background image

HARRIS CHARLAINE 

Martwy w rodzinie 

(eng. Dead in the Family) 

  

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

2

 

Rozdział pierwszy 

Kwiecień 

Kocham wiosnę z oczywistych powodów. Kocham kwitnące kwiaty, (które, tu w Luizjanie, zaczynają kwitnąć 
wcześniej); kocham ćwierkające ptaki; kocham wiewiórki pędzące przez mój ogródek. 

Kocham dźwięk wilkołaków wyjących w oddali. 

Nie, tylko żartuję. Chociaż, gdy ostatnio słuchałam narzekającego Tray’a Dawsona, wspomniał, że wiosna jest 
ulubioną porą wilkołaków.  Jest  więcej  zdobyczy,  więc poluje się szybciej i zostaje więcej czasu na jedzenie i 
zabawę. Kiedy słuchając go pomyślałam o wilkołakach, nie byłam zaskoczona.  

Tego słonecznego poranka, w środku kwietnia, siedziałam na tarasie z drugim kubkiem kawy i gazetą, nadal w 
spodenkach  od  piżamy  i  koszulką  z  napisem  „Superwoman”.  I  właśnie  wtedy  lider  stada  z  Shreveport 
zadzwonił na moją komórkę. 

-  Aha  -  powiedziałam,  kiedy  rozpoznałam  numer.  Otworzyłam  klapkę  telefonu.  –  Cześć  -  powiedziałam 
ostrożnie. 

-  Sookie  -  powiedział  Herveaux  Alcide.  Nie  widziałam  go  od  miesięcy.  Alcide  został  przywódcą  sfory  rok 
temu, podczas pewnego wieczornego zamętu.  - Jak się masz?  

- Jak deszcz padający na spaloną ziemię - powiedziałam, prawie dosłownie.  - Czuję się jak ryba w wodzie. Jak 
zdrowa ryba. - Patrzyłam jak królik skacze przez trawę i koniczynę dwadzieścia stóp dalej. Wiosna. 

 - Nadal spotykasz się z Ericiem? Czy on jest powodem Twojego dobrego nastroju? 

Wszyscy chcieliby to wiedzieć.  

- Tak, nadal spotykam się z Ericiem. To na pewno pomaga mi w byciu szczęśliwą. - Właściwie, Eric ciągle mi 
to powtarzał, „spotykanie się” jest dość niedokładnym określeniem. Nigdy nie myślałam o sobie jak o mężatce 
od czasu, kiedy tak po prostu wręczyłam mu rytualny nóż (Eric użył mojej niewiedzy, to była jego mistrzowska 
taktyka, ale dla wampirów było to oczywiste. Małżeństwo wampira i człowieka nie jest czymś w stylu: "miłość, 
honor i lojalność", jak to bywa w związkach ludzi, ale Eric oczekiwał, że małżeństwo z nim da mi dodatkowe 
korzyści  w  świecie  wampirów.  Od  tego  czasu,  wszystko  szło  dość  dobrze,  wampirze  doświadczenie. 
Oczywiście  pomijając  pewne  utrudnienia  ze  strony  Victora,  który  próbował  przeszkodzić  Ericowi,  kiedy  ten 
chciał mi pomóc, gdy umierałam. Victor – tak naprawdę, to on powinien umrzeć.  

Oddaliłam mroczne myśli; po latach praktyki potrafiłam sobie z tym poradzić. Zobaczmy?... Tak lepiej. Teraz 
byłam osobą  wyskakującą z łóżka  każdego dnia z (prawie) moją dawną siłą.  Nawet byłam  w  kościele zeszłej 
niedzieli. Pozytywnie! - Co się dzieje, Alcide? - spytałam. 

- Chcę cię prosić o przysługę - powiedział Alcide. Nie zaskoczyło mnie to. 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

3

 

- Co mogę dla ciebie zrobić? 

- Czy możemy skorzystać z twojej ziemi, podczas naszego biegania przy pełni księżyca jutro wieczorem? 

Zrobiłam  pauzę,  aby  przemyśleć  jego  prośbę  i  nie  zgodzić  się  automatycznie.  Nauczyłam  się  tego  z 
doświadczenia.  Miałam  otwartą  przestrzeń,  jakiej  potrzebowali  -  to  nie  był  problem.  Nadal  posiadam 
dwadzieścia  -  parę  akrów  wokół  mojego  domu,  chociaż  moja  babcia  sprzedała  większość  z  oryginalnego 
gospodarstwa rolnego, kiedy została przytłoczona sytuacją finansową, związaną z wychowaniem mojego brata i 
mnie.  Chociaż  cmentarz  „Słodki  Dom”  zajmował  kawał  ziemi  pomiędzy  posiadłością  moją  i  Billa, 
wystarczyłoby  spokojnie  —  w  szczególności  gdyby  Bill  również  wyraził  zgodę  na  korzystanie  z  jego  ziemi. 
Pamiętam jedną bandę, która była już raz tu wcześniej. 

