background image

Rozdział 29 

Zamknęłam  drzwi  samochodu,  opierając  się  o  nie  na  sekundę,  myśląc,  że,  jeżeli 
życie  byłoby  piękne,  mogłabym  pójść    na  górę  i  wziąć  najdłuższy,  najgorętszy 
prysznic na ziemi, by pomóc wygnać chłód, który nadal  przenikał każdą komórkę 
mojego ciała. Zamiast tego, wróciliśmy do miejskiego domu, żebym mogła szybko 
zmienić  ubrania. Mój kamuflaż nie miałby najmniejszego sensu, jeżeli wyszłabym 
pokryta moją własną  krwią. 

"Wcześnie wróciliście” stwierdził suchy głos. 

Spojrzałam  w  górę,  by  zobaczyć,  że  Mencheres    stał  w  wejściu  do  miejskiego 
domu. Vlad wysiadł, zamknął swoje  drzwi trochę mocniej  niż było to konieczne   
i rzucił egipskiemu wampirowi wymęczone spojrzenie. 

"  Kłopot  z  samochodem”,  powiedział  to  głosem,  którym  rzucał  wyzwanie 
Mencheresowi, by ten pytał dalej. 

"Ty  też  jesteś  wcześnie.  Czy  znalazłeś  coś    interesującego?”  spytałam,  próbując 
odwrócić  jego  uwagę  od  oczywistego  faktu,  że  jestem  cała  we  krwi,    kiedy 
samochód wygląda i brzmi dobrze. 

"Nic  czego  Dave  już  nie  potwierdził”,  Mencheres  odpowiedział,  z  drobnym 
wzruszeniem ramion. 

Nie westchnęłam, ale miałam chęć to zrobić. To było zbyt dużo, by spodziewać się, 
że adres Apollyona byłby namalowany jak  graffiti  na jednej ze ścian, jako dar od 
losu, po nocy jaką mieliśmy — i tak było nadal wcześnie jak na normy wampira. 

"Nie bądź zawiedziona, Cat. Nie oczekiwałem, że znajdę cokolwiek. To nie dlatego 
poszedłem,” Mencheres  powiedział, otwierając  drzwi dla nas. 

Moje  brwi  uniosły  się,  ale  weszłam  do  środka,  myśląc,  że  tą  rozmowę  najlepiej 
przeprowadzić gdzie indziej  niż na małym trawniku. Vlad zerknął na Mencheresa  
z równą ciekawością, ale podążył za mną. 

Za drzwiami posłałam tęskne spojrzenie kanapie, ale stałam dalej. 

background image

"Czy powiesz nam w końcu, dlaczego poszedłeś?” Spytałam. 

"Ponieważ  nawet,  jeśli    nie  spodziewałem  się  znaleźć  czegokolwiek  nowego,  
to byłoby głupie nie upewnić się,”  oparł się o ramę drzwi, obraz nonszalancji.  

"Poza  tym,  jeżeli  bym  został,  wtedy  nie  wypróbowałabyś  twoich  nowych  mocy, 
prawda?” dodał. 

"Wiedziałeś?”  Wyrzuciłam,  niepewna,  co  zaskoczyło  mnie  bardziej;  fakt,  że 
Mencheres  był  oczywiście  świadomy,  że  miałam  nowe  zdolności,  czy  to,  że  on 
pozwolił mi spróbować używać  ich bez mówienia Bonesowi.  

"Czy ty, um, wiesz, ponieważ widziałeś to?” To byłoby cudownie, gdyby jego wizje 
wróciły. . . 

Spojrzenie, które  Mencheres mi posłał — i Vladowi także, było stanowcze.  "Nie. 
Ale  ja,  także,  słyszałem    cię    dzisiaj  rano,  więc  nie  potrzebowałem    wizji    by 
wiedzieć    co  Vlad  zrobi,  jeżeli    waszą  dwójkę  zostawi  się  samą    wystarczająco 
długo. Natura  ludzka może powiedzieć więcej niż niejedna wizja.”  

Vlad zachichotał. "Ty chytry psie, wystawiłeś mnie!  Myślałem, że to ja podszedłem 
ciebie, ale w rzeczywistości, to ty grałeś mną jak pionkiem w  szachach.” 

Mencheres  posłał  mu  szeroki  uśmiech,  który  był  pełny  psoty.  Wpatrywałam  się  
w  niego  z  niedowierzaniem,  nigdy  nie  widziałam,  normalnie  zachowującego  się  
z rezerwą mega - Mistrza wampira, z takim niegodziwym uśmieszkiem. 

"Zapominasz,  Vlad,  jestem  tym,  który  cię  szkolił.  Być  może  za  kilka  wieków, 
będziesz w stanie, by mnie przechytrzyć, ale jeszcze nie teraz.” 

Wtedy    skupił  swoją  uwagę  na  mnie  i  jego  twarz  wróciła  do  normalnej  powagi.   
"Ty  oczywiście zostałaś zraniona starając się żeby nowe moce zadziałały?” 

Zanim się odezwałam zerknąłem na Vlada, uniesiony kącik  jego warg  powiedział 
mi, że on nie będzie rozpamiętywał jak dobrze działały. 

"Och  tak.  Krew  jest  kluczem.  Powinnam  był  wiedzieć,  prawda?  To  zawsze  jest  
krew jeśli chodzi o nieumarłych.” 

background image

Wampiry karmią się nią, jest kluczem dla guli, ponieważ przełożenie serca gula jest 
potrzebne w tworzeniu ich, ale to krew wampira jest niezbędna przed i po śmierci. 
I  to  krew  dała  władzę  Marie  jako  Mambo  i  utrwaliła  ją  kiedy  została  zmieniona  
w  gula.  Patrząc    wstecz  wydaje  się  oczywiste,  że  krew    powinna  być  pierwszą 
rzeczą,  którą  spróbuję.  Z  drugiej  strony,  podpowiadała  moja  logika,  Vlad  też  nie 
pomyślał  o  tym,  chociaż  on  ma  dużo    więcej  doświadczenia  z  krwią  niż  ja.  Być 
może powinnam już sobie odpuścić  i cieszyć się z uzyskanych postępów. 

" Teraz wiemy, że mogę to zrobić, ale czuję się potwornie,” poszłam dalej. "Jest  mi 
tak  zimno,  moje  zęby  rozpadłyby  się  gdyby  tylko  mogły.    I  jestem  głodna  tak 
bardzo, że obaj zaczynacie wyglądać  naprawdę, naprawdę smakowicie.” 

Wargi Vlada zwinęły się. "Jest to część, gdzie mam przypomnieć ci, że to jest tylko 
pozostałość  po używaniu mocy  i ty naprawdę nie chcesz oszukać  Bonesa?” 

"Nie  ten  rodzaj    głodu!”  Złapałam  oddech,  przewróciłam  oczami,  że  też    Vlad 
pomyślał,  że  chciałabym  trójkącik  z  nim  i  Mencheresem.  "Miałam  na  myśli  głód  
napicia się waszej krwi. Nie głód . . . no wiesz.” 

Nieświadomie,  moje  spojrzenie  podążyło  do  obszarów,  o  których  mówiliśmy, 
zanim  uświadomiłam  sobie  co  robię.    Moje  policzki  właściwie  zapłonęły 
czerwienią,    gdy    Vlad    długo  i  serdecznie  się  zaśmiał.  Mencheres,  grzeczniejszy, 
udawał, że nagle znalazł  coś fascynującego  w  drzwiach, ale widziałam, jak jego 
wargi wykrzywiają się. 

" Mój drogi Żniwiarzu”, Vlad powiedział, nadal śmiejąc się. "Czy już skontrolowałaś 
mojego —”  

"Nie!” Przerwałam natychmiast, prawie biegnąc  do schodów. "Jestem zmęczona  
i nadal oszołomiona  od Szczątków  i . . . pieprzyć  to, biorę prysznic. To znaczy, nie 
zimny  prysznic,  ponieważ  nie  potrzebuję  zimnego  prysznica  ”—  och  Jezus,  tylko 
pogarszałam  sytuację—"ponieważ  jest  mi    zimno  i  potrzebuję  gorącego.  Ja,  to 
znaczy, cieplejszego. Och,  zamknąć się!” 

Weszłam  po  schodach  przy  akompaniamencie  śmiechu  Vlada.  Przynajmniej  on 
wydawał  się  być  w  lepszym  nastroju,    po  jego  bliskim  śmierci  doświadczeniu, 

background image

nawet, jeśli jego śmiech był moim kosztem. Arogancki Rumun. Ale rozważając, że 
byłam  odpowiedzialna  za  jego  spotkanie  ze  śmiercią,  być  może  byłam  mu  to 
winna.  

Jeśli  chodzi  o  Mencheresa,  on  widział    mnie  już  bez  bielizny  wcześniej,  tak,  więc 
zasłużyłam sobie na takie spojrzenia. Poza tym, to musiało nie być niczym więcej 
niż  manifestacją  "przyszłych  bólów”,  Marie  z  jej  mocą    ostrzegała    Bonesa.  Przy 
zdrowych zmysłach , nigdy nie spróbowałabym z  Vladem  albo  —Boże broń!— z  
Mencheresem. Żaden z nich nie nosił pasa cnoty, więc to nie jest tak, że mogłabym 
zgorszyć któregoś z nich. 

Gdy  już  byłam  w  moim  pokoju,  nie  wskoczyłam  od  razu  pod  prysznic. 
Wyciągnęłam  moją  komórkę  z  wyrzutami  sumienia  czającymi  się  gdzieś  
w zakamarkach mojej świadomości. 

"Bones”, powiedziałam gdy tylko odebrał. "Wiem, że widziałam cię dziś rano, ale 
stęskniłam się już za tobą!” 

Trzy  dni  później,  leżałam  na  tapczanie,  drapiąc  mojego  kota  w  jego  ulubionym 
miejscu  za  uszami,  kiedy  delikatne  dźwięczenie  w  powietrzu  sprawiło,  że 
popatrzyłam w górę. Poprawiłam się w rozpoznawaniu znaków, które mówiły mi, 
że  pojawi  się  duch,  który  jest    silny  wystarczająco,  by  przejść  przez  moje 
śmierdzące pole ochronne. 

"Gość”, zawiadomiłam, mój nowy sposób powstrzymywania  Vlada i Mencheresa  
przed  mówieniem    czegokolwiek  przy  duchach.  Rozmawialiśmy  już  wcześniej  
o  ciszy  przy  innych  duchach,  ale  nie  ma  co  kusić  fatum  przez  gadanie  głupot,  
na przykład, do którego baru wybieramy się  dziś wieczorem. 

Nie, żeby  to miało znaczenie. Nie zobaczyliśmy kryjówki,  ani  nawet czubka głowy  
jakiegoś gula od nocy w kinie dla zmotoryzowanych. Być może grupy ostrzegają się 
nawzajem  by  unikać  popularnego  łowcy.  Być  może  powód,  że  nie  zobaczyliśmy 
ostatnio żadnego z nich był dużo prostszy. Ulubieńcy Apollyona mieli dostarczane 
jedzenie, więc  nie potrzebowali wychodzić by polować. Nadal, wychodziliśmy  noc 
po nocy. Dave powiedział, że Scythe i paczka guli, którzy wciągnęli go do ich grupy 
nadal tutaj byli. Oni czasami musieli wyskoczyć zapolować. 

background image

Cienista  forma  przeszła  przez  drzwi  moment  później,  nadal  zbyt  zamglona,  by  ją 
rozpoznać.  Wtedy  ten  mglisty  zarys  osiadł  do  szczupłego  człowieka  z  brązowymi 
włosami  i dwudziestowiecznymi  baczkami. 

"Fabian!” Powiedziałam, moje początkowe szczęście zastąpił  lęk kiedy zobaczyłam 
srogość  w  jego  spojrzeniu.  "Czy  z  Davem  jest  wszystko  w  porządku?”  Spytałam 
natychmiast. 

"  Na  razie”,  duch  prawie  westchnął.  "Ale  on  myśli  o  zrobieniu  czegoś  bardzo 
głupiego.” 

Poderwałam się, mój kot zasyczał, gdy strąciłam go z kolan. "Co?” 

"Pozwoli by złapali go na szpiegowaniu,” Fabian odpowiedział. 

Mencheres  i  Vlad  zeszli  na  dół.  Posłałam  im  ponure  spojrzenie,  już  zaczynając 
wciągać moje buty. " Musimy dostać się do Davea, teraz,” powiedziałam im. 

"Czy on zamierza zrobić to w ciągu tej godziny?” Mencheres spytał, kładąc dłoń na  
moim ramieniu. 

"Nie  sądzę.”  Fabian rzucił  mi  bezradne  spojrzenie.  "Dave  nie  wie,  że  wam  o  tym 
mówię.  Kazał  mi  obiecać,  że  tego  nie  zrobię  dopóki  go  nie  złapią.  Ale  złożyłem 
przysięgę tobie, że ochronię go i nie mógłbym złamać tego przyrzeczenia, chociaż 
teraz zdradzam jego przez mówienie tobie.” 

"  Nie  zdradzasz  go,  tylko  ratujesz,”  odpowiedziałam  z  naciskiem  niezliczonych 
złych  decyzji  w  przeszłości.  "Czasami,  ludzie  myślą,  że  nie  ma  żadnej  innej  opcji 
oprócz  poświęcenia  siebie,  ale  to  nie  znaczy,  że  oni  mają  rację.  Teraz,  dlaczego 
Dave nagle myśli, że on musi skoczyć w tą przepaść dla nas? Co się zdarzyło?” 

"Wzięli  go  na  niezaplanowane  spotkanie  ubiegłej  nocy,  gdzie  Scythe  oznajmił,  że 
opuszcza  Memphis,  ponieważ  jego  praca  tutaj  została  już  zrobiona.  On  nakłonił 
swoich  zwolenników,  by  pozostali  tutaj,  ponieważ  wkrótce,  ich  organizacja 
rozrośnie się wystarczająco, by mogli otwarcie zadziałać przeciwko wampirom.” 

"Fuck”,  zaklęłam.  W  każdym  nowym  mieście,  do  którego  te  gule  pójdą,  będą 
kontynuowali  zarażanie  innych  swoją  nienawiścią.  Scythe  mógłby  być  wyżej  

background image

w organizacji Apollyona, ale on nie był samotny w swoich wysiłkach, by rozciągnąć 
paranoję lidera. Gorzej, nie dowiedzieliśmy się, który obszar te grupy wybrały, jako 
następny  do  zatrucia,  a  teraz  było  już  za  późno.  Stare  porzekadło  mówi,  że 
najlepszą obroną jest atak, nie uspokaja  mnie to  kiedy w  tej  grze są tak wysokie 
stawki.  

Nie  znałam  definicji  "wkrótce”  Scythea.  Dla  nieumarłych,  "wkrótce”  może  być 
tygodniami, albo kilku latami do dekady. Ale jakakolwiek to była  rama czasu, nie 
mogłam pozwolić jemu i Apollyonowi, by osiągnęli ten cel. Dave wiedział także jak 
niebezpieczne to będzie, dlatego uznał za niezbędne dać się schwytać. 

"Dave  liczy  na  to,  że  przeniosą  go  do  osoby  przesłuchującej,  która  mogłaby 
wiedzieć,  gdzie  jest  Apollyon.  Tak,  więc  kiedy  powiesz  mi,  Mencheresowi  
i  Vladowi,  gdzie  on  jest,  przybędziemy  w  samą  porę,  by  uratować  jego  
i zaaresztować złych facetów, dobrze?” Spytałam. 

Duch pokiwał marnie głową. "Tak.” 

Brwi Vlada złączyły się razem, "Nie ma mowy.” 

"To jest niedopuszczalne ryzyko,” on nalegał cicho. 

"Nie,  nie  jest,  ponieważ  oni  prawdopodobnie  odetną  głowę  Davea    przed 
zadaniem  mu  jakiegokolwiek  pytania,”  Spojrzałam  srogo.  "Ludzie  Apollyona  nie 
potrzebują  odpowiedzi  od  Davea.  Czego  jeszcze  nie  wiedzą?  Oni  wiedzą,  że 
jesteśmy  tuż  za  nimi,  oni  myślą,  że  wiedzą,  gdzie  jest  Bones  i  ja  .  .  .  nie  mają 
żadnego powodu, by utrzymać Dave  przy życiu wystarczająco długo, byśmy zdążyli 
uratować go. Jeżeli Dave nie byłby tak idiotycznie szlachetny, zrozumiałby to.” 

Vlad wzruszył ramionami. "Fabian powinien wrócić i kazać Daveowi, by zaczął jego 
przyznanie się od faktu, że ty i Bones nie jesteście naprawdę w Ohio. To powinno 
przykuć ich zainteresowanie wystarczająco, by zechcieli wiedzieć więcej.” 

"To jest nadal zbyt niebezpieczne,” zgrzytnęłam. 

Vlad  spojrzał  na  mnie  ostro.  "Zaryzykowanie  jednego  życia,  by  uratować  tysiące 
nie jest zbyt niebezpieczne. Jeżeli jesteś zbyt słaba, by to wiedzieć, wtedy nie masz 

background image

żadnego  powodu,  by  być  odpowiedzialną  za  jakieś  życia  z  linii  Bonesa  
i Mencheresa.” 

"Naprawdę?”,  wskazałam  ręką  pokój.  "W  takim  razie,  dlaczego  nie  jesteś  z  tymi 
gulami,  które  chciały  odciąć  moją  głowę,  by  skończyć  wojnę  zanim  się  zaczęła? 
Jestem  tylko  jednym  życiem.  Moja  śmierć  nie  ujęłaby  dużo  pary  z  wojennej 
maszyny Apollyona?” 

Vlad postąpił naprzód, zielone światło rozlało się w jego oczach gdy mnie chwycił. 
" Jesteś moim przyjacielem,” powiedział przez zaciśnięte zęby. "Nie mam ich dużo, 
jednak  nie  myśl  sobie,  że  nie  poświęciłbym  ciebie,  jeżeli  naprawdę  uznałbym,  że 
jest to najlepsza droga, by powstrzymać tę wojnę.” 

Puścił  mnie  nagle,  moje  ramiona  nadal  piekły  od  jego  uścisku.  "Ale  sądzę,  że 
Apollyon nie miałby takich oporów,”  odszedł dalej. 

"On tylko twierdziłby, że nie byłaś naprawdę martwa, że to była sztuczka. I poza 
tym,  teraz  jesteś  dużo  bardziej  użyteczna  dla  wampirów  żywa  z  twoimi 
najnowszymi . . . zdolnościami.” 

Gapiłam się na Vlada. Był odwrócony do mnie plecami, długie ciemne włosy nadal 
powiewały od jego szybkich ruchów. Chłód, który bił od niego nie dotyczył mojego 
życia, albo Davea, to sprawiło, że posmutniałam patrząc na niego. Ten chłód brał 
się  stąd,  że  nawet  setki  lat  temu,  utrata  jednego  życia  co  prawda  niszczyła  go, 
teraz  Vlad  nadal  nie  mógł  zmusić  się  by  przyznać,  że  poświęcenie  życia  powinno 
być zawsze ostatecznym rozwiązaniem. Nie pierwszą, najłatwiejszą opcją. 

"Jeżeli  nie  byłoby  innej  możliwości,  zgodziłabym  się,  że  ta  rzecz  z  Davem  była 
warta  ryzyko.  Ale  nie  rozpatrzyliśmy  jeszcze  wszystkich  opcji,  więc  mówię  nie.  
I, jeżeli nadal nie widzisz wartości życia, wtedy być może  powinieneś przemyśleć 
ponownie  bycie  odpowiedzialnym  za  wszystkie  życia  pod  tobą  w  twojej  linii,” 
Odpowiedziałam, spokojnie, ale z twardą nutą w głosie. 

Vlad  odwrócił  się,  przeszywając  mnie  spojrzeniem,  które  powinno  było  cofnąć 
mnie kilka kroków. Wytrzymałam jego spojrzenie. Psiakrew, nic nie sprawi, że się 
cofnę albo przeproszę, kiedy wiem, że mam rację. 

background image

" Zrozumiesz poświęcenie dużo lepiej kiedy będziesz starsza” Vlad wymamrotał po 
kilku naładowanych momentach ciszy. 

"To  nie  jest  poświęcenie,  jeżeli  to  czegoś  nie  znaczy  i,  jeżeli  życie  jednego 
przyjaciela  nie  jest  cenne  dla  ciebie,  wtedy  nie  ma  żadnej  straty  w  tym  co 
oferujesz,” Sprzeciwiłam się. 

Jego spojrzenie podążyło do mojej prawej, gdzie Mencheres oglądał nas z grobową 
miną. Jeżeli osądziłabym go przez przeszłe działania, wiedziałam, że Mencheres był 
bezwzględny  wystarczająco,  by  zgodzić  się  z  Vladem,  że  ryzyko  Davea  było  do 
zaakceptowania  bez  rozważania  najpierw  innych  opcji  .  Psiakrew,  jeżeliby  chciał, 
Mencheres  mógłby  zmusić  mnie,  bym  pozostała  tutaj,  czekając  bezradnie  kiedy 
Dave robiłby tak nieodwołalny krok. Jedno pstryknięcie jego mocy telekinetycznej  
i byłabym niezdolna, by poruszyć się, samodzielnie opuścić dom, by dostać się do 
mojego przyjaciela. 

