background image

Rozdział 17 Andrea 
Nie mogłam się ruszyć, kiedy uderzyły mnie słowa Tannera, wbijając 
się głęboko we mnie i tonąc pod mięśniami i kośćmi. Patrzyłam na 
niego. W tym samym czasie w moim żołądku rozlało się straszliwe 
uczucie pieczenia i wepchnęło się wyżej - w pierś - aby tam zostać. 
Chciałam dać szybką odpowiedź. Chciałam udawać, że jego słowa nie 
przeszkadzają mi; jakbym nie dbała o jego opinię. Chciałam mu 
wytłumaczyć, że nie przeszkadza mi to, że moje życie jest chaotyczne 
i jestem samotna. Al

e mój język nie chciał mi służyć. Leżał w moich 

ustach jak mokra myjka i moje oczy zamazywały się. 
Napięty moment minął, a potem Tanner zaklął cicho. Podniósł rękę i 
przesuną ją przez włosy, w końcu odwrócił wzrok. Mięśnie drgnęły na 
jego 

szczęce. -Andrea, ja ... 

-Nie,- 

przerwałam drżącym głosem. 

Nie byłam nawet pewna, czego nie powinien robić. Ale ostatnią 
rzeczą, jaką chciałam teraz usłyszeć, były przeprosiny. Chociaż nie 
myślałam bardzo jasno, wiedziałam, że takiej zniewagi nie można 
najpierw wypowiedzie

ć, a następnie cofnąć. Ale pod tym bolesnym 

uczuciem czułam prawdę, która była przynajmniej tak samo 
zgorzkniała, jeśli nie bardziej bolesna. To nie było tak, że padłam 
ofiarą tego. Słowa Tannera były szorstkie, ale zawierały też wiele 
prawdy, które zdawałam sobie sprawę nawet na wpół pijana. Dlatego 
tak trudno było mi nie komentować jego wypowiedzi. 

-

Nie możesz tego cofnąć,- wyszeptałam. -Nie możesz tego odebrać. 

Skrzywił się 
Chciałam wziąć głęboki oddech, ale moje gardło było ściśnięte. Małe 
dreszcze 

spłynęły mi po plecach. 

-

Do diabła z tobą, Tanner 

background image

Położyłam butelkę na blacie roboczym, odwróciłam się i ruszyłam w 
stronę schodów. Moje ręce się trzęsły. 
Tanner pospieszył za mną, by zablokować mi drogę. Jego oczy były 
szeroko otwarte, bardzo 

przepraszające. -Przykro mi. Nie 

powinienem był tego mówić. Nie tak.  
Jego słowa przeszyły moje uszy - i zniknęły w powietrzu. -Zejdź mi z 
drogi. 

-Andrea ... 

-

Zejdź mi z drogi!- Krzyknęłam tak głośno, że bolało mnie od tego w 

gardle. 

Potknęłam się do tyłu, gdy moje koniuszki palców zaczęły 

mrowić. - Zrozumiałam to. W porządku? Żałujesz, że byłeś ze mną ...  

-

Czekaj. Co? Nigdy tego nie powiedziałem. Nie żałuję ani chwili z tobą 

powiedział, kręcąc głową. -Jeśli mi nie wierzysz, wyjdę teraz i 

powiem im, co zrobiliśmy i co to znaczy dla mnie. 
Chciałam się śmiać, ale nawet ta reakcja utkwiła mi w gardle. Przez 
krótką chwilę czułam, że nie mogę oddychać. Chociaż wiedziałam, że 
to nie 

możliwe - wiedząc, że faktycznie oddychałam w tej chwili - 

moje płuca zdawały się kurczyć. To było tak, jakby stalowe opaski 
owijały się wokół mojej klatki piersiowej i zaciskały się. Mrowienie w 
opuszkach palców przesuwało się w górę moich ramion, a moje 
widzenie rozmazało się na krawędziach. Tanner sięgnął po mnie, ale 
musiałam się stąd wydostać. Musiałam iść na górę. Potrzebowałam 
moich leków.  

