background image

 

ZASADY DUCHOWEGO WZROSTU 

Miles J. Stanford

 

 

 

WIARA 

elem  tej  książki  jest  staranne  i  jasne  wyłożenie  ważniejszych 
zasad duchowego wzrostu; zasad, które dopomogłyby budować 
na biblijnym fundamencie w Chrystusie. Innego fundamentu nie 

ma, żadnego innego Bóg nie uznaje. 
Duch  Święty  napisał  ręką  Pawła  do  każdego  z  nas:  „Siebie  samych 
badajcie, czy trwacie w wierze . „ (2 Kor.13,5; BT). Zalecenie to nie 
jest bez znaczenia na samym początku tej serii studiów. Musimy sobie 
przede wszystkim przypomnieć, że „bez wiary nie można podobać się 
Bogu”  (Hebr.11,6).  Więcej,  i  to  jest  najważniejsze,  prawdziwa  wiara 
musi być mocno oparta na faktach z Pisma Świętego, dlatego że „wiara 
rodzi  się  z  tego,  co  się  słyszy,  tym  zaś,  co  się  słyszy  jest  słowo 
Chrystusa”  (Rzym.  10,17;  BT).  Jeśli  nasza  wiara  nie  opiera  się  na 
faktach,  nie  jest  niczym  więcej  niż  domysłem,  przesądem,  spekulacją 
lub  przypuszczeniem.  List  do  Hebrajczyków  11,1  nie  pozostawia 
miejsca  wątpliwościom  w  tej  sprawie:  „A  wiara  jest  pewnością  tego, 
czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy”. 
Wiara  oparta  na  faktach  Słowa  Bożego  uzasadnia  i  dowodzi  tego,  co 
niewidzialne.  Każdy  z  nas  zaś  wie,  że  dowód  musi  być  oparty  na 
faktach.  Wszyscy  rozpoczęliśmy  od  tej  zasady  z  chwilą  nowego 
narodzenia  —  nasza  wiara  stoi  bezpośrednio  na  fakcie  odkupieńczej 
śmierci  i  zmartwychwstania  Pana  i  Zbawiciela  Jezusa  Chrystusa,  jak 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

napisano  w  1  Liście  do  Koryntian  15,1—4

1

.  To  właśnie  od  wiary 

zaczęliśmy i ona sama jest tym, w czym mamy „trwać” ( 1 Kor.16,13; 
BT)

2

,  „pielgrzymować”  (2  Kor.  5,7)

3

,  „żyć”  (Gal.  2,20;  BT)

4

.  „Jak 

więc  przyjęliście  Chrystusa  Jezusa,  Pana,  tak  w  Nim  chodźcie”  (Kol. 
2,6). 
Prawdziwa  wiara  zakotwiczona  jest  w  gruncie  biblijnych  faktów, 
dlatego  jest  rzeczą  oczywistą,  że  nie  mamy  się  poddawać  odczuciom
George  Muller  powiedział:  „Odczucia  nie  mają  dokładnie  nic 
wspólnego  z  wiarą.  Wiara  związana  jest  ze  Słowem  Boga.  Nie 
odczucia,  mocne  lub  słabe  są  źródłem  i  motorem  zmiany.  Mamy  do 
czynienia ze Słowem zapisanym, nie z sobą czy naszymi odczuciami”. 

Gdy dochodzi do doświadczenia wiary, pojawia się pokusa rozważania, 
oceniania, czy to, o co prosimy, jest możliwe do spełnienia, czy też nie. 
Oto częste, zbyt częste nastawienie: „Nie wydaje się prawdopodobne, 
aby kiedykolwiek został on zbawiony”. „Gdy tak patrzę na to, jak mi 
się wiedzie, to zastanawiam się, czy Pan naprawdę mnie kocha”. 
Muller pisze: „Wielu ludzi gotowych jest wierzyć temu, co im wydaje 
się możliwe. Wiara nie ma nic wspólnego z myśleniem w kategoriach 
„możliwe—niemożliwe”. Kraina wiary zaczyna się tam, gdzie kończy 
się  możliwości,  gdzie  wzrok  i  rozsądek  zawodzą:  „Możliwość—
niemożliwość  nie  może  być  brana  pod  uwagę;  trzeba  postawić  inne 
pytanie: Czy Bóg powiedział to w Swoim Słowie”. 
Aleksander  R.  Hay  dodaje  mówiąc  „Wiara  musi  być  oparta  na 
pewności.  Musi  w  niej  być  wyraźna  znajomość  Bożego  celu  i  Bożej 
woli. Bez tego nie ma prawdziwej wiary, wiara bowiem nie jest siłą, z 
jakiej korzystamy, nie jest też usiłowaniem przekonania siebie, że coś 
się  stanie  i  że  stanie  się  tak,  jak  myślimy,  jeśli  będziemy  przekonani 

                                                      

1

  1  Kor.15,1-4:  „A  przypominam  wam,  bracia,  ewangelię,  którą  wam  zwiastowałem, 

którą też przyjęliście i w której trwacie, i przez którą zbawieni jesteście, jeśli tylko ją 
zachowujecie  tak,  jak  wam  ją  zwiastowałem,  chyba  że  nadaremnie  uwierzyliście. 
Najpierw  bowiem  podałem  wam  to,  co  i  ja  przyjąłem,  że  Chrystus  umarł  za  grzechy 
nasze według Pism, i że został pogrzebany, i że dnia trzeciego zmartwychwstał według 
Pism...” 

2

 1 Kor.16,13; BT: „... trwajcie mocno w wierze...” 

3

 2 Kor. 5,7: „Gdyż w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy”. 

4

  Gal.  2,20;  BT:  „Teraz  zaś  już  nie  ja  żyję,  lecz  żyje  we  mnie  Chrystus.  Choć  nadal 

prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, 
który mnie umiłował i samego siebie wydał za mnie”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

wystarczająco mocno”. Owszem, będzie to pozytywny sposób myślenia
ale na pewno nie biblijna wiara.  
Evans  Hopkins  pisze:  „Wiara  potrzebuje  faktów,  na  których  mogłaby 
spocząć. Przypuszczenie zadowoli się złudzeniem, nie potrzebuje faktu. 
Bóg  w  Słowie  objawia  nam  fakty,  z  którymi  wiara  powinna 
poprzestać”. Na tej właśnie podstawie J. B. Stoney może powiedzieć: „ 
Prawdziwa wiara wzrasta zawsze dzięki przeciwnościom, podczas gdy 
fałszywa  ufność  doznaje  z  powodu  nich  szkody i zniechęca się”. Bez 
niepodważalnych  faktów  nie  może  być  mowy  o  stałości.  Piotr  był 
przekonany, że przez doświadczenia „wartość naszej wiary okaże się o 
wiele  cenniejsze  od  zniszczalnego  złota,  które  przecież  próbuje  się  w 
ogniu, na sławę, chwałę i cześć przy objawieniu się Jezusa Chrystusa” 
(1 Ptr. 1,7; BT). 
Jeśli  zaczynamy  liczyć  na  fakty, nasz Ojciec zaczyna budować nas w 
wierze. Dzięki swej całkowicie prostej ufności ku Bogu, Muller był w 
stanie  powiedzieć,  że  „  Bóg  pragnie  pomnażać  wiarę  swoich  dzieci. 
Powinniśmy,  zamiast  pragnąć  życia  bez  prób  poprzedzających 
zwycięstwo, życia bez ćwiczenia i cierpliwości, chętnie przyjmować je 
z Bożej ręki jako środki służące osiągnięciu celu. Twierdzę i wiem co 
mówię,  że  próby,  przeszkody,  trudności,  a  czasem  porażki  są 
pokarmem  wiary”.  Na  ten  sam  temat  pisał  James  McConcey:  „Wiara 
jest  jak  gdyby  pozostawaniem  na  całkowitym  utrzymaniu  Boga.  To 
pozostawanie  na  całkowitym  utrzymaniu  Boga  zaczyna  się  dopiero 
wtedy,  gdy  przestają  sam  się  utrzymywać.  Utrzymywanie  zaś samego 
siebie  kończy  się  u  niektórych  z  nas  dopiero  wówczas,  gdy  smutek, 
cierpienia,  nieszczęścia,  pokrzyżowane  plany,  niespełnione  nadzieje 
stawiają  nas  w  pozycji  pokonanego  i  bezradnego.  Wtedy  dopiero  do 
nas dociera, że przyswoiliśmy sobie lekcje wiary, odkrywamy, że nasza 
niemoc  pcha  nas  ku  błogosławionemu  zwycięstwu  nad naszym „ego”, 
ku  mocy  i  ku  służbie,  o  jakich  nawet  nie  śniliśmy  w  dniach  naszej 
cielesnej siły i ufności zwróconej ku sobie samym”. 
Zgadza się z tym J. B. Stoney, gdy mówi: „Wielka to rzecz uczyć się 
wiary,  to  jest  po  prostu  zależność  od  Boga.  Niech  cię  pocieszy  ta 
pewność,  że  Pan  uczy  cię  być  zależnym  od  Niego  Samego.  Wiara 
potrzebna  jest  we  wszystkim  i  to  jest  godne  uwagi.  „Sprawiedliwy  z 
wiary żyć będzie”  — nie tylko w warunkach twego życia, w każdych 
warunkach.  Wierzę,  że  Pan  dozwala  wielu  rzeczom  wydarzyć  się  w 
naszym  życiu  po  to,  byśmy  czuli  potrzebę i tęsknotę za Nim Samym. 
Im  lepiej  Go  odnajdziesz  w  swoich  potrzebach  i  zmartwieniach,  tym 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

bardziej  będziesz  z  Nim  związany,  tym  wyżej  wzniesiesz  się  ponad 
poziom twoich zmartwień ku Niemu, ku miejscu, gdzie On jest. „0 tym, 
co w górze, myślcie, nie o tym, co na ziemi” (Ko1.3,2). 
Nie możemy komuś ufać w większym stopniu, niż go znamy. Dlatego 
musimy nie tylko uczyć się faktów Bożej rzeczywistości, ale w coraz 
bardziej osobisty sposób poznawać Tego, który jest w nich Przyczyną, 
i który je podtrzymuje. „A to jest żywot wieczny, aby poznali Ciebie, 
jedynego prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś” (Jan 
17,3). „łaska i pokój niech się wam rozmnożą poprzez poznanie Boga i 
Pana  naszego,  Jezusa  Chrystusa.  Boska  Jego  moc  obdarowała  nas; 
wszystkich,  co  jest  potrzebne  do  życia  i  pobożności,  przez  poznanie 
Tego,  który  nas  powołał  przez  własną  chwałą  i  cnotę,  przez  które 
darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyśmy przez nie 
stali  się  uczestnikami  Boskiej  natury,  uniknąwszy  skażenia,  jakie  na 
tym świecie pociąga za sobą pożądliwość” (2 Ptr.1,2—4). 

 

background image

 

CZAS 

ydaje  się,  że  większość  wierzących  ma  trudności  z 
uświadomieniem  sobie  i  pogodzeniem  się  z  nieubłagalnym 
faktem,  że  Bóg  nie  uznaje  pośpiechu  w  rozwijaniu  naszego 

chrześcijańskiego  życia.  Jego  działanie  jest  działaniem  wiecznym; 
działa On od wieczności i po wieczność! Wielu ma odczucie, że jeśli 
nie  posuwają  się  do  przodu  szybko  i  nieprzerwanie,  to  nie  robią 
żadnego  postępu.  Owszem,  prawdą  jest,  że  nowonawrócony  często 
trwa  w  szybkim  biegu  w  pierwszym  okresie  swego  duchowego 
rozwoju,  ale  jeśli  jego  wzrost  ma  być  wzrostem  zdrowym, 
prowadzącym  ostatecznie  do  dojrzałości,  to  jego  tempo  nie  będzie 
ciągle tak szybkie. Sam Bóg będzie je zmieniał. Ważne jest, aby o tym 
wiedzieć, ponieważ w większości przypadków pozorne odchylenie od 
stanu,  który  ogół  uważa  za  normę,  nie  jest,  jak  sądzi  wielu,  sprawą 
ponownego upadku w grzech. 
John  Darby  wyjaśnia  to  w  ten  sposób:  „To  Boża  metoda  odstawiać 
ludzi  na  bok  po  ich  pierwszym  starcie  po  to,  aby  umarło  ich  zaufanie 
we  własne  siły.  Mojżesz,  na  przykład,  miał  czterdzieści  lat,  kiedy  po 
swym  pierwszym  starcie  musiał  uciekać.  Paweł  także  został 
odstawiony na trzy lata, po swym pierwszym wejściu z2 świadectwem. 
Dzieje  się  tak  nie  dlatego,  że  Bóg  nie  uznaje  pierwszego,  szczerego 
świadectwa. To my musimy poznać samych siebie, musimy poznać, że 
jesteśmy bezsilni. W ten sposób musimy się uczyć. Dopiero wówczas, 
nauczeni  polegania  na  Panu,  możemy  bardziej  dojrzale,  z  większym 
doświadczeniem troszczyć się o dusze”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

Życie  chrześcijańskie  dojrzewa  i  wydaje  owoc  raczej  według  zasady 
wzrostu  z  2  Listu  Piotra  3,18

5

,  niż  dzięki  gwałtownym  wysiłkom  i 

„przeżyciom  religijnym”.  Właśnie  dlatego  proces  ten  wymaga  wiele 
czasu.  Jeśli  nie  uświadomimy  sobie  tego  i  nie  pogodzimy  się  z  tym, 
będziemy  ciągle  zawiedzeni,  nie  mówiąc  już  o  barierze,  na  jaką 
napotyka  proces  rozwoju,  przez  który  chce  nas  przeprowadzić  nasz 
Ojciec.  Oto  jak  ilustruje  to  dr  A.  H.  Strong:  „Jeden  ze  studentów 
zapytał  dyrektora  swojej  szkoły,  czy  nie  mógłby  studiować  według 
skróconego toku studiów. 
„Owszem — odpowiedział dyrektor — możesz, to zależy od tego, kim 
chcesz być. Jeśli Bóg chce stworzyć dąb, przeznacza na to sto lat, jeśli 
dynię, wystarczy pół roku”. Strong w mądry sposób wykazuje także, że 
„wzrost chrześcijanina, jak wzrost drzewa, nie jest czymś jednostajnym 
i  równomiernym.  W  niektórych  miesiącach  roku  wzrost  drzewa  jest 
szybszy  niż  w  pozostałych.  Jednakże  w  ciągu  tych  pozostałych 
miesięcy  przyrośnięte  włókna  twardnieją.  Bez  tego  drzewo  jako 
budulec byłoby bezużyteczne. Okres szybkiego wzrostu; kiedy włókna 
drzewa  odkładają  się  między  korą  a  drewnem,  trwa  tylko  cztery  do 
sześciu tygodni w maju, czerwcu i lipcu”. 

Powiedzmy  sobie  to  raz  na  zawsze  —  do  prawdziwej  wielkości  nie 
dochodzi  się  skrótami.  Droga  met2oru  jest  krótka.  świeci  on  pelnym 
blaskiem,  ale  rychło  gaśnie.  Nie  tak  jest  z  gwiazdą,  na  które;  może 
słabszym,  ale  pewnym  świetle  tak  często  polegają  żeglarze.  Jeśli  nie 
uznamy  i  nie  przyjmiemy  całym  sercem  czynnika  czasu,  wciąż 
zagrażać  nam  będzie  niebezpieczeństwo  zwrócenia  się  ku  złudnym 
skrótom, 

ku 

ścieżce 

prowadzonej 

przez 

„przeżycia” 

„błogosławieństwa”. Tam człowiek zostaje beznadziejnie wciągnięty w 
wir wciąż zmieniających się uczuć, odciągnięty od pewnych przystani 
faktów biblijnych i zdany na łaską wiatru i fal, bez steru. 
George Goodman pisze na ten temat: „Niektórzy zostali uwiedzieni wy 
znając doskonałość i pełne uwolnienie, ponieważ w czasie, gdy o tym 
mówią,  są  szczęśliwi  i pełni ufności wobec Pana. Zapominają oni, że 
nie  to,  co  jest  przeżyciem  chwili  owocuje  na  rzecz  dojrzałości,  ale 
cierpliwe trwanie w czynieniu dobra. Kosztowanie Bożej laski to jedna 
rzecz, a trwanie w niej, przejawianie jej w charakterze, w zachowaniu, 
normalnym,  codziennym  życiu,  to  inna  rzecz.  Przeżycia  i 

                                                      

5

  2  Ptr.  3,18:  „Wzrastajcie  raczej  w  łasce  i  w  poznaniu  Pana  naszego  i  Zbawiciela 

Jezusa, Chrystusa”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

błogosławieństwa,  będące  prawdziwym  nawiedzeniem  miłosierdzia 
Pana, są niewystarczające same w sobie, aby oprzeć się na nich, i nie 
one  mają  nas  wieść  do  chwały.  Nie  powinniśmy  traktować  ich  jako 
magazynu  laski  na  dni  przyszłe  lub  jako  lekarstwa  na  wszystko.  Nie. 
Owoc dojrzewa powoli, dni słoneczne i burze zaznaczają w tym swój 
udział.  Błogosławieństwo  będzie  następowało  za  błogosławieństwem, 
burza  za  burzą,  zanim  owoc  w  pełni  dorośnie,  zanim  osiągnie 
dojrzałość”. 
Taką metodę stosuje Bóg, nasz Gospodarz, kierując naszym duchowym 
wzrostem.  Pozwala  nam  przeżywać  tak  ból,  jak  i  radość,  doznawać  i 
cierpień  i  szczęścia,  zaliczać  niepowodzenia  i  sukcesy,  przechodzić 
przez  okresy  nieaktywności  i  służby,  nosić  na  ciele  i  śmierć,  i  życie. 
Pokuszenie  pójścia  skrótami  jest  szczególnie  mocne  wtedy,  gdy  nie 
dostrzegamy  wartości,  nie  poddajemy  się  myśli  o  potrzebie  elementu 
czasu  wartości  w  duchowym  wzroście.  W  prostej  ufności  musimy 
spocząć w Bożych rekach „mając tg pewność, że Ten, który rozpoczął 
w  nas  dobre  dzieło,  będzie  je  też  pełnił  aż  do  dnia  Chrystusa  Jezusa” 
(Fil.1,6).  Zabierze  to  wiele  czasu!  Ale  Bóg  działa  po  wieczne  czasy, 
dlaczego więc mamy martwić się o czas? 

Potwierdza  to  Graham  Scroggie,  gdy  mówi:  „Duchowa  odnowa  jest 
procesem  stopniowym.  Każdy  wzrost  jest  procesem  postępującym,  a 
im doskonalszy organizm, tym proces ten jest dłuższy. Przechodzi on z 
miary  w  miarę:  trzydziestokrotny,  sześćdziesięciokrotny,  stokrotny  (2 
Kor. 4,10)

6

. Przebiega on etapami: najpierw źdźbło, potem kłos, potem 

pełne ziarno w kłosie”

7

. Przebiega on dzień po dniu. Jakże różnią się 

one między sobą! Są dni wielkie, dni decydujących bitw, są dni ognia i 
miecza, dni triumfu w chrześcijańskiej służbie, dni, w których jest nad 
nami  prawica  Boża.  Ale  są  także  dni  bezczynności,  dni  na  pozór 
niepotrzebne,  dni,  w  których  nawet  modlitwa  i  święte  usługiwanie 
wydają się być ciężarem. Czy i te dni są pod każdym względem dniami 
naszej  odnowy?  Tak,  gdyż  każde  przeżycie,  które  czyni  nas  bardziej 
świadomymi  naszej  potrzeby  Boga,  musi  się  przyczynić  do  naszego 
duchowego  postępu,  jeśli  oczywiście  nie  odrzucamy  Pana,  który  nas 
kupił”.  Moglibyśmy  wymieniać  znane  nazwiska  wierzących,  których 

                                                      

6

  2  Kor.  4,10:  „Zawsze  śmierć  Jezusa  na  ciele  swoim  noszący,  aby  i  życie  Jezusa  na 

ciele naszym się ujawniło”. 

7

  2  Kor.  4,28:  „Bo  ziemia  sama  z  siebie  owoc  wydaje,  najpierw  trawa,  potem  kłos, 

potem pełne zboże w kłosie”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

Bóg w oczywisty sposób doprowadził do dojrzałości i użyl dla swojej 
chwały,  na  przykład  Pierson,  Chapman,  Tauler,  Moody,  Goforth, 
Muller,  Taylor,  Watt,  Trumbull,  Meyer,  Murray,  Havergal,  Guyon, 
Mabie,  Gordon,  Hyde,  Mantle,  McCheyne,  McConey,  Deck,  Paxson, 
Stoliey, Saphir, Carmichael, Hopkins. Dopiero przeciętnie po piętnastu 
latach  od  rozpoczęcia  dzieła  ich  życia  w  Chrystusie  zaczęli 
rozpoznawać  Pana  Jezusa  jako  swoje  życie,  zaprzestali  starań,  by 
pracować  dla  Niego,  zaczęli  natomiast  pozwalać  Jemu  działać  przez 
nich.  Niech  to  nas  w  żaden  sposób  nie  zniechęca,  niech  nam  raczej 
pomoże  utkwić  wzrok  w  wieczności,  przez  wiarę  dążyć  do  tego,  by 
pochwycić,  jak  On,  Jezus  Chrystus  pochwycił  nas.  Zmierzajmy  do 
celu, do nagrody w górze, do której zostaliśmy powołani przez Boga w 
Chrystusie Jezusie (Fil. 3,12—14). 
Nie  pomniejsza  to  oczywiście  wartości  przeżyć,  które  są  wynikiem 
obecności Ducha, przeżyć błogosławieństw czy nawet kryzysu. Trzeba 
jednak mieć do nich właściwe podejście: musimy pamiętać, że są one 
częścią  składową  całego  i  posiadającego  wagę  najwyższą,  procesu 
wzrostu. Trzeba czasu, by poznać samego siebie; trzeba czasu, a wręcz 
wieczności,  aby  poznać  naszego  Pana  Jezusa  Chrystusa  — 
Nieskończonego.  Dzisiaj  jest  dzień  stosowny  dla  przyłożenia  ręki  do 
pługa,  dla  podjęcia  nieodwołalnej  decyzji  realizowania  celu,  jaki  On 
ma  dla  naszego  życia,  to  znaczy:  „żeby  poznać  Go  i  doznać  mocy 
zmartwychwstania Jego, stając się podobnym do Niego w Jego śmierci, 
aby tym sposobem dostąpić zmartwychwstania” (Fil. 3,10—11; BT). 
„Tak często w czasie bitwy — mówi Austin—Sparks — przychodzimy 
do Pana, modlimy się, błagamy, wołamy o zwycięstwo, o panowanie, o 
władzę  nad  siłami  zła  i  śmierci.  W  myślach  malujemy  obraz  Pana, 
który  wkracza  do  walki  z  potężnym  objawieniem  Swojej  mocy  i 
jednym  pociągnięciem  wznosi  nas  w  zwycięstwo  oraz  duchowe 
panowanie. Musimy poprawić ten sposób myślenia. To, co Pan czyni, 
służy rozwojowi naszemu i przygotowywaniu nas na przyjście czegoś. 
On  wiedzie  nas  przez  różne  doświadczenia,  posyła  różne  doznania, 
prowadzi  nas  drogą  duchowego  rozwoju,  drogą  ćwiczenia  naszego 
wewnętrznego  życia,  dzięki  czemu  stajemy  się  w  sposób  naturalny 
posiadaczami 

większego  dobra.  „Nie  wypędzę  (Chiwwity, 

Kananejczyka, Chetyty) sprzed ciebie w jednym roku, aby kraj nie stal 
się  pustkowiem  i  nie  rozmnożył  się  w  nim  dziki  zwierz  na  twoją 
szkodę. Będę ich wypędzał sprzed ciebie stopniowo, aż się rozrośniesz 
i będziesz mógł objąć kraj w posiadanie” (2 Mojż. 23,29—30; BT). 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

Pewnego  razu  brytyjski  premier  Beniamin  Disraeli  wygłosił  w  Izbie 
Gmin  wspaniałe  przemówienie.  Tego  samego  dnia  wieczorem  ktoś  z 
przyjaciół  powiedział:  „Muszą  Panu  powiedzieć,  że  szalenie  mi  się 
podobała  Pańska  zaimprowizowana  mowa.  Myślałem  o  niej  cały 
dzień”. 
„Proszę  Pana  —  wyznał  Disraeli  —  ta  zaimprowizowana  mowa 
chodziła mi po głowie dwadzieścia lat”. 

 

 

background image

 

AKCEPTACJA 

 

ażdy  wierzący  powinien  postawić  sobie  dwa  nastgpujące 
pytania; im wcześniej to zrobi, tym lepiej. Pierwsze: Czy Bóg w 
pełni mnie akceptuje? I drugie: Jeśli tak, to na jakiej podstawie 

to czyni? Są to decydujące pvtania. Od odpoiedzi na nie zależy przelom 
w  życiu  niejednego  czlowieka.  Brak  akceptacji,  nawet  w  stosunkach 
migdzyludzkich,  poważnie  pustoszy  życie  ludzi  mlodych  i  starszych, 
majętnych  i  ubogich,  zbawionych  i  niezbawionych.  A  jednak  wielu 
wierzących,  zarówno  tych,  którzy  chcą  coś  w  sferze  ducha  osiągnąć, 
jak i tych „wegetujących”, żyje bez świadomości faktu, który przynosi 
odpocznienie,  stanowi  fundament  duchowego  życia  i  glosi,  że  On  „w 
milości przeznaczył nas dla siebie do s nostwa przez Jezusa Chrystusa 
wedlug upodobania woli swojej, ku uielbieniu chwalebnej łaski swojej, 
którą nas obdarzyl w Umilowanym” (Ef.1,5.6). 
Bóg  Ojciec  przyjmuje  każdego  z  nas  w  Chrystusie.  „Usprawiedliieni 
tedy  z  wiary,  pokój  mamy  z  Bogiem  przez  Pana  naszego,  Jezusa 
Chrystusa” (Rzym. 5,1). 
Pokój  ten  wychodzi  ze  strony  Boga  ku  nam,  poprzez  umiłowanego 
Jego  Syna  —  na  tym  fundamenţie  opierać  się  musi  nasz  pokój.  Nasz 
Pan Jezus Chrystus sprawia, że migdzy nami, a Bogiem panuje pokój. 
„On  przywrócil  go  przez  krew  krzyża  swego”  (Kol.  1,20).  Nigdy  nie 
wolno  nam  zapominać,  że  pokój  ten  opiera  się  wyłącznie  na  dziele 
krzyża,  zupelnie  niezależnie  od  czegokolwiek  w  nas  lub  z  nas,  gdyż 
„Bóg  daje  dowód  swojej  milości  ku  nam  przez  to,  że  kiedy  byliśmy 
jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarl” (Rzym. 5,8). 
Jeśli  wiara  nasza  spocznie  na  tym  cudownym  fakcie,  wńwczas 
okrzepnie  w  mocy,  stanie  się  niewzruszonym  stanowiskiem.  Ludzie 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

11 

mogą  ją  uznać  za  bezwartościową  i  odrzucić  —  nie  szkodzi.  Przez 
Boga jest ona wybrana i kosztowna (1 Ptr. 2,4)

8

. Tego uspokajającego 

dzialania,  które  wyplywa  z  faktu  Bożej  akceptacji,  potrzebuje 
wigkszość wierzących obecnej doby. 
Sto lat temu J. B. Stoney pisal: „Blogoslawiony Bóg nigdy nie zmienia, 
nigdy nie uchyla swego postanowienia o przyjęciu nas dzigki śmierci i 
zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa”. 
Niestety! My rozmijamy się z Bożą rzeczywistością! Oto Bóg ma stale 
twarz  swoją  zwróconą  ku  nam,  jak  napisano  w  Liście  do  Rzymian 
5,1—11

9

.  A  jednak  wielu  wierzących,  bgdąc  pod  wplywem  poczucia 

winy,  myśli,  że  Bóg  się  odwrócil,  że  muszą  na  nowo  blagać  Go  o 
przyjęcie  ich.  Prawda  zaś  jest  taka:  Bóg  się  nie  zmienia.  Jego  oko 
spoczywa  na  dziele  dokonanym  przez  Chrystusa  na  rzecz  każdego 
wierzącego.  Jeśli  nie  chodzisz  w  Duchu,  pozostajesz  w  ciele;  to  ty 
zawţróciłeś do starego życia, które zostalo ukrzyżowane (Rzym. 6,6)

10

ty  musisz  odnowić  spoleczność  z  Nim,  a  kiedy  już  to  uczynisz, 
spotkasz  się  z  przyjgciem Boga, który się nie zmienil i który zmianie 
nie podlega. Gdy w nasze życie wkradnie się grzech, pojawia się wraz 
z nim obawa, że Bóg się zmienil. Ale to nie Bóg się zmienił, to ty się 
zmieniłeś.Ty nie chodzisz w Duchu, ty pozostajesz w ciele, ty musisz 
osądzić  siebie  samego  i  odnowić społeczność z Nim. „... to jest krew 
moja nowego przymierza, która się za wielu wylewa na odpuszczenie 
grzechów”  (Mt.  26,28).  Krew  gładzi  wszelki  grzech.  Jest  to  jedyny 
sposób  osiągnigcia  przebaczenia.  Jeśli  odrzucisz  ten  sposób,  nie 
znajdziesz innego, lepszego. „Gdzie zaś jest odpuszczenie (grzechów), 
tam już wigcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy” (Hebr.10,18; 
BT). Bóg już pojednał nas z sobą. On zawsze pozostaje temu wierny. 
Niestety!  My  rozmijamy  się  z  tym.  My  przejawiamy  tendencję  do 
przypuszczania, że blogoslawiony Bóg zmienił się w stosunku do nas. 
Oczywiście, osądzi On grzeszne cialo, jeśli my tego nie uczynimy, ale 
nigdy nie odstąpi nd milości, którą okazal nam, marnotrawnym. Kiedy 
rozwieją się chmury naszej cielesności, odkryjemy, że Jego milość  — 

                                                      

8

  1  Ptr.  2,4;  „Przystąpcie  do  Niego,  do  kamienia  żywego  przez  ludzi  wprawdzie 

odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny”. 

9

 Przeczytanie tekstu przyczyni się do lepszego zrozumienia rozdziału. 

10

  RZ.  6,6;  „...  nasz  stary  człowiek  został  wespół  z  Nim  ukrzyżowariy,  aby  grzeszne 

ciało zostało unicestwione, byśmyjuż nadal nie służyli grzechowi...” 

background image

12 

Zasady duchowego wzrostu 

blogoslawione niech bgdzie imig Jego — pozostala ta sama, że ona się 
nigdy nie zmienia. 