Oczywiście , jedno pstryknięcie mojej nowej, pożyczonej władzy i ja mogłabym dać 
Mencheresowi cały nowy temat, aby rozmyślać. Zablokowałam swoje myśli przed 
Mistrzem,  widząc    słabe  zwężenie  jego  spojrzenia.  On  wiedział  co  myślałam. 
Niedostateczna przestrzeń między nami wydawała się wydłużać, gdy gapiliśmy się 
na siebie przez pokój. 

Moje  kły  ślizgały  się,  ukryte  przez  moje  wargi,  ich  ostre  końcówki  dotykające 
krawędzi mojego języka. Jedno ukłucie i mogłabym wywołać Szczątki z moją krwią, 
czyniąc  zarówno  Vlada  i  Mencheresa  bezradnymi  do  zatrzymania  mnie  przed 
dostaniem się do Davea. Pytanie tylko, czy Mencheres mógłby zawinąć jego moc 
dookoła  mnie  wystarczająco  szybko,  by  zapobiec  temu  małemu  ruchowi?  I  co 
ważniejsze,  czy  chciałam  użyć  Szczątków  jako  broni  przeciw  moim  przyjaciołom, 
nawet, jeśli po to, by pomóc innemu przyjacielowi? 

Po  kilku  momentach,  Mencheres  posłał  mi  drobny  uśmiech,  skłaniając  głowę. 
"Życie przyjaciela jest naprawdę zbyt cenne, by je zaryzykować chyba że to będzie 
ostateczne rozwiązanie. Powstrzymamy Davea kiedy zbadamy inne opcje.” 

background image

Nadal  myślałam  o  przeszłości.  Czy  to  była  sztuczka?  Jeżeli  cofnęłabym  moje  kły, 
Mencheres  mógłby  otoczyć  mnie  swoją  mocą  uśmiechając  się  głupio  jak 
łatwowierna byłam? 

Vlad oczywiście nie myślał, że to była sztuczka. Wypuścił sfrustrowane warczenie. 
"Kira cię zmiękczyła.” 

"Ona  otworzyła  mi  oczy,”  Mencheres  odparł  chłodno.  "I  ty,  mój  przyjacielu, 
protestujesz  zbyt  dużo.  Zanim  dowiedziałeś  się  o  jej  nowej  zdolności,  mogłeś 
uprowadzić  Cat  daleko,  by  zabić  ją  z  odpowiednimi  świadkami  ze  strony 
wampirów i guli. Wtedy Apollyon nie byłby w stanie podważyć jej śmierci. Bones 
zabiłyby  cię  potem  i  ja  sam  byłbym  wściekły  na  ciebie,  ale  twoi  ludzie  byliby 
bezpieczni  i  wojna  byłaby  powstrzymana.  Jeżeli  naprawdę  wierzysz,  że  życie 
przyjaciela  nie  jest  wystarczająco  cenne,  by  je  chronić,  nie  powinieneś  teraz 
groźnie na mnie patrzeć.” 

Vlad coś wymamrotał w języku, którego nie rozpoznałam. Cokolwiek, to było, nie 
brzmiało to jak "Tak jest, panie!” i blask, który rzucił Mencheresowi ostrzegał, że 
Vlad mógłby zapłonąć lada moment. 

"Aww,  kto  tu  jest  sentymentalny?”  Drażniłam  go,  czując,  że  trochę  strachu 
wycieka ze mnie. To będzie trudne, prawda, ale znajdziemy inną drogę, by dorwać 
Apollyona,  Scythea  i  wszystkich  innych  nienawistnych  podżegaczy  wojennych, 
którzy  są  z  nimi. Bones  wielokrotnie  mówił  mi w  przeszłości,  że  zawsze jest  inna 
droga. 

"Właściwie,  Żniwiarzu,  myśl  o  twojej  śmierci  nie  przeszkadza mi  ani  trochę  w  tej 
chwili,” oznajmił Vlad. 

Zignorowałam  go.  On  mógłby  wkurzyć  się  i  spalić  wszystko  co  chciał,  ale  Vlad 
udowodnił, że  był brutalny tylko kiedy okoliczności wymagały tego. Wbrew jego 
przerażającej  reputacji,  lojalność  była  Vlada  silną  stroną  ,  nie  złośliwość.  
Zwróciłam się do Fabiana, który pozostawał cicho przez kilka minut. 

"Po pierwsze, musimy dostać się do Dave. I wtedy ”— zerknęłam na Mencheresa 
—"ty i ja ponownie połączymy się z naszymi współmałżonkami, ponieważ Scythe  

background image

i  jego  gang  opuszczają  Memphis,  więc  nie  ma  żadnego  powodu  dla  którego, 
mielibyśmy pozostawać osobno.” 

Włożyłam buty i byłam zajęta upychaniem w nich — i w innych częściach mojego 
ubioru  —  broni,  kiedy  moja  kieszeń  na  biodrze  zawibrowała  znajomo. 
Wyciągnęłam komórkę, odpowiadając, "Tak?” bez sprawdzania kto dzwonił. 

"Cat.” 

On tylko wypowiedział moje imię, ale coś w głosie Tatea zmroziło mnie, jak gdyby 
Mencheres użył pełną siłę jego władzy na mnie. 

"Czy to Don?” Odetchnęłam, coś ściskało mnie w klatce piersiowej. Nie może być. 
Rozmawiałam z nim parę dni temu! Krzyczałam w myślach. 

"Tak,” Tate odpowiedział krótko, ale jego ton brzmiał tak, jak ja się czułam. "Jedź 
do biura w Memphis. Odrzutowiec już czeka na ciebie.” 

Musiałam  przełknąć  dwa  razy  zanim  mogłam  mu  odpowiedzieć.  "Już  jestem  
w drodze.” 

Zakończyłam  rozmowę,  patrząc  w  górę,  by  napotkać  współczujące  spojrzenie 
Mencheresa. On oczywiście podsłuchał rozmowę. 

"Jedź”, powiedział. "Vlad i ja odzyskamy Davea i spotkamy się tam.” 

Vlad  kiwnął  głową  na  potwierdzenie.  Przestałam  pakować  broń  i  poszłam  na 
piętro.  Na  komodzie  leżał  mój  pierścionek  z  czerwonym  diamentem.  On  był  tak 
rzucający się w oczy, że nie byłam w stanie nosić go kiedy polowałam na gule, ale 
ubrałam  go  teraz,  ponieważ  jego  znajomy  ciężar  dawał  mi  komfort.  Chwyciłam 
mojego  kota.  Wiedziałam,  że  tu  nie  wrócę  i  oprócz  mojego  zaręczynowego 
pierścionka i  kota, wszystko inne tutaj było nieważne. 

 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

background image

Rozdział 30 

Dostaniesz się tam w samą porę.  
Powtarzałam to sobie całą drogę w samochodzie i w powietrzu. Chociaż kwatera 
jednostki  nie  była  daleko  —  tylko  na  drugim  końcu  Tennessee,  —  byłam  nadal 
sztywna z lęku, że mogłabym, być zbyt późno. Odrzutowiec wylądował niespełna 
dwie  godziny  po  rozmowie  z  Tatem.  Zaledwie  tyknięcie  zegara,  ale  to  nadal 
wydawało się jakby sekundy wlokły się z bezlitosnym lekceważenie dla mojej pilnej 
potrzeby. 
Jakiś  wampir  czekał  na  mnie  na  dachu,  o  ciemnych  włosach  powiewających 
dookoła od łopat wirników. Nie Bones, chociaż zadzwoniłam do niego i był już w 
drodze. To była moja matka, która bez słowa wzięła moją rękę kiedy wyskoczyłam 
z  helikoptera,  dotrzymując  mi  kroku  jak  kroczyłam  do  wnętrza  budynku.  Moje 
umysłowe  tarcze  były  na  tak  wysokich  obrotach,  ponieważ  wiedziałam,  że  nie 
zniosłabym  tego,  gdybym  niechcący  podsłuchała  zabłąkaną  myśl,  że  Don  już 
odszedł. Nie mogłam nawet spojrzeć na moją matkę, gdy szłyśmy prosto do wind, 
pozwalając  by  pytanie  wypalało  dziurę  w  moim  gardle.  Za  bardzo  bałam  się 
odpowiedzi, którą mogłabym usłyszeć. 

"On jest nadal żywy, Catherine,” ona powiedziała cicho. 

Zdławiłam szloch ulgi, który groził, że rozszarpie pazurami sobie wyjście, zdołałam 
jedynie  pokiwać  głową  kiedy  łzy  rozmazały  moje  spojrzenie.  Drzwi  windy 
otworzyły  się  i  weszłam  do  środka,  część  mnie  przypomniała  sobie  czas,  kiedy 
byłam  w  windzie  ostatnim  razem,  zostałam  wciągnięta  w  zasadzkę  przez  gule  
w Ritzu. 

"Czy to jego rak pogorszył się , czy zdarzyło się coś innego?” 

Lepiej  gdyby  zdarzyło  się  coś  innego,  dodałam  cicho.  Dzwoniłam  do  Dona  
co  kilka  dni,  by  sprawdzać  co  u  niego,  plus  regularnie  dowiadywałam  się  o  jego 
zdrowie od Tatea. Nikt nawet nie wspomniał, że jego stan się pogarsza. Jeżeli stan 
Dona  pogarszał  się  przez  ostatnie  tygodnie  i  wszyscy  kłamali  mi  na  ten  temat, 
przestałabym rozmawiać z każdym z nich, z moją matką włącznie. 

"On miał atak serca kilka godzin temu.” 

background image

Zamknęłam oczy , przyjmując ból, który przyszedł. Ataki serca były wystarczająco 
śmiertelne  same  w  sobie.  Dodać  do  tego  pogarszający  się  stan  zdrowia  Dona  – 
wiedziałam co to znaczy. 

Chłodne  palce  zacisnęły  się  na  moich.  "On  nadal  się  jakoś  trzyma,”  powiedziała 
moja matka. "On wie też, że przyjdziesz.” 

"On jest przytomny?” Byłam zaskoczona, ale jak inaczej mógłby wiedzieć, że byłam 
w drodze? 

Ona zerknęła na ziemię, kręcąc się nieswojo. "Był kiedy ostatnio go widziałam.” 

Nawet  wśród  mojego  lęku,  niepokoju  i  smutku,  uchwyciłam  nutę  w  jej  głosie, 
którą  dobrze  znałam.  Postawa  obronna.  Drzwi  windy  otworzyły  się  na  drugim 
poziomie, gdzie był sektor medyczny, ale nie ruszyłam się z miejsca. 

"Czego mi nie mówisz, Mamo?” 

Ona wzięła z moich rąk kota. "To nie jest sterylne, by zwierzę było w tym samym 
pokoju  z  Donem.  Cała  ta  sierść.  Mogę  wziąć  twojego  kota  do  twojego  starego 
biura kiedy ty —”  

"Czego mi nie mówisz?” Powtórzyłam, przytrzymując zamykające się drzwi windy. 

"Crawfield.” 

Obie  jednocześnie  podniosłyśmy  głowy,  ale  piorunujące  spojrzenie  Tatea  było 
skierowane tylko do mojej matki, gdy podchodził do windy. 

"Opuść  to  piętro,  Crawfield.  Kazałem  ci  ponownie  nie  wchodzić  w  zakres  stu 
jardów do Dona. Cat.” 

Głos Tatea zmiękł. "Chodź ze mną.” 

"Nie, dopóki ktoś nie wyjaśni mi co tu się dzieje i wszyscy wiemy, że śpieszy mi się 
bardzo,” warknęłam. Zabroniono mojej matce zbliżać się do Dona na odległość stu 
jardów? Co do diabła się zdarzyło? 

background image

"Ona  bezpośrednio  naruszyła  medyczne  rozkazy  Dona,”  Tate  powiedział,  jego 
spojrzenie teraz błyszczało szmaragdowo. 

"I on nie żyłby teraz, jeżeli bym tego nie zrobiła!” Moja matka przestała wpatrywać 
się w Tatea, by posłać mi błagalne spojrzenie. "To jest jedyny powód, dla którego 
dałam mu swoją krew —”  

"Nie miałaś żadnego prawa, by to zrobić. Wiedziałaś, że on sobie tego nie życzył,” 
Tate pstryknął palcami. 

Świeże łzy napełniły moje oczy kiedy poskładałam w całość to co mówili. 

"Don  miał  ‘  nie  wskrzeszaj'  w  jego  medycznych  rozkazach,  ale  dałaś  mu  trochę 
twojej krwi kiedy miał atak serca, by przywrócić go z powrotem?” Wychrypiałam, 
patrząc na moją matkę przez różową mgłę. 

Ona spuściła spojrzenie. "Wiedziałam, że będziesz chciała zobaczyć go ten ostatni 
raz.” 

Pozwoliłam  zeskoczyć  kotu,  by  zawinąć  ją  w  dzikim  objęciu,  usłyszałam  jej 
zaskoczone "och” , Tate wypuścił oburzone westchnienie. 

"Możesz  ścisnąć  jej  wszystko  co  chcesz,  ale  ona  jest  zawieszona  na  czas 
nieokreślony, więc opuść to piętro, Crawfield, zanim cię stąd wykopię.” 

Puściłam  ją,  by  odwrócić    się  do  Tatea.  "Nie  możesz  się  powstrzymać  od  bycia 
dupkiem nawet w tych okolicznościach? Co jest z tobą nie tak, Tate!” 

Mój głos był głośny. Medyczny sztab zatrzymał się w ich czynnościach, by spojrzeć 
na nas, po czym szybko wrócili do tego co robili. 

"  Wezmę  twojego  kota  do  twojego  biura,  jak  powiedziałam,”  moja  matka 
wymamrotała, cofając się do windy i wciskając przycisk. 

Tate wziął moją rękę, prowadząc mnie w dół holu, tylko dlatego nie cisnęłam nim 
wzdłuż wypolerowanych sterylnych podłóg, ponieważ nie wiedziałam, czy Don był 
przebudzony i słyszy nas. 

background image

" Bez względu na okoliczności, ona przeciwstawiła się rozkazom,” Tate stwierdził, 
ściszając głos. "Jeżeli ona chce być w zespole, musi nauczyć się słuchać rozkazów 
nawet, jeśli  nie zgadza się z nimi.” 

"Są  rzeczy    ważniejsze  niż  rozkazy,”  syknęłam,  zatrzymując  się  zanim  dotarliśmy 
zbyt blisko pokoju mojego wujka. "Don może nie jest niczym więcej dla ciebie niż 
tylko szefem, ale dla mnie on znaczy o wiele więcej. Przynajmniej moja matka to 
rozumie, nawet, jeśli ty nie możesz tego pojąć!” 

"  Nie  waż  się  tak  mówić,”  Tate  odetchnął,  podchodząc  bliżej,  aż  stykaliśmy  się 
nosami. "Nie waż się stać tam i udawać, że jesteś jedyna, która traci tutaj członka 
rodziny.  Wyrosłem  przenoszony  z  jednej  rodziny  zastępczej  do  drugiej,  aż 
skończyłem  osiemnaście  lat  i  zaciągnąłem  się  do  armii.  Spędziłem  następne  pięć 
lat próbując zapomnieć wszystko co  zdarzyło się przedtem. Wtedy Don wziął mnie 
pod swoje skrzydła, miałem dwadzieścia trzy lata. Pierwsza pieprzona osoba, która  
kiedykolwiek naprawdę dbała o mnie, pamiętała o moich urodzinach i wysyłała mi 
kartki.  Święta  spędzałbym  samotnie  gdyby  on  nie  zatrzymywał  mnie  pod  byle 
pretekstem  w  pracy.  Wszystko  to,  zanim  ty  go  poznałaś.”  Głos  Tatea  zgęstniał  
od emocji. 

"Zabiłbym  albo  umarłbym  dla  tego  człowieka,  nawet  nie  próbuj  kiedykolwiek 
myśleć, że nie.” 

"Więc, dlaczego pozwalasz mu tak po prostu umrzeć?” Zapytałam, ostatnie słowo 
przepełniło mnie bólem. 

"Och,  Cat.”  Tate  westchnął,  jego  całe  ciało  skurczyło  się,  jak  gdyby  ktoś  spuścił  
z  niego  powietrze.  "Ponieważ  to  nie  jest  mój  wybór.  To  jest  Don  i  on  tak 
zdecydował. Nie lubię tego, nie zgadzam się z tym, ale jak amen w pacierzu muszę 
to uszanować.” 

I  tak  było  mi  bardzo  ciężko,  nawet,  jeśli  on  nie  powiedziałby  tego.  Spojrzałam  
w kierunku pokoju wujka, słysząc sygnały dźwiękowe, od maszyny EKG, które nie 
były mocnym rytmem, takim jak powinny być. 

background image

"Będę  męczył  twoją  matkę,  aż  nauczy  się,  że    nie  może  zignorować  rozkazów,  
ale, Cat . . .” 

Tate podniósł  rękę jak gdyby chciał mnie dotknąć, ale opuścił ją jednak. "Wbrew 
faktowi, że ona nie powinna była tego zrobić, cieszę się, że dotarłaś tutaj na czas,”  
skończył, odwracając błyszczące spojrzenie. 

Mój  gniew  ulotnił się  z tę samą nagłością, z którą jego postawa nagle spadła. To 
byłoby łatwiejsze, by trzymać się gniewu, wiedziałam. Łatwiejsze, by wściekać się 
przez  to  i  każdą  inną  rzecz,  którą  zrobił  Tate  ,  by  mnie  wkurzyć,  ale  to  tylko 
kamuflowałoby  mój  smutek  spowodowany  przez  ponoszenie  klęski  przez  kogoś, 
kogo kochałam. Tate kochał Dona także, wiedziałam, że tak. Wiedziałam to nawet 
wtedy,  gdy  rzuciłam  "szef”  w  komentarzu  wcześniej.  Oprócz  mnie,  Tate 
prawdopodobnie  cierpiał  najbardziej,  ale  on  radził  sobie  z  bólem  —  przez  bycie 
dobrym  żołnierzem.  Ja  radziłam  sobie  z  bólem  na  swój  sposób  —  uciekając  od 
niego z zaprzeczeniem i gniewem.  

Powoli, potarłam ręką policzek Tatea,  czując lekki zarost, powiedział, że nie ogolił 
się dzisiaj; bardzo nietypowe przy jego wojskowych, nieskazitelnych zwyczajach. 

"Don kocha ciebie także,” szepnęłam. 

Wtedy odeszłam, zostawiając Tatea, by wejść do pokoju mojego wujka. 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 31 

Wiedziałam jak krytyczny jest stan Dona. Zrozumiałam, że jeżeli nie wcześniejsza 
interwencja mojej matki, on już nie żyłby teraz. Ale jakoś, naprawdę nie przyjęłam 
do wiadomości, że on umierał, dopóki nie weszłam  do jego pokoju i tam resztki 
moich zaprzeczeń ulotniły się. 

To  nie  niebieskawa  bladość  Dona,  która  uwydatniła  się,  gdy  tak  leżał  
z zamkniętymi oczyma na łóżku. Nie szpitalna koszula, której  poprzednio odmówił 
nosić,  nie  maszyna  EKG,  która  pokazywała  jego  szokująco  niskie  ciśnienie  krwi  , 
albo  ciężki  zapach  tego,  co  teraz  wiedziałam,  że  jest  rakiem.  To  nie  było  nawet 
jego nieregularne bicie serca, które sprawiło, że pomyślałam, że to będzie ostatni 
raz, gdy  widzę mojego wujka. Nie, to była taca na kółkach odsunięta w róg pokoju 
—  bez  telefonu,  laptopa,  albo  jakichś  plików  —  to  zraniło  moje  serce  z  całym 
bólem tysiąca srebrnych ostrzy. 

Rozmawiałaś z nim kilka dni temu! głos wrzasnął wewnątrz mnie. Jak mogło dojść 
do tego tak szybko? 

Stłumiłam  szloch,  który  groził,  że  się  uwolni    i  podeszłam  do  krawędzi  łóżka, 
bardzo miękko przesunęłam dłonią po jego ręku. Bałam się, żeby nie przeszkodzić 
mu    dając    znać,  że  byłam  tutaj  i  nie  przestraszyć  również.  Został  podłączony do 
EKG,  ale  pomimo  rurek  w    nosie,  jego  oddech  był  płytki  i  nie  dawał  mu 
wystarczająco dużo tlenu, co potwierdzała jego bladość. 

Siedziałam tam w ciszy przez pół godziny, przypatrując się mu, wracając myślami 
do  pierwszego  razu,  kiedy  poznałam  Dona,  przez  cały  ten  czas,  aż  do  teraz. 
Mieliśmy zarówno dobre i złe chwile między nami, ale pomyłki przeszłości zanikły 
pod  moją  wiarą  w  to,  że  Don  zawsze  starał  się    robić  to  co  było  słuszne.  To  nie 
zawsze  oznaczało,  że  był  dobrym  wujkiem,  ale  to  uczyniło  go  takim,  jacy  my 
wszyscy byliśmy — ludźmi, którzy próbowali  robić to co najlepsze pod szorstkimi 
okolicznościami.  Nie  miałam  żadnych  uraz  przez  naszą  przeszłość.  Tylko 
wdzięczność,  że  on  był  w  moim  życiu  i  życzenie,  żeby  on  nie  musiał  opuszczać 
mnie teraz. 

background image

"Cat.”  słaby  uśmiech  przemknął  przez  usta  Dona  jak  obudził  się  i  zobaczył  mnie 
obok łóżka. 

