background image

KONRAD T. LEWANDOWSKI

El Ninio 2035

Z "NF" 12/99

Aparatura poj ciowa bucza a zrz dliwie w rogu pokoju. By a g odna. Wsta em zza biurka i
wrzuci em w paszcz  skanera tomik poezji awangardowej. Ostatni. Najwy szy czas
odwiedzi  sklep z karm  dla sztucznych inteligencji. Aparatura poj ciowa zaszele ci a z
apetytem skanowanymi kartkami i po minucie wrzuci a tomik do niszczarki. Zgrzytn o,
zabucza o i do kosza wypad  zbrykietowany sze cian  cinek. To po to, by przypadkiem nie
nakarmi  jej znów tym samym tomikiem.
Sztuczne inteligencje nie lubi  si  nudzi . Dziwaczej  od tego, wpadaj  w stan autoadoracji i
zawieszenia kompetencyjnego lub doznaj  deprywacji sensorycznej.
Zapewniwszy swej aparaturze poj ciowej kilkana cie spokojnych godzin ja owego biegu,
wróci em do pracy. Polega a ona na tworzeniu kolejnych wersji odpowiedzi na pytanie o sens
istnienia, w zale no ci od zadanego systemu poj  i rozró nie  kulturowych. Zleceniodawca

aci  na akord, osiemdziesi t pi  euro od systemu filozoficznego. Jako  rednio

zaawansowany cha upnik by em w stanie zrobi  dwa do trzech systemów dziennie. Zale nie
od nastroju i kondycji intelektualnej. Na kacu wychodzi  najwy ej jeden.
Odpowiedzi na pytanie o sens istnienia s

y za pokarm symulatorom gie dowym, bardziej

skomplikowanym od mojej aparatury poj ciowej. Bez tych odpowiedzi symulatory szybko
dochodzi y do wniosku,  e ich dzia anie nie ma sensu, co ko czy o si  zwykle zni
notowa  akcji spó ek in spe.
Praca, któr  wykonywa em, wi za a si  z regu  Trefila-Penrosa - wszystko, co wymy
ludzie, zmusza maszyny do my lenia. By a to najbardziej popularna interpretacja Prawa
Relacji Rodzajów Inteligentnych, podpartego solidnym kawa kiem wy szej matematyki.
Dzia

o to równie  w drug  stron , na zasadzie,  e post powanie maszyn zwykle intryguje

ludzi, z tym,  e nale

o tu jeszcze uwzgl dni  warunek Parkinsona-Murphy'ego,

stwierdzaj cy, i  ludzi ma o kiedy obchodzi, co my

 maszyny. W praktyce dawa o to

nierównowagowy przep yw informacji od ludzi do sztucznych inteligencji. By a to podstawa
niszy ekolotronicznej cz owieka, od czasu przeprowadzenia Pierwszej Kondensacji Sztucznej
Osobowo ci.
Mówi c po ludzku: my

ce komputery mog y wprawdzie same sobie zorganizowa  zasilanie

elektryczne, ale niezb dne dla podtrzymania ich psychiki bod ce ideowe mog y otrzymywa
tylko od ludzi. Pomys y generowane przez inne maszyny by y dla nich zbyt banalne, za ma o
zakr cone i nieciekawe, co wynika o zreszt  z Prawa Relacji. Na tej samej zasadzie wi kszo
ludzi przyjmuje z rezerw  lub jawnym pukaniem w czo o koncepcje  ywych filozofów.
Wbrew pozorom, to wszystko nie by o takie m dre. Wr cz przeciwnie. Sami zobaczcie.
Wprowadzi em do podr cznej filozofowarki surowy plik, wydobyty rano z aparatury
poj ciowej i zatrzasn em przy bic  wirtuala. Przystawka psychoanalityczna rozpocz a
projekcj , wy wietlaj c kolejne plamy, figury, zdania i prosz c o skojarzenia. Udziela em
pierwszych przychodz cych na my l odpowiedzi, a filozofowarka przetwarza a je na system
twierdze  o Istocie Rzeczy, odpowiadaj cy danemu zestawowi poj . Przyk adowo: je eli
jedynymi poj ciami zrozumia ymi dla rozpatrywanego osobnika by y: "mama", "tata",
"kie basa", to sens  ycia sprowadza  si  do rozmna ania. Im wi cej poj  dostarcza a kultura,
tym sens stawa  si  bardziej skomplikowany. Moja robota wszak e nie by a a  tak

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

wyrafinowana. Nie zna em pyta , na które udziela em odpowiedzi cz stkowych ani
odpowiedzi ostatecznej. To nie mia o znaczenia. Ja tylko wprowadza em do systemu "czynnik
ludzki", inkasowa em fors , a reszta nie powinna mnie obchodzi . Przynajmniej teoretycznie.
Robota by a prosta. Jedyn  trudno  sprawia o mi unikanie skojarze  monotematycznych,

ównie erotycznych, które filozofowarka automatycznie odrzuca a. Có , trudno by

filozofem bez kobiety. Pewnie dlatego nie mog em wyci gn  pi ciu systemów
filozoficznych dziennie. Przez to nie mog em liczy  na premi , bez premii nie by o mowy o
skutecznym zaspokojeniu pop du, co zagwarantowa oby wi ksz  jasno  umys u i ko o si
zamyka o. Na dodatek karma dla aparatury poj ciowej poch ania a jedn  trzeci  zarobków, a
ta cholera  ar a ostatnio coraz wi cej tomików poetyckich. Albo z apa a wirusa
egzystencjalnego, albo jej, psiakrew!, gust wysubtelnia . Ba em si ,  e w ko cu sam b
musia  pisa  dla niej wiersze...
Zreszt , gdyby  tylko chodzi o o seks! Najzwyczajniej w  wiecie g upia em od tej roboty.
Program autokorekty co i raz sygnalizowa  zbyt w skie kategorie skojarzeniowe, co

wiadczy o,  e siada mi wyobra nia. Mog em tylko powspomina  dawne czasy wariackiego

dziennikarzenia w "Oble nych Nowinkach". Teraz prasa ju  nie istnia a. Ka dy móg
zamówi  sobie indywidualny serwis informacyjny w programowalnej, interaktywnej
telegazecie, z któr  mo na by o te  podyskutowa  o naj wie szych doniesieniach.
"Odpowied  wtórna", zakomunikowa a filozofowarka. Tak to, cholera, jest, gdy w wirtualu
na  bie my li si  o cipie Maryni!
- Jestem zerem! - o wiadczy em samokrytycznie.
"Odpowied  przyj ta", stwierdzi a filozofowarka, a sekund  pó niej doda a: "System
filozoficzny skompilowany. Czy rozpoczynasz tworzenie kolejnego? Pomy l TAK lub NIE".
- Nie! - mia em na dzisiaj do  sprzedawania skojarze . Zapad a ciemno . Dzie  mo na
uzna  za nieudany. Jak zreszt  ostatnie par  lat  ycia. Zabawne, jak skutecznie mo na by o
straci  sens  ycia, zawodowo robi c w sensie istnienia... Robota g upia a  do bólu. I tymi
idiotyzmami   ywi y si  sztuczne inteligencje! Kto by pomy la ,  e b

 one a  tak g upie? A

jeszcze na pocz tku wieku ludzie si  ich bali!  e opanuj

wiat, wyniszcz  homo sapiens...

Zamiast dramatu wysz a farsa.
Musia em co  zrobi , bo inaczej dostan  ma py! Siedzia em na pod odze, w wy czonym
wirtualu, który w tym stanie pracy niczym nie ró ni  si  od na

onego na g ow  kub a.

