background image

Komentarz i recenzja filmu „Egzorcyzmy Emilii Rose”, 
amerykańskiego reżysera filmowego Scotta Derricksona. 

Rok produkcji 2005. 
O. Marek Mularczyk OMI – Poznań 

Wydaje mi się, że kluczowym momentem w tym filmie, na podstawie 
którego mógłbym dokonać najbardziej wiarygodnej jego oceny, będzie 
komentarz do listu, napisanego przez Emilię Rose, którego treść w czasie 
przewodu sądowego przedstawiana jest przez oskarżonego kapłana – 
egzorcystę.

Już jednak na samym początku mojego komentarza chciałbym zaznaczyć, 
że ten typ opętania, jest mi bardzo dobrze znany i postaram się go jak 
najbardziej wnikliwie przeanalizować i przystępnie przedstawić.

Zanim jednak przejdę do opisu i objaśnienia samego przypadku opętania, 
chciałbym uwrażliwić was wszystkich, czytających moje opracowanie, bo 
jeszcze na tym etapie nie chcę używać określenia przestrzec, jak bardzo 
szatan w swoim działaniu jest zwodniczy, podstępny i po prostu 
bezczelny. 

A więc, nie każde ukazanie się kogoś przyjmującego postać niewiasty, 
obojętne czy będzie to ktoś z różańcem w ręku, czy też z innymi oznakami 
kultu religijnego, kogoś ukazującego się i nawołującego do modlitwy i 
pokuty, oskarżającego przy tym rodzaj ludzki za wszelkie zło popełniane 
na świecie, nie należy tego kogoś przyjmować jako Matkę Bożą. Nie każde 
też ukazanie się poranionej i ociekającej krwią, ukoronowanej cierniami 
zjawy, należy przyjmować jako Pana Jezusa. 

Otóż, na prawdziwość objawień składają się oprócz treści tego przesłania 
również okoliczności, w których do nich doszło. I to właśnie one mają 
charakter pierwszorzędny i decydujący w ocenie, czy dane objawienie 
możemy zakwalifikować jako pochodzące od Boga, czy też nie. 

Zauważmy, że w niektórych objawieniach prywatnych pojawia się w 
sposób bardzo ewidentny tak zwana pretensjonalność Bożej teofanii. 
Szatan chciałby ukazywać się na podobieństwo Boga, jak Bóg objawia się 
na kartach Pisma Świętego i ku temu w swoich zwodniczych objawieniach 
zmierza. Wykorzystuje w swoich fałszywych objawieniach, oczywiście na 
tyle na ile Bóg jemu pozwoli, okoliczności podobne do tych, w których 
dochodziło do rzeczywistej Bożej teofanii. Jeżeli jednak dobrze się im 
przyjrzymy i dogłębnie przeanalizujemy zauważamy, że są one jedynie 
nieudolną próbą nawiązania do tych autentycznych okoliczności, w 
których objawia się Bóg. Możemy się z kolei zapytać; dlaczego Bóg na to 
zezwala. Czyżby Bóg nie chciał uchronić rodzaju ludzkiego przed zgubnym 
działaniem szatana. Wiemy jednak, że przeczyłoby to przywilejowi wolnej 
woli, którym to darem Bóg obdarzył wszelkie byty duchowe i cielesne. Są 
one przecież z woli Bożej obdarzone wolnością i nie są w jakikolwiek 
sposób skrępowane w swoim myśleniu i postępowaniu. 

Zwracam uwagę, zanim przejdę do przedstawienia systematycznie 

background image

ułożonego wykazu, przynajmniej niektórych charakterystycznych dla 
fałszywych objawień okoliczności tych zjawisk, że ulubionymi zwrotami 
demonów na samym początku ich ukazywania się są zwroty o charakterze 
biblijnym. Czynią to po to, aby tym sposobem uwiarygodnić swoją 
tożsamość. Charakterystycznym, używanym przez nich zwrotem jest na 
podobieństwo Chrystusowego, „Nie bój się”. Kolejny z nich, również 
bardzo często występujący to, „Co robisz”, albo, „Co robicie”. Ukazaniu 
się demona towarzyszyć będzie również pewien charakterystyczny dla 
niego gest. Przeważnie jest to łagodny uśmiech, tak naprawdę wyraz 
drwiny i szyderstwa z kolejnej jego ofiary. 

Oto wykaz tylko niektórych tego typu okoliczności, który ułożyłem na 
podstawie własnego doświadczenia oraz długoletnich, szczegółowych 
badań objawień prywatnych:

• Wspomniane już wcześniej rozpoczęcie objawienia zwrotem o 
charakterze biblijnym i zakończenie jej bluźnierczym zwrotem, albo 
obraźliwym gestem wobec danej osoby.

• Objawienie odbywa się w miejscu poprzednio wyrządzonego zła, lub 
popełnionego grzechu. W miejscu uprzedniego zbezczeszczenia chleba; 
chleb przez kogoś, przeważnie przez dzieci, został rozrzucony i 
podeptany. W miejscu również przez dzieci popełnionego grzechu i 
wydaje się niekoniecznie grzechu ciężkiego. W miejscu przekleństwa, czy 
też złorzeczenia dziecka; „Co do pioruna, nie możesz zrobić tego sama”.

• Zjawa ukazywać się będzie na krzaku dzikiej róży, albo nad dzikim i 
karłowatym dębem. Przypominam, Jezus w swoich naukach mówi o 
liliach, to lilia ułożona jest w swojej strukturze w sposób najdoskonalszy 
z kwiatów. Abraham przyjmuje posłańców Bożych pod szlachetnymi 
dębami Mamre.

• Zjawa ukazywać się będzie w okolicznościach niekiedy niezręcznych i 
niepasujących do powagi Bożego przesłania; w czasie wyrzucania śmieci, 
albo wtedy, kiedy ta osoba jest w tańcu, a więc w objęciach innej osoby. 

• Ukazująca się zjawa odwlekać będzie w czasie ujawnienie swojego 
imienia i odpowiedzi na pytanie, kim jest. Wyjawi je niekiedy dopiero po 
czwartym pytaniu, o to, kim jest. Przypominam, że w Piśmie świętym 
jedno ze znaczeń liczby cztery, to synonim śmierci. A przypominam że, 
objawiający się na kartach Pisma Świętego Pan Bóg, albo Posłaniec Boży, 
już na samym początku rozmowy z kimś wyjawia swoje imię i wyznacza 
temu komuś charakter misji, jaki został jemu powierzony. 