Wszystko dokładnie przemyślałam z każdej strony. Nie widziałam żadnej wyraźnej przeszkody.  

-  Jesteście  mile  widziani  -  powiedziałam.  -  Myślę,  że  powinniście  porozmawiać  również  z  Billem.  -  Bill 
ignorował wszystkie moje sygnały. 

Wampiry i wilkołaki raczej się nie przyjaźnią, ale Alcide jest praktycznym człowiekiem.  

- Zatem zadzwonię do Billa dziś wieczorem – powiedział. - Masz jego numer telefonu? 

Podałam mu go.  

- Dlaczego nie możecie polować na swoim terytorium, Alcide? - spytałam z czystej ciekawości. Powiedział mi 
nieoficjalnie,  że  stado  „Long  Tooth”  świętowała pełnię  księżyca na  farmie  Herveaux‘a  w południowej części 
Shreveport.  Większa  część  ziemi  Herveaux’a  nie  została  poddana  wycince  drzew,  ze  względu  na  potrzeby 
polowań sfory. 

- Ham dzwonił dzisiaj, by mi powiedzieć, że „Pojedynczy” organizują imprezę kampingową nad strumieniem.  

„Pojedynczy”,  mający  jedną  naturę,  tak  wilkołaki,  mające  podwójną  naturę,  nazywały  zwyczajnych  ludzi.  
Znałam Hamiltona Bonda z widzenia. Jego gospodarstwo rolne było przyległe do farmy Herveaux i dodatkowo 
Ham gospodarował na kilku akrach dla Alcide’a. Rodzina Bondów należała do sfory Long Tooth tak długo, jak 
rodzina Herveaux’ów. 

- Czy dostali twoje pozwolenie? - spytałam. 

- Powiedzieli Hamowi, że mój tata zawsze dawał im pozwolenie na łowienie tam w wiosną, więc myśleli, że nie 
muszą mnie o to pytać. To może być prawda. Nie pamiętam ich, w każdym razie nie za dobrze.  

- Nawet jeśli mówią prawdę, to jest to dość niegrzeczne z ich strony. Powinni najpierw zadzwonić do ciebie – 
powiedziałam.  -  Powinni  byli  spytać,  czy  ci  to  odpowiada.  Chcesz  żebym  z  nimi  porozmawiała?  Mogę 
dowiedzieć  się  czy  kłamią.  -  Jackson  Herveaux,  tata  Alcide’a,  nie  wydawał  się  być  typem  człowieka,  który 
pozwala regularnie korzystać ze swojej ziemi ludziom. 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

4

 

- Nie, dziękuję Sookie. Nie cierpię prosić cię o kolejne przysługi. Jesteś przyjacielem stada. To my powinniśmy 
się tobą opiekować, nie ty nami. 

-  Nie  martw  się  o  to.  Wszyscy  możecie  tutaj  przyjść.  I  jeżeli  chcesz,  abym  uścisnęła  sobie  ręce  z  tymi 
domniemanymi  kumplami  twojego  taty,  to  mogę  to  zrobić.  -  Byłam  ciekawa  czy  pojawią  się  na  farmie 
Herveaux’a tak blisko pełni księżyca. Ciekawa i podejrzliwa. 

Alcide  powiedział,  że  zastanowi  się  nad  sytuacją  związaną  z  rzekomymi  wędkarzami  i  powtórzył  „dziękuję” 
jakieś sześć razy.  

-  Nie  ma  sprawy  –  powiedziałam,  mam  nadzieję,  szczerze.  W  końcu  Alcide  poczuł,  że  podziękował  mi  już 
wystarczająco i rozłączyliśmy się. 

Weszłam  do  środka  z  moim  kubkiem  kawy.  Nie  wiedziałem,  że  się  uśmiechałam,  dopóki  nie  spojrzałam  na 
lustro w pokoju dziennym. Przyznałam się w duchu, że nie mogę się już doczekać przybycia wilków. To byłoby 
miłe, czuć, że nie jestem samotna w środku lasu. Żałosne, co? 

Chociaż  mieliśmy  za  sobą  wiele  wspólnych,  miłych  wieczorów,  Eric  nadal  większość  czasu  spędzał  na 
prowadzeniu swojego wampirzego biznesu. Miałam tego trochę dosyć. No dobra, trochę to mało powiedziane. 
Jeżeli jesteś szefem, to powinieneś być w stanie wziąć sobie czasami wolne, racja? To jest jeden z przywilejów 
bycia szefem. 