 
Musimy  pamiętać,  na  jakim  fundamencie  opiera  się  Boża  akceptacja. 
Sami  musimy  się  na  nim  oprzeć.  Zresztą  jest  to  fundament  jedyny, 
innego  nie  ma,  a  można  by  go  wyrazić  tak:  Bóg  akceptuje  nas  w 
Umiłowanym (Ef.1,6)

11

. Dzielo Jezusa Chrystusa, Umilowanego Syna 

Bożego,  dokonane  ze  względu  na  nas,  jest  dzielem  w  pełni 
wystarczającym.  Bóg  je  uznaje,  nie  ma  przeto  podstawy,  abyśmy  nie 
mieli go uznać. Przeeież nasze uznanie ma rację bytu tylko dzigki Jego 
uznaniu.  To  Bóg,  nie  my,  deeyduje  o  tym,  jaka  ofiara  czyni  zadość 
Jego  woli.  Bóg  wyznacza  ją  za  nas,  nie  my  wyznaczamy  ją  Bogu. 
Bardzo  jasno  wyrazil  się  na  ten  temat  J.  N.  Darby:  „Duch  świgty 
przekonuje człowieka nie w oparciu o to, kim człowiek jest dla Boga, 
ale  w  oparciu  o  to,  kim  Bóg  jest  dla  czlowieka.  Wierzący  wnioskują 
często o Bożym przyjgciu na podstawie tego, kim są sami w sobie. Jeśli 
w taki sposób wnioskujesz, Bóg nie może cię przyjąć, szukasz bowiem 

samym 

sobie 

argumentu 

przemawiającego 

za 

twoim 

usprawiedliwieniem,  myślisz,  że  On  cig  przyţjmie  na  podstawie  twej 
własnej sprawiedliwości. 
Myśląc w ten sposób nigdy nie osiągniesz pokoju. 
Duch święty przekonuje zawsze w opareiu o to, kim jest Bóg. Sprawia 
to w mojej duszy całkowitą zmiang. Rzecz nie polega bowiem na tym, 
że nienawidzg moich grzechów — moje dotychczasowe postępowanie 
moglo  być  całkiem  zadawalające  —  rzecz  polega  na  tyzn,  że 
nienawidzę siebie. W ten sposób przekonuje Duch święty. Pokazuje On 
nam, kim jesteśmy. Jest to też jeden z powodów, dla których często się 
wydaje, że Bóg jest tak bardzo surowym względem nas. Jest to jeden z 
powodów, dla których nie daje On pokoju naszym duszom; nie mamy 
bowiem ulgi dopóty, dopóki z całego serca, przekonani do głgbi istoty, 
nie przyjmiemy do swojej świadomości Bożej prawdy o nas samych. 
Dopóki  ta  prawda  nie  dotrze  do  naszego  przekonania,  Bóg  nie  daje 
pokoju  duszy  —  nie  może.  Byłoby  to  leczeniem  rany  po  wierzchu. 
Dusza  musi  iść  naprzód,  aż  odkryje,  że nie ma dokładnie niczego, na 

                                                      

11

  Ef.1,4-6;  „...  w  miłości  przeznaczył  nas  dla  Siebie  do  synostwa  przez  Jezusa 

Chrystusa  według  upodobania  woli  Swojej,  ku  uwielbieniu  chwalebnej  łaski  Swojej, 
którą nas obdarzył w Umiłowanym”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

13 

czym  moglaby  się  oprzeć,  poza  Bogiem  samym,  poza  Jego  dobrocią. 
Dopiero  wówczas  jest  w  stanie  powiedzieć  „Jeśli  Bóg  za  nami,  któż 
przeciwko nam?” (Rzym. 8,31)”. 
Smutny to fakt, że większość wierzących rozumuje dzisiaj wlaśnie na 
odwrót:  pomijają  to,  co  Bóg  uczynił  dla  nich,  w  sobie  samych 
natomiast szukają czegoś, co „zmusiłoby” Boga do uznania ich. Efekt 
jest  taki,  że  gdy  wszystko  toczy  się  pomyślnie,  Bóg  wydaje  się 
błogoslawić,  wówczas  czują,  że  On  ich  kocha,  przyjznuje,  akceptuje. 
Ale kiedy się potykają, kiedy wszystko zdaje się suche i twarde, wtedy 
przestają czuć Jego milość i akceptacjg. 
Jak to możliwe? 

Oto  w  nas  samych  nie  ma  nic,  co  mogłoby  nas  zalecić  Bogu.  To 
Chrystus  jest  naszą  szansą  na  przyjście,  najwigkszy  zaś  i  najtrwalszy 
wkład  w nasz duchowy rozwój wnoszą dni posuchy i trudu. On przyjął 
nas, zaakceptował nas w Swoim Synu i dzięki Mu za to. Na tym fakcie 
musimy 

oprzeć 

naszą 

wiarę. 

Akceptacja, 

podobnie 

jak 

usprawiedliwienie, jest darem łaski. t ko łaski. Wm. R. Newell w swym 
studium  „Romans,  Varse  by  Varse”  („List  do  Rzymian,  wiersz  po 
wierszu”)  zawarł  pewne  głgbokie  myśli  odnośnie  tej  właśnie  łaski  (s. 
245—247): 
„W samym stworzeniu nie ma nie, co mogloby sprowadzić Bożą laskę, 
stworzenie musi raz na zawsze skończyć ze staraniem się, by dać Bogu 
powód okazania laski. Zostało ono przyjęte w Chrystusie. Chrystus jest 
podstawą jego przyjęcia! Bóg nie przyjąl stworzenia na okres próbny”. 
Jeśli  chodzi  o  jego  przeszłe  życie,  to  nie  istnieje  ono  przed  Bogiem, 
umarło na krzyżu. Chrystus jest teraz jego życiem. 
Łaska, raz okazana, jest nieodwołalna: 
Bóg  znał  przedtem  całą  krytyczną  sytuację  człowieka,  który  na  Boże 
działanie nie miał żadnego wpływu i niczym go nie spowodował. 

Nastawienie człowieka pozostającego pod łaską: 
— Wierzyć i zgadzać się być kochanym niezasłużenie. 

Wielka to tajemnica. 
— Odrzucić myśl o robieniu jakichś postanowień, o składaniu jakichś 
ślubów, jest to bowiem pokladanie ufności w ciele. 
—  Spodziewać  się  blogoslawieństwa,  pomimo  coraz  lepszego 
uświadamiania sobie, że się na nie nie zasluguje... 

background image

14 

Zasady duchowego wzrostu 

—  Powierzyć  się w ręce Boga, który czgsto po ojcowsku wychowuje 
dziecko, dowodząc w ten sposób swej laskawości i życzliwości... 
Co odhrywajcţ dusze spolegajcţce na łasce: 
—  „Mam  nadzieję,  że  bgdę  lepszy”  —  taka  postawa  jest  sprzeczna  z 
widzeniem siebie skrytym w Chrystusie. 
— Zawieść się na sobie to uwierzyć w siebie. 
— Być zniechęconym to trwać w niewierze; w niewierze w Boży cel i 
Boży plan względem naszego życia. 
— Być dumnym to być ślepym! W nas samych nie ma bowiem nic, z 
czym moglibyśmy stanąć przed Bogiem. 
—  Brak  Bożego blogosławieństwa jest zatem wynikiem niewiary, nie 
wy nikiem upadku pobożności. 
—  Głoszenie  poświęcenia,  pobożności,  przede  wszystkim,  a 
blogoslawieństwa  jako  ich  konsekweneji,  jest  odwracaniem  Bożego 
porządku, jest głoszeniem zakonu, nie łaski. 
To  zakon  uzależnial  blogoslawieństwo  od  pobożności;  laska  daruje 
niezasłużone, niczym nie uwarunkowane błogosławieństwo. Pobożność 
zaś, nie zawsze we właściwej mierze, podąża za nim. 
Czy  byla  w  nas  kiedykolwiek  obawa  przed eałkowitym zawierzeniem 
Bogu?  Czy  kiedykolwiek  obawialiśmy  się  pozwolić  innym  zawierzyć 
Mu calkowicie? Otóż nie wolno nam nigdy zapominać, że „drogi Boże 
nie zawsze są drogami czlowieka?” Otóż, dla niektórych ludzi jedyną 
motywacją do dzialania jest ciągły strach. 
Argumentem  tym  posluguje  się  wiele  religii,  wiele  systemów 
psychologicznych,  które  poprzez  strach  utrzymują  swych  uczniów  w 
posłuszeństwie.  Prawdą  jest,  że  strach  ma  także  miejsce  w 
chrześcijaństwie,  ale  Bóg  ma  wyższe  i  bardziej  skuteczne  motywacje 
niż  ta;  jedną  z  nich  jest  milość.  Strach  powoduje  odrętwienie, miłość 
rozwija  miłość.  Obiecywać  czlowiekowi  szczęśliwy  los,  to  igrać  z 
ogniem.  Tak  może  się  wydawać,  gdy  patrzymy  z  ludzkiego  punktu 
widzenia,  gdy  usuwamy  Boga  poza  nawias  naszych  myśli.  Ci  jednak, 
którzy  wlaściwie  ocenili  łaskę  i  uchwycili  się  laski,  nie  trwają  w 
grzechu.  Więcej:  strach  wywoluje  posluszeństwo  wlaściwe 
niewolnikom,  miłość  rodzi  posluszeństwo  właściwe  synom.  (J.  W. 
Sanderson, junior). 
„A gdyby trąba wydała glos niewyraźny, któż by się gotował do boju?” 
(  1  Kor.  14,8).  Dopóki  chrześcijanin  nie  będzie  pewny  swego 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

15 

stanowiska,  dopóki  na  gruncie  Pisma  świętego  nie  będzie  o  nim 
calkowicie przekonany, nie da sobie rady, nie wytrzyma dlugo. Pismo 
zaś mówi: „Stańcie więc” (Ef. 6,14; BT). 
„Sam  zaś  Pan  nasz  Jezus  Chrystus  i  Bóg  Ojciec  nasz,  który  nas 
umilowal  i  przez  łaskę  udzielil  nam  niekończącego  się  pocieszenia  i 
dobrej  nadziei,  niech  pocieszy  serca  wasze  i  niech  utwierdzi  we 
wszelkim czynie i dobrej mowie!” (2 Tes. 2,16.17). 

 

background image

 

CEL 

asz  Ojciec  niebieski  kryształowo  jasno  określil  swój  cel 
względem  każdego  z  nas.  Poznanie  tego  celu  jest  czymś 
wspaniakym,  niesie  w  sobie  tyle  zachgty!  Czy  znasz  ten  cel? 

Teraz jest czas, abyś na podstawie autorytetu Bożego wiecznego Słowa 
upewnil się o Jego celu wzglgdem twojego osobistego życia. 
„Potem rzekl Bóg: „Uczyńmy czlowieka na obraz nasz” ( 1 Mojż.1,26). 
Pierwszy  Adam,  ojcieć  rodzaiu  ludzkiego,  został  stworzony  na 
podobieństwo  Boga.  Boże  podobieństwo  dostrzegamy  w  sferze  jego 
osobowości,  jego  umysłu,  uczuć,  woli  i  tak  dalej;  umożliwia  ono 
nawiązanie  lączności  duchowej,  społeczności  i  wspólpracy  migdzy 
Bogiem, a człowiekiem. W społeczności tej Bóg jest władzą, czlowiek 
— sługą poddanym Jego woli, która jest doskonalą wolnością. Wiemy 
jednak, że w swej wolności wyboru Adam wybrał inną drogę życia niż 
ta, którą wyznaczył mu Bóg. Wybrał ją, gdyż polegal na sobie, ukochal 
samego  siebie,  usunął  Boga  z  centrum  swego  życia,  sam  zajął  to 
miejsce  —  stał  się  egocentryczny.  Umarl  wtedy  dla  Boga,  który  jest 
źródlem wszelkiego życia, umarł w swych przestępstwach i grzechach. 
W takich warunkach urodzil się Adamowi syn „podobny do niego jako 
jego  (upadlego)  obraz  (  1  Mojż.  5,3;  BT)

12

.  W  ten  sposób  Adam 

zrodzil i wychował grzeszne, bezbożne, egocentryczne plemię, umarle 
na skutek występków i grzechów (Ef. 2,1; BT)

13

                                                      

12

  1  Mojż.  5,3; BT: „Gdy Adam miał sto trzydzieści lat, urndził mu się syn, podobny 

do niego jako jego obraz, i dał mu na imię Set”. 

13

  Fil.1,6:  „Mając  tg  pewność,  że  Ten,  który rozpoczął w na.s dobre dzieło, będzie je 

też pełnił do dnia Chrystusa Jezusa”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

17 

„Bóg  (...)  w  tych  ostatnich  dniach  przemówil  do  nas  przez  Syna  (...), 
który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty” (Hbr.1,1—
3).  I  znowu,  tym  razem  w  osobie  naszego  Pana,  Jezusa  Chrystusa, 
„ostatniego Adama” ( 1 Kor.15,45; BT)

14

 podobieństwo Boga znalazlo 

się na ziemi. Z natury swej narodziliśmy się jako czlonkowie upadłego, 
grzesznego narodu, któremu początek dal „pierwszy Adam”. Nasze zaś 
przejście  z  tego  rodu  do  nowego  Bożego,  znane  jest  jako  „nowe 
narodzenie”. 
Nowe narodzenie, do którego droga wiedzie przez „nawrócenie się do 
Boga  i  dn  wiary  w  Pana  na.szego  Jezusa”  (Dz.  Ap.  20,21;  BT),  jest 
zrodzeniem  z  Niego  —  On  staje  się  naszym  życiem  (zobacz  Kol. 
3,3.4)

15

.  Zostaleś  odeięty  od  naturalnej  dla  ciebie  dziczki  oliwnej  i 

przeciw  naturze  wszczepiony  zostałeś  w  oliwkę  szlachetną  (Rzym. 
11,24; BT). 
„Albowiem  jak  przez  nieposłuszeństwo  jednego  człowieka  wszyscy 
stali  się grzesznikami, tak przez posluszeństwo Jednego wszyscy stali 
się sprawiedliwymi” (Rzym. 5,19; BT). 
Nasz  Ojciec  Niebieski  ma  na  uwadze  wciąż  ten  sam  cel  —  chce 
utworzyć  w  nas  swoje  podobiaństwo.  Ale  chociaż  Jego  cel  pozostaje 
niezmienny, dla jego osiągnięcia nie posługuje się On już tym samym, 
co  pierwotnie,  czlowiekiem.  Wszystko  skupione  jest  teraz  w  ostatnim 
Adamie,  a  Panu  naszym,  Jezusie.  Zrodzeni  przez  wiarę  w  Niego, 
staliśmy  się  „uczestnikami  Boskiej  natury”  (2  Ptr.1,4).  Kiedy 
pozwolimy  Panu  Jezusowi  wyrażać  siebie  poprzez  naszą  osobowość, 
biedny,  dotknięty  chorobą  grzechu  świat  zobaczy  „Chrystusa  w  nas, 
nadzieję chwaly” (Kol. I,27). W Liście do Koryntian 15,49 Pawel daje 
nam pokrzepiającą obietnicę: 
„Przeto  jak  nosiliśmy  obraz  ziemskiego  człowieka  (Adama),  tak 
będziemy też nosić obraz niebieskiego czlowieka (Chrystusa)”. 
„A  wiemy,  że  Bóg  wspóldziala  we  wszystkim  ku  dobremu  z  tymi, 
którzy Boga milują, to jest z tymi, którzy wedlug postanowienia jego są 

                                                      

14

  1 Kor.15,45; BT: „Tak też jest napisane: Stał się pierwszy człowiek, Adam, duszą 

żyjącą, a ostatni Adam duchem ożywiającym”. 

15

  Kol.3,3.4;  „Umarliście  bowiem,  a  życie  wasze  jest  ukryte  wraz  z  Chrystusem  w 

Bogu;  Gdy  się  Chrystus,  który  jest  życiem  naszym,  okaże,  wtedy  się  i  wy  okażecie 
razem z nim w chwale”. 

background image

18 

Zasady duchowego wzrostu 

powołani.  Bo  tych,  których  przedtem  znał  przeznaczyl  wlaśnie,  aby 
stali się podobni do obrazu Syna Jego...” (Rzym. 8,28.29). 
Oto jest dobro, na rzecz którego Bóg wspóldziala we wszystkim: Jego 
pierwotny cel — stworzenie nas na swoje podobieństwo, które zawarl i 
wyrazil w swoim Synu, Chrystusie, w tym, który jest naszym życiem. 
Ten zdecydowany kierunek Bożego dzialania zamknąl Pawel w slowie 
do  nowonawrócoriych:  „Dzieci  moje,  oto  ponownie  w  bólach  was 
rodzę,  aż  Chrystus  w  was  się  uksztaltuje”.  Kiedy  wiemy  już  o  tym 
fakcie,  oprzyjmy  się  na  nim  mocno.  W  nim  bowiem  zawarta  jest 
tajemnica  zdrowego  duchowego  wzrostu;  wyraża  to  w  Liście  do 
Rzymian  8,28.29

16

.  Taka  postawa  zapewni  nam  duchową dojrzałość! 

Kiedy  uświadomimy  sobie,  że  wszystko  współdziała  ku  coraz 
gełniejszernu  wykształtowaniu  w  nas  obrazu  Pana  Jezusa,  zniknie 
rozczarowanie, podenerwowanie w obliczu rzeczy przykrych, trudnych 
do  zrozumienia,  zawierających  czgsto  element  śmierci.  Bgdziemy 
odpoczywać  w  Panu  naszym  Jezusie,  bgdziemy  w  stanie  powiedzieć 
„Niech bgdzie, Ojcze, wola Twoja”. Podstawg naszej wiary najpełniej 
wyrażają  tedy,  słowa:  „Choćby  mnie  zabił  Wszechmocny—  ufam...” 
(Job.13,15). 
„My  wszyscy  tedy,  z  odsłonigtym  obliczem,  oglądając  jak  ţN 
zwierciadle  chwałg  Pana,  zostajemy  przemienieni  w  ten  sam  obraz,  z 
(jednego stopnia) chwały w (drugi) chwałg, jak to sprawia Pan, który 
jest Duchem” (2 Kor. 3;18). Ale trzeba powiedzieć, że znać Boży cel 
dła  naszego  życia,  to  jedna  rzecz,  a  wiedzieć  jak  cel  ten  w  pełni 
osiągnąć,  tu  i  teraz,  to  druga  rzecz.  Jednym  z  najskuteczniejszych 
Bożych środków w procesie osiągania tego celu jest niepowodzenie. 
Wielu wierzących popada w depresje, burzy się gmach ich wyobrażeń 
o Bogu z powodu faktu, jakim są niepowodzerria w ich życiu. Starają 
się  je  ukryć,  zignorować,  rozumowo  wyjaśnić,  posuwając  się  w  tym 
czasem  bardzo  daleko.  Cały  czas  stawiają  przez  to  opór  głównemu 
narzgdziu w rgku Ojca, narzgdziu, za pomocą którego kształtuje On w 
nas podobieństwo Swego Syna! 
Kto w swym chrześcijańskim życiu i służbie pozostawia swemu „ego” 
miejsce,  tam  Bóg  dopuszcza  niepowodzenia,  czgsto  doprowadza  do 

                                                      

16

  „A  wiemy,  że  Bóg  współdziała  we  wszystkim  ku  dobremu  z  tymi,  którzy  Boga 

miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo tych, których 
powołał,  przeznaczył  właśnie,  aby  się  stali  podobni  do  obrazu  Syna  Jego,  a  On,  żeby 
był pierworodnym pośród wielu braci”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

19 

nich po to, aby całkowicie odwrócić naszą uwagg od samych siebie, a 
zwrócić  ją  na  Chrystusa  Jezusa,  który  według  Bożego  postannwienia 
jest źródłem naszego życia i który jedyrzie nigdy nie zawodzi. Mamy 
się radować z naszych potrzeb, z łaknienia serca, Bóg bowiem mówi: 
„Błogosławieni,  którzy  łakną  i  pragną  sprawiedliwości,  albowiem  oni 
bgdą  nasyceni”  (Mat.  5,6).  Jeśli  uświadomiwszy  sobie  swoją  nędzę, 
konsekwentnie i z oddaniem patrzeć bgdziemy na naszego Pana Jezusa, 
objawionego nam w Słowie, wtedy Duch świgty, cicho i bez wigkszego 
trudu, przeniesie centrum i źródło życia z nas samych, z naszego „ego”, 
na Chrystusa. W tym momencie dla każdego z nas zacznie się nie „ja” 
lecz Chrystus” (Gal. 2,20). 
Bóg posługuje się tu naturalnym prawem, które mówi, że kształtowani 
jesteśmy na obraz tego, na czym skupiarny naszą uwagg, co kochamy. 
Hawthorne  uwypuklił  ten  fakt  w  „The  Great  Stone  Face”  (Wielka 
kamienna  twarz).  Pomyślmy  także  o  Niemczech  łat  trzydziestych, 
Niemczech  pełnych  małych  Hitlerów,  a  wszystko  to  z  powodu 
fanatycznego  zapatrzenia  w  teorię  o  wyższości  rasy!  U  nas  zaś,  w 
Ameryce, radio, telewizja, film przyczynia się do powstania pokolenia 
mlodych ludzi gorliwie naśladujących swych filmowych bohaterów. A 
co o wierzących? Jeśli pociąga nas zły świat, stajemy się coraz bardziej 
do niego podobni, coraz mocniej uwiklani w jego sprawy, ziemscy jeśli 
poblażamy swemu „ego”, jeśli nim żyjemy, stajemy się coraz bardziej 
egocentryczni.  Jeśli  jednak  patrzymy  na  Jezusa  Chrystusa, 
upodabniamy się coraz bardziej do Niego. 
Norman  Douty  pisze:  „Jeśli  mam  być  takim  jak  On,  to  Bóg  w  swej 
lasce  musi  tego  dokonać.  Im  szybciej  uświadomię  to  sobie,  tym 
szybciej  bgdę  uwolniony  od  innej  formy  niewoli,  od  niewoli  moich 
wlasnych starań. Porzuć wszelkie wysilki i powiedz: Nie potrafię tego 
dokonać, im bardziej się staram, tym mniej przypominam sobą Ciebie. 
Cóż  pocznę?  O  —  mówi  Duch  święty  —  ty  nie  potrafisz,  wróć, 
zaprzestań  starań.  Dotychczas  ty  byleś  na  scenie.  Ty  próbowaleś  i  ty 
doznaleś  niepowodzenia.  Dosyć.  Usiądź,  zauważ  Jego,  popatrz  na 
Niego.  Nie  staraj  się  być  podobnym  do  Niego,  popatrz  na  Niego, 
skoncentruj  się  na  Nim.  Nie  staraj  się  być  jak  On,  a  zamiast  tego 
pozwól Jemu wypelnić twoje myśli i twoje serce. Zauważ Go, patrz na 
Niego objawionego w Slowie, przyjdź do Slowa w tym jednym celu, w 
celu spotkania Pana. Slowo uczyń środkiem nie do osiągnięcia biblijnej 
wiedzy, ale do przeżywania spoleczności z Chrystusem. Zauważ Pana”. 

Mówisz: „Chcę byś mnie kształtował i Siebie sposobił” 

background image

20 

Zasady duchowego wzrostu 

Zamilknij więc i pozwól, bym uwagę zrobił: 

O, duszo niespokojna, to ty mi przeszkadzasz, 
Zbyt mocna wola twoja, o swój cel się zmagasz. 
Popatrz tylko na słońce i kwiaty, że stale 
W ciszy się przyglądają Jego wielkiej chwale; 
Do Niego zaś należy, spokojne, pachnące, 
Spelniając moją wolę darzyć je gorącem. 
Podobnie ty patrz na Mnie, mój Umiłowany, 
Dzieło zaś Ja wykonam, Ja spełnię swe plany”. 

— G. Tersteegen 

„Albowiem  Bóg  to  wedlug  upodobania  sprawia  w  was  i  chcenie  i 
wykonanie”  (Fil.  2,13).  Co  jest  tym  Jego  „upodobaniem”,  ţţvedlug 
którego dziala On w nas? Otóż we wszystkim dziala On w tym jednym 
celu:  „aby  życie  Jezusa  objawilo  się  w  naszym śmiertelnym ciele” (2 
Kor. 4,11; BT). A oto życie: „dla mnie bowiem życiem jest Chrystus” 
(Fil.1,21). O— to slużba: „A wśród tych, byli też niektórzy Grecy. Oni 
... przystąpili do Filipa... i prosili go...: „Panie, chcemy ujrzeć Jezusa” 
(Jan 12,20.21). 

 

background image

 

PRZYSPOSABIANIE 

iedy  już  znamy  wieczny  Boży  plan,  niezmienny  Jego  cel 
względem  każdego  z  nas,  jeśli  wiemy,  w  jaki  sposób  Bóg 
przysposabia  nas  do  osiągnięcia  tego  celu,  znajdujemy 

odpocznienie i ufność. 
Tak się dzieje, że podstawowym czynnikiem wzrostu, zgodnie z Bożą 
logiką,  jest  potrzeba.  Bez  tego  czynnika do nikąd byśmy nie zaszli w 
naszym  chrześcijańskim  życiu.  Nasz  Ojciec  tworzy  i  dopuszcza 
potrzeby  po  to,  by  odwrócić  nas  od  wszystkiego,  co  jest  poza 
Chrystusem  i  skoncentrować  nas  na  Nim  samym.  „Nie  ja,  lecz 
Chrystus” (Gal.2,10). 

Zrozumienie  tej  zasady  to  rzecz  najbardziej  podstawowa  tak  dla 
naszego  wzrostu,  jak  i  służby.  J.  B.  Stoney  ujmuje  to  następująco: 
„Dusza  nigdy  nie  wchłonie  w  siebie  prawdy  żywej  i  pelnej  mocy 
inaczej niż przez domaganie się jej; domaganie, które wyplywa z glębi 
jej  tęsknoty”.  Jeśli  chodzi  o  nasz  wzrost,  potrzeby  powodują,  że 
sięgamy  i  przyjmujemy od naszego Pana Jezusa to, czego pragniemy. 
W  każdej  sprawie,  czy  to  będzie  służba,  świadectwo,  czy  pomoc 
innym, musimy czuwać i czekać na glód, na glęboką potrzebę serca — 
wtedy dopiero owoc naszego dzialania będzie trwały. 
I  znów  J.  B.  Stoney,  powiada:  „Prawdziwą  wartość  każdej  rzeczy 
rozpoznajemy jedynie po tym, jak bardzo jest ona upragniona”. Darby 
wyjaśnia  to  jeszcze  lepiej:  „Mądrość  i  filozofia  nigdy  nie  odkryły 
Boga; On bowiem daje się nam poznać dzięki potrzebom; to potrzeba 
znajduje  Go.  Mamy  poważne  wątpliwości,  czy  nauczyliśmy  się 
czegokolwiek dobrze inaczej niż dzięki odczuwaniu glębokiej potrzeby 
nauczenia się tego 
W tym świetle potrzeba jest czymś bezcennym! 

background image

22 

Zasady duchowego wzrostu 

Musimy uświadomić sobie fakt, że bez duchowego glodu nie może być 
mowy  o  pragnieniu  karmienia  się  Panem  Jezusem  Chrystusem.  Na 
podstawie naszego osobistego doświadczenia stwierdzamy, że wiersz z 
Ewangelii  Mateusza  5,6  zawiera  głęboką  dla  każdego  z  nas  prawdę: 
„Blogoslaw,ieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni 
będą nasyceni”. 
Mlodych  duchowo  wierzących  zbyt  często  zachęca  się,  zbyt  często 
przymusza  do  wzrostu,  zanim  pojawi  się  u  nich  świadomość  palącej 
potrzeby, zanim pojawi się prawdziwy duchowy glód. Z drugiej strony 
zaś, o czym przykro mówić, kiedy już pojawi się prawdziwy duchowy 
glód,  w  większości  przypadków  oferuje  się  tak  malo  duchowego 
pokarmu.  Jedną  z  glównych  przyczyn  nikłych  (lub  wręcz  żadnych) 
rezultatów  wielu  wysilków  związanych  z  ewangelizacją  i  osobistym 
świadectwem  jest  fakt,  że  prawdy  o  zbawieniu  są  jakby  „na  silę” 
wtłaczane  osobie,  zanim  pojawi  się  u  niej  świadomość  zguby.  Tak, 
wyniki naszej pracy zostaną sprowadzone do zera, jeśli przemożna siła 
przekonania  o  grzechu  nie  popchnie  zgubionej  duszy  do  uchwycenia 
się  Zbawiciela  aktem  osobistej  wiary,  zanim  nie  popchnie  jej  do 
złożenia przed Nim wszystkich swoich potrzeb, którym On, Zbawiciel, 
wyszedl na spotkanie. Jeden z mężńw Bożych, Watchman Nee, ustawia 
te  rzeczy  we  wlaściwej  kolejności,  gdy  mówi:  „Bóg  nie  postawil  nas 
tutaj po to przede wszystkim, byśmy glosili ewangelię lub wykonywali 
dla Niego jakąkolwiek pracę. Postawil nas tu przede wszystkim pv to, 
by poslużyć się nami do wytworzenia w innych glodu Jego Samego... 
W  życiu  czlowieka  nie  rozpocznie  się  prawdziwa  praca,  zanim  nie 
powstanie  w  jego  sercu  poważna  potrzeba...  Tego  duchowego  apetytu 
nie  możemy  nikomu  zaszczepić  silą,  nie  możemy  zmusić  ludzi  do 
odczuwania  glodu.  Glód  musi  być  wytworzony,  a  może  być 
wytworzony tylko poprzez ludzi, którzy noszą w sobie odbicie Boga”. 

Zanim  w  toku  przygotow—ţ,vvania  nas  do  osiągnięcia  celu,  w  tym 
procesie  przysposabiania,  nastąpi  okres  budowy,  musi  najpierw 
nastąpić rozdarcie. „Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpal, 
On nas też uleczy, zranil i opatrzy nasze rany!” (Oz. 6,1). 

