JAN XXIII
Encyklika
AD PETRI CATHEDRAM
Do czcigodnych braci Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów, Biskupów i
innych Ordynariuszów, zachowujących pokój i jedność ze Stolicą
Apostolską oraz do całego kleru i wiernych katolickiego świata o rozwoju
prawdy, jedności i pokoju w duchu miłości.
Czcigodni Bracia i ukochani Synowie
Pokój i Apostolskie Błogosławieństwo
WSTĘP: USTAWICZNA MŁODOŚĆ KOŚCIOŁA
Powody radości i nadziei
Na Stolicę Piotra wyniesieni choć bez Naszej zasługi, znowu wracamy myślą jako do
momentu pouczającego i pokrzepiającego do tego, cośmy słyszeli i widzieli wtedy,
gdy zmarłego Naszego bezpośredniego Poprzednika opłakiwali niemal wszyscy,
niezaleŜnie od narodowości czy poglądów i gdy potem ku Nam, wyniesionym do
NajwyŜszego Pontyfikatu, te same rzesze zwracały swe myśli i serca, nadzieje i
oczekiwania, choć ich umysły zajęte i zaniepokojone były innymi wydarzeniami i
powaŜnymi troskami. Okazuje to ponad wszelką wątpliwość, Ŝe Kościół katolicki
ustawiczną rozkwita młodością i Ŝe jest jakby chorągwią podniesioną między
narodami (cfr. Iz 11, 12), oraz Ŝe ten Kościół rozlewa jaśniejące światło wraz ze
słodką miłością, którą obejmuje wszystkie narody.
Po za tym, wiadomość, Ŝe nosimy się z zamiarem zwołania Soboru Powszechnego i
Synodu Rzymskiego, przystosowania Kodeksu Prawa Kanonicznego do dzisiejszych
potrzeb i ogłoszenia nowego Kodeksu dla Kościoła Obrządku Wschodniego, ta
wiadomość zyskała uznanie u nadzwyczaj wielu i zrodziła powszechną nadzieję, Ŝe
umysły wszystkie zostaną w ten sposób skutecznie pobudzone do szerszego i
głębszego poznania prawdy, do zbawiennego odnowienia chrześcijańskich obyczajów
i do odbudowania jedności, zgody i pokoju.
Obecnie, w niniejszej Encyklice, pierwszej jaką ślemy do katolickiego świata,
zajmiemy się tymi trzema sprawami: prawdą, jednością i pokojem; jak mianowicie je
osiągnąć i rozwinąć pod tchnieniem miłości, gdyŜ tego przede wszystkim zdaje się
wymagać od Nas apostolski urząd, który sprawujemy.
CZĘŚĆ I. - PRAWDA
Poznanie prawdy, zwłaszcza prawdy objawionej
Przyczyną i źródłem wszystkiego zła, które jakby zatruwa jednostki, ludy i narody i
które tak często niepokoi umysły wielu ludzi, jest nieznajomość prawdy, owszem, nie
tylko nieznajomość, lecz niejednokrotnie pogarda i odwracanie się od niej. Tu
bowiem tkwi źródło wszelkiego rodzajów błędów, które przenikają w umysły i
wsączają się w struktury społeczeństwa jakby w jego Ŝyły, wszystko krzyŜują z
niebezpieczeństwem dla jednostek i dla całego ludzkiego współŜycia. A przecieŜ Bóg
obdarzył nas umysłem zdolnym do poznania prawdy naturalnej. Postępując za
rozumem, idziemy za samym Bogiem, który jest jego twórcą oraz prawodawcą i
przewodnikiem naszego Ŝycia. Jeśli zaś przez gnuśność, albo niegodziwość
odwracamy się od dobrego uŜywania rozumu, tym samym oddalamy się od
NajwyŜszego Dobra i właściwej normy postępowania. Na pewno moŜemy, jak juŜ
wspomnieliśmy, dojść naszym rozumem do poznania prawdy naturalnej; ale do tego
poznania nie wszyscy dochodzą łatwo, zwłaszcza gdy chodzi o dziedzinę religii i
moralności, a jeśli takie poznanie osiągną, często nie jest ono wolne od domieszki
błędów. Natomiast prawd, które przerastają naturalną zdolność rozumu, w Ŝaden
sposób nie moŜemy poznać bez pomocy i światła BoŜego. Stąd Słowo BoŜe, które
"mieszka w światłości nieprzystępnej" (1 Tm 6,16) przez miłość i litość dla rodzaju
ludzkiego "stało się ciałem i mieszkało między nami" (J 1,14), aŜeby oświecić
"kaŜdego człowieka na ten świat przychodzącego" (J 1,9) i doprowadzić go nie tylko
do pełni prawdy, lecz takŜe do cnoty i do wiecznego szczęścia. Dlatego wszyscy są
obowiązani do przyjęcia nauki zawartej w Ewangelii.
Prawda Ewangelii prowadzi do Ŝycia wiecznego
Jak widać, chodzi tu o sprawę najwaŜniejszą, nierozerwalnie związaną z naszym
zbawieniem. Ci, co jak mówi Apostoł Narodów,
"zawsze się uczą i nigdy nie dochodzą
do znajomości prawdy"
(2 Tm 3,7), a umysłowi ludzkiemu odmawiają zdolności
dojścia do jakiegokolwiek poznania pewnego i bezpiecznego, ci co odrzucają równieŜ
wszelką prawdę przez Boga objawioną, konieczną do zbawienia, ci bardzo daleko
odchodzą od nauki Jezusa Chrystusa i od myśli Apostoła Narodów, który napomina
do tego, byśmy wszyscy zeszli się "w jedności wiary i poznania Syna BoŜego...
Abyśmy juŜ nie byli dziećmi chwiejącymi się, i nie byli unoszeni kaŜdym wiatrem
nauki, przez złość ludzką, przez chytrość, na oszukanie błędu. Ale Ŝebyśmy czyniąc
prawdę w miłości, przez wszystko rozrastali się w tego, który jest głową, w
Chrystusa, z którego całe ciało złoŜone i złączone, przez wszystkie spojenia
wzajemnego wspomagania, wedle sposobu działania odpowiedniego mierze kaŜdego
członka, pomnaŜa się i rośnie ku zbawieniu samego siebie w miłości" (Ef 4, 13 - 16).
Nie moŜemy tu powstrzymać się od tego, by w szczególniejszy sposób nie zachęcić
do przedstawiania prawdy z pilnością, ostroŜnością i roztropnością przede wszystkim
tych wszystkich, którzy poprzez wydawane dziś w takiej liczbie ksiąŜki, czasopisma i
dzienniki, wywierają wielki wpływ na umysły czytelników zwłaszcza młodocianych,
oraz na kształtowanie ich poglądów i ich obyczajów. Na nich spoczywa bardzo cięŜki
obowiązek wstrzymania się od propagowania kłamstwa, błędu, bezwstydu, a
przedstawiania tylko prawdy i tego wszystkiego, co prowadzi nie do występku, lecz
do dobra i cnoty.
Z wielkim smutkiem widzimy, jak sprawdza się dzisiaj to, na co skarŜył się juŜ Nasz
Poprzednik śp. Leon XIII:
"Ŝe śmiało wślizguje się kłamstwo... w grubych tomach i w
małych ksiąŜkach, na lotnych kartkach dzienników i na reklamach teatralnych"
(Epist.
Saepenumero considerantes; A. L. V. III. 1883, p. 262); patrzymy równieŜ na
"ksiąŜki
i czasopisma, które drukuje się dla wyśmiania cnoty i nadania pozorów uczciwości
temu, co podłe"
(Epist. Exeunte iam anno; A. L. V. III. 1888, p. 396).
