background image

Tłumaczenie: Olcia 
Beta: Susan 

 

W trakcie czytania słuchać cały czas utworu Guns’ N’ Roses: 

http://www.youtube.com/watch?v=s0McfH-hweQ

 

 

Druga część grzechu 

Dodatek do 38. rozdziału 

- Jesteś pewna? – wyszeptał cicho, jego głos był tak ochrypły i niski, że zadrżałam z podniecenia. Nigdy 
wcześniej w życiu nie miałam takiego momentu, w którym czułabym się tak zdenerwowana, podekscytowana i 
pewna niż teraz. Chciałam tego. Chciałam jego. Z nikim innym nie miałam takiej zażyłości… i tego zaufania. 
Samo to, że żywił do mnie takie uczucie, pokazywało mi, że to nie jest fałszywe. Nic, co byśmy uczynili, nie 
mogłoby być nieprawdziwe. Położył mi dłoń na karku, uniosłam głowę, przyciągając go jednocześnie do siebie. 
Pozwoliłam, aby nasze usta lekko się dotknęły, nie pozwalając mu odwzajemnić pocałunku, opadłam do tyłu. 
Zawarczał.  

- Absolutnie – wyszeptałam i przycisnęłam swoje wargi do jego. Kolejny dreszcz przeszedł po moim ciele jak 
rozpalony ogień. Edward odwzajemnił krótko mój pocałunek, nim się odsunął i przysiadł. Uklęknął obok mnie, 
chwytając obiema dłońmi moje majtki i zsuwając je powoli, a wzrok podążał za jego rękami. Zdenerwowana 
przygryzłam wargę i obserwowałam go. Kiedy już zdjął je zupełnie, upuścił je po prostu obok łóżka na podłogę. 
Jego spojrzenie powędrowało po moich stopach, powoli kierując się w górę, aż dotarło i zatrzymało się na moich 
oczach. Przyglądał mi się przez chwilę, nim oparł swoje dłonie po obu stronach moich nóg i jak drapieżny kot 
wczołgał się na mnie…  

Przy tym delikatnie gładził dłońmi moją skórę… moje nogi… moje biodro… moją talię. Ostrożnie umiejscowił 
swoją nogę między moimi, a drugą obok, pochylając się powoli, oparty na przedramionach. Dotyk naszych 
ocierających się ciał przyprawiał mnie o dreszcze, zamknęłam oczy i pozwoliłam, aby z moich ust wydobył się 
lekki jęk. Nie da się opisać tego, co czułam, kiedy był tak blisko, kiedy jego tors opierał się na mojej klatce 
piersiowej oraz czując oznakę pożądania napierającą na mnie. Ogień ogarniał każdą komórkę mego organizmu. 
Skoro już teraz było mi tak dobrze, to byłam ciekawa, jak się będę czuła, kiedy się w końcu połączymy.  

Obsypywał mnie delikatnymi pocałunkami, tworząc drogę od policzka do szyi. Jego usta były miękkie i tak 
ciepłe, że mimo pożerającego mnie żaru, czułam je wyraźnie na sobie. Powoli i ostrożnie zaczął cofać się tą 
samą trasą. Całując przy tym podbródek i wędrując wyżej do moich ust. Obdarzając mnie pocałunkami, 
przejechał dłonią po moich włosach, wprawiając mnie w drżenie.  

- Bella… - wyszeptał w międzyczasie, a ja położyłam dłonie na jego plecach i przesunęłam w górę w kierunku 
karku, gładząc je. Wodząc palcami, poczułam, jak dostał gęsiej skórki. – Jesteś taka piękna… - Pogłębił 
pocałunek, napierając mocniej na moje wargi, stając się bardziej namiętnym. – Taka piękna… - Gdybym nie 
była już pochłonięta przez płomienie we mnie, z pewnością bym się zaczerwieniła. Ale teraz jego słowa 
wywołały u mnie jeszcze większy żar… jeszcze większą ochotę. – Prześliczna… - Rozchyliłam lekko usta, a 
jego język zawitał do środka. Edward zamruczał zadowolony, poszukując mojego języka, łącząc się z nim. 
Zachłannie ssał go, masował, a ja wydawałam pojedyncze jęki.  

