background image

Świadkowie Jehowy – dlaczego niebezpieczna sekta? 

o. Elizeusz Bagiński OCD 

Trudno byłoby znaleźć dorosłą osobę w Polsce, i tak jest też w innych krajach Europy i 

świata,  która  nie  zetknęłaby  się  przynajmniej  raz  w  życiu  ze  świadkami  Jehowy.  Świadków 
Jehowy nie musimy daleko szukać, to raczej oni nas niestrudzenie szukają, aby obdarzyć nas, 
jak to mówią, zbawienną „prawdą”. Zwykle pukają do drzwi naszych domów, mieszkań i od 
razu  proponują  rozmowę  na  tematy  religijne.  Nie  czynią  tego  spontanicznie.  Zawsze  są 
dobrze  przygotowani  do  prowadzenia  rozmowy  z  nami.  Nie  na  darmo  przecież  ciągle  się 
szkolą w swoich Salach Królestwa, aby jak najskuteczniej przekazywać te swoje nauki, i by w 
ten sposób wciągać innych do swojej sekty. Temu celowi służy aż pięć różnych zebrań, które 
odbywają każdego tygodnia!  

A  czym  jest  ta  proponowana  przez  nich  „prawda”,  która  ma  nam  zapewnić,  jak 

obiecują,  życie  i  szczęście  wieczne?  Z  jednej  strony  jest  ona  zwykłą  negacją  wszystkich  bez 
wyjątku  wierzeń  chrześcijańskich  (sami  o  sobie  kiedyś  napisali:  „Nie  należymy  do 
chrześcijaństwa…”),  a  z  drugiej  strony  tą  „prawdą”  są  ich  własne  wierzenia,  które,  jak 
twierdzą,  wywodzą  się  wprost  z  Biblii…  W  rzeczywistości  nauki  świadków  Jehowy  niewiele 
mają  wspólnego  z  Biblią.  Są  to  przede  wszystkim  nauki,  które  podważają  najbardziej 
fundamentalne  prawdy  głoszone  przez  Kościół  Chrystusowy  dla  naszego  zbawienia,  jak  to 
zobaczymy poniżej. 

Układaniem  nauk  dla  świadków  Jehowy,  pod  kierunkiem  tzw.  Ciała  Kierowniczego, 

które  ma  swoją  siedzibę  w  Brooklynie  (Brooklyn  to  dzielnica  Nowego  Jorku),  zajmuje  się 
pewne  anonimowe  grono  ludzi  z  tzw.  Komitetu  Redakcyjnego.  Ludzie  ci  nagminnie 
nadużywają  Biblii  (wybranych  z  niej  cytatów),  aby  uwiarygodniać  wszystkie  układane  przez 
siebie  nauki,  w  które  będą  musieli  wierzyć  świadkowie  Jehowy  na  całym  świecie. 
Wspomniane wyżej Ciało Kierownicze (liczy obecnie 8 osób) kieruje całą sektą. Wszyscy jego 
członkowie mają przynależeć do tzw. „pomazańców”, czyli do tych, którzy są przeznaczeni do 
życia w niebie w gronie 144 000 wybranych. Ciało Kierownicze jest uważane przez świadków 
Jehowy  za  „kanał  Jehowy”,  którym  posługuje  się  Jehowa  Bóg,  aby  stale  przekazywać  całej 
organizacji  „nowe  światło”  poznania,  czyli  „nowe  prawdy”  do  wierzenia  („prawdy”  te,  jak 
pokazuje ich historia, ciągle ulegają korektom, zmianom…). 

