background image

 

33 

 

Spis wierszy 

 

D by      

Przemiany Liwiusza      

Rodzina Nepenthes      

Tarnina   

Msza za uwi zionych  

Małe serce   

Pro ba    

Heraldyczne rozwa ania Pana Cogito 

Po egnanie      

Krajobraz     

Podró       

Wit Stwosz: U ni cie NMP    

Modlitwa starców 

 

Pana Cogito przygody z muzyk   

Domysły na temat Barabasza 

Wóz 

mier  Lwa 

Bajka o gwo dziu 

Elegia na odej cie pióra atramentu lampy 

background image

 

32 

tak aby ona trwała dalej  

a my w niej jak w muszli 

 

 

 

Nigdy nie wierzyłem w ducha dziejów  

wydumanego potwora o morderczym spojrzeniu  

besti  dialektyczn  na smyczy oprawców 

 

ani w was - czterej je d cy apokalipsy 

Hunowie post pu cwałuj cy przez ziemskie i niebieskie stepy 

niszcz c po drodze wszystko co godne szacunku dawne i bezbronne 

 

trawiłem lata by pozna  prostackie tryby historii  

monotonn  procesj  i nierówn  walk   

zbirów na czele ogłupiałych tłumów  

przeciw garstce prawych i rozumnych 

 

zostało mi niewiele bardzo mało 

przedmioty i współczucie 

 

lekkomy lnie opuszczamy ogrody dzieci stwa ogrody rzeczy  

roni c w ucieczce manuskrypty lampki oliwne godno  pióra  

taka jest nasza złudna podró  na kraw dzi nico ci 

 

 

wybacz moj  niewdzi czno  pióro z archaiczn  stalówk   

 

i ty kałamarzu - tyle jeszcze było w tobie dobrych my li  

 

wybacz lampo naftowa - dogasasz we wspomnieniach jak opuszczony obóz

 

 

 

zapłaciłem za zdrad   

 

lecz wtedy nie wiedziałem  

 

e odchodzicie na zawsze 

 

 

i  e b dzie  

 

ciemno 

 

background image

 

31 

twoje humory ksi niczki  

pi knej i okrutnej 

 

histerie primadonny  

nie do  oklaskiwanej 

 

oto 

pogodna aria  

miodowe  wiatło lata  

ponad wylotem szkiełka  

jasny warkocz pogody 

 

i nagle  

ciemne basy  

nalot wron i kruków  

złorzeczenia i kl twy  

proroctwo zagłady  

furia kopciu 

 

jak wielki dramaturg znała  przybój nami tno ci  

i bagna melancholii czarne wie e pychy 

łuny po arów t cz  rozp tane morze 

mogła  bez trudu powoła  z nico ci 

krajobrazy zdziczałe miasto powtórzone w wodzie 

na twoje skinienie zjawiali si  posłusznie 

szalony ksi

 wyspa i balkon w Weronie 

 

oddany byłem tobie  

wietlista inicjacjo  

instrumencie poznania  

pod młotami nocy 

 

a moja druga 

płaska głowa odbita na suficie 

patrzyła pełna grozy 

jak z lo y aniołów 

na teatr  wiata 

skł biony 

zły 

okrutny 

 

my lałem wtedy 

e trzeba przed potopem 

ocali  

rzecz 

jedn  

mał  

ciepł  

wiern  

 

background image

 

30 

w morze Sargassowe  

topi c w m drych gł binach  

bibuł  włosy zakl cia i muchy  

aby zagłuszy  zapach  

łagodnego wulkanu 

apel przepa ci 

 

kto was dzisiaj pami ta 

umiłowani druhowie 

odeszli cie cicho 

za ostatni  katarakt  czasu 

kto was wspomina z wdzi czno ci  

w erze szybkich głupiopisów 

aroganckich przedmiotów 

bez wdzi ku 

imienia 

przeszło ci 

 

je eli o was mówi   

to chciałbym tak mówi   

jakbym wieszał ex voto  

na strzaskanym ołtarzu 

 

 

 

wiatło mego dzieci stwa  

lampo błogosławiona 

 

w sklepach starzyzny  

spotykam czasem  

twoje zha bione ciało 

 

a była  dawniej  

jasn  alegori  

 

duchem uparcie walcz cym  

z demonami gnozy  

cała wydana oczom 

jawna  

przejrzy cie prosta 

 

na dnie zbiornika 

nafta - eliksir pralasów 

liski w  knota 

z płomienist  głow           

smukłe panie skie szkiełko 

i srebrna tarcza z blachy 

jak Selene w pełni 

 

 

background image

 

29 

 

Elegia na odej cie pióra atramentu lampy 

 

 

 