• Występuje element przedłużającego się oczekiwania na przybycie i 
pojawienie się zjawy. Niekiedy wbrew wcześniejszym zapowiedziom, 
zjawa w ogóle nie przybywa. 

• Zjawa ukazywać się będzie w grotach i osłonięta będzie kamieniami. 
Będzie też przyjmować postać siedzącej na kamieniu, płaczącej i 
zakrywającej dłońmi twarz domniemanej Matki Bożej. Bóg, przypominam, 
ukazuje się na odkrytej i wywyższonej przestrzeni, na łagodnym pagórku, 

background image

na szczycie góry, a w końcowej manifestacji swojej boskości, ukarze się 
na krzyżu.

• W czasie tego typu objawień unosić się będzie w powietrzu szmer. Coś 
na podobieństwo buczenia roju owadów, albo podobne do tego, jaki 
odczuwamy pod liniami wysokiego napięcia. 

• Zjawa ukazywać się będzie w nieco zdeformowanej ludzkiej postaci. 

• Zjawa na podobieństwo biblijne zapewnia o powrocie jeszcze w to 
miejsce, które nigdy nie nastąpi.

Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość 
danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym 
opracowaniu…

Wymienię teraz kilka tylko przykładów wskazujących na to, że dane 
objawienia nie mają charakteru nadprzyrodzonego. W konsekwencji 
okaże się, że wszystkie objawienia prywatne są dziełem szatana, a za 
rzeczywiście autentyczne i jedyne prawdziwe, jako pochodzące od Boga, 
winniśmy przyjąć jedynie te, zapisane na kartach Pisma Świętego. Poza 
tym, na obecnym etapie mojego komentarza jest jeszcze zbyt wcześnie, 
aby otwarcie o tym mówić, a i nie to jest głównym tematem mojego 
opracowania.

• Wizja ukazującej się domniemanej Matki Bożej z krwawiącym i 
otoczonym cierniami sercem w dłoni. Zjawa z reguły oskarża rodzaj ludzki 
słowami, „Popatrz jak to serce krwawi”, albo, „ Jak niewdzięczni ludzie 
niemiłosiernie obrażają Pana Boga”. Zwracam uwagę, że w tego typu 
oskarżeniach ulubioną i typową pozycją, jaką przyjmuje szatan, jest 
położenie ręki na lewym ramieniu wizjonera – swojej ofiary i 
utrzymywanie rannego, okaleczonego, cierpiącego i niemiłosiernie 
obrażanego serca, tylko zapytajmy czyjego serca, w prawej swojej dłoni.

• Osoba otrzymująca objawienia, w późniejszym swoim życiu nie zaznaje 
spokoju i zaczyna błądzić i się „błąkać”. W życiu zakonnym objawia się to 
w ten sposób, że zachwiany jest jej porządek dnia. Zaczynają się u niej 
wydłużone nocne adoracje i ciągła potrzeba spowiedzi. Osoba taka z 
powodu swojego zachowania zaczyna być ciężarem dla wspólnoty.

• Ukazująca się zjawa wykonuje ograniczoną ilość gestów i zwrotów. 
Mam tu na myśli przede wszystkim takie gesty jak; delikatne skłony w 
przód, machanie ręką na pożegnanie i przesyłanie pocałunków 
wizjonerom, oraz błogosławienie przedmiotów kultu religijnego. Podobnie 
zachowywać się będzie osoba opętana. W czasie rozmowy z nią, czy też 
egzorcyzmu używać będzie ona ograniczonej liczby słów, zwrotów i 
wykonywać ograniczoną ilość gestów.

• Nakazywanie na znak pokuty całowania kamienia, ziemi, czy też 
wykonywanie innych upokarzających godność człowieka gestów. Innymi 
słowy, pokusy skierowanej do samego Jezusa, „Zamień ten kamień w 
chleb”, to znaczy spróbuj nawrócić i skruszyć serce szatana, ciąg dalszy. 

background image

Zapytajmy się, czy pokuta rzeczywiście stanowi esencję i podstawę 
naszej wiary. Czy nie bardziej wezwani jesteśmy swoim życiem do 
realizacji Chrystusowych rad ewangelicznych i Jego błogosławieństw.
 
• Ukazująca się zjawa podawać będzie wizjonerom, swoim ofiarom pewne 
tajemnice. I nie ma tu żadnego znaczenia, czy tajemnice te będą podane 
przez nich od razu do wiadomości publicznej, czy też nakazane będzie ich 
wyjawiane dopiero po pewnym czasie. Zdarza się też niejednokrotnie, że 
przekazywane są im osobiste tajemnice, czy też obietnice, których treści 
pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu wyjawić. Otrzymują oni też 
niejednokrotnie treść jakiejś modlitwy, którą winni odmawiać, i której 
treści pod żadnym pozorem nie wolno im nikomu ujawnić.

• Zjawa przepowiada dzień i godzinę śmierci niektórym z wizjonerów. Z 
reguły sam zainteresowany nie ujawnia tej daty, dlatego też nie wiemy „o 
ile” demon w poszczególnych przypadkach się pomyli.

• Zjawa w celu uwiarygodnienia siebie i swoich możliwości wywołuje 
obraz i przeważnie obraz ten trwa tylko przez chwilę. Jest to przeważnie 
wizja piekła, zresztą jak możemy się domyślić miejsca skąd sam demon 
przybywa. Demon nie jest w stanie wywołać obrazu o stanie trwałym, 
dlatego też obrazy te trwają jedynie przez chwilę. Wizjoner z reguły jest 
wdzięczny zjawie za tę przysługę, bo jak niejednokrotnie relacjonuje, 
gdyby trwała ona dłużej, przypuszczalnie umarłby ze strachu i z 
przerażenia. Tylko nie wie on o tym, że dłużej niż czas trwania „tej 
chwili”, w czasie której był on straszony, demon nie jest w stanie 
wywołać żadnego innego obrazu. Zastanawiające jest i to, że nigdy w 
tych objawieniach nie pojawia się wizja nieba. Zjawa jest również w 
stanie wywołać obraz samego zainteresowanego, jako siedzącego na 
tronie władcę, a nawet młodego boga, wmawiając jemu, że nim jest. 
Zjawa jest również w stanie wywołać obraz trójcy; trzech siedzących i 
osuwających się na krzesłach anorektyków. Doświadczyłem i ja w czasie 
odprawianych egzorcyzmów podobnego widoku. Bardzo niebezpieczna 
jest również w tym przypadku możliwość zmiany świadomości osobie, 
której demon się pokazuje. Prowadzić to może nawet do całkowitej 
zmiany jej osobowości. Ale w tym wypadku działanie demona na ludzką 
psychikę ma charakter jedynie czasowy. Jeżeli jednak osoba, będąca pod 
jego wpływem nie uzna w końcu swojego stanu, jako będącej pod 
wpływem złego ducha i nie zechce się od niego uwolnić, może pozostać w 
takim stanie dłużej, a nawet do końca życia. 

