background image

2  listopada  (Dzień  Zaduszny,  ostatnie 

błogosławieństwo  miesiąca różańcowego):

Spróbuję przybliżyć ci zrozumienie tego, czym jest 

Niebo, w tym stopniu, w jakim zdołasz to pojąć na 

ziemi. Są to ciągle nowe święta, bez przerwy po sobie 

następujące; szczęście wciąż nowe, którego - ma się 

wrażenie 

-  nigdy się nawet nie przeczuwało. Jest to potok 

radości, który  wylewa się nieustannie na wszystkich 

Wybranych... 

Niebo to przede wszystkim... Bóg: Bóg  miłowany, 

doświadczany, napawający wszelkim smakiem i 

rozkoszą; słowem -  jest  to  nasycanie się Bogiem, 

jednak nigdy do przesytu! Im  bardziej  dusza  kochała 

Boga  na  ziemi,  im  wyższy  szczyt  doskonałości 

osiągnęła, tym bardziej kocha Boga i tym doskonalej 

poznaje Go w niebie! 

Jezus jest prawdziwą radością ziemi i wieczną radością 

Niebios! 

Siostra Maria od Krzyża – Rękopis z Czyśćca

Fragment  Orędzia Marii Simmy 

(Jak ważne jest Przebaczenie)

Z tego powodu nie może iść do nieba, ponieważ musi 

pokutować,  ale gdy mu wybaczysz z całego serca, 

łatwiej mu będzie tę pokutę znieść. Inaczej nie da ci 

spokoju". Nie chciał tego zrozumieć. Zapytałam  go, 

więc: „Czy rozumiesz, jakie słowa 

wypowiadasz w modlitwie «Ojcze nasz»? Wszak 

mówisz tam: «I odpuść nam nasze 

winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom. 

Mówisz wtedy praktycznie do Pana  Boga:  Nie  możesz 

mi  przebaczyd,  bo  i  ja  nie  przebaczyłem  swojemu 

bliźniemu". „Tak, dopiero teraz to do mnie dotarło", 

przyznał. Udało mi się jeszcze skłonić go 

do  postanowienia: „W imię Boże pragnę przebaczyć, 

żeby drogi Pan Bóg również mógł przebaczyć mi".

background image

Zanim coś powiesz na Przybytek Jezusa

(Matkę Kościół) Przeczytaj

„Znasz mnie?", zapytała mnie pewna dusza czyśćcowa. 

Musiałam odpowiedzieć przecząco. „Ależ spotkałaś się już 

ze mną. W roku 1932 jechałaś pociągiem do Hall, 

wtedy byłem twoim towarzyszem podróży." 

W tym momencie wszystko stało się dla mnie jasne: był to 

mężczyzna, który  wówczas wygadywał głośno na kościół i 

religię. Chociaż miałam wtedy zaledwie 17 

lat, zebrałam się  na odwagę i powiedziałam mu, że nie jest 

chyba dobrym  człowiekiem, skoro tak poniewiera rzeczy 

święte. „Jesteś za młoda - odpowiedział 

- żebyś mogła mnie pouczać." „Mimo to jestem mądrzejsza 

od ciebie!", odgryzłam się. Na to mężczyzna spuścił głowę i 

nic  więcej nie odrzekł. Kiedy wysiadł, poprosiłam 

Zbawiciela: Panie, nie  pozwól tej duszy iść na zatracenie? 

„Ta twoja modlitwa mnie uratowała - wyjaśniła  mi na 

koniec dusza – inaczej byłbym zgubiony." 

Maria Simma Moje Przeżycia z Duszami Czyśćcowymi 

 DUSZE CZYŚĆCOWE I UMIERAJĄCY 

W nocy przed uroczystością Wszystkich Świętych pewna dusza 

powiedziała Marii: „Dzisiaj  we Wszystkich Świętych umrze w 

Vorarlbergu dwoje ludzi, którym grozi wieczne  potępienie. 

