background image

 

 

Poza Miłością i Wolnością. Syndrom uzależnienia psychologicznego. 

Tadeusz Kobierzycki  

Pamięci prof. Kazimierza Dąbrowskiego (1902-1980) filozofa, psychiatry i psychoterapeuty  

Przedmowa.  

   Dzialalnosc i tworczosc dr Tadeusza Kobierzyckiego obejmuje filozofie, pedagogike, 

psychologie i psychoterapie. Jego aktywnosc koncentruje sie na higienie psychicznej, ktorej 

promotorem byl w Polsce prof.Kazimierz Dabrowski (1902-1980). Po smierci tego wybitnego 

uczonego, dr T.Kobierzycki od maja 1981 r. do czerwca 1984 r. byl przewodniczacym 

Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej i redaktorem kwartalnika Zdrowie Psychiczne. 

Poprzez Konwersatorium Ja-Czlowiek, (1981-1983) przygotowal program Studenckiej 

Szkoly Higieny Psychicznej, ktora sie usamodzielnila w roku 1984. Do tej pory wzielo w niej 

udzial kilkuset studentow.  

   Cecha charakterystyczna w diagnostyce i terapii proponowanej przez dr T.Kobierzyckiego 

jest skoncentrowanie na poszukiwaniu i ksztaltowaniu autonomii osobowej.  

   Dlugoletnia praca ze studentami, przezywajacymi trudnosci osobiste, nerwice i 

psychonerwice, a takze reagujacymi psychopatycznie i psychotycznie, sklonila dr 

T.Kobierzyckiego do zbadania tendencji uzaleznieniowych w okresie szkolnym. Jako 

nauczyciel psychologii i pedagogiki, bezposrednio obserwowal fenomeny uzaleznienia. 

Psychologia szkolna jest aktualnie zorientowana patocentrycznie, jest zrodlem wielu urazow i 

srodowiskiem potegujacym urazy wyniesione z domu. Nauczyciele wzamacniaja porzadek 

Rodzica. Silna reprezentacja nauczycielek, ktore stanowia okolo 70% kadry, uniemozliwia 

prawidlowe i zdrowe roznicowanie sie i rozwoj osobowosci ucznia.  

   Na tle psychopatologii domowej i szkolnej zrozumiale sa zjawiska nieposluszenstwa, buntu 

i kontestacji Dziecka, takze w skrajnych formach, przybierajacych postac narkomanii, 

alkoholizmu czy samobojstwa. Na skutek niedoboru meskiej reprezentacji w srodowisku 

wychowawczym, tzw. patologiczne formy zachowania, staja sie nie tylko wyrazem zlego 

rozwoju Dziecka, ale takze speczyficzna forma autoterapii. Takie zachowanie jest 

zwierciadlem krzywej rodziny lub krzywej szkoly.  

background image

 

 

   Waznym momentem w doswiadczeniach dr T.Kobierzyckiego bylo prowadzenie treningow 

z Rodzicami narkomanow i mlodocianymi narkomanami z okolic Lublina. Zwrocil wtedy 

uwage na reakcje psychotyczne narkomanow i na silna potrzebe halucynacji. Te zjawiska nie 

daly sie zinterpretowac na poziomie psychoanalizy Z.Freuda. Dlatego dr T.Kobierzycki 

zwrocil sie do psychologii glebi C.G.Junga. Dr T.Kobierzycki w duzym stopniu korzysta z 

projekcyjnych technik i metod diagnozy. Autor prezentowanych tyekstow wykracza zarowno 

poza twierdzenia Freuda jak i Junga, formulujac wlasne hipotezy, zorientowane na rozwoj 

osobowy.  

   W swojej koncepcji uzaleznien, opisywanej jako syndrom uzaleznienia psychologicznego, 

dr T.Kobierzycki wychodzi z zalozenia, ze egzystencja ludzka sterowana jest przez 

zasadnicze wartosci: milosc, wolnosc i lek. Sa to doswiadczenia zrodlowe, dziedziczone 

genetycznie. Zatem od tego typu doswiadczen zalezy to, w jaki sposob zorientowany jest 

rozwoj osobowy, co zdominuje integracje psychiczna i jaka wartosc stanie sie zrodlem 

kryzysu osobowego. Wartosci te, ujawniaja sie w przezyciach, maja swoj aspekt biologiczny, 

spoleczny, psychologiczny i osobowy (ontologiczny). Wszystkie maja znaczenie dla diagnozy 

i prognozy rozwojowej. Musi ona obejmowac calosc zycia jednostki, takze jej wymiar 

transcendentny.  

   Matka moze nie chciec urodzic Dziecka. Wtedy dokonuje intencjonalnej aborcji czyli 

psychologicznie usmierca Dziecko. A wiec sam moment urodzenia jest juz znaczacy dla 

zbudowania systemu uzaleznienia. Ma on swoje odzwierciedlenie w stosunku matki do 

Dziecka. Nastepnie w fazie oralnej, analnej i fallicznej (Z.Freud) nastepuje wzmacnianie 

zaleznosci od matki lub uwalnianie Dziecka z tej zaleznosci. Na ogol jednak, zwlaszcza w 

sytuacji deficytu, gdy matka zostaje sama, Dziecko spelnia role reprezentanta meza matki i 

wlasnego ojca. Staje sie obiektem przeniesienia urazu matki oraz obiektem jej 

kompensacyjnych manipulacji. Ten kompensacyjny stosunek matki do Dziecka jest 

dynamizmem uzaleznienia.  

   Wymiar psychologiczny uzaleznienia przybiera postac zaburzenia psychotycznego 

(halucynacje). Mozna go dobrze opisac za pomoca terminologii C.G.Junga. Efekt 

psychotyczny, to niemoznosc zintegrowania i zroznicowania wlasnego ja z tresciami zakazow 

i nakazow czyli z archetypem cienia: (wstyd, wina, grzech), animy-aminusa: (bycie kobieta-

mezczyna), wielkiej matki-starego medrca: (macierzynstwo-ojcowstwo duchowe), jazni: 

(byecia soba - osoba). Tendencja do rozszczepiania osobowosci moze osiagnac stan integracji 

background image

 

 

i syntezy wewnetrznej. Integracja ta pozwala wydostac sie z impasu osobie uzaleznionej 

psychologicznie od rodzicow lub osob zastepczych.  

   T.Kobierzycki wychodzi z zalozenia, ze uzaleznienie jest syndromem rodzinnego ukladu, w 

ktorym Dziecko odgrywa role stabilizatora. W rodzinie syndromem uzaleznienia jest brak 

dynamiki rozwojowej, pozwalajacej przeksztalcac uklad. Ten brak, to roznorodne deficyty 

psychiczne, spoleczne, fizyczne. Dziecko kompletuje braki rodzicow lub nawet je zastepuje, 

sluzy do wyrzeczenia ojca lub matki. Musi chorowac, aby uklad sie nie zmienil. W ujeciu dr 

T.Kobierzyckiego istotne jest zroznicowanie uzaleznien, wedlug sposobow radzenia sobie z 

nimi przez Dziecko. Rozwiazania regresywne symbolizuja: niedorozwoj psychiczny, autyzm, 

narcyzm, narkomania, alkoholizm. Rozwiazania transgresyne symbolizuja: anorexia nervosa, 

pracoholizm, nerwice i psychonerwice. Zas rozwiazania psychotyczne symbolizuja 

zachowania charakterystyczne dla osobowosci typu borderline.  

   Klasyfikacja roznicujaca typy uzaleznien moze miec praktyczne zastosowanie w 

roznicowaniu terapii osob uzaleznionych. Dr T.Kobierzycki, na konferencji zorganizowanej 

w 1986 r. w Warszawie, zaproponowal reorganizacje osrodkow terapii wedlug typu - 

psychopatycznego, psychotycznego, psychoneurotycznego. Aktualnie bowiem terapia dla 

narkomanow i alkoholikow jest skoncentrowana na pracy z psychopatami. A osoby o typie 

psychoneurotycznym i psychotycznym nie znajduja wlasciwej pomocy.  

   Dr T.Kobierzycki opisuje trzy typy wiezi Dziecka z Rodzicem, wzmacniajace jego 

uzaleznienie. Pierwszy: symbiotyczny, w ktorym Rodzic wzmacnia regresje, sklania do 

toksykomanii, choroby, niedorozwoju. Jego cecha charakterystyczna jest praktykowanie 

rytualow kazirodczych. Ten typ zaleznosci jest najtrudniejszy do przelamania w 

psychoterapii. Drugi: separacyjny, oparty na wzajemnym wzmocnieniu, przybiera postac Gry 

w porzucenie. Dziecko praktykuje kompulsywne powroty do domu, z wyjazdow, ucieczek, 

rozstan na zawsze, spowodowanych przez maltretowanie, awantury, itp. Trzeci: alienacyjny 

typ uzaleznien charakteryzuje sie latwoscia opuszczania domu rodzinnego i Rodzicow. 

Dziecko uznaje (lub halucynuje), ze jego Rodzice sa nieprawdziwe, ze pochodzi z domu 

dziecka lub z innego, tajemnego (czesto nieprawego zwiazku) ojca lub matki. Takie 

zaburzenie obrazu siebie ma swoje korzenie w rodzinach schizmatycznych (podwojna lub 

wielokrotna rodzina). Alienacja psychiczna rozwija sie w kierunku psychozy, ktora 

systematyzuje tresci urazu w obrazy apokalipsy. Dziecko jest w niej ofiara, osoba potepiona i 

podla, zdegradowana przez demonicznego Rodzica.  

background image

 

 

   W zakonczeniu niniejszej ksiazki autor zamiescil wlasny model diagnostyczny, dotyczacy 

ewolucji uzaleznienia - od strony Dziecka. W swojej przedmowie przyjmuje wersje tego 

modelu - od strony Rodzica. Siegam do tekstow opublikowanych poza tym zbiorem, do 

ktorego dostep jest trudny.  

   Syndrom uzaleznienia psychologicznego w koncepcji dr T.Kobierzyckiego wyglada 

nastepujaco:  

   1. Negatywny kontekst spolecznej pozycji kobiety:  

    nadmierne obciazenie praca (pracoholizm), odrzucenie roli matki (ograniczenie potomstwa, 

realna i intencjonalna aborcja), maskulinizacja osobowosci (poczucie nizszosci, wstydu i 

krzywdy z powodu bycia kobieta),  

   2. Negatywny kontekst spolecznej pozycji mezczyzny:  

    patogenna zaleznosc od miejsca pracy (nadumieralnosc), zrzeczenie sie roli ojca na rzecz 

kobiety (nieodpowiedzialnosc), infantylizacja lub feminizacja osobowosci (poczucie slbosci i 

bezradnosci).  

   3. Socjopatyczny lub psychopatyczny uklad relacji mezczyzna-kobieta:  

    brak kontaktu emocjonalnego i pseudowzajemnosc, anihilacja i masywna agresja jako 

wzajemne wzmacnianie, konflikt skoncentrowany wokol seksu, lek przed Dzieckiem, 

myslenie i dzialanie abortywne np.ograniczenie liczby potomstwa, tendencja do 

przeksztalcania ukladu diadycznego w monadyczny.  

   4. Rodzina z syndromem uzaleznienia:  

    podzial rodziny miedzy Rodzicow, niezroznicowanie rol malzenskich i rodzicielskich, 

diady emocjonalne i uklady kazirodcze, konflikt i podporzadkowanie rodziny ojcu lub matce 

(monadyzacja), zimna, irracjonalna, chaotyczna lub schizmatyczna struktura (alienacja i 

psychotyzacja wiezi).  

    a. ojciec:  

background image

 

 

    zdegradowany do roli pracownika i kasjera itp., bierny, wyautowany, ukryty, depresyjny 

(alkolholizm), konfrontuje sie z zona i Dzieckiem przez agresje, gra role nieobecnego, 

chorego, dzieciecego lub demonicznego.  

    b. matka:  

    awansowanie do roli superrodzica i superpracownika, aktywna, centralna, zagarniajaca, 

manijna, konfrontuje sie z mezem i Dzieckiem przez ponizanie ich lub siebie, gra role 

wszechmocnej, ale samotnej i opuszczonej lub obojetnej.  

    c. dziecko:  

    uzaleznione od jednego z Rodzicow lub walczace, konfrontujace sie z Rodzicami za 

pomoca choroby fizycznej lub psychicznej, zastepujace nieobecnego Rodzica, ratujac w ten 

sposob malzenstwo i uklad rodzinny.  

   5. Struktura psychiczna osoby uzaleznionej:  

    lek przed nieistnieniem, smiercia, zyciem, brak bezpieczenstwa ontologicznego, wola 

samozniszczenia, samodreczenia, samobojstwa, symbiotyczne, separacyjne i alienacyjne 

formy identyfikacji, potrzeba bycia absorbowanym i zahamowanym, lek przed rozwojem, 

brak autonomii, przezywanie konfliktu miedzy ja i nie-ja, brak odgraniczenia sie od innych 

osob, somatyzacja leku, autoseksualizm, narkomania, alkoholizm i wstret do wlasnego ciala, 

poczucie pustki wewnetrznej i nacisku zewnetrznego, rozbudowa systemu obrony 

wewnetrznej (ewolucja ku paranoi), poczucie wdzierania sie swiata do wewnatrz (ewolucja 

ku psychozie), alienacja psychiczna, swiat wyobrazony staje sie prawdziwy, swiat fizyczny i 

spoleczny - falszywy.  

   6. Dynamika uzaleznienia i terapia narkotyczna:  

    ewolucja psychiczna odbywa sie miedzy stadium psychopatycznym a psychotycznym, 

rzadko przekracza stadium psychozy ku psychonerwicy, Uzaleznieni jest forma autoterapii 

zapobiegajacej natychmiastowemu samobojstwu - stad narkomania jest forma jego 

hamowania i kontrolowania, na korzysc rozwiazania psychotyzacyjnego, wejscie na sciezke 

narkomanii czy innych form uzaleznienia jest wyrazem leku przed byciem soba, przed 

odpowiedzialnoscia, a zwlaszcza przed brakiem milosci i wolnosci, jest forma terapii przez 

background image

 

 

lek, narkomania celebruje lek, identyfikuje sie z nim, adaptuje sie do niego, przyzwyczaja do 

jego wysokich i dotkliwych form, by moc oderwac sie od Rodzicow.  

    Przedstawiony powyzej model diagnostyczny syndromu uzaleznienia psychologicznego 

uwzglednia istotne elementy koncepcji dr T.Kobierzyckiego. Jest to ujecie nowe, uzasadnione 

dlugoletnia praktyka terapeutyczna, prowadzona w Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej. 

Ksiazka ta przeznaczona jest dla studentow psychologii, pedagogiki, resocjalizacji i 

medycyny. Moze pomoc w nowym spojrzeniu na diagnoze i terapie syndromu uzaleznienia 

psychologicznego  

   Cezary Zechowski Sanatorium Neuropsychiatrii Dzieciecej w Zagorzu k.Warszawy.  

   Wstep.  

   Od wielu lat psychologowie, pedagodzy, psychoterapeuci i lekarze probuja sobie poradzic z 

problemem tzw. patologii spolecznej. Zalicza sie do niej przestepstwa, narkomanie, 

alkoholizm, nikotyznizm, samobojstwa, itp. Zachowania te zalicza sie do chorob spolecznych 

lub chorob z pogranicza psycho-spolecznego. Leczeniu poddaje sie objawy, zachowania, 

ktore burza estetyke i porzadek spoleczny. Alkoholizm i narkomania przybraly takie 

rozmiary, ze mowi sie o walce z nimi. Ale efekty tej walki sa mierne. Wydaje sie, ze 

zalozenia sa bledne i dlatego nie przynosza oczekiwanych rezultatow.  

   Historycy zwrocili kiedys uwage, ze alkoholizm w Polsce byl szerzony w okresie zaborow 

lub okupacji. A wiec zostal zwiazany z sytuacja niewoli. Spostrzezenie to wymaga 

weryfikacji psychologicznej. Czy alkoholizm jest rzeczywiscie choroba niewoli? Czy tzw. 

patologia spoleczna nie jest ta sama choroba? Wspolczesna psychologia dowartosciowuje 

znaczenie wolnosci i milosci w rozwoju osobowym czlowieka. Takie stanowisko zajmuje 

psychologia egzystencjalna, personalistyczna i fenomenologiczna. Tym samym tropem ida 

moje rozwazania i badania. Do tego celu wykorzystuje psychoanalize, analize transakcyjna, 

psychologie glebi, teorie dezintegracji pozytywnej. Niewatpliwie uzaleznienie wiaze sie z 

utrata milosci lub wolnosci. A utrata sprzyja rozwojowi niepokoju, pasywnosci i leku.  

   Modelem uzalenienia (zniewolenia psychologicznego) jest rodzina. Brak w niej jest ojca 

(pracoholizm v.alkoholizm). A matka przejmuje przydzielane mu dotychczas funkcje. 

Powstaje nierownowaga psychologiczna, socjologiczna. Rodzina staje sie ukladem 

pozbawionym symetrii (zwichrowanym). Niesymetryczna rodzina nazywana jest rodzina 

background image

 

 

hybrydalna, narcystyczna, krzywa, niepelna, patologiczna, maternalistyczna, itp. Ta 

niesymetria stala sie przez wiele lat norma, ktora sie utrwala i wywoluje zwiekszone efekty 

patologiczne. Dlatego sluszne wydaje sie zidentyfikowanie deficytow, stojacych u podstaw 

uzalezniajacej sie rodziny i uzaleznionej osobowosci.  

   Ksiazeczka ta sklada sie w swojej zasadniczej czesci z wykladu i analizy. Uzupelniona jest 

przedmowa i wstepem oraz zakonczeniem i modelem diagnostycznym syndromu 

uzaleznienia. Ostatni fragment tej ksiazki jest zasadniczym jej celem. Ma pomoc w diagnozie 

syndromu wedlug calej grupy czynnikow, wplywajacych na jego ksztaltowanie. Wyklad 

powstal na kanwie wygloszonych i opublikowanych przez mnie referatow. Pierwszy 

przedstawilem na Ogolnopolskiej Sesji Naukowej - Destrukcyjne zachowania mlodziezy. 

Profilaktyka i terapia (15.04.1988 r. WSP Olsztyn) pt. Toksykomania a rozwoj psychiczny 

czlowieka. Tekst ten zostal w calosci zarejestrowany na tasmie magnetowidowej dla potrzeb 

WSP, a jego obszerne fragmenty opublikowane w dwumiesieczniku Zagadnienia 

Wychowawcze a Zdrowie Psychiczne 1989, nr 3-4, s.21-36., pt. Toksykomania a 

psychoanalityczna koncepcja czlowieka. Referat drugi przedstawilem na I Krajowym 

Sympozjum - Wychowanie a problem patologii spolecznej mlodziezy (18.11.1988 r. TRiPDU 

"Powrot z U" Warszawa) pt. Praca z rodzinami osob uzaleznionych. Cele i metody. Zostal on 

zamieszczony w zbiorowym zeszycie poswieconym konferencji pod tym samym tytulem 

(TRiPDU "Powrot z U" Warszawa 1989 r., s.208-224). Tekst trzeci wyglosilem w 

Mokotowskim Uniwersytecie dla Doroslych dnia 17.05.1989 r. w ramach cyklu wykladow na 

temat filozofii czlowieka.  

   Ostateczny ksztalt tej ksiazeczki jest owocem pracy wielu osob, ktore braly udzial w 

badaniach, treningach, organizacji i szkoleniach, prowadzonych pod moim kierunkiem w 

Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej od 1984 r. Chce im przy tej okazji podziekowac. 

Slowa te odnosza sie zwlaszcza do Jacka Wasko, Dariusza Pereszko oraz Anny Naklickiej i 

Violetty Swiderskiej. Dziekuje tez Mateuszowi Liwskiemu, Wiktorowi Drozdzowi, 

Magdalenie Cygan i Robertowi Zaborowskiemu, za ich starania organizacyjne i dbalosc o 

materialne zabezpieczenie treningow i badan. Wdzieczny jestem Monice Pestce, Alinie 

Molskiej, Dorocie Nasfeter, Annie Marczak, ktore wiele mnie nauczyly swoja obecnoscia i 

wspolpraca. Nie zapomnialem tez wkladu i wysilku Piotra Wiejaka, Roberta Kaszczyszyna 

oraz kompetencji Leszka Trzaski. Spotkanie Barbary Rosiek, jej determinacja w odslanianiu 

dramatu uzaleznienia ("Kokaina. Zwierzenia narkomanki", 1992), rozmowy, korespondencja i 

background image

 

 

analizy dodaly mi odwagi do mowienia prawdy - publicznie. Jednakze szczegolna 

wdziecznosc winien jestem Cezaremu Zechowskiemu - niegdys studentowi SSHP, dzis - 

mojemu krytykowi, recenzentowi, zastepcy i przyjacielowi. Dzieki niemu tekst jest mniej 

jednostronny. Dziekuje osobom, ktore wspolpracowaly z SSHP i przyczynialy sie do jej 

rozwoju w roznorodny sposob tak, jak: Teresa Blazejewska, Anna Arwaniti, Halina 

Romanowska-Lakomy, Krystyna Osinska, Krystyna Danecka-Szopowa, Barbara Blasinska, 

Jolanta Mroz, Ewa Kilar, Wanda A.Marczak, Ewa Wieczorek, Maria Stelmach, Beata 

Halajko, Beata Borowska, Czeslaw Cekiera, Tadeusz Daszkiewicz, Zenon W.Dudek, 

Miroslaw Harciarek, Jerzy Pabian, Janusz Kowalski, Miroslaw Boleslawski, Grzegorz 

Hetman, Witold Wolny, Dariusz Horyd, Stefan Stawski, Leszek Korporowicz, Tomasz i Anna 

Mickiewiczowie, Tadeusz Galkowski, Andrzej Wybraniec, Roman Orynik, Kazimierz 

Popielski, Cezary Maslanek, Czeslaw Kozlowski, Janusz Iwaniuk, Krzysztof Kubica. O wielu 

innych osobach, ktore otrzymaly pomoc w SSHP zawsze pamietam i ciesze sie ich sukcesami. 

Na zakonczenie dziekuje wydawnictwu za chec wydania tej malej ale jak sadze, dobrej 

merytorycznie pracy.  

   Tadeusz Kobierzycki.  

   CZESC I  

   1. Syndrom uzaleznienia psychologicznego.  

   Syndrom uzaleznienia psychologicznego jest ukladem, polegajacym na utrzymywaniu 

deficytowych wiezi, w diadzie Rodzic-Dziecko, bez mozliwosci przeksztalcenia jej w uklad 

triadyczny, w ktorym Rodzic lub Dziecko mogliby nawiazac satysfakcjonujace ich wiezi 

miedzy soba lub z obcymi. Zakaz ujawniania deficytow, zakaz kontaktow z obcymi, zmusza 

Rodzica i Dziecko do patologicznych przeksztalcen, symulujacych pelnie, milosc i wolnosc 

rodzinna. Dziecko ma polecenie odgrywania roli osoby nieobecnej lub jej zastepowania, w 

formie dla siebie dotkliwej. Moze wiec przezywac poczucie winy z powodu rozejscia sie 

rodzicow, ich schizmatycznych ukladow (podwojna lub wielokrotna rodzina), zdrady, 

samotnosci. Glowna forma potwierdzania poczucia winy jest zaleznosc, symbiotyczna 

pasywnosc, uleglosc i psychologiczna nieobecnosc, ktore wspolgraja z zyczeniem Rodzica, 

aby Dziecko zniknelo z jego drogi zyciowej.  

background image

 

 

   Dziecko, zyjace w syndromie uzaleznienia psychologicznego, nie jest w stanie wykonac 

wszystkich polecen Rodzica. Musi zatem chorowac, aby sprostac wymaganiom i obronic sie 

przed kara. Choroba jest zaslona gwaltu i agresji Rodzica, jego subtelnych zyczen lub 

przymusu fizycznego i psychicznego, kazirodczych stosunkow usprawiedliwianych 

pijanstwem. Jest wyrazem skrajnego opuszczenia, samotnosci i bezradnosci, czasem po prostu 

glodu i poniewierki, ponizenia lub postawienia w drugiej kolejnosici za zwierzetami 

domowymi. W takiej rzeczywistosci Dziecko musi sie bronic Znieczuleniem, zamieraniem, 

znikaniem lub przeciwnie, agresja i buntem wobec wszystkiego co dorosle i rodzicielskie.  

   Strozami syndromu uzaleznienia sa instytucje spoleczne, filozofia i ideologia zaleznosci i 

zniewalania, praktykowana i teoretycznie poglebiana w instytucjach zajmujacych sie 

wychowaniem lub leczeniem. Nic dziwnego, ze Rodzic, ktorego Dziecko objawia bunt lub 

nieposluszenstwo wobec jego przemocy, znajduje pomoc w instytucjach wyspecjalizowanych 

w doprowadzaniu czlowieka do uleglosci. Dzieki filozofii i ideologii nadal funkcjonuje zakaz 

rejestrowania w spisach i statystykach medycznych zespolu maltretowanego dziecka. Lekarz, 

ktory takie dziecko leczy nie ma prawa skierowac sprawy do sadu o gwalt, pobicie, 

okaleczenie, zaglodzenie. W tym ukladzie kryterium granicznym dla wolnosci Dziecka jest 

dopiero smierc, a najlagodniejszym wyjsciem jest szalenstwo, narkomania lub zepchniecie 

Dziecka na margines spoleczny (wiezienie, dom poprawczy, przymusowe leczenie w 

osrodkach resocjalizacji, szpital, itd.).  

   Kryminalne podstawy zespolu uzaleznienia czekaja na odkrycie. Chodzi tu zwlaszcza o 

gwalt lub wykorzystanie seksualne Dziecka przez Rodzica lub osoby z najblizszej rodziny. 

Jest niemal regula, ze osoby, ktore trafiaja do terapii po probie samobojczej lub z syndromem 

samobojczym, zwlaszcza kobiety, maja w swojej historii tego typu dramatyczne przezycia. 

Nie moga ich wyjawic, bo spotkalo by je jeszcze wieksze spoleczne ponizenie i 

eksterminacja. Wola wiec przez cale lata ukrywac ten uraz, ktory z czasem urasta do takiej 

skali, ze zmusza do samobojstwa lub obledu. Stosunkowo lagodnym wyjsciem jest szukanie 

zapomnienia i ratunku w alkoholu czy narkotykach, dla ukrycia w nich kazirodczego gwaltu 

lub przymusu seksualnego Rodzica. Dziecko nie umie sobie inaczej poradzic z urazem. 

Alkoholizm i narkomania sa rytualami autokastracyjnymi. Sa swoistego rodzaju kara dla 

siebie za ten uraz, sprowokowany przez Rodzica. Jest dla mnie niewatpliwe, po dziesieciu 

latach praktyki psychoterapeutycznej, nastawionej na analize syndromu uzaleznienia, ze 

osoba uwiklana w ten syndrom przezywa jednoczesnie jakas forme urazu seksualnego, 

background image

 

 

wywolanego przez Rodzica lub jego najbnlizszych. Dotyczy to zarowno matek, ktore sypiaja 

ze swoimi synami, jak i ojcow, ktorzy pieszcza swoje corki.  

   Dziecko nie chce pamietac tych urazow. Jego pamiec jest pod tym wzgledem funkcjonalna. 

Mniej funkcjonalna jest inna sfera psychiki, ta, ktora identyfikuje sie jako gleboka. 

Przetrzymywanie w niej obrazow i glosow gwaltu z okresu dziecinstwa nie jest mozliwe 

przez dluzszy czas. Powracaja w snach, halucynacjach, zamieniaja sie w wyobrazenia 

demoniczne. I ostatecznie rozbijaja psychike na dwie lub wiecej czesci. Jezeli istnieje 

pomiedzy nimi wzgledna rownowaga, Dziecko moze przezyc jako zdrowe i normalne. Jezeli 

jednak ta rownowaga nie jest mozliwa do utrzymania, urazy wydostaja sie na zewnatrz w 

formie wypowiedzi niedokonczonych, dziwacznych, symbolicznych. Dziecko bowiem nadal, 

pod straza leku i obledu, nie moze wypowiedziec tego, co grozi mu potepieniem Rodzica lub 

przez Rodzica. Potrzebny jest terapeuta - Dorosly, ktory zasloni Dziecko przed lekiem i 

obledem, przed przeklenstwem rzuconym nan przez Rodzica, ktory obawia sie prawdy.  

   Przedstawione w niniejszej ksziazeczce spostrzezenia sa proba uchylenia rabka tajemnicy, 

tej prawdy, ktora byla widoczna w mojej pracy psychoterapeutycznej. Oczywiscie, nie jest to 

cala prawda. Wymagania dla obserwacji klinicznej i terapeutycznej sa wysokie i potrzeba do 

tego cierpliwosci. Ale juz i to, co udalo mi sie zobaczyc i przeanalizowac wraz z moimi 

przyjaciolmi i kolegami ze Studenckiej Szkoly Higieny Psychicznej jest zastanawiajace. 

Ilustracja tych spostrzezen jest zamieszczony na koncu ksiazki krotki model diagnostyczny, 

ukazujacy wezlowe punkty ewolucji uzaleznienia. Stanowi on sume moich dotychczasowych 

doswiadczen.  

   2. Mezczyzna czy kobieta.  

   Wiele zagrozen rodziny bierze sie z niedorozwinietych, zaburzonych lub niewyksztalconych 

relacji miedzy osobami je tworzacymi. Do waznych problemow nalezy brak wzorcow 

integrujacych mezczyzne wokol wartosci ojcowskich, a kobiete wokol wartosci 

macierzynskich. Emancypacja kobiety z zadan rodzicielskich do zadan produkcyjnych 

uczynila z niej nie tyle pelna osobowosc, ile postac psudomeska i pseudozenska. Odrzucenie 

form samorealizacji przez bycie matka, przez rodzicielstwo i zastapienie ich przez formy 

antymacierzynskie, zniszczylo podstawy zdrowej identyfikacji kobiecej. Kobieta 

zrezygnowala z bycia Dobra Matka po to, aby objawic sie jako Dobry Pracownik. 

Jednoczesnie mezczyzna utracil wizerunek Dobrego Ojca, gdyz zostal zepchniety z pozycji 

background image

 

 

meskich. Stal sie wiec projektem Zlego Ojca. W ten projekt kobieta wpisuje sie jako ojciec 

alternatywny, jako anty-ojciec. A mezczyzna wyparty z ukladu ojcowsko-macierzynskiego 

chetnie przyjal i zawlaszczyl miejsce Dziecka. Ojciec w tych warunkach stal sie 

autoerotyczny, narcystyczny, deficytowy. Bycie negatywnym Dzieckiem nie pozwala byc 

pozytywnym ojcem mezczyznie, ktory przyjal gre w bycie Ojcem-Mezem-Dzieckiem. 

