background image

Z płyty „Nasza Jaworzyna” 

 

01. NIE CHODŹ TAM (PESTKI) 

 

sł./muz. Jurek Reiser 

 

Tak smutno patrzysz przez otwarte okno 

a E 

Już się latarnie w mieście zapalają   

F C 

I nic nie mówisz, patrzysz tylko w dół 

F D 

Nie chodź tam, gdzie uliczny obcy tłum 

C a f e 

 
 

Usiądź tu obok mnie w fotelu 

C F G C 

 

Słonecznikowe pestki gryź C F G C 

 

A ja piosenkę Ci zanucę   

C F E a 

Tę, której słuchad chciałabyś. 

F C G C 

Nie strącaj z biurka kałamarza 
Nie zrywaj z kalendarza dni 
Jeśli nie lubisz tej piosenki 
Inną ładniejszą zagram ci. 

 
Zasnęło słooce gdzieś za antenami 
Wyłażą koty z piwnic i śmietników 
Zadzwonił tramwaj, już ostatni kurs 
Nie chodź tam – puste place, zniknął tłum.  
 
 

Usiądź tu obok mnie w fotelu… 

 
A kiedy przyjdziesz do mnie juą pojutrze 
Popatrzysz smutno przez okno otwarte 
Wsłuchasz się w miasta przedwieczorny szum 
Powiem ci: nie chodź tam, gdzie obcy tłum. 
 
 

Siądziesz tu obok mnie w fotelu 

 

Słonecznikowe pestki gryź  

 

A ja piosenkę Ci zanucę   

 

Tę, której słuchad chciałabyś. 

 

Może kałamarz strącisz z biurka 
Lub z kalendarza zerwiesz dzieo 
Może już lubisz tę piosenką 
A może nawet lubisz mnie. 

 

02.  BALLADA O RÓŻY  

        J. Koprowski/ J. Reiser 

 
Raz w przezroczysty dzieo słoneczny 

 

D h D 

Jakiś nieboszczyk, czy przechodzieo 

 

e A e A 

Ubrany czarno, niedorzeczny   

 

D h D 

W kwitnącym znalazł się ogrodzie 

 

e A e A 

background image

 
Przepłoszył dłonią ptasie śpiewy 

 

D A 

Zatoczył się od mocnych woni   

 

h fis 

A kiedy róży dojrzał krzewy 

 

 

G D 

Bardzo głęboko się ukłonił 

 

 

D A D 

 
Patrzał i oto od spojrzenia 
Gałązka pękiem strun zadrżała 
I z ciszy liściastego cienia 
Pąsowa nagle popatrzała. 
 
Dwa pąki dwojga piersi strzegły 
Uśmiech, jak róża się rozwinął 
Wargi gorąco krwią nabiegły 
I rosę z płatków spił jak wino. 
 
Drapieżnie bronią dzikie kolce 
Rozchylił płatki drżącej róży 
I szorstkim liściem, czy językiem 
W mięsistośd chłonnie się zanurzył, 
 
Trwało to dłużej od westchnienia 
A potem umknął niby złodziej 
Zniknął jak plama w światłocieniach 
Dziwny nieboszczyk, czy przechodzieo. 
 
 

03. POWRÓT 

 

sł./muz.Jurek Reiser 

Chodzę sam 

 

 

 

C e 

Po zaułkach pełnych dawnych spraw 

f

7

 G C e 

Po alejkach parków, które znam 

 

f

7

 G C e 

Z wyrzuconych kalendarzy. 

 

f

7

 G C (F Fis G) 

 
Pada deszcz 
Płaczą przemoknięte Chełmy wież 
Stanął zegar no i rób, co chcesz 
Nic nowego się nie zdarzy 
Minął czas. 
 
Gdzieś 
W zabłoconych butach pójdę stąd 
Zetrę kurze z książek białych stron 
Wizytówkę zamaluję 
Zamknę drzwi. 

background image

Gdzieś  
Na skrzyżowaniu wszystkich czterech dróg 
Wybuduję dom z prawdziwych słów 
Odnajdę siebie w takim domu. 
 
Idzie noc 
Zadźwięczało już ostatnie szkło 
Tak by się z nim aż do rana szło 
Tak do świtu by pomarzyd. 
……… 
Odnajdę siebie w takim domu   f

7

 G f

7

 C 

 
 

04. BALLADA LISTOPADOWA  

  sł./muz. M. Pampuch 

 

 

Jeden papieros za drugim, za oknem znowu deszcz pada   C e F G 

Ten wieczór taki przydługi, nie ma, do kogo zagadad        C e F G 

Bębnią o szyby krople sarabandą markotną  

        E a D G 

A u mnie jak to jesienią gości w sercu samotnośd 

         E a B A 

 
Jeden papieros za drugim, za oknem znowu deszcz pada  

Ten wieczór taki przydługi, nie ma, do kogo zagadad         

Wiatr dyrygent i muzyk znów symfonię układa 

A mnie jesieo się dłuży, łka gdzieś w sercu ballada 

 
Jeden papieros za drugim, za oknem znowu deszcz pada   C e F G 

Ten wieczór taki przydługi, nie ma, do kogo zagadad        C e F G 

Czekam aż którejś nocy mróz pomaluje okna 

Śnieg smutki zauroczy, może odejdzie samotnośd… 

…. Wraz z jesienią. 

 

 

 

         d 

 

05. PANNA KMINKOWA 

 

sł../muz. Jurek Reiser 

 

Obróciła się wiosna na pięcie 

 

G D G 

Wyminęła się z latem we drzwiach  

C C

7+9

 D 

Wpatrywałaś się w okno zawzięcie  

G D G 

Może wyjdzie kominiarz na dach   

C C

7+9

 D G H

7

 

Potem jechał gdzieś pociąg spóźniony 

e H

7

 e 

Ktoś trzy asy wyłożył na stół 

 

C C

7+9

 a D 

A ty kwiaty wkładałaś w wazony   

G C G 

I słyszałaś z daleka stuk kół 

 

C D 

A tymczasem rozgościł się lipiec 

 

G D G 

Na wesele zaprosił ze stu   

 

C C

7+9

 D 

background image

Pasikonik pożyczył mu skrzypiec   

e H

7

 e 

I w tym graniu tak biegłaś bez tchu  

C D 

 

 
Panno kminkowa, panno lipcowa   

 

G D e D 

 

Twoje są łąki, twoje skowronki wszystkich łąk 

G D 

 

Idziesz polami w palcach łodyżkę masz 

 

e C D G C 

 

I gryziesz kminek, czarny przecinek nasz 

 

G D G 

 

Panna kminkowa, panna lipcowa   

 

G D e D 

Śmiad się gotowa letnia królowa kwietnych łąk 

G D 

Idzie polami, w palcach łodyżkę ma 

 

e C D G C 

I gryzie kminek, czarny przecinek nasz. 