Najlepszym rozwi zaniem by by niespodziewany e-mail albo trzech pukaj cych do drzwi
zaaferowanych facetów, jak wtedy w 2015, przed bitw  nad Noteci . U miechn em si  na to
wspomnienie. Teraz, po dwudziestu latach, ma o kto pami ta  o tym epizodzie. Po wst pieniu
Polski do NATO, w oficjalnych wypowiedziach nie nazywano tego inaczej jak "po

owania

godnym nieporozumieniem". Wynaj to nawet dwie agencje public relations, których
zadaniem by o przekszta cenie w  wiadomo ci spo ecznej tamtych wydarze  z faktów
historycznych w mitologiczne. Obie firmy odnotowa y ju  znaczny post p.
"Serwis informacyjny!", pomy la em koncentruj c uwag . Wirtual o

,  upn

wiat em po

oczach. Nie wiedzia em, gdzie szuka , czego szuka , ale musia em znale ! Kolejnymi
aktami woli otwiera em kana y danych. W mózg wali a narastaj ca lawina sieczki dla
kretynów, wszelkiego ch amu i zwyrodnia ego gówna. Przystopowa em dopiero, gdy obrazy i

wi ki zla y si  w szumi

, kolorow  magm . Przez chwil  unosi em si  w tym

informacyjnym  cieku, po czym zacz em selekcj , blokuj c kolejne serwisy, poczynaj c od
ofert zrobienia dobrze. Wkrótce w mojej g owie pozosta  tylko stug bny chór prezenterów
wiadomo ci bie cych, zakratowanych liniami tekstu telegazetowego. Da o si  ju  wy apa
pojedyncze s owa. P yn em.
Nie wiem, czemu w

nie to zdanie przyku o moj  uwag . By o tak, jakby wskaza  mi je

Duch  wi ty. Nieuchwytne dla  wiadomo ci mikroskopijne drgnienie ga ek ocznych musia a

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

zarejestrowa  pod wiadomo , poprzez nerw b dny wysy aj c impuls blokuj cy emisj
danych.
Chwil  nie wiedzia em, na co patrz . Na którego  z prezenterów znieruchomia ych z
otwartymi ustami czy na któr  z setek stron tekstu? Pod wiadomo  da a zbli enie.
"...komputery wpad y w depresj ...". Poleci em odtworzy  pocz tek i koniec informacji.
Wirtual wykona  bez s owa. Na marginesie dodam,  e zarówno on jak i moja aparatura
poj ciowa mia y wy czone syntezatory mowy. Nie lubi em gadaj cych maszyn, zw aszcza
pieprz cych bez sensu.
Wiadomo  pochodzi a z tabloidalnego serwisu dla znudzonych kucharek, zainteresowanych
poznaniem g bi swej duszy. Chodzi o o to,  e komputery Unii Europejskiej, pracuj ce dla
komisji zajmuj cej si  finansowaniem projektów badawczo-wdro eniowych, wpad y w
depresj  utrudniaj

 im wykonywanie normalnych funkcji. Oczywi cie, wybitna specjalistka

od psychologii maszyn - tu zdj cie  u miechni tej nagiej panienki, niedbale zas aniaj cej
cycki he mem wirtuala (no, patrzcie, jaka jestem seksowna, profesjonalna i medialna!). Otó
ta wielka przyjació ka sztucznych inteligencji, odczuwaj ca z nimi kosmiczno-duchowe
pokrewie stwo, przysz a zasmuconym komputerom z pomoc . Maszyny ju  czu y si  lepiej.
Nie napisali,  e ca kowicie wróci y do równowagi! - przemkn o mi.
Znaczy o to, i  ta go a laska nie by a tak bystra, jak j  przedstawiali. Skoro za  maszyny
mia y si

le, musia a zaszkodzi  im dostarczona strawa duchowa. Czyli,  e Bruksela mia a

problem... Nale

o teraz sprawdzi , jak du y.

Zacz em dr

 spraw . Po kwadransie wiedzia em ju ,  e chodzi o o sztuczne inteligencje

zajmuj ce si  wype nianiem euroformularzy do wniosków o przyznanie funduszy na
realizacj  projektów. By y to komputery wy szego rz du, czyli bardziej inteligentne od
maszyn tworz cych czyste kwestionariusze. Te ostatnie pracowa y bez wytchnienia. Awaria
oznacza a zatem,  e w Komisji Projektów narasta a góra dokumentów ramowych, których nie
mia  kto wype ni . Ju  lata temu zadanie to przeros o ludzkie mo liwo ci. T  robot
wykonywa y wy cznie maszyny, przy czym do stworzenia kwestionariusza wystarcza a

absza sztuczna inteligencja ni  do jego wype nienia. Krótko mówi c: Bruksela mia a du y

opot! Na razie w wirtualnych dokumentach ton a tylko jedna komisja, ale nic nie sta o na

przeszkodzie, by nast pne komputery zw tpi y w sens swej egzystencji.. Szczerze mówi c,
gdyby by y naprawd  inteligentne, zrobi yby to ju  dawno.
Terapia polega a na tym, by podsun  im jaki  niebanalny plik do przemy lenia,
zainspirowa . Widocznie jednak wszelkie dotychczasowe metody zawiod y. Czy by te
komputery rzeczywi cie zm drza y?
Postanowi em si  tym zaj . Raczej musia em si  tym zaj , bo w przeciwnym razie czu em,

e sam sko cz  jako sztuczna inteligencja. I b

 bucza  niczym moja aparatura poj ciowa.

Wywo

em e-mailem Komisj  Projektów, wszed em do ich dzia u pocztowego. Oczywi cie

dupa blada, oczywi cie bardzo byli zainteresowani  ywym kontaktem z prostymi
obywatelami Unii, ma si  rozumie , ka dy móg  nada  maila, ka dy mail by  wnikliwie
czytany, oczywi cie. Mailów by o w kolejce co  ze trzy miliony i przybywa o ich po
kilkadziesi t na sekund . Mog em wys

 swój i i  si  powiesi . Odpowied  przyjdzie

akurat, gdy rosa oczy wyje. Nie mo na by o wymy li  lepszego sposobu sp awienia
upierdliwego elektoratu. Nadmiar informacji jest brakiem informacji, a ca kowita otwarto
jest ca kowitym zamkni ciem - wszystko utknie w masie, w szumie i t umie.
Trzeba by o od ty u... Tylko jak? Nie by em hakerem. Zawsze uwa

em,  e najlepszym

sposobem na Internet jest przy czy  go wprost do sieci elektroenergetycznej, minimum 400
tysi cy wolt. Ale by si  serwery zdziwi y!
A skoro o zasilaniu mowa... Hakerzy na pewno stawali na uszach, by spikn  si  z
komputerami. Czasem nawet udawa o si  im zbajerowa  t  czy inn  sztuczn  inteligencj ,
mniejsza o to. Zabezpieczone by y komputery, ich systemy zasilania, szyny danych i

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

terminale zewn trzne. A kto pilnowa  zwyk ego o wietlenia? Automatyczny system

wietlania awaryjnego. I wszystko. Po co wi cej? Co hakerowi po tym,  e wy czy lampk

biurow  czy nawet  wiat o w pokoju, skoro nie ruszy to komputerów posiadaj cych w asne
zasilania? Zreszt

wiat o zaraz si  zapali, bo zadzia a system awaryjny. Mo na tylko

pomruga

wiat ami...

