background image

Tłumaczenie Anna Milczarek 
 

Rozdział 6 

 

 

Wymagało to poważnej koncentracji, wliczając bolące pod koniec ramiona, ale włosy opadały 

proste i lśniące na plecy godzinę później, gdy ponownie przemierzała dom. Zajrzawszy do dużego 
pokoju znajdującego się tuż obok głównych drzwi na taras, zobaczyła przy biurku Kaleba. Przed nim 
znajdował się przezroczysty – z jej punktu widzenia – ekran komputera, włączonego w tryb 
komunikacyjny.  

Stalowe, platynowe? linie mankietów na nadgarstkach i krawat w kolorze chromowanego 

błękitu wokół szyi stanowiły ostry kontrast do białej koszuli, skupiał się na kimś po drugiej stronie 
łącza, ale skinął palcami, żeby weszła. Była przyciągana przez niego na poziomie, który zagrażał jej 
racjonalnemu myśleniu, aż do momentu kiedy poczuła jakby zawiązała się między nimi niewidzialna 
więź. Weszła do środka.   

Jego biurko było zrobione z wysoko polerowanego drewna, krawędzie poszarpane, jakby 

korzenie leśnego giganta wyrwano z ziemi, a potem wygładzono, linie opowiadały historię dziejów. 
Było piękne, ale nie takie jakie mogła od niego oczekiwad … ale było coś jeszcze w pierwotnym 
charakterze wyboru, który mu odpowiadał. Tak jak idealnie gładka powierzchnia biurka, niezmącona 
piórem czy jednym kawałkiem papieru.  

Ścianę naprzeciwko biurka pokrywały półki z szeregiem drogich drukowanych książek, na 

mnóstwo tematów poczynając od społeczeostwa Zmiennokształtnych, po przez fizykę, konstrukcje 
budowlane i badania geologiczne, aż do oddzielonych tomów o trzęsieniach ziemi i erupcjach 
wulkanicznych.  

Mogła zrozumied tą eklektyczną kolekcję zebraną przez wielki umysł, mogła nawet zrozumied 

czemu kardynalny Tk-Psi mógł byd zainteresowany ruchem tektonicznym płyt – chod na samą myśl, 
że posiadał taką moc przyspieszało jej serce – ale tam i ówdzie na półkach pojawiały się 
niespodziewane zakłócenia. Takie jak wypolerowany niebieski kamyk obok książki o wulkanach 
Południowej Afryki. Lapis lazuli, stwierdziła pocierając kamyk między palcami.  

Na innej półce znajdowało się coś niespodziewanego: rzeźbiony kawałek drewna z jego 

imieniem i wyrytym obrazem drzewa. Wykonanie było szorstkie, drewno samo w sobie pospolite. 
Niedaleko od niego pomiędzy grubym podręcznikiem na temat trzęsieo ziemi i tym o prądach 
podwodnych, został wsunięty cieniutki tomik poezji. Był tak cienki, że zobaczyła go tylko przez 
przypadek, z wyglądu okładki mogła stwierdzid, że był tani w odróżnieniu do reszty książek z półki. 

Z ciekawości spojrzała na półkę jeszcze raz i znalazła więcej nieoczekiwanych tomów ukrytych 

przed oczami. Wszystkie były w stosunkowo złym stanie i zawierały wszystko – od dalszych pozycji o 
poezji do przedruków dziewiętnastowiecznych sztuk pisanych przez ludzi. Nagle zobaczyła 
poskręcany kawałek metalu, który nie był niczym konkretnym, z wyjątkiem tego, że jej umysł 
podpowiadał jej, że kiedyś był częścią kolei szybkiego ruchu

1

.  

Otrząsając się z tego dziwnego uczucia, skupiła się na kardynale, który w tym momencie 

rozrywał swojego przeciwnika na strzępy z zimną precyzją, obcięte z brutalnością ciemne włosy, 
czyste linie twarzy, skóra opalona na tyle, że nie mógł spędzad całego czasu wewnątrz, niesamowite 
oczy. Pomimo piękna, miał w sobie surową męską urodę, każde działanie było kwintesencją jego 
fascynującej męskości.  

                                                           

 

background image

Tłumaczenie Anna Milczarek 
 

Oddech uwiązł jej w gardle, palce obracały lapis lazuli, którego nie odłożyła na miejsce. 