Dotyczy  to  tak  wzrostu,  jak  i  slużby.  J.  C.  Metcalfe  pisze  z 
przekonaniem:  „Jakże  pociesza  świadomość,  że  tylko  tych,  którzy 
spenetrowali  glębokości  niepowodzenia,  Bóg  niezmiennie  używa  do 
prowadzenia  i  karmienia  innych,  że  nie  jest  to  powolanie  dla 
szczególnie obdarzonych, wysoko wyksztalconych i nienagannych jako 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

23 

takich.  Bez  gorzkiego  doświadczenia  sţvej  wlasnej  nieudolności  i 
nędzy  czlowţiek  jest  zupelnie  nieprzydatny  do  niesienia  ciężaru 
duchowej slużby. Tylko czlowiek, który poznal wymiary swej wlasnej 
slabości,  zniesie  w  cierpliwości  slabości  innych.  Posiada  on  też 
najlepsze  poznanie  troskliwej  milości  Najwyższego  Pasterza,  Jego 
mocy  uzdrawiającej  każdego,  kto  w  pokorze  ufa  Jemu  i  tylko  Jemu. 
Dlatego nielatwo popada w rozpacz patrząc na innych, kieruje on swój 
wzrok  ponad  ich  grzeţznością,  uporem,  glupotą,  na  moc  niezmiennej 
miłości. Pan Jezus nie wklada zadania „paś owieczki Moje... owieczki 
Moje”  na  Piotra  ufająceţ  własnym  siłom,  przyrzekającego  dozgonną 
wierność; wklada je na Piotra, który calkowicie zawiódl w dotrzymaniu 
obietnicy, który mial już za sobą gorzki placz na ulicach Jerozolimy”. 
Tak, Boże przysposabianie nas będzie głębokie, dokladne i długie, jeśli 
nasze  życie  ma  być  rzeczywiście  Chrystocentryczne,  nasze  chodzenie 
kontrolowane  przez  Dueha  Swiętego,  jeśli  nasza  slużba  ma  przynosić 
Bogu chwalę. Wcześniej czy później Duch święty uświadomi nam nasz 
podstawtaowy  problem  jako  ludzi  wierzących:  ogromną  różnicę 
pomiędzy naszym „ja”, a Chrystusem. Wśród robotników szukających 
przebaczenia  i  usprawiedliwienia  są  jeszcze  inni,  są  robotnicy 
szukający uświęcenia, osobistej świętości, uwolnienia od mocy starego 
Adama.  Im  wszystkim,  zarówno  tym  pierwszym,  jak  i  tym  drugim, 
Chrystus obiecuje swoje wielkie „Ja sprawię” (Mat.11,28—30)

17

„Człowiek,  który  znalazl  w  Chrystusie  odpocznienie  wynikające  z 
usprawiedliwienia,  wejdzie  wkrótce  w  stan  głębokiej  potrzeby 
odpocznienia  wynikającego  z  uświęcenia.  Myślę,  że  nie  popelnimy 
zbyt  wielkiej  pomylki,  jeśli  powiemy,  że  jest  to  przeżycie  każdego 
wierzącego, jaki kiedykolwiek żyl” (P. B. Power). 
Oto  na  czym  polega  Boże  przysposobienie  nas  do  osiągnięcia  celu: 
najpierw  dostrzegamy  nasze  „ja”,  takim  jakie  ono  jest,  następnie  zaś 
usilujemy  uwolnić  się  od  jego  zlej  mocy,  od  jego  wplywu.  Nie  ma 
bowiem  żadnej  nadziei  na  konsekwentne  trwanie  w  Panu  Jezusie, 
dopóki  jesteśmy  pod  panowaniem  życia  dla  siebie,  życia 

                                                      

17

 Mt. 11,28-30: „Pójdźcie do Mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a 

Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie Moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem 
cichy  i  pokornego  serca,  a  znajdziecie  ,.zkojenie  dla  dusz waszych. Albowiem jarzmo 
moje jest miłe, a brzemię moje lekkie”. 

background image

24 

Zasady duchowego wzrostu 

egocentrycznego,  w  którym  „nie  mieszka  dobro”  (Rzym.7,18;  BT)

18

To  nie  wtedy,  gdy  jesteśmy  niemowlętami  w  wierze,  możemy  stale 
przebywać  w  Jego  obecności.  Nie  wtedy,  gdy  służyrr.y  Mu  w 
przyplywach gorliwości, nasza dusza rośnie i kwitnie. Nie w chwilach 
obojętności jesteśmy napełniani obecnością Pana. Dopiero wtedy, gdy 
zostaniemy  podbici,  oczyszczeni  i  uszlachetnieni,  dopiero  wtedy,  gdy 
odejdzie  umilowanie  siebie  i  świata,  uczymy  się  trwać  w  lączności  z 
Nim o każdym czasie, na każdym miejscu, w każdym otoczeniu”. 
Dostrzegamy  wigc  nasze  „ja”  takim,  jakie  jest,  a  następnie  usiłujemy 
uwolnić  się  od  niego.  Otóż  trzeba  powiedzieć,  że  wartość  wysilków 
zmierzających do uwolnienia się od życia starego Adama podobnie jak 
wartość  równie  bezowocnych  usilowań  doświadczenia  życia  nowego 
Adama, życia Chrystusa, tkwi w ostatecznym uświadomieniu sobie, że 
są  one  całkowicie  daremne.  Osobiste  niepowodzenie,  które  w  każdej 
fazie naszego chrześcjańskiego życia lamie nasze serce, jest powodem, 
w jaki Ojciec przygotowuje nas do Swego sukcesu w naszym imieniu. 
Ten Jego negatywny proces doprowadzi nas w końcu do Jego pozytyw 
nej  obietnicy  z  Listu  do  Filipian  1,6:  „...  Mając  tę  pewność,  że  Ten, 
który  rozpocząl  w  was  dobre  dzielo,  będzie  je  też  pelnil  aź  do  dnia 
Chrystusa  Jezusa”.  Jego  „dobre  dzielo”  w  nas  rozpoczyna  się  od 
niepowodzenia  dotykającego  najmocniejszych  stron  naszego  życia  i 
prowadzi do sukcesu, który jest Jego, nie naszym dzielem. „Albowiem 
Bóg to wedlug upodobania sprawia w was i chcenie i wykonanie” (Fil. 
?,13).  Co  do  tych  prawd  nie  ma  żadnej  wątpliwości.  Obyśmy  tylko 
zaczgli  w  łasce,  jedynie  w  lasce.  Musimy  trwać  i  kroczyć  naprzód 
opierając  się  na  fundamencie  slów  z  Listu  do  Galacjan  5,1;  BT:  „Ku 
wolności  wyswobodzil  nas  Chrystus.  A  zatem  trwajcie  w  niej  i  nie 
poddawajcie się na nowo pod jarzmo niewoli”. 
Charles  Trumbull  powiedzial:  „Życie  bez  wysilków  (bierne)  nie 
oznacza  życia  bez  woli.  Sily  naszej  woli  mamy  używać  tam,  gdzie 
chodzi  o  uwierzenie,  o  przyjęcie,  nie  zaś  tam,  gdzie  chodzi  o 
osiągnięcie  tego,  czego  Bóg  tylko  może  dokonać.  Nasza  nadzieja  na 
zwycięstwo  nad  grzechem  to  nie  „Chrystus  plus  moje  wysilki”,  lecz 
„Chrystus  plus  moje  przyjgcie”.  Otrzymać  zwycięstwo  z  Jego  rąk 
znaczy uwierzyć Jego Slowu, uwierzyć, że jedynie przez laskę uwalnia 

                                                      

18

  Rzym.  7,18;  BT:  „Jestem  bowiem  śwţiadom,  że  we  mnie,  to  jest  w  moim  ciele  nie 

miţ szka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć, co dobre, ale wykonać - nie”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

25 

nas  On  spod  wladzy  grzechu.  Uwierzyć  Mu  w  ten  sposób  znaczy 
uznać, że On robi dla nas to, czego nie możemy zrobić sami dla siebie”. 
Poznaliśmy  tg  zasadę  w  momencie  naszego  duchowego  narodzenia, 
wydaje się jednak, że większość z nas musi uczyć się wciąż na nowo. 
Zasada  ta  bowiem  odnosi  się  również  do  naszego  chrześcijańskiego 
wzrostu  i  służby.  Nie  bój  się,  drogi  przyjacielu.  Trzymaj  się  mocno 
celu,  jaki  Bóg  ci wyznaczyl w Chrystusie. Twój Ojciec przeprowadzi 
cię, krok po kroku, przez cały czas potrzebny na przysposobienie cię do 
osiągnigcia  tego  celu.  On  tego  dokona.  Czy  jesteś  pewny  tego  celu? 
Jeśli tak, to bądź calkowicie pewny, że On pomoże ci go osiągnąć. Po 
prestu  pamiętaj,  że  List  do  Rzymian  8,28  i  List  do  Rzymian  8,29

19

 

trzeba brać razem i dzigkuj Mu za List do Filipian l,b

20

„Pan jest uwielbiony w ludziach prących do celu, którym jest Sam Bóg, 
za  wszelką  ceng  i  bez  wzglgdu  na  drogg.  „Nie  dbam  o  drogg”— 
powiada czlowiek nastawiony na osiągnigcie celu.” 

Droga  zaś  jest  bardzo  trudna,  trzeba  stoczyć  wiele  walk,  jednakże 
gorące  pragnienie  osiągnigcia  celu  trzymać  go  bgdzie  w  niej 
niewzruszenie.  Tylko  ten,  kto  nie  tgskni  za  Nim,  za  poznaniem  Go, 
zawróci z tej drogi, a jest to droga, którą przebyl przed nami Czlowiek 
Chrystus  Jezus.  On  pokonal  wszelkie  przeszkody.  Dokonal  tego  ze 
vţzglgdu na nas. Nie musimy już wspinać się — przewiezie nas pociąg 
Jego  tryumfu.  Każdy  nieprzyjaciel  czyhający  przy  drodze  zostal 
zwycigżony,  każdy  wróg  pokonany.  Nie  ma  nic,  co  by  nie  zostalo 
poddane pod Jego stopy, nie ma niczego we wszechświecie co byłoby 
w stanie pokonać najmniejsze dziecko Boże, które uchwycilo się rgki 
Pana  i  powiedzialo:  „Panie,  przeprowadź  mnie  do  miejsca,  gdzie  Ty 
jesteś  ze  wzglgdu  na  wartość  krwi,  dzigki  której  już  zwycigżyleś”. 
Cichy,  ufny  krok  w  dniach  niepowodzenia  i  strachu,  w  dniach  kiedy 
wszystko trzgsie się i drży, przynosi Panu wielką chwalg” (G. P.). 

 

                                                      

19

  Rzym.  8,28.29:  „A  wiemy,  że  Bóg  współdziała  we  wszystkim  ku  dobremu  z  tymi, 

którzy Boga miłują, to jest z tymi, którzy według postanowienia jego są powołani. Bo 
tych  których  przedtem  znał,  przeznaczył  właśnie,  aby  się  stali  podobni  do  obrazu 
Syna,lego, a On żeby był pierworodnym pośród braci wielu”. 

20

 Fil.1,6: „lVIając tę pewność, że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je 

pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa”. 

background image

 

PEŁNIA W NIM 

ozważamy  nadal  zasady  fundamentalne,  drzewo  życia  bowiem 
nie  może  być  lepsze  niż  jego  korzenie,  rzeka  lepsza  niż  jej 
źródlo.  Mlodość  i  niedojrzalość  najpierw  dziala,  potem  myśli, 

jeśli  w  ogóle  myśli.  Dojrzałość  umie  brać  pod  uwagę  czas  w  ocenie 
faktów.  Nasz  cierpliwy  Gospodarz  gotów  jest  poświęcić  nam  czas  i 
nauczyć  nas  wiecznych  Swoich  prawd,  bez  których  nie  możemy 
osiągnąć  duchowej  dojrzalości.  Pan  Jezus  często  odwoluje  się  do 
zjawisk  i  zdarzeń  z  naszej  ludzkiej  rzeczywistości,  aby  nauczyć  nas 
najglębszych  prawd  duchowych.  Podobnie  w  tym  przypadku,  zanim 
zdolamy  zrozumieć  i  właścivţţie  ocenić  nowe,  duchowe  życie 
Chrystusa  w  nas,  uczy  On  nas  najpierw  o  naszym  naturalnym  życiu, 
jakie jest naszym udziałem w naturze Adama. Życie Chrystusa w nas, 
albo  życie  w  naturze  Chrystusa  wynika  z  zasad  „zrodził  syna  na 
podobieństwo swoje” (1 Mojż. 5,5). Każdy wierzący uczy się najpierw, 
że ma pelny udzial w naturze Adama, pochodzi od niego, jest jak on. 
„Albowiem... przez nieposłuszeństwo jednego człowieka wszyscy stali 
się grzesznikami” (Rzym. 5,19; BT). „Jestein bowiem świadom, że we 
mnie,  to  jest  w  moim  ciele,  nie  mieszka  dobro”  (Rzym.  7,18;  BT). 
Kiedy  już,  dzięki  niepowodzeniom  i  zmaganiom,  Pan  nauczy  nas 
prawdy duchowej o naszej naturze w Adamie, może uczyć nas prawdy 
o  naszej  naturze  w  Chrystusie.  „...  Przez  posłuszeństţvo  Jednego 
wszyscy  staną  się  sprawiedliwymi”  (Rzym.  5,19;  BT).  „Gdyż  w  Nim 
mieszka cieleśnie cala pełnia Boskośei i macie pelnię w Nim...” (Kol. 
2,9.10). 

Ta  podstawowa,  fundamentalna  zasada  ma  dwie  strony.  Po  pierwsze: 
Pan Jezus jest źródłem naszego chrześcijańskiego życia  — zostaliśmy 
zrodzeni w Niego, zrodzeni, aby mieć pełny udział w Jego naturze; Bóg 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

27 

sprawił, że mamy pełnię w Nim. Taka jest prawda o każdym z nas; jej 
mamy  się  trzymać  wiarą.  „Jeśli  ktoś  jest  w  Chrystusie,  nowyzn  jest 
stworzeniem” (2 Kor. 5,17). Po drugie: Trzymanie się wiarą powyższej 
prawdy  wprowadza  nas  w  praktyczną  jej  rzeczywistość,  w 
rzeczywistość  codziennych  naszych  doświadczeń.  Kropla  po  kropli 
otrzymujemy to, co już jest nasze. Ważne, by o tym wiedzieć, być tego 
pewnym:  wszystko  jest  nasze,  mamy  pełnię  w  Nim  —  TERAZ.  Ten 
fakt pomaga nam trwać w ciszy, gdy On cierpliwie pracuje nad naszym 
charakterem,  nad  tym  naszym  życiem,  które  jest  wraz  z  Chrystusem 
ukryte w Bogu. 
„Rozwój jest tylko wzrostem duchowego poznania tego, co posiadamy 
już  na  początku.  Przyrównać  go  można  do  wchodzenia  po  drabinie. 
Drabiną  jest  łaska.  Pierwszy  szczebel:  wierzymy,  że  Pan  Jezus  zostal 
posłany  przez  Boga;  drugi:  wierzymy,  że  dzięki  pelni  Jego  dziela 
jesteśmy  usprawiedliwieni;  trzeci:  poznajemy  Go;  czwarty:  widzimy 
Go  w  niebie  (jesteśmy  więc  zjednoczeni  z  N:m,  trwającym  tam  i 
doświadczamy Jego mocy dzialającej tu); piąty: uczymy się tajemnicy, 
poznajemy wielką prawdę, do korzystania z które; jesteśmy uprawnieni 
jako  Jego  cialo;  szósty:  zasiadamy  w  okręgach  niebieskich  w 
Chrystusie;  siódmy:  gubimy  się  w  podziwie,  uwielbieniu  i  poznaniu 
Jego samego”. (J. B. Stoney). 
Mamy pełnię w naszym Panu Jezusie. Dlatego powinniśmy zaprzestać 
naszych  własnych usilowań, powinniśmy niczego już nie dodawać do 
ukończonego  dziela  Jezusa  Chrystusa.  Nasze  życie  polega  teraz  na 
chodzeniu  w  wierze,  otrzymywaniu  lub  czerpaniu  z  zawsze 
obfitującego źródla. Walter Marshall mówi o tym następująco: 
„Podobnie  jak  upadek  Adama  byl  naszym  upadkiem  w  śmierć 
duchową, 

tak 

zmartwvchwstanie 

Chrystusa 

jest 

naszym 

zmartwychwstaniem  do życia w świętości. Nie my sami, jako pierwsi, 
tworzymy  i  kształtujemy  naszą  nową,  świętą  naturę.  Jeśli  jesteśmy 
tworami czegoś, to tworami naszego zepsucia. Nowa natura i świętość 
zostały  dla  nas  uksztaltowane  i  przygotowane,  abyśmy  w  nich 
uczestniczyli,  a  realizuje  się  to  przez  zjednoczenie  z  Chrystusem.  W 
ten  sposób  stajemy  się  uczestnikami  duchowego  życia,  które  On 
umożliwil  nam  przez  Swe  zmartwychwstanie;  zmartwychwstanie 
uzdolnilo nas do wydawania owoców zmartwychwstania. Pismo święte 
mówi o tym odwolując się do związku malżeńskiego: „Tak i wy, bracia 
moi,  dzięki  cialu  Chrystusa  umarliśmy  dla  Prawa,  by  zlączyć  się  z 
innym — z Tym, który powstal z martţţvych, byśmy zaczęli przynosić 

background image

28 

Zasady duchowego wzrostu 

owoce  Bogu”  (Rzym.  7,4;  BT).  Nie  do  nas  należy  tworzenie  nowego 
życia.  Ono  już  jest stworzone. Mamy je przyjąć w Chrystusie. Wiąże 
się  to,  po  pierwsze,  z  wiarą  w  Niego  i  Jego  celem  względem  nas  w 
Chrystusie;  taka  wiara  ma  swoje  oparcie  w  Piśmie  świętym, 
uzasadniają  ją  i  wyraźnie  określają  fakty.  Po  drugie  zaś,  z  cierpliwą 
ufnością  w  czasie,  gdy Pan prowadzi nas przez potrzebny i konieczny 
proces  przysposabiania.  Chociaż  każdy  wierzący  ma  pełnię  w 
Chrystusie,  nie  było  jeszcze  takiego,  który  osiągnąlby  dojrzałość 
natychmiast. 
Duchowy  wzrost  wymaga  głębokiego  glodu  Pana  Jezusa,  pociąga, 
oparte  na  pewności  biblijnych  faktów,  postanowienie  wzięcia  w 
posiadanie  tego,  co  już  jest  nasze  w  Nim,  pociąga  wreszcie 
konieczność  rozmyślania  nad  Słowem.  Nigdy  nie  dojdziemy  do 
poznania  naszych  duchowych  bogactw  mając  tylko  powierzchowny 
kontakt  ze  Slowem,  bo  i  na  jakiej  podstawie  możemy  spodziewać  się 
zażylej społeczności z Kimś, kogo znamy tak malo? 
Jeśli  chodzi  o  żywą  i  ścisłą  społeczność  ze  slowem,  dobrą  okazją  do 
rozważania  tego  problemu  mogą  być  slowa  J.  T.  Beck  '  a:  „Chodzi o 
takie  studium  Slowa,  o  takie  jego  rozważanie,  w  czasie  którego  Bóg 
napelnia czlowieka wlaściwym sobie Duchem i ˝yciem jako zasadą, a 
to  w tym celu, aby zostały one przez niego przyswojone, przyięte. W 
objawieniu,  które  jest  niczym  innym  jak  przekazywaniem  tego,  co 
Boże w osobiste życie jednostki. Bóg jako ˝ycie, chcąc stworzyć ludzi 
Bożych,  musi  się  najpierw  wcielić  w  pojedynczego  czlowieka,  który 
jest  cząstką  ludzkości.  Dlaczego  tak?  Rozważmy  coś  w  oczywisty 
sposób  nowego,  coś,  co  dotychczas  nie  istnialo  na  ziemi,  np.  jakiś 
nowy  gatunek  roślin.  Zanim  rozmnoży  się  on  w  wiele  okazówţ,  musi 
najpierw calą pelnią wlaściwej sobie natury zawrzeć się w jednej żywej 
jednostce. Podobnie dla stworzenia ludzi Bożych trzeba było kogoś, w 
kim Boża natura mogła się ucieleśnić. 

Byl Człowiek, w którym się to dokonalo, w którym ucieleśnila się cała 
pelnia  Bożego  objawienia.  Czlowiekiem  tym  byl  Jezus  Chrystus, 
Pośrednik,  tzn.  Ktoś,  za  pośrednictwem  kogo  nieznany  dotąd  Boży 
organizm,  w  calej  swojej  pelni  Ducha  i  ˝ycia,  zradza  się  w  innych 
ludziach. Z wejściem Jezusa Chrystusa w istotę człowieka rodzi się w 
nas  życie  Boże.  Przestaje  ono  być  abstrakcją,  zaczyna  być  po  prostu 
rzeczywistością  tak,  że  czlowiek  staje  się  istotą  nie  tylko  stworzoną 
przez Boga, ale też istotą przez Niego zrodzoną. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

29 

W  miarę  jak  życie  jednostki  przekształca  się  w  życie  Chrystusa, 
rozwija się i doskonali jej osobiste życie z Bogiem, w Bogu i dla Boga. 
Rozwija  się  nie  tylko  w  stronę  doskonalości  moralnej,  nie  tylko  w 
stronę  coraz  bardziej  zażylej  społeczności  z  Bogiem,  rozwija  się  ono 
jako wspóluczestnictwo w jednej naturze!” 
Ziarno  daje  początek  dokladnie  takiemu  życiu,  z  jakiego  samo 
pochodzi.  ˝ycie  to  jest  doskonałym  odbiciem  życia  poprzedniego,  nic 
dodać,  nic  ująć.  „...  odrodzeni  nie  z  nasienia  skazitelnego,  ale 
nieskazitelnego”  (1  Ptr.  1,23).  „Nie  bgdziesz  obsiewal  pola  dwoma 
rodzajami ziarna” (Kapł.19,19; BT). 
Oto, co znaczy „nie ja, lecz Chrystus” (Gal. 2,20). Ziarno zostało już 
zasiane  —  pozostaje  tylko  pytanie  o  wzrost  i  dojrzałość.  Otóż  ziarno 
samo  przyniesie  owoc,  który  trwa.  „Rozwój  Bożego  życia  w 
chrześcijaninie podoţny jest naturalnemu wzrostowi, jaki obserwujemy 
w  świecie  roślin.  Nie  musimy  podejmować  specjalnych  wysilków, 
zastosujemy  się  jedynie  do  warunków  korzystnych  dla  takiego 
wzrostu”. 

Ale  tylko  ci,  którzy  usiłowali  wzrastać  i  doznali  niepowodzenia, 
potrafią  wlaściwie  ocenić  fakt,  że  to  Bóg  jest  przyczyną  wzrostu. 
„Wszystkie  moce  Boga,  które  współdziałały  już  na  rzecz  objawienia 
doskonalego obrazu Ojca w Czlowieku Chrystusie Jezusie, co stanowi 
pierwszy etap na drodze do realizacji wiecznego Bożego celu, są w tym 
samym  stopniu  zaangażowane  w  osiągnięciu  drugiego  etapu  —  w 
ukształtowaniu obrazu Chrystusa Jezusa w każdym dziecku Bożym”. 
Zgadza  się  z  tym  William  Law,  gdy  mówi:  „Korzeń  zasadzony  w 
najlepszej  glebie,  w  najlepszym  klimacie,  blogoslawiony  slońcem, 
deszczem  i  powietrzem,  nie  jest  tak  pewny  swego  wzrostu  ku 
doskonalości,  jak  pewnym  może  być  każdy  czlowiek,  którego  duch 
wzdycha za tym wszystkim, co Bóg gotów jest mu dać i co pragnie mu 
dawać  w  nieskończoność.  Bo  slońce  nie  wychodzi  na  spotkanie 
rozwijającemu  się  pączkowi,  który  się  ku  niemu  zwraca,  nawet  z 
polową  tej  pewności  co  Bóg  —  źródlo  wszelkiego  dobra  —  objawia 
siebie duszy, która tgskni za vţţspółuczestnictwem z Nim”. 
Nie  tylko  nasze  życie  znajdţ,zje swą pelnię w Nim, w Nim jest także 
calkowite  zwycięstwo  we  wszystkich  rozliczny—ch  potrzebach  tego 
życia.  Kiedy  walczysz  aby  zwyciężyć,  to  już  na  samym  początku 
przegrywasz  bitwę.  Przypuśćmy,  że  wróg  napada  cię  w  twoim  domu 
lub  w  twojej  pracy.  Chce  on,  na  ile  to  możliwe,  stworzyć  sytuację,  w 

background image

30 

Zasady duchowego wzrostu 

której  byś  sobie  nie  poradzil.  Co  wtedy  robisz?  Twoim  pierwszym 
odruchem  jest  przygotować  się  do  wielkiej  bitwy,  a  następnie  prosić 
Boga,  aby  dal  ci  w  niej  zwycięstwo.  Ale  jeśli  tak  robisz,  klęska  jest 
pewna  —  poddaleś  teren,  który  jest  twój  w  Chrystusie,  wyrzeklpś  się 
zwycięstwa  na  rzecz  wroga  z  powodu  postawy,  jaką  przyjąłeś.  Co 
powinieneś  robić,  gdy  on  atakuje?  Po  prostu  wznieś  oczy  i  uwielbiaj 
Pana.  „Panie,  znalazłem  się  w  sytuacji,  z  którą  nie  mogę  sobie 
poradzić.  Twój  wróg,  diabeł,  przygotował  już  wszystko,  by 
spowodować  mój  upadek,  ale  uwielbiam  Cię,  że  Twoje  zwycigstwo 
jest zwycięstwem nad wszystkim. Dotyczy to także tej sytuacji, dlatego 
uwielbiam Cig, mam już pełne zwycięstwo” (W. N). 
Nie  pędź  naprzód.  Bóg  nie  uznaje  pośpiechu.  „Japoński  artysta 
Hokusai  powiedzial:  „Od  szóstego  roku  życia  mialem  manię 
rysowania.  Do  pięćdziesiątego  roku  życia  wydałem  niezliczoną  ilość 
szkiców,  ale  nic  z  tego,  co  widzialem  przed siedemdziesiątką nie jest 
warte  wspominania”.  Hokusai  zmarl  w  wieku  osiemdziesięciu 
dziewięciu  lat  oświadczając  przed  śmiercią,  że  gdyby  mial  jeszcze 
tylko pigć lat życia, stalby się wielkim artystą. 

 

background image

 

PRZYJĘCIE NASZEJ 

WŁASNOŚCI 

emat  to  niemałej  wagi,  wiąże  się  on  bowiem  z  wiarą  i 
praktycznym  przyjgciern  tego,  co  jest  przedmiotem  naszej 
ufności. 

Przyjęcie  naszej  wlasności  nie  oznacza  zdobycia  czegoś  nowego, 
oznacza praktyczne, realne przyswojenie sobie tego, co należało do nas 
już wcześniej, ale nie bylo przez nas używane. 
Przyjęcie  naszej  wlasności  realizuje  się  po  spełnieniu  dwóch 
podstawowych  warunków:  po  pierwsze, musimy wiedzieć, co już jest 
nasze  w  Chrystusie;  po  drugie,  musimy  być  świadomi  potrzeby  tego. 
Wystarczy sięgnąć niezachwianą wiarą i przyjąć to, co należy do nas w 
Panu Jezusie Chrystusie. 
Odnośnie pierwszej zasady — poznania tego, co nasze w Chrystusie — 
William R. Newell tak pisze: „W pierwszych trzech rozdziałach Listu 
do Efezjan Paweł niczego nie chce od świętych prócz tego, by słuchali 
jego  wspanialej  mowy,  w  której  podaje  szereg  wielkich,  wiecznych 
PRAWD  ich  dotyczących.  Niczego  im  nie  poleca,  dopóki, 
wyczerpawszy do końca, nie zamknie tego katalogu realnych prawd. I 
gdy  potem  otwiera  swój  apel  o  ich  godne  postępowanie,  gdy 
wypowiada się na temat ich charakteru i przeznaczenia jako świętych, 
wszystko  jest  już  oparte  na  objawieniu:  „A  zatem  zachęcam  was  ja, 
więzień  w  Panu,  abyście  postępowali  w  sposób  godny  powołania, 
jakim  zostaliście  wezwani...”  (Ef.  4,1;  BT).  Dajmy  sobie  spokój  ze 
stawianiem  przed  świętymi  długiej  listy  „warunków”  wejścia  w 
błogosławione  życie  w  Chrystusie.  Zamiast  tego,  jako  wstępne 

background image

32 

Zasady duchowego wzrostu 

przygotowanie  prowadzące  do  praktyki  takiego  życia,  pokażmy  im, 
jaka  jest  ich  pozycja,  co  posiadają,  jakie  są  już  ich  przywileje  w 
Chrystusie.  W  ten  sposób  będziemy  naprawdę  współpracować  z 
Duchem  świętym,  w  ten  sposób  stanie  się  większy,  o  wiele  większy 
owoc naszej pracy wśród ludu Bożego”. 
Gdy  uświadomimy  sobie,  co  jest  naszą  własnością  w  Chrystusie 
Jezusie, konkretna potrzeba pobudzi nas do przyjęcia tej własności, do 
wyjścia naprzeciw potrzebie. 
„Paweł posi.adał zasób Ducha Jezusa Chrystusa i dzięki temu Chrystus 
mógł się okazywać wielkim w nim. Był to zasób zawsze dostępny, ale 
tylko  wtedy  doceniany  i  wykorzystywany,  gdy  Apostol  uświadomil 
sobie  jego  potrzebg.  ˝ycie  ma  nas  uczyć  odkrywania  naszej  potrzeby 
Chrystusa,  a każde odkrycie otwiera drogę dopływowi nowej porcji z 
zasobów.  Jest  to  wyjaśnienie  tego  poddawania  nas  coraz  to  nowej 
próbie,  w  czasie  której  jedynie  świeża  „porcja”  Ducha  Jezusa 
Chrystusa  zaspokaja  naszą  potrzebę.  I  wtedy,  gdy  nasza  wewnętrzna 
potrzeba  zostanie  zaspokojona,  gdy  pozwolimy  by  zaspokoila  ją 
obfitość  Chrystusa,  wtedy  (na  noţvo)  Jego  chwała  może  się  okazać 
przez nas” (H. F). 
Ta  rzeczywistość  dwóch  prawd,  widzenie  naszej  wlasności  i 
odczuwanie potrzeby, wyprowadzi nas z krętych dziecinnych ścieżek i 
wprowadzi  w  odpowiedzialne,  konkretne  choózenie  wiarą.  Przemieni 
ona naszą postawę „pomóż mi”, w postawę, która dziękuje, przemieni 
postawę blagania, w postawę przyjmowania naszej wlasności. 
Zauważmy co ma do powiedzenia na ten temat L. L. Letgers, jeden z 
fundatorów  Wicliffe  Bible  Translators,  opierając  się  na  Liście  do 
Efezjan 1,3: „Blogoslawiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego 
Jezusa  Chrystusa,  który  nas  ublogoslawil  w  Chrystusie  wszelkim 
duchowym  blogoslawieństwem  niebios”:  „Jeśli  przebiegając  myślą 
swoją pamięć, znajdziesz jedno jedyne błogoslawieństwo, którym Bóg 
móglby blogoslawić nas dzisiaj, a którym jeszcze nas nie blogoslawil, 
to slowa Pawła nie są w ogóle prawdziwe. Pawel powiedział bowiem 
„Bóg  ubłogosławił”.  To  już  się  stało.  „Wykonalo  się”.  Bóg 
ublogoslawil  nas  wszelkim  duchowym  blogoslawieństwem  niebios! 
Jakaż szkoda, że pomimo tych slów nie przestajemy mówić: „O, Boże, 
blogoslaw  nas,  blogoslaw  nas  w  tym,  blogoslaw  nas  w  tamtym...” 
Przecież  to  już  się  stało.  On  ubłogosławił  nas  wszelkim  duchowym 
błogoslawieństwem  niebios”.  C.  A.  Coates  mówi:  „To  wlaśnie 
przyjmowaniem naszej własności jesteśmy doświadczani. Jakże często 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

33 

poprzestajemy na zachwycie...” Oto jak dziala Duch Swięty: co pewien 
czas  zwraca  On  naszą  uwagę  na  jakąś  zawartą  w  Piśmie  świętym 
obietnicę.  Wiara  nasza  raduje  się  wów  czas  wiedząc,  że  obietnica  ta 
dotyczy  nas  w  Chrystusie.  Niech  to  będzie,  na  przyklad,  prawda  z 
Ewangelii  Mateusza  11,28:  „Pójdźcie  do  mnie  wszyscy,  którzy 
jesteście  spracowani  i  obciążeni,  a  Ja  wam  dam  ukojţ  nie”.  Poza 
zwyklymi  okolicznościami  życia,  niepewność,  konfilkty,  napięcia 
wynikające  ze  stosunków  panujących  w  świecie,  wzbudzają  w  nas 
potrzebę  odpocznienia  w  Jezusie.  Istnieje  więc  potrzeba,  istnieje  też 
możliwość zaspokojenia jej w Nim! Cóż pozostaje? Pozostaje przyjęcie 
tego, co jest nasze w Chrystusie! 
Powróćmy  teraz  do  dwóch  warunków,  o  których  mówiliśmy  na 
początku  rozdzialu:  Wierzący  widzi,  co  jest  jego  w  Chrystusie, 
potrzeba zaś czyni go zdolnym do ufnego przyjęcia upragnionego celu. 
(Podkreślić tu jednak należy konieczność biblijnego poznania tego, co 
jest  nasze  w  Chrystusie  oraz  oparcia  naszej  ufności  dopiero  na  tyzn, 
wynikającym z Pisma świętego, poznaniu. Nie mamy bowiem „prosić 
od  rzeczy”).  Pozostaje  jeszcze  do  omówienia  jeden  punkt,  który 
nazwać  by  można  punktem  krytycznym.  W  nim  tkwi  klucz  do 
zrozumienia  wszystkiego.  Przypominam,  że  mamy  cţągle  na  uwadze 
przyjęcie  naszej  własności.  Otóż  w  większości  przypadków  między 
przyjęciem  naszej  wlasności,  a  praktycznym  doświadczeniem  jej  w 
życiu  jest  czas  czekania,  trwający  często  lata.  Naszym  obowiązkiem 
jest  cierpliwe  czekanie  na  Niego.  W  tym  potrzebnym  Bogu  czasie, 
ksztaltizje On nasz charakter, nasze życie, dziala On na rzecz tego, co 
posiedliśmy  już  w  Chrystusie,  czy  to  na  rzecz  odpocznienia, 
wytrwałości,  pewności,  bezpieczeństwa  czy  czegokolwiek  innego  — 
Izajasz  (64,3)

21

  mówi  o  tym,  co  Bóg  uczynił  „dla  tego,  kto  w  Nim 

ufność poklada” (BT). 