Zaprawd  wielka i trudna do wybaczenia jest moja niewierno   

bo nawet nie pami tam dnia ani godziny  

kiedy was opu ciłem przyjaciele dzieci stwa 

 

naprzód zwracam si  kornie do ciebie 

pióro z drewnian  obsadk  

pokryte farb  lub chrupkim lakierem 

 

w  ydowskim sklepiku 

- skrzypi ce schodki dzwonek u drzwi oszklonych - 

wybierałem ciebie 

w kolorze lenistwa 

i ju  wkrótce nosiłe  

na swym ciele 

zadum  moich z bów 

lady szkolnej zgryzoty 

 

srebrna stalówko 

wypustko krytycznego rozumu 

posłanko koj cej wiedzy 

-   e ziemia jest kulista 

-   e proste równoległe 

w pudełku sklepikarza 

była  jak czekaj ca na mnie ryba

  

w ławicy innych ryb 

-  dziwiłem si   e tyle jest 

przedmiotów bezpa skich 

i zupełnie niemych - 

potem 

na zawsze moj  

kładłem ci  nabo nie w usta 

i długo czułem na j zyku 

smak 

szczawiu  

i ksi yca 

 

atramencie 

wielmo ny panie inkau cie 

o   wietnych antenatach  

urodzony wysoko 

jak niebo wieczoru  

schn cy długo  

rozwa ny 

i  cierpliwy bardzo  

przemieniali my ciebie  

background image

 

28 

 

Bajka o gwo dziu 

 

Z braku gwo dzia upadło królestwo 

- poucza m dro  nianiek - lecz w naszym królestwie 

od dawna nie ma gwo dzi nie ma i nie b dzie 

ani tych małych zdatnych by przybi  obrazek 

do  ciany ani du ych którymi zamyka si  trumn  

 

a mimo to lub mo e wła nie dzi ki temu  

królestwo trwa i nawet budzi podziw innych  

jak mo na  y  bez gwo dzia papieru i sznurka  

cegły tlenu wolno ci i czego tam jeszcze  

widocznie mo na skoro trwa i trwa 

 

ludzie mieszkaj  u nas w domach nie w pieczarach 

dymi  fabryki w stepie przez tundr  poci g jedzie 

i beczy statek na zimnym oceanie 

jest wojsko i policja piecz  hymn i sztandar 

na pozór wszystko jak na całym  wiecie 

 

tylko na pozór bo nasze królestwo 

nie jest tworem przyrody ani tworem ludzkim 

niby trwałe wzniesione na ko ciach mamutów 

 

w istocie słabe jakby zatrzymane 

miedzy czynem a my l  bytem a niebytem 

 

 

upada li  i kamie  to co jest realne  

 

lecz widma  yj  długo uparcie na przekór  

 

wschodom zachodom sło ca obrotom ciał niebieskich

  

 

na poha bion  ziemie padaj  łzy rzeczy 

 

background image

 

27 

a drugich zap dz  w niewol  

mi dzy wszystkie narody 

bo b dzie to czas pomsty 

aby spełniło si  wszystko 

co jest napisane" 

 

oto nadchodzi czas  

opuszczenia domów  

bł dzenia w d ungli  

szalonej  eglugi  

kr enia w ciemno ciach  

czołgania w prochu 

 

czas  ciganego  

 

czas Wielkiej Bestii 

 

 

background image

 

26 

chłopi pohukuj  

 

piekło 

 

 

 

finał 

na małej stacji Astapowo  

drewnianej kołatce  

przy  elaznej drodze 

 

miłosierny kolejarz  

poło ył Lwa do łó ka 

 

teraz jest ju  bezpieczny 

 

nad mał  stacj  

zapaliły si   wiatła historii 

 

Lew zamkn ł oczy  

nie ciekaw  wiata  

tylko zuchwały  

pop Pimen  

który  lubował  

zawlec dusz  Lwa  

do raju 

pochyla si  nad Lwem  

i przekrzykuj c  

chrapliwy oddech  

straszne odgłosy w piersi  

chytrze pyta 

- A co teraz - 

- Trzeba ucieka  - 

mówi Lew 

i jeszcze raz powtarza 

-  Trzeba ucieka  - 

 

-  dok d - mówi Pimen 

-  dok d duszo chrze cija ska - 

 

Lew zamilkł 

schronił si  w cie  wiekuisty 

wiekuiste milczenie 

 

nikt nie zrozumiał proroctwa  

jakby nie znano słów Pisma 

 

„powstanie naród przeciw narodowi 

i królestwo przeciw królestwu 

jedni polegn  od miecza 

background image

 

25 

 

mier  Lwa 

 

 

 

Wielkimi susami -  

przez nieobj te pole  

pod niebem nawisłym  

grudniowymi chmurami  

z jasnej polany  

do ciemnego boru - ucieka Lew

 