Zmusiła się, żeby go odłożyd, chod chciała go ukraśd, uwiedziona przez jego kształt i teksturę, 
próbowała nie gapid się na Kaleba. Większośd jej strażników była płci męskiej – a ich liczba była 
specjalnie dobrana ze względu na ich wygląd i jej złamaną Ciszę. Nigdy nie zapomniała, że byli 
zagrożeniem dla jej życia.  

A jednak widziała w tej bezlitości pierwotne piękno, bez manipulacji, brutalna inteligencja 

mężczyzny, który najwyraźniej żył dla mocy, kontroli – dla tego co jej ukryta umiejętnośd mogła 
uczynid dziecinnie prostym do zdobycia. Osoba, kontrolująca Saharę Kyriakus mogła kontrolowad całą 
Sied Psi, a Kaleb Krychek, jak podpowiadało jej serce, był tym rodzajem bezwzględnego człowieka, 
który wykorzysta każdą przewagę, jeśli dojdzie do walki o władzę.  

Przytłoczona tym odkryciem na najbardziej podstawowym poziomie, odczuwając ból w 

klatce, podeszła do otwartych szklanych drzwi na prawo od biurka. Było to instynktowne, by trzymad 
się z dala od linii wzroku człowieka o agresywnie brzmiącym głosie, siedzącym po drugiej stronie 
panelu komunikacyjnego; było jasne, że przegrywa tę potyczkę. Na razie lepiej, by pozostała duchem 
w oczach świata.  

Polerowane drewno pod jej stopami było gładkie, a ospałe słooce pieściło jej skórę. 

Przechyliła twarz ku górze, wchłaniała promienie, jej skóra była chciwa na pocałunki ciepła, światła.  

Spalisz się. 
Zaskoczona chłodnymi słowami, które przepłynęły wzdłuż telepatycznej linii, którą otworzyła 

nieświadomie, przekręciła głowę by spojrzed do środka gabinetu. Człowiek, który zarówno ją 
intrygował jak i dezorientował, wciąż stał wpatrzony w ekran komunikatora, zaangażowany w 
negocjacje, które bardziej były podobne do śmiertelnej gry, każde słowo przeznaczone, by zadad 
maksymalne szkody. Zamykając drzwi, przeszła w róg tarasu skąpany w słoocu, gdzie stało wyściełane 
krzesło, którego nie było wcześniej rano, wyciągnęła nogi na słooce i rozpostarła palce na miękkim 
materiale.  

Duży zewnętrzy parasol stanął nad nią sekundę później, osłaniając jej twarz, ale zostawiając 

nogi odsłonięte. Przestao to robid, powiedziała przez ten sam telepatyczny kanał, który nie sprawiał 
wrażenia nowego czy nie na miejscu. Nie, to było tak jakby ta droga została wyrzeźbiona w jej 
umyśle, pogłębiana przez niezliczone lata. Jakby znała Kaleba dłużej niż znała siebie. Popisujesz się.  

Pauza, wskazująca na zaskoczenie, zanim koło jej łokcia pojawił się stolik z talerzem ciastek i 

szklanką wypełnioną czymś co mogło byd nektarem z mango. Zainteresowana ciasteczkami, zjadła 
dwa rodzaje i wzięła łyk orzeźwiającego napoju  i otwarcie ignorując swojego porywacza otworzyła 
książkę leżącą na kolanach.  

Był to podręcznik do matematyki. 
Fizyczne książki, przypomniała sobie, nie były już używane w systemie edukacyjnym, ale ta 

była mocno zużyta. Ktoś czarnym długopisem wypisał streszczone wyjaśnienia działao i poprawiał 
rażące błędy zapisane niebieskim tuszem.  

Bolało ją dotykanie czarnych linii, gardło zacisnęło się, więc zamknęła książkę.  
Dotyk okładki, otarcia na rogach, stempel oznaczający zakup z antykwariatu, wszystko to było 

dla niej znajome, jak słuchanie muzyki z tak daleka, że niemożliwym było rozpoznanie piosenki. 
Dotykając wyblakłego stempla, wyobrażała sobie co mogłaby zobaczyd jako Ps-Psi, urodzony z 
możliwością wyczuwania wspomnieo zaklętych w obiektach.  
 

