background image

CHARLOTTE 

HUGHES 

 
 
 

Spróbujmy po raz 

drugi 

 
 
 
 

 

 
 
 
 

background image

 

Tłumaczył: Robert Krasnodębski 

background image

PROLOG 

 
Ból  w  piersi  był  rozdzierający.  Miał 

wrażenie,  jakby  ktoś  miażdżył  i  wykręcał 
wewnętrzne organy. Kiedy próbował usiąść 
w  łóżku,  na  jego  twarzy  pojawiły  się 
kropelki potu.  

Lucas zastanawiał się przez chwilę, czy 

tak wygląda śmierć. Z pewnością nie można 
tak  cierpieć  i  żyć.  Do  licha,  skończył 
dopiero trzydzieści pięć lat! Czyżby to było 
serce?  W  zeszłym  roku  jego  ojciec  zmarł 
niespodziewanie na  zawał. Nie zdziwiłoby 
więc  Lucasa,  gdyby  i  z  nim  stało  się  to 
samo.  Zdawał  sobie  sprawę,  że  nie  dba  o 
siebie.  Palił,  pił,  kiepsko  się  odżywiał  i 
nigdy nie uprawiał żadnych sportów. Żył z 
dnia  na  dzień,  nie  snuł  żadnych  planów, 
starając  się  za  wszelką  cenę  zapomnieć  o 
przeszłości. A teraz miałby zapłacić za to, 
umierając  w  łóżku,  samotnie  i  do  tego 
cuchnąc piwem? 

background image

Lucas  zaczął  wyobrażać  sobie  swój 

własny nekrolog. Informacja o śmierci ojca 
zawierała  jedynie  kilka  słów:  „Konrad 
McKay,  specjalista  od  pakowania  mięsa, 
zmarł w wieku pięćdziesięciu pięciu lat”.  

Te trzy linijki w gazecie to pełny obraz 

nędznej egzystencji tego człowieka.  

„A  co  ja  właściwie  osiągnąłem  do  tej 

pory?”  –  pomyślał.  Zarobił  trochę 
pieniędzy  na  handlu  nieruchomościami, 
jeździł  drogim  samochodem  i  mieszkał  w 
jednej z najbardziej luksusowych dzielnic w 
Houston.  Tak  naprawdę,  nie  miało  to 
jednak żadnego znaczenia. Utracił bowiem 
to, co rzeczywiście było dla niego ważne – 
rodzinę.  

Z  przykrością  uświadomił  sobie,  że 

dzieci  szybko  zapomniałyby  o  nim,  a  była 
żona  wcale  by  go  nie  opłakiwała.  Nie 
utrzymywali żadnych kontaktów od czasu, 
gdy  odeszła  od  niego  trzy  lata  temu. 
Widywali się jedynie, aby ustalić spotkania 
Lucasa z dziećmi.  

background image

Honey  Buchannan.  Zamknął  oczy  i 

głęboko  westchnął.  Kochał  ją  i  zawsze 
będzie  kochał.  Honey  jednak  wyraźnie 
dawała  mu  do  zrozumienia,  że  nie  chce 
mieć z nim więcej nic wspólnego. Dzwonił, 
pisał, a nawet kilka razy próbował się z nią 
spotkać,  ale  zawsze  na  przeszkodzie 
stawała 

zarządzająca 

rezydencją 

Buchannanów Vera, która strzegła Honey z 
gorliwością żandarma.  

Ból  wzmagał  się.  Lucas  miał  uczucie, 

jakby rozcinano mu pierś ostrym nożem. Z 
trudem sięgnął po telefon i wykręcił numer 
pogotowia.  Ktoś  od  razu  podniósł 
słuchawkę.  

–  Potrzebna  mi  karetka  –  powiedział  z 

wysiłkiem. – Mam atak serca.  

 
Lucas  McKay  uznał,  że  gdyby 

nagradzano za głupotę, z pewnością zająłby 
pierwsze  miejsce.  Wysiadł  ze  swojego 
białego  cadillaca  i  potykając  się  szedł  w 
kierunku  domu.  Przedpołudniowe  słońce 

background image

raziło go w oczy.  

Przekręcił  klucz  w  zamku  i  otworzył 

drzwi.  W  mieszkaniu  panował  ogromny 
bałagan;  ubrania  i  buty  porozrzucane  były 
po  całej  podłodze,  na  stoliku  i  na  ladzie 
kuchennej  stały  brudne  popielniczki  i 
naczynia.  Nikt  by  nie  przypuszczał,  że  to 
mieszkanie  kosztowało  ćwierć  miliona 
dolarów.  

Na  stoliku  położył  małą  papierową 

torebkę z receptą i otworzył lodówkę. Pokój 
wypełnił się zapachem skwaśniałego mleka 
i nie dojedzonej pizzy. Były to te potrawy, z 
których  lekarz  kazał  mu  zrezygnować  w 
najbliższej przyszłości.  

„Muszę coś zmienić w swoim życiu” – 

postanowił. Myślał o tym przez cały ranek, 
kiedy  leżał  nagi  na  metalowym  stole, 
oczekując  na  wyniki  badań.  Wszedł  do 
łazienki  i  spryskał  twarz  zimną  wodą.  „O 
Boże,  jaki  ze  mnie  beznadziejny  facet”  – 
uświadomił sobie, patrząc na swoje odbicie 
w  lustrze.  Ciemne  włosy  posiwiałe  na 

background image

skroniach  wymagały  ostrzyżenia.  Miał 
nalaną  twarz,  oczy  nabiegłe  krwią.  Był  w 
kiepskiej  formie  i  to  go  szczególnie 
martwiło.  Zawsze  przecież  był  dumny  ze 
swojego wyglądu.  

Pokuśtykał  do  sypialni  i  usiadł  na 

brzegu  łóżka.  Jego  spojrzenie  odruchowo 
padło  na  stojące  na  nocnej  szafce  zdjęcie 
chłopca  i  dziewczynki.  Tęsknił  za  nimi. 
Brakowało mu ich niewinności, entuzjazmu 
i radości życia.  

Chwilę  potem  wstał  i  doprowadził  się 

do porządku. Zdecydował, że zrezygnuje z 
egzystencji,  jaką  wiódł  przez  ostatnie  trzy 
lata. Postanowił pojechać do Sweetbriar do 
Texasu, a nawet przeprowadzić się tam na 
stałe  w  razie  potrzeby  i  odzyskać  miłość 
Honey i dzieci.  

background image

ROZDZIAŁ 1 

 
Rezydencja  Buchannanów,  otoczona 

wysokimi  sosnami,  stuletnimi  dębami, 
magnoliami  i  drzewami  kauczukowymi, 
wydawała się Lucasowi jak zawsze okazała 
i  imponująca.  Przypominała  mu  sędziwą 
gwiazdę  kina,  która  chociaż  straciła  nieco 
ze  swojego  blasku,  nadal  posiadała  pełną 
świadomość własnej wartości.  

Pamiętał, kiedy po raz pierwszy, jeszcze 

jako dziecko, ujrzał rezydencję, siedząc na 
tylnej platformie ciężarówki swojego ojca. 
Z  oddali  patrzył  na  budowlę  z  różowej 
cegły.  Już  wówczas  wiedział,  że  Bóg  nie 
stworzył 

ludzi 

równymi. 

Dlaczego 

pozwalał  na  to,  aby  jeden  chodził  spać 
głodny,  a  drugi  miał  więcej  niż 
potrzebował?  „Major  Buchannan  musi 
czymś  się  wyróżniać”  –  pomyślał  wtedy  i 
postanowił to „coś” odkryć.  

Zaparkował  swojego  cadillaca  na 

background image

kolistym  podjeździe  otoczonym  krzewami 
nieco  zwiędniętych  róż,  sprawiających 
wrażenie 

zmęczonych 

sierpniowym 

upałem. Spoglądał na dom, w którym teraz 
mieszkała  jego  ex-żona  i  dzieci.  Serce 
waliło mu jak młot, a myśli pełne obaw nie 
dawały spokoju.  

„Czy byli szczęśliwi?  Jak  zareaguje na 

mój widok?” – zaczął się zastanawiać.  

Wciąż  pamiętał  chwilę,  gdy  po  raz 

pierwszy  zobaczył  Honey  Buchannan. 
Wytworna,  w  żółtej  płóciennej  sukience  i 
harmonizującym  z  nią  kapeluszu,  była 
prawą  ręką  swojego  ojca  na  politycznych 
zebraniach w mieście. Od razu zdecydował, 
że musi ją zdobyć.  

Wysiadłszy z samochodu, rozprostował 

ramiona,  minął  wysypaną  żwirem  alejkę  i 
wszedł  po  schodach  na  werandę,  gdzie 
stare, wiszące od lat lampiony kołysały się 
łagodnie, 

poruszane 

gorącym, 

przynoszącym czerwony pył wiatrem. Gdy 
pukał  do  frontowych  drzwi,  mógł  wyczuć 

background image

piasek  w  gardle.  Chwilę  później  drzwi 
otworzyła Vera Styles, gospodyni Honey.  

Lucasowi  zrobiło  się  nieprzyjemnie, 

kiedy  zmierzyła  go  chłodnym  wzrokiem. 
Spostrzegł, że prawie się nie zmieniła. Upał 
nie  wpłynął  na  nią  w  żaden  sposób. 
Szpakowate  włosy  miała  jak  zwykle 
starannie związane na karku, a jej fartuszek 
był  świeży  i  biały,  niczym  płynące  po 
niebie obłoki. „Ciekawe, jak się czuje stara 
Vera” – pomyślał, patrząc w szare, uważne i 
wciąż żywe oczy gospodyni.  

–  Dzień  dobry,  Vero  –  rzucił  na 

powitanie,  uśmiechając  się  najserdeczniej, 
jak potrafił.  

odpowiedzi 

obdarzyła 

go 

pogardliwym  spojrzeniem  i  wyprostowała 
się.  

– Czy jest Honey? – spytał.  
– Nie ma.  
–  A  co  z  dziećmi?  –  spróbował 

ponownie. – Czy są gdzieś tutaj? 

– Nie.  

background image

Lucas  starał  się  ukryć  niezadowolenie. 

Vera  wyraźnie  zamierzała  utrudnić  mu 
sytuację.  

–  Czy  mogłabyś  powiedzieć,  co  się  z 

nimi dzieje? – poprosił.  

– Todd i Melissa wyjechali wczoraj na 

dwa  tygodnie  na  obóz  parafialny  – 
poinformowała.  

Lucas poczuł się głęboko rozczarowany. 

Naprawdę pragnął zobaczyć swoje dzieci, a 
teraz wszystko wskazywało na to, że będzie 
musiał poczekać nieco dłużej.  

– A pani McKay jest w pracy – dodała 

Vera.  

Lucas  zdziwił  się.  Nie  pamiętał,  aby 

Honey  przepracowała  chociażby  jeden 
dzień  w  swoim  życiu.  Zajmowała  się 
jedynie 

działalnością 

charytatywną. 

Wiedział jednak, że zawsze miała ochotę na 
podjęcie  jakiejś  pracy.  To  o  to  głównie 
kłócili  się  w  ostatnim  roku  swojego 
małżeństwa.  

– Co ona robi? – zapytał.  

background image

– Czy przyszedł pan tu, aby przysporzyć 

kłopotów,  panie  McKay?  –  Vera 
skrzyżowała  pulchne  ręce  na  obfitym 
biuście.  

–  Nie,  nie  –  odpowiedział  szybko.  – 

Chciałem tylko uzgodnić, kiedy będę mógł 
spotkać się z dziećmi po ich powrocie. To 
wszystko.  

Lucas zastanawiał się, dlaczego tak się 

przed 

nią 

tłumaczy, 

ale 

prawdę 

powiedziawszy, zawsze miał dużo respektu 
dla Very, pomimo jej widocznej niechęci do 
niego. 

Vera 

zaczęła 

pracować 

Buchannanów  jeszcze  przed  urodzeniem 
Honey,  a  gdy  po  długiej  chorobie  zmarła 
matka  Honey,  zajęła  się  wychowywaniem 
dziewczynki.  I  Lucas  wiedział,  że  chociaż 
Vera  swym  surowym  wzrokiem  mogła 
śmiało  konkurować  z  bazyliszkiem,  to  z 
drugiej strony potrafiła być najukochańszą i 
najbardziej  troskliwą  opiekunką.  Todda  i 
Melissę  kochała  tak  samo  mocno  jak 
Honey.  

background image

Vera  przyglądała  się  Lucasowi  przez 

moment  z  miną  kurczaka  obserwującego 
tłustą gąsienicę, gotowego w każdej chwili 
skoczyć  i  chwycić  ją  w  pazury. 
Zmarszczyła  nos  i  uśmiechnęła  się 
pogardliwie.  

– Pani McKay prowadzi szkółkę drzew i 

różnego rodzaju traw na peryferiach miasta, 
niedaleko 

Smithfield 

Lake 

– 

poinformowała ku jego zdziwieniu.  

– Dziękuję. – Skinął głową i skierował 

się do wyjścia. Vera przeszła przez werandę 
i zatrzymała się.  

–  Lucasie  McKayu,  jeśli  wyrządzisz 

jakąś  krzywdę  panience,  będziesz  miał  ze 
mną do czynienia – powiedziała stanowczo.  

Lucas  przystanął  na  stopniu  schodów  i 

spojrzał na nią. Usta miała ściągnięte, jakby 
ssała cytrynę.  

–  Do  zobaczenia.  –  Uśmiechnął  się 

szeroko. – Może kiedyś zjemy razem lunch.  

Wzruszyła  ramionami,  a  potem  długo 

patrzyła  za  oddalającym  się  samochodem 

background image

Lucasa.  

– Boże, mam nadzieje, że nie zrobiłam 

nic złego – westchnęła głośno.  

 
Honey 

Buchannan-McKay 

bębniła 

palcami  w  zniszczony  metalowy  pulpit, 
podczas gdy jej towarzysz studiował cyfry z 
raportu przygotowanego przez księgowego. 
Ton jego głosu był tak ponury, jak mroźne 
grudniowe niebo.  

–  Jest  źle,  Honey  –  stwierdził,  a  jego 

szwedzki  akcent  brzmiał  wyraźniej  niż 
zazwyczaj. – Nie mam pojęcia, co robić.  

Honey westchnęła ciężko i sięgnęła po 

sprawozdanie.  

–  Pozwól,  Eryku,  że  spojrzę  na  to  – 

zaproponowała. Uważnie wpatrywała się w 
uporządkowaną  kolumnę  cyfr.  Wyglądało 
to poważniej, niż myślała. Interesy nie szły 
już tak dobrze jak w zeszłym roku.  

–  Jesteśmy  bez  grosza,  Honey  – 

podsumował Eryk. – Nie mamy środków na 
sfinalizowanie  dostaw  w  tym  miesiącu. 

background image

Wkrótce  się  ochłodzi  i  nasza  sytuacja 
będzie wyglądała jeszcze gorzej.  

–  Nie  mogę  zainwestować  więcej 

pieniędzy.  Przeznaczyłam  już  lwią  część 
tego,  co  miałam  –  tłumaczyła  się.  – 
Sprzedałam wszystko z wyjątkiem domu i 
mebli. Nie chciałabym, aby i to przepadło.  

–  Nigdy  cię  o  to  nie  prosiłem.  –  Eryk 

siedział na rozwalającej się skórzanej sofie 
stojącej w drugiej części pokoju.  

– Trzeba będzie znowu obniżyć koszty – 

zasugerowała. Nie do zniesienia wydawała 
się  jej  myśl,  że  prawdopodobnie  będą 
musieli 

ostatecznie 

zrezygnować 

działalności.  –  A  to  przypomina  mi,  że 
mamy jeszcze ciężarówkę do rozładowania 
– dodała.  

Pamiętała,  jak  po  ostatnim  rozładunku 

bolały  ją  plecy.  Od  czasu  kiedy  odeszli 
dwaj 

ostatni 

pracownicy, 

sama 

wykonywała  wszystkie  prace  fizyczne.  W 
razie dalszego pogorszenia sytuacji zwolnią 
jeszcze  Betsy  zatrudnioną  w  charakterze 

background image

kasjerki.  

–  Musi  istnieć  jakieś  wyjście  –  rzucił 

Eryk, wzruszając ramionami.  

Jego  słowa  nie  zabrzmiały  jednak  zbyt 

optymistycznie.  

Po kilku minutach Eryk i Honey wyszli 

z  biura,  nadal  rozmawiając  o  swoim 
trudnym  położeniu.  Byli  tak  pochłonięci 
dyskusją,  że  nawet  nie  zauważyli  białego 
cadillaca  wyjeżdżającego  zza  frontowej 
ściany budynku.  

 
Kiedy dwadzieścia minut później Lucas 

wrócił do swojego hotelu, ciągle znajdował 
się  pod  wrażeniem  rozmowy,  którą 
usłyszał. Był  poruszony  widokiem  Honey, 
chociaż  widział  ją  tylko  przez  chwilę.  A 
niech to, wciąż mu się podobała.  

W  jej  wyglądzie  nastąpiły  tak  duże 

zmiany, 

że 

miałby 

trudności 

rozpoznaniem  byłej  małżonki  na  ulicy. 
Zastanawiał  się, co  stało  się  z  jej  staranną 
chłopięcą  fryzurą,  którą  nosiła  w  okresie, 

background image

kiedy  byli  razem?  Teraz  włosy  miała 
zwichrzone,  a  ciężkie,  niesforne  loki 
opadały w nieładzie na ramiona. Aż kusiło 
Lucasa,  aby  zanurzyć  w  nich  palce.  A 
ubranie?  W  niczym  nie  przypominało 
kobiety,  która  trzy  lata  temu  w  kostiumie 
Diora  i  pantoflach  firmy  Gucci,  wyszła  z 
sądu  po  rozprawie  rozwodowej.  Wyblakłe 
dżinsy opinały ją do granic przyzwoitości. 
„A  kim,  do  diabła,  był  ten  Eryk,  wysoki 
Szwed  z  jej  biura,  który  wyglądał,  jakby 
spadł z księżyca?” – zastanawiał się Lucas. 
Z  przykrością  zauważył,  że  Honey  dobrze 
czuła się w towarzystwie tego mężczyzny, 
dyskutując z nim o sprawach finansowych.  

Gdy  tylko  wrócił  do  hotelu,  zadzwonił 

do swojego starego przyjaciela, pracownika 
Miejskiej  Kasy  Pożyczkowej.  Po  długiej 
rozmowie  udało  mu  się  dowiedzieć,  że 
Honey ma poważne kłopoty finansowe. Nie 
mógł w to uwierzyć. Podziękował koledze, 
zapraszając  go  przy  najbliższej  okazji  na 
piwo i odłożył słuchawkę.  

background image

Usiadł  na  łóżku,  aby  przemyśleć 

wszystko,  co  wiedział  w  tej  sprawie. 
Imperium  Buchannanów  nie  rozpadło  się 
tak  z  dnia  na  dzień.  Kryzys  rozpoczął  się 
sześć  lat  temu.  Inwestycje  w  przemysł 
naftowy stawały się coraz mniej opłacalne, 
ale  major  Buchannan  nadal  twierdził,  że 
ropa  naftowa  to  złoty  interes.  Potem,  gdy 
zrozumiał  swój  błąd  i  chciał  się  wycofać, 
było  już  za  późno.  Lucas  w  głębi  duszy 
cieszył  się,  że  ten  stary  drań  żył 
wystarczająco  długo  i  zdążył  jeszcze  na 
własne  oczy  ujrzeć  upadek  swojej  firmy. 
„Istnieje na tym świecie sprawiedliwość” – 
pomyślał z satysfakcją. Lucas bardzo długo 
nie  wiedział  o  bankructwie  majora 
Buchannana.  Pozostało  ono  tajemnicą 
również dla jego córki. Wszystko wyszło na 
jaw,  gdy  Honey  zażądała  części  majątku. 
Wtedy  jednak  byli  już  z  Lucasem  w 
separacji  i  nie  dzieliła  się  z  nim  swoimi 
problemami.  Po  pogrzebie  ojca  Honey 
postanowiła zostać w Sweetbriar, aby – jak 

background image

powiedziała  Lucasowi  –  uporządkować 
pewne  sprawy.  Sądził,  że  chce  po  prostu 
uregulować  różne  kwestie  związane  z 
majątkiem,  który  odziedziczyła. Mogło  jej 
to  zająć  kilka  tygodni.  Nie  przyszło  mu 
nawet do głowy, że jego żona zajmuje się 
głównie  ich  małżeństwem.  Dwa  tygodnie 
później otrzymał pozew o rozwód.  

 
Lucas  siedział  do  późna  w  nocy, 

zastanawiając  się  nad  swoim  dalszym 
postępowaniem.  Tej  nocy,  bardziej  niż 
kiedykolwiek,  brakowało  mu  papierosów. 
Od czasu  gdy  opuścił  szpital nie  palił, nie 
pił  i  brał  lekarstwa  zgodnie  z  zaleceniami 
lekarza. Co prawda, fizycznie czuł się dużo 
lepiej,  ale  jego  kondycja  psychiczna 
pozostawiała  wiele  do  życzenia.  Nie  mógł 
przypuszczać,  że  spotkanie  Honey  po  tylu 
latach wywrze na nim takie wrażenie.  

Obudził  się  wcześnie  rano  i  zadzwonił 

do  agencji  handlu  nieruchomościami,  w 
której  kiedyś  pracował,  zanim  za  pomocą 

background image

majora  Buchannana  się  nie  wzbogacił. 
Telefon odebrał Max, jego dawny szef. Był 
trochę zdziwiony, gdy usłyszał Lucasa, lecz 
bardzo się ucieszył.  

–  Postanowiłem  kupić  dom  w 

Sweetbriar  –  wyjaśnił  Lucas,  kiedy 
wymienili  już  uprzejmości.  –  Coś 
odpowiedniego  dla  rodziny.  Zapłacę 
gotówką, ale chciałbym przeprowadzić się 
jak  najszybciej.  Jeśli  się  wszystko  dobrze 
ułoży, chętnie go wynajmę.  

Następnego  dnia  Lucas  McKay  nabył 

olbrzymi  dom  w  stylu  wiktoriańskim,  z 
dużą  werandą  wokół  i  staromodnymi 
witrażowymi  oknami.  Wymagał  on,  co 
prawda,  pomalowania,  zarówno  w  środku, 
jak  i  na  zewnątrz,  generalnie  jednak 
sprawiał  wrażenie  solidnego.  W  dużo 
gorszym  stanie  znajdował  się  teren  wokół 
domu.  Zniszczona  trawa  przypominała 
wysuszone  siano,  kwiaty  róż  pokrywały 
czarne plamy, a krzewy otaczające budynek 
po  prostu  zwiędły.  Mimo  tego  Lucas  był 

background image

bardzo  zadowolony.  Już  sobie  wyobrażał, 
że mieszka tutaj z całą rodziną.  

– W porządku, biorę to – poinformował 

Maxa,  wyjmując  książeczkę  czekową.  – 
Wprowadzam się jeszcze dzisiaj.  

Następnego  dnia  Lucas  zrównał  całą 

działkę wokół domu.  

Dwa  dni  później  zadzwonił  do  firmy 

Honey. Telefon odebrała Betsy Clemmons.  

–  Właśnie  kupiłem  stary  dom  na  Rutts 

Road – powiedział, przechodząc od razu do 
sedna  sprawy.  –  Posiadłość  jest  bardzo 
zaniedbana.  Zapłacę  dodatkowo, jeśli  pani 
McKay przyjdzie tam dzisiaj po południu i 
określi  koszty  zagospodarowania  tego 
terenu.  

 
Ciężarówka  Honey  podskakiwała  na 

wyboistej  drodze,  a  leżące  na  tylnej 
platformie ogrodnicze narzędzia obijały się 
o siebie, wywołując dużo hałasu. W oczach 
Honey malował się niepokój.  

„Jadę na jakieś pustkowie, aby spotkać 

background image

się z obcym facetem, który nawet nie raczył 
podać  Betsy  swojego  nazwiska”  – 
pomyślała. Zdecydowanie nie lubiła takich 
sytuacji. Podobnie zresztą jak Eryk. Gdyby 
nie  musiał  dostarczyć  darniny  do 
sąsiedniego  hrabstwa,  z  całą  pewnością 
nalegałby,  żeby  wzięła  go  ze  sobą.  Betsy 
również 

zaoferowała 

jej 

swoje 

towarzystwo,  ale  Honey  nie  chciała 
zamykać  magazynu  i  ryzykować  utratę 
ewentualnych klientów.  

Dom stanowiący cel podróży zobaczyła 

już z daleka i stwierdziła, że otaczający go 
obszar  przypomina  raczej  krajobraz  po 
bitwie. Cały teren został rozkopany, a trawa 
i  krzewy  wyrwane.  Rosły  jedynie  drzewa. 
Dom 

tandetnymi 

ozdobami 

nie 

wyglądałby  wiele  gorzej,  gdyby  postawić 
go na wielkim asfaltowym parkingu.  

Honey 

wjechała 

na 

podjazd 

zaparkowała 

obok 

nowego 

białego 

cadillaca.  Główną  alejką  dotarła  do 
werandy.  Jeszcze  raz  pokiwała  głową  z 

background image

dezaprobatą,  spoglądając  na  ponury 
dziedziniec.  

Zatrzymała się, licząc, że ktoś podejdzie 

do drzwi i nie będzie musiała wchodzić do 
środka.  

–  Halo!  –  zawołała.  –  Jest  tam  kto? 

Zastanawiała  się,  od  kiedy  stała  się  taka 
tchórzliwa.  

„To  wina  Very”  –  pomyślała.  Vera 

zawsze  czyta  jej  na  głos  wszystkie 
przerażające 

historie 

opisywane 

gazetach.  

Usłyszawszy  zbliżające  się  kroki, 

chciała  jeszcze  uciec,  ale  otworzyły  się 
drzwi  i  na  werandę  wyszedł  wysoki 
mężczyzna.  

Jej  obawy  okazały  się  słuszne,  ten 

mężczyzna był bardziej niebezpieczny, niż 
mogła sobie wyobrazić, – Cześć, Honey! – 
rzucił na powitanie.  

Stała bez ruchu, wpatrując się w niego. 

Serce  jej  biło  jak  młot,  a  w  żołądku  czuła 
silny  ucisk.  To  było  jak  zły  sen  –  ponury 

background image

krajobraz,  okropny  upał,  opuszczony  dom 
na pustkowiu i Lucas uśmiechający się do 
niej życzliwie.  

Ubrany w czarne spodnie i biały sweter 

podkreślający  jego  opaleniznę  wciąż 
wydawał  się  jej  bardzo  przystojny.  Co 
prawda,  na  jego  skroniach  pojawiło  się 
trochę siwych włosów, ale dodawało mu to 
jedynie uroku.  

– Lucasie, co ty tutaj robisz? – zapytała 

drżącym z wrażenia głosem.  

Lucas przeszedł przez werandę i zszedł 

wolno po schodach, nie spuszczając wzroku 
ze stojącej przed nim kobiety. Ciepły wiatr 
rozwiewał  jej  długie  blond  włosy, 
przypominające dojrzałe łany pszenicy. Ile 
razy  przeżywał  tę  scenę  w  swoich 
marzeniach?  De  razy  pragnął,  aby  znowu 
spojrzeć  w  jej  oczy,  które  błyszczały 
niczym  szmaragdy,  kiedy  promieniała 
szczęściem,  a  w  chwilach  gniewu  stawały 
się  matowe?  Ale  teraz,  gdy  była  tutaj  we 
własnej 

osobie, 

nie 

wiedział, 

co 

background image

powiedzieć.  

–  Przyjechałem  do  domu.  –  To 

wszystko, co przyszło mu do głowy.  

Honey sprawiała wrażenie zaskoczonej, 

usiłowała zrozumieć, o co mu chodzi.  

–  Co  masz  na  myśli  mówiąc,  że 

przyjechałeś do domu? Opuściłeś Houston? 

–  To  jest  teraz  mój  dom  –  wyjaśnił 

Lucas,  wskazując  zamaszystym  gestem 
budynek stojący z tyłu.  

Honey cofnęła się, nie bardzo wiedząc, 

jak  zareagować.  Vera,  co  prawda, 
poinformowała  ją  o  wizycie  Lucasa. 
Zdziwiły się nawet, że nie przyszedł drugi 
raz do domu ani nie odwiedził Honey w jej 
firmie.  

– Co się stało? – zapytała podejrzliwie. 

–  Czy  to  jakiś  żart?  Po  co  właściwie  tu 
przyjechałeś? 

Podszedł  do  niej  bliżej.  Teraz  dzieliło 

ich  tylko  kilka  centymetrów.  Patrzył  na 
delikatne  rysy  jej  twarzy  i  cerę  w  kolorze 
dojrzałej brzoskwini. „Nigdy nie wyglądała 

background image

tak pięknie” – pomyślał. Obcisłe, nieco już 
sprane  dżinsy  wspaniale  podkreślały  jej 
kobiecą  figurę.  Uśmiechnął  się,  gdy 
dostrzegł  małą  wytartą  dziurkę  na  kolanie 
spodni.  Miał  przed  sobą  zupełnie  inną 
Honey  niż  ta,  z  którą  się  ożenił,  ale  ta 
zmiana bardzo przypadła mu do gustu.  

– Chciałbym odzyskać swoją rodzinę – 

powiedział szczerze.  

Jego  wzrok  przenikał  przez  jej  białą, 

świeżą  jak  wrześniowy  poranek  bluzkę. 
Pragnął  wziąć  ją  w  ramiona  i  przytulić 
twarz  do  jej  delikatnego  jak  płatki  róży 
ciała,  wyłaniającego  się  dyskretnie  spod 
rozchylonego kołnierza bluzki.  

– I zrobię w tym celu wszystko – dodał.  
– Dzieci teraz nie ma.  
– Przecież wiesz, że nie mówię tylko o 

dzieciach.  Jego  odpowiedź  wprawiła  ją  w 
zakłopotanie.  

–  Tym  razem  naprawdę  się  pomyliłeś. 

Jeśli  chociaż  przez  chwilę  myślałeś,  że  ja 
mogłabym... że... moglibyśmy...  

background image

–  Czekałem  trzy  lata,  abyś  się 

opamiętała – zauważył.  

– Opamiętała! 
– Ale ty nie chcesz spojrzeć prawdzie w 

oczy i przyznać się, że mnie wciąż kochasz.  

–  Ty  rzeczywiście  jesteś  psychicznie 

chory.  

–  Zamierzam  osiedlić  się  tutaj  w 

Sweetbriar  i  nie  ustąpię,  dopóki  nie 
uświadomisz  sobie,  że  nie  możesz  beze 
mnie żyć.  

Ogarnęła ją konsternacja. Lucas stał tak 

blisko.  Czuła  zapach  wody  kolońskiej  i 
ciepło  emanujące  z  jego  ciała.  Dostrzegła 
złote  cętki  na  jego  brązowych  oczach. 
Pragnęła  odejść,  ale  czuła,  że  nie  jest  w 
stanie zrobić kroku.  

– To wszystko... – zaczęła. – To dlatego 

kupiłeś ten dom? 

– Być może.  
– 

Zatem 

kompletnie 

oszalałeś, 

przypuszczając,  że  podejmę  z  tobą 
współpracę.  Przecież  wyjaśniłam  ci  to  już 

background image

trzy  lata  temu,  że  nie  chcę  mieć  z  tobą 
więcej do czynienia.  

– Honey, ja się zmieniłem.  
– Bzdura.  
–  I  zamierzam  ci  to  raz  na  zawsze 

udowodnić.  Pokażę,  że  potrafię  być  takim 
mężem i ojcem, o jakim marzyłaś.  

–  Ale  ja  nie  chcę  mieć  męża  – 

zaprotestowała,  usiłując  powstrzymać  się 
od płaczu.  

Była  zła.  Naprawdę  wierzyła,  że 

przyjęcie  tego  zamówienia  pomoże  jej  i 
Erykowi  rozwiązać  problemy  finansowe. 
Niestety,  przyjazd  tutaj  okazał  się  stratą 
czasu.  

–  Niepotrzebny  mi  mąż,  który 

decydowałby  za  mnie.  Teraz  sama  kieruje 
swoim  postępowaniem  i  świetnie  sobie  z 
tym  radzę.  Taki  styl  życia  bardzo  mi 
odpowiada.  Zatem  zrób  nam  obojgu 
przysługę i wróć do Houston, tam jest twoje 
miejsce.  

Honey  ruszyła  do  wyjścia,  ale  Lucas 

background image

stanowczym ruchem zatrzymał ją.  

– Nie tak szybko.  
Honey odwróciła się i spojrzała na niego 

z napięciem.  

–  Weź  te  ręce  ode  mnie  –  powiedziała 

prawie  szeptem.  Lucas  był  szczerze 
zdziwiony.  

– Uspokój się, na miłość boską.  
– Odejdź ode mnie – powtórzyła. Puścił 

ją.  

–  Kiedyś  lubiłaś,  jak  cię  dotykałem. 

Pamiętasz? 

Wyraz 

twarzy 

Honey 

wystarczył za odpowiedź – pamiętała.  

–  Doskonale  znałem  najwrażliwsze 

miejsca  na  twoim  ciele  i  wiedziałem,  jak 
sprawić ci rozkosz. Nie zapomniałem tego – 
dodał  cicho.  –  Pewnego  dnia,  nawet 
szybciej,  niż  przypuszczasz,  poprosisz 
mnie, abym znów cię pieścił.  

Mówił  to  z  ogromną pewnością siebie, 

cechującą ludzi, którzy zwykle osiągali to, 
co chcieli.  

Honey  miała łzy  w oczach. Była coraz 

background image

bardziej  rozgniewana.  Po  trzech  latach 
znów  się  pojawił  w  jej  życiu,  rozbudzając 
dawno zapomniane uczucia. Wciąż nad nią 
panował.  Potrafił  uderzyć  we  właściwą 
strunę.  Powróciły  wspomnienia.  O  tak, 
doskonale  wiedział,  gdzie  i  jak  ją  pieścić. 
Już  dawno  odkrył  wszystkie  najczulsze 
punkty jej ciała. Uwielbiała, gdy delikatnie 
całował  ją  w  kark,  a  jego  ciepły  oddech 
ogrzewał jej nagie ramiona. Pamiętała, jak 
subtelnie pieścił ustami jej talię, zgięcia pod 
kolanami  i  uda.  Na  samo  wspomnienie 
poczuła  dreszcz  rozkoszy.  Przez  trzy  lata 
żyła w wewnętrznym przekonaniu, że lepiej 
jej  bez  Lucasa,  z  czasem  nawet  przestała 
odczuwać  jego  brak.  Nie  zapomniała 
jednak  nigdy  tych  cudownych  momentów, 
gdy  leżała  naga  w  jego  ramionach,  i  jego 
oczu, które stawały się czarne jak smoła w 
chwilach największej namiętności.  

Musiała  upłynąć  długa  chwila,  zanim 

Honey  uspokoiła  się.  Podniosła  wysoko 
głowę i obrzuciła go surowym spojrzeniem.  

background image

–  Nie  mam  wpływu  na  to,  gdzie 

mieszkasz – odezwała się w końcu drżącym 
głosem. – Jeśli zdecydujesz się powrócić do 
Sweetbriar,  to  twoja  sprawa  i, oczywiście, 
możesz  spotykać  się  z  Toddem  i  Melissą. 
Mnie jednak zostaw w spokoju.  

Tym  razem,  gdy  skierowała  się  ku 

wyjściu, nie próbował jej zatrzymać.  

–  A  co  z  moją  posiadłością?  –  Zdążył 

jeszcze zapytać.  

– Znajdź sobie kogoś innego.  
Lucas  patrzył,  jak  wsiadła  do  swojej 

półciężarówki  i  odjechała.  Stał  jeszcze 
długo,  pogrążony  w  rozmyślaniach. 
Dlaczego tak nim gardziła? Czy tak bardzo 
go  nienawidziła,  że  wolała  narazić  się  na 
bankructwo, niż podjąć u niego pracę? 

background image

ROZDZIAŁ 2 

 
Po południu, kiedy Eryk wrócił, Honey 

opowiedziała  mu  o  swoim  spotkaniu  z 
Lucasem.  

– Czuję się nie w porządku wobec ciebie 

– przyznała. – Mamy szansę zarobić na tym 
dużo pieniędzy, a ja nie potrafię się uporać 
z własnymi uczuciami.  

Eryk,  który  właśnie  skończył  pracę, 

zdjął  podkoszulek  i  wytarł  nim  mokrą  od 
potu klatkę piersiową i czoło.  

– Nie wygłupiaj się – zaoponował. – Nie 

oczekuje od ciebie, abyś robiła coś, co ci nie 
odpowiada.  

Usiadł na starej kanapie i założył nogę 

na nogę.  

– Poza tym, przecież uprawa i sprzedaż 

darniny przynosi nam niezły dochód i jeśli 
wszystko  pójdzie  dobrze,  to  w przyszłości 
zajmiemy 

się 

kompleksowym 

zagospodarowaniem  terenów  zielonych  – 

background image

dodał.  

Honey  nie  odpowiedziała,  więc  mówił 

dalej: 

– Ciągle kochasz tego faceta, prawda? 
– Czy to tak bardzo rzuca się w oczy? – 

zapytała ponuro.  

–  To  jest  wypisane  na  twojej  twarzy, 

skarbie. Co zamierzasz teraz zrobić? 

–  Chcę  trzymać  się  od  niego  jak 

najdalej.  

– Zdajesz chyba sobie sprawę, że to nie 

będzie  takie  łatwe,  szczególnie  teraz,  gdy 
mieszka  w  tym  samym  mieście.  Spotkasz 
się z nim wcześniej czy później.  

Honey  przyznała  mu  rację.  W  mieście 

wielkości  Sweetbriar  z  całą  pewnością 
widywaliby  się  od  czasu  do  czasu.  Przez 
ostatnie  trzy  lata  skutecznie  unikała  jego 
telefonów, nie odpowiadała na listy. Teraz 
nie mogła przed nim uciec, tym bardziej, że 
Lucas  zamierzał  spędzać  więcej  czasu  z 
dziećmi.  Wcześniej  ustalała  terminy  jego 
wizyt za pośrednictwem Very, która chętnie 

background image

się tym zajmowała. W tej sytuacji nie mogła 
liczyć na swoją gospodynię. Poza tym, nie 
powinna  stale  wyręczać  się  kimś  we 
wszystkich 

trudnych  i  niezręcznych 

sprawach. Westchnęła głęboko.  

„O ile było prościej, gdy Lucas mieszkał 

w  Houston”  –  pomyślała.  Najbardziej 
zaniepokoiła  się  swoją  reakcją  na  jego 
widok.  Już  od  dawna  próbowała  stłumić 
uczucia,  jakie  żywiła  do  tego  mężczyzny, 
wierząc,  że  to  tylko  kwestia  czasu.  Ale, 
niestety,  pomyliła  się.  Jej  uczucia  w 
stosunku  do  Lucasa  pozostały  tak  samo 
silne i wciąż niebezpieczne.  

–  Czasami  lepiej  stawić  czoło 

problemom, 

które 

nas 

najbardziej 

przerażają  –  stwierdził  Eryk  po  chwili.  – 
Przez ostatnie trzy lata bardzo się zmieniłaś 
i  z  pewnością  twój  ex-mąż  nie  ma  już  na 
ciebie takiego wpływu.  

– A więc uważasz, że powinnam przyjąć 

tę pracę? 

–  To  zależy  wyłącznie  od  ciebie,  ale, 

background image

moim  zdaniem,  nigdy  nie  uwolnisz  się  od 
tego  mężczyzny,  jeśli  nie  przestaniesz 
przed nim uciekać.  

Słowa  Eryka  wydały  się  Honey  godne 

zastanowienia.  Uznała,  że  miały  głęboki 
sens.  Ceniła  Eryka  jako  człowieka  bardzo 
zrównoważonego. 

Honey 

potrafiła 

godzinami  bezskutecznie  zastanawiać  się 
nad każdą decyzją. Wynikało to z faktu, że 
nigdy  nie  podejmowała  ich  za  wiele  w 
swoim  życiu.  Eryk  natomiast,  zanim  coś 
postanowił, 

spokojnie 

rzeczowo 

analizował  sytuację,  rozważając  wszystkie 
możliwe  alternatywy.  Dużo  się  od  niego 
nauczyła.  Była  mu  wdzięczna  za  jego 
przyjaźń,  za  to,  że  chętnie  omawiał  z  nią 
różne  problemy,  nie  próbując  przy  tym 
narzucać  jej  swojego  zdania.  Kiedy  zaś 
decydowała  się  na  coś,  zawsze  aprobował 
jej  wybór,  niezależnie  od  wynikających  z 
tego konsekwencji. Eryk korzystał również 
z jej pomocy. Miało to dla Honey ogromne 
znaczenie i sprawiało jej dużą satysfakcje. 

background image

Nie  pamiętała  bowiem,  aby  ktokolwiek 
wcześniej  potrzebował  jej  rady.  Lucas 
bardzo  rzadko  dzielił  się  z  nią  sprawami 
zawodowymi, nigdy też nie wiedziała, czy 
jej ewentualne sugestie brał poważnie pod 
uwagę.  

W głębi duszy powzięła decyzje, wciąż 

jednak  nurtowały  ją  wątpliwości,  jak 
zniesie codzienne spotkania z Lucasem. To 
nie było takie łatwe. Zdawała sobie sprawę, 
że  znów  odżyją  dawne  wspomnienia. 
Przypomni  sobie  te  cudowne  chwile 
namiętności,  jego  czarne  jak  smoła  oczy  i 
pełne usta żądne pocałunków. Te same oczy 
wyrażały  miłość,  troskę  i  jednocześnie 
rozpierającą  dumę,  gdy  urodziła  Todda  i 
Melissę.  

Rozwód  z  Lucasem  stał  się  w  jej 

dotychczasowym  życiu  najtrudniejszym 
posunięciem.  Przeżyła  go  bardziej  niż 
przedwczesną  śmierć  matki.  Wywarł  na 
niej większe wrażenie, niż mieszkanie pod 
jednym dachem z bardzo konserwatywnym 

background image

despotycznym 

ojcem, 

który 

nie 

pozostawiał  jej  swobody  decyzji  nawet  w 
najprostszych sprawach. Jednak rozstanie z 
Lucasem  było  tak  samo  konieczne,  jak 
wcześniej  poślubienie  go.  Uciekła  z  nim, 
aby  uwolnić  się  od  dominacji  ojca,  ale 
niestety  okazało  się,  że  wpadła  z  deszczu 
pod  rynnę.  „Niewątpliwie  Lucas  mógł  w 
tym  zakresie  bez  obaw  rywalizować  z 
majorem”  –  pomyślała.  Obydwaj  byli 
ludźmi tego samego pokroju.  

Honey  uświadomiła  sobie,  jak  wiele 

zmian zaszło w jej życiu w ciągu ostatnich 
trzech  lat.  Teraz  usamodzielniła  się  i 
przynosiło  jej  to  dużo  satysfakcji.  Dobry 
nastrój  udzielił  się  również  dzieciom. 
Dobrze  się  rozwijały  i  wyglądały  na 
szczęśliwe.  Honey  miała,  co  prawda, 
kłopoty  finansowe,  ale  sądziła,  że  je 
pokona.  Zaczęła  wierzyć  w  siebie  i  nie 
mogła  pozwolić,  aby  Lucas  pozbawił  ją 
tego, co osiągnęła.  

– Podejmuje się tej pracy – zdecydowała 

background image

ostatecznie.  Postanowiła,  że  zrobi  to 
właśnie  teraz,  gdy  Todd  i  Melissa  byli  na 
obozie.  Nie  chciała  ich  w  to  wszystko 
mieszać.  –  Zaraz  tam  pojadę  i  zajmę  się 
wszystkim. Powinnam to zrobić od razu.  

Eryk wyglądał na zadowolonego.  
– Czy mam jechać z tobą? – zapytał.  
– Nie, dam sobie radę sama.  
Uśmiechnął  się  szeroko  i  skinął  głową 

na znak aprobaty.  

– Jesteś wspaniałą dziewczyną, Honey. 

Pokaż mi, na co cię stać.  

 
Lucas właśnie wynosił z poddasza stare 

meble,  gdy  Honey  wkroczyła  do  jego 
domu.  

– Nie będziesz miał nic przeciwko temu, 

jeśli  wejdę?  –  zapytała,  kiedy  nie  zaprosił 
jej do środka.  