Ale  coś sprawiało, że  wampiry  były  czujne.  Byłam  nieszczęśliwa z powodu  tych znajomych oznak.  Do  teraz, 
nowy  reżim powinien był być już umocniony  i  Eric powinien był  już dawno umocnić swoją nową  pozycję  w 
tym układzie. Victor Madden powinien był w pełni zająć Nowy Orlean, w końcu był reprezentantem Felipe w 
Luizjanie, a Eric powinien był zostawić przebieg Obszaru Piątego według jego sprawnie działającego sposobu. 

Ale  niebieskie oczy  Erica  robiły  się  lśniące  i stalowe, kiedy  pojawiło  się  imię  Victora. Moje prawdopodobnie 
były takie same. W tej chwili Victor miał władzę nad Erikiem, a my nie byliśmy w stanie nic z tym zrobić. 

Spytałam Erica, czy myślał nad tym, co by było gdyby Victor stwierdził, że jest niezadowolony z prowadzenia 
Piątego Obszaru przez Erica. Przerażająca wizja. 

-  Trzymam  wszystkie  papiery,  by  w  razie  potrzeby  móc  udowodnić,  że  jest  inaczej  -  powiedział  Eric.  -  I 
trzymam je w kilku miejscach.  

Życie  wszystkich  podwładnych  Erica  oraz  być  może  i  moje,  zależało  od  Erica,  który  wyrabiał  sobie  mocną 
pozycję w nowym reżimie. Wiedziałam jak wiele go kosztowało jej utrzymywanie, wiedziałam więc też, że nie 
powinnam narzekać. To nie takie proste, zmuszać się do odczuwania tego, co powinno się czuć. 

Ogólnie rzecz biorąc, troszkę wycia dookoła domu będzie miłą odmianą. Przynajmniej byłoby to coś nowego i 
odmiennego. 

Kiedy  tego  dnia  poszłam  do  pracy,  powiedziałam  Samowi  o  rozmowie  z  Alcide’em.  Prawdziwi 
zmiennokształtni są rzadkością. Ponieważ w okolicy nie ma żadnych innych zmiennokształtnych, Sam spędza 
czas z innymi, którzy mają dwie formy.  

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

5

 

-  Hej,  dlaczego  Ty  też  nie  wyjdziesz  dzisiaj  z  domu?  -  zasugerowałam.  -  Mógłbyś  zamienić  się  w  wilka, 
prawda? Jesteś zmiennokształtnym czystej krwi, wmieszałbyś się w tłum. 

Sam wychylił się do tyłu w na swoim starym obrotowym krześle, zadowolony, że w końcu znalazł się powód, 
by  choć na chwilę przerwać  wypełnianie  formularzy.  Sam,  który  ma  trzydzieści  lat,  jest  trzy  lata  starszy  ode 
mnie. 

- Umawiałem się z kimś z paczki,  więc może będzie  trochę  zabawy - powiedział,  rozważając pomysł.  Ale po 
chwili potrząsnął głową. - To byłoby jak pójście na spotkanie NAACP

1

 w blakfejsie

2

. Będąc imitacją z przodu 

autentyku. Właśnie dlatego nigdy nie spotykam się z panterołakami, chociaż Calvin powiedział mi, że byłbym 
mile widziany. 

- Och - powiedziałam, czując zakłopotanie. - Nie pomyślałam o tym. Przepraszam.  

Zastanawiało mnie, z kim mógł się spotykać, ale to znowu nie moja sprawa. 

- Ach, nie martw się tym. 

- Znam cię od lat i powinnam wiedzieć o tobie więcej - powiedziałam. - To  twoja kultura. 

- Mój własna rodzina ciągle się uczy. Wiesz znacznie więcej niż oni. 

Sam ujawnił się w tym samym momencie, co wilkołaki. Jego matka ujawniła się tej samej nocy. Jego rodzina 
przeżyła ciężki okres podczas ujawniania się. Ojczym Sama postrzelił jego matkę i teraz byli w trakcie rozwodu 
— nic dziwnego. 

- Czy ślub twojego brata jest nadal aktualny? - spytałam. 

- Craig i Deidra naradzają się. Jej rodzice byli dość niezadowoleni z tego, że wychodzi ona za kogoś, kto ma w 
rodzinie ludzi takich jak ja i moja matka. Oni nie rozumieją, że żadne z dzieci Craiga i Deidry nie będą miały 
możliwości  zmieniać  się  w  zwierzęta.  To  jest  możliwe  w  przypadku  dziecka  pierworodnego  pary 
zmiennokształtnych  czystej  krwi.  -  Wzruszył  ramionami.  -  Myślę,  że  jakoś  to  przełkną.  Właśnie  czekam  na 
ustalenie drugiej daty. Czy nadal chcesz ze mną jechać? 

