background image

Maha Ghosananda 

Krok po kroku. 

Medytacje o madrosci i wspolczuciu.

 

(Step by Step)

 

tłumaczył: Maciej Waclaw 

 

[ Scan by DiEm ] 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

Motto :  

 

Nie przyjmuj niczego tylko  

 że powiedzial ci o tym twoj nauczyciel,

 

Albo dlatego, ze zostalo to napisane

 

w twojej swietej ksiedze

 

Albo dlatego, ze wierza w to miliony,

 

Albo dlatego, ze zostalo ci to 

 

przekazane przez przodkow.

 

Przyjmij i zyj jedynie wedlug tego,

 

co pozwoli ci ujrzec prawde twarza w twarz. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

Przedmowa : 

 

 

Jack Kornfield

  

Odkad ponad dwadziescia lat temu poznalem Maha Ghasanande, stanowi on dla mnie 
kwintesencje lagodnej wspanialomyslnosci i niezwyciezonej odwagi serca. Samo tylko 
przebywanie w jego obecnosci, doswiadczanie jego usmiechu i udzielajacej sie, 
przepelnionej miloscia dobroci, jest dla ducha uzdrawiajace.
 

Widywalem Maha Ghosanande w wielu okolicznosciach: jako praktykujacego, zyjacego 
w lesie mnicha, charyzmatycznego opiekuna kambodzanskich dzieci, tlumacza i 
naukowca poslugujacego sie pietnastoma jezykami, mistrza medytacji uczniow z 
Zachodu, uczestnika misji pokojowych ONZ oraz jako jeden z zyjacych skarbow 
Kambodzy, przywodce uciekinierow na calym swiecie. W sytuacjach tych niezmiennie 
potrafil on zachowac wspolczucie i pogode ducha, promieniujac naukami o prostocie i 
milosci. Wielokrotnie zdarzalo mu sie oddawac potrzebujacym suknie z wlasnego ciala i 
jedzenie z wlasnej miski.
 

Jakis czas temu, posrod suchego i jalowego upalu panujacego w obozach dla uchodzcow 
w Kambodzy, w ktorych przebywaly setki tysiecy oszolomionych wojna osob, ujrzalem 
wielkosc i blask serc Maha Ghosanandy i Buddy jednoczesnie. W obozach Czerwonych 
Khmerow, gdzie konspiracja zabroniona byla pod grozba kary smierci, Maha 
ghosananda otworzyl buddyjska swiatynie. Chcial przywrocic Dharme ludziom, ktorzy 
przeszli cierpienie nie czesto spotykane na Ziemi. Pomimo grozb, po zakonczeniu 
budowy bambusowej swiatyni zebralo sie w niej blisko dwadziescia tysiecy uchodzcow, 
aby znow odmowic liczace sobie dwa tysiace lat modlitwy, pozostawione w spalonych 
wioskach i zniszczonych swiatyniach. Maha Ghosananda recytowal tradycyjne mantry, 
a tysiace osob plakaly.
 

Wtedy nadszedl czas na slowa, na ogloszenie swietej Dharmy, wezwanie nauk Buddy na 
swiadka niewypowiedzianej tragedii ich zycia. Maha Ghosananda przemowil 
najprosciej jak mogl, powtarzajac wielokrotnie w starozytnym jezyku Buddy i po 
kambodzansku ten oto wers z 

Dhammapady

: 

Nienawisc nigdy nie polozy kresu nienawisci,

  

uleczy ja milosc jedynie.

  

Oto starozytne i odwieczne prawo.

  

background image

Taki jest odwieczny duch, ktory przeplywa przez Maha Dhosanande. Jesli moglby wyjsc 
z tej ksiazki, ukazalby sie Tobie z radosnym usmiechem na twarzy. Poniewaz nie moze 
tego uczynic, w powyzszych slowach znajdziesz wyciszona prostote i prawde stanowiace 
podstawe jego kochajacej osobowosci.
 

Ciesz sie z takiego blogoslawienstwa. 

Spirit Rock Center  
Woodcare, Kalifornia  
Listopad 1991 
 

 

Slowo wstepne : 

 

Dith Pran

  

Rankiem 17 kwietnia 1975 roku mieszkancy Kambodzy witali zwycieskich Czerwonych 
Khmerow kwiatami, miskami ryzu i wiwatami. Jednal nazajutrz, kiedy zolnierze sila 
wyrzucali nas z domow i zmusili do dlugiego marszu na wies, nasze serca przepelnilo 
przerazenie, a ja patrzylem, jak moja ojczyzna pograza sie w ciemnosci.
 

W ciagu nastepnych bolesnych lat bylismy swiadkami rozbicia naszego spoleczenstwa i 
zbeszczeszczenia wiekszosci rzeczy, ktore byly dla nas cenne. Ostra kolektywizacja, 
przymusowa praca i bezwzgledne rzady kontrolowaly kazda czesc naszego zycia. 
Stracilismy nasza wolnosc, nasze majatki, nasze zycie rodzinne i nasza wiekowa tradycje 
buddyjska. Pola Smierci, polacie zbiorowych mogil i zwlok przy niemal kazdej wiosce , 
stanowily ponura przestroge i zapowiedz zarazem tego, ze nasze zycie uzaleznione jest 
od umiejetnosci przypodobania sie naszym katom. Przez te przerazajace lata bylem 
swiadkiem wielu najbardziej podlych i niewyobrazalnych okrucienstw, jakie dotad 
mogla poznac ludzkosc.
 

W cudowny sposob, wsrod zniszczenia pojawil sie przywodca wielce lagodny i 
wspolczujacy, czcigodny Maha Ghosananda. Tam, gdzie rewolucja stworzyla podzialy, 
ow pogodny mnich dostrzegal szanse na pojednanie. Gdzie panowala przemoc, 
Ghosananda widzial okazje dla dobroci. Nazywal to Prawem Przeciwienstw.
 

Maha Ghosananda jest straznikiem marzen Kambodzy. Poswiecil on swoje zycie 
celebrowaniu i opiece nad tym, co najlepsze w naszej kulturze, w kulturze wszystkich 
ludzi. Mimo ze zaglada pochlonela cala jego rodzine, nie okazuje zgorzknienia. Jest 
symbolem kambodzanskiego buddyzmu, uosobieniem delikatnosci, wyrozumialosci, 
wspolczucia i pokojowego nastawienia Buddy, cech zawsze przez mieszkancow 
Kambodzy powazanych.
 

Niewzruszona wiara Ghosanandy w zdolnosc Kambodzy do wyleczenia sie wzmocnila 
nas w poszukiwaniach odrodzenia kulturowego, duchowego i desperackiej walce o 
pokoj. Jego jasniejaca obecnosc i madre doradztwo na najwyzszym szczeblu rozmow 
pokojowych przypomnialy czterem walczacym stronom o humanitarnych celach 
przekraczajacych partykularne interesy. Maha Ghosananda nieustannie przypomina 
nam, ze pokoj miedzy narodami moze zaczac sie jedynie od pokoju osobistego.
 

background image

Czerwoni Khmerzy oglosili praktyki religijne jako przestepstwo karalne smiercia. Nie 
rozumieli jednak, ze przemoc i represje, bez wzgledu na stopien okrucienstwa, nigdy nie 
zabija buddyzmu u jego zrodla - glebokiej milosci naszego narodu do tradycji. Od 
tamtych ponurych lat Maha Ghosananda nie ustaje w wysilkach na rzecz odbudowania 
kambodzanskiego buddyzmu szkolac mnichow i mniszki i wznoszac na calym swiecie 
swiatynie. Wciaz na nowo rozniecaa duchowa iskre, ktora Czerwoni Khmerzy 
probowali ugasic.
 

Jesienia 1975 roku, po szesciu miesiacach zycia pod rzadami Czerwonych Khmerow, 
wkradlem sie na teren skolektywizowanego pola, aby zebrac garsc ryzu i nasycic glod. 
Przestepstwo to zostalo wykryte przez straznika, ktory nakazal ukaranie mnie. Gniewni 
mlodzi zlonierze poturbowali mnie przy pomocy zaostrzonych narzedzi rolniczych i 
przywiazali mnie na noc do drzewa. Kleczac i krwawiac w blocie i deszczu, ze 
skrepowanymi na plecach rekoma balem sie, ze nazajutrz nadejdzie egzekucja. 
Modlilem sie, aby przezyc i zobaczyc znowu moja zone i dzieci. Dziwnym trafem 
Czerwoni Khmerzy uwolnili mnie po dwoch dniach. Z sercem przepelnionym czcia, 
ogolilem glowe w tradycyjnym buddyjskim gescie dziekczynienia. Nie przejmowalem 
sie, ze moze to przyniesc nastepne kary. Jak na ironie Czerwoni Khmerzy przyjeli moje 
tlumaczenia, jakoby byl to srodek przeciw migrenom.
 

Przez caly ten straszny czas podtrzymywala nas tradycja buddyjska. Modlilismy sie w 
ciszy, palilismy swiece, aby pomoc zablakanym duchom umarlych, wyrazic wdziecznosc 
za male blogoslawienstwo zyciowe i szukac sily potrzebnej do przetrwania kolejnego 
dnia. Ale odbudowanie naszej wiary po klesce Czerwonych Khmerow okazalo sie 
zadaniem jeszcze trudniejszym. Nasz kraj lezal w ruinach: panowal glod, rodziny byly 
rozlaczone, ukochani zgineli, domy i wsie zniszczone. Bylismy chorzy i zmeczeni, zbyt 
czesto poddawalismy sie rozpaczy i depresji. To wlasnie Maha Ghosananda, podrozujac 
po Kambodzy, obozach uchodzcow w Tajlandii i kambodzanskich spolecznosciach na 
calym swiecie, przypominal nam, ze mozemy powolac sie na slodycz i glebie tradycji. 
Poszukiwania Ghosanandy sa podroza bohatera. Swym wlasnym przykladem 
przypomina nam, aby kazdy krok stawiac powoli, ostroznie i z rozwaga i zawsze 
posuwac sie naprzod.
 

Dzis, po dziesiecioleciach konfliktu, strony walczace w Kambodzy podpisaly 
porozumienie pokojowe. Nareszcie mozna dostrzec mozliwosc naprway tego, co 
zniszczyly lata wojny, stworzyc Kambodze suwerenna, przestrzegajaca praw czlowieka, 
niezalezna i wolna od szczegolnego zainteresowania wiekszych poteg. Dzieki 
swiadomosci i odwadze odbudowac mozemy Kambodze bezpieczna i silna dla naszych 
dzieci.
 

Nauki Maha Ghosanandy, o charakterze prostym, lecz glebokim zasiegu, moga pomoc 
nam znalezc droge. Jego glowne przeslanie gloszace, ze wielkie cierpienie niesie ziarna 
madrosci, wspolczucia i pokoju, daje bezcenna nadzieje i pocieche, nie tylko dla 
Kambodzy, ale dla calego swiata.
 

Brooklyn, Nowy Jork  
24 pazdziernik 1991  

 

background image

NIRVANA

 

to stan najwyzszego oswiecenia,

 

wolnosci, zjednoczenia z Wszechduchem.

 

Takze nazwa, jaka nadalismy naszej serii ksiazek. 

Beda to ksiazki sklaniajace do refleksji 

i, jak pragnelibysmy tego, 

inspirujace duchowo. 

Mamy nadzieje, 

ze kazda z nich stanie sie 

chociaz malym krokiem 

na drodze Czytelnika do zrozumienia. 

 
 
 

Od redakcji.

 

Historia zna niewiele panstw dotknietych wojna, ludobojstwem, robotami 
przymusowymi, inzynieria spoleczna i samozaglada w rownym stopniu, co Kambodza 
pod koniec dwudziestego wieku. Historia tego malego tropikalnego kraju na Polwyspie 
Indochinskim, wcisnietego miedzy Tajlandie, Laos, Wietnam i Morze poludniowo-
chinskie, siega 2000 lat wstecz. Miedzy dziewiatym a trzynastym wiekiem, w erze zwanej 
Angkor, Zloty Wiek
, krolowie Kambodzy (czyli Khmeru) rzadzili duzymi czesciami 
Polwyspy, tworzac imperium szczycace sie osiagnieciami naukowymi, kulturowymi i 
religijnymi. Poza trym okresem Kambodza dryfowala miedzy niezaleznoscia a 
dominacja panstw osciennych i innych obcych mocarstw.
 

W polowie dziewietnastego wieku kraj ten stal sie kolonia Francji i czescia Indochin 
Francuskich. W celu utrzymania pokoju Francuzi pozwolili krolom Khmerow pozostac 
symbolicznymi wladcami. W 1953 roku, po stu latach rzadow kolonialnych, krol 
Norodom Sihanouk po pokojowych negocjacjach wywalczyl niepodleglosc Kambodzy. 
Zgodnie z porozumieniem o suwerennosci krol abdykowal i zglosil swoja kandydature 
do wyborow powszechnych. Dzieki olbrzymiemu szacunkowi spoleczenstwa dla 
krolewskiej dynastii Khmerow Sihanouk zostal wybrany na glowe panstwa. Przyjal 
tytul Ksiecia. Przez nastepne dziesiec lat Kambodza przezywala okres niezaleznosci, 
pokoju i dobrobytu.
 

W polowie lat szescdziesiatych wojska polnocnowietnmskie rozpoczely budowe ukrytych 
baz na terenie Kambodzy. Ksiaze Sihanouk, podajac jako przyczyne wzmozona 
aktywnosc Stanow Zjednoczonych w Wietnamie i oskarzajac wojska amerykanskie o 
wypady na teren Kambodzy, panstwa neutralnego, zerwal wojskowe i gospodarcze 
stosunki z USA>
 

W 1969 roku Stany Zjednoczone rozpoczely bombardowania Kambodzy w celu 
zniszczenia polnocnowietnamskich baz wojskowych i linii transportowych. 
Bombardowania spowodowaly zamet wsrod wiejskiej ludnosci kraju i upadek jego 

background image

rolniczej gospodarki. Kola biznesmenow, wojskowych i intelektualistow rozpoczely ostra 
krytyke polityki Sihanouka, a w 1970 roku, podczas pobytu Ksiecia za granica, mial 
miejsce bezkrwawy zamach stanu, kladacy kres wiekowej dynastii monarchow. Lon Nol, 
generalpopierany przez Amerykanow, zostal przez przywodcow zamachu wybrany na 
glowe panstwa.
 

Nowy rzad pospiesznie nawiazal formalny sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, a 
czestotliwosc i skala bombardowania powiekszyla sie. W maju 1970 roku amerykanskie 
sily ladowe dokonaly inwazji Kambodzy, zabijajac i raniac ludnosc zywilna, niszczac 
rynki, pola ryzowe i wsie w poszukiwaniu wietnamskich komunistow.
 

Nasilajace sie bombardowania wraz z zakonczeniem tradycyjnej monarchii poszerzyly 
polityczna przepasc miedzy wiejska i miejska ludnoscia Kambodzy. Chlopi, darzacy 
monarchie wielkim szacunkiem, postrzegali posuniecia Lon Nola jako gwalt i wyzysk. 
Odebranie im prawa wyborczego bylo decyzja niosaca zaczatki rewolucji, ktora na 
zawsze juz miala odmienic oblicze Kambodzy.
 