˟˟˟ 

background image

Tłumaczenie Anna Milczarek 
 

Trzymając ręce w kieszeniach, Kaleb stał przy drzwiach tarasu, patrząc przez nie na kobietę na 

leżaku. Jej stopy wystawione były na ciepłe wczesnojesienne słooce, a palce gładziły okładkę 
podręcznika, który znalazł w antykwariacie sprzedającym wątpliwe „antyki”. Jak wynikało z jej 
uszczypliwej odpowiedzi z przed kilku chwil, nie było w niej strachu, ani paniki przed przebywaniem 
pod jego kontrolą. 

 

Wiedział, że był to chwilowy spokój – ta kobieta , która mówiła do niego bez obaw, szoku czy 

niepokoju nie była prawdziwą Saharą Kyriakus. Nie, była ona lunatykiem, którego zadaniem było 
przygotowanie ciała i umysłu Sahary na prawdziwe chodzenie.  

Nie będzie tak spokojna, kiedy odzyska wspomnienia, nie spojrzy na niego tymi północnymi 

oczami nieskażonymi strachem. Prędzej użyje swoich zdolności na nim – albo ucieknie z przerażeniem 
w  każdym oddechu. Właśnie dlatego odzyskał jej szpitalny kitel z pralni i próżniowo pozyskał jej 
zapach, by wytropid ją przez wiatr, grad i śnieg. Nigdy nie użyje swojego umysłu, żeby ją uwięzid, ale 
nie pozwoli nikomu, nawet samej Saharze, by zabrał ją od niego.  

 

!!! 
Narzucił swoje najsilniejsze tarcze, w odpowiedzi na nieme ostrzeżenie od Umysłu Sieci i 

Mrocznego Umysłu, bliźniaczo połączonych z nim w tym samym czasie. Co się stało?  Nie był to 
kolejny upadek Kotwicy, nie z rykiem fali uderzeniowej, która właśnie przeszła – jakby nabierała siły 
przemieszczając się wzdłuż Sieci.  

Obrazy rozpadających się domów, rozwalonych ściany, rozdartej sukienki przeniknęły do jego 

umysłu w takim tempie, że widział,  że wrażliwszy bliźniak zrodzony z Sieci był pełen 
zdezorientowania i bólu. Chwytając każdy obraz, oddzielał go próbując znaleźd wspólny mianownik. 
Wszystkie zniszczenia były spowodowane przez zgniliznę, grzyby i pleśo. 

Pokaż mi. 
Wchodząc do sieci psychicznej znanej mu tak dobrze jak ulice Moskwy, zamaskował swoją 

obecnośd i podążył do miejsc przesłanych przez bliźniacze Umysły…tylko, że ich już tam nie było. 

Ten obszar był całkowicie czarny, ale było to jedyne podobieostwo do reszty Sieci Psi. Ta 

ciemnośd nie tylko nie zawierała gwiazd, ale pochłaniała też całe światło. Chod był odporny na 
zgniliznę rozprzestrzeniającą się po częściach Sieci łączącej miliony Psi na całym świecie, sączącej się 
pomału do umysłów populacji, zajął się zbliżającą się pustką.  

Zatrzymując się na krawędzi, posłał rozpoznawcze pnącza z energii psychicznej w ciemnośd. 

Nicośd wessała je i robiłaby to dalej, aż ukradłaby każdą porcję energii z jego ciała i umysłu. Śmierd 
byłaby straszliwie bolesna. 

Czy możesz tam pójśd ? spytał Umysłu Sieci.  
Poczucie osamotnienia, okropnego bólu od wrażliwej bliźniaczej połowy, która została 

przyjęta przez populację jako bibliotekarz i opiekun Sieci Psi. Jednak porozumiewał się tylko z bardzo 
niewielką grupą ludzi. I z nikim tak jak z Kalebem.  

Jego związek z tym starożytnym, aczkolwiek dziecinnym wrażliwcem i jego złamanym 

bliźniakiem, był stworzony w chłodzie samotnego dzieciostwa, stworzony z psychicznego bólu i 
umysłowych tortur, które sprowadziły go do tej osoby, którą był teraz. Przez długi czas Umysł Sieci i 
Mroczny Umysł byli jego jedynymi przyjaciółmi. 

