background image

Marcin_Wyrwal

149

punktów

41

pochwał

0

pytań

3

Skomentuj

Głosuj

Czy ta porada była pomocna?

Zgłoś nadużycie 

»

11 paź 2011 Marcin_Wyrwal radzi:

Najgorszy ojciec Polski

Celowo narażam własne dzieci na śmierć pod kołami samochodów oraz 
ataki gwałcicieli i porywaczy. Czyż nie zasługuję na miano najgorszego 
ojca Polski?

Niedawny pobyt w muzeum kolei w Wolsztynie, gdzie pojechałem z grupą 
znajomych rodziców, skłonił mnie do wspomnień o własnym dzieciństwie, 
które w znacznej części upływało w pobliżu stacji kolejowej, gdzie 
pracował mój dziadek. Wspominałem, jak będąc 10-latkiem - wraz z 
młodszym bratem - włóczyliśmy się po bocznicy kolejowej, wdrapując się 
na cysterny i wchodząc do środka. Opowiadałem też, jak kładliśmy na 
torach różnego rodzaju przedmioty, a następnie siadaliśmy w niewielkiej 
odległości od przejeżdżających pociągów, aby zobaczyć, co stanie się z 
tymi przedmiotami w zetknięciu z wielotonowymi pojazdami. Bywało też, 
że z nudów wsiadaliśmy do zatrzymującego się na stacji pociągu i 
jechaliśmy do następnej stacji, z której wracaliśmy na piechotę lub 
jadącym w przeciwną stronę pociągiem.

Pochłonięty nostalgicznymi wspomnieniami nie zauważyłem, że wpatruje 
się we mnie kilka par przerażonych oczu.

– Jak twoi rodzice mogli na coś takiego pozwolić? – zapytała znajoma 
matka, ściskając mocniej za rękę 8-letniego synka.

– O ile dobrze pamiętam, to wtedy wszyscy rodzice pozwalali na to 
dzieciom – odpowiedziałem. – Uważam, że to dosyć zdrowe, sam daję 
wiele swobody swoim córkom.

– To niedopuszczalne! – stwierdziła znajoma odciągając syna z dala od 
mych gorszących opowieści.

Przez chwilę poczułem się jak najgorszy ojciec Polski. A potem 
przypomniałem sobie najgorszą matkę Ameryki...

W 2008 roku dziennikarka Lenore Skenazy opisała w dzienniku „The New 
York Sun”, jak wręczyła swojemu 9-letniemu synkowi bilet na nowojorskie 
metro, by przejechał nim ze sklepu Bloomingdale’s, gdzie robili zakupy, na 
Manhattan, gdzie mieszkali. Nie zaopatrzyła go w telefon (bo bała się, że 
go zgubi), ani nie śledziła go po kryjomu (bo ufała, że jeśli zabłądzi, 
poprosi o pomoc obcą osobę). Chłopiec bezpiecznie dojechał do domu i 
zgodnie z przewidywaniami matki „świetnie się bawił”.

A jednak następnego dnia po publikacji felietonu, w amerykańskich 
mediach zawrzało. W stronę dziennikarki posypały się najcięższe 
oskarżenia, łącznie z posądzeniami o „zaniedbania”, „działanie na szkodę 
dziecka”, „prowokowanie niebezpiecznych sytuacji” oraz „znęcanie się nad 
dziećmi”. Ani się Skenazy obejrzała, a już siedziała w studiach 
największych amerykańskich stacji telewizyjnych, tłumacząc się ze swego 
postępku, podczas gdy na telewizyjnej belce pod jej twarzą wyświetlano 
pytanie: „Najgorsza matka Ameryki?” Dziś wpisując w wyszukiwarkę 
Google „America’s worst mother” [Najgorsza matka Ameryki] 
otrzymujemy niekończącą się serię artykułów i programów na temat 
Lenore Skenazy.

Kiedy Skenazy posłała na niemal pewną śmierć swojego dziewięciolatka, 
moja - także 9-letnia - córka od roku już sama wychodziła na zakupy, do 
parku i na plac zabaw, a rok później zaczęła zabierać z sobą niespełna 2-
letnią wówczas siostrę. Obecnie, jako dwunastolatka, sama jeździ 
autobusem, także do innych miejscowości i jeśli trzeba, zabiera ze sobą 4-
letnią siostrę.

Czy jestem potworem? Czy celowo narażam własne dzieci na śmierć pod 
kołami samochodów oraz ataki gwałcicieli i porywaczy? Czy z rozmysłem 
ściągam na ich głowy niebezpieczeństwo? Otóż robię coś dokładnie 
przeciwnego.

