zapanować nad sobą, kiedy zaczęła mnie rozbierać z koszulki i 
spodni.   Oczywiście   oboje   mieliśmy   do   wyładowania   sporo 
skumulowanej   seksualnej   energii,   ale   wydaje   mi   się,   że   ten 
pierścionek odrobinę podsycił jej zapał do rozbierania mnie i tak 
dalej. 

Nie  narzekałem. Trudno by  było o lepszy wynik tej  mojej 

podróży do niej. Chciałem tylko, by wiedziała, że nie jest sama, 
że mi na niej zależy, i chciałem popracować nad odbudowaniem 
naszego   związku.  Teraz   miałem   ją   na   zawsze   i   nie   było   już 
żadnych wątpliwości, nie było dręczącego lęku, że ucieknie ode 
mnie przy najbliższej okazji. Byliśmy po prostu dwojgiem ludzi, 
którzy byli sobie przeznaczeni, i tylko to się liczyło. 

Chciałem spędzić z nią noc w eleganckim miejscu. Choć to 

wszystko   było   zbyt   pośpieszne,   byliśmy   zbyt   młodzi,   a   nasz 
związek był zbyt świeży, by mówić o na zawsze, chciałem jej 
pokazać, że to czuję, że to poważna sprawa i znaczy dla mnie 
najwięcej   na   świecie.   Chciałem   też,   by   miała   jakieś   miłe 
wspomnienie, które podniosłoby ją na duchu, gdyby sprawa z 
bratem przybrała zły obrót. Tyle że ona odwróciła sytuację, jak 
to miała w zwyczaju, i teraz leżałem na podłodze, a ona była na 
mnie. Trudno było wymarzyć sobie lepsze miejsce niż pod nią, 
tyle   że   to   poniekąd   zaprzeczało   temu,   co   chciałem   dla   niej 
zrobić. Zamierzałem jej to powiedzieć, przeturlać ją, podnieść i 
zanieść do tego ogromnego łóżka, które zajmowało większość 
pokoju,   ale   zanim   zdążyłem   sformułować   przytomną   myśl, 
zrobiła to, co ja tak strasznie chciałem jej zrobić przez cały czas: 
wzięła mojego kutasa w te swoje bezczelne usta, nie zważając na 
kolczyk. Chyba już jej nie onieśmielał. 

background image

Wyrzuciłem   z   siebie   stek   przekleństw,   absolutnie   nie   na 

miejscu w tak wiekowym i wspaniałym przybytku, ale bluzgi 
jakimś cudem sprawiły, że to, co robiła z wargami i językiem, 
było   jeszcze   lepsze.   Chyba   nigdy   nie   byłem   tak   twardy,   tak 
zestrojony z tym, co się działo z moim ciałem, i miałem ochotę 
jednocześnie przybić piątkę temu, kto ją nauczył robić laskę, i 
zamordować go z zimną krwią. Moja dziewczyna najwyraźniej 
wiedziała, co robi, i  byłem pewien, że jeśli zaraz  nie  wcisnę 
hamulców,   nasza   wspólna   noc,   która   miała   być   pamiętna   i 
romantyczna, skończy się, zanim się w ogóle zaczęła. Miałem 
szczery zamiar jej to powiedzieć, ale jej sprytny język zrobił coś 
takiego z kółkiem w główce mojego wacka, kiedy jednocześnie 
jej palce odnalazły kolczyki w moich sutkach, że mój biedny 
mózg doznał zwarcia; mogłem tylko leżeć i pozwalać jej robić 
ze mną, co jej się podoba. 

Wybełkotałem   jej   imię   i   chyba   powiedziałem   jej,   że   ją 

kocham i że będę robił, co tylko chce do końca życia, i to ją 
rozśmieszyło.   A   że   śmiała   się   z   moim   kutasem   w   ustach, 
sytuacja   stała   się   jeszcze   trudniejsza   do   opanowania,   więc 
przestałem się starać. Wczepiłem palce w jej miękkie włosy i 
pozwoliłem   jej   działać.   Za   każdym   razem,   kiedy   obwodziła 
językiem kulkę kolczyka, myślałem, że głowa mi wybuchnie. 
Właściwie obie głowy. Jej palce obrysowywały anioła śmierci na 
mojej   klacie   i   wędrowały   po   niedokończonym   rysunku   na 
plecach, i  przez  cały  czas pracowała  nade  mną, zabierając  w 
miejsce, gdzie jeszcze nigdy nie byłem. Czułem, że eksploduję, 
więc wykorzystałem fakt, że trzymam ją za głowę, i ściągnąłem 
ją z siebie z cichym cmok. Jej oczy wywracały mnie na lewą 
stronę i przysięgam, że mógłbym się upić od samego gapienia 
się w nie, kiedy patrzyła na mnie tak jak w tej chwili. 

Oblizała dolną wargę, lekko nabrzmiałą, i miałem ochotę ją 

background image

ugryźć. Uniosła brew i wlazła na mnie na czworakach. Usiadła 
mi na brzuchu, mokra, gorąca i gotowa. 

– Przecież powiedziałeś, że mam mieć dobre wspomnienia. 
Po zadziornym błysku w złotych oczach i po uśmieszku na 

ustach   poznałem,   że   jest   bardzo   zadowolona   z   siebie.   Nie 
chciałem   dać   się   przebić   –   wsunąłem   dłonie   pod   brzeg   jej 
koszulki i pogłaskałem żebra. Źrenice jej się rozszerzyły i nie 
opierała się zbytnio, kiedy ściągnąłem jej koszulkę przez głowę i 
rzuciłem na bok. Biustonosz miała śliczny, koronkowy, ale mi 
przeszkadzał,   więc   dołączył   do   rosnącej   kupki   ubrań   na 
podłodze   obok   nas.   Możliwość   rozbierania   tej   kobiety,   kiedy 
tylko   mi   się   zachce,   z   całą   pewnością   była   na   szczycie   listy 
korzyści, które miałem czerpać z bycia z nią przez wieczność. 
Kilometry   opalonych   nóg,   słodka   krzywizna   talii,   wysokie, 
krągłe   piersi   ozdobione   różowymi   sutkami,   świetliste   oczy   i 
włosy jak czarny jedwab – była spełnieniem moich marzeń i to 
wszystko było moje. 