 

G C D G

+

 

 

 

 

 

      (G D C G

6

 D)   G D G 

Noce śniły, budziły się ranki 
Koniczyny poczwórny był liśd. 
Rwałaś groszek zielony pod gankiem 
Kiedy przyszło polami nam iśd. 
Trwało lato i trwała muzyka, 
Rumieniłaś się wiśnią z mych ust. 
Las na wzgórzu horyzont zamykał, 
A ty biegłaś ku niemu bez tchu. 
A gdy lipiec się w drogę spakował, 
Oddał skrzypce i poszedł gdzieś w świat, 
Ty zostałaś mi panno kminkowa 
I łodyżki rzucone na wiatr. 
Jesieo deszczem twe łąki przemoczy, 
Zima śniegiem okryje na mróz, 
A gdy lipiec zaglądnie ci w oczy, 
Znowu będziesz tak biegła bez tchu. 

 

06. WRÓŻBY WIOSENNE      

 

   sł./muz. Jurek Reiser 

      C A d F C G F C 

Jeśli chciałbyś byd moim światem 

 

C A d 

Muszę wiedzied, czyś tego wart  

 

C G F C 

Musisz spotkad mnie kiedyś latem 

 

C A d 

By powróżyd z akacji kart 

 

 

C  G F C 

 

Licz, jak chcesz, i pamiętaj o tym 

F B F 

 

Żeby został ten jeden liśd 

 

d C G 

 

Jeśli chciałbyś byd moim światem 

C A d F 

 

Wiesz już teraz, z czym do mnie przyjśd C G F C 

Jeśli chciałbyś mied ze mną dzieci 
Muszę wiedzied, co niesie los 
Siądź na pniu, kiedy słooce świeci 
By się wsłuchad w kukułki głos 
 

Licz jak chcesz, i pamiętaj o tym 
Żebyś miał z sobą chociaż grosz 
Gdy poczujesz mej ręki dotyk 
Możesz posład po kwiatów kosz. 

Jeśli chciałbyś byd moim niebem 

 

D H e 

background image

Muszę wiedzied, czy wytrwasz w nim   

D A G D 

Czy się manna rozmnoży chlebem 

 

D H e 

Czy rozwieje w niebieski dym   

 

D A G D 

 

Spójrz na gwiazdy nad swoim domem  G C G 

 

Może znajdziesz mej gwiazdy blask 

e D A 

 

Jeśli chciałbyś byd nieboskłonem 

D H e G 

Otwórz okno w wieczoru czas   

D A G D 

Jeśli chciałbyś układad wiersze 
Muszę wiedzied, czy będę w nich 
W wierszach łzy przecież są najszczersze 
Łzy radości o godzin złych 
 

Licz, jak chcesz sylab nieporządek 
Abyś rymu nie zgubił gdzieś 

 

Jeśli chciałbyś popłynąd z prądem 
Napisz dla mnie chod jeden wiersz. 

 

07. STARA MUZYKA 

 

 

   sł./muz. Jurek Reiser 

 

Gdy przyjdzie do mnie stara muzyka 

D e G D 

Z dni zakurzonych, z pożółkłych lat G A D 
I zacznie ciszę miękko przenikad 

 

D e G D 

Jakby się z pąka rozwijał kwiat 

 

e G A 

Czym ja przywitad, jak ją zatrzymad 

D e G D 

Kiedy się skłonid przed dźwięków grą 

G A D 

W upalne lato czy śnieżną zimą 

 

fis Fis G 

Ustawid dla niej złocisty tron. 

 

D A D 

 
 

A gdy zostanie już na dłużej 

G C G 

Wypełni sobą cały dom   

C G C 

Raz z jakąś frazą się powtórzy 

To znów głośniejszy zabrzmi ton  G D 
I nowy wiersz tym tonem zbudzi  e C G 
Wiersz, co pod sercem jeszcze śpi  C G C  
I jak szczęśliwych dwoje ludzi 

Pójdą za sobą zamknąd drzwi

.  

G A (G A D e G D ) D 

 

Niedostępności skryją ich myśli 
Gdzie nie ma prawa zaglądad nikt 
Gdzie nieprzerwany trwad będzie występ 
Gdzie się nie zdarzy najmniejszy zgrzyt 
On będzie strofy kładł jej w podzięce 
Ona mu koncert wspaniały da 
Aż się połączą na zawsze ręce 
W harmonię rytmów, do rytmu barw 
 
 

Do głębi sobą przeniknięci 
Zaklęci w wielkich uczud żar 
Nierozerwalnej władzy szczęścia 

background image

Swego istnienia złożą dar 
I niczym piękna tajemnica 
Której sekrety odgadł ktoś 
Ulecą razem w gwar ulicy 
By ich nie było nigdy dośd 

 
Gdy przyjdzie … 

 

08. ZAWSTYDZENIE 

 

 

sł./muz. Jurek Reiser 

Zawstydzenie rzadko kiedy dzisiaj zdobi twarz 

C A a F 

Raczej kryd się z nim wypada w chłodne dni C D G C G 
W takim razie jeśli czerwieo na policzkach masz 

C G a F 

Wiem, że prawdę zawsze powiesz mi 

 

F d C G C F C 

 
Zamyśleniem rzadko kiedy się przerywa śmiech 
W samotności raczej w myślach trzeba tkwid 
I dlatego gdy milczeniem kryjesz słowa grzech 
Wiem, że z Tobą właśnie muszę byd 
 
 

Bardzo dobrze wypaśd może każdy wczesny świt 

   a e 

 

Późny wieczór też wytworny włoży frak 

 

F G C 

 

I sobota się ułoży aż po wina łyk 

 

 

d C G 

 

I dopiero stary zegar da nam znak   

   E a D G C G 

 
 

A gdy wiosna przetnie niebo błyskiem pierwszej z zórz 

 

Może schronid się zdążymy pod swój dach 

 

I w pokoju pełnym luster i czerwonych róż 

 

Przeczekamy naszej giełdy każdy krach 

 
Bez pożegnao będzie trzeba wóz pod górę pchad 
Żeby czasem pęd upoid nawet mógł 
No i smutek też zagrzebad gdzieś w nadrzeczny piach 
By gościnnym zdał się w domu próg. 
 