A  oto  fundamentalne  prawdy  naszej  chrześcijańskiej,  katolickiej  wiary,  które 

świadkowie  Jehowy  zdecydowanie  odrzucają,  jako  „niebiblijne”:  (1)  istnienie  Trójcy  Świętej 
(ma  pochodzić  z  pogaństwa!);  (2)  Bóstwo  naszego  Pana  Jezusa  Chrystusa  (dla  nich  jest  On 
tylko stworzeniem, Michałem archaniołem, który narodził się z Maryi jako zwykły człowiek); 
(3) prawdziwe zmartwychwstanie Chrystusa (wg nich miał On zmartwychwstać jako „duch”, 
aby ponownie stać się Michałem archaniołem; (4) stąd Maryję nie uznają za Matkę Bożą, ale 
jedynie  za  „matkę  Jezusa”,  człowieka);  (5)  zaprzeczają  istnieniu  w  człowieku  duszy 
nieśmiertelnej  (uczą,  że  to  człowiek  jest  „duszą”,  tak  że  wraz  z  naszą  śmiercią  nic  po 
człowieku nie zostaje); (5) negują istnienie wiecznego piekła (dla nich „piekło do grób”); (6) 
twierdzą w końcu, że w przyszłości szatan i jego aniołowie oraz niegodni życia wiecznego w 
raju na ziemi ludzie, zostaną raz na zawsze unicestwieni przez Jehowę Boga. 

background image

Świadkowie Jehowy mają też inne jeszcze swoje oryginalne nauki, np.: (1) prawdziwy 

Bóg  ma  swoje  jedyne  niepowtarzalne  imię  „Jehowa”  („Jehowa”,  zamiast  Jahwe,  to  błędnie 
odczytane w średniowieczu imię Boga ze ST), którego wzywanie jest warunkiem zbawienia; 
(2)  Chrystus  nie  umarł  na  Krzyżu,  ale  na  zwykłym  palu,  „palu  męki”  (stąd  Krzyż  nie  jest  dla 
nich  znakiem  zbawienia,  ale  znakiem  pogańskim,  który  dla  Jehowy  Boga  jest  nawet  czymś 
„obrzydliwym” i „obraźliwym”, jak napisali w jednej ze swoich książek); (3) przeznaczeniem 
człowieka  nie  jest  niebo,  ale  życie  wieczne  w  raju  na  ziemi  (do  nieba  idzie  tylko  144 000 
„wypróbowanych”  świadków  Jehowy);  (4)  Pan  Jezus  już  powrócił  na  ziemię  w  1914  r.,  ale 
uczynił to niewidzialnie (wcześniej uczyli, że było to w 1874 r.); (5) już „wkrótce” nadejdzie 
Armagedon  (wojna  Jehowy  Boga  z  „nie-świadkami  Jehowy”,  którzy  zostaną  przez  Niego 
całkowicie  zniszczeni!)  i  wtedy  nastąpi  też  koniec  tego  świata  i  początek  raju  na  ziemi  (jak 
dotąd wyznaczyli ok. 20 dat końca świata!).  

A  co  z  Kościołem,  który  założył  Jezus  Chrystus?  (zob.  Mt  16,  18-19).  Owszem,  Jezus 

założył  swój  Kościół,  ale,  jak  uczą,  pomylił  się  co do  jego trwałości:  już  z końcem  I  wieku, a 
więc  wraz  ze  śmiercią  ostatniego  apostoła,  św.  Jana,  popadł  on  w  „wielkie  odstępstwo” 
(miało się to dokonać głównie przez przyjęcie „pogańskich nauk”, takich zwłaszcza jak: nauka 
o Trójcy, o „Matce Bożej”, o duszy nieśmiertelnej w człowieku, wiara w istnienie wiecznego i 
„ognistego” piekła…). Dlatego Jehowa Bóg był niejako zmuszony powołać do istnienia swoją 
„organizację”. Jak uczą, Jehowa Bóg najpierw posłużył się C.T. Russellem (1852-1916) z USA 
(był on kupcem żydowskiego pochodzenia z USA, który ukończył tylko szkołę podstawową, i 
który  w  swoim  życiu  zmieniał  wielokrotnie  swoją  wiarę:  najpierw  był  prezbiterianinem, 
później  kongregacjonalistą,  niewierzącym,  a  po  swoim  ponownym  „nawróceniu” 
adwentystą, by wreszcie zostać niezależnym od nikogo „badaczem Pisma św.”), a następnie 
„Sędzią”  J.F.  Rutherfordem  (prawnikiem  z  wykształcenia),  jego  następcą,  który  w  1931  r. 
nadał  tej  „Bożej  organizacji”  (znanej  dotąd  jako  „Międzynarodowe  Stowarzyszenie  Badaczy 
Pisma Świętego”) nową nazwę: „Świadkowie Jehowy” (miał to być powrót do „pierwotnego 
chrystianizmu”). W ten sposób pierwszym „świadkiem” Jehowy został sprawiedliwy Abel, syn 
Adama i Ewy, a nasz Pan Jezus Chrystus awansował w tej organizacji do roli „Największego 
Świadka Jehowy”! 