Radio, Kino, Telewizja
Do tego wszystkiego, jak dobrze wiecie Czcigodni Bracia i ukochani synowie, trzeba
dzisiaj dodać radio, kino i telewizję, których widowiska mogą być oglądane nawet w
obrębie ścian domowych. Te środki mogą podawać zachętę i podnietę do tego, co
dobre, uczciwe, co prowadzi do chrześcijańskiego praktykowania cnoty. Lecz niestety
te środki stają się nierzadko, zwłaszcza dla młodzieŜy, podnietą do złych obyczajów i
do zepsucia, naprowadzaniem do błędu i do występnego Ŝycia. AŜeby więc
stanowczo usunąć zły wpływ owych niebezpiecznych środków, wpływ, który coraz
bardziej się poszerza, trzeba przeciwstawić im broń prawdy i uczciwości. Złej i
kłamliwej prasie naleŜy przeciwstawić prasę dobrą i mówiącą prawdę. Audycjom
radiowym i widowiskom kinowym oraz telewizyjnym, które pociągają do błędu i do
występku, trzeba przeciwstawić inne, które by broniły prawdy i podtrzymywały dobre
obyczaje. W ten sposób nowe wynalazki, które tak skutecznie mogą prowadzić do
zła, przemienią się w narzędzia zdrowia i dobra dla ludzi, stając się równocześnie
środkami uczciwej rozrywki; a z tego samego źródła, z którego płynęła trucizna,
moŜna będzie czerpać lekarstwo.
Indyferentyzm religijny
Nie brak równieŜ i takich, co nie zwalczając wprost prawdy, okazują wobec niej
daleko posuniętą beztroskę i obojętność, jakby Bóg nie dał nam rozumu dla jej
szukania i zdobywania. Ten godny nagany sposób postępowania prowadzi jakby
samorzutnie do absurdalnego twierdzenia, Ŝe zniesienie wszelkiej róŜnicy między
prawdą i fałszem, stawia wszystkie religie w jednym rzędzie.
"Tę zasadę,
- by uŜyć
słów wspomnianego Naszego Poprzednika Leona XIII -
wprowadzono po to, by
zburzyć wszelką religię, zwłaszcza religię katolicką, której jako jedynie prawdziwej nie
moŜna bez jej obrazy stawiać na równi z innymi"
(Encicl. Humanum genus; A. L. V.
IV. 1884, p. 53). Ponadto zaprzeczenie wszelkiej róŜnicy między przeciwnymi i
sprzecznymi rzeczami prowadzi ostatecznie do tego, Ŝe w teorii i w praktyce odrzuca
się wszelką religię. JakŜeŜ Bóg, który ze swej istoty jest prawdą, mógłby przyzwalać
lub tolerować beztroskie niedbalstwo i bierność tych ludzi, którzy ilekroć chodzi o
zagadnienia związane z wiecznym zbawieniem nas wszystkich, wcale nie myślą ani o
szukaniu i zdobywaniu koniecznych prawd, ani o oddawaniu Bogu naleŜnego Mu
kultu?
Jeśli dziś wkładamy tyle wysiłku i pilności w studium i w rozwój ludzkich nauk, dzięki
czemu nasza epoka moŜe słusznie szczycić się podziwienia godnym postępem
osiągniętym w badaniach naukowych, to dlaczegoŜ nie naleŜałoby zdobyć się na tę
sama, owszem, nawet na większą pilność, pomysłowość i troskliwość, by dojść do
niewątpliwego poznania, które dotyczy juŜ nie tego Ŝycia ziemskiego i
przemijającego, lecz niebieskiego, które nigdy nie przeminie? Tylko wtedy, gdy
dojdziemy do prawdy wypływającej z Ewangelii, która winna być wprowadzona w
Ŝycie, tylko wtedy nasz umysł znajdzie ukojenie w pokoju i radości; w radości
niezmiernie wyŜszej od tej jaka moŜe wypływać z naukowych odkryć i z tych
zadziwiających wynalazków, którymi dziś się posługujemy i które codziennie sławi się
pod niebiosy.
CZĘŚĆ II. - JEDNOŚĆ, ZGODA I POKÓJ
Prawda wybitnie słuŜy sprawie pokoju
Z osiągnięcia pełnej, nieskaŜonej i szczerej prawdy winna płynąć jedność myśli, serc i
czynów. Rzeczywiście, wszystkie przeciwności, waśnie i niezgody mają swą pierwszą
przyczynę w fakcie, Ŝe prawda albo nie jest poznana, albo co gorsza: choć została
zbadana i poznana, odrzuca się ją albo w imię wygód i korzyści, jakie ludzie często
spodziewają się wyciągnąć z fałszywych poglądów, albo w imię nagany godnego
zaślepienia, które kaŜe ludziom usprawiedliwiać ich występki i złe uczynki.
Dlatego konieczną jest rzeczą, by wszyscy, czy to prości obywatele, czy ci, w których
ręku spoczywają losy narodów, ukochali szczerze prawdę, jeśli chcą cieszyć się taką
zgodą i takim pokojem, z jakich płynie prawdziwy dobrobyt prywatny i publiczny.
Do takiej zgody i takiego pokoju zachęcamy w szczególniejszy sposób tych, którzy
dzierŜą ster Ŝycia narodów. My, którzy jesteśmy postawieni ponad sporami dzielącymi
narody, którzy równą miłością obejmujemy wszystkie ludy, i nie kierujemy się
Ŝadnym dąŜeniem do politycznej władzy, ani Ŝadnym pragnieniem dóbr ziemskich,
sądzimy, Ŝe mówiąc na temat tak niesłychanie waŜny, będziemy bezstronnie ocenieni
i wysłuchani przez ludzi naleŜących do wszystkich narodów.
Bóg stworzył ludzi braćmi
Bóg stworzył ludzi nie wrogami, lecz braćmi. Dał im ziemię, by uprawiali ją swą pracą
i potem, aŜeby wszyscy korzystali z jej plonów, czerpiąc z niej to wszystko, co
konieczne do utrzymania Ŝycia i zaspokojenia jego potrzeb. RóŜne narody nie są
niczym innym, jak społecznościami ludzi, a więc braci, którzy winni dąŜyć w
braterskiej jedności nie tylko do celów właściwych kaŜdemu narodowi, lecz równieŜ
do ogólnego dobra całej ludzkiej wspólnoty.
Ponadto, drogi tego śmiertelnego Ŝycia nie moŜna rozpatrywać wyłącznie w jej
własnych granicach, ani wyznaczać jej celu czysto hedonistycznego, albowiem droga
ta prowadzi nie tylko do rozkładu ciała człowieka, ale przygotowuje równieŜ i
wprowadza do Ŝycia nieśmiertelnego, do ojczyzny gdzie Ŝyć będziemy wiecznie.
Jeśli chcemy, a to jest naszym obowiązkiem, by takŜe nasze czynności weszły na
drogę sprawiedliwości, konieczną jest rzeczą nawrócić umysły ku tym zasadom.
Skoro nazywamy się braćmi i nimi jesteśmy, skoro przeznaczony nam jest wspólny
los w obecnym i w przyszłym Ŝyciu, to jakimŜe sposobem moŜe się stać, Ŝe ktoś
odnosi się do innych, jako do wrogów i nieprzyjaciół? Dlaczego innym zazdrościć,
budzić nienawiść i przygotowywać morderczą broń przeciw braciom? JuŜ dość było
walk między ludźmi. JuŜ za wielu młodych w kwiecie wieku przelało swą krew. JuŜ za
wiele mamy cmentarzy poległych w wojnie, które surowym głosem nas upominają
byśmy wreszcie raz doprowadzili do zgody, jedności i sprawiedliwego pokoju.
