background image

CARLA CASSIDY 

 
 
 

Dziewczyna z wesołego 

miasteczka 

 
 
 
 

Under The Boardwalk 

 
 
 
 
 

Tłumaczyła: Alina Patkowska 

background image

PROLOG 

 
Niespokojnie przewracała się na wąskim łóŜku... Czekała... Wiedziała, Ŝe 

on przyjdzie, zanim jeszcze księŜyc przemierzy połowę swojej drogi po niebie, 
zanim piasek na plaŜy ostygnie po upalnym dniu. 

Usiadła, gdy usłyszała znajomy szmer palców ocierających się o rozpiętą 

w  oknie  siatkę.  Z  głośno  bijącym  sercem  wstała  z  łóŜka,  odsunęła  siatkową 
zasłonę i opierając się na ramieniu męŜczyzny, przeskoczyła przez parapet. 

Przez chwilę patrzyła na niego, tłumiąc radosny śmiech. Światło księŜyca 

ś

lizgało  się  po  jego  pięknej,  wyrazistej  twarzy.  Bez  słowa  odwróciła  się  i 

pobiegła przez wydmy, w stronę huczącego oceanu. Za plecami słyszała śmiech 
radosny, męski. 

Na brzegu zatrzymała się na chwilę i zrzuciła bawełnianą nocną koszulę. 

Naga i swobodna, dała nurka w fale. Woda była tak zimna, Ŝe zaparło jej dech. 
Wynurzyła  się  i  zerknęła  na  brzeg.  Stał  tam.  On  takŜe  zdąŜył  się  juŜ  rozebrać, 
ale  wiedziała,  Ŝe  w  Ŝaden  sposób  nie  uda  jej  się  go  namówić  do  kąpieli  w 
lodowatym oceanie. 

Płynęła,  patrząc  na  niego.  Jasne  światło  księŜyca  lśniło  na  opalonym, 

muskularnym ciele. Stał cierpliwie, czekając, aŜ ona się zmęczy i poszuka ciepła 
jego ramion. 

Gdy wreszcie wróciła na brzeg, wziął ją na ręce i zaniósł pod drewniany 

pomost.  Tam  delikatnie  połoŜył  ją  na  piasku.  Wygięła  się,  gotowa  na  jego 
przyjęcie. 

Wszedł w nią, czując na ustach słone krople wody. Ich ciała poruszały się 

w jednym rytmie z rozbijającymi się o brzeg falami. 

Potem leŜeli, objęci mocnym uściskiem. 
– Na zawsze – szepnął do niej. 
– Na zawsze – powtórzyła z namiętnością i wiarą młodości. 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY 

 
Nicolette  Young  pociągała  za  sznurki,  wprawiając  w  ruch  trzy  tańczące 

na scenie marionetki. Nagraną na taśmie muzykę zagłuszał śmiech publiczności. 
Uśmiechnęła  się  z  satysfakcją.  śyrafy  były  gwoździem  programu  i  dlatego 
właśnie  zawsze  prezentowała  je  na  ostatku.  Widok  trzech  stworzeń  o  długich 
szyjach, poruszających się w rytm najnowszych przebojów muzyki rap, był tak 
zabawny, Ŝe widownia reagowała gromkimi oklaskami. 

Podniosła głowę i ukradkiem wyjrzała przez czarną zasłonę oddzielającą 

ją od widzów. Przesunęła wzrokiem po rzędach ludzi siedzących na krzesłach i z 
zadowoleniem ujrzała nieznajome twarze. Oznaczało to, Ŝe rozpoczął się nowy 
sezon turystyczny. 

Miała  nadzieję,  Ŝe  będzie  to  dobry  rok,  w  przeciwieństwie  do  dwóch 

ostatnich.  Kraj  przeŜywał  recesję  i  mniej  ludzi  wyjeŜdŜało  na  wakacje.  A  ci, 
którzy  decydowali  się  na  wyjazd,  rzadko  zatrzymywali  się  w  Land’s  End, 
wesołym miasteczku niedaleko Oceanview w stanie New Jersey. 

Nikki  automatycznie  pociągała  za  sznurki  i  nagle  go  zobaczyła.  W  jej 

uszach rozległo się głuche dudnienie. 

Drgnęła  i  Ŝyrafy  przylgnęły  nosami  do  ziemi.  Widownia  znów 

wybuchnęła śmiechem, uznając to za zamierzony efekt. 

Nikki  natychmiast  oprzytomniała  i  kontynuowała  występ,  w  głowie 

jednak  czuła  pustkę.  Nie  mogła  oderwać  wzroku  od  męŜczyzny,  który  był 
częścią jej przeszłości. Dlaczego on się w ogóle nie zestarzał? zastanawiała się, 
patrząc  na  piękną  twarz  o  ostrych  rysach.  Niczym  portret  Doriana  Graya, 
Greyson  Blakemore  wyglądał  zupełnie  tak  samo  jak  przed  siedmiu  laty,  gdy 
widziała go po raz ostatni. Włosy miał kruczoczarne, choć krótsze niŜ wtedy, a 
jego oczy przypominały dwa węgle. Jedno spojrzenie tych oczu zawsze potrafiło 
sprawić, Ŝe topniała jak wosk. 

Co  on  tu  robi?  Dlaczego  tu  przyszedł?  W  jej  umyśle  pojawiały  się 

pytania, na które nie znała odpowiedzi. Tyle czasu juŜ minęło, tyle wspomnień 
wiązało się z tamtymi latami, słodkich, gorzkich i takich, które nadal sprawiały 
jej  cierpienie.  Zdumiała  się,  gdy  zauwaŜyła,  Ŝe  udało  jej  się  zakończyć 
przedstawienie punktualnie  co  do sekundy.  Przycisnęła guzik, dzięki  czemu  na 
scenę  opadła  kurtyna,  i  słuchała  nagranego  na  taśmę  własnego  głosu,  który 
zapowiadał termin następnego spektaklu. 

OstroŜnie  zwinęła  sznurki  marionetek  i  powiesiła  lalki  na  ścianie,  gdzie 

miały  czekać  na  kolejne  przedstawienie.  Za  plecami  słyszała  szuranie  stóp  i 
gwar dziecięcych głosów. Publiczność wychodziła z sali. 

Poruszała się jak odrętwiała, w głowie miała zamęt. 
Czy  nie  zapomniała  rano  zamknąć  drzwi  domu?  MoŜe  to  nie  on,  tylko 

background image

ktoś podobny do Greya. Czy na pewno wyłączyła ekspres do kawy? MoŜe tylko 
tak jej się wydawało. 

– Nikki? 
Niski głos dobiegał od strony widowni. Zamknęła oczy i poczuła dreszcz 

przebiegający  po  plecach.  Czy  wytwór  imaginacji  moŜe  mówić  ludzkim 
głosem? 

– Nicolette Richards? 
Tak,  to  był  Greyson.  Nikt  inny  nie  potrafił  wypowiedzieć  jej  imienia  w 

taki sposób. 

Wzięła  głęboki  oddech,  wyszła  zza  kurtyny  i  stanęła  przed  męŜczyzną, 

którego kiedyś kochała, a który dopuścił się wobec niej najgorszej zdrady. 

– Cześć, Grey. – Na szczęście jej głos brzmiał chłodno i spokojnie. Nic w 

nim nie zdradzało emocji kłębiących się w jej sercu. 

– Podobało mi się to przedstawienie. Zawsze byłaś bardzo utalentowana. 

– On równie dobrze kontrolował brzmienie swego głosu. Nic nie wskazywało na 
to, by jej widok poruszył go choć trochę. 

Jacy  my  jesteśmy  wobec  siebie  uprzejmi,  pomyślała,  wpatrując  się  w 

niego  w  milczeniu.  Jak  dwoje  ludzi,  którzy  pierwszy  raz  w  Ŝyciu  widzą  się  na 
oczy.  Z  bliska  zauwaŜyła,  Ŝe  jednak  się  postarzał.  W  kącikach  ciemnych  oczu 
miał  zmarszczki,  a  po  obu  stronach  zmysłowych  ust  wyraźne  bruzdy.  Na 
skroniach lśniło kilka pasemek przedwczesnej siwizny. Ostatnim razem, gdy go 
widziała,  miał  zaledwie  osiemnaście  lat.  Teraz  miał  dwadzieścia  pięć.  Był 
dojrzałym, przystojnym męŜczyzną. Zirytowało ją to, nie wiadomo, dlaczego. 

– Co ty tutaj robisz, Grey? 
–  Chciałem  z  tobą  porozmawiać  –  odrzekł  spokojnie,  z  twarzą  nie 

zdradzającą Ŝadnych uczuć. 

Nikki spojrzała na niego z zaciekawieniem. O czym on chce rozmawiać? I 

gdzie, do diabła, był, gdy go potrzebowała siedem lat temu? 

Naraz  zapragnęła  znaleźć  się  gdzieś  na  otwartej  przestrzeni,  gdzie  jego 

obecność nie wydawałaby jej się tak przytłaczająca. 

–  MoŜemy  porozmawiać  na  zewnątrz  –  zaproponowała,  idąc  do  drzwi. 

Grey szedł tuŜ za nią. Gdy się zatrzymała i jeszcze raz spojrzała na jego twarz, 
uświadomiła sobie, co się w nim zmieniło. Nie chodziło o upływ czasu, tylko o 
ubranie.  Grey,  jakiego  znała  kiedyś,  był  opalonym,  beztrosko  uśmiechniętym 
chłopakiem,  który  chodził  w  dŜinsach  z  obciętymi  nogawkami  i  bez  koszuli. 
Teraz  miała  przed  sobą  męŜczyznę  w  dobrze  skrojonym  garniturze  i  drogich 
skórzanych butach. Co więcej, otaczała go charakterystyczna dla Blakemore’ów 
atmosfera arogancji i pewności siebie. 

– O czym chcesz ze mną rozmawiać? 
– Pewnie słyszałaś o śmierci mojego ojca – zaczął. Nikki skinęła głową. 
–  Przykro  mi  z  tego  powodu  –  skłamała.  Ojciec  Greya  był  szorstkim  w 

background image

obejściu, świętoszkowatym człowiekiem, który od samego początku nie krył, Ŝe 
dziewczyna  syna  nie  podoba  mu  się.  „Gówniara  z  wesołego  miasteczka”  nie 
była odpowiednim towarzystwem dla jednego z Blakemore’ów. 

Nikki czekała na to, co Grey powie dalej. Patrzyła na jego czarne włosy. 

Miała  ochotę  wpleść  w  nie  palce  i  poczuć  ich  miękkość.  Zacisnęła  dłonie  w 
pięści, wbijając paznokcie w ciało. 

Grey  stanął  na  krawędzi  pomostu,  oparty  o  drewnianą  poręcz.  Za  jego 

plecami fale rozbijały się o brzeg, odbijając światło księŜyca w pełni. 

–  Wróciłem  tutaj  i  właśnie  przejmuję  rodzinne  interesy.  PoniewaŜ 

większość  z  nich  wiąŜe  się  z  wesołym  miasteczkiem,  uznałem,  Ŝe  powinienem 
porozmawiać z tobą. Zawsze dobrze wiedziałaś, co się tu dzieje. 

– A co cię interesuje? – zapytała obojętnym tonem. 
– Wszystko wskazuje na to, Ŝe Land’s End niebawem zbankrutuje. 
–  Mieliśmy  kilka  kiepskich  lat  –  przyznała  Nikki  niechętnie.  –  Ale  ten 

sezon powinien być o wiele lepszy. 

– Dostałem ofertę kupna tego terenu. 
Nikki zmruŜyła oczy. Owszem, słyszała pogłoski, Ŝe jakiś inwestor chce 

kupić ten teren pod budowę luksusowego hotelu. 

–  Czy  masz  zamiar  ją  przyjąć?  –  zapytała,  czując,  Ŝe  serce  jej  przestaje 

bić z lęku. 

Grey  wpatrywał  się w  dal  wzrokiem  równie  nieprzeniknionym  jak  wody 

oceanu. 

– Jeszcze nie podjąłem decyzji. 
Nikki wzięła głęboki oddech, by opanować wzbierający w niej gniew. 
– Jeśli sprzedasz Land’s End, pozbawisz wielu ludzi dachu nad głową. 
Grey mocno zacisnął usta. 
–  Przyjechałem  tu  po  to,  Ŝeby  rozeznać  się  w  sytuacji  i  podjąć  decyzję, 

która będzie najlepsza dla wszystkich. 

– Jestem pewna, Ŝe niezaleŜnie od tego, jaką decyzję podejmiesz, będzie 

ona  słuŜyła  przede  wszystkim  interesom  Blakemore’ów  –  odrzekła  Nikki  z 
goryczą. 

Grey spojrzał na nią beznamiętnie. 
–  Gdyby  tak  było,  to  juŜ  bym  podpisał  odpowiednie  dokumenty  i  nie 

próbowałbym nawet z tobą rozmawiać. 

– Więc dlaczego tu jesteś? – zapytała ze zniecierpliwieniem. Nie potrafiła 

oddychać ani myśleć swobodnie, gdy on znajdował się tak blisko. Zapach jego 
wody  po  goleniu,  chłodny  i  korzenny,  budził  wspomnienia,  które  wolałaby 
odsunąć jak najdalej od siebie. 

–  Chciałbym,  Ŝebyś  zorganizowała  spotkanie  pracowników  wesołego 

miasteczka,  w  czasie  którego  moglibyśmy  porozmawiać  o  przyszłości  Land’s 
End. 

background image

– Kiedy? Wzruszył ramionami. 
–  Kiedy  wam  to  będzie  odpowiadało.  MoŜesz  zadzwonić  do  mnie  do 

domu. 

Nikki tylko skinęła głową, niezdolna w tej chwili myśleć. 
–  Mam  nadzieję,  Ŝe  wkrótce  się  odezwiesz  –  rzekł  Grey,  kończąc 

rozmowę. Odwrócił się i odszedł, ona zaś patrzyła za nim, dopóki nie zniknął jej 
z oczu, a potem bezwładnie oparła się o poręcz i zakryła twarz dłońmi. Ogarnęły 
ją wspomnienia sprzed lat. 

– Ty i ja przeciwko całemu światu, mała. – IleŜ to razy słyszała od niego 

te  słowa?  Greyson  Blakemore,  który  nie  mógł  znaleźć  wspólnego  języka  z 
innymi  dziećmi,  bo  pochodził  z  bogatej  rodziny.  I  Nikki,  wychowana  w 
wesołym  miasteczku.  Po  raz  pierwszy  spotkali  się  tu  na  karuzeli.  Nikki  miała 
osiem lat, a Grey dziewięć. Natychmiast zaczęli spoglądać na siebie wrogo, bo 
obydwoje mieli ochotę przejechać się na srebrnym koniu z jaskrawo-niebieskimi 
wstąŜkami. 

–  Ty  jesteś  gówniarą  z  promenady  –  powiedział  Grey,  najwyraźniej 

powtarzając określenie, które gdzieś usłyszał i którego dokładnie nie rozumiał. 

Nikki bez lęku spojrzała mu prosto w twarz. 
– A twoja matka to sztywna jak kij, chciwa suka – odparowała. 
Przez  długą  chwilę  patrzyli  na  siebie  w  milczeniu.  śadne  z  nich  nie 

próbowało zaprzeczać słowom drugiego, ale nie było pewne, co zrobić dalej. W 
końcu Grey przełamał impas. 

– MoŜemy jeździć po kolei – zaproponował, obrzucając srebrnego konia 

tęsknym wzrokiem. 

Był  to  początek  znajomości,  która  kwitła  co  roku  od  końca  maja  do 

początku października. Nikki Ŝyła wakacjami, gdy obydwoje byli wolni. Mogli 
wtedy  wędrować  po  promenadzie  i  bawić  się  w  chowanego  między  palami 
drewnianego  pomostu.  Z  czasem,  gdy  obydwoje  podrośli,  te  rozrywki  zostały 
zastąpione przez inne, bardziej emocjonujące. 

Gdy Nikki miała dziesięć lat, Grey był jej najlepszym kolegą. Gdy miała 

trzynaście,  stał  się  dla  niej  bohaterem,  a  gdy  skończyła  szesnaście  – 
kochankiem. Wtedy to zaczęli rozmawiać o wspólnej przyszłości. 

– Nikki? Nikki, dobrze się czujesz? 
Kobiecy głos przywołał ją do rzeczywistości. Odsunęła dłonie z twarzy i 

ujrzała Bridget. Na jej malutkiej twarzy malowała się troska. Nikki zmusiła się 
do uśmiechu. 

– Wszystko w porządku. 
– Widziałam go, Nikki. Widziałam, Ŝe z tobą rozmawiał. Na pewno nic ci 

nie jest? 

Skinęła  głową  i  westchnęła  głęboko.  Podeszła  do  najbliŜszej  ławki  i 

usiadła, obawiając się, Ŝe nogi odmówią jej posłuszeństwa. Bridget przycupnęła 

background image

obok niej, machając drobnymi stopami w powietrzu jak małe dziecko. 

Bridget urodziła się jako karlica w czasach, gdy mało kto akceptował tego 

rodzaju  ludzi.  Przybyła  do  Land’s  End  przed  dwudziestu  laty  i  otworzyła  tu 
pizzerię.  śyjąc  w  nieco  surrealistycznej  atmosferze  wesołego  miasteczka, 
została  zaakceptowana,  podobnie  jak  wielu innych  odmieńców.  W  Ŝyciu  Nikki 
zawsze zajmowała bardzo szczególne miejsce. 

– Czy powiedział coś... o dziecku? – zapytała teraz, ujmując dłoń Nikki w 

swoją. 

Dziewczyna potrząsnęła głową i znów poczuła ukłucie bólu. 
–  Nie  masz  nawet  pojęcia,  ile  razy  wyobraŜałam  sobie,  Ŝe  znów  go 

spotykam  –  odrzekła  cicho.  –  Przez  wiele  nocy  marzyłam  o  jego  powrocie, 
szukałam  słów,  które  pragnęłam  mu  powiedzieć...  –  Zamilkła  na  chwilę.  – 
Nazwał  mnie  Nicolette  Richards.  To  znaczy,  Ŝe  wie  o  moim  małŜeństwie  – 
dodała nagle. 

– Skoro wie o małŜeństwie, to moŜe dowiedział się i o rozwodzie. MoŜe 

po tych wszystkich latach wreszcie wrócił po ciebie. MoŜe chce ci wynagrodzić 
to, co się stało – westchnęła z nadzieją Bridget, która zawsze była niepoprawną 
romantyczką. 

Nikki z trudem powstrzymała wybuch histerycznego śmiechu. 
– Nawet gdyby chciał, to w Ŝaden sposób nie potrafiłby mi wynagrodzić 

wyrządzonych krzywd – rzekła dobitnie. 

 
Greyson Blakemore stał przy oknie w pokoju na drugim piętrze, który w 

dzieciństwie był jego sypialnią, i wpatrywał się w dal, tam, gdzie na horyzoncie 
lśniły barwne światła promenady. 

Land’s End. Kiedyś to było jedyne miejsce na świecie, które naprawdę się 

dla niego liczyło. Tu było jego wybawienie, jego ratunek przed obłędem. 

Otworzył  okno  i  poczuł  na  twarzy  powiew  ciepłego,  pachnącego  solą 

powietrza.  Wraz  z  wiatrem  napłynęła  melodia  z  karuzeli.  Niczym  głos 
zaczarowanego fletu, ta melodia przywoływała Greya, przyciągała go do siebie, 
kusiła,  by  za  nią  podąŜyć.  Dźwięki  te  przywoływały  przeszłość.  Podobnie  jak 
podróŜnik  w  wehikule  czasu  Wellsa,  Grey  wybrał  miejsce  i  czas,  które  chciał 
odwiedzić.  Robił  to  wiele  razy  juŜ  wcześniej  i  zawsze  jego  podróŜ  w  czasie 
kończyła  się  na  wspomnieniach  chwil,  gdy  trzymał  Nikki  w  ramionach.  Ona 
miała wtedy siedemnaście lat, a on osiemnaście. 

Zamknął  oczy  i  płynął  z  falą  wspomnień,  wracając  do  tego  jednego, 

najwaŜniejszego  dnia.  W  jej  włosach,  długich  i  ciemnych,  zawsze  splątanych  i 
pachnących  słońcem,  odbijały  się promienie księŜyca.  Nie  był to pierwszy  raz, 
gdy trzymał ją w ramionach i całował, ale tej nocy w ich uścisku wyczuwało się 
pośpiech.  Mieli  świadomość,  Ŝe  za  dwa  dni  Grey  wyjedzie  do  college’u. 
Namiętność  ogarniała  ich  powoli,  aŜ  poczuli,  Ŝe nie  ma  juŜ  odwrotu.  Choć  juŜ 

background image

od  dawna  byli  kochankami,  tym  razem  było  inaczej  niŜ  zwykle;  ich  miłość 
przesycało słodko-gorzkie przeczucie rozstania i samotności. 

Później  wpatrywał  się  w  nią  z  podziwem.  Jak  zawsze,  nie  potrafił 

uwierzyć, Ŝe Nikki naleŜy do niego. Jej orzechowe oczy przybrały szary odcień 
w  mroku  panującym  pod  pomostem,  gdzie  leŜeli  na  plaŜy.  Skórę  miała  ciepłą 
jak  wygrzany  słońcem  piasek.  Światło  księŜyca  ślizgało  się  po  jej  twarzy, 
prostym  nosie,  rzeźbiąc  kaŜdą  linię  i  otaczając  ją  srebrzystą  poświatą.  Kochał 
Nikki  bardziej  niŜ  kogokolwiek  czy  cokolwiek  na  całym  świecie.  Mówili  o 
przyszłości,  snuli  plany...  ale  od  tamtej  nocy  nie  widział  jej  więcej...  aŜ  do 
dzisiejszego wieczoru. 

Nikki naleŜała do jego przeszłości, podobnie jak te beztroskie letnie dni. 

Później wyrzucił ją ze swego serca. Ale teraz na jej widok znów poczuł dziwną 
mieszaninę uczuć, których nie potrafił zrozumieć. 

– Greyson? 
Odwrócił się gwałtownie. W drzwiach pokoju stała matka. 
– Czekamy na ciebie z kolacją. 
–  Przepraszam.  Nie  zauwaŜyłem,  Ŝe  juŜ  jest  tak  późno.  –  Zerknął  na 

zegarek  i  ze  zdumieniem  uświadomił  sobie,  Ŝe  minęła  ósma.  Uśmiechnął  się 
przepraszająco. Matka zawsze kazała podawać kolację punktualnie o ósmej. 

To sztywne trzymanie się przez rodziców ustalonych reguł było jednym z 

powodów,  Ŝe  przed  wielu  laty  Grey  szukał  swobody  w  wesołym  miasteczku. 
Tam  kolację  jadło  się  wtedy,  gdy  było  się  głodnym.  Dzień  zaczynał  się  po 
południu  i  trwał  do  późna  w  nocy.  Nie  było  tam  zegarów,  rozkładów  dnia, 
zasad,  których  naleŜałoby  przestrzegać.  Ten  świat  diametralnie  róŜnił  się  od 
uporządkowanego otoczenia, w którym Grey się wychował. 

– Greyson, kochanie? 
Poczuł dłoń matki na rękawie marynarki i przyłapał się na tym, Ŝe znów 

patrzy  w  okno.  Zarumienił  się  z  zaŜenowaniem.  Matka  stanęła  obok  niego, 
roztaczając zapach kosztownych perfum. 

–  Wiesz,  obwiniam  siebie  za  to,  co  się  stało  –  powiedziała  i  gdy 

zauwaŜyła  zdziwione  spojrzenie  syna,  dodała:  –  Ojciec  zawsze  powtarzał,  Ŝe 
powinnam  postępować  z tobą bardziej  stanowczo.  Trzeba było  zabronić  ci tam 
chodzić. 

– Nic, co mogłabyś powiedzieć albo zrobić, nie powstrzymałoby mnie od 

tego.  –  Patrzył  na  światła  diabelskiego  młyna;  gdy  był  dzieckiem,  wesołe 
miasteczko sprawiało  na  nim  wraŜenie  królestwa  z  bajki. –  To  miejsce  zawsze 
miało dla mnie wielki urok. 

–  Ale  to  było  dawno  temu  –  odrzekła  matka,  gładząc  go  po  ramieniu.  – 

Ten urok mógł działać na dziecko, ale teraz jesteś dorosłym, odpowiedzialnym 
męŜczyzną. 

Odpowiedzialność...  właśnie.  Od  siedmiu  lat  ogromna  odpowiedzialność 

background image

za rodzinne interesy spoczywała na barkach Greysona. A teraz miał decydować 
o losie ludzi z Land’s End. 

Odsunął  się  od  okna  i  ruszył  na  dół  do  jadalni.  W  progu  zatrzymał  się  i 

rzucił jeszcze jedno szybkie spojrzenie na kolorowe światła. Gdziekolwiek był i 
cokolwiek robił, jego myśli zawsze wracały tutaj, do wesołego miasteczka i do 
Nikki. 

MoŜe  to  dobrze,  Ŝe  tu  wróciłem,  myślał,  idąc  za  matką  po  schodach.  Z 

pewnością naleŜy pozbyć się tych iluzji, pogodzić się z przeszłością, zostawić ją 
za  sobą  i  poszukać  szczęścia  w  przyszłości.  Zastanawiał  się  tylko,  czy  w  tym 
celu będzie musiał doprowadzić do zamknięcia wesołego miasteczka. 

background image

ROZDZIAŁ DRUGI 

 
Nikki budziła się powoli. Przeszkadzały jej odgłosy poranka – dudnienie 

młota  gdzieś  za  oknem,  uporczywy  szum  fal  oceanu  rozbijających  się  o  brzeg, 
głos Bridget, która krzyczała do swego męŜa, Szweda, by wyniósł śmiecie. 

Sny rozwiały się. Nikki poczuła gorycz w ustach. Miała ochotę napić się 

kawy.  Wstała  i  narzuciła  na  siebie  długi  jedwabny  szlafrok,  który  przyjemnie 
chłodził  ciało.  Początek  czerwca  był  tak  upalny,  Ŝe  ostatnio  wróciła  do 
młodzieńczego zwyczaju sypiania nago. 

Zawiązała  pasek  szlafroka,  poszła  do  kuchni  i  nastawiła  ekspres. 

Zachmurzyła czoło, przypominając sobie sny, które prześladowały ją przez całą 
noc. Były to erotyczne sny – z Greyem w roli głównej. 

Zaniosła kawę do małego saloniku i opadła na sofę. Jej wzrok spoczął na 

zdjęciu  stojącym  na  bocznym  stoliku.  Johnny.  Zaciekawiło  ją,  gdzie  on  teraz 
jest, co robi w tej chwili. Ich małŜeństwo przetrwało tylko dziesięć miesięcy, ale 
rozstali  się  jako  przyjaciele.  Ten  ślub  był  jej  drugim  Ŝyciowym  błędem. 
Pierwszym było to, Ŝe zakochała się w Greyu i zaufała mu. 

– Hej, Nikki. 
– Wejdź – zawołała i uśmiechnęła się, gdy w progu pojawiła się Bridget. 
– Dzień dobry – powiedziała karlica i zaraz zniknęła w kuchni. Po chwili 

wróciła, trzymając w obu dłoniach kubek z kawą. 

– Słyszałam, Ŝe Lars kazał ci trzymać się z daleka od kofeiny – zauwaŜyła 

Nikki. 

Jej mała przyjaciółka tylko machnęła ręką. 
–  Och,  Lars!  On  chyba  myśli,  Ŝe  jeśli  będę  piła  za  duŜo  kawy,  to  nie 

urosnę. Nie chce uwierzyć, Ŝe juŜ na to za późno. – Jej twarz rozświetlił uśmiech 
nieposłusznego dziecka. – Jesteś gotowa do wycieczki? 

Nikki skrzywiła się. 
–  Właśnie  się  zastanawiam,  czy  nie  spakować  bagaŜy  i  nie  wyjechać  z 

miasta pierwszym pociągiem. 

Bridget uśmiechnęła się ze współczuciem. 
–  Powinnaś  przewidzieć,  Ŝe  skoro  jesteś  przewodniczącą  naszego 

komitetu,  to  tobie  właśnie  przypadnie  obowiązek  prowadzenia  negocjacji  z 
Greyem.  Kochanie,  trzeba,  Ŝeby  ktoś,  kto  jest  naszym  przedstawicielem,  był  z 
nim,  gdy  zacznie  się  tu  rozglądać.  Wiem,  Ŝe  to  dla  ciebie  trudne,  ale  z 
pewnością potrafisz się zdobyć na uprzejmość, oprowadzić go po całym terenie i 
nie narazić nas na niebezpieczeństwo z powodu swojej przeszłości. 

Nikki  ze  znuŜeniem  skinęła  głową.  Tak,  wiedziała,  Ŝe  powinna  przestać 

myśleć  o  przeszłości  i  skupić  się  na  tym,  co  teraz  najwaŜniejsze  –  na 
przetrwaniu  wesołego  miasteczka.  Poprzedniego  dnia  na  spotkaniu  wszystkich 

background image

osób związanych z Land’s End uświadomiła sobie ze struchlałym sercem, Ŝe to 
właśnie  jej  przypadną  w  udziale  pertraktacje  z  Greyem.  Zadzwoniła  do  niego 
wieczorem  i  zaprosiła  go  na  dokładne  oględziny  terenu.  Nic  dziwnego,  Ŝe 
prześladowały ją erotyczne sny. To dlatego, Ŝe znów musi się z nim spotkać. 

–  Jeśli  będę  miała  odrobinę  szczęścia,  to  Grey  szybko  załatwi  swoje 

sprawy tutaj i wróci do Nowego Jorku. 

– Czy nie sądzisz, Ŝe po śmierci ojca zechce tu zostać? 
–  Mam  nadzieję,  Ŝe  nie  –  odrzekła  Nikki  natychmiast.  Ale  co  będzie, 

pomyślała,  jeśli  on  tu  rzeczywiście  zostanie,  ona  zaś  będzie  skazana  na  to,  by 
codziennie  go  spotykać?  Jeśli  ma  zamiar  wciąŜ  tu  mieszkać,  musi  nieustannie 
podsycać w sobie nienawiść i gorycz. Powinna zignorować erotyczne napięcie, 
które znów się między nimi pojawiło. Te emocje są niebezpieczne, niechciane... 
głupie. 

– Nikki, czy dałabyś mu jeszcze jedną szansę, gdyby cię o to poprosił? – 

zapytała cicho Bridget. 

– Nigdy – odrzekła natychmiast. – Nie ma juŜ dla niego miejsca w moim 

Ŝ

yciu.  Sam  sobie  odebrał  to  prawo,  gdy  przysłał  mi  kopertę  z  pieniędzmi  na 

usunięcie ciąŜy. 

– Był wtedy młody. 
–  Ja  teŜ  –  odparowała  Nikki.  –  Młoda,  samotna  i  w  ciąŜy.  Wszyscy 

zawsze mi powtarzali, Ŝe jestem głupia, bo dziewczyny z wesołego miasteczka 
są  łatwym  łupem  dla  chłopców  z  tak  zwanych  porządnych  domów.  Ale  ja 
myślałam,  Ŝe  to,  co nas  łączy,  to  coś  zupełnie innego...  –  Potrząsnęła  głową.  – 
Byłabym głupia, gdybym jeszcze raz pozwoliła, by Grey znów mnie oczarował. 
A moja matka nie urodziła głupiej córki. 

 
Grey  szedł  plaŜą  w  stronę  wielkiej  planszy,  na  której  było  napisane: 

„Land’s End, największe małe molo w New Jersey”. Molo, które miało niecałe 
dwa  kilometry  długości,  nie  mogło  konkurować  ze  swoim  sławniejszym, 
ponaddziesięciokilometrowym kuzynem w Atlantic City. Kiedyś jednak Land’s 
End  było  bardzo  popularną  atrakcją  turystyczną.  Zbudowano  je  na  początku 
wieku i aŜ do ostatniej dekady to miejsce prosperowało doskonale. 

Grey  wiele  razy  słyszał  opowieści  o  tym,  jak  jego  dziadek,  który  był 

właścicielem  tego  terenu,  pozwolił  się  tu  zatrzymać  wędrownemu  wesołemu 
miasteczku.  Ludziom  z  lunaparku  spodobało  się  to  miejsce  i  udało  im  się 
uzyskać zgodę na całoroczne osiedlenie. 

Ojciec  Greya  podzielił  tę  ziemię  na  mniejsze  parcele  i  spisał  umowy 

dzierŜawy. Nikt z pierwszych osiedleńców nie pozostał juŜ przy Ŝyciu, ale nadal 
mieszkali tu ich potomkowie, a takŜe inni, którzy przybyli tutaj w poszukiwaniu 
własnego miejsca na ziemi. 

Grey  wpatrywał  się  w  wielką  planszę.  ZauwaŜył,  Ŝe  była  zniszczona  i 

background image

spłowiała.  Ruszył  dalej.  Molo  zaczynało  juŜ  oŜywać.  Jakiś  staruszek  zakładał 
markizę  na  straganie,  przysadzista  kobieta  zamiatała  chodnik  przed  budką,  w 
której znajdowała się strzelnica. Spojrzał na zegarek. Było tuŜ po dziesiątej. Za 
dwie godziny  wszystkie  budki,  strzelnice,  karuzele i  teatrzyki będą  otwarte dla 
odwiedzających. 