T.  Austin—Sparks  dzieli  się  dwiema  cennymi  myślami  dotyczącymi 
tego niezwykle ważnego problemu, tego „czasu pomiędzy” przyjęciem 
naszej  wlasności,  a  praktycznym  doświadczeniem  jej  w  życiu,  czasu, 
który  jest  zwykle  sprawą  lat:  „Każda  cząstka  prawdy,  jeśli  w  jej 
szukanie  zaanga—.  żowana  jest  nasza  istota,  oznacza  konflikt,  w 
konflikcie się rodzi. Będzie ona bez wartości, jeśli nie rozegra się o nią 
bitwa. Zajmuj każdą pozycję, na jaką wzywa cię i an i jeśli już zająleś 

                                                      

21

 „Ani ucho nic słyszało, ani  oko nie widziało, żeby jakiś Bóg poza Tobą czynił tyle 

dla tego, co w Nim pokłada ufność”. 

background image

34 

Zasady duchowego wzrostu 

ją w Nim, trwaj na niej, walcz o jej utrzymanie. Dzięki walce przydana 
ci  będzie  cząstka  prawdy.  Bo  zajęcie  pozycji  nie  oznacza  jeszcze,  że 
naprawdę ją posiadleś, że dowiedziona została prawdziwa jej wartość. 
Nie  znasz  prawdziwego  jej  znaczenia,  jeśli  nie  potykaleś  się  o  nią  w 
bolesnym konflikcie... Rezultatem dzieła Krzyża, ważnym następstwem 
Chrystusowego zmartwychwstania, jest życie wieczne, które przyjmuje 
się przez wiarę. Ale chociaż życie to samo w sobie jest zwycięskie, nie 
podlegające  zepsuciu,  niezniszczalne,  wierzący  musi  dowieść  tego 
przez  wiarę.  W  efokcie  wiary  prawa  tego  życia  i  jego  rzeczywistość 
muszą  zadzialać  w  nim.  Innymi  slowy,  życie  to,  przyjęte  przez  wiarę 
jest depozytem w wierzącym z calyrrţ swym zwycięstwem, z calą swą 
mocą i chwalą, jest w nim jako potencjał — nie trzeba go poprawiać, 
nie trzeba nic do niego dodawać. 
W  praktyce  zaś  duchowe  życie  oznacza  odkryţ,vanie,  przyjmowanie, 
doświadczanie pełni tego życia, które zostalo już zlożone i jest w nas”. 
Dochodzi  więc  trzeci  element  zaangażowany  w  prnces  przyjmowania 
naszej  własności.  Poznawszy  to,  co  jest  nasze  w  Chrystusie, 
uświadomiwszy  sobie  potrzebę,  musimy  pozostawić  F3ogu  czas  na 
wprowadzenie  tego,  co  już  należy  do  nas,  w  nasze  codzienne  życie. 
Jeśli  pominiemy  ten  trzeei  element  i  szukać  bgdziemy  zaspokojenia 
naszych  potrzeb  ezy  to  w  czasie  nastgpnej  rozmowy  duszpasterskiej, 
czy  w  nastgpnej  książce poświeconej duchowemu życiu, czy w czasie 
nastgpnej  serii  specjalnych  spotkań,  czy  też  w  następnym, 
wyczekiwanym  z  nadzieją  „przebudzeniu”  —  to  rzeczywistość 
zaspokojenia nie nastąpi nigdy. 
W  tej  dziedzinie  chrześcijańskiego  rozwoju  nie  ma  skrótów,  nie  ma 
szybkiej  i  latwej  drogi.  Chrześcijański  wzrost  wedlug  naszego 
Niebieskiego  Gospodarza  —  ma  na  celu  budowanie  takiego 
wierzącego, którym Bóg może się posługiwać na rzecz innych ludzi. 
To  cn  wierzący  czyni,  to  co  wierzący  mówi,  musi  wypłyţvvać  z  tego 
jakim  on  jest  —  na  tym  polega  slużenie  życiem.  „Ponieważ  upodobal 
sobie  Bóg,  żeby  w  (Jezusie  Chrystusie)  zamieszkala  cala  pełnia 
boskośei”  (Kol.1,19).  „  Jesteśmy  bowiem  uczestnikarni  Chrvstusa...” 
(Hbr.  3,14;  BT)  „Abyście  zostali  napelnieni  calą  Pelnią  Bożą”  (Ef. 
3,19; BT) „... Wasze życie ukryte jest z Chrystusem w Bogu” (Kol.3,3; 
BT) „... Aby życie Jezusa objawilo się w naszym śmiertelnym ciele” (2 
Kor.  4,11;  BT).  Jakże  często  tylko  podziwiamy,  tylko  mówimy  o 
prawdach, które Duch święty objawia nam w Slowie, podczas gdy On 
chce  nam  je  dać  i  w  tym  celu  powinniśmy  trzymać  się  tych  prawd 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

35 

wiarą,  czekając  ufnie,  aż  On  uczyni  je  nierozerwalną  częścią 
rzeczywistości naszego życia. 
„Prorokiem  jest  ktoś,  kto  ma  historię,  kim  zajmowal  się  Bóg,  kto 
doświadczył ksztaltującego działania Ducha. Czasem pytają nas, nawet 
kaznodziejowie,  ile  dni  powinno  się  przygotowyţvać  kazanie. 
Odpowiedź  brzmi:  Co  najmniej  dziesięć  lat,  a  prawdopodobnie okolo 
dwudziestu! Kaznodzieja bowiem znaczy dla Boga co najmniej tyle, ile 
zwiastowane slowo. Bóg wybiera na swoich proroków tych, w których 
życiu  dokonal  już  tego,  co  zamierza  uczynić  Swym  poselstwem  dla 
wspólczesnego czlowieka” (Watchman Nee). 

 

background image

 

UTOŻSAMIENIE 

odążając  w  naszych  myślach  od  prawd  związanych  z  nowym 
narodzeniem  ku  prawdom  dotyczącym  utożsamienia  się  z 
Chrystusem,  rozważmy  co  o  utożsamieniu  —  myśli  zawartej  w 

Liście  do  Rzymian  w  6  rozdziale  —  mówią  Boży,  uznani  przezeń 
ludzie i przewodnicy duchowi zarazem. 
Evan  H.  Hopkins:  „Problemem  wierzącego,  który  zna  Chrystusa  jako 
swoje  usprawiedliwienie,  nie  jest  grzech  w  sensie  winy,  ale  grzech  w 
sensie mocy, która rządzi. Innymi słowy, nie od grzechu jako ciężaru, 
przewinienia,  szuka  on  wolności  —  gdyż  wie,  że  Bóg  odkupil  go 
calkowicie od odpowiedzialności, od kary za grzech — ale od grzechu 
jako pana. Chcąc poznać sposób, w jaki Bóg uwalnia od grzechu jako 
pana,  musi  on  uchwycić  sens  prawdy  zawartej  w  szóstym  rozdziale 
Listu  do  Rzymian.  Widzimy  tam,  czego  Bóg  dokonał  nie  z  naszymi 
grzechami  —  to  pytanie  Apostol  rozważa  w  poprzedzających 
rozdzialach  —  ale  z  nami,  narzędziami  i  niewolnikami  grzechu.  On 
umieścil naszego staregc człowieka, naszą pierwotną naturę tam, gdzie 
i nasze grzechy, a mianowicie na krzyżu z Chrystusem. „Wiedząc to, że 
nasz stary człowiek został wespól z Nim ukrzyżowany...” (Rzym. 6,6). 
Wierzący widzi w tym nie tylko Chrystusa, który umarl zamiast niego 
—  w  zastępstwie  —  ale  siebie  ukrzyżowanego  z  Chrystusem  — 
utożsamionego  z  Nim  („Thoughts  on  Life  and  Godliness”,  s.  50; 
„Myśli o życiu i pobożności”). 

Andrew  Murray:  „Podobnie  jak  Chrystus,  wierzący  także  umarl  dla 
grzechu  —  wraz  z  Chrystusem,  na  podobieństwo  Jego  śmierci  (Rz. 
6,5). I jak wiedza, że Chrystus umarł jako przebłaganie za nasz grzech, 
jest konieczna dla naszego usprawiedliwienia, tak wiedza, że Chrystus i 
my wraz z Nim, na podobieństwo Jego śmierci, umarliśmy dla grzechu, 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

37 

jest konieczna dla naszego uświęcenia” („Like Christ”; „Podobnie jak 
Chrystus”, s.176). 
J. Hudson Taylor: „Jakże szczęśliwym bylem! Chrystus zamieszkal w 
moim  sercu  przez  wiarę!  Umarlem  i  zostałem  pogrzebany  z 
Chrystusem  —  tak  —  i  wzbudzony  także!  I  teraz  „żyje  we  mnie 
Chrystus,  a  obecne  życie  moje  w  ciele  jest  życiem  w  wierze  w  Syna 
Bożego,  który  mnie  umiłowal  i  wydał  samego  siebie  za  mnie”  (Gal. 
1,20).  Nie  powinniśmy  patrzeć  na  te  prawdy,  jako  na  dostępne  dla 
niewielu. Są to prawa wynikające z urodzenia, przysługujące każdemu 
dziecku Bożemu, nikt nie ma prawa udzielać ich jednym, a nie udzielać 
drugim,  bez  obrazy  naszego  Pana”  („Spiritual  Secret”;  „Duchowa 
tajemnica”,  s.116).  William  R.  Newell:  „Tym,  którzy  odrzucają  lub 
lekceważą  prawdę  o  uznaniu  siebie  za  umarłych  dla  grzechu  — 
zgodnie  z  tym,  co  Bóg  przykazuje  —  rzucamy  pytanie:  Na  jakiej 
podstawie  wierzycie,  że  Chrystus  naprawdę  zapłacił  cenę  waszych 
grzechów i że nie znajdą was one w dniu sądu? Przecież to Słowo Boże 
mówi  wam,  że  Chrystus  poniósł  wasze  grzechy  w  swoim  ciele  na 
drzewo krzyża. I to samo Słowo mówi wam, że wv, jako dział mający 
w  Adamie,  umarliście  w  Chrystusie,  wespół  z  Nim  umarliście  dla 
grzechu.  Wasz  obecny  stosunek  do  grzechu  ma  być  w  Chrystusie 
następujący: uważajcie siebie za umarłych dla niego, a za żyjących dla 
Boga”  („Romans  Verse  by  Verse”,  „List  do  Rzymian  wiersz  po 
wierszu”; s. 227). 
Lewis  Sperry  Chafer:  „Rozważany  temat  koncentruje  się  na  śmierci 
Chrystusa  jako  odnoszącej  się  do  Bożego  osądu  grzesznej  natury 
dziecka Bożego. Potrzebę takiego osądu i eudowne objawienie, że osąd 
ten dokonał się już dla nas w pelni, znajdujemy rozwinięte w Liśeie do 
Rzymian  6,1—10.  Fragment  ten  jest  fundamentem  „chodzenia  w 
Duchu” i kluczem do otwarcia jego możliwości „He That is Spiritual”, 
„Ten, który jest duchowy”; s.154). 
Ruth  Paxson:  „Stare  „ja”,  w  tobie  i  we  mnie,  zostalo  słusznie 
ukrzyżowane  z  Chrystusem.  Umarłeś,  a  twoja  śmierć  datuje  się  od 
śmierci  Chrystusa.  „Stary  człowiek”,  stare  „ego”  zostalo,  w  Bożych 
oczach,  wraz  z  Chrystusem  zabrane  na  krzyż,  ukrzyżowane,  wraz  z 
Chrystusem  złożone  w  grobie  i  pochowane...  Pewność  bawienia  ze 
sfery  ciała,  możliwość  detronizacji  „starego  człowieka”  leży  w 
zrozumieniu i przyjęciu faktu tego wespół — ukrzyżowania” (Life on 
the Highest Plane” 
„Życie na najwyższym poziomie”, t. II; s. 78,79). 

background image

38 

Zasady duchowego wzrostu 

Watchman Nee: „Krew może zmyć moje grzechy, ale nie może zmyć 
mojej  „starej  natury”.  Potrzebny  jest  krzyż  dla  ukrzyżowania  mnie... 
grzesznika...  Nasze  grzechy  są  traktowane  krwią,  my  zaś  traktowani 
jesteśmy  krzyżem.  Krew  wyjednuje  nam  przebaczenie;  ...  Krzyż  — 
uwolnienie  od  tego,  kim  jesteśmy”.  („The  Normal  Christian  Life”, 
„Normalne życie chrześcijańskie”; s. 31—32). 
J. E. Maxwell: „Wierzący zostali zlączeni w Chrystusie i z Chrystusem 
na  krzyżu,  zostali  zjednoczeni  z  Nim  w  śmierci  i  zmartwychwstaniu. 
Umarliśmy z Chrystusem. On umarl za nas i my umarliśmy z Nim. Jest 
to  wielki  fakt,  jest  to  prawda  o  wszystkich  wierzących”  („Christian 
Viotory”, „Chrześcijańskie Zwycięstwo”; s.11). 
Norman  B.  Harrison:  „Znak  szczególny  chrześcijanina  to 
doświadczenie  krzyża.  Nie,  że  Chrystus  umarl  za  nas,  ale  że  my 
umarliśmy z Nim. 
„Widząc  to,  że  nasz  stary  człowiek  zostal  wespół  z  nim 
ukrzyżowany...” (Rzym. 6,6) („His Side Versus Our Side”, „On a my”; 
s. 40). F. J. Huegel: „Jeśli wielki Luter w swoim żywym poselstwie o 
usprawiedliwieniu z wiary przemierzyl wraz z Pawlem drogg z piątego 
rozdzialu  Listu  do  Rzymian  do  szóstego,  z  ich  zdumiewającymi 
deklaracjami  dotyczącymi  identyfikacji  usprawiedliwionego  już 
grzesznika  z  jego  ukrzyżowanym  Panem,  to  czyż  przygaszony 
protestantyzm nie mógłby stać na wyższym poziomie? Czy nie mógłby 
być wolny od swej owrzodzialej cielesności?” („The Cross of Christ”, 
„Krzyż  Chrystusa”;  s.,84).  Aleksander  R.  Hay:  „Wierzący  zostal 
zjednoczony  z  Chrystusem  w  Jego  śmierci.  W  tym  zjednoczeniu  z 
Chrystusem grzeszne ciało (tzn., calkowicie upadle, zrujnowane przez 
grzech jestestwo wraz z jego intelektem, wolą i pragnieniami) zostalo 
osądzone  i  ukrzyżowane.  Przez  wiarg  wierzący  uznaje  siebie,  uważa 
siebie, za „umarlego dla grzechu” (Rzym. 6,3—14)” („N. T. Order for 
Church  Missionary”;  „Nowotestamentowy  porządek  dla  kościoła  i 
misji”; s. 310). 

T.  Austin—Sparks:  „Pierwsza  faza  chrześcijańskiego  życia  może  się 
charakteryzować  wielką,  przepelniającą  serce  radością,  której 
towarzyszy  poczucie  wyzwolenia.  Wierzący,  który  przeżywa  tg  fazę 
wypowiada czţ sto przesadne rzeczy odnośnie calkowitego uwolnienia i 
ostatecznego  zwycigstwa.  Potem  jednak  może  nastąpić  i  czgsto 
nastgpuje  faza,  której  glówną  cechą  jest  wewnętrzny  konflikt.  Ma  to 
wiele  wspólnego  ze  slowami  Listu  do  Rzymian  siódmego  rozdziału. 
Faza, pod Bożym kierownictwem, prowadzi do pelniejszego poznania 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

39 

znaczenia  utożsamiania  z  Chrystusem,  z  Listu  do  Rzymian  szóstego 
rozdziału.  Szczęśliwy  czlowiek,  który  został  pouczony  o  tym,  na 
początku” („What is Man”; „Kim jest czlowiek”; s. 61). 

J.  Penn—Lewis:  „Jeśli  brak  zrozumienia,  przyjgcia  i  zastosowania 
słów  „Chrystus  umarł  za  nas”  i  „my  umarliśmy  z  Nim”,  może  z  calą 
pew nością powiedzieć, że „ego” jest wciąż czynnikiem dominującym 
w naszym życiu” („Memoir”; „Pamiętniki”; s. 26). 
William  Culbertson:  „Kto  umarł  na  krzyżu?  Oczywiście  nasz 
blogosławiony  Pan.  Ale  kto  jeszcze tam umarl? „Wiedząc to, że nasz 
stary  czlowiek  został  wespół  z  Nim  ukrzyżowany,  aby  grzeszne  ciało 
zostało  unicestwione,  byśmy  już  nadal  nie  służyli  grzechowi,  kto 
bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chr 
ystusem,  wierzymy,  że  też  z  Nim  żyć  będziemy”  (Rzym.  6,6—8)” 
(God's  Provision  for  Holy  Liwing”;  „Boże  przygotowanie  świętego 
życia”; s. 46). 
Reginald Wallis: „Bóg właściwie mówi: Moje dziecig, jak dla twojego 
zbawienia  oparłeś  się  na  fakcie  śmierci  Pana  Jezusa  Chrystusa  w 
zastgpstwie  za  ciebie,  tak  teraz  postąp  o  krok  dalej  i  —  po  to,  by 
codziennie odnosić zwycięstwo — oprzyj się na fakcie twojej śmierci z 
Nim! Uwierzyłeś, że Pan Jezus umarł za twoje grzechy, ponieważ Bóg 
tak  powiedział.  Dobrze.  Teraz  zrób  nastgpny  krok,  przyjmuj  wiarą 
następny fakt: uwierz, że i ty umarłeś z Nim, to znaczy, że twój „stary 
człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany” (The New Life”, „Nowe 
życie”;  s.  51).  James  R.  McConkey:  „On  umarł,  dlatego  śmierć  nad 
Nim już nie panuje”. Z racji zaś naszego zjednoczenia z Nim „grzech 
nad  tobą  panować  nie  będzie”,  nawet  jeśli  jest  w  tobie.  To,  że 
„uważamy  siebie”  za  umarłych  dla  grzechu  w  Jezusie  Chrystusie,  nie 
czyni  tej  śmierci  faktem  —  to  już  się  stało  faktem  przez  nasze 
zjednoczenie  z  Nim.  Nasze zaś uznanie tej prawdy sprawia, że działa 
ona  w  praktyce  codziennego  życia”.  (The  Way  of  Victory”;  „Droga 
Zwycięstwa”; s.16). 

 

background image

 

POSWIFCENIE 

obrze byloby podkreślić w tym miejscu kilka spraw: 
l.  Żadnemu  wierzącemu  nie  bylo  jeszcze  dane  osiągnąć 
zdrowej  duchowej  dojrzałości  dzięki  wywieraniu  na  nim 
presji,  dzięki  ciąglemu  napominaniu  go  i  zachęcaniu.  Żaden 

wierzący  nie  osiągnąl  jeszcze  duchowej  dojrzalości,  zanim  nie 
przygotowal go do tego Duch święty. 
2.  Zdrowy  wzrost  opiera  się  na  zrozumieniu  i  przyswojeniu  sobie  w 
Chrystusie prawd nim kierujących. 

3. Praktyczna strona wszelkich prawd, a szczególnie tych tak zwanych 
prawd  większych,  jest  dostępna  nie  wszystkim,  ale  tylko 
potrzebującym  sercom.  Nie  będąc  świadomym  potrzeby  duchowego 
wzrostu  wierzący  nigdy  nie  wzniesie  się  ponad  poziom  prawd 
podstawowych, 

praw 

niemowlęctwa 

w  Chrystusie.  „Dlatego 

pominąwszy  początki  nauki  o  Chrystusie,  zwróćmy  się  ku  rzeczom 
wyższym nie powracając ponownie do podstaw nauki o odwróceniu się 
od martwych uczy,nków i o wierze w Boga” (Hebr. 6,1). 
Wydaje  się,  że  problem  poświęcenia  jest  przez  bardzo  wielu 
wierzących  niebezpiecznie  źle  rozumiany.  Wielu  wierzących, 
szczególnie  zaś  tych,  którzy  są  dziećmi  w  Panu,  pada  ofiarą  czasu  i 
jeszcze raz czasu, jeśli chodzi o sprawę poddania się czy poświęcenia. 
Otóż najczęściej spoty kaną perswazją jest ta: „Pan Jezus poświęcil dla 
ciebie  wszystko,  co  posiadal.  Teraz  ty  powinieneś  oddać  mu  co 
najmniej  wszystko”.  Wierzący  jest  naciskany  i  zachęcany  do 
poświęcenia,  poddania  czy  powierzenia  swego  życia  Chrystusowi  z 
milości do Niego i z wdzięczności za to, czego On dokonał dla niego 
na Golgocie. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

41 

Jakże  często  jednak  przeciętna  społeczność  wpada  w  „rutynę 
poświęcania  się”.  Poszczególny  wierzący  jest  naklaniany  do 
poświęcania  się  Chrystusowi,  odnawiania  poświęcenia,  poddania  Mu 
się i odnawiania poddania, powierzenia się i odnawiania powierzenia! 
Jak to się dzieje, że po jakimś czasie wierzący zaczyna bać się takich 
spotkań,  takiego  poselstwa?  Owszem,  jest  wiele  powodów  tego 
rozczarowania,  brodzenia  w  trudnościach  i  upadania,  ale  —  i  chwala 
niech  będzie  Panu  —  w  Piśmie  świętym  znajdujemy  odpowiedzi 
dostępne dla wszystkich, którzy ich potrzebują, którzy ich pragną. 
Trzeba  po  pierwsze  powiedzieć,  że  dzięki  poświęceniu,  poddaniu  się 
czy  powierzeniu  wierzący  nigdy  nie  wyjdzie  z  poziomu  prawd 
podstawowych

22

  (tzn.  prawd  o  odkupieńczej  śmierci  Jezusa  dla 

zbawienia grzesznika), zawartych w Liście do Rzymian w rozdzialach 
3—5,  na  poziom  prawd  głębszych,  z  Listu  do  Rzymian  rozdzialu  8  i 
12,1.  Między  tymi  rozdzialami  znajduje  się  niezwykle  ważny  obszar 
rozdzialu  szóstego  i  siódmego  Listu  do  Rzymian,  obszar  prawd  o 
utożsamieniu. Obszaru tego nie da się przeskoczyć. 
Przyjrzyjmy  się  teraz  rzeczywistości.  Crţrześcijanin  odczuwający  w 
sercu święty glód tęskni za pelnym poświęceniem się służbie, pragnie 
owocnego  życia.  I  jeśli  jakieś  trudne  doświadczenie  nie  uczy  go 
inaczej,  ten  mający  dobre  chęci  chrześcijanin  od  samego  początku 
myśli, że ponieważ chce być posluszny Bogu, chce być taki, jakim Bóg 
chce go widzieć, powinien starać siţ prowadzić nowe życie, wkladać w 
to  osobisty  wysilek  i  oczekiwać  Jego  pomocy.  Stara  się  on  przeć  do 
przodu naglony motywami milości. 
— On zrobil coś dla mnie, teraz ja muszę zrobić coś dla Niego”. Będą 
tu pomocne poniższe dwie myśli wyrażone przez Andrew Murray ţ a: 
„Powierzchowne zapoznanie się z Bożym planem ksztaltuje pogląd, że 
o ile usprawiedliwienie jest dzielem Boga dokonującym się przez wiarę 
w  Chrystusa  Jezusa,  o  tyle  uświęcenie,  albo  wzrost,  jest  dzielem 
naszym.  Mamy  wzrastać  powodowani  wdzięcznością  dla  Niego  za 
dostąpienie  uwolnienia  oraz  wspomagani  przez  Ducha  świętego. 
Jednakże  poważnie  myślący  chrześcijanin  odkryje  wkrótce,  jak  mala 
moc  wypływa  z  wdzięczności.  Jeśli  myśli,  że  mocy  tej  dostarczy  mu 
więcej modlitwy, odkryje, że i modlitwa, przy calej swej niezbędności 
też  nie  wystarcza.  Często  wierzący  zmaga  się  w  swej  beznadziejnej 

                                                      

22

  Pod  pojęciem  prawd  podstawowych  autor  rozumie  prawdy dotyczące odkupieńczej 

śmierci Jezusa dla zbawienia grzesznika, śmierci, którą poniósł On zamiast grzesznika. 

background image

42 

Zasady duchowego wzrostu 

walce  przez  lata,  dopóki  nie  uslyszy  glosu  Ducha,  gdy  On  na  nowo 
uwielbia Chrystusa i objawia, że Chrystus — Nasze Uświţcenie, może 
być przyjęty przez samą lko wiarg.. 
Prawdą  jest,  że  Bóg  oddzialuje  na  wolę.  Dziala  On  jednak  aż  do 
wypelnienia  się  slów  z  Listu  do  Filipian  2,13.  „Niestety

23

,  wielu 

chrześcijan  nie  rozumie  tego.  Myślą,  że  wystarczy,  jeśli  mają  wolę, 
jeśli chcą, myślą, że chcąc, są w stanie coś zrobić. Tak nie jest. Nowa 
wola jest co prawda trwałyrr, darem, jest atrybutem nowej natury, ale 
moc  do  wykonania  postanowień  woli  nie  jest  darem  trwałym,  Duch 
święty musi nam jej za każdym razem udzielać. Tylko czlowiek, który 
jako  wierzący,  jest  świadom  wlasnej  niemocy,  zdola  pojąć  i  nauczyć 
się,  że  jedynie  dzięki  Duchowi  świgtemu  może  prowadzić  święte 
życie”. 
Na  tej  podstawie  czasami  jesteśmy  wezwani  do  przeciwstawienia  się 
czemuś co jest dobre, na rzecz tego co najlepsze w Bogu. 
Dobra  jest  miłość  jako  motyw  naszego  chrześcijańskiego  życia  i 
slużby,  ale  milość  —  nie  jest  motywem  najlepszym.  Dlaczego?  Po 
prostu dlatego, że nie jest to motyw, pod którym Bóg podpisuje się do 
końca. 
Czas  już,  byśmy  jak  wzrastający  chrześcijanie  dostrzegli  potrzebę 
wyjścia  ponad  to,  co  dobre  —  motyw  miłości  —  i  skierowali  się  ku 
temu,  co  najlepsze,  ku  motywowi  życia.  Innymi  słowy:  podłożem  i 
przyczyną wszyst iego, czym jesteśmy i co robimy powinna być już nie 
miłość, lecz życie. „... Dla mnie życiem jest Chrystus” (Fil.1,21). Nasze 
poświęcenie  się  Jemu  nigdy  nie  będzie  dotrzymane,  trwale,  jeśli  jego 
przyczyną (motywem) będzie cokolwiek innego niż Jego życie w nas. 
Wszelkie  inne  motywy  oznaczają  po  prostu,  że  żyje  w  nas  jeszcze 
„stary  czlowiek”  nasze  „ego”.  A  nawet  gdyby  możliwym  bylo  trwale 
poświęcenie, przyczyną którego nie byloby życie, Bóg nie mógłby tego 
akceptować. W naturze „starego człowieka” bowiem nie mieszka dobro 
(Rzym. 7,18)

24

. A poza tym On wziął stare życie idąc na krzyż i tam je 

ukrzyżowal.  (zob.  Rzym.  6,6

25

;  Gal.  2,20

26

;  2  Tym.  2,11

27

  i  1  Ptr 

                                                      

23

  „Albowiem  to  Bóg  jest  w  was  sprawcą  i  chcenia  i  działania  zgodnie  z  (Jego) 

wolą”(BT). 

24

  „Wiem  tedy,  że  nie  mieszka  we  mnie,  to  jest  w  ciele  moim  dobro;  mam  bowiem 

zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak”. 

25

 „Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z Nim ukrzyżowany, aby grzeszne 

ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

43 

2,24

28

). Problem poświęcenia się i jego rozwiązanie ujmuje trafnie J. 

C.  Metcalfe:  „Wspólczesne  nauczanie,  które  mówi  o  poświęcaniu  się 
jako  akcie  dokonanym  przez  starego  człowieka,  szuka  ominigcia 
wykonania  na  nim  wyroku  śmierci  i  dlatego  prowadzi  do  frustracji  i 
niepowodzenia. 
Jeśli  jednak,  w  prostej  pokorze,  fakt  naszej  śmierci  z  Chrystusem 
uczynimy  podstawą  codziennego  życia  i  slużby,  to  już  nic  nie 
przeszkodzi  strumieniowi  nowego życia wytrysnąć z nas ku potrzebie 
spragnionych dusz żyjących w naszym otoczeniu”. 