"Nie myślałem, że zobaczę cię znów.” 

Wzięłam głęboki oddech. Mogłam zrobić to albo stracić resztki samokontroli, które 
powstrzymywały mnie od uwolnienia nieposkromionych łez. 

"Tak,  nie  myślałeś,  spodziewam  się,  że  usłyszę,  że  masz  problemy  
z  posłuszeństwem    twojego  nowego  rekruta,”  Powiedziałam,  uśmiechając  się, 
chociaż to wyglądało jakby moja twarz rozszczepiła się. 

Don wypuścić mały, zasmucony śmiech. "Twoja matka słucha rozkazów tak jak ty 
to robiłaś.” 

Jego  komentarz  podkreślał  naszą  historię,  wzmacniając  mój  smutek  na  myśl  
o  jego  klęsce  .  Jedyną  rzeczą,  którą  mój  ojciec  i  ja  mieliśmy  wspólną,  było  
wzajemne  obrzydzenie,  ale  Don  znalazł  drogę  do  mojego  serca,  nawet  zanim 
dowiedziałam się, że jestem z nim spokrewniona. 

"  Wiesz  co  mówią  o  jabłkach  i  jabłoni,”  odpowiedziałam.  Wtedy  mój  spokój 
prysnął  i  kilka  łez  wyśliznęło  się,  wbrew  mojemu  wysiłkowi,  by  utrzymać  je  
w ryzach. 

Och, Cat, nie płacz. 

Don nie powiedział tego głośno, ale usłyszałam jego myśli tak wyraźnie jak gdyby 
krzyknął. Jego ręka poklepała moją zanim jego oczy zamknęły się. 

"Będzie dobrze,”  szepnął. 

I  usłyszałam  inną  rzecz,  której  on  nie  powiedział,  ale  to  rozbrzmiało  w  moim 
umyśle tak wyraźnie, że myślałam, że tego nie wytrzymam. 

Jak dobrze, że  ból wkrótce się skończy. . . 

"Don.” Wychyliłam się do przodu, głaszcząc jego dłoń. "Powiedziałeś wcześniej nie, 
ale nie jest za późno, jeżeli rozmyśliłeś się. Mogę nadal —” 

background image

"Nie,”    przerwał  mi,  otwierając  oczy.  "Żyłem  dłużej  niż  powinienem.  Obiecaj,  że  
pozwolisz mi odejść i, że nie przywrócisz mnie z powrotem.” Jestem zmęczony, tak 
bardzo zmęczony, dokończył w myślach. 

Kawałek  mojego  serca  stłukł  się,  ale  wytrzymałam  jego  spojrzenie  i  pokiwałam 
głową, gdy wydusiłam słowa, łza popłynęła po moim policzku. 

"Obiecuję.” 

Dobra dziewczynka. Jestem dumny z ciebie. Tak dumny. 

Wstałam  i  zaczęłam  chodzić,  więc  on  nie  widział,  że  więcej  łez  popłynęło,  gdy 
usłyszałam  co  pomyślał.  Brałam  udział  w  niezliczonych  bitwach  przedtem,  ale 
pozwolenie  mu  odejść  wymagało  takiego  rodzaju  siły,  którą  nie  wiedziałam  czy 
posiadam. 

"  Nie  wiesz  jak  bardzo  będzie  mi  ciebie  brakować,”  szepnęłam,  stojąc  tyłem  
do niego, próbując zetrzeć łzy, które nie przestawały płynąć, obojętnie jak bardzo 
starałam się je zatrzymać. 

On chrząknął miękko. "Ja też będę tęsknił.” Kocham cię, siostrzenico. Żałuję, że nie 
poznałem cię wcześniej. Nie powinienem był czekać tak długo . . . 

Zdławiony hałas zagłuszył jego myśli. Wbiłam paznokcie w dłonie, mając nadzieję, 
że  fizyczny  ból  rozproszyłby  mnie  wystarczająco,  by  skontrolować  moją 
emocjonalną  udrękę.  To  nie  zadziałało.  Moje  serce  zwolniło,  bolące  
od  ran,  ale  żadna  ilość  nadprzyrodzonych,  uzdrawiających  zdolności  
nie mogłaby uśmierz tego bólu. 

Moment  później,  usłyszałam  znajomy  odgłos  kroków  i  poczułam  moc  
w  powietrzu,  które  rozpoznałabym  wszędzie.  Boże,  Bones  dostał  się  tutaj  tak 
szybko.  To  tylko  bardziej  nadszarpnęło  moją  kruchą  już  samokontrolę.  On  zjawił 
się tak szybko, ponieważ  wiedział jak załamana będę i kochałam go za to bardziej, 
nawet jeśli to przypomniało mi  jak bardzo będę cierpieć,  kiedy Don odejdzie. 

Wtedy Bones był już obok mnie, jego ciemnego spojrzenie obiegło pokój, twarde 
ręce przyciągnęły mnie do niego. Pozwoliłam sobie kilka cennych sekund pozostać 

background image

w  jego  objęciach,  nie  musząc  udawać,  że  byłam  silna,  zanim  odwrócę  się,  by 
posłać Donowi wymuszony radosny uśmiech. 

"Spójrz, kto jeszcze się zjawił.” 

"Widzę.” Wtedy bolesny kaszel wstrząsnął moim wujkiem. Bones wziął moją rękę, 
gdy  serce  Dona  zrobiło  kilka  złowieszczych  przerw  pośrodku  uderzenia.      
"Okazałeś  się,  być  lepszym  człowiekiem  niż  oczekiwałem,”  Don  wychrypiał,  
gdy odzyskał kontrolę nad swoim głosem. 

Bones spojrzał na mojego wujka poważnie. "Tak myślisz stary kumplu?” 

"Bones  i  ja  rozmawialiśmy,”  powiedziałam,  próbując  uśmiechnąć  się,  żeby 
powstrzymać  łzy,  gdy  zrozumiałam,  że  to  był  ich  sposób  mówienia  do  widzenia. 
"Czy  pamiętasz  twoją  ofertę,  by  poprowadzić  mnie  do  ołtarza?  Tak,  więc 
przyjmujemy ją.” 

Usta Dona wykrzywiły się w smutnym uśmiechu zanim jego ciało napięło się, jego 
myśli ujawniły więcej bólu, który zapłonął w jego klatce piersiowej. Zerknęłam na  
EKG, chociaż wiedziałam co pokaże. Krew mojej matki przywróciła go z powrotem, 
ale to nie było na długo. Jego serce zawodziło na moich oczach.  

"' Obawiam się, że nie będę na twoim ślubie, Cat,” zamruczał, zamykając oczy. 

"Będziesz,” powiedziałam, tak silnie, że Don otworzył oczy. "Ponieważ zamierzamy 
wznowić nasze śluby tutaj i teraz.” 

"Cat.”  Jego  twarz  zacisnęła  się  ze  smutkiem.  "Planowałaś  duży  ślub  .  .  .  
Nie musisz rujnować tych planów . . .” 

On  zatrzymał  się,  by  zamknąć  oczy,  jego  oddech  i  serce  zwolniły  na  chwilę. 
Przygryzłam  wargę,  ściskając  rękę  Bonesa,  aż  trzaskający  hałas  dał  mi  znać,  
by rozluźnić  uścisk. 

"To  są  niezbyt  właściwe  okoliczności,”  mój  wujek  skończył  kilka  momentów 
później, poruszając się niespokojnie na łóżku. 

background image

Cofnęłam  się  myślami  do  czasu  kiedy  byłam  małą  dziewczyną  i  jak  wyobrażałam 
sobie  mój  dzień  ślubu.  Biała  suknia,  oczywiście.  Wyobraziłam  sobie,  jak  mój 
dziadek  denerwuje  się,  że  musi  założyć  krawat,  jak  to  zwykle  robił  kiedy  został 
zmuszony  i  moją  babcię  odpowiadającą,  że  tak,  to  jest  niezbędne,  z  tym  małym 
błyskiem  w  jej  oczach.  Moja  matka  byłaby  tam,  uśmiechając  się,  ponieważ  ona 
była 

tak 

szczęśliwa 

miałabym 

przyjaciół, 

którzy 

pomagaliby 

mi  

w  przygotowaniach,  by  przejść  między  rzędami.  Mój  bukiet  byłby  z  róż  i  dzikich 
kwiatów,  moje  włosy  byłyby  spięte  do  góry  i  patrzyłabym  na  mojego  przyszłego 
męża  przez  cieniutką  białą  woalkę,  która  byłaby  podniesiona  dopiero,  gdy 
zostalibyśmy ogłoszeni mężem i żoną. 

Oczywiście  ,  wyobraziłam  sobie  to  wszystko,  kiedy  nie  wierzyłam  w  wampiry, 
zanim  zrozumiałam,  że  byłam  w  połowie  jedną  z  nich.  Bones  chciał  dać  mi 
zmniejszoną  wersję  tego  snu,  jakoś  rozpoznając,  że  nadal  zależy  mi  na  tym,  ale 
życie,  które  prowadziliśmy  przeszkadzało  w  tym,  by  tą  białą  fantazję 
urzeczywistnić. 

Mój  ślub  miał  nigdy  nie  wyglądać  jak  ten  sen  kiedy  byłam  dzieckiem.  Tak  nie 
byłoby  też  teraz,  w  skrzydle  szpitala  tajnej  rządowej  organizacji,  która 
utrzymywała  porządek  działalności  nieumarłych.  Mój  ślub  odbył  się  na  arenie, 
całej  we  krwi,  nie  przed  przyjaciółmi  albo  rodziną,  ale  przed  setkami  wampirów, 
których nigdy wcześniej nie poznałam. Mój przyszły mąż nie podnosił białej woalki 
z  mojej  twarzy  po  ogłoszeniu,  że  zostaliśmy  poślubieni.  Zamiast  tego,  on  rozciął 
sobie rękę i wyciągnął ją do mnie, przysięgając przez jego krew, że na zawsze będę 
jego żoną i powinnam przyjąć go jako mojego męża. 

To  był    dzień  mojego  ślubu.  Dość  dużo  różnił  się  od  tego  wszystkiego  co 
kiedykolwiek  śniłam,  ale  ja  nie  zamieniłabym  tego  na  coś  innego.  Obraz,  który 
miałam    jako  dziecko  był  o  kimś,  kim  nigdy  nie  byłam  i  dopiero  niedawno 
zrozumiałam,  że  to  było  w  porządku,  by  być,  kim  byłam.  Panna  młoda  mogłaby 
nosić zdzirowatą czarną sukienkę zamiast pięknej białej, albo mieć krew w jej dłoni 
zamiast bukietu, ale żadna kobieta nigdy nie była tak szczęśliwa jak byłam w dniu, 
kiedy Bones wyciągnął jego rękę i zadeklarował mi, że chce bym była jego żoną. 

background image

"To  nie  chodzi  o  okoliczności,”  odpowiedziałam,  kontynuując  zwalczanie  łez, 
myśląc o wszystkim czego się ostatnio nauczyłam. "Tylko o rodzinę.” 

Dona  nie  było  tam  tego  dnia.  Ani  też  mojej  matki  i  moi  dziadkowie  nie  żyli  już  
od lat. Ale dwoje z nich mogło być teraz tutaj. To nie była uroczystość dla mnie, ale 
dla nich. 

"Czy zrobisz to?” Zapytałam . 

Oczy  Dona  zamgliły  się.  Przez  jego  myśli,  usłyszałam  jak  dużo  dla  niego  znaczyła  
ta prośba nawet jeśli on tylko wymówił pojedyncze słowo w odpowiedzi. "Tak.” 

"Tate.”  Odwróciłam  się  do  wejścia,  rozpoznając,  że  on  był  w  sali  cały  czas. 
"Myślisz,  że  mógłbyś  nagiąć  reguły,  by  wpuścić  na  to  piętro  nieposłusznego 
nowego rekruta?” 

Wyrwało mu się chrząknięcie; pół śmiech, pół niedowierzanie, gdy tak opierał się  
o drzwi. "Jezus, Cat.” 

"Właściwie  to  nie  będzie  religijną  uroczystością,”  odpowiedziałam  ze  słabym 
uśmiechem,  "ale  czuj  się  swobodnie  jeśli  chcesz  zaoferować  błogosławieństwo,  
w każdym razie.” 

Spojrzenie  Tatea  ruszyło  przez  Bonesa    w  dół  do  naszych  ściśniętych  rąk.  
"Od kiedy wasza dwójka troszczy się o moje błogosławieństwo?” spytał oschle. 

"  Nigdy  nie  prosiłam  o  to  i  nie  potrzebuję  tego,”  odpowiedziałam  
w jednakowym tonie. "Ale jesteś moim przyjacielem, Tate, więc troszczę się.” 

Obserwowałam jego twarz, czekając, by zobaczyć, czy on przyjmie oliwkową gałąź, 
którą wyciągnęłam na zgodę, czy rzuci ją z powrotem we mnie, jak to robił często  
w  przeszłości.  Te  ciemne  niebieskie  oczy  spotkały  moje,  emocje  skaczące  przez 
jego pełną wyrazu twarz. Najpierw żal, potem determinacja i w końcu, akceptacja. 

"  Życzę  wam  dużo  szczęścia,”  Tate  powiedział  cicho,  ale  wydaje  się,  że  szczerze. 
Wtedy,  ku  mojemu  zaskoczeniu,  podszedł  i  wyciągnął    rękę,  ale  nie  do  mnie.  
Do Bonesa. 

background image

Bones przyjął rękę Tate i potrząsnął nią bez puszczania mojej; wystarczająco łatwe, 
ponieważ  trzymałam  jego  lewą  rękę    moją  prawą.  Kiedy  oni  uwolnili  już  dłonie, 
Tate 

zerknął 

na 

mnie, 

uśmiechnął 

się 

nieznacznie 

powiedział,  

"Nie martw się. Nie zamierzam pytać, by pocałować pannę młodą.” 

Wtedy  spojrzał  na  Dona,  jego  oczy  były  zamknięte  podczas  tej  wymiany  zdań, 
chociaż słyszałam z  jego myśli, że nie śpi. Jego klatka piersiowa bolała zbyt mocno, 
by mógł spać i pojawił się nowy ból promieniście rozchodzący się w dół jego ręki, 
zauważył go kilka godzin temu. Znałam  jego odpowiedź zanim Tate spytał, "Dasz 
radę?” 

Mój  wujek  nie  wiedział,  że  słyszę  jego  myśli.  Nie  wiedział,  że  odwołałam  się  
do każdego słowa z jego myśli, że to był daleko lepszy sposób, by umrzeć teraz niż 
wcześniej,  kiedy  był  sam,  słysząc  tylko  płaską  linię  EKG,  zanim  wszystko  ogarnie 
ciemność,  wtedy  zbudził  go  wrzask  Tatea  do  mojej  matki,  co  ona  zrobiła. 
Usłyszałam  to  wszystko    i  chociaż  myślałam,  że  moje  gardło  spali  się  
od  powstrzymywania  łez,  nie  powiedziałam  nic.  Nie  zrobiłam  niczego,  chociaż 
krew  przebiegająca  przez  moje  żyły  mogłaby  prawdopodobnie  zapobiec 
następnemu atakowi serca, który wiedziałam, że się zbliża. 

To  był  jego  wybór.  Nienawidziłam  tego  —  och,  jak  bardzo!—  ponieważ  to 
zabierało od mnie jedynego prawdziwego ojca, którego kiedykolwiek znałam, ale 
Tate miał rację. Musiałam to uszanować. 

" Zróbmy to”, odpowiedział Don. Jego głos był słaby z bólu, ale uśmiech, który mi 
posłał był prawdziwy. 

Tate podniósł telefon koło łóżka Dona, powiedział do  kogoś po drugiej stronie linii  
"znajdź Crawfield i przyprowadź ją tutaj.” 

Aby  odwrócić  swoją  uwagę  od    bicia  serca  Dona,  które  stało  się  bardziej 
nieregularne  i  słuchania  jego  myśli  o  powiększonym  ucisku  w  jego  klatce 
piersiowej, zaczęłam wyjaśniać zawiłości uroczystości małżeństwa wampira. 

"Tak  więc,  jeżeli  para  wampirów  chce  wziąć  ślub  —  którego  lepiej,  żeby  byli 
cholernie pewni, ponieważ z wampirami, to jest tak, że albo do śmierci albo nic — 

background image

to jest jak ten stary zwyczaj. Jedno z nich, zwykle mężczyzna najpierw, dostaje nóż, 
nacina sobie dłoń i wtedy mówi . . .” 

Do  czasu  przybycia  mojej  matki,  powtórzyłam  wszystkie  słowa  i  opisałam  mój 
wcześniejszy  ślub  z  Bonesem,  opuszczając  bardziej  przerażające  szczegóły.  Ona 
patrzyła na naszą czwórkę z drobnym zakłopotaniem, ale Tate nie dał jej szansy, by 
powiedzieć cokolwiek. Chwycił jej rękę i wciągnął ją do sali, mówiąc do niej cicho, 
tak by Don nie usłyszał, co miało się zdarzyć. 

Cieszyłam się, że Don znów zamknął oczy, ponieważ to znaczyło, że nie musiałam 
powstrzymywać  łez  cisnących  się  do  oczu.  Tateowi  spodobał  się  pomysł 
odnowienia  naszych  ślubów,  bardziej  niż  mojej  matce.  Teraz  tłumaczył  jej, 
surowym  tonem,  by  zachowywała  się    odpowiednio  i  nie  zrujnowała  tego  dla 
Dona, ponieważ on nie miał już zbyt dużo czasu. 

To był oczywisty fakt. Oddech mojego wujka coraz bardziej zwalniał i on myślał, że 
to  było  tak    jakby    miał  przygniecioną  czymś  klatkę,  ale    był  zdeterminowany 
wystarczająco,  by  zrobić  tę  jedną  ostatnią  rzecz.  EKG  zaczęło  wydawać 
ostrzegawcze  dźwięki,  wiedziałam  co  się  dzieje  z  jego  myśli  i  bicia  jego  serca. 
Więcej  łez  popłynęło  w  dół  po  moich  policzkach  mocnym  strumieniem,  który 
zwilżył mój top i splamił podłogę gdziekolwiek ciemno różowe krople spadły. 
Wzięłam  rękę  wujka,  nienawidząc  tego  jak  chłodne  były,  przez  jego  szybko 
zmniejszające się krążenie, i ścisnęłam jego palce delikatnie. 

Bones przykrył moją rękę  jego własną, miałam wrażenie jakby jego siła  przelała 
się  do  mojego  ciała.  Taki  surowy  kontrast  do  szybko  zanikającej  śmiertelności 
mojego wujka i zbliżającego się  chłodu w palcach Dona. 

“Donald  Bartholomew  Williams,”  Bones  powiedział  formalnie.  Przeraziłam  się  w 
tej  części  z  "Bartholomew”.  Nigdy  nie  słyszałam  jego  pełnego  imienia  wcześniej. 
Ciekawe skąd Bones to wie, część mnie myślała na ślepo, gdy próbowałam stłumić 
mój szloch spowodowany powiększającymi się skokami  bicia serca mojego wujka. 
Bones  obszernie  zbadał  Dona,  gdy  odkrył,  że  to  on  był  człowiekiem,  który 
szantażował mnie, bym pracowała dla niego wszystkie te lata temu. 

background image

"Czy  oddasz  mi  twoją  siostrzenicę,  Catherine,  za  żonę?”  Bones  mówił  dalej, 
muskając palcami dłoń Dona. 

Oczy  mojego  wujka otworzyły  się,  zerkając  na  mnie,  Bonsea  i  w  końcu  na  Tatea, 
który  nadal  stał  w  wejściu.  Chociaż  wiedziałam  jak  bardzo  obolały  był  i  wysiłek, 
który w to włożył był namacalny, Don zdołał uśmiechnąć się. 

Tate przemierzył pokój w mgnieniu oka , chwytając krawędź łóżka tak mocno, że 
trzasnęła pod jego rękami. To była ostatnia rzecz, którą widziałam zanim wszystko 
rozmazało  się  w  różowej  mgle,  gdy  szlochy,  które  dusiłam  w  sobie,  znalazły 
wreszcie ujście. 
Nawet  w  gwałtownych  bólach  śmiertelnego  ataku  serca,  mój  wujek  okazał  się 
silniejszy  niż  kruchość    jego  ciała.  On  złożył  przysięgę  sobie,  że  będzie  żył 
wystarczająco długo, by wydać mnie za mąż i on zrobiłby wszystko by dotrzymać 
tej obietnicy.  