Niech więc kaŜdy zwraca się nie ku temu co ludzi wzajemnie dzieli, lecz raczej ku
temu, co moŜe ich złączyć we wzajemnym zrozumieniu i wzajemnym poszanowaniu
praw kaŜdego.
Jedność i zgoda między ludami
Tylko wtedy będzie mogło dojść do uznania słusznych interesów i praw oraz do ich
pomyślnego załatwienia, gdy starania zmierzać będą do pokoju, jak być powinno, a
nie do wojny, i jeśli wszyscy szczerze dąŜyć będą do zgody między narodami. Tylko
wtedy moŜna będzie równieŜ osiągnąć to, Ŝe we wspólnych obradach tego będzie się
szukać i to się postanawiać będzie, co całą ludzką rodzinę doprowadzi do upragnionej
jedności, dzięki której poszczególne narody uświadomią sobie, Ŝe prawa do ich
wolności nie są uzaleŜnione od woli innych, lecz całkowicie zabezpieczone. Ci, co
innych uciskają, co innych naleŜnej im wolności pozbawiają na pewno dobudowania
takiej jedności ręki przyłoŜyć nie mogą. Doskonale nadają się tu słowa Naszego
mądrego Poprzednika, nieśmiertelnej pamięci Leona XIII -
"Nie ma nic
skuteczniejszego do poskromienia pychy, pragnienia cudzych dóbr i
współzawodnictwa, które są zarzewiem wojen, jak chrześcijańska cnota, a na
pierwszym miejscu sprawiedliwość"
(Epist. Praeclara gratulationis; A. L. V. XIV, 1894,
p. 210).
Zresztą, jeśli narody nie dojdą do tej jedności, jaka winna opierać się na zasadach
sprawiedliwości a zasilać się miłością, sytuacja w świecie pozostanie nadal bardzo
niebezpieczna. Wskutek tego wszyscy ludzie rozumni uskarŜają się i uŜalają, Ŝe nie
wiadomo czy narody zmierzają do zbudowania trwałego, prawdziwego i szczerego
pokoju, czy raczej w najwyŜszym zaślepieniu zdąŜają do nowej straszliwej poŜogi
wojennej. Mówimy
"w najwyŜszym zaślepieniu"
, gdyŜ, jeśliby - od czego niech Bóg
uchowa - wybuchła nowa wojna, to wobec potwornych broni, które nasz wiek
wprowadził, wszystkie narody, tak zwycięŜone, jak i zwycięskie, nic innego nie czeka,
jak straszliwa rzeź i powszechne zniszczenie.
Dlatego prosimy wszystkich, zwłaszcza tych, którzy sprawują rządy, by roztropnie i
pilnie rozwaŜyli to przed sędzią Bogiem i by całym sercem weszli na drogi, które
prowadzą do koniecznej jedności. OtóŜ tę zgodną jedność, która jedyna, jak
wspomnieliśmy, podniesie równieŜ dobrobyt narodów, moŜna odbudować tylko
wtedy, gdy po uspokojeniu umysłów i zabezpieczeniu praw przysługujących
wszystkim, zaświta wszędzie wolność dla Kościoła, narodów i dla poszczególnych
obywateli.
CZĘŚĆ III. - JEDNOŚĆ KOŚCIOŁA
Motywy ufności oparte na modlitwie Jezusa
Przejdźmy juŜ do tej jedności, której najwięcej pragniemy i z którą najściślej wiąŜe
się obowiązek pasterski, włoŜony na Nas przez Boga: do jedności Kościoła.
Wiadomo wszystkim, Ŝe Boski Zbawiciel załoŜył taką społeczność, która cieszyłaby się
jednością aŜ do skończenia czasów, w myśl słów:
"Oto ja jestem z wami po wszystkie
dni aŜ do skończenia świata"
(Mt 28,20). W tej teŜ sprawie zanosił do Ojca
niebieskiego najgorętsze prośby. OtóŜ ta modlitwa Jezusa Chrystusa, która była
przyjemna i wysłuchana dla swej poboŜności (cfr. Hbr 5,7),
"Aby wszyscy byli jedno,
jak Ty Ojcze we mnie i ja w Tobie, aby i oni w nas jedno byli"
(J 17,21), budzi i
utwierdza w Nas słodką nadzieję, Ŝe kiedyś wreszcie wszystkie owce, które nie są z
tej owczarni, zapragną do niej powrócić; dzięki czemu według słów Boskiego
Zbawiciela "stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz" (J 10,16).
Wiedzeni tą słodką nadzieją oznajmiliśmy publicznie, Ŝe zamierzamy zwołać Sobór
Powszechny, na którym zgromadzą się Biskupi całego świata dla omówienia waŜnych
spraw religijnych. NajwaŜniejszym zadaniem Soboru będzie doprowadzenie do
rozwoju katolickiej wiary, odnowy chrześcijańskich obyczajów i lepszego
przystosowania karności kościelnej do współczesnych potrzeb. Przedstawiać to będzie
wspaniały widok prawdy, jedności i miłości; widok, na który patrząc takŜe ci, co są
odłączeni od Stolicy Apostolskiej, doświadczają, jak się spodziewamy, delikatnej
zachęty do szukania i odnalezienia jedności, którą Jezus Chrystus gorącymi wypraszał
modłami u niebieskiego Ojca.
DąŜenia do jedności w róŜnych wspólnotach oderwanych
Dobrze o tym wiemy, co dla nas jest pociechą, Ŝe w ostatnich czasach w wielu
wspólnotach oderwanych od Stolicy św. Piotra, zaznacza się pewna sympatia ku
wierze i instytucjom katolickim. Podobnie rodzi się z kaŜdym dniem wzrastające
uznanie dla Stolicy Apostolskiej przy równoczesnym topnieniu uprzedzeń, które
ustępują miejsca szukaniu prawdy. Wiemy równieŜ i o tym, Ŝe prawie wszyscy, którzy
chociaŜ od Nas oderwani i między sobą rozdzieleni, noszą imię chrześcijan,
wielokrotnie urządzali Kongresy dla nawiązania ze sobą łączności, i Ŝe w tym celu
powołano do Ŝycia Rady. Wskazuje to na Ŝywe u nich pragnienie, by doprowadzić
przynajmniej do jakiejś formy jedności.
Jedność Kościoła jest zamierzona przez jego Boskiego ZałoŜyciela
Nie ulega Ŝadnej wątpliwości, Ŝe Boski ZałoŜyciel ustanowił swój Kościół zapewniając
mu głęboką jedność. Gdyby zresztą tak nie uczynił - w tym absurdalnym załoŜeniu -
powołałby do Ŝycia rzecz skazaną na krótki Ŝywot i zaprzeczającą samej sobie,
przynajmniej w przyszłości, jak to ma miejsce niemal ze wszystkimi filozofiami, które
zdane na sąd ludzi idących za róŜnymi opiniami, jedne z drugich się rodzą,
przekształcają, zamierają. KaŜdy zaś widzi, Ŝe to wszystko jest całkowicie sprzeczne z
rolą nauczycielską Jezusa Chrystusa, który jest
"drogą, prawdą i Ŝyciem"
(J 14,6).
OtóŜ, Czcigodni Bracia i ukochani synowie, ktokolwiek przypatrzy się tej jedności,
która - jak powiedzieliśmy - nie moŜe być czymś przelotnym, niepewnym i
zagroŜonym, lecz czymś trwałym, stałym i mocnym (cfr. Litt. Encicl. Pii XI: Mortalium
animos AAS vol. XX, 1928, p. 5 ss), łatwo zauwaŜy, Ŝe jeśli brak jej w innych
społeczeństwach chrześcijańskich, to nie brak jej w Kościele. Trzy cechy wyróŜniają
ją i zdobią, a mianowicie: jedność nauki, rządów i kultu. Ta jedność Kościoła jest
tego rodzaju, Ŝe narzuca się oczom, wszystkich, by wszyscy mogli ją uznać i za nią
pójść.