Pozytywny Ojciec jest przede wszystkim Doroslym. Bycie Doroslym nie moze dojsc do 

skutku w ukladzie malzenskim, w ktorym kobieta chce byc mezczyzna.  

   Wyparcie z ukladu malzenskiego mezczyzny, nadaje kobiecie specjalne przywileje 

panowania i zniewalania. W teh dynamice mezczyzna staje sie negatywnym panem, a wiec 

niewolnikiem ukladu. Taka marginalizacja wywoluje zachowania nasladowcze, mimetyczne, 

maskujace. Podtrzymuje je i rozwija w rozbudowany system panowania i - niewoli. Ofiara 

tego systemu jest kobieta jako zona i matka. Mimo, ze przywlaszcza sobie prerogatywy 

mezczyzny jako meza i ojca, nie moze ich wykorzystac inaczej jak przez konflikt, przemoc 

czy dyktat spowity w milosna frazeologie.  

   Dziecko ma zadanie podwojne: potwierdzic matke w jej macierzynstwie i zakwestionowac 

ojca w jego ojcowstwie. Rezultatem jest rezygnacja i ucieczka ojca na margines ukladu 

rodzinnego, przyjecie pozycji Dziecka i wejscie w konflikt z Dzieckiem, ktore jest 

reprezentantem matki. W tym konflikcie ambiwalencja Dziecka musi zostac przesadzona. 

Dziecko dostaje polecenie bycia z matka, przeciw ojcu. W skrajnych przypadkach, Dziecko 

uczy sie od matki, jak byc bez ojca. Rewindykacja matki da sie zdefiniowac jako odrzucenie 

praw ojca, i eo ipso mezczyzny, do Dziecka. Ojciec wiec musi negatywnie identyfikowac sie 

z wlasnym Dzieckiem, aby moc byc zaakceptowanym przez matke.  

   3. Wielka matka.  

   Mezczyzna, realizujacy transakcje malzenska, musi walczyc z kobieta o swa meska pozycje 

i role w Rodzinie, jezeli nie chce pozostac symbolicznym Dzieckiem wlasnej Zony. W innym 

przypadku, staje sie kobiecy. Bo Dorosly moze byc Dzieckiem tylko na sposob kobiecy. 

Sfeminizowany mezczyzna jest odwrotna strona zmaskulinizowanej kobiety. Procesy 

defeminizacji kobiety i demaskulinizacji mezczyzny owocuja zaburzeniami psychicznymi, 

brakiem poczucia tozsamosci. W tej sytuacji ojcowstwo i macierzynstwo nie znajduja 

ugruntowania w osobowosci. Warto przy okazji zwrocic uwage na fenomen deficytu 

mezczyzn (wojny, nadumieralnosc, samobojstwa) w psychologicznej dynamice 

background image

 

 

spoleczenstwa. Feminizacja zawodow, zwiazanych z pielegnacja i wychowaniem, poglebia 

nierownowage nie tylko fizyczna, ale i psychologiczna. I nadaje temu deficytowi ogromna 

sile w regulowaniu postaw nieswiadomych, negatywnie skoncentrowanych na kobiecie i 

mezczyznie, ojcu i matce.  

   Mezczyzna, z deficytowym poczuciem tozsamosci, niechetnie podejmuje sie roli 

ojcowskiej. Woli byc Dzieckiem, zdajac sie na inicjatywe kobiety. W takim ukladzie, kobiety 

niechetnie podejmuja sie zadan rodzicielskich. I wola usunac plod lub ograniczyc potomstwo 

do poziomu, ktory psychologicznie nie zagraza utrzymaniu mezczyzny w pozycji Dziecka. 

Mezczyzna jest wiec wychowywany do bycia Narcyzem lub sluga kobiety boskiej i 

kosmicznej, wielkiej matki, ktora ma moc samorodztwa i wykluczania mezczyzny z rodziny.  

   Dominujaca postawa kobiety przemienia sie latwo w samouwiezienie. Wypaczaja sie 

relacje wewnetrzne nie tylko w rodzinie, ale i w osobowosci kobiety. A jezeli mezczyzna 

zostanie dopuszczony do splodzenia Dziecka, to i ono zostaje uwiezione w transakcjach 

matki. Takie Dziecko czuje sie samotnie nawet wtedy, gdy ojciec jest fizycznie obecny przy 

nim. Rodzina z dominanta matki zamienia sie w uklad konkurencji, w ktorym Dziecko 

wspolzawodniczy z ojcem, a ojciec z Dzieckiem o profity, plynace ze swojej pozycji. Ten 

konflikt wzmacnia tendencje do uzalezniania Dziecka od matki lub do odrzucenia ojca, w 

czym emancypujaca sie matka wyraznie mu sprzyja.  

   Rodzina jest rozwinieciem kontraktu, transakcji lub wyboru malzenskiego. Samo 

malzenstwo powiazane jest deklaracjami, obietnicami, a czasem przymusem. Poddane jest 

sankcjom spolecznym, prawnym, religijnym. W ramach tego ukladu rozwija sie (lub nie) 

milosc i wolnosc osob, ktore je stanowia. Sensem malzenstwa jest milosc i wolnosc, ktore 

reinteguja diade w nowa calosc. Osobowym przejawem tej calosci jest Dziecko. Uklad 

diadyczny przeksztalca sie w uklad triadyczny. Nastepuje jakosciowy przeskok z poziomu 

zadan malzenskich, do poziomu zadan rodzicielskich. Osiagniecie statusu Rodzica wiaze 

malzenstwo w prawdziwy uklad egzystencjalny, ktorego znakiem i symbolem jest Dziecko.  

   4. Ktos trzeci.  

   Dziecko staje sie trzecia osoba, zagarniajaca czesc dobr, ktore skoncentrowane byly wokol 

malzenstwa. To motywuje do wiekszego wysilku. Ale bywa tez dezintegrujace. Pojawia sie 

bowiem ktos trzeci, kto wymusza zmiane tylko przez swa obecnosc, dodajac obowiazkow i 

background image

 

 

trudow. Dziecko jest znakiem transcendencji malzenskiej, ale bardzo czesto staje sie 

przyczyna wzrostu malzenskiej lub rodzinnej immanencji, stymulatorem zamkniecia sie w 

sobie, a nie otwarcia. Dziecko zjawia sie bowiem z roznych powodow: chciane i niechciane, 

przypadkowe i planowane, uwalniajace i zniewalajace, wiazace i rozwiazujace, narzucajace i 

odrzucajace.  

   Dziecko wprowadza Rodzica w klopoty. Sa to klopoty z wlasnym istnieniem i z istnieniem 

jego Rodzicow. Nastepuje rozsadzanie dotychczasowych ukladow, transakcji, zaleznosci i 

wolnosci. Rodzi sie kryzys. Dziecko jest kryzysogenne. Nie zawsze jest to kryzys pozytywny 

dla Rodzicow i Dziecka, ktore stoi ponad tym ukladem, przed nim i w nim jednoczesnie. Ta 

niezalezna pozycja Dziecka wymaga wysilku, do ktorego Rodzice nie sa czesto przygotowani. 

Niezaleznosc wkrotce przeksztalcana jest w uklad zaleznosci, oplatany aktywnoscia lub 

biernoscia Rodzicow. Kazde z nich stara sie zjednac Dziecko lub (w przeczuciu porazki) 

odrzucic je poza uklad malzenski czy rodzinny.  

   Dorosly staje sie Rodzicem, ojcem lub matka tylko przez Dziecko. Dziecko jest 

prawdziwym tworca ojca i matki, ich nauczycielem i kaplanem. Dziecko wywyzsza 

mezczyzne i kobiete do poziomu ojca i matki, gdy rozpoznaja oni siebie samych jako ojciec i 

matka. Jednakze, gdy takiego rozpoznania brak, Rodzice zostaja ponizeni przez Dziecko. 

Nastepuje ich kompromitacja, do ktorej przyczynia sie Dziecko, odslaniajac ich deficyty, 

slabosc i pustke. Wtedy Rodzice moga nie wybrac swojego Dziecka. Nie moga go zabic 

fizycznie, ale zaczynaja je zabijac psychologicznie.  

   Dziecko, ktore nie jest wybrane przez Rodzicow, zyje na marginesie nieprzeksztalconego 

ukladu malzenskiego. Stanowi tylko dodatek do diadycznego ukladu. Samo staje sie kims 

niepotrzebnym, rzecza. Urzeczowione Dziecko zachowuje sie w sposob narzucony mu przez 

Rodzicow. Adaptuje sie do reifikacji narzuconej mu z zewnatrz, badz buntuje sie, chorujac, 

halucynujac, walczac o jasne zdefiniowanie tozsamosci Rodzicow i relacji Rodzic-Dziecko. 

Gdy mu sie to nie udaje, przywiera do matki i trwa w symbiotycznym zwiazku, az do chwili, 

gdy bedzie moglo ten uklad zdestabilizowac. Pierwsza oznaka destabilizacji ukladu Dziecko-

matka jest choroba, zaburzenie fizyczne i psychiczne Dziecka.  

   Zaburzenia w rodzinie, ktora wyklucza ze swojego ukladu Dziecko, przenosza sie z czasem 

na matke i ojca. I oni zostaja wykluczeni ze wspolnoty, na mocy koalicji, jakie moga byc 

budowane w triadzie, ktora chce utrzymac diadyczny styl zaleznosci. Taki styl wzmacnia 

background image

 

 

relacje symbiotyczne i narcystyczne. A transakcje rodzinne sa trudne do przeprowadzenia, 

gdyz poszczegolne osoby dramatu uzupelniaja w ten sposob swoje deficyty psychiczne, 

spoleczne lub fizyczne. Deficytowe uklady rodzinne buduja system kompensacji i zaleznosci 

za pomoca poczucia winy i zamaskowania. Utajniaja swoje rzeczywiste interesy, zagarniaja 

co sie da, dla siebie. I odplacaja pieknym za nadobne (pseudowzajemnosc). Przedmiotem gry 

i przetargu jest Dziecko.  

   5. Gra o dziecko.  

   Sytuacja dziecka w rodzinie, gdzie kazdy pracuje dla siebie i traktuje innego jako element 

budowanego przez siebie ukladu podlega ciaglej fluktuacji. Nie moze ono zorientowac sie we 

wlasnej pozycji. I nie moze okreslic pozycji ojca czy matki. A wiec wplatane jest w trening 

irracjonalnosci. Rodzina taka jest zimna i chaotyczna. Jej czlonkowie zyja w niepewnosci, 

oscylujac miedzy lekiem a poddaniem. Uzyskanie dominacji dla narzucenia porzadku w 

ukladzie rodziny nie jest mozliwe bez zaangazowania w taka przewage Dziecka. Stad gra o 

Dziecko jest zasadniczym motywem rodziny. Dziecko staje sie symbolem racji etycznych i 

erotycznych osoby, ktora ma je przy sobie. Zaspakaja tendencje kazirodcze Rodzica. A 

przejawiaja sie one w nadopiekunczych zabiegach i manipulacjach. Przewage ma tu Matka, 

ktora komunikuje sie z Dzieckiem, karmiac je lub pielegnujac, podejmujac zabiegi 

czystosciowe lub zaniedbujac je.  

   Dziecko, ktore nie chce poddac sie manipulacji konsumpcyjnej i pielegnacyjnej, odmawia 

jedzenia i mycia. Przywiera do wlasnego glodu i brudu. Brudzi sie kalem i moczem. 

Wymiotuje lub przeciwnie objada sie, aby zasygnalizowac swoj stosunek do Rodzicow. 

Przewleklosc treningu i transakcji, zaburzajacych normalny rytm odzywiania i utrzymywania 

osobistej czystosci, przeksztalca standardy psychologiczne Dziecka. Identyfikuje sie ono ze 

zdeformowanymi sposobami i tresciami komunikowanymi mu przez Rodzicow. I pragnie je 

naprawic, odwrocic. Dziecko, bedace na marginesie ukladu malzenskiego, pragnie sie 

przedostac do jego centrum. Staje pomiedzy matka a ojcem, bez zwracania uwagi na konflikt, 

podczas ktorego moze zostac fizycznie lub psychologicznie zmiazdzone.  

   Malzenstwo rozpada sie, gdy pojawia sie Dziecko. Odtad meza i zone laczy konflikt 

zwiazany z Dzieckiem. Totez Dziecko jest jednoczesnie wyniesione i ponizone przez ojca lub 

matke, w zaleznosci od aktualnej konfiguracji konfliktu. Identyfikacja Dziecka z 

wyniesieniem, ktore zostaje mu narzucone i zaraz potem ponizenie, zaburza psychike. 

background image

 

 

Rozbudowane reakcje paranoidalne potrzebne sa do wyjscia z depresji. Dziecko funkcjonuje 

tu pomiedzy deprersja i paranoja. To, jaki biegun identyfikacji zdominuje zachowania 

Dziecka, nie ma wiekszego znaczenia. W obu przypadkach staje sie zalezne od emocji ojca i 

matki, ktore rzutowane sa na ustawione w centrum konfliktu Dziecko. A jednak w tej 

dramatycznej sytuacji Dziecko podejmuje wysilki w celu zrownowazenia ukladu ojciec-

matka. Chce byc terapeuta narcystycznie zorientowanych Rodzicow.  

   Akcja ratunkowa podejmowana jest przez Dziecko dlatego, ze potrzebuje ono dla 

uksztaltowania wlasnej tozsamosci Rodzicow - ojca i matki. Nie wystarcza mu dla 

skompletowania siebie tylko jedno z nich. Potrzebuje ich, bez wzgledu na to, czy sa zdrowi 

czy chorzy, psychopatyczni czy psychoneurotyczni, bogaci czy biedni, madrzy czy glupi. 

Wtedy, gdy nie daje sie ich utrzymac razem, Dziecko popada w rozpacz, w psychotyczne 

rozdwojenie. Zaczyna funkcjonowac jako nietozsame. I w okolicznosciach beznadziejnych 

rozbudowuje zachowania, ktore czynia te nietozsamosc coraz bardziej wyrazna, dotkliwa i 

nieodwracalana. Dziecko zatrzymuje sie w rozwoju, cofa sie w swoich reakcjach tak daleko, 

jak tylko mozna. Popada w regresje i trwa w regresywnym impasie, jakby chcialo stac sie na 

powrot embrionem. Aby zniknac w lonie matki i powrocic do nieistnienia.  

   Defensywa Dziecka jest odwrotna strona jego ofensywy ratunkowej. Nie chce ono, w 

najtrudniejszch nawet warunkach materialnych i psychologicznych, zdecydowac sie na 

samobojstwo. Zyje jednak po to, aby uzyc tej broni przeciw Rodzicowi. W tej akcji stosuje 

tez strategie konsumpcyjna i pielegnacyjna. Uwalnia sie od zaleznosci konsumpcyjnej z 

matka czy ojcem i szuka alternatywnych zrodel pozywienia, ukrytych sposobow 

zabezpieczjacych trwanie. Jednoczesnie, zgodnie z symbolicznym nakazem Rodzicow, stara 

sie zmniejszyc dystans miedzy nimi. Staje sie coraz mniejsze i coraz bardziej bezradne. Po to, 

aby obnizyc agresje, zneutralizowac konflikt i zintegrowac ze soba Rodzica. Regresywne 

sposoby ratowania siebie i rodziny wpedzaja Dziecko w depresje. Znajduje wiec sposoby 

wydostania sie z niej. Do tego wystarcza cokolwiek, duza ilosc zabawek, prezentow, rzeczy i 

dzialan, ktore podniecaja. Nie pozwalaja one popasc w letarg psychiczny, chronia przed 

poczuciem samotnosci, choroby o smierci. Dziecko zawsze jest bohaterem i ofiara konfliktu 

w narcystycznym malzenstwie.  

   Ofiarnosc Dziecka widoczna jest, gdy Rodzice rozchodza sie. Bohaterstwo ujawnia sie 

wtedy, gdy Dziecko potrafi przetrwac rozejscie sie Rodzicow, bez wiekszego szwanku, bez 

utraty swiadomosci i tozsamosci. Gdy pozostaje integralne w swoim bolu i opuszczeniu. 

background image

 

 

Przetrwanie wymaga jednak zbyt czesto specjalnej stymulacji - alkoholu, narkotykow, 

alternatywnych zrodel milosci i wolnosci. Takich, ktore pozwolilyby przezwyciezyc smutek 

istnienia. Alternatywne formu istnienia, gdy staja sie jawne, musza byc potepione. Bo 

kompromituja Rodzicow. Ta kompromitacja jest paradoksalnym usprawiedliwieniem 

konfliktu malzenskiego. I argumentem na jego rzecz. Dramat Dziecka, jeszcze raz, moze byc 

wykorzystany przez jedna ze stron, w rozgrywce przeciw sobie. Dziecko chore, przeznaczone 

do tej roli od urodzenia, maskuje chorobe Rodzicow, narcystyczna patologie malzenstwa.  

   Uzaleznienie Dziecka przez wymuszanie na nim choroby psychicznej, zaburzenia 

wewnetrznego systemu rownowagi emocjonalnej, degraduje cele, ktore to uzaleznienie mialo 

zrealizowac. Widac to w dramacie, ktorego delegowanym aktorem jest czlonek rodzinnego 

kolektywu, zaburzony psychicznie. Identyfikacja z uzalezniajacymi poleceniami Rodzicow 

ustaje wraz z chwila, gdy Dziecko podejmuje dzialania autodestruktywne, 

samouzaleznieniowe. Sa to procedury obronne, ktore stanowia w takiej sytuacji jedyna 

mozliwosc oderwania sie od ukladu uzaleznienia. Dziecko czesto ginie w tej obronie.  

   6.Relacje kazirodcze.  

   Konflikt malzenski wraz z urodzeniem Dziecka, przeksztalca sie w konflikt Rodzinny. 

Moderatorem konfliktu jest Dziecko. Ono choruje, zawiera kontrakty, wymusza akcje, reakcje 

i transakcje miedzy Rodzicami. Czasem zmusza do rozwodu, do zerwania ukladu 

malzenskiego. Rozwod ujawnia destruktywna roleDziecka. Czuje sie ono odpowiedzailne za 

ta destrukcje. Podejmuje role terapeuty, utozsamia sie z ojcem lub matka, ze strona, ktora 

wywoluje deficyt, odchodzi lub staje sie slabsza z powodu rozerwania malzenstwa. Zatem 

potrzeba rekompensaty czyni z Dziecka meza wlasnej matki lub zone wlasnego ojca. Tak 

tworzy sie kazirodczy system powiazan Dziecka z Rodzicem.  

   Rodzic rozbudowuje relacje kazirodcze, i jednoczesnie za konflikt czyni odpowiedzialnym 

Dziecko. Wtedy ono podejmuje gre kazirodcza, uzalezniajac Rodzica, aby dac mu szanse 

akceptacji nowych relacji. I aby nie byc wyrzuconym z domu. Wzmocnienie ukladu 

kazirodczego ma swoja sankcje w oslabianiu swiadomosci roznic, konfliktow i samotnosci, 

ktora powstaje w momencie rozdarcia malzenstwa. Obnizeniu i zawezeniu swiadomosci 

sprzyja alkohol, narkotyki, regresja, zatrzymujaca Dziecko w rozwoju, blokujaca dojrzewanie 

i dostep do Doroslego.  

background image

 

 

   Proces uzalezniania rozdwaja Dziecko, jego osobowosc, na biegun identyfikowany i 

nieidentyfikowany: macierzynski lub ojcowski. Przymus bycia z matka zmusza tez do bycia 

kobiecym, w przypadku przyjecia kontraktu od matki lub do bycia meskim, gdy kontrakt 

przejety jest od ojca. Wtedy Dziecko halucynuje, ze jest kobieta, gdy w rzeczywistosci jest 

meskie lub ze jest mezczyzna, gdy jest zenskie. Halucynacja uzupelnia deficyt lub wyraza 

agresje wobec strony, ktora zrywa uklad malzenski.  

   Zrownowazony uklad Rodzic-Dziecko wyraza sie w znanej od starozytnosci identyfikacji: 

kto widzi Syna widzi Ojca. Fakt ten uzyskal range religijna. Maternalizacja i feminizacja tego 

ukladu zmienia identyfikacje tak, ze dzis, kto widzi Syna widzi Matke lub inaczej: kto widzi 

Syna nie widzi Ojca. Idac jeszcze dalej w analizie zaburzen identyfikacyjnych trzeba 

powiedziec: kto widzi Dziecko nie widzi Rodzica lub kto widzi Rodzica nie widzi Dziecka. 

Nie moze tego zobaczyc, bo w rodzinie pominieta jest faza identyfikacji Doroslego., ktora nie 

moze byc zauwazona i spelniona przez Dziecko. A przez Rodzica jest zbyt szybko 

przekroczona lub pominieta. Te same uwagi moga byc odniesione do corki i jej identyfikacji z 

matka. W przypadku deficytu ojca jej identyfikacja jest niezroznicowana, ani zenska ani 

meska lub negatywnie zenska i negatywnie meska.  

   W kazdym razie, poprzez przyjmowanie kontraktow uzalezniajacych, Dziecko spelnia 

polecenia Rodzica, aby nie opuszczac domu. To raczej, ktores z Rodzicow musi go opuscic. 

Dziecko, przez swoje narodziny, doprowadza do kryzysu, ktory gdy nie zostanie pozytywnie 

przekroczony, musi prowadzic albo do zerwania wiezi przez jednego z Rodzicow, albo do 

degradacji Dziecka. Postawa degradacyjna Rodzicow jest realizowana, az do momentu, gdy 

Dziecko nie opusci domu. Zatem Dziecko, ktore spostrzega ten nacisk ucieka z domu, kryje 

sie w nim, niknie psychicznie i fizycznie, podejmujac psychologiczna gre o przetrwanie, bez 

naruszania ukladu maz-zona. Wszystko po to, aby mogl sie utworzyc uklad ojciec-matka.  

   Niechec do posiadania Dzieci, ich wiekszej liczby, wynika nie tyle z przyczyn 

ekonomicznych czy spolecznych ile psychologicznych. Wyraza sie w nich obawa o 

dezintegracje ukladu malzenskiego i brak wzorow jego przemiany w wiez Rodzic-Dziecko. 

Jak istotna jest dynamika dezintegracyjna Dziecka, pokazuje liczba rozwodow, porzucen, 

samotnych matek wychowujacych Dzieci.  

   Rozwiazania kulturowe i religijne nakazuja pielegnacje identyfikacji ojcowskiej, jako 

prymarnej dla zdrowia psychicznego. W sfeminizowanej i zmatriarchalizowanej rodzinie ten 

background image

 

 

prymat nie jest realizowany, jest on odwrocony i zaprzeczony. Nie moze byc wiec mowy o 

zachowaniu warunkow dla uksztaltowania sie zdrowej osobowosci. Rodzic jawi sie jako jej 

zaprzeczenie. Dotyczy to zarowno ojca jak i matki. Gdy ich rola jest zaprzeczona, schodza w 

sfere cienia, jako anty-ja Dziecka, jako jego anty-persona. Rodzic identyfikowany jest wtedy 

jako zrodlo wstydu, winy i grzechu, jako Demon, ktory swoje sily kieruje przeciw Dziecku. 

Tak wiec Rodzic, powolujac do zycia Dziecko, powoluje zlo. Dziecko identyfikuje sie w 

sobie ze zlem Rodzica. Silna introjekcja tego przezycia prowadzi do psychotycznej 

identyfikacji, w ktorej Dziecko halucynuje, ze jest splodzone przez Demona.  

   7. Bez ojca.  

   W kontekscie demonopatycznej identyfikacji Dziecka istotne sa uwagi R.Lainga, ktory 

podkresla, ze dlugotrwale doswiadczenie nierealnosci siebie, w rzeczywistosci, zmusza do 

odnalezienia siebie w halucynacjach wyobrazeniowych i grach emocjonalnych. Dziecko woli 

byc kims w swoim wyobrazeniu, niz nikim w rzeczywistosci. Ostatecznie identyfikacja 

demonopatyczna jest lepsza od niemoznosci jakiejkolwiek identyfikacji. Dziecko doswiadcza 

piekla w sobie i w rodzinie. Moze je opuscic tylko wtedy, gdy odnajdzie ojca. 

Zidentyfikowanie Dobrego Ojca, czy jak to okresla Biblia, Milosiernego Ojca, jest lecznicze, 

wyzwalajace i zbawcze dla psychiki Dziecka. Potrzebny jest nie tylko kontakt z ojcem. 

potrzebna jest mu konfrontacja z jego moca. Ma ona charakter inicjacyjny i terapeutyczny. 

Unikanie kontaktu i konfrontacji, odwlekanie go, daje skutki dla psychiki niepozadane lub 

nawet tragiczne. Ze stanu ontologicznego niebzepieczenstwa Dziecko moze byc wydobyte 

przez integralnego Rodzica, ktorego nie ma bez ojca.  

   Dziecko skazane na demonopatyczna identyfikacje, ratuje sie za pomoca paranoi. 

Halucynuje, ze jest Anty-Ojcem i Anty-Matka. Aby przekroczyc lek psychotyczny wciela sie 

w te postacie, wyolbrzymione na skale kosmiczna. W ten sposob doznaje ulgi i wyraza 

sprzeciw Rodzicowi, ktory zawlaszczyl sobie wladze nad jego zyciem i smiercia. Niewinne 

Dziecko walczy z mocami winy i kary, reprezentowanymi przez Rodzicow. Przezywa 

doswiadczenie walki Aniola z Diablem, wciela sie w Demona, ktory walczy s Kosmosem. Ta 

apokaliptyczna autoterapia prowadzi do psychologicznej zaglady.  

   Dziecko niezidentyfikowane z Rodzicem nie zawsze musi popasc w psychotyczna implozje. 

Minimalnym warunkiem zdrowia psychicznego jest tu zdolnosc do zroznicowania w sobie 

strony meskiej i zenskiej. Reguly takiej identyfikacji opisal C.G.Jung, wskazujac na istotne 

background image

 

 

znaczenie roznicowania i integrowania w jednostce tego, co w niej meskie i zenskie (Animus-

Anima). Przekaz tego uczonego ma szczegolne znaczenie, gdyz sam wyzwolil sie z 

rozmaitych uzaleznien, przezywajac dramat psychotycznego rozbicia. Brak roznicowania 

uniewaznia meski lub kobiecy aspekt osobowej calosci. Przymus identyfikacyjny jest jednak 

tak duzy, ze grozi dezintegracja, ktora moze sie wyrazic jako indywiduacja niepsychotyczna 

lub jako indywiduacja psychotyczna. To odkrycie jest o tyle wazne, ze moze sluzyc terapii 

Dziecka, ktore nie moze byc jeszcze ani Doroslym, ani Rodzicem, ale od poczatku ma 

dynamizmy, ktore moze i musi rozwinac, aby nie popasc w chorobe niebycia soba.  

   Dziecko, ktore ma zakaz identyfikowania w sobie tylko ojca lub tylko matki, jest niezdolne 

do identyfikowania tego, co meskie i zenskie. Totez w najlepszym razie ogranicza sie do 

realizacji swoich potrzeb indywiduacyjnych na poziomie Niemowlecia. A wiec, tylko w 

formach oralnych - picie, palenie, plucie itd. albo w formach analnych - brudzenie, wachanie 

itd. czy w formach fallicznych, czyli w zahamowaniu seksualnym, niezroznicowanym 

biseksualizmie itd. Zakaz rozwoju cielesnego i roznicowania w sobie relacji: meskie-zenskie, 

pobudza do rozwiazan inewersyjnych i perwersyjnych. (Nierzadko stwierdza sie tez 

hipogenitalizm czy zaburzenia w dzialaniu ukladu moczowo-plciowego itd).  

   Dziecko ma nieraz zakaz identyfikowania w sobie chlopca lub dziewczynki. Juz A.Adler 

zauwazyl, ze dziewczynka, ktora rodzi sie pierwsza ma polecenie Rodzica, aby byc chlopcem, 

tak jest wychowana. Podobnie, gdy chlopiec rodzi sie jako drugi, a jest juz Syn Pierworodny, 

wychowywany jest jako dziewczynka. Ma polecenie nia byc, aby zadowolic Rodzica. Te 

polecenia, swiadome lub czesciej nieswiadome, traca swa moc dopiero wtedy, gdy Dziecko 

ma wiele braci i siostr. A to jest dzis sytuacja rzadka, nawet na wsi. Przymus identyfikacji jest 

tak duzy, ze stymuluje przyjmowanie rol komplementarnych w przypadku ostro wyrazonego 

przez Rodzica deficytu np. chec posiadania corki lub syna. Dziecko spelnia tu role podwojna, 

podobnie do Rodzica, ktory podejmuje podwojna gre.  

   Rodzic, wymuszajacy kompensacyjna identyfikacje np. syna z corka, objawia deficytowa 

identyfikacje z samym soba. Matka wystepuje wtedy jako Anty-Ojciec, kobieta jako Anty-

Mezczyzna, zona jako Anty-Maz. Podobne zachowania objawia ojciec, ktory pochlania 

matke, neutralizujac jej relacje z Dzieckiem. Antyojcowskie nakazy identyfikacyjne 

wyzwalaja po przeciwnej stronie psychiki nakazy antymacierzynskie. Zaleanosc nakazana 

przez Matke, w planie swiadomym, zamienia sie w zaleznosc od ojca w planie 

nieswiadomym. Procedura wyzwalajaca ma wiec dla matki szczegolnie dotkliwy wyraz. A dla 

background image

 

 

Dziecka jest druzgocaca. Chyba, ze wyrwie sie ono z ukladu uzaleznienia przez adaptacje i 

rezygnacje z okreslania wlasnej tozsamosci lub przez kontestacje, ktora laczy sie z Exodusem.  

   8. Rodzic czy dziecko.  

   Wychowanie, uwzgledniajace tendencje do wolnosci i milosci, zaklada procedury 

uwalniania Dziecka z blokady rodzicielskiej. Przygotowuje je odpoczecia - do wyjscia z 

domu, do opuszczenia ojca i matki, aby mogla sie w tym akcie wyrazic integracja tego, co w 

nim meskie i zenskie, ojcowskie i macierzynskie. Zbytnie zatrzymywanie Dziecka w Domu 

rozbija te integracje. Lek przed Dzieckiem wzmaga lek Rodzica przed samym soba, przed 

jego Rodzicem. Stad konflikt rozlewa sie w glab, w strukture rodziny meza i zony oddzielnie. 

I wtedy ozywaja ich Dzieciece leki, wzmacniajac lek przed Rodzicem zewnetrznym i 

wewnetrznym. Ozywienie wzorow wyniesionych z domu ojca czy matki, wplywa na 

formulowanie ich wobec wlasnego Dziecka. Jego widok poteguje nieprzezyte do konca urazy, 

niespelnione nadzieje, niewykonane polecenia. Dziecko w trzeciej generacji musi zamknac te 

figure przezyc, ktore dynamizuja uklad rodzinny po stronie meskiej i zenskiej. Nic dziwnego, 

ze nieraz identyfikuje sie samo lub jest identyfikowane przez Rodzica z Dziadkiem i Babcia. 