Don umierając myślał tylko jedno, przedłużające się słowo. 
Takkkk. 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 32 

Bones przytrzymał otwarte drzwi i weszłam do środka czegoś, co technicznie było 
naszym  domem,  chociaż  nie  byliśmy  tutaj  zbyt  wiele  razy w  ciągu  zeszłego  roku. 
Mój  kot  nie  podzielił  mojego  braku  entuzjazmu  w  naszym  przybyciu.  
Jak  tylko  otworzyłam  drzwiczki  jego  klatki,  Helsing  wyskoczył  prosto  na  tapczan, 
spoglądając dookoła z wyrazem pyszczka, który można nazwać wielką ulgą. 

Szczerze,  on  żył  tutaj  dłużej  niż  my,  musieliśmy  zostawiać  go  w  domu  przez 
miesiące  w  ubiegłym  roku.  Albo,  być  może,  on  był  tylko  zadowolony,  że  
nie musi siedzieć dłużej w tej klatce. Nie mogłam go za to winić. Denise utknęła w 
kocim  ciele  na  długie  godziny,  gdy  zmieniała  kształt  i  nie  wspomina  tego 
doświadczenia zbyt miło. 

Rozejrzałam się dookoła w naszym pokoju dziennym, myśląc, że powinnam zacząć 
zdejmować  okrycia  z  mebli,  kanapy  i  krzeseł.  Albo  znaleźć  jakiś  spray  
i  kilka  szmatek,  ponieważ  mogłabym  napisać  swoje  imię  na  kominku  i  stole.  
Ale nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy. Po prostu stałam tam, spoglądając wokoło, 
zastanawiając się, które miejsce byłoby najlepsze, by postawić Dona. 

Nie  na stole  ani  na  kominku;  mój  kot  czasami  wskakiwał  na  nie  i  nie  chciałabym 
zmiatać prochów mojego wujka z podłogi, jeżeli Helsing przypadkowo by je strącił. 
Nie na stole w kuchni; to byłoby niewłaściwe. Nie na szafie; to byłoby niegrzeczne. 
Nie  na  piętrze  w  mojej  sypialni;  nie  sądziłam,  by  Don  potrzebował  widoku  co 
Bones  i ja tam robimy. Nie byłam za tym, by postawić Dona w jakiejś z łazienek, 
także. Co, jeżeli para od prysznica go zamoczy? 

" Nic z tego nie będzie pasowało,” powiedziałam do Bonesa. 

Ręce zamknęły się delikatnie na moich ramionach, gdy odwrócił mnie, bym stanęła 
twarzą do niego. 

"Daj to mi, Kotek.” 

Mój uścisk zacieśnił się na urnie, którą uparłam się przywieść do naszego domu w 
Blue Ridge. To mój wujek nalegał na to, by  poddać go kremacji. Domyślam się, że 
on  nie  ufał,  czy  jedno  z  nas  nie  wykopie  go  z  grobu,  jeżeli  on  tylko  pozwoli 

background image

pochować  się  w  jednym  kawałku.  Żadnych  szans  na  to  teraz,  gdy  tylko  popioły 
pozostały z niego. 

"Nie, aż znajdę właściwe miejsce dla niego,” nalegałam. "On nie jest rośliną, którą 
mogę postawić tak, by miała dostęp do światła słonecznego, Bones!” 

On podniósł mój podbródek w górę tak, że musiałam spojrzeć na niego, mogłam 
przeciwstawić  się  jego  dłoni  w  upartej  odmowie.  Wybrałam  to  pierwsze  nawet, 
jeśli wolałam zrobić to drugie. 

"  Wiesz,  że  to  co  trzymasz  nie  jest  Donem,”  Bones  powiedział,  a  jego  ciemne 
spojrzenie  było  współczujące.  "Ty  chciałaś  przywieść  jego  szczątki  tutaj,  żeby  nic 
im  się  nie  stało  kiedy  będziemy  podróżować,  ale  to  nie  jest  bardziej  twoim 
wujkiem, niż ten płaszcz jest mną, Kotek.” 

Popatrzyłam  na  długi  skórzany  płaszcz  Bonesa,  jego  krawędzie  nieznacznie 
postrzępiły się od ciągłego noszenia. Kupiłam go dla Bonesa na Boże Narodzenie, 
ale nie dałam mu go  osobiście. Odeszłam do tego czasu. 

"Nie,  ta  kurtka  nie  jest  tobą,”  odpowiedziałam,  czując  znajomy  błysk  w  oczach. 
"Ale  ty  wziąłeś  to  spod  szafki,  ponieważ  wtedy,  to  było  wszystko  co  zostało  ci  
po mnie. Tak więc, to jest wszystko co zostało mi po Donie.” 

Jego  kciuk  pieścił  moją  szczękę  kiedy  jego  druga  ręka  ześlizgnęła  się  w  dół,  
aż spoczęła na urnie. 

"  Rozumiem,”  on  powiedział  cicho.  "I,  jeśli  chcesz  ,  zbudujemy  cały  nowy  pokój 
tylko  po  to,  by  mieć  przestrzeń  dokładnie  taką  jaką  chcesz  dla  tego.  
Ale tymczasem, kochanie, musisz odpuścić.” 

Bardzo lekko, on pociągnął urnę, dając mi możliwość zatrzymania jej, jeżeli  tylko 
bym chciała. Patrzyłam w dół na mały pojemnik z mosiądzu i blade ręce — moje  
i Bonesa —  otaczające to. 

To.  Nie  Don.  Wiedziałam,  że  to  logiczne,  ale  część  mnie,  która  miała  zbyt  mało 
czasu na pożegnanie mojego wujka, nie chciała uznać, że to co trzymałam nie było 
niczym  więcej,  niż  popiołem  otoczonym  przez  metal.  Minęły  cztery  dni  

background image

od  jego  śmierci,  jednak  nadal  miałam  wrażenie  jakbym  poruszała  się  we  śnie. 
Nawet  branie  udziału  w  jego  pogrzebie  i  wygłoszenie  pochwały  było  takie 
nierzeczywiste, ponieważ Don nie mógłby naprawdę odejść. Psiakrew, mogłabym 
przysiąc, że widziałam kilka razy, kątem oka, jak spogląda na mnie.  

Bones  pociągnął  znów  i  pozwoliłam  urnie  wyśliznąć  się  z  moich  rąk  do  jego, 
mrugając  z  rezygnacją,  powstrzymując    cisnące  się  do  oczu  łzy.  On  pochylił  się 
muskając wargami moje czoło i potem zniknął na górze schodów. Być może to był 
dobry  pomysł,  aby  Bones  zabrał  Dona  daleko  ode  mnie.  Z  moim  aktualnym 
emocjonalnym  stanem,  prawdopodobnie  pomyślałabym,  że  jedyne  bezpieczne 
miejsce  dla  jego  popiołów  jest  wewnątrz  mojej  szafy  z  ubraniami,  obok  czosnku  
i zioła. 

Potarłam dłonie, ponuro zauważając jak puste były bez namiastki mojego  wujka, 
którą  trzymałam  przez  ostatnie  kilka  godzin.  Wtedy  podwinęłam  rękawy  mojej 
czarnej  bluzki.  Może  nie  mam  kontroli  nad  wieloma  rzeczami  w  moim  życiu,  ale 
mogłam przynajmniej  otrzepać przeklęte meble, na początek. 

Moje  dzikie  szorowanie  domu  okazały  się  korzystne,  odsunęłam  od  siebie  myśli  
o  Donie.  Mencheres  zadzwonił,  mówiąc,  że  jest  w  drodze  do  nas,  ponieważ  ma 
ważną  informację  do  przekazania.  Bones  skomentował,  że  to  nie  była  raczej 
cudowna  ważna  informacja,  jak  na  przykład  Apollyon  znaleziony  martwy  
z  karteczką  "Wszystkiego  najlepszego  z  okazji  ponownych  narodzin,  Cat!” 
przypiętej  do  jego  trupa.  Szczerze,  nie  myślałam,  że  wytrzymam  więcej  złych 
wiadomości, ale życie nie miało żadnego przycisku przerwy,  także wiedziałam, że 
będę musiała uporać się jakoś z wiadomością Mencheresa. 

 Przynajmniej dom był klimatyzowany i spleśniały zapach wywietrzał. Oczywiście , 
to  mogłaby  też  być  zasługa  nowych  roślin,  po  które  wyszedł  Bones,  kiedy  ja 
robiłam porządki. Teraz byłam niepewnym właścicielem kilku pachnących główek 
czosnku  i  kilku  krzaczków  marihuany.  Nawet  nie  chciałam  pytać,  gdzie  Bones 
dostał te drugie. Wywęszył to i wykopał na jakimś miejscowym nielegalnym polu? 
Albo kupił to od znajomego dealera w sąsiedztwie? 

background image

Boże,  nie  mogłam  się  doczekać,  aż  krew  Marie  opuści  moje  ciało.  Jeżeli  nigdy 
więcej mam nie pachnieć czosnkiem albo ziołem, niech to będzie jak najszybciej. 
Jedyna  dobra  strona  naszej  nowej  dekoracji  była  taka,  że  mogłam  pozbyć  się  ich 
spod mojego ubrania, a to była mile widziana ulga. 

"Oni już tu są, Kotek,” Bones zawołał z dołu. 

Nie  usłyszałam  niczego  jeszcze,  ale  wiedziałam,  że  jego  związek  z  Mencheresem 
był  niezwykle  silny,  ponieważ  dzielili  moc,  więc  uwierzyłam  w  jego  słowa.  
Nie miałam czasu, by nałożyć makijaż, ale nie sądziłam by ktoś to zauważył. Albo 
przejąłby  się  tym.  Wzięłam  prysznic,  założyłam  czyste  ubranie  i  mój  dom  był 
schludny. To są trzy najważniejsze rzeczy kiedy spodziewasz się gości. 
Chyba, że ci goście byli głodni, oczywiście. 

" Nie mamy krwi,” powiedziałam do Bonesa, gdy zeszłam na dół. 

Jego  spojrzenie  prześliznęło  się  po  mnie,  zatrzymując  w  pewnych  punktach  
z  uznaniem.  Moja  sukienka  była  ledwie  seksowna,  prosta,  czarna,  bawełniana, 
sięgała do stóp i miała rękawy trzy-czwarte, ale też opinała właściwe miejsca albo 
Bones  okazywał  skutki  tygodniowego  celibatu.  Mówiąc,  że  nie  byłam  
w nastroju odkąd Don umarł, było niedopowiedzeniem. 

"  Raczej  wątpię  w  to,  że  nas  oczekują,”  powiedział.  "Wiedzą,  że  dopiero 
przyjechaliśmy.” 

Prawda.  Plus,  to  nie  miała  być  towarzyska  rozmowa.  "On  prawdopodobnie 
przyjedzie,  by  powiedzieć  mi,  że  musimy  rozwiązać  sprawę  z  Davem,” 
Zamruczałam.  "Mieliśmy  wymyślić  inny  sposób,  by  uderzyć  z  rozmachem  
w  grupę  Apollyona,  bez  ujawniania  Davea,  ale  to  zostało  zepchnięte  na  dalszy 
plan.” 

Bones podniósł brew, w pewnym sensie to oznaczało, być może. On dowiedział się 
o  tym.  Dave  powiedział  Bonesowi,  wkrótce  po  śmierci  Dona,  podsycany  przez 
smutek do działania, by zadać cios Apollyonowi, ale Bones wyperswadował mu to. 
Wiedziałam, że on myślał, iż pomysł jest dobry. 

background image

Teraz sprzeciwiałam się temu bardziej niż wcześniej. Dopiero co straciłam wujka. 
Nie  chciałam  stracić  dobrego  przyjaciela.  Dave  przeżył  śmierć  Dona  jak  wszyscy  
z  nas  i  sprawiło  to,  że  stał  się  nierozważny.  To  była  zimna,  twarda  prawda. 
Zastanawiałam  się,  czy  mój  wujek  miał  pojęcie  jaki  wpływ  miał  na  ludzi  dookoła 
niego.  Znając  Dona,  wątpiłam  w  to.  On  nie  był  zbyt  spostrzegawczy  w  tych 
sprawach. 

Samochód  wjechał  na  podjazd  chwilę  później,  jego  dźwięk  był  rażący   
w porównaniu do względnego spokoju lasu, który nas otaczał. Zaciszne piętnaście 
akrów  z  własnym  szczytem  górskim,  tym  to  miejsce  nas  skusiło  najpierw.  Teraz, 
gdy mogłam czytać myśli, doceniałam brak sąsiadów. 

“ Mencheres, Kira, witajcie,” Bones powiedział, gdy byli przy drzwiach. 

Zanotowałam  elegancką  skórzaną  torbę,  którą  Mencheres  niósł  od  niechcenia. 
Oczywiście oni spędzili noc w drodze. On przebył całą tą drogę tutaj, by dostarczyć 
informacje;  to  byłoby  niegrzeczne  z  naszej  strony,  wysłuchać  go  
i  odesłać  ich    z  powrotem.  Do  tego,  on  prawdopodobnie  chciał  zaplanować 
strategię  ataku  i  ja  nie  mogłam  winić  go  za  to.  Obojętne  co  działo  się  w  moim 
osobistym życiu, była nadal wojna, której musieliśmy zapobiec. 

"Cześć,”  powiedziałam,  przytulając  ich  oboje,  by  zatrzeć  moje  początkowe, 
samolubne życzenie, by oni tu nie zostawali. 

"Tak mi przykro z powodu twojego wujka,” Kira szepnęła, poklepując mnie kiedy 
odsuwałam się od niej. "Jeżeli jest cokolwiek co możemy zrobić . . .” 

"Dzięki”,  powiedziałam,  zmuszając  się  do  uśmiechu.  "Kwiaty,  które  wysłałaś  były 
piękne.”  Wszystkie  wysłałam  do  miejscowego  szpitala  po  uroczystości 
pogrzebowej.  Żadnemu  z  członków  zespołu  nie  podobał  się  pomysł  brania  ich  
do domu, a i ja nie miałam pokoju dla tuzinów kwiatów, bukietów i wieńców. 

"Chociaż  tyle  mogliśmy  zrobić,”  Mencheres  odpowiedział  z  jego  zwykłą 
zarezerwowaną  uprzejmością.  "Żałuję,  że  muszę  narzuć  się  tobie  w  tym  czasie 
smutku. Jednakże —” 

background image

"W porządku,” przerwałam z mechanicznym uśmiechem. "Wiem, że źli faceci nie 
robią  sobie  przerwy  tylko  dlatego,  że  ktoś  umiera.  Doceniam  to,  że  pilnowałeś 
wszystkiego przez ostatnie dni, ale to już jest czas dla Bonesa i dla mnie, by wrócić 
do gry.” 

Wskazałam  ręką,  by  usiedli,  jak  na  dobrą  gospodynię  przystało  spytałam,  czy 
podać  im  coś  do  picia.  Jak  Bones  przewidział,  żadne  z  nich  nie  poprosiło  
o  autentyczną  wersję  Krwawej  Mary,  zamiast  tego  poprosili  o  wodę.  Tego, 
przynajmniej, miałam w zupełności. 

Mencheres  czekał,  aż  usiądę,  by  wyjaśnić  dlaczego  przybyli.  "Odkryłem  co 
przydarzyło się Nadii Bissel,”  stwierdził. 

Tylko gapiłam się na niego beznamiętnie. "Komu?” 

Bones też podniósł głowę w zakłopotaniu. Na szczęście nie byłam jedyną, która się 
pogubiła. 

"  Ludzka  kobieta,  której  szukałaś”,  Mencheres  poprawił  się.  Westchnął  na  moje 
nadal  zmieszane  spojrzenie.  "Ta  ,  która  pracowała  z  reporterem,  z  którym  się 
przyjaźnisz  i, która zniknęła badając pogłoski o wampirach?” 

"Och!”  Powiedziałam,  żarówka  w  końcu  zapaliła  się  w  mojej  pamięci. 
Zapomniałam,  że  wysyłałam  zdjęcie  i    informacje  o  Nadii    do  Mencheresa,  żeby 
popytał wśród swoich sojuszników, szukając wskazówki co jej się stało. 

"Ona  nie  żyje?”  Zapytałam  z  rezygnacją.  Biedny  Timmie.  On  miał  taką  nadzieję,  
że wszystko z nią w porządku. 

"Nie,” Mencheres powiedział, zadziwiając mnie. "Przeciwnie , ona czuje się nieźle, 
według tego co odkryłem.” 

"Więc dlaczego masz to uh - och w tonie twojego głosu?” Spytałam ostrożnie. 

Jego  wargi  zwinęły  się.  "Mój  ton  jest  uh  -  och,  ponieważ  mówiłaś,  że  twój 
przyjaciel  miał  więcej  niż  platoniczny  związek  z  Nadią,  a  ona  jest  teraz  kochanką 
potężnego wampira, który nie ma żadnego zamiaru dzielić się nią.” 

background image

"Och,”  powtórzyłam  w  zamyśleniu.    "Jej  zaborczy  kochanek?”  Niektóre  wampiry 
nie pojmowały zupełnie pojęcia "nie znaczy nie”. 

"Jej zaborcza kochanka”, Mencheres poprawił. 

Dobrze.  Szanse  Timmiego  z  Nadią  właśnie  zmieniły  status  z  być  może  na  nigdy  
w  życiu.  Cieszyłam  się,  że  ona  była  żywa  i  nie  była  przetrzymywana  w  brew  jej 
woli.  Rozważając,  myślałam,  że  Mencheres  przyszedł  przekazać  bardziej  ponure 
wiadomości o Apollyonie, a to co usłyszałam było prawie powodem, by wyciągnąć 
z  hukiem  szampana,  jeżeli  miałam  jakiegoś.  Serce  Timmiego  mogłoby  zostać 
potłuczone,  ale  były  daleko  gorsze  rzeczy,  które  mogłyby  zdarzyć  się  Nadii.  Ona 
poszła  szukać  wampirów  i  widocznie  znalazła  więcej  niż  tylko  dowód  na  ich 
istnienie. 

"Twoje  źródła  są  pewne?  Nie  ma  wątpliwości,  że  Nadia  jest  z  tym  wampirem  
z własnej woli i nikt nie wpływa na nią, by została?” 

" Znam wampira, z którym jest Nadia,” stwierdził Mencheres. "To byłoby bardzo 
niepodobne do Debry, by zmuszać człowieka do pozostawania z nią, nawet tego, 
który  odkrył  naszą  rasę.  Debra  mogłaby  łatwo  wysłać  Nadię  daleko  bez  żadnych 
wspomnień o jej odkryciu.” 

"Chyba,  że  Nadia  jest  jak  ja,”  Kira  powiedziała,  z  drobnym  uśmiechem. 
"Wymazywanie mojej pamięci nie zadziałało, więc dobrze dla ciebie, że poznaliśmy 
się.” 

Mencheres  wypuścił  warczenie  tak  przepełnione  pasją,  że  miałam  chęć,  by 
odwrócić spojrzenie. "To wyszło nadzwyczaj dobrze,” on szepnął do Kiry. 

Jej  miękki  śmiech  też  był  przepełniony  rzeczami,  które  najlepiej  zostawiać  
za  zamkniętymi  drzwiami.  Technicznie  oni  nie  robili  niczego  poza  siedzeniem 
razem  na  tapczanie,  ale  z  napięciem  wyczuwalnym  w  powietrzu  dookoła  nich, 
czułam się prawie jak podglądacz w moim własnym domu. Odwróciłam wzrok, by 
studiować moje paznokcie, zauważając, że pilnie potrzebuję manicure. 

Kątem mojego oka uchwyciłam szeroki uśmiech Bonesa. On wiedział jak to działa 
na  mnie,  ale  nagłe  gorąco  przychodzące  od  tej  dwójki  nie  zrobiło  niczego,  by 

background image

skonsternować  jego,  oczywiście.  Mencheres  i  Kira  mogliby  zacząć  kopulować  jak 
króliki  przed  Bonesem  i  on  prawdopodobnie  tylko  ostrzegłby  ich,  
że przypilnuje wszystkiego podczas ich aktywności. 

Jeżeli  Mencheres  i  Kira  chcieliby  wziąć  pokój  dla  gości  na  piętrze,  byliby  mile 
widziani, ale jeżeli pozostaną tutaj na dole, stracę nastrój. 

"Nie  ładnie  ze  strony  Nadii,  że  zniknęła  bez  mówienia  przyjaciołom,  że  wszystko  
w porządku,” powiedziałam, oczyszczając moje gardło. 

Mencheres  odwołał  energię,  którą  emitował.  "Debra  jest  starej  szkoły,” 
powiedział,  odwracając  spojrzenie  od  Kiry,  by  popatrzeć  na  mnie.  "Ona  nie 
chciałaby,  żeby  Nadia  kontaktowała  się  z  ludźmi  z  jej  poprzedniego  życia, 
szczególnie z tymi, których interesuje odkrycie  naszej rasy.” 

Jej  poprzednie  życie.  Prawie  wypuściłam  parsknięcie.  To  była  przeklęta  prawda, 
ponieważ,  gdy  raz  osoba  została  włączona  w  świat  wampirów,  nic  w  jej  życiu  
nie było już takie samo. 