Świadkowie Jehowy nie uznają żadnych sakramentów. Chrzest, który praktykują, jest  

jedynie  zwykłym  obrzędem  poświęcenia  się  Bogu  Jehowie,  aby  zostać  gorliwym 
„głosicielem”  nauk  Towarzystwa  Strażnica.  Jedyne  święto,  jakie  obchodzą  każdego  roku,  to 
Pamiątka  (14  Nisan,  wg  żydowskiego  kalendarza).  Na  tej  Pamiątce  spożywają  chleb  i  wino 
(wolno  je  przyjmować  tylko  pomazańcom,  czyli  przeznaczonym  do  życia  w  niebie  w  gronie 
144 000,  których  jest  obecnie  na  świecie,  jak  twierdzą,  dokładnie  13 204  osoby).  Jak  podał 
ich najnowszy Rocznik Świadków Jehowy 2014, w 2013 r. na Pamiątce zgromadziło ponad 19 
mln osób (samych świadków Jehowy, tych „ochrzczonych”, jest obecnie na świecie 7, 9 mln, 
a w Polsce – nieco ponad 124 tys.). Świadkom Jehowy nie wolno obchodzić żadnych innych 
świąt  religijnych  i  świeckich  (narodowych),  jak  również  np.  imienin,  urodzin,  Dnia  Matki… 
Wszelka aktywność społeczna, czy w różnych organizacjach, jest im zakazana, gdyż byłoby to 
„wspieranie”  złego  systemu  szatana.  Według  ich  nauki  cały  ten  nasz  świat  podlega  władzy 
szatana,  ponieważ  przez  niego  został  zorganizowany.  Dlatego  Jehowa  Bóg  będzie  musiał 
zniszczyć w Armagedonie cały ten szatański system: państwa, religie, systemy ekonomiczno-
gospodarcze, kulturalne… A po Armagedonie, kiedy już zostanie całkowicie zniszczony ten zły 
system  szatana  wraz  ze  wszystkimi  ludźmi  (ocaleją  tylko  świadkowie  Jehowy),  zapanuje 
wreszcie na rajskiej ziemi „nowy rząd” (Królestwo Boże), pod kierunkiem Jezusa Chrystusa i 

background image

144 000 świadków Jehowy w roli „królów” (będą oni panowali „z nieba”). Natomiast na ziemi 
będą rządzić wybrani świadkowie Jehowy w randze „książąt” (jako „rząd książęcy”).  

W swojej głosicielskiej działalności „od domu do domu” (chodzą najczęściej parami), 