Prześcieradło pod nami zaszeleściło lekko, kiedy  przeniósł swój ciężar, wsuwając dłoń pod moje plecy. 
Wygięłam się lekko, żeby mu to trochę ułatwić, przyciskając się tym samym bardziej do niego. Edward jęknął 
krótko, na chwilę znieruchomiał, nim w końcu położył dłoń na plecach. Znów zmienił pozycję, tak że odwrócił 
nas, a ja znalazłam się na górze.  

Mocny dreszcz przebiegł mi wzdłuż kręgosłupa, kiedy chłodne powietrze w pokoju spotkało się z moim 
rozgrzanym ciałem, wywołując gęsią skórkę. Edward chwycił moją twarz, pocałował policzek. Najpierw jeden, 
potem drugi, nim nasze usta ponownie się spotkały. Za każdym razem, gdy się od siebie odrywaliśmy, czułam 
jego gorący oddech. Ta gra… wstępna była cudowna. Uwielbiałam go całować.  

background image

- Proszę… - wyszeptał między kolejnymi pocałunkami, przyciskając od razu znów usta do moich. W tym 
samym czasie jego dłonie odbywały własną wędrówkę. – Proszę… - Palcem wskazującym przejechał po moim 
boku w sposób tak delikatny, że ledwo odczuwalny. Wywołał tym u mnie łaskotki, przez co nachyliłam się do 
niego. Tym samym przycisnęłam się mocniej do jego krocza, co Edward skwitował głębokim, gardłowym 
mruknięciem. Dobrze wiedzieć, że byłam w stanie doprowadzić go do wydawania takich dźwięków. – Dotknij 
mnie – powiedział swoim niskim, ochrypłym głosem, całując mnie znowu, kiedy jego dłonie przesunęły się w 
górę moich pleców. – Dotknij mnie. – Jego język dotykał mojego. Wykorzystałam szansę, żeby przywyknąć, tak 
jak on to zrobił przy mnie. Edward jęknął lekko, nie przeszkadzając mi, sam wplatając dłonie w moje włosy. Po 
chwili odsunął się, nim ja byłam gotowa na koniec. Opadł na poduszkę. – Dotykaj mnie wszędzie – domagał się, 
przesuwając ręce nad głowę i chwycił dwa czarne metalowe pręty. Edward przyglądał mi się z wyczekiwaniem, 
z lekko rozchylonymi ustami, oddychając tak głęboko, że mogłam poczuć jak jego klatka piersiowa unosi się i 
opada pode mną.  

Zdenerwowana odwróciłam wzrok. Nie byłam do końca pewna, jak miałam to rozumieć. Powinnam coś… po 
prostu… na dół i … Edward rozluźnił jedną rękę i położył mi ją na policzku, przesuwając kciukiem po moich 
wargach. Spojrzał mi głęboko w oczy.  

- Dotknij mnie, daj mi poczuć, rób, co chcesz – rzekł cicho i teraz zrozumiałam. Chciał, żebym dobrze się z nim 
zapoznała, z jego ciałem… Lekko zmieszana uśmiechnęłam się do niego i powoli się wyprostowałam, podczas 
gdy Edward zabrał swoją dłoń, obejmując znów metalowy pręt. Sposób w jaki na nim siedziałam w niczym nie 
pomagał. Zamknęłam na chwilę oczy i przygryzłam wargę, rozkoszując się uczuciem, że mogę poczuć go 
między nogami. Przesunęłam się trochę wyżej. Zastanawiałam się, jak powinnam zacząć. Zabrałam lekko drżące 
dłonie z jego klatki piersiowej, po czym w połowie zdecydowałam, żeby położyć je tam z powrotem. Mój wzrok 
wędrował w górę, aż napotkał jego twarz. Za spojrzeniem podążały dłonie. Czule zatrzymałam je na jego 
policzkach, na co Edward zamknął oczy. Podporządkowywał się mi całkowicie, mojemu przewodzeniu. Moje 
oczy skierowały się na jego dłonie. Z tego co dostrzegłam, starał się mi nie przerywać.  