– Moja kolej. – Wstałem z podłogi i pociągnąłem ją za sobą. 

Zdjęcie z niej szortów trochę utrudniały mi kowbojki, ale się 
udało. Spojrzała na mnie znacząco, kiedy rzuciłem ją na środek 
wielkiego   łóżka   i   wlazłem   na   nią.   Schyliłem   głowę,   żeby 
pocałować wystające biodra i zadrżałem, kiedy przeczesała mi 
włosy dłonią. 

– Ciągle jestem w butach. 
–   Owszem.   –   Uwielbiałem   te   jej   czarne   kowbojki. 

Uwielbiałem   je   na   niej.   Uwielbiałem   to,   że   wiązały   ją   z 
korzeniami,   a   jednocześnie   pasowały   do   nowej  Ayden,   którą 
była,   kiedy   byliśmy   razem.   Zamierzałem   zabrać   ze   sobą   na 
drogę   jej   obraz,   ubranej   tylko   w   te   botki.   Samo   to   miało 
pozwolić mi przetrwać, dopóki do niej nie wrócę. 

Pocałowałem jej brzuch, a kiedy zanurzyłem język w małym 

background image

zagłębieniu pępka, zadrżała. Obcasy jej butów wbiły się w mój 
tyłek; uśmiechnąłem się i znów schyliłem głowę, by pocałować 
ją jeszcze  niżej. Wydyszała moje imię  – miałem nadzieję, że 
będzie to robić, nawet kiedy będziemy starzy – i jej palce w 
moich   włosach   stężały.   Przeciągnąłem   językiem   wzdłuż   jej 
mokrej szparki i połaskotałem czubkiem łechtaczkę schowaną 
pod fałdkami. Wyprężyła się pode mną i ścisnęła mnie nogami. 
Teraz przyszła moja kolej, by zachichotać z ustami tuż przy jej 
najwrażliwszym   miejscu.   Uwielbiałem   to,   co   robiliśmy   sobie 
nawzajem. Była dla mnie idealna i chciałem, żeby to wiedziała. 

Lizałem i całowałem, aż rozgrzałem ją do białości, więc kiedy 

wsunąłem   i   wysunąłem   z   niej   język,   jak   planowałem   to   za 
moment   zrobić   z   moim   napalonym   ptakiem,   była   już   bardzo 
blisko i wybuchnęła, wykrzykując moje imię i cudownie wijąc 
się pode mną. Wycofałem się i pocałowałem kremowe udo, które 
zwiotczało obok mojej głowy. Przewędrowałem ustami w górę 
po   jej   wyciągniętym   ciele.   Objęła   mnie   rękami   za   szyję   i 
uśmiechnęła się do mnie z wyrazem zaspokojenia w oczach. 

– Jiii-ha… – Ledwie usłyszałem jej szept. 
Roześmiałem się. Pogłaskałem kciukiem łuk jej ciemnej brwi 

i ucałowałem kąciki ust. 

– Ty też jesteś najlepsza. Wiesz to, prawda? 
Powierciła   się   trochę,   żeby   wszystkie   nasze   ważne   części 

ciała   lepiej   się   ułożyły;   za   każdym   razem,   kiedy   czułem   na 
skórze  dotyk jej  cholewek, przysięgam, że  mój  kutas drgał  z 
niecierpliwości. 

– Zdaje się, że oboje jesteśmy zdrowo popieprzeni, ale razem 

jakoś się sprawdzamy i jesteśmy dzięki sobie lepsi. 

Objęła ramieniem moje plecy i wbiła mi obcasy w pośladki, 

żeby zachęcić mnie do akcji. Zamierzałem jej powiedzieć, żeby 
mnie puściła, bo muszę iść po gumkę, ale tym razem to ja byłem 

background image

niecierpliwy i nie chciałem zwalniać tempa. Wszedłem w nią do 
końca, mocno, ostro, całkiem nagi, i oboje jęknęliśmy głośno od 
tego   nieziemskiego   kontaktu.   Zakląłem,   a   jej   zatrzepotały 
powieki,   kiedy   zacząłem   się   poruszać.   Pochyliłem   się,   by   ją 
pocałować, i ten pocałunek przypieczętował nasz wspólny los. 
Wiedziałem, że nigdy nie będzie żadnej innej i wiedziałem, że 
tak samo jest z nią. Byliśmy dwiema stronami tej samej monety. 
Kiedy skubnęła kulkę na środku mojego języka, wszelkie pozory 
romantyzmu i budowania nastroju zniknęły. Chciałem już tylko 
być w niej tak głęboko, jak się dało. 

Podciągnąłem jej biodra tak mocno, że pewnie zostawiłem na 

skórze   odcisk   dłoni.   Zacząłem   wbijać   się   w   nią,   aż   oboje 
straciliśmy   kontrolę,   i   poczułem,   że   zaczyna   kurczyć   się 
spazmatycznie wokół mnie. Jej paznokcie kłuły mnie w barki, a 
kiedy chciwie przycisnęła mnie do siebie, i ja wpadłem w tę 
przepaść.   Kiedy   rzuciła   głową   na   bok,   chwyciłem   zębami 
ścięgno   jej   szyi,   a   potem   zatarłem   ugryzienie   pocałunkiem. 
Padłem   na   nią,   starając   się   nie   zgnieść   jej   swoim   ciężarem. 
Kiedy kolczyki w moich sutkach musnęły jej wciąż nabrzmiałe 
sutki, oboje zachłysnęliśmy się powietrzem. 