W  świetle  dnia  magiczny  urok  tego  miejsca  znikał.  Słońce  bezlitośnie 

ukazywało  zniszczoną,  brudną  farbę  na  ścianach  budynków.  Wiatr  niósł  lekki 
zapach  zepsutych  ryb  i  wodorostów.  Nawet  deski  pomostu  były  stare,  spękane 
od upału, w wielu miejscach nadpróchniałe. Grey zastanawiał się, czy Nikki teŜ 
straci swój urok w jaskrawym świetle dnia. 

Jeśli  nie  liczyć  tej  krótkiej  wizyty  przed  dwoma  dniami,  nie  był  tutaj od 

siedmiu lat, ale dobrze pamiętał, dokąd pójść. 

Zatrzymał się przed swoją ulubioną pizzerią i przez moment rozkoszował 

się wonią ostrego sosu i ciepłego ciasta. Nie zastanawiając się, co robi, okrąŜył 
budynek dokoła i wszedł do środka przez tylne drzwi. Zaskrzypiały tak samo jak 
kiedyś.  Uśmiechnął  się  w  duchu  i  wszedł  do  mrocznego  pomieszczenia.  Przy 
starym  stole  piknikowym  siedziało  mniej  więcej  ośmioro dzieci  i  jadło pizzę  z 
wielkiego  talerza  stojącego  pośrodku.  Niektóre  rzeczy  nigdy  się  nie  zmieniają, 
pomyślał  Grey,  siadając  przy  sąsiednim  stoliku.  Przez  chwilę  miał  wraŜenie, 
jakby cofnął się w czasie. Kiedyś codziennie przychodził tu na lunch, spotykał 
się  z  Nikki  i  zjadał  swoją  porcję  „pomyłek”  Bridget.  Przymknął  oczy, 
przypominając  sobie,  z  jaką  niecierpliwością  biegł  tu  kaŜdego  dnia,  nie  mogąc 
się  doczekać,  kiedy  wreszcie  zobaczy  Nikki,  pochwyci  ją  w  ramiona  i 
wykradnie  pocałunek  w  tej  małej  kuchni. Obejmował  ją  i  przyciągał  do siebie, 
zupełnie  nie  zaŜenowany  własnym  podnieceniem.  Te  pocałunki...  Smakowała 
pepperoni i sosem pomidorowym, a jej włosy pachniały ciastem. 

– Pięknie pachniesz – szeptał jej do ucha, a potem znów pochylał się nad 

ustami. 

–  Ty  pachniesz  piękniej  –  śmiała  się,  tuląc  się  do  niego  mocno  i 

przesuwając koniuszkiem języka po konturach jego warg. 

Uwielbiała  się  z  nim  draŜnić,  on  zaś  nie  miał  nic  przeciwko  temu.  Czuł 

instynktownie,  Ŝe  obietnice,  jakie  składały  jej  oczy  i  pieszczoty,  zostaną 
spełnione.  Nigdy  nie  wątpił,  Ŝe  wieczorem,  gdy  cienie  pod  molo  pogłębią  się, 
spotkają się tam i będą mogli cieszyć się sobą do woli. 

Przywołał  się  do  porządku  i  wrócił  myślami  do  teraźniejszości. 

Uświadomił sobie, Ŝe przyjście tutaj było błędem. Zapach pizzy, śmiech dzieci, 
atmosfera  restauracji,  wszystko  to  przywoływało  wspomnienia,  które  Grey 
wolałby odsunąć jak najdalej od siebie. 

Nadal pamiętał gniew, jaki go ogarnął, gdy w dwa miesiące po wyjeździe 

do college’u ojciec pokazał mu wycinek z prasy zapowiadający ślub Nikki. Grey 
załamał  się  i  teraz  uświadomił  sobie,  Ŝe  po  tych  wszystkich  latach  nadal  nie 

background image

udało mu się do końca pozbierać. 

Tak, przyjście tutaj było błędem. Podniósł się z zamiarem wyjścia, ale w 

tej  chwili  w  drzwiach  kuchni  pojawiła  się  Nikki.  W  rękach  trzymała  talerz  z 
pizzą.  ZauwaŜyła  go  natychmiast  i  na  moment  zastygła  w  miejscu  jak 
przestraszona  sarna  schwytana  w  światła  samochodowych  reflektorów.  Na  jej 
policzki wypełzł rumieniec, a duŜe oczy pociemniały. Grey ciekaw był, czy ona 
takŜe  przypomniała  sobie  te  letnie  dni,  gdy  kuchnia  Bridget  była  jednym  z 
miejsc, w których obydwoje poznawali hipnotyczną siłę miłości i seksu. Poczuł 
ogarniające  go  dreszcze,  choć  podniecenie  było  ostatnią  rzeczą,  jaką  pragnął 
teraz odczuwać. 

Nikki z trudem oderwała wzrok od jego twarzy. 
– Proszę – powiedziała, stawiając talerz przed dziećmi i uśmiechając się z 

przymusem.  WciąŜ  czuła  na  sobie  spojrzenie  Greya.  Opanowała  się  i  podeszła 
przy stolika, przy którym siedział. 

– Zdawało mi się, Ŝe mamy się spotkać za godzinę. 
.  –  Chciałem  tylko  sprawdzić,  czy  Bridget  nadal  prowadzi  akcję 

doŜywiania dzieciaków. 

– Codziennie, chociaŜ nieźle byś oberwał, gdyby usłyszała, Ŝe nazywasz 

to  akcją  doŜywiania.  Ona  twierdzi,  Ŝe  po  prostu  pozbywa  się  w  ten  sposób 
wszystkich „pomyłek”, których nie moŜe podać zwykłym klientom. 

Grey skinął głową i w kącikach jego ust pojawił się cień uśmiechu. 
–  Gdyby  Bridget  rzeczywiście  popełniała  tyle  pomyłek,  jak  twierdzi,  to 

juŜ dawno by zbankrutowała. 

–  Karmi  całą  masę  głodnych  dzieci...  Niektóre  z  nich  nie  będą  juŜ  nic 

jadły aŜ do jutra, gdy znów tu wrócą. – Nikki pochyliła się nad blatem stołu. – 
Grey,  te  dzieci  pochodzą  z  rozbitych  rodzin,  ich  rodzice  są  uzaleŜnieni  od 
alkoholu  albo  narkotyków.  Bridget  nie  tylko  daje  im  gorący  posiłek,  ale  takŜe 
potrafi ich wysłuchać, pocieszyć, zachęcić do walki o swoje prawa. 

– Nikki, nie musisz mi opowiadać o tym, ile dobrego robi Bridget. Chyba 

nie zapomniałaś, Ŝe i ja byłem jednym z jej podopiecznych? 

Nikki wyprostowała ramiona. 
– Nie, nie zapomniałam. Chcę się tylko upewnić, Ŝe i ty o tym pamiętasz. 

Wszyscy tutaj byli dla ciebie dobrzy. Nie obchodziło ich, kim jest twoja rodzina 
ani jakie masz problemy. Zaakceptowali cię bezwarunkowo. 

– To prawda – zgodził się i w jego głosie naraz zabrzmiało znuŜenie. 
–  Więc  jak  moŜesz  myśleć  o  tym,  Ŝeby  zamknąć  wesołe  miasteczko?  – 

zapytała z gniewem. 

– Nikki, nie mogę podejmować decyzji finansowych opierając się na tym, 

Ŝ

e wiele lat temu jacyś ludzie byli dla mnie dobrzy. Muszę się skoncentrować na 

tym, co przyniesie zysk mojemu przedsiębiorstwu. 

W tej chwili w drzwiach kuchni pojawiła się Bridget. 

background image

–  Co  się  dzieje?  Nowy  chłopak  na  molo?  –  Z  rozpromienioną  twarzą 

podeszła do stolika. – Greyson Blakemore... dorosły i w znakomitej formie. 

–  Witaj,  Bridget.  Ty  teŜ  wyglądasz  kwitnąco  –  powitał  ją  Grey, 

odpowiadając uśmiechem na uśmiech. 

–  Słyszałam,  Ŝe  wróciłeś  –  ciągnęła  Bridget,  siadając  wraz  z  nimi  przy 

stoliku. – Czas juŜ, Ŝebyś zapuścił gdzieś korzenie. Co cię tak długo trzymało z 
dala od domu? 

Grey  wzruszył  ramionami,  Nikki  jednak  nie  usłyszała  juŜ  jego 

odpowiedzi. Wymknęła się do kuchni i stanęła oparta o lodówkę. Przed oczami 
miała obraz ich dwojga, leŜących na piasku. Grey obiecał jej, Ŝe będą razem na 
zawsze, a ona mu wierzyła. A niech go diabli porwą razem z jego kłamstwami. 
To wszystko trwało tak krótko. 

– Nikki? – Bridget zajrzała do kuchni. – Grey powiedział, Ŝe jest gotów i 

czeka na ciebie na zewnątrz. 

– Chyba lepiej mieć to juŜ z głowy – westchnęła, bardziej do siebie niŜ do 

Bridget. Wzięła głęboki oddech i wyszła na zewnątrz. 

– Dokąd chcesz iść? – zapytała bez wstępów. Grey wyciągnął z kieszeni 

plik papierów. 

–  Mój  ojciec  przed  śmiercią  otrzymywał  skargi  na  stan  bezpieczeństwa 

urządzeń. MoŜe zajmiemy się tym najpierw. 

–  Nie  rozumiem,  o  jakie  zabezpieczenia  moŜe  chodzić.  Oczywiście, 

wszystko  tu  trzeba  by  odmalować,  ale  zawsze  bardzo  dbaliśmy  o 
bezpieczeństwo. 

Grey  podał  jej  jeden  z  papierów.  Był  to  list  opisując  ryzyko,  na  jakie 

naraŜają się wszyscy wsiadający na diabelski młyn. Nikki szybko przebiegła go 
wzrokiem. 

– Nie moŜesz tego brać powaŜnie – mruknęła. – Ten, kto to wysłał, nawet 

się nie podpisał. Pewnie ktoś z miasta, komu nie udało się wygrać pluszowego 
zwierzaka na strzelnicy, napisał to, Ŝeby się na nas zemścić. 

– Mimo wszystko traktuję to powaŜnie – odrzekł Grey spokojnie. – Nikki, 

jeśli  jest  jakaś  moŜliwość,  Ŝeby  nie  zamykać  wesołego  miasteczka,  to  muszę 
sprawdzić,  jakie  przeszkody  stoją  przed  nami  i  ile  trzeba  zainwestować,  Ŝeby 
Land’s End zaczęło przynosić większe dochody. Obejrzyjmy więc wszystko po 
kolei, dobrze? 

W  chwilę  później,  gdy  Pete  Ely,  właściciel  diabelskiego  młyna, 

pokazywał 

Greyowi 

dokumentację 

pochodzącą 

ostatnich 

kontroli 

bezpieczeństwa,  Nikki  skorzystała  z  okazji,  by  przyjrzeć  mu  się  dokładnie. 
Bardzo  się  starała  zachować  obiektywizm.  Łatwiej  jej  było  utrzymać  dystans, 
gdy  widziała  go  w  drogim  garniturze.  Dziś  jednak  miał  na  sobie  znoszone 
drelichowe  spodnie  i  sportową  koszulkę  z  krótkimi  rękawami.  W  tym  stroju 
przypominał Greya z jej młodości, chłopaka, którego kochała tak bardzo. 

background image

ś

ałowała,  Ŝe  się  nie  oŜenił.  MoŜe  gdyby  miał  Ŝonę,  nie  odczuwałaby 

pokusy;  moŜe  wtedy  nie  uległaby  radom  węŜa,  który  szeptem  przekonywał  ją, 
by spróbowała soczystego owocu. Ale przecieŜ kosztowała go juŜ w przeszłości 
i wiedziała, Ŝe w środku ma gorzkie nasiona. 

–  Zdaje  się,  Ŝe  tutaj  wszystko  jest  w  porządku  –  rzekł  wreszcie  Grey, 

patrząc  ze  zmarszczonym  czołem  na  diabelski  młyn.  –  Choć  na  pewno 
przydałoby się trochę świeŜej farby. 

– Wszędzie tutaj przydałoby się trochę świeŜej farby – odparowała Nikki. 

–  Kilka  miesięcy  temu  prosiliśmy  twojego  ojca,  by  zgodził  się  na  jakiś  czas 
obniŜyć czynsz dzierŜawny, Ŝebyśmy mogli poczynić tu pewne inwestycje. Ale 
odmówił. 

– Zrozumiałem, co chciałaś powiedzieć – mruknął Grey i ruszył w stronę 

karuzeli. Nikki szła o kilka kroków za nim, niepewna, czy zdoła utrzymać nerwy 
na  wodzy.  Grey  takŜe  szedł  coraz  wolniej.  Ciekawa  była,  czy  i  jego  ogarnęły 
wspomnienia. 

Wszedł  na  platformę  i  zbliŜył  się  do  srebrnego  konia,  o  którego  kiedyś 

walczyli. PołoŜył rękę na siodle, niegdyś jaskrawo-niebieskim, teraz wyblakłym 
jak marzenia sprzed lat. 

– Teraz juŜ nie warto byłoby się o niego kłócić, prawda? – powiedział ze 

smutkiem. – Zawsze mi się wydawało, Ŝe jest większy i ładniejszy. 

– We wspomnieniach wszystko wydaje się lepsze niŜ w rzeczywistości – 

mruknęła. 

– Kto to teraz prowadzi? 
– Walt Simon. 
– Walt Simon? PrzecieŜ on musi mieć juŜ ze sto lat. 
Nikki 

nie 

udało 

się 

ukryć 

uśmiechu. 

KaŜdego 

zdumiewała 

długowieczność  i  młodzieńczy  duch  Walta.  On  sam  właśnie  wyłonił  się  zza 
budki z biletami, obrzucając ich przenikliwie spojrzeniem niebieskich oczu. 

–  A  niech  mnie  –  zawołał,  zbliŜając  się  do  nich  charakterystycznym 

krokiem reumatyka. Wyciągnął dłoń do Greya, który potrząsnął nią mocno. – A 
niech  mnie  – powtórzył  i  jego  twarz  rozświetlił  promienny  uśmiech.  Staruszek 
nie miał zębów i wyglądał z tym uśmiechem jak małe dziecko. – Wiedziałem, Ŝe 
kiedyś  tu  wrócisz.  Ty  i  Nikki  zawsze  byliście  moimi  najlepszymi  klientami. 
Zjawiliście  się  tu  pierwsi,  gdy  otwierałem,  i  odchodziliście  ostatni,  gdy 
zamykałem jesienią. Pamiętasz? 

– Pamiętam – uśmiechnął się Grey. 
– Tak, tak. – Walt znów pokazał w uśmiechu bezzębne dziąsła. – To były 

czasy.  Wszędzie  pełno  ludzi,  a  do  mojej  karuzeli  ustawiały  się  kolejki 
dzieciaków. JuŜ teraz nie ma tylu chętnych. – Posmutniał i zerknął niespokojnie 
na  Greya.  –  Czy  przyjechałeś  po  to,  Ŝeby  nam  pomóc  i  znów  oŜywić  Land’s 
End? 

background image

– Grey właśnie się zastanawia, czy oŜywić to miejsce, czy raczej wyssać z 

niego resztkę Ŝycia – wyjaśniła Nikki. 

–  Wyssać...  to  znaczy,  chcesz  zamknąć  wesołe  miasteczko?  –  zapytał 

Walt z niedowierzaniem. – Chyba tego nie zrobisz, Grey? 

Grey skrzywił się niechętnie. 
– Walt, próbuję podjąć rozsądną decyzję. 
– Grey przejął rodzinne interesy Blakemore’ów – znów wtrąciła Nikki. 
–  Ale  ty  nigdy  nie  byłeś  taki  jak  reszta  Blakemore’ów  –  zaprotestował 

Walt.  –  Twoja  rodzina  zawsze  myślała  tylko  o  forsie,  ale  ty  kierowałeś  się 
sercem.  –  Popatrzył  na  młodego  męŜczyznę  ze  smutkiem  i  przesunął 
powykręcaną  dłonią  po  rzadkich  siwych  włosach.  –  Przez  ostatnie  pięćdziesiąt 
lat  nieustannie  walczyłem  z  Blakemore’ami.  Zawsze  mi  się  wydawało,  Ŝe  ty 
będziesz inny... lepszy. 

Nikki  zauwaŜyła,  Ŝe  policzki  Greya  lekko  pociemniały.  Podniósł  wyŜej 

głowę. 

– Co tu jest do rozumienia, Walt. Mam swoje zobowiązania i priorytety. 

Jestem Blakemore’em. 

–  Jeśli  zechcesz  zlikwidować  wesołe  miasteczko  i  wyrzucić  nas  stąd,  ze 

wszystkich  sił  będziemy  się  starali  utrudnić  ci  Ŝycie  –  ostrzegł  go  Walt  z 
uśmiechem niesfornego chłopca. – Ja i ci tutaj – wskazał na drewniane konie – 
potrafimy być bardzo uparci, jeśli chcemy. 

W oczach Greya pojawił się błysk uznania. 
Ruszyli  dalej.  Grey  sprawdzał  stan  drewnianych  pomostów  i  sporządzał 

notatki na temat wszystkiego, co widział. Nikki odkryła, Ŝe zaczyna patrzeć na 
wesołe  miasteczko  jego  oczami.  To,  co  zobaczyła,  wprawiło  ją  w  stan  bliski 
rozpaczy. Trzeba tu było zainwestować wiele pieniędzy i pracy. Turyści omijali 
z daleka miejsce, które popadało w ruinę. 

Potrzebny  był  ktoś,  kto  by  się  o  wszystko  zatroszczył  i  zaryzykował 

inwestycje na tym terenie. Ojca Greya, Thomasa Blakemore, wesołe miasteczko 
nic  nie  obchodziło.  ZaleŜało  mu  tylko  na  pieniądzach  z  dzierŜawy,  które 
wpływały co miesiąc. 

A  jak  było  z  Greyem?  Nie  znała  go  tak  jak  niegdyś.  Kiedyś  kochał  to 

miejsce  i  mieszkających  tu  ludzi.  Przyglądała  mu  się,  gdy  oglądał  strzelby  w 
strzelnicy Jima. Czy moŜna jakoś wzbudzić w nim dawne uczucia? Ze względu 
na przyjaciół miała nadzieję, Ŝe jej się to uda. Wiedziała jednak, Ŝe jest to trudne 
zadanie. Kiedyś przecieŜ Grey kochał takŜe i ją, ale to uczucie równieŜ wygasło 
szybko i bez śladu. 

– Sam nie wiem, Nikki – powiedział w jakiś czas później, stając obok niej 

na  krawędzi  pomostu.  –  Nie  wygląda  to  dobrze.  –  Starannie  złoŜył  notatki  i 
wsunął je do kieszeni. Dobrze wiedział, Ŝe do późna w nocy będzie je przeglądał 
i analizował, zastanawiając się nad tym, co zobaczył. – Widzę tu wiele minusów 

background image

i bardzo mało plusów. 

–  Jest  tylko  jedna  rzecz,  której  nie  da  się  zapisać  na  papierze...  magia. 

Grey,  czy  juŜ  zapomniałeś,  jak  magicznym  miejscem  było  dla  ciebie  kiedyś 
Land’s  End?  Czy  przypominasz  sobie,  jak  bezpieczny  i  mile  widziany  zawsze 
się tu czułeś? 

Nieświadomie pochwyciła go za ramię. 
–  Grey,  zawsze  twierdziłeś,  Ŝe  to  magiczne  miejsce.  Ta  magia  nadal  tu 

jest, tylko nie widać jej pod warstwą popękanej farby, starości i zaniedbania. – 
Puściła jego ramię i odsunęła się o krok. Wiatr rozwiewał jej włosy, a w długich, 
ciemnych  pasmach  odbijały  się  refleksy  słońca.  –  Wszyscy  mamy  jakieś 
marzenia, Grey. Wszyscy, którzy mieszkają na promenadzie, a od ciebie zaleŜy 
los tych ludzi. 

Patrzył na nią spod przymruŜonych powiek, próbując nie zauwaŜać piersi, 

na  których  wiatr  opinał  bawełnianą  koszulkę,  ani  długich,  opalonych  nóg 
wyłaniających się z nogawek szortów. 

– Marzenia są dla dzieci – odrzekł szorstko, spoglądając na fale oceanu. 
–  To  nieprawda  –  zaprotestowała.  –  Marzenia  są  dla  wszystkich,  którzy 

mają  nadzieję,  włącznie  z  tymi  mieszkańcami  Land’s  End,  którzy  nie  mają 
pieniędzy.  Niektórzy  z  nich  są  fizycznie  upośledzeni.  Jedyne,  czego  im  nie 
brakuje, to nadzieja. – Znów pochwyciła go za rękę. – Grey, proszę, nie odbieraj 
nam  nadziei.  Daj  nam  szansę,  byśmy  mogli  ci  opowiedzieć  o  naszych 
marzeniach, zanim podejmiesz decyzję, by nas stąd usunąć. 

Przesunął  dłonią  po  włosach.  Sam  nie  wiedział,  co  myśleć.  Jej  słowa 

przypomniały  mu,  czym  to  miejsce  było  kiedyś  dla  niego.  Odsunął  się  i  znów 
spojrzał na wodę, jakby z fal chciał wyczytać odpowiedź. 

Uświadomił  sobie  coś  jeszcze.  ChociaŜ  Nikki  zdradziła  go  kiedyś, 

wychodząc za innego męŜczyznę, nadal jej pragnął. Wzbudzała w nim ślepe, nie 
zwaŜające  na  nic  poŜądanie.  Nie  był  tylko  pewien,  czy  nie  jest  to  po  prostu 
jeszcze  jedno  wspomnienie,  pamięć  niegdysiejszego  uroku.  Gdyby  mógł  się  z 
nią  teraz  kochać,  czy  byłoby  to  równie  potęŜne  przeŜycie  jak  dawniej,  czy  teŜ 
upływ czasu dodał barw wspomnieniom? 

Pamięć  bywa  zawodna;  łatwo  prowadzi  na  manowce.  Grey  miał  inne 

kobiety oprócz Nikki, ale nigdy nie udało mu się osiągnąć podobnego poczucia 
pełni. Czy to teŜ była zwykła iluzja? 

– Grey? 
–  Dobrze  –  powiedział  naraz.  –  Jeśli  chcesz,  Ŝebym  ocalił  wesołe 

miasteczko, to musisz znów pokazać mi jego magię. 

Popatrzyła na niego ze zdumieniem. W głowie czuła zamęt. W jej oczach 

odbijały  się  dziwne  uczucia,  tak  jak  kiedyś,  gdy  spotkali  się  po  raz  pierwszy. 
Przyszło mu do głowy, Ŝe chyba właśnie wtedy zakochał się w niej na śmierć i 
Ŝ

ycie. 

background image

Była  obca  i  niezwykła  w  porównaniu  z  innymi  dziewczynami  w  szkole. 

Chodziła  boso,  nogi  zawsze  miała  bardzo  opalone,  kolana  i  łydki  pokryte 
siniakami.  Wyglądała  jak  bezdomna  sierota,  ale  w  jej  oczach  błyszczało 
poczucie  wolności  i  duma,  która  go  fascynowała.  Nikki  była  jak  istota  z  innej 
planety. Pragnął mieć ją na własność, poznać zalety jej wolnego ducha i uczyć 
się od niej. 

Teraz poczuł się tak samo. 
Odrzuciła włosy z twarzy i spojrzała na niego prowokacyjnie. 
– Dobrze, Grey, pokaŜę ci magię – rzekła w końcu. 
Nieświadomie podszedł do niej, pragnąc wziąć ją w ramiona i poczuć jej 

ciało tuŜ przy swoim. Gdy to zauwaŜyła, w jej oczach pojawił się dziwny błysk i 
odsunęła się nieco. 

– Muszę wracać do teatru – powiedziała, spoglądając na zegarek. Skinęła 

mu głową, odwróciła się i odeszła. 

Patrzył  za  nią,  Ŝałując,  Ŝe  nie  potrafi  wrócić  do  przeszłości.  Zastanawiał 

się,  co  się  wtedy  między  nimi  popsuło,  czuł  jednak,  Ŝe  ta  historia  nie  jest 
zakończona.  Wiedział,  Ŝe  nie  moŜe  snuć  planów  na  przyszłość,  dopóki  nie 
załatwi  tej  sprawy  z  przeszłości.  Powinien  spędzić  z  nią  jeszcze  jedną  noc. 
Wtedy moŜe uda mu się wyzwolić od wspomnień. 

background image

ROZDZIAŁ TRZECI 

 
–  Nie  mam  pojęcia,  dlaczego  się  zgodziłam  –  powiedziała  Nikki 

następnego  ranka,  nalewając  Bridget  kawę  do  filiŜanki.  –  PokaŜ  mi  magię, 
mówi, a ja na to: dobrze. Powinnam się zbadać u psychiatry. 

Bridget  pocieszająco  poklepała  ją  po  dłoni.  –  Jeśli  ci  się  to  uda,  z 

pewnością ocalisz wesołe miasteczko. 

–  Sama  nie  wiem,  czy  to  moŜliwe.  Albo  się  dostrzega  magię,  albo  nie. 

Tylko  ci,  którzy  są  wraŜliwi,  potrafią  ją  zobaczyć...  –  westchnęła  Nikki  ze 
zniechęceniem. 

Podeszła do okna, przez które wpadało poranne słońce. 
– Gdy iluzjonista materializuje w powietrzu kartę, niektórzy ludzie widzą 

w  tym  tylko  zręczność,  słyszą  wymowny  szelest  ubrania,  zauwaŜają,  Ŝe  po 
drodze  zahaczył  dłonią  o  rękaw.  Inni  widzą  magię.  Grey  kiedyś  ją  dostrzegał, 
ale  przez  ostatnie  siedem  lat  rozwijał  w  sobie  sceptycyzm  i  niewiarę 
Blakemore’ów. Co mam zrobić, Ŝeby znów dostrzegł magię? Jak mogę sprawić, 
Ŝ

eby  zechciał  zainwestować  w  wesołe  miasteczko?  Cały  ten  pomysł  jest 

zupełnie niedorzeczny. 

Usiadła  przy  stole  i  spojrzała  na  przyjaciółkę  z  desperacją.  Bridget 

spokojnie  wsypała  trzy  łyŜeczki  cukru  do  kawy  i  zmarszczyła  zadarty  nos  w 
uśmiechu. 

–  Nikt  lepiej  od  ciebie  nie  potrafi  przypomnieć  Greyowi,  czym  było 

kiedyś  to  miejsce i  czym  moŜe  znów  się stać.  Jest tu  magia, magia  zranionych 
ludzi,  którzy  szukają  tolerancji,  spokojnego  Ŝycia,  wspólnej  pracy  i  marzeń 
dzielonych  z  innymi.  Ty  sama  tego  doświadczyłaś.  Gdy  miałaś  szesnaście lat i 
twoja matka umarła, wszyscy tutaj dbali o ciebie i troszczyli się o to, Ŝebyś nie 
trafiła  do  sierocińca.  Wszyscy  jesteśmy  rodziną,  a  w  tej  chwili  los  tej  rodziny 
zaleŜy od ciebie, Nikki. Musisz sprawić, Ŝeby Grey znów nas docenił. Postaraj 
się jakoś go przekonać, Ŝeby nie zamykał wesołego miasteczka... nawet jeśli w 
tym celu będziesz mu musiała wybaczyć krzywdę, którą ci kiedyś wyrządził. 

– Nigdy – odrzekła z irytacją Nikki. – Mogę być dla niego uprzejma, ale 

nie potrafię mu wybaczyć. 

Bridget  uniosła  filiŜankę  i  przez  chwilę  w  milczeniu  wpatrywała  się  w 

twarz swojej przyjaciółki. 

–  Nigdy  się  nie  pozbierasz,  dopóki  nie  pozbędziesz  się  goryczy  – 

powiedziała  wreszcie.  –  Gniew  i  Ŝal  przywiązują  cię  do  Greya.  Musisz  z  nim 
porozmawiać, wyrzucić to z siebie i przebaczyć temu człowiekowi. Inaczej nie 
będziesz potrafiła dalej Ŝyć. 

Słowa  Bridget  dźwięczały  w  umyśle  Nikki  przez  całe  przedpołudnie. 

Porozmawiać  z  Greyem  o  przeszłości?  Niedorzeczne.  Czas  na  rozmowę  minął 

background image

juŜ dawno. Wybaczyć mu? NiemoŜliwe. Gniew dodawał jej sił. Gorycz z kolei 
trzymała  na  uwięzi  rozpacz...  rozpacz,  której  nigdy  nie  chciała  się  poddać, 
obawiając się, Ŝe mogłoby ją to zniszczyć. 

Wiedziała  jednak,  Ŝe  w  jednym  Bridget  się  nie  myli.  Mieszkańcy 

wesołego  miasteczka  kochali  ją  i  troszczyli  się  o  nią.  Zawsze  czuła  się  tu 
bezpiecznie. To był jej dom, ci ludzie byli jej rodziną i wiedziała, Ŝe jest im coś 
winna. 

W ciepłym porannym słońcu wyniosła na werandę pudło z materiałami i 

zajęła się robieniem nowej marionetki do swego spektaklu. Z uśmiechem wyjęła 
z  pudełka  w  połowie  skończoną  lalkę.  Był  to  tłusty,  biały  szczur;  na  pewno 
spodoba  się  dzieciom.  W  tej  chwili  nie  miał  jeszcze  mordki.  Nikki  miała 
nadzieję,  Ŝe  następnego  dnia  uda  się  ją  wykończyć  i  włączyć  szczura  do 
przedstawienia. 

Praca  nad  lalką  sprawiała  jej  wielką  satysfakcję.  Te  zabawki  zrobione  z 

drewna  i  tkanin  były  jej  dziećmi.  Ubierała  je  w  falbanki  i  muszki,  malutkie 
czapeczki baseballowe i szelki. 

PoniewaŜ poród Lolly przebiegał z komplikacjami i dziecko urodziło się 

martwe, lekarz powiedział Nikki, Ŝe prawdopodobnie nie uda jej się juŜ zajść w 
ciąŜę. Wiedziała więc, Ŝe te marionetki są jedynymi dziećmi, jakie kiedykolwiek 
będzie  miała, i  wkładała  w nie całą swoją  miłość.  Przymknęła  oczy,  walcząc z 
głębokim  Ŝalem,  jaki  zawsze  towarzyszył  takim  myślom.  Nigdy  nie  przytuli 
własnego  dziecka,  nie  będzie  mogła  go  kochać,  pozostaje  jej  tylko  pustka... 
Potrząsnęła głową i wróciła do pracy. 

Około  południa  schowała  pudełko  i  ruszyła  do  teatru.  Słońce  świeciło 

jaskrawo,  deski  pomostu  zaczynały  juŜ  parzyć  przez  cienkie  podeszwy 
sandałów. 

Cieszyła  się,  Ŝe  wreszcie  udało  jej  się  zainstalować  klimatyzację  w 

niewielkiej  salce  teatru.  Nadzieja  na  spędzenie  pół  godziny  w  chłodzie  mogła 
przyciągnąć  więcej  widzów  na  jej  spektakle.  Otworzyła  drzwi  i  weszła  do 
mrocznego  pomieszczenia,  przesuwając  dłonią  po  ścianie  w  poszukiwaniu 
kontaktu. 

–  Nie  zmieniłaś  zamków  –  powitał  ją  głęboki  głos  Greya.  Drgnęła 

zaskoczona. 

Siedział  w  pierwszym  rzędzie.  Wyglądał  zabawnie  w  małym  krzesełku, 

na którym zwykle zasiadały rozchichotane dzieci. Nie sposób jednak było wziąć 
go za  dziecko; emanowała z  niego  męskość  i nieodparty  urok,  który  zawsze  ją 
obezwładniał. 

–  Jak  się  tu  dostałeś?  –  zapytała,  zirytowana  głośnym  dudnieniem 

własnego serca. 

Wyciągnął rękę i pokazał jej klucz – ten sam, który dała mu przed wielu 

laty, gdy spotykali się tutaj, bo chcieli pobyć sam na sam. 

background image

–  Ale...  co  tu  robisz?  –  Nie  czekając  na  odpowiedź,  weszła  za  kurtynę 

oddzielającą ją od widowni. 

–  Pomyślałem,  Ŝe  moŜe  byłoby  dobrze,  gdybyś  zorganizowała  jeszcze 

jedno  spotkanie.  Chciałbym  usłyszeć,  co  macie  zamiar  zrobić,  Ŝeby  wesołe 
miasteczko stało się rentowne. 

–  To  dobry  pomysł  –  przyznała  Nikki  natychmiast.  –  Próbowaliśmy 

namówić  twojego  ojca,  Ŝeby  przyszedł  na  takie  spotkanie,  w  nadziei,  Ŝe 
osiągniemy jakiś kompromis, ale nie był tym zainteresowany. 

–  Nie  jestem  moim  ojcem  –  odrzekł  Grey,  wchodząc  za  kurtynę  i  stając 

obok niej w mroku kulis. 

–  MoŜesz  mieć  kłopoty  z  przekonaniem  ludzi,  Ŝe  jesteś  inny  niŜ  on...  Ŝe 

nie liczy się dla ciebie przede wszystkim zysk, a potem dopiero wszystko inne. – 
Zesztywniała; nie potrafiła czuć się swobodnie, gdy Grey stał tak blisko niej. 

–  A  ty  jak  myślisz?  –  Podszedł  bliŜej  i  znów  owiał  ją  znajomy  zapach 

wody kolońskiej. 

–  To  nie  ma  znaczenia  –  mruknęła  i  skupiła  uwagę  na  wiszących  na 

ś

cianie lalkach. – Chcesz czegoś jeszcze? – zapytała niegrzecznie, z nadzieją, Ŝe 

Grey nie usłyszy w jej głosie napięcia. 

