background image

translated: Bryndzia

background image

Spis treści

Prolog.....................................................................................................................3

1. Introductions...........................................................................................................4

2. Enemies..................................................................................................................9

3. Swan's Are Better Than Cullen's.........................................................................14

4. Unexpected...........................................................................................................18

5. Confrontation.......................................................................................................25

6. Fight.....................................................................................................................36

7. Punishment...........................................................................................................44

8. Poems and Parts...................................................................................................57

9. Convincing............................................................................................................66

10. Shakespeare and Chemistry..................................................................................73

11. Rumours and Nosebleeds......................................................................................86

12. Makeups and Hookups........................................................................................98

13. Shock and Marriage Proposals...........................................................................107

14. Football Games and Rants.................................................................................117

15. Fun and Fancy Free............................................................................................123

16. Shopping and Movies..........................................................................................130

17. Texts and Endings.............................................................................................138

18. My Life Would Suck Without You....................................................................143

Epilog.................................................................................................................150

2

background image

Prolog

Cullenowie   i   Swanowie   nienawidzili   się   od   stuleci.   Tylko   Bóg   wie,   dlaczego 

nienawidzimy się teraz; my tylko wiemy, że jesteśmy śmiertelnymi wrogami.

Więc dlaczego zamieniłam się w Julię i zakochałam się w Edwardzie Cullenie?

Gdzieś pomiędzy śmiertelnymi, piorunującymi spojrzeniami, stałymi żartami i 

zawsze obecnej konkurencji, które były zazwyczaj między Edwardem i mną, oboje 

zdaliśmy   sobie   sprawę,   że   mamy   wiele   wspólnego,   zbyt   wiele   wspólnego,   aby 

przestać skakać sobie do gardeł. Cóż, przynajmniej nie gryźliśmy sobie nawzajem 

gardeł w nadziei osiągnięcia krwi.

Problemem było to, że nasi rodzice nadal się nienawidzą. Nasza miłość była 

tajemnicą przed wszystkimi,  nawet   naszymi  najbliższymi  przyjaciółmi.  Nikt   nie 

wiedział.

Jeszcze.

3

background image

Rozdział 1

Introductions

(Wprowadzenia)

Westchnęłam, kiedy patrzyłam na siebie w lustrze. Czy zmieniłam się w ciągu 

ostatnich dwóch miesięcy? Byłam ładniejsza, szczuplejsza, wyższa?

Nie, raczej nie. Gówno, takie jak to, nie wydarza się w ciągu dwóch miesięcy. 

Byłam nadal skromną, średniej wielkości, drobną Bellą. Jedyna różnica między 

tym rokiem a poprzednim, to to, że byłam starsza. Och, i oczy mnie zawiodły. 

Mam jakieś głupkowate okulary, które dodają uroku mojej ogólnej seksualności.

-   Bella,   kochanie,   twoja   owsianka   robi   się   zimna!   -   moja   mama   zawołała   z 

kuchni. Tata prawdopodobnie już był na komisariacie.

Potknęłam się, schodząc w dół po schodach, plecak przewieszając przez lewę 

ramię. Wypiłam szklankę mleka, zjadłam dwa kawałki bryłek płatków owsianych i 

wyszłam   z   domu.   Wskoczyłam   do   mojego   starego,   czerwonego   Cheviego   i 

odpaliłam silnik, budząc całe miasto.

Dojechałam do Forks High i zgasiłam silnik. Większość ludzi tutaj obracało się 

w stronę mojego głośnego wehikułu, więc łatwo mogłam dostrzec pierwszaków i 

nowych   uczniów.   Patrzyli   na   mnie,   kiedy   wyskoczyłam   z   mojej   strasznej 

ciężarówki z uśmiecham na twarzy.

Oparłam   się   o   maskę   samochodu,   gdy   czekałam   na   moją   najlepszą 

przyjaciółkę,   Alice   Brandon.   Parkowałyśmy   obok   siebie,   odkąd   dostałam   swoje 

prawko i nie potrzebowałam jej, żeby mnie odbierała.

- Alice - mruknęłam pod nosem, kiedy sprawdziłam czas. Nie miałabym nic 

przeciwko bycia na czas w pierwszy dzień szkoły.

Jak   na   znak,   jasnożółte   Porsche   zatrzymało   się   obok   mojej   poobijanej 

ciężarówki. Uśmiechnęłam się, gdy Alice podskakiwała do mnie i wzięła w objęcia.

Przytuliła się i przechyliła głowę na bok.

4

background image

- Wiesz, że nigdy nie myślałam, że głupkowate okulary wyglądają dobrze na 

każdym, ale ty wyglądasz seksownie z nimi - Alice szepnęła w zamyśleniu.

Poczułam, że moje policzki palą z zakłopotania. - Te były jedyną parą, które 

mogłam dostać w czasie szkoły.

-   I   zatrzymasz   je   -   Alice   nakazała   zadowolona   z   siebie.   -   Wydzielasz   aurę 

seksownej   nauczycielki.   Chłopcy   będą   walczyć   o   to,   który   dostanie   cię   jako 

nauczyciela w tym roku.

Parsknęłam. - Jasne, Alice. Tylko jeśli obiecam, że będziesz tam. Wyglądasz 

bardzo ładnie dzisiaj, przy okazji.

Uśmiechnęła się i podziękowała mi wesoło.

To   była   prawda.   Alice   wyglądała   bardzo   ładnie   w   swoim   słonecznie   żółtym 

stroju   z   czarnymi   szpilkami.   Zawsze   wyglądała   idealnie,   wszystko   pasowało, 

wiedząc, że miała obsesje na punkcie mody i wszystkich innych tych bzdur. I 

dzięki Bogu miała. Nie miałabym przyzwoitego stroju, gdyby nie ona.

Szłyśmy do głównej sali razem, spotykając się z Emmettem, naszym najlepszym 

męskim   przyjacielem,   po   drodze.   Nasza   trójka   była   najlepszymi   przyjaciółmi, 

odkąd byliśmy w pieluchach. Nasze rodziny zawsze były blisko. Wiedzieliśmy o 

sobie wszystko i zawsze trzymaliśmy nasze sekrety.

Na przykład, jak straciliśmy nasze dziewictwa. Emmett, brudny drań, stracił 

swoje w wieku trzynastu lat z siedemnastolatką. Nasi rodzice puścili nas na naszą 

pierwszą   domówkę   i   Emmett   skończył   dołączając   się   do   kilku   przypadkowych 

dziewczyn spoza miasta. Alice straciła swoje z Jamsem Adamsem, jej pierwszą 

miłością, w  wieku  piętnastu  lat. To  było „doskonałe, romantyczne  i  cudowne”, 

zgodnie z Alice, aż złamał jej serce, zostawiając ją dla innej dziewczyny, Victorii. 

Ja   straciłam   swoje   z   moim   byłym,   Jacobem   Blackiem.   Byłam   pijana,   on   był 

chętny, bolało jak cholera i to było to. Odtąd nie uprawiałam seksu.

Emmett,   Alice   i   ja   usiedliśmy   w   kącie,   wciąż   rozmawiając   o   naszym   lecie 

spędzonym osobno. Emmett  pojechał na polowanie  do Montany

1

, Alice dostała 

pracę w Seattle, w butiku swojej ciotki, a ja zostałam tutaj, pracując u Newtona.

- Więc, Czterooka - przewróciłam oczami na nową ksywkę Emmetta dla mnie - 

zamierzasz   dorwać   jakieś   szkła   kontaktowe?   Nie   zrozum   mnie   źle,   wyglądasz 

dobrze   z   okularami,   wydzielasz   aurę   sprośnej   kujonki,   ale   cholera,   to   są 

Montana  - stan w zachodniej części Stanów Zjednoczonych, przy granicy z Kanadą. Nazwa 

prawdopodobnie pochodzi od hiszpańskiego słowa „montaña”, które znaczy „góra”.

5

background image

idiotyczne okulary, jakie kiedykolwiek widziałem.

-   Dzięki,   Emmett   -   mruknęłam   sarkastycznie.   -   Rozmawiałam   z   okulistą   i 

powiedział, że jeśli chcę ćwiczyć na wychowaniu fizycznym, to muszę czekać do 

listopada, aby mieć soczewki.

- Brutal - Emmett szepnął ze współczuciem.

Wzruszyłam tylko ramionami, nie bardzo martwiąc się swoimi okularami.

- Mówiłam ci, że wydzielasz aurę seksownej nauczycielki w tych okularach - 

Alice przypomniała mi. - Emmett chciał tak powiedzieć, racja Em?

Emmett pokiwał głową energicznie. - Jeśli byłabyś moją dziewczyną, to bym ci 

to gówno grał cały czas.

Skrzywiłam się, kiedy Emmett i Alice śmiali się z mojego rumieńca.

Później  on  wszedł   do   sali,   doprowadzając   całą   naszą   trójkę   do   przestania   i 

rzucania piorunującego spojrzenia. To był Edward Cullen, mój jedyny wróg, i jego 

odział, bliźniaki Hale. Jasper i Rosalie byli przyzwoici, ale Edward był jak plaga, 

unikałam go za wszelką cenę. Teraz był tutaj, w tej samej sali, co ja.

Edward spojrzał na mnie, zanim uśmiechnął się diabelsko i parsknął.

- Niezłe okulary, Swan - zadrwił, siadając po przeciwnej stronie sali.

- Dzięki, Cullen - odpowiedziałam z uśmiechem. - Miło jeździło się latem po 

okolicy w swoim Volvo? Och, czekaj. Straciłeś prawko w lipcu, zapomniałam.

Uśmiech Edwarda właśnie opadł z jego ust, zastępując go wyrazem wściekłości 

i czerwoną twarzą. Myślę, że wygrałam.

Emmett i Alice śmiali się, kiedy odwróciłam twarz z powrotem w ich stronę.

-   Nie   powiedziałaś   nam,   że   Cullen   stracił   swoje  prawko  -   Alice   szepnęła 

wściekle, wciąż chichocząc. - To jest kosztowne.

Zaśmiałam   się   cicho.   -   Tata   chwalił   się   tym   przez   całe   lato.   -   Zaczęłam 

naśladować   Charliego.   -   „Złapałem   tego   chłopaka   jeżdżącego   sześćdziesiąt   w 

strefie do czterdziestu. Carlisle'owi będzie ciężko uporać się z tym.”

Alice i Emmett trzymali się za brzuchy, gdy tak bardzo się śmiali.

-   Jesteś   -   Emmett   z   trudem   łapał   powietrze   -   do   dupy...   z   udawaniem 

Charliego.

Alice skinęła głową w zgodzie.

Zaczerwieniłam się i uśmiechnęłam głupkowato.

-   Tak...   zabawnie   -   Alice   w   końcu   westchnęła,   wycierając   ostrożnie   oczy.   - 

6

background image

Powinnaś zostać komikiem, Bella, naprawdę. Nie sądzę, bym kiedykolwiek śmiała 

się tak mocno w całym moim życiu.

-   Miło   wiedzieć,   że   rozjaśniłam   ci   dzień   -   mruknęłam,   chowając   głowę   w 

zakłopotaniu.

-   Pan   McCarty,   panna   Brandon   -   pan   Varner   przerwał.   -   Czy   moglibyście, 

proszę, się uspokoić? To dopiero pierwszy dzień szkoły, a wasza trójka już jest w 

tarapatach.

Zadowolony z siebie uśmiech został zmazany z mojej twarzy, kiedy powiedział 

trójka.

Pan Varner zauważył to. - Tak, panno Swan, wiem, że też brała pani udział w 

tym zamieszaniu.

Klasa roześmiała się. Po prostu kolejny dzień w szkole.

Nasze  plany   lekcji   i  spis   podręczników   zostały   wręczone.   Alice,   Emmett   i  ja 

staraliśmy się porównać nasze plany, tak cicho, jak tylko mogliśmy. Byliśmy w 

tych samych klasach jak zawsze, z wyjątkiem dwóch po lunchu. Emmett i Alice 

mieli   wychowanie   fizyczne   natychmiast   po   lunchu,   ja   natomiast   biologię,   a 

później się zamienialiśmy. To był nadal całkiem przyzwoity plan i to nie było tak, 

jakbym nie miała innych przyjaciół oprócz Emmetta i Alice.

Rano było wprowadzenie do naszego nauczania, więc żartowałam razem z Alice 

i Emmettem z tyłu sali. Głównie rozmawialiśmy o ich wakacjach z dala od domu. 

Zapytali mnie, co robiłam tego lata i odpowiedziałam jednym słowem.

- Pracowałam.

- Dalej, Bella, to nie wszystko, co robiłaś - Emmett skamlał.

Wywróciłam oczami. - Też mam okulary. Zauważyłeś?

Alice westchnęła. - Bella, jesteś beznadziejna. Jesteś wspaniałą, zabawną, miłą 

i   cudowną   osobą,   a   jednak   nie   masz   żadnych   problemów   z   chłopakiem,   żeby 

porozmawiać z nami na ten temat?

- Ta, Bella, co do diabła? Po zerwaniu z Jacobem-pojebańcem, blokujesz się na 

mężczyzn - Emmett zgodził się. - Myślałem, że skończyłaś z nim.

- Skończyłam z nim - rzuciłam.

To była prawda, nadal kochałam tego faceta. Ale po tym, jak znalazłam go w 

łóżku ze zdzirowatą Leah Clearwater,  musiałam  z nim zerwać. Nie było innego 

wyboru. To było tuż przed początkiem lata i nadal żywiłam silne uczucia do niego.

7

background image

Alice mamrotała coś do Emmetta i kiwnął głową w oczywistej umowie.

- Przestańcie szeptać o mnie - syknęłam.

- Dobrze - Alice urwała. - Powiedziałam, że musisz myśleć, że jesteśmy głupi, 

bo wiemy, że nadal jesteś zakochana w Jacobie.

Skrzyżowałam ramiona, kiedy opadłam z powrotem na swoje miejsce, rzucając 

gniewne spojrzenia na przód sali.

Emmett   westchnął.   -   Czy   my   poważnie   zamierzamy   rozpocząć   teraz   walkę? 

Zazwyczaj   nie   rozpoczynamy   jej   dopiero   do   drugiego   tygodnia   w   szkole. 

Spróbujemy być grzeczni, dobrze?

- Och! - Alice zapiszczała, wyraźnie gotowa zakończyć naszą małą sprzeczkę. - 

Zapomniałam wam powiedzieć o najbrzydszym człowieku na świecie! Przyszedł do 

sklepu w mój ostatni dzień pracy...

Alice   kontynuowała   historię,   ale   nie   zwracałam   uwagi.   To   naprawdę   nie 

zmieniło się dla mnie. Nadal byłam tą samą dziewczyną, jaką byłam na początku 

lata, podczas gdy wszyscy zmienili się. Dorastałam z tymi ludźmi, ale trzymałam 

się   przeszłości   zbyt   mocno.   Nie   mogłam   się   zmienić,   żeby   odpuścić.   Już   teraz 

czułam się, jakbym nigdy nie mogła odejść.

8

background image

Rozdział 2

Enemies

(Wrogowie)

Masz wrogów? To dobrze. Znaczy, że o coś ci kiedyś w życiu chodziło.

- Winston Churchill

W końcu nadszedł lunch. Alice, Emmett i ja udaliśmy się do stołówki. Alice i 

Emmett   dyskutowali   o   tym,   jak   okropnie   wyglądała   Jessica   Stanley.   Wszyscy 

znaliśmy powód dlaczego. Edward Cullen umawiał się z nią podczas tego lata i 

oczywiście zerwał z nią. Nie jestem przyjaciółką Jessici, ale moje uczucia do niej 

automatycznie zmieniły się, tylko dlatego, że wiedziałam, iż  Cullen był płytki i 

bezpośredni.

Nasza trójka usiadła z Angelą Weber, Benem Cheney'em i kilkoma znajomymi 

Emmetta z drużyny sportowej. Emmett zasadniczo rządził szkołą poprzez sport. 

Będzie on kapitanem każdej męskiej drużyny w tym roku. Alice i ja byłyśmy jego 

największymi   cheerleaderkami,   oczywiście.   Alice   robiła   to   w   sposób   bardziej 

formalny   niż   ja,   bądź   co   bądź.   Ona   właściwie   była   cheerleaderką,   a   ja   tylko 

patrzyłam z trybun.

Emmett pożarł swojego podwójnego cheeseburgera, podczas gdy kontynuował 

opisywanie   wielkiego   niedźwiedzia   grizzly,   którego   on   i   jego   ojciec   widzieli   w 

Montanie. Śmiałam się, gdy widziałam kawałki hamburgera, które opryskiwały 

cały stół i twarze ludzi.

W końcu Alice mruknęła. - Emmett, skończmy z tym.  Nie mów, podczas gdy 

masz jedzenie w ustach.

Trochę czerwonego koloru nabrały opalone policzki Emmetta. - Wybacz. Tak 

czy inaczej, ten niedźwiedź zaczął biec, prawda?...

9

background image

Każdy zawiesił się z przyzwyczajenia. Wróg wszedł do pomieszczenia. Patrzyłam 

na Edwarda Cullena każdego lunchu przez godzinę, od kiedy byłam zapisana do 

przedszkola.   Wiedzieliśmy   o   tej   walce,   zanim   mogliśmy   rozmawiać.   Słowo 

„nienawiść”   zawsze   automatycznie   przychodzi   na   myśl,   gdy   ktoś   wspomina 

nazwisko Cullena.

Cullen uśmiechnął się i przewrócił oczami, kiedy siadał z tacą koło Rosalie. 

Szepnął coś do niej i oboje patrzyli na mnie z diabelskim uśmiechem. Gra się 

zaczęła.

Gdy   Edward   i   ja   poszliśmy   do   liceum,   nasza   nienawiść   do   siebie   była   taka 

silna,   że   ludzie   wokół   nas   mogli   to   poczuć.   Szkoła   bardziej   lub   mniej   dzieliła 

stronę Cullena i stronę Swan, nie, że dbaliśmy o naszych zwolenników.

Nasze taktyki nie były zbyt publiczne. Były to zawsze serie żartów w trakcie 

roku szkolnego. Ja byłam tą, która rozpoczęła to wszystko.

To był prosty dowcip. Podkradłam się do szatni chłopaków, podczas gdy on był 

na sali gimnastycznej i ukradłam mu ubranie. Biegł za mną w swoich bokserkach 

przez dobre dwadzieścia metrów, zanim zdał sobie sprawę, że był środek dnia i 

byli   ludzie   na   korytarzach.   Nigdy   nie   widziałam   Edwarda   tak   zszokowanego   i 

wściekłego. To było doskonałe. Niezbyt wyszukane, ale pierwszy dowcip zawsze 

zasługuje na najlepszą reakcję.

Edward wreszcie zrobił odwet miesiąc później z klasową plotką o ciąży. Szkoda, 

że ogłosił on zamysł, podczas gdy Emmett tam był. Wiedziałam, co się święci na 

długo zanim plotka trafiła do mnie.

Edward nie miał zbyt dobrego oddziaływania ze mną. On jest zbyt zarozumiały 

na temat wszystkiego, zawsze ogłasza swoje plany przed ludźmi ze „strony Swan”.

Ale żadne z nas nie powiadomiło jeszcze nauczyciela. To zniszczyłoby wszystko, 

co teraz zabawne, prawda?

Więc, gdy zobaczyłam zarozumiały, diabelski uśmieszek na twarzy Edwarda, 

wiedziałam, że muszę się pilnować.

Trąciłam Emmetta. - Słyszałeś cokolwiek?

Emmett   już   wiedział,  o  czym  mówiłam.   -  Nie,  ale   mam  trening  footballu  po 

szkole. Może coś dojdzie do mnie tam.

- Dzięki, Em - szepnęłam, patrząc na stół Cullena.

Spędziłam   resztę   mojego   lunchu   na   słuchaniu   wszystkich   zabawnych 

10

background image

opowieści z wakacji, w większości o szaleństwach, jakie miały miejsce latem. Całe 

to lato miłości doprowadzało mnie do choroby.

-   Muszę   iść   do   łazienki   przed   biologią   -   szepnęłam   do   Alice,   nie   chcąc 

przerywać opowieści Tylera Crowley'a.

Alice skinęła głową, zanim odwróciła się z powrotem do Tylera.

Wyszłam na słabe słońce. Miałam nadzieję, że nie zacznie padać do listopada 

tego   roku.   Usiadłam   na   trawie   przed   moją   salą  od   biologii   i  położyłam  się   na 

plecach, próbując nie myśleć o Jacobie.

- Więc, czy to nie Czterooka - bardzo znajomy głos zadrwił.

Westchnęłam i otworzyłam oczy. Edward Cullen uśmiechał się głupkowato do 

mnie.

- Ojej, Cullen, to naprawdę zabolało mnie właśnie tam. - Złapałam się za pierś 

powyżej serca. - Poważnie, musisz pomyśleć, co mówisz. Możesz wymyślać jakieś 

oryginalniejsze ksywki, co jakiś czas.

- Za dużo roboty - Cullen mruknął, odrzucając ten pomysł z machnięciem ręki.

- Gdzie jest twój oddział? - zapytałam, przymykając leniwie oko.

- W stołówce - Cullen odpowiedział. Usłyszałam go siadającego obok mnie. - 

Chciałem z tobą porozmawiać sam, ale nie byłem pewny, kiedy będziesz sama.

Skrzywiłam się. Dlaczego Edward chce rozmawiać ze mną, ze wszystkich ludzi, 

sam? To było dziwne i pewnego rodzaju przyprawiające o gęsią skórkę.

-   Czego   chcesz,   Cullen?   -   warknęłam,   nie   ufając   jemu   niefrasobliwemu 

stosunkowi.

- Pomyślałem, że dam ci ostrzeżenie - odparł niedbale. - Zamierzam zrobić z 

twojego życia piekło za wzmiankę o mojej małej sytuacji z prawem w tym roku. 

Powinienem był wiedzieć, że komendant zdecydowałby się na wielkie rzeczy, żeby 

wyjawić to przed swoją córką. Ale zapłacisz za to, Swan. Bądź przygotowana.

- Ooo. - Machałam gwałtownie rękami, z zamkniętymi wciąż oczami. - Straszne. 

Co mam teraz zrobić? Błagać o litość czy coś?

Cullen zachichotał bez humoru. - Możesz teraz żartować, ale jestem poważny, 

Swan. To zniszczy cię.

- Dzięki za ostrzeżenie - mruknęłam. - Teraz biegnij dalej, Cullen. - Zadzwonił 

dzwonek. - Ach, jak dogodnie. Idź do klasy, Cullen. Nie chcemy wpaść w jakieś 

kłopoty, prawda?

11

background image

Cullen warknął pod nosem, kiedy wstawał i odszedł.

Westchnęłam i położyłam się na chłodnej trawie na moment. To był pierwszy 

dzień powrotu, pan Banner nic by mi nie zrobił, gdybym się dziś spóźniła.

Jęknęłam, kiedy stanęłam na nogi. Wzięłam plecak, poprawiłam moje okulary i 

poszłam do klasy biologicznej.

-   Ach,   panna   Swan!   Zdecydowała   się   pani   do   nas   dołączyć   -   pan   Banner 

ogłosił. - Przypuszczam, że jest tylko jedno miejsce.

Moje  oczy wędrowały po sali, dopóki nie opadły na puste  krzesło po prawej 

obok Edwarda Cullena.

- Cholera - oboje przeklęliśmy w zgodzie.

Klasa wybuchła śmiechem i pan Banner próbował ją uspokoić, bez większego 

powodzenia.   Z   punktu   widzenia   outsidera,   to   było   dość   komiczne.   Najgorsi 

wrogowie zmuszeni do dzielenia ławki na biologii. Nie ma nic zabawniejszego niż 

to.

Pan Banner ostatecznie machnął ręką na klasę.

-   Panie   Cullen,   panno   Swan,   oboje   macie   kozę   ze   mną   jutro   w   południe   - 

krzyczał, jego twarz była czerwona.

Ciągle przeklinałam pod nosem, kiedy tupałam do mojego miejsca. Rzuciłam 

plecak   na   ziemię   i   opadłam   na   krzesło,   krzyżując   ręce   i   rzucając   gniewne 

spojrzenie na Bannera.

- Panie Banner, jest jakiś sposób, żebym mógł zamienić się z kimś? - Cullen 

skamlał. - Kimkolwiek?

-   Nie   -   pan   Banner   odszczeknął.   -   Będzie   to   kolejna   część   waszej   kary. 

Będziecie dwójką partnerów laboratoryjnych do końca semestru.

Pohamowałam  ochotę, aby  rzucić czymś w  starego  drania podającego się  za 

mojego nauczyciela od biologii.

Pan   Banner   zaczął   wyjaśniać   program   nauczania,   kiedy   kontynuowałam 

gapienie się na niego. To nie było tak, że koza mi przeszkadzała, koza nie była 

niczym wielkim, to fakt, że całe miasto Forks wiedziało o sporze Cullen-Swan. 

Dlaczego   on   zmusza   wrogów   do   połączenia?   To   było   jak   umieszczenie   lwa   i 

jagniątka w klatce i próbowanie sprawić, żeby się zaprzyjaźniły.

Spojrzałam na zegarek. Dzwonek miał zaraz zadzwonić. Złapałam mój plecak i 

wstałam, kiedy zadzwonił dzwonek, wychodząc na zewnątrz, zanim reszta klasy 

12

background image

miała szansę wstać.

Wychowanie   fizyczne   przeleciało   szybko   za   względu   na   moje   wrzące   myśli. 

Nawet pan Banner był źródłem wszystkich moich złości, wiedziałam, że istnieje 

tylko jedna osoba, która wzięłaby to wszystko na siebie. Cullen wciągnął go w 

odegranie   się   na   mnie,   chciałam   odwetu   z   czymś   bardziej   upokarzającym   niż 

cokolwiek   kiedykolwiek   robiłam.   Musiałam   szybko   wymyślić   jakiś   pomysł.   Kto 

wiedział, kiedy Cullen uderzy?

Mój   gniew   nadal   pochłaniał   myśli   po   szkole.   Czułam   jeszcze   nachmurzenie 

osadzone w mojej twarzy i po prostu nie szłam. Ja tupałam.

- Bella! Bella! - Alice krzyczała za mną.

Zatrzymałam się i zacisnęłam pięści, wciąż wkurzona.

-   Och,   Bella   -   Alice   wysapała.   Widocznie   biegła,   żeby   mnie   dogonić.   - 

Słyszałam, co się stało na biologii. Nie mogę uwierzyć, że pan Banner mógł zrobić 

coś takiego!

Mruczałam   i   szłam   dalej.   A   Alice   za   mną,   jej   wysokie   szpilki   stukały   po 

chodniku.

- Chcesz się spotkać dziś wieczorem? Zrobić lalkę voodoo czy coś?

- Nie mogę - udało mi się wymruczeć wprost.

- Dlaczego nie? - Alice żądała.

-   Renee   wyznaczyła   mnie   jako   kucharza   w   domu   tego   lata   -   mruknęłam, 

szarpiąc  się   z  kluczami  do  mojej ciężarówki.  -  Albo  ugotuję, albo  nikt   nie   zje. 

Możesz przyjść około siódmej, ale Charlie może być w złym humorze, ponieważ 

miał   dziś   do   czynienia   z   panem   Cullenem   w   biurze   z   powodu   Edwarda. 

Prawdopodobnie uzyskam dziś dobrą „Swanowie są lepsi niż Cullenowie” mowę. 

Zadzwonię później wieczorem, dobrze? Naprawdę nie mam szansy spotkać się z 

tobą dzisiaj.

Alice uśmiechnęła się serdecznie do mnie. - Oczywiście, Bello. Ale na pewno 

będziemy   musiały   się   napić   na   imprezie   Emmetta   w   ten   weekend.   Musisz 

odpocząć dziewczyno.

Uśmiechnęłam się lekko i skinęłam głową. - Lepiej pójdę, Ali. Newtonowie mnie 

oczekują.

-   Pa,   Bello   -   Alice   zawołała,   zanim   wskoczyłam   do   mojej   zardzewiałej 

ciężarówki.

13

background image

Rozdział 3

Swan's Are Better Than Cullen's

(Swanowie są lepsi niż Cullenowie)

Sprawiają, że wielkie kłamstwo, staje się proste, wciąż powtarzając je i 

ostatecznie wierząc w to.

- Adolf Hitler

Rzuciłam moje klucze od samochodu na stół przy drzwiach. Cholera, jestem już 

zmęczona tą rutyną. Chodzenie do szkoły, chodzenie do pracy, zrobienie kolacji, 

odrobienie   zadań   domowych,   bycie   z   przyjaciółmi...   To   wystarczyło   do 

doprowadzenia dziewczyny do szaleństwa.

Odwróciłam się do kuchenki. Rodzice będą mieć do czynienia z kurczakiem i 

frytkami   w   dzisiejszy   wieczór.   I,   ewentualnie,   w   co   drugą   noc   w   ciągu   roku 

szkolnego.

Złapałam plecak i pobiegłam na górę, aby przebrać się w moje ulubione dresy.

Zanim   wiedziałam   to,   Renee   weszła   tanecznym   krokiem   przez   drzwi. 

Umieściłam kawałki kurczaka i frytki w kuchence, przed wsunięciem się na ladę, 

słuchając   o   dniu   Renee   w   taniej   restauracji.   Była   kelnerką,   prawdopodobnie 

jedną z najstarszych w Forks, niestety wystarczająco.

- Hej kochanie - Renee zagruchała, kiedy siadała na krześle. - Co robisz?

- Kawałki kurczaka i frytki - wycedziłam, związując moje długie, falowane włosy 

w niedbały koński ogon. - Mam nadzieję, że to nie przeszkadza.

- Wcale - Renee zapewniła mnie z uśmiechem. - Muszę wykonać kilka telefonów 

i wydostać się z tego strasznego uniformu. Wrócę w mgnieniu oka.

Skinęłam   głową,   starając   się   nie   skrzywić.   Nie   byłam   tak   głupia   jak   Renee 

uważała,   że   byłam.   Wiedziałam,   że   flirtowała   z   Philem,   Emmetta   trenerem 

14

background image

baseballu,   przez   telefon   praktycznie   każdej   nocy.   Powiedziała,   że   są   tylko 

przyjaciółmi, ale miałam wrażenie, że poszło to dalej.

Chwyciłam iPoda i włączyłam go, starając się zagłuszyć rzeczywistość.

Wyciągnęłam kurczaka i frytki, zanim Renee wyłączyła telefon. Jadłam sobie 

spokojnie, kiedy Charlie trzasnął drzwiami. Ta, był zrzędliwy.

Powoli   żułam   mojego   prostego   kurczaka,   gdy   Charlie   wszedł   do   kuchni   z 

nachmurzeniem widocznym na twarzy. Brutalnie napełnił swój talerz i rzucił go 

na stół, zanim usiadł i zaczął w nim kopać.

-   Więc,   Cullen   przyszedł   dzisiaj?   -   zapytałam   nieśmiało,   przesuwając   moje 

pozostałe cztery frytki po talerzu.

Charlie skinął głową, gdy przeżuwał. Przełknął i zaczął narzekać.

-   Nie   wiem,   kim   ten   sukinsyn   myśli,   że   jest.   Po   prostu   wpakował   się   do 

komisariatu, do mojego biura i później zatrzasnął drzwi, jakby był właścicielem 

tego miejsca. - Charlie zjadł kawałek. - Wtedy zaczął krzyczeć na mnie, jakbym ja 

był   jedynym   winnym.   On   oczywiście   nie   wie,   że   jego   syn   jest   zarozumiałym, 

małym draniem.

- Amen - szepnęłam, podczas zanurzenia kawałka frytki w kupce ketchupu.

Charlie   pokiwał   głową,   zanim   kontynuował.   -   Cullenowie   zawsze   tacy   byli, 

Bells, nigdy tego nie zapomnę. Tylko dbają o swój własny interes. Myślą, że mają 

rację   i   że   zasługują   tylko   na   najlepsze.   Nie   mogę   zrozumieć,   jak   ktoś   mógłby 

kiedykolwiek   manipulować   tak,   jak   ktokolwiek   mógł   manipulować   będąc 

Cullenem, nie mówiąc już o miłości. Esme musiała być pod wpływem narkotyków, 

zanim wyszła za mąż. To albo ona było zbyt głupie, aby zrozumieć, że jej mąż jest 

bezczelnym dupkiem.

Miałam   ochotę   powiedzieć   „Skończyłeś?”,   ale   wiedziałam,   że   zacząłby 

przedstawiać tak długą i bezcelową tyradę. Nie zrozumcie mnie źle, nienawidzę 

Cullenów z całą, czasochłonną, ognistą pasją, ale nie trzeba mi przypominać, jak 

idiotyczni i egoistyczni byli. Miałam do czynienia z tym praktycznie codziennie z 

Edwardem.

Charlie w końcu stał się bardziej zainteresowany swoim jedzeniem. Wstałam i 

szybko umyłam wszystkie naczynia.

-   Gdzie   jest   twoja   mama?   -   Charlie   zapytał,   kiedy   miałam   wyjść   z 

pomieszczenia.

15

background image

-   Telefon   -   mruknęłam.   Tata   nie   mógł   powstrzymać   grymasu   na   twarzy. 

Wiedział   tak   dobrze   jak   ja,   co   Renee   robiła   przez   telefon.   Kłócili   się   o   to 

regularnie.

Wspięłam   się   po   schodach   do   mojego   pokoju   i   cicho   zamknęłam   drzwi.   Nie 

wiedziałam czy zadzwonić do Alice, czy zacząć czytać kolejną powieść.

W końcu zdecydowałam, że powinnam do niej zadzwonić. Była moją najlepszą 

przyjaciółką   i   byłam   jej   to   winna.   Mimo   wszystko,   nie   byłam   bardzo   dobrą 

przyjaciółką w okresie lata.

Wybrałam numer Alice na mojej komórce i przycisnęłam połącz.

- Bella? - Alice odpowiedziała po trzecim sygnale.

- Hej Alice - przywitałam się, opadając na brzuch na łóżko. - Co tam?

- Jestem teraz na eBay'u - odparła. - Co z tobą? Jak poszło narzekanie?

Przewróciłam oczami. - Nienawidzę tego przyznawać, ale jestem tak chora na 

opowiadania Charliego, jak straszni są Cullenowie. Mam na myśli, że łapię to! Nie 

musi   mi   przypominać   każdego   pieprzonego   dnia,   mam   dość   przypominania   o 

Edwardzie Cullenie od niego samego.

Alice westchnęła. - Nadal nie mogę uwierzyć, że masz siedzieć z  Cullenem  na 

biologii! To jest jak tortura!

- Wiem - jęknęłam, odwracając się na plecy. - Nie wiem, jak ja wytrzymam z 

tym do stycznia.

- Zrób z biologii piekło dla Cullena, może on odpuści - Alice zasugerowała.

-   Nie   mogę   -   mruknęłam.   -   Cullen   już   skamlał   o   tym   panu   Bannerowi. 

Powiedział, że jest to częścią naszej kary.

- Cholera - Alice wymruczała. - Cóż, możemy nadal uczynić Cullenowi piekło na 

ziemi.

-   Prawda   -   zgodziłam   się.   -   Nie   rozmawiałaś   z   Emmettem,   prawda?   Cullen 

odegra się na mnie wkrótce i to najwyraźniej „zniszczy mnie”.

- Nie - Alice odpowiedziała. - Mój telefon został zabrany. Stara O'Brian jest jak 

jastrząb,   kiedy   chodzi   o   komórki.   Wyciągnęłam   go   z   kieszeni,   aby   umieścić   w 

plecaku i wzięła go.

- Straszne - mruknęłam. - Cieszę się, że mam trenera Clappa na wychowaniu 

fizycznym w tym roku.

- Więc masz cokolwiek na uwadze dla Cullena? - Alice zapytała nagle.

16

background image

- Mmm, nie - odparłam powoli. - Czekam na jego pierwszy dowcip. Chcę wyjść 

po   nim.   Mam   dużo   gniewu   do   usunięcia,   a   on   jest   doskonałym   wzorem   do 

pozwolenia na to.

- Zdecydowanie - Alice zgodziła się. Jej mama zawołała w tle. - Muszę iść. Może 

powinnaś   napisać   do   Ema.   Pogadamy   jutro,   dobrze?   Mamy   jeszcze   dużo   do 

nadrobienia.

- Dobrze, pa Alice - westchnęłam. Zamknęłam telefon, zanim otworzyłam go 

ponownie, aby napisać do Emmetta.

Hej kolego. Rozmawiałeś z Cullenem dzisiaj? Jakieś informacje o jego dowcipie?  

Napisz mi jak najszybciej. :B:

Zamknęłam telefon ponownie. Ziewnięcie wykradło mi się z gardła. Byłam teraz 

bardzo zmęczona, jak pomyślałam o tym. Spojrzałam na zegarek. Dopiero ósma, 

ale byłam zdecydowanie gotowa do runięcia.

Wstałam, wyłączyłam światło, zasłoniłam okno i wczołgałam się między pościel. 

Zasługiwałam na miły, długi sen.

Emmett napisał mi esemesa dwadzieścia minut po tym jak się położyłam.

Rozmawiałem z nim. Nie chciał się, kurwa, wygadać. Wybacz, Bells. :Em:

Westchnęłam   i   obróciłam   się,   zasypiając   i   śniąc   o   tysiącach   sposobach,   jak 

Edward mógł „zniszczyć mnie”.

17

background image

Rozdział 4

Unexpected

(Niespodziewane)

Twoje najgorsze upokorzenie jest tylko kogoś innego chwilową rozrywką.

- Karen Crockett

W   końcu   tydzień   się   kończył.   Był   piątek.   TGIF

1

  Nie   mam   dziś   pracy   i 

powiedziałam   Renee,   żeby   przyniosła   kolacje   do   domu   z   restauracji.   Dzisiaj 

wieczorem wychodziłam z Alice.

Musimy być gotowe na szóstą, więc możemy pomóc Emmettowi w organizacji. 

Jego   rodzice,   Karen   i   Darren,   byli   niesamowici.   Pozwalali   robić   Emmettowi 

imprezy kiedykolwiek tylko chciał, tak długo jak byli obecni i byli oni w porządku 

z   każdym   nastolatkiem   w   Forks.   Karen   była   gorącą   mamą,   a   Darren   był   tak 

śmieszny, że ludzie przebywali z nim częściej niż z Emmettem na imprezach.

Jechałam do domu Alice tak szybko, jak moja stara ciężarówka mi pozwoliła. 

Byłam   podekscytowana,   aby   wreszcie   coś   zrobić.   To   jest   dokładnie   to,   co 

potrzebowałam.

Zatrzymałam   się   za   SUVem   pani   Brandon   i   zgasiłam   silnik.   Musiałam 

powstrzymywać się od sprintu do posiadłości Alice.

- Jestem! - zapiszczałam, kiedy otworzyłam drzwi.

Alice   zbiegła   w   dół   schodów   i   zaczęła   skakać   wokół   mnie.   Tak,   jesteśmy   w 

rzeczywistości najbardziej niedojrzałymi siedemnastolatkami w historii.

Alice   chwyciła   mnie   za   rękę   i   wbiegłyśmy   po   schodach   do   jej   zwariowanej, 

wielkiej sypialni.

- Och, wybierałam nasze ubrania od poniedziałku - wyznała Alice. Podeszła do 

TGIF! (Thank God It's Friday!) - Dzięki Bogu już piątek!

18

background image

swojej szafy, która była większa od mojej sypialni. - Oto twoje.

Wyjęła parę wąskich jeansów, granatowy top i parę czarnych butów na obcasie.

- Alice - wydyszałam. - To jest szkolna impreza, a nie nocny klub.

Alice   wzruszyła   ramionami.   -   Musimy   dobrze   wyglądać.   Jesteśmy 

współgospodarzami. Biedny Emmett będzie zgubiony bez nas.

Skinęłam głową, przebiegając ręką przez materiał topu.

- A to jest mój strój - Alice ogłosiła, wyciągając parę legginsów i długą, zieloną 

tunikę z ładnymi, żółtymi balerinkami.

- Ooo - zagruchałam. - To jest urocze, Alice. Próbujesz komuś zaimponować?

Delikatny rumieniec wpełzł na policzki Alice.

- Nie - wysapałam, siadając na jej łóżku. - Kto, Alice? Musisz mi powiedzieć.

- Nie mogę - szepnęła, patrząc w dal. - Możesz znienawidzić mnie za lubienie 

go.

- Alice, jedyna osoba, przez którą mogę cię znienawidzić to Edward Cullen i 

wiem, że masz więcej rozumu niż to.

Alice   zachichotała,   kołysząc   się   nieco   w   miejscu,   przygryzając   wargę.   -   W 

porządku, to Jasper Hale.

Szczęka mi opadła.

Na twarz Alice wślizgnęła się kwaśna mina. - Widzisz? Wiedziałam, że będziesz 

zła.

Potrząsnęłam   głową.   -   Nie,   Alice.   Nie   jestem   zła.   Jestem  zaskoczona.   Jakim 

sposobem znasz Jaspera Hale tak dobrze, aby lubić go?

Alice  wskoczyła na  łóżko obok mnie. - Więc,  Jasper pracował w  sklepie  tuż 

obok   ciotki   butiku   tego   lata.   On   jest   śmiesznie   nieśmiały,   więc   nie   miał   tyle 

odwagi,   by   nawet   powiedzieć   do   mnie   „cześć”,   gdy   mnie   zobaczył.   Zawsze 

myślałam,  że  on  był  miły  i  na  pewno  dobrze   wygląda,  więc   zapytałam  go,  czy 

dorwie   jakąś   kawę   ze   mną   pewnego   dnia   po   pracy.   Zakończyliśmy   pobyt   w 

kawiarni, aż została zamknięta.

- Och, Alice - westchnęłam. - To jest tak niesamowite. Nie obchodzi mnie, czy 

on jest z Edwardem Cullenem, możesz brać się za niego. Może będzie wtyczką 

Cullena, będąc z tobą. Jak słodkie by to było?

Alice   zachichotała.   -  Mam  nadzieję,   że   to   się   stanie.   Nadal  nie   mogę   znieść 

Cullena, ale po prostu uwielbiam Jaspera. Nie rozumiem, jak ich dwójka może 

19

background image

być przyjaciółmi.

- Słowami Charliego: „Nie rozumiem, jak ktoś może lubić Cullena” - ogłosiłam.

Alice spojrzała na zegar. - Jezu, Bella! Jest już piętnaście po piątej! Mamy tylko 

czterdzieści pięć minut na przygotowanie się!

Zeskoczyłam z łóżka i zaczęłam się szykować.

* * *

- Wszystko ustawione? - zapytałam, rozglądając się po domu Emmetta.

Myślę, że tak - Alice szepnęła, sprawdzając każdy szczegół.

- Jest w porządku - Emmett zdecydował za nas, przewracając oczami. - To jest 

domówka; wszystko zostanie zniszczone do końca nocy.

- To prawda - zgodziłam się. Spojrzałam na zegarek. - Ludzie powinni wkrótce 

być. Chcesz otworzyć beczkę, Em?

- Tylko wtedy, gdy ty staniesz do pierwszej beczki

1

  - Emmett odpowiedział z 

uśmiechem.

- Oczywiście, stanę do pierwszej beczki. Zawsze tak było, zawsze tak będzie - 

oświadczyłam z dumą.

- Ale - Emmett kontynuował - będziesz również rywalizowała z Cullenem.

Zacisnęłam   usta.   Cullen   prawdopodobnie   miał   o   dwadzieścia   kilogramów 

więcej ode mnie i był dobre szesnaście centymetrów wyższy. Jeśli by spojrzeć na 

to, nie miałam szans. Jeśli jednak wziąć pod uwagę, jak bardzo chciałam wygrać, 

szanse były równe.

- W porządku - zgodziłam się. - Ale on będzie pierwszy.

- Zgoda, panno Swan - Emmett ogłosił, potrząsając moją ręką. - Teraz chodźmy 

zacząć stać na pierwszej beczce tej nocy.

Ludzie pokazali się w środku mojego stania na beczce i zaczęli dopingować. 

Opadłam na dół i wydałam głośny okrzyk.

- Niech impreza się zacznieeee! - ktoś krzyknął.

Muzyka zaczęła grzmieć i zrobiłam sobie sześć shotów z Alice. Musiałam się 

upić, jeśli miałam stanąć twarzą w twarz z Cullenem.

Stanie na beczce (Keg stand) - popularny rytuał picia piwa wśród amerykańskich studentów. 

Uczestnik picia łapie uchwyty beczki, kiedy zostaje podnoszony do góry przez innych za kostki. 
W ten sposób stoi na rękach i pije piwo tak szybko, jak to tylko możliwe.

20

background image

Trzy   godziny   później,   byłam   zupełnie   i   całkowicie   zmarnowana.   Moje   małe 

szpilki dawno zaginęły, powieki mi opadały, mój uśmiech był głupi i byłam zbyt 

roztrzepana na słowa.

Right Round Flo Ridy zaczęło grać i zaczęłam tańczyć z mężczyzną, którego nie 

znałam.   Nigdy   nie   korzystałam   z   bycia   dziewczyną,   żeby   umawiać   się   z 

nieznajomymi   facetami   i   tańczyć   jak   dziwka   z   kimkolwiek   z   penisem,   ale   coś 

przeszło przeze mnie, kiedy poleciała ta piosenka.