Ta jedność dalej jest z woli Boskiego ZałoŜyciela taka, Ŝe dzięki niej rzeczywiście
wszystkie owce gromadzą się w jednej owczarni, pod wodzą jednego pasterza, by w
jednym ojcowskim domu zbudowanym na fundamencie Piotra, mogli zgromadzić się
wszyscy synowie. Zmierza ona do połączenia bratnim przymierzem wszystkich ludów
w jednym Królestwie BoŜym, którego obywatele zgodną myślą i zgodnym sercem
mają zjednoczyć się na ziemi, by kiedyś cieszyli się wiecznym szczęściem w niebie.
Albowiem Kościół katolicki kaŜe mocno i wiernie wierzyć w to, co przez Boga zostało
objawione: czyli co zawiera się w Piśmie św., albo co ustnie lub pisemnie zostało
przekazane i od czasów apostolskich poprzez ubiegłe wieki przez PapieŜy i prawowite
Sobory Powszechne zostało uznane i zdefiniowane. Ilekroć ktoś zbłądził z tej drogi
Kościół nie przestawał go macierzyńską swoją powagą ciągle naprowadzać na drogę
właściwą. Wie bowiem i utrzymuje, Ŝe jest tylko jedna prawda, wskutek czego prawd
przeciwnych być nie moŜe. Przyjmując za swój pogląd Apostoła narodów, Kościół
wyznaje:
"Bo nie moŜemy nic przeciw prawdzie lecz za prawdą"
(2 Kor 13,8).
Jest jednak niemało takich rzeczy, które Kościół Katolicki pozostawia dyskusjom
teologów, o ile te zagadnienia nie są całkowicie pewne i o ile - jak zauwaŜył słynny
pisarz angielski Kardynał Jan Henryk Newman - takie dyskusje nie rozrywają jedności
Kościoła, lecz raczej wiele pomagają do lepszego poznania dogmatów. Samo bowiem
ścieranie się poglądów rzucając nowe światło, niemało przyczynia się do tego
poznania, torując i otwierając do niego drogę (cfr. J. H. Newman: Difficulties of
Anglicans, Vol. I., lect. X., p. 261 ss). NaleŜy jednak zawsze zachować i uznawać
zasadę, którą nieraz róŜnymi słowami wyraŜoną, przypisuje się róŜnym autorom: Ŝe
"W rzeczach koniecznych obowiązuje jedność, w wątpliwych wolność, we wszystkich
zaś miłość"
.
Jedność rządów w Kościele
Ponadto kaŜdy widzi, Ŝe w Kościele Katolickim zachodzi jedność rządów. Jak bowiem
wierni podporządkowani są kapłanom, a kapłani Biskupom, których,
"Duch święty
postanowił..., aby rządzili Kościołem Boga"
(Dz 20,28), tak wszyscy z osobna Biskupi
podporządkowani są Biskupowi Rzymskiemu, jako następcy św. Piotra. Tego Piotra
Chrystus Pan postanowił skałą i fundamentem swego Kościoła (Mt 16,18) i jemu
jednemu dał władzę wiązania czegokolwiek i rozwiązywania na ziemi (cfr. tamŜe
16,19), utwierdzania swych braci (cfr. Łk 22,32) i pasienia całej owczarni (cfr. J 15 -
17).
Jedność kultu
Co zaś dotyczy jedności kultu, to któŜ mógłby o tym nie wiedzieć, Ŝe Kościół od
początku i poprzez następne wieki zawsze strzegł siedmiu sakramentów, ani mniej,
ani więcej, które jakby w świętej spuściźnie otrzymał od Jezusa Chrystusa, których
nie przestaje udzielać w całym katolickim świecie dla podtrzymania i rozwoju
nadprzyrodzonego Ŝycia wiernych. Podobnie wszystkim wiadomo, Ŝe tylko jedna
odprawia się ofiara w Kościele, ofiara Eucharystyczna, w której sam Chrystus, nasze
zbawienie i Nasz Odkupiciel w bezkrwawy, lecz prawdziwy sposób, jak niegdyś
przybity do KrzyŜa na Górze Kalwarii, codziennie za nas się ofiaruje i nieskończone
skarby swej łaski miłosiernie na nas wylewa. Dlatego całkiem słusznie mówi św.
Cyprian:
"Nie moŜna budować innego ołtarza, ani ustanawiać nowego kapłaństwa
poza jednym ołtarzem i jednym kapłaństwem"
(Epist. XLIII, 5; Corp. Vind. III, 2,
594; cfr. Epist. XL, Migne PL, IV, 345). Nie przeszkadza to jednak, jak wszystkim
wiadomo, by w Kościele Katolickim istniały i były uznawane róŜne obrządki, dzięki
którym Kościół zyskuje na pięknie i na wzór córki NajwyŜszego Króla zdaje się
przyodziewać w róŜnobarwne szaty (cfr. Ps 44. 15).
AŜeby wszyscy doszli do tej prawdziwej i zgodnej jedności, kapłan katolicki, gdy
odprawia Eucharystyczną Ofiarę składa niepokalaną Hostię łaskawemu Bogu,
zanosząc błagania przede wszystkim: "za twój święty Katolicki Kościół, abyś raczył w
całym świecie obdarzyć go, pokojem zjednoczyć i nim rządzić: wraz ze sługą twoim,
naszym PapieŜem, i ze wszystkimi prawowiernymi wyznawcami katolickiej i
apostolskiej wiary" (Kanon Mszy św.).
Ojcowska zachęta do jedności
Oby ten cudowny widok jedności, która wyróŜnia i uświetnia Kościół Katolicki, oby
gorące prośby, jakie do Boga zanosi o tę jedność dla wszystkich, poruszyły i
zbawiennie pobudziły dusze wasze. Wasze - mówimy - którzy od Stolicy Apostolskiej
jesteście odłączeni.
Pozwólcie, Ŝe w słodkim pragnieniu nazwiemy was braćmi i synami; pozwólcie, Ŝe w
ojcowskim i kochającym sercu będziemy Ŝywić nadzieją waszego powrotu. Pragniemy
zwrócić się do was z tą samą troską pasterską, z jaką Teofil, Biskup Aleksandrii, tymi
słowy zwracał się do swych braci i synów, gdy nieszczęściem schizma rozrywała
całodzianą szatę Kościoła: "Ukochani i przypuszczeni do uczestnictwa w niebieskim
powołaniu, naśladujmy wedle moŜności Wodza i Sprawcę naszego zbawienia, Jezusa.
Ukochajmy pokorą, która wywyŜsza i miłość, która łączy nas z Bogiem, oraz
prawdziwą wiarę w BoŜe tajemnice. Uciekajcie od podziałów, strzeŜcie się niezgody...
wspierajcie się wzajemną miłością; wsłuchujcie się w Chrystusa mówiącego: "Po tym
poznają wszyscy, Ŝeście uczniami moimi, jeśli miłość mieć będziecie jedni ku
drugim
"
(cfr. Hom. in mysticam coenam; PG LXXVII, 1027).