 

Bardzo dobrze….. 

 
Zawstydzenie rzadko… 
 
 

09. WIECZÓR 

 

 

 

sł./muz. Jurek Reiser 

Spójrz, odchodzi noc 

 

 

 

D G 

Odchodzi tam, gdzie rosną maki 

 

 

e A 

Maków łan i bławatków modrych wzór 

 

A h G 

Modny wzór na czerwonym dywanie 

 

G e G A 

Posłuchaj, gdzieś daleko ktoś gra   

 

D G 

Zmienia wciąż rytm na przekór 

 

 

G e e

7

 A

  

A jutro pójdziesz ze mną odmieniona przez świt 

e h 

Uśmiechnięta, rozmarzona, zawstydzona jak nikt 

G A 

background image

 
 

I zagrają nam muzyki wszystkich dni 

e G 

 

Wszystkich nocy otulonych w dobry sen 

 

I do taoca razem już będziemy szli   

e G 

 

A najdłuższy z taoców to jest właśnie ten  D 

 

Kiedy grają nam muzyki wszystkich dni 

e G 

Wszystkich nocy otulonych w dobry sen 

D A  (G C G) 

 
Szept, najcichszy szept 
Ot – ta dma w najgłębszą ciszę 
Możesz nic nie mówid, i tak wiem 
Co się w myślach mych zapisze 
Świed, świed mi gwiazdo w tę noc 
Nie chcę sama wchodzid w przyszłośd 
A jutro, kiedy będę odmieniona przez świt 
Uśmiechnięta, rozmarzona, zawstydzona jak nikt. 
 
 

Oczarują nas pejzaże wszystkich zim 

 

Wszystkich wiosen, w których wieczne lato trwa 
Aż zmęczeni mocno malowaniem tym 
Rozbijemy o podłogę trochę szkła 
I zachwycą nas pejzaże wszystkich zim 
Wszystkich wiosen, w których wieczne lato trwa. 
 
I zagrają… 

 

10. 

NIESPOKOJNE MORZE 

 

      sł./muz. Jurek Reiser 

 
A jeśli spotkamy niespokojne morze 

 

G D C D 

Na falach wzburzonych łódź naszą ułożę 

 

G D C D 

Przeleci nad głową biały morski ptak 

 

G D C a D 

Na swój niewiadomy, lotny szlak,    

 

G D C D  

 

Niespokojne noce (i dni)   

 

G D C D G 

 
A jeśli wpadniemy w lipcową ulewę 
Parasol zielony znów stanie się drzewem 
Uniesie nas powódź w spieniony nurt rzek 
Na ich niewiadomy, kręty bieg, 
 

Niespokojne noce (i dni) 

 
A jeśli spotkamy nadchodzącą zimę 
Pójdziemy po drzewo napalid w kominie 
I wtulid się przyjdzie znów 
Na nasz niewiadomy sen, złoty sen, 
 

Niespokojne noce (i dni) 

 
A jeśli dotrzemy za wcześnie do celu 
Zaczekad pod bramą wypadnie niewielu 
Lecz wszyscy przejdziemy, lecz nikt nie wie jak 

background image

Przez nasz niewiadomy życia szlak, 
 

Niespokojne noce (i dni) 

 

11. W LEŚNICZÓWCE 

 

K. I. Gałczyoski/J. Reiser 

Tu, gdzie się gwiazdy zbiegły w taką kapelę dużą 

C d e F C E a 

Domek z czerwonej cegły rumieni się na wzgórzu 

a F d G G5+

 

Za oknem las i pole, las – rozmowa sosnowa 

C d e F C E 

Dzieo minął i na stole stoi lampa naftowa   

a F C G C 

 
I płynie koncert wielki przez dęby i przez świerki 

 

G C G A d 

Cienie na każdej ścianie, nocne muzykowanie 

 

F A d C G C 

Taoczy noc, rozśpiewała się po pagórkach, po kotlinach 

F C G C G A d 

Taoczy wiatr w srebrne pasma chmur, a każda chmura inna  C G C E a 
Taoczy noc, roztaoczyła się w wieocu z dzikiego wina.        G F C a d G C F C  
 
Wiatr chodzi nad jeziorem, trąca dęby i graby 
Już wieczór, a wieczorem znów zaświecamy lampy 
I płynie  koncert wielki przez dęby i przez świerki 
Lamp radosne migotanie, nocne muzykowanie 
 
Taoczy noc… 
 
Gwiazdy jak śnieg się sypią, do leśniczówki wchodzą 
Każdą okienną szybą, każdą wrześniową nocą 
I płynie koncert wielki przez dęby i przez świerki 
Księżyc na każdej ścianie, nocne muzykowanie. 
 
Taoczy noc….  
 

12. JAWORZYNA   

sł./muz. Jurek Reiser 

Letni deszcz po dachówkach szumi 

 

 

Spad się kładzie każdy, kto umie 

 

  G a F G 

Zasnąd, zasnąd, gdy pada letni deszcz   

 

Rzeki się pod mostami cisną 

 

 

 

Tysiące kropel drążą swe pismo  

 

 

Na szybach, na szybach kładzie dłonie zmierzch   G a F G 
 
 

Jaworzyna górom się kłania 

 

 

C F C 

 

Spod obłoków szczyt odsłania   

 

C F C 

 

Pogoda będzie, jutro będzie ładny świt          G C F G 

 

Rozchmurzyła się Jaworzyna 

 

Już nie płacze, śmiad się zaczyna 

 

Pogoda będzie, jutro nie będzie smutny nikt 

 
Noc się ściele na lasach mokrych 

background image

Gasną światła w oknach domów 
Samotnych, w nocy samotnośd gorsza jest 
Ludzie się kryją w swoich myślach 
Zamknięte drzwi, zamknięte oczy 
Sen blisko, blisko za oknem szczeka pies. 
 

