background image

MATKA MEERA

Hanna Zofia Etemadi

1/3

Motto:
 „Wszystko pochodzi z ciszy.
         Bóg jest ciszą”
                   (Matka Meera)

Matka Meera

Gdyby  zadano  mi  pytanie: Jaki  kraj  na  świecie  najbardziej  emanuje  duchowością 

– odpowiedziałabym – bez wahania: Indie.

Oczywiście  nie  jest  to  przypadek,  ale  konsekwencja  mistycyzmu  głęboko  zakorzenionego 

w  prastarej  filozofii  hinduskiej.  Jakby  na  przekór  narastającej  materializacji  życia  duchowość  zawarta 
w tłumaczonych z sanskrytu Wedach i innych „świętych” tekstach rozprzestrzenia się we współczesnym 
świecie.

Jeszcze  niedawno,  zaledwie  kilkanaście  lat  temu  –  ludzie  poszukujący  wiedzy  duchowej 

jeździli  po  nią  do  Indii  –  kraju  „guru”  różnego  typu  orientacji  religijnych  i  o  różnym  stopniu 
wtajemniczenia.

To  także  uległo  zmianie.  Nie  trzeba  podróżować  do  dalekich  Indii  (na  co  stać  niewielu 

– i fizycznie i finansowo), wystarczy pojechać do Niemiec czy Londynu, gdzie coraz częściej buduje się 
aśramy.  Można  też  spotkać  się  z  nauczycielem  duchowym  we  własnym  kraju  –  uczestnicząc 
w  „darszanie”  przemierzających  świat  awatarów.  Takie  spotkanie  to  coś  więcej  niż  nauka  medytacji 
u  wybranego  mistrza  w  jego  ojczystym  kraju  i  na  ogół  więcej  znaczy  dla  rozwoju  wewnętrznego 
człowieka szukającego swej „duchowej ścieżki”.

Spotkanie z awatarem to często głębokie przeżycie a nawet szok.
„Awatar” – to  określenie  używane coraz  częściej  i  w mowie i  w piśmie,  ale czy my, ludzie 

Zachodu  rozumiemy  je  właściwie?  A  inne  określenia  tej  samej  prominencji:  atman,  darszan  czy  stan 
samanthi? Co znaczą naprawdę? Aby właściwie je zrozumieć sięgnęłam do wywiadów udzielonych przez 
Matkę  Meerę.  Będąc  sama  Awatarem –  czczonym  przez  coraz  większą  liczbę  ludzi  (zwłaszcza  kobiet) 
odpowiedziała  na  wiele  nurtujących  nas,  europejczyków  pytań  –  związanych  z  triumfalnym  pochodem 
przez świat hinduskich poglądów na duchowość i drogi wiodące do samorealizacji i pełnego zjednoczenia 
z  Bogiem.  Dlaczego  te  właśnie  problemy  nabierają  coraz  większej  wagi,  dlaczego  coraz  więcej  ludzi 
poszukuje  drogi  rozwoju  duchowego?  Matka  Meera  twierdzi,  że  „świadomość  ludzka  jest  obecnie 
przygotowywana do ogromnego szoku i odkryć – zmiany te dokonują się w łagodny sposób… Obecnie 
Bóg daje człowiekowi wielką szansę. Na ziemi żyje teraz wiele osób boskiego pochodzenia. Wskazujemy 
ludziom  właściwą drogę,  obdarowujemy boskim światłem i boską wiedzą. Przynosimy na ziemię  boską 
świadomość…  Ja  przyniosłam  światło  Paramatmana.  Zawarte  jest  ono  w  każdej  rzeczy.  Dzieło 
transformacji  będzie  przebiegać  dzięki  temu  szybciej  i  naturalnie.  Prosiłam  Paramatmana,  Najwyższą 
Istotę,  bym  umiała  we  właściwy  sposób  go  użyć.  Światło  to  nie  było  wcześniej  użyte.  Z  tego  powodu 
jestem tutaj”.