– Ayd, zabijesz mnie. Bardzo mi się podoba ten bliski kontakt, 

ale jeśli nie będziemy  uważać, przydarzy nam się coś, na co 
żadne z nas nie jest gotowe. 

Myśl, że mógłbym ją zapylić, nie przeraziła mnie aż tak, jak 

mógłbym się spodziewać, biorąc pod uwagę mój niezbyt udany 
wzorzec ojca, ale to nie był odpowiedni moment. Byłem na tyle 
uczciwy, żeby to przyznać. Dopiero co ją dostałem i nie byłem 
jeszcze gotów się nią dzielić. 

Zaczęła   błądzić   palcami   po   moim   kręgosłupie   i   odwróciła 

głowę,   byśmy   mogli   na   siebie   patrzeć.   Te   jej   oczy   były 
rozmarzone i miękkie, i bardziej przejrzyste niż kiedykolwiek. 

background image

– Zaczęłam brać pigułki po tamtej akcji w samochodzie. 
Poczułem, że moja brew się unosi. 
– Rzuciłaś mnie następnego dnia. – Bałem się, że głowa mi 

eksploduje. Czyżby planowała wrócić wtedy do Adama? 

Jej palce powędrowały w górę tą samą drogą. 
– Nie rzuciłam cię. Byłam tylko skołowana i chyba w głębi 

duszy   zawsze   wiedziałam,   że   będziesz   tylko   ty.   Płonę   przez 
ciebie, Jet. Zawsze tak było. Więc lepiej dmuchać na zimne. 

Wziąłem ją w objęcia i przeturlałem nas oboje tak, że teraz 

leżała na mnie. 

– Wiesz, ja zawsze się tak czułem. Jakbym palił się od środka. 

Byłem tak wściekły na ojca, tak sfrustrowany przez matkę, że 
właściwie   szedłem   przez   życie   jak   pożar,   robiąc   cokolwiek, 
pieprząc kogokolwiek, i chyba zakładałem, że kiedyś po prostu 
się wypalę. Kiedy cię poznałem, to się trochę uspokoiło. Nie 
potrzebowałem   sceny,   żeby   wyrzucić   z   siebie   ten   ogień. 
Wystarczało, że spojrzałaś na mnie albo powiedziałaś coś z tym 
swoim południowym akcentem, i czułem, że jestem w stanie nad 
nim   panować.   Jeśli   płoniemy   razem,   jeśli   zapalamy   własny 
ogień, tylko nasz, to chyba nie jest tak źle. 

Opuszkiem palca obrysowywała anioła na mojej piersi. 
–   Ty   potrzebujesz   tego   ognia.   To   jest   twoja   pasja,   twój 

twórczy napęd. Odczuwasz wszystko bardzo silnie i głęboko się 
troszczysz  o  tych,  których kochasz.  Potrafię   sobie  poradzić   z 
tym twoim ogniem, Jet. To po prostu część ciebie. 

I za to ją kochałem. Było tak, jak mówił Rule: poruszyłbym 

góry, żeby tylko z nią być. 

– Choć bardzo chciałbym trzymać cię w tym łóżku cały dzień, 

zdaję sobie sprawę, że pewnie chcesz sprawdzić, co u Asy. 

Kiwnęła głową pod moim podbródkiem i zsunęła się ze mnie. 

Włożyła   moją   koszulkę   i   poszukała   swojego   telefonu.   Ja 

background image

włożyłem dżinsy i wziąłem menu room service’u. Pomyślałem, 
że   po   godzinie   tak   ostrego   bzykania   mogę   ją   przynajmniej 
porządnie nakarmić. Zamówiłem mnóstwo rzeczy, wiedząc, że 
pewnie będą kosztowały tyle co mój bilet lotniczy przez ocean, i 
rozłączyłem się, kiedy usiadła za mną na łóżku i objęła moje 
barki. 

– Budzi się i zasypia. Jeszcze nie odłączają mu respiratora, bo 

jest   niestabilny,   i   sami   jeszcze   nie   wiedzą,   jak   bardzo 
uszkodzony ma mózg. Powiedzieli, że reaguje na bodźce i że to 
dobry znak, więc i ja tak będę myśleć. 

– Zamówiłem jedzenie. Możemy zjeść i pojechać tam, jeśli 

chcesz. 

Poczułem jej jedwabiste włosy na policzku, kiedy pokręciła 

głową. 

– Nie. Musisz rano wyjechać, i to też jest ważne. 
–   Wrócę,   ani   się   obejrzysz.   Nie   chcę,   żebyś   się   o   niego 

martwiła. 

– Wciąż jeszcze pracuję nad wybaczeniem mu, że zwykle był 

taki okropny. Mam nadzieję, że to jest jakaś boska interwencja, 
ale   jest   spora   szansa,   że   Asa   wciąż   będzie   Asą.   Kiedy 
wyjedziesz, zabierzesz ze sobą moje serce, Jet, i to się nigdy nie 
zmieni. 

Odchyliłem się do tyłu, by móc ją pocałować, i właśnie robiło 

się gorąco, kiedy rozległo się pukanie. Kazałem jej zakryć nogi i 
poszedłem wpuścić kelnera. Dałem mu spory napiwek, bo nawet 
na nią nie zerknął, ale kiedy jej o tym wspomniałem, roześmiała 
się tak, że łzy pociekły jej z oczu. Powiedziała mi, że facet przez 
cały czas gapił się na mnie, bo nie chciało mi się zapiąć spodni. 