13. WIELKI WÓZ 

 

M. Pawlikowska – Jasnorzewska/ Jurek Reiser 

Noce ciemne świerkowe   

A D A 

Nam spadają na głowę 

 

Cis

7

 fis 

Gdy idziemy zmierzchami  

D Cis

fis 

Pociemniali blaskiem dnia  

D A E 

Księżycowa latarnia 

 

G D A 

Nieba mroki zagarnia 

 

Cis

 fis 

Płoną gwiezdne latarki 

 

D A 

Żeby jaśniej było nam 

 

E A D A 

 
 

Wędrujemy cygaoskim obozem 

E D A 

Nocujemy w gwiaździstej grozie 

fis H

7

 E 

 

Dzisiaj pod Wielkim Wozem 

D E fis E 

Jutro na Wielkim Wozie   

a D 

Wielki Wóz z Małym Wozem 

G D A 

Jadą po Mlecznej Drodze   

E A D 

Który dziś nas będzie wiózł 

D A (Cis

7

 fis) 

Mały Wóz, czy Wielki Wóz? 

E A (D A E A D A) 

 
Szczyty gór kryje całun 
Rzeki mgły rozsnuwają 
Gdy idziemy zmierzchami 
Pociemniali blaskiem dnia 
Zorza karmin wypala 
Jaśnied gwiazdom pozwala 
Płoną gwiezdne latarki 
Żeby jaśniej było nam 
 
 

Wielki Wóz…. 

 
Ciepły dotyk twej dłoni 
Chłód wieczorny przegoni 
Gdy idziemy zmierzchami 
Pociemniali blaskiem dnia 
Ścieżka wije się kręta 
Szlak na drzewach pamięta 
Płoną gwiezdne latarki 
Żeby jaśniej było nam. 

 

14. NIEBIESKI REJS   

 

sł. /muz. Jurek Reiser 

Znów od świtu kręci się ziemia 

 

 

background image

Noc ciągle goni za dniem   

 

 

C e 

A godziny przed nami wciąż idą bez kooca   

D G D C G D 

Wrzesieo lato na jesieo zamienia   

 

Jak miłośd pocztówkę pod szkłem   

 

C e 

Tylko czasem coś w górę nas niesie do słooca 

D G D C G D 

 
 

Płyną obłoki w niebieski rejs 

 

C G D e 

 

W błękit głęboki, w przestrzeo i sens 

C G D e 

Skąd je sprowadza odwieczny wiatr 

C G D e 

I gdzie wędrują, gdzie pędzą tak 

 

C D 

I chociaż dłużej nam trzeba żyd 

 

C G D e 

Flotą obłoków musimy byd 

 

C G D e 

Jaki też po nas zostanie ślad, 

 

C G D e 

Kiedy zawieje odwieczny wiatr. 

 

C D (C D G) 

 
Coraz cieosze słoje są w drzewach  
I przyjdą znów drzewa nam ściąd 
Nie czekając, aż liście zabierze listopad 
Coraz rzadziej nas słowo rozgrzewa 
I ciężko ze sobą go wziąd 
Nie tak łatwo jest dzisiaj pobujad w obłokach 
 
 

Płyną obłoki… 

 

15. SIERPNIOWY DESZCZ   

sł./muz. Jurek Reiser 

Już żegnał ptaki letni wiatr 

 

 

C G F C 

Przedostatnich burz błyskawice niebem grały 

F C G C G F 

Już złote runo stromych pól 

 

 

C G F C 

Zamieniła w ściero, w dywan wspomnieo zszarzałych  F C G C 
 
 

Gdy w dobrej wierze, w dobrej wsi  

 

F G 

 

Padały słowa z dawnych dni 

 

 

C a 

 

A za oknami padał wciąż sierpniowy deszcz F G C 

 

I płynął potok moich słów  

 

 

F G 

Aby za chwilę wezbrad znów 

 

 

C a 

 

A za oknami górski potok wzbierał też 

  

 

F G C 

 

Noc nad doliną cicho szła 
Rozczerniła się Mogielicy mroczna kopa 
I wtedy jeszcze było tak 
Że ulewy szum przypominał nam listopad. 
 
 

Gdy w dobrej wierze…. 

 

16. DROGA  

 

sł./muz. Jurek Reiser 

Wczorajszym myślom trudno w niepogodzie 

D E D A 

W dzisiejszych czasach znaleźć dobry znak  

h E A 

Wczorajsze myśli gubią się po drodze 

 

D E D A 

background image

Po naszej drodze, która drogą bywa tak 

 

h E A (hEDGDA) 

 
 

I tylko rzeki płyną w swych dolinach 

Fis D E 

 

A na pustyniach piasek wciąż ten sam 

fis D fis E 

 

Lecz z każdym rokiem wiosna nieco inna  A A

7

 D fis  

    

I nie wiem za co, jutro głowę dam   

h E 

 
A stare słońce coraz wcześniej wschodzi 

 

fis D E 

By swej samotnej drogi ciężar nieść 

 

fis D fis E 

Gdy z każdym rokiem w innej płynę łodzi   

A A

7

 D fis  

I nie wiem komu jutro oddam cześć 

 

h E 

 
 

Daj nam Boże rok jeden jeszcze   

D E A  D A 

Dopiszemy do przeszłych go lat 

 

D Cis

7

 fis h E 

Niech nam głowy na nowo bezcześci 

D A fis 

Trochę dziwny, nasz dziwny mały świat 

h D A E 

 
Niech za morze wybiorą się deszcze 

D E A  D A 

Dobre słowa sprzedane na pniu 

 

D cis

7

 fis h E 

Nie za wiele marzenia się zmieści   

D A fis 

W przechodzonym, zwykłym szarym dniu  h D A E 
 

Lecz już się kwieci nowy kwiecień  

 

D A E fis 

Nowym się bzem umaił maj 

 

 

D A E 

I znowu można jak ptak polecieć   

 

D fis D fis H

7

 E 

Tylko mi skrzydeł parę daj 

 

 

D fis E 

 
Niczego man nie będzie trzeba 
Wystarczy świeża zieleń drzew 
Złociste słońce w błękicie nieba 
Potoku szum i wiatru wiew 
 
Może wrócimy tacy sami 
Z jesiennym chłodem do swych drzwi 
A może siebie kiedyś spytamy 
Czy stary niedźwiedź mocno śpi? 
 
Kto boi się Czarnego Luda? 
Dla kogo zbudujemy most? 
Może odpowiedź znaleźć się uda 
Obchodzić wokół, czy iść wprost? 
 

Lecz już się kwieci… 

 

 

Wczorajszym myślom…. 