Rozumiem  więc,  że  Awatar  –  to  wysłannik  Boga.  W  sanskrycie  słowo  to  oznacza  „zejść, 

schodzić  w  dół”,  jest  więc to  fakt  wcielenia  się  Boga  czy  Bogini  (w  religii  hinduskiej  panteon  Bogów
i  Bogiń  jest  bardzo  bogaty)  w  ciało  człowieka.  W  świętej  księdze  „Bhagvad  Gita”  znajduje  się 
prawdopodobnie pierwszy opis koncepcji Awatara. 

Napisano tam (Bh.G.IV-7,8) słowa Kriszny:
"Możesz jednak zapytać: przecież każdy człowiek jest Bogiem, czy więc nie może sam odkryć 

swej  Boskości?  Tak,  o  to  właśnie  chodzi…  ciągle  rozwijamy  się  by  móc  zrozumieć  swą  własną 
wewnętrzną  naturę…  Awatar  nie  ma  potrzeby  rozwoju.  On  lub  ona  przychodzi  by  pokazać  nam  naszą 
prawdziwą naturę, pomóc nam rozpoznać wewnętrzną Boskość"

Matka  Meera  dodaje  „Awatarzy  zawszę  są  zjednoczeni  z  Bogiem  i  nigdy  nie  tracą 

świadomości Boga (stan samanthi) w przeciwieństwie do guru, który zaczynali od niewiedzy… Jest teraz 
na  ziemi  wielu  Mistrzów  Duchowych.  Pokazujemy  ludziom  drogę  wyjścia,  ofiarowujemy  im  światło 
i Boską wiedzę”. 

Awatar nie jest za tym superczłowiekiem pozbawionym ludzkich słabości – ma do wykonania 

misję, ale wykonuje ją wcielony w ciało ludzkie, z którym nieodłącznie związane są słabości i cierpienia. 
Matka Meera nigdy nie zaprzecza istnieniu ludzkiej strony natury Awatara „Awatarzy mają swoją własną 
karmę – mówi. Ponieważ żyją na świecie, mają takie same ciała, jak wszyscy. A ciało podlega prawom 

background image

MATKA MEERA

Hanna Zofia Etemadi

2/3

natury,  łącznie  z  nieuniknionym  cierpieniem… ale  ból,  którego  doświadczają  Awatarzy  nie  jest 
odczuwany tak głęboko…”

Jednak nawet taką wersję awatara trudno jest zaakceptować ludziom Zachodu. Dlaczego?
Matka  Meera  jest  zdania,  że  „ludzie  Zachodu  nadają  zbyt  wielką  wagę  materialistycznemu 

postrzeganiu świata. Ich życie nieustannie idzie naprzód, więc nie mają czasu i energii by zastanawiać się 
nad  fenomenem  Awatara.  Nawet,  gdy  Awatar  przychodzi,  wiele  osób  w  zachodnim  świecie  nie  chce 
poświęcić czasu, aby go spotkać".

A jednak liczba  pielgrzymujących do spokojnej wioski  Balduinstein w Niemczech, w której 

mieszka  Matka  Meera  (wraz  z  mężem  –  Niemcem)  stale  wzrasta.  W  tym  miejscu  warto  podkreślić,  że 
Awatara  nie  obowiązuje  celibat –  przyjmując  ciało,  przyjmuje  bowiem  wszystkie  jego  naturalne 
skłonności  – nie staje  się  nadczłowiekiem.  Na  odbywających  się  w  absolutnej ciszy spotkaniach  Matka 
Meera ofiarowuje dar łaski i światła przekazywany przez spojrzenie i dotyk. Na tym polega jej „darszan”,
czyli błogosławieństwo. Słowo to w sanskrycie oznacza wizję lub oglądanie Boga. Udając się do świątyni 
na bezcielesne spotkanie z bogiem czy obcując fizycznie z symbolem bóstwa, jakim jest Awatar – zawsze 
otrzymuje się błogosławieństwo. W przypadku Matki Meery dar ten umożliwiający kontakt z radykalnie 
transformującym światłem otrzymuje każdy bez wyjątku w momencie, gdy Matka Meera spojrzy na niego 
–  „  Zaglądam  do  każdego  zakamarka  twojej  istoty.  Przyglądam  się  wszystkiemu,  co  jest  w  tobie,  by 
sprawdzić, w czym mogę pomóc, gdzie skierować uzdrowienie i moc. Jednocześnie wprowadzam światło 
do każdej części ciebie… Gdy będziesz otwarty, będziesz widział to i odczuwał bardzo wyraźnie.” 