Przewróciłem   oczami   i   urządziliśmy   sobie   ucztę   na   łóżku. 

Opowiedziała mi trochę więcej o dzieciństwie w przyczepie, o 
tym, jak to jest w małym miasteczku, i o dziwo przypomniało mi 

background image

to, w jaki sposób moja matka wylądowała pod butem starego. 
Poczułem   się   przez   to   jeszcze   bardziej   dumny,   pod   jeszcze 
większym wrażeniem, że z tym walczyła i wyrwała się stamtąd 
do lepszego miejsca. Po prostu mi imponowała, od początku do 
końca. 

Resztę dnia spędziliśmy w łóżku, a kiedy słońce zaszło, oboje 

byliśmy   wykończeni   i   obolali   w   bardzo   przyjemny   sposób. 
Zasnąłem z nią wtuloną w mój bok i myśl, że od tej pory już 
zawsze  tu będzie, uspokoiła  we  mnie  coś, co nigdy  nie  było 
spokojne i odprężone. 

Następnego ranka obudziły mnie jej usta i dłonie robiące ze 

mną   rzeczy,   które   niemal   uniemożliwiły   mi   wyjazd.   Kiedy 
skończyła,   byłem   pewien,   że   nie   będzie   już   miała   ochoty   na 
nikogo,   kto   przystawiałby   się   do   niej   pod   moją   nieobecność. 
Zdyszani   i   spóźnieni   wsiedliśmy   do   wypożyczonego   auta,   by 
pojechać na lotnisko. Miałem polecieć do Nowego Jorku i tam 
dwie godziny czekać na lot do Amsterdamu, a świadomość, że 
będę z dala od niej przez dwa miesiące cholernie mnie wkurzała. 
Wciąż martwiłem się o jej brata, ale miałem zobowiązania, a 
tego   rodzaju   rozłąki   miały   być   po   prostu   częścią   naszego 
związku. 

W   samochodzie   milczeliśmy,   więc   zacząłem   nucić  Rzekę 

Whiskey  Williego Nelsona. Ayden zerknęła na mnie z ukosa i 
zabębniła palcami w kierownicę. 

– Jak to możliwe, że znasz wszystkie stare piosenki country, a 

za skarby świata nie umiesz mi zaśpiewać Tima McGrawa? 

Przewróciłem   oczami   i   rozsiadłem   się   wygodniej   w   fotelu 

pasażera. 

– Przez mamę. Uwielbiała country. Śpiewała mi te piosenki, 

kiedy byłem mały. Tak naprawdę ma całkiem niezły głos. 

– A ojciec był rockandrollowcem? 

background image

Ironia losu nagle stanęła mi jasno przed oczami. 
– Tak, ale był też sadystycznym draniem, więc ze mną i z tobą 

nie będzie tak samo. 

Położyła mi dłoń na kolanie. 
– Wiem. A poza tym, choć niechętnie to przyznaję, dom był 

niemal  zbyt  cichy   bez  tego  jazgotu,  który  nazywasz   muzyką, 
buchającego z twojego pokoju. 

Zachichotałem.   Chwilę   później   wjeżdżaliśmy   już   na   postój 

dla wysiadających pasażerów i musieliśmy się pożegnać. Ayden 
przeszła   na   moją   stronę   samochodu   i   oparła   się   o  drzwiczki. 
Wsunąłem dłonie w tylne kieszenie jej szortów i przyciągnąłem 
ją do siebie, więc od razu zrobiło nam się gorąco. Objęła mnie za 
szyję, a ja pocałowałem ją w czubek nosa. 

– Będę o tobie cały czas myślał. 
– Nie myśl. Baw się dobrze i bądź gwiazdą. Wystarczy mi, że 

tu ze mną byłeś. 

– Zadzwoń, gdybyś mnie potrzebowała. 
– Zawsze będę cię potrzebowała. Będę dzwonić tak po prostu. 
–   Słusznie.   –   Mocno   przycisnąłem   usta   do   jej   ust,   by 

wiedziała, że będę tęsknił. Kiedy się od niej oderwałem, miała 
mokre oczy, a ja byłem gotów z miejsca podrzeć swój bilet, ale 
w końcu uśmiechnęła się do mnie krzywo. 

– Naprawdę cię kocham. 
–  W  takim   razie   to   bardzo   dobrze,   że   się   z   tobą   żenię.   – 

Puściłem do niej oko, a ona pacnęła mnie w ramię. 

Pożegnaliśmy   się   jeszcze   raz   i   tym   razem   ona   pocałowała 

mnie. Pożegnania były do bani, ale to było znośne, bo inaczej 
niż ostatnim razem, kiedy ją zostawiałem, teraz wiedziałem, że 
będzie czekać, aż wrócę. Miała mój pierścionek, dała mi swoje 
serce   i   zaufanie.   Byłem   jej   przyszłością,   a   ona   była   moim 
wszystkim. Do diabła, nasz zespół mógł być pierwszą metalową 

           LG

background image

kapelą grającą piosenki o miłości. 

background image

JET:

Kilka miesięcy później, czwartego lipca

Nie   mogę   uwierzyć,   że   masz   ogródek   z   trawą, 

spryskiwaczami  i  grillem. To cholernie  dorosłe. – Z  pogodną 
miną   podałem   Rule’owi   zimne   piwko,   chociaż   on   patrzył   na 
mnie ponuro. 