Według powszechnego przekonania większość zagrożeń dla dzieci czai się 
na zewnątrz: piraci drogowi, agresywna młodzież, bandyci, porywacze i 
oczywiście pedofile. Tymczasem proste statystyki pokazują, że do około 45 
proc. śmiertelnych wypadków wśród dzieci dochodzi w domu lub jego 
bezpośrednim otoczeniu. Dzieci masowo giną w najbliższym otoczeniu 
głównie za sprawą pożarów, poparzeń, uduszenia, utopienia, kontaktu z 
bronią palną, upadku lub zatrucia.

W tym sensie przestrzeń poza domem jest znacznie bardziej bezpieczna, a 
także pouczająca dla dziecka. To właśnie na ulicy, w sklepie i na placu 
zabaw dziecko najszybciej i najskuteczniej uczy się funkcjonować w 
społeczeństwie, a także dbać o własne bezpieczeństwo.

Nie odbierajcie dzieciom szansy pobierania ważnych życiowych lekcji i 
usamodzielniania się w normalnych warunkach. Albo uznajcie mnie za 
najgorszego ojca Polski.

tematy:

Rodzice Radzą

Katalog tematów » Rodzice»Rodzice Radzą

Strona 1 z 3

Najgorszy ojciec Polski - Rodzice - Rodzice radzą

2011-10-14

http://www.rodziceradza.pl/Rodzice/Najgorszy-ojciec-Polski,art,272629.html

background image

komentarzy

Najnowsze

|

Kolejność wypowiedzi

Zgłoś nadużycie 

»

Do góry 

»

13 paź 2011 MamaPucysia pisze:

I nie ma znaczenia.

I nie ma znaczenia, ile napisze Pan jeszcze artykułów do Onetu, jak bardzo 
jest Pan utytułowany i jak ustosunkowany.

Łamie Pan prawo.

MamaPucysia

7124

punkty

2226

pochwał

40

pytań

Zgłoś nadużycie 

»

Do góry 

»

13 paź 2011 MamaPucysia pisze:

Łamie Pan prawo.

W przypadku młodszej córki łamie Pan kodeks wykroczeń. Proszę poczytać 
zanim się Pan pochwali w internecie swoją głupotą.

MamaPucysia

7124

punkty

2226

pochwał

40

pytań

13 paź 2011 xXxBabettexXx pisze:

bylam taka dwulatka wypuszczana do parku 

z 12 letnia siostra

Nic mi sie nie stalo. Czy wypuscilabym swojego dwulatka z jego 12letnim 
rodzenstwem teraz? Nie. 

Nie te czasy, nikt juz sie nie zna tak jak kiedys. Na moim osiedlu, zanim 
jeszcze zdazylam zrobic cos glupiego sasiadki o tym wiedzialy i lecialy 
powiedziec mojej matuli. Nie ma juz tego samego spoleczenstwa, kazdy 
zyje dla siebie. A jak widzi sie czlowieka, ktory jest katowany na ulicy 
przechodzi sie obok, bez uprzedniego zadzwonienia na policje. Bo sie 
czlowiek boi.

Od zawsze jestem za tym zeby dac dzieciom wiecej wolnosci. Zeby 
pozwolic im wracac samemu ze szkoly w odpowiednim wieku. Zeby puscic 
do soiedlowego sklepu po jakies tam pierdolki. 

Jednak wszystko z glowa i pomimo mojej otwartosci i planach aby w 
przyszlosci nie trzymac mojego dziecka za reke do 18 roku zycia. Musze 
jednak przyznac, ze troszke mnie zaskoczylo to co napisales, bo co innego 
puscic 12 latke sama do innej miejscowosci, kiedy jedyne o co musi sie 
martwic to o siebie sama. A co innego jest dokladanie jej 4 latki- ktora 
fakt faktem moze popelnic glupie rzeczy, Czasem i ja mam problemy z 
opanowaniem mojego czterolatka i upilnowaniem go przedwewszystkim, a 
jestem w koncu jego matka- dorosla kobieta. 

Moj Mlodzian w wakacje odstrzelil mi akcje, ktora przyprawila mnie omal o 
zawal. Pielilam w ogrodku, mlodsza corka spala na gorze w pokoju. 
Mlodzian przyczlapal do mnie i mowi : Mamo ide do pracy. 

-dobrze kochanie a gdzie pracujesz? 

- w szkole tak jak Ty, no to ide bo juz szosta

-ok papapa milego dnia w pracy.