Odetchnęłam głęboko, gładząc rozkosznie i powoli jego szyję, zjeżdżając niżej na jego silną pierś. Przycisnęłam 
mocniej dłonie, czując twarde sutki, które stały się sterczące pod wpływem mojego dotyku. W tym momencie 
Edward przekręcił lekko głowę na bok i oddychał głośno. Rozkoszował się wszystkim dogłębnie, co sprawiło, że 
na moich ustach pojawił się uśmiech. Nachyliłam się i pocałowałam twardą, ale jednocześnie delikatną skórę, 
powodując, że jęknął, co tylko dodało mi odwagi, aby działać dalej. Ostrożnie wyprostowałam się, klęcząc i 
tracąc tym samym bliski kontakt z jego ciałem. Moje dłonie i pocałunki poruszały się żółwim tempem. Pod 
palcami poczułam mięśnie brzucha, które kurczyły się z każdym delikatnym jak piórko dotykiem. Po raz kolejny 
musiałam się uśmiechnąć, starając się jednak to ukryć, ale Edward i tak nic nie zauważył. Przesunęłam się 
jeszcze niżej, dłonie znalazły się na jego biodrach, a wargi złożyły pocałunek na jego „kaloryferku”. Jego 
mięśnie były naprawdę warte pocałunku. Gładziłam je językiem, na co Edward stęknął rozkosznie. W końcu 
dotarłam do pępka.  

- Bella… - Jego głos był niski i ochrypły, prawie błagalny, jakbym go torturowała. Może coś w tym było. 
Zatoczyłam językiem jeszcze kilka kółek, nim się uśmiechnęłam zadowolona i podniosłam wzrok. Głowa 
Edwarda leżała na poduszkach, dłonie obejmowały z siłą zimny metal, tak że można było dostrzec napięte 
mięśnie ramion. Uśmiechnęłam się do siebie, nim ponownie skupiłam się na jego brzuchu. Mój wzrok podążał 
za delikatnymi włoskami ku dołowi, do…  

Zamknęłam oczy. Nie dało rady. Nie potrafiłam się przyglądać. Pod powiekami pojawiły się pojedyncze obrazy, 
kiedy go zobaczyłam. Moje palce trzęsły się, kiedy sobie przypomniałam, jak go czułam. Całe ciało płonęło od 
środka gorącym żarem, wywołanym przez fakt, że przy mnie Edward potrafił się tak rozluźnić. Wypuściłam z 
lekkim drżeniem powietrze z płuc, otwierając przy tym oczy. Zniknął wstyd, zepchnięty gdzieś w głąb przez mój 
instynkt, który przejął nade mną władzę.  

Z utkwionym wzrokiem w twarzy Edwarda, zabrałam dłonie z jego boków i położyłam je na środku. Objęłam go 
jedną dłonią. Edward wysunął swoje biodra w moim kierunku, mrucząc jękliwie i wbijając głowę jeszcze 
bardziej w poduszkę. Kilka razy przesunęłam dłonią w górę i w dół, a Edward przy każdym ruchu w dół 
wychodził mi naprzeciw.  

- Bella… - wydyszał i jęknął cicho. Kiedy usłyszałam swoje imię, wydobywające się z jego ust, poczułam jak po 
plecach przebiega mi dreszcz. Podczas gdy moja ręka cały czas wykonywała swoją pracę, moje oczy wędrowały 
po jego ciele, niżej… niżej… jeszcze niżej… aż w polu widzenia pojawiła się moja dłoń. Na ten widok 

background image

pochłonął mnie ogień. Czy może być coś bardziej ekscytującego? Dla mnie w tym momencie nie. Czułam, tak 
jak ostatnim razem, wilgoć między nogami, zmieniłam lekko pozycję, aby zwiększyć intensywność odbieranych 
bodźców, jednak nic to nie dało.  

