background image

Strauss-Kahn wolny

Dominika Pszczółkowska 2011-08-23, ostatnia aktualizacja 2011-08-23 18:00:23.0

Dominique Strauss-Kahn nie jest już oskarżony o próbę gwałtu na nowojorskiej pokojówce i może wracać do 
Francji. Nie oznacza to jednak, że odzyskał dobre imię 

We wtorek nowojorski sąd umorzył głośną sprawę byłego szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Jej finał jest 
prawie równie zaskakujący co początek - po trzech miesiącach śledztwa prokurator wycofał się z zarzutów, bo uznał, że 
rzekoma ofiara Strauss-Kahna nie jest wiarygodna. 

Sprawa zaczęła się w połowie maja gdy jeden z najbardziej wpływowych ludzi świata został wyciągnięty z samolotu i 
wtrącony do aresztu ponieważ pokojówka z nowojorskiego hotelu Sofitel oskarżyła go o próbę gwałtu i zmuszenie do 
seksu oralnego. Takie też zarzuty postawił mu prokurator. Oskarżenie pozbawiło Strauss-Kahna nie tylko wolności i 
posady w MFW, ale też szansy startu we francuskich wyborach prezydenckich w 2012 roku, w których byłby faworytem. 

Początkowo zdawało się, że prokuratura ma mocne dowody, ale później na jaw zaczęły wychodzić kolejne dowody nie 
prawdomówności pokojówki, 32-letniej imigrantki z Gwinei Nafissatou Diallo. 

Wątpliwości dotyczące Diallo podsumował we wtorek prokurator w piśmie do sądu. Twierdzi, że skłamała w sprawie 
zbiorowego gwałtu, którego ofiarą miała paść w Gwinei. Barwnie opowiadała o wydarzeniu lejąc łzy, ale później 
przyznała, że to zmyśliła. Diallo oszukiwała także w zeznaniach podatkowych w USA. 

No i wreszcie kilkakrotnie zmieniała wersję dotyczącą tego co zaszło tuż po incydencie w Sofitelu. Raz twierdziła, że 
poszła posprzątać inny pokój, kiedy indziej, że ukryła się na korytarzu a w końcu zapewniała, że wróciła do pokoju 
Strauss-Kahna by go posprzątać. Prokurator stracił cierpliwość. "Praktycznie podczas każdego przesłuchania nie 
mówiła prawdy w sprawach ważnych i mniej ważnych" - napisał. 

W procesie karnym prokurator musi być ponad wszelką wątpliwość przekonany o winie i przekonać całą ławę 
przysięgłych. Prokurator Cyrus Vance Jr. nie dysponował żadnymi materialnymi dowodami, że doszło do próby gwałtu. 
Uznał, że nie może oprzeć się na słowach Diallo.

Zamknięcie sprawy karnej nie oznacza, że Strauss-Kahn został oczyszczony. Wręcz przeciwnie - przy okazji tek afery 
stało się jasne, że Francuz prowadzi co najmniej osobliwy tryb życia. 

Prokuratura ustaliła, że między Strauss-Kahnem i o 30 lat młodszą pokojówką doszło do "pośpiesznego kontaktu 
seksualnego". Na górnej części sukienki Diallo zostały znalezione ślady DNA ze spermy Strauss-Kahna co potwierdza 
wersję o seksie oralnym. Jego adwokaci twierdzą, że do kontaktu doszło dobrowolnie. 

Według zeznań samego Strauss-Kahna po tym kontakcie udał się on na lunch z córką, a potem na lotnisko skąd miał 
odlecieć do Paryża.

W Paryżu zaczęły się spekulacje czy tej sytuacji Strauss-Kahn wróci na scenę polityczną. Wielu Francuzów uważa, że 
finansista został wrobiony i teraz zapewne podniosą się głosy, że jest ofiarą nowojorskiej prokuratury, która zniszczyła 
mu karierę. Tygodnik "Nouvel Observateur" spekulował we wtorek, że być może DSK powróci w mniej znaczącej roli np. 
doradcy ekonomicznego socjalistów. 

Nie będzie to łatwe, bo Strauss-Kahna czeka proces cywilny, który wytoczyła mu Diallo. Podczas tego procesu będzie 
musiał przedstawić swoją wersję wydarzeń. Adwokaci Diallo zrobią wszystko by nakłonić do zeznań jego ewentualne 
inne ofiary. W Paryżu trwa osobne śledztwo czy w 2003 roku DSK próbował zgwałcić pisarkę Tristane Banon (kobieta 
złożyła doniesienie do prokuratury dopiero po sprawie Diallo). 

"Tak jak Bill Clinton, na którego prezydenturze cieniem położyła się sprawa Moniki Lewinsky, Strauss-Kahn jest przede 
wszystkim ofiarą własnej nieostrożności" - napisał we wtorek dziennik "Le Monde". 

Adwokat nowojorskiej pokojówki próbował we wtorek ratować sprawę karną prosząc sąd o mianowanie specjalnego 
prokuratora. Sąd prośbę odrzucił.

Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl -

http://wyborcza.pl/0,0.html

© Agora SA

Strona 1 z 1

Strauss-Kahn wolny

2011-08-23

http://wyborcza.pl/2029020,75477,10161986.html?sms_code=