–  Co  się  stało?  Zapomniałaś  swoich 

narzędzi  ogrodniczych?  –  W  jego  głosie 
dało się wyczuć nutkę sarkazmu.  

Cofnął  się,  aby  ją  przepuścić.  Po  ich 

background image

ostatniej  rozmowie  popadł  w  zły  nastrój. 
„Czego  ona,  do  diabła,  chce  tym  razem? 
Może  ma  zamiar  rzucić  mi  w  twarz  kilka 
kolejnych  obelg”  –  zastanawiał  się.  Jego 
samopoczucie  pogorszyło  się  jeszcze 
bardziej,  gdy  okazało  się,  że  większość 
„antyków” 

pozostawionych 

przez 

poprzednich 

właścicieli 

to 

jedynie 

bezwartościowe 

rupiecie, 

stanowiące 

wyposażenie  kuchni.  Zaklął,  kiedy  się  im 
dokładniej  przyjrzał.  Lata  pracy  w  handlu 
nieruchomościami powinny go nauczyć, że 
zanim  się  coś  kupi,  trzeba  to  dokładnie 
obejrzeć.  Po  prostu  nie  pomyślał  o  tym. 
Niemniej jednak, zdziwił się, widząc Honey 
w swoim domu.  

Honey zauważyła, że Lucas przebrał się 

w  ubranie  robocze,  stare  dżinsy  i 
bawełnianą  koszulkę,  która  zwisała  luźno, 
odsłaniając 

część 

owłosionej 

klatki 

piersiowej.  Czarne  włosy  na  piersi 
błyszczały  ponętnie  i  Honey  musiała 
wytężyć  całą  siłę  woli,  aby  nie  zerkać  w 

background image

tym  kierunku.  „Z  pewnością  nie  ma 
drugiego  mężczyzny  o  tak  muskularnych 
ramionach” – pomyślała.  

– Nie, wróciłam, ponieważ moglibyśmy 

dojść do porozumienia – wyjaśniła, starając 
się zachować naturalne brzmienie głosu. – 
Jeśli 

nadal 

jesteś 

zainteresowany 

zagospodarowaniem terenu wokół domu, to 
chciałabym podjąć tę pracę.  

Gdy 

nic 

nie 

odpowiedział, 

kontynuowała: 

–  Ale  najpierw  musimy  ustalić  pewne 

rzeczy. 

Lucas 

sprawiał 

wrażenie 

zaskoczonego.  

– Jakie na przykład? 
–  Odłóżmy  na  bok  nasze  osobiste 

sprawy  i  zapomnijmy  o  przeszłości  – 
powiedziała stanowczo i bez ogródek.  

Co prawda do Lucasa należało podjecie 

ostatecznej decyzji, ale Honey miała prawo 
do  satysfakcji,  gdyż  postawiła  go  wobec 
konieczności wyboru.  

Mimo że razem z Erykiem potrzebowali 

background image

pieniędzy,  to  podświadomie  pragnęła,  aby 
Lucas  odrzucił  jej  ofertę.  Nie  była 
przygotowana 

na 

takie 

emocjonalne 

przeżycia  w  związku  z  otrzymaniem  tej 
pracy. Po chwili Lucas skinął głową.  

–  Przepraszam  za  moje  zachowanie, 

przykro mi.  

I  rzeczywiście  zrobiło  mu  się  przykro, 

ale  z  innego  powodu.  „Jedynie  przyczyny 
finansowe  skłoniły  Honey  do  podjęcia  tej 
pracy” – pomyślał z żalem. Przez moment 
zastanawiał się, czy to nie Eryk namówił ją 
do  tego,  a  podejrzenia  te  trochę  go 
zirytowały.  On  nigdy  nie  zmusiłby  Honey 
do  zrobienia  czegoś  jedynie  z  pobudek 
czysto  materialnych.  Sam  oszczędzałby  i 
poniżał  się,  gdyby  zaszła  taka  potrzeba  i 
jeśli  to  miałoby  mu  pomóc  w  utrzymaniu 
rodziny.  Ona  nie  była  przyzwyczajona  do 
takiej pracy. Honey, podobnie jak jej ojciec, 
była  bardzo  dumna  i  Lucas  wiedział,  że 
wszelkie  próby  pomocy  z  jego  strony 
spowodowałyby jedynie dalsze pogorszenie 

background image

stosunków między nimi.  

Prośba Lucasa o wybaczenie zaskoczyła 

Honey  i  wprawiła  ją  w  zakłopotanie. 
Rzadko  zachowywał  się  w  ten  sposób.  Z 
reguły uważał, że ma rację. Honey zdawała 
sobie  jednak  sprawę,  że  Lucas  McKay 
nigdy nie robił niczego bez powodu i takie 
niecodzienne  zachowanie  musiało  coś 
oznaczać.  Ale  teraz  nie  miała  czasu 
zastanawiać się nad tym.  

–  Wybaczam  ci  –  powiedziała, 

uśmiechając się do niego serdecznie. – Jeśli 
już  zamierzasz  tu  zamieszkać,  to 
przynajmniej 

spróbujmy 

pozostać 

przyjaciółmi – zasugerowała.  

Propozycja  ta  nie  przypadła  mu  do 

gustu, ale nie wyraził głośno swej opinii.  

– Jak tam dzieci? – zapytał, zmieniając 

temat.  

– W porządku – odparła. – W tym roku 

Todd  zdał  do  trzeciej  klasy,  a  Melissa  do 
pierwszej. Spotkali tutaj wielu przyjaciół, w 
szkole i w kościele. Todd gra w baseball.  

background image

– Dobry jest? Potakująco skinęła głową.  
–  Eryk,  mój  wspólnik,  dużo  z  nim 

trenuje.  „Wyjaśniło  się  więc,  kim  był  ten 
mężczyzna w jej biurze” – pomyślał Lucas. 
W dalszym ciągu dręczyły go wątpliwości, 
czy  tych  dwoje  nie  łączy  coś  więcej  niż 
tylko wspólna firma. Zirytowała go również 
wiadomość,  że  obcy  mężczyzna  grywał  w 
piłkę z jego rodzonym synem, podczas gdy 
on  przez  ostatnie  trzy  lata  nie  miał  zbyt 
wielu  okazji,  aby  się  z  nim  chociażby 
spotkać.  

– A Melissa chciałaby chodzić na lekcje 

tańca  –  mówiła  dalej  Honey.  –  Z  każdym 
dniem  staje  się  coraz  bardziej  podobna  do 
ciebie.  

– Nie żartuj.  
–  Po  tobie  odziedziczyła  charakterek  – 

dodała ze śmiechem. – I nie muszę ci chyba 
opowiadać,  ile  w  związku  z  tym  sprawia 
problemów.  

Lucas  zmarszczył  brwi,  wyrażając 

dezaprobatę.  

background image

–  Być  może  nikt  nie  stara  się  jej 

zrozumieć.  

–  Wychowawczyni  w  przedszkolu 

uważa, 

że 

Melissa 

jest 

bardzo 

rozpieszczona – powiedziała.  

Rozbawiło  ją,  że  Lucas  występował  w 

obronie  córki,  chociaż  w  ogóle  nie  znał 
sytuacji.  

– Vera wciąż miewa swoje dziwactwa – 

stwierdził  Lucas,  próbując  przedłużyć 
rozmowę. – Ona się już chyba nie zmieni.  

Lucas  nie  bardzo  wiedział,  o  czym 

mogliby  jeszcze  porozmawiać.  Honey 
najwyraźniej  nie  interesowało,  jak  mocno 
za nią tęsknił. Brakowało mu jej w łóżku i w 
codziennym życiu. Pragnął znowu widzieć 
ją, gdy budzi się rano, dotykać jej ciepłego i 
zaróżowionego  od  snu  ciała.  Po  prostu 
chciał się z nią kochać, tęsknił za czymś, co 
przed  rozwodem  traktował  jako  rzecz  tak 
naturalną.  A  teraz,  kiedy  Honey  była  tak 
blisko,  tylko  na  wyciągnięcie  ręki,  musiał 
całą  siłą  swej  woli  powstrzymywać  się  i 

background image

ukrywać  prawdziwe  uczucia.  Sytuacja  ta 
sprawiała  mu  olbrzymi  ból.  On,  który 
zawsze brał to, na co miał ochotę, czuł się 
bezradnie.  

– Cóż, myślę, że powinienem pokazać ci 

cały teren – stwierdził.  

Poszedł  za  nią  w  kierunku  frontowych 

drzwi.  Otworzył  je,  starając  się  zachować 
pewien  dystans  miedzy  nim  a  Honey.  Nie 
chciał jej spłoszyć.  

Kiedy  wyszli  na  zewnątrz,  Honey 

pokręciła  głową  na  widok  tego,  co 
zobaczyła.  

–  Lucasie,  czy  to  ty  zrobiłeś?  Gdy 

potwierdził, dodała: 

–  Nie  sądzisz,  że  postąpiłeś  zbyt 

drastycznie? 

–  Trawa  całkiem  wyschła,  więc 

postanowiłem  zasiać  nową  –  zaczął 
wyjaśniać. – Później jednak doszedłem do 
wniosku,  że  nie  wiem,  jak  się  do  tego 
zabrać, a poza tym nie chciałem czekać tak 
długo, aż trawa wyrośnie.  

background image

Świadomie nie mówił jej całej prawdy, 

ale gdyby Honey dowiedziała się, do czego 
się  posunął,  aby  ponownie  ją  zobaczyć, 
mogłaby  posądzić  go  o  utratę  zmysłów. 
Chociaż, w gruncie rzeczy, sam już zaczął 
się o to podejrzewać.  

–  Zatem  chcesz  obłożyć  cały  teren 

darniną? – Tak.  

– To jest dosyć kosztowne.  
–  Pieniądze  nie  grają  w  tym  wypadku 

żadnej  roli.  Tych  słów  pożałował  już  w 
chwili,  gdy  je  wypowiadał.  Znając  trudną 
sytuację  finansową  Honey,  nie  powinien 
popisywać  się  własnym  bogactwem.  Z 
drugiej  jednak  strony  pragnął,  aby 
wiedziała,  że  jest  w  stanie  jej  pomóc. 
Prawdę  powiedziawszy,  nie  podobała  mu 
się  ta  gra,  jaką  prowadził  z  Honey. 
Dlaczego po prostu nie pójdzie do banku i 
nie  dokona  jakiejś  istotnej  wpłaty  na  jej 
rachunek?  „Niezwykle  trudno  zachować 
zimną  krew,  gdy  rodzina  ma  kłopoty”  – 
pomyślał.  

background image

Honey  zeszła  na  dół  po  schodach  i 

uważnie przyjrzała się okolicy.  

– Co się stało z krzewami? 
– Też je wyrwałem. Były już brzydkie, a 

krzewy  róż  dostały  jakiejś  choroby  – 
wyjaśnił.  –  Chciałbym  zagospodarować 
cały  ten  teren.  Marzę,  aby  powstał  tutaj 
cudowny  ogród,  może  nawet  ze  stawem 
rybnym, spokojne miejsce, gdzie mógłbym 
po pracy usiąść i... oddać się rozmyślaniom.  

– Oddać się rozmyślaniom? A od kiedy 

ty  masz  czas  na  takie  rzeczy?  –  zapytała 
rozbawiona.  

–  Powoli  wycofuje  się  z  interesów  i 

dysponuję  dużą  ilością  wolnego  czasu, 
między  innymi  również  na  rozważania  – 
dodał, robiąc przy tym taką minę, że Honey 
nie  miała  wątpliwości,  o  jakich  innych 
sprawach pomyślał.  

Zaczerwieniła się i odwróciła głowę.  
–  Nie  wyobrażam  sobie  ciebie 

siedzącego tutaj zbyt długo – stwierdziła.  

Uklękła  i  wzięła  do  ręki  grudkę  ziemi. 

background image

Była  ciekawa,  co  się  stało  z  prowadzoną 
przez 

Lucasa 

agencją 

obrotu 

nieruchomościami, 

która 

przecież 

stanowiła  treść  jego  życia.  Nie  zapytała 
jednak  o  to.  Pytanie  takie  stworzyłoby 
jedynie okazje do nawiązania stosunków na 
gruncie 

osobistym, 

Honey 

natomiast 

zamierzała ograniczyć łączące ich kontakty 
tylko do spraw zawodowych.  

– Honey, ja się zmieniłem – usiłował ją 

przekonać. Nie zareagowała na jego słowa. 
Lucas uklęknął obok niej i patrzył, jak bawi 
się  grudką  ziemi,  obracając  ją  w  swojej 
szczupłej dłoni. Zgniotła ją lekko. Oczami 
wyobraźni widział, jak ta ręka, a nawet obie 
ręce  pieszczą  delikatnie  jego  ciało.  Lekko 
potrząsnął głową, chcąc przerwać te myśli.  

Honey  rozłożyła  dłoń  i  z  uwagą 

obserwowała leżącą na niej ziemię.  

–  Musimy  wziąć  kilka  próbek  i  ustalić 

odczyn  gleby  –  wyjaśniła  mu.  –  Zanim 
położymy 

darninę, 

proponowałabym 

zastosować trochę środków użyźniających. 

background image

Chciałabym,  żeby  nasze  przedsięwzięcie 
się powiodło.  

–  Przerwała  nieco  speszona,  kiedy 

spostrzegła, że nie spuszcza z niej oka. – Ty 
w  tym  czasie  mógłbyś  wybrać  drzewa  i 
krzewy,  które  tu  zasadzimy.  Gdy  tylko 
obejrzę ten teren, opracuję dla ciebie jakiś 
projekt.  

– Jak długo potrwają te prace? 
– Kilka dni, chyba że zamierzasz mieć 

wyjątkowo 

ekstrawagancki 

ogród, 

odpowiedni  do  prowadzenia  medytacji  – 
dodała z uśmiechem.  

Lucas  wstał  i  włożył  ręce  do  kieszeni. 

Potrzebował  więcej  czasu,  aby  odzyskać 
Honey.  

– Cóż, rzeczywiście myślałem o jakimś 

bardziej oryginalnym ogrodzie i dziedzińcu 
– potwierdził. – Przywiązuję do tego dużą 
wagę.  Poza  tym,  planowałem  zbudować 
tutaj ładne boisko dla dzieci, kiedy przyjdą 
mnie odwiedzić.  

–  Dobrze,  postaramy  się  zrealizować 

background image

twoje  plany  –  zgodziła  się,  skinąwszy 
entuzjastycznie  głową.  –  Proponuje 
usytuować  je  tam,  pod  tymi  wielkimi 
drzewami.  Znam  miejsce,  gdzie  możesz 
zamówić  odpowiedni  sprzęt.  A  później 
zajmiemy się terenem wokół boiska.  

– Ile czasu to zajmie? Honey wzruszyła 

ramionami.  

–  Nie  wiem,  ale  wybierzmy  miejsce  i 

zacznę  pracować.  Postaram  się  skończyć 
jak najszybciej.  

Delikatnie  dotknął  jej  ramienia,  jednak 

cofnął  rękę,  kiedy  spojrzała  na  niego  z 
wyrzutem.  

– Nie, nie spiesz się – powiedział. – Jeśli 

wszystko  zrobisz  dobrze,  to  nie  interesuje 
mnie, ile ci to czasu zabierze. Aha, i jeszcze 
jedno.  Chciałbym,  żebyś  zajęła  się  tym 
osobiście.  

–  Nie  martw  się,  wszystko  będzie  w 

porządku  –  zapewniła,  śmiejąc  się  po  raz 
pierwszy, odkąd tu przybyła.  

Lucas  już  zapomniał,  jak  bardzo  lubił 

background image

słuchać jej śmiechu.  

– A teraz wracaj do domu i skończ to, co 

robiłeś, a ja przystępuję do pracy.  

–  Do  domu?  –  Takiego  rozwiązania 

Lucas  w  ogóle  nie  uwzględnił  w  swoich 
planach.  –  A  jeśli  pojawią  się  jakieś 
problemy? 

–  Zapukam  do  ciebie.  Tutaj  będziesz 

tylko przeszkadzał.  

– Ależ Honey...  
–  Później,  jak  już  skończę,  wrócę  do 

biura  i  narysuję  projekt.  Wpadnę  z  nim 
jutro... może w porze lunchu.  

– W porze lunchu? – zaczął zastanawiać 

się.  

– Chyba że ci to nie pasuje.  
–  Nie,  nie  –  zaprzeczył  szybko.  – 

Oczywiście, że mi odpowiada.  

Odwróciła  się  i  poszła  w  kierunku 

swojej 

półciężarówki. 

Lucas 

przyjemnością  obserwował,  jak  kołysze 
biodrami; Podobało mu się, że po urodzeniu 
Todda jej biodra nieco się zaokrągliły, stały 

background image

się  pełne  i  bardzo  kobiece.  Lubił  ją  w 
drogiej  bieliźnie,  którą  nosiła.  Chociaż 
często  robiła  zakupy  na  wyprzedażach,  to 
jeśli chodzi o bieliznę, zawsze wybierała tę 
najwyższej jakości.  

Doskonale  pamiętał,  jaka  była  lekka, 

delikatna  i  wiotka  –  jak  pajęczyna.  Samo 
wspomnienie już wzbudzało w nim uczucie 
podniecenia.  

 
Lucas nie był w stanie niczym się zająć, 

wiedząc,  że  Honey  pracuje  tuż  obok. 
Przemierzał  salon  w  tę  i  z  powrotem, 
zatrzymując  się  od  czasu  do  czasu,  aby 
wyjrzeć  przez  okno  i  spojrzeć  na  nią. 
Badała  ziemię,  zapisując  coś  czasami  w 
swoim  żółtym  notesie.  Później,  bez  słowa 
pożegnania,  wsiadła  do  ciężarówki  i 
odjechała.  

Resztę  dnia  Lucas  poświęcił  na 

sprzątanie domu. Zastanawiał się, dlaczego 
właściwie  nie  wynajął  kogoś  do  zrobienia 
porządków,  ale  w  zasadzie  nie  miał 

background image

żadnego  innego  zajęcia.  Na  wspomnienie 
tego  poczuł  ucisk  w  gardle.  „Czy 
rzeczywiście dobrze zrobiłem, wystawiając 
agencję  obrotu  nieruchomościami  na 
sprzedaż?” – pomyślał z niedowierzaniem. 
Być może podjął tę decyzję zbyt pochopnie. 
Pamiętał, ile lat ciężkiej pracy poświęcił tej 
firmie. Jeszcze prawdopodobnie teraz jego 
pełnomocnik  prowadził  rozmowy  z 
potencjalnymi  akcjonariuszami.  Ale  z 
drugiej strony, jeśli sprzeda spółkę za cenę 
zbliżoną  do  tej,  której  żądał,  to  wystarczy 
na resztę życia dla niego i Honey.  

Lucas  postanowił  zadzwonić  do 

swojego pełnomocnika i dowiedzieć się, co 
się  dzieje  w  Houston;  przypomniał  sobie 
jednak,  że  telefon  zainstalują  mu  dopiero 
jutro.  

„Zostało  jeszcze  tyle  do  zrobienia”  – 

pomyślał,  rozglądając  się  wokół.  Dom 
wymagał wielu napraw zarówno w środku, 
jak  i  na  zewnątrz,  nie  mówiąc  już  o 
malowaniu. Drewniane podłogi i okna były 

background image

oblepione brudem.  

Ze starej lodówki wyjął napój w puszce i 

usiadł przy kuchennym stole. Znów zaczął 
rozważać, czy przypadkiem nie zwariował, 
decydując  się  na  kupno  tego  domu. 
Kompletnie  nie  wiedział,  jak  go  urządzić, 
jakie 

wybrać 

meble. 

Chciał 

zagospodarować  teren  wokół  domu;  nic 
prostszego, w ten sposób miał okazję, aby 
widywać  Honey.  Teraz  zabrakło  mu 
pomysłu, co zrobić z całą resztą. Po chwili 
wyszedł  do  samochodu  i  wziął  teczkę,  w 
której 

znalazł 

notatnik. 

Postanowił 

sporządzić listę.  

 
Kiedy  Honey  przyjechała  następnego 

dnia w południe, w całym domu roznosił się 
zapach  meksykańskiej  potrawy,  a  Lucas 
ciężko pracował, myjąc drewniane podłogi.  

–  Znajdziesz  chwilę  czasu,  aby 

przejrzeć  ten  projekt?  –  zapytała  go, 
przypominając sobie nagle, że od rana nic 
nie jadła.  

background image

– Oczywiście.  
Lucas  otworzył  drzwi  i  pozwolił  jej 

wejść,  zastanawiając  się,  czy  jest 
zorientowana, jak bardzo pragnął ją znowu 
zobaczyć.  

–  Zasiadam  właśnie  do  lunchu,  nie 

chciałabyś 

mi 

towarzyszyć? 

– 

zaproponował.  

Pokręciła głową.  
– Nie mam czasu. Rozbawiło go to.  
–  Od  kiedy  to  jesteś  zbyt  zajęta,  aby 

zjeść  meksykańską  zapiekankę?  –  zdziwił 
się.  –  O  ile  pamiętam,  było  to  twoje 
ulubione  danie.  Pamiętam  również  wiele 
piątkowych  wieczorów,  które  spędzaliśmy 
razem  w  Fiesta  Palace  w  Houston.  Byłaś 
wtedy  w  ciąży  –  dodał.  –  Zawsze 
twierdziłem,  że  te  wszystkie  pikantne 
kolacje  stanowiły  jedną  z  przyczyn 
wcześniejszych  o  trzy  tygodnie  narodzin 
Todda.  

Honey 

uśmiechnęła 

się 

grzecznościowo, ale ponagliła go.  

background image

–  Lucasie,  jeśli  pozwolisz,  trochę  się 

pospieszę. 

Nie 

chciała 

wspominać 

wieczorów,  kiedy  siedziała  naprzeciwko 
Lucasa w restauracji w Houston. Jego oczy 
były prawie czarne w świetle świec. Drażnił 
się  z  nią,  mówiąc,  że  zjadłaby  taką  ilość 
potraw,  ile  sama  ważyła.  A  później  w 
sypialni  przynosił  jej  wielką  szklankę 
lodowatej  wody,  aby  mogła  ugasić 
pragnienie.  Nadawali  tym  wieczorom 
bardzo intymny charakter, kochając się do 
późna  w  nocy.  To  były  najwspanialsze 
wspomnienia  Honey.  Kiedy  jednak  praca 
Lucasa zaczęła kolidować z ich wspólnymi 
piątkowymi spotkaniami, a on coraz więcej 
czasu  spędzał  poza  domem,  te  cudowne 
chwile już nigdy nie powróciły. W końcu, 
zamiast co wieczór wracać do domu, Lucas 
wynajął w centrum apartament. Gdy Honey 
zaproponowała,  aby  przeprowadzili  się 
bliżej  miasta,  odmówił.  Lubił  bowiem 
wracać na weekendy do domu, gdzie mógł 
znaleźć zaciszne schronienie. Honey czuła 

background image

coraz większą urazę do Lucasa, nikomu się 
jednak  z  tego  nie  zwierzała,  już  dawno 
nauczyła  się  zachowywać  własne  uczucia 
dla siebie.  

– Myślę, że nie sprawi ci różnicy, jeśli 

porozmawiamy  przy  jedzeniu?  –  zapytał 
Lucas, przerywając jej rozważania.  

–  Oczywiście,  że  nie.  Postaram  się 

mówić krótko.  

–  Chodźmy  do  kuchni  –  poprosił.  – 

Muszę już wyjąć zapiekankę z piekarnika.  

–  Gdzie  się  nauczyłeś  przyrządzać  te 

potrawy? – zapytała, idąc za nim do kuchni.  

–  Wynająłem  kobietę  do  sprzątania 

zaraz po... – Przerwał na chwilę. – Po tym, 
jak wyprowadziłaś się tutaj z dziećmi, i ona 
mnie nauczyła.  

Nie chciał wspominać tych dni tuż po jej 

odejściu ani sprzedaży domu.  

Lucas  wziął  kuchenną  rękawicę  i 

otworzył  piekarnik.  Poczuli  smakowity 
zapach  enchiladas.  Lucas  zamknął  oczy. 
„Odchoruję  to”  –  pomyślał.  Zdawał  sobie 

background image

sprawę,  że  nie  powinien  jeść  pikantnych 
potraw,  ale  znając  słabość  Honey  do 
meksykańskiej  kuchni,  wiedział,  że 
poświęcenie  to  mogło  się  opłacić.  Wyjął 
rondel i postawił go na kuchence.  

–  Chyba  jest  już  dobre  –  stwierdził.  – 

Ser wystarczająco się zapiekł.  

Honey spojrzała ponad jego ramieniem.  
–  Też  tak  uważam  –  zgodziła  się,  z 

rozkoszą  marząc  o  pysznym  lunchu.  –  A 
teraz  może  porozmawiamy  o  twojej 
posiadłości – przypomniała.  

–  Przynajmniej  napij  się  czegoś 

zimnego – zaproponował Lucas.  

Otworzył  lodówkę  i  rzucił  jej  zimną 

puszkę, 

zanim 

zdążyła 

cokolwiek 

powiedzieć.  Złapała  ją  jedną  ręką.  „Nie 
wytrwa dłużej  niż  pięć  minut”  –  pomyślał 
Lucas i uśmiechnął się do siebie.  

Nałożył  sobie  na  talerz  enchiladas, 

wziął  widelec  i  napój  w  puszce,  i  usiadł 
przy stole obok Honey.  

–  Dobrze,  pokaż  mi,  co  przywiozłaś  – 

background image

rzekł.  Honey  przekartkowała  notes  i 
znalazła  projekt  zagospodarowania  terenu, 
który przygotowała dla Lucasa. Starała się 
zignorować aromatyczny zapach jedzenia.  

–  Musimy  najpierw  określić,  jak 

przebiegają rury kanalizacyjne, sieć gazowa 
i  ciepłownicza  oraz  linie  wysokiego 
napięcia.  Trzeba  również  zobaczyć,  które 
części działki są bardziej nasłonecznione, a 
które po – zostają w cieniu.  

Przerwała, 

aby 

złapać 

oddech. 

Zaburczało jej w żołądku.  

–  Tutaj,  z  tej  strony  domu  proponuję 

umieścić świerki i może jeszcze kilka tam, 
bliżej podjazdu – mówiła dalej.  

Lucas  ukroił  kawałek  enchiladas  

włożył  do  ust.  Zamknął  oczy  i  delektował 
się smakiem potrawy.  

–  Mmm...  Nie  ma  nic  lepszego  niż 

przyrządzone  samodzielnie  enchiladas. 
Wiesz,  o  czym  myślę,  prawda?  Musiałem 
wyjść,  żeby  kupić  garnek,  naczynia  i 
srebrne sztućce – dodał, śmiejąc się cicho. – 

background image

Ale warto było.  

– A tutaj sugerowałabym zasadzić jakieś 

ozdobne  drzewka  –  kontynuowała  Honey, 
nerwowo stukając ołówkiem o blat stołu.  

– Co rozumiesz przez „ozdobne”? 
–  Takie  nieduże  drzewka,  które 

upiększają ogrody. Wybierz taki z ozdobną 
korą  czy  liśćmi.  Może  kilka  drzewek 
owocowych.  

– Podoba mi się ten pomysł. Chciałbym 

coś  o  ładnych  i  spokojnych  kolorach,  na 
przykład białym i różowym.  

– Cóż, Lucasie, masz spory wybór. Nie 

wiadomo, 

czy 

twoja 

działka 

jest 

wystarczająco  duża.  Doradziłabym  ci 
czereśnie,  oczywiście,  jeśli  ci  się 
spodobają, są całkowicie odporne na mróz. 

później 

uzupełnilibyśmy 

całą 

kompozycję pięknym kwitnącym wrzosem. 
Wszyscy lubią wrzos, W ciężarówce mam 
nawet kilka katalogów, mógłbyś je obejrzeć 
– zaproponowała.  

–  To  zajmie  dużo  czasu,  powiedziałaś 

background image

przecież, że się spieszysz – zauważył.  

–  Aż  tak  bardzo  się  nie  spieszę  – 

odparła.  Lubiła  przeglądać  katalogi  i 
wybierać  odpowiednie  drzewa  czy  rośliny 
dla określonych miejsc. Czuła, że dobrze to 
robi.  Wielu  klientów  przychodziło  do  niej 
już  z  gotowymi  planami.  W  przypadku 
Lucasa natomiast, który w ogóle nie znał się 
na  tych  sprawach,  mogła  puścić  wodze 
fantazji 

zaprezentować 

swoje 

umiejętności.  Uczęszczała  przecież  na 
wieczorowe  kursy  architektury  terenów 
zielonych.  

– 

Przyniosę 

ten 

katalog 

– 

zaproponowała, podnosząc się z krzesła.  

Lucas uśmiechnął się.  
– A ja w tym czasie nałożę ci na talerz 

enchiladas. Honey zaczęła się sprzeciwiać, 
ale przerwał jej.  

–  Honey,  przez  stół  słychać,  jak  ci 

burczy  w  żołądku.  Dlaczego  robisz  z  tego 
taki problem? 

Chętnie  powiedziałaby  mu,  nie  mogła 

background image

jednak.  Jak  wytłumaczyłaby,  że  nie  chce 
siedzieć  z  nim  przy  jednym  stole  i  jeść 
enchiladas, 

gdyż 

nie 

ma 

ochoty 

przypominać  sobie  tych  wszystkich 
wspólnie  spędzonych  chwil.  Przecież, 
podejmując  pracę  u  Lucasa,  udowodniła 
sobie  i  wszystkim  wokół,  że  przestała  go 
unikać. Z pewnością zjedzenie lunchu z tym 
mężczyzną  nie  oznaczało  od  razu 
zacieśniania osobistych kontaktów.  

– Dobrze, Lucasie, skorzystam z twojej 

propozycji  –  zgodziła  się  w  końcu, 
uśmiechając  się,  aby  rozładować  powstałe 
napięcie. – W takim razie razem z Erykiem 
też zabierzemy cię któregoś dnia na lunch, 
w formie rewanżu.  

Wyszła szybko po katalogi.  
Lucas wzruszył ramionami, podszedł do 

piecyka  i  napełnił  jej  talerz.  Co  prawda, 
ostatnią rzeczą, jakiej pragnął, był wspólny 
lunch  z  Erykiem,  ale  w  tej  chwili  nie 
zwrócił  na  to  uwagi.  Cieszył  się,  że  znów 
spędzą razem z Honey trochę czasu.  

background image

 
Lucas  odkrył  coś  podniecającego  w 

obserwowaniu Honey, z apetytem jedzącej 
meksykańską  potrawę.  Zapomniał  o 
kłopotach,  których  przysporzyło  mu 
przygotowanie lunchu.  

–  Wypijesz  filiżankę  kawy?  – 

zaproponował, gdy już skończyła.  

–  Chętnie  –  odparła,  głaszcząc  się  po 

brzuchu.  –  Prawdę  powiedziawszy,  lunch 
był  wyśmienity.  Przez  następny  tydzień 
powinnam  odżywiać  się  tylko  sałatkami, 
żeby wrócić do formy.  

Lucas  zaparzył  kawę  w  nowym 

automatycznym ekspresie kupionym razem 
z  naczyniami  i  napełnił  dwie  filiżanki. 
Postawił  je  na  stole.  Honey  otworzyła 
właśnie jeden z katalogów przyniesionych z 
ciężarówki  i  przeglądała  go,  zwracając 
uwagę na te drzewa, które nadawały się na 
działkę Lucasa. Lucas przysunął się bliżej. 
Chciał  lepiej  widzieć  wszystkie  ilustracje, 
ale gdy poczuł zapach jej perfum, nie mógł 

background image

w  ogóle  skoncentrować  się  na  tym,  co 
mówiła. Nie były to, co prawda, te perfumy, 
które  wybrał  dla  niej  osobiście  tuż  po 
ślubie, ale również bardzo mu się podobały.  

–  Honey,  co  skłoniło  cię  do  podjęcia 

tego rodzaju pracy? – zapytał po chwili.  

Z przyjemnością patrzył, jak błyszczały 

jej  oczy,  kiedy  opowiadała  mu  o  różnych 
drzewach  i  krzewach.  Uśmiechnęła  się 
nieśmiało.  

–  Po  prostu  nic  innego  nie  potrafię  – 

stwierdziła. – W tych szkołach, do których 
wysyłał  mnie  ojciec,  uczono  mnie  przede 
wszystkim 

układania 

kwiatów 

towarzyskich 

manier. 

Niestety, 

dzisiejszym 

świecie 

tego 

rodzaju 

umiejętności  nie  cieszą  się  szczególnym 
uznaniem.  

Lucas  poczuł  ścisk  w  gardle,  gdy 

pomyślał,  że  Honey  martwi  się  o  swoją 
przyszłość.  „To  przecież  ja  powinienem 
opiekować  się  i  zaspokajać  potrzeby  jej  i 
dzieci”  –  pomyślał  ze  smutkiem.  Odkąd 

background image

tylko  pamiętał,  wszystko  w  swoim  życiu 
musiał sam wywalczyć, ale nie chciał, aby 
Honey i dzieci doświadczyły tego samego.  

– Co zamierzałaś studiować? 
Lucas 

nic 

nie 

wiedział 

zainteresowaniach  Honey  i  czuł  się  z  tego 
powodu  zakłopotany.  Zastanawiał  się,  jak 
mógł żyć z nią przez pięć lat i niczego się 
nie domyślać.  

Wzruszyła ramionami.  
–  Marzyłam  o  zawodzie  architekta.  I 

pewnie dlatego praca, którą teraz wykonuję, 
tak  bardzo  mnie  pasjonuje.  Zamiast 
budynków  projektuję  tereny  zielone.  Gdy 
firma  się  rozwinie,  mogłabym  zajmować 
się planowaniem całych osiedli.  

Lucas  zaczaj  zastanawiać  się  nad  tym, 

co powiedziała. Znał majora i wiedział, że 
nie  pozwoliłby  on,  aby  Honey  została 
architektem,  ale  nie  rozumiał  dlaczego. 
Pamiętał,  jak  ojciec  zachęcał  Honey  do 
działalności charytatywnej. Chwalił się tym 
nawet  wobec  swoich  klientów.  Może  nie 

background image

chciał,  aby  ludzie  uważali,  że  nie  jest  w 
stanie  utrzymać  swojej  córki,  czy  też  nie 
chciał,  aby  należała  do  tak  zwanej  klasy 
pracującej. 

Działalność 

dobroczynna 

przestała się jej podobać, gdy zmuszono ją 
do  przyjmowania  czeków.  Lucas  czuł  się 
winny, on również miał w tym swój udział.  

–  Zatem,  życzyłbyś  sobie  czegoś 

ładnego i delikatnego zarazem. Uważam, że 
te  dwukrotnie  kwitnące  wrzosy  będą 
najodpowiedniejsze.  

Uśmiechnęła  się.  „Nigdy  jeszcze  nie 

wyglądała  tak  pięknie  i  pociągająco”  – 
pomyślał  Lucas.  Zapragnął  wziąć  ją  w 
ramiona i powiedzieć, jak mocno ją kocha i 
jak bardzo za nią tęskni. Chciał ją przytulić 
i całować tak długo, aż ustąpią wszystkie jej 
kłopoty  i  obawy.  Nie  był  jednak  pewien, 
czy właśnie tego od niego oczekiwała. Zdał 
sobie sprawę, że w ogóle jej nie znał.  

Patrzył  na  leżący  przed  nim  otwarty 

katalog,  próbując  się  skupić  na  tym,  co 
Honey opowiadała o tym drzewie.  

background image

–  Tak,  zdecydowanie  mam  ochotę  na 

coś ładnego i delikatnego – potwierdził.  

Podniósł  wzrok  i  zobaczył,  że  Honey 

przygląda  mu  się  z  uwagą.  Ledwo  się 
powstrzymał, aby nie pochylić się nad nią i 
jej nie pocałować. Nigdy nie pragnął Honey 
bardziej  niż  w  tej  chwili.  Pożądanie 
przerodziło się w ból.  

Ku 

zaskoczeniu 

Lucasa 

Honey 

zarumieniła  się.  Zdziwił  się  jeszcze 
bardziej, dostrzegając, że drżą jej ręce, gdy 
podnosiła filiżankę do ust.  

– Czy coś się stało? – spytał.  
–  Nic,  w  porządku.  –  Zarumieniła  się 

ponownie.  

–  Czujesz  się  nieswojo  w  moim 

towarzystwie, prawda? 

Zaśmiała  się  nerwowo  i  odwróciła 

wzrok.  

– Może troszeczkę.  
– Dlaczego? 
Odważyła  się  spojrzeć  na  niego.  –  Nie 

powinno  cię  to  dziwić.  Jesteśmy  przecież 

background image

rozwiedzeni,  a  ta  sytuacja  wydaje  się 
bardzo nietypowa.  

– Czy twoja nerwowość wynika z tego, 

że wciąż cię pociągam? 

– Absolutnie nie.  
Nie przekonała go ta odpowiedź.  
–  Nie  zaprzeczaj.  Znam  cię  lepiej  niż 

ktokolwiek  inny.  Wciąż  ci  się  podobam. 
Twoje  oczy  mocno  błyszczą,  a  na  twarzy 
pojawił 

się 

rumieniec. 

Doskonale 

pamiętam, co to oznacza.  

–  Nie  drwij  ze  mnie,  Lucasie  – 

powiedziała stanowczo.  

– Ja nie żartuję z ciebie, ja śmieję się z 

nas  obojga.  Im  głębiej  staramy  się  ukryć 
własne uczucia, tym bardziej jesteśmy sobą 
zafascynowani.  

–  Mów  za  siebie  –  odparła.  –  Ja 

przyjechałam  tutaj  jedynie  po  to,  aby 
zagospodarować  teren  wokół  twojego 
domu.  

–  I  nie  pragniesz  przekonać  się,  czy 

nadal nie potrafimy dojść do porozumienia? 

background image

Zaczerwieniła się.  

– Oczywiście, że nie.  
Westchnęła ciężko i zamknęła katalog z 

takim trzaskiem, że Lucas aż podskoczył.  

 
– O Boże, spójrz, która godzina! Muszę 

już iść – zdecydowała.  

Wstała szybko, o mało nie przewracając 

krzesła.  

–  Tak,  rzeczywiście  musisz.  –  Lucas 

uśmiechnął się. Odwróciła głowę.  

– Co chciałeś przez to powiedzieć? 
–  Ty  się  po  prostu  boisz  –  odparł 

spokojnie, podnosząc się z krzesła.  

Dzieliło  ich  tylko  kilka  centymetrów. 

Stał  tak  blisko,  że  mógł  dostrzec 
gwałtownie  pulsującą  tętnicę  na  jej  szyi. 
Wyciągnął  palec  i  delikatnie  jej  dotknął. 
Honey wzdrygnęła się, nie ruszając jednak 

miejsca. 

Zachowanie 

to 

Lucas 

potraktował  jako  milczące  przyzwolenie  i 
objął  Honey.  Ich  spojrzenia  skrzyżowały 
się.  

background image

– Kochanie, twoje serce bije jak szalone.  
– Nie nazywaj mnie tak.  
–  Jeśli  tak  bardzo  się  mnie  obawiasz, 

może powinnaś następnym razem wziąć ze 
sobą wspólnika.  

Przypierał ją do muru i zdawał sobie z 

tego sprawę, ale cierpliwość nigdy nie była 
jego mocną stroną.  

– Nie boję się ciebie.  
– A więc dlaczego, do diabła, od trzech 

lat  mnie  unikasz?  –  zapytał.  –  Nie 
odpowiadałaś  na  moje  listy,  telefony,  nie 
chciałaś  się  ze  mną  spotkać.  Wiesz,  co  o 
tym wszystkim sądzę? 

–  Nie  mogę  się  doczekać,  aby  to 

usłyszeć  –  powiedziała  z  sarkazmem  w 
głosie.  

–  Myślę,  że  gra,  którą  prowadzisz,  to 

tylko pozory.  

–  Nie  znasz  mnie,  Lucasie  – 

zaprzeczyła, przysuwając swoje rzeczy tak, 
że  musiał  zabrać  rękę.  –  Zmieniłam  się. 
Teraz  sama  podejmuje  decyzje  i  za  nie 

background image

odpowiadam.  

–  I  to  mi  się  podoba.  Ale  wciąż  masz 

jednak  do  mnie  słabość  i  jesteś  tego 
świadoma.  Oczywiście,  możesz  się  z  tym 
nie  zgodzić,  ale  w  ten  sposób  oszukujesz 
samą siebie. – Mówiąc to, wzrokiem pieścił 
jej  usta.  –  Umierasz  z  ciekawości,  czy 
jeszcze  potrafię  wprawić  cię  w  stan 
rozkoszy?  Na  zawsze  pozostanie  to  w 
twojej  pamięci,  prawda?  Wystarczy 
spojrzeć  na  twoją  twarz.  I  właściwie 
dlaczego  postanowiłaś  mnie  nie  widywać? 
Doszłaś do wniosku, że dzięki temu łatwiej 
i szybciej zapomnisz? Nigdy by ci się to nie 
udało.  

– Przestań! 
Honey  odwróciła  się  gwałtownie, 

mrugając. 

Usiłowała 

powstrzymać 

zmysłowe 

wspomnienia 

wywołane 

słowami Lucasa. Jego spokojny, aksamitny 
głos  wciąż  mocno  na  nią  działał. 
Skierowała się w stronę drzwi.  

– Co się stało, Honey? Czyżby prawda 

background image

sprawiała  ci  aż  taką  przykrość?  –  zapytał, 
idąc za nią.  

Mógł  na  zawsze  usunąć  ją  ze  swojego 

życia.  Teraz  jednak  zabrnął  już za  daleko, 
aby się wycofać. Czekał trzy lata i jeśli nie 
wykorzysta 

sytuacji, 

chyba 

oszaleje. 

Wyprzedził ją i stanął szybko w drzwiach. 
Honey  bezskutecznie  próbowała  go 
ominąć.  Jej  oczy  wyrażały  panikę  i  złość 
jednocześnie.  

–  W  czasie  naszego  małżeństwa  nigdy 

nie spojrzałem ani nie pomyślałem o innej 
kobiecie. Wiesz o tym? 

– Ponieważ byłeś zbyt pochłonięty sobą.  
– Chciałem coś w życiu osiągnąć, abym 

mógł  zapewnić  ci  wszystko,  do  czego 
wcześniej  przywykłaś.  Pragnąłem  znaleźć 
w  twoich  oczach  uznanie,  a  mogłem  to 
zrobić  jedynie  dzięki  ciężkiej  pracy.  I 
dostałaś  ode  mnie  przecież  wiele 
wspaniałych rzeczy: piękny dom...  

– Cudowne więzienie! 
– Więzienie? – powtórzył zaskoczony.  

background image

–  Tak,  Lucasie,  więzienie.  Nie  miałam 

własnego  życia.  Stanowiłam  tylko  swego 
rodzaju  dodatek  do  twojego  –  rodziłam 
twoje dzieci, zabawiałam twoich klientów i 
ogrzewałam twoje łóżko.  

–  Och,  nigdy  nie  przypuszczałem,  że 

kochanie się ze mną nie sprawiało ci żadnej 
przyjemności! 

– Nie sprawiało.  
Lucas  potraktował  to  jako  osobisty 

policzek.  

–  Zatem  usiłujesz  mnie  przekonać,  że 

szłaś ze mną do łóżka jedynie z obowiązku 
– powiedział, zgrzytając zębami Cały drżał. 
W jego umyśle panowała pustka. Trzy lata 
marzeń,  pragnień  i  tęsknot  wydały  się 
stracone.  

–  Może  już  zapomniałaś,  co  było 

między  nami,  może  powinienem  ci 
przypomnieć? 

– Nie rób tego, Lucasie.  
Do  jej  oczu  napłynęły  łzy,  ale  zanim 

zdołała cokolwiek dodać, Lucas pocałował 

background image

ją. Zrobił to z takim zapałem i pożądaniem, 
jakiego nie doświadczyła w ciągu pięciu lat 
ich  małżeństwa.  Przycisnął  ją  do  siebie; 
poczuła  jego  silne,  muskularne  ciało. 
Zawirowało jej w głowie, kiedy delikatnie 
rozchylił jej usta i wsunął język. Biodrami 
odepchnął Honey od drzwi. Nie potrafił się 
już  opanować,  kiedy  znowu  zaznał  tej 
niezapomnianej słodyczy. Pragnął jej z taką 
desperacją, jak nigdy przedtem. Pocałunek 
przedłużał  się,  a  Lucas  uświadomił  sobie, 
że  byłby  w  stanie  bez  żadnych  skrupułów 
posiąść 

ją 

tutaj, 

na 

podłodze. 