Zaglądając pielgrzymowi  w oczy spojrzeniem  sięgającym do  głębi jego duszy Matka  Meera 

trzyma  w  rękach  jego  głowę.  Umożliwia  to  „pranam”  (określenie  również  wzięte  z  sanskrytu 
i  oznaczające  ukłon).  Nie  o  ukłon  tu  jednak  chodzi,  ale  o  umożliwienie  delikatnej  ingerencji  w  ciało 
astralne człowieka i usunięcie węzłów karmicznych. 

Matka Meera sama opowiada tak:
„Po stronie pleców przebiegają dwie białe linie. Zaczynają się one u stóp, biegną wzdłuż nóg, 

zbiegają się u podstawy kręgosłupa i jako jedna linia, osiągają wierzchołek głowy. Linie te są cieńsze od 
włosa  i  gdzieniegdzie  zawierają  coś  w  rodzaju  supłów,  zgrubień,  które  przez  duchowych  Mistrzów 
potrafią  być  usunięte.  Jest  to  operacja  dość  skomplikowana  i  powinno  się  ją  robić  uważnie,  gdyż 
przerwanie  jednej  z  tych  linii  może  spowodować  śmierć.  Gdy  trzymam  w  moich  rękach  waszą  głowę, 
zajęta  jestem  usuwaniem  tych  zgrubień.  Usuwam  też  inne  przeszkody  w  waszej  sadhanie  /praktyce 
duchowej/. Gdy dotykam waszej głowy, światło kroczy w kierunku  głowy wzdłuż  białej linii. Pokazuje 
ono  jak  na  skali  stopień  waszego  rozwoju  w  sadhanie.  Jeśli  nie  ma  żadnego  postępu  widać,  w  jakim
stopniu wasza praktyka została zahamowana. Jeśli światło wstępuje bez przerw, od stóp do czubka głowy, 
osoba, u której to ma miejsce może mieć wiele duchowych doświadczeń i wizji, chociaż niektórzy ludzie 
niemający białych linii, też doświadczają wizji. Gdy światło dociera do wierzchołka głowy, doświadcza 
się  darszanu  Paramatmana.  Jeśli  linia  wykracza  poza  czubek  głowy  oznacza  to,  że  istnieje  nieustanny 
związek z Paramatmanem. Gdy wasze wysiłki maleją światło obniża swój poziom. Któregoś dnia sadhana 
może zostać zaniechana całkowicie. Następuje głęboki kryzys, któremu można zapobiec.

W  przedniej  części  ciała  znajdują  się  dwie  czerwone  linie,  które  bocznie,  wzdłuż  nóg, 

wstępują ku górze. Z reguły spotykają się one u początków kręgosłupa tam, gdzie jednoczą się dwie białe 
linie.  Gdy  czerwone  linie  docierają  do  białych  osiągacie  absolutne  wyzwolenie.  Dzieje  się  to  jednak 
rzadko i tylko u tych, którzy posiadają Boską Shakti. Poprzez rozwój białych i czerwonych linii sadhana 
nabiera trwałości i niemożliwe staje się jej zaniechanie. Z chwilą, gdy rozwiną się czerwone linie osiąga 
się wysoki poziom rozwoju. Również białe linie są pomocne we wspomaganiu doświadczeń, w których 
dusza  otwiera  się.  Rozwój  białych  i  czerwonych  linii  pomaga  wam  trzymać  waszą  duszę  otwartą.  Jeśli 
porównać duszę do rozkwitającego kwiatu, to linie należałoby przyrównać do łodygi.