Facet   położył   ręce   na   moich   biodrach   i   pomógł   mi   przybliżyć   się   do   siebie. 

Byłam zbyt pijana, żeby uświadomić sobie, że pewnie wyglądałam jak największa 

dziwka w historii.

- Bella! - Emmett zawołał.

Ukryłam  twarz   w   klatce   piersiowej  faceta,   starając   się   schować   przed   moim 

przyjacielem.

- Bella! - zawołał ponownie. - Widzę cię; nawet nie próbuj chować się przede 

mną.   I   możesz   zabrać   swoje   dłonie   z   jej   tyłka,   koleś.   -   I   nagle   sobie 

uświadomiłam, że mój tyłek faktycznie był macany.

Odeszłam   z   dala   od   kolesia   i   przesłałam   mu   moje   najlepsze   piorunujące 

spojrzenie. Spojrzał martwo zażenowany. Pewnie też bym była, gdybym była nim.

- Emmett! - krzyknęłam, otwierając ramiona, aby go przytulić. - Kumplu!

Emmett poddał się facetowi, z którym tańczyłam, ze śmiertelnym spojrzeniem, 

zanim odwrócił się do mnie.

- Nadszedł czas, aby zabrać się do konkurencji chlania z Cullenem - Emmett 

krzyknął mi do ucha. - Ciągle w to wchodzisz?

- Do diabła, tak - krzyknęłam, wypuszczając Emmetta i pchając w kierunku 

beczki.

- Dobra, jesteśmy Cullen - Emmett ogłosił. - Idziesz pierwszy, później Bella. 

Łapiesz?

Cullen był plamą dla mnie.

- Yeah, idź Eddy - wybełkotałam, kołysząc się w miejscu.

Cullen parsknął. - Ona ledwo może stać, jak będzie pić?

-   Hej,   hej,   hej   -   mruknęłam.   -   Nie   lekceważ   moich   umiejętności   otwierania 

gardła. Zmieszczę głęboko w gardle hod doga, udowodnię to.

Emmett   wybuchnął   śmiechem.   -   Bella,   nie   sądzę,   że   jest   to   całkowicie 

21

background image

konieczne,   chociaż   byłoby   śmieszne   to   zobaczyć.   Po   prostu   idź,   Cullen.   Bella 

poradzi sobie sama.

Skinęłam głową w zgodzie, zamykając oczy i opierając się o kogoś, myśląc, że 

był to Emmett.

- W porządku - Edward zgodził się szorstko.

- Bells, możesz oprzeć się o Alice na sekundę? - Emmett zapytał, popychając 

mnie w ramiona Alice.

Następną rzeczą, która słyszałam, były miliony głosów liczących do piętnastu, 

następnie kilka jęczących i wrzeszczących.

- Gotowa, Bello? - Alice zapytała.

Skinęłam głową na jej ramieniu, zanim para ramion oderwała mnie od Alice. 

Otworzyłam oczy.

- Pasek przy sobie, chłopcy - mruknęłam oszołomiona. - To będzie szalone.

Ktoś zabrał moje okulary z twarzy, przez co mój obraz stał się jeszcze gorszy.

Położyłam   ręce   na   uchwytach   beczki   i   pochyliłam   się   do   przodu.   Emmett 

chwycił mnie za kostki i pociągnął do sufitu. Alice wsadziła węża w moje usta i 

piwo   zaczęło   płynąć.   Ludzie   zaczęli   ponownie   liczyć.   Połknęłam   każdą   kroplę 

zimnego   piwa,   które   weszło   do   moich   ust   przez   siedemnaście   sekund.   Później 

zareagował   mój   brzuch.   Odciągnęłam   od   twarzy   węża  i   Emmett   postawił   moje 

nogi   na   ziemi.   Pomknęłam   do   zlewozmywaka   i   zwymiotowałam   piwem,   które 

właśnie   skonsumowałam.   Usłyszałam   doping   dla   mnie,   kiedy   dławiłam   się   i 

wymiotowałam cztery razy.

- Chodź, Bello - Alice szepnęła współczująco. Zaprowadziła mnie na zewnątrz, 

na chłodne, nocne powietrze. Posadziła mnie na stopniach na ganku i pozwoliła 

mi rzygać, aż poczułam się trzeźwa.

- Myślę, że czuję się dobrze - mruknęłam, wycierając usta.

- Okej - Alice powiedziała, chwytając mnie za ramię. - Chodźmy cię oczyścić i z 

powrotem na imprezę. Jesteś genialna, Bello.

- Dzięki. - Uśmiechnęłam się słabo. - Hej! Mogę z powrotem widzieć!

Alice wybuchła śmiechem. Zachichotałam słabo; trochę wyczerpała mnie moja 

sesja rzygania.

- Och, Bello, ty szalony dzieciaku. - W końcu westchnęła. - Dobrze, że jesteś z 

powrotem, kochanie.

22

background image

-   Dobrze   jest   powrócić   -   mruknęłam,   wstając.   -   Po   prostu   potrzebowałam 

wrócić do moich przyjaciół. Nie mogę trzymać Jake'a na zawsze.

- Nie, na pewno nie możesz - Alice zgodziła się. - Musisz znaleźć sobie nowego 

mężczyznę, B, nawet jeśli to tylko nieznajomy facet na jedną noc.

- Chcę, wreszcie - postanowiłam. - Nie sądzę, że ktoś będzie chciał mnie dzisiaj 

pocałować.   Jestem   pewna,   że   każdy   wie,   że   wyrzygałam   swoje   wnętrzności   na 

zewnątrz.

Alice  zachichotała,  dając  mi z  powrotem  moje   okulary  i prowadząc  mnie   do 

domu.   Weszłam   z   powrotem   i   przybijałam   piątki   oraz   wydawałam   okrzyki. 

Uśmiechałam się do wszystkich, modląc się, żeby Cullen to zobaczył. Wygrałam, 

dłużej wytrzymując.

Alice wzięła mnie na górę i wykopała parę z sypialni Emmetta. Ściągnęła ze 

mnie top i jeansy i założyła spodnie dresowe Emmetta oraz bardzo dużą koszulkę. 

Związałam włosy w koński ogon i wytarłam twarz. Wszyscy w szkole widzieli mnie 

taką wcześniej, więc to nie będzie dużym zaskoczeniem.

Zbiegłam z powrotem w dół schodów, gotowa by powiedzieć dobranoc i paść na 

łóżko Emmetta.

Panowała martwa cisza. Żadnej muzyki, żadnych rozmów, nic. Każdy gapił się 

na mnie.

- O co chodzi? - Alice szepnęła.

Potrząsnęłam głową i odszeptałam. - Nie mam pojęcia.

Emmett przeszedł przez tłum. - Bella, chodź tu.

Szłam za Emmettem i wciągnął mnie do schowka, i zamknął drzwi. Otwarł swój 

telefon i pokazał mi zdjęcie mnie nagiej, na plecach, uśmiechającej się pijanym 

uśmieszkiem do aparatu. W prawym dolnym rogu był napis „Kocham Cię, Jacob”. 

Byłam tak zszokowana, że ledwo mogłam zrozumieć, co się dzieję.

-   Czy   to   jest   twoje   prawdziwe   zdjęcie,   Bello?   -   Emmett   zażądał.   -   Proszę, 

powiedz mi, że pojebaniec nie zrobił tego po tym, jak pierwszy raz  uprawiałaś 

seks.

Łzy formowały mi się w oczach i przykryłam usta dłonią. Zamknęłam oczy i 

odwróciłam się. Emmett jęknął i zamknął telefon.

- Zabiję ich obu - w końcu oświadczył po wiecznej ciszy. - Pierwszego zabiję 

Jacoba za to, co ci zrobił i za wysłanie tego zdjęcia, a później zabiję Cullena za 

23

background image

upadnięcie tak nisko, tylko po to, żeby odegrać się na tobie.

Szloch wyrwał się z mojego gardła. Dlaczego to mi się stało? Dlaczego, na całym 

świecie, Cullen uzyskał takie zdjęcie ze mną? Dlaczego Jacob oddał je? Dlaczego 

zostawiając Jacoba, nie wzięłam mojego zdjęcia na pierwszym miejscu?

Ręce Emmetta owinęły moje ramiona. - Cii, Bello. Przejdziemy jakoś przez to, 

zawsze tak robimy. Alice i ja będziemy opiekować się tobą, tak jak ty opiekowałaś 

się nami, kiedy byliśmy poniżani. Cii, cii, cii. Będzie dobrze.

Wtuliłam się w klatkę piersiową Emmetta i nadal płakałam. Mogły minąć lata i 

miałam nadzieję, że tak było. Jak w całym tym świecie mogłam to naprawić?

24

background image

Rozdział 5

Confrontation

(Konfrontacja)

Właściwe jest ludzkiej naturze nienawidzić tego, kogo się skrzywdziło.

- Publiusz Korneliusz Tacyt

Obudziłam   się   w   sobotę   rano   z   najgorszym   kacem,   jaki   kiedykolwiek 

stworzono. Część była od alkoholu, ale większość była z szoku i ilości wylanych 

łez. Byłam zaskoczona, że wysuszyły się.

Szklanka wody i buteleczka Advilu

1

 były na stole przy łóżku Emmetta.

-   Dziękuję,   Alice   -   mruknęłam,   wrzucając   dwa  Advile   do   ust   i   połykając   je, 

zanim wypiłam szklankę wody.

Przewróciłam się na bok i zobaczyłam, że Emmett był na drugiej połówce łóżka, 

ubrany tylko w parę bokserek Supermana. Budziłam się tak wiele razy, po tym 

jak piłam. Emmett zwykle kończył niosąc mnie do Alice, jego lub mojej sypialni, 

abym mogła odpłynąć, a później on sam odpływał obok mnie. Większość nocy 

Alice kończyła wciskając się między nas, ale nie wydawała się zbyt pijana wczoraj 

wieczorem, więc mogła pojechać do domu albo spała w innym łóżku.

Zamknęłam   jeszcze   raz   oczy.   Wiem,   że   nie   zapadnę   ponownie   w   sen,   ale 

dziewczyna może mieć nadzieję, prawda?

Jebcie   moje   życie,   pomyślałam   z   goryczą.   Co   mam   zrobić?   W   końcu 

zdecydowałam się na pomysł Emmetta. Chciałabym zabić ich obu. Charlie miał 

pistolet,   więc   z   łatwością   mogłam   go   wziąć.   Zabiłabym   pierwszego   Cullena, 

później   udałabym   się   do   La   Push   i   dobrze   porozmawiała   z   Jacobem,   zanim 

postrzeliłabym go kilka razy w kroczę, a następnie raz w serce.

Advil - lek przeciwzapalny, przeciwbólowy.

25

background image

Skinęłam głową z zadowolonym uśmiechem na twarzy. Ta, wiem, że nigdy nie 

będę mieć tyle odwagi, aby zrobić coś takiego, ale to utrzymywało mnie na razie 

szczęśliwą.

Westchnęłam   i   postanowiłam   wyjść   z   rzeczywistym   planem.   Potrzebowałam 

naprawdę   dobrego   kawału   na   początek.   Musiałabym   głęboko   kopać   w   życiu 

osobistym Cullena i znaleźć coś tak upokarzającego, że rozważałabym utrzymanie 

tego w tajemnicy.

Cullen był najłatwiejszą rzeczą. Jake, jednak, trochę trudniejszą. Nawet po tym 

gównie, nadal go kochałam. Pan wie, że nie chciałam, ale te uczucia nie mogły po 

prostu   zniknąć.   Gdybym   poszła   porozmawiać   z   Jake'iem,   rzuciłby   swój   urok   i 

prawdopodobnie skończylibyśmy na randce. Lub gorzej.

Potrzebowałam   zabezpieczenia.   Chciałabym   zabrać   Emmetta   i   Alice,   by 

powstrzymali   mnie   przed   jego   czarem.   Prawdopodobnie   musiałabym   złapać   na 

smycz Emmetta, bądź co bądź. Był zupełnie wściekły. Może powinnam zostawić 

go luźno dla tej dwójki. Byłoby to szybkie i bezpośrednie, co najmniej. I żaden z 

nich nie miałby szansy z Emmettem.

Emmett   przysunął   się   bliżej   i   owinął   swoje   ramiona   wokół   mnie,   chowając 

twarz   w   mojej   klatce   piersiowej.   Z   całej   mojej   silnej   woli   starałam   się   nie 

wybuchnąć   śmiechem.   Niektórzy   ludzie   byliby   obrzydzeni   przez   jakiekolwiek 

intencje seksualne Emmetta, ale uznałam je za zabawne. Szkoda, że Alice nie było 

tutaj, aby zrobić zdjęcie.

Jak   na   sygnał,   chyba   milionowy   raz   w   jej   życiu,   Alice   tanecznym   krokiem 

weszła do pokoju z jasnym uśmiechem i aparatem fotograficznym.

Zachichotała cicho. - Właśnie miałam zrobić zdjęcie was w tym samym łóżku, 

ale to jest o wiele lepsze.

Kiwnęłam głową, uśmiechając się szeroko. Alice pstryknęła nam kilka zdjęć z 

różnych stron, upewniając się, że złapała ręce Emmetta, które znajdowały się na 

moim tyłku, i jego lewą nogę, która była owinięta wokół mojej łydki jak imadło.

Wyciągnęłam   rękę   i   zaczęłam   przebiegać   palcami   przez   kręcone   włosy 

Emmetta.

- Emmett - gruchałam seksownym szeptem. - Obudź się, kochanie.

Poczułam uśmiech Emmetta przy moim policzku. Przycisnął mnie mocniej do 

swojego ciała. To było więcej niż mogłam znieść.

26

background image

Roześmiałam się i mogłam usłyszeć sapanie Alice w tle. Emmett spojrzał na 

mnie, odsuwając swoją głowę na bok i później uświadomił sobie, że to ja, a nie 

dziewczyna jego marzeń.

Puścił mnie i przewrócił się na prawą stronę łóżka. Chwyciłam się za boki i 

podwinęłam   nogi   do   klatki   piersiowej.   Łzy   spływały   po   mojej   twarzy   i   brzuch 

bolał mnie jak cholera.

- Boże, Emmett - w końcu westchnęłam. - Jesteś nieoceniony.

Głowa Alice pojawiła się przy łóżku, musiała turlać się po podłodze, i otarła 

oczy.

-   Jestem   bardzo   zadowolona,   że   przyniosłam   swój   aparat   dziś   rano   - 

westchnęła szczęśliwie.

- Ja też - zgodziłam się ze śmiechem. - O kim śniłeś, Emmett?

Emmett zarumienił się i zaśmiał.

- To ktoś z naszej szkoły, prawda? - Alice wysapała.

-   Nie   -   Emmett   mruknął,   potrząsając   swoją   głową   i   rumieniąc   się   jeszcze 

bardziej. -  To   ta dziewczyna z  tego  filmu,  który  oglądaliśmy  w  środę...  Wiecie, 

Pamiętnik

1

, czy jakoś tak...

- Rachel McAdams

2

? - Alice zapytała. - Serio? Ona naprawdę nie jest w twoim 

typie, Emmett. Ty zawsze chodziłeś za, och, jak to powiedzieć? Blond laluniami.

Parsknęłam. To była całkowita i zupełna prawda.

-   Może   chciałem   to   zmienić   -   Emmett   oświadczył.   -   Może   chcę   spróbować 

brunetki choć raz.

- Czy dlatego chowałeś swoją twarz w mojej klatce piersiowej? - zapytałam z 

kamienną twarzą.

Emmett   zarumienił   się   ponownie   i   Alice   zachichotała   cicho.   Usiadłam   i 

doczołgałam się do Emmetta, klepiąc jego ramię.

- Wszystko w porządku, kolego - zapewniłam go. - Nie będę obnosiła się z tym 

po szkole.

Uśmiechnął się do mnie diabelsko. - Zapłacisz za to, Swan. - Wyciągnął swoje 

ręce do góry z pazurami.

Spojrzałam na niego ze strachem. Wiedziałam, co zamierza zrobić. Zaczęłam się 

Pamiętnik  - film zrealizowany na podstawie bestsellerowej powieści Nicholasa Sparksa pod 

tym samym tytułem.

Rachel McAdams - aktorka grająca główną rolę w filmie Pamiętnik.

27

background image

powoli cofać.

Emmett wskoczył na łóżko i kontynuował ściganie mnie. Byłam na kolanach i 

zaczęłam się czołgać. Zeskoczyłam z łóżka i próbowałam schować się za Alice.

- Och nie - zapiszczała, przysuwając się plecami do ściany. - Nie mieszam się w 

to.

- Cholera - szepnęłam. - Emmett, proszę, nie łaskocz mnie.

Emmett zachichotał. - Za późno. - Zaatakował mnie, przygważdżając do ziemi, 

siadając okrakiem na mój brzuch. Następnie poruszał lekko swoimi palcami po 

całym brzuchu.

Jakby   moje   mięśnie   brzucha   nie   wystarczająco   bolały.   Emmett   nie   chciał 

przestać.   Śmiałam   się,   kopałam,   próbowałam   trzymać   ręce   Emmetta,   robiąc 

cokolwiek, aby go zatrzymać.

- Emmett... proszę - wydyszałam. 

- Proszę cię, Emmett - Alice orędowała. - Zagilgotasz ją na śmierć.

Emmett w końcu poddał się i moje ciało opadło słabo.

- Kurwa, Emmett - zajęczałam, trzymając mój brzuch. - Czy ty nie wiesz, co to 

znaczy stop?

Emmett   zaśmiał   się,   wciąż   siedząc   na   mnie   okrakiem.   -   Nie.   Nigdy   nie 

rozumiałem, nigdy nie będę rozumiał. Emmett McCarthy nigdy nie przestaje.

Odsunęłam Emmetta z mojego brzucha. - A Bella Swan potrzebuje prysznica.

Złapałam inną parę dresów Emmetta i inną koszulkę, zanim skierowałam się 

do   łazienki   Emmetta.   Odkręciłam   gorącą   wodę   i   natrysk   zaczął   pryskać   do 

brodzika. Rozebrałam się i wskoczyłam do parzącej wody. Może zmieniłabym się 

w kałużę i nigdy nie miałabym do czynienia z ludźmi ponownie.

Umyłam   włosy   szamponem   Emmetta   i   odżywką.   Wyszorowałam   ciało   jego 

myjką, oczyszczając je z wściekłością. Nienawidziłam tego zapachu piwa, który 

wyciekał przez twoje pory po imprezie.

Zakręciłam wodę i wytarłam się ręcznikiem. Zawinęłam moje włosy w ręcznik, a 

następnie wciągnęłam na siebie ubrania. Panowała całkowita cisza na zewnątrz, 

która była dziwaczna.

Otworzyłam   powoli   drzwi   i   pokój   był   pusty.   Usiadłam   na   łóżku   Emmetta   i 

rozejrzałam się po pomieszczeniu. Nie zdziwiłabym się, gdyby oboje w tej chwili 

wyskoczyli z ukrycia i wystraszyli mnie. Ale nic się nie stało.

28

background image

Przeszłam   na   palcach   do   korytarza.   Usłyszałam   Alice   i   Emmetta   w   kuchni. 

Brzmiało to, jakby Alice robiła nam jakieś śniadanie.

- Po prostu powiedz jej. - Usłyszałam jęk Alice. - Nigdy nie wiesz, dopóki nie 

spróbujesz, Emmett. Nie masz pojęcia, jak Bella czuje się przez to. Kto wie, może 

czuje to samo.

Czuję to samo, co? Myślałam.

- Alice, ona nadal kocha tego frajera z La Push, mogę powiedzieć - Emmett 

mruknął. - Nawet po tym, co zrobił jej w nocy, ona nadal go kocha. Nie spuszczę 

tej bomby na nią teraz.

Westchnęłam. Emmett wiedział. Czy byłam tak oczywista?

- Tak, ona nadal kocha tego frajera, ale te uczucia znikną - Alice odpowiedziała. 

- Ona nigdy nie weźmie go teraz z powrotem. Skończyła to gówno, wiem, że tak.

Jak mogła ta dwójka rozszyfrować mnie tak łatwo?

Emmett westchnął. - Lepiej bądźmy cicho. Będzie wkrótce na dole.

To   był   mój   sygnał,   żeby   postawić   na   uśmiech.   Nie   miałam   pojęcia,   o   czym 

dwójka   moich   najlepszych   przyjaciół   rozmawiała,   ale   miałam   zamiar   się 

dowiedzieć.   Zeszłam   w   dół   po   schodach   z   moim   sztucznym   uśmiechem 

przyklejonym do twarzy.

- Naleśniki? - zapytałam, opierając się o ladę, naprzeciwko Alice.

- Najlepsze lekarstwo na kaca - Alice ogłosiła z jasnym uśmiechem. Odwróciła 

dwa naleśniki na patelni. - Ile chcesz?

- Sześć - Emmett automatycznie odpowiedział.

- Trzy - zdecydowałam. 

Alice przełożyła naleśniki na nasze talerze i wyłączyła palnik. Chwyciłam masło 

i syrop, a Emmett złapał widelce i noże.

Wszyscy usiedliśmy i jedliśmy w ciszy. Wzięłam dla nas chleb i milczeliśmy. 

Skończyłam   moje   trzy   naleśniki   i   rozparłam   się   na   krześle.   Emmett   skończył 

swoje sześć i głośno bekał, a Alice uśmiechnęła się delikatnie.

- Jak się teraz czujesz?

- Świetnie! - Emmett i ja zaćwierkaliśmy.

- Potrzebuję prysznica - Emmett oświadczył szorstko.

- I potrzebujesz ubrać jakieś ciuchy - dodałam z uśmiechem.

-   Co?   Nie   lubisz   Supermena?   -   Emmett   zapytał,   przeciągając   się   w   swoich 

29

background image

bokserkach.

- Jestem bardziej dziewczyną Spidermana - odpowiedziałam z uśmiechem.

- Mam też Spidermana! - Emmett powiedział podekscytowany. - Będę je nosić w 

następny weekend.

- Dobra, Em, trzymam cię za słowo - roześmiałam się.

Emmett uśmiechnął się i szturchnął mnie żartobliwie, zanim pobiegł na górę. 

Westchnęłam i odepchnęłam mój nadmiar syropu.

- O czym myślisz, Bello? - Alice zapytała.

- Tylko próbuję wyobrazić sobie, jak stawić czoło Jacobowi z tym wszystkim - 

westchnęłam. - Wiem tylko, że potrzebuję waszą dwójkę tam ze mną, żeby on nie 

mógł czarować swoim urokiem.

Alice skinęła głową w zrozumieniu. - Dobry pomysł. Chłopak zrobi szczenięce 

oczy, które robią dzieci wstydząc się.

- Ale po tym, nie mam nic. Rozważałam zabranie pistoletu Charliego ze sobą i 

strzelanie   wielokrotnie   w   jego   jaja,   ale   myślę,   że   to   przekroczyłoby   linię   - 

kontynuowałam. 

Alice roześmiała się cicho. - Może tylko trochę, co? Co z ostrym esemesem?

Potrząsnęłam   głową.   -   Muszę   to   zrobić   osobiście.   On   jest   jak   dziecko,   nie 

rozumie, chyba, że patrzy w oczy. - Przewróciłam oczami. - Myślę, że powinnam 

zrobić to dziś lub jutro, po prostu tak z tego wyjść, zanim dorwę Cullena.

Alice skinęła głową. - Powinniśmy tam iść czy powinnaś powiedzieć mu, żeby 

przyszedł do ciebie?

Zastanowiłam   się   przez   chwilę.   -   Cóż,   jeśli   tam   pójdziemy,   on   może   nie 

spodziewać się tego i wtedy mogłabym ponownie złapać go z kimś w łóżku. Ale, 

jeśli powiemy mu, żeby przyszedł do mnie, może nigdy nie odejść.

- Ale element zaskoczenia jest zawsze zaletą - Alice dodała. - I co, jeśli złapiesz 

go   w   łóżku   z   dziewczyną?   Będziesz   po   prostu   bardziej   wściekła,   a   on   będzie 

próbował uspokoić cię, ale nie pozwolisz mu na to, bo Emmett i ja tam będziemy.

- Dla mnie brzmi dobrze.

-   Myślę,   że   powinnaś   odpocząć   przez   ten   dzień,   Bello.   Pogadamy   jutro   z 

Jacobem i sprawimy, że będzie chciał nigdy cię nie zdradzić - Alice zdecydowała 

ostro.

Uśmiechnęłam się słabo. - Dobrze, Alice. Zatrzymamy się u mnie około drugiej, 

30

background image

dzięki czemu możemy z tym skończyć.

Alice ścisnęła moje ramię i dała mi uspokajający uśmiech.

-  Dość  gadania  o mnie  -  mruknęłam.  - Rozmawiałaś  z  Jasperem wczoraj  w 

nocy?

Alice przygryzła wargę. - Ta, trochę.

Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się. - Byliście na randce, prawda?

Alice uśmiechnęła się szeroko i zarumieniła.

- Jak było?

- Niesamowicie - Alice wybuchnęła, przysuwając swoje krzesło bliżej mnie. - 

Milion razy lepiej niż z Jamsem. Sposób w jaki poruszał językiem...

- Alice - przerwałam. - Nie potrzebuję szczegółów, dzięki.

Bardziej się zarumieniła. - Wybacz, Bello, to po prostu tak, że tylko ty wiesz o 

nas. Rosalie nawet nie wie.

- Cóż, jestem zaszczycona - zapewniłam ją. - I tak długo, jak będę chodzić z 

moim mężczyzną, będziesz wiedzieć.

- Dobrze wiedzieć - Alice odpowiedziała z zadowolonym uśmiechem i skinieniem 

głowy. - Jezu, co Emmett robi tak długo? Chcę się pożegnać, zanim wyjdziemy.

Emmett   zbiegł   po   schodach.   Alice   i   ja   zerwałyśmy   się   i   przyciągnął   nas   do 

grupowego uścisku.

- Dziękuję za pomoc - mruknął. - Nie wiem, co bym bez was zrobił na imprezie.

Alice zachichotała. - Wiemy, jesteśmy najlepsze.

Emmett uściskał nas jeszcze raz i pozwolił nam iść.

- Wyślę ci esemesa wieczorem, Em - Alice powiedziała w nonszalancki sposób, 

że zrobiłam się podejrzliwa.

Emmett skinął ponuro głową.

- Pa, Em - mruknęłam. Nienawidziłam być pominięta.

- Pa, dziewczyny! - Emmett wrzasnął, gdy zamykałyśmy drzwi.

* * *

Wróciłam   do   pustego   domu.   Moi   rodzice   dzisiaj   pracowali.   Posprzątałam 

kuchnię i zrobiłam sałatkę na kolację, zostawiając notatkę na stole dla Renee i 

Charliego. Nie było mowy, do cholery, żebym zostawała z nimi w ten weekend. 

31

background image

Pewnie dużo się kłócili i nie potrzebowałam więcej powodów, żeby czuć się źle.

Poszłam spać tej nocy o siódmej i nie obudziłam się ponownie do dziesiątej 

rano.   Całe   piętnaście   godzin   wypełnione   snem.   Nie   trzeba   być   jakimś   tam 

mózgiem, żeby dowiedzieć się, o czym śniłam.

Wzięłam kąpiel, jak tylko zwlekłam się z łóżka. Zasługiwałam na jakiś relaks, 

przed zajmowaniem się wszystkim... tym.

Zrobiłam jakieś bąbelki w wodzie, zanim rozebrałam się i powoli usiadłam w 

ciepłej wodzie. Westchnęłam ze szczęścia. Czułam się dziesięć razy lepiej.

Zdrzemnęłam się w wodzie, dopóki nie zrobiła się zimna. Sprawdziłam moją 

komórkę.   Była   już   jedenasta.   Westchnęłam   i   wstałam.   Wyszłam   z   wody   i 

chwyciłam  ręcznik.  Otworzyłam drzwi,  aby  upewnić się, że mój tata nie  był  w 

korytarzu, zanim szybko pobiegłam do mojego pokoju.

Zawinęłam ręcznik wokół mojego ciała, więc mogłam wybrać strój. Gdzie była 

Alice, kiedy naprawdę jej potrzebowałam? Chciałam ubrać coś, co jeszcze było 

mną, ale coś, co pozwoliłoby pokazać to, co Jacob stracił.

W końcu zdecydowałam się na jeansową mini spódniczkę i luźny filetowy top. 

Otwarłam okno, był słoneczny dzień, dzięki Bogu. Nie chciałam chodzić w krótkiej 

spódnicy, jeśli byłoby zimno na zewnątrz.

Wyprostowałam   szybko   włosy   i   zrobiłam  jakiś  makijaż,   ale   nie   taki,   żeby 

wydawał się mocny.

Spojrzałam na siebie w dużym lustrze. Pewnie, jestem blada, zwyczajna i mało 

atrakcyjna,   ale   wyglądałam   przyzwoicie.  Gdybym  tylko   mogła   się   pozbyć   jakoś 

tych okularów...

Potrząsnęłam głową. Nie. Podobały mi się te okulary. One sprawiają, że czuję 

się wytwornie, bardziej dojrzale. A jeśli Alice i Emmett mieli racje, wydzielałam 

aurę seksownej nauczycielki. Wiedziałam, że to przyspieszy szaleństwo Jacoba. 

Romans z gorącą nauczycielką zawsze mu się podobał.

Zeszłam na dół, znajdując dwie notatki dla mnie, po jednej od każdego rodzica, 

wyjaśniając, gdzie byli.

Ta, jakby mnie obchodziło.

Wyrzuciłam notatki i chwyciłam serową pizzę z zamrażarki, rzucając ją na mały 

talerz. Umieściłam go w kuchence mikrofalowej na półtorej minuty i oparłam mój 

tyłek o ladę.

32

background image

Co ja miałam powiedzieć? Nie mogłam pokazać się tam z dubeltówką, wściekła. 

Musiałam zachować spokój na początku tak, żeby zrozumiał, co zrobił źle. Wtedy 

będę   mogła   wpaść   we   wściekłość,   jeśli   bym   chciała.   Miałam   w   każdym   razie 

zamiar, aby postrzelić go w tyłek.

Zjadłam   swoją   pizzę   w   ciszy,   nadal   podejmując   decyzję   w   sprawie   mojej 

przemowy. Postanowiłam, że muszę być dosadna. Jacob nie był całkiem bystry, 

jeśli chodziło o słuchanie złożonych zdań.

Rozważałam każdy szczegół tej konfrontacji, zanim Alice i Emmett pojawili się 

w   moich   drzwiach.   Oboje   patrzyli   na   mnie   z   pełną   determinacją.   Wszyscy 

chcieliśmy z tym skończyć.

- Chodźmy - mruknęłam, chwytając sweter.

Alice i Emmett wrócili do Jeepa Emmetta, kiedy zamykałam drzwi. Wlazłam na 

tylne siedzenie i ruszyliśmy do La Push.

Podczas jazdy po raz pierwszy milczeliśmy. Każdy myślał. Lub co najmniej Alice 

i Emmett dawali mi czas do namysłu.

Emmett zatrzymał się przed małym domkiem Jacoba i wyłączył Jeepa.

- Myślę, że powinniście oboje tutaj zostać - zdecydowałam. - Jeśli nie wrócę w 

ciągu   dziesięciu   minut,   przyjdziecie   i   wyciągniecie   mnie.   Szansa   jest   taka,   że 

pobije go na śmierć.

Alice i Emmett odwrócili się i uśmiechnęli do mnie.

- Będziemy tutaj - Alice zapewniła mnie. - Powodzenia, Bello.

- Daj mu dobry cios ode mnie, Bells - Emmett dodał.

Uśmiechnęłam się lekko i wyszłam z pojazdu.

Wzięłam głęboki oddech, zanim podeszłam do drzwi. Stałam tam przez kilka 

sekund, debatując czy zapukać, czy wleźć. Czy uciekać.

Potrząsnęłam   głową,   zmuszając   mój   umysł   do   przestania   być   taką   cipką. 

Podniosłam rękę i zapukałam do drzwi trzy razy.

Usłyszałam   kogoś   zmierzającego   do   drzwi   i   otwierającego   je.   To   był   Jacob. 

Uśmiechał się, dopóki nie zobaczył, że to ja. Później wyglądał na zmieszanego.

- Bella? Co ty tu robisz? - zapytał z groźnym spojrzeniem.

- Spodziewałeś się kogoś innego? - spytałam wprost, podnosząc brew.

-   Cóż,   tak,   coś   w   tym   rodzaju   -   Jacob   przyznał,   pocierając   kark   i   unikając 

mojego piorunującego spojrzenia.

33

background image

- Muszę z tobą porozmawiać - wypaplałam. 

Zmieszanie stało się bardziej wyraziste.

- Mogę wejść? - zapytałam nieśmiało, patrząc na swoje stopy, a następnie na 

niego.

- P-pewnie - wyjąkał, puszczając mnie do swojego małego domku.

Przeszłam trzy kroki i odwróciłam się. Jacob zamknął drzwi i obrócił się do 

mnie.   Uśmiechnął   się   tym   ciepłym   uśmiechem,   którego   używał   do   roztopienia 

mnie.

-   Dobrze   -   mruknęłam.   -   Jacob,   chociaż   nie   jesteśmy   już   razem,   nadal   cię 

szanuję. I wciąż trochę kocham. Nigdy nie zrobiłabym czegoś takiego, gdy byliśmy 

w związku, przeciw sobie.

- Och, Bella - westchnął, zbliżając się do mnie z sympatycznym uśmiechem. - 

Też   tęskniłem   za   tobą.   Wiedziałem,   że   to   się   stanie.   Ale   prawda   jest   taka,   że 

ruszyłem dalej.

Gapiłam się na niego. Myślał, że chciałam do niego wrócić.

- Jezu Chryste, Jacob! - zawołałam. - Nie próbuję do ciebie wrócić. Myślisz, że 

jestem głupia?

Wyglądał na zasmuconego, ale chrzanić go. Mógł przypuszczać cokolwiek, co 

chciał, gdybym nie była bezpośrednia. I teraz musiałam być dosadna.

- Jacob, czy przekazałeś moje nagie zdjęcie dalej? - zapytałam.

Zamrugał.

Jęknęłam i umieściłam swoją twarz w dłoniach.

- Jacob, zrobiłeś mi zdjęcie, kiedy uprawialiśmy seks jednej nocy. Jak mogłeś je 

rozdać?

Patrzył dalej na mnie i zaczął myśleć o tym.

- Och, to zdjęcie! - w końcu oświadczył. - Ta, twój chłopak wpadł do mnie i 

wysłałem je na jego komórkę, a następnie usunąłem ze swojego telefonu.

- Mój chłopak? - zapytałam sceptycznie. - Nie mam nikogo od dnia zerwania z 

tobą, Jacob. Jak on wyglądał?

-   Bardzo   blady,   rude   włosy,   prawdopodobnie   metr   dziewięćdziesiąt   -   Jacob 

wymieniał. - Nie wiem, przybył tu w środku lata.

Cullen miał moje nagie zdjęcie od ponad miesiąca? Co do kurwy nędzy.

Warknęłam. Jacob spojrzał na mnie zdziwiony.

34

background image

- Jak mogłeś, Jacob?! - pisnęłam. - Dlaczego po prostu nie usunąłeś go? Czy 

wiesz, kto to był? To był chłopak Cullena. Wysłał moje zdjęcie każdemu w mojej 

szkole.   Nigdy   nie   zrobiłabym   ci   czegoś   takiego,   Jacob,   nigdy.   Straciłam   całe 

zaufanie i szacunek do ciebie.

- Daj spokój, kochanie - Jacob zagruchał, dotykając mojego ramienia.

Strzepnęłam   jego   rękę.   -   Nie   waż   się   mnie   dotykać.   Nie   mogę   uwierzyć,   że 

poleciałeś na jego pieprzenie. Jaki chłopak sprawia, żebyś wysłał nagie zdjęcie do 

niego?

- To było bardzo gorące zdjęcie - Jacob przyznał. - Mogłem zrozumieć, dlaczego 

je chciał. Masz zajebiste ciało, Bello.

Te   cholerne   łzy   złości   formowały   się   w   moich   oczach,   gdy   rozpaliły   mi   się 

policzki. To raniło mnie i uderzyłam Jacoba tak mocno, że okulary spadły mi z 

twarzy.

Jacob złapał się za policzek i spojrzał na mnie z szeroko otwartymi oczami. 

Podniosłam okulary i założyłam je z powrotem, przepychając się koło niego.

Zatrzymałam się w drzwiach. - Wiesz, że jeśli nie zrobiłbyś tego, wróciłabym do 

ciebie z powrotem albo przynajmniej starała się być twoją przyjaciółką. Ale teraz 

możesz   dosłownie   iść   do   diabła   w   tej   chwili   i   to   byłby   najszczęśliwszy   dzień 

mojego życia. Żegnaj, Jacob.

Nacisnęłam klamkę.

- Bella, czekaj - Jacob westchnął, trzymając zamknięte drzwi. - Wyglądasz tak 

dobrze, nawet z tymi okularami.

Czułam jego gorący oddech na mojej szyi i to przypomniało mi te wszystkie 

razy, kiedy Jacob i ja całowaliśmy się, dotykaliśmy, kochaliśmy. Nienawidziłam 

wszystkiego, co przeszło przez moje myśli.

- Wiem - odpowiedziałam pewnie. - To dlatego, że skończyłam z tobą.

Otworzyłam drzwi i szybko wróciłam do Jeepa Emmetta.

- Zrobiłam to - szepnęłam do siebie, uśmiechając się. Moja adrenalina nadal 

była pompowana i czułam się jakbym była na szczycie świata.

35

background image

Rozdział 6

Fight

(Bójka)

Jeżeli ktoś żyje z tego, że zwalcza wroga, jest zainteresowany tym, aby wróg 

pozostał przy życiu.

- Fryderyk Nietzsche

Alice i Emmett przyszli do mnie do domu po tym, jak rozmawiałam z Jacobem. 

Zażądali, aby wszystko wiedzieć. Byli tak zadowoleni ze mnie. Dwa dni temu, nie 

byłabym w stanie zrobić czegoś takiego.

-   Teraz   tylko   musimy   zatroszczyć   się   o   Cullena   -   mruknęłam.   W   trójkę 

siedzieliśmy w moim salonie, dzieląc się opakowaniem Doritos

1

.

- Może powinniśmy iść zobaczyć się z Esme pewnego dnia - Alice zasugerowała. 

-   Jestem   pewna,   że   moglibyśmy   uzyskać   jakieś   brudne,   małe   sekrety   od   niej. 

Nawet zdjęcie Cullena, kiedy był pucołowaty będąc uprzejmym.

- Ale to nie wystarczy, by wytrzeć ten jego zadowolony uśmieszek z twarzy - 

Emmett odparł. - Jasne, ludzie będą się śmiać, ale on nie będzie reagował na to. 

Myślę,   że   powinniśmy   porozmawiać   z   jego   starą   dziewczyną.   Nic   nie   niszczy 

męskiego ego, jak dokuczanie o seksie.

- Te dziewczyny są bardzo lojalne wobec Edwarda, bądź co bądź - zauważyłam. 

- Cullen umawiał się z Lauren Mallory w pieprzonej siódmej klasie i ona nadal o 

tym mówi. One nie chcą nic wypaplać!

-   Kurwa   -   Emmett   mruknął.   -  Bez   obrazy,   Bella,   ale   chciałbym,   żebyś   była 

bardziej popularna niż on. Wszystko byłoby wtedy łatwiejsze.

- Wiem - westchnęłam. - Ale jestem pewna, że nie mogę się teraz zmienić.

Doritos - chipsy zrobione ze zboża bez łupin, oleju zbożowego i przypraw.

36

background image

- Nie wiem tego - Alice mruknęła. - Jestem pewna, że każdy facet i lesbijka 

wytropiliby   cię   na   tę   chwilę.   Mogę   sprawdzić   twoje   esemesy   od   piątkowego 

wieczora?

Potrząsnęłam głową. Bałam się.

Alice uniosła brwi. - Idź po swój telefon. Założę się, że masz kilka esemesów.

Zabrałam   szybko   telefon   ze   swojego   pokoju   i   otworzyłam   moją   skrzynkę 

odbiorczą. Każda pojedyncza wiadomość była nieprzeczytana. Większość z nich od 

chłopaków   z   mojej   szkoły,   pytających,   kiedy   zrobiłabym   to   dla   nich,   ale   kilka 

esemesów od sympatycznych dziewczyn. Miałam nawet kilka tekstów z numerów, 

których nie poznawałam.

-   Dobra,   więc  może   będę   atrakcją  całego   miasta  przez   chwilę   -   przyznałam, 

siadając   z   powrotem.   -   Nie   mogę   być   podła   dla   Cullena.   Chyba,   że   miał   gej 

eskapadę z tym dzieckiem emo. Mamy pecha.

- Nie zrobiliśmy jeszcze gej-plotki - Alice odpowiedziała z chichotem.

Emmetta oczy powiększyły się na ten pomysł. - To byłoby  doskonałe, Bella. 

Jeśli dasz nawet najmniejszą sugestię o wyjściu Cullena z ukrycia, ludzie będą 

biegać za nim. Pamiętasz, kiedy ludzie zaczęli rozprzestrzeniać gówno o Jasperze 

w gimnazjum, ponieważ był uczuciowy cały czas? Ludzie nadal wkurzają go tym.

Widziałam  oczy  Alice   błyskające  ze  złości,   kiedy  gapiła  się   na  Emmetta.   On 

najwyraźniej jeszcze nie wiedział o niej i Jasperze.

- Ale ludzie uwierzą w to? - dopytywałam. - Edward jest jak mentor facetów. 

Gra w football, jest mądry, dostaje dużo na tyłach samochodu... Co sugeruje, że 

jest gejem?

Emmett wzruszył ramionami. - Powiedz, że widziałaś go oglądającego gejowskie 

porno na komputerze w bibliotece. Ludzie łykają tego typu plotki. A jeśli powiesz 

to   jednemu   z   jego   wielu   wiernych   zwolenników,   to   rozprzestrzeni   się   lotem 

błyskawicy.

Jutro będzie ciekawie.

* * *

Zdecydowałam się wypuścić bombę w stołówce, gdzie wiadomości rzeczywiście 

szybko się rozchodziły. Dzień był... ciężki do tej pory.

37

background image

Byłam   niepożądanie   w   centrum   uwagi.   Dostawałam   długie,   obrzydliwe 

spojrzenia od większości męskiej populacji oraz piorunujące i przepraszające od 

dziewczyn.   W   trzeciej   kolejności,   nawet   nauczyciele   wiedzieli.   Wszyscy   z   nich 

zaciskali   usta   i   unikali   mnie,   kiedy   szłam   blisko   nich.   Z   pewnością   będę 

rozmawiać z dyrektorem jakoś w tygodniu.

Weszłam do stołówki z Emmettem i Alice i nie mogłam nic poradzić zaledwie 

krzywiąc się. Każdy się na mnie patrzył. Zarumieniłam się i spojrzałam na moje 

stopy, podążając za Alice do kolejki po lunch.

- Hej, Swan. - Usłyszałam zbyt znajomy głos, który wołał. - Wygląda na to, że 

masz wiele opcji do następnych zajęć.

Gniew zawrzał we mnie. Spojrzałam w górę i gapiłam się na Cullena, który był 

tylko o pięć metrów ode mnie, oparty o ścianę. Podeszłam do niego, moje dłonie 

zacisnęły się w pięści.

- Pieprz się, Cullen - szepnęłam groźnym głosem. - Lepiej oglądaj się za siebie.

- Albo co? - Uśmiechnął się chujowo. - Wypieprzysz mój mózg na zewnątrz?

- To jest to! - eksplodowałam.

Odciągnęłam moją rękę do tyłu i trzask! Uderzyłam Cullena w gębę. Spojrzał na 

mnie   w   szoku,   trzymając   rękę   przy   pysku.   Zwęziłam   oczy   i   zamachnęłam   się 

ponownie, łącząc się z jego lewym okiem.

- Kurwa! - ryknął, trzymając teraz oko. - Weźcie tę sukę z dala ode mnie!

Para   rąk   podniosła   mnie   w   pasie   i   odciągnęła   od   Cullena.   Kopałam   i 

wyrywałam się, starając wrócić do drania.

-   Uspokój   się,   Bella   -   Emmett   szepnął   mi   do   ucha.   Musiał   być   jedynym 

odciągającym mnie z dala od walki. - Chcesz zostać usunięta?

- Co się tutaj dzieje? - pan Banner zażądał.

Wszyscy   zaczęli   mówić   jednocześnie.   Zamknęłam   oczy   i   jęknęłam   z   powodu 

hałasu w pomieszczeniu.

- Panie McCarthy! - pan Banner krzyknął. - Zanieś pannę Swan do gabinetu 

dyrektora teraz! Panie Cullen, pójdziesz za nimi. Rozumiecie?

- Tak - Emmett i Cullen mruknęli pod nosem.