świadkowie  Jehowy  posługują  się  „swoją”  Biblią  (jest  to  tzw.  Przekład  Nowego  Świata).  Tę 
„Biblię” przygotowała im centrala w Brooklynie już w 1950 r. (kolejne jej wydania były przez 
nich  ciągle  „korygowane”).  Przekładu,  z  języków  oryginalnych  Biblii  (hebrajskiego  i 
greckiego),  mieli  dokonać  sami  „namaszczeni”  świadkowie  Jehowy.  Ich  nazwisk  nigdy  nie 
ujawniono  (od  trzeciego  prezydenta  sekty,  N.H.  Knorra,  wszystkie  publikacje  sekty  są 
anonimowe!). Dziś już wiemy, kto dokonał tego „przekładu”. Żaden z tych „namaszczonych” 
świadków  Jehowy  nie  posiadał  wystarczającego  przygotowania  do  wykonania  tego 
odpowiedzialnego zadania, a przede wszystkim nie znał języków oryginalnych Biblii! Przekład 
ten  jest  tylko  kompilacją  różnych  angielskich  tłumaczeń...  Największym  jednak  nadużyciem 
tego  przekładu  jest  to,  że  ci  „tłumacze”  pozmieniali  w  wielu  miejscach  tekst  święty  i 
podopisywali nowe słowa, aby poprzeć tylko swoje własne nauki, np. w NT znalazło się imię 
„Jehowa” aż w 237 miejscach, chociaż nie znamy żadnego manuskryptu z tym imieniem! Ze 
zrozumiałych  względów  w  tym  ich  przekładzie  najbardziej  zostały  zniekształcone  teksty, 
które  mówią  wprost  o  Boskości  Chrystusa.  Aby  uzasadnić  niektóre  te  zmiany,  komitet 
tłumaczy  nie  zawahał  się  odwołać  do  tłumaczenia  Nowego  Testamentu  przez  J.  Grebera, 
który był spirytystą (o czym doskonale wiedzieli!), i który, jak sam zaznaczył w przedmowie 
do swojego przekładu, korzystał z pomocy „świata duchów”! Po Greberze (później przyznali, 
że  był  on  jednak  spirytystą)  znaleźli  sobie  nowy  „autorytet”,  popierający  ich  własne 
tłumaczenie,  którym  okazał  się  kolejny  spirytysta,  J.S.  Thompson!  Ciekawostką  jest,  że 
świadkowie  Jehowy  bardzo  mocno  odcinają  się  od  spirytyzmu,  w  którym  widzą  działanie 
szatana!  I  tak  tę  swoją  sfałszowaną  Biblię  świadkowie  Jehowy  wydali  już  w  ponad  200  mln 
egz. i w 121 językach świata (polski przekład ich Biblii ukazał się w 1997 r.). 

Oprócz Biblii, świadkowie Jehowy, którzy wyruszają w teren, aby głosić swoje nauki, 

obowiązkowo  zabierają  ze  sobą  „biblijną  literaturę”,  którą  sami  drukują  (sekta  posiada 
największe  drukarnie  na  świecie).  Stąd  nie  zobaczymy  ich  nigdy  bez  torby  wypełnionej  ich 
własną  literaturą.  Najczęściej  rozprowadzają  dwa  pisma:  „Strażnicę”  (wydają  dwukrotnie  w 
miesiącu  w  210  językach  świata  i  nakładzie  blisko  45  mln  egz.),  i  „Przebudźcie  się!”  (jako 
miesięcznik,  w  99  językach  i  nakładzie  53,  5  mln  egz.).  Dla  porównania  znane  na  całym 
świecie  pismo  „Time”  wydawane  jest  zaledwie  w  4  mln  egz.,  nie  mówiąc  już  o  innych 
czasopismach!  Torba  świadka  Jehowy  może  zawierać  także  przeróżne  książki,  broszury, 
traktaty, ulotki. Każdy świadek Jehowy musi skrzętnie notować rozprowadzaną przez siebie 
literaturę  (to  okazja  do  nowych  odwiedzin!).  Dlatego  nie  wolno  od  nich  niczego  brać! 
Notowana jest nie tylko każda wizyta (i reakcja na nią!), ale także czas jej trwania, np. w 2013 
r.  poświęcili  na  głoszenie  na  świecie  1,  8  miliarda  godzin  (w  Polsce  –  ponad  19  mln)  i 
przeprowadzili 9, 2 mln tzw. domowych studiów biblijnych z zainteresowanymi wstąpieniem 
do  ich  organizacji  (w  Polsce  –  ponad  52  tys.).  Świadkowie  Jehowy  starają  się  dokładnie 
„opracowywać  teren”,  który  im  został  przydzielony  do  głoszenia  (zbierają  „dane”  o  jego 
mieszkańcach  i  ich  zainteresowaniach,  które  skrzętnie  odnotowują  w  specjalnym  zeszycie, 
aby później wszystkie te informacje wykorzystać przy następnej wizycie). 