„Zmarnowałem  okazję”  –  pomyślał  i 
jednocześnie przeraził się, jak łatwo stracił 
panowanie  nad  sobą.  Podniósł  głowę  i 
zaczerpnął powietrza. Cały drżał i czuł się 
ogólnie  osłabiony,  jakby  odbył  dziką, 
szaloną  przejażdżkę  konną.  Stanął  jednak 
jak  wryty,  dostrzegając  łzy  w  oczach 
Honey.  Widok  ten  zrobił  na  nim  duże 
wrażenie.  

–  Doprowadziłem  cię  do  płaczu. 

background image

Nienawidził siebie za to, co zrobił.  

–  Do  diabła,  tak!  –  odparła,  unosząc 

dumnie głowę. Łzy spływały jej po twarzy i 
nie mogła zaprzeczyć.  

Była tak zła, że ledwo mówiła.  
–  Teraz  jesteś  zadowolony?  – 

Próbowała się opanować, ale jej głos drżał 
nie  mniej  niż  kolana.  –  Sprawa  polega  na 
tym,  że  zawsze  bierzesz,  co  chcesz, 
niezależnie  od  zgody  drugiej  strony.  Poza 
tym, ty właściwie tylko bierzesz.  

–  Honey,  mam  także  dużo  do 

zaoferowania – powiedział, dziwiąc się, że 
w  sytuacji,  gdy  stanowił  jeden  kłębek 
nerwów, jego głos brzmiał tak spokojnie.  

–  Niestety,  nie  znasz  podstawowej 

zasady,  jeśli  chodzi  o  dawanie  – 
stwierdziła. – Przypominasz w tym mojego 
ojca. Tak bardzo pochłania cię twoja własna 
osoba,  że  nie  dostrzegasz  potrzeb  innych 
ludzi.  

–  Nie  jestem  twoim  ojcem!  Jestem 

twoim mężem i mógłbym stać się cholernie 

background image

dobrym  facetem,  gdybyś  mi  tylko  na  to 
pozwoliła.  

– Nie jesteś moim mężem – zaprzeczyła 

stanowczo.  –  Rozwiodłam  się  z  tobą,  nie 
pamiętasz? 

Wzruszył ramionami.  
– Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia 

i  zdajesz  sobie  z  tego  sprawę.  Mogłabyś 
rozwodzić się ze mną dziesiątki razy, ale w 
głębi  duszy  wiesz,  że  należymy  do  siebie. 
Wcześniej  czy  później  uświadomisz  to 
sobie i wtedy wrócisz do mnie.  

Podszedł bliżej. 
–  Nie  wracajmy  do  przeszłości, 

kochanie.  –  Jego  głos  prawie  się 
załamywał.  –  Nie  chciałbym  ci  sprawić 
bólu,  ale  nie  powstrzymam  się  przed 
niczym, aby cię odzyskać.  

Ku jego zdziwieniu Honey uśmiechnęła 

się.  

–  Myślę,  że  mnie  nie  doceniasz. 

Czyżbyś zapomniał, kim jestem? 

Słowa 

Honey 

wzbudziły 

background image

zainteresowanie Lucasa.  

– O czym ty mówisz? – zapytał.  
–  Jestem  córką  majora  Buchannana, 

przypominasz sobie? Co prawda, nie stałam 
się taka nieznośna i zarozumiała jak on, ale 
odziedziczyłam po nim wiele cech, których 
nawet  nie  uświadamiałam  sobie  trzy  lata 
temu.  

– Co usiłujesz przez to powiedzieć? 
– Nie pozwolę, abyś znowu jakby nigdy 

nic wkroczył do mojego życia i decydował 
o każdym moim kroku. Jasne? 

Nie  odpowiedział,  wyrwała  więc  z 

notesu kartkę papieru i wręczyła mu ją.  

– 

Oto 

przybliżony 

kosztorys 

zagospodarowania twojej posiadłości. Jeśli 
cię  to  nadal  interesuje,  to  zadzwoń  do 
mojego biura i umów się, tak jak każdy, na 
spotkanie.  

Odwróciła się i wyszła.  
Lucas,  nie  wiedząc,  co  powiedzieć, 

podążył  za  nią.  Stanął  na  werandzie,  gdy 
Honey  dotarła  do  swojej  półciężarówki  i 

background image

patrzył,  aż  samochód  zniknął  z  pola 
widzenia.  Lucas  czuł  się  kompletnie 
zaskoczony. Co się stało z tą kobietą, którą 
poślubił dziewięć lat temu? „Odzyskanie jej 
wydaje się trudnym zadaniem” – pomyślał. 
Zaklął  pod  nosem  i  wrócił  do  domu. 
Odczuwał  silne  pieczenie  w  żołądku, 
zaszkodziła  mu  zapiekanka  zjedzona  w 
czasie lunchu.  

background image

ROZDZIAŁ 3 

 
„Sweetbriar  prawie  nie  zmieniło  się  w 

ciągu tych paru lat” – pomyślał Lucas, gdy 
następnego ranka jechał przez to spokojne, 
małe  miasteczko  na  spotkanie  z  Honey. 
Ludzie  poruszali  się  jakby  w  zwolnionym 
tempie, zatrzymując się, aby porozmawiać 
z przyjaciółmi i sąsiadami o interesach, inni 
zamiatali chodniki przed swoimi sklepami i 
polerowali okna wystawowe.  

Lucas  wciąż  pamiętał,  jak  bardzo  się 

obawiali,  gdy  w  Sweetbriar  postanowiono 
zbudować  wielki  kompleks  handlowy. 
Mówiono,  że  miasteczko  już  nigdy  nie 
będzie  takie  samo.  Około  stu  rodzin 
przeprowadziło się wtedy tutaj. Lucas czuł 
się  w  pewnym  stopniu  winien  z  tego 
powodu. Brał bowiem udział w planowaniu 
tego  przedsięwzięcia.  Nie  zastanawiał  się, 
czy  mieszkańcy  chcieli  takich  zmian,  ale 
przecież dzięki temu mogliby znaleźć nowe 

background image

miejsca  pracy,  powstałyby  wyższe  szkoły. 
Naprawdę wierzył, że te zmiany spowodują 
rozwój  miasta.  Chociaż  perspektywa 
zarobienia  dużych  pieniędzy  także  miała 
wpływ na jego postępowanie.  

Ostatecznie zbił fortunę.  
Przez  wiele  miesięcy  pracował  w 

Podunk, 

agencji 

handlu 

nieruchomościami,  razem  z  Maxem 
jedzącym  olbrzymie  ilości  cebuli  i 
używającym  cygar  śmierdzących  jak 
palona  guma.  Na  samo  wspomnienie  tego 
przechodziły mu ciarki. Lucas cholernie się 
cieszył, że należało to już do przeszłości.  

Miał  jednak  szczęście,  w  tej  firmie 

bowiem  dowiedział  się  o  projektach 
dotyczących  kompleksu  handlowego  i 
zdołał  przekonać  majora  Buchannana  do 
swojego  planu.  Nie  był  on,  co  prawda,  w 
pełni legalny, ale nie stanowił przestępstwa, 
za  które  groziłaby  kara  więzienia.  Major, 
zachłanny  podobnie  jak  Lucas,  przystąpił 
do spółki i zainwestował w tereny nadające 

background image

się pod budowę sklepów. Wszystko po to, 
aby właśnie w Sweetbriar zdecydowano się 
zlokalizować  nową  inwestycję.  Major 
Buchannan podjął pewne ryzyko i opłaciło 
mu się to. Lucas przekonał inwestorów, aby 
kupili sto akrów ziemi Buchannana za cenę 
dziesięciokrotnie 

przewyższająca 

jej 

wartość.  Major  okazał  swą  wdzięczność, 
ofiarując Lucasowi nowy model mercedesa. 
Lucas podziękował mu, ale miał ochotę mu 
wtedy  powiedzieć,  że  zamiast  samochodu 
wolałby jego córkę.  

Lucas minął właśnie zakład fryzjerski i 

uśmiechnął się. „Ciekawe, czy Ozzie Burns 
wciąż bierze trzy dolary za ostrzyżenie, czy 
starzy  mężczyźni  grają  tam  jeszcze  w 
warcaby co środę” – zastanawiał się.  

Gdy  dostrzegł  fabrykę  pakowania 

mięsa,  uśmiech  zniknął  z  jego  twarzy. 
Odżyły  niemiłe  wspomnienia.  Pomyślał  o 
swoim ojcu, który trzydzieści lat poświęcił 
tej fabryce, o pracujących z nim kobietach 
ze  szpakowatymi  włosami.  Pamiętał  ich 

background image

spuchnięte  stopy,  nabrzmiałe  żylaki  na 
nogach  powstałe  od  wieloletniego  stania 
przy  taśmie.  On  również  spędził  wiele 
godzin w  tej fabryce w  czasie wakacji i w 
weekendy. Wydawało mu się, że jego palce 
i  całe  ręce  zawsze  będą  brudne  od 
zakrwawionego 

surowego 

mięsa. 

Przypomniał  sobie  panujący  tam  smród, 
który  przenikał  jego  włosy  i  ubrania. 
Postanowił  wtedy,  że  wydostanie  się 
stamtąd  za  wszelką  cenę.  Nie  chciał 
skończyć  jak  jego  ojciec,  zawsze  w 
poplamionej krwią podkoszulce, opinającej 
duży, owłosiony brzuch. Trudno się dziwić, 
że  matka  zostawiła  go,  odchodząc  z  kimś 
innym.  

Lucas  odetchnął  z  ulgą,  kiedy  fabryka 

zniknęła  mu  z  pola  widzenia.  Wyjechał  z 
miasta, mijał niewielkie farmy, aż w końcu 
dostrzegł  firmę  Honey.  Było  dosyć 
wcześnie,  nie  wybiła  jeszcze  dziewiąta, 
zastanawiał się więc, czy Honey zdążyła już 
przyjechać.  

background image

Znalazł  ją  z  tyłu  budynku,  gdzie 

układała snopki wysuszonej słomy. Odniósł 
wrażenie,  że  jest  sama.  Policzki  miała 
wilgotne,  a  twarz  zaróżowioną  od 
panującego  od  rana  upału.  Bardzo 
atrakcyjnie wyglądała w obcisłej bluzeczce 
podkreślającej  jej  bujny  biust.  Nigdy  nie 
zapomniał  tych  cudownych  piersi  z 
różowymi sutkami wielkości półdolarówki 
i  brodawek,  które  w  chwilach  podniecenia 
stawały  się  twarde  jak  kamyczki.  Wciąż 
pamiętał,  jak  smakowały,  gdy  pieścił  je 
delikatnie językiem.  

–  Czy  moglibyśmy  porozmawiać?  – 

zapytał  w  końcu,  usiłując  powstrzymać 
pobudzoną  wyobraźnię  i  starając  się 
zignorować łagodny dreszczyk podniecenia 
rozgrzewający ciało niczym drogi koniak.  

Honey nie przerwała pracy.  
–  Zależy  o  czym  –  odparła.  –  Jeśli  o 

zagospodarowaniu  terenu  wokół  twojego 
domu,  to  proszę  bardzo,  ale  jeśli 
przyjechałeś tutaj, żeby mnie zadręczać...  

background image

–  Jestem  tutaj,  bo  chciałbym  się 

dowiedzieć,  kiedy  rozpoczniesz  pracę  na 
mojej  działce.  –  Przerwał  jej  ostro.  Gdy 
spojrzała  na  niego  zdziwiona,  dodał:  – 
Słuchaj, mnie również nie jest łatwo. Teraz 
wiem,  że  powinienem  był  dobrze  się 
zastanowić, 

zanim 

wykarczowałem 

wszystkie krzewy tylko po to, aby się z tobą 
znów  zobaczyć.  Niestety,  już  się  stało, 
zniszczyłem  cały  dziedziniec,  a  ponieważ 
twoja firma jako jedyna w mieście zajmuje 
się zagospodarowaniem terenów zielonych, 
zwracam  się  do  was  o  pomoc.  Możecie 
przyjąć tę pracę lub zrezygnować.  

Zrobił  przerwę,  zastanawiając  się,  czy 

nie zabrnął za daleko.  

–  W  tym  czasie  postaram  się 

zachowywać właściwie – dodał.  

Cóż,  wyjaśnił  jej  wszystko.  Teraz  do 

Honey  należy  ostateczna  decyzja,  czy 
przyjmie jego ofertę, czy odrzuci. Spojrzał 
na  nią.  Wyraz  jej  twarzy  wskazywał,  że 
odniósł  sukces,  spychając  ją  do  obrony. 

background image

Taktykę tę często stosował w interesach. W 
ostatniej chwili udawało mu się rozstrzygać 
wszystko  na  swoją  korzyść,  kiedy 
wydawało się już, że transakcja nie dojdzie 
do  skutku.  Metoda  ta  sprawdzała  się 
wielokrotnie.  

Honey podniosła się i otrzepała ręce.  
–  W  porządku  –  powiedziała.  –  Chyba 

raczej  zrezygnuję.  Lucas  aż  otworzył  usta 
ze zdziwienia.  

– Co? 
Zatem  jego  strategia  w  stosunku  do 

Honey  okazała  się  nieskuteczna.  Musiał 
spróbować czegoś innego.  

–  Ale  dlaczego  podjęłaś  taką  decyzję? 

Przecież  to  naprawdę  dobra  propozycja. 
Brak ci zmysłu do interesu, Honey.  

–  Być  może.  Ale  nie  zamierzam 

tolerować  twojego  zachowania.  Twoja 
bezczelność stała się nie do zniesienia. Poza 
tym, nie pozwolę, abyś wtargnął do mojego 
życia i dyktował mi, jak mam postępować.  

–  Czyżbym  naprawdę  był  taki 

background image

grubiański? 

Gdy  nie  odpowiadała,  westchnął  i 

przejechał  ręką  po  włosach.  „Powinienem 
zacząć  od  nowa”  –  pomyślał.  Źle  się  do 
tego  zabrał.  Każde  jego  słowo,  wszystkie 
wysiłki,  podejmowane  w  celu  pojednania, 
pogarszały  jedynie  stosunki  między  nimi. 
Pokiwał  głową.  Jego  nadzieje  na 
odzyskanie Honey stawały się coraz mniej 
realne. Lucas czuł się bardzo zawiedziony.  

–  Co  mam  zrobić,  aby  usunąć  narosłe 

między  nami  nieporozumienia?  –  Jego 
słowa  nie  wywołały  żadnej  reakcji.  –  Nie 
możemy  rozwiązać  naszych  osobistych 
problemów,  ale  bardzo  cię  proszę,  doradź 
mi  przynajmniej,  jak  uporządkować  moją 
posiadłość.  

– A jednak potrafisz być uprzejmy. Nie 

zapomniałeś  swoich  dobrych  manier. 
Innym  klientom  jakoś  nie  sprawia  to 
specjalnej trudności.  

Lucas  uśmiechnął  się  szeroko.  Został 

skarcony jak uczniak.  

background image

–  Postaram  się  być  miły  dla  ciebie  – 

powiedział,  zniżając  głos  tak,  aby 
podkreślić ukrytą aluzję.  

Honey  zignorowała  jednak  uwagę 

Lucasa,  chociaż  jego  ochrypły  głos 
spowodował, że przeszedł ją dreszcz. „Ten 
mężczyzna  to  prawdziwy  szelma  – 
pomyślała.  –  Po  tych  wszystkich  latach 
usiłuje  wtargnąć  do  mojego  życia  i 
rozkazywać mi, jakby miał do tego prawo”. 
Wydawało  się  to  paradoksalne,  ale  ta 
sytuacja  śmieszyła  ją  i  jednocześnie 
denerwowała.  Być  noże  dlatego,  że  Lucas 
zachowywał  się  w  tak  charakterystyczny 
dla  siebie  sposób.  Potrafił  zaorać  całą 
działkę, gdyż odpowiadało to jego planom. 
Z drugiej strony, był człowiekiem o wielu 
skrajnościach. Po raz pierwszy umówiła się 
z  nim  na  obiad,  gdy  wręczył  jej  czek  na 
dziesięć tysięcy dolarów na rzecz instytucji 
dobroczynnej,  którą  kierowała.  „Czyżby 
nie istniały dla niego żadne granice, kiedy 
pragnął coś osiągnąć?” – zastanawiała się.  

background image

– Współpraca z tobą wzbudza we mnie 

obawy – stwierdziła po chwili. – Nie bardzo 
wiem, czego się mogę po tobie spodziewać 
i...  nie  jestem  pewna,  czego  ty  właściwie 
ode mnie chcesz.  

Już na końcu języka miał odpowiedź na 

to 

pytanie, 

ale 

powstrzymał 

się. 

Rozmawiali przecież o tym dzień wcześniej 
i  Honey  stanowczo  odrzuciła  jego 
propozycję.  Spędził  smutne  popołudnie, 
biorąc  środki  przeciwbólowe  i  planując 
następne posunięcie.  

– 

Ja 

jedynie 

chciałbym, 

abyś 

uporządkowała  mój  ogród,  zanim  wrócą 
dzieci  –  wyjaśnił.  –  Dzieci  z  pewnością 
mogłyby tam miło spędzać czas.  

Wzruszyła się, że Lucas tak troszczy się 

o  dzieci,  ale  jednocześnie  podchodziła  do 
tego z rezerwą.  

–  W  tej  chwili  mam  trudności  ze 

znalezieniem kogoś, kto położyłby darninę. 
Eryk pracuje teraz nad innym projektem.  

–  Dobrze,  ale  możesz  przynajmniej 

background image

zrównać  teren,  użyźnić  go  i  pomóc  mi 
wybrać, i zasadzić drzewa i krzewy.  

– Sądzę, że tak, tylko...  
–  Nie  ma  czasu  do  stracenia.  Z 

pewnością  nie  muszę  ci  przypominać,  że 
Todd  i  Melissa  przyjeżdżają  za  dziewięć 
dni Honey nie zareagowała na jego słowa.  

–  Zrobiłbym  wszystko  bez  twojej 

pomocy  –  mówił  dalej.  –  Powinienem 
jednak jeszcze pomalować dom.  

– Zamierzasz malować sam? 
Skinął  głową.  Prawdę  powiedziawszy, 

podjął  się  tego,  gdyż  pragnął  wywrzeć 
wrażenie na Honey, a poza tym, nie miał na 
razie lepszego zajęcia. Liczył, że ujrzy go w 
innym świetle – jako domatora, który lubi 
zajmować  się  własnym  domem.  Musiał 
przecież od czegoś zacząć.  

– Do zewnętrznych elewacji wynająłem 

zawodowych  malarzy.  Zaczną  jednak 
dopiero  za  kilka  dni.  Z  resztą  dam  sobie 
radę  sam.  Umebluję  dom  dopiero  wtedy, 
gdy  malowanie  zostanie  skończone. 

background image

Przypuszczam,  że  nie  będziesz  chciała  mi 
pomóc przy zakupie mebli? 

– Bynajmniej.  
Zaśmiał  się  cicho.  Ta  „nowa”  Honey 

mówiła wszystko bez ogródek.  

–  A  pokoje  Melissy  i  Todda?  Nie 

orientuję się, co im się podoba, a ty znasz 
się  na  tym.  W  naszym  domu  w  Houston 
urządziłaś to wspaniale.  

– Czyżby? Nigdy mi o tym nie mówiłeś. 

Uszczypliwy  ton  jej  głosu  wskazywał,  że 
wolałaby to usłyszeć wtedy.  

– Cóż, istnieje wiele rzeczy, o których ci 

nie mówiłem, choć powinienem.  

Pragnął  wyrazić  swój  zachwyt  jej 

cudownymi 

niebieskimi 

oczami 

jedwabistymi włosami lśniącymi w słońcu, 
które przypominały mu złote łany pszenicy. 
Niestety  spóźnił  się  z  tym  o  dziewięć  lat. 
Bardzo tego żałował, ale teraz nie miało to 
już żadnego znaczenia.  

–  Prowadzę  firmę  i  nie  dysponuję  taką 

ilością  wolnego  czasu,  aby  pomóc  ci  w 

background image

urządzeniu domu. Chętnie jednak polecę ci 
jakiegoś  dobrego  dekoratora  –  dodała 
uprzejmym tonem.  

Lucas uśmiechnął się.  
–  Wiesz,  coraz  częściej  dochodzę  do 

wniosku, że mnie nie lubisz. Musiałaś nad 
tym  pracować  czy  stało  się  to  zupełnie 
naturalnie? Honey zaczerwieniła się.  

–  Nie  czuję  do  ciebie  niechęci,  ale  po 

prostu staram się ograniczyć nasze kontakty 
jedynie do spraw zawodowych.  

–  Obawiasz  się,  że  gdybyś  zajęła  się 

urządzaniem  mojego  domu,  to  ponownie 
zakochałabyś się we mnie, czy nie tak? 

–  Nie  dokuczaj  mi.  Wiesz  przecież, 

równie dobrze jak ja, że dla dobra naszych 
dzieci powinniśmy pozostać w przyjaznych 
stosunkach.  

–  Nie  marzę  o  niczym  innym,  odkąd 

przyjechałem 

tutaj 

– 

odpowiedział 

stanowczo.  

–  Nie,  Lucasie,  ty  jedynie  usiłujesz 

wciągnąć mnie do łóżka.  

background image

Skrzyżował  ręce  na  piersi  i  pochylił 

lekko głowę.  

– Czy to tak bardzo rzuca się w oczy? – 

zapytał rozbawiony. – A ja przez cały czas 
wierzyłem,  że  uda  mi  się  ukryć  moje 
subtelne plany.  

–  Subtelność  nigdy  nie  była  twoją 

mocną stroną.  

– Ani cierpliwość, ale szybko się uczę. 

Pragnę  cię,  nie  chciałbym  jednak  brać 
niczego na siłę. Poczekam, aż sama do mnie 
przyjdziesz.  

– Przestań! 
–  Gdy  dostrzeżesz,  jak  bardzo  się 

zmieniłem,  jaki  potrafię  być  czuły  i 
troskliwy, będziesz chciała, abym do ciebie 
wrócił.  

Uśmiechał się, gdy to mówił. Podobało 

mu  się  takie  wzajemne  przekomarzanie. 
Było  to  coś  zupełnie  nowego,  innego  i 
niezwykle  ekscytującego.  Kiedyś  zgadzała 
się  z  nim  w  każdej  sprawie  i  prawdę 
powiedziawszy, był tym nieco znudzony.  

background image

–  Szkoda  tylko  mojego  czasu  – 

stwierdziła, sięgając po następny snopek.  

–  Nawet  nie  zdajesz  sobie  sprawy,  jak 

mi  przykro,  gdy  widzę,  że  pracujesz 
fizycznie  –  kontynuował.  –  Wcześniej 
nigdy bym na to nie pozwolił.  

– Z pewnością masz rację.  
–  Teraz  jednak  rozumiem,  jakie  to 

ważne  dla  ciebie  i  nie  sprzeciwiałbym  się 
temu.  

– Dziękuję, jesteś naprawdę cudowny.  
– Nie możesz mnie jednak winić za to, 

że chcę cię chronić.  

Honey  właśnie  skończyła  ustawiać 

snopki i spojrzała na niego.  

–  Chronić  przed  czym?  Pytanie 

zaskoczyło Lucasa.  

–  Przed  tym  –  odparł,  wskazując  na 

ciężkie snopki.  

– Przed snopkami siana? 
–  Nie,  raczej...  przed  różnymi 

problemami.  Wolałbym,  żebyście  mieli 
lżejsze  życie  niż  ja,  bez  zmartwień  i 

background image

kłopotów. Pragnę dać wam wiele pięknych 
rzeczy, elegancki dom, ładne ubrania i...  

–  Wszystko  to  brzmi  zbyt  archaicznie, 

żeby nie powiedzieć – nudno.  

– Honey, to wypływa z mojej miłości do 

was. Honey wydawała się zaskoczona, nie 
tyle słowami Lucasa, co tonem jego głosu. 
Skinęła głową.  

–  Wiem,  ale  w  ten  sposób  pozbawiłeś 

moje życie jakiegokolwiek sensu.  

– Nie zdawałem sobie z tego sprawy.  
– Bo nie mogłeś.  
–  Przypuszczam,  że  byłem  wstrętnym 

egoistą.  Honey  uklękła,  aby  zebrać  źdźbła 
trawy, które wypadły ze snopków.  

– Przypuszczam... – powtórzyła.  
–  Chciałbym  ci  to  teraz  wynagrodzić. 

Pokręciła głową.  

–  Nie,  Lucasie,  nawet  nie  próbuj.  Żyj 

własnym  życiem,  a  mnie  pozwól 
decydować  o  moim.  Kupiłeś  duży  dom, 
powinieneś  więc  zastanowić  się  nad 
powtórnym  małżeństwem  i  założyć  nową 

background image

rodzinę.  

Słowa  te  tak  zaskoczyły  Lucasa,  że 

przez  chwilę  nie  wiedział,  co  powiedzieć. 
Honey sprawiła mu większy ból, niż mógł 
sobie  wyobrazić.  Poradziła  mu,  aby  się 
związał  z  inną  kobietą.  Po  raz  pierwszy 
zaczai naprawdę podejrzewać, że przestała 
go kochać.  

–  Nie  martwiłabyś  się  tym?  –  zapytał 

cicho.  –  Rzeczywiście  nie  miałabyś  nic 
przeciwko temu, żebym codziennie sypiał z 
inną kobietą? 

– Sądzę, że dobrze by ci to zrobiło.  
– Nie odpowiedziałaś na moje pytanie – 

stwierdził z naciskiem.  

Pragnął ją chwycić, potrząsnąć i zmusić, 

by go przeprosiła. Był to jednak dziecinny 
pomysł i Lucas zdawał sobie z tego sprawę. 
Uklęknął obok Honey i czekał, aż podniesie 
głowę i spojrzy na niego.  

– Usiłujesz wmówić mi, że nie wzruszy 

cię,  gdy  do  mojego  domu  sprowadzi  się 
inna kobieta, z którą będę się kochał co noc 

background image

i  budził  u  jej  boku  każdego  ranka?  – 
powtórzył.  –  Otóż,  nie  wierzę  ci.  Z 
pewnością przeżyłabyś to bardzo.  

–  Prawdopodobnie  na  początku.  – 

Przyznała w końcu. – Ale istnieje przecież 
wiele gorszych rzeczy, które mogłyby mnie 
spotkać.  

– Jakie na przykład? – zainteresował się.  
–  Mieszkanie  z  tobą  pod  jednym 

dachem.  

–  Zrobiłaś  się  złośliwa  na  stare  lata, 

zupełnie 

się 

tego 

po 

tobie 

nie 

spodziewałem.  

–  Nie  zamierzałam  być  okrutna.  – 

Dostrzegła smutek na jego twarzy i poczuła 
się winna z tego powodu. – Powoli jednak 
uczę się, jak zdobywać w życiu to, czego się 
chce. Dopóki nie spotkałam Eryka, nic nie 
wiedziałam  na  ten  temat.  Dopiero  teraz 
dowiaduję  się,  w  jaki  sposób  domagać  się 
czegoś,  jak  się  bronić  i  jak  nie  dawać 
wodzić  się  za  nos.  Jeśli  w  związku  z  tym 
stałam 

się 

trochę 

opryskliwa, 

to 

background image

przepraszam.  

Serce  podeszło  mu  do  gardła.  Dłonie 

zacisnęły się w pięści.  

– Eryk, a kim on jest dla ciebie? 
Honey  spostrzegła  zdenerwowanie 

Lucasa.  

–  Co  prawda,  to  nie  twoja  sprawa,  ale 

odpowiem ci na to pytanie. Uważam Eryka 
za swojego najlepszego przyjaciela, jakiego 
kiedykolwiek  miałam.  Jest  jedyną  osobą, 
która  liczy  się  z  moim  zdaniem, 
przywiązuje  wagę  do  moich  opinii, 
pomysłów i marzeń.  

– Czy on też tak buja w obłokach? 
– Spodziewałam się, że nie zrozumiesz 

tego, ale to nieważne. Zastanówmy się nad 
zagospodarowaniem twojej działki.  

–  Kochasz  go?  –  Lucas  nie  dawał  za 

wygraną.  

– Oczywiście.  
Lucas zbladł. Wstał i odwrócił się, aby 

nie patrzeć jej w oczy. Nie potrafił znieść, 
że  Honey  może  należeć  do  innego 

background image

mężczyzny.  

– Zamierzasz go poślubić? 
– Nie, w ogóle nie myślę o ponownym 

małżeństwie.  Podoba  mi  się  życie,  jakie 
teraz wiodę.  

Lucas  popatrzył  na  nią.  Teraz,  kiedy 

wiedział, 

że 

nie 

ma 

żadnych 

matrymonialnych planów, poczuł się trochę 
pewniej. Pocieszał się, że gdyby naprawdę 
kochała swojego wspólnika, spróbowałaby 
jeszcze raz.  

– Czy kiedykolwiek myślałaś o starości? 

Zawsze  wyobrażałem  sobie,  że  razem 
pokonamy ten etap w naszym życiu. Dzieci 
już dorosną, a my wreszcie będziemy mieli 
czas dla siebie. Zgromadzone oszczędności 
zapewniłyby  nam  niezależność  finansową. 
Moglibyśmy podróżować po świecie i robić 
wiele  innych,  wspaniałych  rzeczy.  Tak 
trudno w życiu coś przewidzieć, ale naszym 
atutem byłoby wzajemne zaufanie.  

–  Dlaczego  miałabym  spędzać  resztę 

życia  z  obcym  człowiekiem?  Niestety, 

background image

Lucasie, staliśmy się sobie obcy. W pogoni 
za  sukcesem  nie  dostrzegałeś,  jak  bardzo 
cię  potrzebowaliśmy  –  i  ja,  i  dzieci. 
Przypominasz sobie o nas tylko wtedy, gdy 
ci to odpowiada.  

–  Czyżby  z  naszego  małżeństwa 

pozostały  ci  tylko  złe  wspomnienia?  Ja 
pamiętam  również  cudowne  chwile,  kiedy 
spaliśmy  razem,  a  ja  przytulałem  cię, 
dopóki  nie  usnęłaś.  Budziliśmy  się  w 
środku  nocy  i  kochaliśmy  przy  świetle 
księżyca 

zaglądającego 

przez 

okno 

sypialni.  

– Lucasie, przestań! 
– ...a rano, gdy otwierałem oczy, znów 

byłaś  przy  mnie.  Pamiętam  twoją 
zaróżowioną od snu twarz i ciepłe ciało.  

– Doskonale to sobie przypominam, ale 

z  mojego  punktu  widzenia  wyglądało  to 
nieco  inaczej.  Zawsze  w  pośpiechu 
wyskakiwałeś  z  łóżka,  bo  nie  chciałeś 
spóźnić  się  na  umówione  spotkanie.  – 
Musiałem zarabiać na utrzymanie.  

background image

– Tak, rzeczywiście. Ale nie przyszło ci 

na myśl, że w zasadzie nie potrzebowaliśmy 
tak  dużego  domu,  cadillaca,  mercedesa  i 
jachtu  za  50  tysięcy  dolarów,  z  którego 
prawie  nie  korzystaliśmy.  Przecież  ja  też 
mogłam podjąć jakąś pracę i w ten sposób 
cię odciążyć.  

– Owszem, nie pomyślałem o tym.  
– A jeśli chodzi o dzieci, to popadłeś w 

istne szaleństwo. – Pokiwała głową.  

– Chciałem, aby miały lepiej niż ja, gdy 

byłem dzieckiem.  

–  Oczywiście,  że  chciałeś.  Ale  one 

miały  tak  dużo  zabawek,  że  same  już  nie 
wiedziały ile.  

–  No  tak,  ale  ty  rozdałaś  prawie 

wszystkie na cele dobroczynne – zauważył.  

–  Ponieważ  pragnęłam,  aby  wreszcie 

doceniły  to,  co  mają.  Może  nawet  zaczną 
teraz  zarabiać  na  swoje  zabawki,  tak  jak 
inne  dzieci  w  ich  wieku.  Nie  chciałam 
niczego podawać im na talerzu. Życie, jak 
sam  zresztą  wspominałeś,  jest  pełne 

background image

niespodzianek, a Todd i Melissa nie zawsze 
mogą mieć tak dobrze jak, w dzieciństwie. 
–  Przerwała,  aby  zaczerpnąć  powietrza.  – 
Powinny  wiedzieć,  że  wszystko  ma  swoją 
cenę.  

–  W  porządku,  przyznaję  ci  rację.  – 

Usiadł na snopku siana. – Ale ty nie wiesz, 
co  to  za  uczucie,  gdy  człowiek  czegoś 
bardzo  pragnie  i  jednocześnie  zdaje  sobie 
sprawę,  że  jest  to  dla  niego  nieosiągalne, 
gdyż nie spotyka się z szacunkiem w oczach 
ludzi.  –  Spojrzał  na  nią  i  westchnął.  – 
Chciałem  zdobyć  uznanie.  Może  dążyłem 
do  tego  złą  drogą,  ale  nie  znałem  innego 
sposobu, aby to osiągnąć.  

Spojrzała na niego i usiadła obok.  
– Cieszę się, że to mówisz – powiedziała 

po chwili.  

–  Pomoże  mi  to  zrozumieć,  dlaczego 

byłeś taki... szalony. Teraz już wiem, że nie 
zaniedbywałeś nas świadomie.  

–  Zaniedbywałem  was?  –  powtórzył 

kompletnie zaskoczony.  

background image

–  Zawsze  myślałam,  że  ja  i  dzieci 

byliśmy tylko jedną z twoich rzeczy, tak jak 
dom czy samochód. Na szczęście, wszystko 
się już wyjaśniło.  

–  Nigdy  nie  przypuszczałem,  że  tak  to 

odbierałaś.  To  moja  wina.  Powinienem 
uzmysłowić  wam,  jak  ważną  rolę 
odgrywaliście w moim życiu. – Przerwał.  

– Czy zechcesz mi wybaczyć? 
Spojrzał  na  nią  prosząco.  Wytrzymała 

jego spojrzenie, chociaż wewnątrz drżała z 
emocji.  

– Tak, mogę ci wybaczyć. Oczywiście, 

że tak.  

–  Honey,  a  czy  możesz  mnie  znowu 

pokochać? Przeszedł ją dreszcz. Nie powie 
mu prawdy – wiedziała w głębi duszy.  

–  Lucasie,  zawsze  będę  cię  szanowała. 

Byłeś  moim  pierwszym  mężczyzną,  przez 
pięć  lat  stanowiliśmy  rodzinę,  no  i  jesteś 
ojcem moich dzieci.  

–  To  mi  nie  wystarczy,  Honey.  Chcę 

więcej.  Pragnę  takiej  miłości,  o  jakiej 

background image

większość ludzi może tylko pomarzyć, chcę 
być  blisko  ciebie  tak,  abyśmy  stanowili 
jedność.  

– Żądasz ode mnie zbyt dużo.  
Uśmiechnęła  się  słodko,  aby  złagodzić 

ból, który mu zadała.  

– Teraz może i tak. – Schował ręce do 

kieszeni.  Z  trudem  powstrzymywał  się 
przed  wzięciem  jej  w  ramiona  i 
pocałowaniem.  –  Ale  mówiłem  ci,  że 
jestem  bardzo  cierpliwy.  Poczekam,  jeśli 
będę musiał.  

Honey  zorientowała  się,  że  Lucas 

bardzo chce ją odzyskać. Znała go dobrze i 
wiedziała,  że  jeśli  czegoś  pragnie,  to 
poświęci  wszystkie  siły  temu  celowi. 
Przeraziło  ją  to,  że  był  zdolny  porzucić 
własną  firmę  i  przejechać  przez  pół  stanu 
tylko  po  to,  aby  zamieszkać  blisko  niej. 
Zrobiła duży błąd, zgadzając się pracować 
dla niego. Gdyby była trochę sprytniejsza, 
wyręczyłaby  się  Erykiem,  a  sama  zajęła 
innymi sprawami. Ale Eryk nie miał teraz 

background image

czasu,  a  Lucas  dał  jej  do  zrozumienia,  że 
mu się spieszy.  

Serce  waliło  jej  mocno.  Czuła 

pieszczotliwy  wzrok  Lucasa  na  swojej 
twarzy tak wyraźnie, jak gdyby dotykał jej 
ręką.  Obiecała  sobie  już  nigdy  przed  nim 
nie  uciekać.  Wiedziała,  że  wreszcie  może 
stanąć z nim twarzą w twarz.  

background image

ROZDZIAŁ 4 

 
Honey  podjęła  pracę  na  posiadłości 

Lucasa  następnego  dnia  rano.  Na  tylnej 
platformie  ciężarówki  przywiozła  duży 
pług. 

Urządzenie 

to 

wzbudziło 

zainteresowanie Lucasa.  

– Buldożer, który wynająłeś, aby usunąć 

całą  trawę  i  krzewy,  mocno  ubił  ziemię  – 
wyjaśniła  mu.  –  Musimy  ją  zaorać,  zanim 
dodamy nawóz i ułożymy darninę.  

Honey odeszła na chwilę do samochodu 

po narzędzia.  

– A do czego ci ta łopata? – spytał, gdy 

wyciągnęła ją z ciężarówki.  

– Zamierzam wykopać dół.  
– Po co? 
Honey westchnęła.  
–  Chcę  dokładniej  zbadać  strukturę 

gleby na tym terenie.  

– Dlaczego? 
Zaczęła się niecierpliwić.  

background image

–  Aby  upewnić  się,  że  nie  będzie  tu 

problemów 

melioracyjnych. 

Lucasie, 

przecież obiecałeś nie przeszkadzać mi i...  

– W porządku – zgodził się, podnosząc 

ręce na znak kapitulacji. – Ale może przed 
pracą dasz się namówić na filiżankę kawy? 

–  Nie,  dziękuję.  Przecież  wypiłam  już 

dwie filiżanki. Teraz, jeśli byś nie miał nic 
przeciwko temu...  

– Sama zrobisz całą tę robotę? Pokręciła 

głową.  

– Nie, później przyjedzie jakiś człowiek 

do obsługi pługa, ale przedtem musze zająć 
się jeszcze kilkoma rzeczami.  

– Jakiś człowiek? 
Honey  czuła  się  coraz  bardziej 

zirytowana.  

–  Wynajęłam  go  do  pomocy  z  agencji 

pośrednictwa  pracy.  Lucasie,  proszę,  idź 
już  –  powiedziała,  wskazując  w  kierunku 
domu.  

– Idę już, idę – zamruczał pod nosem.  
Kątem  oka  Honey  obserwowała 

background image

oddalającego  się  Lucasa.  Stare,  spłowiałe 
dżinsy  ochlapane  białą  farbą  i  sprany 
granatowy  podkoszulek  opinały  jego 
szczupłe 

ciało, 

podkreślając 

męską 

sylwetkę  i  dobrze  rozwinięte  mięśnie. 
Widok  smukłych  bioder  i  szerokiej  klatki 
piersiowej  pobudził  jej  wyobraźnię.  Tyle 
razy  widziała  go  pod  prysznicem  i 
wiedziała,  jak  wygląda  nago.  Pamiętała 
szczupłe,  opalone  ciało  Lucasa,  owłosione 
od głowy aż po koniuszki palców u stóp. Na 
samo wspomnienie tego zaczerwieniła się.  

Do  czasu  poznania  Lucasa  Honey  nie 

miała  żadnego  mężczyzny.  Była  dziewicą. 
Oczywiście, odczuwała określone potrzeby, 
ale  panicznie  bała  się  seksu.  W  dużym 
stopniu  przyczynił  się  do  tego  jej  ojciec. 
Ciągle opowiadał o młodych dziewczętach, 
które  zanim  naprawdę  zrozumiały,  co 
oznacza  słowo  seks,  zrujnowały  swoje 
życie  wskutek  chorób,  niepożądanej  ciąży 
czy  różnych  emocjonalnych  problemów 
związanych  z  przedwczesną  inicjacją 

background image

seksualną.  „Mężczyzna  nigdy  nie  będzie 
szanował  kobiety,  która  utrzymuje  z  nim 
stosunki przedmałżeńskie” – przestrzegał ją 
ojciec  wielokrotnie.  Pod  wpływem  tych 
opowieści  Honey  już  bardzo  wcześnie 
zdecydowała,  że  nie  poświęci  swojego 
życia jedynie dla kilku chwil rozkoszy.  

Major  czuwał  nad  dziewictwem  córki 

od  momentu,  gdy  w  wieku  jedenastu  lat 
zaczęła  się  rozwijać.  Niewinność  Honey 
stanowiła dla niego powód do dumy. Była 
częstym  tematem  ogólnych  dyskusji 
prowadzonych przy stole.  

„Nie chcę, aby ludzie w mieście mówili, 

że  wychowuję  dziwkę”  –  powtarzał  jej 
wielokrotnie. Nie pozwalał Honey na różne 
rozrywki, 

których 

korzystali 

jej 

rówieśnicy.  A  kiedy  wreszcie  zgadzał  się, 
aby gdzieś poszła, zawsze towarzyszyła jej 
Vera  w  charakterze  przyzwoitki.  Potem, 
gdy  była  już  starsza,  major  wysłał  ją  do 
przyklasztornej  szkoły  dla  panien  z 
bogatych rodzin. Dziewczęta nie miały tam 

background image

okazji  zetknąć  się  z  płcią  odmienną.  Od 
czasu  do  czasu  chodziły,  co  prawda,  na 
wieczorki  taneczne,  ale  zawsze  pod  ścisłą 
kontrolą  opiekunek.  W  tej  szkole  po  raz 
pierwszy  zetknęła  się  z  problemami,  o 
których  tak  często  opowiadał  jej  ojciec. 
Jedna z jej koleżanek zaszła w ciążę. Był to 
wstyd  dla  całej  szkoły  i  dla  rodziny 
dziewczyny. Honey nie potrafiła wyobrazić 
sobie,  jak  zareagowałby  jej  ojciec,  gdyby 
ona znalazła się w podobnej sytuacji. Ciążę 
usunięto,  ale  pojawiły  się  komplikacje  i 
dziewczyna o mało nie umarła. Nigdy już, 
jak  się  Honey  później  dowiedziała,  nie 
mogła  mieć  dzieci.  Wypadek  ten  stanowił 
kolejną  przestrogę  dla  Honey.  Zauważyła 
jednak,  że  coraz  więcej  myśli  o  seksie,  o 
wiele  za  często,  jak  na  skromną 
dziewczynkę.  Pod  wpływem  opowiadań 
majora  o  zboczeńcach,  których  interesuje 
tylko seks, sama zaczęła podejrzewać się o 
jakieś dewiacje.  

Po  raz  pierwszy  zobaczyła  Lucasa 

background image

siedzącego w prywatnym gabinecie majora. 
Wydał  się  Honey  niesamowicie  męski  i 
niezwykle  pociągający.  Zafascynował  ją. 
Postanowiła,  że  musi  go  zdobyć.  Tak 
bardzo różnił się od jej kolegów, o twarzach 
wysypanych  trądzikiem,  którzy  w  jej 
towarzystwie  jąkali  się  z  wrażenia  i 
przestępowali  z  nogi  na  nogę.  Lucas, 
natomiast, był stuprocentowym mężczyzną, 
zdecydowanym, 

pewnym 

siebie 

najprzystojniejszym,  jakiego  kiedykolwiek 
widziała.  

Major musiał zauważyć, jakie wrażenie 

Lucas  wywarł  na  jego  córce.  Starał  się 
bowiem  utrzymać  Honey  jak  najdalej  od 
niego.  Niestety,  tym  razem  mu  się  nie 
udało.  

Honey pokręciła głową i wzięła łopatę. 

Kopała zawzięcie. Usiłowała skupić się na 
tym,  co  robi,  nie  chciała  już  myśleć  o 
przeszłości i rozważać, co by było, gdyby... 
Grę  w  tak  zwane  gdybanie  dobrze  znała, 
opanowała ją wręcz do perfekcji.  

background image

„Co by było, gdyby wszystko potoczyło 

się  inaczej?”  –  zastanawiała  się  często. 
Gdyby Lucas – zamiast gonić za sukcesem 
–  więcej  czasu  poświęcał  swojej  rodzinie, 
gdyby  ona  bardziej  stanowczo  tego 
zażądała,  gdyby  postawiła  na  swoim, 
podjęła  jakąś  pracę  i  zaczęła  sama 
podejmować decyzje, czy wreszcie, gdyby 
przestała zajmować się klientami Lucasa w 
każdy  weekend  i  znalazła  sobie  własnych 
przyjaciół? 