Z punktu widzenia Rodzica jest to terapia regresywna. W niej przestaje byc Rodzicem, 

pozostaje nadal Dzieckiem. Mozna powiedziec, ze ponownie staje sie Dzieckiem przy swoim 

Dziecku, wobec Rodzicow, ktorzy go wczesniej pozbawili dziecinstwa.  

   Gra z Rodzicami - Dziadkami, czyni z Dziecka - Wnuka, czyli jeszcze kogos mniej niz 

Dziecko. Wtedy Rodzic moze odreagowac swoje urazy wyniesione z Dziecinstwa, 

przywlaszczajac sobie status wlasnego Dziecka, ktore symbolicznie cofa w strone wlasnego 

ojca lub matki. Regresywna identyfikacja Rodzica z wlasnym Dzieckiem poprzez nadanie mu 

statusu Wnuka uzaleznia je w sposob nieraz trudny do przekroczenia. Opoznia bycie 

Doroslym, obniza szczebel samorealizacji, wytracajac z drabiny rozwoju ten, ktory potrzebny 

jest dla doswiadczenia w byciu Doroslym. Wtedy osiagniecie poziomu Dziecka jest 

wyczynem, a czasem niezrealizowana juz tylko mozliwoscia.  

   Dziecko zepchniete w ramiona Dziadkow (Rodzic-Rodzica) ma status embriona. Jest 

totalnie uzaleznione, zyje z zakazem, aby nie stawac sie Doroslym, a tym bardziej Rodzicem. 

Jego granica jest bycie Dzieckiem. Wyjscie poza nia grozi mu katastrofa. Zakaz wyjscia poza 

status Dziecka widac w nadopiekunczosci, obsypywaniu rzeczami (tzw.prezenty) lub 

przeciwnie - w konflikcie i karze, ktorej Rodzic uzywa, gdy chce utrzymac Dziecko w 

background image

 

 

istniejacym ukladzie. Osoby tak wychowane pozno dorosleja, przeciagaja ponad wiek 

biologiczny realizacje zakazanych uprzednio Dziecku jego praw.  

   9. Patologiczna identyfikacja.  

   Dziecko przeciazone zakazmi zyje na granicy wytrzymalosci psychicznej. I gdy poddaje sie 

naciskowi, reaguje w sposob umiarkowanie implozywny np. przez samodreczenie, 

samobojstwo, autyzm. Patologiczna adaptacja do nacisku przebiega rownolegle do 

wywolywanych przez nia najpierw delikatnych, a potem ostrych procesow dezintegracji 

psychicznej. Rozwijaja sie one od zaburzen osobowosci, carakteropatii czy socjopatii ku 

psychozie. Implozja psychotyczna przejawia sie nagle, jako niespodziewany wybuch 

energetyczny i komunikacyjny. Motoryczny chaos uzupelnia ten obraz. Swiat wdziera sie do 

wewnatrz. Obrona przed atakiem z zewnatrz wymaga wzmocnienia w lekach, narkotykach, 

alkoholu lub pracy. Lekomania, narkomania, alkoholizm czy pracoholizm maskuje depresje i 

chroni przed definitywna, zbyt szybka dezintegracja negatywna. Adaptacja do srodkow 

antydepresyjnych prowadzi do uzaleznienia nie tylko od nich, ale od depresji. Ona staje sie 

trescia komunikacji i dzialan.  

   Osobowosc osob uzaleznionych wyraza sie poprzez wszystkie wyroznione syndromy 

patologiczne np.paranoidalne, maniaakalno-depresyjne, psychotyczne, itd. Moga byc one 

leczone standardowo, tak, jak inne jednostki zaburzen, zidentyfikowane w nomenklaturze 

psychologicznej czy psychiatrycznej. Taka terapia nie moze przyniesc oczekiwanych efektow 

bez uwzglednienia wymiarow milosci i wolnosci, ktorych deficytu nie da sie zastapic 

tabletkami i zastrzykami. Dziecko opuszczone przez ojca lub znienawidzone przez matke 

ratuje sie samo. Ono ma takze w swoich rekach nic wyzwolenia. Ta nic moze byc zerwana. 

Trzeba wtedy odnalez jej nowy poczatek, ktory wiaze Dziecko z ojcem i matka. Sprawa 

zasadnicza jest czas. Trzeba zdazyc przed czasem, w ktorym spelnia sie absurd egzystencji 

osoby uzaleznionej. Ten absurd polega na przyjeciu polecenia, aby nie bylo soba i w 

poslusznym polswiadomym realizowaniu go az do konca.  

   Samozaglada jest sposobem rozliczenia Dziecka z Rodzicami i Rodzica z Dzieckiem. Bo od 

Rodzica plyna pierwsze wzory, co do zycia i smierci. Rodzic, ktorego Dziecko podjelo 

procedury samounicestwienia, ma swoj wklad w ich realizacje. Ten wklad swiadomy lub nie, 

wyraza lek przed zyciem. Moze sie on wykrystalizowac jako lek przed Rodzicem, Doroslym 

lub Dzieckiem. W takiej stylistyce, nakaz Dziadkow wobec wlasnych Dzieci realizuje sie w 

background image

 

 

ich Wnukach. Terapia musi wiec obejmowac uklad trojpokoleniowy. A nie jest w ogole 

mozliwa bez udzialu Rodzica. To on jest glownym aktorem i rezysrem dramatu uzaleznienia, 

ktorego ofiara jest Dziecko. Zbyt czesto Rodzic popada w chorobe, gdy Dziecko zostalo 

wyleczone, zbyt czesto Dziecko choruje, gdy Rodzic nie doswiadczyl sam prawa do bycia 

Dzieckiem.  

   10. Zly duch.  

   Ojciec czy matka boja sie konfrontacji seksualnej swoich Dzieci. Bo nie chca lub nie moga 

konfrontowac wlasnych problemow seksualnych. Strach przed niepozadana ciaza Dziecka jest 

odbiciem fobii Rodzica. System zastraszania Dziecka, ktore chce zainteresowac sie wlasna 

plciowoscia jest bardzo rozbudowany. Nie ma natomiast systemu promujacego pielegnacyjne 

i rozwojowe walory seksualnosci. Rodzic, ktory sam ma klopoty seksualne chetnie podlacza 

sie do gry w straszenie Dziecka seksem. Jednoczesnie przedluza rytualy pielegnacyjne i 

konsumpcyjne. Tak wiec tabu seksualne jest podtrzymywane, a jednoczesnie przekraczane. 

Podtrzymujaca jest kontrola Rodzica, ktory nie chce dopuscic do syna czy corki innego 

Dziecka lub Doroslego.  

   Rodzic, z potrzeba uzalezniania, nie chce dopuscic, aby w jego domu pojawil sie ktos obcy. 

Jezeli jednak sie pojawia chce go usynowic lub ucorczyc. Gdy obcy nie daje sie wlaczyc w 

emocjonalna diade lub triade jest traktowany jak cien, jak zly, ktory narusza pierwotna 

integracje ukladu Rodzic-Dziecko. Obcy jest zazwyczaj kolega lub kolezanka, przyjacielem 

lub przyjaciolka Dziecka. Wzmaga lek Rodzica wiec musi byc przepedzony. Wypedzenie 

obcego jest symbolicznym aktem wypedzenia cienia wlasnego Dziecka, jest magicznym 

odpedzeniem Zlego Ducha. Jest tez symbolem wypedzenia wlasnego Dziecka.  

   Zatrzymanie Dziecka zdrowo rozwijajacego wlasne poczucie tozsamosci nie jest mozliwe. 

Musi ono opuscic Rodzica dla wlasnego dobra. Wiec jesli go nie opuszcza realizuje dobro 

Rodzica. Sobie gotujac zniewolenie, specjalna niewole milosci. Niknie w niej wolnosc 

Dziecka i wzmaga sie niewola Rodzica. Rozroznienie wolnosci i milosci ma swoj aspekt 

erotyczny, cielesny i uczuciowy. Zatem w tym, co erotyczne Dziecko musi sie nauczyc 

odkrywac milosc i wolnosc, kobiecosc i meskosc, samodzielnosc i zaleznosc. Realizacja 

identyfikacji Rodzica grozi Dziecku zaburzeniem tozsamosci - nietozsamoscia. Nie moze ono 

stac sie Doroslym, ani nastepnie Rodzicem. Pozostaje zawsze wykonawca polecen 

uzalezniajacych.  

background image

 

 

   Psychologia starozytna, zwlaszcza psychologia Platona doskonale analizuje strategie 

uzalezniania, swoista retoryke milosci i wolnosci. Ta psychologia, tak wrazliwa na 

ukazywanie wszelkich aspektow zniewalajacych czlowieka, dostrzega ja takze w milosci. 

Zajrzyjmy do Platona:  

    I to zwaz, ze gdybys chcial wybrac najlepszego sposrod tych, ktorzy cie kochaja, to 

niewielki mialbys wybor - pisze Lizjasz w mowie, ktora Fajdros odczytuje Sokratesowi - 

przeciwnie, gdybys sposrod innych ludzi szukal tego, ktory by ci najwiecej odpowiadal, 

wybor masz ogromny. Przez to znacznie wieksze jest prawdopodobienstwo, ze wlasnie gdzies 

miedzy tymi wieloma bedzie czlowiek godny twej przyjazni.  

   Zatem milosc ze wzgledu na waski zasieg jej oddzialywania i dzialanie wiazace, moze byc 

pulapka uzaleznienia. Widac to w rytualach erotyzacyjnych Rodzica. Wyjsciem z tej pulapki 

jest przyjazn, oddeterminowana od przymusu, oddzielona od niego wyborem, 

zidentyfikowana z szerokim zasiegiem wolnosci.  

   11. Niby milosc.  

   Rodzic, ktory praktykuje uzaleznienie Dziecka boi sie przyjazni i przyjaciol, bo sam ich 

najczesciej nie ma. Walczy o milosc Dziecka, ukazujac mu przyjazn jako przelotny kaprys, 

jako niewiazaca zabawe, jako Niby-Milosc. Tymczasem zadna milosc nie wytrzyma proby, 

gdy nie jest wsparta z drugiej strony przyjaznia, czyli milujaca wolnoscia. Kto przepedaz 

przyjaciela czy przyjaciolke, traktuje ich jak Cienie Milosci, przepedza tez Milosc 

Wyzwalajaca. Buduje niewole zaledwie milosna, pozbawiona wolnosci.  

   Autonomia pragnien Dziecka zderza sie z heteronomicznymi naciskami Rodzica. 

Negatywny obraz heteronomii i autonomii nie pozwala zakonczyc konfliktu, jaki Rodzic 

funduje Dziecku w fazie identyfikacji. Dziecko zmuszone jest do zerwania ukladu z 

Rodzicem juz w okresie dojrzewania. Jest to potrzeba zdrowa i uzdrawiajaca proces 

ksztaltowania tozsamosci Dziecka. Gdy pozytywne zerwanie nie jest mozliwe dochodzi 

czesto do zalamania psychicznego, do samobojstwa fizycznego lub psychicznego (np. 

narkotycznego). Przymus bycia takim, jaki jest Rodzic, nie jest do wytrzymania bez zaburzen 

psychicznych, bez wyzwolenia procesow autodestrukcyjnych.  

   Na nie zakonczony proces identyfikacji naklada sie wiele zakazow z nakazow Rodzica, 

rozszerzajacych sie na caloksztalt zachowan spolecznych. Motyw erotyczny, jaki jest w nie 

background image

 

 

wpisany, powoduje, ze sa one przyjmowane lepiej, mocniej niz inne nakazy i zakazy 

spoleczne. Trening erotyczno-moralny staje sie w Rodzinie syndromem uzaleznienia, 

treningiem dezerotyzacji i demoralizacji, gdyz oparty jest na poufnym praktykowaniu 

stosunkow kazirodczych. W takim ukladzie Dziecko identyfikuje sie sie nieswiadomie z 

ukrytym przekazem Rodzica. Wykonuje jego zyczenie bycia zdemoralizowanym i 

zdeseksualizowanym jednoczesnie. Takie rozbicie wyzwala procesy rozszczepienne w 

osobowosci. Wola milosci jest tu zmieszana z wola smierci lub z wola choroby. Ta choroba 

jest wynikiem introjekcji poufnych polecen Rodzica. Gdy Dziecko nie zgadza sie z nimi, 

choruje lub popelnia samobojstwo, zrywa uklad, ucieka z domu. A nawet zabija Rodzica 

psychicznie lub fizycznie. W licznych przypadkach Dziecko podejmuje dzialania 

autodestrukcyjne po to, by moc ukryc podwojne zycie. To, co ukryte, eksploduje pod postacia 

patologicznego poczucia winy.  

   Ukrywanie prawdy o sobie i Rodzicu wzmacnia uklad Rodzic-Dziecko. Domaga sie on 

fikcji, klamstw na wlasny temat i na temat Rodzica. Zycie fikcja, fantasmagoriami, snem, 

halucynacjami i wizjami zrazu ukryte, z czasem staje sie jawne. Usystematyzowane klamstwo 

jest drugim Ja Dziecka, integruje, zapobiega psychotycznemu rozpadowi. Zycie w 

paranoidalnym systemie integracji wiaze sie jednak z konfliktami. Rodzic, aby im 

przeciwdzialac, silnie nagradza i jeszcze silniej karze Dziecko. Ma ono do wyboru tylko 

chorobe, ktora usprawiedliwia przekazywanie niezbornych, sprzecznych lub 

kompromitujacych Rodzica komunikatow. Wtedy jest leczone. Ale przede wszystkim moze 

opowiadac glupstwa na wlasny temat i na temat Rodzica. Te Glupstwa sa identyfikowane 

jako nieprawdopodobne, niewiarygodne. Rodzic jest uratowany. A prawda ujawniona przez 

Dziecko odrzucona.  

   12. Wolnosc negatywna.  

   Dramat Dziecka uzaleznionego polega na tym, ze nie moze ono wybrac tego, co chce lecz 

to, czego nie chce. Jest to akt wolnosci negatywnej, skompromitowanej przez prymat 

Rodzica, za ktorym stoi system przymusu spolecznego. Ubrany w biale fartuchy personel 

medyczny, poprawia personalizacje Dziecka. Ale czyni to pod dyktando Rodzica, ktory jest 

jego reprezentantem, prowadzacym po cichu walke z Dzieckiem. Na strazy zniewolenia przez 

Rodzica stoi zbyt czesto lekarz, terapeuta, wychowawca, policjant czy duchowny. Nie chca 

oni sluchac glupstw Dziecka, ktore oskarza system zniewolenia, przygotowany przez 

Rodzica. Ma on sluzyc jego zabezpieczeniu i porzadkowi Rodzica.  

background image

 

 

   Dziecko uzaleznione przez Rodzica nie moze byc Doroslym. Wiec, aby zrealizowac swoje 

potrzeby musi stosowac metody Dziecka. Wszystkie potrzeby sa zapokajane na sposob 

regresywny. Nastepuje oralizacja bodzcow analnych, uretalnych czy fallicznych. Dziecko - 

pije, ssie, pluje, wymiotuje, polyka, lize nie tylko po to, aby zaspokoic glod pokarmowy, lecz 

takze po to, aby wyrazic tu glod milosci i wolnosci. Oraz lek przed Doroslym i przed 

Rodzicem. Erotyzacja leku jest zabiegiem autoterapeutycznym. Dziecko moze byc wiec - 

erotomanem, lekomanem, alkoholikiem, narkomanem, pracoholikiem, byle moglo zaspokoic 

swoj glod. I byle nie oderwalo sie od Rodzica, od jego wplywow fizycznych, ekonomicznych, 

psychologicznych.  

   Rodzic trzyma w potrzasku swoje Dziecko. Musi sie ono od niego oderwac. Jak to jest 

mozliwe pokazuje ogromna liczba alkoholikow, ktorzy odplywaja psychicznie od Rodzica 

tylko w stanie upojenia. Ale zaraz potem, gdy wytrzezwieja integruja sie z paranoja Rodzica - 

sztywnieja. Az do nastepnego cyklu alkoholowego wyzwolenia. Narkomania i alkoholizm 

pokazuja terapeucie, co moze zrobic, aby pomoc Dziecku wyrwac sie z kleszczy uzaleznienia. 

Musi on spowodowac wydostanie sie Dziecka z psychopatycznej integracji. Ale to z kolei 

grozi popadnieciem w psychotyczna dezintegracje.  

   Toksykomania jest forma autoterapii, proba uwolnienia sie od dreczacych przymusow. Jest 

to forma bezpieczna w przypadku, gdy nie dochodzi do uzaleznienia od narkotykow, 

alkoholu, lekow. Ostatecznie doprowadzaja one do zalamania psychopatycznej ingerencji i 

ewolucji ku psychozie. Bolesny sposob uwalniania sie od ingerencji nastepuje bez wzgledu na 

jego oplakane skutki psychologiczne. Totez terapia nie moze polegac na blokowaniu tych 

procesow po to tylko, aby dochodzilo do wybuchu psychotycznego. Musi ona wyprzedzic ten 

wybuch, doprowadzajac do dezintegracji psychopatyczna wiez Rodzic-Dziecko.  

   Z punktu widzenia psychoanalizy konieczne jest uzdrowienie procedur karmienia i 

pielegnowania; jawnosc zachowan seksualnych, w takim stopniu, ze nie staja sie one grozne i 

czarne; uznanie autonomii Dziecka i jego prawa do milosci i wolnosci, bez wzgledu na 

upodobania czy sytuacje Rodzica; rezygnacja z przemocy, zmuszanie do usamodzielniania sie 

Dziecka, gdy tylko osiaga wiek doroslego; przede wszystkim zas rekompewnsowanie prawa 

do przyjazni rowiesniczej i do konfrontacji wlasnych uczuc z Rodzicem - obecnym i 

nieobecnym, Ojcem i Matka, bez wzgledu na ich relacje i wiezi osobiste.  

background image

 

 

   Psychopatyczna integracja Rodzica i Dziecka musi zostac zlamana w procesie terapii. W 

innym razie przybiera postac demonopatii, w ktorej symbolem zla jest Rodzic. On w wizjach 

psychotycznych, prepsychotycznych czy narkotycznych objawia sie jako Bog Zla (Szatan, 

Demon, Cien). Mieszka on w ciele Dziecka. A jego cialo jest prawdziwym pieklem. Cialo 

Dziecka uzaleznionego jest scena, w ktorej rozgrywa sie dramat uzaleznienia. Wymaga ono 

rehabilitacji, odrodzenia, uzdrowienia. Totez konieczn jest terapia ciala. Kompensacja i 

sublimacja urazu cielesnego moze prowadzic do uwolnienia zycia duchowego. Dziecko 

wkraczajace na te droge, znajduje sobie Rodzica transcendentnego. Jest to wazna wskazowka 

dla terapii Dziecka, ktore jest uwiklane w zycie z Rodzicem immanentnym, identyfikowanym 

jako Demon. Terapia poza cialem uwzglednia dezintegracje zaleznosci od ubostwienia 

Rodzica. Totez wiele procedur terapeutycznych osob uzaleznionych przyjmuje postac 

rytualow parareligijnych, doprowadzajacych do odnalezienia Rodzica transcendentnego 

(Boga - milosci i wolnosci).  

   13. Blona podlosci.  

   Dziecko przenosi na terapeute identyfikacje Rodzica. On staje sie zastepczym bostwem, 

guru, mistrzem i nauczycielem. Bardzo latwo wtedy o kult terapeutyczny. Trzeba zatem 

wyraznie wskazac na wartosc najwyzsza, absolut, aby nie zajac boskiego miejsca. Terapeuta 

moze przyjac pozycje Doroslego, ktorego Dziecku i Rodzicowi brak. Konieczne jest 

nastepnie wycofanie demonopatycznej identyfikacji z Dziecka. Przezywa ono bol z powodu 

niemoznosci bycia zdrowym Dzieckiem i przekonanie, ze jest Dzieckiem chorym.  

   Kluczowym problemem, na ktory zwraca uwage psychoterapia jest kwestia introspekcji, 

czyli przyjmowania za swoje tresci i polecen Rodzica. Dziecko uzaleznione przepelnione jest 

introjekcjami. Trzeba go od tego uwolnic. Metoda uwalniania od introjekcji jest procedura, 

polegajaca na odtwarzaniu i ponownm przezywaniu urazow z najwczesniejszego dziecinstwa.  

   Jak powtarzal prof. K.Dabrowski (za St. Zeromskim): trzeba rozrywac rany zarosle blona 

podlosci.  

   Odszukanie momentow i miejsc bolesnych, pierwotnych urazow pozwala dotrzec do tych 

impulsow, ktore ukierunkowaly integracje psychiczna Dziecka. Jeszcze wazniejsze jest 

odszukanie momentow i miejsc zdrowych, chocby byly mikroskopijnie male. Maja one 

istotne znaczenie dla uksztaltowania sie nowej strukturalizacji psychicznej. Odnalezienie w 

background image

 

 

pamieci emocjonalnej przepelnionej bolem, chocby jednje sekundy milosci i wolnosci daje 

szanse na rozwiniecie pozytywnej determinacji bytowej i psychologicznej.  

   Pomoca w terapii osob uzaleznionych jest medytacja. Musi byc ona stosowana po regresji, 

po to, aby zapelnic puste miejsca introjekcjami pozytywnymi. Medytacja jest sposobem 

wiazania psychiki z integrujacymi ja symbolami sakralnymi. Istotne jest wiec, jaka orientacje 

religijna ma Dziecko czy jego Rodzic. Od tego zalezy pomoc terapeuty. Nie moze on 

narzucac wlasnego swiatopogladu, wyznania, religii. Musi uszanowac wolnosc Dziecka i 

Rodzica. Zatem terapeuta musi miec wiedze religioznawcza, aby nie redukowac terapii do 

wlasnych tylko przekonan, chocby uznawal je za najsluszniejsze i najswietsze. Doktrynerstwu 

zapobiega postawa ekumeniczna, pluralistyczna i ponadwyznawcza.  

   Osoby uzaleznione chetnie wybieraja takie sposoby integracji religijnej, ktore nie sa 

orientowane na osobe lecz raczej na kosmos, swiatlo, nature. Dzieje sie tal dlatego, ze same 

przeszly przez pieklo depersonalizacji. Nie moga wiec, przynajmniej w poczatkowej fazie 

dlugo trwajacej terapii, przyjac personalizacyjnych wzorow integracji psychicznej. Stad taka 

atrakcyjnosc filozofii, psychologii i religii Wschodu, ktore nie domagaja sie rekonstrukcji 

osobowosci, ale ulatwiaja zatrzymanie rozplywania sie psychicznego. Poza tym wielosc 

postaci bohaterow, bostw, bodhiatwow ulatwia zmalezienie czegos dla siebie, wlasnego 

Bostwa Integracyjnego.  

   W kulturze Zachodniej role swietych Ksiag regulujacych przemiane psychiczna podejmuja 

terapeuci i lekarze. Ci jednak boja sie plynacej psychiki, psychotycznej ekspresji. Terapii 

dokonuja w szpitalach psychiatrycznych, ktore maja zastapic Aszramy i Swiatynie. Malo jest 

niestety w nich znawcow duszy. Sa znawcy ciala, ktorzy na sposob cielesny lecza dusze. 

Psychoanaliza odslonila ten fakt, czyniac z dramatu uzaleznienia skandal czlowieka Zachodu. 

Ujawnila tajniki tych uzaleznien, w sposob kwestionujacy status quo medycyny naukowej, 

ktora w uzaleznieniu widzi glownie procesy molekularne, zapominajac o duchowych i 

osobowych.  

   14. Gra psychotyczna.  

   Gdy Dziecko zamiast miloasci i wolnosci dostaje od Rodzica nakaz choroby lub smierci, 

zwraca go Rodzicowi w formie gry psychotycznej. Z ta gra Rodzic nie moze sobie poradzic, 

staje bezradny, bo jest skutecznie ukarany. Dziecko nie moze dac sie eksterminowac w 

background image

 

 

nieskonczonosc. Granica takiej eksterminacji jest zawsze choroba lub bunt, agresja lub 

autoagresja. Dosyc interesujace jest polaczenie tych dwu stylow radzenia sobie z poczuciem 

odrzucenia. Dziecko, schodzac z pola widzenia Rodzica, stara sie nie powrocic w sposob, 

jakiego Rodzic najbardziej sie obawia. Teraz Dziecko zyczy Rodzicowi choroby i smierci. To 

zyczenie sie spelnia. Rodzic jeszcze nie przeczuwa, ze to zyczenie zagarnia i jego, ze sam 

bedzie musial chorowac i umierac, wraz z wlasnym Dzieckiem. Nic tak nie wciaga Rodzica 

do gry, jak choroba, samobojstwo i smierc. I te atuty Dziecko nieraz wykorzystuje do konca.  

   Proces uzalezniania ma swoje granice, staje sie psychologicznym syndromem, 

ustrukturalizowana forma walki Dziecka Rodzicem. Zaczyna sie od aktow samodreczenia, 

konczy zas aktami samobojstwa i smiercia. Objawy zaburzen fizycznych, cielesnych, 

psychicznych wiaza sie ze znieruchomieniem, sztywnieniem, oziebieniem. Wycofanie sie 

Dziecka z identyfikacji zewnetrznych, wejscie we wlasne cialo, zamkniecie w nim, zduszenie, 

owocuje po jakims czasie utrata czucia, czesciowym lub calkowitym znieczuleniem 

(anestezja) na bodzce zewnetrzne, a czasem i wewnetrzne. Takie znieczulenie wywoluje 

niepokoj, domaga sie sprawdzania wlasnego istnienia poprzez stymulacje ciala: drapanie, 

klucie, przebijanie, rozcinanie, itp. Blokada ruchowa, niemoznosc realizowania licznych 

pobudzen ruchowych zmienia sie w odruchy natretne, w tiki, reakcje zastepcze dajace ulge i 

poczucie uwolnienia psychicznego. Ostatecznie Dziecko zaczyna odczuwac obcosc wobec 

wlasnego ciala lub jego czesci np. rak, nog, piersi, narzadow plciowych, uszu, itd. Dla 

odzyskania pelnego czucia podejmuje akcje odczulajace np. wkladanie reki do ognia, 

polewanie ciala wrzatkiem, obciecie palca - wszystko po to, aby odzyskac poczucie samego 

siebie (P.Janet). Anestezja jest symbolem zaburzen, ktore moga byc wstepem do 

charakteropatii, socjopatii czy nawet psychozy.  

   15. Zle przeczucia.  

   Relacje miedzy Dzieckiem znieczulonym w akcie samoobrony a Rodzicem, ktory go do 

tego zmusil przybieraja forme niepelnej, chorej, wadliwej komunikacji. Zamienia sie ona w 

rodzaj gry oscylujacej miedzy tyrania a poddaniem. W formach lekkich strukturalizuje sie 

jako charakteropatyczna histeria, ktorej zadaniem jest ochrona ja Dziecka, majacego poczucie 

znikania cielesnego, fizycznego, psychicznego. Tu znajduje swoj grunt uksztaltowanie sie 

chorobliwego egocentryzmu, czyli identyfikacja Dziecka z choroba. Zatem jest to 

konwersyjna forma potwierdzania siebie, w sytuacji totalnej negacji, jaka stosuje wobec niego 

Rodzic.  

background image

 

 

   Identyfikacja Dziecka z choroba przejawia sie w postaci samodreczenia. Przyjmuje ono kare 

i przyjmuje wine za to, ze nie jest kochane, z wlasnej niejako inicjatywy. W ten sposob 

zbawia sie od poczucia winy. Rytual pokutny wzmacniany jest przez poczucie nizszosci i 

poczucie, ze jest sie nikim. Rytual samodreczeniowy ma charakter zabobonno-profilaktyczny 

(K.Dabrowski). Dziecko czuje sie przez to zabezpieczone przed choroba i smiercia. 

Dodatkowym motywem, ktory utrudnia wydobycie sie z kleszczy choroby identyfikacyjnej sa 

tzw. zle przeczucia, czyli projekcje stlumionych uczuc do Rodzica, ktore nie moga byc 

ujawnione w sposob bezposredni i swiadomy.  

   Dziecko przyjmujace na siebie wine Rodzica, nie przyjmuje kary za nia. Chce przynajmniej 

w czesci ukarac sprawce wlasnych, rzeczywistych lub urojonych nieszczesc. Doznaje przy 

tym ulgi, oslabia nienawisc do Rodzica, gdyz wie, ze jego dzialanie czesciowo krzywdzi 

takze Rodzica. Rachunki sa wiec wyrownywane. W miare, gdy poczucie krzywdy rosnie, 

Dziecko stara sie zrzucic wine i zastosowac kare wobec Rodzica w pelnym zakresie. (Bedzie 

nia choroba psychiczna lub samobojstwo).  

   Samobojstwo jest finalna postacia procesow samodreczeniowych, zwiazanych nakazem do 

zycia bez milosci i wolnosci, czyli bez Doroslego i Rodzica. Dziecko obnaza dramat 

samobojczy, ujawniajac w nim, kim jest jego Rodzic i kim jest Ono. Wystepuje wiec jako 

sedzia i ofiara. Rodzic jest oskarzony. Formy cierpien, na jakie skazane jest Dziecko przez 

Rodzica to np.: agresja, psychopatia, poczucie malej wartosci, hipochondria, fobie i tiki, 

anestezja, poczucie winy, natrectwa, kompleks Edypa i Elektry, praktyki kazirodcze, 

marzenia homoseksualne, onanizm, charakteropatyczna histeria itd. To wszystko dostaje w 

prezencie od Rodzica Dziecko jako jego wyposazenie i zagrozenie, jako nakaz i zakaz 

jednoczesnie. Ten przekaz jest ukryty przed oczami i uszami Doroslego, obcego i 

nieznajomego. Dziecko uzaleznione przez taka zawartosc przekazu, uwalnia sie od niego, 

ujawniajac wszystko, wywlekajac na zewnatrz i demonstrujac tyranie Rodzica. Staje sie 

sedzia Rodzica i jednoczesnie poddaje pod osad siebie. Przybiera postac narkomana, pijaka 

lub samobojcy aby oslabic wine Rodzica i uniknac kary.  