ZwaŜcie, prosimy, Ŝe gdy najserdeczniej zachęcamy was do jedności z Kościołem, nie
zapraszamy was do obcego wam, lecz do własnego, do wspólnego i ojcowskiego
domu. Pozwólcie więc, Ŝe miłując wszystkich
"we wnętrznościach Jezusa Chrystusa"
(Flm 1,6) zwrócimy się do was z zachętą "abyście pomni byli ojców waszych, którzy
wam mówili słowo BoŜe, a patrząc na dokonanie ich obcowania, naśladujcie ich
wiarę" (Hbr 13,7). Wspaniały zastęp Świętych, jakich kaŜdy z waszych narodów juŜ
wydał dla nieba, a zwłaszcza ci Święci, którzy swymi pismami świetnie przekazywali i
wyjaśniali naukę Jezusa Chrystusa, zdają się przykładem swego Ŝycia zachęcać was
do jedności ze Stolicą Apostolską, z którą wasza społeczność przez tyle wieków
zbawiennie była połączona.
Do wszystkich więc, którzy od Nas są odłączeni przemawiamy jako do braci słowami
św. Augustyna:
"Czy chcą, czy nie chcą, są braćmi naszymi. Przestaliby nimi być,
gdyby przestali mówić: Ojcze nasz"
(S. Aug., In Ps. 32, Enarr. II. 29; Migne PL XXVI,
259).
"Kochajmy Pana Boga Naszego, kochajmy jego Kościół: Boga jako ojca, Kościół
jako matką; Boga jako Pana, Kościół jako jego sługę, bo dziećmi jesteśmy jego sługi.
MałŜeństwo to związane jest wielką miłością; nie moŜna w nim obrazić jednej strony,
zyskując wzglądy u drugiej... CóŜ ci pomoŜe nieobraŜony ojciec, jeśli szuka on na
tobie pomsty za obraŜoną matkę?.. A więc ukochani, uwaŜajcie wszyscy jednomyślnie
Boga za Ojca, a Kościół za matkę"
(Id., In Ps. 82. Enarr. II, 14; Migne, PL XXXVII,
1140).
Potrzeba szczególniejszych modłów
Z tego powodu i My sami zanosimy korne modły do najłaskawszego Boga, Dawcy
nadziemskiego światła i wszelkiego dobra, oraz wszystkich Naszych Braci i synów
zachęcamy do zanoszenia gorących modlitw o zachowanie jedności Kościoła, za
owczarnię Chrystusową i o poszerzenie Chrystusowego Królestwa. Los bowiem
przyszłego Soboru Powszechnego więcej niŜ od ludzkiego działania i od ludzkich
zabiegów, zaleŜy od gorliwego i powszechnego jakby świętego wyścigu modlitw. Do
podobnych modlitw zachęcamy z wielką miłością takŜe tych, którzy chociaŜ nie są w
tej owczarni, to jednak z poszanowaniem oddają cześć Bogu i z dobrą wolą starają
się spełniać jego przykazania.
Tę nadzieją i to Nasze pragnienie niech pomnoŜy i spełni boska prośba Chrystusowa:
"Ojcze święty, zachowaj w imię twoje tych, których mi dałeś, aby byli jedno, jako
my... Uświęć ich w prawdzie; mowa twoja jest prawdą... A nie tylko za nimi proszę,
ale i za tymi, którzy przez słowo ich uwierzą we mnie... aby byli doskonałymi w
jedności"
. (J 17,11; 17,17; 17,20; 17,23).
Oby ze zgody umysłów zrodziły się pokój i radość
Te korne modły ponawiamy wraz z całym katolickim światem, który pozostaje z Nami
w łączności. A czynimy to nie tylko wiedzeni gorącą miłością ku wszystkim ludziom,
lecz skłonieni równieŜ ewangeliczną pokorą. Zdajemy sobie bowiem sprawę z
niegodności Naszej osoby, którą Bóg nie dla naszych zasług, lecz na skutek swoich
ukrytych zamiarów raczył wynieść do godności PapieŜa. Dlatego do wszystkich
Naszych braci i synów, którzy odłączeni są od jedności ze Stolicą św. Piotra
powtarzamy słowa.
"Ja jestem... Józef, wasz brat"
(Rdz 45,4). Przyjdźcie,
"poznajcie
nas"
(2 Kor 7,2); niczego innego nie pragniemy, niczego innego nie chcemy, jak
waszego zbawienia i waszego szczęścia wiecznego, o nic innego Boga nie prosimy.
Przybywajcie! Z tej najbardziej upragnionej i zgodnej jedności, którą miłość winna
podtrzymywać i umacniać, zrodzi się wielki pokój: pokój,
"który przewyŜsza wszelki
umysł"
(Flp 4,7), bo rodzi się w niebiosach; pokój, który Chrystus śpiewem aniołów
unoszących się nad jego kołyską, ogłaszał ludziom dobrej woli (cfr. Łk 2,14), a po
ustanowieniu Eucharystycznego Sakramentu i Ofiary udzielił go słowy:
"Pokój
zostawiam wam, pokój mój daję wam, nie tak jak daje świat, ja wam daje"
(J 14,27).
Pokój i radość; tak, równieŜ radość. Bo ci, co rzeczywiście i skutecznie złączeni są z
mistycznym ciałem Jezusa Chrystusa, jakim jest Kościół Katolicki, uczestniczą w
Ŝyciu, które spływa z Chrystusa - Boga jako Głowy na poszczególne członki,
pozwalając tym, co posłuszni wszystkim nakazom Naszego Zbawiciela, cieszyć się juŜ
w tym śmiertelnym Ŝyciu radością, która jest zapowiedzią niebiańskiego i wiecznego
szczęścia.
Pokój duszy winien być czynny
Jak długo jednak w trudzie odbywamy drogę ziemskiego wygnania, pokój ten i
szczęśliwość są niedoskonałe; gdyŜ pokój nie jest całkowicie pozbawiony trosk, i nie
jest zupełnie pogodny. Pokój jest czynny, a nie próŜniaczy i bierny. Pokój walczy
przede wszystkim przeciwko wszystkim błędom, choćby one kryły się pod pięknymi i
zwodnymi pozorami prawdy; walczy przeciwko wszystkim ponętom do złego i
wreszcie przeciw wszystkim wrogom duszy, którzy mogliby uczciwość lub naszą
katolicką wiarę osłabić, skazić lub zgubić. Pokój prowadzi wojnę równieŜ z
nienawiścią, współzawodnictwem, niezgodą, które zdolne go zniszczyć lub rozedrzeć.
Wskutek tego sam Boski Zbawiciel dał nam i zalecił
"swój"
pokój.
A więc pokój, którego mamy szukać i do którego mamy, dąŜyć na wszelki sposób,
powinien, jak wspomnieliśmy nie przystawać na Ŝaden błąd, ani nie prowadzić gry z
jego stronnikami, nie skłaniać się ku występkom, unikać wszelkiej niezgody. Oto
pokój, któremu słuŜąc, trzeba być gotowym wyrzec się nawet własnych korzyści i
wygód dla dobra prawdy i sprawiedliwości w myśl słów:
"Szukajcie... najpierw
Królestwa BoŜego i sprawiedliwości jego"
(Mt 6,33).
Modlimy się, by Najświętsza Panna Maryja, Królowa Pokoju, której Niepokalanemu
Sercu Nasz Poprzednik, Pius XII, poświęcił cały ludzki rodzaj, uprosiła nam zgodną
jedność i prawdziwy, czynny i walczący pokój: tym, których uwaŜamy za Naszych
synów w Chrystusie, jak i tym wszystkim, którzy choć od Nas są odłączeni, nie mogą
przecieŜ nie miłować prawdy, jedności i zgody.
CZĘŚĆ IV - OJCOWSKIE ZACHĘTY
Do Biskupów
Obecnie pragniemy skierować Nasze ojcowskie słowa do poszczególnych stanów w
Katolickim Kościele. A więc najpierw
"Usta nasze otwarły się do was"
(2 Kor 6,11).
Czcigodni Bracia w Biskupstwie tak Wschodniego, jak i Zachodniego Kościoła, którzy
kierujecie chrześcijańskim ludem, razem z Nami znosicie cięŜar i upalenie dnia (cfr.