• Zjawa ukazywać się będzie przeważnie w godzinach demona. 
Rozpoczyna swoje zwodzenia głównie w czasie, kiedy w świątyni odbywa 
się modlitwa ku czci Matki Bożej, przeważnie w porze modlitwy Anioł 
Pański. I to nie na, jak możemy się domyślać potwierdzenie tej modlitwy, 
ale dla odwrócenia od niej uwagi.

• Dominować będą w objawieniach przede wszystkim liczby; 4, 6 i 13. 
Zjawa ukazywać się będzie; sześć razy, dnia trzynastego i na dodatek 
zapewniać będzie, że jeszcze w to miejsce kiedyś powróci.

• Zjawa ukazywać się będzie jako domniemana Matka Boża z odsłoniętą 

background image

piersią.

• Zjawa schodzi ze schodów i zasiada na tronie. Siedząc a tronie trzyma w 
dłoni pewne symbole władzy; berło, jabłko itd.

• Zjawa przyjmuje postać młodej i lubieżnie wyglądającej dziewczyny, 
przeważnie jest to ktoś z rozpuszczonymi długimi włosami.

• Zjawa wzywać będzie wizjonera, swoją przyszłą ofiarę, przeważnie 
dziecko w karykaturalnym geście zbliżenia się do niej i podawać będzie 
jemu na ucho treść przesłania, podczas gdy w najbliższej okolicy nie ma 
żadnej osoby.

• Zjawa wezwie do wzniesienia ku jej czci kaplicy, albo świątyni i nakaże 
przychodzić w to miejsce pielgrzymkami.

• Zjawa popełni błąd teologiczny. Z przymiotu nadanego z woli Kościoła 
Matce Bożej, przejdzie w sam jego byt, powie; jestem niepokalanym 
poczęciem. Przypominam, że Matka Boża obdarzona została przez Kościół 
przywilejem Niepokalanego Poczęcia. W tym wypadku demon postawi się 
ponad tym przymiotem, mówiąc, że on sam jest niepokalanym poczęciem.

• Zjawa przyjmie postać płaczącej i to niekiedy krwawymi łzami figurki 
Matki Bożej.

• Pojawiać się będą uzdrowienia, jako potwierdzenie obecności i działania 
Matki Bożej w tym miejscu. Uzdrowienia te, może się okazać, że mają 
charakter jedynie czasowy. Bardzo charakterystyczny w tym przypadku 
jest niekiedy zwrot zjawy mówiącej, „Tych uzdrowię, a tamtych nie”.

• Nastąpi uzdrowienie ciała z przejściem u osoby uzdrowionej na 
zaburzenia jeszcze bardziej dolegliwe i niebezpieczne, niż te 
dotychczasowe cielesne. Demon w tym przypadku może zaatakować 
wiarę „uzdrowionego”, albo zapanować nad jego psychiką.

• Wezwanie na spotkanie z domniemaną Matką Bożą posłaniem małego 
chłopczyka. Oczywiście na wszystko jest wytłumaczenie, również i w tym 
przypadku. Przecież można powiedzieć, że przyszedł sam Pan Jezus, ten 
dwunastoletni ze Świątyni Jerozolimskiej. W przypadku ukazywania się 
demona wśród kamieni i grot, można powiedzieć, że Pan Jezus też 
narodził się w grocie. Podobnego tłumaczenia możemy użyć w przypadku 
dogmatu Niepokalanego Poczęcia. Jeżeli tylko Matce Bożej został ten 
przymiot nadany, to ona sama też jest tym Niepokalanym Poczęciem. A 
może już niedługo okaże się, że Pan Bóg i Matka Boża to prawie jedno i to 
samo?

• Zjawa ukazuje medaliony, a na nich otoczone cierniami i poprzebijane 
ostrym mieczem serca Matki Bożej i Pana Jezusa i nakazuje wybijanie i 
rozpowszechnianie medalionów na ich podobieństwo.

• Zjawa na potwierdzenie swojego panowania nad światem wywołuje 
halucynogenny obraz wirującego i opadającego na ziemię otoczonego 

background image

ognistymi płomieniami słońca. Zwracam uwagę, że tego typu zjawiskom, 
określanym jako przypisanie sobie panowania nad Bożym dziełem 
stworzenia, towarzyszy zawsze szyderczy uśmiech. Pewnego razu w 
czasie odprawiania przeze mnie egzorcyzmu demon powiedział, że on jest 
stwórcą świata, a Boga nazwał kłamcą. Wezwał mnie też do tego, abym 
oddał jemu pokłon. W zamian obiecał dać mi władzę nad dziewiątym 
pokładem piekła.

• Zjawa ciągle wzywać będzie do pokuty i do nawrócenia. Wymagać 
będzie aktów oddania rodzaju ludzkiemu Panu Bogu. Niezmiennie nie jest 
zadowolona ze sposobu ich formułowania i oddania. Zawsze i wciąż 
czegoś im brakuje. Zarzuty te relacjonowane są w ten sposób, że 
domniemana matka boża, poszła przed oblicze (jej) pana boga i po 
sposobie, w jaki (jej) pan bóg na nią spojrzał doszła do wniosku, że (jej) 
pan bóg nie jest zadowolony z kolejnego aktu oddania jemu rodzaju 
ludzkiego. I tak wszyscy wokoło chodzą oskarżając się wzajemnie i czynią 
sobie wyrzuty. Na dodatek pojawia się również (jej) pan jezus mówiąc, że 
niewdzięczni ludzie również i jego bardzo obrażają. 

• Zjawa operuje enigmatycznymi i wielo znaczeniowymi zwrotami typu, 
„Już niedługo zabiorę cię do siebie”, albo, „ Jest już ze mną”. Zapytuję, co 
oznacza wyrażenie, „do siebie”. W przypadku recenzowanego przeze nie 
filmu będzie to zwrot, „królestwo duchowe”, albo „forma cielesna”. 
Zwracam również uwagę na nieprecyzyjność tych określeń z 
teologicznego punktu widzenia.