   Potrzeba zaleznosci miedzy Rodzicem i Dzieckiem zamienia sie w ofiare, jaka sklada z 

siebie Dziecko. Jest to ofiara bycia nieprzytomnym, nieodpowiedzialnym, zaburzonym, kims, 

kogo sady i komunikaty mozna odrzucic, zakwestionowac, uniewaznic. Dziecko lojalne 

wobec Rodzica moze pragnac dla siebie tylko choroby lub smierci. To pragnienie staje sie 

chroniczne, gdy nic sie w ukladzie Rodzic-Dziecko nie zmienia na lepsze. Wytwarza sie nie 

background image

 

 

tylko chroniczny stan pozadania choroby, ale takze chroniczny stan pozadania smierci 

(K.Dabrowski). Przybiera on forme usystematyzowanej procedury samobojczej.  

   16. Ja i nie-ja.  

   Wstepem do zabicia siebie jest rozbicie percepcji swiata na dwie, przeciwstawne sobie 

czesci, na ja i nie-ja, ktore jest utozsamiane z Cieniem, Grzechem, Wina, Diablem, Doroslym, 

Rodzicem, Bogiem. Dziecko zabijajac siebie, zabija jednoczesnie Doroslego i Rodzica, zabija 

sprawcow bolu i cierpienia, zabija Demona i Boga. Odratowane podejmuje ponowna decyzje 

o smierci. Az do skutku, az do wyzwolenia sie spod wladzy Rodzica lub zapanowania nad 

nim.  

   Stawanie sie nieprzytomnym polega na rozmywaniu granic tozsamosci za pomoca 

narkotykow, lekow, alkoholu, ktore traktowane sa jako srodki przeciw znieczuleniu, 

odzmyslowieniu ciala, przeciw bladosci uczuc. przeciw martwocie fizycznej i psychicznej. 

Srodki chemiczne wyzwalaja wizje wolnosci, ale nie daja odczuc milosci. Pozwalaja 

przeniesc sie w sfere halucynacji, w ktorych obrazy wolnosci zastepuja milosc, identyfikuja 

sie z nia w wyobrazni, nic nie dajac Dziecku, oprocz pieknych zludzen. Te zludzenia sa 

potrzebne po to, zeby przezyc troche dluzej, niz pozwala na to udreka dnia codziennego. 

Stymulacje chemiczne nie poprawiaja jednak dynamiki uczuciowej Dziecka, nie powiekszaja 

jej, gdyz sa projekcjami milosci i wolnosci, odwroconymi od realnych przezyc. A 

doswiadczenia, odczucia, wizje nie przezyte szybko ulegaja zapomnieniu. Nie daja one szans 

na emocjonalna czy intelektualna odnowe, bez stalego draznienia siebie. To zas przy slabych 

potencjalach psychicznych, prowadzi do rozbicia funkcji pamieciowych, intelektualnych i 

emocjonalnych.  

   Srodki euforyzujace, podniecajace, stymulujace cialo bardzo czesto zamrazaja, usmierzaja i 

znieczulaja uczucia. Dlatego dawki tych srodkow musza byc coraz wieksze i coraz czesciej 

stosowane, gdyz staja sie coraz mniej skuteczne. Wycofanie sie z uzywania chemicznych 

stymulatorow emocjonalnych i wyobrazeniowych jest trudne. Szansa wycofania zmniejsza sie 

z kazdym dniem ich stosowania. Bardzo trudno jest wrocic do bezposredniego kontaktu ze 

swiatem, do samego siebie, do wlasnej cielesnosci, gdy percepcje sa sztucznie odcielesnione, 

gdy nie funkcjonuja uczucia i pamiec. Uczucia utrzymuja pamiec w aktywnosci. Niszczac 

struktury pamieci Dziecko dokonuje oczyszczenia jazni ze wspomnien nieprzyjemnych. Ale 

nie jest w stanie zatrzymac tez wspomnien przyjemnych, zdobytych naturalnie lub za pomoca 

background image

 

 

sztucznych stymulatorow. Zaczyna zywot bytu kosmicznego, roslinnego lub zwierzecego, 

plynacego w bezgranicznosci wlasnego ja, ktore rozlewa sie w kosmosie. Jego ja miesza sie z 

nie-ja. Samopoczucie staje sie na moment lepsze. Potem znowu pojawia sie lek i trwoga przed 

niebytem, i potrzeba leczniczych urojen.  

   Dziecko za pomoca narkotykow odwiazuje sie od zaleznosci od Rodzica, ucieka 

psychicznie, bierze kosmos za wlasny dom, zatraca sie w smierci wlasnego ja. Oderwanie 

uczuc od ciala i intelektu jest rzeczywiscie zabiegiem samobojczym. Prowadzi do 

psychotycznej dezintegracji, w ktorej funkcje scalajace przejmuja procesy paleologiczne. 

Osobowosc Dziecka miesza sie z wyobrazeniami zbiorowymi, archetypami psychicznymi, 

ktore chronia przed ostatecznym rozpadem psychicznym i smiercia. Ich pojawienie sie w 

rozbitej psychice zmniejsza polaryzacje psychotyczna i pozwala odbudowac integracje z 

nieswiadomymi wzorcami zycia, obowiazujacymi zawsze i wszedzie. Rozbicie psychotyczne 

utrzymuje Dziecko w stanie nieswiadomym i nie pozwala na rekonstrukcje osobowosci. 

Ogranicza zachowania do reakcji na impulsy nieswiadome, ktore stymuluja do poszukiwania 

twardych sprawdzianow wlasnego istnienia. Sfera nieswiadoma, jako bardziej aktywna, niz 

sfera swiadoma odgrywa u Dziecka uzaleznionego role wazniejsza. Tyle, ze nie stymuluje 

ona do zycia, a do smierci.  

   17. Bogaty wiezien.  

   Rytualy nekroidalne sa praktykowane nie tylko przez Dziecko, ktore doznalo szczegolnej 

krzywdy od Rodzica. Alkoholizm, narkomania czy samobojstwo maja swoich adeptow w 

rodzinach, w ktorych Rodzic stara sie byc dobrym dla Dziecka. Przestrzega nakazow 

psychologii, medycyny czy socjologii, zabezpiecza materialnie Dziecko, karmi je i 

pielegnuje, pozwala na kontakt z rowiesnikami, zapewnia swobodny dostep do siebie, jednym 

slowem stara sie byc dobrym Rodzicem. A jednak Dziecko w pewnym momencie zdradza 

tendencje do wybierania rytualow smierci, wchodzac na sciezke degradacji. Dlaczego tak sie 

dzieje? Choc na to pytanie trudno jest dac ostateczna odpowiedz, mozliwe jest czastkowe 

wyjasnienie, oparte na obserwacji rytualow pielegnacyjnych Rodzica. Sa one oparte na 

schematach naukowych, a nie na przezyciach Dziecka i Rodzica. W takich standardach, gdzie 

wszystko jest z gory ustalone, gdzie nie ma miejsca na spontanicznosc, niespodzianke, 

pomylke, slabosc czy nieszczescie Dziecko czuje sie zamrozone, ograniczone, uwiezione, 

zablokowane. Tam, gdzie nie moze przejawic zadnej inicjatywy, musi popasc w bezruch, w 

depresje. Zatem chorowanie, rytualy zalobne sa takze sposobem wylamywania sie ze 

background image

 

 

schematu, ktory zmusza do zycia wedlug wskazan psychologii bogatego wieznia. Psychologia 

ta nakazuje zabezpieczenie wszystkiego tak, aby Dziecko nie moglo juz czegos wiecej chciec. 

Jest to odwrotna strona zycia wedlug psychologii biednego wieznia, ktorego zycie nastawione 

jest na zadaniu wszystkiego, oprocz tego, co jest. I w jednym i w drugim przypadku brak jest 

sensu zycia.  

   Jedna z trudnosci, jakie przezywa Dziecko uzaleznione jest zakaz wypowiadania sie we 

lwasnej sprawie, wlasnym jezykiem. Aby ominac zakaz i jednoczesnie zachowac lojalnosc, 

Dziecko szuka innego jezyka dla wyrazenia wlasnych bolow i potrzeb. Odwoluje sie wiec do 

subjezykow, gwar, slangow, ksyw, ktore funkcjonuja w podkulturach np. w wiezieniu lub do 

nadjezykow, ktore funkcjonuja w tworczosci lub w mitologiach, rytualach, poezji, malarstwie 

czy muzyce. Charakterystyczne jest sieganie do do jezykow nauki dla usprawiedliwienia 

swoich dolegliwosci i wyrazenia ich w sposob neutralizujacy atak na Rodzica. Takim 

jezykiem jest np. jezyk psychiatrii, jezyk psychoanalizy, psychologii glebi, teorii dezintegracji 

pozytywnej, itp.  

   18. Ukryte intencje.  

   W jezyku psychologii i psychiatrii latwiej mozna ujawnic ukryte intencje. Bardzo czesto 

Rodzic siega do twierdzen naukowych, aby usprawiedliwic swoj brak Milosci do Dziecka. 

Podobnie Dziecko, siega do nauki, aby usprawiedliwic swoja Nienawisc do Rodzica. 

Korzysta z tego typu zabiego, aby zrzucic czesc odpowiedzialnosci. Latwiej wyraza wine 

Rodzica. Ponadto wcielajac wlasne mysli w trudny, niezrozumialy dla Rodzica jezyk, moze 

sie z nim zidentyfikowac i symbolicznie doznac wyzwolenia. Taki jezyk mowi prawde, ale 

nie zdradza mowcy. Dziecko pozostaje bezpieczne. A niebezpiecznie czuje sie Rodzic, ktory 

boi sie jezyka nauki, diagnoz i prognoz, dotyczacych osobowosci, zycia, rozwoju czy 

psychiki.  

   Potrzeba odtwarzania urazu przejawia sie w pasji zapisywania krzywd, nieszczesc, chorob. 

Powracania po wiele razy do tego samego przykrego zdarzenia wiaze sie ze slaba 

uczuciowoscia Dziecka, ktore nie moze przeksztalcic urazu w budujace go doswiadczenie. 

Mamy do czynienia z przezuwaniem psychicznym, zamiast z przezywaniem, rozwijajacym 

uczuciowosc i osobowosc. Zatrzymywanie przezyc negatywnych, wcielanie ich w jezyk, 

laczy sie z wyolbrzymianiem lub pomniejszaniem niektorych faktow. Zalezy to od tla 

przezyciowego, od relacji z Rodzicem i od wlasnych mozliwosci rozwojowych. Dziecko 

background image

 

 

inteligentne posluguje sie tekstami, esejami, wierszami jako sposobami mowy, ktora ujawnia 

to, co zakazane. Taka tworczosc jest ekspresja zakazanej rzeczywistosci. Miesza jawne z 

ukrytym, jasne z ciemnym, prawdziwe z nieprawdziwym, chore ze zdrowym, racjonalne z 

nieracjonalnym, bez obaw ataku ze strony Rodzica lub Doroslego. Ta mowa pozwala na 

utrzymanie rownowagi miedzy sfera wewnetrzna i zewnetrzna tozsamosci Dziecka. Ale 

zbytnie pomieszanie jezykow, w tym identyfikacja z polprawdami, zaokragleniami, 

dorobkami jezykowymi, daje efekt sprzeczny z zamierzonym. Okreslic go mozna, jako 

puchniecie maski jezykowej. Zerwanie komunikacji dziala tak, jak pekniecie psychiczne 

maski jezykowej Dziecka. Utrudnia to opowiesc o swoim nieszczesciu. Do tego potrzebna 

jest specjalna fantazja, ostre podniety lub nowe fakty, ktore pozwola dac Dziecku nowe 

swiadectwo. Gra z samym soba, z jezykiem prowadzona jest po to, aby fakty, ktorych 

doswiadcza mogly byc uzyte przeciw Rodzicowi. Tylko choroba, obled, albo samobojstwo 

moga miec moc niezaprzeczalnego swiadectwa, ze Dziecko jest ofiara Rodzica.  

   19. Maska konfliktu.  

   Uzaleznienie w formie lekomanii, narkomanii czy alkoholizmu jest w przypadkach ostrego 

konfliktu Dziecka z Rodzicem maska, oslaniajaca jego przyczyne, przebieg i tresc. Jest to 

pierwsza zaslona tego konfliktu. Druga jest choroba psychiczna i samobojstwo. Te graniczne 

efekty uzaleznienia - nie sa niczym innym, jak rozgrywka, rozprawa i karta przeznaczenia dla 

Rodzica. W przypadku, gdy Rodzic tej gry nie podejmuje, Dziecko wlacza do niej terapeute 

(lekarza, wychowawce, duchownego). Cel agresji z Rodzica zostaje przesuniety na jego 

reprezentanta lub zastepce. Paradoks polega na tym, ze to oni chca pomoc Dziecku w 

przezwyciezeniu uzaleznienia. Ale poniewaz zaslaniaja Rodzica, zdejmujac z niego 

odpowiedzialnosc, chroniac od dotkliwej kary, sami sa ukarani. Istnieje wiele przykladow 

tego typu zastepczej agresji, ktora mozna uznac za typologiczna.  

   Oto student, ktory znajduje sie w konflikcie z Rodzicami. Atakowany jest ojciec, a matka 

jest usprawiedliwiana. Szuka on pomocy po calej Polsce, u roznych terapeutow 

(psychologow, psychiatrow, duchownych). Opowiada im te sama historie o swoim 

nieszczesciu, czyli o zlym ojcu. Skarzy sie na to, ze poprzedni terapeuta, u ktorego szukal 

pomocy, nie jest dosc dobry, niczym jego ojciec. Musi wiec szukac pomocy gdzie indziej. A 

slyszal, ze istnieje ktos tak wybitny jak osoba, u ktorej wlasnie jest. Dobry terapeuta 

przyjmuje z wdziecznoscia slowa pozytywnej oceny, stara sie pomoc choremu. Po pewnym 

czasie stwierdza, ze Dziecko prowadzi z nim gre. Terapeuta identyfikuje te gre. Wtedy 

background image

 

 

Dziecko zmienia terapeute, powtarzajac nieustannie swoja gre z Rodzicem. Pewna przewaga 

Dziecka polega na tym, ze przybiera ono maske psychotyka. Umie za jej pomoca straszyc 

przede wszystkim Rodzica. Warto wiedziec, ze owym Dzieckiem moze byc kazdy np. student 

filozofii. Ale przychodzi moment, w ktorym nie mozna zaakceptowac jego gry. Musi sie 

dowiedziec, ze jest zdrowy, skoro jest agresywny. Gra w psychotyka musi byc 

zdemaskowana, uniewazniona, zerwana. Zdemaskowany jako zdrowy bo agresywny wypada 

z terapii. Nie moze jednak zaakceptowac prawdy. Wtedy wraca do domu, w ktorym moze 

nadal grac role chorego psychicznie.  

   20. Diagnoza psychiatryczna.  

   Diagnoza psychiatryczna moze ulatwic przewlekla gre z Rodzicem. Naznaczanie jest forma 

uzalezniania nie tylko chorego Dziecka, ile przede wszystkim chorego Rodzica. Lepiej jest 

ujawnic te odpowiedzialnosc po obu stronach. Tym bardziej, ze Dziecko ma klopot w 

wyegzekwowaniu chocby czesciowej odpowiedzialnosci od Rodzica. Musi go wiec 

postraszyc. Ale strategia, jaka podejmuje jest dla niego samego zabojcza. W omawianym 

przypadku psychotyczna gra zostala przedefiniowana i nazwana gra charakteropatyczna. 

Diagnoza zostala przesunieta w dol, na poziom zachowan agresywnych. Przez co stala sie 

zbyt trywialna, nieoplacalna, pozbawiona mocy. Nie mozna za pomoca takiej diagnozy 

walczyc z Rodzicem. Gra zdefiniowana nie na poziomie Dziecka, a na poziomie Doroslego, 

czyli na poziomie odpowiedzialnosci za siebie nie pozwala na to.  

   Walka z Rodzicem, ktora w zastepstwie prowadzi terapeuta moze isc jeszcze dalej. Oto 

corka postanowia ukarac ojca za to, ze bardziej kocha brata. Motyw zazdrosci jest tu o tyle 

wazny, ze Dziecko jest kobieta, ktora nie chce nia byc. Ubiera sie po mesku, cwiczy meskie 

sporty, przygotowuje sie psychologicznie do walki z mezczyzna. Silna tendencja paranoidalna 

pozwala jej wyobrazac sobie, ze jest terapeuta wszystkich kobiet, ktore nie chca nimi byc. 

Swoja gre z Rodzicem, o bycie mezczyzna, zaczyna od manipulacji cialem: naciecia skory, 

wyciecia migdalkow, przebicia blony dziewiczej, az do zabiegow zwiazanych z wycieciem 

jajnikow. To wszystko miesza z cwiczeniami karate, narkotyzowaniem, piciem alkoholu i 

uwodzeniem mezczyzn. Aby ich nastepnie porzucic i ponizyc. Inicjacja w rytuale walki z 

Rodzicem, zwlaszcza ojcem, jest gwalt przez nieznanego mezczyzne.  

   Rytualy walki z ojcem (mezczyzna) sa oslaniane przez narkomanie. Oslaniaja nie tylko 

kazirodczy gwalt, ale i kazirodcze kolizje z kobietami uwiedzionymi (przez ojca lub dziadka, 

background image

 

 

stryja, wujka, sasiada, itd.). Zgwalcone Dziecko - kobieta, uwodzi teraz psychicznie i 

fizycznie inne kobiety, zapadajac nastepnie w amnezje. Twierdzi, ze sama zostala uwiedziona 

i zgwalcona. Nie ma nikogo, kto by w jej opowiesciach odegral role pozytywna. Pochlebstwa 

latwo zmienia w oskarzenia. Ma potrzebe agresywnego gryzienia i kasania psychologicznego. 

Podobnie postepuje z terapeutami, traktujac ich jako reprezentantow Rodzica.  

   W szczytowym okresie gry z ojcem, odwiedza osrodki terapeyutyczne, rozpoznaje i gdy zna 

metode, opuszcza je. Rozdziela swoje ja i nie-ja na to, co wzniosle i czyste i na reszte, ktora 

jest brudna i godna pogardy. Ten brud jest argumentem na jej czystosc, toczy gre czystego 

Dziecka z nieczystym Rodzicem. Gdy brak juz osrodkow i terapeutow, ktorych mozna 

szantazowac usiluje popelnic samobojstwo. Bierze leki, ktore miesza ze srodkami 

znieczulajacymi, zaaplikowanymi podczas zabiegu chirurgicznego. Po kilku dniach ostrego 

zagrozenia zycia i wielu dniach rekonwalescencji wraca do domu. Szantazuje, zaraza 

psychicznie swoja nienawiscia kazdego, kto chce jej pomoc. Spisuje historie swego 

uzaleznienia. Sa to teksty pelne oskarzen swiata i rownie pelne uwielbienia dla siebie, swojej 

wyjatkowosci.  

   Dziecko, ktore podejmuje gre psychotyczna, zachowuje patologiczna rownowage miedzy 

wlasna slaboscia i niezdolnoscia do konfrontacji z Rodzicem. Konfrontuje sie z nim posrednio 

za pomoca zabiego upokarzajacych go i karzacych, za rzeczywiste lub urojone krzywdy. W 

patologicznej konfrontacji wzmaga nacisk na Rodzica lub na osobe, ktora go zastepuje. 

Ostatecznie podejmuje walke z zamiarem zniszczenia, nie tyle siebie, ile Rodzica. Rodzic 

natomiast ma tendencje do zrzucania odpowiedzialnosci za relacje z Dzieckiem na instytucje 

spoleczne, medyczne, wychowawcze, ktore definiuja sie jako leczace. Aby zniszczyc Rodzica 

trzeba uderzyc w samo centrum, w instytucje leczaca, w mistyfikacje i przemoc. Pokonanie 

Rodzica staje sie wiec centrum dlugotrwalej i uporczywej walki Dziecka.  

   21. Wielka choroba.  

   Jedna z form tej walki jest mieszanie Rodzica z soba, wciagniecie go we wlasne urojenia. 

Jest to odplata Dziecka za to, ze zostalo pomieszane z innymi. Deformacja Rodzica jest kara 

za brak bezposredniej komunikacji, za brak milosci i wolnosci. Choroba Dziecka zmusza 

Rodzica do znizenia sie do jego poziomu, do stania sie sluga wielkiej choroby malego 

zdegenerowanego psychicznie Dziecka. Pasja, z jaka Dziecko identyfikuje sie z choroba i 

chce utrzymac status chorego, zbiega sie z pasja Rodzica, ktory pragnie czegos wrecz 

background image

 

 

przeciwnego. Dziecko czuje sie w ten sposob emocjonalnie dowartosciowane, czuje, ze zyje, 

mimo, ze wlasnie umiera. Ten uklad zaleznosci emocjonalnej jest czesto tak silny, ze gdy 

udaje sie wyleczenie Dziecka, chorowanie podejmuje Rodzic, po to, aby zachowac 

patologiczna rownowage w rodzinie. Rodzic nieswiadomie kontynuuje przymus chorowania, 

ktory poprzednio narzucil Dziecku. Od Dziecka przyjmuje ja, jako znak tozsamosci, bez 

ktorego traci swoja waznosc i godnosc.  

   Siegniecie po bron ostateczna, jaka jest samobojstwo, wiaze sie z proba okreslenia 

odpowiedzialnosci Rodzica za los Dziecka. Dziecko pragnie uderzyc w Cos lub Kogos, kto 

stoi poza lub ponad Rodzicem. Przeniesienie identyfikacji zla ponad wlasnego Rodzica 

polega na wciagnieciu w gre psychotyczna - Boga. Mieszanie wlasnego Rodzica z Bogiem 

przybiera postac bluzniercza lub pokutna. Dziecko ma pretensje o to, ze Rodzic nie spelnia 

swoich zadan, nie jest na miare jego potrzeb, zadan i wyobrazni. Podejmujac licytacje z soba 

o cierpienie przekracza wszystkie cierpienia swiata. Nawet cierpienia katowanych wiezniow 

w obozach koncentracyjnych.  

   Nadanie sobie kosmicznej skali w cierpieniu nie musi byc negatywne. Ale jest tak wtedy, 

gdy cierpienie osobiste jest zintegrowane z cierpieniem Rodzica. Dziecko uzaleznione, 

grajace w psychoze, pragnie rozlac swoje cierpienie w kosmosie, pragnie nim zranic innych, 

aby ukarac i tych, ktorzy nie sa krzywdzeni, nie tylko tych, ktorzy krzywdza, czyli Rodzica i 

Doroslego. Siegaja takze do innego Dziecka, ktore musi ginac razem z paranoicznym gestem 

Dziecka chorego. Dzieje sie tak w mysl zasady, ze: krzywda rodzi czesto nienawisc do 

niekrzywdzonych (K.Dabrowski). Ta nienawisc rozlewa sie takze na Boga.  

   22. Kres konfrontacji.  

   Przeksztalcanie gry z Rodzicem w gre z Bogiem jest wskazowka, ze zbliza sie kres 

konfrontacji Dziecka z Rodzicem, ze musi ono totalnie zakwestionowac jego wplyw na 

siebie. Uznanie swojej rownosci z Bogiem w cierpieniu daje Dziecku chwilowa ulge. 

Poczucie mocy miesza sie bowiem z odczuciem niemocy, w tym takze niemocy Boga. 

Nastepuje rozerwanie integracyjnych wiezow psychicznych. Rozpad psychiczny wyzwala 

tlumione dotychczas wrogie uczucia do Rodzica. W tresciach, obrazach i wizjach jako moc 

wiodaca pojawia sie szatan, bestia, z ktora Dziecko chetnie sie utozsamia w walce z 

Rodzicem. Po paranoicznej eksplozji nastepuje uspokojenie, cofniecie sie myslenia na poziom 

procesow paleologicznych.  

background image

 

 

   Dziecko, ktore wkroczylo w swiat urojen, halucynacji i projekcji, z powodu rozbicia 

psychiki na czastki elementarne, zyje targane lekiem i uwielbieniem dla siebie. Oglada siebie 

i swiat tak, jak wyglada on w bajkach, mitach, basniach, wizjach. To rozbicie ma charakter 

dajacy poczucie wolnosci i milosci zamiast rzeczywistej wolnosci i milosci. Dziecko w tym 

swiecie czuje, ze jego los zostal zaklety w kamien, rosline, drzewo albo w zwierze np. 

ropuche, weza, czy konia itd. Musi znalezc sie ktos, kto wyzwoli Dziecko z tych strachow. 

Dostep do gry psychotycznej moze sie dokonywac tylko przez symbole. Tu przewage ma 

terapia oparta na psychologii glebi, psychologia teologiczna i filozoficzna, a takze 

psychologia tworczosci.  

   Model zycia, choroby, i smierci, odbiera Dziecko od Rodzica. W tym modelu moc daje 

Dziecku choroba. Ale gra w chorobe, z czasem zmienia sie w chorobe rzeczywista. Dziecko 

paranoiczne zabija siebie, zabijajac przy tym Rodzica w sobie. Dziecko wycofane i 

przestraszone zmierza samotnie ku chorobie i smierci.  

   23. Jezyk choroby.  

   Chory jezyk osob uzaleznionych nie jest taki chory, na jaki wyglada. Jest to jezyk opozycji 

psychologicznej Dziecka wobec Rodzica. Jest to wiec jezyk zdrowienia i zdrowia, ktore moze 

byc utrzymane na najnizszym poziomie, na pograniczu jawnosci. Zbadanie jezyka Rodzica, 

ktory uzaleznia, jest trudniejsze, jezeli nie jest to jezyk inwektyw i patologicznego zargonu. 

Jezeli jest to jezyk wyrafinowany, naukowy, pelen odwolan do wiedzy psychologicznej, a 

nawet religijnej. Ale jest to jeyzk przemocy. Rodzic komunikuje w nim Dziecku swoja 

wyzszosc intelektualna, spoleczna i fizyczna. Podkresla, ze jest nad - celebruje pozycje 

pionowa. Dla Dziecka ma natomiast pozycje pod - rytualizuje jego pozycje pozioma , 

nizszosc.  

   Jezyk Rodzica, ktory zglasza sie o pomoc dla swojego Dziecka jest jezykiem pana, ktory 

opisuje Dziecko jako swoja wlasnosc, jako niewolnika. Rodzic, ktory uzaleznia Dziecko nie 

chce pomocy dla siebie, ale dla Dziecka. Sam czuje sie dobrze i wyniosle. Najczesciej zna juz 

diagnoze, ktora odnalazl w podreczniku psychiatrii lub pedagogiki. W przypadku 

uzaleznienia wzmacnianego i maskowanego narkotykami lub alkoholem, czy nawey 

zaburzeniami psychicznymi, jako przyczyne uzaleznienia, Rodzic podaje objaw. Przy czym 

jest to objaw definiowany wedlug specyficznej psychologii i psychiatrii, ktora innym razem 

ten sam Rodzic odrzuca, jako zwierzeca, powierzchowna, zbyt biologiczna. W kazdym razie 

background image

 

 

czyni tak wtedy, gdy sam jest diagnozowany. Chetnie natomiast przyjmuje wszelkie etykiety 

chorobogenne, nadawane jego Dziecku przez lekarza czy terapeute.  

   Jezyk choroby, wypracowany przez psychiatrie i psychologie biologiczna i behawioralna 

jest dobry dla Rodzica, bo pozwala wylaczyc jego odpowiedzialnosc za uzaleznienie i zrzucic 

ja na objaw. Rodzic zrzuca te odpowiedzialnosc na lekarza i terapeute, zadajac od nich 

szybkich wynikow w leczeniu Dziecka. Pod warunkiem, ze sam nie bedzie poddawany terapii 

lub leczeniu. Wielki opor Rodzica przed przyjeciem odpowiedzialnosci za uzaleznienie daje 

sie takze zauwazyc takze w wybieranym rodzaju terapii, ktora Rodzic akceptuje lub uznaje za 

skuteczna. Najchetniej wybiera osrodki zamkniete, miejsca o silnym rezymie, ktore 

odpowiadaja jego osobistej mentalnosci i wzmacniaja poczucie mocy. Mania kontroli jest w 

tych osrodkach gratyfikowana, gdyz zajmuja sie one osobami, ktore takiego rezymu 

potrzebuja. Trafiaja tam bowiem dzieci w wieku mlodzienczym, znajdujace sie w stanie 

definitywnego zagrozenia. Rodzic o mentalnosci policyjnej nie znajduje wczesniej ani ochoty, 

ani czasu na profilaktyke, na wolnosciowe formy terapii dla wlasnych Dzieci.  

   Istnieje w polskich warunkach swego rodzaju unia Rodzicow i terapeutow o mentalnosci 

autorytarnej. Przejawia sie ona w celebracji wieziennych i paramilitarnych form terapii. A 

takze w swoistym leku przed jezykiem psychologii i psychiatrii, ktore analizuja glebokie lub 

wysokie warstwy swiadomosci, jej poziomy przed, pod, czy nadswiadome. Lek przed 

psychoanaliza, psychologia glebi, teoria dezintegracji pozytywnej jest dowodem na to, ze ani 

autorytarni Rodzice, ani terapeuci, ktorych wybieraja, nie moga sie wyzwolic z potrzeby 

patologicznej kontroli. Jezyk tych psychologii jest dla Dziecka jezykiem zdrowia i 

wyzwolenia. W totalitarnych lub autorytarnych spoleczenstwach psychologie te nie sa 

stosowane w praktyce instytucji leczniczych. Sa tepione i zakazywane. A osoby, ktore sie 

nimi posluguja - przesladowane. Tak uksztaltowana mentalnosc lekarzy i terapeutow, 

przyzwyczajonych do umyslowego niewolnictwa nie latwo ulega zmianie. Swiadczy o tym 

ukryty opor przed zmianami w nauce o czlowieku. Katedry psychologii, pedagogiki i 

psychiatrii nadal so formowane i sterowane przez osoby o mentalnosci nadzorcow.  

   Odwolywanie sie do psychologii, opisujacych czlowieka w jezyku wolnosci i wyzwolenia, 

milosci i rozwoju, ma znaczenie dla depatologizacji postaw osob uzaleznionych. 

Dopuszczenie egzystencjalnego, fenomenologicznego, czy humanistycznego jezyka w 

psychoterapii, jako alternatywa dla mechanistycznego, statystycznego, lub zwierzecego 

paradygmatu, pozwala wyzwolic wieksza liczbe osob uzaleznionych. Pojawienie sie nowego 

background image

 

 

jezyka, wyrazajacego dramat uzaleznienia, pozwala uformowac sie swego rodzaju 

psychologii wyzwolenia. W jezyku tym nie ma nakazu wyrazania wlasnego dramatu w jeden 

obowiazujacy wszystkich sposob. Psychologia ta nie zmusza do odgrywania roli alkoholika, 

narkomana czy samobojcy dla przekazania prawdy o sobie. Mowienie przykrej prawdy o 

Rodzicu nie jest zabronione norma dnia, norma totalitarnie zorganizowanej rodziny i 

spoleczenstwa, autokratycznie zorganizowanej terapii czy leczenia. Im wiecej jest takich 

zakazow i nakazow zabraniajacych wypowiadanie prawdy o sobie, tym wiecej jest osob 

uzaleznionych nie tylko psychologicznie ale takze spolecznie, a nawet religijnie. Struktura 

uzaleznien zbudowana w Polsce zbiera swoje zniwo w masowej regresji, w obronie przed 

zmianami, w poszukiwaniu ideologii uzaleznienia. Pozwala ona kultywowac nadal 

mentalnosc niewolnicza i celebrowac postawy zlodziejsko-Zzebracze, zamiast wzmacniac 

potrzebe zmiany, rozwoju osobistego i spolecznego.  

