background image

 

 

ROZDZIAŁ 10 
 
 
Pub do którego poszli Elena i Damon tętnił życiem i był pełen ludzi, ale Damon oczywiście 
sprawił, że nie musieli czekać na stolik. Rozłożył się na całej kanapie, po jednej stronie ich 
stolika, wyglądając jak arogancki i zrelaksowany wielki kot i słuchał ze spokojem tego, co 
mówiła Elena. 
Elena opowiadała mu wesoło, o wszystkim, co do tej pory wydarzyło się w kampusie z 
najdrobniejszymi szczegółami, o tym, jak dowiedziała się, że profesor Campbell znał 
osobiście jej rodziców, o innych studentach z jej roku, których poznała.  
- Winda była naprawdę zatłoczona i powolna, a moja partnerka z zajęć laboratoryjnych stała 
tyłem do przycisków. Jakimś cudem przypadkowo nacisnęła przycisk alarmowy i włączyła 
alarm- Elena łyknęła napoju- Nagle jakiś głos pojawił się znikąd: ‘Czy macie awarię?’. A ona 
powiedziała: „Nie, to był wypadek”, a głos powiedział: „Co? Nie słyszę Cię.” I powtórzyło 
się to kilka razy, w końcu zaczęła krzyczeć; „Wypadek!”. 
Damon przestał stukać palcem w swoją oszronioną szklankę i spojrzał na nią przez rzęsy, jego 
usta wykrzywiły się w uśmiechu. 
- Kiedy drzwi się otworzyły, na parterze stało czterech ochroniarzy z apteczką.- kończyła 
opowiadać Elena- Nie wiedziałyśmy, co mamy zrobić, więc po prostu przeszłyśmy obok nich. 
Kiedy wyszłyśmy z budynku  zaczęłyśmy biec. To było żenujące, ale nie mogłyśmy przestać 
się śmiać. 
Uśmiech Damona z powściągliwego przekształcił się w szeroki- nie było to takie zwykłe 
wygięcie warg, czy jego krótki, błyskotliwy i tajemniczy, pojawiający się i za moment 
znikający uśmiech, ale szczery, z całego serca, łącznie z roześmianymi oczami.  
- Lubię, kiedy taka jesteś- powiedział nagle. 
- To znaczy jaka?- spytała. 
- Zrelaksowana, jak sądzę. Odkąd się poznaliśmy, byłaś wciąż w trakcie jakiegoś kryzysu i 
czy czegoś podobnego. 
Podniósł rękę i odsunął z jej twarzy kosmyk włosów, delikatnie dotykając jej policzka. 
Elena, jak przez mgłę zauważyła, że kelner stoi przy stoliku, czeka patrząc na nich, a ona 
odparła, dotykając Damona z odrobiną kokieterii. 
- Och, i przypuszczam, że nie miałeś z tym nic wspólnego? 
- Nie powiedziałbym, że jestem jedynym, który był temu winny, nie- Damon powiedział 
chłodno, jego uśmiech zbladł. Spojrzał w górę, jego oczy stały się ostre i obce. 
- Cześć Stefan. 
Elena zamarła ze zdumienia. To nie był kelner, tylko Stefan. Rzuciła jedno spojrzenie na 
niego i skrzywiła się, jej żołądek podskoczył. Jego twarz była jak wyrzeźbiona z kamienia. 
Patrzył na ręce Damona, które wciąż wyciągnięte były nad stołem w kierunku Eleny. 
- Hej- powiedziała niepewnie- Jak było na ćwiczeniach? 
Stefan spojrzał na nią. 
- Eleno, wszędzie Cię szukałem. Dlaczego nie odbierasz telefonu? 
Wyciągając swój telefon, Elena zobaczyła trzy nieodebrane połączenia i wiadomość od 
Stefana. 
- Och, nie, przepraszam.- powiedziała- Nie słyszałam, że dzwoni. 
- Mieliśmy się spotkać- powiedział sztywno Stefan- Poszedłem do Twojego pokoju, a Ty po 
prostu zniknęłaś. Eleno, zaginęli ludzie z kampusu.  
Był przerażony, obawiał się, że może jej się stać coś strasznego. Jego oczy wciąż pokazywały 
niepokój. Chciała go jakoś pocieszyć. Fakt, że tak szybko straciła swoją moc, był trudny do 
zaakceptowania przez Stefana, wiedziała o tym. Uważał, że jej śmiertelność czyni ją kruchą  

background image

 