Można ich uratowad tylko nieustającą modlitwą". Maria 

Simma podjęła, więc modlitwę przy wsparciu jeszcze innych 

osób. Następnej nocy inna dusza powiedziała jej, że tych dwoje 

uniknęło piekła i trafiło do czyśdca. Jeden z  nich  w  ostatniej 

chwili  przyjął  jeszcze  kapłana,  drugi  odmówił  przyjęcia 

ostatniego  namaszczenia.  Dusze czyśćcowe mówią: „Wielu 

ludzi trafia do piekła, ponieważ za mało się za nich  modlimy. 

Należy codziennie rano i wieczorem odmawiać modlitwę za 

konających: 

„O  najłaskawszy  Jezu,  miłośniku  dusz  naszych,  błagam  Cię  

przez  konanie Najświętszego  Serca Twego i przez boleści Matki  

Twej Niepokalanej,  obmyj  we krwi  Twojej  grzeszników 

całego  świata,  co  dziś  umrzed  mają.  Serce  Jezusa 

konające, zlituj się nad konającymi! Któryś cierpiał za nas rany, 

Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami

Pewnego razu Maria Simma widziała wiele dusz jakby na wadze  

pomiędzy piekłem i czyśćcem.

Maria Simma Moje Przeżycia z Duszami Czyśćcowymi 

background image

Cierpiący w Czyśćcu są jak żebracy...  Czekają, by im 

ktoś rzucił jałmużnę... Czasem wieki całe czekać muszą 

i gdyby nie nieustanna za wszystkie  dusze  w 

Czyśćcu ofiarowywana modlitwa Kościoła, wielu z tych 

nieszczęśliwych czekałoby daremnie. Świat szybko 

zapomina o tych, co odeszli a oni, odarci ze wszystkich 

ludzkich  naleciałości,  z  całej  fałszywej  godności  czy 

dumy  —  w  jakże niewysłowienie bolesnym 

opuszczeniu czekają wsparcia! Najbiedniejszy ubogi, 

najskromniejszy nędzarz —  jest królem wobec 

cierpiącej duszy. Cierpieniem, chorobą,  kalectwem, 

głodem  czy  opuszczeniem  może  się  jeszcze 

zasługiwać Bogu, może cierpliwie wszystko znosząc, 

zaskarbiać sobie Jego łaski i zmazywać 

winy.  Dusza  czyśćcowa  jest  zdana  już  tylko  na 

jałmużnę  miłości  i  pamięci  bliźnich, jałmużnę, o 

którą w dodatku sama upominać się nie może

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

Dusze  pokutujące  są  tak  bardzo  nieszczęśliwe,  że  jeżeli  im 

ktoś  do wydobycia się pomoże, umieją być potem wdzięczne i 

nigdy już przysługi tej nie zapomną człowiekowi. Pierwszą ich 

też czynnością w Kręgu Poznania  gdzie przekazanie duchom w 

Pierwszym Kręgu Jasności prośby o opiekę nad  swoim 

dobroczyńcą. Wyższe Duchy podają ją w Krąg następny — i tak 

jak wiatr po strunach — prośba ta przebiegnie dreszczem po 

wszystkich Kręgach Nieba aż  po sam tron Najwyższego. 

Nic  tak nie ciąży czyśćcowej duszy, jak żal, czy nienawiść tych, 

którzy zostali  na  ziemi.  W  przeciwieństwie  do  obopólnej 

korzyści,  jaką  jest ofiarowywana za zmarłych modlitwa — 

nienawiść taka przynosi obopólną szkodę. Nikt,  bowiem,  kto 

żywił  w  sercu  nienawiść  —  choćby  to  była  nienawiść 

umotywowana doznaną ongiś krzywdą —  przed  odcierpieniem 

takich  samych mąk, jakich duszy winowajcy żalem swym 

przysporzył — nie zobaczy Stwórcy. Przebaczenie  umarłym  z 

miłości  Boga  i  bliźniego  przynosi  ogromną  ulgę cierpiącej 

duszy, a równocześnie zapewnia żyjącym łaski Boże.  Należy, 

więc wszystko przebaczyć za życia, aby nam wszystko zostało po 

śmierci  przebaczone.