–  Chciałbym  zobaczyć,  jak  to  miejsce  wygląda  w  porze  największego 

ruchu. O której godzinie przychodzi tu najwięcej ludzi? 

Cofnęła się o krok, obawiając się spojrzeć na niego wprost. 
– PrzewaŜnie około dziewiątej wieczorem. 
– Chciałbym, Ŝebyś była wtedy ze mną. Obiecałaś, Nikki, Ŝe pokaŜesz mi 

magię – przypomniał jej. 

Jego głos był miękki, przechodził niemal w szept. Nikki znów poŜałowała 

swojej  impulsywnej  zgody.  Musiała  chyba  zwariować,  Ŝeby  przystać  na  coś 
podobnego. 

Nie  miała  jednak  zwyczaju  wycofywać  się  w  pół  drogi.  Wzięła  głęboki 

oddech i spojrzała mu prosto w oczy. 

– W takim razie moŜe spotkamy się tutaj o dziewiątej? 
Zachmurzył się. 
– Dzisiaj wieczorem muszę być w domu. Moja matka będzie miała gości i 

nalega, Ŝebym teŜ się z nimi spotkał. MoŜe jutro? 

– Dobrze – zgodziła się. – A teraz muszę się przygotować do pierwszego 

spektaklu  –  dodała,  widząc,  Ŝe  Grey  się  nie  poruszył.  Szara  koszula  doskonale 
harmonizowała z kolorem jego oczu. Rzęsy miał długie i ciemne. 

Niespodziewanie wyciągnął rękę i połoŜył dłoń na jej ramieniu. 
– Nikki, myślę, Ŝe musimy porozmawiać o tym, co się kiedyś zdarzyło. 
Odsunęła się. 
– Nie ma o czym rozmawiać – powiedziała schrypniętym głosem, czując, 

Ŝ

e jej serce znów zaczyna bić mocniej. – To przeszłość, Grey. Naprawdę nie ma 

background image

sensu do niej wracać. Byliśmy młodzi, niedoświadczeni i to wszystko. – Wzięła 
głęboki oddech, Ŝeby opanować drŜenie, które ogarniało całe jej ciało. – Lepiej 
daj temu spokój. To juŜ się stało, a gadanie niczego nie zmieni. 

Przez  długą  chwilę  wpatrywał  się  w  jej  twarz,  jakby  niepewny,  czy 

powinien obstawać przy swoim, ale w końcu skinął głową. 

– W takim razie do zobaczenia jutro wieczorem. 
Gdy wyszedł, Nikki odetchnęła z ulgą. Przestrzeń za kulisami wydała jej 

się  o  wiele  większa  bez  jego  przytłaczającej  obecności.  Sprawdziła,  czy 
wszystko  jest  gotowe  do  spektaklu,  chwyciła  szczotkę  i  zabrała  się  do 
zamiatania sali. 

 
Szła  krętą,  zarośniętą  ścieŜką  prowadzącą  na  cmentarz  Land’s  End. 

Nadchodzący  zmierzch  zabarwiał  niebo  na  złoto  i  róŜowo.  Przy  kaŜdym  jej 
kroku na ziemi tańczyły długie cienie. W ciszy słychać było tylko głosy ptaków 
i szelest traw. 

Nie  była  tu  juŜ  od  dość  dawna  i  dzisiaj,  podczas  godzinnej  przerwy  na 

kolację, przyszło jej do głowy, Ŝe czas juŜ na kolejną wizytę. 

Przydałoby się skosić trawę, pomyślała. Źdźbła sięgały jej juŜ do kostek. 

Administracja  cmentarza  w  Oceanview  wynajmowała  kosiarzy,  ale  tym 
mniejszym  cmentarzem,  na  którym  chowano  ludzi  zatrudnionych  w  wesołym 
miasteczku, opiekowali się tylko przyjaciele i krewni zmarłych. 

Minęła starsze nagrobki. Tu leŜeli ludzie, którzy pierwsi osiedlili się nad 

oceanem. Na Ŝadnym z grobów nie rosły kwiaty. Ludzie z Land’s End kochali 
swoich bliskich, kiedy Ŝyli, lecz nie czuli potrzeby troszczenia się o ich groby. 

Na  nowszych  grobach  wyryte  były  nazwiska  ludzi,  których  znała  w 

dzieciństwie.  W  cieniu  drzewa  leŜała  jej  matka.  Nikki  zatrzymała  się  przy  jej 
grobie tylko na chwilę. Kochała matkę, ale to nie jej wspomnienie przywiodło ją 
teraz na cmentarz. 

Szła  dalej,  aŜ  wreszcie  zatrzymała  się  przy  malutkim  grobie.  Na  płycie 

wyryty był uskrzydlony aniołek i napis: Lolly Richards. 

Stojąc nad tym grobem znów poczuła w sercu dziwną pustkę, która kiedyś 

nie  opuszczała  jej  ani  na  chwilę.  Zdawałoby  się,  Ŝe  ból  powinien  juŜ  minąć. 
Przy kaŜdych kolejnych odwiedzinach grobu dziecka Nikki spodziewała się, Ŝe 
ukłucie  w  sercu  będzie  mniejsze,  cierpienie  jednak  nie  malało  z  upływem  lat. 
Pierwszy  rok  po  urodzeniu  i  śmierci  Lolly  był  koszmarem.  Nikki  cierpiała 
kaŜdego dnia. Budziła się z bólem serca rano i zasypiała z nim wieczorem. Na 
początku spędzała na cmentarzu wszystkie weekendy, ale ostatnio ograniczyła te 
wizyty, usiłując opanować jakoś niepohamowaną rozpacz. 

JuŜ  miała  wraŜenie,  Ŝe  jej  się  to  udało,  lecz  gdy  teraz  usiadła  w  gęstej 

trawie,  poczuła  palące  łzy  pod  powiekami  i  wiedziała,  Ŝe  ten  ból  nigdy  nie 
przeminie. 

background image

– Och, Lolly – szepnęła. Kochała swoje dziecko juŜ wtedy, gdy nosiła je 

w  sobie,  ale  nie  miała  okazji  obdarzyć  go  miłością  po  urodzeniu.  Lolly  nie 
przeŜyła czterdziestogodzinnego, okropnego porodu z komplikacjami. 

Nikki  zdławiła  szloch,  przypominając  sobie  chwilę,  gdy  lekarz  włoŜył 

dziecko w jej ramiona, by mogła się z nim poŜegnać. Lolly umyto i owinięto w 
jasno-róŜowy  kocyk.  Była  śliczna...  miała  delikatną  twarzyczkę,  w  której  jej 
rysy  łączyły  się  z  rysami  Greya...  ciemne  włosy  o  tym  samym  odcieniu,  co 
włosy Greya, i pełne usta, podobne do jej własnych. Powiodła wtedy palcami po 
delikatnej buzi, pocałowała blade czółko i poŜegnała swoją córeczkę. 

Z wysiłkiem otrząsnęła się z tych wspomnień i zaczęła wyrywać chwasty 

rosnące  wokół  grobu.  Lolly  Richards.  Powinno  tu  być  napisane:  Lolly 
Blakemore. Gdy Nikki przekonała się, Ŝe jest w ciąŜy, natychmiast napisała list 
do  Greya,  pewna,  Ŝe  uszczęśliwi  go  tą  wiadomością  i  Ŝe  wezmą  ślub.  W 
odpowiedzi  otrzymała  kopertę  z  pieniędzmi.  W  środku  nie  było  Ŝadnej  kartki, 
Ŝ

adnego wyjaśnienia. Poczuła się zdruzgotana. 

Zastanawiała się nad usunięciem ciąŜy, ale uświadomiła sobie, Ŝe nie jest 

w stanie tego zrobić. Dziecko w jej ciele było jedyną częścią Greya, którą mogła 
zachować na zawsze. 

Mimo  wszystko  przeraŜała  ją  perspektywa  bycia  samotną  matką.  Miała 

zaledwie siedemnaście lat i czuła się zupełnie osamotniona. 

Johnny  Richards  był  jednym  z  wyrzutków  społeczeństwa,  których 

przyciągnęło wesołe miasteczko. Atrakcyjny, czarujący męŜczyzna natychmiast 
zaprzyjaźnił  się  z  Nikki.  Gdy  zaproponował,  Ŝe  oŜeni  się  z  nią  i  da  dziecku 
swoje  nazwisko,  zgodziła  się.  Podjęła  tę  decyzję,  kierowana  lękiem  przed 
samotnością.  Wkrótce  po  urodzeniu  Lolly  zdecydowali  się  na  rozwód. 
Obydwoje wiedzieli, Ŝe ich małŜeństwo zostało zawarte pod wpływem impulsu. 

Johnny  odjechał  i  nigdy  go  więcej  nie  widziała,  choć  od  czasu  do  czasu 

dostawała od niego listy pełne opisów kolejnych podróŜy. 

Westchnęła  cięŜko,  wstając.  Niepotrzebnie  tu  przyszła.  Widok  grobu 

córeczki  oŜywiał  tylko  dawne  wspomnienia,  odnawiał  ból,  z  którym  i  tak 
musiała się zmagać codziennie. Nie pragnęła tego bólu. Potrzebny był jej gniew 
z  powodu  zdrady  Greya.  Gniew  był  dobry...  dawał  siłę.  Był  jej  jedyną  obroną 
przed Greyem i wciąŜ Ŝywymi wspomnieniami ich młodzieńczej miłości. 

– Nie zapomnę – powiedziała głośno. – Nigdy mu nie wybaczę. 
 
Grey  wyszedł  na  taras  domu  Blakemore’ów  i  wciągnął  głęboko  w  płuca 

ciepłe,  pachnące  solą  powietrze.  Miał  dość  woni  jedzenia  i  perfum,  którą 
przesycone było wnętrze salonu. 

Opadł na krzesło z kutego Ŝelaza i potarł skronie. Głowa zaczęła go boleć, 

gdy tylko pojawili się pierwsi goście matki. 

Wiatr niósł dźwięki melodii z wesołego miasteczka. Muzyka mieszała się 

background image

z gwarem dochodzącym z wnętrza domu. Grey westchnął, wiedząc, Ŝe przyjęcie 
potrwa  do  późna  w  nocy.  Przyjaciele  matki  uwielbiali  pić  koktajle,  jeść 
wykwintne przystawki i plotkować o tych, którzy nie mogli przyjść. 

Wpatrywał  się  w  dal.  Z  miejsca,  w  którym  siedział,  dostrzegał  tylko 

fragment  diabelskiego  koła.  Kolorowe  światła  lśniły  na  tle  czarnego  nocnego 
nieba. Jego myśli znów powędrowały do Nikki. 

Spojrzał  na  zegarek.  Siódma.  Nikki  powinna  teraz  być  na  wieczornym 

spektaklu. Zabawne; miał wraŜenie, Ŝe juŜ uwolnił się od dawnych wspomnień. 
Gdy  się  dowiedział  o  jej  małŜeństwie,  najpierw  rzucił  się  w  wir  nauki,  potem 
pochłonęły  go  nowojorskie  interesy  Blakemore’ów.  Prowadził  Ŝycie,  którego 
wielu  mu  zazdrościło.  Jadał  w  najlepszych  restauracjach,  a  w  wyjściach  do 
teatru  czy  na  bale  dobroczynne  towarzyszyły  mu  najpiękniejsze  i  najbardziej 
znane  kobiety  z  Nowego  Jorku.  Ale  w  pewien  sposób  zawsze  tęsknił  do  tego 
wesołego  miasteczka  i  szczęścia,  jakiego  zaznawał  w  objęciach  Nikki.  Owego 
głodu nic nie potrafiło nasycić. 

Czy  rzeczywiście  Nikki  miała  rację,  Ŝe  było  to  tylko  młodzieńcze 

zaślepienie? Czy to, co między nimi istniało, dawno się juŜ skończyło? Wydało 
mu się to nieprawdopodobne. 

– Och, tu jesteś – odezwał się kobiecy głos za jego plecami. 
Grey  zesztywniał,  po  czym  odwrócił  się  i  powitał  Amandę  Barrington 

wymuszonym  uśmiechem.  Usiadła  obok  niego.  Od  intensywnego  zapachu  jej 
perfum jeszcze bardziej rozbolała go głowa. 

– Zastanawiałam się, gdzie jesteś – powiedziała Amanda, zakładając nogę 

na nogę, by uwidocznić zgrabne łydki. 

–  Chciałem  się  trochę  przewietrzyć  –  wyjaśnił.  Wiedział,  dlaczego  jego 

matka zaprosiła Amandę na to przyjęcie. Dziewczyna pochodziła z „szacownej” 
rodziny i miała „odpowiednie” wychowanie. 

Znów potarł czoło dłonią, próbując wymazać Nikki z pamięci. Stanęła mu 

w tej chwili przed oczami naga i piękna, zupełnie nie zawstydzona, swobodnie 
biegnąca  po  piasku.  Amanda  nigdy  by  się  nie  odwaŜyła  biegać  nago  po 
oświetlonej księŜycem plaŜy. 

– Głowa cię boli? – zapytała Amanda głosem pełnym współczucia. 
– Trochę – przyznał. 
– Pozwól. – Stanęła tuŜ za nim i przyłoŜyła czubki palców do jego czoła. 

Ręce  miała  chłodne  i  wilgotne.  Masując  czoło,  oparła  się  o  niego  i 
uwodzicielsko  przylgnęła  do  jego  pleców.  Jej  piersi  były  twarde  i  niezbyt 
pociągające... podobnie jak ona sama. 

–  Dziękuję,  juŜ  mi  lepiej  –  rzekł  po  chwili.  Wstał  i  uśmiechnął  się  z 

wymuszoną uprzejmością. – Dołączymy do reszty towarzystwa? 

Na jej twarzy pojawił się błysk niezadowolenia, szybko jednak zastąpił go 

gładki, wystudiowany uśmiech. Wsunęła dłoń pod jego ramię i razem wrócili do 

background image

salonu. 

Grey  wytrzymał  na  przyjęciu  jeszcze  dwie  godziny,  po  czym,  nie 

zauwaŜony,  wymknął  się  do  swojej  sypialni.  Tam  znów  jego  spojrzenie 
powędrowało  w  stronę  okna,  w  kierunku  barwnych  świateł  wesołego 
miasteczka. 

Wiedział,  Ŝe  matka  będzie  się  zastanawiać,  gdzie  się  podział,  ale  nie 

potrafił  dłuŜej  znieść  tej  sztucznej  atmosfery.  Czuł,  Ŝe  ani  minuty  dłuŜej  nie 
ś

cierpi Amandy, jej paplaniny, duszących perfum, bogatych ludzi, którzy nigdy 

nie  mówili  tego,  o  czym  myśleli...  Miał  wraŜenie,  Ŝe  za  chwilę  udusi  się  w 
zatłoczonym salonie. 

Nie zastanawiając się nad tym, co robi, zdjął marynarkę i rozluźnił węzeł 

krawata.  Zrzucił  spodnie  i  szarpnął  guziki  koszuli,  szybko  pozbywając  się 
wieczorowego stroju. 

W  dolnej  szufladzie  komody,  pełnej  starych  ubrań,  znalazł  znoszoną 

bawełnianą koszulkę i dŜinsy z obciętymi nogawkami. Przebrał się, zbiegł cicho 
na  dół  tylnymi  schodami  i  wyszedł  na  zewnątrz  przez  drzwi  kuchenne.  Na 
szczęście nikogo nie spotkał. Dopiero w połowie drogi uświadomił sobie, dokąd 
zmierza. 

Szedł  na  molo,  Ŝeby  poszukać  Nikki.  Musiał  się  przekonać,  czy  to,  co 

kiedyś  między  nimi  istniało,  było  prawdziwe,  czy  teŜ  był  to  tylko  wytwór 
młodzieńczej wyobraźni rozbudzonego seksualnie nastolatka. W tej chwili nade 
wszystko  pragnął  sprawdzić,  czy  wspomnienia,  które  go  prześladowały,  były 
tylko iluzją. 

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY 

 
Grey  biegł  przez  plaŜę,  wdychając  aromatyczne  powietrze.  Gdy  tylko 

wydostał  się  z  domu  na  otwartą  przestrzeń,  poczuł  się  lepiej.  Wilgotna,  ciepła 
bryza  chłodziła  jego  skórę,  otaczając  go  znajomym  zapachem  fal  oceanu. 
Ś

wiatło  księŜyca  było  prawie  niewidoczne,  przyćmione  przez  odblaski 

kolorowych lamp wiszących na drutach. Na wodzie ślizgały się barwne refleksy. 

Powinienem  był  tu  wrócić  juŜ  dawno  temu,  pomyślał,  biegnąc  przed 

siebie.  Tęsknił  za  wesołym  miasteczkiem  i  poczuciem  wolności,  którego  tu 
doznawał.  Brakowało  mu  słonego  powietrza,  zapachu  pizzy  i  hot  dogów,  a 
przede wszystkim brakowało mu Nikki. 

Powinien był wrócić i zobaczyć się z nią zaraz po tym, gdy dowiedział się 

o jej rozwodzie. Powstrzymała go wtedy jedynie duma. Przez te wszystkie lata, 
w  chwilach  samotności,  nie  przestawał  rozwaŜać,  co  się  wówczas  wydarzyło, 
ale nie potrafił znaleźć Ŝadnej odpowiedzi. Zastanawiał się teraz, czy to właśnie 
ciągnęło go teraz na molo, czy była to potrzeba, by wreszcie pozbyć się Nikki i 
tych wszystkich prześladujących go wspomnień z nią związanych. 

Zwolnił, gdy pod jego stopami zadudniły pierwsze deski pomostu. Dokoła 

wszystko tętniło Ŝyciem. Od strony zjeŜdŜalni rozlegały się śmiechy dzieci. Ze 
zdziwieniem  usłyszał  własny,  głośny  śmiech.  Kiedy  po  raz  ostatni  czuł 
prawdziwą radość? Zbyt dawno temu. Kiedyś bardzo lubił się śmiać, ale oduczył 
się tego,  zmęczony  długimi  godzinami  pracy  i  zebraniami  udziałowców.  BoŜe, 
jak tęsknił za tym miejscem. 

ś

ycie czasami zaskakuje człowieka. Rodzinne interesy nigdy szczególnie 

nie  interesowały  Greya,  ale  gdy  po  wyjściu  Nikki  za  mąŜ  czuł  się  zupełnie 
zagubiony  i  zdezorientowany,  ojciec  szybko  wykorzystał  sposobność,  by 
wprowadzić  go  w 

ś

wiat 

biznesu. 

Gdy 

skończył  college,  przejął 

odpowiedzialność  za  nowojorską  część  przedsiębiorstwa,  podczas  gdy  ojciec 
zajmował się wesołym miasteczkiem. Umierając, Thomas Blakemore niechętnie 
dał synowi to, czego tamten pragnął – powód, by wrócić do Land’s End. 

Odsunął  od  siebie  te  myśli  i  skierował  się  w  stronę  teatru.  Po  drodze 

zatrzymał się na chwilę i kupił watę na patyku. Gdy tak szedł sobie i jadł tanie 
słodycze,  ogarnęło  go  poczucie  głębokiego  zadowolenia.  Nie  było  lepszego 
lekarstwa na problemy i zmartwienia, jak wata cukrowa. Uśmiechnął się, czując 
absurdalność tej myśli. 

Z  rozczarowaniem  stwierdził,  Ŝe  teatr  jest  juŜ  zamknięty.  Z 

westchnieniem spojrzał na zegarek. No tak, juŜ prawie dziesiąta. Nikki mówiła 
mu przecieŜ, Ŝe spektakl kończy się o dziewiątej. 

Zmarszczył  brwi,  zastanawiając  się,  dokąd  pójść  teraz.  Nikki  mogła  być 

wszędzie –  na  diabelskim  młynie  albo  w  labiryncie  luster.  Wiedział  jednak,  Ŝe 

background image

powinien zacząć poszukiwania od pizzerii Bridget. Kiedyś często kończyli tam 
wieczorne wędrówki. 

Ruszył  przed  siebie.  Tutaj  łatwo  było  poczuć  się  wolnym.  Wokół 

panowała atmosfera, która sprawiała, Ŝe wszystko wydawało się moŜliwe. 

Pizzeria  była  zatłoczona.  Przecisnął  się  między  stolikami,  rozpoznając 

kilkoro znajomych; pomachał im ręką z uśmiechem. Pchnął wahadłowe drzwi i 
wszedł do kuchni. 

Bridget  w  fartuchu  przyprószonym  mąką  stała  przy  blacie  i  wypełniała 

formy ciastem. 

– No, no, popatrzcie tylko, kogo tu widzimy! – zawołała z uśmiechem. – 

Chcesz coś zjeść? 

Potrząsnął głową. 
– Właściwie to zastanawiałem się, czy nie ma tu Nikki. 
– Nie było jej tu dzisiaj. Zaraz po zakończeniu spektaklu poszła do siebie. 
– Dzięki. Nadal mieszka tam, gdzie kiedyś? Bridget skinęła głową. Grey 

odwrócił się do wyjścia, ale zatrzymał go jej głos. 

–  Wiesz,  Ŝe  kocham  tę  dziewczynę...  Traktuję  ją  jak  własną  córkę.  Jest 

bardzo wraŜliwa, a została juŜ tyle razy skrzywdzona. Nie rań jej nigdy więcej. 

– Nie mam takiego zamiaru – odpowiedział ze zdziwieniem. 
Na  zewnątrz  zatrzymał  się  i  stanął  oparty  o  drewnianą  poręcz  pomostu. 

Trudno mu było myśleć o Nikki jako o wraŜliwej osobie. Zawsze uwaŜał ją za 
silną i pewną siebie. Zazdrościł jej tej wiary w siebie i odrobiny arogancji, która 
zawsze go w niej fascynowała. 

Naraz, po raz pierwszy od powrotu do Oceanview i Land’s End, Greyowi 

przyszło  do  głowy,  Ŝe  dziewczyna,  którą  kochał  przed  siedmiu  laty,  być  moŜe 
juŜ nie istnieje. Przez te siedem lat w jej Ŝyciu działy się rzeczy, o których nic 
nie wiedział. MoŜliwe, Ŝe Nikki z przeszłości zniknęła, a na jej miejsce pojawiła 
się nowa Nikki, zupełnie mu obca. 

Wydawało  mu  się,  Ŝe  on  sam  nie  zmienił  się  za  bardzo.  Umawiał  się  z 

innymi  kobietami,  ale  Ŝadna  z  nich  nie  znaczyła  dla  niego  wiele.  Pracował 
cięŜko,  ale  czasami  ogarniały  go  wątpliwości,  czy  osiągnął  cokolwiek,  z  czego 
mógłby  być  dumny.  Uśmiechnął  się  smutno.  Po  tych  wszystkich  latach  nadal 
musiał uciekać na molo, by uniknąć przyjęć swojej matki. 

Bridget niepotrzebnie się martwi. Nie miał zamiaru ranić Nikki. Sam nie 

był  pewien,  czego  od  niej  chce.  Wiedział  tylko,  Ŝe  ta  sprawa  nie  jest 
zakończona, a Grey nigdy nie zostawiał za sobą nie zakończonych spraw. 

W  kilka  minut później  stał  przed  jej  drzwiami.  Dom  wyglądał tak  samo, 

jak  przed  laty.  Farba  była  spłowiała,  a  ganek  przechylał  się  wyraźnie  na  jedną 
stronę. 

Kiedyś  spędzał  tu  duŜo  czasu,  wówczas  gdy  jeszcze  Ŝyła  jej  matka,  i 

potem, gdy Bridget wprowadziła się tu, by się zaopiekować Nikki. Ciekaw był, 

background image

czy w oknie sypialni nadal brakuje siatki. 

Powtórnie  zastukał.  W  końcu  Nikki  otworzyła  mu  drzwi,  najwyraźniej 

zaskoczona jego wizytą. 

–  Grey!  –  zawołała  ze  zdumieniem  i  owinęła  się  szczelniej  jedwabnym 

szlafrokiem.  ZdąŜył  jednak  zauwaŜyć  fragment opalonego obojczyka  i  zgrabną 
nogę. – Co... co ty tutaj robisz? 

Wzruszył ramionami. Wcześniej wydawało mu się, Ŝe ta wizyta to dobry 

pomysł,  ale  teraz  ujrzał  w  oczach  Nikki  wyraz  zakłopotania,  zauwaŜył  drŜenie 
kącika ust, i nie był juŜ pewien, czy dobrze zrobił, przychodząc. 

– Okazało się, Ŝe mam trochę czasu, więc pomyślałem, Ŝe moglibyśmy się 

przejść  po  molo.  Pokazałabyś  mi,  co  się  zmieniło  od  czasu,  gdy  byłem  tu 
ostatnio – wyjaśnił. 

– Ale przecieŜ miałeś... A przyjęcie twojej matki? 
–  Myślałem,  Ŝe  juŜ  dorosłem  na  tyle,  by  takie  imprezy  zaczęły  mi 

sprawiać  przyjemność,  ale  okazało  się,  Ŝe  nie.  Wymknąłem  się  przy  pierwszej 
okazji. – Uśmiechnął się z nadzieją, Ŝe Nikki odpowie mu uśmiechem, ale nadal 
zachowywała  powagę  i  unikała  jego  wzroku.  –  Posłuchaj  –  westchnął.  –  To 
chyba  nie  był  dobry  pomysł.  MoŜemy  się  spotkać  jutro  wieczorem,  tak  jak  się 
umawialiśmy. 

–  Wejdź,  skoro  przyszedłeś.  Poczekaj  tylko  chwilę.  Muszę  się  ubrać.  – 

Otworzyła drzwi szerzej; Grey wszedł do domu. Nikki zniknęła w sypialni. 

Grey  znalazł  się  w  salonie.  W  ciągu  tych  siedmiu  lat  wystrój  wnętrza 

został zmieniony. Teraz dominowały tu jaskrawe odcienie ciepłych barw. Pokój 
przez to znacznie się oŜywił. 

Podszedł  do  stolika,  na  którym  znajdowało  się  kilka  oprawionych  w 

ramki  fotografii.  Na  jednej  zobaczył  matkę  Nikki  stojącą  przed  budynkiem 
teatrzyku  lalkowego.  Uśmiechając  się,  przypominała  córkę.  Drugie  zdjęcie 
przedstawiało Nikki i Bridget. Siedziały razem w pizzerii, objęte ramionami. 

Na  trzecim  zdjęciu  był  męŜczyzna,  którego  Grey  nie  znał.  Wziął 

fotografię do ręki i przyjrzał się jego twarzy. Kobiety chyba musiały uwaŜać go 
za przystojnego. Jasne włosy, gęsta broda, mocna opalenizna i niebieskie oczy. 

–  To  Johnny,  mój  były  mąŜ  –  usłyszał  za  plecami.  W  głosie  Nikki 

brzmiało lekkie napięcie. Spojrzał na nią i zauwaŜył w jej oczach wyraz bólu. 

Ze ściśniętym sercem postawił zdjęcie z powrotem na stoliku. 
– Kochałaś go? – zapytał po chwili, nie patrząc na nią. 
Nikki zawahała się. 
–  To chyba nie  twoja  sprawa – odrzekła w  końcu drŜącym  głosem.  –  W 

kaŜdym razie teraz to juŜ nie ma znaczenia. To teŜ naleŜy do przeszłości, a ja nie 
mam zwyczaju oglądać się za siebie. 

– Nigdy? 
–  Nigdy  –  potwierdziła  stanowczo.  –  Idziemy?  Otworzyła  drzwi  i 

background image

spojrzała na niego z wyczekiwaniem. 

Gdy  szli  w  stronę  wesołego  miasteczka,  Grey  zastanawiał  się,  co  ją  tak 

zraniło. Czy to małŜeństwo było aŜ tak nieudane? Czy kochała swojego męŜa i 
załamała  się  po  rozwodzie?  Tak  wiele  pytań  pragnął  jej  zadać,  tak  wiele 
odpowiedzi  chciał  usłyszeć.  Wyczuwał  jednak  jej  napięcie  i  milczał.  Obawiał 
się, Ŝe jeśli czymś ją urazi, ona po prostu odwróci się na pięcie i wróci do domu. 
Postanowił na razie grać według ustalonych przez nią zasad; pytania dotyczące 
przeszłości  mogły  poczekać.  Wiedział  jednak,  Ŝe  prędzej  czy  później  będą 
musieli porozmawiać o tym, co się kiedyś zdarzyło. 

Przyglądał  się  jej  kątem  oka.  ZauwaŜył  pasmo  włosów  opadające  na 

plecy.  Jej  włosy  zawsze  wyglądały  tak,  jakby  od  dawna  nie  były  porządnie 
szczotkowane. Wiedział jednak, Ŝe w dotyku są jedwabiste i Ŝe Ŝadna szczotka 
nie  uporządkuje  niesfornych  kosmyków.  Miał  ochotę  wpleść  w  nie  palce. 
Machinalnie zwinął dłonie w pięści. 

– Panuje tu duŜy ruch – zauwaŜył, gdy weszli na jasno oświetlone molo. 
– W sobotnie wieczory jest największy tłok. Ale w zeszłym roku szło nam 

bardzo  kiepsko,  a  w  dodatku  twój  ojciec  podniósł  czynsze.  Większość  z  nas 
miała  kłopoty  finansowe.  Ale  to  lato  moŜe  będzie  lepsze...  chyba  Ŝe  myślisz  o 
kolejnej podwyŜce opłat. 

Grey westchnął z irytacją. 
– Ile razy mam ci powtarzać, Ŝe nie jestem taki jak mój ojciec? 
Nikki przyjrzała mu się badawczo. 
– Chyba musisz to udowodnić. Słowa nie przekonają mnie, Ŝe jesteś inny 

niŜ reszta Blakemore’ów. 

–  A  dlaczego  myślisz,  Ŝe  jestem  inny  niŜ  siedem  lat  temu?  –  nie 

ustępował. 

Jej oczy pociemniały i stały się bardziej zielone niŜ zwykle. 
–  Wydaje  mi  się,  Ŝe  wtedy  teŜ  cię  nie  znałam.  Zanim  jednak  zdąŜył 

zapytać, co przez to rozumie, znaleźli się pośrodku promenady i ze wszystkich 
stron rozległy się pozdrowienia. 

– Cześć, Nikki. – Jim, właściciel strzelnicy, gestem zaprosił ją do środka. 
–  Zaraz  wrócę  –  powiedziała  do  Greya,  po  czym  podeszła  do  Jima  i 

przycupnęła na poręczy jego fotela. 

–  Co  słychać,  Jimbo?  –  zapytała,  spoglądając  czule  na  kulawego 

męŜczyznę, który przez wiele lat Ŝycia pełnił rolę jej ojca. 

– Co on tu z tobą robi? – Jim wskazał głową na Greya. 
– Próbuję go przekonać, Ŝeby nie zamykał wesołego miasteczka. 
– A dlaczego myślisz, Ŝe on cię posłucha? – powątpiewał Jim. 
–  PrzecieŜ  wiesz,  Ŝe  jestem  przewodniczącą  naszego  komitetu  i  moim 

obowiązkiem jest próbować go powstrzymać. 

–  Hmm,  on  juŜ  raz  wystawił  cię  do  wiatru.  Czy  masz  zamiar  pozwolić, 

background image

Ŝ

eby znów to zrobił? 

– Oczywiście, Ŝe nie – odrzekła, czerwieniąc się z emocji. – Tamta lekcja 

mi wystarczy. 

Jim spojrzał na nią z sympatią. 
–  Nie  byłaś  pierwsza  i  na  pewno  nie  będziesz  ostatnia.  Odkąd  to 

miasteczko  istnieje,  bogaci  gówniarze  z  miasta  usiłują  podrywać  tutejsze 
dziewczyny.  I  to  się  nie  skończy,  dopóki  będą  istnieli  chłopcy  z  miasta  i 
dziewczyny z molo. 

Nikki  powstrzymała  natychmiastową  chęć,  by  zaprotestować.  To  nie  tak 

było,  chciała  wykrzyknąć.  To,  co  istniało  między  nią  a  Greyem,  to  było  coś 
więcej niŜ tylko przygoda chłopca z miasta, który próbował uwieść dziewczynę 
z wesołego miasteczka. Grey był jej kumplem, przyjacielem, bratnią duszą. Ale 
wiedziała, Ŝe nie ma sensu o tym dyskutować. Jej serce znało prawdę, choć była 
ona  bolesna.  A  prawda  była  taka,  Ŝe  Nikki  nie  wzbraniała  się  przed  seksem,  a 
Blakemore’owie nie Ŝenili się z gówniarami z wesołego miasteczka. 

Pochyliła się i pocałowała Jima w czubek łysej głowy. 
–  Nie  martw  się  o  mnie,  Jimbo.  Ten,  kto  zrani  mnie  raz,  powinien  się 

wstydzić. Ale jeśli ktoś mnie zrani po raz drugi, to ja powinnam się wstydzić, Ŝe 
do  tego  dopuściłam.  Wierz  mi,  czegoś  się  nauczyłam.  Jestem  juŜ  na  niego 
uodporniona. 

Jim patrzył na nią przez długą chwilę. 
– Nigdy nie jesteśmy obojętni wobec tych, których kochamy. 
Nikki wstała z pewnym siebie uśmiechem. 
– To znaczy, Ŝe jestem bezpieczna, bo nie czuję do niego niczego oprócz 

nienawiści.  Spotkałam  się  z  nim  dla  dobra  nas  wszystkich,  ale  nigdy  nie 
przestanę go nienawidzić. 