- Edward… - błagałam, spoglądając znów na niego. Byłam zaskoczona, jak ochryple brzmiał mój głos. To było 
coś zupełnie niepodobnego do mnie. Ale nigdy wcześniej nie byłam też w takiej sytuacji. Edward wyprostował 
się od razu po tym jak wypowiedziałam jego imię, uniósł głowę i spojrzał na mnie pożądliwie. Natychmiast 
puścił trzymane metalowe pręty, powoli opuścił ręce znad głowy, zginając kilka razy swoje palce, które musiały 
być zupełnie sztywne od tak mocnego uchwytu. Ujął mnie za ramiona i przyciągnął do siebie, ku górze. Dopiero 
teraz wypuściłam go z dłoni. Delikatnie położył mnie na sobie. Kiedy poczułam oznakę jego pożądania, 
przyciskającą się do mego ciała, oboje jęknęliśmy. Edward oplótł mnie ramionami i obrócił nas ponownie, 
uważając jednocześnie, aby przypadkiem nie leżeć na mnie całym swoim ciężarem.  

- Rozluźnij się i rozkoszuj – wyszeptał i przejechał językiem po płatku mojego ucha. Oddychałam głośno, 
położyłam luźno ręce wzdłuż tułowia, zamknęłam oczy i próbowałam nie myśleć o niczym, jak tylko o tym 
uczuciu. Edward całował mnie po szyi, schodząc coraz niżej, aż dotarł do dekoltu. Położył dłoń na piersi, 
przejechał po niej, po czym chwycił ją ostrożnie, podczas gdy ja się pod nim wiłam. To co czułam, było po 
prostu aż za dobre. Jego gorące wargi spoczęły na sutku, język zaczął miękko zataczać kółka. Wygięłam plecy w 
łuk. Przez to silne uczucie zaczerpnęłam głośno powietrza i otworzyłam szeroko oczy.  

- Edward! – Już sprawiał, że czułam się jak obłąkana, a co będzie dalej? Kiedy jego dłonie dalej troszczyły się o 
mój biust, on składał delikatnie pocałunki na moim brzuchu, a język zaczął taniec w pępku. Wydałam z siebie na 
wpół zduszony dźwięk. O mój… Teraz wiedziałam, jak musiał się przy tym czuć. Edward zaśmiał się pod 
nosem. – Nabijasz się ze mnie? – zapytałam się teatralnie zszokowana z uśmiechem na ustach, kiedy 
podpierałam się na łokciach i przeniosłam wzrok na niego.   

- Jestem daleki od tego – odparł a nasze oczy się spotkały. Po plecach przebiegł mi ni to gorący, ni to lodowaty 
dreszcz, kiedy zobaczyłam go tak leżącego miedzy moimi nogami. Edward posłał mi szeroki uśmiech, gładząc 
mnie po bokach. Jedną dłoń położył mi na brzuchu, drugą wędrował dalej, wzdłuż nogi, którą uniósł. – 
Rozluźnij się – wyszeptał i dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo byłam w rzeczywistości spięta. Odetchnęłam 
głęboko, starając się pozbyć całego napięcia i położyłam się z powrotem na poduszki.  

Edward rozdzielał pocałunki na mojej nodze, przesuwając się powoli coraz bliżej do mojego wrażliwego środka. 
Trochę łaskotało, dlatego zadrżałam lekko i przygryzłam wargę. Z drugiej jednak strony było to niezwykle 
podniecające. Krótko przed celem cofnął się, na co zakwiliłam lekko, jednak Edward od razu uniósł drugą nogę i 
powtórzył całą procedurę. Ponownie nie dotarł do punktu, gdzie chciałam go mieć najbardziej.  

 Prześcieradło wydawało cichy szmer, kiedy się lekko poruszałam. W końcu poczułam obie dłonie na brzuchu. 
Spojrzałam w dół. Edward oplótł ramionami moje nogi od dołu, mając ręce przyciśnięte do mojego ciała. 
Ostatecznie dostrzegłam jego błyszczące, mroczne oczy, które mnie obserwowały. Ponownie przygryzłam 
wargę.  