Honey  myślała  o  tym  po  raz  kolejny, 

zdając 

sobie 

jednak 

sprawę 

bezsensowności  swoich  rozważań.  W 
czasie ich  małżeństwa Honey nie potrafiła 
przeforsować  swoich  racji.  Próbowała 
mocniej związać Lucasa z rodziną, ale był 
zbyt  zajęty,  aby  zauważyć,  jak  bardzo  go 
potrzebowała.  Nie  mógł  zrozumieć,  że 
chciałaby sama zrobić coś, z czego mogłaby 
być  dumna.  Zasugerował  jej  uczęszczanie 
na  kursy  ceramiczne.  Pochłonięty  swoją 
pracą, nie dostrzegał ani żony, ani dzieci.  

background image

Zdecydowała,  że  prościej  się  rozwieść, 

niż  żyd  w  samotności  i  ciągłych 
frustracjach. Poza tym – mówiąc szczerze – 
nie traciła zbyt wiele, Lucas nigdy do niej 
nie należał.  

Gdy  dwadzieścia  minut  później  Lucas 

wyszedł  na  werandę,  trzymając  w  rękach 
dwie  szklanki  ze  świeżo  wyciśniętą 
lemoniadą, zobaczył Honey pochyloną nad 
bagażnikiem  ciężarówki  i  usiłującą  coś  w 
nim  znaleźć.  Szedł  szybko  przez 
dziedziniec, całą swoją uwagę skupiając na 
oszronionych szklankach. Nie chciał wylać 
ich zawartości.  

–  Masz  ochotę  na  coś  zimnego?  – 

zawołał.  Honey  spojrzała  na  niego  i 
westchnęła.  „Czy  nie  ma  sposobu,  żeby 
uwolnić  się  od  tego  człowieka?  – 
pomyślała. – Czy nie wystarczy, że myślę o 
nim  cały  czas?  Czy  muszę  jeszcze  znosić 
jego towarzystwo?” – zastanawiała się.  

Natychmiast  jednak  zapomniała  o 

wszystkim, gdy zorientowała się, że Lucas 

background image

zmierza wprost na miejsce, gdzie wykopała 
przed  chwilą  prawie  metrowej  głębokości 
dół.  

–  Lucasie,  uważaj!  –  krzyknęła. 

Niestety,  spóźniła  się  o  ułamek  sekundy. 
Wyraz  zdziwienia  pojawił  się  na  twarzy 
Lucasa, kiedy, stawiając lewą nogę, poczuł, 
że nie znajduje ona oparcia. Całym ciałem 
runął  na  ziemię,  wypuszczając  szklanki. 
Szklanki  stłukły  się,  a  lemoniada,  której 
przygotowanie  kosztowało  go  tyle  pracy, 
wylała się. Lucas upadł twarzą na ziemię.  

– Lucasie! 
Honey rzuciła wszystko, co trzymała w 

rękach, i pobiegła do niego.  

Chwilę  potem  Lucas  podniósł  głowę  i 

oparł się na łokciach, przeklinając i plując 
ziemią.  

–  Co  to  jest,  do  cholery?  –  zapytał, 

przyglądając się swojej nodze zakopanej w 
ziemi aż po kolano.  

–  Tak  mi  przykro,  próbowałam  cię 

ostrzec.  Honey  strzepywała  ziemię  z  jego 

background image

twarzy i oczu, z niepokojem patrząc, czy nic 
mu się nie stało.  

– Poczekaj, pomogę ci się podnieść.  
Jęknął  głośno,  gdy  usiłowała  uwolnić 

mu nogę.  

–  O  nie,  nie  myślisz  chyba,  że  ją 

złamałeś? Lucas pokręcił głową.  

– Jak na złamaną, za mocno boli. Znów 

wypluł ziemię.  

– Proszę, spróbuj wstać – nakłaniała go 

pieszczotliwie,  przekładając  mu  rękę,  aby 
mógł się oprzeć na jej ramieniu.  

Lucas  był  szczerze  wzruszony  jej 

troską. Zdał sobie nagle sprawę, że Honey 
czuje się odpowiedzialna za jego wypadek, 
w przeciwnym razie nie troszczyłaby się tak 
o niego.  

Uśmiechnął się w duchu na myśl o tym 

odkryciu. 

Postanowił 

wykorzystać 

nadarzającą 

się 

okazję 

trochę 

posymulować.  

Na jego twarzy pojawił się grymas bólu.  
–  To  może  być  złamanie,  Honey  – 

background image

powiedział, zaciskając zęby.  

Honey wyglądała na przerażoną.  
– To moja wina – przyznała.  
Po wielu wysiłkach Lucasowi udało się 

wyciągnąć nogę.  

–  Oprzyj  ją  tutaj,  na  moich  kolanach. 

Obejrzę  ją.  Z  przyjemnością  spełnił  jej 
prośbę.  Stał  na  jednej  nodze,  chwiejąc  się 
lekko.  Honey  zaś  pochyliła  się  do przodu, 
żeby  zbadać  chorą  stopę.  Zdjęła  but, 
skarpetkę i drżącymi palcami obmacała mu 
kostkę. Lucas upajał się jej delikatnością.  

– Boli cię? – zapytała.  
– Jak cholera.  
Każdy  jej  dotyk  wywoływał  dreszcz 

podniecenia.  

Zamknął oczy i zacisnął zęby. Pamiętał, 

jak  te  cudowne  ręce  pieściły  jego  ciało. 
Tęsknota za tymi pieszczotami stawała się 
nie do zniesienia.  

–  Widzę,  że  rzeczywiście  cię  boli  – 

stwierdziła  Honey,  dostrzegając  wyraz 
cierpienia na jego twarzy. – Muszę zawieźć 

background image

cię do lekarza.  

Otworzył szybko oczy.  
– Do lekarza? – powtórzył zaskoczony.  
–  Trzeba  natychmiast  prześwietlić  tę 

nogę.  

–  Nie  –  sprzeciwił  się  zdecydowanie. 

Honey ze zdziwieniem podniosła głowę. – 
Nie? 

–  Hmm...  Nie  mam  swojego  lekarza  – 

wyjaśnił po chwili zastanowienia. – Wiesz, 
jestem tu od niedawna. – Usiłował znaleźć 
jakąś wymówkę.  

– Zaprowadzę cię do mojego lekarza – 

zaproponowała.  

– I będę czekał cały dzień na wizytę.  
– Nie w nagłych wypadkach.  
–  Prawdę  mówiąc,  nie  sądzę,  abym  ją 

złamał  –  powiedział,  zmieniając  swoją 
poprzednią  diagnozę.  –  Patrz,  mogę  ją 
obciążyć  –  stwierdził,  próbując  stanąć  na 
chorej nodze.  –  Nie mógłbym  tego  zrobić, 
gdyby była złamana.  

–  Lucasie,  musisz  iść  do  lekarza  – 

background image

nalegała. – Może zerwałeś ścięgna.  

Na twarzy Honey malował się niepokój 

i Lucas czuł się winny z tego powodu. Nie 
zamierzał jednak wyjawić jej prawdy i tym 
samym rozwiać jej obawy.  

– Dlaczego najpierw nie zastosujesz mi 

jakichś  domowych  metod  leczenia?  – 
zaproponował. 

– 

Jeśli 

okażą 

się 

nieskuteczne,  to  wtedy  zwrócimy  się  do 
lekarza. Dobrze? 

–  W  porządku.  –  Niechętnie  się 

zgodziła,  przypominając  sobie,  jak  bardzo 
Lucas nienawidził wizyt u lekarzy.  

W  czasie  ich  małżeństwa  wiele  razy 

chodził  do  pracy,  mimo  że  był  chory  i 
wyglądał okropnie. Wolał leczyć się sam.  

Zamiast 

go 

nadal 

przekonywać, 

przełożyła sobie jego rękę przez ramię, aby 
pomóc mu dojść do domu.  

– Nie rozumiem ciebie – mruknęła pod 

nosem, gdy wchodzili po schodach. – Kiedy 
trzeba iść do lekarza, zachowujesz się tak, 
jak Todd i Melissa.  

background image

Uśmiechnął się. Cieszył się, że ma ją tak 

blisko siebie. Jej grube, lśniące i pachnące 
kwiatami włosy opadały mu na ramię.  

–  W  gruncie  rzeczy  jesteśmy  przecież 

dużymi dziećmi.  

Popatrzyła w niebo.  
–  Nie  uwierzę,  że  ty  się  czegokolwiek 

obawiasz.  Stanęli  na  szczycie  schodów. 
Spojrzeli na siebie.  

– Niech cię to nie zdziwi – powiedział. – 

Uczucie  strachu  nie  jest  mi  obce,  jedynie 
lepiej niż inni potrafię to ukryć.  

Honey  miała  ochotę  zapytać  go,  czego 

się  naprawdę  bał  w  swoim  życiu,  ale  nie 
zrobiła  tego.  W  rozmowach  z  Lucasem 
postanowiła  unikać  tematów  osobistych,  a 
ta  dyskusja  zaczęła  wyraźnie  przybierać 
taki charakter. Otworzyła drzwi i weszli do 
środka.  

–  Dokąd  idziemy?  –  zapytała,  gdy 

znaleźli  się  w  salonie.  –  Chcesz  się 
położyć? 

– Wolałbym najpierw się umyć – odparł. 

background image

–  Czuję  piasek  w  oczach.  Dostał  się 
również pod koszulkę.  

– Tak mi przykro z tego powodu.  
– Przestań się martwić, to był przecież 

wypadek.  Pomogła  mu  dojść  do  łazienki, 
ale zatrzymała się w progu i Lucas już sam 
podszedł do dużej, staromodnej umywalki.  

– Podać ci coś? – zaproponowała, czując 

się trochę onieśmielona zaistniałą sytuacją.  

–  Jeśli  byś  mogła,  to  daj  mi  czysty 

ręcznik – powiedział, wskazując na szafkę 
obok drzwi.  

Skinęła  głową.  Sięgnęła  do  szafki  i 

wyjęła  z  niej  puszysty  ręcznik,  jeszcze  z 
metką. Zerwała ją i odwróciła się w stronę 
Lucasa.  Właśnie  zdejmował  podkoszulek, 
Honey  stanęła  i  z  otwartymi  ustami 
obserwowała go.  

Lucas  odkręcił  kurek  i  nabrał  trochę 

wody  w  swoje  duże  dłonie.  Umył  twarz  i 
klatkę  piersiową,  a  później  ochlapał 
obsypane piaskiem plecy. W końcu włożył 
głowę  pod  kran  i  masował  ją  palcami. 

background image

Honey obserwowała każdy jego ruch. Miał 
jak dawniej szerokie barki i ramiona, a przy 
tym  wąskie  biodra.  Gdy  się  odwrócił  i 
sięgnął po ręcznik, zauważył, że wciąż mu 
się  przygląda.  Honey  podała  mu  ręcznik, 
starając się uniknąć jego wzroku.  

– Dziękuje.  
Wziął  od  niej  ręcznik  i  energicznie 

wytarł głowę, a później przewiesił go sobie 
przez  ramię.  Z  satysfakcją  spostrzegł,  że 
Honey zerka na niego. „Nie jestem jej tak 
obojętny,  jak  próbuje  mi  wmówić”  – 
pomyślał. Spojrzał na nią.  

Honey odruchowo chwyciła za klamkę. 

Miała  ochotę  uciec  z  łazienki,  która  nagle 
wydała  się  jej  zbyt  ciasna.  Niestety, 
zdawała  sobie  sprawę,  że  musi  zostać  z 
Lucasem.  

–  I  jak  to  wygląda?  –  zapytała, 

wskazując ruchem głowy na stopę.  

– Skręcona.  
– Chyba trochę spuchła, nie sądzisz? 
Spojrzał  na  swoją  stopę,  ale  nie 

background image

zauważył żadnej zmiany.  

– Może odrobinę.  
–  Przydałyby  się  okłady  z  lodu.  Masz 

jakiś worek z lodem? 

Gdy pokręcił głową, mówiła dalej.  
– Nie szkodzi. Przygotuję sama.  
– Naprawdę, nie chciałbym sprawiać ci 

kłopotu.  

– Nie żartuj. Chodź, pomogę ci przejść 

do salonu, tam będziesz mógł usiąść.  

Zawahała  się  przez  chwilę.  Chciała 

przygotować  się  psychicznie,  zanim  ją 
znów obejmie. Podeszła bliżej.  

Oparł się o jej ramię i utykając wszedł 

do  pokoju.  Siadając  na  wielkiej  miękkiej 
kanapie, lekko pociągnął ją za sobą. Poczuł, 
jak zesztywniała w jego ramionach.  

– Przepraszam – powiedział, gdy udało 

się jej uwolnić.  

Kolana  jej  drżały.  Był  tak  blisko,  że 

czuła  zapach  jego  ciała.  Wilgotne  włosy 
delikatnie musnęły jej rękę, wprowadzając 
ją w stan podniecenia.  

background image

– Ufff, w porządku! – odetchnęła z ulgą, 

ale jej głos zabrzmiał inaczej niż zwykle. – 
Poczekaj, zaraz wrócę – poinformowała go 
i szybko wyszła.  

Gdy dotarła do kuchni, z trudem łapała 

powietrze.  Stanęła  przy  zlewie  i  wzięła 
głęboki  oddech.  Miała  uczucie,  jakby  jej 
płuca  nagle  się  skurczyły.  Chwyciła  się 
mocno  lady  kuchennej  i  zamknęła  oczy, 
starając  się  opanować.  Wciąż  pociągał  ją 
tak samo jak wtedy, gdy ujrzała go po raz 
pierwszy. Nic się nie zmieniło. Z tą różnicą, 
że teraz – po pięciu latach wspólnego życia 
–  zdawała  sobie  sprawę,  do  czego  te 
uczucia  mogą  doprowadzić  i  doskonale 
wiedziała,  jak  tłumić  pragnienia,  które 
pojawiały się za każdym razem, gdy na nią 
patrzył.  

Kilka  minut  później  Honey  wróciła  do 

salonu, 

niosąc 

zrobiony 

domowym 

sposobem  worek  z  lodem.  Lucas  leżał  na 
kanapie, trzymając chorą nogę na oparciu.  

– Uważaj, to jest zimne – ostrzegła go, 

background image

wskazując na worek z lodem.  

Położyła worek na górnej części stopy, 

ale, ku jej przerażeniu, worek ześliznął się. 
Próbowała jeszcze kilka razy, jednak wciąż 
z  tym  samym  skutkiem.  W  końcu 
postanowiła  go  przytrzymać,  aby  nie 
spadał.  Honey  zdawała  sobie  sprawę,  że 
Lucas nie spuszczał z niej wzroku.  

–  Usiądź  –  zaproponował  po  jakimś 

czasie.  

Przesunął  swoje  długie  nogi  na  koniec 

kanapy,  robiąc  jej  w  ten  sposób  trochę 
miejsca.  Honey  siedziała  sztywno,  całą 
uwagę  koncentrując  na  stopie  Lucasa.  Nie 
podobała  jej  się  sytuacja,  w  jakiej  się 
znalazła.  

Z  niepokojem  myślała  o  nagim  torsie 

Lucasa.  Nie  mogła  patrzeć  na  jego  twarz, 
nie  widząc  owłosionej  klatki  piersiowej  i 
muskularnych ramion.  

„Jak  mu  zasugerować,  aby  włożył 

koszulę” – zastanawiała się. Starała się nie 
dotykać  palcami  jego  stopy.  Każdy  dotyk 

background image

mógł wyzwolić uczucia, których tak bardzo 
się  obawiała.  Kurczowo  ściskała  worek  z 
lodem, jakby był liną ratunkową.  

Lucas  zauważył  zakłopotanie  Honey  i 

sprawiło  mu  to  przyjemność.  Siedziała 
wyprostowana.  Bała  się  poruszyć,  aby  nie 
otrzeć się o jego łydkę. W pokoju panowała 
cisza.  

Lucas  nie  odrywał  od  Honey  oczu, 

obserwując  nierytmiczne  falowanie  jej 
piersi. 

Oddychała 

szybko, 

udając 

zainteresowanie  swoimi  włosami.  „Jest 
niespokojna  jak  wsadzony  na  drzewo 
kociak”  –  pomyślał,  a  spostrzeżenie  to 
wywołało dreszcz satysfakcji. Może go nie 
kochała, ale niewątpliwie wiedziała o jego 
uczuciach.  

–  Boli  cię?  –  zapytała  Honey,  chcąc 

przerwać zbyt długie milczenie.  

Spojrzała  na  niego  niepewnie.  Lucas 

odczuwał  ból,  ale  nie  miał  on  nic 
wspólnego ze stopą.  

– Trochę – odparł.  

background image

–  Sądzę,  że  musimy  zawinąć  nogę 

bandażem elastycznym.  

„To  znaczy,  że  znów  mnie  dotknie”  – 

pomyślał.  

– Tak, to dobry pomysł – zaakceptował 

chętnie. Westchnęła.  

– A może powinieneś jechać do mnie? 
– Jechać do twojego domu? – powtórzył 

zaskoczony.  

Skinęła głową.  
– Cóż, przez jakiś czas nie powinieneś 

nadwerężać  tej  stopy  –  powiedziała.  – 
Przynajmniej  dzień  lub  dwa.  Jeśli 
pojedziesz  ze  mną,  to  zapewnię  ci  opiekę. 
Nie  będziesz  martwił  się  o  malowanie  i 
gotowanie. Poza tym, dręczą mnie wyrzuty 
sumienia i chciałabym ci jakoś pomóc.  

Doskonale zdawała sobie sprawę, że to 

nie  tylko  kwestia  wyrzutów  sumienia.  O 
wiele  bezpieczniej  czuła  się  we  własnym 
domu,  wiedząc,  że  Vera  jest  w  pobliżu. 
Gdyby  został  tutaj,  musiałaby  go  ciągle 
odwiedzać  i  zajmować  się  nim,  a  to 

background image

oznaczało  spędzanie  z  nim  wielu  godzin 
sam na sam. Zabranie go ze sobą wydawało 
się mniej... niebezpieczne, przeanalizowała.  

– W domu mam apteczkę – dodała. – Z 

pewnością znajdę coś, aby ci obandażować 
stopę.  Chyba  że  jednak  zdecydujesz  się 
pójść do lekarza.  

–  Nie  wydaje  mi  się  to  konieczne  – 

stwierdził, próbując spojrzeć na swoją stopę 
przez  jej  ramię.  –  Po  prostu  potrzebny  mi 
odpoczynek.  

– A więc jedziesz ze mną? Przynajmniej 

na dzisiejszą noc? Mogę odwieźć cię jutro 
rano.  

Lucas  usiłował  zachować  spokój  i  nie 

okazywać,  jak  bardzo  cieszy  się  z  tej 
propozycji.  

–  Nie  chciałbym  ci  przeszkadzać  – 

powiedział poważnym tonem.  

–  Ależ  nie  ma  żadnego  problemu  – 

zapewniła  go.  –  Cały  dzień  możesz 
odpoczywać i oglądać video czy opalać się 
przy basenie, oczywiście, jeśli obiecasz, że 

background image

nie będziesz nadwerężał stopy.  

„To  brzmi  jak  cudowna  bajka  – 

pomyślał  Lucas.  –  Czyżby  szczęście 
zaczęło się do mnie uśmiechać?” 

– Cóż, jeśli jesteś tego pewna. W takim 

razie zabiorę trochę rzeczy.  

–  Ja  to  zrobię  –  zaproponowała 

zadowolona,  że  nadarzyła  się  okazja,  aby 
wyjść  z  pokoju.  –  Powiedz  mi  tylko,  co 
chcesz.  

Honey poszła do sypialni, aby spakować 

Lucasa.  

– Nie zapomnij o moich kąpielówkach – 

zawołał.  –  Powinnaś  je  znaleźć  w  dolnej 
szufladzie  tej  starej  komody.  Pamiętaj 
również o bieliźnie.  

Uśmiechnął się do siebie, zastanawiając 

się,  czy  Honey  ciągle  jeszcze  nosi  ten 
niebieski 

kostium 

kąpielowy 

bez 

ramiączek,  w  którym  tak  ponętnie 
wyglądała.  

W  pokoju  obok  Honey  grzebała  w 

górnej 

szufladzie 

bardzo  zniszczonej 

background image

komody,  szukając  skarpetek  i  bielizny 
Lucasa. Żałowała, że nie zgodziła się, aby 
spakował się sam.  

„Nic nie jest bardziej podniecające, niż 

dotykanie  męskiej  bielizny”  –  pomyślała, 
czując wypieki na twarzy.  

Wyjęła  rzeczy  i  wsunęła  szufladę, 

robiąc jednak przy tym dużo hałasu.  

–  Wszystko  w  porządku?  –  zapytał 

Lucas zaniepokojony tym odgłosem.  

– Tak – mruknęła niewyraźnie. – Gdzie 

mogę znaleźć jakąś reklamówkę czy torbę, 
aby włożyć te rzeczy? 

Lucas 

uśmiechnął 

się 

szeroko. 

Założyłby  się  o  ostatniego  centa,  że 
oglądanie jego bielizny wprawiło Honey w 
stan podniecenia.  

–  W  gabinecie  stoi  mała  walizeczka  – 

poinformował  ją.  –  Na  pewno  nie 
potrzebujesz mojej pomocy? 

– Poradzę sobie – zapewniła go. – Które 

koszule i buty mam zabrać? 

–  Wybierz sama. Zawsze  miałaś  dobry 

background image

gust. Honey zacisnęła zęby i zdecydowanie 
wkroczyła  do  gabinetu.  Stały  tam  walizki 
Lucasa;  wzięła  najmniejszą  i  rzuciła  ją  na 
łóżko.  Wydawało  się  jej,  że  pogniecione 
prześcieradła  patrzyły  na  nią  z  takim 
pożądaniem jak bielizna Lucasa. Skończyła 
pakowanie 

rekordowym 

czasie. 

Stwierdziła, że ta metoda sprawi jej mniej 
kłopotów.  Nie  miała  ochoty  zastanawiać 
się,  jaką  bieliznę  chciałby  wziąć  ze  sobą, 
czy która koszula lepiej harmonizuje z jego 
ciemną  karnacją  i...  Honey  zamknęła 
walizkę i zatrzasnęła zamki.  

–  Gotowy?  –  zapytała,  gdy  chwilę 

później stanęła przed nim, usiłując sprawić 
wrażenie  spokojnej  i  opanowanej.  –  Ach, 
przepraszam, musisz przecież jeszcze w coś 
się  ubrać!  –  dodała,  kiedy  zobaczyła  jego 
nagi tors.  

Jak mogła zapomnieć? Poszła ponownie 

do sypialni.  

–  Pamiętaj  o  szczoteczce  do  zębów  – 

przypomniał jej, próbując powstrzymać się 

background image

od śmiechu.  

„Cóż,  życie  zaczęło  wyglądać  znów 

bardzo optymistycznie” – pomyślał.  

Honey wróciła ze szczoteczką do zębów 

i czystą koszulą.  

–  Mam  nadzieję,  że  włożysz  ją  sam  – 

stwierdziła, rzucając mu koszulę na kolana.  

– Jeśli nie będę miał innego wyjścia... – 

odparł, robiąc przy tym wymowną minę.  

Honey  nie  odpowiedziała.  W  tak 

napiętej  atmosferze,  jaka  istniała  między 
nimi,  wzajemne  przekomarzanie  się  w 
sprawach seksualnych wydawało jej się nie 
na miejscu.  

Wzięła walizkę i pomogła mu wyjść.  
Drogę  do  domu  Honey  przejechali 

bardzo szybko. Lucas kurczowo chwytał się 
klamki  przy  drzwiach,  gdy  ciężarówka 
podskakiwała  na  wyboistych  wiejskich 
drogach, i zastanawiał się, dlaczego tak się 
spieszą.  Może  Honey  nie  chce  tracić 
cennego  czasu,  który  spędzą  razem, 
przekonywał  sam  siebie.  Ale  kiedy  dotarli 

background image

do rezydencji Buchannanów, jego nadzieje 
okazały się płonne. Vera powitała ich przy 
drzwiach  wejściowych,  rzucając  pełne 
grozy spojrzenie.  

– Co się stało? – zapytała.  
Wyprostowała  się,  okazując  swoje 

niezadowolenie,  kiedy  Honey  pomagała 
Lucasowi przejść przez korytarz.  

– Lucas zwichnął nogę – poinformowała 

Honey.  –  A  ponieważ  nie  chciał  iść  do 
lekarza, zaproponowałam mu, aby pozostał 
dzień lub dwa tutaj.  

–  Tutaj?  –  powtórzyła  Vera  z 

przerażeniem  w  głosie.  Spojrzała  na 
Lucasa, a on uśmiechnął się do niej.  

Vera  odwróciła  wzrok  z  siłą,  która 

mogła przyprawić o zawrót głowy.  

– Dlaczego tutaj? 
–  Bo  to  przeze  mnie  zdarzył  się  ten 

wypadek – odpowiedziała Honey.  

Zamknęła drzwi i postawiła na podłodze 

walizkę.  

–  Nie  mam  czasu  na  wyjaśnienia  – 

background image

dodała w pośpiechu. – Muszę już wyjść.  

– Wyjść? – Vera i Lucas zapytali niemal 

równocześnie.  

Lucas  podszedł  bliżej,  zapominając 

jednak o utykaniu. Spostrzegł, że nie uszło 
to uwadze Very.  

– Dokąd idziesz? 
–  Wracam  na  twoją  posiadłość  – 

odparła.  –  Przecież  mówiłam  ci,  że 
przyjedzie  ktoś,  aby  zaorać  teren, 
pamiętasz?  –  Ponownie  zwróciła  się  do 
Very:  –  Połóż  mu  lód  na  tę  stopę,  a  gdy 
opuchlizna  zniknie,  obandażuj  mu  ją. 
Wiesz, gdzie leży apteczka.  

Vera  aż  zaczerwieniła  się  ze  złości.  W 

pierwszej chwili nie zareagowała.  

–  Chcesz,  żebym  ja  to  zrobiła?  – 

odezwała się w końcu.  

Ton  jej  głosu  wskazywał,  że  wolałaby 

zbierać z pastwisk krowie łajno, niż spełnić 
prośbę Honey.  

–  Proszę,  Vero,  oczywiście,  jeśli  nie 

masz  nic  przeciwko  temu  –  powiedziała 

background image

Honey. – Nie mogę tracić więcej czasu. A 
ty,  Lucasie...  –  Przerwała  i  rzuciła  mu 
surowe  spojrzenie.  –  ...nie  nadwerężaj 
stopy. A teraz wychodzę.  

Zanim  zdążyli  zaprotestować,  była  już 

za drzwiami.  

Vera  milczała,  przyglądając  się  jego 

nodze.  Lucas  tymczasem  słuchał,  jak 
Honey włączyła silnik ciężarówki i powoli 
jechała wysypaną żwirem drogą.  

„Czym zasłużyłem sobie na taki los?” – 

pomyślał, patrząc na Verę.  

–  Co  właściwie  tutaj  robisz,  Lucasie 

McKay’u? – zapytała.  

Zawahał  się.  „Łatwo  mogłem  oszukać 

Honey, ale Vera nie uwierzy w to skręcenie 
–  pomyślał.  Honey  jest  tak  łatwowierna  i 
naiwna,  że  nie  rozszyfruje  jego  planów. 
Natomiast ta kobieta – tak. Miał do wyboru 
dwie  możliwości:  albo  kontynuować  tę 
komedię, albo wszystko jej wyjaśnić.  

–  Skręciłem  nogę  –  powiedział, 

uśmiechając się niewinnie.  

background image

Wybrał pierwszy wariant.  
– Czyżby? – Spojrzała z politowaniem. 

Skrzyżował  ręce  na  piersiach  i  oparł  się 
plecami  o  ścianę.  Plan  numer  jeden  nie 
powiódł się.  

–  Jesteś  dla  mnie  zbyt  trudnym 

przeciwnikiem  –  przyznał  szczerze.  – 
Próbuje  odzyskać  swoją  żonę  i  dzieci  – 
mówił  dalej  już  poważnym  głosem.  –  Jak 
dotąd  niczego  jeszcze  nie  osiągnąłem. 
Teraz  wszystko  zależy  od  ciebie.  Możesz 
mi  pomóc  albo  zdradzić  Honey  moje 
zamiary.  

– Dlaczego niby miałabym ci pomóc? – 

Vera nawet nie drgnęła.  

Opuścił ręce i przysunął się krok bliżej.  
–  Dlatego,  że  ją  wciąż  kocham  i 

doskonale  wiesz  o  tym.  –  Dotknął  jej 
twarzy. – A także dlatego, że jestem ojcem 
Todda i Melissy. I zrobię dla nich wszystko.  

– Zabierz palec z moich ust, zanim ci go 

odgryzę  i  splunę  nim  w  ciebie  –  ostrzegła 
go.  

background image

Szybko schował dłoń do kieszeni. Tam 

przynajmniej była bezpieczna.  

– A teraz ty łaskawie posłuchaj, co mam 

ci  do  powiedzenia.  –  Zrobiła  krok  do 
przodu.  

Stali  tak  blisko  siebie,  że  Lucas  czuł 

zapach  jej  perfum  przypominających 
wanilię.  

– Nie pozwolę, abyś przychodził do tego 

domu i rozkazywał mi. Kiedy Honey była 
twoją  żoną  i  razem  mieszkaliście, 
obchodziła cię tyle, co zeszłoroczny śnieg. 
Jaką  mam  pewność,  że  to  się  więcej  nie 
powtórzy? 

Nie wahał się ani chwili.  
–  W  głębi  duszy  wierzysz  mi,  kiedy 

mówię,  jak  mocno  kocham  Honey  – 
odpowiedział szczerze. – Wiesz, że jestem 
dobrym  człowiekiem.  Ludzie  popełniają 
błędy, 

ale, 

Bóg 

mi 

świadkiem, 

odpokutowałem  za  swoje  grzechy.  Proszę, 
zaufaj mi. A poza tym, tak naprawdę, to nie 
powinnaś  mnie  osądzać.  Dzieciństwo 

background image

Honey nie należało do najszczęśliwszych i 
to  ty  ponosisz  za  to  winę  na  równi  z  jej 
ojcem! 

Vera potrząsnęła z oburzeniem głową.  
– Nie wiem, o czym mówisz.  
–  Honey  była  zbyt  mała,  aby  zostać 

tylko z ojcem. Mogłaś coś zrobić. Ba, nawet 
powinnaś.  I  jeszcze  jedno.  Nigdy  nie 
traktowałem 

źle 

Honey. 

Jeśli 

podejmowałem  za  nią  decyzje,  to  tylko 
dlatego,  że  sama  nie  potrafiła  kierować 
własnym  życiem.  Tak  niestety  została 
wychowana. – Przerwał na chwilę. – Myślę, 
że potrzebuje mnie teraz.  

– Honey nie wymaga już twojej opieki. 

– Wyczuł satysfakcję w jej głosie.  

– Z pewnością nie jestem jej niezbędny 

przy  podejmowaniu  decyzji,  ale  na  pewno 
potrzebuje  miłości,  a  ja  mogę  jej  to 
ofiarować.  Czyżbyś  przekonała  ją,  że  jest 
inaczej? 

– Do niczego jej nie przekonywałam – 

odparła. – Nie masz także racji, obwiniając 

background image

mnie  o  jej  nieudane  dzieciństwo.  –  Twarz 
Very poczerwieniała ze złości. – Wiele razy 
broniłam ją przed majorem Buchannanem. 
Często nawet kłóciłam się  z nim,  a  potem 
musiałam błagać, aby nie wyrzucał mnie z 
pracy.  Nauczyłam  się  trzymać  język  za 
zębami. Gdybym odeszła, Honey zostałaby 
sama  na  tym  świecie.  Obdarzyłam  ją 
miłością.  Zastąpiłam  jej  oboje  rodziców. 
Nie wiń mnie za wszystko.  

Przerwała  nagle,  usiłując  zaczerpnąć 

głęboko  powietrza.  Pobladła.  Nie  uszło  to 
uwadze Lucasa.  

– Co się stało? – Podszedł do niej.  
–  A  co  się  miało  stać?  Zdenerwowałeś 

mnie, ty wariacie.  

Potknęła  się,  oparła  plecami  o  ścianę  i 

ciężko osunęła na stojącą tam ławkę. Lucas 
zmarszczył brwi.  

– Jesteś chora? 
–  Mam  przecież  siedemdziesiąt  lat, 

oczywiście, że jestem chora.  

–  Przepraszam  za  moje  zachowanie. 

background image

Czy mogę coś dla ciebie zrobić? 

–  Nie,  zaraz  mi  przejdzie.  –  Usiadła 

wygodniej. – Po prostu starzeję się.  

– Właśnie dlatego powinnaś ułatwić mi 

odzyskanie Honey i dzieci. Na pewno chcą 
być razem ze mną. Pomożesz mi? 

Przez chwilę patrzyła na niego.  
–  Nie,  nie  pomogę  ci,  Lucasie  – 

powiedziała  w  końca.  –  Musisz  zrobić  to 
sam. Ale nie powiem jej o tej twojej nodze, 
jeśli  ma  to  oczywiście  dla  ciebie  takie 
znaczenie.  Chodźmy  teraz  do  kuchni, 
obandażuję ci ją.  

Wstała i skierowała się w stronę drzwi. 

Lucas podążał za nią. Nagle się zatrzymała 
–  Tylko  pamiętaj,  nie  popełnij  drugi  raz 
tego samego błędu, chłopcze – ostrzegła go. 
–  Jeśli  znowu  skrzywdzisz  Honey,  tym 
razem będziesz miał ze mną do czynienia.  

 
Wieczorem,  kiedy  Honey  wróciła  do 

domu, spocona i zmęczona, Lucas leżał na 
kanapie, 

oglądając 

telewizję. 

background image

Zabandażowaną nogę wygodnie wyciągnął 
przed sobą.  

– Co z nogą? – zapytała.  
Jej widok sprawił mu  taką radość, że z 

trudem  powstrzymał  się,  aby  do  niej  nie 
podejść.  

–  Myślę,  że  znacznie  lepiej  – 

odpowiedział słabym głosem.  

Do pokoju weszła Vera, niosąc na tacy 

dzbanek mrożonej herbaty dwie szklanki.  

–  Tego  właśnie  potrzebowałam.  – 

Honey  z  widoczną  ulgą  osunęła  się  na 
krzesło. 

Gospodyni 

napełniła 

jedną 

szklankę i podała ją Honey.  

– Vero, ja też poproszę, oczywiście, jeśli 

nie masz nic przeciwko temu – odezwał się 
Lucas.  

Spojrzała na niego ponurym wzrokiem. 

Honey nie zauważyła tej raptownej zmiany 
w zachowaniu Very. Roześmiała się.  

–  Cieszę  się,  że  dobrze  się  czujecie  w 

swoim  towarzystwie.  Vero,  co  sądzisz  o 
nodze Lucasa? 

background image

Vera usiadła przy stoliczku.  
–  Nie  wygląda  to  najlepiej  – 

odpowiedziała,  spuszczając  wzrok  na 
ziemię.  

Honey podniosła brwi ze zdziwienia.  
–  Naprawdę,  ale  to  chyba  nic 

poważnego? 

–  No  cóż.  –  Vera  popatrzyła  na  niego, 

napełniając  herbatą  drugą  szklankę.  – 
Sądzę,  że  powinien  zostać  tu  kilka  dni. 
Może mu się przecież pogorszyć.  

– Kilka dni? Myślałam, że to była tylko 

drobnostka.  

– Zaraz po twoim wyjeździe poczułem 

się znacznie gorzej. – Lucas wtrącił się do 
rozmowy. 

– 

Wygląda 

to 

dosyć 

nieprzyjemnie, o ile mogę coś powiedzieć.  

Honey wydawała się zaskoczona.  
– Strasznie cię jeszcze raz przepraszam. 

Nie wiedziałam. Mocno boli? 

– 

Trochę. 

Ale 

wytrzymam 

– 

odpowiedział dziarskim głosem.  

– Vero, dlaczego nie zrobiłaś Lucasowi 

background image

jednego  z  tych  drinków,  które  zawsze 
podawałaś  ojcu  podczas  jego  ataków 
reumatyzmu?  Pamiętasz,  to  z  gorącego 
grogu.  

– W taki upał? – zdziwiła się Vera.  
–  Tutaj  w  środku  wcale  nie  jest  tak 

gorąco.  Poza  tym,  jestem  przecież 
odpowiedzialna  za  ten  wypadek,  a  nic 
innego nie możemy teraz zrobić. Nie masz 
chyba nic przeciwko temu? 

Vera spojrzała na niego.  
– Nie, nie mam – mruknęła pod nosem, 

chociaż  jej  spojrzenie  wskazywało,  że 
myśli  zupełnie  inaczej.  Skierowała  się  do 
drzwi;  długo  słyszeli,  jak  szła  wolno 
korytarzem.  

Honey  uśmiechnęła  się  do  Lucasa  i 

wypiła łyk mrożonej herbaty.  

– Kiedy tylko spróbujesz grogu Very, od 

razu  zapomnisz  o  bólu  –  zażartowała  i 
spojrzała  na  zegarek.  –  Powinnam  szybko 
skoczyć  pod  prysznic,  jeszcze  przed 
kolacją.  Wspominałam  ci,  że  Eryk 

background image

przyjdzie do nas wieczorem.  

Zakrztusił się nagle herbatą.  
– Eryk – powtórzył niewyraźnie.  
– Opowiedziałam mu o twoim wypadku 

i  o  tym,  że  zostaniesz  u  mnie  parę  dni. 
Chciał  koniecznie  spotkać  się  z  tobą  i 
dlatego  zaprosiłam  go  na  kolację  – 
kontynuowała. – Może być w każdej chwili, 
więc lepiej już pójdę do łazienki.  

Wstała i ruszyła w stronę schodów. Przy 

drzwiach  zatrzymała  się,  przepuszczając 
Verę.  

–  Proszę,  oto  twoje  lekarstwo.  – 

Gospodyni  energicznie  postawiła  szklankę 
przed  Lucasem.  –  Smacznego  –  dodała 
przez zaciśnięte zęby.  

Honey  nie  zauważyła  aluzji  ukrytej  w 

wypowiedzi Very.  

– Idę wziąć prysznic, Vero. Zaraz Eryk 

przyjdzie  na  kolację.  Nie  masz  chyba  nic 
przeciwko temu? 

Vera potrząsnęła głową.  
–  Czy  mogłabyś  jeszcze  podłożyć 

background image

poduszkę  pod  tę  chorą  nogę  Lucasa?  Tak 
jest mu chyba niewygodnie.  

– Uhm – brzmiała odpowiedź.  
–  Spróbuj  znaleźć  też  telepilota,  gdyż 

nie  chcę,  aby  Lucas  musiał  podchodził  do 
telewizora.  –  Spojrzała  na  niego.  –  A  ty 
zarezerwuj sobie parę dni. Zostaniesz tutaj 
tak długo, dopóki nie wyleczysz całkowicie 
nogi. Vera dotrzyma ci towarzystwa.  

Odwróciła  się  i  opuściła  pokój,  nie 

dostrzegając spojrzenia, jakim obrzuciła ją 
gospodyni.  

Honey  weszła  pod  prysznic.  Gorący 

strumień  wody,  niczym  zmysłowy  obłok, 
sprawił 

jej 

dużą 

przyjemność. 

zamkniętymi  oczyma  namacała  butelkę 
szamponu.  Polała  go  sobie  na  głowę. 
Zapach 

szamponu 

nieoczekiwanie 

przypomniał  jej  dzieci.  Uśmiechnęła  się 
łagodnie.  

Tęskniła  za  nimi.  Często  liczyła  dni 

dzielące ją  od ich powrotu. Nieraz chciała 
już wziąć samochód i pojechać na obóz, aby 

background image

je  zobaczyć,  ale  wiedziała,  że  Todd  nie 
wybaczyłby  jej  tego.  Nieustannie  dręczyła 
ją  myśl,  że  są  za  małe,  aby  pozostawały 
przez  dwa  tygodnie  bez  jej  opieki.  Mimo 
wszystko zdecydowała się je wysłać na ten 
obóz.  Nie  chciała  zadręczać  dzieci, 
postępując tak, jak jej ojciec.  

„Jakoś  przeżyję  jeszcze  ten  jeden 

tydzień”  –  pomyślała.  Dalej  będzie 
wysyłała  kartki  pocztowe  i  paczki,  nie 
odwiedzi jednak obozu. Zresztą, miała teraz 
pełne  ręce  roboty,  od  kiedy  pojawił  się 
Lucas.  Musi  przecież  uporządkować  parę 
spraw.  

Honey  spłukała  włosy  i  zaczęła 

namydlać  ciało.  Ani  przez  chwilę  nie 
przestawała  myśleć  o  siedzącym  na  dole 
mężczyźnie,  który  znów  pojawił  się  w  jej 
życiu, wprowadzając tyle zamieszania.  

„Chyba  oszalałam,  zapraszając  go  do 

swojego  domu”  –  stwierdziła.  Wtedy 
uznała to nawet za niezły pomysł, ale teraz, 
kiedy okazało się, że zostanie u niej dłużej, 

background image

niż  pierwotnie  planowała,  trochę  się  tego 
obawiała.  Wspólny  obiad  z  pewnością 
rozbudzi 

wspomnienia, 

przypomni 

spędzone  razem  chwile.  Honey  wzruszyła 
się.  Ostatnio  większość  czasu  pochłaniało 
jej powstrzymywanie się od płaczu. Ciągle 
myślała  o  nim.  Pamiętała  ich  pierwsze 
spotkanie,  gdy  wręczył  Jej  czek  i  zaprosił 
na obiad.  

Tej nocy poszła z nim do łóżka. Zawsze, 

kiedy  to  sobie  przypominała,  czuła  się 
trochę skrępowana. Na pewno nie zwierzy 
się  nigdy  z  tego  córce.  Wtedy  jednak 
wydawało  jej  się  czymś  naturalnym 
zakończyć 

wieczór 

ramionach 

mężczyzny. To przecież ona zasugerowała, 
aby  poszli  do  niego.  Pamiętała,  jak  Lucas 
zdziwił  się  tą  propozycją.  Na  samo 
wspomnienie oblała się rumieńcem.  

W  głębi  duszy  jednak  zdawała  sobie 

sprawę, że teraz też by tak postąpiła. Lucas 
jako  kochanek  był  dla  niej  bardzo  czuły. 
Tak  długo  pieścił  ją  i  całował,  aż  poczuła 

background image

się  całkowicie  bezpieczna  w  jego 
ramionach.  Rozumiał  jej  obawy,  kiedy 
delikatnie  muskał  ustami  całe  jej  ciało, 
brzuch,  piersi,  pośladki,  uda.  W  końcu 
zanurzył  swoją  twarz  w  złocistych  lokach 
na podbrzuszu. A gdy przeżyła pierwszy w 
swoim  życiu  orgazm,  wiedziała  już,  że 
major  oszukał  ją,  opowiadając  o  tym,  co 
może  się  zdarzyć  w  stosunkach  między 
kobietą i mężczyzną.  

Nie  czuła  się  wcale  winna,  wprost 

przeciwnie, miała wrażenie, jakby niebo się 
przed nią otworzyło. Przekonała się, że jest 
zdolna  do  miłości,  miłości,  której  tak 
bardzo  brakowało  jej  u  rodziców.  Nie 
poczuła żadnego bólu, kiedy wszedł w nią. 
Ogarnęła ją rozkosz, jakiej nigdy przedtem 
nie  zaznała.  Potem  Lucas  otarł  jej  twarz  i 
uda  mokrą  chusteczką,  patrząc  na  nią 
rozkochanym wzrokiem. Gdy przycisnął ją 
do swojej piersi i usłyszała bicie jego serca, 
wiedziała,  że  go  kocha  miłością,  o  której 
pisali  wielcy  poeci.  Nigdy  wcześniej  nie 

background image

była bardziej szczęśliwa.  

Gdy  rano  wróciła  do  domu,  ogarnął  ją 

strach.  Na  ustach  czuła  jeszcze  smak 
pocałunków 

Lucasa, 

włosy 

miała 

potargane.  Major  czekał  na  nią,  tak 
wściekły  jak  nigdy.  Wzdrygnęła  się  na 
samą myśl o tym, co wtedy przeżywała. Był 
z  nią  jednak  Lucas,  stał  przed  ojcem, 
którego  tak  się  bała  i  nienawidziła 
jednocześnie.  