– Nigdy nie mów: nigdy, mała. 
– Moja nienawiść jest mocna. Przetrwa bardzo długo. Jim znów spojrzał 

na nią powątpiewająco. 

–  Czułbym  się  lepiej,  gdybyś  zupełnie  nic  do  niego  nie  czuła.  Moim 

zdaniem nienawiść za bardzo przypomina miłość. 

– Nie w tym przypadku – zapewniła go. Jeszcze raz szybko cmoknęła go 

w  policzek  i  wróciła  do  Greya.  Stał  przy  strzelnicy  i  przypatrywał  się  parze 
nastolatków, którzy starali się wygrać wielkiego, pluszowego dinozaura. 

– Gdybym miał połowę tych pieniędzy, które tutaj wydałem, to mógłbym 

finansować  wesołe  miasteczko  przez  następnych  pięćdziesiąt  lat  –  powiedział, 
gdy stanęła obok niego. 

– Nikt nie potrafi się oprzeć hazardowi. Zawsze jest szansa, Ŝe za dolara 

wygrasz wypchanego zwierzaka. 

–  Albo  moŜliwość,  Ŝe  wydasz  duŜo  dolarów  i  wrócisz  do  domu  bez 

grosza – odrzekł. 

background image

Nikki wzruszyła ramionami. 
– Dlatego właśnie nazywa się to hazardem. Wszystko zaleŜy od szczęścia. 

–  Jak  miłość,  pomyślała.  Czasami  trafia  się  wielka  wygrana,  a  innym  razem 
same śmiecie. 

– Chodź, pokaŜę ci naszą najnowszą atrakcję. 
Skinął głową i poszedł za nią. 
– Wiesz, jeśli zamkniesz wesołe miasteczko, to nie tylko pozbawisz wielu 

ludzi  dachu  nad  głową,  ale  teŜ  wyrządzisz  powaŜną  szkodę  gospodarce  całego 
Oceanview  –  powiedziała  i  widząc  zaciekawione  spojrzenie  Greya,  ciągnęła: – 
Nie  ma  chyba  nastolatka  w  całym  mieście,  który  nie  przepracowałby  tu 
przynajmniej kilku miesięcy. Hotele i motele Ŝyją z turystów, których przyciąga 
to miejsce. Podobnie jest z restauracjami i barami szybkiej obsługi. 

–  Nikki,  czy  kaŜde  zdanie,  które  wypowiadasz,  musi  być  poświęcone 

obronie wesołego miasteczka? 

– To jest teraz najwaŜniejsza sprawa – odparowała. 
– Dlatego właśnie jestem tutaj z tobą. A to jest nasza najnowsza atrakcja – 

dodała po chwili, wskazując na duŜą zjeŜdŜalnię wodną. 

–  Zawsze  uwaŜałem,  Ŝe  powinno  być  tu  więcej  wodnych  atrakcji  – 

zauwaŜył  Grey,  podchodząc  bliŜej.  Wokół  zjeŜdŜalni  panował  oŜywiony  ruch. 
Obydwoje  przystanęli  na  platformie  obserwacyjnej,  z  której  doskonale  widać 
było dzieci ześlizgujące się w dół do duŜego basenu. 

Nikki  oparła  się  o  poręcz.  Czuła  się  nieswojo,  gdy  Grey  stał  tak  blisko 

niej,  dotykając  jej  ramieniem.  Gorący  wiatr  rozwiewał  jej  włosy.  Drgnęła 
gwałtownie,  gdy  Grey  odsunął  kosmyk  z  jej  twarzy.  Czubki  jego  palców 
pozostały na jej policzku o ułamek sekundy za długo. 

–  Dzięki  –  wymamrotała,  odsuwając  się  na  wszelki  wypadek  o  kilka 

kroków  dalej,  by  nie  czuć  zapachu  jego  wody  kolońskiej.  –  Więc  kiedy 
podejmiesz  decyzję?  –  zapytała,  desperacko  próbując  wrócić  do  jedynego 
bezpiecznego  tematu.  –  Wszyscy  Ŝyjemy  w  napięciu,  dopóki  się  nie  dowiemy, 
co chcesz zrobić. 

– A co ty zrobisz, jeśli sprzedam ten teren? 
–  Dam  sobie  radę  –  usłyszał.  –  Nie  o  siebie  się  martwię.  Znajdę  jakąś 

pracę,  przeprowadzę  się,  zorganizuję  sobie  Ŝycie  na  nowo,  ale  dla  innych  nie 
będzie  to  takie  łatwe.  –  Wiatr  znów  rozwiał  jej  włosy.  Tym  razem  szybko 
wsunęła zbłąkany kosmyk za ucho, zanim Grey zdąŜył wykorzystać sposobność, 
by  znów  jej  dotknąć.  Nie  chciała,  Ŝeby  jej  dotykał.  Bolało  go  to,  ale 
jednocześnie  napełniało  zachwytem.  –  Martwię  się  o  takie  osoby  jak  Jim  i 
Bridget... o ludzi, których społeczeństwo odrzuca, bo są kalekami. 

Spojrzała  mu  w  oczy,  szukając  w  nich  cech  człowieka,  którego  kiedyś 

kochała. 

–  Na  tym  właśnie  polega  magia  wesołego  miasteczka...  Chodzi  o  to,  Ŝe 

background image

akceptuje się tu wszystkich, niezaleŜnie od fizycznych ułomności. – Odruchowo 
wysunęła  rękę,  chcąc  ją  połoŜyć  na  jego  ramieniu,  zreflektowała  się  jednak  w 
porę i cofnęła dłoń. 

– Wiesz, powiedziałaś coś, co nasunęło mi pewien pomysł. 
Spojrzała na niego z zaciekawieniem. 
– Co takiego? 
–  Land’s  End  leŜy  tylko  o  kilka  kilometrów  od  Oceanview,  ale  te  dwa 

miejsca  bardzo  się  między  sobą  róŜnią.  Słusznie  zauwaŜyłaś,  Ŝe  sporo 
młodzieŜy  z  miasta  pracuje  latem  w  wesołym  miasteczku.  MoŜe  nadszedł  juŜ 
czas, by ludzie z Oceanview wsparli lunapark finansowo. 

– To znakomity pomysł, ale jak sobie to wyobraŜasz? 
– Sam nie wiem. Będę się musiał nad tym zastanowić. MoŜe na początek 

powinienem  wydać  przyjęcie  i  zaprosić  wszystkich  przedsiębiorców  z  miasta. 
To chyba byłby krok w dobrym kierunku. 

Nikki  skinęła  głową,  uradowana  tym,  co  usłyszała.  Patrzyła  na  dzieci 

szalejące na zjeŜdŜalni i wsłuchiwała się w ich radosny śmiech. 

– Nikki... – szepnął Grey. 
Odwróciła się twarzą do niego i zobaczyła w jego oczach znajomy błysk, 

który przywodził jej na myśl namiętne pieszczoty na plaŜy. 

– Wiesz, o czym myślę? – zapytał. – Wydaje mi się, Ŝe tu nigdy nie było 

Ŝ

adnej  prawdziwej  magii.  –  Stał  tuŜ  obok  niej,  jego  oddech  lekko  owiewał  jej 

twarz.  Czuła  w  nim  woń  mięty  i  zapach  waty  cukrowej.  –  Wydaje  mi  się,  Ŝe 
jedyna prawdziwa magia wynikała z faktu, Ŝe byliśmy razem, ty i ja. 

–  Nie  bądź  śmieszny!  –  zawołała,  ale  z  trudem  chwytała  oddech  i  w  jej 

głosie  nie  było  przekonania.  –  Źródłem  magii  tego  miejsca  jest  to,  Ŝe  wszyscy 
tutaj pracują razem i... i  mają podobne marzenia... a takŜe troszczą się o siebie 
nawzajem.  –  Zmarszczyła  brwi,  próbując  sobie  przypomnieć  wszystko,  co 
mówiła jej Bridget, ale trudno było jej znaleźć odpowiednie słowa. 

– Ty i ja... mówiłam ci juŜ... byliśmy młodzi i to było tylko zaślepienie. 
–  Ale  teraz  nie  jestem  juŜ  młody  ani  niedoświadczony,  więc  dlaczego 

pragnę cię tak samo jak wtedy? 

– Grey, proszę – powiedziała błagalnie, zamykając oczy, by nie ujawniać 

tego, co czuje. – Mówiłam ci, Ŝe nie oglądam się za siebie i nie potrafię wrócić 
do przeszłości. – Wzięła głęboki oddech i otworzyła oczy. 

–  Grey,  jesteśmy  sobie  obcy.  Nic  nas  nie  łączy,  a  tak  wiele  dzieli  – 

westchnęła ze znuŜeniem. 

– Nikki, ja nigdy o tobie nie zapomniałem. Nadal pamiętam smak i dotyk 

twojej skóry. Wspominam wciąŜ wieczory, gdy się kochaliśmy, kaŜdą chwilę, w 
której  wypowiadałaś  moje  imię.  –  PołoŜył  dłonie  na  jej  ramionach.  –  Powiedz 
mi, Ŝe nigdy nie wspominasz tamtych nocy na plaŜy. Spójrz na mnie i powiedz, 
Ŝ

e  nie  pamiętasz,  jak  dobrze  było  nam  razem.  –  Jego  płonące  spojrzenie 

background image

wwiercało się w jej oczy, przenikając aŜ do głębi duszy. Coraz mocniej zaciskał 
dłonie na jej ramionach. 

Próbowała  rozbudzić  w  sobie  gniew,  który  czaił  się  w  jej  duszy. 

Przypomniała  sobie  poród,  tak  wiele  godzin  bólu  znoszonego  samotnie. 
Pomyślała  o  swoim  radosnym  liście  do  niego,  o  liście,  na  który  on 
odpowiedział, przysyłając kopertę z pieniędzmi. I w końcu wyobraziła sobie ich 
dziecko, teraz spoczywające w grobie. 

–  Nigdy  –  rzekła  stanowczo,  spoglądając  prosto  w  jego  szare  oczy,  po 

czym odeszła. 

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY 

 
Nikki  przewracała  się  niespokojnie  na  łóŜku.  W  końcu  odrzuciła 

okrywające  ją  prześcieradło.  Było  nieznośnie  gorąco.  W  ciągu  ostatnich  kilku 
godzin,  od  chwili  gdy  zostawiła  Greya  stojącego  przy  wodnej  zjeŜdŜalni, 
pogoda zmieniła się i zrobiło się duszno. Nikki wiedziała, Ŝe tylko po części jest 
to  kwestia  temperatury  na  zewnątrz,  przede  wszystkim  jednak  wraŜenie 
duszności spowodowane było jej stanem umysłu. 

Musiała  odejść  i  zostawić  go  tam.  Rozpaczliwie  obawiała  się,  Ŝe  Grey 

zechce ją pocałować, i wyobraŜenie jego ust dotykających jej warg napełniało ją 
jednocześnie euforią i przeraŜeniem. 

W końcu westchnęła ze zniechęceniem i usiadła, zdając sobie sprawę, Ŝe i 

tak nie uśnie. Przepełniały ją niepokój i energia, która nie mogła znaleźć ujścia. 

Z kolejnym westchnieniem wstała z łóŜka, narzuciła na nagie ciało krótki 

szlafrok i wyszła z domu. Gdy znalazła się na zewnątrz, desperacko pobiegła w 
stronę plaŜy. 

Musiała zanurzyć się w oceanie. MoŜe pływanie wyczerpie ją na tyle, Ŝe 

przestanie czuć tępy, nieznośny ból. Jeśli się zmęczy, moŜe zapomni o Greyu i 
przestanie go pragnąć. 

Nie  zwalniając  kroku  zrzuciła  szlafrok  i  zanurzyła  się  w  posrebrzonych 

ś

wiatłem księŜyca falach. Woda przyjemnie chłodziła jej rozgrzane ciało. 

Jak  to  moŜliwe,  by  miłość  i  nienawiść  mogły  istnieć  równocześnie? 

zastanawiała  się,  przewracając  się  na  plecy  i  unosząc  swobodnie  na  wodzie. 
Dlaczego nadal pragnęła Greya, dlaczego tęskniła do niego tak rozpaczliwie, Ŝe 
wszystkie  jej  wzniesione  przez  logikę  i  zdrowy  rozsądek  mury  obronne 
rozsypywały  się  w  gruzy?  Dlaczego  jej  umysł  i  ciało  nie  mogły  się  ze  sobą 
zgodzić, jedno usiłowało wytrwać w goryczy, a drugie nade wszystko pragnęło 
dotyku Greya? 

Znów  przewróciła  się  na  brzuch  i  zaczęła  mocniej  pracować  ramionami. 

Chciała się zmęczyć, wiedziała jednak, Ŝe nawet gdyby przepłynęła cały ocean 
wzdłuŜ i wszerz, nie potrafiłaby się pozbyć tęsknoty przepełniającej całe ciało. 

W  końcu  zachłysnęła  się  słoną  wodą  i  niechętnie  zawróciła  do  brzegu. 

Wyszła  na  piasek  i  wtedy  go  zobaczyła.  Stał  w  tym  samym  miejscu,  gdzie 
zawsze  na  nią  kiedyś  czekał,  gdy  pływała  w  świetle  księŜyca.  Częściowo 
zasłaniał go cień rzucany przez molo, ale nawet z tej odległości widziała blask 
jego oczu, spoglądających na jej nagie ciało. 

Stała  wśród  huku  fal,  zupełnie  ogłuszona.  Grey  wyszedł  z  cienia.  Był 

nagi. 

Czas  i  przestrzeń  przestały  istnieć.  Nikki  miała  wraŜenie,  Ŝe  powtarzają 

się  zdarzenia  sprzed  siedmiu  lat.  To  był  Grey,  męŜczyzna,  którego  kochała 

background image

bardziej niŜ własne Ŝycie. Chłopak, za którym wciąŜ tęskniła. Nie potrafiła juŜ 
dłuŜej walczyć z ogarniającym ją poŜądaniem. 

Nie poruszyła się, gdy szedł w jej stronę. Obawiała się, Ŝe jeśli spróbuje 

uczynić  choćby  krok,  kolana  odmówią  jej  posłuszeństwa  i  upadnie.  Całe  jej 
ciało płonęło poŜądaniem. Zamiast krwi miała w Ŝyłach gorącą lawę. 

Zatrzymał  się  tuŜ  przed  nią.  Nie  dotknął  jej,  ale  czuła  Ŝar  jego  ciała, 

zapach szaleństwa, które owładnęło i nią. 

Grey wyciągnął rękę i czubkiem palca powiódł po skraju jej dolnej wargi. 

Nikki  jęknęła.  Znalazła  się  gdzieś,  gdzie  nie  było  miejsca  na  Ŝadne  myśli, 
rozsądne czy szalone. Wiedziała tylko, Ŝe go pragnie... rozpaczliwie pragnie go 
po  raz  ostami.  Pragnęła  jeszcze  raz  mu  ulec,  zanim  będzie  mogła  ostatecznie 
wykluczyć go ze swojego Ŝycia. 

Pochwyciła  jego  palec  ustami  i  usłyszała  ciche  westchnienie.  W  jej 

uszach brzmiało ono jak najpiękniejsza muzyka, balsam kojący jej duszę. 

Jednym szybkim ruchem Grey wziął ją na ręce i zaniósł w ciemne miejsce 

pod  deskami  pomostu.  Na  piasku  leŜał  rozłoŜony  koc.  PołoŜył  ją  na  nim 
delikatnie i wyciągnął się obok niej. Nie dotykał jej, tylko ogarniał całe jej ciało 
płonącym wzrokiem. 

Jego  palce  znów  powędrowały  do  jej  ust,  przesuwając  się  najpierw  po 

górnej  wardze,  potem  po  dolnej,  lekko  jak  muśnięcie  piórka.  Pochylił  głowę  i 
delikatnie dotknął ustami jej warg. Nikki miała wraŜenie, Ŝe śni. Ale to nie był 
sen; to była cudowna rzeczywistość. 

Rozchyliła  usta,  on  zaś  zachłannie  pogłębił  pocałunek.  Ich  podniecenie 

wzrastało  równocześnie.  Grey  wodził  językiem  po  jej  ustach,  aŜ  jęknęła  z 
rozkoszy.  Zapomniała  juŜ,  jak  bardzo  potrafił  być  zmysłowy.  Nie,  nie 
zapomniała, poprawiła się w myślach. Stłumiła to wspomnienie, gdyŜ było zbyt 
bolesne. 

Jednak  wspomnienia  z  przeszłości  szybko  ustąpiły  przed  tym,  co  działo 

się teraz. Usta Greya przesuwały się po jej policzkach, aŜ wreszcie zbłądziły w 
zagłębienie szyi. Całe jej ciało drŜało z podniecenia. 

Gdy  jego  usta  odnalazły  wraŜliwe  miejsce  za  uchem,  schwyciła 

gwałtownie  powietrze  i  nerwowo  zacisnęła  palce  na  kocu.  Pocałunki  Greya 
rozbudzały  w  niej  ogień  poŜerający  całe  ciało.  Kula  płomieni  rozrastała  się 
coraz bardziej, świeciła coraz jaśniej, oślepiała ją do tego stopnia, Ŝe nic juŜ nie 
istniało  oprócz  dotyku  jego  ust.  Gwiazdy  widoczne  w  prześwitach  między 
deskami molo zatarły się w jedną niewyraźną plamę. Usta Greya przesunęły się 
na  jej  pierś  i  zęby  zaczęły  lekko  draŜnić  nabrzmiałe  sutki.  Nikki  niejasno 
uświadamiała sobie, Ŝe powinna coś zrobić... powinna go powstrzymać. Ale nie 
potrafiła  walczyć  z  burzą  zmysłów,  pulsującą  w  jej  wnętrzu.  Pragnęła  Greya. 
ś

aden  inny  męŜczyzna  nie  potrafił  wzbudzić  w  niej  takich  uczuć.  Nikt  oprócz 

niego. 

background image

Poza tym, pomyślała, udając przed sobą rozsądek, nie ma juŜ siedemnastu 

lat.  Jest  starsza,  mądrzejsza  i  na  pewno  potrafi  sobie  poradzić  z  tą  burzą 
namiętności. 

Gdy jego usta przesunęły się na drugą pierś, porzuciła myśl o protestach i 

po prostu poddała się potędze namiętności. 

Grey  najpierw  pieścił  ją  tylko  ustami,  nie  dotykając  Ŝadną  inną  częścią 

ciała. Jego wargi przesuwały się po jej płaskim brzuchu, całując kaŜdy fragment 
nagiej  skóry.  Nikki  zaciskała  dłonie  na  kocu.  Gdy  dotarł  do  złączenia  ud, 
wplotła  palce  w  jego  włosy  i  krzyknęła,  czując,  jak  przez  jej  ciało  przebiegają 
fale rozkoszy. 

Wtedy nadeszła jej kolej, by go pieścić. Bez słowa obróciła go na plecy, 

zachęcona jego widocznym podnieceniem. 

Zawsze  tak  właśnie  się  kochali:  draŜnili  się  wzajemnie  dopóty,  dopóki 

Ŝ

adne  z  nich  nie  potrafiło  juŜ  tego  znieść  ani  chwili  dłuŜej.  Ciało  Greya  było 

rozpalone. Nikki całowała szeroką pierś, upajając się dotykiem mocnych mięśni 
pod  opaloną  skórą.  Pachniał  słonym  wiatrem  i  gorącym  nocnym  powietrzem, 
zachwycał siłą, jakiej nie miał w sobie nikt poza nim. 

Całowała  jego  brzuch,  czując  napięcie  mięśni.  Stamtąd  jej  usta 

powędrowały  bezpośrednio  do  górnej  części  ud,  świadomie  ignorując  miejsce, 
gdzie  najgoręcej  pragnął  jej  dotyku.  Całowała  jedno  biodro,  potem  drugie, 
przesuwając  policzkiem  po  szorstkich  włosach,  upajając  się  głębokimi 
pomrukami, które z siebie wydawał. 

Pochyliła się i jej piersi otarły się o jego pierś. Och, jakŜe upajał ją jego 

dotyk, bliskość jego ciała, zapach i smak. 

Nocna  bryza  wiejąca  znad  oceanu  wzmagała  jeszcze  erotyczne  wraŜenia 

dostarczane  przez  skórę  dotykającą  skóry.  Wiatr  chłodził  ich  rozgrzane  ciała. 
Grey  zatracił  się  zupełnie  w  rozkoszy,  jaką  Nikki  zawsze  potrafiła  rozbudzić 
swoim  dotykiem.  Była  samą  esencją  seksu,  w  jej  oczach  lśniło  zapamiętanie 
kobiety, która kocha swoją zmysłowość. 

Uświadomił  sobie  niejasno,  Ŝe  na  tym  właśnie  polega  jej  urok.  Nikki 

zawsze potrafiła zaakceptować własną zmysłowość i seksualność. Była wolnym 
duchem,  utemperować  ją  było  równie  niemoŜliwe  jak  powstrzymać  wiatr,  seks 
był  dla  niej  czymś  równie  naturalnym  jak  oddychanie.  Wyczuwało  się  to  w 
kaŜdej  jej  pieszczocie,  w  kaŜdym  pocałunku.  Jak  rzadko  kto,  pozostawała  w 
kontakcie z najbardziej pierwotnymi właściwościami swojej natury. 

Gdy jej usta wreszcie go otoczyły, ogarnęły go swoim gorącem i ogniem, 

te  niejasne  myśli  odpłynęły,  zastąpione  przez  o  wiele  potęŜniejsze  wraŜenia. 
Grey  zamknął  oczy,  czując,  jak  przez  całe  jego  ciało  przebiegają  dreszcze 
rozkoszy. Wplótł dłonie w jej włosy i szeptał jej imię. 

Pragnął, by trwało to wiecznie, ale wiedział, Ŝe tak być nie moŜe... Krew 

w nim wrzała, jego ciało pragnęło rozpaczliwie spełnienia. 

background image

Jęknął, zsunął ją z siebie i przetoczył się na nią, gotów do zanurzenia się 

w  jej  gorącym,  aksamitnym  wnętrzu.  Zastygł  na  chwilę,  szukając  jej  wzroku, 
pragnąc odnaleźć w jej oczach tę samą namiętność, która szalała w jego duszy. 

Wsunął się w nią delikatnie, lecz pewnie. Przez chwilę trwał w bezruchu. 

Nie  chciał,  by  wszystko  skończyło  się  zbyt  szybko.  Gdy  wreszcie  poczuł,  Ŝe 
potrafi się kontrolować, zaczął się w niej poruszać powoli i leniwie. Wycofywał 
się, po czym znów wracał w głąb, wypełniając ją sobą do końca. 

Miał  wraŜenie,  Ŝe  cały  zanurza  się  w  gorącym  jedwabiu.  DrŜał  od 

intensywności doznań. Przez te wszystkie lata, które upłynęły od ich ostatniego 
spotkania, ich ciała nie zapomniały rytmu miłości i teraz zgrały się ze sobą bez 
trudu.  Jęki  poŜądania,  westchnienia  rozkoszy  mieszały  się  z  odgłosem  fal 
rozbijających  się  o  brzeg.  Grey  poczuł,  Ŝe  juŜ  dłuŜej  nie  jest  w  stanie 
kontrolować  tempa,  i  przyśpieszył  ruchy.  Nikki  podąŜyła  za  nim,  wyginając 
ciało w łuk i reagując na kaŜde drgnienie kochanka. Grey poczuł, Ŝe jej ciało się 
napina, i wiedział, kiedy osiągnęła szczyt. Jej dłonie zacisnęły się konwulsyjnie 
na  jego  plecach  i  wykrzyknęła  jego  imię.  Przez  chwilę  dygotał  z  napięcia,  a 
potem  jego  ciało  zesztywniało  w  napięciu  i  Grey  krzyknął  głośno;  miał 
wraŜenie, Ŝe umiera. 

Opadł na koc, zsuwając się z Nikki. W ostatnim spazmie rozkoszy ukrył 

twarz w zagłębieniu jej szyi. Zawsze pachniała słońcem i letnią bryzą. 

Naraz poczuł, Ŝe w jej miękkim ciele pojawiło się napięcie, i wiedział, Ŝe 

zaczęła  Ŝałować  tego,  co  się  stało.  Uniósł  się  na  łokciu,  odruchowo  szukając 
dłonią jej ciepłej piersi. Jednak gdy jej dotknął, odwróciła głowę. 

– Nikki? 
Nie poruszyła się i nie spojrzała na niego. 
Zawahał się, niepewny, co chce powiedzieć. Zdumiało go to, co wspólnie 

przeŜyli,  zadziwiła  spontaniczna  harmonia  ich  ciał.  Fizycznie  nadal  byli  tak 
zgrani,  jakby  czas  nie  istniał  i  po  raz  ostatni  kochali  się  wczoraj.  Nie  było 
niezręcznego  dopasowywania  się  do  siebie,  wymuszonych,  nie  chcianych 
pieszczot. Ich ciała nie zauwaŜyły upływu czasu. Znów zaczął się zastanawiać, 
co się wtedy wydarzyło. Jak to się stało, Ŝe ją utracił? 

–  Nikki,  musimy  porozmawiać  –  rzekł  wreszcie.  Chciał  –  musiał  – 

zrozumieć,  co  się  wtedy  zdarzyło,  Ŝe  zapomnieli,  jak  waŜni  byli  dla  siebie 
nawzajem i jak wyjątkowe uczucie ich łączyło. 

Nikki  usiadła,  odpychając  jego  głowę  od  siebie.  SkrzyŜowała  ręce  na 

piersiach i wpatrzyła się w plaŜę, jakby czegoś tam szukała. Po chwili podniosła 
się bez słowa i odeszła o kilka kroków. Wzięła do ręki leŜący na piasku szlafrok 
i narzuciła go na siebie. 

Ten jeden ruch wymownie powiedział Greyowi, jak bardzo się zmieniła. 

Nikki,  jaką  pamiętał,  nigdy  nie  czuła  potrzeby,  by  zakrywać  przed  nim  swoją 
nagość. 

background image

Ogarnęła go panika, gdy zauwaŜył, Ŝe Nikki zaczyna odchodzić, kierując 

się  w  stronę  domu.  Zerwał  się  na  równe  nogi,  pochwycił  szorty  i  naciągnął  je 
pośpiesznie. Pobiegł za nią i schwycił ją za ramię. 

–  Nikki,  powiedziałem,  Ŝe  musimy  porozmawiać  –  rzekł,  obracając  ją 

twarzą do siebie. 

–  O  czym?  –  KsięŜyc  oświetlał  jej  twarz.  W  oczach  miała  pustkę.  –  O 

czym chcesz rozmawiać, Grey? – Zaśmiała się ostro i z goryczą. – To nie było 
dla ciebie trudne siedem lat temu i zdaje się, Ŝe teraz przyszło ci równie łatwo. 

Ze zdumienia zaparło mu dech. 
–  Co  ty,  do  diabła,  chcesz  przez  to  powiedzieć?  Pustka  w  jej  oczach 

zamieniła się w gorycz, której nie potrafił pojąć. 

– Wszyscy mnie wtedy ostrzegali. Trzymaj się od niego z daleka, Nikki. 

Chłopcy z miasta lubią się zabawiać z dziewczynami z wesołego miasteczka, ale 
nie są uczciwi. Gdy przychodzi czas na małŜeństwo i załoŜenie rodziny, zawsze 
wybierają  dziewczyny  ze  swojego środowiska.  Blakemore’owie  nie  Ŝenią  się  z 
gówniarami  z  molo.  –  Cała  drŜała;  słowa  te  wyrywały  się  jej  z  gardła  jakby 
wyrzucane wewnętrznym ciśnieniem. – Ale ja mówiłam wszystkim, Ŝe ty jesteś 
inny. 

Jej  twarz  przeszył  grymas  bólu.  Serce  Greya  ścisnęło  się  z  Ŝalu,  chociaŜ 

nie rozumiał, co jest przyczyną jej cierpienia. 

–  Obiecywałeś,  Ŝe  zostaniesz  ze  mną  na  zawsze  –  zawołała  Nikki 

gniewnie. 

Wpatrywał się w nią, niczego nie rozumiejąc. 
– Ale przecieŜ to ty wyszłaś za mąŜ, gdy ja byłem w college’u – zawołał z 

rosnącym  wzburzeniem,  przypominając  sobie,  jaki  był  załamany,  gdy  o  tym 
usłyszał. 

– To ty na mnie nie zaczekałaś! 
Wzięła głęboki oddech, za wszelką cenę próbując się uspokoić. 
– A co miałam zrobić? Byłam zdesperowana. Zostałam sama i nie miałam 

pojęcia,  jak  sobie  z  tym  wszystkim  poradzić.  –  Na  chwilę  przymknęła  oczy,  a 
gdy znów je otworzyła, zobaczył w nich płomień gniewu. 

– Nie chciałam nawet myśleć o usunięciu ciąŜy, a nie pragnęłam teŜ, Ŝeby 

dziecko urodziło się jako nieślubne. Johnny zaproponował, Ŝe oŜeni się ze mną i 
da  dziecku  swoje  nazwisko.  Co  innego  mogłam  zrobić?  Byłam  taka 
przestraszona! 

–  Zaraz...  –  Grey  wyciągnął  do  niej  ręce,  by  ją  uspokoić.  Czuł,  Ŝe  kręci 

mu się w głowie. – O czym ty mówisz? Jakie dziecko? 

– Nasze dziecko. To, które chciałeś, Ŝebym usunęła. – Z oczu popłynęły 

jej łzy. – PrzecieŜ przysłałeś mi pieniądze na zabieg. 

Grey miał wraŜenie, Ŝe ziemia usuwa mu się spod stóp. PrzyłoŜył dłoń do 

czoła  i  zachwiał  się.  Słowa  Nikki  huczały  mu  w  głowie,  wypełniając  ją 

background image

zamętem. 

–  Nikki,  na  Boga,  o  czym  ty  mówisz?  Przysięgam,  Ŝe  niczego  nie 

rozumiem. Jakie dziecko? Jakie pieniądze? – Wpatrywał się w nią zdumiony. 

Wydawało  się  mu,  Ŝe  nieco  ochłonęła.  Spojrzała  na  niego  niepewnie,  z 

powątpiewaniem. 

– Napisałam do ciebie, Grey. Tego dnia, gdy się dowiedziałam, Ŝe noszę 

twoje  dziecko,  wysłałam  list.  Powiadomiłam  cię,  Ŝe  jestem  w  ciąŜy,  a  ty  w 
odpowiedzi przysłałeś mi kopertę z pieniędzmi. 

–  Nigdy  nie  dostałem  tego  listu  ani  nigdy  niczego  ci  nie  wysyłałem  – 

odrzekł.  W  uszach  słyszał  głuche  dudnienie.  Próbował  jakoś  uporządkować  w 
pamięci  wydarzenia  sprzed  lat.  –  Ja...  ja  nic  z  tego  nie  rozumiem.  Kiedy 
wysłałaś do mnie ten list? Potrafisz sobie przypomnieć, kiedy to było? 

Na jej ustach pojawił się gorzki uśmiech. 
–  Och  tak,  bardzo  dobrze  pamiętam  tę  datę.  Powinieneś  go  dostać  w 

pierwszym tygodniu października. 

Grey zmarszczył czoło, usiłując uporządkować wspomnienia i dojść jakoś 

do ładu sam z sobą. 

–  Pierwszy  tydzień  października?  Rodzice  zawsze  mnie  wtedy 

odwiedzali. Mój ojciec... 

Patrzył  na  nią  osłupiały.  Teraz  wiedział  juŜ,  co  się  zdarzyło,  kto 

przeczytał jej list i kto wysłał pieniądze. 

–  BoŜe,  mój  ojciec...  to  on  musiał  przechwycić  ten  list.  I  on  na  pewno 

wysłał ci pieniądze. 

Wypełnił  go  ból  i  rozgoryczenie.  Jęknął,  pełen  bezsilnego  gniewu, 

unosząc twarz do nieba i przeklinając los. 

Po chwili spojrzał na Nikki. 
– Nie wiedziałem – szepnął z trudem. – Nie rozumiesz? Nie wiedziałem o 

niczym. – ZbliŜył się do niej i wyciągnął rękę, ale opuścił ją bezradnie, gdy ona 
odsunęła się o krok. 

– To nie ma znaczenia – odrzekła i Grey zauwaŜył, Ŝe w jej oczach znów 

zagościła pustka. – JuŜ jest za późno. To wszystko dawno minęło. NiewaŜne. 

– Jak to: niewaŜne? Oczywiście, Ŝe jest waŜne. Dziecko... Ty chyba nie... 

Na  pewno  nie  mogłabyś...  –  Zawiesił  głos,  obawiając  się  usłyszeć  odpowiedź. 
Miał wraŜenie, Ŝe serce za chwilę wyrwie mu się z piersi. 

–  Usunąć  ciąŜy?  –  Potrząsnęła  głową,  splatając  dłonie  wokół  ramion.  – 

Nie, Grey, nie usunęłam ciąŜy. Nie mogłabym. Pragnęłam tego dziecka bardziej 
niŜ czegokolwiek innego w Ŝyciu. 

Grey odetchnął z ulgą i poczuł przypływ radości. 
Dziecko. On i Nikki mieli dziecko. Był to dar niebios, cenna pamiątka po 

przeszłości i ich niewinnej miłości. 

Potarł  dłonią  czoło,  ogłupiały  z  emocji,  dręczony  pytaniami,  które 

background image

domagały się odpowiedzi. 

–  Czy...  czy  mam  syna,  czy  córkę?  –  Tyle  pytań!  Gdzie  jest to  dziecko? 