Czy  świadkowie  Jehowy  są  bogatą,  zamożną  organizacją?  C.T.  Russell,  kiedy  tworzył 

swoją sektę „badaczy Pisma św.” (ok. 1870 r.), w roku 1881 powołał do istnienia korporację 
wydawniczo-propagandową „Towarzystwo Traktatowe – Strażnica Syjońska”, którą w 1884 r. 

background image

przekształcił  w  spółkę  akcyjną.  Każdy  mógł  nabyć  jego  akcje  po  10  dolarów  za  jedną.  Dziś 
tych  akcjonariuszy  jest  tylko  ok.  czterystu  i  to  oni  czerpią  zyski  z  działalności  Towarzystwa 
Strażnica.  Przed  paru  laty  można  było  jeszcze  przeczytać  w  Internecie,  że  Towarzystwo 
Strażnica zajmuje 34 miejsce pośród 100 najbardziej dochodowych prywatnych firm świata, z 
dochodem  wynoszącym  951  mln  dolarów  rocznie!  We  wspomnianym  wcześniej 
Sprawozdaniu  z  Rocznika  Świadków  Jehowy  2014,  możemy  przeczytać  o  niektórych 
wydatkach ich centrali w Brooklynie. Czytamy tam, że „w roku służbowym 2013 Świadkowie 
Jehowy  wydali  prawie  200  milionów  dolarów  na  zaspokojenie  potrzeb  pionierów 
specjalnych,  misjonarzy  i  nadzorców  podróżujących”.  Kiedyś,  za  Russella,  członkowie  sekty 
byli nazywani nie tylko „badaczami Pisma św.”, ale także „kolporterami”! Dziś niewiele to się 
zmieniło,  jakkolwiek  to  rozprowadzanie  milionowych  nakładów  książek,  broszur,  pism…(za 
które muszą najpierw sami zapłacić!), odbywa się pod szyldem „Świadków Jehowy”! 

Czy  wśród  świadków  Jehowy  są  jakieś  znane  postacie  z  życia  publicznego?  W 

Internecie możemy spotkać listy „sławnych” świadków Jehowy. Niemal zawsze na pierwszym 
miejscu  wymienia  się  nieżyjącego  już  piosenkarza  Michaela  Jacksona,  „króla  popu”. 
Świadkiem Jehowy został przed kilku laty Prince, inna gwiazda muzyki rockowej. Trzeba też 
wymienić  znanego  gitarzystę  Hanka  Marvina,  lidera  zespołu  The  Shadows  oraz  innego 
znanego  gitarzystę  jazz-rockowego  George’a  Bensona.  Członkiem  organizacji  ma  być  także 
supermodelka  Naomi  Campbell.  Z  dziedziny  sportu  świadkami  Jehowy  są  dwie  znane 
czarnoskóre siostry tenisistki z USA, Venus i Serena Williams. Nie można pominąć nazwiska 
Steffie  Brzaskovic,  która  jest  krewną  papieża  Benedykta  XVI,  mieszkającą  od  dawna  w 
Australii. Jeśli chodzi o najbardziej znanego polskiego świadka Jehowy, to jest nim zapewne 
Tadeusz  Chmiel,  miliarder,  właściciel  firmy  produkującej  meble  Black  Red  White.  Ogólnie 
mówiąc  wśród  świadków  Jehowy  spotkamy  cały  przekrój  społeczny.  Największą  grupę 
stanowią z pewnością ludzie o podstawowym i średnim wykształceniu, ale nie brakuje też z 
wyższym wykształceniem, a więc nauczycieli, lekarzy, prawników, biznesmenów, aktorów, a 
nawet  pisarzy.  Każdego  roku  ich  organizacja  powiększa  się  o  ok.  300  tys.  ludzi  (w  Polsce 
ochrzcili  w  2013  wyjątkowo  mało  –  niecałe  2300  osób).  W  każdym  bądź  razie,  Ciało 
Kierownicze  ich  organizacji  nie  zachęca  swoich  członków  do  podejmowania  studiów 
wyższych.  Oto,  co  np.  napisała  „Strażnica”  z  15  kwietnia  2008  na  ten  temat:  „Co  jednak 
powiedzieć  o  wyższym  wykształceniu,  jakie  można  zdobyć  na  uniwersytecie  lub  innej 
uczelni? Powszechnie uważa się je za nieodzowny warunek sukcesu. Tymczasem sporo osób, 
które o nie zabiega, napełnia swój umysł szkodliwą propagandą. Poświęca na to cenne młode 
lata, które najlepiej byłoby wykorzystać w służbie dla Jehowy (Kazn. 12:1)”. Tak więc ideałem 
dla świadka Jehowy ma być służba na rzecz akcyjnego Towarzystwa Strażnica, najlepiej jako 
pełno czasowego pioniera („specjalnego”) albo misjonarza, którzy mają wypracować po 130 
godzin  miesięcznie!  Niestety,  wielu  młodych  ludzi,  którzy  dali  się  wciągnąć  do  tej  sekty 
porzuca studia, aby „służyć Jehowie” w Jego organizacji. 