 

i bał się , że ją straci. Powinna była pomyśleć, żeby zostawić mu więcej wiadomości, niż ten 
szybki sms, mówiący, że wróci wkrótce.  
Zanim zdążyła go dotknąć, Stefan skierował swoje spojrzenie na Damona. 
- Co się dzieje?- spytał brata, jego głos był pełen frustracji- To dlatego przyjechałeś z nami do 
College? Żeby zdobyć Elenę? 
Zbolały wyraz twarzy Damona był tylko subtelnym cieniem i zniknął tak szybko, że Elena nie 
była całkiem pewna, czy rzeczywiście to widziała. Jego rysy przybrały wyraz lekkiej pogardy, 
a Elena zesztywniała. Porozumienie między braćmi było tak kruche- wiedziała to- a ona 
jeszcze pozwoliła Damonowi flirtować ze sobą. Była taka głupia.  
- Ktoś musi ją chronić, Stefanie- przeciągnął się Damon- A Ty byłeś zbyt zajęty udawaniem 
człowieka, prawda? Swoimi ćwiczeniami- uniósł brwi pogardliwie- Jestem zaskoczony, że 
już nawet nie zauważasz, że coś się dzieje na terenie kampusu.  Czy wolałbyś zostawić Elenę 
samą i zagrożoną, niż to, żeby ona spędziła czas ze mną? 
Wokół ust Stefana utworzyły się napięte linie.  
- Mówisz, że nie masz żadnych ukrytych zamiarów?- spytał. 
Damon machnął ręką lekceważąco.  
- Wiesz, co czuję do Eleny. Elena wie, co czuję do niej. Nawet ten zakochany w sporcie Mutt 
wie, jak się mają rzeczy między nami. Ale problemem nie jestem ja, braciszku, tylko Ty i 
Twoja zazdrość. Twoje mrzonki, że będziesz „zwykłym człowiekiem”- Damon wykonał 
cudzysłów palcami- i chęć ciągłego opiekowania się Eleną, która jest zwyczajnym 
człowiekiem. Chcesz mieć swoje ciastko i jednocześnie zjeść ciastko. Nie zrobiłem nic złego. 
Elena nie przyszłaby tu za mną, gdyby tego nie chciała. 
Elena skrzywiła się ponownie. Czy tak będzie zawsze? Czy każde drobne wykroczenie z jej 
strony będzie powodowało, że Damon i Stefan będą się sobie rzucali do gardeł?  
-Stefan… Damon- prosiła, ale zignorowali ją.  
Wpatrywali się w siebie nawzajem. Stefan podszedł bliżej, zaciskając pięści, a Damon 
zacisnął szczęki, prowokując Stefana, żeby wykonał ruch. Po raz pierwszy Elena zobaczyła 
podobieństwo między nimi.  
- Nie mogę tego zrobić- powiedziała. Jej głos brzmiał niedosłyszalnie w jej uszach, ale obaj 
bracia Salvatore usłyszeli ja i odwrócili głowy w jej stronę z nadludzka prędkością. 
- Nie mogę tego zrobić- powtórzyła głośniej i bardziej zdecydowanie tym razem- Nie mogę 
być Katharine. 
Damon skrzywił się. 
- Katharine? Uwierz mi, kochanie, nikt tutaj nie chce, żebyś była Katharine. 
Twarz Stefana zmiękła i powiedział: 
- Eleno, kochanie…- Elena przerwała mu. 
- Słuchajcie mnie- otarła oczy- Zachowywałam się tak, jakbym obchodziła się z zepsutym 
jajkiem, starając się, żeby to, co jest między naszą trójka, nas nie rozdzieliło. Jeśli jest coś 
dobrego, co wynikło z tego wszystkiego, co się do tej pory wydarzyło, to to, że  
odnaleźliście się w końcu, zaczęliście znów tak naprawdę być braćmi. Nie mogę- wziąwszy 
głęboki oddech próbowała znaleźć sensowny, rzeczowy głos gdzieś wewnątrz siebie. 
-  Myślę, że powinniśmy zrobić sobie przerwę- powiedziała stanowczo. 

- Stefanie, tak bardzo Cię kocham. Jesteś moją bratnią duszą. Wiesz o tym- spojrzała na niego 

błagalnie, cicho błagając go o zrozumienie. 

Potem jej oczy skierowały się obok niego, na Damona, który patrzył na nią ze zmarszczonymi   

brwiami. 
- A Damon, jesteś teraz częścią mnie. Ja…czuję do ciebie… 
Spojrzała na nich po kolei, ściskając ich ręce. 
- Nie mogę stracić żadnego z Was.  Ale muszę się dowiedzieć, kim jestem teraz, po 
wszystkim co się stało, i muszę to zrobić bez obawy o to, że zniszczy to relacje między 

background image

 

 