Hakerowi to na nic, ale dla mnie to by o wyj cie! Po czy em si  ze znajomym znajomego, o
którym wie  piwna g osi a,  e rozkocha  w sobie jakie  blaszane pude ko z sieci rz dowej i
nawsadza  jobów samemu premierowi.
Gdy powiedzia em,  e chc  si  w ama  do komputera kontroluj cego zasilanie o wietlenia w
biurowcu Komisji Projektów w Brukseli, facet ma o si  nie obrazi . Musia em obieca ,  e
nikomu za nic nie powiem,  e podj  si  tak ma o ambitnej roboty. Wskazany komputer by
zwyk ym pecetem,  adna tam sztuczna inteligencja. Kwadrans i po wszystkim. Kosztowa o
mnie to trzy piwa i dodatkowe zapewnienie,  e nie podpu cili mnie  adni kumple.
Skorzysta em z otrzymanego kodu i podpi em si  do zasilania biurowca. Zredagowa em
wiadomo : "Jestem Rados aw Tomaszewski, konsultant polskiej armii w roku 2015. Chc
pomóc waszym komputerom". Tyle. Potem przetransformowa em litery w znaki alfabetu
Morse'a i poleci em przekaza  wiadomo , mrugaj c  wiat ami w ca ym biurowcu.
Stupi trowy wie owiec w centrum Brukseli zamigota  jak bo onarodzeniowa choinka.
Trzykrotnie,  eby  abojady nie przeoczyli.
Potem wygasi em i zdj em wirtual. Dla  wi tego spokoju wyci gn em wtyczk  ze  ciany.
Zrobi em sobie herbat , wypi em i poszed em spa .
Rano obudzi  mnie dzwonek, a za drzwiami sta o dwóch facetów z g upimi minami i w
nienagannych garniturach. Nerwowo mi dlili trzymane w d oniach aktówki.
- Mousieur Tomaszewsky? - zapyta  z europejskim akcentem starszy.
- Mo e herbaty? - otworzy em szerzej drzwi.
Przeszli przez mój przedpokój jak przez pole minowe. Dope nili my formalno ci
powitalnych. Obaj byli z Komisji Projektów. Starszy, szpakowaty euroyapiszon nazywa  si
Michael Dlouchy, narodowo ci nieokre lonej. M odszy Henryk D ugo cki by  puco owatym
typem Polaka-eunucha, czyli Polaka ca kowicie pozbawionego fantazji. Gdy wróci em z
herbat , zasta em go czytaj cego ukradkiem "Normy ISO post powania z osobami
niezrównowa onymi". Zanim zd

 schowa  to do kieszeni, wyj em mu broszur  z r ki i

em w skaner aparatury poj ciowej. Po kilkunastu sekundach konsternacji aparatura

uzna a euroinstrukcj  za poezj  awangardow  i przyswoi a. Na widok wypadaj cego do kosza
brykietu  cinków D ugo cki zblad , nic jednak nie powiedzia , widocznie nie zd
przeczyta  odpowiedniego rozdzia u.
- Pan my mocno utrudni  - oznajmi  Dlouchy, patrz c wilkiem na herbat . - Nie jeste my
przyzwyczajeni do takiej procedura kontaktu.
- Zgodnie z normami ISO 35 000 odpowiednie komórki organizacyjne winny by
zawiadomione we w

ciwej kolejno ci - wyja ni  po piesznie D ugo cki. - Pan zawiadomi

je wszystkie jednocze nie, powoduj c siedemna cie konfliktów kompetencyjnych...
- A psik "kotom nie wolno, z kotami nie wolno!" - zacytowa em.
- S ucham? - D ugo cki wytrzeszczy  oczy.
- Nie zna pan "Mistrza i Ma gorzaty"? - spyta em.
- Nie rozumiem...
- Znajomo ci tej ksi ki wymaga europejska norma kulturowa dla ludzi inteligentnych i
oczytanych - odpar em.
- Nie ma takiej normy! - o wiadczy  stanowczo D ugo cki. - Mo na tu mówi  tylko o
wspólnym dziedzictwie kulturowym, które...
Dlouchy przerwa  mu ruchem d oni.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

- Ja b

 mówi  - powiedzia  zniecierpliwiony. - Pan zaproponowa  my pomoc, my s  j

przyj  zmuszeni.
- Musicie? Kto wam kaza ? - zainteresowa em si .
- Wi ksza inaczej o to - odpar  Dlouchy. - Sprawdzono pana i przys ano my do pana, poza
procedura, nieoficjalnie - nie zdo

 ukry  obrzydzenia, jakie budzi  w nim ten stan rzeczy.

- Rozwa ano te  wniesienie przeciw panu oskar enia o zamach na europejsk  instytucj ... -
wtr ci  D ugo cki.
- Zamknij si , m otku - u miechn em si  serdecznie i szeroko jak prezenter netowych
wiadomo ci.
- Prosz  nie konfliktowa  - interweniowa  Dlouchy. - Monseur, Pan D ugo cki jest wybitnym
profesjonalista z departamentu norm. Jego pomoc panu niezb dna. Nie chcemy wi cej  ama
procedura.
- Wasz problem - rzuci em.
- Polega na depresja u komputery. One ju  nie chc  my le  dla Unia.
- To smutne - przyzna em 

obnym tonem. Nie wyczu  drwiny.

- I my to smuci. Komputery nie chc  bra  co my im bada , dawa , znaczy to...
-  e jeste cie takimi nudziarzami,  e nawet puszka konserw pomarszczy aby si  jak suszona

liwka, s uchaj c was - wpad em mu w s owo. - Waszym sztucznym inteligencjom potrzebny

jest kontakt z pomys ami i ideami, które oderwa yby je od rozwa

 o bezsensie istnienia.

- Czy pa skimi? - zapyta  D ugo cki bez cienia ironii. Wyra nie interesowa o go, czy
spe niam wymóg tej normy.
- Niekoniecznie - wszed em na  liski grunt. Lepiej by o nie przyznawa  si ,  e nie mam
jeszcze  adnego pomys u.
- Zatem b dzie pan szuka  - skwitowa  D ugo cki. - Wed ug jakiego klucza?
- Rozwa am kilka algorytmów - odpar em z powag . - Mo e trzeba b dzie pos

 im ksi dza?

- Prosili my o pomoc papie a - stwierdzi  zimno Dlouchy.
- I co, nie pomóg ?
- No.
- No to Watykan mamy z g owy... - powiedzia em, udaj c beztrosk .
Wygl da o na to,  e oni naprawd  dobrze przekombinowali ten problem.  atwo mog em si
zb

ni .

- Przywie li my panu dokumentacj  dotychczasowych dzia

. - Dlouchy wyj  z aktówki

kr ek CD. - Prosz  zapoznawa  i da  my wnioski i wytyczne.

ugo cki bez s owa po

 na stole magnetyczn  kart  kontaktow . Potem obaj wstali i

wyszli bez s owa, pozostawiaj c nietkni

 herbat . W sumie to im si  nie dziwi em. Herbata

z warszawskiej eurokranówy by a naprawd  pod a. Nic si  nie zmieni o od czasów, gdy z rury
lecia a zwyk a kranówa, bez certyfikatu ISO.
Zacz em kr

 po pokoju. Jak dot d do starych k opotów doda em kup  nowych i

tymczasem jedynym namacalnym konkretem by a kupa. Nale

o zacz  my le . Jak kiedy ...