-  Oczywiście  -  powiedziałam,  chociaż  dostałam  lekkich  dreszczy,  kiedy  wyobraziłam  sobie  siebie  mówiącą 
Ericowi,  że wyjeżdżam  ze stanu z  innym mężczyzną. Kiedy  obiecywałam Samowi,  że z nim pojadę, sytuacja 
między mną a Ericiem nie wyglądała najlepiej. - Zakładasz, że zabranie wiłkołaczycy, jako osobę towarzyszącą 
byłoby obraźliwe dla rodziny Deidry? 

- Prawda się rzekła - powiedział Sam. - Wielkie Ujawnienie się osób o podwójnej naturze nie wszędzie poszło 
tak dobrze jak w Bon Temps. 

                                                             

1

 The National Association for the Advancement of Colored People (Krajowe Stowarzyszenie Postępu Ludzi Kolorowych) 

2

  Blackface (ang. czarna  twarz)  –  styl  teatralnego  makijażu  zapoczątkowany  w Stanach  Zjednoczonych pod  koniec  XIX  wieku, 

odwołujący się do wyobrażeń rasistowskich obecnych w społeczeństwie amerykańskim dotyczących osób o czarnym kolorze skóry.

 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

6

 

Wiedziałam z miejscowych wiadomości, że Bon Temp miało szczęście. Jego obywatele z przymrużeniem oka 
przyjęli do wiadomości istnienie wilkołaków i osób o podwójnej naturze, dodając to do „książki o wampirach”.  

- Daj mi znać, jak coś się zmieni - powiedziałam. - I przyjdź jutro, jeśli zmienisz zdanie co do biegania ze sforą. 

- Przywódca stada mnie nie zaprosił - powiedział Sam, uśmiechając się. 

- Właściciel ziemi to zrobił. 

Nie  rozmawialiśmy  już o  tym do końca  mojej zmiany,  więc domyśliłam  się,  że  Sam  miał inne plany na czas 
pełni.  Każdomiesięczna  zmiana  trwa  właściwie  trzy  noce  –  trzy  noce,  podczas  których  osoby  o  podwójnej 
naturze, jeśli mogą, wychodzą do lasu (lub na ulice) w swojej zwierzęcej formie. Większość podwójnych — ci 
urodzeni z ową naturą – może zmieniać się w różnych okolicznościach, ale czas pełni… To jest coś specjalnego 
dla  nich  wszystkich,  włączając  w  to  osoby,  które  nabyły  tą  ekstra  naturę  przez  ugryzienie.  Jest  lek,  który 
możesz wziąć, aby wstrzymać przemianę; wilkołaki będące między innymi w wojsku, muszą je zażywać.  Nie 
znoszą tego; jestem świadoma, że przebywanie wtedy w ich towarzystwie to żadna zabawa. 

Na szczęście dla mnie, pojutrze było jednym z moich wolnych dni w tym tygodniu.  

Jeżeli  musiałabym  wracać z baru do domu późno  w nocy,  krótka  odległość od samochodu do domu  mogłaby 
być trochę wykańczająca nerwowo, ze względu na poruszające się swobodnie wilkołaki. Nie jestem pewna jak 
wiele pozostaje z ich ludzkiej świadomości, gdy przemieniają się w wilkołaki i nie wszyscy ze sfory  Alcide’a 
pamiętają, że są  moimi przyjaciółmi. Jeśli będę w domu, perspektywa goszczenia  wilkołaków będzie bardziej 
lub mniej beztroska. Kiedy grupa przychodzi na polowanie do twojego lasu, nie ma żadnego sposobu, aby się 
na to przygotować. Nie musisz gotować albo czyścić domu. 

Jednakże,  posiadanie  podwórkowego  towarzystwa  było  dobrą  motywacją,  aby  nadrobić  zaległe  prace  w 
ogrodzie. Jako że był to kolejny piękny dzień, włożyłam jeden z moich kompletów bikini, tenisówki, rękawice i 
zabrałam  się  do  pracy.  Patyki,  liście  i  szyszki  sosnowe,  wszystkie  trafiły  na  spalenie  do  beczki,  wraz  z 
resztkami ze strzyżenia żywopłotu.  Upewniłam  się, że  wszystkie narzędzia podwórkowe odłożyłam do szopy, 
którą  zamknęłam  na  klucz.    Zwinąłem  wąż  do  podlewania  roślin  doniczkowych,  które  sama  starannie 
poukładałam  dookoła  schodków.  Sprawdziłam  czy  na  pewno  zamknęłam  klapę  od  wielkiego  blaszanego 
śmietnika.  Kupiłam  go  specjalnie,  by  szopy  pracze  nie  dostały  się  do  śmieci,  ale  wilk  mógłby  też  się  nimi 
zainteresować. 