Wtedy  zerknęłam  na  profil  Bonesa,  notując  jego  falujące  włosy,  wyraźnie 
zarysowane  kości  policzkowe,  ciemne  brwi  i  wargi,  które  były  mocne 
wystarczająco,  by  być  męskie  i  pełne  wystarczająco,  by  być  grzeszne.  Nic  
w moim życiu nie było takie samo, gdy raz zagłębiłam się do świata tego wampira, 
ale  patrząc  na  niego,  nie  chciałabym  teraz  innego  życia.  Mam  nadzieję,  że  Nadia 
znalazła  w  jej  nieumarłej  relacji  chociaż    połowę    szczęścia,  które  ja  znalazłam  
w mojej. 

"  Zadzwonię  do  Timmiego,  by  przekazać  mu  wiadomość,”  powiedziałam, 
podnosząc się. 

"Biedny facet, nie ma szczęścia jeśli chodzi o kobiety,” zauważył Bones. 

Na  jego  ciemne  brązowe  spojrzenie  odpowiedziałam  moim  pierwszym, 
prawdziwym uśmiechem w ciągu kilku ostatnich dni. "On tylko nie poznał  jeszcze 
tej właściwej, ale gdy to zrobi,  zapomni każdą inną.” 

background image

Jego  uśmiech  stał  się  pełen  obietnic,  a  jego  moc  wydawała  się  otaczać  mnie  jak 
powolna,  zmysłowa  mgła.  "Rzeczywiście”,    zgodził  się,  jego  ton  teraz  był  głęboki  
i jedwabisty. "Właściwa kobieta jest  warta czekania na nią.” 

Teraz to Kira chrząknęła  zdecydowanie oczyszczając atmosferę. Poszłam na piętro 
do  mojego  pokoju,  nadal  uśmiechając  się,  by  zadzwonić  do  Timmiego  
i przekazać mu wiadomość, która była jednocześnie dobra i zła. 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 33 

Rozłączyłam  się  pół  godziny  później,  wypuszczając  westchnienie.  Timmie  przyjął 
informację o Nadii wystarczająco dobrze, chociaż zażądał widzenia jej osobiście, by 
mieć  pewność,  że  wszystko  z  nią  w  porządku.  Wynegocjowałam  rozmowę 
telefoniczną. Timmie nie miał bladego pojęcia,  jak silny był terytorializm wampira. 
Jeżeli  on  pojawiłby  się,  ze  swoją  miłością  do  Nadii,  w  pobliżu  co  prawda  "starej 
szkoły”  Debry,  miałby  szczęście,  gdyby  mógł  odejść  bez  trwałego  uszkodzenia, 
jeżeli w ogóle mógłby odejść. 

"  .  .  .  widziałem  je  osobiście  kilka  lat  temu,  chociaż  Marie  tylko  groziła  mi  ich 
atakiem,” mówił Bones. 

To sprowadziło mnie na ziemię. Poszłam do mojego pokoju i zamknęłam drzwi, by 
moja  rozmowa  nie  rozpraszała  nikogo  na  dole.  Wyperswadowanie  Timmiemu 
zrobienia czegoś niebezpiecznie głupiego odcięło mnie od tego co oni mówili. Czy 
rozmowa dotyczyła Szczątków? Bones nigdy nie mówił, że widział je wcześniej, ani, 
że Marie groziła mu nimi. 

Pośpieszyłam na dół jak tylko on skończył, "Kto powiedział, że ona nie używa ich 
często? Ludzie nie żyją wystarczająco długo, by o tym opowiedzieć.” 

"Wyobrażam  sobie,  że  to  kosztuje  Marie  całkiem  sporo,  by  przywołać  
i kontrolować Szczątki i to uniemożliwia jej zrobienia z nich najbardziej popularnej 
broni,”  Mencheres  stwierdził  zanim  podniósł  badawcze  spojrzenie  na  mnie.  " 
Przypominam sobie, że byłaś bardzo zmęczona potem.” 

Usiadłam  obok  Bonesa  z  niepewnym  chrząkaniem.  "Przynajmniej  Marie  miała 
rację i ich skutek nie był tak przytłaczający jak za pierwszym razem.” 

Nadal czułam  zmęczenie i zimno po przywołaniu ich z Vladem, ale byłam zdolna 
utrzymać panowanie nad sobą przez cały czas. Nie tak  jak kiedy piłam krew Marie 
i potem wariowałam przez dwa dni. 

Bones obrócił się, by spojrzeć na mnie. "Pierwszy raz? Przywołałaś je znowu?” 

background image

O cholera. Przez ostatnie wydarzenia nie miałam szansy, by powiedzieć Bonesowi 
co  zrobiłam  tamtej  nocy  na  cmentarzysku  z  Vladem.  Teraz  on  myślał,  że 
ukrywałam to przed nim. 

" Zrobiłam próbę z przywołaniem Szczątków ponad tydzień temu,” powiedziałam. 
"Zanim  się  wkurzysz,  nie  zrobiłam  tego  umyślnie  za  twoimi  plecami.  Po  prostu 
stało się. I nie, nie miałam znów dziwnych zapędów.” 

"I  zapomniałaś  mi  o  tym  wspomnieć?”  spytał,  a  jego  gniew  czuć  było  
w powietrzu. 

"Ponieważ  następnym  razem  widziałam  cię  kiedy  Don  umarł,”  odpowiedziałam.  
"I  to  nie  był  rodzaj  informacji,  którą  chciałabym  przypadkowo  wspomnieć  przez 
telefon.” 

Bones  wypuścił  oddech  w  powolnym  syku,  gniew  zmniejszył  się  do  czegoś 
łagodniejszego, jak dezaprobata. 

"Wiedziałeś o tym?” spytał Mencheresa. 
Wzruszył ramionami. "Po wszystkim.” 

Ukryłam  moje  parsknięcie  z  najwyższą  trudnością.  Jasne,  on  miał  pewność  
po wszystkim, ale Mencheres cholernie dobrze wiedział zanim Vlad i ja zrobiliśmy 
to,  ponieważ  umożliwił  nam  wyjście.  Nadal,  Bones  nie  był  w  stanie,  by  wyłapać 
najdrobniejszą  aluzję  w  uprzejmym  tonie  Mencheresa.  Informacja  dla  mnie:  on 
opanował do perfekcji naginanie prawdy do własnych potrzeb. 

"  W  porządku”,  Bones  powiedział  w  końcu,  brzmiąc  na  zrezygnowanego,  ale  już 
nie wściekłego albo dezaprobującego. "Dobrze, jak to było tym razem, Kotek?” 

"Nadal  bardzo  dziwacznie”,  przyznałam  z  dreszczem.  "To  wymagało  prób  
i  błędów,  ale  dowiedzieliśmy  się,  że  oni  są  wzywani  i    kontrolowani  przez  krew. 
Gdy  odesłałam  ich,  byłam  zmęczona,  zmarznięta  i  głodna  —  jedzenia,”  Dodałam 
rzucając spojrzenie na Mencheresa, który zaledwie niewinnie mrugnął. "Nie tak źle 
jak za pierwszym razem.” 

background image

Chociaż nie chciałam, by wspomnienia wróciły, to zrobiły to w każdym razie. Zimno 
przeszywające  mnie.  Taki  niewiarygodny  głód.  Natłok  głosów  w  moim  umyśle, 
przeplatanych  rykiem hałasu . . . 

Z  wyjątkiem  jednego  głosu,  dziwnie  znajomego.  To  przywołało  z  krawędzi  mojej 
pamięci,  miód  i  Południowy  Kreol,  tańcząc  wśród  chaosu,  tej  nocy  kiedy  po  raz 
pierwszy  zostałam  wystawiona  na  działanie  prawdziwej  pełni  mocy  Marie.  
To prawda, Marie zadała mi pytanie, nad którym się nie zastanawiałam, ponieważ 
czułam  się  wtedy  jakbym  dusiła  się  od  mocy,  którą  wchłonęłam  od  niej.  Teraz, 
jednakże, jej pytanie było tak jasne jak gdyby ona szeptała je do mojego ucha. 

Czy kiedykolwiek zastanawiałaś się jak Gregor uciekł z więzienia Mencheresa? 

Takie dziwne pytanie. Mencheres zabrał mnie daleko od Gregora, wymazując cały 
ten    czas  z  mojego  umysłu  i  ukarał    Gregora  zamykając  go  w  więzieniu.  Pomimo 
tego, jakoś, Gregor uciekł dwanaście lat później i przyszedł po mnie, twierdząc, że 
byłam jego żoną, nie Bonesa. Wtedy , dowiedzenie się jak Gregor uciekł, nie było 
na liście priorytetów. Nie z kłopotami, które spowodował Gregor. 

Szczerze,  nie  myślałam  dużo  o  Gregorze  odkąd  zdmuchnęłam  jego  głowę  
z pirokinetyczną mocą, którą chwilowo wchłonęłam od Vlada. Dlaczego, przy tym 
wszystkim,  Marie  miałaby  pytać  mnie,  czy  wiedziałam  jak  Gregor  wyszedł?  Ona 
wiedziała, że nie miałam pojęcia jak on wyślizgnął się z więzienia Mencheresa. Nikt 
nie  wiedział,    nawet  Mencheres.  Z  resztą,  to  była  ostatnia  rzecz,  o  którą 
troszczyłam  się,  będąc  doprowadzoną  do  szału    związkiem  z  martwymi,  który 
wchłonęłam od niej . . . 

"Jasna  cholera!”  Wybuchłam,  wystrzeliłam  w  górę  tak  szybko,  że  tapczan 
przewrócił się od mojego pędu. 

Bones był już na nogach, rozglądając się wokoło i ściskając w ręku nóż. Zaczęłam 
chodzić  po  pokoju,  stąpając  tak  ciężko,  że  powinnam  zostawiać  wgniecenia  
w podłodze. 

"Gregor.” Chwyciłam Bonesa za ramiona, zaledwie zaważając, że jego brwi uniosły 
się w górę na dźwięk tego imienia. "On uciekł z więzienia Mencheresa, to jest coś 

background image

czego nikt nie powinien był zrobić, choćby nie wiem jak był inteligentny i potężny, 
prawda?  Ale  Gregor  odszedł,  nie  zostawiając  żadnego  znaku  jak  to  zrobił.  Nie 
widzisz? Myśleliśmy, że  był zdolny sam uknuć plan ucieczki, ale skurwiel nie zrobił 
tego!” 

Kątem oka widziałam jak Mencheres i  Kira wymieniają zaniepokojone spojrzenia  
z Bonesem. 

"Kotek”, powiedział, takim samym tonem, którego używał na ofiarach urazu, kiedy 
myślał,  że  oni  są  na  skraju  kompletnego  umysłowego  załamania  się.  "Jesteś 
zdenerwowana  przez  wszystko  to  co  zdarzyło  się  ostatnio.  To  jest  naturalne 
fiksować na punkcie czegoś z przeszłości, kiedy teraźniejszość jest przytłaczająca —
”To spowodowało, że zaczęłam śmiać się, a jego brwi  zmarszczyły się bardziej. 

"Kochanie, być może —” on spróbował znów. 

"  Nikt  nie  może  ukryć  się  przed  śmiercią,”  odcięłam  go,  głęboka  satysfakcja 
napełniła  mnie,  gdy  ostatni  kawałek  z  łamigłówki  trafił  na  miejsce.  Marie 
powiedziała to, ale nie przemyślałam tego jak obiecałam. W ciągu kilku ostatnich 
dni, byłam zbyt ogarnięta  smutkiem, by pomyśleć o czymkolwiek innym niż śmierć 
Dona.  Przed  tym,  byłam  zajęta  szukaniem  dostępu  do    Apollyona,  próbując 
jednocześnie  uciszyć  mój  nowy  związek  z  duchami  —  i  nadal  być  wkurzoną  na 
Marie, za to co mi zrobiła. 

Nikt, nawet nasz rodzaj, ona zaakcentowała. Śmierć przejeżdża świat i przechodzi 
nawet  najgrubsze  ściany,    którymi  ochraniamy  siebie  .  .  .  Kiedy  naprawdę 
zrozumiesz co to znaczy, będziesz wiedziała jak pokonać Apollyona . . . Boże, ona 
dała mi wszystkie kawałki tej układanki. Tylko nie złożyłam ich. 

"Marie  powiedziała  to  przed  tym  jak  napuściła  Szczątki  na  ciebie  i  szantażowała 
mnie  do  picia  jej  krwi,”  Mówiła  dalej  podnosząc  głos.  "Myślałam,  że  ona  tylko 
groziła  mi  w  tajemniczy  sposób  —  ty  wiesz  jak  ona  kocha  być  dziwaczna  
i tajemnicza — ale ona próbowała pomóc nam.” 

Gregor  nie  uwolnił  się  sam  z  więzienia  Mencheresa.  Marie  znalazła  go, 
wykorzystując do tego jedyną rzecz, przed którą nikt nie mógł się schować: duchy. 

background image

Ona  prawdopodobnie  użyła  Szczątków,  by  wyciągnąć  go;    nawet  straże 
Mencheresa  nie  mogłyby  się  ochronić  przed  tym.  Marie  mogła  nienawidzić 
Gregora, ale jej lojalność nie pozwoliłaby jej, by opuścić jej stwórcę. 

To pasowało, z jej bezwzględną praktycznością również. Marie chciała się uwolnić 
od Gregora. To nie zdarzyłoby się dopóki on był uwięziony, a Marie przyznała się, 
że  wiedziała  dlaczego  Mencheres  zamknął  go.  Wypuszczając  Gregora  —a  on 
przyjdzie prosto do mnie — Marie znała Bonesa i wiedziała, że spróbuje go zabić. 
On  tego  nie  uczynił,  ale  ja  zrobiłam  to,  wykonując  jej  plan,  wszystko  to  bez  jej 
bezpośredniego pogwałcenia przysięgi wierności stwórcy. 

Diabeł  tkwi  w  szczegółach,  powiedziałam  temu  gulowi  w  kinie  dla 
zmotoryzowanych. Tak  było i zdolna voodoo królowa okazała się być mistrzem w 
szczegółach.  Ta  sama  lojalność,  która  nie  pozwoliłaby  Marie  zabić  Gregora,  nie 
pozwalała łączyć jej z wojną przeciw jej poddanym gulom, jednakże znów, Marie 
znalazła sposób, by to obejść. Ona zmusiła mnie, by pić jej krew, dając mi tę samą 
moc,  którą  ona  miała.  Nikt  nawet  nie  pomyśli,  że  pomogła  nam  przeciw 
Apollyonowi,  biorąc  pod  uwagę  to  jak  byliśmy  pewni,  by  trzymać  w  sekrecie  
to co zaszło między Marie i mną na cmentarzu. 

"Boże, ta kobieta jest bardziej przebiegła niż myślałam!” Zawołałam. 

Bones spojrzał za mną, z ledwie widocznym skinieniem głowy. Odsunęłam się od 
niego,  mrucząc,  "Nie  bój  się.  Mencheres  nie  musi  znów  używać  niewidocznego 
kaftana bezpieczeństwa. Nie oszalałam. Tylko nie rozumiałam do tej pory.” 

On nadal wyglądał jakby zastanawiał się nad użyciem władzy Mencheresa na mnie, 
więc  usiadłam  obok  Kiry,  w  bardzo  przemyślany  sposób,  kładąc  rękę  na  moim 
łonie. Już. Czyż nie wyglądam na spokojną i zdrową psychicznie? 

"Apollyon  jest  już  schwytany,”  powiedziałam,  spotykając  jego  zainteresowane 
brązowe  spojrzenie,  które  promieniście  rozchodziło  się  po  moim  ciele.  "On  tylko 
jeszcze o tym nie wie.” 

Tłumaczenie:  Sylwia 

background image

Rozdział 34 

‘’Pozbyłeś  się  całego  czosnku  i  zioła?”  Spytałam  Bonesa  jak  tylko  pojawił  się  
w drzwiach.  Pomijając czosnek, przyszło mi na myśl, że brzmiałam jak nastolatka 
próbująca posprzątać po wielkiej imprezie, zanim jej rodzice wrócą do domu. 

"  Daleko”,  Bones  odpowiedział.  "Polatałem  sobie  i  zrzuciłem  do  jeziora.  
To zatonie, albo jakiś szczęśliwy darń będzie miał dzień wielkiego rybobrania.” 

Już  wyszorowałam  się  wystarczająco,  by  zdjąć  warstwę  skóry,  pozbyłam  się 
wszystkiego  co  śmierdziało  marihuaną  i  czosnkiem,  nawet  wyrzuciłam  ubrania, 
które miały z nimi kontakt. Byłam  gotowa. 

"  W  porządku”,  powiedziałam,  patrząc  na  Bonesa,  Mencheresa  i  Kirę.  "Czas,  by 
wskrzesić umarłych.” 

Wyszłam na nasz ganek, wpatrując  się w  niebo, by oczyścić  moje myśli. Gwiazdy 
naprawdę  świeciły  jaśniej  na  wsi,  niż  w  mieście.  Jednak,  nie  byłam  tutaj  by 
podziwiać  ładne  świecące  iskierki.  Byłam  tutaj,  by  wypisać  duży  nadprzyrodzony 
znak  WITAM  ponad  moją  głową,  wzywając  istoty,  które  próbowałam  odtrącać 
przez  kilka  ostatnich  tygodni.  Chociaż  byłam  na  niezaludnionym  obszarze, 
wiedziałam, że umarli byli blisko. Brak ludzkich głosów bombardujących mój umysł 
ułatwiło skupienie się na brzęczeniu, które czułam w powietrzu, a które nie miało 
nic  wspólnego  z  trzema  wampirami  stojącymi  ze  mną  na  ganku.  To  było  coś 
innego, pochodzącego z ziemi. 

Zamknęłam oczy , próbując zobrazować ślady upiornego światła, które zobaczyłam 
kiedy  druga  strona  grobu  otworzyła  się  przede  mną  w  Nowym  Orleanie.  Coś  jak 
gęsia  skórka  tańczyło  po  mojej  skórze,  ale  to  nie  było  zimno  
i  nie  byłam  przestraszona.  Byłam  spokojna,  ponieważ  wiedziałam,  że  oni  byli 
zamknięci.  Chodźcie,  myślałam,  szukając  ich  z  mocą,  która  zamieszkała  w  moich 
żyłach. Chodźcie. 

Za mną, Kira wypuściła syk, gdy Bones powiedział cicho, "Czterech z nich właśnie 
się  pojawiło,  kochanie.”  Ja  trzymałam  oczy  zamknięte,  uśmiechając  się,  by  ci, 
którzy przybyli wiedzieli, że są mile widziani i kontynuowałam wydobywanie mocy, 

background image

która  tkwiła  wewnątrz  mnie.  Wcześniej,  musiałam  być  rozgniewana, 
przestraszona,  albo  w  bólu,  by  mogła  aktywować  się  moc,  którą  pożyczyłam  
od  Vlada  i  Mencheresa,  ale  to  było  coś  innego.  Cisza  była  tym  co  wzywało 
mieszkańców grobu, nie wściekłe emocje. 

"Pięć  więcej,”  Bones  powiedział,  na  pytanie  w  jego  głosie  nie  odpowiedziałam 
głośno. Nie, jeszcze nie skończyłam. Więcej ich było blisko. Czułam ich. 

Chłód przeniknął ciepłe letnie powietrze. Nie zimno. Miły, jak pocałunek mrozu na 
rozgorączkowane  czoło.  Zaprosiłam  to,  by  podeszło  bliżej,  chłód  osiadł  
na  mnie  z  powolnym,  słodkim  letargiem.  To  urosło  wewnątrz  mnie,  popędzając 
mnie, by uwolnić się. Nie walczyłam z tym, ale poddałam, pozwalając, by to przeze 
mnie przeniknęło. 

"Jeszcze osiem,” Bones powiedział, prawie warcząc. 

Słyszałam go, ale nadal nie odpowiadałam, spadając w białą pustkę, która była w  
centrum  mnie.  Więcej,  wypuściłam  mój  lęk,  smutek  daleko  ode  mnie. 
Wewnętrzna  kula  urosła,  zastępując  te  emocje  w  chłodną,  błogą  nicość.  To  była 
taka  ulga,  gdy  pozwoliłam  mojemu  brzemieniu  spaść  na  ziemię,  gdzie  zostało 
połknięte przez uśmierzającą białą pustkę. Jak kiedykolwiek mogłam wytrwać pod 
takim ciężarem bólu? Teraz, gdy w końcu odszedł, czułam jakbym mogła latać. 

Bones  powiedział  coś,  ale  nie  usłyszałam  co  tym  razem.  Fala  po  fali  spokoju 
osiągnęła maksymalny poziom we mnie, oddzielając mnie od wszystkiego oprócz 
chłodnej,  kojącej  ciszy  wewnątrz  mnie.  To  była  błogość.  To  była  wolność. 
Delektowałam się  tym, nie chcąc, by to się kiedykolwiek skończyło. 

Głos dotarł do mojej świadomości, ciągnąc mnie z powrotem. Głos Bonesa brzmiał 
szorstko  z  niepokoju.  To  odgoniło  trochę  tych  pięknych  nicości,  zastępując  to  
zainteresowaniem. Tam było tak spokojnie, gdzie byłam . . . ale nie lubiłam, gdy on 
brzmiał w ten sposób. 