Dochodzimy do sedna sprawy:  Które życie ma być poświęcone Bogu, 
życie starego człowieka, czy życie nowe, zawarte w życiu Chrystusa? 
(„Nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus”). Otóż ze starego życia 
Bóg nie może przyjąć absolutnie nic. On widzi i przyjmuje tylko to, co 
jest  zawarte  w  Jego  Synu.  Jego  Syn  musi stanowić nasze nowe życie. 
Dlatego  Bóg  robi  jedno  zastrzeżenie  odnośnie  poświęcenia: 
Oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych” (Rzym. 6,13). 
Oto  nasz  jedyny  fundament.  W  oparciu  o  ten  fundament  możemy 
uważać się za umarłych dla grzechu, dla siebie, dla Prawa i świata, za 
żyjących  zaś  dla  Boga  w  zmartwychwzbudzonym Chrystusie. Na tym 
polega chodzenie w nowości „wzbudzonego życia” (Rzym. 6,4.11

29

). 

„...  Oddawajcie  siebie  Bogu  jako  ożywionych  z  martwych”  (Rzym. 
6,13). Oto wlaściwe miejsce poświęcenia. Dopóki wierzący nie pojmą 
swego  zjednoczenia  z  Chrystusem  w  śmierci  i  zmartwychwstaniu 
(utożsamieniu),  ich  poświęcenie  się  Bogu  będzie  ofiarowaniem  Mu 
czlonków naturalnego człowieka, których On nie może przyjąć. Tylko 
ci „ożywieni z martwych” — to jest ci którzy uprzednio przyjęli wiarą 
swoją śmierć wraz z Nim — mogą ofiarować Bogu swoje czlonki jako 
narzędzia” (J. Penn—Lewis). 

                                                                                                                     

26

 „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyjg więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; 

a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował 
i wydał samego siebie za mnie”. 

27

 Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z Nim umarliśmy, z Nim też żyć będziemy”. 

28

 Prawdziwa to mowa: Jeśli bowiem z Nim umarliśmy, z Nim też żyć będziemy”. 

29

  „Pogrzebani  tedy  jesteśmy  wraz  z  Nim  przez  chrzest  w  śmierć,  abyśmy  jak 

Chrystuswskrzeszony  został  z  martwych  przez  chwałę  Ojca,  tak  i  my  nowe  życie 
prowadzili” (Rzym. 6,4). „Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a 
za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym” (Rzym. 6,11 ). 

background image

44 

Zasady duchowego wzrostu 

„Bóg  chce  abyśmy  ofiarowali  Mu  nasze  ciala  jako  ofiary  żywe 
(Rzym.12,1 )

30

. Dopóki tego nie zrobimy, nie możemy zrobić niczego 

innego.  Zauważmy  też,  że  napomnienie  to  i  zachęta  nastgpuje  po 
rozdziale szóstym Listu do Rzymian. Jest przyczyna takiego porządku 
—  poświgcenie  musi  być  poprzedzone  ukrzyżowaniem.  „Stary 
czlowiek”  nie  chce  poddać  się  poświgceniu.  Oto  dlaczego  tak  wielu 
ludzi  z  calą  swą  szczerością  zaczyna  wciąż  na  nowo:  ofiarowują  oni 
Bogu nieukrzyżowanego „starego człowieka” (H. Duncan). 
Jest to przyczyna, dla której prawda o utożsamieniu musi być starannie, 
dokladnie  przedstawiona  i  do  końca  zrozumiana.  Jej  rzeczywistość 
musi wykonać się w nas. Bez niej nie ma nawet mowy o poświgceniu 
się!  Prawda  o  utożsamieniu  nie  jest  prawdą  drugorzędną, jest prawdą 
fundamentalną.  „Szósty  rozdzial  Listu  do  Rzymian  nie  jest  aspektem 
prawdy, jest on prawdą podstawową, na której każdy wierzący musi się 
oprzeć, jeśli chce wiedzieć cokolwiek o zwycigstwie” (De V. Fromke). 
„Wszelkie  prawdy  o  utożsamieniu,  tzn.  prawdy  o  krzyżu,  o  naszej 
śmierci  z  Chrystusem  dla  grzechu,  o  naszym  poddaniu  się  śmierci  na 
wzór  ziarna  pszenicznego,  które  pada  na  ziemig  by  umrzeć,  są 
przygotowaniem do zwycigskiego życia. Stanowią one fundament tego 
życia  i  dla  jego  prowadzenia  mają  znaczenie  podstawowe  (J.  Penn— 
Lewis). 
,,Uważne  studium  Listów  Pawła  prowadzi  do  wniosku,  że  są  one 
napisane w oparciu o naukg o krzyżu (wyłożoną w Liście do Rzymian 
w  szóstym  rozdziale)  tj.  w  oparciu  o  fakt,  że  Bóg  wydaje  na  krzyż 
upadłego  „starego  Adama”,  a  wyrok  Jego  jest  nieodwołalny.  Bóg 
traktuje  wszystkich  wierzących  według  zasady  „w  Chrystusie 
umarliście”. Jednakże Kościół, jako całość, fakt ten ignoruje. Traktuje 
on  upadłe  stworzenie  (starego  człowieka)  jako  zdolne  do  poprawy, 
unieważniając w ten sposób znaczenie krzyża, na którym stary, upadły 
i  nie  nadający  się  do  naprawy  ród  Adama  zostal  przyprawiony  o 
śmierć” (De V Fromke). 

 

                                                      

30

  „Wzywam  was  ted  bracia  rzez  miłosierdzie  Boże  ab  ście  składali  ciała  swo  e  ako 

ofiarę żywą, świętą, miłą Bogu, bo taka winna być duchowa służba wasza (Rz.12,1). 

background image

 

10 

„STARY CZŁOWIEK” 

ednym z najważniejszych czynników chrześcijańskiego wzrostu jest 
objawienie  o  „starym  czlowieku”.  Objawienia  tego  udziela 
wierzącemu Duch święty. „Star czlowiek” to cielesne, zmyslowe ż 

cie wlaściwe nasze' naturze, życie 'akie 'est naszym udzialem w naturze 
ierwsze  o  Adam  m  rlego  na  skutek  występków  i grzechów” (P.f. 2,1; 
BT).  Jest  ono  ćaţkovţncie  zepsute  w  oczach  Boga  (zob.  Gal.  5,19—
21)

31

, riie mieszka w nim dobro w rozumieniu Bożym (Rzym. 7,18)

32

Duchowe zasady  nigdzie nie znaczą wigcej niż tutaj. Platon ze swoim 
„poznaj  siebie”  mial  więcej  racji  niż  przypuszczal,  nie  mial  jednak 
całej  racji.  Calkowitą  rację  mial  Pawel  z  Bożym  „Nie  ja,  lecz 
Chrystus” (Gal. 2,20)! 
Jeśli  chcemy  wyjść  ponad  wiedzg  o  Panu  Jezusie,  wejść  w  stale 
poznanie  Jego,  w  spoleczność  z  Nim,  musimy  poznać  siebie.  Nie 
chodzi tu o samopoznanie. Chodzi o objawienie Ducha świętego, które 
dokonuje  się  poprzez  codzienne  nasze  życie.  Najpierw  wierzący 
poznaje  „Nie  ja”  potem  „lecz  Chrystus”.  Najpierw  „jeśli  ziarno 
pszeniczne, które upadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem 
zostaje”,  potem  „jeśli  obumrze,  obfity  owoc  wydaje”  (Jan  12,24). 
Najpierw „zawsze na śmierć wydawani”, potem „aby i życie Jezusa na 
ciele naszym się ujawnilo” (2 Kor. 4,11). Jeśli zaś chodzi o slużbę, to 

                                                      

31

  Jest  zaś  rzeczą  wiadomą,  jakie  uczynki  rodzą  się  z  ciała:  nierząd,  nieczystość, 

wyuzdanie,  uprawianie  bałwochwalstwa,  czary,  nienawiść,  spór,  zawiść,  wzburzenie, 
niewłaściwa  pogoń  za  zaszczytami,  niezgoda,  rozłam,  zazdrość,  pijaństwo,  hulanki  i 
tym  podobne.  Co  do  nich  zapowiadam  wam,  jak  już  zapowiedziałem:  ci,  którzy  się 
takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą” (Gal. 5,19-21; BT). 

32

  Jestem  bowiem  świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo 

ła,two przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie” (Rzym. 7,18; BT). 

background image

46 

Zasady duchowego wzrostu 

najpierw  „śmierć  wykonuje  dzielo  swoje  w  nas”,  potem  „a  życie  w 
was” (2 Kor. 4,12). Zmartwychwstanie musi być poprzedzone śmiercią. 
W  innym  wypadku  nie  można  mówić  o  życiu  zmartwychwstalym  na 
podobieństwo Jego wskrzeszonego życia (zob. Rzym. 6,5.6)

33

. Mamy 

poddać  samych  siebie  Bogu  jako  ożywionych  z  martwych  (Rzym. 
6,13). 
Bywa  jednak,  że  przez  lata  widownia  życia  zdominowana  jest 
rozumieniem  nawrócenia  w  połączeniu  z  mocno  akcentowanym 
zobowiązaniem. Takie rozumienie — przykro o tym mówić — daje w 
sumie  niewiele  wigcej  ponad  duchowe  poronienie.  Jeśli  nawet  jest  w 
nim  szczypta  życia,  to  rozwija  się  ona  w  pełny  kwiat  w  ciągu  jednej 
nocy i wkrótce staje się cigżka owocem „dynamicznej”, „promiennej” 
osobowości  uwikłanej  w  zajmującą,  pośpieszną  służbg.  Tragedią 
takiego stanu rzeczy jest fakt, że „stary człowiek” czuje się jak u siebie 
w domu, kwitnie w jego cieple, bywa demaskowany i usuwany. 
Zdrowe  zaś  nowe  narodzenie,  oparte  na  głgbokim  przeświadczeniu  o 
grzechu, na skrusze wobec Boga, zaczyna wyraźnie i mocno od miłości 
i  od  poświgcenia  się  Zbawicielowi.  Ale  już  niedługo  pojawia  się 
ściskająca seree świadomość jakiejś wewngtrznej siły, która pcha nas z 
powrotem  ku  starej  naturze,  ku  mocy  Zakonu,  ku  grzechowi. 
świadomość  ta  wypływa  z  bolesnego  doświadczenia  całkowitej 
grzeszności,  ale  również  i  mocy  starej  natury  w  codziennym  życiu 
odrodzonego  dziecka  Bożego.  Jest  ona  też  środkiem,  dzigki  któremu 
poznajemy Pana Jezusa inaczej niż w fazie narodzenia. Wtedy bowiem 
znaliśmy  Go  jako  naszego  Zbawiciela,  teraz,  w  fazie  wzrostu, 
poznajemy Go jako naszego Pana i nasze życie. „Dla mnie życiem jest 
Chrystus” (Fil.1,21). ˝aden wierzący nie pozna Pana Jezusa jako swoje 
życie,  jeśli  najpierw  nie  doświadczy  jak  głgboko,  jak  mocno  tkwi  w 
nim „stary człowiek”, „stara natura” w całej jej okazałości. 
Wiele lat temu, podczas konferencji Życia Duchowego (Spiritual Life 
Conference) Dr C.I. Scofield powiedział: „Nie każdy ezłowiek przeżył 
siódmy  rozdział  Listu  do  Rzymian,  tg  agonig  wynikającą  z 
wewngtrznego  konfliktu  pragnień  i  rzeczyţţvistości,  z  pragnień 
czynienia  tego,  czego  czynić  nie  jesteśmy  w  stanie,  z  tęsknoty  za 

                                                      

33

  „Bo  jeśli  wrośliśmy  w  podobieństwo  Jego  śmierci,  wrośniemy  również  w 

podobieństwo  Jego  zmartwychwstania.  Wiedząc  to,  że  nasz  stary  człowiek  został 
wespół  z  nim  ukrzyżowany,  by  grzeszne  ciało  zostało  unicestwione,  byśmy już nadal 
nie służyli grzechowi” (Rzym. 6,5.6). 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

47 

dobrem, gdy trzyma nas zło. Gdy wierzący ţţvchodzi w siódmy rozdział 
Listu  do  Rzymian,  gdy  zaczyna  uświadamiać  sobie  głgboki  konflikt 
dwóch  natur,  zmaganie  się  i  przegraną,  to  jest  to  wielkim 
błogosławieństwem.  Albowiem  pierwszym  krokiem  ku  wyjściu  ze 
zmagań  siódmego  rozdziału  w  zwycigstwo  ósmego,  jest  wejście  w 
siódmy.  Wśród  wszystkich  potrzebujących  ludzi  świata  najbardziej 
potrzebującymi  są  nie  ci,  którzy  przeżywają  bolesne  zmagania  o 
zwycigstvţţo,  ale  ci,  którzy  w  ogóle  zmagań  nie  przeżywają.  Ci  nie 
mają  zwycigstwa,  nawet  o  nim  nie  wiedzą.  Są  zadowoleni  i  biegną 
przed  siebie  z  żałosnym  brakiem  prawie  wszystkich  bogactw,  które 
należą do nich w Chrystusie”. 
J.  C.  Metcalfe  zwraca  uwagę  na  ten  sam  fakt,  gdy  mówi:  „Wielu 
mlodych  chrześcijan,  którzy  nie  zostali  ostrzeżeni  o  tym,  że  Duch 
święty  z  calą  pewnością  zabierze  ich  w  tę  konieczną  dla  nich  podróż 
(List  do  Rzymian,  rozdzial  siódmy),  pogrążylo  się  w  beznadziejną 
prawie  rozpacz  w  obliczu  grzeszności,  która  w  nich  tkwi  z  natury. 
Najpierw radowali się przebaczeniem grzechów, przyjęciem ich przez 
Boga, aż tu nagle uświadamiają sobie, że nie wszystko jest w porządku, 
że  zawiedli,  że  skryl  się  gdzieś  we  mgle  ich  szczytny  ideal,  który 
wytknęli  sobie  w  pierwszej  świeżości  nawrócenia.  Zaczynają  oni 
przeżywać  to,  co  tak  plastycznie  opisuje  Paweł:  „Nie  to  czynig,  co 
chcg, ale czego nienawidzg, to czynię” (Rzym. 7,15). W konsekwencji 
czują  jakby  odpadla  podstawa  od  ich  chrześcijańskiego  życia.  I może 
wtedy  diabel  szepce im do ucha, że nie ma sensu ich wędrówka, że i 
tak nie pokonają tych przeszkód... Nie wiedzą, jak na zdrowym gruncie 
stoją,  nie  wiedzą,  że  to  rujnujące  odkrycie  jest  tylko  preludium 
wspanialej  serii  dalszych  odkryć  —  odkryć  tych  rzeczy,  które  Bóg 
wyraźnie zamierzyl jako ich wieczną zdobycz. Bóg musi nam pokazać 
naszą  calkowitą  grzeszność  i  naszą  potrzebę,  zanim  bgdzie  mógl 
wprowadzić  nas  w  królestwo  laski,  w  oglądanie  Jego  chwaly”.  Bóg 
objawia nam najpierw, kim jesteśmy z natury, potem kim staniemy się 
w Nim. Jego zasadą jest wlaśnie to, tak w odniesieniu do narodzenia, 
jak i w odniesieniu do duchowego wzrostu. Zmagania i niepowodzenia 
są dowodem Bożej milości, troskliwości i jego osobistego stosunku do 
wierzącego.  W  ciągu  lat  ksztaltowania  wierzącego,  Bóg  objawia  mu 
prawdę o jego ludzkiej naturze, doprowadza ją do śmierci  — jedţţnej 
podstawy,  na  której  możemy  „...  poznać  Go  i  doznać  mocy 
zmartţţvychwstania ţego, i uczestniczyć w cierpieniach Jego, stając się 
podobnymi  do  Niego  w  Jego  śmierci”  (Fil.  3,10).  Stójmy 

background image

48 

Zasady duchowego wzrostu 

niewzruszenie na gruncie faktu, że nowemu życiu, które narodzilo się 
w nas, nic i nikt nie jest w stanie zaszkodzić (zob. Rzym. 8,31—35)

34

Pamigtajmy,  że  Bóg  dziala  na  zasadzie  paradoksu.  Sukces  wyrasta  z 
niepowodzenia,  moc  rodzi  się  w  slabości,  życie  wypływa  ze  śmierci. 
Ale  śmierć  starej  natury  nie  jest  czymś,  w  co  wierzący  może  wejść, 
czym  może  pokierować  sam  z  siebie  —  „stary  czlowiek”  nigdy  nie 
wyrzuci  się  sam.  To  Duch  świgty  w  swym  milosierdziu  musi 
doprowadzić  do  jego  śmierci  poprzez  niepowodzenia,  głębokie, 
całkowite.  „Zawsze  bowiem  my,  którzy  żyjemy, dla Jezusa na śmierć 
wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się 
ujawniło”  (2  Kor.  4,11).  środkiem,  którym  posługuje  się  Duch,  może 
być niezbawiony małżonek, zbawiony malżonek, słabe zdrowie, dobre 
zdrowie. On może użyć tysiąca i jednej rzeczy, może użyć wszystkiego 
(Rzym.  8,28.29)

35

  dla  usunigcia  z  nas  tego,  co  najgorsze,  abyśmy  w 

końcu  zrozumieli,  że  życie  chrześcijańskie  to  „nie  ja,  lecz  Chrystus” 
(Gal. 2,20). 
„Wielu  z  nas  wie,  co  znaczy  radość  z  łaski  Bożej  nie  mając  zbyt 
wielkiego zrozumienia prawdziwego charakteru „ciala”

36

Często w przypadku nowo nawróconych zauważa się, że tam, gdzie jest 
obfitość  radości,  wystgpuje  czgsto  lekceważenie  lub  niebranie  pod 
uwagę,  że  ciało  jest  niezmienne.  W  takich  przypadkach  laska  Boża 
przyjmowana  jest  w  pewności  siebie,  nieufność  wobec  „ciala”  jest 
bardzo  niewielka,  niewielkie  też  jest  poczucie  wlasnej  slabości  i 
uzależnienia.  Nieuchronną  tego  konsekwencją  jest  upadek  lub  szereg 
upadków,  które  stopniowo  przekonują  sumienia  wierzących  o  ich 
całkowitej słabości i niezdolności jako tych, którzy pozostają w ciele” 
(C.  A.  Coates).  Evan  Hopkins  rzuca  jasne  światlo  na  omawiany 

                                                      

34

 „Cóż tedy na to powiemy? Jeśli Bóg za narr.i, któż przeciwko nam? On, który nawet 

własnego Syna nie oszczędził, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby nie miał z Nim 
darować  nam  wszystkiego?  Któż  będzie  oskarżał  wybranvch  Bożych?  Przecież  Bóg 

usprawiedliwia.  Któż  będzie  potępiał?  Jezus  Chrystus,  który  umarł,  więcej, 
zmartwychwstał,który  jest  po  prawicy  Boga,  Ten  przecież  wstawia  się  za  nami.  Któż 
nas  odłączy  od  miłości  Chrystusowej?  Czy  utrapienie,  czy  ucisk  ,:zy  prześladowanie, 
czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz? (Rzym. 8,31-35). 

35

 Ludzie, okoliczności, etc. same w sobie nie są oczywiście powodem niepowodzenia  

powodem  niepowodzenia  jest  reakcja  „starego  człowieka”  na  ludzi,  na  okoliczności  i 
jego do nich stosunek. 

36

 Pojgcie „ciała” równa sig pojgciu „starego człowieka”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

49 

przedmiot:  „W  jakich  różnorodnych  formach  objawia  się  „stary 
człowiek”. Niektórzy są zaabsorbowani swoją dobrą stroną. Pysznią się 
swoimi wspanialymi cechami. Inni zaś w takim samym stopniu zajęci 
są  swoją  zlą  stroną.  Wiecznie  ubolewają  nad  niedoskonalościami 
„starego  czlowieka”,  zmagają  się  z  nim  w  nadziei,  że  czas  przyniesie 
zmiang  na  lepsze.  Kiedy  dojdziemy  do  przekonania,  że  „stary 
czlowiek”  jest  tak  zepsuty,  że  nie  ma  dla  niego  żadnych  szans  na 
poprawę czy uzdrowienie? 
Doświadczenie  mocy  Bożej  jest  proporcjonalne  do  doświadczenia 
umierania starego czlowieka. 
Czy  mamy  się  uważać  za  słabych  dla  grzechu?  Nie.  Chodzi  o  coś 
więcej.  Czy  mamy  się  uważać  za  umierających  dla  grzechu?  Nie. 
Chodzi o jeszcze wigcej. „Uważajcie siebie za umarłych dla grzechu” 
(Rzym. 6,11). Niektórzy uważają się za bardzo slabych. Cóż to znaczy? 
Znaczy to, że mają jeszcze jakąś moc. Lecz kiedy już ktoś jest umarły, 
wtedy nie ma już żadnej mocy. 
Musimy  oprzeć  się  na  fakcie,  że  jesteśmy  umarli  dla  grzechu.  Wów 
czas  nie  będziemy  mówili,  że  odpieranie  pokus  jest  trudne,  nie  mogą 
bowiem  ulegać  pokusom  umarli.  Wtedy  poznamy,  że  to,  co  jest 
niemożliwe dla „starego człowieka”, możliwe jest dla Boga. Zajmijmy 
miejsce  po  drugiej  stronie  krzyża,  tam  gdzie  jest  zmartwychwstanie. 
Uważając  siebie  za  umarlych  dla  grzechu,  pozostawiamy  „starego 
człowieka”  na  rzecz  życia  nowego  —  życia,  którego  wszystkim  jest 
Chrystus. ˝ycie w Nim, który jest naszym życiem, jest równoznaczne z 
życiem w mocy Boga”. 
Slusznie  ktoś  zauważyl:  „Jest  wielu  chrześcijan  oddzielonych  od 
świata, lecz nże oddzielonych od swej „starej natury”. 

 

background image

 

11 

ZAPARCIE SIĘ SIEBIE 

 chwilą,  gdy  wierzący  odkrywa  coś  ze  strasznej  tyranii  „starego 
czlowieka”  lub  jeśli  bez  końca  się  z  nim  zmaga,  całe  jego 
zainteresowanie  koncentruje  się  na  pragnieniu  zaparcia  się 

siebie.  Ono  bowiem  oznaćza  wolność,  odpocznienie  i  wzrost  w 
Chrystusie.  Ono  bowiem  oznacza  ucieczkę  od  wlasnej  natury. 
Człowiek  zna  wiele  ucieczek  z  tej  niewoli  —  Bóg  zna  tylko  jeden 
sposób. Najpierw jednak omówimy niektóre z ludzkich metod. 

Umartwianie się 

Odmawianie sobie czegoś na jakiś okres czasu bądź nawet na stałe, nie 
spełnia naszych oczekiwań. Stara natura dostosowuje się i rozkwita w 
każdych  warunkach.  Umartwianie  się  jest  za  slabe,  by  spowodować 
śmierć „starego czlowieka”. 
„Byli tacy, którzy myśleli, że aby wyzbyć się siebie, swej starej natury, 
grzesznej  natury,  trzeba  oddzielić  się  od  spoleczności.  Wyrzekli  się 
wiţc naturalnego obcowania z ludźmi, udawali się na pustynię, w góry, 
zamykali  w  pustelniach  poszcząc,  umartwiając  ciało.  Chociaż  ich 
motywy  by  ly  dobre,  nie  sposób  zalecić  ich  metody.  Taki  sposób 
przezwyciężania natury starego Adama nie znajduje poparcia w Piśmie 
świętym. Stara natura nie poddaje się niczemu innemu prócz śmierci na 
krzyżu. Zbyt trudno zabić ją umartwianiem ciała, zagladzaniem uczuć” 
(A. W. Tozer). 

Podbijanie 

Prawdopodobnie  najwięcej  kosztuje  i  najbardziej  wyczerpuje 
wierzącego  walka  o  zwycigstwo,  o  przejgcie  kontroli  nad 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

51 

zbuntowanym  „starym  czlowiekiem”.  Poświgca  się  temu  więcej 
spotkań, więcej studiów biblijnych, więcej modlitw, alewszystko to nie 
jest Bożą odpowiedzią na problem. 

Szkolenie 

Jest to ulubiona, wypróbowana i stosowana od wieków metoda. Dobra 
chrześcijańska  kultura,  szkolenie  prowadzone  w  porządnych  domach, 
kościolach,  szkolach  polega  na  ujarzmieniu  starej  natury  i  wdrażaniu 
jej we właściwy sposób postgpowania. 

Ruch przebudzeniowy 

Inną pomylką byla i jest praktyka prowadzenia raz lub dwa razyw roku 
serii  specjalnych  spotkań.  Angażują  one  nauczycieli,  kaznodziejów 
spoza  snołeczności  (nie  znających  jej  problemów),  angażują  całą 
miażdżącą  rutynę  przebudzeniową  (wyznanie  grzechów,  nowe 
zobowiązania,  etc.)  w  nadziei,  że  coś  się  zmieni.  Ale  rzadko  coś  się 
zmienia, a jeśli już, to nie na dlugo. 

Wzrost 

Jakże  wielu  kochanych,  szczerych  chrześcijan  haruje  wręcz 
wprzągniętych  w  kierat  morderczej  dzialalności  kościelnej,  w  kieraţt 
niezliczonych  obowiązków  w  nadziei  że  z  czasem  wraz  ze  wzrostem, 
„star czlowiek zmieni się na lepsze. Ale on nigdy nie przeksztalci się w 
kogoś innego. Chyba że bardziej w samego siebie! „Co się narodziło z 
ciala cialem jest” (Jan 3,6). „Czasem „stary człowiek” jest calkiem zły, 
latwo  popadający  w  gniew,  mściwy,  nieuprzejmy,  niesprawiedliwy, 
niewierny, niemilujący, zlośliwy. Czasem jednak zle serce kryje się za 
fasadą miłej powierzchowności, za fasadą dobra i cnoty. Dzieje się tak 
wtedy,  gdy  dumni  jesteśmy  ze  swego  czlowieczeństwa,  zarozumiali  z 
powodu  swej  chrześcijańskiej  służby,  zadufani  we  vţţlasnej 
prawowierności.  Zbytnia  pewnośćţţsiebie,  zarozumialość  w  głosie, 
psuje wiele spotkań modlitew nych. 

Oczyszczanie się 

Popularną  mPtodą  jest  natychmiastowe  wyznanie  grzechów  i 
konsekwentne oczyszczanie się z ieh brudu.1 List Jana 1,9 odnosi się 
jednakże  do  grzechów  już  popelnionyeh,  nie  zaś  do  źródła,  do  starej 
natury, z której one wypływają, „Krew może zmyć moje grzechy, nie 

background image

52 

Zasady duchowego wzrostu 

może jednak zmyć mojej starej natury. Trzeba krzyża, aby krzyżować 
mnie  grzesznika...  Nasze  grzechy  traktowane  są  krwią,  lecz  my  sami 
musimy  być  potraktowani  krzyżem.  Krew  zapewnia  nam 
przebaczenie... Krzyż uwalnia nas od nas samych” (Watchman Nee). 

Przeżycia 

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych dzisiaj prób ucieczki od starej 
natury  jest  dążenie  do  przeżycia  „chrztu  w  Duchu  świgtym”,  do 
mówienia  językami  i  tak  dalej.  Jest  to  niebezpieczna,  emocjonalna 
pułapka:  nerwowo  i  religijnie  niepohamowana  stara  natura. 
„Pigćdziesiątnicę poprzedza Golgota. Pełnig Ducha poprzedza śmierć z 
Chrystusem. Moc! Owszem, dzieci Boże potrzebują mocy, ale Bóg nie 
daje  jej  „staremu  stworzeniu”

37

,  nieukrzyżowanej  duszy.  To  szatan, 

nie Bóg daje moc staremu Adamowi”. 
Któż  z  nas  nie  wie  o  niepowodzeniach  naszych  dróg  i  sposobów, 
naszych tak czgsto dobrych chgci? Jest jednak coś, o czym większość 
nie  wie,  a  mianowicie,  że  te  właśnie  niepowodzenia  są  sposobem 
uczenia się Bożej drogi, sposobem wejścia na nią. „Bo myśli Moje, to 
nie myśli wasze, a drogi wasze, to nie drogi Moje  — mówi Pan, lecz 
jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak Moje drogi są wyższe niż drogi 
wasze i myśli Moje niż myśli wasze” (Iz. 55,8.9). 
Jaki jestwigc ten Boży sposób „zaparcia się samego siebie”? Bóg zna 
tylko  jeden  skuteczny  sposób,  leży  on  u  podstaw  Jego  dróg.  Jest  to 
zasada  dokonanego  dzieła.  Otóż  droga,  jakąwyznaczył  nam 
Bógwewszystkim,  jest  drogą,  którą  On  sam  już  przetarł,  pokonał, 
zakończylw Chrystusie. 