D

rzwi patio zostały otwarte, co brzmiało jak wysoki pisk w moich 

nadwrażliwych uszach. Ciepłe powietrze przenikało do pokoju. 

-

Co się dzieje?- Zapytał Kyler gdzieś w kuchni. Brzmiało to tak, jakby 

krzyc

zał. Jego głos był głośny jak dźwięk grzmotu w moich uszach. 

- On ... nie pozwoli mi ... na gór

ę - szepnęłam, opierając się o ścianę. -

Muszę ... iść na górę. 

background image

P

okój zawirował wokół mnie, gdy odepchnęłam się od ściany i 

zrobiłam chwiejny krok w kierunku schodów. Myślałam, że słyszę głos 
Syd, ale tymczasem wszystko wokół mnie było daleko ...echo ... jak w 
tunelu. Musiałam iść na górę, żeby znów móc oddychać. Musiałam 
oddychać. 
Jedna ręka chwyciła mnie za ramię, ale ja po prostu kontynuowałam. 
Moja determin

acja wyniosła mnie po schodach do mojej sypialni. 

Moja torebka ... była gdzieś w tym pokoju i zawierała moje leki. 

-

Andrea, co jest z tobą nie tak? 

T

anner stał tuż za mną. 

Proszę. Odejdź. Proszę. Po prostu odejdź. 
Nie byłam pewna, czy naprawdę wymówiłam słowa. Myślę, że to 
zrobiłam. Musiałam to zrobić. W kosmosie świat musiał wreszcie się 
uspokoić, aby wszystko zatrzymać. 

Potka

łam się przez pokój, w stronę komody, ale nigdzie nie mogłam 

znaleźć swojej torby. Gdzie ona była? Boże, musiałam ją znaleźć. 
Byłam całkowicie zdesperowana. Nie zabrałam jej na górę? Czy gdzieś 
ją zostawiłam? Panika uderzyła mnie jak strzały ze strzelby. Tak by się 
stało. Czułam to. 

-Zostaw mnie w spokoju - 

powiedziałam. Obróciłam się, aby zobaczyć 

Tannera w drzwiach, nie widząc go. -Zostaw mnie w spokoju! 

Tanner

 

 

Stałem jak słup soli, a mój wzrok spoczął na Andrei. Nie miałem 

pojęcia, co się tutaj dzieje. Nie wiedziałem nawet, czy Andrea ma 
pojęcie, co się dzieje. Czy była tak pijana? Do diabła. Chciałem jej 
pomóc, ale po prostu nie 

wiedziałem jak. 

Zrobiłem krok w jej stronę i natychmiast zatrzymałem się, gdy 
krzyknęła: -Zostaw mnie w spokoju! 
Coś było nie tak z Andreą. Twarz miała gorącą, czerwoną. 

background image

Jej 

oczy były szkliste, być może z powodu alkoholu. Ale wędrowały 

niepewnie po pokoju. 

Nawet z mojego miejsca widziałem, że jej 

źrenice są rozszerzone. Moje serce zamarło i straszliwa myśl 
opanowała mnie. Czy ona coś wzięła? 

-

Co mogę zrobić?- Zapytałem. -Powiedz mi, co mogę zrobić, aby ci 

pomóc. 

Andrea pokręciła głową, po czym owinęła ramiona wokół brzucha, a 
jej tors przechylił się do przodu. 
Podszedłem do przodu, ale w tej chwili obok minęła mnie postać i 
ruszyła prosto w jej stronę. To była Sydney. Podbiegła do niej i objęła 
Andreę ramionami. 

-

Chodź, Andrea. Weź głęboki oddech. Musisz się zebrać i wziąć 

głęboki oddech.  
Andrea trzęsła się teraz tak mocno, że ruch przeniósł się na Sydney.  

-

Potrzebuję ... 