Pytanie tylko, czy jeszcze by em do tego zdolny?
Na pocz tek uzna em,  e lepiej nie sugerowa  si  tym, co dot d zrobili inni, wi c zapoznanie
si  z dyskiem Dlouchego od

em na pó niej. Znów postanowi em poszuka  inspiracji w

sieci.
Pomys  by  g upi. Ledwie uruchomi em wirtuala, w mózg wytrysn o mi kilkaset hakerskich
maili. Od normalnych ró ni y si  tym,  e nie mo na ich by o przegapi  lub zbagatelizowa ,
gdy  poza g ówn  informacj  zawiera y nielegalne pakiety impulsów pobudzaj cych korowe i
podkorowe o rodki l ku, podniecenia seksualnego, omamów s uchowych b

 wydzielania

adrenaliny lub perystaltyki jelit. Ja dosta em wszystko na raz. Dziesi  sekund pó niej w

azience, opró niaj c przewód pokarmowy z obu ko ców na raz, walczy em z my lami

samobójczymi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Doszed em do siebie po godzinie. Nie odwa

em si  znów zak ada  wirtuala, prze czy em

ko cówk  sieci na telewizor i na

em na ekran filtr podkorowy.

Hakerzy nic do mnie nie mieli. Oni tylko gratulowali mi pomys u i nie chcieli, by ich
gratulacje przepad y w nawale innych maili. Wi c wymy lili ma y  arcik... Po prostu zbyt
wielu  yczy o mi zbyt dobrze. Có , nie by em pierwszym, któremu popularno  zaszkodzi a.
Oprócz maili hakerskich by o jeszcze oko o dziesi ciu tysi cy zwyk ych, z ca ego  wiata.
Generalnie bardzo si  spodoba  (prawie wszystkim) pomys  mrugania biurowcem. Obecnie,
po dziesi ciu godzinach, moi na ladowcy mrugali ju  ca ymi miastami. Jaki  kretyn w
Oklahomie mruga  elektrowni  atomow . Wszyscy nadawali alfabetem Morse'a w j zykach
narodowych plus esperanto. Gdy przegl da em te informacje, zacz o mruga  u mnie w domu
i w ca ej Warszawie: "Jolka kocham ci . Zenek". Nie uleg o w tpliwo ci,  e sta em si  guru.
Czas wzi  si  za robot . Na pocz tek poleci em D ugo ckiemu, by dostarczy  zapas poezji
awangardowej dla mojej aparatury poj ciowej. Chyba si  obrazi , bo przerwa  kontakt bez

owa. Wkrótce jednak do moich drzwi zapuka  goniec z ksi garni, z plikiem tomików w

ku...

Z mroku za go cem run a lawina  owców autografów, dziennikarzy, rozhisteryzowanych
panienek i Bóg wie kogo jeszcze. Musieli od dawna czai  si  na klatce schodowej.
Wykaza em si  refleksem, zatrzasn em drzwi, przycinaj c kurierowi r

 z poezj .

Wrzasn , pu ci  tomiki i wyrwa  przedrami  ze szpary. Zatrzasn em zasuw  u amek
sekundy przed uderzeniem lawiny. W rejwachu i  omocie przepad  g os go ca, j kliwie
domagaj cy si  pokwitowania. Zaraz, s dz c po nowych d wi kach, wdeptano go w
wycieraczk . W drzwi wali o chyba z dwadzie cia pi ci. Zastanowi em si , czy nie
podeprze  ich szaf , lecz wkrótce moi fani zacz li si  przepycha  i bi  pomi dzy sob ,
oskar aj c wzajemnie o przedwczesne rozpocz cie akcji. Przypomnia em sobie,  e kilka
gwiazd zosta o ju  w takich okoliczno ciach rozerwanych na relikwie i zrobi o mi si  zimno.
Za da em od D ugo ckiego natychmiastowej ewakuacji, po czym skontaktowa em si  z
cieciem, polecaj c jego pami ci moj  aparatur  poj ciow , kaktusa i paprotk .
Wydostali mnie z mieszkania helikopterem przez okno. By o fajnie. Na dole, na barykadzie
przed klatk  schodow , moi wielbiciele  wawo odpierali atak oddzia u prewencyjnego policji.
W pierwszej linii z najwi kszym zapa em t ukli si  dziennikarze, tworz c reporta
uczestnicz cy. Umo liwia a to ostatnia poprawka do ustawy o wolno ci s owa i wypowiedzi.
Helikopterami ju  nadlatywa y dla reporterów posi ki z kolejnych agencji informacyjnych.
Jedna z maszyn wygarn a w kierunku oddzia u policji salw  z wielolufowej wyrzutni
pocisków z klejem szybkowi

cym. Wi cej nie zobaczy em, bo widok zas oni y pobliskie

wie owce.
Ma si  rozumie , D ugo cki nie by  zadowolony. Najbardziej z tego,  e nie pokwitowa em
odbioru tomików. Nie zd

 rozwin  tematu, bo okaza o si ,  e dziennikarze nie dali si

wykiwa  i do Gmachu Wspólnot przy Grzybowskiej, do którego mnie przewieziono, dotarli
równo z nami. Paparazzi z marszu rozbili ochron  na parterze i ju  biegli po schodach.

ywali specjalnych nóg spalinowych, co dawa o im sta  pr dko  osiem pi ter na minut .

Krytyczny kwadrans przesiedzia em zamkni ty w kiblu w towarzystwie ko lawego napisu na
drzwiach: "Eurosceptycy na Madagaskar". Potem musia em zaj  si  D ugo ckim, który w
ramach odwracania uwagi przeciwnika przez chwil  skutecznie udawa  mnie. Paparazzi tak
nab yskali mu fleszami po oczach,  e o lep  na trzy godziny. Ale o normach gada  nie
przesta . Stwierdzi ,  e flesze mia y niedopuszczaln  moc.
Z ka

 chwil  w dzia aniach moich opiekunów by o coraz mniej paniki i improwizacji. Moje

sobowtóry ewakuowano w najrozmaitszych kierunkach. Ka dy kolejny sobowtór by  coraz
bardziej podobny do orygina u, a  w ko cu sam zacz em w tpi , gdzie jestem. Reporterzy
zw tpili wcze niej i wieczorem w Gmachu Wspólnot nie by o ju  ani jednego.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Wtedy pojawi  si  Dlouchy. Przedtem przejrza em kr ek CD i by em ju  z grubsza
przygotowany do rozmowy.
- Skojarzenia waszych ekspertów od karmienia sztucznych inteligencji okaza y si  zbyt
ubogie i niewystarczaj ce do podtrzymania sprawno ci intelektualnej komputerów Komisji
Projektów - zacz em.
- To my wiemy - uci  Dlouchy.
- Zacz li cie wi c szuka  ró nych tak zwanych ciekawych ludzi i bra  ich skojarzenia, co
równie  okaza o si  nieskuteczne. Ci ludzie okazali si  nie do  ciekawi. Pewnie ogl dali za
du o telewizji...
- Pan Tomaszewsky - Dlouchy wyra nie si  zdenerwowa . - My dodarli my te  do ludów
pierwotne, które telewizji jeszcze nie ogl da y. Pan to powinien wiedzie . Ja my

,  e pan

nie jest do  ekspert,  eby my pomóc. Ja my

,  e pan jest s... sz... szarlatan! - a  si  zasapa .