Jego  głos  dotarł  do  mnie  znowu,  bardziej  naglący  tym  razem.  Coś    zdawało  się 
ciągnąć  mnie  w  dół,  do  tej  uwalniającej  pustki.  Oni  utworzyli  ścieżkę,  którą 
podążyłam,  każdy  krok  gromadził  wszystkie  bolesne  emocje,  którym  pozwoliłam 

background image

odejść  przedtem,  ale  nie  odwróciłam  się.  Bones  był  na  końcu  tej  drogi.  To  było 
ważniejsze, niż cała ta błoga nicość za mną. 

Nagle  ,  miałam  więcej  niż  jego  głos.  Jego  twarz  była  tylko  kilka  centymetrów  
od mojej, ciemne brwi złączyły się razem, gdy powiedział moje imię, głośno, silne 
ręce potrząsały moje ramiona. 

"Jestem tutaj, nie musisz wrzeszczeć,” szepnęłam. 

Bones  zamknął  oczy  na  krótko,  zanim  odezwał  się  znów.  "Zrobiłaś  się  biała  jak 
kreda i upadłaś na podłogę. Wołam twoje imię, próbując cię ocucić, od dziesięciu 
minut.” 

"Och.” Oparłam moją twarz o jego. "Przepraszam.” 

Gdy poczułam wilgoć, dotknęłam policzka i wtedy popatrzyłam na różowe krople 
na moich palcach. 

Łzy. "Płakałam?” Dziwne. Nie pamiętam, bym była smutna. 

"Tak”, Bones wychrypiał. "Płakałaś, a jednak cały czas, nadal się uśmiechałaś.” 

Eesh. To brzmiało dziwnie. "Zadziałało?” Pamiętam jak wymieniał jakieś liczby, ale 
nie  wiedziałam,  czy  te  duchy  były  nadal  tutaj.  Byłam  na  podłodze  ganku  
i ciało Bonesa zasłaniało mi cały widok dookoła mnie. 

"Och,  to  cholernie  dobrze  zadziałało,”  odpowiedział.  Wtedy  podniósł  się, 
podnosząc mnie z nim. Wreszcie zobaczyłam ganek i całe otoczenie. 

Nie  udało  mi  się  powstrzymać  głośnego  westchnienia  na  widok  tuzinów 
przezroczystych  form,  które  ustawiły  się  w  rzędzie  wokoło  naszego  domu.  
Nie  mogłam  nawet  dobrze  dostrzec  wszystkich  ich  twarzy,  tak  dużo  z  nich 
przepływało  przez  innych.  Dobry  Boże!  To  było  jak  powrót  do  Nowego  Orleanu. 
Jak  to  było  możliwe?  Wezwałam  tylko  pięć  duchów  ostatnim  razem,  gdy 
spróbowałam tego z Vladem i to było na cmentarzu, wołając głośno! 

"Czy to są Szczątki?” Kira spytała, brzmiąc na zszokowaną. 

background image

"Żaden  z  nich.”  Zdumienie  było  nadal  w  moim  głosie.  "Oni  są  regularnymi 
duchami.” 

Jedna z zamglonych form zbliżyła się na ganek. "Cat!” 

To  zajęło  mi  sekundę,  zanim  te  niewyraźne  cechy  utrwaliły  się  do  kogoś,  kogo 
rozpoznałam. 
"Hej,  Fabian,”  powiedziałam,  próbując  rozwiać  jego  zatroskanie  żartem.  "Widzę, 
że dostałeś moją wiadomość.” 

Jego palce potarły mój policzek. "Twoje łzy były jak sznur, który pociągnął mnie do 
ciebie,” powiedział. 

Czy  to  nie  ironia?  To  była  krew,  która  wzywała  i  kontrolowała  Szczątki,  ale  być 
może  łzy  robiły  to  samo  z  duchami.  To  musiało  być  znakiem  uniwersalnym. 
Krwawiłam  na  cmentarzu  z  Vladem  i  byłam  rozgniewana,  sfrustrowana  
i smutna, ale nie zapłakałam. Dziesięć minut pukania do tej ciszy wewnątrz mnie, 
połączonego z łzami i teraz miałam prawdziwą armię widm na moim trawniku. 

"W  porządku,”  powiedziałam  do  Bonesa  i  Fabiana,  ponieważ  obaj  przyglądali  mi 
się  z  zainteresowaniem.  "Naprawdę”,  dodałam.  "Teraz,  gdy  mamy  dobry  tłum, 
zróbmy to.” 

Wstałam,  idąc  do  końca  patio,  które  zasłaniało  obszar,  gdzie  były  duchy,  chociaż 
więcej ich wyłaniało się zza linii drzew. 

"  Dziękuję,  że  przybyliście,”  powiedziałam,  próbując  przybrać  ton  człowieka 
godnego  zaufania.  "Jestem  Cat.  Jest  coś  bardzo  ważnego,  o  co  muszę  was 
poprosić.” 

"'  Halo,  proszę  pani”,  odezwał  się  znajomy  głos.  "Nie  myślałem,  że  znowu  cię 
zobaczę.” 

Podniosłam  głowę,  by  spojrzeć  na    ducha,  który  wyniósł  się  między  innymi  
do  przodu  grupy.  On  miał  szaro  brązowe  włosy,  okazały  brzuch  i  oczywiście  nie 
ogolił  się  zanim  umarł.  Coś  mi  świtało  w  pamięci,  jednakże.  Gdzie  widziałam  go 
przedtem . . . ? 

background image

"Winston  Gallagher!”  Powiedziałam,  rozpoznając  pierwszego  ducha,  którego 
spotkałam. 

On  rzucił  rozczarowane  spojrzenie  na  moje  puste  ręce.  "Żadnej  whisky?  Ach, 
okrutna, wezwać mnie tutaj bez kropli pożywienia.” 

Nigdy nie powinno zostać powiedziane, że śmierć wyleczy alkoholizm, pomyślałam 
lekceważąco,  pamiętając  cały  ten  diabelski  trunek,  do  wypicia  którego  ten  duch 
przymusił mnie tej nocy, gdy nas poznał. Wtedy moje oczy zwęziły się i osłoniłam 
ręką mój krok, do którego powędrowało spojrzenie Winstona. 

"  Nawet  nie  myśl  o  naruszaniu  moich  majtek,  znów,”  ostrzegłam  go,  dołączając 
głośniejszy głos. "To się tyczy wszystkich tutaj.” 

"To  ten  drań?”  Bones  zaczął  schodzić  w  dół  po  schodkach  ganku  nawet,  gdy 
Winston zaczął cofać się. 

"Wróć tutaj, ty nikczemny —” 

"Bones,  nie!”  Przerwałam,  nie  chcąc,  by  on  zaczął  używać  obelg,  które  mogłyby 
obrazić innych nieumarłych zebranych tutaj. 

Przestał,  posyłając  ostatnie  spojrzenie  do  Winstona,  które  mówiło,  Ty.  Ja. 
Egzorcysta, odeśle cię na drugą stronę. 

Pokręciłam głową. Terytorializm wampira. Nie miał żadnego wyczucia czasu. 

"Jak  już  powiedziałam,  jest  coś  bardzo  ważnego,  co  potrzebuję,  byście  zrobili. 
Szukam gula, który próbuje wszcząć wojnę między nieumarłymi i ma za sobą wielu 
innych, wkurzonych, nienawidzących wampiry guli.” 

To było trudne zadanie, ale, jeżeli Marie znalazła Gregora za pomocą duchów, bez 
żadnej  wskazówki,  gdzie  w  świecie  on  może  być,  to  powinnam  być  w  stanie 
znaleźć Apollyona i powinno to być dużo łatwiejsze z tym co wiedziałam. 

"Podążajcie liniami ley”, powiedziałam, czując się jak wypaczona wersja Generała 
Pattona, zbierając moje oddziały. 

background image

"Powiedzcie  swoim  przyjaciołom  i  zabierzcie  ich  na  polowanie.  Przeszukajcie 
wszystkie  większe  domy  pogrzebowe,  które  graniczą  z  cmentarzami.  Znajdźcie 
niskiego  gula  z  czarnymi  włosami,  znanego  jako  Apollyon,  a  wtedy  wróćcie  
i powiedzcie mi, gdzie on jest.” 

"Nie  tobie,  kochanie,”  Bones  powiedział  natychmiast.  "Fabianowi.  Niech  oni 
zgłaszają do Fabiana, który wtedy przekaże to do ciebie.” 

Dobra  myśl.  Zaufałam  władzy  Marie  wystarczająco,  by  sądzić,  że  każdy  duch, 
z  którym  osobiście  rozmawiałam,  nie  zdradziliby  mnie,  ale  werbowałam  innych, 
którzy nigdy mnie nie spotkali. Nie potrzebne mi, by ten plan obrócił się przeciwko 
mnie i doprowadził Apollyona do mnie, zamiast  vice versa. 

Zwróciłam  się  do  ducha  stojącego  najbliżej.  "Zaczekaj.  Sprawozdanie  wraca  
do  Fabiana,  mojej  prawej  ręki.  On  pozostanie  tutaj,  więc  będziecie  w  stanie  go 
znaleźć.” 

Klatka  piersiowa  Fabiana  wypięła  się  do  przodu  na  moje  słowa  i  promieniujący 
uśmiech rozświetlił  jego twarz. Uniosłam moją rękę do miejsca, gdzie byłoby jego 
ramię, odwzajemniając spojrzenie każdego ducha, który gapił się na mnie. 

"Teraz idźcie,” popędziłam ich. "Pośpieszcie się.” 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

 

background image

Rozdział 35 

Srebrzysta  plama  przeleciała  ponad  innymi  samochodami  na  parkingu,  zanim 
przeniknęła  do  naszej  czarnej  furgonetki.  Byliśmy  tylko  o  kilka  mil  od  cmentarza 
Trwałego  Spokoju  i  domu  pogrzebowego  w  Garland  w  Teksasie.  Marie  Laveau 
zajęło  dwanaście  lat  wysyłania  duchów,  by  znaleźć  Gregora,  ale  Fabian  otrzymał 
informacje, gdzie przebywa Apollyon, po sześciu dniach. 

Szczerze, świat był dużym, przeklętym miejscem, a Mencheres trzymał Gregora w 
starym,  wzmocnionym  tunelu  wykopanym  w  Madagaskarze.  Ja,  jednakże, 
zawęziłam  poszukiwania  Apollyona  do  tylko  jednego  kraju  i  typu  biznesu.  Nadal, 
oni wykonali zdumiewającą pracę. Nikt nie mógł oczerniać duchów, kiedy byłabym 
w pobliżu, to było pewne. 

Cechy  Fabiana  utrwaliły  się  od  przypadkowych  zamglonych  wirów,  ale  jego  usta 
zostały wykrzywione. 

"Myślę, że potrzebujesz więcej ludzi.” 

"Jak dużo ich tam jest?” spytał Bones. 

"  Przynajmniej  osiemdziesiąt,”  Fabian  odpowiedział.  "Oni  mają  zebranie,  mniej 
więcej za godzinę.” 

" Apollyon nadal tam jest?” Naciskałam. 

Fabian pokiwał głową. "Mogłabyś schwytać go potem, gdy inni odejdą.” 

Bones  wymienił  spojrzenie  ze  mną.  Apollyon  mógłby  odejść  z  innymi  gulami. 
Wtedy duchy musiałyby polować na niego od nowa. 

"Duża ilość guli — oni wyglądają jak goście czy jak straż?” Bones spytał, pukając się 
w podbródek. 

Fabian wyglądał na zdezorientowanego. "Jak by to powiedzieć?” 

"  Możesz  powiedzieć  jak  wielu  z  nich  jest  uzbrojonych,”  Vlad  powiedział,  
z naciskiem na ostatnie słowo. 

background image

"Ach.”  Brwi  Fabiana  wygładziły  się.  "Kilku  z  ich  miało  duże  bronie  z  kulami, 
przewieszonymi dookoła ich torsów.” 

Zrobiłam  umysłową  notatkę,  by  zaznajomić  Fabiana  z  nowoczesną  artylerią,  
by był w stanie podawać lepsze opisy. 

"Karabiny  maszynowe?”  Spytałam,  naśladując  je  i  robiąc  serię  szybkich 
przerywanych hałasów. 

Usta Bonesa wykrzywiły się, ale on schylił głowę, więc nie widziałam jak naśmiewa 
się z mojej imitacji. 

"Tak,  te,”  Fabian  powiedział.  "Kilku  innych  może  mieć  noże,  ale  to  była  jedyna 
broń, którą widziałem.” 

Vlad wypuścił parsknięcie. "Nie przyszedłem tak daleko, by teraz uciekać.” 

Czułam  to  samo.  Nadal,  musiałam  założyć,  że  karabiny  maszynowe  zostały 
uzbrojone    srebrnymi  kulami  i  kilku  guli  miałoby  srebrne  noże.  Większość  z  nich 
mogłaby nie być uzbrojona, ale osiem na jednego to nadal osiem na jednego. 

"Mencheres,  użyj  twojej  mocy,  by  ochronić  ludzi  przed  zranieniem.  Jedna  strona 
cmentarza  graniczy  z  biznesową  dzielnicą  i  nie  mogę  wysyłać  oddziału  Tatea,  by 
ich zablokować, ponieważ to zaalarmowałoby Apollyona o naszej obecności. Tak, 
więc trzymanie ludzi z dala, jest twoim bezwzględnym priorytetem.” 

"W  przeciwieństwie  do  powstrzymywania  Apollyona?”  on  spytał  z  lekkim 
sprzeciwem w jego tonie. 

Spotkałam jego ciemne spojrzenie. "Jeżeli pozbawisz go głowy, to będzie wyglądać 
bardzo imponująco dla ciebie, ale to nie będzie dobre dla mnie. Powtarzacie mi, że 
jeśli nie będę cackać się z ludźmi, którzy przychodzą po mnie, wtedy więcej pójdzie 
za mną. Jestem tym, którego Apollyon użył jako kozła ofiarnego, więc to ja jestem 
tym, który musi go zdjąć.” 

Cisza  spotkała  tę  wypowiedź.  Użyłam  argumentów,  specjalnie  dla  Bonesa,  więc 
byłam zaskoczona kiedy on chłodno skinął głową. 

background image

"  Nie  używaj  twojej  mocy,  by  powstrzymywać  też  inne  gule,”  stwierdził. 
"Weźmiemy ich na siebie.” 

Spojrzałam  dookoła  na  pasażerów  furgonetki.  Oprócz  Mencheresa,  Kiry,  Vlada, 
Spadea, Denise, Eda i  Scratcha, zebraliśmy kilku nowych ochotników w  ostatnich 
dniach. Ian, którego stworzył Bones, uśmiechnął się w perspektywie. Gorgon, stary 
przyjaciel Mencheres, tylko wzruszył ramionami. Blond  stróż prawa, Veritas, która 
była  tak  stara  jak  Mencheres,  chociaż  wyglądała  jak  młodsza  siostra  lalki  Barbie, 
tylko okazała znudzenie przez temat. Nikt nie wyraził słowa sprzeciwu. 

Jedenaście wampirów i zmiennokształtna przeciw czemukolwiek co Apollyon miał 
w  tym  kompleksie.  To  mogło  nie  brzmieć  dobrze,  ale  wiedziałam  jak  śmiertelna 
była ta grupa. Też, jeżeli zebralibyśmy zbyt dużo wampirów razem, istniało ryzyko, 
że Apollyon dowiedziałby się o tym. 

"W  porządku  .”  Posłałam  każdemu  mocne  spojrzenie.  "Apollyon  chce  wojny? 
Dostanie  ją,  ale  nie  między  naszymi  dwoma  gatunkami.  To  będzie  między  jego 
najlepszymi i naszymi najlepszymi.” 

Bones spotkał moje spojrzenie, ciemne brązowe oczy błyskające zielenią. 

"  Wchodzimy  za  godzinę,”  on  stwierdził  z  obietnicą  przemocy  pieszczącą  każde 
słowo. "Damy czas reszcie z nich, by przybyć.” 

Każda z tych istot tam, nie miała szans decydując się na walkę. Uśmiechnęłam się 
do  Bonesa,  czując  mieszaninę  podekscytowania  i  zniecierpliwienia,  która  zawsze 
napełniała mnie przed walką. 

"Nie mogę się doczekać, by rozwalić tę imprezę.” 

Jego uśmiech w odpowiedzi był  z tym samym śmiertelnym oczekiwaniem. 

"Nie bardziej niż ja, Kotek.” 

Ostry  wiatr  zmusił  mnie  do  zmrużenia  oczu,  gdy  leciałam  z  Bonesem  ponad 
cmentarzem.  Większość  terenu  nie  została  oświetlona,  z  dwoma  wyjątkami. 
Jednym  był  dom  pogrzebowy.  Od  frontu  świecił  się  napis  TRWAŁY  SPOKÓJ, 
podkreślając ponury, a jednak elegancki budynek. Inny obszar, który miał światła, 

background image

był na krawędzi południowych parcel, graniczących z miejscami na przyszłe groby. 
Patrzyłam w dół na małą, oświetloną platformę i jednego gula stojącego pomiędzy 
dwoma  przenośnymi  reflektorami  i  nie  mogłam  powstrzymać  szyderczego 
chichotu. 

Apollyon  umieścił  te  światła  po  obu  jego  stronach,  więc  jego  zwolennicy  mieli 
dobry  widok  na  niego,  gdy  gestykulował  z  naciskiem  podczas  przemowy,  jak  to 
Kain był naprawdę gulem i wampiry pierwotnie pochodzą od mięsożerców zamiast 
na  odwrót.  Gule  widzą  w  ciemności.  Jak  arogancki  Apollyon  musiał  być,  by 
rozjaśniać się jak gwiazda rocka podczas tajnego zjazdu nieumarłych? I czy to był 
garnitur  od  Armaniego,  który  miał  na  sobie?  W  moim  nudnym,  funkcjonalnym, 
zupełnie    czarnym  trykocie  z  wieloma  kaburami  broni,  byłam  wyraźnie 
nieodpowiednio ubrana na to przyjęcie. 

Bones  nagle  nachylił  nas  w  dół  i  wszystkie  myśli  o  odzieży  opuściły  mój  umysł. 
Fabian miał rację; tłum z około sześćdziesięciu  guli  zebrał się w  luźnej rombowej 
formacji,  słuchając  Apollyona  z  uwagą  i  zachwytem,  kiedy  około  dwóch  tuzina 
straży,  uzbrojonych  w  karabiny  maszynowe,  przechadzało  się  dookoła 
zgromadzenia.  Widzieliśmy  czterech  albo  pięciu  strażników  blisko  głównego 
wejścia cmentarza, ale nie martwiłam się o nich. Mencheres załatwi ich, a Denise  
i Kira upewnią się, żeby żadni spóźnialscy już się nie pokazali. 

Chwyciłam moje dwa miecze, jak tylko Bones skierował się w stronę największego 
grona  uzbrojonej  straży.  Cel  numer  jeden  nie  zdążył  nawet  wyjąć  pistoletu. 
Miałam ułamek sekundy, aby ucieszyć się widokiem szoku na twarzach straży, jak 
moc  Bonesa  dotarła  do  nich,  albo  gdy  zobaczyli  dużą  ciemną  formę  zmierzającą 
prosto na nich. I wtedy wylądowaliśmy na nich z olbrzymim trzaskiem. 

Uderzenie było jak zderzenie z grupą drzew, pod warunkiem, że te drzewa krzyczą 
i  odwzajemniają  się.  Cięłam  moimi  mieczami  zanim  nawet  się  zatrzymałam, 
wiedząc, że Bones już usunął się z pola zasięgu moich ostrzy. Kończyny i głowy były 
w  separacji  po  moim  dzikim  ataku,  ponieważ  użyłam  krótszych  mieczy  jako 
przedłużenia moich rąk, tnąc wszystkich po drodze, nie ważne uzbrojonych czy nie. 
Jeżeli byli tutaj, byli po stronie Apollyona, co oznaczało, że oni zabiliby mnie, gdyby 
mogli. 

background image

Więcej  ognia  i  krzyku  dało  mi  znać,  że  reszta  naszego  serdecznego  przyjęcia 
wylądowała.  Chociaż  chciałam  spojrzeć  wokoło  i  sprawdzić  co  z  Bonesem,  
nie  zrobiłam  tego,  skupiając  moją  uwagę  na  wycinaniu  sobie  drogi  przez  gule, 
które  teraz  wysilały  się,  by  przepędzić  intruzów.  Błysk  gorącego  do  białości  bólu 
przeszył mój bok, sprawiając, że przyjęłam pozycję obronną, nawet nie przestając 
wymachiwać  moimi  mieczami  w  kogoś  pechowego  wystarczająco,by  być  blisko 
mnie. Cholera. Zostałam trafiona. 

Całe  to  zamieszanie  popsuło  moją  fryzurę.  Ciemne  pasmo  opadło  mi  na  oczy  
i  wyrwało  mnie  z  zamyślenia,  potoczyłam  się,  by  uniknąć  kolejnego  gradu  kul,  
a gdy podniosłam głowę zobaczyłam jak trawa eksploduje w miejscu, gdzie jeszcze 
przed chwilą byłam. 

Instynktownie wypchnęłam miecz do przodu, słysząc wrzask zanim skoczyłam, mój 
bok  nadal  płonął,  by  zobaczyć,  jak  gul  cofa  się  z  rękojeścią  mojego  miecza,  
w miejscu gdzie był jego nos. 