   24. Budowanie autonomii.  

   Psychoterapia nastawiona na rozwoj stara sie uchwycic w zjawiskach patologicznych jadro 

zdrowia,ktore zostalo zasloniete przez gre zniewalanego Dziecka ze zniewalajacym 

Rodzicem. Zanim jednak dojdzie do przeksztalcenia patologicznie rozbudowanego systemu 

obrony w system rozwoju, konieczne jest zidentyfikowanie gier obronnych, ktore osoby 

uzaleznione podejmuja. Pragna one utrzymac poczucie tozsamosci w patologicznym ukladzie 

z Rodzicem. Przeciaganie tej gry prowadzi do utozsamienia patologicznych wymagan 

Rodzica z norma, ktore Dziecko przyjmuje jako wlasne - dla dalszego zycia.  

   Dla zilustrowania syndromu uzaleznienia przedstawiam trzy przypadki, zarejestrowane w 

Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej. Osoby cierpia z powodu niemoznosci wyzwolenia 

sie z dotychczasowych ukladow, silnie integrowanych poprzez poczucie winy wobec 

Rodzica. Za tym poczuciem winy kryja sie sprawy glebsze i wazniejsze: reakcje 

psychopatyczne, psychotyczne, alkoholizm, narkomania czy tendencje i usilowania 

samobojcze. Trzy przypadki, ktore tu przedstawiam, odnosza sie do osob, ktore podejmowaly 

proby samobojcze, przezywaly epizody psychotyczne i byly leczone w tym kierunku w 

osrodkach panstwowych.  

   W diagnostyce obowiazujacej w psychiatrii, osoby uzaleznione diagnozowane sa jako 

psychopatyczne lub psychotyczne. Albo jako osobowosci typu borderline, ktore okreslic 

mozna inaczej, jako charakteropatie. Osoby takie zachowuja sie podobnie do tych, ktore maja 

background image

 

 

urazy mozgowe, choc ich faktycznie nie maja. Poddaja sie one nieraz licznym badaniom, aby 

wykazac, ze zrodlem ich klopotow jest ich mozg, nie zas uczucia i problemy rodzinne. Mam 

nieraz wrazenie, ze osoby te bylyby szczesliwe, gdyby defekt mozgu zostal wykryty. A 

czasem nawet daza do takiego defektu, zazywajac duza ilosc lekow, alkoholu, czy 

narkotykow. Przedawkowanie tych specyfikow niszczy caly uklad nerwowy, uszkadza takze 

mozg. Choroba somatyczna moze nieraz zaslonic psychiczny bol i problem, ktorego nie 

mozna ujawnic.  

   Terapia biologiczna pomija podmiotowy aspekt choroby. Pomaga znieczulic bol 

somatyczny. Ale nie moze doprowadzic do zdrowia psychicznego. Stosuje bowiem srodki, 

ktore uzalezniaja organizm i niszcza osobowosc pacjenta. Zatrzymywanie sie na leczeniu 

objawow jest pomoca pozorna. Ukrywa przyczyna i zrodla zaburzen i gratyfikuje 

wytwarzanie objawow. Skoncentrowanie uwagi na rodzaju terapii, zmusza do 

przeformulowania jej zadan w kierunku uwalniania i wyzwalania osobowosci od zagrozen jej 

zniewolenia. Syndrom uzaleznienia obejmuje zespol objawow, ktory wyleczyc lekami sie nie 

da. Trzeba je poznac. zidentyfikowac, przezyc, przewartosciowac i przeksztalcic w dynamizm 

wewnetrznego rozwoju.  

   Casus 1. - student K. (Kamil)  

   Student K zglosil sie telefonicznie do mnie, aby uzyskac porade. Od kilku lat leczyl sie w 

placowkach psychiatrycznej sluzby zdrowia. A takze uczestniczyl w roznych programach 

terapeutycznych.Zdiagnozowany jako schizofrenik paranoidalny, niemal przyrosl do swojej 

diagnozy. Inteligentny, znal rozne opisy i wymagania, jakie lekarze i terapeuci maja wobec 

tego typu osob. Zglosil sie, gdyz namowil go do tego kolega ze studiow, ktory uzyskal kilka 

lat temu pomoc w podobnej sytuacji, biorac udzial w programie SSHP.  

   Po dosyc dlugiej rozmowie K. zostal poproszony o przygotowanie odpowiedzi na test 

bodzcow slownych i test autobiograficzny. Jako student zostal wlaczony do grupy 

szkoleniowo-terapeutycznej w ramach dwutygodniowego treningu. Jego cecha 

charakterystyczna jest nastawienie profilaktyczne i autoterapeutyczne. Osoby biorace w nim 

udzial nie moga liczyc na gratyfikacje z tego powodu, ze kiedys przezyly epizod 

psychotyczny lub zostaly zdiagnozowane za pomoca etykiety psychiatrycznej. Wrecz 

przeciwnie - caly wysilek skierowany jest na zdjecie etykiety psychopatologicznej, 

przedefiniowanie problemu na jezyk zdrowia psychicznego i rozwoju osobowego. W tym 

background image

 

 

celu stosowany jest jezyk teorii dezintegracji pozytywnej K.Dabrowskiego, ktory definiuje 

zaburzenia psychiczne, zwlaszcza psychonerwice, ale takze i pewne fenomeny psychotyczne 

jako zjawiska kryzysowe, pjawiajace sie na drodze rozwoju osobowego.  

   Osoby, ktore zglaszaja sie do SSHP, w tym takze K., znaja teorie dezintegracji pozytywnej 

tylko haslowo. I zapamietuja z niej tylko to, ze zaburzenie psychiczne to nic zlego. Niestety, 

osoby te dokonuja utozsamienia zaburzenia psychicznego z rozwojem, tylko po to, aby 

potwierdzic diagnoze, ktora otrzymaly od innego terapeuty lub lekarza. I aby zneutralizowac 

napiecie rozwojowe. Ich celem staje sie obsesyjna potrzeba potwierdzenia diagnozy, aby 

przekonac sie, ze nic sie nie zmienilo w stanie zdrowia. Bo wtedy nie trzeba podejmowac 

zadnych wysilkow osobistych w celu przekroczenia diagnozy. Ona bowiem ulatwia zycie, 

daje poczucie bezpieczenstwa, uwalnia od odpowiedzialnosci za wlasny los. I pozwla 

oskarzac lekarzy lub terapeutow za to, co sie z jednostka dzieje. Argumentem jest wlasnie 

negatywna diagnoza, ktora pacjent traktuje jako argument obronny. Mozna nieraz odniesc 

wrazenie, ze etykieta jest dodatkowym mechanizmem obronnym, ktory niszczy jedne, a 

wzmacnia inne mechanizmy obronne.  

   Student K. jest przykladem gracza, ktory uznal, ze najlepsza bronia, czyli obrona, jest atak 

za pomoca wlasnej etykiety psychiatrycznej. Dzieki tej etykietce, ktora otrzymal w niejednym 

szpitalu i od niejednego autorytetu, czul sie mocny w walce z otoczeniem. Zwlaszcza z 

Rodzicami i terapeutami, ktorych chetnie zmienial, gdy okazywalo sie, ze latwo daja sie 

pokonac i zastraszyc tak ciezka diagnoza. Z tak dobrze opracowana gra trafil do SSHP. Byl 

przekonany, ze i tym razem zostanie zwyciezca.  

   System pracy w SSHP respektuje zalozenia psychologii analitycznej i psychologii glebi, 

dotyczace funkcjonowania mechanizmow obronnych. Zwlaszcza zas tlumienia, przeniesienia 

i percepcji. Miedzy innymi dlatego, grupe skladajaca sie w miare mozliwosci z rownej liczby 

mezczyzn i kobiet prowadzi dwoje terapeutow. Ulatwia to rozlozenie projekcji, ich lepsza 

asymilacje, a takze rownomierny, diagnostyczny rozklad przeniesien z Rodzicow na 

terapeutow. A wiec K. mogl sobie wybrac terapeute zlego i dobrego. Zlym zostal terapeuta, 

dobra - terapeutka. Ten wybor mial znaczenie dla odczytania powiazan jakie K. mial z 

Rodzicami.  

   K. traktowal mezczyzn z unizeniem, poddanczo, lekowo, kobiety natomiast wyniosle. 

Chetnie wydawal im polecenia. Nawet wtedy, gdy prosil o przysluge np. o herbate. 

background image

 

 

Jednoczesnie mial potrzebe codziennego kontaktu telefonicznego z matka, ktorej opowiadal, 

co robi podczas zajec oraz jaka jest wlasnie pogoda. Po takiej rozmowie wracal podniecony. 

Coraz bardziej wzmagal konfrontacje z terapeutka, az do czasum gdy powiedziala mu, ze nie 

musi byc synkiem mamusi i opowiadac jej to, co moglby powiedziec podczas terapii w 

grupie. K. zareagowal natychmiast - podniosl glos i wykrzyknal: - niech pan uwaza! Zrobil to 

tak, jakby chcial mnie uderzyc. To wywolalo emocjonalna eksplozje. Byla ona 

rozladowywana podczas zajec grupowych.  

   K. byl niewatpliwie silnie zwiazany z matka. Odgrywal role mediatora w konflikcie matki z 

ojcem, ktorego szczerze nie lubil. I ktoremu szczerze zazdroscil pozycji materialnej, 

spolecznej i psychologicznej. K. przedstawial sie niemal jako straznik matki, wlasciwiej 

byloby powiedziec - straznik zony swojego ojca. Pogarda, jaka okazywal zenskiej czesci 

grupy wskazywala jednak, ze problemem byla dla K. pozycja meska. Nie mogl tego problemu 

wyrazic inaczej, jak tylko przez konflikt z terapeuta. Konflikt ten zostal mu przypadkowo 

narzucony. Poniewaz zrobil to ktos, kto pelnil role superwizora, nie bylo wyjscia. Gra musiala 

zostac rozegrana.  

   Podczas kolejnych zajec K. zaatakowal terapeute, oskarzajac go o niekompetencje wtedy, 

gdy zwrocil uwage jednej ze studentek, ze nie jest szczera. K. wlaczyl sie wtedy, broniac 

postawy kolezanki z grupy i wzmacniajac ja w sporze wobec prowadzacego. W ten sposob K. 

skupil uwage grupy na swoim problemie. Wyrazal go, powtarzajac zarzut o niekompetencji 

trenera. Dyskusja w grupie potoczyla sie w sposob oczekiwany i spotykany w tego typu 

sytuacjach. Cwiczacy przerazeni oskarzeniami K. skonsolidowali sie przeciw niemu, starajac 

sie wytlumaczyc terapeute. Sytuacja stala sie trudna do rozwiazania. Nie chcial ustapic 

terapeuta, racjonalizujac swoje zachowania i zarzuty K. A K. byl wyspecjalizowany w 

nieustepowaniu w takim momencie, gdyz dotychczas byl gratyfikowany za tego typu gre. 

Nadarzyla sie okazja do interwencji.  

   Po krotkiej naradzie z terapeutami i wysluchaniu trzech stron wlaczylem sie do treningu, 

dokonujac szybkiej zmiany w interpretacji zarzutow K. Uznalem, ze sa one uzasadnione i 

maja glebszy sens psychologiczny. Zarzuty wedlug mnie wskazuja zawsze na droge, jaka 

trzeba obrac w terapii. Totez stwierdzilem, ze K. sie nie myli w ocenie kompetencji terapeuty. 

Ale, skoro tak, to myli sie w graniu roli pacjenta. Podwazona zostala wiec pozycja K. jako 

pacjenta. W tym momencie bystry, wyksztalcony filozoficznie K. zatrzymal swoj atak i 

background image

 

 

rozpoczal obrone. byla to jedna z najciekawszych gier obronnych, jaka udalo mi sie 

obserwowac.  

   Nadarzyla sie, nie pierwsza okazja, aby zerwac etykiete pacjenta i chorego, ktora K. otaczal 

niemal kultem. Uprawial swego rodzaju liturgie choroby psychicznej. celebrowal ja w sobie i 

siebie wobec niej. Dlatego pozbawienie go przedmiotu kultu musialo byc bolesne. K. nie 

chcial zrezygnowac z pozycji chorego. A jednak ostatecznie wymowilem mu kontrakt, 

ktorego byl pewny. Stwierdzilem, ze jest zupelnie zdrowy i majac wyksztalcenie filozoficzne 

powinien raczej odgrywac role terapeuty; co zreszta mu sie tak swietnie udalo, gdy wlaczyl 

sie do obrony kolezanki z grupy. K. byl zdumiony i wystraszony. Nie chcial przyjac nowej 

definicji samego siebie. Wolal byc pacjentem.  

   Moja interwencja nie mogla miec charakteru gry. Musiala byc definitywne, rzeklbym 

ontologiczna. Dlatego, po dluzszej dyskusji i wyjasnieniu mojego odkrycia, postanowilem 

sklonic K. do opuszczenia zajec terapeutycznych. Poradzilem mu, aby zajal sie nauka. Mial to 

byc dodatkowy argument do rezygnacji z roli pacjenta. K. dlugo i ostro sie jednak opieral. 

Zrozumial, ze rola pacjenta zostala mu definitywnie wymowiona. Mimo to nie chcial opuscic 

zajec. Chcial grac dalej. Ale wtedy podjalem decyzje o calkowitym zwolnieniu go z zajec i 

oglosilem przerwe. Powrot do poprzeniej pozycji nie byl juz mozliwy. Reakcja K. byla ostra. 

Nie mogl zniesc takiego obrotu rzeczy. Probowal innych gier poza zajeciami grupowymi. 

Interweniowal przez kolege, ktory sklonil go do przyjazdu, przez terapeutke, itd. Ostatecznie 

sam zrezygnowal i przed zakonczeniem obozu wyjechal do domu zlorzeczac przy tym i 

przeklinajac osoby, ktore wyrzadzily mu taka krzywde.  

   K. naprawde nie chcial byc zdrowy. Chcial byc uzalezniony od etykiety psychiatrycznej. Ta 

dawala mu profity: zwolnienia lekarskie z zajec, ulgi w studiowaniu, wolnosc od pracy, 

wolnosc od odpowiedzialnosci za wlasny los i los najblizszych. Pozwalala jednoczesnie 

zakrywac wlasciwy problem - walke jaka prowadzil z ojcem w przymierzu z matka, zaleznosc 

od niej. Uzaleznienie od choroby jest uzaleznieniem wtornym wobec zaleznosci od Rodzica. 

Dziecko, nawet w wieku doroslym, sklada jednemu z nich hold, by drugiego ponizyc. Ta gra, 

byla przez K. powtarzana przez wiele lat. Odwiedzil wielu terapeutow i lekarzy; poznal ich 

mieszkania i upodobania. Zawsze wychodzil gora. I w istocie zywil do nich pogarde, gdyz 

powtarzali tylko ot, co on im swoim zachowaniem podyktowal. Teraz ta gra zostala zerwana. 

K. to zerwanie nazwal faszyzmem. Jego uczucia byly tak bardzo stlumione i niszczace, ze 

analogia pojeciowa do faszyzmu wydala mu sie na miejscu. Reakcja K. wskazala w formie 

background image

 

 

odwroconej i zaprzeczonej, czego potrzebowal najbardziej. Niewatpliwie przezywal on 

deficyt wolnosci. Ale gdy ja otrzymywal, blokowal swoj wybor lekiem przed byciem 

wolnym, ucieczka od wolnosci. Identyfikowal ja z czyms nie do zniesienia, ze zniewoleniem, 

ktore znal z ukladow rodzinnych, znajdujac dla niego pojecie faszyzmu.  

   Terapia K., rzecz jasna nie zostala w chwili tego odkrycia zakonczona. Ona sie dopiero 

wtedy naprawde zaczela. Ale, aby mogla byc skuteczna, powinna objac jego relacje z 

rodzicami. Oni jednak woleli miec chorego syna, ktory stabilizowal separacyjny uklad 

malzenski, niz syna zdrowego. Jego odejscie spowodowaloby rozpad rodziny i malzenstwa. 

Dlatego K. dalej gratyfikowany jest z powodu gry w chorego. Dlej bierze leki i szuka coraz to 

nowych terapeutow. Jego zaleznosc psychiczna podtrzymywana jest przez granie rownoleglej 

roli studenta. Nalezy sie spodziewac, ze gdy wypadnie z tej gry, nastapi kolejny kryzys.  

   Oderwanie sie doroslego syna od Rodzicow wydaje sie rzecza prosta. Ale uwiklanie w 

syndrom uzaleznienia komplikuje zaleznosc i oslabia poczucie tozsamosci. Tymczasem jest 

ono utrzymywane przez komponente paranoidalna. Co stanie sie jednak wtedy, gdy zabraknie 

Rodzicow, i gdy nie bedzie mozna grac roli Dziecka lub gdy trzeba ja bedzie grac dla nikogo? 

Bycie kims we wlasnej wyobrazni jest teraz stabilizujace, Ale ostatecznie trzeba byc kims dla 

kogos. Takie bycie realizuje sie przez milosc, przyjazn i empatie. Aby do nich dojsc 

potrzebne jest doswiadczenie i przezycie osobistej wolnosci. Bez niej lub zamiast niej trzeba 

trzeba doswiadczac pustki i leku przed niebytek. Wtedy lepiej jest chorowac i zdac sie na 

instytucjonalizacje poczucia pustki i leku. To pozwala prowadzic gre w uzaleznienie, w 

aureoli uznanego nieszczescia.  

   Casus 2. - absolwentka C. (Cecylia).  

   Cecylia zglosila sie na zajecia SSHP listownie. Zastanowilo mnie, ze zrobila to, mimo iz 

poznala wczesniej rozne style i szkoly terapeutyczne. Jako dyplomowany psycholog, 

zajmowala sie praca z pacjentami. Pisywala tez poezje, szkice naukowe i pamietniki. Miala za 

soba trudne epizody narkotyczne. To byl punkt w jej zyciorysie nie zamkniety.  

   Jako dziecko rozwijala sie dobrze. Czula sie kochana przez ojca i matke. Ale idylla trwala 

do piatego roku zycia. Wtedy zaczely sie klopoty. C. Zaczela inaczej postrzegac ojca, ktory 

byl alkoholikiem. I brata, ktory byl od niej lepszy i ktorego pragnela zdystansowac 

intelektualnie. A potem takze fizycznie. Z czasem upodabniala sie do niego przybierajac 

background image

 

 

postawe meska. Gdy weszla w okres dojrzewania, poznala srodwisko narkomanow. Wlaczyla 

sie do grup, kontestujacych swoje polozenie w domu. Wtedy tez zostala zgwalcona. Ale nie 

pamieta do dzis przez kogo. Ten epizod stanowil dla niej centralny fakt doswiadczenia 

wlasnej wolnosci. To doswiadczenie okazalo sie dla niej katastrofalne. Probowala je przez 

wiele lat maskowac, biorac narkotyki. Podejmowala tez wiele razy proby samobojcze.  

   Studia psychologiczne pozwolily C. zapoznac sie z teoriami i metodami terapii i autoterapii. 

Nie umiala z nich skorzystac. Pracowala intensywnie nad cialem. Uczyla sie sportow walki, 

aby moc pokonac mezczyzn. Mimo, ze zostala zgwalcona, prowokujac do dokonania gwaltu, 

nie wyciagnela dla siebie pozotywnych wnioskow. Postanowila sama gwalcic mezczyzn. A 

poniewaz jej sie to nie udawalo, uwodzila kobiety, twierdzac, ze to one ja uwodza. 

Jednoczesnie, w sposob ukryty prowadzila gre w pacjenta. Wymyslala sobie choroby 

(padaczka, defekt serca, psychoza).  

   Potrzeba choroby somatycznej zwiazana byla z terapia bolu psychicznego. Somatyzacja 

tego bolu miala na usmierzemie bolu prawdziwego. Zwrocila moja uwage wytrzymalosc 

fizyczna C. podczas wykonywania bardzo trudnych cwiczen fizycznych. Gdy zdrowi 

fizycznie studenci ledwo dawali sobie z nimi rade, C. wykonywala je lekko i z pasja 

zawodnika. W tym samym czasie odgrywala chora na serce (wrodzona wada). C. leczyla sie 

takze przeciw padaczce. Byla to choroba rzekoma. C. umiala inscenizowac objawy. Dzieki 

temu byhla gratyfikowana zwolnieniami i oslaniala przeszlosc narkotyczno-erotyczna.  

   Na zajecia SSHP C. zglosila sie w nastroju depresyjnym. Chciala znalezc scene, na ktorej 

dokona samobojstwa. Postanowila sie utopic albo skoczyc z okna. Czekala na dobra okazje. 

Liczyla bowiem na to, ze zajecia beda mialy charakter treningu interpersonalnego, na ktorym 

dostanie ostre uwagi na swoj temat. I wtedy mialaby pretekst do gry. Tymczasem trening 

oparty byl na analizie projekcji. I to powstrzymalo C. przed akcja samobojcza. Podjela ja po 

dwu latach. W miedzyczasie powstrzymywala sie, znajdujac ulge w chorowaniu.  

   Szczegolnym przedmiotem gry C. bylo jej cialo. Miala potrzebe je wzmacniac i kaleczyc, 

na zmiane. Pragnela uciac sobie jezyk, w chwilach kryzysu scinala sobie wlosy do golej 

skory. Wreszcie postanowila zabrac sie za narzady rodne. Chorowala na zapalenie 

przydatkow. Nastapily komplikacje. Potrzebny byl zabieg ginekologiczny. C. wykorzystala te 

okazje do ukarania rodzicow, zwlaszcza ojca. Oskarzala go o wszystkie nieszczescia. O to, ze 

nie jest mezczyzna, a kobieta. Czula sie w swoim ciele ponizona i gorsza. Zwiazek jej chorob 

background image

 

 

z ojcem moze wydawac sie dziwny. Ale tylko do momentu, gdy sie odkryje, ze on byl 

gwalcicielem.  

   Jednoczesnie C. byla wsciekla na matke, ktora nie chciala jej adorowac. Poniewaz mijaly 

lata, ktore dla doroslej kobiety oznaczaja wyjscie z domu i zalozenie rodziny, C. postanowila 

wykonac ruch zastepczy. Chciala wyniesc sie z domu i ukarac rodzicow. Zaplanowala 

samobojstwo. Mialo ono polegac na upozorowaniu bledu medycznego, podczas 

ginekologicznego zabiegu. C. wymyslila swego rodzaju autoaborcje. Tyle, ze wykonana 

rekami lekarki. Ostrzegla ja bowiem, aby nie uzywala okreslonych lekow usypiajacych i 

znieczulajacych, gdyz jest na nie uczulona. Wiedziala, ze odpowiednie interakcje lekowe 

moga byc szkodliwe a nawet zabojcze.  

   Szczesliwy splot okolicznosci sprawil, ze C. zostala odratowana. Postanowila wtedy 

nawiazac ze mna ponowny kontakt. Byl to kontakt listowny. Autoanaliza jaka 

zaproponowalem C., trwala niemal rok. Z niej dowiedzialem sie o ukrytych zaleznosciach, 

maskowancych narkomania, autoagresja, gra psychotyczna. Byl to kazirodczy uklad, gwalt 

seksualny kogos, kogo C. nie miala prawa sobie przypomniec. Pomagala sobie w ten sposob, 

ze opiekowala sie dziewczetami zgwalconymi przez ojca, stryja, dziadka, itd. To jej nie 

leczylo. Od czasu do czasu odtwarzala uraz, systematyzowala go w sobie, stajac sie raz osoba 

gwalcona, a innym razem gwalcaca. Z analizy, jaka przeprowadzila na samej sobie, 

wybierajac mnie na audytora, wynikalo jasno jej uzaleznienie od ukladu rodzinnego i od 

seksualnego urazu. Logiczne wiec sie okazalo poradzenie C. opuszczenie rodzinnego domu, 

rezygnacji z gry seksualnej z ojcem. Dostala propozycje pracy. Odrzucala je pod pretekstem, 

ze nie ma mieszkania. Ten pretekst byl wmontowany w rzeczywisty uraz, wzmocniony 

lekiem przed bezdomnoscia. Lek przed brakiem mieszkania ma swoj gleboki sens. 

Unieruchamia psychicznie i fizycznie, zmusza do zaprzestania aktywnosci. Czyni powolnym i 

uleglym, az do kolejnego kryzysu, ktory objawia sie agresja lub autoagresja.  

   C. wykorzystala do gry w chora jezyk psychologii. Musiala odgrywac te role, aby nie byc 

wyrzucona z domu i aby nie oskarzyc rodzica. Zaplacila za to rozbiciem psychicznym. 

Stabilizowala sie przez produkcje urojen, paranoidalne identyfikacje, psychoze, lub od strony 

ciala: - przez chorby mozgu, serca, narzadow rodnych. Mogla byc soba tylko wtedy, gdy 

integrowala sie z zaburzeniem fizycznym lub psychicznym. W ten sposob obnizala lek przed 

prawda o sobie i o swoich rodzicach, przed faktem, ktory zostal ukryty w glebinach pamieci.  

background image

 

 

   W fazie glebokiego kryzysu miala halucynacje. Widziala Diabla, ktory sie z niej nasmiewal 

i podobny byl do ojca badz terapeuty. Przybieral postac mezczyzny, ktory czeka na swoja 

ofiare. C. widywala w fazie uspokojenia, w terapeucie - Chrystusa, a w terapeutkach: - Matke 

Boska. Postacie te przenosila na ojca i matke. Systematyzowala w swoich urojeniach relacje 

dziecieco-macierzynska. Lokujac w mezczyznie pierwiastek zla, ze strachu wolala go 

uwielbiac, zaklinac lub przeklinac, niz poznawac. Demon pociagal ja ku sobie tak mocno, ze 

sama zapragnela nim byc. Chciala byc porwana przez kogos, kogo nie umiala rozpoznac tak, 

jak nie umiala rozpoznac gwalciciela.  

   Bezowocna walka z rodzicami, lek przed samotnoscia i bezdomnoscia, negatywny obraz 

mezczyzny, gratyfikacje z powodu grania roli chorej itd. wytworzyly w C. zachowania 

zebracze i zlodziejskie. Nie chciala podejmowac pracy poza miejscem zamieszkania, mimo 

tego, ze to wlasnie pomogloby jej wyrwac sie z zakletego kregu zaleznosci. Co wiecej, 

postarala sie o rente inwalidzka, aby w wieku trzydziestu lat ukarac rodzicow. Aby wymusic 

na nich troske i milosc. Utrata wolnosci byla dla niej niczym w porownaniu z obsesja milosci 

ojca i matki.  

   A jednak terapeuta zajmujacy sie problemem uzaleznienia, nie moze zrezygnowac z 

przekonania pacjenta o potrzebie samodzielnosci. Opuszczenie domu rodzinnego jest wtedy 

konieczne. Rezygnacja z samodzielnosci, mentalnosc rentierska i postawa zlodziejsko-

zebracza nie daje szans na zmiane postawy. C. mimo wszystko podjela probe znalezienia 

sobie pracy poza miejscem zamieszkania. Wierzyla w to, ze w razie czego bedzie mogla sie 

usprawiedliwic duzymi kosztami mieszkania i malymi zarobkami, aby sie wycofac. Ale stalo 

sie inaczej. Dostala propozycje pracy wraz ze sluzbowym mieszkaniem. Czlowiek wolny 

doznalby ulgi i z radoscia przyjal te propozycje. C. postapila inaczej.  

   Pomyslny bieg spraw byl dla C. nie do przyjecia. Gdy mogla podpisac umowe o prace z 

zamieszkaniem, z duzym polem samodzielnosci, nie wytrzymala. Najadla sie uspokajajacych 

pastylek. Odwieziono ja do szpitala, potem do osrodka psychiatrycznego, z ktorego 

zadzwonila do kogo sie dalo, aby rozpowiadac, co zrobila. Czekala, jak dawniej, na slowa 

pocieszenia i gratyfikacje. Nie otrzymala ich. Zmusila jednak rodzicow do tego, by 

przyjechali po nia i zabrali do domu. Kiedy zadzwonila, opowiadajac o tym, ze chce popelnic 

znowu samobojstwo, ze ma urojenia itd., powiedzialem jej, ze ja na jej miejscu tez mialbym 

urojenia i popelnilbym samobojstwo. Zamilkla. Opowiedzialem, dlaczego tak bym postapil.  

background image

 

 

   Moja mowa byla krotka i nieprzyjemna. Powiedzialem C., ze nie jest chora, a wyrachowana 

i leniwa. I, ze powinna wykonac swoj zamiar z innego powodu. Dlatego, bo ponizyla i 

skompromitowala osoby, ktore zaangazowaly swoj autorytet, aby jej pomoc. Nazwalem takie 

zachowanie wyjatkowo bezczelnym. Po czym zyczylem C. milych wakacji w szpitalu. Tak 

zakonczylem rozmowe. Dodalem jeszcze zdanie na tematr milosci. Zauwazylem, ze sposob, 

w jaki ja niszczy i degraduje jest przemyslny i cyniczny. I, ze za gre, ktora cynicznie 

prowadzi musi kiedys zaplacic. Nie moze wiec odgrywac bohaterki i samobojczyni. W ten 

sposob pozegnalem sie z C. Po dwu miesiacach dostalem wiadomosc, ze podjela prace z 

dziecmi. Ale z domu sie nie wyniosla.  

   Ocena zachowania C. w ciagu trzech lat naszej znajomosci nie jest latwa. Zdumiewa mnie 

nadal zacieklosc i lek przed opuszczeniem domu. Woli chorowac, halucynowac, 

psychotyzowac swoje zycie niz wydostac sie z ukladow kazirodczych. Zachowuje sie tak, 

jakby czekala na smierc ojca, jakby chciala go zabic, w jakis magiczny sposob. Odgrywa role 

rencistki, chorej psychicznmie, wariatki, samobojczyni. W tej patologicznej grze C., czuje sie 

wyrozniona i wyniesiona do roli bohaterki.  

   Terapia nie jest zakonczona, trwa jako gra Dziecka z Rodzicami. Mediatorami sa rozni 

tertapeuci i duchowni. Jest to dla mnie lekcja ponizania Rodzica przez Dziecko i Dziecka 

przez Rodzica. Jest to lekcja pelna kamuflazy, doswiadczen ohydnych i zaskakujacych. Warto 

odczytac w niej prawde o niszczacej sile uzaleznienia, zamaskowanej narkomania i 

samobojstwem.  