Miło  spędziłam  popołudnie,  krzątając  się  dookoła  w  słońcu  i  fałszowałam  śpiewając,  kiedy  tylko  mnie 
poniosło. 

Zaraz  po  zmierzchu,  zaczęły  przybywać  samochody.  Podeszłam  do  okna.  Zauważyłam,  że  wilki  były 
wystarczająco uprzejme, aby nawzajem się podwozić; było tam po kilkoro osób w każdym samochodzie. Mimo 
to, mój podjazd będzie zablokowany  do  rana.  Na szczęście planowałam zostać  w domu, pomyślałam. Znałam 
kilku członków sfory i paru rozpoznałam od razu. Hamilton Bond, który dorastał z Alcidem, zatrzymał się, lecz 
nie  wyszedł  z  ciężarówki,  rozmawiał  przez  telefon.    Moją  uwagę  przykuła  chuda,  ożywiona  młoda  kobieta, 
która preferowała krzykliwy styl ubierania się, który określałam mianem mody MTV. Pierwszy raz widziałam 
ją w barze Hair of the Dog w Shreveport. To ona została wyznaczona do stracenia rannych wrogów, po tym gdy 
sfora Alcide wygrała wojnę wilków. Sądzę, że jej imię brzmiało Jannalynn.  

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

7

 

Rozpoznałam  też  dwie  kobiety,  które  były  członkami  atakującej  sfory;  poddały  się  na  końcu  walki.  Teraz 
przyłączyły się do byłego wroga. Poddał się również jeden młody wilkołak, ale on mógł być którymkolwiek z 
tuzina postaci poruszających się niespokojnie po moim podwórku. 

W końcu przyjechała znajoma ciężarówka Alcide’a. Było tam też dwóch innych ludzi. 

Alcide jest wysoki i krzepki, taki jaki powinien być wilkołak. Jest on atrakcyjnym mężczyzną. Ma czarne włosy 
oraz  zielone  oczy,  no  i,  oczywiście,  jest  bardzo  silny.  Na  co  dzień  Alcide  jest  uprzejmy  i  taktowny  —  ale 
posiada też twardą stronę, na pewno. Słyszałam od Sama i Jasona, że odkąd stał się przywódcą stada, ta właśnie 
strona  przechodziła  niezły  trening.  Zauważyłam,  że  Jannalynn  zadała  sobie  specjalny  wysiłek,  by  stać  przy 
drzwiach ciężarówki, kiedy Alcide się pojawił. 

Kobieta  o  solidnych  biodrach,  przesuwająca  się  zanim,  była  grubo  po  dwudziestce.  Miała  brązowe  włosy 
zalizane  do  tyłu  i  związane  w  kok  o  kształcie  kulki,  a  jej  bezrękawnik  dawał  mi  do  zrozumienia,  że  jest 
umięśniona  i  wysportowana.  W  tej  samej  chwili,  Camo  rozglądała  się  dookoła  frontowego  podwórka,  jakby 
była  urzędnikiem  podatkowym.  Mężczyzna,  który  wysiadł  z  drugiej  strony  ciężarówki  był  trochę  starszy  i  o 
wiele silniejszy. 

Czasami,  nawet  jeśli  nie  jesteś  telepatą,  po  jednym  spojrzeniu  na  człowieka  możesz  powiedzieć,  że  miał  on 
burzliwe życie. Ten mężczyzna miał. Sposób w jaki się poruszał mówił, że był w pogotowiu w razie kłopotów. 
Interesujące. 

Obserwowałam  go  ponieważ  wymagał  tego.  Miał  długie,  sięgające  do  ramion,  ciemno  brązowe  włosy,  które 
jakby płonęły dookoła jego głowy w chmurze spirali. Znalazłam sobie obiekt zazdrości. Zawsze żałowałam, że 
nie mogłam zrobić sobie takich włosów. 

Gdy już przezwyciężyłem moją zazdrość o włosy, zauważyłam, że jego skóra była brązowa jak lody o smaku 
mokki.  Chociaż  nie  był  on  tak  wysoki  jak  Alcide,  rekompensowało  mu  to  agresywne  ciało  o  grubych, 
umięśnionych ramionach. 

Gdyby  brukowana  ścieżka  przed  moim  domem  była  alarmem  na  ludzi  „zepsutych  do  szpiku  kości”,  to 
podeszłabym pod Corkscrew

3

 i ustawiłabym na niej jego stopę.  