Sześcioletni szkrab... – Pewnie juŜ jest duŜe. Chodzi do szkoły? – Wzbierało w 
nim  radosne  podniecenie,  słowa  płynęły  potokiem.  –  Jest  juŜ  takie  duŜe,  Ŝe 
mogę je wziąć na barana... Będzie do mnie mówić: tato... 

–  Mieliśmy  córkę,  Grey  –  przerwała  mu  Nikki  ochrypłym  głosem.  – 

Ś

liczną, małą dziewczynkę. 

Słyszał,  Ŝe  te  słowa  więzną  jej  w  gardle,  i  poczuł  przeszywający, 

niewytłumaczalny lęk, który stłumił początkową radość. 

–  Co  się  stało?  Gdzie...  gdzie  ona  jest?  Co  się  z  nią  dzieje?  –  CzyŜby 

Nikki oddała ją do adopcji? Och, BoŜe, czy to znaczy, Ŝe dziecko jest na zawsze 
stracone?  Czy  dowiedział  się  prawdy  za  późno?  Serce  waliło  mu  w  piersi  jak 
oszalałe. 

Zawahała  się  i  spojrzała  mu  prosto  w  oczy.  W  świetle  księŜyca  Grey 

zobaczył łzę spływającą po jej policzku. Oderwała od niego wzrok i odwróciła 
się nieco. 

–  Nazwałam  ją  Lolly...  Lolly  Richards.  –  Mówiła  tak  cicho,  Ŝe  musiał 

podejść o krok bliŜej. – Urodziła się martwa, Grey. Znajdziesz ją na cmentarzu 
Land’s End. 

– Głos miała bezbarwny, głuchy, wyprany z wszelkich emocji. – Ona nie 

Ŝ

yje, Grey. Nasza córka umarła. 

Tym  razem,  gdy  Nikki  odwróciła  się  i  odeszła,  Grey  nie  zrobił  niczego, 

by ją zatrzymać. Nie był w stanie się poruszyć. Mógł jedynie stać i patrzeć, jak 
Nikki znika w mroku nocy. 

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY 

 
Nikki  siedziała  na  werandzie,  patrząc  na  wschód  słońca.  Nigdy  w  Ŝyciu 

nie było jej tak zimno, nigdy jeszcze nie czuła takiej pustki... w jej wnętrzu ziała 
czarna dziura, głęboka otchłań rozpaczy. 

AŜ  do ostatniego  wieczoru  gniew  na  Greya  tłumił  w  niej  wszystkie  inne 

uczucia.  Ów  gniew  dawał  jej  siłę,  rozgoryczenie  trzymało  rozpacz  na  uwięzi. 
Ale  teraz,  gdy  Grey  wytrącił  jej  z  ręki  tę  broń,  poczuła  przeraŜenie.  Bała  się 
emocji,  którym  będzie  musiała  stawić  czoło,  gdy  juŜ  minie  początkowe 
odrętwienie. 

Nie wiedział o dziecku. Nigdy się o nim nie dowiedział. Nie zdradził jej. 

Nie  miał  z  tym  wszystkim  nic  wspólnego.  Te  słowa  wciąŜ  dźwięczały  w  jej 
głowie, odbijały się echem w sercu. Choć powinna czuć radość, ta świadomość 
powiększała tylko jej Ŝal. Niejasne wyobraŜenia tego, co mogło być, stawały się 
tym bardziej bolesne. 

To,  Ŝe  kochali  się  ostatniego  wieczoru,  powiększało  jeszcze  jej  zamęt  i 

poczucie zagubienia. Tego ranka obudziła się zaspokojona fizycznie, ale pustka 
w  jej  sercu  była  równie  wielka  jak  zawsze.  Nikki  nie  miała  pojęcia,  jak  dalej 
Ŝ

yć. 

Przytłoczona  tymi  myślami,  weszła  do  domu  i  zaparzyła  kawę.  Patrząc, 

jak ciemny płyn spływa do dzbanka, zastanawiała się, co powinna uczynić. 

Miała  wraŜenie,  Ŝe  nic  się  nie  zmieniło  w  relacji  między  nią  a  Greyem. 

Choć  przepełniające  ją  gorycz  i  gniew  zelŜały  nieco,  wspomnienia  przeszłości 
nadal były zbyt bolesne. To, Ŝe Grey nie wiedział o Lolly, nie mogło przywrócić 
jej dziecku Ŝycia ani wpłynąć na zmniejszenie głębokiej rozpaczy Nikki. 

Fakt, Ŝe podstęp Thomasa Blakemore’a powiódł się, świadczył o jednym: 

ich miłość nie była wystarczająco silna, by moŜna było na niej polegać. śadne z 
nich  nie  ufało  drugiemu.  Gdy  Nikki  dostała  pieniądze,  ani  przez  chwilę  nie 
wątpiła  w  to,  Ŝe  wysłał  je  Grey.  A  gdy  on  dostawał  z  powrotem  swoje  listy, 
które  odsyłała  mu  nie  otwarte,  takŜe  nie  wątpił,  Ŝe  z  jakiegoś  powodu  Nikki 
przestała  go  kochać.  Ich  miłość  nie  wystarczyła,  by  odszukali  się  nawzajem  i 
porozmawiali  o  tym,  co  się  zdarzyło.  Pozwolili,  by  podły  stary  człowiek 
zniszczył ich Ŝycie. 

A teraz minęło juŜ zbyt wiele czasu i Nikki wiedziała, Ŝe śmierć dziecka 

na zawsze ich rozdzieli. Nie potrafiła znieść wspomnienia tej tragedii. 

Westchnęła cięŜko i nalała sobie kawy do filiŜanki. Wiedziała, Ŝe chociaŜ 

udało  im  się  wyjaśnić  większość  faktów  z  przeszłości,  nie  pomogło  to  w 
zmniejszeniu obecnego napięcia. 

 
Gdy pani Blakemore zeszła na dół na śniadanie, Grey juŜ na nią czekał. 

background image

– Dzień dobry – powiedziała z miłym uśmiechem. Podeszła do bocznego 

stolika i nalała sobie do filiŜanki kawy ze srebrnego dzbanka. 

–  Musimy  porozmawiać  –  rzekł  Grey.  Matka  spojrzała  na  niego  z 

zaciekawieniem. 

– Czy coś się stało, kochanie? 
– Wczoraj wieczorem długo rozmawiałem z Nikki Young. – ZauwaŜył, Ŝe 

uśmiech znikł z twarzy matki, zastąpiony wyrazem przeraŜenia. – Czy sądziłaś, 
Ŝ

e się nie dowiem? – ciągnął, nie zwaŜając na wyraz jej twarzy. – Czy naprawdę 

myślałaś, Ŝe gdy tu wrócę, nie dowiem się, Ŝe Nikki miała ze mną dziecko? 

–  Mówiłam  twojemu  ojcu,  Ŝeby  się  nie  wtrącał.  Gdy  ukradł  list  tej 

dziewczyny, błagałam, Ŝeby ci go zwrócił. – Jej głos drŜał; unikała wzroku syna. 
–  Mówiłam  mu,  Ŝe  powinieneś  sam  to  załatwić.  Ale  on  był  pewien,  Ŝe  Nikki 
rzuciła  na  ciebie  urok.  Powiedział,  Ŝe  na  pewno  zrezygnujesz  z  nauki  i 
zrujnujesz sobie Ŝycie, Ŝeniąc się z nią. 

–  Kochałem  ją.  –  Grey  z  niedowierzaniem  wpatrywał  się  w  matkę.  – 

Kochałem  ją  bardziej  niŜ  kogokolwiek  innego  i  nie  było  mnie  przy  niej,  gdy 
tego  potrzebowała.  Cokolwiek  bym  wtedy  zrobił,  byłaby  to  moja  decyzja.  – 
PołoŜył dłonie na stole i zacisnął je w pięści, wpatrując się w koronkowy wzór 
obrusa. – To dziecko było twoją wnuczką. Na litość boską, czy to nic dla ciebie 
nie znaczyło? 

Matka westchnęła głęboko. Gdy na niego spojrzała, oczy miała pełne łez. 
–  KaŜdego  dnia  myślę  o  tym  dziecku  i  o  Nikki,  modląc  się  do  Boga  o 

wybaczenie. Ten jeden raz w Ŝyciu powinnam była przeciwstawić się twojemu 
ojcu, ale trudno jest przełamać stare nawyki. Chyba po prostu nie wiedziałam, w 
jaki sposób mogłabym się mu sprzeciwić. 

Grey  spojrzał  na  nią  i  poczuł,  Ŝe  jego  gniew  topnieje.  Matka  była  w 

równym stopniu ofiarą jego ojca jak wszyscy inni. Dobrze wiedział, Ŝe Thomas 
Blakemore rządził w domu Ŝelazną ręką i terroryzował całą rodzinę, włącznie ze 
swą Ŝoną. Ta kobieta nie zasługiwała na jego gniew... najwyŜej na współczucie. 
Westchnął i wstał od stołu. 

– Dokąd idziesz? Co chcesz zrobić? – zapytała matka z lękiem. 
Grey przesunął ręką po włosach. 
–  Idę na  cmentarz  odwiedzić  córkę,  a  potem...  nie  wiem,  co  potem  będę 

robił – powiedział i wyszedł z domu bez dalszych wyjaśnień. 

Tym razem, zmierzając w stronę Land’s End, nie biegł. Szedł powoli i ze 

znuŜeniem, jak stary człowiek. 

Miał  wraŜenie,  Ŝe  od  poprzedniego  wieczoru  postarzał  się  o  wiele  lat. 

Oczy  piekły  go  z  niewyspania,  a  na  sercu  czuł  ogromny  cięŜar.  Nigdy  jeszcze 
nie czuł się tak stary i przygnębiony. 

Wszystkie  te  stracone  lata.  Chwile,  które  mu  skradziono.  Gdy  Nikki 

odsyłała  jego  listy  nie  otwarte,  powinien  był  wrócić  i  sprawdzić,  co  się  z  nią 

background image

dzieje. 

Gdyby  tylko  tak  zrobił.  Gdyby  przyjechał  i  spotkał  się  z  nią.  Gdyby... 

gdyby... 

Zmarszczył 

czoło, 

uświadamiając 

sobie, 

co 

go 

przed 

tym 

powstrzymywało.  Nikki  była  najbardziej  naturalną  i  spontaniczną  istotą,  jaką 
znał, i kaŜdego dnia nie mógł się nadziwić, Ŝe ona go chce, Ŝe go kocha. 

Grey  wcześnie  zdał  sobie sprawę,  Ŝe  egoizm  i  chciwość  odziedziczył  po 

ojcu.  Nikki  ze  swoją  bezpośredniością  i  absolutną  bezinteresownością  była  dla 
niego darem niebios... on zaś obawiał się, Ŝe nie zasługuje na taki dar. 

Przechodząc przez bramę cmentarza, poczuł cięŜar w piersi. Jego oddech 

stał się płytki i szybki. Szedł coraz wolniej. 

Wyminął  starsze  groby.  Cmentarz  był  niewielki  i  po  krótkiej  chwili 

znalazł  się  przy  grobie  swojej  córki.  Ostatniego  wieczoru,  gdy  Nikki 
powiedziała  mu  o  dziecku  i  jego  śmierci,  wszystko  to  wydawało  mu  się 
okropnym koszmarem. Teraz, gdy stał nad malutkim nagrobkiem, rzeczywistość 
uderzyła go z siłą, od której zaparło mu dech. 

Lolly  Richards.  Lolly.  Serce  mu  się  ścisnęło.  Zacisnął  dłonie  w  pięści  i 

oddychał płytko, próbując zwalczyć ból. 

Lolly.  Od  „Lollipop”.  Obydwoje  z  Nikki  spędzili  wiele  godzin, 

rozmawiając  o  dzieciach,  które  kiedyś  chcieli  mieć...  śartowali,  Ŝe  nazwą  je 
Lollipop i Moonbeams. 

Nikki nie odstąpiła od tych młodzieńczych fantazji, ale jego przy niej nie 

było... Próbował wyobrazić sobie cierpienie, przez jakie musiała przejść, długie, 
bolesne godziny porodu zakończonego tragicznym rozczarowaniem. 

Nie  potrafił  sobie  tego  wyobrazić,  ale  serce  mu  się  ściskało  na  myśl,  Ŝe 

powinien przy niej być i dzielić z nią to cierpienie. Powinien ją trzymać za rękę, 
uczestniczyć w smutku. Ale ona cierpiała samotnie, a teraz nadeszła jego kolej. 
On takŜe musiał przeŜyć swoją rozpacz sam. 

Pochylił  się  i  wyrwał  garść  chwastów.  Nie  był  jeszcze  gotów  by  stawić 

czoło wszystkim kłębiącym się w nim emocjom. Były zbyt silne, zbyt potęŜne. 
Nie potrafił jeszcze stanąć twarzą w twarz z rozpaczą. To wszystko dopadło go 
zbyt niespodziewanie. 

Cmentarz  był  zaniedbany,  zarośnięty  chwastami  i  krzewami.  Grey 

pomyślał,  Ŝe  naleŜałoby  gdzieś  zadzwonić  i  wezwać  robotników,  którzy 
uporządkują  teren.  Usłyszał  czyjeś  kroki.  Podniósł  się  i  zauwaŜył  Nikki,  która 
właśnie przeciskała się między krzewami zarastającymi bramę. Jego serce znów 
ś

cisnęło się bólem. Nikki zatrzymała się, zaskoczona jego obecnością, po czym 

obróciła się na pięcie i znów zniknęła za bramą. 

Zawahał się, ale poszedł za nią. Potrzebował jej bardziej niŜ kogokolwiek 

innego. 

 

background image

JuŜ po chwili dotarła do swojego domu, wiedziała jednak, Ŝe Grey jest o 

kilka  kroków  za  nią.  Nie  była  zdziwiona,  gdy  zapukał  i  zawołał  ją  po  imieniu 
przez drzwi. Przez  chwilę stała  nieruchomo  pośrodku salonu,  niepewna,  co  ma 
zrobić. 

– Nikki, proszę, wpuść mnie – zawołał Grey cicho i naraz poczuła, Ŝe on 

ma prawo tu być. Powinni wreszcie przeŜyć ten smutek razem, porozmawiać o 
dziewczynce, która była ich córką, o Ŝyciu, które mieli wieść wspólnie. 

Otworzyła drzwi bez słowa. 
– Nikki – szepnął Grey. Przekroczył próg i pochwycił ją w ramiona. 
Zamknęła oczy.  W ich kącikach zbierały  się łzy.  Wdychała jego zapach, 

upajała  się  ciepłem  jego  ramion.  Ukryła  twarz  na  jego  szerokiej  piersi,  a  on 
przycisnął ją mocniej do siebie. Och tak, właśnie tego potrzebowała od dawna... 
wspólnej rozpaczy i rozmowy z człowiekiem, który był ojcem jej córeczki. 

Naraz  uświadomiła  sobie,  jak  bardzo  pragnęła  porozmawiać  z  nim  o 

Lolly.  Zaraz  po  jej urodzeniu  miała ochotę  opowiadać o dziecku kaŜdemu,  kto 
tylko chciał jej słuchać. 

–  Nie  rozdrapuj  ran  –  radzili  jej  wszyscy.  –  Staraj  się  nie  myśleć  o 

dziecku.  –  Przyjaciele  mieli  dobre  intencje  i  pragnęli  złagodzić  jej  ból,  ale 
dokonali  tylko  tyle,  Ŝe  schowała  go  głęboko  w  sobie,  gdzie  jątrzył  się  jak 
zainfekowana rana. Teraz jednak musiała przeŜyć go wspólnie z Greyem. 

– Och, Nikki – westchnął głęboko. Czuła, Ŝe jest mu cięŜko na sercu, i w 

jakiś sposób jej samej zrobiło się przez to trochę lŜej. 

Spojrzała w jego ciemne oczy. 
– Chcesz porozmawiać? – zapytała drŜącym głosem. 
Skinął głową. 
– Tak, chcę... potrzebuję... 
Nagle jego usta opadły na jej wargi, tak gwałtownie, Ŝe zabrakło jej tchu. 
Wyczuła jego poŜądanie, które wzbudziło podobną reakcję w niej samej. 

Wiedziała, dlaczego Grey tak się zachowuje, rozumiała, iŜ musi czymś stłumić 
swój ból, Ŝe nie chce przyjąć do wiadomości rozpaczy i woli się zatracić w akcie 
odnawiania Ŝycia. 

Pochwycił  ją  mocno,  a  ona  zarzuciła  mu  ramiona  na  szyję.  Miała 

nadzieję,  Ŝe  w  końcu  uda  im  się  przebyć  tę  burzę  emocji  i  rozpocząć  proces 
zdrowienia. 

Zaniósł ją do sypialni. ŁóŜko nie było zaścielone, lekki poranny wietrzyk 

poruszał cienkimi firankami. 

PołoŜył ją na łóŜku i przez chwilę patrzył na nią wzrokiem przepełnionym 

emocjami.  Dostrzegła  w  nim  wszelkie  moŜliwe  uczucia  –  wściekłość  i  Ŝal, 
namiętność  i  wyrzuty  sumienia.  Jego  oczy  odbijały  wszystkie  emocje,  które 
wrzały w jej duszy przez siedem długich lat. 

PołoŜyła dłoń na jego policzku, uświadamiając sobie, Ŝe nadal nie jest jej 

background image

obojętny. 

Pochylił  się  nad  nią,  niezręcznie  próbując  rozpiąć  guziki  jej  bluzki.  Nie 

pomagała  mu,  czując  instynktownie,  Ŝe  on  tego  nie  chce.  Zdjął  jej  spodnie  i 
rzucił je na podłogę, po czym wpatrzył się w nią pociemniałymi oczami. 

Odsunął  się  o  krok  od  łóŜka  i  ściągnął  koszulę  przez  głowę.  Nadal  nie 

spuszczając  z  niej  wzroku,  rozpiął  swoje  spodnie.  W  ciszy  pokoju  rozległ  się 
dźwięk rozsuwanego zamka błyskawicznego. Nikki wstrzymała oddech, patrząc 
na  jego  wspaniałe  ciało.  Poprzedniego  wieczoru,  w  świetle  księŜyca,  nie 
widziała  go  wyraźnie.  Teraz  jednak  promienie  słońca  wpadające  przez 
odsłonięte okno oświetlały jego sylwetkę. 

Widok  ciała  Greya,  tak  pięknego,  podniecał  ją.  Z  okrzykiem  wyciągnęła 

do  niego  ramiona,  pragnąc  poczuć  go  obok  siebie,  w  sobie.  Porozmawiają 
później. 

Grey zawahał się i zmarszczył brwi. 
– Nikki, nie mam nic... Ŝadnego zabezpieczenia. 
Poprzedniego  wieczoru  nie  myślał  o  zabezpieczeniu.  Ale  teraz  Nikki 

wiedziała,  Ŝe  przepełniony  myślami  o  Lolly,  nie  chciał  ryzykować  poczęcia 
następnego dziecka. 

Potrząsnęła głową. 
– Nic nie szkodzi. Były komplikacje... Lekarz powiedział mi, Ŝe nigdy juŜ 

nie zajdę w ciąŜę. 

Na  jego  twarzy  pojawił  się  grymas  bólu.  Nikki  wyciągnęła  rękę,  ujęła 

jego dłoń w swoją i pocałowała czubki palców. 

– To nie ma znaczenia – powiedziała cicho. PołoŜył się obok niej i zdjął 

jej  bieliznę.  Dwa  skrawki  jedwabiu  zniknęły  w  magiczny  sposób.  Jego  usta 
szukały jej warg. Od tego pocałunku całe ciało Nikki przebiegł dreszcz. Jęknęła 
cicho, czując przy sobie jego gorące, drŜące ciało. 

Wiedziała,  Ŝe  tym  razem  nie  będzie  długich  pieszczot  wstępnych.  Grey 

pragnął  jej  zbyt  silnie,  zbyt  intensywnie.  Ale  nie  przeszkadzało  jej  to.  Była 
gotowa,  by  się  z  nim  kochać,  i  gdy  nakrył  ją  sobą,  otworzyła  się  natychmiast, 
przyjmując go w głębię swojego ciała. 

Grey  poruszał  się  jak  szaleniec,  pragnąc  zupełnie  się  w  niej  zatracić. 

Wziął  ją  z  niewielkim  wyrafinowaniem,  pogrąŜył  się  w  niej,  cały  pochłonięty 
pragnieniem, by zatracić w rozkoszy i pokonać dręczący go ból i rozpacz. 

Pragnął  pogrąŜyć  się  w  zmysłowych  doznaniach,  zabrać  ich  obydwoje 

tam,  gdzie  rozpacz  i  Ŝal  stawały  się  bezsilne  i  nie  mogły  ich  zranić.  Chciał 
odgonić smutek śmierci, odsunąć niepokój i cierpienie, które z niezmordowaną 
energią rozdzierały mu serce. 

Wsuwał  się  w  nią,  w  jej  delikatne,  aksamitne  wnętrze,  gdzie  znajdował 

niezmierną  rozkosz.  Nikki  wiła  się  pod  nim  konwulsyjnie,  z  zamkniętymi 
oczami,  cichutko  jęcząc.  Nakrył  jej  usta  swoimi  wargami,  ona  zaś  splotła  nogi 

background image

za  jego  plecami,  wciągając  go  coraz  głębiej  w  siebie.  Mruczał  z  zachwytu, 
wzmacniając  siłę  uderzeń.  Podniecenie  Nikki  rosło.  Kołysała  się  wraz  z  nim, 
wyginając ciało w łuk, zachęcając go do coraz szybszych, mocniejszych ruchów. 

A  potem  cały  zatracił  się  w  magii,  która  była  samym  Ŝyciem...  i 

miłością... i Nikki. 

 
Nikki otworzyła oczy, uświadamiając sobie, Ŝe spała. Dobiegający z boku 

równy  oddech  Greya  świadczył,  Ŝe  on  teŜ  mocno  śpi.  Odwróciła  lekko  głowę, 
by mu się przyjrzeć. 

Był  równie  przystojny  jak  w  młodości.  Rzęsy  miał  niezwykle  długie  i 

ciemne.  Podbródek  i  policzki  pokryte  były  zarostem.  Nie  wiedziała,  jak  długo 
spali.  Wyjrzała  przez  okno.  Kąt  padania  promieni  słońca  świadczył  o  tym,  Ŝe 
minęło  juŜ  południe.  Powinna  wstać  i  iść  do  teatru.  Niedługo  nadejdzie  pora 
pierwszego spektaklu. 

Ale  ciepłe  ramiona  Greya  oplecione  dokoła  niej,  intymność  ich  uścisku 

były  zbyt  wielką  pokusą,  z  którą  nie  potrafiła  walczyć.  Pragnęła  pozostać  z 
Greyem na zawsze. 

Skarciła  się  za  to,  Ŝe  w  myślach  uŜyła  tego  słowa.  Nie  chciała  juŜ 

planować niczego na zawsze. Kiedyś, dawno temu, uwierzyła... i jej marzenia o 
szczęśliwym „zawsze” zostały zdruzgotane. 

Próbowała wstać, ale ramiona Greya zacisnęły się mocniej wokół niej. On 

takŜe juŜ nie spał. Odwróciła się twarzą do niego. Oczy miał nadal pociemniałe 
od nadmiaru emocji. 

–  Nie  sprzedam  wesołego  miasteczka  –  powiedział  cicho,  odsuwając 

kosmyk włosów z jej twarzy. – Coś wymyślę, Ŝeby nie trzeba było tego robić. 

Nikki ujęła jego dłoń w swoje ręce. 
– Grey, nie rób tego dla mnie. 
Podniósł jej dłoń do ust i pocałował delikatnie. 
– Nie. Robię to dla siebie. – Przewrócił się na plecy i wpatrzył w sufit. 
Nikki oparła się na łokciu. 
–  I  nie  rób  tego  z  przekory,  Grey.  Twój  ojciec  nie  Ŝyje.  Jeśli  chcesz 

utrzymać  wesołe  miasteczko  tylko  po  to,  Ŝeby  jakoś  odkupić  jego  winy,  to 
popełnisz błąd. Nie zmienisz przeszłości. 

–  To  prawda  –  zgodził  się.  –  Ale  wiem  teŜ,  Ŝe  ten  lunapark  ma  w  sobie 

jakiś  magiczny  urok.  I  naraz  uświadomiłem  sobie,  Ŝe  potrzebuję  tego  miejsca 
tak samo, jak ono potrzebuje mnie. – Spojrzał na nią łagodnie. – Czy udałoby się 
nam  znów  być  razem,  Nikki?  Czy  moglibyśmy  wrócić  do  tego,  co  było,  i 
odzyskać to, co nam skradziono? 

Nikki  teŜ  połoŜyła  się  na  plecach  i  patrzyła  w  sufit,  jakby  tam 

spodziewała się znaleźć odpowiedzi na trudne pytania. 

–  Nie  wiem,  Grey.  Tak  wiele  czasu  minęło.  Ja  się  zmieniłam.  Ty  na 

background image

pewno teŜ. Nie jesteśmy tymi samymi ludźmi, co przed siedmiu laty. 

Grey pochylił się nad nią, delikatnie otaczając dłonią jej pierś. 
– Nikki, pomimo upływu tych lat nie moŜesz zaprzeczyć, Ŝe między nami 

istnieje coś bardzo silnego. Nie moŜemy tego zignorować. 

Nikki westchnęła głęboko. 
–  Och,  Grey,  zawsze  lubiłam  kochać  się  z  tobą.  Pod  tym  względem 

zawsze byliśmy świetnie do siebie dopasowani. 

– To coś więcej – zaprotestował. – To nigdy nie był tylko seks. Mieliśmy 

nadzieje i snuliśmy marzenia. 

– Nadzieje i marzenia młodości – odparła. – Były takie piękne w lecie, ale 

nie potrafiły przetrwać jesieni. 

ChociaŜ w ciągu ostatnich dwóch dni kochali się dwukrotnie, obawiała się 

tego,  o  co  Grey  teraz  ją  prosił.  Dawno  juŜ  straciła  nadzieję  na  szczęście  i 
moŜliwość osiągnięcia go przeraŜała ją. 

–  Grey,  nie  moŜemy  wrócić  do  tego,  co  było  –  powiedziała  w  końcu. 

Nauczyła się juŜ Ŝyć bez niego i bała się, Ŝe jeśli teraz odda mu serce, a potem 
go straci, zabraknie jej siły, by przetrwać. 

–  Ale  moŜemy  pomyśleć  o  przyszłości.  –  Ujął  ją  pod  brodę,  zmuszając, 

by na niego spojrzała. – Od tej chwili musimy zostawić przeszłość w spokoju i 
zbadać moŜliwości, jakie kryje w sobie kaŜdy następny dzień. Nikki, jesteśmy to 
sobie winni. Powinniśmy przynajmniej spróbować. Musimy dać sobie nawzajem 
jeszcze jedną szansę. 

Wpatrywała  się  w  jego  oczy,  pragnąc  odczytać  skrytą  w  nich  obietnicę. 

Nie  potrafiła  jednak  zapomnieć,  jak  łatwo  wszystko  rozsypało  się  poprzednim 
razem. Ich miłość była czysta i cudowna, niewinna i słodka. Wierzyli w jej moc, 
która okazała się iluzją, podobnie jak magia wesołego miasteczka. 

Nie potrafiła jednak zaprzeczyć, Ŝe pragnie go i chce dzielić z nim dawne 

młodzieńcze nadzieje i marzenia, które kiedyś ukryła w głębi duszy. Ona takŜe 
miała  wraŜenie,  Ŝe  jeśli  nie  dadzą  sobie  jeszcze  jednej  szansy,  na  zawsze 
pozostaną uwięzieni w pułapce goryczy. 

Zaśmiała się, bo nagle zrozumiała całą niedorzeczność tej rozmowy. 
–  Dosyć  głupio  wyglądamy,  rozmawiając  o  odnawianiu  dawnych  więzi, 

gdy leŜymy nadzy i objęci. 

Grey uśmiechnął się i powiódł czubkiem palca po jej ustach. 
– Och, Nikki, jak mi brakowało twojego śmiechu. Zamyśliła się. 
–  Dawno  juŜ  nie  chciało  mi  się  śmiać.  –  Usiadła  i  westchnęła.  –  Grey, 

jeśli  postanowimy  stworzyć  trwały  związek,  musimy  czynić  to  powoli.  JuŜ  się 
powtórnie  poznaliśmy  seksualnie,  ale  bardzo  niewiele  wiemy  o  tym,  jakimi 
ludźmi  obydwoje  się  staliśmy.  –  Spojrzała  na  niego  badawczo.  –  Musimy  się 
trzymać z dala od łóŜka, dopóki się nie przekonamy, co do siebie czujemy. 

–  Hm,  nie  wiem.  –  Uśmiechnął  się  łobuzersko,  po  czym  spowaŜniał.  – 

background image

Zawsze  było  w  tobie  coś  takiego,  co  podniecało  mnie  do  szaleństwa,  Nikki.  – 
Pogładził gładką skórę na jej plecach. – Ale skoro tego chcesz, postaram się być 
wstrzemięźliwy. 

Wygięła się czując jego dotyk i gdy palce Greya zmysłowo wędrowały po 

jej ciele, przebiegła przez nią nowa fala poŜądania. 

– Umowa stoi – wymruczała cicho, gdy jego usta poszły w ślad za dłonią. 

–  Będziemy  się  spotykać,  ale  nie  będziemy  się  kochać,  dopóki  się  nie 
przekonamy, dokąd zmierzamy i jak się ze sobą czujemy. 

–  Umowa  stoi  –  potwierdził,  przesuwając  ustami  po  jej  plecach.  –  Ale 

zacznie  obowiązywać  dopiero  później  –  dodał,  delikatnie  przewracając  ją  na 
plecy i sięgając do jej piersi. – O wiele później – dodał z płonącym wzrokiem. 

–  Później  –  zgodziła  się  Nikki,  ulegając  poŜądaniu,  zdumiona,  Ŝe  tak 

szybko po osiągnięciu nasycenia pragnienie wróciło ze zdwojoną siłą. 

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY 

 
Grey  wyszedł  dopiero  późnym  popołudniem.  Nikki  patrzyła  za  nim  i 

dopiero w tej chwili uświadomiła sobie, Ŝe ani razu nie wspomniał o Lolly. To 
imię w ogóle nie padło w ich rozmowie, tak jakby śmierć dziecka nie wywarła 
na nim zupełnie Ŝadnego wraŜenia. 

Nie  ma  sensu  się  tym  przejmować,  powiedziała  sobie.  To  wszystko 

przecieŜ  juŜ  minęło.  Czas  pomyśleć  o  przyszłości.  Trzeba  zostawić  przeszłość 
za sobą. 

W  kaŜdym  razie  mogła  oznajmić  wszystkim,  Ŝe  wesołe  miasteczko  nie 

zostanie  zlikwidowane.  Nawet  gdyby  z  całej  sytuacji  nie  wyniknął  Ŝaden  inny 
poŜytek, choć tyle udało jej się osiągnąć. 

Jeśli chodziło o nią i Greya, wiedziała teraz, Ŝe nadal ma on nad nią zbyt 

wielką władzę, by dało się to zignorować. Nie miała wystarczająco duŜo siły, by 
trzymać  się  od  niego  z  daleka.  Nie  umiała  teŜ  sobie  wyobrazić,  do  czego 
doprowadzi ich próba rozpoczęcia wszystkiego od początku. Nie wiedziała, czy 
uda im się odnaleźć to, co kiedyś między nimi istniało. Wiedziała tylko, iŜ Grey 
ma rację twierdząc, Ŝe powinni przynajmniej spróbować. 

Da  mu  to,  co  będzie  mogła  –  swoje  ciało,  śmiech,  swoją  obecność  przy 

nim. Ale nie mogła oddać mu serca, bowiem leŜało ono w grobie obok Lolly. 

Z  cięŜkim  westchnieniem  weszła  do  sypialni,  by  się  przygotować  do 

pierwszego spektaklu w teatrzyku lalkowym. 

 
–  Jestem  pewien,  Ŝe  wszyscy  juŜ  słyszeliście  o  mojej  decyzji.  Nie 

sprzedam wesołego miasteczka. – Grey stał w restauracji Bridget przy drzwiach 
prowadzących do kuchni i mówił do duŜej grupy ludzi, którzy zebrali się tu na 
jego prośbę. – Przez ostatnie dwa tygodnie Nikki i ja oglądaliśmy tu wszystko i 
zastanawialiśmy się, co trzeba zrobić, by przyciągnąć więcej turystów. 

– Ile to nas będzie kosztowało? – zawołał Pete i natychmiast zawtórował 

mu tuzin innych głosów. 

Nikki  obserwowała  Greya,  który  usiłował  odpowiedzieć  na  wszystkie 

pytania.  Zdumiona  była,  z  jaką  łatwością  potrafił  sprawić,  by  wszyscy  obecni 
zaakceptowali  jego  wizje  i  uwierzyli  w  nie.  Był  charyzmatyczną  postacią... 
zawsze  jej  się  to  w  nim  podobało.  To  urodzony  przywódca  i  na  pewno  dobrze 
sobie radzi z prowadzeniem nowojorskich interesów rodziny Blakemore’ów. 

W  ciągu  ostatnich  dwóch  tygodni  Nikki  aŜ  za  bardzo  ulegała  jego 

urokowi.  Przez  całe  dnie  notowali,  co  naleŜałoby  zmienić,  i  sporządzali  listy 
nowego  wyposaŜenia,  które  uatrakcyjniłoby  wesołe  miasteczko.  Prawie 
codziennie Grey przychodził na ostatnie przedstawienie w teatrzyku lalkowym, 
po  czym  spędzali  razem  wieczór  na  karuzeli  i  strzelnicy,  aŜ  do  zamknięcia 

background image

parku. 