 

17. STARE SŁOOCE   

      Maria Pawlikowska -  Jasnorzewska/ Jerzy Reiser 

 

Wypieściło stare słooce z ziemi liśd i kwiat   

 

G C F C 

Malowało go na łące w modry błękit wiejskich chat   

d e D G 

Malowało go na łące w biel czystego lnu 

 

 

G C F C 

Rozpalone stare słooce w przedwiosennym ciepłym dniu 

d e D G 

 
 

Dało mleczom i kaczeocom 

 

F C G C 

 

I pierwiosnków żółtych wieocom   

F C G C 

 

U zwalonej baszty wrót   

 

d e a 

Swego ciepła, swoich słót  

 

F C G C 

background image

 
Popatrzyło przez obłoki w przezroczysty staw 
Wymyśliło sobie spokój wśród zielonych mokrych traw 
Wymyśliło sobie miłośd z majowego snu 
Rozpalone stare słooce w przedwiosennym ciepłym dniu. 
 
 

Dało mleczom… 

 
I tak szło po niebie modrym jak po ziemi cieo 
Radowało ludzi dobrych pieszczotami ciepłych tchnieo 
Odchodziło rozbawione do krainy snu 
Rozpalone stare słooce w przedwiosennym ciepłym dniu. 
 
 

Dało mleczom… 

 

18. KSIĘGA ŻYCIA   sł./muz. Jurek Reiser 

 

Januszowi Kotarbie 

Przychodzimy na ten świat któregoś ranka   

D fis D 

Uśmiechamy się do słooca i księżyca 

 

Potem czeka nas codzienna układanka 

 

G A 

Czasem tylko coś naprawdę nas zachwyca   

D G 

Tak niewiele wokół siebie dostrzegamy 

 

D fis D 

Pochłonięci powszechnego dnia gonitwą 

 

I w ofierze coraz częściej się składamy 

 

G A 

Nim wieczorną ukorzymy się modlitwą 

 

G D 

 
 

Ty - wędrujesz po niebieskich połoninach   

G A D 

Szlakiem, którym wędrowało już tak wielu   

G A D 

Tam, gdzie wszystko się dopełnia i zaczyna   

h e 

- kiedyś na nim się spotkamy – przyjacielu   

G A D 

 

Wciąż pędzimy ze spotkania na spotkanie   

D fis D 

Wśród natłoku spraw z pozoru niemożliwych 

Ty się wspinasz na niebieskich Gorców granie 

G A 

I przeglądasz się w potoków lustrach krzywych 

G D 

Przewracamy nowe karty w życia księdze   

D fis D 

Tylko Bóg wie, ile jeszcze do ich kresu 

 

Przyjdzie czas, by kres położyd tej włóczędze 

G A 

W naszym domu malowanym bez adresu   

G A 

 
 

Ty wędrujesz… 

 
 

Księga życia - najtrudniejszy kanon świata   

G A D 

 

- jest w niej wszystko, co nam tylko jest pisane 

G A D 

 

Są kolejne nasze wiosny – całe w kwiatach   

h e 

I marzenia nigdy niewypowiedziane 

 

G A D 

 
D fis D   D e   G A   G D   D fis D   D e   G A   G D  

background image

 
Wędruj dalej po niebieskich połoninach 
Szlakiem, którym wędrowało już tak wielu 
Tam, gdzie wszystko się dopełnia i zaczyna 
- kiedyś na nim się spotkamy - przyjacielu 
Księga życia - najtrudniejszy kanon świata 
Jest w niej wszystko, co nam tylko jest pisane 
Więc – wyjednaj nam tę łaskę, by po latach 
Móc przeczytad na ostatniej stronie - amen  
 
Więc – wyjednaj nam tę łaskę, by po latach 
Móc przeczytad na ostatniej stronie - amen  
 
 

19. MIŁOŚD 

 

   Kazimierz Reiser/ Jerzy Reiser 

C A d G F C  

 

Miłośd – to jedno  - najpiękniejsze słowo:   

 

C A d 

Jest życia pieśnią, bajką – poematem, 

 

 

G C 

Miłośd wciąż w piersiach kwitnie – wciąż na nowo –   

e d 

Cudownym kwiatem… 

 

 

 

 

G F C 

 
Miłośd – marzenie pierwszych snów młodości –  

 

C A D 

Jak złota wstęga szare dni przeplata, 

 

 

G C 

Miłośd – to słooce, które w sercach gości   

 

e d 

Uśmiechem lata… 

 

 

 

 

G F C 

 
Miłośd – to przystao w życiowej rozterce,   

 

a e 

To czyjeś dłonie ciepłe, najłaskawsze, 

 

 

F C 

Miłośd – to jedno najwierniejsze serce, 

 

 

a e 

Co kocha zawsze!... 

 

 

 

 

F G C 

 
Miłośd jest pięknem, dobrem i nadzieją, 

 

 

C A d 

Szczęściem, co w sercach zawsze pozostanie 

 

C G 

I jednym tylko warto żyd – miłością  

 

 

C A d 

I umrzed dla niej!  

 

 

 

 

G F(f) C 

 
Miłośd to przystao…. 

 

 

 

 

 
Miłośd jest pięknem…. 

 

 

 

 

 

20. NASZA JAWORZYNA 

  sł./muz. Jurek Reiser   [sierpieo 2004 r.] 

Góry wysokie kryją się w białym obłoku, słoocem roziskrzonym 
W blasku przejrzystym wstaje dzieo, rozświetla dumnych buków fryz zielony 
Idę powoli, pnę się wzwyż, zostawiam ziemi kroków moich ślady 
Nie wiem, jak długo będę iśd, kiedy dosięgnąd szczytu nie dam rady 

//G D C D G//C D C D G// G D C D G// e h C D G// 

background image

 

Moja Jaworzyno, ty zawsze byłaś tam, 

C D G 

Gdzie się z muzyką przeplatały życia drogi 

C D G 

Byłaś kroniką, daną nam, 

 

 

e h 

By życia losy zapisywad w słojach drzew 

C D G 

Więc czerwone wino pijmy aż po brzask, 

C D G 

Kiedy wstąpimy w gościnnego domu progi 

C D G 

I zapatrzeni w ognia blask   

 

e h 

Znów usłyszymy naszych gitar cichy śpiew 

C D G 

 
Góry wysokie, dajcie mi, odpocząd trochę jak po dniu zmęczonym 
Ubarwid pejzaż szarych dni, rozplątad ścieżki dróg nieodgadnionych 
Idę powoli, pnę się wzwyż, zostawiam w śniegu kroków moich ślady 
Nie wiem jak długo będę iśd, kiedy dosięgnąd szczytu nie dam rady. 