   Casus 3. - studentka N. (Nina)  

   Nina zostala zgloszona na zajecia SSHP przez najstarszego brata, ktory korzystal wczesniej 

z treningow, przeznaczonych dla studentow medycyny. N. Jest trzecim dzieckiem w rodzinie, 

skladajacej sie z dwojga rodzicow i czworga rodzenstwa: dwoch starszych od niej braci, N. i 

mlodszej od niej o 10 lat siostry. Gdy zglosila sie, byla studentka trzeciego roku, 

otrzymujacego nagrody za wyniki w nauce. Miala sukcesy towarzyskie, gdyz byla aktywna 

czlonkinia rozlicznych kol i organizacji koscielnych. Odnosila i tam sukcesy, z powodu duzej 

wiedzy i gratyfikujacej innych osobowosci.  

   N. zjawila sie na wakacyjny trening w stanie depresji, z planami samobojczymi, ktore 

ujawnila dopiero na zakonczenie trwajacej trzy tygodnie pracy w grupie. N. na poczatku 

background image

 

 

zachowywala sie tak, jakby zyla w podwojnym swiecie: patrzyla albo w dol, gdy byla 

zazenowana i smutna, albo w gore, gdy chciala zakomunikowac jakas wazna dla siebie 

sprawe. Gdy kontaktowala sie bezposrednio z jakas osoba, w trakcie zajec lub w czasie 

zwyklej rozmowy uporczywie krecila oczami w bok.  

   Jezyk N. byl podzielony. Jako Dziecko wyrazala sie za pomoca westchnien, pojekiwan, 

zajaknien, pomrukow i echolalii, jako Dorosly - za pomoca pomylek, przerywanych wyrazow 

i zdan, zas jako Rodzic - za pomoca ogolnikow, teorii, wyrazen zamykajacych i pelnych 

wykrzyknikow! Mowila raczej do siebie, niz do osoby przy ktorej wydobywala dzwieki i 

mysli. W momentach konfliktu machala rekami i wypowiadala zdanie: to ja juz nic nie wiem. 

Czynila to zwlaszcza wtedy, gdy doznawala rozczarowan z powodu rozpadania sie 

pseudoteorii, ktorymi byla naszpikowana i z ktorymi byla niemal zrosnieta.  

   Podwojone bylo tez cialo N. Raz zachowywala sie jak przejedzone niemowle, przybierajac 

raczej pozycje lezaca niz stojaca. Innym razem, jak masywna, wsciekla matka, gotowa 

porzucic niekochane dziecko. N. zyla wiec w podwojnym swiecie i w podwojonej przez 

siebie osobowosci, ktora prezentowala jako delikatne, malo swiadome i zranione dziecko lub 

jako psychicznie sztywna, twarda i raniaca matke. Struktura cielesna N., jej wyglad 

zewnetrzny, ruchy, zachowania i pozy jakie przyjmowala stwarzalo wrazenie, ze nie jest soba, 

osoba pojedyncza. Ale, ze jest powiekszona o matke i siostre, ktora musiala nianczyc z 

powodu depresji pourodzeniowej matki.  

   N., ktora nie mogla byc Dzieckiem, a musiala zbyt szybko podjac funkcje i role Rodzica, 

nie swojego dziecka (siostra), nie chciala byc tez Dorosla. Szukala okazji do tego, aby znalezc 

miejsce opieki nad soba. Bylo jej to bardzo potrzebne, gdyz sama zostala jej pozbawiona. W 

wieku 10 lat musiala sie zaopiekowac nie tylko siostra, ale cala rodzina. Wsparcie otrzymala 

w Kosciele. Tu leczyla swa cicha, ukryta depresje, uczeszczajac na zajecia grupowe 

polaczone z modlitwa i spowiedzia. Tu czula sie wazna i potrzebna. A jednoczesnie rowna - 

w nieszczesciu, depresji i poczuciu winy. Tu tez doznawala religijnej gratyfikacji z powodu 

depresji i poczucia winy, i z powodu agresji , ktorej nie mogla okazac matce i ojcu.  

   Terapia koscielna nie okazala sie skuteczna. N. nie mogla przezyc, ze rodzice pozbawili ja 

dziecinstwa. Nie mogla byc Dzieckiem nigdy, gdyz zanim matka wyszla z depresji, ojciec 

zaczynal chorowac. I tak w nieskonczonosc. Ojciec, takze szukal ratunku w Kosciele, 

background image

 

 

przyjmujac role lektora. Kosciol mial sie stac glownym domem N. A tego nie chciala 

akceptowac, mimo iz przez jakis czas myslala o stanie zakonnym.  

   Depresja jest cierpieniem opartym na niewyrazonej agresji Dziecka wobec Rodzica. Sama 

mysl o takiej agresji, zyczenie smierci lub chec ukarania Rodzica, musi wywolac silne 

poczucie winy. Takze z powodu tego, ze jest to zakaz religijny i moralny. Utrata Rodzica 

wywoluje uczucie leku. A tak musialoby sie stac, gdyby nieswiadome impulsy N. mogly byc 

zrealizowane. Silna kontrola i cenzura moralna przemienia te zyczenia w nakaz samobojczy. 

N. nie mogla sobie poradzic ze sprzecznumi uczuciami wobec rodzicow. Wolala je skierowac 

przeciw sobie, myslala o samobojstwie.  

   Podczas jednej z sesji N. wspominala, ze jako Dziecko chciala byc w szpitalu, bo wtedy 

cieszyla sie wieksza uwaga i troska rodzicow. Przypomniala sobie wtedy, ze takze przy jej 

porodzie, matka przezywala depresje. N. czula sie odrzucona, niekochana, zbyt wczesnie 

odstawiona od ciala matki. Po odtworzeniu urazu w wieku 10 lat (urodzenie siostry), N. nigdy 

wiecej nie poczuala sie w obecnosci rodzicow jako Dziecko. Probowala wymusic reakcje 

rodzicielskie uciekajac sie do choroby. Ten zabieg, polegajacy na identyfikacji z choroba dla 

odzyskania tozsamosci, nigdy nie byl udany. Matka nigdy nie zrozumiala tego komunikatu. 

N. zamienila agresje w regresje. Postepowala tak, jak matka.  

   Niepowodzenia identyfikacyjne N. z rodzicami byly oslabiane przez podejmowane przez 

nia proby autoterpaeutyczne. Polegaly one na systematyzacji psychologicznej urazu. N., po 

skonczeniu szkoly podstawowej poszla do liceum dla opiekunek dzieciecych. Uzyskala w ten 

sposob dodatkowy punkt w identyfikacji z matka. Mogla byc bardziej kompetentna w graniu 

roli Rodzica. Po skonczeniu tej szkoly doszla jednak do wniosku, ze nie moglaby 

zaakceptowac siebie w roli opiekunki. I, ze musi wyrazic swoje potrzeby w bardziej naturalny 

sposob. Podjela wiec probe systematyzacji swoich uczuciowych potrzeb na wydzial 

psychologii, specjalizujac sie w psychologii wychowawczej. Poszukiwala wiedzy na temat 

tego, co robic z Dzieckiem, aby je dobrze wychowac i rozwinac. Ta wiedza okazala sie dla 

niej niewystarczajaca i malo pomocna. Nie mogla bowiem oderwac sie od kryzysu jakiego 

doznala po urodzeniu. Chodzila wiec od czasu do czasu do szpitali, sanatoriow, domow 

dziecka, aby spotykac tam siebie, w dzieciach opuszczonych, chorych, niekochanych.  

   Odtwarzanie urazu daje ulge tylko na pewien moment. Wiec N. zachowywala sie tak jak jej 

porzucajaca matka. Nagle, pod jakimkolwiek pretekstem, przestawala przychodzic do dzieci, 

background image

 

 

ktorymi sie przedtem czule opiekowala. Przestawala pracowac z dziecmi, by udac sie w 

depresyjna podroz, w rozpamietywanie wlasnych krzywd i niepowodzen. Zatem N. to, co w 

niej dzieciece, wyrazala zawsze jako opozycje do tego, co w niej rodzicielskie i na odwrot, to, 

co w niej rodzicielskie wyrazala jako antydzieciece. Taki uklad reakcji psychologicznych 

doprowadzil ja do stanu niemoznosci bycia soba.  

   N. nie mogla przekroczyc uzaleznienia od negatywnej matki. Trzymala ja w sobie, w 

swoich myslach, wyobrazeniach, uczuciach i w ciele. Nieraz stwarzala wrazenie jakby byla w 

ciazy, jakby chciala stac sie swoja wlasna matka, aby odrzucic te, ktora ja urodzila i wrzucila 

w rozpacz. To wrazeneie N. potwierdzala w autoanalizach werbalnych, w projektach, w 

ktorych byla dobra matka. Ale z tym wyobrazeniem mieszala obraz zlej matki, wiazac je 

razem. Jedna byla warunkiem istnienia drugiej.  

   Zintegrowanie konfliktu wewnetrznego, skoncentrowanego wokol matki, siostry i samej 

siebie stalo sie dla N. niemozliwe. Zatem wolala przesladowac sama siebie, jako Dziecko, 

przez odwolywanie sie do zachowan odrzucajacej matki. Samoprzesladowanie dawalo jej 

przyjemnosc, gdyz mogla cofac sie do poziomu przezyc pelnych konfliktu, spontanicznych i 

nieodpowiedzialnych. N. starala sie zintegrowac swoj konflikt przez dzialanie grupowe, 

nieswiadome i kobiece. Byly one wzmacniane religijnoscia, sterowana przez kaplana, 

zastepczego ojca. Bylo to przeniesienie i z czasem przemienilo sie w seksualne marzenia o 

poslubieniu ksiedza.  

   Oderwanie sie od nieswiadomych identyfikacji z rodzicami i osobami przeniesienia nie bylo 

latwe. Gdyz N. traktowala ich religijnie, z bojaznia i czcia. Pozadania seksualne zostaly wiec 

zablokowane wysoka sankcja psychologiczna i moralna. N. do tej pory nie moze sie od tej 

sankcji uwolnic. Nie nawiazala wiec blizszych kontaktow z mezczyznami. Miala bowiem za 

wzor bojazliwego, wycofujacego sie, religijnego ojca lub osoby duchowne. Znalazla sie w 

kryzysie, gdy jej rowiesnicy podejmowali aktywnosc seksualna, wchodzili w zwiazki 

malzenskie itp.  

   N. realizowala zakaz bycia Rodzicem i nakaz bycia opiekunka dzieci porzuconych, 

opuszczonych i chorych. Wzmacniala w sobie biegun krzywd, dzieciecosc i eliminowala 

mozliwosc doswiadczania siebie, jako osoby rodzacej, tworczej i Doroslej. Rodzeniei 

seksualnosc identyfikowala z depresja i ostatecznie z samobojstwem. W czasie zajec 

terapeutycznych uswiadomila sobie, ze dokonuje autoaborcji psychologicznej. Zatrzymala sie 

background image

 

 

w rozwoju, dazac do restryktywnego respektowania zakazow i nakazow rodzicow, ktorzy ja 

odrzucili. Jej glownym celem stala sie eliminacja potrzeb erotycznych.  

   Innym problemem N. okazala sie niemoznosc nawiazania bliskich kontaktow z kobietami. 

Nie miala przyjaciolki. A te, ktore przyjaciolkami nazywala byly osobami pokrzywdzonymi, 

czasem jeszcze bardziej niz N. N. realizowala potrzebe przyjazni bez przyjaciolki, na korzysc 

opieki, ktora N. uszczesliwiala do czasu chore dzieci, sama nie doznajac opieki. Zatem N. 

przezywala lek przed brakiem wiezi i jednoczesnie pilnowala, by nie byly one zbyt bliskie.  

   Klopoty z byciem soba N. przejawiala i w tym, ze dwukrotnie przedluzala studia. Bala sie 

utracic status uczennicy, afiliacje, rodzinny dom. A jednoczesnie chciala byc super-

niezalezna. Trzeba bylo wielu spotkan, treningow, rozmow, aby N. pojela jak bardzo 

odtwarza pierwotny uraz, wzorujac sie na matce. Brak przyjaciolki, milosc adresowana do 

wszystkich, a nie do konkretnej osoby, niemoznosc pozytywnego przeniesienia i 

przetworzenia wiezi uczuciowych bylo i jest u N. efektem dlugoletniego treningu nie 

wybierania tego, czego pragnie i przymusowego brania tego, czego nie chce.  

   CZESC II - PROJEKCJE WERBALNE OSOB  

   1.Projekcje werbalne osob uzaleznionych.  

   Syndrom uzaleznienia mozna opisac jako relacje Dziecka i Rodzica, ktora nie pozwala 

stawac sie doroslym. Rodzic nie jest w stanie odnalezc w sobie Doroslego, jako wrtosci 

przezytych, utrwalonych i czynnych, integrujacych psychike i osobowosc. Dziecko nie moze 

oderwac sie od symbiotycznego ukladu z Rodzicem. Nie moze stawac sie Doroslym i 

Rodzicem. Popada wiec w klopoty, separuje sie, a wiec - choruje, buntuje sie, ucieka z domu. 

Potem alienuje sie z siebie i staje sie autystyczne, narkotyczne, pijane.  

   W syndromie uzaleznienia naczelna wartoscia jest lek, ktory zastepuje milosc i wolnosc. 

Zajmuje ich przestrzen i czas, integruje przezycia Dziecka i Rodzica. Staje sie ukrytym 

symbolem Doroslego.  

   Lek identyfikowany z Doroslym przybiera postac demona, cienia, zlego, grzechu. 

Funkcjonuja one jako znaki zakazu, ktorych nie wolno przekroczyc. Patologiczna 

identyfikacja prowadzi do eliminacji nie tylko postaci Doroslego i procesow rozwoju 

integracji psychicznej Dziecka, ale takze do eliminacji milosci i wolnosci z zycia 

background image

 

 

codziennego. Rodzic stara sie zastapic Doroslego, ktorego brak w jego Rodzinie, a przez to 

nie dopuszcza do zdrowego rozwoju Dziecka.  

   Utrzymanie Dziecka w stanie nieswiadomosci co do mozliwosci bycia Doroslym, jak tez co 

do pozytywnych i negatywnych doswiadczen, powoduje rozrastanie sie patologicznych form 

racjonalizacji i zachowan destrukcyjnych, ulatwiajacych uzaleznienie. Tresc przezyc, 

zwiazanych z zakazem, odslania analiza projekcji Rodzica i Dziecka, np. projekcje malarskie, 

tematyzujace podstawowe sytuacje egzystencjalne: - drzewo, droga, dom czlowiek, zwierze i 

projekcje werbalne, stematyzowane w szesnastu slowach, ujawniajace ukryte tresci 

swiadomosci, np.:  

    1.najwieksza radosc, 2.milosc, 3.przyjazn, 4.seks, 5.piekno, 6.najwiekszy smutek, 

7.konflikt wewnetrzny, 8.samotnosc, 9.samobojstwo, 10.smierc, 11.sukces, 12.praca, 

13.tworczosc, 14.ideal, 15.Najwyzsza wartosc (Bog).  

   W analizie tu przedstawionej polaczono punkt 15 i 16, bo taka wersje tekstu otrzymali 

uczestnicy terapii. Przedstawione opisy oparte sa na wypowiedziach chlopcow i dziewczat, w 

wieku od 16 do 19 lat. Oznakowane one zostaly symbolem D (Dziecko). Wypowiedzi 

oznaczone symbolem R (Rodzic) sa synteza wypowiedzi osob w wieku od 30 do 60 lat, 

glownie kobiet. Opisy te maja charakter fenomenologiczny, anie statystyczny, siegaja w glab, 

a nie wszerz. Wypowiedzi osob bioracych udzial w terapii zaznaczono cudzyslowiem. Osoby 

te wywodzily sie z kregow rodzin sredniozamoznych, (administracji panstwowej sredniego 

lub wyzszego szczebla) z miasta wojewodzkiego. Wszystkie uwiklane byly w syndrom 

uzaleznienia, ktory znalazl swoj wyraz w narkomanii Dziecka. Czasami w polaczeniu z 

alkoholizmem Rodzica, z rozbiciem rodziny lub pracoholizmem.  

   Dla przedstawienia tresci projekcyjnych okreslone zostaly scisle ramy - po jednej stronie dla 

wypowiedzi Dziecka i Rodzica. Brak jest w tych wypowiedziach miejsca dla Doroslego. Stalo 

sie tak dlatego, gdyz w zasadzie karta taka musialaby pozostac pusta. Nieliczne odniesienia 

do Doroslego zostaly zamieszczone badz na stronach przeznaczonych dla Dziecka, badz dla 

Rodzica, w zaleznosci od tego, kto je wypowiada. Ten brak mozna zinterpretowac w rozmaity 

sposob. Jest jednak niewatpliwe, ze brak mediatora miedzy Rodzicem aDzieckiem wytwarza 

uklad uzaleznienia, blokujacy mozliwosc zdrowej ekspresji psychicznej. Terapia polega na 

wprowadzeniu do ukladu uzaleznienia, do symbiotycznej, separacyjnej lub alienacyjnej diady, 

trzeciej osoby: terapeuty (wychowawcy, lekarza, duchownego). Psychologiczna triada 

background image

 

 

rozrywa diadyczny uklad uzaleznienia i ulatwia odkrycie relacji transcendentnej, ktor 

utrzymuje psychike w wolnosci od potrzeby uzaleznienia fizycznego, spolecznego i 

psychicznego.  

   W procesie dochodzenia do triadycznego ukladu integracji dokonuje sie dezintegracja 

diady. Proces ten przybiera rozne formy: gry, kontraktu, transakcji, transgresji. Ale 

ostatecznie chodzi o wyzwolenie i uaktywnienie procesow roznicujacych Dziecko, Doroslego 

i Rodzica.  

   Terapia osob, zamknietych w syndromir uzaleznienia, wymaga odwolania sie do tych 

momentow w ich zyciu, ktore sa przyczyna negatywnej integracji psychicznej. A wiec do 

urazow cielesnych, spolecznych, emocjonalnych, ktore integruja psychike wedlug 

znieksztalconego wzoru aksjologicznego. Wpisany jest on w te urazy i potwierdzony przez 

flaszywa racjonalizacje cierpienia.  

   Najwieksza radosc (R).  

   Rodzic identyfikuje najwieksza radosc, nie tyle z przezyciem, ile z idealem: szczescie i 

zdrowie.  

   Aby go osiagnac musi uruchomic moce rodzicielskie. Dowodem tego, ze zadanie zostalo 

spelnione jest: urodzenie dwojga zdrowych dzieci.  

   Chore dziecko jest zaprzeczeniem, destrukcja radosci.  

   Potrzebny jest nastepny dowod: urodzenie wnuczka bylo radoscia.  

   Rodzica potwierdza Dziecko Dziecka.  

   Aby tak byc moglo, zapatrzony w przyszlosc, terazniejszosc przezywa jako negatywna.  

   Dobre jest to, co bedzie mozna zobaczyc: w przyszlosci, ze wychowalam dobrego, 

inteligentnego i uczciwego czlowieka.  

   Potwierdzeniem radosci moze byc: pozytywny egzamin na studia corki i ukonczenie ich.  

   Sukces Rodzica, ktory do tej pory nie mial szczescia, przezywany jest posrednio: zawsze 

sukcesy corki i meza. Maz jest juz traktowany tak jak Dziecko, ktore nie moze byc Doroslym.  

background image

 

 

   Dziecko, syn, maz niszcza najwieksza radosc Rodzica. Zyja w otchlani choroby, ktorej na 

imie: zakaz bycia Doroslym. Radosc jest zmieszana z tym zakazem.  

   A widac to gdy: udaje mi sie przy pomocy najblizszych i samego syna wyrwanie go z 

otchlani okropnej choroby. Rodzic traci wtedy rownowage emocjonalna.  

   Zatem wazniejszy jest: dzien, w ktorym odkrylem, ze moge panowac nad swoimi emocjami, 

osiagajac jakby stan odwrotny.  

   Uzyskanie prawa do bycia soba, to prawo do wzajemnosci: zakochalem sie z 

odwzajemnieniem.  

   Bycie Doroslym umozliwia: zaspokojenie sumienia.  

   Uzyskanie samodzielnosci Dziecka stawia Rodzica w sytuacji zdegradowanego, 

osamotnionego. Zatem szuka on najwiekszej radosci poza Dzieckiem, obok niego, w 

przyrodzie, zwierzeciu. Symbolizuja je: pies merdajacy ogonem i mglisty poranek letni.  

     

   Najwieksza radosc (D).  

   Radosc Dziecka to pamiec lat, kiedy ojciec i matka ucielesniali jednosc: kiedy mialem od 1 

do 4 lat.  

   Aktualna swiadomosc rozdarcia zaprzecza marzeniom Dziecka by: nie miec problemow.  

   Najlepsze byloby: zapomnienie o klopotach.  

   Podjecie samoobrony jest mozliwe na dwu drogach: przez nieswiadomosc, braterstwo i 

szalenstwo, np.: picie alkoholu z kumplami, koncerty punkowe, lub przez stanie sie 

Doroslym: ukonczenie szkoly zawodowej i wyplate. A wiec przez akcje, w ktorej Dziecko 

staje sie niezalezne od Rodzica.  

   Najwieksza radosc Dziecka jest przeciwienstwem leku przed zejsciem na samo dno. Totez 

jest nia: wyjscie z dna przepasci, w ktora staczalam sie, kiedy grzalam.  

   Zejsciu na dno pomaga: duza ilosc alkoholu i kobieta.  

background image

 

 

   Dopiero takie doswiadczenie Dziecko afirmuje jako: spotkanie z ukochana, choc jest to 

spotkanie cofajace, regresywne, nieswiadome. Daje ono poczucie jednosci tego, co w 

psychice Dziecka zostalo rozdwojone.  

   Pasja Dziecka jest polaczenie ojca i matki.  

   A skoro nie jest to mozliwe, powrot do chwili, gdy istniala jednosc Rodzica. W tej jednosci 

radosc Dziecka realizuje sie na poziomie jego wczesnej Dzieciecosci, do ktorej obsesyjnie 

wraca. Tym powrotom pomaga alkohol i narkotyk, infantylny seks. Niemoznosc powrotu 

wywoluje rozpacz, ktorej nie mozna zaakceptowac.  

   Dziecko identyfikuje swoja rozpacz z aktem psychologicznej aborcji, dokonywanej przez 

Rodzica, jezeli nie w momencie poczecia, to kilka lat pozniej. Aby je przezyc musi sie jakos 

znieczulic. I to znieczulenie staje sie symbolem i pragnieniem Dziecka, ktore jest odrzucone i 

poprzez to uzaleznione od leku. Za pomoca leku Rodzic uzaleznia Dziecko, wyrabiajac w nim 

posluszenstwo albo zmuszajac do szalenczego sprzeciwu.  

   Milosc (R).  

   Milosc jest w doswiadczeniu Rodzica czyms zakazanym, ukrytym i niemozliwym do 

wypowiedzenia slowem: szkoda, ze jest (ono) tak powszechnie wstydliwie skrywane, ze tak 

rzadko mozna je uslyszec i wypowiedziec do innych osob, a zwlaszcza do Dziecka.  

   Istnieja dwie milosci, jedna macierzynska, druga, nie wiem jak ja nazwac - milosc 

wzajemna ze wszystkimi ludzmi.  

   Niezdolnosc do wypowiadania i wysluchiwania slow milosci bierze sie z braku i 

rozczarowania: nigdy nikt mnie nie kochal tak naprawde, a moze to ja zbyt wiele 

oczekiwalem od milosci.  

   Wiedza Rodzica o milosci ukierunkowuje doswiadczenie, nadaje mu ramy i stopniuje. 

Istnieje wielka milosc do dzieci i meza oraz calej rodziny i (do) wszystkich ludzi.  

   Milosc Rodzica jest czesto miloscia jak gdyby: gdybysmy czesciej wypowiadali slowo 

kocham, gdy czujemy taka potrzebe i gdybysmy czesciej szli za glosem serca, zycie dokola 

byloby o wiele latwiejsze, piekniejsze. Dlaczego Rodzic nie realizuje tego co wie?  

background image

 

 

   Rodzic wie, ze sa rozne rodzaje milosci - do Dziecka i do Doroslego: obie to tkliwosc, 

radosci wiecej niz smutku, cieplo, piekno i oddanie.  

   Te druga trzeba: troszke inaczej traktowac, ogrzewac, pielegnowac, dbac o nia.  

   Rodzic wie, ze: milosc jest najwieksza wartoscia czlowieka, i ze kto jej nie posiada, nie ma 

poczucia czlowieczenstwa (i) jest spaczony.  

   Ta tragiczna wiedza nie jest jednak przeksztalcana w skuteczna milosc do Dziecka. Czesto 

sprzyja atrofii uczuciowej, ktora skryta jest pod atrofia zycia Dziecka, karmiacego sie 

narkotykami zamiast uczuciami milosci. Wypaczona milosc Rodzica wypacza milosc Dziecka 

i spycha je w objecia antymilosci.  

     

   Milosc (D).  

   Zdrowe Dziecko ma intuicje milosci. Nie gubi jej tez Dziecko chore i uzaleznione, gdy ma 

chocby krotkie doswiadczenie milosci.  

   Zatem milosc, to: szczescie, ktore istnieje albo trwa krotko.  

   W kazdym razie jest to: piekna sprawa, ktora trzyma przy zyciu i daje nadzieje, ze nie 

wszystko stracone.  

   Milosc ta zwiazana jest z niepewnym oczekiwaniem: chcialbym kogos naprawde kochac, 

zeby ktos mnie kochal, ale nie wiem czy cos takiego wydarzy sie w moim zyciu.  

   Nie wystarczy tylko: bliska osoba, czy uczucie do innej osoby.  

   Chodzi o to, zeby milosc byla prawdziwa i zeby byla w kazdym razie czyms delikatnym. 

Nie tylko marzeniem i wspomnieniem.  

   Zdrowa intuicja Dziecka podlega destrukcji, gdy nie moze byc potwierdzona w milosci 

Rodzica. Wtedy pojawia sie nacisk na: milosc bez schematow, na oderwanie sie od 

antymilosci Rodzica.  

background image

 

 

   Dziecko dojrzewajace identyfikuje milosc: z teatrem i poezja. Odkrywa znaczenie ciala i 

seksu w sobie i w swoim zyciu.  

   Milosc Dziecka uzaleznionego jest wyrazem tesknoty do czystosci. Mimo dramatycznych, 

pelnych cieni doswiadczen potrafi powiedziec, ze seks bez milosci nie ma sensu.  

   Identyfikacja seksu, milosci i sensu jest zastanawiajaca i wskazuje na zdrowie Dziecka 

uzaleznionego. Stanowi on dynamizm rozwoju i punkt wyjscia wszelkiego rodzaju terapii.  

   Dramatyczna jest ocena pierwszych wlasnych doswiadczen: dziewczyny zwracaja uwage na 

ubranie i pieniadze bardziej niz na uczucia.  

   Dziecko zwraca wieksza uwage na to, co byc powinno. A nie na to, co jest na co dzien. 

Woli nie miec pieniedzy i ubrania niz nie miec milosci. Bo bez niej nie mozna zyc.  

   Przyjazn (R).  

   Rodzic traktuje przyjazn jako wiez z innymi, jako system powiazan i przywiazan. Istnieje 

wiec dla niego: serdeczna przyjazn z dziecmi, mezem oraz przyjaciolmi.  

   Przyjazn zdefiniowana jest jako uklad z rodzina lub innymi ludzmi, budzi rozczarowania.  

   Chodzi tu raczej o poczucie bezpieczenstwa i o przekonanie, ze: miec wiecej przyjaciol to 

lepiej zyc.  

   Zatem jest dla Rodzica przyjazn zaworem bezpieczenstwa, gdy czuje sie zagrozony w 

swojej milosci.  

   W rzeczywistosci Rodzic nie zna przyjazni i pozbawiony jest przyjaciela. . Ten brak jest tak 

dotkliwy, ze w chwili zalamania wyznaje: Szukam przyjaciela. Zawsze byly same 

rozczarowania. A mysle, ze potrafilbym byc prawdziwym przyjacielem.  

   Rodzic nie potrafi byc przyjacielem. Nie moze nim byc, bo jest Rodzicem. Totez jest 

prawdziwa kleska, gdy przepedza przyjaciol Dziecka, starajac sie zastapic mu przyjaciela. 

Tym bardziej, ze wczesniej, za jego sprawa odszedl juz przepedzony z domu, inny Rodzic.  

   Rodzic srogo doswiadczony w milosci boi sie przyjazni. Stac go czasem na definicje 

przyjazni: jest to wiez miedzy dwoma osobami, mogacymi zawsze na siebie liczyc, gdy 

background image

 

 

przyjdzie potrzeba (takze miedzy mezczyzna i kobieta). Ta podrecznikowa wypowiedz ma 

powtarzana nieswiadomie wade, ktora Rodzic uznaje za zalete. Przyjazn jest w niej widziana 

jako warunkowa, transakcyjna relacja miedzy osobami. Ma charakter zaworu bezpieczenstwa. 

Przydaje sie wtedy, gdy wszystko sie rozsypuje, wali, niknie.  

   Przyjazn nie wytrzymuje nacisku i warunkow nie do spelnienia. Eksperyment z nieudana 

miloscia grozi przyjazni. W rezultacie glownym przyjacielem Rodzica jest nie Dziecko lub 

Dorosly, a tylko pies.  

     

   Przyjazn (D).  

   Dziecko niezbyt latwo znajduje przyjaciela. Z pewnoscia nie jest nim jego Rodzic.  

   Poki nie jest Doroslym, poki sie z nim nie spotkalo, twierdzi: ze przyjazn nie istnieje.  

   W tym twierdzeniu Dziecko jest ostrozne, mowi: dla mnie przyjazn nie istnieje.  

   Wie ono, ze jest to cos, co laczy ludzi, cos, co wiaze lub ze jest to: zrozumienie innej osoby. 

Ale dlugo nie zna przyjazni, choc do niej teskni.  

   Dziecko wyczuwa, ze przyjazn jest czyms innym niz ukladem, milosnym zwiazkiem. W 

kazdym razie jest na pewno czyms: wiecej niz dziewczyna.  

   A wiec czyms wiecej niz inne Dziecko.  

   Przyjazn jest tesknota do Doroslego.  

   Przyjazn jest dla Dziecka symbolem tego wszystkiego, co bezwarunkowe, intymne.  

   Dla przyjaciela dramat nigdy nie jest smieszny, zwlaszcza, gdy jest ponizajacy: 

Przyjacielowi mozna wszystko powiedziec i on tego nie wysmieje, to zostanie miedzy nami.  