–  Nigdy  już  nie  pozwolę  ci  jej 

skrzywdzić.  –  Lucas  zasłaniał  ją  przed 
majorem  własnym  ciałem.  –  Ona  zostanie 
moją żoną.  

Honey była tak dumna z niego, że nawet 

nie zwróciła uwagi, iż Lucas oficjalnie się 
jej przecież nie oświadczył. On tymczasem 
pokiwał głową i powiedział z sarkazmem: 

– Zresztą, majorze, Honey nosi już pod 

sercem twojego wnuka.  

Ojciec  o  mało  nie  dostał  ataku,  kiedy 

usłyszał  te  wiadomość.  Po  raz  pierwszy 
widziała, 

jak 

desperacko 

usiłował 

background image

zachować zimną krew. Zaczerwienił się.  

– W takim razie bierz ją – zdecydował. – 

Teraz  nikt  już  jej  nie  zechce.  Niech  wiec 
zostanie z synem pakowacza mięsa.  

Honey 

opuściła 

dom 

rodzinny, 

zabierając ze sobą tylko tę jedną sukienkę, 
którą  miała  na  sobie.  Lucas  obiecał 
następnego  dnia  uzupełnić  jej  garderobę. 
Kupił Honey takie same płócienne rzeczy, 
jakie nosiła całe życie. Nie powiedziała mu, 
że bardzo nie lubi tego stylu, po prostu nie 
chciała zrobić mu przykrości.  

–  Nikt  nie  może  mi  zarzucić,  że  nie 

jestem  w  stanie  ubrać  cię  tak  dobrze,  jak 
ojciec – stwierdził z dumą.  

Poprosiła  go  także,  aby  pomógł  jej 

wybrać bieliznę i do dzisiaj pamiętała, jak 
się  ucieszył,  gdy  zobaczył  ją  w  tych 
rzeczach, które sam zaproponował.  

Pobrali  się  dwa  dni  później  w 

Sweetbriar.  Jedynym  świadkiem  był 
przyjaciel  Lucasa,  Max.  Swój  miesiąc 
miodowy  spędzili  w  małym  mieście  w 

background image

Meksyku. Cafe dni leżeli na tarasie hotelu, 
opalając się, nocami zaś długo się kochali.  

Doskonale pamiętała, jak pewnej nocy, 

kiedy  już  odpoczywali  po  miłosnych 
uniesieniach,  Lucas  powiedział  jej,  ze  ma 
twarz  anioła,  a  ciało  prostytutki.  Długo 
potem  płakała  w  poduszkę,  nie  rozumiała, 
jak  można  mówić  takie  komplementy 
kobiecie. Marzyła o tym, aby powiedział, że 
jest pełna wdzięku jak polny kwiatek albo 
przyrównał  jej  urodę  do  górskiego 
kryształu.  Lucas  nie  należał  jednak  do 
mężczyzn,  którzy  w  ten  sposób  adorują 
kobiety.  Słowa,  jakie  jej  szeptał,  gdy  się 
kochali,  w  niczym  nie  przypominały  tych 
pięknych  opisów  miłości,  znanych  z 
literatury  i  których  oczekiwała  od 
wyśnionego  kochanka.  Były  tak  ostre,  że 
jeszcze  dzisiaj  na  ich  wspomnienie 
oblewała się rumieńcem.  

Z prysznica zaczęła lecieć zimna woda. 

Honey  zadrżała,  a  sutki  na  jej  piersiach 
skurczyły  się.  „Ciekawe,  czy  to  efekt 

background image

zimna,  czy  też  marzeń  o  Lucasie”  – 
pomyślała.  Lucas  zawsze  oddziaływał  na 
nią  w  określony  sposób.  Drżała  w  jego 
ramionach,  a  jej  rozpaloną  twarz  oblewał 
rumieniec.  Wewnątrz  czuła  dreszcze 
podniecenia,  delikatne  ciepło  rozpływało 
się  po  jej  ciele,  sprawiając,  że  stawała  się 
uległa.  

W jej oczach znów pojawiły się łzy. Czy 

Lucas  domyślał  się,  co  przeżywała,  odkąd 
przyjechał do miasta? Cały czas próbowała 
zachować  pozory.  Chciała  uchodzić  za 
kobietę zdecydowaną, niezależną, która już 
dawno  zapomniała  o  przeszłości.  Czasami 
nawet  udawało  jej  się  przekonać  o  tym 
samą  siebie.  Miłość  do  tego  mężczyzny 
przypominała  Honey  wietrzną  ospę,  gdy 
gorączka  opada,  ale  człowiek  ciągle  ma 
ochotę  się  podrapać.  Tak,  wciąż  go 
pragnęła.  

Dwadzieścia  minut  później  Honey 

zeszła na dół, ubrana w śnieżnobiałe szorty 
i  czerwoną  bluzkę,  zrobioną  na  drutach. 

background image

Miała  delikatny  makijaż,  a  jej  włosy  były 
jeszcze mokre.  

„Nigdy  nie  wyglądała  piękniej”  – 

pomyślał  Lucas.  Jej  policzki  przybrały 
kolor bluzki, a oczy błyszczały jak klejnoty. 
Nie  zdążył  jej  jednak  tego  powiedzieć, 
zadzwonił  bowiem  dzwonek  u  drzwi  i 
Honey pobiegła otworzyć.  

–  Lucasie,  to  jest  Eryk  Severnson  – 

przedstawiła  wysokiego  blondyna.  Lucas 
podparł  się  nogą  leżącą  na  poduszce  i 
wyciągnął  dłoń,  którą  młody  mężczyzna 
serdecznie uścisnął.  

–  Bardzo  chciałem  cię  poznać  – 

powiedział 

z  wyraźnym  szwedzkim 

akcentem.  –  Honey  wiele  mi  o  tobie 
opowiadała.  

Lucas  nie  bardzo  wiedział,  jak 

zareagować,  zaskoczony  wzrostem  Eryka. 
Sam  był  dość  wysoki,  mierzył  prawie  sto 
dziewięćdziesiąt  centymetrów  i  rzadko 
musiał  podnosić  głowę  do  góry  podczas 
rozmowy z drugą osobą, ale ten złotowłosy 

background image

olbrzym  przewyższał  go  o  dobrych 
dwadzieścia  centymetrów.  Poza  tym 
zbudowany był jak atleta.  

„Od kiedy to Honey lubi kulturystów? – 

pomyślał.  –  Ten  facet  z  pewnością  bierze 
sterydy” – pocieszył się w duchu.  

– Miło mi – odpowiedział, wiedząc, że 

tym razem kłamie. Ciekawe, dlaczego Eryk 
chciał  się  z  nim  spotkać?  Chyba  nie  był 
zadowolony  z  jego  obecności  pod  tym 
dachem?  Szczery  uśmiech  na  twarzy 
Europejczyka  wskazywał  jednak  coś 
innego.  

– Słyszałem, że miałeś dzisiaj wypadek. 

– Eryk spojrzał na zabandażowaną nogę. – 
To nic poważnego, prawda? 

Lucas potrząsnął przecząco głową.  
– Chyba nie, to tylko mała kontuzja.  
–  Vera  sądzi  inaczej.  Lucas  musi 

odpocząć. Poprosiłam go, aby został tu, aż 
wyzdrowieje. – Honey stanęła obok Eryka.  

Lucas  uważnie  obserwował  reakcje 

młodego mężczyzny, kiedy Honey podeszła 

background image

do niego. Spostrzegł nagle, że oboje tworzą 
idealną parę. Jasnowłosi, ogorzali od pracy 
na świeżym powietrzu. Zaciekawiło go, ile 
czasu  Eryk  spędzał  z  Toddem  i  Melissą  i 
czy  kiedykolwiek  wzięto  go  za  ich  ojca. 
One  też  przecież  miały  takie  jasne  włosy. 
Zacisnął  zęby  ze  złością.  Z  trudem 
powstrzymał  się,  aby  nie  wstać  i  nie 
zapytać, czy coś ich nie łączy.  

Na  szczęście  Vera  przerwała  jego 

rozważania,  wchodząc  do  salonu  i 
informując,  że  kolacja  już  gotowa.  Eryk 
podszedł  do  niego  i  zaoferował  swoją 
pomoc.  

– Nie jestem przecież inwalidą. – Lucas 

zsunął  się  z  kanapy  i  pokuśtykał  w  stronę 
drzwi.  

– Oczywiście. Nie chciałem cię urazić. 

Po prostu nie wiemy, jak to wygląda. Jeśli 
się zgodzisz, to zabiorę cię jutro do kliniki. 
Mamy  ubezpieczenie  od  tego  rodzaju 
zdarzeń, wiesz chyba o tym? 

Lucas zatrzymał się w pół drogi.  

background image

– W porządku, wezmę je. Pewnie boisz 

się, żebym nie wytoczył ci procesu.  

–  Lucasie!  –  Honey  rozdzieliła  dwóch 

mężczyzn.  –  Przestań!  Nie  obrażaj  moich 
gości.  

– Daj spokój. – Przerwał Eryk. – Jestem 

pewny,  że  Lucas  nie  miał  nic  złego  na 
myśli.  

Lucas spostrzegł wyraz dezaprobaty na 

twarzy  Honey  i  zorientował  się,  że  tym 
razem przesadził.  

– Honey ma racje – powiedział w końcu. 

–  Nie  chciałem  być  niegrzeczny. 
Przepraszam  za  to,  co  powiedziałem.  – 
Przerwał, czując się jak skarcony uczniak. – 
Czuję  się  trochę  sfrustrowany.  Będę 
przecież  przykuty  do  łóżka  przez  pewien 
czas.  –  Wyciągnął  rękę  do  Eryka.  –  Mam 
nadzieję, że nie żywisz do mnie urazy.  

Szwed nie wahał się ani chwili.  
– Oczywiście, że nie. – Mocno uścisnął 

podaną dłoń.  

–  Na  pewno  martwisz  się  o  swoje 

background image

interesy?  –  zapytał  już  w  jadalni, 
przysuwając krzesło Lucasowi. – Gdybym 
tylko mógł ci w czymś pomóc...  

Lucas kompletnie nie wiedział, co o tym 

wszystkim  sądzić.  Czy  Eryk  chciał 
rzeczywiście  się  z  nim  zaprzyjaźnić,  czy 
może  jednak  bał  się  procesu  o 
odszkodowanie? 

–  Mam  dużo  pracy  związanej  z 

wykończeniem domu – stwierdził. – Pragnę 
się  z  tym  uporać,  zanim  Todd  i  Melissa 
wrócą z obozu.  

–  Przepraszam  was  na  momencik  – 

wtrąciła Honey. – Sprawdzę, czy Vera mnie 
przypadkiem nie potrzebuje.  

Zniknęła za obrotowymi drzwiami.  
–  A  co  konkretnie  musisz  zrobić?  – 

zapytał Eryk, siadając na swoim krześle.  

– Skończyć malowanie, powiesić firanki 

i  zasłonki  na  oknach  i  oczywiście  kupić 
meble, chociaż, prawdę powiedziawszy, za 
bardzo się na tym nie znam.  

– Doskonale cię rozumiem. Kiedy ja się 

background image

meblowałem, poprosiłem Honey o pomoc. 
Powinieneś uczynić to samo.  

– Już to zrobiłem, ale nie zgodziła się. – 

Lucas ściszył nagle głos.  

Honey pchnęła obrotowe drzwi i weszła 

do  jadalni,  niosąc  w  rękach  półmisek  z 
wołowiną  w  warzywach.  Eryk  nie  tracił 
jednak czasu.  

–  Jak  mogłaś  odmówić  Lucasowi 

pomocy w urządzeniu domu? – zapytał.  

Pytanie  to  tak  zaskoczyło  Honey,  że 

zatrzymała się na środku pokoju. – Co? 

– Lucas ma problemy z wyborem mebli 

do  swojego  domu,  a  ty  mu  nie  chciałaś 
doradzić.  

Honey spojrzała z gniewem na Lucasa. 

Zdenerwowało ją to, że poruszył ten temat 
przy  jej  wspólniku.  Roześmiała  się 
nerwowo.  

–  Nie  jestem  przecież  dekoratorką 

wnętrz.  

– Ale mnie jednak pomogłaś! 
– Proponowałem nawet, że jej zapłacę – 

background image

dodał Lucas, nie zważając na ostrzegawcze 
spojrzenia Honey.  

–  Dobrze,  dobrze  –  przerwała  ostro.  – 

Pomogę. Podsunęła mu półmisek.  

–  Nałóż  sobie  –  zaproponowała  z 

zaciśniętymi zębami.  

„Znów dopiął swego” – pomyślała. Tym 

razem  podpuścił  Eryka.  Ciekawe,  czy 
Szwed zorientował się w tej grze? Nie, był 
zbyt  na  to  naiwny,  aby  dostrzec  metody, 
jakimi  posługiwał  się  Lucas.  Oczywiście 
mogła  mu  wszystko  wyjaśnić,  ale  jeszcze 
pomyśli, że jest zbyt podejrzliwa i traktuje 
Lucasa  opryskliwie.  Ba,  mógł  nawet 
posądzić ją o to, że chce znowu uciec przed 
Lucasem. Pragnęła tego uniknąć, zwłaszcza 
że niewiele by się pomylił.  

Odetchnęła  głęboko.  Poczekała  przez 

chwilę,  aż  Lucas  nałoży  sobie  mięso  z 
półmiska,  który  mu  podała.  Wyglądał  tak 
niewinnie.  Nikt  nie  domyśliłby  się,  do 
czego jest zdolny.  

„On  doskonale  wie,  co  robi”  – 

background image

pomyślała. Oszukał Eryka, z nią jednak mu 
się  nie  uda.  Uśmiechnęła  się  słodko. 
Postanowiła, 

że 

nie 

sprawi 

mu 

przyjemności,  pokazując,  jak  bardzo  to 
wszystko przeżywa.  

–  Pomogę  ci  –  powtórzyła.  –  Prawdę 

powiedziawszy,  zamierzałam  to  uczynić, 
zwłaszcza  po  tym,  co  cię  spotkało.  Rano 
zamówię dwóch malarzy, a kiedy noga się 
zagoi,  pojedziemy  razem  do  salonu 
meblowego. Co ty na to? 

– 

Wspaniale. 

Dziękuję, 

Honey. 

Naprawdę  doceniam  twoje  poświęcenie.  – 
Z trudem powstrzymał się od triumfalnego 
uśmiechu.  

Kolacja  upłynęła  w  miłej  atmosferze  i 

Lucas, ku swojemu zaskoczeniu, odkrył, że 
polubił Eryka. Oczywiście w dalszym ciągu 
uważnie  go  obserwował.  Przypatrywał  się 
wszystkim  gestom  i  spojrzeniom,  które 
mogłyby  zdradzić,  co  właściwie  łączy 
Honey i Eryka.  

„Jeśli  coś  między  nimi  było,  to  są 

background image

bardzo dyskretni” – pomyślał. Zaniepokoił 
się, kiedy Szwed zaczął opowiadać o swojej 
ojczyźnie. Ten mężczyzna mocno tęsknił za 
swoją rodziną, przyjaciółmi, krajem swoich 
przodków.  

pewnym 

momencie 

Honey 

przechyliła  się  w  jego  kierunku  i  swoją 
szczupłą  dłonią  przykryła  dłoń  Eryka.  Na 
ten  widok  Lucas,  mając  usta  pełne 
wołowiny,  omal  się  nie  zakrztusił.  Po 
chwili  przeprosił  wszystkich,  przeszedł  do 
drugiego  pokoju  i  znowu  położył  się  na 
kanapie. Nie chciał być świadkiem tego, jak 
Honey  umawia  się  z  Erykiem.  Jako 
rozwódka  miała  do  tego  pełne  prawo,  ale 
Lucas nie potrafił się z tym pogodzić.  

„Czy  poszli  już  razem  do  łóżka?”  – 

zastanawiał się. Czy Eryk poznał ją równie 
dobrze,  jak  on  podczas  pięciu  lat  ich 
małżeństwa?  Ogarnął  go  smutek.  Nie 
wyobrażał  sobie  Honey  w  ramionach 
innego mężczyzny.  

Było  jeszcze  wcześnie,  kiedy  Eryk 

background image

pożegnał  się  i  Lucas  z  zadowoleniem 
obserwował 

znikającą 

alejce 

wysportowaną  sylwetkę  Szweda.  W  tym 
czasie  Honey  pomagała  Verze  w  kuchni 
posprzątać  po  kolacji.  Potem  przyszła  do 
salonu i usiadła naprzeciwko Lucasa.  

–  Powinnam  przekonać  Verę,  aby 

przestała  zajmować  się  już  domem  – 
odezwała się. – Jest już stara i nie daje rady. 
Ale ilekroć proszę ją o to, zawsze twierdzi, 
że ma jeszcze dość siły i energii.  

Spostrzegła  nagle  album  fotograficzny 

leżący na stoliku.  

– Widzę, że oglądasz zdjęcia dzieci.  
– A tak. Szybko rosną.  
–  Powinieneś  zobaczyć,  jak  szybko 

wyrastają  ze  swoich  rzeczy.  –  Roześmiała 
się głośno.  

Lucas  zastanowił  się,  czy  Honey  stać 

było  na  zakup  nowych  ubrań  dla  Todda  i 
Melissy. Nie zapytał jednak o to. Wysyłał, 
co  prawda,  czek  każdego  miesiąca,  ale  z 
pewnością 

przy 

takich 

kłopotach 

background image

finansowych, jakie ostatnio przeżywała, nie 
była to zbyt wielka pomoc.  

–  Nie  zdawałem  sobie  sprawy,  ile  dla 

mnie  znaczą,  dopóki  ich  nie  straciłem  – 
powiedział. – Proszę, opowiedz mi o nich.  

background image

ROZDZIAŁ 6 

 
Po  chwili  Honey  uśmiechnęła  się  i 

usiadła  wygodnie  na  krześle.  Uwielbiała 
opowiadać  o  swoich  dzieciach,  często 
pokazywała znajomym ich fotografie. Była 
z  nich  dumna  i  nie  wstydziła  się  tego. 
Wiedziała, że Lucas jest bardzo spragniony 
wszystkich  wiadomości  o  Toddzie  i 
Melissie.  

– Od czego by tu zacząć? – zastanawiała 

się. – Wspominałam ci już chyba, że Todd 
gra w szkolnej lidze baseballa.  

– Na jakiej pozycji? 
–  Na  trzeciej  bazie.  Todd  wolałby,  co 

prawda, rzucać piłką, ale, zdaniem trenera, 
jest na to jeszcze za słaby.  

Lucas  słuchał  i  próbował  jednocześnie 

wyobrazić  sobie,  co  czuje  jego  syn,  nie 
grając na wymarzonej pozycji i zdał sobie 
nagle  sprawę,  że  kompletnie  nie  wie,  o 
czym  może  myśleć  ośmioletni  chłopiec. 

background image

Przez  tyle  lat  zaabsorbowany  sprawami 
zawodowymi,  tak  mało  czasu  poświęcał 
swoim  dzieciom  i  żonie.  Nie  znał  ich 
marzeń i zainteresowań.  

–  W  tym  roku  zamierza  zapisać  się  do 

drużyny skautów – kontynuowała Honey. – 
A  Melissa,  jak  tylko  dorośnie,  pragnie 
zostać  samarytanką.  Oboje  bardzo  lubią 
takie  rzeczy.  Uwielbiają  także  zabawy  na 
świeżym  powietrzu.  Dlatego  właśnie, 
pomimo  pewnych  obaw,  wysłałam  je  na 
obóz  wędrowny  zorganizowany  przez 
naszą parafię.  

– Jakie masz obawy? 
–  Wiesz,  Melissę  puściłam  dopiero 

pierwszy  raz  samą.  Wydaje  mi  się,  że  nie 
jest jeszcze na to wystarczająco duża.  

–  Nie  sądzę,  przecież  to  już  mała 

kobietka.  –  Lucas  starał  się  uspokoić 
Honey.  

–  Nie  masz  pojęcia,  ile  zdrowia 

kosztowała  mnie  ta  decyzja...  i  nadal 
kosztuje. Ale postanowiłam podarować jej 

background image

trochę  wolności  pomimo  jej  młodego 
wieku.  Nie  chce,  aby  dorastała  w  takich 
warunkach  jak...  –  Przerwała  nagle.  – 
Nigdy 

nie 

będę 

jedną 

tych 

przewrażliwionych 

matek, 

które 

nadmiarem troski dręczą swoje dzieci.  

Zrobiło mu się przykro, gdy zorientował 

się, że nawiązała do własnego dzieciństwa.  

– Daj spokój, wszystko się dobrze ułoży 

– powiedział po chwili.  

–  Mam  nadzieje,  że  zaprzyjaźni  się  z 

innymi  dziećmi  –  mówiła  dalej.  –  Jest 
raczej  nieśmiała  i  skryta.  Trudno  jej 
nawiązać kontakt z rówieśnikami.  

–  Nie  wyobrażam  sobie  nieśmiałej 

Melissy – oburzył się. – Zawsze wydawała 
się taka towarzyska, otwarta na otaczający 
ją świat. Typowa córeczka tatusia – dodał z 
dumą  w  głosie.  –  Pamiętam,  jak  płakała, 
kiedy  była  jeszcze  malutka.  Brałem  ją 
wtedy ze sobą do łóżka, razem słuchaliśmy 
muzyki,  a  ona  zawsze  zasypiała  na  moich 
rękach.  

background image

Honey  miała  ochotę  przypomnieć  mu 

zupełnie  inne  sytuacje,  gdy,  zajęty  pracą, 
nie mógł znaleźć czasu dla własnej córki, a 
Melissa  godzinami  wyglądała  przez  okno, 
czekając  na  ukochanego  tatusia.  Nie 
powiedziała jednak tego.  

–  Wydaje  mi  się,  że  zabawa  z  innymi 

dziećmi  nie  sprawia  jej  przyjemności. 
Często  się  z  nimi  bije.  Nie  mam  pojęcia, 
dlaczego tak postępuje. Może chce zwrócić 
na  siebie  uwagę.  W  każdym  razie  ta 
sytuacja  powoduje  masę  kłopotów  w 
szkole.  

Twarz Lucasa wyrażała zaniepokojenie. 

Honey  zaczęła  zastanawiać  się,  czy  nie 
powiedziała  mu  za  dużo.  Co  prawda, 
wcześniej czy później Lucas dowiedziałby 
się o problemach z Melissą i miał do tego 
pełne prawo, ale...  

Pytanie 

Lucasa 

przerwało 

jej 

rozważania.  –  To  chyba  nic  poważnego, 
prawda? 

– Nie wiem. – Wzruszyła ramionami.  

background image

– Jak to nie wiesz? 
– Naprawdę nie wiem – powtórzyła.  
Honey, widząc, że Lucas coraz bardziej 

się denerwuje, zdecydowała nie trzymać go 
dłużej  w  nieświadomości  i  postanowiła 
ostatecznie  wyjawić  wszystkie  problemy, 
jakie miała z Melissą.  

– Zapisałam ją na wizytę do wybitnego 

specjalisty za trzy tygodnie.  

– A czym, do cholery, on się zajmuje? 

Honey westchnęła głęboko.  

–  To  psycholog  dla  dzieci.  Lucas 

przeraził się.  

–  Wysyłasz  sześcioletnią  dziewczynkę 

do psychologa. – Nie pozwolił jej przerwać. 
– Na Boga, Honey, czy ty nie przesadzasz? 

Honey spojrzała na niego z wyrzutem.  
– Nie sądzę. Uwierz mi, długo nad tym 

myślałam,  ale  Melissa  sprawia  także  inne 
kłopoty. Zabiera cudze rzeczy.  

–  Czego  to  dzieci  nie  robią  – 

zbagatelizował.  

– 

To 

staje 

się 

powoli 

jej 

background image

przyzwyczajeniem.  Wynosi  z  domu  różne 
przedmioty,  ale  przede  wszystkim  –  i  to 
mnie  najbardziej  martwi  –  przywłaszcza 
sobie  rzeczy  należące  na  przykład  do 
nauczycieli. W  sklepie nie mogę spuścić  z 
niej oka, aby czegoś nie ukradła.  

–  Prawdopodobnie  chce  na  siebie 

zwrócić  uwagę,  Honey.  Teraz  ciężko 
pracujesz i z pewnością nie poświęcasz jej 
wystarczającej  ilości  czasu.  Nie  tylko  jej 
zresztą – dodał.  

– Wiem, że całą winę zwalasz na moją 

pracę – powiedziała spokojnie.  

Czuła  jednak,  jak  powoli  ogarnia  ją 

irytacja,  taka  jak  w  czasie  obiadu,  kiedy 
Lucas przekonał Eryka i obydwaj nakłaniali 
Honey,  aby  pomogła  Lucasowi  w 
urządzeniu domu.  

– Czy nigdy nie przyszło ci do głowy, że 

to  ty  możesz  być  przyczyną  całej  tej 
historii? 

– W jaki sposób? Przecież widziałem ją 

w zeszłym roku tylko parę razy.  

background image

– Właśnie dlatego.  
Lucas zdenerwował się, opuścił nogi na 

podłogę i oparł się łokciami o kolana.  

– Nie odwracaj kota ogonem, Honey – 

zaoponował.  –  Starałem  się  przez  ten  rok 
spotykać  z  dziećmi  tak  często,  jak  tylko 
mogłem.  Gdybyś  została  w  Houston, 
byłoby mi wygodniej.  

– Wygodniej! 
Gwałtownie  się  podniosła.  Jej  policzki 

przybrały  barwę  czerwonej  bluzki,  którą 
miała na sobie.  

– Wygodniej! – powtórzyła z naciskiem, 

kładąc  ręce  na  biodrach.  –  Znalazłbyś 
wytłumaczenie,  nawet  gdyby  mieszkały  z 
tobą  pod  jednym  dachem!  –  prawie 
krzyknęła.  

Także wstał, przez chwilę zapominając 

o chorej nodze.  

– Nie zaprzeczysz chyba, że mieszkając 

tak  daleko  od  siebie,  stwarzamy  pewne 
trudności.  A  poza  tym,  nie  mogę,  tak  jak 
większość  ludzi,  wyjechać  z  miasta  w 

background image

weekend. Wtedy mam najwięcej pracy.  

– O tak, dokładnie pamiętam, jak wiele 

weekendów  spędzałeś  poza  domem  – 
szepnęła  ironicznie.  –  Nie  wspominając  o 
pozostałych  pięciu  dniach  tygodnia.  I 
nocach – dodała. – Nie zapomnieliśmy, jak 
przez  wiele  nocy  musiałeś  ciężko 
pracować.  

Zacisnął dłonie.  
– To był mój zawód.  
– Nie, Lucasie, to było twoje życie.  
Honey drgnęła wyraźnie przestraszona. 

Lucas z powrotem usiadł na kanapie.  

–  To  była  moja  praca  –  powtórzył  już 

znacznie spokojniej. – Dobrze wiesz, że cię 
nie  oszukiwałem  i  nie  przesiadywałem 
pijany  w  barach.  Ciężko  harowałem,  aby 
zapewnić odpowiedni poziom życia naszej 
rodzinie. Zaakceptowałaś to przecież.  

Usiadła na krześle, a jej twarz przybrała 

łagodniejszy wyraz.  

– Zaakceptowałam to. Dobrze wiem, że 

robiłeś  wszystko  tak,  jak  potrafiłeś 

background image

najlepiej. I doceniam to.  

Spojrzał na nią zdziwiony.  
– Chyba jednak nie w pełni – zauważył 

gorzko. – Odeszłaś ode mnie.  

–  Czułam  się  zmęczona  samotnością  – 

wyjaśniła. – Zmęczona spędzaniem całych 
dni i wieczorów tylko z naszymi dziećmi, a 
kiedy  ty  wróciłeś  wreszcie  w  nocy  do 
domu, mogłam tylko patrzeć, jak zasypiasz 
na  kanapie  zbyt  znużony,  by  robić  coś 
innego.  W  pewnym  momencie  zdałam 
sobie sprawę, że w gruncie rzeczy spełniam 
jedynie 

role 

piastunki 

dla 

naszych 

maleństw.  Jeszcze  przed  ich  urodzeniem 
często  wyobrażałam  sobie  nasze  wspólne 
spacery,  wyjazdy  na  pikniki.  Bardzo  ci 
zazdrościłam, że codziennie spotykałeś się 
z  interesującymi  ludźmi,  robiłeś  ciekawe 
rzeczy, podczas gdy ja siedziałam w domu z 
dziećmi.  Nie  dlatego,  żebym  ich  nie 
kochała – szybko dodała. – Ale nigdzie nie 
chodziłam, byłam odizolowana od świata... 
i skrępowana jak w okresie dorastania. Czy 

background image

wiesz,  co  to  znaczy?  Zastanawiałeś  się 
kiedyś  nad  tym,  co  czuje  człowiek,  który 
nie  ma  do  kogo  otworzyć  ust,  który  nie 
zrealizował  swoich  marzeń  tylko  dlatego, 
że nie mógł robić tego, na co naprawdę miał 
ochotę?  Bałam  się  podjąć  najprostszą 
decyzję bez twojej akceptacji. Skończyłam 
dwadzieścia  pięć  lat,  a  kompletnie  nie 
znałam  życia.  Przerwała  i  wzięła  głęboki 
oddech.  

–  Przypuszczam,  że  teraz  poznałaś  je 

lepiej.  

– Potrafię sama troszczyć się o siebie – 

powiedziała  z  nieukrywaną  dumą.  –  I  o 
dzieci.  

W pierwszej chwili chciał zaoponować i 

udowodnić  Honey,  jak  bardzo  się  myli. 
Wiedział  przecież  o  bankructwie  firmy, 
którą  prowadziła.  Ostatecznie  jednak 
postanowił  nie  odgrywać  się,  mimo  że 
mocno  uraziła  jego  męską  dumę.  Pokiwał 
tylko głową i zauważył ironicznie: 

–  Życie  jest  rzeczywiście  zabawne, 

background image

prawda? 

– Co przez to rozumiesz? 
– Człowiek pracuje dzień i noc, wierząc, 

że coś osiągnął. A w gruncie rzeczy nie ma 
to  żadnego  znaczenia  –  stwierdził 
niespodziewanie. – W końcu i tak wszyscy 
kończą tak samo – samotni i pełni obaw.  

–  Pełni  obaw?  –  Słowa  Lucasa 

zaintrygowały  Honey.  W  ciągu  tylu 
spędzonych wspólnie godzin dopiero drugi 
raz  przyznał  się  do  strachu.  „Ciekawe, 
dlaczego” – pomyślała.  

– Boję się, że straciłem cię na zawsze.  
Honey  uciekła  spojrzeniem  w  bok,  ale 

Lucas mówił dalej: 

–  Kiedy  przypomnę  sobie,  jak  dobrze 

było nam razem, ogarniają mnie obawy, że 
nie  przeżyję  już  nigdy  równie  cudownych 
chwil.  A  naprawdę  było  wspaniale, 
niezależnie od tego, co teraz twierdzisz.  

Przerwał  i  podążył  spojrzeniem  za  jej 

wzrokiem.  Przez  chwilę  patrzyli  w 
milczeniu przez okno.  

background image

– Czasami nawet myślę, że lepiej by się 

stało,  gdybyśmy  się  nigdy  nie  spotkali  – 
dodał po chwili.  

– Dlaczego? – zapytała.  
To ostatnia refleksja Lucasa zaskoczyła 

ją całkowicie.  

–  Przynajmniej  nie  przeżywałbym 

takich  rozterek  jak  w  tej  chwili.  Nie 
zarzucałbym  sobie  tych  wszystkich 
popełnionych  błędów,  przez  które  tyle  w 
życiu straciłem.  

–  Gdybyśmy  nie  byli  razem,  nie 

mielibyśmy Todda i Melissy – powiedziała 
ze smutkiem w głosie.  

Nie  znała  nigdy  Lucasa  od  tej  strony. 

Nie  przypuszczała,  że  jest  taki  wrażliwy. 
Chciała  podejść  do  niego,  objąć  go  i 
pocieszyć. Wiedziała jednak, że może to się 
okazać zbyt niebezpieczne.  

– Masz rację, mamy Todda i Melissę. – 

Uśmiechnął się łagodnie, myśląc o swoich 
dzieciach.  

Bardzo  pragnął  znowu  je  zobaczyć. 

background image

Kochały go całym sercem, czego, niestety, 
nie mógł oczekiwać od Honey.  

– I nikt mi ich nie odbierze – stwierdził.  
Wyprostował  się.  Poczuł  się  nagle 

bardzo zmęczony, bardziej niż w ciągu tych 
kilku ostatnich miesięcy. Przyjaźń Honey i 
Eryka zaniepokoiła go. Chciał wiedzieć, co 
ich  naprawdę  łączy,  ale  jednocześnie 
zdawał  sobie  sprawę,  że  nie  ma  prawa 
zadawać  takich  pytań.  Mógł  jedynie 
interesować się sprawami dotyczącymi ich 
dzieci.  

Lucas postanowił walczyć z Honey o to, 

aby  nie  posyłała  Melissy  do  psychologa. 
Uważał,  że  nie  wolno  małej  dziewczynki 
traktować jak dziecka upośledzonego tylko 
dlatego,  że  ma  kłopoty  w  kontaktach  z 
rówieśnikami. 

„Melissa 

jest 

słabiej 

rozwinięta 

fizycznie 

niż 

większość 

sześciolatków, nic więc dziwnego, iż często 
z  nimi  walczy”  –  pomyślał.  Honey 
traktowała  zachowanie  córki  jako  formę 
agresji, 

podczas 

gdy 

Melissa 

background image

rzeczywistości  usiłowała  znaleźć  swoje 
miejsce  w  grupie.  „Dziewczynka  została 
tylko  z  matką,  a  separacja  rodziców 
niewątpliwie  odcisnęła  piętno  na  psychice 
dziecka”  –  stwierdził  i  obiecał  sobie 
naprawić wszystko po jej powrocie z obozu. 
Nagle  nasunął  mu  się  jeszcze  jeden 
wniosek. „Skoro Honey nie ma pieniędzy, 
to z pewnością nie kupuje małej zabawek” – 
pomyślał.  Nic  więc  dziwnego,  że  dziecko 
zabiera innym to, czego samo nie dostaje.  

Postanowił  jednak  nie  poruszać  tego 

tematu. Teraz jego głowa zaprzątnięta była 
zupełnie innymi sprawami.  

Przez  cały  czas  przed  oczyma  miał 

widok  Honey  i  Eryka,  śmiejących  się  i 
serdecznie  rozmawiających.  Ona  dotykała 
jego ręki. Łączące ich stosunki wydały się 
Lucasowi  trudne  do  zaakceptowania.  Nie 
wyobrażał sobie również, jak zniesie dalsze 
życie  bez  niej.  W  ciągu  tych  trzech  lat 
wierzył, że ich separacja ma tylko czasowy 
charakter.  Nawet  po  chwilowym  okresie 

background image

załamania,  spowodowanym  ostatecznym 
wyrokiem  sądowym,  rozwiązującym  ich 
małżeństwo,  w  głębi  duszy  uważał,  że 
wszystko  można  jeszcze  naprawić.  Miał 
zresztą w tym doświadczenie wyniesione z 
pracy zawodowej. Wiele razy znajdował się 
w  niekorzystnej  sytuacji,  ale  zawsze 
udawało mu się osiągnąć to, co zamierzał. 
Nie  przewidział  jednak,  że  może  pojawić 
się u boku Honey inny mężczyzna, zdolny 
pokrzyżować  jego  plany.  Przyjął  to  jako 
swego rodzaju wyzwanie. Do tej pory czuł 
się  całkowicie  pewny,  że  po  tym 
wszystkim, co razem przeżyli, Honey nigdy 
nie pokocha kogoś innego. Teraz nie był już 
pewny  niczego.  Nie  mógł  jednak  ulegać 
emocjom,  musiał  zachować  zimną  krew, 
tak jak w interesach.  

–  Sądzę,  że  powinienem  pójść  już  do 

łóżka – powiedział w końcu.  

Nie  miał  ochoty  dłużej  się  z  nią 

sprzeczać  ani  wracać  do  przeszłości. 
Potrzebował trochę czasu, aby wiele spraw 

background image

rozważyć od nowa i ułożyć plan działania. 
Poza tym, nie chciał już myśleć o niej... i o 
Eryku, 

oczywiście. 

Te 

natrętne 

wspomnienia  doprowadzały  go  prawie  do 
szaleństwa.  Obawiał  się,  że  zrobi  coś 
głupiego. Przeraziła go świadomość utraty 
rozumu 

powodu 

kobiety. 

Nagle 

przypomniał  sobie  o  skręconej  nodze. 
Pokuśtykał z trudem w stronę drzwi.  

–  Dobranoc,  Honey!  –  powiedział 

smutnym głosem i wyszedł.  

Honey  siedziała  dalej,  zastanawiając 

się,  co  powinna  teraz  zrobić.  Zostawić  go 
samego  czy  pójść  za  nim  i  spróbować 
jeszcze wyjaśnić parę spraw. Nigdy do tej 
pory 

nie 

widziała 

Lucasa 

tak 

zrezygnowanego  i  to  ją  przeraziło.  Nie 
przypuszczała  także,  że  tak  mocno  tęsknił 
za dziećmi. Znów ogarnęły ją wątpliwości. 
Poczuła się nie w porządku wobec Lucasa. 
Opuściła Houston, znacznie utrudniając mu 
w ten sposób kontakt z dziećmi. Odchodząc 
nie  zastanawiała  się  nad  tym,  jak  Lucas 

background image

przeżyje  to  rozstanie.  „Jest  tak  zajęty,  że 
nawet  nie  zauważy  naszego  wyjazdu”  – 
myślała wówczas.  

Wstała i zrobiła parę kroków.  
„Nie 

zasłużył 

sobie 

na 

takie 

traktowanie” – stwierdziła. Bez względu na 
to, co się wydarzyło między nimi, nie miała 
prawa wyjechać bez uprzedzenia. A jak to 
przyjęli  Todd  i  Melissa?  Czy  zraniła  ich 
równie mocno? 

Zrobiło  się  jej  przykro,  że  Lucas 

oskarżył  ją  o  zbyt  pochopne  wysyłanie 
Melissy  do  lekarza.  Przecież  ona  całymi 
tygodniami zastanawiała się, zanim podjęła 
tę decyzje. Oczywiście, jako ojciec miał do 
tego  pełne  prawo,  ale  w  gruncie  rzeczy 
pragnęła,  aby  ją  poparł  albo  przynajmniej 
spokojnie przedyskutował z nią całą sprawę 
zamiast jedynie krytykować.  

„Może  Melissa  rzeczywiście  uspokoi 

się teraz, kiedy będzie więcej czasu spędzać 
ze swoim tatusiem” – pomyślała.  

Najbardziej jednak  rozzłościło  ją  to, że 

background image

całą winą za powstałą sytuację obciążył jej 
pracę. Lucas nie mógł wiedzieć, jak trudno 
pogodzić pracę zawodową z wychowaniem 
dzieci. „Ile razy on spóźnił się na spotkanie 
z nauczycielem czy na jakieś ważne szkolne 
uroczystości” – próbowała usprawiedliwiać 
się sama przed sobą.  

Lucas  miał  jednak  własne  poglądy, 

które nie zawsze jej odpowiadały. Dawniej 
musiała je podzielać bez względu na to, czy 
się z nimi zgadzała, czy nie. Teraz wszystko 
się  zmieniło,  jej  zdanie  stało  się  równie 
ważne.  

Honey nie mogła zasnąć tej nocy, mimo 

że była bardzo zmęczona. W końcu zapaliła 
lampę  i  usiadła,  przyglądając  się  sypialni 
należącej  kiedyś  do  jej  matki.  Vera 
nalegała,  żeby  przeniosła  się  do  tego 
pokoju, pokoju, który fascynował Honey w 
dzieciństwie.  Teraz  jednak  drażniły  ją  te 
stare  barokowe  meble  i  złoto-niebieskie 
zasłony. 

Zawsze 

preferowała 

style 

klasyczne  i  często  łapała  się  na  tym,  że 

background image

niezbyt  pochlebnie  myśli  o  przodkach 
mających tak odmienny od niej gust.  

Te meble były obsesją majora i prawie 

wpadał  w  szał,  ilekroć  próbowała  coś 
zmienić  w  domu  tak,  aby  bardziej 
przypominał  mieszkanie  niż  muzeum. 
Dopiero 

kiedy 

odziedziczyła 

całą 

posiadłość,  w  tym  oczywiście  i  dom, 
zorientowała  się,  że  po  prostu  nie  mieli 
pieniędzy na przemeblowanie. Udało się jej 
jedynie 

zmienić 

wystrój 

pokoju 

dziecinnego.  Na  ścianach  powiesiła 
kolorowe  plakaty  i  zdjęła  ciężkie  zasłony 
zatrzymujące  dopływ  światła.  Zaniosła  je 
zresztą na strych i miała nadzieję, że będą 
leżały tam w zapomnieniu.  

Pomyślała o matce. Spędziła ona ostatni 

rok  swego  życia  w  tym  właśnie  pokoju, 
leżąc  w  łóżku  ze  wzrokiem  utkwionym  w 
sufit.  „Ciekawe,  czy  ta  kobieta  była 
kiedykolwiek  szczęśliwa?”  –  zastanawiała 
się Honey.  

Vera  niewiele  opowiadała  jej  o  matce; 

background image

podobno  była  jedną  z  najpiękniejszych 
kobiet 

okolicy. 

„Włosy 

matki 

przypominały 

wykradzione 

słońcu 

promienie” – twierdziła gospodyni.  

Honey  nie  pamiętała  pięknej  Lacy 

Buchannan. 

Kobieta, 

która 

sobie 

przypominała, była słaba i wątła, a jej złote 
włosy były matowe i pozbawione życia, tak 
jak oczy, którymi patrzyła na córkę. Honey, 
oczywiście,  wtedy  nie  wiedziała,  na  co 
umarła  matka.  Powiedziano  jej  tylko,  że 
odeszła.  Śmierć  Lacy  Buchannan  przeszła 
nie zauważona.  

Honey patrzyła przez dłuższą chwilę na 

sufit,  zastanawiając  się,  jakie  to  uczucie; 
leżeć całymi dniami w łóżku i o niczym nie 
myśleć. A może jednak matka miała jakieś 
marzenia? Czy major stłumił je tak, jak to 
próbował  uczynić  w  stosunku  do  niej? 
Zrobiło się jej przykro. Pod wpływem tych 
wspomnień  znienawidziła  majora  jeszcze 
bardziej.  

Odsunęła  kołdrę  i  spuściła  nogi  na 

background image

podłogę.  Nie  chciała  już  dłużej  myśleć  o 
kobiecie, która kiedyś leżała w tym samym 
łóżku.  Poza  tym,  Lacy  Buchannan 
pogodziła  się  ze  śmiercią  na  długo  przed 
tym,  zanim  wydała  ostatnie  tchnienie. 
„Mogła powalczyć, zamiast tak szybko się 
poddać” – doszła do wniosku Honey.  

Nie  ubierając  się  nawet  w  płaszcz 

kąpielowy,  szybko  wyszła  z  sypialni  i 
zeszła  na  dół.  Nie  mogła  już  ani  minuty 
dłużej myśleć o przeszłości. Są, co prawda, 
ludzie  żyjący  przeszłością  i  to  odciska  na 
nich  niezatarte  piętno.  Honey  pragnęła 
wykorzystać  swoje  doświadczenia,  ale 
tylko 

jako 

swego 

rodzaju 

lekcję. 

Nienawidziła  majora,  ale  z  drugiej  strony 
żal  jej  było  tego  człowieka,  niezdolnego 
zarówno  do  dawania,  jak  i  do  brania 
miłości.  Wychowywana  w  atmosferze 
obojętności, w dzieciństwie często sądziła, 
że  nigdy  nie  będzie  w  stanie  nikogo 
pokochać,  ale  Vera  nauczyła  ją  tego. 
Kochała  Honey  bardzo  mocno,  co  w 

background image

znacznym 

stopniu 

rekompensowało 

oziębłość rodziców.  

W ciemności łatwo odnalazła drogę do 

jadalni.  Po  tylu  latach  mieszkania  w  tym 
domu  znała  go  na  pamięć.  Żaden  kąt  czy 
zakamarek  nie  miał  przed  nią  tajemnic. 
Wiedziała,  w  którym  miejscu  jest 
najbardziej zniszczony dywan, gdzie wiszą 
ciężkie  kotary  zagradzające  wejście 
promieniom 

słonecznym 

wytrwale 

usiłującym wedrzeć się do środka. Na razie 
zachowała te zasłony, planowała jednak, że 
pewnego  dnia,  kiedy  będzie  miała  czas  i 
środki  finansowe,  zdejmie  je  i  powiesi 
nowe,  które  rozjaśnią  pokoje.  Pragnęła 
zapewnić dzieciom więcej światła w życiu.  