Obydwie nogi ustąpiły, albo Sydney zepchnęła je na ziemię, bo nagle 
oboje skulili się na dywanie. 

-O co chodzi, do cholery?- 

Spytałem. 

Sydney nie odpowiedziała. Była całkowicie przywiązana do Andrei. 
Jedna z jej małych rączek znalazła się na Andrei plecach, druga na 
piersi. -

Weź głęboki i powolny oddech. Nie musisz już nic więcej 

robić. Oddychać ...  
Nigdy przedtem w moim życiu nie czułem się tak niewiarygodnie 
bezradny. Po prostu stałem i patrzyłem na dwie kobiety. Zostałem 
przeszkolony, aby pomóc ludziom w rozwalaniu budynków i rozbiciu 
wraków samochodowych za pomocą różnych narzędzi. Ratowałem 
ludzi i opatrzyłem krwawiące rany, ale nigdy wcześniej nie czułem się 
tak bezradny jak teraz. 

-

Potrzebuję ...- wykrzyknęła Andrea, niemal płacząc: -... moje leki ... 

background image

Twoje leki? 

-

Nie mogę ci tego dać- odparła Sydney, wciąż pieszcząc plecy Andrei. 

J

ej szloch stał się głośniejszy i po prostu nie mogłem się powstrzymać. 

Podszed

łem bliżej i uklęknąłem przed nią. 

-

Przykro mi, Andrea. Ale nic na to nie poradzę - ciągnęła Sydney, 

ściskając Andreę. -Wypiłaś. Nie mogę dać ci tabletek. Nie, jeśli piłaś. 

-Nie 

mogę oddychać- sapnęła Andrea. 

-

Pomogę ci z tym, ok? Po prostu mnie posłuchaj. Pomogę ci 

oddychać.- Sydney zatrzymała się, zerkając na mnie. -Musisz iść. 

Tak, na pewno! 

– Z nią jest w porządku? 

- Wróci do zdrowia - 

powiedziała cicho Sydney. -Ale proszę, idź już 

teraz. Nie może odpoczywać, dopóki tu jesteś. 
Po prostu nie rozumiałem tego. Ale kiedy spojrzałem na Andreę, 
otworzyło się pęknięcie w moim sercu. Zwinęła się w kłębek i jęknęła. 

-Zadbam, 

żeby było w porządku.- Sydney spojrzała mi w oczy. -Ale 

proszę, idź już teraz, abym mogła się nią zaopiekować. 
Chciałem być tym, który się nią zaopiekuje. W końcu miałem 
przeczucie, że wywołałem ten atak - albo to, co się działo, 
przynajmniej pogorszyło sytuację. Nigdy bym nie pomyślał, że moje 
bezmyślne słowa mogą zrobić coś takiego. Z pewnością alkohol także 
odegrał pewną rolę. Ale przynajmniej byłem w to zaangażowany. -Ma 
ataki paniki- 

powiedziała Sydney, kiedy się nie poruszyłem. -To 

wszystko, ok? Ma atak paniki.  

A

tak paniki? Moje myśli znów powtórzyły jak papuga. Nie miałem 

pojęcia. Andrea nigdy nie wspomniała o niczym podobnym. Nawet 
nie 

zachowywała się tak, jakby cierpiała na ataki paniki. Oczywiście, 

miała je regularnie, jeśli Sydney wiedziała o tym, a Andrei zostały 
przepisane lekarstwa - leki, których 

nie mogła wziąć teraz, ponieważ 

wypiła alkohol.  

background image

Och, człowieku, zdawałem sobie sprawę z tego, co może zrobić 
alkohol, kiedy jest przyjmowany z pewnymi innymi substancjami. 
Oczywiście nie wiedziałem, jakie leki powinna przyjmować Andrea w 
takich sytuacjach

. Ale co by było, gdyby podeszła i po prostu je 

wzięła? Dobroć, która mogła zakończyć się wielką katastrofą. 
Pokiwałem głową, a potem powoli wstałem. Nie zdawałem sobie 
nawet sprawy, że wszedłem na korytarz, dopóki nie zauważyłem 
Kylera czekającego na schodach. 