//G D C D G// e h C D G// G D C D G// G D C D G// 

 

Nasza Jaworzyno, ty zawsze jesteś tam, 

C D G 

Gdzie się z muzyką przeplatają życia drogi 

C D G 

Jesteś kroniką,  daną nam,   

 

e h 

By życia losy zapisywad w słojach drzew 

C D G 

Więc czerwone wino pijmy aż po brzask, 

C D G 

Kiedy wstąpimy w gościnnego domu progi 

C D G 

I zapatrzeni w ognia blask   

 

e h 

Znów usłyszymy naszych gitar cichy śpiew 

C D G 

 

//GCGD// CDDG// GCGD// CDDD// 

 

Nasza Jaworzyno, ty zawsze będziesz tam, 

C D G 

Gdzie się z muzyką pokrzyżują  życia drogi 

C D G  

Będziesz  kroniką,  daną nam, 

 

e h 

By życia losy zapisywad w słojach drzew. 

C D G 

A gdy dni przeminą, kiedy przyjdzie czas, 

C D G 

Gdy coraz wolniej nieśd nas będą stare nogi  C D G 
To pozwól jeszcze, chociaż raz, 

 

e h 

By z twego szczytu znów popłynął gitar śpiew C D G 

 

By z twego szczytu znów popłynął gitar śpiew C D G 
By z twego szczytu znów popłynął gitar śpiew C D G 
 

Piosenki z okresu „przedjaworzynowego” 

 

21. BALLADA O PODRÓŻNYCH 

J. Huszcza/ J. Reiser 

E C D,   e C D 

Ostatnia już stacja, odtąd już koniem, 

 

e D 

Oślizła droga, jak srebrna płotka,   

 

C G C D 

W mgieł siwej matni, a wóz nasz po niej, 

 

e C 

By chłód i noc i ciemnośd  spotkad   

 

D e C D 

 
Telep się wozie słomą wysłany 

 

 

a

7

 a a

7

 

background image

Kołyską będziesz, bo dzieo odchodzi, 

 

a E

Pole nierodne w śnie zakochane,   

 

a

7 a 

a

7

 

Wciąż świstkom zgrzebnym płotami grodzid a E

7

 a 

 
Od wodopoju do wodopoju kopyt klaskanie  

G D C G 

Osi skrzypienie   

 

 

 

C D 

Gwiazdy nieśmiałe o nas się boją   

 

G (e) C 

Kto nas zakooczy, jakim milczeniem? 

 

D D

7

 /D/eCD/ 

 
Za jakie nuty za czyje winy,  
Jesieo ogrodom stula powieki 
Dymy odmieniad, bzy przypominad 
Krajów minionych, majów dalekich 
 
Aż sennych, z nocy blask tu wywikła 
Cerkiewki zieleo, dwa siana stogi, 
W sadzie cerkiewnym woo jabłek nikła, 
I rozpacz rdzawa – samotne głogi 
 
Od wodopoju do wodopoju kopyt klaskanie, 
Osi skrzypienie, 
Gwiazdy nieśmiałe o nas się boją, 
Kto nas zakooczy, jakim milczeniem? 

 

22. BIEDNY HOWARD 

 

 

J. Reiser/ M. Pampuch 

Biedny Howard marnie sczezł 

G G

6

 

Posłuchajcie pieśni mej   

D G 

Biedny Howard marnie sczezł 

G G

6

 

Posłuchajcie pieśni mej   

G D G 

 
Straszną żonę miał ten mąż 

7

 a a 

7

 

Co językiem mełła wciąż   

a E

7

 a 

Aż rzeźnicki chwycił nóż   

7

 a a 

7

 

I miał spokój wreszcie już. a E

7

 a 

 
Biedny Howard marnie sczezł 
Posłuchajcie pieśni mej 
Biedny Howard marnie sczezł 
Posłuchajcie pieśni mej 
 
Kiedy wzięli go pod sąd 
Dał mu radę stary John. 
Jeśli twoim kumplem był  
Módl za niego się co sił. 
 
Gdy mu sznur zakładał kat 
Howard nie rozdzierał szat, 
Będę wisiał – pal to sześd, 

background image

Wreszcie umilkł język jej. 
 
Rzekł żegnając z nami się, 
Gdy będziecie chowad mnie, 
Pamiętajcie byle gdzie, 
Ale od niej mile dwie. 
 

23. CIEO 

 

 

 

 

sł./muz. M. Pampuch 

/C F a

7

 G C/ 

Po drogach, bezdrożach, wśród nocy i w dzieo 

C  C

7

 F C 

Przez stepy i prerie przekrada się cieo, 

 

C C

7

 G 

Cieo– nędzarz samotny, co sprzedał swe sny, 

e C

7

 F C 

Pokonał go w walce król prerii – los zły. 

 

C C

7

 G C 

Chod jeszcze niedawno do nóg swych świat rzucił 

F C 

Lecz koło fortuny zbyt szybko obrócił 

 

A A

7

 D

7

 G 

 
Odnalazł przed rokiem kamienie Hell Creek 
Bogactwa o jakich niejeden mógł śnid, 
I odtąd wiatr szczęścia wprost w plecy mu wiał, 
Z nędzarza przez moment bogaczem się stał. 
 
Wydawad się mogło, że przeszły złe chwile, 
Miał dziewcząt bez liku pieniędzy miał tyle,  
Lecz bardzo się zmienił, gdy karta mu szła, 
Za drzwi wygnał kumpla z młodzieoczych lat… 
 
Gdy tamten na przyjaźo powoład się chciał, 
Dozorcom swym obid kazał jak psa, 
I chociaż wiódł życie bez zmartwieo i trosk, 
Lecz czynem niegodnym obraził swój los… 
 
Wciąż snuł nowe plany – kimś wielkim w nich był, 
Lecz pożar mu strawił kopalnię w Hell Creek, 
Nieszczęścia wiadomo – parami przychodzą 
Okradli go zbójcy – sam został na drodze… 
 
Po drogach, bezdrożach, wśród nocy i w dzieo 
Przez stepy i prerie przekrada się cieo 
O prawdzie uznanej zapomniał ten pan 
Przyjaciół swych szanuj – bez względu na stan… 
 

24. CZAS PADANIA  

 

J. Stadnicki/ J. Reiser 

/C a

7

 F

7+ 

C G/ 

Od rana deszcz się struży   

C e 

O szyby – okien dusze 

 

F

7+

 d

7

 G 

Tłucze się rwanym rytmem 

C a 

Sprężyście z animuszem   

F

7+

 C E 

 

background image

Jesienny czas padania 

 

a G 

Wodną nostalgią tętni 

 

F

7+

 d 

I cieknie rynnom z pysków 

C G 

Po trotuarach bębni 

 

F

7+

 G E   /G/C/ 

 
Po wodzie chodzą ludzie 
Ich twarze posmutniały 
Ukryte w kapeluszach 
Deszczowo rozgadanych 
 
Jesienny czas padania 
Wodną nostalgią tętni 
I cieknie rynnom z pysków 
Po trotuarach bębni. 
 