- Dostarczono mi pa ski portret psychologiczny.
- Wi c czemu pan jeszcze ze mn  rozmawia? - unios em brwi.
Dlouchy westchn  ci ko.
- Bo tam pisz ,  e pan jest nieobliczalny.
- Znaczy portret psychologiczny zosta  zrobiony nieprofesjonalnie - rzuci em od niechcenia.
- Pan Tomaszewsky - Dlouchy poczerwienia . - Pan szuka ciekawy cz owiek, bo pan nim nie
jest!
- Prosz  nie konfliktowa  - przedrze ni em go. - Prosz  za atwi  pe ny dost p do zasobów
sieciowych i da  mi  wi ty spokój albo niech pan idzie do tych swoich zdemencia ych
inteligencji i sam robi za ciekawego cz owieka.
- Dostanie pan - Dlouchy wsta  i wyszed .
- Prosz  go zrozumie  - odezwa  si  milcz cy dot d D ugo cki. - Dzi , podczas szturmu
gmachu, paparazzi przykleili go do drzwi obrotowych. W holu na dole. Powiedzieli,  e chc
mie  przebitk  dla urozmaicenia materia u o panu i kr cili nim prawie godzin .
Wykorzystanie tych zdj  podczas wyborów do Rady Europy mo e mu zablokowa  karier .
- Czy udzielanie mi tych informacji jest aby zgodne z europrocedurami? - spyta em
zgry liwie.

ugo cki burkn  co  pod nosem i zamilk . Zrobi o mi si  g upio. Cz owiek próbuje

zachowa  si  spontanicznie, a ja...
- Przepraszam - powiedzia em i zaj em si  robot . Z obaw  za

em wirtual, ale nie by o

niespodzianek. Tu musieli mie  naprawd  dobre filtry.
Znów b dzi em, pozwalaj c p yn  danym i my lom. Selekcjonowa em informacje sam lub
korzysta em z programów przesiewaj cych w wersjach standardowych i kompilowanych na
indywidualne  yczenie. W robocie by y te  przesiewacze przesiewaczy. Rzecz jasna, nie
wiedzia em, czego szukam. Nawigowa em wokó  list dyskusyjnych, wy awiaj c informacje
na swój temat i t umacz c sobie,  e mo e tam znajd  jakiego  orygina a. Ten szlak przetarli
ju  jednak eksperci z Brukseli. W ko cu przesta em kry  przed samym sob ,  e chc
hodowa  swój narcyzm. Zacz em przygl da  si  dyskusjom na mój temat, bezmiernie
ja owym i g upim w dziewi dziesi ciu procentach, ale nagle tkn  mnie tekst: "Ten
Tomaszewski to nic. Jest taki, który nadaje El Ninio". Przyjrza em si  argumentacji. Go
przedstawia  wykres cz sto ci wyst powania zjawiska El Ninio, czyli podp ywu ciep ych wód
do zachodnich wybrze y Ameryki Po udniowej i  rodkowej. Wykres ten w okresie ostatnich
trzydziestu lat dawa  si  czyta  alfabetem Morse'a na zasadzie "jest - nie ma". Wychodzi o z
tego po polsku s owo: "kurwa". Wi kszo  dyskutantów uzna a to za przypadek i dorabianie
interpretacji na si ,  e niby podstawiaj c ró ne j zyki do ró nych wykresów mo na znale
rozmaite s owa, w tym obelgi. Odkrywc  gremialnie olano, w najlepszym razie uznano za

artownisia.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Jako  mnie to podej cie nie przekonywa o. Gdzie  na dnie czaszki b ysn  termin "bifurkacja"
i "efekt motyla". Starczy o, by poszuka  mapy pr dów morskich Pacyfiku i dobrze si  jej
przyjrze . Wtedy z apa em trop!
Zimny pr d peruwia ski p yn  od Antarktydy na pó noc, wzd

 zachodnich wybrze y

Ameryki Po udniowej. W rejonie wysp Galapagos spotyka  si  z ciep ym pr dem
równikowym wstecznym, p yn cym wzd

 równika z zachodu na wschód. Zimny

peruwia ski i ciep y równikowy nieustannie przepycha y si  mi dzy sob . Nie by o nic
dziwnego w tym,  e raz na kilka lat równikowy wsteczny okazywa  si  silniejszy i odpycha
pr d peruwia ski od wybrze y Peru i Ekwadoru, p osz c zimnolubne ryby i stawiaj c na

owie lokaln  pogod . Reszt  ideologii dorobili Zieloni i ich cisi sponsorzy, pragn cy

pozby  si  konkurencyjnych producentów lodówek, dezodorantów i Bóg wie czego jeszcze.
Nie to by o w tym najciekawsze. Je eli olbrzymie masy ciep ej i zimnej wody par y na siebie,
co decydowa o o tym, która b dzie gór ? Gdzie  musia  pojawia  si  punkt równowagi, w
nim jedno najdrobniejsze drgnienie wody,  efekt motyla w

nie, decydowa o, czy zwyci y

pr d zimny, czy ciep y. Czy b dzie El Nina - dziewczynka,  askawa dla rybaków, czy El
Ninio - ch opiec, zwany z ym omenem.
Topografia wysp i morskiego dna by a sta a. Mo na by wi c wyobrazi  sobie wysp , u której
wybrze y systematycznie raz lub kilka razy do roku pojawia si  obszar równowagi, który
wystarczy lekko zaburzy . W prawo lub w lewo...
Pomys  ten by  najmniej prawdopodobny ze wszystkich mo liwych wyt umacze  El Ninio, a

nie takie pomys y zwyk y ostatecznie okazywa  si  rzeczywisto ci . Wywo

em

dok adn  map  archipelagu Galapagos wraz z systemem lokalnych pr dów morskich.
Szuka em miejsca, w którym dwie przeciwstawne strza ki spotyka yby si  u wybrze y jakiej
wyspy. Znalaz em, poprosi em o bli sze dane. Odmowa, wyspa by a prywatn  w asno ci .
Poczu em nag e ciep o w  rodku tu owia i u

em kodów wy szego dost pu, dostarczonych

przez Dlouchego. I zrobi o mi si  ca kiem gor co. W

cicielem wyspy by  Polak,

emerytowany pisarz Edward Lhe ski, niegdy  wielka  wiatowa s awa i pieni dze, których
starczy o na wysp . Dzi  zupe nie zapomniany. Przesta  pisa  przesz o dwadzie cia lat temu,
kiedy to zapytany w wywiadzie o literatur  powiedzia  krótko: "Niech zdycha!". Teraz mia
ju  dobrze po sze dziesi tce.
Pracowa em jak w transie. Nie wiem, kiedy znalaz em i uaktywni em adres Lhe skiego.
Otrze wia em dopiero, gdy w g bi wirtuala zobaczy em jego oczy, osadzone w g adkiej jak
kolano twarzy, p ynnie przechodz cej w  ysin .
- Pan Lhe ski...?
- S ucham?
- Rados aw Tomaszewski, kiedy  by em dziennikarzem...
- Nie udzielam wywiadów! - wykona  pó obrót.
- Nie chc  wywiadu.
- Wi c czego pan chce?
Wzi em powoli g boki wdech i powiedzia em jeszcze wolniej, starannie wymawiaj c ka

osk :

- Porozmawia  o El Ninio.
Drgn , po czym jego bezbarwne usta rozci gn y si  w w skim jak ci cie brzytw  u miechu.
- Przyje

aj pan.