Zignorowałam  ból  i  skoczyłam  naprzód,  uporać  się  z  nim,  zanim  on  mógłby 
podnieść  pistolet  znów.  Twarde  uderzenie  przez  jego  szyję  i  nie  poruszył  się 
więcej.  Kolejne  uderzenie  rozwaliło  pistolet.  Nie  ma  potrzeby  zostawiać  go 
działającego, gdyż ktoś mógłby podnieść go i zacząć strzelaninę. 

Ból  eksplodował  w  mojej  szyi  w  następnej  chwili,  napełniając  moje  usta  krwią. 
Chwyciłam  martwego  gula,  używając  jego  ciała  jak  tarczy,  kaszląc,  chociaż  nie 
oddychałam. To piekło jak rana w moim boku, ale przeszło szybciej, a czerwień na 
moim ubraniu wyjaśniała co się zdarzyło. Zostałam postrzelona w gardło. 

Jakoś,  to  wkurzyło  mnie  bardziej,  niż  kule  nadal  lecące  w  moją  stronę.  Nadal 
trzymając  trupa,  balansując  jego  ciałem  przed  sobą  szarżowałam  do  gula,  który 
kontynuował  strzelanie  do  mnie.  Te  kule  uderzyły  w  jego  martwego  towarzysza  
i  miałam  czas,  by  wypuścić  dzikie  warczenie  zanim  rzuciłam  ciało  na  niego, 
przewracając go. Natychmiast wyciągnęłam miecz, krojąc na plasterki rękę, którą 
on  podniósł  w  obronie,  potem  jego  szyja,  wkładając  cały  mój  ból  i  gniew  w  to 
uderzenie. Jego głowa potoczyła się daleko od jego ciała. 

background image

Nie zatrzymałam się, by świętować, ale obróciłam się wokoło. W samą porę. Para 
guli  zbliżała  się  do  mnie,  jeden  strzelał,  drugi  wyciągnął  nóż.  Miałam  czas,  by 
wyskoczyć  w  górę,  a  kule  przeznaczone  dla  mnie  uderzyły  w  puste  powietrze, 
wylądowałam  za  nimi.  Mój  miecz  rozpruł  się  przez  obie  ich  szyje  
z pędem od mojego skoku, krew obryzgała mnie, gdy spadli, bez głów, na ziemię. 

"Kotek!” 

Odwróciłam głowę w samą porę, by zobaczyć błysk srebra nade mną. Rzuciłam się 
w  dół,  a  miecz,  który  miał  pozbawić  mnie  głowy  tylko  drasnął  moją  szyję. 
Natychmiast ból eksplodował w mojej czaszce. Każdy wewnętrzny impuls wrzasnął 
w  mnie,  by  skulić  się  defensywnie  i  chwycić  moją  ranę,  ale  część  mnie,  która 
zapamiętała  wszystkie  brutalne  treningi  Bonesa,  kazała  mi  uderzyć  natychmiast. 
Zamachnęłam  się  mieczem  w  miejscu  gdzie  były  nogi  gula,  wkładając  całą  moją 
siłę w to uderzenie. Zostałam nagrodzony przez wrzask i grzmotnięcie, coś ciężko 
wylądowało na mnie. Krew przesłaniała mi wzrok, utrudniała precyzyjne ciosy, ale 
z każdym nowym wrzaskiem wiedziałam, że trafiałam w cel, pomimo tego, że nie 
widziałam gdzie ten cel był. Palący ból przeszył moje plecy, wyginając mnie w łuk  
i podwajając moje wysiłki. Gul nie przestał jeszcze walczyć. 

Po kilku szybkich mrugnięciach, moje spojrzenie przejaśniło się wystarczająco, by 
zobaczyć  go.  Brakowało  mu  ręki.  Jego  nogi  były  pocięte,  ale  miał  srebrny  nóż, 
którym dźgał mnie dalej w plecy, szukając mojego serca. Zamiast odtoczyć się od 
niego,  pchnęłam  naprzód,  uderzając  w  niego  głową  z  całą  moją  furią.  
On  szarpnął  się  w  tył  oszołomiony,  ale  gwiazdy  przed  oczami  i  chęć,  
by  zwymiotować  dały  mi  znać,  że  moje  zranienie  głowy  nie  zostało  jeszcze 
zagojone.  Z  bólem  pulsującym  w  mojej  czaszce  i  okropnymi  nudnościami, 
podniosłam miecz do jego szyi. 

On kopnął mnie w  tym samym czasie, strącając mój miecz. Zamiast  trafić w  jego 
szyję,  mój  miecz  utknął  głęboko  w  jego  ramieniu.  Pociągnęłam  mocno,  ale  nie 
uwolniłam ostrza. Gul wypuścił coś podobnego do warczenia i śmiechu. 

"Nie trafiłaś”, on rechotał złośliwie, podnosząc jego pistolet. 

background image

Moja  druga  ręka  pomknęła  naprzód  i  śmiech  gula  zamarł  w  jego  gardle.  
On  strzelał,  ale  kule  mijały  mnie,  prawdopodobnie  dlatego,  że  teraz  miał  dwa 
srebrne  noże  w  jego  oczodołach.  Nie  powinien  szydzić  ze  mnie  zanim  strzelił. 
Miałam mnóstwo innej broni oprócz mojego miecza. 

On  sięgnął  po  noże  —  drugi  błąd.  Gwałtownie  wykręciłam  pistolet  z  jego  rąk  
i użyłam go do strzelenia w jego szyję, wypuszczając wrzask śmiertelnego triumfu. 
Uwolniłam mój miecz, obracając się wokoło, by znaleźć cel następnego ataku. 

Żaden nie przyszedł. Chociaż nadal słyszałam serie wystrzałów,  były dużo rzadziej 
niż  wcześniej.  Cmentarz  został  zaśmiecony  ciałami,  a  ci,  którzy  jeszcze  stali 
wyglądali bardziej jakby chcieli uciec, niż walczyć. Przez chwilę byłam zaskoczona. 
Tak, wiedziałam, że nasza grupa była twarda, ale . . . 

Czarno-żółty błysk przemknął mi przed oczami, poruszając się z szybkością jakiegoś 
diabła  tasmańskiego  z  kreskówki.  To  wpadło  na  dwóch  guli,  którzy  strzelali  do 
Iana. Chwilę później, nie było tam niczego więcej, niż szkarłatny stos części ciała na 
ziemi i giętkiej blondynki z dwoma mieczami stojącej nad nimi. 

Veritas?  Nie  miałam  szansy,  by  wytrzeszczyć  oczy,  ona  już  była  szaleńczym 
rozmazanym  pędem,  zmierzającym  do  wybuchu  ognia  na  wzgórzu.  W  chwilę 
później wystrzały zamarły. 

"Czy jestem jedyny oczarowany przez tę małą lisicę?” Ian spytał radośnie wbijając 
miecz  w  gula.  To  otrząsnęło  mnie  z  chwilowego  odrętwienia  i  zaczęłam  ścigać 
następną  serię  ognia,  którą  usłyszałam.  Mój  bok  nadal  palił  niemiłosiernie,  ale 
odepchnęłam to od siebie. Nie miałam czasu, by wyciągnąć kule, a nic innego nie 
zatrzyma pieczenia. 

Kontynuowałam  bieg  do  dźwięków  ognia,  oczyszczając  wierzchołek  małego 
wzgórza. U podnóża była pamiątkowa fontanna, ale to nie to napełniło moje ciało 
świeżym  strumieniem  adrenaliny.  To  był  widok  niskiego,  drogo  odzianego  gula 
cofającego  się  do  fontanny,  trzech  strażników  otaczało  go  w  ochronnej  formacji  
i to oni strzelali do wampirów, które odcięły im drogę ucieczki. 

background image

"Apollyon!”  Wrzasnęłam,  przemierzając  wzgórze  w  prostej  linii  do  niego. 
"Pamiętasz mnie, nieprawdaż?” 

Nawet z odległości, widziałam, jak jego oczy poszerzają się. "Żniwiarz”, wyszeptał. 
Potem głośniej,  wrzeszcząc do guli ochraniających go, "To ona, to Żniwiarz!” 

Ogień  zmienił  kierunek,  ale  oczekiwałam  tego.  Odskoczyłam  w  prawo,  wszystkie  
z  wyjątkiem  jednej  kuli  ominęły  mnie.  To  trzasnęło  w  moje  żebra  
z  siłą  torpedy,  ale  potoczyłam  się  dalej,  wiedząc,  że  ogień  nie  ustałby.  
W  przeciwieństwie  do  filmów,  w  prawdziwym  życiu,  źli  faceci  nie  odpuszczają 
strzelaniny, by sprawdzić czy nie żyłeś. Te kule ścigały mnie, ale wspięłam się wyżej 
i  kontynuowałam  podążanie  do  celu,  nagrobki  eksplodowały  dookoła  mnie,  gdy 
kule trafiały w nie, zamiast we mnie. 

Usłyszałam wrzask, gdy jeden z pistoletów ucichł. Potem następny. Nawet biegnąc 
uśmiechałam się. Wiedziałam, że Vlad, Spade i Gorgon potrzebowali tylko chwili, 
by  tu  dotrzeć.  Apollyon  i  jego  straże  powinni  to  także  wiedzieć  
i nigdy nie skupiać wszystkich trzech z ich pistoletów na mnie. 

Wirowałam  wokoło,  zmierzając  do  dna  wzgórza.  Vlad  trzymał  jednego  
ze  strzelców  w  bezlitosnym  uścisku,  płomienie  wybuchały  po  całym  gulu.  Spade 
walczył  z  innym,  ale  nie  bałam  się  o  niego,  ponieważ  w  którymś  momencie,  on 
zdołał  odrzucić  pistolet  daleko.  Na  lewo  Ed  i  Gorgon  walczyli  z  dwoma  innymi, 
którzy  dołączyli  się  do  bitwy,  ale  moja  uwaga  nie  pozostała  skupiona  na  ich. 
Przeniosłam  ją  na  krępego  gula  biegnącego  w  kierunku  bramy  cmentarza.  
Po  drugiej  stronie  tej  bramy  była  mała  biznesowa  dzielnica,  opuszczona  w  nocy, 
ale  z  wieloma  budynkami  i  apartamentami,  w  których  Apollyon  mógłby  się 
schować. 

"O  nie,  nie  zrobisz  tego,”  warknęłam,  biegnąc  szybciej.  Ten  obrzydliwy  ból 
powiększył się, ale nie mogłam skoncentrować się na tym teraz. Musiałam skupić 
się  na  powietrzu  dookoła  mnie,  obrazując  je  jako  coś  z  formą,  którą  mogłabym 
umodelować i zgiąć  według mojej woli. 

Słowa  Bonesa  rozbrzmiały  w  moim  umyśle.  Masz  zdolność.  Tylko  musisz  ją 
wyostrzyć. 

background image

Moje  stopy  podniosły  się  z  ziemi,  ale  nie  spadłam.  Leciałam,  pochylając  się, 
pozwalając  powietrzu  zabrać  mnie  szybciej,  niż  mogłabym  biec  wcześniej.  Wiatr 
targał  moje  włosy,  płynąc  wzdłuż  mojego  ciała,  wznosząc  mnie,  jakby  zrozumiał 
moją  potrzebę  i  chciał  pomóc.  Odległość  między  mną  i  Apollyon  zmniejszała  się, 
jego  kroki  wydawały  się  tak  powolne  i  niezdarne  w  porównaniu  do  drogi,  którą 
przemierzałam  ponad  ziemią.  Nadałam  opływowy  kształt  mojemu  ciału,  ręce 
wyciągnęłam  do  przodu,  w  kierunku  jego  pleców  odzianych  w  marynarkę  
od Armaniego, byłam strzałą. Trzydzieści metrów. Dwadzieścia. Dziesięć . . . 

Kiedy dotarłam do niego, moja prędkość powaliła go na ziemię. Uśmiechałam się, 
chociaż  świeży  potop  bólu  przelał  się  przez  moje  żebra.  Kiedy  podniosłam  się, 
Apollyon  był  przede  mną,  ulga  uczyniła  mnie  prawie  odporną  na  ciosy,  które  mi 
zadał, zanim zamknęłam jego szyję w żelaznym uścisku. 

" Porusz się, a oderwę ci głowę,” powiedziałam, znacząc każde śmiertelne słowo. 

Apollyon  był,  albo  inteligentniejszy,  niż  myślałam,  albo  naprawdę  bał  się  mnie, 
ponieważ przestał ruszać się natychmiast. 

"Co  ze  mną  zrobisz?”  on  syknął  słowa  zniekształcone  od  uścisku  dookoła  jego 
gardła. 

Wypuściłam zasmucony śmiech. 

"Cieszę się, że spytałeś.” 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 36 

W  momencie,  gdy  dotarliśmy  do  fontanny,  Spade  zabił  gula,  z  którym  walczył, 
tylko  zwęglone  szczątki  zostały  z  gula,  którego  widziałam  z  Vladem  i  dwa  bez 
głowy ciała  leżące na  ziemi blisko  miejsca, gdzie  stali Gorgon i Ed. Nie widziałam 
Bonesa,  ale  wiedziałam,  że    wszystko  z  nim  w  porządku.  Czułam  naszą  więź, 
silniejszą  niż  kiedykolwiek,  jego  emocje  przepływały  przeze  mnie  z  niezwykłą 
intensywnością. Teraz, gdy miałam dostateczną ilość wampirów wokoło, puściłam 
Apollyona, popychając go do krawędzi fontanny. 

" Porozmawiajmy o tym co zamierzam ci zrobić,” powiedziałam, podnosząc miecz, 
który  ktoś  zostawił  na  ziemi.  Ruch  na  szczycie  wzgórza  odwrócił  moją  uwagę  na 
chwilę,  ale  po  krótkiej  pauzie  kontynuowałam.  "Myślę,  że  skorzystam  z  twojego 
pomysłu  świętowania  zwycięstwa  z  egzekucją,  z  małą  tylko  różnicą,  kto  straci 
głowę.” 

Apollyon  obnażył  zęby  na  mnie.  "  Nawet,  jeśli  zabijesz  mnie,  moi  ludzie  będą 
walczyli  z  wami  do  śmierci,”  warknął.  "Twoje  zwycięstwo  będzie  niczym,  tylko 
popioły i —”  

Zatrzymał go mój śmiech, jego twarz poczerwieniała z furii. Nie powiedziałam nic, 
zamiast tego, wskazałam na wzgórza za nim. 

Obrócił się, jego usta wygięły się w dół na to co zobaczył. Ktoś, nie byłam pewna 
kto, zebrał pozostałe gule w grupę w tamtej części cmentarza. W przybliżeniu, było 
ich  niewiele  więcej  niż  dwudziestu,  a  ich  ręce  złożone  były  na  głowach  
w uniwersalnym geście poddania się. 

"Wygląda na to, że twoi ludzie wiedzą kiedy bitwa jest przegrana”, powiedziałam, 
zachwycając się oszołomioną miną lidera guli.  

"Jak śmiecie zdradzać mnie ten sposób!” on zagrzmiał do nich. 

Popukałam  w  jego  ramię  moim  pożyczonym  mieczem.  "Nienawidzę  przerywać”, 
powiedziałam, "ale ty i ja mamy nadal jakiś biznes do sfinalizowania.” 

background image

Apollyon  popatrzył  na  miecz  i  na  mnie,  zanim  spojrzał  z  powrotem  
na zniewolonych guli. Ja nie spuściłam spojrzenia z niego, ani też nie poluzowałam 
mojego  uścisku  na  broni.  Wiedziałam,  że  Apollyon  nie  walczył  fair,  inaczej  nie 
bylibyśmy tutaj teraz. 

Dlatego,  byłam  nieco  zaskoczona  kiedy  on  rozpostarł  ramiona  i  powiedział.  
"No  dalej,  Żniwiarzu,  uderz  we  mnie  płomieniami!  Albo  zamroź  mnie  twoim 
umysłem.  Pokaż  moim  ludziom  władzę,  której  oni  tak  nierozważnie  się 
przeciwstawili.” 

Nawet  jego  ostatnie  momenty  były  napełnione  nienawistną  retoryką,  myślałam  
ze wstrętem. 

"Daj  mu  miecz”,  powiedziałam  do  Bonesa,  który  wyszedł  zza  grupy  guli,  
z Veritas u boku. Był cały we krwi i jego ubrania były porwane, jednak poruszał się 
ze  śmiertelną  precyzją,  a  to  oznaczało,  że  mógłby  walczyć  całą  noc.  
Nie powinno mnie zaskoczyć zupełnie, że pomyślał o tym, żeby przyprowadzić gule 
tutaj, by mogli być świadkami upadku ich lidera. 

"  Nie  potrzebuję  jakiejś  niezwykłej  mocy,  by  cię  pokonać”  powiedziałam 
Apollyonowi,  gdy  Bones  cisnął  miecz  do  jego  stóp.  "Mam  srebrne  kule  
w    lewym  boku  i  to  boli  jak  cholera,  ale  podnieś  ten  miecz,  a  skopię  ci  tyłek, 
obiecuję ci to.” 

Apollyon popatrzył na ostrze i z powrotem na mnie. "Nie.” 

"Nie?”  Powtórzyłam  z  niedowierzaniem.  "Oferuję  ci  uczciwą  walkę,  ośle!  Wolisz 
żebym po prostu odcięła ci głowę?” 

Apollyon  obrócił  się  do  Veritas,  upadając  na  jedno  kolano.  "Poddaję  się 
Strażnikowi Rady Wampirów.” 

"Ty obślizgły gadzie, podnieś ten miecz zanim pozbawię cię głowy gołymi rękami,” 
Bones zagrzmiał do niego. 

Mina  Apollyona  wyrażała  dziwny  rodzaj  triumfu.  "Nie  możesz  zabić  mnie,  jeżeli 
poddałem się Strażnikowi. Żadne z was nie może!” 

background image

Patrzyłam na niego  ze zdumieniem. To była osoba, która była odpowiedzialna za 
podburzanie  wampirów  i  guli  do  wojny,  setki  lat  temu?  I  osoba,  która  włożyła 
niewiarygodny wysiłek, by zrobić to znów w dwudziestym pierwszym wieku? 

Widziałam  wielu  złych  przywódców,  w  ich  końcowych  momentach,  ale  żaden  
z nich nie rozkoszował się własną śmiercią, niewielu kiedykolwiek czołgało się tak 
jak  Apollyon  robił  to  teraz.  On  nawet  przesunął  się  bliżej  do  Veritas,  prawie 
chwytał  się  spodni  blond  Strażniczki.  Nie  mogłam  uwierzyć,  że  osoba,  która 
poświęciła  tak  bardzo  swoje  życie  na  masowe  ludobójstwa,  mogła  być  tak 
pozbawiona  kręgosłupa  wobec  jego  własnej  klęski.  To  przypomniało  mi  opis 
historii końca Hitlera. Wyglądało na to, że obaj byli tchórzami w głębi serca. 

"To jest ten, za którym podążaliście?” Vlad spytał pozostałe gule, wyrażając moje 
własne wewnętrzne lekceważenie. "Zabiłbym się ze wstydu, jeżeli byłbym tobą.” 

Veritas  patrzyła  na  Apollyona,  jej  śmiesznie  młodzieńcze  cechy  stwardniały  
z czystej pogardy. 

"Myślisz, że znajdziesz u mnie

 

litość?” 

Złapała  Apollyona  za  długie  pasmo  włosów,  używając  go  jak  dźwigni,  
by odciągnąć jego głowę w tył.  

"Wielokrotnie  szukałeś  moich  ludzi,  by  ich  zniszczyć  i  myślisz,  że  przyznam  ci 
schronienie?” warknęła. 

" Musisz,” Apollyon powiedział, a jego głos załamał się na tym słowie. 

Veritas wyprostowała się, z jej skwierczącą władzą i dostojną prezencją, wydawała 
się dużo wyższa. 

"  Malcolme

 

Untare,  ty,  który  nazywasz  siebie  Apollyon,  za  podburzanie  innych  

z  twojego  gatunku,  do  mordowania  i  powstania,  niniejszym  jesteś  skazany  
na śmierć.” 

On wrzasnął, ale Veritas zignorowała to. Pochyliła się, aż jej usta prawie dotykały 
jego ucha i tylko moja bliskość pozwoliła mi usłyszeć co wyszeptała. 

background image

"Ty marny robaku. Jeanne D'Arc była moją przyjaciółką.” 

Wtedy  kopnęła  go,  unikając  jego  zachłannych  rąk  "Umieraj  na  kolanach  albo 
przyjmij    walkę,  którą  ona  zaoferowała.”  wzruszyła  ramionami  i  odsunęła  się  
od niego. 

Moje  usta  otworzyły  się  ze  zdziwienia,  ale  szybko  je  zamknęłam.  Informacja  dla 
mnie: Nie wkurzać Veritas. Ona trzyma urazę przez wieki. 