-  Niebezpieczeństwo,  Will  Robinson  -  powiedziałam  głośno.  Nigdy  wcześniej  nie  widziałam  Camo  albo 
Corkscrew.  Hamilton  Bond  wyszedł  ze  swojej  ciężarówki  i  dołączył  do  małej  grupy,  ale  nie  podszedł  do 
schodka ganku, by stanąć obok Alcide’a, Corkscrew i Camo. Ham zatrzymał się. Jannalynn dołączyła do niego. 
Sfora Long Tooth przypominała dwie klasy, a jej rozmieszczenie było hierarchią ważności. 

Kiedy odpowiedziałam na pukanie do drzwi, mój uśmiech barmanki był już na swoim miejscu. Bikini mogłoby 
wysyłać  zły  sygnał  (Mmmm,  jestem  wolna!),  Więc  wrzuciłam  na  siebie  jeansowe  szorty  i  koszulkę  Fantasii. 
Otworzyłam siatkowe drzwi przeciw owadom. 

  

                                                             

3

 Corkscrew – znaczy Spiralny; ksywka którą wymyśliła Sookie z zazdrości o kręcone włosy ;) 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

8

 

- Alcide! - powiedziałam, naprawdę zadowolona, że go widzę. Wymieniliśmy krótki uścisk. Wydawał się być  
nieznośnie  ciepły;  ostatnio  przytulałam  się  tylko  z  „chłodniejszym-niż-temperatura-pokojowa”  Ericiem. 
Poczułam coś  w  rodzaju  fali  emocji  i  uświadomiłem  sobie,  że,  chociaż Camo  uśmiechała się do mnie,  nasze 
zawstydzenie nie byłoby dla niej mile widziane.  

- Hamilton! - powiedziałam. Kiwnęłam do niego głową, nie trzymał już tak dużego dystansu. 

- Sookie - powiedział Alcide. - Pewni nowi członkowie chcą się z tobą zapoznać. To jest Annabelle Bannister. 

Nigdy nie spotkałam nikogo, kto mniej przypominałby "Annabelle” bardziej niż ta kobieta. Uścisnęłyśmy sobie 
ręce, oczywiście powiedziałam jej, że miło było ją poznać. 

- Znasz Ham i spotkałaś już Jannalynn, jak sądzę? - powiedział Alcide, pochylając głowę do tyłu. 

Kiwnęłam głową obojgu stojącym u stóp schodów. 

- I to jest Basim al Saud, mój drugi w kolejności - kontynuował Alcide. Zostało to wymówione w sposób "ba - 
SIM,”

4

,  a  Alcide  przedstawiał  mi  jego  imię  naśladując  cały  ten  czas  sposób  w  jaki  mówią  ludzie  arabskiego 

pochodzenia. Nie ma sprawy. 

 - Cześć, jak się masz Basim, - powiedziałam. Wyciągnęłam moją rękę. Znałam jedno ze znaczeń "drugiego w 
kolejności”,  była  to  osobą,  przed  którą  ze  strachu  posrał  by  się  każdy  i  Basim  wydawał  się  być  dobrze 
zakwalifikowanym  do  tej  pracy.  Nieco  niechętnie,  wyciągnął  swoją  rękę  do  mojej.  Potrząsnąłem  nią, 
zastanawiając się co mogłabym od niego uzyskać. Wilkołaki są często bardzo trudne do odczytania z powodu 
ich  dwoistej  natury.  Rzeczywiście,  nie  uzyskałam  żadnych  konkretnych  myśli:  tylko  mieszankę  nieufności, 
agresji i pożądania. 

Zabawne, to było mniej więcej to, co otrzymywałam od błędnie nazwanej Annabelle. 

-  Jak  długo  jesteście  w  Shreveport?  -  spytałam  grzecznie.  Spojrzałam  najpierw  na  Annabelle,  a  później  na 
Basima, tak by skierować pytanie do obojga. 

- Sześć miesięcy - powiedziała Annabelle. - Przeniosłam się ze sfory Elk Killer

5

 z południowej Dakoty. 

Więc  była  w  siłach  powietrznych.  Stacjonowała  w  Południowej  Dakocie,  ale  zrezygnowała  i  przeszła  do  sił 
powietrznych Barksdale Air Force Base w Bardziej Apodyktycznym Mieście, przyległym do Shreveport. 

-  Jestem  tu  od  dwóch  miesięcy  -  powiedział  Basim.  -  Zaczynam  się  przyzwyczajać.  –  Mimo  że  wyglądał 
egzotycznie,  posiadał  niewielki  ślad  akcentu,  a  jego  angielski  był  o  wiele  bardziej  precyzyjny  niż  mój. 
Przyglądając się jego fryzurze, można było stwierdzić, że na pewno nie należał on do sił zbrojnych. 