Krzyż — Boża droga 

To  wlaśnie  na  krzyżu  Golgoty  Bóg  w  Chrystusie  rozprawil  się 
calkowicie ze starą naturą, z której wypływa cały nasz grzech. „Wiemy, 
że  nasze  stare  (nie  odrodzone)  życie  zostalo  wraz  z  Nim  przybite  do 
krzyża po to, aby (nasze) cialo (które jest narzędziem) grzechu zostało 
pozbawione mocy i aktywności w kierunku czynienia zla, abyśmy już 
dłużej  nie  byli  niewolnikami  grzechu”  (Rzym.  6,6;  wg  Amplified 
Version).  Nie  ma  innej  drogi  zaparcia  się  samego  siebie,  swej  starej 

                                                      

37

  2  Kor.  5,17  (przyp.  tłum.)  „Tak  więc,  jeśli  ktoś  jest  w  Chrystusie,  nowym  jest 

stworzeniem; stare przemija, oto wszystko staje się nowe”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

53 

natury; nie ma z tej prostej przyczyny, że Bóg dokonał już dzieła! Oto 
Jego  droga:  mamy  utożsamiać  się  z  Chrystusem  Jezusem  w  Jego 
śmierci i zmartwychwstaniu! To już się dokonało! Nam pozostaje tylko 
uwierzyć w to. 
„Ciało  poddaje  się  tylko  krzyżowi,  nie  poddaje  się  żadnym 
postanowieniom  podejmowanym  w  wyniku  specjalnych  spotkań  czy 
konferencji,  nie  poddaje  się  żadnym  wTłasnym  wysiłkom,  żadnej 
próbie samoukrzyżowania — podaje się jedynie wespółţukrzyżowaniu, 
ukrzyżowaniu wespół z Chrystusem (Gal. 2,20). Nie dzieje się to przez 
zadanie sobie śmierci, ale przez poddanie się i przyjęcie wiarą pozycji 
zjednoczenia z Chrystusem w Jego śmierci. Dopiero to błogosławione 
zjednoczenie odgranicza nas od „ciala” z wszystkimi jego powabami i 
otwiera drogg do poznania oraz pełnienia woli Boga” (G. Watt). 
Na  krzyżu  Golgoty  dokonała  się  śmierć  Pana  Jezusa,  śmierć  dla 
grzechu.  Przez  to,  że  umarł  On  dla  grzechu,  umarł  dla  królestwa 
grzechu,  zmartwychwstał  zaś  dn  królestwa  „nowego  życia”  (Rzym. 
6,4)

38

,  wiecznego  życia.  Podobnie  nasze  utożsamienie  się  z  Nim  na 

Golgocie doprowadziło nas do śmierci, do grobu oraz wprowadziło nas 
w  nowe  życie.  Najpierw  —  Rzym.  6,3  — „ochrzczeni (... ) w śmierć 
Jego, potem — Rzym. 6; 4 — „pogrzebani (...) vţţraz z Nim, nastgpnie 
—  Rzym.  6,5  —  „bo  jeśli  wrośliśmy  w  podobieństwo  Jego  śmierci, 
wrośniemy również w podobieństwo Jego zmarwchwstania, a także — 
Kol.  3,3  —  „Umarliście  bowiem,  a  życie  wasze  jest  ukryte  wraz  z 
Chrystusem w Bogu” i dlatego — Rzym. 6,11 „... uważajcie siebie za 
umarłych  dla  grzechu,  a  za  żyjących  dla  Boga  w  Chrystusie  Jezusie, 
Panu naszym”. 
Chwała  Panu!  Wszystko  to  dokonało  się  na  Golgocie.  Cena  naszych 
grzechów została zapłacona, nasza grzeszność potraktowana w sposób 
ostateczny — przez śmierć. 
Dobrodziejstwa  dzieła  krzyża  przyjmuje  się  po  prostu,  przez  wiarę  i 
przez złożenie całej nadziei w dokonanym jego dziele. Najpierw, przez 
Słowo,  odkrywamy  co  Bóg  zrobił  z  naszym  problemem.  Następnie, 
dochodząc do całkowitego przekonania o tym fakcie, zrozumiawszy go 
jasno, jesteśmy w stanie uznać jego prawdziwość. Pozostaje już tylke 
zrobić krok wiary — jeśli uwierzymy w Boży fakt, w dokonane dzieło 

                                                      

38

 „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z.Nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus 

vţskrzeszony został z martvţych przez chwałę Oj ca, tak i my nowe życie prowadzili”. 

background image

54 

Zasady duchowego wzrostu 

Krzyża,  poczniemy  doświadczać  jego  dobrodziejstw  w  praktyce 
codziennego  życia.  Czyż  nie  okazało  się  ono  prawdą  co  do  naszego 
usprawiedliwienia? 
Tak  w  podobny  sposób  dzieło  to  okaże  się  prawdą  co  do  uwolnienia 
nas z niewoli starej natury. 

„Skutek  Krzyża

39

  w  odniesieniu  do  Boga  w  niebie  —  zmazanie 

naszych  win  i  odnowienie  naszego  w  Nim  zjednocznia  —  jest 
nierozerwalnie  związany  ze  skutkiem  krzyża  w  odniesieniu  do 
człowieka,  ze  zniesieniem  panowania  grzechu  nad  czlowiekiem 
dokonującym się przez ukrzyżowanie „starego czlowieka”. 
Z  tej  przyczyny  Pismo  święte  uczy  nas,  że  krzyż  nie  tylko  wzbudza 
sklonność i pragnienie ukrzyżowania, ale w rzeczy samej, umożliwia je 
oraz dokonuje jego dzieła. Problem ten wyjaśnia List do Galacjan. W 
jednym  miejscu  mówi  się  o  krzyżu  w  związku  z  odkupieniem  (Gal. 
3,13)

40

,  w  trzech  innych  miejscach  mówi  się  o  krzyżu  w  związku  ze 

zwycięstwemţ nad mocą grzechu; mówi się o nim jako o mocy, która 
trzyma  w  śmierci  „ja”,  „starego  człowieka”,  „cialo”  (uniemożliwia 
uczynki starej natury) oraz trzyma w śmierci świat. (Zob. Gal. 2,20

41

5,24

42

; 6,14

43

). 

W  tekstach  tych  nasze  zjednoczenie  (utożsamienie)  z  Chrystusem,  z 
Ukrzyżowanym,  nasze  podporządkowanie  się  Mu  bgdące  rezultatem 
tego zjednoczenia, wyrażone są jako skutek mocy wyzwolonej w nas i 
nad nami przez krzyż” (Andrew Murray). 
W miarg jak będziemy uczyć się opierania swego życia na dokonanym 
dziele Golgoty, Duch świgty wiernie i skutecznie bgdzie realizował to 
dzieło w stosunku do „starego człowieka”, trzymając go dzięki niemu 

                                                      

39

 „Krzyż” oznacza tu raczej dzieło krzyża (przyp. tłum.) 

40

  Gal.  3,13:  „Chrystus  wykupił  nas  od  przekleństwa  zakonu,  stawszy  się  za  nas 

przekieństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, kto zawisł na drzewie”. 

41

 Gal. 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany, żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie 

hrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie 
umiłował i wydał samego siebie za mnie”. 

42

 Gal. 5,24: „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali cialo swoje wraz z 

namiętnościami i żądzami”. 

43

 Gal. 6,14: „Co zaś do mnie, niech mnie Bó uchowa ab miał si chlubić z cze o innego, 

jak  tylko  z  krzyża  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa,  przez  którego  dla  mnie  świat  jest 
ukrzyżow any, a ja dla świata”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

55 

w  stanie  śmierci,  nieaktywności  wyrażającej  się  w  „nie  ja,  lecz 
Chrystus” (Gal. 2,20). 

 

background image

 

12 

KRZYŻ 

tudium tych prawd jest ciężką pracą, prawda? Chociaż duchowy 
głód i potrzeba serca są podstawowymi wymogami oświeceriia i 
zrozumienia,  Duch  święty  nieprędko  i  niełatwo  daje  wgląd  w 

skarby Slowa. 
„Glębia przyzwva głębig” (Ps. 42,8; BT), Pan musi nas przygotować a 
nawet  wtedy,  gdy  już  zostaniemy  przygotowani,  trzeba  wiele  czasu 
poszukiwań,  modlitwy,  tęsknoty,  wielu  przeżye.  Prawdziwa  duchowa 
rzeczywistość nie przychodzi jednak w inny sposób, ale — i chwała za 
to Panu — wlaśnie w ten! 
Zrozumienie  i  przyswojenie  sobie  faktów dotyczących krzyża jest dla 
dziecka  Bożego  jednym  z  najtrudniejszych  i  najbardziej  bolesnych 
etapów  w  okresie  wzrostu  duchowego.  Nasz  Pan  trzy—ma  te 
najżywotniejsze i najlepsze rzeczy w zapasie dla tych, którzy poznają 
ich wielką wartość, dla tych, którzy lakną i pragną tego, eo najlepsze, 
co  jest  w  Panu  naszym,  Jezusie  Chrystusie.  Zrozumienie  przez 
wierzącego  dwóch  aspektów  Golgoty  stanowi  klucz  zarówno 
duchowego wzrostu, jak i służby ogarniającej pełnig życia. 
„Golgota  kr5ţje  w  sobie  tajemnicę  wszystkiego,  liczy  się  jednak  to, 
czego On dokonał. Właśnie to, czego On tam dokonal, staje się silą w 
żyeiu chrześcijanina, jeśli tylko przyswaja to sobie przez ţ,ţviarę. Jest 
to punkt wyjścia, od którego musi się rozpocząć wszelkie Boże życie. 
Nigdy  w  naszej  eodzienności  nie  doświadezymy  Chrystusowego 
zwycięstwa,  jeśli  nie  zostaniemy  przygotowani  do  tego,  by  liczyć  na 
Jego  zwycięstwo  na  krzyżu  jako  na  tajemnicę  naszego  osobistego 
zwycięstwa w dniu dzisiejszym. Nie ma dla nas zwycięstwa, które by 
najpierw nie było Jego zwycigstwem. To, przez co my mamy przejść, 
On  już  wcześniej  zdobyl;  tego,  co  On  wcześniej  zdobył  dla  nas, 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

57 

powinniśmy  doświadczyć.  Początkiem  świętego  życia  jest  wiara  w 
ukrzyżowanego Zbawiciela, wiara, która widzi w tym wigcej niż dzielo 
dokonane  za  nas.  Jest  to  wiara  człowieka,  który  utożsamia  siebie  z 
Chrystusem w Jego śm.ierci i zmartwychwstaniu”. 
I  właśnie  Ojciec  nasz  przygotowuje  każdego  z  nas  do  wyraźnego 
przyjęcia  wiarą  tego  drugiego  aspektu  Golgoty,  którym  jest 
utożsamienie  się  z  Panem  Jezusem  w  Jego  śmierci  dla  grzechu  i 
zmartwychpowstania. 

W  tym  kierunku  zmierza  Jego  dzialanie.  Najpierw  musimy  przyswoić 
sobie przez wiarg dokonane już dzieło Jego śmierci za nasze grzechy, 
tzn.  usprawiedliwienie.  Nastgpnie,  w  tak  samo  wyraźny  sposób 
musimy przyswoić sobie przez wiarg drugi aspekt Golgoty: „Wiedząc 
to, że nasz stary czlowiek został wespół z Nim ukrzyżowany” (Rzym. 
6,6;  „Podobnie  i  wy  uważajcie  siebie  za  umarłych  dla  grzechu,  a  za 
żyjących dla Boga...” (Rzym. 6,11). 
Mądra  nasza  wiara,  oparta  o  fakty  Golgoty,  daje  Duchowi  świgtemu 
wolną rgkg we wprowadzeniu konsekwencji dokonanego dziela krzyża 
w  praktykg  naszego  codziennego  życia.  Stangliśmy  na  gruncie  Jego 
śmierci  za  nasze  grzechy;  ten  akt  wiary  pozwolil  Duchowi  świgtemu 
uwolnić  nas  od  kar  za  grzechy,  pozwolil  wnieść  usprawiedliwienie. 
Teraz, dostrzegając nastgpną prawdg, nastgpny aspekt, mamy stanąć na 
gruncie  wyzwalającej  prawdy  naszej  śmierci  z  Chrystusem  w  Jego 
śmierci  dla  grzechu.  Pozwaia  to  Duchowi  świgtemu  wnieść  w  nasze 
życie wolność od mocy (jarzma) grzechu pozwala wnieść postępująţce 
uświęcenie.  Gdy  zaś  staniemy  wraz  z  Nim  w  chwale,  będziemy  na 
zawsze wolni od obecności grzechu — całkowicie uświgceni i otoczeni 
chwalą. 
„Jako nasz Zastgpca poszedł On na krzyż sam, bez nas, by ponieść karg 
za  nasze  grzechy,  lecz  jako  Przedstawiciel  wziął  On  nas  z  sobą  na 
krzyż i tam, w obliczu Boga, wszyscy razem umarliśmy z Chrystusem. 
Możemy mieć przebaczenie, ponieważ On umarl zamiast nas, możemy 
być  uwolnienl,  ponieważ  my  umarliśmy  z  Nim.  Boży  sposób 
uţ.ţalniania  nas,  rodu  pogrążonegn  w  nieuleczalnej  chorobie  grzechu, 
polega  na  pozbyciu  się  nas  w  krzyżu  Jego  Syna,  a  nastgpnie  na 
uczynkach  nowego  początku  poprzez  ponowne  stworzenie  nas  w 
jedności  z  Nim,  Zmartwychwstalym,  ˝yjącym  (2  Kor.  5,17)

44

,  Duch 

                                                      

44

  „Tak  więc,  jeśli  ktoś  jest  w  Chrystusie,  nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, 

otowszystko stało się nowe”. 

background image

58 

Zasady duchowego wzrostu 

Swigty zaś, gdy tylko z Nim współpracujemy, jest tym, który wielkie te 
prawdy uczyni rzeczywistością, treśeią naszych przeżyć. W ten sposób 
zatrzymana zostanie zaraza szalejąca w naszych sercach, my zaś sami 
przeobrażeni w podobieństwo Chrystusa”. 
„Dzigki  ukrzyżowaniu  wraz  z  Chrystusem  „starego  człowieka” 
dokonala  się  w  wierzącym  śmierć  dla  grzechu,  został  on  całkowicie 
uwolniony  od  mocy  grzechu,  znalazł  się  poza  jego zasięgiem. Prawo, 
jakie  grzech  miał  do  jego  osoby,  zostało  unieważnione.  Jest  to 
nieodwolalne  postanowienie  Bożej  laski.  Jednak  ten  dokonany  fakt 
może  stać się realną rzeczywistością w codziennym życiu wierzącego 
jedynie  wtedy,  gdy  spocznie  na  nim  jego  wiara,  która,  chwila  za 
chwilą, dzień po dniu, pomimo ataków pokuszenia, pozwala mu liczyć 
na  ten  fakt,  uznawać  jego  prawdziwość.  Wtedy,  gdy  liczy  nań,  Duch 
świgty  czyni  go  rzeczvwistośeią,  gdy  ciągle  liczy  na  ten  fakt,  Duch 
święty  ciągle  go  urealnia,  ucieleśnia  w  jego  życiu.  Grzech  nie 
potrzebuje większej mocy nad wierzącymi niż ta, którą wierzący daje 
mu przez swoją niewiarę. Jeśli wciąż przejawia on życie dla grzechu, to 
jest  to  w  wigkszości  spowodowane  faktem,  że  przestal  uważać  siebie 
za  umarlego  dla  grzechu”  (Ruth  Paxson).  Reformacja  raz  jeszcze 
postawiła  w  centrum  duchowe  narodzenie,  bez  którego  nie  może  być 
mowy  o  jakimkolwiek  początku.  Jednakże  wśród  wierzących  do  dnia 
dzisiejszego  brakuje  wlaśeiwego  zaakcentowania  potrzeby  wzrostu. 
Nie  chodzi  bowiem  o  ,;zbawienie  i  niebo”.  Między  zbawieniem,  a 
pójściem  do  nieba  jest  jeszcze  wzrost!  Cóż  to  byłby  za  rodzaj 
zbawienia,  gdyby  nasz  Ojciec  zbawil  nas  od  kary  za  nasze  grzechy,  a 
następnie  pozostawial  nas  samym  sobie  w  walce  z  mocą  grzechu?  A 
wigkszość  wierzących  myśli,  że  tak  wlaśnie  jest,  zachowuje  się  jak 
gdyby  On  odszedl.  Zmagają  się  i  starają  się  zrobić  co  mogą 
najlepszego,  oczekując  w  tym  Jego  pomocy.  To  jest  właśnie  błąd 
Galacjan,  tak  powszechny  dzisiaj  w  kręgach  nowo  narodzonych. 
Musimy powrócić do podstaw: 
1)  jesteśmy  uwolnieni  od  kary  za  grzechy  dzigki  Jego  dokonanemu 
dzielu; 
2)  jesteśmy  uwolnieni  od  mocy  grzechu  dzięki  Jego  dokonanemu 
dzielu.  „Usprawiedliwieni...  z  wiary”  (Rzym.  5,1;  zob.  także  Gal. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

59 

3,24)

45

.  „W  wierze...  pielgrzymujemy”  (2  Kor.  5,7)

46

;  „Jak  więc 

przyjęliście Chrystusa Jezusa, Pana, tak w Nim chodźcie” (Kol. 2,6). 

 
Nie  jesteśmy  pozostawieni  sami  sobie  w  zmaganiach  ze  starą  naturą, 
„starym czlowiekiem”. Zostal on pokonany przez Chrystusa na krzyżu. 
Jest  to  fakt,  który  rrţusimy  uznać,  na  nim  bowiem  zbudowana  jest 
nowotestamentowa zasada i doktryna świętości. Innymi slowy, Golgota 
jest  w  tej  samej  mierze  fundamentem  uświęcenia  co  i 
usprawiedliwienia.  Oba  te  dary  wypływają  z  tego  samego  dzieła,  są 
dwiema stronami tego samego zbawienia. 
Tak  długo,  jak  dlugo  wierzący  nie  pozna  tego  podwójnego  aspektu 
swego  zbawienia,  najlepsze,  co  może  zrobić,  to  traktować  grzech 
wyznaniem ţ 1 Jana 1,9)

47

  —  to  znaczy  —  dopiero  po  szkodzie!  Ale 

takie traktownie grzechu odnosi się do kary jako konsekwencji, nie do 
źródła. Czyż nie czas, byśmy pozwolili Duchowi świgtemu dotrzeć do 
źródła i odciąć ten strumień grzechów zanim zostaną one popełnione? 
Czy  nie  jest  to  nieporównywalnie  lepsze  niż  gruzy  zniszczeń 
dokonanych  przez  grzech,  choćby  wyznany?  Gdy  wierzący  zaczynają 
chorować,  gdy  zaczynają  być  zmęczeni  snuciem  roku  za  rokiem, 
zamknięci  w  duchowej  klatce  —  grzesząc  i  wyznając,  wyznając  i 
znowu  grzesząc  —  dopiero  wówczas  gotowi  są  przyjąć  Bożą 
odpowiedź na rozwiązanie problemu źródła grzechu. Odpowiadają, że 
to  jest  śmiere  dla  grzechu,  śmierć  „starego  człowieka”,  śmierć,  która 
wynika z dokonanego dzieła krzyża. 
„Gdy  Boże  światlo  po  raz  pierwszy  zaświeci  w  naszych  sercach, 
wyrywa  nam  się  najpierw  wolanie  o  przebaczenie,  uświadamiamy 
sobie  bowiem,  że  dopuściliśmy  się  wielu  grzechów  w  obliczu  Boga. 
Ale  kiedy  już  poznamy  przebaczenie  grzechów,  wówţczas  robimy 
nowe  odkrycie  —  odkrycie  grzesznej  natury.  Odkrywamy  w  sobie 
wewngtrzną  skłonnośe  do  grzechu.  To  wewnątrz  nas  jest  moc,  która 
popycha nas w grzech i kiedy moc ta wymknie się nam spod kontroli, 
popelniamy  go.  Możemy  szukać  i  otrzymać  przebaczenie,  ale  potem 

                                                      

45

  „Tak  więc  zakon  był  naszym  przewodnikiem  do  Chrystusa,  abyśmy  z  wiary  zostali 

usprawiedliwieni”. 

46

 „Gdyż w ţvierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy”. 

47

  „Jeśli  wyznajemy  grzechy  swoje,  wierny  jest  Bóg  i  sprawiedliwy  i  odpuści  nam 

grzechy, i oczyści nas nd wszelkiej nieprawości”. 

background image

60 

Zasady duchowego wzrostu 

grzeszymy  znowu.  I  życie  toczy  się  blędnym  kolem  —  grzech  i 
przebaczenie,  i  znowu  grzech,  i  znowu  przebaczenie.  Chcemy  czegoś 
więcej  niż  przebaczenia  —  chcemy  wyzwolenia.  Potrzebujemy 
przebaczenia  za  to,  co  zrobiliśmy,  wyzwolenia  zaś  od  tego,  jacy 
jesteśmy”. 
Liczenie  na  dokonane  na  Golgocie  dzielo  naszej  śmierci  dla  grzechu 
jest jedyną drogą do wyzwolenia. Jest Bożą drogą. Nie ma innej. Taką 
drogą szedł Jezus i dlatego jest ona jedyna. Wiemy już, że nie trzeba 
nic  dodawać  do  dokonanego  przez  Jezusa  dziela  usprawiedliwienia. 
Musimy  też  wiedzieć  i  wziąć  to  sobie  do  serca,  że  nie  trzeba  nic 
dodawać do dokonanego przez Jezusa dziela wyzwolenia. 
Zostaniemy uwolnieni, gdy wejdziemy w Jego przygotowaną wolność 
— inaczej nie możemy marzyć o wolności. 
„Wierzący  nigdy  nie  pokona  „starego  człowieka”,  choćby  nawet 
dysponowal  mocą  o  wymiarze  nieznanym,  jeśli  nie  pokona  go  dzigki 
śmierci  Chrystusa.  Dlatego  śmierci  Chrystusa  nie  da  się  niczym 
zastąpić.  Jeśli  krzyż  nie  stanie  się  podstawą,  w  opareiu  o  którą 
wierzący pokonuje starego człowieka”, to przechodzi on tylko do innej 
formy  moralności;  chce  on,  mówiąc  inaczej,  pokonać  „starego 
czlowieka”  za  pomocą  jego  wlasnych  wysilków,  a  ta  walka  jest, 
niestety  beznadziejna”  (C.  Usher).  Marcus  Rainford  nie  kończy  na 
stwierdzeniu,  co  jest  Bożą  podstawą  wolności.  Pisze  on  tak: 
„Spoleganie  na  dokonanym  dziele  krzyża  nie  ma  być  przemijającym 
doznaniem intelektu w chwili, gdy nie atakuje nas pokuszenie; nie ma 
to  być  szczęśliwy  stan  ducha,  gdy  znajdujemy  się  chwilowo  pod 
wpływem  odświeżającego  tchnienia  Bożej  obecności,  nie  ma  to  być 
pochlebstwo  wlasnego  serca  wyćwiczonego  w  dobrych  uczynkach  — 
żadna  z  tych  rzeczy  nie  da  wierzącemu  mocy  nad  grzechem.  Moc  ta 
wyrasta  z  gruntu  śmierci  Chrystusa  dla  grzechu.  Dlatego  teraz  on, 
wierzący, żyţje dla Boga w Jezusie Chrystusie, Panu naszym”. 
„Muszę  uznać,  że  wróg  wewnątrz  obozu  —  „cialo”,  „stara  natura”, 
„ego”,  „ja”,  „stary  Adam”  —  jest  uzurpatorem.  Przez  wiarę  muszę 
uważać go za umieszczonego w miejscu, w którym Bóg go umieścił — 
ukrzyżowanego z Chrystusem. Muszę sobie uświadomić, że teraz moje 
życie  jest  ukryte  wraz  z  Chrystusem  w  Bogu,  że  teraz  On  jest  moim 
życiem” (Ian Thomas). 

 

background image

 

13 

UCZNIOSTWO 

czniem jest ten, kto ma swój udzial w krzyżu. Udział w krzyżu 
prowadzi do spoleczności z Panem. Spoleczność zaś z Panem to 
wlaśnie uczniostwo. „Zarówno pojednanie krzyża jak i udział w 

krzyżu  zwiastowane  być  muszą  jako  warunki  prawdziwego 
uczniostwa”.  „Chrystus  jest  odpowiedzią,  lecz  aby  przygotować  Mu 
drogę, potrzebny jest krzyż”. W procesie duchowego wzrostu nasz Pan 
nie  uznaje  pośpiechu.  On  jest  naszym  przewodnikiem  (zob.  Hebr. 
12,2)

48

,  On  prowadzi  nas  krok  po  kroku.  Zmagamy  się,  upadamy  z 

powodu wlasnych wysiłków i dzigki temu rodzi się w nas tęsknota za 
odpowiedzią,  za  rozwiązaniem  problemu  tego  przygngbiającego 
niepowodzenia.  W  końcu  nadchodzi  czas,  kiedy  dostrzegamy  biblijne 
prawdy  dotyczące  wyzwolenia  w  krzyżu,  utożsamienia.  One  budzą  w 
nas  potrzebny  glód  wejścia  do  wolnośei,  do  ţţvspóluczestnictwa  z 
Odpowiedzią — z naszym zmartwychwzbudzonym Panem Jeztzsem. 
„Nic  nie  oddzieli  nas  od  Boga,  nic  nie  jest  w  stanie  uczynić  nas 
świętymi  prócz  krzyża  dzialającego  w  nas,  albowiem  krzyż  i  krzyż 
jedynie moźe zadać śmierć wszystkiemu, co przeszkadza świgtości” (C. 
Watt). 
„Podlożem  wszelkiej  owocnej  pracy  na  rzecz  zgubionej  duszy  jest 
wewnętrzny  impuls,  podłożem  tego  impulsu  jest  Duch  święty,  który 
odtwarza  w  nas  Chrystusa,  znakiem  zaś  tych  obu  jest  krzyż,  którego 
konkretna  rzeczwistość  musi  zaistnieć  w  naszym  życiu  i  zdominować 
je.  Wtedy  dopiero  możemy  być  przvdatni  do  służby”  (J.  E.  Conant). 

                                                      

48

 Hebr.12,2: „Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary, który zamiast doznać 

naieżytej mu radości, wycierpiał krzyż, nie bacząc na jegu hańbę, i usiadł po praţvicy 
tronu Bożego”. 

background image

62 

Zasady duchowego wzrostu 

Nigdy  nasz  Pan  Jezus  nie  wyrażal  się  w  sposób  bardziej  jasny  i 
stanowczy  niţ  wtedy,  gdy  wspominał  uczniostwo.  „I  powiedzial  do 
wszystkich: Jeśli kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie 
i bierze krzyż swój na siebie codziennie i naśladuje mnie” (Łuk. 9,23). 
„Kto nie dźwiga krzyża swojego, a idzie za mną, nie może być uczniem 
moim”  (Łuk.  14,2?).  Przyczyna  tych  slów  Jezusa  jest  prosta:  „stary 
czlowiek”  nie  może  i  nie  będzie  Go  naśladowal,  wzięcie  zaś  krzyża 
zadaje śmierć staremu czlowiekowi” i rodzi nowe życie w Chrystusie 
Jezusie. 
Uczniem  jest  człowiek  uwolniony  od  starego  i  wolny  do  nowego. 
Mówiąc  inaczej,  biblijnie:  „...  uważajcie  siebie  za  umarłych  dla 
grzechu, a za żyjących dla Boga...” (Rzym. 6,11). Z tego powodu Pan 
Jezus  wyraźnie  stwierdza,  iż  każdy  musi  wziąć  swój  krzyż.  Jest  to 
warunek konieczny. Zastanówmy się teraz nad praktyczną stroną tego 
zagadnienia, nad tym „jak” zrealizować tę prawdę w życiu. 
Powiedzmy  sobie  najpierw,  „jak”  nie  należy  brać  krzyża: 
„Chrześcijanie muszą zrozumieć, że niesienie krzyża nie odnosi się do 
prób, doświadczeń, które nazywamy krzyżami. Niesienie krzyża odnosi 
się  do  codziennego  poddawania  życia,  do  codziennego  umierania 
„starego czlowieka”, które musi nas cechować w takim samym stopniu, 
w  jakim  cechowało  Pana  Jezusa.  Tak  rozumianego  krzyża 
potrzebujemy  nawet  bardziej  wtedy,  gdy  nam  się  wiedzie,  niż  wtedy, 
gdy  doznajemy  niepowodzeń.  Bez  tak  rozumianego  krzyża  pełnia 
błogoslawieństwa  z  niego  wypływająca  nie  może  zostać  przed  nami 
odkryta” (Andrew Murray). 
„Obyśmy  już  nareszcie  przestali  mylić  pojęcia  „krzyży”  z  pojęciem 
„krzyża”.  Czasem  wierzący  rozczulają  się  nad  sobą  i  powiadają: 
„Muszę wziąć swój krzyż i podążać za Jezusem”. 
Gdybyśmy  chcieli  zagubić  nasz  obraz  „krzyża”  w  Jego  krzyżu, 
wówczas  Jego  krzyż  stałby  się  naszym  krzyżem,  Jego  śmierć  naszą 
śmiercią,  Jego  grób  naszym  grobem,  Jego  zmartwychwstanie  naszym 
zmartwychwstaniem, Jego zmartwychwzbudzone życie naszą nowością 
życia”.  Nie,  wzięcie  na  siebie  krzyża  nie  oznacza  dźwigania  ze 
stoickim  spokojem  ciężarów,  niewygód,  chorób,  przykrych  sytuacji, 
nieznośnych  stosunków.  Przeżywanie  którejkolwiek  z  tych  rzeczy  nie 
jest niesieniem krzyża. Niesienie krzyża może, ale nie musi pociągać za 
sobą  tych  rzeczy.  Rzeczy  te  nie  tworzą  krzyża,  nie  z  nich  krzyż  jest 
zbudowany.  Krzyż  wierzącego  to  krzyż  Golgoty,  ten  sam,  na  którym 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

63 

zostal  on  wraz  z  Chrystusem  ukrzyżowany  (Gal.  2,20)

49

.  Tam,  na 

Golgocie,  zostalo  podpisane  i  przypieczętowane  krwią  Baranka 
obwieszczenie  wiecznego  wyzwolenia.  Tak,  tam  każdy  wierzący  jest 
uwalniany z wszelkţej niewoli, nie każdy jednak wierzący świadom jest 
tej  wyzwalającej  prawdy.  Smutny  to  fakt,  ale  jedynymi  wierzącymi 
zainteresowanymi  wolnością  nie  są  ci,  którzy  tulą  się  do  swoich 
kajdan, ale ci, którzy ich nienawidzą. 
„Prawdą jest, że umysł potyka się o krzyż. Niechgć do krzyża ma swe 
źródło  wewnątrz  nas,  jest  to  niechgć  zarówno  grzesznika,  jak  i 
świętego. Poselstwo bowiem krzyża chgtnie przyjmują tylko ci, którzy 
pragną  wolności  od  niewoli  swoich  grzechów,  którzy  lakną  i  pragną 
Bożej sprawiedliwości w doświadczeniach dnia codziennego”. Wielkie 
musi  być  zaiste  to  łaknienie,  skoro  Norman  Douty  tak  pisze:  „Bożą 
drogę  (która  wiedzie  przez  Golgoţţg)  do  duchowego  wyzwolenia 
dziecko Boże musi przebywać z takim samym żarem potrzeby, z taką 
samą determinacją, z jaką zgubiony grzesznik przebywa Bożą drogg do 
zbawienia”. Kiedy wierzący zobaczy krzyż takim jakim on jest, że jest 
to  miejsee  jego  śmierci,  zaczyna  wahać  się,  czy  wybrać  ten  rodzaj 
wspóluczestnictwa. Nasz Pan Jezus dobrze to rozumie... Nie ma jednak 
innej drogi, nie ma dlatego, że On w imieniu nas wszystkich dokonał 
dzieła  właśnie  w  taki  sposób.  Z  tego  powodu  pozwala  On  naszej 
potrzebie  wywierać  na  nas  swój  nieublagany  nacisk  tak  długo,  aż  w 
końcu, pokonani, sklonimy się ku tej nieuniknionej drodze życia. 
Gdy nasz „stary człowiek” stanie się dla nas nie do zniesienia, gdy zniţ 
nawidziliśmy  swoje  życie,  jak  mówi  Ewangelia  ťukasza  14,26

50

dopiero  wówczas  bgdziemy  gotowi  wziąć  na  siebie  swój  krzyż. 
Ogromny ciężar „starego czlowieka” i glód bycia takim jak On, czyni 
funkcję krzyża — ukrzyżowanie — pociągającą. 
Dlugie,  wyniszczające  lata  nędznej  niewoli  czynią  wolność  w  Panu 
Jezusie  bezcenną  —  jej  koszt  staje  się  dla  nas  niczym!  Zaczynamy 
dzielić  (pomyśl  o  tym)  postawg  naszego  Pana  Jezusa  —  „Zamiast 
doznać należytej Mu radości” Pan Jezus „wycierpiał krzyż” (Hebr.I2,2) 
—— i postawę Apostoła Pawła — „... Niech mnie Bóg uchowa, abvm 

                                                      

49

 Gal. 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie 

Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie 
umiłowal i wydał samego siebie za mnie”. 