Linie  te  nie  mają  odniesienia  do  ludzkiej osobowości,  są  natomiast  związane  z  rozwojem 

duszy. A przykładem „supła” byłoby chociażby występowanie wątpliwości, nieufność… Starałabym się je 
usunąć i rozbudzić zaufanie. „Supły” usuwane są powoli, ponieważ jest rzeczą niebezpieczną usuwać je 
szybko. Skutek – odczuwa pielgrzym już w momencie rozluźniania węzła.

Ci, którzy doświadczyli sami dokonującej się w tym momencie przemiany, stają się bardziej 

otwarci na boskie światło i miłość”.

background image

MATKA MEERA

Hanna Zofia Etemadi

3/3

Ze  słów  Matki  Meery  wynika,  że  Światło  i  Miłość  są  nierozerwalnie  ze  sobą  związane. 

Dlatego w działaniach Jej – Miłość zawsze towarzyszy Światłu. Jest to oczywiste – skoro jest symbolem 
Boskiej Istoty w jej żeńskim aspekcie. Na pytanie, która twarz „Matki” jest prawdziwa, (bo każda Matka 
ma  wiele  twarzy)  pada  odpowiedź:  „Najprawdziwsza  jest  twarz miłości.  Ta  twarz  powinna  wam 
najgłębiej  utkwić  w  pamięci.  Ku  niej  zwracajcie  się  we  wszystkich  trudnościach.  Tą  czcijcie  cierpiąc 
a waszym udziałem stanie się odwaga i radość. Doskonała miłość do Matki polega na dostrzeganiu w jej 
twarzy  pełnej  miłości  we  wszystkim,  co  was  spotyka…  Jest  taka  pieśń  w  moim  ojczystym  języku  –
„telugu”:  Miłość  jest  w  stanie  stopić  kamienie  i  uczynić  z  nich  wodę.  Doskonałej  Miłości  nic  nie  jest 
w  stanie  pokonać,  gdyż  jest  nieskończona”.  To  piękne  –  prawda?  I  ciekawe,  że  taka  właśnie  miłość, 
miłość bezwarunkowa jest głoszona nie tylko przez wszystkich Awatarów, ale większość współczesnych 
myślicieli  i  mistyków.  Ludzkość  najwyraźniej  tęskni  do  takiej  miłości,  może  więc  jest  szansa,  że  ją 
osiągnie.

„Człowiek  musi  dokonać  wielkiego  wysiłku.  Bóg  za  niego  wszystkiego  nie  uczyni.  Dobroć 

w  człowieku  jest  faktem  a tęsknota  za  bogiem  stanowi  naturę  człowieka.  Bóg  kocha  człowieka,  więc 
absolutna transformacja dokona się, lecz potrzeba na to czasu”. 

Matka Meera podkreśla, że nie jest „guru”, nie zaleca też życia w aśramach. Uważa, że życie 