Popchnęła  obrotowe  drzwi  i  weszła  do 

kuchni.  Zatrzymała  się  nagle  na  widok 
Lucasa stojącego przed otwartą lodówką.  

– Co tutaj robisz? – zapytała zdziwiona.  
Lucas  wyprostował  się  i  wyjął  karton 

mleka. Był do połowy rozebrany.  

– Opróżniam twoją lodówkę. Czy masz 

background image

coś przeciwko temu? 

– Nie, możesz się obsłużyć.  
Pożałowała  nagle,  że  nie  ubrała  się 

przed  zejściem  na  dół.  Chociaż  jej 
bladoróżowa  koszula  nocna  nie  była 
całkiem  przezroczysta,  jednak  czuła  się 
trochę  zażenowana,  stojąc  tak  przed  nim. 
„Po  prostu  muszę  zachowywać  się 
naturalnie – zdecydowała. – Wezmę to, po 
co przyszłam, i wyjdę”.  

– Chcesz trochę mleka? – Lucas trzymał 

karton w ręku i obserwował ją.  

– Nie, dziękuje.  
Honey próbowała zachować spokój. Na 

miłość  boską,  dlaczego  drażnił  ją  tą 
obnażoną klatką piersiową? Starała się nie 
zwracać  uwagi  na  nieprzyzwoicie  nisko 
opuszczone  spodnie  Lucasa,  odsłaniające 
jego  pępek  i  pierścienie  ciemnych 
włosków,  ponętnie  wyłaniające  się  spod 
sprzączki  paska.  „Mógł  się  chociaż  zapiąć 
przed  zejściem  na  dół”  –  pomyślała. 
Zezłościło 

ją  to.  Wyglądał  bardzo 

background image

seksownie,  stojąc  tak  w  słabym  świetle 
lodówki.  Doskonale  widziała  napięte 
mięśnie  klatki  piersiowej.  Podeszła  do 
kontaktu mieszczącego się w pobliżu drzwi 
i  zapaliła  światło,  zakłócając  tę  intymną 
atmosferę.  Lucas  skrzywił  się  i  zamknął 
lodówkę.  

Wyjęła z kredensu dwie czyste szklanki.  
–  Trzymaj.  –  Podała  mu  jedną. 

Wyprężyła się, gdy ich dłonie zetknęły się 
podczas tej czynności.  

–  Nie  możesz  usnąć?  –  zapytał  po 

napełnieniu szklanki.  

Jednocześnie  spojrzał  na  jej  nocną 

koszulę.  „Od  kiedy  zaczęła  chodzić  w 
różowych  rzeczach?”  –  zastanowił  się. 
Nawet  nieźle  pasował  jej  ten  kolor, 
podkreślał  złotą  cerę  i  piękne  niebieskie 
oczy.  Poza  tym,  koszula  ściśle  przylegała 
do jej ciała, uwydatniając smukłość bioder i 
krągłość piersi Honey.  

–  Nie  –  potrząsnęła  głową  w 

przeczącym  geście.  Włożył  karton  do 

background image

kredensu i napił się trochę mleka.  

–  Na  zdrowie!  Dlaczego  nie  możesz 

zasnąć? – zapytał.  

–  Nie  mam  pojęcia.  –  Honey  podeszła 

do  kredensu  i  z  następnej  szuflady 
wyciągnęła butelkę brandy. Nalała sobie do 
pełna  i  podniosła  szklankę  do  ust. 
Spostrzegła  nagle,  że  Lucas  przygląda  się 
jej uważnie.  

– Dlaczego tak na mnie patrzysz? 
–  Pierwszy  raz  widzę  cię,  jak  pijesz 

alkohol. Kiedy zaczęłaś to robić? 

– Niczego nie zaczynałam. Po prostu nie 

mogę zasnąć i mam ochotę na łyk koniaku.  

Wypiła  trochę  brandy,  ale  w  dalszym 

ciągu  przeszkadzało  jej  to,  że  nie  odrywał 
od niej wzroku.  

– Chcesz może napić się ze mną? 
–  Nie,  dziękuję.  Dzisiaj  wolę  mleko. 

Stuknęli się szklankami.  

– Twoje zdrowie. – Napiła się znowu.  
–  Uważaj,  żebyś  nie  zepsuła  sobie 

wątroby – powiedział, wiedząc z własnego 

background image

doświadczenia,  jak  mocno  choroba  może 
utrudnić życie.  

Między innymi właśnie dlatego pił teraz 

mleko. Swoje lekarstwa zostawił w domu, 
nie chcąc, aby Honey dowiedziała się o jego 
dolegliwościach.  

–  Dlaczego  nie  zrobisz  sobie  gorącego 

kakao? – zasugerował. – Z pewnością masz 
je gdzieś tutaj.  

– Nie lubię gorącego kakao.  
Wydawało się jej, że nie słuchał, zajęty 

szukaniem  brązowego  pojemnika  w 
kredensie.  

–  Pamiętasz,  jak  przygotowywałem  ci 

gorące kakao, kiedy byłaś w ciąży i też nie 
mogłaś  zasnąć?  –  Znalazł  wreszcie 
pojemnik, którego szukał i zdjął go z półki. 
–  A  kiedy  już  je  wypiłaś,  drapałem  cię 
delikatnie po plecach, aż stawałaś się senna.  

Uśmiechał  się,  szukając  tym  razem 

garnka,  w  którym  mógłby  zagotować 
mleko.  

–  Przeciągałaś  się  w  moich  ramionach 

background image

jak kotka i...  

– Lucasie, nie słuchasz tego, co mówię 

do ciebie!  – powiedziała głośno, aż drgnął 
gwałtownie.  Odwrócił  głowę,  spojrzał  na 
nią, a jego oczy wyrażały zdziwienie.  

–  Czy  mógłbyś  wreszcie  przestać 

mówić?  –  zażądała.  –  Wysłuchaj  chociaż 
raz w życiu, co mam ci do powiedzenia.  

–  Oczywiście,  Honey.  Ja  tylko 

myślałem, że...  

–  Tylko  myślałeś.  Jak  zwykle  tylko 

myślałeś  –  mówiła,  sugestywnie  machając 
rękoma. – Ty zawsze myślisz. Nie tylko za 
siebie, ale też i za mnie. Nie potrzebuję, aby 
ktoś  to  robił.  A  jeśli  chodzi  o  brandy,  to 
zdecydowanie wolę ją od kakao. I nikt mi 
nie przeszkodzi w jej wypiciu.  

– Pij, jeżeli masz ochotę.  
Przechyliła  szklankę  i  jednym  haustem 

opróżniła jej zawartość. Alkohol zapiekł ją 
w  żołądku.  Zakrztusiła  się,  zanim  jeszcze 
zdążyła  odstawić  szklankę.  Jej  oczy 
napełniły  się  łzami,  które zaczęły  spływać 

background image

po  policzkach,  a  twarz  oblała  się 
rumieńcem.  

–  No  i  jak,  lepiej?  –  zapytał  z 

uśmiechem.  

– O wiele.  
– Świetnie. Dlaczego więc nie nalejesz 

sobie drugiego? 

– Z przyjemnością to zrobię. – Sięgnęła 

po  butelkę.  Lucas  nieoczekiwanie  chwycił 
ją za rękę.  

–  Co  się  z  tobą  dzieje,  Honey? 

Zachowujesz się jak szalona.  

– Zabierz tę rękę! 
– Nie zabiorę, dopóki się nie uspokoisz. 

Nie  pozwolę,  abyś  popełniła  jakieś 
głupstwo.  

Ich  spojrzenia  skrzyżowały  się.  Przez 

moment w jadalni panowała idealna cisza, 
przerywana  głębokimi  oddechami.  Pierś 
Honey falowała zgodnie z rytmem bicia jej 
serca.  Nie  uszło  to  uwadze  Lucasa.  Przez 
koszulę 

dostrzegł 

także 

naprężone, 

sterczące  sutki.  Ten  widok  bardzo  go 

background image

podniecił.  

W  końcu  Honey  puściła  butelkę.  Nie 

miała zamiaru się z nim kłócić, a poza tym 
straciła  ochotę  na kolejnego  drinka. Lucas 
postawił  brandy  obok  mleka  i  sięgnął  po 
papierowy ręcznik.  

Honey, wciąż trzymając pustą szklankę, 

czuła  się  trochę  głupio.  Jej  oczy  znowu 
napełniły  się  łzami,  ale  nie  wywołał  ich 
alkohol.  Zrobiło  się  jej  smutno,  kiedy 
pomyślała  o  nieobecnych  dzieciach, 
kłopotach finansowych i o samym Lucasie. 
Poczuła  się  taka  samotna.  Widziała  tylko 
Lucasa  stojącego  przy  zlewie  nad 
odkręconym kranem.  

Tymczasem  Lucas  zmoczył  ręcznik  i 

wykręciwszy  go,  odwrócił  się  w  jej 
kierunku.  

–  Co  się  stało?  –  zapytał  ze 

współczuciem w głosie. Podniósł ręcznik i 
wytarł delikatnie jej oczy.  

– Próbuję tylko oczyścić twoją twarz – 

szepnął  niepewnym  głosem.  –  Wszędzie 

background image

masz tusz od rzęs.  

Kiedy stała nadal nieporuszona, dotknął 

lekko jej oczu wilgotną chusteczką, usiłując 
zatrzymać  cieknące  po  policzkach  łzy.  Ta 
mokra  twarz  Honey  wydała  mu  się  nagle 
bardzo ponętna.  

–  Pamiętasz,  kiedy  ostatni  raz 

wycierałem ci łzy z twarzy? – zapytał czule.  

Odwróciła  wzrok,  nie  była  w  stanie 

patrzeć  dłużej  w  brązowe  oczy  Lucasa. 
Oczywiście,  że  pamiętała.  Przeszedł  ją 
gwałtowny dreszcz.  

– Nie, nie – świadomie zaprzeczyła.  
–  Kiedy  urodziła  się  Melissa.  Chyba 

nigdy  przedtem  ci  nie  mówiłem,  jak 
śmiertelnie  byłem  przestraszony  tej  nocy. 
Śmiertelnie przestraszony – powtórzył.  

– Dlaczego? – Spojrzała na niego.  
Zabrał  ręce  z  jej  twarzy  i  położył  na 

ramionach.  

–  Po  tym  wszystkim,  co  przeżyłaś 

podczas porodu Todda, czułem się podle, że 
nie uczęszczałem z tobą na zajęcia w szkole 

background image

rodzenia.  Gdybym  tam  chodził,  z 
pewnością  wiedziałbym,  jak  się  zachować 
tamtej  nocy.  Gdybym  tylko  był  bardziej 
wymagający w stosunku do siebie.  

Doskonale  rozumiała  jego  rozterki. 

Sama  przecież  niejednokrotnie  też  tak 
„gdybała”.  

– Wciąż pamiętam te bóle – powiedziała 

z grymasem na twarzy.  

–  Widzisz,  ale  gdybym  tylko  wiedział, 

co  robić,  uczyniłbym  wszystko,  aby 
złagodzić  twoje  cierpienia.  Niepotrzebnie 
krzyczałem na doktora. Do tej pory zresztą 
zastanawiam się, dlaczego mnie wtedy nie 
wyrzucił.  –  Westchnął  głęboko.  –  Za 
każdym  razem,  kiedy  próbowałem  ci 
pomóc,  wszystko  obracało  się  przeciwko 
mnie.  

Przerwał, a jego oczy zalśniły z emocji. 

Bez słowa Honey dotknęła jego policzków. 
Zmiękło  jej  serce  na  widok  cierpienia 
Lucasa.  

– Proszę, nie obwiniaj się teraz o to. To 

background image

już  tylko  przeszłość.  Zapomnij  o  niej  – 
poprosiła.  

– Wiem o tym, ale ta przeszłość wyryła 

piętno  na  moim  obecnym  życiu  – 
odpowiedział smutnym głosem.  

Pomyślał o Honey i Eryku. Ciągle miał 

ich  widok  przed  oczyma.  Nawet  teraz 
sprawiało mu to duży ból.  

Honey czuła, jak łzy wolno spływają po 

jej policzkach.  

–  To  naprawdę  nie  była  twoja  wina  – 

starała się go przekonać. Wzruszyła się. – Ja 
też 

popełniłam 

wiele 

błędów, 

postępowałam  zbyt  egoistycznie,  pragnąc, 
abyś  spędzał  z  nami  więcej  czasu.  Nie 
bardzo  wiedziałam,  czego  właściwie  chcę 
od życia.  

Lucas podniósł ręce i delikatnie ujął jej 

twarz w swoje szorstkie dłonie.  

–  Byłem  twoim  mężem  i  powinienem 

przecież znać twoje potrzeby i pragnienia.  

–  Nie  mogłeś  jednak  czytać  w  moich 

myślach.  Instynktownie  przytulił  ją  do 

background image

siebie, a jego usta czule musnęły jej czoło. 
Nie broniła się. Objął ją, czując, jak koszula 
nocna  Honey  miło  łaskocze  jego  ramiona. 
Pocałował wilgotne, słone od łez powieki. 
Zarzuciła  mu  ręce  na  szyję,  jej  ciało  było 
ciepłe  i  miękkie.  Całował  mokre  ślady  na 
jej  policzkach  tak  długo,  aż  ich  usta 
zetknęły  się  w  zmysłowym,  gorącym 
pocałunku.  

background image

ROZDZIAŁ 7 

 
Honey  lekko  zesztywniała,  kiedy  usta 

Lucasa  dotknęły  jej  warg.  Po  chwili 
rozchyliła  je,  a  jego  język  wśliznął  się  do 
środka,  łapczywie  szukając  rozkoszy,  o 
których przez ostatnie trzy lata mógł tylko 
pomarzyć.  

Pocałunek  ten  był  zaprzeczeniem 

wszystkich  planów,  jakie  powziął  w 
stosunku  do  niej.  Gorącym,  pełnym 
namiętności  pocałunkiem  ofiarowywał 
całego  siebie.  Nie  chciał  jej  jednak 
spłoszyć.  Nie  zamierzał  brać  więcej,  niż 
sama pragnęła mu ofiarować. Lucas zdawał 
sobie sprawę, że w swoim dotychczasowym 
życiu  głównie  brał,  ale  teraz  postanowił 
więcej dawać.  

Nawet gdyby Lucas starał się przekonać 

sam  siebie,  że  poza  całusem  nie  zamierza 
posunąć  się  dalej,  to  przecież  nie  był  z 
kamienia. Zignorowanie silnego pożądania, 

background image

które  go  ogarnęło,  okazało  się  niezwykle 
trudne. Wyobrażał sobie nagie, gorące ciało 
Honey,  jej  miękkie,  delikatne  piersi 
przytulone  do  jego  torsu.  Marzenia  te 
wywołały  silną  falę  pożądania.  Przeszedł 
go  dreszcz  rozkoszy,  który  wstrząsnął 
całym  jego  ciałem.  Honey,  wystraszona 
nagłym ruchem, cofnęła się trochę.  

– Czy coś się stało? – zapytała.  
Lucas zrobił krok do tyłu i schował ręce 

do  kieszeni.  Nie  chciał  już  jej  więcej 
dotykać.  Praktycznie  stracił  kontrole  nad 
swoim  ciałem.  Pragnął  Honey  tak  bardzo, 
aż  do  bólu.  Była  przecież  wciąż  jego 
kobietą  i  obawiał  się,  że  może  kiedyś 
próbować  to  na  siłę  udowodnić.  Życie 
nauczyło go, że nie powinien żądać od niej 
czegoś tylko dlatego, że sam tego chce. Bez 
względu  na  to,  jak  mocno  jej  pragnął, 
postanowił do niczego jej nie zmuszać.  

–  Jest  już  późno  –  stwierdził.  –  Lepiej 

odprowadzę cię do twojego pokoju.  

Honey  była  kompletnie  rozczarowana. 

background image

Tylko  ona  wiedziała,  jak  cudownie  się 
czuła, pozostając w jego objęciach, czując 
dotyk jego ust na swoich wargach, tuląc się 
do jego piersi, podczas gdy ręce mężczyzny 
obejmowały  ją  w  talii.  Przecież  często 
marzyła  o  takiej  chwili,  pragnęła,  by  ktoś 
się  nią  opiekował.  Chciała  znaleźć  takie 
miejsce  na  ziemi,  w  którym  mogłaby 
odizolować  się  od  wszystkich  nurtujących 
ją problemów, zapomnieć o nich. Teraz w 
głębi  duszy  wiedziała  już,  że  to  miejsce 
odnalazła w ramionach Lucasa.  

Bez  słowa  odwróciła  się  i  popchnęła 

obrotowe drzwi między kuchnią a jadalnią. 
Lucas  starał  się  dotrzymać  jej  kroku, 
szukając w ciemnościach po omacku drogi. 
Honey  uśmiechnęła  się,  kiedy  potknął  się 
po raz kolejny.  

–  Poczekaj,  weź  mnie  za  rękę  – 

zaproponowała.  –  Pokażę  ci  drogę,  znam 
przecież ten dom jak własną kieszeń.  

Lucas  ujął  podaną  dłoń,  zaskoczony 

trochę  gładkością  jej  skóry.  Był  bardzo 

background image

zadowolony,  że  zawsze  pracowała  w 
rękawiczkach,  chroniąc  w  ten  sposób  ręce 
przed  zniszczeniem.  Zamknął  oczy. 
Próbował  wyobrazić  sobie  te  delikatne 
dłonie  czułe  pieszczące  jego  nagie  ciało. 
Podążał za nią w ciemności, uświadamiając 
sobie,  że  w  zasadzie,  po  tylu  latach 
samodzielnego 

kierowania 

wszystkimi 

sprawami, po raz pierwszy zdał się na nią. 
„Nie  jest  to  takie  straszne”  stwierdził  po 
chwili  zastanowienia.  Stanowczy,  silny  i 
pewny uścisk ex-żony wywołał uśmiech na 
jego twarzy. Rozbawiła go myśl, że Honey 
kontrolowała  go,  nawet  w  sytuacji  tak 
prostej, jak szukanie w ciemnościach drogi 
do  sypialni.  „Żeby  tylko  pomogła  mi 
znaleźć  drogę  do  swojego  serca”  – 
pomyślał.  

Dotarli  wreszcie  do  schodów.  Jarzyła 

się tam mała nocna lampka i Honey puściła 
dłoń  Lucasa.  Wolno  wchodzili  na  górę,  a 
każde z nich pragnęło, aby chwila ta nigdy 
się  nie  skończyła.  Na  piętrze  Honey 

background image

niechętnie  podeszła  do  drzwi  sypialni. 
Kiedy chwyciła klamkę, Lucas ujął jej dłoń.  

–  Czy  naprawdę  musisz  wejść  do 

środka? – zapytał z błaganiem w oczach. – 
Może  zostalibyśmy  tutaj  i  porozmawiali 
chwilkę.  –  Wskazał  głową  na  małą, 
wyściełaną  sofę  znajdującą  się  pod 
przeciwległą ścianą. – Tylko małą chwilę – 
dodał, kiedy nie odpowiedziała.  

– O czym chcesz porozmawiać? 
Wzruszył  ramionami,  czując  się  jak 

niedoświadczony  młokos  na  pierwszej 
randce. Obracał nieruchomościami wartymi 
miliony 

dolarów, 

uczestniczył 

inwestycjach  z  najbogatszymi  ludźmi  w 
kraju, a zupełnie nie miał pojęcia, o  czym 
rozmawiać  sam  na  sam  z  własną  żoną. 
Zwykle ubrany był w garnitur z najlepszych 
firm  krawieckich,  w  czasie  podróży 
mieszkał w najdroższych hotelach, jadał w 
najelegantszych restauracjach, ale teraz nie 
miało to znaczenia. Bosy, w zniszczonych 
dżinsach starał się odzyskać jej miłość. Nie 

background image

chciał tracić już żadnej okazji.  

–  Po  prostu  porozmawiać.  Już  nie 

pamiętam,  kiedy  ostatni  raz  mieliśmy 
okazję to robić.  

Honey odetchnęła głęboko.  
– Możemy porozmawiać w środku.  
– W środku? – Zbladł. – Masz na myśli 

swoją sypialnię? Skinęła głową. Roześmiał 
się  i  oparł  rękami  o  ścianę,  niedaleko  jej 
głowy.  

–  Nie  sądzę,  aby  to  był  dobry  pomysł, 

obawiam się po prostu, że nie czułbym zbyt 
wielkiej ochoty do... do rozmowy.  

Uśmiechnął  się  znowu,  a  jego  głos 

wydobywał  się  z  głębi  piersi.  Ten  niski, 
gardłowy  tembr  wywołał  dreszczyk,  który 
przeszedł  po  obnażonych  ramionach 
Honey.  

–  Kiedy  zapraszasz  mężczyznę  do 

swojej  sypialni,  powinnaś  zastanowić  się 
nad tym, jakie mogą być tego konsekwencje 
– dodał z szelmowskim wyrazem twarzy. – 
To może być niebezpieczne.  

background image

Wiedział,  że  drażnił  ją  trochę.  Honey 

spojrzała na niego.  

–  Jestem  przecież  dorosłą  kobietą, 

Lucasie.  Nie  wziąłeś  pod  uwagę,  że  może 
nie chcę być całkiem... bezpieczna.  

Jeszcze zanim odwróciła się i otworzyła 

drzwi do sypialni, z satysfakcją zobaczyła, 
jak zarozumiały, próżny uśmiech zniknął z 
jego warg, a kiedy usłyszała odgłos głośno 
przełykanej 

śliny, 

poczuła 

silne 

zadowolenie z faktu, że Lucas McKay nie 
jest taki twardy, za jakiego chce uchodzić.  

Lucas pamiętał tylko Honey wchodzącą 

przed  nim  do  sypialni.  Głośny  trzask 
zamykanych  drzwi  wystraszył  go  mocno  i 
przywrócił 

mu 

świadomość. 

Cicho 

wymamrotał  przekleństwo  pod  nosem,  zły 
sam na siebie za ten atak strachu.  

Po  chwili  spojrzał  na  Honey,  która  z 

wdziękiem szła przez pokój w stronę łóżka. 
Z przyjemnością dostrzegł jej kształtne uda 
opięte  nocną  koszulą.  Zatrzymała  się  na 
wprost lampy i odwróciła w jego kierunku. 

background image

Światło  z  lampy  prześwitywało  przez 
koszulę i Lucas widział dokładnie zarys jej 
nagiego ciała. Przez chwilę zastanowił się, 
czy 

zrobiła 

to 

celowo, 

aby 

go 

sprowokować.  Przeszedł  go  dreszcz 
rozkoszy.  

– Nie ruszaj się – wyszeptał ochrypłym 

głosem. – Stój tam po prostu przez chwilę.  

Stała  nieporuszona,  obserwując,  jak 

powoli i wnikliwie się jej przygląda. Wzrok 
Lucasa  wędrował  po  jej  ciele,  począwszy 
od  stóp  i  kształtnych  łydek.  Przypominał 
sobie  uda  Honey,  najdelikatniejszą  rzecz, 
jakiej  kiedykolwiek  w  życiu  dotykał. 
Nerwowo przełknął ślinę, kiedy pomyślał o 
tym  cudownym  skarbie  ukrytym  między 
nimi. Doskonale pamiętał tę część jej ciała, 
pachnącą, pokrytą delikatnymi włoskami w 
kolorze  starego  złota.  Drżał  cały,  czuł 
każdy swój nerw. Mocno zacisnął dłonie i 
zazgrzytał  zębami, będąc  prawie  pewnym, 
że  ten  odruch  zaprowadzi  go  na  fotel 
dentystyczny. Wreszcie Honey zdjęła przez 

background image

głowę koszulę nocną.  

Lucas  uśmiechnął  się  szeroko,  czując 

się  jak  mały  chłopiec  w  sklepie  ze 
słodyczami. Jeśli rzeczywiście chciała tylko 
porozmawiać, popełniła duży błąd.  

–  Nie  wiem,  jaką  grę  prowadzisz, 

Honey, ale uważaj, żeby to nie obróciło się 
przeciwko tobie.  

–  Nie  prowadzę  żadnej  gry  – 

odpowiedziała.  –  Oboje  zdajemy  sobie 
sprawę,  że  to  tylko  kwestia  czasu,  kiedy 
znowu  będziemy  razem.  Czyż  nie  tak 
mówiłeś 

mi 

pierwszego 

dnia 

po 

przyjeździe? – Nie dała mu nawet czasu na 
odpowiedź.  –  Przypuszczam,  że  właśnie 
dlatego  byłam  z  tobą  przez  tych  pięć  lat, 
mimo mojej izolacji i osamotnienia. Ilekroć 
szliśmy do łóżka, miałam pewność, że mnie 
zauważysz i będziesz kochał.  

– Zawsze cię kochałem, Honey.  
– Ale teraz jest to jedyne miejsce, gdzie 

możesz to udowodnić, prawda? – Wskazała 
na łóżko ruchem głowy. – Tylko tu jesteś w 

background image

stanie otworzyć się przede mną, tu czuję się 
całkowicie bezpieczna.  

Przysunęła się bliżej do niego.  
–  Nie  jestem  zupełnie  pewna,  czy  to 

wszystko  jest  naturalne  –  szepnęła  ze 
śmiechem.  –  Ale  to  istnieje  od  początku  i 
nigdy nie zginęło. Pragnę cię dzisiaj równie 
mocno, jak osiem lat temu.  

Jej  słowa  brzmiały  jak  muzyka.  Lucas 

prawie  nie  wierzył  własnym  uszom. 
Zmniejszył  dzielący  ich  dystans,  nie 
dotknął  jej  jednak,  pełen  obaw,  że  zaraz 
rozpłynie  się  we  mgle.  Patrzył  na  nią  z 
podziwem,  tak  jak  spragniony  patrzy  na 
butelkę  wody.  Był  zresztą  spragniony 
widoku Honey.  

Trzy  długie  lata  marzył  o  niej.  Dziwił 

się, jak w ogóle to wytrzymał.  

–  Zawsze  byłaś  taka  piękna,  Honey  – 

powiedział  bezwiednie.  –  Ale  teraz 
wydajesz się trochę... zmęczona.  

Nie  mógł  już  dłużej  powstrzymać  się, 

żeby  jej  nie  dotknąć.  Odetchnął  głęboko  i 

background image

przytulił  ją  do  siebie.  Poczuła,  jak 
muskularna klatka Lucasa dotyka jej piersi, 
a  naprężone  sutki  ocierają  się  o  szorstkie 
włosy.  Lucas  westchnął  i  zamknął  oczy. 
„Tak  cudownie  jest  chyba  w  raju”  – 
pomyślał.  

I  kiedy  wreszcie  pocałował  ją,  miał 

uczucie,  jakby  to  był  ich  pierwszy 
pocałunek.  Długo  pieścił  jej  miękkie, 
wilgotne  wargi,  zanim  wsunął  między  nie 
język.  

– Chcę cię uczesać – powiedział nagle, 

odsuwając się od niej.  

Prośba ta zaskoczyła Honey.  
– Teraz? – zapytała. Uśmiechnął się.  
–  Tak,  właśnie  teraz.  Gdzie  jest 

grzebień? 

– Na mojej toaletce.  
Honey 

nie 

potrafiła 

ukryć 

rozczarowania. Jak mógł myśleć o czesaniu 
jej włosów, gdy ona pragnęła, aby znów ją 
wziął  w  ramiona  i  spełnił  je  najsłodsze 
marzenie? 

background image

– Mogłabyś mi go podać? 
Zamrugała  ze  zdziwienia  oczami.  „A 

więc jednak mówił poważnie” – pomyślała. 
Odszukała  wzrokiem  nocną  koszulę  i 
sięgnęła po nią.  

–  Wolałbym,  żebyś  jej  nie  wkładała. 

Oczywiście,  jeśli  nie  masz  nic  przeciwko 
temu – zasugerował.  

Kiedy 

usiłowała 

protestować, 

żartobliwie uszczypnął ją w nos.  

–  Przez  trzy  lata  nie  widziałem  swojej 

żony.  Chciałbym  więc  popatrzeć  na  nią 
teraz.  

Honey podała mu szczotkę do włosów. 

Siedziała  na  brzegu  łóżka,  a  Lucas 
przysunął 

się 

bliżej. 

Szczotka 

prześlizgiwała  się  z  łatwością  po  jej 
włosach.  Lucas  prowadził  szczotkę, 
poczynając od czubka głowy, zmierzając w 
kierunku  pleców.  Honey  słyszała  jego 
oddech i czuła ciepło jego ciała. Zamknęła 
oczy.  Myślą  powróciła  do  czasów,  gdy 
Vera  każdego  wieczora  przed  zaśnięciem 

background image

czesała  jej  włosy.  Uspokoiło  ją  to  i 
poprawiło samopoczucie.  

–  Dlaczego  pozwoliłaś  włosom  tak 

urosnąć?  –  zapytał  niskim  zmysłowym 
głosem,  którego  dźwięk  sprawił,  że 
zadrżała.  

– Nie wiem, może dla wygody. Mogę je 

umyć  i  pozostawić  do  wyschnięcia. 
Przedtem  musiałam  poświęcać  dużo  czasu 
na ułożenie jakiejś fryzury.  

– Podobają mi się.  
– Dziękuję.  
– Nigdy ich nie ścinaj – powiedział.  
Honey  zesztywniała.  Nie  była  pewna, 

czy odpowiada jej sposób, w jaki mówił o 
jej  włosach.  Przypomniało  się  jej,  jak  w 
przeszłości  tym  samym  tonem  decydował, 
jakie  ma  kupić  ubrania,  perfumy  i  wiele 
innych rzeczy. Lubiła swoje długie włosy, 
ale prędzej zgodziłaby się na obcięcie ich, 
niż  dopuściła  do  tego,  aby  Lucas 
rozkazywał, co ma z nimi robić.  

– Zobaczę jeszcze – rzekła.  

background image

–  Marzę  o  tym,  żeby  zerwać  polne 

kwiaty i wpiąć je w twoje włosy – ciągnął, 
uśmiechając  się  do  siebie,  gdy  nagle 
uświadomił  sobie,  że  ona  wcale  nie  jest 
zachwycona  poprzednią  uwagą.  –  Wiesz, 
czego pragnę, pewnego dnia, gdy będziesz 
miała czas? 

– Czego? 
–  Chciałbym  wplatać  w  nie  wstążki.  – 

Mówiąc to, nie przestawał jej czesać. Jego 
głos brzmiał tak cicho i nisko, że ledwie go 
słyszała.  –  Pamiętam,  jak  pewnego  razu 
widziałem  młodą  dziewczynę,  która  miała 
włosy przyozdobione w ten właśnie sposób 
i  bardzo  mi  się  to  podobało.  Czy  nie 
zechciałabyś tego samego zrobić dla mnie? 
– poprosił.  

„Naprawdę,  kiedy  chciał,  potrafił  być 

przeuroczym  łajdakiem”  –  pomyślała 
Honey, czując skurcze w żołądku.  

–  Dobrze,  mogę  zrobić  –  odrzekła  w 

końcu. Lucas rozdzielił jej włosy na karku, 
przełożył  je  na  bok,  pozwalając  im 

background image

swobodnie  opadać  z  ramion  na  piersi. 
Następnie  bardzo  ostrożnie  przybliżył  do 
nich  usta.  Delikatny  meszek  na  jej  karku 
nastroszył się i Lucas zaśmiał się.  

–  Lubię  sposób,  w  jaki  twoje  ciało 

reaguje  na  mnie.  Jego  usta  dotykały  jej 
ramion,  wędrując  od  prawego  do  lewego. 
Honey przymknęła oczy i przechyliła w bok 
głowę.  

Lucas  językiem  badał  dokładnie  każdy 

krąg na jej plecach, co sprawiało, że dostała 
gęsiej  skórki.  Usiadła,  zamknęła  oczy  i 
przez  chwilę  poddała  się  cudownym 
doznaniom, 

wywołanym 

przez 

tę 

pieszczotę.  Jego  ręce  poprzez  talię  powoli 
ześlizgiwały  się  coraz  niżej  w  kierunku 
bioder.  Całując  jej  usta  i  oczy,  podrażniał 
jedwabistą  skórę  na  udach.  Nieco 
szorstkimi dłońmi przesuwał się w kierunku 
tej  części  ciała,  która  z  niecierpliwością 
oczekiwała  dotyku.  W  końcu  Honey 
jęknęła  zawiedziona,  wiedząc,  że  nie 
wytrzyma już dłużej.  

background image

A wtedy on, jakby czekając na ten znak, 

położył  rękę  na  jej  łonie.  Honey 
westchnęła.  Chwilę  później  poczuła  jego 
palce  wślizgujące  się  do  jej  wnętrza. 
Sprawiło  jej  to  olbrzymią  rozkosz,  ledwo 
powstrzymała się od krzyku.  

–  Jesteś  mokra,  Honey  –  powiedział, 

uśmiechając się z satysfakcją.  

– Tak – potwierdziła, zamykając oczy.  
Jego  palce  zanurzyły  się  głębiej,  a  ona 

pochyliła  się  i  pozwoliła  im  na  śmielszą 
penetrację.  Wyjął  je  delikatnie,  po  czym 
włożył  ponownie,  doprowadzając  ją  do 
orgazmu. Jego usta muskały okolice szyi i 
uszu,  dotyk  jego  palców  wprawiał  w  stan 
ekstazy. Honey ledwie mogła usiedzieć, w 
czasie  gdy  uprawiał  swe  czary,  a  jego 
podniecenie  przeistoczyło  się  w  coś,  co 
pozwoliło  mu  pogrążyć  się  w  białej, 
wspaniałej otchłani. Odrzuciła w tył głowę i 
krzyknęła 

cicho. 

Lucas 

ustami 

przytkniętymi  do  jej  uszu  prowadził  ją  w 
świadomości  do  takich  miejsc,  gdzie 

background image

porządna  kobieta  nigdy  nie  powinna  się 
znajdować.  

Gdy zamilkły głosy jej ciała, położył ją 

delikatnie na łóżku.  

–  Zamierzam  cię  teraz  skosztować  – 

powiedział, całując wąski przesmyk między 
piersiami.  Ominął  środek  brzucha  i 
ostrożnie  dotknął  ustami  najwrażliwszego 
miejsca  i  gdy  jeszcze  raz  porwała  ją  fala 
szaleństwa, wdarł się w nią, zagłębiając się 
coraz bardziej.  

Lucas wiedział już, że odnalazł w końcu 

drogę do domu.  

 
Obudziła  się  jakiś  czas  później  w 

czułych objęciach małżonka. Po delikatnym 
oddechu  docierającym  do  jej  uszu 
zorientowała  się,  że  jest  pogrążony  w 
głębokim  śnie.  Spróbowała  się  poruszyć, 
ale sprawiało jej to trudność. Jego ramiona 
ciasno  otaczały  jej  talię,  a  ich  nogi  były 
ściśle  splecione.  Zawsze  przytulał  ją  zbyt 
mocno  i  prawie  obawiała  się,  że  może  ją 

background image

udusić.  Jego  ciało  było  potężne,  ciepłe  i 
takie  wygodne.  Nagle  wydało  się  jej 
zabawne  dzielenie  łóżka  z  mężczyzną  po 
trzech latach samotnych nocy.  

W  końcu  udało  się  jej  uwolnić  z  jego 

objęć.  Wyskoczyła  z  łóżka  i  uśmiechnęła 
się  lekko,  uświadamiając  sobie,  że  jest 
naga.  Podeszła  do  jednego  z  wysokich 
okien,  odgłos  jej  kroków  stłumił  puszysty 
dywan. Odsunęła ciężką zasłonę i spojrzała 
na ciemną taflę nieba. Księżyc wstał nisko 
nad horyzontem.  

Honey  spojrzała  na  sylwetkę  śpiącego 

mężczyzny, ledwie dostrzegalną w mroku. 
Serce  w  niej  zadrżało.  Poczuła  coś  w 
rodzaju  strachu  przeszywającego  jej  ciało 
od  stóp  do  głowy.  Dlaczego,  do  licha, 
zaprosiła  go  do  swojej  sypialni?  Przecież 
ostatnie  przebłyski  zdrowego  rozsądku 
ostrzegały ją przed tym. Dlaczego uwolniła 
swoje  uczucia  i  wyluzowała  zmysły, 
pozwalając mu wejść, chociaż wiedziała, że 
nie  jest  to  bezpieczne?  Ale  nigdy  nie 

background image

myślała  racjonalnie,  rozum  i  poczucie 
dumy gdzieś się ulatniały.  

Czego od niej oczekiwał? Zastanawiała 

się, czy mogła być z nim szczera, dzielić się 
z nim przeżyciami, które są na tyle intymne, 
że  nie  należy  o  nich  rozmawiać  nawet  z 
najlepszymi  przyjaciółkami.  Czy  chciałby 
przejść  nad  tym  do  porządku  dziennego? 
Wątpliwe.  Naturalnie  Lucas  będzie  dążył 
do tego, aby ponownie wejść w jej życie. A 
co z jej światem, który wytrwale budowała 
bez niego? 

Popełniła poważny błąd, zapraszając go 

do łóżka. Ofiarowała mu bezcenną cząstkę 
samej  siebie,  cząstkę,  której  nie  dzieliła  z 
innym  mężczyzną.  Lucas  nie  lubił 
półśrodków.  Zawsze  chciał  wszystkiego. 
Żądał nie tylko jej miłości i wierności, ale 
także  myśli  i  snów,  wszystkiego,  co 
stanowiło  jej  egzystencję.  Dążyłby  do 
panowania  nad  nią  całkowicie,  tak  jak  to 
uczynił  w  nocy.  Niczym  doświadczony 
chirurg podzieliłby jej świat na części, które 

background image

miałyby prawo być wolne od jego władzy. 
Mógłby ją zmienić w kobietę całkowicie od 
niego  zależną  i  uległą,  której  teraz  nie 
przypominała ani trochę.  

Zasunęła zasłonę i na palcach podeszła 

do  łóżka,  zajmując  miejsce  po  swojej 
stronie, ostrożnie, aby nie obudzić Lucasa. 
Przesunęła się na sam brzeg, lecz za chwilę 
zbliżył  się  do  niej,  jakby  nawet  we  śnie 
potrzebował jej obecności. Jego silne duże 
dłonie  objęły  ją  i  przyciągnęły  do  siebie. 
Czuła łzy palące jej oczy. To takie cudowne 
–  leżeć  naprzeciw  niego.  To  musi  być 
niebiańskie  uczucie  –  każdej  nocy  kochać 
się  z  nim  do  utraty  tchu  i  zasypiać, 
pogrążywszy  się  w  jego  mocnych 
ramionach. Tak, kochała go i ta miłość była 
tak  silna  i  głęboka,  jak  w  dniu,  kiedy  go 
poślubiła.  Ale  za  uczucia  trzeba  płacić,  a 
ona nie chciała poświęcać swej duszy.  

Poczuła,  że  Lucas  porusza  się,  a  jego 

ręce  znowu  zaczynają  muskać  jej  ciało. 
Przegiął  się  w  jej  stronę,  a  serce  Honey 

background image

zaczęło  bić  szybciej,  gdy  poczuła  jego 
twardość na swoim biodrze. Zaśmiał się w 
ciemności i delikatnie odwrócił ją twarzą ku 
sobie.  Szukał  jej  ust,  a  gdy  je  znalazł, 
pokrył 

je 

gorącymi 

pocałunkami. 

Odpowiadała  tym  samym.  Rozwarła 
szeroko wargi, aby wpuścić jego swawolny 
język.  

background image

ROZDZIAŁ 8 

 
Kiedy  następnego  dnia  rano  Lucas 

otworzył  oczy,  było  już  po  dziesiątej. 
Odkrył,  że  miejsce  obok  niego  jest  puste. 
Na poduszce widniał jeszcze ślad po głowie 
Honey.  Zawołał  ją,  myśląc,  że  poszła  do 
łazienki,  ale  nie  otrzymał  odpowiedzi. 
Serce  w  nim  zamarło.  Nie  tracąc  ani 
sekundy,  zsunął  nogi  z  łóżka  i  sięgnął  po 
dżinsy.  

„Och,  co  za  noc”  –  westchnął, 

zakładając spodnie. Przeciągnął się niczym 
zadowolone  zwierzę.  Tak  wspaniale  nie 
czuł się już od miesięcy. Wydawało mu się, 
że  znajduje  się  w  harmonii  z  całym 
światem.  Z  radości  zanucił  starą  ulubioną 
melodię. Chyba to prawda, że miłość ma w 
sobie 

czarodziejską 

moc. 

Odgłosy 

dochodzące z żołądka przypomniały mu, że 
istnieją  bardziej  przyziemne  sprawy.  Nie 
zjadł  poprzedniego  wieczoru  zbyt  obfitej 

background image

kolacji,  a  przecież  wspólna  noc  z  Honey 
była  wyczerpująca.  W  tej  chwili  miał  na 
myśli jedynie dwie rzeczy: zjeść cokolwiek 
i znaleźć Honey.  

Lucas  poczuł  podniecenie  na  samo 

wspomnienie byłej żony.  

Pragnął jej. Tak jak żywność stanowiła 

pokarm  dla  jego  ciała,  tak  obcowanie  z 
Honey było pokarmem dla jego duszy. Nic 
dziwnego.  Kochali  się  długo,  a  kiedy 
obudził ją krótko przed świtem, pożądał jej 
znowu.  Była  miękka,  ciepła  i  uległa. 
Później, patrząc, jak śpi, uświadomił sobie, 
jak bardzo ją kochał.  

A  Honey  McKay  nadal  była  w  nim 

zakochana,  utwierdzał  się  w  tym 
mniemaniu,  spryskując  w  łazience  twarz 
zimną  wodą.  Nie  powiedziała  mu 
wprawdzie tego wprost, ale w głębi duszy 
żywił przekonanie, że nigdy nie przestanie 
go kochać.  

Czytał to w jej oczach, gdy wsuwał się 

w nią, a ona okręcała swoje jedwabiste nogi 

background image

wokół jego bioder.  

Żołądek Lucasa znowu zaczął wydawać 

pomruki,  kiedy  wycierał  twarz  ręcznikiem 
przesiąkniętym 

zapachem 

Honey. 

Wydawało 

mu 

się, 

że 

ex-żona 

przygotowuje  na  dole  śniadanie  dla  nich 
obojga.  Wyszedł  z  pokoju.  Pokonując 
jednym  krokiem  dwa  stopnie,  wbiegł  po 
schodach, spodziewając się ją ujrzeć. Teraz, 
gdy  wszystko  układało  się  dobrze  między 
nimi,  zamierzał  nalegać,  aby  niezwłocznie 
pobrali  się  ponownie.  Oczywiście  nie 
przestał  myśleć  o  Honey  jako  o  swojej 
żonie.  Czuł  się  tak  samo,  jak  w  dniu,  gdy 
pracownik  Urzędu  Stanu  Cywilnego  w 
Sweetbriar oznajmił, iż są mężem i żoną.  

Możliwe,  że  spędzą  jeszcze  jeden 

miodowy  miesiąc.  Mogą  wrócić  do  tego 
samego  małego  hotelu  w  Meksyku.  Tym 
razem nie narzekałby i nie robiłby uników, 
gdyby  poprosiła  o  wspólne  zwiedzanie 
zabytków.  Obiecywał  sobie,  że  teraz 
wszystko będzie wyglądało inaczej. Honey 

background image

nauczyła  go  doskonale,  iż  w  równym 
stopniu  powinien  szanować  swoje  i  jej 
potrzeby.  Ta  nowa  Honey,  myśląca 
wystarczająco  dużo  o  sobie  i  wysuwająca 
żądania, bardzo mu się podobała.  

Gwiżdżąc przemierzył pokój gościnny i 

pchnął  wahadłowe  drzwi  do  kuchni.  Głos 
uwiązł mu w gardle, kiedy spostrzegł Verę 
pochyloną nad zlewem.  

–  Gdzie  jest  Honey?  –  zapytał, 

niecierpliwie rozglądając się wokoło.  

– Co to ma znaczyć, gdzie jest Honey? – 

Vera podniosła oczy. – Pracuje, jak zawsze 
o tej porze.  

–  Poszła  do  pracy?  Dzisiaj?  –  zdziwił 

się.  

