background image

KSIĄDZ BÉLA VARGA (1903-1995)

"By czas nie zatarł pięknych ludzi i czynów"

     Pamięć o pięknych postaciach historycznych snuje się często nicią babiego lata z 
nanizanymi na nią rodzinnie wspomnieniami, co jak korale jarzębiny czy głogu z 
dziecięcych naszyjników mogą przetrwać zasuszone na dnie szuflady czy w kufrze na 
pełnym pajęczyn strychu. Mogą też przetrwać w ludzkich sercach, podawane z ust do ust 
przez kolejne pokolenia.
     Nie inaczej było i z moją rodzinną pamięcią historyczną. Dzieckiem będąc, czytałem 
wspomnienia (niepublikowane) mojego dziadka gen. bryg. Józefa Gizy, w swej 
zasadniczej części dotyczące czasów II wojny światowej. I już wtedy wielkie wrażenie 
wywarł na mnie fragment opisujący jego pobyt na Węgrzech, gdzie był od grudnia 1939 r. 
do kwietnia 1940 r. zastępcą attaché wojskowego przy polskim przedstawicielstwie w 
Budapeszcie.
     Z wypiekami na twarzy, głęboko wzruszony, czytałem: "...11 maja 1940 r. opuściłem 
Budapeszt i wyjechałem w kierunku Jugosławii. Odjeżdżałem z wrażeniem, że Naród 
Węgierski obszedł się ze mną po rycersku, że wojskowi i cywile okazali mi dużo serca i 
zrozumienia (...). W klinice w Budapeszcie za leczenie nie wzięto wynagrodzenia. 
Poruszałem się zupełnie swobodnie, bez obowiązku meldowania się. Pracowałem bez 
żadnego nadzoru ze strony węgierskich Władz...". Na kartach pamiętnika wymienił 
dziadek tych, z którymi współpracował i których szlachetną postawę miał okazję poznać. 
Był wśród nich m.in. ksiądz Béla Varga.
     I o Nim właśnie (w setną rocznicę jego urodzin, które przeszły w Polsce bez echa) 
chciałbym snuć wdzięczną nić wspomnień, aby następne pokolenia wiedziały. By 
upływający czas nie zatarł w zbiorowej pamięci postaci pięknych, zasłużonych dla Polski.
     Ksiądz infułat Béla Yarga urodził się w 1903 r. w Borcs. Nim wybuchła II wojna 
światowa był już proboszczem w Balatonboglar i posłem do parlamentu z ramienia Partii 
Drobnych Posiadaczy Rolnych. Po 17 września 1939 r. tysiące polskich uchodźców 
wojskowych i cywilnych przekroczyły granicę węgierską (w tym dzieci i młodzież). I wtedy 
to okazało się, że przyjaźń polsko-węgierska jest czymś niebanalnie realnym. Mimo 
gróźb niemieckich i sowieckich rząd Królestwa Węgier i społeczność węgierska 
spontanicznie ruszyli do organizowania pomocy dla Polaków. W listopadzie 1939 r. 
ksiądz Béla Varga otrzymał za pośrednictwem premiera Pála Telekiego list, w którym 
kardynał Adam Sapieha napisał m.in.: "Powierzam Ci, Drogi Bracie, opiekę nad 
największym skarbem narodu polskiego, a mianowicie nad naszą młodzieżą...". Od tej 
chwili stał się ksiądz Varga twórcą i organizatorem polskiego szkolnictwa na Węgrzech. 
W swej parafii w Balatonboglar stworzył szkołę podstawową, gimnazjum i liceum. 
Wzniósł nawet nowe budynki. Tam ściągał z całych Węgier polskie dzieci i młodzież, 
polskich nauczycieli z obozów cywilnych i wojskowych. Do 19 marca 1944 r., kiedy to 
armia niemiecka wkroczyła na terytorium Węgier, polskie szkolnictwo działało wspaniale, 
a ksiądz Varga okazał się cudownym opiekunem i przyjacielem. Po latach jedna z Jego 