 

za nim g sta  

tyraliera my liwych 

 

wielkimi susami  

z rozwian  brod   

twarz  natchnion   

w ogniach gniewu  

ucieka Lew  

do lasu na horyzoncie 

 

za nim  

Bo e pomiłuj 

 

idzie zajadła  

nagonka  

idzie nagonka  

na Lwa 

 

na przedzie Zofia Andrejewna  

cała mokra 

po rannym samobójstwie  

wabi nawołuje  

- Lowoczka - 

głosem który mógłby  

skruszy  kamienie 

 

za ni  

synowie córki 

dworscy przybł dy 

stójkowi popi 

emancypantki 

umiarkowani anarchi ci 

chrze cijanie analfabeci 

tołstojowcy 

Kozacy 

i wszelaka swołocz 

 

baby piszcz  

background image

 

24 

okruch 

o kolei  elaznej  

wyzbyty melancholii  

po piechu przed dalek  drog   

a nawet  

alu i nadziei 

 

my l  

ze  ci ni tym sercem 

o Hirohito 

 

o jego pochylonych plecach  

zastygłej głowie  

twarzy starej lalki 

 

my l  o jego  

suchych oczach  

małych dłoniach  

powolnej my li  

jak pauza mi dzy  

jednym a drugim  

nawoływaniem puszczyka 

 

my l  

ze  ci ni tym sercem  

jak potocz  si  losy  

poezji tradycyjnej 

 

czy odejdzie 

za cieniem cesarza 

 

znikliwa  

niewa ka 

 

background image

 

23 

 

Wóz 

 

Co robi 

ten stuletni starzec 

o twarzy jak stara ksi ga 

o oczach bez łez  

zaci ni tych wargach  

strzeg cych wspomnie  

i mamrotania historii 

 

teraz kiedy 

zimowe góry 

gasn  

a Fud ijama wchodzi w gwiazdozbiór Oriona 

Hirohito 

stuletni starzec - cesarz bóg i urz dnik 

- pisze 

 

nie s  to akty 

łaski 

ani akty gniewu 

nominacje 

generałów 

wymy lne tortury  

ale utwór

 

na doroczny konkurs  

poezji tradycyjnej 

 

teraz tematem 

jest wóz 

forma: czcigodna tanka 

pi  wersów 

trzydzie ci jeden stóp 

 

„wsiadaj c do poci gu 

kolei pa stwowych 

my l  o  wiecie 

mego dziadka imperatora Meiji" 

 

wiersz 

z pozoru zgrzebny 

o wstrzymanym oddechu 

bez sztucznych rumie ców 

 

inny 

ni  bezwstydnie mokre  

pełne tryumfalnego wycia  

twory nowoczesnych 

 

background image

 

22 

 

Domysły na temat Barabasza 

 

Co stało si  z Barabaszem? Pytałem nikt nie wie  

Spuszczony z ła cucha wyszedł na biał  ulice    

mógł skr ci  w prawo i  naprzód skr ci  w lewo 

zakr ci  si  w kółko zapia  rado nie jak kogut 

On Imperator własnych r k i głowy 

On Wielkorz dca własnego oddechu 

 

Pytam bo w pewien sposób brałem udział w sprawie  

Zwabiony tłumem przed pałacem Piłata krzyczałem  

tak jak inni uwolnij Barabasza Barabasza 

Wołali wszyscy gdybym ja jeden milczał  

stałoby si  dokładnie tak jak si  sta  miało 

 

A Barabasz by  mo e wrócił do swej bandy  

W górach zabija szybko rabuje rzetelnie  

Albo zało ył warsztat garncarski 

I r ce skalane zbrodni  

czy ci w glinie stworzenia 

Jest nosiwod  poganiaczem mułów lichwiarzem  
wła cicielem statków - na jednym z nich  eglował Paweł 

do Koryntian

 

lub - czego nie mo na wykluczy  - 

stał si  cenionym szpiclem na  ołdzie Rzymian 

 

Patrzcie i podziwiajcie zawrotn  gr  losu  

o mo liwo ci potencje o u miechy fortuny 

 

A Nazare czyk  

został sam  

bez alternatywy  

ze strom   

cie k   

krwi 

 

background image

 

21 

chrapliwe sylaby 

adoruje skrycie 

ulotn  lekkomy lno  

 

karnawał wyspy i gaje  

poza dobrem i złem 

 

prawdziwym powodem rozstania  

jest niezgodno  charakterów 

 

inna symetria ciała  

inne obroty sumienia 

 

Pan Cogito  

bronił si  zawsze  

przed dymami czasu 

 

cenił konkretne przedmioty  

cicho stoj ce w przestrzeni 

 

uwielbiał rzeczy trwałe  

prawie nie miertelne 

 

marzenia o mowie cherubów  

zostawiał w ogrójcu marze  

 

wybrał 

to co podlega 

ziemskim miarom i s dom 

 

by gdy nadejdzie godzina  

mógł przysta  bez szemrania 

 

na prób  kłamstwa i prawdy  

na prób  ognia i wody 

 

background image

 

20 

 

jej siła ukryta i jawna  

 

budziła niepokój filozofów 

 

 