Te  wieczory  były  niezwykłe,  jak  podróŜ  w  przeszłość.  Kończyły  się  z 

reguły przejaŜdŜką na diabelskim  młynie. Siedzieli obok siebie, a Grey otaczał 
ją  ramieniem.  Pod  nimi  Land’s  End  przypominało  rozpostarty  kobierzec 
jaskrawych  świateł.  W  takich  chwilach,  zawieszona  wysoko  nad  ziemią,  Nikki 
opierała się o Greya i znów czuła, Ŝe ulega jego urokowi. 

Rozmawiali o minionych siedmiu latach, czując wewnętrzną potrzebę, by 

podzielić  się  ze  sobą  kaŜdą  spędzoną  osobno  chwilą.  Zgodnie  z  umową,  Grey 
nie  próbował  zaciągnąć  jej  do  łóŜka;  prawdę  mówiąc,  od  tamtego  ostatniego 
razu nawet jej nie pocałował. Bardzo ściśle trzymał się ustalonych reguł; Nikki 
chwilami czuła, Ŝe wolałaby, by nie był tak wierny umowie. 

Nawet  teraz,  gdy  patrzyła  na  niego  w  restauracji  Bridget,  pragnęła  go  z 

intensywnością, której nie mogła pojąć... Zastanawiała się, czy kiedykolwiek w 
Ŝ

yciu  przestanie  go  pragnąć.  Miał  tak  wiele  cech,  o  których  zdąŜyła  juŜ 

zapomnieć.  Śmiał  się  cudownie,  głęboko,  dźwięcznie;  gdy  się  nad  czymś 
zastanawiał,  na  jego  czole  pojawiała  się  zmarszczka;  od  słońca  na  ramionach 
wyskakiwały mu piegi. 

Przypominała  sobie  wszystkie  te  szczegóły,  które  kiedyś  w  nim 

uwielbiała, i przeraŜało ją to. Nie powinna kochać Greya, nie z tą samą siłą jak 
dawniej, nie chciała znów poddać się równie potęŜnej namiętności. 

Czuła,  Ŝe  to  uczucie  pozbawia  ją  kontroli  nad  sobą;  podobnie  było  z 

rozpaczą, której nigdy nie pozwoliła sobie przeŜyć do końca. 

Odsunęła od siebie te myśli, gdy Bridget usiadła obok niej. 
–  Co  słychać,  kochanie?  –  szepnęła,  obejmując  ją  w  talii.  –  Prawie  cię 

ostatnio nie widuję. 

Nikki odpowiedziała jej uśmiechem. 
–  Byłam  zajęta  sporządzaniem  tych  wszystkich  list  z  Greyem.  Uda  nam 

się, Bridget. Grey jest zdecydowany ocalić wesołe miasteczko. 

– Wiedziałam, Ŝe potrafisz sprawić, by spojrzał na nie naszymi oczami. 
– Beze mnie doszedłby do tych samych wniosków. Kocha to miejsce tak 

jak my wszyscy – odrzekła i powędrowała wzrokiem w jego stronę. 

Właśnie  wyjaśniał  zebranym  swój  plan,  który  polegał  na  uzyskaniu 

finansowego wsparcia dla Land’s End ze strony przedsiębiorców z Oceanview. 

–  Zdaje  się,  Ŝe  w  końcu  udało  wam  się  wyjaśnić  sprawy  z  przeszłości  – 

zauwaŜyła Bridget. 

Nikki znów spojrzała na Greya. Czy naprawdę im się to udało? 
– Tylko niektóre – odrzekła z wahaniem. Wiedziała jednak, Ŝe pozostało 

jeszcze kilka waŜnych rzeczy, o których nawet nie wspominali. 

Bridget  skinęła  na  nią  i  poprowadziła  ją  do  kuchni.  Tam  rozpoczęła 

ś

ledztwo. 

–  Więc  co  między  wami  zaszło?  Nie  chodzi  mi  o  tę  krucjatę  w  celu 

background image

ocalenia promenady. 

Nikki wzruszyła ramionami. 
– Widujemy się dość często, to wszystko. 
–  Wiedziałam,  Ŝe  tak  będzie  –  wykrzyknęła  Bridget  z  rozświetlonymi 

oczami. – Wiedziałam, Ŝe wy dwoje na zawsze naleŜycie do siebie. 

–  Nie  na  zawsze  –  zaprotestowała  Nikki.  –  Tego  słowa  postanowiłam 

nigdy nie uŜywać. Nie chcę myśleć o przyszłości... szczególnie z Greyem. 

– Ale kochasz go, a on kocha ciebie. 
– Nie, kochaliśmy się kiedyś – poprawiła ją Nikki. – To było dawno temu. 

Kochaliśmy to, co istniało między nami, marzenia, które ojciec Greya zniszczył 
swoimi manipulacjami. 

–  Ale  mówiłaś,  Ŝe  Grey  nie  brał  w  tym  udziału.  On  był  ofiarą  w  takim 

samym stopniu jak ty. 

– To prawda – zgodziła się z westchnieniem Nikki. Trudno jej było ująć 

w  słowach  nurtujący  ją  niepokój.  Choć  coś  się  między  nimi  działo,  sytuacji 
daleko  było  do  doskonałości.  –  Wiem,  Ŝe  w  tym  wszystkim  nie  było  winy 
Greya, ale nie mogę sobie pozwolić na to, by teraz uwierzyć w naszą szansę na 
wspólną przyszłość. 

– Dlatego, Ŝe chłopcy z miasta nie Ŝenią się z dziewczynami z wesołego 

miasteczka? – mruknęła Bridget z irytacją. – To bzdura! Jesteś równie dobra, a 
nawet lepsza, od większości ludzi z miasta, jakich znam. 

–  Wiem  o  tym  –  zgodziła  się  Nikki.  –  Przy  Greyu  nigdy  nie  miałam 

poczucia niŜszości. Te ostatnie dwa tygodnie były bardzo piękne – westchnęła. – 
Odnaleźliśmy na nowo coś, co kiedyś istniało między nami, ale nie jest to juŜ to 
samo... – Zawiesiła głos. – Nie potrafię tego wyjaśnić. Sama dobrze nie wiem, o 
co mi chodzi. Wiem tylko, Ŝe jakaś część mnie samej nie potrafi oderwać się od 
przeszłości...  przezwycięŜyć  cierpienia  i  goryczy,  które  przeŜywałam.  Moje 
serce skute jest lodem i dopóki nie roztaje, nie jestem w stanie myśleć o miłości. 

– Czy boisz się, Ŝe on znów cię zrani? – zapytała cicho Bridget. 
Nikki potrząsnęła głową. 
–  Nie.  Nie  jestem  juŜ  siedemnastolatką  w  ciąŜy.  NiezaleŜnie od  tego,  co 

się  wydarzy  między  mną  a  Greyem,  on  nie  moŜe  mnie  zranić.  Tym  razem  nie 
mam  Ŝadnych  oczekiwań.  Jestem  dorosła  i  potrafię  wziąć  od  niego  to,  czego 
chcę,  cieszyć  się  jego  towarzystwem,  i  bez  względu  na  to,  jak  się  to  wszystko 
zakończy, jestem pewna, Ŝe się nie załamię. 

– Stajesz się wyrachowana – zauwaŜyła Bridget z troską w głosie. 
Nikki uderzyła się dłonią w piersi. 
–  Powiedziałam  ci  przecieŜ,  Ŝe  moje  serce  jest  skute  lodem.  –  Podniosła 

się  i  uścisnęła  przyjaciółkę.  –  Nie  martw  się,  tym  razem  jestem  o  wiele 
mądrzejsza. 

Drzwi kuchni otworzyły się. Obydwie kobiety zwróciły głowy w tę stronę 

background image

i ujrzały Greya. 

– Zastanawiałem się, gdzie zniknęłyście. 
–  Czy  zebranie  juŜ  się  skończyło?  –  zapytała  Nikki,  odsuwając  się  od 

Bridget. 

–  Na  razie.  Usłyszałem  wiele  pytań,  na  które  nie  potrafię  odpowiedzieć 

przed dzisiejszym przyjęciem. 

– Jakim przyjęciem? – zdziwiła się Bridget. 
–  Grey  i  jego  matka  wydają  przyjęcie  dla  przedsiębiorców  z  miasta,  by 

uzyskać od nich finansowe wsparcie dla wesołego miasteczka – wyjaśniła Nikki. 

–  Nigdy  wcześniej  nas  nie  wspierali  –  mruknęła  Bridget  z 

powątpiewaniem.  –  Prawdę  mówiąc,  starali  się  udawać,  Ŝe  w  ogóle  nie 
istniejemy. 

–  Nigdy  wcześniej  nie  mieli  do  czynienia  ze  mną  –  odparował  Grey  z 

uśmiechem. – A ja mam zamiar to zmienić. Chcesz pójść na lunch? – zwrócił się 
do Nikki. 

– Za kilka minut będę rozpalać w piecach – zawołała Bridget, narzucając 

fartuch na sukienkę w kwiaty. 

–  Prawdę  mówiąc,  myślałem  o  jakimś  innym  miejscu,  poza  wesołym 

miasteczkiem. 

– No dobrze, idźcie juŜ – zawołała Bridget, wypychając ich z kuchni. 
– Dokąd jedziemy? – zapytała Nikki wsiadając do sportowego samochodu 

Greya. 

– Sam nie wiem... Pomyślałem, Ŝe moŜemy pojechać wzdłuŜ wybrzeŜa i 

zatrzymać się w pierwszej restauracji, która się nam spodoba – uśmiechnął się. – 
Przez ostatnie dwa tygodnie Ŝywiłem się głównie tym, co moŜna kupić na molo, 
i  chociaŜ  uwielbiam  precle  i  hot  dogi,  mam  juŜ  ochotę  na  coś  bardziej 
konkretnego... 

–  Na  przykład  na  homara  albo  kraba  –  podpowiedziała  mu  Nikki.  W 

brzuchu Zaburczało jej głośno na samą wzmiankę o tych przysmakach. 

–  MoŜe  zamknąć  dach?  –  zapytał  Grey,  zanim  wyjechali  na  autostradę 

biegnącą wzdłuŜ wybrzeŜa. 

– Nie, jeśli o mnie chodzi – potrząsnęła głową. Jej włosy rozwiewał wiatr. 
Grey  skupił  się  na  prowadzeniu  samochodu.  Wiedział,  Ŝe  Nikki  kocha 

wiatr. 

Spojrzał na nią, jak zawsze oczarowany jej widokiem... Była taka piękna i 

naturalna, nieokiełznana jak wiatr. 

Uświadomił  sobie,  Ŝe  przez  ostatnie  siedem  lat  był  na  wpół  martwy. 

Dopiero od dnia gdy znów się spotkali, zaczął Ŝyć pełnią Ŝycia. Przy Nikki znów 
potrafił  uwierzyć,  Ŝe  Ŝycie  pełne  jest  nieograniczonych  moŜliwości  i  Ŝe 
marzenia mogą się przeistoczyć w rzeczywistość. Przy niej zaczynał wierzyć w 
baśniowe krainy, jednoroŜce i magiczną siłę księŜyca. 

background image

A jednak, choć w jej towarzystwie czuł się wspaniale, wiedział, Ŝe czegoś 

mu  brakuje.  Niewinność  ich  związku  została  zniszczona  i  teraz  w  duszy  Nikki 
było  pilnie  strzeŜone  miejsce,  do  którego  nie  potrafił  dotrzeć.  Wiedział,  Ŝe 
dopóki  nie  przełamie  jej  oporu,  nie  wedrze  się  do  tego  zazdrośnie  strzeŜonego 
zakamarka jej duszy, nigdy nie zrodzi się między nimi prawdziwa miłość. 

Potrzebuję  czasu,  pomyślał.  To  musi  trochę  potrwać.  Przez  siedem  lat 

Nikki  hodowała  w  sobie  nienawiść  do  niego,  przez  siedem  lat  wierzyła,  Ŝe 
dopuścił  się  wobec  niej  zdrady.  Nie  miał  nadziei,  Ŝe  ta  dumna  dziewczyna 
zapomni o tym w ciągu kilku tygodni. Musiał być cierpliwy. 

Znów  na  nią  zerknął.  Wiatr  opinał  jej  bawełnianą  koszulkę  na  pełnych 

piersiach.  Grey  poczuł  drŜenie  w  koniuszkach  palców,  które  pamiętały 
jedwabistą gładkość jej skóry. 

Mocniej  zacisnął  dłonie  na  kierownicy.  Cierpliwość  nigdy  nie  była  jego 

zaletą. 

–  Pięknie  tu,  prawda?  –  zauwaŜyła  Nikki,  spoglądając  na  nadbrzeŜny 

krajobraz.  Słońce  odbijało  się  od  wody,  a  nad  ich  głowami  rozciągała  się 
przestrzeń błękitnego, bezchmurnego nieba. 

–  Gdy  byłem  w  Nowym  Jorku,  nie  zdawałem  sobie  sprawy,  jak  bardzo 

tęsknię  do  tych  okolic.  Dopiero  po  powrocie  zrozumiałem,  jak  bardzo  byłem 
tutaj szczęśliwy. 

Nikki obdarzyła go szerokim, promiennym uśmiechem, na widok którego 

zawsze robiło mu się gorąco. 

–  To  prawda.  Wesołe  miasteczko  bierze  cię  w  niewolę  w  młodości  i 

potem juŜ nigdy nie odzyskasz wolności. 

–  Miejmy  nadzieję,  Ŝe  przy  pomocy  ludzi  z  Oceanview  przetrwa  – 

zauwaŜył Grey. 

– Zdziwiło mnie, Ŝe twoja matka zgodziła się nam pomóc. 
–  Nie  oceniaj  mojej  matki  tak  samo  jak  ojca  –  westchnął  Grey.  – 

Najtrudniejsze,  z  czym  musiałem  sobie  poradzić  w  ciągu  ostatnich  tygodni,  to 
była  świadomość,  Ŝe  mój  ojciec  potrafił  dopuścić  się  takiej  podłości. 
Wiedziałem,  Ŝe  był  tyranem,  bogatym  skąpcem,  który  uŜywał  pieniędzy 
wyłącznie do wzmocnienia swojej pozycji, ale zawsze wierzyłem, Ŝe w gruncie 
rzeczy miał dobre serce. Nie chciałem zauwaŜać jego wad, sądząc, Ŝe kryje się 
pod  nimi  miłość  do  najbliŜszych  mu  ludzi.  Ale  człowiek,  który  potrafił 
wyrządzić nam taką krzywdę, nie miał pojęcia, czym jest to uczucie. 

–  Och,  Grey.  –  Nikki  połoŜyła  dłoń  na  jego  ramieniu.  –  Nie  osądzaj  go 

zbyt  surowo.  Jestem  pewna,  Ŝe  zrobił  to,  bo  cię  kochał.  Ja  byłam  tylko 
dziewczyną  z  wesołego  miasteczka,  wychowaną  wśród  ludzi,  którymi  gardził. 
Jestem pewna, Ŝe myśl o twoim związku ze  mną przeraŜała go. – Zaśmiała się 
niespodziewanie.  –  To  zabawne,  twój  ojciec  uwaŜał,  Ŝe  nie  jestem  dla  ciebie 
wystarczająco dobra, a ludzie z wesołego miasteczka byli pewni, Ŝe ty nie jesteś 

background image

wystarczająco dobry dla mnie. 

– A w gruncie rzeczy świetnie do siebie pasowaliśmy. 
– W kaŜdym razie: wtedy – zastrzegła, jakby chciała mu przypomnieć, Ŝe 

ten okres w ich Ŝyciu juŜ minął i nie wiadomo, czy nadal do siebie pasują. 

–  Wiesz,  Nikki,  dla  mnie  nigdy  nie  miało  znaczenia  twoje  pochodzenie. 

Liczyło się to, kim ty sama jesteś i jak się czułem, gdy byliśmy razem. 

Skinęła głową i cofnęła rękę. Po chwili uśmiechnęła się lekko. 
–  Dla  mnie  to  teŜ  nie  było  waŜne,  bo  wiedziałam,  Ŝe  ludzie  z  wesołego 

miasteczka mają rację. Chyba naprawdę byłam dla ciebie o wiele za dobra. 

Zaśmiał się, wiedząc, Ŝe Nikki celowo zmienia temat, odchodząc od zbyt 

osobistych wątków. 

–  W  kaŜdym  razie  dzisiaj  przez  cały  ranek  moja  matka  rozmawiała  z 

zamówioną obsługą i przygotowywała dekoracje. Uwielbia przyjęcia. 

–  Powinnam  jej  jakoś  pomóc.  W  końcu  robi  to  wszystko  dla  dobra 

wesołego miasteczka. 

Grey wzruszył ramionami. 
–  Sama  chciała  się  tym  zająć.  MoŜe  to  jest  jej  pokuta...  sposób  na 

pozbycie  się  wyrzutów  sumienia.  –  Zamilkł  i  skupił  się  na  prowadzeniu 
samochodu.  Zastanawiał  się,  kiedy  wreszcie  będą  potrafili  rozmawiać  o 
przeszłości  bez  tego  napięcia,  które  zawsze  pojawiało  się  nie  wiadomo  skąd  i 
trwało  między  nimi  jak  niewidzialny  mur.  Poczuł  na  sobie  jej  wzrok  pełen 
dziwnego wyczekiwania, ale nie wiedział, o co jej chodzi. 

–  MoŜe  zatrzymamy  się  tutaj?  –  Wskazał  na  zajazd  stojący  na  brzegu 

oceanu. Szyld głosił, Ŝe jest to „Zardzewiały Kliper”. 

–  Wygląda  sympatycznie  –  stwierdziła  Nikki.  Wystrój  wnętrza  był 

dokładnie  taki,  jakiego  Grey  się  spodziewał:  chłodny  półmrok,  intymna 
atmosfera,  unoszący  się  w  powietrzu  zapach  dobrego  jedzenia.  Poprowadzono 
ich  do  stolika  w  kącie.  Na  ścianach  umieszczono  rośliny  doniczkowe,  a  na 
stoliku stała płonąca świeca. 

– Miło tu – powiedziała Nikki, przeglądając menu. 
–  Owszem  –  zgodził  się  Grey,  obserwując,  jak  światło  świecy  rzuca 

refleksy na jej włosy i odbija się w oczach. 

Chciał  ją  zabrać  gdzieś  daleko  od  wesołego  miasteczka.  Gdy  tam  byli, 

rozmowa  nieustannie  obracała  się  wokół  tego,  co  trzeba  załatwić.  Chciał 
zawieźć Nikki w jakieś inne miejsce, by porozmawiać o ostatnich siedmiu latach 
i  o  przyszłości.  Chciał  z  nią  rozmawiać  o  wszystkim  i  o  niczym,  o  polityce  i 
religii, o wietrze i oceanie. 

ZłoŜył zamówienie i gdy kelnerka odeszła, pochwycił dłoń Nikki. 
– Przez ostatnie dwa tygodnie rozmawialiśmy prawie wyłącznie o Land’s 

End i o tym, co trzeba tam zrobić. – Przesunął kciukiem po grzbiecie jej dłoni. – 
Ale dzisiaj byłoby miło, gdybyśmy nie wspominali o molo i jego mieszkańcach. 

background image

–  Dobrze  –  zgodziła  się  natychmiast.  –  Opowiedz  mi  o  swoim  Ŝyciu  w 

Nowym Jorku. 

Obok  nich  pojawiła  się  kelnerka  z  napojami  i  sałatkami.  Nikki  cofnęła 

rękę. 

–  Niewiele  jest  do  opowiadania  o  tych  latach  –  powiedział  Grey,  gdy 

kelnerka  odeszła,  zostawiając  ich  samych.  –  Przez  sześć  dni  w  tygodniu 
pracowałem do późna. Tylko w niedziele wypoczywałem. 

– I co wtedy robiłeś? 
–  Zaraz  po  tym,  jak  wstałem,  szedłem  do  sklepu,  gdzie  sprzedawali 

ś

wieŜutkie  jagodzianki  i  najlepszą  kawę,  jaką  piłem  w  Ŝyciu.  Po  południu 

najczęściej  szedłem  do  teatru,  a  wieczorami  siedziałem  na  balkonie  wdychając 
smog  i  rozmyślając.  –  Z  uśmiechem  wzruszył  ramionami.  –  Dość  niewinne 
rozrywki. 

Nie  powiedział  jej  jednak,  jak  często  w  owe  niedzielne  popołudnia  jego 

myśli wędrowały do niej. Zastanawiał się, co Nikki robi i z kim, i czy jeszcze w 
ogóle o nim pamięta. 

–  W  kaŜdym  razie  – podjął  –  miałem  wraŜenie,  Ŝe  jestem  tylko na  wpół 

Ŝ

ywy, dopóki nie wróciłem do Oceanview. Tu zawsze będzie mój dom. 

Skinęła głową. 
–  Wiem,  o  czym  mówisz.  Myślałam  o  wyprowadzeniu  się  stąd,  gdy 

Johnny wyjechał i... 

– Gdzie chciałaś zamieszkać? 
–  Bridget  i  Lars  mają  mały  domek  o  kilka  godzin  jazdy  stąd.  Jest  dosyć 

prymitywny, ale w tamtym okresie wydawało mi się, Ŝe świetnie się nadaję na 
pustelnicę. 

Grey roześmiał się głośno. 
– Och, Nikki, chyba nikt na świecie nie nadaje się do tej roli mniej niŜ ty. 
Skinęła głową. 
– Ja teŜ doszłam do tego wniosku. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, Ŝe nie 

będę  mogła  pójść  do  Bridget  na  kawę  i  nie  będę  juŜ  słuchać  śmiechu  dzieci, 
które przychodzą na przedstawienia. Rozmowa z drzewami i krzakami to nie to 
samo co towarzystwo ludzi. Znów ujął ją za rękę. 

–  Cieszę  się,  Ŝe  nie  wyjechałaś.  Nie  potrafię  sobie  wyobrazić  wesołego 

miasteczka bez ciebie, – A ja nie potrafię sobie wyobrazić siebie bez wesołego 
miasteczka. 

Uścisnął  jej  dłoń,  z  zachwytem  patrząc  na  odblaski  płomienia  świecy  w 

jej orzechowych oczach. Lśniły błękitno-zielono, przypominając kolor oceanu w 
pochmurny dzień. 

– Mam nadzieję, Ŝe nigdy juŜ nie stanie się nic, co mogłoby sprawić, byś 

znowu zaczęła myśleć o ucieczce i Ŝyciu w samotności. 

– Nie. – Odgarnęła włosy z twarzy i uniosła wyŜej głowę. – Nie pozwolę 

background image

na to. 

–  Wcześniej  zapytałem  cię  o  coś,  a  ty  powiedziałaś,  Ŝe  to  nie  moja 

sprawa, ale naprawdę chciałbym to wiedzieć. Czy kochałaś swojego męŜa? 

Nikki  znów  cofnęła  dłoń  i  najwyraźniej  przeniosła  się  myślami  w 

przeszłość. Zmarszczyła czoło, obracając w palcach pasmo włosów. 

–  Kochałam  to,  co  dla  mnie  zrobił.  Byłam  przeraŜona,  czułam  się 

zdradzona  i  nie  chciana,  a  on  pomógł  mi  się  pozbierać,  otrząsnąć  z  lęków  i 
uwierzyć, Ŝe wszystko musi dobrze się skończyć. Ale jeśli chcesz wiedzieć, czy 
byłam w nim zakochana... Nie, nie byłam. 

Ani on we mnie. Byliśmy przyjaciółmi... nadal nimi jesteśmy. 
Grey  zachmurzył  się,  zdumiony  zazdrością  o  tego  człowieka,  którego 

nigdy w Ŝyciu nie widział. Johnny był przy Nikki przez cały okres trwania ciąŜy. 
Patrzył,  jak  jej  ciało  nabrzmiewa.  Doświadczył  wszystkiego,  co  powinno  być 
udziałem  Greya.  Powinienem  go  nienawidzić,  pomyślał  Grey,  ale  tak  nie  jest. 
Czuł  zawiść,  ale  takŜe  wdzięczność  dla  tego  człowieka,  który  pomógł  Nikki, 
gdy on sam nie mógł tego zrobić. 

Pomyślał o malutkiej dziewczynce – swojej córeczce – i przeszył go ból. 

Powinien być wtedy razem z Nikki. Mógłby wówczas poŜegnać się z dzieckiem, 
owocem  ich  miłości.  Ze  wszystkich  sił  starał  się  opanować,  ale  nie  potrafił 
przezwycięŜyć potwornego, przytłaczającego Ŝalu. 

–  Gdzie  Johnny  jest  teraz?  –  zapytał,  upijając  łyk  wina,  by  zlikwidować 

ucisk w gardle. 

– Kto to moŜe wiedzieć? – Uśmiechnęła się łagodnie; serce Greya znów 

przeszył ból. – Johnny wędruje po świecie. Raz w miesiącu dostaję od niego list, 
za  kaŜdym  razem  z  innego  miejsca,  z  opisem  jego  najnowszych  przygód.  – 
Zawahała  się,  jakby  chciała  jeszcze  coś  dodać,  ale  podniosła  kieliszek  i 
powiedziała tylko: – W kaŜdym razie Johnny naleŜy juŜ do przeszłości. 

–  A  ja?  –  zapytał  Grey  pozornie  beztroskim  tonem,  ale  gdy  milczenie 

przedłuŜało  się,  poczuł,  Ŝe  serce  zaczyna  mu  bić  niespokojnie.  Naraz 
uświadomił sobie, jak waŜna jest dla niego odpowiedź Nikki. 

Spojrzała na niego z niepewnością i smutkiem. 
– Nie wiem, Grey. Naprawdę nie wiem. 

background image

ROZDZIAŁ ÓSMY 

 
Nikki  stała  przed  wielkim  lustrem  zamocowanym  na  drzwiach  sypialni  i 

wpatrywała  się  w  swoje  odbicie.  Kobieta,  która  odpowiadała  jej  spojrzeniem  z 
drugiej  strony  lustra,  wyglądała  jak  ktoś  obcy;  w  niczym  nie  przypominała 
Nikki Young. 

Była  wyrafinowana,  szykowna,  zupełnie  niepodobna  do  dziewczyny  z 

potarganymi włosami, ubranej w dŜinsowe szorty, która biegała po molo. 

To  przez  tę  sukienkę,  pomyślała.  Lśniąca  czarna  tkanina  obnaŜała  jej 

ramiona  i  przylegała  do  zaokrągleń  ciała.  Nikki  czuła  się  w  niej  kobieco  i 
atrakcyjnie.  A  moŜe  to  kwestia  fryzury,  zastanowiła  się,  patrząc  z  kolei  na 
ciemne loki splecione we francuski warkocz. 

Nie, nie chodziło ani o jedno, ani o drugie. Przyczyną metamorfozy była 

mieszanka wielu rzeczy – sukienki, uczesania, a przede wszystkim tremy. Nikki 
czuła  ucisk  w  Ŝołądku.  To  głupie,  pomyślała,  usiłując  się  uspokoić.  To  tylko 
zwykłe  przyjęcie.  Wiedziała  jednak,  Ŝe  w  gruncie  rzeczy  jest  to  coś  więcej. 
Przez  cały  czas,  gdy  trwał  jej  związek  z  Greyem,  większość  czasu  spędzali  w 
lunaparku.  Spotykali  się,  rozmawiali  i  jedli  w  wesołym  miasteczku.  Tego 
wieczoru  po  raz  pierwszy  miała  wejść  do  domu  Greya.  Naraz  wydało  jej  się 
bardzo  waŜne,  by  go  przekonać,  Ŝe  potrafi  stać  się  częścią  tego  świata,  gdzie 
naleŜało zachowywać się zgodnie z obowiązującą etykietą. 

Odsunęła  się  od  lustra  i  nałoŜyła  czarne  szpilki.  Nie  pamiętała  nawet, 

kiedy po raz ostatni miała je na nogach. Czy na swoim ślubie? Zabawne, ale nie 
była tego pewna. 

Drzwi  do  sypialni  otworzyły  się  i  ukazała  się  w  nich  niewielka  postać 

Bridget. Nikki powitała ją nerwowym uśmiechem. 

–  Kochanie,  wyglądasz  pięknie  –  upewniła  ją  przyjaciółka,  wchodząc  w 

głąb pokoju. – Usiądź – wskazała na łóŜko. 

Nikki usiadła, a Bridget wyciągnęła z kieszeni naszyjnik i włoŜyła go jej 

na szyję. Nikki zerknęła na złoty  medalion spoczywający  między jej piersiami, 
po czym przeniosła pytające spojrzenie na Bridget. 

–  NaleŜał  do  twojej  matki.  Prosiła  mnie,  Ŝebym  go  dla  ciebie 

przechowała.  Chciała,  Ŝebym  dała  ci  go  wówczas,  gdy  zdarzy  się  jakaś 
szczególna okazja. Wydaje mi się, Ŝe Ŝadna okazja nie będzie odpowiedniejsza 
niŜ ta dzisiejsza, kiedy masz zamiar ocalić nas wszystkich. 

Nikki  otworzyła  medalion  i  spojrzała  na  dwie  fotografie.  Jedna 

przedstawiała jej matkę, druga ją samą jako trzyletnie dziecko. 

Bridget lekko dotknęła jej ramienia. 
– Chciałam ci to dać juŜ dawno temu. – Uśmiechnęła się lekko i z Ŝalem. 

– Zamierzałam zrobić to po urodzeniu Lolly, ale... – wzruszyła ramionami. – W 

background image

kaŜdym razie wydaje mi się, Ŝe teraz nadeszła odpowiednia chwila. 

Nikki  zamknęła  medalion  i  przycisnęła  go  do  piersi.  Wzięła  głęboki 

oddech  i  po  chwili  poczuła  z  ulgą,  Ŝe  nagła  fala  cierpienia  odpływa.  Pozostał 
tylko tępy, stały ból, z którym juŜ dawno nauczyła się Ŝyć. 

Pochyliła się i serdecznie uścisnęła Bridget. 
–  Dziękuję  –  powiedziała,  zdumiona  ochrypłym  brzmieniem  swojego 

głosu. Podniosła się i szybko zakręciła w kółko. – Naprawdę myślisz, Ŝe dobrze 
wyglądam? 

–  Więcej  niŜ  dobrze.  –  Bridget  promieniała  matczyną  dumą.  –  Nigdy 

jeszcze nie widziałam cię tak pięknej. Jesteś zdenerwowana? 

– Trochę – przyznała Nikki z cierpkim uśmiechem. – Nie przywykłam do 

obracania  się  wśród  elity  Oceanview.  Ale  wiem,  Ŝe  ten  wieczór  jest  bardzo 
waŜny dla Greya i dla Land’s End. 

– Grey juŜ przecieŜ obiecał, Ŝe nie zamknie wesołego miasteczka. 
Nikki skinęła głową. 
–  Ale  będzie  mu  trudno  dotrzymać  słowa,  jeśli  przedsiębiorcy  z 

Oceanview nie wesprą nas finansowo. 

–  Och,  Blakemore’owie  mają  więcej  pieniędzy  niŜ  sam  król  Midas  – 

mruknęła Bridget. 

–  MoŜe  i  tak,  ale  nie  sądzę,  by  za  pomocą  tych  pieniędzy  dało  się  w 

nieskończoność utrzymywać Land’s End. Potrzebne są powaŜne, trwałe zmiany, 
by zapewnić stały rozwój miasteczka. – Nikki uśmiechnęła się z zaŜenowaniem 
uświadamiając  sobie,  Ŝe  przemawia  jak  rzecznik  prasowy  Greya.  – 
Opracowaliśmy  kilka  bardzo  konkretnych  planów,  ale  konieczna  jest  pomoc 
przedsiębiorców z Oceanview. Musimy ich przekonać, Ŝe wsparcie Land’s End 
leŜy w ich interesie. 

– Kochanie, w tej sukience mogłabyś przekonać niedźwiedzia polarnego, 

by się przeprowadził do Afryki – uśmiechnęła się Bridget, zeskakując z łóŜka. – 
Muszę  wracać  do  siebie.  Jeśli  Lars  sam  zacznie  robić  kolację,  to  po  pięciu 
minutach spali cały dom. – Wspięła się na palce i po raz ostatni uścisnęła Nikki. 
–  Nie  denerwuj  się.  Po  prostu  bądź  sobą  i  pokaŜ  tym  wszystkim  nadętym 
bogaczom z miasta, z jakiej gliny my tutaj jesteśmy ulepieni. 

–  Zrobię,  co  tylko  będę  mogła,  dla  dobra  nas  wszystkich  –  zapewniła  ją 

Nikki. Ktoś zapukał do frontowych drzwi. Zerknęła na budzik i wzięła głęboki 
oddech. – To na pewno Grey. 

Obydwie kobiety wyszły z sypialni. Bridget otworzyła drzwi i przywitała 

się z Greyem. 

– Och, jak elegancko wyglądasz! – zawołała. 
Nikki poczuła, Ŝe serce podchodzi jej do gardła. Elegancko? Nie, to słowo 

absolutnie  nie  wystarczało.  Grey  wyglądał  wspaniale,  męsko,  uwodzicielsko. 
Czarna  marynarka  doskonale  leŜała  na  jego  szerokich  ramionach,  spodnie 

background image

najwidoczniej  były  szyte  na  miarę.  Ten  strój  uzupełniała  biała  jedwabna 
koszula. 