-

Nie wiedziałem- powiedziałem. -Nie wiedziałem, że ma ataki paniki. 

Kyler nie odpowiedział, ale poszedł za mną na dół. Nie miałem 
pojęcia, dokąd zmierzam. Po prostu musiałem się ruszać. Wszedłem 
do kuchni, zatrzymałem się i przeczesałem sobie dłonie przez włosy. 

-

Wiedziałeś?- Zapytałem, kiedy usłyszałem za sobą Kylera. 

Nie odpowiedział natychmiast. -Syd wspomniała coś takiego. 

-Cholera.- 

Opuściłem ręce, ale moje ramiona były twarde jak beton. -I 

nikt nie 

pomyślałeś, że musisz o tym mi powiedzieć? 

-Dlaczego powinienem? To bardzo osobista sprawa.  

Odwróciłem się do niego. -Sydney powiedziała ci o tym. 

-Jestem jej 

chłopakiem. I nie jest tak, że rozpowszechniam takie 

informacje. Szczerze mówiąc, jesteś tylko facetem, który od czasu do 
czasu spotyka 

się z Andreą. 

Zacisnąłem dłonie w pięści. -Nie jestem zwykłym facetem. 
Kyler uniósł brew. -Nie jesteś? 

-Cholera, nie. 

-

Więc jesteś jej przyjacielem? 

-

Powiedziałbym, że należymy do kategorii-więcej niż tylko przyjaciele 

powiedziałem, odwracając się ponownie. Dostrzegłem na kontuarze 

background image

Andrei 

Bierflasche'a, złapałem go i poszedłem do zlewu, żeby 

opróżnić głupią rzecz. -Co? Nie chcesz szczegółów? 

-

Naprawdę nie sądzę, że nadszedł czas, aby cię wysłuchać,- 

powiedział cicho. -Biorąc pod uwagę okoliczności. 

-Cholera.- 

Wyrzuciłem pustą butelkę do kosza, potem chwyciłem 

krawędź blatu i upuściłem głowę. -Jestem dupkiem. Całkowity dupek. 
Nie powinienem był mówić tego , co rzuciłem na głowę Andrei. 
Możesz też byłem zbyt szczery. Te słowa były zbyt szczere. A także 
niezwykle bolesne. Włożyłem je do ust z gniewu i frustracji, więc nie 
byłem lepszy od mojego taty. 
Realizacja bolała. 
Ile razy mój ojciec stracił panowanie nad sobą i powiedział mojej 
mamie okropne rzeczy? Lub do mnie? Częściej niż ja mogłem liczyć. 
Czasami mówił prawdę. Mama z pewnością nie była świętą i tak samo 
było u mnie w gdy byłem w wieku kilkunastu lat. Ale tylko dlatego, że 
coś było prawdą, przez długi czas nie można było tego wykrzyczeć w 
czyjąś twarz. I to nie było w porządku, co powiedziałem Andrei, 
nawet jeśli to prawda. 
Cóż, przynajmniej częściowo prawdziwe. 
Nie miałem pojęcia, dlaczego była samotna, odkąd ją znałem. 
Większość facetów nie miałaby problemu z piciem. Cholera, nawet ja 
mogłem to przeoczyć, gdyby ... gdyby to nie miało dla mnie 
znaczenia. I oto było: Andrea coś dla mnie znaczyła. Nawet dużo. 
I ją skrzywdziłem. 
To, co powiedziałem, musiało zostać wymówione. Ale nie w ten 
sposób. Chwyciłem blat roboczy i patrzyłam, jak piany piwa 
rozpuszczają się w zlewie. Nie byłem pewien, czy wystarczy zwykłe 
przeprosiny. 

-

Nie mogło być tak źle, jak jej powiedziałeś. 

background image

Całkowicie zapomniałem, że Kyler wciąż jest w pokoju. -Och, to 
wszystko. 