–  Czy  zaistniały  jakieś  przyczyny,  dla 

których miałaby nie pójść? 

Lucas  poczuł,  że  jego  podniecenie 

maleje  na  tę  wiadomość.  Z  trudem  udało 
mu się ukryć rozczarowanie.  

– Wydaje mi się, że raczej nie. Ale czy 

nie  powiedziała,  że  ma  dziś  pracować  u 

background image

mnie? 

–  Nic  nie  mówiła,  a  ja  nie  pytałam.  – 

Vera powróciła do swoich zajęć.  

–  Jeszcze  chwilę.  –  Lucas  nie  chciał 

dopuścić do przerwania rozmowy. – Jestem 
pewien,  że  doskonale  wiesz,  dokąd  poszła 
Honey. A tak poza tym, dlaczego wszystko 
mi utrudniasz? 

–  Mówiłam  ci  już,  że  nic  nie  wiem.  – 

Przewróciła 

oczami, 

okazując 

zniecierpliwienie. 

–  Mogę  ci  tylko 

powiedzieć, że dzwonił Eryk i...  

–  Dzwonił  Eryk?  –  Zimny  dreszcz 

przebiegł  po  jego  plecach  na  sam  dźwięk 
tego imienia.  

– Tak. Honey musiała wcześnie wyjść, 

żeby  się  z  nim  spotkać.  Czy  chcesz  może 
kawę  na  śniadanie?  –  spytała.  –  Nie 
dostaniesz  zbożowej,  bo  jakiś  głupiec 
zapomniał  wstawić  mleko  do  lodówki,  i 
skwaśniało – wyjaśniła, a spojrzenie, jakim 
go obdarzyła, świadczyło, iż doskonale wie, 
kto jest temu winien.  

background image

–  Dziękuję.  –  Jego  apetyt  nagle  gdzieś 

przepadł.  –  Czy  mogę  w  tej  okolicy 
pożyczyć jakiś pojazd? 

– Nie.  
–  Niemożliwe,  Vero.  Widziałem  na 

zewnątrz  stary  samochód,  który  należy  do 
ciebie.  

–  Owszem,  ale  ci  go  nie  udostępnię  – 

powiedziała.  Lucas  poczuł  się  zirytowany 
tą  całą  sytuacją.  Musiał  bardzo  szybko 
odnaleźć  Honey  i  dowiedzieć  się  raz  na 
zawsze, kim był dla niej Eryk. Zastanawiał 
się,  z  jakich  to  powodów  telefonował  do 
niej  rano.  Nie  wyobrażał  sobie,  że  po 
wspólnej,  tak  niesamowitej  nocy  mogłaby 
kochać 

się 

innym 

mężczyzną. 

Uświadamiał  sobie  jednak,  że  istnieje 
mnóstwo spraw, o których nie wie i których 
nie rozumie.  

–  Czy  jest  w  mieście  wypożyczalnia 

samochodów? – spytał.  

– Kiedyś prowadził ją Homer Beechum, 

ale  ją  właśnie  zamknął,  żeby  uniknąć 

background image

płacenia podatku od zysku.  

–  Zatem  nie  ma  nic  –  rzekł  z 

niedowierzaniem.  

– To nie Houston – powiedziała. – Nie 

musimy  korzystać  z  autobusów  i 
tramwajów.  

Zniecierpliwienie 

Lucasa 

sięgnęło 

zenitu.  

–  W  takim  razie  co  ty  na  to;  że  kupię 

samochód od ciebie? 

– Nie jest na sprzedaż.  
–  Zapłacę  ci,  powiedzmy,  osiemset 

dolców  –  zaproponował.  –  Dwa  razy 
więcej, niż wynosi jego wartość.  

–  Biorąc  pod  uwagę  okoliczności,  nie 

mogę wziąć mniej niż półtora tysiąca. – Jej 
wzrok był nieustępliwy.  

– Półtora tysiąca dolarów? – Nie wierzył 

własnym uszom.  

Vera wzruszyła  ramionami  i  odwróciła 

się.  

–  Niech  tam.  Tysiąc  dolarów  – 

powiedział.  –  Moja  ostateczna  oferta. 

background image

Sprawy  przyjmą  niekorzystny  dla  mnie 
obrót,  jeżeli  natychmiast  nie  dostanę  się 
tam,  gdzie  zamierzam  –  dodał,  gdy  Vera 
pozostawała nadal nieustępliwa.  

Rozważała wszystko, wycierając ręce w 

ściereczkę kuchenną.  

– Przyniosę kluczyki – rzekła.  
Lucas  wziął  prysznic  w  rekordowym 

tempie. Potem szybko pojechał do swojego 
domu,  kierując  starym,  rozwalającym  się 
autem  Very.  Przepłacił  zdrowo,  lecz  czy 
miał  jakieś  inne  wyjście?  Po  prostu  nie 
mógł  się  obejść  bez  natychmiastowego 
transportu.  

Kiedy przybył na miejsce, ujrzał Honey 

i  Eryka  stojących  obok  zniszczonej 
ciężarówki, 

rozmawiających 

przeglądających jakieś dokumenty. Poczuł, 
że zęby mu się zaciskają ze złości na widok 
tej pary. Zaparkował samochód i wysiadł z 
niego.  

Honey wyglądała na zdziwioną, gdy go 

zobaczyła.  

background image

–  Jakim  cudem  udało  ci  się  nakłonić 

Verę,  żeby  pożyczyła  swoje  auto?  – 
zapytała.  

–  To  długa  historia  –  powiedział, 

zmniejszając  dystans  pomiędzy  nimi. 
Chłodno  ukłonił  się  Erykowi.  –  Muszę  z 
tobą porozmawiać, Honey.  

– Twoja stopa! – krzyknęła nagle. – Nie 

utykasz już ani trochę. Gdzie jest bandaż? 

Zaklął  w  duchu.  Zupełnie  zapomniał  o 

nodze.  

–  Och!  Teraz  jest  znacznie  lepiej  – 

tłumaczył  się.  –  Mogę  całkiem  swobodnie 
chodzić.  

– Wcale nie kulałeś dzisiejszego ranka – 

podkreślił Szwed.  

Honey  posłała  Lucasowi  lodowate 

spojrzenie.  Ogłupiały  wyraz  jego  twarzy 
pozwolił  jej  upewnić  się,  że  została 
oszukana.  Na  samą  myśl  o  tym  oblała  się 
rumieńcem.  

– To niemalże cudowne wyzdrowienie, 

nieprawdaż? – stwierdziła złośliwie.  

background image

Zorientował  się,  że  nie  była  do  niego 

przychylnie  nastawiona,  a  to  sprawiło,  iż 
jeszcze 

bardziej 

zapragnął 

nią 

porozmawiać w cztery oczy.  

– Możemy wejść do domu? – spytał. – 

Chcę ci coś powiedzieć.  

–  Ja  również  –  rzekła.  –  Eryk  zaraz 

zacznie podlewać twoją działkę.  

– Tak wcześnie? 
–  Przecież  powiedziałeś,  że  się 

spieszysz  –  wyjaśniła.  –  Woda  wsiąkła  w 
glebę 

miejscu, 

gdzie 

wczoraj 

pracowaliśmy,  więc  na  razie  nie  możemy 
nic  zrobić,  zanim  jej  nie  osuszymy.  – 
Przerwała  na  moment,  aby  zaczerpnąć 
powietrza.  

Mówiła  zbyt  szybko  z  powodu 

zdenerwowania.  Była  wściekła,  że  Lucas 
znowu zastosował jeden ze swych dawnych 
numerów.  Jego  stopa  wcale  nie  była 
skaleczona. Zapewne wydawało mu się, że 
w ten sposób doprowadzi do zgody między 
nimi.  Zastanawiała  się,  czy  ten  człowiek 

background image

nigdy  nie  przebiera  w  środkach,  gdy 
zamierza coś osiągnąć.  

– Teraz mamy problem z powodu braku 

krzewów ozdobnych – kontynuowała swoją 
wypowiedź. – Nie jest to oczywiście wielki 
kłopot,  ale  zawsze  staram  się  mieć 
wszystko 

przygotowane 

przed 

rozpoczęciem 

nawadniania. 

Zaraz 

położymy  nawóz  i  wyznaczymy  na  tyłach 
miejsca  na  teren  wypoczynkowy.  A  ty 
powinieneś  podjąć  decyzję  odnośnie 
zieleni, jaką chciałbyś mieć.  

Lucas 

był 

lekko 

wytrącony 

równowagi.  Zastanawiał  się  przez  chwilę, 
jak mogła rozprawiać o takich błahostkach, 
gdy istniały przecież ważniejsze sprawy.  

– Czy mam to robić teraz? 
– Tak, musimy to uczynić natychmiast. 

–  Popatrzyła  mu  prosto  w  oczy.  –  Gdy 
powiedziałeś,  że  zależy  ci  na  czasie, 
potraktowałam  to  poważnie  i  powzięłam 
szczególne  starania,  żeby  mogło  to  zostać 
wykonane jak najszybciej.  

background image

Była  coraz  bardziej  podenerwowana. 

Włożyła  tyle  trudu  w  zagospodarowanie 
jego  działki,  toteż  teraz  wiła  się  ze  złości, 
czując,  jakby  przez  jej  plecy  przebiegał 
sznur mrówek. Po wspólnie spędzonej nocy 
praca u Lucasa sprawiała jej trudność. A na 
dodatek on wcale nie ułatwiał jej sytuacji.  

–  Nie  zmieniłem  planów  – powiedział, 

dochodząc  do  wniosku,  że  przez  chwilę 
może podjąć temat swojej posiadłości. – Co 
zatem? 

– 

Pojedziemy 

do 

magazynu 

wybierzemy  rośliny,  które  chcesz  mieć  na 
swojej  działce.  Musimy,  co  prawda, 
poczekać na  obniżkę cen  sadzonek  drzew, 
ale są krzewy i kwiaty. Oczywiście, pokażę 
ci, które będą prezentowały się najlepiej.  

Lucas 

zastanowił 

się. 

Mogą 

porozmawiać w drodze do magazynu.  

Prawdopodobnie  Honey  nie  uznawała 

łączenia spraw zawodowych z osobistymi, 
co  wyjaśniałoby,  dlaczego  utrzymywała 
taki dystans.  

background image

– 

porządku 

– 

przystał, 

przypuszczając, że gdy znajdą się tylko we 
dwoje w ciężarówce, będzie miał okazję do 
podzielenia  się  z  nią  swoimi  refleksjami. 
Może  nawet  pojadą  do  urzędu  i  ustalą 
oficjalną  datę  ślubu.  Po  tej  pełnej 
szaleństwa nocy był niemal pewien, że ona 
równie jak  on niecierpliwie oczekuje dnia, 
kiedy zamieszkają razem.  

– Chodź ze mną i Erykiem do twojego 

samochodu – zaproponowała.  

– Jak to z Erykiem? – Zmarszczył brwi. 

–  Myślałem,  że  zamierzasz  położyć 
darninę? – Spojrzał pytająco na Szweda.  

– Mam wystarczająco dużo ludzi, którzy 

przy tym pracują. – Eryk wystąpił krok do 
przodu.  –  Pomogę  Honey.  Nie  poradzi 
sobie 

sama 

przewiezieniem 

tylu 

sadzonek.  

– Ja mogę przewieźć.  
– Ty? – powiedzieli równocześnie Eryk 

i Honey.  

– A dlaczego nie? 

background image

–  Niektóre  są  dosyć  ciężkie.  –  Szwed 

wzruszył ramionami.  

–  Czy  według  ciebie  wyglądam  na 

słabeusza?  –  obruszył  się,  po  czym 
uświadomił  sobie,  że  rzeczywiście  nie 
wyglądał  okazale  przy  mężczyźnie  tych 
rozmiarów, co emigrant ze Skandynawii.  

–  Oczywiście,  że  nie  –  brzmiała 

natychmiastowa odpowiedź.  

Lucas  za  wszelką  cenę  postanowił  nie 

dopuścić, aby Eryk i Honey zostali sami.  

– Bardzo mi zależy, żeby wam pomóc. 

Mogę sortować sadzonki według gatunków.  

– No dobrze – ustąpiła w końcu Honey. 

–  Sama  nie  wiem,  dlaczego  próbuję  się  z 
tobą  kłócić.  Zawsze  i  tak  postawisz  na 
swoim.  

–  Gotowy?  –  spytał  Eryk,  zajmując 

miejsce za kierownicą.  

–  W  porządku  –  odparł,  patrząc  mu 

prosto  w  oczy.  Wiedział,  że  zrobiłby 
wszystko,  aby  usunąć  tego  faceta  z  życia 
byłej żony.  

background image

 
Ranek spędzony w magazynie wspólnie 

z  Honey  minął  Lucasowi  bardzo  szybko. 
Chodził za nią jak  małe szczenię, podczas 
gdy ona pomagała mu w wyborze kwiatów i 
krzewów do jego posiadłości.  

–  Nie  musisz  decydować  o  wszystkim 

już dzisiaj – powiedziała.  

– Nawet nie miałem pojęcia, że istnieje 

tak  wiele  gatunków  roślin  –  zdziwił  się, 
wyrażając uznanie dla wiedzy Honey w tej 
dziedzinie. Opowiadała o nich jak o swoich 
dzieciach, 

podkreślając 

ich 

każdą 

charakterystyczną cechę wyjaśniając, gdzie 
będą rosły i wyglądały najlepiej.  

–  Och,  tysiące!  –  rzekła.  –  W  ręku 

trzymam tylko te najpopularniejsze.  

Zaprowadziła go do następnego działu.  
–  A  te  proponuję  umieścić  tam,  gdzie 

występuje  erozja  gleby.  –  Okręciła  wokół 
palca jeden zdrowy listek. – Te młode lubią 
dużo słońca i wydaje mi się, że powinieneś 
być z nich zadowolony.  

background image

–  A  co  z  tymi?  –  spytał,  wskazując  na 

grupę  krzewów  obsypanych  drobnymi 
kwiatami.  

–  Azalie.  Wybierzemy  kilka.  Do  tego 

jeszcze  parę  gardenii.  Tych  powyżej. 
Powąchaj tylko, jak pachną.  

Lucas  szedł  za  nią,  upajając  się  jej 

widokiem. 

Ubrana  była  w  krótkie 

granatowe  szorty  i  białą  bluzkę  bez 
rękawów,  odsłaniającą  opalone  ramiona. 
Zatrzymała  się  przed  jednym  z  krzewów i 
zerwała  mały  kwiat.  Wyjął  go  z  jej  rąk  i 
powąchał.  

–  Ładnie  –  powiedział,  a  oczy  ich 

spotkały się. – Ale wolę twój zapach.  

Honey odwróciła głowę.  
–  Myślę,  że  na  dzisiaj  skończyliśmy  – 

zdecydowała.  –  Później  dodamy  jeszcze 
parę kwitnących drzew i...  

Lucas rozejrzał się dokoła, aby upewnić 

się, czy Eryk jest zajęty.  

– Co się dzieje? – zażądał wyjaśnień. – 

Dlaczego  traktujesz  mnie  jak  kogoś,  kto 

background image

uczynił coś złego? 

–  Nie  rozumiem,  o  czym  mówisz.  – 

Spuściła oczy.  

– Czy zaczynasz żałować tego, co zaszło 

między nami ostatniej nocy? 

W odpowiedzi zarumieniła się.  
– Wobec tego nie widzę problemu.  
– Nie wiem, czy to był dobry pomysł – 

odparła. – Jesteśmy po rozwodzie i każde z 
nas ma własne życie.  

–  Jeśli  o  to  chodzi,  to  tę  kwestię 

możemy zaraz rozwiązać.  

– Co masz na myśli? 
Zbliżył się do niej i ostrożnie włożył jej 

kwiatek 

za 

ucho. 

Honey 

lekko 

zesztywniała, lecz nie odezwała się.  

–  Możemy  natychmiast  pojechać  do 

urzędu i ustalić termin ślubu – powiedział, 
kładąc jej dłonie na ramionach. – Za kilka 
dni będziemy znowu małżeństwem.  

Cofnęła  się,  skutecznie  uwalniając  z 

jego  objęć.  Jej  twarz  wykrzywił  nerwowy 
grymas.  

background image

– O czym ty mówisz? 
–  To  powinno  być  oczywiste.  Chcę, 

abyśmy  byli  znowu  razem.  Proszę,  zostań 
moją żoną.  

Honey  zesztywniała.  Powinna  była 

spodziewać  się,  te  to  nastąpi,  ale 
wydarzenia  ostatniej  nocy  sprawiły,  iż  od 
chwili  przebudzenia  nie  potrafiła  myśleć 
jasno i rozsądnie. Świadomość, że nadal go 
kocha, wzbudziła w niej dziwny lęk, gdyż 
wiedziała, jak ogromną władzę ma nad nią 
Lucas.  Jeszcze  raz  udowodnił,  że  w  łóżku 
jest  absolutnym  mistrzem.  Zawsze  będzie 
dążył  do  tego,  aby  panować  nad  nią  –  nie 
tylko  w  nocy,  ale  i  w  każdym  momencie 
życia.  

–  Małżeństwo  mnie  nie  interesuje  – 

wyraziła w końcu swoje zdanie.  

– Co przez to rozumiesz? 
–  Po  prostu  nie  chcę  być  więcej  od 

kogoś zależna. Sposób, w jaki żyję obecnie, 
zupełnie mi odpowiada.  

–  Naprawdę,  Honey?  –  spytał  z 

background image

niedowierzaniem,  zaciskając  jednocześnie 
pięści  ze  złości.  Nigdy  do  tej  pory  nie 
zdarzyło się, aby Honey sprzeciwiła mu się 
w czymkolwiek. – Czy zatem zadowoli cię, 
że przez resztę życia będziesz mieszkać w 
wielkim  ciemnym  domu  i  spać  w  pustym 
łóżku? 

– Sugerujesz, że potrzebuję do szczęścia 

mężczyzny? 

– Nie każdego. Mnie.  
– Jest mi dobrze, Lucasie. Mam  pracę, 

którą lubię, dwoje cudownych dzieci...  

– Które powinny mieć ojca.  
–  Już  raz  miały,  pamiętasz?  – 

przypomniała  mu.  –  Nie  zamierzam 
wychodzić  za  mąż  dla  dobra  Todda  i 
Melissy.  Są  teraz  szczęśliwi,  prawidłowo 
się rozwijają. Melissa ma wprawdzie swoje 
kłopoty, ale to normalne w jej wieku. Poza 
tym, nie chcę, abyś traktował mnie tak, jak 
poprzednio.  

–  Mówiłem  ci,  że  się  zmieniłem.  Tym 

razem wszystko będzie inaczej.  

background image

– Ale wciąż jesteś tym samym Lucasem, 

który  robi wszystko, na co ma ochotę, nie 
licząc  się  z  innymi.  Począwszy  od 
urządzania działki, udawania chorego i Bóg 
wie czego jeszcze.  

–  Zachowywałem  się  tak,  bo  pragnę, 

żebyś  wróciła.  –  I  mam  ci  uwierzyć?  – 
Honey była nieustępliwa. – W takim razie 
dlaczego nigdy nie brałeś pod uwagę moich 
pragnień i potrzeb? 

–  Po  ostatniej  nocy  dużo  nad  tym 

myślałem. Przyznaję, że popełniałem błędy, 
ale ty również się zmieniłaś – stwierdził.  

–  Nigdy  nie  potrafiłeś  znieść  tego,  że 

sprawy toczą się nie według twoich planów 
– powiedziała ostrym tonem.  

–  Mylisz  się  –  zaprzeczył.  –  Jeśliby  to 

była prawda, nie pozwoliłbym ci odejść trzy 
lata temu razem z dziećmi. Nie masz racji, 
twierdząc, że nie pragnąłem twojego dobra. 
To  niesprawiedliwe...  –  Przerwał,  gdyż 
pojawił  się  Eryk,  wyglądający  na 
zakłopotanego tym, że im przeszkodził.  

background image

–  Czy  jesteście  gotowi?  Możemy  już 

załadować ciężarówkę? 

Honey  spuściła  głowę.  Nie  mogła 

pozwolić,  aby  Lucas  ujrzał  smutek  w  jej 
oczach.  

– Tak. Myślę, że już wszystko mamy – 

odpowiedziała, 

rzucając 

byłemu 

małżonkowi przelotne spojrzenie, po czym 
przyłączyła się do Szweda.  

 
McKay  przepracował  cały  dzień  z 

zapałem,  o  jaki  nigdy  siebie  nie 
podejrzewał.  Za  wszelką  cenę  chciał 
zapomnieć  o  ostatnich  wydarzeniach.  Co 
sprawiło,  że  Honey  mu  odmówiła?  I  to  w 
chwili, gdy wszystko wydawało się być na 
dobrej  drodze.  Wysiłek  fizyczny  nie 
pomógł mu jednak uwolnić się od rozterek. 
Równocześnie  z  Erykiem  kopał  dołek  za 
dołkiem, nie przerywając nawet wtedy, gdy 
tamten jeździł ciężarówką do magazynu po 
sadzonki.  Ignorował  Honey  zupełnie. 
Doszedł  do  wniosku,  że  najlepszym 

background image

wyjściem  z  sytuacji  będzie  czasowe 
milczenie.  

Zdawał  sobie  sprawę,  że  bezsensem 

było  myślenie,  iż  po  zaledwie  jednej 
wspólnie spędzonej nocy, Honey zgodzi się 
znowu zostać jego żoną.  

Jak  mógł  być  tak  ślepy?  Snuł  te 

rozważania,  wbijając  raz  po  raz  łopatę  w 
ziemię, gdy zjawił się Eryk. Na widok tego 
człowieka Lucas poczuł przypływ niechęci 
i  ponownie  zaczął  zastanawiać  się,  czy 
Severnson  nie  przyczynił  się  do  jego 
porażki.  

Pod  koniec  dnia  Lucas  nie  mógł 

nadziwić się zmianom, jakie zaszły na jego 
posiadłości.  Działka  została  obsadzona 
krzewami 

otoczona 

drewnianym, 

stylowym 

płotem. 

Na 

specjalnie 

wyznaczonym  i  przygotowanym  przez 
Eryka  odcinku  pojawiły  się  kwiaty.  Lucas 
pomyślał, że całość prezentuje się okazale i 
oryginalnie.  

–  Efekt  będzie  jeszcze  lepszy,  gdy 

background image

zasadzimy  sosny,  morwy  i  umieścimy 
skalniaki – rzekła Honey oficjalnym tonem. 
–  Zostało  jeszcze  zagospodarowanie 
ogrodu i terenu rekreacyjnego. Powinieneś 
jak  najszybciej  skontaktować  się  z  jakąś 
firmą budowlaną. – Rozejrzała się, unikając 
wzroku  Lucasa.  –  Robi  się  ciemno.  Czy 
podwieźć cię do domu, Eryku? 

–  Nie,  dziękuję.  Pojadę  z  jednym  z 

pracowników. – Potrząsnął przecząco blond 
czupryną.  

Lucas  patrzył,  jak  Honey  bez  słowa 

pożegnania  oddala  się,  wsiada  do 
ciężarówki  i  odjeżdża.  Został  sam  z 
Erykiem.  

–  Jesteś  zmęczony,  Severnsonie?  – 

spytał,  spoglądając  spod  przymkniętych 
powiek.  

Eryk starą chustką otarł krople potu nad 

brwiami.  

–  Nie  za  bardzo.  Kufel  zimnego  piwa 

powinien  postawić  mnie  na  nogi.  Zawsze 
tak robię po ciężkim dniu – powiedział.  

background image

–  Rozumiem,  co  masz  ma  myśli.  – 

Jeszcze  raz  ogarnął  wzrokiem  posiadłość, 
usatysfakcjonowany, iż również przyczynił 
się  do  jej  wspaniałego  wyglądu.  Był 
wyczerpany,  ale  jednocześnie  szczęśliwy. 
Odetchnął głęboko świeżym powietrzem.  

– Czy nie będziesz miał nic przeciwko 

temu, jeśli ci będę towarzyszył? – spytał.  

Eryk wyglądał na zdziwionego.  
–  Nie wiem,  czy  spodobałoby  ci  się  to 

miejsce  –  zawahał  się.  –  Jest  dosyć 
specyficzne. Nic podobnego w Houston nie 
ma.  Mnóstwo  młodych  ludzi  przychodzi 
tam  po  pracy.  A  poza  tym,  nie  masz 
przecież nic do przebrania.  

– Możemy jechać tak, jak stoimy.  
–  Dobrze,  ale  chciałbym  umyć  twarz, 

ręce i uczesać włosy.  

–  Jeżeli  chcesz,  możesz  skorzystać  z 

mojej łazienki – zaproponował Lucas.  

– Świetnie – ucieszył się Eryk.  
 
Dwadzieścia minut później, kiedy Eryk 

background image

zwolnił  pracowników,  wyruszyli  w  drogę. 
Po  kwadransie  dotarli  na  miejsce.  Lucas 
zaparkował  swojego  cadillaca  przed 
budynkiem  z  czerwonej  cegły,  samotnie 
stojącym na przedmieściach miasteczka.  

–  Prawdopodobnie  nie  będzie  ci  się 

podobało – ponownie wyraził swoje obawy 
Eryk. – Chyba nie zwykłeś bywać w tego...  

–  Och,  jeśli  o  to  chodzi,  to  na  własne 

oczy widziałem nędzne kowbojskie bary! – 
Lucas  zamknął  samochód  i  wszedł  za 
Szwedem do środka. Panował tam półmrok, 
więc  na  początku  nic  nie  mógł  dostrzec. 
Zatrzymał się przy drzwiach wejściowych i 
skierował  wzrok  w  stronę  bardziej 
oświetlonej  części  pomieszczenia.  Mała 
tawerna  była  prawie  pusta,  z  wyjątkiem 
kilku mężczyzn w kapeluszach siedzących 
przy barku.  

–  Usiądźmy  przy  stoliku  z  tyłu  – 

powiedział Eryk, kierując tam kroki. – Tam 
nikt nam nie będzie przeszkadzał.  

Lucas  zauważył,  że  jego  towarzysz 

background image

czuje  się  tutaj  dosyć  pewnie.  Przypomniał 
sobie okres ze swej niedalekiej przeszłości, 
kiedy  często  odwiedzał  podobne  miejsca. 
Zajęli 

wcześniej 

wybrany 

stolik. 

Natychmiast, nie wiadomo skąd, pojawił się 
barman.  

– Chyba zamówię colę. – Lucas pochylił 

się w stronę Eryka. – Mam wrzód żołądka i 
alkohol mógłby jeszcze pogorszyć sytuację.  

–  Dla  mnie  jak  zwykle  piwo.  –  Eryk 

poczekał,  aż  kelner  przyjmie  zamówienie, 
po  czym  zwrócił  się  do  Lucasa:  –  Czy 
Honey wie o twoich dolegliwościach? 

– Nie i nie chcę, żeby wiedziała.  
– Tak będzie najlepiej.  
–  Dlaczego  tak  uważasz?  –  Lucas 

wyostrzył czujność. Eryk uśmiechnął się.  

– Spróbuję ci to wyjaśnić. Gdybyś był w 

moim  rodzinnym  kraju  i  patrzyłbyś  na 
kobietę  w  sposób,  w  jaki  patrzysz  na 
Honey, znaczyłoby to, iż chcesz ją poślubić.  

–  Tak  –  przyznał  mu  rację.  –  Pragnę, 

abyśmy znowu byli razem. Myślę, że teraz 

background image

taka szansa istnieje.  

– Po co mi to mówisz? 
Lucas  nie  odpowiedział  od  razu.  Do 

baru  zaczęli  przychodzić  nowi  mężczyźni. 
Dwóch  z  nich  stało  obok  szafy  grającej, 
wybierając  muzykę  i  kłócąc  się  przy  tym 
dosyć głośno.  

–  Chcę  wiedzieć,  kim  jest  dla  ciebie 

Honey.  

– To trudne pytanie.  – Szwed  zamyślił 

się.  

– Kochasz ją? – Lucas wolał mieć jasną 

sytuację.  

– 

Oczywiście 

– 

padła 

szybka 

odpowiedź.  –  Nie  ma  na  świecie  drugiej 
osoby, z którą czułbym się tak związany.  

–  Jak  teraz  postąpimy?  –  spytał 

zaniepokojony.  Przerwali  na  chwilę 
rozmowę, gdy kelner przyniósł napoje.  

–  To  wygląda  jak  miejsce  tylko  dla 

mężczyzn.  –  McKay  usiadł  wygodniej  na 
krześle. – A wracając do problemu Honey...  

Nagle ktoś położył mu rękę na ramieniu. 

background image

Odwrócił  się.  Przed  nim  stał  wysoki, 
szczupły szatyn.  

– Zatańczymy? – spytał.  
– Taniec? Z kim? – Lucas rozejrzał się. 

Nie było tu żadnej kobiety. Dostrzegł za to 
dwóch mężczyzn na parkiecie kołyszących 
się w rytm wolnej muzyki.  

–  Jasne,  że  ze  mną.  –  Nieznajomy 

wyglądał  na  nieco  zaskoczonego  tym 
pytaniem.  

–  Nie,  mój  drogi  –  odparł  Lucas 

ironicznym  tonem.  –  Nie  należę  do  tego 
rodzaju ludzi.  

–  To  dlaczego  siedzisz  w  barze  dla 

homoseksualistów? 

–  Bar  dla  homoseksualistów?  –  Lucas 

napotkał  rozbawione  spojrzenie  Eryka.  – 
Czy wiedziałeś o tym? 

–  Oczywiście.  A  jeżeli  ty  nie  masz 

ochoty zatańczyć, ja to zrobię.  

–  Ty?  –  Lucasowi  zaczęło  brakować 

słów  ze  zdziwienia,  ale  w  końcu  się 
uśmiechnął.  

background image

– Co cię tak rozbawiło? – Eryk wydawał 

się być dotknięty.  

Lucas poklepał go po ramieniu.  
–  Cieszę  się,  bo  teraz  wiem,  że 

zostaniemy 

świetnymi 

kumplami 

– 

powiedział.  –  I  jako  przyjaciel...  Czy 
mógłbyś  mi  pomóc  w  dyskretny  sposób 
opuścić to miejsce? 

background image

ROZDZIAŁ 9 

 
Następnego dnia rano Lucas pojawił się 

w  swojej  posiadłości,  wezwany  przez 
malarzy 

wynajętych 

przez 

Honey. 

Następnie zostawił ich i pojechał do domu 
towarowego  po  farby,  postanawiając,  iż 
przy  okazji  wybierze  tapety  do  łazienki. 
Gdy przejrzał katalogi, doszedł do wniosku, 
że zupełnie nie wie, na co się zdecydować. 
Pomyślał, że zabierze je do domu i poprosi 
Honey o pomoc.  

Ale  po  ich  wczorajszej  wymianie 

poglądów,  obawiał  się,  że  ona  może  nie 
zechcieć z nim rozmawiać. Nie spodziewał 
się,  że  odzyskanie  Honey  sprawi  mu  tyle 
trudności.  

Przez  chwilę  obserwował  pejzaż  za 

szybą. Uświadomił sobie, że lato zbliża się 
ku końcowi. Todd i Melissa wrócą wkrótce 
z  wakacji.  Nie  mógł  się  doczekać,  kiedy 
znowu  ich  spotka.  Żałował,  że  nie  zdołał 

background image

rozwiązać sytuacji z Honey.  

Lucas  spojrzał  na  klony  odcinające  się 

wyraźnie na tle kępy sosen i zauważył, że 
liście  już  zaczęły  zmieniać  swą  barwę. 
Ogarnęło  go  przygnębienie.  Pomyślał,  że 
wszystko  kiedyś  przemija  i  wcale  nie  jest 
pewne,  że  uda  mu  się  skłonić  Honey  do 
powrotu.  Smutek  pogłębił  się,  gdy  zdał 
sobie  sprawę,  że  są  to  trzecie  z  kolei 
wakacje, które spędzał samotnie. Rozważał, 
czy  szanse  na  powrót  Honey  są  większe 
teraz, czy wtedy, kiedy przyjechał tu po raz 
pierwszy. Gdy trzymał ją w ramionach, był 
niemal pewny jej miłości, tego, że jeszcze 
wszystko jest możliwe.  

Przebył ostatni kilometr drogi do domu i 

zdecydował,  że  pomoże  przy  malowaniu 
domu. Stwierdził ponuro, że właściwie nie 
ma  nic  lepszego  do  roboty.  Bez  pracy, 
domu,  rodziny,  bez  żadnych  szczególnych 
zainteresowań.  Zawsze  brakowało  mu 
czasu na jakieś hobby i uprawianie sportów. 
Zastanawiał  się,  jak  trzydziestopięcioletni 

background image

mężczyzna  może  czuć  taką  pustkę? 
Parkując samochód przed bramą wjazdową 
do swojej posiadłości, zauważył stojącą nie 
opodal  ciężarówkę  Honey.  Błyskawicznie 
zapomniał  o  swoim  zamiarze  pomocy 
malarzom.  Odnalazł  swą  byłą  żonę  na 
tyłach  działki,  podlewającą  wczoraj 
posadzone rośliny.  

–  Co  słychać?  –  rzucił  na  powitanie, 

stając  przed  nią,  podczas  gdy  ona 
wyprostowała  się,  trzymając  w  rękach 
gumowy wąż.  

Ogarnęła go fala gorąca na jej widok.  
– Czy nie wydaje ci się, że twoja darnina 

wygląda  wspaniale  dzisiejszego  ranka?  – 
Potrząsnęła kucykiem z tyłu głowy.  

–  Tak,  rzeczywiście.  –  Rozejrzał  się  z 

udanym zainteresowaniem.  

To,  czy  jego  darnina  pogłębiła  się  w 

ciągu  nocy,  było  w  tej  chwili  ostatnią 
rzeczą,  o  której  chciał  rozmawiać. 
Zmarnowali  już  przecież  tyle  czasu, 
rozprawiając  o  tak  mało  znaczących 

background image

sprawach.  

– Za kilka tygodni nawet jej nie poznasz 

– obiecała. Lucas musiałby być ślepy, żeby 
nie zauważyć, jak jest zmęczona. Kąciki ust 
opadły w dół, pod oczami pojawiły się sine 
koła.  Wyglądało  na  to,  że  coś  ją  trapi.  Z 
trudem opierał się pragnieniu porwania jej 
w ramiona, całowania po oczach, usunięcia 
wszystkich  jej  problemów.  Chciał  już 
dzisiaj  uregulować  kwestie  honorarium  za 
wykonaną pracę.  

–  Mizernie  wyglądasz.  Czyżbyś  źle 

spała dzisiejszej nocy? – spytał, gdy zaczęła 
ziewać.  

Doskonale  wiedział,  co  może  sprawić, 

że  zapomni  o  wszystkich  troskach  i  uśnie 
jak  małe  dziecko.  Honey  spojrzała  szybko 
na niego, dopatrując się cienia aluzji, ale nic 
takiego nie mogła dostrzec.  

–  Tęsknię  za  dziećmi  –  powiedziała.  – 

Tłumaczę  sobie,  że  to  jeszcze  tylko  kilka 
dni, ale... – Przerwała. Z piersi wyrwało się 
jej  westchnienie.  –  Nic  na  to  nie  mogę 

background image

poradzić. – Westchnęła ponownie. – Piszę 
do nich prawie codziennie – kontynuowała. 
– Następnym razem zamierzam wystąpić o 
pozwolenie rodzicom na wizyty.  

– Czas się wyraźnie dłuży, gdy za kimś 

tęsknimy.  Najlepiej  wtedy  znaleźć  sobie 
jakieś  zajęcie.  –  Przybrał  ton  i  minę 
człowieka 

doświadczonego 

tych 

sprawach.  

– Czy to ci pomagało? – spytała.  
–  Nie  zawsze.  –  Uśmiechnął  się.  – 

Wakacje  zawsze  są  ciężkie,  nawet  wtedy, 
gdy staram się o tym nie myśleć.  

Przypomniał  sobie,  że  przerażało  go 

oglądanie  świątecznych  dekoracji  każdego 
roku w Houston. Oczywiście, że regularnie 
w  czasie  świąt  odwiedzał  dzieci,  ale  nie 
było to to samo, co wspólne życie z nimi. 
Brakowało  mu  śmiesznych,  niezdarnych 
rysunków  Todda  i  Melissy,  Honey 
krzątającej  się  po  kuchni,  atmosfery 
świątecznych  przygotowań  i  znajomego 
zapachu,  który  witał  go,  gdy  za  każdym 

background image

razem przekraczał próg swojego domu.  

–  To  był  błąd  z  mojej  strony,  że 

zgodziłam  się,  aby  odjechały  tak  daleko  – 
głośno snuła swoje refleksje.  

Lucas  bacznie  wpatrywał  się  w  taflę 

jeziora,  od  której  odbijały  się  promienie 
słoneczne,  tworząc  na  jego  powierzchni 
drobne kryształki.  

–  Wydaje  mi  się,  że  to  zupełnie 

naturalne, iż tak za nimi tęsknisz.  

– 

Szczerze 

mówiąc, 

nie 

przypuszczałam,  że  potrafisz  mnie  tak 
dokładnie  zrozumieć  –  powiedziała 
zaskoczona.  

Spojrzała  na  niego.  Nigdy  jeszcze  nie 

wydał  jej  się  tak  pociągający,  jak  w  tym 
momencie.  Zapragnęła  dotknąć  jego 
twarzy, pociemniałej z powodu zarostu. W 
blasku  słońca  brązowe  oczy  były  bardziej 
wyraziste  niż  zazwyczaj,  a  gęste  włosy 
przybrały  barwę  ciemnego  mahoniu. 
Fascynowały  ją  jego  potężne  muskuły  i 
silne  ramiona.  Jej  uwagę  przyciągnęła 

background image

rozpięta  pod  szyją  koszula,  odsłaniająca 
owłosiony tors.  

– To bez znaczenia, co myślę – rzekła. – 

Najważniejsze, że mamy mnóstwo pracy.  

–  Mam  nadzieję,  że  mi  wybaczysz,  iż 

zająłem  ci  tyle  czasu  –  przeprosił,  widząc 
poczucie winy malujące się w jej oczach.  

–  Tu  nie  ma  nic  do  wybaczania  – 

odparła. – Ale lepiej postąpimy, jeśli zaraz 
zaczniemy.  Powinniśmy  dzisiaj  zakończyć 
większość prac. A jutro możemy pojechać 
do  salonu  meblowego  w  Fort  Worth  i 
zamówić  parę  rzeczy  do  twojego 
mieszkania.  

–  Czy  mam  rozumieć,  że  chcesz  mi 

pomóc?  Honey  poczuła  lekki  przypływ 
złości,  jak  zawsze,  gdy  głos  Lucasa 
przybierał  odcień  ironiczny.  Odnosiła 
wrażenie,  że  Lucas  dąży  do  tego,  aby 
spędzać z nią jak najwięcej czasu. Sama się 
do  tego  przyczyniła,  zapraszając  go  do 
swojej  sypialni  i  opowiadając  o  swoich 
problemach, co akurat uważała za słuszne. 

background image

Potrzebowała  kontaktu  z  ludźmi,  poczucia 
bezpieczeństwa i bliskości czyjegoś ciała.  

Uświadomiła sobie, że popełniła jeden z 

największych  błędów  w  swoim  życiu. 
Nauczyła  się,  że  konsekwencje  podjętych 
przez siebie decyzji ponosić będzie przede 
wszystkim ona sama.  

–  Tak  naprawdę,  to  myślałam  nawet  o 

wycofaniu się po twojej sztuczce z nogą – 
rzekła.  –  Ale  Eryk  nalegał,  abym  tego  nie 
robiła. Zaoferował się, że sam zobaczy, co 
jest w magazynach.  

Lucas  poczuł  się  nieco  rozczarowany, 

że  jej  decyzja  o  dotrzymaniu  umowy 
została podjęta pod wpływem Szweda, ale 
postanowił brać od Honey tylko to, co była 
skłonna mu dać dobrowolnie.  

–  Musimy  zaplanować  jutrzejszy  dzień 

–  powiedziała.  –  Nie  mamy  zbyt  wiele 
czasu.  

–  Zabiorę  cię  przede  wszystkim  na 

lunch w jakieś miłe miejsce.  

Kiedy zaczęła protestować, przerwał jej.  

background image

–  Chyba  w  końcu  mogę  coś  dla  ciebie 

zrobić, zwłaszcza że zrezygnowałaś z dnia 
pracy. Oczywiście, zapłacę ci.  

–  Nie  przyjmę  żadnych  pieniędzy  – 

odpowiedziała urażona, że ośmielił się jej to 
zaproponować. – Możemy wyjechać jutro o 
ósmej.  Nie  zajmie  nam  to  więcej  niż 
godzinę.  W  Fort  Worth  zawsze  jest  duży 
wybór mebli.  

Nie  zważając  na  jej  nieprzychylność, 

Lucas postanowił nie dawać za wygraną.  

– Czy nie mógłbym ci w czymś pomóc? 

Mój  dom  pachnie  jak  fabryka  farb  i  nie 
mogę  tam  teraz  przebywać.  A  poza  tym 
wczorajsza  praca  na  świeżym  powietrzu 
sprawiła mi przyjemność.  

Zastanawiała 

się 

przez 

chwilę. 

Wiedziała,  że  jeżeli  nie  przydzieli  mu 
jakiegoś  zajęcia,  zamęczy  ją  na  śmierć  i 
najlepszym  rozwiązaniem  jest  obarczenie 
Lucasa licznymi obowiązkami.  

– No dobrze – ustąpiła. – Tylko proszę, 

postaraj się nie skaleczyć.  

background image

Honey  wyglądała  tak  poważnie,  że  nie 

ośmielił się nawet uśmiechnąć.  

–  A  jeżeli  mi  się  coś  zdarzy,  czy 

będziesz  mnie  pielęgnować  tak  jak 
ostatnio? 

– Nie. Tym razem zrobisz to na własną 

odpowiedzialność – odrzekła chłodno.  

Do  obiadu  Lucas  zdołał  zapełnić 

sadzonkami  cały  odcinek  wzdłuż  drogi 
wjazdowej. Za punkt honoru postawił sobie 
dotrzymanie 

kroku 

szesnastoletnim 

chłopcom  zatrudnionym  przez  Eryka. 
Około południa zabrali torby z prowiantem 
i usiedli w cieniu starego dębu, gdzie Lucas 
wraz z Honey przygotowywali kanapki.  

–  To  rzeczywiście  bardzo  niezwykły 

kształt.  –  Wskazał  na  altanę.  –  Nie 
spodziewałem  się,  że  efekt  będzie  aż  tak 
rewelacyjny.  

–  Ja  też  jestem  z  niej  zadowolona  – 

powiedziała Honey. – Przedstawię ci teraz 
plan  konserwacji.  Sam,  bez  specjalnych 
nakładów,  możesz  poradzić  sobie  z 

background image

utrzymaniem  jej  w  pierwotnie  nadanym 
kształcie.  Jeśli  to  zaniedbasz,  będziesz 
musiał ponieść spore koszty.  

Zamyślił  się.  Już  raz  zaniedbał  swój 

związek  małżeński,  a  teraz  ma  okazję 
zaprzepaszczenia szansy odnowienia go.  

–  Masz  rację  –  przytaknął.  Pragnął 

jednak  porozmawiać  na  całkowicie  inny 
temat.  

– Słyszałam, że kupiłeś stary samochód 

Very – zainteresowała się Honey.  

–  Niestety,  nieustępliwa  stara  Vera 

okazała  się  dla  mnie  dosyć  skąpa.  – 
Skrzywił  się  na  samo  wspomnienie  tej 
transakcji.  

– Nie wiem, ile zapłaciłeś za niego, ale 

każda  suma  byłaby  zbyt  duża.  Pojechała 
dzisiaj kupować nowy.  

–  Mam  nadzieję,  że  skończy  z 

cytrynowym kolorem – powiedział. – Może 
kiedyś  popsuje  się  na  jakiejś  drodze,  a  ja 
będę  jedynym  kierowcą  przejeżdżającym 
obok.  

background image

–  Jesteś  potworny,  Lucasie.  –  Honey 

żartobliwie  poklepała  go  po  ramieniu. 
Wyglądała  na  rozbawioną.  –  Chętnie  byś 
się jej pozbył, prawda? Ale ta kobieta jest 
dla mnie jak matka.  