 

boski Platon ostrzegał - 

 

zmiany stylu muzyki  

 

powoduj  przewrót społeczny  

 

obalenie praw 

 

 

łagodny Leibniz pocieszał 

 

e jednak porz dkuje 

 

i jest ukrytym 

 

arytmetycznym 

 

wiczeniem 

 

duszy 

 

 

ale czym jest  

 

czym jest naprawd  

 

 

metronomem wszech wiata  

 

egzaltacj  powietrza  

 

medycyn  niebiesk   

 

parowym gwizdkiem emocji 

 

 

 

Pan Cogito 

zawiesza bez odpowiedzi 

rozwa ania nad istot  muzyki 

 

nie daje mu tylko spokoju  

tyra ska władza tej sztuki 

 

impet z jakim si  wdziera  

do naszego wn trza 

 

zasmuca bez powodu  

raduje bez przyczyny 

 

napełnia krwi  bohaterów  

zaj cze serca rekrutów 

 

rozgrzesza nazbyt łatwo  

za darmo oczyszcza 

 

- a któ  to dał jej prawo 

tak szarpa  za włosy  

wyciska  łzy z oczu  

podrywa  do ataku 

 

Pan Cogito 

skazany na kamienn  mow  

background image

 

19 

zmieniły si   

obroty rzeczy  

pola grawitacji  

a wraz z nimi  

wewn trzna o   

Pana Cogito 

 

nie mógł  

wej  do rzeki  

dawnego upojenia 

 

 

 

Pan Cogito  

zacz ł gromadzi   

argumenty przeciw muzyce 

 

jakby miał zamiar napisa   

traktat o zawiedzionym uczuciu 

 

zagłuszy  harmonie  

gniewn  retoryk  

 

zrzuci  ci ar własny 

na w tłe ramiona skrzypiec 

 

na jasn  twarz  

kaptur anatemy 

 

 

ale zwa my bezstronnie 

 

ona 

 

nie jest bez winy 

 

 

jej mało chwalebne pocz tki - 

 

d wi ki w interwałach  

 

poganiały do pracy  

 

wyciskały pot 

 

 

Etruskowie chłostali niewolników  

 

przy wtórze piszczałek i fletów 

 

 

 

a zatem 

 

moralnie oboj tna  

 

jak boki trójk ta  

 

spirale Archimedesa  

 

anatomia pszczoły 

 

 

porzuca trzy wymiary  

 

flirtuje z niesko czono ci   

 

kładzie na otchła  czasu  

 

znikliwe ornamenty 

 

background image

 

18 

 

Pana Cogito przygody z muzyk  

 

 

 

dawno temu 

wła ciwie od zarania  ycia 

Pan Cogito uległ 

zwodniczym urokom muzyki 

 

przez bory niemowl ctwa  

niósł go  piewny głos matki 

 

ukrai skie nia ki 

nuciły mu do snu 

rozlewn  jak Dniepr kołysank  

 

rósł 

jakby przynaglany d wi kami 

w akordach 

dysonansach 

zawrotnym crescendo 

 

otrzymał podstawowe wykształcenie muzyczne 

co prawda niepełne  

Szkoła Gry na Fortepianie  

(zeszyt pierwszy) 

 

pami ta głody studenckie  

dotkliwsze ni  głód jadła  

gdy czekał przed koncertem  

na łask  darmowego biletu

 

 

trudno powiedzie  kiedy 

zacz ły go n ka  

w tpliwo ci 

skrupuły 

wyrzuty sumienia 

 

słuchał muzyki rzadko 

nie tak jak dawniej zachłannie 

z rosn cym zawstydzeniem 

 

wyschło  ródło rado ci 

 

mistrzowie 

motetu 

sonaty 

fugi 

nie byli temu winni 

background image

 

17 

 

Modlitwa starców 

 

ale potem potem 

czy nas nie odtr cisz 

kiedy ju  odejd  dzieci kobiety cierpliwe zwierz ta 

bo nie mog  znie  woskowych dłoni               

 

ruchów niepewnych jak lot motyla 

upartego milczenia i mowy naszej kaszlu 

i bliska b dzie chwila gdy  wiat skurczony w oku 

odejm  jak łz  od oka i stłuk  jak szkło 

gdy otworzy si  nagle szuflada pami ci 

 

pytam o to  

czy wtedy 

przygarniesz nas z powrotem  

bo b dzie to powrót jak do kolan dzieci stwa  

do drzewa wielkiego do ciemnego pokoju  

do rozmowy przerwanej do płaczu bez  alu 

 

wiem 

to sprawa krwi 

i my leniwi mistycy powłócz cy nogami 

z ko lawym psalmem w garbatych palcach  

nasłuchujemy jak si  w  yłach przesypuje piasek  

i w ciemnym wn trzu biały ro nie ko ciół  

z soli wspomnie  wapna i niewymownej słabo ci 

 

znów ciebie wprowadzaj  

przez astmatyczne sapanie dzwonów 

przy zapalonych kwiatach 

uczepieni smaku opłatka i białego płótna 

 

je li z nas trudno zrobi  anioły  

przemie  nas w psy niebieskie  

kundle o zmierzwionej sier ci  

my o szarej twarzy 

zagasłe oczy  wiru 

ale nie daj 

aby po arł nas 

nienasycony mrok twoich ołtarzy 

powiedz tylko to jedno 

e potem wrócimy 

 

background image

 