- Rozkoszuj się – wyszeptał, a ja poczułam jak jego gorący oddech prześlizguje się po moim intymnym miejscu, 
co wywołało u mnie drżenie. Opadłam ponownie na poduszkę, trzęsąc się z pożądania. Cały czas czułam jedynie 
gorące powietrze, które opuściło jego płuca, dopóki nie poczułam nagle czegoś ciepłego, miękkiego i mokrego, 
co mnie dotykało.  

- Och! – wydałam z siebie dźwięk, próbując się jednocześnie lekko odsunąć, jednak ręce Edwarda trzymały 
mnie w miejscu. Po raz kolejny spojrzałam na niego. Miał zamknięte oczy, rozkoszując się widocznie tym, co 
robił. Rozpoznałam czubek jego języka, który mnie gładził. – O Boże! – Wyrwało się z moich ust wraz z lekkim 
dreszczem, przez który ogień wewnątrz mnie zaczął mnie jeszcze bardziej pożerać. Edward przejeżdżał po 
zewnętrznych stronach czułego miejsca, na co jęknęłam i wygięłam plecy. Miałam nadzieję, że to powtórzy. 
Jednak zamiast tego, co mnie zaskoczyło, złożył pocałunek zupełnie w sam środek, po czym zaczął lekko ssać i 
przygryzać. Znowu się zerwałam. – Edward! – Słodkie nieba jeszcze raz! Co on ze mną robił? Moje całe ciało 
rosło w jego dłoniach… pod dotykiem jego języka… Z jękiem zagłębiłam się w poduszki.  

Edward odsunął usta, przesunął dłoń niżej i zatrzymał jeden palec w miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą był 
jego język, co było nie mniej ekscytujące. Lekko naciskając, zaczął kreślić kółka, wywołując kolejny jęk. Wiłam 

background image

się powoli pod nim. Po raz kolejny poczułam to ciepłe, miękkie coś, kiedy jego język zatrzymał się głębiej, po 
czym bez ostrzeżenia wbił się we mnie.  

- Boże! Edward! – krzyknęłam od razu, nie zważając nawet, czy ktoś mnie może usłyszeć. Było mi to wszystko 
zupełnie obojętne. Wszystko, co czułam, to jedynie mrowienie, które stawało się coraz mocniejsze. Mój oddech 
stał się ciężki, prawie dyszący, podczas gdy Edward dalej mi dogadzał. Duet złożony z palca i języka był 
obezwładniający, a został jeszcze wzmocniony, kiedy Edward zamruczał, a wibracje, które przy tym powstały 
jedynie wzmogły mrowienie. Moje ciało błagało o umorzenie tych odczuć. Mocno ścisnęłam obie dłonie w 
pięści, gniotąc prześcieradło, odrzuciłam głowę do tyłu i modliłam się, żeby Edward tylko nie przestawał. 
Niestety w następnym momencie właśnie to się wydarzyło. Jego język się cofnął, a jego dłoń się zatrzymałam. 
Zakwiliłam prosząco i błagalnie, wijąc się ponownie, mając nadzieję, że będzie działał dalej. Zamiast tego złożył 
kilka pocałunków na wewnętrznej stronie moich nóg. Będąc w zupełnej ekstazie spojrzałam na niego. Jak mógł 
mi to robić? Jego oczy spotkały się z moimi, a na jego ustach pojawił się mój ulubiony uśmiech.  

- Wiedziałem, że pysznie smakujesz. Lepiej niż boski nektar – rzekł cicho i oblizał wargi. Gdyby nie wydarzenia 
sprzed chwili, moje policzki stałyby się czerwone. Ale aktualnie mogłam tylko jęknąć, marząc, aby nasze usta 
się spotkały. Wyprostował się lekko i podsunął wyżej. Wystarczająco wysoko, aby mógł położyć kciuka na 
moich ustach. Powoli przesunął po nich, wkładając ostatecznie jeden palec do środka. Ostrożnie próbował 
rozdzielić moje wargi. Otworzyłam usta dla niego. Wsunął palec, a mój język zaczął automatycznie przesuwać 
się dookoła niego i ssać go. Edward wydał z siebie niski jęk, obserwując mnie jednocześnie. Nie tak dawno to on 
dał mi tę przyjemność, która sprawiła, że stał się twardszy, w przeciwieństwie do mnie.  