• Zjawa zapowiada i przestrzega, że jeżeli nie zostanie wysłuchana i nie 
zostaną wypełnione i zrealizowane postawione przez nią warunki, miejsce 
jej ukazania się, będzie polem okrutnych wojen i kataklizmów. I z reguły 
zapowiedzi te spełniają się. Dlaczego? Demon doskonale wie, które 
miejsca na ziemi dotknięte będą nieszczęściem. Miał on przecież przed 
upadkiem wgląd w przyszłe losy świata, i te akurat dobrze sobie 
zapamiętał i nie nastręcza jemu żadnych trudności odwołanie się do tych 
wizji.

• Zjawa oskarżać będzie kapłanów, że żaden z nich nie jest godzien 
sprawowania Najświętszej Ofiary.

• Zjawa oskarżać będzie rodzaj ludzki i wypowiadać zarzuty typu, „Jak 
długo będę jeszcze przez ciebie cierpiał”, „Jak długo będziesz mnie 
zwodzić”, „Choćbyście nie wiem, co robili, nie jesteście w stanie 
wynagrodzić mi trudu, jaki się za was podjęłam”.

• Zjawa dla uwiarygodnienia siebie będzie się odwoływać pamięcią do 
pewnych zdarzeń z życia wizjonerów.

• Osoby doznające tzw. objawień cierpią przeważnie na dolegliwości 
astmatyczne i doznają ogromnego bólu w piersiach.

• I wreszcie zjawisko najważniejsze i jednocześnie najbardziej 
niebezpieczne ze wszystkich, jakie występują w czasie objawień. Demon 
usiłuje przekonać wybraną przez siebie osobę o tym, ze jest ona przez 

background image

niego wybrana i przeznaczona do wielkich dzieł. Usiłuje przekonać ją, że 
(jej) bóg chce się nią posłużyć w dobrym i pożytecznym celu. W 
przypadku recenzowanego filmu będzie to ewidentne świadectwo 
obecności i działania demona.

Występuje jeszcze wiele innych oznak, wskazujących na fałszywość 
danych objawień, ale o samych tych zjawiskach napiszę w innym 
opracowaniu…

Drodzy czytelnicy, głównym i zasadniczym celem podstępnego i 
zdradzieckiego działania szatana, jest doprowadzenie już tutaj na ziemi 
osoby, nad którą ma on władzę do życiowej ruiny, a w konsekwencji jego 
duszy do wiecznego potępienia. Z pozoru jego strategia wydaje się być 
niewinna, a treść przesłania w zasadzie zgodna z nauką Kościoła 
Katolickiego. Na ogół wszystko sprawia wrażenie, że jest czymś dobrym, 
szlachetnym, a nawet bardzo pożądanym. Ale są to tylko pozory i ułuda. 
Jeżeli wsłuchamy się uważnie w słowa tych objawień i starannie je 
przeanalizujemy, zauważamy, że tak naprawdę są one jedynie bardzo 
podstępnie spreparowaną i zdeformowaną doktryną Kościoła 
Katolickiego. Zdajmy sobie sprawę z tego, że szatan naprawdę nie ustanie 
w wierzganiu i w sprzeciwie wobec Boga. On ciągle działa i podobnie jak 
wtedy w biblijnym raju, również i w czasach Chrystusowego Kościoła, 
rozbrzmiewają słowa podstępnej pokusy, „Będziecie jak bogowie”. Nie 
zapominajmy też i o tym, że pokusa ta niezmiennie skierowana jest na te 
same ludzkie zmysły. Szatan stara się wpłynąć i zawładnąć ludzką żądzą 
pożądania, pragnieniem bycia wywyższonym i dominacji, a przede 
wszystkim poczuciem wybraństwa. Człowiek z reguły bardzo łatwo 
poddaje się, szczególnie tej ostatniej wymienionej przeze mnie pokusie. 
Jak się później okaże obietnicy iluzorycznej. W ostateczności 
doprowadzony jest do zguby. Szatan w podsuwanych temu komuś 
propozycjach i obrazach stara się stworzyć pozory dobra, a siebie samego 
ukazać jako kogoś godnego zaufania. Będzie się on starał przemycić 
iluzoryczną doktrynę i prawdy wiary na pierwszy rzut oka, jak już 
nadmieniałem doktrynę wręcz łudząco podobną do tej, oficjalnej nauki 
Kościoła Katolickiego. W rzeczywistości jednak będzie to doktryna w 
zdeformowanej i wypaczonej formie. Jest to celowe i zamierzone 
szatańskie działanie. Szatan nie mogąc otwarcie zaprzeczyć nauce Jezusa, 
ani jej zanegować, bo wtedy nie znalazłby posłuchu, ani aprobaty, a sam 
mógłby zostać zdemaskowanym, stara się więc zniszczyć wiarę w inny, 
podstępny i przewrotny sposób. Będzie się starał wypaczyć jej sens i ją 
zdeformować. W jaki sposób? Odpowiedz jest bardzo prosta. Poprzez 
objawienia prywatne. Posługuje się szatan w tym celu podobnie jak w 
biblijnym raju podstępem. Klasycznym przykładem jego zwodniczego 
działania jest przypadek opętania i doprowadzenia do zguby Angeliesse 
Michel, filmowej Emilii Rose. 

Przystępując teraz do szczegółowej analizy tego przypadku muszę na 
samym początku zaznaczyć, że na obecnym etapie naszego komentarza 
nie wiemy jeszcze, dlaczego i co było powodem, że Emilia została przez 
demona opętana. Postaram się to ustalić i w sposób jak najbardziej 
przystępny odpowiedzieć na to pytanie. Nie mogę jednak tego ustalić na 
podstawie ekranizacji filmowej. Wypowiem się dopiero na ten temat po 

background image

przeczytaniu książki, na podstawie której zrealizowano ten film. 