– Mówi ten, co się zaobrączkował. 
Spojrzałem z roztargnieniem na grubą, tytanową obrączkę na 

lewej   dłoni.   Taki   sam   topaz,   który   zdobił   palec  Ayden,   był 
również na moim. Mówiłem jej, że mogę poczekać z hajtaniem, 
aż   ona   skończy   szkołę,   aż   ja   rozkręcę   biznes,   ale   po 
dwumiesięcznej rozłące żadne z nas tego nie chciało i nie miało 
cierpliwości   czekać.   Kiedy   tylko   wróciłem   do   Stanów, 
zapakowałem   ją   w   samolot   i   zabrałem   do   Vegas   na   długi 
weekend.   Prosta   ceremonia   dla   nas   dwojga   zmieniła   się   w 
epicką,   weekendową   imprezę,   kiedy   wszyscy   nasi   przyjaciele 
postanowili   się   wprosić   na   ślub.  Wiedziałem,   że  Ayden   chce 
czegoś   bardziej   formalnego,   bardziej   tradycyjnego,   ale   za 
każdym   razem,   kiedy   wspominałem   o   weselu   albo   jakiejś 
ceremonii, tutaj, dla wszystkich, przewracała oczami i mówiła, 
że musi spłacić Shaw i że rachunki za szpital Asy też same nie 
znikną.   Postanowiłem,   że   przez   chwilę   pozwolę   jej   na 
wykręcanie   się   tymi   pretekstami,   a   potem   i   tak   chciałem 
zaplanować dla niej porządny ślub. 

– Nie  powiedziałem, że to coś złego. Dom jest świetny, a 

ogródek wymiata. Po prostu nigdy nie wyobrażałem sobie ciebie 
przy grillu, takiego udomowionego. 

Jego jasne oczy wciąż były ostre jak odłamki lodu i wciąż 

kombinował z włosami, jak zawsze – dzisiaj miały naturalny, 

background image

ciemnobrązowy   kolor   przetykany   żarówiaście   zielonymi 
kolcami, sterczącymi na wszystkie strony. A mimo to był w nim 
jakiś wewnętrzny spokój. Byłem ciekaw, czy Ayden tak samo 
wpływa na mnie, czy dla ludzi wokół jest tak samo oczywiste, że 
przy niej znalazłem swoje miejsce i zdołałem mocno przygasić 
ten piekielny stos, który spalał mnie żywcem. 

Ruchem głowy wskazał dziewczyny siedzące na werandzie na 

tyłach domu. Shaw zanosiła się śmiechem z jakiejś historyjki, 
którą opowiadał brat Ayden, a Ayden siedziała wygodnie oparta i 
patrzyła   na   mnie   i   Rule’a.   Uniosłem   pytająco   brew,   a   ona 
wzruszyła ramionami. Asa potrafiłby oczarować zakonnicę, ale 
od kiedy znów zaczął się ruszać, zachowywał się bardzo dobrze. 
Jego rehabilitacja była długa i mozolna. Dwa razy mocno mu się 
pogorszyło i Ayden właśnie zdecydowała, że powtórzy semestr 
na   uniwerku,   bo   siedząc   w   Kentucky   i   opiekując   się   nim   w 
szpitalu, opuściła za dużo zajęć. Kiedy tylko było to możliwe, 
spakowała   go   i   przywiozła   ze   sobą   do   Denver,   więc   teraz 
musiałem   znosić   nie   tylko   niewyparzoną   gębę   Cory,   ale   na 
dodatek tego śliskiego jak wąż czarusia. 

Asa i ja nie byliśmy przyjaciółmi. Nie ufałem mu za grosz, ale 

wyglądało na to, że stara się, jak może. Zdaje się, że odczuwał 
zdrowy   strach   przed   tym,   co   mu   zrobię,   jeśli   znów   zacznie 
mieszać w życiu Ayden, a jego niemal zgon chyba na chwilę go 
otrzeźwił.   Choć   męczyło   mnie   to,   skoro   już   wiedziałem,   jak 
skomplikowane są sprawy między nimi, widziałem, że naprawdę 
ją   kocha.   Wiem,   że   Ayden   miała   nadzieję   na   całkowitą 
przemianę,   ale   facet   był   zwyczajnie   za   gładki,   za   dobry   w 
rozgryzaniu ludzi i w pogrywaniu z nimi, bym mógł uwierzyć w 
jego   transformację.  Ale   naprawdę   czułem,   że   próbuje   być   w 
porządku wobec siostry, więc choćby ze względu na to chciałem 
dać   mu   szansę.   Jako   że   raz   czy   dwa   w   tygodniu   musiałem 

background image

wyjeżdżać w sprawach mojej nowej wytwórni, cieszyłem się, że 
jest w domu z dziewczynami, nawet jeśli ciągle miał rękę w 
gipsie i but ortopedyczny na stopie. 

– Jest prawie tak samo ładny jak ona, co? 
Pytanie Rule’a wyrwało mnie z zamyślenia; puściłem oko do 

Ayden i odwróciłem się z powrotem do niego. 

– Jest jak wrzód na dupie. 
Rule   parsknął   i   odwrócił   hamburgery,   których   pilnował   na 

grillu. 

– Shaw go lubi, co mnie  zaskakuje  po tym, na  co naraził 

Ayden, a Cora uważa, że jest przezabawny. 

– To dlatego, że są dziewczynami, a ten facet ma więcej uroku 

w małym palcu niż my dwaj razem wzięci. To niewiarygodne. 

Rule zmrużył oczy i spojrzał na resztę paczki, siedzącej w 

kółku   na   leżakach   ustawionych   na   trawniku.   Rowdy   i   Nash 
grzebali   się   z   całą   górą   fajerwerków,   które   aż   śmierdziały 
przemytem.   Podejrzewałem,   że   przekroczyły   granicę   stanu 
Wyoming. Cora siedziała obok Rome’a, starszego brata Rule’a, i 
żadne z nich nie wyglądało na uszczęśliwione towarzystwem. 