                                                             

4

 "bah - SEEM,” – można to przetłumaczyć również jako „wyglądający jak bzdura, błahostka” 

5

 Dosłownie: sfora Jeleniego Zabójcy, Jeleni Asasyn 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

9

 

- Basim zostawił jego starą sforę w Houston - oznajmił Alcide. - I cieszymy się, że stał się jednym z nas. - "My” 
nie oznaczało jednak Hama Bonda. Może i nie potrafiłam czytać w myślach Hama tak łatwo, jak w zwykłych 
ludzkich  umysłach,  ale  nie  wydawał  się  być  zwolennikiem  Basima.  Jannalynn  też  wydawała  się  patrzeć  na 
niego  z  niechęcią,  ale  też  i  z  pożądaniem.  Było  dużo  żądzy  unoszącej  się  w  sforze  dzisiejszego  wieczora. 
Patrząc na Basima i Alcide, nie było ciężko to zrozumieć. 

- Życzę wam miłego wieczoru, Basim, Annabelle -  powiedziałam zanim zwróciłam się do Alcide’a.  -  Alcide, 
moja  własność  rozciąga  się  może z  akr  za strumieniem na  wschód,  około pięciu  akrów  na  południe  do  drogi 
gruntowej, która prowadzi do szybu naftowego i na północ od tyłów cmentarza. 

Przywódca stada kiwnął głową. 

- Zadzwoniłem do  Billa ubiegłej nocy  i nie  ma nic przeciwko naszemu  rozejścia się również na  jego las.  Nie 
będzie go w domu do świtu, więc nie będziemy mu przeszkadzać. A jak jest z tobą Sookie? Wychodzisz dzisiaj 
wieczorem do Shreveport, czy zostajesz w domu? 

-  Będę  tutaj.  Jeżeli  będziecie  czegoś  potrzebować,  po  prostu  przyjdźcie  pod  drzwi.  -  Uśmiechnęłam  się  do 
wszystkich. 

Jaka niewypieprzona Blondi, pomyślała Annabelle. 

-  Być  może  ktoś  będzie  potrzebował  telefonu  -  powiedziałam  do  niej,  a  ona  podskoczyła.  -  Albo  pierwszej 
pomocy. Mimo wszystko, Annabelle, nigdy nie wiadomo co cię spotka. - Chociaż gdy zaczęłam mówić, miałam 
na twarzy uśmiech, zniknął jeszcze zanim skończyłam swoją wypowiedź. 

Ludzie powinni przynajmniej usiłować być grzeczni. 

- Dzięki jeszcze raz za udostępnienie na swojej ziemi. Będziemy zmierzali do lasu - powiedział szybko Alcide. 
Zmierzch  ciągle  zapadał,  a  ja  widziałam,  że  inne  wilkołaki  wędrowały  bez  celu  miedzy  drzewami.  Jedna  z 
kobiet odrzuciła w tył głowę i zawyła. Oczy Basima były już okrągłe i bardziej złote. 

-  Dobrej  nocy  -  powiedziałam,  ponieważ cofnęłam  się  i  zatrzasnęłam siatkowe drzwi  przeciw  owadom.  Trzy 
wilkołaki zaczęły schodzić w dół schodków. Głos Alcide’a jednak zdryfował z powrotem.  

- Mówiłem ci, że jest telepatką - powiedział do Annabelle, gdy przechodzili przez podjazd do lasu, podążając za 
Hamem. Jannalynn nagle zaczęła biec do linii drzew, tak pragnęła przemiany. Ale to Basim zerknął na mnie z 
powrotem kiedy zamykałam drewniane drzwi. To był rodzaj spojrzenia, który otrzymujesz od zwierząt w zoo. 

I to była pełna ciemność. 

Wilkołaki  były  trochę  rozczarowujące.  Nie  narobili  tyle  hałasu  ile  spodziewałam  się  że  zrobią.  Zostałam 
oczywiście w domu, wszystko pozamykałam i zaciągnęłam moje zasłony, co nie było moim zwyczajem. Mimo 
wszystko,  żyłam  w  środku  lasu.  Oglądałam  trochę  telewizję  i  chwilę  poczytałam.  Nieco  później,  kiedy 
szczotkowałam  zęby,  usłyszałam  wycie.  Sądziłam,  że  przyszło  to  z  bardzo  daleka,  prawdopodobnie  z  części 
bliskiej wschodniej krawędzi mojej własności. 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

10

 

Na  zajątrz  wczesnym  rankiem,  gdy  świtało,  obudziłam  się,  ponieważ  usłyszałam  silniki  samochodów. 
Wilkołaki zbierały się do odjazdu. Już miałam przewrócić się na drugi bok, by znów zasnąć, ale zrozumiałam, 
że  najpierw  muszę  odbyć  podróż  do  łazienki.  Gdy  się  o  to  zatroszczyłam,  byłam  bardziej  przebudzona. 
Powędrowałam na dół do pokoju dziennego  i zerknęłam przez szparę  w przednich zasłonach. Zza linii drzew 
wyszedł  jak  pijany  Ham  Bond.  Rozmawiał  z  Alcide’em.  Ich  ciężarówki  były  ostatnimi.  Annabelle  zniknęła 
chwilę wcześniej. 