Skrzyżowałam   swoje   ramiona,   gdy   Emmett   prowadził   mnie   korytarzem   do 

gabinetu. Cullen był gdzieś za nami, cipka. Mógł rozprzestrzeniać to, ale nie mógł 

się zrewanżować. Zasłużył sobie milion razy. Chętnie podjęłabym kolejną rundę z 

38

background image

jego twarzą.

Emmett postawił mnie i wskazał na krzesło. Siadłam swoim tyłkiem, krzyżując 

ręce, głębokie groźne spojrzenie widoczne było na mojej twarzy.

Cullen zatrzasnął drzwi i usiadł dwa krzesła ode mnie. Spojrzałam na niego 

moim złośliwym wzrokiem. Jego oko było zakrwawione i siniak już zaczynał być 

widoczny, wargę miał spuchniętą i krwawiła bardzo obficie. Musiałam rozciąć ją 

moim wielkim pierścionkiem.

Emmett   usiadł   między   nami,   blokując   moje   pole   widzenia.   Błagał   mnie, 

pokazując to w swoich oczach. Sapnęłam i spojrzałam na ścianę przede mną. To 

zajmie mi trochę czasu, aby stać się z powrotem spokojną.

- Wejdźcie - pan Allan, dyrektor, zażądał znudzony.

Cullen wstał z krzesła i wszedł do gabinetu. Poszłam za nim i usiadłam w fotelu 

na wprost pana Allana.

- Może pan odejść, panie McCarthy. - Pan Allan odprawił go ruchem ręki.

- Jest pan pewien? - Emmett zapytał zaniepokojony. - Bella nadal jest dość 

wściekła...

- Jestem pewien, że panna Swan może kontrolować się w mojej obecności - pan 

Allan orędował. - Dziękuję, panie McCarthy.

Emmett wzruszył ramionami i opuścił gabinet, zamykając za sobą drzwi.

- Teraz - pan Allan zaczął - wy dwoje. Ta kara działa od dwóch lat. - Wziął 

swoje okulary i przetarł leniwie oczy. - My tutaj w Forks High School mamy dość 

tej małej kłótni waszej dwójki. Rozumiem, że sięga ona dalej niż wy dwoje, ale, 

proszę, zostawcie swoje walki w domu. 

- Skontaktujemy się z waszymi rodzicami i zorganizujemy zebranie. Wyjaśnimy 

wtedy   całą   sytuację   i   zdecydujemy   o   karze.   Ale   teraz,   wy   dwoje   jesteście 

zawieszeni do czasu zebrania.

Pan   Allan   zadzwonił   do   każdego   z   naszych   rodziców   i   zaplanowali   zebranie 

jutro po szkole.

- Wyjdźcie  teraz  - pan Allan mruknął, żegnając nas. - Najpierw panna Swan, 

później pan Cullen. Jeśli wy dwoje ponownie będziecie się bić, konsekwencje będą 

znacznie gorsze. Rozumiecie?

- Tak, proszę pana - odpowiedzieliśmy w harmonii.

- Możesz teraz iść, panno Swan - pan Allan oddalił mnie. - Idź prosto do domu, 

39

background image

słyszysz mnie? Będę dzwonić do twojego domu o pierwszej i lepiej, żebyś odebrała.

-  Tak,  panie   Allanie   -  wymamrotałam,  kiedy  wstałam.   Jezu  Chryste,  on   był 

gorszy niż moi rodzice.

Poszłam  na parking  i  weszłam do  mojej ciężarówki. Westchnęłam i oparłam 

czoło na kierownicy. Mogłam zająć się szeptami i spojrzeniami, ale na pewno nie 

gównem   Cullena.   Myślał,   że   był   bogiem   Forks   i   wszyscy   byliśmy   tylko   jego 

sługusami. Cóż, pierdol się Cullen. Jestem buntownikiem. Forks nie będzie taki 

sam po tym, jak skończę z tobą.

Przekręciłam klucz a silnik zabrzęczał. Spróbowałam ponownie, ale efekt był 

taki sam.

- Skurwysyn - jęknęłam, otwierając drzwi ciężarówki.

Chwyciłam   plecak   i   zamknęłam   drzwi,   chowając   klucze   w   kieszeni   swetra. 

Zaczęłam prawie pięciokilometrowy spacer do mojego domu na obrzeżach miasta. 

Nie było tak źle. Było mokro, pochmurnie i jeszcze nie padał deszcz. Mogłam sobie 

z tym poradzić. Chcę być w domu w ogóle na czas.

Chwyciłam   swojego   iPoda   i   włożyłam   słuchawki   do   uszu,   naciskając   play. 

Wyciągnęłam   komórkę   i   szybko   przewijałam   przez   bezużyteczne   esemesy   od 

Jacoba i kilku innych chłopaków, którzy chcieli mnie tylko do celów seksualnych. 

Wysłałam esemesy do Alice i Emmetta wyjaśniając moją sytuację. Moją komórkę 

będę mieć tak długo, dopóki nie dojdę do domu, więc wykorzystywałam ją teraz w 

pełni.

Cholera, nawet nie pomyślałam o swojej karze w domu lub w szkole. Charlie 

prawdopodobnie   będzie   szalał,   ale   potajemnie   byłby   ze   mnie   dumny.   Renee 

prawdopodobnie   będzie   bardziej   martwiła   się   o   stan   moich   kostek   niż   o   moją 

karę.   Może   będę   mieć   komórkę   zabraną   góra   na   tydzień.   Nie   będzie   tak   źle. 

Przynajmniej   wtedy   nie   będę   mieć   do   czynienia   z   setkami   podłych   esemesów 

dziennie.

Szkoła będzie zupełnie inną historią, bądź co bądź. Będę czekać na szansę, aby 

złapać Cullena i zrobię coś złego już niedługo. To prawdopodobnie rozpęta piekło 

nad   nami.   Areszt   do   końca   roku,   obowiązki   dozorcy,   korepetycje...   cokolwiek, 

naprawdę.   Prawdopodobnie   ukarzą   nas   za   każdy   wybryk,   który   zrobiliśmy   w 

szkole. Pan wie, zniszczyliśmy mnóstwo własności szkolnej podczas robienia ich.

Kropla   wody   spadła   na   mój   policzek.   Cholera,   deszcz   nie   mógł   poczekać 

40

background image

dziesięciu minut? Naciągnęłam kaptur i spojrzałam na moje stopy w nadziei, że to 

nie   będzie   totalna   ulewa.   Osobiście   nie   podoba   mi   się   zmoczenie   do   kości   w 

drodze ze szkoły do domu. Wyciągnęłam słuchawki z uszów i schowałam iPoda, 

aby się nie zepsuł.

Szłam tak szybko jak mogłam, bez potknięcia się, w kierunku mojego domu, 

unikając wszystkich kałuż na skraju drogi. Usłyszałam pojazd zbliżający się do 

mnie   od   tyłu,   więc   przeskoczyłam   nad   małą   kałużą   i   szłam   skrajem   drogi. 

Trzymałam głowę w dole i ręce w kieszeniach. Wtedy poczułam wodę uderzającą 

mnie   od   głowy   do   stóp.   Spojrzałam   w   górę   i   zobaczyłam   odjeżdżające   srebrne 

Volvo Cullena.

Wypuściłam z siebie wściekły jęk i dosłownie tupałam nogami. Jakby już nie 

zniszczył mojego życia! Teraz miałam iść do domu w przemoczonych ubraniach. 

Przynajmniej   inne   dzieciaki   nie   będą   w   stanie   mnie   zobaczyć.   Oni   nadal 

popołudniu opuszczą szkołę.

Usłyszałam inny pojazd podjeżdżający, więc wycofałam się z drogi. Poznałam 

jadącą kobietą jako Esme Cullen, mamę Edwarda. Zatrzymała swojego czarnego 

Mercedesa i opuściła okno.

- Bella? Czy to ty? - spytała, mrużąc na mnie oczy.

Westchnęłam   i   fałszywie   się   uśmiechnęłam.   Esme   nie   była  naprawdę 

Cullenem, tak przypuszczam.

- Tak, to ja - odpowiedziałam. 

- Co robisz poza szkołą tak wcześnie? - spytała, pochylając się bliżej mnie.

- Jestem zawieszona. - Ponieważ twój syn jest totalnym kutasem.

Sapnęła. - Jak to się stało? Nie sądzę, że miał do czynienia z tym mój syn, 

prawda?

Wzruszyłam ramionami, na wpół się uśmiechając. - To głównie moja wina, pani 

Cullen. Może chce się pani upewnić, że Edward weźmie jakiś lód na swoje ranny, 

żeby nie opuchnął.

Twarz Esme przybrała zmartwiony wyraz. Zaczęłam ponownie iść w kierunku 

swojego domu.

- Podwieźć cię, Bello?

Odwróciłam się z powrotem do Esme, moje usta się otworzyły. Uśmiechnęła się 

na wyraz mojego szoku.

41

background image

- J-ja - bełkotałam. Co, do cholery, było z tym światem nie tak? Ale potem 

znowu, Esme nie była Cullenem. - Pewnie.

Pobiegłam w stronę siedzenia pasażera i wsiadłam.

-   Przepraszam,   ktoś   wjechał   w   dużą   kałużę,   kiedy   przejeżdżał   koło   mnie   - 

mruknęłam, rumieniąc się. Dlaczego byłam zażenowana?

Esme zacisnęła wargi. - Wiem, widziałam. Edward będzie rozmawiał ze mną 

dzisiaj wieczorem. Carlisle prawdopodobnie pogłaska go za to po powrocie, ale nie 

będę   tego   tolerować.   On   musi   zrozumieć,   że   jego   tak   zwani   wrogowie   są   też 

ludźmi.

Po raz kolejny, Esme Cullen postawiła mnie w stanie szoku. Była absolutnie 

wściekła, ale z drugiej strony dziwaczna.

- Wiem, że nie powinnam była mówić czy komunikować się z tobą, Esme, ale 

naprawdę doceniam to wszystko - przyznałam. - Dziękuję za bycie tak miłą dla 

mnie.

Esme uśmiechnęła się do mnie serdecznie. - To dla mnie przyjemność, Bello. 

Powiem ci szczerzę, że mam dość tej walki między naszymi rodzinami.

Skinęłam głową milcząc. Nadal byłam Swan i nadal nienawidziłam Cullenów, 

ale   zdecydowanie   były   chwile,   kiedy   chciałam,   żebyśmy   mogli   po   prostu 

zapomnieć o walce i być uprzejmi.

Esme   podjechała   na   mój   podjazd.   Dzięki   Bogu,   tata   był   jeszcze   w   pracy. 

Zdecydowanie dostałabym jakąś karę za to.

-   Dzięki   za   podwiezienie   -   zaszczebiotałam,   starając   się   nie   brzmieć   na 

zakłopotaną tym wszystkim.

- Nie ma za co, Bello.

Wysiadłam z samochodu i pobiegłam do domu. Miałam nadzieję, że nikt mnie 

nie widział. Bez obrazy dla Esme, ale nie mogłam być złapana będąc grzeczną 

wobec   Cullena,   zwłaszcza   po   tym   wszystkim,   co   się   stało   w   ciągu   ostatnich 

czterech dni.

Esme   wydawała   się   przyzwoitą   osobą   i   naprawdę   chciałam,   żeby   nie   była 

Cullenem.   Ona   może   być   jednym   z   tych   rodziców,   z   którymi   daję   sobie   radę 

niezwykle dobrze.

Westchnęłam   i   otworzyłam   lodówkę.   Następnie   włączyłam   telewizor.   Później 

chwyciłam swojego iPoda i zaczęłam czytać Dumę i uprzedzenie.

42

background image

- Cholera - mruknęłam. 

Następny dzień miał być bardzo nudny.

43

background image

Rozdział 7

Punishment

(Kara)

Mężczyźni nie są karani za swoje grzechy, ale przez nie.

- Elbert Hubbard

Cała stołówka milczała, kiedy Swan i jej dwójka idiotycznych przyjaciół weszli. 

Każde   oko   wycelowane   było,   żeby   ją   śledzić,   sprawiając   niesamowity   ciężar 

upokorzenia na jej ramionach. Oparłem się o ścianę i obserwowałem moje idealne 

dzieło sztuki magicznie wykonane.

- Hej Swan! - zawołałem, kiedy była kilka metrów ode mnie. - Wygląda na to, że 

masz wiele opcji do następnych zajęć.

Nie było nic złego w podsycaniu jej gniewu. Wiedziałem, że była blisko utraty 

swojej samokontroli, a to było bardzo zabawne niż jej reakcja na ten tekst.

Spojrzała na mnie z taką intensywną wściekłością, że prawie skrzywiłem się ze 

strachu. Nie pozwoliłem jej widzieć mnie słabego pod jej złym spojrzeniem. Tylko 

moja mama może to ze mną zrobić.

Podeszła   do   mnie   powolnymi,   rozważnymi   krokami,   jej   ręce   zacisnęły   się   w 

pięści.   Jasne,   miała  przerażający,   wściekły   wzrok,   ale   co   naprawdę   może   taka 

mała,   słaba   dziewczyna   mi   zrobić?   Była   bardziej   brzydkim   kociakiem   niż 

tygrysicą, kiedy się denerwowała.

 -  Pieprz się, Cullen - szepnęła groźnie. Jej głos brzmiał teraz na obłąkany. - 

Lepiej oglądaj się za siebie.

Nie   mogłem   nic   poradzić,   że   zarozumiały   uśmieszek   pojawił   się   na   mojej 

twarzy. Nigdy nie znudzę się dokuczając tej dziewczynie.

- Albo co? - zapytałem drwiąco. - Wypieprzysz mój mózg na zewnątrz?

44

background image

- To jest to! - krzyknęła.

Odciągnęła swoją prawą rękę do tyłu, zanim wyrzuciła swoje ciało do przodu, 

jej pięść skontaktowała się z moimi ustami z donośnym trzaskiem. Podniosłem 

powoli rękę do moich pulsujących ust, całkowicie zaskoczony tym, co się stało.

Zamachnęła się ponownie, tym razem kontaktując się z moim lewym okiem. 

Widziałem migające gwiazdki i łagodnie bębniło mi w głowie.

- Kurwa! - ryknąłem, przykładając rękę do mojego oka. - Weźcie tę sukę z dala 

ode mnie!

Oparłem się ponownie o ścianę, kiedy McCarty podszedł i chwycił Swan wokół 

talii,   łatwo   ją   podnosząc   i   odsuwając   ją   z   dala   ode   mnie,   gdy   ona   kopała   i 

wyrywała się, próbując do mnie wrócić.

Dziwka miała dobrą rękę jak na nią, zaskakujące. Może jej drogi, stary tatuś 

nauczył ją jak wyprowadzić właściwy cios. Nie byłbym zdziwiony. Jej rodzina była 

popieprzenie szalona.

McCarty   zaczął   szeptać   do   niej,   prawdopodobnie   starając   się   uspokoić   tą 

obłąkaną dziwkę.

Banner wpadł do stołówki, jak nietoperz z piekła. - Co się tutaj dzieje?

Każdy   zaczął   mówić,   kiedy   ja   po   prostu   usiadłem   i   przyglądałem   się 

rozwijającemu szaleństwu. Swan była całkowicie winna tym razem i wszyscy to 

wiedzieli. Nie zrobiłem, kurwa, nic.

- Panie McCarty! - pan Banner krzyknął. - Zanieś pannę Swan do gabinetu 

dyrektora teraz! Panie Cullen, pójdziesz za nimi. Rozumiecie?

McCarty i ja mruknęliśmy. - Tak.

McCarty   udał   się   do   gabinetu,   wciąż   trzymając   Swan   w   swoich   ramionach. 

Starałem się patrzeć spode łba, ale bolało mnie oko zbyt cholernie mocno. Nie 

byłem tak mocno uderzony od jakiegoś czasu.

McCarty postawił Swan i wskazał krzesło, żeby usiadła, jakby miała pięć lat. 

Nie mogłem nic poradzić, ale uśmiechnąłem się na to.

Zatrzasnąłem drzwi za sobą i opadłem na krześle najbliżej drzwi wychodzących 

na korytarz, które było z dala od Swan. Spojrzała na mnie ostro, starając się mnie 

przestraszyć.   Ta   dziewczyna   była   kotką   z   temperamentem.   Nadal   mi   nie 

zagrażała, nawet myśląc, że mogła rzucać się z pięściami.

McCarty usiadł między nami, blokując naszą wzrokową rywalizacje. Może to był 

45

background image

dobry   pomysł.   Nie   chciałem   uderzyć   dziewczyny.   On   spojrzał   na   Swan   przez 

chwilę, a ona sapnęła z klęską i popatrzyła na ścianę, krzyżując swoje ręce.

- Wejdźcie - pan Allan, dyrektor, zażądał leniwie.

Wstałem i wszedłem do gabinetu, siadając na bardziej wygodnym fotelu. Swan 

przyszła za mną i usiadła w fotelu na wprost pana Allana.

- Może pan odejść, panie McCarthy. - Pan Allan odprawił go ruchem ręki.

- Jest pan pewien? Bella nadal jest dość wściekła... - McCarty ciągnął z obawą.

- Jestem pewien, że panna Swan może kontrolować się w mojej obecności - pan 

Allan przerwał. Parsknąłem cicho. Gówno prawda, że mogła.

McCarty  wzruszył  ramionami  z   klęską  i  opuścił  gabinet,   zamykając  za  sobą 

drzwi.

- Teraz wy dwoje - pan Allan zaczął. - Ta kara działa od dwóch lat. - Zdjął swoje 

okulary i przetarł leniwie oczy. - My tutaj w Forks High School mamy dość tej 

małej   kłótni   waszej   dwójki.   Rozumiem,   że   sięga   ona   dalej   niż   wy   dwoje,   ale, 

proszę, zostawcie swoje walki w domu. 

- Skontaktujemy się z waszymi rodzicami i zorganizujemy zebranie. Wyjaśnimy 

wtedy   całą   sytuację   i   zdecydujemy   o   karze.   Ale   teraz,   wy   dwoje   jesteście 

zawieszeni do czasu zebrania.

Pan   Allan   zadzwonił   do   każdego   z   naszych   rodziców   i   zaplanowali   zebranie 

jutro po szkole. Chciałem wleźć do dziury, kiedy mogłem usłyszeć głos mojego 

ojca,   krzyczącego   na   pana   Allana,   w   całym   pomieszczeniu,   wymagającego 

odpowiedzi.   Zauważyłem   zadowolony   z   siebie   uśmiech   na   twarzy   Swan   i   nie 

chciałem nic więcej niż skomentować jej małe widowisko porno, ale nie chciałem, 

żeby pan Allan też to wspomniał tacie.

- Wyjdźcie teraz - pan Allan rozkazał po tym, jak odłożył słuchawkę. - Najpierw 

panna   Swan,   później   pan   Cullen.   Jeśli   wy   dwoje   ponownie   będziecie   się   bić, 

konsekwencje będą znacznie gorsze. Rozumiecie?

- Tak, proszę pana - odpowiedzieliśmy w harmonii.

- Możesz teraz iść, panno Swan - pan Allan oddalił ją. - Idź prosto do domu, 

słyszysz mnie? Będę dzwonić do twojego domu o pierwszej i lepiej żebyś odebrała.

- Tak, panie Allanie - Swan wymamrotała, opuszczając gabinet.

Uśmiechnąłem   się   szeroko   na   żądający   ton   pana   Allana   używany   do   Swan. 

Brzmiał bardziej jak srogi rodzic niż dyrektor w tym czasie.

46

background image

- Muszę z panem porozmawiać o czymś innym, panie Cullen - pan Allan ogłosił, 

kiedy   Swan   opuściła   całkowicie   gabinet.   -   Rozumiem,   że   to   raczej...   za 

wystawienie   na   pokaz   zdjęcia   panny   Swan,   krążącym   po   szkole   w   tej   chwili. 

Wszystkie moje źródła dochodzą do tego samego wniosku, że ty stoisz za tym.

Moje serce dosłownie przestało bić. Jak, kurwa, wtedy, gdy przyczepili się do 

mnie poprzednio.

-   To   jest   nielegalne,   Edwardzie   -   pan   Allan   powiedział   mi   poważnym,   ale 

delikatnym tonem. - Kiedy zdecydujemy, co jest twoją karą, ty przyjmiesz to z 

wdzięcznością i będziesz idealnym dżentelmenem czyniąc to albo powiadomię o 

tym. Daję ci ostatni strzał, Edwardzie. Nie schrzań tego.

Skinąłem głupio głową, kiedy moje usta stały się suche.

- Może już pan iść, panie Cullen - pan Allan pożegnał się zmęczony.

Wstałem i poszedłem zdrętwiały do mojego samochodu. Zapomniałem o prawie 

mieszając się w to. Kurwa, jak mogłem być taki głupi? A komendant policji był też 

moim najgorszym wrogiem. Swan mogła wspomnieć o tej sytuacji komendantowi i 

byłbym skończony. On z pewnością tak łatwo by mi nie odpuścił za coś takiego.

Miałem   tylko   jeden   wybór.   Musiałem   być   uprzejmy,   jak   tylko   mogłem,   koło 

Swan.   Cóż,   tak   długo   jak   nasza   kara   będzie   ustanowiona.   Może   będę   mógł 

wystartować z nazywaniem jej Bellą zamiast Swan...

Otworzyłem drzwi samochodu i wsiadłem, nadal myśląc o całym tym gównie, w 

jakim byłem w tej chwili. Wiem, że powinienem powiedzieć mamie i tacie o tym, 

ale wysyłanie tego zdjęcia było dość podłe, nawet dla mnie.

A Swan - Bella - prawdopodobnie będzie całkowicie, popieprzenie nieszczęśliwa 

po tym. Nie ma mowy, że nie zamierza zrobić z mojego życia piekła, podczas gdy 

będziemy odbywać naszą karę.

Groźne spojrzenie było widoczne na mojej twarzy i wyjechałem z parkingu z 

piskiem opon na mokrej nawierzchni.

Zaczęło padać zaraz po tym, jak zacząłem jechać. Swan - Belli - ciężarówka 

nadal   stała   zaparkowana,   ale   nie   było   jej   w   niej.   Może   wreszcie   dinozaur   się 

zepsuł.

Zacząłem   jechać   znaną   drogą   do   domu.   Mama   nie   byłaby   pod   wrażeniem 

znajdując   mnie   wcześniej   w   domu.   Pewnie   wysłałby   mnie   do   opiekowania   się 

Desirae, małą dziewczynką, którą troszczyliśmy się. Przynajmniej bawiłbym się 

47

background image

przy robieniu tego.

Skręciłem   na   zakręcie   i   zobaczyłem   Swan   -   Bellę   -   idącą   bokiem   drogi,   z 

założonym kapturem i rękami wsuniętymi do kieszeni. To było zbyt proste. Była 

tuż obok kałuży.

Przyspieszyłem i zjechałem na pobocze tak, że moje opony wjechały w wodę. W 

końcu   ochlapałem   Swan   -   Bellę   -   gdy   była   w   pobliżu   największej   kałuży. 

Zaśmiałem się, kiedy patrzyłem w lusterko wsteczne, jak stała tam, cała mokra i 

zszokowana.   To   prawdopodobnie   było   ostatnią   straszną   rzeczą,   którą   mogłem 

zrobić do lata, więc w pełni cieszyłem się z tego.

Podjechałem do mojego miejsca w garażu i wysiadłem z samochodu, zabierając 

plecak   z   książkami   ze   sobą.   Westchnąłem,   kiedy   nacisnąłem   przycisk,   aby 

zamknąć drzwi garażu.

Wszedłem do domu i ściągnąłem mokry sweter i buty, na wpół spodziewając się 

Des rzucającą się na mnie, zanim wszedłem na dywan. Ale wcale nie przyszła.

Skrzywiłem się. - Des? - zawołałem. - Desirae Lyla Richardson, gdzie jesteś?

Nadal żadnej odpowiedzi.

Poszedłem   do   kuchni   i   spojrzałem   na   tablicę,   gdzie   mama   miała   nasze   dni 

zakreślone. Chwyciłem ciastko i wziąłem kęsa, przed spojrzeniem pod imię Des. 

Ach, była w przedszkolu popołudniu. To wyjaśniałoby tą całkowitą ciszę, która 

nigdy więcej nie była obecna w naszym domu.

Pobiegłem w górę schodami do mojego pokoju, zostawiając drzwi otwarte, więc 

mogłem usłyszeć, gdy mama i Des będą w domu.

Właśnie miałem siadać do gry na moim fortepianie, kiedy trzasnęły drzwi. Nikt 

nie trzaskał naszymi drzwiami, chyba że był wściekły.

- Edwardzie Anthony Cullen! - mama krzyczała.

Uch, och.

Gramoliłem się w dół schodów, mając nadzieję na najlepsze i spodziewając się 

najgorszego.

Zdecydowanie otrzymam najgorsze.

- Uch, hej mamo - odrzekłem, kiedy pokonałem ostatni stopień.

Dawała mi jedno z tych spojrzeń. Była jedyną kobietą na świecie, która mogła 

sprawić, że chciałem zakopać się żywcem przy jednym piorunującym spojrzeniu.

Jej ręce były na biodrach i patrzyła na mnie, jak na trzyletniego chłopca, który 

48

background image

„przypadkowo”   popchnął   przyjaciela   zbyt   mocno,   sprawiając,   że   spadł   z 

trampoliny i złamał rękę. Zrobiłem to Jasperowi raz, dawno temu.

Westchnąłem. - Spójrz, mamo, wiem, że to było podłe, jak na mnie, wysłanie 

tego zdjęcia Sw... Belli Swan do...

-   Zrobiłeś,   co?!   -   mama   wybuchła,   jej   policzki   zrobiły   się   niebezpiecznie 

czerwone.

Speszyłem się przez jej zaskoczenie. Dlaczego była na mnie wściekła.

- Co myślisz, że chcę powiedzieć? - zapytałem patrząc spode łba.

- Odnoszę się do zajścia, gdzie zmoczyłeś Bellę Swan dzisiaj podczas jazdy do 

domu,   ale   proszę,   wyjaśnij   -   mama   odpowiedziała   krótko,   zaciskając   usta   ze 

złości.

- Ja... uch - jąkałem się, próbując wymyślić najlepszy sposób, aby to wyjaśnić 

mojej  mamie.   -  Widzisz,  ja...   Więc,  Bella  i  ja,   robimy  sobie   psikusy  cały  czas, 

widzisz? Zwykle to całkiem nieszkodliwe, jak balony z wodą w szafkach czy głupie 

plotki, ale ja swego rodzaju przekroczyłem linię tym razem. - Potrząsnąłem głową. 

Nawet   nie   wiedziałem,   jak   nisko   upadłem.   -   Rozmawiałem   z   Belli   byłym 

chłopakiem,   który   jest   prawdziwym   kundl...   -   Mama   dała   mi   śmiertelne 

spojrzenie.   -  ...uch,  palantem,   o   jakichś   jej  zdjęciach,   które   mógł   mieć,   żebym 

mógł naprawdę ją zawstydzić. - Teraz jak mogłem powiedzieć mamie, że ona była 

na nich naga? - I... - Wziąłem głęboki oddech. - Onabyłananichnaga. - Zrobiłem 

kolejny wdech.

Wszystkie   kolory   odeszły   z   twarzy   mojej   mamy.   Wyglądała,   jakby   miała   być 

chora, i to sprawiło, że czułem się jeszcze gorzej.

- Mamo? - mruknąłem, podchodząc do niej bliżej. - Chcesz usiąść czy coś?

Potrząsnęła  głową  i  wzdrygnęła   się   przede   mną.   -  Edward,   myślę,   że   będzie 

lepiej, jak pójdziesz do swojego pokoju. Muszę porozmawiać z twoim ojcem o tym.

Zawiesiłem głowę w poczuciu winy i wstydu i mozolnie poszedłem z powrotem 

w górę schodów, do mojego pokoju. Tak bardzo, jak podobała mi się reakcja, jaką 

dostałem od Belli, to nie było warte rozczarowania mojej mamy, możliwy rekord 

czy straszne uczucie, które miałem w jelitach po tym wszystkim.

To jest przestępstwo, ty durniu, mój umysł powiedział mi.  Po prostu pomyśl o 

tym: Jakby ci się podobało, gdyby ktoś wysłał zdjęcie nagiej Des, kiedy miałaby  

siedemnaście lat?

49

background image

Wzdrygnąłem   się.   Nie   mogłem   sobie   wyobrazić,   że   coś   takiego   stałoby   się 

takiemu aniołkowi, jak Des. Bella, cóż, nie była na pewno aniołem, ale to było z 

mojej  perspektywy. Jej babcia  musiała wyglądać nieco podobnie  do niej. Bella 

miała coś z anioła i wzięła tą cechę od niej.

Potrząsnąłem głową, kiedy oparłem się o ścianę koło okna z widokiem na las 

deszczowy. Miałem nienawidzić Swan i jeszcze czułem się naprawdę kiepsko za 

to, co zrobiłem Belli Swan, najgorszemu wrogowi. Mama była naprawdę na mnie 

wkurzona. Ona nienawidziła tej „walki” pomiędzy naszymi rodzinami.

Taty nie będzie w domu aż do piątej, więc pomyślałem, że może również zrobię 

coś produktywnego, podczas gdy będę czekał na moją słowną bitwę.

Położyłem się  na mojej czarnej  kołdrze,  zwijając  w  kłębek  użalający  się   nad 

sobą i winny, i zasnąłem oddalając moje zmartwienia.

Zostałem obudzony przez parę drobnych rąk i lekki chichot.

Jęknąłem figlarnie i odsunąłem się. Des wspięła się na moje łóżko i zaczęła 

skakać w górę i w dół.

- Ed-wald, Ed-wald - śpiewała, gdy skakała. - Obudź się, Lozcochlana Głowo! 

Muszę powiedzieć ci o moim dniu w psedskolu!

Uśmiechnąłem   się.   Nie   mogła   powiedzieć   „przedszkole”   czy   czegokolwiek, 

naprawdę   poprawnie.   Trzymałem   zamknięte   oczy   i   czekałem,   aż   zbliży   się   do 

mnie.

Des wspięła się na moje ciało, tak aby mogła zobaczyć moją twarz. Szturchnęła 

mnie   w   policzek   i   ścisnęła   nos,   zanim   otwarłem   oczy   i   zaatakowałem   ją 

łaskotkami.

Jej   chichot   rozniósł   się   echem   po   moim   pokoju   i   wiedziałem,   że   musiałem 

przerwać łaskotanie jej, ponieważ śmiałem się tak bardzo. Tylko Des mogła to 

sprawić.

Des nie wyglądała, jak ktoś z mojej rodziny, więc to było oczywiste, że była 

naszą   wychowanką.   Miała   oliwkowy   kolor   skóry,   duże,   piękne,   brązowe   oczy, 

krucze włosy i zaraźliwy uśmiech.

Zamieszkała   z   nami   półtora   roku   temu,   kiedy   miała   zaledwie   dwa   lata.   Jej 

ojciec wykorzystywał ją seksualnie, a matka była narkomanką. Wysłali ją prosto 

do nas. Była taka cicha i posępna przez pierwsze sześć miesięcy. Ledwo mówiła 

do każdego z nas. Wreszcie zaczęła się trochę uśmiechać i rozmawiać z mamą, bo 

50

background image

wciąż bała się mężczyzn. Teraz nazywa moich rodziców mamą i tatą, a ja jestem 

jej bratem. Prawie nie pamięta swojego dawnego życia.

Mama niedawno myślała o adoptowaniu Des, ale nie była jeszcze całkowicie 

pewna. Ona nadal chce być rodzicem zastępczym dla innych dzieci. Naprawdę 

chciałem, żeby Des została z nami.

-   Desirae   Lyla   Richardson!   -   mama   krzyknęła.   -   Powiedziałam   ci,   żebyś 

trzymała się z dala od pokoju Edwarda. Teraz zbieraj się tutaj w tej chwili.

Des westchnęła, zdmuchując włosy ze swoich oczu.

Zeszła z mojego łóżka i wybiegła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.

Zaśmiałem się. Co za dziecko.

Spojrzałem na zegar. Wow, było już prawie wpół do szóstej. Tata był teraz w 

domu.

I rzeczywiście, ktoś zapukał do moich drzwi.

- Wejść - mruknąłem, kładąc się z powrotem na łóżku.

Mama i tata przyszli do mojego pokoju i stanęli u stóp łóżka. Tata wręczył mi 

dwa woreczki z lodem, jeden na moje oko, a drugi na moje usta. Przyjąłem je z 

wdzięcznością i przyłożyłem do mojej twarzy, pulsowanie szybo zniknęło.

Mama nadal wyglądała tak wściekle, jak wcześniej, jednak ojciec wyglądał tylko 

na   rozczarowanego.   Cholera,   ja   naprawdę   zrobiłem   bałagan,   jeśli   mój  tata

rozwinięta-do-Swan-nienawiść-Cullenów, był rozczarowany.

-   Edward,   powinno   być   ci   wstyd   -   mama   zaczęła.   -   Czy   nie   lepiej   cię 

nauczyliśmy? Czy nie pokazaliśmy ci, jak być dżentelmenem? Nie sądzę, abym 

była tak rozczarowana przez kogokolwiek w całym moim życiu, synu. Naprawdę 

nienawidzę, że trzeba było podjąć tę decyzję.

Zamknąłem posępnie oczy, czekając na karę.

- Synu, wiem, że zawsze mówiłem, że Swanowie byli naszym wrogiem i zawsze 

upokarzałem komendanta Swana w twojej obecności, więc to po części moja wina 

- mój tata przeprosił cicho. - Ale zachowałeś się okropnie, wysyłając to zdjęcie, 

Edwardzie.   Jako   Cullen,   nadal   powinieneś   mieć   wzgląd   na   pannę   Swan,   nie 

rujnując jej niewinności i reputacji w tym stylu. Twoje wybryki przed tym były 

nieszkodliwe. To poważnie przekroczyło linię, Edwardzie.

Skinąłem głową. Kurwa, czy zawsze byłem zarozumiałym skurwysynem, który 

myślał, że mógł uciec od tego gówna, jak to.

51

background image

-   Zdecydowaliśmy   zabrać   ci   komputer,   komórkę   i   telewizor   do   końca   roku 

szkolnego   -   mój   tata   objaśnił.   Surowe,   ale   sprawiedliwe.   -   Zatrzymasz   swój 

samochód, dzięki czemu będziesz mógł zająć się Des i wozić ją do szkoły. Ponadto 

nie będziesz opuszczał domu w weekendy. Będziesz z Des lub pomagał matce. To 

potrwa aż do Święta Dziękczynienia.

- Jeden raz ludzie będą mogli przyjść, aby odrabiać zadania domowe - mama 

kontynuowała. - Ale to będzie trwać tylko przez miesiąc. Nie bądź niewdzięczny z 

tego powodu, Edwardzie. Myśleliśmy o wiele cięższych i upokarzających karach 

dla ciebie.

Mój   tata   odchrząknął   niewygodnie.   -   Twoja   matka   zdecydowała...   -   Mama 

szturchnęła go łokciem i dała mu znaczące spojrzenie. -  My  zdecydowaliśmy, że 

przeprosisz pannę Swan jutro na spotkaniu z dyrektorem.

Skinąłem znowu głową, zasłużyłem na to.

Mama usiadła na łóżku. - Edward, wiemy, że zaczynasz czuć się winny z tym 

wszystkim i mam nadzieję, że wyciągniesz z tego wnioski.

- Zrobię to - odparłem cicho.

Uśmiechnęła   się   do   mnie   delikatnie   i   potargała   mi   włosy.   -   Kolacja   będzie 

wkrótce gotowa.

Wstała,   aby   wyjść,   patrząc   na   tatę.   Potrząsnął   głową.   Chciał   ze   mną 

porozmawiać w spokoju. Mama wyszła z pokoju, zamykając za sobą drzwi.

- Przykro mi, tato - wymamrotałem. 

-   Edward,   wiem,   że   jest   ci   przykro   -   mój   tata   odpowiedział   sympatycznie.   - 

Muszę wyznać ci kilka rzeczy. Nie podoba mi się fakt, że wysłałeś to zdjęcie po 

całym Forks, nawet jeśli było ono Swan. To było bardzo lekceważące i prostackie. 

Ale   tylko   dlatego,   że   ukaraliśmy   cię,   nie   znaczy,   że   oczekuję,   że   ty   i   Bella 

zostaniecie  najlepszymi przyjaciółmi.  Swanowie są nadal naszymi  wrogami,  ale 

poszedłeś za daleko. Przeprosisz i wszystko wróci do normy.

Skinąłem głową, nie patrząc na niego. Tak jakby wszystko wróciło do normy. 

Nie będę w stanie wykręcić jakiegoś żartu bez poczucia winy.

Tata   westchnął.   -   Dobrze,   więc,   ja,   uch,   zawołam   cię,   kiedy   kolacja   będzie 

gotowa.

Skinąłem ponownie głową, wciąż na niego nie patrząc. Usłyszałem zamykanie 

moich drzwi i tatę schodzącego po schodach. Westchnąłem i położyłem torebeczki 

52

background image

z lodem na łóżku. Wstałem i rozejrzałem się po pokoju, zdając sobie sprawę, że 

mój laptop już zniknął. Mama musiała wziąć go od razu. Komórka była nadal w 

kieszeni, a telewizor wciąż na kredensie. Mogły one zniknąć na pewno dziś.

Powinienem   trzymać   Jessicę   blisko.   Nie   miałem   możliwości   uzyskania   teraz 

pomocy   seksualnej,   a   to   jest   rzecz,   która   pomoże   mi   przestać   myśleć   o   Belli. 

Zdecydowanie potrzebowałem wziąć jutro jakieś czasopisma porno, więc mogłem 

wyciągnąć mojego bramkarza na coś innego niż moje własne seksowne odbicie.

Otwierane   drzwi   skrzypnęły,   budząc   mnie   z   mojego,   pobudzającego   dzień, 

marzenia. Des spojrzała na mnie nieśmiało zza drzwi.

Uśmiechnąłem   się   do   niej   i   ruchem   ręki   przywołałem   ją   do   siebie. 

Podskakiwała do mnie i zatrzymała się rękami. Podniosłem ją i podrzuciłem ją 

nad swoją głowę, sprawiając, że śmiała się głośno.

Postawiłem   ją   z   powrotem   i   przytuliła   się   do   moich   kolan.   Rozczochrałem 

figlarnie jej długie, czarne włosy.

- Dlacego twoja twaz jest fioletowa? - Des zapytała, patrząc na mnie.

- Ktoś uderzył mnie dzisiaj w szkole - odpowiedziałem bez ogródek.

- Cy dlatego mama i tata byli źli na ciebie, Edwald? - szepnęła.

Westchnąłem. - Tak, zrobiłem coś naprawdę podłego dziewczynie z mojej klasy, 

Des, a ona uderzyła mnie z tego powodu.

- Co? - Odsunęła się, patrząc na mnie, jednocześnie nadal obejmując kolana.

Pociągnąłem   ją  w   ramiona   i   usiadłem  z   powrotem   na   łóżko,   sadzając   ją   na 

moich kolana.

- Więc, wyzwałem ją i sprawiłem, że wygląda bardzo... źle w oczach wszystkich 

w   szkole   -   wyjaśniłem   powoli,   nie   bardzo   wiedząc,   jak   powiedzieć   o   tym 

czterolatce. - Znasz  Kopciuszka, jak dostał wszystko ładne i przyrodnie siostry 

zniszczyły   jej   suknie?   -   Des   skinęła   głową,   rozumiejąc   całkowicie.   -   Cóż,   ktoś 

poszedł i powiedział wszystkim na balu, że suknia Kopciuszka cała się rozpruła. - 

Całkowicie rozerwała, było doskonałe. - Jak myślisz, co Kopciuszek czuł?

- Była naplawde zasmucona - Des szepnęła, jej duże, brązowe oczy rozszerzyły 

się przepełnione łzami. - Ona chciała płakać.

Skinąłem głową. - Tak zrobiłem, że ta dziewczyna się tak czuła.

Des skrzywiła się na mnie. - Pseplosiłeś już ją?

Sapnąłem na nią. Teraz wszyscy byli na mnie wściekli, w tym Des.

53

background image

- N-nie - wyjąkałem. - Jutro to zrobię.

-   Lepiej,   żebyś   to   zlobił,   Edwaldzie   Cullen   -   rozkazała,   wskazując   na   mnie 

palcem. - Jak ta dziewcyna ma na imię?

- Bella Swan - odparłem cicho.

-   Och,   znam   ją   -   Des   odpowiedziała   z   wielkim   uśmiechem   i   błyszczącymi 

oczami. - Ona jest tak ładna i miła, Edwaldzie. Tak, jak Bella z  Pięknej i Bestii

Ona jest miła dla wsystkich, kiedy pomagała w psedskolu. - Des skrzywiła się na 

mnie. - Dlacego ty jesteś zły dla niej, Edwaldzie?

Nie mogłem powiedzieć „Bo ona jest Swan”. Tata nie chce, żeby Des wiedziała o 

tej wojnie, to było wystarczające.

- Nie wiem, Des - mruknąłem, patrząc na podłogę. Cholera, Des, bądź co bądź, 

teraz bardziej ceniła Swan niż mnie.

Des umieściła swoje pulchne małe rączki wokół mojej szyi, tuląc mnie mocno. - 

Jest dobze, Edwaldzie. Po prostu zlób tak, jak powiedziałeś, pseploś ją.

Uśmiechnąłem się i przytuliłem ją ponownie. Zawsze umiała mnie pocieszyć.

- Kolacja jest gotowa! - tata krzyknął z dołu schodów.

Des wskoczyła mi na plecy i wziąłem ją na barana, idąc w dół schodów.

* * *

- Witam z powrotem, panie Cullen - pan Allan przywitał się, kiedy wszedłem do 

gabinetu. Swanowie już tam byli, Bella siedziała ze swoją mamą, a komendant 

Swan stał za nią. Moi rodzice i ja przyjęliśmy tą samą pozycje.

- Cóż, to nie tajemnica, że wasze rodziny wzajemnie się nie lubią, ale nie będę 

tolerować  tego   rodzaju  zachowania   w   Forks   High  School   -   pan  Allan   zaczął.   - 

Wasze dzieci muszą nauczyć się szanować każdego w tej szkole, w tym siebie.

-   Kilka   wybryków   wyciągnąłem,   które   obejmowały   kradzież   ubrań,   wiele 

upokarzających plotek, różne sposoby rzucania żywnością i-lub piciem w siebie i 

wiele innych. Następnie, oczywiście, wczorajszy incydent zaostrza ich karę. Jeśli 

Edward i Bella znowu zaczną walczyć fizycznie, nie zawahamy się ich wydalić, 

niezależnie od tego, kto zaczął walkę.

- Zdecydowaliśmy się na dwie kary dla Belli i Edwarda, które wykonają razem, 

więc mogą nauczyć się być uprzejmi względem siebie.

54

background image

-   To   oburzające!   -   komendant   Swan   zawołał.   -   Nie   chcę,   żeby   moja   Bella 

pracowała z nim - powiedział o mnie, jakbym był najgorszy na Ziemi.

- Nie zakładaj takich rzeczy, Swan - mój tata warknął.

- Do cholery, nie będę! - komendant Swan odpowiedział głośno. - Wiem, jakie 

są   słabości   twojego   syna,   Cullen.   Miałem   przyjemność   z   nim   do   czynienia 

wcześniej.

Ojciec mruknął pod nosem, nie mając nic na Bellę poza wielokrotnymi razami, 

gdy trafiała do szpitala z powodu jakichś kontuzji, które miała.

- Więc, jeśli wy dwoje skończyliście, chciałbym wyjaśnić teraz ich kary - pan 

Allan kontynuował zirytowanym tonem. - Po pierwsze, będziecie mieć korepetycje 

ze   sobą   w   każdym   dniu   szkolnym.   Jeśli   zrobicie   to   w   szkole,   dostaniecie 

nauczyciela, który da wam podpis na godzinnym arkuszu, a jeśli będziecie razem 

w domu, dostaniecie do tego rodziców. Bella, pomożesz Edwardowi w angielskim, 

a Edward, ty pomożesz Belli w biologii.

Gapiłem   się   na   Bellę.   Nie   wyglądała   na   wściekłą,   tylko   na   zawstydzoną   i 

rozczarowaną sobą. Nigdy nie przypuszczałbym, że ona kiedykolwiek uspokoi się 

po wczorajszym.

- Po drugie, oboje weźmiecie udział w jesiennej sztuce. - Moja szczęka uderzyła 

o   podłogę   po   tym.   Pieprzona   jesienna   sztuka?   To   była   gówniana   kara,   jaką 

kiedykolwiek dostałem. - Nawet nie próbuj ze mną dyskutować, Edwardzie - pan 

Allan   ostrzegł,   widząc   wyzwanie   wymalowane   na   mojej   twarzy.   -   Macie   już 

przydzielone role i wystąpicie w końcowym przedstawieniu, albo wyrzucę was.

- To rozsądne - moja mama odpowiedziała za mnie. Dała mi to spojrzenie. - 

Chciałeś być w sztuce, prawda Edwardzie?

Skinąłem głową, krzywiąc się.