– Dobrze wiem, że rodzeństwo może być wrzodem na dupie. 
Od powrotu Rome’a z Afganistanu widziałem go ledwie parę 

razy. Dowiedziałem się pocztą pantoflową – w tym przypadku 
pantoflem był Rowdy – że on i Rule raczej nie pałają do siebie 
braterską   miłością.   Rome   chyba   wciąż   był   wkurzony   na 
rodziców o coś, co miało związek z ich trzecim bratem, i było 
jasne, że cokolwiek to było, dotyczyło również Shaw, bo starszy 
Archer   ledwie   zdobywał   się   na   grzeczność   dla   niej   w   jej 
własnym   domu.   Wiedziałem,   ż   Rome   i   Rule   są   zżyci,   więc 
każdy problem w końcu będzie musiał zostać rozwiązany, ale 
zdaje   się,   że   Rome   był   mocno   nerwowy   i   od   przyjazdu 
zachowywał   się   dość   nieprzewidywalnie.   Nash,   który   z   nim 

background image

teraz mieszkał, wspominał parę razy, że nigdy nie widział, by 
starszy brat pił tak ostro jak ostatnio. Wiedziałem, że chłopaki 
się o niego martwią, ale Rome był najstarszy i niejako z urzędu 
robił za szefa, więc chyba trudno im było porozmawiać z nim na 
ten temat. 

Rule zwrócił na mnie jasne oczy. 
– A jak sprawy z resztą rodziny? 
Wzruszyłem ramionami; zobaczyłem, że Ayden podniosła się 

i schodzi z werandy. Byłem ciekaw, czy moje serce już zawsze 
będzie wywracać fikołka na widok tej kobiety idącej do mnie. 
Mogłem patrzeć cały dzień, jak porusza się na tych zabójczych 
nogach, i dźgnąłem Rule’a łokciem w żebra, kiedy zauważyłem, 
że też się na nie gapi. 

–   Chyba   bez   zmian.   Mama   mi   nie   wybaczyła,   że   nie 

zaprosiliśmy ich na ślub w Vegas, chociaż jej powiedziałem, że 
może przyjechać, byle zostawiła tego drania w domu. Ona tego 
po prostu nie rozumie. Nawet Ayd próbowała z nią rozmawiać, 
próbowała jej  wytłumaczyć, że dopóki z nim jest, nie będzie 
częścią naszej rodziny. Boże uchowaj, żebyśmy mieli dzieci, bo 
stary na pewno się do nich nie zbliży. Chwilami już się wydaje, 
że słońce wyjrzało zza chmur, ale zaraz znowu znika. A ja mam 
ważniejsze sprawy na głowie, na których muszę się skupić, więc 
to robię. 

Kiedy  Ayden   stanęła   obok   mnie,   objąłem   ją   ramieniem   za 

szyję i pocałowałem w skroń. Ona objęła mnie w pasie i oparła 
się o mnie lekko. Rowdy powoli kończył tatuaż, który zajmował 
mi pół pleców, i przywykła już, że musi się ostrożnie obchodzić 
z obolałą skórą i świeżym tuszem. 

– O czym tak plotkujecie jak dwie panienki? 
Rule zmrużył oczy i się roześmiał. 
– O rodzinnych dramatach. 

background image

Skrzywiła się i wyjęła mi z ręki piwo. 
– Fuj. Jet, będziesz w mieście przez ten tydzień? Chciałam 

zapisać się na letnie zajęcia uzupełniające, żeby trochę nadgonić 
materiał z ostatniego semestru, ale jeśli masz być w domu, to nie 
chcę tego robić. 

Trudno było zgrać nasze grafiki. Wyjeżdżałem częściej, niż 

przewidywałem,   bo   zakładanie   wytwórni   oznaczało   szukanie 
zespołów, a szukanie zespołów oznaczało, że muszę jeździć tam, 
gdzie   te   zespoły   grają.   A   studia   Ayden   nie   pozwalały   jej 
wyjeżdżać   ze   mną.   Żadnemu   z   nas   to   nie   pasowało,   ale 
uczyliśmy się z tym żyć. 

Pierwszym   zespołem,   z   jakim   podpisałem   kontrakt,   była 

kapela założona przez Jorgego, kiedy wreszcie znudził mu się 
Ryan i jego gówniane zarządzanie Black Market Alphas. Kapela 
była   niesamowita,   moim   zdaniem   nawet   lepsza   od   Enmity,   i 
naprawdę uważałem, że mogę zrobić z Jorgego gwiazdę, za jaką 
ja sam go uważałem. Uwielbiałem to i najwyraźniej znalazłem 
swoje powołanie, chociaż wciąż grałem z chłopakami w mieście 
i pisałem kawałki, kiedy znalazłem czas. Ale najbardziej lubiłem 
śpiewać  Ayden do  snu. Wciąż  nie   chciałem  się  nauczyć  tego 
nowomodnego   kantrowego   badziewia,   które   lubiła,   ale   na 
szczęście stare szlagiery ciągle kołatały mi się po głowie, a ona 
nigdy na nie nie narzekała. 

Zamierzałem jej powiedzieć, żeby mimo wszystko zapisała 

się na te zajęcia, bo to było dla niej ważne, a my mieliśmy całą 
resztę   na   zawsze   do   spędzenia   razem,   ale   nie   zdążyłem.   Na 
drugim końcu trawnika Cora wrzasnęła wniebogłosy i zanim się 
obejrzeliśmy, Rome był cały mokry od piwa, które wylała mu na 
głowę – byłoby to niemożliwe, gdyby facet stał, bo ona była 
maciupka, a on był olbrzymem. Nash porwał ją na ręce, zanim 
rzuciła   się   na   wściekłego   żołnierza,   a   Rowdy   stanął   między 

background image

nimi. Shaw zerwała się na równe nogi i przybiegła z werandy, a 
Rule wściekłym krokiem ruszył w stronę awantury. Asa mógł 
tylko   obserwować   wszystko   z   daleka,   bo   przez   niesprawne 
kończyny był niezbyt mobilny, a Ayden i ja patrzyliśmy na to 
wszystko w milczeniu. 