 

 

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

background image

Najmiłosierniejszą,  najczulszą,  najmożniejszą 

Orędowniczką  dusz  w Czyśćcu cierpiących — jest 

Najświętsza Maria Panna. 

Litość Jej chyli się nad tym straszliwym kotłowiskiem 

niewysłowionych mąk, a  najlepsze Jej serce, — choć 

korzy się przed Sprawiedliwością Boga - współczuje 

tym nieszczęśliwym i wstawia się za nimi nieustannie. 

Toteż dzięki wyjątkowym 

przywilejom ma Ona moc i prawo w każde większe 

Swoje Święto, wyzwolić kilka dusz z ostatniego Kręgu 

Czyśćca, lub uprosić dla srożej cierpiących przejście w 

łagodniejszy krąg. 

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

Bardzo jednak ważnym jest zachowanie się na 

cmentarzu. Wchodząc tam, wchodzi się w dom 

umarłych, gdzie obowiązują ich prawa.  Dusze cierpią, 

kiedy się bezmyślnością i gwarem zakłóca powagę tego 

miejsca. Boli je to i obraża. 

Jest taki jeden cudowny dzień w roku, kiedy męki 

całego Czyśćca zostają  na jedną dobę zawieszone. To 

Dzień Zaduszny. We  wszystkich  nieprzeliczonych 

Kręgach,  na  wszystkich  poziomach  i 

piętrach niby w bezdennej czeluści gigantycznej 

kopalni mąk — nastaje  świąteczny spokój i cisza... 

Dusze odpoczywają... Nie cierpią... 

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

background image

Każda  ofiara,  moralna,  fizyczna,  czy  materialna  ma 

zawsze,  ale  w  szczególności  w  Dzień  Zaduszny, 

ogromną,  realną  wartość  dla  dusz  czyśćcowych. Można 

za nie ofiarowywać każdy drobiazg. Już choćby sam trud 

pójścia  na  cmentarz,  niesienie  wianka,  ścisk  w 

tramwaju,  zziębnięcie, przemoknięcie —  wszystko! Trzeba 

tylko świadomie to ofiarowywać. Intencja  nadaje  ważność 

i  znaczenie  każdemu  wysiłkowi.  Tak  samo,  jak 

miłosierna  intencja  uświęca,  bezmyślne  nieraz, 

mechaniczne  odklepanie  pacierza  przez  dziada, któremu 

się daje jałmużnę z prośbą o modlitwę za zmarłego. 

Człowiek w 

intencji ulżenia duszom, daje Bogu to fizyczne światełko, — 

bo  tylko takie dać  może —  i prosi Go w zamian o 

światłość wiekuistą dla zmarłych. Bóg tę ofiarę  przyjmuje i 

wymienia fizyczne światło na światło duchowe, którym 

rozjaśnia  duszom dręczącą ciemność. Jest, bowiem jakiś 

tajemniczy związek między takim  żywym, intencją 

uświęconym płomyczkiem, a ciemnością świata 

pozagrobowego.

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

Nieopisane cierpienia sprawia duszy niemożność 

powiedzenia ludziom, że ich łzy i smutek nie przynoszą 

jej żadnej ulgi ani korzyści, że utrudniają tylko to — i 

tak straszne w swej powadze — przejście i że ich 

ludzkie cierpienia są niczym wobec  mąk, na jakie ją 

niejako wydają, odmawianiem jej jedynego wsparcia: 

modlitwy, lub dobrych uczynków.O! Gdyby ludzie tacy 
wiedzieli, gdyby pomyśleli, gdyby spróbowali się wczuć 

w  bezradną rozpacz takiej duszy! Być tuż obok swoich 

najdroższych, błagać ich o pomoc,  dobijać się  do ich 

sumienia  i serca, wiedzieć, że  to ostatnie  chwile 

łączności ze światem urwą się bezpowrotnie, chcieć 

krzyknąć na odchodnym, jakiego potrzebują ratunku - a 

widzieć często, jak się ci najbliżsi właśnie oddają - 

samolubnie własnej boleści, jak zasłuchani we własny 

ból, pochylają się nad pustym ciałem, z którego jedyny 

sens się wycofał! 