I na koniec warto zaznaczyć, że głównym celem działalności świadków Jehowy nie są 

względy  finansowe  (owszem,  są  one  dla  nich  ważne,  by  jeszcze  bardziej  rozwijać  i  nasilać 
swoją  działalność  propagandową  na  całym  świecie,  którą  obecnie  prowadzą  niemal  w 
każdym  zakątku  kuli  ziemskiej,  czyli  aż  w  239  krajach!),  ale  walka  z  chrześcijaństwem,  a 
zwłaszcza  Kościołem  katolickim.  Już  w  przeszłości  ujawniono,  że  sekta  ta  była  wydatnie 
wspierana  finansowo  przez  masonerię,  która  sama  kiedyś  określiła  się  jako  Antykościół. 
Stolica  Święta  wydała  setki  dokumentów  potępiających  tę  tajną,  sekretną  organizację. 
Jednym  z  najważniejszych  dokumentów  wydanych  przez  papieży  na  temat  masonerii,  jest 
encyklika  papieża  Leona  XIII  Humanum  genus  (1884).  Papież  w  wyjątkowo  ostrych  słowach 

background image

potępił masonerię (często określaną w dokumentach papieskich jako „sekta masońska”). W 
tej encyklice znalazły się m.in. takie słowa: „[masoni] prześladowali i prześladują katolicyzm z 
nieubłaganą  nienawiścią,  dopóki  całkowicie  nie  zburzą  wszystkich  instytucji  religijnych 
ustanowionych  przez  Najwyższego  Kapłana  [Jezusa  Chrystusa]".  To  stanowisko  Kościoła 
wobec masonerii nie zmieniło się do dzisiaj. 

W  tytule  artykułu  postawiono  pytanie:  „dlaczego  niebezpieczna  sekta?”  Konieczne 

jest  tu  pewne  uzupełnienie.  Nie  ulega  wątpliwości,  że  każda  sekta  jest  niebezpieczna,  a 
organizacja  świadków  Jehowy  posiada  wszystkie  typowe  cechy  sekty:  ma  swoje 
charyzmatyczne  przywództwo,  czyli  wspomniane  wcześniej  Ciało  Kierownicze,  uważane  za 
„kanał Jehowy” (zwykli członkowie nie mają więc bezpośredniego „dostępu” do Boga i muszą 
być bezwzględnie posłuszni każdej nowej „prawdzie”, która wyjdzie z Brooklynu); stosowana 
jest  psychomanipulacja  i  indoktrynacja,  czyli  nieustanne  pranie  mózgu  „literaturą  biblijną” 
Towarzystwa Strażnica (wspomniane liczne zebrania w tygodniu), które podsuwają zwykłym 
świadkom Jehowy nieprawdziwy obraz Boga i Jego zamierzeń wobec nas, ludzi, jak również 
zdeformowany wizerunek innych religii i w ogóle świata (jego przeszłości i przyszłości), każąc 
im żyć w świecie iluzji, że Bóg kocha tylko ich, swoich wiernych „świadków”, których ocali w 
bliskim  Armagedonie  ze  względu  na  przyjętą  przez  nich  „prawdę”,  głoszoną  przez  Ciało 
Kierownicze  organizacji; niszczenie  więzi rodzinnych  i  relacji  z  drugimi  ludźmi  (sekta  rozbija 
małżeństwa,  rodziny,  kiedy  np.  współmałżonek  bądź  któreś  z  dzieci  nie  chce  przyjąć  ich 
„prawdy”).  Bez  żadnej  litości  traktowany  jest  tzw.  „odstępca”,  czyli  ten,  kto  porzucił  ich 
„Bożą organizację”. Kierownictwo sekty każe taką osobę traktować jako „umarłą” za życia, z 
którą  nie  wolno  się  spotykać,  pozdrawiać  na  ulicy,  rozmawiać,  a  nawet  spożywać  wspólny 
posiłek! I tak bywa niestety w niektórych rodzinach podzielonych przez sektę.  