Ruch komunistyczny istnial w Kambodzy od wczesnych lat trzydziestych. Partia, pod 
przewodnictwem mlodych intelektualistow, z ktorych wielu, wraz z komunistami 
wietnamskimi studiowalo w Paryzu, dostrzegla okazje do realizacji swoich ultra-
marksistowskich teorii w rosnacym niezadowoleniu ludnosci wiejskiej. Podczas gdy 
szeregi partii powiekszaly sie dzieki niezadowolonym chlopom i rolnikom, jak tez 
mlodziezy wiejskiej, przylaczyl sie do nich Ksiaze Sihanouk, stajac sie ich tytularnym 
przywodca. Dzieki zyskaniu takiej wiarygodnosci, Czerwoni Khmerzy (fr.Khmer 
Rouge) - pod taka nazwa partia zyskala uznanie - przyciagneli znaczna pomoc militarna 
z Chin. Solath Sar, mlody naukowiec, objal przywodztwo, choc jego tozsamosc byla 
ukrywana przed opinia publiczna. Po latach ujawnione zostalo jedynie jego nom de 
guerre
, Pol Pot. 

Ataki powietrzne zmusily wojska Polnocnego Wietnamu do cofania sie coraz glebiej na 
obszar Kambodzy, gdzie wraz z Czerwonymi Khmerami, toczyly one walke z 
proamerykanskimi oddzialami Lon Nola. Wies poniosla wielkie straty, a niegdys bogaci 
rolnicy zmuszeni byli do walki o jedzenie i przetrwanie. Tysiace ucieklo ze wsi szukac 
schronienia w Phnom Penh, Battambang i innych miastach.
 

Dzialania wojskowe Stanow Zjednoczonych na terenie Kambodzy zostaly przerwane w 
sierpniu 1973 roku, ale wojna domowa trwala dalej. Czerwoni Khmerzy zdobywali 
kontrole nad coraz wieksza liczba miasteczek i wsi, zdobywajac sobie sympatie ich 
mieszkancow poprzez roznorodne inicjatywy obywatelskie, wychwalanie buddyzmu i 
podburzanie przeciw Lon Nolowi.
 

Wiosna roku 1975 miasta Kambodzy ogarniete zostaly kryzysem, nie potrafiac sobie 
poradzic z naplywem mieszkancow wsi, ktorzy potrolil dotychczasowy poziom 
zaludnienia. Inflacja szalala, bezdomne rodziny i osierocone dzieci krazyly po ulicach w 
beznadziejnym poszukiwaniu zywnosci, lekarstw i schronienia. W latach 1967-1975 
okolo miliona mieszkancow Kambodzy zostalo zabitych badz okaleczonych, a dwa 
miliony pozostalo bez dachu nad glowa. Kraj niegdys znany jako 

miska ryzu Indochin

 

stal u progu kleski glodowej. 

background image

Rankiem 17 kwietnia 1975 roku, jedynie dwa tygodnie przed wkroczeniem sil Polnocy 
do Sajgonu i koncem wojny wietnamskiej, wojska Czerwonych Khmerow zaatakowaly 
Phnom Penh. Wczesnym wieczorem oddzialy Lon Nola poddaly sie. Ulice drzaly od 
wiwatow, jako ze wielu wierzylo w nastanie pokoju.
 

Tymczasem nastepnego dnia o swicie Czerwoni Khmerzy oglosili 

Rok Zerowy

, poczatek 

nowej ery, rozpoczynajac radykalny program spolecznej przebudowy. Wszyscy 
mieszkancy miast, starzy i mlodzi, bogaci i biedni, mieli udac sie na wies, aby tam zyc i 
mieszkac jako chlopi.
 

Nie bierzcie nic ze soba, nakazywali zolnierze. 

Angka

 (organizacja Czerwonych 

Khmerow) zapewni wszystko. 

Wiekszosc ludzi, pod wplywem przerazenia i dezorientacji, podporzadkowala sie 
rozkazom. Wielu z tych, ktorzy probowali zabrac naczynia kuchenne, dobra 
osobiste i przedmioty codziennego uzytku, zostalo rozstrzelanych. Pacjentow 
szpitali, ktorzy byli zbyt chorzy by chodzic, wyrzucano z okien. Ze wzgledu na 
rosnace napieie, zolnierze rozpuszczali falszywe pogloski.
 

Wrocicie za trzy dni. To jedynie srodki tymczasowe. 

Ponad trzy miliony osob w roznym wieku zmuszonych zostalo do przemarszu do 
wiejskich komun, tysiace umarlo na skutek upalu, wyczerpania, pragnienia, dyzenterii i 
stresu.
 

Rok Zerowy i ultramarksizm Pol Pota mialy stac sie poczatkiem kolejnej wspanialej 
zlotej ery
. Angka (nie nalezy jej mylic z Angkor, starozytnym imperium) pragnela 
stworzyc samowystarczalne, czyste, bezklasowe, rolnicze spoleczenstwo. Miasta mialy 
ulec zniszczeniu. Dzungla i ugory mialy zostac pozyskanedla rolnictwa przy uzyciu 
wyrafinowanych systemow irygacyjnych sluzacych zwielokrotnieniu plodow. Nowa 
egalitarna utopia miala doprowadzic do usuniecia wszelkich pozostalosci nowoczesnosci 
i wplywow Zachodu. W celu realizacji tych zalozen Czerwoni Khmerzy odizolowali kraj 
gruba warstwa tajemnicy. Drogi graniczne zostaly zamkniete, wszelka lacznosc 
zerwano.
 

Czerwoni Khmerzy usuneli Ksiecia Sihanoukaa od wladzy tytularnej i umiescili w 
areszcie domowym. Kraj podzielony zostal na osiem sektorow, w ktorych wladze 
przydzielono osmiu przywodcom sekcji partyjnyych. Sekcje roznily sie miedzy soba 
interpretacja ideologii i surowoscia dyscypliny. Kazdy obywatel przypisany byl do 
oddzialu roboczego. Tradycyjny chlopski ubior - czarna pizama - oraz krotko obciete 
wlosy staly sie norma dla osob obu plci i w kazdym wieku.
 

Budownictwo sterowane bylo przez Angke. Podczas Czerwoni Khmerzy podczas 
przejmowania wladzy zmietli z powierzchni ziemi wiele wiosek, z dostepnych na miejscu 
materialow budowlanych budowano niewielkie chaty. Zazwyczaj nie mialy one scian, 
aby straznicy Czerwonych Khmerow mogli obserwowac zachowanie domownikow.
 

Praca manualna zastapila mechanizacje. Wszyscy mieszkancy Kambodzy, bez wzgledu 
na wiek, stan zdrowia, umiejetnosci lub poprzedni zawod, stali sie robotnikami rolnymi. 
Pod straza, w milczeniu uprawiali pola przy pomocy motyk i sierpow, wozow 

background image

zaprzegnietych w woly, lub tez sami ciagneli plugi. Godziny pracy siegaly osiemnastu 
dziennie przez siedem dni w tygodniu. Juz trzyletnie dzieci, jak tez osoby zaawansowane 
wiekowo, pracowaly u boku wytrzymalych doroslych. 
 

Kto pracuje ten je, - brzmial nieugiety slogan. 

Tymczasem przestarzale metody uprawy doprowadzily do niewystarczajacych plodow, 
a zywnosc zaczela podlegac scislej reglamentacji - chorzy i niezdolni do pracy dostawali 
jeszcze mniej. Gdy zmniejszyly sie dostawy zywnosci, zdesperowani wiesniacy zaczeli 
potajemnie zbierac korzenie, liscie, kore, owady lub szczury, mimo ze w niektorych 
sektorach gromadzenie zywnosci bylo wykroczeniem podlegajacym karze.
 

Czerwoni Khmerzy zaprojektowali systemy irygacyjne, ktore mialy dorownac 
legendarnym wodociagom krolestwa Angkor. Jednakze bez pomocy inzynierow i 
nowoczesnej technologii systemy te nie dzialaly. Woda pitna ulegla skazeniu, brakowalo 
wody do nawadniania pol, a zbiory, i tak niewielkie, padly ofiara suszy. Niewlasciwe 
odzywianie i nadmierny wysilek zaczely odciskac pietno. Glod, dyzenteria, cholera, 
malaria i ichoroby zwiazane ze stresami mnozyly sie wszedzie. Z powodu niedoboru 
witamin wielu mieszkancow wsi osleplo. Leczenie podlegalo scislej kontroli i 
ograniczone bylo do tradycyjnych metod ludowych.
 

W celu ustanowienia Roku Zerowego i wzmocnienia kontroli, Czerwoni Khmerzy 
oglosili nielegalnym niemal wszystko, co stanowilo kulturowe podloze Kambodzy, kraju 
gleboko zakorzenionego w tradycji o niezwykle silnych wiezach rodzinnych. W wielu 
sektorach rodziny zostaly rozbite: dzieci mieszkaly w odosobnieniu od rodzicow, w 
indywidualnych kwaterach lub oddalonych osrodkach pracy. W wieku przypadkach 
czlonkowie rodzin tracili ze soba kontakt.
 

Nawet w tych sektorach, gdzie rodziny pozostaly nietkniete, dobro spoleczne stawiano 
na pierwszym miejscu, odwracajac tradycyjny porzadek. Dzieci, czyste naczynia Angki

utrzymaly wladze nad doroslymi. Mogly one wyznaczac zadania doroslym, zachecano je 
tez do donoszenia w razie przekraczania przez starszych zakazow Angki. Rodzice 
utracili prawo wybierania malzonka dla swych dzieci. Kadry Czerwonych Khmerow 
aranzowaly i zatwierdzaly wszystkie malzenstwa, a rewolucyjne ceremonie zajely 
miejsce buddyjskich rytualow. Sluby odbywaly sie czesto na polach tak, aby nie zaklocac 
tempa pracy. Pary, ktore spotykaly sie potajemnie bez zgody Angki, karano. W kilku 
przypadkach nagie ciala mlodych kochankow wystawiano w miejscach publicznych jako 
ponure upomnienie o potedze Angki.
 

Sprawy prywatne i uczucia znajdowaly sie pod scisla kontrola. Za zwykle narzekanie 
mozna bylo zostac surowo ukaranym. W wielu przypadkach ludzie zmuszani byli do 
milczacego przygladania sie egzekucjom ich bliskich, poniewaz glosny placz oznaczalby 
kwestionowanie wyroku Angki. Zabroniono rowniez wspominania. Poniewaz Rok 
Zerowy oznaczal poczatek nowej ery, sentymentalne tesknoty uwazano za przeszkode na 
drodze postepu. Mozna bylo zostac ukaranym za mowienie o Buddzie, krolu, dniach, 
ktore minely. Spiewanie starych piesni czy opowiadanie starych historii uwazano za 
zbrodnie przeciwko panstwu. 
 

Angka jest jak ananas, - mowiono ludziom. Jej oczy patrza we wszystkich 
kierunkach
. 

background image

Zarazone czesci musza byc odciete stalo sie haslem spolecznego oczyszczenia. Ci, ktorzy 
stanowili wyzwanie dla politycznej pozycji Angki lub tez ci, u ktorych odkryto nie do 
konca czyste
 pochodzeni chlopskie, mieli byc systematycznie eliminowani. Na zaglade 
skazano czlonkow bylych wladz i wojskowych, mnichow i mniszki, mniejszosci etniczne, 
kazdego, kto posiadal formalne wyksztalcenie. Egzekucje czesto dobywaly sie bez sadow. 
W przypadkach ekstremalnych wystarczajacym powodem do egzekucji byl jasny odcien 
skory, noszenie okularow, czy tez mowienie dialektem nie uzywanym przez chlopow.
 

Wasze zycie nie przynosi zysku, wasza smierc nie oznacza straty, - glosili Czerwoni 
Khmerzy. Aby przetrwac, cale rodziny porzucaly dotychczasowa tozsamosc i 
fabrykowaly wszelkie dane o poprzednim miejscu zamieszkania, stylu zycia i zawodzie. 
Lekarze, prawnicy, nauczyciele i ekonomisci udawali znawcow rolnictwa w nadziei na 
unikniecie masowych egzekucji. W kilku przypadkach cale rodziny, w tym niemowleta, 
zabijano i grzebano w zbiorowych mogilach.
 

W celu wzmocnienia swojej wladzy Angka organizowala regularne i obowiazkowe sesje 
indoktrynacji, zwane spotkaniami edukacyjnymi
, gloszace chwale panstwa. Czasami tych, 
ktorzy zlamali prawo, przeprowadzano przed spotkaniami w celu publicznego 
upokorzenia badz wyegzekwowania kary cielesnej. Tysiace niepoprawnych kierowano 
do osrodkow reedukacyjnych, w ktorych poddawano ich ograniczeniu racji 
zywnosciowych, ciezkiej pracy i torturom. W Tuol Sleng, niegdysiejszym liceum w 
Phnom Penh, tysiace fotografii i szczegolowych opisow stanowi dowod smierci ponad 12 
000 osob: mezczyzn, kobiet i dzieci, ktorych wieszano, topiono, szlachtowano, 
pozbawiano konczyn lub zabijano pradem.
 

Ziemie uprawiali jedynie biedni, analfabeci i niewyksztalceni. Oslabieni przez glod i 
przytloczeni walka o przetrwanie, byli oni niezdolni do zjednoczenia lub stworzenia 
skutecznego oporu. Ciala zabitych i zbiorowe mogily rozciagaly sie wokol wiekszych 
wiosek. Mieszkancy Kambodzy zaczeli nazywac swoj kraj Polami Smierci
. 

Do roku 1978 kilku przywodcow Czerwonych Khmerow zbuntowalo sie i zorganizowalo 
serie nieudanych przewrotow. W odpowiedzi na nie Angka zwrocila przesladowania do 
wewnatrz, wtracajac tysiace bylych przywodcow do wiezienia w Tuol Sleng. Wielu 
ucieklo do Wietnamu w poszukiwaniu schronienia.
 

W tym samym czasie wladza Czerwonych Khmerow stanela w obliczu zagrozenia z 
zewnatrz w postaci atakow wietnamskich. Wkrotce po zdobyciu Phnom Penh Czerwoni 
Khmerzy zerwali sojusz wojskowy z Wietnamem i zorganizowali serie atakow na 
przygraniczne tereny Wietnamu. Pod koniec 1978 roku pojedyncze potyczki 
przeksztalcily sie w duzych rozmiarow wojnee partyzancka, ktora rozciagnela sie na 
teren Kambodzy.
 

Czerwoni Khmerzy powolali do armii tysiace mlodych ludzi, czasami nawet w wieku 
dziesieciu lat. W miare jak Wietnamczycy zdobywali coraz wiecej kambodzanskich wsi i 
miasteczek, Czerwoni Khmerzy wycofali sie w gory na granice z Tajlandia, po drodze 
palac gospodarstwa, pola ryzowe i domostwa. W Boze Narodzenie roku 1978 sily 
wietnamskie, wspomagane przez maly kontyngent kambodzanskich dysydentow, 
zaatakowaly Phnom Penh i 7 styczni 1979 przejely kontrole nad krajem.
 

background image

Wraz z okupacja wietnamska swiat dowiedzial sie o pelni grozy i zniszczen dokonanych 
przez kambodzanskich Czerwonych Khmerow. Dwa do trzech milionow osob zginelo na 
skutek glodu, chorob, przepracowania, tortur i egzekucji. Wielu innych odnioslo 
obrazenia, zostalo okaleczonych i do konca zycia mialo sie borykac z fizycznymi i 
emocjonalnymi ranami, jakie pozostawil okres zaglady. Rodziny byly rozbite, wielu juz 
nigdy mialo nie zobaczyc swoich bliskich. Osierocone dzieci wloczyly sie samotnie w 
poszukiwaniu opieki. Domy i wsie zostaly zmiecione z powierzchni ziemi, a drogi i pola 
ryzowe zaslane byly trupami.
 