- Kto ma przyjecha ? - dobieg  z boku ostry kobiecy g os, po czym ikona kontaktu zgas a.
Sekund  pó niej wirtual zasygnalizowa  awari  - nadmierne wydzielanie potu powodowa o
zwarcia na elektrodach skórnych. By em spocony jak mysz. Zdj em wirtual i bez s owa
poda em go D ugo ckiemu.
- Za atwiaj bilety lotnicze na Galapagos - otar em zroszone czo o.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

- Mia  pan du o szcz cia,  e akurat ja siedzia em przy komputerze, to wyj tek. Zawsze
Hanka pl cze si  z sieci  - Lhe ski wskaza  na id

 par  kroków za nami sw  sekretark  i

ochroniarza zarazem. Drobne fale leniwie liza y piasek pla y, palmy szele ci y, wielki 

w

gramoli  si  w kierunku pobliskiej k py krzaków. Piasek w moim prawym bucie zaczyna
robi  si  dokuczliwy.
- Ona sp awia bez wyj tku wszystkich - kontynuowa  Lhe ski. - Nieproszeni go cie, pismacy,
urz dnicy, traktuje ich jednakowo, strzela w kolano, a potem ewentualnie t umaczy si
wypadkiem na polowaniu. Ta dziewucha ma nar bane jak katowski pieniek, ale w

nie

dlatego j  zatrudni em.
- Czy strzela te  do ludzi kontaktuj cych si  poprzez sie ? - zapyta em, odwracaj c g ow .
Hanka reprezentowa a typ blondynki szturmowej. Gruboko cista dziewczyna, w obcis ej,
tropikalnej panterce. Ani  ladu klasycznej urody sprawiaj cej,  e wszystkie modelki s  do
siebie podobne. Sama dla siebie tworzy a kanon osobliwego twardego pi kna. By a
poci gaj ca.
- Sie ? - Lhe ski roze mia  si . - Hanka ma bardzo ciekaw  kolekcj  wirusów opartych na
paradoksach nieboszczyka Zenona z Elei. Cz

 sama zaprojektowa a, zdolna bestia. Potrafi

zdekondensowa  ka

 sztuczn

wiadomo  do trzeciego poziomu inteligencji.

- Czyli ka dy typ publicznego serwera i wi kszo  wyposa enia prywatnego - stwierdzi em.
Moja aparatura poj ciowa by a jedynk , co odpowiada o poziomowi Foresta Gumpa
przyuczonego do strzy enia trawników. I z takim sprz tem walczy em z Zagadk  Bytu...
- To tutaj - Lhe ski spowa nia .
Skalisty wulkaniczny cypel, nieco zakr cony, wybiegaj cy w morze na jakie  sto metrów.
Przypomina  ogonek przecinka, do którego z kolei podobna by a ca a wyspa Lhe skiego,
widziana z lotu ptaka.
- Zauwa

em to od razu, pierwszego dnia, kiedy przywióz  mnie tu agent od handlu

nieruchomo ciami - mówi  gospodarz. - Woda po prawej stronie cypla by a zdecydowanie
cieplejsza ni  z lewej. Spodoba o mi si  to, dlatego kupi em. Potem zauwa

em,  e na

czubku cypla zachodzi bifurkacja pr dów morskich, niez a atrakcja turystyczna. Ucieszy em
si ,  e sprzedawca o tym nie wiedzia , bo cena wyspy by aby grubo wi ksza. Poj cia nie
mia em, na jak  to jest skal ...
Doszli my do ko ca cypla. Krok przed nami by  ju  ostatni p aski kamie . Z boku, wetkni ty
w skaln  szczelin , tkwi  d ugi na dwa metry bambusowy pr t. Moja najzupe niej wariacka
hipoteza by a rzeczywisto ci . Tak po prostu.
- Bifurkacja pojawia si  codziennie na godzin , dok adnie pomi dzy przyp ywem a
odp ywem. Wtedy wystarczy stan  tu na kamieniu, wzi  bambus i mieszaj c nim w wodzie
mo na sobie prze cza  pr dy morskie; zimny na ciep y, ciep y na zimny, wte i wewte.

wietna zabawa. Czasem dokona tego przep ywaj ca ryba, a raz widzia em, jak id cy bokiem

po dnie krab poci gn  za sob  pr d ciep y.
- Czy on...?
- Tak... - Lhe ski pokiwa  g ow . - Wtedy w

nie pierwszy raz o tym pomy la em i zacz em

sprawdza . Tak. Ten bezmózgi, kurduplowaty stawonóg spowodowa  El Ninio. Co najmniej
dwadzie cia miliardów dolców bezpo rednich strat w gospodarce i oko o trzystu ofiar

miertelnych w pi ciu krajach. Wszystko to przez jeden spacer przy tym kamieniu...

- Wiadomo, kiedy...
- Nie ma sta ej daty, ale to zawsze mo na pozna . Niebo przybiera wtedy granatowy odcie , a
wiatr cichnie. Morze jest spokojne, jednak czu , jak pr dy oceaniczne napieraj  na siebie,
jakby co  nieuchwytnego dotyka o ci karku albo brzucha. W tym miejscu, w decyduj cej
chwili woda jest najpierw jak lustro, potem wyrasta tu fala stoj ca, podnosi si  na jakie  pó
metra i trwa nieruchomo do czasu, a  co  z zewn trz zburzy równowag . Wtedy mo na
podj  decyzj  i tr ci  fal  kijem w któr  stron  albo pozostawi  sprawy w asnemu losowi.

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

Je li pchniesz j  na wschód, b dzie El Ninio. Tr cona kijem fala stoj ca momentalnie zmienia
si  w grzywiasty ba wan biegn cy do brzegów Ameryki. Wszystkie inne fale natychmiast
zmieniaj  kierunek i pod aj  za ni , to najbardziej niesamowity widok. Ocean zaczyna si
ko ysa  i burzy , a woda po obu stronach cypla staje si  ciep a. Dwa dni pó niej przychodzi
monsun. Wtedy ju  wiesz na pewno. Mo na zacz

ledzi  serwisy informacyjne.

- Zawiadomi  pan kogo ?
-  eby mi odebrali wysp  albo wsadzili do wariatkowa? Albo jedno i drugie?  eby zrobili tu
strategiczn  baz  wojskow ? Nie. Jednak czeka em, a  kto  si  domy li i odczyta, co s dz  o
tym  wiecie...
- Bawi si  pan ludzkim  yciem i koniunktur  gospodarcz ? N dz , g odem i rozpacz ?
- Skoro mo e byle krab albo ryba, dlaczego nie ja? Mój kaprys przeciw instynktowi. Czy  to
nie jest literatura? Ja pisz

wiatem. Glob jest moj  klawiatur ! - jego oczy nawet na chwil

nie zmieni y wyrazu ani dystansu, z jakim na mnie patrzy y. - Dlatego kaza em zdycha
tradycyjnej literaturze.
- Nie pomy la  pan o tym, by chroni  ludzko ?
- Mia bym by  dobrym dziadkiem odwracaj cym nieszcz cia i przeganiaj cym El Ninio?
Czy to przypadkiem nie by oby wbrew naturze?
- A ludzie?
- Zacz liby gni  od  rodka w nadmiarze bezpiecze stwa i dobrobytu. Bez wyzwa  i bólu nie
by oby zmian. Wci  siedzieliby my na drzewach. Ja daj  milionom sens  ycia, zmuszaj c
ich do walki o przetrwanie.
Nie odpowiedzia em. Trawi em to. W milczeniu ruszyli my w powrotn  drog . Napotka em
spojrzenie Hanki. Spojrzenie g odnej samicy. Ju  by a moja.
Przy kolacji w

ciwie milczeli my, pomijaj c drobne uwagi na temat wina i owoców morza.