Mt 20,12). Znamy waszą pilność, znamy apostolską gorliwość, z jakimi przykładacie
się kaŜdy na swym odcinku do podniesienia, utwierdzenia i poszerzenia wśród
wszystkich Królestwa BoŜego. Znamy równieŜ wasze smutki, znamy bóle, które was
dotykają, spowodowane nędznym odstępstwem tylu waszych synów, zwiedzionych
podstępnymi błędami, znamy strapienia spowodowane brakiem środków, który
niejednokrotnie utrudnia rozszerzanie się katolicyzmu, znamy troski spowodowane
zbyt szczupłą liczbą kapłanów, która w wielu miejscach nie pozwala im sprostać
wzrastającym potrzebom. Ale zaufajcie Temu, od którego pochodzi
"wszelki dar
dobry i wszelki dar doskonały"
(Jk 1,17); zawierzcie Jezusowi Chrystusowi, do
którego zanosicie usilne modły, bez którego
"nic uczynić nie moŜecie"
(J 15,5), lecz z
którego łaską, kaŜdy z was moŜe powtórzyć za Apostołem Narodów:
"Wszystko mogę
w tym, który mię umacnia"
(Flp 4,13).
"Bóg... wypełni wszelkie pragnienia wasze
według bogactw swoich w chwale w Chrystusie Jezusie"
(tamŜe 4,19) tak, iŜ z roli
uŜyźnionej waszą pracą i waszym potem, będziecie mogli cieszyć się lepszym Ŝniwem
i bogatsze zbierać owoce.
Do Kleru
Do tych takŜe zwracamy się z ojcowskim słowem, którzy walczą w obu szeregach
kleru, juŜ to jako najbliŜsi wasi, Czcigodni Bracia, współpracownicy w kuriach, juŜ to
w seminariach duchownych wykonują pracę tak wielkiej wagi, ucząc i wychowując
młodzieŜ powołaną do słuŜenia Panu, juŜ to wreszcie w licznych miastach, wioskach
czy odległych i odludnych osiedlach sprawują urząd proboszczów, dzisiaj tak trudny,
tak twardy, a przy tym tak waŜny. Niech Nam wybaczą, Ŝe choć sądzimy, iŜ to nie
jest konieczne, przypominamy im obowiązek odnoszenia się do swego Biskupa z
oddaniem i posłuszeństwem w myśl wypowiedzi św. Ignacego Antiocheńskiego:
"Skoro jesteście poddani Biskupowi, jak Jezusowi Chrystusowi... konieczną jest
rzeczą, Ŝeby, jak to czynicie, nic nie robić bez Biskupa"
(Funk, Patres, Apostolici I.
243 - 245; cfr. Migne, PG. V. 675),
"wszyscy bowiem, którzy naleŜą do Boga i do
Jezusa Chrystusa, są z Biskupem"
(ib. I. 267; cfr. Migne, PG V. 699). A niech
pamiętają o tym, Ŝe są nie tylko urzędnikami, lecz przede wszystkim szafarzami
świętości. Dlatego niech nigdy nie sądzą, Ŝe dość włoŜyli pracy, dość poświęcili czasu,
środków, wydatków i niewygód w celu oświecenia umysłów światłem BoŜym, w celu
nawrócenia złej woli przy pomocy łaski i braterskiej miłości, oraz w celu umocnienia i
poszerzenia pokojowego Królestwa Jezusa Chrystusa. I większą niŜ w swych dziełach
i pracach niech pokładają ufność w łasce BoŜej, o którą niech codziennie proszą w
kornych i gorących modlitwach.
Do Zakonników
Ojcowskie pozdrowienie ślemy równieŜ Zakonnikom, którzy obrawszy róŜne stany
doskonałości ewangelicznej, Ŝyją w duchu praw swojego Instytutu i w posłuszeństwie
dla swych przełoŜonych. Zachęcamy ich, by pilnie i wszystkimi siłami starali się
spełnić wszystko, co ich Zakonodawcy przepisali w regułach, a zwłaszcza, by
odznaczali się duchem modlitwy, by spełniali dzieła pokuty, poświęcali się nauczaniu i
wychowywaniu młodzieŜy i by w miarę moŜności przychodzili z pomocą tym, co
znajdują się w potrzebie i utrapieniu.
Wiemy, Ŝe na skutek obecnych warunków, w których Ŝyjemy, wielu z tych
ukochanych synów powołanych zostaje do sprawowania duszpasterstwa nad
wiernymi z poŜytkiem dla chrześcijańskiego imienia i dla chrześcijańskiej cnoty. Tych
więc gorąco zachęcamy - choć przypuszczamy, Ŝe Naszej zachęty nie potrzebują - by
do wspaniałych dzieł, którymi w ubiegłych czasach rozkwitały ich Zakony i
Zgromadzenia, dodali i to, Ŝe chętnie i wielkodusznie odpowiedzieli na obecne
potrzeby ludu, łącząc z resztą kleru swoją gorliwą pracę i pilną troskę w granicach
otrzymanego upowaŜnienia.
Do gorliwych i zasłuŜonych Misjonarzy
Obecnie umysł Nasz biegnie ku tym, co opuściwszy dom rodzinny i swą najdroŜszą
ojczyznę po przebyciu wielkich niewygód i po przezwycięŜeniu trudności, udali się w
obce strony i dziś w pocie czoła pracują na odległych polach, by wychowywać
pogańskie narody ewangeliczną prawdą i chrześcijańską cnotą, by
"mowa Boga
szerzyła się i była wsławiona"
(2 Tes 3,1). Wielkie zadanie im powierzono, do którego
spełnienia i rozwinięcia wszyscy chrześcijanie przyczyniać się winni, czy to
modlitwami, czy ofiarami. MoŜe Ŝadne przedsięwzięcie nie jest Bogu tak miłe, jak to,
z którym najściślej łączy się obowiązek włoŜony na nas wszystkich, rozszerzenia
Królestwa BoŜego. Ci bowiem zwiastunowie ewangelii poświęcają i oddają Bogu swe
Ŝycie, by światło Jezusa Chrystusa oświecało kaŜdego człowieka na ten świat
przychodzącego (cfr. J 1,9), by jego łaska przepajała i strzegła wszystkie dusze, by
wszyscy doznali zbawiennej zachęty do uczciwego, szlachetnego i chrześcijańskiego
Ŝycia. Ci nie swego szukają, lecz tego, co jest Jezusa Chrystusa (cfr. Flp 2,21). Idąc
wielkodusznym sercem za głosem Boskiego Zbawiciela, mogą do siebie stosować
słowa św. Pawła:
"W zastępstwie... Chrystusa sprawujemy poselstwo"
(2 Kor 5,20),
oraz
"chodząc w ciele, nie według ciała walczymy"
(tam Ŝe 10, 3). Kraj do którego
przyszli, by mu przynieść światło ewangelicznej prawdy uwaŜają za drugą ojczyznę i
czynną darzą go miłością; a chociaŜ zachowują gorące przywiązanie do swej
ukochanej ziemi, Diecezji, lub Instytutu Zakonnego, to jednak za pewnik uwaŜają, Ŝe
wyŜej stawiać naleŜy dobro całego Kościoła i Ŝe przede wszystkim temu dobru słuŜyć
naleŜy na wszelki sposób.