   Przyjazn jest wiec wszystkim. Jest powazna i definitywnie oslania relacje ja-ty.  

   Zabezpiecza przed samotnoscia, rozwija Dziecko pozbawione Rodzica.  

background image

 

 

   Dziecko wie, ze przyjazn wymaga odwagi i wysilku. Ale: jezeli ktos jest naprawde moim 

kumplem, to potrafie zrobic dla niego wszystko.  

   Przyjazn rehabilituje to, co podzielone: laczy ludzi, zwlaszcza bliskie osoby.  

   W tej wiezi Dziecko odzyskuje to, co utracic musialo w kontakcie z Rodzicem. Dlatego 

Rodzic tak czesto boi sie przyjaciol Dziecka. Izoluje go, zakazuje, kontroluje wszystko, co 

dotyczy jego przyjazni.  

   Celem tych dzialan ma byc dobro Dziecka. Zbyt czesto jest jednak potwierdzeniem zla, 

ktore zamienia sie w rozpacz samotnosci i uwiezienia. Do tego nadaja sie tylko narkotyki, 

alkohol i samoojstwo.  

   Seks (R).  

   Zdrowy seks Rodzica jest bogaty: to intymnosc, radosc, cierpienie, piekno w sztuce, 

malarstwie, rzezbie, fotografii.  

   Seks projekcyjny jest odwrotna strona praktyki seksualnej, jest raczej cierpieniem niz 

radoscia, choroba niz zdrowiem.  

   Seks, to zespol cech plciowych, ktore powoduja niezdrowe emocje. O tyle niezdrowy, ze 

przeslaniaja nam one czyjas prawdziwa osobowosc. Chyba, ze pokonamy te emocje.  

   Rodzic odrywa emocje od osobowosci, nadaje im negatywna wartosc, demonizuje. Jego 

seks jest bezemocjonalny, przymusowy, nakazany, nie wybrany. I jest to w zasadzie seks 

pomylkowy.  

   Oderwanie seksu od uczuc i osobowosci prowadzi do katastrofy malzenskiej.  

   Trzeba wiec uprawiac: seks umiarkowany z kochanym mezem lub kochanym i kochajacym 

mezczyzna.  

   Rodzic, ktory doznaje porazek z powodu seksu wie, ze jest wspaniale, gdy w gre wchodzi 

milosc, (a) odrazajaco bez niej.  

   Wie tez, ze seks jest podpora zycia, i ze dobrze jest jesli malzenstwo sie dobierze, (a) gorzej 

jesli nie.  

background image

 

 

   Coz z tego, ze Rodzic to wie, skoro wariant gorszy jest znacznie czesciej przez niego 

praktykowany. Zle dobrani malzonkowie szukaja potem innych wrazen i czesto dochodzi do 

rozbicia rodziny, z czego jedna strona cierpi.  

   W to cierpienie wlaczone jest Dziecko. Rodzic, ktory cierpi z powodu seksu, czyni za to 

odpowiedzialnym Dziecko. Oskarza je i karze. Pozbywa sie go psychicznie lub uzaleznia. 

Buduje z Dzieckiem zwiazek seksualny, wciagajac je w uklad kazirodczy lub katuje i zneca 

sie nad nim fizycznie. Fizyczna przemoc jest wyrazem zemsty za niepowodzenia seksualne 

Rodzica. Dokonuje on w ten sposob rytualnego gwaltu na Dziecku.  

     

   Seks (D).  

   Seks Dziecka rozwija sie w kontakcie z Rodzicem.  

   Zamkniety jest w granicach ciala i zakazany.  

   Jednakze funkcjonuje jako: przyjemnosc i potrzeba.  

   Oderwanie doswiadczenia seksualnego od Rodzica laczy sie z przezyciem porazki: jest to 

dla mnie wstydliwy temat.  

   Ale wstyd nie zamyka dostepu do seksu. Dziecko szuka wiadomosci o nim, poza Rodzicem: 

znam go z filmow i piosenek.  

   Seksualne zycie idoli muzycznych wyzwala identyfikacje seksualne Dziecka spod kontroli 

Rodzica, ogarnietego konfliktem seksualnym. Stad przekonanie, ze seks Rodzica jest chory i 

wstydliwy, a seks Dziecka i Doroslego zdrowy i bezwstydny.  

   Taki seks to: normalna sprawa, wsrod zdrowych ludzi.  

   Dziecko z latwoscia zauwaza, ze seks to: uzupelnienie milosci dwojga ludzi. A nie 

odwrotnie, jak sie zwyklo sadzic.  

   Co wazne, widzi to Dziecko Rodzica uzalezniajacego, ktorego seks jest represywny, 

agresywny, naznaczony wstretem i odraza lub nigdy nie zrealizowanym pozadaniem.  

background image

 

 

   Seks Dziecka identyfikowany jest z wolnoscia. Jezeli trzeba go uprawiac, to zalezy z kim?  

   Seks jest domena wyboru, a nie przymusu.  

   Chlopiec, ktory staje sie Doroslym, z naciskiem podkresla, ze seks jest mozliwy: tylko z 

kobietami.  

   Chlopiec, ktory nie staje sie Doroslym praktykuje seks narcystyczny, dzieciecy. Zyje jako 

byt zaseksualny, niedorozwiniety. Praktyke uzyskiwania przyjemnosci seksualnych poprzez 

sfere ust (oralizm) i sfere wydalania (analizm) tak, jak male, 3-letnie Dziecko.  

   Zakaz bycia Doroslym jest tez zakazem seksualnym. Rodzic nie godzi sie aby dziewczynak 

stala sie kobieta, a chlopiec - mezczyzna. Wtedy stracilby nad nim kontrole.  

   Uzalezniona sfera seksu daje uzaleznienie najbardziej efektywne. Dziecko seksualnie 

niesprawne nie porzuca Rodzica.  

   Piekno (R).  

   Rodzic rozpoznaje swoje piekno w szale zmyslow i odczuc. A wiec: piekno emocjonalnie 

odbierane (i) sugestywne wrazenia zmyslowe (sa) bardzo pozytywne.  

   Wzmacnia je: chwila, nastroj, prostota, swiatlo i radosc.  

   To wszystko jest piekne, co budzi uznanie i podziw, co buduje piekno zycia.  

   Piekno Rodzica niewiele rozni sie od piekna Dziecka. To ich laczy i zbliza: piekna muzyka, 

piekny zachod slonca i piekna kobieta.  

   Placz z powodu odejscia ojca i zachwyt dla piekna matki jest taki sam.  

   Brak Rodzica zastapiony jest przez spokoj: piekno przyrody, wszelkie piekno co uspokaja, 

jest moim pieknem.  

   Piekno wyraznie sie rozdwaja pomiedzy zal i spokoj, pomiedzy to, co sie rozpada i to, co 

pozostaje jako idea. Pozostaje : podziw dla piekna zabytkow, zachwyt dla piekna ludzkiego. 

Piekno zniknelo, jest zabytkiem, ktory utrzymuje zachwyt.  

background image

 

 

   Rodzic, ktory stracil Rodzica i jego piekno, przyznaje, ze nie musi ono byc zawsze takie 

samo, ze jest: niekoniecznie konwencjonalne.  

   Symbolizuje je moze odrapany, walacy sie dom, najlepiej na Starowce i najlepiej z 

zaswieconym swiatlem.  

   Swiadomosc piekna, ktore przemija, laczy sie z nieswiadomoscia piekna, ktore jest 

nieprzemijajace, jak boskie Dziecko.  

   Ostatecznie: Kazdy ma inne piekno w sobie i dla siebie.  

   Odkrycie tego faktu znosi konflikt pomiedzy pieknem Dziecka i Rodzica. Wyzwala je i 

pozwala mu sie wyrazic.  

     

   Piekno (D).  

   Dziecko znajduje piekno w Rodzicu. Ale, gdy jest on anty-Rodzicem, wyznaje: nie lubie go.  

   Gdy boi sie tego powiedziec, oznajmia: piekno, to pojecie wzgledne. Zatem piekno jest 

tylko pojeciem. I to w dodatku wzglednym.  

   Dziecko bez Rodzica jest Dzieckiem bez piekna. Ma jednak wzor piekna w pamieci 

emocjonalnej, z czasu, gdy bylo embrionem w lonie Matki.  

   Zatem piekno, to: lono natury, to przyroda i kobieta i po prostu: wszystko, co nas otacza, 

otaczajacy swiat.  

   Piekno Dziecka jest kobiece, jak: przyroda, naturalna przyroda.  

   Dziecko jest natura. Czyms, co otacza jego swiadomosc jest cialo, zmysly,popedy.  

   Gdy odrywa sie od Rodzica, od jego ciala i zmyslow, piekno znajduje we wlasnym ciele i 

zmyslach.  

   To piekno ma forme placzu i zalu wyrazonego w muzyce i tekstach, modlitwach i 

protestach.  

background image

 

 

   Mowi o tym: muzyka i teksty punkowych grup.  

   Dziecko pozbawione Rodzica jest pozbawione osobistej miary piekna.  

   Szuka jej w grupie. W niej rozkwita jak kwiat.  

   Zyje barwnie i ulotnie, niknac pod ciosami Rodzica.  

   Muzyka jest oplakiwaniem Dziecka.  

   We wspolnym placzu oczyszcza sie zbrukane piekno.  

   Po nim przychodzi depresja brzydoty. W pierwszej ukryte jest Dziecko, w drugiej Rodzic.  

   Ten uklad dobrze charakteryzuje symbiotyczny zwiazek piekna i brzydoty, Dziecka i 

Rodzica.  

   W tym kontrascie sie podtrzymuja i wzmacniaja.  

   Az do konfliktu, ktory wybucha brzydota choroby i smierci Dziecka, jego alienacja i 

odrzuceniem.  

   Najwiekszy smutek (R).  

   Rodzic latwo wyraza to, czego nie moze uczynic jego Dziecko.  

   Przyczyna najwiekszego smutku jest: niemoznosc bycia soba.  

   Ta niemoznosc dotyczy nie tylko Rodzica, ale i Doroslego, i Dziecka.  

   Rzecz ciekawa, ze Rodzic nie dostrzega przyczyn smutku w sobie, ale na zewnatrz.  

   Okresla go w sposob magiczny jako: uporczywy pech, nagle przykre wypadki, 

niepowodzenia zyciowe, czy niespelnione cele.  

   One ksztaltuja poczucie, ze zycie to: najczesciej cos mglistego.  

   Towarzyszy temu: szarpanina wielka dookola, ktora wywoluje: totalne niepowodzenie.  

background image

 

 

   Rodzic traktuje najwiekszy smutek, jako efekt zlego losu, przeklenstwa, zdrady.  

   Nie moze zrobic nic: aby osiagnac jakis cel i nie popasc w depresje.  

   Identyfikacja z urazami smutku jest przekazywana dalej Dziecku. Ono staje sie ofiara losu, 

ktory Rodzic wczesniej uznal za nieunikniony i konieczny.  

   Synonimami przezyc najwiekszego smutku sa dla Rodzica krzywda, choroba i Dziecko.  

   Melancholia, czeste: mgly smutku zaslaniaja lub odslaniaja: choroby.  

   Najczesciej jest to: choroba syna (narkomania).  

   Choroba jest zadaniem, ktore Rodzic przekazuje wtedy, gdy sam nie moze wypowiedziec 

swojego nieszczescia.  

   Zadanie to ma spelnic Dziecko.  

   Musi samo zlagodzic: krzywde moja.  

   Krzywda obejmuje takze: innych ludzi.  

   Musi objac jak najwieksza ich liczbe. Wtedy jest usprawiedliwiona, powetowana.  

   Krzywde musi odchorowac Dziecko. Tylko choroba moze byc jego odplata.  

   Dziecko jest symbolem najwiekszego smutku. Z nim zidentyfikowana jest ofiara Rodzica.  

   Jezeli Dziecko odrzuci nakaz choroby, Rodzic zatopiony we wlasnej krzywdzie zapada na 

zdrowiu. Zywi sie depresja i nia zywi swoje Dziecko.  

     

   Najwiekszy smutek (D).  

   Najwiekszy smutek Dziecka pojawia sie juz: od 5 (roku zycia) wzwyz.  

   Zwiazany jest z: odejsciem kogos bliskiego.  

background image

 

 

   Odchodzi Rodzic, jego postac staje sie nieobecna, daleka. Ale nie niknie jego wartosc.  

   Jest to grozna nieobecnosc, niszczy calosc Dziecka.  

   Najwiekszy smutek oznacza deficyt obecnosci istoty waznej dla osobowosci Dziecka.  

   Nieobecnosc zmusza do milczenia.  

   Wzmacnia udreke Dziecka i zdradza Rodzica: klotnia z mama.  

   Klotnia dotyczy ojca i wzmacnia tozsamosc Dziecka, sprzeciwem wobec narzuconej przez 

matke roli.  

   Dziecko ucieka z domu.  

   Ale potem musi do niego powrocic: poranione, rozbite, przestepcze. A powrot do domu po 

kilkudniowej nieobecnosci, to nie jest najwieksza radosc, lecz najwiekszy smutek.  

   Dom Rodzica jest dla Dziecka dziecincem, sierocincem.  

   Brak w nim wolnosci i milosci Rodzica. I wsparcia, ktore pozwoliloby sie usamodzielnic: 

brak pieniedzy.  

   Dziecko czeka na zdarzenia zwiazane z Rodzicem przerazone.  

   Z domu, w ktorym jest uzaleznione, wyzwala je tylko: pobor do wojska.  

   Zmienia sie zaleznosc na inna, zbiorowa.  

   Nie mozna byc doroslym wedlug zbiorowego wzoru, gdy brak jest wzoru osobistego. Gdy 

nie wiadomo, jak zyc?  

   Rola wojska jest kwestionowana. Bo wiaze sie z lekiem i obawa przed utrata resztek 

tozsamosci osobowej.  

   Kandydat do treningu Doroslosci, siega po narkotyki, majac pewnosc, ze nie dokona sie 

jego dalsze zniewolenie. Smutek Dziecka ma charakter nawrotowy, przewlekly, obsesyjny.  

background image

 

 

   Dla jego przemiany potrzebne sa nie tyle leki i dyscyplina, ile milosc, wolnosc i wiara, ze 

zycie ma sens.  

   Konflikt wewnetrzny (R).  

   Konflikt wewnetrzny Rodzica jest zageszczony, pelen sprzecznych motywow. Glowny 

dotyczy tego , jak byc w zgodzie z soba i z innymi?  

   Stad istotnym problemem jest: pozbycie sie egoizmu, wyparcie sie wlasnego ja, stlumienie.  

   Oznacza to: samoudreczenie, niezdecydowanie, ktore wiaza sie z pytaniem: czy deptac 

innych, czy byc deptana?  

   Ostatecznie chodzi tu o: wybranie lepszego zla.  

   Ale wlasnie zla, ktore dzieli Rodzica od innych i dzieli jego osobowosc. Niezdolnosc 

wyjscia z tego podzialu jest dotkliwa i wymaga znieczulenia na cierpienie i bol.  

   Rodzic, ktory sobie z tym poradzil wyznaje: jak dobrze, ze nie czuje potrzeby walki z 

konfliktem wewnetrznym.  

   Rodzic wie, ze konflikt wewnetrzny to: zmaganie sie ze swoim sumieniem, gdy trzeba robic 

wybor miedzy dobrem a zlem.  

   ]Wiedza ta nie daje spokoju i nie jest skuteczna. Pozwala racjonalizowac konflikt, a przez to 

go utwierdzac i wzmacniac.  

   Rodzic nie przezywa konfliktu wewnetrznego. On go racjonalizuje. I w ten sposob stara sie 

usprawiedliwic to, ze sam jest jego tworca u Siebie i u Dziecka.  

   Madrze brzmia definicje konfliktu wewnetrznego Rodzica: to niezaakceptowanie sytuacji 

bez drogi wyjscia, czy ze: trzeba go przelamywac, zachowujac dobre i poprawne cechy.  

   Rodzic zna psychologiczna tajemnice konfliktu, ktory powoduje to, ze: kazdy czlowiek ma 

dwie lub wiecej osobowosci i, ze ta na zewnatrz czesto odbiega od zewnetrznej.  

background image

 

 

   Gleboka wiedza nie wplywa na zmniejszenie konfliktu wewnetrznego. Raczej go 

demonizuje, budzi poploch. Byc moze pozwala uznac go za stan normalny i nie wymagajacy 

zmian.  

   Taki konflikt jest wyrazem psychopatii Rodzica i zrodlem psychozy Dziecka.  

    Konflikt wewnetrzny (D).  

   Dziecko uzaleznione nie roznicuje wlasnego wnetrza.  

   Nie potrafi okreslic konfliktu wewnetrznego inaczej, niz przez identyfikacje zewnetrzna.  

   Srodowisko wewnetrzne jest dla niego niczym innym, jak tylko odbiciem srodowiska 

rodziny i Rodzica.  

   Zatem introjekcja przykazan Rodzica, ich ukrycie jest glownym motywem konfliktu 

wewnetrznego Dziecka. Na haslo to reaguje rezonansem, echem psychicznym, jakby 

pozbawione wlasnego ja.  

   Konflikt wewnetrzny to: konflikt rodzinny lub po prostu: rodzice i rodzina.  

   Wnetrze Dziecka jest opanowane przez Rodzica. Nie ma w nim miejsca na przezycia 

wlasne, autonomie lub wyrazna odrebnosc, ktore gwarantuja uksztaltowanie sie zdrowej 

tozsamosci.  

   Uwewnetrznienie konfliktu Rodzica, utozsamienie sie z nim i wycofanie z prawa do bycia 

soba blokuje rozwoj Dziecka.  

   Druga forma identyfikacji konfliktu wewnetrznego jest odrzucenie Rodzica. Wtedy Dziecko 

okresla go jako: moj wlasny problem lub jako: wlasne sprawy.  

   W sytuacjach skrajnych, konflikt wewnetrzny okreslany jest jako starcie wewnetrzne, jako 

forma autodestrukcji. Jego definicja jest wyrazna, jest to juz ostre starcie z moim wlasnym ja.  

   Uwewnetrznienie konfliktu Rodzica i zamkniecie go wewnatrz siebie, rozbija psychike 

Dziecka, prowadzi do eksplozji i choroby, do dlugotrwalej niezmoznosci okreslenia granic 

wlasnej osobowosci.  

background image

 

 

   Wyjsciem z konfliktu wewnetrznego jest jego ujawnienie.  

   Ale to jest przez Rodzica zakazane.  

   Integracja z tym zakazem jest tak silna, ze Dziecko chetniej poddaje sie procedurom 

autodestrukcji, niz mozliwosciom destrukcji patologicznego ukladu z Rodzicem.  

   Patologiczny Rodzic w jazni Dziecka to jego obraz, wylaniajacy sie z urazow, lekow, 

agresji i samotnosci.  

   Ten splot musi byc zlamany i przekroczony.  

   W przeciwnym razie lamie i rozbija Dziecko, i uzaleznia go od nieswoich konfliktow.  

   Samotnosc (R).  

   Nie mozna zyc bez milosci i nie mozna zyc w wolnosci dla nikogo. Wtedy bowiem pojawia 

sie roznoraki lek o zycie. Jego innym imieniem jest samotnosc, ktora wywoluje: ciagly strach, 

ze nie podolam zyc bez pomocy bliskich.  

   Samotny Rodzic przezywa: ciagly strach, uczucie zagubienia, uczucie braku kontaktow z 

najblizszym otoczeniem.  

   W skrajnych sytuacjach samotnosc przejawia sie jako: obled, rozpacz, nuda, ogrom czasu, 

zimno, zal, brak jakiejkolwiek checi, pajacowanie, niewyspanie, zmeczenie, lzy.  

   Rodzica dopada: nieszczescie, jest mu: ciezko i przykro.  

   Dziecko, ktoremu te samotnosc przekazuje do kontynuacji, powtarza: nie lubie samotnosci.  

   I jak ono wyznaje: w najwiekszym tlumie niby-przyjaciol czuje sie samotna.  

   Pozytywnym motywem tego dramatycznego doswiadczenia jest odkrycie zasady altruizmu: 

zycie polega na tym, zeby niesc pomoc innym i otrzymac ja w miare potrzeby.  

   Samotnosc ma swoja filozofie i ascetyke. Te Rodzic zna, ale uwaza, ze dobra jest: na krotka 

mete, zwlaszcza ludziom, ktorzy lubia samotnosc, bo bywaja charaktery ludzi, co lubia 

samotnosc, bo im daje spokoj wewnetrzny.  

background image

 

 

   Doroslosc Rodzica jest nia na krotko, zbyt krotko aby odkryc cala prawde o samotnosci, 

zwlaszcza prawde o samotnosci Dziecka. Lepiej zatem ja eliminowac, grajac role Rodzica 

pokrzywdzonego i domagac sie rekompensaty od Dziecka, karzac go przy tym zbyt 

wczesnymi przezyciami samotnosci.  

   Doroslosc Rodzica naznaczona jest posiadaniem, a nie byciem.  

   Nastawienie na posiadanie nie pozwala bardziej byc.  

   Totez pozytywny obraz Rodzica uzalezniejacego miesci sie w nastepujacym wyznaniu: nie 

jestem samotna, mam rodzine, meza, dzieci, dom i prace, mam przyjaciol, jestem lubiana.  

   Obok tej deklaracji trzeba postawic pytanie: czy Dziecko, ktore Rodzic ma Dziecko, ma 

Rodzica? Gdyby byla to prawda, to nie musialaby ona byc ukryta w narkotykach, alkoholu 

czy samobojstwie.  

     

   Samotnosc (D).  

   Samotnosc, odrebnosc, pojedynczosc Dziecko odkrywa powoli i bolesnie.  

   Kazda kultura zna rytualy inicjacyjne, wprowadzajace w Doroslosc, odrywajace Dziecko od 

Rodzica.  

   W rodzinach deficytowych doswiadczenie samotnosci wyprzedza rytm psychologicznego 

rozwoju. Wiaze sie z poczuciem porzucenia, zdrady i ponizenia.  

   Dziecko przezywa lek przed samotnoscia na pograniczu agonii: tego nie da sie wyrazic w 

slowach, to trzeba przezyc, jest to: straszna sprawa.  

   Trudno zrozumiec przymus: codziennej samotnosci, trudno usprawiedliwic brak Rodzica, 

czy brak przyjaciol.  

   Zeby to zrozumiec potrzebne jest: wielkie myslenie i rozmyslanie.  

   Mimo to bardzo dokucza: brak kontaktow.  

background image

 

 

   Dziecko ma prawo powiedziec: nie lubie samotnosci.  

   Przymus samotnosci jest nieznosny. Ale trzeba sie do niego przyzwyczaic.  

   Adaptacja Dziecka do samotnosci przybiera rozne formy: od potrzeby chorowania, 

samobojstwa czy autyzmu do racjonalizacji i reakcji agresywnych.  

   Samotnosc jest czasem bardzo przyjemna, czasem niepokojaca, drazniaca, szczegolnie w 

nocy.  

   Samotnosc jest nie tylko psychiczna ale i nieraz fizyczna bezdomnoscia, wiezieniem 

Dziecka pozbawionego milosci, skazanego na wolnosc od niej.  

   Jego domem staje sie ulica: gdy ide ulica sam, czuje sie samotny, wszyscy ludzie na mnie 

patrza, ale ja ich wtedy (....) i ide do kumpli.  

   Samotnosc jest przeklenstwem dla Dziecka.  

   Aby sie z tego przeklenstwa wyzwolic Dziecko samotne idzie do innego samotnego 

Dziecka, aby oplakac swoj bol i usnac.  

   Samobojstwo (R).  

   Samobojstwo Rodzica jest nierozwiazanym problemem Dziecka. Symbolizuje go: wielka 

walka wewnetrzna, w ktorej zwyciezyla slabsza strona (i) postanowienie - skonczyc z 

trudnosciami zycia.  

   Zwyciestwo slabszej strony Rodzic ocenia jako: przegrana w walce z soba.  

   Jezyk agresji i wojny, despotyzm wobec siebie i Dziecka sa odpowiedzia na psychiczne 

rozdwojenie Rodzica.  

   Pojawia sie ono: w chwili zalamania nerwowego, z ktorym wspolgra glebokie zalamanie (i) 

czesto pochopnosc.  

   Rodzic celebruje swoja sile i boi sie slabosci, z ktora kojarzy: ostatecznosc, paniczny strach, 

brak jakiegos wyjscia.  

background image

 

 

   Slaboscia Rodzica jest niezdolnosc do rozrozniania w sobie Dziecka i Doroslego.  

   Dziecko jest strona slabsza.  

   Przymus bycia z Rodzicem konczy sie dla Dziecka katastrofa.  

   Akcje samobojcza wykonuje spontanicznie z Rodzicem.  

   Splot syntroniczny jest syndromem samobojczym: gdy syn zaczal brac narkotyki myslalam 

o samobojstwie. Nie widzialam sensu zycia. Nie umialam mu pomoc. Gdy cierpial ja rowniez 

cierpialam.  

   Dziecko uzaleznia sie od odrzucajacego Rodzica. Wtedy u Rodzica pojawia sie mysl i 

uczucia samobojcze. Dziecko je wyzwala.  

   Problem samobojstwa Rodzic przezywa wtedy, gdy zostaje opuszczony przez innego 

Rodzica.  

   Moze nim byc ojciec lub matka.  

   Gdy przezyje to rozstanie, doznaje olsnienia: Od chwili rozjasnienia umyslu od Boga, 

postanowilam nigdy o tym nie myslec. Nie mam prawa myslec o samobojstwie. Pan Bog dal 

czlowiekowi zycie i tylko Pan Bog moze je zabrac.  

   Zycie moze dac Rodzicowi Dziecko: Czesto nachodzily mnie mysli samobojcze. Ale w 

ostatniej chwili zrezygnowalam. Skonczyly sie z przyjsciem dziecka na swiat. Choc 

niezupelnie. Z tym, ze teraz sa tylko takie przelotne, natychmiast wypierane przez inne mysli.  

    Samobojstwo (D).  

   Samobojstwo Dziecka, czyli odwrocenie sie od Rodzica, pojawia sie: w chwilach depresji.  

   Ale wtedy, gdy tych chwil jest za duzo objawia sie jako: pomoc i szczescie.  

   Dziecko uzaleznione wyrabia w sobie specjalna zdolnosc samounicestwienia: jestem do 

tego zdolny.  

   Depresja zamienia sie w manie smierci.  

background image

 

 

   Ta zas wyzwala projekcje wszechmocy.  

   Dziecko halucynuje, ze jest moca Rodzica.  

   Zabija sie: po to, aby narodzic sie na nowo.  

   W samobojstwie nie chodzi mu o to, aby zginac. Ale o to, aby sie na nowo narodzic, z 

wlasnej woli - byc dla siebie.  

   Samobojstwo wybawia Dziecko od bolu istnienia i od Rodzica.  

   Jego celem jest symboliczne zabicie Rodzica, ukaranie go.  

   Jest to proba wyjscia na zewnatrz z bolem i cierpieniem.  

   Dziecko, ktore zyje w stanie uzaleznienia wyznaje: samobojstwo kojarzy mi sie z 

ciemnoscia, z noca, z jakims widzeniem i krzykiem.  

   Alternatywa jest jasnosc i dzien, zobaczenie siebie.  

   Dziecko, ktore podejmuje akcje samobojcza ma poczucie, ze nie jest narodzone, ze zycie 

jest dramatycznym zludzeniem i szalbierstwem Rodzica.  

   Zycie jest dla niego przymusem i kara za nie swoje grzechy, przeklenstwem, ktore Rodzic 

zrzuca na nie, aby wybawic sie od poczucia winy.  

   Samobojstwo Dziecka jest takze sposobem ratowania Rodzica, proba uniewaznienia jego 

pomyslki zyciowej.  

   Dziecko staje sie ofiarnikiem i ofiara.  

   W ten sposob wybawia samo siebie i Rodzica z udreki uzaleznienia.  

   Niknie i pozwala Rodzicowi byc soba.  

   Smierc (R).  

   Rodzic jest przerazony mozliwoscia smierci.  

background image

 

 

   Probuje uniewaznic ja za pomoca racjonalizacji: kto sie urodzil musi umrzec, nie boje sie 

smierci, mysle, ze uwalnia ona od trosk i niepowodzen zycia doczesnego, wszystkich nas to 

czeka, byleby miec przyszykowanie do niej, pogodzic sie z tym, ze tyle mi przeznaczono na 

tym swiecie, lub musze zostawic miejsce innym.  

   Rodzic uwiklany w racjonalizacje bolu i cierpienia, wskazuje na autoterapeutyczny motyw 

znieczulania i zobojetnienia sie na smierc: dotychczas nie cierpialem duchowo z powodu 

smierci bliskiej osoby, chociaz od 16 roku (zycia) jestem sierota.  

   I jeszcze jedna wypowiedz tego typu: nie cierpialem tak bardzo w zyciu, ale jesli cierpienie 

i bol jest ponad wytrzymalosc wtedy smierc nie jest straszna.  

   Obrona swiadomosci przed dezintegracja wyraza sie tez w filozofii sceptycznej, ktora 

okresla smierc jako: doswiadczenie mozliwe do wyjasnienia po jej przezyciu.  

   Strategia znieczulenia, jaka stosuje Rodzic, zawodzi w chwilach kryzysu. Smierc jawi mu 

sie wtedy jako sprzecznosc, ktora niszczy to, co jest.  

   Daje tez jakas szanse, miesza straty i zyski: lzy, zal, korzysci materialne, zlosc, nerwy, 

pustke, brak podpory moralnej, materialnej, strach (a) czasem (i) ulge.  

   Kryzys smierci, a nawet pasja smierci przekazywana jest Dziecku, gdy zaloba Rodzica nie 

jest przezyta do konca i gdy nie jest on w stanie oddzielic sie od wlasnego Rodzica.  

   Wlacza wiec Dziecko do wlasnego dramatu i nakazuje mu kontynuacje rozpaczy: zbyt 

bolesnie przezylam smierc mamy, ktora bardzo kochalam; mieszkala ze mna, wychowala mi 

3 synow, byla wspaniala kochana kobieta, do dzis cierpie z utraty ukochanej mamy; smierc 

taty przezylam mniej bolesnie, poniewaz mialam wtedy 16 lat, ale smierc najblizszych 

napawa mnie wielka rozpacza.  

     

   Smierc (D).  

   Identyfikacja smierci, ktorej dokonuje Dziecko, jest odwrotnoscia zycia pozbawionego 

sensu.  

background image

 

 

   Smierc to: bezsens taki sam jak zycie.  

   Dziecko definiuje ja jako: uwolnienie sie od zycia.  

   Tak, jakby przywiazanie do zycia bylo niewola.  

   Nadawanie sensu smierci przybiera postac pozytywna.  