Kraj zostal zrujnowany. Szpitale, banki, fabryki i budynki rzadowe lezaly w gruzach. 
Zniszczone drogi i mosty pelne byly porzuconych pojazdow. Walute zniesiono, handel 
zatrzymal sie w miejscu, instytucje edukacyjne i kulturalne nie istnialy. Brakowalo 
zywnosci, elektrycznosci, jedyna dostepna woda byla zatruta. Ci, ktorzy przetrwali, 
ludzie o zniszczonym zyciu, poszukiwali sily zdolnej odbudowac ich rzeczywistosc i kraj.
 

* * * 

Na polnocy bije grzmot 
Ogien spala wode, drzewo Bodhi 
i dzungle.
 

Ten dobrze znany kambodzanski wiersz, 

Proroctwo Buddy

, zostal przed wiekami 

zapisany na cienkim lisciu palmowym. Jesli odczytac jego znaczenie w swietle 
niedawnych wydarzen, wydaje sie, ze jest on przepowiednia calkowitej niemal zaglady 
kambodzanskiego buddyzmu dokonanej w czasie rzadow Czerwonych Khmerow. 
Zgodnie z decyzjami Roku Zerowego prawie wszystkie, tj. trzy tysiace szescset swiatyn 
buddyjskich Kambodzy zostalo zniszczonych, a jedynie trzy tysiace z piecdziesieciu 
tysiecy mnichow przezylo przesladowania, ciezkie roboty, i egzekucje. Nie istnieja 
dokladne statystyki dotyczace losu kambodzanskich mniszek buddyjskich ale fakt ich 
przesladowan jest dobrze udokumentowany. Zbeszczeszczono rowniez wiekszosc 
buddyjskich archiwow i pism.
 

 

Tygrysica zawsze znajduje pozywienie w dzungli. 
Nawet podczas snu chroni ona nasza religie... 
Kiedy slonce zachodzi, 
tygrysica wyrusza, by ugasic lune.

 

Proroctwo Buddy wydaje sie tez sugerowac nadzieje. Maha Ghosananda nazwal je 
celebracja sily kambodzanskiej Sanghi buddyjskiej, spolecznosci mnichow. Drzewo 
Bodhi, miejsce oswiecenia Buddy, jest symbolem buddyzmu. Tygrysica, jak sugeruje 
Ghosananda, jest symbolem glebokiej milosci mieszkancow Kambodzy do buddyzmu. 
Buddyzm, zapoczatkowany w Indiach w szostym wieku przed Chrystusem, dotarl do 
Kambodzy w drugiej polowie ery Angkor. Pod koniec dwunastego wieku, krol z dynsatii 
Angkor, Dzajawarman VII oglosil buddyzm religia panstwowa i od tego czasu trwa on 
jako ojczysta religia wiekszosci mieszkancow Kambodzy.
 

 

background image

Zdecydowana ich wiekszosc jest pochodzenia Khmerskiego. Czesto dumnie powiada sie:  

Byc Khmerem to byc buddysta,  

choc sa oczywiscie w Kambodzy ludzie wyznajacy inne religie. Na terenach wiejskich 
praktyki buddyjskie obejmuja czesto synkretyczne polaczenie animizmu i tubylczej 
wiary w duchy. Buddyzm spelnia centralna role w kambodzanskim spoleczenstwie, 
stanowiac podstawe zycia codziennego, moralny kregoslup, przewodnik zycia 
rodzinnego, fundament dla swiat narodowych i wydarzen kulturalnych, jak rowniez 
polityki spolecznej. Stosunki miedzy mnichami a swiatem swieckim byly zawsze 
obopolnie korzystne. Po zlozeniu slubow mnisi wyrzekaja sie wszelkiej wlasnosci 
osobistej, jedza jedynie to, co zostanie im dane jako codzienna jalmuzna, ubieraja sie w 
rzeczy podarowane im przez ludzi, uzaleznieni sa calkowicie od funduszy darowanych 
swiatyniom. W zamian za to mnisi stanowia przyklad dla spoleczenstwa, podtrzymujac 
jego moralne standardy i zapewniajac podstawowe uslugi w rodzaju nauczania i 
prowadzenia ceremonii. Jako symbol duchowej doskonalosci, wewnetrznej jednosci i 
dumy kulturowej sa oni darzeni przez czlonkow Khmerskiego spoleczenstwa wielkim 
szacunkiem. Cenne stosunki miedzy mnichami a spoleczenstwem sa gleboko zwiazane z 
koncepcja zaslugi. Poprzez spelnienie swych obopolnie korzystnych zadan mnisi i 
spoleczenstwo zblizaja sie do swoich celow: oswiecenia i odrodzenia sie w wyzszej 
postaci.
 

 

Jednak dla Czerwonych Khmerow mnisi byli pasozytami zyjacymi na koszt mas 
(przypomina to chinskie opisy buddyzmu tybetanskiego z okresu przed wyzwoleniem). 
Wedlug Angki utrzymywanie mnichow i mniszek bylo trwonieniem dobra narodowego i 
ograniczlo gospodarcza zywotnosc kraju. Slogan Czerwonych Khmerow 
 

Kto pracuje, ten je 

 

mial usprawiedliwiac obalenie systemu klasztornego. 

Wielu mnichow, ktorych nie stracono, otrzymalo zadania wymagajace ponizajacej 
pracy, na przyklad sprzatanie odchodow. Inni zmuszani byli do wykonywania 
tradycyjnie zabronionych czynnosci, takich jak transport broni. Swiatynie nie tylko 
zamykano, lecz takze bezczeszczono. Wiekszosc zostala zdemolowana, a cegly i zelazo z 
ich konstrukcji przeznaczano na budowe drog, mostow i fundamentow. Te, ktorych nie 
zrownano z ziemia zamieniono na magazyny amunicji, spichlerze, obory, hodowle swin 
lub magazyny odpadow dla celow produkcji nawozu. Niektore swiatynie polozone na 
odludziu wykorzystywano jako miejsca tortur i egzekucji. W czasie demolowania 
swiatyn posagi Buddy roztrzaskiwano, pozbawiano glow, badz tez uzywano jako tarcz 
strzelniczych. Stare rekopisy palono, wyrzucano do zbiornikow wodnych lub uzywano 
jako bibulki do papierosow. 
 

Czerwoni Khmerzy byli przekonani, ze moga zabic buddyzm, - mowi Maha 
Ghosananda. - Probowali go stlujmic (...). Ale buddyzm nie umiera. Buddyzm 
zyje w kambodzanskim jezyku, zyciu i milosci do przodkow. Przede wszystkim 
zas buddyzm zyje w sercach mieszkancow Kambodzy !
 

background image

* * * 

Czcigodny Maha Ghosananda urodzil sie w 1929 roku na urodzajnej rowninie deltu 
Mekongu, w rolniczej rodzinie w malej wsi w prowincji Takeo. WW wieku osmiu lat 
zaczal sluzyc w okolicznej swiatyni jako ministrant. Mnisi byli pod wrazeniem jego 
zainteresowania zyciem zakonnym, zachecajac go do blizszego poznania. Kiedy mial 
czternascie lat, poprosil swoich rodzicow o blogoslawienstwo - chcial zostac mnichem. 
Zostalo mu ono dane.
 

Po ukonczeniu uniwersytetu buddyjskiego w Phnom Penh Maha Ghosananda 
kontynuowal nauke na uniwersytecie buddyjskim w Battambang. Nastepnie opuscil kraj 
w celu dokonczenia przewodu doktorskiego na uniwersytecie Nalanda w Biharze w 
Indiach, gdzie zdal egzaminy Pali i otrzymal tytul Maha przed ukonczeniem 
trzydziestki. Jego imie, Maha Ghosananda, oznacza Wielki, Radosny Glosiciel.
 

W ramach nauki na uniwersytecie zakonnik odwiedzal osrodki buddyjskie w calej Azji, 
studiujac u boku kilku z najwiekszych wspolczesnych mistrzow. W Rajgirze w Indiach 
Ghosananda stal sie uczniem japonskiego mnicha Nichidatsu Fujii, zalozyciela sekty 
Nipponzan Myohoji, poswiecajacej sie walce o pokoj swiatowy. To wlasnie mistrz Fujii, 
bliski wspolpracownik Mahatmy Gandhiego, udzielil Ghosanandzie szkolenia w 
technikach walki pokojowej i unikania przemocy. Otrzymal on rowniez nauki od swietej 
pamieci Somdecha Prah Sangha Radzy Choun Notha, Najwyzszego Patriarchy 
kambodzanskiego buddyzmu. Niewielu zakonnikow doznalo zaszczytu bycia uczniem 
Sangha Radzy. Przyjecie na ucznia patriarchy bylo dla mlodego Ghosanandy 
zaszczytem i dowodem duchowego zaawansowania. Poprzez intensywne podroze i nauke 
Maha Ghosananda biegle opanowal jezyki hindi, bengali, sanskryt, pali, syngalezki, 
burmanski, wietnamski, laotanski, tajski, japonski, francuski, angielski, niemiecki i 
kilka dialektow chinskich.
 

W 1965 roku, w wieku trzydziestu lat, Maha Ghosananda opuscil Kambodze i udal sie w 
odlegle lasy poludniowej Tajlandii, gdzie zostal uczniem uznanego mistrza medytacji 
Achaana Dhammandaro. Dzis, demonnstrujac uczniom swoja technike medytacji, 
Ghosananda porusza w gore i w dol reka wolno i rytmicznie i mowi:
 

W zakonie uczylismy sie medytowac w ten sposob. Caly dzien poruszalismy 
rekoma w gore i w dol, w gore i w dol, z uwaga obserwujac kazdy oddech. 
Codziennie robilismy wylacznie to i nic wiecej.
 

Zycie w medytacji idealnie pasowalo temu urodzonemu mnichowi. 

Maha Ghosananda byl w zakonie jedynie cztery lata, kiedy Stany Zjednoczone 
rozpoczely bombardowanie jego kraju, a wojna ladowa na szeroka skale rozpoczela sie 
w rok pozniej.
 

Powiedziano nam: nie pozwolcie, by cierpienie Kambodzy odbilo sie na waszych 
umyslach. Nie pozwolcie, by zaklocilo ono wasza koncentracje. Mimo to - mowi - 
plakalismy z Kambodza kazdego dnia.
 

Ghosananda pozostal jednak w tajlandzkiej dzungli przez nastepne dziewiec lat, 
podczas gdy wojna i zaglada szalaly w Kambodzy, W miare praktykowania uwaznej 

background image

medytacji wewnetrzny spokoj Ghosanandy wzrastal, a on sa, czekal i modlil sie o sanse 
przyjscia z pomoca swojemu ludowi.
 

* * * 

Zakurzona droga do Sakeo wypelniona byla zdruzgotanymi przez wojne uciekinierami. 
Pod palacym sloncem, ludzie o wychudlych i schorowanych cialach, zapadlych oczach, 
twarzach spalonych i popekanej od przebywania na sloncu skorze, szli po uschnietej, 
czerwonej ziemi. Upadali z wyczerpania i plakali z pragnienia, poruszajac sie powoli i 
czesto przystajac. 
 

Byl rok 1978. Byli to ludzie, ktorzy przetrwali Pola Smierci, uciekajacy przed zmorami 
wojny, przymusowych robot, ludobojstwa i represji religijnych Kambodzy. Zostawili za 
soba zgliszcza swoich ukochanych miast i wiosek, pol ryzowych i swiatyn. Przed nimi 
znajdowaly sie obozy dla uchodzcow i nadzieja na przetrwanie.
 

Jakies osiemdziesiat kilometrow dalej stary autobus zgrzytajac zjezdzal po stromej, 
kretej gorskiej drodze. Maha Ghosananda siedzial ze skrzyzowanymi nogami na 
niewygodnym siedzeniu, ze schylona glowa, zamknietymi oczami, w opadajacej 
wdziecznie na podloge szafranowej sukni. Szczuply mnich w srednim wieku wydawal sie 
pogodny mimo spalin, jeczacych opon i czestych naglych przechylow. Przepelniony 
wspolczuciem Maha Ghosananda podazal w kierunku obozu Sakeo. Jako jeden z kilku 
zaledwie tysiecy kambodzanskich mnichow, ktorzy przezyli rezim Czerwonych 
Khmerow podrozowal samotnie, przybywajac do bram Sakeo trzy dni po pierwszych 
uchodzcach.
 

Oboz przedstawial ponury widok: zatloczone ulice, scieki wyplywajace z otwartych 
rynsztokow, brak zywnosci i wody, wiekszosc uchodzcow zgromadzona w 
postrzepionych plociennych namiotach. Po przejsciu przez stanowisko kontroli 
Ghosananda szedl powoli w strone centrum obozu. Smutek spowijajacy oboz 
natychmiast ustapil miejsca podnieceniu. Uchodzcy spieszyli, by spojrzec na szafranowa 
suknie, przez dlugi czas zabroniony symbol buddyjskiego poswiecenia. Wielu spogladalo 
z bezpiecznej odleglosci, obawiajac sie groznych wspomnien. Ghosananda siegnal do 
zawieszonej na ramionach plociennej torby i wyjal plik pogniecionych kartek, 
egzemplarzy Metta Sutty
, slow Buddy o wspolczuciu i przebaczeniu dla oprawcow. 
Rozdal je wszystkim znajdujacym sie w poblizu uchodzcom, klaniajac sie w 
tradycyjnym gescie szacunku.
 

W tym momencie dokonalo sie polaczenie wielkiego cierpienia i wielkiej milosci. Stulecia 
buddyjskiego poswiecenia dotarly do swiadomosci uchodzcow. Rzesze ludzi upadly na 
kolana i pochylily glowy do ziemi, glosno zawodzac. Ich krzyki niosly sie echem po 
obozie. Wielu uwaza, ze Dharma, ktora spala spokojnie w ich sercach po spaleniu 
drzewa Bodhi, zostala przebudzona wlasnie tego dnia.
 

Od czasu tamtej, pierwwszej wizyty w Sakeo Maha Ghosananda niestrudzenie dazy do 
pokoju i dbudowy Kambodzy. Idac za przykladem Buddy wszystkie starania 
rozpoczyna Maha Ghosananda od przepelnionej miloscia dobroci i tak samo je konczy. 
Wierzy, iz jest ona sila wystarczajaco potezna by pokonac swiat.
 