Pan Allan uśmiechnął się. - Jeśli wy dwoje przyjmiecie karę, to mamy umowę! 

Pani Wallace będzie rozmawiać z wami jutro o sztuce. Sądzę, że spektakl będzie w 

listopadzie.

-   Och,   jak   cudownie!   -   pani   Swan   zawołała,   klaszcząc   w   ręce   z   zachwytu. 

Uśmiechnęła się do Belli. - Będziesz doskonała, kochanie.

Bella uśmiechnęła się słabo do niej.

- Jesteście wolni - pan Allan pożegnał się. Wszyscy wstaliśmy. - Korepetycje 

zaczynają się jutro, więc może powinniście wybrać, gdzie się spotkacie.

55

background image

- Biblioteka? - Bella zapytała, nie patrząc na mnie.

- Pewnie - wymamrotałem. 

Nasi rodzice poszli przed nami i szybko wyszli, nie ociągając się. Chwyciłem 

rękę Belli, zanim zaczęła też odchodzić.

Odwróciła   się   zmieszana,   krzywiąc   się   na   mnie.   -   Puszczaj   -   wymamrotała, 

zmieszanie przechodziło we wściekłość.

-   Posłuchaj   -   błagałem.   Zatrzymała   się,   więc   puściłem   ją.   -   J-ja   chciałem... 

przeprosić.

Bella parsknęła, krzyżując ręce. - Śmieszny żart, ha ha.

- Poważnie, Bella. - Jej oczy rozszerzyły się na jej prawdziwe imię. - Czuję się 

jak gówno po tym, co tobie zrobiłem. To było naprawdę podłe, nawet dla mnie, i 

jest mi przykro.

Była niezręczna cisza między nami.

- Dobrze - wymruczała, zanim szybko zostawiła mnie za sobą w korytarzu.

To był postęp, prawda?

56

background image

Rozdział 8

Poems and Parts

(Wiersze i role)

Próba, a nie czyn zawiodła nas.

- William Szekspir

Środa była dokładnie taka sama jak poniedziałek. Ale tym razem ludzie patrzyli 

na mnie, ponieważ pobiłam Edwarda. Dość mocno, jeśli miałam sobie powiedzieć.

Edward wyglądał jak gówno. Jego warga była spuchnięta i miał rozcięcie tam, 

gdzie  mój  duży  pierścionek  zetknął   się   z   nim.  Jego   lewe   oko   było  opuchnięte, 

przekrwione i fioletowe. To wyglądało, jakby wyszedł z dość intensywnej walki.

- Wyglądasz jak gówno, Edward - Rosalie ogłosiła, parskając w home roomie

1

.

- Powinnaś patrzeć na innego faceta - odparł z krzywym uśmiechem. Spojrzał 

na mnie i mrugnął prawym okiem.

Odwróciłam   się   szybko,   obrzydzona.   Jak   gdyby   flirtował   ze   mną.   I   te 

przeprosiny wczoraj... ugh. Sprawił, że było mi niedobrze.

Nie   było   wątpliwości   w   moim   umyśle,   że   obmyślił   upokarzający   plan,   który 

sprawiłby, że nie chciałabym się nigdy urodzić. Strasznie go wczoraj upokorzyłam 

i miałam wrażenie, że pożałuję tego.

Opuściłam   stołówkę   z   Emmettem.   Nie   mogłam   sobie   ponownie   pozwolić   na 

utratę   panowania.   Nie   było   mowy,   do   cholery,   żebym   zaczynała   jeszcze   raz 

ostatnią klasę gdzie indziej.

Wyszliśmy   i   usiadłam   w   Jeepie   Emmetta,   który   zasypany   był   wszystkimi 

przekąskami,   jak   zwykle.   Chwyciłam   paczkę   Mini   Oreo

2

  i   otworzyłam   ją, 

Home room - pomieszczenie, w którym na początku każdego dnia meldują się uczniowie.
Mini Oreo - składa się z słodkiej, białej masy, umieszczonej pomiędzy dwoma czekoladowymi 

lub złocistymi kawałkami ciastek.

57

background image

wkładając   jednego   w   usta.   Emmett   złapał   torebkę   Sweet   Chilli   Heat   Doritos   i 

kopał w niej.

Włączyłam iPoda Emmetta, aby znaleźć dobre piosenki, które wydzierałyby się 

przez   głośniki.   W   końcu   zdecydowałam   się   na  You   Ain't   Seen   Nothin'   Yet 

Bachmana Turnera Overdrive'a. Stara piosenka, ale wciąż dobra, choć brzmiało 

to, jakby piosenkarz się zacinał. B-b-b-baby, you ain't seen n-n-nothin' yet...

Miałam przełączyć piosenkę, ale Emmett pacnął mnie w rękę.

-   Nadal   nie   powiedziałaś   Alice   lub   mnie,   co   jest   twoją   karą   -   mruknął,   z 

pełnymi ustami. - Więc syp.

Wypuściłam   powietrze,   zwiewając   moją   grzywkę   z   okularów.   -   Cóż,   mamy 

korepetycje razem każdego dnia do końca roku szkolnego i muszę uczestniczyć w 

jesiennej sztuce.

Emmett prychnął i zaczął się śmiać. Gapiłam się na niego, aż się uspokoił.

-   Stara,   niby   ty   będziesz   w   jesiennym   przedstawieniu!   -   Emmett   zawołał, 

zmieniając moją gównianą sytuację na zabawną. - Czy wiesz jaka to sztuka? Mam 

nadzieję, że to coś dobrego, jak Pamiętnik czy coś. Kurwa, to nie byłoby zabawne?

Przewróciłam   oczami.   -  Stary  -   zadrwiłam.   -   Przestań   być   dupkiem.   To   jest 

popieprzenie do dupy. Nie, nie wiem, co to za sztuka i jestem całkiem pewna, że 

to nie będzie  Pamiętnik, mimo że jest to twoja ulubiona historia na świecie, ty 

homo. Jest zbyt obrazowy.

Emmett zaśmiał się ponownie, rozbawiony moim temperamentem. - Cóż, to nie 

sprawia,   że   jesteś   gorąca   i   zaniepokojona?   Widziałem   mrugnięcie   Cullena   do 

ciebie dziś rano, uderzasz do faceta na boku?

Wiedziałam, że tylko się drażnił, ale mój detonator był dziś bardzo krótki.

Zaczerwieniłam się na coś takiego strasznego i szczęka Emmetta otworzyła się.

- Jasna cholera! Mam rację, prawda? Wiedziałem...

- Nie, Emmett! - ucięłam, upokorzona. - Boże, nie! To po prostu... cóż, Cullen 

zachowywał się dziwnie od wczoraj. Przeprosił mnie, Em. Szczerze przeprosił mnie 

za zdjęcie, które wysłał.

Gniew przeszedł przez twarz Emmetta. - Skurwysynowi powinno być przykro.

- Może Esme coś z tym zrobiła - mruknęłam pod nosem.

- Rozmawiałaś z Esme? - Emmett zapytał, zdziwiony.

- Ta, podwiozła mnie po tym, jak Edward przejechał przez kałuże obok mnie i 

58

background image

ochlapał - wyjaśniłam szybko. - Ona jest... miła.

- Wiem - Emmett odpowiedział. - Nie wiem, jak ktoś taki, jak Edward, wyszedł z 

kobiety takiej, jak ona. Ona jest jego całkowitym przeciwieństwem.

Potrząsnęłam głową. - Jest dokładnie taki, jak jego ojciec. Charlie powiedział, 

że   był   największym   kutasem   w   liceum.   Obłudny   jak   cholera.   Tata   był   bardzo 

zaskoczony,   kiedy   Esme   wyszła   za   niego.   Podobno   nienawidziła   go   w   szkole 

średniej.

Emmett podniósł brwi. - Naprawdę? To dziwne.

Westchnęłam. - Cóż, przynajmniej Esme przejmuje się Desirae. Pomagam jej w 

przedszkolu w piątki. Zawsze mówi mi, że jestem jej najlepszą przyjaciółką i jak 

ładna jestem. - Potrząsnęłam głową i uśmiechnęłam się czule. - Mam nadzieję, że 

trzyma się z dala od cech osobowości Edwarda.

Emmett zachichotał. - Des jest zajebiście słodka. Podeszła do wszystkich na 

meczu koszykówki w zeszłym roku, wraz z Esme.

- Mówiąc o koszykówce, weźmiesz stypendium na Uniwersytet w Montanie? - 

zapytałam. Emmett zdecydowanie miał wybór w stypendiach sportowych.

- Nie - Emmett odpowiedział lekceważąco. - Myślę, że pójdę na the University of 

Washington.   Zapewne   uzyskam   dobre   footballowe   stypendium.   To   tam,   gdzie 

idziesz, prawda?

Przewróciłam oczami. - Emmett, wiesz, że planuję iść tam od pierwszej klasy.

Emmett uśmiechnął się. - Po prostu się upewniam. - Następnie jego twarz stała 

się poważna. - Bella, jest coś, o co chciałbym cię zapytać...

Zmarszczyłam czoło i zamarłam. Emmett nigdy nie był poważny.

- Byłoby w porządku, gdybyśmy mieli razem mieszkanie w Seattle? To znaczy, 

byłoby fajnie mieszkać w kampusie, ale wolałbym mieszkać z kimś, kogo znam, a 

ty będziesz potrzebowała kogoś, kto będzie cię bronił i...

-   Tak   -   przerwałam,   ulga   przeszła   przez   moje   ciało.   -   Oczywiście,   że   będę 

mieszkać   z   tobą,   Em.   To   będzie   doskonałe.   Jesteśmy   praktycznie   jak   brat   i 

siostra, tak czy inaczej.

Emmett uśmiechnął się. - Dzięki, Bella.

Zegar  wskazywał,  że  nasz   czas   lunchu  dobiegł  do   połowy.   Moje   spotkanie   z 

panią Wallace i Cullenem rozpocznie się wkrótce.

-   Lepiej   jak   już   pójdę   -   mruknęłam,   otwierając   drzwi.   -   Mam   spotkanie   z 

59

background image

diabłem i panią Wallace.

Emmett zachichotał. - Dobra, spotkamy się później, Bello.

Zamknęłam   drzwi   i   wmaszerowałam   do   szkoły.   Udałam   się   wprost   do   sali 

teatralnej, gdzie pozostała dwójka już czekała.

- Witaj Bello - pani Wallace przywitała się serdecznie.

- Witam - wymruczałam, ściągając kaptur z głowy i przebiegając palcami przez 

włosy, prostując je.

- Więc - pani Wallace zaczęła, klaszcząc w ręce z uśmiechem - jesienną sztuką 

w tym roku jest  Romeo i Julia. Przesłuchania zaczną się jutro i obsada będzie 

wybrana   do   piątku.   Ale   wasza   dwójka   szczęśliwie   uniknęła   tego   i   macie   już 

wybrane swoje role.

Nie zrozumcie mnie źle, kocham Romea i Julię. To była moja ulubiona sztuka 

do dziś. Ale, tak mi dopomóż Boże, jeśli Edward i ja będziemy Romeem i Julią, 

będę krzyczeć.

-   Pan   Allan   i   ja   zdecydowaliśmy,   że   od   czasu   kary,   którą   macie,   aby   być 

uprzejmymi   wobec   siebie,   powinniśmy   dać   wam   role,   które   wymagają 

współdziałania ze sobą. Więc, Edward, jesteś Romeem, a Bella, ty jesteś Julią.

Moja szczęka uderzyła o podłogę. Czy to pieprzony żart? Byłam w Punk'd

1

? Czy 

zdecydowali się teraz na wkręcanie zwykłych ludzi?

Nie, nie. To wszystko było koszmarem. Zaśmiałam się histerycznie i zakryłam 

usta. Tak, to było to, straszny, straszny koszmar.

- Bella? - pani Wallace zapytała z niepokojem w głosie.

Następnie   rzeczywistość   wszystko   pochłonęła.   Edward   i   ja   będziemy   musieli 

być „kochankami” do listopada. Jebcie. Moje. Życie.

- Przepraszam - odetchnęłam. - Miałam tylko drobne załamanie psychiczne.

Edward i pani Wallace spojrzeli na mnie z obawą.

Przewróciłam oczami. - Czy to wszystko? Czy to koniec naszego spotkania?

- Och, nie - pani Wallace kontynuowała, patrząc z dala ode mnie. - Musicie 

dawać mi do podpisu wasz godzinny arkusz za każdym razem, gdy przychodzicie 

na   ćwiczenia   teatralne,   a   rodzice   będą   musieli   podpisać   je   za   każdym   razem, 

kiedy będziecie ćwiczyć we własnym zakresie.

Stłumiłam jęk. Będę spędzała więcej czasu z Cullenem niż z własnym ojcem, na 

Punk'd - coś jak Mamy cię! Gospodarzem jest Ashton Kutcher. Transmitowane na MTV.

60

background image

miłość boską!

- To wszystko - pani Wallace stwierdziła z uśmiechem. - Widzicie się jutro po 

szkole.   Przesłuchanie   nie   skończy   się   do   piątej,   więc   wasze   korepetycje   będą 

musiały być w czyimś domu.

Odeszliśmy razem, nie dostrzegając obecności innych.

Kiedy byliśmy poza zasięgiem słuchu, mruknęłam. - Kurwa.

- Zgadzam się - Cullen wymamrotał.

Westchnęłam. - To może być koniec mnie.

Cullen parsknął. - Mówisz do mnie?

Poszliśmy naszą oddzielną drogą, kiedy dotarliśmy do końca korytarza, szliśmy 

dalej.

To była pierwsze uprzejma rozmowa, jaką kiedykolwiek odbyliśmy.

* * *

- Na miłość boską, Edward! - zawołałam. - To jest cholernie proste, jeśli myślisz 

o tym. Po prostu, nie wiem... napisz, co sądzisz o tej sprawie.

Edward  gapił   się   na  mnie,  jakbym  była  głupia.  -  Bella,  nie   mogę  po  prostu 

napisać.

- Możesz - stwierdziłam, kładąc ręce na stole i dając mu moje najlepsze złe, 

nauczycielskie spojrzenie. - Każdy może napisać.

Edward mruknął pod nosem i wziął ołówek. Przebiegł dłonią przez swoje już 

splątane włosy, kręcąc ołówkiem między swoimi bladymi, pajęczymi palcami.

Usiadłam   naprzeciwko   niego   i   wyczarowałam   szybko   wiersz   będący 

podpowiedziami, które mogliśmy użyć. Edward miał napisać zwrotkę przez czas, 

kiedy byłam wykładowcą.

-   Co   za   zwrotkę   naskrobałeś?   -   zapytałam,   patrząc,   jak   walczył,   aby 

kontynuować.

- Nieśmiertelny - mruknął. 

- Zobaczmy - wymamrotałam, trzymając wyciągniętą rękę. Włożył mi kartkę w 

dłoń.

Czytałam wpis powoli.

61

background image

twoja upiorna biała postać

podchodzi do mnie, sprawiając, że moje

ciało zamarza z wielu emocji

oczekiwania, strachu, szoku.

[głównie oczekiwania, bądź co bądź. to było zbyt długie.]

Moje czoło zmarszczyło się, kiedy czytałam te słowa w kółko.

- To jest naprawdę dobre, Edwardzie - w końcu powiedziałam, nadal patrząc na 

kartkę. - Jak to wymyśliłeś?

- Po prostu napisałem, jak mi powiedziałaś - odparł szczerze.

- Nie było żadnych obrazów przebiegających przez twój umysł czy cokolwiek? - 

zapytałam, kładąc kartkę.

- Więc, ta, chyba - przyznał, przebiegając ręką ponownie przez włosy. - To tak 

jakbym widział wszystko przez oczy narratora.

- Tylko powtarzaj tę historię później - powiedziałam mu. - Możesz zobaczyć na 

mój przykład, na pomysły do dzielenia wiersza i interpunkcji, jeśli chcesz.

Pchnęłam moją kartkę do niego. Podniósł ją i widziałam jak jego oczy szybko 

patrzą na to.

- „Cierpliwie czekać na przyjście jutra, bo to jest jutro, kiedy obiecał wrócić do 

mnie” - czytał cicho. - Przypuszczam, że mówisz o tym facecie Jacobie, prawda? 

On jest całkowitym kutasem, prawda?

-   Nie   wiesz,   co   mówisz   -   warknęłam.   To   była   jedna   rzecz   dla   mnie,   by   być 

grzeczną   wobec   Edwarda   i   to   było   tak   daleko,   jakbym   poszła.   Nie   musiałam 

słuchać tego gówna. - I na pewno nie powinieneś mówić o byciu kutasem. Jesteś 

największym kutasem, jakiego znam.

- To prawda - zgodził się z uśmiechem bólu. - Ale przynajmniej powiedziałem 

przepraszam.

- Skąd możesz wiedzieć, że Jacob nie przeprosił? - rzuciłam. - Powiedział mi, co 

zrobiłeś, aby uzyskać to zdjęcie z jego telefonu, i kiedy je dostałeś, przy okazji. Co 

robiłeś   z   moim   nagim   zdjęciem   przez   dwa   miesiące,   w   każdym   razie,   jesteś 

popieprzenie chory?

Wzięłam moje książki i mój godzinny arkusz.

-   Myślę,   że   powinniśmy   się   spotykać   w   twoim   domu,   dopóki   mój   tata   nie 

62

background image

przyzwyczai się do tej sytuacji - stwierdziłam krótko. - Twoi rodzice wydają się 

akceptować to lepiej niż moi.

Pokiwał głową i westchnął, opierając się na swoim krześle.

- Do zobaczenia jutro, Bello - mruknął. - Nie zapomnij swoich materiałów do 

biologii. Pan Banner pokazał mi twoje oceny. Potrzebujesz wszelką pomoc, abyś 

mogła wyjść z tego.

Zacisnęłam zęby. Jak on śmiał.

- Lepiej, żebyś miał gotowy wiersz na jutro - odpowiedziałam napiętym głosem. 

- I lepiej, żeby był dobry. Mam zachować reputację nauczania.

Wyszłam z biblioteki bez słowa czy spojrzenia w kierunku Edwarda Cullena.

Dałam mój arkusz do podpisania przez pana Clappa, który „nadzorował” nas w 

tym gabinecie.

- Bella! - Cullen zawołał, kiedy szłam do mojej ciężarówki. - Stój na sekundę!

Zatrzymałam się i zacisnęłam pięści.

- Czego chcesz, Cullen? - rzuciłam, odwracając się.

Zaśmiał   się.   -   Więc,   będę   wdzięczny,   jeśli   nazwiesz   mnie   Edward,   gdy   ja 

nazywam cię Bella. - Co za pompatyczny drań. - A oto mój wiersz. Skończyłem go 

na odwrocie kartki. Daj mi znać, jak to wygląda, jutro w moim domu.

Odwrócił   się   i   poszedł   do   swojego   srebrnego   Volvo,   cuchnący 

samozadowoleniem. Dlaczego nie mógł po prostu skończyć tego godzinę temu?

Rozłożyłam   kartkę   i   zaczęłam   sprawdzać   wiersz,   ale   to   było   naprawdę 

przyzwoite. Dużo lepsze niż mój przykład wiersza o jutrze.

twoja upiorna biała postać

podchodzi do mnie, sprawiając, że moje

ciało zamarza z wielu emocji

oczekiwania, strachu, szoku.

[głównie oczekiwania, bądź co bądź. to było zbyt długie.]

twoje oczy są matowe czarne

ale to nie odstraszy mnie precz

chociaż lubiłem twoje stare oczy bardziej.

zielone ze złota i błękitu drobinkami.

63

background image

[były po prostu jak mieszanina preryjnego lata.]

twój uśmiech jest sadystyczny lecz

to nie odstraszy mnie też

ponieważ to nie ulegnie zmianie.

szeroki uśmiech z diabelskich linii.

[to wysyła dreszcze w dół mojego kręgosłupa.]

twoja skóra jest bielona marmurem

perfekcyjna, ale wciąż smutna ponieważ

swoją opaleniznę używasz do uzyskania aury.

złote światło słoneczne przedostaje się do twoich porów.

[słońce zawsze sprawia, że jesteś bardziej przystępna.]

ubrania przylegają do twojego ciała

jak kokon motyla

sprawiając, że twoje ciało staje się zniekształcone.

obłe kształty, których nigdy wcześniej nie widziałem.

[twoje ciało pasuje do mnie idealnie.]

jesteś w końcu wystarczająco blisko aby

dotknąć mnie i napinam się, czekając

na chłodne martwe palce

czując mnie, uspokajając mnie.

[sprawiasz, że moja krew przepompowuje się.]

twoje palce czuję jak

szepty, kiedy one muskają

wbrew mojego pokrytego łzami policzka

wycierając je, jak zwykle.

[są to łzy rozpaczy, a nie radości.]

twoje zniknięcie nie

64

background image

dziwi mnie, tego nigdy nie ma. ja

zawsze wiedziałem że nigdy nie mogłaś

być ze mną, zostać ze mną.

[doszedłem do zaakceptowania mojego szaleństwa.]

wzdycham i myślę o tym

jak bardzo miałem ochotę powiedzieć

komuś o tobie, ale ja

nie mogłem, nie chciałem, nigdy nie będę chciał.

[jestem jedynym który może cię widzieć.]

wiem że jesteś tylko

nieśmiertelna dla mnie.

- Wow - odetchnęłam. To było tak głębokie i intrygujące, i... niepodobne do 

Edwarda.   To   była   prawdziwa   poezja,   zamiast   gówna,   które   w   żartach   zwykle 

wymyślał.

Wiedziałam,   że   powinnam   być   dumna   z   siebie   za   uzyskanie   kawałka 

zapalonego sportowca, ale moje uczucia były pomieszane na to jedno. Gniew był 

nadal zdecydowanie dominujący, a nienawiść zawsze była obecna. W tym samym 

czasie, byłam szczęśliwa, wiedząc, że moje przymilanie się wydało to na zewnątrz 

z głowy Edwarda.

Potrząsnęłam   głową.   Boże,   nie   mogłam   czekać   do   końca   roku.   Nigdy   więcej 

Cullena po tym.

65

background image

Rozdział 9

Convincing

(Przekonując)

Prawdziwy przyjaciel to ktoś, kto myśli, iż jesteś dobrym jajkiem, choć wie, że 

jesteś lekko pęknięty.

- Bernard Meltzer

Alice

-   Alice,   telefon!   -   mój   młodszy   brat,   Mark,   zawołał.   -   Pośpiesz   się, 

chochlikowata dupo!

Warknęłam   na   jego   głupią   ksywkę   dla   mnie,   zanim   zsunęłam   się   z   mojego 

łóżka i zbiegłam po schodach, łapiąc telefon.

- Mogę zapytać kto dzwoni? - Mark zapytał słodko. - Bella? Och, hej! - Mark ma 

ogromną   sympatię   do   Belli.   -   Słyszałem,   że   pobiłaś   tego   cholernego   Edwarda 

Cullena. To niesamowite!

Wyrwałam telefon z jego brudnych, piętnastoletnich rąk i uśmiechnęłam się do 

niego zadowolona z siebie, zanim wystawiłam język.

- Hej B - zawołałam, idąc z powrotem do mojego pokoju. - Co tam, kumpelko?

- Ugh, Alice, nigdy więcej nie nazywaj mnie kumpelką - Bella odpowiedziała 

oburzonym   głosem.   -   Ale,   mamy   robotę.   Robimy  Romeo   i   Julię  dla   szkolnego 

przedstawienia w tym roku i zgadnij, kto gra głównych bohaterów?

- Nie - wydyszałam. - Nie ty i Cullen. Proszę, powiedz mi, że jestem w błędzie.

Bella westchnęła. - Masz pełną i całkowitą rację, Al. Pan Allan i pani Wallace 

wybrali   te   role   dla   nas.   Czy   życie   może   być   jakkolwiek   piekielne?   -   urwała.   - 

66

background image

Odpukać.

- Tak mi przykro - powiedziałam ze współczuciem, kładąc się na brzuchu, na 

łóżku. - Chciałabym coś zrobić, aby pomóc.

Cisza   na   drugim   końcu.   Mogłam   sobie   wyobrazić   Bellę   zagryzającą   wargę, 

zdenerwowaną   tym,   co   ma   dalej   powiedzieć.   Mogłabym   rzec,   że   to   nie   będzie 

dobre.

-   Więc,   jest  coś,   co   możesz   zrobić,   aby   mi   pomóc   poradzić   sobie   z   tym 

wszystkim - Bella odpowiedziała powoli.

Sapnęłam.   -   Po   prostu   wypluj   to,   Bella.   Nie   stosuj   żadnego   przedstawienia, 

kiedy nie ma widzów.

Roześmiała się nerwowo. - Więc, mam pewnego rodzaju nadzieję, że może ty i 

Emmett staralibyście się do tej sztuki, wiesz, nie znosiłabym tego sama.

Jęknęłam. - Bella, proszę! Lubię dramat w telewizji, nie w prawdziwym życiu.

- Ale, Alice - zaskomlała, gotowa sprawić, że poczuję się dostatecznie winna. - 

Będę  sama. A pamiętasz, kiedy dołączyłam do klubu szachowego z tobą, żebyś 

mogła spędzać więcej czasu z Benem Cheney'em?  Wciąż  jesteś mi coś winna za 

to, Al.

Jęknęłam ponownie. Bella wygrała, oczywiście. Zawdzięczałam jej tak wiele, a 

wiedziałam, że upomni się o to wcześniej czy później.

- W porządku - westchnęłam. - Postaram się, ale nie będę efektywnie próbować, 

Bella. Cieszyłabym się byciem kostiumowcem, jeśli nie wiedziałabym, że Jessica 

Stanley będzie gotowa to robić.

- Możesz być chociaż moją pielęgniarką, Al! - Bella naciskała. - Wtedy będę 

mogła spędzać czas z tobą, a nie z kimś, kto pogardza mną przez to zdjęcie.

- Jezu, Bella - rzuciłam. - Jak zwykle wywołujesz poczucie winy, tak?

Usłyszałam jej cichy chichot.

- To nie jest zabawne, Isabello Marie Swan - ostrzegłam. - Jeśli mam zamiar 

być twoją pielęgniarką, myślę, że jesteś winna mi coś w zamian.

- W porządku - śmiała się. - Wszystko, co zechcesz, Al.

Uśmiechnęłam się szatańsko. - Zabiorę cię w weekend na długie zakupy do 

Seattle i kupię ci cokolwiek uznam za konieczne.

-   Alice   -  Bella  jęknęła.  -   Nie  wydawaj  swoich   pieniędzy  na   mnie,   na  miłość 

boską. Daj je biednym ludziom.

67

background image

-   Bella,   kochanie,   uważam,   że   twoja   garderoba   to   biedni   ludzie   - 

poinformowałam ją delikatnie. - Teraz mamy umowę?

- Tak - westchnęła cicho. - Jeden cały piekielny weekend w zamian za większy 

udział w przedstawieniu szkolnym.

Skinęłam głową z aprobatą. Kompromis był łatwy z Bellą.

- Chcesz mi pomóc przekonać Ema? - Bella szepnęła nerwowo.

Wybuchnęłam   śmiechem.   -   Emmett??   W   sztuce   szkolnej?   Ta,   powodzenia   z 

tym, B.

- Ty jesteś moim szczęśliwym czarem - Bella skamlała. - Proszę, Al? Włączę go 

teraz na naszą linię.

- Ta, zostanę na linii - odpowiedziałam niedbale. - Mam zamiar korzystać z tego 

argumentu.

Bella mruczała pod nosem przed wybraniem numeru Emmetta.

- Halo? - odpowiedział.

- Hej Em - Bella przywitała się swoim słodkim głosem, który zawsze zmusza cię 

do robienia czegokolwiek.

- Co chcesz, Bella? - Emmett westchnął.

- Skąd wiesz, że chcę o coś prosić? - Bella zapytała niewinnie. - Może po prostu 

chcę porozmawiać z moim dobrym przyjacielem Emmettem Simonem McCarty'm.

Emmett prychnął. - Mogę nie być książkowo inteligentny, Bella, ale znam moją 

najlepszą przyjaciółkę całkiem dobrze. Używasz tego głosu, a jeśli chciałaś tylko 

porozmawiać   o   czymś,   co   nie   wiąże   mnie   z   zawstydzeniem   się,   to   mogłaś   po 

prostu przyjść do domu.

Bella sapnęła. - Nie wiedziałam, że jestem taka przewidywalna.

- Jesteś - Emmett i ja odpowiedzieliśmy w tym samym czasie.

Mogłam   praktycznie   zobaczyć   wkurzoną   Bellę   z   frustracji   w   tej   chwili.   Ona 

naprawdę była przewidywalna, gdy raz ją poznałeś.

- Dobra - Bella zaczęła. - Wiecie, że mam grać w jesiennym przedstawieniu? 

Cóż,   po   prostu   pomyślałam,   że   to   by   było   naprawdę   słodkie,   gdyście   może... 

jakbyście chcieli wejść w to jutro po szkole.

Nastąpiła pauza.

- Poważnie, Bella? - Emmett zapytał sceptycznie.

-   Alice   już   powiedziała,   że   to   zrobi   -   Bella   zaskomlała.   -   Proszę,   Emmett? 

68

background image

Potrzebuję cię tam.

- Co dostanę w zamian za to? - Emmett zapytał.

- Wszystko, co chcesz - Bella nalegała prędko.

- Wszystko? - Emmett sprawdził.

- Wszystko - Bella zapewniła go. A potem dodała. - W granicach rozsądku.

-   Jestem   pewien,   że   mogę   pomyśleć   o   odpowiednim   zajęciu   jutro   -   Emmett 

szepnął w zamyśleniu. - Mamy umowę, Bella.

- Dziękuję! - Bella zawołała z radością.

Przewróciłam oczami. Dziewczyna zawsze dostawała to, co chciała.

* * *

Rosalie

Malowałam   paznokcie   w   moim   pokoju,   jak   robiłam   w   każdą   środę.   To   była 

tradycja. Zawsze potrzebowałam wszystkiego, żeby wyglądać idealnie.

Moja komórka zawibrowała na poduszce. Uśmiechnęłam się, jak pomyślałam o 

wszystkich   możliwościach,   którzy   faceci   mogli   do   mnie   napisać.   Nie   miałam 

żadnej zabawy z chłopakiem przez jakiś czas...

Otworzyłam telefon bez sprawdzania, kto to był. Lubiłam niespodzianki.

Chcesz zrobić mi wielką przysługę? :Cullen:

Przewróciłam   oczami   i   uśmiechnęłam   się.   Ostateczna   nagroda   napisała   mi. 

Edward był prawdopodobnie jedynym chłopakiem, który nie chciał uprawiać ze 

mną seksu. Więc to sprawia, że chcę go jeszcze bardziej.

Nie, Edward, NIE będę udawała podekscytowanej! :Rosie:

Uwielbiałam   drażnić   się   z   nim.   To   było   po   prostu   zbyt   cholernie   łatwe   i 

przyjemne. On zawsze bierze wszystko na poważnie.

69

background image

Ha ha, jesteś zabawna, Rose. Ale poważnie. Potrzebuję przysługi. :Cullen:

Jakiej? :Rosie:

Pójdziesz, proszę, na przesłuchanie do szkolnego przedstawienia jutro ze mną? 

Nie chcę być sam ze Swan. :Cullen:

Gapiłam się na swój telefon. On był poważny?

Rosalie Lynn Hale NIE zagra w jesiennym przedstawieniu, Cullen. :Rosie:

Chodź, Rose. Zrobię wszystko. :Cullen:

Uśmiechnęłam się szatańsko. Tego mogłabym użyć tego na swoją korzyść.

Wszystko? :Rosie:

Wszystko w granicach rozsądku. :Cullen:

Jestem pewna, że mogę pomyśleć o czymś jutro. :Rosie:

Już   wiedziałam,   co   miałam   zamiar   mu   zaproponować.   Chciałam   po   prostu, 

żeby to wyglądało, jakbym musiała pomyśleć o tym.

Dzięki, Rose. Naprawdę to doceniam. :Cullen:

Ta, pewnie, pewnie. Tylko nie spodziewaj się wielkich wyników. :Rosie:

Nie spodziewałem się niczego więcej od ciebie, Rose, haha. :Cullen:

Uśmiechnęłam się i zamknęłam telefon. Sztuka, eh? To może poprowadzi mnie 

do   spodni   Edwarda,   jeśli   wszystko   poszłoby   zgodnie   z   planem,   który 

zaplanowałam   w   mojej   głowie.   Może   mogłabym   być   Julią   a   Edward   Romeem. 

70

background image

Edward nie powiedział, czy dostał już rolę, czy nie...

- Jasper! - zawołałam. - Chodź tu.

Jasper   wdrapał   się   po   schodach   i   wszedł   do   mojego   pokoju.   Był   bardziej 

pasywnym bliźniakiem z naszej dwójki.

- Co, Rose? - zapytał ostrożnie.

- Czy wiesz, że Edward ma grać w jesiennej sztuce? - zapytałam, patrząc na 

moje paznokcie.

Spojrzałam w górę, kiedy Jasper nie odpowiedział. Był zarumieniony. Co do 

cholery?

Skinęłam na niego, aby mi odpowiedział.

- Ta - żachnął się.

- Dlaczego jesteś cały zdenerwowany i zarumieniony, i obrzydliwy? - zażądałam, 

wkurzona.

- To n-nic, Rose - wyjąkał. - Naprawdę.

- Powiedz mi - rozkazałam. 

- Rose...

- Powiedz mi, Jasper - rzuciłam. 

- W porządku - odparł z oburzeniem. - Alice Brandon mi powiedziała.

Moja   wściekłość   stała   się   bardziej   wyrazista.   -   Dlaczego   rozmawiasz   z   Alice 

Brandon?

Wzruszył ramionami i odwrócił wzrok, rumieniąc się jeszcze bardziej.

Przewróciłam oczami. - Jazz, to dobrze, jeśli ją lubisz. Ona jest w porządku. Ale 

Swan z drugiej strony...

Jasper uśmiechnął się do mnie. - Ta, Alice jest cudowna.

Uśmiechnęłam się na jego entuzjazm do tej dziewczyny. To był pierwszy raz, 

kiedy widziałam go w ten sposób.

- Tylko bądź ostrożny - ostrzegłam go. - Jest w oddziale Swan i nie chcę widzieć 

cię wciągniętego do środka.

Jasper skinął głową i ruszył do drzwi.

-   Och,   Jazz?   -   zawołałam,   przypominając   sobie,   dlaczego   wezwałam   go   do 

mojego pokoju. - Będziesz też w sztuce?

Jasper kiwnął głową, nie patrząc na mnie. - Jestem częścią załogi. Jestem na 

światłach, tak myślę.

71

background image

Skinęłam głową, zadowolona. - Dobra, dzięki, Jazz. Do zobaczenia rano.

- Branoc, Rose - wymamrotał przed wyjściem z pokoju.

No, no, no. Ta sztuka będzie w pełni wojną Swan kontra Cullen. Soczyście.

72

background image

Rozdział 10

Shakespeare and Chemistry

(Szekspir i chemia)

Szekspir był nie mężem wieku, ale mężem wszech wieków!

- Ben Jonson

Emmett

- Dobrze - pani Wallace zawołała, próbując uchwycić uwagę wszystkich.

Mruknąłem pod nosem. Dlaczego pozwoliłem Belli zaciągnąć się na to cholerne 

przesłuchanie? Och, racja. Jedna dobrowolna przysługa. Czy moja przysługa jest 

warta tego wszystkiego?

Jest jedna seksualna fantazja, którą chcę osiągnąć, i mam zamiar wziąć Bellę, 

aby pomogła mi z tym.

Chcę   Rosalie   Hale.   Ona   jest   szaloną   suką,   jaką   kiedykolwiek   spotkałem,   a 

poznałem wiele kobiet. Trudno tak myśleć o jej szyderstwie do mnie, podczas gdy 

ona jest na górze...

Dobra, czas się zatrzymać. Nie potrzebuję być niewygodnie twardy przez jakieś 

dwie pieprzone godziny.

Tak czy inaczej, mógłbym użyć Belli, aby Rosalie była zazdrosna. Jakoś. Nie 

wiem, czy ona nawet pamięta moje imię, ale  grzmociliśmy się  w pierwszej klasie 

po śmiałej imprezie.

Byłem jej pierwszym. I, kurwa, nigdy nie czułem się tak źle po tym. Następne 

kilka tygodni było piekłem dla naszej małej grupy. Zostałem uznany za cherry 

popper

1

  i stałem się naprawdę popularny, ku przerażeniu Rosalie. Alice złowiła 

Cherry popper - określenie mężczyzny, kiedy uprawia seks z dziewicą.

73

background image

swoimi szelkami jeansy Jamesa jakoś w szkole i nauczyciel, pan Gray, pomógł im 

z tym. Alice wyzywała ją od dziwek wiele razy, dopóki nie dotarłem do każdego. I 

Bella. Kurwa, to skończyło się, kiedy się zaczęło, naprawdę. Była zarozumiałym, 

małym gównem w pierwszej klasie i użyła to na swą korzyść.

Nie   trzeba   dodawać,   że   zaczęliśmy   liceum   bardzo   dobrze,   jeśli   tak   mogę 

powiedzieć.

- Panna Swan, pan Cullen - pani Wallace zaćwierkała. - Moglibyście przeczytać 

akt pierwszy, scenę piątą? Kawałek, gdzie Romeo i Julia rozmawiają?

Bella sapnęła koło mnie i wstała, spotykając Cullena w środku naszego koła 

dramatu.

- Śmiało, Edwardzie - pani Wallace zachęcała.

Cullen   westchnął.   Nie   chciał   tu   być.   Cóż,   kurewska   szkoda,   chłoptasiu. 

Kurewsko się przyzwyczajaj.

-  Jeśli  dłoń  moja,  co   tę   świętość  trzyma,/  Bluźni  dotknięciem:  zuchwalstwo 

takowe/ Odpokutować usta me gotowe/ Pocałowaniem pobożnym pielgrzyma

1

  

zacytował bezbarwnym tonem.

Pani   Wallace   gapiła   się   na   niego,   a   on   przewrócił   oczami.   Czuję   twój   ból, 

człowieku.

Później   Bella   zaczęła   i   musiałem   uważać.   Pan   wie,   że   zada   milion   pytań   o 

swoim   dzisiejszym   występie.   Nawet   jeśli   nienawidziła   Cullena,   kochała   te 

trudniejsze rzeczy. Szekspir był jej wzorem czy jakimś gównem.

-   Mości   pielgrzymie,   bluźnisz   swojej   dłoni,/   Która   nie   grzeszy   zdrożnym 

dotykaniem;/ Jestli ujęcie rąk pocałowaniem,/ Nikt go ze świętych pielgrzymom 

nie broni - odpowiedziała z klasycznym akcentem, prawie oddając swoje serce i 

duszę w tę rolę, którą już miała.

- Bardzo dobrze, Bello - pani Wallace pochwaliła z klaśnięciem i uśmiechem. - 

Niech spróbuje pan tak, panie Cullen.

Widziałem   konkurencyjne   iskry   w   jego   oczach.   Był   to   ten   sam   błysk,   który 

widziałem przed każdą grą, w którą razem graliśmy. To były te same iskry, które 

widziałem, zanim wygrywaliśmy. Uważaj, Bella, ten chłopak jest w swoim żywiole.

-   Nie   mająż   święci   ust   tak   jak   pielgrzymi?   -   Cullen   odpowiedział,   głosem 

głębokim   i   ochrypłym.   To   kurewsko   obchodziło   mnie.   Poczułem   się,   jakbym 

1 Wszystkie cytaty Romea i Julii pochodzą z przekładu Józefa Paszkowskiego.

74

background image

wparował w czasie seksu, aby zrobić horyzontalną kłótnie.

-   Mają   ku   modłom   lub   kornej   podzięce   -   Bella   mruknęła   groźnie.   To   było 

ostrzeżenie dla Cullena. Ich walki załamują mnie czasami.

-   Niechże   ich   usta   czynią   to   co   ręce;/   Moje   się   modlą,   przyjm   modły   ich, 

przyjmij - Cullen odpowiedział z wielkim ogniem.

Dzieciak nie wiedział, co mówi, to oczywiste. Oglądałem ten film wystarczająco 

dużo razy z moimi dziewczynami, żeby wiedzieć, że Romeo i Julia całują się w tej 

scenie. Oparłem się chęci parsknięcia. To powinno być dobre.

Bella gapiła się na Cullena, kiedy wypowiedziała. - Niewzruszonymi pozostają 

święci,/ Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci.

Cullen spojrzał w dół na skrypt, oczywiście nie patrząc, co miał do zrobienia. 

Uderzyłbym go w te cholerne usta pielgrzyma, jeśli by ją pocałował.

Ale kontynuował dalej. - Ziść więc cel moich, stojąc niewzruszenie,/ I z ust 

swych moim daj wziąć rozgrzeszenie. - Chwycił Bellę i pocałował ją czule w usta.

Całe pomieszczenie wybuchło śmiechem i pani Wallace płakała łzami radości.

Bella w końcu się odsunęła, wycierając usta swoim rękawem. Och, chłopaku, 

całkowicie ją wkurzyłeś. Prawie oczekiwałem dymu wychodzącego z jej uszu.

-   Co,   do   diabła,   Cullen?   To   jest  przesłuchanie,   nie   cholerna   produkcja 

Broadway'u! - zawołała gniewnie.

Cullen   tylko   patrzył   oszołomiony.   Bella   usiadła   obok   mnie,   nadal   wściekła. 

Cullen skrzywił się i nie patrzył na nic szczególnego przed powolnym podążeniem 

z powrotem do Rosalie, i usiadł obok niej. Szczęśliwy drań.

- Chcesz, żebym zrobił mu jakieś czarne oczy, Bella? - zapytałem, dyskretnie 

wpatrując się w niego cały czas.

- Wolę zrobić to sama - wyburczała, krzyżując ramiona i gapiąc się na Cullena. 

- I tak muszę się uczyć u niego dziś wieczorem.

Zaśmiałem się. Bella zawsze wariowała przy Cullenie. Zazwyczaj jej nienawiść 

do niego rozbrajała mnie. Cholera, czasami nawet pomagałem popchnąć to dalej. 

Ale już nigdy więcej. Cullen nie przekroczył granicy, on, kurwa, tańczył, kończąc 

to z uśmiechem na twarzy. Nie widział jeszcze mojej furii.

Pani Wallace w końcu ściągnęła wszystkich w dół.

- Dobrze, teraz każdy, kto chce rolę Merkucja niech wyjdzie, proszę!

Bella  trąciła  mnie   łokciem.   -  To   jest   zabawny  gość,   pamiętasz?   Opowiada   o 

75

background image

seks...

- Dość powiedział - zapewniłem ją, wstając.

-   Dobrze,   akt   pierwszy,   scena   czwarta   -   pani   Wallace   ogłosiła.   -   Wszyscy 

będziecie recytować monolog królowej Mab. To wszystko.

Spojrzałem   na   to.   Gówno   było   długie.   Przeniosłem   się   na   koniec   linii,   więc 

mogłem mieć czas, aby doskonalić moje przemówienie.

Inni kolesie byli chujowi. Na pewno miałem dobrą szansę na sprawienie tym 

przyjemności Belli. Nadawała się do tego, kiedy powiedziałem jej o mojej korzyści.

- Panie McCarty? - pani Wallace zapytała. - Jest pan gotowy?

Skinąłem   głową   z   szerokim   uśmiechem.   Później   zacząłem   mówić   z   moim 

najlepszym,   dupkowatym,   szekspirowskim   głosem.   -   Snadź   się   królowa   Mab 

widziała   z   tobą;/   Ta,   co   to   babi   wieszczkom   i   w   postaci/   Kobietki,   mało   co 

większej   niż   agat/   Na   wskazującym   palcu   aldermana,/   Ciągniona   cugiem 

drobniuchnym atomów,/ Tuż, tuż śpiącemu przeciąga pod nosem./ Szprychy jej 

wozu   z   długich   nóg   pajęczych;/   Osłona   z   lśniących   skrzydełek   szarańczy;/ 

Sprzężaj z plecionych nitek pajęczyny;/ Lejce z wilgotnych księżyca promyków;/ 

Bicz   z   cienkiej   żyłki   na   świerszcza   szkielecie;/   A   jej   forszpanem   mała,   szara 

muszka/ Przez pół tak wielka jak ów krągły owad,/ Co siedzi w palcu leniwej 

dziewczyny;/ Wozem zaś próżny laskowy orzeszek;/ Dzieło wiewiórki lub majstra 

robaka,/   Tych   z   dawien   dawna   akredytowanych/   Stelmachów   wieszczek.   W 

takich to przyborach/ Co noc harcuje po głowach kochanków,/ Którzy natenczas 

marzą o miłości. - Wypchnąłem biodra z krótkim śmiechem, a następnie całe koło 

dołączyło w śmiechu.

-   Niech   pan   siada,   panie   McCarty!   -   pani   Wallace   zawołała.   Jej   twarz   była 

czerwona jak pomidor. - Ale bardzo dobrze.

Parsknąłem i opadłem na moje krzesło pomiędzy Alice i Bellą.