Znów zsunął się między moje nogi, ulokował się wygodnie i od razu przejechał językiem po moim intymnym 
miejscu. Automatycznie powróciło mrowienie, jeszcze bardziej intensywne, na co jęknęłam. Ten utalentowany 
język z pewnością był darem Boga. Kilka sekund później poczułam ciepły, wilgotny palec, który ostrożnie 
gładził mnie coraz głębiej, po czym powoli wszedł we mnie.  

- O mój… – stłumiłam okrzyk, wywołany tymi sensacyjnymi uczuciami i zbuntowałam się, podczas gdy Edward 
próbował przytrzymać mnie jedynie jedną ręką. Jego palec gładził mnie powoli, ale wchodząc coraz głębiej we 
mnie, badając mnie przy tym. -  Edward! Boże! – Podczas gdy jego język wciąż był jak niezwykły rodzaj magii, 
jego palec cały czas poruszał się idealnie do rytmu, tak że sapałam i wiłam się na łóżku. Po chwili zabrał palec. 
Przez moment kwiliłam, do czasu, gdy powrócił i wszedł we mnie dwoma palcami. Zaczerpnęłam ze świstem 
powietrza, Edward jęknął i przygryzł delikatnie moje czułe miejsce. – O Boże! – Zamiast bólu poczułam tylko 
jeszcze większą przyjemność, a mrowienie jeszcze bardziej się wzmogło. Przez dłuższy czas dogadzał mi, aż 
wreszcie poczułam to, dochodząc do szczytowego punktu. Po czym Edward odsunął się. Spojrzałam na niego 
błagalnie, wyprostował się. Przez chwilę mnie obserwował, nasze oddechy były ciężkie, wręcz dyszeliśmy. Z 
moich ust wydobyły się niedorzeczne prośby i błagania, na co Edward uniósł palce i rozkoszując się, wsunął je 
sobie do ust. Kolejny widok, który przyprawił mnie o dreszcze. Jęknęłam, co Edward skwitował nieprzyzwoitym 
uśmiechem.  

Położył jedną z moich nóg, przesunął się ku górze, usiadł i… sięgnął do nocnego stolika. Obserwowałam go z 
zainteresowaniem, ale jednocześnie lekko zmieszana. Z szuflady wyjął małe, kwadratowe opakowanie, które 
było mi bardzo dobrze znane… Och, racja. Jak dobrze, że przynajmniej jedno z nas zachowało czysty umysł. 
Usłyszałam dźwięk rozdzieranej folii, którą od razu rzucił na stolik. Jeszcze chwilę trwało nim jego nogi z 
powrotem znalazły się na łóżku, a on odwrócony do mnie, a następnie na mnie. Uśmiechnął się szeroko, po 
czym pocałował mnie czule, objęłam go ramionami, trzymając się jego szerokich ramion. Pomału przeniósł 
ciężar ciała i przybrał dogodną pozycję. Poczułam na sobie gumę, do której nie przywykłam i wczepiłam się 
mocniej w Edwarda.  

A więc to było to. Za kilka sekund nie będę już więcej dziewicą. Marzyłam o tym momencie już od dłuższego 
czasu, jednak teraz się tego obawiałam. Uwolniłam się z pocałunku i wtuliłam twarz w jego ramiona, podczas 
gdy Edward przysunął się bliżej.  