16 

 

Wit Stwosz: U ni cie NMP 

 

Jak namioty przed burz  marszcz  si  złote opo cze  

przybór gor cej purpury odsłania piersi i stopy  

cedrowi apostołowie unosz  ogromne głowy  

nad wysoko ci  zawisa broda ciemna jak topór 

 

Kwitn  snycerskie palce. Cud si  dłoniom wymyka  

wi c kład  je na powietrzu - powietrze si  burzy jak struny  

Gwiazdy si  m c  na niebie z gwiazd jest tak e muzyka  

lecz nie dosi ga ziemi i trwa wysoko jak luna. 

 

A Panna Maria usypia. Idzie na dno zdziwienia  

trzymaj  j  w w tłej siatce umiłowane oczy  

upada coraz wy ej jak strumie  przez palce przenika  

a oni schylaj  si  z trudem nad wst puj cym obłokiem 

 

 

background image

 

15 

 

 

Odkryj znikomo  mowy królewsk  moc gestu 

bezu yteczno  poj  czysto  samogłosek 

którymi mo na wyrazi  wszystko  al rado  zachwyt gniew 

lecz nie miej gniewu 

przyjmuj wszystko 

 

 

Co to za miasto zatoka ulica rzeka 

skała która ro nie na morzu nie prosi o nazw  

a ziemia jest jak niebo 

drogowskazy wiatrów  wiatła wysokie i niskie 

tabliczki w proch si  rozpadły 

piasek deszcz i trawa wyrównały wspomnienia 

imiona s  jak muzyka przejrzyste i bez znaczenia 

Kalambaka Orchomenos Kavalla Levadia 

zegar staje i odt d godziny s  czarne białe lub niebieskie 

nasi kaj  my l   e tracisz rysy twarzy 

kiedy niebo poło y piecz  na twej głowie 

có  mo e odpowiedzie  ostom wy łobiony napis 

oddaj puste siodło bez  alu 

oddaj powietrze innemu 

 

 

Wi c je li b dzie podró  niech b dzie to podró  długa  

prawdziwa podró  z której si  nie wraca  

powtórka  wiata elementarna podró   

rozmowa z  ywiołami pytanie bez odpowiedzi  

pakt wymuszony po walce 

 

 

 

wielkie pojednanie 

 

 

background image

 

14 

 

Podró  

 

 

 

Je eli wybierasz si  w podró  niech b dzie to podró  długa  

w drowanie pozornie bez celu bł dzenie po omacku  

eby  nie tylko oczami ale tak e dotykiem poznał szorstko  ziemi  

i aby  cał  skór  zmierzył si  ze  wiatem 

 

 

Zaprzyja  si  z Grekiem z Efezu  ydem z Aleksandrii 

poprowadz  ciebie przez u pione bazary 

miasta traktatów kryptoportyki 

tam nad wygasłym atanorem tablic  szmaragdow  

kołysz  si  Basileos Valens Zosima Geber Filalet 

(złoto wyparowało m dro  pozostała) 

przez uchylon  zasłon  Izydy 

korytarze jak lustra oprawione w ciemno  

milcz ce inicjacje i niewinne orgie 

przez opuszczone sztolnie mitów i religii 

dotrzecie do nagich bogów bez symboli 

umarłych to jest wiecznych w cieniu swych potworów 

 

3

 

 

Je eli ju  b dziesz wiedział zamilcz swoj  wiedz  

na nowo ucz si   wiata jak jo ski filozof  

smakuj wod  i ogie  powietrze i ziemi   

bo one pozostan  gdy wszystko przeminie  

i pozostanie podró  chocia  ju  nie twoja 

 

 

Wtedy ojczyzna wyda ci si  mała 

kołyska łódka przywi zana do gał zi włosem matki 

kiedy wspomnisz jej imi  nikt z tych przy ognisku 

nie b dzie wiedział za jak  le y gór  

jakie rodzi drzewa 

kiedy tak i cie mało trzeba jej czuło ci  

powtarzaj przed za ni ciem  mieszne d wi ki mowy 

e - czy - si  

u miechaj si  przed za ni ciem do  lepej ikony 

do łopuchów potoku do steczki do ł gów 

przemin ł dom 

jest obłok ponad  wiatem 

 

 

background image

 

13 

 

 

 

Krajobraz 

 

Jest wietrzna noc i pusta droga na której armia ksi cia Parmy  

pozostawiła trupy ko skie 

na łysej górze  wiec  ko ci niedawno zdobytego zamku  

jest tylko kamie  piasek gnój i wiatr bez celu i koloru 

 