1

background image

wychowanek, a dziś mieszkanka Krakowa i prezes Stowarzyszenia "Boglarczycy", 
napisała: "...wdzięczność, szacunek i miłość polskich uchodźców, przede wszystkim 
wychowanków boglarskiej szkoły, towarzyszyły "wujkowi" Béli zawsze...".
     Pomiędzy listopadem 1939 a marcem 1944 ksiądz Varga nie zajmował się jednak 
tylko polskimi dziećmi. Brał również udział w polskiej pracy niepodległościowej jako 
współpracownik Polskiego Komitetu Obywatelskiego, polskiej ambasady w Budapeszcie 
(do czasu jej likwidacji) i konspiracyjnej placówki "W", poprzez którą Rząd RP na 
Uchodźstwie utrzymywał kontakt z okupowanym krajem. Wspomagał także akcję 
kurierską na trasie Polska-Budapeszt-Londyn i akcję "Ewa", mającą na celu ewakuację 
jak największej liczby polskich żołnierzy i oficerów do Francji, a później Anglii czy na 
Bliski Wschód. Pomagał w przerzucie do Polski uciekającego z Rumunii marszałka 
Edwarda Śmigłego-Rydza, a na zachód Europy wielu Polaków, m.in. Mariana 
Mikołajczyka, syna późniejszego premiera Polski, czy Tadeusza Chciuka (Celta), który 
przemycał z kraju materiały dotyczące m.in. obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu.
     Po wkroczeniu armii niemieckiej na Węgry ksiądz Béla Varga był poszukiwany przez 
gestapo. Ukrywał się skutecznie aż do stycznia 1945 r., kiedy do Budapesztu wkroczyli 
Sowieci. Dostał się w ręce NKWD. Skazano Go na karę śmierci, której cudem uniknął po 
interwencji węgierskich komunistów, bo cieszył się na Węgrzech powszechnym 
autorytetem. Mimo to, zagrożony procesem politycznym, uszedł w 1947 r. za granicę. Do 
1991 r. przebywał w USA. Był przewodniczącym Węgierskiego Komitetu Narodowego na 
emigracji.
     Kim był dla Polaków? Mężem opatrznościowym i przyjacielem. Kim był dla Węgrów? 
Wielkim autorytetem moralnym, ucieleśnieniem wierności i patriotyzmu, przywódcą 
wolnościowych aspiracji Węgrów w latach komunistycznego zniewolenia, co głosił często 
m.in. na falach Radia Wolna Europa. Do swej Ojczyzny wrócił, aby - po pierwszych 
wolnych wyborach - otwierać posiedzenie węgierskiego parlamentu. Za prezydentury 
Lecha Wałęsy odznaczony został Komandorią Orderu Zasługi RP.
     Zmarł w Budapeszcie 13 października 1995 r. Podczas uroczystości pogrzebowych w 
Balatonboglar obecni byli przedstawiciele najwyższych władz Republiki Węgierskiej. Był 
też polski ambasador, który odczytał list od prezydenta RP, a z Watykanu Jan Paweł II 
nadesłał swoje osobiste posłanie i błogosławieństwo. Wśród feerii trójkolorowych 
węgierskich flag i dziesiątków sztandarów, powiewały polskie biało-czerwone. Byli 
uczniowie jego polskich szkół, żegnali swego "wujka" Bélę. Mimo braku polskiego 
premiera czy choćby ministra spraw zagranicznych (rządziła wówczas koalicja SLD-PSL) 
Polska Niepodległa, metafizyczna i transcendentna składała hołd swojemu wielkiemu i 
wiernemu Przyjacielowi. Chylono głowy nad trumną człowieka pięknego, nad trumną 
rycerza XX wieku, nad trumną żołnierza Niepodległości, bo - jak mówi polska tradycja - 
miejsce kapłana jest zawsze tam, gdzie toczy się walka. Rzadka to sprawa, by nad 
trumną pochylały się zgodnie głowy przedstawicieli dwóch narodów. A tak działo się 
wtedy, bo był ksiądz Varga świątynią polskiego i węgierskiego Króla Ducha, bo był wierny 
dwóm narodom splecionym odwiecznymi korzeniami.
     Ksiądz infułat Béla Varga dołączył (na niebiańskich polanach) do swych madziarskich 
współbraci, równie jak On zasłużonych dla Polski. Tym samym stał się XX-wiecznym 

2

background image

symbolem przyjaźni łączącej Polaków i Węgrów, podobnym jak w XIX w. Sandor Petöfi, 
poeta, powstaniec, przyjaciel i adiutant gen. Bema. I gdzieś tam, hen wysoko, ponad 
Polską, ponad Węgrami, otuleni płaszczem Jasnogórskiej Hetmanki, stoją w jednym, 
wspólnym szeregu, odbierając dumną defiladę polskich i węgierskich cieni - ułanów i 
artylerzystów, honwedów i huzarów. Stoi hr. Pál Teleki, ten, który nie pozwolił uderzyć 
Niemcom na Polskę, wykorzystując do tego węgierskie terytorium, a po zamknięciu 
polskiej ambasady w Budapeszcie powiedział: Teraz ja jestem ambasadorem Polski. Stoi 
dr Jozsef Antall, opiekun polskiego uchodźstwa cywilnego, zwany "ojcem Polaków", 
męczony przez Niemców za Polskę. Stoi pułkownik Zoltan Balo, ten, dzięki któremu 
polscy żołnierze i oficerowie masowo przedostawali się na Zachód, by walczyć dalej. I 
stoi ten, który odszedł po nich - ksiądz Béla Varga. Odbiera defiladę, bo był żołnierzem, 
choć munduru nie nosił. Posiłkując się słowami prof. Istvána Kovácsa, rzec można, iż 
przed nimi ciągnie wieczny korowód przez historię ludzkości, uwieczniony w wierszu 
Cypriana Kamila Norwida "Bema pamięci rapsod żałobny". Dalej, dalej...
     Za swoje bohaterstwo, za swoją pomoc dla Polaków i sprawy polskiej z lat 1939-
1944, ksiądz Béla Varga po wieczne czasy wpisany został złotymi zgłoskami do Księgi 
Chwały Narodu i Państwa Polskiego. Stanął w panteonie wielkich postaci w historii 
Polski.
     Nie zapominamy. Używając słów Adama Mickiewicza - gdybyśmy o Nich zapomnieć 
mieli, Ty, Boże na niebie, zapomnij o nas.

opracował Jerzy Giza,
Dyrektor Zespołu Szkół Społecznych Nr 1 w Krakowie 

3