   To jest po prostu: milosc i wyzwolenie, czyli zycie wyzwolone z braku milosci i braku 

wolnosci.  

   Chodzi o to, aby (smierc) byla lekka, muzyczna, jak death before Distonour.  

   W muzyce ukrywa sie placz i smierc.  

   Rodzic nie slyszy Dziecka, choc go nieraz intensywnie slucha.  

   Tak, jak nie slyszy siebie, swojego motywu zycia, jego sensu i wartosci.  

   Dziecko symbiotycznie zrosniete z Rodzicem czuje, slyszy i widzi jego nieszczescie: placz, 

odejscie kogos oraz cisze, lzy i bolesc.  

   Odchodzi ktos, kogo imienia wymowic nie mozna, aby sie nie zdradzic i nie wyrazic 

wlasnego bolu.  

   Lek przed opuszczeniem i smiercia Dziecko musi jakos pokonac. Mierzy sie z tym lekiem 

albo przez zerwanie z Rodzicem, albo przez poddanie sie mu w stanie, ktory to zerwanie 

przygotowuje w sposob negatywny, patologiczny.  

   Smierc to takze: przedawkowanie narkotykow, halucynogenow, zludzen co do wartosci 

Rodzica i siebie.  

   Dziecko odkrywa dramat zludzen, ale nie moze bez nich zyc. Produkuje je sztucznie, gdyz 

jego nieswiadomosc przesycona jest rozpacza, wizjami piekla i zla.  

   Mimo tej tragicznej wiedzy, Dziecko chce uratowac swoja godnosc. Ona jest wazniejsza niz 

smierc: umre, zgnije i koniec, ale panem zostane do smierci, i nigdy nie bede skurwysynem.  

background image

 

 

   Smierc oddziela od ponizenia, przywraca nadzieje, ze godnosc Dziecka nie zalezy od 

niegodnosci Rodzica.  

   Sukces (R).  

   Rodzic wie, czym moze byc sukces i od czego zalezy.  

   Moze nim byc: poznanie sensu zycia i swiadomosc niepopelnienia powaznych bledow lub 

cos tak ogolnego jak: osiagniecie celu, do ktorego dazylismy.  

   Spoza tych wznioslych deklaracji przenika proza konkretow: sukces w pracy, zdrowie lub 

tesknota za tym, aby zasluzyc na uznanie.  

   Najczesciej jednak sa to pragnienia niezrealizowane, nieudane sukcesy Rodzica.  

   Nastawienie na sukces jest calosciowe.  

   Stad potrzeba bycia doceniana przez przelozonych i wspolpracownikow.  

   Tu odslania sie symboliczna potrzeba aprobaty Rodzica przez nad-Rodzica. Ten model 

potwierzenia jest przenoszony na stosunek do wlasnego Dziecka.  

   Rodzic uzalezniony i uzalezniajacy jest przyrosniety do wlasnego Dziecka i Doroslego 

wspolmalzonka. J  

   ego mysli nikna w tym przywiazaniu, gubiac dynamike tozsamosci.  

   Rodzic wyznaje: moj sukces, to zdrowe dzieci i dobre oraz dobry maz.  

   To jest tez: sukces wpojenia w dzieci pracy i nauki.  

   Sukces Rodzica polega na wejsciu w jazn Dziecka.  

   Taka potrzeba ma charakter agresywny i poniekad demoniczny.  

   Zrozpaczony Rodzic za sukces chcialby uznac to, ze potrafi: przestawic cudze mysli o 180 i 

to tak, zeby ten ktos myslal sam, ze jest taki cacy i na to wpadl.  

background image

 

 

   Rzadko pojawia sie mysl skromna, ale ukierunkowana altruistycznie, ze sukcesem jest po 

prostu to: ze uda mi sie komus pomoc.  

   Najlepiej byloby, gdyby tym kims bylo Dziecko. A trescia pomocy jego prawo do bycia 

Doroslym, bez przymusu kopiowania uczuc i mysli swojego Rodzica.  

   Pomoc przemienia sie czesto w antypomoc, w kleske Rodzica, a potem w kleske Dziecka.  

     

   Sukces (D).  

   Jedna z form potwierdzenia sie Dziecka jest sukces jaki odnosi w zyciu.  

   Brak sukcesu zalamuje, degraduje Dziecko.  

   Wycofuje je psychologicznie do poziomu niemowlecia.  

   W tym wycofaniu czuje sie ono bezpieczniej, ale rezygnuje z bycia Doroslym.  

   Przestaje mowic we wlasnym imieniu, staje sie autystyczne, nieme.  

   A nawet pragnie umrzec.  

   Nic dziwnego, ze w takim stanie wyznaje, iz sukcesem jest juz to, ze do tej pory jeszcze 

zyje.  

   Sukces nie musi byc wielki, wystarczy: jesli cos sie uda lub pozbycie sie problemu, jakies 

zwyciestwo.  

   Dziecko traktuje sukces negatywnie, jako oderwanie sie od cierpienia.  

   Lub pozytywnie, jako zwyciestwo w walce o to, by byc Doroslym.  

   Znakiem tego zwyciestwa jest: ukonczenie szkoly.  

   A wiec wdrozenie sie w przymus bycia Doroslym.  

background image

 

 

   Dziecko bez sukcesu, czujac sie niegodnie, stwierdza: nie mam zadnego sukcesu lub 

bardziej dosadnie: gowno, nic nie osiagnalem.  

   Stala niemoznosc potwierdzenia siebie przeksztalca sie w potrzebe niepotwierdzania siebie, 

w przymus bycia nikim.  

   Mechanizmem pozwalajacym jakos przetrwac, mimo braku sukcesu, jest halucynacja. W 

niej Dziecko moze byc wszystkim, nawet tym kim nie jest.  

   Wystarczy tylko: zalozyc kapele punkowa i wygrac Jarocin, aby zbawic sie od braku 

sukcesu i zasypac przepasc pomiedzy tym, kim sie jest a tym, kim chcialoby sie byc.  

   W potrzebie sukcesu przejawia sie tez nieswiadoma potrzeba bycia doroslym.  

   Praca (R).  

   Rodzic celebruje polecenie, ktore dostal jako Dziecko: pamietam jeden z zapisow, (ktorego 

dokonalam) bedac 10-letnia dziewczynka, w pamietniku szkolnym: praca i nauka, to potegi 

klucz. I to sa swiete slowa. Zeby mlodziez trudna trzymala sie tego, byloby duzo lepiej.  

   Rodzic traktuje prace totalnie.  

   Daje ona: stysfakcje, uznanie, zadowolenie dla siebie i innych.  

   Oznacza: korzysc, obowiazek, przyjemnosc.  

   Praca Rodzica jest sposobem konfrontacji ze zlem w zyciu.  

   Jest to, co prawda: obowiazek, przyjemnosc (ale i) nerwy, a takze: intrygi, czasem 

zadowolenie.  

   Nie da sie ukryc, ze praca jest jednym z podstawowych czynnikow stanowiacych o wartosci 

czlowieka, i ze jest podstawa zycia.  

   Sprzecznosc i rozdwojenie pracy, rozbija spoistosc Rodzica.  

   Jest on przez nia podzielony i ten podzial przekazuje Dziecku.  

   Rodzic definiuje swoja prace jako profilaktyke dla Dziecka i jako zlo Doroslego.  

background image

 

 

   Przedtem jednak jego Dziecko jest zle. Unika pracy, boi sie jej, traktuje ja jak symbol 

rozdwojenia Rodzica. Nie chce pracowac, by nie byc tym, kim jest Rodzic.  

   On zas chce zmusic Dziecko do bycia tym kim jest tak, aby ono tego nie dostrzeglo.  

   Sluzy temu praca w szkole, praca nad Dzieckiem.  

   Nie jest to praca z Dzieckiem, ale nad nim, ponad nim, bez niego.  

   I nierzadko wbrew niemu.  

   Rodzic traktuje prace magicznie, niemal religijnie. Identyfikuje z nia sznase przetrwania i 

odnajduje samoswiadomosc.  

   Praca usprawiedliwia dramat Dziecka.  

   Racjonalizuje alienacje Rodzica: lubie byc pochlonieta praca.  

   W otchlaniach pracy ginie Rodzic.  

   A wraz z nim Dziecko.  

     

   Praca (D).  

   Praca jest dla Dziecka symbolem okupu za zycie: istnieje tylko po to, aby przezyc.  

   Trzeba go zlozyc Rodzicowi, zaplacic za zycie pieniedzmi. One sa prawdziwa wartoscia.  

   Praca zatem, to: rzecz, bez ktorej nie ma pieniedzy.  

   Trzeba je zdobyc: bo przeciez pieniadze potrzebne sa aby zyc.  

   Zycie jest w rzeczywistosci tylko transakcja Dziecka i Rodzica, w ktorej Dziecko jest 

platnikiem.  

   Rodzic zrzuca na Dziecko prace jako: obowiazek.  

background image

 

 

   A jest to: obowiazek kazdego prawdziwego obywatela PRL, obowiazek kazdego Dziecka w 

systemie, ktory z Rodzica czyni handlarza.  

   Dziecko, ktore staje sie Doroslym odrzuca te transakcje, ucieka z domu, chce wyrwac sie z 

niewolniczego systemu: nie bede pracowal na komunistow, moge pojsc do roboty u 

prywaciarza.  

   Skomunizowana psychika moze byc uleczona przez jej sprywatyzowanie.  

   Podobnie praca moze byc uzdrawiajaca, gdy jest sprywatyzowana. Latwiej wtedy wywiazac 

sie z transakcji narzuconej przez Rodzica.  

   Praca nie moze byc tylko: potrzeba zarobku dla wyzwolenia spod niewoli Rodzica, ale: 

uzupelnieniem zycia.  

   Tymczasem Dziecko racjonalizuje przemoc Rodzica, wyznajac: lubie ja (prace) ale nie 

ciezka i dobrze platna.  

   Dziecko obciazone przez Rodzica praca, choruje.  

   Musi znieczulac sie na bol, przeklina przemoc Rodzica.  

   I stara sie zdefiniowac warunki zdrowej pracy: Prawdziwa praca, to dla mnie praca na polu. 

Trzeba o to, co jest zasadzone, dbac i wtedy powoli ukladac efekty.  

   Praca nad wzrostem jest uzdrawiajaca. Poucza, jak powinna wygladac praca Rodzica z 

Dzieckiem, aby nie stalo sie ofiara pracy dla Rodzica.  

   Tworczosc (R).  

   Rodzic tworczy siega do przezyc Dziecka.  

   Wtedy nabieraja wartosci: naiwne opowiadania czternastolatek i szesnastolatek.  

   Podstawa tworczosci sa uczucia, ktorych teraz brak.  

   Nie ma tez potrzeby tworczosci.  

   Ta jest tylko: potrzeba ludzi, ktorzy czuja.  

background image

 

 

   Ci zas, ktorzy nie czuja, musza dowartosciowac: zdolnosci manualne lub cudze wielkie 

umiejetnosci i ogromna wrazliwosc, jako potrzebe tworcy.  

   Idzie za tym: uznanie dla czlowieka tworczego.  

   Zastanawia dystansowanie sie Rodzica od wlasnych umiejetnosci i tworczosci, ktore 

identyfikuja go z Dzieckiem.  

   Potrzeba kogos wielkiego ujawnia regresywny motyw tesknoty Rodzica, potrzebe unizania 

lub nawet ponizania siebie wobec Dziecka.  

   Rodzic zna tworczosc z literatuiry. I wie, ze jest to: przekazanie tresci w roznych formach - 

malarstwo, muzyka, pisarstwo przez ludzi, ktorzy czuja potrzebe wypowiedzenia sie.  

   Tworczosc kojarzy mu sie z wolnoscia i marzeniem, zaprzeczajacym to, w czym musi 

aktualnie uczestniczyc  

   Tak wiec Rodzic zazdrosci Dziecku.  

   A swoje zainteresowania tworcze tak definiuje: Moje odczucia wartosci sa rozne. Moj 

wolny czas daje mi odebrac wartosci tworczosci literackiej.  

   Zycie Rodzica jest nieliterackie, niemalarskie, niemuzyczne.  

   Jest tez niewypowiedziane.  

   Kryje sie za tym poczucie niekompletnosci, upokorzenia, gorszosci.  

   W konflikcie, ktory wywoluje tworczosc, Rodzic zwraca sie do Dziecka. Ale wobec niego 

czuje sie pomniejszony i marginalny.  

   Podejmuje wiec akcje kompensacyjne, ktore degraduja tworczosc Dziecka.  

     

   Tworczosc (D).  

   Dziecko rozwija sie przez tworczosc. Jego swiadomosc i intuicja roznicuja ja od tego, co nie 

jest ja.  

background image

 

 

   Tworczosc Dziecka jest raczej nieswiadoma.  

   A zatem to, co wytwarza, przedluza jego ja.  

   Tak, jak uzalezniajacy Rodzic, przedluza swoje ja w Dziecku.  

   Przeciwstawia sie tej ciaglosci trening, gra, zabawa, ktore pozwalaja zerwac scisla 

identyfikacje z przedmiotami.  

   Dziecko definiuje tworczosc, jako: tworzenie lub wytwarzanie. A wiec jako proces 

podmiotowy, roznicujacy go od przedmiotu.  

   Gdy jest ono oddzielone od Rodzica roznicuje siebie od otoczenia.  

   Gdy jest inaczej, tworczoscia jest: skora M... i jego spodnie pomalowane w magiczne 

wzory.  

   Proces tworzenia siebie przez Dziecko jest dlugotrwaly.  

   Powinien zakonczyc sie w okresie kryzysu osobowosci, w tzw. okresie dojrzewania.  

   Wtedy pojawia sie tworczosc nie jako gra, ale jako zadanie: gdy ktos robi cos pozytecznego 

i dobrego, i to ma sens.  

   Dziecko ma intuicje przemiany, ktorej przyczyna i nastepstwem jest: rozwoj czlowieka, 

czyli tworczosc wewnetrzna.  

   Jej symbolem jest dzwiek, melodia, ruch, taniec - aktywnosc roznicujaca Dziecko od 

Rodzica.  

   Symbolem tej roznicy jest muzyka typu: punk rock czy skin rock.  

   Tworczosc Dziecka jest forma istnienia, ktora zrywa z istnieniem Rodzica, kontestuje 

tworczosc Doroslego.  

   Z tej kontestacji wyrasta odrebnosc.  

   A z niej dopiero tworczosc, ktora szuka sensu, uzytecznosci i dobra.  

background image

 

 

   Ideal (R).  

   Zycie wedlug wzoru jest latwiejsze od zycia bez wzoru.  

   Ale musi to byc wzor prosty, jasny, pociagajacy, mogacy byc idealem: kazdy powinien sie 

wzorowac na jakims ideale, np.: moim idealem jest dobroc, poczucie pomocy w potrzebie.  

   Rodzic negatywnie doswiadczony gotow jest zakwestionowac istnienie idealow, 

kierujacych zyciem: nie wierze w idealy, one nie istnieja.  

   Przeciez ideal to tylko: wzor, z ktorego mozemy brac pewne wartosci, ale go nie 

nasladowac.  

   Intuicja tego, ze ideal jest wskazowka, jak zyc dobrze, miesza sie z przekonaniem, ze dobro 

jest czyms innym niz ideal zycia dobrego.  

   Za takimi intencjami Rodzic ukrywa dramat Dziecka.  

   Bo jego idealy demaskuja Rodzica.  

   Coz z tego, ze Rodzic wie, ze ideal to: czlowiek wartosciowy, szczesliwy, nie czyniacy 

nikomu krzywdy, pomagajacy blizniemu we wszystkim.  

   Skoro jego Dziecko takiej pomocy nie otrzymuje.  

   Zbyt wysokie lokowanie idealu przez Rodzica powoduje to, ze jego zachowanie wobec 

wlasnego Dziecka zaprzecza mu.  

   Obniza i poniza samego Rodzica.  

   Woli on wiec ideal calkiem odrzucic lub recytowac prawdy, ktorych nie praktykuje.  

   Blad polega na tym, ze Rodzic przyjmuje na siebie obowiazek bycia idealem, a wiec jakims 

nad-Rodzicem, niemal Bogiem: moim idealem jest Pan Bog lub duzy diament bez skazy.  

   Identyfikacja z Bogiem lub diamentem bez skazy, jest godna praktykowania w samotnosci 

lub wobec siebie, ale jest nieodpowiednia, gdy dotyczy Dziecka.  

background image

 

 

   Bo wtedy stymuluje para-noje, niezdrowe poczucie mocy, blokujace identyfikacje 

wewnetrzna z wlasnym ja.  

   Wymusza bycie nikim wobec Rodzica, ktory zastepuje Dziecku - Boga.  

   Rodzic tworzy wiec rodzaj kultu wlasnej osoby.  

     

   Ideal (D).  

   Zycie Dziecka ma odniesienie nie tylko do samego siebie, Doroslego lub Rodzica, jako 

wzorow do nasladowania, ale takze do wartosci i wzorow idealnych, wyrastajacych z 

nieswiadomych i swiadomych projektow zycia.  

   Gdy zycie Dziecka znajduje sie w impasie, gdy brak mu wewnetrznej dynamiki, nie jest 

mozliwe zidentyfikowanie idealu: moj ideal nie istnieje, nie ma idealu.  

   Jest to po prostu: rzecz zbedna.  

   Zatemnjako pozytywne nalezy traktowac idealizacje rowiesnicze, alternatywne lub 

wyrazajace kontestacje wobec Rodzica, ktory usmierca dynamike zyciowa Dziecka. W tym 

wyrazaja sie ukryte, stlumione potrzeby skonkretyzowane w drugim ja, takim ja np.: Hedfield 

J. z Metallicu, Wattic, vokalista Exploited, czy Sid Vicious, gitarzysta basowy punkowej 

grupy Sexpistols, ktory w 21 swoje urodziny dal sobie zloty strzal.  

   W tych idolach, w integracji psychologicznej z nimi Dziecko odnajduje moc, ktora traci w 

kontakcie z toksycznym Rodzicem.  

   Za zdrowe trzeba uznac tesknoty Dziecka uzaleznionego od Rodzica do tego, by: byc 

anarchista, by nie podporzadkowac sie brakowi milosci czy wolnosci.  

   To nieswiadome dazenie zderza sie z doswiadczeniem swiadomym Dziecka, ktore zbyt 

szybko musi byc Dorosle: prawdziwy ideal nie istnieje, wszyscy maja jakies wady.  

   Ludzie nie sa idealami, nawet kobiety: przedtem moimi idealami byly piosenkarki ale tera 

mi przeszlo.  

background image

 

 

   Trzezwosc jest zaprzeczeniem uzaleznienia, nietrzezwosci, nieswiadomosci.  

   Zeby ja uzyskac trzeba przekroczyc konflikt z Rodzicem, trzeba go przezyc w buncie, ktory 

moze byc przeksztalcony w aktywnosc Doroslego.  

   Zakaz kontestacji, jawnego i uzdrawiajacego buntu, zmusza Dziecko do zejscia w 

podziemie, do pozostania w nim.  

   I do rozswietlenia mrokow sztucznymi swiatlami narkotycznych zlotych strzalow.  

   Najwyzsza wartosc (Bog) (R).  

   Rodzic miesza Boga ze swoim Rodzicem. On: uczy, uczy mnie i wychowuje, jak zyc 

przykladnie, widziec dobro w kazdym czlowieku.  

   Rodzic wierzy w Boga, gdy mysli o wlasnej krzywdzie: Pan Bog dopomogl mi wyjsc z 

zalamania wtedy, gdy nie widzialam sensu zycia, gdy syn zaczal uzywac narkotyki, gdy 

bylam bezsilna, bezradna, myslaca o samobojstwie.  

   Koalicja Rodzica z Bogiem nawiazuje sie przeciw Dziecku, gdy nie moze sie inaczej 

usprawiedliwic przed otoczeniem z gwaltu, jakiemu poddaje Dziecko.  

   Rodzic wyznaje: Wierze w Boga w chwulach strachu, mocnych pragnien. Wierze, bo mi to 

pomaga. Nie wierze, myslac o II Wojnie Swiatowej, o niesprawiedliwosci na jaka pozwala.  

   Zatem nie istnieje dla Rodzica Bog milosci, ale Bog kary.  

   Identyfikacja z Bogiem daje ulge.  

   Pomagaja w tym malo praktykowane, ale czesto powtarzane przykazania: Bog stworzyl 

czlowieka i dal mu swiat, ktory jest jego domem, dal mu przykazania by byl szczesliwy, 

pragnie by ludzie byli sprawiedliwi i weszli jego krolestwa, poniewaz ich kocha.  

   Rodzic zna przykazania ale nie odnosi ich do siebie.  

   Uwaza, ze przydadza sie innym: wiec gdy ktos go (rozum) traci, trzeba wszczepic mu wiare 

w Boga. Kto wen nie wierzy, upada, staje sie zrodlem przygnebienia, bo niszczy przy tym 

siebie.  

background image

 

 

   Rodzic recytuje przykazania, odnoszace sie do Boga z duza latwoscia.  

   Uzywa ich jak miecza, jak narzedzia gwaltu wobec Dziecka, ktorego nie chce sluchac.  

   Kryje sie za tym nienawisc do Dziecka i falszywe uwielbienie dla Rodzica: Bog jest moja 

opatrznoscia. Nie umialabym zyc inaczej. Moj rozum ludzki jest znikomy (wobec) madrosci i 

dobroci Boga. A gdy mam wiez z nim przez modlitwe, slowo Boze, pokore, czuje sie wtedy 

bezpieczna.  

   Bo wiara w Boga i czesta spowiedz, i czesta Komunia dala mi sille, ze zmienilam mysli i 

zaufalam Bogu.  

   To wszystko jest puste bez zaufania do siebie i do Dziecka.  

     

   Najwyzsza wartosc (Bog) (D).  

   Najwyzsza wartoscia dla wolnego Dziecka jest Bog.  

   Dla Dziecka uzaleznionego Rodzic, ktory przywlaszczyl sobie atrybuty Boga.  

   Zatem Dziecko, ktore chce byc wolne, a ma uzaleznionego Rodzica, wola: jestem ateista, 

jestem ateista!  

   Przyznanie sie do ateizmu jest przez Rodzica zakazane.  

   Dziecko jest podzielone miedzy Boga i Szatana. W jednym i w drugim ukladzie nie 

znajduje siebie a jedynie atrape.  

   Broni sie zatem i wyznaje: nie wierze w Boga, ani Szatana. Gdyby Bog istnial, to np. 

hitlerowcy nie wymordowaliby tylu niewinnych bezbronnych ludzi, ludzie trzeciego swiata 

nie umieraliby z glodu.  

   Wyznanie niewiary jest lecznicze, bo Dziecko nie chce powiedziec Rodzicowi, ze czuje sie 

mordowane przez niego i glodzone.  

   Nie moze usprawiedliwic mordowania Dzieci i ich glodzenia.  

background image

 

 

   Lepiej wiec nie wierzyc niz wierzyc w Boga i Szatana. Tym bardziej, ze zbyt czesto 

przypominaja oni Rodzica.  

   Dziecko woli wierzyc, ze: Boga wymyslil czlowiek, ktory nudzil sie w niedziele, niz 

wierzyc w religijna sankcje przemocy Rodzica.  

   A: jezeli Bog istnieje, to jest niesprawiedliwy.  

   Dziecko poranione przez Rodzica znajduje wyjscie przez odciecie sie od niego i od Boga.  

   Odwoluje sie do autonomii wewnetrznej, aby uratowac sie od obledu: dla mnie Bog nie 

istnieje, czlowiek ma swoj rozum i postepuje jak chce.  

   Oprocz Rozumu, ktory jest symbolem Doroslego jest tez: Dobroc. One lecz Dziecko i 

pozwalaja wydostac sie spod nacisku Rodzica, wyrwac go z leku przed Bogiem.  

   Wyzwolone Dziecko potrafi przyznac, ze Bog jest tez Bogiem Dziecka, a nie tylko Bogiem 

Rodzica, i ze: dzieki niemu istniejemy.  

   To odkrycie jest pierwsza oznaka odzyskania wiary w siebie.  

   Zakonczenie.  

   Syndrom uzaleznienia psychologicznego to sposob myslenia, przezywania i reagowania, 

ktore uniemozliwiaja przekroczenie, skompensowanie lub sublimacje deficytow 

biologicznych, spolecznych lub psychologicznych, przekazywanych dziecku przez rodzicow, 

juz od momentu poczecia. Dziecko identyfikowane z przedmiotem lub podmiotem deficytu 

staje sie jego symbolem lub substytutem. W reakcjach samoobrony podejmuje ono 

zachowania destruktywne lub autodestruktywne. Naleza do nich zaburzenia psychiczne, 

chorowanie, zachowania antysocjalne, alkoholizm, narkomania, a takze samobojstwo.  

   Z tej grupy zachowan charakterystycznych dla syndromu uzaleznienia, najczesciej 

identyfikowane sa zachowania antysocjalne dziecka, bez uwzglednienia zachowan 

antysocjalnych rodzica lub jego zachowan kryminalnych. Na ukrywanie roli rodzica w 

budowaniu struktury psychologicznej i spolecznej uzaleznienia, wplywa jego 

uprzywilejowana pozycja w rodzinie z syndromem uzaleznienia. Rodzina ta ma taki sam 

system wiezi wewnetrznych, jaki charakterystyczny jest dla spolecznych ukladow 

background image

 

 

totalitarnych. Przykladem demaskujacym ten uklad jest np. brak w systemie diagnostycznym 

w Polsce zespolu maltretowanego dziecka. Z tego tylko wzgledu wiele osob musi znalezc sie 

w ukladzie diagnostycznym i terapeutycznym, przeznaczonym dla syndromu uzaleznienia. 

Wczesniej czy pozniej, trafiaja one do domow poprawczych, osrodkow resocjalizacji, 

wiezien, szpitali lub na ulice, aby chronic wlasna tozsamosc.  

   Dziecko, ktore pozostaje w domu rodzinnym z deficytami milosci i wolnosci, przyjmuje 

przemoc rodzica jako norme. Stara sie zaakceptowac nacisk fizyczny, psychologiczny, 

agresywne i destruktywne praktyki. Jego osobowosc ksztaltuje sie wtedy w oparciu o relacje 

symbiotyczne, separacyjne lub alienacyjne. Ich silna dominanta jest lek i tendencja do 

autyzmu. Spojnosc rodziny modelowana jest przez urazy, wokol ktorych jej czlonkowie 

organizuja swoja aktywnosc zyciowa. Urazy i reakcje lekowe sa przenoszone przez rodzicow 

z ich dawnych ukladow. Moga byc one przeksztalcone lub rozwiazane przez Dziecko. W 

innym przypadku rodzina ulega rozpadowi.  

   Role rodzicow w peocesach uzalezniania sa podzielone i zroznicowane wedlug sily i 

rozmiaru deficytu, ktory ich integruje. W rodzinie polskiej obok deficytow materialnych 

trzeba mowic o deficycie duchowym lub psychologicznym. Polega on na nieobecnosci 

psychologicznej ojca, mezczyzny (pracoholizm, alkoholizm, nadumieralnosc, rozwod, 

porzucenie itd.). Kobieta natomiast przejmuje role meska, ojcowska, rezygnujac z funkcji 

macierzynskiej na rzecz wyzwolenia ekonomicznego i niezaleznosci materialnej. Powoduje to 

zaburzenia w identyfikacji psychicznej osob, podejmujacych funkcje rodzicielskie oraz w 

osobowosci dziecka, ktore nie roznicuje siebie w rolach meskiej i zenskiej. Nie odroznia 

granic miedzy Dzieckiem, Doroslym i Rodzicem, traci poczucie roznicy miedzy ja i nie-ja.  

   Badania uzaleznienia i potrzeba terapii rozwojowej zmusila mnie do syntezy psychoterapii i 

psychologii rozwoju. Nazwalem ja analiza kontrastywna. Polega ona na odtworzeniu 

pozytywnego kontekstu dla zjawisk negatywnych i negatywnego kontekstu dla zachowan 

uchodzacych za pozytywne, maskujacych prawde. W tym celu wykorzystalem psychoanalize 

dla opisu zachowan antysocjalnych i psychopatycznych, psychopatologie i psychologie glebi, 

dla diagnozy fenomenow typu borderline i reakcji psychotycznych. Oraz teorie dezintegracji 

pozytywnej dla diagnozy psychonerwic i wielopoziomowej strukturalizacji rozwoju.  

   Zachowania antysocjalne, alkoholizm, narkomania czy samobojstwa sa sposobami 

rozwiazywania problemow wlasnej egzystencji, ktora uplywa poza miloscia i wolnoscia. 

background image

 

 

Ukrytym lub jawnym dynamizmem integracji tych symptomow jest lek przed zyciem i lek 

przed smiercia, ktory wynika z obawy, ze nie wypelnia sie zyczen i polecen Rodzica.  

   Dziecko, ktore nie wykonuje nakazow Rodzica jest karane. Jedyna nagroda moze byc dla 

niego tylko znikniecie, unikniecie ciosu lub przynajmniej jego oslabienie. Utrzymanie 

zdrowia psychicznego, zdrowego poczucia tozsamosci jest w tych warunkach niemozliwe. 

Dlatego Dziecko choruje, narkotyzuje sie, pije alkohol, popada w obled lub popelnia 

samobojstwo. Z badan moich wynika, ze za decyzja samobojcza kryje sie czesto uklad 

kazirodczy, znecanie sie fizyczne i psychiczne lub gwalt dokonany na Dziecku przez Rodzica.  

   Przedstawione tu skrotowo twierdzenia znajduja oparcie w dlugoletnich (1980-1990) 

badaniach studentow, w Studenckiej Szkole Higieny Psychicznej. Dla potrzeb niniejszej 

analizy przedstawiam tylko niewielki ich wycinek, odnoszacy sie do osob, ktore byly 

diagnozowane jako - psychopaci, alkoholicy czy narkomani. Te etykiety okazaly sie 

symptomami szerszego i bardziej wielopoziomowego zjawiska uzaleznienia 

psychologicznego, ktore siega od glebin do szczytow osobowosci.  

   W badaniach uzywane byly testy: bodzcow slownych, autobiograficzny, 

psychoneurologiczny K.Dabrowskiego i wiele testow projekcyjnych interpretowanych 

wedlug regul analizy kontrastywnej. Moj model diagnostyczny uzaleznienia 

psychologicznego obejmuje zjawiska opisywane dotychczas w przedziale od psychopatii do 

psychozy, jako charakteropatie lub osobowosci typu borderline.  

   To, co uchodzi za istote uzaleznienia tzn. narkomania, alkoholizm, lub samobojstwo to 

tylko najbardziej usankcjoowane spolecznie sposoby maskowania rzeczywistych problemów 

wewnętrznych lub patologii rodziny.