To co o ywia ten krajobraz to ksi yc ostro wbity w niebo  

i troch  brudnych cieni w dole 

a tak e biała szubienica bo na niej wisz  chude str ki  

ciał którym wiatr przywraca  ycie ten wiatr bez drzew i bez obłoków 

 

background image

 

12 

Po egnanie 

 

Chwila nadeszła trzeba si  po egna  

po odlocie ptaków nagły odlot zieleni 

koniec lata - temat banalny to znaczy na gitar  solo 

 

mieszkam teraz na stoku wzgórza 

okno na cała  cian  wi c widz  dokładnie 

g st  sier  wikliny nagie iwy to jest mój brzeg 

 

wszystko rozwija si  w horyzontalnych pasmach - leniwa rzeka  

drugi wysoki brzeg stromo spadaj cy w dół  

objawia wreszcie to co musiało by  wyznane 

 

glina piasek wapienne skały płaty czarnoziemu  

i w tły teraz las opłakuj cy las 

 

jestem szcz liwy to znaczy wyzbyty złudze  

sło ce pojawia si  na krótko ale za to daje 

spektakle wspaniałych zachodów troch  w gu cie Nerona 

 

jestem spokojny trzeba si  po egna   

nasze ciała przybrały kolor ziemi 

 

background image

 

11 

Heraldyczne rozwa ania Pana Cogito 

 

Przedtem by  mo e - orzeł  

na wielkim polu czerwonym  

i surma wiatru 

 

teraz

 

ze słomy  

z bełkotu  

z piasku 

 

jeszcze bez twarzy 

z zasklepionymi oczami 

szczeni  

 

ani  ół  nienawi ci  

ani purpura sławy  

ani ziele  nadziei 

 

pusta tarcza 

 

przez kraj  

małych drzew 

małych słów  

wierszczy 

 

snuje si   

limak

 

 

na plecach  

dom swój niesie 

 

ciemny 

 

niepewny 

 

background image

 

10 

gorzkie rozwa ania 

o zbyt wielkiej pami ci o zbyt małym sercu 

 

 

 

 

Pro ba 

 

Ojcze bogów i ty mój patronie Hermesie  

zapomniałem was prosi  - a teraz ju  pó no - 

o  dar wysoki 

i  tak wstydliwy jak modlitwa 

o gładk  skór  bujne włosy migdałowe powieki 

 

niech si  stanie  

by całe moje  ycie  

mie ciło si  bez reszty  

w hrabiny Popescu  

szkatułce pami tek  

na której wyobra ony pasterz  

na skraju d browy  

wydmuchuje z fujarki  

perłowe powietrze 

 

a w  rodku nieład 

spinka 

stary po ojcu zegarek 

lepy pier cionek 

składana morska luneta 

 

zasuszone listy  

złoty napis na kubku  

wabi cy do wód  

Marienbadu  

laska laku 

batystowa chusteczka  

znak poddania twierdzy  

troch  ple ni  

troch  mgły 

 

Ojcze bogów i ty mój patronie Hermesie 

zapomniałem was prosi  

o ranki południa wieczory płoche i bez znaczenia 

o mało duszy mało sumienia lekk  głow  

i o krok taneczny 

 

background image

 

 

 

 

 

 

Janowi Józefowi Szczepa skiemu 

 

Małe serce 

 

pocisk który wystrzeliłem w czasie wielkiej wojny 

obiegł kule ziemsk      

i trafił mnie w plecy 

 

w momencie najmniej stosownym  

gdy byłem ju  pewny  

e zapomniałem wszystko  

jego - moje winy 

 

przecie  tak jak inni  

chciałem wymaza  z pami ci  

twarze nienawi ci 

 

historia pocieszała 

e walczyłem z przemoc  

a Ksi ga mówiła 

- to on był Kainem 

 

tyle lat cierpliwie  

tyle lat daremnie 

zmywałem wod  lito ci  

sadz  kreww obrazy  

eby szlachetne pi kno  

uroda istnienia  

a mo e nawet dobro  

miały we mnie dom  

przecie  tak jak wszyscy  

pragn łem powróci   

do zatoki dzieci stwa  

do kraju niewinno ci 

 

pocisk który wystrzeliłem  

z broni małokalibrowej  

wbrew prawom grawitacji  

obiegł kule ziemsk   

i trafił mnie w plecy  

jakby chciał powiedzie   

-  e nic nikomu 

nie b dzie darowane

 

 

wiec siedz  teraz samotny  

na pniu  ci tego drzewa  

dokładnie w samym  rodku  

zapomnianej bitwy 

 

i snuj  siwy paj k  

background image

 

 

polatuje 

 

szele ci 

 

szare numinozum 

 

 

i tak trwamy  

 

spiskowcy 

 

 

 

w ród odgłosów wró ebnych  

 

i odgłosów trywialnych 

 