– Co za dupek! – Głos Cory był ostry i głośny. Nash ciągnął 

ją w naszą stronę. Celowała palcem w Rome’a, a jej gniew był 
niemal   namacalny.   Nash   minął   nas   i   poszedł   z   nią   dalej; 
usłyszałem, jak Rule wrzeszczy na brata. 

– O co poszło, do cholery? 
Zdenerwowana Shaw stanęła obok Rule’a, kiedy Rome wstał 

z leżaka. Facet spokojnie miał dwa metry i wyglądał, jakby mógł 
machać półciężarówką zamiast sztangą, i nawet by się nie spocił. 
Był też porządnie wkurzony i przemoczony, i zirytowany, że brat 
skacze   mu   do   oczu.   Spojrzałem   na   swoją   żonę   (o   tak, 
nazywałem ją tak przy każdej możliwej okazji) i posłałem jej 
pytające spojrzenie. 

– Co o tym myślisz? 
Wzruszyła ramionami i wsunęła mi  dłoń pod koszulkę, by 

położyć ją na moim brzuchu. Kiedy jej mały palec wsunął się 
pod   pasek   spodni,   z   sykiem   wciągnąłem   powietrze.   Wciąż 
uderzała mi do głowy szybciej niż shot Jamesona i nic nie mogło 
być lepsze od tego uczucia. 

– Bo ja wiem?  Cora  ma  niewyparzoną buzię  i  nie  boi  się 

wyrażać opinii na czyjś temat, nawet jeśli ktoś tego nie chce, a 
Rome raczej nie wygląda na gościa, który spokojnie pozwoli się 
rozjeżdżać walcem. Jest dość drażliwy. 

Zsunęła palec odrobinę niżej, więc spojrzałem na nią spod 

zmrużonych   powiek.  A  ona   tylko   uśmiechnęła   się   psotnie   i 
zamrugała na mnie tymi wielkimi oczami. 

Sprawy w ogródku nabrały rumieńców, kiedy Rule uniósł ręce 

background image

i pchnął brata w potężną klatę. Shaw krzyknęła coś, czego nie 
zrozumiałem, a Rowdy szarpnięciem odsunął ją z drogi, kiedy 
starszy Archer odwdzięczył się bratu i posłał go na tyłek. Z obu 
stron padło parę naprawdę wściekłych i niemiłych słów i, zanim 
się obejrzeliśmy, Rome minął nas rozjuszony i trzasnął za sobą 
furtką,   wychodząc   z   ogródka.   Ryk   harleya,   na   którym 
przyjechał,   zatrząsł   gęstą   atmosferą.   Wszyscy   popatrzyli   po 
sobie   w   milczeniu.   Westchnąłem   i   wsunąłem   dłoń   w   tylną 
kieszeń dżinsów Ayden. 

– Z tą ekipą nigdy nie jest nudno, co? 
Stanęła   na   palcach   –   miała   na   sobie   kowbojki,   nowe   i 

czerwone, moje ulubione – i cmoknęła mnie w spód żuchwy. 

– Jesteśmy rodziną, a gdzie jest rodzina, tam są problemy. 

Dogadają   się.   Shaw   ich   zmusi.   Chodźmy   popatrzeć   na 
fajerwerki. 

– Jeszcze się nawet nie ściemniło. 
Przekręciła się, przylepiła do mnie i objęła mnie za szyję. Ta 

dziewczyna była najlepszą częścią mojego dnia, codziennie, i 
obiecałem sobie, że nigdy do tego nie przywyknę. 

– Nie o tych fajerwerkach mówiłam. 
Rozśmieszała mnie. Uszczęśliwiała mnie. Była moją rodziną i 

moją przyszłością, potrzebowaliśmy do szczęścia tylko siebie, i 
choć   żeby   to   zobaczyć,   oboje   musieliśmy   pożegnać   swoje 
wyobrażenia o tym, czego chcemy i potrzebujemy, teraz było to 
dla nas oczywiste. 

–   Już   podpaliłaś   lont,  Ayd.   Więc   lepiej   się   przygotuj   na 

wielkie bum. 

Oblizała dolną wargę i posłała mi spojrzenie, które mówiło, 

że   nigdy   się   nie   wystraszy   żadnego   ognia,   który   ze   mnie 
wybuchnie. Po prostu stała  w samym centrum i patrzyła, jak 
zgliszcza walą się wokół niej. Za każdym razem wychodziła z 

background image

tego nietknięta, a ja za każdym razem miałem w sobie coraz 
mniej paliwa. Mieliśmy wyjść, nie żegnając się z nikim, kiedy 
nagle głowa Cory wychynęła zza werandy. Wciąż wyglądała na 
wściekłą,   ale   z   tych   jej   dwukolorowych   oczu   przebłyskiwało 
jeszcze coś. 

–   No   widzicie…   zawsze   mówiłam,   że   jesteście   dla   siebie 

stworzeni. Właśnie tego chcę. – Powiedziała to tak smutnym i 
tęsknym głosem, że zacząłem się o nią martwić. 

– Ciągle ci powtarzam, że masz za duże oczekiwania. 
Ayden kiwnęła głową. 
– Miłość nie jest idealna. To ciężka robota i czasami kochanie 

wymaga   więcej   wysiłku   niż   ucieczka.   Jeśli   dalej   będziesz 
szukała ideału, to prawdziwa miłość przejdzie koło nosem. 