A teraz chciałbym przeanalizować treść listu, pozostawionego nam przez 
Emilię Rose, przedstawianego nam w filmie przez oskarżonego kapłana – 
egzorcystę.
Oto treść listu:

„Ostatniej nocy w Halloween ojciec Moore próbował wypędzić 6 demonów 
z mojego ciała. Nie chciały odejść. Po próbie egzorcyzmów zabrano mnie 
do mojego pokoju. Zapadłam w głęboki sen. Obudziłam się kilka godzin 
później słysząc głos wołający moje imię. Ponownie usłyszałam głos 
wołający moje imię. To była błogosławiona Maria Dziewica. Kiedy 
spojrzałam na nią, uśmiechnęła się i powiedziała, Emily niebo widzi twój 
ból. Powiedziała, że Maria Dziewica przemówiła do niej na środku pola? 
Tak. Wierzy jej pan? Wierzę, że Emily mówiła prawdę. Proszę 
kontynuować. Zapytałam ją, dlaczego tak cierpię? Dlaczego demony dziś 
nie odeszły? Odpowiedziała. Przykro mi Emily. Demony zostaną tam gdzie 
są. Potem powiedziała. Możesz odejść ze mną, wolna od cielesnej powłoki 
lub to może trwać dalej. Będziesz strasznie cierpieć, ale dzięki tobie wielu 
zrozumie, że królestwo duchowe naprawdę istnieje. Wybór należy do 
ciebie. Chcę zostać. Na końcu dobro zwycięży zło. Dzięki temu, co 
przeszłam ludzie dowiedzą się, że demony istnieją. Ludzie mówią, że Bóg 
jest martwy, ale jak mogą tak uważać, jeśli pokazałam im diabła”. 

No i nareszcie koniec koszmarnego horroru i bezczelnego demonicznego 
łgarstwa. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła po usłyszeniu tych słów, 
była następującej treści. Demon najchętniej powiedziałby, że Bóg już 
zdechł, ale byłoby to wyrażenie zbyt jednoznaczne i on sam mógłby wtedy 
zostać zdemaskowany.

Chciałbym już teraz, zanim przystąpię do analizy tego tekstu zwrócić 
uwagę na to, że słowa zapisane w tym liście, wbrew przekonaniu samej 
Emilii i kapłana – egzorcysty nie pochodzą i żadną miarą nie mogą 
pochodzić od Boga, czy też od Matki Bożej. Zresztą, mam nadzieję, że w 
niedalekiej przyszłości przekonamy się i przyznamy, że wszystkie 
domniemane objawienia maryjne są jedynie podstępnym szatańskim 
wierzganiem przeciwko Bogu. Zwracam jednocześnie uwagę na to, że w 
rozmowie tej nie pada ze strony zjawy ani jedno wyrażenie o charakterze 
czysto teologicznym. Treść listu jest wręcz bluźniercza i napełniona 
szyderstwem i kpiną z Boga. 

A więc, ten ktoś, kogo Emilia widzi twierdząc, że jest to Matka Boża, 
Matką Bożą nie jest. Dlaczego? Ot, chociażby dlatego, że na twarzy zjawy 
pojawi się, jak to zwykle bywa w tego typu charakterystycznych dla 
wszystkich demonicznych manifestacji ledwo zauważalny, szyderczy i 
ironiczny uśmiech. Następnie, zjawa, aby wzbudzić u Emilii zaufanie 
zwraca się do niej słowami, „Niebo widzi twój ból”. Rzeczywiście niebo 
patrzy i widzi ból Emilii i nie można temu faktowi zaprzeczyć. Nie może 
również ani zapobiec, ani przynajmniej na razie Emilii pomóc. W dalszej 
kolejności następują słowa, „Przykro mi, ale demony zostaną tam gdzie 
są”. Co to za wyrażenie, matce bożej jest przykro, a demony zostają tam 
gdzie są. Naprawdę zdumiewająco przejmująca demonstracja siły i 

background image

stanowczości piekła. 

I na tym etapie rozmowy następuje jej moment kulminacyjny. Całe 
kuszenie szatana zawsze i niezmiennie zmierza właśnie ku temu jednemu 
pytaniu, które zaraz tutaj padnie. A jest to pytanie o tak zwane 
wywyższenie i uprzywilejowanie danej osoby. Szatan podobnie jak w 
biblijnym raju działa na ludzką pychę. Wybranej przez siebie osobie, jego 
ofierze, daje poczucie wybraństwa. Stara się przekonać tego kogoś, że 
jest on przez Boga wybrany i przeznaczony do tego, aby być dla świata 
widzialnym znakiem pewnej złudnej prawdy. Przeważnie podsunie temu 
komuś wizję, wyświadczenia jak się później okaże iluzorycznego dobra. 
Jest to przeważnie propozycja ofiarowania się za kogoś, względnie 
wzięcia na siebie, w intencji czyjegoś zbawienia jego win. W niektórych 
przypadkach demon mówi nawet o wzięciu na siebie win czyśćcowych 
któregoś ze zmarłych, albo pewnej grupy ludzi. W tego typu przypadkach 
demon ciągle zwodzi tego kogoś, mówiąc, że jest on poddawany próbie, i 
przechodząc pomyślnie kolejne jej etapy wstępuje na coraz to wyższe 
stopnie trudności. Szatan osobę, do której ma dostęp zapytuje, czy 
zgadza się ona na kolejny, coraz to wyższy stopień trudności w tej próbie, 
którą to niby Bóg na nią zsyła. W rzeczywistości jest to sam demon, który 
tego kogoś męczy i jego oszukuje. Osoba pod jego wpływem przeważnie 
wyraża zgodę na tego typu propozycje uważając, że po pierwsze, przeszła 
pomyślnie przez kolejny etap sprawdzianu, co jest oczywistym 
kłamstwem, ponieważ żadnej próbie nie podlega. Po drugie, wyraża 
zgodę, ponieważ czuje się wybrana i trwa w przekonaniu, że służy dobru. 
Pytanie o kontynuowanie tak zwanej próby, i do którego to pytania 
zmierza całe kuszenie jest następującej treści, „Czy chcesz pozostać na 
ziemi jeszcze przez pewien czas, czy też chcesz już iść ze mną”. Pytanie 
to daje danej osobie poczucie wybraństwa i potrzeby wypełnienia pewnej 
misji już tutaj na ziemi i z reguły taka osoba zgadza się na tę propozycję. 
Podobnie jest w tym przypadku. Przypominam, zjawa mówi, „Możesz iść 
ze mną bez cielesnej powłoki, czy też formy”, różnie to można tłumaczyć. 
Zapowiada Emilii, „Będziesz straszliwie cierpieć… itd.”. Emilia wybiera 
opcję, że chce zostać tutaj na ziemi. Ale na tym etapie komentarza 
zapytuję jeszcze, co oznacza wyrażenie, „możesz iść’ i „ze mną”. Iść, ale, 
iść gdzie. Jeżeli chodzi o mnie, to nie mam żadnych wątpliwości, że chce 
iść tam skąd, zjawa – demon sama przychodzi, a więc do piekła. W innych 
objawieniach maryjnych padają podobne określenia typu, „Już niedługo 
zabiorę cię do siebie”. A zapytuję, jaki sens ma określenie „cielesna 
powłoka”, czy też „forma”. Czy nie jest to szatańska kpina z określenia 
takim mianem godności odkupionego przez Chrystusa i przeznaczonego 
do chwały niebieskiej ludzkiego ciała. Pamiętamy przecież doskonale 
teorię św. Tomasza z Akwinu traktującą o upadku aniołów. Teolog, 
upadek aniołów wyjaśnia w ten sposób, że stworzone na początku jako 
byty duchowe, zbuntowały się na widok wcielonego Słowa Bożego, jako 
kogoś w niższej od nich formie i nie chciały Jemu oddać pokłonu. Zostały 
za ten czyn i wymówienie Bogu posłuszeństwa strącone na wieczność do 
piekła. A więc określenie cielesna powłoka, możemy uważać, jako kolejną 
kpinę i wyrażenie pogardy dla godności odkupionego przez Zbawiciela 
ludzkiego ciała. Zapytuję również, co oznacza i co wyraża użyte przez 
zjawę określenie, „królestwo duchowe”. Dla mnie znającego doskonale 
przewrotny język demona jest to nazwa piekła. Termin, który to dla 