I pluszcze całe miasto 
Ulice, domy, place, 
Dzieo deszczu – oczyszczenia, 
W zmokniętej nadszedł szacie 
 
Jesienny czas padania 
Wodną nostalgią tętni 
I cieknie rynnom z pysków 
Po trotuarach bębni. 
  

25. DOMY Z PRZEDMIEŚCIA  

 

sł./muz.. Jurek Reiser 

Stoją przy krótkich ulicach  

 

D G C e 

Wybrukowanych setkami dziur, 

 

C D G D 

Nocą błyszczących w świetle księżyca 

G C e 

Kałuż, zastygłych w zimowy wzór   

C D G 

 
Zapomniał o nich rozgardiasz miasta, 

C F G C 

Stare numery zatarł już czas 

 

G C F G C D 

Mogą im bramy trawą zarastad, 

 

G C H

7

 e 

W wąskich uliczkach bez żadnych nazw. 

C D G 

 
Domy przedmieścia budzą się wcześnie, 

C D G 

Gdy pierwsze ptaki obwieszczą świt 

C D G 

I razem z nimi zasną pod wieczór   

C G 

Chod w środku jeszcze nie zasnął nikt 

e a C D 

 
Śnid im się będą ruchliwe place, 

 

C D G 

Wielkie aleje, hałas i szum, 

 

C D G 

I staną przy nich niby pałace 

 

C H

7

 e 

Aż  świt je zbudzi ze snu, pięknego wielkomiejskiego snu 

C G D G C G D G 

Stad by tak mogły lat może dwieście 
I tyle samo marzeniem żyd, 
Trochę za miastem i trochę w mieście 
Lecz przecież sobą, jak zawsze żyd. 

background image

 
Domy przedmieścia zbudzą się wcześnie, 
Gdy pierwsze ptaki obwieszczą świt 
I razem z nimi zasną pod wieczór 
Chod w środku jeszcze nie zasnął nikt. 
 
Lecz już nie będą śnid im się place 
Wielkie aleje hałas i szum 
I gdzieś odpłyną tamte pałace, 
A świt je zbudzi ze snu, innego snu spokojnych przedmieśd snu. 
 
A gdy wrócimy do starej biedy 

 

C F G C 

Z dalekich szlaków, nie wiedzied skąd, 

G C F c D 

Domu przedmieścia przyśnią się wtedy, 

C D G 

Jak wymarzony, szczęśliwy ląd. 

 

E c D G 

 
 
 

26. KOO 

 

 

 

sł. A. Baran/muz. Irlandzka 

 
Koniu płomienny, koniu mój,   

d C 

Nie pytaj, dokąd – pędź, 

 

 

A d 

Trzymam się złotej grzywy twej, 

 

d C 

Mym przewodnikiem bądź… 

 

 

A d 

 

Przyjaciel zawiódł, życie też. 

 

 

Za cóż ich kochad mam? 

 

 

Mam konia, koo mnie uniesie hen, 

 

d C 

Czy czegoś nie żal wam? 

 

 

A d 

 
Bezsenne lata, głupie sny, 
Żegnajcie – szkoda łez. 
Tam, dokąd pędzę nie pyta nikt, 
Jak żyd mam – czy ja wiem? 
 

Przyjaciel zawiódł… 

 
Wicher mnie gna, wicher to ja, 
Z losem swym w pościg mknę, 
Koniu mój szybciej, niech zniknie ślad, 
Zanim obejrzę się. 
 
 

Przyjaciel zawiódł… 

 
Koniu płomienny, koniu mój, 
Nie pytaj, dokąd – pędź, 
Trzymam się złotej grzywy twej, 

background image

Dobrze jest konia mied. 
 
 

Przyjaciel zawiódł… 

 

27. MOJA GITARA   

sł./muz. Marek Pampuch 

Kiedy z powietrza dłonią omszałą   

G D C e D G 

Zarwę tę chwilę, w której się wikłam, 

G D e C D 

Usłyszę nagle za oknem gałąź, 

 

G D C e D G  

Gra jak gitara melodię nikłą… 

 

G D e c D  

 

/G D C

7

 G d e C D/ 

Kiedy gitara ciszę rozdzwoni? 
Swych strun dwanaście w akordy splecie 
Wróci melodia zmierzchem przetkana 
Natki wesołe do gwiazd uniesie 
 
Wróci melodia, gdy poniewczasie, 
Strun roztargnionych umilknie drganie, 
Harmonia dźwięków w bemolu zaśnie, 
Lecz w moim sercu grad nie przestanie.  

 

28. RAJDOWY RAJ   

sł. kolektywne/muz. Ludowa 

//D A

7

 

d/F C F/F C F A

7

/d A

7

 d D

7

 (d)// 

Pospadały z dziw kasztany           

 

 

Gdy się kropnie pół siwuchy 

 

Rajd studencki na szlak ruszył     

 

 

 Za stodoły wyjdzie w gali 

Na pijackie górskie szlaki            

 

 

 No, bo ni ma asystentki, 

Zagubione w leśnej głuszy              

 

Której bywa nie sypali 

 
W górach sama ci rozłoży           

 

 

 Student to jest takie zwierzę 

Praw natura swoje dary,            

 

 

 Co z humorem babę bierze 

A ty dary śmiało spożyj 

          

 

 

 Wszystkie baby to ladaco 

W używaniu strzegąc miary.           

 

No, bo lecą byle na co. 