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

background image

Dlatego też, jeśli dusza straci nadzieję wzbudzenia w 

najbliższych myśli o  modlitwie,  szuka gorączkowo nawet wśród 

obcych, kogoś, kto by jej  tego nie odmówił. I gdy znajdzie — 

jakże umie być wdzięczna za pomoc! Jakże stara się 

natchnieniami umocnić go w tej intencji! Trwa też przy nim do 

ostatniej chwili, nie wracając już wcale między swoich, którzy ją 

zawiedli, zasmucili i ukazali w całej pełni egoizm ziemskich 

uczuć. Zazwyczaj na straszną żałość i cierpienie narażona jest 

jeszcze dusza w czasie pogrzebu. Są to najistotniejsze chwile jej 

łączności ze światem. I cóż przeważnie widzi?  Rodzina rozpacza 

nad własną rozpaczą a  krewni  i  znajomi,  mniej 

lub bardziej obojętnie kroczą za karawanem, o tym tylko myśląc, 

jakby  się nieznacznie odłączyć od orszaku i zemknąć w 

najbliższą przecznicę... Pozostali, omówiwszy wszystkie 

towarzyszące danej śmierci wypadki, przechodzą do tematów 

ogólnych i dobrze, jeśli nie obmawiają złośliwie  nieboszczyka i 

jego rodziny! Nikt tu nie myśli o modlitwie. Nikt nie chce 

milczenia, czy choćby samego pójścia na cmentarz, by ofiarować 

świa-domie za tę krążącą wśród nich, często zrozpaczoną, 

przerażoną duszę! Nikt sobie nie uświadamia, że ona wie, słyszy i 

czuje wszystko, i że cierpi, jak tylko dusza cierpieć może! 

Fullia Horak Zaświaty(Niebo ,Czyśćciec,Piekło) 

Dusza  pewnego  mężczyzny  opowiadała  mi:  „Straciłem 

życie  w  wypadku motocyklowym w Wiedniu. Nie 

przestrzegałem przepisów i to  było przyczyną mojego 

nieszczęścia". 

Zapytałam  go:  „Czy  byłeś  przygotowany  na  życie 

wieczne?".  „Byłbym nieprzygotowany - wyznał mi - ale 

Pan Bóg daje każdemu, kto tylko nie jest butny i arogancki i 

nie grzeszy przeciw Niemu zuchwałością, jeszcze dwie, trzy 

minuty czasu  na  wzbudzenie  żalu  za  grzechy.  I  tylko 

ten,  kto  to  odrzuci,  zostaje 

potępiony."  Interesujący i pouczający był jego komentarz: 

„W takim wypadku ludzie często mówią:  „Śmierć  widadć 

była  mu  przeznaczona”.  Zgodnie  z  planem  Bożym 

powinienem  żyć  jeszcze  jakieś  trzydzieści  lat;  dopiero 

wtedy  wybiłaby  moja godzina. Dlatego nigdy nie wolno 

nam bez potrzeby ryzykować życia". 