Dlatego pragniemy, by ci ukochani synowie - oraz wszyscy, którzy czy to jako
nauczyciele katechizmu, czy w innej formie, wielkodusznie pomagają Misjonarzom na
.terenie tych krajów - wiedzieli Ŝe w szczególniejszy sposób o nich myślimy i Ŝe
codziennie w Naszych modlitwach polecamy Bogu ich samych oraz ich dzieła, i Ŝe
Naszą powagą z niemniejszą miłością zatwierdzamy to wszystko, co szczęśliwej
pamięci Nasi Poprzednicy zwłaszcza Pius XI (Litt. Encicl. Rerum Ecclesiae; AAS vol
XVIII, 1926. p. 65 ss) i Pius XII (Litt. Encicl. Evangelii Praecones; AAS vol. XLVIII,
1951, p. 497; et Litt. Encicl. Fidei donum; AAS vol. XLIX, 1957, p. 225 ss) trafnie
postanowili w wydanych na ten temat Encyklikach.
Do Zakonnic
Nie chcemy pominąć milczeniem takŜe Zakonnic, które przez złoŜenie ślubów
poświęciły się Bogu, by Jemu jedynie słuŜyć i w mistycznych zaślubinach z Nim się
najściślej połączyć. Albowiem te osoby, czy wiodą Ŝycie w modlitwie i pokucie za
klasztorną klauzurą, czy oddają się zewnętrznym pracom apostolskim, nie tylko
łatwiej i skuteczniej mogą się zająć własnym zbawieniem, lecz takŜe Kościołowi mogą
dopomóc bardzo wydatnie tak wśród chrześcijańskich narodów, jak i w odległych
krajach, gdzie dotąd nie zajaśniało światło Ewangelii. Ile dobrego czynią te osoby
zakonne? IleŜ wykonują dzieł wielkich i wspaniałych, których nikt inny nie zdołałby
spełnić z tak panieńską i macierzyńską troską! A pracują w ten sposób nie na jednym
polu, lecz na wielu: a więc rzetelnie uczą i wychowują młodzieŜ, uczą na
probostwach katechizmu chłopców i dziewczęta, w szpitalach umieją pielęgnować
chorych i zbliŜać ich do Boga, w przytułkach darzą starców cierpliwością, pogodną i
litościwą miłością, pociągając ich jakimś dziwnym i słodkim sposobem do pragnienia
Ŝycia wiecznego, wreszcie w Ŝłóbkach i sierocińcach otaczają macierzyńską miłością
tych, którzy osieroceni lub przez rodziców opuszczeni nie mają matki i ojca, co by ich
karmili, darzyli pocałunkami i uściskami. Bez wątpienia Zakonnice dobrze się
zasługują nie tylko względem Kościoła, wzglądem chrześcijańskiego" wychowania i
dzieł miłosierdzia, lecz takŜe i wobec Państwa, zdobywają sobie ponadto nie
więdnącą koronę, jaka je czeka w niebie.
Do Akcji Katolickiej i do tych wszystkich, którzy współpracują w dziele apostolstwa
Jak dobrze wiecie, Czcigodni Bracia i ukochani synowie, dzisiejsze potrzeby ludzi na
polu Ŝycia chrześcijańskiego są tak olbrzymie, i tak róŜnorodne, iŜ wydaje się, Ŝe kler,
zakonnicy i zakonnice nie zdołają ich zaspokoić w pełni. Poza tym kapłani, zakonnicy
i zakonnice nie mogą znaleźć dostępu do wszystkich warstw obywateli, nie wszystkie
drogi są dla nich otwarte. Wielu bowiem albo lekcewaŜy te osoby, albo od nich
ucieka, a nawet nie brak niestety i takich, co nimi pogardzają i ich nienawidzą.
Dla tych więc gorzkich i bolesnych powodów juŜ nasi Poprzednicy powoływali takŜe
ludzi świeckich do słuŜącej pokojowi armii, jaką jest Akcja Katolicka, by wspomagali
hierarchię kościelną w pracy apostolskiej. W ten sposób, czego w obecnych
warunkach hierarchia dokonać nie moŜe, to przeprowadzić mają świeccy katolicy,
męŜczyźni i niewiasty wielkodusznie współpracując z Biskupami i okazując im zawsze
posłuszeństwo. Wielką dla Nas pociechę stanowi rozwaŜanie tego, ile w przyszłości,
nawet w krajach misyjnych, ochotną i energiczną wolą zapoczątkowali i
przeprowadzili dzieł ci pomocnicy Biskupów i Kapłanów wszelkiego wieku, wszelkich
klas i warstw społecznych, by dla wszystkich zajaśniała chrześcijańska prawda, by
cnoty chrześcijańskie pociągnęły ku sobie wszystkie serca.
Jednak nadal pozostanie niezmierzone pole otwarte dla ich działania; dla zbyt wielu
nadal konieczne są ich przykład i ich apostolska praca. Dlatego nosimy się z myślą
poruszyć w przyszłości ten temat szerzej, bo uwaŜamy go za niezmiernie waŜny i
doniosły. Tymczasem zaś Ŝywimy niepłonną nadzieję, Ŝe ci co walczą w szeregach
Akcji Katolickiej, albo w róŜnych Stowarzyszeniach, jakie kwitną w Kościele, nadal
prowadzić będą z największą pilnością tak konieczne dzieło. Im większe są potrzeby
naszych czasów, na tym większe niech zdobywają się wysiłki, gorliwość, aktywność i
zapał. Niech współpracują zgodnie, siła skupiona bowiem, jak wiemy, staje się
potęŜniejsza. Ilekroć chodzić będzie o sprawę Kościoła Katolickiego, niech swoje
osobiste względy stawiają na drugim miejscu, bo nic ponad Kościół nie powinno być
wielkim i waŜnym; a to nie tylko tam, gdzie chodzi o jego naukę, lecz takŜe na polu
kościelnej karności, która zawsze wymaga posłuszeństwa od wszystkich. W zwartym
szeregu, złączeni z katolicką hierarchią i jej posłuszni, niech Ŝadnych nie szczędzą
wysiłków, ani przed Ŝadnymi trudnościami niech się nie cofają, by zatriumfowała
sprawa Kościoła.
Na pewno sami są o tym przeświadczeni, Ŝe aby to osiągnąć, muszą przede
wszystkim oni sami przystosować się do nauki chrześcijańskiej i do wymagań
chrześcijańskiej cnoty. Tylko tego będą mogli udzielać innym, co sami zdobędą przy
pomocy łaski BoŜej. Zalecamy to w szczególności młodym, których entuzjazm łatwo
zapala się do ideałów, lecz którym najbardziej potrzebna jest roztropność, umiar i
posłuszeństwo naleŜne przełoŜonym. Dla tych bardzo ukochanych synów, którzy
wzrastają jako nadzieja Kościoła, w których zdrowym i energicznym działaniu tyle
pokładamy ufności, pragniemy otworzyć Nasze miłujące ich serce.
Do dotkniętych strapieniami i doświadczeniami
Zdaje się Nam, Ŝe obecnie dochodzą Nas jęki tych, co okrutne przechodzą cierpienia
fizyczne lub duchowe, albo których trudności ekonomiczne do tego stopnia
przygniatają, iŜ nie mają odpowiedniego dla człowieka dachu nad głową, ani swoim
potem nie mogą zdobyć dla siebie i dla swych dzieci koniecznego poŜywienia. Głosy
tych ludzi głęboko dotykają nasze serce. Dlatego zwłaszcza chorym, słabym i
starcom chcemy przynieść pociechę, która pochodzi z nieba. Niech pamiętają, Ŝe nie
mamy tu stałego miasta, lecz szukamy przyszłego (cfr. Hebr 13,14); niech pomną na
to, Ŝe przez cierpienia tego śmiertelnego Ŝycia, które oczyszczają duszę, podnoszą i
uszlachetniają, moŜemy zdobyć wieczne wesele w niebie: Ŝe sam Boski Zbawiciel
podjął śmierć krzyŜową, zniewagi, okrutne cierpienia, utrapienia, by zgładzić nasze
grzechy i nas oczyścić. Jak On, tak i my z krzyŜa powołani jesteśmy do światłości
według Jego słów:
Jeśli kto chce iść za mną, niech zaprze samego siebie, a weźmie
krzyŜ swój na kaŜdy dzień i niech idzie za mną"
" (Łk 9,23); a będzie miał skarb
nieprzebrany w niebie (cfr. tamŜe 12,33).