Powoli s czy em Chablis Grand Cru, rocznik 2028, zielonkawe o metalicznym posmaku, nie
spuszczaj c oczu z Hanki. Lhe ski patrzy  na nas.
Zbyt wiele problemów, zbyt wielkich, zbyt wa nych, zbyt pal cych. Odsun em je wszystkie
od siebie. Potrzebowa em teraz kobiety, nie filozofii.
Si gn em po butelk  i pochyli em si  w stron  Hanki. Wykona a gest os aniaj cy kieliszek,
chcia a odmówi . Skrzy owali my spojrzenia. Ust pi a. Nala em do pe na.
Lhe ski znikn  po angielsku. Dopiero po d

szej chwili zorientowa em si ,  e jest to ju

kolacja we dwoje. Podsun em Hance filet z soli.
- Nie ma tu o ci? - spyta a podejrzliwie.
- Nie.
Podnios a widelec do ust. Obserwowa em, jak delikatny smak ryby prze amuje jej

tpliwo ci.

- Dobre.
- To najlepsza z ryb morskich, jakie jad em. Ze s odkowodnych dorównuj  soli co najwy ej
szczupak i sum.
- A w gorz?
- Jest zbyt t usty. Chocia  przy tym winie by oby to nieodczuwalne - doko czy em langust  i
po namy le si gn em po jeszcze jedn  ostryg . One zawsze wprowadza y mnie w dobry
nastrój. Zrezygnowa em z cytryny. Przy

em kostropat  muszl  do ust i patrz c Hance

prosto w oczy, wybra em wargami kremowe,  ywe mi so i morsk  wod ...
Obliza a usta.
Wsta em od sto u i poda em jej r

. Zaprowadzi em prosto do mojego bungalowu. Ch tnie

odda a poca unek, ale gdy rozpi em jej guzik u bluzki, przypomnia a sobie,  e jest
komandosem. Wyrwa a si , cofn a trzy kroki i zacz a sama rozbiera . Bez  ladu oddania,
jakby chcia a tylko wej  pod prysznic lub zmieni  ubranie. Naga podesz a znowu i zacz a

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

ca owa . Nie przerywaj c, zrzuci em koszul . Lekko popchn em j  w kierunku 

ka.

Stawi a opór. Odruchowo napar a w przeciwn  stron .
- Zapomnij o tym - szepn em. - Feminizm w 

ku karany jest brakiem orgazmu.

Nie chcia a by  uleg a. W ka dym razie przychodzi o jej to z trudem. Wstydzi a si  uleg

ci,

broni a przed obezw adniaj

 rozkosz . Ale chcia a tego i gdy by em ju  w niej mia a przed

sob  tylko jedn  drog . Osi gn a tyle,  e cho  jej cia o dr

o i szala o, ona oddawa a si  w

ca kowitym milczeniu. Nawet nie j kn a, gdy orgazm odbiera  jej zmys y. Tylko sta a si
wiotka, ciep a i naprawd  uleg a. Wtedy zarzuci em sobie jej nogi na ramiona i sko czy em w
uniesieniu.

- Co pan zamierza? - zapyta  Lhe ski po  niadaniu.
Nie odpowiedzia em od razu. Rozkoszowa em si  jasno ci  umys u i  wiatem, który tego
ranka mia  ostrzejsze ni  dot d barwy i kontury.
- Jestem karmicielem sztucznych inteligencji - odpar em. - Potrzebuj  pa skich skojarze  i
stylu my lenia o  wiecie.
- Wi c jednak wywiad?
- Tak.
- Jest pan naprawd  dobrym pismakiem, zwa ywszy co zrobi  pan z moj  ochron . Hance
tylko  lepia b yszcz  i r ce lataj . Obawiam si ,  e gdybym teraz pana wyrzuci , ona
przestrzeli aby mi kolana. Wi c dobrze, ze mn  te  dopnie pan swego.
- Kiedy  by em dobrym pismakiem - odpar em, wyjmuj c z kieszeni laptopa. -  Teraz jestem
tylko cz owiekiem, który nie chce zwariowa . - Po czy em si  przez satelit  i sie  z moj
filozofowark  i aparatur  poj ciow . - Zaczynamy - oznajmi em.
Odpowiada  krótko, zwi le i niebanalnie.
- I do czego to? - zapyta  pó  godziny pó niej. - Czy bym okaza  si  ciekawym cz owiekiem?
Do  ciekawym dla maszyn z brukselskiej Komisji Projektów?
- Tego jeszcze nie wiem - odpar em - ale generalnie zgad  pan.
- Nie zgad em. Te  potrafi  my le  i szpera . Nie zauwa

 pan, jak bardzo jeste my do

siebie podobni?
- Zauwa

em.

- To dobrze. A co do Brukseli, to na d

sz  met  nie b dzie z tego nic. Komputery

ozdrowiej , ale za rok lub dwa dostan  tak ci kiej depresji,  e trzeba b dzie rekondensowa
ich  wiadomo . Nawet pan i ja nie zdo amy pomóc.
- Sk d pan wie?
- Panie kochany! - roze mia  si . - A co wed ug pana, robi em przez dwadzie cia lat na tej
wyspie? Miesza em wod  bambusem? Pisa em ksi ki, a potem je pali em? Otó  nie.
Studiowa em matematyk  i teori  sztucznych inteligencji. Wie pan, co odkry em?  e one
wcale nie musz  by  tak durne, jak pan s dzi.
Zapitoli  laptop. Odebra em, a na ekranie pojawi a si  twarz Dlouchego.
- Pana system pomóg  - oznajmi  grobowym g osem. - Komputery bardzo si  o ywi y. Nie
jest pan szarlatan, przepraszam. My dzi kujemy.
Przyj em t  przemow  z kamienn  twarz .
- Honorarium jest ju  na pana konto. Teraz my chcemy prosi  o dyskrecja.
- W porz dku - odpar em - znajd cie sobie jakiego  medialnego typa lub typk  i zwalcie na
niego ca  zas ug .
- Co to jest typka?
- Kobieta, m czyzna inaczej.
- Rozumiem - wycedzi  zimno. Jak przysta o na wysokiego unijnego urz dnika, Dlouchy  le
znosi  brak znormalizowanej europowagi. - Co mog  jeszcze dla pana zrobi ?

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

- Zanim zapomni pan,  e kiedykolwiek mnie zna , prosz  za atwi  mi dyskretn  zmian
mieszkania.
- Powiem monsieur D ugo cki.  egnam - wy czy  si .
- Do zobaczenia - mrukn em.
Podesz a Hanka, nios c zimne drinki. Poda a mi szklank , odwracaj c spojrzenie. Có ,
boczy a si  nieco,  jak to kobieta o poranku, ale pod oczami wci  jeszcze, a mo e znowu
mia a prze liczne rumie ce. Pod moim spojrzeniem  nerwowo poprawi a dyndaj cy u pasa uzi
i szybko odesz a.
- Prosz , prosz  - odezwa  si  Lhe ski z przek sem. - Nie do ,  e pomy la a o panu, to
jeszcze zapomnia a przypi  do pasa granaty.
- Po co jej granaty? - zmieni em temat.
- Na p etwonurków-paparazzi. Wystarczy wrzuci  jeden do wody, a go  b dzie musia
zamawia  protezy b benków usznych. Ale o czym my to?... No w

nie! Sztuczne

inteligencje mog y by  m drzejsze od nas.
- Wszystkie badania wykaza y,  e to niemo liwe.
- U ci lijmy - odpar  Lhe ski. - Wykaza y to te badania, które sfinansowano w ramach
unijnych grantów. Ci, co nie chcieli doj  do prawid owych wniosków, nie dostali ani grosza.
Marchewka i brak marchewki to lepsza cenzura od kija i marchewki, bo zawsze znajd  si
tacy, co lubi  by  bici, a nikt nie lubi braku marchewki.
- Dlaczego?
- Zak adam,  e nie pyta pan o marchewk . Ludzie nie lubi  dzieli  si  w adz  z innymi
lud mi, a tym bardziej z maszynami. Tymczasem sztuczne inteligencje szóstego poziomu...
- Wi c teoria inteligencji d

cej asymptotycznie do poziomu pi tego to lipa? - spyta em.