Jeszcze   kilka   ról   zostało   wypróbowanych,   a   następnie   zaczęły   się   castingi 

niańki Julii. Alice i Rosalie wstały. To będzie ciekawe.

Rosalie poszła pierwsza i była dobra, ale wyglądała jeszcze lepiej. Byłem pewny, 

że Merkucjo miał zabawną scenę z niańką.

Alice   zaczęła   mówić   i   moje   uszy   automatycznie   zaczęły   słuchać.   Byłem 

całkowicie pokonany przez moje dziewczyny.

- Mniej czy więcej, czy okrągło,/ Ale dopiero w wieczór na świętego/ Piotra i 

76

background image

Pawła skończy lat czternaście./ Ona z Zuzanką, Boże zbaw nas grzesznych!/ Były 

rówieśne. Zuzanka u Boga –/ Byłże to anioł! ale, jak mówiłam,/ Julcia dopiero na 

świętego   Piotra/   I   Pawła   skończy   spełna   lat   czternaście./   Tak,   tak;   pamiętam 

dobrze. Mija teraz/ Rok jedenasty od trzęsienia ziemi;/ Właśnie od piersi była 

odsadzona./   Spomiędzy   wszystkich   dni   bożego   roku/   Tego   jednego   nigdy   nie 

zapomnę./   Piołunem   sobie   wtedy   pierś   potarłam,/   Siedząc   na   słońcu   tuż   pod 

gołębnikiem./ Państwo byliście tego dnia w Mantui./ A co? mam pamięć? Ale jak 

mówiłam,/   Skoro   pieszczotka   moja   na   brodawce/   Poczuła   gorycz,   trzeba   było 

widzieć,/ Jak się skrzywiła, szarpnęła od piersi;/ Gołębnik za mną: skrzyp! a ja 

co żywo/ Na równe nogi: hyc!

-   Dziękuję,   panno   Brandon!   -   pani   Wallace   przerwała,   zanim   Alice   mogła 

dokończyć swój monolog.

Alice uśmiechnęła się i szybko ukłoniła się przed wróceniem na swoje miejsce 

obok mnie.

- Myślę, że każdy spróbował, aby dostać się do czegoś - pani Wallace szepnęła, 

spoglądając w dół na swoją kartkę. - Tak, każdy wyrecytował monolog. Wszyscy 

byli absolutnie  świetni i cieszę  się, widząc tak dużo pasji do gry! Rolę, oprócz 

Romea i Julii, zostaną wybrane dzisiaj i wywieszę na tablicy ogłoszeń na zewnątrz 

głównego gabinetu jutro. Bella, Edward, pracujcie nad tekstem tak często, jak to 

możliwe, i przyjdźcie odebrać swoje godzinne arkusze. Każdy inny może już iść!

Wszyscy  wstali  i  wyszli.   Alice   i  ja  mieszkaliśmy  koło   siebie,   więc  zawsze   na 

zmianę   prowadziliśmy.   Naprawdę   nie   mogłem   się   już   doczekać   jej   małej 

podwózki...

* * *

Chemia może być dobra i zła. Chemia jest dobra, kiedy kochasz. Chemia jest zła, 

kiedy niszczysz.

- Adam Sandler

Miłość jest sprawą chemii, ale seks jest sprawą fizyki.

77

background image

Edward

Wow. Właśnie pocałowałem mojego wroga i podobało mi się to. Było bez języka 

czy jakiejkolwiek odpowiedzi od niej. Ale nie oderwała się szybko i jestem pewien, 

że nie z powodu mojej nieludzkiej siły. Też jej się to podobało.

Przetrwanie półtorej godziny na słuchaniu ludzi, próbujących mówić z powagą, 

było torturą. Kiedy mogłem, do cholery, uciec od niej?

Kuuurwa.   Ona   również   przychodziła   dzisiaj   do   mojego   domu!   Pieprzona 

biologia, pieprzone korepetycje, pieprzony Allan, pieprzona Bella... Hmm. Podoba 

mi się ten pomysł. Co?! Ha. Nie, nie podoba się. Tak dobrze.

To, co było na przesłuchaniu, było podobne do mnie. Mówienie sobie, że  nie 

podoba   mi   się   pomysł   z   Bellą   sprawiał,   że   im   bardziej   myślałem   o   tym,   tym 

bardziej tego chciałem. To prawdopodobnie najwięcej miało do czynienia z faktem, 

że nigdy nie będę jej miał. Zakazany owoc smakuje najlepiej, i całe to gówno.

Powoli spojrzałem na nią. Mam na myśli, nie była Jessicą Albą, ale jeśli Bella 

Swan nie byłaby Bellą Swan, wziąłbym ją na twardą jazdę w sekundę.

Była niska; prawdopodobnie sięgała do moich obojczyków, ale ubrania, które 

nosiła, sprawiały, że jej nogi były długie. Jak obcisłe spodnie do jogi, które miała 

na   sobie   dzisiaj.   Cholera,   tak   dobrze   w   nich   wyglądała.   Miała   najdoskonalszy 

tyłek na świecie; nawet musiałem to przyznać, kiedy nasze drużyny footballowe 

rozmawiały   o   kobietach.   Miała   zajebistą   figurę,   która   była   o   wiele   lepsza   niż 

jakiejś modelki. Miała krzywizny we wszystkich właściwych miejscach, ale była 

nadal chudsza od większości dziewczyn. Jej piersi nie były wielkie, ale nie byłem 

fanem dużych cycków. Wyglądały, jakby były nieco większe niż moja garść, które 

byłyby   doskonałe.   Miała   smukłą   szyję,   która   automatycznie   sprawiała,   że 

myślałem o wdzięku, którego Bella nie miała. Jej skóra była prawie przezroczysta, 

ale to pasowało do niej. Była kremowa i kiedy rumieniła się, Panie pomóż mi, bo 

byłbym kłamcą, gdybym powiedział, że gówno mnie to obchodzi. Miała dołek w 

brodzie, gdy uśmiechała się, i to było słodkie. Jej usta były nierówne i wydęte, i 

doskonale całuśne. Jej oczy były ciemnobrązowe, ale byłem pewien, że widziałem 

w   nich   drobinki   złota   i   zieleni,   kiedy   miałem   ją   pocałować.   Jej   włosy   były 

pofalowane   i   bogate   w   czekoladowy   brąz,   i   na   pewno,   cholera,   wyglądały   na 

78

background image

miękkie.

Więc, tak, Bella Swan miała zajebiste ciało, które działało na mnie od czasu do 

czasu. Mogłem to znieść.

Ale   chyba   nie   tak   szybko.   Sam   na   sam   w   moim   pokoju   byłoby   trudne   bez 

utraty mojego chłodu. Może zabrać ze sobą Des, która powstrzymałaby mnie od 

robienia głupstw.

Pani Wallace powiedziała Belli i mnie, żebyśmy pracowali nad naszymi tekstami 

tak   często,   jak   to   możliwe,   i   swego   rodzaju   byłem   tym   podekscytowany. 

Musieliśmy popracować nad całowaniem trochę bardziej i może mógłbym poczuć 

te pewne siebie cycki...

Nie, Edwardzie, ona jest cholernym Swanem, pamiętasz? Masz ją nienawidzić, 

odkąd   pamiętasz.   Ona   pociągnie   cię   w   dół   i   będzie   robiła   tobie,   głupia   dupa, 

dowcipy cały czas.

Ale, kurwa, będę przeklęty, jeśli nie podobała mi się nienawiść, którą żywiła do 

mnie. Pomysł wyzwania intryguje mnie, i kto byłby lepszym wyzwaniem niż sama 

Bella Swan? Musiałbym faktycznie popracować, aby wskoczyć jej w spodnie. A 

może byśmy nawet walczyli, tuż przed naszym pieprzeniem. To był jedyny powód, 

żeby   zatrzymać   Tanyę.   Walczyliśmy   zaciekle,   a   następnie   był   niesamowity, 

wściekły seks. I swego rodzaju tęskniłem za tym.

Jezu Chryste, Cullen! Macie razem działać. To nigdy nie może się wydarzyć i 

nie chcesz, żeby się wydarzyło. Pamiętasz czas, gdy namalowała kutasa na twojej 

twarzy, kiedy zasnąłeś na angielskim, czy czas, gdy rzuciła brudne prezerwatywy 

na   przednią   szybę   twojego   samochodu,   podczas   gdy   starałeś   się   przekonać 

Hiszpańską studentkę z wymiany?

Skinąłem   z   satysfakcją,   a   następnie   wstałem,   żeby   zabrać   swój   godzinny 

arkusz i porozmawiać z diabłem w przebraniu.

Pani   Wallace   spojrzała   na   zegarek.   -   Wy   dwoje,   miłej   kolacji   i   sesji   nauki! 

Muszę jutro wywiesić harmonogram prób.

Cholera. Kolacja też? Ona zje z rodziną? Cholera! Czy tata będzie w domu? To 

znaczy, nie miał nic przeciwko Belli, ale nadal była Swanem.

Chrząknąłem nerwowo, kiedy pani Wallace zostawiła naszą dwójkę samą.

- Czy możesz podwieźć mnie do domu? - Bella zapytała kamiennym głosem. - 

Moja ciężarówka jest zepsuta w tej chwili i jeśli nie wiesz mieszkam na farmie, 

79

background image

mogłabym przejść się, ale naprawdę nie chcę iść pięć kilometrów.

Spojrzałem na nią, oszołomiony przez jej długie narzekanie.

- I, jeśli byśmy mogli przejść przez to bez twojego całowania mnie, to było by 

świetnie - dodała z chłodem w głosie, uśmiechając się szeroko do mnie.

- Uch, tak, pewnie - mruknąłem, zmieszany jak kurwa. - Żadnego całowania 

brzmi doskonale.

- Dobrze, więc skończmy z tym - Bella wymamrotała, podnosząc swoją kurtkę i 

plecak z książkami, i skierowała się w stronę drzwi.

Podążyłem za nią na zewnątrz, na deszcz, do mojego Volvo. Odblokowałem go, 

a ona wsiadła na miejsce pasażera. Mógłbym powiedzieć, że była nadal zła na 

umiejętności mojego całowania.

Wsiadłem i odpaliłem samochód. Kierowałem się do mojego domu.

Był upał, a Bella nadal się trzęsła. Pociłem się, ale myślałem, że to dlatego, że 

jestem   tak   cholernie   zdenerwowany   Bellą   widzącą   mojego   tatę   i   jego 

nieuprzejmość, czy, co gorsza,  mówiącą coś nieuprzejmego do niego.

Im było cieplej w samochodzie, tym Belli zapach stał się silniejszy. Jej perfumy 

lub odżywka, lub cokolwiek pachniało jak truskawki i pewnego rodzaju kwiaty, o 

które mama dbała w ogródku na zewnątrz.

Zastanawiałem się, jakby ona wtedy pachniała, gdyby była pode mną... Jebcie 

moje życie, to było śmieszne. Uderzyłem się w głowę dziś rano? Czy ja jeszcze się 

nawet nie obudziłem?

Dyskretnie   uszczypnąłem   swoje   udo   tak   mocno,   jak   mogłem.   Nie,   to 

rzeczywistość. Bella Swan zawróciła mną, jak nigdy nikt wcześniej.

Zajechaliśmy pod mój dom i nigdy nie byłem bardziej wdzięczny, żeby wydostać 

się z mojego samochodu, w całym moim życiu.

Poprowadziłem Bellę przez garaż do przedsionka. Wszyscy byli już w domu.

-   Edwald   jest   w   domu!   -   Des   zapiszczała,   kiedy   wyskoczyła   zza   rogu   do 

przedsionka. Skoczyła w moje ramiona i złożyła wielki, mokry pocałunek na moim 

policzku.

Zaśmiałem się i przytuliłem ją mocno. - Hej małpko. Co na kolację?

-   Ghetti   i   mięsny   sos   -   Des   odpowiedziała   z   wielkim   uśmiechem.   Potem 

zauważyła Bellę. - Panna Bella! Co ty tu lobis?

Bella uśmiechnęła się, ujawniając swój cholerny, ładny dołeczek. - Twój brat 

80

background image

pomoże mi z zadaniem domowym, tak jak ja tobie w przedszkolu.

Des chwyciła rękę Belli i pociągnęła ją w dół do swojej wysokości. Zauważyłem, 

że Bella nie musiała zniżać się zbyt nisko.

- Czy Edwald był miły dla ciebie? - spytała cicho. - Bo jeśli nie, to powiem 

mamie.

Bella roześmiała się cicho. - Nie, Des, myślę, że mogę poradzić sobie sama. - 

Obie spojrzały na mnie, a później na siebie i zachichotały.

Huh? Och, racja. Moje czarne oko było nadal bardzo widoczne.

- Edward! Przyprowadź Bellę i Des do stołu! - mama wołała z jadalni.

Des chwyciła rękę Belli i gadała o jakichś jej przyjaciołach z przedszkola. Bella 

uśmiechała się i słuchała uważnie. Jezu, nic dziwnego, że Des lubiła ją bardziej 

ode mnie. Była bardziej cierpliwa dla Des niż ja byłem.

-   Mamo,   moze   panna   Bella   usiąść   psy   mnie?   Plooosę?   -   Des   skomlała, 

stawiając na swoją najlepszą nadąsaną minę.

Mama westchnęła z zadowolonym uśmiechem na twarzy. - Oczywiście, Bella 

może usiąść obok ciebie, Des.

Des wybuchnęła swoim głupiutkim śmiechem i szarpnęła Bellę do siedzenia 

między nią a mną. Niezręcznie...

Mama przyniosła już pełne talerze dla nas wszystkich.

- W porządku, wszyscy, wcinajcie - mama ogłosiła, siadając pomiędzy Des a 

tatą.

Mama   zaczęła   rozdzielać   Des   spaghetti,   tata   zaczął   nawijać   swoje   na   łyżkę, 

Bella miała już kęs w buzi, a Des teraz używała swoich rąk do jedzenia. Wszystko 

wydawało się tak... normalne. Jakby Bella  należała  tutaj. Cholera, mama i Des 

już ją kochały, ja chciałem ją pieprzyć, a tata tolerował ją. Trudno było uwierzyć, 

że tydzień temu dałbym sobie zrobić laskę przed pozwoleniem jej być nawet blisko 

mojego domu.

-   Jak   poszły   przesłuchania?   -   mama   zapytała,   kiedy   przyniosła   talerz   z 

grzankami czosnkowymi.

Wzruszyłem ramionami. - W porządku. Mamy już nasze role, więc w zasadzie 

tylko siedzieliśmy.

Bella strzeliła do mnie dyskretnym, wyzywającym spojrzeniem.

-   Co   myślisz,   Bello?   -   moja   mama   zapytała   z   uśmiechem.   -   Wy   dwoje 

81

background image

recytowaliście coś?

Cholera.

- Myślę, że to poszło wystarczająco ciekawie...

Cholera.

- ...Tak, recytowaliśmy nasz pierwszy kawałek dialogu razem...

Cholera.

- ...I był on tak bardzo ciekawy!

Cholera.

- Dlaczego? - moja mama zapytała, marszcząc swoje czoło.

Och, kurwa.

Bella uśmiechnęła się podstępnie do mnie. Miała zamiar wprowadzić mnie w 

jakiś wielki kłopot.

- Och, nie wiem, Edward i ja prawie rywalizowaliśmy i domyślam się, że to 

przeszło też w dramat. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty, to było super intensywne. 

Musieliśmy wyrecytować część, gdzie Romeo i Julia po raz pierwszy się spotykają, 

wiecie, ich pierwszy pocałunek.

Tata zakrztusił się tym, co jadł.

- Carlisle! - mama zawołała, klepiąc go po plecach. - Jezu Chryste!

Bella wyglądała na poważnie zaniepokojoną.

- T-tak mi przykro, doktorze Cullen - wyjąkała, wyraźnie zdenerwowana przez 

zrzucenie tego na niego. - Nie chciałam pana zaskoczyć.

Tata potrząsnął głową, biorąc łyk wody. Przełknął i westchnął.

- Nie, Bello, to nie twoja wina, to tylko, uch, zbieg okoliczności - zapewnił ją. - 

Ale proszę, kontynuuj.

Bella wyglądała na wstrząśniętą.

-   Ta,   pocałowałem   ją   -   kontynuowałem   za   nią.   -   Utknąłem   w   tej   scenie   i 

przypadkowo pocałowałem ją. - Spojrzałem na Bellę. - Czy przeprosiłem za to?

- Nie - szepnęła cicho, jej policzki oświetlił mały rumieniec. Cholera, wyglądała 

dobrze.

- Więc wybacz - przeprosiłem, spoglądając z powrotem na swój talerz.

- Uch, proszę bardzo - Bella wyjąkała. - Mam na myśli, że wybaczam ci.

Każdy powstrzymywał uśmiech na jej pomyłkę. Nawet tato. Zobacz, możemy 

być grzeczni...

82

background image

Posiłek   kontynuowaliśmy   z   mniejszym   stresem,   gdy   mówiliśmy   o   Des   i 

przedszkolu   oraz   pracy   po   szkole   i   uczelniach.   Bella   szła   na   uniwersytet   w 

Seattle, aby zostać pisarką.

- Ach, the U of W

1

, huh? - tata zapytał z dumą. - Wziąłem tam moją specjalność 

medycyny, wspaniała szkoła.

Bella zarumieniła się. - Tak, cieszę się, że tam pójdę.

Spojrzałem na zegarek. Była już siódma i nadal miałem zadanie domowe do 

zrobienia.

- Możecie Belli i mi wybaczyć? - zapytałem mamy. - Będę potrzebował pełnej 

godziny nauczania tutaj, a jeszcze mam też jakieś zadanie domowe z angielskiego 

do zrobienia.

- Oczywiście - mama przyznała z uśmiechem. - Zostaw otwarte drzwi, kochanie.

Byłem   przerażony.   -   Jezu,   mamo!   Dlaczego   nie   powiesz   mi,   żeby   nosić 

prezerwatywy, podczas gdy nie akceptujesz tego.

Usłyszałem Bellę zatykającą swoją dłonią usta za mną. Tata gapił się na mamę.

- Edward! - mama zawołała, zasłaniając rękami uszy Des. - Maniery! Język!

- Wybacz - mruknąłem, próbując ukryć swój uśmiech. - Chodź, Bella.

Poprowadziłem   ją   po   schodach   do   mojego   pokoju.   Kiedy   w   nim   była,   lekko 

zamknąłem drzwi i zacząłem cicho chichotać. Słyszałem Belli śmiech za sobą.

- Twoja mama jest kapitalna, Edwardzie - Bella wydyszała.

- Mów mi o tym - odparłem, wciąż chichocząc.

Bella otarła oczy, a później wyciągnęła swój zeszyt od biologii i podręcznik.

Nadal   się   uśmiechała,   kiedy   powiedziała.   -   Moja   mama   jest   całkowitym 

przeciwieństwem. Powiedziałby, żeby zamknąć drzwi i nosić prezerwatywy, i coś 

na wzór „To moja dziewczynka”.

Zaśmiałem   się   krótko.   Zawsze   słyszałem,   że   Renee   Swan   była   naprawdę 

specyficzna.

Bella potrząsnęła głową ze słodkim uśmiechem, zanim przerwała. - Gdzie mnie 

chcesz?

Nagą w łóżku. - Uch, na podłodze byłoby najlepiej.

Usiadła właśnie tam, gdzie była i otworzyła swój zeszyt do pierwszego zadania, 

które mieliśmy.

The U of W - the University of Washington

83

background image

Tylko   rozmawialiśmy   o   biologii   przez   następną   godzinę,   ale   mój   umysł 

wędrował do miejsc, których nigdy nie odwiedzę w prawdziwym życiu.

Takich jak...

Czy   ubierze   się   dla   mnie   jak   nauczycielka   podczas   sesji   nauki   ze   swoimi 

zaskakująco seksownymi okularami?

Czy ubierze się jak cheerleaderka po jednej nocy footballu?

Czy była dobra w striptizie?

Czy była dobra w lap dance

1

?

Czy jej wydęte usta były zdolne?

Czy chciałaby, żebym mówił do niej sprośne rzeczy?

Czy chciałaby brutalnie?

Czy chciałaby być dla mnie brutalna?

I to, które najbardziej mnie zaskoczyło:

Czy ona kiedykolwiek była zdegustowana naszą walką?

To znaczy, w pewien sposób skończyłem to, zwłaszcza teraz, kiedy chciałem 

pieprzyć ją na sześć sposobów  od niedzieli i z powrotem, ale czy kiedykolwiek 

będzie chciała skończyć to?

Mam   dość   wysłuchiwania   dobrej,   starej   Cullenowie-są-lepsi-niż-Swanowie 

mowy, co najmniej raz w tygodniu od taty. Czułem się winny jak diabli, traktując 

Bellę, jak żadna dziewczyna nie powinna być traktowana. Nienawidziłem, że nie 

jestem   w   stanie   mieć   przyjaciół,   którzy   byli   po   stronie   zwolenników   Swan. 

Nienawidziłem, że nie jestem w stanie poznać prawdziwej Belli. Tej Belli, która 

traktowała Des jak własną siostrę, tej Belli, która oddawała swoje serce i duszę w 

czytaniu pieprzonego Szekspira, cholera, nawet chciałem znać tą Bellę, która była 

zakochana w Jacobie Idiocie.

Była jedną z niewielu osób, które wyzwały mnie za moje gówno i nie brały mojej 

głupoty.   Mama,   Jasper,   babcia   Masen   i   Bella   Swan   byli   to   ludzie,   którzy   nie 

traktowali   mnie   jak   zepsutego   smarkacza   lub   pojebańca.   Traktowali   mnie 

dokładnie tak, jak ja traktowałem ich, czy to była miłość, przyjaźń lub nienawiść. 

Traktowali mnie, jak sobie na to zasłużyłem, i podziwiałem to w ludziach.

- Cóż, alleluja, Bella Swan rozumie mitozy! - zawołałem, kiedy skończyliśmy jej 

wyznaczone zadania.

Lap dance - taniec erotyczny

84

background image

Uśmiechnęła   się   i   odepchnęła   swoje   rzeczy.   -   Dzięki.   Hej,   chcesz,   żebym 

spojrzała na twój wiersz po raz ostatni? Powiemy o tym jutro Bannerowi.

Podałem jej moją kartkę. Czytała go szybko i oddała z uśmiechem.

- Wciąż mnie zadziwiasz - szepnęła, kierując się w stronę drzwi. - Robisz się 

dobry.

- Potrzebujesz podwózki? - zapytałem, odkładając mój wiersz.

Potrząsnęła głową. - Mój dom jest w rzeczywistości blisko twojego i tam jest 

droga przez las do mojego podwórka.

Moje brwi złączyły się. - Naprawdę? Nigdy bym się nie domyślił.

Bella   wzruszyła   ramionami.   -   Byłam   ciekawym   dzieckiem.   Znam   Forks   tak 

dobrze, jak własną sypialnię. Jeszcze raz dzięki. - Zamknęła za sobą drzwi.

Cóż, teraz chciałem grzmocić ją i poznać. Czy to możliwe, że leciałem na wroga?

85

background image

Rozdział 11

Rumours and Nosebleeds

(Plotki i krwawienie z nosa)

Plotka nie musi być fałszywa, żeby była zła - jest wiele prawdy, która nie powinna 

być przekazywana naokoło.

- Frank A. Clark

Bella

Myślę, że jestem nienormalna. Kompletnie i całkowicie szalona.

Całowałam Cullena i spodobało mi się to.

Cóż,   tak   jakby.   Mam   na   myśli,   że   w   sposób,   który   mi   się   nie   podobał   tak 

bardzo. Psh, ta, zupełnie mi się nie podobało.

Ale to nie było całkowicie odrażające. W rzeczywistości jego usta były istotnie 

zaskakująco   miękkie   w   porównaniu   do   Jacoba.   I   ciepłe,   i   kuszące,   i 

zachwycające...

Ugh. Cullen, pamiętasz?

Racja. Ja nie lubię Cullena. W ogóle, w jakikolwiek sposób, postaci lub formie. 

Nada. Nic.

Ale jego usta i jego seksowny, krzywy uśmieszek, i jego zielone oczy są istotnie 

tylko lekko turkusowe z żółtą otoczką źrenicy, dzięki czemu jego oczy  zielone.

Zamknęłam oczy i potrząsnęłam głową, kiedy odeszłam od domu Edwarda.

Moje   myśli   wędrowały   z   powrotem   do   naszego   pocałunku   i   że   byliśmy   tak 

zdezorientowani tym, co się stało, iż po prostu patrzyliśmy sobie w oczy przez 

chwilę.   Pamiętam,   że   pomyślałam,  Jak   można   coś   tak   bardzo   złego   czuć   tak  

86

background image

zajebiście dobrze?

Później przypomniałam sobie, jak mam zareagować. Nikt nie zauważył naszej 

intymności, dzięki Bogu. Nawet Alice, która zauważała wszystko.

Ale po tym, tak jakby przekonałam się, że nie lubię czuć ust Edwarda na mnie, 

zaczęłam myśleć o Edwardzie, jak o Edwardzie, a nie Edwardzie Cullenie.

Był on szaleńczo przystojny. Najlepszy przystojny facet w Forks High School. 

Jego  bezładne,  brązowe   włosy  wyglądały  doskonale   niedoskonale  w   całym  tym 

bałaganie. Nawet wyznałam raz Alice, że chciałabym dotknąć włosów Edwarda, 

aby   sprawdzić   czy   faktycznie   są   tak   miękkie   na   jakie   wyglądały.   A   później 

powiedziałam jej, że bałam się dostać wszy, natomiast ważne było to, żeby ukryć 

mój dziwny popęd.

Jego   skóra   była   nieco   ciemniejsza   niż   moja,   ale   kto   nie   miał?   Jego   oczy 

absolutnie mnie  zachwyciły. Sprawiają, że wyobrażasz sobie, co było naprawdę 

dziwne, ponieważ były tylko parą gałek ocznych. Ale całkowity niebieski i żółty 

kolor, a nie zielony, sprawiały, że wyglądały na bliższe i trudniej było myśleć o 

nim.

Miał dziwaczny, perfekcyjny nos, choć pamiętam, że Emmett złamał go w ósmej 

klasie, kiedy Edward nazwał mnie dziwką, nawet nie wiedząc, co to znaczy.

Miał małą bliznę na lewym policzku od czasu, gdy pchnęłam go widelcem w 

czwartej klasie, kiedy sprawił, że Alice płakała. Nie pamiętam teraz dlaczego, ale 

to było godne pchnięcia widelcem.

Jego   usta   były   cienkie,   ale   pełne.   Zawsze   pomagały   w   jego   rozbawionym, 

krzywym   uśmieszku,   wydawało   się.   Albo   uśmiechał   się   głupkowato,   albo 

marszczył brwi. Nie było nic pomiędzy tym, żebym kiedykolwiek widziała.

Miał dość długą, mocną szyję. Jabłko Adama było widoczne i chciałam zostawić 

tam malinkę. Coś o jabłku Adama wysłało mnie na krawędź żądzy, która była tak 

tajemnicza.

Nie   dostawały   jej   nawet   dziewczyny   gadające   o   ciele   Edwarda   Cullena.   One 

nigdy się nie zamykają. Jest muskularne i szczupłe, i silne, i doskonałe na tak 

wiele   sposobów.   Ma   bicepsy,   tricepsy,   mięśnie   klatki   piersiowej,   ośmiopak, 

mięśnie   czworogłowe,   łydki,  wszystko.   I,   z   tego   co   słyszałam,   ma   ogromnego 

penisa. Ale to tylko to, co słyszałam. Nie, że obchodzi mnie to. Bo nie obchodzi. I 

nie   wchodzę   w   przyjełabym-go-wszędzie   drogę.   Tylko   nigdy-nie-będę-się-z-nim-

87

background image

pieprzyć-gdybym-miała-szansę.

Ta, jasne, Bello, powtarzaj to sobie.

Pieprzone emocje, pieprzona szkoła, pieprzeni nauczyciele, pieprzony dramat, 

pieprzony Edward... Och, świetnie. Teraz mam ten pomysł też w mojej głowie!

Oparłam się o drzewo i zajęczałam, kiedy obraz Edwarda wbijającego się we 

mnie, wypełnił mój umysł. I założę się, że to uczucie byłoby też dobre.

Ugh!   Nienawidziłam   Edwarda,   na   miłość   boską!  Nienawidziłam  go   z   całą, 

czasochłonną,   ognistą   pasją.   Pasją,   która   mogła   łatwo   przekształcić   się   w 

pożądanie. Która to swego rodzaju już była.

Mam   na   myśli,   że   pomysł   gniewnego   seksu   zawsze   mnie   podniecał.   Jacob 

nienawidził walczyć ze mną, a ja nie próbowałam niczego od tego czasu.

Jeśli   Edward   i   ja,   w   jakimś   alternatywnym   wszechświecie,   kiedykolwiek 

bylibyśmy intymnie ze sobą, Pan wie, że walczylibyśmy tak mocno, jakbyśmy się 

kochali. Och, świetnie. Moja wyobraźnia była dziś dzika.

Widziałam to teraz tak, że kończąc uderzam Edwarda w twarz, a on łapie mnie 

i   później   mocno   całuje.   Następnie   jedna   rzecz   prowadzi   do   następnych   i   życie 

byłoby cholernie cudowne.

Bello   Swan!   Zbierz   się   do   kupy,   kobieto!   To   jest   Edward   Cullen,   którego 

możemy   sobie   wyobrazić.   Ten   sam   Edward   Cullen,   który   zorganizował   baby 

shower

1

 dla ciebie w zeszłym roku w szkole. Ten sam Edward Cullen, który wysłał 

twoje zdjęcie po całym przeklętym mieście...

Łzy pojawiły się w moich oczach. Jak można przez chłopaka, mojego  wroga

aby emocje się tak pomieszały? Nienawidziłam go nadal, ale ta część mnie znikała 

powoli, kiedy ponownie rozpatrywałam wszystko.

Edward   był   zabawny,   miły,   troskliwy,   uprzejmy,   wspaniały,   radosny, 

inteligentny, spokojny... idealny. Lecz mógł być niegrzeczny, złośliwy i obrzydliwy 

w tym samym czasie.

I nie mogłam powiedzieć nikomu o tym.

Jeśli to stałoby się publiczne, moje życie byłoby zniszczone. Nie Edwarda, moje

Edward był trochę bardziej popularny ode  mnie, a ludzie  zwykle  przystawali z 

nim.   Ja   byłabym   spalona,   a   Edward   stałby   i   się   śmiał,   kiedy   moje   życie 

rozpadałoby się.

Baby shower - przyjęcie dla kobiety spodziewającej się dziecka.

88

background image

Jak ktoś może śmiać się z innej osoby, gdy są oni tak niesamowici dla swojego 

młodszego   rodzeństwa?   Nie   rozumiałam.   Był   po   prostu   taki   wspaniały   z   Des. 

Nigdy   nie   widziałam   go   tak   szczęśliwego   jak   wtedy,   gdy   Des   skoczyła   mu   w 

ramiona,  kiedy  tam  byliśmy.  To   było   tak  wzruszające   i  cieszące   serce,   i  sama 

rozważałam skoczenie Edwardowi w ramiona.

I   jego   rodzice   byli   o   wiele   bardziej   normalni   niż   moi.   To   było   miłe   uczucie, 

rzeczywiście   siedzieć   tam   przy   posiłku   niż   jeść,   kiedykolwiek   byłabym   głodna. 

Czułam się jakbym weszła do serialu, w którym wszystko jest tak jak powinno 

być.

Doktor Cullen był istotnie bardzo... tolerancyjny. Nadal czułam się strasznie, 

sprawiając, że się zakrztusił.

Edward nawet stanął za mną, tak jakby. Ogłosił nasz pocałunek bez wahania 

czy   wstydu.   To   sprawiło,   że   moje   serce   wściekle   biło   i   przez   całe   moje   ciało 

przechodziły dreszcze.

Czułam   się   oszołomiona.   Wszystko   to   wymieszało   się   ze   sobą,   miłość-

nienawiść, te uczucia sprawiały, że czułam się głupio.

Sam na sam z Edwardem, w jego pokoju, nie było złe. Cóż, pomijając fakt, że 

myślałam  o   wszystkich   rzeczach,   których   moglibyśmy  dokonać   na  jego   bardzo 

przestronnym, wygodnym łóżku. Ale, w przeciwnym wypadku, nic wielkiego.

Edward umiał biologię. Też bym tak chciała. I mimo że powinnam się skupić, 

nie byłam tam całkowicie.

Myślałam o milionie różnych rzeczy, takich jak...

Czy pobawiłby się ze mną w doktora?

Czy szeptałby mi Szekspira do ucha?

Czy wzięlibyśmy razem prysznic?

Czy miał magiczne palce?

Czy uprawialibyśmy kiedykolwiek seks w bibliotece?

Czy mówiłby do mnie sprośne rzeczy?

Czy ja mogłabym mówić do niego sprośne rzeczy?

Czy pieprzyłby mnie mocno tak, jak ja chciałam go tak bardzo?

I to, które najbardziej mnie zaskoczyło:

Czy on był zdegustowany tą rodzinną waśnią?

Skończyłam   to.   Nienawidziłam   tego,   że   zawsze   czekałam   na   kolejny   dowcip, 

89

background image

który mi wyciął. Nienawidziłam tego, że mój tata zdecydował, że to jego ojcowski 

obowiązek   przypomnieć   mi   praktycznie   każdego   dnia,   że   Cullenowie   byli 

bogaczami szkodzącymi innym, którzy nie zasługują na wszystko, co mieli.

Co ważniejsze, nienawidziłam tego, że to ograniczało moje życie towarzyskie. 

Poważnie,   jedyne   dziewczyny,   które   lubiły   mnie   w   szkole   to   Angela   i   Alice,   a 

chłopaki tylko lubili mnie z powodu Emmetta i mojego nagiego zdjęcia.

Chciałbym   móc   powiedzieć   cześć   do   Jaspera   bez   Rosalie   czy   Edwarda 

odciągających go od „złej dziewczyny Swan”.

Chciałam  poznać  bardziej  Edwarda.   Chciałam wiedzieć,   dlaczego  postępował 

tak różnie z innymi ludźmi. Chciałam wiedzieć, dlaczego przyjaźni się z Rosalie i 

Jasperem.   Chciałam   znać   tego   Edwarda,   którego   Des   znała   jako   swojego 

starszego   brata.   Chciałam   wiedzieć,   co   Edward   robił,   kiedy   był   z   dala   od 

wścibskich oczu.

Edward był jedną z niewielu osób, które nigdy nie przestawały mnie zadziwiać. 

Czy to z nowym dowcipem czy z faktem, że przeprosił za wszystko, chodziłam na 

palcach. I podobało mi się to w ludziach.

Weszłam   do   mojego   domu   przez   tylne   drzwi   i   udałam   się   prosto   do   łóżka. 

Miałam zbyt wiele do myślenia, aby nie spać w nocy.

* * *

Szkoła była... w porządku. Lepiej niż to było od początku roku. Alice nie została 

niańką, była panią Kapulet. Rosalie była nianią, która naprawdę się do tego nie 

nadawała. Emmett był Merkucjem. I Alice zauważyła, że Jasper był Benwoliem, 

choć nie był na przesłuchaniach.

W sumie, to dobrze.

Edward i ja nie rozmawialiśmy w szkole, która była w porządku. Tak myślę.

To było to, co oczekiwano od nas, więc przypuszczałam, że byliśmy zobowiązani 

do robienia tego.

Ale ludzie wkurzyli nas okropnie. Ktoś musiał rozpowiedzieć o pocałunku. W 

małym miasteczku jak Forks, ludzie wiedzieli, że masz kłopoty, zanim będziesz je 

mieć. Plotkowanie to nasz ulubiony sport.

Szłam na biologię, kiedy Mike podbiegł do mnie. Zaczynamy...

90

background image

- Słyszałem, że pocałowałaś Cullena.

Dobrze dla ciebie, Mike! Twój mózg przetwarzał coś dzisiaj!

- On pocałował mnie, istotnie - odparłam, odrzucając włosy.

- Słyszałem, że oddałaś pocałunek - Mike odpowiedział z uśmiechem.

-   Och,   tak?   To   prawda?   -   zapytałam   szyderczo.   -   Kiedy   ja   wydałam   jakieś 

gówno, żeby ludzie mówili o mnie, Mike? Hmm? Pamiętasz czas, gdy miałam być 

w ciąży? Lub byłam lesbijką? Mam zajmować się plotkami takimi, że masz cycki.

Mike otworzył usta i zamknął je.

Otworzyłam drzwi do sali od biologii i weszłam, uśmiechając się zadowolona z 

siebie na swój mały spryt. Usiadłam obok Edwarda, nadal się szczerząc.

- Co ty na te pogłoski, huh? - Edward zapytał z uśmiechem. - Najwidoczniej 

uprawiamy seks od lat i walka jest przykrywką dla naszej miłości.

Parsknęłam i Edward zachichotał.

- Och, słyszałeś także, że również dyskretnie chwyciłam twojego chuja podczas 

pocałunku? - zapytałam, chichocząc. - To znaczy, serio? Mogą ludzie być bardziej 

śmieszni?

- Lub co powiesz na to, gdzie pani Wallace rozdzieliła nas, bo rzuciliśmy się na 

siebie tak brutalnie?

Roześmiałam   się   głośno,   a   następnie   zauważyłam,   że   cała   sala   była   cicho. 

Ludzie gapili się na nas.

Spojrzałam na ławkę, rumieniąc się.

Edward odchrząknął nerwowo. - Tak, najwyraźniej oni mogą mówić o nas, ale 

nie wolno nam ze sobą rozmawiać. Czy to nie dziwne, Bello?

Strzeliłam mu wdzięczne spojrzenie.

- Ta, naprawdę dziwne... Tak jakby plotkowano o naszym zamiarze ucieczki, 

tak jak Romeo i Julia - odpowiedziałam z uśmiechem.

Edward zaśmiał się głośno. - Poważnie? Jezu, jesteśmy buntownikami. Moja 

mama zabije mnie.

I później ludzie wrócili do rozmów między sobą.

- Dzięki - mruknęłam.

- Cała przyjemność po mojej stronie - Edward zapewnił mnie płynnie, szczerząc 

się. - Och, ostatecznie otrzymałem dziewięćdziesiąt pięć procent za mój wiersz.

-   Co?   -   zapytałam,   moje   usta   się   otworzyły.   -   Nie   ma   mowy!   To   jest 

91

background image

niesamowite, Edwardzie!

Zarzuciłam spontanicznie swoje ramiona jemu na szyję. Jego ręce owinęły się 

wokół mojej talii i przycisnął mnie mocno.

Po raz kolejny w pomieszczeniu było cicho.

Odsunęłam się powoli, rumieniąc się.

- Ha, mamy was - jąkałam. - Chcieliśmy sprawdzić, czy polecicie na to.

Klasa   dawała   nam   zmieszane   spojrzenia,   zanim   powoli   powróciła   do 

normalnych rozmów jeszcze raz.

-   Przepraszam   -   wymruczałam,   kładąc   rękę   na   czole.   -   Jestem   zapaloną 

nauczycielką i kiedy moi ludzie dostają wysokie oceny, bardzo się ekscytuję, i to 

zazwyczaj kończy się serdecznym gestem, i...

- W porządku - Edward zapewnił mnie z uśmiechem. - Cieszę się, że ktoś się 

cieszy lub inni uczniowie robią dobrze.

Zarumieniłam się i odwróciłam do przodu.

Jezusie, Maryjo i Józefie, muszę się uspokoić. Albo unikać Edwarda, albo coś. 

To było już nieco śmieszne.

* * *

Uczucia są jak błyskawica: nie możesz powiedzieć, gdzie trafi dopóki nie spadnie.

- Lee Iacocca

Edward

Przytuliła mnie, przytuliła mnie, przytuliła mnie... Podśpiewywałem w kółko w 

swojej głowie, kiedy szedłem na chemię.

Ta cała godzina była tak normalna, ale tak doskonała. Odbyliśmy kulturalną 

rozmowę, śmieliśmy się z siebie, broniliśmy się,  przytuliła mnie, przytuliła mnie, 

przytuliła mnie!

Byłem w szoku przez ułamek sekundy, ale później zdałem sobie sprawę, co to 

za okazja i że chyba nigdy nie dostanę tego ponownie, więc również ją przytuliłem. 

92

background image

Nie odepchnęła się dopóki nie uświadomiła sobie, że oboje byliśmy obserwowani. I 

nie wrzasnęła na mnie, i byłem pewien, jak cholera, że ja nie wrzasnę na nią.

Doczołgałem   się   do   klasy   i   opadłem   na   swoje   miejsce   obok   Jaspera,   przed 

Rosalie.

- Co to, do cholery, było, Edwardzie? - Rosalie syknęła za mną. - Byłeś dzisiaj 

bardzo przyjacielski ze Swan. Co się dzieje?

Wzruszyłem ramionami. - Obiecałem moim rodzicom, że będę traktować ją jak 

człowieka, od teraz. To jest moja kara za rozesłanie jej zdjęcia po okolicy.

Jasper   rzucił   mi   zdziwione   spojrzenie.   Prawdopodobnie   wiedział   lepiej   niż 

wierzenie, że to była kara dla mnie. Kochałem każdą sekundę tego.

- Och, dobrze - Rosalie mruknęła, kiedy oparła się o siedzenie. - To ma sens.

Jasper i ja spojrzeliśmy na siebie i uśmiechnęliśmy się. Czułem, że będzie pytać 

o to wszystko później.

Po zakończeniu naszego zadania, mogliśmy wyjść wcześniej, więc skończyłem 

tak szybko jak mogłem i poszedłem do mojej szafki.

Minąłem   salę   gimnastyczną   i   zauważyłem,   że   Bella   leżała   na   podłodze,   jej 

koszulka była zalana krwią. Upuściłem książki do chemii i wleciałem przez drzwi, 

przeciskając się przez tłum, zanim rzuciłem się na kolana obok Belli.

Jęknęła, jej powieki zatrzepotały zamknięte. Nos jej krwawił czerwoną rzeką. 

Pociągnąłem ją do pozycji siedzącej, żeby nie zadławiła się własną krwią.

- Co się stało? - zapytałem grupę, która nas otaczała.

- Podbiegła do mojego łokcia, kiedy rzucałem do kosza i później trzasnęła w 

ścianę   -  jeden   gościu  odpowiedział.  -  To   po  prostu  stało  się   mniej  niż   minutę 

temu.

Skinąłem   głową,   biorąc   z   łatwością   Bellę.   -   Powiedz   trenerowi   Clappowi,   że 

zabrałem   Bellę   do   pielęgniarki.   Prawdopodobnie   będzie   też   musiała   jechać   do 

domu.

Wszyscy   powoli   się   cofnęli,   kiedy   wynosiłem   Bellę   z   sali   gimnastycznej   i 

prowadziłem   wzdłuż   korytarza   do   gabinetu   pielęgniarki.   Wyskoczyła   ona   ze 

swojego krzesła.

-   Och,   Bella!   -   szepnęła.   -   Myślałam,   że   skończyłaś   ze   swoim   niezdarnym 

etapem.

Bella słabo się zaśmiała. - Jeszcze nie, pani McCloud.

93

background image

Uśmiechnąłem się w dół do Belli.

- Cóż, niech oczyszczę cię, a później sprawdzę nos - pani McCloud ogłosiła, 

chwytając kilka ręczników papierowych i zwilżając je.

Chwyciłem   też   kilka   i   zacząłem   wycierać   delikatnie   szyję   Belli.   Krew   była 

wszędzie.

-   Nie   musi   pan   zostawać,   panie   Cullen   -   pani   McCloud   mruknęła,   kiedy 

ocierała brodę Belli. - Mogę sobie z tym poradzić.

- Zostałem puszczony wcześniej z chemii - zapewniłem ją. - A poza tym, Bella 

ma przyjść do mnie dzisiaj.

- Mam? - Bella spytała cicho.

- Tak - przypomniałem jej.

Tylko skinęła głową i zamknęła oczy.

Zacząłem wycierać jej usta i policzki. Drgnęła, kiedy wyczyściłem końcówkę jej 

nosa.

- Czy to boli, Isabello? - pani McCloud zapytała.

Bella tylko się skrzywiła.

-   Może   być   złamany   -   pani   McCloud   mruknęła.   -   Powinnaś   chyba   zrobić 

prześwietlenie.

- Zabiorę ją - zaoferowałem. 

- Jesteś pewien, Edwardzie? Nie musisz się nią zajmować...

- Jest dobrze - zapewniłem ją. - Cała przyjemność po mojej stronie.

Pani McCloud skinęła głową. - Zmienimy szybko twoją koszulkę, panno Swan. 

Potrzebujesz pomocy?

Bella nie odpowiedziała.

-   George!   Ona   zemdlała!   -   pani   McCloud   zawołała.   -   Pośpiesz   się,   Cullen. 

Musimy zmienić jej koszulkę i zawieźć do szpitala!

- Z-zmienić jej koszulkę? - wyjąkałem. - Pani McCloud, nie sądzę...

- Och, zachowaj to, panie Cullen - pani McCloud rzuciła, odciągając rękę Belli z 

jej kolan. - Wiem, że widziałeś gorsze.