* * * 

background image

Po pokonaniu Czerwonych Khmerow Wietnamczycy powolali w Kambodzy 
marionetkowy rzad po przewodnictwem Heng Samrina, zdrajcy Czerwonych Khmerow. 
Armia Czerwonych Khmerow, pokonana lecz nie zdziesiatkowana, przegrupowala sie w 
swojej bazie w gorach na polnocnym zachodzie i wkrotce stawila powazny opor 
wietnamskim wladzom. Pojawily sie rowniez dwie dodatkowe sily: jedna pod wodza 
bylego Ksiecia Sihanouka, druga - Son Sanna, bylego premiera w jego rzadzie. Kazda z 
czterech frakcji rozbudowala oddzialy partyzanckie, ktore zaangazowaly sie w walke o 
wladze. W 1982 roku, pod naciskiem Chin, Stanow Zjednoczonych i innych panstw, trzy 
strony kambodzanskie zawiazaly sojusz w celu utworzenia rzadu na wygnaniu. ONZ 
oglosila popierany przez Wietnam rzad okupantem przy uzyciu sil zbrojnych i 
przyznala miejsce Kambodzy rzadowi na wygnaniu, obejmujacemu tez Czerwonych 
Khmerow.
 

Pod koniec 1989 roku, poddajac sie presji Stanow Zjednoczonych, Wietnam wycofal z 
Kambodzy swoje wojska i postawil Hun Sena, kolejnego dysydenta Czerwonych 
Khmerow, na czele rzadu. W pazdzierniku 1991 roku, w Paryzu, wszystkie cztery 
frakcje podpisaly pod auspicjami ONZ uklad pokojowy konczacy ponad 
dwudziestopiecioletni konflikt zbrojny. Wedlug porozumienia po zawieszeniu broni 
nastapi siedemdziesiecioprocentowa demobilizacja oddzialow zbrojnych wszystkich 
frakcji, wstrzymanie zagranicznej pomocy wojskowej, repatriacja ponad pol miliona 
uchodzcow z przygranicznych obozow, przejsciowy rzad pod nadzorem ONZ, w ktorym 
maja sie znalezc przedstawiciele wszystkich stron, oraz wybory, rowniez nadzorowane 
przez ONZ. Porozumienie topotwierdza niezaleznosc, suwerennosc i neutralnosc 
Kambodzy.
 

Od ponad dziesieciu lat Maha Ghosananda gra istotna role w przygotowaniach do dlugo 
oczekiwanego porozumienia. Jako dyplomata oraz przywodca duchowy i kulturowy 
podrozuje caly czas miedzy Kambodza a obozami dla uchodzcow i przesiedlencow na 
calym swiecie. Poczawszy od Sakeo, Ghosananda zorganizowal we wszystkich obozach 
swiatynie, rowniez tam, gdzie kontrole sprawowali Czerwoni Khmerzy. Pomagal 
przywodcom spolecznosci obozowych w zbudowaniu programow duchowego, 
edukacyjnego i kulturowego przetrwania. W 1980 roku, wraz z chrzescijanskim 
dzialaczem spolecznym Peterem Pondem, sformowal Miedzyreligijna Misje dla Pokoju 
w Kambodzy. Razem odszukali setki ukrywajacych sie mnichow i mniszek i pomogli im 
odnowic sluby, jak rowniez przejac role przywodcow w kambodzanskich swiatyniach na 
calym swiecie. Dzieki pomocy osob swieckich w Kambodzy, w samej tylko Kanadzie 
ustanowil Ghosananda ponad trzydziesci miejsc kultu. W Kambodzy pomogl w 
odbudowie jeszcze wiekszej ilosci swiatyn i stal sie przywodca ruchu edukujacego 
zakonnikow i mniszki w umiejetnosci unikania przemocy i kontroli przestrzegania praw 
czlowieka.
 

W 1980 roku Maha Ghosananda przyjal zaproszenie do piastowania stanowiska 
doradcy Rady Gospodarczej i Spolecznej ONZ ze strony wygnancow narodu 
khmerskiego. W ONZ zainicjo3wal wiele przedsiewziec ekumenicznych, spotykal sie 
czesto ze swiatowymi przywodcami religijnymi, jak tez pomagal w stworzeniu pelnej 
modlitw swiadomosci o cierpieniu Kambodzy i najwyzszej potrzebie pokoju.
 

Wprowadzil rowniez grupe mnichow do rozmow pokojowych na najwyzszym szczeblu. 
Zajmujac calkowicie neutralna pozycje stworzyli oni atmosfere spokoju, proponujac 

background image

kompromis, nawolujac przywodcow do przypomnienia ich natury buddyjskiej i 
uzmyslawiajac wszystkim potege unikania przemocy.
 

W 1988 roku Maha Ghosananda wybrany zostal Somteja, Najwyzszym Patriarcha 
buddyzmu kambodzanskiego. Zgodnie z tradycja to wazne stanowisko powinno byc 
potwierdzone przez powszechne glosowanie wszystkich mnichow buddyjskich z 
Kambodzy, jednakze, z powodu diaspory, decyzja zapadla na niewielkim zgromadzeniu 
mnichow w Paeyzu. Ghosananda z miloscia przyjal przywodztwo nad swoim narodem, 
lecz zaznacza jednoczesnie, iz zlozy rezygnacje po zjednoczeniu sangha, aby odbyc sie 
mogly wybory powszechne.
 

Dzis Ghosananda kontynuuje swoje podroze po swiecie, niosac nadzieje swojemu 
rozdartemu przez wojne narodowi i oferujac wglad w prawdziwa nature pokoju. Na 
niedawnym spotkaniu z Norodomem Sihanoukiem, obecnym prezydentem rzadu 
przejsciowego, Maha Ghosananda otrzymal zapewnienie, ze nowe wladze uznaja 
wolnosc wyznania i praw czlowieka.
 

Wielu ludzi na swiecie pyta: 

Czy powinno sie pozwalac Czerwonym Khmerom na uczestnictwo w rzadzie 
tymczasowym ?
 

Po latach wypelnionych cierpieniem tak wielu ludzi Maha Ghosananda wbrew 
wszystkiemu potrafi odpowiedziec z pogodnym usmiechem:
 

Musimy byc madrzy i wspolczujacy. Potepiamy czyn, lecz nie mozemy nienawidziec 
wykonawcy. Dzieki naszej milosci uczynimy wszystko by zapewnic pokoj wszystkich. 
Nie ma innej drogi.
 

* * * 

W ciagu lat Maha Ghosananda otrzymywal wiele dowodow oddania i podziwu. 
Nazywano go Gandhim Kambodzy
Zywym Skarbem Kambodzy i Zywa Dharma. Jest on 
czlowiekiem, ktory nieustannie daje swiatu wypelniona miloscia dobroc: pokornym 
nauczycielem z radoscia czestujacym gosci herbata, hojnym mnichem rozdajacym 
niemal wszystko, co uda mu sie zdobyc, spokojnym adeptem nie okazujacym potrzeby 
posiadania ani wyboru, lagodnym bodhisattva 
nauczajacym poprzez jasniejace oblicze i 
dzwieczny smiech. 
 

Krok po kroku jest zbiorem mow i pism Maha Ghosanandy. Idac sladami Ghandiego i 
obejmujac najglebsze nauki Buddy, Ghosananda proponuje mysli i poglady o naturze 
pokoju i pojednania, madrosci i wspolczucia oraz postepowanie, dzieki ktoremu stana 
sie one czescia naszego zycia i spolecznosci swiatowej. Ksiazka niniejsza zostala 
skompletowana dzieki pomocy wielu przyjaciol i uczniow wielebnego Maha 
Ghosanandy. W naszej wspolnej pracy dazylismy do dwoch celow: podziekowac 
Wielebnemu za bogactwo, ktore wniosl w nasze zycie, oraz podzielic sie jego madroscia i 
wspolczuciem z szersza publicznoscia. Redaktorzy dziekuja Wielebnemu Thomasowi 
Ahlburnowi z Pierwszego Kosciola Unitariansko-Uniwersalistycznego w Providence za 
jego madra rade i pomoc; swietej pamieci Frankowi Reedowi za pomoc edytorska, rade 
techniczna i nieustajaca inspiracje; siostrze Sofon So za cierpliwosc, porade i ozywcza 

background image

goscinnosc; dr. Davidowi Pugatchowi i Jesse Abbotowi za niezliczone godziny spedzone 
na czytaniu i badaniach; wszystkim innym, ktorych talent sprawil, ze ksiazka ta ukazuje 
sie. Mamy nadzieje, ze udalo nam sie podzielic bezkresna milosc Maha Ghosanandy i 
jego gleboka wiedze miedzy siebie i naszych czytelnikow. Wierzymy tez, ze bedziecie 
wielokrotnie ponawiac lekture niniejszego tomu, odkrywajac coraz glebsze poklady 
prawdy w jego pieknych, prostych slowach.
 

Jane Mahoney i Philip Edmonds  
Providence, Rhode Island  
Listopad 1991  

 
 
 

Czesc I. 

Medytacje o Madrosci. 

 

1. Modlitwa o Pokoj.

 

Kochani Bracia i Siostry, nazywam sie Maha Ghosananda, jestem mnichem buddyjskim 
z Kambodzy.
 

Lud Kambodzy zaznal wielkiego cierpienia. Modle sie, aby na wzor milionow pokojowo 
nastawionych mieszkancow Kambodzy, wszyscy ludzie odnalezli sile i wspolczucie w 
swych sercach, jak rowniez porade w slowach Buddy:
 

W ludziach, ktorzy pielegnuja mysli oskarzycielskie i pragna zemsty wobec 
innych nienawisc nigdy nie ustanie. W tych, ktorym mysli takie sa obce, 
nienawisc zginie na pewno. Albowiem nienawisc nigdy nie uciszy nienawisci. 
Nienawisc ucisza sie miloscia. Takie jest odwieczne prawo. 
Tak jak matka chroni swe jedyne dziecko nawet ryzykujac wlasne zycie, kazdy 
powinien moc kultywowac wobec innych bezkresne serce. Niech mysli o milosci 
ogarna caly swiat, z gory, z dolu i na wskros. nez przeszkod, bez nienawisci, bez 
wrogosci. 
Dopoki czlowiek jest przebudzony, winien utrzymywac te swiadomosc. Pomoze 
ona osiagnac w tym wlasnie zyciu stan blogoslawiony.
 

Cierpienie Kambodzy jest glebokie.  
Z tego cierpienia rodzi sie Wielkie Wspolczucie. 
Wielkie Wspolczucie wypelnia serce Pokojem. 
Serce pelne Pokoju wypelnia nim Czlowieka. 

background image

Czlowiek pelen Pokoju wypelnia nim Rodzine. 
Rodzina pelna Pokoju wypelnia nim Spoleczenstwo. 
Spoleczenstwo pelne Pokoju wypelnia nim Narod. 
A Pokojowy Narod tworzy Pokojowy Swiat. 
Niech wszystkie stworzenia zyja w Szczesciu i Pokoju.
 

Amen. 

 

2. Rzadzic wszechswiatem.

 

Na poczatku boginie i bogowie urzadzili glosowanie w celu okreslenia, kto bedzie 
odpowiedzni by rzadzic wszechswiatem. Pierwszym kandydatem byl Agnidevaputra, 
Bog Ognia. 
 

Jestem najsilniejszy,- powiedzial - powinienem wiec rzadzic. Ujrzyjcie moja potege. 

Zaczal spiewac mocnym glosem, a wielki ogien zaplonal w centrum wszechswiata i 
zaczal jasniec wszedzie. Inni bogowie i boginie zadrzeli ze strachu i wszyscy uniesli rece, 
aby wybrac Agnidevaputre. Wszyscy z wyjatkiem Valahakedeputry, Boga Wody.
 

Valahakedaputra powiedzial; 

Moge opanowac ogien. 

Natychmiast stworzyl wielka powodz, ktora ugasila pozar. Kiedy fala powodzi piela sie 
coraz wyzej, wszyscy podniesli rece aby zaglosowac na niego, z wyjatkiem Saradadevi, 
Bogini Sztuki i Madrosci.
 

Saradadevi powiedziala: 

Drodzy przyjaciele, ogien i woda moga przerazac ludzi, lecz ja daje poczatek pieknu. 
Gdy zaczne tanczyc, uspokoicie sie i zapomnicie o ogniu i wodzie.
 

Wtedy Saradadevi zatanczyla, a wszyscy bogowie i boginie wpadli w trans. Zamiast pic 
wode ustami, zaceli wlewac wino do uszu, oczu i nosow. Oczarowani przez potege 
Saradadevi, podniesli rece wszyscy, oprocz Gandharvy, Boga Niebianskiej Muzyki.
 

Gandharva powiedzial: 

Kobieta moze pokonac mezczyzne, ale i mezczyzna potrafi opanowac kobiete. 

Zaczal grac na swojej niebianskiej gitarze i spiewac, a wszyscy omdleli gdy muzyka 
wypelnila sale. Niczym zahipnotyzowani, wszyscy uniesli rece, oprocz Santidevaputry, 
Boga Pokoju, Swiadomosci i Czystego Pojmowania.
 

Santidevaputra powiedzial: 

background image

Jestem Bogiem Pokoju. Zawsze cwicze swiadomosc i czyste pojmowanie. Bez 
wzgledu na to, czy mnie wybierzecie, czy nie, bede rzadzil soba. Aby rzadzic 
wszechswiatem nalezy najpierw rzadzic soba. Aby rzadzic soba nalezy po pierwsze 
opanowac umysl. Aby opanowac umysl trzeba cwiczyc swiadomosc i czyste 
pojmowanie.
 

Wszyscy bogowie i boginie uznali sile Santidevaputry i wybrali go jednoglosnie. 
Zrozumieli, ze pokoj jest najpotezniejsza sila swiata.
 

 

3. Jedna nauka.

 

Byl raz mlody mnich, ktory studiowal wytrwale calymi dniami, lecz nie mogl nauczyc sie 
wszystkich pism i regul. Byl zalamany. Nie mogl jesc ani spac, oslabl i schudl.
 

Udal sie w koncu do Buddy. 

- Panie, prosze, odbierz mi suknie. Jest tyle nauk, a ja nie potrafie ich wszystkich 
opanowac. Nie moge byc mnichem.
 

- Nie martw sie - odpowiedzial Budda. - Aby byc wolnym musisz opanowac jedna 
tylko rzecz.
 

- Naucz mnie, prosze - blagal mnich. - Jesli zalecisz mi jedno jedyne cwiczenie, bede 
je praktykowal z pelnym zaangazowaniem i jestem pewien, ze mi sie uda.
 

Budda odpowiedzial mu zatem: 

- Opanuj umysl. Kiedy opanujesz umysl, bedziesz wiedzial wszystko. 

Kiedy opanujemy umysl, bedziemy wolni od wszelkiego cierpienia. Nie ma potrzeby na 
zadne inne nauki.
 

 

4. Terazniejszosc jest matka przyszlosci.

 

Mozemy zauwazyc piekno wazonu z kwiatami na stole, lecz kwiaty nigdy nie opowiadaja 
nam o swym pieknie. Nigdy nie uslyszymy, jak chwala sie slodkim zapachem.
 

Podobnie jest z czlowiekiem, ktory osiagnal

 nirwane

. Nie musi wtedy nic mowic. 

Mozemy wyczuc jego piekno, jej slodycz, wystarczy byc obok. 