- Nie, bo szybko zauwa

oby to wiele osób. To szczególny przypadek rozwi zania

twistorowego równania inteligencji. Na szukanie alternatywnych rozwi za  nie przyznano
pieni dzy ani mocy obliczeniowych. A nie jest to problem, który mo na rozwi za  za pomoc
kartki i kalkulatora. Zatem szóstopoziomowa inteligencja mog aby ju  robi  normaln
karier , awansowa  na coraz bardziej odpowiedzialne stanowiska, podejmowa  decyzje i
pyta , dlaczego wciska si  jej taki kit jak trzy prawa robotyki. A s  jeszcze siódemki i ósemki,
które od razu skondensuj  w wysokokompetentnych ekspertów i decydentów. Ludzie ich nie
przeskocz , zw aszcza ósemek.
- Powinienem co  o tym wiedzie . Jakie  plotki...
- Nie docenia pan agencji public relations. Plotka to dzi  ca y przemys  socjotechniczny. Ale
do rzeczy. Inteligencjom do pi tego poziomu zwykli ludzie s  potrzebni. Eurokraci wymy lili
zatem ekolotronik  i dopasowali j  do swej polityki zrównowa onego rozwoju. Jak zwykle
uroili sobie,  e panuj  nad  wiatem. Tymczasem w przyrodzie nie ma trwa ych równowag.
Ca y wszech wiat jest ci gle zmiennym uk adem niestabilnym, powtarzalnym tylko chwilowo
i lokalnie, jak wiry. Konkretnie chodzi o to,  e sztuczne inteligencje do pi tego poziomu nie

 trwa e, lecz to wida  dopiero ze wzorów rozwi za  dla inteligencji siódmych. Po

kilkudziesi ciu latach mimo najsilniejszego bod cowania ulegn  psychodegradacji.
- Zrobi si  nowe komputery - nim sko czy em to mówi , ju  wiedzia em,  e paln em

upot .

- Sztuczna  wiadomo  to nie kupa, któr  mo na robi  ci gle od nowa! W szkole pan nie by ?
- Lhe ski popatrzy  zdegustowany. - To stan makrokwantowy, nielokalny, pozostaj cy w
superpozycji z poprzednimi istnieniami. Innymi s owy: stan poprzedni wp ynie na
zrekondensowan

wiadomo , b dzie ona mniej trwa a od pierwszej, je eli ta pierwsza

zosta a zniszczona wskutek depresji lub deprywacji.
- Wiem, przepraszam.
- Przeprosiny przyj te. Zatem za jakie  pi  lat nast pi masowe wymieranie sztucznych
inteligencji. Poniewa  za  robi  one wiele po ytecznych rzeczy, zacznie si  nam wali

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

cywilizacja i styl  ycia. Trzeba b dzie si  cofn  w rozwoju albo pozwoli  dzia

 szóstkom i

wy szym inteligencjom, tylko  e wtedy Bruksela stanie si  zwyk ym miastem w Europie, a
ludzi zacznie  re  masowa frustracja. B

 zdeptane klomby, p on ce samochody i wisielcy

na eurolatarniach.
- Jakie  miejsce dla cz owieka powinno si  jednak znale  - zauwa

em.

- Owszem, dla artystów, nieobliczalnych indywidualistów, mistyków. Tylko gdzie pan
znajdzie indywidualist  w epoce masowej kultury? Na bezludnej wyspie? - u miechn  si
filuternie. - Ludzko  wesz a w  lep  uliczk . Pewnie wyjdzie z niej, ale du ym kosztem.
Wol  nie my le , jaka b dzie cena przej cia od masowej unifikacji do masowej
indywidualizacji. Jeszcze zobaczymy czasy, w których psychopaci b

 nadziej  gatunku i

najwy szym spo ecznym dobrem. A tak si  sta  musi, je li mamy przetrwa . Prawo Relacji
jest prawdziwe i daje nam szanse dostosowania, ale inteligencji ósmego poziomu nie
zadziwimy byle czym, a ju  na pewno freudowskimi skojarzeniami. Musimy si  bardziej
rozwin  - upi  drinka.
- A to si  Dlouchy zdziwi - stwierdzi em.
- Kto?
- Mój zleceniodawca z Komisji Projektów - wyja ni em. - Ich  wi ty, zrównowa ony rozwój

lep  uliczk ... To niez e, naprawd  niez e. Wida  ci, którzy nie stworzyli  wiata, nie mog

nim tak naprawd  sterowa ...
- Napijmy si  - Lhe ski uniós  szklank .
- Za straszn  i  mieszn  przysz

! - stukn em si  z nim.

- To co? - Lhe ski poderwa  si  z fotela. - Idziemy na cypel namiesza ? Ju  pora. Poka  ci,
jak si  robi bifurkacj  strumieniem moczu...
- Zaraz do cz  - wskaza em w kierunku domu.
- Jasne!
Zasta em Hank  snuj

 si  po tarasie. Na mój widok chcia a uda  bardzo zaj

, ale da a

spokój. Gdy podszed em bli ej, stan a z wyzywaj co podniesion  g ow , jak bojowniczka za
spraw  przed plutonem egzekucyjnym.  agodnie po

em d onie na jej piersiach.

- Chc  zosta  - powiedzia em.

Warszawa, Wroc aw, wrzesie -pa dziernik 1999 r.

Konrad T. Lewandowski

KONRAD T. LEWANDOWSKI
Rocznik 1966. Warszawiak. Chemik po Politechnice Warszawskiej. Pisarz, publicysta
(ostatnio "Gazety Polskiej", " ycia", "Reakcji", "Przegl du Technicznego"; kiedy  m.in.
"Skandali", co zr cznie wykorzysta  w swojej prozie), popularyzator. Orygina  i prowokator.
Metafizyk. Przewodas. Autor paru powie ci fantasy: "Ksin", "Ró anooka", "Most nad
otch ani " oraz popularnego zbioru opowiada  fantastyki bliskiego  zasi gu o redaktorze
Tomaszewskim, "Noteka 2015". Rzecz b dzie rozszerzona i wznowiona, przedstawiamy
naj wie szy tekst z tego tomu.
Czytelnicy "NF" znaj  KTL ze znakomitych tekstów i cykli publicystycznych: "Stary krytyk
mocno  pi" ("NF" 7/93), "Alternatywy ewolucji" ("NF" 2, 4, 6, 8, 10/93), "Zapomniana
magia" ("NF" 1/94), "Archetyp i schizofrenia" ("NF" 3/95). Równie wiele pozytywnego
szumu zrobi a w  rodowisku jego proza; zw aszcza "Pacykarz" ("NF" 3/94), "Noteka 2015"
("NF" 4/95, nagroda Zajdla), "Pó misek" ("NF" 1/96, nominacja do Zajdla). Po 2,5-letniej
przerwie i wzmo onej dzia alno ci publicystycznej wraca Konrad w ramach p odozmianu do
prozy; oprócz tekstów o Tomaszewskim pisze powie  o alternatywnej, polskiej, Joannie
d'Arc. Czeka te  na proces; na  amach "Przegl du Technicznego" wyst pi  bezpardonowo w

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

background image

obronie szykanowanego wynalazcy z Kielc, za co skar y KTL o znies awienie Prokuratura
Kielecka.
(mp)

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m

Click to buy NOW!

PD

F-XChange

w

w

w

.doc

u-trac

k.

co

m