background image

swojego użytku stworzył sam demon. Przecież demony to stworzenia 
duchowe, a miejsce to nazywają nie inaczej jak tylko królestwem 
duchowym. Nie ma przecież jakiegokolwiek teologicznego uzasadnienia, 
aby używać tego terminu. Zapytuję, czy Jezus kiedykolwiek mówił o 
królestwie duchowym? Jezus mówi o Królestwie Bożym i o Królestwie 
Niebieskim. Jezus nie używa określenia Królestwo Duchowe. Zwróćmy 
jeszcze uwagę na ciągły charakterystyczny dla demona szyderczy i 
prześmiewczy sposób definiowania prawd Bożych. Jest to widoczne w 
słowach zapewnienia, że „Dobro zwycięży zło”. Dlaczego? Ponieważ 
szatan doskonale wie, że tak się stanie i takie będzie następstwo dziejów. 
Ale on i tak pomimo tego, że wie doskonale, iż przegra tę walkę z Bogiem. 
On naprawdę nie chce mieć udziału w przebywaniu na zawsze w stanie 
szczęśliwości z Bogiem. Szatan świadomie i dobrowolnie chce trwać w 
zniewoleniu, chociaż wie, że w każdej chwili Bóg w swoim miłosierdziu 
może szatana z tego zniewolenia uwolnić. W dalszej części listu następuje 
kolejne, że aż nie wiem, czy śmiać się czy płakać nad losem tego biednego 
stworzenia bluźnierstwo, po usłyszeniu którego w sali kinowej aż się 
zatrzęsłem ze złości. Szatan twierdzi, że „Bóg jest martwy”, a „Demony 
naprawdę istnieją”, bo przecież pokazałam ich tobie. A wygłosił tę teorię 
uśmiechający się ironicznie pod postacią domniemanej Matki Bożej śmiem 
twierdzić sam szatan. Chyba, że ktoś inny był do tego stwierdzenia 
delegowany. Znając jednak przewrotność szatana, wątpliwym wydaje mi 
się, aby odmówił on sobie przyjemności wypowiedzenia kolejnego 
bluźnierstwa przeciwko Bogu i to w tak spektakularnym przypadku 
opętania. A swoją drogą, że wspomnę o tym raz jeszcze, szkoda, że 
demon nie powiedział, co tak naprawdę w swojej przewrotności myśli o 
Bogu. Rzeczywiście znalazł się wielki orędownik chwały Bożej, który 
najchętniej jak już wspominałem znając jego nędzę powiedziałby, że Bóg 
już zdechł. Ale muszę jeszcze przyznać, że w czasie projekcji filmu z 
zainteresowaniem zerkałem na moich współbraci kapłanów śledzących z 
wypiekami na twarzy akcję filmu i z zapartym tchem przyswajających 
sobie każde słowo wypowiadane przez zjawę. Widziałem jak, 
przynajmniej niektórzy z nich, próbowali się chyba nawet identyfikować z 
opętaną, marząc w ukryciu o tym, aby i im coś podobnego się przytrafiło. 
Oni też chcieliby być pożyteczni i przydatni, i wyrażają gotowość przyjęcia 
i wykonania podobnego przesłania, pomyślałem. Przekonywałem ich 
niejednokrotnie, że najlepszym sposobem jest odwołanie się do mądrości 
i łaski płynącej z Chrystusowego Krzyża. Ale jak widzę, wolą oni, a my 
ogół wiernych chyba też, jednak coś jeszcze bardziej widowiskowego 
spektakularnego. 

Ale wróćmy raz jeszcze do słów meritum kuszenia, bo to one są 
najważniejsze i stanowią centrum całego przypadku. 
W przypadku Emilii są to słowa, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”. 
Jest to ostateczne pytanie, do którego zmierza cały sens jego rodzaju 
kuszenia. Demon stara się utrzymać daną osobę w ciągłej świadomości 
trwania pewnego testu. Przekonuje daną osobę, że przeszła ona 
pomyślnie przez pewien etap i wstępuje na coraz to wyższe poziomy 
doskonałości duchowej. W rzeczywistości jest coraz bardziej pogrążona 
we władzy demona i coraz bardziej stacza się na dno. Stan ten wyraża 
określenie, „Będziesz straszliwie cierpieć”. Demon przepowiada jej taki 
los i zapytuje, czy na to się zgadza. Emilia wyraża zgodę i to doprowadzi 

background image

ją do ostatecznej zguby. Pozostała znakiem, ale zapytuje raz jeszcze, 
znakiem czego? Ofiarowania się w intencji innych o uchronienie ich od 
podobnego zniewolenia? Przecież to jest rozumowanie nielogiczne. Czy 
zmasakrowane ciało młodej dziewczyny może być jakimkolwiek znakiem? 
Nie wydaje mi się. Może być chyba tylko znakiem zwycięstwa szatana nad 
ludzką naiwnością. Wydaje mi się, że ostatecznym znakiem i ostatecznym 
punktem odniesienia w naszej religii jest Chrystusowy krzyż i osoba 
Chrystusa Zmartwychwstałego. 

Zapytajmy inaczej. Czyżby nastąpił przypadek opętania ekspiacyjnego? 
Ale zapytuję, co ten termin oznacza i kto w ogóle wymyślił takie pojęcie. 
Czemu ono miałoby służyć? Czyżby było elementem zastępczym ofiary 
krzyżowej? No tak, ale demon nie mogąc oficjalnie zaprzeczyć ofierze 
Krzyża tworzy obrazy zastępcze. A jednym z nich jest opętanie 
ekspiacyjne. 