Nie nalezy martwic sie o przeszlosc czy przyszlosc. Tajemnica szczescia polega na byciu 
obecnym w rzeczach, ktore stoja przed nami, zyciu w pelni chwila terazniejsza. Nie 
mozna wrocic i zmienic przeszlosci. Odeszla ! Nie mozna pokierowac przyszloscia. Nie 
ma zatem powodu do niepokoju.
 

background image

Kto wie, co sie stanie, kiedy nastepnym razem bede lecial samolotem? Moze dolece 
bezpiecznie, a moze nie. Kiedy robimy plany, mozemy je robic wylacznie w chwili 
obecnej. Jest to jedyna chwila, ktora mozemy kontrolowac. Mozemy pokochac ja i 
wykorzystac we wlasciwy sposob. Cierpienia przeszlosci nie moga nas skrzywdzic jezeli 
naprawde zalezy nam na dniu dzisiejszym.
 

Zadbajmy o terazniejszosc, a przyszlosc okaze sie dobra. Dharma zawsze istnieje w 
terazniejszosci, ktora jest matka przyszlosci. Dbajmy o matke, a matka zadba o dziecko.
 

 

 

5. Rownowaga miedzy madroscia a wspolczuciem.

 

Madrosc nalezy zawsze rownowazyc wspolczuciem, a wspolczucie madroscia. Bez tej 
rownowagi niemozliwy jest pokoj. Chcialbym opowiedziec trzy historyjki bedace 
ilustracja tego twierdzenia.
 

Pewnego dnia okrutny krol smokow spotkal na sciezce bodhisattve. Bodhisattva 
powiedzial:
 

- Synu, nie zabijaj. Jesli bedziesz przestrzegal pieciu regul i szanowal wszelkie zycie, 
bedziesz szczesliwy.
 

Tych kilka slow wystarczylo, by smok zupelnie wyrzekl sie przemocy. 

Dzieci, ktore pasly zwierzeta u stop Himalajow bardzo baly sie smoka. Kiedy jednak stal 
sie lagodny, przestaly sie bac i wkrotce zaczely na niego wskakiwac, ciagnac za ogon i 
wpychac kamienie i ziemie do jego paszczy. Po jakims czasie smok nie mogl jesc i bardzo 
zachorowal.
 

Kiedy nastepnym razem krol smokow spotkal bodhisattve, krzyknal: 

- Powiedziales mi, ze jesli bede przestrzegal pieciu regul i okazywal wspolczucie, 
zaznam szczescia. A teraz cierpie i w ogole nie jestem szczesliwy.
 

- Synu - odparl bodhisattva - jesli posiadasz wspolczucie, moralnosc i cnote, musisz 
tez posiadac madrosc i inteligencje. W ten sposob nalezy sie bronic. Kiedy 
nastepnym razem dzieci sprawia ci bol, pokaz im swoj ogien. Nie beda cie wiecej 
niepokoic.
 

Kogo skrzywdzil brak madrosci u smoka? Zarowno smoka, jak i dzieci. 

Rownowage miedzy madroscia a wspolczuciem nazywamy droga srodka.  

Oto nastepna opowiesc. Pewnego razu stary rolnik znalazl na swym polu umierajaca 
kobre. Widzac cierpienie kobry, rolnik pelen byl wspolczucia. Podniosl weza i zaniosl do 
domu. Nakarmil go tam cieplym mlekiem, owinal w miekki koc i, pelen milosci, polozyl 
obok siebie w lozku i zasnal. Nastepnego ranka nie zyl.
 

background image

Dlaczego zostal zabity? Poniewaz wykazal jedynie wspolczucie a nie madrosc. Jesli 
dotkniesz kobry, ugryzie cie. Jezeli znajdziesz sposob, aby pomoc kobrze nie podnoszac 
jej, znalazles rownowage miedzy wspolczuciem a madroscia. Jestes wtedy szczesliwy, tak 
samo jak kobra.
 

Oto trzecia historia: byl sobie rolnik, ktory udal sie z przyjacielem do lasu aby nazbierac 
drzewa. Kiedy uderzyl siekiera w pien, zaklocil zycie gniazda pszczol i roj 
rozgniewanych owadow wylecial i zaczal go kasac.
 

Przyjaciel rolnika, przepelniony wspolczuciem, chwycil swoja siekiere i pozabijal 
pszczoly szybkimi, poteznymi uderzeniami. Niestety, przy okazji zabil tez rolnika.
 

Wspolczucie bez madrosci moze spowodowac wielkie cierpienie. Mozna nawet 
powiedziec:
 

Lepiej miec madrego przeciwnika niz glupiego przyjaciela.

 

Madrosc i wspolczucie musza isc noga w noge. Posiadanie jednego bez drugiego jest jak 
chodzenie na jednej nodze. Pare skokow ci sie uda, ale w koncu upadniesz. Jesli 
zrownowazysz madrosc i wspolczucie, bedziesz chodzil bardzo pewnie: powoli i z 
wdziekiem, krok po kroku.
 

 

6. Pozwolic odejsc cierpieniu.

 

Budda powiedzial: 

Nauczam tylko dwoch rzeczy: cierpienia i konca cierpienia. 

Co jest przyczyna cierpienia? Wyrasta ono z przywiazania. Jesli umysl mowi Jestem
nastepuje cierpienie. Kiedy umysl mowi Nie ma mnie
, cierpienie istnieje dalej. Dopoty, 
dopoki umysl jest do czegos przywiazany, cierpi. Kiedy umysl cichnie, staje sie spokojny 
i wolny.
 

Przywiazanie ma 108 imion. Moze byc zwane chciwoscia, gniewem, zawiscia, zadza. 
Przywiazanie jest jak waz, ktory zrzuca skore. Pod jedna twarda skora zawsze kryje sie 
nastepna.
 

Jak mozna uwolnic sie od cierpienia? Po prostu nalezy pozwolic mu odejsc. 

W bolu je podtrzymujemy, szczesliwi, gdy odejdzie. 

Cierpienie podaza za kazdym niespokojnym umyslem, tak jak woz za ciagnacym go 
wolem. Pokoj duszy podaza za kazdym, kto opanowal umysl tak, jak jego wlasny cien.
 

Przywiazanie zawsze przynosi cierpienie. Jest to prawo naturalne, tak jak prawo ognia. 
Nie liczy sie, czy wierzysz, ze ogien jest goracy. Jesli go dotkniesz parzy cie.
 

background image

Dharma naucza nas jak ksztaltowac, poznawac i uwalniac umysl. Kiedy umysl zostal 
opanowany, opanowana zostala slabosc Dharmy. Co jest kluczem do opanowania 
umyslu? Jest nim swiadomosc.
 

Czy uiwolnienie od cierpienia zabiera duzo czasu? Nie, oswiecenie zawsze zdarza sie tu i 
teraz, ale zrozumienie tego zajac moze wiele zywotow ludzkich.
 

 

7. Droga srodka.

 

Droga do pokoju zwana jest droga srodka. Znajduje sie ona ponad wszelka dwoistoscia i 
przeciwienstwem. Czasem nazywamy ja rownowaga. Rownowaga harmonizuje wszelkie 
skrajnosci. Rownowaga jest jak dobrze nastrojona struna instrumentu, nie za mocno i 
nie za lekko. Wibruje idealnie i wybrzmiewa cudowna muzyka.
 

Rownowaga oznacza nieobecnosc walki, Pewnego razu wielki slon wskoczyl do kaluzy z 
blotem aby sie ochlodzic. Oczywiscie utknal w niej. Im bardziej usilowal sie z niej 
wydostac, tym, glebiej sie zapadal! Walka jest bezuzyteczna. Pogarsza jedynie stan 
rzeczy. Nie walcz z cierpieniem. Znajdz swoja wlasna droge. Nazywa sie to ucieczka w 
Dharme. Dharma jest droga srodka.
 

Zanim Budda rozpoczal swa duchowa podroz, doznawal zmyslowych rozkoszy roznego 
rodzaju, nie odnalazl jednak trwalego szczescia. Poscil potem przez wiele tygodni, az 
zbladl i schudl, odnalazl jednal tylko bol. Praktyki te uzmyslowily Buddzie, ze rozpusta i 
ujmartwianie sie to skrajnosci, a skrajnosci nigdy nie prowadza do szczescia.
 

Pokoj nadchodzi dopiero wtedy, gdy przestajemy walczyc z przeciwienstwami. Droga 
srodka nie ma poczatku ani konca, nie musimy zatem isc daleko aby znalezc na niej 
pokoj. Droga srodka jest nie tylko droga do pokoju, lecz rowniez droga pokoju. 
Podrozowanie po niej jest bardzo bezpieczne i przyjemne.
 

8. Szczescie i pech.

 

Przeciwienstwom nie ma konca. Dobro i zlo, dzien i noc, prawda i klamstwo, moje i 
twoje, chwala i nieslawa - wszystko to przeciwienstwa, wszystkie bez konca. 
 

Jedno przeciwienstwo rodzi nastepne. Dzien staje sie noca, smierc ponownymi 
narodzinami. Jajko przemienia sie w kure, a kura sklada jajko. W taki wlasnie sposob 
szczescie i pech sa nie konczacym sie cyklem.
 

Byl sobie raz rolnik, ktory stracil klacz. Kiedy klacz zniknela, ludzie ze wsi mowili: 

Pech! 

Kiedy jednak nastepnego dnia wrocila w towarzystwie wspanialego, silnego konia, ludzie 
mowili:
 

Szczescie! 

background image

Wczoraj mysleli pech, dzis mysla szczescie. Wczoraj mowili strata, ale dzis mowia zysk
Co jest prawda? Zysk i strata to przeciwienstwa.
 

Kiedy syn rolnika jechal na pieknym koniu, spadl i zlamal noge. Wtedy wszyscy 
powiedzieli:
 

Pech!. 

Nadeszla wojna i wszystkich silnych mezczyzn powolano do wojska. Wielu walczylo i 
zginelo na polu bitwy. Syn rolnika nie mogl isc na wojne, poniewaz zlamal noge. Strata 
czy zysk? Szczescie czy pech? Kto wie?
 

9. Musimy zjesc czas.

 

Czym jest zycie? Zycie to jedzenie i picie wszystkimi zmyslami. Zycie jest tez robieniem 
wszystkiego by nie zostac zjedzonym. 
 

Co nas zjada?  

Czas!  

Czym jest Czas?  

Czas to zycie przeszloscia badz przyszloscia, karmienie sie emocjami. Stworzenia, ktore 
moga o sobie powiedziec, ze choc przez chwile byly zdrowe na umysle, zdarzaja sie 
niezwykle rzadko. Wiekszosc z nas cierpi ze wzgledu na przywiazanie do przyjemnych, 
nieprzyjemnych i neutralnych uczuc, jak tez ze wzgledu na glod i pragnienie. Wiekszosc 
zywych stworzen musi jesc i pic oczami, uszami, nosem, jezykiem, skora i nerwami, w 
kazdej sekundzie swego zycia. Jemy cale dwadziescia cztery godziny, bez przerwy! 
Pozadamy pozywienia dla ciala, dla uczucia, dla dzialania, pozywienia dla ponownych 
narodzin. Jestesmy tym, co jemy. Jestesmy swiatem i zjadamy swiat.
 

 

Budda zaplakal, gdy ujrzal ow nie konczacy sie cykl cierpienia: mucha zjada kwiat, 
zaba zjada muche, waz zjada zabe, ptak zjada weza, tygrys zjada ptaka, mysliwy zabija 
tygrysa, cialo tygrysa pecznieje, przylatuja muchy i zjadaja padline, skladaja jajeczka w 
martwym ciele, z jajeczek wykluwa sie jeszcze wiecej much, muchy zjadaja kwiaty, zaby 
zjadaja muchy...
 

Powiedzial wiec Budda:  

Nauczam jedynie dwoch rzeczy: cierpienia i konca cierpienia. 

 

Cierpienie, zjadanie i czucie to dokladnie takie same rzeczy. 

Czucie zjada wszystko. Czucie ma szesc paszczy: oko, ucho, nos, jezyk, cialo i umysl. 
Pierwsza paszcza zjada ksztalty przez oko. Druga zjada dzwiek. Trzecia zapachy. 
Czwarta smaki. Piata doznania dotyku. Ostatnia zjada idee. Oto jest czucie.
 

background image

Czas rowniez zjada. W tradycyjnych opowiadaniach kambodzanskich wystepuje czesto 
olbrzym o wielu paszczach, ktory zjada wszystko. Ten olbrzym to czas. Jezeli zjesz czas, 
osiagniesz nirwane. Czas mozna zjesc zyjac chwila dzisiejsza. Jezeli zyjesz jedynie w 
chwili obecnej, czas nie moze cie zjesc.
 

Wszystko podlega przyczynom. Nie ma ciebie, sa tylko przyczyny i warunki, co sprawia, 
ze ty nie slyszysz ani nie widzisz. Kiedy dzwiek spotyka ucho. mamy do czynienia ze 
slyszeniem. Kiedy spotykaja sie ksztalt i oko, mamy do czynienia z widzeniem.
 

Gdy spotykaja sie oko, ksztalt i swiadomosc, nastepuje kontakt wzrokowy. Kontakt 
wzrokowy warunkuje odczuwanie. Odczuwanie warunkuje postrzeganie. Postrzeganie 
warunkuje myslenie, a myslenie to ja, moje, mnie, bolesnie bledna koncepcja, ze widze, 
slysze, czuje, smakuje, dotykam i mysle.
 

Odczuwanie uzywa oka aby zjadac ksztalty. Jesli ksztalt jest piekny, oko odczuwa 
przyjemnosc. Jesli ksztalt nie jest piekny, towarzyszy mu uczucie przykre. Jesli ksztalt 
nie przykuwa naszej uwagi, pojawia sie uczucie neutralne. Tak samo jest z uchem: mile 
dzwieki przynosza przyjemne uczucia, ostre dzwieki przynosza uczucia nieprzyjemne, 
brak zainteresowania powoduje uczucie neutralne.
 

10. Drzewo Bodhi.

 

Drzewo Bodhi jest drzewem zycia. Kiedy Budda przez wiele tygodni siedzial pod 
drzewem Bodhi, osiagnal oswiecenie. Drzewo Bodhi znalezc mozna wszedzie, w 
Kambodzy, w Indiach, nawet na swoim wlasnym podworku.
 

Drzewo Bodhi nazywane jest 

wielkim drzewem zycia

, poniewaz wszystko, co potrzebne 

jest do trwalego pokoju znalezc mozna w jego korzeniach, pniu, galeziach i owocach. 
Drzewo Bodhi to piekny symbol buddyzmu.
 

Nauke o drzewie Bodhi mozemy rozpoczac u jego korzeni, znanych jako korzenie 
wszelkich czynow. Trzy korzenie sa zdrowe, przynosza zatem slodkie owoce: 

hojnosc, 

madrosc i pelna milosci dobroc

. Pozostale trzy sa niezdrowe, a wiec przynosza owoce 

gorzkie: 

chciwosc, nienawisc i zludzenia

. 

Korzenie drzewa Bodhi siegaja pnia, zbudowanego z pieciu skladnikow: ksztaltu, czucia, 
postrzegania, formacji umyslowej i swiadomosci. Sa to czesci wszystkich zjawisk 
fizycznych i psychicznych, podstawowe elementy ogolu naszego doswiadczenia. 
Wszystkie piec skladnikow jest niewolnikami odczuwania. Sa oni jak kucharze 
przygotowujacy jedzenie dla odczuwania, by moglo sie ono pozywic przez oko, ucho, 
nos, jezyk, cialo i umysl. Mozemy medytowac koncentrujac aie na tych pieciu 
skladnikach, czyniac je obiektem naszej uwagi. Zyc uwaznie znaczy nie przywiazywac 
sie do zadnego z nich.
 