50

  „Jeśli  kto  przychodzi  do  mnie,  a  nie  ma  w  nienawiści  ojca  swego  i  matki,  i  żony  i 

dzieci, i braci, i sióstr a nawet życia swego, nie może być uczniem moim”. 

background image

64 

Zasady duchowego wzrostu 

mial się chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa 
Chrystusa”  (Gal. 6,14). „Taką niech bgdzie wasza postawa względem 
siebie, jaka była w Chrystusie Jezusie” (Fil. 2,5; za oryginalem ang.). 
Krzyż staje się naszą chlubą, naszą wolnością od wszystkiego, co nas 
zniewala,  co  mogłoby  trzymać  nas  z  dala  od  spoleczności  z  naszym 
zmartwychwzbudzonym  Panem.  Bierzemy  go  na  siebie  —  nasze 
wyzwolenie,  nasze  osobiste,  dokonane  w  Chrystusie  dzieło.  Dlugo  i 
cierpliwie  zachowywał  je  dla  nas  Duch  świgty.  Wyzwolenie  to  żylo 
najpierw  w  sferze  naszej  nadziei,  w  kapitale  naszej  ufności,  teraz 
zaczynamy oglądać jego rzeczywistość. 
Teraz  kilka  słów  o  tym,  jak  mamy  brać  na  siebie  i  nieść  swój  krzyż. 
Bierzemy  go  ostatecznie  przygotowani  przez  nasze  potrzeby, 
świadomi,  że  nasza  niewola  została  zniesiona  w  Chrystusie  na 
Golgoeie. Biorę kxzyż z radością i chętnie; przyjmujg wiarą dokonane 
już na Golgocie dzieło mego wyzwolenia. Uważam siebie za umarłego 
dla  grzechu,  a  za  żyjącego  dla  Boga  w  Chrystusie.  Na  tym  polega 
wzigcie  krzyża.  Biorąc  krzyż  w  ten  sposób  odkryjemy  jego 
rzeczywistość  w  codziennym  naszym  ży  ciu.  Dzigki  wierze  bowiem 
Duch  święty  wnosi  dokonane  dzieło  śmierci  w  nasze  życie  dotykając 
nim całości starej natury, która jest w ten sposób trzymana w śmierci 
—  w  śmierci  Golgoty.  Jeśli  zaś  odwracamy  się  od  tych  prawd,  jeśli 
zaczynamy polegać na czymkolwiek lub kimkolwiek innym, włączając 
w to samych siebie, zostaje uwolniony z krzyża nasz „stary człowiek”, 
aktywny  i  zniewalający  nas  jak  zawsze.  Musimy  więc  ciągle  trzymać 
się wiarą dokonanego już dzieła krzyża, musimy żyć w wierze w to, co 
dokonało  siţ  za  nas  i  z  nami  na  Golgocie.  Na  tym  polega  chodzenie 
wiarą,  którego  Pan  nasz  uczy  nas  z  całą  cierpliwością.  Adolf  Saphir 
napisał:  „Wąska  ścieżka,  która  zaczyna  się  krzyżem  —  „umarliśmy  z 
Chrystusem”

51

,  a  kończy  się  chwałą  Pana  Jezusa,  jest  tą  ścieżką,  na 

której sam Pan zbliża się i idzie ze swymi uczniami. „... Żyje we mnie 
Chrystus”

52

.  Pan  żyre  w  nas  jako  jedyne  źródło  życia.  Stare „ja” nie 

ma  żadnego  wkładu  w  chrześcijańskie  życie  i  służbę.  Nie  jest  ono  w 
stanie poddać się Bożym celom. Cząstką mu przyznaną jest śmierć. W 

                                                      

51

  Rzym.  6,8:  „Jeśli  tedy  umarliśmy  z  Chrystusem,  wierzymy,  że  też  z  Nim  żyć 

będziemy” 

52

 Gal. 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie 

Chrystus, a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie 
umiłował i wydał samego siebie za mnie”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

65 

naszym życiu nie ma miejsca na służbę dwom panom. Jeśli jesteśmy w 
posiadaniu starego „ja”, nie możemy być w posiadaniu Chrystusa, ale 
jeśli  z  radością  chwytamy  się  wielkich  prawd  odkupienia  —  „Z 
Chrystusem  j  ako ukrzyżowanym”

53

, wówczas Chrystus przez Ducha 

Swego zaczyna przejawiać w nas życie. Zaczyna On przewodzić nam 
jako Swoim niewolnikom (uczniom) na drodze Swojego triumfu”. 

 

                                                      

53

 Gal. 2,20: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie 

Chrystus, a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie 
umiłował i wydał samego siebie za mnie”. 

background image

 

14 

PROCES UCZNIOSTWA 

 podobieństwie  o  siewcy  ziarno  „...  które  padlo  na  dobrą 
ziemig  oznacza  tych,  którzy  szczerym  i  dobrym  sercem 
usłyszawszy  słowo,  zachowują  je  i  w  wytrwalości  wydają 

owoc” (Łuk. 8,15). Wzrost przebiega zawsze wedlug zasady „najpierw 
trawa, potem klos, potem pelne zboże w kłosie” (Mar. 4,29). Dlatego  
„...  rolnik  czeka  wytrwale  na  cenny  plon  ziemi,  dopóki  nie  spadnie 
deszcz wczesny i późny” (Jak. 5,7). Jasno wyraża to powiedzenie: „kto 
wierzy,  nie  bgdzie  się  śpieszyl”.  Okres  wzrostu  byl  dla  wigkszości  z 
nas  dlugim  okresem.  Rozwój  przebiegal  od  malutkiej  zielonej  trawki 
do  „pełnego  zboża  w  kłosie”.  Jakże  wielu,  osiągnąwszy  pewność 
zbawienia, poprzestaje na chrześcijańskiej przyzwoitości, przynajmniej 
wtedy,  gdy  obracają  się  w  krggach  kościelnych.  My  jesteśmy  jednak 
sklonni  mówić  o  wierzącym,  którego  Bóg  traktuje na ksztalt ziarenka 
pszenicznego zawierającego w sobie życie, okrytego bardziej lub mniej 
połyskliwą, zlocistą powloczką i umieszczonego na wysokim źdźble w 
społeczności  z  irmymi  podobnymi  mu,  ziarenkami  klosu.  Ale  jest  to 
tylko  pewien  etap  a  nie  cel.  I  —  jak  średni  wiek  —  może  to  być 
niebezpieczny  etap.  Jest  to  stadium,  w  którym  „ziarenko”  szuka 
„zaslużonego”  odpoczynku,  wygrzewa  się  bezczynnie  w  spoleczności 
spotkań,  grup  biblijnych  itp.,  itd.  Jest  to  stadium  lekceważenia  lub 
zapominania  o  bólu  zmagań,  o  bólu  wzrostu  maleńkiej  zielonej 
„trawki”,  która  pracując  w  trudzie  nad  ksztaltem  swej  dojrzalości 
oczekuje pomocy i zachgty. 

Stan  ziarenka  w  klosie  jest,  owszem,  wygodny  lecz  kosztowny, 
przytulny lecz jałowy. „Ziarno zboża może być pigkne, ale jest twarde. 
Zalążek  zamknigty  jest  w  jego  skorupie  i  nie  może  się  wydostać. 
Dlatego  ziarno  takie  nic  z  siebie  nie  wydaje.  Jest  to  przyczyna,  dla 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

67 

której tak wielu chrześcijan, a nawet kaznodziejóţţv, jest bezczynnych. 
Tylkn  pojedyncze  ósoby,  to  tu,  to  tam,  są  ratownikami  dusz.  Dopóki 
ziarno nie wpadnie w ziemig, dopóty nic się nie dzieje. Pogrzebane zaś 
ziarno umiera, wtedy jego twarda, zewngtrzna powierzchnia migknie i 
gnije,  aby  stać  się  pokarmem  dla  mlodego  pgdu,  który  w  innym 
wypadku umarlby powodując nieurodzaj w plonach. Trzeba uznać się 
za umarlego dla twardei, zimnej, pelnej egoizmu starej natury. Dopiero 
wtedy  zmigkczający  wpływ  Ducha  może  dzialać  na  rzecz 
przygotowania  wierzącego  do  slużby  Bogu.  Wielu  chcialoby 
wykonywać dziela Boże, nie są jednak w stanie, ponieważ życiem ich 
rządzi „cialo”. 
Ojciec  nasz  wszystko  to  rozumie  i  dlatego  bierze  inicjatywę  w  swoje 
rgce.  Zasiewa  On  w  naszych  sercach  niezadowolenie,  pokazuje,  że 
życie chrześcijańskie tc coś więcej niż osiągnięcie pewności zbawienia 
i aktywności dla Jego sprawy. Pan staje się glównym inżynierem naszej 
przemiany  z  cielesnych  chrześcijan  dla  spoleczności  uczniów.  Z 
niezliczonej ilości dróg wybiera On  tg najlepszą dla każdej jednostki, 
tg najskuteczniejszą dla jej przemiany. W Jego rękach nie ma miejsca 
na strach, jest miejsce na wolność. 
„Czgsto  spotykamy  chrześcijan  promiennych  i  bystrych,  mocnych  i 
sprawiedliwych,  ale  —  w  rzeczy  samej  —  trochg  za  promiennych, 
trochę  za  bystrych.  W  ich  promienności wydaje się być tak wiele ich 
samych,  ich  wlasnej  mocy.  Ich  wlasna  sprawiedliwość  jest  szorstka  i 
pelna krytycyzmu. Wyposażeni są we wszystko, co mogloby zrobić ich 
świętymi  oprócz...  ukrzyżowania.  Krzyż  bowiem  formuje  ludzi  o 
ponadnaturalnej delikatności i bezgranicznym milosierdziu w stosunku 
do innych. Jeśli jednak są naprawdg wybrani, Bóg ma dla nich prasę! 
Ma tlocznig jak do wina, która ich pewnego dnia zgniecie, która obróci 
żelazną  twardość  ich  natury  w  lagodną  znilość,  którą  Chrystus  wnosi 
zawsze na koniec uczty”. 
„Inne  podobieństwo  podał  im,  mówiąc:  Podobne  jest  Królestwo 
Niebios do czlowieka, który posial dobre nasienie na swojej roli... Ten, 
który  sieje  dobre  nasienie  to  Syn  Czlowieczy.  Rola  zaś,  to  świat,  a 
dobre nasienie, to synowie Królestwa” (Mat. 13,24.37.38). Pan żniwa 
sieje, grzebie chrześcijan jako ziarna w roli, którą jest świat. 
Patrząc  na  cierpliwą,  pelną  poświęcenia  pracg  Gospodarza,  ziarno 
zboża wyniesione na wysokim źdźble, zaczyna się obawiać zlożenia go 

background image

68 

Zasady duchowego wzrostu 

w  spichlerzu,  tgskni  za  wydaniem  „obfitego  owocu”  (Jan  12,24)

54

Zaznacza się tu Boża motywacja uczniostwa — ten charakterystyczny 
dla synów glód serca, glód przynoszenia owocu. Wierzący zaczyna w 
końcu prosić Pana, aby uczynil go owocem za wszelką ceng i wówczas 
slyszy  Go  mówiącego:  „Zaprawdg,  zaprawdg,  powiadam  wam,  jeśli 
ziarno  pszeniczne,  które  wpadlo  do  ziemi  nie  obumrze,  pojedynczym 
ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje” (Jan 12,24). 
„...  kto  by  utracil  duszg  swoją  dla  mnie  i  dla  ewangelii,  zachowa  ją” 
(Mk. 8,35). W tej pelnej miłości odpowiedzi na glód serca Duch świgty 
cicho  i  delikatnie  zaczyna  rozluźniać  wygodne  wigzy  pokarmowe 
migdzy ziarnem a klosem. „Gdy zaś owoc dojrzeje, wnet się zapuszcza 
sierp,  bo  nadeszlo  żniwo”  (Mk.  4,29).  W  rezultacie  wcześniej,  czy 
później,  ziarno  pszeniczne  odnajdzie  się  nie  wysoko,  w  klosie,  ale 
wrzucone  w  ziemig  i  nieprzyjemną  ciemność.  A  co  gorsza,  ziemia 
brudzi i rani jego połyskliwą, złocistą otoczkg. Najgorsze zaś jest to, że 
otoczka  zaczyna  się  psuć  i  rozpadać  na  kawalki.  Wszystko,  co 
niechrystusowe,  choćby  nie wiem jak mile w wejrzeniu i w praktyce, 
zostaje objawione takim, jakim jest — jako stara natura. 
Odzieranie posuwa się dalej, posuwa się aż do zalążka życia, posuwa 
się  tak  daleko,  aż  nie  pozostanie  już  nic  prócz  Chrystusa,  który  jest 
naszym życiem — odzieranie to posuwa się aż do śmierci starej natury. 
Cierpliwości, ziarenko pszeniczne! „Choćby mnie zabił Wszechmocny 
— ufam...” (Job 13,15; BT). 

Jeśli nie padnie w ziemig i tam nie obumrze...” 
Czy „wiele owocu” tylko tę ma cenę? 
Czy trzeba ziarno grzebać w czarną, zimną ziemię 
Pozbawiając je piękna i radości lata? 
— On grzebie swoje ziarna w czarnej, zimnej ziemi, 
On do społeczności głębokiej, wzajemnej, 

Wzywa tych, co podzielą gorzki Jego kielich, 
Co podzielą go z pieśnią zwycięstwa na ustach. 
Jeśli nie padnie w ziemię i tam nie obumrze...”? 

                                                      

54

  Jan  12,?4:  „Zaprawdę,  zaprawdg  powiadam  wam,  jeśli  ziarnko  pszeniczne,  które 

wpadio do zierni nie obumrze, pojedyńczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity 
owoc wydaje”. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

69 

Ale jakież żniwa w dniach, które nadchodzą! 
A kiedy pola staną pełne zlotych klosów 
I ty swój dział odnajdziesz w czasie Święta Zbiorów. 
Tobie, co „tracisz życie”, dajesz mu „umierać”, 
Odnajdując w traceniu swoje życie nowe, 
Tobie odsłoni Chrystus swoją twarz — doczekasz; 
Jego chwała najwyższa odpocznie na tobie...” 

Kiedy wierzący bierze na siebie swój krzyż uczniostwa, rozpoczyna się 
proces  śmierci  „starego  czlowieka”.  Uczeń  odkrywa,  że  jest  ziarnem 
zasianym  przez  Syna,  zasianym  w  domu,  w  biurze,  w  szpitalu,  w 
kościele, w gminie lub na stacji misyjnej. Kimkolwiek i gdziekolwiek 
jest,  musi  dokonać  się  w  nim  śmierć,  za  którą  podąża 
zmartwychwstanie. „Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na 
śmierć  wydawani  bywamy,  aby  i  życie  Jezusa  w  śmiertelnym  ciele 
naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzielo swoje w nas, a 
życie  w  was”  (2  Kor.  4,11.12).  Wniknijmy  glgboko  w  tg  prawdg,  że 
sam  Chrystus,  umilowany  Syn  Ojca,  nie  mógl  wejść  do  chwaly 
Niebios, zanim najpierw nie wydal Siebie na śmierć. Prawda ta, kiedy 
zostanie  przed  nami  odkryta,  pomoże  nam  zrozumieć,  dlaczego  Jego 
życie  nie  może  się  uzewngtrznić  w  nas  i  przez  nas.  Uzewngtrzni  się 
ono dopiero wtedy, gdy w każdym czynie i każdego dnia poddawać się 
bgdziemy  śmierci  dla  grzechu,  dla  „starego  czlowieka”,  dla  zakonu  i 
dla świata trwając w ten sposób w nieprzerwanym współuczestnictwie 
uczniostwa z naszym ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem. 
Wszystkie  poznane  przez  nas  prawdy  o  krzyżu,  prawdy  zawarte  w 
naszym  podobieństwie  do  ziarna  pszenicznego,  które  po  to  wpada  w 
ziemig,  aby  umrzeć  —  wszystkie  one  są  przygotowaniem  do 
zwycięskiego  życia.  Prawdy  te  są  podstawą  takiego  życia,  są  jego 
fundamentem. 

 

background image

 

15 

ODPOCZNIENIE 

 tak  pozostaje  jeszcze  odpocznienie  dla  ludu  Bożego.  Kto 
bowiem wszedl do odpocznienia Jego, ten odpocząl od dziel 
swoich, jak Bóg od swoich. Starajmy się tedy usilnie wejść 

do  owego  odpocznienia...”  (Hebr.  4,9—11).  Wiele  darzących  życiem 
prawd  Słowa  Bożego  sklada  się  z  dwóch  nierozerwalnie  ze  sobą 
związanych ezęści: „starania się” i „odpocznienia”. „Starajmy się tedy 
usilnie wejść do owego odpocznienia”. 
„Staranie  się”  związane  jest  z  odkrywaniem  i  dzochodzeniem  do 
zrozumienia  prawd  odnoszących  się  do  naszych  potrzeb.  W  procesie 
tym  czeka  nas  wiele  zmagań,  wiele poszukiwań, jest to czas usilnych 
próśb i udręk czekania. 
Większość  tej  drogi  przebywa  się  lub  brnie  w  wysilku  pochwycenia 
prawdy, ogarnięciţjej, wejściţw jej rzeczywistość. Wszystko to nie jest 
bez znaczenia. Jest to potrzebne. Nie jest to jednak klucz, który otwiera 
drzwi  rzeczywistości  —  odpocznienie  jest  kluczem  do  wejścia  w 
odpocznienie! 
Dzięki  ważnemu,  choć  wyczerpującemu  procesowi  „starania  się” 
dochodzimy  do  zrozumienia  potrzebnych  nam  prawd,  stajemy  się 
pewni  faktów,  uświadamiamy  sobie,  co  jest  nasze  w  Panu  Jezusie 
Chrystusie.  Ale  pochwycenie,  przyswojenie  sobie  i  odpocznienie  w 
odkrytej rzeczywistości opiera się na wierze, nie na staraniu się, nie na 
uczynkach.  Słowo  Boże  mówi,  że  mamy  oprzeć  się  i  liczyć  na  to,  co 
jest, prawdą o nas dzięki Niemu i w Nim, jak to wyraził prorok Izajasz: 
„...  w  ciszy  i  zaufaniu  będzie  wasza  moc”  (Iz.  30,15).  Słowo  Boże 
mówi też, byśmy w ciszy, lecz wytrwale wznosili wzrok swój ku Ojcu, 
byśmy w ufności i z dziękczynieniem przyjęli od Niego to, co dał nam 
w  swoim  Synu.  „Wszystko  to  czeka  na  Ciebie,  byś  dał  im  pokarm  w 

„A 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

71 

swym czasie. Gdy im udzielasz, zbierają; gdy rękę swą otwierasz, sycą 
się  dobrami”  (Ps.104,27.28;  BT).  Norman  Grubb  dzieli  się  trafnym 
spostrzeżeniem  na  temat  zasady  starania  się  (uczynków)  i 
odpocznienia:  „Weźmy  na  przyklad  naukę  języka  obcego.  Stajesz 
wobec  szeregu  „hieroglifów”,  zewsząd  dochodzi  cię  mieszanina 
niezrozumiałych dźţ,vięków, które nie znaczą dla ciebie absolutnie nic. 
Wiesz  jednak,  że  to  jest  język,  którego  można  się  nauczyć.  Wigcej, 
podjąleś  postanowienie,  że  się  go  nauczysz. To jest wlaśnie pierwszy 
szczebel w drabinie wiary. Choćby szczebel ten był słaby i chwiejny, w 
sercu swoim wierzysz, że możesz nań wejść. Gdybyś nie wierzył, nie 
przyszlo by ci nawet na myśl, żeby to zrobić. A więc zacząłeś. Zmagasz 
się.  Kujesz.  Wiele  razy  opuszcza  cię  wiara,  odwaga  zawodzi,  umysł 
jest  znużony,  serce  staje  się  ociężale  i  prawie  się  poddajesz,  ale  nie 
zupelnie.  Poddanie  się  jest  nieprzebaczalnym  grzechem  wiary. 
Posuwasz  się  więc  dalej.  Mijają  miesiące.  Wydaje  ci  się,  że  to 
wszystko wchodzi jednym uchem, a uchodzi drugim. Ale w końcu  — 
okres  czasu  zależy  oczywiście  od  stopnia  trudności  języka  oraz  od 
zdolnośei  i  pracowitości  ucznia  —    stał  się  „cud”!  Przychodzi  dzień, 
nieoczekiwany,  w  którym  to,  czego  szukałeś,  znalazło  cię!;  to,  co 
staraleś  się  pochwycić,  pochwyciło  cię;  zaczynasz  poslugiwać  się 
nowym  językiem,  myśleć  jego  kategoriami,  słuchać  go!  To,  co  bylo 
kiedyś  mieszaniną  niezrozumiałych  dźwigków,  stało  się  w  twoim 
umyśle uporządkowanym językiem! 
Podobnie  jest  z  duchową  pracą  wiary.  Przychodzi  taka  chwila,  kiedy 
wiemy,  kiedy  już  rozumiemy.  Zanika  wtedy  ślad  wysilku  i  pracy. 
Wiara  jako  taka  przestaje  być  wyczuwana  i  rozpoznawana.  Staje  się 
ona  jakby  rzeką  gubiącą  się  w  morzu  obfitości.  Jeśli  kiedyś 
wiedzieliśmy,  że  jesteśmy  dziećmi  Bożymi  dzięki  wewnętrznej 
pewności,  dzięki  świadectwu  Ducha  poświadczającego  duchowi 
naszemu,  tak  teraz  wiemy,  że  „stary  czlowiek”  jest  ukrzyżowany  z 
Chrystusem, że „nie żyję już ja, lecz żyje we mnie Chrystus” jako moje 
trwale  życie,  że  duch  z  Duchem  stopil  siţ  w  jedno,  latorośl  zostala 
wszczepiona  w  krzew  winny,  członek  zlączony  z  cialem,  problem 
„trwania w Chrystusie” stal się czymś tak naturalnym jak oddychanie”. 
Dzięki Bogu za potrzebę, która nie pozwala, aby głód serca nie został 
zaspokojony w Nim. Musimy pamiętać o podstawowej zasadzie życia 
duchowego,  o  tym,  że  Bóg  objawia  duchowe  prawdy  tylko  po  to,  by 
wyjść naprzeciw duchowym potrzebom. Jakże wielu zatrzymuje ţţsię w 
stadium  nowego  narodzenia  —  „Jako  odrodzeni  nie  z  nasienia 

background image

72 

Zasady duchowego wzrostu 

skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Slowo Boże...” (1 Ptr. 1,23)

55

 

—  nie  dochodząc  do  poznania  i  przeżycia  slów:  „...  odrodzil  nas... 
przez 

zmartwychwstanie 

Jezusa 

Chrystusa 

ku 

dziedzictwu 

nieznikomemu...”  (1 Ptr.1, 3 .4; )

56

W  ciągu  lat  odczuwania  glodu  wierzący  odkrywa,  że  przebyl  dlugą 
drogę,  że  mocno  przeżył  każdy  jej  odcinek.  Taka  jest  rzeczywistość 
wiary ugruntowanej na faktach slowa. „Im lepiej wchodzimy w wiarę, 
w obiektywną prawdg — tzn. w to, co jest prawdą o nas w Chrystusie 
—  tym  głębsza,  tym  bardziej  odczuwalna  i  praktyczna  dokona  się  w 
nas  samych  przemiana,  tym  doskonalszy  bgdzie  przejaw  duchowego 
owocu w naszym życiu i charakterze” (C. H. M.). 
Zaiste  długą  drogę  przebywamy  wiarą,  stawiając  krok  za  krokiem: 
najpierw  odpocznienie  wiary  odnośnie  usprawiedliwienia,  potem 
odpocznienie  wiary  odnośnie  usprawiedliwienia,  potem  odpocznienie 
wiary  odnośnie  przyjęcia,  następnie  odpocznienie  wiary  odnośnie 
naszej  pozycji  w  Chrystusie  Jezusie,  aż  w  końcu  odpocznienie  wiary 
odnośnie  naszego  utożsamienia  się  z  Chrystusem  w  Jego  śmierci, 
zmartwychwstaniu  i  wniebowstąpieniu.  Za  każdym  krokiem 
postawionym  w  odpocznieniu  wiary,  podąża  krok  następny.  Zawsze 
jednak trzeba postawić ten pierwszy, aby móc odpocząć na nastgpnym. 
Nie  będzie  przesadą,  że  zanim  wierzący  nie  zostanie  mocno 
utwierdzony  w  slowach  Listu  do Rzymian, rozdzialów 1—5, jeśli nie 
przejdzie  ich  „krok  za  krokiem”,  nie  może,  nie  jest  w  stanie  wejść  i 
spocząć  na  prawdach  rozdzialów  6—8,  choćby  uczestniczyl  w  nie 
wiem ilu spotkaniach, konferencjach, choćby przeżyl nie wiem ile tak 
zwanych przebudzeń. 
„Dr  James  of  Albany,  mąż,  który  setki  wierzących  wprowadzil  w 
zrozumienie prawd, stwierdzil, że „niedomaganie w wyższym stadium 
chrześcijańskiego 

życia 

spowodowane 

jest 

niewlaściwym 

zrozumieniem  i  przyjęciem  ewangelii  zbawienia  w  jej  podstawowych 
zasadach”.  Rzadkością  jest  zdolność  nauczania,  albowiem  w 
większości  przypadków  nauczający  ograniczeni  są  do  wykladania 

                                                      

55

  1  Ptr.1,23:  „Jako  odrodzeni  nie  z  nasienia  skazitelnego,  ale  nieskazitelnego,  przez 

Slowo Boże, które żyje i trwa”. 

56

  1  Ptr.1,3.4:  „Blogosławiony  niech  będzie  Bóg  i  Ojciec  Pana  naszego  Jezusa 

Chrystusa,  który  według  wielkiego  miłosierdzia  swego  odrodził  nas ku nadziei żywej 
przez  zmartwychwstanie  Jezusa  Chr  stusa.  Ku  dziedzictwu  nieznikomemu  i 
nieskazitelnemu i niezwiędłemu, jakie zachowane jest w niebie dla was. 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

73 

pierwszych zasad nauki Bożej. Są w stanie wyjść niewiele dalej poza 
podstawowe  fakty  dotyczące  nowego  narodzenia.  Nie  można  zaś 
zgłębić życia duchowego, jeśli się go nie ma! Jeśli fundamenty nie są 
polożone  wlaściwie,  mur  bgdzie  krzywy,  nie  stanie  żadna 
odpowiedzialna  budowla!  Brak  wlaściwego  zrozumienia,  właściwej 
oceny cudu pelnego zbawienia w Chrystusie otwiera drzwi wszelkiemu 
rodzajowi  nierównowagi,  powodując  przewlekłe  rozczarowanie  i 
niepowodzenie” (J. C. Metcalfe). 
Wierzący  potrafią  często  ufać  Bogu,  ale  tylko  co  do  prawd 
wynikających z ich pierwszej potrzeby, tylko na tyle, aby prześlizgnąć 
się  po  lasce  w  sferę  zakonu.  W  swoim  życiu  i  służbie  oni  chcą  być 
twórcami  jakiejś  szczególnej  prawdy,  podczas  gdy,  otrzymawszy 
poznanie  prawdy,  powinniśmy  na  niej  spocząć,  powinniśmy  Bogu 
pozostawić jej tworzenie. 
„W  praktyce  codziennego  życia  zdarza  się  czgsto,  że  już  po 
zrozumieniu  prawdy  o  naszym  wyzwoleniu  dzięki  śmierci  z 
Chrystusem,  „stary  człowiek”  jawi  się  żywszy  niż  kiedykolwiek 
indziej! Bóg chciałby, byśmy właśnie wtedy mocno opierali się o Jego 
napisane  Słowo  i  na  nim  odpoczgli.  Albowiem  im  wyraźniej  „stary 
człowiek”  zostanie  nam  objawiony;  tym  lepiej  rozumiemy  potrzebę 
poddania  się  krzyżowi.  Pamiętajmy,  że  to  Duch  świgty  odsłania  nam 
„starego  człowieka”.  To  On  wskazuje,  że  jedynie  na  krzyżu  można  z 
nim się rozprawić. Do nas należy poddać swoją wolę, stanąć po stronie 
Boga przeciwko samemu sobie. Duch Święty zada wtedy śmierć krzyża 
wszystkiemu,  co  jest  Mu  przeciwne,  aby  prawda  stała  się 
rzeczywistością, że my, którzy jesteśmy Chrystusowi, ukrzyżowaliśmy 
nasze ciała wraz z ich namiętnościami i żądzami (Gal. 5,24)

57

„Wiara, która sięga i bierze z ręki Ojca, łączy w sobie dwa etapy. Nie 
wolno  nam  się  poddawać  tylko  dlatego,  że  etap  zmagań  i  pracy  nie 
kończy dzieła. Według wiary twojej niech ci się stanie. Zapamiętajmy, 
że  wiara  zaczyna  się  od  pracy  („Starajmy  się  tedy  usilnie  wejść  do 
owego  odpocznienia,  aby  nikt  nie  upadł  idąc  za  przykładem 
nieposłuszeństwa” — Hebr. 4,11) lub walki („Staczaj dobry bój wiary, 
uchwyć się żywota wiecznego, do którego zostałeś powołany i złożyłeś 
dobre wyznanie wobec wielu świadków” —1 Ty,m. 6,12), kończy zaś i 
udoskonala w odpocznieniu” („Albowiem do odpocznienia wchodzimy 

                                                      

57

 Gal. 5,24: „A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali cialo swoje wraz z 

namiętnościami i żądzami. 

background image

74 

Zasady duchowego wzrostu 

my,  którzy  uwierzyliśmy,  zgodnie  z  tym  jak  powiedział...”  —  Hebr. 
4,3).  Innymi  słowy,  pierwszym  etapem  wiary  jest  zawsze  praca. 
Drugim odpocznienie. Najpierw rozgrywa się walka o jakąś prawdę lub 
obietnicę,  której  nie  potwierdza nasze osobiste doświadczenie. Walka 
ta  angażuje  nas  —  naszą  wolę,  serce  i  rozum  —  w  wyznawanie  tej 
prawdy  jako  naszej  własnej.  Nie  powinniśmy  wtedy  zniechęcać  się, 
jeśli  na  razie  nie  dostrzegamy  urzeczywistnienia  się  tej  prawdy  w 
naszym  życiu.  Ufajmy.  Dokonany  fakt  raszej  śmierci  dIa  grzechu  nie 
od razu staje się rzeczywistością w pełni, nasze życie dla Boga nie od 
razu jest dorosłe. Jeśli więc Bóg powiedział, że mamy przyjąć prawdg 
wiarą, że należy ona do nas, uwierzmy i wyznawajmy. Być może tysiąc 
razy  wiara  zostanie  atakowana i upadnie, niewiara powie „nonsens” i 
zada  kłam  wyznaniu  wiary;  ale  praca  wiary,  bój  wiary  oznacza,  że 
rozważnie powracamy do ataku. 
Znów  zdobywamy  się  na  wiarę,  znów  wyznajemy  prawdę  lub 
obietnicę.    Trwamy  w  tym.  Jeśli  w  ten  sposób  wstępujemy  w  ślady 
tych, którzy „przez wiarę i cierpliwość dziedziczą obietnicg, zaistnieje 
w  nas  nowa,  Boża  rzeczywistość.  Duch  Święty  będzie  wspóldzialal  z 
naszą wiarą. Dziala On zresztą przez caly czas, choć Go nie widzimy. 
W  końcu  naszej  wierze  przydana  będzie  pewność,  pracę  zastąpi 
odpocznienie.  Osiągniemy  upragniony  cel  —  spelnienie  wiary”.  (N. 
Grubb). 
„Prawdziwą aktywnością jest ta, która wyplywa z odpocznienia i której 
ono  towarzyszy.  Tylko  wtedy,  gdy  wiemy  co  to  znaczy  „trwać  w 
uciszeniu”, jesteśmy gotowi „iść naprzód”. 
„Uważajmy,  byśmy  szukając  blogosławieństwa  nie  wypadli  z 
odpocznienia duszy. Bóg nie może dzialać, gdy jesteśmy niespokojni, 
gdy  niepokoimy  się,  choćby  nawet  o  duchnwe  życie.  Uchwyćmy  się 
przeto Jego Slowa i Jemu pozostawmy wypelnienie Slowa”. 