-

Była pijana i ... ma problemy, Tanner. 

-Ataki paniki?- 

Odepchnąłem się od kontuaru, gotów bronić Andrei. -

Wiele osób ma takie problemy. To nie jest takie rzadkie.  

Kyler podniósł ręce. -Nie mówię, że to źle. Ale musisz zrozumieć, że to 
prawdopodobnie wpłynęło na jej reakcję. Nie jesteś jedyną przyczyną 
tego incydentu.  

-

Może- wymamrotałem. -Ale koleś, zaufaj mi. Nie powinienem był 

mówić tego, co powiedziałem. Nie tak.  
Kyler wpatrywał się we mnie przez chwilę. -Ok. Zaangażuje się w 
twoje sprawy w najbardziej nieodpowiednim momencie. 

Uniosłem brwi. 

-

To oczywiste, że ona naprawdę troszczy się o ciebie. Coś wydarzyło 

się między wami, gdy obozowaliśmy.- Uśmiechnął się w sposób, który 
mnie 

przeraził. -To świetnie. 

Zmarszczyłem brwi. -Nie sądzę już tak. 

-Tak. Tak 

jest. Cóż, jak tylko przeprosisz za to, że zachowujesz się jak 

kompletny idiota i Andrea ... cóż, znowu poczujesz się lepiej. - 
Przechylił głowę i spojrzał na mnie. -Nie masz problemu z jej 
cierpieniem z powodu ... zaburzenia lękowego? 

-

Nie. Dlaczego miałbym mieć?  

-

Niektórzy ludzie ... cóż, chcę być szczery. Są ludzie, którzy są po 

prostu idiotami i nie rozumieją tego. Wydając wyroki.  
Skrzyżowałem ręce na piersi. -W każdym razie nie jestem jednym z 
nich. 

Kyler kiwnął głową i zapytał: -A co z piciem? 

background image

T

o było pytanie za milion dolarów. Chciałem móc przeoczyć Andreę 

pijącą alkohol, ponieważ w końcu była naprawdę wspaniałą kobietą. 
Była inteligentna i zabawna. Była przyjazna i piękna. I była 
prawdziwym granatem, w łóżku i na dworze. Ale picie ... Andrea 
miała problem, nawet jeśli nie chciała tego przyznać. 
Pokręciłem głową, ponieważ nie mogłem ochoty odpowiedzieć na 
pytanie ... i do cholery, to była prawdopodobnie odpowiednia 
odpow

iedź. Może mógłbym przez jakiś czas zignorować napój. Ale na 

dłuższą metę? Cóż ... na dłuższą metę nie mogłem sobie z tym 
poradzić. Rozczarowanie rozlało się we mnie. Czułem się, jakby 
odebrano mi coś cennego. 

-

Dlaczego była na ciebie taka wściekła? 

Część mnie raczej nie rozmawiałaby o tym, ale poczucie winy płonęło 
w moim brzuchu w tym samym czasie. -

Miałeś rację. Kiedy obaj 

byliśmy na tarasie, Andrea i ja bardzo się zmieniliśmy - do cholery, 
nawet przed wyjazdem. Było gorąco, ale w dobry sposób, ale kiedy 
wróciłeś, była tak zdenerwowana, a ja ... Nie chciałem, żeby czuła się 
nieswojo. Chciałem tylko zobaczyć, jak się potoczy, ale ... 

A

le traktowała mnie mniej więcej jak zwykle i zrobiłem to samo. 

Ostatniej nocy miałem zamiar wkraść się do jej pokoju. Ale wtedy 
pomyślałem, że może powinniśmy najpierw porozmawiać ze sobą. I 
byłem absolutnie pewny, że rozmowa była ostatnią rzeczą, jaką 
zrobili

byśmy w jej pokoju. Postanowiłem więc zaczekać, aż w spokoju 

porozmawiam z Andreą. Potem unikała mnie przez cały dzień. 
Gdybym był w stanie cofnąć czas i zrobić wszystko inaczej, zrobiłbym 
to. 