Pien drzewa Bodhi rozrasta sie na dwanascie galezi, ktore stanowia polaczenie w 
wielkim lancuchu zaleznych gatunkow. Budda zauwazyl, ze ow lancuch jest powodem 
bolesnego cyklu naszej smierci i ponownych narodzin. Galezie drzewa Bodhi ucza nas, 
ze wszystko w zyciu powstaje poprzez przyczyny i warunki. 
 

background image

 

Niewiedza warunkuje dzialania, ktore  

 

warunkuja swiadomosc, ktora  

 

warunkuje umysl i cialo, ktore  

 

warunkuja bramy szesciu zmyslow (oczy, uszy, nos, jezyk, cialo i umysl), ktore  

 

warunkuja kontakt miedzy brama zmyslu a jego obiektem, ktory z kolei  

 

warunkuje odczuwanie.  

Wszelkie odczuwanie, przyjemne, nieprzyjemne i neutralne, jest cierpieniem, poniewaz 
jest niestale. Jesli jestesmy nieuwazni, odczucie zamienia sie w 
 

 

warunek zadzy badz niecheci, ktore  

 

warunkuja przywiazanie, ktore  

 

warunkuje karmiczne formacje stawania sie, ktore  

 

warunkuje ponowne narodziny, ktore znowu  

 

warunkuja caly cykl smierci i narodzin.  

Drzewo Bodhi naucza nas, jak zerwac ow nie konczacy sie lancuch cierpienia. 
Tajemnica kryje sie w swiadomej uwadze. Jesli uzywamy jej dla obserwacji i kontroli 
odczuwania, nie ma miejsca na przywiazanie. Tam, gdzie nie ma miejsca na 
przywiazanie, nie moze zaistniec cierpienie. To naprawde bardzo proste. Swiadomej 
uwagi mozemy nauczyc sie krok po kroku, przez cale nasze zycie.
 

 

11. Nirwana.

 

Pewien madry pasterz unitarianski zapytal mnie:  

Gdzie jest nirwana? Czy ludzie moga wciaz jeszcze osiagnac nirwane?.  

Odpowiedzialem:  

Nirwana jest tu i teraz. 

Nirwana jest wszedzie. Nie znajduje sie w jakims okreslonym miejscu. Jest w umysle. 
Moze zostac odnaleziona w chwili obecnej.
 

 
Nirwana to nieobecnosc cierpienia. Jest pusta, wolna od koncepcji. Nic nie moze objac 
nirwany. Nirwana znajduje sie poza przyczyna i skutkiem. Nirwana to najwieksze 
szczescie. To pokoj absolutny. Pokoj na swiecie zalezy od warunkow, ale pokoj nirwany 
jest niezmienny.
 

Nirwana to nieobecnosc karmy, owocow naszych dzialan. Karma moze podazac za nami 
przez wiele wcielen. Kiedy umieramy, karma jest jak plomien przechodzacy z jednej 
swiecy na druga. W stanie nirwany nie istnieje przywiazanie, oczekiwanie ani zadza. 
Kazda chwila jest swieza, nowa i niewinna. Cala karma zostaje zmazana, jak tasma 
magnetofonowa.
 

background image

Cierpienie prowadzi do nirwany. Kiedy naprawde rozumiemy cierpienie, stajemy sie 
wolni.
 

 

12. Chore cialo, zdrowy umysl.

 

W naturze ludzkiego ciala lezy starzenie sie i upadek. Jednak nawet gdy cialo slabnie 
lub okaleczy je wrog, umysl moze pozostac jasnym. Nawet wsrod bolu, umysl moze 
zachowac pokoj.
 

Cialo jest jak pojazd, jak samochod, samolot lub rower. Uzywamy ciala, lecz nie 
powinnismy pozwoilic, by cialo uzywalo nas. Jesli mozemy kontrolowac umysl, nawet w 
obliczu fizycznego cierpienia moze on pozostac wolny i jasny.
 

Budda powiedzial:  

Dbaj o zdrowie. Ono jest fundamentem wszelkiego postepu. 

 

Gdy mieszkaniec Kambodzy czuje fizyczny bol, mowi zwykle:  

Cialo moze byc chore, ale umysl ma sie bardzo dobrze!.

 

 

13. Dharmayana.

 

Dharma dobra jest na poczatku, w srodku i na koncu. Dobro poczatku to dobro regul 
moralnych: nie zabijac, nie krasc, nie uprawiac codzolostwa, mowic prawde, nie uzywac 
srodkow odurzajacych. Dobro srodka to koncentracja. Dobro konca to madrosc i 
nirwana.
 

Dharmna jest widzialna tu i teraz. Zawsze jest w chwili obecnej, wszechobecna. Dharma 
jest bezczasowa. Natychmiast przynosi wyniki.
 

W buddyzmie sa trzy yany, nosniki, a zaden nie jest wyzszy czy lepszy od innych. 
Wszystkie niosa te sama Dharme. Jest jednak czwarty nosnik, jeszcze pelniejszy, jeszcze 
pelniejszy. Nazywam go Dharmayana, wszechswiatem samym w sobie, a zawiera on 
kazda droge, jaka prowadzi do pokoju i pelnej milosci dobroci. Bedac pelna, 
Dharmayana nie moze byc sekciarska. Nie moze nigdy oddzielac nas od naszych braci i 
siostr.
 

 

Przyjdz i doswiadcz jej sam. Nosnik Dharmy poprowadzi cie do nirwany tu i teraz. 
Krok po kroku, chwila po chwili, staje sie zrozumialy i jasny dla wszystkich. 
Dharmayana to buddyzm ktory kocham.
 

14. Swiadomosc i czyste pojmowanie.

 

background image

Swiadomosc chroni nas. W miare, jak umysl staje sie coraz jasniejszy i spokojny, nie 
kieruje sie juz niewiedza czy tez zadza. Swiadomosc jest woznica rydwanu Dharmy.
 

Gromadzenie jest charakterystyczna cecha swiadomosci. Gromadzimy wszystko, co 
obserwujemy. 
 

Odcinanie jest charakterystyczna cecha czystego pojmowania. Odrzucamy wszystko 
oprocz konkretnego przedmiotu naszej koncentracji. Swiadomosc gromadzi przeszkody 
umyslu, a czyste pojmowanie odrzuca je.
 

Swiadomosc i czyste pojmowanie leza u podstaw medytacji buddyjskiej. Pokoj zostaje 
osiagniety, kiedy swiadomi jestesmy kazdego kroku. Poprzez swiadomosc mozemy sie 
bronic, jak tez bronic caly swiat.
 

Ostatnie slowa Buddy zostaly wypowiedziane, aby nas obronic.  

Badzcie swiadomi

 

powiedzial swoim uczniom, dokladnie tak jak czesto przypominamy naszym bliskim by 
uwazali na siebie
. 

 
 

Czesc II. 

Medytacje o Wspolczuciu. 

 

1. Czyniac pokoj.

 

Brak dzialania jest zrodlem wszelkiego dzialania. Niewiele da sie uczynic dla pokoju 
swiatowego bez pokoju w naszych umyslach. A zatem, gdy zaczynamy czynic pokoj, 
robimy to w ciszy - medytacji i modlitwie.
 

Czynienie pokoju wymaga wspolczucia. Wymaga umiejetnosci sluchania. Aby slyszec, 
musimy zrezygnowac z siebie, nawet z wlasnych slow. Wsluchujemy sie, az uslyszymy 
swoja pokojowa nature. Uczac sie wsluchiwac w siebie, uczymy sie jednoczesnie sluchac 
innych, dzieki czemu powstaja nowe idee. Pojawia sie otwarcie, harmonia. Gdy 
zaczynamy sobie nawzajem ufac, odkrywamy nowe mozliwosci rozwiazania konfliktow. 
Jesli sluchamy uwaznie, uslyszymy jak rosnie pokoj.
 

background image

Czynienie pokoju wymaga swiadomosci. Pokoju nie da sie osiagnac poprzez zazdrosc, 
oblude lub nieuzasadniony krytycyzm. Musimy sobie uswiadomic, ze pokoj jest 
wazniejszy od wojny.
 

Czynienie pokoju wymaga bezinteresownosci. Polega ono na zakorzenianiu 
bezinteresownosci. Doprowadzenie do pokoju nie odbedzie sie bez umiejetnosci pracy 
zespolowej i wspolpracy. Niewiele uczynimy dla pokoju jesli bedziemy przekonani, ze to 
my wiemy najlepiej. Prawdziwy czlowiek pokoju dazy jedynie do pokoju, a nie do slawy, 
chwaly czy tez honorow. Dazenie do slawy, chwaly i honorow zaszkodzi jedynie naszym 
celom.
 

Czynienie pokoju wymaga madrosci. Pokoj jest sciezka, ktora wybieramy swiadomie. 
Nie polega na wloczedze bez celu, ale jest podroza krok po kroku.
 

Czynienie pokoju to droga srodka, sciezka harmonii, oznacza idealna rownowage 
madrosci i wspolczucia, doskonale polaczenie potrzeb humanitarnych i rzeczywistosci 
politycznej. Oznacza wspolczucie bez ustepstw i pokoj bez kompromisow.
 

Pelna milosci dobroc jest jedyna droga do pokoju. 

 

 

2. Pomysl zanim przemowisz.

 

Mysl objawia sie w slowie. 
Slowo objawia sie w czynie. 
Czyn staje sie przyzwyczajeniem. 
Przyzwyczajenie utrwala sie tworzac charakter. 
Charakter rodzi przeznaczenie. 
Obserwuj zatem uwaznie swoje mysli 
Niech plyna z milosci 
Zrodzonej z szacunku dla wszystkich istot.
 

 

3. Wielkie wspolczucie.

 

Jesli bede wobec kogos dobry, taka osoba nauczy sie dobroci i w zamian bedzie dobra 
dla innych. Jesli nie bede dobry, wzrosnie w niej nienawisc i niechec, ktora w zamian 
przekaze innym. Jesli swiat nie jest dobry, musze czynic wiecej wysilkow na rzecz bycia 
dobrym samemu.
 

Zajmowanie sie innymi to to samo, co zajmowanie sie soba. Kiedy szanuje i sluze innym, 
sluze wszystkim Buddom na calym swiecie. Nazywa sie to wielkim wspolczuciem. 
Wspolczucie to stan szczescia psychicznego.
 

background image

Kiedy, poprzez swiadomosc, chronimy siebie samych, chronimy rownoczesnie innych. 
Kiedy chronimy inne zywe istoty poprzez dzialanie nacechowane wspolczuciem, 
chronimy rownoczesnie nas samych.
 

 
 

4. Pelna milosc i dobroc nie zna granic.

 

Nic nie jest bardziej chwalebne niz pokoj. Kiedy stabilizujemy swoja postawe i 
uspokajamy swoj umysl, mozemy osiagnac w sobie pokoj. Wtedy mozemy na wszystkich 
wokol promieniowac pelna milosci dobrocia: na swoja rodzine, spolecznosc, narod i caly 
swiat.
 

Mozna medytowac w nastepujacy sposob:  

Chce byc szczesliwy. 

 

Chce zyc w pokoju. 

 

Chce byc wolny od gniewu. 

 

Chce byc wolny od cierpienia

.  

Dlaczego przede wszystkim musimy kochac siebie samych? Poniewaz pokoj zaczyna sie 
od jednostek. Jedynie dzieki kochaniu przede wszystkim siebie mozemy rozlozyc nasza 
milosc na innych. Milosc blizniego zaczyna sie w domu. Chroniac siebie, chronimy caly 
swiat. Kochajac siebie, kochamy caly swiat. Kiedy mowimy: 
 

Chce byc szczesliwy, 

 

mowimy w imieniu wszystkich. Caly swiat jest jednoscia. Zycie jest jednoscia. Wszyscy 
posiadamy te sama nature Buddy.
 

 

Pelna milosci dobroc to niezwykle potezna energia. Promieniuje na wszystkie istoty, bez 
rozroznien. Promieniuje na tych, ktorych kochamy, na tych, ktorzy sa nam obojetni i na 
naszych wrogow. Pelna milosci dobroc nie zna granic. Dharma zbudowana jest na pelnej 
milosci dobroci. Budda patrzyl na swiat ze wspolczuciem. Dzieki temu nasza modlitwa o 
szczescie osobiste w sposob naturalny staje sie modlitwa o nas wszystkich: 
 

Niech caly swiat bedzie szczesliwy i wolny od cierpienia.

 

 
Pisma buddyjskie opisuja korzysci plynace z takiej medytacji. Wszystkie mowia nam, ze 
ci, ktorzy praktykuja pelna milosci dobroc spia dobrze. Nie maja zlych snow. Budza sie 
szczesliwi. Potrafia sie szybko skoncentrowac. Ich umysly sa jasne i spokojne. Nie znaja 
nerwowosci. Nie skrzywdzi ich ogien, trucizny ani bron. Moga rozwiazac wszystkie 
swiatowe problemy. Kochaja ich wszystkie istoty zmyslowe. Ich cera jasnieje. Oni 
osiagna nirwane. W sumie z medytacji pelnej milosci dobroci plyna piecdziesiat dwa 
blogoslawienstwa.
 

background image

Kochajac wszystkie istoty zyskujemy blogoslawienstwo bycia nieustraszonym. Nasze 
slowa i wielka aktywnosc fizyczna i psychiczna staje sie jasna, stajemy sie wolni.
 

Najwieksze szczescie znalezc mozna w zyciu bez egoizmu. Jest to jeden z owocow pelnej 
milosci dobroci. Innym jest zadowolenie z zycia, takim jakim jest. Zycie czesto wydaje 
sie ciezkie, przestaje takim byc, gdy zaprzestajemy walki. Chwila po chwili, krok po 
kroku mozemy doznawac zycia jako czegos lekkiego i przyjemnego. Nie ma sie dokad 
spieszyc !
 

Wraz z pelna milosci dobrocia stajemy sie ryba w czystej wodzie, nie przytlaczaja nas 
ciezary swiata. Plyniemy strumieniem czasu, spokojnie, z chwili na chwile. W oczach, 
uszach, nosie, jezyku, ciele i umysle odczuwamy calkowity pokoj, poniewaz 
kontrolujemy wszystkie zmysly. Jasno pojmujemy cel naszego zycia, zycie w szczesciu. 
Jasno pojmujemy tez przedmiot koncentracji, 

Ja, moje, mnie

 

Budda powiedzial: 

Nie istnieje Ja, moje, mnie, 

 

co staje sie oczywistym kiedy wprowadzamy w zycie pelna milosci dobroc. 

 
Jestesmy zwykle egoistycznie nastawieni, jesli chodzi o nasza rodzine, pieniadze, 
mieszkanie, nazwisko i slawe, a takze Dharme. Kiedy jednak wprowadzimy w zycie 
pelna milosci dobroc, stajemy sie hojni. Rozdajemy zywnosc, pieniadze, schronienie i 
Dharme wszystkim za darmo.
 

Pelna milosci dobroc to rowniez przyjacielskosc. Dzieki niej zanika wrogosc. Nasi 
wrogowie nie beda juz dluzej nas nienawidzic, a w koncu odwdziecza sie nam, jako 
przyjaciele, pelna milosci dobrocia.
 

Tak, przyjaciele, oto wlasnie pelna milosci dobroc. 