 

dostojnego milczenia  

 

upartego szczekania kluczy 

 

background image

 

 

 

 

 

 

 

Adamowi Michnikowi 

 

Msza za uwi zionych 

 

Je li to ma by  ofiara za moich uwi zionych 

niech si  odb dzie najlepiej w niestosownym miejscu 

 

bez marmurowej muzyki  

złota kadzidła bieli 

 

najlepiej koło glinianki pod niechlujn  wierzb   

kiedy zacina deszcz ze  niegiem 

 

w opuszczonej kopalni  

spalonym tartaku  

albo magazynie głodu  

gdzie z odrapanych  cian  

zamiast Aniołów S du  

patrzy  

sól  

ocet 

 

je li to ma by  ofiara 

trzeba si  pojedna  

z bra mi którzy s  w mocy nieprawo ci 

i walcz  na kra cach 

 

widz

 

ich jasne cienie  

poruszaj  si  wolno  

jak w gł bi oceanu 

 

widz  

bezczynne r ce 

nieporadne łokcie i kolana 

policzki w których zagnie dził si  cie  

usta otwarte we  nie 

bezbronne plecy 

 

 

jeste my tutaj sami 

 

- mój mistagogu - 

 

adnych innych orantów 

 

patrz  jak rozmawiasz z kielichem 

 

splatasz i rozsupłujesz w zeł 

 

ronisz i zbierasz okruchy 

 

 

a ja nadsłuchuj  

 

jak nad moj  głow  

background image

 

 

 

 

 

Konstantemu Jele skiemu 

 

Tarnina 

 

Wbrew najgorszym przewidywaniom wró bitów pogody 

-  szeroki klin polarnego powietrza wbity po nasad  w powietrze - 

wbrew instynktowi  ycia  wi tej strategii przetrwania 

-  inne ro liny z namysłem zbieraj  siły do skoku 

i na czarnych liniach frontu gromadz  p ki przed atakiem - 

zanim Prospero podniesie r k   

tarnina rozpoczyna solowy koncert  

w zimnej pustej sali

 

 

ten przydro ny krzew łamie 

zmow  ostro nych 

i jest 

jak pi kni młodzi ochotnicy 

którzy gin  w pierwszym dniu wojny w nowiutkich mundurach 

podeszwy butów ledwo zapisane piaskiem 

jak gwiazdy poezji przedwcze nie zagasłe 

jak wycieczka szkolna zabrana przez lawin  

jak ci co po ród ciemno ci widz  jasno 

jak powsta cy którzy wbrew zegarom historii 

wbrew najgorszym przewidywaniom mimo wszystko zaczynaj  

 

o szale stwo białych niewinnych kwiatów 

zamie  o lepiaj ca 

grzbiet fali 

aubada z krótkim uporczywym ostinato 

aureola bez głowy 

 

tak tarnino 

par  taktów 

w pustej sali 

a potem potargane nuty 

le  w ród kału  i rudych chwastów 

by nikt nie wspominał   

 

kto  jednak musi mie  odwag   

kto  musi zacz  

 

tak tarnino 

kilka czystych taktów 

to bardzo du o 

to wszystko 

 

 

 

 

background image

 

Rodzina Nepenthes 

 

Czy Jan Jakub Tkliwy wiedział co  o dzbaneczniku  

- powinien wiedzie  ro lin  opisał Linneusz - 

wi c dlaczego przemilczał ten skandal Natury 

 

jeden z wielu skandali a mo e to było  

ponad wydolno  serca i gruczołów łzowych  

tego który w przyrodzie szukał ukojenia 

 

 

w ciemnych d unglach Borneo ro nie ten złoczy ca 

 

i wabi kwiatem który nie jest kwiatem 

 

lecz rozd tym w kształt dzbanka głównym nerwem li cia 

 

 

z pokryw  na zawiasach i bardzo słodk  warg   

 

która  ci ga owady na podst pny bankiet  

 

jak policja sekretna pewnego mocarstwa 

 

 

bo kto si  mo e oprze  - mucha albo człowiek - 

 

nektarom lepkim i orgii kolorów co  wiec  

 

barw  bieli fioletu mi sa jak okna czerwonej ober y 

 

 

gdzie zacny ober ysta z pi kn  córk   on   

 

wysyłaj  kompani  go ci spit  wykrwawion   

 

zale nie od ich zasług do nieba lub piekła 

 

 

faworyt dekadentów za czasów Wiktorii  

 

ł czył salon rozpusty z gabinetem tortur  

 

wszystko tam było - sznur gwo dzie jad seks knut trumna 

 

a my  yjemy z dzbanecznikiem w zgodzie  

w ród łagrów i kacetów mało nas obchodzi  

wiedza  e w  wiecie ro lin niewinno ci - nie ma 

 

background image

 

owych Hirpinów Apulów Lukanów Uzenty czyków 

a tak e mieszka ców Tarentu Metapontu Lokri 

Mój ojciec wiedział dobrze i ja tak e wiem 

e którego  dnia na dalekich kra cach 

bez znaków niebieskich 

w Panonii Sarajewie czy te  w Trebizondzie 

w mie cie nad zimnym morzem 

lub w dolinie Panszir 

wybuchnie lokalny po ar 

 

i runie imperium 

 

background image

 