- Nie – rzekł lekko. Nie zauważyłam, że zupełnie wczepiłam się w niego. – Rozluźnij się. – Łatwo było 
powiedzieć, aniżeli zrobić. W końcu to ja miałam być tą, która będzie musiała wytrzymać nadchodzący ból. – 
Nie bój się – wyszeptał i odsunął się trochę. Pogładził mnie po włosach, a ja odchyliłam głowę. Wciąż drżałam, 
po części z radości, po części ze strachu. Edward pocałował mnie krótko, moją szyję, obojczyk, piersi, 
zjeżdżając niżej, nim znów zniknął między moimi nogami. – Nie bój się – usłyszałam jego cichy głos i poczułam 

background image

gorący oddech i zaraz jego język zaczął znów wyczyniać cuda. Zatrzęsłam się, rozkoszując się mrowieniem, a 
moje troski zeszły na dalszy plan. Zamknęłam oczy, oddając się w zupełności uczuciu.  

Przez chwilę rozpieszczał mnie, a ja co jakiś czas na jednym tchu wypowiadałam jego imię na przemian z 
imieniem Wszechmogącego oraz kilka niezidentyfikowanych sylab, których nie mogłam powstrzymać pod 
wpływem jego działania. Ostatecznie powoli wracał do góry, zostawiając jednak dłoń w moim czułym miejscu i 
dalej pracując w tamtym rejonie. Oddychałam ciężko. Edward złączył nasze usta, ja wplotłam dłonie w jego 
włosy, przyciągając go ostro do siebie, podczas gdy on po raz drugi przyjął pozycję. Nieznany smak na jego 
wargach i w ustach nie przeszkadzał mi, chociaż wcześniej, kiedy o tym czytałam lub słyszałam, uważałam to za 
wstrętne. Jęknęłam, kiedy Edward powoli wbił się we mnie i widocznie się naprężył. Wciąż się całowaliśmy, a 
on w między czasie przesuwał się głębiej milimetr po milimetrze, aż się zatrzymał. Nim zdążyłam się 
zorientować, zatopiona w ekstazie, że znajduje się przy błonie dziewiczej, Edward wykonał jeden szybki ruch 
biodrami w moim kierunku.  

Ból odebrał mi w tym momencie całą przyjemność. Z szeroko otwartymi oczami krzyknęłam na całe gardło, a 
Edward starał się stłumić to w swoich ustach. Położył mi obie dłonie na policzkach, przytrzymał mnie i nie 
poruszył się. Trzęsłam się bez końca i poczułam ciepłą wilgoć, która spływała po moich policzkach. Powoli 
Edward wysunął się, przypatrując mi się usilnie, mając zatroskany wzrok.  

- Spróbuj się odprężyć – wyszeptał. Zamknęłam ponownie oczy i oddychałam głęboko. Edward włożył dłoń 
między nas i zaczął mnie gładzić, powodując, że ból zniknął wyraźnie szybciej. Przez chwilę leżeliśmy tak po 
prostu, nim ponownie na niego spojrzałam. Edward głaskał mnie. – Lepiej? – zapytał, na co tylko przytaknęłam 
głową, czując już rodzące się mrowienie. – Mogę…? – Nie dokończył, ale było jasne, co miał na myśli. 
Wplotłam dłonie w jego włosy, uśmiechnęłam się do niego i ponownie tylko kiwnęłam głową. Odpowiedział mi 
tak samo, po czym powoli wszedł na mnie. Zacisnęłam oczy, bo znów poczułam lekkie ukłucie, starając się 
jednocześnie skupić na uczuciu, które zaczynało zwiększać się w okolicach mojego czułego miejsca. Edward 
zatrzymał się i kiedy otworzyłam oczy, napotkałam jego zmartwiony wzrok. – Mam jeszcze…?  

- Nie – przerwałam mu. – Będzie dobrze. Muszę się tylko przyzwyczaić – odparłam lekko zakłopotana. Zmierzył 
mnie wzrokiem, nim znów powoli wbił się we mnie. Teraz było to już znacznie przyjemniejsze niż wcześniej. 
Odprężona, że teraz może być już tylko lepiej, westchnęłam i uśmiechnęłam się do Edwarda pewnie. Wydawał 
się nie być wciąż do końca przekonanym, poruszając się powoli we mnie. Przyciągnęłam jego głowę do mnie, 
pocałowałam go namiętnie, na co odpowiedział powściągliwie.  