Maria Simma Moje przezycia z Duszami Czyśćcowymi

background image

Było to w roku 1954 pewnego popołudnia o wpół do trzeciej. Byłam w 

drodze do Marul.  W  lesie,  jeszcze  przed  granicą  tej  sąsiedniej 

gminy,  spotkałam  starą kobietę. Pomyślałam, że ma już na pewno 

ponad sto lat, tak staro wyglądała. Kiedy  ją uprzejmie pozdrowiłam, 

zapytała:, „Dlaczego  mnie pozdrawiasz? Mnie już nikt  nie 

pozdrawia".  Pocieszyłam ją: „Zasługuje Pani na pozdrowienie jak 

każdy inny człowiek!". Wtedy ona zaczęła się skarżyć: „Nikt już nie ma 

dla mnie zrozumienia. Nikt nie chce dad mi nic do jedzenia i muszę 

spad na ulicy". To  niemożliwe,  pomyślałam,  ona  chyba  ma  źle  w 

głowie.  Próbowałam  jej  wytłumaczyd,  że  to  nie  może  być 

prawda.  „Ależ  oczywiście,  że  prawda!", odpowiedziała. Uznałam, że 

jest  wprawdzie uciążliwa, ale nie pozostało jej już chyba za wiele 

życia, więc zaprosiłam ją do siebie, by u mnie jadła i spała. 

„Chętnie,  ale  nie  mam,  czym  zapłacić!"  „Nic  nie  szkodzi,  ale  musi 

Pani zaakceptowac takie  warunki, jakie mam. Mój dom nie jest 

wspaniale urządzony, ale lepsze chyba to, niż spanie na ulicy." 

Kobieta  podziękowała  mi:  „Niech  ci  Pan  Bóg  wynagrodzi.  Teraz 
jestem wybawiona!",  i  znikła.  Aż do tego momentu nie przeszło mi 

przez myśl, że to mogła być dusza czyśćcowa. Z pewnością za życia 

zdarzyło jej się odprawid kogoś, komu  powinna  była  pomóc;  teraz 

musiała  czekac,  aż  ktoś  jej  dobrowolnie zaofiaruje gościnę. 

Maria Simma Moje przezycia z Duszami Czyśćcowymi

Pewnego razu przyszła do mnie kobieta (jeszcze żyjąca) i 

poskarżyła mi się na swoje  zmartwienie: „Zmarł mój mąż, a syn 

był do niego tak bardzo przywiązany.Teraz zszedł  zupełnie na 

złą drogę. Gdyby Pani mu powiedziała, że jego ojciec przyszedł 

do Pani i  powiedział, że musi ciężko pokutować, ponieważ jego 

syn zszedł na manowce - syn z miejsca by się nawrócił, bo nie 

mógłby znieśc, że ojciec 

cierpi przez niego". Odpowiedziałam  jej:  „Niech  się  Pani 

raczej  modli  do  Boga,  by  ojciec  mógł rzeczywiście przyjśc i to 

powiedzieć". „No tak, ale jeżeli nie przyjdzie, Pani mogłaby 

i tak to powiedzieć".  Zaprzeczyłam mówiąc, że to byłoby 

kłamstwo.  „No, ale przecież w efekcie chłopak by się nawrócił!". 

Mimo to nie wolno tak postępować. Bo w takich sprawach trzeba 

ściśle trzymać się prawdy. To zawsze popłaca. Ojciec chłopaka 

nie mógł przyjść, ja nie mogłam jemu nic przekazać.  Trudno, 

może chłopak i tak wcale by się nie nawrócił?

Maria Simma Moje przezycia z Duszami Czyśćcowymi

background image

O dusze! Choćby wasze grzechy były tysiąckrotnie większe niż 

grzechy Magdaleny, choćby serca wasze były jak umarłe i 

stracilibyście całą wiarę, nie tylko w Boga i wszystko, co jest 

najświętsze, ale i wiarę w samych siebie, że niczemu nie 

podołacie, że nie jesteście zdolni podźwignąć się z waszych 

grzechów, z tego moralnego błota, że nie macie siły ani mocy – 

nie lękajcie się! Ja jestem Matką wielkiego Miłosierdzia! Ja teraz 

do was przemawiam:  Grzech, który jest obmyty przez wasze łzy 

i szczery żal; grzech,  na który spływa, co dzień w tysiąckrotnych 

ofiarach Krew Mego Syna, przepadł tak jak mała kropla rosy w 

niezmierzonych falach morskich!  Pamiętajcie:, Kto żałuje za 

wszystkie swoje grzechy, choćby to największe były zbrodnie i 

wzbudzi choćby jeden akt żalu, w zamian otrzyma miłość? 