No i poczlapal w strone domu. Bylam swiecie przekonana, ze oglada bajki 
w salonie. Po pol godziny wrocilam do domu ( ogord mam ogromny wiec 
nawet gdybym chciala nie slysze niczego co sie dzieje w domu, jesli 
jestem w jego drugim koncu) drzwi otwarte na oscierz, psa i dzieciaka nie 
ma. Wylecialam na ulice i szukam go, jednoczesnie dzwoniac do mojego 
mena na komorke. Latam po wiosce ( dzieki bogu my tu mamy trzy domy 
na krzyz , jedna ulice a samochody jezdza tu srednio co 5 godzin jeden. ) 
Nagle dzwoni mi komorka- babcia mojego faceta :

xXxBabettexXx

1391

punktów

415

pochwał

3

pytania

Łatwy kreator stron WWW.

Wybierasz domenę, projekt i gotowe. Zaistniej w sieci z 1&1 już dziś!
mywebsite.1and1.pl

Reklamy Google

Strona 2 z 3

Najgorszy ojciec Polski - Rodzice - Rodzice radzą

2011-10-14

http://www.rodziceradza.pl/Rodzice/Najgorszy-ojciec-Polski,art,272629.html

background image

Zgłoś nadużycie 

»

Do góry 

»

- a czy Ty wiesz, ze Mlodzian jest z psem na placu zabaw??

- $%^&&*** No nie wiem szukam go bo mi wyszedl z domu. 

Dobrze, ze ona mieszka kolo tego placu i go widziala. Zabralam do domu, 
zmylam glowe strasznie. Myslalam ze zabije z drugiej strony sama mu na 
to pozwolilam. W koncu powiedzialam : papap milego dnia. A on na serio 
mowil. Drzwi sobie otworzyl, wlaza na stolek i otwierajac zamek. 

Wiec czy zaufalabym mu puszczajac go ze starszym rodzenstwem? 
Oczywiscie, ze nie. I nie ma czegos takiego jak rozsadny czterolatek. 
Czterolatek jest czterolatkiem i choc nie wiem jak bardzo bylby rozsadny , 
czasem po prostu mu strzeli jakis pomysl do glowy i koniec. Zreszta nie 
zaleznie od wieku, dzieci sa takie same. Nad wyraz dorosle w przeciagu 
pieciu minut staja sie nieodpowiedzialne i glupie....

Zgłoś nadużycie 

»

Do góry 

»

12 paź 2011 Demitasse pisze:

>

Jona. Wszystko zależy od okoliczności.

Przez pewien czas mieszkałam w okolicy, gdzie po zmroku nie wychodziło 
się z domu bez wyraźnej potrzeby. Przez sąsiednie osiedle, nawet w dzień, 
przechodziło się tylko z gazem w kieszeni a najlepiej wcale. Place zabaw 
do dziś tam świecą pustkami. Są miejsca, które i straż miejska i policja 
omijają szerokim łukiem. Tam NIGDY W ŻYCIU nie wypuściałbym samego 
dziecka ani do sklepu ani na plac zabaw. A takich miejsc w Polsce jest całe 
mnóstwo.

Jestem ofiarą napadu z użyciem niebezpiecznego narzędzia. I zrobię 
wszystko, żeby oszczędzić moim dzieciom takiej traumy.

Demitasse

4325

punktów

1518

pochwał

4

pytania

12 paź 2011 Jona pisze:

paranoja

niestety niektórzy paranoicznie boją się o swoje dzieci nie ucząc ich w ten 
sposób samodzielności. Ja mając 13 lat dojeżdżałam do szkoły 15 km 
(gimbusów wtedy nie było) bardzo szybko nauczyło mnie to 
odpowiedzialności, radzenia sobie, unikania sytuacji niebezpiecznych, 
szukania sprzymierzeńców (z autobusu miałam 0,5 km przez ciemny las 
ale zawsze szłam z kimś - tak kombinowałam) itp. Niestety takie 
umiejętności nie zawsze wystarczy tylko przekazać ustnie, zwłaszcza że 
doświadczenie lepiej uczy niż niejeden wykład.

Teraz ja daję duży kredyt zaufania wobec mojego 14-latka (od dłuższego 
już czasu) nie trzymam za rączkę. Od 4 klasy podstawówki wracał sam ze 
szkoły i sam do niej chodził, już wcześniej sam chodził na zakupy w 
osiedlowym sklepie, teraz sam załatwia sobie swoje sprawy. Wie o 
wszystkich zagrożeniach, potrafi zareagować, potrafi mówić o swoich 
wątpliwościach, potrafi prosić o pomoc.

Jaki ma sens trzymania dziecka pod kloszem? Przecież kiedyś trzeba 
będzie je wypuścić na wolność, i co wtedy? Wiecznie za rączkę mamusi?

Strona 3 z 3

Najgorszy ojciec Polski - Rodzice - Rodzice radzą

2011-10-14

http://www.rodziceradza.pl/Rodzice/Najgorszy-ojciec-Polski,art,272629.html