Z szeroko otwartymi oczami zacząłem pomagać pani McCloud ciągnąć koszulkę 

Belli przez głowę. Pani McCloud wrzuciła ją do śmietnika i próbowałem nie gapić 

się na błękitny, koronkowy biustonosz.

Wciągnęliśmy na  nią starą koszulkę,  która była  kilka  rozmiarów   za duża,  a 

94

background image

następnie poprowadziłem Bellę do mojego samochodu i wyruszyłem do szpitala.

Bella jęknęła, jej głowa odwróciła się, kiedy pędziłem przez zakręty.

- Proszę, nie rzygaj w moim samochodzie - szepnąłem. 

- Zatrzymaj się - poprosiła. - Muszę zwymiotować.

Wcisnąłem hamulec i zatrzymałem się na poboczu. Rozpiąłem Belli pasy, kiedy 

chwyciła za klamkę i wychyliła się.

Pochylała   się   kilka   razy,   zanim   jej   lunch   uderzył   o   chodnik.   Wszystko,   co 

mogłem myśleć to, Dzięki Bogu, że poprosiła mnie o zatrzymanie się.

Oparła się plecami o siedzenie, wciągnęła z powrotem swoje nogi do samochodu 

i zamknęła drzwi.

- Przepraszam - szepnęła, nadal wyglądając na nieco chorą.

- Żaden problem - mruknąłem, startując ponownie. - Tak długo jak nie rzygasz 

w moim samochodzie, jest dobrze.

- Zapach krwi zawsze przyprawia mnie o mdłości - wyjaśniła, trzymając się za 

brzuch. - I to było za dużo tym razem.

Podjechałem   pod   drzwi   pogotowia   i   wyłączyłem   samochód.   Wyszedłem   i 

przeszedłem do strony Belli. Miała otwarte drzwi i próbowała wstać.

- Mogę cię wziąć na barana? - zapytałem, biorąc ją za rękę.

Skinęła   głową.   Odwróciłem   się   i   przykucnąłem,   pozwalając   jej   owinąć   swoje 

ręce i nogi wokół mnie. Kopnąłem drzwi i poszedłem do szpitala z Bellą na moich 

plecach.

- Witam, pani Weber - wymamrotałem do pielęgniarki za biurkiem. - Jest tu 

mój tata?

- Tak - odparła powoli, patrząc spode łba na Bellę. - Potrzebujesz go?

Pokiwałem głową.

Sapnęła i wstała. - Chodź za mną.

Poszedłem   za   panią   Weber   do   najbliższego   gabinetu   oddziału   nagłych 

wypadków, gdzie mój tata zszywał palec małej dziewczynki.

- Byłaś dzielna, Janet - mój tata zapewnił ją, kiedy wbijał igłę w jej skórę. - 

Tylko to zabandażuję, a potem możesz iść do domu.

Wargi małej dziewczynki drżały. - Dziękuję, doktorze Cullen.

- Och, Janet - Bella szepnęła słabo. - Pomagam jej w przedszkolu. Jest młodszą 

siostrą Lauren Mallory.

95

background image

Moja twarz, mimo woli, zmieniła się w niechęć. Lauren Mallory była obrzydliwa.

- Janet nie jest taka jak Lauren - Bella zapewniła mnie, jak gdyby wiedziała, co 

pomyślałem. - Janet jest bardziej jak pan Mallory. Jest on słodkim staruszkiem.

Zauważyłem   mężczyznę,   trzymającego   Janet   za   drugą   rękę.   Otarł   jej   łzy   i 

pocałował w czoło z ciepłym uśmiechem. Nigdy bym się nie domyślił, że był on 

ojcem smoka.

- Skończone - mój tata szepnął delikatnie. Wręczył jej lizaka. - Proszę bardzo, 

Janet. Zobaczymy się za kilka tygodni, dobrze?

Skinęła   głową,   patrząc   na   swojego   czerwonego   lizaka.   Mój   tata   zajął   się 

czyszczeniem narzędzi i pan Mallory podniósł Janet z łóżka, i wyszedł, tuląc ją.

Miałem nadzieję, że kiedyś mógłbym być w połowie takim ojcem, jakim był on.

- Hej tato - przywitałem się, pozwalając Belli usiąść na stole. - Bella potrzebuje 

obejrzenia.

Tata spojrzał na mnie spode łba, a następnie zauważył Bellę na stole, ledwie 

siedzącą. Jej nos nadal krwawił.

- Co się stało? - mój tata zapytał, przerywając wojnę i działając zawodowo.

- Podbiegłam do łokcia faceta, a później pocałowałam ścianę - Bella mruknęła.

Mój  tata zachichotał,  kiedy  rzucił się  na  nowe  rękawiczki.  -  Tylko ty, Bello, 

możesz osiągnąć coś takiego.

Bella uśmiechnęła się słabo.

Mój tato zaczął naciskać okolice nosa. Bella krzywiła się co jakiś czas.

- Hmm - mój tata wymamrotał do siebie, odchodząc. - Nie jest złamany, ale 

będzie posiniaczony przez jakiś czas.

- Ona też zemdlała - dodałem, chcąc, żeby nie wyglądało to źle.

- Zamknij się, Edward - Bella syknęła przez  zęby.  Spojrzała na mojego tatę 

błagalnie. - Naprawdę, doktorze Cullen, to nic. Tam było tak dużo krwi, a ja jej 

nienawidzę.

Tata skinął głową w zamyśleniu. - Po prostu weź Tylenol

1

 czy coś na to.

Bella odetchnęła z ulgą, wypuszczając trochę krwi ze swoich ust.

-   Polecę   pielęgniarce,   żeby   pomogła   ci   z   krwawiącym   nosem,   a   następnie 

możesz iść - tata powiedział jej. - Edward, mogę porozmawiać z tobą przez chwilę?

Przewróciłem oczami na Bellę z uśmiechem i wyszedłem za tatą na korytarz.

Tylenol - lek przeciwbólowy

96

background image

Zamknął drzwi i stanęliśmy obok okna.

- Edward, dlaczego zajmujesz się Bellą Swan? - zapytał, wtykając ręce w swoje 

kieszenie.

- Zraniła się? - To było pytanie, bo nie wiem, dlaczego zadał takie pytanie bez 

znaczenia.

- Ale dlaczego ty? - naciskał cicho.

- Nie wiem - mruknąłem. - Miała przyjść do naszego domu dzisiaj, uczyć mnie 

angielskiego, w każdym razie.

Tata   wydał   rozdrażnione   westchnienie,   trąc   dłonią   czoło.   -   Jesteś   nadal 

Cullenem, Edwardzie. Ona wciąż jest Swan. Będę tolerować ją, będę grzeczny, ale 

nie chcę cię w zbyt przyjaznych stosunkach z nią.

Skrzywiłem się. - Tato, nie...

- Nie, Edwardzie - mój tata przerwał mi, podnosząc swoją rękę. - Nie zapomnij 

kim jesteś. Przestań spędzać z nią czas, synu. Ona nadal jest cholerną Swan, na 

miłość boską!

Końcówkę swojej tyrady wykrzyczał.

- Cokolwiek, tato - mruknąłem, wracając do pomieszczenia.

Zamknąłem za sobą drzwi i potrząsnąłem głową.

- Jesteś gotowa, aby wrócić do mnie czy chcesz iść do domu spać, czy coś? - 

zapytałem znużony, chory i zmęczony przez tę walkę.

- Myślę, że zadzwonię do mojej mamy - Bella odpowiedziała chłodno, trzymając 

chusteczkę higieniczną pod nosem. - Jestem „cholerną Swan”, pamiętasz?

- Bella... - jęknąłem.

-   Nie,   Edwardzie   -   przerwała,   pojawiły   się   łzy   w   jej   oczach,   chociaż   była 

uśmiechnięta. - Twój tata ma rację. Nie możemy zapomnieć, kim jesteśmy tylko 

dlatego, że razem gramy i razem się uczymy. Ty jesteś Cullen, ja jestem Swan, i 

przez głupie zasady, musimy się nienawidzić.

- Proszę, nie pozwól nam skończyć jak oni - szepnąłem bez nadziei. - Myślałem, 

że moglibyśmy być inni.

- Ja też - szepnęła tak cicho, że nie byłem pewien, czy miałem to usłyszeć.

Wyszedłem   z   jej   pomieszczenia   bardziej   przygnębiony   niż   czułem   się   przez 

dłuższy czas.

97

background image

Rozdział 12

Makeups and Hookups

(Charaktery i połączenia)

Wiara oznacza niechcenie tego, co jest prawdziwe.

- Fryderyk Nietzsche

Edward

Bella i ja nie cieszyliśmy się, jak robiliśmy to w przypadku tych dwóch dni. 

Mógłbym powiedzieć, że Bella nie chciała być ze mną tak bardzo, ale tylko tak z 

obowiązku. Była zawsze uprzejma i miła, nie oznacza to, że była taka jak kiedyś, 

ale nie miała entuzjazmu.

Nawet na próbach mogę powiedzieć, że powstrzymywała się. Nie była w tym 

tak,   jak   na   przesłuchaniu.   Nigdy   nie   całowaliśmy   się   na   scenie.   Pani   Wallace 

powiedziała, że zachowa to na koniec.

Z niepokojem czekałem na te próby. Może mógłbym przywrócić ogień w duszy 

Belli,   gdybym   pocałował   ją   jeszcze   raz.   Poza   tym,   po   prostu   chciałem   ją 

pocałować. Nawet nie spojrzałem na inną dziewczynę, odkąd zobaczyłem Bellę po 

raz pierwszy.

Życie stało się bardziej pracowite, nawet jeśli byłem uziemiony. Miałem football, 

dramat, korepetycje, opiekę nad Des, zadania domowe i mojej mamy nigdy nie 

kończącą   się   listę   „Do   zrobienia”.   I   przede   wszystkim,   spędziłem   sporo   czasu, 

próbując znaleźć drogę do domu Belli.

W   każdą   sobotę   po   śniadaniu,   Des   i   ja   wychodziliśmy   na   spacer   po   lesie, 

próbując dostać się na drugą stronę. Kończyliśmy u podnóża gór, na polanie i 

98

background image

przy starym, chwiejnym domu, lecz jeszcze nie Belli. Ale w końcu chciałbym ją 

znaleźć.

Jasper był coraz bliżej i bliżej dziewczyny Brandon i czułem się tak, jakbym 

tracił   go   jako   przyjaciela.   Nawet   zacząłem   jeść   lunch   przy   stole   Belli   zamiast 

moim.   Nie   było   praktycznie   żadnych   innych   chłopaków,   których   mógłbym 

tolerować w tej szkole, nie, że każdy z nich narażał się na stronę Cullena.

Rosalie, jakkolwiek, starała się zbliżyć do mnie, co było w porządku, chyba. 

Myślałem, że była z tym facetem Roycem z Port Angeles, ale powiedziała mi, że 

zerwała z „tym pojebańcem”. Teraz praktycznie podążała za mną wszędzie. Kiedy 

byłem   na   siłowni   w   Forks,   ona   też   była.   Kiedy   poszedłem   odebrać   Des   z 

przedszkola lub domu przyjaciółek, zdecydowała się pójść także.

- Tak dawno nie widziałam Des - skamlała. - Chodź, Edward.

I poddałem się, bo nie byłem wielkim fanem myślenia, który opuszcza swoich 

przyjaciół.

Des i ja na nasze zwykłe sobotnie śniadanie jedliśmy Lucky Charms

1

, razem w 

kuchni. Des wyszukała swoją łyżkę, kładąc obok swojego rozlanego mleka.

-   Edwald,   dlacego   Lose   nie   chodzi   z   nami,   kiedy   idziemy   do   lasu?   -   Des 

zapytała, jej brązowe oczy były pełne ciekawości.

- Rose nie lubi chodzić z nami do lasu, Des - odparłem, upuszczając moją łyżkę 

obok miski. - Ona jest cykorem, pamiętasz?

- Plawda, plawda - Des mruknęła, kiwając głową. - Cy ty umawiasz się z Lose?

Upuściłem łyżkę tym razem z szoku.

- Nie, Des! - zawołałem. - Nigdy nie umówię się z Rosalie! Dlaczego pytasz o coś 

takiego?

Des nonszalancko wzruszyła ramionami. - Ona patrzy na ciebie tak zabawnie, 

jakby miała chwycić za uszy i pocałować w twaz.

Wybałuszyłem oczy. Jak mogłem nie wyłapać tego rodzaju spojrzenia? Rosalie 

nie mogła lubić mnie w ten sposób. Byliśmy przyjaciółmi od zawsze, na miłość 

boską!

- Och - było moją błyskotliwą odpowiedzią na obserwacje Des.

Des skinęła głową, przeżuwając i połykając Lucky Charms. - Myślę, ze panna 

Swan i ty powinniście iść na landkę, Edwald. Ona jest moją ulubioną dziewcyną 

Lucky Charms - płatki śniadaniowe

99

background image

na całym świecie. Powinieneś zobaczyć ją w psedskolu w czwartek. Tańczyła dla 

nas ublana jak klown! - Des chichotała, swoim przenikliwym śmiechem.

Uśmiechnąłem się. - Może powinienem pójść do przedszkola z tobą pewnego 

razu i zobaczyć pannę Bellę, która robi te wszystkie szalone rzeczy, huh?

Des   uśmiechnęła   się   w   zdumieniu.   -   Naplawdę,   Edwald?   Możesz   to   zlobić? 

Panna   Bella   plawdopodobnie   będzie   potrzebowała   jakiejś   pomocy.   Są   tacy   źli 

chłopcy w skole.

Rozważałem to przez chwilę. Co za doskonała okazja, aby porozmawiać z Bellą. 

Musiałaby   pozostać   uprzejma   przed   wszystkimi   dziećmi,   i   z   Des   tam,   byłem 

pewien, że dostanę czas jeden na jednego.

- Ta, myślę, że pójdę z tobą w czwartek, Des - postanowiłem z uśmiechem. - 

Teraz chodźmy na spacer.

* * *

Kocham moją żonę za to, że jest ona naprawdę stanowczą, upartą, rozpalającą 

kobietą. Uważam, że jest najbardziej seksowna niż ktokolwiek inny.

- Christian Bale

Bella

Jakoś udało mi się zdystansować do Edwarda przez cały miesiąc. Nie pytajcie 

mnie, jak przetrwałam tak długo, bo, szczerze mówiąc, tego nie wiem.

Im więcej czasu spędziłam z Edwardem, tym bardziej mogłam zobaczyć się, aby 

być  z  nim.   Nie   tylko   seksualnie,   ale   w   rzeczywistym  związku,   jak   ten,   który 

prowadzi do miłości i zaufania, i spędzania razem czasu.

A im więcej o tym myślałam, tym bardziej tego chciałam, a wiedziałam, że nie 

mogę mieć. Wszystko wracało do walki naszych ojców. Nie powinnam rezygnować 

ze swojej rodziny lub dokonać, że Edward porzuci swoją dla nas, żebyśmy byli 

razem. To było egoistyczne i nie będę tego robić.

Lecz chciałam tak bardzo.

100

background image

Przewróciłam się na brzuch, potrząsając głową i próbując skupić się na biologii. 

Mieliśmy jutro test i byłam bardzo zdenerwowana.

Poważnie   zastanowiłam   się   nad   zadzwonieniem   do   Edwarda   z   pomocą.   To 

znaczy, była godzina druga, w niedzielę. Co on jeszcze mógłby robić?

Stukałam moim długopisem w łóżko i spojrzałam na telefon bezprzewodowy. 

Wiedziałam, że tata miał gdzieś zapisany ten numer, na wszelki wypadek, gdyby 

potrzebował powydzierać się na doktora Cullena za coś.

Chwyciłam go i przewinęłam listę kontaktów do  Cullen. Numer migał, kusząc 

mnie, abym po prostu nacisnęła przycisk „Połącz”. Zacisnęłam usta. Nikogo nie 

będzie w  moim  domu  do siódmej,  tak czy inaczej.  To  pozastawiało nam  sporo 

czasu na rozmowę. Er, naukę.

Wcisnęłam „Połącz” i przycisnęłam telefon do ucha, motyle fruwały w kółko w 

moim brzuchu.

- Halo? - dziecinny głos odpowiedział.

Uśmiechnęłam   się,   poznając   natychmiast   wadę   wymowy   Des.   -   Hej   Des,   tu 

panna Bella. Twój brat jest w domu?

Była   cisza,   a   później   Des   krzyczała.   -   Edwald!   Panna   Bella   psy   telefonie! 

Pośpiesz się!

Stłumiłam chichot.

- Bella? - Edward odpowiedział.

- Ta, to ja - westchnęłam. - Wariuję przez ten test z biologii. Chcesz przyjść do 

mnie i pomóc mi? To znaczy, jeśli nie jesteś zajęty czy coś...

- Nie, nie, to jest doskona...łe dla mnie - Edward zapewnił mnie niezręcznie. - 

Będę tam w pięć minut.

-   Dobrze,   do   zobaczenia   za   pięć   minut   -   mruknęłam,   naciskając   później 

„Zakończ”.

Motyle   zaczęły   latać   szybciej   w   moim   brzuchu.   Edward   pieprzony  Cullen 

przychodził do mojego domu. I będziemy sami. I w pewnym sensie nie chciałam 

się uczyć.

Potrząsnęłam głową, mentalnie besztając się za myślenie o czymś takim.

Zebrałam swoje książki i praktycznie poleciałam schodami w dół, podniecona 

przez pomysł przechodzącego Edwarda przez moje główne drzwi.

Boże, byłam dziwnym dzieckiem. Musiałam zapamiętać, aby zapytać mamę, czy 

101

background image

zostałam upuszczona, kiedy byłam mała.

Byłam   wdzięczna,   że   miałam   na   sobie   jeansy   zamiast   dresów,   które   zwykle 

nosiłam   w   niedzielę.   Zakręciłam   moje   włosy   w   ołówek   i,   oczywiście,   założyłam 

swoje   głupkowate   okulary.   Jeden   miesiąc   i   wtedy   mogę   dostać   cholerne   szkła 

kontaktowe.

Ktoś zapukał do drzwi i poczułam, że mam zamiar zwymiotować.

Zmusiłam   się,   aby   podejść   do   drzwi   i   otworzyłam   je   z   przymusowym, 

nieśmiałym uśmiechem, patrząc na buty Edwarda zamiast na jego twarz.

- Hej, dzięki za przyjście - wychrypiałam, wykraczając teraz poza nerwy.

- To mój korepetytorski obowiązek - Edward odpowiedział uśmiechając się.

Wpuściłam go do środka, nadal na niego nie patrząc.

Zaprowadziłam go do kuchni, gdzie czekały moje książki. Usiadłam, a on usiadł 

obok   mnie.   Od   razu   zaczął   wyjaśniać,   wiedząc   z   czym   miałam   problemy. 

Oglądałam jak jego długie palce wskazują na ważne słowa i wykresy, starając się 

zrozumieć. Kiwałam głową od czasu do czasu, kiedy on mówił. Boże, jego głos był 

seksowny.

W   końcu   pozwoliłam   sobie   spojrzeć   na   twarz   Edwarda.   Musiałam   stłumić 

budzący się jęk. Wyglądał poważnie, ale nadal zabawnie.

- Możemy po prostu porozmawiać? - chlapnęłam. - Nie o... biologii, angielskim 

czy Szekspirze?

Edward spojrzał na mnie, zmieszany.

- Dokładniej to o nas - wyjaśniłam, moje oczy patrzyły wszędzie nerwowo.

Edward westchnął i jego twarz się zrelaksowała.

- Myślałem, że nigdy nie zapytasz - przyznał z krzywym uśmieszkiem.

- Wybacz - zaczęłam - za unikanie cię przez miniony miesiąc. Czułam się źle, bo 

dla   nas   bycie   przyjaciółmi   oznaczałoby,   że   skrzywdzilibyśmy   naszych   ojców   i 

mogłabym umrzeć, robiąc to.

Twarz Edwarda błysnęła bólem przez chwilę, ale powstrzymał to szybko.

-   W   tym   samym   czasie   -   kontynuowałam   powoli   -   nie   sądzę,   żebym   mogła 

wrócić do nienawiści do ciebie, Edwardzie. Albo nawet po prostu być uprzejmą. 

Chcę być twoją przyjaciółką, Edwardzie.

Myślał o tym i czekałam z niepokojem na odpowiedź.

- Czy będziemy absolutnie szczerzy wobec siebie już teraz? - zapytał. Skinęłam 

102

background image

głową.   -   No   to,   mogę   szczerze   powiedzieć,   że   chcę   czegoś   więcej   niż   twojej 

przyjaźni, Bello.

Moja szczęka luźno opadła. O-on też mnie chciał? Jak... dlaczego? Dlaczego on 

chciałby swojego wroga? Jak mógł czuć to samo co ja?

- Edward, ja... - zaczęłam.

Ale przerwał mi. - Bella...

- Nie, Edwardzie - kontynuowałam. - Nie sądzę, że mogłabym to zrobić.

Jego twarz spoważniała. - Czy to z powodu naszych ojców? Oni nie powinni 

mieć znaczenia, Bello.

- Edward, to jest coś więcej niż to...

- Cokolwiek - mruknął, wstając ze złości. - Praktycznie jesteś dziewicą, tak czy 

inaczej.

Zezłościłam się.

- Słucham? - zapytałam, również wstając. - Czy możesz  powiedzieć mi to w 

twarz, Cullen?

Odwrócił   się   do   mnie,   uśmiechając   się   szyderczo.   -   Bardziej   szczegółowo, 

chcesz być gównianą niedoświadczoną, Swan.

Potrząsnęłam   głową,   podchodząc   bliżej   niego.   -   Cullen,   mogę   być   naiwną 

dziewczyną, jeśli chodzi o seks, ale to nie znaczy, że nie mam kilku sztuczek na 

kolanach. Mogłabym sprawić, że doszedłbyś o tak. - Pstryknęłam palcami.

- Och, tak? - wyśmiał. - Udowodnij to.

Byłam zaskoczona. - Nie sądzę...

Edward parsknął. - Typowe. Dużo gada, mało robi.

Zacisnęłam usta ze złości. Pokażę mu.

- W porządku - syknęłam. - Chodź za mną.

Tupałam po schodach i weszłam do mojego pokoju, a Edward za mną.

- Siadaj - zażądałam, wskazując na moje łóżko, ściągając okulary i kładąc je na 

biurku.

Edward   usiadł   z   kuszącym   uśmiechem,   wyzywając   mnie,   abym   sprostała 

własnym słowom.

Klęknęłam   przed   nim,   moje   palce   niezgrabnie   odpięły   jego   pasek   i   jeansy. 

Podniósł tyłek z mojego łóżka i pomógł mi ściągnąć w dół jego spodnie i bokserki.

Stłumiłam westchnienie. Plotki były prawdziwe. Miał ogromnego kutasa.

103

background image

Położyłam moje ręce na jego udach, skłaniając się bliżej jego twardego członka. 

Dmuchnęłam lekko na końcówkę, sprawiając, że pojawił się preejakulat

1

.

Podniosłam   brew   i   spojrzałam   na   Edwarda.   Jego   oczy   były   już   zamknięte. 

Kurwa, to będzie łatwe.

Polizałam koniuszek, mieszając mój oddech i jego hojny preejakulat. Edward 

jęknął cicho nade mną.

Polizałam   jego   penisa   od   podstawy   do   końca,   rozkoszując   się   tym,   że 

spełniałam jedną z moich mrocznych fantazji właśnie teraz.

Wzięłam   go   tak   dużo,   jak   tylko   mogłam,   w   usta,   zaciskając   wargi   na   jego 

kutasie.   Chwyciłam   to,   co   nie   mogłam   zmieścić   w   ustach,   ręką.   Wybrałam 

powolne tortury dla Edwarda. Sprawiając, że będzie błagał mnie, żebym pieprzyła 

go swoimi ustami.

Moja druga ręka ścisnęła jaja Edwarda, sprawiając, że zaczął mówić.

- Jezu, Bello - jęknął, zaciskając swoje dłonie w moich włosach i sprawiając, że 

ołówek upadł na ziemię.

Zaczęłam działać szybciej i to spowodowało, że Edward jęczał i szarpał mocniej 

za moje włosy.

Pozwoliłam mojej własnej przyjemności zastąpić mnie i przypadkowo wzięłam 

więcej penisa Edwarda w usta, powodując u mnie zakneblowanie.

-   Kurwa   -   Edward   jęknął.   -   Jesteś   niesamowita,   Bello.   Jesteś   tak   cholernie 

niesamowita.

Moje   własne   podniecenie   było   przytłaczające,   kiedy   fiut   Edwarda   drgnął   w 

moich ustach, zanim szczytował, spuszczając się we mnie. Wyssałam pewnego 

siebie sukinsyna do czysta.

Otarłam usta i wstałam, nadal zła na oskarżenia Edwarda.

Miałam   zacząć   się   chwalić,   ale   przyciągnął   mnie   do   siebie   i  pochłonął   moje 

usta, wkładając swój język do nich.

I   oddałam   pocałunek.   Boże,   czy   mogłam   nie   oddać.   Edward   położył   się   i 

wdrapałam   się   na   niego,   moje   dłonie  w   końcu  przebiegały   przez   jego   miękkie, 

chaotyczne włosy.

Oderwałam się od jego ust, nadal zła.

- Wynoś się - warknęłam, wstając.

Preejakulat - wydzielina wydobywająca się z penisa podczas pobudzenia seksualnego, pełniąca 

funkcję naturalnego lubrykantu.

104

background image

- Co? - zapytał, oszołomiony i zakłopotany.

- Wynoś. Się - zażądałam, wskazując drzwi.

Zauważyłam   jak   jego   penis   zrobił   się   nieco   twardszy.   Był   podniecony   przez 

moja władczą stronę? Interesujące...

Edward   szybko   podciągnął   swoje   spodnie   i   wstał,   nadal   będąc   w   po-

stosunkowym oszołomieniu.

- Bella - szepnął. 

-   Powiedziałam   ci,   iż   sprawię,   że   dojdziesz,   i   pomogłeś   mi   z   biologią,   więc 

załatwiliśmy to - poinformowałam go. - Zobaczymy się jutro w szkole i później 

będziemy   praktykować   naszą   scenę   pocałunku,   ponieważ   Pan   wie,   że   pani 

Wallace nie chce takiej sceny jak ta, żeby była na jej próbach.

Edward dał mi dziwne spojrzenie. - Dobra...

Wskazałam ponownie na drzwi.

- Do zobaczenia jutro, chyba - mruknął, opuszczając mój pokój.

Usłyszałam skrzypienie schodów pod jego ciężarem, zamknięcie cicho drzwi i 

odpalenie   jego   Volvo.   Dopiero   wtedy   pozwoliłam   sobie   odpocząć.   Opadłam   na 

łóżko, dokładnie w to miejsce, w którym zrobiłam laskę Edwardowi.

Jęknęłam i ukryłam twarz w dłoniach. O czym ja  myślałam? Och tak, zrobić 

Edwardowi cholernego loda, żeby tylko udowodnić, że mogę sprawić, aby doszedł! 

Tak! Brzmi popieprzenie fantastycznie!

Idiotka.

Nie będzie chciał powiedzieć. Wiedziałam, że nie będzie chciał powiedzieć, więc 

nie martwiłam się o to. Co mnie martwiło to fakt, że chciałam zrobić to jeszcze 

raz! Chciałam kontrolować Edwarda prostym ruchem mojego języka i smakować 

go   w   moich   ustach.   I   byłabym   cholernie   nieprzyzwoitą   kłamczuchą,   gdybym 

powiedziała, że nie chcę, żeby zrobił dla mnie to samo.

Och, proszę, Edwardzie, nie chcesz pieprzyć mnie swoim językiem?

Równie   dobrze   mogłam   zadzwonić   do   niego   ponownie,   aby   uczyć   się   na 

nieistniejącą,   jutrzejszą   kartkówkę   z   angielskiego,   żeby   zobaczyć   czy   tego 

sprytnego dupka język jest tak dobry, sprawiając, że doszłabym, doprowadzając 

do szaleństwa.

- Bello Swan, jesteś walniętym głupkiem - mruknęłam na głos, z rękoma z tyłu.

I   to   była   prawda.   Leciałam   na   Edwarda   Cullena.   A   to   przerażało   mnie   i 

105

background image

podniecało w tym samym czasie.

Zastanawiałam się, czy on czuje to samo...

106

background image

Rozdział 13

Shock and Marriage Proposals

(Szok i propozycje małżeństwa)

Prawda tworzy wiele odwołań, nie mniej w których jest ta moc zszokowania.

- Jules Renard

Edward

Siedziałem   na   masce   swojego   samochodu   całkowicie   i   zupełnie   zszokowany. 

Właśnie   miałem   robioną   laskę,   popieprzenie   zadziwiające,   świetnie   zrobionego 

loda przez Bellę Swan, dziewczynę, na którą leciałem.

Najlepsza. Kiedykolwiek. Zrobiona. Laska.

Wystarczyło tylko powiedzieć.

Mam na myśli, kiedy powiedziałem jej, żeby udowodniła mi, spodziewałem się 

czegoś seksualnego, co by się stało, a nie coś tak intymnego. Myślałem o szybkim 

złapaniu jaj, które nadal sprawiały, że jęczałem dla niej.

Potrząsnąłem głową, wciąż niedowierzając.

Nie   byłem   istotnie   zły   na   Bellę.   Spodziewałem   się   jej   reakcji.   Chciałem 

zobaczyć, jak daleko mógłbym ją popchnąć.

Widocznie popchnąłem ją za daleko. Będę  całował Bellę jutro wiele  razy. To 

może się tylko dobrze skończyć.

Nigdy nie dochodziłem tak mocno, tak sądzę. I to były tylko jej usta na moim 

kutasie! Wyobraź sobie poziom, jaki byśmy osiągnęli, gdybym wbił się w nią. To 

byłoby... na ogromną skalę.

Ale   zanim   mogłem   fizycznie   być   w   niej,   musiałem   się   dostać   do   niej 

107

background image

emocjonalnie. Po tym, jak wyssała mnie do czysta (myśl o jej ssaniu była dla mnie 

zbyt ciężka), i pocałowałem ją, ona oddała mi pocałunek. Jej język splątał się z 

moim. To było otwarciem oczu dla mnie. Nigdy nie pocałowałem dziewczyny po 

tym, gdy zrobiła mi loda. Ale musiałem pocałować Bellę.

Mogłem jeszcze spróbować siebie na jej języku i to był smak, który nigdy nie 

mógł mnie zmęczyć. To było uzależniające.

Ale później podniosła się i odepchnęła mnie, i to trochę mnie zdezorientowało. 

Nie,   że   oczekiwałem,   iż   wpadnie   bezpośrednio   w   moje   ramiona   i   zadeklaruje 

wieczną miłość. Spodziewałem się łez, szczerze mówiąc. Łez wstydu i żalu.

Ale  Bella  zaskoczyła  mnie  ponownie.  Krzyczała na  mnie,  żebym  się  wynosił. 

Dała mi to, co chciałem i ja dałem jej to, co ona chciała, a transakcja została 

przypieczętowana pocałunkiem.

Podnieciłem   się   przez   to   i   Bella   to   wiedziała.   Byłem   w   takim   szoku,   że 

zapomniałem   podciągnąć   spodni.   Zobaczyła   mojego   fiuta,   który   drgał   z 

podniecenia, z potrzeby jej.

Miałem pieprzoną nadzieję, że nie użyje tego na swoją korzyść. To była moja 

najbardziej pożądana fantazja, która się spełniła.

Mogłem sobie teraz to wyobrazić: Belli włosy byłyby zaplątane z powrotem w 

ołówek   i   jej   seksowne   okulary   byłyby   na   jej   nosie.   Byłaby   ubrana   w   czarną, 

ołówkową   spódnicę   i   białą   bluzkę,   która   ledwo   by   utrzymywała   jej   cycki. 

Krzyczałaby na mnie i powiedziałaby, żebym upadł na kolana.

I to nie byłoby szalone, gdybym był pasywny w tej fantazji. Z przyjemnością 

pozwoliłbym Belli zedrzeć moje ubranie i przygryzać moją skórę.

Drżałem z czystego pożądania. Napięcie w moich jeansach stawało się cholernie 

nie   do   zniesienia.   Muszę   zonanizować   się   pod   prysznicem,   przed   oglądaniem 

filmów z Des.

Mógłbym powiedzieć, że to będzie długa, wypełniona marzeniami noc.

* * *

Szkoła była piekłem. Mój umysł nadal koncentrował się na Belli, a moje ciało 

oczekiwało już jej gorących warg ponownie na mnie.

Poszedłem na biologię wcześniej, w nadziei na szybką rozmowę z Bellą, zanim 

108

background image

lekcja się zacznie. Ale nie pojawiła się aż do dzwonka.

- Hej - przywitała się nonszalancko, kiedy kładła swoje książki.

- Hej - przywitałem się, zaskoczony, że była tak opanowana po czymś, co tak 

zmieniło moje życie.

Pierwszy skończyłem test, jak zwykle, i Bella nie była daleko za mną. Urwałem 

kawałek kartki z mojego zeszytu. Będziemy rozmawiać, czy to osobiście, czy za 

pośrednictwem notatki.

Możemy porozmawiać? - nabazgrałem.

Popchnąłem papier przed nią, końcówką mojego długopisu.

Spojrzała na to, a następnie podniosła długopis, odpisując: Teraz?

Zerknęła na mnie i skinąłem głową.

O wczorajszym czy co?

Przyciągnąłem papier i napisałem moją odpowiedź.

Oczywiście, że o wczorajszym! Gdzie to nas zaprowadzi?

Bella   zachichotała   cicho,   a   potem   wzruszyła   ramionami   z   rozbawionym 

uśmiechem.

W porządku z byciem tak blisko? - napisałem.

Przyciągnęła kartkę do siebie, pisząc coś i przesunęła ją z powrotem.

Mówiłam   ci,   że   nie   mogę   wrócić   od   bycia   uprzejmą,   Edwardzie.   Więc,   może  

jesteśmy przyjaciółmi z korzyściami? Nie wiem. Ale musi to  być tajemnicą. P.S. 

Spal to po szkole!

Nie podoba mi się pomysł przyjaciół z korzyściami - odpowiedziałem. 

Nie tylko chciałem ciała Belli. Chciałem, aby cała była moja. Chciałem mieć 

swój własny, specjalny jej uśmiech i chciałem złapać jej dłoń w moją, podczas gdy 

wychodzilibyśmy razem z biologii. Nie mogłem mieć tylko korzyści.

Dlaczego?

Jak   mogłem   odpowiedzieć   na   to   bez   wyrażania   się   całkowicie?   Nie   byłem 

gotowy do takiego dużego skoku, to było pewne.

Więc stworzyłem wiarygodne kłamstwo.

Musimy być razem przez wiele godzin każdego dnia. A jeśli coś spieprzy się  

dzień przed sztuką? Wtedy będziemy się pieprzyć - odpowiedziałem strategicznie.

Bella skinęła głową. - Tak. Więc tylko przyjaciele?

W pewnym dniu, po kolei - napisałem. Zobaczymy, gdzie to się skończy.

109

background image

Bella pokiwała głową z uśmiechem. Wyciągnąłem mojego małego palca u ręki i 

ona objęła go swoim.

Tę   umowę   przypieczętowaliśmy   przysięgą   małego   palca   u   ręki  -   szybko 

zapisałem.

Bella uśmiechnęła się i odwróciła z powrotem do przodu pomieszczenia.

Przyjaźń była czymś, z czym mogłem teraz pracować. Miałbym wielką szansę na 

poznanie Belli jako osoby i prawdopodobnie mogłem łapać za każdą część ciała, 

którą chciałem. Może trochę światła sprawi, że też nasze sesje będę w porządku.

Dobra,   dobra,   niech   nie   ucieka   to   spod   kontroli.   Następne   na   liście   będzie 

prawdopodobnie kupienie domu i psa, razem.

Nie, to na pewno wymaga dużo opanowania i cierpliwości, których brakuje w 

mojej osobowości.

Cóż, lepiej późno niż wcale, aby pracować nad cierpliwością i opanowaniem, 

prawda?

Zadzwonił   dzwonek   i  Bella   i   ja  poszliśmy   naszą  oddzielną  drogą.   Lecz,   była 

oparta o mój samochód, gdy wyszedłem ze szkoły.

Uśmiechnąłem się i podbiegłem do niej.

- Ciężarówka nadal nie działa - wyjaśniła. 

Wzruszyłem ramionami. - To dobrze dla mnie. Wchodź.

Wślizgnęła się   na  siedzenie  pasażera, a ja od strony  kierowcy. Bella  zapięła 

pasy bezpieczeństwa i zauważyłem, że wiele osób patrzy na nas i szepta pomiędzy 

sobą.   Przewróciłem   oczami   i   wycofałem   się   z   mojego   miejsca   parkingowego, 

opuszczając plac szkolny.

To było do dupy, to moje przyciąganie do Belli. Nikt poza moją mamą i Des nie 

zaakceptowałby   tego.   Jasper   możliwe,   ponieważ   jest   z   Alice,   ale   to   wszystko. 

Wszyscy oczekują, że będziemy się nienawidzić.

- Więc, jak poszedł ci test? - zapytałem, spoglądając na Bellę.

- Całkiem nieźle, tak sądzę - odparła. - Wiedziałam wszystko o co pytał, ale nie 

jestem pewna, czy moja odpowiedź na pytanie piąte była poprawna.

-   Ale   nadal   dobrze?   -   zapytałem   z   uśmiechem.   Bella   miała   tendencje   do 

wyolbrzymiania biologii.

- Tak - odpowiedziała powoli.

- Więc, która scenę przećwiczymy dzisiaj? - spytałem, nie chcąc niezręcznego 

110

background image

milczenia, które zapadało między nami.

- Cóż, tak naprawdę nie skończyliśmy sceny, którą mieliśmy na przesłuchaniu, 

więc   zaczniemy  tam.  -  Bella  zatrzymała  się,  myśląc.   -  I myślę,  że  powinniśmy 

zrobić tę scenę, gdy Romeo i Julia konsumują swoje małżeństwo, ponieważ są 

szanse, że pani Wallace nie będzie chciała ćwiczyć tego przez podtekst seksualny. 

Może powinniśmy zrobić scenę naszej śmierci, bo oboje pocałujemy się, zanim 

zabijemy   samych   siebie.   -   Bella   westchnęła.   -   To   wszystko.   Trzy   sceny,   a 

następnie możemy popracować nad naszym końcowym projektem z poezji.

Jęknąłem. - Więcej poezji? Myślałem, że skończyliśmy!

- Serio nienawidzisz angielskiego, prawda? - Bella zapytała.

Pokiwałem energicznie głową.

Bella roześmiała się cicho. - To jest takie proste! Prostsze niż głupia biologia.

- Nie ma mowy - odpowiedziałem, potrząsając głową. - Biola jest łatwiejsza niż 

angielski. Tam nie ma żadnego abstrakcyjnego gówna.

-   Ale   abstrakcyjny   temat   zostawię   tobie   w   spokoju,   abyś   oddychał   -   Bella 

argumentowała. - Istnieje milion różnych odpowiedzi na każde pytanie; dlatego 

masz większe szanse na poprawność.

Przewróciłem   oczami,   kiedy   wjechałem  do   garażu.   Bella   żartobliwie   uderzyła 

mnie w ramię.

- Nie przewracaj oczami na moje rozumowanie, Edward! - wykrzyknęła.

Uśmiechnąłem się do niej. - Wybacz, kochanie.

Bella patrzyła na mnie w zamyśleniu.

- Dobrze, wybaczam ci - szepnęła, wciąż patrząc mi w oczy.

Pochyliła się bliżej mnie i ja się nachyliłem, aby spotkać ją w środku. Nasze 

usta były jedynie centymetry od siebie.

- Edwald! - drobny głosik zawołał na zewnątrz mojego auta.

Jęknąłem i Bella odsunęła się szybko, jej policzki zabarwiły się rumieńcami. 

Złapała swój plecak i wysiadła z samochodu, pędząc do mojego domu.

Powoli wyszedłem i stawiłem czoło Des.

- Co ty lobis z panną Bellą, Edwald? - Des zapytała, kiedy uściskała okolice 

moich kolan.

- Musimy ćwiczyć, Des - odparłem, odciągając ją od moich nóg. - Dlaczego nie 

powiesz mamie, żeby przyrządziła dla Belli i dla mnie jakąś przekąskę?

111

background image

- Dobze - Des odpowiedziała, szczerząc zęby.

Popędziła do domu, szukając mamy.

Poszedłem z Bellą do domu, automatycznie prowadząc ją do mojego pokoju.

- Zostaw otwarte drzwi! - mama krzyknęła do mnie, podczas gdy wspinaliśmy 

się po schodach.

- Dobrze! - odpowiedziałem, przewracając oczami, mimo że pewnie to był dobry 

pomysł tym razem.

Bella odłożyła swój plecak na moją czarną, skórzaną kanapę i usiadła obok 

niego,   trzymając   swój   scenariusz   w   ręku.   Chwyciłem   mój   z   szafki   nocnej   i 

stanąłem przed nią, przeskakując przez strony, aby dostać się do naszej pierwszej 

sceny razem.

Bella wstała. - Gotowy?

Skinąłem   głową,   trzymając   książkę   otwartą   na   mojej   stronie.   Miałem   już 

większość krótszych linijek zapamiętanych.

Zrobiłem krok ku niej, coraz intymniej.

-  Jeśli   dłoń   moja,   co   tę   świętość   trzyma,/  Bluźni   dotknięciem:   zuchwalstwo 

takowe/ Odpokutować usta me  gotowe/ Pocałowaniem pobożnym pielgrzyma - 

wyszeptałem, patrząc w ciepły brąz oczów Belli.

Bella trzymała głowę wysoko, gdy odpowiadała. - Mości pielgrzymie, bluźnisz 

swojej   dłoni,/   Która   nie   grzeszy   zdrożnym   dotykaniem;/   Jestli   ujęcie   rąk 

pocałowaniem,/ Nikt go ze świętych pielgrzymom nie broni.

Przesuwałem palcem w dół nagiego ramienia Belli. - Nie mająż święci ust tak 

jak pielgrzymi?

Bella spojrzała na mnie z łagodnym uśmiechem. - Mają ku modłom lub kornej 

podzięce.

-   Niechże   ich   usta   czynią   to   co   ręce;/   Moje   się   modlą,   przyjm   modły   ich, 

przyjmij - wypowiedziałem podniecony z uśmiechem.

- Niewzruszonymi pozostają święci,/ Choć gwoli modłów niewzbronne ich chęci 

- Bella odpowiedziała ze wstydliwym uśmiechem.

Zbliżyłem   się   do   niej,   gdy   cytowałem.   -   Ziść   więc   cel   moich,   stojąc 

niewzruszenie,/ I z ust swych moim daj wziąć rozgrzeszenie.

Przysunąłem   swoje   usta   do   jej   i   pocałowałem   ją   delikatnie,   podążając   za 

skryptem, a nie moim własnym impulsem. Oderwałem się zbyt szybko, na własne 

112

background image

upodobanie.

Bella dyszała nieco, zanim powiedziała swoją linijkę. - Moje więc teraz obciąża 

grzech zdjęty.

- Z mych ust? O! grzechu, zbyt pełen ponęty!/ Niechże go nazad rozgrzeszony 

zdejmie!/ Pozwól.

Przysunąłem swoje usta do jej ponownie, pozwalając własnym motywom wziąć 

górę w tym czasie. Przebiegłem palcami przez jej miękkie włosy i przesunąłem 

językiem   wzdłuż   jej   dolnej   wargi,   prosząc   o   wejście.   Udzieliła   mi   dostępu   do 

swoich pysznych, gorących ust, jej język poruszał się wraz z moim. Dłonie Belli 

utknęły pomiędzy naszymi klatkami piersiowymi, więc chwyciła się mocno mojej 

błękitnej koszulki, jej paznokcie wbiły się lekko w moją skórę.

Przeciągnąłem   swoim   językiem   przez   jej   ponownie,   zanim   oderwałem   usta, 

całując ją cnotliwie jeszcze raz, i łapałem z trudem oddech z opartym czołem na 

jej. Jej ręce ścisnęły się i uwolniły moją koszulkę, jej paznokcie lekko musnęły 

moją skórę.

- Czy możemy iść do przodu? - spytała bez tchu.

Nie mogłem nic poradzić, ale uśmiechnąłem się do niej. - Możemy.

Odsunęła  się   ode   mnie   i  zaczęła  skakać   po  stronach  w   swoim  scenariuszu. 

Przeskoczyłem do aktu trzeciego, sceny piątej, gdzie Julia żegna się z Romeem, po 

tym jak kochają się ze sobą pierwszy i ostatni raz.

- Chcesz już iść? Jeszcze ranek nie tak bliski,/ Słowik to, a nie skowronek się 

zrywa/  I  śpiewem  przeszył   trwożne   ucho  twoje./  Co  noc  on  śpiewa  owdzie   na 

gałązce/ Granatu, wierzaj mi, że to był słowik - Bella przywoływała, podczas gdy 

trzymała moją wolną dłoń.