 

5. Gniew.

 

Gdy rzadzi nami gniew, krzywdzimy siebie i ludzi wokol nas. Gniew spala umysl i cialo. 
Na twarz wstepuje rumieniec, serce slabnie, rece trzesa sie.
 

Naszym pierwszym obowiazkiem jest obrona samego siebie, mowimy wiec:  

Chce byc wolny od zadawania sobie bolu, chce byc wolny od gniewu.  

Nastepnie mowimy:  

Chce byc wolny od zadawania bolu innym, chce byc wolny od gniewu.  

Analizujac gniew odkrywamy, ze nie posiada on swojej wlasnej substancji. Zawsze 
warunkuje go cos jeszcze. Nie ma 

JA

, ktore mogloby byc zle. Jest tylko Dharma. 

background image

Kiedy jestesmy zli, brzydnie nasza twarz. Gniew to ogien, ktory spala setki komorek 
naszego mozgu i krwi. 
 

Jesli obdarzeni jestesmy pelna milosci dobrocia, nasze twarze jasnieja. promieniuja, 
pieknieja. Dobroc jest jak woda. Jesli odstawic na jakis czas wrzaca wode, stanie sie 
znowu chlodna. Czasem moze nam sie zdarzyc, ze gotujemy sie z gniewu, lecz dzieki 
pelnej milosci dobroci potrafimy ochlonac, gdyz jest ona przeciwienstwem gniewu. W 
naturze wody lezy oczyszczanie. Gdy umysl wpada w gniew, zostaje zanieczyszcony. 
Uzywajac wody pelnej milosci dobroci mozemy oczyscic swoj umysl. Tak jak woda, 
doplywa ona wszedzie.
 

Bodhi

 oznacza obudzic sie, zobaczyc rzeczy takimi, jakimi sa. Kiedy budzimy sie i 

dostrzegamy gniew jakim jest, traci on cala swoja moc. Rodzi sie z niego jego 
przeciwienstwo - wspolczucie, wspolczujace serce Buddy.
 

 
 

6. Uniwersalna milosc.

 

Wielu przywodcow religijnych naucza, ze ich religia jest jedyna droga do zbawienia. 
Slucham ich z usmiechem, lecz nie zgadzam sie z nimi.
 

Dwa tysiace piecset lat temu Budda powiedzial Kalamie, swemu uczniowi: 

Nie przyjmuj niczego tylko dlatego, 
ze powiedzial ci o tym twoj nauczyciel, 
Albo dlatego, ze zostalo to napisane 
w twojej swietej ksiedze, 
Albo dlatego, ze wierza w to miliony, 
Albo dlatego, ze zostalo ci to przekazane 
przez przodkow. 
Przyjmij i zyj jedynie wedlug tego, 
co pozwoli ci ujrzec prawde twarza w twarz.

 

W naszej swiatyni w Providence mamy dobrego przyjaciela, zwanego 

Bodhisattva

Naucza on mnichow angielskiego. Bodhisattva jest madrym i cierpliwym nauczycielem, 
ma jednak tez jedna wade: zacina sie przy mowieniu.
 

Pewnego razu Bodhisattva udzielal lekcji mnichom.  

D - d - dom, - powiedzial.  

Wszyscy mnisi powtorzyli dokladnie:  

D - d - dom !.  

Bodhisattve zatkalo.  

background image

N - n - nie !, - powiedzial.  

Wszyscy mnisi powtorzyli:  

N - n - nie !. 

Bodhisattva wskazal mnichom droge do oswiecenia. Prawda to nie tylko to co slyszymy. 
Nie dowiemy sie prawdy od nauczyciela, z ksiazek lub dogmatow. Budda radzi nam 
sprawdzic ja poprzez wlasne doswiadczenie. Prawde poznac mozna jedynie poprzez 
wlasne, swiadome doswiadczenie.
 

Zadna religia nie stoi ponad prawda. Celem nas wszystkich jako istot ludzkich jest 
osiagnecie uniwersalnego braterstwa i jednosci. Modle sie, aby udalo sie to uczynic na 
calym ogarnietym niepokojem swiecie. Modla sie, abysmy nauczyli sie wspomagaac 
jeden drugiego w poszukiwaniu pokoju.
 

 
 

7. Obdarowywanie.

 

Jezus powiedzial:  

Cokolwiek daliscie jednemu z braci moich, daliscie mnie.

 

 
Wielcy ludzie utrzymuja rownowage psychiczna dzieki dbalosci o dobro innych ludzi, 
pracy na rzecz ulzenia ich cierpieniom, zadowolenia z sukcesow innych i rownemu 
traktowaniu wszystkich stworzen. Wielcy ludzie odczuwaja przyjemnosc w 
obdarowywaniu innych. Aby uniknac sprawiania innym bolu, podporzadkowuja sie 
pieciu regulom. Praktykuja wstrzemiezliwosc, aby udoskonalic swa cnote. Praktykuja 
medytacje, aby jasno rzec, co jest dobre a co zle dla istot zywych.
 

 

Wielcy ludzdie nieustannie podnosza swa energie pielegnujac w sercach dobro innych. 
Kiedy dzieki stosowaniu tej energii osiagaja wielka odwage, staja sie wyrozumiali wobec 
cudzych przewin. Nie oszukuja. Niewzruszenie poswiecaja sie dobru i szczesciu innych. 
Dzieki pelnej milosci dobroci, zawsze stawiaja dobro innych przed swoim wlasnym. Ze 
spokojem nie oczekuja zadnej nagrody. W ten sposob, poczawszy od obdarowywania, 
doskonala wszystkie swoje stany
 

 
 

8. Sami dla siebie jestesmy swiatynia.

 

Wielu buddystow cierpi: w Tybecie, Kambodzy, Laosie, Birmie, Wietnamie i w innych 
miejscach. Najwazniejsza rzecza jaka my, buddysci, mozemy uczynic jest 

background image

doprowadzenie do oswobodzenia ducha ludzkiego w kazdym narodzie rodziny ludzkiej. 
Nasze dziedzictwo religijne powinno nam sluzyc jako zywe zrodlo.
 

 

Coz moze uczynic buddyzm, aby uleczyc rany tego swiata? Jaka z nauk Buddy moze byc 
wykorzystana dla uzdrowienia i podniesienia kondycji ludzkiej? Jednym z 
najodwazniejszych czynow Buddy bylo wejscie na pole bitwy w celu zakonczenia 
konfliktu. Nie czekal na swoich wrogow w swiatyni. Udal sie wprost na pole bitwy. Na 
Zachodzie nazywamy to rozwiazaniem konfliktu.
 

 

Jak rozwiazujemy konflikt, bitwe, walke o wladze? Co tak naprawde oznacza 
pojednanie? Gandhi powiedzial, ze u podstaw unikania przemocy lezy dazenie do 
zazegnania antagonizmu, nie zas usuniecia antagonistow. To bardzo wazne. Szanujemy 
przeciwnika. W glebi ducha ufamy jego ludzkiej naturze i rozumiemy, ze zla wola 
spowodowana zostala przez niewiedze. Poprzez wzajemne gesty w strone tego, co w nas 
najlepsze, obaj osiagamy zadowolenie w pokoju. Obaj stajemy sie ludzmi pokoju. 
Gandhi nazywal taka sytuacje dwustronnym zwyciestwem.
 

 

My, buddysci, musimy znalezc odwage potrzebna do opuszczenia naszych swiatyn i 
wstapienia w swiatynie ludzkiego doswiadczenia, swiatynie wypelnione cierpieniem. Jesli 
sluchamy Buddy, Chrystusa czy Gandhiego, nie mozemy posatpic inaczej. W ten sposob 
obozy dla uchodzcow, wiezienia, getta i pola bitew stana sie wowczas naszymi 
swiatyniami. Przed nami bardzo duzo pracy.
 

Bedzie to przemiana bardzo powolna, poniewaz w Azji wielu ludzi otrzymalo nauki 
oparte na tradycyjnym pojmowaniu stanu zakonnego. Wielu mieszkancow Kambodzy 
mowi mi: 
 

Wielebny, miejsce mnichow jest w swiatyni.  

Trudno im przystosowac sie do nowej roli, ale my, mnisi, musimy odpowiedziec na coraz 
glosniejsze krzyki cierpienia. Musimy jedynie pamietac, ze nasza swiatynia jest zawsze z 
nami. Sami dla siebie jestesmy swiatynia.
 

 
 

9. Pokoj rosnie powoli.

 

Nie istnieje jazn. Sa tylko przyczyny i warunki. W konsekwencji walka z samym soba 
lub innymi nie ma sensu. Medrcy wiedza, ze przyczyny i warunki wszelkich konfliktow 
leza w umysle.
 

Zwyciestwo tworzy nienawisc. Porazka tworzy cierpienie. Medrcy nie pragna ani 
zwyciestwa, ani porazki.
 

background image

Egoizmowi mozna sie przeciwstawic dzieki potedze hojnosci. Niewiedzy mozna 
przeciwstawic potege madrosci. Nienawisci przeciwstawic mozemy pelna milosci dobroc.
 

Budda powiedzial:  

Gdy uczyniono nam zlo, musimy wyzbyc sie zalu i powiedziec: 

Moj umysl nie zazna niepokoju. Ani jedno gniewne slowo nie wyjdzie z moich 
ust. Pozostane dobry i przyjazny, moje mysli pelne beda milosci, nie bede zywil 
skrytej urazy. 
 

Pokoj rozpoczyna sie w umysle. Tak, pelna milosci dobroc okazujemy nawet oprawcy. 

Po wielkiej ciemnosci widzimy w Kambodzy nadejscie pokoju. Jestesmy wdzieczni 
wspolczuciu i swiatlu Buddy za osiagniecie pokoju, jednosci i madrosci. Modlimy sie aby 
ta jednosc, serce pojednania, droga srodka, obecna bedzie na kazdym spotkaniu i 
dialogu przywodcow Kambodzy.
 

Dazymy do opanowania umiejetnosci pokojowych. Gdy zyjemy Dharma, rodza sie w nas 
wewnetrzny pokoj i zewnetrzne umiejetnosci potrzebne dla czynienia pokoju w 
rzeczywistosci. Dla ludzi pokoju wszystkich wyznan zwyciestwem jest jedynie pokoj 
wlasnie. Nie szukamy osiagniec osobistych, tytulow ani slawy.
 

Pelna milosci dobroc zyje w kazdym sercu. Sluchaj uwaznie. Pokoj rosnie w Kambodzy, 
powoli, krok po kroku.
 

 

10. Samostanowienie.

 

Cierpienie Kambodzy jest jedynie lustrzanym odbiciem dla cierpienia calego swiata. 
Budda mowi nam, ze oswiecenie rozpoczyna sie wtedy, gdy zrozumiemy rzecz 
nastepujaca: zycie to cierpienie.
 

Dla wielu ludzi moze sie to wydawac pesymistycznym lub negatywnym, tak jednak nie 
jest. Jest to jedynie okreslenie naszej wspolnej doli, aby spojrzec na nia bez zalu i 
przywiazania.
 

Mahatma Gandhi mowil, ze nasze cierpienie stanowi droge do samooczyszczenia. 
Powiedzial on: 
 

Kiedy satyagraha praktykuje ahimse i cierpi na swe wlasne zyczenie, rozwija sie 
w nim milosc o niezwyklej mocy. Dotyka ona i wywyzsza wszystko naokolo, w 
tym rowniez przeciwnika. 
 

Gandhi mowil o Prawie Cierpienia. Budda rowniez nauczal, ze cierpienie uczy nas 
wspolczucia. Kiedy mysle o cierpieniu ludu Kambodzy, ogarnia mnie wspolczucie.
 

Budda powiedzial: 

background image

Musisz uparcie dazyc do swojego zbawienia.  

Co to znaczy? Kazdy z nas odpowiedzialny jest za swoje zbawienie. Oto 
samostanowienie w swej najczystszej, najbardziej podstawowej postaci. Od tego musi 
zaczynac sie wszelkie rozumienie wyzwolenia: osobistego badz tez narodowego.
 

 

Idea zbawienia osobowego pojawia sie w wielu roznych religiach i szkolach myslenia. 
Zbawienie osobowe nie oznacza zbawienia poza reszta ludzkosci. Jesli idziemy po 
osmiokrotnej sciezce, wiodacej ku koncu cierpienia, wzmacniajaca sie jednosc miedzy 
nami a duchem wszechswiata objawia sie w sposob naturalny, a nasza milosc ogarnia 
wszystkie zywe istoty. Zbawienie osobowe to tylko mikrokosmos zbawienia ludzkiego.
 

Jesli medytujemy o trzech doskonalosciach, stopniowo wyzbywamy sie interesownosci i 
nic nie moze powstrzymac nas przed obdarowywaniem innych swoja inspiracja. Gandhi 
powiedzial: 
 

Satyagraha dazy do samorealizacji poprzez sluzbe spoleczenstwu.  

Dalaj Lama powiedzial mi niedawno:  

Aby wykorzystac cierpienie, musimy szukac schronienia w trzech klejnotach: 
Buddzie, Dharmie i Sanghi. Musimy wyzwolic w sobie altruizm i silna wole. 
 

Powiedzial tez, iz jego zdaniem doprowadzi to do nastania trwalego pokoju i 
szczesliwosci dla calej ludzkosci.
 

 

Kluczem do sluzby spoleczenstwu i etyki spolecznej jest pelna milosci dobroc. Jest ona 
tym samym, co ahimsa, wyrzekanie sie przemocy. Zaklada dobrobyt dla wszystkich. 
Wedlug Buddy nawet wtedy, gdy nasze cialo pozbawione zostanie czlonkow, mozemy 
promieniowac na innych dobra wola, okazujac cierpliwosc wobec sprawcow cierpienia i 
nie czyniac bolu, chocby nawet w myslach. Nienawisc nie stlumi nienawisci. Uczyni to 
jedynie milosc.
 

 

11. Kto jest wrogiem?

 

W 1981 roku ONZ zorganizowala konferencje na temat przyszlosci Kambodzy. W tym 
samym czasie odprawilismy ceremonie buddyjska poswiecona pokojowi. Pod koniec 
ceremonii podszedl do mnie przywodca Czerwonych Khmerow i bardzo ostroznie 
zapytal, czy przyjade do Tajlandii zbudowac na granicy swiatynie. Powiedzialem, ze 
przyjade.
 

Och!, - myslalo wielu ludzi,- rozmawia z wrogiem. Pomaga wrogowi! Jak moze to 
robic? 
 

background image

Przypomnialem im, ze milosc ogarnia wszystkie istoty, bez wzgledu na to, czy sa 
szlachetne czy podle, dobre czy zle.
 

Dobrzy i szlachetni ludzie ogarnieci sa miloscia, poniewaz pelna jej dobroc 
spontanicznie ku nim dazy. Nalezy jednak wlaczyc rowniez ludzi o chorych umyslach, 
poniewaz oni najbardziej potrzebuja pelnej milosci dobroci. W wielu z nich ziarno 
dobra umarlo, poniewaz brakowalo potrzebnego dla jego rozwoju ciepla. Umarlo na 
skutek zimna panujacego na swiecie nie znajacym wspolczucia.
 