Sprawa opętania Emilie Rose wydaje się być bardzo poważna. Bóg nikogo 
nie opuszcza i nikogo nie podda próbie ponad jego siły. Emilia, bo nie 
mogło być inaczej, doświadczyła niezawodnie od Boga łaski 
uświadomienia jej, że tkwi w błędnym przekonaniu myśląc, że to, czego 
doświadcza dzieje się z woli Bożej. Czy przyjęła od Boga łaskę 
uświadomienia jej, że trwa w błędzie, czy też nie, trudno mi wyrokować. 
Wszystko wskazuje na to, że raczej chyba nie. Dlaczego tak uważam? 
Otóż, gdyby to, czego doświadczyła pochodziło z przyzwolenia Bożego, to 
wtedy wcześniej czy później Emilia zostałaby z tego stanu wyzwolona. 
Tak się jednak nie stało. Poza tym w liście pozostawionym przez nią 
znajduję jeszcze jeden bardzo ważny dla przebiegu tego przypadku 
element, wskazujący na to, że Bóg Emilii nie opuścił. Pisze ona, że po 
modlitwie egzorcyzmu pogrążona została w głębokim śnie. Pamiętajmy o 
pewnych prawidłowościach zapisanych na kartach Pisma Świętego. Bóg 
tego kogoś, kogo wyzwala z zesłanej na niego próby wiary, pogrąża 
następnie w głębokim wyzwalającym go z trudów przeżytego 
doświadczenia śnie. Głęboki sen jest znakiem i synonimem aprobaty tego 
kogoś przez samego Boga. I jest to jednocześnie wskazanie jemu 
samemu, że działanie jego było skuteczne i miłe Bogu, że ten ktoś 
działając w imię Boga, wypełnił polecone jemu zadanie i osiągnął cel. I 
tak się zdarzyło w przypadku proroka Eliasza i innych jeszcze postaci 
biblijnych. Natomiast chciałbym przy okazji przypomnieć, że grzesznicy i 
błądzący cierpią na bezsenności i jest to uważane w Piśmie Świętym za 
symptom obecności w nich mocy złego ducha. Emilia pogrążona została w 
głębokim śnie. Fakt ten wskazywałby, na to, że modlitwa egzorcyzmu 
odniosła pożądany skutek. Została ona uwolniona z mocy złego. I co 
dalej? Dlaczego zatem po kilkugodzinnym śnie zostaje z niego wybudzona 
i słysząc głos wychodzi z domu. Jest noc. Demon działa, co prawda na 
otwartej przestrzeni, ale tym razem pod osłoną nocy. I następuje kolejna 
próba pokusy. Wskazuje na to pytanie Emilii, „Dlaczego demony nie 
opuściły mnie tej nocy”. A może nie wiedziała, że już ją opuściły. Dlaczego 
zadaje pytanie jako pierwsza? Z praktyki egzorcyzmu wiem, że w tego 
typu przypadkach należy wyczekać chwilę i dać demonowi szansę 
mówienia. Niech się obnaży i zdemaskuje. Po chwili przestanie mówić. 
Jest jeszcze inne rozwiązanie tego przypadku. Gdyby Emilia wykorzystała 
łaskę od Boga uświadomienia jej, że jest pod wpływem złych mocy, wtedy 

background image

na pytanie, „Czy chcesz cierpieć jeszcze bardziej”, odpowiedziałaby, 
odejdź ode mnie demonie, albo w ogóle nie podejmowałaby dyskusji. Co 
więcej usłyszawszy głos, nie wyszłaby w ogóle z domu, albo pozostałaby 
w dalszym ciągu w głębokim śnie. Skuteczny w rozmowie z szatanem i 
przeciwstawieniu się jego kuszeniu mógł być tylko sam Jezus. Jaki stąd 
wniosek. Wydaje mi się, że pomimo jak już wcześniej wspominałem 
skuteczności działania modlitwy egzorcyzmu, Emilia niestety pozostała w 
stanie wskazującym na przywiązanie do grzechu. Była w takim stanie 
przed odmówieniem egzorcyzmu i nie potrafiła się z niego wyzwolić. 
Wydaje się, że Bóg robił wszystko, aby ją z tego błędnego przekonania 
uwolnić. Zapewniam was, że człowiek nigdy nie jest przez Boga 
pozostawiony samemu sobie i zawsze w pewnym momencie dotrze do 
niego głos Boży wspomagający tego kogoś w walce z demonicznymi 
mocami. Niestety, śmiem twierdzić podobnie było w tym przypadku.

Zapewniam was Drodzy czytelnicy, że jeżeli na kogoś przychodzi chwila 
próby i obojętne, czy stanie się to z woli Bożej, dla umocnienia jego 
wiary, czy też w przypadku, gdy ktoś podda się działaniom sił zła w 
sposób nieświadomy; może to być poprzez grzeszny czyn, czy nawet 
poprzez zwyczajną ludzką nieostrożność, zawsze w tego typu 
przypadkach taka osoba, jeżeli uważa, że pozostaje pod wpływem 
działania dobrego ducha, a tak nie jest, to zawsze w sposób pewny i 
niezawodny jest ona o tym fakcie przez Boga uświadomiona. I Bóg 
pomaga danej osobie z takiego stanu się uwolnić. Podobnie było w tym 
przypadku. 