-   Skowronek   to,   ów   czujny   herold   ranku,/   Nie   słowik;   widzisz   te   zazdrosne 

smugi,/ Co tam na wschodzie złocą chmur krawędzie?/ Pochodnie nocy już się 

wypaliły/ I dzień się wspina raźnie na gór szczyty./ Chcąc żyć, iść muszę lub 

zostając – umrzeć - wyszeptałem, ściskając rękę Belli w swojej własnej.

- Owo światełko nie jest świtem; jest to/ Jakiś meteor od słońca wysłany,/ Aby 

ci służył w noc za przewodnika/ I do Mantui rozjaśniał ci drogę,/ Zostań więc, nie 

masz potrzeby się spieszyć - Bella błagała, wkładała tyle emocji w to, że czułem 

się winny, nawet jeśli była to tylko gra.

- Jesteśmy zdesperowani? - szepnąłem z uśmiechem, zanim powiedziałem swój 

113

background image

wers. - Niech mię schwytają, na śmierć zaprowadzą,/ Rad temu będę, bo Julia 

chce tego./ Nie, ten brzask nie jest zapowiedzią ranku,/ To tylko blady odblask 

lica luny;/ To nie skowronek, co owdzie piosenką/ Bijąc w niebiosa wznosi się 

nad   nami./   Więcej   mię   względów   skłania   tu   pozostać/   Niż   nagle   odejść.   O 

śmierci, przybywaj!/ Chętnie cię przyjmę, bo Julia chce tego./ Cóż, luba? prawda, 

że jeszcze nie dnieje?

Bella   uśmiechnęła   się   z   podniesionymi   brwiami,   kiedy   kontynuowała.   -   O, 

dnieje,   dnieje!   Idź,   spiesz   się,   uciekaj?/   Głos   to   skowronka   brzmi   tak 

przeraźliwie/   I   niestrojnymi,   ostrymi   dźwiękami/   Razi   me   ucho.   Mówią,   że 

skowronek/ Miło wywodzi; z tym się ma przeciwnie,/ Bo on wywodzi nas z objęć 

wzajemnych./   Skowronek,   mówią,   z   obrzydłą   ropuchą/  Zamienił   oczy,   o,   rada 

bym   teraz,/   Żeby   był   także   i   głos   z   nią   zamienił,/   Bo   ten   głos,   w   smutnej 

rozstania potrzebie,/ Dzień przywołując, odwołuje ciebie./ Idź już, idź: ciemność 

coraz to się zmniejsza.

- A dola nasza coraz to ciemniejsza! - odpowiedziałem. Tak naprawdę to było o 

Belli   i   o   mnie.   Gdybyśmy   wyszli   publicznie   w   ten   sposób,   skończylibyśmy 

nieszczęśliwie i to byłoby do dupy.

Bella pominęła linie, które miała z Rosalie i wypowiedziała. - O okno, wpuśćże 

dzień, a wypuść życie!

- Bądź zdrowa! Jeszcze jeden uścisk krótki - wymruczałem, przyciskając swoje 

usta do jej ponownie.

Całowanie   Belli   było   lepsze   niż   uprawianie   seksu   z   innymi   dziewczynami,   z 

którymi byłem. Ona wiedziała, jak działać swoimi małymi ustami całkiem dobrze.

Tym razem Bella oderwała swoje wargi od moich, lecz nadal zostawała w moich 

ramionach, podczas gdy kontynuowała swoje wersy.

- Już idziesz; o mój drogi! mój milutki!/ Muszę mieć co dzień wiadomość o 

tobie;/   A   każda   chwila   równą   będzie   dobie,/   Zgrzybieję   licząc   podług   tej 

rachuby,/ Nim cię zobaczę znowu, o mój luby.

- Czy naprawdę chcesz to robić? - wymruczałem, moje ręce nadal były owinięte 

wokół jej talii.

Bella uśmiechnęła się, kiedy potrząsała głową. - Nie, nie chcę. Ale myślę, że 

powinieneś zrobić ostatni kawałek swojego monologu, zanim pocałujesz mnie i 

umrzesz.

114

background image

-   A   co   z   tym,   że   ominiemy   część,   gdzie   umieram?   -   zapytałem   cicho   z 

uśmiechem.

- Zobaczymy - Bella szepnęła.

* * *

Małżeństwo to zwycięstwo wyobraźni nad inteligencją.

- Oscar Wilde

Desirae

Mama   i   ja   zlobiłyśmy   pannie   Swan   i   Edwaldowi   tlochę   nachos   z   selem   na 

przekąskę. Wiem, że Edwald kocha nachos z selem, i odkąd panna Bella i Edwald 

są moimi dwiema ulubionymi osobami na świecie, myślę, ze oboje lubią nachos z 

selem.

-  Tutaj,   Des,   zanieś  im  przekąski   -  mama powiedziała  mi,   wlęczając  talez   z 

nachos.

- Dobze, mamo - odpowiedziałam, zanim poszłam na gólę.

Wbiegłam po schodach, stalając się nie potknąć na żadnym stopniu. W końcu 

weszłam   na   gólę   bez   zrzucenia   jakiegokolwiek   nachos   lub   wywalenia   się   z 

trzaskiem.

Nuciłam moją ulubioną piosenkę, któlą ja i mama razem śpiewałyśmy, podczas 

gdy podchodziłam do dzwi Edwalda. Nigdy nie pukałam wcześniej, więc weszłam 

do ślodka, jak zawsze.

Zobaczyłam Edwalda na łóżku, całującego pannę Bellę w usta przez długi czas. 

Lęce panny Belli przebiegały wzdłuż jak motyle, które są zagubione w kwiatach.

Edwald odelwał się od ust panny Belli, a później powiedział. - Czy chcesz teraz 

zrobić scenę śmierci, Bello?

Panna Bella wstała i spojrzała na mnie. - Och, Des! Co... co ty tu robisz?

Podbiegłam do łóżka Edwalda i wdlapałam się na plawo obok panny Belli. - 

Mama i ja zlobiłyśmy nachos dla was do zjedzenia.

115

background image

Policzki panny Belli zlobiły się stlasznie czelwone, kiedy spojrzała na Edwalda.

- Dzięki, Des - Edwald powiedział do mnie z uśmiechem.

Jedliśmy nachos i lozmawialiśmy o psedskolu w czwartek. Edwald powiedział 

pannie   Belli,   ze   pzyjdzie,   aby   pomóc   tego   dnia   i   panna   Bella   wydawała   się 

scęśliwa   przez   to.   Myślę,   że   ona   baldzo   lubi   mojego   blata.   Plawdopodobnie 

baldziej niż Rose.

Kiedy skończyliśmy, zeszłam z łóżka Edwalda i wzięłam talez ze sobą.

- Dzięki, Des! - panna Bella zawołała, gdy wychodziłam.

-   Ploszę   baldzo,   panno   Bello!   -   odpowiedziałam,   zanim   z   powrotem   zeszłam 

schodami w dół.

Postawiłam talez na ladzie, aby mama umyła.

- Smakowało im nachos? - mama zapytała.

Skinęłam głową. - Mamo, myślę, że panna Bella i Edwald się lubią.

Mama uśmiechnęła się. - Też tak myślę, Des.

-   Mamo,   jeśli   całujesz   chłopca,   to   znaczy,   że   musisz   wziąć   z   nim   ślub? 

Ponieważ   panna   Bella   i   Edwald   muszą   wziąć   ślub.   Baldzo   długo   się   całowali, 

zanim dałam im nachos - poinfolmowałam ją.

Mama zaśmiała się i westchnęła. - Mam nadzieję, Desirae.

- Ja też.

116

background image

Rozdział 14

Football Games and Rants

(Mecz footballu i narzekania)

Miłość jest ogniem. Lecz czy to ociepli twoje serce, czy spali twój dom, nigdy nic nie 

wiadomo.

Bella

Moje   życie   nie   było   skomplikowane.   Naprawdę   myślę,   że   zakochałam   się   w 

Edwardzie. On jest taki... wiecie? Nie mogę nawet wyjaśnić, jak dobrze się czuję, 

gdy   jestem   z   nim.   Nie   jestem   spokojną,   niezdarną,   kujonowatą   Bellą.   Jestem 

głośną, pełną wdzięku, seksowną Bellą koło niego i lubię się czuć w ten sposób.

Powlokłam   się   rano   do   autobusu,   niezmartwiona,   że   lało   jak   z   cebra   na 

zewnątrz.  Nawet  nie  byłam zła,  gdy jakiś  tłusty czternastoletni  chłopak  usiadł 

obok mnie.

Wysiadłam   z   autobusu,   przytulając   swój   scenariusz   do   piersi,   chroniąc   go 

przed wiecznie obecnym deszczem. Podbiegłam do szkoły, ale zatrzymałam się, 

kiedy   zobaczyłam   bardzo   osobliwy   widok.   Alice   migdaliła   się   z   Jasperem   w 

deszczu.

Stałam tam z otwartymi ustami. Jasna cholera. Mam na myśli, iż wiedziałam, 

że oboje się lubili i już praktycznie umawiali, ale obściskiwać się przed prawie 

czterystoma osobami? Wow.

Potrząsnęłam głową i kontynuowałam swoją drogę do szkoły, starając się więcej 

na nich nie patrzeć.

Emmett spotkał mnie w drzwiach.

117

background image

- Dobry, Bello - mruknął. Zdawał się poniekąd zmęczony.

- Dobry - odpowiedziałam. - Co ty robiłeś ostatniej nocy?

- Ćwiczyłem z Hale'ami. - Uśmiechnął się.

Podniosłam brew. - Tylko ćwiczyłeś, co?

Emmett   uśmiechnął   się   figlarnie.   Powiedział   Alice   i   mnie,   że   poczuł   coś   do 

Rosalie   jednej   nocy,   kiedy   przypadkowo   wspomniałam   Alice   o   Jasperze.   Obie 

pomyślałyśmy, że będzie wściekły, ale śmiał się i powiedział, że odczuł ulgę. Moi 

przyjaciele są bandą szaleńców.

- Więc wielki mecz przeciw La Push jest dzisiaj, prawda? - zapytałam Emmetta, 

kiedy doszliśmy do naszych szafek.

-   Taaa   -   Emmett   odpowiedział,   przeciągając   „a”.   -   Mam   nadzieję,   że   Romeo 

podciągnie wieczorem przyzwoitą grę swoim tyłkiem. 

Pokiwałam krótko głową, mając nadzieję, że nie wydaję się zainteresowana.

Emmett i ja rozmawialiśmy w home roomie na przypadkowe tematy, takie jak, 

co mieliśmy robić w ten weekend i jakie Emmett miał szansę, aby zrobić after-

party w nocy po występie. To były tylko dwa tygodnie od teraz.

Następnie   Alice   podskakując   weszła   do   środka,   szczęśliwa   jak   promienie 

słońca.

Usiadła z uśmiechem i rozmarzonym wzrokiem w swoich oczach.

Zagwizdałam,   uzyskując   jej   uwagę   od   razu.   -   To   była   bardzo   gorąca   sesja 

migdalenia w deszczu.

Emmett parsknął.

Alice westchnęła. - Ta, była, prawda?

- Więc wy dwoje się umawiacie? - naciskałam powoli.

Alice   znowu   westchnęła.   -   Myślałam,   że   ma   on   zamiar   zaprosić   mnie   na 

randkę, ale nie. Może w ten weekend.

Skinęłam głową i porzuciłam temat, nie chcąc sprawozdania z niesamowitych 

ruchów języka Jaspera.

- Mówiąc o tym weekendzie, uważam, że jesteś mi winna dzień zakupów! - Alice 

przypomniała mi wesoło.

Jęknęłam, moje czoło uderzyło o ławkę.

Emmett zaśmiał się. - Bawcie się z tym dobrze, panie.

Pokazałam mu środkowy palec z głową nadal na ławce.

118

background image

- Panno Swan! - pan Varner warknął.

-   Przepraszam  -  mruknęłam,   chowając   rękę   z   powrotem   do   kieszeni   mojego 

zasuwanego swetra.

Szkoła i praca mijały dość szybko. Alice podjechała po mnie do pracy i zjadła 

przekąskę ze mną, zanim udałyśmy się na footballowe trybuny.

Alice   użyła   swoich   pomponów,   aby   okryć   głowę,   podczas   gdy   biegłyśmy   na 

stadion.

- Miłej zabawy! - zawołałam w chwili, gdy wybiegła na boisko.

Pomachała   do   mnie   z   uśmiechem,   zanim   przybrała   radosny   uśmiech   i 

podskakiwała do bardzo małego tłumu, który zebrał się, aby obserwować mecz w 

pomieszczeniu.

Zauważyłam Angelę i udałam się do niej.

- Hej Ang - przywitałam się, szczęśliwa, że z kimś usiądę. - Masz cały tekst 

zapamiętany?

Angela   uśmiechnęła   się.   -   Na   szczęście,   tak.   Mam   tylko   kilka   linijek   do 

zapamiętania, więc nie było tak ciężko.

Pokiwałam głową. - Myślę, że też jestem prawie gotowa. Chcę tylko, żeby się to 

skończyło, wiesz?

Angela uśmiechnęła się życzliwie do mnie. - Mogę sobie tylko wyobrazić przez 

co   przechodzisz.   Dwie   postacie,   które   na   siebie   najbardziej   oddziaływają   są 

dwoma osobami, które siebie najbardziej nie lubią.

Skinęłam głową, patrząc w bok. Mam nadzieję, że to był powód, dla którego 

każdy zakładał, że chciałam, żeby ten dramat się skończył. Byłam po prosu chora 

przez panią Wallace, aby być uczciwą.

Gra minęła szybko. Emmett, Edward i Jasper grali wspaniale. Emmett był na 

obronie, podczas gdy Edward i Jasper w ataku. Edward był rozgrywającym, ale 

nadal   blokował   Jacoba.   Nie   mogłam   nic   poradzić   na   radosny   okrzyk,   który 

wyszedł z moich ust.

Angela spojrzała zszokowana.

Wzruszyłam ramionami. - Cieszyłabym się, gdyby Hitler uderzył Jacoba.

Angela zaśmiała się, rozumiejąc mój powód.

Po meczu, Angela i ja spotkałyśmy się z Alice. W końcu Ben wyszedł z szatni, 

aby zabrać Angelę.

119

background image

Zwykle Alice i ja czekałyśmy na Emmetta, ale Jasper pojawił się i ich dwójka 

poszła razem do kina oglądać o dziewiątej film.

No   cóż,   pieprzyć   mnie.   Byłam   sama   po   raz   pierwszy   na   meczu   footballu. 

Miałam rozpocząć moją wędrówkę w kierunku domu, kiedy usłyszałam Edwarda.

- Bella! - krzyknął.

Odwróciłam się natychmiast, uśmiechając się.

Dobiegł   do   mnie,   jego   włosy   były   mokre   po   prysznicu   i   miał   swój   krzywy 

uśmiech na twarzy.

- Dobra gra - pogratulowałam mu.

- Dzięki - odpowiedział, niedbale zarzucając rękę na moje ramię.

Rumieniec pojawił się na moich policzkach. Przygryzłam wargę i skrzyżowałam 

ręce w zakłopotaniu.

Zaczął mnie automatycznie prowadzić do swojego samochodu.

- Potrzebujesz podwózki? - zapytał.

Pokiwałam głową, zęby nadal przygryzały moją wargę. Nerwowo pchnęłam moje 

okulary   dalej   na   nosie.   Tak   zwykle   działałam   wśród   chłopaków,   na   których 

leciałam. Nerwowa, z łatwością zakłopotana, łatwa do zranienia...

Chrząknęłam, starając się wyciągnąć moją pewność siebie z ukrycia.

- Robisz coś w ten weekend? - zapytałam, spoglądając w górę na jego spokojną 

twarz.

Wzruszył ramionami. - Dopiero wtorek. Moje plany nie są zazwyczaj stałe, aż do 

kilku godzin przed opuszczeniem domu.

Skinęłam głową. - Alice zabiera mnie na zakupy do Seattle na całą sobotę. Więc 

w moją piątkową noc muszę zastrzelić się, ponieważ Alice jest rannym ptaszkiem, 

i najprawdopodobniej też będę zmęczona w sobotni wieczór.

Edward strzelił palcami. - Opiekuję się Des w sobotni wieczór, ponieważ mama 

i tata jadą zobaczyć jakiś występ w Olympii

1

 tej nocy. Powinnaś przyjść pooglądać 

filmy z nami.

Wzruszyłam ramionami. - Nie wiem, Edwardzie...

-   No   dawaj,   Bella   -   prosił,   otwierając   swój   samochód.   -   To   tylko   Des   i   ja   i 

będziemy tylko oglądali filmy.

- Dobrze - westchnęłam, tracąc ciepło ramienia Edwarda wokół mnie.

Olympia - stolica stanu Waszyngton.

120

background image

Oboje wsiedliśmy do srebrnego Volvo i wyruszył w kierunku mojego domu.

- Więc to tylko tydzień do rozpoczęcia prób, co? - Edward zapytał.

Powoli pokiwałam głową. - Jestem tak chora od pani Wallace.

Edward zachichotał. - Ja też. Kto wiedział, że stara będzie tak irytująca?

- Edward! - krzyknęłam. - Ona ma, podobno, cholerne trzydzieści pięć lat! Nie 

jest stara!

Edward   wzruszył   ramionami   z   uśmiechem.   -   Zachowuje   się   tak,   jakby   była 

sześćdziesięcioletnią dziewicą.

Parsknęłam, niezdolna do powstrzymania się po komentarzu w tym stylu.

- Wiesz, kto jeszcze, jak myślę, jest niedoświadczony? - Edward kontynuował. - 

Mike Newton.

Rumieniec objął moje policzki, gorące jak ogień.

Widocznie Edward nie zauważył, bo kontynuował.

- Zawsze się przechwala, że miał te wszystkie dziewczyny, kiedy jego rodzina 

jeździ   na   wycieczki   w   czasie   Bożego   Narodzenia,   ale   myślę,   że   jest   brudnym 

kłamcą.

- On nie jest zupełnie niedoświadczony - przerwałam, mimo że wstydziłam się 

tego, co miałam powiedzieć Edwardowi.

- Co masz na myśli? - Edward zapytał, patrząc gniewnie.

Spojrzałam w dół na moje ręce, które ściskały się wzajemnie. - Mike, uch, to 

pierwszy facet, któremu... zrobiłamlaskę.

Zapadła cisza. Nie chciałam patrzeć na Edwarda.

-   Cóż,   niech   mnie   diabli   -   mruknął.   -   Pamiętam   was   umawiających   się   w 

pierwszej klasie, ale Mike nigdy nie chwalił się fellatio.

Roześmiałam się. - To dlatego, że spuścił się tak szybko, jak tylko wzięłam go 

do ust.

Edward   zaśmiał   się   głośno.   Śmiałam   się   nerwowo   z   nim,   nadal   tym 

zażenowana.

- Co za popieprzony frajer - w końcu odpowiedział, po dobrej minucie śmiechu.

Wjechał na mój podjazd. Otworzyłam drzwi po odpięciu pasów bezpieczeństwa.

- Do zobaczenia jutro - mruknęłam.

- Pa, Bella - Edward odpowiedział z krzywym uśmieszkiem.

Spacerowałam z głową w chmurach do mojego domu, po to, aby być spotkaną 

121

background image

przez grzmoty i błyskawice.

Zamknęłam drzwi, przygryzając wargę i uśmiechając się w tym samym czasie.

- Przyjdź tu, Bello - gruby głos mojego taty rozkazał.

Poszłam  za  głosem  do   kuchni   i  nad   małym   stołem   był   doskonały   widok   na 

podjazd.

- Hej tato - przywitałam się cicho.

- Dlaczego chłopak Cullenów cię podwiózł? - mój tata zapytał, przechodząc od 

razu do rzeczy.

Na  pewno kłamstwo pomogłoby mi z  tego  wyjść. Nie  mogłam  tak po  prostu 

powiedzieć mojemu tacie, spośród wszystkich ludzi, że Edward i ja wykraczaliśmy 

poza przyjacielskie stosunki.

- My, uch, rozmawialiśmy o sztuce, i do czasu kiedy skończyliśmy, wszyscy 

poszli   -   szybko   skłamałam   w   nadziei,   że   mój   tata   jest   na   tyle   naiwny,   aby 

uwierzyć w to.

- Cóż, myślę, że to ma sens - tata przyznał niewygodnie. - Ale następnym razem 

zadzwoń do mnie, jeśli będziesz potrzebowała podwózki.

- Miałam zamiar iść, ale Edward mi nie pozwolił. Mieszka bardzo blisko nas, 

prawdę mówiąc - wymamrotałam. 

Taty twarz stała się trochę czerwona.

-   Nie   chcę   ciebie   w   pobliżu   domu   Cullenów,   słyszysz   mnie?   -   tacie   puściły 

nerwy.

- Dobrze - odpowiedziałam lekceważąco.

A potem nadeszła słynna mowa.

- Oni są szumowinami, Bells. Są zbyt przemądrzali i wydaje im się, że wiedzą 

wszystko   -   mój   tata  narzekał.   -  Myślą,   że   mogą  pędzić   po   cholernym   mieście, 

ponieważ oni są jedyną rodziną, która nie cierpi w czasie kryzysu.

Chwyciłam   jabłko   i   zostawiłam   mojego   tatę   wściekającego   się.   Nie 

potrzebowałam tego gówna dziś wieczorem.

122

background image

Rozdział 15

Fun and Fancy Free

(Zabawa i wolny jak ptak)

Trzyletnie dziecko jest istotą, która dostaje tyle zabawy z huśtawki za pięćdziesiąt 

sześć dolarów, jak ma to obecnie miejsce znalezienia małego, zielonego robaka.

- Billy Vaughn

Edward

Szedłem   prosto   w   chaos.   Było   dwadzieścioro   dzieciaków   krzyczących   i 

biegających, i płaczących, i popychających się, i upadających w jednym małym 

obszarze. Zastygnąłem w bezruchu w drzwiach. Co we mnie wstąpiło?

Widziałem, jak Bella śmiała się, kiedy dziesięcioletnie dzieci wskoczyły na nią, 

prosząc, żeby przyszła i grała z nimi. Widziałem również prawdziwą nauczycielkę, 

biorącą potężny haust ze swojej srebrnej buteleczki, którą chytrze ukrywała w 

swoim dekolcie.

Nauczycielka   uśmiechnęła   się   do   swojej   klasy.   -   Dobrze,   dzieci!   Zagramy   w 

Duck, Duck, Goose

1

, aby uwolnić trochę swojej siły!

- Yay! - szczęśliwe dzieci krzyknęły, kiedy na swoich grubych nóżkach biegały w 

nierównym kole.

Bella podeszła do płaczącej dziewczynki z ciepłym uśmiechem. Zaczęła szeptać 

do   niej,   dopóki   dziewczynka   nie   uśmiechnęła   się   i   ponownie   była   szczęśliwa. 

Duck,   Duck,   Goose   (tł.   Kaczka,   kaczka,   gęś)  -   tradycyjna   zabawa   dla   dzieci,   uczona   w 

przedszkolach. Dzieci siedzą w kole twarzami do środka, podczas gdy inny gracz - „lis” - chodzi, 
dotykając głowę każdego gracza, mówiąc „kaczka”, aż w końcu jedną osobę nazywa „gęsią”. 
„Gęś” wstaje i goni „lisa”, natomiast „lis” stara się wrócić na miejsce „gęsi”. Jeśli „gęsi” się nie 
uda, zostaje nowym „lisem”. I gra zaczyna się od nowa.

123

background image

Dziewczynka wbiegła do koła, do gry.

Bella podeszła do mnie z uśmiechem. Stanęła obok mnie i skrzyżowała ramiona 

na swojej czarnej z dekoltem w szpic koszulce.

- Nie tego się spodziewałeś, co? - zapytała.

- Zupełnie nie - zgodziłem się. - Myślałem, że wszyscy są jak Des.

Bella roześmiała się. - Nie, na pewno myliłeś się myśląc tak. Des jest jednym z 

najmądrzejszych dzieci w klasie.

Obserwowaliśmy   Des   biegającą   po   okręgu,   goniącą   dziewczynkę,   która 

wcześniej płakała.

- Więc co mam robić? - zapytałem cicho, patrząc na moją siostrę bawiącą się ze 

swoimi przyjaciółmi.

- Nie wiele, aż będziemy robić rękodzieła i przekąski - Bella szepnęła. - Czytam 

im historyjkę i one śpiewają kilka piosenek, zanim rękodzieła będą gotowe.

Skinąłem głową. - Brzmi dobrze dla mnie.

- Och, i będziesz w łazience pilnował chłopców - Bella dodała. - Zwykle Ben 

Cheney chodzi pomagać w tym, ale powiedziałam mu, żeby nie przychodził dzisiaj.

Spojrzałem na Bellę z szeroko otwartymi oczami. - Mówisz poważnie, prawda?

Bella   popatrzyła   na   mnie   z   rozbawionym   uśmiechem.   -   Jestem  bardzo 

poważna, Edwardzie.

Jęknąłem cicho. To miał być gówniany dzień.

Tematem na dziś był księżyc. Bella czytała Goodnight Moon

1

 dzieciom i później 

śpiewali   piosenkę   o   człowieku   z   księżyca   i  Twinkle,   Twinkle,   Little   Star

2

. 

Następnie, dla zabawy, śpiewali The Itsy Bitsy Spider

3

.

Wielu chłopców chciało iść do łazienki podczas czytania. Rozumiałem to. To 

nadal było dla mnie trudne, słuchać czytania ludzi, a miałem siedemnaście lat.

Nie   mogłem   im   pomóc,   naprawdę.   Po   prostu   stałem   w   łazience,   odwrócony 

plecami.

Potem nadszedł czas na rękodzieła. Nie były to bardzo trudne rękodzieła; po 

prostu   musiały   przykleić   srebrne   gwiazdki   konfetti   do   księżyca,   na   kartce 

papieru.   Ale   nauczycielka   przyłączyła   się   do   zabawy,   pozwalając   im   malować 

1 Autorką jest Margaret Wise Brown.
Twinkle, Twinkle, Litlle Star - jeden z najpopularniejszych wierszyków w przedszkolu.
The   Itsy   Bitsy   Spider  -   popularny   wierszyk   dziecinny,   opisujący   przygody   pająka.   Zwykle 

towarzyszy mu sekwencja gestów, które naśladują słowa piosenki.

124

background image

palcami.

Rozpętało   się   piekło.   Większość   farby   było   na   stole,   a   następnie   na   ich 

kartkach. Większość farby skończyło w ich włosach niż na papierze, na miłość 

boską!

Nasza  trójka  była  w  nieustannym  ruchu  wśród  dzieci,  upewniając  się,  że  w 

końcu dali trochę farby na kartkę. Potem szybko posprzątaliśmy. Suszyliśmy ich 

obrazki,   podczas   gdy   oni   jedli   swoje   przekąski,   którymi   były   ciastka   z   białym 

lukrem   i   odrobiną   gwiazdek   oraz   „Ufoludkowy   sok”,   którym   tak   naprawdę   był 

owocowym ponczem w kosmicznych kubkach. To było, aby uciszyć dzieci.

Rodzice zaczęli pokazywać się, podczas gdy wszyscy myli ręce. Bella sprawdziła 

ich obrazki i powiedziała, że nie wyschły one na tyle, aby trzymać gwiazdki, więc 

będą   musieli   czekać   do   następnego   tygodnia,   aby   skończyć   swoje   rękodzieła. 

Bawiliśmy się z dziećmi zabawkami, dopóki ich rodzice nie przyszli.

W końcu została tylko nauczycielka, Bella, Des i ja.

Grałem w przebieranie się z Des, podczas gdy nauczycielka i Bella kończyły 

sprzątać.

-   Edwald,   musisz   załozyć   kowbojski   kapelusz!  -  Des   zawołała,  wciskając   na 

mnie słomkowy kapelusz.

Włożyłem go na głowę i uśmiechnąłem się do niej. Ona była księżniczką, a ja 

kowbojem. Byliśmy na herbatce.

- Chciałbyś tlochę helbaty, Edwaldzie? - Des zapytała uprzejmie.

-   Tak,   proszę   pani   -   odpowiedziałem   z   moim   najlepszym   południowym 

akcentem. - Nie miałaby pani jeszcze może jakiegoś siana dla konia?

Des zachichotała. - Nie, nie mam, kowboju. Nie możemy mieć siana, podcas 

gdy jesteśmy na helbacie!

-   Wybacz,   proszę   pani   -   przeprosiłem   z   uśmiechem,   trzymając   moją   małą 

filiżankę herbaty.

Oboje   udawaliśmy,   że   pijemy   herbatę   i   gryziemy   fałszywe   ciastka,   dopóki 

nauczycielka powiedziała nam, że czas iść.

Des   i   ja   szybko   posprzątaliśmy,   a   następnie   zgarnąłem   ją,   łaskocząc,   kiedy 

szedłem do drzwi.

- Edwald! - Des piszczała, chichotając. - Pzestań!

Opuściłem ją w dół, śmiejąc się. - W porządku, Dizzy. Twoje życzenie jest dla 

125

background image

mnie rozkazem.

- Naplawdę? - Des zapytała, kiedy wyszliśmy przez drzwi na mżawkę. - Mogę 

mieć kucyka?

Roześmiałem się. - Nie sądzę, Dizzy. Kusisz los, nie uważasz?

- A cy ty będziesz moim kucykiem? - Des szepnęła nieśmiało.

- Możemy pobawić się w konika, kiedy dotrzemy do domu, dobrze? - obiecałem 

jej, chwytając jej dłoń w swoją, kiedy przeszliśmy przez ulicę.

Spodziewałem   się,   że   Bella   podąży   za   nami,   ale   nigdzie   nie   było   jej   widać. 

Skrzywiłem się. Może nauczycielka podwoziła ją do domu...

Des  i ja wróciliśmy do domu  w  sam raz   na  kolację  i  nikt  inny  jak Rosalie, 

czekała na nas, aż dotrzemy.

Jęknąłem, gdy parkowałem samochód obok jej auta. Dlaczego ona zawsze tutaj 

musi być?

Rzuciłem klucze na stół w przedsionku i poczłapałem do jadalni. Rosalie i tata 

rozmawiali o samochodach, kiedy mama nakrywała do stołu. Des i ja usiedliśmy 

niezauważeni przez tatę lub Rosalie. Mama pocałowała w głowę Des i wyszeptała 

do mnie przywitanie, kiedy siadała.

Później Rosalie uśmiechnęła się do mnie. - Jak było w przedszkolu, Edwardzie?

- Świetnie - mruknąłem, dźgając stek i przesuwając go po moim talerzu.

- Dobrze się bawiłaś, Des? - Rosalie kontynuowała.

Des pokiwała głową, gdy przeżuwała w ustach puree ziemniaczane.

- Powinnam wpaść tam pewnego razu?

Powstrzymałem się od przewrócenia oczami. Jakby Rosalie mogłaby wytrzymać 

z dziećmi.

- Myślę, ze panna Bella wykonuje dobze swoją placę sama - Des zadumała się. 

- Edwald nawet nie potzebował pomocy tak bardzo. Panna Bella zawse spoglądała 

na   niego.   Myślę,   ze   po   to,   aby   upewnić   się,   zeby   nicego   nie   zepsuł.   I   kiedy 

powiedziałam, że Edwald nicego nie zepsuje, panna Bella miała naplawdę celwoną 

twaz i pzestała patzeć na Edwalda.

Spojrzałem   w   dół   na   talerz,   próbując   ukryć   swój   radosny   uśmiech.   Bella 

oczywiście   trochę   mnie   lubiła,   jeśli   patrzyła   na   mnie,   podczas   gdy   rzekomo 

pracowała.

Moja mama zaśmiała się nerwowo.

126

background image

- To wspaniale, Des - skomentowała. - Cieszę się, że lubisz pannę Bellę jako 

nauczycielkę.

Des pokiwała głową, na szczęście nieświadoma poruszenia, które spowodowała 

w pomieszczeniu.

Rosalie   odchrząknęła.   -   Więc,   Edwardzie,   myślałam,   że   moglibyśmy   razem 

przebiec przez kilka linijek dzisiaj. Żebyśmy byli gotowi na następny tydzień ze 

wszystkim.

Skinąłem głową, nadal patrząc na swój talerz.

Następnie normalna rozmowa mnie ominęła, na szczęście. Moja mama mówiła 

o swoich planach na nowy pokój Des, tato mówił o możliwościach swojego nowego 

stażu,   Des   paplała   na   temat   tego,   jaka   była   podekscytowana,   aby   iść   na 

wycieczkę do La Push w następnym tygodniu, a Rosalie podskakiwała, kiedy tylko 

ktoś brał oddech.

Gdy skończyliśmy kolację, Des, Rosalie i mama udały się do kuchni zmywać 

naczynia.

- Rosalie to miła dziewczyna - tata mruknął, dając mi znaczące spojrzenie.

- Ta - wymamrotałem, próbując uniknąć tej rozmowy.

- Dlaczego nie zaprosisz jej na randkę? - naciskał.

-   Tato,   nie   widzę   Rosalie   jako   kogoś   więcej   niż   moją   przyjaciółkę   - 

odpowiedziałem ostrzegającym tonem. - Nigdy bym się nie umówił z kimś, z kim 

się przyjaźnie.

Tata naburmuszył się z klęski.

- Gotowy, Edwardzie? - Rosalie zapytała, kiedy pewnym siebie krokiem weszła 

do jadalni z uśmiechem na twarzy.

Wstałem i poszedłem za nią do mojego pokoju.

-  Co to za infamis, proszę  pana, co się tak poważył rozpuścić cugle  swemu 

grubiaństwu? - Rosalie cytowała, kiedy wiązała swoje długie blond włosy w koński 

ogon.

- Jest to panicz zakochany w swym języku, zdolny wypowiedzieć więcej w ciągu 

jednej minuty niż milczeć przez cały miesiąc - odpowiedziałem, siadając na moim 

biurku.

Rosalie rozwaliła się na łóżku. - Jeżeli on na mnie co powiedział, dam ja mu, 

chociażby był zuchwalszy, niż jest, i miał ze sobą dwudziestu sobie podobnych 

127

background image

drabów; a jeżeli mi ujdzie, to znajdę  takich, co to potrafią. A hultaj! czy to ja 

jestem   jego   kochanicą,   jego   poniewieradłem!   I   ty   tu   stałeś   także   i   mogłeś 

ścierpieć,   żeby   mnie   lada   gbur   używał   wedle   upodobania   za   przedmiot   swych 

bezwstydnych żartów?

Pominęliśmy część Piotra i Rosalie kontynuowała, kiedy skinęła na mnie, abym 

dołączył do niej na łóżku.

- Dla Boga! tak jestem rozdrażniona, że się wszystko we mnie trzęsie. A hultaj! 

Otóż,   proszę   pana,   tak   jak   powiedziałam,   młoda   moja   pani   kazała   mi   się 

wywiedzieć   o   panu;   co   mi   kazała   powiedzieć,   to   sobie   zachowuję;   ale   przede 

wszystkim oświadczam panu, że jeżelibyś ją osadził na koszu, jak to mówią, bo 

panienka, o której mówię, jest młodą, i dlatego, gdybyś ją pan wywiódł w pole, 

byłoby to tak ciężkim psikusem, jaki tylko młodej panience można wyrządzić.

Westchnąłem,   gdy   zszedłem   z   biurka   i   usiadłem   na   łóżku,   tak   daleko   od 

Rosalie, jak to było możliwe.

-   Pozdrów   ją,   waćpani,   ode   mnie   i   powiedz,   że   jej   daję   rendez-vous...   - 

cytowałem zmęczonym głosem.

- Co ty na to, gdybyśmy zostawili scenariusz? - Rosalie zapytała, kiedy pełzła w 

moim kierunku.

Usiadłem, opierając się plecami o zagłówek. - Co masz na myśli, Rose?

Położyła swoje dłonie na moich udach, powstrzymując mnie od ucieczki od niej.

- Edwardzie, dlaczego mnie nie lubisz? - zapytała, wydymając swoje wargi.

Lubię cię, Rose - zapewniłem ją nerwowo. - Jesteś jedną z moich najlepszych 

przyjaciół.

- Mam na myśli, w inny sposób, Edwardzie - praktycznie warknęła na mnie.

Przełknąłem głośno. - Rose, byliśmy przyjaciółmi od zawsze. Nigdy bym tego nie 

narażał.

Przewróciła oczami.

- Mówię poważnie, Rosalie! - wykrzyknąłem, delikatnie odpychając ją ode mnie. 

- Nie wyciągaj czegoś takiego jeszcze raz!

- Jesteś mi winien przysługę, Edwardzie - przypomniała mi.

- Ta, w granicach rozsądku - przypomniałem jej. - Nie uważam, że jednorazowy 

numerek jest w granicach rozsądku, Rose.

-   W   porządku   -   Rosalie   warknęła,   schodząc   z   łóżka.   -   Po   prostu   straciłeś 

128

background image

przyjaciółkę, Edwardzie Cullen. - I trzasnęła drzwiami.

Wydałem z siebie jęk ulgi i rozczarowania, gdy szarpnąłem za swoje włosy. Co 

za gówniany dzień.

129

background image

Rozdział 16

Shopping and Movies

(Zakupy i filmy)

Bella

Alice kupiła mi wystarczająco ciuchów dla dwóch garderób. Nie zrozumcie mnie 

źle, kocham Alice na śmierć i życie, ale szczerze mówiąc, jeśli kupi mi jeszcze 

cokolwiek, warknę na nią. Ona musi się kontrolować i przestać wydawać na mnie 

swoje pieniądze.

Jednak dobrze się bawiłam. Nie spędzałam dużo czasu z Alice i Emmettem, 

odkąd   zaczęłam   spędzać   go   z   Edwardem.   Nieumyślnie,   cały   mój   czas   był 

poświęcony   Edwardowi.   Nigdy   nie   zrobiłabym   tego   celowo,   to   po   prostu   się... 

stało.

Alice uruchomiła radio, kiedy piłyśmy napoje energetyczne, wracając do domu. 

Jakbym potrzebowała dodatkowego bodźca.

Cross My Heart Mariana's Trench zaczęło lecieć przez głośniki. Rozpoczęłyśmy 

ruszać się na skórzanych siedzeniach Porsche i śpiewać na całe gardło.

-  Cross   my   heart   and   hope   to   die!  -   krzyczałyśmy,   robiąc   X   nad   naszymi 

piersiami.

Chichotałyśmy, kiedy tańczyłyśmy na siedzeniach. Alice pompowała ściśniętą 

pięścią w powietrze, podczas gdy leciałyśmy autostradą sto trzydzieści kilometrów 

na godzinę. To, co robiła ta dziewczyna, oddziaływało na mnie. Było śmieszne, ale 

świetne, niezależnie od czasu.

Wzięłam   długi   łyk   mojego   napoju   i   kontynuowałam   tańczenie,   kiedy   Shiloh 

Goodbye, You Suck zaczęło grać.

Śpiewałyśmy, tańczyłyśmy, śmiałyśmy się. Boże, nigdy się tak nie śmiałyśmy.

130

background image

Alice wyłączyła muzykę. - Więc, jak rzeczy z Cullenem?

Zastanawiałam się nad moimi myślami. Czy mogłam po prostu powiedzieć jej 

prawdę? Ona powiedziała mi, że była zainteresowana Jasperem. Dlaczego miałoby 

być inaczej?

- Dużo lepiej niż myślałam, że będzie - odpowiedziałam. To była prawda, ale nie 

cała.

Alice skinęła głową w zamyśleniu, biorąc łyk swojego energetycznego napoju.

- On wydaje się... lepszy - rozmyślała. - Już nie jest takim fiutem.

Pokiwałam   głową.   -   Ta,   on   nie   jest   takim   złym   facetem,   prawdę   mówiąc.   I 

pewnie oblałabym biologię bez niego.

- To dobrze - Alice szepnęła.

Ona mogła być czasami bardzo złowieszcza. Jednak wiedziała, co się wydarzy, 

zanim to się stanie.

-   Emmett   powiedział,   że   poszłaś   bez   niego   po   meczu   we   wtorek   -   Alice 

wyszeptała.

- Och, uch, ta - jąkałam się. - Miałam kilka... rzeczy do zrobienia.

Alice podniosła brew na mnie.

-   Alice   -   jęknęłam,   chowając   twarz   w   dłoniach.   -   Nie   patrz   na   mnie   tym 

cholernym wzrokiem.

- Jakim wzrokiem, Bello? - zapytała niewinnie.

-  Tym  wzrokiem - mruknęłam.  -  Tym  wzrokiem, które  mówi: „Wiem  coś,  co 

myślisz, że nie wiem”.

Alice uśmiechnęła się złośliwie. - Lubisz Cullena.

- Nie. - Zarumieniłam się, ale miałam nadzieję, że weźmie to jako złość, a nie 

rozczarowanie.

- Tak, lubisz - mówiła swoim śpiewnym głosem.

-   Nie,   Alice,   nie   mogę   -   powiedziałam   jej   surowo.   -   Nigdy   nie   mogę   lubić 

Cullena. Teraz czy kiedykolwiek.

-   Możesz   lubić   Cullena,   Bello   -   Alice   nie   zgadzała   się.   -   Nie   możesz   tak 

zakładać.

Ciężko   oddychałam,   wachlując   swoją   twarz.   -   Nie,   Alice,  nie   mogę  lubić 

Cullena. Mój tata by mnie zabił. Doktor Cullen zabiłby Edwarda. To nie jest, jak 

Romeo   i   Julia,   gdzie   możemy   po   prostu   się   zabić   i   uczynić   to   tragicznym 

131

background image

romansem. To jest prawdziwe życie.

Wiem to, Bello - Alice wykrzyknęła. - Ale tylko dlatego, że twój tata powiedział 

ci, co robić, nie oznacza, że musisz to wykonać. Zasady są po to, żeby je łamać, 

szczególnie, kiedy masz siedemnaście lat.

Skrzyżowałam   ramiona.   Dąsałam   się   i   czułam   jak   dziecko,   robiąc   tak. 

Chciałam podążyć za radami Alice oraz przeciwstawić się swojemu tacie, ale nie 

wiedziałam, jak mogłam to zrobić. Nadal go kochałam, nawet kiedy zatrzymywał 

mnie przed czymś, co mogło być nadzwyczajne.

Włączyłam muzykę na nowo, nie chcąc wyjawiać jeszcze swoich uczuć przed 

Alice. Może ostatecznie, ale na pewno nie teraz.

Podjechała   na   mój   krótki   podjazd.   Obie   wyskoczyłyśmy   z   samochodu   i 

chwyciłyśmy   moje   torby.   Było   ich   wszystkich   dziesięć.   To   było   śmieszne,   jak 

można wydać tak dużo kasy w tak krótkim czasie.

- Dzięki, Alice - mruknęłam, przytulając ją przed wyjściem. - Za ubrania i za 

danie mi dobrej rady.

Alice uśmiechnęła się. - Od czego są najlepsi przyjaciele?

Uśmiechnęłam się, zamykając drzwi za jej oddalającą się postacią.

Westchnęłam   i   wzięłam   torby   w   ręce.   Ciągnęłam   je   na   górę   i   rzuciłam   na 

podłogę w moim pokoju. Opadłam na łóżko, podskakując na starych sprężynach. 

Położyłam dłonie na oczy, głęboko oddychając i będąc dość blisko zapadnięcia w 

sen. Wtedy mój telefon zawibrował w kieszeni jeansów.

Przychodzisz czy co? :Cullen:

Skrzywiłam się zanim odpisałam.

Edward? :Bells:

Nie, tu królowa Anglii. Oczywiście, że Edward! :Cullen:

Uśmiechnęłam się.

Haha,   ok.   Tylko   daj   mi   chwilę,   abym   się   przebrała   z   moich   zakupowych 

132

background image

ciuchów. :Bells:

Może mogłabyś zaprezentować je dla mnie później;) :Cullen:

Przewróciłam oczami, wciąż się uśmiechając.

Nie wiem, czy zasługujesz na ten miły przywilej. :Bells:

Zobaczymy... Po prostu chodź tu, zanim Des nie zaśnie. :Cullen:

Ok. Będę tam w dziesięć minut. :Bells:

Odliczamy. :Cullen:

Rzuciłam   telefon   na   łóżko   i   szybko   ściągnęłam   swój   czerwony,   kaszmirowy 

sweter,  a wciągnęłam na siebie  bardzo dużą  koszulkę,  jedną od taty,  w której 

myje   samochód   i   stary   z   La   Push   sweter.   Zsunęłam   z   siebie   obcisłe   jeansy   i 

szarpnęłam za moją ulubioną parę czarnych spodni do jogi. Były super ciasne, ale 

bardzo wygodne. Związałam włosy w koński ogon, wyszczotkowałam szybko zęby, 

chwyciłam pantofle i przeskakiwałam stopnie schodów po dwa naraz.

Przeleciałam   przez   tylne   drzwi,   biegnąc   przez   otwór   pomiędzy   drzewami, 

bezpośrednio za moją starą huśtawką.