Wami. I Wy także powinniście się dowiedzieć, jak możecie być przyjaciółmi nawet, jeśli 
będę obecna w życiu Was obu. 
Damon warknął sceptycznie, ale Elena mówiła dalej. 
- Zrozumiem- przełknęła ślinę- jeśli nie będziecie na mnie czekać. Ale zawsze, zawsze będę 
Was kochać. Was obu. W inny sposób. Ale teraz, nie mogę być z Tobą. Ani z Tobą- była 
rozdarta, a jej ręce drżały kiedy ocierała oczy. 
  Damon pochylił się nad stołem, a mały wykręcony uśmiech pojawił mu się na ustach. 
- Eleno, chcesz po prostu rzucić nas obu? 
Łzy obeschły jej natychmiast. 
- Damon, nigdy z tobą nie byłam na randce- powiedziała ze złością. 
- Wiem- odpowiedział i wzruszył ramionami- Ale nie zmienia to faktu, że zostałem 
porzucony- spojrzał na Stefana, a potem szybko zamknął się w sobie. 
Stefan spojrzał zdruzgotany. Przez chwilę jego twarz była tak ponura, że nie trudno było 
uwierzyć, że ma ponad pięćset lat. 
- Cokolwiek chcesz, Eleno- powiedział. Zaczął wyciągać swoją rękę do niej, ale po chwili 
zabrał ją z powrotem- Nie ważne, co się wydarzy, zawsze będę Cię kochał. Moje uczucia się 
nie zmienią. Będę czekał tyle czasu, ile tylko potrzebujesz. 
- Dobrze- powiedziała Elena. Wstała chwiejnym krokiem, Czuła się, jakby miała być chora. 
Jakaś część jej chciała przyciągnąć do siebie Stefana i pocałować go, zanim odejdzie z tym 
złamanym wyrazem twarzy. Ale Damon obserwował ją swoją nieprzeniknioną twarzą i 
dotykając któregokolwiek z nich poczułaby się…źle. 
- Muszę chwilę pobyć sama- powiedziała im. 
Kiedy indziej, wiedziała to, obaj sprzeciwialiby się pomysłowi, żeby sama spacerowała po 
kampusie. Spieraliby się, poszli za nią, gdyby nie chciała iść z nimi- robiliby wszystko, żeby 
była bezpieczna pod ich opieką. 
Teraz jednak, Stefan odsunął się na bok, aby pozwolić jej wyjść zza stolika, z pochyloną 
głową. Damon siedział nieruchomo i patrzył jak odchodzi, z przesłoniętymi oczami.  
Elena nie obejrzała się na nich, kiedy podeszła do drzwi. Jej ręce drżały, a oczy po raz kolejny 
były pełne łez. Ale czuła się też tak, jakby przed chwilą niosła coś bardzo ciężkiego i 
ostatecznie udało jej się to odłożyć. 
To najlepszy wybór jakiego dokonałam w ciągu długiego, długiego czasu, pomyślała. 
 
 
                                                    Drogi pamiętniku, 
Wciąż pamiętam wyraz twarzy Stefana, kiedy powiedziałam mu, że potrzebuję przestrzeni i 
moje serce krwawi. To tak, jakbym nie mogła oddychać. 
Nigdy nie chciałam skrzywdzić Stefana. Nigdy. Jak bym mogła? Jesteśmy tacy bliscy sobie, 
tak pochłonięci sobą, że jest on, jak kawałek mojej duszy- bez niego, nie jestem kompletna. 
Ale… 
Kocham także Damona. To mój przyjaciel- moje ciemne odbicie- mądry, spiskujący, to też 
ktoś, kto  zrobi wszystko, aby zdobyć to, co chce, ale ma w sobie głęboką życzliwość, którą nie 
wszyscy widzą. Nie wyobrażam sobie życia bez Damona.  
Stefan chce trzymać mnie tak mocno. 
 On troszczy się o swego brata- naprawdę- i Damon także dba o niego, a mając mnie między 
sobą, mogą to wszystko stracić. Cała nasza trójka trzymała się razem podczas wszelkich 
kłopotów, kiedy mieliśmy do czynienia z niedawną moją śmiercią i odrodzeniem, atakiem 
Klausa, powrotem Damona z objęć śmierci, atakiem Upiora- każdy ruch, jaki zrobiliśmy, 
każda myśl, jaką mieliśmy, było ściśle powiązane z nimi. Nie może być tak dalej.  
Wiem, ze słusznie postąpiłam. Beze mnie między nimi, staną się znów braćmi.  

background image

 

 

I w końcu mogę uporządkować moje poplątane relacje z nimi, nie martwiąc się, że każdy 
ruch, jaki zrobię, może rozerwać tą wątłą więź między nimi. 
To jest dobra decyzja. Ale nadal się czuję, jakbym umierała powolną śmiercią. 
Jak przeżyję bez Stefana? Wszystko co mogę zrobić, to starać się być silna. Nie mogę po 
prostu się poddać przez ten czas. I w końcu, wszystko będzie cudownie. Musi być.