A na koniec moich rozważań zadam pytanie następującej treści. Dlaczego 
Kościół Katolicki tak łatwo przyjmuje wszystkie tego typu zdarzenia za 
prawdziwe i uznaje je jako pochodzące od Boga. Odpowiedz jest bardzo 
prosta. Otóż, ja kapłan katolicki zauważam, że Chrystus nie jest w 
centrum przepowiadania Kościoła Katolickiego. Odnoszę wrażenie jakby 
Kościół Katolicki nie bardzo radził sobie z głoszeniem Chrystusa, 
Odkupiciela i Zbawiciela rodzaju ludzkiego i mimo woli przechodził w 
temat zastępczy, w kult maryjny. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, 
ponieważ jest to temat łatwiejszy. Ulubionym tematem kazań i nauk 
kapłanów jest i nadal jednak pozostaje Zwiastowanie. A więc, „Ta, która”, 
i dalej jakoś to poleci. Obserwuję to zjawisko na przestrzeni ostatnich lat. 
Więcej miejsca w nauczaniu Kościoła zajmuje Matka Boża, jako doskonała 
czcicielka Boga, niż Jezus Chrystus, Odkupiciel i Zbawiciel rodzaju 
ludzkiego. Pochodną tego zjawiska jest łatwość, z jaką przyjmujemy 
wszelkie teologiczne mrzonki i namiastki prawdziwej doktryny Kościoła. 
Po prostu łatwiej jest egzystować, mówiąc, że ofiarowałem się w intencji 
innych, niż wykazać, co ja sam zrobiłem dla samego siebie. Jest to 
również i wygodniejszy sposób przejścia przez życie, ponieważ w 
pewnym stopniu zwalniam się z odpowiedzialności myślenia za samego 
siebie. Zwróćmy uwagę jeszcze i na to, jak bardzo treść objawień, w 
samej już tylko formie i stawianych rodzajowi ludzkiemu poprzez 
wizjonerów wymaganiach różni się od nauki Chrystusowej. Jak bardzo 
nauka Kościoła Katolickiego jest zniekształcana i zdeformowana. Jezus w 
Ewangelii, a przede wszystkim w błogosławieństwach zwraca uwagę na 
potrzebę osobistego zaangażowania w zgłębianiu prawd wiary, jak 
również personalną odpowiedzialność przed Bogiem. A o wiele trudniej 

background image

jest żyć nauką Chrystusową, niż przesłaniami objawień, dlatego też tak 
chętnie te drugie wybieramy. Poza tym niosą w sobie pewien aspekt 
iluzorycznego, jak się później okazuje wywyższenia. A my niestety im 
ulegamy. Nie chcemy zgodzić się na przeciętność i szukamy czegoś więcej 
niż Chrystusowy Krzyż, ale jest to niestety złudnie i bezowocne 
poszukiwanie.

Analizę przypadku opętania samej Anielesse Michael opracuję na 
podstawie wydanej książki, ale już teraz z fragmentów jej zapisków 
umieszczonych w ostatnim wydaniu „Miłujcie się” widzę, że jest ona w 
sposób ewidentny zwiedziona przez szatana.

• Iluzorycznymi obietnicami o jakiejś wiecznej ojczyźnie – zapytuję, co to 
jest wieczna ojczyzna.

• Ukazująca się jej zjawa mówi o darach, jako wielkiej jej miłości ku 
Angelisse – jest to próba wmówienia jej przekonania o jej wybraństwie.

• Moje drogi są drogami tajemniczymi – rzeczywiście wyrażenie o 
zabarwieniu nieco ezoterycznym.

• Zjawa nakazuje Angelisse, siedź i nie wychodź z domu – no tak, 
najlepszy sposób do tego, aby doprowadzić kogoś do wyobcowania z 
rzeczywistości.

• Zjawa kocha ją czułością – zalotów z serii, „miła serca mego”, i 
„pozostańmy w najbliższej zażyłości”, ciąg dalszy.

• Zjawa mówi, nie zapominaj, że możesz czytać pisma Barbary Weigand. 
Sprawdzę jeszcze, co to jest. Czytaj wszystko, oby tylko nie Ewangelię.

• Ja jestem dobrym pasterzem i kocham moje owce – zdaje się, że Jezus 
powiedział, że życie oddaje za swoje owce.

Oczywiście w kategoriach myślenia Kościoła katolickiego, którego to 
jestem kapłanem, pojęcia te jest to, to samo, albo prawie to samo, co 
oficjalny język pojęć teologicznych. Ot, język mistyków, a więc tych, 
którzy przeżywali swoje spotkania z Bogiem w sposób głębszy i bardziej 
zintensyfikowany niż pozostali. Tych, którzy to twierdzili, że ponoć 
kochają się z Bogiem przed Najświętszym Sakramentem, albo marzyli o 
tym, zresztą wbrew prawom geografii, aby głosić Ewangelię na pięciu 
stronach świata i obiecywali sobie, że kiedy będą już tam w niebie u Pana 
Boga, wtedy to wykradać będą Panu Bogu potrzebne rodzajowi ludzkiemu 
do zbawienia łaski, a za życia nazywali siebie Bożymi złodziejkami. 
Obserwuję zresztą tendencję, że być może już za kilka lat zdefiniujemy w 
sposób uroczysty, że Matka Boża i Pan Bóg to prawie to samo, bo ku temu 
mówiąc językiem nieco złośliwym wszystko zmierza. A zdaje się, że 
szatanowi tylko o to chodzi.

Winien jestem jeszcze wyjaśnienie odnośnie samego opętania. Otóż 
opętanie Emilii Rose jest raczej prostym przypadkiem zapanowania nad 
tego typu siłami zła. Nie ma tak wielkich problemów z demonami, które 

background image

krzyczą i wydzierają się w niebogłosy, mówiąc, że nie opuszczą ciała 
opętanego. Opuszczą je i to dosyć szybko i w pośpiechu, ale zależy to 
przede wszystkim od woli osoby, którą mają we władzy jak i sposobu 
odprawiania samego egzorcyzmu, bo śmiem twierdzić, że wyrzucane były 
w imię samego demona. Najtrudniejsza jest sprawa z samym szatanem. 
Szatana jest bardzo trudno zmusić do wyjawienia swojego imienia, a 
jeżeli już ujawni swoje imię, to uczyni to bardzo ściszonym głosem, tak, 
aby dla innych obecnych wokół osób nie było to słyszalne. Wyjawieniu 
swojego imienia towarzyszy przeważnie zemsta przyrzeczona temu 
komuś, kto zmusił jego do tak upokarzającego go przed nim samym 
czynu. W moim przypadku pamiętam, kiedy przy okazji odprawianego 
egzorcyzmu, zmusiłem szatana do ujawnienia się i wyjawienia swojego 
imienia i to dwukrotnie, bo oczywiście za pierwszym razem wymówił 
swoje imię ściszonym głosem i prawie niesłyszalnym dla otoczenia, 
zresztą za drugim razem uczynił to dokładnie w taki sam sposób, w 
zamian jednak za ten upokarzający go przed nim samym czyn przyrzekł 
mi zemstę. Przysiągł, że zemści się unieważniając moje święcenia 
kapłańskie, a samego unieważnienia święceń dokona rękami biskupów i 
kapłanów. Nie zmartwiłem się jednak tym za bardzo, ponieważ znając 
sposób działania szatana wiedziałem, że jego oskarżenia i zarzuty oparte 
będą na pomówieniach i fałszywych oskarżeniach.

W Chrystusie i Maryi Niepokalanej.
O. Marek Mularczyk OMI – Poznań.