Trasa była ukryta po stronie Cullenów. Mieli ogromny ogród skalny w jednym 

rogu swojego domu i kiedy znalazłam tę drogę pierwszy raz, prawie wbiegłam w 

trzymetrowe skały, które były tłem na podwórzu Cullenów.

Ścieżka   sama   w   sobie   była   piękna.   Drzewa   tworzyły   baldachim   nad   głową, 

gałązki   plątały   się   ze   sobą,   co   sprawiało,   że   drzewa   wyglądały   jakby   były 

przywiązane   do   siebie   ze   wszystkich   sił.   Było   tam   mnóstwo   ptaków   i   małych 

drewnianych zwierząt; nic dużego, o czym mi wiadomo.

Zakradłam  się  w   pobliże   wielkich   głazów   i  kontynuowałam  bieg  w  kierunku 

domu   Edwarda.   Zapukałam   do   francuskich   drzwi,   które   prowadziły   do   ich 

jadalni. Des podskakiwała do drzwi z wielkim uśmiechem i otworzyła je.

-  Panna  Bella!  Jesteś  tu!  -  zawołała,  zawijając   swoje   grube   ramionka  wokół 

133

background image

moich kolan.

Przebiegłam   palcami   przez   jej   krucze   włosy,   uśmiechając   się,   gdy   Edward 

pojawił   się   w   pomieszczeniu.   Miał   na   sobie   dresy   i   wielki   Forks   High   School 

sweter. W jego włosach były różowe i zielone spinki.

Wybuchnęłam śmiechem na jego widok.

Des zachichotała, zdezorientowana, dlaczego się śmieję. Edward zarumienił się 

i zaczął szybko zdejmować spinki, patrząc na podłogę zamiast na mnie.

- Przepraszam - wysapałam. - Ale, Jezu, nie spodziewałam się tego w ogóle.

Edward dał mi nieśmiały uśmiech, patrząc na mnie przez swoje ciemne rzęsy.

Zarumieniłam się tym razem, zagryzając wargę.

Des chwyciła mnie za rękę. - No dalej, panno Bello, oglądamy Piękną i Bestię w 

tej chwili. Ledwo nawet zaceliśmy. To część, kiedy Bella spaceluje pzez miasto.

- Och, dobrze! Kocham Piękną i Bestię - powiedziałam Des, podążając za nią do 

pokoju.

- Będe siedzieć na moim małym, lózowym kzesełku - Des poinformowała mnie, 

wskazując   na   małe   krzesło   przed   kanapą.   -   Mozesz   usiąść   z   Edwaldem,   bo 

wówczas mozesz dobze widzieć telewizol.

Roześmiałam się. - Dobrze, Des. Chcesz, żebym nacisnęłam play?

- Nie, mogę to zlobić sama! - Des krzyknęła, biegnąc do telewizora plazmowego i 

wciskając  przycisk,  dzięki  któremu film  poszedł  znowu.  -  Edwald  naucył  mnie 

dziś wiecolem.

Uśmiechnęłam się do Edwarda.

Des rozsiadła się na swoim krzesełku, a ja dowlokłam się do kanapy za nią. 

Edward   usiadł   obok   mnie,   kładąc   swoją   rękę   na   oparciu   kanapy,   jego   dłoń 

posuwała się do mojego ramienia. Uśmiechnęłam się i pochyliłam lekko do niego, 

moje ramię przytuliło się do jego ciała.

Przyciągnęłam nogi do ciała, chowając je pod tyłek, przez co przysunęłam się 

do   Edwarda.   Spojrzałam   na   niego   z   nieśmiałym   uśmiechem.   Oddał   uśmiech, 

przesuwając   rękę   z   kanapy   na   moje   ciało.   Owinął   ją   bezpiecznie   wokół   moich 

ramion, jego dłoń wisiała nad moim ramieniem.

Moje ręce potrzebowały coś robić, żeby nie próbować pieścić Edwarda przed 

Des, więc wyciągnęłam rękawy na dłonie. Zaczęłam odgryzać zabłąkane sznurki, 

starając   się   skupić   na   filmie,   a   nie   na   rytmie   oddychania   Edwarda   i   cieple 

134

background image

pochodzącym od jego ciała, i jak słodko wyglądał w domowych ciuchach.

Film minął szybko. Cóż, tak jakby. Pomiędzy komentarzami Des, śpiewałam 

razem z muzyką, a Edward czasami przebiegał swoim nosem przez moje włosy, 

byłam rozkojarzona przez cały czas. Była prawie dziesiąta, kiedy film się skończył.

Edward puścił mnie. - Dobrze, Des, czas do łóżka.

- Naplawdę, Edwaldzie? - spytała, szczenięce oczy wchodziły w grę. - Panna 

Bella jednak tu jest, chcę obejzeć nowy film z nią.

Edward pokręcił głową z ponurym uśmiechem. - Des, wiesz, że mama i tata 

mnie zabiją, jeśli zostaniesz do późna. Już od dwóch godzin powinnaś spać.

- Dobze - gderała z klęską. - Doblanoc, panno Bello.

- Dobranoc, Des - szepnęłam, gładząc jej włosy, kiedy mnie przytuliła. - Śpij 

dobrze.

Skinęła ponuro głową. Edward złapał ją za rękę i poprowadził po schodach.

Obrywałam   zbłąkane   kłaczki   z   moich   spodni,   czekając   na   powrót   Edwarda. 

Byłam zdenerwowana. To był pierwszy raz, kiedy mieliśmy spędzać ze sobą czas, 

po   prostu   robiąc,   co   chcieliśmy.   Czy   nasz   związek,   czy   cokolwiek   to   było, 

przeszedł na kolejny poziom?

Edward   cicho   zszedł   po   schodach.   Westchnął,   gdy   dotarł   do   końca, 

przebiegając ręką przez włosy. Uśmiechnęłam się i podwinęłam nogi pod siebie 

jeszcze raz.

-   Chcesz   obejrzeć   jeszcze   jeden   film   ze   mną?   -   zapytał,   klękając   przed 

telewizorem.

- Pewnie - odpowiedziałam. 

- Jest tu tylko Bracia przyrodni, jako nie-disneyowski film - Edward powiedział, 

pokazując mi opakowanie filmu. - Może być?

- Tak - odparłam. - Uwielbiam Braci przyrodnich.

Edward włączył DVD. - Ja też. Will Farrell

1

 jest zabawny.

Zachichotałam. - Ta, widziałam każdy film z nim, jestem całkiem pewna.

Edward usiadł obok mnie, tak blisko jak przedtem.

-   Moim   ulubionym   jest  Demon   prędkości,   tak   sądzę   -   Edward   szepnął, 

pomijając zapowiedź.

- Och, daj spokój! - zawołałam. - Jak można nie kochać Legendy telewizji? To, 

Will Farrell - głównie jest to aktor komediowy.

135

background image

tak jakby, klasyczny Will Farrell.

Edward pokręcił głową z rozbawionym uśmiechem. - Nie ma mowy. Will Farrell 

jest lepszym łyżwiarzem niż prezenterem wiadomości.

Popchnęłam go lekko. - Will Farrell zawsze był najlepszym prezenterem. Czy nie 

cytujesz tego filmu cały czas?

Edward potrząsnął głową. - Cytuję tylko dobre filmy, Bello.

Parsknęłam i przewróciłam oczami, uśmiechając się. - Cokolwiek, Edwardzie.

Zachichotał. - Po prostu się z tobą drażnię, Bello. Uspokój się.

Westchnęłam i przytuliłam się do Edwarda ponownie.

Oglądaliśmy Braci przyrodnich i czułam się bardziej komfortowo niż myślałam, 

że byłabym koło Edwarda. Oboje śmialiśmy się z tych samych rzeczy, mogliśmy 

cytować ten film słowo w słowo. To było świetne. Nie czułam się skrępowana w 

ogóle.

Zaczęły lecieć napisy i spojrzałam na Edwarda, przygryzając wargę. Powinnam 

wyjść? Będziemy się całować? Boże, nigdy nie byłam tak zdenerwowana w całym 

moim życiu.

Edward   spojrzał   mi   w   oczy,   a   następnie   w   dół   na   moje   usta.   Pochylił   się   i 

popatrzył w moje oczy ponownie, zanim pochylił się jeszcze trochę. Spotkałam go 

w połowie drogi.

To   był   nasz   pierwszy   prawdziwy   pocałunek.   Nasze   usta   poruszały   się 

gorączkowo   naprzeciw   siebie.   Moje   ręce   owinęły   się   luźno   wokół   jego   szyi   i 

usiadłam lekko na kolanach, aby  lepiej dotrzeć do  jego twarzy.  Ręce  Edwarda 

chwyciły moją klatkę piersiową, trzymając mnie bliżej siebie.

Mój język drażnił, aby otworzyć usta Edwarda. Wirował wraz z jego, masując 

lekko, przebiegając przez jego idealne zęby.

Ręce Edwarda opadły pomiędzy nas i wpełzły pomiędzy moją skórę a koszulkę.

Oderwałam się. Tak bardzo jak chciałam, żebyśmy poszli dalej, nie mogłam. Nie 

teraz.   Byliśmy   w   ledwo   przyjacielskich   stosunkach.   Chciałam,   żebyśmy   byli   w 

lepszych.

- Wybacz - szepnęłam, mając oczy wciąż zamknięte. - Nie sądzę... Ja, uch, nie 

mogę zrobić tego w tej chwili.

- Nie, nie - Edward zgodził się. - Ja też nie. To byłoby złe. Musimy... poczekać.

- Ta - wyszeptałam, przyciskając swoje usta ponownie do jego.

136

background image

Całowaliśmy się dobre dziesięć minut, zanim Edward się oderwał.

- Cholera - mruknął. - Moi rodzice powinni być wkrótce w domu. Ty, uch, może 

chcesz iść.

Skinęłam głową, nienawidząc faktu, że nie możemy być w taki sposób przed 

jego rodzicami. Cóż, nie tak specyficznie, ale jako przyjaciele, którzy mogą zmienić 

to w coś więcej niż tylko przyjaźń.

Zsunęłam się z kanapy i ciągnęłam swoje ciało do francuskich drzwi. Edward 

poszedł za mną.

Zdjęłam moje pantofle i wciągnęłam adidasy.

Odwróciłam się, aby spojrzeć na Edwarda z uśmiechem.

- Napiszesz do mnie? - zapytałam go.

- Oczywiście - szepnął, całując mnie delikatnie w usta.

Nasze wargi oddzieliły się od siebie i spojrzałam na niego z czułym uśmiechem.

- Pa, Edwardzie - wyszeptałam, otwierając drzwi i wybiegając na zewnątrz.

- Pa, Bello.

137

background image

Rozdział 17

Texts and Endings

(Smsy i zakończenie)

To dziwne... Wiesz, że zakończenie czegoś wielkiego się zbliża, ale chcesz 

zaczekać, jeszcze tylko na chwilę... Tylko, że to może zranić trochę bardziej.

Bella

- To czas próby, ludzie! - pani Wallace krzyknęła radośnie, klaszcząc w ręce i 

uśmiechając się do nas wszystkich. Każdy przewrócił na nią oczami i wiercił się w 

swoich ciężkich kostiumach i obrzydliwej ilości makijażu. - Co myślicie o zaczęciu 

od początku?

- Przejdźmy tylko początek - jęknęłam. 

- Proszę - Emmett zgodził się obok mnie.

Pierwszoroczniak   dostał   się   na   scenę   w   szekspirowskim   stroju   i   recytował 

prolog. Następnie Mike i Tyler wyszli i odegrali małą komediową scenę z dwoma 

pierwszoklasistami. Później Jasper wszedł jako Benwolio.

-  Odstąpcie, głupcy - Jasper zawołał. Byłam zachwycona. Był głośniejszy, niż 

kiedykolwiek go widziałam. - Schowajcie miecze do pochew. Sami nie wiecie, co 

robicie.

Następnie Ben Cheney wyszedł jako Tybalt, który był swego rodzaju śmieszny, 

ponieważ Ben się skrzywdziłby muchy.

-   Cóż   to?   krzyżujesz   oręż   z   parobkami?   -   Ben   zapytał,   zaskakując   swoją 

postacią. - Do mnie, Benwolio! pilnuj swego życia.

Scena   była   kontynuowana   z   Alice   i   innymi   ludźmi,   których   naprawdę   nie 

138

background image

znałam. Potem Edward i Jasper odegrali swoją scenę. Nie mogłam powstrzymać 

uśmiechu   obejmującego   moją   twarz   po   tym,   jak   zobaczyłam   go   na   scenie.   Po 

sobocie wszystko się zmieniło. Tak szybko jak wybiegłam przez tylne drzwi domu 

Edwarda, dostałam esemesa.

Musisz pokazać mi tą ścieżkę pewnego dnia :Cullen:

Wyszczerzyłam się, zatrzymując w połowie podwórka.

To jest tajemnica. :Bells:

Spojrzałam na dom. Nikogo nie widziałam w oknach, więc szybko przemknęłam 

za skałą, plecy przycisnęłam do niej, gdy czekałam na następną wiadomość.

Nie będzie na długo :Cullen:

Zobaczymy... :Bells:

Pobiegłam do domu, całkowicie szybko.

Następnego ranka obudził mnie esemes.

Chcesz zagrać w 20 pytań? :Cullen:

Uch, pewnie, chyba tak. :Bells:

Ok, będę pierwszy. Ulubiony kolor? :Cullen:

Nie mam naprawdę jednego, ale dzisiaj jest to zielony, chyba. Twój? :Bells:

Dlaczego? Moim ulubionym jest niebieski. :Cullen:

Zaczerwieniłam się. Powodem, dla którego moim ulubionym dziś kolorem był 

zielony, było to, że to kolor jego oczu. Nie chciałam mu tego powiedzieć.

139

background image

Lubie drzewa. Ok, pierwszy pocałunek? :Bells:

Rose Hale. 3 lata. Ty? :Cullen:

Emmett. 2 lata. Chodziliśmy od 2 – 8 lat, najwyraźniej. :Bells:

Rose i ja nigdy nie chodziliśmy ze sobą. Zawsze byłem głupkiem. :Cullen:

Haha, mogłam zobaczyć jak to się dzieje. Twoja kolej. :Bells:

Ulubiona piosenka wszech czasów? :Cullen:

Hmm.   Nie   wiem.   To   trudne   pytanie.   Może  The   Beautiful   letdown  Switchfoot. 

Twoja? :Bells:

Uch, jakakolwiek ACDC, chyba. Twoja kolej. :Cullen:

I tak przeleciał cały dzień. Jedyny esemes, który przerwał naszą grę, był od 

Alice, która powiedziała mi, że Jasper nie zaprosił jej jeszcze na randkę, ku jej 

przerażeniu. Ona naprawdę myślała, że to się stanie w ten weekend.

Poniedziałek   był   trudniejszy   niż   się   spodziewałam.   Wszystko,   co   chciałam 

zrobić, to być koło Edwarda, co nie było dozwolone. Ledwie mogłam trzymać moje 

oczy z dala od tego chłopaka, na miłość Boską!

Dzięki Bogu, zjedliśmy lunch sami. Twierdziliśmy, że potrzebujemy korepetycji 

w   czasie   południa,   zazwyczaj,   kiedy   mieliśmy   próby.   Tak   naprawdę   po   prostu 

chcieliśmy być sami coraz częściej.

Nie było wiele do uczenia się w czasie lunchu, więc po prostu rozmawialiśmy. I 

przez   rozmawianie,   mam   na   myśli   migdalenie   się.   Myślę,   że   Edward   mógłby 

powiedzieć: „Nie mogę znieść udając, że cię nie lubię.”, a ja mogłam mruknąć: 

„Och, Boże, ja też nie.” Następne słowa uciekły z nas i nasze usta się spotkały.

Reszta dnia była nawet bardziej zaskakująco nie do wytrzymania. Myślałam, że 

niektóre potrzeby znikną po naszej godzinnej sesji całowania, ale niestety, to stało 

140

background image

się bardziej intensywne. Miałam trochę tego, co chciałam i teraz chciałam więcej.

Teraz byliśmy w sali teatralnej. On siedział w jednym rzędzie, ja w innym. Nie 

mogłam zobaczyć go przez potężne ciało Emmetta, ale miałam wrażenie, że byśmy 

gapili się, gdybyśmy mogli. Może to dobrze, że Emmett siedział między nami.

-   Dobrze,   mamy   zamiar   zrobić   sobie   teraz   przerwę   na  obiad   -   pani   Wallace 

ogłosiła po kilku scenach z aktu pierwszego. - Pizza w stołówce dla każdego.

Wszyscy   jęknęliśmy,   gdy   wyszliśmy   z   sali   teatralnej   w   naszych   kostiumach. 

Pani Wallace wręczyła śliniaczki, kiedy wychodziliśmy, śmiejąc się i mówiąc nam, 

żebyśmy   jedli   ostrożnie.   Usiadłam   z   Emmettem   i   Alice,   oczywiście,   Jasper 

przyłączył się do nas, jak robił to od poprzedniego miesiąca. Zjedliśmy szybko, 

rozmawiając   o   nadchodzącej   imprezie   Emmetta,   próbując   dowiedzieć   się,   jak 

utrzymać   ją   w   tajemnicy   tak,   żeby   tylko   obsada   i   ekipa   się   pokazali.   Ciągle 

rozglądałam się za Edwardem, ale nigdzie nie mogłam go znaleźć.

Następnie dostałam esemesa. Spotkaj się ze mną w sali teatralnej. :Cullen:

Uśmiechnęłam się tak dyskretnie, jak mogłam. - Muszę iść do łazienki, zanim 

będziemy ponownie grać.

- Pewnie - Emmett mruknął, machając mi, gdy słuchał Jaspera mówiącego o 

swoich doświadczeniach z polowania.

Alice   mrugnęła   do   mnie   z   przebiegłym   uśmiechem   i   później   powiedziała 

bezgłośnie: „Miłej zabawy”.

Oddałam uśmiech i wyszłam tak normalnie, jak mogłam ze stołówki. Jak tylko 

przeszłam przez drzwi, podniosłam sukienkę i pobiegłam przez korytarz z wielkim 

uśmiechem na twarzy. Nie mogłam uwierzyć, jak bardzo zmieniłam się w ciągu 

ostatnich   dwóch   miesięcy.   Nawet   nie   pamiętałam   dziewczyny,   którą   byłam 

wcześniej. Moje uczucia do Edwarda zmieniły mnie i polubiłam nową mnie.

Moje ręce popchnęły drzwi, otwierając je. Nie widziałam nigdzie Edwarda i nie 

przywitał mnie. Skrzywiłam się, kiedy przeszłam w kierunku sceny. Może był za 

kurtyną, więc mielibyśmy prywatność i zachowałaby nas w ukryciu w przypadku, 

gdyby ktoś wszedł do pomieszczenia. Weszłam po schodach za kulisy.

- Edward? - zawołałam. Nie odpowiedział.

Może jest w szatni... Poszłam tam szybko; nerwy sprawiały, że mój żołądek się 

skręcał.

Drzwi   do   szatni   były   nieco   uchylone.   Pchnęłam   je,   otwierając   i   oto,   co 

141

background image

dostrzegłam.

Rosalie   Hale   i   Edward   całowali   się   na   kanapie.   Drzwi   musiały   skrzypnąć, 

ponieważ Rosalie podniosła swoją twarz, odrywając się od Edwarda, z diabelskim 

uśmiechem.

- Bella... - Edward zaczął.

-   Nie   waż   się   cokolwiek   mówić   -   warknęłam,   łzy   już   spływały   w   dół   mojej 

twarzy. - Nie mów żadnego pieprzonego słowa.

Rosalie zarechotała. - Widzisz, Edward? Ta suka cię nie chce.

- Ma rację - zgodziłam się chłodno. - Jakbym mogłam kiedykolwiek cię chcieć?

- Bella... - spróbował ponownie.

- Nie - szepnęła, potrząsając głową. - Nie nazywaj mnie tak.

Edward wyglądał na wstrząśniętego. W jego oczach była panika. Był zagubiony; 

nie wiedział, co robić. Ten kutas...

-   Żegnaj,   Edwardzie   -   powiedziałam,   kiedy   odwróciłam   się   i   wyszłam   z 

pomieszczenia.

142

background image

Rozdział 18

My Life Would Suck Without You

(Moje życie byłoby do dupy bez ciebie)

Nikt nie może wrócić i zacząć od początku, ale każdy może zacząć dzisiaj i 

stworzyć nowy koniec.

- Maria Robinson

Edward

Spierdoliłem. Spierdoliłem porządnie i mocno. Nie powinienem pozwolić, aby 

ten pocałunek trwał. Cholera, nie powinienem pozwolić Rosalie być gdziekolwiek 

blisko mnie!

Było za późno. Bella widziała nas.

Rosalie podeszła do mnie podczas naszej przerwy, zanim mogłem podążyć za 

resztą tłumu do stołówki.

- Edward, obiecałeś mi wszystko, jeśli będę w tej sztuce z tobą - przypomniała 

mi. - Wszystko w granicach rozsądku.

- Tak - odparłem powoli, nie będąc pewnym, gdzie zmierzała tą rozmową.

- Cóż, myślę, że znalazłam coś w granicach rozsądku. - Rosalie uśmiechnęła 

się. - Chodź ze mną do garderoby, proszę.

Niechętnie poszedłem za nią. Zaprowadziła mnie do dużej szatni i usiadła na 

kanapie. Poklepała miejsce obok siebie.

- Usiądź, Edwardzie - rozkazała, jakbym był psem.

Posłusznie   usiadłem   koło   niej,   mając   nadzieję,   że   to   życzenie   nie   będzie 

absurdalne, czy zajmowało dużo czasu.

143

background image

- Teraz ta umowa, albo tak, albo nie. Pocałuj się ze mną, tu i teraz, a zostawię 

cię w spokoju.

Nie muszę dodawać, że byłem w szoku.

- J-ja nie sądzę, Rose - jąkałem się. - To nie byłoby bardzo dobre.

- Dlaczego nie? - skamlała. - Tylko raz, Edward, proszę. Obiecuję, że zostawię 

cię i Swan będzie następna.

Gardło mi zadrgało, kiedy przełykałem. To nie może się wydarzyć. Nie mogłem 

pocałować   Rosalie   Hale.   Po   prostu   nie   mogłem.   Spędziłem   każdą   godzinę   w 

południe   z   Bellą   i,   szczerze   mówiąc,   była   jedyną   dziewczyną,   którą   chciałem 

całować. Boże, tak bardzo wpadłem.

-  Nie,   Rose   -  mruknąłem,  przebiegając  dłonią  przez   włosy.  -  Jestem  teraz   z 

Bellą. Jesteśmy razem.

Rosalie skrzywiła się. - Kiedy to się stało?

- W sobotę.

- J-jak? - wykrztusiła.

-   Zaprosiłem   ją,   oglądaliśmy   film   z   Des,   a   później   byliśmy   razem   sami.   - 

Chrząknąłem,   starając   się   po   tym   nie   krzyczeć   „Tylko   żartowałem!”.   -   Nie 

umawiamy się jeszcze, ale wkrótce będziemy.

- Co, do kurwy, się z tobą stało? - Rosalie szepnęła groźnie. - Dwa miesiące 

temu zgwałciłbyś kozę niż dotknął Swan.

Zakrztusiłem  się   śmiechem.   -   Nie   wiem,   myślę,   że   dotknąłbym   Bellę,   zanim 

zrobił coś takiego.

-   Cokolwiek!   -   krzyknęła.   -   Nienawidziłeś   jej!   Nienawidziłeś   jej   bardziej   niż 

cokolwiek lub kogokolwiek na świecie.

-  Zostałem  wprowadzony  w  błąd  przez   gniew   mojego  ojca  -  mruknąłem,   już 

bezradny do obrony zupełnie zdrowych relacji.

- Edward, nie jesteś osobą, z którą dorastałam. - Jej oczy zapełniły się łzami i 

wina skraplała się we mnie. - Proszę, pozwól mi mieć ten jeden pocałunek.

- Wybacz, Rose...

Ale ona nie słuchała. Jej wargi były na moich szybciej niż mogłem zareagować. 

Jej  język   próbował   otworzyć  moje   usta,   ale   trzymałem  je   zamknięte.  Chciałem 

odepchnąć ją i krzyknąć na nią, ale część mnie mówiła, że ona tego potrzebuje.

Usłyszałem skrzypnięcie otwieranych drzwi i wargi Rose opuściły moje. To była 

144

background image

Bella.   Och,   pieprzcie   moje   życie.   Rose   uśmiechnęła   się   diabelsko   do   Belli.   To 

wszystko było popieprzonym podstępem.

- Bella... - zacząłem mówić.

- Nie waż się cokolwiek mówić - warknęła, łzy już spływały w dół jej twarzy. - 

Nie mów żadnego pieprzonego słowa.

Rosalie zarechotała. - Widzisz, Edward? Ta suka cię nie chce.

- Ma rację - zgodziła się chłodno. - Jakbym mogłam kiedykolwiek cię chcieć?

- Bella... - spróbowałem ponownie.

- Nie - szepnęła, potrząsając głową. - Nie nazywaj mnie tak.

Byłem   wstrząśnięty.   Wszystko,   co   wypracowałem   przez   cały   ten   czas   było 

stracone.   Wszystko   przez   kogoś,   kogo   uważałem   za   mojego   przyjaciela.   Nie 

wiedziałem, co robić. Bella teraz nigdy nie będzie moja.

- Żegnaj, Edwardzie - powiedziała, kiedy odwróciła się i wyszła z pomieszczenia.

Cisza. Nawet Rosalie nie powiedziała słowa.

- Ty pieprzona dziwko - warknąłem. - Zrobiłaś to celowo.

Pokiwała głową, nadal nic nie mówiąc.

- Dlaczego? - zażądałem.

- Ponieważ chciałam cię dla siebie  - Rosalie  odpowiedziała gładko. - Jestem 

jedyną dziewczyną, oprócz Alice i Swan, której nie pieprzyłeś.

- Rosalie, czy kiedykolwiek pomyślałaś, że może to dlatego, że cię kocham? - 

mruknąłem, widząc straszny powód dlaczego. - Pieprzyłem te dziewczyny, ale nie 

przyjaźniłem się z nimi później. Zależy mi na tobie zbyt mocno, żeby stracić naszą 

przyjaźń.

Łzy spływały w dół jej policzków. - Czułam się niegodna. Czułam się, jakbyś 

mnie nie chciał, jakbyś trzymał mnie w pobliżu w przypadku, gdybyś skończył 

samotnie. Modliłam się, żebyś skończył sam.

Przyciągnąłem moją starą przyjaciółkę w objęcia. - Jesteś godna kogoś innego, 

Rose. Chcę cię, ale tylko jako przyjaciółkę. Nie „trzymam cię w pobliżu”; chciałem 

cię w pobliżu, bo jesteś moją najlepszą przyjaciółką.

Pociągnęła nosem i zacisnęła swoje ręce wokół mnie. - Dziękuję, Edwardzie, i 

przepraszam. Jestem taką suką.

Nie mogłem jej powiedzieć, że wszystko będzie w porządku, bo wszystko nie 

byłoby w porządku. Moje nadzieje poszły w płomieniach.

145

background image

Próby były piekłem. Moje sceny z Bellą były tak fałszywe i czułem, jakby ona 

chciała jeść kredki niż być w pobliżu mnie. Chciałem ją z powrotem. Chciałem z 

nią porozmawiać. Ale ona nie chciała słuchać.

Próbowałem   wszystkiego.   Łapałem   ją   w   korytarzu,   esemesowałem   do   niej, 

nawet pojechałem do jej domu i rzucałem kamieniami we wszystkie okna, dopóki 

komendant   Swan  nie   wyszedł   z   bronią.   Widziałem   ją  patrzącą   na   mnie,  kiedy 

zjechałem z krawężnika, bez jakiejkolwiek emocji na twarzy.

Kiedy rozmawiałem z nią osobiście, była katatoniczna.

Jak w dzień, kiedy to się wydarzyło. Złapałem ją w szatni. Byliśmy tylko we 

dwójkę.

- Bella, pozwól mi wyjaśnić.

- Nie ma nic do wyjaśniania, Edwardzie - westchnęła, próbując się wykręcić ode 

mnie.

- Tak, jest - naciskałem, kładąc swoje ręce po obu jej stronach, trzymając je na 

ścianie. - To, co zobaczyłaś było złe i czuję się jak dupek, ale, szczerze mówiąc, 

Rosalie to zaplanowała. Rzuciła się na mnie. Myliłem się, zgadzając na pójście 

tam w mniej niż milisekundę, i jest mi przykro. Nic więcej nie mogę powiedzieć.

- Edward, nie powinieneś mnie przepraszać - zapewniła mnie. - Nie byliśmy ze 

sobą. Nie mam nic do ciebie; ty nie masz nic do mnie.

Bolało, słysząc, jak to powiedziała. Tak bardzo bolało. Ale zasłużyłem na to. I 

wciąż będę próbował dostać się do niej. To była ta sama stara odpowiedź: „Nie 

byliśmy ze sobą.”

Moje oczy podążały za nią wszędzie. Musieliśmy przerwać korepetycje póki co, 

ale moja mama nadal podpisywała nasze papiery. Rozumiała. Opowiedziałem jej 

wszystko. Powiedziała mi, żebym dał jej czas; jeśli sprawy miały znaczenie, wtedy 

rozwiązalibyśmy to.

Nie chciałem pozwolić sprawą rozwiązywać się po czasie, potrzebowałem Belli z 

powrotem teraz. Wszystko, o czym myślałem, to ona. Wszystko, co widziałem, to 

ona. Miałem obsesję na punkcie jej powrotu.

Wreszcie nadeszła noc premiery. Mieliśmy występować tylko raz, dzięki Bogu, 

więc premiera była także końcem.

Przechodziliśmy   przez   sceny.   Pocałowaliśmy   się,   ale   w   tym   nie   było   żadnej 

pasji.   Powiedzieliśmy   serdeczne   słowa,   ale   nie   wychodziły   one   z   serca, 

146

background image

przynajmniej   od   niej.   Błagałem   o   jej   spojrzenie   na   mnie,   kiedy   używała   słów 

Szekspira, ale ignorowała moje wołanie.

Jedyna pasja, którą widziałem była wtedy, gdy umierała.

-  Idź   z   Bogiem,   starcze;   idź,   ja   tu   zostanę   -   Bella   oznajmiła   jakiemuś 

drugoklasiście, który grał ojca Laurentego. Potem spojrzała na mnie. Miałem oczy 

na wpół zamknięte, więc widziałem, co robiła. Nie mogłem opuścić tej sceny.

- Cóż to jest? Czara w zaciśniętej dłoni/ Mego kochanka? Truciznę więc zażył!/ 

O skąpiec! Wypił wszystko; ani kropli/ Nie pozostawił dla mnie! Przytknę usta/ 

Do twych kochanych ust, może tam jeszcze/ Znajdzie się jaka odrobina jadu,/ Co 

mię zabije w upojeniu błogim.

Usta Belli pochyliły się do mnie i to potrzebowało całego mojego opanowania, 

aby   nie   oddać   jej   pocałunku.   Nigdy   nie   doświadczyłem   pocałunku,   w   którym 

byłoby tak wiele emocji. Chociaż ona powiedziała mi, że nie jestem jej nic winny, 

ten pocałunek pokazał mi, że nadal chciała mnie, gdzieś głęboko w środku.

- Twe usta ciepłe - szepnęła do swojego mikrofonu. Spojrzała na mnie, jej oczy 

były niemal spanikowane, jakby bała się nadal mnie chcieć tak bardzo.

Dowódca warty zawołał zza kulis: - Gdzie to? pokaż, chłopcze.

Usiadła,   patrząc   z   powrotem   na   widownie.   -   Idą,   czas   kończyć.   Zbawczy 

puginale! - Chwyciła sztylet w swoją kruchą dłoń. - Tu twoja pochwa. - Udawała, 

że się przebija. - Tkwij w tym futerale. - Jej ciało opadło na mnie, powstrzymując 

mnie od drżenia.

Kurtyna opadła i szepnąłem: - Byłaś wspaniała.

- Dziękuję - wyszeptała. Patrzyła w moje oczy i płakała. To pasowało do sceny, 

ale to też pasowało do naszego życia w tej chwili.

- Proszę - szepnąłem, sięgając ku niej.

Wyglądała jakby też chciała sięgnąć do mnie. Prawie to zrobiła.

- Wybacz - powiedziała, zanim wróciła na scenę.

Ja także.

Emmett   McCarty   zrobił   after   party.   Wiedziałem,   że   Bella   tam   będzie. 

Wiedziałem,   że   będzie   piła.   Cholera,   chciałem   się   upić,   ale   wiedziałem,   że   nie 

mogę. Chciałem rozmyślać. Chciałem usiąść na kanapie i oglądać Bellę jak się 

marnuje, i piorunować wzrokiem każdego faceta, który tylko na nią spojrzał.

Przyjechałem o północy, więc wszyscy inni już byli. Każdy, mogę się założyć, 

147

background image

zamierzał   być   do   zamiaru   mojego   przybycia.   Byłem   Romeem   i   piłem   dzisiaj   z 

każdym z naszej paczki.

Jasper   i   Alice   całowali   się   na   ganku.   Jasper   uśmiechnął   się   do   mnie   i 

pokazałem mu entuzjastyczny uśmiech i kciuki do góry. Alice zachichotała, zanim 

złapała jego wargi ponownie. Potrząsnąłem głową, mały uśmiech ozdabiał moje 

usta.

W domu była każda osoba z obsady. Rosalie stała obok Emmetta, uśmiechając 

się do niego, kiedy on rozmawiał z Tylerem, zarzucając niedbale swoją rękę przez 

jej ramiona, przyciągając ja bliżej. Jasper powiedział mi, że coś jest na rzeczy...

Później zobaczyłem Bellę, mdlała z piwem w ręce. Angela siedziała obok niej, 

chroniąc ją od całego paskudztwa w tym pomieszczeniu. Dzięki Boże za Angelę. 

Cóż za święta.

- Czy z nią w porządku? - zapytałem.

- Um, nie - Angela odpowiedziała, patrząc na mnie z podniesionymi brwiami.

- Cóż, przypuszczam, że wezmę ją do domu - skłamałem sprawnie.

-   Ta,   masz   rację   -   Angela   wyśmiała.   -   Nie   jestem   głupia,   wiesz.   Bella   i   ja 

jesteśmy bardzo dobrymi przyjaciółkami, ty durniu.

Uch. Kto wiedział, że święci mogą mieć taki ostry język?

-   Zabieram  ją   do   domu  -  ogłosiłem,   wyciągając   piwo   z   ręki   Belli.  -  Powiedz 

Emmettowi i Alice, że ona poszła do domu.

Angela wstała i skrzyżowała ramiona. - Co sprawia, iż myślisz, że pozwolę ci ją 

wziąć? Nigdy nie byłeś miły dla niej. Z tego, co wiem, zabierzesz ją do połowy 

autostrady i zostawisz tam.

Piorunowałem   wzrokiem   dziewczynę   stojącą   przede   mną.   -   Angela,  nic  nie 

wiesz. Lecę na tą dziewczynę, a ona nie wydaję się tego rozumieć. Więc, dlaczego 

nie cofniesz się, dobrze?

Angela   wydawała   się   oszołomiona.   -   Czy   wy...   Czy   nie   jesteście,   podobno, 

śmiertelnymi wrogami?

-   Nasi  ojcowie  tak,   ale   my   nie.   Lub   przynajmniej   nie   byliśmy,   dopóki   nie 

spieprzyłem tego - powiedziałem jej ponuro. - Pozwól mi to naprawić, dobrze?

Pokiwała głową. - Dobrze, dobrze. Po prostu zadzwoń do mnie, kiedy ona będzie 

w domu.

-   Oczywiście.   -   Chwyciłem   Bellę   i   podniosłem,   przytulając   ją   w   moich 

148

background image

ramionach. Nikt nie zwrócił na mnie uwagi, gdy wychodziłem z domu z Bellą. To 

lub nikogo to nie obchodziło.

Po   zapięciu   Belli,   wyjechaliśmy.   Nie   chciałem   zabierać   jej   prosto   do   domu. 

Chciałem ją obudzić. Chciałem ją, mówiącą do mnie.

Więc, jeździłem bez celu, słuchając Sirius Hits One przez godzinę.

Wreszcie Bella zaczęła się poruszać. Poprosiła o butelkę wody. Dałem jej jedną. 

Sapała i spojrzała na mnie z błyszczącymi oczami.

- Zjedź na bok - wyszeptała. Jej dłoń złapała pokrętło głośności i przekręciła je. 

To było My Life Would Suck Without You Kelly Clarkson. Przyjemnie.

Zjechałem   na   pobocze.   Bella   powoli   wypięła   się   z   pasów   bezpieczeństwa   i 

majstrowała,   żeby   wyjść   z   samochodu.   Potknęła   się   o   drzwi   i   wysikała   się. 

Podeszła do drzwi i spojrzała na mnie ponownie, jej jeansy nadal były niedopięte, 

pokazując jaskrawoniebieską bieliznę.

-   Dlaczego,   Edwardzie?   -   zapytała,   bełkotając   słowa.   -   Czemu   jesteś   takim 

palantem?

Przetarłem oczy rękoma. - Przykro mi, Bello.

- Wiem - odparła, zanim ruszyła na przednią część pojazdu. Zaczęła kręcić się i 

tańczyć, i wirować w świetle reflektorów. Byłem zahipnotyzowany. Spojrzała na 

mnie i krzyczała słowa z całych swoich sił.

Bella wskazała na mnie i krzyknęła: -  Moje życie byłoby do dupy bez ciebie.

Moja   ręka   chwyciła   za   klamkę.   Wysiadłem   z   samochodu   tak   szybko,   jak 

mogłem. Chwyciłem ją i pocałowałem mocno, jakbym nigdy nie miał jej ponownie 

całować.   Jej   ręce   powędrowały   do   moich   włosów,   niewątpliwie   ciągnąc   kilka 

niesfornych kosmyków, ale nie obchodziło mnie to. Wkrótce zrelaksowała się przy 

mnie, jej usta poruszały się z moimi, zamiast przeciwko nim. Nasze oddechy były 

ciężkie, a działania irracjonalne, ale cholera. Byłem z nią ponownie.

149

background image

Epilog

Edward

Bella oderwała się ode mnie, jej oczy były przymknięte, a wargi opuchnięte.

- Nie powinniśmy tego robić - szepnęła, nadal lekko bełkocząc.

- Wiem - odpowiedziałem. Nie stosowałem unikania prawdy. W rzeczywistości, 

Bella powinna zostać daleko, daleko ode mnie.

- Ale nie sądzę, żebym mogła - kontynuowała, jej twarz była wtulona w moją 

klatkę piersiową. Chwiała się, praktycznie padała z nóg.

- Zatem nie rób tego - nakłaniałem. 

Bella potrząsnęła głową. - Nie będę.

Mój uśmiech był szeroki i głupkowaty. - Chcesz, żebym zabrał cię do domu?

- Nie - Bella jęknęła. - Moja mama właśnie opuściła tatę. Nie chcę wracać do 

domu.

Zamarłem. - Co?

- Moja mama oszukiwała tatę od lat z twoim trenerem baseballu, Philem. Tata 

wreszcie ich złapał. - Bella zaśmiała się bez humoru. - W pieprzonym końcu.

- Gdzie chcesz się zatrzymać, Bello? U Emmetta? Alice?

- Mogę zostać z tobą, proszę? Po prostu muszę uciec - wymamrotała, zataczając 

się.

- Ta, pewnie - odparłem, podnosząc ją ze stęknięciem i prowadząc z powrotem 

do   samochodu.   Pojechałem   do   mnie   do   domu   tak   szybko,   jak   mogłem.   Bella 

patrzyła przez okno, łzy po cichu spływały z jej twarzy. Chciałem powiedzieć coś, 

cokolwiek,   aby   sprawić,   że   poczułaby   się   lepiej.   Ale   nie   mogłem   nic   wymyślić. 

Chciałem porozmawiać o nas, lecz ona miała w tej chwili do czynienia z czymś 

więcej niż moją głupotą.

Wjechałem na mój podjazd. Światła w domu były wyłączone. Miałem nadzieję, 

że rodzice pozostaną we śnie, nawet jeśli Bella była trochę głośna.

- Potrzebujesz pomocy? - zapytałem, po tym jak potknęła się na ganku.

150

background image

- Nie, muszę po prostu dostać się do łóżka. Możesz przynieść mi trochę wody i 

Tylenol, proszę? - zapytała zmęczona. Jej słowa były tak zniekształcone, że ledwo 

mogłem ją zrozumieć.

- Pewnie. - Bella wpełzła po schodach powoli i cicho, a ja wpadłem do kuchni, 

by chwycić butelkę Tylenolu i dużą szklankę wody. Kiedy dostałem się do swojego 

pokoju, Bella była na łóżku, jej jeansy i sweter były ściągnięte. Była w szarej, 

krótkiej   bieliźnie   i   niebieskiej   koszulce   z   dekoltem   w   serek.   Wyglądało   to   tak, 

jakby rzuciła się szybko na łóżko, prosto z podłogi.

- Bella - szepnąłem, zabierając jej włosy z twarzy. - Masz trochę wody, proszę, 

kochanie.

Usiadła z moją pomocą i wypiła wszystko ze szklanki, zanim opadła ponownie.

Bella przewróciła się na bok i mruknęła coś w poduszkę, zanim spojrzała na 

mnie z ledwie otwartymi oczami. - Możesz mnie po prostu przytulić?

Moje serce zakuło na chwilę. Boże, ona była tak załamana w tej chwili. - Tak.

Odkryłem   pościel   i   pomogłem   Belli   wejść   pod   nią,   zanim   ściągnąłem   swoje 

ubranie   i   dołączyłem   do   niej.   Moje   ramiona   owinęły   się   wokół   jej   ciała   i 

przyciągnąłem   ją   blisko   siebie.   Szlochała   cicho   w   moją   klatkę   piersiową, 

paznokcie lekko drapały moją nagą pierś.

Pozostaliśmy tak przez jakiś czas, co wydawało się jak godziny. W końcu Bella 

zasnęła.   Nie   pozwoliłem   jej   odejść.   Trzymałem   się   jej,   starając   przytrzymać   ją 

blisko,   kiedy   spała.   Moje   zmęczone   oczy   w   końcu   zamknęły   się,   zaraz   po 

wschodzącym słońcu. To był najdłuższy tydzień mojego życia. Ale czułem, jakby 

sprawy mogły być odtąd tylko lepsze.

Sześć miesięcy później

Koniec liceum. Wreszcie. Boże, nie mogłem się doczekać wyjazdu z tego miasta.

Ani Bella. Razem idziemy do Dartmouth jesienią.

Szybko przebiegłem ścieżką pomiędzy moim domem a Belli. W końcu pokazała 

mi swoją małą tajemnicę w czasie przerwy świątecznej. Trzymała to w tajemnicy 

tak długo. Teraz to była nasza sekretna kryjówka.

Zwykle po prostu jechałem do Belli. Ale dziś chciałem zrobić jej niespodziankę. 

151

background image

Kiedy po raz pierwszy zaczęliśmy publicznie się umawiać, musiałem wspinać się 

na drzewo przy oknie Belli. Komendant Swan uniemożliwiał jej widywanie się ze 

mną, ale to tak naprawdę nie działało. Komendant Swan wciąż mnie nienawidził, 

ale przynajmniej wpuszczał mnie do domu z zimną uprzejmością.

Wspiąłem się po starym drzewie do pokoju Belli. Nadal odsypiała ostatnią noc. 

Mieliśmy naszą końcową imprezę poprzedniej nocy. Bella bardzo się upiła, jak 

zwykle. Pozwoliłem sobie wejść do jej łóżka, wpełzając pomiędzy prześcieradła i 

przytulając się do niej. Jęknęła i odepchnęła moją twarz od swojej.

- Zostawmniewspokoju - narzekała. 

- Nie - odpowiedziałem z chichotem. - Musisz się obudzić, moja dziewczynko.

- Nie chcę - protestowała, odwracając się ode mnie.

Chwyciłem ją w pasie i przyciągnąłem do siebie. - Idź umyć zęby, żebym mógł 

cię pocałować.

Westchnęła.   -   W   porządku,   daj   mi   minutę.   -   Wyczołgała   się   przeze   mnie, 

upewniając się, że przycisnęła swoje cycki do mojej twarzy i biodra do krocza, 

tylko aby sprawić mi dodatkowy dyskomfort.

Bella weszła do pokoju, nadal wyglądając na zmęczoną, ale czystą. Wczołgała 

się na mnie i przycisnęła swoje usta do moich, zanim stoczyła się i z powrotem 

weszła pod koce.

- Teraz, co chcesz? - zapytała, kiedy przesunąłem swoje ramię pod jej głowę.

- Chcę po prostu być z tobą - odpowiedziałem. 

- Nie mogłeś poczekać pięciu godzin dłużej? - zapytała, zamykając oczy.

- Nie.

Westchnęła ponownie. - Edward, kocham cię.

- Ja też cię kocham, Bello.

- Dlaczego mnie kochasz?

- Dlatego, że jesteś.

Uśmiechnęła się. - Dobra odpowiedź.

Koniec

152