Już nie myślał o nich w ten sposób, nie robił tak odkąd był dziewięcio lub dziesięcioletnim 

chłopcem. Chod chronologicznie byli starsi od niego, zrodzeni przy początkach Sieci Psi, to w 
porównaniu do niego byli jeszcze dziedmi.  

Podczas, gdy Umysł Sieci był niewinny, Mroczny Umysł był podobny do ignorowanego, 

rozpieszczonego dziecka, które chciało znęcad się  i używad sobie na innych, wiedząc, że jest to jedyny 

background image

Tłumaczenie Anna Milczarek 
 

sposób na zbliżenie. U Kaleba znalazł akceptację, ciemnośd, która z chęcią powitała zjadliwą przemoc 
i gniew leżące u podstaw jego istoty.  

A ty? Spytał mrocznego bliźniaka. 
Ten falując wślizgnął się w ciemnośd, poruszając się w niej jak kot.  
Zainicjujcie barykadę, rozkazał Umysłowi Sieci, gdy Mroczny Umysł wślizgnął się z powrotem 

owijając się wokół niego pieszczotliwe, jego dotyk zimny jak śmierd, którą wymierzał nie raz. 
Zapewnijcie szeroką strefę buforową. Nie chcę, by ktokolwiek miał z tym w kontakt.  

Obrazy bloków wpłynęły do jego umysłu i zdał sobie sprawę, że Umysł Sieci już pracował nad 

barykadą. Dobrze, powiedział to, dając mu nagrodę jakiej potrzebował.   

Przesuwając się wraz z bliźniakiem wraz z jego zadaniem, Mroczny Umysł podążał za 

Umysłem Sieci z własnych powodów, Kaleb zlokalizował umysł Obiektu 8-91. Mężczyzna był zarażony 
tą samą chorobą, która pożarła właśnie fragment Sieci, a tym samym miał działad jako wyznacznik 
progresji choroby, jego „kanarek w kopalni węgla”.  

Niektórzy mogliby nazwad to okrucieostwem, ale dla 8-91 było za późno na pomoc – i był 

zbędny, jego wkład w świat znikomy. Był o wiele bardziej potrzebny, dla swoich współobywateli, 
działając jako barometr dla tej choroby bez nazwy.  

Obiekt 8-91 pozostał jednak przy życiu, funkcjonując bez wiedzy na temat choroby niszczącej 

jego korę czołową. Jasnym było, że postępowała ona inaczej dla jednostki, a inaczej dla sieci łączącej 
99.9 % Psi na planecie.  

Zadzwonił telefon Kaleba.  
Spodziewał się tej rozmowy. „Nikita”, powiedział, wychodząc z sieci, do kobiety, która była 

Radną zanim Rada upadła. Teraz trzymałą władzę w rejonie, który stał się centralnym punktem, dla 
tych, których Cisza była pęknięta.  

„Zakładam,”  powiedziała, „że jesteś świadomy fali uderzeniowej, która właśnie przetoczyła 

się przez Sied?” 
 

„Widziałem przyczynę. Minuta.” Zawieszając, wyszedł, żeby sprawdzid co z Saharą. Okazało 

się, że śpi zwinięta na boku, jej włosy jak czarny jedwab, nie tak żywy i błyszczący jak powinien byd, 
ale obiecujący. Mimo to nie była nawet blisko starej Sahary, jaką miała byd – wychudzona, skóra zbyt 
blada, wyglądała jakby miała zaraz zniknąd. 
 

Wychodząc , podniósł kosmyk jej włosów gładząc go między palcami. Tak bardzo prawdziwa. I 

bezpieczna w domu, który zmienił w niezdobywalny skarbiec.  
 

Resetując alarmy obwodowe i poprawiając parasol, tak by była w pełni chroniona, nałożył 

marynarkę pomyślał o biurze Nikity Duncan w San Francisco i już tam był, jego umysł przeniósł go z 
taką prędkością i dokładnością, że martwy radny Santano Enrique używał go kiedyś do swojego 
własnego użytku. 
 

„Nikt nie ma żadnego wyjaśnienia”, powiedziała do niego Nikita w sekundzie, w której się 

pojawił, jej głos biznesowo-spokojny, jak ołówkowa spódnica, którą nosiła, światła San Francisco 
rozjaśniały przestrzeo za nią. „Ale ty powiedziałeś, że widziałeś przyczynę.” 
 