– Oszczędzę ją dla ciebie – złagodniał.  
Honey  nie  potrafiła  zdobyć  się  na 

natychmiastową  odpowiedź,  ale  dołożyła 
wszelkich wysiłków, żeby zachować resztki 
samokontroli.  Nie  umiała  patrzeć  w  jego 
twarz  bez  pragnienia  dotknięcia  jego 
wyraźnie  zarysowanej  szczęki.  Myślami 
wróciła do wspólnie spędzonej nocy, kiedy 
trzymał ją w swoich ramionach i czuła, jaki 
jest  potężny,  silny  i  ciepły.  Znała  zapach 
jego ciała równie dobrze, jak swój. Było jej 
bliskie,  co  nie  znaczyło,  że  nie  chce  go 
poznać jeszcze bardziej.  

–  Lepiej  wróćmy  do  pracy.  –  Honey 

wstała.  Lucas  podniósł  się  również  i 
podszedł  do  niej  ze  zwinnością  dzikiej 
pumy.  

– Zawsze tak kończysz naszą rozmowę 

background image

– powiedział, zniżając głos o pół tonu. – Nie 
możemy  wytrzymać  pięciu  minut  bez 
wspomnieli tamtej nocy, a i innych również 
–  dodał.  –  Bez  myślenia  o  tych,  które 
nadejdą.  

–  Lucasie...  –  Spojrzała  wymownie, 

podnosząc jedną rękę, aby go uciszyć.  

Odległość  między  nimi  była  tak 

niewielka, że wyczuwała ciepło emanujące 
z  jego  ciała.  Lucas  pieszczotliwie  ogarnął 
jej  twarz  wzrokiem.  Cofnął  się  o  krok  i 
końcami  palców  musnął  jej  policzek. 
Poczuła  się  zagrożona,  nie  będąc  pewną 
jego następnego kroku.  

–  Dlaczego  koniecznie  chcesz  ze  mną 

walczyć, Honey? – spytał, czule się do niej 
uśmiechając. Był to uśmiech, który łaskawy 
ojciec  posyła  psotnej  córce.  –  Dlaczego 
udajesz,  że  chcesz,  aby  wszystko  między 
nami zostało ostatecznie skończone? 

Jego 

miękki 

jak  aksamit 

głos 

powodował  przyjemne  łaskotanie  we 
wnętrzu,  jakiego  nigdy  przedtem  nie 

background image

odczuwała.  Nagle  poczuła  się  jak 
pogrążona 

letargu. 

Nie 

mogła 

powstrzymać  opadania  powiek,  a  ciało 
przybrało na wadze co najmniej dwa razy.  

– Niczego nie udaję, Lucasie – odparła.  
–  Nie?  –  Przechylił  głowę.  –  Czasami 

naprawdę trudno mi w to uwierzyć.  

 
Lucas przyjechał po Honey następnego 

ranka też przed ósmą i zastał ją już gotową, 
ubraną  w  starannie  odprasowane  spodnie 
dżinsowe  i  bluzkę  z  podwyższonymi 
ramionami  w  kolorze  cegły,  który 
doskonale podkreślał brzoskwiniową barwę 
policzków. Jej długie włosy splecione były 
w  warkocz,  przewiązany  luźno  wstążką 
opadającą na ramiona.  

Lucas  szedł  za  Honey,  napawając  się 

zarówno  widokiem  jej  pięknych  włosów, 
jak i lekko kołyszących się bioder, których 
smukłość  podkreślały  dopasowane  dżinsy. 
Uśmiech  zgasł  na  jego  twarzy,  gdy 
zajmując miejsce obok niej w samochodzie, 

background image

zauważył jej zatroskany wzrok.  

–  Dlaczego  taka  smutna?  –  spytał, 

składając mapę, którą przeglądał wcześniej. 
Zamierzał  wybrać  drogę  podrzędną 
prowadzącą  do  Fort  Worth,  uważając,  że 
pejzaż  wiejski  dostarczy  więcej  miłych 
wrażeń. W przeszłości nigdy o tym nie był 
przekonany,  wybierał  zwykle  najszybsze 
połączenia, nie poświęcając wiele czasu na 
odkrywanie,  co  znajduje  się  po  drodze. 
Ponadto  droga  podrzędna  była  znacznie 
dłuższa,  co  oznaczało,  że  spędzi  z  Honey 
więcej czasu.  

–  Niepokoję  się  o  Verę  –  wyznała  w 

końcu.  –  Artretyzm  dolega  jej  coraz 
bardziej.  

–  Czy  uważasz,  że  rozsądne  było 

pozostawienie jej w domu? – Uniósł jedną 
brew  do  góry.  –  Meble  zawsze  zdążymy 
kupić.  

Był to akt niesamowitego poświęcenia z 

jego strony, ale wiedział, że Honey będzie 
źle spędzać czas, niepokojąc się stale o swą 

background image

opiekunkę.  

–  Och,  powinno  być  wszystko  w 

porządku  –  powiedziała  Honey  po  chwili 
zastanowienia.  –  Prosiłam,  żeby  dzisiaj 
odpoczęła.  Postarzała  się  ostatnio  i  nie 
podoła już obowiązkom, zwłaszcza wtedy, 
gdy wrócą Todd i Melissa.  

– Co więc chcesz zrobić? 
–  Pewnie  wynajmę  kogoś  do  pomocy. 

Sama  też  nie  mam  czasu  zajmować  się 
domem. A dzieci potrzebują stałej opieki po 
powrocie ze szkoły. Vera była dla nich jak 
babcia. – Westchnęła, odrzucając głowę do 
tyłu.  –  Nie  wiem,  jakbym  sobie  bez  niej 
poradziła.  

–  Nie  musisz  się  na  razie  martwić. 

Rozwiązujesz 

problemy 

szybciej 

sprawniej, niż ci się wydaje.  

– Co przez to rozumiesz? – spytała.  
–  Mówiłaś  mi,  że  nigdy  nie  mogłaś 

decydować sama o sobie, lecz to nieprawda. 
–  Przerwał  na  chwilę,  koncentrując  się  na 
tym,  aby  nie  zgubić  właściwej  drogi.  – 

background image

Straciłaś bardzo wcześnie matkę i udało ci 
się  z  tego  szybko  otrząsnąć,  podczas  gdy 
mogło  to  zostawić  trwały  ślad,  jak  w 
większości tego typu przypadków.  

Pamiętał, jak sam przeżył śmierć matki. 

I  mimo  że  posiadał  liczną  rodzinę,  długo 
nosił w sercu niezabliźnioną ranę.  

–  Poza  tym  praca,  której  się  podjęłaś, 

odstraszyłaby 

większość 

łudzi. 

We 

wczesnej młodości organizowałaś oficjalne 
obiady i spotkania.  

– Tak, ale z pomocą Very – podkreśliła, 

ale  wiedziała,  że  Lucas  ma  rację.  Została 
zmuszona 

do 

pełnienia 

wszystkich 

domowych  obowiązków  już  bardzo 
wcześnie. W wieku dwunastu lat wiedziała, 
które  wino  pasuje  do  określonej  potrawy, 
jak  należy  przygotować  stół  i  usadowić 
gości. Potrafiła przeprowadzić inteligentną 
konwersację,  w  razie  konieczności  unikać 
drażliwych tematów, umiała zająć się tymi, 
którzy wypili zbyt dużo. Niestety, żadna z 
tych umiejętności nie okazała się przydatna 

background image

w momencie, kiedy została zmuszona sama 
zarabiać na życie.  

–  Wydaje  mi  się,  że  przyczynił  się  do 

tego  major,  który  starał  się  spełniać 
wszystkie twoje pragnienia – usłyszała głos 
Lucasa. – Myślał, że tym sposobem staniesz 
się na tyle od niego zależna, aby go nigdy 
nie opuścić.  

– Nie rozumiem.  
–  Major  potrzebował  ciebie  znacznie 

bardziej niż ty jego. Potrzebował cię, abyś 
wypełniała te wszystkie obowiązki, których 
nie  była  w  stanie  wykonywać  jego  żona. 
Zabronił  ci  uczęszczać  do  studium 
architektury  dlatego,  że  obawiał  się  ciebie 
stracić. To była jedna z przyczyn, dla której 
sprzeciwiał  się  robieniu  przez  ciebie 
kariery. Pragnął zachować cię dla siebie. – 
Lucas spojrzał na nią i zdziwił się, widząc 
zmieniony  wyraz  jej  twarzy.  –  Wybacz, 
może nie powinienem o tym mówić.  

– Masz rację, Lucasie – zwróciła się do 

niego. – Ale ja nigdy nie rozważałam tego 

background image

od tej strony. Nigdy nie myślałam, że major 
aż tak bardzo mnie potrzebował.  

– Wiesz, major i ja byliśmy w pewnym 

sensie podobni. Obaj popełnialiśmy te same 
błędy;  nie  braliśmy  pod  uwagę  twoich 
pragnień.  

–  Nie  miałam  nadziei,  że  sobie  to 

kiedykolwiek uświadomisz...  

–  Starałem  się  to  ukryć  nawet  przed 

sobą.  –  Na  jego  twarzy  pojawił  się  lekki 
uśmiech.  –  Oczywiście,  musiało  upłynąć 
trochę  czasu,  zanim  do  tego  doszedłem. 
Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba.  

Honey  odwróciła  się  i  przez  moment 

wpatrywała  się  w  okno,  nie  chcąc,  aby 
Lucas  zauważył,  że  to  szczere  wyznanie 
wywołało łzy w jej oczach.  

–  Prowadziliście  z  majorem  jakiś 

wspólny interes, nieprawdaż? 

– Można to i tak określić – odparł.  
– Czy to było niezgodne z prawem? 
–  Nie,  to  było  trochę  inaczej  – 

powiedział, zastanawiając się nad czymś. – 

background image

Pomogło  zrządzenie  losu.  Przypadkowo 
usłyszałem informację o zamiarze podziału 
sieci  domów  towarowych,  na  długo 
przedtem,  jak  zostało  to  wprowadzone  w 
życie. 

Oczywiście 

major 

ja 

przyczyniliśmy  się  do  tego.  Ja  miałem 
koncesję  na  prowadzenie  działalności,  co 
pozwalało uniknąć konfliktu z prawem, ale 
musiałem znaleźć kogoś, kto przyłączy się 
do  mnie,  kogoś,  kto  dysponuje  siłą  i 
pieniędzmi. Tym człowiekiem był właśnie 
major  Buchannan  –  dodał.  –  Ja  jedynie 
pozostawałem  w  cieniu  i  sporządzałem 
plany  strategiczne,  podczas  gdy  major 
działał. Przez jakiś czas tworzyliśmy dobry 
zespół.  Ja  miałem  dostęp  do  informacji  i 
wiedzę o nieruchomościach, w twój ojciec 
pieniądze, pozycję i kontakty.  

– Przecież mogłeś mieć problemy.  
– Mogłem jedynie utracić koncesje, jeśli 

to masz na myśli.  

Patrzył na nią, zaciekawiony jej reakcją, 

ale  nie  potrafił  niczego  wywnioskować  z 

background image

wyrazu jej twarzy.  

–  Powiedziałeś,  że  stanowiliście  z 

majorem  dobry  zespół.  Co  zmieniło  ten 
fakt? 

– Ty. – Lucas spojrzał prosto na nią. – 

Stosunki  między  nami  pogorszyły  się  od 
momentu,  gdy  uświadomił  sobie,  że 
jesteśmy  razem.  Nie  uważał  mnie  za 
odpowiedniego  kandydata.  –  Skrzywił  się 
pogardliwie. – Byłem wystarczająco dobry, 
aby zasilać stan jego konta w banku, ale za 
mało,  by  mieć  jakiekolwiek  zamiary 
względem  jego  córki.  To,  jak  wiesz,  mnie 
nie powstrzymało. I oto cała historia.  

–  Czy  wykorzystałbyś  drugi  raz  taką 

okazję,  gdyby  zaistniała?  –  spytała.  –  Czy 
robiłbyś znowu karierę dla pieniędzy? 

A więc taką miała opinię na ten temat. 

Nie  była  też  specjalnie  rozczarowana  ani 
zaskoczona, czego się spodziewał.  

–  Wydaje  mi  się,  że  nie  –  rozważał 

pytanie. –  Później wielokrotnie żałowałem 
tego  okresu  w  moim  życiu.  A  czy 

background image

zrobiłbym  to  ponownie?  Chyba  tylko 
wtedy, gdyby miało to służyć dobru mojej 
rodziny.  

Honey  zastanawiała  się  nad  jego 

słowami.  

–  Już  raz  powiedziałeś  mi,  że  masz 

mnie,  ponieważ  uczyniłeś  mojego  ojca 
bogatszym człowiekiem.  

Lucas  poczuł  się,  jakby  w  gardle  miał 

rozżarzony  węgiel.  Zauważył,  że  samo 
wspomnienie o tym sprawia jej ból.  

–  Wypiłem  tamtej  nocy  zbyt  wiele. 

Pamiętam,  że  świętowaliśmy  wtedy 
zawarcie mojej największej transakcji. – W 
jego  głosie  słychać  było  skruchę  i  żal.  – 
Przeprosiłem  ich  zaraz  następnego  dnia  i 
teraz  przepraszam  znowu,  jeśli  to  coś 
zmieni.  Oboje  wiemy,  że  nie  kupuje  się 
miłości.  

– Czy wiedziałeś o tym wówczas? 
–  Naprawdę  pragnąłem  twojego 

uczucia.  I  dlatego  byłem  tak  zdruzgotany, 
gdy  odeszłaś,  i  jeszcze  bardziej,  gdy 

background image

odkryłem,  że  nie  mogę  cię  skłonić  do 
powrotu.  

–  Czy  nadal  uważasz,  że  należę  do 

ciebie? 

– Nie. – Mięśnie jego twarzy napięły się. 

Wiedział,  że  od  jego  odpowiedzi  zależy 
bardzo  wiele.  –  Czuje,  że  sercem  należysz 
do  mnie,  ale  nie  chcę,  abyś  czyniła  coś 
wbrew  swojej  woli.  Poczekam  jeszcze 
trochę... – Przerwał. – A potem pomyślę, co 
zrobić w wypadku, gdybyś zdecydowała się 
nie wrócić.  

Honey  była  poruszona  do głębi.  Nigdy 

dotąd  Lucas  nie  rozmawiał  z  nią  tak 
szczerze. Poczuła, że serce mocniej bije jej 
z wrażenia.  

–  Lucas  –  szepnęła  i  położyła  dłoń  na 

jego  ręce.  Podniósł  ją  do  swoich  ust  i 
pocałował.  Przymknął  oczy,  czując,  że 
Honey jest mu w tym momencie tak bliska, 
jak  nigdy  przedtem.  Ten  jeden  prosty  gest 
zawierał  w  sobie  więcej  czułości  niż 
wszystkie  inne,  dawał  jej  pewność,  że 

background image

zdobywa  coś,  czego  nigdy  nie  odda  i  nie 
będzie z nikim dzielić.  

–  Wiesz,  czego  pragnę?  –  Posłała  mu 

ciepłe  spojrzenie.  –  Pragnę,  abyśmy  się 
mogli kochać.  

background image

ROZDZIAŁ 10 

 
Krew  odpłynęła  z  twarzy  Lucasa  i  o 

mały włos nie zboczył z drogi. Nagle puścił 
ręce  Honey  i  ponownie  skupił  swą  uwagę 
na kierowaniu samochodem. Gdy w końcu 
opanował  sytuację,  spojrzał  na  siedzącą 
obok kobietę.  

–  Możemy,  kochanie,  oczywiście.  – 

Jego głos brzmiał miękko.  

Parę  minut  później  Lucas  skręcił  z 

głównej  drogi  na  boczną,  wysypaną 
żwirem,  po  obu  stronach  otoczoną 
wysokimi  sosnami.  Przez  chwilę  jechali 
ścieżką,  gdzie  gęsto  rosnące  drzewa 
utrudniały poruszanie się. Jechali tak długo, 
aż  znaleźli  się  poza  zasięgiem  wzroku,  po 
czym  Lucas  zatrzymał  samochód  pod 
wysokim  dębem  i  wyłączył  silnik. 
Przysunął  się  do  niej,  a  Honey  chętnie 
przytuliła się do niego. Usta ich połączyły 
się, oboje zadrżeli. Te godziny oczekiwania 

background image

uczyniły  ich  zbliżenie  jeszcze  bardziej 
rozkosznym.  Lucas  dotknął  jej  twarzy  i 
włosów,  skierował  dłoń  w  stronę  dekoltu, 
rozpinając  maleńki  guzik.  Gdy  bluzka  i 
biustonosz leżały już na tylnym siedzeniu, 
Lucas  położył  głowę  na  jej  piersiach  i 
napawał  się  ich  zapachem.  Honey 
westchnęła, odrzuciła głowę do tyłu. Kiedy 
sięgnął ręką w kierunku zamka od spodni, 
była zbyt szczęśliwa, aby mu pomóc.  

–  Lucasie!  –  jęknęła,  gdy  palcami 

doprowadzał  ją  do  szczytu  podniecenia.  – 
Naprawdę  cię  pragnę,  ty  o  tym  wiesz. 
Zawsze o tym wiedziałeś.  

Skinął głową i z jej pomocą pozbył się 

ubrania.  Gdy  ponownie  odwrócili  się  do 
siebie, oboje byli nadzy.  

Honey  wyglądała  eterycznie,  jak  istota 

nieziemska, 

gdy 

promienie 

słońca 

oświetliły jej nagie piersi i brzuch.  

Uniósł  lekko  głowę  i  pieścił  ją  swoimi 

brązowymi oczami.  

–  Nigdy  przedtem  nie  kochałam  się  w 

background image

samochodzie – wyznała.  

Uśmiechnęła  się  lekko,  po  czym 

pocałowała go myśląc, że nie ma drugiego 
takiego  wspaniałego  mężczyzny.  Ogarnęła 
ją  pokusa,  aby  zapytać  o  inne  kobiety  w 
jego  życiu.  Powstrzymała  się  jednak.  Nie 
miała prawa ingerować w jego kontakty w 
okresie, kiedy nie byli małżeństwem.  

Lucas  uniósł  ją  ponad  siebie.  Jednym 

ruchem  spowodowała  jego  twardość  i 
utonęła  w  nim,  krzycząc  z  rozkoszy.  Ich 
wargi połączyły się, gdy ciała kołysały się 
w  równym  rytmie  na  przednim  siedzeniu 
cadillaca. W końcu wyczerpani padli sobie 
w  ramiona,  ustami  tłumiąc  westchnienia 
wydobywające się z piersi.  

 
Wyprawa do Fort Worth zakończyła się 

powodzeniem.  Udane  zakupy  uczcili  w 
meksykańskiej 

restauracji. 

Apetyt 

dopisywał  Honey  jak  rzadko.  Oprócz 
swojej,  zjadła  jeszcze  połowę  porcji 
Lucasa.  

background image

– Podoba mi się wszystko, co wybrałeś 

– powiedziała, gdy wsiadali do samochodu 
pełnego przeróżnych sprawunków.  

–  Co  to  znaczy:  ja  wybrałem?  – 

Uśmiechnął się. – Przecież to ty dobierałaś 
wszystko sama.  

–  Tak,  ale  dzielnie  mi  przy  tym 

pomagałeś – odparła w obronie własnej.  

–  Mam  nadzieje,  że  Todd  i  Melissa 

ucieszą  się  ze  swoich  nowych  kompletów 
sypialnych  –  powiedział.  –  Chciałbym, 
żeby  wybrali  narzuty  i  zasłony  do  swych 
pokoi.  

– Możesz być pewien, że będzie to coś 

błyszczącego, 

zasłony 

raczej 

prześwitujące.  –  Spojrzała  na  niego 
porozumiewawczo.  

Gawędzili  swobodnie  w  czasie  drogi 

powrotnej. Honey nie przypominała sobie, 
kiedy  ostatni  raz  udało  jej  się  spędzić  tak 
miło  czas  w  towarzystwie  byłego 
małżonka.  Ich  zbliżenie  tego  ranka  było 
niesłychanie  intymne  i  niepowtarzalne. 

background image

Lucas  ujął  jej  dłoń  i  delikatnie  uścisnął. 
Jego ciemne oczy mówiły więcej niż usta. 
Może  później  będzie  miała  wątpliwości  i 
ochotę  na  wzajemne  obwinianie,  ale  w  tej 
chwili czuła się szczęśliwa.  

Gdy  Honey  poruszyła  temat  swojej 

pracy,  Lucas  postanowił  porozmawiać  o 
tym, o czym myślał ostatniej nocy.  

–  Chciałbym  przedyskutować  z  tobą 

pewne  sprawy  dotyczące  twojej  firmy  – 
zaczął.  

– Przedyskutować? A w jakim celu? 
–  Myślę,  że  Eryk  tęskni  za  Szwecją  – 

powiedział.  Honey  nie  bardzo  wiedziała, 
jaki to ma związek ze sprawami firmy.  

–  Tak,  myślę,  że  tak  –  odpowiedziała 

jednak.  

–  Czy  jego  styl  życia  homoseksualisty 

nie wpłynął na to, że opuścił kraj? – ciągnął 
dalej.  

– W jaki sposób się o tym dowiedziałeś? 

– Honey podniosła zdziwione oczy.  

–  Poszedłem  z  nim  na  piwo  do  baru, 

background image

gdzie był stałym bywalcem.  

– Co zrobiłeś, gdy się zorientowałeś? – 

zainteresowała się.  

–  Jak  najszybciej  wyszedłem.  Nie 

miałem  ochoty  tańczyć,  więc  nie  było 
powodów,  żeby  zostawać  –  wyjaśnił 
śmiejąc się.  

Honey  zrobiła  rozbawioną  minę. 

Zastanawiał się, czy zdaje sobie sprawę ze 
swojego seksownego wyglądu. Silna, ale na 
tyle  subtelna,  aby  wydawać  się  zupełnie 
kobieca.  

–  Mam  nadzieję,  że  nie  powiedziałeś 

nic,  co  mogłoby  zranić  uczucia  Eryka?  – 
zapytała.  

– Nie posądzaj mnie nawet o to, Honey. 

Nie przywiązuję wagi do homoseksualnych 
skłonności Eryka.  

Lucas  nie  ujawnił  do  końca  swoich 

myśli.  Nie  zamierzał  przyznawać  się,  jaką 
poczuł  ulgę,  gdy  odkrył,  że  Eryk  nie 
stanowi dla niego zagrożenia, jeśli chodzi o 
Honey.  Mogła  sporządzić  listę  jego 

background image

grzechów  w  alfabetycznym  porządku,  ale 
tym  razem  nie  przyczynił  się  do  jej 
powiększenia.  

– Prawdziwa tragedia to nie fakt, iż jest 

homoseksualistą  –  powiedział  po  chwili 
zastanowienia.  –  Najgorsze,  że  nie  ma 
kontaktu  z  rodziną  i  nie  może  założyć 
własnej. Inaczej mówiąc, skazany został na 
samotność.  

Zgadzała  się  z  tą  opinią.  Wiedziała, że 

gdyby  tylko  Eryk  posiadał  odpowiednie 
środki,  prawdopodobnie  wróciłby  do 
Szwecji.  Nigdy  nie  czuł  się  naprawdę 
szczęśliwy w Stanach i czasami dręczyło ją 
poczucie  winy,  gdyż  miała  pewność,  że 
Eryk  pozostaje  tu  ze  względu  na  nią  i  ich 
firmę.  

Spotkali  się  zaraz  po  jej  rozwodzie  na 

wystawie  podczas  badania  szczególnie 
pięknych  i  egzotycznych  roślin.  Był  to 
moment,  kiedy  oboje  desperacko  pragnęli 
przyjaźni. Nie wiedziała wtedy jeszcze, że 
jest  homoseksualistą,  a  ujął  ją  swoją 

background image

wrażliwością.  Nigdy  nie  próbował  się  do 
niej  zbliżyć.  Później,  gdy  odkryli  wspólne 
zainteresowania ogrodnictwem i pejzażem, 
zaczęli  realizować  pomysł  rozpoczęcia 
działalności w tej dziedzinie.  

Jakkolwiek  Honey  wiedziała,  że  Eryk 

uwielbiał  swój  fach  i  pracę  w  firmie,  to 
jednak  podejrzewała,  że  czułby  się 
szczęśliwszy, robiąc to samo w Szwecji. Na 
razie  nie  mogła  sobie  pozwolić  na 
wykupienie jego części, a sprzedaż komuś 
innemu w ogóle nie była brana pod uwagę.  

Nigdy  jeszcze  nie  czuła  się  tak 

wspaniale,  gdy  z  Lucasem  omawiała  ich 
wspólne  przedsięwzięcia  i  problemy 
osobiste Eryka.  

–  Cieszę  się,  że  zgadzamy  się  co  do 

Eryka i że akceptujesz go takim, jaki jest – 
powiedziała. – Ale ja nadal nie wiem, jaki 
to ma związek z moją firmą.  

–  Chciałbym  wykupić  jego  udziały  – 

wyraził wreszcie swój zamiar.  

Nie  odpowiedziała  od  razu,  ale  nie 

background image

musiała.  Błysk  w  jej  oczach  wyjaśniał 
wszystko.  

–  Oczywiście  żartujesz.  –  Nie  było  to 

pytanie,  lecz  stwierdzenie,  a  ton  jej  głosu 
nie wróżył nic dobrego.  

Lucas doszedł do wniosku, że poruszył 

niebezpieczny  temat.  Zastanawiał  się,  czy 
wie,  jak  bardzo  przypomina  w  tym 
momencie swego ojca, gdy się złościł.  

–  Pozwól  mi,  proszę,  dokończyć  –  nie 

ustępował.  –  Jestem  w  stanie  przemienić 
firmę w kopalnię złota...  

–  Ale  co  ty  wiesz  o  komponowaniu 

krajobrazu, Lucasie? – Jej głos był ponury i 
suchy, niczym pokryta pyłem szara droga, 
którą właśnie mijali.  

–  Niestety,  nie  mam  pojęcia  o  tych 

sprawach.  

– Dokładnie.  
– Ale mogę zapewnić ludzi i dostawy – 

nie  dawał  za  wygraną.  –  Ty  i  Eryk 
marnowaliście 

mnóstwo 

czasu 

na 

zdobywanie  i  dostarczanie  środków. 

background image

Dlaczego  by  nie  pozwolić,  aby  taki 
człowiek  jak  ja  przejął  pałeczkę  w  tej 
dziedzinie i przyłączył się do was? 

–  Dobrze,  ale  ja  zdecyduję,  na  jakich 

warunkach.  Jej  reakcja  zaskoczyła  go.  Na 
chwilę  przerwał  rozmowę  i  prowadził 
samochód w milczeniu.  

–  Dlaczego  nie  wysłuchałaś  do  końca 

tego,  co  chciałem  powiedzieć?  –  spytał  i 
skręcił  w  drogę  wiodącą  do  jej  domu.  – 
Dlaczego nie pozwolisz, abym ci pomógł? 

Odwróciła się w jego stronę.  
–  Po  prostu  nie  możesz  mi  pomóc, 

Lucasie.  Musiałbyś  przedstawiać  projekty, 
podejmować  decyzje  w  sprawach,  na 
których  się  nie  znasz  –  wyjaśniała.  –  W 
końcu  ja  sama  straciłabym  kontrolę  nad 
sytuacją.  

– Mógłbym być cichym wspólnikiem – 

powiedział,  gdy  dojechali  na  miejsce  i 
Lucas zaparkował samochód.  

–  Nigdy  nie  potrafiłeś  być  cichy,  jeśli 

coś  dotyczyło  twojego  życia  –  Honey 

background image

uśmiechnęła się z powątpiewaniem.  

Mięśnie jego twarzy naprężyły się, gdy 

wpatrywał  się  w  drzewo,  starając  się 
utrzymać  panowanie  nad  sobą.  Nie  miał 
okazji  dotychczas  poznać  Honey  od  tej 
strony  i  teraz  trudno  mu  było  się  z  tym 
oswoić.  

–  Nie  uwierzyłabyś,  jak  potrafię 

utrzymać  swój  język  na  wodzy,  jeżeli 
muszę.  

– Czego chcesz w ten sposób dowieść? – 

spytała ostro.  

Oczy  ich  spotkały  się.  Przez  chwilę 

toczyli  pojedynek  bez  słów.  Ciężko  było 
uwierzyć,  że  to  ta  sama  kobieta,  z  którą 
kochał się kilka godzin wcześniej, łagodna i 
uległa.  

–  Na  przykład  nie  wypowiadałem  się 

jeszcze w sprawie Melissy – rzekł dosadnie. 
–  Nie  popieram  tego,  że  zabierasz  ją  do 
psychologa,  tym  niemniej  powstrzymałem 
się od przeszkodzenia ci w tej kwestii, gdyż 
wiem,  że  nie  czyniłabyś  tego  bez 

background image

uprzedniego przemyślenia.  

Honey oniemiała.  
–  Wiem,  że  czujesz  się  urażona  – 

ciągnął dalej. – Ale to tak samo, jak ja, gdy 
dowiedziałem  się,  że  nie  przyjmiesz 
oferowanej pomocy z mojej strony. To nie 
takie proste – znieść świadomość, że twoja 
rodzina  daje  sobie  radę  bez  mojej  osoby. 
Mógłbym  pozwać  cię  do  sądu  i  zabrać 
dzieci,  gdybym  miał  pewność,  że  to  by 
wystarczyło.  

–  Czy  oskarżasz  mnie  o  to,  że 

zaniedbywałam Todda i Melissę? 

– Obawiam się, że byłaś tak dumna, że 

nie pozwalało ci to przyjść i poprosić mnie 
o pomoc.  

– Nie musiałam tego robić  – odparła z 

godnością. – Jestem zdolna do zapewnienia 
im wszystkiego.  

– Jak? Wykorzystałaś przecież już cały 

powierzony majątek.  

– Skąd o tym wiesz? – otworzyła usta ze 

zdziwienia.  Uświadomił  sobie,  że  chyba 

background image

powiedział za dużo.  

– Słyszałem twoją rozmowę z Erykiem, 

gdy pierwszy raz przyjechałem do twojego 
biura.  

– Śledziłeś mnie? 
– Nie, to był przypadek.  
– 

Niesamowite, 

że 

zawsze 

podsłuchujesz  rozmowy.  Najpierw  o 
podziale do...  

–  Dosyć!  –  krzyknął,  aż  podskoczyli 

oboje. – Posłuchaj, Honey, stawiam wobec 
ciebie  sprawę  jasno.  Jeżeli  popełniłem 
kiedyś  jakieś  błędy  w  swoim  życiu 
osobistym i zawodowym, to proszę, wybacz 
mi je. Wybacz – powtórzył.  

Honey 

dotknęła 

klamki, 

ale 

powstrzymał ją.  

– Posłuchaj mnie – zażądał.  
Zdawała  sobie  sprawę  ze  swojej 

przewagi. Skrzyżowała ręce i czekała.  

–  Spróbuj,  Lucasie.  Może  uda  ci  się 

dopiąć swego.  

–  Nie  mogę  się  cofnąć  i  zmienić 

background image

przeszłości.  –  Dotknął  ręką  czoła.  Było 
spocone.  –  Ale  zapłaciłem  już  za  swoje 
błędy,  bardziej  niż  ci  o  tym  wiadomo,  a 
teraz  zależy  mi  na  rozwiązaniu  problemu 
naszych wzajemnych stosunków.  

– One nie istnieją – rzekła.  
– Mogą, jeśli się o to postaramy. – My? 
–  Wszystko  rozbija  się  o  branie  i 

dawanie,  Honey.  Mogę  dawać,  lecz  tylko 
wtedy, gdy napotkam wyciągniętą dłoń.  

– Co ty mówisz? 
Lucas podrapał się w brodę, świadomy, 

że  może  albo  wszystko  wygrać,  albo 
stracić.  

–  Pragnę  odrobić  czas  stracony  w 

stosunku  do  ciebie  i  do  dzieci,  ale  nie 
zamierzam  żyć  z  tym  obciążeniem  przez 
resztę  życia.  Chcę  zacząć  z  czystym 
sumieniem, chcę pójść z tobą na kompromis 
i  oczekuję  tego  samego  od  ciebie.  – 
Przerwał. – I jeszcze jedno.  

– Słucham? – Jej zaciśnięte usta drżały.  
– Nie traktuj mnie w ten sposób. Mogę 

background image

posunąć  się  za  daleko.  –  Jego  cierpliwość 
wyczerpała się.  

– Jednak pójdę.  
Nacisnęła  klamkę,  otwierając  szeroko 

drzwi  i  wybiegła,  nie  pamiętając  o  ich 
zamknięciu.  Lucas  obserwował  ją,  gdy 
biegała,  i  poczuł,  że  świat  się  dla  niego 
skończył.  

 
Trzy  dni  później  promienie  słońca 

obudziły  Honey,  padając  na  jej  twarz. 
Otworzyła oczy i ujrzała Verę stojąca przed 
wysokimi 

okiennicami, 

gdzie 

przewiązywała  ciężkie  welurowe  zasłony 
czymś,  co  wyglądało  jak  kawałki  liny. 
Usiadła na łóżku.  

–  Co  robisz?  –  spytała,  śledząc 

świetlisty  promyk  przecinający  perski 
kilim.  Pyłki  kurzu  w  blasku  słońca 
wyglądały niczym złote ziarenka piasku.  

– Próbuję wpuścić słońce – wyjaśniła. – 

Czy  nie  wydaje  ci  się,  że  już  najwyższa 
pora wstać? 

background image

W odpowiedzi Honey miękko opadła na 

łóżko.  

– Vero, zostaw mnie dziś samą, proszę. 

Jestem zbyt zmęczona, żeby wstać.  

–  To  samo  powiedziałaś  wczoraj  i 

przedwczoraj. – Vera podeszła bliżej łóżka. 
– Eryk telefonował dwa razy, pytając, co się 
z tobą stało.  

Honey przyciągnęła kołdrę do policzka i 

odwróciła się tak, że opiekunka nie mogła 
dostrzec jej łez.  

– Powiedz mu, że zaziębiłam się i będę 

jutro.  Vera  nie  odpowiedziała  od  razu. 
Podeszła bliżej i usiadła obok Honey.  

–  Nie  zamierzam  tego  robić.  Honey 

spojrzała pytająco.  

–  A  jak  się  zaczęło  z  twoją  matką?  – 

przypomniała.  

–  Na  początku  również  nie  chciała 

opuścić łóżka.  

–  Nie  jestem  podobna  do  matki  – 

powiedziała Honey, szczękając zębami.  

Vera zachowywała się, jakby wcale nie 

background image

słyszała uwagi Honey.  

–  Najpierw  zaczynała  spać  dłużej, 

spóźniała  się  na  przyjęcia  i  spotkania. 
Potem 

unikała 

nawet 

spotkań 

przyjaciółmi, a w końcu odmawiała pójścia 
do  fryzjera.  –  Vera  potrząsnęła  smutno 
głową.  –  Nie  chciała  też  schodzić  na 
posiłki.  

–  Moja  matka  była  słaba  –  westchnęła 

Honey  ze  łzami.  –  Pozwalała  ojcu  na 
górowanie  nad  sobą  i  później  nie  umiała 
sobie poradzić z tą całą sytuacją. Utorowała 
mu drogę do panowania nade mną.  

–  Tak,  ale  nie  trwało  to  długo,  bo  ty 

szybko się z tego wyzwoliłaś.  

–  I  poślubiłam  mężczyznę  dokładnie 

takiego samego jak on.  

–  Możliwe,  że  to  dlatego,  iż 

fascynowałaś  silnych  mężczyzn.  A  może 
dlatego, że jesteś silną kobietą, tak inną od 
matki.  

–  Cieszę  się,  że  to  słyszę.  Zawsze 

obawiałam się, że skończę tak jak ona.  

background image

–  Dlatego  uważam,  że  potrzebujesz 

silnego,  zdecydowanego  mężczyzny  – 
wyraziła swe zdanie Vera.  

– Ostatnio źle postępujesz. – Jak to? 
–  Nie  wybieraj  udręki,  gdy  na  świecie 

jest tyle rzeczy przyjemnych.  

Dwie kobiety padły sobie w objęcia.  
–  Kocham  cię,  Vero  –  wyszeptała 

Honey.  –  Wiem,  że  zawsze  chciałaś  dla 
mnie dobrze.  

–  Jest  jeszcze  ktoś,  kto  pragnie  tego 

samego dla ciebie – powiedziała szczerze.  

–  Lucas?  –  Honey  podniosła  oczy.  – 

Byłam przekonana, że go nienawidzisz.  

–  Nieprawda,  uważałam  go  tylko  za 

łajdaka,  ale  o  dobrym  sercu.  Będzie  się 
troszczył o ciebie i dzieci ze wszystkich sił. 
Wiem,  że  go  kochałaś  jak  nikogo  innego, 
ale teraz to jest raczej bez znaczenia, skoro 
gdzieś zniknął.  

– Co? – Honey straciła oddech.  
–  Chyba  wyjechał.  Byłam  dwa  razy  u 

niego,  żeby  odebrać  weksel  za  samochód, 

background image

lecz nikogo nie zastałam.  

Honey  nie  marnowała  ani  sekundy. 

Wyskoczyła  z  łóżka  i  podbiegła  do  szafy, 
wyjmując z niej żółtą, bawełnianą sukienkę.  

– Nie mogę pozwolić, aby wyjechał! – 

krzyknęła.  –  Poza  tym,  Todd  i  Melissa 
przyjeżdżają  dzisiaj.  Nie  mogę  pozwolić, 
aby go przy tym nie było.  

– Nie spodziewałaś się chyba, że będzie 

na  ciebie  czekał  przez  całe  życie?  – 
zachichotała Vera.  

 
Lucas  spojrzał  na  swój  zegarek,  gdy 

skręcał  w  boczną  drogę  prowadzącą  do 
swego  domu.  Był  wyczerpany  po  dwóch 
dniach  pracy  w  Houston,  ale  zadowolony. 
Zgromadził potrzebne dokumenty, uzyskał 
pełnomocnictwo  i  zawarł  chyba  niezłą 
umowę.  Marzył  o  gorącym  prysznicu  i  o 
odpoczynku.  

W  pół  godziny  później  siedział  na 

werandzie  i  rozmyślał  o  dzieciach,  które 
miały dziś wrócić z wakacji, i o Honey.  

background image

„Spróbuję  jeszcze  raz  to  wszystko 

naprawić”  –  postanowił.  Nie  potrafił 
myśleć  o  tej  kobiecie  bez  cienia  emocji. 
Nagle ujrzał znajomą ciężarówkę mknącą w 
kierunku  jego  posiadłości.  Postanowił  się 
ulotnić.  

Zobaczył  Honey  w  żółtej  sukience, 

rozglądającą  się  w  okolicach  werandy. 
Usiadła  na  stojącym  tam  fotelu  na 
biegunach.  Nie  drgnęła,  gdy  zbliżał  się  z 
przewieszoną  przez  ramię  marynarką. 
Spoglądała  na  niego  niebieskimi  oczami, 
wysuwając do przodu długie, smukłe nogi. 
Postanowił  przestać  dostrzegać  takie 
rzeczy. Fizycznie i emocjonalnie było to nie 
do wytrzymania.  

Honey  w  milczeniu  obserwowała,  jak 

wchodzi  po  schodach.  Marynarka  luźno 
zwisała  mu  na  ramieniu,  rękawy  koszuli 
zawinięte  do  łokcia  odsłaniały  opalone 
ręce.  Jaskrawy  krawat  był  poluzowany, 
rozpięty  pod  szyją  kołnierzyk  odsłaniał 
owłosioną klatkę piersiową.  

background image

Honey  wolno  podniosła  się  z  fotela  i 

stanęła  na  najwyższym  stopniu  schodów, 
tak by mógł widzieć jej nogi. Objęła rękami 
jedną z kolumn i poczęła wodzić palcami po 
jej gładkiej powierzchni.  

–  Świetny  strój  do  pracy  na  działce  – 

powiedział z typową dla siebie ironią.  

– Nie przyszłam tu po to, żeby pracować 

na działce. – Wyraźnie oddzielała słowo od 
słowa. – Przyszłam popracować nad tobą.  

Nad  górną  wargą  Lucasa  wystąpiły 

kropelki  potu,  gdy  pochłaniał  wzrokiem 
stojącą  przed  nim  kobietę.  Jej  oczy 
błyszczały  figlarnie.  Nie  przestawała 
gładzić dłońmi kolumny, przytulając się do 
niej mocniej i wykonując wokół niej kocie 
ruchy.  Naraz  Lucas  uświadomił  sobie,  że 
niebieskooka  czarodziejka  usiłuje  go 
zwabić.  Przemierzał  wolno  stopień  po 
stopniu,  by  na  końcu  stanąć  przy  niej  tak 
blisko, że w jego oczach odbijały się złote 
ogniki jej źrenic. Udami musnął jej nogi.  

– A więc przychodzisz, żeby nade mną 

background image

popracować? 

– 

spytał 

dziwnie 

zachrypniętym  głosem.  –  Nie  wiedziałem, 
że tego wymagam.  

–  Masz  rację.  Szkoda  na  to  czasu.  – 

Mówiąc  te  słowa,  wsunęła  kolano  między 
jego nogi.  

Lucas  nabrał  powietrza.  Jego  ciało 

stawało się gorące.  

–  Przyszłam  odpowiedzieć  na  twą 

propozycję.  

– Propozycję? 
–  Przystaję  na  kompromis.  –  Jej  głos 

brzmiał  łagodnie  i  namiętnie.  Wspięła  się 
na palce stóp w oczekiwaniu na pocałunek. 
Ich usta i języki zespoliły się w jedno.  

–  Czy  mam  rozumieć,  że  wyjdziesz  za 

mnie? – odezwał się po chwili.  

– Tak.  
– A gdzie zamieszkamy? 
– Możemy tutaj, jeśli chcesz, a mój dom 

zostawimy  dla  Very.  Jest  za  wielki  i  za 
ponury,  żeby  prowadzić  w  nim  życie 
rodzinne.  Będziemy  pracować  wspólnie  w 

background image

mojej  firmie.  Rozmawiałam  z  Erykiem  i 
zgodził  się  na  sprzedaż  swoich  udziałów. 
Ale  najpierw  pomożemy  mu  w  kłopotach, 
bo  jest  to  mój  dobry  przyjaciel.  Potem 
rozwiążemy  problem  Melissy,  zbudujemy 
ogród  na  tyłach  posiadłości, abyśmy  mieli 
gdzie odpoczywać na stare lata...  

–  Czy  jesteś  pewna,  że  już  wszystko 

wymieniłaś? 

– Dotrzymuję słowa. – Uśmiechnęła się. 

– Jestem rozsądną kobietą.  

– A ja kim jestem? 
–  Jesteś  upartym  facetem.  Ale 

zamierzam to zmienić – dodała.  

– Właśnie to robisz – powiedział, czule 

ją całując.  

– Chce, żebyś wiedziała, iż już nigdy nie 

będę  ci  niczego  narzucał.  Lubię  cię  taką 
zmienioną. Nie, kocham – poprawił się.  

– I ja cię kocham, Lucasie. I nigdy nie 

przestane.  

Przez chwilę trzymali się w objęciach.  
– I jeszcze jedno. – Honey spojrzała w 

background image

jego twarz.  

– Lucasie, mogą zaistnieć przypadki, że 

będę  domagała  się  nieco  władzy  z  twojej 
strony. Są momenty, kiedy poddawanie się 
jest  przyjemnością  –  szepnęła,  oblewając 
się rumieńcem.  

Uśmiech,  jakim  ją  obdarzył,  był 

bezwstydny.  

– O to możesz się nie martwić. Lubię się 

czuć  jak  zdobywca.  To  jedno,  co  z 
pewnością mogę o sobie powiedzieć.  

– Lubię „to jedno”.  
–  Ale  nie  zwalnia  cię  to  z  wszelkiej 

inicjatywy.  

– Kto wie? Jeżeli trochę poćwiczymy...  
–  Zdaje  się,  że  nowe  meble  zostały 

dostarczone 

wczoraj. 

Moglibyśmy 

wypróbować materace – zaproponował.  

Spojrzała na zegarek.  
–  Mamy  wystarczająco  dużo  czasu  do 

przyjazdu naszych dzieci.  

Jego dzieci. Zobaczy je za kilka godzin. 

Ale  najpierw  będzie  kochał  Honey,  swoją 

background image

żonę,  wiedząc,  iż  należy  do  niego  na 
zawsze.  Wplótł  jej  palce  między  swoje  i 
ramię w ramię zeszli z werandy. Spoglądał 
na nią z uwielbieniem i to samo dostrzegł w 
jej oczach. Wszystko było tak, jak powinno 
być.