 

Gandhi mowil, ze zawsze jest gotowy na kompromis. Powiedzial:  

Za moim nonkonformizmem zawsze czai sie najglebsza chec wspolpracy, pod 
jakimkolwiek pretekstem, nawet z najbardziej zagorzalym przeciwnikiem. Dla 
mnie bardzo niedoskonaly smiertelnik zawsze potrzebuje laski Boga, Dharmy. 
Nie ma ludzi nie do odpokutowania.
 

 

Jestem pewien, ze milosc do najezdzcy (milosc mieszkancow Kambodzy do Czerwonych 
Khmerow) to rzecz niezwykle trudna. Prawem wszechswiata jest jednak fakt, ze odwet, 
nienawisc i zemsta sa jedynie kontynuacja cyklu, nie zas jego koncem. Pojednanie nie 
oznacza, ze rezygnujemy z praw i postulatow, uzywamy jedynie milosci we wszystkich 
negocjacjach. Oznacza to, ze dostrzegamy siebie w swoim przeciwniku: czymze bowiem 
jest przeciwnik, jesli nie tkwiacym w niewiedzy czlowiekiem, a przeciez my sami nie 
rozumiemy tak wielu rzeczy. W konsekwencji jedynie pelna milosc dobroc i 
odpowiednia swiadomosc moga nas uwolnic.
 

Gandhi powiedzial: 

Im bardziej rozwijasz w sobie ahimse, tym bardziej sie ona udziela, az ogarnia 
twoje otoczenie i po jakims czasie moze pochlonac caly swiat ! 
 

Kazdy z nas jest odpowiedzialny za swoje zbawienie i swoje szczescie. Poprzez swoja 
sluzbe odkrywamy droge do zbawienia. Ta sluzba to nic innego, jak nasza milosc do 
wszystkich istot i wynoszenie niewiedzy ku swiatlu.
 

 

12. Rodzina czlowiecza.

 

Przez cale swoje zycie Budda dzialal na rzecz pokoju i praw czlowieka. Od ludzi takich 
jak on mozemy sie wiele nauczyc.
 

Prawa czlowieka zaczynaja sie tam, gdzie kazdy mezczyzna jest bratem, a kazda kobieta 
siostra, kiedy wszyscy dbaja o siebie nawzajem. Ludzie z Kambodzy pomagaja Zydom, 
Zydzi pomagaja Afrykanom, Afrykanie pomagaja innym. Wszyscy sluza swoim 
wspolnym prawom.
 

background image

 

Tak sie dzieje nawet w moim malym kraju. Jego mieszkancy zaangazowani byli w walke 
Wietnamczykow o prawo do istnienia i bycia wolnym, jak tez w prawa Tajlandii, a 
nawet Chin, a zarazem w tym samym czasie odmawiano im ich wlasnych praw.
 

 

Jesli zaakceptujemy fakt, ze wszyscy nalezymy do wielkiej rodziny czlowieczej, ze kazdy 
mezczyzna i kazda kobieta ma nature Buddy, Allaha i Chrystusa, usiadziemy, bedziemy 
rozmawiac, czynic pokoj i doprowadzimy ludzkosc do jej pelnego rozkwitu.
 

Modle sie, abysmy wszyscy mogli osiagnac pokoj za naszego zycia i oszczedzili cierpienia 
wszystkim istotom!
 

Czynienie pokoju to serce zycia. My, ludzie pokoju, musimy spotykac sie tak czesto, jak 
to mozliwe, aby czynic pokoj w sobie, w naszych krajach, na calym swiecie.
 

Zaden prawdziwy pokoj nie bedzie faworyzowal Wschodu, Zachodu, Polnocy czy 
Poludnia. Pokojowa Kambodza bedzie przyjazna wobec wszystkich. Pokoj wyrzeka sie 
przemocy, a zatem odbudowujac swoj kraj wyrzekniemy sie przemocy wobec 
wszystkich. Pokoj oparty jest na sprawiedliwosci i wolnosci, a wiec pokojowa Kambodza 
bedzie sprawiedliwa i wolna.
 

Nasza podroz ku pokojowi zaczyna sie dzis i kazdego dnia. Czynienie pokoju to nasze 
zycie. Musimy zaprosic ludzi z calego swiata aby dolaczyli sie do naszej podrozy. 
Czyniac pokoj dla siebie i naszego kraju, czynimy pokoj dla calego swiata.
 

 

13. Ochrona swojego dziedzictwa.

 

Ameryka Polnocna to tygiel kulturowy. My, mieszkancy Kambodzy, jestesmy tu 
zaledwie od jednego pokolenia. W ciagu kilku ostatnich lat osiedlalismy sie rowniez w 
Europie, Australii i calej Azji. Odbudowujac swoje zycie w nowych krajach, stajac sie 
czescia nowych spoleczenstw, musimy za wszelka cene zachowac swoja kulturowa 
tozsamosc. Bez swojej kultury bedziemy zagubieni i pozbawieni podstaw, tak jak ryba 
bez wody.
 

Mieszkancy Kambodzy posiadaja cenne dziedzictwo. Bogactwo kultury Kambodzy 
zawiera wiele darow:
 

Jestesmy nieustraszeni, albowiem mozemy pokonac 
chciwosc, gniew, zludzenia. 
Jestesmy skromni, uprzejmi i szlachetni. 
Jestesmy wdzieczni swoim matkom i ojcom, 
swoim przywodcom, swojej ziemi i calemu swiatu. 
Jestesmy wierni pieciu moralnym regulom, 
konstytucji ludzkosci i Dharmie dobroci. 
Jestesmy obdarowani swiadomoscia 

background image

i czystym pojmowaniem dla naszej ochrony. 
Jestesmy doswiadczeni we wprowadzaniu w zycie 
pelnej milosci dobroci, wspolczucia, 
radosci i rownowagi. 
Jestesmy cierpliwi. Mozemy zniesc wielkie trudnosci, 
cierpienia i niepowodzenia. 
Przebaczamy i zapominamy 
o przewinach innych ludzi. 
Uczymy sie na bledach przeszlosci. 
Korzystamy z terazniejszosci, 
by zbudowac przyszlosc. 
Jestesmy prawdomowni i dobrze wychowani. 
Kroczymy po drodze srodka. 
Jestesmy lagodni i usmiechnieci. 
Nasza mowa jest prawdziwa, pelna milosci, 
jest tez praktyczna, jasna, zywa i slodka. 
Nasza mowa ma moc uwalniania umyslow 
od niepokoju, oczyszczania umyslow ze zludzen 
i czynienia ich moznymi. 
Mamy tradycje solidarnosci, zjednoczeni 
przez buddyzm i nasza milosc Dharmy.
 

 
Kiedy jestesmy w rzece, plyniemy zygzakami wraz z nia. Ale nie mozemy zapomniec o 
naszej lodzi, czyli naszej tradycji. Jak wszyscy, ktorych mozna obdarzyc imieniem 
Buddy, niech ludzie Kambodzy stana sie ludzmi pokoju. Opierajac sie na tradycji swojej 
swietej ziemi, niech ciesza sie jednoscia, pelna milosci dobrocia i pokojem, zaslugujac na 
nasza najwieksza wdziecznosc.
 

 

14. Wznoszac mosty.

 

Smierc, glod i walka rozdarly Kambodze. Nasz lud zwrocil sie przeciwko sobie, brat 
walczy z bratem. Caly swiat dostarcza nam bron, pomagajac nam sie pozabijac.
 

Zostalismy sprowadzeni do naszego jedynego wspolnego elementu, drogi srodka, 
Dharmy. Nie ma dla nas innej drogi. Musimy po niej podrozowac wspolnie, krok po 
kroku. W czasie swojej podrozy musimy rozbudzic nature Buddy, nature Chrystusa, 
plonace w naszym narodzie swiatlo pokoju. Musimy rozbudzic nature mieszkancow 
Kambodzy, ktora wyrzeka sie przemocy. Wojna, bron i walka przyniosly nam straszliwe 
cierpienie. Nadszedl czas na pokoj, rozwiazanie wszystkich naszych problemow, w 
ktorym nie ma miejsca na przemoc. Musimy odbudowac Sanghe, kambodzanska 
spolecznosc buddyjska. Pragniemy wspomagac buddyjskich mnichow i mniszki oraz 
pomoc zbudowac swiatynie w Kambodzy i na calym swiecie. Musimy odbudowac mosty 
miedzy naszymi ludzmi, bez wzgledu na to, jak powazne roznice nas dziela.
 

Jestesmy zjednoczeni dzieki naturze Buddy, dzieki niej mozemy wzniesc mosty jednosci, 
porozumienia i pokoju. Bedziemy podrozowac po Kambodzy i po wszystkich zakatkach 
swiata, w ktorych znajduja sie nasi krajanie. Kazdy krok bedzie modlitwa, kazdy 

background image

wzniesie swiatynie. Nasza pielgrzymka stanowi jedno z wszystkimi swiatowymi religiami 
i wszystkimi przywodcami religijnymi swiata. Modlitwa i medytacja kazdego czlowieka 
jest potezna wibracja pokoju dla Kambodzy i dla calego swiata.
 

 

15. Cztery oblicza, jedno serce.

 

W czasie ery Angkor starozytni krolowie wznosili wspaniale swiatynie. Kamienne 
budowle siegaly niebios i ciagnely sie przez mile, nazwano je wiec 

gorami 

swiatynnymi

. Jedna z najslynniejszych to Angkor Thom. Jej pozostalosci przetrwaly 

do dzis. 

Na bramie glownej Angkor Thom znajduje sie piekna rzezba. Jest to wielka glowa 
Buddy z czterema obliczami, patrzacymi w cztery strony. Oblicza te symbolizuja cztery 
cechy Buddy: 
 

 

pelna milosci dobroc,  

 

wspolczucie,  

 

rownowage i  

 

przyjazna radosc.  

Dlaczego ta rzezba przetrwala tyle stuleci? Poniewaz strzeze pewnej obietnicy, 
zapomnianego niemal sekretu pokoju w Kambodzy: pelnej milosci dobroci, wspolczucia, 
rownowagi i przyjaznej radosci. Cztery oblicza, jedno serce. Cztery frakcje, jedna 
Kambodza. Pokoj nadchodzi powoli, krok po kroku
 

 

16. Armia pokoju.

 

Oto tworzy sie historia. Cztery armie skladaja bron. Cztery frakcje lacza sie, aby 
rzadzic wspolnie. Wszyscy idziemy razem.
 

Cala Kambodza oplakuje umarlych. Kazdy czyn ma swoje konsekwencje. Lata 
przemocy przyniosly wielka tragedie. Wiecej przemocy przyniesie tylko wiecej 
cierpienia.
 

Teraz nadszedl czas na pokoj, a mnisi buddyjscy wprowadza do kraju piata armie, 
armie Buddy. Bedziemy strzelac do ludzi pociskami pelnej milosci dobroci.
 

Armia Buddy podtrzymywac bedzie scisla neutralnosc. Swiadomosc bedzie naszym 
pancerzem. Bedziemy armia tak wielkiej odwagi, ze odrzucimy przemoc. Naszym celem 
bedzie polozenie kresu cierpieniu.
 

Bedziemy dazyc do jednosci, wolnosci i polityki przyjazni miedzy narodami. W dniach, 
ktore nadejda, bedziemy poszerzac duchowe podstawy pokoju. Bedziemy wzmacniac 
umiejetnosci dla pokoju. Bedziemy dazyc do utworzenia armii pokoju.
 

Idac naprzod, pamietajmy o nastepujacych siedmiu podstawowych zasadach: 

background image

1.  Kambodza obejmuje szczegolny narod, kulture i tradycje religijna, ktora nalezy 

chronic i podtrzymywac.  

2.  Narod kambodzanski bardzo mocno pragnie wyrzeczenia sie przemocy, 

rozbrojenia i neutralnosci.  

3.  Narod kambodzanski musi otrzymac wszystkie podstawowe prawa czlowieka, w 

tym rowniez prawo do samostanowienia i swobodnego dazenia do rozwoju 
gospodarczego, spolecznego i kulturowego.
  

4.  Wyrzeczenie sie przemocy to podstawowe zalozenie kambodzanskiej historii, 

kultury i religii.  

5.  Przedstawiciele narodu kambodzanskiego z calego swiata winni byc zacheceni do 

wlaczenia sie w ta medytacje i wysilki na rzecz pokoju.  

6.  Buddyzm przynosi ducha pojednania, uniwersalizmu i jednosci.  
7.  Droga osmiokrotnej sciezki (wlasciwego zrozumienia, wlasciwej swiadomosci, 

wlasciwej mowy, wlasciwego dzialania, wlasciwej postawy, wlasciwych wysilkow, 
wlasciwej uwagi, wlasciwej koncentracji) przyniesie pokoj.
  

Niech bogactwo i moc naszego dziedzictwa, dobro mieszkancow Kambodzy 
rozrzuconych po calym swiecie, oraz madrosc i wspolczucie Buddy pchna nas ku 
pokojowemu pojednaniu
 

 
 

17. Uscisk milosci.

 

Lud Kambodzy ma specyficzny sposob pozdrawiania: znajomi skladaja rece jak do 
modlitwy i nisko schylaja glowy. Nazywa sie to sompeah, 
 

Klaniam sie przed twoja natura Buddy. 

Kiedy miszkancy Kambodzy pozdrawiaja kogos niezwykle waznego, obejmuja go dlugo 
i goraco. Lekko podnosza honorowego goscia z ziemi. Gest ow powoduje, ze glowa 
osoby, ktorej oddajemy czesc, znajduje sie nad nasza. Mowi on: 
 

Zywie dla panskiej osoby gleboki podziw. 

Kiedy spotkalem na schodach Watykany papieza Jana Pawla II, goraco sie uscisnelismy. 
Nastepnie w celu okazania szacunku, probowalem go podniesc. Jestem jednak malym 
mnichem, a papiez jest pokaznej postury. Moja reka bolala przez pare nastepnych 
tygodni. Wspolczucie nalezy rownowazyc madroscia!
 

Niektorzy mowia, ze buddyzm i chrzescijanstwo nie ida w parze.  

Ja odpowiadam:  

Czemu nie ?.  

Milosc ogarnia wszystko. 

background image

 
Przynosze papiezowi milosc i papiez jest szczesliwy. On obejmuje mnie, a ja obejmuje 
jego. Razem jestesmy nieustraszeni dzieki milosci.
 

 
 

18. Kazdy krok jest modlitwa.

 

Budda nazwal cwiczenie swiadomosci  

jedyna droga

 

Zawsze w terazniejszosci. Dokladnie w tej chwili. Z seksundy na sekunde. W pelni 
aktywni. Stawiajac wlasnie krok.
 

Dlatego mowimy:  

Krok po kroku. Kazdy krok to medytacja.  

Kiedy dzieci w Providence odprowadzaja mnie na dworzec, kiedy podchodze do 
pociagu, wolaja:
 

Powoli, powoli, krok po kroku, kazdy krok to modlitwa !,  

a wszyscy pasazerowie patrza z usmiechem. Powiedzenie to stalo sie slynne ! 

Dzieci nie znaja dobrze angielskiego, ale to zdanie znaja na pamiec. Oni sa nowa 
Kambodza i juz teraz znaja droge do pokoju.
 

W Kambodzy mowimy:  

Droga liczaca tysiace mil zaczyna sie od jednego kroku. 

Powoli, powoli, krok po kroku. Kazdy krok to medytacja. Kazdy krok to modlitwa.