Gdy popatrzyłam na wczesne, poranne światło przedzierające się przez zroszoną trawę,  trzy wilkołaki  powoli 
przeszły przez trawnik, ubrane tak jak poprzedniego wieczoru, ale niosąc w dłoniach swoje buty. Wyglądali na 
wyczerpanych, ale szczęśliwych. Ich ubrania nie były zakrwawione, ale ich twarze i ręce były cętkowane. Mieli 
pomyślne polowanie. Miałam wyrzuty sumienia z powodu Bambi, ale jakoś to zniosłam. To było coś innego niż 
pójście w ciemność z karabinem. 

Kilka sekund później z lasu wyłonił się Basim. W pochyłym świetle, wyglądał jak leśne stworzenie, jego dzikie 
włosy  pełne  były  kawałków  liści  i  gałązek.  Było  to  coś  w  stylu  starożytnego  Basim  al  Sauda.  Zaczęłam  się 
zastanawiać,  jak  stał się wilkołakiem w bezwilkołakowej Arabii. Kiedy  tak patrzyłam, Basim odwrócił się od 
reszty i przyszedł do mojego przedniego ganku. Zapukał stanowczo i cicho. 

Policzyłam  do  dziesięciu  i otworzyłam  drzwi.  Próbowałam nie  gapić  się  na  krew.  Mogłabym  powiedzieć,  że 
umył twarz w strumieniu, ale ominął szyję. 

-  Panno  Stackhouse,  dzień  dobry  -  powiedział  grzecznie  Basim.  -  Alcide  powiedział,  że  powinienem  ci 
przekazać, że inne stworzenia przechodziły przez twoją własność. 

Mogłam poczuć zmarszczkę między moimi oczyma, gdy ściągnęłam brwi. 

 - Jakiego rodzaju, Basimie? 

-  Przynajmniej  jedno  było  wróżką  -  powiedział.  -  Prawdopodobnie  więcej  niż  jedna  wróżka,  ale  jedna  na 
pewno. 

To było niewiarygodne z przynajmniej sześciu powodów.  

- Czy ten ślad… czy ślady… są świeże? Czy są sprzed kilku tygodni? 

- Bardzo świeże - powiedział. - I zapach wampira jest równie silny. To zła mieszanka. 

- To nieprzyjemna wiadomość, ale to coś o czym musiałam wiedzieć. Dzięki, za przekazanie wiadomości. 

- I jest ciało.  

Gapiłam się na jego, zmuszając moją twarz do bezruchu. Mam dużą praktykę w ukrywaniu moich myśli; każdy 
telepata musi być w tym dobry. 

- Jak długo leży tam to ciało? - spytałam, gdy byłam już pewna, że kontroluję mój głos. 

background image

Harris Charlaine - Southern Vamp 10 – Martwy w Rodzinie 

 

 

 

11

 

- Około półtorej roku, być może trochę mniej. - Basim nie robił dużej sprawy ze znalezienia ciała. On po prostu 
informował mnie, że znajduje się ono na mojej ziemi. - Jest bardzo daleko z tyłu, zakopane dość głęboko. 

Nie powiedziałam nic. O mój Boże

6

, to musi być Debbie Pelt. Od kiedy Eric odzyskał pamięć o tej nocy, jest to 

jedyna rzecz o którą nigdy go nie spytałam - gdzie zakopał jej ciało, po tym jak ją zabiłam. 

Ciemne oczy Basima prześledziły mnie z wielką uwagą.  

- Alcide chce abyś zadzwoniła, jeżeli będziesz potrzebowała pomocy albo rady - powiedział w końcu. 

- Powiedz Alcide’owi, że doceniam jego ofertę. I dziękuję jeszcze raz za powiadomienie mnie. 

Kiwnął głową, że zrozumiał, kiedy był już w połowie drogi powrotnej do ciężarówki, gdzie siedziała Annabelle 
z głową na ramieniu Alcide’a. 

Pomachałam im, kiedy Alcide odpalał ciężarówkę i zamknęłam drzwi, kiedy odjechali. 

Miałam dużo do przemyślenia. 

Tłumaczenia:  olcia86bar 

 

Korekta: Rozalea 

                                                             

6

 

Geez Louise