 
Student trasę wódką krasi   

 

 

Dziś do ciebie przyjśd nie mogę 

Tak pragnienie swoje gasi  

 

 

Zaraz ruszam w dalszą drogę 

Potem wisi na gałęzi 

 

 

 

Tę piosenkę, tę jedyną 

Ni to śpiewa, ni to rzęzi.   

 

 

Śpiewam dla ciebie dziewczyno. 

 
Hej nie szukaj wiatru w polu, 

 

Tylko szczęścia w alkoholu, 
Znajdziesz babę w stogu siana, 

 

 

Tę rajdową, tę jedyną  

Będziesz kochał ją do rana. 

 

 

Śpiewam dla ciebie dziewczyno… 

 
Gdzieś tam dziekan w sinej dali 
A my leżym tu na hali 
Precz kłopoty, precz frasunek. 
Gdy z kumplami sączym trunek. 

background image

 
Pocież chłopcy, pocież zbijad 
Bo nie mamy za co pijad 
A kie zajdziem do szałasa 
Każdo fioska bydzie nasa. 
 
 

29. RAJD POLITECHNIKI      

sł. Grupa Zachodnia Ukraina/muz. Popularna 

Ruszył rajd politechniki /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Przodem młodzież z tyłu pryki /popatrz, bracie pełen szpan/ 
Gdy powęszysz wiosnę czujesz /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Wszystkich to mobilizuje/popatrz bracie, pełen szpan/ 
I beani i docenci drą pod górę wniebowzięci 
Jak przystało na uczelnię, młodzież puchnie, pryki dzielnie. 

//G/D G/G/D G//A D// 

 

Tralala jak ta wiara w góry szła 

G D 

Tralala aż się w oku kręci łza 

D G 

Tralala tyralierą w lasu czero. 

E a 

Co na drodze – wróg twój bracie  C G 
Stratuj, wytnij w pieo. 

 

D G 

 

Młodzież jest zbulwersowana /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Bo zaczęło padad z rana /popatrz bracie, pełen szpan/ 
Więc do knajpy hurmem wali /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Bo jak iśd bez parasoli /popatrz bracie pełen szpan/ 
Leją browar do gardzieli, drugą beczkę już zaczęli 
Nikt o nocleg się nie biedzi, autobusem się dojedzie. 
 
 

Tralala… 

  
Przyszli chmarą na ognisko /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Tu pokażą klasę prykom /popatrz bracie pełen szpan/ 
Repertuar mają duży /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
2 + 1 , Trubadurzy /popatrz bracie pełen szpan/ 
Ekskrementem upstrzą pole i spad kładą się w stodole, 
Przeklinając ile wlizie, bo ich siano w dupę gryzie. 
 

Tralala… 

 
Panie nim na trasę rusza /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Toaletę zrobid muszą /popatrz bracie, pełen szpan/ 
Już gotowe jedno oko /popatrz, popatrz, co się dzieje/ 
Wargi szminką, pieprzyk z boku /popatrz bracie, pełen szpan/ 
Pod lakierem włos sztywnieje, pryki patrzą, co się dzieje  
I chod góry tak kochają, tego rajdu dośd już mają 
  
 

Tralala… 

 

30. ŚWIT   

 

 

 

L. Szenwald/ J. Reiser 

background image

Od skib, które kąkol pokrył 

D A D 

Od leniwie dzwoniących żyt 

G D A 

Ku dąbrowy głębinom mokrym 

D A D 

Zalękniony przekrada się świt. 

G D A 

Miękką łapą przeciąga po gęstwinie 

fis h 

Dołem trawa szeleści zwilgła, 

 

G D A 

W liściach nagle tysiące westchnieo, 

fis h 

I już gil i kukułka, i wilga.   

 

G D A 

Wychylając się z gniazd szczebiocą, 

fis h 

O alarmach przeżytych we śnie, 

 

G D C A 

Oto dzieo mocuje się z nocą, 

 

D A D G 

I różowo jest i jest wcześnie. 

 

D A D AD 

Oczy pełne porannych zdumieo, 
Dzika jabłoo przeciera listkiem 
Spojrzał na nią znienacka strumieo 
Źrenicami płynących iskier… 

I zakochał się w niej i objął 
Szuwarami wpół ukochaną 
Gadatliwą uśpił melodią 
I opryskał słoneczną pianą. 

Od wodopoju do wodopoju kopyt klaskanie 
Osi skrzypienie 
Gwiazdy nieśmiałe o nas się boją, 
Kto nas zakooczy, jakim milczeniem? 

Od skib, które kąkol pokrył, 
Od leniwie dzwoniących żyt, 
Ku dąbrowy głębinom mokrym, 
Zalękniony przygląda się świt. 

Miękką łapą przeciąga po gęstwinie 
Dołem trawa szeleści jak we śnie 
Oto dzieo mocuje się z nocą 
I różowo jest i jest wcześnie. 

W takiej chwili jest półcieo światłem, 
Hukiem odgłos rosnących łodyg, 
Bicie serca rękami zatłum, 
I posłuchaj, co mówi ten oddech. 
 

Od skib, które kąkol pokrył… 

 

31. ZABRAKNIE CI SIŁ 

 

 

J. Stadnicki, M. Pampuch/ mel. ludowa 

Zabraknie ci kiedyś sił 

 

Życie głaskad przestanie cię 

C a 

Rozterką dręczony złą 

 

Na południe, czym prędzej jedź. 

C a 

 
Niecierpliwością twoją wzruszony,  

a

7

 a  a

7

  

Znowu przygarnie cię las,   

 

a E

7

 a 

Jodły zaszumią, świerki zapachną,   

a

7

 a a7 

W głowie zakręci ci wiatr.  

 

a E7 a 

 

background image

Gdy trafisz wreszcie na szlak, 
Spotkasz innych podobnych ci, 
Przeminie gdzieś smutek, żal 
Kiedy razem będziecie iśd. 
 
Wspólnie przez życie zawsze gromadą, 
Łatwiej już będzie iśd. 
A gdy wieczorem gwiazdy zapłoną, 
Powiesz, że warto żyd. 
 
Ogniska snuje się dym 
Dobry płomieo ogrzeje nas w twarz, 
Wpatrzeni w nieznany  żar, 
Unosimy się ponad czas. 
 
Miasto wygnało, las nas przygarnął, 
Ciepła noc otuli nas. 
Dziewczę szczebioce, gdzieś tam w namiocie, 
Mówiąc, że spocząd czas. 
 

 

= Koniec =