Kawałek po kawałku poddawał się pocałunkowi, a jego ruchy stały się szybsze. Do tego czasu moje ciało znów 
pochłonęły płomienie. Do tego przyczyniła się zwłaszcza jego zapalona dłoń, która jedynie na krótką chwilę 
oddaliła się od mojego ciała, kiedy to Edward drugie ramię wsunął pod moją wciąż zgiętą nogę. W ten sposób 
Edward sprawił, że oboje przyjęliśmy pozycję, w której wszedł we mnie jeszcze głębiej.  

- Boże! Edward! – zawołałam i mrowienie przeszło blisko mojego wybawienia. Dzięki równym, głębokim 
pchnięciom i niezmordowanej dłoni doprowadził mnie do punktu szczytowego. Po raz kolejny wykrzyknęłam 
jego imię, ponieważ ten orgazm był o wiele lepszy od pierwszego, za który muszę mu podziękować. Edward 
zabrał swoją dłoń, oparł ją, żeby mieć lepsze podparcie. Zamknął oczy, kiedy jeszcze kilka razy wbił się we 
mnie i w końcu lekko drżąc i z moim imieniem na ustach szczytował. Oddychaliśmy ciężko. Edward opadł do 
przodu, wyciągnął ręce spod moich nóg do przodu i oparł się na przedramionach, kładąc głowę na moim 
ramieniu.  

Gładziłam jego włosy palcami, będąc wciąż odurzona tym podniosłym uczuciem. To było naprawdę… wow. 
Nieważne jak często wyobrażałam sobie swój pierwszy raz i tak niczego nie dało się przyrównać do tego, co 
przeżyłam tutaj. Edward uniósł głowę tak, że mógł spojrzeć mi w oczy. Czysta radość biła z jego spojrzenia, na 
co musiałam się mimo wszystko uśmiechnąć. Oddech Edwarda dopasował się do mojego, nim się lekko podniósł 
i zsunął się tym samym ze mnie. Dziwnie było, nie móc go już więcej poczuć. W jakiś sposób czegoś brakowało.  

- Zaraz jestem z powrotem – rzekł, pocałował mnie lekko i wstał. Skierował się do łazienki, wszedł, ale zostawił 
drzwi otwarte. Słyszałam tylko przez krótką chwilę szum wody. Nie trwało to długo, a Edward był już z 
powrotem. Wciąż lekko wyczerpana, przypatrywałam się jego twarzy, jak się uśmiechał, kiedy wchodził do 
łóżka. Przyglądnął mi się jeszcze raz od góry do dołu, nim położył się ponownie przy mnie. Zakrył się do 
połowy prześcieradłem, przysunął się przy tym do mnie. Objął mnie ramieniem, uśmiechnął się zawadiacko, na 
co spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, z nutką podejrzliwości. Gwałtownym ruchem obrócił mnie, na co 

background image

pisnęłam lekko zaskoczona. Przesunął nas oboje na środek łóżka i mnie blisko niego. Wtuliłam się w jego bok, 
podczas gdy on okrył nas prześcieradłem.  

Zatopiona we własnych myślach wpatrywałam się w duże frontowe okno. Pomarańczowa łuna na niebie 
uświadomiła mi, że niedługo nadejdzie czas, kiedy będę musiała iść, ale naprawdę tego nie chciałam. Nie 
chciałam nawet myśleć o tym, że tak niewiele nam zostało, że będzie trzeba się pożegnać. Przysłuchując się 
wciąż temu samemu kawałkowi, który z pewnością powtórzył się nieskończenie wiele razy, obróciłam głowę i 
przejechałam czubkiem nosa po jego twardej klatce piersiowej, na której wygodnie mi się leżało.  

Edward leżał na plecach, z jedną ręką pod głową i połową mnie na sobie, wykorzystującą go jako poduszkę. Już 
dłuższą chwilę leżeliśmy w takiej pozycji, a kołdra sięgała nam tylko do bioder. Drugą ręką gładził mnie wciąż 
po plecach. To było przyjemne, tak po prostu leżeć jeden obok drugiego, rozkoszując się przy tym zażyłym 
byciem we dwoje.