Popatrzyłam w dół na gula, czując odpływ nienawiści. Przez wieki zaślepiony dążył 
do  władzy,  odpowiedzialny  za  koniec  wielu  istnień,  ostatecznie  Apollyon 
udowodnił, że jest zbyt patetyczny, by go nienawidzić. Nie był nawet wart tego, by 
go  zabić,  lecz  jeżeli  pozwolę  mu  żyć,  moi  aktualni  i  przyszli  wrogowie  
nie widzieliby tego jako litość. Oni widzieliby słabość, którą mogliby wykorzystać. 
Doskonale  rozumiałam  teraz,  dlaczego 

Bones  zrobił  to  co  zrobił  

z moim ojcem i, dlaczego Vlad pokazywał swoją bezwzględność chętniej niż dobre 
cechy.  To  nie  była  sadystyczna  przyjemność  ani  na  potrzeby  walki.  To  miało 
zapobiegać im. 

" Podnieś ten miecz”, powiedziałam do Apollyona, akcentując każde słowo. "Albo 
zabiję cię gdy klęczysz.” 

Nie miałabym żadnej przyjemności  z tego, ale zrobiłabym to, ponieważ to musiało 
być  zrobione.  Veritas  już  skazała  go  na  śmierć  w  imieniu  wampirów.  Jeżeli  bym 
odpuściła,  to  nie  uratowałoby  jego  życia.  Ona,  albo  ktoś  inny,  po  prostu  
zabiłaby go. 

"Nie,”  Apollyon  powiedział,  prawie  łkając.  Wtedy  podniósł  się  i  spróbował  uciec. 
Schwyciłam  go  zanim  zrobił  kilka  kroków,  pozwalając  mu  uderzyć  mnie  
z całą mocą  jego krępego ciała. On miał tylko ręce, a ja nadal miałam naprawdę 
długie ostrze. 

"Apollyon  wpajał  wam  wszystkim  swoją  nienawiść  z  powodu  kłamstwa,  
że  stałam  się    pół  wampirem,  pół  gulem,”  zawołałam  do  guli,  które  oglądały  nas  
z ponurymi minami. "Ponieważ jeśli ktoś jest niezwykły,  powinniście obawiać się 
go, prawda?” 

background image

Apollyon  spróbował  powalić  mnie  na  ziemię,  ale  pomimo  tego,  że  chodzi  po  tej 
ziemi o wiele dłużej ode mnie, nie spędził tego czasu na nauce walki — a ja miałam 
jednego  z  piekła  rodem  nauczyciela.  Wbrew  bólowi,  który  nadal  wypalał  dziurę  
w  moim  boku,  obróciłam  się  w  ostatnim  momencie,  wskakując  na  jego  plecy 
zanim zdążył się zatrzymać. Ponownie przyłożyłam  miecz do jego szyi. 

"Wszyscy chcecie wiedzieć, dlaczego mam zdolności, których inne nowe wampiry 
nie posiadają?” Powiedziałam, przyciskając mocniej ostrze. "Ponieważ nie karmię 
się od ludzi; piję krew wampirów.” 

I wtedy szarpnęłam miecz, czując więcej satysfakcji z tego publicznego występu niż 
z  tego,  że  zobaczyłam  głowę  Apollyona  oddzielną  od  jego  szyi.  Całe  moje  życie, 
musiałam  ukrywać  czym  jestem.  Najpierw  jako  dziecko  kiedy  nie  wiedziałam, 
dlaczego  inne  dzieci  mnie  nie  lubią,  potem  kiedy  polowałam  na  wampiry  jako 
nastolatka  i  w  końcu,  moje  dziwactwa  zeszłego  roku  jako  pełnego  wampira.  Tak 
więc,  żyłam  chowając  się,  nienawidząc,  albo  przepraszając  za  część  mnie,  której 
nie  wybrałam  i  nie  mogłam  zmienić.  Jeżeli  ktoś  miał  jakiś  problem  
z moją odmiennością, to cholernie źle dla niego. 

"To  prawda,  jem  wampiry,”  powiedziałam  znów,  głośniej  tym  razem.  Pchnęłam 
jego  ciało  daleko  i  stałam,  strząsając  krew  z  mojego  miecza  zwracając  się  
do pozostałej grupy guli. 

"  Najdziwniejszy  krwiopijca  świata,”  dodałam.  "I  wiecie  co?  Jeżeli  to  jest 
niewygodne dla kogoś z was, to niedobrze. Jeżeli to jest tak niewygodne dla kogoś, 
że chce coś z tym zrobić, niech wystąpi i zobaczy, czy nie zjem go następnego!” 

Ostatnia  część  zabrzmiała  jak  groźba,  ale  gdzieś  w  mojej  zapalonej  deklaracji  
o  zaprzestaniu  ukrywania  czym  byłam,  nie  zdążyłam  przemyśleć  moich  słów. 
Widziałam  jak  Bones  unosi  brew,  stłumione  prychnięcie  dobiegło  od  Iana  
i wtedy Vlad zaśmiał się głośno i serdecznie. 

"Z tym rodzajem zaproszenia, Żniwiarzu, sugerujesz formę twojego menu.” 

"To nie jest . . . Powiedziałam zjeść, ale nie dosłownie” wybełkotałam. 

background image

" Myślę, że oddałaś sedno, kotek,” powiedział Bones, jego twarz była poważna, ale 
dostrzegłam  lekkie  drganie  warg.  Jego  mina  stwardniała,  gdy  spojrzał  
na  Veritas,  która  odwróciła  się,  by  patrzeć,  jak  ścinam  głowę  Apollyona.  
"I popieram to,” on powiedział, ale wszelkie ślady humoru zniknęły z jego głosu. 

Strażniczka Prawa gapiła się na mnie. Nie żałowałam mojej publicznej deklaracji — 
być  może  moje  sformułowanie  nie  było  najlepsze—  ale  wiedziałam,  że  jej 
odpowiedź  ma  o  wiele  większe  znaczenie,  niż  zdanie  mojej  widowni  wampirów 
albo pojmanych guli. Ona mówiła w imieniu najwyższej rady wampirów. 

W końcu , Veritas wzruszyła ramionami. "To czyni cię najdziwniejszym krwiopijcą 
świata, ale nie ma żadnego prawa przeciw wampirowi karmiącemu się od innych 
wampirów.” I wtedy ona odwróciła się. 

Wypuściłam śmiech, który zamarł w moim gardle, gdy kątem oka uchwyciłam ruch 
przy bramie. 

Marie Laveau szła powoli w stronę cmentarza. 

 

Tłumaczenie:  Sylwia 

 

 

 

background image

Rozdział 37 

 

Nawet nie mrugnęłam, gdy gapiłam się na Marie. Dla kogoś, kto jej nie znał, widok 
jednego  idącego  gula  nie  powinien  wyglądać  przerażająco.  Ale  ja  wiedziałam,  że 
Marie mogłaby wezwać armię  Szczątków, by walczyły dla niej, zanim mogłabym 
nawet  szepnąć,  "O  cholera.”  Czy  zdołałabym  przywołać  moją  własną  armię 
wystarczająco  szybko,  by  sprzeciwić  się  takiemu  atakowi  od  niej?  Czy  może 
powinnam  skupić  moją  energię  na  próbowaniu  kontrolowaniu,  tych  których  ona 
przywoła, jeżeli doszłoby do tego? Założyłam, że Marie dała mi jej moc, bym mogła 
pokonać Apollyona, ale może ona była cały czas po jego stronie? Czy wszystko co 
myślałam o niej było nieprawdą? 

"Dlaczego tutaj przyszłaś?” Veritas syknęła do niej. 

Podniosłam  moją  rękę,  ignorując  niedowierzające  spojrzenie,  które  Strażniczka 
Prawa mi posłała, gdy ją uciszałam. 

"

 

Majestic,  jak  miło,  że  wpadłaś,”  powiedziałam  brzmiąc  dużo  spokojniej  niż  się 

czułam.  "Mam  nadzieję,  że  znalazłaś  to  miejsce  ponieważ  zaprzyjaźnione  duchy 
przekazały ci co zaszło. A nie zjawiasz się, by się mścić.” 

Jej głębokie brązowe oczy spotkały moje, twarz miała całkowicie bez wyrazu. Szła 
naprzód,  omiatając  spojrzeniem  cmentarz,  patrząc  na  rozrzucone  ciała  guli 
dookoła niej. Te, które nadal żyły przykucnęły w lęku. 

"Apollyon  nie  żyje?”  Marie  spytała,  żadnej  podpowiedzi,  o  czym  myślała,  w  jej 
gładkim głosie. 

"Bardzo”,  odpowiedziałam  zanim  Veritas  mogłaby  mówić.  "Większość  jego 
najlepszych poruczników nie żyje również.” 

Marie  była  teraz  przed  resztą  guli,  tylko  kilka  nagrobków  oddzielało  ją  od  linii 
wampirów. 

"A twoje plany dla innych?” 

background image

Spojrzałam  za  nią  znów,  wypatrując  wściekłej  masy  Szczątków  mogących  ukazać 
się w każdej sekundzie. Nie mieliśmy szansy, by formalnie przedyskutować między 
sobą  co  zrobimy  z  pojmanymi  gulami,  ale  nie  czekałam,  by  poradzić  się  kogoś, 
odpowiedziałam od razu. 

"Pozwolimy im odejść.” 

" Nie masz żadnej władzy, by podjąć taką decyzję,” Veritas warknęła. 

"Jaka szkoda.” Głos Marie przeciął powietrze, nawet umarłych, by podniósł. "Jeżeli 
będzie  tak,  jak  mówi  Cat,  wtedy  nie  miałabym  żadnego  powodu,  
by  atakować  was  w  obronie  moich  ludzi.  Chcę  pokoju.  Nie  zmuszaj  mnie  
do wojny.” 

Veritas gapiła się na Marie, jej zwodniczo młody wygląd spoważniał. Miałam tylko 
nadzieję,  że  ona  miała  w  przeszłości  do  czynienia  z  Marie  i  wie,  że  straszny  głos 
królowej voodoo był ostrzeżeniem, że ona może uwolnić wszelki rodzaj bólu. Jeżeli 
nie, nie miałam czasu by przekonać Veritas jak dzikie są Szczątki. Miałabym tylko 
czas,  by  spróbować przywołać  moje własne,  albo  to  wszystko  zamieni  się  w  rzeź  
z  ofiarami  po  naszej  stronie,  tym  razem.  Marie  miała  ręce  splecione  z  przodu,  
w  zwodniczo  swobodnym  geście,  ale  wiedziałam,  że  wystarczyłoby,  że  przyciśnie 
do ciała ostry pierścień. 

Tylko  moc  Mencheresa  mogłaby  być  wystarczająco  szybka,  by  powstrzymać  ją  
od  wezwania  krwią  Szczątków.  Chociaż  widziałam

 

kątem  oka,  jak  on  wchodzi  

na  cmentarz,  poczułam  ulgę,  że  Denise  i  Kira  były  z  nim,  nie  ośmieliłam  się 
spojrzeć  na  Mencheresa  z  obawy,  iż  jakiś  gest  zmotywowałby  Marie  
do  działania.  Jeżeli  Mencheres  zamroziłby  ją,  to  lepiej  by  było,  gdyby  od  razu  
ją  zabił.  Ona  nigdy  nie  odpuszczała  takich  rzeczy,  szczególnie  przy  świadkach.  
I, jeżeli wyeliminujemy Apollyona, jego sojuszników i Marie Laveau tej samej nocy, 
zaczęlibyśmy wojnę sami. 

"Cat  nie  ma  żadnej  władzy,  by  podjąć  taką  decyzję,”  Veritas  powtórzyła.  Obok 
mnie,  Bones  zbierał  się  do  obrony,  przeciw  hordzie  niematerialnych  zabójców. 
"Niemniej jednak ona ma rację,” Veritas dokończyła. 

background image

Mało brakowało bym głośno krzyknęła z ulgi. Napięcie Bonesa, które czułam przez 
naszą więź, zmalało również, chociaż jego postawa nie zmieniła się. 

"Oni zrobią z nas niewolników,” jeden z guli zawołał gorzko. 

"Nie,  nie  zrobią”,  Marie  powiedziała,  brzmiąc  natarczywie  i  uspokajająco 
równocześnie. 

"Pokój  nie  oznacza, że  wampiry  kiedykolwiek  będą  rządziły  nami.  Oni  nie  są  silni 
wystarczająco, by to zrobić. Tak długo jak żyję, naród guli zawsze będzie równał się 
z wampirami w sile.” 

Nie  widziałam,  jak  palce  Marie  poruszają  się,  ale  poczułam  powiew  mocy  
w  powietrzu,  tuż  przed  tym  jak  Szczątki  ukazały  się  za  nią,  wyglądające  jak 
przezroczysta  wersja  armii  piekła.  Ich  ilość  szokowała,  ich  energia  przelała  się 
lodowatymi falami wzdłuż mojej skóry. Rany po srebrnych kulach zamknęły się już, 
więc  jakaś  część  we  mnie  ryknęła,  że  powinnam  użyć  własnej  krwi,  teraz,  jeżeli 
miałam  nadzieję  powstrzymania  ich.  Ale  Marie  nie  wysłała  Szczątków  
po nikogo. Ona zgromadziła je za sobą, rosnącą ścianę, która podniosła się wyżej 
niż drzewa i poszerzyła się docierając w najdalsze rejony cmentarza, było ich pięć 
razy więcej, niż tych, które przywołałam z Vladem. 

"Wiwat dla naszej królowej!” jeden z guli zawołał, "Wiwat!” więcej guli powtórzyło 
pozdrowienie, aż zadrżało, od ich deklaracji wierności. 

Marie skłoniła głowę w podziękowaniu i wtedy ściana Szczątków opadła, znikając 
pod ziemią. Tym razem, widziałam ruch jej palca, który poprzedził pojawienie się 
jej krwi, koniecznej, by odesłać śmiertelne zjawy do ich grobów. 

Spuściłam  wzrok  z  Marie,  by  zerknąć  na  Bonesa.  On  potrząsnął  głową  
w  cynicznym  geście,  który  odzwierciedlał  moje  własne  myśli.  Przez  pozbycie  się 
Apollyona  i  jego  najlepszych  giermków,  umożliwiliśmy  Marie  bycie  królową  
nie  tylko  w  Nowym  Orleanie,  ale  dla  całego  narodu  guli,  wnioskowałam  z  ich 
reakcji.  Jeżeli  ona  sama  zabiłaby  Apollyona,  mogła  wywołać  tym  wojnę  domową 
pomiędzy  jego zwolennikami a jej. Ale z jego odejściem, ona była teraz lojalnym 
zbawicielem jej ludzi i ich obrońcą. 

background image

Cholera. 

Spotkałam  jej  spojrzenie,  notując  satysfakcję  w  jej  oczach,  ledwie  poruszając 
wargami, wyszeptałam ostrzeżenie. Marie mogła być teraz królową mięsożerców, 
ale ona i ja dzieliłyśmy sekret, który mógł ją zniszczyć. Jej ludzie nie wiwatowaliby 
jej 

tak 

czcią, 

gdyby 

wiedzieli, 

że 

ona 

podzieliła 

się 

mocą  

z  wampirem,  dając  mi  narzędzia  konieczne,  by  pokonać  Apollyona.  I  jeżeli  ona 
spróbowałaby  użyć  jej  nowej  pozycji,  by  wszcząć  wojnę  przeciwko  wampirom, 
wkrótce znalazłaby się w sytuacji, gdzie duch walczy przeciw duchowi. Mogłabym 
użyć pożyczonych od niej zdolności i pomóc mojemu przyjacielowi Fabianowi. 

Ale  kiedy  Marie  skłoniła  do  mnie  głowę  uprzejmie,  nie  wrogo,  poczułam  ukłucie 
nadziei. Marie miała wiele cech, ale pośpiech i głupota nie były między nimi, więc 
ona  wiedziała  to  wszystko.  Z  niewiarygodnymi  mocami,  które  posiada  wiele 
wampirów, plus to co mam od Marie, wiedza o duchach i świadomość jak ważną 
rolę  mogliby  odegrać  w  bitwie,  szanse  wampirów  i  guli  były  dość  wyrównane, 
nawet ze zdolnościami Marie. 

Szala  przechyliła  się,  kiedy  śmierć  Gregora  uczyniła  Marie  jedyną  przywódczynią 
guli, ale być może ta równowaga była zamierzona przez Marie, kiedy zmusiła mnie, 
by pić jej krew, używając jedynej groźby, której nie mogłabym zlekceważyć: życie 
Bonesa.  Mogłam  tylko  mieć  nadzieję,  że  wydarzenia    tego  wieczora  były  jej 
planem, by zapanował pokój . . . i być gotową w przypadku, gdyby nie były. 

Skłoniłam  głowę  w  tym  samym  pełnym  szacunku  geście,  ale  nadal  trzymałam 
palec blisko ust. Drobny uśmiech przemknął przez jej twarz, zanim Marie obróciła 
się. Obie nasze wiadomości zostały wysłane i odebrane. 

"Chodźcie”,  Marie  powiedziała  do  guli,  które  przeżyły.  "Odejdziemy  razem.  
Nie macie czego się obawiać z ich strony. Teraz panuje pokój.” 

Jak jeden, gule zaczęły iść za Marie, kiedy ona obróciła się, by wyjść z cmentarza tą 
samą drogą, którą przyszła. Zastanawiałam się, czy oni odebrali ostrzeżenie ukryte 
w  jej  wypowiedzi,  że  teraz  panuje  pokój.  Ja  odebrałam  i  jeszcze  raz  poczułam 
ukłucie  nadziei.  Jeżeli  któryś  z  nich  wróciłby,  by  rozpocząć  znów  walkę  

background image

z  wampirami,  odkryliby,  że  gniew  królowej  voodoo  był  o  wiele  gorszy,  
niż to co ja lub jakiś inny wampir mógłby im zrobić. 

"Ona nie użyła żadnego zaklęcia,” Veritas szepnęła zaskoczona. 

Posłałam  jej  krótkie,  zmęczone  spojrzenie.  "To  dlatego,  że  ona  nie  praktykuje 
czarnej magii; ona jest czarną magią,” Powiedziałam, powtarzając słowa Marie. 

"Czy  możemy  jej  zaufać?”  Veritas  spytała  Mencheresa,  tak  cicho,  że  ledwie  
ją usłyszałam. 

On rzucił zamyślone spojrzenie, w kierunku gdzie Marie opuściła cmentarz, zanim 
zerknął w moim kierunku. 

"  Możemy  zaufać  jej,  ale  w  granicach  rozsądku”  Mencheres  odpowiedział  
w końcu. "Poza tym, jeszcze zobaczymy.” 

Patrzyłam  w  kierunku,  gdzie  zniknęła  królowa  voodoo.  Czas  pokaże  prawdziwe 
motywy Marie. Do tego czasu , musieliśmy poskładać kawałki i ruszać. 

Mówiąc o kawałkach . . . 

Rzuciłam  spojrzenie  dookoła  na  pozostałości  po  bitwie.  Porozrzucane  kończyny, 
ciała  i  ziemia  w  różnych  ciemnych  łatach  od  krwi.  Co  za  bałagan.  Musielibyśmy 
spalić większość obszarów gdzie bitwa miała miejsce , pozbyć się krwi nieumarłych 
i na wszelki wypadek również krwi Denise. Zadzwonię do Tatea, żeby powstrzymał 
miejscowych  policjantów,  gdy  wzniecimy  ogień.  To  nadal  było  dziwne  uczucie 
wiedzieć, że Tate był tym, z którym porozmawiam o opanowaniu sytuacji, zamiast 
usłyszeć głos Dona na linii, kiedy zadzwonię. 

Nawet  myślenie  o  moim  wujku  powodowało,  że  wydawało  mi  się,  iż  widzę  go 
kątem  oka;  ubranego  w  garnitur  i  krawat,  szare  włosy  gładko  zaczesane, 
zmarszczone brwi, jak to zwykle robił kiedy był rozdrażniony albo zamyślony. Kilka 
razy  przez  ostatnie  dziesięć  dni,  miraż  mojego  wujka  ukazywał  mi  się,  
ale znikał jak tylko odwracałam się. Smutek powodował zabawne rzeczy ludziom, 
ale  nie  obróciłam  się  jeszcze.  Miałam  srebrne  kule  do  wyjęcia  z  mojego  ciała  

background image

i mnóstwo innych nieprzyjemnych rzeczy do zrobienia, ale tylko przez kilka chwil, 
chciałam udawać, że Don był nadal ze mną. 

" Na krew Lucyfera, nie wierzę w to,” Bones syknął. 

Odwróciłam  się  wtedy.  Zgodnie  z  oczekiwaniem  ,  obraz  mojego  wujka  zniknął,  
ale  zaskoczyło  mnie  to,  że  Bones  wpatrywał  się  w    to  samo  miejsce  za  mną,  
jego usta były otwarte jakby . . . 

Jakby zobaczył ducha. 

"Nie,” westchnęłam. 

Bones spotkał mój wzrok i jedno spojrzenie w jego oczy powiedziało mi wszystko. 

"  Sukinsyn”,  szepnęłam,  moje  emocje  sięgnęły  szczytu.  Podeszłam  do  miejsca,  
w które wpatrywał się

 

Bones. 

"  Donald  Bartholomew  Williams”,  zawołałam  głośno.  "Zawróć  swoją  dupę  tutaj,  
w tej chwili!” 

 

 

Tłumaczenie:  Sylwia