duchowe  może  i  powinno  rozwijać  się  w  rodzinie  „Ludzie  powinni  pozostać  tam,  gdzie  są,  całą  swoją 
uwagę poświęcać Bogu i otwierać się na Światło. To wszystko… zalecam równowagę pomiędzy życiem 
w  świecie  a  życiem  duchowym.  Powinno  się  kochać  świat  i  swoich  bliźnich  i  nie  czuć  się  przez  nich 
odtrącanym. Świat nie ma w sobie nic złego. Bóg jest wszędzie. Zazwyczaj jednak nasz sposób widzenia 
nie  jest  wystarczająco  głęboki,  aby  widzieć  świat  takim,  jakim  jest  naprawdę.  Możecie  prowadzić 
zupełnie  zwyczajne  życie.  Jednak  cokolwiek  robicie,  zawsze  uświadamiajcie  sobie  obecność  Boga. 
Jedynym waszym celem powinno być dążenie do Boga. To nie jest czas, by wycofywać się ze świata. To 
jest czas by w nim działać z miłością Boga. Nie akceptuję nikogo, bez względu na wiek, kto przyjeżdża do 
mnie by zostać ze mną. Pragnę, by ludzie przyjeżdżali i potem wracali do siebie. Jeżeli ludzie oddają się 
naprawdę Bogu – to między działaniem a modlitwą nie ma żadnej różnicy”.

W tym miejscu warto zapytać, jakie praktyki duchowe zaleca Matka Meera tym, którzy zechcą 

je  stosować,  „na  co  dzień”.  Przede  wszystkim  poleca  „japę”.  Naucza:  „Zamknij  oczy,  usiądź  w  ciszy 
i  czyń  „japę’,  (czyli  powtarzaj  święte  imię  wewnętrznie  lub  na  głos).  Można  to  czynić  wszędzie. 
Koncentracja na  boskim  imieniu  obdarowuje  spokojem  i  poczuciem  szczęścia  a  także  kieruje  do  Boga. 
„Japę”  można  praktykować  podczas  każdego  zajęcia.  Szczególnie, gdy  jest  to  zajęcie  fizyczne
niewymagające intelektualnego zaangażowania. „Japa” pomaga nam oczyścić świadomość i sprawia, że 
„sadhana” staje się łatwa.

Dobra  jest  też  „mantra”,  zwłaszcza  ta,  która  przychodzi  łatwo  i  spontanicznie.  Powinna 

wywoływać silne odczucia i być jak muzyka wypływająca z serca.

Półgodzinna  albo  godzinna  medytacja  jest  też  dobra.  Ale  jeśli  ktoś  staje  się  fanatykiem 

i  przestaje  pracować,  aby  żyć  w  samotności  i  medytować  24  godziny,  to  z  pewnością  nie  postępuje 
właściwie”. 

Ważnym aspektem nauczania Matki Meery jest ofiarowanie. „Ofiaruj Bogu wszystko – dobre 

i złe, czyste i nieczyste …Ważne jest nie to, co ofiarowujesz, ale sam fakt, że to robisz. Akt ofiarowania to 
pozbycie się „ego”. Ofiarowanie wszystkiego Bogu jest poddaniem się. Oddanie naszego życia Bogu to 
też poddanie. Nie być egoistycznym, być pokornym – to również poddanie. Ofiarowanie jest ważne dla 
przemiany wewnętrznej, dla transformacji, która musi się dokonać, podczas pobytu na Ziemi”.

Uważam, że  te wskazówki i  nauki Matki Meery  mogą być zaakceptowanie  dosłownie przez 

każdego,  niezależnie  od  wyznawanej  religii,  przynależności  etnicznej  czy  wieku.  Mnie  osobiście 
przekonuje i „chwyta za serce” idea harmonii pomiędzy dążeniem do jedności z Bogiem i wypełnionym 
codziennymi  obowiązkami  życiem  w  rodzinie  i  swojej  społeczności.  Piękne  i  godne  zapamiętania  są 
słowa Matki Meery: „Kiedy wiesz, że jesteś boski, możesz stać się całkowicie ludzki”.

PS. Matka Meera podkreśla, że niekoniecznie trzeba spotkać się z Nią osobiście, by otrzymać 

pomoc. Wystarczy tego szczerze pragnąć i w myślach ją o to prosić. Sądzę, że wielu jest takich, którzy 
wiedząc o tym próbuje poprzez „telepatyczny darszan” uzyskać Jej pomoc i wsparcie. I z pewnością wielu 
się to udaje.