Matka Boża do Zofii Wyskiel

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca

 

Najwięcej cierpiały kobiety,  które przez swoją kokieterię i 

wyuzdanie zdradzały  mężów  a  innych  mężów  odciągały  od 

ich  żon  i  ogniska domowego,  mimo,  że  te  rodziny  żyły 

przedtem  przez  wiele  lat  w najlepszej  zgodzie.  Takie kobiety, 

które nazwać można diabłami a nie kobietami, które potrafiły 

rozbid swoje ogniska domowe, cierpią tutaj najwięcej.  Twarze 

ich,  które były  powodem do  ciągłego  grzechu są 

powykrzywiane,  istne  karykatury!  Nawet w tej chwili widzę 

takie dusze, są ohydnie szpetne, że nie mogę rozeznać czy to 

szatan-diabeł czy dusza; coś podobnego do szatana - istne 

monstrum.  Widziałam w czyśdcu także dusze ludzi, które 

zerwały święty  Sakrament Małżeostwa.  Dusze te związane są 

jakby ognistymi łaocuchami... chcą oderwać się od siebie, aby 

byd swobodne, ale to jest niemożliwe.  Im więcej chcą się 

oderwać tym bardziej cierpią... bo się szarpią... Cierpienie - to 

jest okropne! Gdzie jedna dusza się ruszy tam druga iść musi za 

nią? 

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca

background image

Widziałam inne osoby, które zerwały Sakrament 

Małżeństwa żyjąc w 

rozpuście,  popełniając  grzech  wiarołomstwa  przez 

powtórne  związki cywilne,  nielegalnie  żyjąc  cudzołożyli 

ciągle  popełniając  grzech śmiertelny. Osoby te były w 

świętokradztwie. Dusze ich wtrącone były w takie 

otchłanie, że patrzyłam z przerażeniem i myślałam, że to 

dno piekła... Panowały tam okropne ciemności. Pytałam, 

dlaczego są takie ciemności? Dlatego, że miały okazję 

przejrzed, a były zaślepione,  bo  i Kościół je nawoływał i 

wiedziały, że źle postępują...  

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca

Miałam straszne widzenie dusz cierpiących w czyśćcu, które traciły 

swoje dzieci... Widziałam je jak stały, a było ich bardzo wiele a wkoło 

nich małe kościotrupki i czaszki... Ciągle miały je dookoła przed 

oczyma i nie mogły ich z oczu stracić, bo gdziekolwiek się obróciły, te 

czaszki o strasznym wyglądzie ciągle do nich przystępowały, jako 

straszne widma... Matki  te miały na rękach jakieś szmaty i zasłaniały 

sobie oczy i całą głowę. Z chwilą jak zakrywały głowę i oczy, aby ich 

nie widzied, chusty te nasiąkały krwią i zalewały je tak, jakby na nie 

spadała fala krwawego deszczu...  Matki  te strasznie jęczały... Jęk był 

taki  koszmarny, jakoby to była rzeź czy coś podobnego  i  okropnego, 

co  nie  da  się  słowami  opisać.  Niektóre widziałam, że ścinano im 

głowy a te głowy z powrotem im odrastały, aby na nowo się męczyd... 

W rękach ich było pełno krwi... Krew przelewała się   ich  rąk.  Dane 

mi  było  do  zrozumienia,  że  jest  to  cierpienie  za morderstwa,  za 

mordowanie własnych dzieci, które jeszcze nie przyszły na świat. 