Nie widział powodu, żeby nie podzielid się z nią prawdą – była to jedna z tych, które już 

niedługo wyjdą na jaw, jeśli tylko jego przewidywania się sprawdzą. „Częśd Sieci przestała istnied.” 
 

„Kolejny atak na Kotwicę?” Tępa krawędź włosów przetoczyła się po jej szczęce, gdy pochyliła 

się do biurka, położyła ręce na szkle,  jej oczy w kształcie migdałów błyszczały inteligencją, która 
doprowadziła ją do pozycji jednej z najbogatszych kobiet na świecie. „Nie słyszałam żadnych 
raportów…„ 
 

„Nie. Sied sama się zapadła.” 

background image

Tłumaczenie Anna Milczarek 
 

 

Nikita wpatrywała się w niego, ledwie powstrzymując szarpnięcie, gdy panel komunikacyjny 

wyświetlił przychodzące połączenie. „To Anthony,” powiedziała dotykając dyskretnie wbudowanego 
przycisku w biurku, by przyjąd rozmowę i wprowadzid mężczyznę do dyskusji.  
 

Kaleb zastanawiał się co Anthony Kyriakus zrobiłby, gdyby dowiedział się, że jego bratanica 

jest obecnie pod opieką Kaleba. Prawdopodobnie uwolniłby cała siłę Night Star w próbie uwolnienia 
jej – klan Sahary szukał jej z cichym, nieustępliwym uporem od jej zniknięcia. Kaleb wiedział to 
dlatego, że więcej niż raz musiał mijad się z jej tropicielami, a także dlatego, że włamał się do ich 
plików. Gdyby znaleźli jej położenie przed nim, przywłaszczyłby je bez skrupułów – Sahara należy do 
niego, nikogo innego.  
 

„Załamanie w Świetle Słonecznym,” powiedział po tym jak Nikita wprowadziła Anthony’ego w 

bieżący temat. „Czy pamiętacie szczegóły?” 
 

„Oczywiście.” Odpowiedź Anthony’ego była natychmiastowa. „Sto czterdzieści jeden żyd 

straconych w ataku nagłej psychozy – atakowali siebie nawzajem w brutalny i krwawy sposób.” 
 

Nikita podjęła rozmowę z bezbłędną łatwością, która mówiła Kalebowi, że ta dwójka była w 

kontakcie telepatycznym. „ Uznano wybuch za krytyczne załamanie w Protokole, tak jak incydent w 
stacji w Rosji.” Pauza. „Pokazałeś mi raz „chory” fragment Sieci. Był mały i ukryty – mówisz, że 
załamanie było spowodowane tą infekcją? Że urosła na tyle by spowodowad tak ogromne zakłócenia 
w Sieci?” 
 

Kaleb nie był zaskoczony, że Nikita połączyła te dwa fakty – mentalne wirusy były jej 

specjalnością. „Tak.” Połączeni z Siecią od narodzin, nie było sposobu dla tych, którzy chcieli uciec 
przed wirusem – z każdą sekundą psychiczne tło potrzebne do życia niosło potencjalnie śmiertelny 
ładunek.” Wydaje się, że infekcja zaczęła atakowad swojego pierwotnego gospodarza.” 
 

Sied Psi była ogromna, może przyjąd znaczne uderzenie, ale nie była niezniszczalna. 

„Dzisiejsze załamanie,” kontynuował „nie spowodowało śmiertelnych ofiar, ale tylko dlatego, że 
miało miejsce w regionie, który był utrzymywany przez umysły w Świetle Słonecznym.” A stacja 
została opuszczona, lodowaty pomnik śmierci, zamrożona krew na ścianach i na wpół zjedzone 
posiłki, żadnej żywej istoty w promieniu kilometrów.  
 

„Nie możemy pozwolid, by zakażenie przedostało się na zaludnione tereny,” powiedziała 

Nikita, przechodząc do sedna jak zawsze. „Jeśli skutki będą takie same jak w Świetle Słonecznym, to 
będziemy patrzed na masakrę.”  
 

Napięta cisza i Kaleb wiedział, że każdy z nich myślał o San Francisco czy Moskwie 

opanowanych przez Psi doprowadzonych do morderczego obłędu. Bezmyślnie poddając się wirusowi 
zabiją wszystko na swojej drodze, posiekają współobywateli na kawałki i skąpią ulice we krwi.