Pragniemy ponadto - i całkowicie ufamy, Ŝe Nasza zachęta spotka się z chętnym
przyjęciem - by utrapienia ciała i duszy stały się nie tylko jakby szczeblami, po
których cierpiący mogą się wznieść do ojczyzny, lecz by przyczyniły się one w wielkiej
mierze takŜe do zadośćuczynienia za grzechy innych, do powrotu na łono Kościoła
tych, którzy mieli nieszczęście oddalić się od niego i by wreszcie dopomogli do
upragnionego triumfu Chrystusowego Imienia.
Do uchodźców i emigrantów
Z niemniejszą troską odnosimy się do tych, co zostali zmuszeni opuścić swoją
ojczyznę, czy to na skutek konieczności szukania gdzie indziej chleba, czy na skutek
smutnych warunków, w jakich znalazły się ich Narody, IleŜ bowiem i jak cięŜkich
niewygód oraz cierpień muszą oni przenieść dlatego, Ŝe z ojcowskiego domu
przeniesieni w dalekie kraje, często skazani są na prowadzenie Ŝycia w wielkich
miastach i w hałaśliwych fabrykach, które tak bardzo odbiega od odziedziczonych po
przodkach zwyczajów, a co gorsza, okazuje się wielce szkodliwe i wrogie dla
chrześcijańskiej cnoty. Wskutek tych warunków nierzadko są oni naraŜeni na
niebezpieczeństwo i powoli odstępują od zdrowych i religijnych tradycji przekazanych
im przez ojców. Do tego dodać trzeba częste rozłączenia męŜa od Ŝony, rodziców od
dzieci, które osłabia więzy współŜycia domowego ze szkodą dla samego związku
rodzinnego.
Dlatego z ojcowskim sercem odnosimy się do skrzętnej i czynnej działalności
kapłanów, którzy wiedzeni miłością Jezusa Chrystusa oraz posłuszni wskazówkom i
Ŝyczeniom Stolicy Apostolskiej, nie skąpią pracy w swym dobrowolnym wygnaniu, by
wedle sił zapewnić tym synom opiekę duchową i społeczną, dzięki czemu wszędzie
towarzyszy im miłość Kościoła tym bardziej bliska i skuteczna, im bardziej potrzebują
jego opieki i pomocy.
Podobnie z wielką radością serca doceniamy i za chwalebne uwaŜamy wysiłki, na
jakie w tej nader waŜnej sprawie zdobywają się róŜne Narody, podobnie jak świeŜo
przez nie podejmowane narady i inicjatywy, by wreszcie to niezmiernie waŜne
zagadnienie jak najprędzej zostało rozwiązane. śywimy nadzieję, Ŝe to wszystko
przyczyni się nie tylko do szerszego i łatwiejszego otwarcia bram emigrantów, lecz
takŜe do połączenia rodziców i dzieci w odbudowanym ognisku rodzinnym.
Odbudowa rodziny przeprowadzona we właściwy sposób moŜe zabezpieczyć dobro
emigrantów religijne, moralne i ekonomiczne wraz z poŜytkiem dla samych
gościnnych krajów.
Zakończenie - ostatnie zachęty
A nie tylko modlitw domagamy się od Naszych ukochanych synów, lecz takŜe odnowy
chrześcijańskiego Ŝycia, która łatwiej niŜ same modlitwy, moŜe zyskać zmiłowanie
BoŜe dla nas i dla naszych braci. Z upodobaniem powtarzamy wam wzniosłe i
przepiękne słowa Apostoła Narodów:
"Bracia, wszystko co prawdziwe, co czyste, co
sprawiedliwe, co święte, co miłe, co dobrej sławy, co do cnoty naleŜy, chwalebne, to
miejcie na myśli"
(Flp 4,8),
"Obleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa"
(Rzym 13,14).
To znaczy:
"Przyobleczcie się tedy (jak wybrani BoŜy, święci i umiłowani) we
wnętrzności miłosierdzia, w dobrotliwość, w pokorę, w cichość, w cierpliwość... A nad
wszystko miejcie miłość, która jest związką doskonałości. A pokój Chrystusowy, do
którego teŜ wezwani jesteście w jednym ciele, niech panuje w sercach waszych"
(Kol
3,12 - 15).
Jeśli więc ktoś przez popełnione grzechy nędznie oddalił się od Boskiego Zbawiciela,
usilnie go prosimy, by wrócił do tego, który jest
"drogą, prawdą i Ŝywotem"
(J 14,6);
jeśli ktoś w sprawach religii jest oziębły, ospały, jeśli zaniedbał się i popadł w
gnuśność, niech odnowi swą wiarę, a przy BoŜej pomocy niech oŜywia, rozwija i
umacnia swą cnotę; wreszcie, jeśli ktoś za łaską Boga
"jest sprawiedliwy, niech
jeszcze czyni sprawiedliwość, a święty niech jeszcze się uświęca"
(Obj 22,11).
A poniewaŜ dzisiaj tyle jest ludzi, z których jednym potrzeba naszej porady, innym
naszego przykładu, a jeszcze innym naszej pomocy, ze względu na nieszczęśliwy i
biedny stan w jakim się znajdują, dlatego ćwiczcie się wedle sił i warunków w
uczynkach miłosierdzia, które tak miłe są Bogu.
Jeśli kaŜdy będzie się starał wypełnić to wszystko, Kościół zajaśnieje odnowionym
blaskiem, który tak świetnie występuje w opisie chrześcijan, jaki znajdujemy w liście
do Diogneta:
"W ciele są, lecz Ŝyją nie według ciała. Mieszkają na ziemi, lecz
obywatelami są nieba. Posłuszni są ustanowionym prawom, lecz ich sposób Ŝycia,
przewyŜsza prawa... Są Ŝebrakami, a wielu ubogacają; brak im wszystkiego a we
wszystko obfitują. ZniewaŜają ich, a w zniewagach okrywa ich chwała; szarpie się ich
sławę, a ich uczciwości daje się świadectwo. Potępia się ich, a oni odnoszą się z
poszanowaniem. Gdy dobrze czynią, karze się ich jako zbrodniarzy, a oni gdy są
karani, radują się, jakby otrzymali Ŝycie... Jednym słowem, czym jest dusza w ciele,
tym są chrześcijanie w świecie"
(Funk, Patres Apostolici, I, 399 - 401; cfr. Migne PG
II, 1174 - 1175).
śyczymy wam wszystkim tej chrześcijańskiej odnowy Ŝycia, tej cnoty i świętości, o
które Boga w stałych modlitwach prosimy; a prosimy nie tylko dla tych, którzy stałym
umysłem trwają w jedności z Kościołem, lecz takŜe dla tych, którzy do tej jedności
zdąŜają przez umiłowanie prawdy i przez szczerą wolę.
To Apostolskie Błogosławieństwo, którego wam, Czcigodni Bracia i kochani synowie,
kaŜdemu z osobna udzielamy z ojcowską i oddaną miłością, niech zyska łaski
niebieskie i niech tych łask będzie zadatkiem.
Dan w Rzymie, u św. Piotra, w dniu 29 czerwca w uroczystość świętych Apostołów
Piotra i Pawła, roku 1959, a Naszego Pontyfikatu pierwszego.
JAN XXIII PAPIEś