Machnęła   ręką   i   usiadła   obok   Asy,   który   w   milczeniu 

obserwował całe przedstawienie. Mógłbym przysiąc, że widzę, 
jak trybiki obracają się w jego głowie. 

– Poznam ją, jak ją zobaczę. 
Nie   miałem  na  to  odpowiedzi, bo  choć  Cora   była  dobrym 

sędzią   ludzkich   charakterów,   to   jeśli   chodziło   o   jej   życie 
osobiste, była trochę jak poskramiacz lwów, zawsze startowała 
do każdego z batem i krzesłem, nie patrząc, czy drapieżnik jest 
rzeczywiście dziki, czy całkiem dobrze ułożony. 

Spojrzałem   na   Ayden   i   zorientowałem   się,   że 

najprawdopodobniej myśli to samo. 

– Idziemy? 
– Tak. 
I tak to właśnie wyglądało. Szliśmy ręka w rękę, nie było już 

uciekania, lęku, tajemnic. Tylko ona i ja, zestrojeni i razem, choć 
byliśmy   dwoma   krańcami   spektrum.   Ja   byłem   jej   spokojną 
przyszłością,   a   ona   moją   idealną   miłością,   i   tak   powinna   się 
kończyć każda dobra miłosna piosenka. 

background image

Więc się kończy… przynajmniej na razie. 

background image

Playlista Jeta

Jeśli   nie   lubicie   metalu,   możecie   potrzebować   zatyczek   do 

uszu. 

Slayer – Love to Hate
Danzig – Twist of Cain
Neurosis – Black
Metallica – Master of Puppets
Dystopia – Backstabber
Morbid Angel – Rapture
Mastodon – Black Tongue
Wolves in the Throne Room – Astral Blood
Jucifer – Contempt
Lacuna Coil – Heaven’s a Lie
Memphis May Fire – The SinnerVicesProve Me Right (ich 

jest najwięcej, bo myślę, że tak właśnie brzmieliby Enmity i tak 
śpiewałby Jet)

Venom – Black Metal 

background image

Playlista Jeta dla Ayden

Crosby, Stills, Nash & Young – Love the One You’re With 
George Jones – Tennessee Whiskey 
Waylon Jennings – Good Hearted Woman 
Merle Haggard – Today I Started Loving You Again 
Willie Nelson – Always on My Mind, Whiskey River 
Conway Twitty – Hello Darlin’ 
Johnny Cash – I Walk the Line 
Hank Williams – So Lonesome I Could Cry 
Patsy Cline – Crazy 
Tanya Tucker – Would You Lay With Me 

background image

Playlista Ayden

(Dzięki   mojej   najulubieńszej   osobie   na   świecie:   mojej 

Mamie!) 

Zac Brown Band – Colder Weather 
Kenny Chesney – You and Tequila 
Eli Young Band – Even If It Breaks Your Heart 
Brad Paisley & Alison Krauss – Whiskey Lullaby 
Carrie Underwood – Blown Away 
Lady Antebellum – American Honey 
The Band Perry – If I Die Young 
Kid Rock & Sheryl Crow – Picture 
Blake Shelton – Drink on It 
Hunter Hayes – Wanted 

background image

O mnie:

Po   pierwsze,   jestem   dziewczyną.   Nie   sądziłam,   że   ta 

informacja jest potrzebna w notce, ale po kilku e-mailach, jakie 
dostałam, pomyślałam, że warto będzie wyjaśnić Wam, kochani, 
że Jay to zdrobnienie od Jennifer. 

Urodziłam   się   w   Kolorado   i   jeśli   tu   mieszkacie,   wiecie, 

dlaczego   można   być   z   tego   dumnym.   Kocham   wszystko,   co 
Kolorado   ma   do   zaoferowania,   i   dlatego   zdecydowałam   się 
umieścić fabułę moich książek w znajomym krajobrazie. Staram 
się pisać o rzeczach, które znam i które są mi bliskie, dlatego w 
moich opowieściach jest mnóstwo rock and rolla i modyfikacji 
ciała. 

Pracowałam w barach, od kiedy skończyłam college i ponad 

czterdzieści   godzin   tygodniowo   spędzam   na   obserwowaniu 
unikalnych interakcji między mężczyznami i kobietami. Myślę, 
że   moje   oficjalne   zajęcie   daje   mi   cenny   wgląd   w   to,   jak 
zaczynają się i ewoluują związki w otoczeniu, jakim jest miejsce 
spotkań towarzyskich. Uwielbiam to. 

Lubię pisać powieści dla młodych dorosłych, bo pamiętam, 

jak sama miałam niewiele ponad dwadzieścia lat, jak sądziłam, 
że już wszystko wiem, i raz za razem przekonywałam się, że 
byłam   w   błędzie.   Kiedy   patrzę   wstecz,   wiem,   że   te   lata 
zdefiniowały to, kim jestem dzisiaj, a tamte decyzje, dobre czy 
złe,   skierowały   mnie   na   obecną   drogę.   I   właśnie   to   chcę 
eksplorować w swoich powieściach. 

Chcecie   ze   mną   pogadać?   Śmiało,   możecie   się   ze   mną 

skontaktować pod wszystkimi podanymi niżej adresami. Lubię 
słuchać, co mają do powiedzenia czytelnicy. Ich opinie zawsze 
były dla mnie istotną częścią całego procesu pisania. 

Jaycrownover.blogspot.com 

background image

@jaycrownover na Twitterze 
Facebook.com/jay.crownover na Facebooku 
Możecie też polubić mojego fanpage’a: 
Author Jay Crownover 
Jaycrownover@gmail.com

background image
background image
background image

           chomikuj.pl/lili77gro