Ale nade wszystko poruszył ją błysk, jaki pojawił się w jego oczach na jej 

widok.  Była  w  nim  namiętność  i  pragnienie.  Nikki  poczuła,  Ŝe  w  niej  takŜe 
budzą się podobne uczucia. Zadziwiające, w jakie drŜenie potrafiło ją wprawić 
jedno jego spojrzenie. 

–  Wyglądasz...  olśniewająco  –  wymruczał  cicho.  Nikki  uśmiechnęła  się 

niepewnie i przesunęła dłonią po sukience. 

– Na pewno zawsze mówisz to wszystkim dziewczynom. 
Potrząsnął głową i jego oczy pociemniały. 
– Nie. Tylko tobie. 
– Chyba zostawię was samych, Ŝebyście mogli podziwiać siebie do woli – 

wtrąciła  Bridget  z  szerokim  uśmiechem.  –  Bawcie  się  dobrze  i  okręćcie  sobie 
wszystkich dokoła palca. 

– Tak zrobimy – zaśmiał się Grey. 
JuŜ  po  chwili  obydwoje  znaleźli  się  w  samochodzie  Greya  i  ruszyli  w 

stronę  domu  Blakemore’ów.  W  czasie  jazdy  Nikki  spoglądała  na  twarz  Greya. 
Uśmiechnęła się, gdy to zauwaŜył i zwrócił na nią wzrok. 

– Co zauwaŜyłaś? – zapytał pobłaŜliwie. 
–  Masz  siwe  włosy.  ZauwaŜyłam  to  juŜ  pierwszego  wieczoru,  gdy 

pojawiłeś się w teatrzyku. Masz dopiero dwadzieścia pięć lat... Jesteś o wiele za 
młody,  Ŝeby  siwieć.  –  Delikatnie  dotknęła  srebrzystego  pasemka  nad  uchem 
Greya. – I dziwię się, Ŝe ci z tym tak do twarzy. 

–  Mój  ojciec  zupełnie  osiwiał  jeszcze  przed  trzydziestką.  –  Grey 

odruchowo dotknął swojej skroni. – Wiesz, z jakiego powodu zacząłem siwieć? 

Potrząsnęła głową. 
– Z powodu siedmiu lat spędzonych bez ciebie. Moja samotność sprawiła, 

Ŝ

e osiwiałem i zgubiłem gdzieś marzenia. 

– Grey... – zaprotestowała Nikki. Nie chciała tego słyszeć, nie teraz, nie w 

chwili, gdy była tak zdenerwowana. 

–  Dobrze,  na  razie  nie  będę  mówił  nic  więcej  –  rzekł  cicho.  –  Ale 

wcześniej  czy  później  musimy  ustalić,  jakie  mamy  wobec  siebie  zamiary. 
Okazałem  duŜo  cierpliwości,  ale  niedługo  juŜ  ta  cierpliwość  zupełnie  się 
wyczerpie. 

–  Później  –  wymruczała.  –  Dzisiaj  chcę  się  skupić  tylko  na  sprawach 

wesołego miasteczka. 

Pochwycił ją za rękę. 
– Niech będzie. Dzisiaj zajmiemy się sprawami Land’s End, ale w końcu 

będziemy musieli się zastanowić nad nami. 

–  W  końcu  będziemy  musieli  –  powtórzyła  i  znów  poczuła  ucisk  w 

Ŝ

ołądku, gdy Grey zatrzymał samochód przed domem Blakemore’ów. 

background image

Podeszli  do  wielkiego,  kamiennego  budynku.  Nikki  przypomniała  sobie, 

ile razy patrzyła na ten dom z plaŜy i zastanawiała się, co Grey robi w tej chwili. 
W  młodzieńczej  wyobraźni  widziała  go  jako  księcia  uwięzionego  w  wielkim, 
zimnym  zamku  pełnym  antycznych  mebli  i  cennych  obrazów.  Był  bogatym 
biedactwem, oddanym w niewolę zwyczajom społecznym, ograniczonym przez 
oczekiwania rodziny. Ona zaś była pewna, Ŝe tylko miłość moŜe go wyzwolić. 

Nie  znosiła  tego  domu  i  wszystkiego,  co  on  reprezentował,  ale  teraz 

uświadomiła  sobie,  Ŝe  to  tylko  kupa  kamieni  i  drewna.  Ten  dom  i  jego 
mieszkańcy nie byli juŜ w stanie jej zranić. Nie mieli juŜ mocy, by ją dotknąć w 
jakikolwiek  sposób.  Thomas  Blakemore  zrobił,  co  mógł,  ale  ona  się  nie 
załamała.  I  teraz,  niezaleŜnie  od  tego,  co  mogło  jeszcze  zajść  między  nią  a 
Greyem, była pewna, Ŝe da sobie radę. 

Gdy  Grey  otworzył  przed  nią  drzwi,  podniosła  wyŜej  głowę  i 

wyprostowała ramiona. Bridget miała rację. Najlepsze, co mogła zrobić, to być 
sobą.  Tak  czy  inaczej,  kwestia  wesołego  miasteczka  musiała  się  dzisiaj 
rozstrzygnąć. A potem zastanowi się, co właściwie czuje do Greya. 

Wielki  salon  wypełniony  był  ludźmi.  Nikki  znała  większość  z  nich. 

Widywała te osoby w mieście albo kilkakrotnie kaŜdego lata spotykała je wraz z 
rodzinami  w  wesołym  miasteczku.  Drgnęła  na  widok  matki  Greya,  która 
odłączyła się od jednej z grupek i ruszyła w ich stronę. Nikki nie widziała pani 
Blakemore  juŜ  od  wielu  lat,  od  tamtego  koszmarnego  lata,  gdy  Grey  wyjechał 
do college’u i zniknął z jej Ŝycia. ZauwaŜyła, Ŝe upływ czasu nie był dla niej tak 
łaskawy  jak  dla  jej  syna.  Twarz  miała  pokrytą  głębokimi  zmarszczkami, 
wydawała się teŜ drobniejsza i szczuplejsza niŜ we wspomnieniach Nikki. 

– Nikki. – Pani Blakemore ujęła dłoń dziewczyny w wyciągnięte ręce. – 

Tak się cieszę, Ŝe mogłaś tu przyjść. 

– Dziękuję, Ŝe zorganizowała pani to przyjęcie, by pomóc naszej sprawie 

– odrzekła Nikki, cofając dłoń. Znów poczuła przypływ goryczy, gdy pomyślała 
o udziale matki Greya w intrydze jego ojca. 

– Grey, moŜe przyniesiesz Nikki coś do picia? – powiedziała starsza pani. 
– Białe wino? 
Nikki  skinęła  głową  i  Grey  zostawił  obie  kobiety  same.  Pani  Blakemore 

znów ujęła jej dłoń. 

– Przez te lata często o tobie myślałam – powiedziała głosem, w którym 

dźwięczał smutek. Westchnęła i ku zdziwieniu Nikki w jej oczach zabłysły łzy. 
– Wiem, Ŝe pewnie nigdy mi nie wybaczysz... nie będziesz potrafiła przebaczyć 
krzywdy, jaką tobie i Greyowi wyrządził mój mąŜ, ale chciałam ci powiedzieć, 
jak  bardzo  Ŝałuję,  Ŝe  nie  wystarczyło  mi  siły,  by  zmienić  jego  decyzję.  Boleję 
nad tym kaŜdego dnia. 

Nikki  próbowała  utrzymać  w  sobie  gorycz,  która  słuŜyła  jej  za  tarczę 

ochronną,  ale  gdy  poczuła  drŜenie  dłoni  starszej  kobiety  i  ujrzała  w  jej  oczach 

background image

głęboki Ŝal, rozgoryczenie opuściło ją zupełnie. 

–  To  wszystko  juŜ  minęło.  Trzeba  zacząć  nowe  Ŝycie  i  pozostawić 

przeszłość za sobą. 

Pani  Blakemore  po  raz  ostatni  uścisnęła  jej  dłonie.  Przez  chwilę  na  jej 

twarzy odbijało się wahanie. Wreszcie powiedziała, omijając wzrok Nikki: 

– Wiesz, często chodzę na cmentarz. Siadam obok grobu i rozmawiam z 

tym dzieckiem, które miało być moją wnuczką. – Na jej twarzy malował się ból, 
który pogłębiał zmarszczki. 

Nikki  w  pierwszej  chwili  była  tak  zaskoczona,  Ŝe  nie  zareagowała  ani 

słowem.  Świadomość,  Ŝe  matka  Greya  dzieliła  jej  smutek,  jakoś  pomogła 
wybaczyć wszystko tej kobiecie. Poczuła ucisk w gardle. 

–  To  była  śliczna  dziewczynka  –  wykrztusiła  w  końcu.  –  WyobraŜam  ją 

sobie  z  anielskimi  skrzydłami.  Chór  niebiański  śpiewa  jej  kaŜdego  wieczoru 
kołysanki. 

– Och, jakie to piękne. – Oczy pani Blakemore zalśniły. Uśmiechnęła się 

do Nikki i w tej chwili nawiązała się między nimi nić porozumienia, oparta na 
wspólnie przeŜywanym Ŝalu i miłości. 

Obok  nich  pojawił  się  Grey.  Podał  Nikki  kieliszek  napełniony  białym 

winem. 

– Proszę bardzo. 
–  Muszę  dopilnować  kolacji.  Porozmawiajcie  z  innymi  gośćmi.  –  Pani 

Blakemore rzuciła Nikki jeszcze jeden uśmiech i odeszła. 

– Dobrze się czujesz? – zapytał Grey z troską, dotykając jej ramienia. 
– Tak – zapewniła go. 
– Chodź, przedstawię cię wszystkim. 
Przez  następną  godzinę  Nikki  poznawała  zgromadzonych  gości. 

Większość  z  nich  stanowili  przedsiębiorcy  z  Oceanview,  ale  byli  tu  takŜe 
niektórzy przyjaciele rodziny. 

Nikki  czuła  się  wśród  zgromadzonych  gości  coraz  swobodniej.  Naraz 

dotarło  do niej,  Ŝe ci  wszyscy  ludzie  w  niczym  się nie róŜnią od  mieszkańców 
wesołego  miasteczka.  Mieli  podobne  marzenia.  Oni  teŜ  tęsknili  za  miłością. 
Rozlewali  wino,  mówili  za  głośno  i  mieli  swoje  wady,  które  sprawiały,  Ŝe  nie 
byli niczym więcej niŜ zwykłymi ludzkimi istotami. 

Zanim podano kolację i rozmowa zeszła na Land’s End, Nikki poczuła się 

juŜ na tyle swobodnie, Ŝe odwaŜyła się na wystąpienie w imieniu ludzi, którzy 
byli jej przyjaciółmi. 

Jej  słowa  płynęły  z  głębi  serca.  Przedstawiła  swoją  wizję  przyszłości 

Land’s  End  i  obawy  związane  z  zamknięciem  wesołego  miasteczka. 
Powiedziała,  jakie  problemy,  jej  zdaniem,  mogłyby  z  tego  wyniknąć  dla 
Oceanview. 

Przy  kawie  i  deserze  Grey  wyjaśnił,  jakiego  rodzaju  finansowych 

background image

zobowiązań 

oczekuje 

od 

miejscowych 

przedsiębiorców. 

Odpowiadał 

wyczerpująco na wszystkie pytania i jeszcze raz podkreślił, jakie konsekwencje 
dla miasta miałoby zamknięcie lunaparku. 

Nim  obiad  dobiegł  końca,  uzyskał  to,  czego  chciał,  i  Nikki  była 

przekonana, Ŝe jeśli współpraca Oceanview i Land’s End powiedzie się, wesołe 
miasteczko będzie świetnie prosperować jeszcze przez długie lata. 

Była  juŜ  prawie  pierwsza  w  nocy,  gdy  obydwoje  stali  przed  wyjściem 

Ŝ

egnając gości i dziękując im za przybycie. 

–  Amando,  dziękuję,  Ŝe  przyszłaś  –  powiedział  Grey  do  wysokiej 

blondynki. 

– Sądziłam, Ŝe skoro mój ojciec nie mógł przyjść, to ja powinnam tu się 

zjawić – odrzekła. 

–  Ojciec  Amandy  jest  właścicielem  lokalnej  gazety  –  wyjaśnił  Grey 

Nikki. 

Amanda uśmiechnęła się cierpko, obrzucając ją chłodnym spojrzeniem. 
– Słyszałam, Ŝe prowadzisz teatrzyk lalkowy. 
– Tak, to prawda. 
–  Nikki  jest  bardzo  utalentowana  –  uśmiechnął  się  Grey,  otaczając  ją 

ramieniem. 

–  Och,  oczywiście  –  odrzekła  Amanda.  –  Jestem  pewna,  Ŝe  musi  mieć 

wiele  ukrytych  talentów.  –  Pomimo  uprzejmego  uśmiechu  jej  słowa  były 
obraźliwe. 

–  Przepraszam,  ale  chyba  powinnam  sprawdzić,  czy  nie  trzeba  pomóc 

twojej matce. – Ignorując Amandę, Nikki odeszła. 

 
–  Nie  mogę  uwierzyć,  Ŝe  zachowałam  się  tak  niegrzecznie.  –  Nikki 

zachichotała  na  wspomnienie  pełnego  oburzenia  wyrazu  twarzy  Amandy. 
Zaczęła  rozplatać  warkocz.  Poprosiła,  by  Grey  opuścił  dach  samochodu, 
odwoŜąc  ją  do  domu.  Chciała,  by  nocny  wiatr  odpędził  od  niej  wspomnienie 
nieprzyjemnego wzroku Amandy. 

–  ZasłuŜyła  na  to  –  uśmiechnął  się  szeroko  Grey,  jedną  ręką  ściągając  z 

szyi krawat. Prowadził powoli, zerkając co chwila na Nikki. 

Rozplecione włosy opadły jej na ramiona. Grey poczuł napięcie w całym 

ciele.  Przez  cały  wieczór  patrzył  na  nią,  pragnąc  jej  i  potrzebując.  W  czarnej 
sukience, ze splecionymi w warkocz włosami, wydawała się daleka i obca. Miał 
ochotę  połoŜyć  ją  na  podłodze  i  przemocą  ściągnąć  z  niej  sukienkę.  Chciał 
rozpleść jej warkocz, wsunąć dłonie we włosy i całować jej usta, aŜ nabrzmieją 
czerwienią. 

Teraz, gdy problem wesołego miasteczka został juŜ rozstrzygnięty, chciał, 

by  skupili  się  wyłącznie  na  ich  związku,  na  tym,  dokąd  zmierzają.  Z  tą  myślą 
zjechał  z  głównej  drogi  i  poprowadził  samochód  po  piasku  w  stronę  oceanu. 

background image

Chciał pójść z Nikki na spacer po plaŜy, patrzeć na spadające gwiazdy, kochać 
się z nią w świetle księŜyca. Zatrzymał samochód i odwrócił się twarzą do niej. 

– Masz ochotę na spacer po plaŜy? 
Skinęła głową i oczy jej zabłysły, jakby znała jego pragnienia. Wysiadł z 

samochodu,  zdjął  buty  i  skarpetki  i  poczekał  na  Nikki,  która  ściągała  szpilki  i 
rajstopy. 

Potem ujął ją za rękę i powoli ruszyli przed siebie. KsięŜyc jasno świecił 

nad ich głowami. 

Grey  znów  poczuł  podniecenie.  Nie  znał  potęŜniejszego  afrodyzjaku  niŜ 

obecność  Nikki.  Jedno  spojrzenie  na  nią  wystarczało,  by  wzbudzić  w  nim 
poŜądanie. Wiedział jednak, Ŝe to, co go do niej przyciąga, to nie tylko fizyczne 
piękno. Nade wszystko podziwiał jej wolną, nieskrępowaną naturę. 

Odwróciła głowę i spojrzała na niego z lekkim uśmiechem. 
–  Powinieneś  być  z  siebie  bardzo  dumny.  Wspaniale  ci  wyszła  ta 

prezentacja zalet wesołego miasteczka. 

–  Miejmy  nadzieję,  Ŝe  to  przyniesie  jakieś  efekty.  Nie  chciałbym,  Ŝeby 

natychmiast  po  powrocie  do  domu  ci  wszyscy  ludzie  zapomnieli,  dlaczego 
powinni pomóc w przetrwaniu Land’s End. 

– Nie zapomną i wszystko się uda. – Zawahała się lekko, po czym mówiła 

dalej: – Potrafisz przekonać ludzi do tego, w co sam wierzysz. To zawsze była 
jedna z twoich największych zalet. 

– Wiem, Ŝe kiedyś we mnie wierzyłaś... – Grey takŜe się zawahał; gardło 

miał ściśnięte. Objął ją, przesuwając dłońmi po gładkiej skórze. ZauwaŜył, Ŝe na 
ramionach miała piegi. Powstrzymał chęć, by się pochylić i pocałować kaŜdy z 
nich. Chciał wiedzieć, co ona czuje, jakie myśli krąŜą w jej głowie. W tej chwili 
rozpaczliwie pragnął kochać się z nią. – Nikki, czy znowu potrafiłabyś we mnie 
uwierzyć? 

Jej szeroko otwarte oczy zalśniły w blasku księŜyca. 
Malował  się  w  nich  niepokój  i  lęk.  Odwróciła  głowę  i  popatrzyła  na 

ocean. W końcu westchnęła głęboko. 

– Wierzę, Ŝe... Chcę popływać. 
Jednym  szybkim  ruchem  zrzuciła  sukienkę  oraz  bieliznę  i  wbiegła  do 

wody, nie oglądając się ani razu. 

Grey  patrzył,  jak  zanurza  się  w  falach,  naga,  osrebrzona  światłem 

księŜyca, i westchnął głęboko. 

Nie była gotowa. Z jakiegoś powodu nadal istniała między nimi przepaść. 

Nie wiedział jednak, jaki to powód. 

Przez kilka tygodni pracowali razem, śmiali się i dyskutowali. Kochali się 

równie intensywnie jak przed laty. Co więc wciąŜ ich dzieliło? Czasami czuł na 
sobie jej wzrok... jakby czekała na jakieś jego słowo albo gest. Ale nie wiedział, 
czego Nikki od niego oczekuje, i miał wraŜenie, Ŝe czuje się rozczarowana. 

background image

Spojrzał  na  mieniące  się  gwiazdami  niebo.  śałował,  Ŝe  nie  potrafi 

przeniknąć  jej  myśli.  Zrobiłby  wszystko,  by  ją  zadowolić.  Ale  cokolwiek  to 
było, nie chciała jeszcze o tym rozmawiać. 

Dlaczego  miał  wraŜenie,  Ŝe  nie  potrafi  dotrzeć  do  jej  wnętrza,  do 

ukrytego  miejsca  w  duszy,  gdzie  leŜał  klucz  do  zdobycia  jej  zaufania,  marzeń, 
jej  samej?  Przed  siedmiu  laty  nie  miała  przed  nim  Ŝadnych  tajemnic,  wierzyła 
mu i ufała. 

Czy  było  to  tylko  zaślepienie  pierwszej  miłości?  Nie.  Znów  wrócił 

wzrokiem  do  jej  sylwetki.  Wyglądała  jak  syrena.  Nie,  to  było  coś  o  wiele 
bardziej  skomplikowanego  niŜ  młodzieńcza  fascynacja.  To,  co  czuł  teraz,  to 
były  emocje  dorosłego  męŜczyzny,  człowieka, który  dokładnie  wiedział,  czego 
chce. 

Był pewien, Ŝe chce znów zdobyć zaufanie Nikki, spełnić jej marzenia. A 

co  więcej,  pragnął  posiąść  ją  samą  na  zawsze.  Musiał  tylko  obmyślić  jakiś 
sposób, by ona zapragnęła tego samego. 

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY 

 
Nikki  odłoŜyła  pędzel  i  zeszła  z  drabiny,  na  której  spędziła  ostatnią 

godzinę. Usiadła na stojącej w pobliŜu ławce. Zamknęła oczy i pochyliła głowę. 

– Nikki, czy dobrze się czujesz? 
Otworzyła  oczy  i  zobaczyła  Bridget,  która  właśnie  siadała  obok  niej. 

Uśmiechnęła  się  na  widok  smugi  jaskrawo-niebieskiej  farby  na  nosie 
przyjaciółki. 

– Wszystko w porządku, chciałam tylko chwilę odpocząć. 
Rozejrzała się dokoła. Wszędzie coś się działo. W ciągu ostatnich trzech 

tygodni wesołe miasteczko zaczęło się zmieniać. 

– Wygląda bardzo dobrze, prawda? – zauwaŜyła. Bridget skinęła głową. 
–  Prawie  tak  samo  jak  kiedyś,  kiedy  tu  przyjechałam.  Wszystko  lśni  i 

błyszczy. 

Tak, pomyślała Nikki, wszystko wokół lśniło i błyszczało, ale dzięki temu 

wesołe  miasteczko  straciło  swój  dawny  urok.  Odnowione,  nie  budziło 
wspomnień. Westchnęła ze znuŜeniem. 

– Na pewno dobrze się czujesz? – powtórzyła Bridget, przyglądając się jej 

uwaŜnie. 

Nikki skinęła głową. 
– Po prostu jestem zmęczona. 
– Ostatnio ciągle jesteś zmęczona. 
– DuŜo pracuję. 
–  Skoro  mowa  o  pracy,  gdzie  jest  dzisiaj  Grey?  –  zapytała  Bridget  z 

zaciekawieniem. 

–  Był  umówiony  na  spotkanie  z  drukarzem.  Chciał  obejrzeć  foldery  i 

materiały reklamowe. 

Bridget z podnieceniem zaklaskała w dłonie. 
–  Przy  takiej  reklamie  dzień  i  noc  będziemy  tu  mieli  tłumy 

odwiedzających. 

– MoŜe w tym roku jeszcze niewiele się zmieni, ale w następnym sezonie 

moŜemy liczyć na spore zyski. 

– A więc bierzmy się do pracy. – Bridget zeskoczyła z ławki i jeszcze raz 

przyjrzała się przyjaciółce. – Wiesz, chyba powinnaś pójść do lekarza, Ŝeby cię 
zbadał. Ostatnio jesteś bardzo blada. – Zamilkła na chwilę i jej twarz rozjaśniła 
się nadzieją. – A moŜe jesteś w ciąŜy? 

–  Nie  Ŝartuj  –  mruknęła  Nikki,  ignorując  bolesne  ukłucie  w  sercu.  – 

Wiesz przecieŜ, Ŝe to niemoŜliwe. 

– Mówiłaś mi, Ŝe to niemoŜliwe, byś kiedykolwiek przebaczyła Greyowi. 
– To co innego – zaśmiała się Nikki. 

background image

Patrzyła  na  Bridget,  która  wróciła  do  malowania  poręczy.  W  pewnej 

odległości grupa męŜczyzn wymieniała spróchniałe deski w pomoście, a jeszcze 
inna grupa zakładała nowe Ŝarówki na kole diabelskiego młyna. 

Przez ostatnie trzy tygodnie plany Greya dotyczące rozbudowy wesołego 

miasteczka zaczęły przybierać konkretną postać. Właściciel sklepu z artykułami 
chemicznymi w Oceanview przysłał farbę, drukarnia wykonała za darmo ulotki i 
foldery,  które  izba  handlowa  miała  rozesłać  po  całym  kraju.  Inne  sklepy 
przeznaczyły  dla  wesołego  miasteczka  część  swoich  dochodów  pochodzących 
ze sprzedaŜy pamiątek z Land’s End. 

Nawet nastolatki przyłączały się do dzieła rozbudowy lunaparku, oferując 

swój czas i ręce do pracy. Tak, wszystko układało się dobrze... wszystko, oprócz 
jej kontaktów z Greyem. 

Zmarszczyła  czoło  i  przymknęła  oczy.  W  jej  wyobraźni  natychmiast 

pojawiła się jego twarz. Tamtego wieczoru, po przyjęciu, kochali się na plaŜy i 
było  równie  wspaniale  jak  zawsze.  Ta  strona  ich  związku  nigdy  nie  rodziła 
problemów.  Fizycznie  byli  znakomicie  ze  sobą  zgrani,  jak  dwie  połówki 
tworzące jednolitą całość. 

Ale wszystko się komplikowało, gdy chodziło o uczucia. Z nimi trudniej 

było  się  uporać.  Nikki  kochała  Greya.  Teraz  juŜ  wiedziała,  Ŝe  nigdy  nie 
przestała  go  kochać.  Przyjęła  do  wiadomości,  Ŝe  nie  miał  on  nic  wspólnego  z 
wydarzeniami, które przed laty ich rozdzieliły. 

Gorycz,  która  zawsze  spowijała  jej  serce  i  chroniła  je,  zniknęła, 

rozproszona przez moc jego pocałunków, dotyku i uśmiechu. 

A  jednak  Nikki  znów  westchnęła  cięŜko  i  zachmurzyła  się,  próbując 

dociec, co jeszcze więzi jej serce, dlaczego nie potrafi być z Greyem naprawdę 
szczęśliwa.  Czuła  dziwny  niedosyt  i  to  sprawiało,  Ŝe  nie  potrafiła  bez  reszty 
oddać Greyowi swego serca. 

Poruszyła się, próbując wstać i wrócić do pracy. Przez cały ostatni tydzień 

walczyła z obezwładniającym ją zmęczeniem. 

–  MoŜe  Bridget  ma  rację  i  powinnam  pójść  do  lekarza  –  mruknęła, 

podnosząc  się  z  trudem.  Kilka  lat  temu  przeszła  mononukleozę  i  obawiała  się 
teraz, Ŝe mógł jej się przydarzyć nawrót tej choroby. 

Wspięła  się  na  drabinę  i  zaczęła  malować  fronton  teatrzyku.  Nagle 

zauwaŜyła  nadchodzącego  Greya.  Ubrany  był  w  dŜinsowe  szorty  i  bawełnianą 
koszulkę.  Jak  zawsze,  na  jego  widok  serce  jej  zaczęło  bić  szybciej.  ZdąŜył  się 
juŜ  opalić  na  ciemny  brąz.  Jego  twarz  o  ostrych  rysach  nabrała  przez  to 
zdrowego wyglądu. 

–  Nieźle  –  stwierdził,  stając  u  stóp  drabiny.  Miał  na  myśli  nie  tyle 

budynek, co widok Nikki stojącej na drabinie w obcisłych dŜinsach. 

– Jesteś niepoprawny – zaśmiała się, schodząc na dół. 
– Lepiej być niepoprawnym niŜ niekompetentnym – zauwaŜył, patrząc na 

background image

nią wymownie. 

– Och, z pewnością nie brakuje ci kompetencji – odrzekła z uśmiechem. 
– I jak ci się podoba? – wskazała na świeŜo malowaną ścianę. 
Grey przyjrzał się jej dziełu i skinął głową z aprobatą. 
– Bardzo dobrze. Te kolory, pomarańczowy i Ŝółty, na pewno przyciągną 

dzieci. Teatr wygląda jak słońce w wielkim pomarańczowym kapeluszu. 

Nikki uśmiechnęła się z rozbawieniem. Grey zmienił się od czasu swego 

powrotu do Land’s End. Stał się beztroski i pogodny. 

–  A  gdy  pomaluję  okiennice  na  pomarańczowo,  to  będzie  wyglądało, 

jakby słońce miało pomarańczowe brwi. 

– Tak jak ty – zaśmiał się, przesuwając palcem po jej czole. – Całą twarz 

masz w Ŝółte i pomarańczowe kropki. 

– To się zmyje – odrzekła i zerknęła na papiery, które trzymał w ręku. – 

Co tam masz? 

Podał jej folder. 
– Zobacz. 
Nikki 

otworzyła 

folder  i 

przyjemnością  obejrzała 

zdjęcia 

przedstawiające  lunapark.  Na  profesjonalnych  fotografiach  molo  wyglądało 
znakomicie. 

– Och, Grey – westchnęła z zachwytem – ten folder jest wspaniały. 
– Od jutra będziemy je rozsyłać po całym kraju. Land’s End oŜyje, Nikki. 

Przetrwa i będzie istniał przez długie lata. 

Nikki  zarzuciła  mu  ramiona  na  szyję.  Kochała  go  nie  tylko  za  uczucia, 

które  w  niej  wzbudzał,  ale  takŜe  za  to,  czego  dokonał,  by  ocalić  wesołe 
miasteczko. 

Natychmiast poczuła jego reakcję. Objął ją mocno i przycisnął do siebie. 
–  Hmmm,  chyba  częściej  powinienem  ci  przynosić  takie  reklamówki  – 

wymruczał  prosto  do  jej  ucha  i puścił  ją niechętnie.  –  Niestety,  mam  takŜe  złe 
wiadomości. 

– Co takiego? – Nikki odsunęła się o krok, Ŝeby móc się skupić. 
– Po południu muszę polecieć do Nowego Jorku. W biurze mają problemy 

i zdaje się, Ŝe beze mnie sobie nie poradzą. 

– Jak długo tam zostaniesz? – Wiedziała, Ŝe będzie za nim tęsknić... i to 

bardzo. Nagle przypomniała sobie ich ostatni wieczór przed wyjazdem Greya do 
college’u. Potrząsnęła głową, by rozproszyć te wspomnienia. 

–  Kto  wie  –  wzruszył  ramionami.  –  ZaleŜy,  ile  czasu  będę  potrzebował, 

by  uporać  się  z  problemami.  Kilka  dni,  moŜe  tydzień.  –  Znów  chwycił  ją  w 
ramiona. – Będziesz za mną tęsknić? – zapytał cicho. 

–  MoŜe  trochę  –  przyznała  z  uśmiechem  i  poczuła  dłonie  Greya 

przesuwające się po jej biodrach. – A moŜe nawet bardzo – dodała. 

–  Ja  będę  bardzo  tęsknił  –  szepnął  drŜącym  głosem.  –  Będę  okropnie 

background image

tęsknił.  –  Pogładził  ją  po  włosach.  –  Nikki,  gdy  wrócę,  porozmawiamy  o 
przyszłości. 

– Och, Grey, czy nie moŜemy po prostu Ŝyć teraźniejszością? – odrzekła z 

niechęcią. 

– śyliśmy tak do tej pory, ale teraz chcę to zmienić. Nikki... – Odsunął się 

od niej z cięŜkim westchnieniem. – Wolę na razie o tym nie mówić. Za godzinę 
muszę być na lotnisku, ale porozmawiamy, kiedy wrócę, dobrze? – Przyjrzał się 
jej badawczo. – Dobrze? – powtórzył. 

Skinęła  głową.  Grey  z  uśmiechem  dotknął  czubka  jej  nosa,  po  czym 

pochylił się i mocno pocałował ją w usta. 

– Zadzwonię, gdy tylko będę mógł. 
Odwrócił  się  i  poszedł  do  samochodu.  Nikki  patrzyła  za  nim  czując,  Ŝe 

bardzo  go  kocha.  Ale  czy  to  wystarczy?  Skąd  brała  się  w  niej  niechęć  do 
związania się z tym męŜczyzną na stałe? 

Nie  obwiniała  go  juŜ  o  to,  Ŝe  ją  porzucił,  nie  czuła  goryczy.  Skąd  więc 

brał  się  ten  opór?  Nie  wiedziała.  Ale  musiała  poczekać,  aŜ  Grey  wróci;  wtedy 
moŜe uda jej się znaleźć odpowiedź. 

Znów wspięła się na drabinę, ale zamiast wrócić do pracy, zabrała wiadro 

z  farbą  i  pędzel,  bo  stwierdziła,  Ŝe  jest  zbyt  zmęczona  i  marzy  o  drzemce. 
Skończy  malowanie  później  i  o  Greyu  teŜ  pomyśli  wówczas,  gdy  odpocznie  i 
będzie miała jaśniejszy umysł. 

 
– No i co? Będę Ŝyła? – zapytała Nikki. 
Doktor Vendricks uśmiechnął się i gestem wskazał jej krzesło po drugiej 

stronie biurka. 

Nikki  usiadła.  Czuła  się  zupełnie  swobodnie  przy  tym  siwowłosym 

męŜczyźnie. To on kiedyś leczył jej świnkę, wycinał migdałki, zajmował się nią, 
gdy zapadła na mononukleozę, i odbierał poród Lolly. 

– To potrwa tylko kilka minut. Zaraz będziemy mieli wszystkie wyniki – 

wyjaśnił. 

Nikki skinęła głową i czekała cierpliwie. Lekarz pochylił się nad jej kartą, 

notując coś. 

Jak  zawsze,  gdy  siedziała  bezczynnie,  myślała  o  Greyu.  Był  w  Nowym 

Jorku  juŜ od  tygodnia.  Tęskniła za nim  rozpaczliwie...  Nie uświadamiała sobie 
wcześniej,  jak  waŜne  miejsce  w  jej  Ŝyciu zajął, i nadal nie  wiedziała,  dlaczego 
tak  panicznie  się  boi,  iŜ  nie  jest  im  przeznaczone  być  ze  sobą  na  zawsze  i  Ŝe 
marzenia pozostaną tylko marzeniami. 

Dzwonił co wieczór. Były to błahe rozmowy, prowadzone lekkim tonem i 

tylko  po  to,  by  mogli  usłyszeć  swoje  głosy.  KaŜdego  wieczoru,  gdy  Nikki 
odkładała  słuchawkę,  zastanawiała  się,  dlaczego  czuje  taką  pustkę  w  środku, 
jakby  gdzieś  w  jej  duszy  istniała  ogromna  potrzeba,  której  nic  nie  mogło 

background image

zaspokoić. Było to denerwujące. Wiedziała, Ŝe coś jest nie tak, ale nie potrafiła 
określić źródła swego niezadowolenia. 

Drgnęła,  gdy  usłyszała  pukanie  do  drzwi.  Kelly,  pielęgniarka,  wsunęła 

głowę do gabinetu. 