Niektóre  ich  wierzenia,  zawsze  narzucane  im  „z  góry”  przez  wspomniany  „kanał 

Jehowy”,  należy  ocenić  jako  najzwyklejszą  postawę  samobójczą,  np.  poprzez  odmawianie 
transfuzji  krwi  podczas  operacji,  która  ratuje  życie  (w  przeszłości  sprzeciwiali  się  także 
szczepieniom, transplantacjom… Te ostatnie traktowali jako „ludożerstwo”! 

Czy próbować rozmawiać ze świadkami Jehowy? Przeciętny katolik nie ma większych 

szans w rozmowie z dobrze wyszkolonym członkiem tej sekty. Aby rozmawiać z nimi, trzeba 
doskonale znać ich wierzenia (także ich historię) oraz, co jest nie mniej ważne, znać bardzo 
dobrze własną, katolicką wiarę. Istnieje wiele świadectw byłych świadków Jehowy (wcześniej 
byli  katolikami),  które  powinny  być  wystarczającą  przestrogą  dla  tych,  którzy  zbyt  łatwo 
odważają się dyskutować z nimi, a którzy po krótszym lub dłuższym czasie, dali się przekonać 
do  ich  „prawdy”.  Dlatego  nie  dyskutujmy  z  nimi,  ponieważ  szybko  zabraknie  nam 
argumentów. Kiedy będą usiłowali wejść do naszego domu, powiedzmy im tylko, że jesteśmy 
katolikami  i  nie  mamy  zamiaru  zmieniać  naszej  chrześcijańskiej  wiary.  I  poprośmy  ich 
kulturalnie,  ale  i  zdecydowanie!,  aby  zanotowali  sobie  nasz  dom  i  nigdy  więcej  do  nas  nie 
pukali!  Niektórzy  katolicy  zabezpieczają  swój  dom  poprzez  umieszczenie  na  drzwiach 
niewielkiej  naklejki  o  treści:  Świadkowie  Jehowy  proszeni  są  o  nie  przychodzenie  do  tego 
domu.  Dziękujemy!
  To  bardzo  skuteczna  metoda,  którą  jako  pierwszy  zastosował  pewien 
włoski  proboszcz na terenie  swojej  parafii.  Kiedy  przyjdą,  wystarczy  im tylko  wskazać  na  to 
nasze przed nimi „zabezpieczenie” i z pogodnym uśmiechem pożegnać! 

 

*  *  * 

 

Zainteresowani  tematyką  świadków  Jehowy,  mogą  sięgnąć  do  następujących  książek  o.  Elizeusza 
Bagińskiego  OCD  o  tej  sekcie  (wszystkie  wydane  przez  Wydawnictwo  Karmeliów  Bosych  w 
Krakowie)

background image

1 - Świadkowie Jehowy. Pochodzenie, historia, wierzenia, wyd. 2, Kraków 2004. 
2 - Świadkowie Jehowy od wewnątrz, Kraków 1999. 
3 - Królestwo Boże w nauczaniu świadków Jehowy, Kraków 1998. 
4 - Wiara świadków Jehowy nie prowadzi do zbawienia, Kraków 2000. 
5 - Siewcy kąkolu. Historia i wierzenia świadków Jehowy, wyd. 3, Kraków 2012. 
6 - Co katolik powinien wiedzieć o świadkach Jehowy?, wyd. 2, Kraków 2011.