Słyszałam nad nimi głosy, że zwierzęta nie były do takich morderstw 

zdolne  jak  człowiek,  który  stworzony  jest  na  obraz  i 

podobieństwo Boże... Zabijając te niewinne istoty zabijają Samego Boga 

i stają się bogobójcami, bo dusza embrionu i niemowlęcia to odbicie 

Boga. Zabijając przeszkadzają Bogu w spełnieniu Jego zamiarów w 

stosunku do tych dusz, ileż tu na ziemi miałby z nich chwały i jak 

wiele uwielbienia przez całą wiecznośd, w której by Go te dusze 

wysławiały. A  teraz,  przez wolną wolę, którą Bóg daje człowiekowi 

patrzeć musi na zbrodnie i zabójstwa niewinnych dzieci... 

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca

background image

 Widziałam dusze lekarzy, którzy przyczynili się do tych zbrodni 

i sami byli zbrodniarzami  jak  Kain.  Widziałam takich, którzy te 

zabiegi czynili  dla zysku. Widziałam, że ich pieniądze były takie 

jak judaszowskie, za zabicie Boga.  Oni  także  Boga  zabili;  w 

duszy  dziecięcia  a  zapłata  to  30-ci srebrników judaszowskich. 

Widziałam jak wielu z nich szło po wysokiej górze, jakby 

szklanej z workiem pieniędzy. Niektórzy byli już na samym 

szczycie, inni w połowie drogi. Potem spadali, pieniądze 

rozsypywały się z tych worków a oni znowu wracali i znowu szli 

zbierad pieniądze... i znowu wspinali się na tę górę i znowu 

staczali się w dół... Męka ich była straszna 

i byli bezradni, nie mogli sobie nic pomóc... Potem widziałam 

wysokie kamienie. Oni stali pod kamieniami a domy te zwalały 

się na nich i byli jak zdruzgotani. Byłam pewna, że wszyscy są 

zabici, ale nie, wychodzili spod gruzów, wspinali się na pozostałe 

mury i brak im było powietrza, dusili się. Dane było mi 

zrozumieć, że to są domy kupowane za nieuczciwe pieniądze. 

Widziałam wielu lekarzy, którzy mieli noże w rękach i jakby 

chcieli zabić samych siebie. Przebijali siebie a jednak żyli. 

Wielka to była dla nich męka a tym bardziej, że był lęk przed 

śmiercią, przed tym, że sami muszą się zabić a jednak zabić się 

nie mogli.  

(To sa cierpienia lekarzy którzy na aborcji zbijali fortune)

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca

Pytałam się tych dusz, które w tak ciężkich pokutach widziałam, 

dlaczego mimo takich zbrodni nie są potępieni a są w czyśćcu - 

odpowiedzieli, że mimo wszystko mieli w godzinie śmierci akt skruchy 

i wiele dobrych uczynków poza sobą. Na przykład -  lekarze otrzymali 

wiele miłosierdzia za okazane miłosierdzie i poświęcenie się dla 

chorych... Niech każdy  weźmie to pod uwagę, że to tylko 

nadzwyczajna łaska, że otrzymali ten akt skruchy, a nie wiemy czy ją 

każdy otrzyma. Gdybym nie wiedziała, że to jest czyściec, gdzie 

oprowadza mnie Anioł  Boży, to naprawdę myślałabym, że to piekło.  

Słyszę jakieś krzyki, jakieś wycia. Lecę w przepaść najgłębszą, 

wydostaję się z niej i znowu lecę w tę przepaść. Pomyślałam sobie 

jakże straszną jest rzeczą wpaść w ręce Sprawiedliwości Boga. 

Widzę tu jednak wielką Sprawiedliwość Boga Ojca, ale  i  zarazem 

wielkie Miłosierdzie Boże,  że dusze te nie są w piekle a to,  dlatego, że 

inne dusze modliły się o ich nawrócenie. 

Siostra Medarda największe Cierpienia Czyśćca