A

le nie powiedziałem Kylerowi, jakich niewybaczalnych słów 

powiedziałem do Andrei. Nie chciałem więcej rozmawiać. Następne 
kilka godzin spędziłem na majstrowaniu przy domu, aż wreszcie 
zmęczyłem się czekaniem, aż Sydney pojawi się ponownie. Poszedłem 

background image

na górę i minąłem mój pokój. Drzwi do pokoju Andrei były otwarte. 
Wziąłem głęboki oddech, a następnie pchnąłem je bardziej. 
Z ulgą zauważyłem, że już nie kucają na podłodze. Andrea spała w 
łóżku, odwróciła twarz do drzwi. Leżała zwinięta w kłębek. Jej twarz 
nie była już czerwona, ale włosy miała wilgotne. Jej blade usta były 
lekko otwarte. 

Sydney usiadła obok niej na łóżku ze skrzyżowanymi nogami i oparła 
się o zagłówek. Kiedy ostrożnie wszedłem do pokoju, podniosła wzrok 
znad telefonu komórkowego. 

Z nią jest w porządku?- Wyszeptałem, nie chcąc przeszkadzać 

Andrei. 

Sydney skinęła głową i położyła telefon na jej kolanach. -Śpi jak 
kamień.- Mówiła cicho. - Ciężarówka mogłaby taranować dom, a ona 
by spała. To zawsze takie ... incydenty.  
Moja klatka piersiowa stała się napięta. -Zdarza się ... czy to się często 
zdarza? 

Syd spojrzała na mnie niepewnie przez chwilę. -Zazwyczaj gdy nie pije 
alkoholu. Ale zdarzyło się to kilka razy w trakcie naszej przyjaźni.  

-I wtedy zwykle przyjmuje leki. 

Sydney znów skin

ęła głową. -To nie jej wina. Twój mózg ... Cóż, to jak 

nadwrażliwy system alarmowy, rozumiesz? Mózg jest 
zaprogramowany tak, aby ostrzegał cię przed niebezpieczeństwami. 
Goni adrenalinę w żyłach i tak dalej, ale dla osób z atakami paniki 
mechanizm ten nie działa prawidłowo. Jakby zadzwonił alarm, 
chociaż nikt się nie włamuje. Czasami coś wyzwala alarm - coś 
poważnego. To może być coś, czego nie zauważamy.  

-Nie obwiniam jej.- 

Szepnąłem. -Po prostu o tym nie wiedziałem. 

Andrea działa w ten sposób ...  

background image

-Wiesz, zazwyczaj 

ludzie, którzy najwięcej się śmieją i śmieją 

najgłośniej, najbardziej cierpią ...-, powiedziała, zerkając na Andreę i 
wzdychając ze znużeniem. -Wiedziałam ... Wiedziałam, że picie nie 
jest dobre, szczególnie w połączeniu z zaburzeniami lękowymi. 
Rozmawiałam z nią o tym, wiesz? Ale nigdy nie naciskałam i ... 
Powinna

m była to zrobić. Teraz wiem lepiej. Trudno jest wyraźnie 

zobaczyć, jeśli chodzi o kogoś, kto coś dla ciebie znaczy.  
Cholera, to było ... Bolało mnie to słyszeć. Przez chwilę nie mogłem 
się ruszyć. Mogłem tylko patrzeć na Andreę. Jej jaskrawoczerwone 
loki krążyły wokół jej głowy jak płomienie. Miała złożone dłonie pod 
brodą, blisko klatki piersiowej. Nie miałem pojęcia, jak udało jej się 
zwinąć w tak małą kulkę, ale w tej pozycji wyglądała na znacznie 
mniej, dużo młodziej. 

-

Spieprzyłem to- powiedziałem głośno do nikogo w szczególności. 

Minęła chwila, po czym Sydney powiedziała: - Ona też. Właściwie  
wszyscy.