Przemiany Liwiusza 

 

Jak rozumieli Liwiusza mój dziadek mój pradziadek  

bo na pewno czytali go w klasycznym gimnazjum  

o mało stosownej porze

 

gdy w oknie staje kasztan -  arliwe kandelabry kwiatów - 

a wszystkie my li dziadka i pradziadka biegły zdyszane do Mizi  

która  piewa w ogródku pokazuje dekolt oraz boskie nogi do samych kolan 

albo Gabi z wiede skiej opery w lokach jak cherubin  

Gabi z zadartym noskiem i Mozartem w gardle  

czy w ko cu do poczciwej Józi ucieczki strapionych  

bez urody talentu i wi kszych wymaga   

a wiec czytali Liwiusza - poro kwiatostanów - 

w zapachu kredy nudy nafty któr  zmywano podłog   

pod portretem cesarza  

bo był wówczas cesarz  

a imperium jak wszystkie imperia 

 

zdawało si  wieczne 

 

Czytaj c dzieje Miasta ulegali złudzeniu  

e s  Rzymianami lub potomkami Rzymian  

ci synowie podbitych sami ujarzmieni 

zapewne miał w tym udział łacinnik 

w randze radcy dworu 

kolekcja cnót antycznych pod wytartym tu urkiem 

wiec za Liwiuszem wpajał w uczniów pogard  dla motłochu 

bunt ludu - res tam foeda - budził w nich odraz  

natomiast wszystkie podboje wydawały si  słuszne 

znaczyły po prostu zwyci stwo tego co lepsze silniejsze 

dlatego bolała ich kl ska nad Jeziorem Trazyme skim 

dum  napawały przewagi Scypiona 

mier  Hannibala przyj li z niekłaman  ulg  

łatwo zbyt łatwo dali si  prowadzi  

przez sza ce zda  ubocznych 

zawiłe konstrukcje którymi rz dzi imiesłów 

wezbrane rzeki wymowy 

pułapki składni 

- do bitwy 

o nie swoj  spraw  

 

Dopiero mój ojciec i ja za nim 

czytali my Liwiusza przeciw Liwiuszowi 

pilnie badaj c to co jest pod freskiem 

dlatego nie budził w nas echa teatralny gest Scewoli 

krzyk centurionów tryumfalne pochody 

a skłonni byli my wzrusza  si  kl sk  

Samnitów Gallów czy Etrusków 

liczyli my mnogie imiona ludów startych przez Rzymian na proch 

pochowanych bez chwały które dla Liwiusza 

niegodne były nawet zmarszczki stylu 

background image

 

 

D by 

 

W lesie na wydmie trzy dorodne d by 

u których szukam rady i pomocy 

bo chóry milcz  odeszli prorocy 

nie ma na ziemi nikogo bardziej 

godnego szacunku dlatego do was 

kieruje - d by - ciemne pytania 

na wyrok losu czekam jak niegdy  w Dodonie 

 

Lecz musze wyzna   e mnie niepokoi 

wasz rytuał pocz cia - o rozumne - 

u schyłku wiosny na pocz tku lata 

w cieniu konarów roi si  

od waszych dzieci i niemowl t 

przytułki listków sieroci ce kiełków 

blade bardzo blade 

słabsze od trawy 

na oceanie piasku 

walcz  samotnie samotnie 

dlaczego nie bronicie waszych dzieci 

na które pierwszy mróz poło y miecz zagłady 

 

Co znaczy - d by - szalona krucjata rze  niewini tek ponura selekcja  

ten nietzschea ski duch na cichej wydmie  

zdolnej utuli  słowicze  ale Keatsa  

tutaj gdzie wszystko zda si  skłania  

do pocałunków wyzna  pojednania 

 

Jak mam rozumie  wasz  mroczn  parabole 

barok ró owych aniołków  miech białych piszczeli 

trybunał o zaranku egzekucja noc  

ycie na o lep zmieszane ze  mierci  

mniejsza o barok którego nie znosz  

lecz kto rz dzi 

czy bóg wodnistooki z twarz  buchaltera 

demiurg nikczemnych tablic statystycznych 

który gra w ko ci zawsze wychodzi na swoje 

czy konieczno  jest tylko odmian  przypadku 

a sens t sknot  słabych ułud  zawiedzionych 

 

 

 

 

Tyle pyta  - o d by -  

tyle li ci a pod ka dym li ciem  

rozpacz 

 

background image

 

 

 

 

ZBIGNIEW HERBERT 

 

 

 

 

ELEGIA NA ODEJ CIE