 

background image

 

16 

POMOC 

iększość z nas chciałaby się zatrzymać w obliczu tych prawd i 
prosić Boga o pomoc. Otóż Bóg nam nie pomoże. On dokonał 
dzieła  zbawienia,  lecz  nie  przyjmie  go  za  nas.  Podobnie  nie 

zamierza On pomagać nam w chrześcijańskim życiu. 
Niedojrzałość  uważa  Pana  Jezusa  za  pnmocnika.  Dojrzałość  zna  Go 
jako  życie  samo  w  sobie.  Dr  J.  E.  Cnnant  napisał:  „Chrześcijańskie 
życie  to  nie  nasze  życie  z  pomocą  Chrystusa,  to  Chrystus  żyjący, 
samym  życiem  w  nas.  Dlatego  ta  czgść  naszego  życia,  która  nie  jest 
Jego  życiem,  nie  jest  życiem  chrześcijańskim;  ta czgść naszej służby, 
która  nie  jest  Jego  służbą,  nie  jest  służbą  chrześcijańską.  Wszelki 
przejaw takiego życia i takiej służby ma ludzkie, naturalne źródło. ˝ycie 
zaś chrześcijańskie i chrześcijańska służba ma źródło ponadnaturalne, 
duchowe”.  Paweł  dodaje:  „Dla  mnie  życiem  jest  Chrystus”  (Fil.1,21) 
oraz:  „Wszystko  mogę  w  tym,  który  mnie  wzmacnia,  w  Chrystusie” 
(Fil. 4,13). William R. Neweil mówi, że „wielkim fortelem szatana jest 
zapędzenie  szczerych  dusz  z  powrotem  do  błagania  Boga  o  to,  co 
według  słów  samego  Boga,  zostało  już  dokonane!”  Przypomnijmy 
sobie  nasze  nowe  narodzenie.  W  pewnym  momencie  musimy  wyjść 
ponad etap „pomńż” i dzigkować Bogu za to, czego dokonał On już ze 
względu na nas. Bóg nigdy nie odpowie na modlitwę z prośbą o pomoc 
w usprawiedliwieniu. Ta sama zasada dotyczy chrześcijańskiego życia. 
Nasz Pan, Jezus czeka aż pozwolimy Mu być wszystkim w nas i działać 
we  wszystkim  przez  nas.  „Gdyż  w  Nim  mieszka  cieleśnie  cała  pełnia 
Boskości i (mamy) pełnig w Nim” (Kol. 2,9.10). 
Ciągłe proszenie o pomoc jest dowodem naszej nieufności w stosunku 
do Boga. Nie oddajemy przez to należnej Mu czci. Jak możemy prosić 
o  pomoc  Boga,  który  „zaspokoi  wszelką  potrzebę  (naszą)  według 

background image

76 

Zasady duchowego wzrostu 

bogactwa swego w chwale w Chrystusie Jezusie” (Fil. 4,19)? Jesteśmy 
odpowiedzialni  za  to,  by  dostrzegać  w  Słowie  wszystko  to,  co  jest 
nasze  w  Chrystusie,  a  nastgpnie dziękować Mu za to wszystko i ufać 
Mu  z  tym  wszystkim,  co  stanowi  odpowiedż  na  nasze  potrzeby. 
Wcześniej czy później musimy stanąć w obliczu prawdy, o której pisze 
F.  J.  Huegel:  „Gdy  chrześcijańskie  życie  modlitewne  wypływa  z 
właściwej  pozycji  (pełne  utożsamienia  się  z  Chrystusem  w  Jego 
śmierci  i  zmartwychwstaniu),  następuje  ogromna  zmiana  w  sposobie 
postgpowania, zanika zwykły typ blagania (choć, oczywiście, proszenie 
jest  zgodne  ze  Słowem  Bożym  Pan  mówi  bowiem:  „Proście,  a 
weźmiecie...” (Jan 16,24), aby przerodzić się w dające niewysloţvioną 
radość  przyjmowanie.  Wiele  naszyeh  blagań  wpada  w  niebo  do 
pamiątkowego  rejestru  próśb.  Przestaly  one  bowiem  wyplywać  z 
wlaściwego stosunku do Ojca, którym jest zjednoczenie z Chrystusem 
w  śmierci  i  zmartwychwstaniu.  Będąc  w  tym  wlaściwym  stnsunku, 
chrześcijanin  przyjmuje  po  prostu  to,  co  już  jest  jego.  „Wszystko 
bowiem  jest  nasze”  —  mówi  Apostol  Paweł  ”  —  „wyście  zaś 
Chrystusowi, a Chrystus Boży” ( 1 Kor. 3,21.23;). 
„Bez  ţviary  nie  można  podobać  się  Bogu”  (Hebr.11,6).  Rozważmy 
zatem  kilka  mocnych,  ale  prawdziwych  stwierdzeń,  aby  lepiej 
zrozumieć nastawienie wiary, które podoba się Bożemu sercu. 
„W  naszych.  osobistych  modlitwach  i  naszej  publicznej  służbie  — 
pisze dr A. W. Tozer — wiecznie prosimy Boga o zrobienie czegnś, co 
On  już  zrobil  lub  ezego  zrobić  nie  może  z  powodu  naszej  niewiary. 
Blagamy  Go  by  mówil,  kiedy  już  powiedzial  albo  jest  w  trakcie 
mówienia.  Prosimy  Go  by  przyszedl,  gdy  już  jest  obecny  i  czeka, 
byśmy  to  zauważyli.  Błagamy  Ducha  świętego,  by  wypelnił  nas, 
podczas gdy cały czas wzbraniamy Mu tego przez swoje wţątpliwości”. 
Dr S. D. Gordon napomina: „Gdy znajdujesz się w gorączce walki, gdy 
jesteś obiektem ataku, mniej blagaj, więcej zaś, na gruţlcie  krwi Pana 
Jezusa,  wyznawaj.  Mam  na  myśli,  byś  nie  prosil  Boga  o  danie  ci 
zwycięstwa,  ale  oglaszal  Jego  zwycięstwo,  wzywal  je,  aby  cię 
oslonilo”.  Inny  mąż  Boży  —  Watchman  Nee  zaskakuje  wielu,  gdy 
mówi:  „Boży  sposób  wyzwolenia jest calkowicie różny od ludzkiego. 
Sposobem  ludzkim  jest  tlumienie  grzechu  przez  przezwyciężenie  go, 
Bożym  zaś  sposobem  jest  usunięcie  grzesznika.  Wielu  chrześcijan 
boleje  nad  swoją  slabością  myśląc,  że  gdyby  tylko  byli  mocniejsi, 
wszystko  byloby  dobrze.  To  falszywe  pojgcie  o  sposobie  uwolnienia 
jest  bezpośrednią  konsekwencją  myśli,  że  niepowodzenie  w 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

77 

prowadzeniu świętego życia wynika z naszej niemocy i z tego powodu 
Bóg  wymaga  od  nas  czegoś  wigcej.  Jeśli  poprzednio  byliśmy 
oţţvladnięci mocą grzechu oraz niezdolnością przeciwstawienia się mu, 
to  teraz  logicznie  myśląc,  dochodzimy  do  wniosku,  że  aby  osiągnąć 
zwycięstwo  nad  grzechem,  musimy  mieć  więcej  mocy.  Gdybym  byl 
tylko  mocniejszy  —  powiadamy  —  mógłbym  przezwyciężać  dzikie 
wybuchy  mego  temperamentu.  Błagamy  przeto  Pana  o  wzmocnienie 
nas, ku większemu samoopanowaniu. 
Takie  myślenie  jest  calkowicie  złel  To nie jest chrześcijaństwo! Bóg, 
chcąc uwolnić nas od grzechu, nie czyni nas coraz mocniejszymi. Nie, 
On  czyni  nas  coraz  słabszymi.  Powiadasz,  że  dziwna  to  droga  do 
zwycięstwa. Tak, ale jest to Boża droga. Bóg uwalnia nas spod wladzy 
grzechu  nie  przez  umocnienie  w  nas  „starego  czlowieka''',  ale  przez 
ukrzyżowanie go, nie przez dopomaganie mu w robieniu czegokolwiek, 
ale przez usunięcie go ze sceny życia”. 
Wierzący  nie musi blagać o pomoc. Musi on z wdzięcznościţ przyjąć 
to,  co  już  należy  do  niego  w  Chrystusie.  „Sprawiedliwy  z  wiary  żyć 
bgdzie” (Hebr.10,38). 
Nasz stary, dobry znajomy Andrew Murray zachęca nas tymi slowy: 
„Chociaż powoli, chociaż potykając się co chw—ila, wiara, która Mu 
zawsze dziękuje — nie za przeżycia, ale za obietnice, na których może 
się  oprzeć  —  wzrasta  z  mocy  w  moc  umacniając  się  ciągle  w 
blogoslawionej  pewnvści,  że  Bóg  osobiście  uczyni  w  nas  Swe  dzielo 
doskonałym” (Fil. l,6)

58

 

                                                      

58

  Fil.1,6:  „Mając  tg  pewność,  że  Ten,  który  rozpoczął  w  na.s  dobre dzieło, będzie je 

też pełnił do dnia Chrystusa Jezusa”. 

background image

 

17 

DOSKONALENIE 

oże powstać pytanie o znaczenie równowagi, tak ważnej jeśli 
chodzi o fizyczną, psychiczną i duchową strong naszego życia. 
Nierównowaga  jest  czgsto  powodem  rozpadu,  a  także 

spustoszenia wewnątrz nas i w naszym otoczeniu. 
„Stary człowiek” jest jednostronny, jest wytrącony z równowagi. Jego 
stan — dobrze opisuje poniższy wierszyk: 

Postanowilem przyjąć gości: 
Gdy skwar letniego minął dnia, 
Pod drzewem usiedliśmy w trójkę, 
„Ja sam”, me „ego” no i ja. 

„Ego” chęć miało na kanapki, 
„Ja sam” herbatką zajął się 

 Przy czym ze smakiem zjadał babkę, 
Podczas gdy ciasto podał mnie. 

Dobry Gospodarz, jakim jest nasz Bóg, zaczyna uprawg (doskonalenie) 
pełnego  glodu  wierzącego.  Cierpliwie,  wytrwale  dokonując  wielu 
bolesnych  zabiegów,  Ojciec  nasz  dokopuje  się  do  najgłgbszych 
zakątków starej natury obnażając ją przed nami taką, jaką jest i jaką nie 
jest.  Przyczyna  tego  jest  dwojaka:  Bóg  czyni  to  po  to,  aby  Pan  Jezus 
mial  wolność  objawienia  się,  po  pierwsze  w  nas  i  po  wtóre  —  ze 
wzglgdu na innychprzez nas. 
Pan Jezus musi wzrastać w nas i innych obdarowywać przez nas. „Pan 
bgdzie cig stale prowadzil i nasyci twoją duszg nawet na siłg i bgdziesz 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

79 

jak ogród nawodniony i jak źródlo, którego wody nie wysychają” (Iz. 
53,11). 
Zanim Bóg bgdzie mógł skutecznie „uprawiać” innych przez nas, musi 
najpierw dokładnie „uprawić” nas samych. Nie znaczy to, że ząnim nie 
staniemy  się  duchowo  dojrzali,  nie  ma  dla  nţas  miejsca  w  slużbie, 
jednakże  naszą  slużbg  na  drodze  do  dojrzalości  Pan  bgdzie  wiązal 
glównie  z  naszym  rozwojem,  nie  z  rozwojem  innych.  Rosnący 
duchowo chrześcijanin myśli najpierw, i może takie robi wrażenie, że 
cała jego służba jest skuteczna. Z czasem jednak uświadamia sobie, że 
Pan wcale nie tak wiele dokonuje przez niego, ile dla niego. Albowiem 
nasz Pan koncentruje się na wigkszej potrzebie. 
„Dzielo Boże jest z natury dziełem duchowym, dlatego jego realizacja 
wymaga  ludzi  duchowych,  a  ich  wartość  w  oczach  Bożych  określa 
miara ich duchowości. Ponieważ jest właśnie tak, w myśli Bożej sluga 
jest czymś więcej niż dzieło. Jeśli prawdziwie chcemy być narzędziem 
w  Jego  rękach  i  dla  Jego  celów,  wówczas  Jego  postgpowanie 
wzglgdem  nas  zmierzać  będzie  do  ciąglego  podnoszenia  naszej 
duchowej  wartości.  Nie  nasze  zainteresowania  chrześcijańską 
dzialalnością, nie nasza energia, entuzjazm, ambicje czy zdolności; nie 
nasze  wykształcenie  czy  cokolwiek  innego  w  nas,  ale  po  prostu 
duchowe życie jest podstawą, na rozpoczgcie wzrostu naszej slużby dla 
Boga. Nawet dziela, kiedy je realizujemy, używa Bóg ku podniesieniu 
naszej duchowej wartości” (autor nieznany). 
„Błgdem  jest  mierzenie  duchowej  dojrzalości  obecnością  darów 
Ducha.  Dary  same  w  sobie  nie  są  wystarczającą  podstawą  stalego 
oddzialywania  Boga  na  człowieka.  Mogą  one  być  obecne,  mogą  być 
wartościowe,  ale  celem  Ducha  jest  coś  o  wiele  większego,  jest 
uformowanie  w  nas  Chrystusa  poprzez  działanie  krzyża.  On  chce 
ujrzeć  Chrystusa  zrośniętego  z  wierzącymi.  To  jest  Jego  cel.  Nie 
polega to na tym, że czlowiek czyni pewne rzeczy, wypowiada pewne 
slowa, ale, że jest on pewnym rodzajem czlowieka. On sam jest tym, co 
mówi.  Zbyt  wielu  wierzących  chce  zwiastować  poselstwo  sami  nie 
bgdąc  poselstwem,  w  ostatecznym  zaś  rozrachunku  to,  kim  jesteśmy, 
nie  to  co  robimy  lub  mówimy,  liczy  się  przed  Bogiem.  Cala  zaś 
tajemnica tkwi w ksztalcie Chrystusa w nas” (Watchman Nee). 
Nie  zostaliśmy  zbawieni,  by  slużyć;  osiągamy  dojrzałość,  by  służyć. 
Tylko  w  tym  stopniu,  w  jakim  „uprawa”  nas  samych  odslania  riaszą 
starą  naturę  taką,  jaką  jest,  jesteśmy  w  stanie  pomóc  innym  w  ich 
„uprawie” (doskonaleniu). 

background image

80 

Zasady duchowego wzrostu 

Poznajemy wszystkich innych poznając najpierw siebie. „Jak w wodzie 
odbija się twarz, tak serce jest zwierciadlem człowieka” (Przyp. 27,19). 
Dla zrównoważenia zaś poznania siebie Ojciec nasz uzdalnia nas do 
„wzrastania  w  lasce  i  poznaniu  Pana  naszego  i  Zbawiciela  Jezusa 
Chrystusa” ( 1 Ptr. 3,18 ). 

Prawdy te dotyczą nie tylko służby w ogóle, dotyczą one także slużby 
wstawiennictwa.  Slużba  modlitwy  o  innych, bardziej niż inne rodzaje 
slużby, narzuca potrzebę potrójnego zrozumienia innych. „Modlitwa o 
innych  wypłynąć  może  jedynie  z  serca,  które  najpierw  znalazło 
odpocznienie dla siebie, z poznania wartości pragnienia, jakie serce to 
wyraża  w  ich  sprawie.  Inaczej  nie  mogę  być  szczery  i  szczęśliwy 
modląc  się  o  innych  (Stoney).  Pawel  pisał,  że  będzie  „modlił  się 
duchem”  — dzięki Duchowi świętemu, który jest (w nim), ale będzie 
też  „modlił  się  rozumem  —  angażując  umysl,  odwolując  się  do 
zrozumienia” (1 Kor.14,15). Tak wielu z nas, zrozumiawszy niektóre z 
glębszych  prawd  naszego  Pana,  chce  natychmiast  wciągnąć  lub 
wepchnąć  w  nie  innych  dziwiąc  się,  dlaczego  są  oni  tak  powolni  w 
uczeniu się, tak apatyczni w swym rozumieniu i zainteresowaniu. Jakże 
łatwo  zapominamy,  ile  lat  nam  to  zajęło,  iloma  pustymi  szlakami 
przejść musieliśmy z naszym Panem, aby w końcu przekroczyć Jordan i 
wejść do Kanaanu. 
„Mojżesz  posiadał  calą  mądrość  Egiptu,  a  jednak  ratunek  dla  Izraela 
widział w zabiciu Egipcjanina! Musial się, niestety, ćwiczyć w Bożych 
drogach.  Mial  na  to  czterdzieści  lat  w  Midianie.  Potem,  kiedy  został 
posłany  do  Egiptu,  Bóg  nie  kazał  mu  martwić  się  o  Izrael,  ale  iść 
bezpośrednio  do  Faraona,  przyczyny  ich  więzów!  Bóg  nie  ćwiczył 
najpierw  Izraela,  ćwiczył  najpierw  przewodnika,  który  miał  go 
wyprowadzić. Tak i dziś Bóg chce mieć przewodników wyćwiczonych 
w  poznaniu  Jego  dróg”.  Przypomnijmy  sobie,  w  jaki  sposób  Ojciec 
nasz musial obchodzić się z nami przez lata naszego rozwoju. Na ile to 
rozumiemy,  na  tyle  też  rozumiemy,  jak  On  chce,  byśmy  postępowali 
względem  innych.  Musimy  być  „uprawiani”  —  by  „uprawiać”, 
udoskonaleni — by udoskonalać. 
„Szkodzi  to  wierzącemu,  gdy  jest  przez  innego  wierzącego 
przymuszany  do  przyjęcia  „blogosławieństwa”  nie  mając  duszy 
gotowej  na  jego  przyjęcie.  Wymuszony  postęp  daje  wrogowi 
możliwość  sprowadzenia  wierzącego  na  blędne  tory.  Ci  bowiem, 
którzy  się  śpieszą,  którzy  są  popychani  przez  innych,  nie  potrafią 
jeszcze ustać o własnych siłach, nie mogą znieść prób wlaściwych dla 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

81 

zajętej  przez  nich  pozycji”  (J.  Penn—Lewis).  Musimy  także 
gruntownie przemyśleć motyw calej naszej służby. „Praca powinna być 
rozpatrywana nie tylko pod kątem szybkich jej rezultatów, nie tylko ze 
względu na jej wpływ na tę czy inną osobę; pytaniem najwyższej wagi 
powinno  być,  czy  ta  osoba  poddana  dokładnemu  badaniu  w  obliczu 
Boga podoba się Mu i czy może być przez Niego przyjęta. Jeśli tak, to 
akceptacja  jest  moją  nagrodą:  „Dlaczego  tak  dokładamy  starań,  żeby 
niezależnie od tego, czy mieszkamy w ciele, czy jesteśmy poza ciałem, 
Jemu  się  podobać”  (2  Kor.  5,9;).  Nie  chodzi  o  to,  by  pracować  w 
radości  i  sile  kogoś,  kto  wychodzi  z  domu  i  udaje  się  do  swych 
normalnych  codziennych  zajęć.  Wielu  upada  na  duchu  nie  widząc 
owoców i swojej pracy, są nieszczęśliwi, jeśli nie pracują. A przecież 
praca jest wystarczająco dobra sama w sobie, musimy tylko zachować 
wlaściwy  porządek  rzeczy:  od  szczgścia  do pracy, nie przez pracg do 
szczgścia.  Do  pracy  musimy  wyjść  nie  z  domu,  ale  ze  świątyni,  z 
wewnątrz, z ośrodka ożywienia, z serca, w którym panuje Chrystus — 
jedyne źródlo życia — z kręgu rozmilowania. Jakość naszej pracy zależ 
od  natury  naszego  odpocznienia.  Odpocznienie  zaś  nasze  ma  być  jak 
Jego o pocznienie, dzięki Niemu poznane i z Nim dzielone. Niewielkie 
niestety mamy pojęcie o tym, w jak wielkim stopniu zewngtrze nasze 
nosi  barwg  wngtrza.  Jeśli  nasze  wnętrze  jest  niespokojne,  to  nie  ma 
mowy,  aby  nasza  slużba  wnosiła  odpocznienie,  choćbyśmy  się  o  to 
bardzo starali. (...) Najwigkszym dowodem naszej milości do Chrystusa 
jest troska o tych, którzy należą do Niego. „... Milujesz mnie? (...) Paś 
owieczki moje” (Jan 21,16) (J. B. Stoney). 

 

background image

 

18 

TRWANIE 

a  starcie  naszego  chrześcijańskiego  życia,  spragnieni  i  pełni 
gorliwości  dla  Niego,  wyobrażamy  sobie,  że  zrobiliśmy  już 
duży postęp. W rzeczy samej jest to dopiero początek. Dopiero 

po latach naszej wędrówki z. Nim rozjaśnia się nam obraz, widzimy te 
rozlegle, prawie nie kończone obszary rozwoju, przez które Bóg musi 
nas wciąż prowadzić. 
Wiele  z  tych  obszarów  to  po  prostu  pustynia  —  brak  duchowej 
aktywności, brak służby, słaba społeczność z Bogiem, z innymi... Jeśli 
jest modlitwa, to wymuszona, a czasem porzucana na długie miesiące, 
ustaje  studium  biblijne...  Wszystko  wydaje  się  na  nic...  W  tym,  tak 
skądinąd potrzebnym dla naszego duchowego rozwoju czasie, wierzący 
miewa odczucie, że Bóg przestał spełniać swe obietnice, że trwanie w 
wierze  ma  niewielki  sens  lub  jest  zgoła  bez  sensu.  A  jednak  gdzieś 
głęboko w nas pozostaje głód, który nie pozwala nam zrezygnować. 
„Wszakże  fundament  Boży  stoi  niewzruszony,  a  ma  tę  pieczgć  na 
sobie: Zna Pan tych, którzy są Jego...” (2 Tym. 2,19). 
Czyż  mamy  go  kochać,  czyż  mamy  mu  ufać  i  reagować  tylko  wtedy, 
gdy nam „błogoslawi”? Cóż to za rodzaj miłości? Miłość wlasna? Nasz 
Ojciec  czasem  pozbawia  nas  wszystkiego,  aby  dać  nam  możliwość 
kochania Go, ufania Mu i zwracania się do Niego tylko dlatego, że On 
jest naszym Ojcem. On wie, jakie zadanie spełniać ma krzyż w naszym 
życiu, widzi śmierć, która musi dotknąć nas wszystkich, jeśli ma w nas 
powstać  zmartwychwstałe  życie.  On  patrzy  na  te  opustoszone, 
poranione  serca  którym  musi  uslużyć  przez  nas  i  dlatego  chce  nas 
doprowadzić do stanu, w którym nie liczy się już nic innego poza Nim 
samym, w którym On jest wszystkim. 
„Synostwo jest czymś wigcej niż tylko nowym narodzeniem. Synostwo 

background image

Zasady duchowego wzrostu 

83 

to  wzrost  w  pełnię.  Być  niemowlęciem  w  okresie  niemowlęctwa  to 
rzecz  zupełnie  prawidłowa,  ale  niemowlęctwo,  gdy  okres 
niemowlęctwa  przeminął,  staje  się  czymś  złym  i  nieprawidłowym,  a 
jest  to  niestety  sytuacja  wielu  chrześcijan.  Podczas  gdy  synostwo  w 
sensie ogólnym jest nieodłączne od narodzenia, w rozumieniu Nowego 
Testamentu  synostwo  jest  realizaćją  móżliwośćiţnarodzenia,  jest 
wzrostem  ku  dojrzałości.  Dlatego  Nowy  Testament  ma  wiele  do 
powiedzenia  na  ten  temat,  na  temat  pozostawienia  dzieciństwa  i 
osiągania  dojrzałości.  To  wraz  ze  wzrostem  przychodzi  pełnia 
Chrystusa  oraz  obfitość  bogactwa,  do  którego  zostaliśmy  zbawieni. 
Chodzi  bowiem  nie  tyle  o  to,  od  czego  zostaliśmy  zbawieni,  ile  do 
czego  zostaliśmy  zbawieni”  (T.  Austin—Sparks).  Na  początku 
jesteśmy  zwykle  pochłonięci  zewnętrzną  stroną  chrześcijaństwa,  tym 
co  robimy.  Przez  jakiś  czas  Pan  pozwala  nam  na  to.  Potem  jednak 
zaczyna  usuwać  nas  samych  i  to,  co  robimy,  zabiera  wiele z tego, co 
myśleliśmy, że mamy, a czyni to po to, aby Pan Jezus Chrystus stał się 
dla nas wszystkim. Od tego momentu zaczyna się długa przemiana, w 
której  krzyż  zajmuje  miejsce  centralne,  przemiana  „co  robię”  w  „jaki 
jestem”. 
Cały  ten  paradoksalny  postęp,  paradoksalny,  bo  jest  to  droga,  która 
prowadzi  w  górę  schodząc  w  dół,  wywołuje  w  nas  uczucie 
opuszczenia. 
„Pan  się  mną  nie  opiekuje,  nie  zależy  Mu  na  mnie”.  Są  to  podszepty 
wroga. Można im łatwo przeciwdziałać pozwalając Bogu być Bogiem 
w biblijnym znaczeniu — „pozwalając” Mu być naszym Ojcem. 
„To prawda, Bóg obiera niegodnych i pozwala im wypowiadać Swoje 
Slowa  na  lata  wcześniej,  zanim  w  pełni  zrozumieją  ich  wagę;  Bóg 
jednak  nie  chce,  aby  ktokolwiek  z  nas  pozostal  w  tym  stadium. 
Owszem,  możemy  iść  tą  drogą  przez  pewien  czas,  ale  czyż  nie  jest 
prawdą,  że  od  czasu  kiedy  zaczyna On w naszym życiu Swoje dzieło 
formowania  nas  karaniem,  doświadczeniami,  szybko  staje  się  dla  nas 
jasne w istocie, jak niewiele wiemy o prawdziwym znaczeniu tego, co 
przedtem  mówiliśmy  i  robiliśmy?  Bóg  chce,  byśmy  osiągnęli  taki 
punkt,  w  którym  będziemy  zwiastować  poselstwo  sami  będąc 
poselstwem,  niezależnie  od  przejawiania,  bądź  nie,  darów  Ducha. 
Albowiem w miarę wzrostu dary Boże stają się coraz mniej widoczne 
na zewnątrz — dotyczy to darów Ducha — a coraz bardziej zwrócone 
do wewnątrz, związane z życiem. Głębia i istota dzialania jest tym, co 

background image

84 

Zasady duchowego wzrostu 

liczy się w dlugim biegu życia. Kiedy sam Pan zaczyna znaczyć dla nas 
coraz więcej, wszystko inne poza Nim 
—  dotyczy  to  również  darów  Ducha  —  liczy  się  coraz  mniej. 
Wówczas, chociaż uczymy tych samych prawd, chociaż wypowiadamy 
te  same  slowa,  nasze  oddziaływanie  na  innych  różni  się  od 
poprzedniego. Różnicę tę dostrzegamy w poglębianiu działania Ducha 
również i w nich samych” (Watchman Nee). 
Ten  proces  wzrostu,  któremu  Bóg  bezlitośnie  nas  poddaje,  wywola 
zniechęcenie i zaklopotanie, jeśli marzymy o niebie po śmierci. Jeżeli 
jednak nasza wola utożsamia się z Jego wolą, wówczas wszystkie drogi 
Boże,  nawet  te  pustynne  staną  się  dla  nas  zachętą.  Będziemy na nich 
trwać  mając  tę  pewność,  że  On  wykonuje  w  nas  i  przez  nas  to  samo 
dzieło, które rozpoczął i zakończyl w Panu Jezusie Chrystusie. 
„Mając  serca  naprawdę  szczere  wobec  Boga,  możemy  być  pewni,  że 
On poprowadzi nas w poznaniu Siebie samego tak szybko, jak szybko 
możemy  podążać.  On  wie,  ile  możemy  przyjąć  i  nie  zawiedzie  w 
podawaniu nam takiego pokarmu, który dokładnie odpowiada potrzebie 
chwili.  Być  może  czasem  stracimy  cierpliwość  nad  sobą  widząc 
powolny nasz postęp, ale wtedy uczymy się ufać Panu, ufać, że On wie 
jak  pokierować  naszą  duchową  edukacją.  Jeśli  oczy  zwracamy  ku 
Niemu, jeśli w prostocie serca podążamy za Nim, odkryjemy wkrótce, 
że prowadzi nas On właściwą drogą, że wiedzie nas przez wszystkie te 
doświadczenia i próby, które potrzebne są, by nauczyć nas wlaściwego 
uznania  dla  Niego  samego  i  dla  wszystkich  błogosławionych  darów, 
które spływają na nas w Nim. Musimy ufać jego miłości we wszystkim 
i uczyć się coraz bardziej nie ufać samemu sobie” (C. A. Coates). 
Paweł  pisze  do  nas  slowa,  które  ongiś  przeslał  Tymoteuszowi:  „Ty 
więc, synu mój, wzmacniaj się w lasce, która jest w Chrystusie Jezusie, 
a  co  słyszaleś  ode  mnie  wobec  wielu  świadków,  to  przekaż  ludziom 
godnym zaufania, którzy będą zdolni i innych nauczać. Cierp wespól ze 
mną jako dobry żolnierz Chrystusa Jezusa” (2 Tym. 2,1—3). 
Radość  wasza  jest  naszą  radością,  jeśli  trwacie  w  Nim.  „Wierny  jest 
Pan, którywas utwierdzi i strzec będzie od złego” (2 Tes. 3,3). 

 

KONIEC