–  Oto  wyniki  –  powiedziała,  podając  doktorowi  Vendricksowi  kilka 

kartek, po czym wyszła. 

–  Tak  jak  myślałem.  –  Lekarz  przesunął  okulary  na  czubek  głowy  i 

odchylił się do tyłu na krześle. 

– To chyba... nie jest nic powaŜnego, prawda? – zapytała Nikki. 
–  Nic,  co  by  nie  miało  minąć  z  czasem  –  uśmiechnął  się  lekarz  pod 

białymi wąsami. – Nikki, jesteś w ciąŜy. 

Przez  chwilę  wpatrywała  się  w  niego  nieruchomo,  wstrzymując  oddech. 

Gdy  jego  słowa  wreszcie  dotarły  do  jej  świadomości,  wykrztusiła  ze 
zdumieniem: 

– Ale przecieŜ... przecieŜ kiedyś powiedział mi pan, Ŝe nie będę mogła juŜ 

nigdy zajść w ciąŜę. 

Doktor Vendricks splótł dłonie. 
– Moja droga, zdaje się, Ŝe powiedziałem ci to trochę inaczej. Mówiłem, 

iŜ  nie  moŜesz  juŜ  zajść  w  ciąŜę,  chyba  Ŝe  zdarzy  się  cud.  –  Uśmiechnął  się 
szerzej. – I wygląda na to, Ŝe ten cud się zdarzył. 

Cud?  W  chwilę  później  Nikki  siedziała  w  swoim  samochodzie,  w 

odrętwieniu  patrząc  na  deskę  rozdzielczą.  Jest  w  ciąŜy!  PrzyłoŜyła  dłonie  do 
płaskiego brzucha. Nic jeszcze nie wskazywało na to, Ŝe w jej wnętrzu kiełkuje 
nowe  Ŝycie.  Dziecko...  jej  dziecko...  dziecko  Greya.  Te  słowa  bez  przerwy 
huczały jej w głowie. Oparła głowę na kierownicy. 

Historia  lubi  się  powtarzać,  pomyślała  z  rozpaczą.  Naraz  poczuła  się 

rozpaczliwie  samotna.  Siedziała  tak,  masując  brzuch  i  myśląc  o  przeszłości... 
przyszłości...  o  dziecku,  które  teraz  nosiła,  i  o  tym,  które  zmarło,  i  naraz 
uświadomiła sobie, dlaczego nie moŜe być z Greyem. 

Z  niewymownym  cierpieniem  zrozumiała,  Ŝe  nigdy  nie  będą  mogli  być 

razem.  I  była  pewna,  Ŝe  znów  będzie  przechodzić  ciąŜę  samotnie.  Grey  nie 
potrafił  dzielić  jej  cierpienia  spowodowanego  śmiercią  pierwszego  dziecka  i 
tego właśnie nie potrafiła mu wybaczyć. 

 
Grey  biegł  plaŜą  w  stronę  molo.  Przed  chwilą  wrócił  z  Nowego  Jorku  i 

zdąŜył tylko wpaść do domu, Ŝeby się przebrać w szorty. 

Tydzień  w  mieście  ciągnął  się  w  nieskończoność.  Pełen  był  problemów, 

spotkań  i  stresów.  Greyowi  brakowało  zapachu  oceanu,  kolorowych  świateł 
wesołego miasteczka. Ale przede wszystkim brakowało mu Nikki. 

Jego kroki zadudniły na deskach pomostu. ZbliŜał się juŜ do jej domu. 
Chciał  ją  obudzić,  pieścić  jej  ciało,  patrzeć,  jak  jej  oczy  płoną 

background image

poŜądaniem.  Pragnął,  by  mruczała  cicho,  reagując  na  jego  pieszczoty,  a  potem 
krzyczała, gdy ich ciała zespolą się w miłosnym uniesieniu. 

Szybko  i  mocno  zastukał do drzwi.  Poczekał chwilę,  wyobraŜając  sobie, 

jak Nikki powoli otwiera orzechowe oczy, przerzuca długie, opalone nogi przez 
krawędź łóŜka, jedną ręką sięga po szlafrok. 

–  Nikki,  to  ja  –  zawołał  w  nadziei,  Ŝe  nie  włoŜy  szlafroka  i  powita  go 

nago. 

Gdy otworzyła drzwi, nie zdziwiło go nawet to, Ŝe była juŜ ubrana. Przez 

chwilę stał nieruchomo, upajając się jej widokiem. 

Miała  na  sobie  dŜinsowe  szorty  i  czerwoną  bluzkę  odsłaniającą  skrawek 

opalonego brzucha. Włosy, jak zwykle, opadały jej na plecy w nieładzie. Kochał 
kaŜdy niesforny kosmyk. 

Spojrzał na jej twarz i dopiero wtedy zauwaŜył, Ŝe coś jest nie tak. W jej 

oczach  malowała  się  dziwna  pustka,  taka  sama,  jak  tamtej  nocy,  gdy 
opowiedziała mu o Lolly. 

– Nikki... czy coś się stało? 
– Wejdź. – Otworzyła drzwi szerzej. – Kiedy wróciłeś? 
– Przed chwilą. Przebrałem się i przyszedłem tutaj. – Pragnął ją uścisnąć, 

pocałować, ale zachowywała się bardzo dziwnie i Grey poczuł lęk. – Nikki, co 
się dzieje? Czy coś się zdarzyło podczas mojej nieobecności? 

Potrząsnęła  głową  i  wskazała  mu  miejsce  na  kolorowej  sofie.  Grey 

zawahał się, czując głuche dudnienie własnego serca. W końcu usiadł i spojrzał 
na nią wyczekująco. 

Przez  długą  chwilę  milczała.  Zdenerwowana,  z  dziwnym  roztargnieniem 

przechadzała się po pokoju, unikając jego wzroku. 

– DuŜo myślałam o nas podczas twojej nieobecności, Grey – powiedziała 

wreszcie. 

–  To  zawsze  jest  ryzykowne  –  uśmiechnął  się,  ale  ona  nie  zareagowała. 

Co  się  z  nią  działo?  Miał  wraŜenie,  jakby  trafił  do  kina  w  połowie  filmu.  – 
Nikki, na litość boską, o co ci chodzi? 

Przesunęła  dłonią  po  czole.  ZauwaŜył,  Ŝe  jej  dłoń  drŜy,  a  na  czole 

pojawiła się zmarszczka. Westchnęła głęboko i spojrzała na niego. 

– Grey, myślałam, Ŝe uda nam się wrócić do tego, co kiedyś między nami 

istniało.  Gdy  się  dowiedziałam,  Ŝe  mnie  nie  porzuciłeś  i  nie  wiedziałeś,  Ŝe 
byłam w ciąŜy, wydawało mi się, Ŝe moŜemy znów być ze sobą szczęśliwi... ale 
teraz wiem, Ŝe to nieprawda. 

Wpatrywał się w nią z niedowierzaniem. 
– O czym ty mówisz? 
Zerknęła w bok, jakby nie potrafiła spojrzeć mu prosto w oczy, i zaśmiała 

się nieszczerze. 

–  Nigdy  mi  się  nie  udawało  logicznie  myśleć,  gdy  ty  byłeś  w  pobliŜu. 

background image

Odkąd  wyjechałeś  do  Nowego  Jorku,  przez  cały  czas  nic  innego  nie  robiłam, 
tylko rozmyślałam. – Znów westchnęła. – Nie moŜemy wrócić do przeszłości i 
odzyskać  tego,  co  kiedyś  straciliśmy...  Zbyt  wiele  czasu  minęło,  zbyt  wiele 
goryczy  wciąŜ  jest  we  mnie.  Nie  potrafię  tego  przezwycięŜyć.  Nie  mogę  cię 
znów pokochać. 

Wstał i podszedł do niej. PołoŜył dłonie na jej ramionach i zajrzał głęboko 

w oczy. 

–  Ale  przecieŜ  mnie  kochasz  –  powiedział  cicho.  –  Wiem  o  tym,  Nikki. 

Czuję to za kaŜdym razem, gdy trzymam cię w ramionach, gdy mnie dotykasz. 

Wysunęła się z uścisku. Odsunęła go i cofnęła się o krok. 
– Czujesz namiętność, Grey... i poŜądanie. Nie zaprzeczam, Ŝe seks z tobą 

zawsze  był  cudownym  przeŜyciem.  –  Podniosła  wyŜej  głowę  i  spojrzała  na 
niego. – Jestem normalną, zdrową kobietą. Lubię dobry seks, ale to jeszcze nie 
znaczy, Ŝe cię kocham. 

Przez chwilę Grey nie był w stanie wykrztusić ani słowa. To, co usłyszał, 

ogłuszyło go.  Zdumiony  był,  Ŝe  ona  określiła  to,  co  istniało  między  nimi,  jako 
zwykłe poŜądanie. 

–  Nikki,  poŜądanie  nie  mogłoby  przetrwać  siedmiu  lat.  Tylko  miłość  – 

zauwaŜył. – Kocham cię. 

– Nie mów mi o miłości, Grey. – Niespodziewanie wybuchnęła gniewem, 

bez  Ŝadnego  powodu.  Zobaczył  błysk  w  jej  oczach,  poczuł  wzbierającą  w  niej 
agresję. 

Cofnął się, przeraŜony. 
–  Nigdy  o  nic  mnie  nie  zapytałeś.  Czekałam...  Miałam  nadzieję... 

Chciałam o tym porozmawiać. – Przeszła przez pokój, nie zbliŜając się do niego, 
ale  nie  spuszczała  pełnego  gniewu  spojrzenia  z  jego  twarzy.  –  Od  tamtego 
wieczoru,  kiedy  ci  powiedziałam  o  naszym  dziecku,  czekałam,  byś  zechciał  o 
tym porozmawiać, zapytać  mnie o małą, ale ty nigdy nawet nie wymówiłeś jej 
imienia... – Słowa Nikki przeszły w szloch. 

Lolly. Na samo wspomnienie tego imienia ogarniała go rozpacz i Ŝal, Ŝe 

utracił coś bezcennego, czego nigdy juŜ nie odzyska. 

Patrzył na Nikki, chcąc coś powiedzieć... wiedział, Ŝe powinien to zrobić, 

ale ucisk w gardle był zbyt silny. Mógł tylko wpatrywać się w nią z bezradnym 
niedowierzaniem. 

–  Zostaw  mnie  w  spokoju,  Grey  –  powiedziała  cicho  i  z  jej  oczu 

popłynęły łzy. – Nie będziemy razem. NaleŜysz do mojej przeszłości. 

To  bolało.  Bolało  tak,  Ŝe  nie  był  w  stanie  myśleć.  Kochał  ją.  Nie  chciał 

pozwolić jej odejść. Kochał ją, rozumiał jej ból i wiedział, Ŝe powinien zostawić 
ją w spokoju, jak tego chciała. 

– Nikki... – PrzezwycięŜył ucisk w gardle i ciągnął: – Czy jesteś pewna, 

Ŝ

e... 

background image

DrŜała, ale gdy na niego spojrzała, w jej nieruchomym wzroku nadal lśnił 

gniew. 

– Jestem pewna – rzekła stanowczo. 
Grey  skinął  głową,  odwrócił  się  i  wyszedł.  Gdy  juŜ  był  za  drzwiami, 

Nikki opadła na sofę, niezdolna dłuŜej opanować łkania. 

W  końcu,  po  siedmiu  latach,  zamknęła  ten  rozdział  swojego  Ŝycia.  Jej 

związek z Greyem definitywnie naleŜał do przeszłości. 

Poprzedniego dnia, po wyjściu z gabinetu lekarza, uświadomiła sobie, Ŝe 

od  tamtego  wieczoru,  gdy  opowiedziała  Greyowi  o  Lolly,  czekała,  by  zaczął  z 
nią rozmawiać o utraconym dziecku, rozpaczać wraz z nią. Wtedy, gdy spotkała 
go  na  cmentarzu,  a  potem  się  kochali,  wydawało  jej  się,  Ŝe  dzieli  z  nią  jej 
cierpienie. Czekała wciąŜ na pytania o córeczkę, którą stracili. 

W  kaŜdej  chwili,  którą  z  nim  spędzała,  gotowa  była  na  nie  odpowiadać. 

Czekała,  by  on  okazał  potrzebę  dowiedzenia  się  czegoś  o  swoim  dziecku.  I  za 
kaŜdym  razem  przeŜywała  rozczarowanie.  Dopiero  teraz  zrozumiała,  Ŝe  ten 
szereg rozczarowań utworzył w jej duszy mur, którego Grey nigdy nie zburzy. 

Uświadomiła  sobie,  Ŝe  ten  męŜczyzna  nigdy  nie  da  jej  tego,  czego  ona 

najbardziej potrzebuje, gdyŜ on po prostu nie dzieli jej uczuć. Nie było go przy 
niej,  gdy  tuliła  martwe  dziecko.  Nie  czuł  rozpaczy.  Dla  niego  była  to  tragedia, 
która nie dotknęła go osobiście. 

I  wtedy  właśnie  uświadomiła  sobie,  Ŝe  nie  ma  dla  nich  wspólnej 

przyszłości. Ten Ŝal był ostatnią rzeczą w jej duszy, której zazdrośnie strzegła i 
która na zawsze miała ją oddzielać od Greya. 

Zamknęła  w  dłoni  noszony  na  szyi  medalion.  Powinno  tam  być  zdjęcie 

jej... i Lolly. Znów zaszlochała. 

Jak moŜe znowu pokochać Greya, skoro jej serce pęka z Ŝalu? I jak moŜe 

pokochać męŜczyznę, który nie dzieli z nią tego Ŝalu? 

Tak,  miała  rację  zrywając  z  Greyem.  MoŜe  mieć  tylko  nadzieję,  Ŝe  on 

wyjedzie,  wróci  do  Nowego  Jorku.  Zapomni  o  niej  i  nigdy  się  nie  dowie  o 
swoim drugim dziecku. Postąpiła słusznie i wszystko jakoś się ułoŜy, tylko teraz 
musi przestać płakać. 

background image

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY 

 
Dwa  dni  minęły,  nim  Grey  poczuł  gniew.  W  pierwszej  chwili,  zaraz  po 

wyjściu  z  domu  Nikki,  biegł  przez  plaŜę,  próbując  odsunąć  od  siebie 
wspomnienie jej gniewu i rozproszyć ponure myśli o dziewczynce, której nigdy 
nie widział, nigdy nie trzymał na rękach. 

MoŜe juŜ czas pogodzić się z przegraną, pomyślał. Pragnęli zapomnieć o 

przeszłości i stworzyć trwały związek, ale ta próba się nie powiodła. Tak, moŜe 
juŜ czas zapomnieć o Nikki. 

Przez  kolejne  dwa  dni  trzymał  się  z  dala  od  wesołego  miasteczka  i  od 

niej.  Pracował  w  swoim  gabinecie  do  późna  w  nocy,  aŜ  do  zupełnego 
wyczerpania, z nadzieją, Ŝe gdy zaśnie, będzie tak zmęczony, Ŝe nic mu się nie 
będzie  śniło.  Trzeciego  dnia  wybrał  się  na  cmentarz.  Dzień  wcześniej  wysłał 
tam ekipę kosiarzy. Stwierdził, Ŝe potrzebuje trochę wysiłku fizycznego, by nie 
myśleć  o  Nikki.  Miał  zamiar  przez  cały  dzień  wyrywać  chwasty.  MoŜe  upał  i 
zmęczenie sprawią, Ŝe pozbędzie się dręczących go myśli. 

Jak zawsze, gdy zbliŜał się do malutkiego grobu, poczuł ucisk w gardle i 

oczy zaczynały go piec. Przykucnął i wyrwał garść chwastów. Usiłował walczyć 
z obezwładniającym go bólem i rozpaczą. W końcu poczuł gniew. 

Poddał mu się, pozwolił, aby ten gniew wypełnił całą jego duszę. Wstał. 

Pragnął teraz konfrontacji z Nikki. 

Wyszedł z cmentarza. Dotarł do jej domu i mocno zastukał do drzwi. 
– Nikki, to ja. Nicolette, otwórz! 
Nikt nie odpowiadał. Grey zabębnił w drzwi pięścią. 
– Nie ma jej tam, Grey – zawołała Bridget z ganku sąsiedniego domu. 
– A gdzie jest? 
Bridget wzruszyła ramionami. 
– Wyjechała wczoraj. Powiedziała, Ŝe musi zmienić otoczenie. 
Grey podszedł do niej. Ubrana była w puszysty róŜowy szlafrok. 
– Musiała ci powiedzieć, dokąd jedzie. Gdzie ona jest? 
Bridget szarpała nerwowo pasek szlafroka. 
– Grey, obiecałam jej, Ŝe nikomu nie powiem. 
–  Mówiła  mi,  Ŝe  macie  gdzieś  domek.  Tam  pojechała,  prawda?  –  Grey 

wszedł na werandę i stanął tuŜ przed Bridget. – Gdzie jest ten domek? 

Zmarszczyła czoło. 
– Grey, obiecałam. 
–  Albo  mi  powiesz,  gdzie  jest  Nikki,  albo  przeszukam  dokumenty 

notarialne i w końcu znajdę wasz domek. Odszukam go wcześniej czy później i 
porozmawiam  z  Nikki.  Równie  dobrze  moŜesz  mi  powiedzieć  teraz,  gdzie  jej 
szukać. 

background image

Bridget  westchnęła  z  rezygnacją.  Grey  poczuł,  Ŝe  ogarnia  go  uczucie 

triumfu. 

Po  kilku  minutach  był  juŜ  w  drodze.  Gniew  na  Nikki  nadal  go  wręcz 

obezwładniał.  Jak  ona  mogła  powaŜyć  się  na  coś  takiego?  Miała  czelność 
wydawać  sądy  dotyczące  jego uczuć! Jak  mogła  mu  powiedzieć,  Ŝe  śmierć ich 
dziecka  wcale  go  nie  obeszła,  Ŝe  nie  czuł  cierpienia  ani  Ŝalu.  Stała  się 
egocentryczna i zaborcza. Zamknęła się w kokonie swojego cierpienia, obojętna 
na wszystko, co czują inni. 

Kiedyś juŜ pozwolili, by ich rozdzielono. Grey nie miał zamiaru dopuścić, 

by  ta  historia  się  powtórzyła.  Muszą  porozmawiać,  tylko  Ŝe  tym  razem  on  nie 
będzie  stał  ogłupiały  i  patrzył  na  nią  w  milczeniu.  Tym  razem  to  ona  go 
wysłucha. 

Zapadał  juŜ  zmierzch,  gdy  dotarł  na  miejsce.  Domek,  wciśnięty  między 

sosny, emanował spokojem. Grey podszedł do drzwi i zapukał. 

Otworzyła mu, obrzuciła go zdumionym wzrokiem i zamarła w bezruchu. 
– Co ty tu robisz? – zapytała, nie zdejmując dłoni z klamki. 
– Powiedziałaś wszystko, co chciałaś mi powiedzieć. Teraz moja kolej. 
– Nie ma o czym mówić – zaprotestowała. 
Przepchnął się obok niej i wszedł do środka. 
–  MoŜe  ty  nie  masz  mi  juŜ  nic  do  powiedzenia,  ale  ja  chcę  z  tobą 

porozmawiać. Usiądź. 

Zawahała  się  i  przez  otwarte  drzwi  wyjrzała  na  zewnątrz,  jakby  miała 

ochotę uciec. 

– Proszę, Nikki – powiedział cicho. 
Jeszcze  przez  chwilę  stała  w  milczeniu,  ale  w  końcu  zamknęła  drzwi  i 

usiadła na sofie. Na jej twarzy pojawił się wyraz lęku. 

Grey  patrzył  na  nią  i  czuł,  Ŝe  jego  gniew  mija.  Wcześniej  przygotował 

sobie wszystko, co chciał powiedzieć, teraz jednak słowa więzły mu w gardle. 

Przesunął dłonią po włosach, usiłując zebrać się na odwagę. 
–  Ty  miałaś  na  to  siedem  lat  –  zaczął  wreszcie.  –  Siedem  lat,  Ŝeby 

poradzić sobie ze śmiercią Lolly. I stałaś się bardzo zaborcza. Przywłaszczyłaś 
sobie  całą  rozpacz,  uznałaś,  Ŝe  nikt  inny  nie  ma  prawa  jej  czuć.  –  Z 
przeraŜeniem  poczuł,  Ŝe  oczy  go  pieką  od  łez.  Ze  wszystkich  sił  próbował  się 
opanować. 

Znów przeniósł na nią wzrok, ale widział jej twarz jak przez mgłę. 
–  Ja  miałem  tylko  kilka  tygodni  na  pogodzenie  się  z  faktem  urodzin  i 

ś

mierci  mojej  córki...  przez  kilka  tygodni  musiałem  Ŝyć  ze  świadomością,  Ŝe 

gdybym przy tobie był, gdybym wiedział, wszystko mogłoby ułoŜyć się inaczej. 
MoŜe  Lolly  by  przeŜyła.  –  Ostatnie  słowa  wykrztusił  z  trudem  i  zakrył  twarz 
dłońmi. Zaszlochał. 

Nikki  na  widok  płaczącego  Greya  przeŜyła  szok.  BoŜe!  IleŜ  w  nim  było 

background image

rozpaczy! 

– Grey... Och, Grey! – Podeszła do niego i objęła go mocno. Usiadła na 

sofie, tuląc go do siebie ze wszystkich sił. 

Uświadomiła  sobie,  Ŝe  była  wobec  niego  niesprawiedliwa.  Miał  rację: 

traktowała  swoje  cierpienie  jako  azyl.  Nigdy  nie  pomyślała  o  tym,  Ŝe  kaŜde  z 
nich  inaczej  przeŜywało  śmierć  córeczki,  inaczej  okazywało  swoją  rozpacz  z 
tego powodu. 

To prawda, ona miała siedem lat na pogodzenie się z utratą dziecka, a on 

tylko kilka tygodni. Oczekiwała jednak, Ŝe Grey będzie z nią rozmawiał o Lolly. 
Nie pomyślała, Ŝe jeszcze nie jest do tego gotów. Pochłaniały ją własna rozpacz 
i Ŝal... a nie wzięła pod uwagę jego uczuć. 

Zapadł wieczór. Siedzieli objęci, płacząc. 
–  BoŜe,  czuję  się  taki  głupi,  taki  słaby  –  powiedział  wreszcie  Grey, 

wysuwając się z objęć Nikki. 

– A  mnie nigdy nie wydawałeś się równie silny – odrzekła, przesuwając 

palcem po jego twarzy. To była prawda, nigdy nie wydawał jej się silniejszy niŜ 
teraz, z twarzą wciąŜ mokrą od łez. 

– śałuję tylko, Ŝe... śałuję... 
–  Wiem  –  powiedziała  Nikki  łagodnie.  –  Ale,  Grey,  nawet  gdybyś  był 

wtedy ze mną, niczego by to nie zmieniło. – Spojrzała w jego oczy i zobaczyła 
w  nich  poczucie  winy.  –  Doktor  Vendricks  jest  dobrym  lekarzem  i  zrobił 
wszystko,  co  moŜliwe,  Ŝeby  ją  uratować.  Dusza  Lolly  nie  naleŜała  do  nas,  nie 
mogliśmy  jej  zatrzymać.  –  ZauwaŜyła,  Ŝe  jego  poczucie  winy  nieco  zelŜało. 
Znów powiodła czubkiem palca po jego ustach. – Tak musiało być, Grey. Lolly 
nie chciałaby, Ŝebyś czuł się winny, i ja teŜ tego nie chcę. 

Zacisnął mocno powieki i odetchnął z ulgą. 
–  Od  chwili  gdy  mi  o  niej  powiedziałaś,  odsuwałem  na  bok  wszystkie 

myśli  na  ten temat,  bo  bałem  się,  Ŝe  oszaleję.  –  Otworzył  oczy  i powiedział: – 
Chcę cię objąć, Nikki. Pragnę się z tobą teraz kochać. 

Skinęła głową. Rozumiała tę potrzebę, pragnienie wspólnego doznawania 

ukojenia w rozkoszy, skoro juŜ przeŜyli wspólnie rozpacz. 

Wstała  i  wyciągnęła  do  niego  rękę,  po  czym  poprowadziła  go  do  małej 

sypialni.  KsięŜyc  świecił  przez  okno,  na  ścianach  srebrzył  się  blask  jego 
promieni. Światła było dość, by mogli dostrzec pragnienie w swoich oczach. 

Nikki  przytuliła  się  do  Greya.  Potrzebowała  tego  dotyku  równie  mocno 

jak  on  jej  pieszczot.  Gdy  ją  pocałował,  poczuł  na  ustach  słony  smak  własnych 
łez,  który  jeszcze  wzmógł  potrzebę  fizycznej  bliskości.  Przedtem  płakali 
razem...  teraz  nadeszła  właściwa  chwila,  by  razem  przeŜywać  chwile  fizycznej 
rozkoszy. 

Nikki  przerwała  pocałunek,  odsunęła  się  od  niego  i  zdjęła  ubranie.  On 

zrobił to samo, po czym pochwycił ją w ramiona i połoŜył na łóŜku. Obrzucił ją 

background image

łagodnym, czułym spojrzeniem i połoŜył się obok niej. Poczuła gorąco bijące z 
jego  ciała.  Po  raz  pierwszy  od  czasu,  gdy  Grey  wrócił  do  Land’s  End,  Nikki 
otworzyła dla niego całe swoje serce, całą duszę. 

Całował  ją,  jej  dłonie  zaś  wędrowały  po  jego  plecach,  jakby  chciały  na 

zawsze  zapamiętać  zarysy  mięśni,  gładkość  skóry,  jej  ciepło.  Kochała  go. 
Kochała go kaŜdą cząstką swojej istoty, kaŜdym fragmentem duszy. 

Pieścił ją powoli, bez pośpiechu, po czym przesunął się i pochylił nad nią. 

Wtedy  Nikki  zrozumiała,  Ŝe  kocha  go  z  siłą,  która  przerastała  wszelkie 
wyobraŜenia. Serce jej się ścisnęło na widok łez w jego oczach. 

Kochali  się  jak  jeszcze  nigdy  dotąd,  z  niewinnością  i  zachwytem 

młodości,  a  jednocześnie  z  wprawą  i  doświadczeniem.  Nikki  czuła,  Ŝe  tak  jest 
dobrze,  Ŝe  tu  właśnie  jest  jej  miejsce,  i  wiedziała,  Ŝe  nigdy  nie  będzie  w  pełni 
sobą bez Greya. 

Gdy było juŜ po wszystkim, leŜeli przytuleni, nie mając ochoty odrywać 

się  od  siebie.  Ich  ciała  były  nasycone,  ale  serca  nadal  odczuwały  głód, 
potrzebowały wzajemnej bliskości. 

Nikki  leŜała  z  głową  opartą  na  piersi  Greya  i  z  przyjemnością  słuchała 

bicia jego serca. 

– Nikki? 
– Hmmm? – uśmiechnęła się, przesuwając dłonią po jego piersi. 
– Jak ona wyglądała? 
Na dźwięk jego cichego głosu jej dłoń zatrzymała się w pół ruchu i serce 

na chwilę zamarło. Podniosła głowę i w jego pociemniałych oczach ujrzała Ŝal. 
Ten smutek oboje mieli jeszcze długo nieść w sobie, ale teraz juŜ wiedzieli, Ŝe 
potrafią z nim Ŝyć. 

– Była piękna, Grey. Absolutnie doskonała. – Wyciągnęła rękę i dotknęła 

kosmyka jego czarnych włosów. – Miała czarne loki, a usta podobne do moich. 
–  Uśmiechnęła  się  lekko,  zdając  sobie  sprawę,  Ŝe  ich  wspólny  płacz  jakoś 
zmniejszył  jej  ból.  Poczuła  spokój,  jakiego  dotychczas  nie  udało  jej  się 
doświadczyć. – Łączyła w sobie to, co najlepsze w nas obydwojgu... 

– Och, Nikki, kocham cię – wymruczał Grey, całując ją. – Szkoda, Ŝe nie 

mogłem  być  z  tobą.  Chciałbym  dzielić  z  tobą  ten  smutek,  trzymać  cię  w 
ramionach, ochronić przynajmniej częściowo przed cierpieniem. 

Znów się uśmiechnęła i jej palce przesunęły się z włosów Greya na jego 

usta. 

– Lepiej po siedmiu latach niŜ nigdy. 
–  Nie  chcę,  Ŝebyś  kiedykolwiek  jeszcze  musiała  przeŜywać  cokolwiek 

beze  mnie.  Pragnę  być  zawsze  przy  tobie.  –  Głos  mu  drŜał,  a  we  wzroku 
pojawiło  się  wyczekiwanie.  –  Wyjdź  za  mnie,  Nikki.  Kiedy  jestem  daleko  od 
ciebie, cierpię. Wyjdź za mnie, błagam cię! 

Nikki  przymknęła  oczy,  czując,  Ŝe  pod  powiekami  znów  zbierają  się  jej 

background image

łzy.  Ale  tym  razem  były  to  łzy  szczęścia.  Ona  takŜe  bez  niego  nie  potrafiłaby 
Ŝ

yć. 

– Wyjdę za ciebie – wymruczała. Nie było w jej głosie cienia wahania czy 

niepewności. Naraz zrozumiała, Ŝe los juŜ dawno przeznaczył ich dla siebie, juŜ 
wtedy, gdy po raz pierwszy wyznali sobie miłość w mroku pod deskami molo. 

Pocałował  ją.  Tym  razem  w  jego  zachowaniu  nie  było  głodu  ani 

poŜądania. Ten pocałunek był delikatny i czuły. 

Przytulił ją mocniej do siebie i wsunął palce w jej włosy, czując, jak ich 

serca biją jednym rytmem. 

– Ślub odbędzie się na karuzeli – oznajmił. – A ten wielki srebrny koń z 

niebieskimi wstąŜkami moŜe być moim starszym druŜbą. 

Nikki  uśmiechnęła  się,  wyobraŜając  sobie  ten  ślub,  ceremonię,  która 

miała połączyć ich w majestacie prawa. 

– Będziemy się świetnie bawić razem – przyznała. 
– Zbudujemy sobie dom na plaŜy w Land’s End. Wielki, wspaniały dom. 
Nikki zaśmiała się, a Grey jej zawtórował. – Och, BoŜe, jak mi dobrze z 

tobą. Mam wraŜenie, Ŝe moje Ŝycie dopiero teraz się zaczyna. 

– Ja teŜ – odrzekła. Wydawało jej się, Ŝe znów ma siedemnaście lat i całe 

Ŝ

ycie przed sobą. 

–  A  później,  jeśli  zechcemy  mieć  dzieci,  to  moŜemy  je  adoptować  – 

ciągnął  Grey.  –  Jeśli  tego  pragniesz,  to  moŜemy  adoptować  nawet  pół  tuzina 
dzieciaków, które będą rosnąć w pobliŜu wesołego miasteczka. 

– Nie musimy adoptować dzieci – stwierdziła Nikki. Po raz pierwszy od 

chwili,  gdy  się  dowiedziała,  Ŝe  jest  w  ciąŜy,  poczuła  przypływ  radości  nie 
zakłóconej lękiem ani gniewem, goryczą czy Ŝalem. 

Była  w  ciąŜy  z  Greyem.  Urodzi  jego  dziecko,  które  wspólnie  będą 

wychowywać.  Przez  chwilę  ucisk  w  gardle  nie  pozwalał  jej  powiedzieć  ani 
słowa. 

–  Wiem,  Ŝe  Ŝadne  dziecko nie potrafi  zastąpić  naszej  Lolly,  ale  przecieŜ 

chcesz mieć dzieci, prawda? – Przesunął się nieco, by móc widzieć jej twarz. – 
Nikki? 

– Och tak, chcę mieć mnóstwo dzieci – odrzekła bez tchu – ale, Grey, nie 

musimy ich adoptować. 

Zmarszczył brwi i spojrzał na nią ze zdumieniem. 
– Co chcesz powiedzieć? 
–  Jestem  w  ciąŜy  –  wykrztusiła  i  spojrzała  na  Greya.  W  jego  oczach 

pojawiło się zdumienie zmieszane z ogromną radością. 

Usiadł, wpatrując się w nią intensywnie. 
–  Jesteś  pewna?  Myślałem,  Ŝe  to  niemoŜliwe...  Mówiłaś...  Lekarz 

powiedział... – wyjąkał. 

–  Ja  teŜ  tak  myślałam  –  zaśmiała  się.  –  Doktor  Vendricks  był  równie 

background image

zdumiony jak ja. Powiedział, Ŝe to prawdziwy cud. 

– Cud – powtórzył Grey i na jego twarzy pojawił się radosny uśmiech. – 

Nasz cud! Nasze dziecko! Będziemy mieli dziecko! – Wyciągnął rękę i niemal z 
czcią pogładził Nikki po brzuchu. Przesunął dłoń na jej policzek. 

–  Dziecko  –  powtórzył.  Jego  oczy  znów  wypełniły  się  łzami,  ale  tym 

razem były to łzy szczęścia. – Prawdziwy cud, Nikki! Kocham cię. I tym razem 
mam zamiar dotrzymać obietnicy, którą ci złoŜyłem przed laty. 

– Jakiej obietnicy? – zapytała zdumiona. 
Przytulił  ją  do  siebie  i  pocałował.  Znów  ogarnęła  ich  namiętność,  która 

nigdy nie miała wygasnąć. 

– Będę z tobą na zawsze – wyszeptał. 
– Na zawsze – powtórzyła, wiedząc, Ŝe tym razem jego obietnica zostanie 

spełniona.